Stefan byl dobrym sasiadem. Cz. 2 Podlewanie roslin…

Przez kolejne kilka dni starałem się unikać kontaktu z panią Katarzyną. Co tu dużo mówić, miałem nadzieję, że w jakiś absurdalny sposób zapomni o tym, że widziała mnie jak sobie robiłem dobrze. Jednak w długie, letnie i upalne dni ciężko cały czas się chować w domu.

-Cześć Tomasz!- usłyszałem sąsiadkę, kiedy akurat w ogrodzie próbowałem wykopać dołki pod nowe drzewka- Widzę, że czeka cię ciężka praca w upalny dzień?

Spojrzałem w kierunku, z którego dochodził głos pani Katarzyny.  Stała przy płocie w bardzo luźnej, długiej, niebieskiej sukience.

– Dzień dobry sąsiadko- powiedziałem idąc w jej kierunku. Stanąłem po drugiej stronie ogrodzenia i przez chwilę gadaliśmy o różnych drobnostkach. Pani Katarzyna zaczęła dopytywać się o sprawy ogrodowe, bo to jej maż był maniakiem ogrodnictwa, a ona nie była w tym zbyt biegła. Zaskoczyła mnie tym, że w czasie rozmowy wychyliła się jakby mocniej do przodu, przez co widziałem jak jej duże piersi przylgnęły do luźnego materiału, a jej ręce powędrowały za plecy.

-A jak już posadzisz drzewko, to mocno trzeba podlewać?

-Raczej mocno trzeba podlać- odpowiedziałem i aż zawahałem się pod koniec. Usłyszałem jakby na trawę gdzieś koło nas spadał jakby… strumień wody? Sąsiadka zaczęła się uśmiechać z lekko przymrużonymi oczami.

– Tak będzie wystarczająco?- zapytała lekko kręcąc pupą na boki. Lekko spojrzałem za nią po bokach i już byłem pewny dźwięków. Pani Katarzyna stała tak wypięta i, nie przerywając rozmowy ze mną, opróżniała swój pęcherz, a kiedy kręciła tyłkiem na boki, widziałem jak strumień padał na trawę za nią.

-Errr- zająknąłem się z wrażenia-  Czasem trzeba dużo więcej.

-A masz jeszcze jakieś drzewka do posadzenia dzisiaj?

-Jeszcze dwa dołki muszę wykopać.

-To ty idź jeszcze popracować, a ja ci za niedługo postaram się pomóc.

-Ale! Ale!- zawołała sąsiadka- Jesteś dużym mężczyzną i nie chcę, żebyś sobie czasem zaczął teraz robić dobrze! Obiecaj, że z przyjemnościami trochę poczekasz.

-Obiecuję- odpowiedziałem lekko zmieszany.

-Dziękuję- podsumowała temat moja sąsiadka opuszczając swoją suknię na tyłku i odeszła do domu.

Ja musiałem ochłonąć po tym wszystkim, więc poszedłem do siebie, napiłem się trochę wody i po dłuższej chwili na złapanie oddechu wróciłem do kopania dołków pod drzewka.

Kiedy już kończyłem ostatni dołek, usłyszałem za sobą sąsiadkę:

-Gdzie ci, sąsiedzie, mogę pomóc w sadzeniu drzewek?

-Już prawie skończyłem- odpowiedziałem- Tylko popodlewać muszę i mogę sadzić drzewka.

Ona stanęła między mną a wykopanym dołkiem, lekko wychyliła się w moją stronę, rękoma zarzuciła tył sukienki nad swój wypięty tyłek, po czym złapała mnie za ręce.

-Przytrzymaj mnie, żebym nie straciła równowagi- powiedziała uśmiechając się, po czym przykucnęła i z dołu zapytała- Jak mówiłeś? Że musi być dużo więcej nalane?

-Tak, ale pewnie będę musiał użyć konewki…

-Nie znasz moich możliwości- przerwała patrząc mi w oczy, a ja po chwili usłyszałem znajomy mi już tego dnia dźwięk sikającej cipki- Chyba będę musiała skosić mój trawniczek.

-Pani Katarzyno- zapytałem po chwili zmieszany- Jakim cudem tak dużo i to tak silnym strumieniem?

-Mamy upalne lato, więc trzeba dużo płynów uzupełniać- dźwięk sikania ustał- Pomóż mi stanąć na nogi, sąsiedzie.

Podciągnąłem ją za ręce z impetem, a ona szybko się podniosła i po chwili zachwiania się oparła ciężko swoimi piersiami o mój tors.

-Wszystko w porządku, pani Katarzyno?

-Jak najbardziej, odpowiedziała patrząc mi w oczy z bliska- Odrobinka piwa przyspieszyła pomoc w twoim ogrodzie, ale też zadziałała na równowagę.

Poprawiła suknię na swoim tyłku, żeby opadła do dołu, po czym powiedziała:

-Dzisiaj już chyba nie uda mi się więcej pomóc. Ale ma podobno być w nocy deszczowo, to chyba też ci pomoże.

Poprawiła sobie jeszcze rękoma swoje wielkie piersi pod sukienką i poszła do swojego domu.

„Co tu się właśnie odczyniło?!” zapytałem w myślach sam siebie i na chwilę wróciłem do domu.

Wczesnym wieczorem rzeczywiście zaczęło padać. Na początku poszła krótka i intensywna fala deszczu i zaraz nastąpiła cisza, Po kilku minutach rozpadało się na dobre. Kolejne fale deszczu uderzały o szyby i choć robiło się już późno, to deszcz wcale nie ustawał, a wręcz odnosiłem wrażenie, że się wzmagał.

Wziąłem szybki prysznic, a po tym usiadłem na kanapie przed telewizorem w samych krótkich spodenkach bermudach i t shircie. Gdy tak próbowałem się zrelaksować, zaczął dzwonić mój telefon. Popatrzyłem na ekran i ukazał mi się kontakt sąsiadki. Odebrałem i zanim się zdążyłem odezwać, usłyszałem lawinę przerażającego lamentu:

-Tomeczku! Ratuj! Bierz mocną latarkę i ratuj mi dom, bo się leje! Chodź tu do mnie szybko, bo mnie zalewa!- i się rozłączyła.

Tak jak siedziałem na kanapie, tak się zerwałem , bo ta wiadomość naprawdę mnie wystraszyła. Po drodze przy drzwiach zabrałem latarkę i pobiegłem do domu sąsiadki.

Rzęsisty deszcze wzmagał się z podmuchami silnego wiatru, przez co jak przybiegłem do drzwi sąsiedniego domu to moje ubranie było już w dużej części mokre. Nie zdążyłem nacisnąć na dzwonek, a drzwi już się otwierały. Pani Katarzyna czekała na mnie i przebierała nogami w miejscu, jakby chciała mnie popędzić.

-Dalej, Tomaszu, biegnij na górę i sprawdź na tarasie, gdzie tam jest dziura! Sypialnie mi woda zaleje!

Nie namyślając się wiele, wbiegłem po schodach na piętro i przed drzwi wyszedłem na taras. W strugach deszczu, na czworakach sprawdzałem po kolei wszystkie spoiny i krawędzie płaskiego dachu, ale ciężko było cokolwiek znaleźć w takich warunkach i to po ciemku.

Po kilku minutach kompletnie przemoczony odpuściłem dalsze poszukiwania przecieku. „Lepiej by było najpierw to zlokalizować w suchych warunkach” pomyślałem wstając z kolan. Podszedłem do drzwi, które sąsiadka cały czas przytrzymywała, żeby deszcz nie wpadał do domu.

– I co?- zapytała sąsiadka nerwowo- Znalazłeś coś?

– Raczej nic nie znajdę w takich warunkach. A poza tym przecież pod tarasem to chyba ma pani salon, a nie sypialnię?

– W sypialni też się leje. Ale tam- dodała pani Katarzyna pokazując palcem w dół- też jest mokro.

Mówiąc to uśmiechała się dziwnie, a ja dopiero teraz zauważyłem, że ma na sobie satynową podomkę przewiązaną takim samym paskiem i chyba nic więcej pod spodem.

– Mogę zobaczyć te zacieki w sypialni?

-Jasne, już cię zapraszam- powiedziała odwracając się w kierunku sypialni.

Na łóżku faktycznie była mokra plama, a na suficie dostrzegłem mokre miejsce, z którego kapały krople wody.

– Musiałbym zobaczyć dach na strychu.

-Tam jest drabinka, to możesz wejść.

Wszedłem na strych i zobaczyłem, że faktycznie między dachówkami jest szczelina i deszcz dostawał się do środka. Spróbowałem coś poprawić, ale fachową naprawdę trzeba wykonać od zewnątrz i bez deszczu, w ciągu dnia.

Zszedłem ze strychu.

-Resztę musi pani mieć zrobione w dzień i bez deszczu.

-To może chociaż pomożesz mi z łóżkiem? Trzeba je przesunąć tak, aby woda na materac nie kapała.

Zgodziłem się i podeszliśmy oboje z jednej strony łóżka, żeby je przesunąć trochę na bok, dzięki czemu woda już by nie kapała z sufitu na materac. Popchnęliśmy mebel o może pół metra.

– O mój Boże!- usłyszałem przestraszony głos sąsiadki- Pomyślisz sobie, że ze mnie świnka.

Spojrzałem na nią, a po chwili na podłogę. Tam, gdzie jeszcze przed chwilą stało łóżko, leżało całkiem pokaźnych rozmiarów  dildo, różowy wibrator, żel nawilżający oraz sznurek z pięcioma kuleczkami. Ona szybko schyliła się i podniosła duże dildo, po czym schowa la je za podomkę. Popatrzyłem na jej klatkę piersiową.

-Pewnie myślisz, że jestem zboczona i w ogóle.

-Nie, po prostu główka wystaje zza materiału- odpowiedziałem próbując zachować obojętny ton głosu- Poza tym każdy ma swoje potrzeby i je jakoś próbuje zrealizować.

-No właśnie- odpowiedziała z uśmiechem na twarzy- Ty sam dokładnie o tym wiesz, ja zresztą też.

Trochę się zmieszałem i żeby wybrnąć jakoś z sytuacji zapytałem:

– Czyli w salonie też jest mokro przez ten deszcz?

-Zgadza się, dlatego  cię zawołałam do pomocy.

Po tych słowach wyszła z sypialni i zeszła piętro niżej, a ja za nią. Kiedy weszliśmy do salonu, stanęliśmy koło długiej kanapy, na której mogłyby się zmieścić bez problemu trzy osoby. Na środku zobaczyłem mokrą plamę.

Popatrzyłem na sufit.

-Przecież tu nie ma żadnego zacieku- skomentowałem sytuację.

-A to pewnie przez to- powiedziała sąsiadka siadając na kanapie z pilotem od telewizora w Re ku- Popatrz sam.

Odwróciłem się w przeciwną stronę i spojrzałem na ekran telewizora. Był czarny, ale po chwili mrugająca czerwona dioda przestała migać, a ekran rozświetlił się i zobaczyłem na nim… amatorskie porno. Kobieta z wielkimi piersiami leżała naga na wielkim łóżku. Między jej szeroko rozchylonymi udami baraszkował jakiś facet twardym i grubym penisem wiercąc w jej gołej i błyszczącej cipce, a usta miała zapchane innym penisem drugiego faceta. Po chwili przyglądania się piersiom i twarzy zasłoniętej penisem penetrującym jej usta zrozumiałem, że…

-Tak, to ja i Stefan- usłyszałem za sobą głos sąsiadki- Nie uprawialiśmy seksu za często, ale jak już się bawiliśmy, to na całego i czasami jak widzisz też z gośćmi. I chyba od tego kanapa się zmoczyła, nie wydaje ci się?

Odwróciłem się w stronę sąsiadki i stałem jak wryty. Pani Katarzyna leżała na kanapie. Tak samo, jak na filmie, miała szeroko rozchylone uda, a w cipkę szybko wkładała, wyciągała i sobie to duże dildo, które zabrała z podłogi w sypialni. Zauważyłem, że cipka był mniej więcej w tym miejscu, gdzie było mokro na kanapie.

-Przy taj intensywnych ruchach to chyba oczywiste, że będzie mokro- odpowiedziałem trochę wymijająco- ale to zdecydowanie nie od deszczu.

Pani Katarzyna Wyszarpnęła dildo z cipki i puściła na sofę, po czym energicznie wstała.

-Przypomniałeś mi, że jak tak dalej będziesz stać w tych mokrych ciuchach, to się przeziębisz i to przeze mnie! Dalej, ściągaj je i wrzucę do suszarki.

-Nie, dziękuję!- odpowiedziałem szybko. Tym mi przypomniała, że miałem na sobie t Shift i spodenki, ale nic pod nimi- Ja pójdę do domu i spokojnie się sam zajmę suszeniem.

Ruszyłem w kierunku drzwi, ale jak już do nich dotarłem i nacisnąłem na klamkę, drzwi nawet nie drgnęły.

-Nie tak szybko, sąsiedzie- odwróciłem się i zobaczyłem panią Katarzynę stojącą za mną może metr ode mnie- Muszę zamykać drzwi, żeby czasem mnie ktoś nie obrabował, albo nie zgwałcił.

-To może mnie pani wypuści?

-Najpierw wysuszę ci ubranie, bo mi pomogłeś, to nie mogę pozwolić, byś się przeziębił.

-Naprawdę poradzę sobie- ponownie odpowiedziałem, na co sąsiadka podeszła i szybkim ruchem uklęknęła i chwyciła moje spodenki za szewki na bokach i energicznie pociągnęła je do samej podłogi.

W tym momencie mój sztywniejący penis pozbawiony bariery z tkaniny wystrzelił do przodu i prawie uderzył w twarz sąsiadki.

-No, no!- krzyknęła z entuzjazmem- Aż tak się naszykowałeś na wizytę na dachu?

-Nie tyle naszykowałem, co narobiła pani takiego hałasu przez telefon, ze myślałem, że dach się wali pani na głowę i tak jak byłem, tak wybiegłem.

-Oj ty mój wstydliwy jebako!- zarechotała lubieżnie sąsiadka patrząc cały czas na mojego penisa- Zdejmuj koszulkę i ci wysuszę ubrania. Jak widać nie masz się czego wstydzić, szczególnie tego, że masz dużego i ogolonego penisa, a takie lubię.

-Patrząc na rozmiar zabawki to nie wątpię- odpowiedziałem trochę zgryźliwie- Ale może jednak wrócę do siebie i sam się wysuszę.

-Dopóki nie wysuszę twoich ubrań, nie wyjdziesz z tego domu- powiedziała w chwili, kiedy wyprostowała się z pochylenia i spojrzała mi w oczy.

„Dawno nie miała chłopa, bo mąż zmarł, to poogląda sobie i pójdę do domu” pomyślałem i z lekką rezygnacją zdjąłem koszulkę z siebie i podałem sąsiadce.

-Chodź ze mną na górę, wytrzesz się, a ja wrzucą ubrania do suszarki.

Poszedłem za nią ponownie na piętro, gdzie w łazience stała suszarka. Moje spodenki i koszulka znalazły się w bębnie i za chwilę zaczęły być tam suszone, a sąsiadka popatrzyła na mnie i mojego półsztywnego penisa i powiedziała z uśmiechem:

-Teraz ty jeszcze musisz się wysuszyć. Chodź, dam ci ręcznik.

Poszedłem za nią do sypialni, gdzie stanęła przy szafie i zaczęła w niej przeszukiwać półki. W końcu rzuciła mi ręcznik.

Zacząłem się wycierać od góry do dołu, a na samym końcu jeszcze wróciłem do głowy, żeby wytrzeć dobrze włosy.

-Na sucho od razu lepiej- wymamrotałem do siebie.

-No cos ty, Tomeczku, nie znasz się? Im bardziej wilgotno, tym lepiej, a najlepiej jak jest mokro i ślisko- usłyszałem sąsiadkę- Jak myślisz? Będzie dobrze?

Ściągnąłem ręcznik z głowy, spoglądnąłem w stronę, z której chyba dochodził głos sąsiadki i zamarłem z wrażenia. Leżała całkiem naga na łóżku na plecach. Jej głowa była na krawędzi łóżka, więc lekko zwisała patrząc na mnie trochę do góry nogami.

-Tak- wydusiłem z siebie- Jest dobrze.

-To chodź tu i sprawdzę cię, czy jest wszędzie sucho- dodała z uśmiechem.

Trochę mnie to speszyło, ale podszedłem do krawędzi łóżka i spoglądałem na nagą sąsiadkę znad mojego twardego penisa. Starałem się unikać jej oczu, za to patrzyłem bezczelnie na jej duże piersi.

-Widzę, że solidnie się wycierałeś, bo aż wszystko się twarde zrobiło. Stań może w rozkroku i zbliż się do łóżka, bo chcę sprawdzić, czy wszędzie jesteś suchutki.

-Jak to w rozkroku?- zapytałem, choć domyślałem się o co jej chodziło.

-Zrób tak, jak ja. Popatrz w dół- odpowiedziała i rozchyliła swoje udana boki. Wtedy też zauważyłem, że w jej cipkę był wepchnięty różowy wibrator- A potem zbliż się do ramy łóżka. Chcę zobaczyć, czy twój rowek też jest dobrze wysuszony.

Trochę dziwne mi się wydawało by tak po prostu pokazać sąsiadce moje jaja i krocze, ale w sumie jak już byłem i tak goły, a na dodatek sama gospodyni leżała przede mną rozchylona, to chyba gorzej być nie mogło. Stanąłem więc w rozkroku i zbliżyłem się do ramy łóżka, dzięki czemu głowa sąsiadki znajdowała się między moimi nogami.

-Cudowny widok- wymruczała- Ale mówiłam ci, że ja lubię jak jest mokro i ślisko. Dlatego zlej się na mnie!

-Słucham?- aż podskoczyłem z wrażenia.

-Spokojnie, sąsiedzie. Nie chodzi mi, żebyś się na mnie zesikał, jak ja do twojego dołka na drzewko, tylko- przerwała, uniosła rękę i znów ułożyła palce tak, jakby trzymała jakąś rurkę, po czym zaczęła poruszać nią jak wahadełkiem do przodu i w tył. Po dłuższej chwili dodała szeptem- Zwal sobie konia i spuść się na mnie.

-Pani Katarzyno, przecież ja mam dziewczynę…

-Której non stop nie ma w domu. Ty sam sobie dogadzasz, a ja muszę się wysilać, by to sobie pooglądać. Poza tym teraz jestem Kasia, nie żadna pani. A jak masz problem z dojściem, to ci zaraz pomogę.

To mówiąc rozchyliła nogi naprawdę szeroko i podkurczyła je na siebie, przez co jej cipka zaczęła być dla mnie naprawdę dobrze widoczna, a ona dodatkowo zaczęła poruszać wibratorem w cipce.

Mój kutas już stał tak sztywno, że bardziej już nie mógł. Chwyciłem go w dłoń i zacząłem się masturbować nad cyckami sąsiadki. Naprawdę niewiele mi było potrzeba i w bardzo krótkim czasie spuściłem się na te bujające się piersi.

Po kilku wystrzałach na jej skórę stałem jeszcze w rozkroku a z penisa zwisała jeszcze ciągnąca się kropla spermy. Kasia wyjęła wibrator z cipki i przyłożyła go do czubka penisa. Po dłuższej chwili zabawiania się swoją zabawką erotyczną wokół mojej żołędzi wzięła ją do ust i zaczęła mruczeć, jednocześnie drugą ręką rozsmarowywała sobie spermę na piersiach.

-To mi się podoba- wymruczała po tym jak wyjęła wibrator z ust.

– Moja dziewczyna nie może się o tym dowiedzieć!- spanikowałem.

-Czyś ty zgłupiał?!- z oburzeniem w głosie sąsiadka się poderwała z pozycji leżącej- Takie smarowanie by mi miało przepaść? Już zbyt wiele spermy wydoiłeś z siebie przy oglądaniu porno. Możesz być spokojny.

Odetchnąłem z ulgą. Po dłuższej chwili oczekiwania aż mój penis przestanie być stojący i opuchnięty usłyszałem, że suszarka już skończyła swoja pracę.

-Chyba czas na ciebie- uśmiechnęła się Kaśka.

Poszliśmy do łazienki. Ona wyjęła moje suche ubrania z suszarki, a ja się w nie ubrałem i założyłem też przy okazji buty, które tam wcześniej zostawiłem.

Zeszliśmy na parter, a Kaśka skierowała swoje kroki do salonu. Wszedłem tam za nią. Na ekranie nadal leciał film z jej zabaw ze Stefanem, choć twarzy nie widziałem, za to rozpoznawałem go po tatuażach na ręce.

-Podoba ci się?

-Trochę głupio oglądać sąsiada, jak rucha swoją żonę.

-Teraz już żona jest wdową, więc zawsze możesz wejść na jego miejsce.

-Lepiej nie.

-Jak wolisz- odpowiedziała z uśmiechem ciągle stojąc nago przede mną- Jeśli nie masz ochoty wylizać i wyssać mi piersi, to czas na ciebie do domu.

-Zlizywać własną spermę?

-A myślisz, że to takie straszne? Ja zlizuję soki własnej cipki z kutasów, które mnie ruchają.

-Kutasów?

-Nie dziw się. Mam duże cycki i duże potrzeby. Ale to już ci pozostawię w sferze wyobraźni. Dobranoc.

-Dobranoc- odpowiedziałem i poszedłem do siebie do domu.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Max79

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *