Dłonie Martynki lekko zadrżały kiedy przesuwała treść sms-u. Sama wiadomość była krótka, jednak to nie on był tutaj najważniejszy. Ela, gdyż ona była nadawcą wysłała link i polecenia odwiedzenia strony.
Wzrok dziewczyny był za to skierowany na różnokolorowe ogłoszenie.
“Szkolna aukcja już dziś wieczorem na sali gimnastycznej. Przedmiotem aukcji będzie dziewictwo naszej kochanej Martynki. Cena podstawowa podana na aukcji.”
Przez ciało Martynki przeszedł dreszcz. Po chwili przyszedł kolejny sms od Eli.
“Aukcja o 20.00, bądź o 18.00 w pokoju od biologii”.
Pomieszczenie gdzie wszystko się zaczęło miało być początkiem czegoś nowego?
Pytanie to nurtowało Ele przez cały dzień. Nawet prowokacje chłopaków poszły w zapomnienie. Tylko raz dziewczyna zwróciła uwagę. Przechodząc koło jednej z ławek na korytarzu zauważyła grupkę uczniów przeglądając znane jej ogłoszenia. Widać aukcja stała się publiczna. Wizja bycia rozdziewiczoną powodowała ból całego ciało. Kutas juz dawno przestał był użyteczny. Właściwie był już tylko ozdobą i działał w sprawach fizjologiczny. Teraz to jest usta i od dziś dupka były jej miejscami rozkoszy. Ela często powtarzała, że prawdziwa kobieta potrafi czerpać przyjemność z wielu miejsc. Idąc korytarzem mijala kolejnych byłych klientów. Jedni byli na tyle szczęśliwi, że kiedy po raz pierwszy spotkali się z jej ustami nie byli wstanie nawet skoncentrować się. Tych wystarczyło pomasować po jajkach , by wystrzelili swoje wszystkie ładunki. Trafiały też się zaniedbane. Śmierdzące, sflaczałe. -”Faceci powinni dbać o swoje”- pomyślała
-“A ty dbasz?”-odezwał się cichy głosik w głowie.
Widać mimo feminizacji jakaś cząstka męska nadal tkwiła, ale prócz słów nie miała kontroli. To ciało było Martynki.
……….
Po lekcjach uczennica udała się do pobliskiego bar. Coś zjadła i postanowiła jeszcze umyć zęby. Ela często powtarzał by dbać o Siebie. Nie chciała też wpaść w nowe kłopoty. Siedząc na toalecie w szkolnej łazience usłyszała śmiech i otwierane drzwi do żeńskiej toalety. Instynktownie podniosła nogi, ukryć swoją obecność. Wolałaby nikt nie odkrył jej. Dziewczyny były najgorsze, a spotkanie z nimi skończyłoby się pewnie awanturą. Po głosie i krokach, zgadywała że była to czwórka. Chyba się spieszyły, bo mówiły szybko i aż przebierały nogami. Oprócz jakiś bzdur na temat kosmetyków i ciuchów do uszu Martynki doleciało też to.
Dziewczyna1: Mam dość tej budy.
Dziewczyna2: Nooo
Dziewczyna3: Słyszeliście o aukcji dziś?
Dziewczyna4: A mogą tak?
Dziewczyna2: Mogą. Podobno nie jest to taka aukcja normalna. Podobno szkoła dostała jakieś tam pozwolenia.
Dziewczyna4: Czyli szkolny lachociąg zostanie rozdziewiczony?
Dziewczyna1: Ciekawy kto to będzie?
Dziewczyna3: Nie ważne kto. Ważne by miał jaja to zrobić hehehehe. Podobno jest dużo chętnych. Musieli chyba zamknąć salę, bo takie jest zainteresowania.
Dziewczyna2: Chuj z nią…i w niej hehe zbierajmy się.
Kiedy głos dziewczyna oddalił się, Martynka zamiast opuścić nogi, skuliła się i spojrzała w pustkę. Jej myśli były w rozsypce.
……….
Punkt 18.00 przed salą zjawiła się i delikatnie zapukała. Z wewnątrz usłyszała damski głos zapraszający do środka. Wnętrze pomieszczenia było zastawione przez liczne pudła i o zgrozo znanym stołem ze stelażem. Na Martynkę czekały już Dyrektorka i Ela. Obie ubrane w stroje pielęgniarskie. Kiedy dziewczyna zamknęła drzwi za Sobą podeszła do niej Ela. Biały fartuch nie pasował do jej figury jednak sama uczennica tylko chwyciła Martynkę za ramię i bez słowa pociągnęła w kierunku stołu. W tym samym czasie Dyrektorka wyciągnęła jakąś reklamówkę i również podeszła do dziewczyn.
-Kładź się-padła wspólna komenda
Martynka położyła się na o dziwo ciepłym stole.
-Dziś jest ważny moment, moja droga–zaczęła dyrektorka ściągając ubrania uczennicy-dziś wreszcie stracisz cnotę hihihi.
Martynka milczała, mimo iż z głębi głowy dochodził do niej dawno zapomnianego chłopaka. Zarówno Ela jak i Dyrektorka szybko ściągnęła ubrania i przystąpiły do odświeżenia ciała. W tym celu w ruch poszły maszynki i golarki z wspominanej reklamówki. Piersi, pachy, ręce, twarz, a przede wszystkim okolice pasa cnoty i dupki. Ten pierwszy został zdjęty, co zdziwiło Martynkę, bo nawet tego nie poczuła. Dziewczyna leżała i czuła jak golone są skrawki jej ciała. Po chwili Ela odezwała się.
-Chyba gotowe?
Martynka spojrzała na swoje gładkie ciało. Poniżej zauważyła bezwładnego penisa, który leżał sflaczały i bez życia. Głos faceta z głowy znowu zagroził, ale został zatrzymany przez słowa Dyrektorki.
-Myślę, ze zostawimy perukę. Jest dobra, tylko przetrzemy ją z ciałem-to mówiąc chwyciła gąbkę i jakiś płyn .
Ujrzała nad sobą jak Dyrektorka zaczyna być ciało przy pomocy płynu i innych jakiś mikstur. W tym czasie Ela zajmowała się paznokciami. Martynka leżąc ujrzała nad sobą widoczny biust Kobiety, kiedy pochyliła się nad nim. Mimo że cycki otulone były bez uniform pielęgniarki to widać było jej krągłości.
-“Chyba nie ma stanika”- pomyślała widząc wyraźnie sutki.
Normalnie facet zareagował to erekcja lub po prostu zwykłym burakiem na twarzy. Martynka nie była już facetem, tylko prawie kobietą, dlatego patrzyła na to obojętnie.
Pas cnoty został zmieniony na rozmiar mniejszy, a może dwa. Ten sam kolor i materiał. Mimo wszystko dyskomfort był minimalny. Na tzn. kobiecość nazywaną przez Ele powędrowała ciemno-zielone koronkowe stringi. Na cycki zaś został nałożony tego samego koloru koronkowy stanik, na nogi natomiast ciemne rajstopy z równie ciemną podwiązką. Na całość ciała poszła zielona suknia. Długa, sięgająca do ziemi. W niektórych miejscach miała koronkowe części przez które widoczne były między innymi piersi, brzuch, plecy i pośladki. Ostatnimi elementami były buty na obcasach i mocny makijaż. Przed wyjściem Martynka zerknęła w lustro. Z sali biologicznej po prawie 1,5 godzinie wychodziła nie uczennica, ale piękna dziewczyna w ubrana w dość erotyczny strój. Dotarcie na salę gimnastyczną trwało kilka minut. Towarzyszyła jej Ela, tym razem przebrana w garnitur i spodnie pod niego. Wyglądała na przystojnego faceta, ale nie modela, a bardziej ochroniarza. Było z tym wiele wspólnego, gdyż Martynka została wprowadzona na salę bocznym wejściem jak VIP. Przez lekko uchylone drzwi na końcu sali zauważyła obok nich scenę, gdzie kilku uczniów montowała oświetlenie i nagłośnienie. Sala już przed 20.00 była zapełniona. Oprócz uczniów, Martyna zauważyła kilku nauczycieli, którzy opierało się o ściany. Nagle dziewczyna poczuła czyjąś dłoń. Przy niej stała dyrektora ubrana w prostą czarną suknie, która połyskiwała i odbijała promienie światła.
-Pamiętaj. Uśmiechaj się- powiedziała wychodząc z kantorka prosto na scenę. Od razu poleciały gwizdy i krzyki zachwalające urok Pani Dyrektor. Kobieta stanęła dumnie przy mikrofonie, ale potrzebna była integracja kilku nauczycieli, którzy uciszyli krzykaczy.
-Spotkaliśmy się tutaj-zaczęła- na aukcji naszej drogiej uczennicy i koleżanki Martyny.
Ela popchnęła Martynkę w stronę sceny. Z każdym krokiem ciało stawało się coraz cięższe. Kiedy stanęła na scenie, ogrom gwizdów potroił się. poleciało też kilka zniszczonych tekstów. Gdyby nie ponowne działanie nauczycieli tłum zagłuszyły by pewnie całe wydarzenie. Dyrektorka głosem poważnym opowiedziała, a bardziej streściła cały projekt. W tym czasie Martynka stała z lekkim uśmiechem. Na szczęście światła były na tyle rażące, że nie ciężko było ujrzeć tłum przed Sobą.
-Aukcja już za chwilę. Przypominam, że walutą jest zarówno gotówka na rozwój szkoły, ale też godziny prac społecznych liczonych 1:1. Przyjmujemy jedynie pieniądze zarobione własnoręcznie i w legalny sposób przez uczniów.Zaczynamy, więc..
Od razu poleciało kilka słów.
Ktoś krzyknął 200 godzin, ktoś inny 250 zł. A to 400 godzin. Licytacja szła zaparte. Wreszcie z tłumu odezwał jest głęboki głos.
-2000 złotych
Niektóre światła kierowane przez obsługę skierowane zostały na licytatora. Wśród tłumu Martynka zauważyła znajomego grubasa. Teraz uśmiechał się jak ostatnio. Jego wzrok płonął pożądaniem i nienawiścią. Kilku próbowała ponownie się przebić, jednak Gruby nie odpuszczał.
-3200 po raz.pierwszy
-”Nie…nie..-prosiła w myślach dziewczyna.
-3200 po raz drugi..iiii
-4000 zł
Odezwał się znikąd głos. Sam Gruby zaczął się oglądać i pełen złości podniósł rękę.
-4500 zł
-5000 zł-głos nie dawał za wygraną.
Dyrektorka spojrzała na już zgrzanego chłopaka.
Gruby tylko potrząsnął ze złością głową.
-To 5000 po raz pierwszy…drugi iiiii trzeci. Wygrał Pan.
Tłum rozstąpił się na widok idącego na scenę chłopaka. Martynka poznała go mimo eleganckiej koszuli. Tomek. Ten Tomek, który niedawno bawił się jej korkiem w męskiej toalecie. Poczuła dreszcz kiedy stanął przy niej. Jego błękitne oczy wierciły Martynce dziurę duszy. Po kilku sekundach Tomek poddał Dyrektorce kopertę, a drugą chwycił dziewczynę za rękę. Martynka czuła jak ciągnie ja za Sobą przez salę mimo gwizdów i obleśnych poz. Na zewnątrz czekała już taksówka. Tomek rzucił szybkie-Grand Hotel, szybko poproszę.
Dla Martynki wszystko działo się jak we śnie. Aukcja i inne. Dopiero dotyk Tomka na kolanie przywrócił ja do realności.
……………………………..
Pokój de lux. Przy łóżku stoi Martynka nadal w sukni. Przed nią stoi w samych bokserkach Tomek.
Z przyzwyczajenia dziewczyna klęka, jednak chłopak powstrzymuje ją. Podnosi i mocno całuje ją w usta. Ich języki łączą się. Ślina wylewa się. Martynka czuję że bokserki zostały zdjęte. Wreszcie Tomek odrywa się, a dziewczyna widzi sporego kutasa z niewielkim owłosieniem.
-Pokaż cycki-pada komenda.
Martynka rozpina suknie, która opada na ziemi odsłaniając zieloną bieliznę. Widząc wzrok Tomka rozpina Stanik uwalniając swoje jędrne, choć sztuczne cycki.
-Mmm…-masuje je wywołując lekkie drżenia ciała.
Ponowne dochodzi do pocałunku, który kończy się na plecach Martynki, która odpada na łóżko.
-Odwróć się. Odsłoń majtki.
Martynka posłusznie odwraca się na brzuch, na spokojnie zsuwa stringi.
-Super dziureczka…mmm-mruczy Tomek dając kilka klapsów.
Dziewczyna poczuła jak coś próbuje dostać się przez bramę. Kutas Tomka zaczął powoli forsować dziurkę. Jęki stały się głośniejsze, zaś paznokcie wbijały się w pościel. Wreszcie pod mocnym ciśnieniem Tomek wbił się ostro, wywołując krzyk, i zeza przez Martynkę. Penis chłopaka zaczął brutalnie wchodzić i wychodzić. Przyspieszał i zwalniał.
-Pamiętasz mnie?-zapytał.
Dziewczyna jednak czuła tylko potęgującą rozkosz i ból.
-Ahh…ohh…gnoiłeś mnie od pierwszej klasy-zaczął mówić przy każdym uderzeniu- na początku myślałem ze jestem jedyny, ale później…później byli inni.
Tomek chwycił Martynę za gardło i lekko podniósł. Trwało to zaledwie kilka sekund, by ja puścić i ponownie wbić się.
-Ale jesteś ciasna…co ja…a tak..gnębiłes…biłeś..ehh…ale wiesz co..wybaczyłem Ci to dawno temu.
Wyszedł z niej. Przewrócił na plecy szybkim ruchem. Pot spływał z obu ciał, ale to z ust dziewczyny sączyła się ślina. Chłopak nie czekał na odpoczynek tylko wszedł w czerwoną już dziurkę.
-Kiedyś wróciłem do domu…wtedy..tego dnia to pobiłeś mnie do krwi..ehh..i wiesz co…zwaliłem sobie..wyobrażałem Ciebie nagiego i uległego..przez prawie 3 lata waliłem sobie do takiej sceny…ehhh-chwycił za jej cycki, za brodę-ahhh…ohhh..kochałem Ciebie za to..kochałem i kocham Ciebie…a teraz jesteś tutaj…jesteś i będziesz moja.
Fragmenty monologu trafiały do Martynki. Ciało podskakiwało, zaś jęki i krzyki rozchodziły się po całym pokoju. Tomek nawet na chwilę nie zwolnił.
-Kasę zebrałem…jestem może kujonem..ale takim co wie jak robić kasę…już mam miejsce na uczelni załatwione…ehh.
Chłopak pochylił się i przywarł ustami do ust Martynki. Ostatnie mocne uderzenie. Dziewczyna poczuła jak ciepło rozlewa się po jej ciele. Teraz jednak nie liczyło się nic. Nad Sobą miała Tomka. Faceta, który wyznał jej miłość. Ot tak, po prostu powiedział to.
-Powtórz-wybełkotała, kiedy pocałunek się skończył, ale kutas nadal strzelał pociskami we wnętrzu Martynki.
Tomek uśmiechnął się, przejechał palcami od brzucha po brodę, nos i czoło.
-Kocham Ciebie Martyno-powiedział.
Dziewczyna uśmiechnęła się i złożyła małego całusa na policzku chłopaka.
-Kocham Ciebie.
Oboje zasnęli wtuleni w siebie kiedy na niebie świecił księżyc, zaś dookoła panowała cisza. Jedynym dźwiękiem był odgłos wylewającej się spermy z dziurki po wyciągnięciu penisa Tomka.
…………………….
EPILOG:
-Panie Tomaszu, gratulacje. Dopiero zaczyna Pan swoją przygodę na naszej uczelni, ale pański geniusz i zaangażowanie w sprawy naszej społeczności przynosi już owoce. Jeszcze raz gratuluję i życzę sukcesów-powiedział rektor uczelni podając dłoń młodemu mężczyźnie w garniturze.
Wokół niego zebrało się kilku innych profesorów. Jedni gratulowali, inni dziękowali za wsparcie finansowe dla wydziałowych projektów. Bankiet odbywał się w eleganckim lokalu. Przybyło na niego wielu uczonych, ale również patronów i celebrytów. Niektórzy świętowali otwarcie nowego roku, a jeszcze inni pogrążyli się w długich rozmowach. Czuć było klimat elitarnej grupy osób. Tomek nie czuł jednak ciężaru miejsca. Jego sukcesy przebijały kariery niejednego doktora czy nawet profesora. Stał luźno obserwując otoczenie. Nagle poczuł dotyk na ramieniu.
-Jak się czujesz?-zapytał dziewczyny w długiej, czerwonej sukni.
-Dobrze. Po prostu wiele tutaj osób..tłok taki-odpowiedziała poprawiając swoje ciemne włosy.
Tomek uśmiechnął się, całując dłoń przeniesioną z ramienia.
Do pary podszedł jakiś profesor z niewielkim wianuszkiem znajomych. Widać długo się zbierał na złożenie życzeń młodemu uczonemu.
-Witam. Profesor Karczewski, Wydział Fizyki..ee..gratuluję Panie Tomaszu. Chciałbym osobiście i w imieniu kolegów i koleżanek- wskazał na swoją grupkę-złożyć Panu serdeczne życzenia-powiedział szybko, widać przejęty całą sytuacją.
Tomasz przyjął życzenia. Jedna z “koleżanek z wydziału” zwróciła się ku dziewczynie.
-A Panią kojarzę. Pani nie jest tą modelka i aktorką. Ten nowy serial..no..ten..
Towarzyszka Tomasza kiwnęła głową, na co młody geniusz chwycił ja za bok.
-Moja droga Martynka. Piękna i zawsze słodka.
Grupka wybuchła śmiechem i odeszła pozostawiając parę zakochanych.
Tomek przyciągnął Martynkę w stronę niewielkiego tarasu z dala od trwającego przyjęcia.
-Nie lubię jak ludzie do Ciebie tak mówią. Traktują Ciebie jak postać, a nie prawdziwą osobę.
-Haha..przesadzasz. Nie ich wina. Dla nich jesteś uczonym, a ja artystką-zaśmiała się, całując go w usta.
Tomek uśmiechnął się. Rozejrzał się szybko.
-Pokażesz?-zapytał
Martynka również się rozejrzała, po czym podniosła sukienkę. Powyżej czerwonych rajstop znajdowały się koronkowe majteczki.
-Ściągnij-powiedział, wyciągając jednocześnie przez rozporek swojego kutasa.
-Magiczne słowo?-zapytała z uśmiechem
-Tak..proszę-powiedział poruszać dłonią po już stojącym kutasie.
Martynka ściągnęła majteczki, które opadły na kolana. Pod nimi znajdowała się ogolona cipka z niewielkim pionowym paskiem włosów.
Tomek przyspieszył i tylko wybełkotał.
-Proszę.. cipka.
Martynka odchyliła się na barierce od tarasu, ukazując różową cipkę z której zaczęły spływać płyny.
-Ohhh..tak..-powiedział Tomek strzelając spermą po za taras.
Kiedy chłopak dochodził do Ciebie, Martynka zdarzyła założyć ponownie majteczki i poprawić sukienkę.
-Ohh. Uwielbiam Ciebie.
-Kocham Ciebie-odpowiedziała dziewczyna.
Tomek kiwnął i wrócił na bankiet.
Martynka została wpatrzona w horyzont i zachodzące słońce. Jej życie w przeciągu ponad roku zmieniło się. Teraz była aktorką, modelką i dziewczyną znanego studenta-geniusza. W jej głowie był tylko jeden głos. Głos Martynki. Nagle odezwał się dźwięk powiadomienia telefonu.
Artystka wyciągnęła z torebki swój telefon. Nadawcą była Ela. Z Elą nadal dzieliła życie towarzyskie, choć teraz jej życie intymne i miłosne to tylko i wyłącznie Tomek. Była uczennica poszła do wojska , ale podobno nadal udziela się w życiu szkolnym jako asystentka dyrektorki.
Jeden to sms, a drugi to mms. Pierwszy zaczynał sie od zwykłego pozdrowienia i gratulacji dla Tomka i Martynki. Następny natomiast był zdjęciem na którym Ela dominuje chłopaka ubranego w strój pokojówki. Podpis głosił: “Projekt trwa”.
Martyna uśmiechnęła się i wysłała serduszko do obu wiadomości.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE I LICZNE KOMENTARZE.
MOŻE MACIE POMYSŁ NA KOLEJNĄ SERIĘ?
POZDRAWIAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW.
Leave a Reply