Author: admin

  • Alicja – trzecia niespodzianka, cz. 4.

    Część 4.

    Zdezorientowana Alicja nie wiedziała, czego spodziewać się. Bogdan już odjechał z Krystyną, a oni nadal byli na parkingu i siedzieli w samochodzie, a Jerzy wyglądał na poirytowanego. Wygodniej usiadła, chcąc jak najlepiej prezentować się. Pod płaszczem miała ciemnoniebieską garsonkę i ciemnożółtą bluzeczkę, które podkreślały jej blond włosy i opaleniznę. Na nogi założyła czarne pończochy i pełne, czarne szpilki. W torbie miała jeszcze dwie pary klapek na szpilce. Jedne czarne, pasujące do pończoch i drugie jasnobłękitne, kiedy pończochy nie będą już potrzebne. Nie musiała przebierać się po wejściu do mieszkania Jerzego i Krystyny. Była gotowa do prezentacji. Mimo obaw i samych niewiadomych związanych z nadchodzącym wieczorem, była też podniecona. Tyle znaków zapytania… Wierzyła, że zawsze będzie wspominać ten wieczór i noc z przyjemnością. Nie wiedziała jak przebiegnie wieczór i to też ją ekscytowało. Swoista aura tajemniczości. Wolałaby, żeby Bogdan był obok, ale ustalenia były inne. Ona musiała tylko je wypełnić. Spojrzała w kierunku kierowcy. Jej przyszły kochanek milczał. Zaciskał dłonie na kierownicy, patrzył przed siebie i milczał. Kobieta nic nie rozumiała. Czuła, że coś jest nie tak.  

    – Czy coś się stało? – spytała ostrożnie. Czy pan… Czy jesteś czymś zaniepokojony? – poprawiła się.  

    Spojrzał na nią z grymasem niezadowolenia na twarzy:  

    – Na co jeszcze czekasz? Do roboty! – chwycił ją za kark i pociągnął do swojego krocza. Ala zaczęła szarpać się, odepchnąć rękę, która trzymała jej kark, ale nie potrafiła pokonać go. Był od niej znacznie silniejszy. Drugą ręką odsunął fotel i rozpiął rozporek. Wyjął penisa, który już sterczał. Obciągnął skórę. Penis lśnił śluzem. Był naprawdę duży. Dłuższy i grubszy niż penis Bogdana. Jerzy przysunął głowę Ali bliżej penisa.

    – No, obciągaj wreszcie! – sapnął nerwowo. Chciała jakoś zareagować, zaprotestować, ale pomna ostrzeżeń Bogdana, jedynie otworzyła usta i pochłonęła członek. Kochanek westchnął głośno z wyraźną ulgą i wygodniej usadowił się w fotelu. Wreszcie odprężył się… Alicja pracowała pilnie, z przyjemnością pieszcząc potężnego penisa, kiedy poczuła jak mężczyzna niecierpliwie grzebie przy garsonce i po chwili wyciąga pierś ze stanika.

    – Po cholerę zakładałaś stanik? – spytał zdziwiony.

    Nie odpowiedziała. Gorliwie obciągała.

    *

    Kiedy nasycił się obciąganiem, pomógł jej zdjąć płaszcz. W aucie zrobiło się bardzo ciepło. Kazał wysiąść kochance i podejść od strony kierowcy. Pośpiesznie podeszła do niego. Wtedy na całą szerokość otworzył drzwi i postawił nogi na płycie parkingu. Penis sterczał z jego rozporka. Nie potrafiła patrzeć w jego kierunku. Kontrast z otaczającą rzeczywistością był zbyt duży. Uciekała oczyma w bok.

    – No, na co czekasz? Obciągaj dalej! – chociaż cenił naturalność zachowania zdobywanych kobiet, ciągle był zniecierpliwiony jej nieporadnością i skrępowaniem. Alicja rozejrzała się.

    – Ale… – wykonała gest uświadamiający mężczyźnie istnienie otoczenia z potencjalnymi obserwatorami i podkreślający jej wątpliwości.

    – Daj spokój. Nikt nas nie widzi – lekceważąco machnął dłonią i nakazał schylić się kobiecie.

    Przysiadła pełna obaw, ujęła penisa w dłoń i znowu zaczęła go lizać.

    Mężczyzna nieco zmniejszył rozkrok, ściskając głowę udami. Głaskał ją i stękał.

    – Moją szarpię za włosy i dociskam, ale ty jeszcze musisz przyzwyczaić się – sapnął podniecony. – Lubię mocne pieszczoty.

    – Yhy – Alicja niewyraźnie potwierdziła przyjęcie zlecenia i ugryzła penisa. Głośny, przeciągły syk potwierdził trafny dobór pieszczoty.

    – Wstań – kobieta chętnie wypuściła penisa z ust, podniosła się z ulgą i wyprostowała. Rozejrzała się. Wyraźnie nie odpowiadało jej miejsce na takie zabawy.

    – Tak? – spojrzała na niego. Właśnie była gotowa wsiąść do auta.

    – Usiądź na nim i trochę poskacz – zarządził.

    Zmroziło ją. Spojrzała na niego zaskoczona. Nie wierzyła własnym uszom!

    – Tutaj?! – jęknęła przestraszona. – Przecież w każdej chwili ktoś może się pojawić!

    – A ty co? Pierwszy raz? – uśmiechnął się z rozbawieniem. Był podniecony sytuacją.

    Speszona kiwa głową. Nie widzi powodu, dla którego miałaby ukrywać brak doświadczenia. A poza tym taki pomysł jej się nie podoba.

    – Nie przejmuj się! No, dalej – ponaglił ją zniecierpliwiony. Chciał ją złapać za rękę i posadzić na członek, ale stała zbyt daleko. Jej obawy zaczynały go irytować.

    Z niepokojem rozejrzała się i zbliżyła do niego.

    – Na pewno nikt nas nie zobaczy? – taktownie próbowała uświadomić mu ryzyko takiej zabawy.

    W odpowiedzi jedynie lekceważąco machnął ręką. Podniecony szybko ją odwrócił, podniósł spódniczkę i zatknął za pas. Stała pochylona w rozkroku, wypinając goły tyłek w jego stronę i potulnie czekając na dalszy ciąg. Bezradna, zdominowana i podniecona, z niepokojem rozglądała się. Mężczyzna splunął na rękę, odsunął stringi i nawilżył wejście do pochwy. Przymknęła oczy. Drugą ręką chwycił ją za biodro i przysunął do siebie. Ugięła nogi, a wtedy poczuła główkę penisa poruszającą się przy wejściu do pochwy. Jeszcze bardziej ugięła nogi, oparła się rękoma o jego kolana i poczuła jak członek wsuwa się w nią. Był naprawdę gruby.

    *

    – Och – stęknęła. Nie była podniecona, tylko przestraszona.

    – Jeszcze sobie postękasz. Czeka ciebie sporo niezapomnianych wrażeń – głos brzmiał pewnie. Chwycił ją za udo i zaczął poruszać biodrami. – Ależ ty masz cudną dupę! I taka masywna. Jest co trzymać. No, przyjemność z samego oglądania! I jest co poklepać – klepnął ją w pośladek. – Aż się chce wyjebać obie dziury!

    Ala słuchając, podnosiła się i opadała na członku Jerzego. Zaczęła się podniecać i tylko o tym myślała. Nawet jego obcesowe zachowanie, okoliczności odbywania stosunku stawały się nieważne, kiedy rosło podniecenie. Przed sobą nigdy nie kryła, że zapomina się, kiedy uprawia seks i potrafi zaakceptować nietypowe, a nawet zboczone zachowania, żeby osiągnąć orgazm. Mężczyzna ręką sięgnął do piersi, drugą trzymał za biodro. Też podniecił się i w końcu wyszarpnął pierś ze stanika.

    – Proszę, nie. Nie…  – bezskutecznie próbowała powstrzymać go.

    Wyszarpnął drugą pierś. Uważała, że w pewnym wieku już nie wypada tak szaleć publicznie. Generalnie ekshibicjonizm był jej obcy. A teraz? Półnaga ujeżdżała go na osiedlowym parkingu w otwartym samochodzie! Namiętnie pojękiwała i rzucała głową na boki. Od kiedy dosiadła mężczyzny, ręką przytrzymywała się drzwi auta. Jerzy wspomagał ją ruchami bioder, trzymając za uda. Jej piersi kołysały się. Słyszała jego stęknięcia. Był bardzo podniecony. Kiedy ogarnęła ją rozkosz, krzyknęła i znieruchomiała. To otrzeźwiło mężczyznę. Poluźnił uchwyt bioder i sapał. Głaskał ją po udach, miętosił pierś. 

    *

    – Dobra, jeszcze pobawimy się – kochanek głęboko westchnął, zepchnął ją z penisa i zaczął zapinać spodnie. Penis mu sterczał, ale poradził sobie. Był dumny ze swojej potencji i rozmiarów. Stan kobiety upewniał go w samozadowoleniu. – Ech, ale to będzie jebanie! Aż będziesz błagać! – westchnął, lubieżnie przyglądając się roznegliżowanej kobiecie. – Padniesz po ruchaniu, jakiego jeszcze nie przeżyłaś.  

    Podniecona Ala stała pochylona, w szerokim rozkroku z przymkniętymi oczyma, gołym tyłkiem, zmierzwionymi włosami i obnażonymi, wiszącymi piersiami. Dłonie opierała o kolana. Ciężko oddychała. Podniecenie powoli malało. Jeszcze przeżywała intensywny seks, który zakończył się tak nieoczekiwanie. Jego słowa w ogóle do niej nie docierały. Rozkosz odpływała bezpowrotnie… W końcu otrzeźwiała i uświadomiła sobie, gdzie się znajduje. Zawstydzona rozejrzała się trwożliwie i szybko zakryła biust. Sięgnęła ręką do tyłu i energicznym szarpnięciem opuściła spódnicę.

    – No, wsiadaj – zadowolony kochanek ponaglił ją, włączając silnik.

    Nadal podniecona, chwiejnym krokiem obeszła auto i wsiadła. Oddychała głęboko. Patrzyła przed siebie niewidzącym wzrokiem. Wciąż przeżywała niecodzienny seks.

    – Całe szczęście, że nie wytrysnął, bo by zbierał mnie z tego parkingu – pomyślała, wspominając niedawne chwile.

    – Dobrze było, co? – zagadnął odprężony Jerzy, bezceremonialnie i zachłannie macając jej piersi. Też był podniecony, a kobieta była do jego dyspozycji, więc korzystał, ile mógł. Kobieta nie była profesjonalistką, więc jego „zaloty” przyjmowała niezręcznie. Czuła się upokorzona takim przedmiotowym traktowaniem, ale Bogdanowi obiecała posłuszeństwo, więc milczała. Jerzy jeszcze bardziej podniecił się jej naturalnością. Nie był już agresywny. Ścisnął jej pierś, a kobieta jęknęła z bólu. Rozbawiony i podniecony jej reakcją, hałaśliwie zaśmiał się i włączył silnik. Z uśmiechem przyglądał się, jak poprawia ubranie. Jej dłonie drżały. Po chwili opuszczali parking.

    Zrozumiała, że Jerzy podniecenie okazuje zdenerwowaniem i brutalnością. Nieco łagodnieje w trakcie seksu i po nim. Rozczarowana takim zachowaniem, westchnęła cicho. Tutaj też nie doczeka się czułości.

    – Ale za to zapowiada się ekscytujący seks – pocieszała się.

    Mężczyzna błędnie zinterpretował jej westchnienie.

    – Wiem, wiem. Spoko, dopiero zaczynamy zabawę – pocieszył ją i poklepał po gołym udzie. Bez wahania podciągnął spódniczkę. W końcu miał kobietę do nieograniczonego użytku przez całą dobę, więc korzystał.

    Nawet nie domyślała się, że czekają ją jeszcze inne niespodzianki przygotowane przez kochanka.

    *

    Wysiedli z auta. Bogdan bierze torbę Krystyny i idą do drzwi jego willi. Kobieta idzie przodem, a on patrzy na jej sylwetkę w futrze. Już wie, że pod nim kryje się ciało kobiety ubranej jedynie w czarne bodystocking. Podchodzi, wkłada klucz w zamek.

    – Rozepnij i rozsuń futro – poleca i czeka. Nie śpieszy się z otwieraniem drzwi.

    Blondynka z uśmiechem wykonuje polecenie.

    W świetle lampy umocowanej nad drzwiami ogląda jej ciało okryte siateczkowym, czarnym bodystocking. Wygląda świetnie. Przezroczysta czerń łamie się i rozjaśnia na wypukłościach ciała i eksponuje jego zalety. Czerwone sutki, sterczące brodawki przebijają się przez czerń materiału. Już chciałby ich dotknąć, ale jeszcze czeka. Kobieta nie kryje się w trakcie prezentacji, wręcz odwrotnie: rozchyla poły futerka, prawą dłoń opiera na biodrze, ugina nogę w kolanie. Teraz lekko odsuwa kolano na zewnątrz. Spore wycięcie w kroku kontrastuje z czernią materiału. Kobieta jest gładko wygolona. Czerwone szpilki błyszczą w świetle lampy.

    Bogdan przełyka ślinę. Ma taką kobietę na wyciągnięcie ręki.

    – I w zasięgu chuja! – uśmiecha się do swoich myśli. Ma wzwód. Już mógłby ruchać. – No, wejdź, zapraszam! – puszcza kobietę przed sobą.

    Wchodzą. Zapala światło, a Krystyna z zainteresowaniem rozgląda się. Gospodarz zamyka drzwi, stawia torbę pod ścianą i zdejmuje futro z kobiety. Kiedy on wiesza futro, ona z uśmiechem odwraca się do niego i zachęcająco patrzy. Już w aucie onanizowała się dla niego, więc w tej chwili nie zostało zbyt wiele do omówienia.

    – Zajmę się tobą – obiecuje mężczyzna chrapliwym głosem. Chciał zabrzmieć groźnie, a jedynie przyznał, jak bardzo jest podniecony. 

    Spogląda na niego i uśmiecha się niedowierzająco. Wie, że ogląda ją, więc stoi w prowokującej pozie, pozwalając światłu wydobyć i podkreślić uroki jej ciała.

    Gra świateł nie interesuje mężczyzny. Bez słowa obejmuje ją i przyciska do siebie, wolną dłonią chwyta za włosy i odchyla głowę kobiety do tyłu. Ona nadal uśmiecha się. Lubi przemoc, ból, perwersje. Tak została wytresowana przez męża. Bogdan nachyla się i całuje ją w usta. Pocałunek jest długi, mocny. Bawią się języczkami. Żadne z nich nie zamierza wycofać się z mocnych, wręcz brutalnych pieszczot.

    Krystyna nie obejmuje kochanka. Obie ręce opuszcza wzdłuż tułowia i dłońmi sięga do krocza mężczyzny. Szybko odnajduje sterczącego penisa i przez materiał spodni zaczyna go masować. Nie poprzestaje na takich pieszczotach. Rozpina pasek u spodni, potem guzik, zamek i jednym wprawnym ruchem ściąga spodnie wraz ze slipkami. Wypada z nich twardy członek. Kolejne szarpnięcie i slipy zsuwają się do połowy uda, a wilgotny, sterczący w górę penis ociera się o jej lekko wystający brzuszek i zostawia mokre ślady na materiale. Bierze go w dłonie i delikatnie masuje.

    Zadowolony Bogdan kończy pocałunek, ale nadal trzyma kobietę za włosy. Chwilę patrzy w jej oczy, obserwuje pogodny uśmiech i uderza ją w twarz.

    – Och! – stęka wygięta kochanka. Uśmiech nie schodzi z jej ust. Nadal głaska penisa, rozprowadzając po nim jego własny śluz. Stara się nie uronić żadnej kropelki.

    Mężczyzna łapie łechtaczkę i miętosi ją. Cały czas patrzy kobiecie w oczy. Ta jęczy pod wpływem nieoczekiwanej, mocnej pieszczoty. Bogdan puszcza łechtaczkę, chwyta kolano i podnosi nogę. Przysuwa się, a wygięta kobieta wsuwa penisa do pochwy.

    – Och! – stęka ponownie, kiedy wchodzi w nią głęboko.

    Puszcza kolano, a ona obejmuje go nogą. Bogdan zaczyna powoli poruszać biodrami. Zadowolona Krystyna postękuje w rytm uderzeń biodrami i mocniej przyciska go nogą. Kiedy jej stęknięcia przechodzą w jęki i stają się bardzo głośne, zwalnia rytm aż nieruchomieje. Kobieta jeszcze jęczy aż wreszcie milknie. Ciężko oddycha, gwałtownie wzdryga się i otwiera oczy. Rozkosz minęła, więc może zająć się dzisiejszym kochankiem. Pytająco i z prowokującym uśmiechem patrzy na niego.

    *

    Mężczyzna wysuwa się z niej i ciągnąc za włosy zmusza do klęknięcia. Mimo szarpania za włosy i wysokich szpilek, kobieta robi to z wdziękiem. Nie musi o nic pytać. Szeroko otwiera usta i pochłania mokrego penisa. Liże go, zasysa, sprawdza twardość ząbkami. Delikatnie masuje jądra, głaska mosznę, opuszką palca wodzi wokół odbytu. Kiedy ma dość pieszczot, ciągnie za włosy i wydaje polecenie:

    – Zdejmij mi buty!

    Kobieta posłusznie wykonuje je. Wtedy wychodzi ze spodni i majtek. Bez słowa ciągnie ją za włosy. Postękując, próbuje chwycić jego dłoń albo chociaż przytrzymać włosy. Jednocześnie stara się za nim nadążyć. Wchodzą do salonu. Szarpnięciem za włosy rzuca kobietę na fotel.

    Na wysokich szpilkach traci równowagę i upada na fotel. Patrzy na niego i znowu uśmiecha się. Języczkiem nawilża wargi, kusząco wygina ciało, sadowiąc się wygodnie. Zadowolona ze swojej pozycji rozchyla szeroko nogi i przekłada nad podłokietnikami fotela. Nawilża palec, powoli przesuwa nim po łechtaczce i wciąż uśmiecha się do kochanka. Palce wskazujące zsuwają się po wargach sromowych, lekko zagłębiają w pochwie i rozsuwają ją.

    – Chodź! Zapraszam! – szepcze z uśmiechem. Potargane włosy, grzywka zasłaniająca oko tylko dodają jej uroku. Swoim zachowaniem podnieca mężczyznę. Czerwone paznokcie u stóp poruszają się w czerwonych szpilkach. Całą sobą zaprasza go.

    Podchodzi szybko i wbija się w nią jednym ruchem bioder.

    – Och, ty! – wystękuję wyraźnie zadowolona z jego potencji. – No, dalej! Uderzaj, ale mocno! – prowokuje go.  

    Mężczyzna aż drży z podniecenia. Pierwsze uderzenia są bardzo mocne i zmazują uśmiech z jej ust. Twarz tężeje i wykrzywia się pod wpływem uderzeń penisa.

    – Jeszcze, jeszcze! – szepcze z wysiłkiem.

    Jej podniecenie gwałtownie rośnie. Oddycha głęboko i głośno. Już dawno puściła wargi sromowe i dłońmi dopycha pośladki jurnego kochanka. Kiedy siła uderzeń maleje, wraca uśmiech na usta.

    – No! Ruchaj mnie! – domaga się i kąsa jego szyję, bark.

    – Nawilż drugą dziurkę – Bogdan wydaje polecenie. Ma plan. Wie, że kobieta oczekuje czegoś więcej niż zerżnięcia solidnym penisem.

    Uśmiechnięta Krystyna nie kryje zaskoczenia, ale wciska palce do pochwy, wyciąga mokre i nawilża nimi odbyt. Wielokrotnie powtarza tę czynność, gdy Bogdan rytmicznie uderza w jej pochwie. Tuli się do niego, ociera piersiami, kiedy kopulują. Chce, żeby wytrzymał w niej jak najdłużej.

    *

    Jerzy stoi i ogląda kochankę. W tle słychać muzykę. Właśnie są po pierwszym toaście. Ona obraca się wokół własnej osi i wygina zgodnie z poleceniami jednodobowego właściciela. Rozpina bluzkę i wyciąga piersi ze stanika. Kobiecie nie podoba się jego zachowanie, ale przezornie milczy. Mężczyzna bez słowa, ale ze znaczącym uśmiechem przygląda się atrybutom urody Alicji. Dzwonek. Mimo protestów kobiety, Jerzy prowadzi półnagą Alicję do drzwi wejściowych i zmusza ją do ich otwarcia.

    – Och – ciche stęknięcie, nieśmiały, ukrywający zażenowanie, uśmiech. Przestraszyła się! W drzwiach stało dwóch mężczyzn. Nie ich liczba wywołała taką reakcję, tylko to, że obydwaj byli w maskach, szerokich czarnych opaskach z otworami na oczy.

    Jerzy nachylił się do jej ucha i wyjaśnił:

    – Być może kiedyś ich spotkasz. Po co wówczas masz czuć się stremowana? Oni też zachowają dyskrecję – wyjaśnił. – Potrafimy zadbać o nasze kobiety.

    Alicja jest przerażona. Musi się napić, inaczej nie zdoła się uspokoić. Tego się nie spodziewała! Zamiast jednego Jerzego jeszcze jego dwaj koledzy?! Trzech mężczyzn! Trzech!!

    – Uciekać, uciekać! – jedynie taka myśl kołacze się w jej głowie. Nie potrafi o niczym innym myśleć. Z trudem panowała nad nerwami. – Co ten Bogdan wymyślił! I ja mam czerpać z tego radość?! Uciekać! Gdzie jest moja komórka?  

    Jeden z nich trzymał w ręku butelkę koniaku. Po głośnym przywitaniu gospodarza weszli do mieszkania. Nawet nie przedstawili się! Zachowywali się nieco zbyt głośno i dopiero, gdy rozsiedli się w pokoju, Ala zorientowała się, że są lekko podchmieleni. Rozlali alkohol i zmusili ją do wypicia kieliszka. Z nimi w ogóle nie chciała pić, ale teraz potrzebowała alkoholu, żeby opanować się, a oni nie zamierzali jej darować toastu. Poszła do łazienki i ubrała się w „roboczy” strój.

    Jerzy włączył muzykę. Zgasił górne światło i zapalił nocną lampkę, kierując strumień światła na ścianę przed nimi.  

    – No, czekamy na striptiz „gwiazdy” naszego wieczoru! – zarządził, zacierając ręce. Z rozmachem padł na fotel i sięgnął po drinka.

    Ala wyszła na środek pokoju. Czuła się okropnie. Strumień światła oślepił ją i dodatkowo stremował. Nigdy nie występowała w takiej roli przed mężem ani przed Bogdanem! A teraz przed trzema obcymi mężczyznami?! Na dodatek podpitymi.

    – Co jeszcze mnie dzisiaj czeka? – zastanawiała się prawie przerażona ich stanem.

    Panowie przywitali ją cichymi oklaskami i niewybrednymi komentarzami. Krytycznie oceniała swój wygląd, w końcu miała już trochę lat. Mężczyźni pewnie też woleli młodszą. Skompromituje się, a oni jej naubliżają. Takie myśli przelatywały jej przez głowę, kiedy zaczęła poruszać się w rytm muzyki. Starała się nie myśleć o nich, przymknęła oczy, słuchała tylko muzyki, wyłączyła się. Kołysała biodrami. Podniosła ręce, splotła palce, odchyliła głowę. opuściła ręce i przesunęła dłońmi po udach aż sięgnęła dołu bluzki. Drżącymi palcami rozpięła pierwsze guziki przy bluzce.

    *

    Muzyka dalej płynęła z głośników. Alicja zatrzymała się i czekała na dalszy ciąg. Jej rzeczy leżały na dywanie. Pytającym wzrokiem spojrzała na Jerzego. Przecież była już tylko w pończochach i szpilkach. Dalej kołysała biodrami. Mężczyzna spod przymrużonych oczu upajał się widokiem nagiej, atrakcyjnej kobiety, popijając alkohol. Po jego ustach błąkał się uśmiech. Był panem sytuacji. Obleśnie oblizał się. Czekała go taka zabawa… Zawstydzona kobieta znieruchomiała. Lekko przesunęła nogę, zasłaniając łono, ręką zasłoniła goły biust, drugą zsunęła do krocza. Reakcja była natychmiastowa.

    – Ej, ty! Nie wygłupiaj się!

    – Weź te łapki! – zaprotestowali koledzy Jerzego.

    Kobieta posłusznie cofnęła ręce. Czuła jak ze wstydu odpływa jej krew z twarzy. Nie miała natury ekshibicjonistki. Przymknęła oczy, odchyliła twarz i czekała na komentarze dotyczące jej wyglądu. Nieświadomie przyjęła bardzo prowokującą pozę.

    – Jurek, ile zapłaciłeś tej dziwce? – jeden z kolegów chciał zaspokoić swoją ciekawość. Gestem dał jej znać, żeby podeszła. Powoli zbliżyła się. Gospodarz milczał, bo akurat wychylony, sięgał po jakiś przedmiot leżący obok fotela. W końcu złapał i podniósł.

    – Ee, nie! To nie jest dziwka, tylko żona kolegi. Taka wymiana na dobę – wyjaśnił. – Stąd wasze maski – przypomniał im.

    – O, cholera! Przepraszamy! – brunet uśmiechnął się do niej życzliwie. – To znaczy, że naturalna kobieta! Amatorka, więc rzadziej używana. – Delikatnie pogłaskał ją po włosach. Spojrzał na gospodarza: – Super! Jurek, dzięki! Gramy o nią w karty, losujemy czy…

    Gospodarz uśmiechnął się i wykonał gest w stylu „wszystko dla moich gości”.

    – Bez ograniczeń! Mam nadzieję, że to nie będzie nasze jedyne spotkanie, Alu – rzucił blondyn, drugi z gości i poklepał Alicję po udzie. Usztywniona siedziała na jego kolanach i nieśmiało uśmiechała się. Przesadnie głośno pocałował ją w ramię. – No, obejmij mnie – polecił jej.

    Miała skryte marzenia. Nikomu o nich nie mówiła, bo uważała, że są perwersyjne. Chciała je spełnić, ale tym razem rzeczywistość zaskoczyła ją. Jednak była podniecona nieznanym. Uśmiechnęła się zalotnie i nieco niezdarnym gestem wykonała polecenie. Chciała, żeby byli zadowoleni. Obawiała się reakcji partnera, jeżeli Jerzy poskarży się Bogdanowi. Zależało jej na jego satysfakcji i akceptacji. Zależało jej na partnerze. Bardzo zależało, chociaż może nie okazywała tego nadmiernie. Miała nadzieję, że sam zrozumie, że chce z nim być. Na zawsze. Przedtem jego pomysł wymiany brzmiał może nawet dość atrakcyjnie. Po pierwszej reakcji, dość nerwowej, oswoiła się z nim i zaakceptowała. Ale teraz?

    – Żeby chociaż Bogdan był zadowolony… – westchnęła w myślach. Gdyby mogła, natychmiast wyszłaby stąd. Nawet nago!

    *

    – Michaś, daj łyka naszej piękności!

    – Już! – Michał podniósł się i chwycił butelkę. Podszedł i wręczył kobiecie.

    Spojrzała zaskoczona.

    – No, pij! – ponaglił ją.

    Propozycja zabrzmiała stanowczo. Od razu zrozumiała, że nie doczeka się kieliszka ani szklanki. Uniosła brwi, wzruszyła ramionami i przechyliła butelkę.

    – No, twarzy nie zobaczę. Może i dobrze. Ale chociaż znam ich imiona – pomyślała Ala i pociągnęła mały łyczek.

    – Paweł, trzymaj! – polecił Michał.

    Było już zbyt późno, zanim Alicja zrozumiała, na czym polega ich pomysł. Paweł chwycił ją za kark i przytrzymał. Michał przycisnął butelkę do ust kobiety, a drugą ręką zacisnął jej nos. Zaskoczona Ala już po chwili otworzyła szeroko usta, żeby zaczerpnąć powietrza i strumień alkoholu polał się do gardła. Próbowała je zamknąć, ale szyjka butelki tkwiła w ustach, trzymana głowa uniemożliwiała ucieczkę przed strumieniem alkoholu. Zakrztusiła się, część alkoholu wytrysnęła z ust. Na mężczyznach nie zrobiło to wrażenia. Widać, spodziewali się takiej reakcji. Trzymała płyn w ustach i próbowała oddychać.

    – Paweł! – znacząco odezwał się Michał.

    Wywołany energicznym ruchem rozwarł trochę nogi i jej pupa gwałtownie osunęła się. Z wrażenia otworzyła usta do krzyku. Wtedy Michał przechylił butelkę. Wlał płyn do gardła, dławiąc krzyk, odstawił butelkę, zasłonił usta dłonią, a drugą ręką zablokował ramię kobiety. Równocześnie Paweł ścisnął nos kobiety i chwycił jej drugą rękę. Nie była w stanie cofnąć głowy. Tkwiąc pupą między nogami mężczyzny nie mogła ruszyć się. Tak długo trzymali ją aż krztusząc się, połknęła alkohol. Puścili usta i nos. Głęboko zaczerpnęła powietrza. Ciężko oddychała. Z oczu płynęły łzy.

    – Co? Chcesz wody? – zapytał jeden z nich. Nie miała siły odpowiadać. Pokiwała głową.

    – Masz. Proszę – dostała do ręki szklankę, wypełnioną, może do połowy, wodą. Podziękowała skinieniem głowy i zachłannie zaczęła pić duszkiem. Po drugim łyku zapiekło ją. Gwałtownie odsunęła szklankę i głośno zakaszlała, roniąc nieco płynu na swoje ciało i pryskając im w twarz. Miała łzy w oczach. Nie mogła złapać powietrza. To nie była woda!

    Jerzy parsknął śmiechem. Wszyscy z rozbawieniem przyglądali się jej reakcji.

    – Spirytus – wyjaśnił Michał. – Jesteś uparta, więc tak nakłoniliśmy cię do wypicia mocniejszej dawki – uśmiechnął się, zadowolony z udanego fortelu. Teraz podał jej drugą szklankę. – Pij, to woda. Już poradzimy sobie z tobą…

    Paweł rozsunął nogi i kobieta osunęła się na podłogę. Siedziała na dywanie, oparta plecami o jego krocze, z nogami wyciągniętymi przed siebie. Sterczący penis ocierał się o jej kark. Nie zdawała sobie z tego sprawy.

    Jerzy z przyjemnością oglądał kolegów w akcji. Nie pierwszy raz bawili się kobietą w większym gronie.

    – Z moją żoną nigdy nie mieli takich problemów. Ich kobiety też umiały zachować się w trakcie takich zabaw – przypomniał sobie. Weekendy w trzy pary, raczej sporadyczne, to jednak stały się już pewną tradycją. A teraz dał im Alicję. Coś nowego! To nie była dziwka, do tego dość płochliwa, typowa amatorka, więc zaprosił kolegów.

    Zabawa, zanim definitywnie zapanują nad sprowadzoną kobietą, zawsze stanowiła miły smaczek, dodatek do spółkowania. Była jak wisienka na torcie. Nigdy nie było tak samo z tresowaną kobietą, chociaż zawsze osiągali podobny stan końcowy. Koledzy gwarantowali, że szybko ją oswoją. Sporo wypiła, więc powoli będzie łagodnieć. On nie chciał czekać zbyt długo:  

    – Panowie, obsłużcie naszą „gwiazdę” – polecił niskim głosem. Rzucił kolegom przedmiot, który leżał obok jego fotela. Założył nogę na nogę i przyglądał się zabiegom kolegów.

    *

    Dokończenie nastąpi. Wkrótce.  

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Komplikacje cz.6 – Zemsta na tatusiu; dokonanie.

    Przeszył mnie dreszcz i poczułam się zawstydzona zeskoczyłam z niego. Wstydliwie usiadłam plecami do niego podkurczając nogi do klatki piersiowej. Po chwili dotarło do mnie co ja właściwie wyprawiałam i jaki miałam ku temu cel. Utwierdziły mnie w tym jego wywody:

    – Gdzie ja jestem? Kim ty jesteś? I dlaczego jestem przywiązany? Co do kurwy nędzy się tu dzieje?

    – Ciiii nie ciskaj się tak! Witaj w śród żywych; pamiętasz?

    – Natalaaaa!

    – A kogo się spodziewałeś?

    – Na pewno nie ciebie,

    – To się przeliczyłeś,

    – Proszę wyjaśnij mi to?

    – Wszystko w swoim czasie,

    – Co w swoim czasie. Natychmiast proszę uwolnij tatusia!

    – Co nie masz teraz ochoty na dymanie… córeczki?

    – Ale nie tak, nie w takich okolicznościach,

    – Aha, bo zawsze wolisz ty zaskakiwać i gwałcić według twoich zasad,

    – Ale jakich zasad, jakie gwałcenie; ja ciebie….,

    – No, co ciebie? Dymasz mnie, kiedy i jak chcesz,

    – Nie to nie tak jak myślisz kotku,

    – Ja myślę, że teraz zabawimy się według moich zasad,

    – Jakich kurwa zasad co ty wymyślasz?

    Wpełzłam okrakiem na jego tors i przystawiłam łono do jego twarzy. Przystawiłam mu pisorkę (waginę) do ust i rozkazałam:

    – Na początek wyliżesz mi cipkę i zliżesz swoja spermę,

    – Wszystko tylko nie spermę; obrzydliwy jestem!

    – O tak to prawda, wreszcie właściwe określenie swych czynów.

    Nie czekając na jego wywody przytkałam mu wargi do ust; by zamilknął. Ociągał się w mych zamiarach, to poruszałam bioderkami wzdłuż jego twarzy rozcierając wypływającą spermę od nosa po brodę. Były to co prawda znikome ślady, ale pozostawiały lśniące ślady. W końcu z braku tchu rozwarł usta i co prawda biernie, ale wziął udział. Chyba wyczuł moje soki, bo zaczęła cipka reagować na wymuszona pieszczotę i zaczęła popuszczać. Reagując na wysunięty język ojca, który w końcu rozpoczął świdrowanie warg od wewnątrz. Rajcowało mnie to i ponownie poczułam, że nadchodzi… popuściłam; poleciał „złoty deszczyk”. Oderwałam biodra od twarzy i obsikałam mu całą głowę.

    – Kurwa córcia ale tryskasz myślę, że z radości na ojcowski język,

    – Cieszę się, iż jesteś zadowolony. Mam jeszcze kilka trików w zanadrzu,

    – Już się nie mogę doczekać. Z chęcią bym ci przyrżną w to dupsko,

    – Ciekawe jak?

    – Odwiąż mnie to się przekonasz,

    – O ty niedobry, ty oszukuście (oszuście). Jestem już za duża by dać się zrobić na lizaka,

    – Te, te nie bądź taka do przodu, bo ci tyłu zabraknie,

    – Apropo’s tyłu dobrze, że mi przypomniałeś.

    W tym momencie uskutecznił w mojej główce plan. Sięgnęłam po opaskę na oczy i założyłam ją ojcu. Pod pretekstem i udawaną troską o jego wygodę poprosiłam by uniósł biodra do góry, iż chcę podłożyć mu poduszkę. Posłusznie uniósł je w nieświadomości, jaką to niespodziankę mu zaplanowałam. Sięgnęłam po ówcześnie przygotowany gadżet i przystawiłam mu do odbytu; w pionie. Był to czarny z dużym łbem i gruby oraz żylasty dildo. Tatuśko wyczuł, że majstruje mu przy odbycie; skórkowany on już znał te zabawy, ale się pomylił, co do jego rodzaju, rozmiaru. Nieudolnie to ukazywał podtrzymując biodra w górze, ale gdy mięśnia mu omdlały i z braku sił zaczął opuszczać biodra, przy czym nadziewał się na dildo. Jego entuzjazm przemienił się w pojękiwanie. A kiedy czarny łeb rozchylał jego zwieracze i wdarł się w jego dupę. Jęczał i skomlał wyzywając mnie od:

    – Ty pojebana perwersyjna mała suko! Nie podaruje ci tego!

    – Teraz się przekonasz jak to jest być jebanym w dupsko!

    – Ale ja to z troski o twoją seksualność, starałem się ci pokazać większe aspekty seksu,

    – To teraz ja się postaram o aspekty. A‘propos przyjemności to ja dziękuję za obolały tyłek i luźne sranie. – Dosyć paplania skup się. Przyglądałam się jak czarny dildo tkwi mu w dupie. Po chwili przestał się ruszać i skomleć chyba oswoił się z uczuciem na wpół tkwiącego dildo w dupie. Poczułam niedosyt i szarpnęłam za poduszkę niespodziewający się tego mój obiekt zemsty wydał przeciągliwe ałłłłła! Gdy zerknęłam między jego uda widać było tylko korek dildo między jego pośladkami; musiało go to zaboleć. W myślach z zadowoleniem stwierdziłam no teraz wiesz jak to jest gdy ci niespodziewanie ktoś wsadzi kutasa w dupę z tą różnicą iż cię jeszcze nie wyjebali w kakao (odbyt). Trochę mi się żal zrobiło i przez chwile pomyślałam, że trochę przesadziłam z tym czarnym grubym i na całą długość w jego dupie. Był o wiele większy od tatusiowego przyrodzenia i w porównaniu obu narządów to tego, co ja miałam niedawno w dupie wydaje się o wiele „przyjaźniejszy”. Ale kara, zemsta musi być uciążliwa i dotkliwa.

    – Dobra nie jęcz tak unieś biodra, jeśli jeszcze masz siły to GO wyjmę,

    – O tak, bardzo proszę, proszę…. Nigdy ci tego sadystko nie zapomnę!

    – Proszę bardzo, polecam się na przyszłość,

    – Nie doczekanie, kurwa zostałem przecwelony,

    – To była nieoczekiwana zmiana miejsc; selavi.

    Uniósł biodra niczym uwolnione sprężyny, bo i tak się trzęsły jego nogi. Złapałam za korek dildo i z napotkanym oporem wysuwałam go centymetr po centymetrze. Wydawał przy tym pierdnięcia, trochę się powietrze popsuło. Na dildo pojawiały się resztki luźnego kału; fujjj. I wtem wpadł mi do głowy pewien plan bombowy; wydawał mi się zabawny. Pieszczotliwie zwróciłam się:

    – Sławuś, wybacz ale…

    – Daj spokój, chyba już mnie dostatecznie upodliłaś,

    – Właśnie, ale ja jestem pilną uczennicą i chcę się zrewanżować bardzo dobrze; rozszerzyć aspekty seksualne,

    – Otwórz usta chcę ci dać…., COŚ, co odmieni twoje zasrane życie,

    – Natalia, przerażasz mnie,

    – Sam zemnie zrobiłeś potwora.

    Zdenerwowała mnie ta dyskusja. Wykorzystując tą drętwą bajerę i jego krzywo składające się usta. Wpakowałam mu obsranego dildo w usta.

    – Zamknij się i poczuj smak swojego gówna! Zliż to gówno, jakiego nam narobiłeś!

    Ty perwersyjny, gwałcicielu małolat; do tego córki. Zrobiłeś zemnie kurwę i wyruchałeś analnie, zryłeś mi beret (myśli zboczone) seksualnie. Nie truj mi, że z miłości, troski i dla zapoznania się tematem; życiem seksualnym. Bacząc na relacje twoje i matki nie wiecie, co to bliskość i troska o bliskich. Utożsamiacie się tylko indywidualnie obwiniając się za nieudany związek. I nie zważacie na swe potomstwo. Pewnie tylko prze ze mnie i Mateusza tylko tolerujecie się i mieszkacie z nami udając rodzinę.

    – Nie przesadzaj gówniaro! Chodź wiele w tym prawdy, co powiedziałaś. Przyznać trzeba ci, że dojrzała jesteś emocjonalnie i pojętna jak na swój nastoletni wiek; będzie z ciebie dobra matka. Ale przyznać musisz, że seksualnie cię doświadczyłem; tyle dobrego z mojego ojcostwa. Sama z puentowałaś „selavi”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta

    Pierwsza jakoby część występuje pod tytułem Komplikacje dojrzewania cz.1 –Przyłapani lub Zawiłość uczuć cz.2 –Przyłapani, komplikacje dojrzewania. Druga część pt. Komplikacje cz.2 –Przeleciałem córkę. Trzecia Komplikacje cz.3 –Tatuś myślał, że śpię. Komplikacje cz.4 –Tatuś wydupczył mnie. Komplikacje cz.5 –Zemsta na tatusiu. Autor / nik fAntasta

  • Komplikacje cz.7 – Mama mnie nakryła z tatuskiem.

    Tak się zabawiałam, że nie usłyszałam, iż ktoś wszedł do domu. Dopiero dotarły do mnie odgłosy z holu w przerażeniu schowałam się w łazience. To była mama, kurde przecież miała być w szpitalu, na dyżurze. Wparowała do pokoju i zastała tatuśka przywiązanego do łóżka. Rozległ się krzyk:

    – Mama: A ty co ty tu odpierdalasz! Do tego z tym czarnym chujem w dupie?

    – Tato: Nie wydzieraj się tak i rozwiąż mnie,

    – A kto cię związał, gdzie ta kurwa się schowała?

    – Co się głupio pytasz; sam się związałem,

    – To sam się rozwiąż, a tą kurewkę znajdę,

    – Chwila ależ te majtki to są Natalii; onanizujesz się w stringi córki!

    – Bo twoje są obleśnie i do tego reformy.

    Tak gadając przeszukiwała szafę, zaglądała pod łóżko, za firany i w końcu wparowała do łazienki, i…

    – Mama: A ty co tu robisz, prawie naga?

    Rozbeczałam się i zrobiłam skruchę i nie wiedziałam co powiedzieć zaczęłam pleść głupoty.

    – Ja: Ja nie chciałam ja tylko…,

    – Mama: Co tylko? Co ty gadasz,?

    – Ja tylko chciałam się odwzajemnić,

    – Możesz jaśniej, co odwzajemnić,

    – Chciałam najpierw się zemścić potem odwzajemnić na koniec mnie poniosło i się zabawiłam,

    – Co ty wygadujesz? Nic z tego nie rozumiem podglądałaś jak ten perwers się zabawiał? To pewnie widziałaś z kim?

    – Widziałam, wiem, nie uciekła nikogo tu obcego nie było,

    – Zaraz, zaraz twoje majtki na chuju, a ty tu z gołą pizdą, nikogo nie było tylko wy dwoje, co tu kurwa jest grane?

    – No ja nie chciałam tego, chciałam tylko…, ale wyszło jak wyszło sama widzisz,

    – Widzę i nie wieżę w to co widzę, nie pojmuję. Co tu się wyprawia pod moją nie obecność?

    – Ty perwersie zabawiasz się z córką! A ty mu uległaś jak ta łajza cię do tego zmusiła?

    – Nooo pierwszy raz się zorientowałam jak pijana myśląc, że to sen mnie „ktoś” seksował. Jak się zorientowałam to był Sławuś. Początkowo nie mogłam tego pojąć, ale mnie zbajerował, a potem to jakoś nie miałam odwagi o tym mówić i ulegałam, zobojętniałam. Żal mi go czasami było jak wspominał, że Ty mu nie dajesz itp. Ile razy i od kiedy to trwa nie pamiętam, ale kiedy pierwszy raz odzyskałam w trakcie świadomość co się dzieje, to to nie był pierwszy raz.

    – Boże co ty wygadujesz, ja chyba śnię. Ale teraz co widzę to jakoś to inaczej wygląda niż te absurdy co opowiadasz.

    – Owszem, bo teraz ja chciałam Go zaskoczyć przejąć inicjatywę, gdyż ON zawsze inicjował, wykorzystywał sytuacje, z których tylko uległość mnie uwolnić mogła.

    – Tato: Hej mała, ale przyznaj się, że i też miewałaś z tego przyjemności i edukację. Sama kilka sytuacji sprowokowałaś.

    – Mama: Zamknij się! Nie masz teraz głosu!

    – Tato: Tak świętoszko skoro doszło do wyznań to powiedz jej, niech się do wie.

    – Mama: Przestań kłapać, bo cię zaknebluję; jej stringami,

    – Tato: Ty tylko potrafisz „zatkać”, a przyznać się przed córką, że się puściłaś z… i owocem grzechu jest…,

    – Ja: Hej! O czym on do cholery mówi Mamo?

    – Mama: Nie zmieniajcie tematu, zwalając winę na mnie. Ta cała sytuacja jest chora ile będę za tamto pokutować?

    – Tato: Dopóki wszystko nie wyjdzie na jaw. No mama gadaj jak to było z tym Barusiem?

    – Ja: Co wy do cholery ukrywacie? Czy ja na pewno jestem waszą córką?

    – Tato: Trafne pytanie. Swojej matki na pewno, ale czy moją to sam tego nie wiem,

    – Ja: ,Ale ja to w przenośni powiedziałam. Mam wrażenie, że czegoś nie wiem, Mamo?

    – Mama: Dobra, Sławek nie jest twoim ojcem biologicznym,

    – Tato: I tyle lat mnie okłamywałaś i przed własna córką ukrywałaś,

    – Mama: Ale fakt jest taki, że ją zgwałciłeś. Utnę ci za to chuja!

    – Ja: Mamo NIE!

    – Mama: Ty go jeszcze bronisz, obstajesz za nim!

    – Ja: W tej zaistniałej sytuacji, sprawy nabrały inny obrót,

    – Mama: Co do cholery?

    – Ja: Potrzebny mi ojciec…, a nie eunuch. Chyba jestem w ciąży od 20 dni brak okresu.

    – Mama, tato: Jakiej ciąży, kiedy… Przecież brałaś tabletki,

    – Ja: Jak mówiła doktorka „gdy zacznie współżyć…”, no i mi się polepszyło, to i odstawiłam pigułki.

    – Mama: Z kim… do cholery to się nie dzieje naprawdę,

    – Ja: Tak, tylko z jednym mężczyzną, mężem współżyłam,

    Wizyta u ginekologa potwierdziła ciążę. W tym czasie sprawy naszej rodziny zostały wyjaśnione i podjęte zostały życiowe decyzje. Zapewnienia przyszłości nowemu członkowi rodziny i uświadomienie brata. Co najgorsze jak ten „owoc grzechu” ukryć przed społecznością. A gdy dorośnie na czas wyjawić grzechy rodzinne, bo mieliśmy tu przykład powikłań; z przyczyn zatajenia. Życie lubi się powtarzać i ukrycie NIEprawdy; może się zemścić podwójnie.

     

    Koniec, chyba, że życie da nowa pożywkę ;P

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta

    Pierwsza jakoby część występuje pod tytułem Komplikacje dojrzewania cz.1 –Przyłapani lub Zawiłość uczuć cz.2 –Przyłapani, komplikacje dojrzewania. Druga część pt. Komplikacje cz.2 –Przeleciałem córkę. Trzecia Komplikacje cz.3 –Tatuś myślał, że śpię. Komplikacje cz.4 –Tatuś wydupczył mnie. Komplikacje cz.5 –Zemsta na tatusiu -wstęp. cz.6 – Zemsta na tatusiu -dokonanie.Autor / nik fAntasta

  • Maturzystka – 21

    Część 21.

    Byłam punktualna. Drzwi otworzyła Wandzia. Znowu coś żuła, a Ewa rozmawiała z kimś przez telefon:  

    – I jak? Już pracujecie? No, wszystko według waszego planu. Ma być gotowa, kiedy przyjedziemy! O, nasza koleżanka właśnie przyszła. Będziemy za jakieś trzy kwadranse. (…). Tylko jedną?! I dopiero teraz mi mówisz?! – aż podskoczyła w fotelu. – To trzeba było wcześniej załatwić! Dobra, dobra. Coś kupię. Ale reszty nie zapomniałyście? Tyle dobrego… Spoko, jeszcze będzie jasno. A co ciebie obchodzi temperatura?! Nara. – rozłączyła się i spojrzała na ścianę.

    – Jakieś problemy? – Ilona patrzyła zaniepokojona.

    – Nie, ale musimy skręcić do monopolowego.

    – E, to faktycznie żaden problem – uspokojona Ilona machnęła ręką.

    Ewa potakująco kiwnęła głową i wybrała kolejny numer.

    – Mamo, mogę wziąć trzy stówy z sejfu? (…) No, na paliwo, bo już mam rezerwę na wyczerpaniu i chciałam jeszcze coś kupić, bo jadę z koleżankami za miasto. (…) Nie, coś do jedzenia, colę, kiełbasę na ognisko. (…) Parę kilo, bo dla wszystkich. Taki mini-piknik chcemy urządzić… Kąpać się nie będę! Obiecuję! (…) Oj, mamo, pamiętam… (…) Tylko z mojej klasy i z „B”. Chcesz z którąś porozmawiać? (…) To nie (…) Nieee…, najpóźniej o dwudziestej. A o której wy wrócicie? (…) To dziękuję za kasę! Buziaki! Dla taty też.

    – Po co pytałaś? Wzięłabyś parę setek i nie byliby w stanie tego zauważyć – Ilona była zaskoczona.

    – A, bo co najmniej od tygodnia jest zamontowany jakiś elektroniczny czujnik, rejestrujący otwarcia sejfu – Ewa wzruszyła ramionami. – Czujnik jest podłączony do komputera ojca, więc w zeszłym tygodniu zapytał mnie, czy otwierałam sejf? To co miałam powiedzieć? Na wszelki wypadek przyznałam się.

    – O, szkoda – Ilona wydaje się zmartwiona.

    – E, nie. Dlaczego? I tak ma info o terminach otwierania sejfu.

    – Nie, nie. Szkoda, że zamontował ten czujnik.

    – Acha. A, co tam! Powiedziałam, że wzięłam trzy stówy na paliwo. Wzięłam pięć, ale ojciec i tak nie liczy tych banknotów – kolejne wzruszenie ramion. – Sam wszędzie płaci kartą, a część wydatków wlicza w koszt funkcjonowania firmy. A to jest taka stała rezerwa, gdyby coś, nagle, gdzieś, komuś… W każdym razie w nagrodę dostałam kasę – dwa razy unosi brwi, podkreślając zabawną mimiką swój sukces finansowy.

    Ilona słuchała uważnie.

    – Mama nie powie ojcu, że dała mi kasę, więc mam trochę pieniędzy. Taka babska solidarność. Poproszę ojca, też dostanę. Matce się nie pochwali. Zresztą, szybciej zapomni – uśmiechnęła się zadowolona z siebie. – Niech nadal myśli, że tylko on wydziela mi kieszonkowe. Stówa na dwa dni. Szału nie ma, ale mama mnie wspomoże. A mama już nie ma limitów, więc i ja…

    – Fajnie masz – głośno wzdycha Ilona. Nie potrafi ukryć zazdrości. Chyba nikt by nie potrafił. Doskonale rozumiem ją.

    – Wiesz, ojciec kiedyś próbował rozliczać matkę z wydatków na życie, zarzucając jej, że wydaje zbyt dużo – z politowaniem pokręciła głową. – Wtedy zaczęła mu pokazywać codzienne rozliczenia. Rozumiesz? Jeszcze nie wiedział, w co wdepnął! I zaczęło się: paragon za wędliny, paragon za warzywa, owoce, chleb żytni, chleb pszenny, tosty, bułki, jogurty. Tu za pastę do butów, nowe szczoteczki do zębów. O, kochanie, tutaj twoje cygara! – zaśmiała się. – To zabolało ojca, łoł! – Ewa klasnęła w dłonie. – Tygodniki i jakaś książka! A tutaj paragon za proszek do prania i płyn do mycia naczyń… I tak codziennie wieczorem trzymała go przy stole. Ojciec odpuścił już pod koniec pierwszego tygodnia. Taki cienias! – głośno rechotała, rozbawiona porażką ojca.

    Ilona w milczeniu kiwa głową, słuchając wywodu koleżanki. Dla niej rodzina Ewy to zupełnie inny, nowy świat. Nigdy nie miała do niego dostępu. Jej rodzice zarabiają przeciętnie. Ona sama dorabia do swojego kieszonkowego. My też słuchałyśmy z zainteresowaniem. Dla nas to też były opowieści z innej rzeczywistości.

    – Nooo, i jak się skończyło? – Ilona wyrwała się z zadumy.

    – Ojciec stwierdził, że mama świetnie gotuje i dba o dom, więc doszedł do wniosku, że te drobne wydatki przerastają go i wierzy mamie na słowo. Tysiąc albo dwa więcej lub mniej miesięcznie… Kto by to liczył? Żonie nie będzie wierzył, to komu? – klasnęła rozbawiona w dłonie. – Jeszcze z rozpędu matka zaproponowała, że pójdzie do pracy, skoro to taki problem z kosztami prowadzenia domu. Wtedy dostała również więcej pieniędzy na swoje wydatki, żeby tylko nie szukała pracy! – mrugnięcie okiem. – Mnie wtedy też coś skapnęło.

    Ilona słuchała, czasami kiwając głową i też uśmiechała się. Z niedowierzaniem.

    – Matka w życiu nie poszłaby do pracy, ale wie, jakich argumentów używać, żeby postawić na swoim – Ewa porozumiewawczo dwukrotnie uniosła brwi, uśmiechając się.

    Ilona już zrozumiała, że jej doświadczona koleżanka doskonale wiedziała, jak rozmawiać z ojcem. O pieniądzach.

    Coś już wiedziałam o ich zamożności. Jakiś czas temu kupili mieszkanie w Sopocie i czasami jeździli tam latem na weekend, jeżeli była ładna pogoda. Kto bogatemu zabroni? Ewa twierdziła, że tam będzie organizować swoje imprezy, jak skończy liceum.

    – Ona planuje imprezy na Wybrzeżu, a ojciec siedzi w firmie nawet w niedziele – pokręciłam głową. – Dzięki temu dziewczyna może szaleć…

    *

    Jedziemy czterema autami. Dwa dołączyły do nas już przy wyjeździe z Warszawy. Po drodze Ewa zatrzymuje się pod monopolowym i po dłuższej chwili wychodzi z dwiema pełnymi reklamówkami. Wkłada do bagażnika. Konwój rusza. Po jakimś czasie dojeżdżamy do lasu. Jedziemy wzdłuż i nagle zwalniamy, skręcamy. Parkowanie. Wysiadamy i ruszamy dalej. W zasadzie nikt nie zwraca na mnie uwagi, dziewczyny rozmawiają o niczym. Kilka osób ma plecaczki. Niektóre osoby widzę po raz pierwszy. Po kilkunastu minutach, może później, docieramy do jakiejś polanki. Wszyscy zwalniają.

    – Czyli to jest ich miejsce zabaw – domyślam się.

    Dwie przyboczne „Szefowej” stoją z Jessicą. Ona sama zachowuje się jakoś tak… Jest bardziej wesoła. W ogóle robi się nieco weselej i głośniej. Ktoś na torbie kładzie telefon, podłącza głośnik i po chwili sączy się muzyka. Pojawiają się dwie butelki. Krążą między wszystkimi. Też piję. Wino. Być może kierowcy nie piją. Nie mam pojęcia. Ale Jessica dostaje do wypicia płyn z innej butelki, podanej przez Ewę. Wódka? „Szefowa” nie pije. Przygląda się, jak Jessica trzy razy pociąga długi łyk. Nikt jej nie ponagla. W międzyczasie swobodnie rozmawiają.

    Ilona z Bogusią odbierają jej butelkę i zaczynają rozbierać dziewczynę! Ktoś podchodzi do telefonu i zaczyna się inny utwór. Mamy tło do obnażania klasowej suczki! Patrzę zaskoczona. Jessica z niepewnym uśmiechem próbuje pląsać, stara się przypodobać koleżankom. Rozbawione dziewczyny ściągają z niej bieliznę.

    *

    – Dzisiaj tylko sobie popatrzysz, kurwo – wyjaśnia mi Paulina. Patrzę na nią zniesmaczona.

    – Skąd taki epitet wobec mnie? – już otwieram usta, żeby zapytać, ale szybko podchodzi Wanda i bez słowa zakłada mi obrożę! Szarpnęłam się i chciałam zaprotestować, ale uderzenie pięścią w nerkę uspokaja mnie. Jęknęłam z bólu, obie mendy zignorowały mnie. Wyprostowałam się, więc Wanda raz jeszcze zakłada i zapina obrożę. Dopina smycz. Paulina przejmuje smycz i ciągnie mnie.

    – Idziemy, kurwo! – pada polecenie poparte szarpnięciem smyczy. Jest zniecierpliwiona.

    A ja zaczynam się niepokoić. Na wszelki wypadek milczę. Nie wiem, jakie niespodzianki jeszcze mi przygotowały. Chociaż zdaję sobie sprawę, że nie jestem clou tego spotkania. Na szczęście.

    Podchodzimy. Jessica stoi w samych botkach na szpilkach. No, ma jeszcze obrożę i smycz. Jedyna naga w lesie wśród ubranych znajomych. Nieśmiało uśmiecha się, ugiętą w kolanie nogą próbuje zasłaniać łono. Dłoń krąży przy piersiach, ale Monika trzepnęła w dłoń, a ta już grzecznie opadła. Jessica nadal uśmiechała się nieśmiało. Chyba jednak krępuje się. Stoi jak towar na wystawie. Chłopacy spoglądają na nią z zainteresowaniem. Chcą podejść, ale Ewa jest szybsza:  

    – Ej, chodźcie tutaj! – machnęła na nich ręką.

    Podeszli do niej, jeden trzymał butelkę z alkoholem. I tak nadal spoglądali tylko na Jessicę.

    – Co jest? Nie potraficie przez chwilę słuchać?

    Z ociąganiem odwrócili wzrok w jej stronę. Butelka krążyła między nimi.

    – To jest dziewczyna, którą chcę żebyście dzisiaj poznali – macha obszernie ręką i wskazuje na mnie. – Grażynko, podejdź do nas!

    – Kurde, słodka jak nigdy! – podejrzewam jakieś świństwo.

    Paulina szarpie smyczą i podprowadza mnie do grupy. Głupio czuję się w takiej sytuacji. Zażenowana, skrępowana. I jeszcze na smyczy! Innym wcale to nie przeszkadza.

    – O, widzę, że już tresowana – z zadowoleniem mówi brunet. Wyraźnie preferuje wyszkolone dziewczyny.

    – Owszem, ale proces szkolenia dziewczyny nadal trwa – kiwa głową Ewa. Uśmiech zniknął.

    – I nigdy nie zakończy się sukcesem – dopowiadam w myślach.

    – Możemy z niej skorzystać? – kolejny jest konkretny i robi krok w moim kierunku pewny zgody.

    – Ja ci, kurwa, dam skorzystać! – zaciskam zęby i zapamiętuję twarz gnoja. – Mnie powinieneś też zapytać, ty męskie ścierwo! – wewnątrz gotuję się. Na zewnątrz tylko niepewny uśmiech i wzrok utkwiony gdzieś obok grupy.

    – Dzisiaj są inne atrakcje, ale możecie obejrzeć towar – uśmiech przyzwolenia wraca na twarz „Szefowej”.

    – Chętnie! Jasne!

    *

    Rusza do mnie trójka, czwarty pilnuje butelki. Od wszystkich zalatuje alkoholem, ale są trzeźwi. Paulina z uśmiechem nieco wycofuje się, nie puszczając smyczy. Też chcę cofnąć się, jednak są szybsi. Przestraszona próbuję zasłonić się, ale łapią mnie za ramiona. Stoję z ramionami wyciągniętymi w bok, a trzeci z nich, ten brunet, rozpina mi bluzkę.

    – Chłopaki! – głos mi drży. – Co jest?!

    – Zamknij się!

    Dotarło do mnie, że jestem tylko ciałem do użytku. Kolejne guziki są odpinane. Próbuję szarpnąć rękoma, przestraszona spoglądam na Ewę, ale ona z rozbawieniem przygląda się tej scence. Jeden z tych, którzy trzymają mi ręce, rozpina stanik. Drugi sięgnął pod spódniczkę i szarpie majtki. Próbuję przesunąć się, ale jest szybszy. Kolejne szarpnięcie i majtki wystają spod spódniczki.

    – O, jakie fajne!

    – Pod nimi jest jeszcze ciekawiej! Mignęła mi jakaś fryzurka!

    Rozpięty stanik ląduje za głową, jedna ręka chwyta jedną pierś, a kolejna drugą – dwóch chłopaków zachłannie sprawdza ich jakość.

    – Kurde! Ale dupa!

    – Ewa, chyba możemy?!

    – E, tak będzie łatwiej… – sapie ten brunecik i rozpina mi spódniczkę.

    – Co ty robisz?! Odwal się! – wypinam tyłek do tyłu, ale to nic nie daje. Jedno szarpnięcie i spódniczka zsuwa się do kostek. Brunecik cofa się krok, przechyla głowę i z uwagą przygląda się swojemu dziełu.

    – Chłopaki, puśćcie te cycki! – macha energicznie dłonią, podkreślając swoją irytację ich zachłannością.

    *

    Obydwaj puszczają moje piersi i z obleśnymi uśmiechami niecierpliwie czekają aż kolega skończy oględziny. Ten zbliża się z uśmiechem właściciela. I ściśle przywiera do mnie.  

    – Och, dziewczyno – stęka namiętnie. Bawi go mój opór i niechęć.

    Czuję, jak natarczywie ociera się. Odchylam głowę.

    – Ale masz ciałko! Szkoda, żeby tak samo się marnowało… Może ogrzeję ciebie? – dłońmi ściska moje gołe pośladki. Kroczem, w którym wyczuwam twardy członek, ociera się o mnie.

    – Zostaw mnie, proszę – szepcę i odwracam głowę. Jest obrzydliwy.

    – Czujesz? – wypina biodra i dociska penisa do mojego ciała. – Już mam ochotę na ciebie. Lepszego komplementu nie poczujesz…

    – Daj mi spokój… – staram się odsunąć od niego.

    – Skoro tak chcesz… – nagle cofa się. – Koledzy, niech nasza nowa zdobycz przewietrzy się!

    Nie rozumiem, o co mu chodzi. Patrzę na niego podejrzliwie.

    I nagle obydwaj wykręcają mi ręce, zdzierają ze mnie bluzkę i stanik.

    – Brawo, prezentacja dla wszystkich! – brunecik klaszcze i czeka na aplauz. Kilka dziewczyn, w tym Ewa, dołącza się. Jessica śmieje się i też klaszcze. Czwarty chłopak, blondynek, już pozbył się butelki i gwiżdże na palcach.

    Stoję naga z majtkami i spódniczką w kostkach. Jeżeli ruszę się, to upadnę. Rozbawiony tłumek jeszcze wiwatuje. Blondynek podchodzi do mnie i bez uprzedzenia przykrywa dłonią moje krocze!

    – Ech, już jest wilgotna! – z uśmiechem odwraca głowę do bruneta.

    – Spadaj! – prawie płaczę.

    Blondynek przywiera do mnie, chwyta za pośladek i za głowę. Kąsa płatek ucha: 

    – Zerżnąć ciebie na stojąco czy wolisz leżeć na ziemi? – szepcze mi do ucha. – Lubisz być brudna, unurzana w błocie, oblepiona igliwiem z kutasem w cipie? – łapie pierś. Jest bardzo podniecony.

    Jego koledzy przyglądają się i śmieją z moich reakcji. Ewa również jest rozbawiona.

    – Chcesz tarzać się nago na ziemi, kiedy będziemy ciebie rżnąć? – liże moje ucho. – A może przywiązać ciebie do drzewa i zrobić „sztafetę”? Tylko powiedz, dokąd się potem zlać?

    Nie mogę uwolnić się od niego. Szarpię się, rzucam głową na boki, ale on nadal trzyma mnie i wypluwa mi do ucha kolejne propozycje. Wpycha palce do pochwy i wzmacnia chwyt. Potem wpija się w szyję i robi „malinkę”.

    – Noo, zaznaczyłem ciebie! – oddycha głęboko, pociera łechtaczkę i wreszcie odsuwa się ode mnie. Patrzy na mnie z dumą. Jakbym była jego własnością.

    Rozbawiona Paulina tylko potrząsa głową, ale smyczy nie puszcza.

    *

    – Chłopaki, poznaliście mój nowy nabytek, a teraz zapraszam do Jessiki! – Ewa z rozbawieniem przyglądała się rozbieraniu i obmacywaniu mnie. Teraz gestem zachęca ich do zmiany miejsca. Wracają bliżej ogniska. Nawet nie obejrzeli się.

    Brunecik już ściska Jessicę. Jedna ręka na karku, druga na pośladku. Biodrami wykonuje ruchu, jakby już kopulował. Dziewczyny głośno śmieją się, Jessica również. Nawet podnosi jedną nogę i obejmuje nią chłopaka. Rozlega się ogólne i głośne „Oooo!”. Koleżanki chichoczą i biją brawo. Obmacywana wydaje się zadowolona z takiego zainteresowania.

    Brunecik całuje się z Jessicą i niecierpliwym gestem bierze smycz z ręki Moniki.

    – Śpieszy mu się do ruchania – chichocze Paulina.

    Potem Janusz kieruje się w las. Ciągnięta na smyczy Jessica ledwie za nim nadąża w tych botkach na szpileczkach. Za chwilę zatrzymuje się i mówi coś do dziewczyny. Uśmiech na jej twarzy jest już trochę sztuczny. Niby nadal uśmiecha się, ale nie jest zadowolona z tego, co słyszy. Kiwa głową i klęka. Opiera dłonie o podłoże. Szarpnięcie smyczą i podrywa kolana. Kolejne szarpnięcie i na czworakach podąża za chłopakiem. Przyśpiesza. Teraz on idzie za nią. Kiedy Jessi nieco zwalnia, kopie ją w pośladek. Dziewczyna stara się iść szybciej. Zatrzymują się tuż za zakrętem. Drzewa skutecznie ich zasłaniają.

    – Janusz porucha pierwszy – blondynek kwituje zniknięcie pary.

    – Artur, a ty żałujesz, że musisz czekać? – kolega pyta blondynka.

    – Nieee, moglibyśmy we dwóch, ale jest tyle pięknych dziewczyn tutaj – rozgląda się z uśmiechem. – O! – wskazuje butelką piwa na mnie. – Tę możemy wziąć we trzech! Co? Chłopaki! To jest pomysł! – rozbłysły mu oczy.

    Prawie płaczę przestraszona ich pomysłem. W ogóle mi się nie podobają koledzy Ewy. Na pewno nie są z naszego liceum. Są starsi.

    – Artur to taki oblech, że chce mi się rzygać na wspomnienie jego „zalotów” – wzdrygam się, kiedy o tym myślę.

    *

    Zza zakrętu dobiega nas krzyk. Głos dziewczyny. Nie był to krzyk rozkoszy. Patrzymy po sobie.

    – Eee, spokojnie. Janusz nie jest brutalny – uspokaja Ewa. – Widocznie zasłużyła sobie.

    Grupa trzyma nad ogniskiem kije z kiełbaskami, kiedy z papierosem w ręku wraca zmęczony i zasapany, ale zadowolony Janusz.

    – Gdzie ona? – pyta Artur.  

    – Tam, za zakrętem – Janusz ruchem głowy wskazuje kierunek. – Spokojnie, nikomu nie ucieknie.

    – A co to był za wrzask? – Ewa jednak niepokoi się o naszą koleżankę.

    – Nic takiego, naprawdę – chłopak marszczy czoło i znacząco macha papierosem. – Musiałem oznaczyć sukę, żeby pamiętała do kogo należy. Teraz będzie bardziej posłuszna – z uśmiechem zaciąga się. – Ale świetnie połyka. O! Ewa, nie mógłbym jej wypożyczyć na swoją zabawę?  

    Artur właśnie znika za zakrętem.

    – Wszystko jest do ustalenia – odpowiada Ewa, kiwając głową. – Tylko ją?

    – To zależy, ile dziewczyn miałoby ochotę zabawić się. Ta jest nowa – wskazuje na mnie ręką – więc też chętnie przygarnę, ale zapraszam wszystkie! – uśmiech od ucha do ucha i szeroko rozłożone ramiona: – Zawsze jest sporo mężczyzn i zawsze brakuje dziewczyn.

    – No, Ewka, chodź ze mną – jeden z chłopaków, szatyn, obejmuje Ewę ręką.

    – Zaraz, zaraz! – oponuje i patrzy pytająco na Janusza.

    – Spoko! – brunet macha im ręką. – Jak się zregeneruję, to będę bisował albo zdążę dołączyć do was! Leć, Bogdan!

    Chłopak zabiera Ewę i znikają w lesie, ale idą w przeciwnym kierunku niż Jessica.

    Paulina sięga po gałązkę i szarpie smycz:

    – Chodź, sunia, przejdziemy się.

    Idziemy w milczeniu. Paula to nie jest towarzystwo dla mnie. Mijamy zakręt, rzucam wzrokiem w prawo, bo słyszę jęki.

    – Łoł! – ledwo powstrzymałam okrzyk zdziwienia.

    Artur stoi z opuszczonymi spodniami za klęczącą Jessicą i intensywnie rżnie ją. Naga dziewczyna jęczy i miota się pod wpływem uderzeń biodrami. Penis musi głęboko i brutalnie wnikać, bo jej twarz wykrzywia grymas. Kątem oka widzę, że i Paula patrzy na nich. Artur nie widzi nas. Intensywnie rucha dziewczynę i co jakiś czas solidnie klepie ją po pupie. Jessica sporo już przeszła. Jest spocona, włosy kleją się do jej twarzy, ale sutki sterczą. I uśmiecha się!  

    – Czyli jednak lubi taki seks…

    Próbuje uciec z penisa, przesuwa się na klęczkach do przodu, ale chłopak szarpie za pośladki i z rozmachem wali dłonią w jeden z nich. Głośny krzyk kochanki przepełniony jest bólem. Chłopak gwałtownie ciągnie za smycz i ustawia dziewczynę. Przeciągle stęka i wyciąga z niej członek. Dziewczyna błyskawicznie klęka przodem do niego. Penis znika w jej szeroko otwartych ustach. Chłopakiem wstrząsa dreszcz, a my słyszymy jego przeciągły jęk rozkoszy. Po wytrysku jeszcze tkwi w ustach Jessiki i czeka aż wyliże go.

    – Ciągnij, ciągnij! – trzyma ją za włosy i szarpie obrożę, kiedy pieszczoty penisa są zbyt słabe. Wtedy wnika aż po nasadę. Dziewczyna aż dławi się, ale jemu nie przeszkadza, kiedy charczy i protestuje. Stanowczo trzyma penisa głęboko w jej ustach.

    – No, idziemy dalej! – Paula szarpie smycz i bez słowa ruszamy dalej.

    *

    Nie pytam dokąd idziemy, bo jeszcze oberwę do Pauli. Orientuję się, że idziemy sporym łukiem wracając do polany. Ale to jeszcze kawał drogi. I trafiamy na Ewę! – chciała mi ich pokazać? – zastanawiam się.

    Ewa stoi w rozkroku oparta o drzewo. Głowa odchylona, oczy przymknięte, z pogodnym uśmiechem lekko pomrukuje i mierzwi włosy szatyna. Jest bardzo podniecona. Czerpie przyjemność z pieszczot chłopaka, który odciągał ją od ogniska. Chłopak żywiołowo bawi się dużymi piersiami, jego głowa znika między nimi. Ewa jest półnaga. Bluzka i stanik leżą na krzakach. Obok stoi Janusz i przygląda się parze.

    – Jednak pozazdrościł im – podsumowuję w myślach ten obrazek.  

    Teraz podchodzi, chwyta jedną pierś i zaczyna całować się z Ewą. Szatyn, nie puszczając piersi, staje za nią i podciąga spódniczkę. Dziewczyna uśmiecha się. Janusz całuje ją po szyi, a drugi kochanek kąsa po ramieniu i karku. Otwarte usta, odchylona głowa i dłoń na kroczu Bogdana. Ewa jest w swoim żywiole. Druga ręka zachłannie łapie wypukłość w spodniach Janusza. Szatyn rozpina rozporek, puszcza pierś i drugą dłonią ściąga Ewie majtki. Dziewczyna kwituje ten gest lekkim śmiechem. Właściwie prowokuje go.

    – Och! – głośno stęka Ewa.

    Bogdan, bez ostrzeżenia, właśnie wszedł w nią! Trzyma ją za biodro i silnie uderza biodrami. Lekko pochylona Ewa uśmiecha się. Janusz rozpina rozporek, trzymając Ewę za włosy, ściąga ją do krocza i wpycha penisa w usta. Pomruki dziewczyny przechodzą w jęki. Czasami dławi się, ale nie oponuje. Obsługuje obydwu. Jej piersi kołyszą się w rytm uderzeń penisa. Na znak szatyna przerywają spółkowanie i odwracają naszą „Szefową”.

    – Niesamowite! Nami rządzi, ustawia nas, szantażuje, a tutaj kręcą nią jak szmacianą lalką. I jest posłuszna! – cieszę się w duchu.

    Janusz znacznie spokojniej niż kolega rżnie dziewczynę. Za to Bogdan pcha penisa w jej usta aż po nasadę. Ona dławi się, ale chłopak jest nieustępliwy.

    – Liż go porządnie! – żąda i dalej uciska biodrami.

    Ewa próbuje coś powiedzieć, ale on naciska. W końcu daje za wygraną, otwiera szerzej usta i penis wnika głębiej. Chłopak porusza się, jakby znowu był w jej cipce. „Szefowa” charczy, ślina wycieka z jej ust, chłopak brzuchem uderza w jej twarz. Każde cofnięcie bioder to kolejna porcja śluzu i śliny kapiąca na podłoże. Z przyjemnością przyglądam się tej scenie.

    – Może takie traktowanie chociaż trochę pobudzi jej empatię? – mam cichą nadzieję.

    Szatyn znowu daje znak i obydwaj ponownie odwracają dziewczynę. Drobi w miejscu, żeby zmieścić się między nimi i dopasować do nich. Teraz wygląda jak anonimowa dziewczyna, której używają dwaj napaleni faceci. Scena jak z marnego pornosa! Ale w duchu cieszę się z takiego jej traktowania.

    – Oby jak najdłużej! – kibicuję chłopakom.

    *

    – Też masz ochotę? – słyszę głos Pauli, a jej palce od tyłu wnikają do mojej pochwy!

    – Nie mam! Co ty robisz?! – próbuję bronić się, szarpiąc tułowiem.

    – Może coś ci się nie podoba? – głos Pauli jest zadziorny, ale dyszy kiedy posuwa mnie palcami. Szarpie za smycz, kiedy staram się odsunąć. Skraca jej długość i głębiej wbija palce. Robi to z coraz większym impetem. Jest znacznie silniejsza ode mnie. Mnie to nie sprawia przyjemności, ale ona podnieca się taką zabawą.

    – Nie! Nie podoba się! – protestuję.

    – Gówno mnie to obchodzi – kwituje zasapana. Zmniejsza tempo, ale wpycha we mnie cztery palce. Smycz ciągnie w dół. – Właź między nogi i wyliż mnie! – rozkazuje. Pcha mnie palcami wepchniętymi do pochwy.

    Na stopach ma buty sportowe, więc jej jest łatwiej poruszać się w takich warunkach. W końcu, widząc marny skutek swojego rozkazu, łapie mnie za włosy i ciągnie w dół. Twarz przyciska mi do krocza. Kiedy mam nadzieję, że na tym skończy się przemoc, bo wyciąga palce z pochwy, ona łapie mnie drugą ręka za włosy. Tkwię nieruchomo. Nie wiem, o co jej chodzi. Wypuszcza nieco smyczy i przestępuje nad nią lewą nogą.

    – O cholera! – przestraszyłam się.

    Paula podnosi lewą rękę, w której tkwi smycz i zakłada ją na ramię. Nieco opuszcza rękę ciągnąc smycz, a moja twarz wbija się w jej krocze. Dziewczyna chichocze zadowolona. Znowu sięga prawą dłonią do mojej pochwy. Znowu wbija cztery palce. Znowu szarpie mnie.

    – Odsuń majtki i liż mi dziurki! Obie!

    Nie mam wyboru. Odsuwam majteczki, wysuwam sztywny język i dotykam jej cipki. Jest wilgotna. Pachnie południowymi owocami.

    – Tyle dobrego, że dziewczyna dba o higienę – myślę, żeby jakoś dodać sobie otuchy.

    Nagle smycz napręża się i mój języczek wnika do jej pochwy.

    – Ruszaj się, dziewczyno! – ponagla mnie podniecona menda.  

    Czuję ciepło szparki. Tak chciałabym wbić zęby w jej ciało i wyrwać kawał mięsa! Z drżeniem całego ciała zaciskam dłonie w pięści i tłumię chęć ugryzienia kawałka jej sromu. Wiem, że w odwecie z mojej twarzy zrobiłaby miazgę. Nie mam więc wyjścia, poruszam językiem. Przyzwyczajam się do jej wilgoci, zapachu i rytmicznie ruszam językiem na boki, potem góra-dół. Paula stęka, charczy. Coraz bardziej podniecona ciągnie smycz i wbija palce w pochwę. Ubija mnie nimi. Rytm uderzeń wzmaga się. Jej wilgoć spływa na mój język, wargi, brodę.

    *

    Nagle przerywa brutalne pieszczoty.

    – Koniec? – cieszę się. – Chciałabym!

    Paula szarpnięciami smyczy zmusza mnie, żebym usiadła, więc siadam gołą pupą na ziemi. Znowu przeciska moją twarz do swojego krocz, ale przesuwa ją dalej.

    – Liż drugą dziurkę! Dokładnie i głęboko! – prawie charczy. Jest bardzo podniecona. Zaraz dojdzie.

    Odsuwam majtki i liżę skórę wokół odbytu. Wodzę językiem raz w jedną, raz w drugą stronę. Zmieniam siłę nacisku języka. Dziewczyna jęczy i szarpie smycz. Domyślam się, że mam wetknąć język do odbytu, ale ja nie mam na to ochoty!

    – Nie będę lizać jej gówna! – protestuję w ciszy i wodzę językiem między pośladkami.

    – Spierdalajcie stąd! – nagle słyszę polecenie zirytowanego Janusza.

    Patrzę w ich stronę. Ewa na klęczkach właśnie przyjmuje wytrysk Bogdana na twarz. Trzyma jego penisa i znowu obciąga…

    – Chłopak traktuje ją jak zbiornik – mściwie cieszę się.

    „Szefowa” w ogóle nie zwraca na nas uwagi. W drugim ręku trzyma penisa Janusza. Chłopak opiera się ręką o drzewo i czeka aż Ewa zacznie jemu obciągać, a drugą macha w naszym kierunku, jakby odganiał muchy. Bogdan szarpie jej głowę, intensyfikując pieszczoty. Ona potulnie poddaje się jego brutalnym zabiegom.

    Mój opór okazał się skuteczny. Szarpnięciem smyczy Paula podnosi mnie i w milczeniu idziemy dalej. Ja wciąż naga. Podniecona i sapiąca Paula, poprawiając majtki.

    – Co jeszcze chce mi pokazać? – rozglądam się.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Meska suka

    „Nazbierasz dla mnie trochę spermy? Chcę ją przechować na czarną godzinę…” – zapytała Nikola

     

    „Ale po co Ci ona?” odpowiedział pytaniem Adam

     

    „Nie wnikaj… Może oddam do banku spermy… Przekonasz się”

     

    Nie wnikał. Nie protestował. Zbierał w pojemniczek a ona przechowywała ją w chłodni.

     

    (…)

     

    Tego dnia wróciła do domu w wyjątkowo świetnym humorze. Poczuł w tym okazję. Zaproponował miłą zabawę. Zrobiła niechętną minę ale po chwili namysłu się zgodziła. Poprosiła by się rozebrał do naga i poczekał w ich Pokoju Tresury. Wykonał to posłusznie. Gdy przyszła do niego po kilku minutach klęczał już grzecznie w pozycji łokciowo – kolanowej, na specjalnie przygotowanym stole. Zaczęła zapinać go w klamry, po dwie na przedramiona i po dwie na golenie. Najciekawszym sprzętem były kolce umieszczone po kilka centymetrów przed i za penisem. Teoretycznie mógł się ruszać w przód i w tył ale nabijałby się na te kolce sprawiając sobie niewyobrażalny ból. Musiał więc pilnować by nie uciekać ciałem w przód ani w tył.

     

    Teraz zajęła się jego twarzą a raczej otworem gębowym. Zamocowała w nim tzw otwarty knebel. Jego usta zmuszone teraz były do otwartej szeroko pozycji, z otworem w środku, mogła w nie włożyć co tylko chciała. To jej bardzo odpowiadało.

     

    Wiedział mniej więcej co go czeka. Robili to już nie raz. Założy strapon analny, niewielki… Najpierw będzie go nim posuwać przez chwilę w usta, potem w odbyt, popieści mu penisa aż tryśnie…. I tyle. Widział, że strapon leży gotowy blisko przed jego twarzą. 

     

    „No dobrze Kochany, idę się rozebrać i założyć mój strapon”, powiedziała i wyszła. Nie wzięła straponu. Chciał się odezwać, pokazać jej że zapomniała ale nie za bardzo mógł wydać z siebie słowa. Knebel mu to uniemożliwiał… Jeszcze nie wiedział że powinno go to zaniepokoić…

     

    Wróciła po kilkunastu minutach. Naga. Ale to co zobaczył na jej biodrach sprawiło, że jego oczy mocno się rozszerzyły. To był strapon ale inny, nowy. Duży, czarny, miał jakieś 20 cm długości i był dużo grubszy niż poprzedni.

     

    „Jak tam Kochany, gotowy na analek?”

     

    Chciał zaprotestować ale niewiele mógł zrobić. Zaczął wydawać z siebie dźwięki protestu ale knebel zniekształcał jego słowa

     

    „Co mówisz? Nie zrozumiałam” jej zawadiacki uśmiech mówił wszystko. Zaplanowała to z premedytacją. „Mówisz, że bardzo tego chcesz? Nie ma sprawy Kochanie, już działamy”

     

    Próbował się szarpać ale nic to nie dawało. Był dobrze przywiązany i nie mógł wykonać żadnego ruchu który by go uratował. Stanęła za nim celując wielkie dildo prosto w jego odbyt. Na jego szczęście użyła lubrykantu. Nasmarowała je szybko, paluszkiem przesmarowała trochę jego odbyt po czym powoli ale stanowczo wsunęła się w niego. Poczuł lekki ból. Jęknął ale dobrze wiedział że żaden dźwięk jej nie powstrzyma. Zaczęła go mocno posuwać, coraz szybciej i głębiej. Po kilku ruchach dildo było już całe w jego odbycie. Wykonywała długie posuwiste ruchy. Jęczał z bólu ale po kilku minutach zaczęło mu to sprawiać przyjemność. Już się ucieszył i jego jęk się zmienił…

     

    Niestety ona to usłyszała. Niespodziewanie wyszła z niego. Poczuł nadzieję ale nie trwała ona długo. 

     

    „Spodobało się co? Ciekawe czy to Ci się spodoba…”

     

    Wyjęła spod stołu sporą sześcienną skrzynkę. Przymocowane do niej było duże czarne dildo, równie wielkie jak to, które przed chwilą penetrowało jego odbyt. Dobrze wiedział co to jest. To maszyna do automatycznego posuwania, wystarczyło ją odpowiednio ustawić, nacisnąć przycisk w pilocie i sama zaczynała wykonywać posuwiste ruchy.

     

    Umieściła ją tuż za jego odbytem. Wiedział co to oznacza. Sama przeszła do przodu. Stanęła przed nim i bezczelnie wsunęła mu dildo na straponie głęboko do gardła. Jednocześnie wcisnęła guzik pilota i w jego odbyt wsunął się wielki sztuczny członek. Chciał jęczeć ale posuwała jego usta na tyle skutecznie że wydobywały się z nich jedynie stłumione dźwięki.

     

    „Podoba się suczce?”

     

    Tak, czuł się jak prawdziwa suka. Nigdy nie miał w ustach czegoś tak długiego i grubego. Jego odbyt czuł to samo. Zwiększała tempo w jego ustach coraz bardziej. Jednocześnie na pilocie także zwiększała obroty maszyny. Ruchany ostro na dwa baty czuł się bezsilny ale jednocześnie rosło powoli jego podniecenie. Czekała aż jego stłumione jęki nabiorą mocy. Patrzyła mu w oczy i dobrze wiedziała że zbliża się jego rozkosz. Widziała że już w zasadzie przeżywa orgazm. Ale nie może wytrysnąć dopóki nie dotknie jego penisa. Postanowiła pomęczyć go tak przez kilka minut. 

     

    Po 8 minutach jego oczy zaczęły wyrażać tak wielkie błaganie, że zlitowała się. Postanowiła to zakończyć. Sięgnęła dłonią do jego penisa. Ściągnęła z niego skórkę do granic możliwości lecz bynajmniej nie zamierzała go trzepać. Zamiast tego zaczęła paluszkiem pieścić jego najdelikatniejsze miejsce. Wiedziała że ma bardzo mało czasu więc wcisnęła na pilocie maksymalne obroty a jej biodra zaczęły ruchać usta z maksymalną mocą. 

     

    Trysnął z ogromną siłą ale to nie był koniec niespodzianek. Nie wiedział że dwa czarne dildosy mają jeszcze jedną ukrytą funkcję. Wcisnęła guzik na straponie i jednocześnie guzik na pilocie. Docisnęła strapon w jego gardle…. I poczuł wytrysk wprost do gardła. Bezwiednie połknął sporą część jednak ciśnienie było tak duże, że pociekło mu nosem. Równocześnie poczuł równie silny wytrysk w odbycie. Z zaskoczeniem stwierdził, że sperma ma zbyt naturalny smak. Teraz już wiedział po co ją zbierał….

     

    Z oczu poleciały mu łzy… Utrzymała tempo jeszcze przez chwilę…. Po czym wysunęła się z jego ust i wyłączyła maszynę. Zdjęła knebel. Czekała na jakieś słowa ale z jego ust i nosa ciekła sperma a z oczu nadal łzy. Chwyciła go mocno za brodę i zmusiła by spojrzał jej w oczy

     

    „Podziękuj Suko!”

     

    Wymamrotał coś niewyraźnie

     

    „Słucham? Niedosłyszałam”

     

    „Dziękuję Treserko”

     

    Jej uśmiech był pełen satysfakcji….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wolny Nagi
  • To ja, Ania. – cz. 01,02

    Cz. 01 – Prolog.

    Mam na imię Ania. Jestem trzydziestoletnią, szczupłą, niewysoką (163cm) brunetką. Mam jak na mój wzrost, całkiem pokaźny i kształtny biust. Chciałabym opowiedzieć wam moją historię, ale by moje motywacje były jasne, musimy się cofnąć trochę w czasie. Konkretnie 15 lat, do momentu gdy przypadkowo zostałam uświadomiona.

    —–
    W środę po lekcjach zwykle miałam zajęcia dodatkowe i wracałam do domu koło godziny 15:30. Tego dnia jednak zajęcia odwołano, więc już około 12 stałam pod drzwiami mojego mieszkania. Sięgnęłam do plecaka by wyciągnąć klucze, ale kątem oka dostrzegłam że drzwi są otwarte. Myśląc że to mój brat wrócił też wcześniej ze szkoły, postanowiłam go nastraszyć. Bezszelestnie otworzyłam drzwi i na palcach, starając się nie zwrócić na siebie uwagi weszłam do domu.

    Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to dochodzące z salonu dość głośne pojękiwania. Ukryłam się za ścianą oddzielającą salon od przedpokoju, przykucnęłam i bardzo powoli zajrzałam.

    Nie byłam gotowa na to co zobaczyłam:
    Moja mama, ubrana tylko w buty na wysokim obcasie i pończochy kucała przed całkowicie nagim ojcem i trzymając go oburącz za pośladki ssała jego olbrzymiego kutasa.
    Patrzyłam na to oniemiała. Po chwili zmienili pozycję, matka usiadła na stole, rozkładając szeroko nogi. Złapała ojca za kark, a on, jednym wprawnym ruchem wsadził jej fiuta aż po jądra. Matka aż zawyła z rozkoszy. Rżnął ją tak dłuższą chwilę, kompletnie nieświadomy że obserwuję ich każdy ruch. W pewnym momencie poczułam się bardzo dziwnie, mój oddech przyśpieszył, czułam mrowienie w głowie i wilgoć między nogami. Wsunęłam rękę między nogi i zaczęłam delikatnie ugniatać. Po kilku ruchach miałam wrażenie że za chwilę eksploduję, więc przerwałam pierwszą w życiu masturbację i tak dyskretnie jak weszłam, opuściłam mieszkanie.

    W głowie miałam gonitwę myśli i emocji, no ale przecież muszę wrócić. Przez półtorej godziny chodziłam między blokami, próbując uporządkować myśli i dać rodzicom czas by doprowadzili się do ładu. Gdy wróciłam do domu, na wszelki wypadek, od progu krzyknęłam głośno „Cześć”.

    —–
    Od tamtego dnia moje dłonie przy każdej możliwej okazji wędrowały między nogi. Przed spaniem, pod prysznicem i w szkolnej toalecie.
    W zasadzie można powiedzieć, że uzależniłam się od zabaw ze sobą i po jakimś czasie okazało się że potrzebuję silniejszej stymulacji.
    Na szczęście mój starszy brat miał sporą kolekcję świerszczyków, którą uzupełniał na bieżąco, dzięki czemu mogłam się wspomagać wyjątkowo ostrymi obrazkami i opowiadaniami.

    Mniej więcej rok później, zabawy ze sobą przestały dawać taką satysfakcje a pragnienia odbiegały znacząco od tego czego zwykle pragnął młode nastolatki. Nie miałam kompletnie ochoty na chodzenie za rączkę, wstydliwe pocałunki czy patrzenie głęboko w oczy. Moje zaprawione pornografią zmysły oczekiwały ostrego rżnięcia a umysł zatapiał się w wyjątkowo perwersyjnych scenariuszach. Niestety nic nie wskazywało żebym miała niedługo zrealizować moje fantazje. Do czasu…..

    —–
    Moim pierwszym kochankiem został Marek, 2 lata starszy brat Oli, koleżanki z mojej klasy. Po tygodniowej nieobecności w szkole, poszłam do niej by odpisać lekcje, otworzył mi Marek:
    – Hej Aniu, Ola musiała wyjść ze starymi i wróci dopiero za parę godzin. Ale jeśli chcesz to możesz zostać i zacząć przepisywać co tam potrzebujesz.
    – Cześć – odpowiedziałam – dzięki, postaram się Ci nie przeszkadzać – powiedziałam przekraczając próg.
    Marek zamknął za mną drzwi i poprowadził mnie do pokoju Oli i wskazał mi stertę zeszytów które Ola zostawiła na biurku.
    – Gdybyś czegoś potrzebowała, to wołaj – powiedział i zostawił mnie samą.

    30 minut przeglądałam zeszyty Oli, przepisywania było strasznie dużo a ja nie miałam do tego kompletnie chęci. Poszłam do pokoju Marka by powiedzieć, że uciekam i postaram się wpaść jutro. Zastałam go z kutasem w jednej ręce a pornograficzną gazetką w drugiej.
    – O kurwa! – rzucił przestraszony – Nikt cię nie uczył pukać ? – strach zmienił się w gniew.
    – Przepraszam – powiedziałam, ale zamiast wyjść i zamknąć drzwi, stałam i wpatrywałam się w jego fiuta.
    Marek nie do końca rozumiejąc co się dzieje, przykrył pałę gazetą i wysyczał – Spadaj, zostaw mnie!
    Spróbowałam zrobić najbardziej przymilną minę na jaką mnie było stać i spytałam:
    – A może pozwolisz mi zostać ? Jestem strasznie ciekawa jak TO wygląda.

    Spojrzał na mnie z niedowierzaniem – Nabijasz się ze mnie ? – zapytał.
    – Nie! – odpowiedziałam natychmiast – naprawdę chcę go zobaczyć.
    Dobre 10 sekund się zastanawiał, po czym spojrzał na mnie i zaproponował:
    – Coś za coś! Chcesz popatrzeć, to też coś pokaż – powiedział.
    – Ok – odpowiedziałam i ściągnęłam bluzkę przez głowę – Wystarczy ? – zapytałam.
    Marek zmierzył mnie wzrokiem, przez chwilę chyba zastanawiał się ile może zażądać – po czym powiedział – Mało! Ściągnij stanik i spodnie. W majtkach możesz zostać. – W jego głosie słychać było masę wątpliwości ale też i nadzieję.

    Rzuciłam ściągniętą bluzkę na podłogę i sięgnęłam do zapięcia stanika. Rozpięty stanik wylądował obok bluzki odsłaniając moje piersi. A muszę przyznać że już wtedy biust miałam całkiem spory, choć jeszcze nie do końca rozwinięty.
    Marek z wrażenia otworzył usta i przez chwilę sprawiał wrażenie jakby przestał oddychać. Dostrzegłam że gazetka którą przykrywał swoją męskość gwałtownie się uniosła.
    – Widzę że ci się podobają – powiedziałam, łapiąc się po bokach za cycki.
    – Nawet nie wiesz jak bardzo – wysapał ciężko.

    Po przełamaniu pierwszych lodów, dalej poszło już gładko. Ostatecznie siedzieliśmy naprzeciwko siebie tylko w majtkach. W zasadzie to Marek był praktycznie nagi, bo majtki miał zwinięte pod jajami tak bym mogła mu się przyglądać.
    Marek zaczął powoli ruszać skórką śledząc każdy mój ruch. A miał na co patrzeć:
    Prawą ręką delikatnie drażniłam brodawki, a lewą wsadziłam pod majtki i bawiłam się łechtaczką. Celowo rozstawiłam nogi, by Marek miał lepszy podgląd.

    Czułam że za chwilę eksploduję, a Marek wyglądał jakby miał za moment dostać zawału. Poczułam że to jest ten moment na który tak długo czekałam.
    Przestałam się zabawiać ze sobą, złączyłam nogi i wstałam. Podeszłam do niego, zachęcająco kręcąc biodrami. Spojrzałam mu w oczy i zapytałam: – Mogę go dotknąć ? – Oczy Marka zrobiły się jeszcze większe, ale skinął głową wyrażając zgodę.
    Usiadłam na podłodze przed nim i wyciągnęłam rękę po swoją zdobycz. Był wspaniały. Nie do końca wtedy wiedziałam czego oczekuję, ale kontakt z prawdziwym kutasem spełnił wszystkie moje oczekiwania z nawiązką.
    Z tym że ja nie zamierzałam na tym poprzestać.
    Podniosłam się z podłogi, nachyliłam nad Markiem i namiętnie pocałowałam go w usta. Odwzajemnił pocałunek, a jego ręce powędrowały na moje cycki. Bawił się nimi jak dziecko plasteliną a ja wzdychałam za każdym mocniejszym dotknięciem.
    Po paru chwilach odsunęłam się od niego a moje majtki dołączyły do reszty moich ciuchów. Położyłam się na jego łóżku, lekko rozchylając nogi i znów zaczęłam drażnić mój guziczek.
    – Wyliż mnie! – powiedziałam. Nie trzeba było go namawiać. Ściągnął szybko zwinięte bokserki, po czym padł na kolana i wpakował głowę między moje nogi.
    Mimo jego braku umiejętności, po kilku sekundach zaczęłam jęczeć z rozkoszy.
    Pozwoliłam mu lizać przez kilka minut a potem kazałam mu wstać. Przykucnęłam przed nim, przez chwilę przyglądałam się z bliska, analizując w głowie każdy detal sterczącego przed moją twarzą kutasa. Otworzyłam usta i zaczęłam go ssać tak jak moja matka ssała kutasa mojego ojca.
    Po niecałych 20 sekundach, Marek wyprężył się, wydał z siebie coś na kształt okrzyku a następnie zalał moje usta ciepłą spermą. Jego sperma była słodka – miała wręcz posmak owoców, choć nie potrafiłabym powiedzieć jakich.
    Spojrzałam mu z wyrzutem w oczy i ostentacyjnie przełknęłam całość jego ładunku.
    – Przepraszam – wyszeptał. Wydawał się być mocno zawstydzony – Jesteś tak zajebista,że nie wytrzymałem. – dodał.
    Spojrzałam mu w oczy, wstałam nic nie mówiąc a następnie pocałowałam go w usta. W pierwszej chwili próbował instynktownie odskoczyć, ale ostatecznie przezwyciężył opory i pocałował mnie namiętnie.
    Jego prawa ręka powędrowała na moje cycki a lewa bezceremonialnie skierowała się między moje nogi.
    Rozchylił mi wargi, powolutku zaczął wsuwać palec. Zadrżałam i chwyciłam jego kutasa. Po kilku ruchach był ponownie gotowy.
    Popchnęłam go na łóżko i usiadłam na nim. Delikatnie uniosłam się nad jego fiutem, prawą ręką nakierowałam go na wejście a lewą rozchyliłam mocno wargi by ułatwić mu wejście. Zaczęłam powoli odpadać a jego kutas delikatnie i powoli wsuwał się we mnie. Przez sekundę poczułam ukłucie i uświadomiłam sobie że właśnie przestałam być dziewicą.
    Kilka ruchów biodrami i nieopisany dreszcz przeszedł przez całe moje ciało. Opadłam na bok, nie dając Markowi skończyć.
    – Dziękuję – wyszeptałam i posyłałam mu całusa.
    Spojrzał na mnie pytająco, a jego mina zdradzała gonitwę myśli. – Czy to znaczy, no wiesz, że jesteśmy parą ? – udało mu się w końcu wykrztusić.
    Spojrzałam mu w oczy z rozbawieniem i zaprzeczyłam ruchem głowy.
    – Nie,ale to nie znaczy, że nie możemy tego powtarzać – dodałam.

    —–
    Przed kolejnym spotkaniem wyjaśniłam mu, że nie chce żadnego związku, że nigdy nie będziemy parą i że jeśli szuka kogoś kto go będzie kochał – to niech poszuka sobie jakiejś miłej i ułożonej dziewczyny. Ja chcę się bawić!

    ———————————————————————————————————————————————————————–
    Cz. 02 – Poczet.

    Po utracie dziewictwa poczułam się naprawdę wyzwolona. Miałam wrażenie, że właśnie stałam się dorosła i mimo że spotykałam się sporadycznie z Markiem, to przyglądałam się z wielkim zainteresowaniem praktycznie każdemu facetowi którego spotkałam.

    Starałam się nie zawalać szkoły i dzięki temu, kilka tygodni później zostałam wybrana do pocztu sztandarowego. Stanowisko zaszczytne a co najważniejsze, oprócz mnie w poczcie było dwóch najatrakcyjniejszych chłopaków ze szkoły.
    Co prawda obydwaj byli młodsi od Marka, ale zdecydowanie byli lepiej od niego zbudowani. Paweł i Janek byli świetnymi uczniami i obydwaj ćwiczyli sztuki walki.

    —–
    Podczas prób ze sztandarem okazało się, że trochę nie nadążam za chłopakami i brakuje mi wprawy. Pan Damian – nauczyciel WF i opiekun pocztu sztandarowego zasugerował byśmy raz lub dwa razy w tygodniu spotkali się po zajęciach i ćwiczyli. Ustaliliśmy że będziemy spotykać się w domu Pawła w poniedziałki i czwartki. Paweł mieszkał najbliżej szkoły a do tego jego rodzice wracali do domu dopiero po 17. Dzięki temu mogliśmy trenować nawet kilka godzin, nikomu przy tym nie przeszkadzając.

    W poniedziałek czekałam na chłopaków pod szkołą, spóźnili się kwadrans, ale mieli przynajmniej dobre wytłumaczenie: – Wybacz Aniu, w poniedziałki mamy na ostatniej lekcji WF i musieliśmy jeszcze skoczyć pod prysznic.
    I faktycznie obydwaj pachnęli jakby dopiero skończyli kąpiel. Skinęłam głową na znak że rozumiem i uprzedziłam w żartach że w przyszły poniedziałek to ja się spóźnię. Idąc do Pawła, rozmawialiśmy o tym co i jak będziemy trenować. W pewnym momencie Paweł zmienił temat i kompletnie bez żadnego ostrzeżenia uraczył mnie komplementem:
    – Chcielibyśmy żebyś wiedziała że, obydwaj jesteśmy zachwyceni faktem że to właśnie ty dołączyłaś do nas.
    – I mamy nadzieję – dodał Janek – że przez ten rok uda nam się osiągnąć razem coś fantastycznego.

    – Czyli Marek się wygadał. – pomyślałam.
    Posłałam im najładniejszy uśmiech na jaki potrafiłam się zdobyć:
    – Na miejscu musicie mi dokładnie wytłumaczyć co macie na myśli. – dodałam.

    Resztę drogi pokonaliśmy w ciszy. Oni pewnie zastanawiali się jak mi powiedzieć że wiedzą o moim „hobby”, a ja chciałam by chłopaki musieli się trochę wysilić.

    —–
    Na miejscu okazało się że Paweł ma całkiem ciekawy domek. Ogród był otoczony żywopłotem, obok domku znajdował się niewielki basen przy którym stała fińska sauna.

    Gdy tylko zbliżyliśmy się do basenu, Paweł poprosił byśmy chwilę poczekali i wbiegł do domu. Spojrzałam na Janka i spytałam – No to mów. Co miałeś na myśli?
    Janek słysząc pytanie skierował wzrok w ziemię, ale nie trwało to więcej niż ułamek sekundy. Ponownie spojrzał na mnie, a w jego oczach można było wyczytać: „Raz kozie śmierć”.
    – Zastanawialiśmy się z Pawłem – zaczął bardzo powoli – czy opowieść Oli ma coś wspólnego z prawdą – tu zrobił dłuższą pauzę – I jeśli tak, to chcieliśmy Ci powiedzieć, że – znowu bardzo długa pauza – możemy obydwaj zagwarantować że żaden z nas się w tobie nie zakocha i że nie będzie nam tak odpieprzało jak Markowi. – skończył.
    – Co ? – nie potrafiłam ukryć zdziwienia – Co Olka wam na opowiadała ? – spytałam ze złością w głosie, nie spuszczając oczu z Janka.
    – Eee, no ona..powiedziała.. że.. ty… – zaczął Janek jakby się jąkał.
    – No wyduś to z siebie! – krzyknęłam na niego.
    – Że ty uwiodłaś jej brata, i że postawiłaś takie warunki przez które Marek stracił całą chęć do życia. – powiedział w końcu Janek.
    – I że podobno nie masz zamiaru z nikim się wiązać, tylko poszukujesz nowych podbojów, a stare porzucasz jak zabawki które Ci się znudziły. – Dodał Paweł który właśnie wrócił z domu z jakąś wielką torbą.

    Westchnęłam głośno spoglądając na chłopaków.
    – My za to mamy nadzieję – ciągnął dalej Paweł – że zechcesz spróbować pobawić się z nami – skończył i puścił do mnie takie oczko że aż cała zadrżałam, a w majtkach zrobiło mi się mokro.
    Paweł od razu dostrzegł moją reakcję i nie czekając na moją odpowiedź objął mnie w pasie i pocałował mnie w ucho.
    Jan zrobił dokładnie to samo, tylko że z drugiej strony.
    Nie odpowiedziałam, tylko objęłam ich i pocałowałam obydwu w policzki, po czym roześmiałam się głośno, a następnie odepchnęłam ich od siebie na długość rąk.

    —–
    – Może wykorzystamy ostatnie ciepłe dni by popływać ? – spytał Paweł z uśmiechem na twarzy – Rodzice wrócą dziś późno, więc mamy całe popołudnie – dodał.
    Skinęłam głową na znak że się zgadzam. Położyłam plecak na trawie a następnie jednym szybkim ruchem zdjęłam bluzkę.
    Panowie widząc, że nie zamierzam na nich czekać w ekspresowym tempie zaczęli pozbywać się ciuchów.
    Byłam jednak od nich szybsza, i w czasie kiedy oni dopiero pozbywali się obuwia skoczyłam do wody i odwróciwszy się w ich stronę krzyknęłam ze śmiechem:
    – No to pokażcie co tam macie!

    Jan ostatnim ruchem ściągnął spodnie razem z slipami i patrząc na mnie wychylił biodra do przodu z wyrazem satysfakcji na twarzy.
    Paweł w ułamku sekundy stanął koło kolegi, przybierając identyczną pozycję.

    Fiuty stały im na baczność i trzeba przyznać że obydwaj mieli znakomite warunki. Janek na pierwszy rzut oka miał ok 16 centymetrów długości, ale grubość robiła wielkie wrażenie. Paweł natomiast miał kutasa o przeciętnej grubości ale za to musiał mieć co najmniej 20 cm długości.
    Poza intrygującymi kutasami, obydwaj mieli pięknie wyrzeźbione ciała z wyraźnie zaznaczonymi mięśniami.

    – Wskakiwać do wody! – zarządziłam i po chwili obydwaj moi nowi kochankowie znaleźli się przy mnie. Ich ręce natychmiast powędrowały w najbardziej erogenne strefy mojego ciała, a ich usta łapczywie domagały się pocałunków.
    Starałam się rozdzielać po równo moje usta, a moje dłonie natychmiast złapały ich fantastyczne kutasy.

    Bawiliśmy się w wodzie dobry kwadrans. Drażniłam się z nimi, próbowałam im uciekać a oni próbowali mnie złapać. Gdy któryś mnie złapał, próbował łapać mnie za cycki i pakować ręce między moje nogi. Odpychałam ich raz za razem, ale tak naprawdę marzyłam o tym by już ich z tej wody wyciągnąć.
    W pewnym momencie obydwaj byli tak blisko że, chwyciłam za ich sterczące fiuty i jak na smyczy wyprowadziłam z basenu. Nie mogłam się powstrzymać, gdy tylko dotarliśmy na trawę, przykucnęłam by z bliska przyjrzeć się tym cudom. Wyglądały cudownie, a dotknięte reagowały jak żywe zwierzątka, napinając się jeszcze bardziej. Gdy poczułam że koledzy ściskają moje cycki coraz mocniej, wzięłam się do pracy! Kutas Janka wypełnił moje usta jako pierwszy a Pawła zabawiałam ręką. Czułam że obydwaj są zachwyceni i w sumie to niewiele im potrzeba by eksplodowali.
    Gdy zmieniłam strony, Paweł próbował wbić się w moje usta po same jaja i już przy pierwszej próbie musiałam go powstrzymać. Nie był zadowolony ale nie miał wyboru.
    Kilka zmian później poczułam znajome drżenie i moje usta wypełniła sperma Janka, Paweł sekundę później pokrył moją twarz i włosy. Wyrazy ich twarzy nie zostawiały wiele do interpretacji. Zdecydowanie potrzebowali chwili odpoczynku, a ja dopiero się rozkręcałam.

    – To było coś – powiedział Paweł – Jeśli nie masz nic przeciwko, to czas na zdecydowany rewanż – dodał Janek z szelmowskim uśmieszkiem na twarzy.
    Gdy równocześnie schylili się by mnie podnieść z kolan, dotarło do mnie że oni to wszystko zaplanowali w najmniejszych detalach. Nie miałam zamiaru psuć ich planów, szczególnie że moje ciało żądało wręcz dobrego rżnięcia.
    – Zaplanowane czy nie, mam zamiar zobaczyć jak to się skończy – pomyślałam, i opierając się na moich kochankach, pozwoliłam im działać.

    Skierowaliśmy się w stronę sauny i gdy tylko Janek otworzył drzwi, byłam pewna że to zaplanowali. Po to Paweł poleciał do domu, w środku było już odpowiednio nagrzane.
    – Nie ładnie – powiedziałam – od samego początku chcieliście mnie uwieść.
    Odpowiedzieli tylko szerokimi uśmiechami.
    W środku położyli mnie na dość szerokiej, drewnianej ławeczce a sami uklękli po obydwu jej stronach. Paweł zaczął pieścić językiem moją pierś, prawą ręką gładził mnie po włosach, twarzy i szyi podczas gdy lewą dostał się między moje nogi i ugniatał moją cipkę na wszystkie możliwe sposoby.
    Janek drugiej strony robił to samo, tyle że jego druga ręka pieściła mój brzuch.
    Byłam w ósmym niebie, obydwaj bardzo się starali, reagując na najmniejszy mój ruch. Umierałam z rozkoszy gdy ich palce ślizgały się po moim ciele, ale to był najwyższy czas na jakieś konkrety.

    Kazałam Pawłowi położyć się na podłodze i upewniwszy się że moja ciasna dziurka jest odpowiednio nawilżona, delikatnie nabiłam się dupką na jego kutasa. Czułam jak wbijał się we mnie centymetr po centymetrze i gdy wszedł we mnie cały potrzebowałam czasu by przyzwyczaić się do tego olbrzyma w tyłku. Janek i zaczął wpychać swojego grubasa do mojej cipki. Spodziewałam się mega wrażeń po pierwszym trójkącie, ale to czego doznałam znacznie przekroczyło moje oczekiwania. Gdy Janek osiągnął maksymalną głębokość, obydwaj jakby na rozkaz zaczęli poruszać się we mnie na przemian. Krzyczałam w ekstazie, ale chłopcy nie zwalniali dopóki nie wypełnili moich obydwu dziurek swoimi zapasami spermy. Zanim skończyli – zdążyłam szczytować co najmniej 3 razy. Po wszystkim padliśmy wycieńczeni na podłogę i leżeliśmy tam głośno oddychając dobre 20 minut.

    —–
    – Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam. – powiedziałam – Mam nadzieję że wam też się podobało.
    – Zajebiście – odpowiedzieli w tym samym momencie.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bi wro

    Opowiadanko które powstało parę miesięcy temu. Ale żeby byl komplet to przed publikacją częsci trzeciej leci 1 i 2 🙂

  • Dominacja wyobrazni

    Podnoszę niespiesznie szklankę z whisky do ust i napełniam swoje policzki tym czterdziestoprocentowym, złocistym płynem wspaniale schłodzonym przez kostki lodu w środku. Przełykam. Uczucie gorąca rozlewa się z całą swoją stanowczością po kubkach smakowych, języku, gardle i dociera aż do żołądka. Wydech. I zaciągnięcie się papierosem, cholernie mocnym, który dzięki temu łagodzi gorzki finisz po whisky. Spoglądam na zegarek. 23:58. Zostały dwie minuty. Siedzę w elastycznym, skórzanym fotelu. Jestem ubrany w mój ulubiony, czarny garnitur i czarną koszulę. Naprawdę lubię ten zestaw – jak dla mnie idealnie oddaje moje wewnętrzne poczucie stylu. Pomieszczenie jest delikatnie przyciemnione – dwie liche, nocne lampki dają lekką poświatę, wzmocnioną przez kilka świeczek o zapachu kawy i mango, bijących niemal niewidzialną łuną. Stoi jeszcze na stoliku przede mną pełna butelka whisky, żeby poczuć się jak prawdziwy mężczyzna i paczka papierosów, obok popielniczka. Czekam, a serce zaczyna mi bić coraz szybciej. Muszę dopilnować, żeby w masce, którą teraz nakładam – żeby rola, w którą wchodzę nie miała ani jednego słabego punktu. Więc myślę teraz o tych wszystkich okazyjnych panienkach, które gdzieś pogubiły swoją mądrość i wniknęły we mnie, chwilowo tylko zapełniając pustkę, bo ja chciałem więcej. Teraz się tym muszę napoić, żeby być już tam, kiedy ona wejdzie. Teraz to nie będzie takie proste. Umowa na to spotkanie jest zupełnie inna, i właśnie dlatego staje się to tak podniecające. Ta świadomość, to wyczekiwanie które rano pojawiły się gdzieś z tyłu głowy i z każdą minutą bliżej narastały do gigantycznych rozmiarów. Po to, żeby teraz wypełnić całkowicie moje członki. Łyk whisky, zaciągnięcie papierosem. Wydech.

    Dzwonek do drzwi. Mentalnie podrywam się z fotela, ale moje ciało robi to niespiesznie – rola. Biorę jeszcze łyk i przepłukuję nim swoje usta. Ruszam w kierunku starych, drewnianych drzwi wejściowych zaciągając się papierosem. Naciskam klamkę, a one otwierają się niespiesznie odsłaniając tę istotkę. W czarnym kapeluszu z szerokim rondem, w czarnym płaszczu do połowy łydek. Widać tylko te diabelskie, bordowe szpilki i kawałek nóg – to wystarcza, żeby każdy średniej klasy „ruchacz” omal nie zalał się w bieliznę. Przechodzimy level wyżej, bo poza okazyjnym spojrzeniem nawet na nią nie patrzę, zwłaszcza w oczy. Nie mówię nic, oprócz zdawkowego wskazania jej miejsca na płaszcz, czyli prostego: „Odłóż go gdziekolwiek” i od razu wracam do salonu. Łyk whisky, aby podkreślić, że jestem w roli. Siadam z powrotem na fotelu i zaciągam się papierosem. Ona wchodzi. Wygląda jak jedna z tych słodziutkich laseczek na okładce playboya. Ma na sobie czarne body, które posiada jedynie krótki paseczek pomiędzy pośladkami zamiast pełnego ich okrycia. Do tego założyła choker ze wstążką, przebiegła dziunia. Jednak im niżej tym ciekawiej. Ma pończochy podpięte pod body, błękitną podwiązkę – w dodatku jest niegłupia, bo nie zdejmowała szpilek. Jednak to nie wyglądem się doprowadza mężczyzn do szaleństwa, o tym z tego co widzę ta lalunia też odrobiła pracę domową. Co za kuriozum. Jestem masochistą – mało, że się godzę na coś takiego, to cholernie mi się podoba sama myśl o tym. Przepijam ten widok łykiem whisky. Ona rozgląda się po pokoju, w rękach trzyma średniej wielkości torbę. Patrzy na mnie, ja zaciągam się papierosem, ale mimo wszystko już na nią spoglądam i teraz chwila prawdy – spojrzenie. Odważne, jej brązowe oczy świetnie pasują do nastroju panującego w pomieszczeniu, ustka też w jakimś ciemnym kolorze, niezbyt mocny makijaż, drobny nosek, mina bijąca pewnością siebie i to coś w oczach, co sprawia że to dziewczę może spalić Cię żywym ogniem w sekundę. Innymi słowy godna rywalka. Grę czas zacząć.
    -Jestem Alicja. Od którego pokoju mam zacząć sprzątanie? – odklepała standardową formułkę słodziutkim głosikiem o jakiejś nieznanej częstotliwości. No cóż, Alicja nie ma mojego daru poznawania się na ludziach, bo myśli, że ma do czynienia z amatorem. Najpierw palcem wskazuję jej kierunek drzwi, które są za jej plecami.
    -Najpierw sypialnia, jak skończysz to łazienka, potem kuchnia. Na koniec ten pokój. – pozwólmy jej tak myśleć na razie. Chociaż na pewno zaraz rozpocznie swoje podchody. Tymczasem ja popijając whisky i paląc kolejnego papierosa robię jej przestrzeń aby przeszła do sypialni. Słyszę jak w odległości dziesięciu metrów ode mnie ścieli łóżko i porządkuje ubrania, zamiata, wyciera kurze. W końcu widzę jak wychodzi z sypialni trzymając w dłoni malutką zmiotkę i szufeleczkę. Staje w progu jakby trochę spięta. Jakby się mnie tutaj nie spodziewała. Spogląda na mnie tylko i przechodzi krokiem modelki w kierunku łazienki. Nie spieszy się, chociaż nie idzie wolno. Wdzięk wypełnia całą przestrzeń wokół niej, mam świetną perspektywę żeby oglądać jej nogi i pośladki, i to praktycznie cały czas. Opuszcza pomieszczenie, zostawiając jedynie echo swojej obecności w moim ciele. Czuję te wibracje.
    -Przepraszam, czy mogłabym włączyć muzykę? – zaskoczyło mnie to, bo wychyliła się zza rogu zadając właśnie to pytanie. Patrzy na mnie żywo, z ekscytacją.
    -Skoro chcesz. – wskazuję ruchem głowy na odtwarzacz i półkę z winylami. Innych nie posiadam w tym mieszkaniu. Innych tutaj nie potrzebuję. Ruszyła we wskazanym kierunku i nachyliła się przy półce, z naciskiem na nachyliła, bo wyeksponowała w tej chwili swoje pośladki w moim kierunku do granic możliwości. Ma świetny tyłek, to trzeba przyznać. Na tyle świetny, żeby już cichutki głosik w moim mózgu nakłaniał do sprzedania jej soczystego klapsa. Jednak to po pierwsze – wbrew umowie. Po drugie – zdecydowanie zbyt wcześnie, nie poddam się przed podjęciem walki. Widok jest bądź co bądź nieziemski i też dość zaspokajający. Najważniejsze, że moje ciało jeszcze nie reaguje na nią, bo wtedy zacznie być dużo ciężej. Ogląda się na mnie, dalej tak wypięta, z uśmiechem – spogląda mi prosto w oczy i dopiero po tym mini-rytuale pokazuje trzymaną w ręku którąś płytę, nawet nie wiem którą. Wkłada ją do odtwarzacza, kładzie igłę. W pomieszczeniu, a później w całym mieszkaniu rozlegają się kojące dźwięki jakiegoś sensualnego jazzu, z tego co pamiętam płyta pełna seksu, przynajmniej w brzmieniu – czyli moja nemesis zna się też na muzyce, robi się coraz ciekawiej. Ona też z pierwszymi dźwiękami muzyki robi się nieco bardziej dzika w oczach, spogląda na mnie niby ukradkiem i ilekroć ja spojrzę na nią odwraca wzrok. „Ah, jestem taka nieśmiała.” Próbuje mi teraz powiedzieć, żeby stworzyć jakieś pozory. Chociaż chyba już przeczuwa, że się nie nabiorę. Mam ochotę ją zerżnąć, kto by nie miał, jestem w końcu tylko człowiekiem, a obok tej sztuki nikt nie przeszedłby obojętnie. Czas więc wykonać ruch z mojej strony, podnoszę się z fotela i ruszam w kierunku kuchni, stawiam na blacie pustą szklankę po whisky i idę do zamrażarki po lód. W tej chwili, oczywiście, przyszedł czas na sprzątanie kuchni. Kruszę kostki lodu, a ona niby omiata półki zmiotką. Kilka sekund później jednak znajduje się obok mnie, w odległości około trzydziestu centymetrów. Spogląda na kostki lodu.
    -Słyszałam, że lód rozcieńcza whisky, kiedy się topi, przez co jej smak ginie. – w tej chwili wzięła jedną z kostek lodu w palce i przysunęła do ust. – A whisky powinna być wyrazista. – teraz wyciągnęła języczek i przejechała nim po kostce lodu. – Nie można jej rozcieńczać. – oblizała teraz kostkę dookoła i objęła wargami, zasysając mocno, przymknęła oczy i przyłożyła czubek języka do kostki, po chwili oblizując wargi. Zaczęła się tylko uśmiechać, spoglądając mi prosto w oczy. Bez słowa przechyliła głowę na bok, odsłaniając doskonale szyję, ściśniętą chokerem. Położyła na skórze kostkę lodu i zaczęła powoli nią poruszać. Pozwalając mi oglądać szok jaki przeżywa jej ciało w kontakcie z zimnem. Mięśnie się napinają, oddech przyspiesza. I oczy, źrenice zwężają się i rozszerzają jakby była rozpalona do granic możliwości. Mam teraz nieodpartą ochotę chwycić ją za włosy, obrócić do siebie tyłem i przycisnąć jej pośladki do krocza, złapać za tę szyjkę i ścisnąć odrobinkę mocniej niż by się tego spodziewała, wyjaśniając jej do uszka na ile sposobów będą ją pieprzył dzisiejszej nocy. Stoję jednak tylko obok i patrzę na jej przedstawienie.
    -Akurat takich nie mam. – ucinam tym atmosferę, chociaż sam jestem pełen napięcia. Biorę szklankę z lodem i wracam do salonu. Robi się coraz trudniej. Oboje wiemy, że było blisko. I oboje wiemy, że ona zaraz przejdzie do salonu. Nalewam whisky do szklanki, odpalam papierosa. Uspokajam się powoli, chociaż moja wyobraźnia niezwykle to utrudnia. Mózg i ciało wysyłają mi spójny sygnał, mam ochotę w niej być, wyruchać ją jak szmatę. Nie mogę – na tym to właśnie polega. Chociaż na pewno jest niesamowita w łóżku – przymknąłem oczy – od razu zobaczyłem jak rozpinam jej body i bez ceregieli wchodzę od tyłu. Ona jest związana, więc nie może protestować. Wszystko doprawione odpowiednią ilością klapsów i obelg w stronę tej suczki. Muszę odtrącić ten obraz, bo zaraz moje ciało zacznie się stawiać. Otwieram oczy, łyk whisky na orzeźwienie, dopalam papierosa. Oddycham głęboko patrząc w światło świecy.

                    Słyszę kroki. Szpilki wydają głośne huknięcia w kontakcie z podłogą. Alicja zmierza tutaj pewnym krokiem. Ostatni pokój, musi dać z siebie wszystko. Popijam raz jeszcze. Wpada do salonu, jej ruchy są niczym materializacja muzyki, która leci teraz z gramofonu. Pod wpływem jej ruchów dym się kotłuje, a ja tylko chłonę ją całym wzrokiem. Ona rozpoczyna taniec. Omiata szybciutko wszystkie półki wokół, prężąc się przy tym jak kot. Jej obecność jest dla mnie niemal eteryczna w tej chwili, energia, którą to stworzenie roztacza wokół siebie w tej chwili jest niesamowita. Zbliża się do mnie i siada na stoliku, nogi kładąc na fotelu, na którym siedzę. Widzę ją w całej okazałości, doskonałe ciało, od czubków palców po końcówki włosów. Ona nie patrzy na mnie, tylko oblizując swoje wargi. Podaje mi szklankę z whisky, opróżnia popielniczkę, przeciera blat. Teraz dotarł do mnie z całą swoją mocą jej zapach. Mieszanka cynamonu, goździków, czekolady w idealnych proporcjach. Upajam się tym zapachem, walcząc z pokusą złapania jej teraz za udo i przyciągnięcia do siebie za kark, zatapiając się w jej wargach. Zaczyna wstawać, i czysto przypadkowo zdejmując jedną z nóg z fotela stawia ją między moimi nogami, wstaje – jest okrakiem wokół mojego uda i nie rusza się stamtąd. Jest tak cholernie blisko. Podciąga prosto przed moimi oczami pończoszkę i odwraca się tyłem, a ja nieomal nie ściskam ją przy tym za pośladek. Jest dobra. Nachyla się nad stolikiem, wycierając blat, chociaż ten już od minuty jest zupełnie czysty. Ja jestem w tej chwili wpatrzony w jej tyłeczek, uda, wyeksponowane krocze. Przeciągam wzrokiem po jej plecach, po których spływają kasztanowe włosy. Czuję właśnie jak tracę kontrolę nad własnym ciałem, zaciskam zęby czując jak mój kutas zaczyna się naprężać wypełniając wszystkie wolne przestrzenie w bieliźnie. Chęć rozpięcia spodni i popchnięcia Alicji na stół sięga zenitu, ale powstrzymuję się. Chociaż jedyne o czym jestem teraz w stanie myśleć to jak zwiedzam wnętrze jej dokładnie wygolonej cipki – to widzę teraz z niesamowitą dokładnością – jak wpycham jej swojego członka do gardła i ignorując jej protesty pieprzę jeszcze mocnej. Z każdą milisekundą jestem coraz bliżej całkowitej utraty kontroli. Ona odwraca się, spoglądając na mnie z góry. Stoi między moimi nogami i omiata mnie wzrokiem. Wie, że jest Panią sytuacji. Mierzy od mojej twarzy w dół, i kiedy dociera do wypukłości w spodniach, której raczej już nie da się przeoczyć, uśmiecha się tylko i spoglądając mi w oczy nachyla się nade mną. Nasze twarze dzieli zaledwie kilkanaście centymetrów. Dłonie opiera na podłokietnikach fotela i oblizuje powolutku swoje wargi dookoła, wżynając się we mnie swoim spojrzeniem. Otwiera szeroko usta i wypina język po czym zaczyna się śmiać i odchodzi w kierunku okna, która zaczyna czyścić. Ja wstaję i podchodzę do niej od tyłu. Oboje widzimy swe odbicia w szybie. Stoję w odległości metra i po prostu patrzę. Jeszcze mam kontrolę. Mój penis nabrzmiał do granic swoich możliwości, oddech przyspieszył, palę ciągle papierosa. Ona wyciąga się cała, próbując z wysiłkiem dosięgnąć najdalszych części okna. Nie szczędzi przy tym eksponowania swojego ciałka. Kończy. Odwraca się powoli i opiera dłońmi na parapecie, spogląda mi w oczy wyzywająco i podskakuje, siadając. Ma przy tym słodko rozchylone nóżki. Paseczek od body wcina jej się w cipkę, nie do końca nawet zasłaniając wargi sromowe. Alicja ślini palec i zatacza nim kilka kółeczek po wewnętrznej stronie ud, potem przechodzi na pachwinę i przesuwa palcem po cienkim pasie czarnego materiału z przedłużonym, rozkosznym jęknięciem. Zaczynam się do niej zbliżać, już prawie pękając. Kiedy jestem już w odległości dziecięciu centymetrów przystaję. Ona patrzy mi się prosto w oczy, z rozłożonymi nogami, szybko oddycha. Jednak kiedy decyduję się jeszcze odrobinę zbliżyć ona pospiesznie zeskakuje z parapetu i przelatuje obok mnie, znajdując się teraz za mną. Jednak nie ucieka, tylko dalej stoi, patrząc na mnie. Pod wpływem ostatnich bodźców mój penis zaczyna już wręcz boleć. Myśli mam zaćmione, a myślę tylko o jednym. Odwracam się i znowu podążam w jej kierunku. Ona szybciutko przebiega w kierunku kanapy i wpada w nią wypinając swój tyłeczek w popularnej pozycji „na pieska”. Zirytowany, raz jeszcze do niej podchodzę. Ona próbuje tego samego triku, wstaje z kanapy, lecz teraz to ja zaskoczę ją.
    -Dokąd to, szmato? – łapię ją sprawnym ruchem za włosy i pociągam mocno, rzucając na tę samą kanapę, z której przed chwilą wstała. Ona spogląda na mnie z błyskiem przestrachu w oczach, a ja nie dając jej więcej czasu do myślenia zaciskam palce na jej szyi i przyciskam do oparcia kanapy. Klepię ją w policzek i bez ceregieli łapię całą dłonią za jej krocze, zaczynam ugniatać. Ona jest już lekko otumaniona od braku powietrza, zaczyna przymykać oczy, jednak pojękuje cicho pod wpływem tej pieszczoty – aha! – wiedziałem, że sama też jest rozpalona od tej gry. Zabieram dłoń spomiędzy jej nóg i rozpinam swoje spodnie. Słyszę, że Alicja próbuje coś wydukać.
    -Z-zostaw mnie… – ha, chyba śnisz złotko. Ale zamiast powiedzieć to sprzedaję jej policzek i zaciskam szyję. Mój kutas sterczy już swobodnie, uwolniony ze spodni i bielizny. Ja patrzę na jej twarz i śledzę każdą zmianę, kiedy widzę, że już powoli przestaje kontaktować, puszczam. Z chwilą kiedy ta sunia bierze wdech ja wpycham jej swojego fiuta do samego gardła. Nie czekając na reakcję zaczynam ją ruchać w usta trzymając za włosy. Kiedy zaczyna stawiać opór, wciskam go jeszcze głębiej. Teraz penetruję tam. W końcu wyciągam członka z jej ust. Ona wykorzystuje te kilka sekund żeby złapać trochę powietrza. Jednak nie pozwalam jej na zbyt długi odpoczynek. Ciągnąc za włosy zmuszam ją do wstania i obracam tyłem do siebie, wykręcam ręce i sprawiam, żeby się pochyliła. Mam teraz twojego kutasa między jej słodziutkimi pośladkami. Rozpinam guziki jej stroju, które dzięki mądrym projektantom znajdują się w miejscu warg sromowych. Wpycham jej od razu palec do środka. Jezu! Jaka mokra, śluz niemal kapie z tej cipki na podłogę.
    -Mam Cię zostawić? Chyba, wypierdolić, Ty zakłamana dziwko. – sprzedałem jej soczystego klapsa i wszedłem do środka, do końca. Skwitowało to głośne jęknięcie z jej strony. Wyciągnąłem penisa niemal do samego końca i znowu mocno pchnąłem. I znowu to samo, każdy pod innym kątem. Stopniowo zaczynam przyspieszać, za każdym razem wchodząc i wychodząc od początku do końca. Co chwilę raczę jej tyłek uderzeniami z otwartej ręki – ciągnę ją bezpardonowo za włosy, co umożliwia mi całkowitą kontrolę nad tempem. Jednak nie daję z siebie oczywiście jeszcze wszystkiego, to dopiero rozgrzewka. Chociaż ja już jestem rozgrzany do czerwoności i gdybym się postarał, skończyłbym zaraz. Ale po co tak szybko rezygnować z zabawy? Wychodzę z niej i raczę solidnym klapsem. Ciągnę gwałtownie za włosy i przechodzę do sypialni, rzucam ją na łóżko. Ona wzrok ma raczej nieobecny, otumaniony tą niespodziewaną dawką solidnego rżnięcia. Otrzeźwiała odrobinę dopiero w momencie kiedy skończyłem związywać jej ręce za plecami. Dobry węzeł, oplata całe ręce, dodatkowo mocno go zacisnąłem. Ściągam całkiem spodnie, buty i bieliznę, marynarka też jest zbędna. Nachylam się nad Alicją patrząc jej prosto w oczy. Chwytam ją mocno za pośladek i przybliżam twarz do jej twarzy, łapię za szyję i zaciskam palce stopniowo coraz mocniej. Wszystko widzę w jej oczach. I wciskam w nią kutasa, i potem drugi raz, i znowu. Za każdym razem wyciągając go całkiem, wbijam go później jeszcze mocniej niż poprzednio. Ona oddech ma nierówny. W końcu kładę ją na plecach i wbijając się z całym impetem zaczynam posuwać, od razu szybko. Obie ręce zaciskam na jej gardle. Przyspieszając przy tym znacznie. Spoliczkowałem ją. Wyciągam penisa i biorę drugą linę. Czas na nogi. Lina jest w dotyku szorstka i nieprzyjemna. Zataczam pętlę wokół kostek, oplatam wyżej, łyki i kolana też. Gotowe. Łapię ją za kostki i podnoszę do góry, robiąc sobie wspaniały widok na cipkę i pośladki. Sprzedaję jej klapsa, potem drugiego i trzeciego po czym sięgam do szafki po żel intymny i obficie polewam drugą z jej dziurek. Rozsmarowuję palcem i zaczynam go delikatnie wciskać do środka. W tym czasie druga dłoń robi jej solidną palcówkę, a ja powoli przygotowuję swojego kutasa do wejścia w nią. W końcu kiedy czuję, że moja suczka jest już coraz bliżej orgazmu wślizguję się jednym ruchem do środka. Krzyknęła, ale ja już się nie poruszam tylko tkwię w środku. Kiedy jej mina się nieco uspokaja zaczynam go wyciągać, a potem powoli z powrotem. Po kilku chwilach podniecenie przerosło ból i suczka zaczęła czekać aż wejdę w nią znowu. Przyszedł czas na zwiększanie tempa. Więc nie gwałtownie, ale zdecydowanie zaczynam posuwać jej odbyt coraz mocniej. Cały czas patrzę w jej oczy, szybkim ruchem z szuflady obok łóżka sięgam wibrator. I kiedy czuję, że mogę ją już posuwać na całego, wpycham włączony wibrator prosto w jej rozgrzaną cipkę, poruszając nim gwałtownie. Mój kutas zwiedza już teraz ją pod wszelkimi kątami a ta suka jest tak głośna, że cała kamienica musi ją słyszeć. Policzkuję ją i znowu zaciskam obie dłonie na jej szyi, częstotliwością pchnięć niemalże sięgając granic swoich możliwości. Czuję się jak zwierzę. Alicja zaciska się na mnie, wydając niesamowicie głośny jęk, szczytuje. Działa to na mnie motywująco i rżnę ją teraz bez opamiętania. Ja też czuję, że niedługo wystrzelę, ale nie chcę kończyć tutaj. Wyciągam go i sprawnie przechodzę do jej głowy. Alicja już nie ma oporów i ochoczo połyka w całości mojego fiuta. Dociskam jej głowę wpychając go najgłębiej jak tylko pozwala jej ciało i zaczynam posuwać. Ona krztusi się i dławi, ale jest tak napalona, że nadal z ochotą mi pomaga. Więcej mi nie potrzeba, dopycham członka do końca, aż wejdzie calutki i czuję jak wypełniam jej usta po brzegi. Puszczam, a ona zasysając najmocniej jak umie oblizuje dokładnie penisa zanim wypuści go z ust. Połknęła i spojrzała na mnie tylko, oddychając szybko i głęboko. Ja spojrzałem jej w oczy, przenikając tylko tym zmęczonym, pełnym zwierzęcej satysfakcji uśmiechem.

    Gra dobiegła końca. Ona wygrała.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mateusz Witkowski

    Gęsty klimat opowiadania, który w miarę zagłębiania się w lekturę coraz bardziej działa na zmysły, sprawia, że moment kulminatyjny jest świetnym zwieńczeniem doświadczenia, zdecydowanie na długo zapadającego w pamięć.

  • To ja, Ania. – cz. 03

    Nakryci.

    Paweł podszedł do mnie i wpił się namiętnie w moje usta. Po chwili poczułam, że Janek obejmuje mnie od tyłu. 
    – Macie jeszcze siły ? – zapytałam lekko zdziwiona, odpychając delikatnie obydwu moich kochanków.
    – Moglibyśmy nie przestawać! – odpowiedział twierdząco Janek, a Paweł skiną głową by potwierdzić, że myśli tak samo.
    – Ok, w takim razie mam dla was pewną propozycję. Ale zanim wyjaśnię o co dokładnie chodzi,na początek mała zachęta – zrobiłam dłuższą pauzę i odsunęłam się od zaciekawionych facetów.
    – Jeśli zgodzicie się spełnić moją prośbę, obiecuję spełnić dowolną prośbę każdego z was.
    – Dowolną ? – wykrzyknęli niemal jednocześnie.
    Spojrzałam na nich wymownie i bez wahania powiedziałam: 
    – Tak, ale najpierw to wy musicie spełnić moją prośbę!

    Paweł uniósł brew i nieudolnie maskując swój entuzjazm powiedział: 
    – Mam nadzieję, że masz to dobrze przemyślane i wiesz co robisz. Dwa zadania za jedno!
    – Wchodzę w to! – rzucił Janek wesoło nie kryjąc zadowolenia.

    Roześmiałam się. – Spokojnie, spokojnienie napaleńcy. Nawet nie wiecie o co chodzi! Ale skoro zgadzacie się w ciemno, to nie ma na co czekać.
    – Czyżby moja największa fantazja miała się w końcu zrealizować ? –  pomyślałam
    – Odkąd pamiętam, fantazjowałam o ostrym seksie z dwoma facetami naraz – zaczęłam, ale Janek mi przerwał:
    – To właśnie to zrealizowałaś! Czyli teraz nasze tematy ?
    – Pozwól mi skończyć – poprosiłam stanowczo – O ostrym seksie z dwoma facetami, którzy bawią się nie tylko ze mną, ale też między sobą.
    Słuchali w milczeniu, ale z każdym moim słowem ich oczy robiły się coraz bardziej okrągłe.
    – Chciałabym was ‘nakryć’, gdy zabawiacie się ze sobą. Przez chwilę podglądać z ukrycia gdy testujecie najwymyślniejsze pozycje. A gdy uznam, że już nasyciłam oczy wproszę się do waszej zabawy skupiając się na was. Dopiero gdy obydwaj skończycie będzie wam wolno zająć się mną.

    Zapadła cisza. Po ich minach widziałam, że bardzo intensywnie myślą o tym co właśnie usłyszeli.
    –  Eee – zaczął Janek nieśmiało – ale wiesz że i Ja i Paweł jesteśmy hetero ?
    –  Tak, wiem doskonale. –  odpowiedziałam – dlatego nagroda jest tak bardzo „hojna”. Dwie wasze najbardziej perwersyjne fantazje za moją jedną.
    Znów zrobiło się zupełnie cicho. Nie patrzyli już na mnie, tylko na siebie, najwyraźniej próbując odgadnąć myśli przyjaciela.
    – W sumie. ‘Raz w dupę to nie pedał’ – Paweł próbował nieśmiało zażartować – Jeśli ty się zgadzasz, to ja mogę spróbować – zwrócił się do Janka, po czym spojrzał na mnie i dodał – A ciebie perwersyjna Aniu, będzie  to sporo kosztowało.

    Janek rozglądał się jakby czegoś szukał. – Zgoda, ale przysięgam – zabiję każdego kto się wygada – zagroził i po chwili zapytał: Tu i teraz ? 
    – Zgadza się – odpowiedziałam rozpromieniona – tylko zrobimy jedną zmianę. Jednak usiądę sobie grzecznie po drugiej stronie sauny i będę was podziwiała od samego początku. – Uśmiechnęłam się do nich swawolnie,  owinęłam moje nagie ciało leżącym niedaleko ręcznikiem i powolutku poszłam na drugą stronę, tak by w niczym nie przeszkadzać gdy moi cudowni kochankowie zaczną odgrywać umówioną scenkę.

    Niestety, Już na początku zgrzyt. Zamiast od razu zacząć realizacje mojej życiowej fantazji, po prostu wyszli. Oczywiście powiedzieli mi, że potrzebują 10 min i muszę tu na nich poczekać. 
    Siedzę i czekam, nie było ich dobre pół godziny. Byłam prawie pewna, że stchórzyli i rozważałam samotny powrót do domu. Na szczęście zdążyli wrócić zanim zdecydowałam się wyjść.

    By mnie udobruchać przynieśli mi butelkę wina oraz kieliszek, sobie przynieśli po szklaneczce whiskey.
    – Na odwagę – skomentował Paweł.
    – Mówcie, że musieliście polecieć po odwagę do sklepu ? – zapytałam złośliwie – Myślałam że strach was jednak obleciał i zostawiliście mnie tu samą.
    – Żartujesz ? – zapytał ironicznie Janek – Musieliśmy przedyskutować kilka detali odnośnie naszej nagrody. Postaramy się byś dzisiejszy dzień wspominała do końca życia – I obydwaj wybuchnęli gromkim śmiechem.

    Dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać czy to był dobry pomysł i czy przeżyje dzisiejszy dzień.
    Chłopcy chyba odczytali te myśli, bo Paweł szybko dodał, że nie mam się czym martwić i krzywdy mi nie zrobią – no chyba, że sama ich o to poproszę.

    Uspokojona rozsiadłam się wygodnie, nalałam sobie dostarczonego trunku i dałam znać, że mogą zaczynać w dowolnym momencie. Paweł włączył dodatkowe oświetlenie, bym – jak to zgrabnie ujął – niczego przypadkiem nie przegapiła. 
    –  Gotowy ? – Spojrzał pytająco na Janka, a ten w potwierdził skinieniem głowy. Mimo tego, że obydwaj byli owinięci w ręczniki, to przez krótką chwilę wydawało mi się że dostrzegłam u Janka całkiem już nabrzmiałą pałkę. Doszłam jednak do wniosku, że to temperatura, alkohol i podniecenie powodują lekkie zwidy. Nie miałam jednak czasu by się nad tym rozwodzić, gdyż spektakl właśnie się zaczynał. 


    Paweł podszedł do partnera, prawą rękę położył mu na ramieniu i delikatnie muskał go po karku opuszkami palców. Janek powoli i niepewnie nachylił się w stronę Pawła, spojrzał mu przez krótką chwilę głęboko w oczy jakby oczekiwał ostatecznego potwierdzenia i zbliżył swoje usta do jego. Paweł jakby tylko na to czekał. Jego lewa ręka błyskawicznie dotarła na plecy Janka, przyciągając go i nie pozwalając mu na odwrót. Paweł wpił się w usta Janka jak gdyby czekał na to od lat, ku mojemu zaskoczeniu Janek nie odskoczył, wręcz przeciwnie, oddał pocałunek z pełnym zaangażowaniem. Nie spodziewałam się, że pójdzie im tak dobrze – albo straszne bzdury opowiadali byciu 100% hetero, albo tak bardzo zależy im na obiecanej nagrodzie.
    Pociągnęłam łyk wina, druga ręka rozchyliła ręcznik którym byłam owinięta i powędrowała prosto między moje nogi – jakby znali moją fantazje od lat i trenowali by dziś zrealizować ją na 200%.

    Ich ręczniki opadły na podłogę. Nie myliłam się jednak – obydwa kutasy prężyły się do akcji, a ja rozważałam czy to nie jest ten moment w którym powinnam wkroczyć. Moja cipka domagała się kutasa, a najchętniej obydwu. 
    Nie! Jeszcze nie teraz – powtarzałam w myślach. Wlałam sobie do kieliszka resztę wina a duży łyk pozwolił mi się opanować na tyle bym dostrzegła że Paweł posadził Janka na ławeczce w taki sposób że ten prawą nogę utrzymywał na wspomnianym siedzisku, a lewą trzymał na podłodze mając dzięki temu pełny dostęp do fiuta, jaj i tyłka partnera. Wydawało mi się że w tym układzie Paweł ma nad nim pełną kontrolę, a przynajmniej tak dużą  na jaką pozwala mu wyższy i dużo mocniej zbudowany Janek. Jedna ręka Pawła jeździła już w górę i w dół po oddanym kutasie, drugą mocno zwilżył śliną i powoli masował i nawilżał tyłek jęczącego już całkiem intensywnie Janka. Tak się nakręciłam, że zaczęło mi brakować tchu. W dodatku nie wiem kiedy to się stało, ale aktualnie ujeżdżałam butelkę po winie, klęcząc nad nią a dodatkowo rękoma rozciągałam swoją cipkę na tyle, że zmieściła się nie tylko szyjka ale i prawie połowa stożka. 
    – Kurwa, opanuj się kobieto – nakrzyczałam na siebie w myślach. Wysunęłam z siebie butelkę i skierowałam się w stronę chłopaków. Dopiero z bliska zobaczyłam że jeszcze kilka ruchów i Paweł będzie miał pełne usta spermy – zdecydowanie za wcześnie. Popchnęłam Pawła na tyle mocno by obydwaj zorientowali się że czas na jakąś zmianę.

    Kazałam Pawłowi stanąć w szerokim rozkroku i oprzeć się o ścianę. Janek zrozumiał o co mi chodzi bez słowa. Uklękną przed Pawłem i wpakował sobie jego całego kutasa do gardła. 5 sekund później okazało się, że w te klocki brak mu wprawy i niewiele brakowało by skutki odruchu wymiotnego skończyły ten cudowny dzień. Na szczęście Jankowi udało się nad tym zapanować ale potrzebował chwili oddechu. Zajęłam natychmiast zwolnione przez niego miejsce. Paweł nie tracił ani sekundy, od razu wcisną swojego kutasa tak głęboko że mogłam mu bez problemu jeszcze lizać jądra, gdyby tylko udało mi się wysunąć język. Ruchał moje usta i gardło całą długością swojego fiuta. Wychodził cały, po czym gwałtownie wpychał się ponownie. Po jego pierwszych ruchach 
    próbowałam odzyskać choć odrobinę kontroli, więc złapałam go za pośladki licząc na to że moje palce w jego dupsku choć odrobinę go ograniczą. Nie potrafię wyrazić jak duże było moje zdziwienie gdy odkryłam w jego tyłku całkiem pokaźnych rozmiarów pluga. – „Rozumiem że hetero hetero nie równe” – zaśmiałam się w myślach i  dokładnie w tej samej sekundzie łzy napłynęły mi do oczu, bo Paweł chyba próbował mi wsadzić do ust całego kutasa razem z jajami. W ostatniej chwili Janek przybył na odsiecz. Jednym ruchem wyciągną z Pawła zatyczkę i wskazując na swojego naprężonego do granic możliwości kutasa położył się na podłodze tak by można go dosiąść. Paweł nadział się na niego tak, że Janek bez wysiłku walił mu konia gdy ten go ujeżdżał.
    Dla mnie nie zostało zbyt wiele, ale sama postawiłam takie warunki. Położyłam się koło chłopaków w taki sposób, że jedną ręką mogłam ładować pluga w dupsko Janka i jednocześnie bawić się kutasem Pawła. 

    Nie minęło wiele czasu gdy poczułam, że za moment skończą obydwaj. W ostatniej chwili udało mi się złapać w ustami Pawła. Nie uroniłam ani kropelki. Za to Janek wystrzelił cały ładunek w tyłku Pawła.
    Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło ale gdy zobaczyłam jak Paweł próbuje zejść z Janka, wykrzyczałam im „że to było lepsze niż moje sny” i zlizałam resztki spermy z jego fiuta by na końcu zacząć wylizywać spermę wylewającą się dupska Pawła. 
    Dopiero gdy skończyłam, dotarło do mnie dlaczego musiałam tyle na nich czekać. Te 30 min zajęła im lewatywa.  Ich fiuty i dupska pachniały czysto i cudownie. Leżałam rozanielona obok nich, kombinując jak by tu ich szybko postawić na nogi by mogli mnie porządnie wyruchać.

    Moje rozmyślania zostały brutalnie przerwane. Ktoś walił z całej siły w drzwi sauny. Podskoczyłam jak oparzona szukając instynktownie jakiejś drogi ucieczki aż zrozumiałam, że drzwi były jedynym wyjściem. 
    Paweł poszedł otworzyć a Janek objął minie ramieniem i sprawił że ziemia osunęła mi się pod stopami:
    – Nie denerwuj się skarbie. Są nam niezbędni by odebrać obiecaną przez Ciebie nagrodę.

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bi wro

    I obiecana część trzecia.

  • Pierwszy raz z kuzynem …

    Był Listopadowy wieczór, pokój miałem na piętrze, na dole odbywały się urodziny matki.
    Jak zwykle z tej okazji, przyjechała cała rodzina, również i kuzyn. Od paru miesięcy wymienialiśmy poglądy na temat majtek – a konkretnie stringów. Wiedziałem, że moja mama często je ubiera, co mnie strasznie nakręcało, więc zabrałem jej jedną parę z szuflady dzień wcześniej. Kuzynostwo, zjawiło się punktualnie o 17: 00 na początku siedzieliśmy na dole wszyscy przy kawie i torcie, po jakiejś godzinie udaliśmy się, na pierwsze piętro do Mojego pokoju. Wiadomo po tak długim czasie obgadaliśmy, co słychać i w pewnym momencie padło hasło, gramy w rozbieranego. Specjalnie z kuzynkiem nakręcaliśmy dziewczyny, bo wiedzieliśmy, że mają na sobie pewnie jakieś ładne stringi. Niestety panie się wycofały, wszyscy mieliśmy po 14-16 lat wtedy, zeszły na dół, zostałem tylko ja z Arturem (imię zmienione). Skoro nie było chętnych na początku do gry, odpaliłem komputer i zaczęliśmy grzebać w necie, tak mijała godzina za godziną, było już ciemno na dworze, rodzice z resztą towarzystwa dobrze bawili się, na dole, więc nie specjalnie interesowało ich to, co aktualnie robimy.
    Po odpaleniu, jakiegoś pornola, zapytałem czy zagramy w butelkę we dwoje. Zapadła cisza, minęło może z 10 sekund, kiedy Artur potrzebował namysłu.
    – Skoro i tak nie ma nic ciekawszego do roboty to, czemu nie… – Odpowiedział

    Na początku ustaliliśmy zasady, gramy na zasadzie rozkaz albo pytanie. 

    Wtedy, już wiedziałem, że będę powoli rozbierał swojego kuzyna do rosołu, szybko, więc pobiegłem do łazienki ubrać na siebie czarne satynowe stringi mamy.

    Po powrocie, zamknąłem drzwi z pokoju na klucz i rozpoczęliśmy zabawę, powoli krok po kroku wypadało to na mnie to na niego, oczywiście, kiedy kuzyn zauważył, że zaczynam go rozbierać odwdzięczał mi się tym samym.

    Tak doszliśmy do sytuacji, kiedy on siedział przede mną goły, a na mnie zostały stringi, które zresztą bardzo go zaskoczyły. Artur nie ukrywał, już swojego podniecenia, widząc Moje pośladki, przepasane cienkim sznureczkiem.

    Zakręcił szybko butelką, znowu kolej wypadła na mnie, nie miałem, co z niego już ściągać, więc nie owijając w bawełnę zapytałem:

    -Chciałbyś spróbować z facetem?

    -W sumie to nie wiem, czemu nie – odpowiedział speszonym głosem, lekko się rumieniąc.

    Z racji odpowiedzi na pytanie butelka znów poszła w ruch. Wypadło na niego, kazał ściągnąć mi stringi, co posłusznie zrobiłem, teraz już oboje siedzieliśmy na przeciwko siebie zupełnie nadzy. Wiedziałem, że coś z tego może być, skoro minutę wcześniej odpowiedział twierdząco na zadane przeze mnie pytanie. 

    Znów zakręcił butelką, tym razem to przewaga była po Mojej stronie, nie wahając się już ani chwili rzekłem:

    – Weź go do ust powoli, spróbuj 

    – Nie no, co ty bez, przesady, Ty pierwszy to zrób to i ja Ci nie pozostanę dłużny – odrzekł 

    Nie chcąc go spłoszyć przed dalszą zabawą, nie naciskałem zbyt wiele i wymyśliłem na szybko inne zadanie.

    Po chwili przyszła kolej na niego, wiedząc, co przed chwilą zaproponowałem, nie pozostał dłużny:

    – Taki byłeś mądry to teraz ty mi obciągnij i udowodnij, że to zrobisz

    – Ok – stwierdziłem stanowczo.

    Wiedziałem, że muszę zrobić pierwszy krok, aby go przekonać, że możemy się dobrze zabawić. Wstałem z krzesła, na którym siedziałem, poszedłem do niego, rozchyliłem nogi, klęknąłem i powoli wziąłem jego sterczącego kutasa do ręki, najpierw przesunąłem ręką, napletek, góra, dół, widziałem, że zaczyna mu się podobać. Kiedy zamknął na chwilę oczy, Ja wysunąłem język dotykając jego nabrzmiałego żołędzia, czuć było już na nim posmak dobrej męskiej spermy. Językiem przejechałem jeszcze wzdłuż prącia dochodząc do jąder, czułem, że były dobrze nabrzmiałe, więc tylko je musnąłem i wróciłem do góry, aby otwierając usta połknąć te młodą stercząco pałę.
    Posuwistymi ruchami robiłem mu loda przez dobre 2 min, czując, że zaraz może dojść odsunąłem się i wróciłem na swoje miejsce.

    – O nie kolego, tak łatwo tego nie skończymy, mam nadzieję, że Ci się podobało 

    – Kur…było zajebiście, bawiłeś się tak już z kimś – zapytał bez pardonu

    – Tak – z kolegą, ale to chyba mało ważne? – Odpowiedziałem

    Minęły kolejne minuty Artur był czerwony i chętny się odwdzięczyć, więc butelka znowu poszła w ruch….

    W końcu wypadło na mnie, wtedy wiedział, że go to nie ominie

    – Dobra spróbujemy, tylko jak coś powiedz mi, co i jak bo robię to pierwszy raz 

    – Spokojnie nic się nie bój, rób to powoli i  samymi ustami – odparłem

    Nie dokończyłem, jeszcze zdania, kiedy Mój nabrzmiały członek wylądował w jego ciepłej buzi, czułem się bosko.

    Robił to bardzo starannie i dokładnie jak na swój pierwszy raz. Muszę przyznać, że mu się spodobało, bo nie chciał skończyć, tyle tylko, że ja też jeszcze nie chciałem dojść….Więc przestał, siadł na przeciwko

    Zaczęliśmy wymieniać poglądy i to jak teraz Mu podoba się, seks oralny z facetem.
    Przyznał Mi, że nie żałuje tego, co się przed chwilą stało i chce się bawić dalej.

    Aby było po równo, ustaliliśmy, że zrobimy to w pozycji 69 – jednak jak któryś z nas będzie czuł, że szczytuje, ma klepnąć drugiego – nikt z nas wtedy nie chciał wykonać spustu w usta.

    Tak też się stało, położyłem się na podłodze, Artur na mnie, przez dobre 5 min zabawialiśmy się swoimi kutasami ssąc je niemiłosiernie. On wyciągnął mi z ust kutasa dając do zrozumienia, że zaraz dojdzie, położył się obok mnie i zaczęliśmy sobie dogadzać rękami. Ruszyłem szybko do góry i na dół jego naprężonym kutasem i wylała się fala gorącej spermy, mając ją na ręce powoli rozsmarowałem ją na jego podbrzuszu i bawiłem się dalej, Artur widząc, co się stało, mocno przyspieszył nie chcąc pozostać mi dłużnym….Chwilę później i ja trysnąłem….Leżeliśmy tak na ziemi w letargu i spełnieniu parę minut. Opowiadając na wzajem o swoich odczuciach. 

    – Było bosko – rzekł Artur

    – Skoro Ci się tak podobało to może powtórzymy? A może pójdziemy rok dalej i rozdziewiczę Ci dupeczkę? 

    – A mogę potem odwdzięczyć się tym samym w Twoim kierunku?

    – Jasne, że tak przecież wiesz, że jestem chętny.

    – Dobra to możemy próbować, jednak dziś zakończmy tylko na lodach, możemy się spotkać w przyszłym tygodniu i spróbować od tyłu, co Ty na to? – Zapytał Artur

    -, Jeśli tak czujesz to ok, zgadamy się przez telefon

    Po tej rozmowie wstaliśmy oboje z podłogi, ja wytarłem jego spermę w stringi mamy i dałem mu soczystego całusa, on zrobił to samo.

    Tego wieczoru, jeszcze dwa razy doszedł, podczas soczystego obciągania….Za każdym razem był bardziej podniecony.

    Było, już, po 22 kiedy rodzice zawołali nas na dół, bo kuzyn jechał do domu, na odchodne ustaliliśmy spotkanie następnego tygodnia, miałem wtedy tylko jeden warunek, chciałem, aby był na nim w stringach – bo strasznie mnie to podniecało. Zgodził się, a spotkanie doszło do skutku. Poszliśmy dalej, dużo dalej w naszych relacjach i tak trwało to około 1,5 roku….

    KONIEC

    Ps. Opowiadanie w 100% autentyczne, przez ten czas odkryłem, że jestem Biseksualny lubię seks z kobietami i mężczyznami, kuzyn jednak zakończył przygodę na mnie, ma teraz żonę i dziecko – określa się w 100% hetero. Kontakt się urwał i jest bardzo ograniczony.

    Chcecie wiedzieć, co było na innych naszych spotkaniach? Piszcie w komentarzu….

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał Anioł

    Jestem super biseksualistą, chciałbym być wkorzystany przez 2-3 facetów ! 

  • Uwieziona

        Dziewczyna niepewnie otworzyła oczy. A przynajmniej próbowała. Nie udało się jej to, ponieważ miała je zasłonięte kawałkiem nieznanego pochodzenia materiału. Spróbowała coś powiedzieć, lecz z jej ust wydobyły się tylko przytłumione jęki. Znajdował się w nich jakiś plastikowy, okrągły kształt z otworami, przez który z coraz większą paniką, zaczęła wdychać powietrze uświadamiając sobie, że nie może się poruszyć. Ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to, że była naga. Całkowicie naga.

        Cała sytuacja docierała do niej z opóźnieniem. Jakby była pod wpływem jakiejś substancji. A może była? Z trudem próbowała przypomnieć sobie ostatnie wydarzenia. Umówiła się z przyjaciółką w barze, ale ta się spóźniała. Przysiadł się do niej jakiś nieznajomy mężczyzna proponując drinka. Normalnie by się nie zgodziła, ale właśnie zerwała ze swoim chłopakiem i stwierdziła że ma prawo się rozerwać. Facet był niczego sobie, wysoki, dobrze ubrany, z błyskiem w oku. Spodobał jej się. Rozmawiali chwilę, dobrze się bawiła. A potem nic. Pustka. 

        Przerażenie coraz bardziej zaczęło rozprzestrzeniać się po jej ciele. Leżała na fotelu z rozstawionymi nogami, takim jakie znajdują się w gabinetach ginekologicznych. Za łydki, biodra klatkę piersiową była przypięta skórzanymi pasami. Nadgarstki miała spięte kajdankami. Nagle ktoś wszedł do pokoju, poczuła podmuch wiatru i dostała gęsiej skórki.

      – Witaj – powiedział nieznajomy – Mam nadzieję, że obudziłaś się niedawno. Nie jakchcial bym abyś leżała tu długo samotnie.

        Słyszała jak chodzi po pomieszczeniu i otwiera szafki coś z nich wyjmując. 

      – Spokojnie, nie bój się. 

        Chwycił ją nagle za ramię i poczuła ukłucie w zgięciu łokcia. Próbowała się wyrwać, a stłumiony krzyk przerażenia rozległ się po pomieszczeniu. 

      – Chcę abyś odczuwała tylko przyjemność. To ci w tym pomoże. 

       Odłożył strzykawkę do metalowego pojemnika z cichym uderzeniem. Poczuła że po jej ciele rozlewa się przyjemne ciepło, a trawiący ją niepokój znika. Mężczyzna przejechał dłonią po jej nodze, od łydki po udo, przez kształtne pośladki, zatrzymał się przy wargach sromowych. Delikatnie je rozchylił i przejechał palcem po jej łechtaczce. Dziewczyna zadrżała mimo woli. Narkotyk spowodował, że jej zakończenia nerwowe były bardziej czułe. Bawił się nią przez chwilę, drugą ręką gładząc ją naprzemiennie po wewnętrznej stronie udza i brzuchu. Jego palec wędrował od pulsującego guziczka w dół, do coraz bardziej mokrej dziurki. Wsunął go w nią, poruszał i z łatwością dodał drugiego. Dziewczyna nie była w stanie się kontrolować. Z jej gardła wydobywały się jęki, a biodra poruszały się spragnione intensywniejszych doznań, oczywiście na tyle na ile pozwalały krępujące ją pasy. Oprawca poruszył jeszcze kilkukrotnie palcami i zabrał dłonie wywołując u kobiety gwałtowny sprzeciw w postaci jęku zawodu. Mężczyzna uśmiechnął się, choć ona nie mogła tego zobaczyć i spojrzał na swoje dzieło. 

        Młoda, szczupła brunetka, na oko 25 lat, leżała drżąc z podniecenia. Jej pełne, jędrne piersi sterczały z naprężonymi sutkami skierowane ku sufitu. Lecz prawdziwy skarb znajdował się poniżej płaskiego, lecz nie przesadnie umięśnionego brzucha. Jej cipka przypominała kwiat. Nabrzmiała łechtaczka sterczała na szczycie, a poniżej wargi rozchylały się niczym płatki uwalniając słodki nektar. Bardzo dużo nektaru. Oprawca nie mógł się już doczekać dalszych zabaw. 

        Podszedł do stolika na którym miał rozłożony sprzęt. Wibratory, dilda, zatyczki analne, pejcze i to czego szukał – klipsy na sutki połączone łańcuszkiem. Podszedł do niej i dotknął jej piersi, natychmiast wypięła klatkę piersiową. Pieścił przez chwilę jeden sutek, potem drugi aby w końcu założyć zabawkę. Dziewczyna była zaskoczona, ale nie tyle bólem tylko tym, że sprawiło jej to ogromną przyjemność. Mężczyzna podrażnił się z nią chwilę pociągając za łańcuszek. Wrócił do stolika i przysunął go bliżej dziewczyny. 

        Wziął lubrykant i naniósł niewielką ilość na jej odbyt. Chwycił za metalową zatyczkę analną i zaczął rozsmarowywać substancję wokół otworu. Bardzo powoli wsuwał ją do środka aby znowu za chwilę wyciągnąć. Sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie. Początkowo dziewczyna była zaskoczona pojawieniem się zimnego żelu w takim a nie innym miejscu. Lecz gdy metalowy przedmiot zaczął ją drażnić zmieniła zdanie. Delikatny dotyk powodował dreszcze, a gdy metalowa końcówka zanurzała się w jej wnętrzu z zaskoczeniem poczuła ogromną rozkosz. Z każdą kolejną minutą zabawy coraz bardziej pragnęła aby ów przedmiot zanurzył się w niej w całości. Wiła się czując jak nie tylko jej cipka ale i odbyt pulsują nieznośnym żarem. Oprawca w końcu włożył zatyczkę i poruszał nią trochę, a dziewczyna jęknęła przeciągle. Nie tracąc czasu sięgnął po sporych rozmiarów silikonowy wibrator i załączając delikatne wibracje jeździł nim po jej łechtaczce. Dziewczyna wygięła się w nagłej, szatańskiej pieszczocie. Czuła jak wibrator zatacza niespieszne kręgi wokół jej najbardziej wrażliwego punktu. Cała drżała. Jeszcze nigdy nie była tak podniecona. Jej mokra dziurka wręcz błagała o wyzwolenie. Oprawca przesunął wibrator do wejścia pochwy i delikatnie przesuwał po nim. W odpowiedzi wyginała biodra ku górze cały czas jęcząc i błagając w myślach aby go w niej zanurzył. 

        Problem w tym, że ona nie zdawała sobie sprawy jak go to podniecało. Czuł ból gdy nabrzmiały członek wbijał się w materiał spodni, lecz nie chciał jej posiąść. Nie kręciło go to. Ubóstwiał widok kobiet które znajdują się na krawędzi, błagające o orgazm, który on, w swojej dobroci im dawał. 

        Nie czekając dłużej włożył wibrator do jej pochwy. Była tak mokra, że wszedł cały. Zwiększył wibracje, a ona zdała sobie sprawę że zaraz dojdzie. Dotknął palcem jej łechtaczki i poczuła jak wszystko się w niej zaciska. Napięła mięśnie w nagłym przypływie ekstazy. Jej pochwa i odbyt pulsowały jak nigdy dotąd. Chciała unieść biodra, ale pasy jej to uniemożliwiły. Głośne, stłumione jęki rozlegały się po pomieszczeniu. Jej wnętrze próbowało wypchać wibrator w kolejnych spazmach, lecz mężczyzna na to nie pozwolił. Dopiero gdy dziewczyna zaczęła się uspokajać poruszył nim jeszcze kilkukrotnie powodując kilka dreszczy i wyjął go powoli. Odłożył go na stolik i zajął się zatyczką. Delikatnie nią poruszył, na co ona zareagowała cichym jękiem. Także go wyjął. 

        Wyglądała cudownie. Oddychała głęboko, wciągając powietrze z głośnym świstem przez kulkę. Piersi falowały w przyspieszonych oddechach. Jej wciąż nabrzmiała, cała czerwona cipka była oblepiona sokami, których część spłynęła na pośladki. 

       – I jak się czujesz? Jest ci dobrze? – zapytał podchodząc do jej głowy. Uwolnił swojego oblepionego wydzielinami penisa. On też był już na skraju.     – Teraz zadbamy o to aby mi też było dobrze.   

       Wyjął knebel z jej ust i nie pozwalając na jakąkolwiek czynność zanurzył przyrodzenie w jej gardle. Wystarczyła zaledwie chwila i potężny ładunek spermy zalał jej gardło. Zaczęła się krztusić. Cześć połknęła, a część spłynęła jej po policzku. Mężczyzna założył spodnie. 

       – Mam nadzieję że ci się podobało, bo zostaniesz tu jeszcze przez jakiś czas.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cerinte

    Piszcie czy się spodobało 😉