Cała historia wydarzyła się, gdy miałem 16 lat. Do tego czasu byłem przekonany, że podobają mi się tylko dziewczyny, jak się okazało byłem w błędzie. A wszystko zaczęło się na pewnej imprezie.
Dom Bartka tętnił życiem. Muzyka wypełniała każdy zakamarek, a rozmowy i śmiech mieszały się ze sobą, tworząc typową atmosferę domówki. Przyjechałem, bo Bartek zawsze wiedział, jak zorganizować dobrą imprezę. Ludzie, których znałem i nie znałem, krążyli między salonem, kuchnią i ogrodem.
Kiedy przekroczyłem progi, od razu zauważyłem Michała — młodszego o dwa lata brata Bartka. Stał oparty o framugę drzwi do kuchni, rozmawiając z jakąś dziewczyną. Mimo tłumu gości, to jego obecność wydała się najbardziej wyraźna. Michał był naprawdę przystojny, chociaż lepiej pasowałoby tu słowo ładny. Jego jasne blond włosy wydawały się niemal idealnie ułożone, choć miał w sobie ten luz. Jego delikatny uśmiech przyciągał moje spojrzenie. Znałem Michała od dziecka. Jako brat mojego najlepszego przyjaciela, był zawsze gdzieś w tle, ale nigdy nie spędzaliśmy razem czasu. Nasze rozmowy ograniczały się do uprzejmych przywitań czy krótkich wymian zdań, gdy wpadałem do Bartka. Nigdy wcześniej nie zwróciłem na niego takiej uwagi, a tym bardziej nie myślałem o nim w taki sposób. I właśnie wtedy, wbrew wszelkiej logice, zaczęło do mnie docierać, że podoba mi się. Chłopak. Młodszy brat mojego najlepszego przyjaciela. Sam nie wiedziałem, co bardziej mnie szokuje — to odkrycie czy fakt, że nie mogłem oderwać od niego wzroku.
„Kamil! Wreszcie jesteś!” — Bartek zawołał, podchodząc z butelką piwa w ręku. Przywitał mnie szerokim uśmiechem i poklepał po ramieniu. „Rozgość się, kuchnia zaopatrzona, w salonie trwa zabawa, a w ogrodzie jak zwykle palą…”
Rozejrzałem się, ale zanim zdążyłem odpowiedzieć, Bartek już zajął się innymi gośćmi. Przeszedłem do kuchni, gdzie zrobiło się trochę ciszej. Michał stał przy blacie, trzymał w ręku szklankę z jakimś drinkiem i uśmiechał się lekko, jakby coś go bawiło.
„Cześć, Michał. Co tak sam?” — zapytałem, sięgając po szklankę.
„Wyczerpałem swoje pokłady energii na integracje ze znajmomymi Bartka” — odpowiedział z rozbawieniem. „A ty? Czemu nie w salonie?”
„Potrzebowałem chwili ciszy. Ale to chyba chwilowe” — rzuciłem, wskazując na tłum ludzi przechodzących przez kuchnię.
Michał spojrzał na mnie uśmiechnięty, ale w jego oczach dostrzegłem coś więcej. Coś, co trudno było zdefiniować, ale jednocześnie przyciągało. Na chwilę kuchnia opustoszała i zostaliśmy w niej sami z Michałem. Może to była chwila, może impuls, ale zanim zdążyłem to przemyśleć, zrobiłem krok w jego stronę.
„Michał…” — zacząłem, ale on tylko spojrzał na mnie, jakby czekał na dalszy ciąg. I wtedy, zanim zdążyłem się zatrzymać, nachyliłem się i pocałowałem go.
Czas na moment stanął w miejscu. Jego usta były miękkie, a zapach, jaki unosił się wokół niego, uderzył mnie mocniej, niż się spodziewałem. Czułem, jak jego ciało sztywnieje pod wpływem zaskoczenia, nie odpowiadając na pocałunek. Przez chwilę pomyślałem, że popełniłem ogromny błąd, ale zanim zdążyłem się odsunąć, poczułem, jak jego wargi lekko się poruszają, jakby w odpowiedzi. Początkowa niepewność ustąpiła, a ja poczułem, jak Michał odwzajemnia pocałunek, choć ostrożnie, jakby próbował zrozumieć, co się dzieje.
Nie wymieniliśmy ani jednego słowa. Gdy nasze usta się rozłączyły, spojrzeliśmy na siebie przez ułamek sekundy. W jego oczach zobaczyłem mieszaninę zaskoczenia i czegoś, co trudno było określić. Nie czekając na reakcję, odwróciłem się i wyszedłem z kuchni, czując, jak moje serce bije jak oszalałe. Nie mogłem w to co zrobiłem a także w to jaką reakcję to w nie wywołało. Całowałem się wcześniej z dziewczynami, podobały mi się te pocałunki, były przyjemne. Jednak ten pocałunek z Michałem to było coś innego. Na korytarzu tłum ludzi skutecznie zagłuszył moje myśli, ale wiedziałem, że nic już nie będzie takie samo.
Tamtego wieczoru na imprezie nie widziałem się już Michałem, nie porozmawialiśmy o tym co się stało. Po zajściu w kuchni zamknął się w swoim pokoju i już z niego nie wychodził przez resztę imprezy.
Przez kilka kolejnych dni również się z nim nie widziałem. To były jeszcze czasy przed erą telefonów komórkowych i mediów społecznościowych. Nie mogłem po prostu napisać do niego wiadomości czy zadzwonić, by dowiedzieć się, co myśli. A na telefon domowy nie miałem odwagi zadzwonić. Każdy dzień ciągnął a ciągle wracałem myślami do tamtej chwili, aż w końcu znów mieliśmy się spotkać.
Byłem u Bartka jak zwykle, siedzieliśmy na kanapie w jego pokoju i oglądaliśmy telewizję. Typowy wieczór, jakich mieliśmy setki. Rozmawialiśmy o szkole, o nauczycielach, o dziewczynach, o wszystkim i o niczym. Bartek zawsze potrafił mnie rozśmieszyć, a nasze rozmowy działały jak najlepszy sposób na reset.
„Chodź, ruszymy na miasto” — zaproponował nagle. „Pójdziemy coś zjeść albo zahaczymy o bar, pracuje w nim mój znajomy, więc przymknie oko na brak dowodów”
„Brzmi nieźle” — zgodziłem się, zadowolony, że coś się dzieje.
„Dobra, tylko wezmę szybki prysznic i możemy lecieć” — dodał, wstając i znikając za drzwiami łazienki.
Zostałem sam w pokoju. Wpatrywałem się w ekran telewizora, gdzie leciał jakiś film akcji, ale moje myśli zaczynały krążyć gdzieś indziej. I wtedy drzwi pokoju uchyliły się, a do środka wszedł Michał.
„Hej” — powiedział, zamykając za sobą drzwi. Stanął przez chwilę, jakby się zastanawiał, czy powinien wejść, ale w końcu podszedł bliżej. „Bartek pod prysznicem?”
Kiwnąłem głową, próbując zachować spokój, choć serce zaczęło bić szybciej. „Tak. zaraz wychodzimy na miasto.”
Michał usiadł na krześle naprzeciwko mnie. Przez chwilę panowała niezręczna cisza. Wpatrywałem się w ekran, próbując udawać, że jestem zajęty filmem, ale czułem na sobie jego spojrzenie.
„Michał… muszę cię przeprosić za to, co się wtedy stało” — zacząłem, przerywając milczenie. „Nie powinienem był tego robić.”
Michał spojrzał na mnie z zaskoczeniem, ale jego twarz była spokojna. „Wiesz… to był pierwszy raz, kiedy z kimś się całowałem”
„Przepraszam… pewnie nie chciałeś, żeby twój pierwszy pocałunek był z chłopakiem.”
Michał przez chwilę milczał, a ja czułem, jak napięcie rośnie z każdą sekundą. W końcu odezwał się cicho: „Nie gniewam się.”
Podniosłem wzrok, zaskoczony jego słowami. „Naprawdę?”
Pokręcił głową i lekko się uśmiechnął. „Naprawdę. Wiesz co? Nawet mi się podobało.”
Michał usiadł obok mnie na kanapie, a moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej. Przez chwilę obaj milczeliśmy, ale czułem, jak napięcie między nami narasta.
Zebrałem się na odwagę i spojrzałem na niego. „Chciałbyś to zrobić jeszcze raz?” — zapytałem nieśmiało, ledwo słyszalnym głosem.
Michał przeniósł wzrok z telewizora na mnie i po chwili namysłu kiwnął głową.
Poczułem, jak moje policzki robią się gorące, ale nie mogłem powstrzymać delikatnego uśmiechu, który wkradł się na moją twarz. Powoli nachyliłem się w jego stronę, dając mu czas na cofnięcie się, jeśli jednak zmieniłby zdanie. Jednak on tylko lekko się przysunął.
Nasze usta zetknęły się ponownie, tym razem bardziej świadomie. Jego wargi poruszały się z delikatnością, jakby badał każdy mój ruch, a ja odpowiadałem w równym rytmie. Poczułem, jak nasze pocałunki stają się bardziej śmiałe, pełne coraz większej pewności. Jego oddech mieszał się z moim, a nasze wargi spotykały się raz po raz, coraz bardziej zsynchronizowane.
Ta chwila była bardziej intensywna, niż mogłem sobie wyobrazić. Każdy ruch jego ust wzbudzał we mnie fale gorąca, a moje serce biło jak szalone.
Nie mogłem zaprzeczyć, że to mnie podniecało. W majtkach mój kutas zaczął twardnieć, na szczęście miałem na sobie jeansy wiec moja erekcja nie była widoczna. Czułem, jak całe moje ciało reaguje na niego w sposób, który był dla mnie zupełnie nowy.
Każdy nasz pocałunek wydawał się nowym odkryciem, nieznanym światem, który chciałem zgłębiać bez końca. Jednak wszystko przerwał nagły dźwięk otwieranych drzwi łazienki. Bartek wychodził, a nasze usta momentalnie się rozłączyły. Cisza między nami została zastąpiona przyspieszonym oddechem i intensywnym spojrzeniem, które mówiło więcej, niż jakiekolwiek słowa. Przez chwilę żaden z nas się nie poruszył, jakbyśmy czekali, aż czas znowu ruszy do przodu. Spojrzeliśmy na siebie, obaj lekko zdyszani, z wyraźnym rumieńcem na twarzach. Michał odsunął się delikatnie, a ja szybko poprawiłem się na kanapie, udając zainteresowanie ekranem telewizora. Ukradkiem spojrzałem na jego krocze chciałem sprawdzić czy jego też to podnieciło tak jak mnie. Jednak on, tak samo jak ja, miał ubrane jeansy wiec nawet, jeśli mu ustał to nie mogłem tego dostrzec.
Gdy przeniosłem wzrok na jego twarz zobaczyłem, że maluje się na niej delikatny uśmiech, a ja czułem, że to, co się między nami wydarzyło, było początkiem czegoś nowego.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Ciąg dalszy nastąpi.
Leave a Reply