Pierwszy raz Ani i Basi

Anna i Basia były nierozłączne od pierwszego semestru na uniwerku. Spotkały się na wykładzie z psychologii, a ich przyjaźń szybko przerodziła się w coś głębszego – w miłość, pełną ukradkowych spojrzeń, trzymania się za ręce pod stołem i długich rozmów do świtu. Od miesięcy były parą, ale dotąd ich bliskość ograniczała się do pocałunków, przytulanek i delikatnych pieszczot. Dziś, po raz pierwszy, postanowiły pójść dalej. Urwały się z ostatnich zajęć – nudnego seminarium z socjologii – i pobiegły do mieszkania Basi, małego, ale przytulnego lokum na poddaszu starej kamienicy.

Deszcz bębnił o dach, gdy weszły do środka, śmiejąc się z mokrych włosów i przemoczonych butów. Anna, wysoka brunetka o zielonych oczach i atletycznej budowie, zrzuciła kurtkę i przyciągnęła Basię do siebie. Basia – drobniejsza, z krótkimi blond włosami i piegami na nosie – zarzuciła jej ręce na szyję.

– W końcu same – szepnęła Basia, ich usta spotkały się w pocałunku. Był miękki, leniwy, pełen obietnicy.

Przeszły do sypialni, gdzie Basia zapaliła lampkę nocną, rzucającą ciepłe, złote światło. Anna usiadła na łóżku, a Basia stanęła przed nią, powoli zdejmując bluzkę. Jej skóra była blada, gładka, a piersi małe, ale jędrne, z różowymi sutkami, które stwardniały pod spojrzeniem Anny.

– Jesteś taka piękna – mruknęła Anna, wyciągając rękę i muskając palcami brzuch Basi. Basia drgnęła, ale uśmiechnęła się, zdejmując spodnie. Stała teraz w samych majtkach, czując dreszcz podniecenia.

Anna wstała, objęła ją w talii i pocałowała głębiej, ich języki tańczyły wolno, eksplorując. Ręce Anny wędrowały po plecach Basi, schodząc niżej, na pośladki. Basia westchnęła w jej usta, odwzajemniając pieszczotę – wsunęła dłonie pod bluzkę Anny, głaszcząc jej skórę.

– Chcę cię dotykać wszędzie – wyszeptała Basia, zdejmując bluzkę Anny. Anna nie miała stanika; jej piersi były większe, pełne, z ciemniejszymi sutkami. Basia pochyliła się i pocałowała jedną z nich, delikatnie, językiem okrążając brodawkę. Anna jęknęła cicho, złapała Basię za włosy i przyciągnęła bliżej.

Leżały teraz na łóżku, ciała splecione. Anna pocałowała szyję Basi, schodząc niżej – po obojczyku, między piersiami. Jej usta zamknęły się na sutku Basi, ssąc delikatnie, a ręka wędrowała po brzuchu, muskając krawędź majtek. Basia wygięła się w łuk, jej oddech przyspieszył.

– Powoli… – szepnęła Anna, zsuwając majtki Basi. Odsłoniła jej intymność – gładką, wilgotną, z lekkim rumieńcem. Basia zrobiła to samo, zdejmując spodnie i bieliznę Anny. Leżały nagie, patrząc sobie w oczy, serca biły mocno.

Basia pierwsza wsunęła rękę między nogi Anny, palcami muskając wargi sromowe. Anna była mokra, gorąca. Basia okrążała łechtaczkę powoli, obserwując reakcję

– Anna zamknęła oczy, biodra uniosły się lekko.– Lubisz? – zapytała Basia cicho.– Tak… o Boże, tak… – odparła Anna, odwzajemniając. Jej palce znalazły cipkę Basi, wsunęły się delikatnie między wargi, masując łechtaczkę okrężnymi ruchami. Basia jęknęła, przygryzając wargę.

Pieszczoty trwały długo – palce ślizgały się po wilgoci, wchodząc płytko do środka, drażniąc, przyspieszając, potem zwalniając. Anna pochyliła się niżej, pocałowała brzuch Basi, potem wewnętrzne uda. Basia rozchyliła nogi szerzej, zapraszająco.

– Chcę cię posmakować – mruknęła Anna, jej język dotknął łechtaczki Basi. Był to delikatny dotyk, jak muśnięcie piórkiem, potem mocniejszy – lizała powoli, okrążając, ssąc lekko. Basia złapała prześcieradło w dłonie, jej biodra falowały.– Anna… to… niesamowite… – wysapała, a jej ręka wsunęła się we włosy kochanki.

Anna lizała namiętnie, język wślizgiwał się do środka, smakując słodycz Basi. Wsunęła palec, potem drugi, poruszając nimi rytmicznie, w górę i w dół, masując ścianki. Basia dochodziła powoli – napięcie rosło, ciało drżało, aż w końcu krzyknęła cicho, fala orgazmu przeszła przez nią jak prąd, cipka zacisnęła się wokół palców Anny.

Nie dając jej odpocząć, Basia odwróciła się, teraz ona na górze. Pocałowała Annę głęboko, smakując siebie na jej ustach. Schodziła niżej – całowała piersi, brzuch, aż dotarła między nogi. Jej język był nieśmiały na początku, ale szybko nabrał pewności – lizała łechtaczkę Anny, ssąc delikatnie, a palce wsunęły się do środka.

– Głębiej… – błagała Anna, jej ręce na głowie Basi. Basia posłuchała, przyspieszając, język wirował, palce pompowały. Anna wiła się pod nią, jęcząc coraz głośniej.

Przerwały na chwilę, dysząc. Basia spojrzała na Annę z błyskiem w oku.– Chcę cię poczuć… tak blisko, jak się da – szepnęła.

Anna uśmiechnęła się, zrozumiała od razu. Ułożyły się naprzeciwko siebie, nogi splecione jak nożyce. Basia uniosła biodra, a Anna złapała ją za udo, przyciągając bliżej. Ich cipki zetknęły się – gorące, mokre, łechtaczki ocierały się o siebie w rytm powolnych ruchów bioder. Scissoring zaczął się leniwie, zmysłowo – delikatne pocieranie, jakby tańczyły w zwolnionym tempie. Basia położyła dłoń na piersi Anny, masując sutek, Anna odwzajemniła, gładząc biodro Basi.

– Czujesz mnie? – wyszeptała Basia, przyspieszając lekko.– Tak… o tak… jesteś taka gorąca… – odparła Anna, jej biodra zaczęły falować mocniej. Pocieranie stało się bardziej intensywne, jęki wypełniły pokój, ich oddechy mieszały się z dźwiękami ocierających się o siebie wilgotnych cipek.

Ciała lśniły od potu, piersi falowały w rytm ruchów. Dochodziły blisko krawędzi, ale zwalniały celowo, przedłużając rozkosz.

W końcu Basia szepnęła:– Chodź… zróbmy to razem… na odwrót.

Przewróciły się. Anna położyła się na plecach, Basia usiadła na niej twarzą do stóp – klasyczna 69. Ich usta znalazły się dokładnie tam, gdzie chciały. Anna złapała pośladki Basi, przyciągając jej cipkę do twarzy, język natychmiast zaczął lizać – głęboko, mocno, okrążając łechtaczkę. Basia jęknęła prosto w cipkę Anny, jej własny język zanurzył się w nią, smakując, ssąc, liżąc w górę i w dół.

Poruszały się synchronicznie – gdy Anna lizała szybciej, Basia odpowiadała tym samym. Ręce wędrowały po udach, po pośladkach, palce czasem wsuwając się do środka, by wzmocnić pieszczoty języka. Jęki wibrowały na skórze drugiej, podniecenie rosło lawinowo.

– Już… zaraz… – wysapała Basia, jej biodra drżały nad twarzą Anny.

– Ze mną… proszę… – błagała Anna, jej język przyspieszył do granic możliwości.

Doskonały moment – obie napięły się jednocześnie, ciała zadrżały, orgazmy przeszły przez nie jak fala, głośne, długie, stłumione w cipkach drugiej. Basia opadła na bok, obie dyszały ciężko, twarze mokre od soków, usta opuchnięte od pieszczot.

Leżały tak długo, oddychając ciężko, głaszcząc się leniwie. Deszcz wciąż padał, ale w pokoju panował spokój.

– Kocham cię – szepnęła Basia.

– Ja ciebie też – odparła Anna, całując ją czule. To był ich pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Jan nowak

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *