Author: admin

  • Piesek dla Pani czesc 2

    Byłem bardzo podniecony na myśl, że znowu udamy się z moją Panią na sesję.
    Ona była dla mnie ideałem, wprost Boginią. Lubiłem seks z Nią, ale czasem potrzebowałem też dominacji. Jej ciało zawsze mnie niesamowicie podniecało, kształt, smak – chciałem wszystkiego, co było z Nią związane. Ona doskonale zdawała sobie sprawę z moich fascynacji i lubiła jeszcze bardziej przesuwać granice.
    Ostatnia wizyta jeszcze bardziej rozpaliła moją wyobraźnię, chciałem służyć u stóp Pani i wykonać każdy Jej rozkaz.
    Wszedłem jeszcze normalnie do apartamentu za moją Panią. Myślę, że była już rozpalona, myślała już jak się pobawimy.
    Byliśmy już w środku, drzwi się zamknęły… Nawet nie zdarzyłem się spojrzeć na Panią i tylko poczułem odepchnięcie i szept Pani:
    – A więc znowu tu jesteśmy, zaczynamy, na podłogę psie – mówiąc to lekko uśmiechnęła się.
    – Rozbieraj się do naga i widzę cię na kolanach twarzą do ściany.
    Posłusznie i jak najszybciej zdjąłem ubrania, powiesiłem na wieszaku i padłem na ziemię. Pani zdjęła kurtkę i buty.
    Spojrzała na mnie, rozszerzając mi nogi i spokojnie zaczęła dalej mówić:
    – Ostatnio było całkiem ciekawie, nowe doświadczenie, ale przyznaj, że nie była to ostra dominacja, widziałam twój wzrok jak patrzałeś na mnie – kontunuowała – byłam dla Ciebie najpiękniejszą na tym świecie i wiem, że nadal jestem. Wiem, że masz świra na punkcie Mojego ciała – wybuchowej mieszanki kobiecej delikatności i subtelnego zapachu moich intymnych zakamarków.
    – Dziś na początku ustalimy zasady, bo ostatnio chyba zapomnieliśmy o tym. Większość z nich już znasz, ale ostatnio musiałam tobie czasem je przypominać, więc …
    – Po pierwsze nie możesz się ruszać i mówić bez Mojego pozwolenia. Na każde pytanie, karę bądź nagrodę reagujesz : “Dziękuję Bogini”
    – Jako moja zabawka masz dostęp tylko poniżej moich kolan, ale oczywiście również za moim pozwoleniem.

    Po chwili Pani odeszła za kotarę. Czekałem wpatrzony w ścianę aż wróci, już za Nią tęskniłem.
    Podłoga była ze starych desek więc słyszałem każdy jej krok. Po dłuższej chwili wróciła. Poczułem delikanty kopniak w jaja.
    – Już jestem piesku, no to się zabawimy – powiedziała.
    Nagle dostałem mocniejszy kop – Pamiętasz na co się umawialiśmy? – nie podziękowałeś – powiedziała.
    – Przepraszam Pani i bardzo dziękuję – wyjąkałem
    – No początek nie jest najlepszy, ale zobaczymy czy się sprawdzisz.
    Pani nalożyla mi na głowę latexową maskę z otworem tylko na usta.
    – Muszę Cię najpierw przygotować do służby piesku. Wiem że marzysz aby służyc takiej Kobiecie jak Ja, ale nie wszystko co chcesz dostaniesz. Pewnie wystarczyłyby ci moje stopy, ale nie podjęłam jeszcze decyzji czy będziesz dziś je mieć w ustach. Prawdziwa dominacja, to jest to jest to co Ja chcę – pamiętaj!
    Czułem jak Pani zakłada mi kajdanki na ręce i nogi – potem nagle poczułem uścisk na moich jajach.
    – Dziś poprowadzę Cię na smyczy trochę inaczej – wtedy pociągnęla za smycz która była przywiązana do moich klejnotów.
    – Jak się podoba piesku, chyba dziś będziesz musiał chodzić tyłem, ale przynajmniej nie uderzysz się w głowę – drwiła.
    Poczułem szarpnięcie za smycz i próbowałem jak najszybciej poruszać się za Panią. Przechodziliśmy przez inne pokoje i ledwo nadzążałem za Nią.
    Testowaliśmy rożne meble bdsm, klatki itd
    W końcu doszliśmy do ostatnego pokoju.
    – Czekaj – powiedziała Pani i coś zaczęła robić.
    – Pamiętam zeszłego razu bardzo podbało się Tobie to miejsce. Mówiąc to podniosła mi głowę i gdzieś wsadziła.
    – Tak to dyby, ostatnio bardzo się tobie podobało, szczególnie jak lizałeś moje spocone stopy.
    Faktycznie jak zawsze Pani miała rację – nawet pozwoliła mi ostatnio dojść liżąc Jej piękne stopy. Z ograniczonymi ruchami głowy mogłem tylko spoglądać w dół, ale w tej chwili i tak miałem zasłonięte oczy.
    Myśl, że jestem unieruchomiony i zdany kompletnie na Jej łaskę doprowadzała mnie do obłędu.
    – Poczekaj chwilę – powiedziała Pani i odeszła na chwilę. Zacząłem myśleć, że może znowu pozwoli mi lizać swoje Stopy…
    – Nie dziś, najpierw zajmiesz się mną. Mam ochotę na orgazm – Usłyszałem odpinający się zamek i domyśliłem się, że ma body rozpinane w kroku.
    Podeszła bliżej i poczułem zapach Jej cipki i pupy.
    – Możesz lizać – rozkazała – postaraj się.
    Ze stojącym kutasem i ograniczonymi ruchami starałem się lizać Jej miejsca intymne. Czułem i słyszałem jak coraz bardziej się podnieca. Chwyciła mnie za głowę i mocno przycisnęła. Czułem jak przez Jej ciało przechodzą dreszcze i orgazm. Byłem niesamowicie podniecony, że pozwoliła mi bym ją teraz zaspokoił. Kutas stał na baczność.
    Po chwili odsunęla się i starciłem kontakt z Jej cipką.
    –        No spisałeś się piesku nie powiem, teraz zajmniemy się już Tobą.
    – Normalnie jak wiesz potrzebuję twojego porannego kutasa, jest taki twardy – westchnęła, ale dziś nie będziemy się nim bawić.   
    Zniknęła na chwilę , słuchając Jej kroków, czekałem, aż wróci. Trochę zaniepokoiłem się, że moj kutas nie będzie Jej dziś potrzebny, ale coż byłem gotowy na Jej każde zadanie…
    – Już jestem piesku, pozwoliłam Tobie na kontakt ze mną, ale teraz sprowadzę Cię z powrotem na ziemię…
    Poczułem że wciska mi coś do buzi – Tak przywitaj się ze swoim starym kolegą – to był sztuczny penis – ten sam, który używaliśmy ostatnio.
    – Pamiętasz go – ostatnio bardzo się Tobie podobał – w sumie nie wiem ile osób używało go od ostatniego razu. Czy to była niewolnica czy niewolnik i gdzie go miał. Ale w sumie to nie ważne bo wiem, że to Cie bardzo podnieca. Wpychała mi tego penisa prosto do gardła.
    Zacząłem się lekko dławić i to nie spodbało się mojej Pani
    – Nie podoba się? – rzekła
    Widząc brak reakcji z mojej strony lekko się zirytowała.
    – Co miałes mówić? Pamiętasz, zaraz Ci pokaże.
    Wepchneła mi penisa i kazała trzymać w ustach i nie puszczać. Odeszła za dyby i stanela za mną.
    – Licz z penisem w ustach!
    Widziałem co się stanie, po chwili otrzymałem pierwsze uderzenie batem, starałem się liczyć jednocześnie trzymając penisa w ustach.
    – Teraz się nauczysz jak mnie słuchać.
    Biła mnie dość mocno i cudem dojechaliśmy do 10 nie upuszczając penisa.
    – Dobra wracamy do zabawy – teraz już ładnie ssałem i trzymałem penisa, którego wpychała mi znów do gardła.
    Spojrzała na mojego kutasa i powiedziała:
    – Widzę że muszę Cie bardziej podkręcić – może już czas na to co najbardziej lubisz?
    – Tak Pani – odpowiedziałem.
    – Błagaj piesku – krzykneła.
    – Błagam Pani, proszę!

    Na chwilę odeszła i myślałem, co się teraz stanie.
    Po chwili poczułem żel na pośladkach.
    – Piesku, wiem że każdego mężczyznę można zaspokoić w inny sposób. W sumie nigdy tego nie próbowaliśmy i mam ochotę to sprawdzić. Poczułem, że coś wciska mi się powoli w tyłek.
    – Zrelaksuj się, to nie będzie boleć piesku. Znajdziemy twoja prostatę i się nią pobawimy.
    Byłem zaskoczony, ale czułem narastające podniecienie i pragnąłem trysnąć jak nie wiem co.

    Czułem innego rodzaju podniecenie i to bez dotykania kutasa, było to dziwne, ale chciałem więcej.
    W końcu zbliżał się orgazm.
    Pani wyczuła to i natychmiast wyciągnęła didlo z mojego tyłka.
    – I co chcesz tak skończyć? – spytała wyraźnie zadowolona.
    – Wołałbym lizać Pani Stopy Bogini – powiedziałem zdyszany.
    – Ale ich nie dostaniesz, masz myśleć o moim cudowym ciele teraz, jak pięknie wyglądam, jak pachnę …
    Po czym znów zaczeła masować mnie.
    Wyobrażałem sobie Jej ciało, cipkę, zapach a Ona masowała coraz mocniej.
    W końcu obficie zaczeło mi kapać z kutasa i trysnąłem na ziemię.
    – Bardzo dobrze piesku – chyba się podobało? I to jeszcze bez dotykania kutasa i bez kontaktu ze mną i moimi stopami – ucieszyła się, była z siebie zadowolona.

    – Aha i ostatnia zasada, wszystko co nabrudzisz musi być dokładnie wylizane, bo zapomnimy jak ostatnio. Nie zostawimy przecież bałaganu, prawda?
    Tym razem odsłoniła mi oczy. Podniosłem lekko głowę i zobaczyłem Ją – moją Panią.
    – Teraz masz chwilę, na którą długo czekałeś – zdjęła skarpetki i zaczęła jeździć bosą stopą po podłodze gdzie strzeliłem. Gęsta sperma powoli przenosiła się na Jej stopy.
    – Nie lubię tego, ale dziś zrobię wyjątek dla Ciebie piesku – szepnęła.
    Byłem po orgaźmie i rozwalony, ale nie mogłem nie przyjąć tej oferty.
    – Liż mi podeszwy, pięty i palce, aż nie będzie na nich twojego nasienia – rozkazała.
    – Jak szalony zacząłem lizać Jej podeszwy i przestrzenie pomiędzy palcami.
    Pani co chwilę dotykała drugą stopą podłogi by zebrać resztki mojej spermy.
    Poźniej opierała stopy o dyby na wysokości mojej głowy, ale tak że nie mogłem ich dotknąć.
    – Uroczo to wygląda, nie mogę się powstrzymać i muszę zrobić ci zdjęcie, i tak nikt Cię nie rozpozna w masce, ale pamiątka będzie – powiedziała.
    Wyjęła telefon i zrobiła parę zdjęć.
    – Dobrze a teraz znów możesz lizać moje nóżki.
    Skostniały i wydojony po ograźmie lizałem Jej podeszwy stóp, pięty i palce.
    Pani sporadycznie spoglądała na mojego kutasa
    – Podnieca Cię to piesku?
    – Tak Pani odpowiedziałem –  choć kutas nie stał tak jak wcześniej.
    – To prawdziwa dominacja, zazwyczaj liżesz mi stopy przed orgazmem i to cię nakręca – dziś jest odwrotnie.
    – Tak Pani odpowiedziałem.
    – Masz jeszcze 10 minut i moje stopy mają ślnić piesku.

    Lizałem Jej stopy językiem i czułem się spełniony. Po 10 minutach Pani stopy były już czyste i mokre od mojej śliny. Wytarła Je w mój brzuch i poszła się wykąpać.
    – Teraz zasłonię Tobie oczy i idę się wykąpać, czekaj grzecznie – powiedziała.
    Zostałem w dybach wydojony, ale szczęsliwy…
    cdn

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    KK
  • Moc talizmanu – dziewczyny w jacuzzi

    Woda w jacuzzi bulgotała cicho, gdy Ania, Kasia i Ola zanurzyły się w niej po szalonej sesji w saunie. Ich ciała wciąż drżały od niedawnych orgazmów, a skóra lśniła od mieszaniny potu i soków. Ania oparła głowę o brzeg, jej pełne piersi unosiły się na powierzchni wody, sutki twarde jak kamienie. Kasia leżała rozleniwiona, nogi lekko rozchylone, ręka bezwiednie opadała w dół, jakby szukała kolejnego dotyku. Ola, z włosami wciąż związanymi w wysoki kucyk, siedziała z wyciągniętymi nogami, palce bawiły się wokół wrażliwej cipki, która wciąż pulsowała po poprzednich doznaniach.

    — Kurwa, co myśmy zrobiły… — szepnęła Ania, przymykając oczy, gdy wspomnienie języka Oli między jej nogami sprawiło, że znów poczuła wilgoć.

    — Nie wiem, ale chyba chcę to zrobić jeszcze raz — odparła Ola, jej głos drżał z pożądania, gdy palce delikatnie rozcierały łechtaczkę.

    Kasia westchnęła głęboko, jej biodra uniosły się lekko nad wodą, jakby same szukały kontaktu.

    — Ja też… Chcę was obie jeszcze raz — przyznała, a jej słowa sprawiły, że Ania otworzyła oczy i spojrzała na nią z głodem.

    W tym momencie drzwi do pomieszczenia z jacuzzi otworzyły się z lekkim skrzypnięciem. Wszystkie trzy odwróciły głowy, ich ciała natychmiast się spięły, choć nie z obawy, a z nowej fali podniecenia. Do środka wszedł Marek, ubrany tylko w obcisłe kąpielówki, które ledwo kryły jego rosnącą erekcję. W dłoni trzymał ten sam talizman w kształcie kobiecych warg, który pulsował słabym, różowym blaskiem.

    — Przepraszam za zakłócenie — rzekł z uśmiechem, jego wzrok powoli przesuwał się po ich nagich ciałach, zatrzymując się na każdej krzywiźnie. — Ale nie mogłem oprzeć się pokusie, żeby do was dołączyć. To, co robiłyście przed chwilą… — jego głos stwardniał — było kurwa niesamowite.

    Ania poczuła, jak jej cipka kurczy się na te słowa, a sok znowu zaczęła wypływać. Kasia nieświadomie rozchyliła nogi jeszcze szerzej, jakby zapraszając go do spojrzenia. Ola przełknęła ślinę, jej palce przestały się poruszać, ale nie odsunęła ręki od cipki.
    — Skąd wiesz, co robiłyśmy? — zapytała Ola, jej głos był ochrypły, ale nie brzmiał wrogo, raczej ciekawie.

    Marek usiadł na brzegu jacuzzi, jego kolano prawie dotykało biodra Kasi. Talizman w jego dłoni zajaśniał nieco jaśniej.

    — Widziałem — powiedział prostym tonem, nie spuszczając wzroku z ich ciał. — I muszę przyznać, że byłem pod ogromnym wrażeniem. Nie każda kobieta potrafi tak się oddać rozkoszy.

    Ania poczuła, jak jej sutki stają się jeszcze twardsze. To nie było normalne. Powinna czuć się zawstydzona, że obcy mężczyzna je obserwował, ale zamiast tego jej cipka znowu zaczynała pulsować.

    — Często się tak bawicie? — zapytał Marek, jego palce ścisnęły talizman, a różowe światło rozbłysło na chwilę jaśniej.

    Kasia potrząsnęła głową, jej włosy przylepiały się do spoconej skóry.

    — Nie… to było pierwsze raz — przyznała, a jej głos brzmiał jak westchnienie.

    — Naprawdę? — Marek uniósł brwi, jego wzrok zatrzymał się na jej rozchylonych nogach, gdzie woda delikatnie muskała wargi cipki. — To znaczy, że jesteście dziewicami?

    Ola parsknęła nerwowo, ale nie zaprzeczyła. Ania poczuła, jak jej twarz płonie, ale nie z wstydu, a z podniecenia.

    — Tak… — szepnęła Kasia, jej palce same zsunęły się niżej, dotykając wrażliwego miejsca. — Ale teraz… teraz chyba chcemy więcej.

    Marek uśmiechnął się szeroko, jego oczy błyszczały z satysfakcji. Talizman znowu zapulsował, a powietrze w pomieszczeniu zdawało się gęstnieć.

    — W takim razie — rzekł, jego głos był niski i pełen obietnicy — chętnie wam pomogę. Rozdziewiczę was. Wszystkie trzy.

    Słowa zawisły w powietrzu, a dziewczyny nie były w stanie się oprzeć. Ania poczuła, jak jej cipka kurczy się z pragnienia, Kasia jęknęła cicho, a Ola nie mogła oderwać wzroku od wybrzuszenia w kąpielówkach Marka.

    — Tak — szepnęła Ania, jej głos był ledwo słyszalny, ale pełen zdecydowania. — Zrób to.

    Marek nie tracił czasu. Wstał i zdjął kąpielówki, odsłaniając swój twardy, gruby kutasa, który sterczał dumnie, żyły na nim pulsowały. Jego dłoń z talizmanem uniosła się, a różowe światło otoczyło wszystkie cztery postacie.

    — Najpierw chcę się wam przyjrzeć — powiedział, jego wzrok powoli przesuwał się po ich ciałach. — Każdej z was.

    Zaczął od Ani. Jego palce, bez dotykania, jakby prowadzone przez niewidzialną siłę, przesuwały się tuż nad jej skórą.

    — Twoje cycki — rzekł, a jego głos był pełen podziwu — są idealne. Pełne, jędrne, z tymi cudownymi, twardymi sutkami. — Jego wzrok zatrzymał się na jej piersiach, które unosiły się na wodzie. — Chciałbym je ssać, aż zaczniesz krzyczeć.

    Ania jęknęła, jej plecy wygięły się, a sutki stwardniały jeszcze bardziej. Marek przesunął wzrok niżej, na jej płaski brzuch, a potem na cipkę, która była już całkowicie odsłonięta, wargi lekko rozchylone, mokre i błyszczące.
    — A twoja cipka — ciągnął, jego oddech przyspieszył — jest taka ładna. Różowa, wilgotna, gotowa na mojego kutasa. — Jego palce poruszyły się, jakby chciał ją dotknąć, ale się powstrzymał. — Będziesz krzyczeć, kiedy cię rozdziewiczę, Aniu. Obiecuję ci to.

    Potem przeniósł uwagę na Kasię. Jej ciało leżało rozluźnione, ale jej oddech był płytki i przyspieszony.

    — Twoje biodra — rzekł, jego głos był teraz głębszy — są stworzone do tego, żeby je chwytać, kiedy będę cię pieprzył. — Jego wzrok przesunął się na jej nogi, długie i jędrne, lekko rozchylone. — A te nogi… obetnę je sobie na twoich barkach, kiedy będziesz jęczeć pod moim kutasem.

    Kasia jęknęła, jej palce znowu zsunęły się między nogi, rozcierając łechtaczkę.

    — Twoje cycki — ciągnął — są trochę mniejsze niż Ani, ale tak samo piękne. — Jego wzrok zatrzymał się na jej sutkach, które były twarde i wyprostowane. — I twoja cipka… — jego głos stwardniał — jest taka różowa, taka mokra. Nie mogę się doczekać, kiedy w nią wejdę.

    Na koniec spojrzał na Olę. Jej ciało było napięte, gotowe na dotyk. Jej pełne piersi unosiły się na wodzie, sutki ciemne i twarde.

    — Twoje cycki — rzekł Marek — są największe z was wszystkich. Pełne, ciężkie, idealne do ssania. — Jego wzrok przesunął się niżej, na jej cipkę, która była już całkowicie odsłonięta, wargi lekko rozchylone, mokre od soków. — A twoja cipka… — jego głos był teraz ochrypły — jest taka piękna. Różowa, wilgotna, gotowa na mojego kutasa. Będziesz krzyczeć, kiedy cię rozdziewiczę, Olu. Będziesz błagać o więcej.

    Ola jęknęła, jej palce znowu zaczynały pracować między nogami.

    — Proszę… — szepnęła, jej głos był pełen desperacji. — Dotknij mnie.

    Marek uśmiechnął się, jego oczy błyszczały z pożądania. Talizman w jego dłoni pulsował coraz jaśniej, a powietrze w pomieszczeniu stawało się coraz gęstsze.

    — Nie musisz mnie prosić — rzekł, jego głos był pełen obietnicy. — Zaraz was wszystkich dotknę. I zaraz was wszystkie rozdziewiczę.

    Jego dłoń z talizmanem opuściła się, a różowe światło otoczyło ich wszystkich, wzmacniając pożądanie do granicy bólu. Marek nie tracił czasu. Jego palce w końcu dotknęły Ani, przesuwając się po jej brzuchu, a potem niżej, aż dotknęły jej cipki. Ania jęknęła głośno, jej biodra uniosły się z wody.

    — Tak — szepnął Marek, jego palce zaczęły delikatnie masować jej łechtaczkę. — Jesteś taka mokra, Aniu. Tak gotowa.

    Jego druga dłoń dotknęła Kasi. Jej cipka była równie mokra, a kiedy jego palce wślizgnęły się między wargi, Kasia jęknęła, jej nogi rozchyliły się jeszcze szerzej.

    — Proszę — szepnęła, jej głos był pełen desperacji. — Proszę, nie przestawaj.

    Marek nie przestawał. Jego palce pracowały szybko, jego kutas pulsował z pożądania, gotowy na to, co miało nadejść. W końcu przeniósł uwagę na Olę. Jej cipka była równie mokra, a kiedy jego palce dotknęły jej łechtaczki, Ola krzyknęła, jej biodra uniosły się z wody.

    — Tak — szepnął Marek, jego głos był teraz ochrypły z pożądania. — Jesteście wszystkie gotowe. I zaraz was wszystkie rozdziewiczę.

    Jego słowa zawisły w powietrzu, a dziewczyny wiedziały, że nie ma już powrotu. Ich ciała płonęły z pożądania, a Marek był gotowy spełnić każdą ich fantazję. Jego kutas był twardy jak stal, gotowy na to, co miało nadejść. Talizman w jego dłoni pulsował coraz jaśniej, a powietrze w pomieszczeniu było nasycone pożądaniem.

    — Najpierw ty, Aniu — rzekł Marek, jego głos był pełen zdecydowania. — Chcę cię rozdziewiczyć jako pierwszą.

    Ania skinęła głową, jej oczy były pełne pragnienia. Marek podszedł bliżej, jego kutas był teraz tuż przed jej twarzą. Ania nie wahała się. Jej usta otworzyły się, a język wylizał kroplę pre-cumu z czubka jego kutasa.

    — Dobra dziewczynka — rzekł Marek, jego głos był pełen satysfakcji. — Teraz się położyj.
    Ania posłusznie położyła się na brzegu jacuzzi, jej nogi rozchyliły się szeroko, odsłaniając swoją mokrą, różową cipkę. Marek ukląkł między jej nogami, jego kutas był teraz tuż przed jej wejściem.

    — Jesteś pewna? — zapytał, choć wiedział, że odpowiedź jest oczywista.

    — Tak — szepnęła Ania, jej głos był pełen desperacji. — Proszę, zrób to.

    Marek nie tracił czasu. Jego kutas powoli wsunął się w jej cipkę, rozciągając ją, wypełniając. Ania krzyknęła, jej paznokcie wbiły się w brzeg jacuzzi, ale to nie był krzyk bólu, a rozkoszy.

    — Tak — jęknęła, jej głos był pełen ekstazy. — Tak, proszę, nie przestawaj.

    Marek nie przestawał. Jego biodra zaczęły poruszać się rytmicznie, jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej, coraz szybciej. Ania krzyczała, jej ciało drżało z rozkoszy, a sok z jej cipki spływał po jego kutasie, czyniąc go jeszcze bardziej mokrym.

    — Jesteś ciasna — rzekł Marek, jego głos był ochrypły z pożądania. — Ale taka kurwa mokra. Uwielbiam to.

    Jego dłoń przesunęła się na jej cycki, ściskając je, szczypiąc sutki, podczas gdy jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej. Ania krzyczała, jej ciało drżało z rozkoszy, a jej cipka kurczyła się wokół jego kutasa, jakby nie chciała go wypuścić.

    — Tak — krzyknęła, jej głos był pełen ekstazy. — Tak, proszę, nie przestawaj.

    Marek nie przestawał. Jego biodra poruszały się coraz szybciej, jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej, aż w końcu poczuł, jak jej cipka zaczyna pulsować wokół niego. Ania krzyknęła, jej ciało wygięło się w łuk, a sok z jej cipki trysnął na jego kutas, czyniąc go jeszcze bardziej mokrym.

    — Tak — krzyknął Marek, jego głos był pełen satysfakcji. — Tak, kurwa, weź to wszystko.

    Jego biodra poruszały się coraz szybciej, jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej, aż w końcu poczuł, jak jego nasienie zaczyna płynąć. Z głośnym rykiem wlał się w nią, wypełniając ją swoim nasieniem, podczas gdy Ania krzyczała z rozkoszy, jej cipka kurczyła się wokół jego kutasa, wyciskając z niego każdą kroplę.

    Kiedy Marek w końcu się wycofał, jego kutas był mokry od jej soków i jego nasienia. Ania leżała bez ruchu, jej ciało drżało od doznanych orgazmów, a jej cipka wciąż pulsowała.

    — Teraz ty, Kasia — rzekł Marek, jego głos był pełen obietnicy.

    Kasia nie protestowała. Jej cipka była mokra i gotowa, a kiedy Marek ukląkł między jej nogami, jej oddech przyspieszył. Jego kutas był wciąż twardy, gotowy na kolejne rozdziewiczenie. Kasia jęknęła, kiedy poczuła, jak jego czubek dotyka jej wejścia.

    — Proszę — szepnęła, jej głos był pełen desperacji. — Zrób to.

    Marek nie tracił czasu. Jego kutas powoli wsunął się w jej cipkę, rozciągając ją, wypełniając. Kasia krzyknęła, ale to nie był krzyk bólu, a rozkoszy.

    — Tak — jęknęła, jej głos był pełen ekstazy. — Tak, proszę, nie przestawaj.

    Marek nie przestawał. Jego biodra zaczęły poruszać się rytmicznie, jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej, coraz szybciej. Kasia krzyczała, jej ciało drżało z rozkoszy, a sok z jej cipki spływał po jego kutasie, czyniąc go jeszcze bardziej mokrym.

    — Jesteś taka ciasna — rzekł Marek, jego głos był ochrypły z pożądania. — Ale taka kurwa mokra. Uwielbiam to.

    Jego dłoń przesunęła się na jej cycki, ściskając je, szczypiąc sutki, podczas gdy jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej. Kasia krzyczała, jej ciało drżało z rozkoszy, a jej cipka kurczyła się wokół jego kutasa, jakby nie chciała go wypuścić.

    — Tak — krzyknęła, jej głos był pełen ekstazy. — Tak, proszę, nie przestawaj.

    Marek nie przestawał. Jego biodra poruszały się coraz szybciej, jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej, aż w końcu poczuł, jak jej cipka zaczyna pulsować wokół niego. Kasia krzyknęła, jej ciało wygięło się w łuk, a sok z jej cipki trysnął na jego kutas, czyniąc go jeszcze bardziej mokrym.

    — Tak — krzyknął Marek, jego głos był pełen satysfakcji. — Tak, kurwa, weź to wszystko.

    Jego biodra poruszały się coraz szybciej, jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej, aż w końcu poczuł, jak jego nasienie zaczyna płynąć. Z głośnym rykiem wlał się w nią, wypełniając ją swoim nasieniem, podczas gdy Kasia krzyczała z rozkoszy, jej cipka kurczyła się wokół jego kutasa, wyciskając z niego każdą kroplę.

    Kiedy Marek wycofał się z Kasi, jego kutas był mokry od jej soków i jego nasienia. Kasia leżała bez ruchu, jej ciało drżało od doznanych orgazmów, a jej cipka wciąż pulsowała.

    — I na koniec ty, Olu — rzekł Marek, jego głos był pełen obietnicy.

    Ola nie protestowała. Jej cipka była mokra i gotowa, a kiedy Marek ukląkł między jej nogami, jej oddech przyspieszył. Jego kutas był wciąż twardy, gotowy na ostatnie rozdziewiczenie. Ola jęknęła, kiedy poczuła, jak jego czubek dotyka jej wejścia.

    — Proszę — szepnęła, jej głos był pełen desperacji. — Zrób to.
    Marek nie tracił czasu. Jego kutas powoli wsunął się w jej cipkę, rozciągając ją, wypełniając. Ola krzyknęła, ale to nie był krzyk bólu, a rozkoszy.

    — Tak — jęknęła, jej głos był pełen ekstazy. — Tak, proszę, nie przestawaj.

    Marek nie przestawał. Jego biodra zaczęły poruszać się rytmicznie, jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej, coraz szybciej. Ola krzyczała, jej ciało drżało z rozkoszy, a sok z jej cipki spływał po jego kutasie, czyniąc go jeszcze bardziej mokrym.

    — Jesteś taka ciasna — rzekł Marek, jego głos był ochrypły z pożądania. — Ale taka kurwa mokra. Uwielbiam to.

    Jego dłoń przesunęła się na jej cycki, ściskając je, szczypiąc sutki, podczas gdy jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej. Ola krzyczała, jej ciało drżało z rozkoszy, a jej cipka kurczyła się wokół jego kutasa, jakby nie chciała go wypuścić.

    — Tak — krzyknęła, jej głos był pełen ekstazy. — Tak, proszę, nie przestawaj.

    Marek nie przestawał. Jego biodra poruszały się coraz szybciej, jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej, aż w końcu poczuł, jak jej cipka zaczyna pulsować wokół niego. Ola krzyknęła, jej ciało wygięło się w łuk, a sok z jej cipki trysnął na jego kutas, czyniąc go jeszcze bardziej mokrym.

    — Tak — krzyknął Marek, jego głos był pełen satysfakcji. — Tak, kurwa, weź to wszystko.

    Jego biodra poruszały się coraz szybciej, jego kutas wbijał się w nią coraz głębiej, aż w końcu poczuł, jak jego nasienie zaczyna płynąć. Z głośnym rykiem wlał się w nią, wypełniając ją swoim nasieniem, podczas gdy Ola krzyczała z rozkoszy, jej cipka kurczyła się wokół jego kutasa, wyciskając z niego każdą kroplę.

    Kiedy Marek wycofał się z Oli, jego kutas był mokry od jej soków i jego nasienia. Ola leżała bez ruchu, jej ciało drżało od doznanych orgazmów, a jej cipka wciąż pulsowała. Marek spojrzał na wszystkie trzy dziewczyny, ich ciała były pokryte potem i sokami, ich cipki pulsowały, a cycki unosiły się i opadały w rytm ich oddechów.

    — Teraz — rzekł Marek, jego głos był pełen satysfakcji — jesteście już nie dziewicami. I obiecuję wam, że to dopiero początek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Moc talizmanu – wspomnienia w jacuzzi

    Woda w jacuzzi falowała leniwie, jej gorąca, musująca powierzchnia owijała się wokół ich nagich ciał jak drugie skóra. Para unosiła się nad taflą, mieszając się z ciężkim, słodkawym zapachem potu i podniecenia. Marek siedział rozparty, jego kąpielówki zwisały luźno na biodrach, odsłaniając ciemne, kręcone włosy łonowe i pulsujący, półtwardy kutas, który powoli nabrzmiewał pod wpływem wspomnień dziewczyn. Jego palce bawiły się talizmanem w kształcie warg, przesuwając go między kciukiem a palcem wskazującym, jakby chciał przypomnieć im, do czego służy. Światło padające z sufitu odbijało się w kroplach wody na jego klatce piersiowej, podkreślając każdy mięsień, każdą bliznę – ślad po dawnych przygodach.

    Ania, wciąż rozpalona, przesunęła się bliżej, jej ręcznik zsunął się całkowicie, odsłaniając pełne, ciężkie piersi, których sutki sterczały twardo jak kamienie. Jej skóra lśniła od wilgoci, a między udami widać było ciemniejszy odcień – dowód na to, jak bardzo ją podnieciły własne słowa. Jej palce drżały, kiedy dotknęły wewnętrznej strony uda, tuż obok cipki, która pulsowała z pragnienia.

    — Dawid… — powtórzyła jego imię, jakby samo brzmienie go podniecało. — On lubił mnie dotykać w miejscach publicznych. Raz, na basenie, kiedy myślał, że nikt nie patrzy, wsunął rękę pod mój ręcznik i zaczął mnie pieścić. — Jej głos stał się ochrypły, kiedy wspomnienie wróciło z pełną siłą. — Czułam jego palce na mojej łechtaczce, a ja musiałam udawać, że nic się nie dzieje, podczas gdy obok biegali jacyś dzieciaki. Kurwa, myślałam, że oszaleję. — Jej oddech przyspieszył, a dłoń nieświadomie przesunęła się wyżej, aż dotknęła wilgotnych warg cipki. — Czasem, kiedy wracałam do domu, siadałam na łóżku i wkładałam sobie dwa palce, wyobrażając sobie, że to jego kutas we mnie wchodzi. — Jej palce zaczynały krążyć wokół łechtaczki, a jej biodra uniosły się lekko z wody. — Raz prawie krzyknęłam, kiedy sobie wyobraziłam, jakby mnie przycisnął do ściany i wpierdalał mi się bez litości.

    Marek obserwował ją z rosnącym pożądaniem, jego kutas nabrzmiewał z każdym słowem. Jego dłoń opuściła się pod wodę, muskając jej kolano, a potem powoli wspinając się wyżej, aż jego palce dotknęły jej cipki. Ania jęknęła cicho, kiedy poczuła, jak jego kciuk naciska na jej łechtaczkę, a palec wskazujący wsuwa się między wilgotne wargi.

    — A on cię kiedyś lizał? — zapytał, jego głos był teraz głęboki i pełen obietnic. — Czułaś kiedyś jego język na swojej cipce?

    Ania pokręciła głową, jej oczy zamgliły się z pożądania.

    — Nie… Zawsze się bałam, że to za dużo. Ale kurwa, jak bardzo chciałam. — Jej biodra uniosły się nieco, jakby szukały większego kontaktu z jego palcami. — Wyobrażałam sobie, jakby mnie rozłożył na łóżku, rozchylił mi nogi i zaczął lizać moją cipkę, aż bym krzyczała.

    Marek uśmiechnął się krzywo, jego palce zaczęły poruszać się szybciej, wciskając się głębiej między jej wargi.

    — A teraz? — zapytał, jego oddech stawał się coraz bardziej urywany. — Co byś zrobiła, gdybym cię teraz polizał?

    Ania jęknęła głośniej, jej palce zacisnęły się na krawędzi jacuzzi.

    — Kurwa, Marek… Proszę.

    Kasia, która słuchała ich z rosnącym niepokojem, nie mogła już dłużej wytrzymać. Jej ręka opuściła się pod wodę, a palce natychmiast znalazły jej cipkę, która była gorąca i mokra od podniecenia. Jej drugą dłoń przesunęła po swoich piersiach, ściskając sutki między palcami, aż poczuła ukłucie bólu zmieszane z rozkoszą.

    — Ja z Tomkiem robiłam więcej — powiedziała, jej głos drżał z napięcia. — On uwielbiał, kiedy mu ssałam kutasa. — Jej palce zaczęły krążyć wokół łechtaczki, a jej biodra poruszały się w rytm własnych dotyków. — Raz kazał mi klęknąć przed nim w jego pokoju, kiedy jego kolacja stygła na stole. Miałam na sobie tylko jego koszulkę, a on siedział na krześle i patrzył, jak otwieram usta, żeby go wziąć. — Jej oddech stał się cięższy, a jej palce poruszały się szybciej. — Kiedy w końcu skończył mi w usta, kazał mi pokazać, ile zdołałam połknąć. Otworzyłam usta, a jego nasienie ciekło mi po brodzie. — Jej palce wcisnęły się głębiej, a jej biodra uniosły się z wody, jakby szukały większej penetracji. — Potem kazał mi się położyć na łóżku i rozłożyć nogi, a on lizał mnie, aż myślałam, że oszaleję.

    Marek nie mógł oderwać wzroku od jej ruchów. Jego druga dłoń opuściła się pod wodę, szukając jej cipki. Kiedy jego palce dotknęły jej łechtaczki, Kasia jęknęła głośno, jej ciało drżało z rozkoszy.

    — A on cię kiedyś pieprzył w dupę? — zapytał, jego głos był teraz pełen chęci. — Czułaś kiedyś jego kutasa w swojej dupie?

    Kasia pokręciła głową, ale jej oczy rozbłysły z ciekawością.
    — Nie… Ale kurwa, jak bardzo chciałam. — Jej palce poruszały się szybciej, a jej oddech stał się płytki. — Wyobrażałam sobie, jakby mnie rozebrał, rozłożył na łóżku i zaczął mnie pieprzyć w dupę, aż bym krzyczała z bólu i rozkoszy.

    Marek jęknął, jego kutas był teraz w pełni twardy, pulsujący z pragnienia. Jego palce wcisnęły się głębiej w cipkę Kasi, a kciuk nacisnął na jej łechtaczkę.

    — A teraz? — zapytał, jego głos był teraz pełen obietnic. — Co byś zrobiła, gdybym cię teraz wziął w dupę?

    Kasia jęknęła, jej ciało drżało z podniecenia.

    — Kurwa, Marek… Weź mnie. Proszę.

    Ola, która do tej pory słuchała w milczeniu, nagle się odezwała. Jej głos był cichszy, ale pełen napięcia, które rosło z każdą sekundą. Jej dłonie spoczywały na krawędzi jacuzzi, ale jej palce nerwowo ugniatały ręcznik, jakby szukały ujścia dla nagromadzonej energii.

    — Ja z moim chłopakiem, Markiem, robiłam… inne rzeczy — powiedziała, jej twarz poczerwieniała, ale nie przestawała mówić. — On lubił, kiedy mu się ocierałam. Nie chciał, żebym mu robiła loda, bo bał się, że go gryzę, ale lubił, kiedy siadałam na nim okrakiem i pocierałam się o niego, aż skończył. — Jej głos stał się bardziej ochrypły, kiedy wspomnienie wróciło. — Raz zrobiłam to w jego samochodzie, na parkingu pod blokiem. Było późno, a ja miałam na sobie tylko krótką spódniczkę i jego bluzę. — Jej palce zacisnęły się na krawędzi jacuzzi, jakby chciały zacisnąć się na czymś innym. — Siadłam na nim okrakiem, a on ściągnął mi majtki na bok. Czułam, jak jego kutas ociera się o moją cipkę, a ja musiałam udawać, że nic się nie dzieje, kiedy ktoś przechodził obok. — Jej oddech przyspieszył, a jej palce zaczęły nerwowo bawić się jej sutkami. — Kiedy skończył, jego nasienie ciekło mi po udach, a ja musiałam iść do domu, czując, jak mi schodzi po nogach.

    Marek nie mógł już dłużej wytrzymać. Jego kutas pulsował z pragnienia, a talizman na brzegach jacuzzi zaczynał lśnić jaśniej, jakby reagował na ich opowieści. Przesunął się na środek, tak że wszystkie trzy dziewczyny były w zasięgu jego rąk. Jego kąpielówki zsunęły się całkowicie, odsłaniając jego twardy, lśniący kutas, który wystrzelił na powierzchnię wody, gotowy do działania.

    — Kurwa, dość gadania — wysyczał, jego głos pełen był pożądania. — Chcę, żebyście mi teraz zrobiły loda. Wszystkie trzy. Na zmianę.

    Ania nie czekała na drugie zaproszenie. Jej oczy rozbłysły z pożądania, a jej ręce natychmiast opadły pod wodę, szukając jego kutasa. Kiedy jej palce otoczyły jego twardy członek, jęknęła cicho, czując, jak pulsuje pod jej dotykiem. Przysunęła się bliżej, jej usta otworzyły się, a język wysunął, gotowy do działania. Jej dłoń owinęła się wokół podstawy jego kutasa, a potem powoli, centymetr po centymetrze, zaczęła go wprowadzać do swoich ust.

    — Jebany kurwa… — Marek syknął, kiedy ciepło jej ust otoczyło jego żołądź. Jego palce wpiły się w jej włosy, kierując jej ruchy. — Tak, ssij go głębiej, suko.

    Ania posłusznie wsunęła go głębiej, aż poczuła, jak jego czubek uderza w tylną ściankę jej gardła. Jej oczy łzawiły się lekko, ale nie przestawała. Jej policzki zapadały się, kiedy ssała go z całych sił, a jej język krążył wokół jego trzonu, masując każdą żyłę, każdy centymetr jego kutasa. Jej ślina spływała po jego kutasie, mieszając się z wodą z jacuzzi, tworząc pianę, która pokrywała jego jaja. Marek jęczał, jego biodra unosiły się niecierpliwie, wpychając się w jej usta coraz głębiej.

    — Kurwa, jesteś w tym dobra — wysapał, jego palce zacisnęły się na jej włosach. — Ssij go, suko. Chcę poczuć, jak twoje gardło się zaciska.

    Ania jęknęła w odpowiedzi, jej ruchy stawały się coraz bardziej desperackie. Jej usta ściskały go mocno, a język krążył wokół jego żołędzi, kiedy cofała się do czubka. Jej dłoń ścisnęła jego jaja, delikatnie ugniatając je, kiedy jej usta pracowały nad jego kutasa. Marek jęczał głośno, jego palce zacisnęły się na jej włosach, przytrzymując ją na miejscu, kiedy jego kutas zaczynał pulsować.

    — Teraz ty — powiedział nagle, pchając Anię delikatnie na bok. Jego spojrzenie skierowało się na Kasię, która już czekała, jej usta były wilgotne, a oczy pełne pożądania.

    Kasia nie potrzebowała zachęty. Przysunęła się natychmiast, jej dłoń zastąpiła dłoń Ani, ściskając jego kutasa u podstawy. Jej język wysunął się, muskając najpierw żołądź, a potem powoli obwodziąc całą długość jego członka. Kiedy w końcu otworzyła usta i wzięła go do środka, Marek jęknął głośno. Kasia nie traciła czasu. Jej głowa zaczęła poruszać się szybko, jej usta ściskały go mocno, a język krążył wokół jego trzonu, kiedy cofała się do żołędzi. Jej ręce chwyciły jego uda, jakby szukała oporu, kiedy jej głowa poruszała się coraz szybciej. Ślina ciekła jej z kącików ust, spływając po jego jajach, a potem kapała z powrotem do wody.

    — Kurwa, tak… — Marek zamknął oczy na chwilę, jego palce zacisnęły się na jej ramionach. — Ssij go, suko. Chcę poczuć, jak twoje gardło się zaciska.

    Kasia posłusznie wsunęła go głębiej, aż poczuła, jak jego kutas uderza w jej gardło. Zaczęła dławić się lekko, ale nie przestawała. Jej ręce chwyciły jego uda mocniej, a jej paznokcie wbiły się w jego skórę, kiedy jej głowa poruszała się coraz szybciej. Jej oczy łzawiły się, ale nie przestawała, jej usta pracowały nad jego kutasa z desperacją, jakby chciała go wyssać do ostatniej kropli.
    — Dość — wysyczał Marek, wyciągając się z jej ust z mokrym plaśnięciem. Jego kutas był teraz mokry i lśniący od śliny, a żyły pulsowały pod napiętą skórą. — Teraz twoja kolej — powiedział, patrząc na Olę, która czekała z niecierpliwością, jej palce bawiły się jej własną cipką pod wodą.

    Ola nie potrzebowała dwóch zaproszeń. Przysunęła się natychmiast, jej usta otworzyły się szeroko, a język wysunął, gotowy przyjąć jego kutasa. Jej dłoń owinęła się wokół jego trzonu, kierując go do swoich ust. Kiedy w końcu wzięła go do środka, jej policzki zapadły się, a oczy zamknęły z rozkoszy. Jej głowa zaczęła poruszać się w przód i w tył, jej usta ściskały go mocno, a język krążył wokół jego żołędzi, kiedy cofała się do czubka. Jej ręce chwyciły jego biodra, szukając oporu, kiedy jej głowa poruszała się coraz szybciej. Ślina ciekła jej z kącików ust, mieszając się z wodą z jacuzzi, tworząc pianę, która pokrywała jej brodę.

    — Jebana kurwa, tak… — Marek jęczał, jego palce wpiły się w jej włosy, kierując jej ruchy. — Ssij go, suko. Chcę, żebyś go wzięła całego.

    Ola posłusznie wsunęła go głębiej, aż poczuła, jak jego kutas uderza w jej gardło. Zaczęła dławić się, ale nie przestawała. Jej ręce chwyciły jego biodra mocniej, a jej paznokcie wbiły się w jego skórę, kiedy jej głowa poruszała się coraz szybciej. Jej oczy łzawiły się, ale nie przestawała, jej usta pracowały nad jego kutasa z desperacją, jakby chciała go wyssać do ostatniej kropli. Jej język krążył wokół jego trzonu, masując każdą żyłę, każdy centymetr jego kutasa, kiedy cofała się do żołędzi.

    — Kurwa, zaraz skończę — wysyczał Marek, jego biodra unosiły się niecierpliwie, wpychając się w jej usta coraz głębiej. — Chcę skończyć w twoich ustach, suko. Chcę, żebyś wszystko połknęła.

    Ola jęknęła w odpowiedzi, jej ruchy stawały się coraz bardziej desperackie. Jej usta ściskały go mocno, a język krążył wokół jego trzonu, kiedy cofała się do żołędzi. Marek jęczał głośno, jego palce zacisnęły się na jej włosach, przytrzymując ją na miejscu, kiedy jego kutas zaczynał pulsować. Jego biodra uniosły się gwałtownie, wpychając się w jej usta do końca, aż poczuł, jak jego nasienie wypełnia jej gardło.

    — Teraz… — syknął, jego ciało drżało z rozkoszy, kiedy jego nasienie zaczęło tryskać z jego kutasa prosto do jej ust.

    Ola połykała szybko, starając się nie uronić ani kropli, kiedy jego kutas pulsował w jej ustach. Jej gardło pracowało, połykając każdą porcję jego nasienia, a jej usta ściskały go mocno, jakby chciały wyssać z niego ostatnią kroplę. Marek jęczał, jego ciało drżało z rozkoszy, kiedy w końcu wyciągnął się z jej ust, jego kutas lśniący od jej śliny i własnego nasienia. Ola oblizała usta, jakby chciała zachować jego smak, a potem uśmiechnęła się do niego krzywo.

    — Smakuje lepiej, niż myślałam — powiedziała, jej głos był ochrypły i pełen satysfakcji.

    Marek uśmiechnął się, jego kutas zaczynał już znów twardnieć. Jego spojrzenie przeniosło się na wszystkie trzy dziewczyny, ich oczy pełne były pożądania i gotowości na więcej.

    — Myślicie, że to wszystko? — zapytał, jego głos pełen był obietnic. — Dopiero się rozkręcamy.

    Jego dłoń opuściła się pod wodę, szukając cipki Ani. Kiedy jego palce dotknęły jej łechtaczki, Ania jęknęła, jej biodra uniosły się z wody, szukając większego kontaktu. Marek uśmiechnął się, wiedząc, że ta noc dopiero się zaczyna. Woda w jacuzzi wciąż bulgotała, a ich ciała były rozpalone i gotowe na wszystko, co miał im do zaoferowania. Talizman na brzegach jacuzzi lśnił jaśniej, jakby reagował na ich pożądanie, a Marek wiedział, że ta noc będzie długa i pełna rozkoszy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski

    Jeżeli opowiadania Wam się podobają to proszę o komentarz to będę kontynuował serię. Jeżeli macie jeszcze jakiś pomysł na historie to  chętnie się nad nią pochylę.

  • Moc talizmanu – Czerwony blask talizmanu

    Drzwi do sali z jacuzzi otworzyły się z impetem, uderzając o ścianę z głośnym trzaskiem. Marek, jeszcze rozluźniony po orgazmie, podniósł głowę z opóźnieniem, gdy dwa cienie rzucone przez ostre światło z korytarza padły na ich nagie ciała. Dwoje mężczyzn w uniformach ochrony stało w progu, ich twarze wykrzywione obrzydzeniem. Starszy z nich, z siwiejącymi skroniami i wypukłymi żyłami na szyi, uniósł dłoń w geście nakazującym natychmiastowe zaprzestanie.

    — Co to, do cholery, ma być?! — Jego głos był chrapliwy, pełen oburzenia. — Natychmiast wynocha z basenu! To miejsce publiczne, nie burdel!

    Ania, jeszcze z ustami mokrymi od nasienia Marka, instynktownie zasłoniła piersi rękami, choć woda i tak ukrywała większość jej ciała. Kasia i Ola, wytrącone z transu pożądania, spojrzały na siebie z przerażeniem, jakby dopiero teraz uświadomiły sobie, jak daleko zaszły. Marek, mimo że jego kutasa już zaczynała tracić twardość, nie spuszczał wzroku z ochroniarzy. W jego głowie błyskawicznie przemknęła myśl o talizmanie — leżał nadal na brzegu, słabo pulsując czerwonym blaskiem, jakby drwiąc z sytuacji.

    — Spokojnie, panowie, to tylko nieporozumienie — rzekł Marek, starając się brzmieć pewnie, choć czuł, jak adrenalina wypiera z niego resztki rozkoszy. — Zaraz wychodzimy.

    — Natychmiast — powtórzył młodszy ochroniarz, jego wzrok przeskakiwał między nagimi ciałami kobiet a zwisającym członkiem Marka. — I niech pan nie myśli, że to się skończy na wyrzuceniu. Zarząd dostanie nagranie z monitoringu.

    Marek poczuł, jak coś ściska go w żołądku. Nie obawa przed konsekwencjami, ale frustracja. Ta chwila, ten niekończący się strumień przyjemności, został brutalnie przerwany. Z westchnieniem podniósł się z wody, nie dbając o to, że krople spływają po jego ciele. Kobiety pospiesznie podążyły za nim, chwytając ręczniki z półki przy wyjściu. Ania owinęła się nim tak ciasno, jakby chciała zniknąć pod jego fałdami.

    Na parkingu, wilgotne powietrze wieczoru owiewało ich chłodem, kontrastując z gorącem, które jeszcze przed chwilą płonęło w ich ciałach. Marek rzucił ostatnie spojrzenie na budynek spa, gdzie za jedną ze sztucznie oświetlonych szyb majaczyła sylwetka ochroniarza. Wsiadł do samochodu pierwszy, nie czekając na pozostałe. Silnik zaryczał, gdy przekręcił kluczyk, jakby i on był sfrustrowany przerwaną zabawą.

    Przez następne dni wszystko wróciło do normy — lub raczej do jej iluzji. Marek budził się rano obok Ali, której ciało, choć wciąż pożądane, nie rozpalało go już tak jak przedtem. Praca w biurze była monotonna, a kolorowe wykresy na ekranie komputera blakły w porównaniu z żywymi obrazami, które miał w pamięci. Siłownia przynosiła ulgę, ale nawet podnoszenie ciężarów nie rozładowywało napięcia, które narastało w nim z każdym dniem. Wieczory spędzał z Ali na kanapie, oglądając filmy — ona wtulona w jego ramię, on myślami gdzie indziej.

    Aż w końcu, podczas kolacji w czwartek, Ali wspomniała o weekendowych planach.

    — Pamiętasz, że jedziemy do mamy? — spytała, nabijając widelec sałatą. — Będzie cała rodzina, nawet Magda z córką przyjeżdża.

    Marek uniósł wzrok znad talerza. Magda. Jego młodsza szwagierka, ta o kasztanowych włosach i zielonych oczach, które zawsze wydawały mu się zbyt prowokujące jak na rodzinne spotkania. A obok niej… jego osiemnastoletnia bratanica, Ola — nie, nie ta Ola, ale młodsza wersja, świeża, niedoświadczona, z tymi krągłościami, które dopiero zaczynały się kształtować.

    — Ah, tak — odparł, starając się, by jego głos brzmiał obojętnie. — Zapomniałem.

    Ali nie zauważyła drgnienia jego powiek ani tego, jak palce zacisnęły się na widelcu. Nie widziała też uśmiechu, który powoli rozciągał mu usta — uśmiechu, który obiecywał, że ten weekend nie będzie nudny. Ani trochę.
    Piątkowy wieczór zapadał nad domem teściowej Ali, gdy Marek i jego żona wjechali na podjazd, oświetlony bladym światłem latarni. Samochód zatrzymał się z lekkim zgrzytem żwiru pod kołami, a Marek już czuł, jak jego ciało napina się w oczekiwaniu. Obok niego Ala westchnęła, wycierając zmęczonym gestem twarz.

    — No wreszcie — mruknęła, otwierając drzwi. — Mama pewnie już nas wypatruje.

    Marek wysiadł, rozciągając się nieznacznie, by ukryć rosnącą erekcję. Powietrze było chłodne, ale w środku, za drzwiami, czekało ciepło — nie tylko od kominka, ale i od obecności Magdy. Uśmiechnął się do siebie, przypominając sobie, jak jej ciało wyglądało ostatnim razem, gdy ją widział — obcisłe dżinsy, sweter podkreślający krągłości, i ten sposób, w jaki się poruszała, jakby każdy krok był zaproszeniem.

    W środku panował gwar. Teściowa, pani Krystyna, krzątała się przy stole zastawionym półmiskami z przekąskami, a w kącie, na kanapie, Magda śmiała się z czymś, co mówił jej mąż, Grzegorz. Jej głowa była odrzucona do tyłu, odsłaniając długi, smukły kark, który Marek natychmiast wyobraził sobie pokryty pocałunkami. Ola, jej córka, siedziała skulona przy kominku, wpatrując się w ogień z tym samym niepokojącym skupieniem, które Marek zauważył u niej w jacuzzi. Ta mała suka na pewno pamięta, pomyślał, czując, jak talizman w jego kieszeni lekko drga, jakby reagując na jego myśli.

    — Marek, kochanie, chodź, usiądź — zawołała teściowa, machając ręką. — Ala, pomóż mi z tymi kieliszkami.

    Ala posłusznie podeszła do stołu, a Marek usiadł na wolnym fotelu, tak, by mieć Magdę w zasięgu wzroku. Jej mąż, Grzegorz, był już lekko pijany, jego twarz miała ten rozluźniony wyraz, który zapowiadał, że niebawem zasnie. Marek obserwował, jak Magda odstawia kieliszek, a jej palce muskają się z palcami męża — gest automatyczny, pozbawiony namiętności. Idealnie, pomyślał.

    — No, opowiadaj, Marek, jak tam w pracy? — zapytała teściowa, nalewając mu wódki.

    — Spoko, spoko — odparł, upijając łyk i czując, jak alkohol rozlewa się po jego żyłach, dodając mu odwagi. — Nic nowego.

    Magda obróciła się lekko w jego stronę, a jej kolano oparło się o oparcie kanapy, napinając materiał dżinsów na udach. Marek nie mógł oderwać wzroku od tego miejsca, gdzie tkanina wciskała się między jej nogi, zarysowując kształt, który znał aż za dobrze.

    — A ty, Magda? — zapytał, celowo obniżając głos. — Co u ciebie?

    Jej usta wygięły się w uśmiechu, który nie sięgał oczu.

    — Wszystko jak zawsze. Praca, dom, Ola… — Wzruszyła ramionami, a ruch ten sprawił, że jej biust uniósł się nieznacznie pod swetrem. — Czasem chciałoby się czegoś więcej.

    Marek poczuł, jak talizman w jego kieszeni nagrzewa się, jakby reagując na jej słowa. O tak, ona też tego chce, pomyślał, przesuwając palce po materialne kieszeni, by poczuć jego kształt — miękkie, wilgotne usta wykute w rubinie.

    — Czasem trzeba sobie to “więcej” wziąć — powiedział, patrząc jej prosto w oczy.

    Magda zamrugała, a jej źrenice rozszerzyły się nieznacznie. Marek wiedział, że talizman już działa, że jego słowa przenikają przez jej umysł, budząc coś, czego sama nie rozumiała. Ale zanim zdążył powiedzieć cokolwiek więcej, Ala wstała od stołu z westchnieniem.

    — Dość na dziś. Idę się położyć — oznajmiła, rzucając Markowi spojrzenie, które miało być ostrzeżeniem, ale on tylko uniósł kieliszek w jej stronę.

    — Dobranoc, kochanie — rzekł, nie odrywając wzroku od Magdy.

    Gdy Ala wyszła, a za nią podążyli dziadkowie i zmęczone dzieci, w pokoju zostało tylko troje dorosłych i śpiący półprzytomnie Grzegorz. Ola zerknęła na Marka spod rzęs, zanim zniknęła w korytarzu, a on poczuł, jak jego członek drga w spodniach. Później, obiecał sobie. Najpierw Magda.

    — No, chyba ja też pójdę spać — mruknął Grzegorz, przeciągając się. — Magda, idziesz?

    — Za chwilę — odparła, nie spoglądając na niego. — Jeszcze skończę drinka.

    Grzegorz kiwnął głową i powłóczył się w stronę sypialni, a drzwi zamknęły się za nim z cichym kliknięciem. Marek i Magda zostali sami. Ona siedziała na kanapie, a on w fotelu, ale przestrzeń między nimi była naładowana, jakby powietrze stało się gęste i lepkie.

    — Wiesz, że jesteś piękna? — zapytał Marek, odstawiając kieliszek.

    Magda uniosła brwi, ale nie zaprzeczyła. Talizman działał — widział to po tym, jak jej palce zacisnęły się na brzegu kanapy, jak jej oddech stał się płytszy.

    — Marek… — zaczęła, ale urwała, gdy on wstał i podszedł do niej.
    Stanął tuż przed nią, tak blisko, że jego kolana dotykały jej ud. Jej zapach — mieszanina perfum, alkoholu i czegoś słodkiego, kobiecego — uderzył go w nozdrza. Marek pochylił się, a jego dłoń spoczęła na oparciu kanapy, obok jej głowy.

    — Nie udawaj, że tego nie chcesz — szepnął, a jego palce drugiej ręki sunęły po jej ramieniu, aż do dekoltu.

    Magda drgnęła, ale nie cofnęła się. Jej pierś uniosła się, gdy wciągnęła powietrze, a Marek poczuł, jak jego własny oddech staje się szybszy.

    — To nie jest dobry pomysł — wyszeptała, ale jej głos brzmiał słabo, jakby sama nie wierzyła w to, co mówi.

    — A kto mówi o dobrych pomysłach? — Jego palce zsunęły się niżej, muskając górny guzik jej swetra. — Chodzi o to, czego naprawdę chcesz.

    Jej powieki opadły, a usta rozchyliły się nieznacznie. Marek nie mógł się powstrzymać — pochylił się i przywarł swoimi ustami do jej szyi, czując, jak jej puls przyspiesza pod jego językiem. Magda jęknęła cicho, a jej ręce uniosły się, jakby chciała go odepchnąć, ale ostatecznie spoczęły na jego biodrach, zaciskając się na materialu jego spodni.

    — Marek, przestań — szepnęła, ale jej palce wpiły się w jego ciało, przyciągając go bliżej.

    — Nie chcesz, żebym przestawał — odparł, a jego ręka zsunęła się niżej, pod materiał swetra, aż dotknął nagiej skóry jej brzucha. Była gorąca, miękka, a jej mięśnie drgnęły pod jego dotykiem. — Jesteś mokra, prawda? Już teraz.

    Magda jęknęła głośniej, gdy jego palce sunęły wyżej, aż do krawędzi jej biustonosza. Jej sutki były twarde, wyczuwalne nawet przez materiał, a gdy Marek ścisnął jeden między kciukiem a palcem wskazującym, usłyszał, jak jej oddech zamienia się w krótki, urywany jęk.

    — Boże… — wyszeptała, a jej głowa opadła na oparcie kanapy.

    Marek nie czekał dłużej. Jego usta znów znalazły się na jej szyi, a ręka zsunęła się niżej, rozpinając guzik jej dżinsów. Suwak zaszczekał głośno w ciszy pokoju, a Magda drgnęła, ale nie protestowała, gdy jego palce wsunęły się pod materiał jej majtek.

    Była gorąca. Wilgotna. Jej wargi sromowe były miękkie, a gdy Marek wsunął palec między nie, poczuł, jak jej ciało reaguje natychmiast — mięśnie zaciskające się wokół jego palca, jakby chciały go wessąć głębiej.

    — Kurwa, jaka jesteś mokra — wychrypiał, pocierając jej łechtaczkę kolistymi ruchami. — Myślałaś o tym, prawda? O tym, żebym cię dotykał.

    — Tak… — przyznała, a jej biodra uniosły się nieznacznie, szukając większego kontaktu. — Tak, kurwa, myślałam.

    Marek uśmiechnął się triumfalnie. Talizman działał perfekcyjnie — jej opór topniał z każdą sekundą, zastępowany przez czystą, zwierzęcą potrzebę. Ale zanim zdążył pójść dalej, Magda nagle odsunęła się, jej oczy rozwarły się szeroko.

    — Nie — powiedziała, ale jej głos drżał. — Nie tutaj. On… on może wrócić.

    Marek spojrzał na drzwi sypialni, za którymi chrapał Grzegorz. Miał rację — nie było sensu ryzykować. Ale to nie znaczyło, że musi przerywać.

    — Więc gdzie? — zapytał, nie przerywając ruchów palców.

    Magda jęknęła, jej ciało drżało pod jego dotykiem.

    — Łazienka — wydusiła. — Jest… jest prysznic.
    Marek poczuł, jak jego członek twardnieje jeszcze bardziej na myśl o tym, jak będzie wyglądała pod strumieniem wody, nagą, z wodą spływającą po jej krągłościach. Wycofał rękę, a Magda westchnęła z frustracją, ale on tylko uśmiechnął się i cofnął o krok.

    — Idź — rzekł, wskazując głową korytarz. — Ja zaraz dołączę.

    Magda wstała, jej nogi drżały lekko, a gdy przechodziła obok niego, Marek nie mógł się powstrzymać — chwycił ją za biodro i przyciągnął do siebie, wciskając swoją erekcję w jej pośladki. Poczuł, jak jej ciało drży w odpowiedzi, a potem odsunęła się i poszła w stronę łazienki, kołysząc biodrami w sposób, który miał go doprowadzić do szaleństwa.

    Gdy drzwi łazienki zamknęły się za nią, Marek wyjął talizman z kieszeni. Trzymał go w dłoni, czując, jak jego powierzchnia pulsuje lekko, jakby żyła. Teraz, pomyślał. Teraz ją wezmę.

    W łazience Magda oparła się o drzwi, jej serce waliło jak szalone. Co ja, do cholery, robię? — myślała, ale jej ciało nie kłamało. Była mokra, gorąca, gotowa. Odwróciła się i spojrzała na swoje odbicie w lustrze — policzki zarumienione, usta rozchylone, oczy błyszczące. Wyglądała jak kobieta, która za chwilę zostanie pieprzona — i to dokładnie tym była.

    Powoli zdjęła sweter, odsłaniając czarny, koronkowy biustonosz, który podkreślał jej piersi — średnie, ale idealnie kształtne, z twardymi brodawkami, które wystawały spod materiału. Jej palce drżały, gdy rozpięła biustonosz, uwalniając piersi. Powietrze w łazience było chłodne, ale jej skóra płonęła.

    Zsunęła dżinsy, a wraz z nimi czarne, koronkowe stringi, które przylepiały się do jej wilgotnej cipki. Jej łono było gładkie, wargi sromowe pełne, lekko rozchylone, a łechtaczka nabrzmiała i lśniąca. Przesunęła palcami po sobie, jęcząc cicho, ale nie chciała kończyć sama. Chciała ego. Chciała Marka.

    Otworzyła drzwi kabiny prysznicowej i włączyła wodę, czekając, aż się nagrzeje. Gdy pierwsze krople spadły na jej skórę, zamknęła oczy, wyginając plecy w łuk. Woda spływała po jej piersiach, zbierając się na brodawkach, zanim spłynęła niżej, po brzuchu, aż między nogi. Magda rozstawiła nogi nieznacznie, pozwalając strumieniowi wodnemu masować jej wrażliwe miejsce.

    Gdy usłyszała, jak drzwi łazienki otwierają się, nie otworzyła oczu. Wiedziała, kto to jest.

    — Nie zamknęłaś drzwi — rzekł Marek, a jego głos był ochrypły z pożądania.

    — Nie chciałam — odparła, otwierając oczy i patrząc na niego spod mokrych rzęs.

    Stał w progu kabiny, w pełni ubrany, ale jego spodnie były wypchane twardym członkiem, który rysował się wyraźnie pod materiałem. Magda uśmiechnęła się prowokacyjnie i cofnęła się o krok, zapraszając go do środka.

    — Chodź — szepnęła. — Pokaż mi, czego naprawdę chcesz.

    Marek nie potrzebował drugiej zachęty. Zdjął koszulę w jednym ruchu, odsłaniając umięśnioną klatkę piersiową, a potem rozpiął spodnie, pozwalając im opaść na podłogę. Jego kutasa sterczał twardo, gruby i długi, z żyłami pulsującymi pod napiętą skórą. Magda oblizała wargi, czując, jak jej cipka zaciska się z pożądania.

    — Na kolana — rozkazał Marek, a jego głos był twardy, nieznoszący sprzeczności.

    Magda posłusznie uklękła na zimnych kafelkach, czując, jak woda nadal spływa po jej plecach. Marek podszedł bliżej, a jego ręka chwyciła ją za włosy, zaciskając się w pięść.

    — Otwórz usta — rzekł, a gdy posłuchała, wsunął jej kutasa między wargi.

    Magda jęknęła, czując jego smak — słony, męski, a jednocześnie nieodparty. Jej język owijał się wokół jego żołędzia, a ona zaczęła ssać, powoli, z namaszczeniem, czując, jak jego palce zaciskają się jeszcze mocniej na jej włosach.

    — Tak, kurwa — wychrypiał Marek, pchając biodra do przodu, wbijając się głębiej w jej gardło. — Jessssst, jaka jesteś dobra.

    Magda dławiła się nieznacznie, ale nie przestawała. Jej ręce spoczęły na jego udach, paznokcie wbijały się w jego skórę, jakby chciała go przytrzymać, nie pozwolić mu uciec. Woda nadal lała się na nią, mieszając się ze śliną, która ściekała jej po brodzie, a potem po piersiach.

    Marek wyciągnął się z jej ust z mokrym plaśnięciem, a Magda spojrzała na niego z rozpalonymi oczyma.

    — Chcę cię pieprzyć — rzekł, chwytając ją za ramiona i podnosząc na nogi. — Teraz.

    Przycisnął ją do ściany kabiny, a jego usta znów znalazły się na jej szyi, ssąc i gryząc, podczas gdy jego ręka sunęła między jej nogi. Palce wślizgnęły się w nią bez trudności — była mokra, gotowa, a jej mięśnie zaciskały się wokół niego, jakby chciały go w sobie zatrzymać.

    — Proszę — jęknęła, owijając nogi wokół jego bioder. — Proszę, Marek, daj mi go.

    Nie musiał być proszony dwa razy. Chwycił swoją kutasa i przyłożył jej głowę do wejścia jej cipki, a potem pchnął do przodu jednym, mocnym ruchem. Magda krzyknęła, jej paznokcie wbiły się w jego plecy, gdy poczuła, jak rozciąga ją, wypełnia całą, aż po szyjkę macicy.

    — Kurwa, jaka jesteś ciasna — syknął, wyciągając się nieznacznie, by znów w nią wbić. — Jakbyś była stworzona dla mojego kutasa.

    Magda nie była w stanie odpowiedzieć — mogła tylko jęczeć, gdy każde pchnięcie jego bioder wbijało ją głębiej w ścianę, a woda nadal lała się na ich splecione ciała. Jej piersi ocierały się o jego klatkę, a sutki były twarde jak kamienie, drażnione przez jego włosy na piersi.

    — Bardziej — domagała się, owijając ręce wokół jego szyi. — Pieprz mnie mocniej, kurwa.
    Marek nie potrzebował zachęty. Jego ruchy stały się szybsze, bardziej brutalne, a każde uderzenie jego bioder w jej pośladki rozbrzmiewało głośnym plaśnięciem w zamkniętej kabinie. Magda krzyczała, jej cipka ściskała go tak mocno, że prawie tracił kontrolę.

    — Chcesz, żebym skończył w tobie? — zapytał, jego głos był ochrypły, prawie nie do rozpoznania. — Chcesz, żebym cię zapłodnił, suko?

    — Tak! — krzyknęła, a jej mięśnie zaciskały się wokół niego w konwulsyjnych skurczach. — Tak, kurwa, zalej mnie swoim nasieniem!

    To było wszystko, czego potrzebował. Jego jaja ścisnęły się, a nasienie wystrzeliło z niego w gorących, grubych strumieniach, wypełniając ją do ostatniej kropli. Magda krzyczała, jej własny orgazm eksplodował w niej, gdy czuła, jak jego sperma zalewa jej wnętrze, mieszając się z wodą, która nadal spływała po ich ciałach.

    Gdy Marek w końcu się wycofał, jego kutasa był jeszcze twardy, lśniący od mieszaniny wody i jej soków. Magda osunęła się na kolana, dysząc, a on spojrzał na nią z góry, czując dziką satysfakcję.

    — Jesteś moja — rzekł, a jego palce znów zacisnęły się na talizmanie. — Teraz i zawsze.

    Magda skinęła głową, niezdolna do sprzeczania się. Wiedziała, że to prawda. I w tej chwili nie miała siły — ani chęci — by się temu sprzeciwić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Moc talizmanu- zabawa z zona

    Marek obudził się wczesnym rankiem, gdy pierwsze promienie słońca przeciskały się przez szczeliny w zasłonach, rzucając blade, złote paski na podłogę. Jego ciało było jeszcze rozluźnione po nocy, ale umysł natychmiast się ożywił, pełen nieczystych myśli. Obok niego leżała Ali, zwinięta w kłębek pod lekkim kocem, jej pełne usta lekko rozchylone w bezbronnym śnie. Loose’owa koszula nocna, która owijała się wokół jej ciała, odsłaniała fragment nagiej skóry na udach, wystarczająco, by rozpalić jego wyobraźnię.

    Przez chwilę słuchał rytmicznego oddechu żony, ale jego uwagę szybko przyciągnęły dźwięki dobiegające zza ściany. Stłumione jęki Magdy, mieszające się z głuchym uderzaniem głowy łóżka o ścianę, świadczyły o tym, że siostra Ali znów dawała się pieprzyć swojemu mężowi. Marek uśmiechnął się pod nosem, wyobrażając sobie, jak Grzegorz wali w nią swoim kutasem, podczas gdy ona krzyczy, że należy do Marka. Ta myśl natychmiast sprawiła, że jego własny członek zesztywniał pod prześcieradłem, domagając się uwagi.

    Nie tracił czasu. Delikatnie, by nie obudzić Ali, sięgnął po talizman leżący na nocnym stoliku. Jego palce otoczyły ciepłe, gładkie drewniane koło, a słaby, czerwonawy blask, który z niego emanował, pulsował w rytm jego przyspieszonego tętna. Marek skupił się na żonie, na tym, jak chce ją mieć – nie jak kochającą małżonkę, ale jak rozpaloną sukę, gotową na wszystko. Szeptał cicho zaklęcie, czując, jak moc talizmanu rozlewa się po pokoju, owijając Ali niewidzialnymi mackami pożądania.

    Jej oddech stał się nierówny. Ciało poruszyło się nieznacznie, jakby we śnie reagowało na jego myśli. Marek nie mógł się już powstrzymać. Odrzucił koc, odsłaniając swoją nagą, umięśnioną klatkę piersiową i wzwiedziony kutasa, który teraz pulsował z niecierpliwością. Nachylił się nad Ali, wdychając jej słodki, kwiatowy zapach, mieszający się z wonią snu i ciepłej skóry. Jego dłoń powoli sunęła w dół, pod materiał koszuli nocnej, aż dotknęła jej wilgotnej, gorącej cipki.

    Ali jęknęła cicho przez sen, jej biodra drgnęły w odpowiedzi na dotyk. Marek nie przestawał pieścić jej łechczącej dziurki, kręcąc palcami wokół jej spuchniętego łechtaczka, aż poczuł, jak jej ciało zaczyna reagować bardziej świadomie. Jej powieki zadrgały, a różowe usta rozwarły się w niemym westchnieniu.

    — Mmm… Marek… — wymamrotała, nadal półprzytomna, ale jej głos był już pełen pożądania, jakby talizman przyspieszał jej budzenie się prosto w objęcia żądzy.

    — Obudź się, suko — warknął, jego głos niski i ochrypły z podniecenia. — Czas, żeby twój mąż cię dobrze zerżnął.

    Jej jasnoniebieskie oczy otworzyły się powoli, ale zamiast zdziwienia, od razu zapłonęły ogniem. Ali uniosła się na łokciach, jej wzrok padł na jego twardy fiuta, który teraz trzymał w dłoni, powoli masując. Jej język wysunął się, wilgotny i różowy, jakby już wyobrażała sobie, jak go lizie.

    — Chcesz mnie, co? — zapytał, jego palce nie przestawały pracować między jej nogami, rozcierając jej sok, który już zaczął się sączyć. — Chcesz, żebym cię trafił jak dziwkę?

    Ali nie odpowiedziała słowami. Zamiast tego, chwyciła jego nadgarstek i pociągnęła jego palce głębiej, wsuwając je do środka z desperackim jękiem. Jej cipka była już mokra i gotowa, ściskając jego palce, jakby chciała je wessać.

    — Tak, kurwa… tak… — wyszeptała, jej głos drżący z pożądania. — Chcę cię całego. Teraz.

    Marek nie kazał sobie dwa razy powtarzać. Chwycił ją za biodra i przewrócił na plecy, jednocześnie szarpiąc jej koszulę nocną w górę, aż odsłonięte zostały jej pełne, drżące piersi. Jej sutki były już twarde jak kamienie, domagające się uwagi. Nie czekając, pochwycił jeden między zęby, ssąc go mocno, aż Ali wygięła się w łuk, jej paznokcie wpiły się w jego ramiona.

    — Aaaah, kurwa, Marek! — krzyknęła, ale jej głos został stłumiony przez kolejny jęk dobiegający zza ściany. Marek uśmiechnął się złośliwie. Wiedział, że Magda słyszy każde słowo, każdy odgłos. To dodawało mu jeszcze większego podniecenia.

    — Cicho, suko — syknął, uderzając ją lekko w policzek. — Nie chcesz, żeby ktoś usłyszał, jak jesteś spragniona mojego kutasa?

    Ali tylko jęknęła w odpowiedzi, jej nogi rozwarły się szerzej, zapraszając go. Marek nie potrzebował więcej zachęty. Chwycił swojego fiuta u nasady i przyłożył jego gruby czubek do wejścia jej cipki. Nie wchodził delikatnie. Wbił się w nią jednym, brutalnym pchnięciem, rozrywając jej wilgotne wnętrze na pół.

    — AAAAAH! — Ali krzyknęła, jej paznokcie zdzierały mu skórę z pleców, ale Marek nie zwalniał. Wycofywał się prawie do końca, by zaraz ponownie w nią walić, jego jaja uderzały o jej tyłek przy każdym ruchu. Pokój wypełnił się mokrymi, klapiącymi dźwiękami, mieszającymi się z ich ciężkimi oddechami i jękami Ali, która teraz powtarzała jego imię jak mantrę.

    — Jesteś moja, kurwa — wycharczał, jego biodra pracowały jak tłok, wbijając go w nią coraz głębiej. — Moja brudna dziwka, która potrzebuje mojego kutasa, żeby oddychać.

    Ali nie protestowała. Jej cipka ściskała go tak mocno, że prawie bolało, ale to tylko dodawało mu ochoty, by ją zniszczyć. Jego dłoń ślizgnęła się między ich ciała, znajdąc jej łechtaczek, i zaczął go pocierać w szybkim, okrutnym rytmie, dopasowanym do jego pchnięć.

    — Och, kurwa, kurwa, kurwa… — Ali zaczęła się trząść, jej cipka zalała go gorącym sokiem, kiedy osiągnęła orgazm, jej wnętrze pulsowało wokół jego fiuta jak szalone. Marek nie przestawał. Chciał, żeby skończyła jeszcze raz, zanim on sam się wyładuje.

    — Patrz na mnie — rozkazał, chwytając ją za brodę i zmuszając, by uniosła na niego wzrok. Jej oczy były zamglone, pełne łez rozkoszy. — Powiedz mi, do kogo należysz.

    — Do ciebie… — wyszeptała, jej głos złamany. — Zawsze do ciebie, Marek.

    To było wszystko, czego potrzebował. Jego jaja ścisnęły się, a nasienie wystrzeliło z niego jak z armaty, wlewając się głęboko w jej cipkę, markując ją swoim zapachem. Marek zwolnił, jego oddech był ciężki i nierówny, ale nadal trzymał się w niej, czując, jak jej wnętrze wyciska z niego ostatnie krople.

    Nagle, zza ściany dobiegł głośny, gardłowy krzyk Magdy, po którym nastąpiło głuche uderzenie, jakby ktoś upadł na podłogę. Marek uniósł brwi, ale nie przestawał się uśmiechać. Wiedział, że to nie koniec. Talizman miał jeszcze więcej do zaoferowania, a on dopiero zaczynał. Ali leżała pod nim, nadal drżąca, jej cipka nadal pulsowała wokół jego miękniejącego fiuta.

    — Dobrze ci było, suko? — zapytał, głaszcząc ją po policzku.

    Ali skinęła głową, jej oczy były półprzymknięte, ale uśmiech, który pojawił się na jej ustach, był pełen obietnicy.

    — Jeszcze raz? — szepnęła, jej dłoń ślizgnęła się w dół, by objąć jego fiuta, który już zaczynał odżywać.

    Marek roześmiał się cicho. Rano zapowiadało się obiecująco.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Moc talizmanu – Ciasna Posesja

    Marek nie dawał Ali chwili wytchnienia. Jego palce zagłębiały się w jej cipkę z brutalną precyzją, każdy ruch wywołując z niej mokre, chlipiące jęki. Druga dłoń ściskała jej pierś tak mocno, że Ali była pewna, iż zostaną po nim siniaki – a ten fakt tylko podniecał ją jeszcze bardziej. Jej sutki stwardniały pod jego dotykiem, a skóra pokryła się gęsią skórką, kiedy poczuła, jak jego kciuk i palec wskazujący zaciskają się na brodawce, wykręcając ją lekko, aż ból zamienił się w rozkosz. Jej biodra unosiły się naprzeciw jego dotyku, jakby same szukały większego ucisku, większego posiadania. Różowe usta rozchylały się w niemym błaganiu, a język wysuwał się, by zwilżyć spierzchnięte wargi.

    — Tak… tak, kurwa, nie przestawaj…— szepnęła, jej głos ochrypły od podniecenia.

    Marek poczuł, jak jego kutasa pulsował z niecierpliwości, domagając się kolejnego wejścia. Ale tym razem miał inne plany. Jego oczy spoczęły na jej twarzy, na tym, jak jej powieki drżały, a źrenice były rozszerzone z pożądania. Wiedział, że jest gotowa na wszystko. Że talizman, który nosiła na szyi, sprawiał, iż jej ciało reagowało na niego bezgranicznie, bez oporu. Ale to nie był tylko talizman. To była ona. Zawsze była jego. Zawsze się poddawała.

    — Teraz— warknął, chwytając ją za brodę tak mocno, że jego palce wbiły się w jej skórę — chcę cię zerżnąć w dupę.

    Ali drgnęła, jej oddech przyspieszył. Wiedziała, co to oznaczało. Marek nigdy nie żartował, kiedy używał takiego tonu. Jego słowa były rozkazem, a jej ciało reagowało natychmiast: cipka zaciśnięta wokół niczego, jakby szukała czegoś, czego nie mogła znaleźć, a jej oddech stawał się płytki, urywany. Poczuła, jak wilgoć spływa po jej udach, a jej łechtaczka pulsowała z niezaspokojonej potrzeby.

    — Tak…— wyszeptała, jej głos drżał z podniecenia i lęku. — Proszę… zrób to…

    Marek uśmiechnął się zadowolony, jego palce oderwały się od jej piersi, by chwycić ją za biodra i przewrócić na brzuch z brutalną siłą. Ali upadła na miękkie prześcieradło, jej pośladki uniosły się instynktownie, jakby same wiedziały, czego od nich oczekiwał. Jej skóra lśniła potem, a włosy, zwykle starannie ułożone, teraz przylepiały się do twarzy w nieładzie. Marek nie tracił czasu. Jego dłoń opadła na jej tyłek z głośnym klapnięciem, a dźwięk rozdarł ciszę sypialni, mieszając się z jej jękiem.

    — Obciągnij mi— rozkazał, wsuwając się między jej nogi, jego kutasa, jeszcze wilgotny od jej soków, zatrzymał się tuż przed jej twarzą. — Aż stanę jak skała, suko.

    Ali odwróciła głowę, jej język wysunął się, by zwilżyć spierzchnięte usta. Marek przybliżył się, jego kutasa, ciężki i nabrzmiały, prawie dotykał jej policzka. Nie czekał, aż ona zacznie. Chwycił ją za włosy i pchnął jej głowę do przodu, aż jej usta otoczyły żołędzia jego członka. Ali jęknęła głęboko w gardle, ale nie z bólu — z pożądania. Jej język zaczął krążyć wokół jego głowy, a dłoń objęła nasadę, ściskając z każdym ruchem ust. Jej policzki wydęły się, gdy zaczęła ssąć, a ślina spływała jej po brodzie, mieszając się z resztkami jejwłasnych soków.

    — Tak, kurwa, jebana suko— syknął Marek, jego palce zacisnęły się na jej włosach, przyciągając ją bliżej. — Jesssst… głębiej, kurwa…

    Jego biodra zaczęły powoli poruszać się do przodu, wpychając się głębiej w jej gardło. Ali zakrztusiła się, jej oczy zaszły łzami, ale nie przestawała. Jej ręka pracowała w rytm jego ruchów, a druga, niepewnie, sięgnęła między swoje nogi, by pocierać łechtaczkę, która pulsowała z pragnienia. Marek poczuł, jak jej gardło zaciska się wokół niego, gdy próbowała oddychać przez nos, a jej język masował spód jego kutasa.

    — Dobra, kurwa— wyrwał się z jej ust z mokrym plaskiem, jego kutasa lśniła od jej śliny. — Teraz jesteś gotowa.

    Ali nie miała czasu, by się przygotować. Marek chwycił ją za biodra i uniósł jej pośladki wyżej, odsłaniając jej ciasny, różowy otwór. Nie pytał, nie czekał na zgodę. Splunął na swoją dłoń, a następnie nasmarował nią jej odbytek, wciskając palec w środku z brutalną precyzją.

    — Aaaah! — Ali krzyknęła, jej palce zacisnęły się na prześcieradle, gniecąc je w pięściach. — Marek, kurwa… nie tak szybko…

    — Zamknij się— warknął, wsuwając drugi palec. — Jesteś moja. Twoja dupa też.

    Ali jęknęła, jej ciało spróbowało się od niego odsunąć, ale Marek przytrzymał ją mocno, jego kolano wcisnęło się między jej uda, unieruchamiając ją. Jego palce rozciągały ją, przygotowując na to, co miało nadejść. Kiedy uznał, że jest gotowa, cofnął dłoń i ustawił głowę swojego kutasa przy wejściu. Ali poczuła, jak jej serce wali jak szalone, a cipka znowu zalała się sokami, mimo że to nie tam miał wejść.

    — Oddychaj— rozkazał Marek, a następnie pchnął.

    Ali krzyknęła, gdy jego kutasa zaczął się w nią wciskać. Było to piekło i rozkosz jednocześnie — palący ból mieszający się z głębokim, nieznanym dotąd uczuciem pełni. Marek nie przestawał, powoli, centymetr po centymetrze, zagłębiał się w nią, aż poczuł, jak jej mięśnie w końcu ustępują, pozwalając mu wejść do końca.

    — Kurwa…— jęknął, jego głos drżał z wysiłku i podniecenia. — Jesteś taka ciasna, suko. Jakbyś była stworzona, żeby brać mój kutasa w dupę.

    Ali nie była w stanie odpowiedzieć. Jej oddech był płytki i urywany, a ciało drżało z wysiłku, by przyjąć go całego. Marek zaczął się poruszać — najpierw powoli, pozwalając jej przyzwyczaić się do tego uczucia, ale szybko stracił cierpliwość. Jego biodra zaczęły uderzać w jej pośladki z coraz większą siłą, każde pchnięcie wywołując z niej jęk lub krzyk. Dźwięk jego ciała uderzającego w jej tyłek rozbrzmiewał w sypialni, mieszając się z mokrymi odgłosami ich spoconych ciał.

    — Tak, kurwa, weź to— warczał, jego dłonie zaciskały się na jej biodrach, zostawiając siniaki. — Weź mój kutasa w dupę, suko. Jesteś moja jebana lalka do pierdolenia.

    Ali nie mogła myśleć. Mogła tylko czuć — ból, który powoli zamieniał się w przyjemność, ucisk, który wypełniał ją całkowicie, i dźwięk jego ciała uderzającego w jej tyłek. Jej cipka była mokra, a łechtaczka pulsowała z niezaspokojonej potrzeby. Jedna ręka sięgnęła między nogi, by pocierać się w rytm jego pchnięć, podczas gdy druga kurczowo ściskała prześcieradło, jakby to było jedyne, co trzymało ją przy ziemi.

    Za ścianą kłótnia Magdy i Grzegorza narastała. Ali słyszała, jak Magda wrzeszczy, że jest niezadowolona, że Grzegorz jest bezużyteczny, że nigdy nie potrafi jej zaspokoić. Grzegorz odpowiadał zmęczonym, zrezygnowanym głosem, ale Ali nie była w stanie się skupić. Jej świat kurczył się do jednego punktu — do kutasa Marka, który rozrywał jej dupę, i do fal rozkoszy, które powoli zaczęły narastać gdzieś głęboko w jej brzuchu.

    — Marek…— jęknęła, jej głos był ochrypły i pełen desperacji. — Marek, proszę… nie przestawaj… chcę cię czuć…

    — Nie zamierzam, kurwa— warknął, jego ruchy stawały się coraz bardziej brutalne. — Będziesz miała mój nasionko w dupie, suko. Wszystko. Każdą kroplę.

    Ali poczuła, jak coś w niej pęka — nie fizycznie, ale emocjonalnie. To było za dużo, a zarazem dokładnie to, czego potrzebowała. Jej ciało zaczęło drżeć, a z gardła wydobył się przyduszony krzyk, gdy orgazm przelał się przez nią jak fala. Jej mięśnie ścisnęły się wokół kutasa Marka, a cipka wypluła strumień soków, które spłynęły po jej udach, mieszając się z potem.

    — Kurwa! — Marek zaklął, jego ruchy stały się nieregularne, gdy poczuł, jak jej ciało zaciska się wokół niego. — Jesteś taka kurwa dobrze ciasna…

    Ali nie była w stanie odpowiedzieć. Jej ciało wciąż drżało z rozkoszy, kiedy Marek wbił się w nią po raz ostatni, jego kutasa pulsował głęboko w jej jelicie. Poczuła, jak gorący strumień nasienia wlewa się w nią, wypełniając ją do granic możliwości. Marek jęknął, jego palce wbiły się w jej skórę, gdy wyczerpany opadł na nią, jego oddech gorący na jej plecach.

    — Bierz to, suko— wysyczał, jego głos pełen triumfu. — Wszystko. Każdą kurwa kroplę.

    Przez chwilę panowała cisza, zakłócana tylko ich ciężkimi oddechami. Ali leżała bezwładnie, jej ciało wciąż drżało od doznań. Marek powoli wysunął się z niej, a jego nasienie zaczęło wyciekać z jej rozciągniętego otworu, spływając po udach. Ali nie miała siły się ruszyć. Jej myśli były zamglone, a ciało wyczerpane, ale gdzieś głęboko w niej nadal tliło się pożądanie.

    Za ścianą słyszała teraz tylko ciszę. Magda wyszła, trzaskając drzwiami, a Grzegorz pozostał sam, prawdopodobnie zbyt zmęczony, by cokolwiek zrobić. Ali pomyślała o siostrze — o jej frustracji, o tym, jak bardzo sama teraz rozumiała to uczucie. Ale nie miała siły, by się tym martwić. Marek był jej mężem. On wiedział, jak ją zaspokoić. Zawsze.

    Marek przewrócił ją na plecy i nachylił się nad nią, jego usta znalazły jej usta w brutalnym, posiadającym pocałunku. Ali odpowiedziała natychmiast, jej język splótł się z jego, jakby chciała go wchłonąć. Jej ręce objęły jego szyję, przyciągając go bliżej, jakby bała się, że jeśli go puści, to wszystko zniknie. Jej paznokcie wbiły się w jego skórę, zostawiając czerwone ślady, ale Marek nawet nie drgnął. Lubił to. Lubił znać swoje znamię na jej ciele.

    — Jesteś moja— szepnął Marek między pocałunkami, jego dłoń ślizgała się po jej brzuchu, aż dotarła do cipki. — Zawsze. Nikt inny cię nie dotknie. Nikt inny nie będzie cię pieprzył. Tylko ja.

    Ali jęknęła, gdy jego palce zaczęły krążyć wokół jej łechtaczki, która wciąż była wrażliwa po orgazmie. Jej plecy wygięły się, gdy kolejna fala przyjemności zaczęła budzić się w jej brzuchu.

    — Tak— wyszeptała, jej oczy zamknęły się, a usta rozwarły w niemym krzyku. — Zawsze twoja… tylko twoja…

    Marek uśmiechnął się, jego zęby błysnęły w półmroku sypialni. Wiedział, że ma ją. Zawsze miał. I nie zamierzał tego zmieniać. Jego palce pracowały szybciej, a jego usta zsunęły się na jej szyję, gdzie zaczął ssać, zostawiając na skórze kolejne, fioletowe znamię. Ali wygięła się pod nim, jej plecy oderwały się od łóżka, gdy kolejny orgazm zaczął się w niej budzić. Jej paznokcie wbiły się w jego ramiona, a z ust wydobył się przyduszony krzyk, gdy fala rozkoszy przelała się przez nią po raz kolejny.

    — Tak, kurwa, daj mi to— warknął Marek, jego palce nie zwalniały tempa, dopóki nie poczuł, jak jej ciało w końcu opada na łóżko, wyczerpane i zadowolone.

    Kiedy w końcu się odsunął, Ali leżała bez ruchu, jej pierś unosiła się i opadała w szybkim rytmie. Jej skóra była mokra od potu, a włosy przylepiały się do twarzy. Marek spojrzał na nią z zadowoleniem, jego kutasa znowu zaczęła powoli twardnieć na widok jej rozłożonego ciała. Ale tym razem dał jej chwilę wytchnienia. Przewrócił się na bok i przyciągnął ją do siebie, jego ręka spoczęła na jej brzuchu, jakby chciał upewnić się, że nigdzie nie ucieknie.

    — Śpij— rozkazał, jego głos był teraz łagodniejszy, ale wciąż pełen władzy. — Bo za chwilę znowu cię obudzę. I tym razem wezmę cię w obie dziurki naraz.

    Ali nie odpowiedziała. Jej powieki opadły, a oddech powoli się uspokajał. Ale nawet we śnie, jej ciało drżało z oczekiwania na to, co miało nadejść. Marek uśmiechnął się, wiedząc, że nie minie dużo czasu, zanim znów ją obudzi. I że znów będzie jego. Zawsze.

    Jego dłoń powędrowała w dół, delikatnie gładząc jej uda, aż dotarła do miejsc, gdzie jego nasienie wciąż wyciekało z jej dupy. Palce wmasowały je z powrotem, wciskając głębiej, jakby chciał upewnić się, że każda kropla pozostanie w niej. Ali westchnęła przez sen, jej biodra lekko uniosły się w odpowiedzi, jakby nawet nieświadomie pragnęła więcej.

    Marek pochylił się i szepnął jej do ucha:

    — Nawet we śnie jesteś moja, suko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Moc talizmanu – Cien talizmanu

    Ciało Ali wciąż drżało od resztek orgazmów, gdy Marek delikatnie wysunął się spod niej, pozostawiając na jej skórze ślady potu i własnego nasienia. Słońce już wysoko stało nad domem, a przez szczelinę w zasłonach wpadały złote smugi, rzucając ciepłe plamy na ich splątane ciała. Ala oddychała płytko, jej powieki drgały, jakby walczyła z sennością, ale ostatecznie poddała się wyczerpaniu. Marek obserwował ją przez chwilę, palcami muskając jej biodro, zanim wstał i podszedł do okna. Na zewnątrz słyszał głosy – pani Krystyna wołała wszystkich na śniadanie, jej ton pełen był tej charakterystycznej, matczynej stanowczości.

     

    – Obudź się, śpiochu – szepnął, klepiąc Alę lekko po pośladku. – Czas na rodzinne obowiązki.

     

    Ala jęknęła, przeciągając się jak kot, ale posłusznie usiadła na łóżku. Jej włosy były potargane, a na ustach wciąż gościł lekki uśmiech zaspokojenia. Marek rzucił jej podkoszulkę, a sam zaczął szukać swoich spodenek, nie spiesząc się. W powietrzu unosił się słodkawy zapach seksu, mieszający się z aromatem kawy dobiegającym z kuchni.

     

    Gdy zeszli na dół, przy stole już siedzieli Grzegorz i Magda, każde w swoim kącie, jakby niechętnie dzieląc tę samą przestrzeń. Grzegorz miał zaczerwienione oczy, a jego sweter był pomięty, jakby spał w nim całą noc. Magda natomiast wyglądała na zrezygnowaną, jej zielone oczy unikały kontaktu z mężem, skupiając się na filiżance herbaty. Pani Krystyna krzątała się przy kuchennej wyspie, nakładając na talerze jajecznicę i kiełbasę, a Ola, ubrana w luźny sweter i legginsy, przysiadła na krześle, przewracając strony jakiegoś czasopisma.

     

    – No, wreszcie – pani Krystyna uśmiechnęła się, widząc Marka i Alę. – Myślałam, że będę musiała was budzić. Siadajcie, zanim wszystko wystygnie.

     

    Marek usiadł obok Oli, celowo dotykając kolanem jej uda. Dziewczyna drgnęła, ale nie odsunęła się. Jej policzki zaróżowiły się lekko, gdy uniosła wzrok znad czasopisma. Marek zauważył, jak jej palce nerwowo przebiegają po kartkach, jakby szukała czegoś, czym mogłaby się zająć, byle tylko nie patrzeć na niego. Idealna, pomyślał, kątem oka obserwując, jak Grzegorz wlewa w siebie kolejny kieliszek czegoś, co wyglądało na wódkę pomieszaną z sokiem.

     

    – Dziś piękna pogoda – rzekła pani Krystyna, podając talerz Markowi. – Pomyślałam, że po śniadaniu możemy pójść na spacer. Do lasu, jak zawsze.

     

    – Dobry pomysł – Magda skinęła głową, ale jej głos brzmiał płasko. – Trochę ruchu nam nie zaszkodzi.

     

    Grzegorz parsknął śmiechem, ale nie skomentował. Jego palce zacisnęły się na kieliszku, a Marek zauważył, jak mąż Magdy zerka w stronę Oli, gdy ta sięgała po dżem. Interesujące, pomyślał, odkładając widelec. Plan zaczynał się układać w jego głowie jak puzzle – Grzegorz był pijany, Magda zajęta własnymi myślami, a Ola… Ola była tuż obok, młoda, podatna, gotowa na wszystko, czego jeszcze nie znała.

     

    – A co wy na to, dziewczyny? – pani Krystyna zwróciła się do Ali i Oli. – Chcecie iść z nami?

     

    Ala, wciąż nieco oszołomiona, skinęła głową, ale Ola zawahała się.

     

    – Ja… nie wiem. Może zostanę? – Jej głos był cichy, prawie nieśmiały. – Mam jeszcze trochę rzeczy do ogarnięcia.

     

    Marek poczuł, jak coś w nim drgało. To była jego szansa.

     

    – Ja też zostanę – rzekł Grzegorz, odstawiając kieliszek z głośnym stuknięciem. – Nie mam ochoty się męczyć.

     

    Magda rzuciła mu ostre spojrzenie, ale nic nie powiedziała. Marek uśmiechnął się pod nosem. Grzegorz właśnie podjął decyzję za niego. Teraz wystarczyło tylko poczekać, aż dom opustoszeje. A potem… potem talizman zrobi swoje.

    Gdy drzwi wejściowe zamknęły się za panią Krystyną i Magdą, w domu zapadła ciężka, pełna obietnic cisza. Marek usłyszał, jak Grzegorz chrapie na kanapie – głęboki, gardłowy odgłos, który świadczył o tym, że mężczyzna nie obudzi się przynajmniej przez najbliższą godzinę. Ola siedziała wciąż na krześle, z czasopismem w dłoniach, ale jej palce drżały lekko, gdy przewracała strony. Nie podnosiła wzroku, choć Marek czuł, jak jej ciało napina się pod jego nieustannym, celowym dotykiem.

     

    — No to jesteśmy sami — powiedział Marek, przesuwając kolano jeszcze wyżej po jej udzie. Jego głos był niski, prawie szept, ale w tej ciszy brzmiał jak grzmot. — Nie boisz się ze mną zostać, Oluś?

     

    Dziewczyna przełknęła ślinę. Jej gardło poruszyło się widocznie, a na szyi pojawiły się czerwone plamy. Marek obserwował to z satysfakcją, jak drapieżnik, który właśnie zauważył, że jego ofiara jest słabsza, niż się wydawało.

     

    — Ja… nie, wujku. Po prostu… mam trochę rzeczy do zrobienia — wymamrotała, ale jej głos był cichszy niż zwykle, prawie dziecinny. — Mama kazała mi posprzątać w pokoju.

     

    — Aaa, rozumiem. — Uśmiechnął się, przesuwając dłoń po swoim udzie, aż jego palce musnęły jej kolano. — Ale przecież nie musisz robić tego teraz. Możemy… porozmawiać. Prawda?

     

    Ola uniosła wzrok, jej zielone oczy – takie same jak u Magdy – były teraz rozszerzone, pełne niepewności i czegoś jeszcze. Ciekawości? Pożądania? Marek nie mógł się doczekać, by to sprawdzić.

     

    — O czym? — zapytała, ale jej głos zabrzmiał niepewnie, jakby sama nie wiedziała, dlaczego w ogóle zadaje to pytanie.

     

    — O wszystkim. — Jego palce sunęły wyżej, po wewnętrznej stronie jej uda, aż dotknęły materiału legginsów tuż przy kroku. — Na przykład o tym, jak bardzo jesteś piękna. I jak bardzo mnie kuszysz, odkąd cię zobaczyłem.

     

    Dziewczyna drgnęła, jakby dotknięcie było porażeniem prądem. Jej usta rozchyliły się, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Marek nie czekał na odpowiedź. Powoli, z premedytacją, sięgnął do kieszeni spodenek i wyjął talizman. Kamień był ciepły, niemal pulsujący w jego dłoni, jakby sam domagał się użycia.

     

    Gdy tylko jego palce zacisnęły się wokół niego, powietrze między nimi zgęstniało. Ola westchnęła nagle, jej pierś uniosła się w głębokim oddechu, a źrenice rozszerzyły się, jakby ktoś wlał jej do żył czystą ekstazę. Jej wargi zwilgotniały, gdy język przemknął po nich w powolnym, zmysłowym geście.

     

    — Wujku… — Jej głos był teraz głębszy, ochrypły, jakby nagle obudziło się w niej coś, co dotąd spało. — Ja… ja chcę…

     

    — Chcesz czego, kotku? — Marek nachylił się bliżej, jego usta prawie dotykając jej ucha. Czuł, jak jej ciało drży w odpowiedzi, jakby każde słowo było pieszczotą. — Powiedz mi. Wszystko, czego pragniesz.

     

    Ola odwróciła głowę, jej oddech był gorący na jego policzku. Jej ręka, drżąca, opadła na jego udo, a palce zacisnęły się na materiału spodenek.

     

    — Chcę… chcę, żebyś mnie dotknął — wyszeptała, a jej głos był pełen desperacji, jakby te słowa same wydobyły się z niej, bez jej kontroli. — Proszę.

     

    Marek uśmiechnął się triumfalnie. Talizman działał perfekcyjnie. Dziewczyna, która jeszcze przed chwilą była nieśmiała i speszona, teraz wyglądała jak głodna suka, gotowa zrobić wszystko, byle tylko dostać to, czego pragnęła.

     

    — Jesteś pewna? — zapytał, choć wiedział, że pytanie jest czysto retoryczne. Jej ciało już odpowiedziało – piersi unosiły się szybko, sutki twardniały pod materiałem swetra, a między udami, tam gdzie jego palce wciąż spoczywały, czuł ciepło, wilgoć, która nie miała nic wspólnego z potem.

     

    — Tak — jęknęła, a jej dłoń przesunęła się wyżej, aż dotknęła wyraźnego zarysu jego członka pod spodenkami. — Bardzo proszę, wujku. Nie wytrzymam…

     

    Marek nie potrzebował więcej zachęty. Jednym ruchem chwycił ją za biodra i pociągnął w swoją stronę, aż usiadła mu na kolanach, okrakiem. Jej ciepłe, miękkie ciało przywarło do niego, a ona jęknęła cicho, gdy poczuła, jak twardy jest pod nią. Jej ręce natychmiast owiązały się wokół jego szyi, a usta znów zwilgotniały w oczekiwaniu.

     

    — Dobra dziewczynka — wymruczał, przesuwając dłonie pod jej sweter, aż dotknął gołej skóry. Jej brzuch był gładki, gorący, a gdy jego palce sunęły wyżej, ku pełnym, młody piersiom, Ola jęknęła głośniej, wyginając plecy. — Tak bardzo chciałaś, żebym cię dotknął, co?

    — Tak… — Jej głowa opadła na jego ramię, a biodra zaczęły poruszać się same, pocierając się o jego twardość przez warstwy ubrań. — Proszę, nie przestawaj…

     

    Marek nie miał zamiaru. Jego palce znów znalazły sutki – twarde, spiczaste, gotowe na wszystko. Ścisnął je między kciukiem a palcem wskazującym, a Ola krzyknęła, jej ciało szarpnęło się w jego objęciach, jakby to dotknięcie było zbyt intensywne, zbyt dobre.

     

    — Lubisz to, co? — szepnął, obracając sutki między palcami, aż dziewczyna zaczęła dyszeć, jej oddech krótki i urywany. — Lubisz, jak cię dotykam, mała dziwko?

     

    — Tak! — Jej głos był teraz prawie płaczliwy, pełen potrzeby. — Och, tak, wujku, proszę, nie przestawaj…

     

    Marek poczuł, jak jego własne pożądanie narasta, jak krew pulsuje mu w słupku, domagając się uwolnienia. Ale nie teraz. Nie tutaj, gdzie Grzegorz mógł się obudzić, gdzie każdy hałas mógł ich zdradzić. Potrzebował więcej. Potrzebował jej całej.

     

    — Chodź — powiedział, podnosząc się z krzesła z Olą w objęciach. Jej nogi owiązały się wokół jego talii, a ona jęknęła protestująco, gdy oderwał usta od jej szyi. — Na górę. Teraz.

     

    Ola nie protestowała. Jej oczy były zamglone, pełne pożądania, gdy skinęła głową, a jej usta znów znalazły jego ucho, wyszeptując:

     

    — Tak, wujku. Zabierz mnie. Chcę cię całego.

     

    Marek nie potrzebował więcej zachęty. Z jednym ramieniem podtrzymującym jej tyłek, a drugim owiniętym wokół jej talii, poniósł ją w kierunku schodów. Każdy krok sprawiał, że jej piersi ocierały się o jego klatkę, a jej gorący oddech padał na jego skórę. Gdy dotarli na górę, kopnął drzwi do pierwszego lepszego pokoju – sypialni gościnnej, z dużym łóżkiem i zasuniętymi zasłonami. Wrzucając Olę na materac, stanął nad nią, patrząc, jak jej ciało wygina się w zapraszającej pozie, a ręce sięgają ku niemu.

     

    — Rozebierz się — rozkazał, jego głos gruby z pożądania. — Chcę cię zobaczyć. Wszystko.

     

    Ola nie wahała się ani przez sekundę. Jej palce drżały, gdy ściągała sweter przez głowę, odkrywając białą, koronkową bieliznę, która ledwo powstrzymywała jej pełne piersi. Marek obserwował, jak jej sutki przebijają się przez materiał, jak jej brzuch faluje z każdym szybkim oddechem. Gdy jej ręce opadły do legginsów, powoli, z rozkoszną wolnością, zsunęła je w dół, odkrywając białe, jedwabiste majtki, już wilgotne w kroku.

     

    — Wujku… — Jej głos był teraz cichy, błagalny. — Patrzysz na mnie…

     

    — Bo jesteś piękna — powiedział, klękając na łóżku między jej nogami. Jego palce ślizgnęły się po jej udach, aż dotknęły materiału majtek. Były gorące. Mokre. — Tak piękna, że nie mogę się powstrzymać.

     

    Jego kciuk przesunął się po jej szparce przez materiał, a Ola jęknęła, jej biodra uniosły się ku niemu, szukając więcej.

     

    — Proszę… — Jej ręce chwyciły jego nadgarstki, jakby chciała go powstrzymać, ale jej ciało mówiło coś zupełnie innego. — Proszę, dotknij mnie…

     

    Marek nie kazał jej powtarzać. Jednym szarpnięciem zerwał z niej majtki, odkrywając różową, wilgotną cipkę, której wargi były już spuchnięte z pożądania. Jej zapach uderzył go jak cios – słodki, musujący, zapach młodej, nienasyconej kobiety.

     

    — Tak bardzo jesteś mokra — wymruczał, przesuwając palcem wzdłuż jej szpary, od wejścia aż do łechtaczki, która pulsowała pod jego dotykiem. — Czekałaś na to, co?

     

    — Tak! — Jej głowa odrzuciła się do tyłu, a palce zacisnęły się na pościeli. — Czekałam… odkąd cię zobaczyłam…

     

    Marek nie mógł już dłużej czekać. Nachylił się i przywarł ustami do jej cipki, jego język natychmiast zanurzył się w jej wilgoci. Ola krzyknęła, jej biodra szarpnęły się do góry, a ręce wpiły się w jego włosy, przyciskając go do siebie.

     

    — Och, Boże! — Jej głos był teraz pełen desperacji, jej nogi owiązały się wokół jego głowy, jakby chciała go uwięzić, zmusić, by nigdy nie przestawał. — Wujku, ja… ja zaraz…

     

    Marek wiedział, że jest blisko. Jego język poruszał się szybko, okrążając jej łechtaczkę, ssąc ją, gryząc delikatnie, aż dziewczyna zaczęła drżeć, jej ciało napinając się jak łuk. Gdy wsunął w nią dwa palce, krzyknęła, jej wewnętrzne mięśnie zacisnęły się wokół nich, a jej orgazm eksplodował z siłą, która zaskoczyła nawet jego.

     

    — Tak, kurwa, tak! — jęczała, jej biodra podrygując, a sok płynął z niej obficie, zalewając jego rękę, jego usta. — Och, och, och…

     

    Marek nie dał jej czasu na ochłonięcie. Gdy tylko jej drżenie zaczęło słabnąć, uniósł się, chwytając ją za biodra i przewracając na brzuch. Jej pośladki – pełne, jędrne, idealne – uniosły się w powietrze, gdy podłożył pod nią poduszkę, unosząc jej tyłek jeszcze wyżej.

    — Teraz — warknął, rozpinając spodenki i uwalniając swojego kutasa, twardego jak stal, gotowego wejść w nią z całą brutalnością, na jaką zasługiwała. — Teraz ci pokażę, jak się pieprzy prawdziwą kobietę.

     

    Ola jęknęła, gdy poczuła, jak głowa jego członka ociera się o jej wilgotne wejście. Była ciasna – kurwa, była tak ciasna, że Marek musiał wstrzymać oddech, by nie skończyć, zanim jeszcze zacznie.

     

    — Proszę… — Jej głos był teraz ochrypły, pełen lęku i pożądania. — Nie bój się mnie zranić. Chcę czuć cię całego.

     

    To było wszystko, czego potrzebował. Jednym, mocnym pchnięciem wsunął się w nią, rozrywając jej niewinną cipkę na swojej długości. Ola krzyknęła, jej palce wpiły się w pościel, a jej ciało szarpnęło się do przodu, jakby chciało uciec przed tym natarciem. Ale Marek trzymał ją mocno, jego palce wbijały się w jej biodra, gdy zaczął się w niej poruszać – najpierw powoli, pozwalając jej przyzwyczaić się do jego rozmiaru, a potem coraz szybciej, coraz harder, aż łóżko zaczęło skrzypieć pod ich ruchami.

     

    — Jesteś taka ciasna, kurwa — syknął, jego biodra uderzały w jej pośladki z mokrym, klapiącym dźwiękiem. — Tak kurwa dobrze.

     

    — Wujku! — Ola płakała teraz, jej głos pełen bólu i rozkoszy, jakby te dwie rzeczy stały się jednością. — Och, Boże, ja… ja nie wytrzymam…

     

    — Wytrzymasz — warknął, chwytając ją za włosy i pociągając jej głowę do tyłu, aż jej plecy wygięły się w łuk. — Wytrzymasz, bo ja ci każę.

     

    Jego drugą rękę przesunął do przodu, znajdąc jej łechtaczkę, i zaczął pocierać ją w rytm swoich pchnięć. Ola krzyknęła, jej ciało drżało, a jej cipka zacisnęła się wokół niego jak imadło.

     

    — Zaraz skończysz — powiedział, jego głos ochrypły z wysiłku. — Zaraz skończysz na moim kutasie, mała dziwko.

     

    I wtedy to się stało. Jej krzyk był przeraźliwy, pełen ekstazy, gdy jej orgazm uderzył z siłą, która niemal go z niej wyrzuciła. Jej sok lał się po jego jajach, gorący i obfity, a jej cipka pulsowała wokół niego, jakby chciała wyssać z niego wszystko.

     

    Marek nie mógł już dłużej wytrzymać. Z ostatnim, brutalnym pchnięciem wbił się w nią aż po jaja, jego nasienie trysnęło z niego w gorących strumieniach, wypełniając ją, znacząc ją. Ola jęczała, jej ciało drżało pod nim, gdy czuła, jak wypełnia ją, jak jego sperma spływa z niej, gdy w końcu się z niej wysunął.

     

    — Teraz jesteś moja — wysapał, opadając na nią, jego usta przy jej uchu. — Rozumiesz? Moja.

     

    Ola skinęła głową słabo, jej ciało wciąż drżało z resztek orgazmu.

     

    — Tak, wujku — wyszeptała. — Twoja

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Moc talizmanu – akt oddania czesc 1

    Marek opadł ciężko na oparcie kanapy, jego palce wciąż drżały od wspomnienia dotyku Oli – tej młodej, giętkiej suki, która rozchyliła się dla niego bez najmniejszego wahania, jakby jej ciasna, mokra cipka została stworzona tylko po to, by brać jego kutasa w głąb, aż do bólu. Ale teraz jego myśli krążyły wokół Ali, jego żony, która siedziała obok niego, ciepła i uległa, jej udo przylepione do jego biodra jak drugie ciało. Nie potrzebował nawet talizmanu – Ali była już tak uwarunkowana, tak głodna jego uwagi, że reagowała na każde jego słowo, każdy dotyk, jakby jej istnienie zależało od jego przyzwolenia.

     

    Jego dłoń powoli pełzła w górę po jej udzie, pod cienki materiał letniej sukienki, który ledwo zasłaniał jej nagrzane, wilgotne ciało. Czuł, jak jej oddech przyspiesza, jak każdy mięsień w jej ciele napina się w oczekiwaniu. Nie musiał nic mówić. Wystarczyło, że był blisko.

     

    — Wiesz, że jesteś moja — rzekł cicho, jego głos ochrypły, pełen groźby i obietnicy jednocześnie. Palce zacisnęły się na jej udzie, prawie bolesnie, jakby chciał zostawić na niej ślad, przypomnienie, komu należy. — Każdy oddech, każdy jęk, każda kropla twojej mokrej cipki… wszystko to jest moje.

     

    Ali drgnęła, ale nie cofnęła się. Jej różowe usta rozchyliły się lekko, a język przemknął po dolnej wardze, wilgotny i zapraszający, jakby już wyobrażała sobie, co za chwilę może się stać. Jej jasnoniebieskie oczy, zwykle tak czyste i niewinne, teraz były zamglone pożądaniem, jakby cały jej świat kurczył się do tego jednego momentu, do jego dotyku, jego słów.

     

    — Tak, Marek… — szepnęła, a jej głos był pełen poddania, pełen tego słodkiego, upojnego strachu, który zawsze towarzyszył jej uległości. — Wiem.

     

    Jego kutas natychmiast zareagował, napinając się w spodniach, jakby chciał wyrwać się na wolność i wbić w jej ciepłe, mokre wnętrze. Marek przesunął dłoń wyżej, aż jego palce dotknęły wilgotnej plamy na jej majtkach. Ali jęknęła cicho, jej biodra uniosły się nieznacznie, szukając większego kontaktu, jakby jej ciało miało własną wolę, własne pragnienia, które nie mogła już dłużej ignorować.

     

    — Jesteś taka mokra — syknął, wciskając palce mocniej przez materiał, czując, jak jej ciepło przenika przez tkaninę, jak jej cipka pulsuje pod jego dotykiem, domagając się więcej. — Zawsze gotowa, kurwa. Zawsze gotowa brać kutasa, niezależnie od tego, czy to mój, czy kogoś innego.

     

    Ali sapnęła, jej ręce chwyciły go za ramiona, paznokcie wbijały się przez koszulkę, jakby szukała czegoś, czego mogłaby się trzymać, gdy on rozrywał ją na kawałki swoimi słowami, swoimi obietnicami. Jej pierś unosiła się szybko, a sutki stwardniały pod cienkim materiałem, domagając się uwagi.

     

    — Proszę… — jęknęła, jej głos pełen desperacji, pełen tego słodkiego, rozkosznego bólu, który towarzyszył każdej chwili, gdy była blisko spełnienia, ale wciąż poza zasięgiem. — Nie mogę już wytrzymać…

     

    Marek uśmiechnął się krzywo, jego palce zacisnęły się na jej majtkach, szarpnięcie – i materiał rozdarł się z cichym trzaskiem, odsłaniając jej nagą, lśniącą cipkę, już gotową, by wziąć w siebie kutasa. Ali krzyknęła, ale nie z protestu – z podniecenia, z tego piekielnego pożądania, które paliło ją od środka.

     

    — Słuchaj mnie uważnie — rzekł, jego oddech gorący przy jej uchu, jego usta muskały jej skórę, a zęby delikatnie zagryzały miękkie miejsce za uchem. — Na następnej imprezie u Magdy i Grzegorza zrobisz coś dla mnie.

     

    Ali uniosła głowę, jej oczy były szeroko otwarte, ale nie z przerażenia – z oczekiwania, z tego chorobliwego podniecenia, które zawsze towarzyszyło jego najciemniejszym rozkazom. Wiedziała, że to, co usłyszy, zmieni ją na zawsze. I właśnie, dlatego jej cipka pulsowała, jej sutki stwardniały, a oddech stał się płytki i nerwowy.

     

    — Co… co mam zrobić? — zapytała, ale jej głos drżał, jakby już wiedziała, jakie słowa wydobędą się z jego ust, jakie piekło – i jakie niebo – na nią czeka.

     

    Marek nie spieszył się. Jego palce krążyły leniwie wokół jej łechtaczki, czując, jak Ali drży pod jego dotykiem, jak jej cipka kurczy się, domagając się wypełnienia. Wsunął jeden palec do środka, powoli, aż po knykcie, i poczuł, jak jej ścianki zaciskają się na nim, jakby chciały go uwięzić, nigdy nie wypuścić.

     

    — Poderwiesz jakiegoś faceta — powiedział spokojnie, jakby mówił o pogodzie, jakby to, co proponował, było najbardziej naturalną rzeczą na świecie. — Zabierzesz go do toalety. I dasz się mu przelecieć.

     

    Ali zamarła. Jej ciało, które jeszcze przed chwilą było rozluźnione i gotowe na jego dotyk, teraz spięło się jak napięty łuk, jakby każdy mięsień w niej krzyknął „nie”, ale jej cipka – oh, jej cipka – była mokra, gorąca, gotowa na wszystko, co miał jej do zaoferowania.

     

    — Marek, ja… ja nie mogę — wyszeptała, ale jej protest był słaby, puste słowa, które nie miały siły, nie miały znaczenia. Jej cipka pulsowała wokół jego palca, jakby chciała udowodnić, że kłamie.

     

    — Możesz — odparł, jego głos twardy jak stal, nieznoszący sprzeciwu. — I zrobisz to. Bo jesteś moja. A ja chcę cię zobaczyć, jak jesteś używana przez obcego faceta. Chcę, żebyś była moją małą kurwą, która robi, co jej każę, bez względu na to, jak bardzo cię to upokarza.

     

    Jej oddech stał się płytki, nerwowy, jakby każde słowo, które wypowiadał, odbierało jej kolejny kawałek godności, kolejny kawałek oporu. Marek poczuł, jak jej cipka pulsowała pod jego palcami, jakby jej ciało już teraz przygotowywało się na obcy kutas, na to, co miała zrobić. Dodał drugi palec, rozciągając ją, przygotowując, jakby chciał upewnić się, że będzie gotowa na to, co ją czeka.

     

    — A jeśli ktoś nas zobaczy? — zapytała, ale w jej głosie nie było już prawdziwego oporu, tylko desperacka próba znalezienia jakiegokolwiek powodu, by się wycofać, by nie musieć stawić czoła temu, kim miała się stać.

     

    — Nikt nie zobaczy — rzekł Marek, jego usta musnęły jej szyję, a zęby zagryzły skórę wystarczająco mocno, by zostawić siniak, znak własności. — Będziesz ostrożna. A ja będę cię obserwował. Będę widział, jak się dla niego rozkładasz, jak jego kutas wpycha się w twoją ciasną cipkę, jak jęczysz, bo jest za duży, bo cię rozrywa. I wiesz co? Będziesz to uwielbiała.

     

    Ali jęknęła, jej głowa opadła na jego ramię, a jej ciało drżało, jakby walczyła ze sobą, jakby jej umysł krzyczał „nie”, ale cipka domagała się „tak”, domagała się tego upokorzenia, tej degradacji, tego piekła, które miał jej zaoferować.

     

    — A jeśli… jeśli nie dam rady? — szepnęła, jej głos ledwo słyszalny, jakby bała się usłyszeć odpowiedź.

    Marek śmiał się cicho, jego palce wślizgnęły się głębiej, jego kciuk nacisnął na jej łechtaczkę, kręcąc nią w małe kółka, które sprawiały, że jej biodra podrygiwały, jakby chciały uciec, ale jednocześnie przyciągnąć go bliżej.

     

    — Dasz radę — rzekł, jego głos pełen pewności, pełen tej okrutnej, nieubłaganej mocy, która zawsze sprawiała, że Ali poddawała się bez walki. — Bo inaczej cię ukarzę. A wiesz, jak bardzo lubisz moje kary, prawda? Jak bardzo lubisz, gdy cię biję, gdy cię upokarzam, gdy sprawiam, że czujesz się jak najgorsza kurwa na świecie.

     

    Ali krzyknęła cicho, jej biodra uniosły się, jakby chciała uciec od jego palców, ale jednocześnie wcisnęła się w nie, jakby nie mogła zdecydować, czy chce więcej bólu, czy więcej rozkoszy. Jej ręce opadły z jego ramion, bezwładne, jakby traciła siły, traciła wolę, by się opierać.

     

    — Marek, proszę… — jęczała, ale jej słowa były puste, pozbawione znaczenia, bo jej cipka ściskała jego palce, jakby chciała je wessąć, wchłonąć, nigdy nie wypuścić.

     

    — Będziesz moją dobrą dziewczynką, prawda? — zapytał, jego usta przy jej uchu, jego oddech gorący i nieregularny, jakby sam ledwo powstrzymywał się od tego, by rzucić ją na kanapę i wpakować w nią kutasa, aż krzyknie. — Będziesz robiła, co ci każę. Bo wiesz, że inaczej będzie gorzej. Będę cię bił. Będę cię zamykał. Będę cię dawał innym facetom, aż przestaniesz wiedzieć, jak wygląda twój własny kutas.

     

    Ali skinęła głową, jej ciało drżało, a z cipki ciekła jej mokrość, ściekając po jego palcach, jakby jej ciało już teraz przygotowywało się na to, co miała zrobić – na to, kim miała się stać.

     

    — Tak — szepnęła, jej głos pełen poddania, pełen tego słodkiego, upojnego strachu, który zawsze towarzyszył jej uległości. — Zrobię to.

     

    Marek uśmiechnął się z satysfakcją, jego kutas pulsował w spodniach, domagając się uwolnienia. Ale nie teraz. Nie jeszcze. Najpierw chciał, by Ali poczuła, co znaczy być prawdziwą kurwą. Chciał, by jej ciało i umysł zapamiętały to upokorzenie, tę uległość, ten moment, gdy przestała być jego żoną, a stała się jego własnością.

     

    — Dobra dziewczynka — rzekł, wyciągając palce z jej cipki i podnosząc je do ust. Powoli oblizał je, smakując jej słodką, gorzką mokrość, nie spuszczając z niej wzroku, jakby chciał, by widziała, jak bardzo ją pożera, jak bardzo ją posiada. — Teraz klęknij.

     

    Ali nie wahała się. Zsunęła się z kanapy, jej kolana uderzyły o podłogę z głuchym stukiem, jakby jej ciało już wiedziało, co ma robić, jakby każda komórka w niej krzyknęła „tak”, „weź mnie”, „użyj mnie”. Marek rozpiął spodnie, jego kutas wystrzelił na zewnątrz, twardy i lśniący od pre-cumu, gotowy, by wbić się w jej usta, w jej gardło, by udowodnić jej, kim jest, komu należy.

     

    — Otwórz usta — rozkazał, jego głos gruby od pożądania, od tej chorobliwej potrzeby posiadania jej, upokarzania jej, czynienia z niej tego, kim miała być – jego kurwą.

     

    Ali posłusznie rozchyliła wargi, jej język wysunął się, gotowy do posłuszeństwa, gotowy, by brać wszystko, co miał jej do zaoferowania. Marek chwycił ją za włosy, kierując jej głowę tak, by jej usta otoczyły głowę jego kutasa. Nie musiał jej uczyć, co robić – jej język natychmiast zaczął krążyć wokół żołędzi, a wargi ścisnęły się, tworząc idealne, ciepłe uściski, jakby została stworzona po to, by ssać kutasa.

     

    — Tak, kurwa — jęknął, wpychając się głębiej, czując, jak jego kutas uderza o tylną ściankę jej gardła. Ali zakrztusiła się, łzy napłynęły jej do oczu, ale nie cofnęła się. Jej ręce chwyciły go za biodra, jakby chciała go przyciągnąć jeszcze bliżej, wziąć go całego, udowodnić mu, że jest gotowa na wszystko, co jej każe.

     

    Marek zaczął ruchy biodrami, jego kutas wbijał się w jej usta z coraz większą siłą, aż Ali zaczęła się dławić, ślina ciekła jej po brodzie, a z gardła wydobywały się duszone, desperackie dźwięki, jakby walczyła o każdy oddech, jakby każde pchnięcie zbliżało ją do granicy, za którą była już tylko jego – tylko jego kurwa, tylko jego własność.

     

    — Jesteś moją małą dziwką, prawda? — zapytał, jego głos ochrypły od podniecenia, od tej chorobliwej potrzeby posiadania jej, czynienia z niej tego, kim miała być. — Moją małą kurwą, która robi, co jej każę, która ssie kutasa, jakby od tego zależało jej życie.

     

    Ali próbowała kiwnąć głową, ale jego chwyt na jej włosach był zbyt mocny. Zamiast tego, jej oczy spotkały się z jego, pełne łez i pożądania, i kiwnęła głową, jak tylko mogła, jakby chciała mu powiedzieć „tak”, „weź mnie”, „jestem twoja”.

     

    — Tak — wymamrotała, gdy na chwilę wyciągnął kutasa z jej ust, dając jej odetchnąć, jakby wiedział, że potrzebuje tego momentu, by przypomnieć sobie, kim jest, komu należy. — Twoja kurwa.

     

    Marek uśmiechnął się z zadowoleniem, jego kutas pulsował, gotowy eksplodować, gotowy wypełnić jej usta, jej gardło, udowodnić jej, kim jest, komu należy. Jego biodra szarpnęły się do przodu, a kutas zniknął w jej gardle, aż Ali zakrztusiła się, jej ciało szarpnęło, ale nie cofnęła się. Jej ręce ścisnęły się na jego udach, paznokcie wbijały się w jego skórę, jakby szukała czegoś, czego mogłaby się trzymać, gdy on używał jej ust jak swojej osobistej dziurki, jakby była tylko narzędziem, tylko przedmiotem, który miał mu dawać rozkosz.

     

    — Kurwa, tak — syknął, czując, jak jego orgazm zbliża się nieuchronnie, jakby całe jego ciało palło się od środka, domagając się uwolnienia. — Bierz to, suko. Bierz moje nasienie. Chcę, żebyś poczuła, jak spływa ci po gardle, jak wypełnia cię, jak cię oznacza.

     

    Jego biodra szarpnęły się do przodu, a kutas eksplodował, gorący strumień nasienia wylewał się prosto do jej gardła. Ali dławiła się, próbując połknąć, ale było go za dużo – nasienie wyciekło jej z ust, ściekając po brodzie, po szyi, plamiąc jej sukienkę, jakby chciał zostawić na niej znak, przypomnienie, komu należy. Marek trzymał ją mocno, nie pozwalając jej się cofnąć, aż ostatnia kropla wyszła z niego, aż jego kutas zmiękł w jej ustach, jakby był z niej zadowolony, jakby wiedział, że spełniła swoje zadanie.

     

    Gdy w końcu puścił jej włosy, Ali opadła na pięty, kaszląc, jej twarz była mokra od łez, śliny i nasienia, jakby całe jej istnienie sprowadzało się teraz do tego jednego momentu, do tego jednego aktu poddania. Marek spojrzał na nią z góry, jego oczy pełne triumfu, pełne tej okrutnej, nieubłaganej mocy, która zawsze sprawiała, że Ali poddawała się bez walki.

     

    — Dobra dziewczynka — rzekł, schylając się, by podnieść ją z podłogi, jakby była lalką, zabawką, którą mógł rzucić na ziemię i podnieść, gdy tylko miał na to ochotę. — Teraz idź się umyć. Nie chcę, żebyś śmierdziała moim nasieniem, gdy będziesz się przygotowywać na jutro. Chcę, żebyś była czysta. Chcę, żebyś była gotowa na tego faceta, którego poderwiesz. Na jego kutasa, który wejdzie w ciebie, podczas gdy ja będę patrzył.

    Ali skinęła głową, jej ciało wciąż drżało, jakby każdy mięsień w niej krzyknął „nie”, ale jej cipka – oh, jej cipka – była mokra, gorąca, gotowa na wszystko, co miał jej do zaoferowania. Marek obserwował, jak idzie do łazienki, jej nogi były niestabilne, jakby każdy krok sprawiał jej ból, jakby każdy ruch przypominał jej, kim jest, komu należy.

     

    Gdy drzwi łazienki się zamknęły, Marek sięgnął po talizman leżący na stoliku. Jego palce zamknęły się wokół zimnego metalu, a czerwony blask rozświetlił jego twarz, jakby diabeł sam szepnął mu do ucha, obiecując więcej, obiecując piekło, które miał jej zaoferować. Uśmiechnął się. Wszystko szło zgodnie z planem. Ali była gotowa. A on był gotów zobaczyć, jak daleko może ją zaprowadzić – jak daleko może ją upokorzyć, zanim w końcu się złamie.

     

    Ale Marek wiedział jedno – Ali nie złamie się. Bo ona była jego. Jego kurwa. Jego własność. I zrobi wszystko, co jej każe, nawet jeśli oznaczało to upadek w najgłębsze otchłanie piekła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Moc talizmanu – akt oddania czesc 2

    Muzyka waliła przez głośniki jak serce olbrzyma, każdy basowy uderzenie wstrząsała podłogą, wibrując w kościach Ali, gdy stała w środku salonu, otoczona ciepłem ciał i zapachem alkoholu. Jej sukienka – cienka, prawie przezroczysta w niektórych miejscach – przylepiała się do skóry tam, gdzie pot sprawiał, że materiał stawał się drugą warstwą naskórka. W innych miejscach falowała, odsłaniając kawałki ud, brzucha, kiedy poruszała się w rytm muzyki, jakby tańczyła nie dla siebie, ale dla niego. Dla Marka, który stał w cieniu, przy framudze drzwi tarasowych, niewzruszony jak posąg, z drinkiem w dłoni i wzrokiem, który palił ją żywcem.

     

    Nie musiała się odwracać, by wiedzieć, że patrzy. Czuła to jak igły wbijające się w kark, jak gorący oddech na plecach, jakby jego dłonie już ściskały jej biodra, nawet, jeśli dzieliło ich pół pokoju. Wzięła kolejny łyk wina, pozwalając, by ciecz spłynęła jej po gardle, rozlewając się ogniem w żołądku. Talizman w torebce pulsował jak żywy, jakby szeptał jej prosto do krwi: Dalej. On tego chce. Ty też tego chcesz. Zrób to.

     

    Jej palce same sunęły po udzie, podciągając lekko sukienkę, odsłaniając więcej nagiej skóry. Nie było to przypadkowe. Wiedziała, że on to widzi. I że to go podnieca, jak zawsze podniecało, kiedy wystawiała się na pokaz, kiedy pozwalała innym mężczyznom myśleć, że mają szansę. Choć w rzeczywistości żadnej nie mieli. Bo ona należała do Marka. Całkowicie. Bezwarunkowo.

     

    — Kurwa, Ali, wyglądasz dzisiaj jakbyś miała ochotę zjechać każdego faceta w tym pokoju — Grzegorz podszedł do niej z tym swoim pewnym siebie uśmiechem, oczy błyszczące od alkoholu, a dłoń, którą położył jej na ramieniu, ciężka i gorąca. — Marek cię w ogóle pilnuje? Bo wyglądasz, jakbyś potrzebowała kogoś, kto cię przytrzyma.

     

    Ali uniosła kącik ust w krzywym uśmiechu, czując, jak wino rozlewa się po żyłach, rozluźniając każdy mięsień, każde zahamowanie. Jej sutki pocierały o materiał sukienki, twarde jak kamienie, a między nogami czuła wilgoć, która nie miała nic wspólnego z upałem.

     

    — Marek wie, że potrafię o siebie zadbać — odparła, przesuwając palcami po szyi, tam gdzie jego zęby zostawiły wcześniej siniak – głęboki, fioletowy ślad, który teraz pulsował pod jej dotykiem. Grzegorz nie mógł go widzieć, ale ona czuła ten ból, przypominający jej, kto jest jej panem. — Ale dziękuję za troskę.

     

    Jego palce ześlizgnęły się niżej, po jej ramieniu, aż do łokcia, gdzie skóra była szczególnie wrażliwa, almost jakby wiedział, że tam ją najłatwiej rozkołysać.

     

    — Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć — szepnął, nachylając się, aż jego usta były tuż przy jej uchu, a oddech gorący i pachnący whisky. — Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebowała… czegoś więcej niż to, co ci daje twój mąż.

     

    Ali poczuła, jak jej oddech przyspiesza, ale nie, dlatego, że Grzegorz ją pociągał. Nie. To było coś innego – ta świadomość, że Marek obserwuje, że wie, i że oczekuje od niej reakcji. Jej ciało zareagowało natychmiast: sutki stwardniały jeszcze bardziej, a między udami zalała ją fala gorąca, jakby sama myśl o tym, że Marek może ją za to ukarać, była wystarczającym powodem, by się zmoczyć.

     

    — Grzegorz — rzekła, odsuwając się lekko, ale nie na tyle, by przerwać kontakt – jej głos był niski, prawie szept, ale wiedziała, że Marek usłyszy każde słowo – zawsze słyszał. — Magda ma dość ostre pazurki. Nie chciałabym, żebyś stracił coś cennego.

     

    Grzegorz zaśmiał się, ale jego ręka pozostała na jej biodrze, palce wbijały się lekko w miękkie ciało.

     

    — Magda wie, jak lubię się bawić. A ty, Ali? Umiesz się bawić?

     

    Zanim zdążyła odpowiedzieć, do ich kręgu wtargnął ktoś inny. Tomasz, kolega Grzegorza z pracy – wysoki, ale niezdarnie chudy, z włosami przylepionymi do czoła od potu, jakby sam fakt bycia na tej imprezie był dla niego zbyt dużym wysiłkiem. Jego uśmiech był szeroki, ale nerwowy, jakby nie był pewien, czy powinien tu być, czy w ogóle śmie tu być.

     

    — Hej, Ali — powiedział, głos mu się łamał, jakby gardło miał wyschnięte. — Wyglądasz… niesamowicie. Nie wiedziałem, że Marek… że on pozwala ci tak się ubierać.

     

    Słowo “pozwala” uderzyło ją jak policzek. Marek nie pozwalał. Marek rozkazywał. A ona wykonywała te rozkazy, bo wiedziała, co się stanie, jeśli nie posłucha. Jej palce zacisnęły się na kieliszku, aż szkło zaskrzypiało.

    Marek puścił ją, jego uśmiech był triumfalny, jakby właśnie wygrał wojnę, a ona była tylko zdobyczą, którą mógł teraz rozszarpać.

     

    — Wiem, że zrobisz.

     

    Odwróciła się, patrząc na grupkę mężczyzn w salonie. Grzegorz – przystojny, pewny siebie, z uśmiechem, który obiecywał przyjemność. Krzysztof, jego kolega, wysportowany, z ramionami jak belki, które mogłyby ją unieruchomić w sekundę. A potem był Tomasz. Niebrzydki, ale… zwyczajny. Niezbyt wysoki, z lekko wystającym brzuchem, włosami, które zaczęły już przerzedzać się na czubku głowy, jakby sam los postawił go tu jako ofiarę. Jego uśmiech był miły, ale nieśmiały, jakby sam nie wierzył, że ma prawo tu być.

     

    To miał być on.

     

    Ali wzięła głęboki oddech, wycierając łzy z policzków dłonią, która drżała. Potem, z uśmiechem, który miała nadzieję wyglądał naturalnie – jakby to było coś, czego chciała – ruszyła w jego kierunku.

     

    — Tomasz — powiedziała, dotykając jego ramienia. Jej palce drżały, ale starała się, by tego nie zauważył. — Mogę cię o coś zapytać?

     

    Jego oczy rozszerzyły się z zaskoczenia, jakby nie mógł uwierzyć, że to ona do niego podchodzi, że ona go dotyka.

     

    — Oczywiście, Ali – jego głos był zachrypnięty, prawie przestraszony. — O co chodzi?

     

    Przesunęła się bliżej, czując, jak Marek obserwuje każdy jej ruch, jakby jego wzrok był liną, która ją prowadzi, nawet, kiedy chciała uciec.

     

    — Chciałabym… pokazać ci coś — rzekła, jej palce ślizgnęły się po jego przedramieniu, delikatnie, ale stanowczo. — Na górze. W sypialni.

     

    Tomasz wyglądał, jakby miał dostać zawału. Jego twarz pobladła, a potem znów poczerwieniała, jakby krew nie wiedziała, czy uciekać, czy napływać.

     

    — Co? Teraz? — jego głos był prawie piskliwy.

    — Teraz — potwierdziła, uśmiechając się, choć w środku czła, jakby się rozpadała, jakby każde słowo było nożem wbijanym w jej godność. — Jeśli chcesz.

     

    Przełknął ślinę, jego wzrok spoczął na jej ustach, a potem na piersiach, gdzie sutki naciskały na materiał sukienki, jakby prosiły, by je uwolnić.

     

    — Ja… tak, oczywiście – jego głos się załamał. — Jeśli ty chcesz.

     

    — Chcę — skłamała, a jej uśmiech był tak szeroki, że prawie bolały ją policzki. — Chodź.

     

    Pociągnęła go za rękę, prowadząc przez tłum gości, którzy śmiali się, pili, tańczyli, nie zdając sobie sprawy z tego, co się dzieje. Nie zdając sobie sprawy, że Ali idzie na górę z mężczyzną, którego nawet nie pociąga, bo jej mąż każe jej to zrobić. Bo jej mąż chce, by to zrobiła. Bo jej mąż lubi patrzeć, jak się upokarza.

     

    Gdy zamknęły się za nimi drzwi sypialni, Tomasz odetchnął ciężko, jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę, co się dzieje.

     

    — Ali, ja nie wiem, czy to dobry pomysł – jego głos drżał. — Marek jest na dole, a…

     

    — Marek wie — przerwała mu, przyciskając palec do jego ust, czując, jak jego oddech parzy jej skórę. — I on chce, żebyśmy to zrobili.

     

    Tomasz wyglądał, jakby miał się rozpłakać. Jego ręce zwisały bezwładnie, jakby nie wiedział, co z nimi zrobić.

     

    — Ale… dlaczego ja?

     

    Ali zbliżyła się do niego, jej dłonie zaczęły rozpinac guziki jego koszuli, jeden po drugim, powoli, jakby to był jakiś rytuał, a nie początek jej upodlenia.

     

    — Bo jesteś miły — skłamała, czując, jak jej palce drżą. — Bo ci ufam.

     

    Kolejne kłamstwo. Nie ufała mu. Nie chciała go. Ale Marek kazał, a ona była jego. Całkowicie. Bez reszty.

     

    Gdy jego koszula opadła na podłogę, a jej palce zaczęły rozpinać pasek jego spodni, Tomasz westchnął, jego ręce opadły na jej biodra, nieśmiałe, ale pełne pożądania, jakby nie mógł uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.

     

    — Jesteś taka piękna — szepnął, jego głos był zachrypnięty, prawie błagalny, jakby lada chwila miał paść na kolana. — Nie rozumiem, dlaczego ja.

     

    Ali zamknęła oczy, gdy jego usta dotknęły jej szyi, tam gdzie Marek zostawił siniak. Nie czuła przyjemności. Czuła tylko wstyd. I ból. I tę obsesyjną potrzebę, by zadowolić Marka, nawet, jeśli oznaczało to własne upodlenie.

     

    Gdy jego ręce zaczęły podnosić jej sukienkę, a jego palce dotknęły jej majtek – mokrych, bo jej ciało zdradzało ją nawet teraz – wiedziała, że Marek obserwuje. Że on wie. I że to go napala.

     

    A ona? Ona była tylko jego lalką. Jego zabawką. Jego kurwą.

     

    I nie miała wyboru.

     

    Nigdy nie miała.

     

    Gdy Tomasz ukląkł przed nią, jego oddech gorący na jej udach, Ali poczuła, jak jej kolana się trzęsą. Jego palce drżały, gdy odciągał na bok jej majtki, odsłaniając wilgotne, różowe wargi, które lśniły w blasku lampy. Nie chciała tego. Nie chciała niego. Ale jej ciało reagowało, bo wiedziało, że Marek patrzy. Że oczekuje.

     

    — Boże, Ali… — szepnął Tomasz, jego głos był zachrypnięty, prawie złamany. — Jesteś taka mokra.

     

    Nie odpowiedziała. Nie mogła. Jej gardło było ściśnięte, jakby ktoś owijał je coraz ciaśniej liną.

     

    Jego język dotknął jej łechtaczki, niezdarnie, zbyt mocno, i Ali poczuła, jak jej ciało się napina. Nie z przyjemności. Z obrzydzenia. Ale gdy jego usta zamknęły się na jej wargach, ssąc, liżąc, musiała powstrzymać jęk – nie z rozkoszy, ale z upokorzenia.

     

    — Tak… — szepnął, jakby myślał, że jej milczenie oznacza zachętę. — Jesteś taka słodka.

     

    Jego palce wsunęły się w nią, grube, niezgrabne, i Ali poczuła, jak jej ściany kurczowo się zaciskają, nie z pożądania, ale z odrazy. Ale jej ciało zdradzało ją – była mokra, gotowa, bo wiedziała, że Marek patrzy. Że oczekuje, że będzie posłuszna.

     

    — Proszę… — szepnęła, ale nie wiedziała, czy to była prośba, by przestał, czy by kontynuował. Jej umysł był zamglony, a ciało – rozpalone, nie ze względu na Tomasza, ale na Marka, który gdzieś tam był, który widział, jak jego żona klęczy przed innym mężczyzną, jak jej ciało reaguje, mimo że dusza krzyczy.

     

    Gdy Tomasz wstał, jego spodnie opadły na podłogę, odsłaniając jego członek – nie duży, nie imponujący, ale wystarczający, by ją wypełnić, by ją zajmować, podczas gdy Marek patrzy. Ali zamknęła oczy, gdy jego ręce chwyciły jej biodra, gdy poczuła, jak jego kutasa naciska na jej wejście.

     

    — Jesteś pewna? — zapytał, jego głos drżał, jakby wciąż nie mógł uwierzyć, że to się dzieje.

     

    Ali nie odpowiedziała. Nie mogła. Zamiast tego poczuła, jak Marek – gdzieś tam, w cieniu – kiwa głową. Jakby dawał mu pozwolenie. Jakby rozkazywał.

     

    I wtedy Tomasz wsunął się w nią, powoli, niepewnie, a Ali poczuła, jak jej ciało się rozciąga, jakby każdy centymetr jego kutasa był nożem wbijanym w jej godność. Ale była mokra. Gotowa. Bo jej ciało należało do Marka, nawet, kiedy to inny mężczyzna je używał.

     

    Gdy Tomasz zaczął się poruszać, jego oddech coraz szybszy, jego chwyty na jej biodrach coraz mocniejsze, Ali poczuła, jak łzy spływają jej po policzkach. Ale nie wydawała z siebie dźwięku. Nie krzyczała. Nie protestowała.

     

    Bo wiedziała, że Marek patrzy.

     

    I to ono było najgorsze.

     

    To, że lubi to, co widzi.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Moc talizmanu – zabawa w grupie

    Salon tonął w gęstej, dusznej atmosferze, przesyconej zapachem potu, alkoholu i rozgrzanych ciał. Ściemnione światło migotliwych lamp rzucało krwawe refleksy na ściany, jakby samo powietrze było nasączone pożądaniem. Ali, wciąż drżąca po poprzedniej rundzie, stała w drzwiach, jej nagie ciało pokryte lekką warstwą potu, pończochy przylepione do ud. Jej jasnoniebieskie oczy, zwykle pełne niewinności, teraz płonęły mrocznym ogniem – mieszaniną wstydu, podniecenia i głodu, którego nie mogła zaspokoić. Talizman Marka działał na nią jak narkotyk, rozpalając każdą komórkę jej ciała, sprawiając, że każdy dotyk, każde spojrzenie, każdy oddech stawał się nie do zniesienia.

    Marek stanął za nią, jego oddech gorący na jej karku. Jego dłoń ślizgnęła się po jej brzuchu, a potem w dół, między uda, gdzie jego palce natrafiły na mokrą, rozpaloną cipkę.

    — Czujesz to, kurwo? — wyszeptał, wciskając palce głębiej, aż Ali jęknęła, jej kolana ugięły się lekko. — Wszyscy na ciebie patrzą. Wszyscy chcą cię pieprzyć. A ty chcesz być pieprzona, prawda?

    Ali skinęła głową, jej usta otwarte, oddychając ciężko. Marek wyjął palce, a potem uderzył ją lekko w tyłek, sprawiając, że podskoczyła.

    — Idź — rozkazał. — Rozbierz je. Niech zobaczą, jak dobrze potrafisz służyć.

    Magda siedziała na podłodze, jej czarna sukienka podwinięta wysoko na udach, odsłaniając czarne koronkowe majtki, które ledwo zakrywały jej goloną cipkę. Jej zielone oczy błyszczały od alkoholu i podniecenia, gdy Ali zbliżała się do niej. Magda uniosła brew, jej usta wygięły się w wyzywającym uśmiechu, gdy zobaczyła, jak Ali klęka przed nią.

    — No, no — powiedziała Magda, jej głos ochrypły, pełen drwiny. — Marek cię dobrze wytresował, co? Teraz jesteś jego posłuszną suczką, która robi, co jej każe.

    Ali nie odpowiedziała. Jej palce drżały, gdy chwyciły za ramiączka sukienki Magdy. Powoli, centymetr po centymetrze, ściągnęła ją w dół, odsłaniając czarny, koronkowy biustonosz, który ledwo powstrzymywał jej pełne, ciężkie piersi. Magda nie protestowała – wręcz przeciwnie, uniosła biodra, pozwalając Ali ściągnąć też majtki. Gdy Magda została tylko w biustonoszu i pończochach, Ali poczuła, jak jej własna cipka pulsuje z podniecenia. Zapach Magdy – słodki, kobiecy, z nutą perfum i alkoholu – uderzył ją jak fala, sprawiając, że jej usta zrobiły się wilgotne.

    — Nie zapominaj o mnie, kochanie — rozległ się głęboki, zmysłowy głos Moniki.

    Ali odwróciła się w jej stronę. Monika stała przy stole, jej wysportowane ciało owinięte w czarną bieliznę – stanik push-up podkreślał jej pełne, jędrne piersi, a stringi ledwo zakrywały goloną cipkę. Jej pończochy lśniły w migotliwym świetle, a szpilki dodawały jej dodatkowych centymetrów, przez co wyglądała jak królową tego pomieszczenia. Jej usta były pomalowane na głęboki czerwony, a spojrzenie, którym obdarzyła Ali, było pełne obietnicy i dominacji.

    Ali podeszła do niej, czując, jak jej serce bije szybciej. Jej palce drżały, gdy odpięły zamek biustonosza Moniki, uwalniając jej pełne, jędrne piersi, których sutki były już twarde jak kamienie. Gdy ściągnęła też stringi, Monika rozchyliła nogi nieco szerzej, odsłaniając goloną, wilgotną cipkę, której wargi były już lekko rozchylone, gotowe na dotyk.

    — Teraz klęknij — rozkazał Marek, który stanął w drzwiach, obserwując scenę z zadowoleniem. Jego głos był zimny, ale pełen obietnicy. — I pokaż im, jak się liże cipkę. Chcę słyszeć, jak jęczą.

    Ali opadła na kolana, czując, jak chłodna podłoga dotyka jej nagich ud. Jej usta były suche, ale wiedziała, że nie ma wyboru. Nachyliła się najpierw nad Magdą, której zapach – słodki i kobiecy – uderzył ją jak fala. Jej język wysunął się, delikatnie muskając wargi sromowe szwagierki.

    — O kurwa — jęknęła Magda, chwytając Ali za włosy i przyciągając ją bliżej. — Tak, liz, suko. Nie bój się. Wbij ten język głębiej.

    Ali zaczęła lizać powoli, jej język zagłębiał się między fałdy cipki Magdy, smakując jej słodką wilgoć. Magda jęczała, jej biodra unosiły się, szukając więcej, jej palce zaciskały się na włosach Ali. Gdy Ali przełączyła się na Monikę, ta chwyciła ją za głowę i przyciągnęła mocniej, jej cipka była już mokra i gorąca, a jej jęki stawały się coraz głośniejsze.

    — Dobrze, kurwa — warknął Marek, obserwując, jak Ali pracuje językiem, jej własne biodra poruszają się w rytm lizania, jakby sama była bliska orgazmu. — Liz jej cipkę, jakby to był twój ostatni posiłek. Chcę, żeby obie skończyły, zanim skończysz.

    Ali posłuchała. Jej język poruszał się szybciej, jej usta ssały, a palce zagłębiły się w cipki obu kobiet, masując ich łechtaczki, aż Magda i Monika zaczęły drżeć, ich jęki stawały się coraz bardziej desperackie.

    — O Boże, kurwa, zaraz skończę! — krzyknęła Magda, jej palce zaciskające się na włosach Ali, gdy fale orgazmu przetaczały się przez jej ciało.

    Monika nie była daleko za nią. Jej biodra uniosły się, a jej cipka skurczyła się wokół języka Ali, gdy osiągnęła szczyt, jej sok płynął obficie, zalewając twarz Ali.

    — Dobra, kurwa — powiedział Marek, jego głos pełen zadowolenia. — Teraz czas na grę.

    Marek kazał kobietom położyć się na dużej, skórzanej kanapie, tworząc kształt słoneczka – ich głowy zwrócone były do siebie, a nogi rozłożone na boki, odsłaniając mokre, gotowe cipki. Ali leżała między Magdą a Moniką, jej ciało drżące z podniecenia i nerwowości. Jej cipka była już mokra, a jej oddech przyspieszony, gdy czekała na to, co miało nadejść.

    Mężczyźni – Krzysztof, Tomasz i jeszcze dwóch gości, których imion Ali nie znała – usiedli na przeciwległej kanapie, ich fiuty sterczały twarde jak kamień, gotowe na rozkaz. Ich oczy były pełne pożądania, gdy patrzyli na trzy nagie kobiety, wystawione na ich łaskę.

    — Zasady są proste — powiedział Marek, trzymając talizman, który teraz pulsował jasnym, czerwonym światłem, jakby żywił się energią w pomieszczeniu. — Każdy z was ma trzy minuty na każdą z kobiet. Ten, kto pierwszy skończy, odpada. Ostatni, który wytrzyma, dostanie nagrodę.

    — A co to za nagroda? — spytał Krzysztof, jego głos ochrypły z pożądania, jego dłoń ściskająca twardy fiut.

    Marek uśmiechnął się zimno, jego oczy błyszczały z sadystycznej przyjemności.

    — Możesz wybrać, którą z nich zalejes do końca. W każdej dziurze. — Jego wzrok spoczął na Ali, a potem przesunął się na Magdę i Monikę. — Możesz je pieprzyć, dopóki nie będziesz miał dość. Dopóki nie będą błagać o litość.

    Mężczyźni wymienili się spojrzeniami, ich podniecenie rosło. Marek wskazał na Tomasza.

    — Ty zaczynasz. Wybierz.

    Tomasz nie wahał się. Podszedł do Ali, której cipka lśniła od wilgoci, jej uda drżały z oczekiwania. Chwycił ją za biodra i wbił się w nią jednym, brutalnym ruchem, nie dając jej czasu na przygotowanie. Ali krzyknęła, jej paznokcie wbiły się w skórę kanapy, gdy Tomasz zaczął ją pieprzyć z całej siły, jego jaja uderzały o jej tyłek przy każdym pchnięciu.

    — Trzy minuty — przypomniał Marek, patrząc na zegarek. — Nie trać czasu.

    Tomasz jęczał, jego ruchy stawały się coraz bardziej chaotyczne, jego oddech ciężki i nierówny. Ali krzyczała, jej cipka kurczyła się wokół niego, jej własne podniecenie rosło mimo bólu. Gdy minęły trzy minuty, Marek kazał mu przerwać.

    — Dość — powiedział Marek, a Tomasz natychmiast się wycofał, jego fiut lśniący od soków Ali.

    — Teraz Magda — rozkazał Marek.

    Tomasz nie tracił czasu. Przesunął się do Magdy, której cipka była już mokra i gotowa. Wbił się w nią z taką samą siłą, a Magda krzyczała, jej paznokcie wbijały się w kanapę, gdy Tomasz pieprzył ją bez litości.

    — Kurwa, tak! — krzyczała Magda, jej biodra unosiły się, spotykając każde pchnięcie. — Pieprz mnie, sukinsynu! Pieprz mnie mocniej!

    Krzysztof nie mógł się doczekać swojej kolejki. Gdy w końcu przyszła jego kolej, wybrał Monikę, której wysportowane ciało przyciągało go jak magnes. Jej cipka była tak mokra, że niemal pochłonęła jego fiuta od pierwszego pchnięcia. Monika jęczała, jej paznokcie wbijały się w jego plecy, gdy Krzysztof pieprzył ją z całej siły, jego jaja obijały się o jej tyłek.

    — Kurwa, jesteś ciasna — syknął Krzysztof, czując, jak jego fiut pulsował od bliskości orgazmu. — Twoja cipka ssie mnie jak usta.

    Ale Marek nie dawał mu skończyć. Gdy minęły trzy minuty, kazał mu przerwać i przejść do Ali. Jej cipka była już rozciągnięta od Tomasza, ale wciąż kurczyła się wokół niego, gdy Krzysztof wpychał się w nią z brutalną siłą.

    — O Boże, tak, tak — jęczała Ali, jej głowa odchylona do tyłu, oczy zamknięte z rozkoszy i bólu. — Pieprz mnie, proszę. Pieprz mnie, aż nie będę mogła chodzić.

    Krzysztof jęknął, jego palce zaciskały się na biodrach Ali, jego ruchy stawały się coraz bardziej desperackie. Ale Marek nie pozwolił mu skończyć. Wskazał na kolejnego mężczyznę, a gra trwała dalej.

    Po pierwszej rundzie Marek ogłosił, że teraz czas na dupy. Kobiety przełknęły ślinę, ale nikt nie protestował. Ali, Magda i Monika odwróciły się, klękając na kanapie, ich tyłki wystawione do uderzenia, ich cipki wciąż mokre od poprzedniej rundy. Marek posmarował ich odbyt olejkiem, który wyjął z kieszeni, jego palce zagłębiając się między ich pośladki, przygotowując je na to, co miało nadejść.

    — Teraz każdy z was ma trzy minuty na każdą dupę — powiedział Marek, jego głos pełen sadystycznej przyjemności. — Ten, kto pierwszy skończy, odpada. Ostatni, który wytrzyma, dostanie nagrodę.

    Tomasz zaczął od Ali. Jej odbyt był ciasny, ale po kilku pchnięciach jego fiut wsunął się do środka, rozciągając ją brutalnie. Ali krzyknęła, łzy popłynęły jej po policzkach, ale jej cipka pulsowała z podniecenia, pomimo bólu.

    — Tak, suko, weź to — warknął Tomasz, chwytając ją za biodra i wpychając się głębiej. — Twoja dupa jest taka ciasna. Kurwa, jesteś stworzona do pieprzenia.

    Krzysztof tym razem wybrał Magdę. Jej odbyt był jeszcze ciaśniejszy, ale po kilku brutalnych pchnięciach jego fiut zniknął w środku, a Magda jęczała, jej paznokcie wbijały się w kanapę.

    — Kurwa, jesteś taka ciasna — jęknął Krzysztof, czując, jak jego jaja zaciskają się od bliskości orgazmu. — Twoja dupa mnie duszy, suko.

    Ale Marek nie dawał mu skończyć. Gdy minęły trzy minuty, kazał mu przerwać i przejść do Moniki. Jej wysportowany tyłek był idealnie okrągły, a gdy Krzysztof wbił się w nią, Monika krzyknęła, jej cipka skurczyła się z rozkoszy, a jej jęki wypełniły salon.

    Gra trwała, ich ciała były mokre od potu i wilgoci, a powietrze w salonie było ciężkie od zapachu seksu. Jęki kobiet mieszały się z ciężkim oddechem mężczyzn, ich skóra lśniła w migotliwym świetle, a talizman Marka pulsował coraz jaśniej, jakby żywił się ich pożądaniem i cierpieniem.

    Gdy w końcu ostatni mężczyzna – Krzysztof – wytrzymał do końca, Marek skinął na niego.

    — Wybierz swoją nagrodę — powiedział Marek, jego usta wykrzywione w uśmiechu zadowolenia.

    Krzysztof nie wahał się. Podszedł do Ali, która leżała wyczerpana na kanapie, jej cipka i dupa były rozciągnięte i mokre, jej ciało drżało z wyczerpania i podniecenia.

    — Chcę cię zalać w obie dziury — powiedział Krzysztof, jego głos ochrypły z pożądania. — Chcę, żebyś poczuła, jak cię wypełniam, suko.

    Ali skinęła głową, zbyt wyczerpana, by protestować. Krzysztof chwycił ją za biodra i odwrócił, tak że klęczała przed nim, jej tyłek wystawiony, gotowy na to, co miało nadejść. Wbił się w nią od tyłu, jego fiut wślizgnął się do jej cipki, która była już mokra i rozciągnięta, ale wciąż kurczyła się wokół niego, jakby chciała go zatrzymać.

    — O Boże — jęknęła Ali, jej głowa opadła, gdy Krzysztof zaczął ją pieprzyć z całej siły, jego jaja uderzały o jej tyłek przy każdym pchnięciu.

    Gdy Ali była już bliska orgazmu, Krzysztof wyjął fiuta i przesunął się wyżej, jego nasmarowana głowa dotknęła jej odbytu. Ali krzyknęła, gdy poczuła, jak wchodzi w nią, rozciągając ją brutalnie.

    — Tak, kurwa — warknął Krzysztof, jego ręce zaciskające się na jej biodrach, gdy zaczął ją pieprzyć w dupę, jego ruchy stawały się coraz bardziej desperackie. — Weź to, suko. Weź mojego fiuta w swoją brudną dupę.

    Ali krzyczała, jej ciało drżało, gdy Krzysztof wpychał się w nią coraz głębiej, aż w końcu nie wytrzymał. Jego fiut pulsował, a potem eksplodował, zalewając ją gorącym nasieniem, które wypełniło jej jelita do ostatniej kropli.

    — Kurwa! — krzyknął Krzysztof, jego ciało drżące z rozkoszy, gdy wylewał się w nią, jego nasienie płynące obficie, zalewając ją.

    Ali jęczała, jej ciało drżało od orgazmu, gdy Krzysztof wypełniał ją, jego nasienie wyciekające z jej dupy, spływające po udach. Marek obserwował to z zadowoleniem, jego talizman lśnił teraz jasnym, czerwonym blaskiem, jakby obiecując jeszcze więcej rozkoszy i upokorzenia.

    — Dobrze — powiedział Marek, jego głos pełen zadowolenia. — Ale to dopiero początek. Teraz czas na prawdziwą zabawę.

    Jego słowa zawisły w powietrzu, ciężkie od obietnicy, podczas gdy Ali, Magda i Monika leżały wyczerpane, ich ciała pokryte potem, nasieniem i własnymi sokami, gotowe na to, co miało nadejść.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski