Wydojona

Uwielbiała pracę w tym lokalu, choć nie należała do najlżejszych. Musiała przestrzegać diety i brać specjalny środek stymulujący laktację, przez który jej biust rozrósł się, bolały ją sutki, z których niemal nieustannie ciekło, w dodatku wiele godzin musiała spędzać uwiązana w uwłaczającej pozycji, a zapłata była nieadekwatna do poświęcenia i poniżenia, jakiego wymagała ta praca.

Ale kiedy zaczynano ją doić, wszystkie niedogodności traciły na znaczeniu.

Przychodziła wczesnym popołudniem. Najpierw rozbierała się od pasa w górę. Pod czujnym okiem kierownika zmiany przechodziła inspekcję swojego okazałego biustu. Znała się z nim tak dobrze, że nie czuła nawet wstydu, co najwyżej lekkie napięcie. Znosiła też fakt, że co chwila ktoś wchodził na zaplecze, pytał o coś kierownika albo brał coś. Bez skrępowania patrzyli na jej piersi, a ona witała się z nimi.

Na koniec kierownik zmiany brał mały plastikowy kubeczek. Ściskał delikatnie sutek między kciukiem na palcem wskazującym. Ona zaś pojękiwała cichutko. Mleko cały dzień zbierało się w jej piersiach i niczego nie pragnęła bardziej, niż ulgi związanej z pozbyciem się go. Ale wiedziała, że czeka ją ciężki dzień i musi się oszczędzać. Klienci wydoją ją do suchego, a resztę odessą pracownicy.

Dlatego kierownik brał na razie po małej próbce z każdej piersi, co stanowiło zapowiedź nadchodzącej rozkoszy. Potem przechylał kubeczek i wypijał jej świeże, ciepłe mleko, podczas gdy ona stała przed nimi pokornie w samych dżinsach.

– Wyborne – pochwalił – możesz iść się przebrać.

Szybkim krokiem ruszała do szatni, czasem gawędząc tam z innymi dziewczynami, czy też – jak je tutaj nazywano, krówkami. Wszystkie były zgrabne i miały ogromne, ociekające mlekiem piersi. Krówki miały też swój strój.

Podniecona próbką dojenia rozbierała się do końca. Ubierała cieniutkie stringi z wzorem czarno białej krowiej łaty na przedzie. Wąski paseczek ginął między jej krągłymi pośladkami. Co prawda nie one grały tu główną rolę, ale nie zaszkodziło ich podkreślić. Do tego ubierała obcisłe zakolanówki, także łaciate, oraz czarne buty z wysokim obcasem z przeźroczystego materiału, tak, aby jak najbardziej przypominały kopyta. Na dłonie wkładała łaciate rękawiczki sięgające niemalże do łokci, do tego opaska z krowimi uszami i małymi różkami i była gotowa. Kołyszące się z piersi, z sutkami, na których koniuszkach lśnił biały płyn, pozostawały oczywiście obnażone.

Półnaga wychodziła z szatni. Na głównej sali jeden z pracowników prowadził ją na środek, gdzie w podobnym do podkowy półkolu stały ponumerowane słupy z kajdanami. Dziś zajęła numer ósmy. i pozwoliła sobie zakuć ręce w kajdany. Trzymała je wyprostowane, stojąc w odległości od słupa. Ani nie mogła się o niego oprzeć, ani nic nie zasłaniało jej pośladków. Pracownik założył jej jeszcze knebel przypominający munsztuk dla konia, czyli metalową poprzeczkę, którą brała w zęby i która miała metalowe pierścienie na końcu. Łączył je rzemień zapinany z tyłu jej głowy. W końcu, kto by chciał rozmawiać z krówką.

Pracownik życzył jej jeszcze powodzenia i wymierzył delikatnego klapsa nad odchodnym. Przymknęła oczy, z trudem powstrzymując drżenie z ekscytacji. Obok postawiono talerz z serami, wyrobami z jej własnego mleka, z którego była niesamowicie dumna. Przy nich znalazło się jeszcze jej zdjęcie, oczywiście topless i szczegółowe informacje:

Imię: Alexis Lovejoy

Wiek: 26 lat

Rasa: biała z domieszką latynoskiej

Wzrost: 165 cm

Waga: 66 kg

Kolor włosów: czarne (naturalne), lekko kręcone

Oczy: piwne

Status: mężatka

Dzieci: dwie córki

Orientacja: biseksualna

Rozmiar biustu: naturalne D

Dieta: wegetariańska, z naciskiem na owoce

Smak mleka: łagodny, lekko słodki

Hobby: taniec, pływanie, joga

Znak Zodiaku: Ryby

 

Wiele osób lubiło wiedzieć, czyjego mleka próbuje i Alexis godziła się na to podwójne obnażenie, cielesne i osobowe. Zresztą poniekąd to lubiła, bo wielu komentowało jej cechy lub upodobania. Była to jedna z niewielu form interakcji z klientami, na jaką mogła sobie pozwolić.

Wkrótce lokal otworzył swoje podwoje i pojawili się pierwsi klienci, zajmując stoliki wewnątrz, jak i na zewnątrz półkola, gdzie czekały przykute do słupów półnagie krówki. Alexis czuła na sobie ich spojrzenia, ale starała się trwać niewzruszona. Nawet, jeśli jej ciało błagało o to, żeby wydoić jej piersi, a potem paroma klapsami pochwalić jej pyszne mleczko.

Pierwsze było małżeństwo w średnim wieku. Z zainteresowaniem przeczytali jej dane, spróbowali sera, przyjrzeli się nabrzmiałym piersiom. Z sutków niemal kapało. Alexis zagryzła munsztuk i nieśmiała ich poganiać. Wreszcie wzięli po kubeczku do degustacji z tacy i najpierw mężczyzna podłożył jeden pod jej lewą pierś, po czym nacisnął. Nie miał takiej wprawy jak kierownik i trochę chlusnęło mu na koszulę, co skwitował chichotem. Alexis zaś westchnęła pod dotykiem jego chropowatych palców. Podał kubeczek żonie i nalał do drugiego z prawej piersi, tym razem ostrożniej. Alexis przymknęła oczy, gdy doił ją delikatnym, nieśmiałym gestem.

Czekała, półnaga i skuta, gdy kosztowali jej mleka. Wreszcie zgodnie pokiwali głowami. Mężczyzna uszczypnął lekko jej lewy pośladek. Wzdrygnęła się lekko i uśmiechnęła na tyle, na ile pozwalał jej munsztuk. Tymczasem jego małżonka ujęła jej pierś i zważyła lekko. Jej paznokcie wbijały się w jędrną skórę, drażniąc znajdujące się pod nią gruczoły.

– Dziewczyno, to musi być katorga dla pleców, dźwigać takie krągłości.

Istotnie była, ale ona nie narzekała. Poruszyła się tylko niespokojnie. Pragnęła więcej. W tej chwili nie obchodziło jej, ile ma przed sobą godzin i że będzie musiała dać z siebie wszystko. Po prostu pragnęła zostać wydojona. Ale małżeństwo obrzuciło jej nabrzmiały biust jeszcze jednym spojrzeniem i ruszyło dalej. Stłumiła prychnięcie.

Nadchodzili następni goście.

Kolejny podszedł postawny mężczyzna ze szklanką parującej herbaty. Niemal poparzył ją, gdy podstawił ją pod jej prawą pierś, a potem boleśnie wykręcił sutek. Strzyknęła solidna dawka mleka, a Alexis syknęła, zaciskając zęby na munsztuku. Klient zamieszał herbatę, spróbował i westchnął.

– Musisz do uwielbiać – mruknął, gładząc jej pierś.

– Oczywiście, że one to kochają – przyznał inny, zapewne jego kolega. Do szklanki nalał sobie nieco mleka z jej lewej piersi, mocno ciągnąc za sutek jak za wymię. – Wiesz, że faszerują je jakimś specyfikiem, żeby dostały laktacji? I to tak ekstremalnej, żeby mogłaby tu nam zapełnić spory baniak.

– I to nie szkodzi? – zaniepokoił się tamten, zerkając do swojej filiżanki.

– Nam nie, ale one muszą zostać wydojone, inaczej zwariują!

Rozszalałe spojrzenie Alexis tylko potwierdzało tę tezę. Obaj mężczyźni zgodnie poklepali jej pupę w aprobacie, po czym odeszli. Westchnęła cicho w munsztuk. Powoli się nakręcała. Brzęczała kajdanami, nerwowo drobiła obcasami. Najchętniej przeszła by się między stolikami i błagała, żeby ktoś złapał za jej biust i wydoił. Pal licho godność, na ten czas Alexis stawała się krówką.

Jeszcze kilkoro klientów podeszło. Próbowali sera, brali mleko prosto z jej piersi, delikatnie ściskając sutki, a ona pojękiwała cicho. Starała się, by smakowało wybornie, i nagradzano ją kolejnymi uszczypnięciami i klapsami.

Minęła pierwsza potrzeba wydojenia, ale wciąż miała dużo. I robiła się podniecona. Pokraśniała na twarzy, munsztuk ociekał śliną, sutki sterczały jej na baczność, jakby prosząc o macanie. W stringach robiło się jej mokro. To również było częścią jej pracy. Tyle uwłaczającą, co pożądaną.

Dwaj mężczyźni obłapiali dłuższą chwilę jej piersi, smakując mleka i boleśnie wyżymając sutki. Alexis nawet nie tłumiła jęknięć i pocierała o siebie udami. Patrzyła im błagalnie w oczy, prosiła, by doili ją dalej, może nawet sięgnęli niżej. Nacieszyli się tylko jej obnażonym biustem, poszczypali pośladki i odeszli. Po nich przyszła para rozchichotanych nastolatków, chłopak i dziewczyna. Nie oceniała ich, bo sama poznała to miejsce, gdy mąż zabrał ją tu na randkę. Westchnęła z rozkoszy, gdy przyssali się do jej sutków niczym cielaki. Dłońmi obłapiali jej tyłek i uda. W duchu błagała, by zdarli z niej stringi.

Potem przegonił ich kierownik zmiany, bo takie praktyki były dozwolone tylko w specjalnych pokojach na piętrze. Przetarł chusteczką sutki Alexis oraz kąciki jej ust, gdzie zbierało się za dużo śliny. Omiótł ją spojrzeniem, skutą i półnagą, tak jak właściciel stada mógłby patrzeć na krowę. Po chwili namysłu porwał ze stolika kubeczek do degustacji, profesjonalnym ruchem wydoił jeden i drugi sutek, aż na moment zmiękły jej kolana.

Chwycił za jej kobiecość przez materiał stringów. Oznaczało to najwyższą pochwałę. Alexis zagryzła munsztuk. W tej chwili nic się nie liczyło. Sapnęła, kiedy puścił ją. Opróżnił jednym haustem kubeczek i odszedł bez słowa.

Jeszcze kilka osób spróbowało jej mleka, gdy podszedł inny pracownik.

– Masz karmienie.

Nie była pewna, czy ma to wystarczająco płynów, ale musiała się postarać. Kochała karmienie. Pracownik uwolnił jej dłonie z kajdan i usta z munsztuka. Zamiast niej zawisła tabliczka „zaraz wracam”. Alexis dostała chwilę, żeby się nieco ogarnąć, w tym poprawić wrzynające się stringi, po czym ruszyła schodami na piętro do wskazanego pokoju.

Ściany miał wytapetowane krajobrazami alpejskich łąk, zamiast wykładziny sztuczną murawę, a zielona sofa pośrodku przypominała pokryty mchem głaz. Siedział tam jej klient: speszony chłopak w czarnej koszuli i dżinsach.

– Cześć, jestem Alexis, ale możesz nazywać mnie krówką – przywitała się i zamknęła drzwi.

– He-j krówko. Jestem T-travis.

Podeszła bliżej. Travis był zestresowany i podniecony. Rozbiegany wzrok wlepiał w jej biust. Alexis uśmiechała się przymilnie. Pochyliła się przed nim tak, żeby jej biust zawisł tuż przed jego twarzą, ręce skrzyżowała za plecami.

– Pierwszy raz?

– Tak, to mój wieczór kawalerski.

Odwrócił wzrok speszony. Ale Alexis znała swoich klientów. Dłonią w łaciatej rękawiczce zmierzwiła jego kasztanową czuprynę.

– Nie robisz nic złego. Twoja wybranka nie powinna tego uznać za zdradę. Widzisz, mój mąż nie ma nic przeciwko.

– Jesteś… – zdziwił się Travis. Znów gapił się na jej piersi.

– Mężatką? Jasne. Mam też dwie córeczki i nie miałabym nic przeciwko, jakby tu pracowały, gdy dorosną. Jak przejdziesz się po sali na dole to zobaczysz, że większość krówek ma mężów, żony, czy tam partnerów. A jeśli masz wolnego kumpla, to te dostępne chętnie dadzą się zaprosić po pracy na drinka do baru. Byle nie mlecznego.

Wyszczerzyła zęby. Szczęka jej ścierpła od munsztuku i musiała jej rozruszać.

– Czy my będziemy…? – Otaksował jej obnażone ciało. Skóra pokryła jej się lekkim potem.

– W grę wchodzi dojenie – przypomniała chłodno. – Ale jeśli nikomu nie powiesz, to mogę potem zdjąć na moment stringi.

Nie robiła to dla niego, robiła to dla siebie. W jej kroczu robiło się coraz wilgotniej i sama miała problem z trzymaniem się zasad. Na te drobne nadużycie przymykano jednak zazwyczaj oko. Travis kiwnął jej tylko skwapliwie.

– Ale najpierw… pora karmienia. Mogę usiąść ci na kolanach?

Znów skinienie. Alexis delikatnie umościła się na jego dżinsach. Materiał drapał jej pośladki. Objęła szyję chłopaka i skierowała w stronę piersi.

– Delikatnie… Weź sutek między wargi i lekko zassij… – prowadziła go. – O jejku, tak! Dokładnie tak.

Przymknęła oczy z rozkoszy. W prywatnym karmieniu było coś dojmującego. Zacisnęła palce na jego głowie, on objął jej gołe plecy. Pisnęła lekko, gdy zahaczył twardy sutek zębami.

– Ostrożnie! Bo go odgryziesz. Na koniec wysuń koniuszek języka i zliż resztę. Ślicznie! – pochwaliła, a po jej plecach przeszedł dreszcz rozkoszy. – Teraz druga.

Włożyła mu do ust drugą pierś. I znów zassał się do sutka, a ciepły płyn spłynął na jego podniebienie. Przylgnęli do siebie, a kiedy odsunęła jego głowę, po brodzie spłynęła mu kropla jej mleka. Pozwoliła mu jeszcze trochę pogładzić jej piersi, po czym wstała.

– To co? Chciałbyś ją jeszcze zobaczyć? – spytała, łapiąc za ramiączka stringów.

– C-co?

– No… moją pusię.

Zdobył się tylko na skinienie. Alexis zsunęła je jednym zgrabnym ruchem. Stringi było mokre od jej płynów. Okręciła je na palcu i obróciła plecami do niego. Wypięła się i rozchyliła pośladki, ukazując mu obie dziury. Wytrwała tak dłuższą chwilę, pozwalając mu patrzeć z bliska i drżąc z podniecenia, po czym znów zwróciła się twarzą do niej i usiadła na podłodze w rozkroku. Widział dokładnie jej łono z włosami wygolonym w pasek oraz różową waginę. Już wcześniej musiał dojrzeć, że ocieka sokami. Alexis była straszliwie podniecona i nie miała jak tego ukryć.

– T-ty uwielbiasz to – wydusił w końcu.

– A dlaczego bym nie miała? – odparła, chichocząc.

Wreszcie wstała i ubrała, z niejakim żalem, swoje stringi. Wzięła Travisa za rękę i wyprowadziła z pokoju.

– Nie spytałam, czy smakowało.

– Było pysznie… krówko.

Uśmiechnęła się do niego.

– W takim razie na pożegnanie wypnę się, a ty strzelisz mnie w tyłek. Ale tak mocno, żeby twoi koledzy przy stoliku słyszeli.

– Okej – odparł niemrawo.

Doszli do półkola i tam nachyliła się w jego stronę. Travis nie zawiódł jej i wymierzył siarczystego klapsa, aż krzyknęła cienko, a tyłek zapłonął bólem. Jeszcze raz uśmiechnęła się do niego przez ramię i wróciła na swoje miejsce. Koledzy Travisa nagrodzili go brawami.

Dała się ponownie zakuć i założyć sobie munsztuk. Karmienie było miłe, ale tu czekało na nią dalsze dojenie. Zamiast godnie czekać na kolejnych smakoszy jej mleczka, strzelała oczami po sali, wręcz błagając, by ktoś wycisnął z niej resztę płynu.

Podeszło kilka osób, znów szarpiąc za sutki. Przyjęła to z wdzięcznością. Wrzało w niej podniecenie. Następne osoby, następne palce dojące ją. Klapsy i szczypanie. I coraz mniej mleka. Po plecach skapywał jej pot, a ona dygotała i zagryzła munsztuk w rosnącym napięciu.

Potrzeba było coraz mocniej ściskać jej sutki, żeby dostać mleko. Jedni je naciągali, inni wykręcali, przy akompaniamencie coraz głośniejszych jęków Alexis, która wiła się pod ich dotykiem. Było blisko szczytowania. Nikt tego krówkom nie mógł zakazać, choć zwykle unikano łapania za krocze. Nie potrzebowała go zresztą.

Otoczyła ją grupka smakoszy. Liczne pary dłoni oglądały jej piersi, inne poklepywały pośladki. Alexis szarpała kajdanami, bynajmniej nie uciekając. Dwie osoby naraz zaczęły ją doić, naciągając skórę do granic możliwości. Z pluskiem jej mleko wpadało do szklanek. To był ten moment. Zawyła w munsztuk i wygięła plecy w potężnym orgazmie. Kilka osób cofnęło, ale wiele przyglądało się jej z fascynacją. Mężczyzna dojący jej prawą pierś nie przejął się za bardzo i wciąż wyżymał jej sutek, gdy obwisła na kajdanach, dysząc ciężko. Ślina spłynęła jej po twarzy. W takich chwilach miała ochotę zapaść się pod ziemię, a przynajmniej nie tkwić przed tymi ludźmi, przebrana za pół nagą krówkę.

Ścisnęła mocno uda. Na przodzie jej stringów wykwitła mokra plama. Nic nowego.

Kiedy tłum przerzedził się, kierownik zmiany uwolnił ją. Lekkim szczypnięciem odesłał do łazienki, gdzie mogła trochę się ogarnąć. Odłożyła stringi do kosza na brudną bieliznę. Z szafki wzięła dawkę specyfiku na wzmożoną laktację. Obejrzała w lustrze swoje zmaltretowane piersi. Musiały jeszcze trochę wytrzymać.

Do łazienki wszedł kierownik zmiany, nie przejmując się ani tym, że była to damska łazienka, ani tym, że Alexis była naga, jeśli nie liczyć zakolanówek, rękawiczek i przepaski z uszami i rogami. Stanęła przed nim pokornie, nie śmiąc zakrywać krocza.

– Jeszcze zostało trochę do końca zmiany – przypomniał jej surowym tonem.

– Wiem. Poradzę sobie.

– W takim razie ubieraj się i do roboty.

Wzięła z szafki czyste stringi, ignorując fakt, że były rozmiar za małe i wżynały się jeszcze boleśniej od poprzedniej pary. Kierownik zmiany klapsem pogonił ją na jej stanowisko. Skrzywiła się lekko. Jej pośladki płonęły bólem, tak samo piersi. Mimo to musiała swoje wystać.

Na szczęście w lokalu robiło się spokojniej. Co jakiś czas któraś z krówek szczytowała i odchodziła na przerwę. Kierownik zmiany zaraz zaganiał je z powrotem. Klienci krążyli między nimi z coraz mniejszym zainteresowaniem. Ze stolika zniknęły niemal wszystkie próbki sera.

Mimo to Alexis musiała jeszcze dać z siebie trochę i pozwolić się doić. Gryzła munsztuk i spinała się, byleby każdy chętny dostał trochę mleka. Specyfik czynił prawdziwe cuda.

Wszechogarniający wstyd zastąpiło znów po chwili podniecenie, choć przytłumione zmęczeniem. Z niejaką ulgą przyjęła wyjście ostatniego gościa. Co wcale nie oznaczało końca pracy. Uwolniono je z kajdan i munsztuków, tylko po to, by przeszły na zaplecze. Tam ustawiono je przed maszynami, które miało odessać resztę płynów.

Dwie przyssawki wylądowały na obolałych sutkach Alexis. Przymrużyła oczy, pozwalając się wydoić do końca. Zamieniła kilka uprzejmych słów z resztą personelu. Potem krówki ruszyły do szatni. Koleżanka Alexis, blondwłosa Flora, opowiedziała jej, że jeden z chłopaków z wieczorku kawalerskiego zaprosił ją na kawę.

– Jeśli to nie był przyszły pan młody, to korzystaj – stwierdziła Alexis.

Nie zdążyły się ubrać, gdy w progu stanął kierownik zmiany.

– Lovejoy, do mnie.

Podążyła za nim, nie przejmując się, że jest kompletnie naga; zdjęła cały strój krówki, włącznie z przepaską i butami. Zwłaszcza butów na obcasie miała serdecznie dość i wolała już iść bez niczego. Kierownik zamknął się z nią w swoim gabinecie.

– Zdjęłaś majtki przed tamtym klientem, którego karmiłaś.

– Chciałam, żeby był zadowolony.

– Nie świadczymy tu takich usług.

Ujął jej podbródek i zmusił do spojrzenia sobie w oczy. To było bardziej uwłaczające nawet od kompletnego negliżu. Alexis zdobyła się na nieśmiały uśmiech.

– Poniosło mnie, szefie. Czy mogę coś zrobić, żeby cię udobruchać?

Kazał jej się położyć na plecach na blacie swojego biurka z głową przewieszoną przez krawędź. Wyjął swojego członka, całego nabrzmiałego po całym dniu doglądania stada obnażonych krówek. Alexis mimowolnie oblizała wargi. I jego trzeba było wydoić.

Włożył jej go między piersi. Pojękiwała, gdy pchał go między nimi. Jedyne, co widziała w tej pozycji, do jego kołyszące się w przód i tył pomarszczone jądra. A potem wysunął go i spuścił się na jej twarz. Alexis posłusznie wylizała końcówkę.

Nim podniosła się, kierownik zapiął już rozporek. A ona wciąż stała na golasa, w dodatku z uspermioną twarzą. Czuła w ustach jej gorzkawy posmak, ale udało jej się nie skrzywić z obrzydzenia.

– Wystarczy? – zapytała przymilnym tonem.

– Tak, a teraz wynocha!

Wyszła z gabinetu. Nikt z obsługi nie zwrócił uwagi ani na jej goliznę ani spermę ściekającą po policzkach. Nie tylko ona przyzwyczaiła się do własnego wstydu i upokorzenia.

W szatni koleżanki pozwoliły jej o tym prędko zapomnieć. Zaciągnęły ją pod prysznic, gdzie krówki razem lub osobno pozbywały się napięcia. Flora do spółki z inną krówką zlizały z niej resztki nasienia, po czym włożyły palce w jej pochwę, aż potężny orgazm wstrząsnął ciałem Alexis.

Wkrótce sama wylądowała na kolanach, z nosem między jędrnymi pośladkami Flory, liżąc jej odbyt, podczas gdy druga krówka ustami pieściła kobiecość blondynki.

 

*

 

Obudziła się późnym porankiem. Spała jak zwykle w samych bokserkach. Mąż przysunął się do niej. Pozwoliła mu lekko possać sutki. Ból zniknął, za to pojawiło się w nich mleko. Uśmiechnęła się na samą myśl, bo dziś miała wolne. A musiała zostać wydojona. Mogła, więc zebrać mleko i w zamian za dodatek do wypłaty oddać je firmie, co często robiła, ale dziś…

– Organizujemy dziś to przyjęcie, prawda? – zagadnęła.

Jej mąż z głośnym mlaśnięciem odessał się od jej piersi.

– Owszem – potwierdził i oblizał nabrzmiały sutek.

Westchnęła z rozkoszy.

– Nie masz nic przeciwko jeśli poczęstuję gości swoim mlekiem?

– Cóż, pewnie na to liczą.

Przymknęła oczy, pozwalając mu dalej ssać swoje piersi. Dzień wolny nie różnił się znacznie od jej dnia pracy, a Alexis jakoś nigdy nie miała nic przeciwko temu.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Sophie Nylon

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *