Wyspa szczescia – 17.

Część 17.

Dawno minęła północ. Aldi siedziała w poprzek tapczanu oparta plecami o ścianę z puszką piwa w ręku i paliła papierosa. Cicho grała muzyka. Pokój tonął w mroku. Okno było szeroko otwarte, podobnie jak w każdym pokoju w budynku. Wysoka temperatura i duchota wszystkim dawała się we znaki. Agata siedziała na swoim tapczanie i popijała chłodną colę. Napoje trzymały w misce. Aldi miała swój „kontakt” w stołówce, skąd wypożyczyła miskę i gdzie codziennie dostawała lód. Dziewczyny milczały zmęczone wrażeniami intensywnego wieczoru. Każda wspominała najgorętsze momenty. 

Przy wejściu do ośrodka jakichś dwóch podpitych wczasowiczów kłóciło się o kolejność ruchania „zdobytej” blondynki. Dyskusja trwała już dobrych kilka minut i brzmiała jak natrętnie powtarzający się refren marnej piosenki. Akustyka otoczenia stwarzała złudne wrażenie przysłuchiwania się rozmowie z odległości kilku metrów. W końcu Aldi westchnęła zniecierpliwiona. Pokręciła głową, odstawiła piwo, podniosła się, stękając z wysiłku, wystrzeliła peta za okno i gwałtownie wychyliła się, wystawiając biust:

– Co z was za pojeby! Głupie chuje, zróbcie losowanie i wypierdalać z kupioną blond dupą do pokoju, bo zejdę i wyjebię obydwu w zapite mordy! – wrzasnęła na całe gardło. – Stare męskie kurwy napędzane viagrą! Do rana ma być cicho, bo będziecie zapierdalać po trawniku jak króliki, szukając jaj!

Gdzieś z otwartego okna piętro wyżej i kilkanaście metrów dalej dało się słyszeć męski śmiech i oklaski. Po chwili pijacy przed wejściem znowu zaczęli dyskusję. Ten sam motyw i pytanie… Aldi odczekała więc jeszcze chwilę, nabrała powietrza i wrzaskliwie dodała:

– Blondi, sprawdź, czy te zdechłe kutasy zapłacą! Pojeby wyglądają, jakby kościoły okradali! Chcecie chlać, to pod budkę z piwem! Albo truchtem do jeziora! – zamilkła zmęczona, westchnęła i po chwili wycofała się. Stanęła, spojrzała na koleżankę, z ulgą sapnęła i z wyrazem triumfu na twarzy siadła na swoim tapczanie. Pociągnęła spory łyk piwa. Chwyciła paczkę z chipsami. Głośne chrupanie wypełniło pokój. Uspokoiła się.

Aga kiwała głową. Znała możliwości koleżanki. Uśmiechała się, rozbawiona wybuchem Aldi.

*

W końcu zapanowała cisza. Delektowały się nią przez chwilę. Zawsze dobrze im się milczało we dwie. Gdzieś z końca budynku dało się słyszeć głośne oklaski aprobaty wyrażone przez kilka par rąk, poparte donośnym, męskim: „Brawo! Brawo!”. Potem dołączyły się kobiece głosy i znacznie więcej osób wspierających oklaskami protest Aldi. Dzisiaj wszyscy spali przy otwartych oknach. Na razie próbowali zasnąć. Noc była bardzo ciepła i duszna.  

Obydwaj podchmieleni mężczyźni ucichli dopiero, gdy blondyna energicznie wepchnęła ich do budynku. Przed wejściem próbowali odpowiedzieć Aldi, ale głośne oklaski, buczenie i gwizdy rozjuszonych wczasowiczów skutecznie zagłuszały ich głosy. Jakby wszyscy nagle stanęli w oknach i kibicowali wulgarnej dziewczynie! Ich protesty utonęły w głośnej reakcji wczasowiczów. Zanim przebrzmiały ostatnie oklaski i wiwaty najbardziej zirytowanych, dwaj mężczyźni, popychani przez blondynę, już przekraczali próg pokoju na parterze. Po chwili głośno trzasnęły zamykane drzwi. Odgłos dotarł nawet na piętro.

– Fajny wieczór, co, Aguś? – zapytała miękko koleżankę.

– No – uśmiechnęła się bramkarka. – Byłam na długim spacerze.

– Musisz mnie kiedyś zabrać – rzekła Aldi bez przekonania.

– Udała się impreza?

– A skąd wiesz o imprezie?

Agata uśmiechnęła się, kręcąc głową. Pytanie ją rozbawiło.

– Aldi, widzimy się codziennie przez okrągły rok. No, prawie. Ponad dwa miesiące w roku mieszkamy ze sobą na zgrupowaniach i na wyjazdowych meczach. Pamiętasz? Kiedyś z nudów liczyłyśmy.

– Z ciekawości… – zastrzegła Aldi.

– Nooo! Dlatego z czasem pewne rzeczy dostrzega się, nawet nie patrząc – żartobliwie odpowiedziała Agata. Uśmiechała się życzliwie.

– A miałabyś ochotę na poprawiny? – zainteresowała się Aldi. Też coś wiedziała o potrzebach Agi, ale nigdy nie poruszyła tematu.

– A kiedy?

– A jutro wieczorem.

– A może tak – Agata uśmiechnęła się, przechylając głowę.

– A, to załatwione. Powiedzmy: po kolacji, o dwudziestej? 

– A niech ci będzie! Zgoda!

– A to dam znać, gdyby coś poszło nie tak – zapewniła Aldona. Nie wiedziała, że wymówiła w złą godzinę.

– A to będę czekać.

– A daj już spokój – machnęła ręką.

– A niech ci będzie!

– Aga!

– A widzisz? Wygrałam!

Zadowolone i odprężone poszły pod prysznic i nagie położyły się spać. Było tak ciepło i duszno. Tyle wspomnień z ostatnich godzin… I to jakich wspomnień! Wyczerpane intensywnymi przeżyciami, raz jeszcze przeżywały najbardziej podniecające chwile wieczoru. Mimo to zasnęły od razu. Wysportowane lepiej znosiły uciążliwą pogodę niż pozostali.

– Niech inni organizują imprezy – jeszcze zdążyła pomyśleć Aldi. – Najwięcej czasu i sił marnuję na organizację i dbanie o alkohole, zamiast na przyjemności. Wolę ruchać niż szukać świeczek – pogardliwie wydęła wargi. Na słowo „ruchać” dziewczynie skojarzył się „Adam” i ich seks. Zasnęła z uśmiechem na ustach.

Agata jeszcze pocierała łechtaczkę, wspominając seks z trenerem i tym drugim. Rzadko uczestniczyła w takim seksie, więc po spotkaniu jeszcze wielokrotnie przywoływała i przeżywała najbardziej ekscytujące chwile. I czekała na kolejne. Wszystko dla jej Pana.

– Ech… – aż zadrżała z podniecenia na myśl o nim. Zasnęła z dłonią w kroczu. 

*

– Panie Jakubie, mamy taką prośbę… dziewczyny niepewnie spojrzały na siebie.

– No, słucham – trener ponaglił dziewczyny.

– Musimy wyjechać do domu na kilka dni – wyznała Urszula.

– Co?! Chyba żartujecie! – nerwowo parsknął zirytowany ich życzeniem.

– Trenerze, ale my naprawdę musimy! – Karolina wsparła koleżankę.

Jakub zastanawiał się. Potarł bolące kolano.

– No, nie wiem. Co ja mogę zrobić? Idźcie do „Pierwszego”’. Przecież to on decyduje. Ja zajmuję się statystyką. I prowadzę część treningów – podniesionym palcem wskazującym zaakcentował ostatnie zdanie. 

– O tak, to zapamiętamy – westchnęła Ulka. Wszystkie uważały, że treningi prowadzone przez Jakuba, szczególnie „ogólnorozwojówka”, są intensywniejsze niż treningi pierwszego trenera. Długo je wspominały. Bez cienia przyjemności.

– Ale liczyłyśmy, że pan nas wesprze – nieśmiało uśmiechnęła się Karolina.

– Nie – pokręcił głową. – Jesteście miłe i atrakcyjne, ale w tym przypadku musicie liczyć na siebie.

*

– Mówiłam, że gówno da taka rozmowa – rozczarowana Karolina warknęła po wyjściu od Jakuba.

– Czekaj, coś wymyślimy – Ula marszczyła brwi. Intensywnie o czymś myślała. – W końcu on nie jest takim policjantem jak „Pierwszy” – mruknęła bardziej do siebie niż na użytek koleżanki. 

– Niby tak, ale widziałaś, ile załatwiłyśmy. Tyle, że… Ho, ho!

– Zaczekaj! – Ula gestem powstrzymała koleżankę, zastukała do drzwi i nie czekając na zaproszenie, ponownie weszła do pokoju Jakuba.

Zaskoczona Karolina w milczeniu patrzyła na zamknięte drzwi. Chwilę później uśmiechnięta Ula wyszła z pokoju trenera.

– No, widzisz? Już jest lepiej – mrugnęła do koleżanki.

– To znaczy?

– Przygotuj się na wieczór. I kup alkohol. Zaprosiłam Jakuba do nas.

– No, dobra, ale co to da?

– Spoko, są różne sposoby zmiękczania opornego materiału – kolejny uśmiech. – Materiałoznawstwo się kłania…

*

Jakub zjawił się punktualnie. Ubrany w klapki, sportowe spodenki w klubowych barwach i koszulkę polo. Wszedł i stanął zaskoczony.

– Witamy, witamy tak zacnego gościa i zapraszamy w nasze skromne progi – dziewczyny kłaniały się przesadnie nisko jak japońskie gejsze.

Nie był zaskoczony ich powitaniem, ale wyglądem: spódniczki, szpilki, odważnie rozpięte bluzki, delikatny makijaż. Świetnie wyglądały, ale nie spodziewał się, że tak przywitają go wieczorem.

Dziewczyny dobrze przygotowały się, aby zachęcić trenera do zmiany decyzji. Lekko umalowały się. Karolina założyła bluzkę i rozpięła więcej guzików niż to było konieczne. Ula w ogóle zrezygnowała ze stanika. Spódniczki podciągnęły nieco wyżej niż zwykle. Obie założyły sandałki na szpilkach. Usiadły w taki sposób, aby trener bez trudu dostrzegł i docenił ich walory.

*

– Prosimy, niech trener siądzie sobie w fotelu – mają tylko jeden, ale wygodny, więc to gest wobec gościa. Zapewne nie docenił go.

– Chyba, że trener woli u mnie na kolanach – żartuje Ulka.

Jakub przygląda się im nieco zdezorientowany. Obie wybuchają śmiechem. Uśmiecha się, jakby aprobował żart i siada w fotelu.

– Trener napije się czegoś?

– A co macie?

– Niespodziankę! – powiedziały jednocześnie i uśmiechnęły się porozumiewawczo.

– Trudno, zaryzykuję – odpowiedział uśmiechem.

Poczęstowały go wcześniej przygotowanym drinkiem. Teraz tylko dodały lodu i gazowanej wody.

Powąchał podany drink. Nic nie wyczuł. Pociągnął łyczek.

– O, kur… Och! – krztusił się. – Dziewczyny! Co to jest?! – zapytał, kiedy złapał oddech. W oczach miał łzy.

– E, taki tam drink. Podrasowany spirytusem. Trenerze, po prostu nie jest pan przyzwyczajony…

– Dziewczyny, co wy pijecie?!

– To? To jest „Kosa” – spokojnie wyjaśniła Karolina.

– Co?! – Jakub wykrztusił pytanie. Jeszcze nie doszedł do siebie.

– No, „Kosa”. Kosi wszystkich, których trafi…

Chłopak pokiwał głową. Ostrożnie spróbował mały łyczek.

– No, niezły. Fakt. Ale mogłyście uprzedzić! – zwrócił się do nich z wyrzutem. Chyba zaszkliły mu się oczy.

Rozmawiali. Dziewczyny pytały, trener chętnie odpowiadał. Dziewczyny udawały zainteresowanie, zadając pytania i jeszcze chętniej dolewały mu. Był już nieźle wstawiony. Siedziały na krzesłach naprzeciwko niego. Bardzo blisko.

– Trenerze, mamy taką prośbę – Karolina położyła dłoń na jego kolanie i od pewnego czasu delikatnie pocierała je. Alkohol stępił reakcje „Drugiego”, więc nie reagował na specyficzny masaż. On jego, jego organizm był bardziej wrażliwy. Dziewczyny widziały, że chłopak podniecił się. On sam jeszcze tego nie dostrzegł. Ale przesadnie machał szklanką w rytm muzyki odtwarzanej z iPada. 

*

– No, dobra! Wypad! Ja go załatwię – Ulka ma 19 lat, ciemnoblond włosy przystrzyżone „na jeża”, jest równie silna jak Karolina, ale trzy lata od niej młodsza. I jeden z tatuaży ma na szyi. Na wszystkich robi wrażenie.

Karolina, zielonooka szatynka nie zamierzała spierać się. To Ula wpadła na pomysł z trenerem, więc nie chciała teraz dyskutować.

– Jak chcesz… – mówi powoli.

– Weź klucz – pogania ja Ula. – Wyjdź i pilnuj drzwi. Wpadnij za jakieś dwadzieścia minut. Tylko cicho! Nie zapomnij o komórce!

Kiedy Kamila wychodziła z pokoju, Ula masowała nogę trenera, nachylając się nad nim. Coś mówiła mu do ucha. Pozbawiona stanika pierś, wychylająca się z dekoltu, muskała jego policzek. Mężczyzna miał przymknięte oczy i mruczał odtwarzany utwór.

*

Po dwudziestu minutach wróciła i cicho otworzyła drzwi. Nadal panował w nim półmrok i rytmiczna muzyka. Zamknęła drzwi, przekręciła klucz. Kiedy odwróciła się i oczy przyzwyczaiły się do półmroku, zatrzymała się i bezgłośnie otworzyła usta ze zdziwienia.

Trener nadal siedział, raczej półleżał w fotelu ze spodenkami i slipkami zsuniętymi poniżej kolan. Przodem do niego siedziała Ula. Była naga! Tylko na nogach miała jeszcze sandałki. Ujeżdżała trenera! Kamila nie przyglądała się szczegółom, ale domyślała się, że trener jest nieźle wyposażony, bo Ula skakała tak dynamicznie!

– No! Na co się gapisz? – wystękała Ula, patrząc na koleżankę. – Rób zdjęcia!

Kamila drżącymi dłońmi ustawiła aparat i zaczęła wykonywać zdjęcia. W końcu Ula zeszła z penisa, uklękła na jedno kolano, chwyciła penisa w dłoń i zaczęła go masować. Trener zamruczał z zadowoleniem i rozrzucił ręce. Karolina zrobiła kolejną fotkę. Ula wzięła penisa w usta. Kolejne zdjęcie. Skręciła głowę w kierunku aparatu. Znowu pstryknięcie. Podniosła się i nachyliła nad penisem. Piersi muskały kolana trenera. Karolina usiadła na podłodze, odchyliła się. Ula wzięła penisa w usta. Głęboko. Kiedy koleżanka miała ich oboje w kadrze, pstryknęła fotkę.

– Zaczekaj! – powstrzymała Ulę. – Zrobię jeszcze jedną!

Ula bez oporu raz jeszcze wzięła penisa w usta i patrzyła w aparat. Błysnęła lampa. Teraz ona zdecydowała:

– Włącz lampkę i później stopniowo przekręcaj na nas.

*

Karolina kiwnęła głową. Wszystko już omówiły. Przełączyła na nagrywanie filmu. Najpierw sfilmowała aktorkę, potem aktora tego pokazu. Aktorka świetnie wyglądała w sandałkach na szpilce. Długa noga z tatuażem, smukłe udo, kolejny tatuaż, szczupłe ciało. Podeszła i znowu usiadła na twardego penisa. Po chwili ujeżdżała go rytmicznie. Trener objął dziewczynę i uciskał jej biodra. Karolina ostrożnie ustawiła aparat na stoliku. Spółkująca para spojrzała w jej kierunku.

– No, chodź! – zachęciła ją szeptem Ula. Wydawała się znacznie bardziej śmiała i doświadczona od starszej koleżanki, która chyba nadal wydawała się speszona sytuacją.

– No, chodź! – ta sama zachęta płynąca z ust trenera była bardziej rozwlekła i niezbyt wyraźna. Ale można było zrozumieć jej sens poparty energicznym gestem.

– A ty co? Masz dwa kutasy? – śmiała się Ula. Mówiła głośno i wyraźnie.

– Nieee… A… ale zrobisz jej miejsce, cooo? – trener miał sporą potencję i chciał ją wykorzystać. Długo wytrzymywał w ich obecności, nie poklepywał ani tym bardziej nie obmacywał zawodniczek. Jednak dzisiaj uroda dziewczyn, ich zachowanie i alkohol po raz pierwszy złamały jego opór. Ruchał jedną. Miał ochotę na kolejną. Wypił sporo alkoholu, ale jego nie obowiązywały takie rygory jak zawodniczki.

– Karolcia! No! To chodź, skoro chce! Też masz ochotę, co? – spojrzała pytająco na koleżankę.

Szatynka nieznacznie kiwnęła głową w bok, uniosła brwi. Różnie można było to zinterpretować. I takie było nastawienie dziewczyny. Chciała, ale też bała się. Drugi trener nie był w jej typie. Na imprezie u Aldi też nie była zbyt aktywna. W zasadzie tam rządziły dziewczyny i było anonimowo, bo ciemno, a tutaj… Ani to typowe dla swingersów, ani to zbyt normalne, skoro facet podpity. I jeszcze to nagrywanie.

– Już idę – westchnęła szeptem. Znowu nieco zmieniła ustawienie lampki.

*

Spółkująca parka z zaciekawieniem patrzyła na rozbierającą się dziewczynę. Ula była biseksualna, a trener po raz pierwszy mógł zobaczyć nago kolejną zawodniczkę. Nigdy nie pchał się do masażysty albo lekarza, żeby pooglądać dziewczyny. Ta delikatna i czasami dwuznaczna misja, w zależności od miejsca usytuowania kontuzji, przypadała w udziale pierwszemu trenerowi. 

Zdjęła spódniczkę i odłożyła na tapczan. Nie zdjęła szpilek, ale również nie zdjęła bluzki i stanika. Patrzyła na nagą Ulę ciągle energicznie podskakującej na członku trenera. Momentami pod udami koleżanki migał jego wilgotny penis.

– Jest duży. Zaraz będzie we mnie – pomyślała.

Była zabezpieczona, więc nie bała się wpadki. Obficie nawilżyła palce i roztarła ślinę na wejściu do pochwy, trochę wepchnęła do środka. Ku własnemu zdziwieniu poczuła, że jest mokra. Nie lało się z niej, ale nie była całkowicie obojętna na widok spółkującej pary. Powoli podchodziła do nich.

– A może robienie zdjęć tak mnie podnieciło? – pomyślała i… odprężyła się. Zaskoczyła ją taka reakcja. Jeszcze spróbowała: – Za chwilę będę na filmie! – nagłe uświadomienie nagrywania seksu nieoczekiwanie podnieciło ją. Delikatnie potarła łechtaczkę. – Jestem ekshibicjonistką?

Już nie zdążyła odpowiedzieć sobie na to pytanie, bo Ula złapała ją za rękę, schodząc z penisa.

*

– Co jest? – Jakub był zaskoczony.

– Zmiana – wyjaśniła Ula.

– Suuuuper – szepnął zadowolony trener. Wyciągnął ręce i przebierając palcami, zachęcał Karolinę do szybkiej zmiany.

Ula przyciągnęła i ustawiła koleżankę:

– Siadaj! Nie musisz mu obciągać! – szepnęła do ucha Karoliny.

Chwyciła ją za biodra i przesunęła w kierunku trenera. Dziewczyna niepewnie chwyciła penisa i stając na palcach, wsunęła go do pochwy. Ula, stojąc z tyłu, przytrzymała koleżankę za biodra i pociągnęła w dół.

– Oooch! – wyrwało się Karolinie. Zaskoczyło ją tak dynamiczne wsparcie Ulki, ale poczuła też przyjemność płynącą ze stosunku. Rozkoszując się tym uczuciem, odrzuciła głowę do tyłu i oparła dłonie na ramionach trenera.

– Potrzebowałaś tego, co? – roześmiał się trener. Chyba pod wpływem wysiłku trochę trzeźwiał. Teraz nie miało to już znaczenia.

Karolina nieznacznie pokiwała głową. Przymknęła oczy. Obejmowała kark Jakuba, powoli unosiła się i opadała na jego członku. Czuła jego wilgoć, a każde otarcie o ściankę pochwy wywoływało taki dreszcz…! Piersi ocierały się o jego ciało. Oczyma wyobraźni podziwiała grubość penisa. Podniecał ją.

– Och! – aż ją wyprostowało. Właśnie twardy i gruby członek uderzył w dno pochwy. Dochodziła wolno, ale rozkosz rozpływała się tak cudownie.

Trener ciągnął ją za piersi, żeby nie spadła z niego. Prawie omdlała Karolina w ogóle nie czuła bólu. Ucisk sprawił jej taką przyjemność. Leżała na trenerze i postękiwała. Nie słyszała jego śmiechu. Zaskoczona Ulka z rozbawieniem przyglądała się koleżance.

– Ależ ty pościłaś!

*

Cdn.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Tomnick

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *