Opisze historię która miała już miejsce 25 lat temu ale wracam do niej z dużym sentymentem. Byłem wtedy licealistą. Taki oto „ładny i porządny” jak mówiły o mnie koleżanki babci. Nie miałem jeszcze żadnego doświadczenia z facetami. Z koleżankami już jakieś ale “delikatne”.
Zaczęło się we wrześniu. Powrót do szkoły, rodzice już suszyli mi głowę, że matura za dwa lata i mam się na tym skupić. Czasy nie były jeszcze tak cyfrowe jak teraz i choć wielu już miało Internet w domu to telefonów komórkowych jeszcze nie. Ja już w posiadaniu takowego byłem. W pierwszy piątek po rozpoczęciu roku szkolnego poszliśmy ze znajomymi do knajpy. Taka osiedlowa pizzeria. Przed pójściem do domu poszedłem do kibelka na siku. Wszedłem do kabiny, która w środku cała była wymalowana markerami z hasłami typu: „kocham Madzie”, „Polonia the best” i wszystkie inne te bzdury. Ale był też napis z nr telefonu komórkowego i z tekstem, że dojrzały koleś pozna młodego chłopaka do zabawy. Niby bezpośredni ale nie byłem pewien czy chodzi o to o czym myślałem czy to ja dorabiam ideologie. W każdym razie nr zapisałem i poszedłem do domu. Leżałem już w łóżku i waliłem jak to w tym wieku prawie co wieczór. Telefon jeszcze wtedy właściwie to analogowy, wiec „współczesna młodzież” tego nie rozumie jak było. O filmikach, zdjęciach czy czatach to nie było mowy. Przypominałem sobie o tym nr telefonu i z racji tego, że myślenie przejął narząd w kroczu napisałem sms z tekstem, że nr widziałem w kiblu w knajpie i o jaką zabawę chodzi. Dosłownie za minutę już była odpowiedź: że o zabawę męsko męską czyli sex. To już wątpliwości nie miałem i w momencie tak mi podniecenie wzrosło, że szkoda gadać. Opisałem, że fajnie bo o taką zabawę też mi chodzi. Kilka wymian sms z tym ile mam lat jak wyglądam czym się interesuje itp. on napisałem że ma 45 lat jest dużym facetem ale nie grubasem, żonatym i że aktywny w sexie. Potem poprosił o adres mailowy, że tak możemy się komunikować, bo każdy sms to w końcu była kasa (tak, takie czasy, że za każdego sms się płaciło ;/) podałem adres, spuściłem się i poszedłem spać z myślą o tym, że to był mój pierwszy świadomy kontakt z facetem, który lubi facetów.
Sobota minęła na sprzątaniu, jak i przygotowaniach bo w domu miała być impreza rodzinna. Goście się zebrali, dorośli przy stole, dzieciaki się bawiły a ja z racje tego ze towarzystwa dla mnie nie było mogłem usiąść do kompa. Oczywiście od razu sprawdziłem maila . Były już 3 czy 4 od niego. Już dokładnie nie pamiętam co tam było napisane ale napisał, że dawno nie miał już nic z kolesiem, jakieś opisy co lubi itp., w ostatnim mailu była fotka, on nago przed lustrem bez twarzy. Dzisiaj takich zdjęć pewnie są miliardy wtedy to był dla mnie mega coś. Odpisałem że mi się podoba też dołączyłem zdjęcie taki jakie miałem w skromnej galerii cyfrowych zdjęć z wakacji z rodzicami nad morzem (w szortach oczywiście). Wysłałem maila. Odpowiedzi nie było. Pograłem w jakąś grę. Chyba po godzinie jak sprawdziłem pocztę przyszedł mail od niego, że nie będzie owijał w bawełnę i chętnie się spotka. Napisał, gdzie ma garaż i czy chce przyjść. To było kilka km od mojego domu. Serce mi waliło ale odpisałem, że tak i kiedy? Odpowiedz: za pół godziny dasz rade? Napisałem że tak, on napisał nr garażu i że tam przyjedzie. Wyłączyłem kompa, poszedłem powiedzieć starym, że
idę na rower i wyszedłem z domu. Jechałem tak podjarany, że szkoda gadać a nawet nie wiedziałem na co i po co. Podjechałem na miejsce. I napisałem sms, że jestem. Odpisał, że idzie. Z za zakrętu wyszedł koleś (wysoki, lekki brzuszek, szory t-shirt, sandały)podszedł do mnie, Przywitał się i coś zaczęliśmy rozmawiać. Nie mam pojęcia już o czym. Zapytał, czy wchodzimy do środka. Zgodziłem się. Otworzył bramę, kazał postawić rower z boku obok samochodu (octavia combi – jak na tamte czasy wypas). Zamknął bramę poszliśmy na tył garaż, otworzył bagażnik usiadł w rozkroku. Usłyszałem: klękaj !!! i się zaczęło. Myślenie mi się wyłączyło. Klęknąłem on wyciągnął kutasa i włożył mi do ust. Ja pierdole. Nie wiedziałem co się dzieje ale to było coś o czym marzyłem od nie wiem już kiedy. Ten zapach smak. Ciągnąłem intuicyjnie bo doświadczenia nie miałem, kilka pornosów widziałem. Nie mam pojęcia ile to trwało, on jęczał i dyszał, odpychał moje ręce z krocza i mi mówił, żebym sobie nie walił bo się spuszczę i stracę ochotę ssać. Na przemian nachylał się nade mną i się całowaliśmy a potem znowu i wkładał kutasa do ust. Pytał czy na serio robię to pierwszy raz i zrozumiałe, że chyba robię to całkiem dobrze. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nie był duży, pewnie z 15cm ale w tamtym momencie to był dla mnie olbrzym. Wstał. Komenda: rozbieraj się. Nie myślałem tylko się rozebrałem, on też zdjął co miał na sobie. Staliśmy i zaczęliśmy się całować dotykał mnie, a ja jego, robiłem to co on. Zaczął szczypać mi sutki to ja jemu też, chwycił mnie za jaja i pociągnął to ja to samo. Zapytał jeszcze raz czy ktoś mi już obciągał pomimo, że w mailach pisałem o tym . Powiedziałem, że nie. Pamiętam ten jego uśmieszek… włożył mi palce do rowka i docisnął do dziury, ja chciałem zrobi to samo ale od razu odepchnął moją rękę. DZASZ DUPY? Nie spodziewałem się tego, właściwie nie wiedziałem po co jadę, a już na pewno nie zakładałem, że dam. Oczywiście odpowiedz nie. I rozmowa czemu?, będzie fajnie, spróbujmy itp. od razu mówię, że nie robiłem lewatywy itd. ale on nie odpuszczał, dalej się całujemy macamy. Lizał swój palec i mi wkładał. Ja już byłem na innej planecie. Mówię nie, on i tak swoje. Powtarzam, że nie rozbiłem lewatywy (tak już wiedziałem, że trzeba). Pamiętam, że powiedział, że życie to nie pornol i jesteśmy facetami. Że będzie ok, on da sobie rade itp. już nawet nie wiem kiedy postawił mnie tyłem za samochodem kazał rozszerzyć nogi, wygiąć się i tak stać, żeby nogi było na podłodze a na łokciach opierałem się w bagażniku. Kucnął za mną i zaczął mi lizać . Ja piedolę. Mega mega mega. Lizał, wkładał język, pluł. Wkładał palec. Mega. Wstał. Poszedł i otworzył drzwi z auta, wziął lubrykant i gumę, Wrócił i powiedział, że będzie po męsku teraz. Wiem, że to było głupie ale ja już wtedy nie myślałem. Czułem, że przyłożył kutasa i napiera. Powoli, dociskał wyciągał , dokładał sliny. Bolało ale chciałem na maxa, w pewnym momencie podniósł nogę i stopę położył mi na twarz która leżała na podłoże w bagażniku, włożył mi place i kazał ssać. Żeby było jasne to nie był sex jak w pornolu i nie wszystko szło tak gładko jak tam, Zaczął jęczeć i się spuścił we mnie. Wyciągnął kutasa ze mnie, szukał czegoś żeby sobie wytrzeć kutasa i mi tyłek. Ja się nie ruszałem bo nie mogłem uwierzyć, że właśnie przeleciał mnie facet. Kazał mi usiąść w bagażniku tak jak on na początku. Podłożył mi jakiś ręcznik pod tyłek żebym nic nie pobrudził. I wziął mojego kutasa do ust. Kilka sekund i poleciałem w jego usta a on patrzył mi w oczy, ssał i połykał. W głowie miałem Sajgon. Usiadł koło mnie i tak siedzieliśmy przez chwile. Ubieraj się, idziemy powiedział. Grzecznie się ubrałem on też, wszystkie ręczniki i szmaty w które się wycieraliśmy włożył to foliówki i powiedział że wyrzuci po drodze. Wyszliśmy z garażu. Cała akcja może z poł godziny trwała. Zapytał czy chce to powtarzać? Powiedziałem, że tak. Umawialiśmy się jeszcze potem wiele razy jak on wracał z pracy albo wieczorami.
Wróciłem do domu. Usiadłem przy stole i czułem, że już jestem dorosły.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Moje pierwsze
Leave a Reply