Spał twardo całą noc, obudził się dopiero, kiedy jeszcze w półśnie poczuł smakowite zapachy dochodzące z kuchni. Miał ogromny, poranny wzwód, penis sterczał podnosząc dumnie głowę. Objął go, kilka razy przesunął po nim dłonią odsłaniając czerwoną główkę. Zsuwał napletek, masował głowicę. Czuł, że za chwilkę dojdzie, przerwał swój onanizm… Niechętnie zwlókł się z łóżka, owinął w szlafrok i pomaszerował do źródła zapachów. W kuchni rządziła Jowita. Ubrana w jego nie do końca zakrywającą piękną pupę koszulę, pod nią naga, przygotowywała śniadanie. Popatrzyła w stronę drzwi sypialni, z których wyszedł zaspany, rozczochrany Jan.
– Dobrze, że wstałeś, kochanie, właśnie smażę jajecznicę na boczku ze szczypiorkiem. Do tego chrupiące bułeczki z masłem i kakao. Może być takie śniadanko?
– A skąd wzięłaś te wszystkie rzeczy, przecież lodówka była prawie pusta – zdziwił się Jan – zamówiłaś na Allegro?
– Nie, wstałam już ponad godzinę temu, poszłam do sklepiku tutaj obok, wykąpałam się i działam! Idź do łazienki, weź prysznic i pospiesz się, bo za dziesięć minut śniadanie.
Stał jeszcze chwilkę patrząc na krzątającą się dziewczynę. Podobała mu się ta piękna laseczka, czuł do niej jakieś dziwne uczucie, patrząc na nią ciepło robiło się się Janowi koło serca. Nie wytrzymał, podszedł od tyłu do Jowity, rozwiązał pasek swego szlafroka, zadarł dziewczynie do góry koszulę, chwycił za biust i znowu już stojącym kutasem wszedł w ciepłą i wilgotną pipkę. Oparła się rękami o stół, opuściła głowę, włosy rozsypały się wokół twarzy, westchnęła przeciągle.
– Nareszcie, nie mogłam się doczekać – wypięła się w stronę mężczyzny, stanęła szeroko na nogach – Jasiu, zerżnij mnie mocno na dzień dobry, proszę!
Nie musiała prosić, był cały w niej, jądra odbijały się od łona, dziewczyna pomagała, dostosowując ruchy pupy do tempa penisa. Orgazm nadszedł dla Jowity nadspodziewanie szybko. Jan przytrzymał biodra kochanki, ale nie spuścił się w nią, wyrwała się z jego uścisku. Szybko uklęknęła przed mężczyzną, uchwyciła penisa w usta. W chwili, kiedy poczuła nadchodzący wytrysk skierowała go na swój biust. Wytrzepała wszystko, do ostatniego strzału, na końcu wylizała śliski łeb.
– Mówiłam, że sperma to ponoć świetna rzecz dla skóry, muszę to wypróbować – rozsmarowała cały ejakulat na piersiach – ciekawe, jak to działa… A ty uciekaj wreszcie do łazienki, śniadanie prawie na stole.
Co rano wybiegali na brzeg morza, potrafili przebiec truchtem kilka kilometrów, urozmaicali ten czas pieszczotami, albo szybkim seksem pod wydmami. Całe godziny spędzali albo na spacerach po plaży, albo w łóżku. Choć stwierdzenie, że w łóżku, jest trochę na wyrost, bo kochali się wszędzie, gdzie tylko się dało; w łazience, w kuchni, na tarasie, w windzie, na plaży. Odpoczywając oglądali sobie na filmikach swoje harce i wyczyny miłosne.
Czas mijał jednak nieubłaganie, kilkudniowy pobyt pomału dobiegał końca, został im ostatni wieczór. Tym razem to Jowita zaprosiła Jana na kolację. Przy Rynku, na jednej z bocznych, wąziutkich, zastawionych stolikami i krzesłami uliczek była urocza, mała restauracyjka. Panował w niej ciepły klimat, stoliki stały w oddzielnych boksach, z głośników sączyła się nastrojowa muzyka. Żeby zamówić posiłek, przeglądali menu, w karcie było kilka interesujących pozycji. Czekanie na obsługę urozmaicali sobie pogawędką o wszystkim i niczym. W pewnym momencie Jowita popatrzyła Janowi głęboko w oczy, położyła dłoń na jego kroczu i wprawnym ruchem wydobyła na wierzch powstającego z uśpienia dorodnego penisa. Nie wierząc w to, co się dzieje popatrzył na dziewczynę, zaczął rozglądać się wokół, sprawdzając, czy nikt ich nie podgląda. Jowita nie traciła czasu. Pochyliła się szybko nad jeszcze leżącym smętnie kutasem i wzięła go w usta, drażniąc główkę zwinnym językiem.
– Zwariowałaś, co robisz? – wyszeptał Jan.
– A co, nie podoba się? – podniosła głowę znad jego krocza. – Wiesz, że go uwielbiam.
Wróciła do przerwanej czynności. Energicznie nasuwała usta na powstającego, podnoszącego coraz wyżej głowę kutasa. Zasysała go głęboko, tak, jak oboje lubili, zaczęła pomagać sobie dłonią, robił się twardszy i ciągle rósł. Jan już nie rozglądał się aż tak energicznie, jak chwilkę wcześniej, zaczął poddawać się rytmowi ruchów dziewczyny. Jej usta i język wyczyniały cuda na jego penisie, podniecenie ciągle narastało. Próbował objąć dłonią biust, ale odtrąciła go; tak samo skończyła się próba sięgnięcia do cipki. Jego podniecenie bezustannie narastało i już w kilkadziesiąt sekund później mocno zacisnął usta, zamknął oczy i eksplodował w gorących ustach. Mimo, że spijała spermę z zachłannością spragnionego wielbłąda na pustyni, kilka kropel wydostało się z ust dziewczyny. Podniosła głowę znad krocza mężczyzny, popatrzyła mu w oczy i uśmiechnęła się jak leniwa kotka. Kropla nasienia zatrzymała się na jej brodzie.
– Podobało mi się – stwierdziła półgłosem – jak chcesz, możemy powtórzyć, mam na niego nieustającą ochotę. Moja buzia, cipka i pupa mogą go przyjąć w każdym momencie, wiesz przecież, prawda?
– Oczywiście, ale… – przerwał, bo podeszła młoda, niebrzydka, bardzo zgrabna kelnerka.
– Dobry wieczór, co państwo sobie życzą, mamy duży wybór… – w tym momencie dostrzegła błyszczącą kropelkę na brodzie dziewczyny siedzącej w towarzystwie dużo starszego od niej faceta.
– A pani… – znowu przerwała zakłopotana – tutaj… – palcem wskazała na swoją brodę – coś pani ma!
Jowita palcem wskazującym starła nasienie, wsunęła cały palec do ust i z lubieżnym uśmiechem patrząc na kelnerkę dokładnie go wylizała.
– Widzę, że wiesz, co to było, masz w tym duże doświadczenie? – spytała zmieszaną pracownicę restauracji – a może sama też chcesz spróbować tego miodu? – dodała, nie przestając się uśmiechać.
Kelnerka popatrzyła na mężczyznę, bardzo przystojny, interesujący, laska ze spermą na buzi była super atrakcyjna; piękna, wysoka, niesamowicie zgrabna; obserwowała ich dyskretnie, kiedy weszli do lokalu i szukali jakiegoś wolnego miejsca. Spodobała się jej ta para. Dziewczyna szybko odzyskała rezon.
– Kończę za dwie godziny, jeśli chcecie zabawy to jestem gotowa. A tymczasem co zamawiacie?
Jan zaskoczony patrzył to na Jowitę, to na kelnerkę; dziewczyna fajnie zbudowana, niezbyt wysoka, buzię miała bardzo interesującą, niekonwencjonalnej urody, no i te oczy! Wielkie, patrzące na świat ze zdziwieniem, zaskoczeniem, ale i z wielkim zainteresowaniem, ciekawością tego właśnie świata. Uśmiech pełnych, mocno zarysowanych ust, na pewno nie nieśmiały, znamionujący pewność siebie, jakąś stanowczość, odsłaniał olśniewającą biel pięknych zębów. Fartuszek ledwie okrywał ładną, foremną, delikatnie wypiętą pupę, a na górze dość pokaźny, kształtny, podskakujący w rytm kroków biust; widocznie była bez stanika. Patrzyła na mężczyznę.
– Co podać?
– Dzisiaj ona rozkazuje – wskazał na Jowitę – ja się nie odzywam.
– Co macie ciekawego w karcie na kolację? Jesteśmy głodni i spragnieni. A za dwie godziny czekamy na ciebie koło kuli przed Ratuszem. Jak masz na imię?
– Jestem Majka – przedstawiła się kelnerka
– Ja jestem Jowita, a to Jan – wskazała na mężczyznę – Podaj proszę to, co uważasz, że nas zadowoli, zdajemy się na ciebie.
– Ok, ale musicie poczekać kilkanaście minut.
– Jesteśmy cierpliwi, poza tym, jak sama widzisz nie nudzimy się w swoim towarzystwie. Może wkrótce przekonasz się o tym?
Kiedy kelnerka odeszła Jan popatrzył zdziwiony na Jowitę.
– Coś ty kombinujesz, dziewczyno, co ci chodzi po tej pięknej główce?
– Poczekaj, właśnie coś wymyśliłam, chcę zrobić coś, czego jeszcze nigdy nie próbowałam, a jestem tego cholernie ciekawa. – Jowita położyła palec wskazujący na ustach mężczyzny – Pora na najróżniejsze doświadczenia, nawet takie, które mogą wydawać się tobie trochę… dziwne?
Kolacja przebiegała w dobrym nastroju, jedzenie serwowane przez Majkę było przepyszne. Kelnerka donosiła co chwilkę jakieś dodatki, zabierała puste naczynia nie przestając obserwować tej intrygującej pary. Facet był dużo starszy od dziewczyny, w zasadzie to mógłby być jej ojcem, ale chyba nie robiła loda ojcu! Że to było fellatio wiedziała dobrze, widząc kroplę spermy na twarzy dziewczyny, jej rozognione oczy, a zaczerwieniona twarz mężczyzny potwierdzała te przypuszczenia. Podobali jej się ci ludzie, byli bardzo ładną i sympatyczną parą. Majka już trzeci miesiąc była sama, chłopak zdradził ją z jej dwoma najlepszymi przyjaciółkami. Pokłóciły się kiedyś o jakiś nieistotny drobiazg, zrobiła się z tej sprzeczki niepotrzebna, wielka afera. W apogeum kłótni obie – kiedyś serdeczne przyjaciółki, znające wszystkie jej sekrety – odgrażały się, że tak się z Majką policzą, że pożałuje tego. Okazało się, że zagięły parol na chłopaka dziewczyny, zaczęły go uwodzić i opowiadać o Mai niestworzone historie… Zrobiły to razem, bzykały się z nim obie naraz, a potem te wredne suki poinformowały o zdradzie wszystkich znajomych, wystawiając ją na pośmiewisko. Zerwała kontakty z całą trójką, z wieloma znajomymi też… Jako dziewczyna obdarzona wielkim temperamentem Majka trochę cierpiała z braku regularnego seksu; zabawy wibratorem i dildo były tylko namiastką spełnienia jej potrzeb. Teraz przyglądała się z ukrycia nieznanej, interesującej parze i czuła, że zaczynają się poruszać motylki w brzuchu, a cipka wilgotnieje. Z wrażenia wylała zupę, zrzuciła kufelek z piwem. Otrząsnęła się, zabrała się za pracę, szef już dziwnie na nią patrzył…
W tym czasie nasza para konsumowała smaczną kolację, siedząc samotnie w wydzielonym boksie. Jan sięgnął ręką do krocza Jowity, która czując to, lekko rozchyliła nogi. Odsunął na bok miękkie szorty i pasek stringów, poczuł w dłoni wilgoć i ciepło gładziutkiej pipki. W mokrą dziurkę wsunął dwa palce, zaczął nimi wolno poruszać, drażniąc ścianki pochwy. Dziewczyna westchnęła głęboko, przymknęła oczy, usiadła wygodniej jeszcze bardziej rozchylając uda. Mężczyzna przyspieszył ruchy, wciskał się w cipkę na całą długość palców. Nie musiał długo drażnić coraz bardziej mokrej dziurki, orgazm przyszedł błyskawicznie. Dziewczyna zacisnęła usta, drżała przez chwilę, głęboko oddychała zaciskając z całych sił uda, złapała rękę ciągle tkwiącą w kroczu, wzięła mokre od jej soków palce do ust i dokładnie je wylizała.
– Podobało mi się to – wyszeptała – chcesz loda?
– Nie, może później, w domu
– Ale ja mówię o lodzie, o takim zimnym deserze! A ty świntuchu o czym myślałeś? – roześmiała się radośnie.
Przekomarzając się skończyli kolację, uregulowali rachunek zostawiając Majce suty napiwek.
– Za godzinę jesteśmy koło kuli, nie zawiedź nas – Jowita puściła do niej oczko.
– Będę, czekajcie na mnie – uśmiechnęła się nieśmiało. Obeszli spacerkiem rynek, pooglądali przez płot stare wojskowe sprzęty w muzeum wojska, popatrzyli na Parsętę, pomału zbliżali się przytuleni do kamiennej kuli przy Ratuszu. Siedząc na ławeczce czekali na Majkę urozmaicając sobie czas delikatnymi pieszczotami.
– Coś ty wymyśliła – dopytywał Jan – do czego ta dziewczyna jest nam potrzebna?
– To ja ją potrzebuję bardziej od ciebie – Jowita uśmiechnęła się tajemniczo, patrząc mężczyźnie w oczy.
– Ty? – nie ukrywał zdziwienia.
– Tak, muszę wreszcie zrobić coś, o czym marzę od dawna, a nie miałam ani okazji, ani odwagi…
– Czyżbyś chciała…
– Tak – przerwała – chcę się z nią kochać, nie wiem dlaczego, ale ta dziewczyna spodobała mi się niesamowicie, jest taka… taka… dziewiczo niewinna i piękna! Tobie, widziałam, też wpadła w oko.
– Nie wpadła mi w oko, ale zewnętrznie jest bardzo przyjemna, można na niej zatrzymać wzrok na dłużej…
– Tak, tak; baju, baju, nie czaruj, przecież widziałeś ją już we własnym łóżku, poznałam po twoich oczach. Było tak?
– Nie odpowiem!
W końcu nadeszła. Wyglądała inaczej, niż w lokalu. Okazało się, że ma dość długie włosy, które wcześniej ukryła pod czepkiem z logo restauracji. Szpileczki na smukłych długich nogach dodawały jej kilka centymetrów wzrostu, bluzeczka z dekoltem ledwo okrywała jędrne piersi.
– No to jestem, cześć – przywitała się – jakie macie plany?
– Dowiesz się wkrótce – Jowita wstała, na powitanie ujęła twarz Majki w dłonie i wpiła się w jej pełne usta wpychając między nie ruchliwy języczek.
– Rozumiem… – wysapała Majka, kiedy osunęły się od siebie – Ale nigdy nie robiłam tego z kobietą!
– Ja też nie, dlatego musimy spróbować, a Jan nam potowarzyszy
Przeszli przez park, złapali taksówkę, po kilku minutach byli w apartamencie.
– Dziewczyny pod prysznic, a ja szykuję popitkę i zakąskę – Jan przejął dowodzenie.
Po chwili z łazienki dobiegał szum wody i piski roześmianych dziewcząt. Wyjął z lodówki resztę pozostałych tam przekąsek, wyjął butelkę szampana. Ustawił wszystko na stole, zapalił świece, włączył nastrojową muzyczkę. Ogarnął pokój wzrokiem, zadowolony uśmiechnął się do siebie i wdusił jeszcze jeden guzik. Siadł w fotelu i zaczął wyobrażać sobie, co niedługo będą robili. A przecież wyobraźnię miał bogatą! Kilka minut później zaniepokoiła go nagła cisza w łazience. Pomalutku otworzył drzwi, wszedł bez pukania i … zdziwił się. Jowita z przymkniętymi oczami i błogą miną, stała oparta plecami o ścianę, jedną nogę oparła na brzegu wanny, uwydatniając swą cipkę, przed którą klęczała Majka i starannie ją wylizywała wypinając w stronę zaskoczonego mężczyzny swą zgrabną pupę. Jan zbyt długo nie wytrzymał tego widoku, musiał coś zrobić. Rozebrał się szybko, starannie nałożył na stojącą już pałę lubrykant, podszedł do Majki i bezceremonialnie wszedł jednym ruchem w wypiętą cipkę. Dziewczyna drgnęła, ale nie przestawała wylizywać Jowity, za to zaczęła głośno mruczeć, stękać i pojękiwać, ruszając rytmicznie dupką. Po kilkunastu ruchach wyszedł z cipki i załadował nabrzmiałą pytę w pupę, przedtem wypróbował ciemną dziurkę paluchami; zaczął ją szybko posuwać. Tym razem Majka przestała wylizywać swą kochankę, zaciskała zęby i stękała głośno podrygując w rytm ruchów mężczyzny. Jan podniósł dziewczynę z kolan, oparł jej dłonie o ścianę i kontynuował swe czynności. Jowita za to klęczała przed swym facetem liżąc jego skaczące jądra i palcując cipę Majki. Przerwał nagle, odsunął się od dziewczyn.
– Wystarczy. Wykąpcie się, potem moja kolej. Na stole macie przekąską i coś do picia.
– Ale… – próbowała oponować Jowita.
– Nie ma żadnego „ale”. Za dwie minuty wchodzę do łazienki, a was nie ma już tu być, jasne?
– Tak jest, panie sierżancie! – stanęła na baczność i zasalutowała Majka – Za dwie minuty łazienka pusta!
Wyszedł do pokoju, nalał sobie solidnego drinka. Z uśmiechem zastanawiał się, co może się jeszcze tej nocy wydarzyć. Rzeczywiście bardzo szybko, bo już prawie dziesięć minut później dziewczyny owinięte w ręczniki pobiegły z piskiem do sypialni, plaskając mokrymi stopami po parkiecie. Jan spokojnie dopił drinka, nie spieszył się. Po odgłosach dochodzących z sąsiedniego pokoju domyślał się, co się tam dzieje, wiedział, że dziewczyny nie próżnowały. Pomału poszedł do łazienki, bez pośpiechu wykąpał się pod natryskiem. Popatrzył na swe odbicie w dużym lustrze. Widok był bardzo interesujący. Mężczyzna w średnim wieku, dość wysoki, bardzo przystojny. Długie, blond płowe włosy zaczesane do tyłu, na twarzy kilkudniowy zarost. Całe ciało wydepilowane, duży, długi i gruby członek podnosił głowę między nogami. „Może być, pomyślał, żebyś mnie nie zawiódł, kolego! Dwie pipki i dwie dupki czekają na ciebie! A jak się sprawisz – każda da ci solidnego buziaka”. Tak sobie gadając w myślach do siebie wyszedł nagi z łazienki. W sypialni panowała cisza! Spokojnie nalał sobie nowego drinka, rozkoszował się smakiem doskonałego trunku ze Szkocji, uznał, że jego przyjaciel, właściciel mieszkania ma doskonały gust i smak. „Będę musiał zabrać go na kilka dni na narty w Alpy, zasłużył sobie” – pomyślał Jan. Otworzył drzwi do sypialni Dziewczyny siedziały na łóżku, każda tkwiła między nogami drugiej, ocierały się cipkami. Naśladowały ruchy frykcyjne, pocierały się w dużym tempie, przy tym dyszały głośno i sapały. Opierały się na rękach, napierały na siebie i podrygiwały spazmatycznie. Orgazm osiągnęły w tym samym momencie; obie wyprężyły się, wygięły do tyłu, ich ciałami wstrząsały dreszcze. Jan z zafascynowaniem przyglądał się tej scenie, jego penis rósł w oczach, w kilka chwil osiągając maksimum. Nie czekał sekundy dłużej, dołączył do dziewczyn. Jedną ręką złapał Jowitę za pipkę, drugą Majkę za kark i zmusił ją do obciągania pokaźnej pały. Paluchami penetrował wnętrze mokrej cipki, drażnił łechtaczkę, pobudzał do wydzielania lawiny słodkich soczków. Majka dławiła się wielkim kutasem, ale nie odpuszczał, wpychał się tyle, ile mógł, prawie do końca, nie zważając na obronne ruchy obciągającej go dziewczyny. Przerwał na chwilę swoje działania, zmusił obie laski, żeby położyły się obok siebie na brzuchu i wypięły tyłeczki. Sięgnął do stolika, nabrał na dłoń żel, posmarował im obie pipki i głowicę swego kutasa. Zaczął ruchać obie dziewczyny, na zmianę dymał jedną cipę kutasem, drugą brandzlował palcami, po chwili robił zmianę. Dziewczyny wypinały swe zgrabne tyłeczki pod jego maczugę, piszczały przy tym, stękały i jęczały nie szczędząc sobie wzajemnych pieszczot. Jan walił z całej siły, wpychał kutasa w rozpalone pipy, brandzlował je zapamiętale. Podniecenie narastało w nim pomału, ale ciągle; wiedział, ze dużo czasu nie będzie już potrzebował, żeby wyrzucić z siebie kolejny ładunek spermy. W momencie, kiedy poczuł, że nadchodzi orgazm – wycofał się, usiadł na brzegu łóżka, odpychając od siebie obie rozpalone dupeczki.
– To co, szampana, moje panie? – spytał z uśmiechem.
– Zwariowałeś? Kończ, zaraz dojdę – Jowita nie kryła oburzenia – już nie chce ci stać dłużej? – rzucała błyskawice oczami, niewiele przecież brakowało, żeby przeżyła kolejny kosmiczny orgazm, więc teraz władowywała na mężczyznę całą swą wściekłość.
– Kochanie, nie znasz moich możliwości? Mam cię tak zerżnąć, żebyś prosiła, żebym skończył?
– No nie, ale już niewiele brakowało do końca! Proszę, skończ to, co zacząłeś!
– Właśnie kończę, mała przerwa dobrze ci zrobi, nie wariuj. A ty, Majeczko, co powiesz, też zaraz dojdziesz?
– No pewnie, ale ty masz chyba jakiś swój plan w tym wszystkim. Ale wiecie co? Pierwszy raz kocham się w trójkącie, jeszcze nigdy tego nie doznałam. Mało tego, nigdy nie poznałam seksu z kobietą!
– Ja też nie – dodała cicho Jowita.
– Ty też nie? A odniosłam wrażenie, jakbyś była bi!
– No coś ty! Jeszcze nigdy żadna dziewczyna nie lizała mi pipki! Ja też nie lizałam, nie całowałam się nawet z dziewczyną. Ale ty jesteś niesamowita, dobrze, że trafiliśmy do twojej knajpki.
– Laseczki, spokój! – Jan w końcu zabrał głos – pijemy szampana, czy inne drinki? Szampan i tak się kończy, więc?
– Ja proszę drinka, whisky z kolą – Jowita zadysponowała pierwsza.
– A ja szampana. Ale chcę go wylizać z twego pięknego, dorodnego kutasa. Dasz mi tak?
– Przynieś szklankę z kuchni, zobaczymy.
Jowita patrzyła na Majkę dziwnym wzrokiem.
– Ale wymyśliła! Dobrze, że nie kazałaś pić z twej pipki!
– Nie! – Majka nie straciła rezonu – Pić szampana to on będzie z twojej pipki! A ja w tym czasie wyliżę mu odbyt, chyba nigdy nie używany w innym celu, niż naturalny!
– Dziewczyny, nie wariujcie, pytam tylko o drinki! – Jan patrzył na obie zdziwiony – nie ma żadnego lizania, ani spijania!
– Nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia. Myślisz, że możesz nas rżnąć, bzykać, ruchać, pierdolić i ujdzie ci to bezkarnie? – Jowita patrzyła mężczyźnie w oczy, Majka głaskała jego przyrodzenie
– Teraz my zajmiemy się tobą!
– Co masz na myśli, mówiąc „zajmiemy”? – w głosie Jana można było dosłyszeć lekki niepokój.
– Dowiesz się, kiedy będzie pora.
W czasie tej wymiany zdań Majka cały czas lizała, głaskała, ssała i onanizowała ciągle sterczącą pytę, jednocześnie drażniąc dłonią swą łechtaczkę.
– Przestańcie wreszcie tyle gadać, potrzebuję znowu kutasa w sobie! – sprowadziła parę na ziemię. – Jowita, daj mi cipkę do wylizania, mam ochotę na twój twardy guziczek i chcę znowu poczuć smak twych soków.
– Dobrze, Majeczko, najpierw mnie wyliż, potem oboje zajmiemy się tobą.
Leave a Reply