Żyję w dużym mieście, mam poważną pracę i jestem stabilizuje się.
Mam 27 lat i wynajmuję pokój z dwoma współlokatorami. Obydwoje mają dziewczyny. Typek1 Albert – typ ch**a, nie sprząta, nie pomaga, trochę się ze mnie śmieje, mieszkamy razem już 5 lat.No i on.. czech Vojtěch.. Wprowadził się rok temu jako znajomy Alberta. Przystojny i zawiadiacki.Moje nastawienie było tragiczne, wcześniej mieszkała tam moja przyjaciółka, która jako modelka znalazła pracę w US.Teraz będę miała dwóch debili…
Vojtěch okazał się dobrym współlokatorem, naprawiał psujące się urządzenia w mieszkaniu, wiedział, co to jest odkurzacz. Czasami pogadaliśmy chwile w kuchni, parę razy mi pomógł, jest stolarzem. Do sedna.Miałam chłopaka, prawnika. Mieszkał w Niemczech, ale widywaliśmy się stosunkowo często. Przyjeżdżał do swojego mieszkania w moim mieście i wtedy siedzieliśmy tam.Vojtěch dawał mi sygnały, że coś mu nie pasuje u nas, że to nie jest chłopak dla mnie. Trochę czułam się urażona, aż do momentu kiedy pokłóciłam się z moim chłopakiem maksymalnie. Nie odzywałam się.
W końcu pijany Vojtěch zagadał w kuchni..
-Jak tam, co taka nie w sosie? (dumny, że zapamiętał powiedzonko)
-Nie wiem, chyba już ku końcowi się zbliża moja wielka miłość.-Haha, mówiłem. ..
-Wiesz Kasia, jak już nie będziesz miała chłopaka to możemy coś.. Możesz wpaść do mojego pokoju..
-Vojtěch! Przecież ty masz dziewczynę!-Nie jestem z tego zadowolony…-Nieważne. Masz kogoś, tak? Weź daj mi spokój.
Wróciłam do pokoju i położyłam się w łóżku. Jacy faceci są okropni. Próbowałam zasnąć, ale nie mogłam, bo cały czas myślałam o tym, co mi ten typ zaproponował. W pewnym momencie moja złość przekształciła się w podniecenie.. Zaczęłam sobie wyobrażać jak ten przystojny gnojek wchodzi do mojego pokoju, rzuca mnie na łóżko…Palce już delikatnie posuwają po mojej mokrej cipce .Zwykle używam żelu, dzisiaj nie muszę. Czuje jak soczki płyną z niej. O ja p.
Przypominam sobie jego dźwięki, kiedy ją pieprzy ahhh Już. Doszłam. Nawet nie zdjęłam majtek. Muszę się umyć.
Trzy dni później wróciłam z pracy, staram się go omijać. On też wygląda na speszonego. Tego wieczoru mieliśmy się spotkać u mojego chłopaka. Założyłam świetną bieliznę i zrobiłam makijaż. On jednak odstawił awanturę i rzucił mnie przez telefon.
Jestem zła, po prostu zła. Albert akurat wyjechał do rodziców do Zielonej Góry. Wchodzę do kuchni po herbatę , a tam Vojtech. Widząc mnie zaczyna wychodzić,
-Czekaj! – mówię, po czym nachylam się do jego ucha i szepczę – Teraz mnie zerżniesz?
Nie minął ułamek sekundy a stałam już przodem do blatu z jego dłonią ciągnącą moje włosy.. Ah! Vojtech jedną ręką rozchylił mi nogi, odchylił moją spódniczkę i dał mi takiego siarczystego klapsa w pupę. Ała! Tonem, po którym z łatwością zauważył, że taki ból mi nie przeszkadza. -Ała! Drugi pośladek też oberwał.
Czułam jak moja cipka robi się tak mokra jak ostatnio. Myślę o tym, że jesteśmy w usyfionej kuchni.. AHHHH Jego palec wylądował w mojej ociekającej dziurce, w miejscu, w którym lubię najbardziej. Teraz już tylko wzdycham, kiedy moja cipka pieszczona jest przez coraz większą liczbę palców. Jest mi cudownie. Zakończył na trzech.
Przeniósł mnie na stół na plecy, po czym go okrążył. Moja głowa wystawała za ramę stołu. Wyjął swojego penisa, który był największym, jakiego dotąd widziałam. Lekko się przestraszyłam. Zauważył to. Odchylił moją głowę, i powoli wsadzał go patrząc na moją reakcję. Bardzo mi zależało, żeby wziąć go całego, zawsze marzyłam o takim rozmiarze. Pochłonęłam go, a kiedy usłyszałam jego jęki, wzięłam go do buzi tak mocno, że głębiej już się chyba nie dało. Zaczął mnie pieprzyć w buzie, już trochę płycej, ale intensywnie. W międzyczasie łapał mnie za piersi, zaczął ściskać i bawić się moimi sutkami. Wyjął go. Czuje swoją ślinę na całej twarzy, mój piękny makijaż płynie.
Na to miałam ochotę. On też.
Poszedł do pokoju, wrócił z liną…Przywiązał mnie do stołu i zaczął lizać moją cipkę. Język ma sprawny, jakby robił to codziennie.. Wierce się i kręcę, a on wyczynia cuda. Nagle czuje coś niesamowitego, coś, czego jeszcze wcześniej nie przeżyłam. Krzyczę i jęczę, czuję skurcze i rozluźnienie. Patrzę na V, a na niego tryskają moje soczki. Strasznie go to nakręciło. Podniósł się, i wszedł we mnie bez zawachania. Ahhh jaki duży. Czuję go całego, czuje jak mnie wypełnia, myślami marzę, żeby się we mnie spuścił. Pieprzy mnie coraz szybciej, poddusza, nie mogę wytrzymać. Dochodzę…po raz trzeci. On też.. Spuszcza się na mój brzuch, a penisa wyciera w mojej buzi…Mniam, chyba je dużo ananasa.
Rozchodzimy się tak, jakby nigdy nic. Ot wracamy do swoich obowiązków.
2 godziny później V umyty i pachnący tanią wodą kolońską wchodzi do mojego pokoju.- Chyba nie myślałaś, że na tym szybkim numerku się skończy? Chcę pokorzystać póki masz ochotę, bo z Tobą to nie wiadomo.
– Leżę już sobie w łóżku, dzięki za wszystko. Słyszę jak V kładzie się obok mnie. Kładzie się jako duża łyżeczka. Czuje jak jego ciepły, wielki penis ląduje pomiędzy moimi nogami. Ociera mi się o łęchtaczkę… Zaczynam wzdychać.. No cóż, już i tak dzień stracony.
Obracam V na plecy i siadam na nim, ujeżdżam go jakbym była na rodeo. Sama siebie nie poznaję. Krzyczę, płaczę, a to wszystko z rozkoszy. Cały czas chcę go pieprzyć, skakać na nim. Mocniej, szybciej, bardziej, chce tak się wyru**** i właśnie to mi daje. Widząc moje zmęczenie, chcąc utrzymać tempo bierze mnie pod ścianę..I przerywa. Wodzi po moim ciele, daje mi całusy, buziaki, łaskocze. Jedną ręką trzyma mocno ręce. Dmucha, gryzie, pieści wszystko tylko nie cipkę.
Jestem na skraju i czuję jak aż mnie boli z podniecenia. Wtedy on wchodzi we mnie, rżnie mnie jeszcze mocniej. Gubię czasoprzestrzeń, ale trwa to i trwa aż dochodzi. Wychodzi ze mnie, a palcami trzepie jeszcze o moją łecztaczkę. Moje soki zalewają ścianę i podłogę, tryskam jeszcze parę razy. Jestem tak wymęczona. Daje mi buziaka w usta, mówi dobranoc, po czym znika w swoim pokoju.
Padam, nawet nie idę się umyć – to była najlepsza noc, jaką przeżyłam.
C.D. SOON
Leave a Reply