Moc talizmanu czesc 1

Marek odkrywa tajemniczy talizman, który sprawia, że kobiety wokół niego stają się dzikie i pożądliwe. Ali i Monika, pod jego wpływem, rzucają się na niego z niekontrolowaną namiętnością.

Marek przeciągnął dłonią po spoconej twarzy, zostawiając na policzku smugę pyłu i farby. Remont ich starego, podupadłego domu w końcu dobiegał końca, ale ostatnie tygodnie były piekłem – odrywanie tapet, wyburzanie ścian, ukryte pod podłogą gniazda szczurów i ten upał, który nawet przez otwarte okna nie chciał ustąpić. Teraz, kiedy wreszcie można było oddychać bez maski przeciwpyłowej, a ściany lśniły świeżą, kremową farbą, Marek poczuł ulgę. Ali, jego żona, wyszła wcześniej do sklepu po ostatnie drobiazgi – nowe zasłony, jakieś dekoracje, bo przecież nie można mieszkać w pustych, bezdusznych pomieszczeniach, jak mawiała. Uśmiechnął się pod nosem, wyobrażając sobie jej minę, kiedy wróci i zobaczy, że w końcu pozbył się tego obrzydliwego, brązowego dywanu z lat 80., który uparcie chciała ratować.

Zaczął zbierać narzędzia, kiedy jego wzrok padł na niewielką nierówność w świeżo otynkowanej ścianie w korytarzu. Przesunął palcami po wypukłości – coś twardego, okrągłego, ledwo wystającego spod warstwy gipsu. Westchnął, sięgnął po scyzoryk i delikatnie podważył fragment tynku. Odpadł kawałek, odsłaniając małą, owalną wnękę. W środku leżał przedmiot owinięty w zżółkłą, kruchą szmatkę. Marek ostrożnie wyjął go, strzepując pył. Kiedy rozwinął materiał, w dłoniach znalazł się ciężki, metalowy talizman w kształcie stylizowanego, rozwartych warg kobiecych, z dwoma małymi rubinami osadzonymi tam, gdzie powinny być łechtaczka i wejście do pochwy. Brzegi były zdobione misternym, splątanym wzorem – coś między arabeską a erotykiem. Przewrócił go w palcach, czując dziwne mrowienie, jakby trzymał coś żywego.
Ali spojrzała na niego z niedowierzaniem, a potem na talizman. Jej twarz pobladła.

– Marek, to jest… to jest przerażające.

– Wiem – przyznał, chowając talizman z powrotem do kieszeni. – Ale pomyśl, jakie to mogłoby być… ekscytujące.

Ali cofnęła się o krok, jej oczy były pełne strachu.

– Marek, nie. To nie jest normalne. To jest… zakazane.

– Ali, kochanie, spójrz na siebie – powiedział, wskazując na jej jeszcze wilgotne uda, na ślady jego zębów na jej szyi. – Czy to nie było najlepsze, co kiedykolwiek przeżyliśmy?

Ali drżała, ale on widział, jak jej źrenice się rozszerzają, jak jej oddech przyspiesza. Wiedział, że pamięta. Wiedział, że jej ciało wciąż płonie.

– Marek… – zaczęła, ale on już wiedział, że wygrał.

– Spróbujmy jeszcze raz – powiedział, wyciągając talizman. – Tylko ty i ja. Nikt się nie dowie.

Ali wahała się przez chwilę, a potem skinęła głową, jej usta rozchyliły się lekko, a język przesunął się po dolnej wardze.

Marek uśmiechnął się. Wiedział, że to dopiero początek.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Kamil kowalski

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *