Niespodzianka 2

Zanim jeszcze dotknęła klamki, odwróciła się i energicznie pociągnęła za łączącą nas „smycz”. Poczułem taki ból, że ugięły mi się nogi a w oczach stanęły łzy. Myślałem, że urwała mi jednocześnie jaja i fiuta. Nigdy jeszcze nic mnie tak nie bolało jak w tej chwili.  Co najdziwniejsze nie straciłem wzwodu a wręcz przeciwnie, mój przyjaciel wydawał się być coraz większy i bardziej nabrzmiały.

Pani H. cofnęła się o krok i znowu łapiąc mnie za przyrodzenie, z tym swoim rozbawionym uśmiechem zaczęła coś mówić. Byłem tak oszołomiony tą sytuacją i bólem, że nie słuchałem co ma mi do powiedzenia, nie pomagały też jej pieszczoty. To było najbardziej niesamowite uczucie jakie przeżyłem do tej chwili. Jednoczesny ból i podniecenie sprawiały, że świat dla mnie nie istniał, liczyło się tylko tu i teraz. Rozkosz i ból…  Dopiero po chwili doszedłem do siebie, gdy poczułem siarczysty policzek.

– Mówię do ciebie więc słuchaj.

– Tak – zdołałem wydukać gdzieś z najdalszych ostępów mojej jaźni.

Do stanu, w którym cokolwiek do mnie docierało, doszedłem dopiero po kolejnym policzku.

– O! Wróciłeś – zaśmiała się moja oprawczyni

– Musisz poznać kilka zasad. Po pierwsze, jak wszystko i wszyscy w tym budynku, należysz do mnie. Po drugie, zawsze wykonujesz moje polecenia, dokładnie i bez wahania. Jeśli nie spodoba mi się jak to robisz, zostaniesz ukarany. Po trzecie, zawsze trzymasz ręce splecione za plecami. Jeśli prowadzę cię na smyczy, ma być zawsze napięta. Nie ważne czy jest na twoim imponującym przyrodzeniu czy na szyi, czy też postanowię przypiąć ją do czegokolwiek innego na tobie.

Znowu wymierzyła mi siarczysty policzek

– Słyszałeś co mówiłam?!

– tak…

Tym razem uderzyła mnie otwartą dłonią od dołu prosto w, coraz bardziej nabrzmiałe jajka. Zalała mnie kolejna fala cierpienia.

– Nie ruszaj się, kiedy cię dotykam!

Tym razem jej ręka delikatnie mnie masowała w miejscu, które przed chwilą zaczęła torturować a mnie znowu zaczęła zalewać fala podniecenia, ale splotłem ręce z tyłu i stałem bez ruchu.

– Teraz lepiej. Kolejna zasada mówi, że zawsze masz mi odpowiadać „tak Pani” a kiedy dotknę cię w jakikolwiek sposób, masz mówić „dziękuję Pani”. Nigdy o tym ni e zapominaj.

– Tak Pani. Dziękuję Pani.

– Dobrze. Słuchaj dalej. Pętla na twoim przyjacielu, jest wykonana w taki sposób, że każde pociągnięcie powoduje mocniejsze zaciskanie się, co będzie bardzo bolało. Zresztą to już wiesz.

Mówiąc to nie przerywała pieszczot, a ja znowu zacząłem odpływać. Musiałem wytężyć całą swoją wolę, żeby nadal słuchać i nie oberwać.

– Dodatkowo powoduje, że nie będziesz w stanie się spuścić. Myślisz teraz, że sprawiam ci przyjemność, ale za kilka minut poczujesz jak bardzo masz nabrzmiałe jajca i ochotę na spust. Wierz mi, to nie będzie dla ciebie przyjemne. Będziesz coraz bardziej podniecony, ale spuścisz się tylko wtedy, kiedy ja ci na to pozwolę.

Musisz jeszcze wiedzieć, że zazwyczaj piąte pociągnięcie, powoduje trwałą impotencję, a tasiemkę musi zdejmować chirurg. Wiesz jakie mam wykształcenie?

– Tak Pani, pamiętam.

– Więc wiesz już jakie są zasady i kto może ci pomóc, choć wolałabym nie stracić takiego ogiera ze swojej stajni.

Podczas całej tej sytuacji mówiła z tym swoim zalotnym uśmiechem. Zmieniło się tylko jej spojrzenie. Już nie było zalotne. Było władcze i zdecydowane. Wolałem nie oponować w żaden sposób. Miała mnie.

– Teraz możemy już iść

Znowu ruszyła a ja za nią jak tylko poczułem napięcie na kroczu. Tym razem ból był tak mocny, że nie zdołałem utrzymać się na nogach. Padłem i zwinąłem się w kłębek a z moich oczu popłynęły łzy. Kiedy doszedłem do siebie na tyle aby kojarzyć, gdzie jestem i móc otworzyć oczy, zobaczyłem nad sobą Panią H. z usatysfakcjonowanym uśmiechem na jej pięknej buzi.

– Co się mówi?

– Dziękuję Pani – odpowiedziałem zbolały i przerażony.

– Uczysz się. To było żebyś nie wymyślił nic głupiego. Za dobrze pamiętam sprzed lat jak jesteś pomysłowy. Teraz wstawaj. Czas na nas.

Kiedy się podniosłem i znowu zaplotłem ręce za sobą, Pani obdarowała mnie pieszczotami, a mieszanina bólu, strachu i podniecenia, spowodowała, że byłem gotów zrobić dla niej wszystko. Gdyby teraz kazała mi wyskoczyć przez okno, nie zastanawiałbym się nawet przez chwilę. Po wyjściu na korytarz, Pani skierowała się w kierunku wind, które znajdowały się po drugiej stronie budynku. Trzeba było do nich przejść jakieś 50 metrów. Byłem w tak oszołomiony, że nawet nie zastanawiałem się nad tym, że idę nago prowadzony na sznurku na kutasa i ktoś może to zobaczyć. Zachwycałem się widokiem Pani. Wyglądała cudownie. W dawnych czasach chodziła w sportowych butach i dżinsach i była szalenie atrakcyjna, a teraz w szpilkach i wieczorowej sukni była wprost boska.

Kiedy zatrzymała się i wcisnęła przycisk przywołania, stanąłem przezornie w przepisowej odległości. Bardzo nie chciałem poczuć szarpnięcia numer trzy.

– Wspominasz czasem stare czasy?

– Tak Pani.

– To dobrze. Teraz będziesz po drugiej stronie. Zobaczysz, jak to jest być całkowicie oddanym i gotowym na wszystko jebadełkiem. Poczujesz te naprzemienne fale rozkoszy, upokorzenia, bólu i oddania.

Pani znowu zaczęła bawić się moim przyrodzeniem, a ja bałem się, że znowu oberwę, ale sprzeciw nie wchodził w rachubę. Nie przestała nawet, kiedy drzwi windy się otworzyły. Wprowadziła mnie i stanęła przodem do wejścia.

– Lubisz moją cipkę?

– Uwielbiam Pani.

Nie dotkniesz jej bez mojego rozkazu. Teraz klęknij.

Posłusznie wykonałem polecenie bojąc się kolejnych retorsji.

– Możesz teraz napawać się jej bliskością, ale nie wolno ci się do niej zbliżyć. Może kiedyś dostaniesz ją w nagrodę, ale na to, będziesz musiał sobie bardzo zasłużyć. Nie oznacza to, że nie będzie seksu. Teraz najczęściej używaną tu cipką będzie twoja dupa i pysk.

Postawiła mi nogę na ramieniu i zarzuciła suknię w taki sposób, że doskonale czułem zapach jej przybytku rozkoszy z którego tak chętnie kiedyś korzystałem na różne sposoby, a czasami nawet nieźle na nim zarabiałem dzieląc się z kolegami z akademika i nie tylko. Była podniecona i mokra. Tylko ona miała woń tak oszałamiającą moje zmysły.

Winda ruszyła, a ja naprawdę cierpiałem nie mogąc zbliżyć się do tej mokrej i cudownie pachnącej róży mojej rozkoszy. Przyrodzenie pęczniało i bolało coraz bardziej, w ramię wbijał mi się obcas mojej Pani i myślałem, że zaraz odlecę. Bardzo chciałem się spuścić, ale wiedziałem, że nie mogę i zrobię to dopiero kiedy Pani tak zdecyduje. W głowie mi szumiało, w nozdrza wbijał się zapach soków Pani, chuj i kolana bolały. Byłem jak w jakimś transie. Nie zauważyłem, kiedy winda stanęła, ale koniec podróży boleśnie odczułem, kiedy obcasik pani wbił mi się w ramię i poleciałem do tyłu wprost na marmurową posadzkę hallu. Tym razem nie było szarpnięcia w podbrzuszu. Pani Musiała być wprawiona w takich sytuacjach i odpowiednio wcześniej poluzowała smycz.

– Jeśli nie chcesz trzeciego to wstawaj -usłyszałem znad siebie.

Podniosłem się najszybciej jak mogłem i stanąłem z rękami zaplecionymi za sobą. Zapomniałem tylko o napięciu smyczy co zaraz odczułem, co prawda nie tak boleśnie jak za pierwszymi dwoma razami, ale jednak.

– Chcesz czwarty?

– Nie Pani, Dziękuję Pani.

Staliśmy w jasno oświetlonym hallu. Ja zupełnie nago a Pani w swojej wieczorowej sukni. Całe szczęście, pora była już późna i jedyną osobą, która nas widziała była młoda recepcjonistka, do której zwróciła się moja właścicielka, bo tak zaczynałem myśleć o Pani H.

– Chodź tu do nas.

– Już idę Pani H.

Ponętna blondynka mająca najwyżej 20 lat, szybko znalazła się blisko nas i stanęła w uniżonej pozie przed Panią. Przeszła mi przez głowę myśl. Jak mogłem nie zauważyć takiego zachowania wszystkich w obecności Hani. Kiedyś nikt się nią nie przejmował, no chyba, że akurat kazałem jej obrabiać kutasa koledze albo zlizywać moją spermę z cipki koleżanki. Wtedy była zauważana i doceniana. Była naprawdę mistrzynią zabaw oralnych.

– Jak ci się podoba mój nowy ogier?

– Mam być szczera Pani?

– Jak zwykle.

– Trochę zaniedbany i przydałby mu się trening, ale dzięki rozmiarowi będzie miała Pani dużo radości.

– Może nie tylko ja… Wszystko gotowe?

– Tak Pani

– Goście w Sali balowej?

– Zgodnie z Pani życzeniem

Ruszyliśmy w stronę podwójnych drzwi, zza których słychać było nastrojową muzykę.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Jan Kowalski

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *