Bez hamulcow 12

Leżałem obok Leny na tym popieprzonym, skrzypiącym materacu w tanim motelu, czując, jak jej ciepło powoli miesza się z moim. Jej oddech nadal był nierówny, a skóra lśniła od potu i moich śladów na jej brzuchu. Pokój śmierdział seksem, kurzem i jej tanimi perfumami, ale to tylko podkręcało atmosferę. Moja dłoń wciąż spoczywała na jej biodrze, palce leniwie przesuwały się po wilgotnej skórze, a ona wtuliła się we mnie, jakby na chwilę chciała odsapnąć. Ale wiedziałem, że to tylko chwilowa przerwa – w jej oczach wciąż widziałem ten pieprzony błysk, który mówił, że jeszcze nie skończyła.

– Cała noc, co? – mruknęła, jej głos był ochrypły, ale pełen obietnicy. Jej palce, które przed chwilą kreśliły kółka na moim brzuchu, zsunęły się niżej, drażniąc skórę tuż nad moim kutasem. – Myślisz, że dasz radę, czy już ci zmiękł?

Parsknąłem, chwytając jej dłoń i ściskając mocno. – Uważaj, co mówisz, suko – warknąłem, ale w moim głosie było więcej rozbawienia niż złości. – Bo jak się rozkręcę, to nie będziesz mogła chodzić przez tydzień.

– O, grozisz mi? – rzuciła, unosząc głowę z mojej klatki piersiowej i patrząc na mnie z tym swoim chujowym uśmieszkiem. – Pokaż, na co cię stać, bo jak na razie, to ja tu rządzę.

Nie musiałem długo myśleć. Przewróciłem się na nią, przygniatając jej ciało do materaca. Jej oczy błysnęły, a usta rozchyliły się w zaskoczeniu, ale nie protestowała. – Rządzisz, co? – warknąłem, chwytając jej nadgarstki i przyciskając je nad jej głową. – To zobaczymy, kto tu kogo ujeżdża.

Pochyliłem się, całując ją mocno, moje zęby przygryzły jej dolną wargę, aż syknęła. Smak jej ust, wciąż wilgotnych od wcześniejszych zabaw, mieszał się z lekką słonością potu. Moja wolna ręka zsunęła się po jej boku, chwytając za udo i unosząc je, aż owinęła nogę wokół mojego biodra. Czułem, jak jej cipka znów ociera się o mnie, wciąż mokra i gorąca, jakby nie miała dość. Mój kutas, choć chwilę temu się spuścił, zaczynał znowu twardnieć, pulsując z każdym jej ruchem.

– Już ci stoi, co? – rzuciła, przerywając pocałunek i patrząc na mnie z kpiną. – Myślałam, że potrzebujesz więcej czasu, staruszku.

– Zamknij ten swój niewyparzony pysk – odgryzłem się, puszczając jej nadgarstki i przesuwając dłonie na jej cycki. Ścisnąłem je mocno, aż jęknęła, a sutki stwardniały pod moimi palcami. Pochyliłem się niżej, biorąc jeden z nich w usta, ssąc i przygryzając, aż jej plecy wygięły się w łuk. – Zaraz zobaczysz, kto tu jest stary.

Jej dłonie powędrowały do moich włosów, ciągnąc mocno, jakby chciała mnie zmusić, żebym ssał jeszcze mocniej. – Kurwa, Marek, nie pierdol się w tańcu – wysapała, jej głos był pełen niecierpliwości. – Ssij mocniej albo zejdź na dół i zajmij się moją cipką jak trzeba.

Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. Zsunąłem się niżej, całując i gryząc jej brzuch, aż dotarłem do miejsca, gdzie wciąż lśniły ślady moich soków. Jej biodra uniosły się, gdy mój język dotknął jej skóry, czyszcząc ją powoli, a ona tylko westchnęła, rozkładając nogi szerzej. – Tak, kurwa, tak – mruknęła, gdy w końcu dotarłem do jej cipki. Była mokra jak nigdy, soki aż kapały, a zapach jej podniecenia uderzył mnie jak pieprzony narkotyk.

Rozchyliłem jej wargi sromowe palcami, odsłaniając wszystko – różową, lśniącą skórę i nabrzmiałą łechtaczkę, która aż prosiła się o uwagę. Najpierw dmuchnąłem na nią lekko, a Lena drgnęła, jej biodra uniosły się jeszcze bardziej. – Nie baw się, skurwielu – warknęła, jej dłonie znów chwyciły moje włosy, przyciągając mnie bliżej. – Liż mnie, kurwa, teraz.

Posłuchałem. Mój język przesunął się po jej łechtaczce, najpierw powoli, drażniąc ją drobnymi kółkami, aż zaczęła jęczeć. Smakowała słono i słodko zarazem, a jej soki rozsmarowywały się na moim podbródku, gdy przyspieszyłem. Ssałem ją mocno, wciągając łechtaczkę między wargi, a potem wsunąłem dwa palce w jej ciasną cipkę, czując, jak jej ścianki ściskają mnie od razu. Poruszałem nimi w rytm mojego języka, pieprząc ją powoli, ale głęboko, aż jej jęki przeszły w krzyki.

– Kurwa, Marek, tak! – wrzasnęła, jej nogi zadrgały, a biodra zaczęły się trząść. – Nie przestawaj, rżnij mnie tymi palcami, kurwa mać! – Jej głos był pełen desperacji, a ja tylko przyspieszyłem, wsuwając trzeci palec, rozciągając ją jeszcze bardziej. Czułem, jak jej mięśnie napinają się, jak zbliża się do kolejnego orgazmu. Mój język nie przestawał pracować, lizałem i ssałem, aż w końcu jej całe ciało wygięło się w łuk, a ona krzyknęła tak głośno, że pewnie połowa motelu to usłyszała. Jej soki trysnęły mi na twarz, gorące i lepkie, a ja piłem je jak pieprzony spragniony, nie przestając, dopóki nie opadła na łóżko, dysząc ciężko.

Wytarłem usta wierzchem dłoni, unosząc się nad nią. Jej twarz była czerwona, włosy przykleiły się do czoła, a oczy błyszczały od satysfakcji. – Kurwa, gdzie się tego nauczyłeś? – wysapała, próbując złapać oddech. – Prawie odpłynęłam.

– Mam swoje sposoby – warknąłem, uśmiechając się pod nosem. Mój kutas był już znowu twardy jak Skała, pulsujący i gotowy do działania. Chwyciłem go ręką, przesuwając po czynniku, rozsmarowując wilgoć, którą zostawiła na mnie. – Ale jeszcze nie skończyłem z twoją cipką. Obróć się, suko. Chcę cię wziąć od tyłu.

Lena uśmiechnęła się, jej oczy błysnęły z podniecenia. – Jak sobie życzysz– rzuciła, przewracając się na brzuch i unosząc dupę w górę. Jej tyłek był zajebisty, okrągły i jędrny, a między udami wciąż lśniła wilgoć. Rozchyliła nogi szerzej, dając mi pełen widok na swoją cipkę i ciasny otwór powyżej, który aż kusił, żeby go dotknąć. – No, na co czekasz? – rzuciła przez ramię, kręcąc lekko dupą. – Zerżnij mnie tak, żebym nie mogła usiąść.

Klęknąłem za nią, chwytając jej biodra i ustawiając się idealnie. Najpierw przesunąłem kutasa po jej cipce, drażniąc ją, aż westchnęła z frustracji. – Nie pierdol się, Marek – warknęła, popychając biodra do tyłu. – Wchodź we mnie, kurwa, już!

Nie czekałem dłużej. Wszedłem w nią jednym mocnym pchnięciem, aż jej ciało drgnęło, a ona syknęła z mieszanki bólu i przyjemności. Zacząłem się poruszać, najpierw powoli, czując każdy centymetr jej wnętrza, ale szybko przyspieszyłem, waląc w nią tak mocno, że jej tyłek falował przy każdym uderzeniu. Moje jądra obijały się o jej skórę, a łóżko skrzypiało, jakby miało się rozpaść.

– Kurwa, tak, Marek! – krzyknęła, jej dłonie chwyciły prześcieradło, aż kłykcie jej zbielały. – Mocniej, pierdol mnie mocniej!

Ścisnąłem jej biodra tak mocno, że pewnie zostaną jej siniaki, i przyspieszyłem jeszcze bardziej, pchać w nią jak wściekły, czując, jak napięcie znów rośnie w moich jajach. Jedną ręką sięgnąłem do przodu, chwytając jej włosy i ciągnąc mocno, aż jej głowa odchyliła się do tyłu. – Lubisz to, co? – warknąłem, moja druga ręka zsunęła się na jej tyłek, dając jej mocnego klapsa. Skóra zaczerwieniła się od razu, a ona tylko jęknęła głośniej.

– Kurwa, tak, bij mnie jeszcze – wysapała, jej głos był pełen desperacji. – Rżnij mnie i bij, aż  dojdę!

Nie odmówiłem. Kolejny klaps, potem jeszcze jeden, aż jej tyłek był czerwony jak pieprzony pomidor. Jej cipka ściskała mnie coraz mocniej, a ja czułem, że sama zbliża się do kolejnego szczytu. Pchnąłem w nią jeszcze kilka razy, mocno i głęboko, aż w końcu krzyknęła znowu, jej ciało zadrgało, a ja poczułem, jak jej soki zalewają mojego kutasa. To wystarczyło – wyszedłem z niej w ostatniej chwili, spuszczając się na jej tyłek, gorące strumienie spermy lądowały na jej skórze, spływając powoli w dół.

Oboje upadliśmy na łóżko, dysząc jak po pieprzonym maratonie. Jej ciało drgało jeszcze od orgazmu, a ja ledwo trzymałem się na rękach, próbując złapać oddech. – Kurwa, Lena – mruknąłem, kładąc się obok niej. – Ty to potrafisz wycisnąć z człowieka wszystko.

Roześmiała się cicho, odwracając się na bok i patrząc na mnie z tym swoim uśmieszkiem. – A ty potrafisz rżnąć jak należy – rzuciła, sięgając ręką, żeby przetrzeć pot z mojego czoła. – Ale nie myśl, że to koniec. Jak tylko odpocznę, znowu cię ujeżdżę, aż mi kutas nie zmięknie.

– Próbuj – warknąłem, chwytając jej rękę i przyciągając ją bliżej. – Ale najpierw daj mi pięć minut, bo ledwo zipię.

Leżeliśmy tak przez chwilę, jej ciało przyciśnięte do mojego, a zapach seksu i potu wciąż unosił się w powietrzu. Wiedziałem, że to dopiero początek tej nocy. Motel mógł wyglądać jak dziura, ale w tej chwili czułem się, jakby to był pieprzony raj. I wiedziałem, że zanim słońce wstanie, jeszcze nie raz zerżnę ją tak, że oboje zapomnimy, gdzie jesteśmy.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

TysonMaximo343

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *