Łóżko w tym tanim motelu trzeszczało pod nami jak stare deski, gdy zsunąłem się z Leny na moment, siadając na krawędzi materaca. Moje dłonie wciąż pamiętały kształt jej bioder, a jej skóra lśniła od potu, gorąca i wilgotna po tym, co przed chwilą między nami zaszło. Jej piersi unosiły się i opadały, gdy łapała oddech, ale w jej oczach wciąż migotała ta zadziorna iskra, jakby rzucała mi wyzwanie: „To wszystko, co masz, frajerze?”. Pokój śmierdział kurzem, tanimi perfumami i seksem, a duszne powietrze tylko potęgowało wrażenie, że jesteśmy w jakiejś zapomnianej dziurze.
– No, no, Marek – rzuciła Lena, unosząc się na łokciach. Jej cycki, wciąż ledwo przykryte tym koronkowym stanikiem, wyglądały jak pieprzone dzieło sztuki, sutki prześwitujące przez materiał. – Myślałam, że wycisnę z ciebie więcej. Co, już ci fiut zmiękł?
Uśmiechnąłem się pod nosem, czując, jak jej słowa znów rozpalają mi krew w żyłach. – Spokojnie, księżniczko – warknąłem, wstając i rozpinając pasek. Metalowa klamra brzęknęła, gdy rzuciłem go na podłogę. – Jeszcze nawet nie zacząłem cię porządnie rżnąć.
Zsunąłem spodnie i bokserki jednym ruchem, a mój kutas, twardy jak skała, wyskoczył na wolność. Jej oczy błysnęły, gdy to zobaczyła, a usta wygięły się w tym jej chujowym, prowokującym uśmieszku. – No, to wygląda obiecująco – rzuciła, zsuwając się z łóżka i klękając przede mną. Jej dłonie chwyciły moje biodra, paznokcie wbiły się w skórę, zanim jej usta zamknęły się na moim fiucie.
– Kurwa, Lena – syknąłem, czując to gorące, wilgotne ciepło, jak jej język ślizga się po mnie, drażniąc czubek, zanim wzięła mnie głębiej. Jej ruchy były pewne, jakby robiła to setki razy, a ja nie miałem zamiaru narzekać. Moja dłoń powędrowała do jej włosów, złapałem jej kucyk i przyciągnąłem ją bliżej, wpychając się głębiej w jej gardło. Nie protestowała, tylko przyspieszyła, ssąc mocno, a jej ciche pomruki wibrowały na mojej skórze, sprawiając, że ledwo trzymałem się na nogach. Patrzyłem w dół, jak jej głowa porusza się w przód i w tył, jak jej usta rozciągają się wokół mnie, a ślina ścieka po brodzie. Była w tym zajebista, nie ma co – wiedziała, jak mnie doprowadzić do granicy. Jedną ręką ścisnęła moje jądra, masując je lekko, a ja czułem, jak napięcie rośnie, jak krew pulsuje mi w fiucie, gotowa eksplodować.
Ale nie chciałem spuścić się tak szybko. Nie teraz, nie w jej ustach, choć kusiło jak cholera. Chwyciłem ją za ramiona, ciągnąc w górę, aż stanęła przede mną. Jej usta były mokre, lekko opuchnięte, a ślina lśniła na jej brodzie. Oczy błyszczały od satysfakcji, jakby wiedziała, że prawie mnie złamała. – Nie tak szybko, suko – mruknąłem, popychając ją z powrotem na łóżko. Upadła na plecy, a ja pochyliłem się nad nią, zrywając w końcu ten pieprzony stanik. Jej cycki wyskoczyły, pełne i ciężkie, sutki stwardniałe jak kamyki. Nie mogłem się powstrzymać, chwyciłem je, ścisnąłem mocno, aż westchnęła, a jej plecy wygięły się w łuk.
– Lubisz prowokować, co? – warknąłem, przesuwając dłoń w dół jej brzucha, aż moje palce dotarły do jej cipki. Była mokra jak cholera, wilgoć aż kapała, gdy drażniłem jej wargi sromowe, ledwo dotykając łechtaczki. Jej biodra uniosły się, chcąc więcej, ale ja tylko się uśmiechnąłem, bawiąc się nią.
– A ty lubisz się pierdolić w zabawy – wysapała, jej głos był urywany, ale wciąż ostry. – Przestań się droczyć i weź mnie w końcu, kurwa.
Nie trzeba mi było więcej. Ustawiłem się nad nią, chwytając jej uda i rozchylając je szeroko, aż jej cipka była zupełnie odsłonięta, różowa i lśniąca od soków. Wszedłem w nią jednym mocnym pchnięciem, czując, jak jej gorące, ciasne wnętrze obejmuje mojego kutasa. Jęknęła głośno, jej paznokcie wbiły się w moje ramiona, zostawiając pieprzone ślady. – Tak, kurwa, lepiej – wyszeptała, unosząc biodra, żeby spotkać moje ruchy, jakby nie mogła się doczekać, aż ją zerżnę na amen.
Zacząłem powoli, ale mocno, każde pchnięcie było głębokie. Jej cipka ściskała mnie jak imadło, a jej soki sprawiały, że każdy ruch był śliski i gładki. Patrzyłem, jak jej cycki podskakują przy każdym uderzeniu, jak jej twarz wykrzywia się w mieszance bólu i przyjemności. Jej jęki były coraz głośniejsze, a łóżko skrzypiało tak, że pewnie cały motel nas słyszał, ale miałem to w dupie. – Mocniej, Marek, kurwa – rzuciła, jej głos był niecierpliwy, prawie wściekły. – Nie pękaj teraz, pierdol mnie jak należy.
Zwiększyłem tempo, waląc w nią jak w bęben, aż jej biodra trzęsły się pod moim ciężarem. Moja dłoń powędrowała do jej szyi, ścisnąłem lekko, czując, jak jej puls przyśpiesza pod moimi palcami. Jej oczy błysnęły, a usta rozchyliły się w uśmiechu. – Lubię to, skurwielu – mruknęła ochrypłym głosem. – Nie przestawaj, rżnij mnie mocniej.
Nie przestawałem. Pchałem w nią jak szalony, czując, jak jej cipka pulsuje wokół mnie, jak jej mięśnie napinają się, gdy zbliżała się do szczytu. Jej jęki przerodziły się w krzyk, a ciało wygięło się pod moim, drżąc w gwałtownym orgazmie. Czułem, jak jej soki zalewają mnie w środku, jak jej ścianki ściskają mojego kutasa, aż sam ledwo dawałem radę się trzymać. W ostatniej chwili wyszedłem z niej, spuszczając się na jej brzuch, gorące strumienie spermy lądowały na jej skórze, kiedy ja dyszałem ciężko, próbując złapać oddech.
Przez chwilę było cicho, tylko nasze pierdolone oddechy wypełniały pokój. W końcu zsunąłem się z niej, kładąc się obok na tym popapranym materacu. Patrzyła na mnie, jej twarz była czerwona, włosy w totalnym chaosie, ale w oczach miała coś, co wyglądało jak pieprzony szacunek. – Nieźle, Marek – rzuciła, uśmiechając się lekko. – Nie sądziłam, że wyciśniesz ze mnie taki wrzask.
– A ja nie sądziłem, że jesteś taką wymagającą dziwką – odparłem, odwracając się na bok, żeby na nią spojrzeć. Moja dłoń powędrowała na jej biodro, palce przesunęły się po jej wilgotnej skórze. – Ale to jeszcze nie koniec, co?
Roześmiała się cicho, przysuwając się bliżej i kładąc głowę na mojej klatce piersiowej. – Kurwa, nie, jeśli ode mnie zależy – mruknęła, jej palce zaczęły kreślić leniwe kręgi na moim brzuchu, schodząc coraz niżej, aż znów dotarły do mojego kutasa. – Ale daj mi chwilę, bo ledwo zipię po tym, jak mnie zerżnąłeś. Potem znów cię zmęczę.
– Zmęczysz mnie, co? – parsknąłem, chwytając jej dłoń i przyciągając ją do ust, żeby pocałować jej palce. – To się jeszcze zobaczy, Lena. Mamy całą pieprzoną noc.
Spojrzała na mnie, jej uśmiech był pełen brudnych obietnic. – Całą noc – powtórzyła, a potem zamknęła oczy, wtulając się we mnie. Czułem ciepło jej ciała, zapach jej potu i soków, i wiedziałem, że ta noc jeszcze się nie skończyła. Nie miałem pojęcia, co będzie po tym motelu, ale teraz? Teraz liczyło się tylko to, jak bardzo chciałem znów ją przelecieć.
Leave a Reply