Kajtek

      Był pierwszym mężczyzną, któremu wprost i bez ogródek powiedziałam co lubię, czego pragnę i czego chcę spróbować. Spanikowałam kiedy bez wahania zgodził się na wszystko…
     Starałam się zachować spokój i opanować pożądanie w ciągu godzin pracy. Nie mogłam pozwolić sobie na najmniejszy błąd. Umarłabym ze wstydu gdyby ktoś wytknął mi w jakikolwiek sposób niekompetencję. Przez te parę godzin udawałam, że mam comiesięczną kobiecą przypadłość i czuję się po prostu słabiej. Prawie co godzinę wychodziłam do toalety. Moje majtki były przemoczone. Z każdą myślą o nadchodzącym spotkaniu moje soki cienkim strumieniem zalewały bieliznę i uda… 
     Po pracy z niemałym trudem wróciłam do domu. Jazda autobusem była katorgą. Za każdym razem kiedy autobus podskakiwał mój tyłek podskakiwał wraz z nim, a lądując na siedzeniu czułam jak kałuża w moich majteczkach powiększa się. Jednocześnie z każdym podskokiem wyobrażałam sobie jak będę ujeżdżać Kajtka. Nie lada wyzwaniem było także wejście pod schody. Już na pierwszym piętrze moje nogi zaczęły drżeć. Wchodząc na następne piętra trzymałam się kurczowo poręczy, starając się ignorować każdą falę podniecenia. Kiedy dotarłam w końcu do drzwi mieszkania oparłam o nie obie ręce. Wzięłam głęboki wdech i powolutku wypuściłam powietrze. Udało mi się spokojnie znaleźć klucze i otworzyć drzwi. Wzięłam gorący prysznic. Ubrałam moją ulubioną czarną koszulkę. Jest dość luźna i sięga troszeczkę za dupcię. Dlatego majteczek nie założyłam. Zaparzyłam kawę i zdążyłam wypić zaledwie połowę kiedy ktoś zapukał do drzwi. Przez wizjer zobaczył Kajtka. Widocznie drzwi wejściowe do bloku były otwarte skoro nie zadzwonił domofonem. Wszedł do mieszkania witając mnie z uśmiechem. Uroczy mężczyzna. Zamykając za nim drzwi chciałam zapytać czy ma ochotę na kawę albo herbatę… Nie zdążyłam nawet dokończyć pytania bo całym sobą przycisnął mnie do drzwi i uciszył mnie wpijając się w moje usta. Złapał mnie za ręce i uniósł nad moją głowę. Unieruchomił mnie w ten sposób na parę minut. Uwielbiałam jego drobne usta i silny język. Uścisk zelżał. Zaczął przesuwać swoje dłonie po mojej twarzy i szyi. Gwałtownie ścisnął mi obie piersi. Tak jak zawsze tego pragnęłam. Ręce przesunęły się na moją dupcię i uda… i wtedy dopiero zauważył, że nie mam nic pod spodem.

– To dla mnie?- środkowym palcem delikatnie zataczał kręgi na mojej cipce. Zabrakło mi tchu. Drżałam jak osika. Wyciągnął palec mokry od moich soków i dał mi go possać. 

– Pytałem o coś. Czy to dla mnie?

Zaczął schodzić ustami coraz niżej. Chciałam się poddać i pozwolić mu na wylizanie mnie całej. Dokładnie tak jak na pierwszym naszym spotkaniu, kiedy krzyczałam z rozkoszy a on coraz mocniej wpijał się w moją cipkę, przygryzając ją kilkakrotnie… W  ostatniej chwili go powstrzymałam.

– Kajtek… Dzisiaj to Ty daj się wypieścić.

– Dobrze, ale później dokończę to co zacząłem.

Zaprowadziłam go do pokoju i ułożyłam na łóżku. Musiał położyć się na brzuchu. W samych bokserkach. Drobny mężczyzna, ale taki silny. Piękne, męskie ramiona i plecy – moja słabość. Zaczęłam go masować. Ręce, ramiona, kark, plecy. Ściągnęłam powoli obcisłe bokserki. Jego pośladki doprowadzały mnie do obłędu, ale nie chciałam się spieszyć. Dlatego zaczęłam masować najpierw jeden, potem drugi. Później delikatnie i z wyczuciem jednym palcem zaczęłam masować szparę między pośladkami. Po krótkim czasie podniósł lekko dupcię. Spodobały mu się te pieszczoty. Nie wytrzymałam i zaczęłam łapczywie podgryzać, całować i lizać jego pośladki, aż w końcu językiem sięgnęłam do słodkiej dziurki. Jęknął z rozkoszy. Rozchyliłam mocniej te soczyste pośladki i wsuwając agresywnie język jak najgłębiej zataczałam nim kręgi. Prawą ręką sięgnęłam po jego członka. Cudownie twardy. Cudownie gruby… Odczepiłam twarz od jego dupci. Obróciłam go na plecy. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam ocierać się cipką o tego kolosa. Ściągnęłam bluzkę. Nachyliłam się nad nim tak żeby mógł ssać i gryźć moje sutki. Rajcowało mnie kiedy jego drobna twarz tonęła w moich wielkich piersiach… ale wolałam zejść na dół. Językiem wodziłam po jego szyi, klacie, brzuchu… aż w końcu dotarłam tam gdzie chciałam.
Koniuszkiem języka drażniłam sam czubek żołędzia a za chwilę już cały był w mojej buzi. Kajtek oczywiście mi pomógł. Kiedy czuł, że będzie szczytować chwycił mocno moją głowę i docisnął do swoich bioder, tak żebym całego go połknęła. Nie uroniłam ani kropelki. Połknęłam wszystko…
Kajtek leżał na plecach i odpoczywał po uniesieniach. Ja starałam się jeszcze wylizać do czysta jego członka ze spermy; wylizałam i possałam też jajka żeby nie czuły się pominięte.
Był zadowolony. Wiedziałam, że najchętniej by się zdrzemnął, ale ja nie zasnę niezaspokojona. Leżeliśmy twarzami zwróconymi do siebie. 

– Kajtek… to może dokończysz? – zapytałam, mając nadzieję, że zrozumie.

– Hmmm? Przysuń się bliżej.

Zaczął mnie delikatnie całować. Kazał podnieść i ugiąć lekko nogę. Ręką sięgnął do mojej cipki. Palcem wskazującym i serdecznym rozchylił wargi a środkowym drażnił łechtaczkę. Dzięki tej pozycji mogłam ruszać miednicą i pomogłam mu znaleźć ten właściwy punkt. Nie spieszył się. Dyszałam i jęczałam, nie potrafiłam powstrzymać drżenia… uwielbiał mnie tak męczyć. Czuł jak moja cipka pulsuje więc przestał mnie pieścić.

– Jeszcze moment i bym doszła… – ten błagalny ton świadczył o mojej uległości.

– Uznam, że doszłaś jeśli wytryśniesz. Wiem, że potrafisz.

Skończyły się delikatne pieszczoty. Obrócił mnie na plecy. Kazał przyciągnąć kolana do siebie. Wsadził z impetem dwa polce do mojej cipki, ustami chwycił łechtaczkę. Ssał i gryzł, na moment nie przestawał mnie palcować. Nie wytrzymałam. Bez ostrzeżenia wytrysnęłam prosto na niego. 

– Cudownie… – powiedział – spiję z Ciebie wszystko i pójdziemy spać.

Tak też się stało. Wylizywał wszystko do czysta a ja czułam jak wszystko mi pulsuje. 

Sen przyszedł szybko. 

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Malina

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *