Author: admin

  • Przepraszam, czy jedzie pan w stronę Poznania?

    Tradycyjnie, ledwo zdążyłem przekroczyć próg mieszkania, ciuchy poleciały w jakiś kąt i oczywiście całkiem nagi wskoczyłem do wanny. To była środa i od samego rana byłem dziwnie podniecony, z niecierpliwością czekałem aż się znajdę w domu. Wyskoczyłem prędko z wanny, wysuszyłem włosy, pobiegłem do któregoś z pokoi i wyciągnąłem z szafy tradycyjny zestaw: skromny pas do pończoch z czarnymi pończochami i lakierowane szpilki na 8 centymetrowym obcasie. Nie chciało mi się nawet zakładać stanika, przeszedłem się w tym delikatnym przebraniu po mieszkaniu i już miałem sfinalizować tą zabawę, gdy zaświtała mi myśl, aby jednak zrobić coś nowego. Walenie gruchy do lustra, ewentualnie kamery internetowej jakby mi się przejadło… 

    Niezadowolony wróciłem do garderoby i zacząłem przeglądać zawartość szafy. Nie bardzo mogłem się zdecydować, ale z d**giej strony nie miałem zamiaru spędzić całego popołudnia na gapieniu się na jakieś fatałaszki! Zdecydowałem się pozostać przy czerni, założyłem jedynie staniczek i halkę oraz czarną obcisłą sukienkę. Rzuciłem okiem na lustro, gdy je mijałem i pomyślałem, że wyglądam jak całkiem niezła laseczka… Zszedłem na parking, nie było na nim żywej duszy. Otworzyłem drzwiczki i usiadłem za kierownicą. “Zrobię sobie małą przejażdżkę”, pomyślałem sprawdzając makijaż w lusterku wstecznym. Przekręciłem kluczyk i ruszyłem. 

    Ruch jaki panował na drodze był co najwyżej mały, więc po kilku minutach wyjechałem za granice miasta. Przez odsuniętą szybę wiatr targał mi włosy, jechałem dość wolno, rozglądając się na boki. W końcu szukałem przecież jakiejś przygody! No i szybko znalazłem, okazało się, że popsuł się wskaźnik poziomu paliwa i po prostu zabrakło benzyny. Zjechałem na pobocze wysiadłem z auta. 

    “No to mam czego chciałem!”, zakląłem w duchu. Miałem do wyboru albo czekać nie wiadomo na co, albo zacząć łapać okazję i podjechać z kimś na stację. Wyglądałem naprawdę pociągająco, więc ni powinno to stanowić większego problemu, stanąłem w małym rozkroku przy krawędzi jezdni i czekałem na jakiś pojazd. Minęło mnie kilka auta z samotnymi kobietami, ale ona najwidoczniej poczuły się zazdrosne, ze 2 ciężarówki i autobus. Postanowiłem pokazać nieco wdzięków, gdyż minęło już co najmniej 15 minut. 

    Oparłem się więc plecami o samochód, podkurczyłem prawą nogę, obcas zatrzymując na progu. Podciągnąłem do góry sukienkę, tak że widać było szerokie koronkowe wykończenie pończoszek i dochodzące do nich paski. Wyciągnąłem kciuk i wystarczyło, że machnąłem dwa razy, aż z piskiem przyhamował duży van. Odsunęła się szyba, a ja zapytałem przez nią “czy nie podrzuciłby mnie pan na stacje?”. W środku siedział mniej więcej czterdziestoletni szpakowaty facet, szczupły i elegancko ubrany. “Niech pani wsiada” powiedział i uchylił drzwi. 

    Wskoczyłem do środka. Wewnątrz było mnóstwo miejsca, usiadłem więc w lekkim rozkroku, nie zauważyłem, ale sukienka podwinęła się jeszcze bardziej i zafundowałem facetowi piękny widok na czarne, skąpe majteczki. Spojrzał w tym kierunku, “fiu fiu”, wycedził i dodał: “niezła z pani laseczka, wie pani o tym?”. Trochę mnie to zakłopotało, ściągnąłem w dół sukienkę i założyłem nogę na nogę, a całemu zabiegowi facet się dokładnie przyjrzał. “Ma pani bardzo zgrabne nogi” stwierdził i trochę przyspieszył. “Daleko mamy do stacji”, zapytałem po chwili, ale odpowiedziałem sobie sam, gdyż stacja ukazała się nam po prawej stronie. 

    Mirek, jak się przed chwilą przedstawił zdobył skądś kanister i lał do niego paliwo, a ja widząc jakim wzrokiem na mnie patrzy, stanąłem na przeciwko niego, podkurczyłem delikatnie lewą nogę i złapałem dwa brzegi sukienki, którą podciągnąłem do góry. Kolana miałem ściśnięte, więc mógł ujrzeć jedynie drobny fragment majteczek, ale tego chyba oczekiwał. Puściłem mu delikatny uśmiech, on też się uśmiechnął. Odwróciłem się do niego plecami, prawą stopę postawiłem na jakimś pudełku i wypiąłem w jego stronę tyłeczek. “Oj dziewczyno, dziewczyno!” mruknął i skończył nalewanie paliwa, ruszyliśmy w kierunku kasy. Po chwili siedzieliśmy z powrotem w aucie, zdążyłem się już uspokoić, Mirek wyraźnie nie interesował się kobiecymi wdziękami. No cóż, spoglądałem sobie przez okno, coś zapytałem o jakieś bzdury i tak jechaliśmy przez kilka minut. Gdy minęliśmy tablicę informującą o parkingu, Mirek zwolnił, spojrzał w moją stronę, a jego prawa dłoń wylądowała na moim kroczu. 

    Silnym ruchem rozchylił mi kolana, po czym położył dłoń na moim stojącym już ptaku. “O rety, ty masz tu małą niespodziankę” krzyknął i wsunął palce pod majtki, którymi w końcu chwycił nabrzmiałą laskę. “Niech no na to spojrzę” mruknął i wysunął go spod stringów, “Nie obrazisz się chyba jeżeli ci go trochę pomiętoszę?” zapytał i nie czekając na pozwolenie wziął się do dzieła. Udało mi się w końcu znaleźć wajchę od sterowania kątem nachylenia fotela, pociągnąłem za nią, odchylając oparcie do tyłu. Leżałem z szeroko rozrzuconymi nogami, a facet jedną ręką trzymał kierownicę, a d**gą bawił się moim ptaszkiem, “niesamowite” stwierdził, a ja wyprostowałem prawą nogę i oparłem obcas o deskę rozdzielczą. wolna dłoń zmierzała już w kierunku jego rozporka, ale on ją przesunął na z powrotem na moje jądra. “Poczekaj chwilkę, zaraz się zatrzymamy”, zdążył powiedzieć i już zjeżdżaliśmy na leśny parking.

    Zatrzymał auto i puścił mojego fiuta, szepnął “chodźmy na zewnątrz”, a ja schowałem małego z powrotem do majteczek. Wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy pędem w kierunku altanek i zatrzymaliśmy się za jedną z nich. 

    “Teraz kolej na ciebie” szepnął i dodał: “jeszcze nigdy nie obciągała mi panienka z fiutkiem!”. W mgnieniu oka rozpiął spodnie, a one zsunęły mu się aż do kolan. “No śmiało”, zachęcał, a jego lanca wyprężyła się w pełnej okazałości. “Chętnie”, mruknąłem nachylając 

    się w kierunku sterczącego penisa. Lewą dłoń wsparłem na kolanie, zaś w prawą chwyciłem nasadę jego ptaka, szybkim ruchem ściągnąłem napletek, spod którego wyskoczyła wielka, wiśniowa żołądź. Po chwili miałem ją w ustach i delikatnie musnąłem językiem, 

    Mirek jęknął i wepchnął mi fiuta prawie do gardła. Musiałem ukucnąć, tak że usta miałem na linii jego członka. Robiłem mu loda, a on wkręcił palce we włosy, a po chwili chwycił moją głowę w obie dłonie i zaczął ją rytmicznie to przysuwać, to odsuwać, z minuty na minutę coraz szybciej. 

    “Wypoleruj go do połysku, kochana” wspomniał, a ptak jeździł w tą i z powrotem. Mój z kolei znalazł wysunął się spod stringów i sterczał naprężony chyba do granic możliwości. “Nim też się zajmij”, doradził, więc złapałem go w lewą dłoń, po chwili dodał “twoją spermę też chciałbym tu dziś widzieć”. Nie dbając o to, że na ziemi leżało mnóstwo liści, Mirek po prostu położył 

    się, a ja klęknąłem, nadal robiąc mu loda. “Uważaj na mały paluszek”, mruknął i strzelił mi klapsa. Nie przerywałem, nadal obrabiając jego drąga, a on wsunął paluszek pod majtki, złapał za kawałek materiału i rozerwał je na strzępy. Nie przestawał, skierował palce w kierunku mojego rowka i jeden z nich trafił na kakaowe oczko. Pomasował je przez chwilę, a następnie wsunął w nie 2 palce. Podskoczyłem, ale nie wypuściłem pały z ust. 

    Po chwili wyciągnął penisa, zaczął się onanizować, tak że dotykałem ustami koniuszka żołędzi. Leżeliśmy obok siebie, jego palce nadal jeździły w tą i z powrotem w mojej dziurce, pojekiwaliśmy na zmianę. “Teraz” krzyknął i potok spermy popłynął mi po twarzy, zacząłem zlizywać pozostałe kropelki. Miałem całą twarz w białym płynie, sporo jego spływało mi po brodzie. Gdy chwyciłem wargami jego jaja, z mojego kutasa poleciał potok białego płynu, który zatrzymał się na pończochach. Tak, to było to…. 
    J
    Po kilku minutach wstaliśmy z ziemi, nasze ubrania były całe w kurzu, ale nie przejmowaliśmy się tym. Mirek podwiózł mnie do auta, wlałem paliwo do baku i rozjechaliśmy się, każdy w swoją stronę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    janusz słoniewski
  • Aktorka, cz. 2

    Była wdzięczna Adamowi za ten pomysł i pomoc. W rezultacie nie zarabiała zbyt dużych pieniędzy, ale w jej przypadku nawet dodatkowe kilkaset złotych miesięcznie oznaczało spokojne planowanie poważniejszego remontu. Chłopak najpierw wyjaśnił, na czym ma polegać zarabianie pieniędzy i przekonał ją do tego pomysłu. Potem pomógł, a w zasadzie sam załatwił malarza i elektryka. Nowe kable i włączniki nie groziły już żadnymi zwarciami, pokoje wyglądały na większe po odmalowaniu, korytarz też pojaśniał po odświeżeniu, a pani Anna, zgodnie z obietnicą, w dwa miesiące uregulowała z nimi rachunki.
    Adam zawiózł właścicielkę do Ikei i kupili szafy, regały, stoliki pod telewizory. Cały czas kurczowo trzymała się mężczyzny, trochę zagubiona rozmachem i tempem zakupów, szczególnie, gdy konsultował z nią kolory, rozmiary mebli, planował ustawienie i porównywał z rozmiarami ścian w pokojach. Z pomocą młodej sprzedawczyni, kruczowłosej Darii o ujmującym uśmiechu, wyliczali wysokość szafek, uzgadniali termin i porę dostawy. Chłopak jeszcze nakłonił Annę do pokrycia kosztów montażu. Adam obiecał sobie, i dziewczynie również, odwiedzić tak miłą sprzedawczynię. Aktorka nie słyszała tej wymiany zdań. W drodze do kas mężczyzna zdołał nakłonić panią Annę do zakupu dwóch tapczanów, stołów i kilku krzeseł. Przyszła ‘hotelarka’ próbowała protestować, rozważając koszty. Bezskutecznie.
    Wreszcie, kiedy pani Anna zobaczyła ostateczną sumę, najpierw nie była w stanie nic powiedzieć, a potem zaczęła gorączkowo i stanowczo protestować. Miała łzy w oczach. Inwestycje w dwóch pokojach przybrały niepokojące rozmiary. Bała się, że nie zdoła spłacić tak wysokiej kwoty. Droga do pierwszych zarobków była jeszcze daleka i z zakrętami. Adam uspokoił ją, dyskretnie klepiąc po pupie. Nawet zaczął podnosić spódniczkę… Zawstydzona jego prowokacyjnym zachowaniem od razu opanowała się.
    – A szkoda – pomyślał rozbawiony i podniecony aktor.
    – No wiesz! Takie zachowanie w miejscu publicznym! – strofowała go, rozglądając się nerwowo.
    – Musimy kiedyś to powtórzyć. W pełnej wersji – szepnął jej do ucha i polizał koniuszek. – Niech faceci przed kamerami też mają zabawę.
    – Co?! – nie wierzyła własnym uszom. Rozglądała się spłoszona. Zupełnie zapomniała o kosztach zakupów.
    – No, mają kamery. Niech sobie trochę ciała obejrzą – ironizował, rozbawiony jej reakcją.
    Naprawdę myślał o takiej publicznej zabawie. Kamery mu nie przeszkadzały. Upublicznienie skandalizującego nagrania tylko pomogłoby jego karierze.
    – Ustawka, ale tylko dla dorosłych – uśmiechał się cynicznie na myśl o realizacji tego pomysłu.
    Przy kasie wyjął swoją kartę, dopłacając brakującą sumę. Była mu bardzo wdzięczna i przez cały powrót zasypywała go pytaniami o szczegóły, których nie była w stanie zapamiętać podczas zakupów.
    W sobotę, w dniu dostawy i montażu mebli, aktor wysłał właścicielkę na jakieś dłuższe zakupy. Przed meblami, w tajemnicy, przyjechał malarz i namalował kilka szerokich pasów w modnych kolorach na białych ścianach. Uwinął się w trzy godziny. Według Adama teraz pokoje wyglądały bardziej elegancko, a meble na ich tle bardziej nowocześnie. Kiedy wróciła do domu po montażu, znowu łzy pojawiły się w oczach. Była zaskoczona. Skromnie umeblowane pokoje wyglądały schludnie i efektownie. Prawie jak w czasach ich świetności… Teraz Adam sugerował jedynie zakup drobnych dodatków, żeby ‘ocieplić’ ich wystrój. O zakupie telewizorów na razie nie wspominał.
    Bez pytania kupił lampy i zamontował. Kupił też lampki nocne. Była pod wrażeniem.
    – Ile za to zapłacę? – dociekała niespokojnie, nadal rozglądając się po pokojach.
    – Odbiorę sobie z czynszu – machnął ręką. Nabył je w promocji i naprawdę kosztowały niewiele. Uradowana dała mu buziaka, stając na jednej nodze. Była w szpilkach. Drugą podniosła kokieteryjnie. Poklepał ją po pupie. Cicho zachichotała i przytuliła się. Lubiła dotykać jego młode, jędrne ciało. Podniósł drugą rękę i chwycił pierś. Już nie cofała się przed tak nachalnym zachowaniem młodego aktora. Pamiętała, czym jest i do czego ma służyć chłopakowi. Nigdy więcej o tym nie rozmawiali, ale postępowała dokładnie tak, jak jej kazał. Odważyła się i przez materiał spodni delikatnie głaskała go po penisie. Wystający języczek lekko przygryzła zębami.
    – Ja zdecyduje, kiedy ciebie wezmę – szepnął stanowczo.
    – Oczywiście – odszepnęła ulegle. To ją ekscytowało! Nie wiedziała, ani kiedy, ani gdzie będzie miał na nią ochotę, ale zawsze starała się wyglądać atrakcyjnie i elegancko. W domu, jak za dawnych, dobrych lat, zaczęła chodzić w szpilkach albo klapkach na szpilce. W zasadzie nie dzieliła już ubrań na domowe i wyjściowe. Obowiązywała tylko druga wersja. I czuła się taka szczęśliwa, kiedy jej rozkazywał! Szczególnie podczas seksu.
    Zauważył zmianę. W domu ubierała eleganckie sandałki na szpilce. Wyglądała w nich znacznie korzystniej. Jej spódniczki i sukienki też stały się krótsze.
    Potem pojawiła się kobieta z firmy zajmującej się wynajmem pokoi. Zrobiła zdjęcia, podpisali umowę i pani Anna uspokoiła się. Kiedy po dwóch miesiącach pojawili się pierwsi goście, aktorce znowu podniosło się ciśnienie, ale wszystko wróciło do normy, kiedy zobaczyła pod koniec miesiąca kwotę przelewu na koncie. Kupiła szampana i zaprosiła Adama na skromną kolację przy świecach. Była mu wdzięczna i ze spokojem słuchała jego dalszych sugestii: łazienka, telewizor, nowy chodnik do przedpokoju, plafony przy schodach. Podał cenę. Zaakceptowała ją. Tak naprawdę była wpatrzona w niego. Potrzebowała kogoś takiego: obrotnego, młodszego, energicznego. Kogoś, kto jeszcze ją popchnie, wesprze, natchnie do działania. Sprawy techniczne zawsze były poza zasięgiem jej możliwości intelektualnych. Przynajmniej zawsze tak uważała.
    Kiedy na kilka dni przyjechało starsze małżeństwo, rozpoznali w niej aktorkę. Spędziła z nimi wieczór w salonie, rozmawiając o jej karierze. Na kolejny wieczór zaproponowali wspólne obejrzenie filmu z jej udziałem. Małżeństwo miało nagrane na HD „dobre polskie filmy”. Promieniała. W cukierni kupiła kilka ciast. Adam obydwa wieczory spędził u siebie.
    *
    Po wyjeździe starszego małżeństwa zapytała go, jak ma zrewanżować się za okazaną pomoc? Przecież sama nigdy nie odważyłaby się na takie decyzje i ich realizację. I jeszcze przy takich kosztach! A wynajem! Chwilę patrzył poważnie w jej oczy i wreszcie odpowiedział wprost, jakby już od dawna miał przygotowaną odpowiedź. To, co usłyszała aż wyprostowało ją na krześle! A on mówił tak spokojnie jakby chodziło o zakup używanego telewizora! Najpierw zabrakło jej słów, potem powietrza. Przecież to taka perwersja! Zboczenie! I ostatecznie, ku własnemu zaskoczeniu, kiedy odzyskała głos, zgodziła się. Słysząc jej aprobatę, uśmiechnął się łagodnie:
    – Wiedziałem, że mój pomysł spodoba się tobie.
    – „Spodoba się”?! – była tak zaskoczona, że sama nie wiedziała, dlaczego zgodziła się. Tak zaskoczył ją komentarzem, że nie potrafiła już nic dodać. A potem spokojnie przeszedł do rozmowy o wynajmie pokoi, o finansowych korzyściach. I pomógł pozmywać naczynia.
    Leżąc w łóżku, długo zastanawiała się, dlaczego zgodziła się na jego propozycję? Nadal była wręcz zszokowana jego propozycją, a jeszcze bardziej swoją zgodą! Nie potrafiła znaleźć prostej odpowiedzi, ale podświadomie czuła, że dokonała właściwego wyboru. Już czekała na to, co nieznane. Była taka podekscytowana!
    *
    Na nieśmiałą prośbę zapisał ją na kurs komputerowy. Kilka dni później zdecydowała się wymienić komórkę na znacznie nowszy typ z dużym ekranem. I zaczęła odkrywać Internet. W trakcie kursu podjęła decyzję o kupnie laptopa, ale inwestycje w domu były priorytetowe.
    Uznała, że kuchnia też wymaga zmian. I musi bardziej zadbać o siebie. W końcu będzie gościć ludzi z innych miast. Nie może wyglądać jak kuchta. Koleżanki też będą jej zazdrościć, kiedy schudnie. To był chyba najpoważniejszy argument! Dopiero nad ranem usnęła zmęczona rozważaniami nad niezbędnymi zmianami. Propozycja rewanżu nadal ją szokowała.
    Adam zgodził się wozić ją na pływalnię. W rewanżu kupiła mu abonament i slipki. Zmusiła go, żeby przymierzył w jej obecności. Ciepło uśmiechnął się i zgodził. Wsunął dłoń za dekolt bluzki, pomacał pierś. Nie cofnęła się. Nie protestowała. Jeszcze poklepał kobietę po pupie. Usiadła w fotelu, kiedy przed nią przymierzał slipki. Widział, na co ma ochotę, ale jeszcze ją powstrzymał.
    – Suczka powinna piszczeć na mój widok – przyjął taką zasadę tresowania aktorki. Na razie wszystko toczyło zgodnie z jego planem.
    *
    Koleżanki dostrzegły zmianę w jej wyglądzie i zachowaniu. Z dobrze skrywaną zazdrością przyznały, że wyszły jej na dobre.
    – Jeżeli zaczną mi zazdrościć albo będą zbyt dociekliwe, wtedy skończą się wspólne herbatki – lekko wzruszyła ramionami. Jedną zdołała namówić na pływalnię. Z dwoma zaczęła chodzić na zajęcia przy muzyce, reklamowane jako „Aerobik 50+”. Była jedyną z grona koleżanek, która wytrwała w systematyczności.
    Nie pojawiła się tylko raz! Wówczas Adam wrócił wcześniej. Przypadkowo zobaczył ją w figach i szpilkach. Pospiesznie pakowała rzeczy na zajęcia aerobiku, a spódniczka czekała na wieszaku. Bez słowa wziął ją tak jak stał. Był brutalny i władczy. Zerżnął ją w drzwiach do kuchni i skończył od tyłu na stojącą, kiedy wystawiała pupę na czworakach. Spuścił się na twarz i rozpiętą bluzkę. Zanim zdołała coś powiedzieć, sterczącego penisa wytarł w jej włosy i wepchnął do ust, rozmazując szminkę. Kiedy wyprostował się, butem przydepnął jej pierś, z przyjemnością patrząc jak z bólu wije się przy jego nodze i błaga o litość. W końcu puścił ją, ale miała wykąpać się. W takim stanie nie zdążyłaby ponownie przygotować się do zajęć aerobiku. Resztę spermy wycisnął na twarz i zostawił ją leżącą pod drzwiami kuchni. Jeszcze kilka minut leżała, dochodząc do siebie. Zapowiedział, że jeszcze wróci, więc po odprężającej kąpieli czekała.
    Odpoczywała w sypialni. Aerobik nigdy nie był aż tak męczący jak seks z Adamem. Zdrzemnęła się. Czekała i przyszedł jakieś trzy godziny później. Chciała zapytać, dlaczego tyle czekała, ale zerwał z niej podomkę i przezroczystą koszulę nocną, kupioną na takie okazje, a potem rozpiął rozporek i wsadził sterczącego penisa do ust. Ruchał tak długo aż spuścił się. W trakcie seksu szarpał ją za włosy i piersi. On – ubrany, ona – naga. Dodatkowo czuła się poniżona tym, że była przed nim zupełnie naga. Kiedy wreszcie połknęła spermę, wcisnął jej głowę między nogi i kazał wylizać jądra. Potem ponownie wetknął penisa w usta. Starała się jak mogła, aby spełnić jego wymagania, aż nagle poczuła mocz w ustach! Adam szczał w jej usta! Próbowała wyrwać głowę z uścisku, odpychała go rękoma – bezskutecznie. Dalej szczał! Wierzgała nogami, szarpała ciałem, odpychała go rękoma, rzucała głową. Nic z tego. Ucisk jego dłoni nie zelżał, a mocz już zaczął wylewać się z ust. Nie chciała, ale musiała część wypić. W końcu puścił ją. Z głośnym westchnieniem padła na łoże. Cieżko oddychała. Jego penis sterczał. Był bardzo podniecony i zadowolony z uzyskanego efektu. Twardego penisa wytarł o jej brzuch.
    – Kolejna zabawa za nami. Polubisz takie niespodzianki! – mówił, a jednocześnie ściskał i ciągnął jej pierś. Potem drugą. Przesuwała się ku niemu, żeby złagodzić ból. Ciągnąc za sutki, ściągnął ją z łoża, położył na dywanie i kazał wylizać buty. Zrobiłaby wszystko, byleby przestało boleć! I zrobiła. Potem leżała grzecznie jak suka przed swoim panem. Obiecała być posłuszną. W nagrodę, tak zaznaczył, pomacał jej pizdę. Butem przycisnął ją do podłogi. Potem położył sie na nią i ruchał aż zakończył małym wytryskiem. Jej ciało przeszył dreszcz, a potem przemknęła fala ciepła. Też miała mały orgazm. Mężczyzna usiadł i dał penisa do wylizania. Posłusznie wylizała go z resztek spermy i podziękowała. Delikatnie zaczęła masować jądra. Odprężony opadł na łoże. Po chwili usiadł, poklepał kobietę po policzku, pomacał pierś, wstał i poszedł pod prysznic.
    *
    Z uwagi na szalony seks i zwyczaje Adama, zmieniła fryzurę na znacznie prostszą. Teraz wiązała je z tyłu, ozdabiając blond włosy czarną aksamitną tasiemką. Według Adama wyglądała młodziej i bardziej ponętnie. Kiedy pierwszy raz zobaczył ją w nowej fryzurze, wyruchał kobietę na stojąco przy drzwiach do salonu. Nie zdążyła nawet zareagować. Wtedy podszedł, podciągnął spódniczkę i zerwał majtki. Potem, szarpiąc ciuchy, ściągnął wszystkie przez głowę. Została w samych szpilkach. Brał ją z przodu i od tyłu. Tylko pojękiwała z rozkoszy, nie otwierając oczu. Parokrotnie obracał ją przodem i tyłem. Jej zagubienie i uległość podniecały go. Wchodził, jebał, wychodził, odwracał i znowu: wchodził i jebał. Wystawiała pizdę jak chciał i kiedy kazał! Ściskał piersi. Kiedy wreszcie dochodził, uklękła i przyjęła wytrysk na twarz i w usta. Wpychał głęboko penisa, trzymając jej głowę w kroczu. Prawie dławiła się i wtedy warknął:
    – Wytrzymaj, bo zrobię z ciebie kurwę i zabawy ze mną będziesz wspominać jak niewinną igraszkę!
    Potulnie kiwnęła głową. Groźba podziałała stymulująco. I to jak! Miała bardzo silny orgazm. Jeszcze po kilku minutach ciało przeszywały drgawki, gdy nadal samotnie leżała nago przy drzwiach salonu.
    – Całe szczęście, że byłam bez rajstop, bo chyba by mnie zabił tym penisem – była bardzo podniecona wspomnieniem seksu. W trakcie kąpieli masowała łechtaczkę, drażniła paznokciami, wkładała palce do pochwy, do odbytu. Nigdy wcześniej tak się nie zachowywała, a teraz potrzebowała tego! Strumień ciepłej wody z prysznica ostatecznie zakończył pieszczoty. Napięcie powoli, powoli opadało. Odprężała się i uspokajała. – Nareszcie! – westchnęła, bez sił leżąc w wannie. Tej nocy spała jak zabita.
    Obudziła się bardzo późno i z radością stwierdziła, że dzisiaj nie ma próby w teatrze. Przespała całą noc bez jednego przebudzenia! Uradowana poszła na bardzo długi spacer, a w przerwie, w kawiarni, zamówiła herbatę i kawałek tortu. Był pyszny. Wróciła do domu i powodowana wyrzutami sumienia, po szaleństwie w kawiarni, przez godzinę ćwiczyła aerobik według poleceń z płyty. Ostatnia doba była wspaniała! Cieszyła się i od nowa rozpamiętywała każdą godzinę.
    *
    Potajemnie kupiła kije do nordic walkingu i sama spacerowała przed południem, kiedy koleżanki były w pracy, a ona nie musiała jechać do teatru albo maszerowała wieczorem takimi trasami, na których miała pewność, że ich nie spotka. Pytania dociekliwych koleżanek, o wzmożoną aktywność fizyczną, zbywała przygotowaną odpowiedzią:
    – Reżyser sztuki oczekuje wysokiej kondycji od starszych aktorów albo poszuka innych. Muszę jeszcze powalczyć o kilka ról. – Te argumenty zamykały serię pytań i otwierały dyskusję nad zmianami pokoleniowymi. – Gdybyście znały prawdę, kobiety… – uśmiechała się do siebie, słuchając ich narzekań.
    Po kilku miesiącach, ku swojemu zaskoczeniu, złapała się na tym, że lepiej i dłużej sypia, rzadziej budzi się w nocy albo wcale! Niektóre sukienki stały się ponownie nieco szersze. Nabrała większej chęci do życia. Lekarz cieszył się, że przepisane tabletki wreszcie obniżyły jej ciśnienie. Jednak korzystne zmiany chętniej przypisywała bliskim kontaktom z Adamem i aktywności fizycznej niż farmacji. Jeden z młodych aktorów w ich teatrze, Witold, komplementował ją, chociaż ona nawet nie próbowała adorować go. Miał grono fanek i adoratorek. Hm, coś się zaczynało dziać…
    *
    Weronika, brunetka, która towarzyszyła jej na pływalni, mężatka i kobieta atrakcyjniejsza od aktorki, z kolei dopytywała się o Adama. Na początku zdawkowo, ostatnio coraz częściej i zbyt dociekliwie. Aktorka poczuła wewnętrzny niepokój. Kiedyś, siedziały w willi już tylko we dwie. Wypiły herbatę, zjadły ciastka, a młody aktor znowu wypłynął jako temat rozmowy, więc kobieta nie wytrzymała i przekornie zapytała Weronikę:
    – A co? Masz ochotę na spotkanie z nim? – Weronika zmieszała się, uciekła wzrokiem, a w Annie zagotowało się. – Bo mogę go zapytać, jeżeli chcesz – zaofiarowała się z uprzejmością węża, który widzi mysz w zasięgu zębów.
    – Naprawdę? Będę ci bardzo wdzięczna! Wiesz, jak to między przyjaciółkami. Czasami samotna kobieta potrzebuje towarzystwa kogoś młodszego. Tobie tyle pomógł. A ty tak go komplementujesz! – brunetka z wdzięcznością patrzyła w oczy aktorki. 
    Gdyby wzrok mógł zabijać, to Weronika byłaby pierwszą osobą, która już zostałaby uśmiercona przynajmniej kilka razy. Jednak niczego nie dostrzegła.
    – Samotna? Przecież masz męża! – pomyślała i kiwała głową, słuchając koleżanki. A głośno powiedziała: – Ależ oczywiście, kochana, zrobię to dla ciebie. Masz jakieś specjalne życzenia? – Anna spytała koleżankę życzliwym tonem.
    – Co masz na myśli? – Weronika stała się czujna.
    – No, mam go zapytać, czy chce być chłopcem do towarzystwa? Czy może tylko powiedzieć, że koleżanka szuka młodego mężczyzny do pomocy, ja wiem, w zakupach albo do towarzystwa w teatrze czy kinie? – pogodnie spojrzała na Weronikę. – A może jeszcze coś innego? – uśmiechnęła się dwuznacznie.
    – Wystarczy, jeżeli zapytasz go, czy czasami zechciałby pomóc mi tak jak tobie pomaga – równie słodkim uśmiechem odpowiedziała brunetka. Mąż ignorował ją, więc postanowiła sama zadbać o swoje potrzeby. Miała też pieniądze. Czuła się pewnie. Wiedziała jak rozegrać sytuację, by zdobyć młodego mężczyznę.
    – Już nie jesteś moją przyjaciółką ani koleżanką! I nigdy nie byłaś!! – wrzasnęła do koleżanki. Ale tylko w myślach. Teraz uśmiechnęła się i obiecała:
    – Zapytam go jeszcze dzisiaj. Może przyjdziesz następnym razem, kiedy was umówię i wówczas porozmawiacie sobie? – dodała życzliwie.
    *
    Adam wstąpił do ‘szmateksu’ i, ku swojemu zaskoczeniu, zdołał kupić kilka rzeczy za niewielką sumę. Wszystkie rekwizyty przywiózł do willi, a potem polecił Annie wyprać i wyprasować na jutro. Na jej ciekawość, która wręcz biła z oczu, miał krótką odpowiedź:
    – Niespodzianka – i okrasił ją tajemniczym uśmiechem. Kiedy następnego dnia pojawił się wczesnym wieczorem, Anna była wyraźnie niezadowolona. Od razu przeszła do rzeczy:
    – Dla kogo to prasowałam? – wskazała mały stosik leżący na krześle. Rzucił okiem i od razu rozpoznał rzeczy przywiezione poprzedniego dnia.
    – Ładnie wyprasowane. To dobrze – uśmiechnął się. Anna zbyła komplement i zirytowana jego unikiem, nabrała powietrza, żeby ponowić pytanie ostrzejszym tonem, ale Adam wydał polecenie:
    – Idź, ubierz je. Do tego załóż czarne szpilki i czarne pończochy. Sama domyślisz się, co powinnaś trzymać w ręku. – Nie oglądając się, ruszył po schodach do swoich pokoi. Anna stała zaskoczona i powoli jej twarz pogodniała.
    – Dla mnie? A ja są… – zawstydzona stwierdziła, że bezpodstawnie oskarżała go. Było jej wstyd. Już chciała przeprosić za podejrzenia, więc odwróciła się w kierunku schodów, gdy z góry dobiegł ją głos: 
    – Za kwadrans widzę ciebie w salonie. Zapukaj, zanim wejdziesz! – usłyszała polecenie wypowiedziane chłodnym tonem.
    – Dobrze, proszę pana! – odkrzyknęła radośnie. Chwyciła rzeczy, przycisnęła do piersi i z ulgą przebierała nogami w miejscu. Pisnęła jak nastolatka, wciskając twarz w trzymane ciuchy i chichocząc popędziła do sypialni. Drzwi zamknęły się za nią z hukiem.
    – Ta, która nie lubi hałasu, a trzaskania drzwiami w szczególności – Adam z uśmiechem pokręcił głową, słysząc impet, z jakim zamknęła drzwi. Już od dawna wiedział, co zrobić, aby głodna seksu i nowych wrażeń kobieta stała się jego zabawką. I systematycznie to wykorzystywał. Z dużą przyjemnością. Zauważył i doceniał jej zabiegi, by efektowniej wyglądać.  
    – Ale z niej jeszcze zrobimy podrasowany pojemnik na spermę – uśmiechnął się lubieżnie. – Kolejny kroczek na drodze do formatowania własnej zabawki – tak oceniał cel dzisiejszego spotkania. Czuł podniecenie na myśl o czekającym go wieczorze. Anna nawet nie domyślała się, co ją czeka. Roześmiał się, podniecony planem wieczoru.
    – Naiwna… – rozbawiony pokręcił głową. Rzucił rzeczy, umył ręce, zabrał zakupiony kilka dni temu rekwizyt i zszedł do salonu.
    Anna ubrała się wręcz błyskawicznie, tak była podniecona tym, co ją czeka. Mimo gorączkowych poszukiwań, nie mogła znaleźć czarnych pończoch. Dopiero po jakimś czasie przypomniała sobie, że suszą się, więc ubrała kabaretki.
    – Muszę kupić jeszcze kilka par pończoch – stwierdziła podekscytowana. Potem, nie mogąc spokojnie usiedzieć w oczekiwaniu na wezwanie, wybiegła do kuchni, przygotowywać kolację „dla pana”.
    *
    Ściszył głos w telewizorze i spokojnie odłożył pilota. Dopiero wtedy, w odpowiedzi na pukanie do drzwi, zawołał:
    – Proszę! 
    Weszła i stanęła przed nim.
    – Pan wzywał? – spytała grzecznie, dygając. Adam uważnie przyjrzał się aktorce. Granatowa, krótka i obcisła spódniczka. Granatowa bluzka z długim rękawem była odważnie rozpięta, więc wystawał z niej uniesiony, krągły biust.
    – Niech żyje push-up – pomyślał podniecony. Lubił, kiedy tresowana kobieta starała się być wyzywająca. Dostrzegł krawędź czarnego stanika, który świetnie komponował się z opalenizną uzyskaną dzięki wizytom w solarium. Kobieta prawie przestępowała z nogi na nogę, tak była przejęta właśnie rozpoczynającą się grą.  
    – Spódniczka zawsze będzie podjeżdżać, kiedy tylko dupcia schyli się po cokolwiek – uśmiechnął się, lustrując wygląd aktorki. – Stara dupa, ale w zasięgu ręki. I chętna! – pokiwał głową. Nie było na co narzekać. Biały fartuszek ładnie odcinał się na tle spódniczki. We włosy miała wpiętą tasiemkę z granatową kokardą w białe grochy. Na szyję założyła krótki sznur pereł. – Może być – pomyślał. W ręku dzierżyła miotełkę do kurzu. – Domyśliła się. Fajnie! – miał coraz większą ochotę na zabawę. Spojrzał w dół: kabaretki i czarne szpilki. Zmarszczył czoło.
    – Ostatni raz widzę ciebie w kabaretkach. Tu jesteś na służbie! – był niezadowolony.
    – Przepraszam pana. Mam tylko jedną parę czarnych pończoch. Jeszcze nie wyschły. Na ogół noszę rajstopy – tłumaczyła się, speszona.
    – To kup!
    – Oczywiście, proszę pana – dygnęła.
    – Anno, póki pamiętam, jutro przychodzi mój kolega, Witold. Znasz go z teatru. Obsłużysz nas, ale bądź panią domu. – Spojrzał na nią. Zrozumiała. – Teraz chcę napić się herbaty. A potem zasłoń okna – polecił.
    – Tak, proszę pana – dygnęła i wyszła z salonu, zalotnie kręcąc pupą. Zapamiętała, że musi zrobić zakupy. Zasłanianie okien zawsze było sygnałem, zapowiedzią tego, co jeszcze może zdarzyć się, a nie jest przewidziane dla obcych oczu. Szybko wróciła, postawiła herbatę, zasłoniła okna, dygnęła i zniknęła. Chwilę zastanawiał się, a potem wziął do ręki dzwoneczek, ów rekwizyt kupiony przed kilkoma dniami, i zadzwonił na służbę. Anna pojawiła się po chwili. 
    – Słucham pana – dygnięcie.
    – Chciałbym zjeść kolację – stwierdził, patrząc na jej biust i nogi. Nie lubiła szpilek, szczególnie bardzo wysokich, narzekała wówczas na kręgosłup, ale dała się nakłonić do ich zakładania w tak wyjątkowych okolicznościach jak dzisiejszy wieczór. Wyglądała w nich efektownie, jak każda kobieta, zresztą. Z profilu kusiła już samą wypiętą pupą i biustem. Uznał, że musi mieć takie pamiątkowe zdjęcia.
    – Za chwilę podaję – zapowiedziała. Kolejne dygnięcie i już jej nie było.
    – No, jest znacznie lepsza niż sądziłem – zdumiał się aktor.
    Po lekkiej kolacji oglądał telewizję i słyszał jak Anna myje naczynia i sprząta w kuchni. Potem wyprostowana siedziała na krześle i razem oglądali film.
    – Proszę przygotować mi kąpiel: ciepła woda, nie za dużo! I sporo piany – zaordynował. – A, i czekaj pod drzwiami.
    – Tak jest, proszę pana – dygnięcie i zniknęła. Ledwie wszedł do pokoju, poinformowała go, że kąpiel jest gotowa. Rozebrał się w łazience i zadzwonił.
    – Słucham? – dygnięcie. – Zabierz moje spodnie. Bielizna i koszula do prania. Potem wróć, umyjesz mi plecy.
    – W tej chwili – dygnięcie i trzask zamykanych drzwi.
    – Nie może się doczekać, kiedy mi umyje plecy – rozbawiony pokręcił głową. Był podniecony budowaną sytuacją. – Wzorowa pokojówka. I to za darmo! A oferuje jeszcze inne usługi. No, ale w zamian za to czeka ją miła niespodzianka – uśmiechnął się do siebie. 
    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wspomnienia z dziecinstwa – Dojrzewanie cz.1

    Kiedy zapukałem do drzwi, Aneta otworzyła mi prawie natychmiast. Nie miała już na sobie spódniczki, tylko różowe spodenki i tą samą koszulkę na ramiączka.

     – No jestem – powiedziałem jakby nie widziała.

     – Wchodź – przepuściła mnie zamykając drzwi. Zdjąłem buty i rozejrzałem się po mieszkaniu. Widać było że są bogaci. Mieli 3 pokoje, kuchnię, łazienkę i ubikację oddzielnie. Do tego drewniane meble, kryształy w regale i kolorowy telewizor. W swoim pokoju Aneta miała lalki których nie było w polskich sklepach – domyśliłem się że to od ojca, a pościel na łóżku miała wzór myszki miki, nie widziałem jeszcze takiej. Miała też gramofon chyba japoński, nie pamiętam marki.

     – Posłuchamy muzyki? – zapytała i zaczęła grzebać na półce. Miała pokaźną płytotekę. Włączyła Depeche Mode.

     – Uwielbiam ich – powiedziała i zaczęła tańczyć. – Tańcz ze mną! – krzyknęła łapiąc mnie za rękę i ciągnąc na środek pokoju. Zaczęliśmy się wygłupiać, skakać i kręcić wokół siebie. Jak skończył się utwór opadła na łóżko zmęczona ale uśmiechnięta. Usiadłem na krześle na przeciwko niej, a moim oczom ukazał się fascynujący widok. Jedna nogawka odstawała od uda ukazując część wargi sromowej i wzgórka łonowego. Były owłosione czarnymi króciutkimi włoskami, a mnie aż zaparło dech w piersiach. Po pierwsze to była bez majtek, a to mogło dużo znaczyć.Chyba że ubierała się w pośpiechu. Po drugie miała włosy łonowe jak kobieta a nie dziewczynka. Kuzynka miała gołą cipkę, więc ten widok mnie trochę zszokował, ale i bardzo podniecił. Dobrze że byłem w jeansach i spodnie maskowały mój wzwód, chociaż zrobiły się ciaśniejsze.

      – A może chcesz obejrzeć film? – przerwała moje rozmyślania podnosząc się i zaciskając nogi.

     – No dobra – odpowiedziałem wzruszając ramionami. Było mi wszystko jedno co będziemy robić, byle była blisko mnie. Przeszliśmy do dużego pokoju gdzie stał telewizor a na nim odtwarzacz kaset VHS. Mało ludzi go posiadało w tamtym okresie. Był nie do zdobycia w Polsce, jedynie za granicą, w Niemczech był hitem. Aneta przeglądała kasety i wreszcie znalazła to czego szukała. Spojrzała na mnie i lekko się zaczerwieniła.

     – Co to za film? – spytałem zaciekawiony.

     – Ostatnie Tango w Paryżu, oglądałeś?

     – Nie, to pewnie o miłości?

     – Nie tylko…

     – To włącz obejrzymy. Zastanawiała się chwilę po czym włożyła kasetę. Nie będę opisywał filmu. Powiem tylko, że w tamtych czasach to był szok. Był bardzo kontrowersyjny. Dziś to pewnie nic takiego, ale scena z masłem może szokować. Aneta rozłożyła wersalkę i położyła się na plecach podkładając jaśka pod głowę. Położyłem się obok niej i zaczęliśmy oglądać. Wciągnął mnie na tyle, że patrzyłem z otwartymi ustami, zapominając na chwilę o koleżance. Ale tylko na chwilę. Złożyłem wszystko w całość. Jesteśmy sami, leżymy na łóżku, ona bez majtek i włącza mi taki film. Więcej zachęty nie potrzebowałem. Przekręciłem się w stronę Anety i kładąc się na boku, podparłem głowę ręką. Drugą położyłem jej na brzuchu. Zadrżała, była gorąca i lekko spocona. Przesunąłem rękę niżej na wzgórek dotykając lekko spodenek. Brak reakcji z jej strony zmotywował mnie do położenia ręki jeszcze niżej. Wtedy złapała ją i położyła sobie na brzuchu. Chwilę odczekałem i moja ręka znów powędrowała w dół. Gdy dotknąłem cipki znów przesunęła mi rękę.

     “Co jest” – pomyślałem – “chce się bawić czy nie? Może się wstydzi? Może się rozebrać przy niej?” – nie wiedziałem co robić. Delikatnie wziąłem ją za rękę i położyłem sobie na spodniach, gdzie najbardziej odstawały. Spojrzała na mój rozporek cała w pąsach, ale nie oderwała ręki. Teraz ja położyłem swoją na jej spodenkach delikatnie je masując. Oddychała głęboko, a krople potu pojawiły jej się na czole. Podwadziłem brzeg spodenek palcami i włożyłem rękę gładząc włoski łonowe na jej wzgórku. Zamknęła oczy i delikatnymi prawie niewidzialnymi ruchami zaczęła głaskać moje spodnie. Wyciągnąłem rękę z jej spodenek i rozsuwając sobie suwak wyjąłem sterczącego członka z majtek, kładąc na niego jej rączkę. Otworzyła ze zdumieniem oczy, ale jak tylko zobaczyła co trzyma w dłoni, zacisnęła je z powrotem odkręcając głowę. Była tak czerwona ze wstydu, że o mało krew nie trysnęła jej z twarzy. Ponownie wsunąłem palce pod spodenki namierzając największe źródło rozkoszy u dziewczyn. Nie musiałem szukać. Jej łecztaczka była olbrzymia. Wystawała mocno spomiędzy warg sztywna jak maleńki penis. Gdy jej dotknąłem, Aneta jęknęła cicho, a dreszcz rozkoszy przebiegł przez jej ciało. Rozszerzyła nogi jakby zapraszając mnie niżej. Zaczęła też pieścić mojego członka i to całkiem sprawnie, myślałem więc, że miała już doświadczenie z chłopcami. Ja miałem doświadczenie tylko z kuzynką, ale zszedłem palcami niżej pieszcząc szparkę.

       Ależ była mokra! Soki dosłownie wylewały się z niej. Rozcierając śluz na cipce powróciłem do łechtaczki. Potarłem może ze dwie minuty, kiedy Aneta zacisnęła rękę na członku i wstrzymując powietrze zaczęła rzucać biodrami. Wypuszczała powietrze co chwila i nabierała ponownie by znów je trzymać. Nie zaciskała ud jak Monika – przeciwnie – jeszcze bardziej je rozszerzyła. Po kilku chwilach odwróciła się do mnie plecami i podciągając kolana zwinęła się w kulkę.

     – Powinieneś już iść – usłyszałem.

     – Słucham??? – myślałem że się przesłyszałem. Leżę koło dziewczyny z olbrzymim wzwodem, która miała orgazm, a ona każe mi iść!

     – Proszę cię, wyjdź – powiedziała.

     – Zrobiłem coś nie tak?

     – Nieee.

     – Zraniłem cię?

     – Wszystko jest ok, idź – zakończyła odwracając się do ściany. Rozmawiając ze mną ani razu na mnie nie spojrzała. Wstałem zapiąłem rozporek i poszedłem do domu. Coś takiego przytrafiło mi się pierwszy raz.

        Minęło parę dni. W szkole Aneta unikała mnie tak, jak ja uciekałem przed nią kiedyś. Nie ganiałem jej, rozumiałem że jak będzie chciała pogadać przyjdzie sama. Któregoś dnia siedząc w domu zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyła mama.

     – Dzień dobry – usłyszałem jak odpowiedziała. – Tak, jest.

      – Do ciebie – powiedziała mama przechodząc koło mnie i puszczając oko. Podszedłem do drzwi i ujrzałem Anetę. Była w ładnej kolorowej sukience i białych podkolanówkach a włosy spieła w kucyk.

     – Cześć – uśmiechnęła się, ale trochę jakby z musu. – Muszę z tobą pogadać…

     – O czym?

     – ….na osobności – dokończyła. Spojrzałem na mamę, która słuchała uśmiechając się.

     – Dobra zaczekaj – założyłem tenisówki i wyszedłem na korytarz zamykając drzwi.

     – O czym chcesz gadać?

     – Nie tutaj – rozejrzała się jakby ściany miały uszy – chodź ze mną – złapała mnie za rękę i pociągnęła na górę. Weszliśmy do jej mieszkania. Usiadła na krześle myśląc przez chwilę ze spuszczoną głową.

     – Chciałam cię przeprosić za tamto – zaczęła patrząc na podłogę.

     – To ja przepraszam, nie chciałem cię urazić, byłem zbyt podniecony i….

     – Przestań gadać bzdury!!! – przerwała mi. – Nie uraziłeś mnie. Było extra. To ja wszystko zaplanowałam, ten film, wolna chata….

     – To ja już nie wiem – usiadłem na łóżku zupełnie skołowany.

     – Ja chciałam tego już dawno tylko… bardzo się bałam. I nadal się boję, bo nigdy tego nie robiłam…z chłopakiem. Przestraszyłam się, że bedziesz chciał mi wsadzić, boję się że zajdę w ciążę, dlatego cię wyrzuciłam.

     Ciąża, dziecko, nigdy o tym nie myślałem bawiąc się z kuzynką. Ale ona nawet nie miała okresu. Aneta to co innego. Wyglądała już jak mała kobietka, poza tym podczas masturbacji zauważyłem że sperma przybrała białawy kolor. Dojrzewaliśmy, a więc teoretycznie mogliśmy spłodzić dziecko. W dodatku ona była ode mnie dwa lata starsza, na pewno mogła zajść. Zamurowało mnie. Myślałem że to problem dorosłych, a teraz przytłoczyła mnie myśl, że to ja wchodzę w dorosłość.

     – “Dorosłość to odpowiedzialność” – powtarzał zawsze ojciec. Zaczęło się pojawiać u mnie pierwsze owłosienie, nie tylko jajek, ale i twarzy, a głos zaczał mi skakać tak, że nieraz mówiłem basem jak tata.

     – Ale jest na to sposób – ciągnęła dalej Aneta. Podeszła do szafki i wyciągnęła parę małych opakowań. Widziałem to już kilka razy w szkole.

     – Skąd masz prezerwatywy? – zapytałem.

     – Podwędziłam mamie, miała tego dużo w torebce.

     – Więc naprawdę chcesz to zrobić?

     – Yhmm. Tylko się boję, bo to boli.

     – Zawsze?

     – Tylko za pierwszym razem.

     – Myślałem że ty z chłopakami już robiłaś takie rzeczy. A to całe gadanie w szkole, chwalenie się różnymi rzeczami to co?

     – Specjalnie tak mówiłam, żeby inne dziewczyny mi zazdrościły. A to wszystko to bujda.

     – To skąd wiesz o chłopakach tak dużo, o waleniu konia, o wytryskach, o pozycjach które wymieniałaś w szkole i o…

     – Skąd o tym wiesz? – weszła mi w słowo – tobie nie mówiłam.

     – Mnie nie, ale takie rzeczy rozchodzą się w szkole błyskawicznie. Każdy chce się przed kimś pochwalić wiedzą, nie tylko ty.

     – Skąd wiem? – Coś ci pokażę. Podeszła do regału, przystawiła krzesło i wchodząc na nie otworzyła najwyższą szafkę. Pogrzebała w jakichś ciuchach i wyciągnęła kasetę video. Nie była podpisana. Na okładce widziałem tylko duży napis BASF.

     – Ale przysięgnij że nikomu nie powiesz.

     – Przysięgam.

     Zrobiło mi się gorąco, bo zaczynałem się domyślać co to za film. W szkole i na podwórku krążyły legendy o filmach, gdzie jest pokazany seks. Pod każdą postacią. Kobieta z facetem, z dwoma facetami, facet z dwoma kobietami, facet z facetem, kobieta z kobietą, rzeczy których nawet sobie nie wyobrażaliśmy. Kiedyś na boisku, wieczorem, starszy chłopak opowiadał że oglądał taki film z Niemiec. Nie wierzyłem mu, kto by dał się nagrać w filmie jak to taka wstydliwa sprawa. Przypomniałem sobie jak podsłuchałem rozmowę mamy z koleżanką, opowiadała że taka i taka, to ze swoim mężem robi to tylko po ciemku i pod kołdrą, a są małżeństwem 15 lat.  Film zaczął się normalnie. Był po niemiecku, nie tłumaczony. Kobieta sprzątała w kuchni. Podejrzane było tylko to, że robi to w bardzo króciutkim fartuszku. Nagle dzwonek do drzwi. Otwiera, a tam faceci przywieźli łóżko. Domyśliłem się, że pytają gdzie postawić bo wskazała salon. Jest ich trzech, chociaż wnosi dwóch. Muskularni, przystojni, w rozpiętych koszulach. Po chwili kobieta pokazuje na łóżko i o coś ich pyta. W następnym ujęciu wszyscy są nadzy. Kobieta siedzi na łóżku a wokół niej stoją mężczyźni. Penisy im stoją, a ona po kolei każdemu bierze w usta. Po jakimś czasie jeden się kładzie, ona na nim siada i wkłada sobie członka w cipę, drugi zachodzi ją od tyłu i wkłada jej w pupę, a trzeci wkłada jej w usta. I wszyscy naraz ją ruchają. Oniemiałem z wrażenia. Członek urósł mi tak, jakby chciał rozedrzeć spodnie. Brakowało mi powietrza, zacząłem się dusić jak ryba wyciągnięta z wody. A oni tylko zamieniali się miejscami i wsadzali jej po same jądra. Zbliżenia były tak duże, jakbym trzymał głowę 10 centymetrów od jej szparek. Po dwudziestu minutach faceci wstają i spuszczają się po kolei w usta kobiecie. Ona połyka wszystko i z uśmiechem liże im członki. Koniec epizodu. Jeszcze nigdy nie byłem tak zaczerwieniony. Nie ze wstydu, tylko z podniecenia.  Spojrzałem na Anetę, która wyłączyła film i przyglądała się mojej reakcji.

     – I jak? – zapytała – podobało ci się?

     Z podniecenia głos uwiązł mi w gardle. Potwierdziłem tylko szybkim kiwaniem głowy.

        Podeszła do łóżka na którym siedziałem i zaczęła mi zdejmować spodnie. Czerwieniła się trochę, ale widziałem, że jest zdeterminowana. Udawała że to dla niej normalka, ale opuszczała głowę nisko, żeby tylko nasze spojrzenia nie spotkały się. Gdy rozsunęła suwak uniosłem biodra, a ona opuściła je z majtkami aż za kolana. Penis ochoczo patrzył w górę. Cewka była zaciśnięta, tylko na jej brzegu utworzyło się oczko gotowe do strzału. Pojawiła się na nim kropelka śluzu, jak tylko Aneta ściągnęła skórkę. Patrzyła na niego dłuższą chwilę, jakby zastanawiając się co dalej. Widać było, że fascynuje ją ten organ, oglądała go dokładnie z każdej strony, unosiła nawet jądra. Może porównywała z tymi na filmach, ale ja nie miałem co z nimi konkurować. Teraz mój członek mierzył 14 centymetrów i to jak byłem mocno podniecony, a oni mieli chyba po 30. Nigdy nie porównywałem siusiaka z innymi, więc nie miałem na tym punkcie kompleksów, a Monika nigdy nie mówiła że jest mały.Teraz wyglądało, że Anecie też się podoba. Usiadła obok mnie i zaczęła delikatnie mnie masować. Robiła to doskonale, jakby znała najwrażliwsze punkty. Nagle pochyliła się i włożyła go do ust. Ale nie pieściła go językiem, tylko zaczęła ciągnąć. Było to dla mnie nowe doświadczenie, bardzo podniecające. Policzki miała zapadnięte gdy unosiła głowę, by za chwilę wciągnąć go całego z powrotem. Musiała często oglądać te filmy, bo była w tym dobra. Przebiegł po mnie dreszcz rozkoszy. Wiedziała co to oznacza, bo uniosła się i zaczęła szybko pieścić mnie ręką.

        Pierwszy strzał poleciał z półtora metra od łóżka na dywan.

     – Łał! – wymsknęło się Anecie, a oczy zrobiły jej się wielkie i okrągłe. Drugi był identycznej długości, tylko nić spermy była o wiele grubsza.

     – O rany!! – wyszeptała, nie przestając ruszać rączką. Więcej nie widziałem bo oczy zaszły mi jakby mgłą. Wydawało mi się że tracę przytomność. Zamknąłem oczy rzucając się w rytm wytrysku. Siedziałem tak z minutę, wreszcie otworzyłem oczy. Aneta patrzyła na białą ścieżkę na dywanie.

     – Czegoś takiego nie widziałam nawet w filmach – powiedziała z fascynacją. – Niezły jesteś. Skierowała wzrok na mnie.

     – Czy to wystarczy na przeprosiny? – zapytała z uśmiechem.

     – Nooo… – byłem tak wypompowany, że nie mogłem mówić. Podniosła się i poszła do łazienki. Gdy wróciła, trzymała chusteczki higieniczne, gąbkę i jakąś butelkę.

     – Masz, wytrzyj się – podała mi chusteczki – ja muszę zetrzeć ten biały strumień, bo matka mnie zabije – zachichotała. Doprowadziłem się do porządku, a ona posprzątała pokój. Zrosiła dywan płynem z butelki i po wytarciu gąbką plama zniknęła. Schowała też kasetę, chociaż byłem ciekaw co było dalej.

     – Nie obejrzymy do końca?

     – Na dzisiaj już wystarczy wrażeń. Nie chcę, żebyś się spuszczał jak cię tylko dotknę.

    Chciałem zobaczyć jej owłosioną cipkę, bo jeszcze nie miałem okazji widzieć jej w całej okazałości.

     – A ty nie chcesz mieć orgazmu? – poszedłem na całość. Zmieszała się i lekko zaczerwieniła. Zauważyłem, że jest przestraszona. – Nadal się boisz?

     – Chłopacy to mają dobrze – powiedziała z irytacją w głosie – spuszczają się i resztę mają gdzieś! A dziewczyna niech się martwi, czy będzie miała okres, czy nie, czy zaszła w ciążę, czy nie. A oni zapominają od razu o dziewczynie i szukają następnej dziury żeby wsadzić i się schlapać.

       Zaczęła się na mnie wyżywać, nie wiedziałem dlaczego. Doszedłem do wniosku że ona tak maskuje wstyd i strach. Mówiła wulgarnie, niektórych słów nie znałem, ale domyślałem się znaczenia.

      – …. i zostawiają dziewczynę z brzuchem, wystawioną na pośmiewisko całego osiedla – kończyła swoje żale krążąc po pokoju.

     – Ale ja nigdzie nie idę, a się….schlapałem – odpowiedziałem w jej stylu. – A zresztą nie muszę ci tam wsadzać, żebyś miała orgazm (wiedziałem już jak doprowadzić dziewczynę do szaleństwa).

     – Oo, jaki ekspert – zaczęła szydzić. – A co, chcesz mi strzelić patelnię?

     – Co???

     – No zrobić minetę!

       Nie wiedziałem co do mnie mówi. Gdzieś, kiedyś słyszałem te określenia, ale nie miałem pojęcia co oznaczają. Siedziałem teraz z otwartą buzią ze zdziwienia.

     – A może masz na myśli anusa? – ciągnęła dalej chichocząc, gdyż zauważyła że to dla mnie czarna magia. – Zdecyduj się – miłość francuska, czy stosunek analny?

     – Nie znam tych nazw – przyznałem cicho – ale jak chcesz mogę ci pocałować cipkę.

      Przystanęła spoglądając na mnie. Nabrała powietrza chcąc coś powiedzieć, ale po chwili wypuściła je głośno wzdychając. Podeszła do łóżka i usiadła obok mnie.

     – Przepraszam – powiedziała już spokojnym głosem – wkurza mnie po prostu brak odpowiedzialności u facetów.

    Wiedziałem wcześniej że ma duży temperament, więc nie byłem na nią zły. Czułem że potrzebuje bliskości i czułości innej osoby. Może dlatego że rodziców ciągle nie było, że ciągle była w domu sama, nie wiedziałem wtedy, ale później zrozumiałem, że moje myśli szły w dobrym kierunku.

       Teraz patrząc na jej nogi przykryte do połowy kolorową sukienką, chciałem jej dać przyjemność i to dużą. Położyłem rękę nad kolanem i przesuwając ją wyżej zacząłem gładzić wewnętrzną stronę uda. Wersalka była złożona, więc nie było zbytnio miejsca, żeby się położyć. Aneta oparła się o nią plecami, rozchylając lekko nogi. Siedząc z boku miałem ograniczony dostęp do krocza, ale postanowiłem się nie śpieszyć. Chciałem, żeby się rozluźniła, przestała się bać czy denerwować.

       Był to strzał w dziesiątkę.

      Pieściłem długo uda zbliżając rękę do cipki, ale w ostatnim momencie cofałem ją. Jej oddech bardzo się pogłębił, a policzki zaróżowiły. Nogi miała już mocno rozszerzone, a gdy moje palce wędrowały w głąb, jej biodra wychodziły im naprzeciw. Wreszcie przyłożyłem rękę do majtek na wysokości wzgórka i zjechałem nią do dołu.

     – Och! – westchnęła Aneta, widziałem że czekała na to od dłuższego czasu. Wstałem, a następnie ukląkłem na podłodze na przeciwko niej. Włożyłem ręce pod sukienkę z obu stron i łapiąc za majtki zacząłem je zsuwać w dół. Uniosła pupę podpierając się rękami, a ja ściągnąłem majteczki aż do kostek. Uniosła stopy a one spadły na dywan. Podciągnąłem sukienkę kładąc ją aż na brzuch i moim oczom ukazała się cipka. Była cudowna. Króciutkie, ale gęste włoski obrastały wzgórek, schodziły też w dół na wargi. Pięknie kontrastowały z różowiutką przerwą między nimi. Dostęp nadal był niewielki, więc złapałem za tyłek lekko ciągnąc go ku sobie. Aneta przysunęła biodra do mnie, a ja łapiąc ją za kostki uniosłem nogi i rozszerzając oparłem je o brzeg łóżka. Podobały mi się też jej białe podkolanówki. Dotyk ich sprawiał przyjemność. Teraz miałem wszystko co posiada dziewczyna w zasięgu języka. Purpurowa łechtaczka dumnie wystawała spomiędzy warg. Była naprawdę duża co poniecało mnie bardzo. Wilgotna szparka nęciła mnie, no i ten zapach. Pachniała mydłem, wyczuwałem też pot i to coś, czego nie mogłem określić. Coś, co powodowało, że trzęsły mi się ręce, a oddech stawał się urywany. Zapach kobiecego łona, jej płci, jej tajemnicy. Wdychając go już prawie bym się zatracił, ale nie, nie będę się śpieszył. Przyłożyłem usta do wzgórka. Włoski fajnie mnie łaskotały, jeździłem wargammi po nich dłuższy czas. Następnie robiłem to samo językiem aż posklejały się od mojej śliny i przylgnęły do skóry. To samo zrobiłem z włoskami na wargach sromowych, omijając specjalnie cały czas łechtaczkę. Aneta oddychała szybko, pojękując cichutko. Miała zamknięte oczy oddając się całkowicie rozkoszy. Wtedy przycisnąłem język do odbytu i powolnym ruchem przesunąłem go do góry aż nad łechtaczkę.

     Ooooch!!! – westchnęła głośno. Spojrzała na mnie, a ja powtórzyłem manewr drugi raz. I trzeci. I czwarty.

     Oooch! Ojej! – zajęczała znowu. Z dziurki zaczął wypływać śluz i wiedziałem że jest na granicy orgazmu. Odczekałem chwilę, a gdy się uspokoiła zacząłem lizać szparkę. Jak jęki stawały się głośniejsze, znów przestałem ją pieścić. Nie otwierała już oczu, czekała tylko na następny mój ruch. Teraz zacząłem lizać odbyt. Po paru minutach – stop. Jej ciało drgało, a jej biodra poruszały się w przód i w tył. Przyszedł czas na łechtaczkę. Pieściłem delikatnie masując ją ustami, gdyż była na tyle duża, że spokojnie łapałem ją wargami i wciągałem do ust. Jednocześnie przyłożyłem palec wskazujący lewej ręki do zwieracza, a kciuk do szparki i zacząłem je pocierać. Prawą rękę położyłem od góry na łonie, rozszerzając wargi. Pieściłem najwrażliwsze miejsca jednocześnie. Miałem już przestać, gdyż jęczała głośno, ale wyczuła to, bo złapała mnie za głowę lekko przyciskając.

     – Nie przestawaj!! Proszę cię! Rób tak dalej! – wyszeptała. Przekrzywiłem głowę na bok i wessałem całą łechtaczkę do ust. Oprócz ssania, jeździłem jeszcze po niej językiem. Jeden palec wsunąłem troszeczkę w odbyt, a kciukiem pocierałem nadal wejście do pochwy.

     – Aaaach!!! Tak! Już!!! Teraz!! O kurwa!! Nie wytrzymam! – pierwszy raz usłyszałem przekleństwo z jej ust. – Nie przestawaj! Błagam! – prosiła zanosząc się jakby płaczem.

      Nie przestałem.

     Mój język wykonywał przeróżne akrobacje. Palec poruszał się szybko w pulsującym  zwieraczu. Usta trzymały mocno wessaną łechtaczkę. Drgające ciało Anety przeszło w konwulsje które trudno opisać. Zarzuciła mi nogi na ramiona i kładąc je na plecach przyciągała mnie do siebie. Głową rzucała na boki, a z jej ust wydobywały się nie artykułowane dźwięki. Plecy wyginała w łuk tak mocno, że aż pupcia wisiała co chwila nad łóżkiem.

     – Taaak! Cudownie!! Tak! Oooch! – zsunęła mi nogi z ramion opuszczając je na podłogę i opadła na łóżko zupełnie bez sił. Oddychała szybko, a jej ciało jeszcze co chwila delikatnie drgało. Uniosłem głowę i patrzyłem jak z zamkniętymmi oczami rozkoszuje się dopiero co przeżytym orgazmem.

     – To było nieziemskie –  wyszeptała nie otwierając oczu. Siedziała tak chwilę, a ja nadal klęczałem na podłodze przyglądając się jak łechtaczka układa się między wargami. Nagle spojrzała na mnie już zupełnie przytomnie.

     – Słuchaj, czy ty na pewno robiłeś to pierwszy raz?

     – No pewnie – odpowiedziałem szybko lekko się czerwieniąc. Nigdy jej nie powiem o kuzynce, bo pomyśli że jestem zboczony. Popatrzyła przez jakiś czas na mnie podejrzliwie i oparła głowę z powrotem o łóżko.

     – Masz talent – powiedziała nie patrząc na mnie. Po chwili opuściła sukienkę zakrywając cipkę.

     – Chyba widziałeś już wszystko co chciałeś zobaczyć.

     – Nie widziałem jeszcze twoich… piersi – powiedziałem podnosząc się z podłogi.

     – I nie zobaczysz… na pewno nie dziś – dodała z uśmiechem.

     – Rób wypad na kwadrat bo muszę wziąć kąpiel – jej język trochę mnie śmieszył.

     – A to? – pokazałem palcem prezerwatywy – kiedy się przyda?

     – Jak przyjdą Szwedy, idź już – zachichotała. Stałem i patrzyłem na nią nadal pytającym wzrokiem.

      – Oj nie wiem, jak będę gotowa.

    Podeszła do drzwi wejściowych dając mi do zrozumienia że na dziś koniec.

     – I pamiętaj, ani pary z gęby, nikomu, bo nie wiem co ci zrobię.

     – No wiem – burknąłem podchodząc do niej – nie jestem dzieckiem.

    Otworzyła drzwi, a ja wyszedłem na korytarz.

     – Ty – zagadała – ale chyba się we mnie nie zabujałeś co?

     – Ja?? – odwróciłem się do niej.

     – Nie, ja – rzuciła szybko – dlaczego się zgodziłeś na nasze spotkanie, kiedyś mnie unikałeś?

     – Bo… masz fajne ciało i…bardzo mnie podniecasz – powiedziałem zgodnie z prawdą – kiedyś byłem smarkaty i nie widziałem.. pewnych rzeczy.

     – To dobrze, bo pociągasz mnie czysto fizycznie, rozumiesz?

     – Yhm. Tak naprawdę to nie wiedziałem dokładnie o co jej chodzi.

     – I pamiętaj, miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach a kończy na dupie – powiedziała i zamknęła drzwi.

     “Skąd ona zna takie teksty” – myślałem schodząc po schodach. “I co ma dupa do miłości?”. Jeszcze wtedy nie kojarzyłem, że miłość i seks jest ze sobą powiązana. Zresztą miłość kojarzyła mi się z filmami romantycznymi których nie lubiłem. Zero akcji, tylko łazili jacyś ludzie ze sobą za rękę, przytuleni i co chwila całowali się w usta. Beznadzieja.

     Seks natomiast był cudowny. Jeszcze teraz wchodząc do mieszkania miałem przed oczami owłosioną cipkę Anety, z wystającą łechtaczką, mokrą od śluzu i mojej śliny. Nie zatrzymując się wszedłem od razu do łazienki, gdyż wypukłość na moim rozporku była mocno widoczna. Nie potrzebowałem dużo ruchów by sobie ulżyć. W pokoju położyłem się na tapczanie rozmyślając.

     – Coś długo rozmawiałeś z Anetą – otrzeźwił mnie głos mamy – o czym rozmawialiście?

     – My?… o szkole – wymyśliłem na poczekaniu.

     – O szkole – powtórzyła mama – a wiesz, mnie się wydaje, że Aneta się w tobie podkochuje.

     – No co ty, mama – powiedziałem szybko czerwieniąc się – jest słaba z matmy to jej pomagam, to wszystko.

     – Aha, taki dobry kolega jesteś. Wolisz siedzieć nad książkami, niż ganiać za piłką na boisku.

    Wiedziała, że piłka to moja pasja. Nie wiedziałem co odpowiedzieć, więc siedziałem cicho.

     – A ja myślę, że ty też się w niej kochasz.

     – Przestań! Mamo! Co ty mówisz!? – byłem już czerwony jak burak. Jakby się dowiedziała co z nią robiłem, byłoby po mnie.

     – Dobrze już, dobrze! Nic nie mówię! – zaśmiała się mama. – Miłość rządzi się swoimi prawami – dodała.

     – Miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach, a kończy na dupie – wypaliłem bezmyślnie.

     – Coś ty powiedział???!!! – moja mama wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia.

      – Ja… przepraszam! Mamo…nie chciałem – zacząłem się jąkać.

     – Gdzie to usłyszałeś? Od kogo?

     – Yyy.. nie wiem.. nie pamiętam.. na podwórku chyba.

     – Nie waż się tak mówić! Nigdy! Rozumiesz?

     – Tak mamo, przepraszam.

    Zauważyłem, że mama nie była zła, tylko zszokowana, w domu nie używało się żadnych brzydkich słów, nawet takich jak “dupa”. Jak tylko ojciec wrócił z pracy zaczęło się.

     – Usiądź to ci coś powiem – mama od razu przeszła do rzeczy.

     – Co takiego?

     – Wiesz co nasz syn mi dzisiaj powiedział?

     – “Miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach, a kończy na dupie” – patrząc na ojca zakryła usta ręką.

     – “No to koniec” – myślę – “zaraz dostanę niezły wpieprz”

    Rodzice patrzyli na siebie dłuższą chwilę, po czym mama nie wytrzymała i zaczęła się śmiać. Ojciec zaczął jej wtórować potężnym basem. Śmiali się tak,że aż meble drżały. Mama popłakała się ze śmiechu i wycierając łzy powiedziała:

     – Kończy się na dupie, rozumiesz – i znowu salwa śmiechu. Ojciec rechotał i też wycierał oczy, a mama odsuwała ręce od twarzy i powtarzała “na dupie” i znów wybuchali śmiechem. Siedziałem czerwony ze wstydu na tapczanie, ale i trochę zadowolony, bo wiedziałem że kary nie będzie. Pomyślałem, że muszę bardziej uważać co mówię, bo jednym nie przemyślanym zdaniem mogę narobić sobie dużo nieprzyjemności.

      A już nie mogłem się doczekać kolejnego spotkania z Anetą. Nie mogłem przestać myśleć, czy to właśnie teraz będzie mój pierwszy raz, taki prawdziwy? Czy właśnie teraz włożę członka tam, w to najprzyjemniejsze miejsce? W tą dziurkę rozkoszy tak bardzo skrywaną przez kobiece ciało? Cóż, pozostało mi tylko czekać….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Aktorka, cz. 3

    Przywołał służącą dzwonkiem. Kiedy weszła do łazienki, wskazał płyn. Wycisnęła trochę na dłoń i zaczęła namydlać mu plecy.

    – Moja koleżanka, Weronika, chciałaby spotkać się z panem – poinformowała go. – Ta wysoka brunetka. Pan mówił, że wygląda elegancko i atrakcyjnie – zaznaczyła z nieukrywanym przekąsem. – I jest mężatką – dodała z mściwą satysfakcją.

    – A, kojarzę. A w jakimż to celu, moja droga? – potrafili na różne sposoby bawić się tworzoną sytuacją.

    – Przypuszczam, że ma ochotę pokazać się w towarzystwie młodego, przystojnego mężczyzny. Być może zależy jej na czymś więcej – drugie zdanie dodała po chwili namysłu.

    – Czy Annie nie będzie przeszkadzać, że spotkam się z jej koleżanką? – Mężczyzna miał wątpliwości, ale już wcześniej wpadł na dość perwersyjny pomysł i znowu chciał zweryfikować jej opinię. Chociaż miała gotową odpowiedź, odczekała, namydlając plecy Adama, zanim odezwała się. Chciała, żeby mężczyzna zrozumiał i zapamiętał jej słowa. 

    – Może to sprawi, że koleżanki i sąsiedzi będą mniej podejrzliwi wobec mnie – zauważyła trzeźwo. Adam w duchu przyznał jej rację. Dobry kamuflaż również przyda się, kiedy zacznie realizować swój plan.

    – Podejdź, do pana, odwróć się i usiądź na krawędzi wanny – polecił aktorce. Wykonała polecenie. – Siądź głębiej – skorygował jej pozycję.

    – Boję się, że wpadnę do wanny – powiedziała z wysiłkiem.

    – To trzymaj się wanny – stwierdził rozbawiony. W końcu siedziała tak głęboko, że podniósł dłoń i wsadził palec do pochwy.

    – Och – stęknęła zaskoczona. Liczyła, że zabawa zacznie się od delikatnych pieszczot. Adam po chwili penetracji, kiedy minęło zaskoczenie, włożył drugi i trzeci palec. I zaczął posuwać Annę. Trzymała się wanny, garbiła, żeby utrzymać równowagę i kręciła głową, przeżywając penetrację. Była bardzo podniecona.

    – Wstań – polecił Adam i pomógł jej, pchając palcami wetkniętymi aż po nasadę do pochwy. Dopiero po chwili mogła wykonać polecenie. Podniecenie zwolniło jej reakcje. Nadal bardzo podniecona podniosła się, wyprostowała, odwróciła i zdezorientowana półprzytomnie spojrzała na aktora.

    – Jesteś na plaży. Woda jest ciepła. Szybko zdejmij szpilki, majtki. – Ciągle podniecona, szybko rozebrała się. Adam wstał.

    – O, jaki duży – nie potrafiła powstrzymać się od komentarza. Weszła w pończochach i wyczekująco patrzyła na niego. Odwrócił ją i pokazał palcem na wodę.

    – Tam chyba leży jakaś muszelka. Podnieś. – Schyliła się i poczuła jak z impetem wszedł w nią penis. – Oooch!! – naprawdę poczuła ogromną przyjemność. Penetracji palcami nie lubiła. Była wówczas zawstydzona i odbierała to, z bliżej nieokreślonego powodu, jako upokorzenie. Penisem mógł robić wszystko. Bez słowa przycisnął ją i zaczął energicznie wyrzucać biodra. Uderzenia penisa w pochwie były jak fale rozkoszy, którym nie potrafiła się przeciwstawić. Ugięły się pod nią nogi. Nawet nie słyszała chlupotu wody.

    – Oprzyj się rękoma o brzeg wanny – poradził i dolał ciepłej wody. Kobieta pochyliła się, a on w końcu chwycił ją za biodra i dalej rżnął. Lubił trzymać takie pełne biodra i klepać pupę aż zrobi się czerwona. Aktorka tylko pojękiwała i czasami krzyknęła, kiedy mocniej uderzył w pupę. Teraz puścił biodra, rozpiął bluzkę, przesunął stanik pod szyję i zobaczył kołyszące się piersi. Lewą chwycił całą dłonią, dwa palce prawej dłoni wsunął do odbytu.

    – Będę jebać dupę! – zadowolony ze swojej przewagi mocno uderzał penisem. Z wrażenia znowu ugięły się pod nią nogi.

    – Kochany, już nie dam rady – westchnęła podniecona i zmęczona.

    – Trzymaj się, dupo. Pan rżnie, bo ma ochotę! Ty służysz! – krzyknął podniecony. Kobieta już ledwie stała na nogach. Wiedział, że dochodzi, więc jeszcze przyspieszył i po kilku ruchach wytrysnął w nią. Znieruchomiał i przeżywał orgazm. Aktorka poczuła wytrysk i mocniej zacisnęła palce na brzegach wanny, broniąc się przed upadkiem. Przeżyła już dwa orgazmy. Może nie były najsilniejsze, ale z podniecenia i doznanej rozkoszy kobiecie kręciło się w głowie i potrzebowała chwili wytchnienia.

    – Klęknij! – usłyszała kolejne polecenie. Adam wyjął penisa i pomógł kobiecie opaść na kolana. Puścił ciepłą wodę. Manipulując palcami w odbycie, zmusił ją do oparcia się o ścianę wanny.

    – Solidnie ciebie zerżnąłem, więc odpocznij – poradził, przekręcając palce w odbycie i szarpiąc ją. Uniosła jedno kolano, straciła równowagę i plecami zjechała po ścianie wanny do wody. Zaśmiał się, a fala wody i piany na chwilę całkowicie ją przykryła. Była tak zmęczona seksem i odprężona, że tylko prychnęła i próbowała otrzeć oczy z wody. Nadal leżała na boku i miała przymknięte oczy.

    – Poleż jeszcze, a ja wytrę się. – Poklepał ją po gołej pupie, wyszedł z wanny i wycierał się.

    – Yhmy – nie miała siły na dłuższą odpowiedź. Aktorka miała mokrą bluzkę, stanik, pończochy, zamoczyła włosy, ale teraz oparta na przedramieniu o ścianę wanny, odpoczywała. Ciepła woda sprzyjała relaksowi. Czuła się taka szczęśliwa. Odkrywała przyjemność płynącą z uprawiania seksu w różnych miejscach i sytuacjach. Dlatego nawet nie narzekała, że zmoczyła ubranie i włosy. Ciągle leżała i dłonią poruszała wodę.

    – Ależ dziewczyny byłyby zazdrosne! – uśmiechnęła się, myśląc o swoich nowych doznaniach, ciągle wzbogacanych doświadczeniach seksualnych i koleżankach zapraszanych na herbatki. Spotkania z nimi już nie były taką atrakcją jak przed laty. Ba, jak jeszcze przed kilkoma miesiącami.

    *

    Witold przyjechał razem z Adamem i na powitanie wręczył pani domu bombonierkę. Kiedy krygowała się, tłumacząc, że słodycze nie służą figurze, Witold z uśmiechem machnął ręką:

    – Pani mogłaby sama codziennie zjadać taką bombonierkę, a i tak wiele kobiet nadal zazdrościłoby pani figury. – Podbudowana komplementem, podziękowała za podarunek i zaprosiła ich do salonu. Wszystko było już przygotowane. Wygląd stołu wywarł wrażenie na Witoldzie: 

    – No, chłopie, jeżeli pani Anna tak dba o ciebie, to chyba i ja przeprowadzę się. – Usiedli przy stole. Zadowolona aktorka wyszła po herbatę. – Człowieku, jak ona wygląda! Prawie jej nie poznałem. Efektowna kobieta! – Adam milczał. Wiedział więcej niż chciał powiedzieć.

    Nie była to żadna oficjalna, uroczysta kolacja, więc Witold był w sportowej marynarce i dżinsach, ale pani Anna ubrała granatową, plisowaną spódniczkę i błękitną bluzkę. Szare pończochy z delikatną srebrną nitką i szare sandałki na szpilce oraz szara apaszka, zdobiona srebrnym wzorem, uzupełniały jej strój. Przy kolacji gospodyni i Adam pili alkohol. Gość wymówił się powrotem samochodem. Adam nalegał i pilnował tempa, więc Anna wypiła więcej niż zwykle. Pod koniec kolacji była podchmielona, czasami śmiała się lub mówiła zbyt głośno. Mężczyzna nakłonił ją do wypicia kolejnego toastu. W końcu zostawiła ich samych i poszła do sypialni. Przecież mieli własne sprawy do omówienia. Rozochocona alkoholem i komplementami młodych mężczyzn nie potrafiła sobie znaleźć miejsca. Zaczęła w kuchni robić porządki. Zmywała naczynia przyniesione po kolacji.

    *

    Kiedy ponownie weszła do salonu, na jakimś kanale telewizyjnym odtwarzano muzykę, ekran błyskał, a Adam półleżał na sofie i momentami pochrapywał.

    – Och, a co się stało?

    – Nic, zmęczył się – Witold uśmiechnął się pobłażliwie. – Pani Anno, zapraszam do jeszcze jednego toastu.

    – Dziękuję – uśmiechnęła się – ale ja już wystarczająco wypiłam. I jestem zmęczona – ostatnie zdanie wypowiedziała nieco rozwlekle.

    – Pani Anno, za pani urodę, elegancję i zawodowe sukcesy – Witold podszedł do niej z dwoma napełnionymi kieliszkami.

    – Słyszał pan coś, panie Witoldzie? – zapytała, patrząc mu w oczy.

    – Najpierw toast, potem rozmowa – wręczył kieliszek, trącili się. – Za sukcesy! – Witold wypił kieliszek, pani Anna lekko zamoczyła usta. – Do dna! – zarządził mężczyzna. Kobieta zaprzeczyła ruchem głowy, ale Witold wierzchem dłoni podniósł jej dłoń z kieliszkiem do ust i wymusił: – Noooo – słowem i gestem wypicie całej zawartości. Wtedy uwolnił jej dłoń i zabrał kieliszek.

    – Och – westchnęła i głęboko zaczerpnęła powietrza. Oddychała ciężko.

    – Co? Za dużo było?– zapytał życzliwym tonem i pomógł usiąść na krześle. – Może trochę soczku? – Półprzytomna pokiwała głową.

    – Może być sama woda – szepnęła słabym głosem. Nie była przyzwyczajona do takich ilości alkoholu.

    – Już podaję! – błyskawicznie odwrócił się tyłem i nachylił nad stołem, coś chwilę nalewał i wreszcie z wysoką szklanką w dłoni podszedł do kobiety. Uśmiechał się. – Proszę wziąć duży łyk, od razu poczuje się pani lepiej. Sok pomarańczowy jest chłodny, orzeźwi – doradzał, podając szklankę. Zgodnie z radą, wychyliła spory łyk i poczuła chłód cieczy w przełyku. Dotknęła szklankę do czoła. Chłód przywołał uśmiech na jej twarz.

    – Jakie miłe uczucie… – westchnęła, czując chłód szklanki. – Panie Witoldzie! Co było w tym napoju? –wypowiadała słowa, przeciągając niektóre sylaby. Po ciele rozlała się kolejna fala ciepła. Mężczyzna spojrzał na dzbanek, potem na szklankę.

    – Nie wiem. Ja wlewałem tylko sok. Adam przygotowywał napoje – głową wskazał śpiącego kolegę.

    – Ej, ty, ty – pochylając się, pani Anna pogroziła palcem Adamowi.

    – To co, jeszcze łyczek? – Witold podszedł z dzbankiem i dolał soku, nie czekając na odpowiedź. z uśmiechem Odstawił dzbanek i nieco przesunął laptop.

    *

    – Chyba spora rola czeka na panią – rzekł w końcu Witold, widząc, że kobieta zapomniała o głównym temacie. Siedzieli na sofie i patrzyli na siebie.

    – Taak? – zapytała. Dopiero po chwili dotarło do niej, o czym mówił. – Co paan wie?

    – Sporo, ale informacje kosztują – rzekł twardo. Widział, że nie ma sensu dłużej poić kobiety alkoholem.

    – O co choodzi?

    – Słyszałem, że rola ma być dość odważna i wiodąca, ale reżyser waha się – spojrzał na nią.

    – Czemu?

    – Bohaterka musi wyglądać. Mam na myśli figurę. I nie zawsze pojawia się na scenie w kompletnym stroju – cierpliwie wyjaśniał.

    – To coo? Czy mnie czegoś brakuje? – z trudem podniosła się i stanęła przed nim w rozkroku, chwytając się pod boki. Chwiała się. Westchnął z ulgą. Powoli, ale jednak jeszcze do niej docierało.

    – Trudno mi powiedzieć, niewiele widziałem – wzruszył ramionami. – Ale mogę ocenić i coś szepnąć reżyserowi – zadeklarował z kamienną twarzą. – Nosi pani pończochy?

    – Oczywiście! – podciągnęła spódnicę i zobaczył opalone udo wychylające się z samonośnej pończochy.

    – Taaak. A potrafi pani przebiec na scenie bez spódnicy, w szpilkach i z rozpiętą bluzką? Jest ranek, pani bohaterka spieszy się do pracy. Jest spóźniona – zawiesił głos. – Czekamy. Jest pani gotowa? – spytał podniesionym głosem.

    – Tak! Już! – szamotała się, nie wiedząc od czego zacząć. Wciąż miała trudności z utrzymaniem równowagi.

    – Proszę zdjąć spódniczkę, odłożyć na bok, aby nam nie przeszkadzała w próbie i stanąć przy oknie! Na mój sygnał ruszy pani w kierunku drzwi. Jasne?

    – Tak, oczywiście… – jeszcze szamotała się ze spódnicą, przytłoczona pomysłem i głosem Witolda. Ten, w oczekiwaniu na aktorkę, zdjął marynarkę i powiesił na oparciu krzesła.

    – Jesteśmy gotowi! – dał sygnał i włączył latarkę w komórce. Oślepił ją światłem. – Cisza! Rozpięła pani bluzkę?

    – Tak! Niee! Juuuuż! – podniesiony głos wskazywał na emocje, które zapanowały nad racjonalnym myśleniem.

    – Uwaga! Cisza! Proszę ruszyć, kiedy będzie pani gotowa – dał kobiecie sygnał i czekał, świecąc latarką w jej twarz. Ruszyła zbyt ostro, chciała nawet biec, ale po kilku krokach walczyła tylko o utrzymanie równowagi. Witold w porę podniósł się, zrobił trzy kroki i podtrzymał upadającą aktorkę. – Proszę usiąść – posadził kobietę na kanapie, siadł obok i położył dłoń na jej staniku. Nie zareagowała. Sapała przejęta swoją nieporadnością. 

    – Nie było źle, ale czasami trzeba pokazać też biust – podał kolejny warunek.

    – Coo? Nieee, to chyba nie dla mnie – wyglądała na speszoną i zrezygnowaną. Sytuacja wymykała się Witoldowi z rąk.

    – Śmiało, proszę pokazać biust! Ja to chyba najlepiej ocenię! Jestem mężczyzną! – Pokiwała głową, zastanawiała się. – Proszę! Aktor musi łamać bariery! Teatr to wyzwania! Pani, aktorka z takim dorobkiem wie to najlepiej! Chodzi o pani rolę! – motywował ją podniesionym głosem. Podziałało. Wstała, chwiejąc się, zdjęła apaszkę, rozpięła i zsunęła stanik. Wypadły z niego dwie spore piersi, które opadły i wisiały nieruchomo. Opalenizna nieco łagodziła marny widok. Dłonie oparła na biodrach i odważnie spojrzała mu w oczy. Od razu spostrzegł, że oczekuje komplementu.

    – I jak? – spytała głosem kobiety niepewnej swej atrakcyjności.

    – Świetnie! O to chodziło – stwierdził autorytatywnie. – Proszę podejść – rzekł tonem, który miał sugerować podziw mieszający się z podnieceniem.

    *

    Zbliżyła się, zaciekawiona jego reakcją… Zanim coś powiedziała, szybkim ruchem chwycił ją za pośladek i pociągnął ku sobie. Zaskoczona próbowała przynajmniej utrzymać równowagę, ale upadła na Witolda, pchana jego ręką, zachłannie trzymającą pośladek. Drugą ręką chwycił ją za kark, położył na kanapie i zaczął obmacywać jej ciało.

    – Och, ale panie Witoldzie… Nie, proszę! Dość, nie! Proszę! Proszę… – próbowała nieśmiało i cicho protestować. Upojenie alkoholem powoli przegrywało z rosnącym podnieceniem i pożądaniem. Pożądała seksu.

    Puścił pośladek, lizał, całował piersi, dekolt, szyję, uszy. I coraz bardziej energicznie obmacywał. Kiedy nieco oprzytomniała, zaskoczona tempem akcji, chciała coś powiedzieć, zapanować nad jego gwałtownymi zalotami. Przecież obok drzemał ich kolega! Zamknął jej usta pocałunkiem. Potem wrócił do pieszczot ciała. Gdy ponownie chciała głośno protestować, uciszył ją tekstem:

    – Uspokój się! Chcesz, żeby Adam nas usłyszał i zobaczył?

    Przestraszona spojrzała na fotel, na którym drzemał mężczyzna. Cicho pochrapywał.

    Witold sięgnął do krocza. Całą dłonią powoli miętosił łechtaczkę przez majteczki. Z czasem ruchy stały się nieco szybsze, a jego dotyk silniejszy. Nie chciała! Szarpała się, ale nie panowała nad ciałem. I nie chciała zdradzić się przed Adamem. Poddała się jego sile. Już dawno wytrzeźwiała. Teraz czuła rosnące podniecenie wywołane niecierpliwymi pieszczotami Witolda. Taki przystojny i czarujący mężczyzna chce ją zdobyć! To mile łechtało jej próżność. Czasami z jej ust wyrwał się jęk, kiedy nie potrafiła zapanować nad podnieceniem. Ruchy masujące pochwę i łechtaczkę stały się płynniejsze, chociaż jego ucisk nie zelżał. Zrozumiała, że wycieka z niej śluz. Mężczyzna kąsał, gryzł jej kark, a po jej ciele przetaczały się fale przyjemnych dreszczy.

    Dłużej nie potrafił wytrzymać. Szarpnął dwa razy materiał i majtki zjechały poniżej kolan. Spojrzała i zobaczyła jak rozpina rozporek. Przeniósł swoje nogi nad jej nogą i penis znalazł się przed pochwą.

    – Nie, proszę – mówiła błagalnym tonem. – Pod jego ciężarem nie mogła ruszyć nogami. Wobec jego siły i zdecydowania była bezbronna. – Adam usłyszy! – patrzyła na niego błagalnym wzrokiem. Mimo woli uśmiechnął się.

    – Spokojnie, tylko zabawimy się. Będziesz zadowolona. Szkoda czasu na spacer do sypialni – mówił podnieconym tonem, niecierpliwymi ruchami nawilżając śluzem penisa i przyciskając go do wejścia do pochwy. – Bądź cicho, to nas nie usłyszy.

    Pokonana pokiwała głową. I właśnie poczuła jak wypełnia ją. Nawet nie bolało. Domyśliła się, że śluz obficie nawilżył pochwę. Ze wstydem przyznała się przed sobą do rosnącego podniecenia. Miała ochotę na seks!

    Pospiesznie ściągnął kobiecie majtki z nóg i schował do kieszeni.

    – Odeślę – powiedział z uśmiechem.

    Jebał ją mocno i patrzył jak latają jej cyce. Reagowała na jego ruchy. Była posłuszna. Nie wiedziała, co zrobić z rękoma. Rozrzuciła je, próbowała chwycić materiał kanapy. Potem jedną objęła go, a mężczyzna wszedł jeszcze głębiej i zawirowało jej w oczach.

    – Mam orgazm! – chciała krzyczeć z radości, ale tylko głośno i przeciągle zawyła. Niewiele słyszała. Dotarło do niej, że ciśnienie zatkało jej uszy. Przełknęła i wszystko słyszała głośniej. Spojrzała na Witolda i wepchnęła pięść do ust. I jęczała jeszcze głośniej! – Co za uczucie! – cieszyła się, przygryzając pięść. Bardziej rozłożyła nogi, prowokując kochanka do mocniejszej penetracji. Drugą ręką zaczęła głaskać go po plecach. Witold mocno uderzał penisem, nie zważając na jej orgazm. Słyszała odgłosy uderzenia ciała o ciało.

    – Lubisz być tak jebana, co? – stękał podniecony Witold. Pokiwała głową. Jej oczy śmiały się.

    Masowała łechtaczkę. Dotknęła penisa, w równym rytmie wbijającego się do pochwy. Dotyk szalenie ją podniecił. Zafascynowana patrzyła jak w niej znika i wydobywa się, lśniąc od jej śluzu. 

    – Co za widok! – westchnęła głęboko z rozkoszy i znowu zawyła. Tak mocno odczuła przyjemność z kolejnych uderzeń penisa. Przez jej ciało przetoczyła się fala obezwładniających dreszczy, pociemniało jej w oczach. Przez chwilę nic nie słyszała. Wszystkie odgłosy powoli do niej wracały. Właśnie przeżyła drugi, silny orgazm. A Witold walił ją jak młot i ciężko dyszał. Trzęsła się w rytm uderzeń penisa.

    – Ale pizda! – usłyszała podziw w jego głosie. – W dupę też tak można? – wysapał pytanie z wysiłkiem.

    – Nie! Tam nie! – głośno zaprotestowała.

    Obiema dłońmi mocno chwyciła go za pośladki i przycisnęła do siebie. Taki bodziec podziałał na niego. Stęknął, spojrzał na nią z wyrzutem i wytrysnął. Poczuł jak sperma zlewa się do jej pochwy. Chciał jeszcze jebać tę starą dupę, ale taki bodziec zaskoczył go i nie wytrzymał. Trwała nieruchomo pod mężczyzną. Z delikatnym uśmiechem zaspokojenia i przymkniętymi oczyma. On czekał aż ochłonie po wytrysku. Padł na tapczan obok niej i głęboko oddychał.

    *

    – Zadowolona? – sapnął. Nie odpowiedziała. Bawiła się penisem. Chwyciła go mocniej, podniosła się i nachyliła nad jego ciałem. Uśmiechała się do niego, kiedy pochłaniała penisa ustami. Aż do samej nasady! W rewanżu poruszył biodrami, ruchając ją w usta. Patrzył jak skacze jej głowa. Sięgnął do piersi, którą znowu macał. Z głośnym cmoknięciem w końcu wypuściła członek z ust. Nadal na ustach miała lekki uśmiech. Była zadowolona. Bardzo zadowolona. Obmacywanie piersi sprawiało jej sporą przyjemność.

    – Musimy to kiedyś powtórzyć – powiedział. – Świetnie się ciebie rucha. Efektownie wyglądasz, więc trudno ciebie minąć i nie wyruchać – wysapał komplement. Była zadowolona z tak dosadnego opisu. W szybkim, wręcz zawrotnym tempie nadrabiała lata zaniedbań w swoim życiu erotycznym.

    – Fajny z ciebie chłopak – zrewanżowała się.

    – Chcesz jeszcze ruchać się ze mną? – dociekał.

    – Może – uśmiechała się. – Naprawdę było bardzo przyjemnie – pogodnie patrzyła na niego. – Wiesz, w jaki sposób i umiesz zadowolić kobietę.  

    Musiała uważać, żeby nie zdradzić mu stopnia zażyłości z Adamem. Ale na takie orgazmy miała ochotę z obydwoma! I to jaką ochotę! Dlatego teraz nie potrafiła puścić penisa. Chyba nawet mocniej go masowała, chociaż jej ruchy ciągle były wolne. Penis nadal był twardy. Adam chrapnął na fotelu.

    – Och, Adaś ma złe sny – rozbawiona, cicho zaśmiała się. Nie czuła się winna, tylko podniecona.

    – Zachowaj dyskrecję – przypomniał jej.

    – Ty również – wodziła palcem po mosznie.

    – Idź, doprowadź się do porządku, a ja za chwilę obudzę Adama.

    – Dobrze, ale daj mi chwilę – z ociąganiem puściła penisa, podniosła się, zebrała rzeczy i ciągle uśmiechając się, wyszła do łazienki. Nie czuła się winna wobec Adama. Przecież nie byli parą. Zastanawiała się, kiedy mogłaby ponownie spotkać się z Witoldem.

    Pani Anna wyszła z łazienki, zobaczyła kolegów rozmawiających w salonie, więc pożegnała się i poszła do swojej sypialni. Zamknęła drzwi. Szybko rozebrała się i położyła. Była w świetnym nastroju.

    – Ależ udany wieczór! – wspominała go, patrząc w sufit. Kilka minut później zasnęła.

    *

    – Nagrało się? – Witold był ciekaw filmowych rezultatów zabawy.

    – A skąd mam wiedzieć? Sam spójrz – mruknął Adam.

    – No, babka jest jeszcze niczego sobie. Fajnie rucha się taką zadbaną dupcię. Poza tym od razu było widać, że ma ochotę!

    – Świetnie to wyglądało. Nawet miałem ochotę dołączyć.

    – To trzeba było dołączyć. Jej chyba ciągle mało.

    – Nieee, wolałem popatrzeć. Lepiej mieć w rękawie jakiegoś asa na przyszłość.

    – Rzucę okiem na nagranie, a potem zrobię kopie – zgodził się Witek. – Tobie zrobić kompilację z dwóch kamer?

    – Jasne! Zawsze przyda się materiał promocyjny – twarz mężczyzny wykrzywił złośliwy uśmiech.

    Witold ze zrozumieniem pokiwał głową. Wstał i sięgnął po małą kamerę, którą ustawili na parapecie. Mieli nagrania z dwóch stron.

    – Będzie co oglądać, a babka będzie do dyspozycji. – Wyciągał kartę pamięci i o czymś myślał. Po chwili z nadzieją spojrzał na kolegę.

    – Adam – zwrócił się do kolegi – a będzie można ją czasami wypożyczać? Wiesz, ja i koledzy. Taka podstarzała i zadbana dupa, która aż rwie się do ruchania, też może stanowić atrakcję, kiedy przyjdzie nam ochota.

    – Wszystko jeszcze ustalimy – odparł wymijająco.

    *

    Generalnie nie miał nic przeciwko temu, ale nie chciał tracić wygodnego i taniego lokum. A nadmiar seksualnych wrażeń i traktowanie Anny w charakterze szantażowanej cichodajki, ostatecznie mogłoby doprowadzić do ich rozstania. I miałby kłopoty w teatrze.

    Zdążył zauważyć, że Witoldowi dała dupy, nie troszcząc się przesadnie o niego. Wiedział, że w zasadzie jest wszystko w stanie zrobić z tą kobietą, ale potrzebna jest odpowiednia intryga, gra na emocjach, trafienie w jej czuły punkt: seks z podtekstem. Wtedy mogą ją ruchać nawet w dziesięciu, a jeszcze im podziękuje.

    Mężczyzna był trochę zmartwiony, bo chociaż wspólnie z Witoldem ustalili i odegrali przebieg wieczoru zgodnie z planem, to jednak obawiał się, że Anna, zafascynowana kolegą, może go zacząć gorzej traktować, a wynajmowany pokój za chwilę, być może, okaże się już ‘zarezerwowany’. Chociażby dla klientów.

    – I Adaś będzie musiał poszukać nowego pokoju… – smętnie pokiwał głową. Właśnie, a już coś wspominała o remoncie pokoju i łazienki na parterze pod wynajem. W końcu to jej willa. Przecież na kilku dniach wynajmu zarobi więcej niż na jego czynszu.

    – Za kilka dni wyślę ci film albo przekażę w teatrze. Cześć! – Witold już zniknął. Aktor podszedł do okna i patrzył na odjeżdżającego kolegę.

    – Tak – ciężko westchnął zmartwiony mężczyzna w drodze do kuchni – nie takie zwroty potrafią wykonać kobiety, kiedy chodzi o seks albo o pieniądze. O, i jeszcze ta cała Weronika została… – Zastygł na moment z poważnym wyrazem twarzy. Chwilę zastanawiał się. – Właśnie, Weronika – ponownie uśmiech rozjaśnił jego zafrasowane oblicze, bo już wpadł na pomysł, którego skuteczna realizacja gwarantowała spokojne zamieszkiwanie u Anny. Niezależnie od tego, kto będzie rżnął właścicielkę willi. – No, w najgorszym razie podniesie mi czynsz – mrugnął do lustra, zastanawiając się nad szczegółami pomysłu.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wakacyjne stopki cz1

    Rzecz się działa w ubiegłe wakacje. Wówczas 16-letni ja wielce podekscytowany nie mogłem usiedzieć na miejscu. Powodem tego był fakt, iż tego dnia miała przyjechać moja długoletnia przyjaciółka – Oliwia. Jest to idealnie zbudowana blondynka o niebieskich oczach, oczach ktore wręcz hipnotyzowały. Patrząc na jej wiecznie uśmiechnięta twarzyczkę, zawsze czułem pewnego rodzaju dreszcz, miałem wrażenie jakbym patrzył na anioła w ludzkiej skórze. Zawsze ubrana była w bluzy z kapturem, jeansy oraz conversy albo air maxy – białe, przynajmniej kiedy je kupowała były tej barwy. Była zawsze pozytywnie nastawiona do świata, lubiła spędzać czas na dworze, oraz grać, nie ważne w co i na czym. Była w moim wieku. Była w moim typie. Mieliśmy taki sam światopogląd. Mieliśmy takie same zainteresowania. Mieliśmy nawet taki sam fetysz… No właśnie fetysz, chociaż kręciły nas stopy i dobrze o tym wiedzieliśmy to nigdy nic z tym nie robiliśmy. Kiedy była jeszcze w Polsce zawsze zwracałem uwagę na jej stopy. No dobra, nie zawsze tylko od pamietnej wycieczki do Władysławowa o której opowiem innym razem. Wracając – zawsze zwracałem uwage na jej stopy, chociaż przeważnie nosiła wysokie buty zawsze bylo widać skarpetki, odkąd pamiętam nosiła jednokolorowe stopki, uwielbiałem ich widok, kiedy przypominałem sobie ich zapach, najzwyczajniej na świecie podniecałem się. Miałem nie jedną okazję żeby sprawdzić ich zapach. Było to w podstawówce przeważnie, gdy gralismy w pytaniewyzwanie. Skarpetki zawsze byly mokre od potu i brudne. Pachniały…przepraszam…śmierdziały hmm jakby serem. Jej odór potu był zawsze tak mocny, że gdy się zaciągałem wręcz mnie zatykało. Z jej stopami nie miałem bliższego kontaktu od czterech lat, marzyłem żeby dzisiaj się to zmieniło. Chociaż rzadko się to u mnie zdarza – marzenie sie spełniło…

    Dochodziła godzina 15.00. Słońce tego dnia grzało tak, że siedziałem w pokoju jedynie w bokserkach, inaczej bym się prawdopodobnie roztopił. Nagle na Messengerze dostałem wiadomość od Oliwii:

    -Jestem więc jakby co to ten 😉

    Więcej mi nie trzeba było. Jest ona moją sąsiadką, więc zdążyłem wyjść przed dom i moim oczom ukazała się ona. Miała ona na sobie białą bluzę z kapturem, jeansy z dziurami na kolanach, swoje air maxy i coś co mnie poskładało – białe podkolanówki. Było 30 stopni w cieniu a ona ubrała sobie podkolanówki. Moja wyobraźnia zaczęła pracować jak dzieci w chińskich fabrykach. Mniej więcej 1,5h chodziliśmy po okolicy i rozmawialiśmy o tym co u nas. Nie będę was zanudzał szczegółami, więc przejdźmy do sedna. Po tych 1,5h poszliśmy do niej. Była sama w domu. Gdy weszliśmy do środka, myślałem że nie wytrzymam… Gdy zdjęła air maxy oczom moim ukazały się dwie śnieżnobiałe z góry podkolanówki i przepocone i brudne spodziki. Brudna i spocona linia przebiegała od paluszków przez obrzeże stopy aż do pięt. Nie mam zielonego pojęcia czy widziała mój wzrok skierowany w jej stopy czy też nie, ale wiem, że nie było siły na tym świecie żebym odwrócił od nich wzrok. Zaczęliśmy przeglądać YouTube na jej laptopie, ale po pewnym czasie wpadła na pomysł, żeby skoczyc do babci po gry planszowe. Ona miała pójść te 100 metrów a ja mialem poczekać na nią te 5 minut. 

    – Ok – powiedziałem

    Kiedy odprowadzałem ją do drzwi, ujrzałem, że zakłada nie air maxy ani nie conversy a klapki. Zarówno air maxy jak i Conversy zostały w domu. Zostały ze mną. Kiedy wyszła, bez chwili zastanowienia zabrałem się do uczty dla mojego nosa. Najpierw złapałem za białe conversy. Gdy zajrzałem do środka widziałem jak pot wsiąkł we wkładkę, widziałem odciśnięte paluszki i pięte. Kiedy zacząłem wąchać, poczułem się jak w niebie. Zapach potu był silny, był tak silny, że miałem wrażenie jakby Oliwka przebiegła w nich maraton. Członek momentalnie mi zesztywniał, zacząłem sobie walić. Chciałem lizać wkładkę, ale niestety nie miała żadnego smaku, po czym wywnioskowałem że nosiła je dawno. No, ale nic, obok leżał dopiero co zdjęty air max. Gdy zanurzyłem w nim nos, uderzyła we mnie ciepła woń potu i smrodu typowego młodzieżowego potu połączonego z delikatną wonią jakby sera. Kiedy dotknąłem wkładki językiem, moje kubki smakowe zostały zdominowane przez słony smak. Zapewne rozkoszowałbym się nim dłużej, gdyby nie jedna rzecz a mianowicie klucze przekręcające zamek…

    Ciag dalszy nastąpi…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    M.W
  • Sama samotna mama 3

    Jednak nie doczekałam północy. Zamknęłam oczy, niby tylko na chwilę, a obudziłam się po 6 rano. Spałam jak kamień. Dawno nie byłam taka wyspana. Co dobry orgazm robi z człowiekiem. Dobry i częsty. Przeciągnęłam się. Poczułam zakwasy na nogach. Najwyraźniej mięśnie odzwyczaiły się jakiekolwiek wysiłku. Pomyślałam, że mam jeszcze sporo czasu, zanim wstaną dzieci. Żadne z nich nie miało dziś na 8 rano. Chwyciłam laptop z nocnego stolika i od razu weszłam do folderu, który zgrałam z telefonu syna. Było tego sporo. Utworzyłam dwa nowe foldery i podzieliłam filmiki i zdjęcia. Zaczęłam od tych d**gich. Kliknęłam w miniaturę, na której był kutas mego syna. Jak się pojawił na całym pulpicie aż lekko jęknęłam. Był taki piękny. Wiedziałam, że nie ma co walczyć z własnym organizmem. Zdjęłam spodnie od pidżamy. Leżałam pod kołdrą, więc nawet jakby jakieś dziecko wpadło niespodziewanie, to i tak nie powinno niczego zobaczyć. Uruchomiłam pokaz slajdów. Palce prawej dłoni wsunęłam sobie do buzi. Wyobrażałam sobie, że to jego siurek. Wsuwałam je sobie głęboko. Czułam, jak zbiera mi się w ustach ślina. Zdjęcia zmieniały się w odstępach 10cio sekundowych. Cały wachlarz młodzieńczych genitaliów. Najczęściej był to penis mego syna. Wtedy wsuwałam palce głębiej. Wyobrażałam sobie, że się nim dławię. Oprócz tego przewijały się cipki i piersi. Na początku nie zwróciłam na to uwagi, ale tam były zdjęcia nie tylko Kai. Różne kształty i rozmiary piersi. Okazało się, że z synka jest niezły playboy. Podniecało mnie to, że jest z niego taki jebaka. Dziwne poczucie dumy. Zdjęcia były ponazywane w jakiś standardowy sposób. Jak się zapisują automatycznie. Pod koniec były zdjęcia ułożone alfabetycznie. Jak się załadowało zdjęcie o nazwie “a”, musiałam wydłużyć czas ukazywania się zdjęcia.
    Były bowiem to zdjęcia z akcji. Na pierwszym z nich była twarz Kai z otwartą buzią. A w niej sperma. Domyślam się, że syna. Bo po co by miała mu wysyłać zdjęcie po obciąganiu innemu kolesiowi? Moje palce musiały zmienić położenie. Nadstawiłam je najpierw pod usta i wyplułam na nie ślinę. Było jej sporo po tym dławieniu się nimi. Część spłynęła po brodzie na koszulkę. Wolną ręką odsunęłam kołdrę i rozłożyłam szerzej nogi. Podsunęłam je pod wzgórek łonowy i pozwoliłam im spłynąć. Część zatrzymała się na włoskach, a reszta spłynęła wzdłuż szparki. Mieszały się na mojej wilgotnej cipce. Rozchyliłam ją dwoma palcami, które były w buzi. Czułam się, jakby było w niej gorąco, jak w piecu. A ja nie mogłam oderwać wzroku od zdjęcia. Przeskoczyło na kolejne zdjęcie. A na nim jaka ssie jajka mego syna. Widać jej pełny policzek i jego siurek na pół jej twarzy. Palce automatycznie wsunęły się do środka i zaczęły pracować. Wpychałam je głęboko, na końcu je rozszerzając. Kolejne zdjęcie. Kutas w cipce. Poruszam palcami szybciej i szybciej. Podwinęłam koszulkę i odsłoniłam piersi. Brzeg końcówki wzięłam do ust. Dzięki temu wiedziałam, że nie krzyknę. Wolną ręką ściskam sobie piersi. Dosyć mocno. Po chwili wsuwam sobie trzeciego palca do gorącej szparki. Czuję, że orgazm jest blisko. I przychodzi po pojawieniu się kolejnego zdjęcia. Wychodzi na to, że mój syn, to doświadczony kochanek. Zasmakował już każdej dziurki. Tak, na tym zdjęciu był jego kutas w tyłku tej dziewczyny. Jak to zobaczyłam to od razu szczytowałam. To było mocne przeżycie, aż wierzgnęłam nogą, o mało nie wywróciłam laptopa. Naprężyłam się jak struna. Dobrze, że była ta koszulka. Zagłuszyła moje jęki. Przynajmniej mam taką nadzieje. Prawie bez życia wcisnęłam escape. Żeby zatrzymać pokaz slajdów i zamknęłam klapę. Palce znowu znalazły się w moich ustach. Oblizywałam każdego po kolei. Tak, jak po zjedzeniu czegoś palcami. 6:47. Jeszcze z pół godziny, zanim dzieci się zaczną budzić. Miałam trochę czasu, żeby ochłonąć.

    Po około 15 minutach postanowiłam się ubrać. Zastanawiałam się właśnie, jaką bieliznę założyć. Aż zdecydowałam się na… żadną! Nałożyłam spodnie od dresu i grubszą bluzę. Postanowiłam, że przejdę się do sklepu. Nałożyłam kurtkę, buty i w drogę. Na podwórku w policzki szczypał mróz. W końcu zima. Czułam jak zimne powietrze dostaje się pod ubranie. Dostałam gęsiej skórki. Dziwne uczucie chodzić bez bielizny. Dziwne, ale przyjemne. Zrobiłam większe zakupy, żeby później d**gi raz nie chodzić. Wróciłam do domu, zrobiłam dzieciom śniadanie i kanapki do szkoły i zabrałam się za przygotowywanie zupy na obiad. Ogórkowa. Dzieci lubią, a robi się dosyć szybko. W międzyczasie powstawała cała trójeczka. Najmłodszy już ubrany. Córka też, ale jeszcze z potarganymi włosami. Ostatni wstał najstarszy. Żadna nowość. Wszedł do kuchni szeroko ziewając. W samych bokserkach. Aż się musiałam odwrócić, żeby nie zobaczył, że się czerwienie. Albo gapie nie tam, gdzie powinnam. Stanęłam bliżej garnka, żeby w razie czego na to zwalić rumieńca. Odwróciłam się z powrotem do nich i zaczęłam jakąś luźną pogawędkę. Co mają dziś w szkole. Niby słuchałam, ale oczy i tak uciekały na jego gołą klatę. Spojrzałam na niego w inny sposób. Nie był takim chuderlawym patyczakiem, za jakiego zawsze go widziałam. Ręce umięśnione, na brzuchu zarys mięśni. SKS z piłki ręcznej nie poszedł na marne. Jakbym miała majtki, to by były całkiem mokre. A tak, mokre były dresy. Musiałam znowu się od nich odwrócić. Prawą ręką mieszałam zupę, natomiast lewą delikatnie poruszałam po cipce. Przez materiał. Po 3 sekundach dostałam mini orgazmu. Aż mi chochla z ręki wypadła. Półnagi syn i w ogóle obecność dzieci podziałała na mnie, jak… Nawet nie wiem co. Sama nie umiem tego nazwać. Pokończyły jeść i się rozeszły do siebie. Córka wyszła pierwsza. Synowie po około 15 minutach po niej. Starszy odprowadzał młodszego dziś, bo mieli na tą samą godzinę i po drodze. Jak tylko zamknęły się za nimi drzwi, usiadła na krześle w kuchni i zaczęłam pocierać krocze. Tym razem bez penetracji. Robiłam to szybko. Aż się bałam, że sobie ją pozacieram. Żartuję, miałam to gdzieś. Doszłam szybko. Tym razem mogłam jęczeć. No i skorzystałam z tej możliwości.

    Robiłam zupę tak wcześnie, nie temu, że później byłam wielce zajęta. Tylko temu, że chciałam tym razem przejrzeć filmiki syna. W ciągu 210 minut pieprzyłam się dwa razy, a i tak wiedziałam, że to nie będzie koniec. Zrobiłam obiad, szybko ogarnęłam mieszkanie. Rozebrałam się w kuchni. Nigdy w życiu nie chodziłam nago po mieszkaniu. Mieszkaliśmy na ostatnim piętrze, w koło nic nie było i wiedziałam, że nikt mnie nie podejrzy. Poszłam do swego pokoju, umościłam się wygodnie na łóżku i ponownie odpaliłam laptopa. Tym razem wideo. Posortowałam je od najkrótszego do najdłuższego. Najdłuższy trwał ok 15 minut i jak się domyśliłam z miniaturki, był to filmik z seksu. Zostawiłam go sobie na koniec. Pierwszy filmik trwał z 3 sekundy. Po prostu prężył się na nim kutas. Jakby zrobiony przez przypadek, zamiast zdjęcia. Kolejne były dłuższe i ciekawsze. Na większości z nich był moment szczytowania mego syna. Na razie się nie dotykała. Czułam, że cipka mi się ślini, ale zostawiłam ją póki co w spokoju. Większość filmików była z jego pokoju, chociaż czasem przewijały się filmiki, że tak powiem, turystyczne. Toaleta w szkole. Klatka schodowa. Jakaś łąka. Trochę ekshibicjonista z tego mojego syna! Po czymś takim zaczęłam masować sobie łechtaczkę. Filmiki się zmieniały. Jego “wystrzały” były mocne i długie. Doszłam do filmiku, który trwa 3:37. Jak go zobaczyłam, to aż usiadłam. Moja pipka eksplodowała. Dosłownie. I w przenośni!
    Na tym filmiku jak zwykle było maltretowanie jego kutasa. To, co spowodowało taką moją reakcje, to to, że ten jego siurek był owinięty majtkami. MOIMI majtkami, gwoli ścisłości. Wiem, jak wygląda moja bielizna. I jestem na 1000000%, że to były moje. I to nie jakieś szykowne. Zwykłe, czarne majtki. Takie, które nosze na co dzień. I on się nimi masturbował. Leżał na swoim łóżku. Musiał je wyjąć z kosza, jak już spałam. Podgłośniłam i słyszałam, jak stęka. Po chwili doszedł. Ale nie w normalny sposób. Jak już miał wystrzelić, to nasunął na główkę moje majtki i spuścił się w nie! A na końcu jeszcze wytarł nimi całego kutasa. Przez chwilę siedziałam. Jak posąg. Wstałam szybko i pobiegłam do łazienki. Chwyciłam dezodorant, którym się zabawiałam wczoraj pod prysznice i wróciłam do pokoju. Ustawiłam tylko ten jeden filmik, żeby leciał na okrągło. Dezodorant wsunęłam do cipki. Wszedł bez oporu. Zaczęłam się nim mocno zadowalać. Czułam, jak szparka się na nim zaciska. Doszłam raz, ale na tym nie poprzestałam. Dalej się nim pieprzyłam. Doszłam d**gi raz. Mało, MAŁO! Doszłam trzeci raz. Obejrzałam ten filmik chyba z 10 razy i szczytowałam 3. Opadłam bez siły. Moje ciało było jednym wielkim skurczem. Oddychałam głęboko. Byłam cała mokra od potu. Włosy lepiły mi się do czoła. Leżałam tak z dezodorantem w cipce. Przymknęłam na chwilę oczy. Obudziłam się po 3 godzinach.
    c.d.n?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    takie tam
  • Piss & shout 2

    Szła po klatce w ogóle się nie krępując, że jest cała mokra. Mokra od mojego moczu. Nie wiem, czy czasami to nie podniecało jej bardziej. Otworzyła mi drzwi. Weszła, a ja za nią. Zamknąłem i jak tylko odwróciłem się w jej stronę, to mnie „zaatakowała”. Przycisnęła mnie do drzwi, złapała mnie za koszulkę ciągnąć w dół. Zgarbiłem się trochę, a ona w tym czasie wepchnęła mnie język do ust. Całowałem się wcześniej z dziewczynami, ale nie w taki sposób! Mógłbym ją zapytać, czy nie mam powiększonych migdałków. Czułem jej duże, mokre piersi na mojej klatce piersiowej. Po chwili mój język też zabrał się do pracy. Nasz ślina skapywała mi po brodzie. Kutas mi twardniał. Odważyłem się i położyłem jej ręce na dupie. Wydała z siebie jakiś dźwięk. Wydaje mi się, że aprobaty. Nie przestawała i nie zrzuciła ich z siebie. Ja mocno ją ugniatałem. Po chwili oderwała się ode mnie, odwróciła i przycisnęła tyłkiem do mnie. Ocierała się o moje krocze jęcząc głośno. Złapałem ją za cycki i teraz to je ściskałem. Złapała mnie za dłoń i wsadziła są sobie między nogi. Masowałem ją. Nagle poczułem, że ręka robi się mokra. I ciepła. Sikała pod siebie. Nie przestawałem. Pocierałem mocniej i mocniej. Robiła to długo. Pod nami zrobiła się mała kałuża. Jak już przestała to się ode mnie odsunęła i zaczęła rozbierać. Najpierw bluzę. Wylały się jej duże cycki. Trochę obwisłe. Jedną ręką bym ich nie objął. Miała sterczące sutki i duże areole. Następnie zdjęła mokre spodnie. Chyba nie lubi chodzić w bieliźnie. Cipka była lekko zarośnięta. Śliniłem się. Dosłownie. Pewnie przez to intensywne całowanie. Złapała mnie znowu za koszulkę i pociągnęła w stronę, jak się okazało, jej sypialni.
    Usiadła na skraju łóżka i rozpięła mi pasek. Zsunęła mi spodnie. Spojrzała na mojego chuja i się uśmiechnęła. Chyba się jej podobał. Splunęła sobie na rękę i wtarła w niego ślinę. Podsunęła się wyżej na łóżku i rozchyliła nogi. Włoski miała czarne, parę siwych. Było widać, że jest mokra. Jej uda też się błyszczały. Zdjąłem koszulkę, podczołgałem się do niej po pościeli. Przejechałem główką bo jej cipce. Jęknęła, a ja poczułem, że się otwiera. W końcu pchnąłem. Góra jej ciała się wygięła. Ruszyłem biodrami raz. Potem d**gi. I… się spuściłem! Z jednej strony miałem orgazm, ale z d**giej, to był żałosny orgazm. Wyobrażam sobie, że tak musi się czuć facet, kiedy myśli, że wyrucha niezłą dupę. A kończy na waleniu w kiblu, bo coś spierdolił. Żal, żal, żal. I jeszcze, żeby to był jakiś mały strzał. Nie. Czułem się, jakbym się spuszczał w nią z 5 minut. Bałem się otworzyć oczy. Poczułem wierzch jej dłoni na moim policzku. Głaskała mnie. Otworzyłem je w końcu. Leżała i się uśmiechała.
    – …przepraszam… – wyszeptałem.
    – Oj, Adaś. To Twój pierwszy raz?
    Skinąłem głową, bo bałem się odezwać.
    – Nie przejmuj się. Myślę, że jeszcze to nadrobimy. Do 14 mamy jeszcze trochę czasu. Poduczę cię. Zrobię z Ciebie mężczyznę, bo szkoda, żeby taki kutas się marnował.
    Wyszedłem z niej i położyłem się obok. Pocałowała mnie znowu. Tym razem spokojniej, subtelniej. Nasze języki splotły się ze sobą. Ręką odszukałem jej pierś i znowu ścisnąłem. Jej sutek znalazł się między moim kciukiem i palcem wskazującym. Lekko go pociągałem. Jej język znowu stał się bardziej zachłanny.
    – Wyliż mnie! – powiedziała, jak się na chwilę ode mnie odsunęła.
    Przemieściłem się między jej nogi. Z cipki wypływała jej sperma.
    – Rób tak, jak się całowaliśmy. – poinstruowała mnie.
    Tak też zrobiłem. Wbiłem się w nią językiem. Mocno i głęboko. Czułem na nim swoje nasienie i jej soki. Wplotła mi palce we włosy i dociskała mnie jeszcze bardziej do swego krocza. Poruszała się w górę i w dół. Mój język ocierał się o jej łechtaczkę. Po jakimś czasie mnie puściła i podwinęła nogi do siebie. Jej tyłek poszedł w górę. Oderwałem się od niej i spojrzałem. Miałem teraz dobry dostęp do jej rowka. Cóż, raz kozie śmierć. Splunąłem na niego. Widziałem, jak pracuje. Najwyraźniej nie miała żadnych ograniczeń w łóżku. Zacząłem ją tam lizać. Jęczała i dyszała mocno. Poczułem, jak się otwiera na te pieszczoty. Wbijałem ją teraz w niego. Nagle poczułem coś mokrego na twarzy. No tak, chyba sikanie ją jakoś bardziej podnieca. Zamknąłem tylko oczy, ale nie przestawałem pracować językiem. Czułem jej mocz w ustach. Gorzki. Sikała i stękała. Pościel robiła się coraz bardziej mokra. Po chwili doszła. Jej cipka i rowek miały skurcze. Przy każdym strzelała sikami. Widziałem, jak jej się naprężyły mięśnie na łydkach. Zacisnęła ręce na pościeli. Miała szeroko otwarte usta i mocno zaciśnięte powieki. Po jakimś czasie wszystko odpuściło, a ona leżała i głęboko oddychała. Włosy się jej przykleiły do twarzy. Wysunąłem się spomiędzy jej nóg i położyłem obok niej. Teraz to ja ją pocałowałem. Wepchnąłem głęboko w nią swój język. Smakowała z niego swojego tyłka.
    Odepchnęła mnie ręką.
    – Zaraz…zaraz. – powiedziała i wstała z łóżka.
    Na chwiejnych nogach poszła do kuchni. Po chwili do niej dołączyłem. Stała obok lodówki i piła wodę. Poczułem, że znowu stoi mi kutas. Podszedłem do niej i pchnąłem ją w plecy. Na początek nie wiedziała, o co chodzi. Chciałem, żeby się wypięła. Gdy już była w tej pozycji wsunąłem jej w cipkę swego chuja. W środku była mokra i ciepła. Na początek była dosyć ciasna, ale jak się przyzwyczaiła, to się rozszerzyła. Zacząłem poruszać biodrami. Najpierw powoli, rytmicznie. Ale po jakimś czasie straciłem nad sobą panowanie i waliłem ją bez opamiętania. Nic nie mówiła, tylko wydawała z siebie jakieś dźwięki. Pochyliła się bardziej, tak że leżała całym brzuchem na blacie. Wchodziłem w nią cały. Nasze spocone i mokre ciała plaskały o siebie. Raz za bardzo odchyliłem się do tyłu i mój siurek z niej wyszedł. Wykorzystała ten moment, żeby znowu się zsikać. Nadstawiłem pod strumień swojego chuja. Jakby potrzebował większego poślizgu. Od tego poczułem, że też mi się chce. Pociągnąłem ją za bark i sprowadziłem na ziemię. Usadowiłem ją przed sobą.
    – Chcesz? – zapytałem.
    Skinęła głową. Nastawiłem „działko wodne” i odpaliłem. Prosto w jej twarz. Miała otwarte usta i próbowała się wszystko spijać. Czasem jej pozwalałem. A czasem się z nią drażniłem i sikałem wszędzie, byle nie tam. Pod nią zrobiła się kałuża całkiem sporych rozmiarów. Bałem się, że zaleje sąsiada z dołu.
    Ja skończyłem już swój prysznic, ale jej chyba ciągle było mało. Zaczęła zbierać z podłogi nasz mocz i lać go na siebie. Wcierała w swoje ciało. Wsadzała palce do ust i z nich ssała. A po chwili to w ogóle położyła się całkiem na podłodze i zaczęła z niej spijać. Nie wytrzymałem. Rozchyliłem się jej nogi i ukląkłem między nimi. Jej wielka dupa! Rozchyliłem jej pośladki i sterczącym chujem zacząłem pocierać jej rowek. Nagle sama się złapała za półdupki, tak że ja miałem większe pole manewru. Przytrzymałem siurka i zacząłem napierać. Ona jęczała, ale była za ciasna i nie mogłem wsadzić. Powiedziałem jej o tym. Kazała mi na niego splunąć i bardziej nawilżyć. Ona sama zaczęła pracować nad tą dziurką. Wsadziła najpierw jednego palca do środka. Następnie dołożyła dwa kolejne. Rozciągała się dla mnie. Wyjęła je, znowu złapała się za pośladki. Widziałem, że jest bardziej otwarta. Znowu zacząłem napierać. Pcham i pcham, ale nic. Czuję, że sprawia jej to ból. Przez to mam opory, żeby wciskać go bardziej. Chyba to wyczuwa, bo nagle wstaje i każe mi zrobić to samo. Ustawia mnie plecami do blatu. Czuję chłód na pośladkach. Każe mi go po prostu trzymać i dobrze nakierować, ona zrobi resztę. I tak też się dzieje. Zaczyna się na niego nabijać. Po chwili w końcu weszła główka. Aż krzyknęła. W zasięgu ręki stał olej, więc go chwyciłem i polałem sobie po kutasie. Trochę pomogło. Wchodził głębiej i głębiej. Tak do połowy. Na takim etapie się zatrzymała. Była ciasna jak cholera. Bałem się, że odetnie mi krew w siurku. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana! Zacząłem poruszać biodrami. W tył i w przód. Przy każdym ruchu głośno jęczała. Starałem się być delikatny, o ile to w ogóle możliwy. Znowu sikała pod siebie. Posuwałem ją coraz szybciej. Czułem, że się też bardziej rozszerza. Przyjmowała mnie więcej. Złapałem ją za cycki i mocno ściskałem. Wymierzyłem jej też klapsa. Jej tyłek zrobił się czerwony. W pewnym momencie poczułem, że jej dziurki się zaciskają. Znowu miała orgazm. Ledwo stała. Wiedziałem, że też zaraz dojdę. Wysunąłem się z niej i powiedziałem, żeby znowu uklękła. Jej twarz była cała zmaltretowana. Rozpuścił się jej tusz do rzęs. Miała zacieki na twarzy. Głęboko oddychała. Zacząłem dogadzać sobie ręką. Ten widok podniecił mnie bardziej. Patrzyła mi głęboko w oczy. Długo tak nie wytrzymałem. Zacząłem stękać. Otworzyła usta i czekała. Pierwszy strzał nie trafił do środka. Trafił w oko. Objęła szybko główkę mego kutasa, tak że reszta znalazła się w odpowiednim miejscu. Strzelałem prosto do gardła. Wyssała ze mnie wszystkie soki. Połknęła. Dla mnie też było już za dużo. Nogi miałem jak z waty. Opadłem na podłogę obok niej.
    – No Adaś, spisałeś się. – pochwaliła mnie. – Okazuje się, że jak też się muszę jeszcze trochę nauczyć. Przede wszystkim, jak dobrze wziąć do dupy twego siurka. Jakbyś rozrywał mnie na pół!
    – Mam nadzieję, że kolejne lekcje będą równie owocne. – powiedziałem z nadzieją w głosie.
    Uśmiechnęła się.

    c.d.n.?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    takie tam
  • Wspomnienia z dziecinstwa – Dojrzewanie cz.2

    Minęło kilka dni a Aneta nie odzywała się. Widzieliśmy się w szkole na przerwie, ale oprócz zwykłego “cześć” nic więcej nie mówiliśmy. Myślałem że się rozmyśliła, albo nadal się boi, więc nie poganiałem jej. A może zakochała się w jakimś chłopcu i z nim chciała to zrobić?

    “Niee” – pomyślałem – “nie ona. Ona ma do miłości dziwne podejście”. A może we mnie się kocha – jak powiedziała mama – tylko mnie okłamuje? Trudno mi było rozgryźć tą zagadkę.

      Pewnego dnia podeszła do mnie na boisku szkolnym.

     – Cześć, o której kończysz lekcje?

      – Cześć, mam ostatnią, a co?

     – Ja już kończę. Wpadnij dziś do mnie, będę sama. I odeszła.

     – “A więc to dziś” – pomyślałem. Zrobiło mi się gorąco i jakoś duszno. Tyle na to czekałem, a teraz jak przyszedł czas poczułem się dziwnie. Zacząłem drżeć, a na czole pojawiły się krople potu.

     – Co mi jest? – pomyślałem w duchu.Reszty lekcji nie pamiętam, nie mogłem się skupić. Otrzeźwił mnie dzwonek na przerwę, złapałem za torbę i pobiegłem do domu. Pierwsze co zrobiłem po powrocie ze szkoły to wpadłem do łazienki. Rozebrałem się i wskoczyłem do wanny. Nie pisałem wcześniej, ale miałem obsesję na punkcie czystości, jeśli chodziło o “zabawę”. Monika nigdy nie dała mi się dotknąć, jeśli się najpierw nie umyła i wymagała tego samego ode mnie. Nie musiała zresztą mi o tym przypominać, bo wiedziałem do czego służy odbyt, cipka czy siusiak i co z nich wylatuje. Nie umyty członek śmierdział, podejrzewałem że cipka też, chociaż nie miałem okazji się przekonać. Teraz wyszorowałem się cały, umyłem głowę, a po wysuszeniu popsiukałem się dezodorantem taty. Gdy wyszedłem mama od razu wiedziała, że gdzieś się szykuję.

     – Dokąd się wybierasz? – zapytała.

     – Idę do Anety pomóc jej z zadaniami.

     – I żeby się uczyć tak się stroisz?

     – Oj mamo, nie stroję się.

     – I ten zapach, no, no, do nauki w sam raz – zaśmiała się.

     – A co? Mam iść do kogoś i śmierdzieć? – warknąłem – Mogę nie iść wcale, niech sama się męczy.

     – Nie, nie, nic z tych rzeczy, idź. Tylko się nie zasiedź, obiad będzie za godzinę.

    Byłem zdenerwowany, bo mama była inteligentną kobietą i wiedziała, że coś jest na rzeczy. Bałem się, że się domyśli, a wtedy to byłby koniec. Poszedłem na górę i nacisnąłem dzwonek ale chyba nie działał, więc zapukałem. Aneta otworzyła drzwi. Stanąłem jak wryty.

       Ubrana była w różową sukienkę i różowe podkolanówki. Sukienka była krótka, ledwo zasłaniała pupę, ale za to widziałem wspaniałe, długie nogi. Była obcisła na piersiach z wyciętym dekoltem i widziałem rowek, który zarysował się między ściśniętymi piersiami. Włosy miała rozpuszczone. Burza loków opadająca swobodnie na ramiona mieniła się kilkoma odcieniami czerni. Wyglądała cudownie. Mój puls podniósł się momentalnie. Bez słowa zaprowadziła mnie do swojego pokoju. Żaluzje były szczelnie zaciągnięte, a na szafce stały zapalone świece.

     – Tylko się nie śmiej, chciałam zrobić jakiś nastrój.

     – Mnie się podoba – powiedziałem rozglądając się.Na łóżku była równiutko ułożona biała pościel, z niebieskimi, malutkimi kwiatkami. Na nocnym stoliku leżały prezerwatywy.

     – Podobam ci się w tej sukience? – obróciła się dookoła siebie.

     – Bardzo, ale wolę cię bez niej.

     – Prosto do celu – i za to cię lubię. Uśmiechnęła się lekko i podchodząc do łóżka, wyciągnęła ręce z krótkich rękawów, zsunęła sukienkę z piersi na biodra, a następnie upuściła ją na podłogę. Stała naprzeciwko mnie w samych majtkach i podkolanówkach. Podszedłem do niej nie odrywając wzroku od piersi. Były wielkości dużych jabłek. Sutki miała ściągnięte. Aneta złapała od dołu moją koszulkę i zdjęła mi przez głowę. Następnie rozpięła guzik od spodni, rozsunęła suwak i jednym ruchem ściągnęła mi spodnie z majtkami do kostek. Wyjąłem z nich stopy stając przed nią całkiem nagi. Członek sterczał mi już od wejścia, teraz uwolniony stał na baczność wycelowany pod kątem do góry. Wzięła mnie za rękę i położyliśmy się na łóżku. Ona na plecach, ja koło niej na boku. Zacząłem dotykać jej sutków i całych piersi. Były idealne. Mieściły mi się akurat w dłoni. Były mięciutkie i delikatne, tylko sutki twarde i sztywne. Przyłożyłem do nich usta i całując je zacząłem zjeżdżać niżej. Dojechałem do białych majteczek i dopiero zauważyłem, że było na nich serduszko a w środku napis LOVE. Pokrążyłem chwilę ustami wokół nich, aż wreszcie zacząłem je zsuwać. Uniosła pupcię, a ja zdjąłem jej ostatnią barierę. Kiedy chciałem pieścić jej cipkę, podciągnęła mnie do góry.

     – Nie śpiesz się, dobrze? Tak jak ostatnio – poprosiła.Skinieniem głowy potwierdziłem i znów zacząłem całować jej piersi. Na początku wargami, później językiem zataczałem kółka wokół sutków, a na koniec ssałem delikatnie. Były bardzo sztywne. Opuściłem głowę niżej patrząc na czarny trójkąt który rysował się między nogami Anety. Całowałem jej uda i kolana, jeżdżąc dłońmi po podkolanówkach. Uniosłem jej nogę zsuwając materiał najpierw z jednej, potem z drugiej. Całowałem jej stopy, łydki, powracając do ud, a ona rozłożyła nogi zapraszając mnie do ogrodu rozkoszy. Natychmiast przeniosłem język na wzgórek bawiąc się włoskami jak ostatnio, ale zauważyłem, że Aneta jest bardzo wilgotna.

     – Załóż gumkę – wyszeptała. Usiadłem i podniosłem ze stolika jedną. Ręce mi się trzęsły, a opakowanie było mocno zaciśnięte. Szarpałem się z nim chwilę, bez skutku.

     – Mogłabyś mi pomóc…z tym? – zaczerwieniłem się – nigdy nie korzystałem i nie wiem jak się….

     – Nie ma sprawy, daj – przyszła mi ochoczo z pomocą. Chyba nie chciała mnie zawstydzać, otworzyła sprawnie, ściągnęła skórkę z penisa, przystawiła kondoma do czubka i posuwistym ruchem rozwinęła go aż do nasady. Nie chciało mi się wierzyć, że robi to pierwszy raz. Albo tak się wyuczyła na filmach, albo miała już kontakty z chłopcami.

     – Jest ciasna – powiedziałem, bo prezerwatywa mocno zacisnęła mi się na członku. Mimo średniej długości, członek był gruby.

     – To dobrze, jakby była luźna, mogłaby się zsunąć. Położyła się z powrotem rozchylając nogi na boki. Położyłem się na niej, a ona podciągając kolana do góry otworzyła się dla mnie najmocniej jak umiała. Uniosłem biodra, włożyłem rękę między nas łapiąc za trzon i zacząłem szukać cudownej jaskini rozkoszy. Było mi trudniej, gdyż miałem mniejsze czucie przez gumkę, jednak wielka łechtaczka wskazywała drogę do kanionu. Przesuwając po niej fiutka i lekko naciskając dotarłem do miejsca, w którym penis zaczął się zagłębiać. Zacząłem delikatnie pchać i czułem jak główka wchodzi do szczeliny. Szybki oddech Anety uzmysłowił mi, że jestem na dobrej drodze. Kiedy kapelusz już prawie się schował poczułem opór. Wciskałem dalej ale nie wchodził. Do tego zauważyłem jak Aneta zaciska zęby z bólu.

     “Tylko nie to” – pomyślałem – “ona jest za płytka jak Monika, ale dlaczego??? Jest starsza ode mnie, powinienem się zmieścić”. Byłem rozżalony i bezradny. Zobaczyła moje wahanie i myślała chyba, że nie chcę robić jej krzywdy. Zarzuciła nogi na moje biodra i piętami pchnęła moje pośladki. Wcisnąłem się trochę głębiej, ale zaraz cofnąłem biodra.

     – W ten sposób mnie nigdy nie rozdziewiczysz – wydyszała.

     – Co???

     – Musisz przebić błonę.

     – Błonę?

    Chłonąłem nową wiedzę, która gdzieś w mózgu była ukryta, musiałem tylko złożyć ją w całość i powoli zaczynałem wszystko rozumieć. Położyłem się na niej całym ciężarem unosząc lekko biodra. Jej sutki kuły mnie w klatę, tak były sztywne, ale ja skoncentrowałem się na innym obszarze. Opuszczając tyłek i czując opór, nie przestawałem pchać. Tylko że teraz Aneta zaczęła cofać swoje biodra.

     – Auć, auć, auć, poczekaj! – wyjęczała szybko. Nie wiedziałem co robić. “Musisz przebić błonę” – kołatało mi się w głowie. Postanowiłem działać. Zacząłem się wycofywać, ale po chwili pchnąłem szybko i mocno, tak że nie zdążyła cofnąć bioder.

     – Fffffff!!! – syknęła wciągając powietrze z bólu.

     Czułem już, ale chciałem to zobaczyć i uniosłem górną połowę ciała. Członek siedział calutki w szparce. Ona unosząc głowę, też spojrzała w dół. Na jej twarzy pojawił się szczęśliwy uśmiech. Przyciągnęła mnie rękami do siebie, a nogami oplotła moje biodra. Leżeliśmy tak dobrą minutę, wtedy Aneta zaczęła poruszać pupcią, ale nie w przód i w tył, tylko kreśliła nią jakby koło. Penis nie wysuwał się, tylko obcierał o wszystkie ścianki pochwy. Było bardzo przyjemnie. Byłem szczęśliwy, że wreszcie trzymam ptaszka w najbardziej pożądanym miejscu. Czułem ją każdym milimetrem. Mimo gumki moje doznania były tak intesywne, że każdy jej ruch powodował drżenie mojego ciała, jakby przekazywała mi jakąś energię, która wchodząc przez członka rozchodziła się po całym organizmie. Byliśmy cali mokrzy od potu. Aneta trzymając usta przy moim uchu, wzdychała cichutko, wtrącając co chwila słowa.

     – Ach! Cudownie! Tak! Och! Czuję go! Całego! Ach! Jak dobrze! – zaczęła drżeć, jej ruchy stały się szybsze i bardziej chaotyczne. Nie mogłem tego znieść dłużej w ciszy. Zacząłem głośno wzdychać, a moje biodra zaczęły drgać.

     Wtedy poczułem jakby pochwa ożyła. Jej lekkie ruchy zamieniły się w silne skurcze, które raz za razem miażdżyły mi członka. Zaciskała się na nim tak szczelnie, jakbyśmy się zrośli w tym miejscu. Czułem fale przechodzące od wejścia do pochwy w głąb ciała. Do tego rzucająca się Aneta, jej krzyki, jej cudowny, kobiecy zapach, wszystko to spowodowało, że w oczach pojawiły mi się gwiazdy.

       Mój wytrysk mogę porównać do wybuchu wulkanu. Nie pamiętam, ale chyba krzyczałem. Słyszałem jęki, czułem konwulsje targające Anetą. Wbiła mi paznokcie w plecy, a nawet czułem jej zęby na moim ramieniu. Ja unosząc się na rękach, wyginałem kręgosłup, wbijając z całej siły członka i jęcząc, miotałem się jak dzikie zwierzę złapane w sidła. Każdy strzał poprzedzony był silnym skurczem ciała. Czułem strumień nasienia, jak przepływał przez całą długość członka i rozlewał się na główce pod gumką. Aneta przyciągała mnie do siebie nogami zarzuconymi na moje biodra, jakby chciała mnie wchłonąć. Plecy podrapała mi do krwi. Czułem ból w ramieniu, gdzie wbijała swoje ząbki. Nic nie miało w tej chwili znaczenia, nic się nie liczyło. Byliśmy tylko my, targani orgazmem, zespoleni w objęciach i kosmos. Czarna otchłań i tysiące gwiazd. Nic więcej…..

     Kiedy powróciłem na ziemię, nadal leżałem na Anecie. Członek siedział w dziurce więc zacząłem go wyciągać.

     – Czekaj – szepnęła szybko. Objęła penisa całą ręką łapiąc za prezerwatywę i sama wycofała biodra. Usiadłem na kolanach naprzeciwko niej. Penis stał nadal, a naokoło główki pod gumką zrobił się duży bąbel wypełniony spermą. Do tego był zaróżowiony, tak jak trzon i jądra. Tego samego koloru były uda Anety tuż przy cipce. Spojrzałem pytająco na dziewczynę.

     – Musiałam przytrzymać, żeby się nie zsunęła z flaczka – zachichotała – chociaż widzę że nie musiałam. Spojrzała na niego jeszcze raz.

     – O rany, ale ty masz spust – pokręciła głową – dobrze że guma nie pękła, następnym razem założysz dwie. Znowu się zaśmiała.

     – Krwawiłaś? – zapytałem wprost.

     – Troszeczkę – machnęła ręką. Widząc mój przestraszony wzrok, uśmiechnęła się.

     – Nie bój się, tak jest zawsze za pierwszym razem. Nic mi nie jest. Zobacz, prawie jej nie widać, bo zmieszała się z moimi soczkami, których było dużo więcej. Rzeczywiście, plama na pościeli miała ledwo różowawy kolor.

     – I wiesz co? W ogóle mnie nie bolało, jesteś boski – pochyliła się i pocałowała mnie w usta.

      W Usta!!!

     Pierwszy raz ktoś pocałował mnie w usta. Zawsze myślałem, że usta zarezerwowane są dla tych kochających się par, chodzących za rączkę, obejmujących się, siedzących na ławeczkach w parku. Ja nigdy nie pocałowałem żadnej dziewczyny w usta. Oczywiście mama się nie liczy, jak byłem mały, cmokała mnie, ale teraz łączyłem pocałunek w usta z miłością.  Patrzyłem na nią wytrzeszczając oczy. Podobał mi się ten pocałunek. Wzbudził we mnie inne emocje, nie podniecenie, chociaż puls mi skoczył dosyć mocno. Moje uczucie było podobne do tego, jak ją zobaczyłem dzisiaj, gdy otworzyła drzwi. Widząc moje spojrzenie, Aneta zmieszała się, opuściła głowę i szybko zmieniła temat.

     – Idź się umyć – powiedziała – aha, nie zapomnij zdjąć tego z siebie i wrzucić do kibla.

    Nie była już tak czuła, stała się wulgarna. Gdy wróciłem, ona poszła do łazienki, a ja założyłem majtki i położyłem się na brzuchu, podpierając głowę rękami. Po paru minutach wróciła owinięta ręcznikiem wokół bioder, piersi cudownie podskakiwały w rytm kroków.

     – Ja pierdzielę! – zawołała.

     – Co jest??? – zapytałem przestraszony.

     – Widziałeś swoje plecy?

     – Nie.

    Zaprowadziła mnie do łazienki zapalając światło. Stanąłem tyłem do lustra i odkręciłem głowę.Od kręgosłupa przez górną część pleców przechodziły poprzeczne czerwone krechy. Wyglądałem jak indianin w barwach wojennych. Czułem pieczenie, ale nie sądziłem że wyglada to tak strasznie.

     – Kurde, co ja powiem mamie?? – naprawdę się przestraszyłem. Do tego na ramieniu widać było ślady zębów i to kilka ugryzień.Aneta zasłaniała usta ręką i chichotała.

     – Przepraszam cię… ja.. się zapomniałam…nie wiem dlaczego to zrobiłam… to było niechcący.

     – Wiem, dobra… po prostu będę spał w podkoszulku, jak coś, powiem że mi zimno.

     – Przyrzekam, że następnym razem tak cię nie zmaltretuję.

     – Następnym razem?

     – A co? To koniec? Znajdziesz sobie następną dziurę do ruchania? Wiedziałam! Tacy są kurwa faceci!

     – Przestań!! Jak możesz tak mówić! Nawet przez myśl mi to nie przeszło! Nie chcę innej dziury, nie chcę innej dziewczyny, chcę Ciebie! Dotarło???

     – Naprawdę?? – zapytała dużo spokojniej.

     – A widzisz żebym żartował?

     Uspokoiła się tak szybko jak wybuchła. Wyszliśmy z łazienki, a ja zacząłem się ubierać.

     – Przepraszam, ale to przez ojca. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.

     – Mówiłam ci że jest za granicą – skinąłem głową. – To prawda – ciągnęła – tylko że on tam siedzi z inną kobietą. Zostawił mnie i mamę. Chociaż przysyła dużo pieniędzy i nie mają rozwodu, to ja wiem, że z tego już nic nie będzie.

    Posmutniała, nie wiedziałem co powiedzieć, więc milczałem.

     – Mama mówi, że nie zasługiwał na nas i chuj z nim – otrząsnęła się.

     – Słuchaj, dlaczego tak przeklinasz? – zmieniłem temat.

     – Dlaczego?..Nie wiem. Wszyscy dorośli to robią.

     – Moja mama i tata tak nie mówią.

     – Bo nie chcą uczyć dzieciaczka brzydkich słów – zaczęła się śmiać.

     – Dzieciaczka?? Co innego mówiłaś przed chwilą w łóżku.

     – O żesz ty! – kiwała głową – Potrafisz się odgryźć – śmiała się dalej.

    Gdy już byłem ubrany, zacząłem kierować się do wyjścia. Aneta chodziła cały czas z gołymi piersiami i korciło mnie, żeby je dotykać. Kiedy przeszła obok mnie, chcąc otworzyć drzwi, złapałem ją od tyłu za piersi i pocałowałem w szyję. Zatrzymała się, więc zacząłem masować jej wypukłości.

     – Ej! Starczy na dzisiaj – strzepnęła mi ręce, ale widać było jej zadowolenie.Odsunąłem się od niej, a ona otwierając drzwi, schowała się za nie, żeby nikt nie zobaczył jej gołej.

     – To kiedy się spotkamy? – zapytałem wychodząc.

     – Nie wiem, dam ci znać.

     – Jutro?

     – Ale ty jesteś napalony. Dzisiaj pozbawiłeś mnie cnoty. Piz…pitka też potrzebuje odpoczynku – poprawiła się.

     – No, ok – powiedziałem i chciałem pocałować ją w usta, ale odkręciła głowę. Stałem sekundę pochylony, po czym cmoknąłem ją w policzek.

     – To cześć.

     – Cześć – odpowiedziała i zamknęła drzwi. Schodząc na dół myślałem o naszej zabawie i o Anecie. Nie dała się pocałować w usta, czyli mnie nie kocha. Ale ona mnie pocałowała.

     – “Pociągasz mnie czysto fizycznie” – przypomniałem sobie jej słowa. “Dziwne są dziewczyny” – pomyślałem. Wchodząc do domu i widząc mamę przypomniałem sobie coś jeszcze.

     – O, jesteś, to dobrze, może obiad jeszcze nie wystygł.

     – Mamo, myślałaś kiedyś o rozwodzie?

     – Skąd ci to przyszło do głowy? – podeszła do mnie mocno zaniepokojona.

     – Wiesz, rodzice Anety się chyba rozwiodą. Mówi, że jej ojciec ma inną kobietę.

     – Och, to przykre, szczególnie dla niej, co? Widzisz, różne są koleje losu, życie prowadzi nas po krętych ścieżkach. Może jej tata ponownie się zakochał? Miłość nie wybiera. Już niedługo sam się przekonasz. Anecie musi być smutno. Bądź dla niej miły i spróbuj ją pocieszyć dobrze?

      Na to akurat nie musiała mnie namawiać, w głowie miałem już kilka sposobów na pocieszenie koleżanki.

     – Dobrze mamo.

     – To siadaj do stołu i wcinaj. Poczochrała mi włosy, pochyliła się i cmoknęła mnie w policzek. Wyprostowała się i trzymając mnie za ramię przyglądała mi się uważnie.

     – Dziwnie pachniesz – powiedziała w zamyśleniu, lekko przymykając powieki. Odsunąłem ramię od jej ręki i poszedłem do stołu.

     – Spociłem się, bo jest gorąco.

     Nie odwracałem głowy, bo się zaczerwieniłem jak burak. U Anety nie wszedłem pod prysznic, tylko umyłem członka z jej soków i krwi. Widocznie moja koszulka przeszła jej zapachem. Mama postała jeszcze chwilę patrząc na mnie. Czułem jej przenikliwy wzrok na plecach.

     – Coś mi się wydaje, że ty już wiesz co nieco o miłości – powiedziała kierując się do aneksu kuchennego.

      Wiedziałem że tak będzie. Przed mamą nie da się nic ukryć. Czułem pot spływający mi po plecach. Siedziałem cicho, bo co miałem powiedzieć??

      – “Tak mamusiu, rozdziewiczyłem Anetę i mam zamiar ruchać ją we wszystkie otwory kiedy tylko się da!” – rany, jakby to usłyszała, zabiłaby mnie w sekundę. A jak nie ona, to ojciec na pewno.

     – Chcesz mi coś powiedzieć? – podskoczyłem na dźwięk głosu tuż za mną. Mama usiadła na krześle obok mnie. Jak z tego wybrnąć? Myślałem gorączkowo. Muszę coś wymyśleć.

     – Nie denerwuj się, nic ci nie zrobię.

     – Wiesz, że Aneta mi się podoba – zacząłem, a w głowie świtał mi plan.

     – Zauważyłam, i?

     – Chcę, żeby została moją dziewczyną.

     – Logiczne, i?

     – I dzisiaj ją pocałowałem. I przytuliłem, nic więcej.

     – To wszystko?

     – Tak, a co masz na myśli?

    Patrzyła chwilę i chyba ta odpowiedź jej przypasowała.

     – W porządku, ale dam ci radę na całe życie, więc słuchaj uważnie. Objęła mnie ręką i obracając w swoją stronę spojrzała mi prosto w oczy. Mówiła bardzo powoli.

     – Nigdy, przenigdy, nie krzywdź dziewczyny. Nie doprowadź do sytuacji żeby była smutna lub płakała. Nigdy nie rób nic wbrew jej woli. Dziewczynki młodsze, czy starsze są bardzo czułe i delikatne. Mogą ci się niektóre wydawać twarde, ale to tylko powierzchowność. W środku są delikatne jak kwiatek, który możesz rozdeptać nierozważnym krokiem. Rozumiesz?

     – Tak mamo. Opuściłem głowę patrząc w talerz.

     – Spójrz mi w oczy i powiedz że zrozumiałeś.

     – Zrozumiałem mamusiu.

     – To dobrze, a teraz jedz bo wystygnie. Poklepała mnie po plecach i odeszła. Skrzywiłem się, bo poczułem ból i przypomniałem sobie o pręgach. Z nich już bym się nie wywinął. Odetchnąłem z ulgą.

     Nie miałem zamiaru krzywdzić Anety – przeciwnie – chciałem dawać jej przyjemność i szczęście. Kiedyś jak byłem mały grałem w piłkę na boisku. Obok dziewczyny grały w gumę. Kopnąłem piłkę, ale strzał mi nie wyszedł, więc ze złości, nie myśląc kopnąłem dziewczynkę stojącą najbliżej. Popłakała się z bólu. Było mi bardzo przykro. Przeprosiłem ją, ale nawet koledzy patrzyli na mnie dziwnie. Od tamtej pory nie skrzywdziłem żadnej. I rzeczywiście nie robiłem z Anetą nic, na co by nie pozwoliła. A więc dotrzymam obietnicy.

         Przez kolejne dni z niecierpliwością czekałem na sygnał od niej, gdyż chciałem obejrzeć film do końca a także inne, którymi się chwaliła. Nie mogłem zapomnieć sceny z trzema facetami, która bardzo mnie podnieciła. Kiedy w myślach ją odtworzyłem musiałem sobie ulżyć w łazience. Zauważyłem, że mama od naszej rozmowy zaczęła zachowywać się troszeczkę inaczej. Nie traktowała mnie jak dziecka, tylko bardziej jak mężczyznę. Zrozumiała że dojrzewam i mam swoje potrzeby.

    Pewnego dnia zmieniała pościel i ściągając kołdrę odsłoniła moje prześcieradło. Było poplamione i dziwnym trafem tylko w okolicach, gdzie przeważnie miałem biodra. Cóż, masturbowałem się też w łóżku wieczorami, stąd te plamy. Od razu się domyśliła. Zaczerwieniła się lekko i nie patrząc na mnie ściągnęła je. Ja też odwróciłem wzrok. Przestała też chodzić po mieszkaniu w samym staniku i majtkach. Kiedyś nie robiło jej to różnicy, teraz zaczęła się przy mnie zakrywać. Niepotrzebnie. Nigdy nie fantazjowałem na jej temat. Nie patrzyłem na mamę jako obiekt seksualny. Owszem, gdy podglądałem kiedyś rodziców byłem mocno podniecony, ale tym co robili, nie ich ciałami. Widocznie nie chciała mnie prowokować. Wyglądało też na to, że przestali uprawiać seks, gdyż nie widziałem poźniej żeby bawili się w łóżku. Po jakimś czasie domyśliłem się, że bardziej się pilnowali.

    Pewnego dnia wracając ze szkoły, zastałem zamknięte drzwi. Otworzyłem swoim kluczem i wchodząc zobaczyłem mamę stojącą przy blacie kuchennym i tatę siedzącego na krześle i oglądającego telewizję. Obydwoje spoceni oddychali jakby wrócili z biegania. Mama miała roztrzepane włosy, pogniecioną bluzkę i była bez stanika. Wiedziałem w czym im przeszkodziłem. Powiedziałem że jestem umówiony na mecz i będę za godzinę. Z nikim nie byłem umówiony oczywiście, chciałem po prostu dać im chwilę tylko dla siebie. Mama wiedziała że ja wiem co robią. 

        Któregoś dnia byłem sam z mamą w mieszkamiu. Siedząc przy stole spojrzała na mnie.

      – Usiądź przy mnie, musimy porozmawiać – powiedziała. Zawsze tak robiła gdy był jakiś ważny temat do omówienia. Zaciekawiony usiadłem koło niej.

     – Na pewno widzisz zmiany zachodzące w twoim ciele, prawda? – skinąłem głową i lekko się zaczerwieniłem. A więc o tym będzie rozmowa.

     – Nie wstydź się, to normalna kolej rzeczy w życiu każdego człowieka. Wiem, że podobają ci się dziewczyny, najbardziej Aneta, wiem co ci się szczególnie w nich podoba. Wiem, że poznałeś już co to masturbacja.

      Teraz byłem już czerwony jak burak.

     – A wiesz co to seks?

    Bałem się odpowiedzieć. Gdybym powiedział że tak, spyta skąd wiem i będę musiał znów zmyślać. Nie chciałem kłamać, czułem że mama może to wyczuć.

     – Kiedy dwoje dorosłych ludzi się kocha uprawiają seks – ciągnęła akcentując słowo “dorosłych”.

    – Stosunek płciowy jest bardzo przyjemny. Tak stworzona jest natura, aby służyć prokreacji. – Na pewno wiesz jak się robi dzieci i nie trzeba ci tłumaczyć?

     Skinąłem głową twierdząco.

     – Bardzo dobrze. Więc seks to coś podobnego, tylko nie kończy się ciążą. Chyba że obydwoje tego chcą. Ja i tatuś chcieliśmy i owocem naszej miłości jesteś ty.

     – A chcecie jeszcze?

     – Myślimy nad tym, ale nie mamy warunków – odpowiedziała rozglądając się po mieszkaniu.

     – I trzeba kogoś kochać, żeby to robić?

     – Hmm, tak. Ale nie myśl, że jeśli kochasz Anetę, a ona ciebie to już możesz uprawiać seks. Do tego trzeba dorosnąć. Wiem że nie jesteś już dzieckiem i twoje hormony buzują, ale wciąż jesteś zbyt młody. Chodzi mi o to, ze trzeba do tego dorosnąć emocjonalnie. Wiem, że w twoim wieku najważniejsze to sobie ulżyć i się spuścić, ale nie na tym polega seks.

      Opuściłem głowę zawstydzony. Pierwszy raz słyszałem takie słowa z ust mamy.

     – Patrz na mnie jak rozmawiamy. Nie wstydź się. Wstydzić to się będziesz jak zrobisz coś nieodpowiedzialnego. Wiem, że jesteś mądrym chłopcem i rozumiesz jakie to ważne?

     – Tak mamo.

     – Świetnie. Masz jakieś pytania dotyczące seksu?

    Zastanowiłem się. W sumie kwestie techniczne miałem opanowane w praktyce, nie znałem tylko wielu nazw.

     – Co to znaczy robić minetę?

    Mama zaczerwieniła się lekko ale dzielnie trzymała fason.

     – Jak partner całuje okolice intymne swojej wybranki, wtedy mówimy że robi minetkę kobiecie, inaczej to stosunek oralny. Nazwa stosunek oralny natomiast działa też w drugim kierunku, to znaczy kiedy kobieta pieści ustami organy płciowe mężczyzny.

     – Aha, rozumiem, a stosunek analny?

     – Analny jest wtedy, jak mężczyzna włoży penisa w odbyt.

     – No tak – powiedziałem przypominając sobie Monikę i naszą “zabawę”. Uśmiech pojawił mi się na twarzy na samo wspomnienie.

     – Coś jeszcze? – spytała niecierpliwie widząc moje zamyślenie.

     – Co?.. A tak..Hm…A kobieta może zajść w ciążę po stosunku analnym?

     – Nie. Do zapłodnienia nie może dojść poza pochwą. Mówiłeś że wiesz jak się robi dzieci?

     – No tak. Chcę mieć tylko pewność.

     – Wiesz co? Jak będziesz miał jeszcze jakieś pytania to porozmawiaj z ojcem. Pewnie więcej ci wyjaśni jak to mężczyzna.

      Ojciec wrócił wieczorem. Musieli wcześniej uzgodnić tą akcję bo po jakimś czasie podszedł do mamy i zaczął szeptać.

     – I jak, rozmawiałaś?

     – Tak.

     – Jak poszło?

     – Całkiem nieźle. Myślę że dużo zrozumiał, ale kwestie pozycji czy nazw zostawiłam tobie. I tak o mało nie spaliłam się ze wstydu.

    Kątem oka widziałem jak spojrzał na mnie z grymasem na twarzy. Leżałem na tapczanie i udawałem że czytam książkę wsłuchując się w ich szepty.

     – Po co mnie w to mieszasz? Co ja mam mu powiedzieć?

     – To o co zapyta. Przydaj się na coś w tym domu. W końcu jesteś facetem.

     Popchnęła go lekko w moją stronę i ojciec niepewnie zbliżył się do mnie.

     – Słyszałem że rozmawiałeś z mamą na…pewien temat.

     – Tak – odpowiedziałem nie podnosząc wzroku znad książki.

     – No.

     Po chwili spojrzałem na ojca, który usiadł na krześle i włączył telewizor.

     “To wszystko??? UuU ale się nagadał” – pomyślałem. I tak bym się nie odważył go pytać, wstydziłem się za bardzo, ale to co on teraz zaprezentował to mistrzostwo wykrętów. Mama spoglądając raz na mnie, raz na ojca kręciła z dezaprobatą głową. Po chwili zasłoniła usta ręką i zaczęła chichotać. Próbowała się powstrzymać ale ramiona trzęsły jej się ze śmiechu. Zaraziła mnie, bo sam zacząłem się po cichu śmiać. Mimo że nasz śmiech było już słychać w całym domu, ojciec siedział z powagą jak posąg, wpatrując się uporczywie w telewizor.

     Tak oto zakończyła się moja edukacja seksualna z rodzicami. Jeszcze teraz jak to wspominam śmiać mi się chce z ojca, ale wtedy utrzymało mnie to w przekonaniu że kobiety są odważniejsze w pewnych kwestiach. A nazwy i pozycje pomogła poznać mi moja cudowna sąsiadka Aneta. Ale to opiszę Wam już w następnej części :P. Piszcie tylko czy chcecie poznać dalsze losy, a mam jeszcze kilka wspomnień którymi mogę Was zaskoczyć :). 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Pierwsza zdrada cz.II

     – Wiem, że między Tobą, a Iwoną się pieprzy. Nie raz to mówiłeś. Nie zasługujesz na nią, tylko na kogoś lepszego. – mówią co coraz pewniej ugniatała moje prącie, które zaczęło twardnieć, co z resztą zauważyła – Widzę, że zabawa Ci się zaczyna podobać – dodała.
    Nie mogłem się powstrzymać, chwyciłem ją za oba pośladki, uniosłem do góry, obróciłem do ściany i przejąłem inicjatywę. Teraz to ja ją namiętnie całowałem, a rękami uściskałem jej pośladki. W międzyczasie objęła mnie nogami i zaczęła się ruchać jakby chciała mnie ujeżdżać. Puściły nam hamulce.
     – Znając Twoje pantoflowate podejście do kobiet to ja będę musiała ciągnąć ten temat – wyszeptała. Wiedziała jak mi wjechać na ambicje.
     – Żebyś się czasem nie zdziwiła – odparłem. Nie chciałem wdawać się z nią w niepotrzebne dyskusje, wolałem napawać się jej ciałem.
    Rzuciłem ją na łóżko. Podniosła się i zaczęła mnie rozbierać. Robiła to szybko i niezdarnie, jednak cierpliwie poczekałem.
     – A Ty na co czekasz pantoflu? – tym zdaniem całkiem wyprowadziła mnie z równowagi (i osiągnęła swój cel).
    Pchnąłem ją, żeby położyła się na łóżku, zadałem jej spódniczkę do góry i rozerwałem jej rajstopy oraz dolną część bielizny. Z jednej strony wystraszyłem ją, z drugiej zaś zauważyłem obfitą strugę pomiędzy jej nogami.
     – Kotku, teraz poznasz mnie od tej najlepszej strony. Jeszcze nie jedno Cię zaskoczy – mówiąc to skłaniałem się do jej cipki. Na początku przez chwilę delikatnie ją pieściłem. Z każdą chwilą coraz intensywniej. Nie spieszyłem się. Wiedziałem, że im wolnej i dokładniej ją będę rozgrzewał, tym więcej z nią będę mógł zrobić. Po kilkudziesięciu minutach muskania jej muszelki zacząłem penetrować ją językiem. Kaśka coraz głośniej oddychała, co z czasem przerodziło się w coraz głośniejsze pojękiwania. Najgłośniej jęczała kiedy do pieszczot językiem dołożyłem pieszczoty palcem łechtaczki. Czułem, że zbliża się jej pierwszy orgazm. Jej ciało zaczęło drżeć, a nogi ścisnęły moją głowę, którą dociskała dodatkowo ręką. Po chwili jej nogi ścisnęły się jeszcze bardziej, ciało wygięło w łuk, a z jej gardła wydobył się krzyk, jakiego jeszcze nie słyszałem w życiu. Czułem ogromną satysfakcję, że zafundowałem jej taki odlot, zaś z drugiej strony byłem pewny, że po czymś takim pozwoli mi na naprawdę wiele. W sumie… nie pozwoli… ona czekała na to co ja z nią będę chciał zrobić, bo zaczęła przyjmować wszystko co jej dawałem jak grzeczna suczka. Gdy skończyłem patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami. Nie wierzyła w to co się stało. Jednocześnie jej wzrok mówił, że chce więcej. Podszedłem do niej ze sterczącym na maxa sprzętem, przyłożyłem jej do ust, a ona już wiedziała co ma z tym zrobić… C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    xxx
  • Ostatnia taka impreza – cz. 3.

    Cz. 3

    Drzwi otworzyły się i z pracowni z impetem wybiegła Kamila. Przez moment jeszcze było słychać przyciszony śmiech. To była reakcja na propozycję Michała, pytającego kolegów:  

    – Chłopaki, a może zaznaczyć na dupach, ile miały dzisiaj chujów w otworach? – zadowolony chłopak rozglądał się, oczekując aprobaty dla swojego pomysłu.

    Kamila zatrzymała się po kilku krokach. Spojrzała z wściekłością na zamykane drzwi pracowni i zaczęła poprawiać ubranie. Schodziła już po schodach, kiedy w kącikach ust poczuła resztki spermy. Zatrzymała się i chusteczką wytarła twarz. Chusteczkę rzuciła pod ścianę, a potem zbiegła po schodach i weszła do łazienki dla dziewcząt. Była pusta. Westchnęła z ulgą.

    – Nie po to laski przyszły na imprezę, żeby siedzieć w łazience – mruknęła, patrząc w lustro. Poprawiła włosy, wodą przepłukała usta, podmyła się pobieżnie i umyła ręce. Teraz przypomniała sobie, że jeden z chłopaków zabrał jej figi. Spojrzała w lustro, pomyślała chwilę i wzruszyła ramionami. Sięgnęła po papierowe ręczniki. Pospiesznie wytarła nimi usta i krocze. Poprawiła ubiór i krytycznym wzrokiem zlustrowała swój wygląd w lustrze. Wyszła z łazienki i dołączyła do tańczących. W końcu nie było tak źle…

    *

    Polonistka w ogóle nie tańczyła. Ogromne rozczarowanie… Dopiero kiedy pojawiły się wolniejsze kawałki, chłopacy z technikum ruszyli do stołów i poprosili wszystkie kobiety do tańca. Ich koleżanki poprosiły mężczyzn. Dopiero teraz nie było nikogo przy stole dla nauczycieli. Na to czekali.   

    Spojrzeli i zrozumieli się bez słów. Ktoś rzucił hasło, rozpoczęły się gorączkowe rozmowy i zanim skończył się dłuższy utwór, ustalili plan i podzielili się rolami. Nastąpiło kilka wolniejszych kawałków przerywanych jednym dynamicznym. Pani Bożena cały kwadrans przetańczyła, ale w jakim stylu! Sądzili, że odsiedzi kolejny szybki kawałek, ale to co pokazała… I to dosłownie! Parę razy tańcząc w grupie, przy obrotach, nieświadoma tego, pokazała stringi i fragment pośladków. Widok zadbanych i opalonych nóg nauczycielki podziałał na wielu stymulująco. Wszyscy zainteresowani chcieli zobaczyć więcej. Znacznie więcej! Tymczasem ona próbowała wciągnąć jednego, potem drugiego chłopaka do tańca, ale wypadali tak drętwo, że sami wycofywali się, zrażeni swoją nieporadnością i świadomości klasy nauczycielki. Uczniowie patrzyli zauroczeni jej tańcem i ciałem, którego fragmenty momentami oglądali. Nauczyciele, jeżeli patrzyli w tym kierunku, nie widzieli wiele. Był tłok i zbyt ciemno. Pulsujące światła też utrudniały obserwację. W końcu zaczął się wolny kawałek. Ktoś poprosił ją, objął i tańcząc, odsunął się znacznie od nauczycieli – w drugi hol. Tam parokrotnie miał miejsce odbijany, więc kilku chłopaków mogło pomacać jej plecy, poczuć perfumy i obejrzeć błyszczący dekolt. Była rozgrzana tańcem, więc rozpięła o jeden guzik więcej przy bluzce. No, dla takiego widoku powinni włączyć światło! Nie musieliby wówczas tańczyć, tylko patrzyliby. Wręcz na wyciągnięcie ręki mieli swoje koleżanki, a pożądali jej ciała. Próbowali różnych sposobów, żeby tego wieczoru skorzystać jak najwięcej.

    Jeden z kolegów, tańcząc z koleżanką, tak sprytnie otarł się o panią Bożenę, że przy obrocie zadarł jej spódniczkę. Białe stringi znikające między jędrnymi pośladkami na tle opalonego i szczupłego ciała. Niezapomniany widok… Kolega przeprosił nauczycielkę. Nie domyśliła się niczego. Uśmiechnęła się. Machnęła ręką. Była w coraz lepszym nastroju. Następny kawałek zaczęła tańczyć z kolejnym chłopakiem.

    Wreszcie pani Bożena rozejrzała się. Coś tłumaczyła partnerowi. Miała pragnienie. Włodek miał przy sobie piersiówkę. Robert zorientował się i najszybciej zareagował.

    – Dawaj – sięgnął i z kieszeni kolegi wyjął piersiówkę, zanim tamten zdążył zaprotestować. Podszedł do sklepiku, zamówił colę, wziął plastikowy kubek, wlał alkohol i dolał coli.  

    – Zapłać – polecił i ruszył w kierunku tańczących. Nerwowo rozglądając się, zdezorientowany Włodek chował piersiówkę i wyciągał pieniądze. Robert był już na środku holu. Pani Bożena zdziwiona spojrzała na niego.

    – Proszę – podał z uśmiechem zadowolonego ucznia. Zaskoczona podziękowała i duszkiem opróżniła kubek. Tylko 50 ml alkoholu, ale spojrzała uważnie na chłopaka. 

    – Co to było? – spytała zaskoczona i jakby lekko zdyszana.

    – No, chyba cola – zamrugał zdezorientowany i spojrzał do wnętrza pustego kubka. – Powiedziałem, że dla pani, więc pan w sklepiku…

    – Smaczna. Przynieś mi jeszcze raz to samo – podała mu kubek i dalej pląsała z ich kolegą. Robert wzruszył ramionami.

    – Życzenie pani profesor jest dla mnie rozkazem – z uśmiechem głośno wymamrotał odpowiedź już do pleców tańczącej nauczycielki, którą i tak zagłuszyła głośna muzyka. Podszedł do Włodka.

    – Dawaj! – gestem ponaglił kolegę. Włodek, widząc całą sytuację, szybko wlał kolejne 50 ml, dolał coli i Robert wrócił na parkiet.

    – Proszę! – podał kubek.

    – To samo? – upewniła się.

    – Tak, powiedziałem, że pani prosi, więc myś…

    – Dobrze! Trzymaj bufet! Dam ci znać! – szybko wychyliła cały płyn, westchnęła głęboko i z uśmiechem oddała mi kubek. Jeszcze zdążyła bezgłośnie powiedzieć „dziękuję”, znikając z innym tancerzem.

    Zaczął się ostry kawałek. Robert powtórzył manewr. Koledzy, widząc zabiegi Roberta, starali się torować mu drogę.

    – Proszę! – chłopak zdołał pokonać muzykę. Gwałtownie zatrzymała się, spojrzała na ‘zaopatrzeniowca’, na kubek i zrozumiała.

    – Kochany jesteś! Dziękuję! – pogłaskała go po ramieniu i znowu wszystko wypiła. Niewinny gest podziałał na niego jak afrodyzjak. Była rozgrzana i podniecona tańcem. Skóra na dekolcie odważnie rozpiętej bluzki, kiedy głęboko oddychała, podniecająco lśniła w błyskach lamp. Robert wziął kubek.

    – Jeżeli pani profesor będzie jeszcze miała ochotę, to stoję przy sklepiku! – krzyknął, ale już odwróciła się i znowu tańczyła z innym. Chwilę stał i patrzył jak w tańcu skacze jej biust. Miał erekcję.

    Odszedł. Nie obejrzała się. Zaczęła solo tańczyć szybki kawałek. Przed nią było dwóch, za nią jeden uczeń. Każdy był tylko tłem dla jej popisów. Przyjemnie było popatrzeć na nią. I ta trójka patrzyła. Na jej opalone nogi. I na jej piersi, żywo reagujące na każdy dynamiczny ruch ich właścicielki. Poruszała się jakby była stworzona do tańca. Inne pary odsunęły się od niej i chłopaków, ale większość co chwila rzucała spojrzenia w jej stronę. Niektóre dziewczyny z zazdrością patrzyły na jej występ. Tańczyła coraz śmielej. Ruchy bioder, pstryknięcia palców, wyrzut nogi w bok, do tyłu, uśmiech, unoszone i opadające ramiona, obroty na szpilkach, odchylenie głowy, włosy zasłaniające twarz przy dynamicznych ruchach. Wszystko miało już podtekst erotyczny. Zapomniała się w tańcu. Cieszyła się nim! Taniec świetnie eksponował jej sylwetkę i coraz bardziej jednoznacznie oddziaływał na wyobraźnię widzów, którzy nie potrafili oderwać od niej wzroku. Niektórzy chłopcy widzieli tylko ją. Nagą.

    – Dobrze, że nie widzi jej nasz dyrektor. Ani żadna nauczycielka – skonstatował Robert. – I żaden nauczyciel. Też nie są z drewna – uśmiechnął się do swoich myśli. Zrobiło mu się sucho w gardle. Ale nadal patrzył. Był zafascynowany. I ciągle podniecony. Bardzo podniecony.

    – O kuźwa – sapnął, zafascynowany widokiem tańczącej nauczycielki, Wiktor, który wreszcie odzyskał głos. Nachylił się do Roberta i mocno ścisnął go za ramię, nie odrywając wzroku od pani Bożeny. – Gdyby u nas od jutra prowadziła takie lekcje tańca, to ja już miesiąc temu byłbym zapisany i pierwszy bym przychodził! Ba, już na początku przerwy! – pokiwał gorliwie głową, cały czas wpatrzony w tańczącą kobietę. – I jeszcze ojciec dałby mi kasę na ‘korki’!  

    – Przecież ty nie masz ojca – ostrożnie zauważył Robert.

    – No właśnie – przytaknął Wiktor i sprośnie oblizał wargi.

    Coś chciał dodać, ale kilku uczniów otoczyło ją i zaczęło klaskać w rytm muzyki. Nie przerywając tańca, spojrzała na nich, uśmiechnęła się przyjaźnie, gestem zaprosiła ich do udziału i dalej tańczyła. W jej ruchach było coś zmysłowego. Coś, co powodowało, że chcieli ją… Tutaj i teraz! Nikt nie odważył się dołączyć. Nikt z obserwujących nie odrywał od niej wzroku. Podziwiali ją w milczeniu.

    Przy stole dla kadry wyraźnie przerzedziło się. Kilkoro nauczycieli nie przestawało tańczyć. Inni wyszli przed szkołę na papierosa. Jakaś nauczycielka samotnie poszła wizytować piętro.

    *

    – Damian!

    – Czego chcesz suczko?

    – Skoro wołam ciebie, to mógłbyś podejść – półnaga Julka patrzyła na niego karcącym wzrokiem.

    – No, czego jeszcze chcesz? Mało ci było? – zdegustowany Damian podszedł pewnym krokiem, pocierając sterczącego penisa. Nigdzie nie mógł się podłączyć. A tak dobrze się zapowiadało!

    – Wiesz, tak pomyślałam, że skoro mogliśmy zabawić się i nic z tego nie wyszło…

    – To ty nie chciałaś – wzruszył ramionami chłopak. – A umowa w klasie przez zabawą była inna. Stąd moja butelkowa inicjatywa – zarechotał cicho.  

    – Nie przerywaj, bo tylko tracisz. Czas i okazję. Tak więc pomyślałam, że moglibyśmy raz jeszcze spróbować. Ale tylko ja i ty.

    – Ej! Nie żartujesz? Może jestem w ukrytej kamerze? – spytał nieufnie i sięgnął do jej piersi. Macał powoli. Były dość duże. Jemu podobały się. Dziewczyna nie reagowała na pieszczoty, ale też nie cofnęła się. Ciągle patrzyła mu w oczy.

    – Po to ciebie wołałam, żeby pogadać?

    – Wieczór jeszcze młody. Ja chętnie postukam. – Zauważył, że brodawka macanej piersi już sterczała. Zaczął intensywniej masować członek.

    – Ale to ja określam warunki.

    – Noo, niech będzie. Jakie?

    – Idziemy na ten sam fotelik. Wyliżesz mnie do orgazmu.

    – Dziewczyno! Szybciej kołek mi w dupę wsadzisz niż ja ciebie językiem doprowadzę do orgazmu! – prychnął Damian. – Może jeszcze coś? – chłopak wydawał się zniechęcony.

    – Chcesz czy nie?

    – Jasne, ale…

    – Tobie też obciągnę. I chcę na jeźdźca.

    – Dobra, wyrucham ciebie w każdej pozycji, dziewczyno…

    – Nie w każdej, tylko tak jak zechcę – przerwała mu stanowczym tonem.

    – Dobra. Będę pamiętał – westchnął i skinął głową. W końcu nie zapowiadało się, że pojawią się inne dziewczyny, więc nie miał wyboru. Będzie marudził, to jeszcze Julka się zwinie. Do Andżeliki też się nie dopchał.

    – No, to chodź! – Julka niecierpliwiła się.

    – Już idę, suczko! – Damian chwycił ją za pośladek i ruszył. W rewanżu Julka złapała chłopaka za penisa i poprowadziła go.

    *

    – Pani profesor, zapraszamy do nas – obok polonistki stanęło dwóch licealistów. Spojrzała na nich uważnie. Aha, jej uczniowie.

    – A co się stało? – pani Bożena była zdziwiona. Nie chciała i nie wypadało przerywać rozmowy z uczniami. Szczególnie, kiedy słyszała tyle komplementów na temat swoich umiejętności tanecznych. Umknęło jej, że słowa uznania wyrażała tylko męska część obserwatorów.

    – Nie, nic. Tylko chcieliśmy coś pokazać, a na razie didżej ma przerwę – odrzekł jeden z nich. Gestem wskazali kierunek. Ruszyła z nim w kierunku sklepiku. Jednak, kiedy dochodzili do schodów, zaczął się kolejny utwór. Odwróciła głowę.

    – To tylko chwila – uspokoił ją jeden z uczniów.

    Nie mogli zaprowadzić jej od razu do góry. Mimo zgaszonych świateł nadal było zbyt jasno, a taki orszak zwróciłby uwagę. Zeszli trzy schody w dół i skręcili w lewo. Stanęli przy ścianie. Tutaj panował bezpieczny półmrok. Przed nimi były schody do piwnicy, gdzie mieściły się dodatkowe szatnie. Zasłaniał ich sklepik przyklejony do schodów prowadzących na piętro. Zaskoczona, rozejrzała się, odwróciła i… po jej bokach stali dwaj uczniowie. Było zbyt ciemno, nie dojrzała ich twarzy. Za nią wsunął się jakiś cień. Drgnęła. Nie wiedzieć czemu, poczuła się niepewnie. Nie mogła cofnąć się. Przed nią wyrósł uśmiechnięty Robert. Kilka metrów za nim biała, przeciwległa ściana korytarza, rozjaśniana stroboskopami w rytm muzyki. Nie widziała tańczących – schody i sklepik wszystko zasłaniały. Za Robertem stało jeszcze przynajmniej kilku uczniów. Widziała tylko ich ciemne sylwetki. Spojrzała na chłopaka pytającym wzrokiem i rozłożyła ręce, nic nie rozumiejąc.

    *

    Po tańcu Adam zaciągnął nauczycielkę geografii na piętro. Wchodzili oddzielnie. On przemknął szybko jak cień, Teresa szła spokojnie, powoli, przy ścianie. Gdyby jednak ktoś dostrzegł ją, zapewne pomyślałby, że idzie sprawdzić, czy tam nie znajduje się jakaś grupa uczniów. Kiedy znalazła się na piętrze, przystanęła i rozejrzała się bezradnie. Było ciemno i znacznie ciszej niż na dole. Prawie nic nie widziała. Nagle wzdrygnęła się przestraszona, ale stłumiła krzyk. To Adam podszedł bezszelestnie i dotknął jej pupy. Spojrzała na niego z niemym wyrzutem. Ciągle miała wątpliwości co do pomysłu chłopaka. Nie czuła się tutaj pewnie.

    – Chodź – pociągnął ją za rękę i ruszyli w kierunku łazienki. Kiedy wchodzili, drzwi jednej z sal gwałtownie otwarły się i wybiegła z nich długowłosa dziewczyna w okularach. Drzwi równie szybko zamknęły się i wraz z nim ucichł przytłumiony wybuch śmiechu. W ciszy odczekali jeszcze dłuższą chwilę, aż usłyszeli stukot szpilek dziewczyny, która wreszcie oswoiła się z ciemnościami panującymi na korytarzu i ruszyła w kierunku schodów. Kiedy zbiegała, Adam zamknął drzwi łazienki, wyjął z kieszeni dwie świeczki, zapalił je i postawił jedną na umywalce usytuowanej najbliżej drzwi, a drugą – na parapecie okna. Spojrzenie Teresy wyrażało obawy związane z miejscem spotkania.

    – Tu nikt nam nie przeszkodzi – rzekł uspokajająco i przyciągnął nauczycielkę do siebie. Po chwili całowali się namiętnie. Ręce chłopaka zjechały z głowy i ramienia na biodra, potem na pośladki i mocno ścisnęły je. Ich języczki szalały. Sukienka zebrana w garściach odsłoniła pośladki i uda kobiety. Ładnie kontrastowały z bielą fig. Przycisnął ją do siebie. Poczuła twardego penisa na podbrzuszu. Napierał na nią. Szybko podnieciła się. Ogarnęła ją fala gorąca. Przez ciało przeszedł dreszcz. Sukienkę trzymał już jedną dłonią, a drugą miętosił pierś. Kobieta, tracąc oddech, oderwała się od jego ust i odchyliła głowę, a wtedy zaczął całować i kąsać jej szyję, ramię.

    – Dość, proszę, dooość – szeptała namiętnie.

    – Nie, dopiero zaczynamy – odparł, do końca rozsuwając zamek sukienki na plecach i całkowicie ją rozpinając. – I mamy mało czasu. – Ustami zjechał w głąb dekoltu sukienki, a uwolnione ręce włożył w majteczki i delikatnie zsunął je. Nie oponowała. Wyjął penisa ze spodni, odsunął sukienkę i wepchnął penisa w majteczki. Śluz zwilżył ich materiał. Zaraz włożyła dłoń w majteczki i zaczęła masować go. 

    – Nie za mocno, bo będzie po zabawie – ostrzegł szeptem, liżąc opuszkę jej ucha. Kiedy masowała penisa, zdjął sukienkę z jednej ręki, potem posłusznie zmieniła rękę i wyjęła drugą. Teraz rozpięta z tyłu sukienka wisiała na szyi kobiety na samej stójce. Wystarczyło rozpiąć zatrzask z tyłu stójki, żeby nauczycielka została tylko w bieliźnie i pończochach. Ale to nie było konieczne.

    – Zdejmij figi – polecił. – Kobieta bała się seksu w tym miejscu, a jednak nie zaprotestowała. Po chwili trzymała je w dłoni. Chłopak schował figi o kieszeni:

    – Na pamiątkę – rzekł z uśmiechem i mrugnął do niej. Sukienkę zgarnął w dłoń i przekręcił ją na plecy kobiety. Zaczęli całować się, a wtedy rozpiął jej stanik i powoli zdjął z ramion, potem z rąk. Odłożył go na parapet. Patrzył na nią. Teresa poczuła się skrępowana takim oglądaniem, chciała zakryć się, ale trzymał ją za dłonie.

    – Proszę, nie oglądaj mnie. Wstydzę się – szepnęła nieśmiało.

    – Daj spokój – z pożądania jego głos brzmiał szorstko. – Rozstaw szerzej nogi – to mówiąc, już bawił się piersiami kobiety. Wykonała polecenie. Patrząc w jej oczy, masował penisa. Drugą dłoń, nawilżoną śliną, przysunął do pochwy i zaczął wcierać w nią ślinę. Była wilgotna, więc wsunął palce do pochwy. Westchnęła cicho, przymknęła oczy i ugięła nogi.

    *

    – Dziękuję, że pani profesor zechciała przyjść – powiedział Robert, robiąc krok w przód. Teraz prawie stykali się twarzami. Delikatnie dotknął jej lewej dłoni, palcem przesunął aż do ramienia, szyi, ucha. Pogłaskał jego wnętrze. Przez jej ciało przeszedł dreszcz. Spojrzała na niego chłodno.

    – Uspokój się – zareagowała zasadniczo, prawie wrogo na tak śmiałe zachowanie. Opierała się, ale Robert był twardy.

    – Pani zawsze świetnie wyglądała. Każdy z nas miał ochotę zobaczyć biust pani profesor i zajrzeć pod sukienkę, więc dzisiaj nie rozstaniemy się zbyt szybko. Mamy nadzieję, że spełnią się nasze szkolne marzenia.

    Była tak zaskoczona, tym co usłyszała, że zanim zdołała zareagować, pozwoliła się objąć i pocałować. Chwilę później chłopak dotykał ustami jej szyi, policzka, karku. Kiedy zaczął delikatnie muskać ucho językiem, na moment przymknęła oczy, zadrżała. Po chwili jednak oprzytomniała i zaczęła go odpychać.

    – Zachowuj się normalnie, w przeciwnym razie zacznę krzyczeć – szepnęła zdesperowana. Starała się, żeby jej głos brzmiał stanowczo.

    – Sądzisz, że to dobry pomysł?  

    Jego pewność siebie, ujęcie w pytaniu bardziej bezpośredniej relacji i bezpośredniość zdeprymowały ją. Potrzebowała więcej czasu na odpowiedź. Chciała odejść.

    – Przytrzymajcie ją – odezwał się milczący dotąd chłopak, który obejmował z tyłu kobietę. Dwaj przyboczni, jak na komendę, chwycili ją mocno za ręce. Poczuła jak chłopak przywarł do niej całym ciałem i dłońmi objął jej biodra. Swojego penisa zaczął natarczywie dociskać do jej pośladków. 

    – Co robicie? – przestraszona ich zachowaniem, szarpnęła ciałem na boki. Rozpoczął się kolejny szybki i głośny utwór.

    – Spokojnie – szepnął do ucha Robert, delikatnie dotykając palcami i głaszcząc jej kark. – Chcemy bawić się z tobą. Obejrzeć ciebie. Na lekcjach pokazywałaś stanowczo za mało. A dzisiaj jest niepowtarzalna i ostatnia taka okazja.

    Kiedy tłumaczył swoje zachowanie, kolega stojący za nią, zrolował spódniczkę, a potem wetknął ją za pas. Wtedy Robert zrobił to samo z przodu. Mieli piękny widok… Mimo mroku, biały materiał stringów odcinał się od opalonych nóg. Robert na chwilę odsunął się, żeby inni mogli podziwiać ten widok. Grupa stojąca w oddali zbliżyła się. Zdegustowana, w geście protestu odwróciła głowę i poczuła jak stojący za nią chłopak zanurza twarz w jej włosach. Odwróciła twarz w drugą stronę. Rozpiął rozporek i twardego penisa przyłożył do jej opalonych pośladków. Była tak zaskoczona jego zachowaniem, że stała jak skamieniała i nie potrafiła wydobyć słowa. Zadrżała ze strachu. Bezgłośnie poruszała ustami. Chłopak również zadrżał – z pożądania. Jej milczenie mylnie potraktowali jako niemą zgodę. Robert rozpiął trzy guziki przy jej bluzce. Oniemiała patrzyła na jego ręce. Dwaj przyboczni włożyli dłonie do miseczek białego stanika i wyjęli piersi.

    – Co robicie?! – wreszcie odezwała się przerażonym, podniesionym głosem. Ale nie miało to znaczenia, muzyka zagłuszała jej słowa. Nikt z chłopców nie słuchał jej. Nie potrafiła zdobyć się na głośniejszy protest. Była oszołomiona tempem, w jakim uczniowie zawładnęli nią. Stała bezradna, obezwładniona strachem przed niewiadomym i przerażona czekała w ciemnościach, w hałasie, na to, co jeszcze miało się wydarzyć.

    *

    Chłopak stojący za nią powoli odsunął materiał majteczek na bok i wcisnął penisa między pośladki. Odruchowo ścisnęła je. Bezradnie patrzyła przed siebie. Przyboczni trzymali ją za nadgarstek i łokieć. Poruszała ustami, ale nie wydała żadnego dźwięku. Zamarła ze strachu.  

    – Fajnie – stęknął z zadowoleniem. Jego podniecenie jeszcze wzmogło się. Pozostali przysunęli się bliżej i w milczeniu przyglądali się. Wręcz wyczuwało się rosnące pożądanie całej grupy. I rosnące przerażenie nauczycielki, która bezradnie szamotała się i rzucała głową na boki.

    Penis był twardy i wilgotny, czuła go. Czuła też ręce dwóch chłopaków na swoich piersiach i usta Roberta na szyi. Teraz wsunął dłoń pod jej bluzkę. Wszyscy dotykali jej w zachłanny, agresywny sposób. Po prostu macali ją. Ich natarczywość była dla niej obezwładniająca. Przymknęła oczy. Poddała się. Chłopak z tyłu zaczął poruszać biodrami, przesuwając sterczącym penisem między pośladkami kobiety. Jej podniecenie walczyło ze zdenerwowaniem. Chłopak sięgnął do krocza i zaczął pocierać jej łechtaczkę.

    – Och, nie! Nie!! Nieeee…!! – kobieta wreszcie wyrwała się z odrętwienia i głośno zaprotestowała. Na ten sygnał, przyboczni mocniej ścisnęli ręce kobiety. Robert przylgnął do niej i pocałunkiem zamknął usta. Czterej uczniowie, którzy ją ściskali i obmacywali, do minimum ograniczyli jej ruchy. Pozostali przyglądali się i widzieli tylko fragmenty ciała desperacko szarpiącej się kobiety. Seks na żywo dorosłej kobiety, nauczycielki, z nastolatkami. Żaden z widzów nie powiedział nawet słowa. Tylko patrzyli. Chyba nawet nie słyszeli muzyki. Czekali na więcej. Na swoją kolej.

    Chłopak coraz szybciej i mocniej pocierał krocze. Po chwili usłyszała jego stłumione charknięcie i poczuła jak sperma ścieka w kierunku pochwy. Jej nogi drżały. Sperma moczyła materiał stringów. Jeszcze bawił się łechtaczką. Jeszcze poruszał penisem między pośladkami. W końcu puścił łechtaczkę, wyciągnął penisa i za chwilę usłyszała jak zapina zamek błyskawiczny przy spodniach. Teraz lewą rękę objął ją, dłonią zaczął pocierać krocze przez stringi mokre od spermy. Prawą dłonią chwycił za pośladek i za chwilę poczuła jak serdeczny palec przesuwa się w kierunku odbytu i powoli zanurza w nim.

    – Nie! Proszę – usłyszała swój płaczliwy głos. Chłopak roześmiał się wulgarnie i pociągnął obie dłonie w górę, zmuszając kobietę do stania na palcach. Po chwili cofnął dłonie. Rozbawiony pocałował ją w policzek. Odsunęła głowę. Znowu wybuchnął śmiechem.

    – W tym stanie nie możesz wrócić do nauczycieli. Dyrektor nie jest aż tak tolerancyjny – zauważył Robert po chwili milczenia. Nachylił się do jej ucha. – Skompromitujesz się tutaj, na terenie innej szkoły. Sprawa rozejdzie się po całym mieście, za kilka miesięcy stracisz pracę i gdzie znajdziesz nową z taką opinią? – szeptał jej do ucha, a dłonią głaskał jej udo przez sukienkę.

    Miał rację, nie mogła pozwolić sobie na utratę pracy. Myślała o tym i zarazem czuła jak coraz mocniej napiera na nią swoim ciałem. Też momentami czuła się podniecona. Alkohol działał na nią. Jednak bała się, że ktoś ich zobaczy i jeszcze próbowała zapanować nad emocjami. Potrzebowała seksu? Tak, oczywiście, nawet bardzo, ale z kimś dojrzałym i poza miejscem pracy. Nie tutaj i na pewno nie z nimi! Nie z uczniami!! 

    *

    – Kama! – dziewczyna na dźwięk swojego imienia obejrzała się. To Kacper machał do niej ręką. Był kilka metrów za nią, ale w hałasie muzyki, musiał krzyknąć. Bał się, że może ją zgubić. W końcu na korytarzu kłębiło się liczne grono uczniów. Podeszła. – Czego chcesz? – spytała wprost. – Mam twoje majtki – wyjaśnił chłopak z uśmiechem. – To oddaj – wyciągnęła rękę. – Nieee, liczę na coś więcej – uśmiechnął się. – Wal się! w domu mam ich dość – odwróciła się i chciała odejść. – Chwileczkę! – przytrzymał ją za ramię i odwrócił. Nachylił się do ucha. – Teraz w ogóle NIC nie masz pod spódniczką. A ja zatańczę z tobą! – chwycił ją za ręce i mimo jej oporu, odsunęli się od ściany i znaleźli wśród tańczących. Już po kilku pierwszych ruchach Kamila musiała zwolnić tempo, bo spódniczka podnosiła się zbyt wysoko. Wycofała się pod ścianę. Na razie nikt niczego nie zauważył. Kacper udawał zdziwionego:

    – Co? Może masz za mało miejsca? Chcesz potańczyć przed stolikami nauczycieli? Nie ma sprawy, chodź! – to mówiąc, pociągnął ją za rękę i ruszył w kierunku końca korytarza.

    – Przestań! – warknęła i znowu zatrzymała się przy ścianie. – Czego chcesz? – była wściekła i upokorzona.

    – Żebyś pokazała gołą dupę nauczycielom! – krzyknął jej do ucha. Gwałtownie odwróciła się do niego:

    – Zwariowałeś?!!

    – Spoko! Żartowałem! – uśmiechnął się szeroko i nachylił do jej ucha. Rozpoczął się spokojniejszy kawałek.

    – Chodź, zatańczymy, to wszystko ci wyjaśnię. – Wrócili na ‘parkiet’. Tańczyli wolno, nachyleni ku sobie. Kacper obie ręce położył na plecach partnerki i głośno szepcząc do ucha Kamili, wyjaśniał, czego od niej oczekuje i dlaczego. W pewnym momencie dziewczyna poczuła jak unosi jej spódniczkę.

    – Odjebało ci?! – Swoją dezaprobatę wzmocniła solidnym ‘liściem’ w ramię. Spódniczka opadła.

    – Zapraszam do łazienki na piętrze, ale po prawej! – rzucił gdzieś obok głowy Kamili, ignorując jej reakcję. – Już przy następnym kawałku!

    – O co ci chodzi? Nie możesz jaśniej? – poprawiała spódniczkę, która już bardziej nie mogła opaść.

    – Tak, tak! Jeszcze bardziej ciągnij spódniczkę aż wszyscy z czystej ciekawości zaczną zaglądać ci w krocze – pobłażliwie przyglądał się energicznym i spóźnionym zabiegom dziewczyny.

    Zaczął się szybki kawałek.

    – To co? Idziemy? – zapytał i wyciągnął do niej rękę. Po chwili wahania podała mu swoją, a Kacper zaczął im torować drogę.

    *

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick