Wojskowy Styl cz. 2

Ela jeszcze przez chwilę wpatrywała się w nową grupę rekrutów. Dzisiejszy dzień był niemałym chaosem. Najpierw wiadomości do Martynki, tresura psa, a teraz nowa, niewyżyta dziewczyna. Po powrocie do baraku, minęła salę główną i przeszła do swoich kwater. Dopiero tam mogła rozluźnić się. Ściągnęła mundur i przepocona bieliznę. Krople potu i soków pokryły bokserki, a teraz powoli spływały po nogach. Tylko westchnęła i poprawiła włosy na głowie, gładząc też swój owłosiony trójkąt. Zerknęła na jutrzejszy grafik.

-“Nie powinno być problemów, choć wolę by były”- pomyślała idąc do łazienki kręcąc tyłeczkiem.

Mimo samotnego mieszkania lubiła wyobrażać sobie walącego w kącie faceta. Tęskniła za Martynką. Gdyby mogła to by ją wygrała na aukcji, jednak Dyrektorka za wszelką cenę chciała, by straciła dziewictwo z facetem. Teraz robi karierę w show-biznesie. Woda z prysznica powoli spływała po ciele  Eli. Pamiętała jak dziś. Martynka ze szczegółami opowiadała o pierwszym razie. Nie mówiła jak cwel, ale jak podniecona dziewczyna. Z Tomaszem stali się nierozłączni. Nie był jakiś nerdem, ale ogierem penetrującym dziurki Martynki. Początkowo Ela nie brała tej relacji na poważnie, ale każda opowieść kończyła się dla Martynki czerwonymi policzkami.

“Tomek jest fajny…Tomek ma pieniądze. Tomek dba o mnie…kutas Tomka jest cudny”. Dłoń Eli przesunęła się ku kroczu gdzie jej palce zaczęły powoli masować, dotykać i wkładać palce do cipki.

-“Gdzie to ja…a tutaj”-pomyślała i wróciła z wspomnieniami lekko jęcząc pod prysznicem.

Martynka po kilki tygodniach powiedziała o zmianie płci. Czemu? To pytanie było niepotrzebne, bo sama Dyrektorka stwierdziła, że kuratorium uzna maturę Martynki jeśli  stanie się 100% dziewczyną. Dla Eli był to koniec  tresury. Martynka i Tomek prawdziwe love story. Dłoń zacisnęła się na uchwycie prysznica.

-Ahhh…-jęknęła głośno

Palce lepiły się od soków. Wtarła je w ścianę kabiny i już na poważnie umyła się.

Po wyjściu wytarła się i naga wskoczyła do łóżka. Kiedy ciepło ponownie otoczyło Ele. Przymknęła oczy. W dniu operacji Martynka nie była zdenerwowana. Utrata męskości była formalnością, którą chciała spełnić. Jej głos nadal dźwięczał w uszach Eli. Jej dłoń sięgnęła do szuflady koło łóżka. Przez chwilę przewracała kartki i kosmetyki, aby po chwili wyciągnąć spory wibrator. Pod kołdrą rozchyliła nogi i powoli zaczęła napierać na swoją cipkę sztucznym kutasem. Po chwili zabawy główka weszła i powoli wpływała głębiej. Jęki były głośniejsze, zaś oczy zamknięte. Nowa cipka Martynki była taka mokra i taka podniecająca. Para zakochanych po wypisaniu z szpitala spędziła sporo czasu nie wychodząc z wakacyjnego domku. Ela pamiętała jak ich odwiedziła. Domek nad jeziorem w górach. Widziała jak przy wschodzie słońca pieprzyli się na kamieniach. Jak Martynka ssała kutasa na łódce po środku jeziora. Nie była już kochanką, a tylko przyjaciółką. Wibrator zaczął poruszać się. Ela zacisnęła usta i zęby. Ze złości i podniecenia. Pewnego razu wybrała się z Martynka w góry to tam, jako kobieta nasza nowa gwiazda lizała cipkę i tam  poprosiła o ostatnią tresurę. Opuszczając góry po policzkach spływała łza. Ela ze złością odrzuciła mokry członek w kąt i przykryła się kołdrą. Nie można myśleć przeszłości, teraz jest teraz.

……………….

Następny dzień przyniósł szybką pobudkę i apel o 6:00 rano. Przez okno Ela widziała obecnych rekrutów i tych nowo przybyli. Ci pierwsi stali wyprostowani i gotowi do codzienności. Niektórzy tylko prostowali się nieco wyżej, nabierając czerwieni na policzkach. Wydawali się pobudzeni jakby czekali na coś lub coś utrudniało im chodzenie. Ela tylko się uśmiechnęła. Nowi natomiast stali nierówno i wyluzowani. Dopiero ryk sierżanta doprowadził ich w miarę do porządku. Cały apel został przerwany, kiedy z jednego baraków wyszła spóźniona Helena. Sprawiała wrażenie zaspanej, jednak nie nieprzygotowanej. Zdarzyła się umyć i umalować. Mimo krzyków sierżanta jedynie prychnęła i obojętna stanęła przy reszcie nowych. Ela patrzyła z ciekawością na jej czyny.

-Phh…ciekawe. -powiedziała do siebie uzbierać codzienny strój.

Po wszystkim usiadła na krześle w przedpokoju przed drzwiami wejściowymi. Kiedy dźwięk apelu dobiegł końca założyła skórzane rękawiczki. Poranny rytuał był niezbędny do prawidłowego rozwoju rekrutów. Dawne sposoby dyrektor nie przynosiły takich rezultatów. Trzeba być silnym. Silnym mając pod sobą bandę takiego “ścierwa”. Rozległo się pukanie do drzwi. Ela spokojnie założyła nogę na nogę.

-Wejść-rzekła spokojnie, ale poważnie.

Do przedpokoju wkroczył 20-paroletni rekrut mający typowy mundur.

-Jednostka 006 melduje się do codziennej inspekcji.

Ela kiwnęła głową.

Na gest Pani Komendant chłopak rozpiął pas i ściągnął spodnie, które upadły. Oczom ukazały się niebieskie, koronkowe stringi, które ciasno leżały.

-Ściągaj-padł rozkaz Eli

Rekrut opuścił majeczki, pod którymi zwisał ogolony i delikatny penis.

-Odwróć się

Posłusznie facet odwrócił się wypinając  jędrne pośladki. Między nimi wetknięty był znany korek z niebieskim kryształem.

-Jak się czujesz?

-Dobrze, Proszę Pani-ciężko oddychając, kiedy palce Eli badały jej ciało dziurkę.

-Inspekcja zakończona. Wracać do służby.

-Tak jest- ubrał się i wyszedł.

Następny i następny. Inspekcja każda trwała kilka minut. Po 15 minutach wszedł kolejny rekrut z innym. Oboje 20 paroletni pozdrowili Panią Komendant i na rozkaz opuścili spodnie, stringi i bokserki(Jeden z czerwonymi stringami, zaś drugi z czarnymi bokserkami). Po opuszczeniu ten męski miał owłosionego i dużego kutasa, zaś drugi miał założony czerwony pas cnoty.

Ela popatrzyła na drugiego wrogim wzrokiem. Ten widząc to przeprosił i ściągnął cały mundur. Pod koszula

skrywał prawie płaski czerwony stanik.

-Jak się czujesz?

-Dobrze, Proszę Pani

-Ale nadal nie pamiętasz procedur inspekcji.

-Ale..ale..

-Kara

Chłopak kiwnął głową i ukląkł przed kolega. Chwile myślał jednak dłoń na głowie innego rekruta, wymusiła na nim wbicie się ustami na jego kutasie.

Ela obserwowała jak głowa faceta jest posuwana. Łzy powoli zaczęły ściekać, kiedy posuwanie zmieniło się w ciche mruczenie. Rekrut szybko doszedł. Widać apel i widok ciała kolegi pobudził go. Sperma wlała się do gardła. Ten jęknął, po czym zaczął pić i zlizywać krople spermy jak rasowa szmata. Na koniec tylko pokazał Pani komendant brak śmietany w ustach.

Ela kiwnęła głową, po czym uderzyła szmatą w twarz. Rekrut przewrócił się.

-Nigdy nie zawiedź.

-Tak, Pani

-Wynocha

-Tak jest-odpowiedzieli razem zbierając rzeczy.

Byli jednymi z ostatnich. Kiedy ostatni uczestnik tresury  opuścił barak, Ela wreszcie mogła ściągnąć rękawiczki, poprawić mundur i wyjść na śniadanie.

………………

Śniadanie przebiegło bez żadnych problemów. Wszyscy byli głodni, więc chwila odpoczynku mogła ukryć smak obozowego żarcia. Ela w ciszy jadła, ostrożnie obserwując salę. Większość rekrutów nowym zaakceptowało zesłanie i starało naśladować codzienne zwyczaje. Byli natomiast zdumieni, że część obozowiczów jest zbyt uległych.

-:Spokojnie. Na Was też przyjdzie pora.”-pomyślała Ela.

Oczywiście zdarzały się wyjątki. Helena.

Jako jedyna nie akceptowała życia obozowego. Wyzywająco ubrana, umalowana jak dziwka. Na szczęście takie sztuczki nie działały na starych weteranów. Zarówno kobiety i faceci, wiedzieli, że jeśli nawet spojrzą w tamtą stronę to ich życie będzie koszmarem. Z całego grona tylko Andrzej siedział cicho i przykładnie. Ela złożyła dłonie w piramidę i lekko się uśmiechnęła.

-“Oto ważny element każdego projektu. Znaleźć cel :Andrzej-cichy i uległy, Helena- agresywna i dominująca…ciekawe co z tego będzie. Trzeba najpierw ich urobi.”-rzekła w myślach.

Po posiłku nowi rekruci przystąpili do ćwiczeń wstępnych. Kilka godzin na nogach i siedząco. Biegi, teoria, znowu biegi i znowu teoria.

Jak przewidziała Ela, jej cele okazały się najwolniejsze. Jeszcze chłopak starał się, jednak Helena już po kilku metrach zbluzgała trenera i usiadła pod drzewem. Po szybkim obiedzie Ela postanowiła wcielić plan z życie.

-Czołem żołnierze-krzyknęła

Rekruci jeszcze nie wyuczeni krzyknęli jak chór wiejski. Ela lekko się skrzywiła i nakazała ponownie biegi, jak przewidziała tym razem liczba osób była większa. Oprócz Heleny i Andrzeja pozostało jeszcze 4 facetów i 3 dziewczyny. Wszyscy wyglądali na zmęczonych. Nawet Helena ledwo trzymała się na nogach, a makijaż zdarzył się rozsmarować na całej twarzy. Koło 17 padł rozkaz rozejścia. Jedynie poznana 9 rekrutów pozostała.

-Jesteście wybrańcami. Jedyni co ledwo mogą zdać wstępne ćwiczenia-zaczęła przemowę Ela, maszerując po woli wokół nowo przybyłych.

Dziewczyny patrzyły ze złością, zaś chłopaki sprawiali wrażenie przygnębionych.

Ela kontynuowała:

-Skoro jesteście tacy słabi osobiście zajmę się waszym treningiem. Przybyliście tutaj, bo po za tym obozem sprawiliście problemy. Ten projekt jest lekarstwem na wasz temperament. A teraz rozbierać się do naga.

Rekruci spojrzeli zdziwieni po sobie ,ale dopiero podobna komenda “Do naga” i uderzenie czarną pałką o pobliski słup spowodował, że wszyscy powoli ściągali ubrania. Faceci oprócz Andrzeja szybko rzucili ubrania na piaskowe boisko. Wszyscy niezbyt umięśnieni, lekko owłosienie. Kutasy dyndały, jednak nie były one zbyt imponujące. Ciała kobiet również nie pokazały. Drobne cycki, wystające sutki, lekko owłosione łona. W oczach Eli grupa była zbyt normalna. Pani Oficer szukała wśród nich diamentów. Kiedy ujrzała Andrzeja jej usta lekko zadrżały. Chłopak nie miał ani jednego włoska. Pod pachami, między jajami  hulał wiatr nie zatrzymany przez żaden las. Kutas był mały i niedorozwinięty. Andrzej szybko zakrył go pochylając głowę. Ela spojrzała na Helenę, której ciało było ciałem modelki. Perfekcyjne kształty, spore cycki. Gdyby nie rozmazany makijaż i pot na gładkiej skórze, Helena  mogłaby przygotowywać się do sesji zdjęciowej.

Ela przebiegła wzrokiem po rekrutach i szeroko się uśmiechnęła.

-”Teraz zaczyna się prawdziwy trening projektu…”

 

Komentujcie i dodawajcie swoje pomysły na tą serię lub kolejne.

 

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Miły z Gdańska

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *