Dla Sylwi jestem gotowa na wszystko

Z Sylwią byłam związana od ponad dwóch lat. Nie widziałam świata poza nią. Byłam w niej zakochana po uszy i dla niej byłam w stanie zmienić całe swoje życie. Pracowałam w zespole z samymi mężczyznami grafików w dużej korporacji. Pewnego ranka z gabinetu szefa wyszła ona. Wysoka blondynka, szczuplutka, pięknie prezentujące się piersi przykuwały uwagę każdego. Dosłownie laleczka Barbi. Szła w moim kierunku a mnie łechtaczka zwariowała. Sutki mnie obcierały w staniku. Nie mogłam oderwać oczu od niej. Wyciągnęła rękę, przedstawiła się i powiedziała, że mam jej pokazać cały budynek bo będziemy razem pracowały. – Część, Marta jestem. Od czego chcesz zacząć? – Chyba od kawy. Jej uśmiech zniewalał. Zapach jej perfum powodował szum w głowie. Chyba z godzinę z nią chodziłam po całym budynku prezentując jej każdy dział, każdy pokój i nie chciałam od niej odchodzić. Wracałyśmy powoli po schodach na nasze piętro gdy spytała: – A gdzie tu można liczyć na prywatność oprócz toalet? Jedyne miejsce jakie nam służyło do swobodnych rozmów to taras gdzie chodziliśmy palić i wykonywać prywatne rozmowy telefoniczne. Poszłyśmy robiąc sobie po drodze kawę i usiadłyśmy w obszernych wiklinowych fotelach naprzeciwko siebie. Sylwia oparła się i biorąc łyk kawy odezwała się pierwsza. – Widziałam, że przyjrzałaś się mnie bardzo dokładnie. Schlebia mi jak inni na mnie patrzą ale pierwszy raz widziałam jak inna kobieta patrzy na mnie z takim pożądaniem. Miała rację. Nie wiedziałam, że to tak widać. Od zawsze wolałam mieć w łóżku kobietę niż pięknego mężczyznę o kulturystycznej sylwetce choć lubiłam jak wypełniają każdy mój otworek swoim ogromnym kutasem. – Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać. Spuściłam wzrok ze wstydu. – To nic złego i nie musisz się wstydzić. Jej głos był spokojny, delikatny. Miała lekki akcent włoski. Wiedziałam, że nie musimy się nigdzie spieszyć bo do spotkania z szefem miałyśmy jeszcze ponad dwie godziny. Na moim biurku była już przygotowana teczka i prezentacja zgrana była na nośniku. – Dobrze zgaduję, że jesteś lesbijką? Nigdy tak o sobie nie myślałam. Przecież miałam również partnerów. – A to tak widać? – Widać i to bardzo ale nie masz się czego wstydzić. Zawsze bądź sobą. To moja dewiza. – Mogę być szczerą? – Zawsze powinnaś być. W głowie biłam się z myślami. Nie wiedziałam na ile mogę sobie pozwolić. – Podobasz mi się. Podobasz mi się fizycznie. Boję się odtrącenia a mimo to chciałbym móc dotykać twojego ciała, służyć tobie, spełniać twoje zachcianki seksualne. Nie wiem z czego to wynika ale czuję, że muszę to z siebie wyrzucić. – Daj mi chwilę bym mogła przyswoić twoje słowa. Widać było, że Sylwia szuka słów w głowie. Potwornie bałam się ciebie niej usłyszę. ………… Tego wieczoru nie mogłam zasnąć. Zamykając oczy miałam obraz Sylwi. Wyobrażałam sobie jest cudowne ciało, które dotykam, całuję i przytulam się do niego. Sięgnęłam do szufladki koło łóżka i wyjęłam różowy mały wibrator, który natychmiast włączyłam i przycisnęłam do nabrzmiałej już łechtaczki. Tego mi brakowało. Fala rozkoszy przeszyła moje ciało. Zacisnęłam mocno nogi i spróbowałam wstać. Po mieszkaniu mogę poruszać się swobodnie bo mieszkam sama od ponad roku. Lubię drażnić swoje podniecone ciało. Szczypię sutki, zakładam na nie klamerki, ocieram się nimi o szorstką ścianę. Najbardziej lubię siadać anusem na dildo. Tak było i tym razem. Lubrykantem posmarowałam całą jego długość i przystawiłam do oczka. Z mocno zaciśniętymi nogami by ciągle czuć wibracje na łechtaczce zaczęłam wkładać kochanka do dupki. Już po minucie szczytowałam. To moja ulubiona chwila gdy moje ciało przeżywa orgazm i ja w tej chwili energicznie dobijam dildo w anusa. Nie wiem kiedy zasnęłam. Budzik brutalnie wyrwał mnie ze snu. Poranne obyczaje i po godzinie jechałam już swoim rowerem do pracy. Sylwia siedziała z kawą na tarasie. Poranne słońce oświetlało jej twarz. Wzięłam swoją kawę i usiadłam na przeciwko niej. Zapach jej perfum rozchodził się dookoła. Nie jakieś tam ostre i drażniące. Delikatne z nutką kwiatową. Oparta w fotelu z zamkniętymi oczami i papierosem w palcach nie zwracała na mnie uwagi. Chciałam coś powiedzieć i w tym momencie Sylwia rozchyliła kolana i prawie niewidocznymi palcami podciągnęła lekko dół sukienki. Moim oczom ukazała się jej cipka. Idealnie goła, różowa, apetyczna cipka. Moja natychmiast zareagowała wilgocią. Musiałam natychmiast odstawić kawę na stolik bo czułam jak zaczynam się się trząść. Jak dziecko, które pragnie ukochanej zabawki i nie może jej dotknąć mimo iż ją widzi. Nie była w stanie przypalić sobie papierosa i tylko westchnęłam cichutko by nikt nie usłyszał bo na tarasie nie byłyśmy same. Na szczęście żaden z kolegów nie mógł widzieć tego co ja. Dłuższą chwilę zajęło mi uspokojenie się i wzięłam łyk kawy. – To może być twoje – odezwała się nie otwierając oczu – tylko twoje. Będziesz wykonywała każde moje polecenie a nagroda cię nie ominie. Ciężko mi było zachować pozory spokoju. – Uspokój się i chodź do pracy. Przez kolejne dwie godziny sumiennie wykonywałyśmy swoją pracę. Od czasu do czasu nasze spojrzenia natrafiały na siebie. W torebce zawibrował mój telefon. „Jaka jest twoja decyzja”? Skąd ona ma mój nr? Nieważne. „Dla Ciebie wszystko”. Podczas przerwy musiałam wyskoczyć do apteki. Stojąc w kolejce dostałam wiadomość. „Wróć bez bielizny”. Sama treść wiadomości wywołała u mnie dreszczyk podniecenia tylko gdzie ja niby mam się rozebrać? Zanim wjechałam windą na nasze piętro weszłam do ogólnej toalety i pozbyłam się bielizny skrzętnie chowając ją do niewielkiej torby. Będąc już na naszym piętrze czułam jak strużka śluzu spływa mi po udzie a sutki wyraźnie odkształciły bluzkę. Usiadłam przy swoim biurku sprawdzając wcześniej czy Sylwia jest może na tarasie. Nie było jej nigdzie. Wierciłam się na swoim fotelu. Musiałam koniecznie dotknąć piersi. Sutki były twarde jak kamyki i ostro reagowały na dotyk. Oblizałam z podniecenia usta. Ach… gdyby tak chwilę pobawić się cipką. Te wszystkie myśli przeszkadzały mi w pracy. W ogóle nie mogłam się skupić nad tym za co mi płacą. Nie wiadomo kiedy i skąd wzięła się Sylwia za moimi plecami. Wyczułam jej perfumy i chciałam się odwrócić. Ona jednak położyła rękę na moim ramieniu i pochyliła się nade mną jakby patrzyła w mój monitor. Bardzo delikatnie wsunęła dłoń w mój dekolt i sięgnęła piersi. Gładziła ją pocierając pełną dłonią sutek. To było coś cudownego. Drżałam. Zamknęłam oczy i poddałam się w pełni poczynaniom kobiety. Żaden mężczyzna tak nie dotyka kobiety. Oddech mi przyspieszył a wilgoć z mojej cipki poczułam w sandale. Nogi automatycznie rozszerzyłam mając nadzieję na ciąg dalszy pieszczot. Niestety nie było mi pisane przeżywać ich dalej. Sylwia wysunęła dłoń i wyprostowała się. Jeszcze chwilę siedziałam z zamkniętymi oczami dochodząc do pełni władz ruchowych. Dochodziła szesnasta. Dostałam wiadomość. „Przyjdź do mnie suczko na schody, trzeba ulżyć mojej cipce”. Przeczytałam tą wiadomość kilka razy zanim podniosłam się od biurka. Obiekt moich uczuć i marzeń wzywa mnie a raczej moje usta. Sylwia stała pół piętra wyżej i ku mojemu zdziwieniu miała sukienkę na biodrach stojąc na półnago w rozkroku. Nie musiała nic mówić. Klęknęłam przed nią, obcięłam rękoma jej pośladki i zbliżyłam usta do jej łona. Sam jej zapach o mało nie spowodował u mnie orgazmu. Najdelikatniej jak mogłam zaczęłam lizać aksamitną cipkę mojej pani. Stopniowo zwiększałam nacisk języka i lizałam ją w każdym zakamarku. Objęłam ustami jej delikatną łechtaczkę i zaczęłam ją ssać jednocześnie tarłam ją językiem. Sylwia oddychała ciężko. Czułam jak powstrzymuje się od jęków by echo nie poniosło się po całej klatce schodowej. Ja byłam jak w niebie. Smak jej śluzu był jak narkotyk. Chciałam go coraz więcej i łapczywie przełykałam ślinę. Nagle poręczny orgazm wylał się na moją twarz. Cipka Sylwi pulsowała energicznie wyrzucając z siebie soczki, które skrupulatnie łykałam. Jak wróciłam do swojego biurka zegar na ekranie pokazywał 16:56. Ta godzina wydawała mi się chwilą. Zbyt szybko minęła. Sylwia już nie wróciła na swoje miejsce pracy. Sama też zaczęłam się pakować do wyjścia. Zajrzałam do torby i postanowiłam wracać bez bielizny. To może być ciekawe przeżycie. Tego dnia nie dostałam już żadnego esemesa. …….

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Barbara Kawa

Historia jest prawdziwa. Zmieniłam imię mojej ukochanej. Jeśli Wam się podoba opowiadanie będę kontynuowała pisanie.

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *