Pociag bez hamulcow

Siedziałem w przedziale starego pociągu, który trząsł się na każdym łączeniu szyn. Była już późna godzina, ciemność za oknem przerywały tylko sporadyczne błyski mijanych latarni. Zapach starej tapicerki i lekkiej wilgoci przenikał powietrze, a w ręku trzymałem kubek z ostygłą kawą. Przedział był pusty, co dawało mi chwilę oddechu od codziennego zgiełku. Ale ta cisza nie miała trwać długo. Drzwi zaskrzypiały, gdy pociąg zatrzymał się na jakiejś zapomnianej stacyjce, i do środka weszła pierwsza dziewczyna.

Była szczupła, drobnej budowy, ale poruszała się z zaskakującą pewnością siebie. Wyglądała na jakieś 20 lat, miała jasne, blond włosy związane w luźny kucyk, z kilkoma niesfornymi pasmami opadającymi na blade policzki. Jej oczy, intensywnie niebieskie, miały w sobie mieszankę zadziorności i nieśmiałości, jakby chciała coś ukryć, ale jednocześnie rzucała wyzwanie światu. Ubrana była w obcisłe, ciemne jeansy, które przylegały do jej zgrabnych ud i krągłego tyłka jak druga skóra. Na górze miała czarną, luźną bluzkę z lekko rozpiętym dekoltem, przez który prześwitywał fragment koronkowego, białego stanika. Na ramieniu dźwigała plecak z naszywkami jakichś alternatywnych zespołów, a w dłoni trzymała telefon, na którym coś zawzięcie pisała, ignorując otoczenie.

– Wolne? – rzuciła krótko, nie czekając na odpowiedź, i usiadła naprzeciwko mnie, krzyżując nogi w taki sposób, że jej udo napięło się pod materiałem spodni.

– Siadaj, nie krępuj się – odparłem, mierząc ją wzrokiem od stóp do głów. Uśmiechnęła się półgębkiem, bardziej do siebie niż do mnie, i wróciła do swojego telefonu, jakby całkowicie mnie ignorowała. Ale ja widziałem, jak co chwilę zerka na mnie spod rzęs, jakby sprawdzała, czy patrzę.

Cisza w przedziale trwała może z pół godziny, aż pociąg znów zwolnił na kolejnej małej stacji. Drzwi się otworzyły i weszła druga dziewczyna, kompletnie różna od pierwszej. Była wyższa, z długimi, kręconymi, ciemnymi włosami, które spływały poniżej pasa i lśniły w mdłym świetle lampy przedziału. Jej skóra miała ciepły, oliwkowy odcień, a pełne usta były pomalowane na głęboką, krwistą czerwień, która kontrastowała z jej ciemnymi, przenikliwymi oczami. Miała na sobie krótką, czarną, skórzaną kurtkę, pod którą nosiła obcisłą, białą koszulkę – tak ciasną, że jej duże, pełne piersi niemal rozsadzały materiał, a sutki lekko odznaczały się pod cienką tkaniną. Do tego miała na sobie krótką, czarną spódniczkę, która ledwo zakrywała górę ud, i cienkie, czarne rajstopy z delikatnym, koronkowym wzorem, które podkreślały długie, kształtne nogi. Trzymała małą torebkę na ramieniu, a jej ruchy były płynne, niemal prowokujące – jakby wiedziała, że przyciąga uwagę i czerpała z tego przyjemność.

– Można się dosiąść? – zapytała niskim, lekko ochrypłym głosem, wskazując na miejsce obok blondynki. Jej spojrzenie przesunęło się po mnie, zatrzymując się na ułamek sekundy dłużej, niż było to konieczne.

– Jasne – mruknęła pierwsza dziewczyna, nie podnosząc wzroku z telefonu.

– Dzięki – odpowiedziała ciemnowłosa, siadając z gracją, krzyżując nogi w taki sposób, że spódniczka podjechała jeszcze wyżej, odsłaniając fragment uda nad rajstopami. Jej perfumy, ciężkie i słodkie, z nutą wanilii i czegoś korzennego, rozeszły się po przedziale, mieszając się z dusznym powietrzem. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się kącikiem ust. – Długo jeszcze jedziesz?

– Jeszcze kilka godzin – odparłem, odwzajemniając spojrzenie. Czułem, jak atmosfera w przedziale staje się coraz gęstsza, jakby niewidzialna energia zaczęła krążyć między nami.

Rozmowa zaczęła się od banalnych tematów – gdzie jedziemy, skąd jesteśmy. Dowiedziałem się, że blondynka ma na imię Kasia i studiuje polonistykę na jednym z mniejszych uniwersytetów. Była raczej wycofana, odpowiadała krótko, ale jej spojrzenia zdradzały ciekawość, a czasem nawet lekką prowokację. Ciemnowłosa przedstawiła się jako Marta, studentka psychologii. Ona z kolei emanowała pewnością siebie, co chwilę rzucając komentarze z podtekstem, które miały w sobie nutę flirtu.

– Nie jest ci nudno tak samemu w tym pociągu? – zapytała Marta, pochylając się lekko w moją stronę. Jej dekolt stał się bardziej widoczny, a ja nie mogłem oderwać wzroku od krągłości jej piersi, które zdawały się napierać na cienki materiał koszulki.

– Już nie jestem sam – odpowiedziałem z lekkim uśmiechem, patrząc jej prosto w oczy. Kasia prychnęła cicho, ale zauważyłem, jak jej policzki lekko się zarumieniły – jakby próbowała to ukryć, ale nie mogła.

Po jakichś dwudziestu minutach rozmowa zeszła na bardziej osobiste tematy. Marta zaczęła opowiadać o imprezach studenckich, na których „ludzie robią rzeczy, o których potem wstydzą się mówić”. Kasia słuchała w milczeniu, ale jej oddech przyspieszył, a oczy błyszczały z zaciekawieniem. W końcu Marta rzuciła, patrząc na mnie z błyskiem w oku:

– A ty? Robiłeś kiedyś coś naprawdę szalonego w pociągu? Coś… zakazanego?

Pytanie zawisło w powietrzu jak ciężka chmura. Spojrzałem na nią, potem na Kasię, która spuściła wzrok, ale jej dłonie zacisnęły się na udach, jakby walczyła z samą sobą.

– Jeszcze nie – odparłem powoli, ważąc każde słowo. – Ale zawsze jest pierwsza okazja. A wy? Odważylibyście się?

Marta uśmiechnęła się szerzej, pokazując białe zęby. – Ja? Zawsze jestem gotowa na dobre wyzwanie. A ty, mała? – zerknęła na Kasię, która podniosła wzrok, jej niebieskie oczy były pełne wahania.

– Nie wiem… – wyszeptała Kasia, jej głos drżał. – Jeśli nie będzie za ostro… to może.

– Nie martw się, maleńka – mruknęła Marta, a jej ton był jednocześnie uspokajający i prowokujący. Wstała, podeszła do okna i zaciągnęła zasłonki, odcinając nas od ciemności na zewnątrz. Potem przekręciła zamek w drzwiach przedziału, a cichy trzask brzmiał jak wystrzał w tej napiętej ciszy. – Żeby nikt nam nie przeszkadzał.

Serce zabiło mi mocniej. Powietrze w przedziale stało się ciężkie, jakby naelektryzowane. Marta wróciła na swoje miejsce obok mnie, jej udo dotknęło mojego, a ciepło jej ciała przeszyło mnie jak prąd. Kasia wciąż siedziała naprzeciwko, niepewna, co zrobić, jej palce bawiły się rąbkiem bluzki.

– Chodź tu do nas – powiedziałem do niej, wskazując miejsce po mojej drugiej stronie. Zawahała się, jej oddech był szybki, ale w końcu wstała i usiadła obok mnie. Poczułem lekki zapach jej perfum – czegoś lekkiego, kwiatowego, kontrastującego z ciężką wonią Marty. Marta zaśmiała się cicho, jej dłoń spoczęła na moim udzie, ściskając je mocno przez materiał spodni.

– Dobra, zaczynamy – rzuciła, jej głos był niski, niemal rozkazujący. – Na początek coś prostego. Pokaż nam, jak bardzo tego chcesz, Kasia.

Kasia spojrzała na mnie, jej niebieskie oczy były ogromne, pełne mieszanki strachu i podniecenia. – Co… co mam zrobić?

– Pocałuj mnie – powiedziałem spokojnie, ale z nutą władzy w głosie, patrząc jej prosto w oczy. Pochyliła się powoli, jej ruchy były niepewne, ale gdy jej miękkie, ciepłe usta dotknęły moich, poczułem, jak cała się rozluźnia. Smakowała lekko miętą, pewnie od gumy do żucia, którą żuła wcześniej. Wplotłem palce w jej włosy, przyciągając ją bliżej, pogłębiając pocałunek. Jej oddech przyspieszył, a cichy jęk wyrwał się z jej gardła, gdy przygryzłem lekko jej dolną wargę.

W tym samym czasie poczułem, jak dłoń Marty sunie wyżej po moim udzie, jej paznokcie wbiły się lekko w materiał spodni, aż dotarła do kroku. Ścisnęła mnie mocno, czując, jak już twardnieję pod jej dotykiem.

– Kurwa, już stoisz – szepnęła mi do ucha, jej gorący oddech połaskotał moją skórę. – Lubisz takie niewinne dziewczynki jak ona, co? Takie, które aż się proszą, żeby je popsuć?

– Lubię, kiedy słuchają – odparłem, odrywając się na moment od Kasi, żeby spojrzeć na Martę. Jej ciemne oczy błyszczały z podniecenia, a usta wykrzywiły się w zadziornym uśmiechu. – A ty? Lubisz być na górze czy na dole?

– Zobaczymy, kto kogo ujeździ – mruknęła, a jej dłoń zaczęła rozmasowywać mnie przez spodnie, ruchy były powolne, ale zdecydowane. – Ale najpierw… – Pchnęła Kasię lekko na siedzenie, tak że ta oparła się plecami o twardą powierzchnię. – Rozbierz się, chcę zobaczyć, co masz pod tą bluzką.

Kasia przełknęła ślinę, jej palce drżały, gdy chwyciła rąbek bluzki. Spojrzała na mnie, potem na Martę, jakby szukając potwierdzenia, że to naprawdę się dzieje. W końcu powoli uniosła materiał, odsłaniając płaski brzuch i wąską talię, aż bluzka przeszła przez głowę, ukazując biały, koronkowy stanik. Jej piersi były małe, ale kształtne, sutki twarde, widoczne przez cienką tkaninę. Skóra na jej dekolcie i ramionach pokryła się gęsią skórką, czy to z zimna, czy z podniecenia – nie byłem pewien.

– Dobra dziewczynka – syknęła Marta z uznaniem, jej dłoń wciąż spoczywała na moim kroku, masując mnie coraz śmielej. – A teraz ty – wskazała na mnie palcem. – Zdejmij spodnie. Chcę zobaczyć, z czym mamy do czynienia.

Nie czekałem ani chwili. Rozpiąłem pasek, metalowa klamra brzęknęła cicho, po czym zsunąłem spodnie razem z bokserkami, odsłaniając swojego twardego kutasa, który stał na baczność. Obie dziewczyny spojrzały na mnie, ich reakcje były różne – Kasia z mieszanką nieśmiałości i fascynacji, jej oczy rozszerzyły się lekko, a usta rozchyliły. Marta za to wyglądała, jakby właśnie dostała nową zabawkę do zabawy, jej usta wykrzywiły się w łakomym uśmiechu.

– Kurwa, niezły sprzęt – mruknęła, schodząc na kolana przede mną, jej spódniczka podjechała, odsłaniając jeszcze więcej ud. – Zobaczmy, jak smakuje. – Jej usta zamknęły się wokół mnie, gorące i mokre, a ja westchnąłem głęboko, czując, jak jej język sunie po całej długości, od podstawy aż po czubek, okrążając go powoli, jakby chciała zapamiętać każdy szczegół. Jej dłonie ścisnęły moje uda, paznokcie wbiły się w skórę, a ja spojrzałem na Kasię, która patrzyła na to wszystko z otwartymi ustami, jej oddech był szybki, a dłonie zacisnęły się na krawędzi siedzenia.

– Podejdź tu – powiedziałem do niej, wskazując miejsce obok Marty. Zawahała się, ale wstała, jej ruchy były niepewne, jakby walczyła z samą sobą. Gdy się zbliżyła, złapałem ją za tył głowy, wciągając w kolejny pocałunek, tym razem ostrzejszy, bardziej wymagający. Jęknęła cicho w moje usta, gdy przygryzłem jej wargę mocniej, a w tym samym czasie czułem, jak Marta ssie mnie coraz intensywniej, jej usta pracują rytmicznie, a jedno z jej dłoni powędrowało niżej, ściskając moje jądra z lekką, ale zdecydowaną presją.

– Kurwa, smakujesz dobrze – mruknęła Marta, odrywając się na moment, jej głos był zachrypnięty, a na ustach błyszczała wilgoć. – Chodź tu, mała, spróbuj.

Kasia spojrzała na mnie, jej twarz była zarumieniona, ale w końcu kiwnęła głową i klęknęła obok Marty. Obie były teraz przede mną, ich twarze na tej samej wysokości. Marta popchnęła głowę Kasi bliżej, a ja poczułem, jak jej nieśmiałe, miękkie usta dotykają mnie po raz pierwszy. Była ostrożna, niemal delikatna, ale jej ciepła wilgoć wystarczyła, żebym stęknął z przyjemności. Marta patrzyła na to z boku, potem znów przyłączyła się, ich języki pracowały na przemian, czasem spotykając się na mnie, co tylko potęgowało doznania. Czułem, jak prąd przebiega przez moje ciało, od kręgosłupa aż po czubki palców, ale wiedziałem, że nie mogę jeszcze dojść – nie teraz, kiedy było jeszcze tyle do zrobienia.

– Stop – rzuciłem nagle, podnosząc się z siedzenia, a one odsunęły się, obie dysząc lekko. – Marta, na siedzenie, na czworaka. Kasia, obok niej, tak samo.

Marta uśmiechnęła się, jakby właśnie tego oczekiwała, i szybko ustawiła się na siedzeniu, opierając dłonie i kolana na twardej tapicerce. Jej spódniczka uniosła się, odsłaniając czarne, koronkowe stringi, które ledwo zakrywały jej kształtny, pełny tyłek. Widziałem wilgoć błyszczącą na materiale między jej udami, a jej skóra lśniła lekko od potu w mdłym świetle lampy. Kasia ustawiła się obok, wciąż w jeansach i staniku, jej ruchy były wolniejsze, bardziej niepewne, ale posłuchała bez słowa sprzeciwu.

Najpierw zająłem się Kasią. Klęknąłem za nią, rozpinając jej spodnie i zsuwając je powoli w dół, razem z białymi, bawełnianymi majtkami. Jej tyłek był blady, ale idealnie krągły, z drobnymi dołeczkami nad biodrami. Uderzyłem go raz, mocno, otwartą dłonią, a dźwięk klapsa rozszedł się po przedziale jak echo. Pisnęła cicho, jej ciało drgnęło, a na skórze pojawił się różowy odcisk mojej ręki.

– Podoba ci się to? – zapytałem, moja dłoń zawisła nad jej tyłkiem, gotowa do kolejnego uderzenia.

– T-tak… – wyszeptała, jej głos drżał, ale w jej tonie było coś więcej niż strach – była to potrzeba, pragnienie. – Podoba mi się.

– Dobra dziewczynka – mruknąłem, dając jej jeszcze dwa klapsy, każdy mocniejszy od poprzedniego, aż jej skóra zrobiła się ciepła pod moimi palcami. Potem spojrzałem na Martę, która patrzyła na nas przez ramię, jej oczy błyszczały z niecierpliwości.

– Nie oszczędzaj mnie – rzuciła zadziornie. – Walnij i mnie, chcę poczuć, jak boli.

Nie musiałem jej zachęcać. Uderzyłem ją kilka razy, jej tyłek zafalował pod każdym klapsem, a skóra szybko zrobiła się czerwona. Syknęła z satysfakcją, jej biodra poruszyły się lekko, jakby prosiła o więcej. – Kurwa, mocniej, daj mi popalić!

Zdjąłem jej stringi, zsuwając je powoli w dół jej ud, aż zawisły na kolanach. Jej cipka była już mokra, lśniąca od soków, a zapach jej podniecenia wypełnił przedział, mieszając się z ciężkim powietrzem. Dotknąłem jej palcami, sunąc powoli między wargami, rozsmarowując wilgoć, a ona jęknęła głośno, jej biodra pchnęły się w tył, próbując nabrać mnie głębiej.

– Nie tak szybko – mruknąłem, cofając rękę i ustawiając się za nią. Trzymałem swojego kutasa w dłoni, przeciągając czubkiem po jej wejściu, drażniąc ją, aż zaczęła się wić. – Powiedz, czego chcesz.

– Kurwa, wejdź we mnie – sapnęła, jej głos był pełen desperacji. – Ruchaj mnie, nie każ mi dłużej czekać.

Nie kazałem jej prosić dwa razy. Wszedłem w nią jednym, mocnym ruchem, aż po same jądra, a ona krzyknęła, jej ciało zadrgało pod wpływem siły. Była ciasna, gorąca, jej mięśnie ścisnęły mnie jak imadło, a każdy ruch wywoływał u niej głośny jęk. Ruchałem ją ostro, moje biodra uderzały o jej tyłek z każdym pchnięciem, a dźwięk skóry o skórę mieszał się z jej sapaniem i stłumionymi odgłosami pociągu. Moje dłonie ściskały jej biodra, zostawiając białe ślady na skórze, a co jakiś czas dawałem jej klapsa, aż jej tyłek był cały czerwony.

Kasia patrzyła na to z boku, jej oddech był szybki, a dłoń powędrowała między uda, próbując się dotknąć przez materiał, który wciąż miała na sobie. Zauważyłem to kątem oka i warknąłem:

– Nie dotykaj się. Czekaj na swoją kolej, zrozumiano?

Skinęła głową szybko, jej ręka cofnęła się, choć widziałem, jak bardzo się trzęsie z potrzeby. Jej oczy były przyklejone do nas, patrzyła, jak Marta wije się pod moimi pchnięciami, jak jej piersi podskakują w obcisłej koszulce przy każdym ruchu.

Po kilku minutach wyszedłem z Marty, dysząc ciężko, i spojrzałem na Kasię. – Teraz ty. Na plecy, już.

Drżała, ale posłuchała, kładąc się na siedzeniu i rozkładając nogi. Jej cipka była ogolona, różowa i lśniąca od wilgoci, a małe wargi drgały lekko z podniecenia. Dotknąłem jej najpierw palcami, sunąc powoli od łechtaczki w dół, aż wsunąłem jeden palec do środka, czując, jak ciasno mnie obejmuje. Jęknęła cicho, jej biodra uniosły się, prosząc o więcej.

– Jesteś taka mokra – mruknąłem, wsuwając drugi palec, rozciągając ją lekko, aż sapnęła z mieszanką bólu i przyjemności. – Gotowa na mnie?

– Tak… proszę… – wyszeptała, jej głos był ledwo słyszalny, ale pełen desperacji.

Wszedłem w nią powoli, czując, jak jej ciało otwiera się na mnie, jak każdy centymetr wypełnia ją coraz bardziej. Była jeszcze ciasniejsza niż Marta, jej mięśnie drgały wokół mnie, a ona sama zacisnęła zęby, próbując powstrzymać krzyk. – O Boże… to za dużo… – sapnęła, jej paznokcie wbiły się w moje ramiona.

– Wytrzymasz – rzuciłem, przyspieszając ruchy, moje biodra poruszały się rytmicznie, wchodząc w nią coraz głębiej. Jej nogi drżały, a ja złapałem je, unosząc na moje ramiona, żeby zmienić kąt. Krzyknęła wtedy głośno, jej ciało wygięło się w łuk, a ja czułem, jak jej cipka pulsuje wokół mnie, jakby była bliska orgazmu. Ale zatrzymałem się, wysuwając się z niej powoli, zostawiając ją na krawędzi.

– Jeszcze nie – powiedziałem z uśmiechem, widząc jej sfrustrowane spojrzenie. – Chcę was obie na raz, zanim któraś z was dojdzie.

Ustawiłem je obok siebie na siedzeniu, obie na czworaka, ich tyłki uniesione w moją stronę. Najpierw wszedłem w Martę, jej cipka była wciąż mokra i gorąca, a ona syknęła z satysfakcją, pchanie biodra w tył, żeby poczuć mnie głębiej. Po kilku pchnięciach wyszedłem i przeszedłem do Kasi, wchodząc w nią wolniej, czując, jak jej ciało drży pod każdym ruchem. Zmieniałem je co kilka pchnięć, moje dłonie wędrowały po ich tyłkach, dając im klapsy na przemian, aż obie miały czerwoną skórę i błagały o więcej.

W końcu sięgnąłem po pasek od mojego plecaka, który leżał na siedzeniu obok. Owinąłem go wokół nadgarstków Marty, zaciskając lekko, ale na tyle mocno, że czuła, że nie może się ruszyć. – Nie ruszaj się, dopóki ci nie pozwolę – warknąłem, a ona kiwnęła głową.

– Tak jest – sapnęła, jej biodra wciąż poruszały się w rytm moich pchnięć, jakby nie mogła się powstrzymać. Potem spojrzałem na Kasię, która patrzyła na to wszystko z mieszanką strachu i fascynacji.

– Ty też tego chcesz? – zapytałem, unosząc brew.

– Tak… proszę… – wyszeptała, jej głos był cichy, ale pełen poddania. Związałem i jej nadgarstki, używając kawałka paska, który jeszcze został. Obie były teraz moje, całkowicie poddane, ich ręce związane za plecami, a ciała otwarte na wszystko, co chciałem z nimi zrobić.

Ruchałem je na zmianę, moje ruchy były twarde, zdecydowane, a ich jęki mieszały się z odgłosami pociągu, tworząc kakofonię dźwięków, która tylko podsycała moje podniecenie. Moje dłonie zostawiały czerwone ślady na ich tyłkach, a co chwilę szarpałem za pasek, przypominając im, kto tu rządzi. Marta klęła pod nosem, jej słowa były pełne zachwytu i potrzeby. – Kurwa, nie przestawaj, rżnij mnie mocniej!

Kasia za to jęczała cicho, jej ciało drgało przy każdym pchnięciu, a jej oddech stawał się coraz bardziej urywany. – Proszę… daj mi dojść… nie mogę już… – błagała, a jej słowa były przerywane sapaniem.

W końcu pozwoliłem im na to, najpierw Kasi. Przyspieszyłem ruchy, wchodząc w nią głęboko, a moja dłoń powędrowała do jej łechtaczki, pocierając ją szybko, aż krzyknęła głośno, jej ciało zadrgało w spazmach orgazmu, a jej cipka ścisnęła mnie tak mocno, że sam ledwo się powstrzymałem. Potem przeszedłem do Marty, ruchałem ją ostro, moje palce wbiły się w jej biodra, a ona zawyła, gdy doszła, jej ciało zgięło się w łuk, a soki spłynęły po jej udach, zostawiając błyszczące ślady na skórze.

Sam doszedłem chwilę później, wysuwając się i spuszczając na ich tyłki, znaczące je obficie białymi smugami, które powoli spływały w dół. Opadliśmy na siedzenia, wszyscy dysząc ciężko, pot mieszał się z zapachem seksu w przedziale, a pociąg wciąż sunął przez noc, nieświadomy tego, co się działo w środku.

Marta zaśmiała się cicho, ocierając pot z czoła. – Kurwa, to było lepsze niż cokolwiek, co robiłam na studiach. Gotowy na kolejną rundę?

Kasia tylko kiwnęła głową, wciąż roztrzęsiona, ale w jej oczach widziałem, że chce więcej. – Ja… ja też chcę jeszcze – wyszeptała.

– Spoko – rzuciłem, uśmiechając się do nich. – Mamy jeszcze kilka godzin podróży. I dużo do odkrycia.

Pociąg jechał dalej, a ja wiedziałem, że to dopiero początek. Były jeszcze inne pozycje do wypróbowania, inne granice do przekroczenia, a może nawet inne przedziały, w których moglibyśmy zaryzykować więcej. Ale to już historia na kolejny raz.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

TysonMaximo343

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *