Rudy zaliczyl mamuske

Po akcji z braćmi, byłam nastawiona do zdobywania nowych doświadczeń. Mateusz też był zadowolony z akcji z jego bratem, co trochę się dziwiłam, ale może podobało mu się to. Lipiec i pogoda w lipcu była w kratkę, raz słońce, raz deszcz. Mój mąż jechał do stolicy na jakieś sympozja, zabrał samochód, a ja bez auta za bardzo nie miałam jak poruszać się po Krakowie. Od nas jeździł wtedy jeden autobus i to w wakacje raz na pół godziny. Wtedy mój szef wykazał się wielkim wyczuciem, pożyczył mi samochód. Jednak jak to z pożyczonymi autami jest, trzeba pilnować bardziej niż swojego.

Ogólnie jeżdżę przepisowo i dosyć bezpiecznie, nie jestem zawali drogą. Jednak wtedy było po deszczu, ślisko i wyszło strasznie rażące słońce. Nagle usłyszałam stuknięcie. Popatrzyłam w lusterko a przy prawym kole stał drugi samochód z rozbitym światłem. Wyszłam zobaczyć, co się stało i zdębiałam. Wgniecenie nad kołem czy jak to zwał. Z drugiego pojazdu wysiadł młody, dwudziestoparoletni rudy chłopak z rudą brodą, cały zestresowany i zaczął mnie przepraszać.

– Matko jedyna to jeszcze nie moje aut… – zaczęłam mówić

– Bardzo proszę niech pani na policje nie dzwoni, to moja wina, mam punkty, to moja wina – zaczął się coraz bardziej stresować i przepraszać

– Nie no na policję… – nigdy nie miałam takiego zdarzenia nie wiedziałam, co robić – tylko wie pan to nie moje auto…

– Ja jestem mechanikiem. Tutaj niedaleko jest warsztat, na którym pracuję. – i dodał – Podjedzie pani i ja pani to wyklepie

– Ale … – zawahałam się

– Mówię nie będzie nawet śladu. Bardzo proszę mi zaufać.

Zgodziłam się. Wsiadłam i pojechałam za młodym człowiekiem na ten warsztat. Gdy byliśmy na miejscu on wybiegł z samochodu i zaraz wrócił ze starszym gościem z typowo sumiastym wąsem. Mężczyzna zaczął się śmiać z rudobrodego chłopaka i coś do niego mówić, tak, że ten spuścił głowę na dół.

– Taką ładną panią puknąć – rzucił starszy mężczyzna, kiedy wysiadałam

– Słucham? – spytałam z niedowierzaniem

– No kolega fajtłapa – dodał

Ruszyłam ramionami a w głowie zrobiło mi się szkoda chłopaka. Dałam kluczyki i mężczyzna wjechał do warsztatu. Weszłam zaraz jak tylko wjechał. Ubrana byłam w białą, zwiewną, letnią sukienkę i włosy związane w kitkę. Było tam jeszcze dwóch mężczyzn w średnim wieku, którzy jak też zauważyłam nabijali się z chłopaka, który we mnie wjechał. Coraz bardziej robiło mi się go żal. Było to pamiętam koło godziny 17 i kiedy tylko zorientowałam się to się okazało, że reszta kończy pracę i naprawić ma ten młody chłopak.

Kiedy jego koledzy i ten cały szef wychodzili rzucali sprośne teksty w kierunku chłopaka aż w końcu powiedziałam – Już mogli, by sobie panowie darować, jak to taki problem to zabieram samochód a i opinię wystawię solidną. Uspokoili się.

Chłopak wziął się do pracy i w pół godziny zrobił, co trzeba. Szkoda nie była na tyle poważna, więc uwinął się szybko. Tego popołudnia przygrzało i chłopak bardzo się spocił, po jego czole spływał pot, który co chwile próbował otrzeć, jednocześnie się brudząc. Bardzo podniecił mnie ten widok i przez co wpadłam na pomysł. Gdy już samochód był gotowy i chciał oddać mi kluczyk spytałam

– Jak Ci na imię bo chyba nie ,,Rudy’’? – chłopak się zaczerwienił

– Grzesiek jestem – wyznał nieśmiało

– Dokuczają Ci bardzo w tej pracy? – zaczęłam drążyć

– Śmieją się, że nie mogę jak to mówią zamoczyć, że nie mogę dziewczyny zaleźć – zaczął się żalić

– Ile masz lat? – dopytywałam

– 25 – odparł patrząc na mnie jak potulny piesek

– A miałeś kiedyś dziewczynę? – spytałam

– Kiedyś tak, dawno – odparł, a ja rozejrzałam się wokoło i zobaczyłam kamerę i ciągnąć go za rękę powiedziałam

– Chodź

Chłopak był zdezorientowany a mnie rozpalił w środku jakiś ogień. Chciałam mu pomóc i odegrać się na jego kolegach. Stanęliśmy pod kamerą, tak, aby nas dobrze objęła i uklęknęłam i rozsunęłam mu rozporek

– Co pani robi? – spytał się będąc cały nieruchomy

– Pokazuję Tobie i im, że niczego Ci nie brakuje – i wzięłam jego kutasa do ust.

Był trochę spocony i miał dwudniowy zarost, ale nie przeszkadzało mi to. Był zadbany i to najważniejsze. – Ale tak … nie … ufff – zaczął wydobywać z siebie, a ja nic nie mówiłam. Moje usta były zajęte. Grzesiek na początku nie wiedział, co robić, był mega zestresowany, ale to nie wpłynęło na jego sprawność. Po chwili złapał mnie nawet za kitkę i próbował kontrolować moje ruchy. A ja bez chwili przerwy obciągałam jak najlepiej umiałam. Potem czułam, że zbliża się wytrysk, więc jeszcze głębiej ciągnęłam, aż Grzesiek zaczął mocno jęczeć i trysnął mi w ustach. Poszło mi nawet do nosa tak było dużo spermy. Gdy skończył, grzecznie łyknęłam, podniosłam się wytarłam usta i powiedziałam

– Zapisz sobie mój numer – chłopak popatrzył na mnie zdziwiony – Jeśli zobaczą to nagranie i będą w szoku to wisisz mi kolacje

– Ale… – zaczął mówić

– Smacznie było, czekam na wiadomość – rzuciłam wsiadając do samochodu

– Dziękuję – powiedział a ja odjechałam

Byłam bardzo zadowolona, w drodze jeszcze wycierałam resztki spermy z dekoltu, widocznie nie wszystko przyjęłam.

Następnego dnia poszłam do pracy, Mateusz nawet nie zauważył, że miałam kolizję. Gdzieś koło południa dostałam sms od Grześka, że zobaczył szef nagranie i się wściekł. Spytałam go czy coś mówią, a on odpisał, że tych dwóch jego kolegów to go po ramieniu zaczęli klepać i gdyby go przeprosili a szef chyba sam by skorzystał. Zaproponował mi zgodnie z wcześniejszą rozmową kolację a ja mu odpisałam, że jestem sama dziś wieczorem w domu i żeby wpadł.

Koło 20 podjechał samochodem, w koszuli, z kwiatkami, wyperfumowany a ja otworzyłam mu drzwi w bardzo skąpej sukience. Gdy wszedł pocałował mnie w dłoń i policzek i wręczył kwiaty a ja zaprosiłam go do jadalni. Przygotowałam kolację. Usiedliśmy zaczęliśmy rozmawiać, przyznałam się, że mam męża, ale jemu jakoś chyba to nie przeszkadzało. Po kolacji poszliśmy do salonu, usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy się całować i pieścić. Rozpięłam jego koszule, moje dłonie wędrowały po jego karku, barkach, zarośniętym rudym mchem jego torsie, a on zsunął mi ramiączka sukienki, a że byłam bez stanika zaczął pieścić moje piersi. Potem wstałam i zdjęłam sukienkę a on tez się rozebrał. Położyłam się na plecach a Grzesiek położył się na mnie, całując a palcami pieszcząc moją cipkę. Po chwili, gdy był już na sto procent twardy wszedł we mnie. Jego ruchy były dosyć nierównomierne, ale w tym czasie dobrze całował i ściskał moje piersi, łapał za szyję, lekko podduszał. Potem zmieniliśmy pozycję na pozycję na pieska. Oparłam się o kanapę a on wszedł we mnie. Zaczął dawać mi klapsy i ciągnął za włosy, ale tak zmysłowo i rozkosznie, że tego jego trochę nieporadne ruchanie, nie przeszkadzało mi. Kiedy dochodził powiedziałam, że może w środku i tak też zrobił. Potem sperma zaczęła kapać na kanapę a my się jeszcze całowaliśmy. Jednak nie mógł zostać na noc, bo auto pożyczył i musiał oddać, więc ubrał się i wyszedł a ja poszłam po prysznic. Potem rzez kilka dni pisał mi, że jest mi wdzięczny, bo pozwoliłam mu uwierzyć, że nie jest fajtłapą, za jakiego każdy go uważa.

I tak pisaliśmy jeszcze kilka dni. Kontakt się urwał, choć z Grześkiem czekała mnie jeszcze jedna przygoda i to o wiele bardziej ostra. Jednak wszystko w swoim czasie i w swojej kolejności.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Julia W.

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *