Budzik zadzwonił o 6:45. Matylda otworzyła oczy pierwsza. Julia wciąż spała, oddychając równo, z ręką przerzuconą przez jej talię. Przez chwilę leżała nieruchomo, próbując zrozumieć, gdzie kończy się sen, a zaczyna rzeczywistość. Potem poczuła lekkie pieczenie na skórze ud i pośladków. Depilacja wczoraj zostawiła skórę wrażliwą.
Julia poruszyła się. Otworzyła oczy, spojrzała na nią i uśmiechnęła się leniwie.
– Dzień dobry, siostrzyczko.
– Dzień dobry… siostro.
Julia wyciągnęła rękę, pogładziła ją po policzku.
– Pierwszy dzień, jako Matylda na pełen etat. Wstajemy. Makijaż, ubranie, śniadanie. Masz 45 minut, zanim wyjdę do pracy.
Wstały razem. Julia poszła pierwsza do łazienki. Umyła twarz, nałożyła krem, zrobiła szybki makijaż dnia: lekki, ale perfekcyjny. Potem usiadła na brzegu wanny i patrzyła, jak Matylda zaczyna. Najpierw depilacja. Julia sprawdziła palcami uda, krocze, pachy i kiwnęła głową z aprobatą. Jeszcze gładko, dobrze. Jutro wieczorem powtórzą, żeby nie było nawet cienia zarostu.
Następnie makijaż. Przy dużym lustrze w przedpokoju, tak jak obiecała wczoraj. Julia usiadła na krześle obok z kubkiem kawy w ręku i dyrygowała spokojnym, ale nieznoszącym sprzeciwu głosem. Podkład cienka warstwa, nie za dużo. Róż delikatnie, na policzki. Cienie tylko beż i delikatny brąz. Dzisiaj pracujesz zdalnie, nie chcesz wyglądać jak na balu. Eyeliner, bardzo cienka kreska. Rzęsy, sam tusz, bez doklejek. Usta, nude z lekkim połyskiem.
Matylda wykonywała polecenia drżącymi rękami. Kiedy skończyła, Julia wstała, poprawiła jej kreskę jednym ruchem pędzelka i cofnęła się o krok, żeby ocenić efekt. Pięknie, powiedziała cicho. Wyglądasz jak moja młodsza siostra, która właśnie kończy studia.
Teraz ubranie. Julia otworzuła szafę, tę, którą wczoraj nazwała “szafą Matyldy”. Dzisiaj w domu, więc lekko, ale nadal kobieco. Wybrała cieliste rajstopy 20 den, bezszwowe, czarne stringi z koronką z przodu, szarą oversizową bluzę z dekoltem w serek – jej własną, ale na Matyldzie wyglądała jak tunika – i pod spodem czarny koronkowy biustonoszz z miękkimi miseczkami, bez push-upa, naturalny kształt. Do tego krótkie czarne szorty z wysokim stanem, które ledwo wystawały spod bluzy oraz domowe kapcie z pomponami – różowe, futerkowe, żebyś czuła się słodko, dodała z lekkim uśmiechem.
Matylda ubrała się pod jej wzrokiem. Kiedy skończyła, Julia podeszła, poprawiła kołnierzyk bluzy, wsunęła palec pod gumkę stringów i lekko pociągnęła. Żadnych majtek męskich, nigdy więcej. Nawet jak będziesz sama w domu i ja wyjdę. Jak cię złapię – kara.
– Tak, siostro…
Julia pocałowała ją w kącik ust – krótko, ale mocno.
– Śniadanie. Ty robisz.
W kuchni Matylda przygotowywała tosty z awokado, jajka w koszulkach i kawę. Julia jadła siedząc przy stole, Matylda – na stojąco przy blacie, z talerzem w rękach.
Między kęsami Julia zaczęła mówić o nowych rytuałach, spokojnie, jakby recytowała oczywiste zasady domu. Od dzisiaj budzisz się przede mną i robisz mi kawę do łóżka. Makijaż codziennie, nawet w domu – minimum 10 minut. Jak wracam z pracy, klękasz w przedpokoju i całujesz mnie w dłoń. Kolacja 20:00 – ty gotujesz, ja decyduję, co jemy. Wieczorem masaż stóp, lizanie, albo, co mi przyjdzie do głowy. W soboty i niedziele – pełne wyjścia, jako Matylda. Restauracje, kino, zakupy. W dni powszednie – w domu jesteś dziewczyną. Pełną dziewczyną.
Matylda kiwała głową przy każdym zdaniu. Julia wstała, podeszła do niej od tyłu, objęła w talii i szepnęła jej do ucha: “I najważniejsze… jak będziesz bardzo grzeczna, dostanie nagrodę, jak wczoraj, albo coś lepszego.”
Matylda poczuła dreszcz na całym ciele. Julia puściła ją, wzięła torebkę.
– Ja idę do pracy. Ty siadasz do komputera i pracujesz, ale w tych szortach i w szpilkach.
Wyjęła z szafy czarne szpilki 7 cm. Żebyś pamiętała cały dzień.
Pocałowała ją w usta, głęboko na pożegnanie.
– Do wieczora, siostrzyczko.
Drzwi trzasnęły.
Matylda została sama. W peruce, makijażu, rajstopach, stringach, bluzie i szpilkach.
Usiadła przy biurku. Otworzyła laptopa.
I po raz pierwszy w życiu poczuła, że to jest jej normalność.
Nie kara. Nie zabawa. Tylko życie.
Z Julią, jako panią. I z Matyldą, jako sobą.
CDN…
Leave a Reply