Nad ranem blade światło sączyło się przez te chujowe, dziurawe zasłony w tym zapyziałym motelu, rzucając szarą poświatę na nasz pokój. Leżeliśmy na tym samym popieprzonym materacu, nasze ciała wciąż kleiły się od potu i zapachów nocy. Lena spała obok mnie, jej oddech był spokojny, a rozczochrane włosy przylegały do twarzy. Jedna ręka spoczywała na mojej klatce, a ja nie mogłem oderwać wzroku od jej nagiego ciała. Mimo że noc była jebanie długa i ostra, mój kutas już znów stawał na baczność na samą myśl o tym, co jeszcze mogę z nią zrobić.
Chwyciłem pasek od spodni, który leżał na ziemi, metalowa klamra lekko brzęknęła, gdy go podniosłem. Uśmiechnąłem się pod nosem – chciałem ją zaskoczyć. Delikatnie, żeby jej nie obudzić, złapałem jej nadgarstki i zacząłem owijać je paskiem, zaciskając na tyle mocno, żeby nie mogła się wywinąć, ale nie na tyle, żeby ją skrzywdzić. Skóra paska kontrastowała z jej bladą skórą, a kiedy kończyłem węzeł, poruszyła się lekko, otwierając jedno oko. Spojrzała na swoje ręce, potem na mnie, a na jej twarzy pojawił się leniwy uśmiech. – Co ty, kurwa, odpierdalasz, Marek? – mruknęła sennie, ale w jej głosie nie było złości, tylko ciekawość.
– Robię ci małą niespodziankę – odpowiedziałem, pochylając się i całując ją w kark. Moja ręka zsunęła się między jej uda, gdzie wciąż była wilgotna od nocy. – Nie przeszkadza ci to, co?
– Pierdol się, ale nie, nie przeszkadza – rzuciła, rozchylając nogi lekko, żeby dać mi lepszy dostęp. – Rób, co chcesz, byle ostro.
– Będzie ostro, nie martw się – warknąłem, popychając ją na plecy i przytrzymując jej związane ręce nad głową. Pochyliłem się, całując ją mocno, moje zęby przygryzły jej wargę, aż syknęła. – Mam zamiar zerżnąć cię tak, że nie zapomnisz tego poranka.
– No to dawaj, nie pierdol w tańcu – odpowiedziała, jej oczy błysnęły zadziornie. – Na co czekasz?
Najpierw chciałem ją rozgrzać, ale mój kutas już pulsował jak cholera, a widząc ją związaną, bezradną, nie mogłem się powstrzymać. – Otwórz usta – powiedziałem, klękając nad nią i chwytając mojego fiuta w rękę. Przesunąłem nim po jej wargach, rozsmarowując wilgoć z czubka, aż jej język wysunął się, żeby mnie posmakować. – No, bierz go, suko.
Posłusznie rozchyliła usta, a ja wszedłem w nie powoli, czując, jak jej ciepło otula mnie od razu. Jej język pracował wokół mnie, ale ja chciałem więcej. Pchnąłem głębiej, aż dotarłem do jej gardła, a ona zakrztusiła się lekko, jej oczy zaszły łzami. Ślina zaczęła ściekać jej po brodzie, gdy poruszałem biodrami, rżnąc ją w usta coraz mocniej. – Tak, kurwa, bierz go całego – warknąłem, chwytając jej włosy i przytrzymując jej głowę w miejscu. Jej gardło ściskało mnie przy każdym pchnięciu, a dźwięki, które wydawała – te cholerne krztuszenia i mlaskania – tylko bardziej mnie nakręcały.
Ślina kapała jej na cycki, lśniąc w porannym świetle, a ja nie przestawałem, pchać w nią aż czułem, że jest na granicy. W końcu wyszedłem, dając jej chwilę na oddech. Dyszała ciężko, jej twarz była mokra od śliny i łez, ale spojrzała na mnie z uśmieszkiem. – Kurwa, Marek, mało mi tchu nie zabrałeś – rzuciła, ocierając brodę ramieniem, na ile mogła ze związanymi rękami.
Parsknąłem, schodząc niżej i całując jej szyję, aż dotarłem do cycków. Jej sutki były już twarde, a ja ssałem je mocno, ściskając drugi ręką, aż westchnęła. – Jeszcze się z tobą nie rozliczyłem.
Zsunąłem się jeszcze niżej, całując jej brzuch, aż dotarłem do jej cipki, która lśniła od wilgoci. Rozchyliłem jej uda szeroko, kładąc ręce na wewnętrznej stronie, żeby nie mogła ich zamknąć, i dmuchnąłem na jej łechtaczkę, aż drgnęła. – Nie pierdol się, liż mnie – warknęła, próbując unieść biodra, ale związane ręce i moje dłonie trzymały ją w miejscu.
Nie czekałem. Mój język przesunął się po jej cipce, smakując jej soków, które były jeszcze ciepłe i lepkie. Liznąłem wargi sromowe, zanim dotarłem do łechtaczki, drażniąc ją kółkami, aż zaczęła jęczeć. – Tak, kurwa, właśnie tak – mruknęła, jej głos drżał. – Nie przestawaj, dawaj więcej.
Ssałem jej łechtaczkę mocno, wciągając ją między wargi, a potem wsunąłem dwa palce w jej ciasną dziurkę, czując, jak ściska mnie od razu. Ruchałem ją nimi powoli, ale głęboko, aż jej jęki stały się głośniejsze. Jej soki kapały mi na rękę, a ja lizałem dalej – Marek, kurwa, zaraz doj… – zaczęła, ale jej słowa przerwał ostry jęk, gdy orgazm wstrząsnął jej ciałem. Czułem, jak pulsuje wokół moich palców, jak jej soki zalewają mi dłoń, a ja piłem je, nie przerywając, aż opadła na łóżko, dysząc jak po maratonie.
Wytarłem mordę ręką, unosząc się nad nią. Jej twarz była czerwona, oczy błyszczały, a piersi unosiły się szybko przy każdym oddechu. – Cholera, to było zajebiste – wysapała, patrząc na mnie z uśmieszkiem. – Ale jak myślisz, że to mi wystarczy, to się, kurwa, mylisz.
– Nie martw się, jeszcze z tobą nie skończyłem – warknąłem, chwytając mojego kutasa, który był twardy jak beton. Przesunąłem nim ręką, rozsmarowując wilgoć, i ustawiłem się między jej udami. – Gotowa na więcej?
– Zawsze– rzuciła, unosząc biodra, na ile mogła ze związanymi rękami. – Wchodź, nie każ mi czekać.
Rozchyliłem jej uda jeszcze szerzej i wszedłem w nią jednym mocnym pchnięciem. Jej cipka była gorąca i mokra, ściskając mnie tak, że aż syknąłem. Lena westchnęła głośno, jej głowa odchyliła się na materac, a związane ręce napięły się w próbie uwolnienia. – Tak, kurwa, głębiej – wysapała, jej głos pełen potrzeby. – Rżnij mnie, Marek, nie oszczędzaj.
Zacząłem się ruszać, najpierw powoli, czując każdy kawałek jej wnętrza, ale szybko przyspieszyłem, waląc w nią coraz mocniej. Łóżko znowu zaczęło skrzypieć jak cholera, a poranne światło rzucało cienie na jej ciało, które drgało przy każdym pchnięciu. Jej cycki skakały w rytm moich ruchów, a ja chwyciłem je, ściskając mocno, aż jęknęła. – Lubisz to, co? – zapytałem, pochylając się, żeby ucałować jej szyję, a moje zęby przygryzły skórę.
– Kurwa, tak – odpowiedziała, jej głos drżał. – Mocniej, wal w mnie mocniej, chcę cię wszędzie czuć.
Nie odmówiłem. Przyspieszyłem, rżnąc ją tak ostro, że jej biodra trzęsły się pod moim ciężarem. Jej cipka ściskała mnie coraz bardziej, a ja czułem, jak napięcie rośnie w jajach, jak zbliżam się do końca. Trzymałem jej związane nadgarstki nad głową jedną ręką, a drugą zsunąłem między nas, drażniąc jej łechtaczkę, aż znów zaczęła drżeć. – Dochodź ze mną – warknąłem, czując, że sam już nie wytrzymam. – No, dawaj, Lena.
Jej oczy się zamknęły, usta rozchyliły w cichym krzyku, gdy kolejny orgazm rozjebał jej ciało. Czułem, jak jej cipka pulsuje wokół mojego kutasa, jak jej soki zalewają mnie w środku, i to wystarczyło, żebym się spuścił. Wyszedłem w ostatniej chwili, kończąc na jej brzuchu, gorące strumienie spermy lądowały na jej skórze, podczas gdy ja dyszałem, próbując złapać oddech.
Opadłem obok niej, serce waliło mi jak młot. Lena leżała obok, jej oddech też był popieprzony, a związane ręce wciąż uniesione nad głową. – Kurwa, to był poranek – mruknęła, uśmiechając się lekko. – Ale teraz rozwiąż mnie, bo ręce mi, cholera, drętwieją.
Roześmiałem się, sięgając do paska i rozluźniając węzeł. Gdy jej nadgarstki były wolne, rozcierała je przez chwilę, ale na twarzy wciąż miała ten zadziorny uśmieszek. – Niezły numer z tym paskiem – rzuciła, przysuwając się i kładąc głowę na mojej klacie. – Masz jeszcze jakieś jebane pomysły?
– Zobaczymy – odpowiedziałem, obejmując ją ramieniem i czując, jak jej ciepło znowu mnie otula. – Mamy jeszcze czas, zanim musimy się stąd zwijać. Odpoczniemy chwilę, a potem… kto wie, co jeszcze wymyślę.
Leżeliśmy tak, w ciszy poranka, słuchając odgłosów świata za oknem. Motel wciąż śmierdział kurzem i seksem, ale to mi zwisało. Liczyło się tylko, że byliśmy tu, razem, a przed nami wciąż były możliwości, których jeszcze nie wyczerpaliśmy. Wiedziałem, że zanim opuścimy ten pokój, jeszcze nie raz zerżnę ją tak, że oboje zapomnimy, gdzie jesteśmy.
Leave a Reply