Zamknij ryj. Nie, nie mów już, nie odzywaj się. Mam w dupie pokemony. Naruto też mam w dupie. Nie, naprawdę, wolę skupić się na lekcji, geologia jest dużo ciekawsza niż twoje pierdolone anime. Albo przynajmniej mogę się napatrzeć na profesor Taliyah, aby mieć materiał na wieczorną pamięciówkę. Była dzisiaj ubrana w niebieską sukienkę we wzór jakichś czerwonych kwiatów, oraz w żółte trampki. No i okulary, chyba miała jakąś wadę, chociaż wadą na pewno nie były okulary. Włosy brązowe, miejscami złotawe, były związane żółtą wstążką. Była przez większość chłopaków w szkole uznawana za najładniejszą nauczycielkę, chociaż pewnie dlatego, że była bardzo młoda. Wielu szalało też za jej ciemnym odcieniem skóry, naraz odległym od białego i typowo czarnego.
Usłyszałem swoje imię. Po chwili dotarło do mnie, że to Taliyah domaga się ode mnie odpowiedzi na pytanie.
– J-jakie było pytanie?
– Jak możesz go nie pamiętać, skoro cały czas się na mnie patrzysz i chyba uważasz na lekcji?
– Nie no, przypomniałem sobie. Odpowiedź to: Azerbejdżan. – odpowiedziałem, a po wyrazie twarzy pani profesor już wiedziałem, że była to błędna odpowiedź. No cóż, zwykle działało.
– Nie. Pytanie brzmiało “który lądolód obecnie jest największy”.
Kurwa. Nie wiedziałem nawet, co to jest lądolodów.
– Umm… Azerbejdżański?
– Proszę pani, no przepraszam, że nie uważałem. Kolega mnie zagadywał, nie chciałem go uciszać, aby lekcji nie przerwać.
– Naprawdę mnie to nie obchodzi. Jak ktoś nie uważa na moich lekcjach, to zostaje posprzątać klasę. Masz szczęście, że już koniec zajęć na dziś i masz więcej czasu niż inni. – odpowiedziała, pewnie uznając to za bardzo zabawne.
Taliyah była nową nauczycielką. Miała może dwadzieścia lat, co jest dość imponującym wiekiem jak na nauczycielkę w liceum. Pewnie przez brak doświadczenia nie wiedziała, że po pierwsze jej forma karania lenistwa jest legalnie wątpliwa, a po drugie, że karanie licealistów nie daje nigdy żadnych rezultatów.
– No ale wie pani, że zawsze uważam na lekcjach i zawsze wszystko notuję. Nie mogła pani zrobić wyjątku?
– No… może to prawda. No ale czy naprawdę tak żałujesz, że musisz mi pomagać? Czy jestem aż tak złą nauczycielką?
– W sumie to nie… i tak nie miałem planów na weekend, więc czemu by nie posprzątać całej szkoły?
– Hoho, twoje słynne poczucie humoru. Weź nie narzekaj, to tylko parę minut. Zrobisz to dla mnie? – spytała, patrząc mi głęboko w oczy. Chyba musiałem się zgodzić.
Na początku miałem zamieść podłogę. Zrobiłem to, oczywiście ignorując połowę powierzchni. Potem podlałem kwiatki. Jeszcze tylko wytrzeć tablicę i mogę spierrrdalać, aby użyć tego pięknego, słonecznego dnia.
– To do widzenia, do zobaczenia w poniedziałek! – szybko powiedziałem, starając się wyjść, zanim poprosi mnie o coś kolejnego.
– Weź, słuchaj, pomożesz mi jeszcze z jednym. No, chodź tu. – powiedziała, wskazując mi wejście do pomieszczenia za salą. W środku panował półmrok, obie ściany były zasłonięte szafami z niezliczoną ilością książek, map i obrazów. Światło wpadało przez pojedyncze okno, zakryte starą firanką, która dawno zapomniała swój pierwotny kolor. Taliyah wskazała jedną z szaf, na której stał globus.
– Mam go zdjąć?
– Nie dasz rady. Jest za wysoko. Nawet jak podstawisz to krzesło – złapała krzesło, które stało przy stole i podsunęła pod szafę – to nie dosięgniesz.
– Na pewno dosięgnę – powiedziałem dziarsko i spróbowałem dosięgnąć. Oczywiście nie sięgałem, brakowało mi parunastu centymetrów, a bałem się wspinać po szafie, w końcu kto wie, czy jej nie zniszczę.
– No to jak go zdejmiemy, pani profesor?
– Weź mnie na plecy, jak wejdziesz na krzesło, to sięgnę. I możesz mówić do mnie na “ty”, gdy jesteśmy sami. Jestem od ciebie tylko trzy lata starsza.
– Nie wejdę z tobą na krzesło, spadniesz i coś sobie zrobisz.
– Ehh… no dobra, pewnie bez krzesła też dosięgniesz.
Uklęknąłem, a ona wdrapała się na moje ramiona. Podniosłem ją szybko, aż krzyknęła z przerażenia i zacisnęła uda na mojej głowie. Coś mówiła, ale nie słyszałem przez całą grubość jej ud. Prawie się przewróciłem, próbując wyciągnąć się jak najwyżej, złapałem ją za uda. W końcu postanowiła wychylić się najwyżej jak tylko może, więc oparła się całym brzuchem o tył mojej głowy i nogami zaczęła rozpaczliwie jeździć po moim brzuchu i klacie, poszukując oparcia. Nie jestem stópkarzem, ale dotyk jej trampek na moim brzuchu był dość podniecający i dostałem lekkiego wzwodu. Zacząłem się bać, że to zauważy, więc ucieszyłem się, gdy w końcu powiedziała “mam!” i zeskoczyła z globusem na ziemię. Położyła go na stole.
– Dzięki! – powiedziała, po czym mnie przytuliła. Nie spodziewałem się tego, ale nie miałem powodu, aby protestować.
– Nie ma za co, Talia – powiedziałem, po czym odwzajemniłem przytulenie, głaszcząc ją po pleckach. Przez materiał sukienki mogłem wyczuć stanik, a bliskość i ciepło bijące od Talii sprawiło, że jeszcze bardziej stwardniałem. Chyba nawet za bardzo.
– Uhh. – poczuła wzwód przez spodnie. Świetnie.
– Oj, przepraszam, nie chciałem, ja po prostu… – uciszyła mnie, kładąc mi delikatny palec na ustach.
– Nic nie szkodzi, to normalne dla mężczyzn w twoim wieku. – zabrała palec z moich ust i położyła dłoń na mojej piersi. Spojrzała mi się w oczy, uśmiechając się. – podobam ci się?
Byłem zaskoczony pytaniem. Oczywiście właściwa odpowiedź brzmiała “tak, błagam, dotknij mnie jeszcze raz”, ale moja pizdowatość kazała mi odpowiedzieć inaczej.
– Trochę. A czemu pytasz? – świetnie, równie dobrze mogłem spytać, czy często tu przychodzi.
– A tak się zastanawiałam. Najczęściej łapię właśnie twój wzrok w klasie i zawsze od razu go odwracasz. – popchnęła mnie w stronę szafki tak, że uderzyłem w nią plecami. Nie było drogi ucieczki, musiałem wrócić z tarczą lub na tarczy. – To jak? Podobam ci się tylko trochę, czy jednak bardziej? – powiedziała, głaszcząc mnie po brzuszku. Nie jestem brzuszkarzem, ale było to bardzo przyjemne.
– Zdecydowanie bardziej. A ja ci się podobam, czy zachowujesz się tak przy każdym uczniu?
– Nie przy każdym. A gdybym ci powiedziała, że mam ochotę na seks z moim ulubionym uczniem w klasowym składziku? – powiedziała, ciągnąć moją koszulkę i zbliżając swoją twarz do mojej. – co byś zrobił?
– Co tylko byś chciała. – odpowiedziałem dyplomatycznie. Od razu po tym pocałowała mnie, najpierw lekko w sam koniuszek ust, a po chwili drugi raz, dużo mocniej i głębiej. Zarzuciła mi rękę za głowę, podciągając się, aby zrównać się z moim wzrostem. Wdrapywała się na mnie nawet nogami, więc pomogłem jej – złapałem ją za pośladki, mocno je ściskając i podciągnąłem ją w górę. Zaczerwieniła się, przerwała pocałunek i jęknęła.
– Co, nie lubisz tak?
– Lubię, po prostu… – przerwałem jej wypowiedź pocałunkiem. Spodobało jej się, wepchnęła mi język do ust i ciągnęła moje włosy. Jako że ja podtrzymywałem cały jej ciężar, wykorzystała wolną rękę do masowania mojego penisa przez dżinsy. Przerwała pocałunek po raz kolejny, by spojrzeć na mój rozporek – chciała go wyjąć. Znowu się na mnie spojrzała, przygryzając dolną wargę. Wyjęła go i zaczęła mi walić, patrząc się na niego, aby nie przyciąć go rozporkiem. Po chwili znowu mnie pocałowała, a ja nie mogłem uwierzyć, że aż tak bardzo mnie chce.
– Podoba ci się? – spytała, a ja tylko pocałowałem ją w czoło i ścisnąłem oba pośladki.
– Tak, ale już dosyć.
Położyłem ją na ziemi i zdjąłem swoje buty i dżinsy. Taliyah zdjęła tylko bokserki spod kwiecistej sukienki i rozpuściła włosy. Ledwo zdjąłem majtki, a ona złapała moją dłoń i wcisnęła sobie między nogi. Gdy ja robiłem jej dobrze, ona zdjęła mi koszulkę. Kciuk wolnej ręki wsadziłem jej do ust, a ona zaczęła go lizać i ssać, jakby myślała już tylko o jednym. Podniosłem ją i położyłem plecami na stole. Klęknąłem przed nią, kładąc sobie jej nogi na moich plecach i zacząłem lizać jej cipkę. Jeździłem językiem w górę i w dół, jednocześnie lekko wpychając palce do pochwy. Na początku nie reagowała żywiołowo, ale po krótkiej chwili zaczęła jęczeć i głęboko oddychać. W pewnym momencie złapała moje włosy i krzyczała moje imię, błagając, abym wsadzał jej palce głębiej. Parę razy kopnęła mnie prawą nogą w plecy, za każdym razem przepraszając. Po krótkiej chwili takich pieszczot odsunęła mnie i opadła na stół, głośno dysząc.
– No… jesteś naprawdę niezły, jak na dzieciaka.
– Jestem tylko trzy lata młodszy od ciebie. – powiedziałem, zdejmując jej nogi z moich pleców i wstając, prostując moje plecy.
– Ehh, ale widać, że nie jesteś zbyt doświadczony. Dlatego nazwałam cię dzieciakiem.
– No to może ty mi pokażesz, co umiesz? – powiedziałem i podałem jej rękę. Z uśmiechem ją złapała i zsunęła się ze stołu. Z jednej z szaf wyjęła małą, twardą poduszkę i uklękła na niej przede mną.
Zaczęła od ssania moich jaj, jednocześnie waląc mi konia. Najpierw ssała jedno, a potem drugie, jednocześnie liżąc je delikatnie w czasie ssania.
– Lubisz to? – spytała, chcąc dogodzić mi jak najlepiej.
– Tak, weź oba do ust, wal mi dwoma rękoma, tak lubię najbardziej.
– Jak sobie pan życzy – powiedziała i spróbowała zmieścić obie kule w swoich usteczkach. Ledwie dała radę, byłem w siódmym niebie. W dodatku zaczęła walić mi konia obiema dłońmi, doprowadzając mnie na granicę wytrzymałości. Odsunąłem się od niej.
– Co jest?
– Nic, po prostu jestem już blisko, a chcę jeszcze do buzi.
– Chcesz? – złapała mnie za jaja i pociągnęła je w dół. – Co się mówi?
– Ała, Taliyah… Poproszę, possij go.
Wzięła. Na początku tylko czubek, zassała go i pieściła mi jaja palcami jednej ręki. Drugą położyła na moim fiucie i razem z ustami suwała po nim coraz dalej i głębiej. Głaskałem jej włosy, lekko dopychając ją do krocza. Usta dokładnie przycisnęła do członka, z każdym posunięciem używała też języka, w dodatku patrzyła mi się w oczy swoimi pięknymi, brązowymi oczami… nie mogłem wytrzymać długo.
– Zaraz dojdę… mogę w środku?
– Mhmph…
Złapałem tył jej głowy i dopchnąłem ją jeszcze głębiej. Udało mi się wsadzić całego, po same kule, do gardła Taliyah. Jedną z rąk zaczęła się masturbować, a ja coraz mocniej waliłem ją w gardło, aż się spuściłem. Krztusiła się i wstrząsało nią, ale większość spermy połknęła. Część wyciekła z jej ust i zmieszała się ze śliną na jej sukience. Wyjąłem z niej kutasa, po chwili kaszlu uśmiechnęła się i jeszcze raz go pocałowała.
– Mam nadzieję, że masz siły na rundę drugą?
– Z tobą mogę chyba bez końca. – powiedziałem jej szczerze, a ona się zarumieniła. Wstała i chyba znowu chciała się całować, ale ja jej na to nie pozwoliłem. Złapałem jej włosy i pociągnąłem je do tyłu, całując jej jasnobrązową szyję. Spytałem, czy to lubi, a ona tylko jęczała i mocniej się masturbowała, przy okazji obejmując mnie drugą ręką. Chyba jej się podobało.
– Zdejmę ci sukienkę, okej?
– Okej, ale błagam, nie rozerwij jej. Nie mam nic na zmianę. – powiedziała i przestała się masturbować. Zdjąłem ramiączka, rozwiązałem sznurek na wysokości pasa i pociągnąłem sukienkę w dół. Taliyah w całej okazałości, zostały na niej tylko żółte trampki i stanik. Umięśnione, chociaż raczej chude nogi i delikatne ręce. Małe piersi i płaski brzuch, chyba ideał piękna dla wielu mężczyzn. Widok tej kobiety, mojej bogini, drobnej, o jasnobrązowym odcieniu skóry, od razu dodał mi energii. Złapałem ją na wysokości bioder i przycisnąłem do siebie, mocno całując i liżąc wnętrze jej ust. Po chwili się oderwałem i spytałem grzecznie:
– Chcesz tego? Chcesz, abym cię wyruchał, jak cię platforma nie wyruchała?
– Tak, idioto, ile mam czekać? – odpowiedziała, łapiąc mnie za kutasa i przyciągając mnie do siebie. Uśmiechała się tak pięknie, że nie wiedziałem, czy to pożądanie, czy też szczęście.
Nie trzeba było mnie prosić dwa razy. Odwróciłem ją i wypiąłem ją tak, że przodem ciała opierała się o szafkę z książkami, a ja miałem dostęp do dupy. Wsunąłem się do środka i trzymałem ją za biodra. Na początku lekko tylko posuwałem, bojąc się o drobniutką dziewczynę.
– Podoba ci się?
– Tak, ale możesz mocniej… Możesz złapać moje włosy – powiedziała, po czym przygryzła swoją dłoń, aby nie krzyczeć. Sama zaczęła wpychać się na mojego członka. Zacząłem mocniej ruchać, aż zaczęła jęczeć i wzdychać.
– Kurwa… Mocniej, proszę… – powiedziała, a ja złapałem ją za cycki.
– Słyszałeś? Powiedzia… – nie skończyła, bo zatkałem jaj usta dłonią. Wkurwiała mnie. Czułem się jakby ktoś mnie pingował pytajnikiem. Drugą dłonią złapałem jaj brązowozłote włosy i szarpnąłem ją do tyłu tak, że odczepiła się od ściany. Wyciągnęła ręce do tyłu, próbując mnie złapać. Złapałem jej dłonie obiema rękoma, puszczając naraz włosy i usta dziewczyny. Jęczała coraz głośniej, krzyczała moje imię i błagała o więcej. Przycisnąłem ją do szafy tak, że wisiała w powietrzu, oparta o moją klatę i szafkę z książkami. Bezlitośnie ją ruchałem, co chwilę klepiąc ją w dupę i szarpiąc jej włosy. Odwróciła głowę do mnie i pocałowała mnie.
– Jeszcze chwila a dojdę, nie przestawaj!
– Też dochodzę, powiedz czy mogę w środku.
– Tak, dzisiaj możesz.
Odwróciła całe ciało i zawiesiła się na mnie, krzyżując nogi za moimi plecami. Ja objąłem ją za plecami lewą dłonią, a prawą macałem jej cycek. Wszedłem w nią jeszcze parę razy i wytrysnąłem. Cała zadrżała i wgryzła się w mój obojczyk, mocniej zacisnęła nogi na moich plecach. Mocno ją trzymałem.
– Możesz już puścić. – powiedziała po chwili przytulania. Schyliła się i jeszcze raz wzięła fiuta do ust, oblizując go ze spermy. Założyłem koszulkę i spodnie, ona jeszcze się nie ubrała, tylko czesała włosy. Miałem wyjść, ale mnie zatrzymała.
– Chodź tutaj jeszcze. Nie chcesz całusa na wynos? – spytała. Chciałem. Nie ma sytuacji na świecie, w której nie chciałbym całusa od Taliyah. Nie spodziewałem się, że mnie przy tym przytuli.
– Powtórzymy to kiedyś? – spytałem.
– Możemy, ale musisz się umyć wcześniej.
– Jestem po całym dniu szkoły, wybacz.
– Ja też, wyobraź sobie. Kiedy proponujesz?
– Może za tydzień w środę?
– Niech będzie. Chcesz w klasie czy u mnie?
– Skoro zapraszasz, to skorzystam. – odpowiedziałem, a ona się uśmiechnęła. Pomogłem jej z sukienką i wyszedłem z klasy. Dzisiaj będę miał naprawdę niezły materiał na pamięciówkę.
League of Legends należy do Riot Games, a nie do mnie (wiele ludzi tak pisze za granicą i chyba też muszę, poza tym fajne jako tag)
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Możesz napisać swoją propozycję na postać z ligi (albo overwatcha), jak uznam jakąś za fajną, to może napiszę, więc jak podoba ci się moje pisowanie to warto spróbować.
Leave a Reply