Author: admin

  • Iskra pod popiolem – poczatek

    Słońce zachodziło za blokami osiedla, malując niebo odcieńiami różu i fioletu, gdy Ania stała przy kuchennym blacie, mechanicznie krojąc marchewkę na kolację. Jej palce, zwykle pewne i sprawne, teraz poruszały się jakby obciążone niewidzialnym ciężarem. W powietrzu unosił się zapach gotującego się rosołu, mieszając się z delikatnym aromatem kawy, którą wypiła przed chwilą – gorzkawa posmak pozostała jej na języku, jakby symbolizując coś więcej niż tylko napój. Od czterech lat, odkąd urodziła Oskara, jej ciało należało bardziej do syna i domowych obowiązków niż do niej samej. A już na pewno nie do Małka.

    Drzwi frontowe otworzyły się z impetem, wpuszczając do środka chłodne, jesienne powietrze i śmiech Joli. Przyjaciółka wpadła do kuchni w obcisłych dżinsach i swetrze, który podkreślał każdą krzywiznę jej ciała – idealnie wymodelowaną sylwetkę, o jaką Ania ostatnio myślała tylko z westchnieniem. Jola rzuciła torebkę na krzesło, a jej blond włosy, ułożone w luźne fale, zakołysały się przy tym geście. Na ustach miała szminkę w odważnym kolorze czerwieni, która wydawała się krzyczeć: żyję pełnią życia.

    — No i jak, stara? — Jola opadła na jedno z kuchennych krzeseł, wyciągając z torebki paczkę papierosów. — Dzieciak śpi? Bo ja mam ochotę na szczerą rozmowę, a nie na bajki o misiach i smoczkach.

    Ania odłożyła nóż, otarła dłonie o fartuch i usiadła naprzeciwko, czując, jak coś w niej się napina. Jola zawsze miała ten dar – potrafiła jedną uwagą rozmontować cały jej starannie zbudowany świat rutyny.

    — Młody u teściowej — odparła Ania, próbując zachować lekkość w głosie. — A co to za różnica? Zawsze masz ochotę na szczerą rozmowę.

    Jola zapaliła papierosa, wciągając dym głęboko, jakby to był eliksir życia. Jej zielone oczy błysnęły figlarnie.

    — No właśnie. Na przykład o tym, że wyglądasz, jakbyś ostatni raz pieprzyła się w zeszłym wieku. — Nie czekając na reakcję, ciągnęła dalej, wydmuchując dym w stronę sufitu. — A ja akurat wracam od faceta, który wie, jak trzymać kobitę w łóżku. Nie to co niektóry mąż, co?

    Ania poczuła, jak krew napływa jej do policzków. Nie z oburzenia – z czegoś znacznie gorszego. Zazdrości. Bo Jola mówiła o czymś, czego ona sama nie odczuwała od lat: pożądania, dotyku, tego elektryzującego uczucia, kiedy ktoś cię chce. Przesunęła dłonią po udzie, jakby chciała przypomnieć sobie, jak to jest, kiedy ktoś ją dotyka inaczej niż mimochodem, w pośpiechu, między praniem a nakarmieniem dziecka.

    — Nie wiem, o czym mówisz — skłamała, ale jej głos zabrzmiał pusto, nawet dla niej samej.

    Jola nachyliła się do przodu, a jej perfumy – słodkawo-kwiatowe, z nutą wanilii – owiały Anię, przypominając jej o czasach, kiedy ona też nosiła coś więcej niż tylko dezodorant w sprayu.

    — Wiesz doskonale. — Jola uśmiechnęła się, ale w tym uśmiechu nie było drwiny, tylko coś bliższego współczuciu. — Mówię o tym, że masz trzydzieści lat, a zachowujesz się, jakby twoje życie seksualne skończyło się razem z ciążą. Małek to nie jakiś potwór, tylko twój mąż. I wiem, że kiedyś nie mogłaś się doczekać, żeby się z nim kochać.

    Ania spojrzała na swoje dłonie – suche, z krótko obciętymi paznokciami, bez śladu lakieru. Kiedy ostatnio Małek dotknął jej nie w pośpiechu, nie jak kolejną rzecz do odhaczenia na liście obowiązków? Nie pamiętała. Ale teraz, kiedy Jola o tym mówiła, coś w niej drgnęło, obudziło się jak z letargu. Może to była tylko tęsknota za tym, kim była kiedyś. A może coś więcej.

    — A jeśli… jeśli już nie umiem? — wyszeptała, zaskoczona własną szczerością.

    Jola śmiała się cicho, gasząc papierosa w popielniczce.

    — Przestań pierdolić, Anka. To jak jazda na rowerze. Tylko że przyjemniejsza. — Jej ton zmiękł. — Posłuchaj, nie musisz od razu robić akrobacji w sypialni. Ale spróbuj. Dotknij go. Niech cię dotknie. Zobaczysz, że to wróci. I że ty też wrócisz.

    Ania wstała, podeszła do okna. Za szybą mrok gęstniał, połykając kontury osiedlowych bloków. W lustrzanym odbiciu zobaczyła siebie – bladą, zmęczoną, ale z iskrą czegoś, czego nie rozpoznawała. Może Jola miała rację. Może naprawdę pora przestać udawać, że nie tęskni. Że nie chce.

    — Dobra — powiedziała cicho, bardziej do siebie niż do Joli. — Spróbuję.
    Ania stała przy blacie, palce nerwowo uderzające w chłodny granit, podczas gdy Jola opierała się o framugę, jej zielone oczy błyszczące z podniecenia i wyczekiwania. Powietrze między nimi było gęste, naładowane czymś, co Ania nie śmiała jeszcze nazwać po imieniu. Słowa Joli – „Spróbuj. To jak jazda na rowerze” – wciąż dźwięczały jej w głowie, jak obietnica czegoś zakazanego, czegoś, co mogłoby ją zmienić na zawsze. Przełknęła ślinę, czując, jak jej gardło ściska się z nerwów, ale też z czegoś innego – z głodu, który budził się w niej powoli, ale nieubłaganie.

    — No dobra — powiedziała w końcu, odwracając się do Joli z determinacją, która zaskoczyła nawet ją samą. Jej głos był ochrypły, pełen niepewności, ale też nowej, nieznanej siły. — Ale jak? Nie wiem nawet, od czego zacząć.

    Jola uniosła brwi, a jej usta rozciągnęły się w szerokim, zadowolonym uśmiechu. Odpychając się od framugi, podeszła bliżej, jej obcasy stukały pewnie o podłogę, jakby każdy krok był obietnicą tego, co ma nadejść. Kiedy stanęła tuż przed Anią, jej zapach – słodkawo-kwiatowy, z nutą czegoś bardziej ziemskiego – otoczył ją, sprawiając, że Ania poczuła, jak jej ciało reaguje natychmiast. Sutki stwardniały pod bluzką, a między nogami zaczynało robić się wilgotno.

    — Od tego, że przestaniesz myśleć, a zaczniesz czuć — oznajmiła Jola, chwytając Anię za rękę. Jej dotyk był ciepły, stanowczy, nie dający miejsca na protest. — Chodź. Zabieram cię na zakupy.

    — Na jakie zakupy? — Ania spróbowała się cofnąć, ale Jola ścisnęła jej dłoń mocniej, palce wbijając się delikatnie w skórę, jakby już teraz zaznaczając swoje prawo do niej.

    — Na takie, po których twój mąż będzie cię jebać jak szalony, a ty przypomnisz sobie, jak to jest czuć się kurwą, a nie tylko żoną — Jola mrugnęła porozumiewawczo, a jej zielone oczy błyszczały figlarnie, ale też z czymś głębszym – z obietnicą, że to dopiero początek. — A potem, kiedy już będziesz mokra i gotowa, pokażę ci, jak można się bawić naprawdę.

    Ania poczuła, jak jej oddech przyspiesza. Wyobraźnia podsunęła jej obrazy – Małek, jego ręce na jej ciele, jego usta na jej sutkach, jego kut w niej, głęboko, bez litości. Ale było tam też coś więcej – Jola, jej palce, jej usta, jej ciało. Co ja, do cholery, robię? – pomyślała, ale nie cofnęła ręki. Pozwoliła, by Jola poprowadziła ją do drzwi.

    Godzinę później stały przed sklepem z artykułami erotycznymi, którego witryna była przyciemniona, a nad drzwiami migotało dyskretne, różowe światło. Ania poczuła, jak jej policzki płoną, kiedy spojrzała na wystawione manekiny – jedna ubrana była w czarne, koronkowe figi z otwartym krokiem, druga w paski do wiązania, które opinały jej ciało jak druga skóra. Serce biło jej jak szalone, a żołądek ściskał się z nerwowego podniecenia. Powietrze było ciężkie, nasycone zapachem lateksu i słodkawą wonią perfum, która przypominała jej zapach Joli.

    — Nie wiem, czy dam radę wejść — szepnęła, ale Jola już pchała ją delikatnie do przodu, dłoń na jej plecach, jakby prowadziła ją nie tylko do sklepu, ale do zupełnie nowego świata.

    W środku panował półmrok, a na ścianach wisiały różnorodne gadżety – od delikatnych, różowych wibratorów w kształcie języczków po ogromne, realistycznie wyglądające dildo, które sprawiały, że Ania czuła, jak jej cipka kurczy się z podniecenia. Na półkach leżały kajdanki, paski do bondage’u, klapsy do sutków, a nawet meble – krzesła z rozchylonymi nogami, stoły z paskami do unieruchamiania. Ania poczuła, jak jej oddech staje się płytki, kiedy jej wzrok padł na półkę z bielizną – przezroczyste koronkowe body, stringi, które ledwo zakrywałyby jej pośladki, i paski do uciskania sutków, które sprawiały, że jej pierś zaczynała pulsować z pragnienia.

    — Boże… — jęknęła cicho, czując, jak jej ciało reaguje na te obrazy. Między nogami zaczynało być wilgotno, a sutki stwardniały pod cienkim materiałem bluzki, ocierając się bolesnie o materiał za każdym oddechem.

    Jola, nie zwracając uwagi na jej zakłopotanie, podeszła do lady z bielizną i zaczęła przymierzać różne komplety do Ani, jakby były na zwykłych zakupach, a nie w miejscu, które sprawiało, że Ania czuła się jednocześnie zawstydzona i pobudzona.
    — To — powiedziała Jola, trzymając przed nią czarny, koronkowy zestaw, który składał się z fig z otwartym krokiem i stanika, który ledwo zakrywałby sutki. Materiał był tak cienki, że przez koronkę widać było ciemne kręgi wokół brodawki. — To będzie idealne. Małek oszaleje, kiedy cię w tym zobaczy. A ty poczujesz się jak kurwa, którą powinnaś być.

    Ania dotknęła materiału, czując jego miękkość, ale też świadoma, jak mało osłoniłaby w nim. Przełknęła ślinę, ale kiwnęła głową. Jej palce drżały, kiedy wzięła zestaw z półki.

    — A to — Jola sięgnęła po różowe jajko wibracyjne z pilotem, jej paznokieć delikatnie musnął opakowanie – będziesz mogła nosić przez cały dzień. Wyobraź sobie, jak będziesz mokra i podniecona, zanim w ogóle dotrzecie do sypialni. Jak będziesz musiała siedzieć przy obiedzie, udając, że nic się nie dzieje, podczas gdy to małe coś będzie cię pieściło od środka.

    Ania poczuła, jak jej oddech staje się płytki. Wyobraźnia podsunęła jej obraz – siedzi w kuchni, kroi warzywa, a między nogami drży delikatnie wibrator, przypominając jej o tym, co ma nadejść. Jej palce same sięgnęły po opakowanie, a kiedy dotknęła plastiku, poczuła, jak jej cipka kurczy się z pragnienia.

    — I jeszcze to — Jola podała jej grube, realistycznie wyglądające dildo, które miało solidną ssawkę u podstawy i żyłki na całej długości, przypominające prawdziwego kutasa. — Na wypadek, gdybyś chciała go zaskoczyć czymś… bardziej intensywnym. Możesz mu powiedzieć, że to prezent dla niego, a potem użyć go na sobie, kiedy będzie cię obserwował.

    Ania poczuła, jak jej twarz płonie, ale nie cofnęła ręki. Wzięła dildo, czując jego wagę, wyobrażając sobie, jak Małek będzie na nią patrzył, kiedy je użyje – jak jego oczy pociemnieją z pożądania, jak jego kut zacznie pulsować, kiedy zobaczy, jak ona się nim pieści. Jej ciało zareagowało natychmiast – wilgoć między nogami stawała się coraz bardziej zauważalna, a sutki pulsowały z podniecenia, jakby prosząc o dotyk.

    — A to — Jola wskazała na czarne, skórzane pasy do wiązania nóg i rąk, które wisiały obok kajdanek – to już klasyk. Uwierz mi, nic nie pobudza bardziej niż poczucie, że jesteś całkowicie zdana na kogoś innego. Że nie masz kontroli. Że możesz tylko leżeć i brać to, co ci dają.

    Ania dotknęła pasków, wyobrażając sobie, jak leży rozłożona na łóżku, związana, bezbronna, podczas gdy Małek – a może i Jola – robi z nią, co tylko zechce. Ta myśl sprawiła, że jej kolana zadrżały, a między nogami poczuła, jak ślizga się po jej wargach pierwsza kropla podniecenia.

    — Dobra — powiedziała ochryple, jej głos drżał z pożądania. — Biorę to wszystko.
    mlaszczącym dźwiękiem, a potem kładąc je na nocnym stoliku.

    — Teraz wiesz, jak to jest czuć się żywa — powiedziała cicho, gładząc włosy Ani, które przylepiły się do jej spoconej twarzy. — Ale to dopiero początek.

    Ania otworzyła oczy, patrząc na Jolę z wdzięcznością i czymś więcej – z nowo obudzoną żądzą, która nie miała zamiaru ucichnąć. Jej wzrok padł na torbę z zakupami, a potem na Jolę, która wciąż klęczała między jej nogami, jej usta lśniące od wilgoci Ani.

    — Dziękuję — szepnęła, a potem, po chwili wahania, kiedy jej wzrok spadł na wybrzuszenie na bluzce Joli – jej stwardniałe sutki – dodała: — Może… może spróbujemy jeszcze czegoś?

    Uśmiech Joli był wszystkim, czego potrzebowała jako odpowiedzi. Jej dłoń powędrowała z powrotem do torby, a kiedy wyjęła czarne paski do wiązania, Ania poczuła, jak jej cipka znowu pulsuje z podniecenia.

    — Myślałam, że nigdy nie zapytasz — powiedziała Jola, a jej głos był pełen obietnicy tego, co ma nadejść.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Iskra pod popiolem – Koronkowa Rewolucja

    Ania leżała rozwalona na łóżku, jej ciało wciąż drżało od ostatnich, gwałtownych fal orgazmu, które Jola wydusiła z niej za pomocą wibratora. Skóra miała wilgotną od potu, lśniącą w półmroku sypialni, a oddech wciąż był przyspieszony, nieregularny, jakby dopiero co przebiegła maraton. Jej palce drgały lekko, jakby nadal czując wibracje urządzenia, które przed chwilą rozrywało jej cipkę na strzępy. Obok niej Jola klęczała na materacu, jej długie, pomalowane na krwistoczerwono paznokcie delikatnie muskały wewnętrzną stronę uda Ani, nie przerywając tego intymnego, niemal posiadaczego kontaktu. W powietrzu unosił się ciężki, słodkawy zapach podniecenia – mieszanina soków Ani, potu obu kobiet i lekkiego, zwierzęcego aromatu perfum Joli, który przypominał wilgotną ziemię po deszczu, zmieszaną z nutą cynamonu i czymś jeszcze – czymś, co sprawiało, że Ani głowa kręciła się z pożądania.

    — No i? — Jola uśmiechnęła się, jej głos niski, chrapliwy, jakby przed chwilą sama doszła, a teraz tylko czekała, aż Ania do niej dołączy. Jej usta były lekko rozchylone, wilgotne, a język muskał dolną wargę w powolnym, świadomym geście. — Teraz już wiesz, jak to jest mieć coś grubego we własnej cipce i nie bać się tego, co?

    Ania przełknęła ślinę, czując, jak jej serce wali jak oszalałe, jakby chciało wyrwać się z klatki piersiowej. Wibrator leżał na nocnym stoliku, nadal delikatnie brzęcząc, jakby przypominając o tym, jak głęboko penetrował ją przed chwilą, jak jego drgania rozrywały jej wnętrze na kawałki, aż straciła zdolność logicznego myślenia. Jej wzrok padł na czarną torbę z zakupami, która leżała otwarta na podłodze – koronkowa bielizna, realistyczne dildo z żyłkami i napletkiem, skórzane paski do bondage’u, a nawet małe, srebrne kleszcze do sutków. Wszystko to jeszcze godzinę temu wydawało się przerażające, obrzydliwe, czymś, co przeczyło wszystkiemu, w co wierzyła o sobie. Teraz jednak… teraz te przedmioty wydawały się tylko obietnicą – obietnicą przyjemności, której jeszcze nie znała, ale której pragnęła z każdą komórką swojego ciała.

    — Boże… — szepnęła, dotykając swoich piersi, które wciąż były wrażliwe po mocnym ssaniu i szczypaniu Joli. Jej sutki sterczały twarde jak kamienie, a skóra wokół nich była lekko zaczerwieniona, jakby ktoś je przed chwilą ugryzł. — To było… kurwa, to było intensywne.

    Jola przesunęła dłoń wyżej, almost – ale tylko almost – dotykając wilgotnej szparki Ani, która wciąż pulsowała, domagając się więcej. Jej palce zatrzymały się tuż przed cipką, jakby celowo drwiąc z jej pożądania.

    — To dopiero początek, skarbie — powiedziała, a jej uśmiech był pełen obietnic, które Ania dopiero zaczynała rozumieć. — Pamiętasz, co mówiłam? Małek ma fantazje. Brudne, spocone, takie, o których nawet nie śniło ci się, że może je mieć. A ty… — jej paznokieć delikatnie zadrapał wewnętrzną stronę uda Ani, tuż przy wilgotnej szczelinie — …ty możesz je spełnić. Możesz być tą, która mu je da. Możesz być jego wszystkim.

    Ania uniosła się na łokciach, patrząc na Jolę z mieszaniną lęku i podniecenia, które teraz wydawało się niemal nierozłączne. Jej cipka znowu zareagowała, skurcząc się lekko, jakby sama myśl o spełnianiu fantazji Małka była wystarczająca, by ją podniecić.

    — Ale jak? — zapytała, choć w głębi duszy już wiedziała, że nie ma odwrotu. Nie po tym, co przed chwilą zrobiła jej Jola. Nie po tym, jak jej ciało zareagowało na dotyk, na ból, na to uczucie bycia używaną. — On nigdy nie mówi o takich rzeczach. Zawsze był… no wiesz. Normalny.

    Jola parsknęła śmiechem, jej oczy błyszczące z pobłażliwej rozkoszy.

    — Normalny? — powtórzyła, jakby to słowo było obelgą. — Mężczyźni nigdy nie są normalni, Anka. Po prostu udają, że są, bo boją się, że jeśli powiedzą, czego naprawdę chcą, to zostaną uznani za potworów. — Jej dłoń w końcu dotknęła cipki Ani, palec wskazujący delikatnie przesuwając się między wargami, zbierając wilgoć. — Ale ty? Ty możesz być tą, która im na to pozwoli. Możesz być tą, która ich zwolni.

    Ania jęknęła cicho, gdy palec Joli wsunął się do środka, tylko na chwilę, ale wystarczająco, by przypomnieć jej, jak pusta się czuje.

    — A jeśli przegram? — zapytała, choć wiedziała, że to pytanie było tylko formalnością. Przegrać? Nie, nie tym razem. Nie kiedy jej cipka już domagała się więcej, nie kiedy jej umysł był zatruty obrazami tego, co mogłoby się stać.

    Jola wyjęła palec, podnosząc go do ust i liżąc z niego sok Ani, nie spuszczając z niej wzroku.

    — Przegrać? — powtórzyła, jakby to słowo było jej obce. — Skarbie, ty już wygrałaś. Teraz tylko musisz zdecydować, jak daleko chcesz pójść. — Rzuciła Ani czarną koronkę na kolana, a jej uśmiech był pełen wiedzy, pełen mocy. — A ja wiem, że chcesz pójść bardzo daleko.
    Godzinę później Ania stała przed lustrem w łazience, przyglądając się sobie w czarnej koronce, która wydawała się być uszyta specjalnie po to, by doprowadzać mężczyzn do szaleństwa. Stanik podnosił jej piersi, unosząc je i ściskając tak, że wyglądały na pełniejsze, bardziej kuszące, ich sutki ledwo ukryte pod cienkim materiałem. Majtki były tak delikatne, że prawie przezroczyste – gdy poruszała biodrami, mogła zobaczyć cień swoich warg, wilgotnych i spuchniętych od dotyku Joli. Jej włosy opadały na ramiona falami, lekko zwilżone, by wyglądały na naturalnie rozczochrane, jakby właśnie wyszła spod prysznica – albo z łóżka. Usta miała pomalowane na głęboki, krwistoczerwony odcień, kolor, który sprawiał, że wyglądała jak kobieta gotowa na grzech.

    Za nią w drzwiach stanęła Jola, opierając się o futrynę z rękami skrzyżowanymi pod piersiami, które wyglądały na ciężkie i pełne, nawet w luźnej koszulce. Jej wzrok przemierzał ciało Ani z aprobatą, jakby oceniała swoje własne dzieło – i była z niego bardziej niż zadowolona.

    — Perfekcyjnie — powiedziała, a jej głos był pełen satysfakcji, jakby właśnie ukończyła arcydzieło. — On nie będzie w stanie myśleć o niczym innym, kiedy cię zobaczy. Jego mózg się stopi, a kutas stanie tak twardo, że będzie mógł nim przebić ścianę.

    Ania odwróciła się powoli, czując, jak koronka ociera się o jej wrażliwą skórę, jakby każdy ruch był pieszczotą. Jej palce instynktownie przesunęły się po swoich biodrach, jakby chciała upewnić się, że to naprawdę ona – ta sama Ania, która jeszcze rano myślała, że seks oralny to coś odważnego.

    — A jeśli się wystraszy? — zapytała, choć w głębi duszy wiedziała, że to nie strach był jej największym problemem. To było coś innego – coś, co czaiło się w niej od lat, coś, co teraz w końcu zaczynało się ujawniać. — Albo pomyśli, że jestem… dziwna? Zbyt nachalna?

    Jola zbliżyła się, kładąc dłonie na ramionach Ani i patrząc jej prosto w oczy. Jej dotyk był pewny, posiadacz, jakby przypominał Ani, kto tu rządzi.

    — On chce tego — powiedziała, a jej oddech był ciepły na twarzy Ani. — Wszyscy faceci chcą, żeby ich kobieta była trochę… dziwna. Trochę brudna. — Jej kciuk musnął dolną wargę Ani, a następnie delikatnie wcisnął się między jej zęby, jakby testując, jak daleko może się posunąć. — A ty, kochana, jesteś teraz bardzo dziwna. I to jest dobrze.

    Ania westchnęła, czując, jak jej cipka reaguje na bliskość Joli, na jej słowa, na to uczucie bycia obserwowaną, ocenianą, pożądaną. Nie było to tylko podniecenie – było to coś głębszego, bardziej niebezpiecznego, coś, co sprawiało, że jej kolana lekko drżały. Ale teraz nie miała czasu się nad tym zastanawiać. Małek miał wrócić za godzinę, a ona musiała przygotować wszystko tak, jak zaplanowały.

    — Poker — przypomniała sobie, a jej głos zabrzmiał obco, jakby należał do kogoś innego, kogoś śmielszego, bardziej pewnego siebie. — Kart, alkoholu… i mnie.

    Jola skinęła głową, jej usta wykrzywione w uśmiechu pełnym obietnic – obietnic bólu, przyjemności, upokorzenia i rozkoszy, wszystkiego naraz.

    — I pamiętaj – nie daj mu wygrać za łatwo — powiedziała, a jej palce ścisnęły ramiona Ani tak mocno, że prawie zabolało. — Niech się napracuje. Niech zapracuje na to, czego chce. Bo wiesz, co mówią – im bardziej mężczyzna musi na coś zapracować, tym bardziej to doceni.

    A potem, zanim Ania zdążyła odpowiedzieć, Jola nachyliła się i pocałowała ją – szybko, brutalnie, jej język wbijając się między wargi Ani jak ostrze. Ania jęknęła, czując smak własnego soku na języku Joli, smak, który był słodki i słony jednocześnie, smak, który przypominał jej, co zrobiły przed chwilą – i co jeszcze mogą zrobić.

    Kiedy Jola się cofnęła, Ania była zdyszana, jej usta lekko opuchnięte, a cipka pulsowała z nową, palącą potrzebą.

    — Teraz idź — powiedziała Jola, lekko popychając Anię w kierunku drzwi. — I baw się dobrze. A potem… opowiesz mi wszystko. Każdy szczegół.

    Kiedy Małek wszedł do domu, natychmiast poczuł, że coś jest nie tak. Nie w złym sensie – wręcz przeciwnie. W powietrzu unosił się zapach perfum Ani, ten cięższy, bardziej zmysłowy, który zakładała tylko na specjalne okazje – noce poślubne, rocznice, te rzadkie chwile, kiedy pozwalała sobie na bycie kobietą, a nie tylko żoną i matką. Muzyka płynęła cicho z salonu, coś powolnego, bluesowego, z basem, który wibrował w jego klatce piersiowej, jakby przygotowując go na to, co miało nadejść. Na stole w jadalni stał talerz z przekąskami – sery, owoce, czekolada – i butelka czerwonego wina, już otwarta, z dwoma kieliszkami, z których jeden był w połowie pełny, a drugi czekał na niego.

    — Anka? — zawołał, zrzucając kurtkę na oparcie krzesła z taką siłą, że prawie je przewrócił. Jego głos zabrzmiał ochryple, jakby już teraz był podniecony, choć jeszcze nie wiedział dlaczego. — Jesteś w domu?

    Nie było odpowiedzi, ale słyszał jakieś szmery dobiegające z salonu – cichy szelest materiału, odgłos kroków na parkiecie, jakby ktoś celowo się krył. Kiedy wszedł do salonu, zobaczył ją.

    Ania siedziała przy stole, jej plecy wygięte w elegancji, która wydawała się niemal obca. Jej włosy opadały na ramiona falami, a światło lampy odbijało się w ich ciemnych pasmach, nadając im rudawy odcień. Ubrana była w coś czarnego, koronkowego, co ledwo przykrywało to, co powinno być ukryte – stanik podnosił jej piersi tak, że prawie wypadły z miseczek, a majtki były tak cienkie, że Małek mógłby przysiąc, iż widzi cień jej warg, wilgotnych i rozchylonych. Jej nogi były skrzyżowane, a wysoki obcas podkreślał łuk stopy, który zawsze go podniecał – teraz jednak ten widok był jeszcze bardziej erotyczny, bo wiedział, że te szpilki nie są dla niego. Nie jeszcze. Nie do końca.

    — Co to, urodziny? — zażartował, ale jego głos zabrzmiał ochryple, jakby ktoś ścisnął mu gardło. Nie mógł oderwać wzroku od jej dekoltu, gdzie koronkowe miseczki ledwo trzymały się na piersiach, obiecując, że każdy gwałtowniejszy ruch może je zdradzić. — Czy może rocznica czegoś, o czym nie wiem?

    Ania uniosła wzrok, jej usta wygięte w uśmiechu, który był zarówno niewinny, jak i pełen obietnic – obietnic, które Małek dopiero zaczynał rozumieć. Jej język musnął krawędź kieliszka, zbierając kroplę wina, a następnie powoli, z premedytacją, wsunął się między wargi, jakby zapraszając go, by pomyślał o tym, co ten język mógłby robić jemu.

    — Coś w tym stylu — powiedziała, podnosząc kieliszek i biorąc łyk, nie spuszczając z niego wzroku. Jej głos był aksamitny, prawie hipnotyczny, jakby każde słowo było częścią jakiegoś rytuału, którego Małek nie znał, ale którego pragnął się nauczyć. — Usiądź, Małek. Chciałam z tobą… pograć.

    — Grać? — powtórzył, siadając naprzeciwko niej, jego kolana prawie dotykając jej nagich ud. Czuł ciepło jej skóry nawet przez materiał spodni, a jego kutas już zaczynał reagować, napinając się w boxerkach. — W co?

    Ania pochyliła się do przodu, pozwalając, by jej piersi prawie wypadły ze stanika, jakby testując jego samokontrolę. Jej palce sięgnęły po talię kart leżących na stole, a następnie powoli zaczęły tasować, jej ruchy płynne, niemal erotyczne.

    — Poker — powiedziała, a jej głos był jak jedwab owijający się wokół jego szyi. — Ale nie taki zwykły.

    Małek poczuł, jak jego spodnie robią się ciasne. Wiedział, że coś jest nie tak – albo raczej, że coś jest idealnie. Nie mógł się powstrzymać. Nie chciał.

    — A jaka stawka? — zapytał, choć już domyślał się odpowiedzi. Jego oczy przesuwały się po jej ciele, zatrzymując się na miejscach, gdzie koronka ledwo przykrywała to, co chciał zobaczyć – na sutkach, które sterczały twarde pod materiałem, na wilgotnej plamie na majtkach, która zdradzała, że Ania nie jest obojętna na tę grę.

    Ania uśmiechnęła się szerzej, jej zęby błyszczące w półmroku, a oczy pełne obietnic, których jeszcze nie śmiała wypowiedzieć na głos.

    — Ja — powiedziała po prostu.
    Pierwsza partia była szybka, prawie żartobliwa. Ania celowo dała Małkowi wygraną, pozwalając mu poczuć, że ma kontrolę, że to on decyduje, co się stanie. Jego oczy błyszczały, gdy rzucił karty na stół z triumfalnym uśmiechem, jakby właśnie zdobył świat.

    — No dobrze, wygrałem — powiedział, jego głos gruby z pożądania, które już nie próbował ukrywać. — Co teraz?

    Ania wstała powoli, obchodząc stół, aż stanęła za nim. Jej palce dotknęły jego ramion, a następnie zsunęły się niżej, po jego klatce piersiowej, aż do paska spodni, gdzie zatrzymały się, jakby czekając na pozwolenie. Jej oddech był ciepły na jego karku, a jej piersi ocierały się o jego plecy za każdym razem, gdy się poruszała.

    — Teraz — szepnęła mu do ucha, czując, jak drży pod jej dotykiem, jak jego mięśnie napinają się w oczekiwaniu – mówisz mi, co chcesz, żebym zrobiła. Jedno życzenie. Dowolne.

    Małek przełknął ślinę, jego oddech przyspieszył, a kutas naprężył się jeszcze bardziej, jakby chciał wyrwać się z uwięzi. Czuł zapach Ani – jej perfum, jej skóry, tego słodkawego, zwierzęcego aromatu, który wydobywał się z niej teraz, gdy była podniecona. Jego ręce ścisnęły oparcia krzesła, jakby bał się, że jeśli puści, straci kontrolę.

    — Chcę… — jego głos się załamał, a następnie nabrał pewności, jakby te słowa czekały latami, by w końcu zostać wypowiedziane. — Chcę, żebyś mi pokazała, co kupiłaś dzisiaj. Wszystko.

    Ania cofnęła się, jej usta wygięte w uśmiechu pełnym obietnic – i czegoś więcej. Czegoś, co przypominało władzę. Powoli, nie spuszczając z niego wzroku, sięgnęła za plecy i rozpięła stanik. Czarna koronka opadła, odsłaniając jej piersi – pełne, ciężkie, z twardymi sutkami, które prawie błagały o dotyk. Następnie jej dłonie przesunęły się do bioder, gdzie powoli, centymetr po centymetrze, zsunęła majtki, pozwalając, by opadły na podłogę, gdzie utworzyły małą, czarną kałużę u jej stóp.

    Stała przed nim naga, poza czarnymi pończochami i szpilkami, jej cipka już wilgotna, gotowa, a sok ściekał po wewnętrznej stronie ud. Jej dłoń przesunęła się między nogi, palec wskazujący delikatnie muskając wargi, a następnie wbijając się do środka, tylko po to, by wyjąć go wilgotnym i błyszczącym, i włożyć do ust, ssąc go z głośnym mlasknięciem.

    — To wszystko? — zapytała, jej głos ochrypły z pożądania, a oczy pełne wyzwania. — Bo mogę ci pokazać więcej.

    Małek nie mógł już wytrzymać. Jego ręka wystrzeliła, chwytając ją za biodro z taką siłą, że Ania jęknęła – ale nie z bólu. Z oczekiwania. Przyciągnął ją do siebie, jego usta znalazły jej sutek, ssąc go chciwie, aż zabolało, podczas gdy jego druga dłoń zanurzyła się między jej nogi, znajdując cipkę gorącą, mokrą i gotową.

    — Kurwa, Anka — jęknął między pocałunkami, jego głos pełen desperacji, jakby przez lata czekał na ten moment. — Co się z tobą, do cholery, stało?

    Ania jęknęła, gdy jego palce zaczęły pracować, wpychając się w nią z brutalną precyzją, której dawniej u niego nie znała. Jej dłonie zagłębiły się w jego włosach, przyciskając jego twarz do swojej piersi, jakby chciała, by ssał ją do krwi.

    — Stałam się tym, czego zawsze chciałeś — wyszeptała, jej głos drżący z podniecenia, a słowa wypowiadane z taką pewnością, jakby dopiero teraz zrozumiała, kim naprawdę jest. — Twoją… kurwą.

    Słowo to, wypowiedziane przez nią po raz pierwszy, sprawiło, że Małek prawie doszedł w spodniach. Jego dłoń ścisnęła jej pośladki, a następnie uderzyła ją lekko, sprawiając, że Ania jęknęła z mieszaniny bólu i przyjemności, jej cipka skurcząc się wokół jego palców.

    — Powiedz to jeszcze raz — warknął, jego oczy płonące, jakby patrząc na nią, widział coś zupełnie nowego. Coś, czego zawsze pragnął, ale bał się zażądać.

    — Jestem twoją kurwą — powtórzyła, jej głos teraz pewny, pełen dumy. — Twoją brudną, małą kurwą, gotową zrobić wszystko, czego zapragniesz.

    To było wystarczające. Małek zerwał się, podnosząc ją i rzucając na stół z taką siłą, że karty i kieliszki poleciały na podłogę, wino rozlewając się po drewnie jak krew. Jego usta znalazły jej cipkę, język wbijając się w nią z brutalną precyzją, jakby chciał ją pożreć żywcem. Ania krzyknęła, jej plecy wyginając się w łuk, gdy jego język trafił w jej łechtaczkę, a następnie wsuwał się głębiej, jakby chciał dotrzeć do jej trzewi. Jego palce rozciągały ją, przygotowując na to, co miało nadejść – na jego kutasa, który już teraz pulsował w spodniach, domagając się uwolnienia.

    — Tak, tak, tak — jęczała Ania, jej ręce szukając czegoś, czego mogłyby się chwycić, ale znalazły tylko jego włosy, które szarpnęła, przyciskając jego twarz jeszcze mocniej do swojej rozpalonej cipki. — Lizać mnie, sukinsynu, lizać mnie, aż będę krzyczeć!

    Małek growł, jego język pracując szybciej, jego palce wbijając się w jej pośladki, zostawiając na nich czerwone ślady. Ania czuła, jak traci kontrolę, jak jej ciało staje się tylko narzędziem przyjemności, jak jej umysł topnieje w białym szumie rozkoszy. Jej nogi drżały, a jej cipka ściskała język Małka, jakby chciała go w sobie zatrzymać na zawsze.
    Kiedy orgazm w końcu nadszedł, był brutalny. Jej cipka skurczyła się wokół języka Małka, jej sok wytryskując na jego twarz, gorący i słony, gdy krzyczała, jej głos echujący po całym domu, jakby chciała, by całe sąsiedztwo usłyszało, jak dobrze ją pieprzą. Małek nie przestawał, pijąc z niej, jakby była ostatnią kroplą wody na pustyni, jego język i usta pokryte jej sokami, jego oddech ciężki i nierówny.

    Kiedy w końcu opadła z powrotem na stół, dysząca, jej ciało drżące od siły doznania, Małek uniósł głowę, jego usta i brodę pokryte jej sokami, które lśniły w świetle lampy. Jego oczy były ciemne, prawie czarne z pożądania, a jego kutas – teraz uwolniony z spodni – sterczał twardo, gotowy na więcej.

    — Teraz — powiedział, jego głos chrapliwy, pełen obietnicy, że to dopiero początek – moja kolej.

    Ania leżała na łóżku, jej ciało wciąż drżące po orgazmie, który Małek wywołał w niej na stole. Jej skóra była wilgotna od potu, a włosy przylepiały się do twarzy, tworząc ciemne pasma na policzkach. Ale nie miała czasu, by dojść do siebie. Małek stał nad nią, jego spodnie już zdjęte, jego kutas twardy i gotowy, pulsujący z każdym uderzeniem serca, jego żyły nabrzmiałe, a głowa lśniąca od preejakulatu. Jego oczy przesuwały się po jej ciele, jakby chciał zapamiętać każdy centymetr, zanim go zniszczy.

    — Chcę cię z tyłu — powiedział, jego głos niski i pełen władzy, jakby dopiero teraz zrozumiał, jaką moc ma nad nią. — Chcę cię pieprzyć w dupe, aż będziesz płakać. A potem chcę cię pieprzyć w cipkę, aż będziesz krzyczeć. A na koniec… — jego dłoń ścisnęła jej pierś, jego kciuk ocierając się o sutek, aż zabolało – …chcę, żebyś mi powiedziała, że jestem twoim panem.

    Ania poczuła, jak jej cipka znowu pulsuje na te słowa, jakby jej ciało było zaprogramowane, by reagować na jego brutalność, na jego żądze. Nigdy wcześniej nie robili tego – analu – ale teraz… teraz chciała spróbować wszystkiego. Chciała być ego, brudną, posłuszną kurwą, którą obiecała mu być.

    — Tak — szepnęła, przewracając się na brzuch, jej pośladki wystawione na jego widok, białe i pełne, z różową dziurką, która czekała na niego. — Zrób to. Weź mnie. Wszędzie.

    Małek nie tracił czasu. Jego dłonie chwyciły jej biodra, podnosząc je, aż jej tyłek był wystawiony na jego widok, a ona musiała podpierać się na łokciach, by nie upaść twarzą w poduszkę. Jego palec dotknął jej odbytu, krążąc wokół niego, przygotowując ją, rozluźniając, aż poczuła, jak się otwiera, jakby jej ciało chciało go przyjąć.

    — Jesteś pewna? — zapytał, choć jego głos zdradzał, że nie zamierza przestać, nawet jeśli powiedziałaby nie. Jego kutas naciskał na jej zwieracz, powoli, ale stanowczo, jakby chciał, by poczuła każdy centymetr, każde rozciągnięcie.

    — Tak — jęknęła, wciskając się w jego dotyk, jej głos pełen desperacji. — Pieprz mnie, Małek. Pieprz mnie w dupe, jak nigdy wcześniej.

    To było wszystko, czego potrzebował. Jego kutas nacisnął mocniej, a następnie wsunął się do środka, powoli, ale nieubłaganie. Ania jęknęła, czując, jak się rozciąga, jak ból miesza się z przyjemnością, jakby jej ciało było stworzone po to, by być używane w ten sposób. Kiedy w końcu był w niej cały, oboje zatrzymali się, dysząc, ich ciała połączone w sposób, który czuli się zarówno obcy, jak i idealny.

    — Kurwa — syknął Małek, jego palce wciskając się w jej biodra, jakby chciał zostawić na nich ślady na zawsze. — Jesteś taka ciasna, Anka. Tak cholernie ciasna, że prawie dochodzę.

    Ania jęczała, jej paznokcie wbijały się w pościel, gdy próbowała przyjąć go całego, każdy centymetr był walką, ale też obietnicą czegoś więcej – czegoś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyła. Kiedy w końcu był w niej cały, poczuła, jak jej odbyt ściska go, jakby nie chciał go puścić, jakby należał do niej.

    — Ruszaj się — błagała, jej głos ochrypły z pożądania. — Pieprz mnie, na Boga, pieprz mnie, aż będę krzyczeć!

    Małek nie kazał się dwa razy prosić. Jego biodra zaczęły pracować, powoli na początku, ale szybko przyspieszając, gdy czuł, jak jej ciało dostosowuje się do niego, jakby zostało stworzone po to, by go przyjąć. Każde pchnięcie było głębsze, bardziej brutalne, jego jaja uderzające o jej cipkę za każdym razem, gdy wpychał się w nią, jakby chciał, by poczuła go w obu dziurach naraz.

    — Jesteś moja — warknął, jego głos pełen posiadania, jakby dopiero teraz zrozumiał, że może mieć ją wszystką. — Moja brudna kurwa, moja małżonka, moja… wszystko.

    — Tak! — krzyknęła Ania, czując, jak kolejny orgazm zbliża się, bardziej intensywny niż poprzedni, jakby jej ciało było zaprogramowane, by reagować na jego słowa, na jego dotyk. — Twoja! Jestem twoja, pieprz mnie, pieprz mnie mocniej!

    Małek spełnił jej prośbę. Jego ruchy stały się bardziej dzikie, bardziej niekontrolowane, jakby stracił nad sobą panowanie, jakby jego jedynym celem było zniszczenie jej, posiadanie jej, oznaczenie jej na zawsze. Jego dłoń spoczęła na jej karku, przyciskając ją do łóżka, podczas gdy jego kutas wbijał się w nią z siłą, która powinna była boleć, ale która tylko podsycała ogień w jej brzuchu.
    Kiedy w końcu doszedł, zrobił to z krzykiem, jego nasienie wylewając się do niej gorącymi strumieniami, wypełniając ją, oznaczając ją, jakby chciał, by każda komórka jej ciała pamiętała, komu należy. Ania krzyknęła razem z nim, jej cipka skurcząc się wokół niczego, podczas gdy jej odbyt ściskał jego kutasa, jakby nie chciał go puścić, jakby chciał go zatrzymać w sobie na zawsze.
    Kiedy w końcu opadli na łóżko, oboje dyszący, ich ciała pokryte potem i sokami, Ania poczuła, jak coś w niej pęka. Nie była to tylko fizyczna rozkosz – to było coś głębszego, bardziej fundamentalnego. Odkryła coś nowego w sobie, coś, czego nie mogła już ignorować. Coś, co sprawiało, że chciała więcej. Zawsze więcej.
    A kiedy Małek przytulił ją do siebie, jego usta na jej ramieniu, jego oddech powoli wracający do normy, Ania uśmiechnęła się. To był dopiero początek. I nie mogła się doczekać, co przyniesie kolejna gra.
    Bo teraz wiedziała – nie było już odwrotu. Była jego. Całkowicie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Iskra pod popiolem – Wspolna Dziwka

    Dni, które nastąpiły po tamtej nocy z Małkiem, upłynęły Ani w stanie półsennego oszołomienia. Jej ciało wciąż pulsowało wspomnieniem jego dotyku – palce wbijające się w biodra, zęby na jej szyi, fiut rozrywający ją od środka, aż krzyczała z bólu i rozkoszy. Każdego ranka budziła się z mokrą cipką i ciężkimi piersiami, a na poduszce leżała kolejna kartka. Dziwka. Moja. Dziś wieczorem chcę cię zobaczyć na czworakach, kiedy wrócę. Słowa wypalane były jak piętno, a ona chowała je do szuflady jak skarby – i jak dowody winy, których nie chciała się pozbyć.

    Małek też się zmienił. Jego spojrzenia stały się dłuższe, pełne obietnicy, a uśmiechy – bardziej drapieżne. Podczas kolacji jego stopa znajdowała drogę między jej udami, palce ściskały jej udo pod stołem, jakby przypominał: pamiętaj, kto tu rządzi. Ania jadła z trudem, widelcem drżącym w dłoni, czując, jak jej majtki przylepiają się do mokrej szczeliny. Czasem, kiedy myślała, że nie patrzy, jego kciuk wciskał się między jej wargi, rozcierając delikatnie, aż musiała ugryźć wargę, żeby nie jęknąć.

    Ale było coś jeszcze. Coś, co wisiało między nimi jak napięte powietrze przed burzą.

    Jola.

    Od tamtej nocy, kiedy Ania po raz pierwszy użyła wibratora pod jej kierunkiem, Jola stała się cichym, ale nieustępliwym duchem w ich życiu. Wysyłała zdjęcia – raz sama w czarnej koronce, z rozchylonymi udami, palce zagłębiające się w różowej szczelinie, innym razem link do sklepu z zabawkami, podpis: “Myślisz, że by się zgodził? Chciałabym zobaczyć, jak cię tym pieprzy, kiedy ja cię lizę”. Ania odpowiadała, ale jej palce drżały nad klawiaturą. Czuła, że to wszystko zmierza ku czemuś większemu. Ku czemuś, co ją przerażało i podniecało jednocześnie.

    W piątek wieczorem, kiedy Małek wyszedł na piwo z kolegami, Jola wpadła bez zapowiedzi. Ania otworzyła drzwi w szlafroku, włosy jeszcze mokre po prysznicu, krople wody spływały jej po szyi. Jola weszła z uśmiechem, który obiecywał kłopoty – usta pomalowane na krwistoczerwono, sukienka obcisła jak druga skóra, pachniała mieszanką wanilii i dymu papierosowego.

    – No to jak, kurwa? – rzuciła, rzucając torebkę na kanapę. – Zdecydujesz się w końcu, czy mam cię całą noc błagać?

    Ania przełknęła ślinę. Wiedziała, o co chodzi. Od kilku dni Jola nasuwała ten temat – weekend, sypialnia, my dwie i on. Ale słyszeć to na głos, kiedy stały tak blisko, że Ania czuła ciepło jej ciała, sprawiało, że serce biło jej jak oszalałe. Jola podeszła bliżej, palec prześlizgnął się po ramieniu Ani, zostawiając za sobą ślad ciepła.

    – Nie wiem, czy dam radę – szepnęła Ania, ale jej cipka pulsowała na samo wspomnienie tamtej nocy z Małkiem. – On… on może się wkurzyć.

    Jola parsknęła śmiechem, jej usta muskały ucho Ani.

    – Och, skarbie, on się nie wkurzy. – Jej głos był niski, prawie syczący. – On będzie się modlił, żebyśmy mu to zrobiły.

    Ania jęknęła cicho, kiedy dłoń Jolki ześlizgnęła się na jej brzuch, a potem niżej, aż palce zatrzymały się tuż nad łonem. Nawet przez materiał szlafroku czuła, jak jej cipka jest mokra, gotowa.

    – Przestań – wyszeptała, ale nie odepchnęła jej ręki.

    – Nie kłam, kochanie – Jola nachyliła się, jej oddech gorący na szyi Ani. – Wiem, że myślisz o tym, jak by to było. Ja na tobie, ty na mnie, a on… – jej język prześlizgnął się po płatku ucha Ani, powodując dreszcz – …w tobie. W obydwu z nas.

    Ania zamknęła oczy. Wyobraźnia podsunęła jej obraz: Małek nad nią, jego mocne uderzenia, a Jola… Jola lizałaby jej sutki, palce zagłębiałyby się w niej, kiedy on ją pieprzył. Albo gorzej – albo lepiej – Jola pod nią, a Ania jechałaby jej twarzą, podczas gdy Małek waliłby w nią od tyłu, jego jaja uderzające o pośladki Jolki.

    – Boże – jęknęła, czując, jak jej kolana się uginają.

    Jola śmiała się cicho, wiedziała, że wygrała.

    – Dobrze. To ustalone. Dziś wieczorem. Ty go przygotowujesz, a ja przyjdę o dziesiątej. – Jej palce wreszcie cofnęły się, ale tylko po to, żeby ścisnąć pierś Ani przez cienki materiał. – I nie zapominaj, kochanie… – jej oddech był gorący na szyi Ani – …ty jesteś jego, ale ja cię też chcę. I dostanę cię. Obiecuję.

    Kiedy Małek wrócił o ósmej, Ania czekała na niego w kuchni, ubrana w czarną, przezroczystą koszulę nocną, która ledwo zakrywała jej pośladki. Jej włosy były upięte wysoko, odsłaniając szyję, a usta pomalowane na czerwono – tak, jak lubił. Na blacie leżał otwarty laptop, na ekranie wyświetlał się film: dwie kobiety i mężczyzna, jedna z kobiet jeździła twarzą drugiej, podczas gdy facet walił w nią od tyłu, jego jaja uderzające o podbródek tej na dole. Ania stała oparta o blat, jedna noga lekko uniesiona, odsłaniając mokrą szczelinę.

    Małek zatrzymał się w progu, jego oczy rozszerzyły się.

    – Co to, kurwa, ma być? – jego głos był ochrypły, ale Ania widziała, jak jego spodnie napinają się na widok.

    Ona uśmiechnęła się powoli, odstawiając kieliszek wina.

    – To jest nasz wieczór, skarbie – powiedziała, podchodząc do niego. Jej palce rozpięły mu pasek, a potem rozporkę. – I mam dla ciebie niespodziankę.

    Jego fiut był już twardy, kiedy go wyciągnęła, gruby i pulsujący. Ania opadła na kolana, tak jak kazał jej w wiadomościach, i wzięła go głęboko do ust, czując, jak rozciąga jej gardło. Słyszała, jak Małek syczy, jego palce zagłębiły się w jej włosach, kierując jej głową do przodu i do tyłu.

    – Jebana kurwa, Anka – jęknął, kiedy jej język obracał się wokół żołędzi. – Co ty, kurwa, wyprawiasz?

    Ona cofnęła się, uśmiechając się z jego śliną na wardze.

    – Spełniam twoje fantazje – powiedziała, wstając. – Wszystkie.

    Jego oczy płonęły, kiedy popchnął ją na blat kuchenny, podnosząc koszulę nocną do góry. Jego usta znów znalazły jej sutki, ssąc je mocno, aż bolało, a jego palce wbiły się w jej cipkę, która była już mokra i gotowa.

    – Ty… ty naprawdę chcesz tego, co? – jego głos był ochrypły od pożądania. – Chcesz, żebym cię traktował jak moją małą dziwkę?

    – Tak – wyszeptała, rozkładając nogi szerzej. – Chcę, żebyś mnie pieprzył, jakbym była twoją. Jakbyś mnie nienawidził.

    Jego śmiech był niski, almost zły.

    – Och, kochanie, ja cię nie nienawidzę – jego palce wsunęły się w nią, kręcąc się, aż krzyknęła. – Ja cię uwielbiam. Ale dziś wieczorem… – jego zęby zagryzły jej ucho – …będziesz moją wspólną dziwką.

    Ania zamarła.

    – Co?

    Ale zanim zdążyła zareagować, usłyszeli dzwonek do drzwi.

    Małek uśmiechnął się szeroko, jego oczy błyszczały z podniecenia.

    – O, to musi być nasz gość.

    Jola weszła jak huragan. Miała na sobie czerwoną, obcisłą sukienkę, która ledwo zakrywała jej pośladki, a jej włosy były rozpuszczone, falujące przy każdym ruchu. Niosła butelkę wódki i uśmiech, który obiecywał grzech.

    – No to jak, chłopaki – rzuciła, stawiając butelkę na stole. – Gotowi na najlepszą noc waszego życia?

    Ania stała jak sparaliżowana, czując, jak Małek przyciska się do niej od tyłu, jego fiut twardy jak stal wciśnięty między jej pośladki. Jola podeszła do nich, jej palce prześlizgnęły się po ramieniu Ani, a potem po jej szyi, zanim ścisnęła ją za brodę, zmuszając do spojrzenia.

    – Nie bój się, kochanie – szepnęła Jola, a potem pocałowała ją. Jej usta były gorące, dominujące, język wślizgnął się między wargi Ani, zagarniając ją w pocałunek, który był bardziej posiadaniem niż pieszczotą.

    Ania jęknęła w jej usta, czując, jak Małek ściska jej piersi, jego zęby zagryzają jej kark. Jola cofnęła się, uśmiechając się z triumfem.

    – Dobra dziewczynka – powiedziała, a potem zwróciła się do Małka. – No to gdzie mamy to zrobić, wielki człowieku? W sypialni, czy może na kanapie, żebym mogła cię dobrze zobaczyć, jak nas obie pieprzysz?

    Małek wydawał się oszołomiony, jego oczy przeskakiwały między nimi, jakby nie mógł uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.

    – Sypialnia – wychrypiał w końcu, popychając Anię przed sobą.

    Jola śmiała się cicho, idąc za nimi.

    – Dobry wybór – powiedziała, a potem szepnęła do Ani, kiedy mijały ją w korytarzu: – Teraz się zacznie zabawa, skarbie. Gotowa?

    Ania nie była pewna, czy była gotowa. Ale kiedy Małek rzucił ją na łóżko, a Jola usiadła obok, jej palce już bawiły się jej sutkami, wiedziała jedno – nie miała zamiaru przerywać.

    Sypialnia była gorąca, powietrze gęste od zapachu perfum, potu i pożądania. Małek stał nad nimi, jego fiut sterczał dumnie, kiedy patrzył na dwie kobiety na swoim łóżku. Jola leżała na boku, jedna noga podciągnięta, odsłaniając mokrą cipkę, palce bawiły się jej łechtaczką leniwie, podczas gdy druga ręka ściskała pierś Ani, która dyszała pod jej dotykiem.

    – No to kto pierwszy? – zapytał Małek, jego głos drżał z pożądania.

    Jola uśmiechnęła się, puszczając pierś Ani, żeby przesunąć rękę między jej nogi.

    – Och, myślę, że najpierw powinieneś zajechać moją małą przyjaciółkę – powiedziała, wciskając dwa palce w Anię, która jęknęła, jej biodra uniosły się z łóżka. – Ona jest już taka mokra, taka gotowa. Prawda, skarbie?

    – Tak – wyszeptała Ania, czując, jak palce Jolki kręcą się w niej, rozciągając ją, przygotowując. – Proszę, Małek… pieprz mnie.

    Małek nie potrzebował dwóch zaproszeń. Rzucił się na nią, jego usta znalazły jej sutki, ssąc je mocno, aż skóra na nich zrobiła się ciemnoczerwona. Ania krzyknęła, kiedy jego palce dołączyły do Jolki, wypełniając ją, rozciągając, aż czuła, że zaraz eksploduje.

    – Och, kurwa, tak – jęknęła Jola, obserwując ich, jej własne palce pracowały szybciej na jej łechtaczce. – Patrz na nią, jak się wije. Ona kocha to.

    Małek uniósł głowę, jego oczy były ciemne, prawie czarne.

    – Chcesz, żebym cię pieprzył, Anka? – zapytał, jego głos był ochrypły. – Chcesz mojego fiuta w swojej mokrej cipce?

    – Tak! – krzyknęła, jej paznokcie wbiły się w jego ramiona. – Proszę, Małek, daj mi go. Daj mi całego.

    Jola parsknęła śmiechem, jej palce wciąż były w Ani, kiedy Małek uniósł jej biodra i wbił się w nią jednym, mocnym pchnięciem. Ania krzyknęła, jej plecy wygięły się, kiedy czuła, jak wypełnia ją do granicy bólu.

    – Jebany Boże – wyszeptała Jola, jej oczy były przykute do miejsca, gdzie ich ciała się łączyły. – Patrz na nią, jak go pożera. Ona jest stworzona do tego.

    Małek zaczął się poruszać, jego uderzenia były głębokie, brutalne, każde pchnięcie wypychało z Ani jęk. Jola nie przestawała dotykać jej łechtaczki, jej palce były mokre od soków Ani, kiedy pocierała ją w rytm jego ruchów.

    – Och, kurwa, kurwa, kurwa – Ania nie mogła przestać krzyczeć, jej cipka ściskała go mocno, jakby nigdy nie chciała go wypuścić. – Jeszcze, Małek, jeszcze!

    Jola nachyliła się, jej usta znalazły sutek Ani, ssąc go mocno, podczas gdy jej ręka przesunęła się niżej, jej palce dołączyły do jego fiuta, pocierając go od dołu, kiedy wbijał się w Anię.

    – Czujesz to, skarbie? – szepnęła Jola, jej oddech gorący na skórze Ani. – Czujesz, jak on cię rozrywa? Jakbyś była tylko dziurą dla jego fiuta?

    – Tak! – Ania krzyknęła, kiedy Małek wbił się głębiej, jego jaja uderzyły o jej pośladki. – Jestem twoją dziurą, Małek! Twoją kurwą!

    Jola uśmiechnęła się, a potem jej usta znalazły usta Ani, pocałunek był brutalny, pełen języka i zębów, kiedy Małek walił w nią coraz mocniej, jego oddech stawał się coraz bardziej urywany.

    – Ja też chcę – jęknęła Jola, odrywając się od pocałunku. – Chcę go w sobie, Anka. Chcę, żeby mnie pieprzył, kiedy patrzysz.

    Ania ledwo mogła myśleć, jej cipka pulsowała, bliska orgazmu, ale skinęła głową, jej oczy były zamglone pożądaniem.

    – Tak – wyszeptała. – Chcę zobaczyć, jak cię pieprzy.

    Małek nie potrzebował więcej zachęty. Wyciągnął się z Ani z mokrym plaskiem, jego fiut lśnił od jej soków, kiedy Jola przewróciła się na plecy, rozkładając nogi szeroko.

    – Chodź tu, wielki chłopcze – powiedziała, jej palce rozciągały swoje wargi, odsłaniając różową, mokrą cipkę. – Pokaż mi, jak potrafisz.

    Małek rzucił się na nią, jego usta znalazły jej sutki, a potem jego fiut wbił się w nią jednym, płynnym ruchem. Jola krzyknęła, jej paznokcie wbiły się w jego plecy, kiedy zaczął ją pieprzyć z taką samą brutalnością, z jaką przed chwilą traktował Anię.

    Ania podpełzła bliżej, jej oczy były przykute do miejsca, gdzie ich ciała się łączyły. Jej palce znów znalazły jej łechtaczkę, pocierając ją szybko, kiedy obserwowała, jak Małek wali w Jolę, jego pośladki napinały się przy każdym pchnięciu.

    – Och, kurwa, tak – jęknęła Jola, jej głowa odrzucona do tyłu. – Tak, Małek, jeb mnie! Jeb mnie, jakbym była twoją dziwką!

    Ania nie mogła się powstrzymać. Nachyliła się, jej usta znalazły sutek Jolki, ssąc go mocno, kiedy Małek walił w nią. Jola jęknęła, jej ręka zagłębiła się we włosach Ani, przyciągając ją bliżej.

    – Tak, skarbie – wyszeptała. – Ssij je. Ssij je, kiedy on mnie pieprzy.

    Ania zrobiła, jak kazano, jej język krążył wokół sutka, podczas gdy jej palce pracowały na jej własnej łechtaczce. Czuła, jak jej orgazm zbliża się, jak fala, która zaraz ją zatopi.

    – Ja… ja zaraz skończę – jęknęła, jej biodra uniosły się z łóżka.

    – Nie śmiej – warknęła Jola, jej oczy błyszczały. – Nie kończ, dopóki on nie skończy. Zrozumiano?

    Ania skinęła głową, gryząc wargę, kiedy walczyła z falą przyjemności, która chciała ją zalać. Małek jęknął, jego ruchy stały się bardziej nieregularne, jego fiut pulsował w cipce Jolki.

    – Kurwa, kurwa, zaraz skończę – wychrypiał.

    – Tak, skarbie – jęknęła Jola, jej nogi owijały się wokół jego talii. – Skecz we mnie. Wypełnij mnie swoim nasieniem.

    Ania obserwowała, jak Małek wbijał się w nią raz jeszcze, a potem zatrzymał, jego ciało drżało, kiedy wylewał się w nią strumieniami. Jola krzyknęła, jej cipka ścisnęła go, kiedy ona też osiągnęła orgazm, jej soki mieszając się z jego nasieniem.

    Ania nie mogła już dłużej czekać. Jej palce poruszały się szybciej, a potem krzyknęła, jej cipka wypluwała soki na łóżko, kiedy jej własny orgazm wreszcie ją pochłonął.

    Kiedy wszystko się skończyło, leżeli w splątanym stosie ciał – Małek między nimi, jego fiut wciąż półtwardy, pokryty mieszaniną nasienia i soków Jolki. Jola uśmiechała się, jej palce bawiły się włosami Ani, podczas gdy Ania dyszała, jej ciało wciąż drżało od orgazmu.

    – No to – powiedziała Jola, jej głos był leniwy i zadowolony – kto ma ochotę na rundę drugą?

    Ania spojrzała na nią, jej oczy były jeszcze zamglone, ale uśmiechnęła się powoli.

    – Ja – wyszeptała.

    Małek jęknął, czując, jak jego fiut zaczyna twardnieć na nowo.

    – Kurwa – wymamrotał. – Chyba umrę tej nocy.

    Jola parsknęła śmiechem, jej dłoń przesunęła się po jego klatce piersiowej, a potem niżej, chwytając jego fiuta, który już był prawie gotowy do kolejnej rundy.

    – Nie, skarbie – szepnęła, ściskając go delikatnie. – Ty będziesz żył. Bo my dopiero zaczynamy.

    I kiedy jej usta znów znalazły usta Ani, a Małek jęknął, czując, jak Jola kieruje jego fiuta z powrotem między nogi Ani, wszyscy wiedzieli, że ta noc będzie długa. Bardzo długa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Iskra pod popiolem – Trojkat pozadania

    Powietrze w sypialni było gęste, prawie namacalne, nasycone zapachem potu, spermy i słodkawej woni podnieconych ciał. Ściany zdawały się oddychać wraz z nimi, wilgotne od pary unoszącej się znad splątanych kończyn. Małek stał nad Anią, jego muskularne ciało lśniło od potu, a oczy płonęły ciemnym, nieokiełznanym pożądaniem. Jego kutas, wciąż twardy jak granit mimo niedawnego wytrysku, drgał niecierpliwie, jakby sam domagał się kolejnej rundy. Ania leżała rozwalona na brzuchu, jej skóra pokryta czerwonymi śladami po ugryzieniach i odcisniętych palcach, a pośladki wciąż drżały od poprzedniego pieprzenia. Jej oddech był płytki, nieregularny, a między udami lśniła mokra plama – dowód na to, jak bardzo jej ciało pragnęło więcej.

    — Nie skończyliśmy — warknął Małek, jego głos chropowaty jak szmer żwiru. Jego dłoń opadła na biodro Ani, palce wbijając się w miękkie ciało z posiadaczą siłą. Jednym szarpnięciem przewrócił ją na brzuch, a ona jęknęła, gdy jej pierś uderzyła o materac z mokrym, głuchym plaśnięciem. Sutki, wciąż wrażliwe od poprzednich ssania i szczypania, otarły się o prześcieradło, wysyłając falę elektrycznego bólu prosto między nogi. — Teraz będziesz moją małą dziwką na wszystkie sposoby.

    Ania wygięła plecy, unosząc pośladki w górę w bezsłownym zaproszeniu. Jej tyłek, wciąż lekko zaróżowiony od poprzedniego użycia, drżał w oczekiwaniu. Czuła, jak sok z cipki spływa jej po wewnętrznych udach, a zwieracz dupy mimowolnie się zaciskał, jakby już teraz przygotowywał się na nadchodzące wtargnięcie. Jej głos był ochrypły, prawie złamany, gdy szepnęła:

    — Proszę… Chcę czuć cię wszędzie.

    Małek nie kazał się prosić dwa razy. Jego kolano wcisnęło się między jej nogi, rozpychając je na boki z brutalną siłą. Ania jęknęła, czując, jak chłodne powietrze muska jej rozchyloną cipkę, która wciąż pulsowała po poprzednim orgazmie. Jego palce ślizgnęły się po jej krzyżu, rozcierając mieszaninę potu i nasienia, które wciąż przywierało do jej skóry. Gdy czubek jego kutasa dotknął jej zwieracza, Ania zadrżała. Była wciąż napięta, mimo że Małek brał ją w dupie już wcześniej – ale teraz, gdy wiedziała, co nadchodzi, jej ciało mimowolnie się sprężało.

    — Rozluźnij się, kurwa — syknął, a jego dłoń spadła na jej pośladki z głośnym klapnięciem. Skóra natychmiast zabarwiła się na różowo, a Ania pisnęła, bardziej z zaskoczenia niż z bólu. — Albo cię rozluźnię.

    Jola, która do tej pory obserwowała ich z leniwym, zadowolonym uśmiechem, uniosła się na łokciu. Jej blond włosy, zwykle idealnie ułożone, teraz kleiły się do spoconej skóry, a zielone oczy błyszczały z diaboliczną satysfakcją. Czerwona szminka była częściowo zjedzona, ale to tylko dodawało jej wyglądowi dzikości. Jej palce przesunęły się po własnym udzie, zostawiając ślad na wilgotnej skórze.

    — Poczekaj — powiedziała, sięgając po czarne, grube dildo leżące na stoliku nocnym. Zabawka lśniła od śliny i żelu, którym wcześniej nasmarowały ją obie. — Niech Ania poczuje, jak to jest być naprawdę wypełnioną.

    Ania podniosła głowę, spoglądając na nią przez ramię z mieszaniną przerażenia i pożądania. Jej cipka skurczyła się na samą myśl o podwójnym wypełnieniu – czegoś, o czym marzyła w najbardziej zakazanych fantazjach, ale czego jeszcze nie doświadczyła. Sok z niej wypłynął nową falą, a z gardła wydobył się głuchy, zwierzęcy jęk.

    — Nie… nie dam rady — próbowała zaprotestować, ale jej głos zabrzmiał słabo, prawie jak błaganie o to, by jednak spróbowały.

    Jola uśmiechnęła się krzywo, jej palce ślizgając się po wewnętrznej stronie uda Ani, drapiąc delikatnie skórę aż do samej cipki.

    — Dasz radę — odparła, jej głos niski i aksamitny. — A jeśli nie, to i tak cię zmuszę.

    Małek nie czekał na więcej zachęty. Jego biodra szarpnęły do przodu, a jego kutas, gruby i nieubłagany, zaczął wciskać się w jej tyłek. Ania krzyknęła, paznokcie wbijając się w pościel, gdy czubek przekroczył pierwszy opór. Ból przemieszany z rozkoszą eksplodował w jej brzuchu, a jej cipka zalała się nową falą soków, które spłynęły po udach i kapnęły na prześcieradło. Jej zwieracz walczył, próbując się zamknąć, ale Małek był nieugięty – jego kutas powoli, centymetr po centymetrze, zagłębiał się w jej wnętrzu.

    — Kurwa, jaka jesteś ciasna — wycharczał, jego palce zaciskając się na jej biodrach tak mocno, że Ania wiedziała, że będą siniaki. — Uwielbiam, jak twoja dupa ściska mojego fiuta.

    Jola nie traciła czasu. Przesunęła się pod Anię, jej twarz znalazła się tuż pod rozchylonymi udami przyjaciółki. Jedną ręką rozchyliła wargi cipki Ani, odsłaniając różowy, lśniący miąższ, który drżał z podniecenia. Druga dłoń chwyciła dildo, a czubek przyłożyła do wejścia.

    — Gotowa? — zapytała, jej oddech gorący na wrażliwej skórze Ani.

    tu rządzi.

    Ania, wciąż drżąca, obróciła się na bok, by obserwować. Jej cipka wciąż pulsowała, a tyłek piekł przyjemnie od użycia. Jej ręka opadła między nogi, palce natychmiast znajdując nabrzmiałą łechtaczkę. Nie mogła oderwać wzroku od sceny, która rozgrywała się przed jej oczami – jej mąż, gotowy do kolejnego rundy, i Jola, która wyglądała, jakby miała zamiar pożreć go żywcem.

    Małek nie tracił czasu. Jego dłoń opadła na gardło Joli, przyciskając je lekko, podczas gdy druga kierowała swoim kutem do jej cipki. Jola jęknęła, jej oczy rozszerzające się z podniecenia, gdy poczuła, jak głowa jego fiuta naciska na jej wejście.

    — Patrz, Ania — powiedziała Jola, jej głos ochrypły i pełen pożądania. — Patrz, jak twój mąż pieprzy mnie jak dziwkę.

    Małek wbił się w nią jednym, brutalnym ruchem, jego biodra uderzając o jej uda z taką siłą, że Jola krzyknęła, jej paznokcie wbijając się w jego ramiona. Jej cipka zacisnęła się wokół niego, jakby chciała go wessać głębiej, a jej nogi owinęły się wokół jego talii, przyciągając go jeszcze bliżej.

    — Kurwa! — syknęła, ale jej głos był pełen rozkoszy, nie protestu. — Tak, jebać mnie, jebać mnie harder!

    Ania nie mogła się powstrzymać. Jej palce poruszały się szybciej po łechtaczce, gdy obserwowała, jak Małek pieprzy Jolę z taką samą brutalnością, z jaką przed chwilą brał ją. Jola krzyczała, jej ciało wyginając się pod nim, a jej ręce chwytały jego pośladki, zachęcając go do jeszcze głębszych pchnięć. Jej piersi falowały z każdym ruchem, a sutki były twarde jak kamienie.

    — Jesteś moją kurwą — wycharczał Małek, jego biodra pracując jak maszynka. — Moją i Ani.

    — Tak! — Jola wrzeszczała, jej cipka zaczynając pulsować wokół jego kutasa. — Jestem waszą kurwą, jebać mnie, jebać mnie na zawsze!

    Ania poczuła, jak kolejny orgazm budzi się w niej, gdy patrzyła, jak jej mąż i przyjaciółka doskonale się dopasowują, ich ciała splątane w tańcu pożądania. Jej palce poruszały się szybciej, a gdy Małek wylał się w Joli z rykiem, a ta krzyknęła, osiągając własny szczyt, Ania podążyła za nimi. Jej cipka wypluła kolejny strumień soków, które spłynęły po jej udach, mieszając się z potem i nasieniem Małka.

    Gdy wreszcie opadli, wszyscy trzej, spoceni, zdyszani i zadowoleni, Ania wiedziała jedno – to dopiero początek. I nie mogła się doczekać, co będzie dalej. Jej cipka wciąż pulsowała, a w głowie krążyły już kolejne fantazje – może następnym razem to ona będzie patrzyła, jak Jola bierze Małka w dupie, podczas gdy ona sama będzie lizać jej cipkę. Albo może wszyscy trzej spróbują czegoś jeszcze bardziej szalonego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Iskra pod popiolem – Poddanie się

    Kilka następnych dni upłynęło w monotonnym rytmie, ale wieczory rozpalane były coraz bardziej intensywnymi igraszkami. Małek nie tracił okazji, by przypominać Ani, kim teraz jest – jego posłuszną, małą dziwką, gotową spełniać każdą fantazję. Każdego wieczoru, gdy tylko drzwi się zamykały, jego ręce chwytały ją z brutalną pewnością, a słowa, które szeptał jej do ucha, były coraz bardziej spodnie, coraz bardziej upokarzające. Ania, choć czasem wahała się przez chwilę, szybko poddawała się temu rytuałowi, jej ciało reagowało na jego dotyk z coraz większą łapczywością. Jola dołączała do nich nieregularnie, ale za każdym razem, gdy się pojawiała, granice przesuwały się jeszcze dalej. Ania uczyła się, jak oddychać przez łzy, jak jej ciało może wyginać się w pozycje, o których wcześniej nie śniła, jak jej krzyki mogą stać się muzyką dla uszu Małka i Joli.

     

    Pewnego popołudnia, gdy Małek wrócił z pracy wcześniej niż zwykle, zastał Anię w kuchni, ubraną w luźną koszulkę i krótkie szorty, które ledwo zakrywały jej pośladki. Jej włosy były związane w niechlujny kok, a na policzkach wciąż widniał rumienieć po porannym seksie, który był szybki, brutalny i zostawił ją z bolącym tyłkiem i mokrymi udami. Małek podszedł do niej od tyłu, przyciskając się do jej pleców, jego dłoń natychmiast wsunęła się pod materiał szortów, palce zagłębiając się między jej pośladki.

     

    — Jutro idziesz do szefa — powiedział, jego oddech gorący na jej szyi. — Poprosisz o podwyżkę.

     

    Ania zamarła, łyżka, którą trzymała, wypadając z jej palców i brzęknąwszy o blat.

     

    — Co?

     

    Jego palce ścisnęły jej pośladki, a następnie przesunęły się niżej, muskając jej wilgotną szczelinę.

     

    — Słyszałaś. Idziesz i proszysz. A jeśli będzie trzeba, dasz mu się przelecieć. Za dodatkowe pięć stówek miesięcznie, myślę, że nie będziesz miała nic przeciwko temu.

     

    Ania odwróciła się gwałtownie, jej oczy rozszerzone.

     

    — Żartujesz?

     

    Małek uśmiechnął się zimno, jego wzrok przesuwając się po jej ciele, jakby już wyobrażał sobie, jak inny mężczyzna będzie ją dotykał.

     

    — Nie żartuję. Jesteś moją dziwką, prawda? A dziwki robią, co im się każe. Zwłaszcza, jeśli to oznacza więcej kasy dla nas obojga.

     

    Jego słowa uderzyły ją jak policzek, ale jednocześnie poczuła, jak coś w niej drgało – ta myśl, obca i zakazana, rozpalająca ją od środka. Wyobraziła sobie, jak stoi przed szefem, jego ręce na jej biodrach, jego usta na jej szyi, jego słowa rozkazujące. Jej oddech przyspieszył.

     

    — A jeśli nie zechce? — wyszeptała, ale jej głos brzmiał słabo, niepewnie.

     

    Małek śmiał się cicho, jego dłoń przesuwając się na jej brzuch, a następnie w górę, chwytając jej pierś przez cienki materiał koszulki.

     

    — Och, zechce. Wiesz, jak wyglądasz, kiedy jesteś podniecona. Wiesz, jak twoje ciało reaguje na dotyk. — Jego kciuk pocierał jej sutek, który natychmiast stwardniał. — Ubierzesz się tak, żeby nie mógł się oprzeć. A potem wrócisz do domu i opowiesz mi każdy szczegół. Każde jego słowo, każdy dotyk. I jeśli będziesz grzeczna, nagrodzę cię.

     

    Ania poczuła, jak jej kolana się trzęsą. To było szalone. Niebezpieczne. Ale myśl o tym, jak Małek będzie na nią patrzył, gdy opowie mu, jak inny mężczyzna ją pieprzył, jak jego ręce będą ją karcić lub nagradzać za jej posłuszeństwo… jej ciało zareagowało natychmiast, wilgoć zalewając jej majtki.

     

    — Dobrze — szepnęła, a Małek uśmiechnął się triumfalnie, jego dłoń ściskając jej pierś mocniej, aż jęknęła.

     

    — Dobra dziewczynka — wymruczał, a następnie pchnął ją na blat kuchenny, jego usta znajdąc jej szyję, zęby zagryzając jej skórę. — Teraz pokaż mi, jak będziesz go uwodzić.

    Następnego ranka Ania stanęła przed lustrem w sypialni, jej oddech płytki, a dłonie lekko drżące. Małek wybrał dla niej ubranie – obcisła, czarna spódnica, sięgająca ledwo kolan, która podkreślała każdy krągły kształt jej pośladków i ud. Biała, jedwabna bluzka z głębokim dekoltem, który odsłaniał górną część jej biustu, a przez cienki materiał widać było zarys jej stanika. Na nogach miała czarne szpilki, które wydłużały jej nogi i sprawiały, że każdy krok był wyzywający, kołysząc biodrami w sposób, który przyciągał wzrok. Pod spódnicą nosiła koronkową, czarną bieliznę – stanik z przezroczystymi miseczkami, które ledwo zakrywały jej sutki, i stringi, których cienki pasek znikał między jej pośladkami.

     

    Gdy dotknęła swoich ust szminką, jej oddech był nierówny. Małek stał za nią, jego ręce na jej biodrach, jego usta przy jej uchu.

     

    — Pamiętaj — jego głos był niski, rozkazujący. — Jesteś tam po to, żeby dostać, czego chcemy. Użyj tego, co masz. — Jego dłoń przesunęła się na jej brzuch, a następnie w dół, dociskając się między jej uda. — On nie będzie mógł ci się oprzeć.

     

    Ania jęknęła cicho, gdy jego palce nacisnęły na jej wrażliwe miejsce, nawet przez materiał spódnicy i stringów czując, jak jest mokra.

     

    — A potem wrócisz do mnie — kontynuował, jego zęby zagryzając jej ucho. — I opowiesz mi wszystko. Każdy jęk, każdy ruch. I jeśli będziesz dobrze się sprawować, dam ci to, czego naprawdę pragniesz.

     

    Jego słowa były jak ogień, palący ją od środka. Skinęła głową, niezdolna do mówienia, gdy jego palce pracowały szybko, doprowadzając ją na skraj, zanim cofnął rękę, zostawiając ją drżącą i niezaspokojoną.

     

    — Teraz idź — powiedział, dając jej lekki klaps w pośladki. — I nie zawiedź mnie.

     

    Gdy Ania weszła do biura szefa, jej serce biło jak szalone. Drzwi zamknęły się za nią z cichym kliknięciem, a ona stanęła przed jego biurkiem, czując, jak jego wzrok przesuwa się po niej, jakby zdzierał z niej ubranie warstwa po warstwie. Szef, mężczyzna po czterdziestce, o siwiejących skroniach i zimnych, szarych oczach, odłożył długopis i oparł się na krześle, jego wzrok zatrzymując się na jej nogach, a następnie powoli podnosząc się wyżej.

     

    — Pani Anno — powiedział, jego głos głęboki, niemal leniwy. — To niespodzianka. Czym mogę służyć?

     

    Ania przełknęła ślinę, jej usta nagle suche. Podeszła bliżej, jej biodra kołysząc się z każdym krokiem, jak nauczył ją Małek.

     

    — Chciałam porozmawiać o mojej pozycji w firmie — zaczęła, jej głos nieco drżący, ale pewniejszy, niż się czuła. — Uważam, że moja praca zasługuje na… uznanie.

     

    Jego usta wygięły się w uśmiechu, a jego wzrok spadł na jej dekolt, gdzie przez cienki materiał bluzki widać było zarys jej stanika, a sutki, twardniejące pod jego spojrzeniem, były wyraźnie widoczne.

     

    — Uznawanie jest ważne — powiedział, wstając z krzesła. Jego dłonie oparły się o blat biurka, a on nachylił się lekko, jego oczy na poziomie jej piersi. — Ale musi być wzajemne, nie sądzisz?

     

    Ania poczuła, jak jej oddech staje się płytki. Jego słowa, jego bliskość – wszystko to przypominało jej o obietnicy złożonej Małkowi. O tym, jak bardzo chciała mu zadowolić.

     

    — Tak — szepnęła, jej głos ledwie słyszalny.

     

    Jego dłoń uniosła się, palce muskając jej ramię, a następnie przesuwając się w dół, po jej ręce, aż do nadgarstka. Jego dotyk był gorący, pewny, jakby już wiedział, że ona się nie cofnie.

     

    — W takim razie, może powinniśmy omówić to… bardziej szczegółowo — powiedział, jego kciuk krążąc po wewnętrznej stronie jej nadgarstka, gdzie pulsowało jej żyły.

     

    Ania nie odpowiedziała słowami. Zamiast tego, zrobiła krok do przodu, jej kolano dotykając jego nogi, jej ciało niemal przywierające do jego. Jego druga dłoń przesunęła się na jej talię, przyciągając ją bliżej, aż poczuła twardość jego erekcji przez materiał jego spodni.

     

    — Dobra dziewczynka — wymruczał, jego usta znajdąc jej szyję, jego zęby delikatnie zagryzając jej skórę, podczas gdy jego dłoń przesuwała się niżej, chwytając jej pośladek przez spódnicę, jego palce zagłębiając się w miękkie ciało.

     

    Ania jęknęła, jej głowa odchylając się do tyłu, gdy jego usta przesuwały się w górę, znajdąc jej ucho.

     

    — Wiesz, ile razy wyobrażałem sobie, jak cię tutaj wezmę? — jego głos był chrapliwy, jego oddech gorący na jej skórze. — Na tym biurku. Na kanapie. Przy drzwiach, gdy ktoś może wejść.

     

    Jego słowa rozpalały ją, jej ciało reagowało na każde z nich, jakby były poleceniami. Jego dłoń przesunęła się na przód jej spódnicy, jego palce naciskając na jej łono przez materiał, czując, jak jest mokra, gotowa.

    — Proszę — wyszeptała, jej głos łamiący się. — Proszę, panie dyrektorze.

    Jego śmiech był niski, triumfalny, gdy jego palce pracowały szybko, rozpinając guzik jej spódnicy, a następnie suwak. Spódnica opadła na podłogę, pozostawiając ją w stringach i bluzce, jej pośladki odsłonięte, jej uda drżące.

    — Jak bardzo chcesz tę podwyżkę, Anno? — zapytał, jego dłoń ślizgając się po jej pośladku, jego palce zagłębiając się w rowku między nimi, znajdąc jej wilgotne, gorące miejsce.

    — Bardzo — jęknęła, gdy jego palec przesunął się po jej szczelinie, jej stringi już całkowicie przemoczone. — Proszę, zrób ze mną, co zechcesz.

    Jego palce chwyciły materiał jej stringów, szarpnięcie rozdzierając je na pół, pozostawiając ją całkowicie odsłoniętą, jej pośladki i puszcza łonowa wystawione na jego wzrok. Jego dłoń uderzyła ją w pośladki, twarde, głośne klapnięcie rozległo się w pokoju, a ona krzyknęła, jej ciało wyginając się do przodu.

    — Dobrze — powiedział, jego głos ochrypły z pożądania. — W takim razie pokaż mi, jak bardzo ci na tym zależy.

    Jego ręce chwyciły jej biodra, obracając ją, aż jej nagie pośladki oparły się o krawędź biurka. Jego usta znalazły jej sutek przez bluzkę, jego zęby zagryzając go przez materiał, podczas gdy jego dłoń przesuwała się między jej nogi, jego palce zagłębiając się w niej, jej ciało natychmiast reagując, jej uda zaciskając się wokół jego ręki.

    — Jesteś taka mokra — wymruczał, jego palce poruszające się w niej szybko, jego kciuk naciskając na jej łechtaczkę. — Myślałaś o tym, prawda? O tym, jak cię tutaj wezmę, jak będziesz moją małą dziwką, gotową zrobić wszystko, byle tylko dostać to, czego chcesz.

    — Tak — krzyknęła, jej paznokcie zagłębiając się w blat biurka, jej ciało drżące, gdy jego palce pracowały w niej, doprowadzając ją na skraj, ale nie pozwalając jej osiągnąć szczytu. — Proszę, proszę, nie przestawaj.

    Jego usta oderwały się od jej piersi, a jego dłoń cofnęła się, zostawiając ją puste, drżącą, jej ciało domagające się więcej.

    — Na kolana — rozkazał, jego głos twardy, nieznoszący sprzeczności.

    Ania opadła na kolana przed nim, jej dłonie trzęsąc się, gdy rozpinała pasek jego spodni, a następnie suwak. Jego penis wyskoczył, twardy i gruby, jego głowa lśniąca od kropli preejakulatu. Jej usta otworzyły się, jej język wysuwając się, by zlizać tę słoną kroplę, zanim jej wargi otoczyły go, jej policzki wciągając się, gdy zaczęła ssać.

    — Tak jest — jęknął, jego dłoń chwytając jej włosy, kierując jej ruchy. — Jesssst, tak. Weź go głębiej.

    Ania posłusznie przesunęła się niżej, jej gardło otwierając się, gdy jego członek uderzał w jej podniebienie, jej oczy łzawiąc się, gdy dusiła się na nim, jej dłonie chwytając jego uda, jakby to było jedyne, co trzymało ją w miejscu. Jego biodra zaczęły poruszać się, wpychając się w jej usta, jego jądra uderzając o jej brodę za każdym razem, gdy wchodził głęboko.

    — Kurwa, jaka z ciebie dziwka — wysapał, jego dłoń ściskając jej włosy mocniej, jego ruchy stając się bardziej brutalne. — Wiesz, jak ładnie wyglądasz, klęcząc przede mną z moim kutem w tych swoich ustach?

    Ania nie mogła odpowiedzieć, jej usta pełne jego mięsa, ale jej oczy spojrzały w górę, spotykając się z jego wzrokiem, jej spojrzenie pełne poddania, pełne pragnienia, by zadowolić go, by zadowolić Małka, by być dobrą, posłuszną dziwką, którą obaj chcieli, którą potrzebowali.

    Jego dłoń pchnęła jej głowę jeszcze niżej, jego członek wbijając się w jej gardło, jej nos zagrzebując się w jego łonie, gdy zaczął tryskać, gorący nasionem wylewając się prosto do jej gardła. Ania połykała łapczywie, jej język wysuwając się, by zlizać każdą kroplę, która wyciekła z kącików jej ust, jej oczy zamykając się, gdy czuła, jak jego nasienie spływa po jej gardle.

    Gdy w końcu cofnął się, jego penis mokry od jej śliny, Ania pozostała na kolanach, jej oddech ciężki, jej ciało wciąż drżące z niezaspokojonego pożądania. Jego dłoń dotknęła jej policzka, jego kciuk ślizgając się po jej dolnej wardze.

    — Dobra dziewczynka — powiedział, jego głos pełen zadowolenia. — Teraz wstań. Chcę cię pieprzyć na moim biurku, zanim ktoś wejdzie i zobaczy, jaka jesteś kurwa.

    Ania wstała, jej nogi drżące, gdy obrócił ją i pchnął na blat biurka, jej pierś przyciskając się do chłodnego drewna, jej pośladki wystawione, gotowe na to, co miało nadejść. Usłyszała, jak rozrywa opakowanie prezerwatywy, a następnie poczuła, jak jego dłonie rozchylają jej pośladki, jego palce zagłębiając się w niej, przygotowując ją.

    — Proszę — jęknęła, jej głos stłumiony przez blat. — Proszę, panie dyrektorze, weź mnie.

    Nie musiała prosić dwa razy. Jego członek uderzył w nią z całą siłą, wypełniając ją jednym, brutalnym pchnięciem, jej krzyk rozdzierający ciszę gabinetu. Jego dłonie chwyciły jej biodra, jego paznokcie zagłębiając się w jej skórę, gdy zaczął ją pieprzyć, jego biodra uderzając w jej pośladki z głośnym klaskaniem, jego jądra bijąc o nią za każdym razem, gdy wchodził głęboko.

    — Tak, kurwa — warczał, jego ruchy stając się coraz bardziej dziko, jego oddech ciężki. — Jesteś taka ciasna, taka mokra. Uwielbiasz to, prawda? Uwielbiasz być moją małą dziwką.

    — Tak! — krzyknęła, jej paznokcie drapiąc blat, jej ciało wyginając się pod nim, jej orgazm budując się w niej, gotowy eksplodować. — Tak, proszę, nie przestawaj!

    Ale on nie miał zamiaru przestawać. Jego dłoń przesunęła się na jej plecy, pchając ją w dół, jej twarz przyciskając się do blatu, podczas gdy jego druga dłoń znalazła jej włosy, ciągnięcie jej głowy do tyłu, gdy jego usta znalazły jej ucho.

    — Chcesz skończyć? — zapytał, jego głos chrapliwy. — Chcesz, żebym cię doprowadził do szczytu, moja mała dziwko?

    — Tak, proszę! — błagała, jej ciało drżące, jej umysł mgłą, wszystko skupione na tym, jak jego kutas wypełniał ją, jak jego ręce kontrolowały ją, jak jego słowa rozpalały ją.

    — W takim razie skończ — rozkazał, jego palce znajdąc jej łechtaczkę, jego dotyk brutalny, nieznoszący sprzeczności. — Skończ dla mnie, kurwa. Chcę poczuć, jak twoja cipa ściska mojego kuta, gdy się wybijesz.

    To było wszystko, czego potrzebowała. Jej ciało eksplodowało, jej krzyk rozdzierający powietrze, gdy fale orgazmu przetaczały się przez nią, jej mięśnie zaciskając się wokół niego, jej uda drżące, gdy tryskała, jej sok płynąc po jej udach, mieszając się z potem, który pokrywał jej skórę. On nie przestawał, jego biodra wciąż poruszające się, jego członek wciąż twardy w niej, gdy ona drżała pod nim, jej orgazm przedłużający się, aż w końcu, z głośnym jękiem, on też skończył, jego nasienie wypełniając prezerwatywę, jego ciało przyciskając się do niej, gdy oboje oddychali ciężko.

    Gdy w końcu się cofnął, Ania pozostała na biurku, jej ciało wciąż drżące, jej umysł wciąż zamglony. Usłyszała, jak zakłada spodnie, jak zapina pasek, ale nie była w stanie się poruszyć, nie była w stanie myśleć o niczym innym niż o tym, jak bardzo chciała wrócić do domu i opowiedzieć Małkowi każdy szczegół. Każde słowo, każdy dotyk, każdy jęk.

    Gdy w końcu podniosła się, jej spódnica leżała wciąż na podłodze, a jej stringi były rozcięte. Jej bluzka była pomięta, a jej włosy w nieładzie. Szef uśmiechnął się do niej, jego wzrok przesuwając się po jej ciele, jakby chciał zapamiętać każdy szczegół.

    — Wracaj do pracy, Anno — powiedział, jego głos pełen zadowolenia. — I nie zapomnij o naszej umowie. Podwyżka będzie na twoim koncie do końca tygodnia.

    Ania skinęła głową, jej usta uśmiechając się słabo, gdy chwyciła swoją spódnicę i włożyła ją z powrotem, nie przejmując się stringami. Gdy wychodziła z jego gabinetu, jej uda były mokre, a jej ciało wciąż pulsowało od tego, co się stało. Ale jej umysł był już gdzie indziej – w domu, z Małkiem, gotowa opowiedzieć mu wszystko, gotowa być jego posłuszną dziwką, gotowa na to, co przygotuje dla niej następnym razem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Pociag bez hamulcow 2

    Siedzieliśmy w przedziale, wciąż dysząc po pierwszej rundzie. Powietrze było ciężkie od zapachu potu i seksu, a pociąg trząsł się monotonnie na szynach, jakby nic się nie stało. Marta, z włosami w nieładzie i smugą potu spływającą po jej oliwkowej skórze, spojrzała na mnie z krzywym uśmieszkiem. Jej oczy błyszczały zadziornością, jakby już planowała kolejny krok.

    – No, przystojniaku, gotowy na więcej? – rzuciła, przecierając usta wierzchem dłoni. – Bo ja dopiero się rozgrzewam.

    Kasia, wciąż zarumieniona i roztrzęsiona, siedziała skulona na siedzeniu, jej niebieskie oczy unikały mojego spojrzenia. Ale gdy zerknęła na mnie ukradkiem, widziałem w nich coś nowego – głód, który wcześniej próbowała ukryć.

    – Ja… też chcę – wyszeptała cicho, jej głos drżał, ale był zdecydowany. – Ale… boję się, że przesadzimy.

    – Nie bój się, mała – wtrąciła Marta, kładąc dłoń na udzie Kasi i ściskając je mocno. – Będę przy tobie. A on – wskazała na mnie – wie, jak daleko można iść. Prawda?

    – Zobaczymy, jak daleko jesteście gotowe pójść – odparłem, wstając z siedzenia. Mój kutas wciąż był półtwardy, pulsujący od wcześniejszego wysiłku, a widok ich obu – Marty z jej wyzywającym spojrzeniem i Kasi z jej nieśmiałą gotowością – sprawiał, że znów byłem gotowy do działania. – Na początek coś nowego. Marta, weź ten pasek. Zwiąż jej ręce. Mocno.

    Marta uniosła brew, ale jej usta rozciągnęły się w uśmiechu. – Z przyjemnością. – Sięgnęła po pasek, który wciąż leżał na siedzeniu, i podeszła do Kasi. – Ręce za plecy, maleńka. Nie ruszaj się.

    Kasia przełknęła ślinę, jej oddech przyspieszył, ale posłuchała bez słowa sprzeciwu. Marta owinęła pasek wokół jej nadgarstków, zaciskając go mocno, aż skóra pod spodem zbielała lekko. Kasia syknęła cicho, ale nie protestowała. Jej drobne ciało drżało lekko, gdy pasek ograniczał jej ruchy, a ja widziałem, jak jej piersi unoszą się i opadają pod koronkowym stanikiem w szybkim rytmie oddechu.

    – Dobra robota – mruknąłem do Marty, mierząc ją wzrokiem. – Teraz ty. Klęknij przede mną. Chcę widzieć, jak dobrze potrafisz służyć.

    Jej oczy błysnęły wyzwaniem, ale nie sprzeciwiła się. Klęknęła na podłodze przedziału, jej kolana dotykały zimnej, brudnej wykładziny. Spojrzała na mnie z dołu, jej pełne, czerwone usta rozchyliły się lekko, oczekując. – Czego chcesz, szefie? – zapytała, jej ton był prowokujący, ale posłuszny.

    – Otwórz usta. Szeroko – rzuciłem, stojąc nad nią. Zrobiła, co kazałem, jej język wysunął się lekko, a ja wsunąłem się w nią powoli, czując wilgoć i ciepło jej ust. Tym razem nie była tak agresywna jak wcześniej – pozwalała mi dyktować tempo, moje biodra poruszały się w przód i w tył, a jej usta zamykały się wokół mnie ciasno. Jęknąłem cicho, czując, jak jej język sunie po spodzie mojego kutasa, a jej spojrzenie nie odrywało się od mojego, pełne mieszanki buntu i poddania.

    Kasia patrzyła na to z boku, jej ręce wciąż związane za plecami, a w jej oczach widziałem rosnące podniecenie. – Chcesz… chcę pomóc – wyszeptała, jej głos był cichy, ale pełen desperacji.

    – Cierpliwości – warknąłem, wysuwając się z ust Marty i podchodząc do Kasi. – Najpierw popatrz, jak to się robi. Potem dostaniesz swoją szansę. – Pchnąłem ją lekko, żeby usiadła prosto, a jej plecy oparły się o siedzenie. Jej nogi były rozłożone, a jeansy, które wciąż miała częściowo na sobie, odsłaniały wilgotne majtki. Dotknąłem jej między udami, przez materiał, a ona sapnęła, jej biodra drgnęły mimowolnie w górę.

    – Proszę… dotknij mnie bardziej – błagała, jej głos był niemal płaczliwy. Zignorowałem jej prośbę na razie, wracając do Marty.

    – Wstań. I zdejmij resztę ciuchów. Całkowicie – rozkazałem. Marta posłuchała, zdejmując skórzaną kurtkę, obcisłą koszulkę i spódniczkę, aż stała przede mną naga, z wyjątkiem rajstop, które wciąż miała na udach, choć były podarte w kilku miejscach. Jej ciało lśniło od potu, pełne piersi z twardymi sutkami unosiły się przy każdym oddechu, a między udami widziałem błyszczącą wilgoć.

    – A teraz ty mnie zwiąż – rzuciła, podając mi kawałek materiału, który oderwała z podszewki swojej kurtki. – Jeśli masz jaja, żeby mi rozkazywać, to pokaż, że potrafisz mnie ujarzmić.

    Wziąłem materiał i związałem jej nadgarstki z przodu, zaciskając mocno, aż syknęła z lekkiego bólu. – Nie bój się, nie puszczę cię, dopóki nie skończymy – powiedziałem, pchnąwszy ją na siedzenie obok Kasi. Obie teraz siedziały obok siebie, związane, ich ciała drżały z oczekiwania.

    – Obie jesteście moje, dopóki ten pociąg nie dojedzie do końca trasy – rzuciłem, klękając przed nimi. Najpierw zająłem się Martą, rozciągając jej nogi szeroko i wsuwając dwa palce między jej wargi, rozsmarowując wilgoć po całej jej cipce. Jęknęła głośno, jej biodra pchnęły się w przód, ale związanie ograniczało jej ruchy, co tylko potęgowało jej frustrację.

    – Kurwa, nie drażnij mnie, wejdź we mnie już – syknęła, jej głos był pełen desperacji. Zamiast tego dałem jej mocnego klapsa między uda, prosto na łechtaczkę, a ona krzyknęła, jej ciało zadrgało.

    – Zamknij się. Ja decyduję, kiedy – warknąłem, powtarzając klaps jeszcze raz, aż jej skóra zaczerwieniła się. Potem przeszedłem do Kasi, zdejmując jej majtki do końca i odsłaniając jej cipkę, która była cała mokra, lśniąca w mdłym świetle przedziału. Dotknąłem jej delikatnie, ale tylko na moment, żeby poczuła frustrację, a potem dałem jej lekkiego klapsa, który wywołał cichy pisk.

    – Boli… ale… chcę więcej – wyszeptała, jej oczy były zamglone od podniecenia. Kontynuowałem, na przemian dotykając ich i dając klapsy, aż obie dyszały ciężko, ich ciała błagały o więcej, ale ja wciąż trzymałem je na krawędzi.

    W końcu ustawiłem Martę na czworaka, jej związane ręce opierały się o siedzenie, a tyłek uniósł się w moją stronę. Wszedłem w nią ostro, jednym pchnięciem, a ona zawyła, jej ciało zgięło się w łuk, ale związanie sprawiało, że nie mogła się ruszyć tak, jakby chciała. Ruchałem ją mocno, moje biodra uderzały o jej tyłek z każdym ruchem, a dźwięk skóry o skórę rozchodził się po przedziale. Co chwilę szarpałem za materiał na jej nadgarstkach, przypominając jej, że nie ma kontroli.

    – Kurwa, jestem twoja, rżnij mnie, jak chcesz! – krzyknęła, jej głos był zachrypnięty od wysiłku. Po kilku minutach wyszedłem z niej, przechodząc do Kasi, którą ułożyłem na plecach, jej związane ręce pod plecami sprawiały, że była jeszcze bardziej bezbronna. Wszedłem w nią powoli, czując, jak jej ciasne ciało otwiera się na mnie, a ona jęknęła cicho, jej oczy zamknęły się z rozkoszy i bólu.

    – Powoli… proszę… – wyszeptała, ale jej biodra unosiły się, prosząc o więcej. Przyspieszyłem, moje ruchy stały się głębsze, a ona zaczęła krzyczeć cicho przy każdym pchnięciu, aż w końcu jej ciało zadrgało w orgazmie, jej cipka ścisnęła mnie mocno, niemal zmuszając mnie do dojścia, ale powstrzymałem się.

    – Dobra, czas na coś bardziej ryzykownego – rzuciłem, dysząc ciężko, i podszedłem do okna przedziału. Odsunąłem zasłonkę na moment, patrząc na ciemność za szybą. Pociąg zwalniał, zbliżając się do kolejnej małej stacyjki. – Widzicie tę platformę? Jeśli ktoś tam jest, może nas zauważyć. I właśnie to zrobimy.

    Marta zaśmiała się gardłowo, jej oczy błysnęły z ekscytacji. – Kurwa, to mi się podoba. Co masz na myśli?

    – Podejdźcie do okna. Obie. Na kolana – rozkazałem. Z trudem, przez związane ręce, ustawiły się przy oknie, ich twarze na poziomie szyby. Odsunąłem zasłonkę całkowicie, a mdłe światło z peronu wpadło do środka. Nie widziałem nikogo na zewnątrz, ale sama myśl, że ktoś mógłby nas zobaczyć, sprawiła, że adrenalina buzowała mi w żyłach.

    Klęknąłem za Martą, wchodząc w nią od tyłu, a moje ruchy były szybkie, niemal brutalne. Jej piersi podskakiwały przy każdym pchnięciu, a jej jęki były głośne, jakby chciała, żeby ktoś na peronie ją usłyszał. – Kurwa, niech patrzą, jeśli chcą! – syknęła, jej ciało drgało z podniecenia.

    Kasia obok niej patrzyła na to, jej oddech był szybki, a w oczach widziałem strach zmieszany z fascynacją. – A jeśli ktoś nas zobaczy? – wyszeptała drżąco.

    – To nas zobaczy – rzuciłem, wychodząc z Marty i przechodząc do niej. Wszedłem w nią powoli, jej ciało było napięte od strachu, ale wciąż mokre i gotowe. Ruchałem ją przy oknie, jej twarz była zwrócona w stronę szyby, a ja złapałem ją za włosy, szepcząc do ucha: – Wyobraź sobie, że ktoś tam stoi. Patrzy, jak jesteś moja. Podoba ci się to?

    Jęknęła cicho, jej ciało zadrgało, a ja wiedziałem, że myśl o byciu widzianą pcha ją na krawędź. Pociąg ruszył dalej po chwili, zostawiając stacyjkę za nami, ale adrenalina wciąż krążyła w naszych żyłach.

    Gdy wróciliśmy na siedzenia, odwiązałem ich ręce, dając im chwilę na oddech. Marta masowała nadgarstki, jej uśmiech był szeroki, ale w jej oczach widziałem coś więcej niż tylko zadziorność – była to potrzeba kontroli, którą na chwilę oddała, i ekscytacja z przekraczania granic.

    – Wiesz, zawsze lubiłam igrać z ogniem – rzuciła, siadając obok mnie. Jej dłoń spoczęła na moim udzie, ale tym razem nie było to prowokujące, raczej jakby chciała poczuć bliskość. – W życiu wszystko jest zbyt… przewidywalne. Ale to? To jakby ktoś włączył mi światło w głowie. A ty? Dlaczego lubisz nam rozkazywać?

    – Bo widzę, że tego potrzebujecie – odparłem, patrząc jej w oczy. – Ty lubisz walczyć, ale w głębi duszy chcesz, żeby ktoś cię przejął. A ona – wskazałem na Kasię – potrzebuje kogoś, kto poprowadzi ją przez strach.

    Kasia spojrzała na mnie, jej oczy były wilgotne, ale nie od łez – od emocji, które w niej buzowały. – Masz rację – wyszeptała. – Zawsze bałam się… wszystkiego. Seksu, ryzyka, nawet siebie. Ale z wami… czuję, że mogę. Nawet jeśli boli, nawet jeśli się boję, chcę iść dalej. – Jej głos zadrżał, ale w jej spojrzeniu była nowa pewność.

    – Dobra, mała, jeszcze pokażemy ci, jak głęboko można zajść – mruknęła Marta, obejmując ją ramieniem. – Prawda, szefie?

    – Prawda – rzuciłem, uśmiechając się do nich. – Mamy jeszcze kilka godzin. I jeszcze więcej granic do przekroczenia.

     – Tym razem to ty mnie posłuchasz – rzuciła nagle Marta, jej ton był ostry, a w oczach błysnęło wyzwanie. – Mam dość bycia na dole. Teraz ja rządzę. – Zanim zdążyłem zareagować, pchnęła mnie na siedzenie, jej dłonie złapały moje nadgarstki i przycisnęły je do oparcia. Była silna, a jej determinacja zaskoczyła mnie na tyle, że pozwoliłem jej na to.

    – Dobra, zobaczymy, co potrafisz – mruknąłem, patrząc na nią z lekkim uśmiechem. Usiadła na mnie okrakiem, jej cipka otarła się o mojego kutasa, ale jeszcze nie pozwoliła mi wejść. Zamiast tego nachyliła się, jej usta znalazły się przy moim uchu.

    – Będziesz grzeczny, inaczej nie dostaniesz nic – szepnęła, a jej dłonie wciąż trzymały moje ręce. Potem spojrzała na Kasię. – Chodź tu, maleńka. Pokażemy mu, kto teraz rządzi.

    Kasia, wciąż niepewna, ale zaintrygowana, podeszła bliżej. Marta wskazała jej, żeby klęknęła przed nami, a potem pchnęła jej głowę w stronę mojego kroku. – Ssij go. Ale powoli. Niech poczuje, że to my decydujemy.

    Kasia posłuchała, jej usta zamknęły się wokół mnie, a jej ruchy były nieśmiałe, ale dokładne. Marta patrzyła na to z góry, jej biodra poruszały się lekko, ocierając się o moje uda, ale wciąż nie pozwalając mi wejść. – Podoba ci się, co? – rzuciła do mnie. – Ale to dopiero początek.

    Po chwili usiadła na mnie, wpuszczając mnie w siebie powoli, jej ciało było gorące i ciasne, a ona kontrolowała każdy ruch, unosząc się i opadając w swoim tempie. Jej dłonie wciąż trzymały moje nadgarstki, a ja czułem, jak walczę z samym sobą, żeby nie przejąć kontroli. Kasia w tym czasie całowała moje uda, jej usta wędrowały coraz wyżej, aż znów wzięła mnie w usta, kiedy Marta na moment się uniosła. Obie pracowały razem, a ja byłem na ich łasce, co było nową, irytującą, ale cholernie podniecającą dynamiką.

    – Kurwa, macie mnie – stęknąłem, czując, jak zbliżam się do krawędzi. Marta zaśmiała się triumfalnie, przyspieszając ruchy, aż w końcu pozwoliła mi dojść, wysuwając się w ostatniej chwili, żeby Kasia mogła wziąć mnie w usta i połknąć wszystko, co miałem do zaoferowania.

    Opadły na siedzenia obok mnie, wszystkie dysząc, a Marta rzuciła z uśmiechem: – Widzisz? Ja też potrafię rządzić.

    – Zobaczymy, jak długo – odparłem, wciąż dysząc, ale już planując, jak odwrócić sytuację w kolejnej rundzie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TysonMaximo343
  • Pociag bez hamulcow 3

    Siedzieliśmy w przedziale, wciąż rozpaleni po ostatniej rundzie. Powietrze w małym, dusznym pomieszczeniu było gęste od zapachu potu i seksu, a monotonne kołysanie pociągu na szynach działało jak hipnotyczne tło do tego, co działo się między nami. Marta, z włosami w nieładzie i rozmazaną czerwoną szminką, siedziała naprzeciwko mnie, jej oczy błyszczały zadziornością. Jej oliwkowa skóra lśniła od wilgoci, a piersi unosiły się i opadały w rytm szybkiego oddechu pod obcisłą, częściowo rozpiętą koszulką. Kasia, drobna blondynka o niebieskich oczach, siedziała skulona obok niej, wciąż roztrzęsiona, z zaczerwienionymi policzkami i nadgarstkami noszącymi ślady wcześniejszych więzów. Jej oddech był płytki, a spojrzenie unikało mojego, choć co chwilę zerkała na mnie ukradkiem, jakby czekała na kolejny ruch.

    – No – zaczęła Marta, przeciągając słowa z lekkim uśmiechem, jej głos był lekko zachrypnięty od krzyków z wcześniejszej rundy. – Myślałeś, że to już koniec? Mam dla ciebie coś specjalnego. – Wstała, jej ruchy były płynne i pewne, a biodra kołysały się lekko, gdy sięgała do swojej czarnej torby leżącej na siedzeniu. Wyciągnęła mały, skórzany pejcz z twardą, płaską końcówką, który wyglądał na dobrze używany. Przesunęła go po swojej dłoni, patrząc na mnie z wyzywającym błyskiem w oczach. – Czas podkręcić temperaturę. Co ty na to?

    Kasia uniosła głowę, jej jasne oczy rozszerzyły się na widok przedmiotu. Jej dłonie, wciąż drżące, zacisnęły się na krawędzi siedzenia. – To… boli bardzo? – zapytała cicho, jej głos był zaledwie szeptem, pełnym mieszanki strachu i ciekawości. Jej drobne ciało napięło się, jakby przygotowywała się na odpowiedź.

    Marta zaśmiała się gardłowo, przesuwając końcówkę pejcza po swoim udzie, gdzie czarne, podarte rajstopy wciąż przylegały do skóry. – O, boli. Ale w taki sposób, że chcesz więcej. Prawda, przystojniaku? – rzuciła do mnie, unosząc brew i czekając na moją reakcję.

    – Zobaczymy, jak bardzo lubicie ból – odpowiedziałem, wstając z siedzenia. Mój kutas pulsował w spodniach, wciąż półtwardy po wcześniejszych wyczynach, a widok ich obu – Marty z jej wyzywającym spojrzeniem i Kasi z jej nieśmiałą gotowością – sprawiał, że byłem gotowy na więcej. – Kasia, klęknij na siedzeniu. Tyłem do nas. Teraz.

    Kasia przełknęła ślinę, jej oddech przyspieszył, ale posłuchała bez słowa sprzeciwu. Klęknęła na wąskim siedzeniu, jej drobne dłonie chwyciły oparcie, a tyłek uniósł się lekko w górę. Jej ciemne jeansy były wciąż opuszczone do połowy ud, odsłaniając blade pośladki z lekkimi czerwonymi śladami po wcześniejszych klapsach. – Marta, zwiąż jej ręce znowu. Użyj jej bluzki. I zrób to mocno – dodałem, wskazując na czarną, luźną koszulkę, która leżała zwinięta na podłodze.

    Marta uśmiechnęła się szeroko, jej pełne usta rozciągnęły się w prowokującym grymasie. – Z przyjemnością – mruknęła, chwytając bluzkę i podchodząc do Kasi. – Ręce za plecy, maleńka. Nie ruszaj się, bo zrobię to jeszcze ciaśniej. – Kasia posłusznie wyciągnęła ręce do tyłu, a Marta owinęła materiał wokół jej nadgarstków, zaciskając węzeł z taką siłą, że skóra pod spodem zbielała. Kasia syknęła cicho, jej ciało zadrgało, ale nie zaprotestowała. Jej drobne ramiona napięły się, a głowa opadła lekko w dół, jakby poddawała się całkowicie.

    – Dobra robota – rzuciłem do Marty, mierząc ją wzrokiem. Stałem za Kasią, moje dłonie chwyciły jej biodra, a palce wbiły się w jej miękką skórę. Ustawiłem ją tak, że jej tyłek był teraz idealnie na mojej wysokości, a jej nogi drżały lekko z napięcia. Bez ostrzeżenia dałem jej mocnego klapsa otwartą dłonią, dźwięk rozległ się w przedziale jak strzał. Kasia jęknęła cicho, jej ciało zgięło się lekko w przód, ale zaraz wróciła do pozycji. Dałem jej jeszcze jednego klapsa, tym razem mocniej, aż jej skóra zaczerwieniła się w miejscu uderzenia, a ona wydała z siebie stłumiony pisk.

    – Proszę… jeszcze – wyszeptała, jej głos był ledwo słyszalny, ale pełen desperacji. Spojrzałem na Martę, podając jej pejcz. – Twoja kolej. Uderz ją. Nie za mocno na początek, ale niech to poczuje.

    Marta chwyciła pejcz, jej ciemne oczy błysnęły z ekscytacji, a kącik ust uniósł się w uśmiechu. – Gotowa, maleńka? – zapytała, stając obok Kasi i przykładając końcówkę pejcza do jej tyłka, jakby testując odległość. Kasia kiwnęła głową, jej jasne włosy opadły na twarz, zasłaniając oczy. Marta zamachnęła się lekko, a skórzana końcówka trafiła w pośladek Kasi z cichym trzaskiem. Kasia wydała ostry pisk, jej ciało zadrgało, a czerwony pasek pojawił się na jej bladej skórze. Po chwili jednak usłyszałem jej ciche, drżące: – Więcej… proszę, chcę więcej.

    Marta nie musiała czekać na dalsze zachęty. Uderzyła jeszcze raz, tym razem trochę mocniej, a dźwięk pejcza przeciął ciszę przedziału. Kasia jęknęła głośniej, jej biodra drgnęły w przód, ale związane ręce nie pozwoliły jej na większą reakcję. Stałem za nią, rozpinając spodnie i wyciągając kutasa, który był już twardy i gotowy. Chwyciłem jej biodra mocniej, a potem wszedłem w nią jednym ostrym pchnięciem, rozciągając jej ciasną, mokrą cipkę. Krzyknęła cicho, jej ciało zgięło się w łuk, ale ja nie zwolniłem – moje biodra uderzały o jej tyłek z każdym ruchem, a dźwięk skóry o skórę mieszał się z jej stłumionymi jękami.

    – Kurwa, jest taka ciasna – mruknąłem, patrząc na Martę, która synchronicznie z moimi ruchami dawała Kasi kolejne lekkie uderzenia pejczem. Za każdym razem, gdy pejcz opadał na jej skórę, ja pchałem się głębiej, a Kasia zaczęła krzyczeć cicho przy każdym ruchu, jej głos był pełen mieszanki bólu i przyjemności. – Lubisz to, co? – rzuciłem do niej, szarpiąc lekko za jej związane nadgarstki, żeby przypomnieć jej, kto tu rządzi.

    – Tak… tak, proszę, nie przestawaj – wyszeptała, jej głowa opadła na siedzenie, a ciało trzęsło się od napięcia. Marta zaśmiała się cicho, odkładając na moment pejcz i klękając obok mnie. Jej dłoń wsunęła się między uda Kasi, palce zaczęły masować jej łechtaczkę, podczas gdy ja wciąż ją ruchałem, moje pchnięcia były coraz szybsze i głębsze.

    – Daj jej dojść, niech się rozpadnie – szepnęła Marta, jej głos był pełen podniecenia, a jej palce poruszały się szybciej. Kasia zadrgała mocniej, jej cipka ścisnęła mnie tak mocno, że ledwo się powstrzymałem. Wyszedłem z niej w ostatniej chwili, czując, jak jej ciało drży w orgazmie, a ona opadła na siedzenie, dysząc i jęcząc cicho, jakby nie mogła złapać tchu.

    – Twoja kolej – rzuciłem do Marty, wskazując podłogę przedziału. – Połóż się na plecach. Chcę, żebyś była całkowicie bezbronna. – Marta uniosła brew, ale posłuchała, kładąc się na brudnej wykładzinie przedziału, jej długie, ciemne włosy rozlały się wokół niej jak aureola. – Zwiążę cię tak, że się nie ruszysz – dodałem, sięgając po jej podarte rajstopy, które leżały obok. Owinąłem materiał wokół jej kostek, łącząc je razem, a potem związałem jej nadgarstki nad głową, przyczepiając je do metalowej rurki pod siedzeniem. Była teraz całkowicie unieruchomiona, jej nogi lekko rozłożone, a ciało napięte od więzów.

    – Kurwa, to boli w nadgarstkach – syknęła, ale jej oczy błyszczały z ekscytacji. – Rób, co chcesz. Pokaż mi, na co cię stać. – Jej ton był wyzywający, ale jednocześnie pełen poddania. Chwyciłem pejcz, który leżał obok, i dałem jej kilka lekkich uderzeń po wewnętrznej stronie ud, aż na jej oliwkowej skórze pojawiły się czerwone paski. Każde uderzenie wywoływało u niej syk, ale jej biodra unosiły się lekko, jakby prosiły o więcej.

    – Zamknij się i bierz, co ci daję – warknąłem, dając jej kolejne uderzenie, tym razem po płaskim brzuchu, a potem po piersiach, gdzie jej twarde sutki wystawały spod cienkiego materiału stanika. Krzyknęła cicho, jej ciało wyginało się w łuk, mimo ograniczeń. Klęknąłem między jej nogami, rozpinając jej spódniczkę do końca i odsuwając majtki na bok. Wszedłem w nią ostro, jednym mocnym pchnięciem, a ona zawyła, jej głowa odchyliła się do tyłu, a usta otworzyły w niemym krzyku. Jej cipka była gorąca i mokra, ściskała mnie przy każdym ruchu, a ja ruchałem ją brutalnie, moje biodra uderzały o jej uda z głośnym plaśnięciem.

    – Tak, kurwa, rżnij mnie mocno, nie przestawaj! – wrzasnęła, jej głos rozległ się po przedziale, jakby nie przejmowała się, czy ktoś mógłby ją usłyszeć. Co chwilę dawałem jej lekkie uderzenia pejczem po bokach lub brzuchu, a ona reagowała na każdy cios dźwiękiem, który był mieszanką bólu i ekstazy. Jej związane ręce szarpały się lekko, ale więzy trzymały mocno, przypominając jej, że nie ma kontroli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TysonMaximo343
  • Mlody Master i starszy ulegly piesek (Rozdzial 1)

    Kontynuacja opowiadania “Młody Master i starszy uległy piesek (Prolog)”.

    Byłem podekscytowany, że poza pracą i życiem codziennym mogłem oddać się w pełni Kubie i moim upodobaniom. Kuba kazał mi wstawać codziennie rano o 6, właśnie wtedy mogłem skorzystać z toalety bez wcześniejszego proszenia o zgodę, to znaczy Kuba, a właściwie mój Pan jak o nim myślałem zarządził, że rano mogę skorzystać z toalety bez jego zgody, bo On wtedy jeszcze słodko śpi. Ja byłem wtedy całkowicie nagi, bo mój Pan kazał spać mi nago. Jedynie musiałem nagrać jak sikam i w trakcie nagrania podziękować mu, że jest moim Panem i jest dla mnie taki dobry. W trakcie tego nagrania po wysikaniu się klękałem przy toalecie i mówiłem do kamery telefonu:

    – Dzień dobry Mój Panie, dziękuję za to, że jesteś moim Panem i że jesteś dla mnie taki dobry. Dziękuję Ci, że mogę Ci służyć i że znosisz taką głupią sukę jak ja. Proszę Cię Panie o pokazanie mi swojego idealnego oblicza i o dalszą tresurę – w niektóre dni dodawałem jeszcze – Panie, proszę Cię, przyjmij ode mnie ten prezent – i wysyłałem bliczka.

    Po takim codziennym rytuale przygotowywałem sobie śniadanko. Przerzuciłem się głównie na jedzenie płatków śniadaniowych albo granoli, aby łatwiej było mi jeść z miski na podłodze. Przygotowywałem sobie takie jedzenie będąc ciągle nagim. Jak wspominałem w prologu mam 32 lata i mam powyżej 190 cm wzrostu i ważę ponad 100kg, a do tego jestem dosyć mocno owłosiony, mam brzuch i cycki, dużą dupę i małego kutasa. Moja buzia miała łagodny wyraz twarzy. Wyglądałem jak duży, łagodny piesek. Po przygotowaniu posiłku stawiałem miskę na podłodze w kuchni, włączałem nagrywanie w telefonie i stawiałem telefon na ziemii tak, aby kadrował całego mnie jak jestem na czworakach przy misce. Po przygotowaniu telefonu schodziłem do pozycji tam gdzie moje miejsce, czyli na czworaka i jak taki niewytresowany kundel dopadałem do miski i jadłem nieporadnie brudząc przy tym mój pyszczek i wszystko wokół miseczki. Przy tym kręciłem radośnie dupskiem jakbym miał ogonek. Po zjedzeniu tak śniadania wysyłałem kolejne nagranie do mojego Pana – idealnego nastolatka Kuby. Po takim rytuale śniadaniowym mogłem przeistoczyć się w normalnego faceta i ogarnąć się w łazience na szybko i w tygodniu ruszyć do pracy.

    Przeważnie jak byłem w tramwaju, kiedy jechałem do pracy, to dostawałem pierwszą wiadomość od mojego Pana w odpowiedzi na moje poranne filmiki, była przeważnie tekstowa, czasami w formie głosówki. Była mniej więcej w takim tonie:

    – haha, grzeczny kundel, widać, że jesteś stworzony do bycia suką, pewnie każdy cię wyzywa i traktuje jak gówno, ale pamiętaj, że masz jednego Pana i masz mnie słuchać dziwko. BTW jak ty w ogóle wyglądasz grubasie i ta maleńka glizda między nogami, co to w ogóle jest XDDD spójrz pizdo jak wygląda prawdziwy mężczyzna i prawdziwy kutas..

    To był dzień, kiedy Kuba był dosyć łaskawy dla mnie, bo z wiadomością wysłał mi swoje zdjęcie. Kuba miał 19 lat i miał niecałe 180 cm wzrostu. Miał ciemniejszą karnację i czarne włosy z idealną grzywką. Spod jego grzywki błyszczały ciemnobrązowe oczy, miał delikatne rysy twarzy, bardziej chłopięce, niż męskie. Miał duże, pełne usta, uwydatnione obojczyki, był szczupły, miał gładziutką klatkę piersiową i brzuch. Miał za to masywne uda i mocno owłosione nogi. Rozmiar jego buta był taki jak mój 45. Na zdjęciu, które mi wysłał pozował w łazience, był nagi, w jednej ręce musiał trzymać telefon, a drugą napinał pokazując swój lekki, ale idealny biceps. Najważniejszym punktem zdjęcia było to, co Pan pokazał swojej suczce na tym zdjęciu. Swojego dużego, grubego penisa w zwodzie. Miał 18 cm we zwodzie i był idealny jak cały Kuba. Od razu zaczęło mi jeździć w żołądku z podniecenie i czułem jak mój mały penis pręży się pod spodniami. Odpisałem najlepiej jak umiałem:

    – Mój Panie, jesteś taki męski, idealny i przystojny, a Twój kutas jest czymś najlepszym, co może spotkać każdą sukę. Proszę Cię, tresuj mnie jak najwięcej, abym zasłużył na Twojego kutasa. Twoja oddana głupia suka

    Kuba nic nie odpisał, tylko dał mi reakcję “haha”.

    W pracy, wg zaleceń Kuby, miałem zachowywać się normalnie tylko miałem pisać do niego z prośbą jak chcę iść do toalety. Kuba zazwyczaj zgadzał się dopiero tak po pół godzinie, najdłużej trzymał mnie dwie godziny, ale ja, jako wierny piesek czekałem na komendę swojego Pana. Lunch i obiad jadłem normalnie w pracy.

    Po powrocie z pracy do domu meldowałem się grzecznie Kubie wysyłając mu zdjęcie na klęczkach już w korytarzu z dopiskiem “Suka prosi o tresurę”. Kuba wtedy łączył się ze mną na kamerce.

    – haha, załóż słuchawki suko, abym cię dobrze słyszał i do naga, psy nie chodzą w ubraniach.

    Szybko się rozebrałem i ustawiłem telefon tak, aby Kuba mógł widzieć duży obszar. Założyłem słuchawki i automatycznie przybrałem pozę na czworaka.

    – haha, dobrze suko, a teraz siad.

    Przycupnąłem na piętach.

    – haha, a teraz piesku, daj głos, pokaż Panu jak się cieszysz na jego widok.

    Od razu poderwałem się na czworaka i zacząłem kręcić dupą i naprzemiennie uśmiechać i szczekać. Podnosząc lewą przednią łapkę jakbym o coś prosił.

    – hau, hau.

    – haha, ale się cieszysz na widok swojego Pana, o co prosisz pizdo?

    – hau, mogę zabawkę, proszę Panie, hau

    – jaką ty chcesz kurwo zabawkę

    Wskazałem pyszczkiem uprzednio moje białe skarpetki nike, które nosiłem dwa dni i przed chwilą zdjąłem je z siebie.

    – haha, jaki ty jesteś żałosny, będziesz mógł wziąć zabawkę jak najpierw zrobisz sztuczkę, obracaj się tak jakbyś próbował złapać swój ogon i kręć się tak.

    Bez zawahania posłuchałem mojego Pana i kręciłem się w kółko na czworaka jakbym próbował złapać mój niewidzialny ogon przymocowany do mojego dużego dupska, w międzyczasie szczekałem i dyszałem po chwili. Jak przystało na grubą sukę nie miałem w ogóle kondycji. Zrobiłem się czerwony i mokry od potu, ale nie przestawałem, aby zadowolić mojego Pana. Kuba zwijał się ze śmiechu i mnie wyzywał.

    – hahah, ale ty jesteś pojebany, gruby i brzydki. Wystarczy suko, bo jeszcze zawału dostaniesz i będę musiał szukać sobie nowego kundla. Weź sobie te skarpetki szmato.

    Ja zmęczony, ale szczęśliwy dopadłem do śmierdzącego zawiniątka i wąchałem je i lizałem myśląc o tym jak pięknie muszą pachnieć skarpety i buty Kuby.

    – eeej, suko, jutro się widzimy, jutro cię odwiedzi twój pan i wytresuję cię odpowiednio, abyś zapamiętała sobie, że jesteś tylko przygłupim chujem do szczania i że będziesz mi służyć tak długo jak zechcę, a i pamiętaj, że jutro masz przygotować dla mnie specjalny prezent, bo nie będę marnować czasu na taką sukę jak nie będziesz mi tego odpowiednio wynagradzać gruby, a jak jutro się spiszesz, to weźmiesz do mordy moje socksy, a i moje biało-niebieskie Nike TN są strasznie upierdolone..

    Zakończył Kuba z uśmieszkiem na twarzy i rozłączył się. A ja po tym jak Pan rozłączył się zwaliłem sobie na podłogę i zacząłem potem rozmyślać czy jestem gotowy na taką tresurę na żywo w realnym życiu, czy dobrze robię, wiedziałem, że polskie społeczeństwo nie rozumie tego, ale spotkanie miało odbyć się jutro, więc nie było już odwrotu.

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MarcinTN
  • Praca czy spelnienie? Cz. 4

    Sierpień minął na atrakcjach z Panią. W zasadzie nie działo się wiele więcej niż to, co opisałem poprzednio. Raz w trakcie takie tresury Pani Julia stwierdziła, że boli ją głowa i idzie się położyć na godzinkę, a ja w tym czasie będę kontynuowała. Było to około godziny 17. Na moje nieszczęście (albo i szczęście), zasnęła dość mocno i obudziła się dopiero następnego dnia około 9. Urządzenie nie miało żadnego wyłącznika czasowego ani nic podobnego, więc gdy po godzinie uświadomiłam sobie, że nie mogę nawet zawołać o pomoc, bo sztuczny penis wysuwał się na tyle żebym mogła złapać oddech to zaczęłam panikować. Jednak na panikę nie było czasu, bo dildo z tyłu napierało. Do 20 walczyłam, ale potem, gdy skończyły się płyny w zbiorniczku, a w gardle mi zaschło po prostu się poddałam. Pozwoliłam dildosowi stopniowo rozciągać mi dupę. Bolało jak diabli. Z oczu ciekły mi łzy i miałam ochotę wyć, ale nie mogłam. Co jakiś czas wpuszczałam dildo z przodu głębiej w gardło żeby odsunąć się od tego z tyłu, ale i to się skończyło. W końcu koło północy, oba dilda były maksymalnie wepchnięte. Nie mogłam się ruszyć ani uwolnić. Nie wiedząc, co mam zrobić po prostu czekałam aż Pani Julia wstanie i mnie uwolni. W końcu zasnęłam, nadziana z obu stron. Gdy w końcu zostałam uwolniona, Pani Julia nie mogła wyjść z podziwu, że nie dość, że wytrzymałam to jeszcze tak po prostu sobie zasnęłam. Po tym wydarzeniu zrobiliśmy kilka dni przerwy od tresury, a w nagrodę za mój wyczyn Pani pozwoliła mi zdjąć z penisa klatkę na te dni.

     

    Gdy sierpień się skończył, Państwo wymienili się. Pan wrócił, a Pani wyjechała na cały wrzesień. Trochę się obawiałem, bo Pan miał inne upodobania niż swoja partnerka i nie wiedziałem, co mnie czeka ani czy jestem na to gotowy. Na odpowiedź nie musiałem długo czekać, bo dzień po wyjeździe Pani Julii, obudził mnie dzwonek telefonu.

    – Słuchaj kundlu – to był głos Pana – dzisiaj idziesz do fryzjera i golisz się na jeża. Po powrocie myjesz lakier z paznokci i czekasz na mnie. Powinienem wrócić koło 21. Możesz się przespać, bo pojedziemy na małą nocną wycieczkę, więc dobrze żebyś mi w trakcie nie zasypiał. Będę czekał w aucie. Ubierasz się w jakieś krótkie spodnie, t-shirt i klapki. Nie ubierasz bielizny tylko klatkę na chuja.

    – A co będziemy robić? – spytałem z wyczuwalnym lękiem w głosie.

    – Chuj ci do tego. Dowiesz się w swoim czasie. Nie zaśpij i lepiej żebym nie musiał iść po ciebie na górę, jasne?

    – Tak proszę Pana.

    – No to do zobaczenia – i od razu się rozłączył.

    Wstałem z łóżka i przejrzałem się w lustrze. Było mi trochę szkoda dłuższych włosów, bo jednak zapuszczanie ich chwilę zajęło. Ale co zrobić? Ubrałem się, zjadłem śniadanie i poszedłem do fryzjerki, która do tej pory przycinała mi końcówki. W pustym o tej godzinie salonie przywitała mnie z uśmiechem, który zniknął, gdy powiedziałem, po co przyszedłem.

    – Ojej, jesteś pewien, że chcesz ściąć te włosy? Ładnie Ci w nich było. – powiedziała z wyczuwalnym smutkiem w głosie.

    – Taaaak, wie Pani, niby wrzesień, a lato nie odpuszcza. Po za tym trochę przeszkadzają w spaniu, no i muszę je częściej myć. Także kwestia wygody i komfortu. – odparłem wymówkami szykowanymi w drodze do salonu.

    – Skoro tak uważasz…

    Patrzyłem ze smutkiem jak kolejne pasma włosów opadają na ziemię. Myślałem jak to zrobić żeby ich nie ścinać, może próbować negocjować z Panem, ale bałem się go rozzłościć.

    W końcu ostatnie pasmo spadło na ziemię. Wyglądałem jakbym się zaciągnął do wojska. Podziękowałem, zapłaciłem i wróciłem do mieszkania. Zmycie lakieru poszło mi całkiem sprawnie, więc wziąłem jeszcze prysznic żeby opłukać się z resztek włosów, ubrałem klatkę i spojrzałem na zegarek. Była 15. Do 21 jeszcze dużo czasu, ale uznałem, że ubiorę się tak jak chciał Pan już teraz żeby potem nie działać w pośpiechu. Poszwędałem się chwilę po mieszkaniu, pooglądałem chwilę Internety, pograłem na kompie i z nudów stwierdziłem, że się zdrzemnę. Nic mi się nie śniło, ale obudziłem się koło 20:30. Za oknem szykował się ciepły wieczór zwiastowany powolnie zachodzącym słońcem. Uznałem, że poczekam na Pana na dworze, ubrałem, więc klapki, zamknąłem mieszkanie i wyszedłem przed blok. Znalazłem jakąś ławeczkę, która jeszcze była w słońcu i widać z niej było parking, więc tam postanowiłem poczekać. Pan wjechał na parking o 20:55, od razu wstałem i wsiadłem do samochodu.

    – Dzień dobry proszę Pana – powiedziałem po zamknięciu drzwi.

    – Dobry to dopiero będzie – odpowiedział, uśmiechając się szelmowsko pod nosem – rozbieraj się, tam gdzie jedziemy i tak nie będziesz potrzebować ubrań.

    Posłusznie zdjąłem koszulkę i spodenki i rzuciłem na podłogę samochodu obok zdjętych klapków. Dziwnie się czułem jadąc nago, samochodem w niewiadome miejsce. Co by było gdyby zatrzymała nas policja? Czy kierowcy jadący i zatrzymujący się na światłach obok wszystko widzą? Czy zobaczy mnie ktoś znajomy? W trakcie, gdy zadawałem sobie te pytania i rozmyślałem na odpowiedziami z miasta wyjechaliśmy na autostradę. Pogrążony w myślach nawet nie zwróciłem uwagi na znaki, więc nie miałem pojęcia gdzie jesteśmy. Po jakiejś godzinie jazdy zjechaliśmy z autostrady na MOP. Nie było tam nic oprócz dużego parkingu, na którym stało kilka tirów i małego budyneczku z toaletami, obok którego zaparkowaliśmy. Pan zgasił silnik i zapanowała ciemność, bo przy toaletach świeciła się jedna dość słaba lampa oświetlająca wejście do męskiego WC.

    – Dobra kurwo, to teraz twoje zadanie na dziś. Tak jesteś, wysiadasz i idziesz do męskiego. Wchodzisz do ostatniej, największej kabiny, klękasz na podłodze twarzą do wejścia, ręce dajesz za głowę i czekasz tak na mnie. Jasne? – powiedział Pan rozkazującym tonem.

    Zmroziło mnie. Jak to, nago? Do publicznego? Na kolanach? Czekać? Ale po co? Dlaczego? A jak ktoś zobaczy? W mojej głowie natychmiast pojawiło się milion myśli. Nie wiedziałem, co zrobić.

    – Nie udawaj, że Cię to nie kręci cwelu. Wiem, co oglądasz w Internecie, bo sobie sprawdziłem Twoją historię przeglądania na routerze. – powiedział Pan niecierpliwym tonem.

    I dopiero wtedy dotarło do mnie, że mój mały kutasek próbuje wyrwać się z klatki, a co więcej zaczął puszczać sok z podniecenia. Rzeczywiście oglądałem takie rzeczy w Internecie, nawet szukałem ludzi na forach z takimi doświadczeniami, ale to wszystko zawsze pozostawało w sferze niespełnialnej fantazji. Spuściłem głowę i położyłem dłoń na klamce. Bałem się wychodzić z auta, bałem się tego, co nastąpi potem. Ocknąłem się, gdy Pan złapał mnie za klatkę i jajka i mocno ścisnął. Zapiszczałem i odskoczyłem tak, że wysiadłem z auta. Zanim zorientowałem się, co zrobiłem drzwi się zatrzasnęły i gdy próbowałem je otworzyć zobaczyłem tylko Pana, śmiejącego się do mnie i pokazującego na drzwi do męskiego WC. Uświadomiłem sobie, że stoję nago na otwartym publicznym parkingu i muszę się z niego jak najszybciej zwinąć. Więc szybkim krokiem udałem się do toalety. Była pusta, na szczęście. Serce waliło mi jak młotem. Wszedłem do wskazanej przez Pana kabiny, nie było tam muszli klozetowej, a jedynie odpływ w podłodze, kranik w ścianie i zaczepy na wysokości głowy od nieistniejącej już chyba deszczownicy. Przymknąłem drzwi, uklęknąłem tak jak przykazał mi Pan i czekałem. Przyszedł po jakichś 5 minutach. Uśmiechnął się i pogłaskał mnie po policzku, tylko po to żeby od razu sprzedać mi liścia i napluć w twarz.

    – Lubisz to kurwo, co? Lubisz być szmacony, wiem, że tak. Otwieraj pysk! – powiedział, po czym wyciągnął otwarty knebel i założył mi go.

    – Teraz na czworaka psie i odwróć się do mnie tyłem.

    Posłusznie wykonałem polecenie i od razu poczułem coś zimnego przy mojej dupce. Pan próbował mi coś wsadzić. Kształtem i rozmiarem przypominało zatyczkę analną, ale było dziwnie cięższe. Dopiero po chwili poczułem na plecach zimno stali. To był hak, który po chwili został przyczepiony z tyłu do knebla i naciągnięty tak żeby głowa była odchylona do tyłu.

    – Teraz ręce przy ciele szmato! – rozkazał.

    Gdy to zrobiłem założył mi na biodrach pas i przykuł do niego nadgarstki, a potem przykuł kostki do tyczki żeby nogi były odpowiednio rozstawione. Odwrócił mnie z powrotem twarzą do wejścia i patrzył na mnie z dumą.

    – No i teraz jest idealnie. To teraz mi ładnie ojebiesz, a ja Ci wyjaśnię co będzie dalej. – powiedział wyjmując kutasa ze spodni i wkładając mi w usta.

    – Sprawa jest stosunkowo prosta. Mamy godzinę 23. Będziesz tu tak sobie klęczał do 4 albo 5 nad ranem. Każdy, kto tu w tym czasie przyjdzie będzie mógł cię użyć, jako pisuaru. Dogadałem się też z paroma tirowcami przez Internet żeby ci cała noc nie minęła bez rozrywki. – to mówiąc poczułem jak dopycha kutasa do gardła i zaczyna się spuszczać. Wyjął go, otarł ze spermy o moją twarz i zaczął sikać. Po twarzy, torsie, udach, a na koniec bezpośrednio do ust.

    – A! Byłbym zapomniał. Nasi koledzy będą się czuli śmielej, jeśli nie będą wiedzieć, kim jesteś ani ty nie będziesz wiedział kim oni są. – to mówiąc wyjął z kieszeni kominiarkę zakrywajacą oczy i założył mi ją. Gdy skończył, wyjął telefon, zrobił kilka zdjęć i zaczął nagrywać filmik.

    – Pierwsza klasa pisuar Panowie. Zainteresowanych zapraszam na priv, wyślę wam pinezkę. A jak puścicie blika to pozwolę przeruchać kurwie gardło.

    Gdy skończył mówić poklepał mnie po policzku, życzył dobrej zabawy i wyszedł. Dopiero, gdy usłyszałem zamykające się drzwi uświadomiłem sobie, w jakiej sytuacji się znalazłem. A najgorsze nie było, że nie miałem jak uciec… Najgorsze było to, że mi się podobało.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sinner
  • Praca czy spelnienie? Cz. 5

    Czekałem tak dosyć długo zanim zaczęło się coś dziać. Najpierw usłyszałem otwierane drzwi do WC, zbliżające się kroki, skrzypnięcie drzwi kabiny i odpinane spodnie. Poczułem mocny zapach spoconego długą trasą chuja. Wystawiłem język i czekałem. Po chwili poczułem ciepły, kwaśny strumień. Zaczął szczać prosto do otwartych ust, potem przesunął strumień na twarz i wrócił do ust. Zapach i smak były paskudne, aż zrobiło mi się niedobrze. Gdy skończył wytarł czubek kutasa w policzek i wyszedł bez słowa. Przez wymuszoną pozycję i rozwarte usta nie mogłem wypluć szczyn, które w nich miałem, więc z obrzydzeniem je połknąłem. Zrobiło mi się jeszcze bardziej niedobrze, ale opanowałem odruch wymiotny. W idealnym nawet momencie, bo praktycznie od razu usłyszałem kolejne zbliżające się kroki, skrzypnięcie drzwi kabiny i rozpinane spodnie. Ten przystawił mi główkę na język i od razu zaczął sikać. Strumień był ciepły, ale był o wiele bardziej neutralny niż tamten, powiedziałbym nawet, że trochę słodki. Długo mu to zajmowało, aż nie nadążałem połykać, więc kącikami ust zaczęło mi spływać po brodzie. Gdy skończył poklepał główką penisa w mój język i wyszedł. Po nim była dłuższa przerwa, długo nikogo nie było. Kolejne kroki, które się pojawiły były ciężkie.

    – A co mu tu mamy? No no. Ładne zabawy. Pozwolisz, że też skorzystam, chociaż i tak nie masz wiele do gadania. – usłyszałem gruby nieznajomy głos.

    Po tych słowach poczułem zapach penisa przystawionego do języka. Ale nie było strumienia, za to słyszałem miarowe ruchy i dyszenie tego faceta. Chłop sobie normalnie trzepał. Co więcej miał zamiar się spuścić prosto w moje usta. Ale miał rację, nie miałem w tej kwestii nic do gadania. Jestem tu tylko kurwą na użytek każdego. Ta myśl powodowała, że mój zamknięty penisek próbował się wydostać z klatki. Jednak zanim zdążyłem ją dokończyć poczułem ciepłą, lepką, słoną substancję na języku. Spuścił się całkiem pokaźną ilością spermy.

    – A teraz suczko, proszę pokazać jak ładnie połykasz. – powiedział z zadowoleniem w głosie.

    Schowałem język do ust, nasienie spłynęło mi do gardła, przełknąłem i wystawiłem język z powrotem żeby pokazać, że nic nie zostało.

    – Ślicznie – poczułem jak wsuwa coś za pas na biodrach – zostawię ci kontakt do mnie. Chętnie sobie poużywam jeszcze takiej kurewki. – po tych słowach wyszedł. Potem przyszło jeszcze dwóch, ale tylko po to żeby się odlać. Mieli paskudnie smakujące szczyny. Potem długo nic się nie działo. Zaczynałem już się spodziewać, że zaraz przyjdzie Pan i zakończy się ta zabawa. Wtedy usłyszałem z piskiem opon zatrzymujący się samochód. Z zewnątrz dobiegał głos:

    – Dobra, nie pierdol, zapal sobie w tym czasie, muszę się odlać, bo nie mogę z pełnym pęcherzem do wypadku jechać.

    W toalecie rozbrzmiał dźwięk ciężkich butów. W mojej głowie od razu pojawiła się myśl “Policja… kurwa mać. Już po mnie. Zamkną mnie za jakiś ekshibicjonizm albo coś. Co za wstyd. Błagam nie wchodź dalej, użyj którejś z wcześniejszych kabin, błagam.” Kroki się zbliżały, ucichły przed moją kabiną. “Nie, nie, błagam nie”.

    – Ktoś tu jest? – usłyszałem przez drzwi. “Nikogo nie ma, odejdź, błagam!” pomyślałem.

    – Jestem policjantem. Słyszałem oddech, wszystko w porządku? – “Tak, idź stąd, błagam!”

    – Jeśli nie usłyszę odzewu, wchodzę, 5 sekund! – zakomendował. “NIE! ODEJDŹ!” moje myśli wrzeszczały, błagały o pomoc, ratunek, żeby Pan mnie ocalił.

    – Wchodzę! – powtórzył. “Koniec, wszystko stracone, jestem skończony.”. Usłyszałem skrzypnięcie drzwi, a potem ciszę.

    – Co to ma być? – powiedział po chwili. Nic nie odpowiedziałem. – To jakaś zabawa? Fetysz? Wystaw język na tak, schowaj na nie. – wystawiłem język.

    – Robisz tu za pisuar? – spytał.

    *Wystawiłem język*

    – Ktoś Cię pilnuje żeby nie stała Ci się krzywda?

    *Wystawiłem język*, chciałem mieć przynajmniej nadzieję, że tak jest.

    – Jesteś tu z własnej nieprzymuszonej woli?

    *Wystawiłem język*

    – Czyli mogę z Ciebie skorzystać?

    *Wystawiłem język*

    Wtedy usłyszałem rozpinanie spodni, poczułem zapach niedawno mytego penisa. Strumień najpierw poleciał na uda i tors, potem przesunął go na twarz by w końcu zalewać usta. Był ciepły, ale w smaku jak woda. Poczułem główkę jego penisa na języku. Nie przerywając sikania, wsunął penisa w rozwarte usta, a następnie do gardła. Zakrztusiłem się lekko, ale to go nie zniechęciło. W końcu poczułem, że skończył. Ale nie wyjmował penisa. Położył rękę na mojej głowie i zaczął mnie powoli posuwać. Stopniowo przyspieszał aż w pewnym momencie westchnął i poczułem jak spuszcza się prosto do gardła. Wyciągnął penisa, wytarł w moją maskę, poklepał mnie w policzek i wyszedł na odchodne mówiąc:

    – Dobra suka.

    Klęczałem tam jak sparaliżowany. Dziękowałem całemu światu za moje szczęście, że trafił się akurat ten jeden policjant, który zamiast mnie aresztować za zboczenie postanowił sobie poużywać. Chwilę po tym jak usłyszałem, że odjechali, do środka ktoś wszedł. Gdy zdjął mi maskę zobaczyłem, że to był Pan.

    – Kurwa całe szczęście, że się ten gliniarz nie zorientował. Dobra, kończymy na dziś. Nie ma, co losu kusić. – powiedział odpinając tyczkę od kostek. Liczyłem, że uwolni mnie całego ale on zapiął mi na szyi obrożę, dopiął smycz i zaczął mnie za sobą ciągnąć. Na zewnątrz było jeszcze ciemno. Pan podprowadził mnie do bagażnika, otworzył i wskazał ręką.

    – Pakuj się, nie będziesz taki obszczany na przednim fotelu jechać.

    Nie miałem siły, ochoty ani możliwości się kłócić. Usta dalej rozwierał mi knebel, ruch głową blokował mi hak, a ręce dalej były przypięte do pasa. W bagażniku zasnąłem, zmęczony całonocną przygodą. Obudziłem się, gdy zatrzymaliśmy się na parkingu. Pan kazał mi wysiąść z bagażnika i zaciągnął do mieszkania za smycz. Dopiero tam zdjął ze mnie cały sprzęt i pozwolił się iść wykąpać. Gdy wyszedłem nago z łazienki, siedział w salonie i coś klikał na laptopie.

    – No i jak się podobała noc naszej kurewce? – zagasił wesoło.

    – Było spoko, bałem się na początku i potem jeszcze jak ten policjant wszedł, ale po za tym podobało mi się. – odparłem.

    – A skąd Ty niby wiedziałeś, że to gliniarz był? – zapytał podejrzliwie.

    – A bo, buty tak charakterystycznie tupały, a wcześniej słyszałem jak mówił do kogoś, że mają jakiś wypadek to połączyłem kropki. – odpowiedziałem. Wolałem zostawić dla siebie fakt, że policjant też sobie poużywał.

    – Aha, no tak czy siak, cieszę, że Ci się podobało. Julia też była zachwycona nagraniem i tym pomysłem, więc być może nie był to ostatni taki wypad – powiedział uśmiechając się. Pierwszy raz widziałem żeby tak szczerze się uśmiechał. – A teraz wypierdalaj spać. Dzisiaj masz wolne, po takiej nocy Ci się należy.

    Gdy już leżałem w łóżku, poczułem, że moje podniecenie sięgało zenitu, więc powędrowałem dłonią do zamkniętego w klatce peniska i zacząłem masować jajka. Potem zsunąłem palce niżej i zacząłem się palcować. Doszedłem błyskawicznie strzelając spermą z klatki, po czym po prostu zasnąłem tak jak leżałem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sinner