Ciąg dalszy mojej przygody z Michałem.
Od tamtego wieczoru minęło kilka dni, a w mojej głowie ciągle krążyły obrazy tej chwili, kiedy nasze usta się zetknęły. W ciągu dnia normalnie chodziłem do szkoły, spotykałem się z Bartkiem, znajomymi, rozmawiałem z rodzicami — nikt nie widział, co tak naprawdę dzieje się w moich myślach. Z zewnątrz mogło się wydawać, że wszystko jest jak zawsze, ale wewnętrznie przeżywałem prawdziwą burzę.
Wracałem wspomnieniami do momentu, gdy Michał siedział obok mnie na kanapie. Czułem wtedy przyjemne ciepło, które ogarniało moje ciało. Zastanawiałem się, jak to możliwe, że ten jedyny w swoim rodzaju pocałunek może wywoływać tak silne emocje. W mojej głowie pojawiało się tysiąc pytań bez odpowiedzi. W każdej wolnej chwili łapałem się na tym, że zastanawiam się, co robi Michał, co czuje, czy myśli o mnie w podobny sposób, czy może to wszystko było tylko krótką przygodą.
Chciałem, żeby to nie było jednorazowe. Marzyłem o kolejnym pocałunku, o tym, by znów poczuć tę elektryzującą bliskość. Jednak nie marzyłem tylko o pocałunku – chciałem więcej. Pragnąłem go przytulać, dotykać, zobaczyć nago, całować go nie tylko w usta. Michał podniecał mnie jak nikt wcześniej. Od tamtej chwili, za każdym razem, gdy waliłem konia, myślałem tylko o nim. Codziennie wyobrażałem sobie, jak uprawiamy seks.
Czułem też lęk, że Michał może nie chce lub że tego nie czuje. Albo, że Bartek lub ktoś inny się dowie. A to nie były czasy i miejsce, w których takie uczucia wobec chłopaka byłyby akceptowane.
Mój niepokój rósł z dnia na dzień, bo nie mieliśmy jakiegokolwiek kontaktu. Miałem w sobie tyle słów, których nie wypowiedziałem. W snach widziałem, jak spotykam się z Michałem i od razu go przytulam. Ale kiedy budziłem się rano, rzeczywistość była bardziej zawiła, pełna pytań o to, jak zachować się w obecności najlepszych przyjaciół i gdzie tak naprawdę jest moje miejsce w całej tej sytuacji.
Pewnego dnia wracałem po lekcjach do domu. Zazwyczaj szedłem razem z Bartkiem, ale tego dnia on zdecydował się kupić trochę nowych ciuchów. Normalnie pewnie bym mu towarzyszył, jednak zupełnie nie miałem ochoty na chodzenie po sklepach. W drodze do siebie zawsze mijałem dom Bartka i Michała. Wiedziałem, że Michał jest już w domu, bo kończył lekcje wcześniej niż my. Chciałem wejść, wyznać mu, co do niego czuję, i jeszcze raz go pocałować. Niestety, wiedziałem, że jego mama również jest w domu. Była typową panią domu – nie pracowała, lecz zajmowała się gospodarstwem. Tak samo było u mnie – w tamtych czasach standardem było, że kobiety opiekowały się domem i rodziną zamiast chodzić do pracy.
Gdy mijałem ich dom, usłyszałem głos dobywający się z okna:
– Kamil!
W oknie stał Michał i wołał do mnie, machając ręką.
– Podejdź do drzwi! – krzyknął, więc ruszyłem w stronę wejścia. Chwilę później spotkaliśmy się w progu.
– Cześć. A gdzie Bartek? – zapytał z lekkim zaskoczeniem.
– Poszedł do sklepu po nowe ciuchy – wyjaśniłem.
– Rozumiem. To wejdź do środka – powiedział, odsuwając się, by mnie przepuścić.
Kiedy przekraczałem próg, odruchowo rzuciłem:
– Dzień dobry!
– Mamy nie ma, wyszła na chwilę do sklepu – odparł Michał, zamykając za nami drzwi.
W tej chwili dotarło do mnie, że jesteśmy w domu kompletnie sami. Poczułem chęć, by od razu go przytulić i pocałować, ale wiedziałem, że najpierw musimy zamienić parę słów.
– Chodźmy do mojego pokoju – zaproponował Michał, wskazując ręką na schody.
Gdy tak szedłem za nim po schodach do jego pokoju, nie mogłem się powstrzymać od patrzenia na jego tyłek. Jak pięknie się odznaczał na cienkich, szarych dresach. Zastanawiałem się, jaki musi być w dotyku, czy jest taki mięciutki, na jaki wyglądał. Czułem, jak od tych myśli krew napływała mi do kutasa. Tak bardzo go pragnąłem. Znowu pojawił się lęk, że może on myśli zupełnie inaczej i zaraz powie mi, że nasze pocałunki były błędem i to się nigdy nie powtórzy.
Gdy weszliśmy do pokoju i jak tylko zamknąłem drzwi, poczułem przyjemną falę ciepła, która napłynęła do mnie na samą myśl, że teraz jesteśmy tu sami. Michał usiadł na skraju łóżka. Czułem, jak serce wali mi w piersi. Usiadłem obok niego
– Chyba musimy porozmawiać o tym…. no wiesz. – zaczął niepewnie Michał.
– Masz rację – odparłem.
Jednak żaden z nas nie mógł się przemóc, żeby powiedzieć coś więcej. W końcu zdecydowałem się zaryzykować.
– Michał… – zacząłem niepewnie. – Muszę ci coś powiedzieć, zanim znowu dam się ponieść milionowi wątpliwości…
Spojrzał na mnie uważnie, czekając. Czułem, jak moje serce wali, ale jednocześnie wiedziałem, że dalsze zwlekanie nie ma sensu.
– Bardzo mi się podobasz – powiedziałem w końcu cicho, ale wyraźnie. – Odkąd się pocałowaliśmy, nie potrafię przestać o tobie myśleć.
Przez moment wpatrywał się we mnie, jakby chciał się upewnić, że naprawdę to powiedziałem. Poczułem, że serce podjeżdża mi do gardła – co, jeśli uzna, że to było zbyt bezpośrednie, zbyt śmiałe?
– Wiesz… ja chyba czuję to samo – odezwał się w końcu równie cicho. – Nigdy nie sądziłem, że tak się stanie, ale… też nie mogę przestać o tobie myśleć.
Przeszedł mnie przyjemny dreszcz ulgi i radości. Poczułem, że na moich ustach pojawia się lekki, mimowolny uśmiech, a Michał odwzajemnił go z zauważalną ulgą.
Poczułem, jak przyspiesza mi oddech. W pokoju było ciepło, a jednocześnie po plecach przeszły mnie ciarki. Nachyliłem się nieznacznie, kładąc dłoń na jego kolanie. Czułem, jak Michał przysuwa się bliżej, jakby zapraszał mnie, bym zniwelował ostatnie centymetry dzielące nasze twarze.
Gdy w końcu nasze usta się zetknęły, czas na moment zwolnił. Pierwszy pocałunek był delikatny, nieśmiały, jakbyśmy chcieli się upewnić, że żaden z nas nie ma wątpliwości. Jego wargi były miękkie i ciepłe, tak znajome, a jednak wciąż budzące dreszcz ekscytacji.
Jednak szybko wyczuliśmy, że możemy sobie pozwolić na więcej. Jego wargi rozchylały się z zaufaniem, a ja nie mogłem się powstrzymać, by nie pogłębić tego pocałunku. Odważyłem się i wsunąłem język w jego usta.
Usłyszałem, jak Michał jęknął cicho, a całe moje ciało zadrżało w przyjemnym dreszczu. Odpowiedział jeszcze bardziej namiętnym pocałunkiem. W tamtej chwili nie liczyło się absolutnie nic, oprócz nas i tego uczucia buzującego w piersi. Oddechy zaczynały przyspieszać, a pocałunki nabierały coraz większej intensywności. Czułem, jak nasze języki tańczą ze sobą w idealnej harmonii – było w tym coś elektryzującego i zarazem dziwnie uspokajającego.
Moja dłoń, do tej pory spokojnie spoczywająca na jego kolanie, powoli zaczęła przesuwać się w górę po jego udzie. Michał był pochylony w taki sposób, że miałem dostęp do jednego z jego pośladków. Nie mogłem się powstrzymać, więc moja dłoń powędrowała z uda na jego dupcię. Głaskałem ją i delikatnie ściskałem, nie przerywając pocałunku. Dotykanie tej części jego ciała było naprawdę wspaniałym uczuciem.
Jednak to, co znajdowało się po drugiej stronie, kusiło mnie jeszcze bardziej. Chciałem poczuć w dłoni jego kutasa, chciał sprawdzić czy jest teraz tak samo twardy jak mój. Zabrałem rękę z tyłeczka. Chwilę się wahałem, czy mogę sobie na to pozwolić, jednak pragnienie było zbyt silne, żeby z nim walczyć. W końcu zdecydowałem się i położyłem dłoń na jego kroczu. Poczułem pod dłonią jego nabrzmiałego fiuta.
Niestety, w chwili, gdy to zrobiłem, Michał przerwał pocałunek i odsunął się, a w jego oczach malowało się zdziwienie. Od razu skarciłem się w myślach za to, co zrobiłem. Byłem zbyt nachalny, chciałem za dużo naraz i przez to mogłem wszystko zepsuć.
– Przepraszam, poniosło mnie. Obiecuję, że więcej tego nie zrobię. – Miałem nadzieję, że Michał nie będzie zły.
– Nie przepraszaj, nie jestem zły. Po prostu zaskoczyłeś mnie, ale to nie tak, że mi to przeszkadza. – Wydawał się bardzo zawstydzony.
– Jeśli chcesz, możesz mnie tam dotykać – wyszeptał cicho, rozchylając nogi, tak jakby dając mi zaproszenie
Nie musiał tego powtarzać. Od razu zrobiłem to ponownie i delikatnie położyłem dłoń na jego kutasie. Zacząłem go badać, ściskać oraz głaskać palcami, czując, jak pragnienie we mnie rośnie. Nie mogłem uwierzyć, że to naprawdę się dzieje. Dotykanie go tam sprawiało mi ogromną satysfakcję.
– Chcesz dotknąć mojego? – zapytałem
Michał skinął nieśmiało głową, a ja złapałem go za rękę i położyłem ją na swoim kroczu. To był pierwszy raz, gdy ktoś mnie tam dotykał. Siedząc tak blisko siebie, masując się po kutasach, zbliżyłem się ponownie, składając kolejne gorące pocałunki na jego wargach. Za każdym razem pozwalaliśmy sobie na większą śmiałość, trwając dłużej w tym rozkosznym zatraceniu.
Niestety, tak jak poprzednio, tę cudowną chwilę przerwał dźwięk otwartych drzwi. Mama Michała wróciła do domu.
Michał momentalnie zesztywniał i spojrzał na mnie z szeroko otwartymi oczami. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, usłyszałem głos z korytarza:
– Michał, jesteś w domu?
– Cholera, mama wróciła… – wyszeptał, zrywając się gwałtownie.
Serce podskoczyło mi do gardła. Bez zastanowienia rozdzieliliśmy się, próbując doprowadzić do porządku nasze koszulki i włosy. Uczucie gorąca na twarzy mówiło mi, jak bardzo się zarumieniłem.
– Czy to nie będzie podejrzane, jak zobaczy tu ciebie, gdy Barka nie ma? – mówił przerażony.
– Spokojnie, powiem, że wpadłem zostawić coś dla niego i chwilę sobie pogadaliśmy. Będzie dobrze.
Spojrzałem mu w oczy i delikatnie otarłem kciukiem resztkę wilgoci z jego ust – pamiątkę po naszych pocałunkach.
– To dokończymy później – powiedziałem z półuśmiechem.
Michał skinął głową, wciąż nieco zarumieniony, ale w jego spojrzeniu widać było błysk: choć musieliśmy przerwać gorący moment, obaj doskonale wiedzieliśmy, że to nie koniec. Znajdziemy sposób, by wrócić do tego, co nas tak mocno rozpaliło
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Kolejna część opowiadania.
W przyszłości pojawi sie jeszcze jedna albo dwie.
Leave a Reply