Naczelny

– Będę z wami szczery, nie nawidzę i będę tępić leniwych pracowników. Wyniki muszą być widoczne. Potrafię też doceniać wyróżniających się, którzy poświęcają się tej pracy. Słuchałam naszego kierownika działu na odprawie ale moje myśli były już na urlopie. Pracuję w dziale fotografii naszej gazety od ponad dwóch lat i muszę przyznać, że takiego kierownika jak Janusz jeszcze nie mieliśmy. To właśnie dzięki niemu (a raczej mojej pracy) za dwa dni jadę do Hiszpanii na dwa tygodnie. Dużo czasu poświęciłam na szukaniu tematów moich zdjęć. Seria z ulicznymi narkomanami zrobiła na nim wrażenie. Jestem Renata. W kręgu redaktorskim mówią na mnie „cykadło” bo cykam bardzo dużo zdjęć. Mam dopiero 26 lat ale już mogę się pochwalić nagrodami za moje zdjęcia. – Cykadło, za 10 minut u mnie. Ton Janusza wskazywał na pilną robotę. Tylko nie to !!! Za dwa dni mam zamiar wygrzewać swoją dupę na hiszpańskiej plaży. Weszłam do przyciemnionego pokoju gdzie na stole leżały stosy zdjęć. Janusz w towarzystwie samego naczelnego jednocześnie na mnie spojrzeli. Jakby prąd przeszedł przez moje ciało. Czułam, że jakaś bomba wisi w powietrzu. – Gdzie ty robisz te swoje zdjęcia? Naczelny trzymał palec na moim zdjęciu, na którym półnaga młoda dziewczyna trzyma w ustach penisa. Doskonale pamiętam tą sytuację. Na tyłach starej budowy za torami natknęłam się na mini orgię. Bez żadnego skrępowania chudy jak patyk koleś rżnął gardło tej dziewczyny. Przykucnęłam niedaleko i zrobiłam parę zdjęć. Miałam ich jak na dłoni. Cykałam raz za razem gdy ta mu lizała brudne jaja, jak gęste szare nasienie pokrywało jej twarz… – Muszę mówić? Wolała bym nie ujawniać swoich źródeł. – Musisz… Tu na chwilę zamilkł naczelny. – Jeśli będzie trzeba to zapłacę ze swojej kieszeni za tą informację. To zaczęło mi się podobać. Przez głowę przelatywały mi różne myśli, nawet takie na ile te zdjęcia wycenić. Lecz on chciał poznać miejsce gdzie były robione a tego zdradzać nie chciałam. Jednak w głosie naczelnego zdawało mi się wykryć jakiś żal czy smutek. Czekałam w milczeniu na ciąg dalszy tej rozmowy. Janusz z naczelnych dyskutowali ale ja ich konwersacji nie słyszałam. Po dłuższej chwili odezwał się Janusz. – Rzuć wszelką inną pracę i zajmij się tylko tym zadaniem. Za tydzień chce mieć u siebie teczkę ze zdjęciami tej dziewczyny. – Za dwa dni będę leżała na plaży w Hiszpanii. Sam mi dałeś urlop. Cały rok na niego czekałam. Kurwa jego mać!!! Tak się nie robi!!! Byłam wściekła i za nic nie chciałam rezygnować z tej Hiszpanii. – Zostaw nas samych. Odezwał się naczelny do Janusza, który w milczeniu zaraz wyszedł. Gdy zostaliśmy sami jeszcze długo naczelny nic nie mówił. Widać było, że to co chce mi powiedzieć nie jest łatwe dla niego. – Rzuć wszystko i zrób dla mnie więcej takich zdjęć. Swój urlop musisz przełożyć. Wynagrodzę ci to. Pięćdziesięcio paroletni facet miał łzy w oczach. – Aż tak ważne są te zdjęcia, że muszę rezygnować ze swoich planów? – Dla mnie tak. Zostań tutaj. Idę po kawę. Też chcesz? – Koniecznie. Zostałam w pokoju sama. Patrzyłam na stos zdjęć na stole. Spośród setek innych fotografii wybrane było parę zdjęć przedstawiających tą jedyną kobietę. Zdaje się musiały przedstawiać kogoś kto jest ważny dla naczelnego. Córka? Żona? Znajoma? Dostałam kawę bez mleka i cukru. Naczelny usiadł na stole ze zdjęciami. Ja usiadłam na jednym z krzeseł przy nim. – Ta na zdjęciu to… moja córka. Nie widziałem jej od roku jak wyszła z domu. Nie kontaktowała się z nami. Szukaliśmy jej z Jolką ale po pewnym czasie bezskutecznych poszukiwań zrezygnowaliśmy. Policja nie miała dla nas żadnych wieści. Dopiero wczoraj zobaczyłem te zdjęcia. Stąd moja obecność tutaj i ta rozmowa. Nie chce by ktokolwiek poznał treść naszej rozmowy. Nawet Janusz. Skoro nie chcesz ujawnić miejsca to chociaż dostarcz mi więcej zdjęć. Jeśli masz wszystko zapłacone za urlop to zwrócę ci koszty i dodatkowo zapłacę za twoją pracę tylko bardzo proszę nie każ mi długo czekać. Jego głos był załamany. Mnie jakby coś w środku zatkało. Dużymi łykami piłam tą wstrętną kawę byle to coś we mnie się odetkało. Nie wiedząc dlaczego odezwałam się do naczelnego per ty. – Daj mi swój numer. Jak będę coś miała wyślę ci wiadomość. Bez słowa dał mi swoją wizytówkę i wyszedł. Nawet dziękuję nie powiedział ale i ja na to nie czekałam. Zostałam sama z pustym kubkiem po kawie i potworną ilością myśli w głowie. O 4°° nad ranem jeszcze nie spałam. Nie mogłam. Wcale nie chodziło mi o Hiszpanię. Myślałam o tej dziewczynie. Sprawdziłam poziom baterii w aparacie, ubrałam się i wsiadłam w samochód. Doskonale wiedząc gdzie mam jechać automatycznie wrzuciłam jedynkę i ruszyłam. Jakiś kilometr przed celem zaparkowałam Opla i z przewieszonym przez ramię aparatem skierowałam się przez tory w miejsce gdzie ja wtedy widziałam. Stanęłam w tym samym miejscu ale nikogo nie widziałam mimo iż słońce rozświetlało całą okolicę. Trochę się bałam ale weszłam na teren opuszczonej budowy. Idąc tak by nie ujawnić swojej obecności doszłam do schodów. Weszłam na wyższy poziom i stanęłam jak wryta. Na betonowej podłodze było porozkładanych całą masą kartonów tworzących jakby dywan, na którym leżały w bezruchu (na szczęście) oddychające ciała. Cyknęłam kilkanaście fotek zastanawiając się czy dźwięk migawki ich nie obudzi. Nawet nie drgnęli. Przechodząc krok za krokiem pośród tych ludzi doszłam do kolejnych schodów. Weszłam wyżej i wtedy zobaczyłam ją. Scena jak z filmu porno. Chude, wyniszczone nagie ciało młodej dziewczyny. Podskakiwała okrakiem na kutasie jakiegoś dziadka z długą brudną brodą a drugi facet ładował swojego przyjaciela w jej anusa. Nie było przy tym żadnej emocji. Tępe odgłosy sapania samców gdy ona swą twarzą nie wyrażała niczego. Nie zwracali najmniejszej uwagi na mnie gdy robiłam im zdjęcie za zdjęciem. Ten siwy widać było, że skończył w jej środku podszedł do mniej z boku a ta wyssała wszystko do ostatniej kropli. Rzucił jej na podłogę 10zł i odszedł. Jego miejsce zajął następny ruchacz. Zmieniali się co pewien czas a za każdym razem rzucali jej na podłogę banknoty dziesięciozłotowe. Licznik w moim aparacie wskazał 160. Przerwałam ale nie odeszłam. W tym momencie ktoś mnie chwycił za rękę i pociągnął. Był bardzo silny. Poleciałam za nim jak szmaciana lalka. Przyparł mnie do betonowej , brudnej ściany i włożył mi rękę pod spódnicę. Śmierdział niemiłosiernie starym przetrawionym winem. Próbowałam mu się wyrwać ale przycisnął mnie swoim barkiem do ściany i jednym ruchem zerwał ze mnie stringi. Swoje brudne palce wetknął mi do pochwy i bez żadnych ceregieli posuwał mnie nimi. Bolało, bo byłam sucha. Jemu to nie przeszkadzało. Krzyczałam ale nikt na mnie nie zwracał uwagi. Nikt nie ruszył mi na pomoc. Po chwili poczułam jak wdziera się we mnie swoim kutasem. Zawyłam z bólu. Sapał jak jeleń i ruchał mnie w bardzo szybkim tempie. Nie miałam jak uciekać. Przyciskał moją twarz do ściany i gdy próbowałam się poruszyć raniłam sobie polik. Ryknął głośno i poczułam jak jego sperma wypełnia mnie po brzegi. Skończył. Trzymając mnie za włosy ściągnął mnie na kolana i podetknął mokrego i śmierdzącego kutasa do ust. Nie chciałam ich otworzyć. Wtedy kciukiem zaczął naciskać na moje oko. Dopiął swego i włożył mi go prawie całego. Teraz rżnął moje gardło. Krztusiłam się i ślina obficie wylewała mi się kącikami ust. Nie wychodząc spuścił się jeszcze raz. Myślałam, że się porzygam. Czułam jak gęsta maź spływa mi przez przełyk do żołądka. Puścił mnie a ja ciężko oddychałam nie mogąc wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Rzucił koło mnie 10zł i zniknął na schodach. Gdy tylko poczułam władzę w ciele uciekłam stamtąd na plac na zewnątrz. Nie zniszczył mojego aparatu. Zostałam w perfidny sposób zgwałcona. Chciałam jak najszybciej uciec z tego miejsca. Prawie biegiem dopadłam samochodu zamykając i blokując drzwi. Czułam jak jego sperma wylewa się ze mnie na fotel. Ruszyłam. 20 minut później byłam już w swojej łazience. Trzęsłam się choć zimno mi nie było. Chciałam zmyć ten smród z siebie. Wieczorem uspokoiłam się. Zrzuciłam zdjęcia na kompa. Okazało się, że jak dopadł mnie ten facet uruchomił się tryb nagrywania w aparacie. Na nagraniu widać było wszystko. Jak wielki kutas penetrujące moją cipę. I jak rżnie moje usta. Nie wiem dlaczego nie nagrał się dźwięk. Spojrzałam na zegarek. Było jeszcze przed północą. Znalazłam wizytówkę naczelnego i napisałam do niego wiadomość: „Mam co chciałeś”…

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Barbara Kawa

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *