To był wieczór ze znajomymi. Siedzieliśmy w kręgu, niektórzy starsi, inni młodsi. Ja mógłbym się zaliczyć do tych starszych, choć jeszcze nie przekroczyłem trzydziestki. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i piliśmy piwo (w przypadku najmłodszych – bezalkoholowe). Wszystko było w najlepszym porządku, ale po pewnym czasie ktoś zaproponował grę w “prawdę czy wyzwanie”. Dowiedzieliśmy się kilku ciekawostek o sobie nawzajem, zrobiliśmy kilka głupich zadań. Z czasem pytania i wyzwania stawały się coraz śmielsze. W końcu nadeszła moja kolej. Wybrałem wyzwanie.
Koleżanka zastanowiła się chwilę, następnie skonsultowała się z siedzącymi najbliżej. Jej wyraz twarzy sugerował, że wymyśliła coś ciekawego. Chociaż nie pamiętam dokładnie, jak sformułowano treść zadania, chodziło o to, bym słowami podniecił jedną z dziewczyn, a konkretnie Oliwię.
Aby zarysować sytuację, dodam, że dziewczyna miała szesnaście lat (rocznikowo), około metr sześćdziesiąt wzrostu, piękne, bardzo gęste włosy sięgające chyba do łopatek. Jej skóra była gładka, nieco ciemniejsza niż przeciętna. Oczy ciemne, brązowe, i cudowne, naturalnie białe zęby. Nasze relacje ograniczały się głównie do zwykłych powitań: “cześć, co słychać?”. Muszę przyznać, że często, gdy się spotykaliśmy, patrzyliśmy na siebie i uśmiechaliśmy się dłużej i intensywniej niż z innymi osobami. Wiem, że to nic, ale mimo, że nie jest do końca w moim typie, jest w niej coś znajomego, co sprawia, że nie mogę oderwać od niej wzroku. Staram się jednak powstrzymać. Dlaczego? Bo jest piękna, inteligentna i zdecydowanie za młoda. Uważam, że mogłaby mieć każdego, a na pewno kogoś lepszego.
Wracając do naszej zabawy w “prawdę czy wyzwanie”, pierwszą moją reakcją było opadnięcie szczęki niemal do podłogi. Powiedziałem, że to średni pomysł, zważywszy na to, że dziewczyna jest nieletnia, a ja nie chciałbym mieć problemów z prawem. Zbyli mnie mówiąc, że to tylko zabawa. Zasugerowałem, że warto zapytać Oliwii o zdanie, bo może czuć się niekomfortowo. O dziwo, zgodziła się, ale miała warunek – musieliśmy przenieść się do innego pokoju, aby mieć trochę prywatności, a ona po wyjściu oceni, czy sprostałem zadaniu. Wszyscy się zgodzili, a ja milczałem.
Wyszliśmy, więc do innego pokoju i usiedliśmy na łóżku. Atmosfera była napięta, co chwila patrzyliśmy na siebie z zakłopotaniem. Ona odezwała się pierwsza: – “W sumie to tylko głupia zabawa, nic poważnego. To trochę dziwne, ale jakby coś, mogę powiedzieć, że było dobrze.” – powiedziała, uśmiechając się do mnie ciepło. Naprawdę mnie to uspokoiło. – “Zabawa to zabawa. Chociaż spróbuję. Żaden ze mnie krasomówca, więc się nie śmiej i jeśli mogłabyś obrócić się tyłem, będzie mi trochę łatwiej.” – Ona przytaknęła i obróciła się. Patrzyłem na nią, czując nerwy. Po chwili powoli i ostrożnie przysunąłem się do jej pleców, schyliłem usta do jej ucha i zacząłem:
• “W moich myślach również siedzimy tu razem. Jesteś ubrana w długą białą koszulę, która delikatnie sięga przed kolana. Widzę Cię tylko z tyłu, uwielbiam ten widok. Ty tak blisko, ukryta za delikatnym materiałem. Czuję zapach Twoich włosów, zbliżam twarz do Twego ramienia. Kiedy zaczynam Cię delikatnie całować, nawet nie zauważasz, kiedy powoli odpinam guziki koszuli, jeden po drugim, badając kolejne części Twego karku. Kiedy ostatni guzik jest odpięty, Twoja koszula osuwa się na wysokość łokci. Kładę prawą rękę trochę nad Twoją talią i niespiesznie wędruję mostkiem aż do szyi.” – W tym czasie dla wzmocnienia efektu położyłem jej rękę na wysokości talii. Lekko drgnęła, ale nie odrzuciła mojej ręki. Zauważyłem, że ma zamknięte oczy.
• “Moje usta podążają wyżej, wzdłuż linii szczęki, do skroni. Moja prawa dłoń ląduje na Twym lewym policzku i kieruje Cię do mnie, a przedramię delikatnie muska pierś.” – W tym momencie obróciła lekko głowę w moją stronę.
• “Teraz, kiedy moje usta wodzą po Twej twarzy, nie pamiętasz o reszcie świata, o tym, że siedzisz tu ze mną półnaga. Liczą się tylko moje usta na Twym czole. A ja delikatnie schodzę niżej. Czujesz czoło na swym czole. A ja czuję Twój radosny uśmiech, gdy mój nos łaskocze Twój nos. Przechylam lekko głowę i przysuwam się bliżej. Mam swe usta przy Twoich i czekam.” – Teraz mogłem zobaczyć, jak delikatnie przesunęła głowę do przodu.
• “Teraz to jednak Ty wykonujesz ruch. Czule wargi Twe odnajdują wargi moje. Powoli, namiętnie zaczynasz się nimi rozkoszować, a ja, nie mogąc wytrzymać dłużej, oddaję pocałunek.” – W międzyczasie położyła mi rękę na policzku i przesuwała w stronę karku.
• “Czujemy nawzajem swoje usta i uśmiechy. Namiętność każe nam przyspieszyć i odkrywać się coraz dokładniej. W pewnym momencie moje pocałunki spadają na Twoją szyję, a Ty odchylasz się lekko w tył, robiąc mi miejsce i czekając na więcej.” – Kiedy to mówiłem, była już mocno obrócona w moją stronę, bardzo blisko, byliśmy prawie przytuleni.
• “Moje ręce wiją się po Twych ramionach, karku, plecach i włosach, nie mogąc się nasycić. Zaczynamy być jeszcze bliżej, spragnieni swoich ciał. W końcu kładę Cię na łóżku.” – Pozwoliła mi się położyć na łóżku. W tym momencie przestałem ogarniać, co się dzieje, czułem, jakbyśmy naprawdę robili coś więcej. Było napięcie i intymność, my we dwoje, cała ta historia.
• “Boże, jakaś Ty piękna.” – W tym momencie pocałowałem ją w szyję. Ona otworzyła oczy i zamarła. Była zdziwiona i trochę zdezorientowana (ja zresztą też). Oczywiście od razu ją przeprosiłem. – “Wybacz, trochę mnie zaćmiło. Nie wiem, czy się zgodzisz, ale to było dość intensywne.” – Odpowiedziała, że nie muszę się tłumaczyć i że gdybym tego nie zrobił, pewnie zrobiłaby to ona, bo naprawdę się wczuła. Zresztą oboje stwierdziliśmy, że nadal mamy podwyższony puls i jesteśmy trochę zmieszani. Zaśmialiśmy się. Po chwili przyszła refleksja – to trwało, co najmniej pół godziny, a nikt z pozostałych nie przyszedł sprawdzić, co z nami. Gdy wyszliśmy, okazało się, że przez chwilę na nas czekali, a potem bawili się dalej i trochę zapomnieli, że nas nie ma. Usiedliśmy, ja z chęcią sięgnąłem po zimne piwo, ona po swoje bezalkoholowe. Przez chwilę się na siebie zapatrzyliśmy.
• “I jak, udało mu się?” – te słowa wyrwały nas z zamyślenia. Zrobiło się ciszej. Na chwilę wszystkie oczy zwróciły się na Oliwię. Z lekkim uśmiechem, głową przechyloną na bok i ręką przy ustach, przytaknęła. Poczułem mocne klepnięcie w łopatkę. Na oczach wszystkich Oliwia podeszła do mnie na czworakach i szepnęła mi do ucha:
• “Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś dokończyć tę historię.”
Oczywiście poczerwieniałem jak burak, ona trochę też. Chociaż tylko ja mogłem usłyszeć jej słowa, w tej sytuacji domysły wystarczyły, by rozległo się głośne „uuuuuuuuuu” od całej ekipy.
A ja powiem tylko, że mam dokładnie taką samą nadzieję, co Oliwia.
Leave a Reply