Kochanka Mojego Starego cz. II

Lena, oparta na łokciach leżała na łóżku i scrollowała insta, machając nogami. Była w samych majtkach. Gapiłem się na jej zgrabny tyłek i niesamowite cycki. Wreszcie wstałem, usiadłem obok niej na łóżku i pogładziłem ją po plecach. Zamruczała jak kot, wyginając się wdzięcznie i nie przestając gapić w insta.

Zacząłem jej ściągać majtki.

— Tylko nie podrzyj — rzuciła przez ramię, nie patrząc na mnie.

Położyłem się za nią, rozchyliłem jej uda. Cipę miała brązową, ale środeczek cudownie różowy. Lekko wypięła się w moją stronę. Wsunąłem jej język w cipkę.

— Chuligan ! – zaśmiała się. Ale kiedy zacząłem ją lizać a następnie ssać, zamknęła oczy, wyprężyła się i poddała w całości pieszczotom. Lizałem cierpliwie. Robiła się coraz bardziej mokra. Wkrótce do westchnień doszły pojękiwania. Lena podciągnęła nogi pod brzuch i wypięła tyłek, twarzą leżąc na pościeli.

Klęknąłem za nią i wsadziłem jej. Naparła na mnie biodrami mocniej. Była głęboka, wąska, bardzo długo dochodziła, ale jak już dostawała orgazmu, to niemal mdlała. Uwielbiałem jej pot i zapach. Trzymając ją za biodra posuwałem, patrząc na cudownie gładką skórę jej pleców, wąską talię i krągły tyłek. Lena gryzła się w dłoń a potem wybuchnęła spazmem rozkoszy, kiedy w nią wytrysnąłem i opadła bezwładnie na poduszkę. Jej wzrok był nieobecny.

Była kochanką mojego Starego, który wyjechał i przekazał mi ją. Starsza ode mnie, w pełnym rozkwicie swojej kobiecości, przed czterdziestką (mój stary był po pięćdziesiątce, Lena miała może góra 36-38 lat), uległa i lubiąca się pieprzyć. Była moja.

 Mieszkała u mnie już od tygodnia. Nie była szczególnie pracowita: długo spała, do pracy się nie rwała, co się natychmiast odbiło na moim budżecie. Tymczasem miała oczekiwania: w zamian za dawanie dupy chciała chodzić do kosmetyczek, paznokcie, na sushi, do kina, na zakupy i diabli wiedzą, co jeszcze. Chcąc nie chcąc postanowiłem, więc skorzystać z rady mojego Starego i wynająć ją do burdelu, czy klubu go -go, co powinno rozwiązać moje problemy finansowe. Lena zgodziła się ze mną i czekaliśmy właśnie na wieczór, żeby zrobić obchód po klubach i pogadać z menedżerami.

Lena zwlokła się wreszcie z łóżka, zrzuciła majtki i goła poczłapała do łazienki, drapiąc się po tyłku. Zniknęła w niej na dobre dwie godziny.

Kiedy wyszła, oniemiałem: to nie była ta sama kobieta. Perfekcyjny makijaż, fryzura, sztuczne rzęsy, czerwone pazury u rąk i nóg. Ubrana była w białą bieliznę, kontrastującą z jej ciemną karnacją i czarnymi włosami (stringi, pas do pończoch, białe pończochy, biały gorset). Zadowolona z wrażenia, jakie zrobiła ubrała się w szary, bawełniany dres, w którym wyglądała jak szara myszka, wzięła jakąś torbę i uśmiechnęła się szeroko.

— Gotowy ? – rzuciła przez ramię.  

*

Taksówka podwiozła nas pod jakiś „klub gentelmena”, jakich pełno w naszym mieście. Było jeszcze zbyt wcześnie żeby był otwarty, ale na tyle późno, żeby można było pogadać z menedżerem i obejrzeć panienki. Ja miałem grać rolę jakiejś przyzwoitki a może jej alfonsa, nie wiem. Nigdy nie byłem ani w takiej roli, ani w takim przybytku i serce waliło mi jak młotem. Byłem przestraszony i podniecony jednocześnie. Lena za to zachowywała się jak ryba w wodzie. Wmaszerowała pewnym krokiem, i zażądała od ochroniarza by prowadził nas do szefa, co ten uczynił z pewnym ociąganiem. Zeszliśmy na dół. W dużej, dyskretnie doświetlonej sali był bar,  rurki do tańca, fotele – no i panienki. Śliczne dziewczyny, uwierzcie mi. Lena – która mi się podobała – wcale nie była tu jakaś najpiękniejsza. Zwłaszcza, że dziewczyny były młode. Wszystkie były dość mocno porozbierane i wyzywające.

Menedżer – łysy typ ze złotą ketą – kiedy usłyszał od Leny, że przyszliśmy w sprawie pracy dla niej spojrzał na mnie ze zdziwieniem i spytał, o dziwo poważnie, bez kpiny:

— A ty kto ? jesteś jej ochroniarzem ?

 — Nie. Opiekunem — gardło miałem ściśnięte więc nie zabrzmiało to tak pewnie jak chciałem, więc dodałem szybko — Obejrzyj ją.

Lena bez pytania zdjęła z siebie dres odsłaniając bieliznę i wyginając się powabnie.

 — I jak ? — spytała

— Idź na rurkę – —zakomenderował szef  — Dziewczyny, puśćcie jakąś muzyczkę !

Lena wskoczyła  na podest, chwyciła rurkę i zaczęła się wdzięcznie wyginać, wypinać tyłek, okręcać. Znała się na rzeczy. Siadła w rozkroku, z rurką pomiędzy nogami i zaczęła powoli ściągać pończochę z wyprostowanej, uniesionej nogi. Wkrótce pozbyła się i drugiej pończochy a potem rozpięła gorset. Teraz tańczyła w samych stringach.

Obserwowaliśmy ją razem z szefem i zaczęli ustalać warunki. Dowiedziałem się, że formalnie dziewczyny nie mają obowiązku dawania dupy czy obciągania, ale jest tu i jacuzzi i intymne pokoiki – a samo dawanie dupy klientom mile widziane. Pokiwałem głową jak stary wyga dając do zrozumienia, że niczego innego nie oczekiwałem. Facet przeszedł potem na zasady rozliczeń z panienkami a kiedy skończył, stwierdził, że musi Lenę wypróbować.

 — Oczywiście – odrzekłem — ale tutaj, żebym ją widział no i nie za darmo. Testowanie też kosztuje.

Gość roześmiał się — to proponuję wymianę —na godzinę. I też tutaj, żebym miał na was oko. Którą chcesz ? — wskazał na stojące przy barze dziewczyny, które na słowa szefa ustawiły się w rzędzie.

Powiodłem po nich wzrokiem. Wszystkie były niezłe i dużo młodsze od Leny.

— Tę drugą z lewej — wskazałem na opaloną blondynkę w pomarańczowych, lateksowych kozakach, także pomarańczowych stringach i krótkim topie, opinającym jej cycuszki.

Facet klasnął w ręce i przywołał ją gestem: — Margo, chodź tutaj. Godzina. Tutaj. Dziewczyna usiadła mi natychmiast na kolanach i objęła mnie za szyję. Położyłem jej dłoń na kolanie i przesunąłem po udzie do góry, wsuwając pod stringi palce. Dziewczyna rozsunęła nieco nogi a ja dotknąłem opuszkami jej cipki.

 — Lena, chodź do nas, szef cię wypróbuje  — zawołałem swoją kochankę.

Lena podeszła omiatając mnie i dziewczynę obojętnym spojrzeniem, stanęła przed szefem, zdjęła z westchnieniem majtki i szeroko rozstawiła wyprostowane nogi, wypinając cipę na wysokości jego twarzy.

— Ssij – facet wskazał palcem na swoje spodnie, w których już prężył się jego fiut

—Tylko w gumie — hardo odrzekła Lena.

Facet wyjął gumę i podał Lenie. Lena fachowo rozpakowała prezerwatywę, bez rozwijania wsadziła sobie do ust, po czym uklęknęła przed menedżerem, pomanewrowała przy pasku i spodniach uwalniając jego kutasa, po czym wzięła go w usta nakładając jednocześnie w ten sposób prezerwatywę. Obciągała mu patrząc to na niego, to na mnie.

To bardzo dziwne uczucie patrzeć jak kobieta, nad którą ma się władzę oddaje się innemu na waszych oczach. Powinniście kiedyś spróbować. Poczułem jak pała mi zaczyna stawać i zabrałem się za Margot.

— Zdejmij top – poprosiłem. Dziewczyna zrobiła to chętnie. Jej piersi były małe i twarde. Nie miałem dużych doświadczeń z kobiecymi piersiami: piersi Leny były dość spore, pełne, z dużymi, brązowymi obwódkami wokół sutków. Margo miała cycuszki małe i twarde. Zacząłem ssać jej małe sutki, które natychmiast stwardniały. Margot też była kurwą i też ją podnieciła cała sytuacja (widok obciągającej Leny, świadomość, że inne dziewczyny patrzą na nas). Pochyliła się do mnie i poczułem jej mokry język w uchu.

— Chcesz mnie tu przerżnąć przy wszystkich, chłopczyku ? – usłyszałem jej szept i kiwnąłem głową, nie przerywając ssania jej sutków.

Kiedy Margo w pomarańczowych kozakach zdejmowała z siebie stringi. Lena już ujeżdżała menedżera, siedzą na nim okrakiem i trzymając uniesione ręce nad swoją głową. Jego kutas był w mojej Lenie a ta kurwa kręciła bezwstydnie biodrami, od czasu do czasu zerkając na mnie i puszczając oko.

Nie pozostałem jej dłużny. Dokładnie to samo kazałem zrobić Margot, która doskonale rozumiejąc sytuację roześmiała się, kazała mi założyć gumę, objęła mnie za szyję i usiadła na mnie okrakiem. Margot była ciaśniejsza od Leny i płytsza. Dlatego czułem jak się w nią wbijam. Stęknęła i przymknęła oczy. Chwyciłem ją za tyłek. Tyłek też miała twardy i drobny. W ogóle Margot miała skórę na mięśniach, nie wyczuwałem żadnego tłuszczyku. Była żylasta i wysportowana. Właściwie to ona posuwała mnie. Sytuacja wyglądała, więc tak, że i ja i menedżer siedzieliśmy obok siebie ze spuszczonymi spodniami, na nas siedziały dwie kurwy, z których jedna była moja i w ten sam sposób nas ujeżdżały. Całość przy dźwiękach muzyki klubowej i na oczach reszty dziewcząt.

Doszliśmy prawie jednocześnie. Dziewczyny  z nas zeszły śmiejąc się, Lena objęła Margot i pocałowała ją bezczelnie w usta. Margot odskoczyła zaskoczona, ale nie przestała się śmiać. Lena spojrzała jej w oczy a Margot spoważniała i powoli odwzajemniła jej pocałunek, trzymając Lenę za kark i wsuwając swój język w jej usta. Dziewczyny poszły w ślinę. Widać było, że między nimi zaiskrzyło Lizały się długo i namiętnie. Lena ssała język Margot. Potem obie zniknęły w łazience.

Menedżer zapiął spodnie i stwierdził, że przyjmuje Lenę. Ustalaliśmy chwilę warunki finansowe, jak dzielić się prowizją. Poza tym nie chciałem tam posyłać Leny co noc. Dwa – trzy razy w tygodniu powinno wystarczyć.

Kiedy po wszystkim Lena się ubrała i doprowadziła, jako tako do porządku zabrałem ją na kolację, na sushi.

Szliśmy przez miasto pod rękę

— Podobało ci się jak mnie pieprzył ? — Nie wiedziałem czy Lena szuka zwady czy chce pochwały. Na wszelki wypadek potwierdziłem. Chwilę milczała o czymś rozmyślając i zaczęła znowu

— A Margot ci się podobała ?

— Podobała.

— Strasznie jest chuda.

— Nie powiedziałbym. Raczej szczupła i zgrabna.

— Może ją kiedyś zaproszę do nas na herbatkę i zrobimy sobie trójkącik ?

Spojrzałem na nią czy nie żartuje. Lena wisiała na moim ramieniu i patrzyła filuternie.

— Tobie też się spodobała – uśmiechnąłem się. — Zaproś ją. Spróbować nie zaszkodzi.

Szedłem pod rękę ze starszą ode mnie kobietą i od czasu do czasu całowaliśmy się.

W restauracji Lena rozpięła bluzę od dresu, więc widać było że jest w białym gorsecie. Podawała mi jedzenie do ust pałeczkami, starając się odgadnąć każde moje życzenie. Patrzyła wiernymi oczami suki. I wtedy poczułem na sobie czyjeś spojrzenie. Dwa stoliki obok siedziała moja facetka od matmy z mężem i wytrzeszczała na nas oczy. Ukłoniłem się grzecznie:

 —Dzień dobry Pani Profesor. To moja ciocia, Lena.

Lena serdecznie uśmiechnęła się do pani profesor, która wykrzywiła twarz w grymasie mającym symbolizować uśmiech. Jednocześnie poczułem silne kopnięcie pod stołem

— Ciocia ? Ciocia Lena ? – wycedziła szeptem.

Przechyliłem się przez stół i pocałowałem Lenę w usta, tak jak nigdy, przenigdy nie powinno się całować cioci.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Andrzej Nowak

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *