Author: admin

  • Kolejny wieczor niespodzianek

    “Kolejny wieczór niespodzianek” 

    (Bohaterowie występowali w opowiadaniu zatytułowanym: „Wieczór niespodzianek”).

     

    – Hej!

    – Hej! Punktualna jesteś, zapraszam do kuchni.

    – Aaa… – patrzę na niego zaskoczona. – Nie do pokoju?

    – Majka, skoro wieczór niespodzianek, to najpierw zapraszam do kuchni! – Jędrek uśmiecha się.

    Wchodzę więc do kuchni i bez zaproszenia siadam na krześle. Kuchnia obszerna ze stołem, stare budownictwo. Kieliszki do wina, świeczka, talerze, talerzyki, sztućce, serwetki. Rozglądam się, wciągam zapachy:  

    – Coś pieczonego?

    – Tak! Moja koleżanka uznała, że powinniśmy zjeść coś smacznego przed zabawą, więc przygotowałem zwykłe klopsy, ale nadziewane boczkiem. Potem trochę podgrzałem w piekarniku – Jędrula w fartuszku prowadzi wykład, ręce złożył jak do modlitwy. – Do tego smażone pieczarki przyprawione cebulką oraz pieczywo lub ziemniaki w mundurkach z domowym dressingiem. O sałatce nie wspomnę…, ale docenisz ją. Na pewno.

    Trochę przekąsiliśmy, ale ja już niecierpliwie czekam na główne danie wieczoru. Andrzej znowu dolewa mi wina. Danie smakowało mi, więc przypuszczam, że któraś z jego koleżanek przygotowała posiłek.

    Siedzimy w pokoju, rozmawiamy o niczym, popijamy wino, a ja coraz bardziej niecierpliwię się:

    – Jędruś, niedługo północ, a ja boję się duchów – jęknęłam w końcu.

    Bywał bystry, więc w lot zrozumiał moją aluzję.

    – Dobrze! Zaczynamy nasz seans… – uśmiechnął się. – Usiądź wygodnie – polecił.

    #

    Usiadłam. Zgasił górne światło, tylko migoczący ekran telewizora rozjaśniał pokój. Oczy zasłonił mi przepaską na gumce. Miękka, chociaż gruba, nieprzezroczysta, ściśle przylegała do twarzy.

    – Ej, ty! – zaprotestowałam słabo. – Nie uprzedziłeś.

    – Spokojnie, to tylko na początek – uspokoił mnie.

    Na przegubie dłoni poczułam miękki materiał, który przywiązał do podłokietnika fotela:  

    – Andrzej! Mówiłeś przecież… – zaprotestowałam zbyt późno, bo na drugim nadgarstku właśnie sprawnie zamknął mi kajdanki, też przypięte do fotela. To samo zrobił z pierwszym nadgarstkiem, usuwając materiał.

    – Nie chciałem zaczynać od kajdanek, bo wpadłabyś w stres, a tak… Poszło znacznie łatwiej – wyjaśnił spokojnym tonem. Bawił się mną.

    – Domorosły psycholog, …rwa – mruknęłam niezadowolona.

    Gdyby uprzedził przy stole, to zgodziłabym się bez protestów. Poruszyłam się niespokojnie na fotelu, nie podzielałam jego opinii. Wzmocniona muzyka zakończyła dyskusję. Wiem, że do końca zabawy będzie tłem, będzie ‘tworzyć klimat’. Oddycham głęboko. Siadam wygodniej. Czuję chłodniejszy powiew.

    – Czyżby Jędrek kogoś właśnie wpuścił do mieszkania? – zastanawiam się i słucham muzyki. Instynktownie wyczuwam czyjąś obecność w pokoju.

    Jędrula znowu zaczyna pieszczoty.

    – Niech ma, chłopak – myślę sobie. Jego zachowanie kwituję grymasem. W ciemnościach i tak nikt tego nie widzi.

    Stoi za mną i zachłannie miętosi moje piersi. Językiem głaszcze płatek ucha, zęby suną po moim karku. On nie jest agresywny! Zaskakująca, ale miła odmiana. Bez słowa rozpina mi bluzkę. Już zna mój biust. Delikatnym ruchem wyłuskuje piersi ze stanika. Muskane obcymi palcami brodawki szybko twardnieją.

    – Pod moimi paluszkami też byłyby takie twarde – tłumaczę sobie. Staram się panować nad zbyt szybko rosnącym podnieceniem. Przyszłam tu w określonym celu, ale nie chcę, żeby traktował mnie jak nimfomankę. Zwyczajnie, bardziej podnieca mnie seks z pewną dozą niepewności, w aurze tajemniczości, z niespodzianką. Ot, taki mój fetysz.

    Siedzę jak na szpilkach. Zaschło mi w gardle. Domyślam się, że gość, kimkolwiek jest, siedzi w pokoju i obserwuje jego zabawę. Brodawki są twarde, sutki tężeją pod wpływem delikatnego dotyku. Cicho syczę. Opuszki palców są wilgotne od śliny, więc sutki reagują na nowy bodziec. Przyjemność z pieszczoty rozpływa się po ciele. Zaczynam być wilgotna. Chłopak wodzi paznokciem po moim brzuchu. Jest mi obojętne, czy mam fałdkę tłuszczu czy nie, naprężam się i czekam na kolejną pieszczotę.

    – Och! – krzyknęłam zaskoczona. Na brzuch spadła mi kropla. – Spuścił się? W jaki sposób? Nie…, bo to jest takie zimne – tłumaczę sobie. – Och! – szarpnęłam ciałem, bo kostka lodu głaszcze brodawkę, teraz sutek – wykrzywiam usta, zaciskam oczy. Kiedy lód dotyka drugiego sutka, tylko zagryzam wargi.

    Kostka lodu powoli zsuwa się między piersiami aż zatrzymuje się na pępku. Krople wody rozpływają się na pasku spódniczki. Kostka lodu znowu zsuwa się między piersiami. I znowu… Nie! Tym razem dotknęła karku, więc prawie podskoczyłam. Jestem rozgrzana, a tu taki silny, zimny bodziec. Lód okrąża szyję, zjeżdża po ramieniu pod pachę i dalej w dół. Ledwie wytrzymuję! To takie wrażliwe miejsce. Stukam szpilkami w dywan. Druga kostka lodu dotyka sutka. Pochyliłam się do przodu i szybko zjechała za kołnierz bluzki! Gwałtownie wyprostowałam się, ale dłoń umknęła.

    Chwila przerwy. Zimne dłonie głaszczą sutki, miętoszą piersi.

    #

    – Zdejmę spódniczkę – podniecony Andrzej szepcze mi do ucha.

    Nie odzywam się, ale też nie protestuję. Jestem bardzo podniecona i nie mam ochoty na konwersację.

    – Zdejmuj ją! – wrzeszczę w głowie i chyba kiwnęłam głową. W końcu przyszłam tu, aby bawić się, więc w napięciu czekam na dalszy ciąg. Staję się niecierpliwa. Andrzej rozpina mi zamek, energicznie podnoszę się i spódniczka zjeżdża ze mnie. Gdyby teraz zerwał ją, też nie miałabym pretensji.

    – Jeszcze raz! – zachęca mnie Andrzej.

    Podnoszę pupę i zsuwa ze mnie majteczki. Siedzę w rozpiętej bluzce, z piersiami na staniku, w pończochach i szpilkach. Gdyby w tej chwili zerwał majtki i stanik, pewnie by mnie jeszcze bardziej podniecił. Rozkoszuję się samą wizją takiej sytuacji. Dociera do mnie, że siedzę obnażona przed Andrzejem i…

    – No, właśnie! Kto jeszcze mnie ogląda? A może nawet podziwia? – świadomie cofam ramiona, wypinam gołe piersi. – Niech doceni moją urodę…

    Zimne palce kręcą esy floresy na moich piersiach.

    – Rozsuń szerzej nogi – słyszę polecenie wydane szeptem.

    Już mam je wykonać, gdy dociera do mnie, że to kobiecy głos!

    – Pieści mnie kobieta! – oddycham głęboko. Aż zgarbiłam się, trawiąc wiadomość. – Andrzej! – warknęłam.

    – Później przedstawię ci moją koleżankę. Pamiętaj o naszych zasadach!

    – Cały czas pieściła mnie kobieta! – kręcę głową, z trudem wierząc w to, co się stało.

    Gospodarz opacznie pojmuje moje ruchy głową:

    – Dochodzisz? Spokojnie, wytrzymaj jeszcze trochę, a przeżyjesz większą przyjemność.

    Posłusznie rozsuwam nogi. Bardzo zimne paluszki muskają łechtaczkę i wargi sromowe. Ciągną ich płatki. Jednak ciepły oddech łagodzi wcześniejsze wrażenie. I znowu oddech. I jeszcze jeden. A teraz… To języczek dziewczyny liże płatki. Zaciskam oczy. To nie jest łechtaczka, ale wrażenie jest tak niesamowite, że… Że chciałabym poczuć języczek w cipce. Odchylam głowę, poruszam rozrzuconymi nogami. Podłogi dotykam tylko palcami, ale napięte mięśnie zaczynają drżeć. Może i ze zmęczenia, ale głównie z podniecenia. Pilnuję się, żeby nie jęczeć.

    – „Mirka”, bez dopingu! – protestuje rozbawiony Andrzej.

    Nie wiem, o co chodzi. Czekam na wyjaśnienie.

    – To tylko rozgrzewka – ciepłym, niskim głosem protestuje dziewczyna.

    Nie słyszę jej zbyt dobrze. Szept nie pozwala zidentyfikować jej głosu. Już wiem, o co chodziło! Teraz dotyk jest ciepły. Sama zabawiała się i w ten sposób ociepliła palce. Palec przesuwa się po łechtaczce. Ciepły oddech podnieca mnie. W głowie zaczyna pulsować krew. Ruch palca po łechtaczce staje się szybszy, momentami gwałtowny. Potem zwalnia, ale zwiększa nacisk. Oddech jest prawie tak odczuwalny jak dotyk. Teraz dwa palce trzymają powiększoną łechtaczkę i przesuwają się po niej.

    Rozsuwam szerzej nogi, wysuwam biodra do przodu. Jestem bezwstydna, ale czekam na orgazm, więc nie interesuje mnie nic poza doznaniami. Tu i teraz!

    – Ooo, taaak… – nie potrafię inaczej wyrazić zadowolenia.

    „Mirka” wsuwa palce do pochwy. Dziewczyna czyta w moich myślach. Jęczę, kiedy wnikają głęboko. Napinam mięśnie nóg. Nogi drżą. Gwałtownie odrzucam głowę w bok, jakby po uderzeniu! Zaciskam i zagryzam wargi. Przyciskam brodę do ramienia. Ruchy palców w pochwie są gwałtowne, szybkie. Aż poruszają mną na fotelu! Bezradna szarpię dłońmi. Kajdanki nie puszczają! Druga dłoń głaszcze sutek, a po chwili spada na łechtaczkę! Delikatne i szybkie ruchy góra-dół.

    Nie mogę! Zaczynam jęczeć. Głośno! Kiedy wygięta i wypięta jęczę z rozkoszy, już nie palce, ale cała dłoń miętosi i miażdży łechtaczkę! Co za uczucie! Palce powoli i stanowczo wbijają się do pochwy. Są bardziej twarde i groźniejsze niż sztywny penis! Są lepsze niż penis! Ulegam. Tkwię na fotelu rozwarta i posłuszna jej dłoni, która wbija się tak głęboko! Język i ząbki dziewczyny zastąpiły paluszki. Język liże łechtaczkę, a za chwilę ząbki kąsają ją. Druga ręka obejmuje moje pośladki. Najchętniej zacisnęłabym nogi na jej głowie i nie wypuściła. Prawie bezgłośnie łkam z rozkoszy, która pochłania mnie. 

    #

    Kiedy stan błogiego upojenia powoli mija, leżę rozwalona w fotelu. Gdyby nie kajdanki, pewnie spadłabym z niego. Przede mną jakieś poruszenie. Nie wiem, o co chodzi. Wytężam słuch. Przez dźwięki muzyki docierają do mnie rytmiczne pojękiwania dziewczyny, Andrzej stęka rytmicznie… Spółkują! Stoją przede mną i kopulują! Wsłuchuję się w odgłosy. Powoli, stopniowo zaczynam się podniecać.

    Nie widzę ich, ale staram się ‘zobaczyć’. Dwa ciała. Naga dziewczyna w szpilkach stoi w rozkroku, odwrócona tyłem do nagiego kochanka. Włosy w nieładzie, skóra lśni od potu. Jego sztywny penis wsuwa się i wysuwa z pochwy. Trzyma ją za biodra. Ona dotyka łechtaczki, brzucha, piersi. Oblizuje wargi i nadal jęczy. Też sięgam do łechtaczki. Nie! Kajdanki blokują ruch. Jestem rozczarowana.

    Nagle odgłosy ich spółkowania nikną. Akurat kończy się utwór. W pokoju na chwilę zalega cisza. Nieruchomieję.

    – Majka, spróbuj obciągania – słyszę nad sobą, a po chwili mokry penis Andrzeja pcha się w moje usta.

    Przyjmuję go i pieszczę językiem. Gospodarz spotkania rzeczywiście jest nagi. Gołym udem dotyka mojej twarzy.

    – Mmm… Świetnie! – mlaszcze zadowolony chłopak.

    Mile usatysfakcjonowana dopiero po chwili orientuję się, że komplement skierowany jest do „Mirki”.

    Dziewczyna energicznie liże jego jądra, odbyt, klęcząc za nim. Jej dłoń błądzi po moim udzie, a po chwili opuszki jej palców nagle kierują się do krocza. Zaskoczyła mnie. Dreszcz rozkoszy przebiega przez moje ciało. Wzdrygam się, poruszam nogami i już wiem, że drobna strużka wilgoci wypływa ze mnie. Dłoń kochanki sięga do mojej piersi. Andrzej zwiększa rozkrok i dziewczyna zbliża się. Chyba klęczy za nim. Pieszczoty mojego ciała muszą sprawiać jej przyjemność, a Jędrula chętnie przygląda się naszym zabawom.

    – Naszym? Raczej jej, bo ja jestem celem jej pieszczot – koryguję w myślach ocenę sytuacji. Jestem pewna, że będę miała okazję do rewanżu.

    Jeszcze obciągam Andrzejowi aż w końcu nie wytrzymuje i ucieka z moich ust.

    – Spoko! Za wcześnie na wytrysk! – mówi rozbawionym tonem. Wycofuje się i siada w fotelu. Słyszą jak nalewa sobie wody. Nas nie spytał.

    Dziewczyna zbliża się do mnie i języczek ląduje na moim boku. Zygzakiem porusza się po moim ciele. Czasami nos wspiera go w pieszczotach mojego ciała. Zmierzają pod moją pachę. Cieszy się moim ciałem.

    #

    – Powiedz mi coś o „Mirce” – zwracam się do gospodarza.

    – O kim? A… Acha! No, jest brunetką, ma dość długie włosy, do ramion. Szczupła, bez tatuaży, śniada karnacja. Piersi pełne, dość duże. Będziesz miała okazję sama to sprawdzić. W tej chwili jest tylko w szpilkach, ale pewnie jak sobie zażyczysz, to zdejmie je. Lubi mieć pieszczone stopy. To jej fetysz. Prawda, „Mirka”?

    – Tak – szepcze dziewczyna, liżąc moją rękę prawie pod pachą. To bardzo wrażliwe miejsce na ciele każdego, więc przy jej umiejętnościach… Paluszki u stóp mam już zaciśnięte. Co jakiś czas przeszywają mnie delikatne, miłe dreszcze.

    – Jeszcze chwila i zleję się od samego lizania – jestem zdumiona jej możliwościami.

    – …osobiście uważam „Mirkę” za łagodną, zdystansowaną i bardzo otwartą osobę na różne kwestie związane z seksem, chociaż inni nazwaliby ją nimfomanką, ale to byłaby przesada – kontynuuje Jędrek, jakby nie zauważył mojego stanu. – „Mirka” jest twojego wzrostu, jakieś dwa lata starsza od ciebie i raczej nie zwraca na siebie uwagi w swoim środowisku, ale tutaj…, to znaczy podczas seksu jest niesamowita!

    Języczek dociera do mojej pachy i muska ją. Nawilża. Odczuwam to prawie jak łaskotanie, ale walczę z pokusą cofnięcia pachy. Czekam na więcej. Muśnięcia są na granicy bólu, poruszam nogami, głową, kiedy ślina ścieka z pachy po boku. Kochanka gwałtownie wbija ząbki w żebra. Podskakuję i otwieram oczy. Nadal jest ciemno. Mam mokry bok, a dziewczyna głaszcze łechtaczkę i wciska palce między pośladki. Próbuje dotrzeć do drugiej dziurki.Lekko unoszę się. Staram się pomóc jej.

    – Kiedy mam ochłonąć? – pytam samą siebie. I żałuję, że mam uwięzione dłonie.

    – Chcesz spróbować? – pyta nagle Andrzej.

    Nawet nie wiem, czego miałabym spróbować? Zaskoczona, nie odpowiedziałam.

    – Tak – szepnęła kochanka.

    Zrozumiałam, że pytanie kierował do niej.

    – A o co chodzi? – chcę wiedzieć. Przecież cały czas siedzę z opaską na oczach.

    – Niespodzianka! – równocześnie odpowiadają oboje i po chwili wybuchają cichym śmiechem.

    #

    – Ooo! – jestem zaskoczona. Poruszyłam się niespokojnie.

    Dziewczyna oddechem łaskocze moje uda, a do pochwy wpycha mi dość grube, ale miękkie dildo. Jest czymś nawilżone, wnika płynnie, bez oporu. Aż dobija do dna pochwy! Dziewczyna przyciska się do mnie, pochyla. Jej piersi opadają na moją twarz. Jestem zdezorientowana i podniecona. Zaskoczyli mnie. Nie mam pojęcia, co zamierzają, ale korzystam z okazji. Ustami łapię sutek i pieszczę go. Powoli, delikatnie. Język otacza sutek. Zębami pocieram brodawkę. Poruszam głową, a ona szybko twardnieje po takim dotyku. Teraz „Mirka” jest zaskoczona. Nieruchomieje na chwilę. Wyczuwam, że czerpie przyjemność z pieszczot.

    I majstruje dłońmi gdzieś przy nogach, kroczu. Nieco ugina nogi, zniża się, ale ja nie wypuszczam sutka z ust. Chwyta mnie za uda i łagodnymi szarpnięciami nieco wyciąga z fotela. Teraz uciska uda i już po chwili moje nogi są prawie razem. Dildo tkwi w pochwie, wygięte w górę, muska łechtaczkę. Pierś nieznajomej w ustach, jej nogi obejmują moje, kiedy prawie półleżę w fotelu. Nam obu jest przyjemnie. Nie musimy mówić tego na głos.  

    – Ech, za długo to trwa – mruczy niedaleko Andrzej. Podchodzi do nas.

    – Oooo! – niespodziewanie podnosi głos dziewczyna, z impetem siadając na moich kolanach. Ciepłe, kobiece ciało pada na mnie. Głowa spada na moje ramię. Nieruchomieje na moment, a po chwili głęboko oddycha. Wciąż jest bardzo podniecona.

    – Zwariowałeś? – głośno szepcze, ale bez cienia pretensji.

    – Doszłaś?

    – Jasne – potwierdza rozkosznym szeptem.

    – „Mirka” wkładała sobie końcówkę dwustronnego dildo. W ciebie wepchnęła bez kłopotów, ale męczyła się ze swoją końcówką, więc pomogłem jej – wyjaśnia Andrzej. – Macie w sobie dwustronnego fiuta w cielistym kolorze. Uroczo wyglądacie…, więc bawcie się! – chłopak jest zachwycony. – Majka, uwolnię twoją dłoń. Korzystaj z okazji.

    – Yhy – mruczę, bo nie mam zamiaru wypuścić sutka z ust. Słyszę oddech kochanki. Jest zachwycona pieszczotą i podniecona naszym dildo. Ja również. Bliskość jej ciała dostarcza mi takich wrażeń… Trudno je opisać! Jestem mokra, wokół mojej końcówki chlupie i niedługo śluz będzie ze mnie wyciekał. I mam wolną prawą dłoń! Głaszczę bok i udo tajemniczej kochanki. Dłoń błądzi po plecach, karki, między pośladkami. Ona cały czas ujeżdża sztucznego kutasa, więc i we mnie go dociska.

    #

    Jesteśmy na tyle podniecone, że nie przejmujemy się obecnością Andrzeja. „Mirka” nachyla się i całuje mnie! Bez namysłu oddaję pocałunek. Chcę jej zrobić niespodziankę i sięgam do łechtaczki. Domyśla się mojego zamiaru, cofa biodra, robiąc mi miejsce. Dłonią przykrywam krocze i sztucznego penisa. Ale… ale pod dłonią czuję coś jeszcze… Namiętnie całuję kobietę, która ulega mi coraz bardziej. Za „Mirką” staje Andrzej i obmacuje ją. Dotykam palcami łechtaczki kochanki…  

    – Ona ma kolczyk w łechtaczce! – z wrażenia mój języczek szaleje w jej ustach. Ależ jestem podekscytowana! Chciałabym obejrzeć dziewczynę, zobaczyć ten kolczyk i pobawić się nim. Porozmawiać. Mam tyle pytań. Nic z tego.

    Dziewczyna ucieka od moich ust. Jęczy coraz głośniej i prawie wiotczeje na mnie. Miły dotyk jej ciała… Jednak to nie moja zasługa. Andrzej zaczął pieścić naszą kochankę i zdołał wejść do odbytu! Spokojnie wysuwa z niej członek i wbija energicznym szarpnięciem bioder. Zadaje pojedyncze ciosy, po których kobieta bezradnie kładzie się na mnie. Wydaje się oszołomiona doznaniami, jakich dostarcza jej Jędrek!

    – Czyżbym była zazdrosna? – łapię się na bezsensownej reakcji. Chyba jednak rywalizujemy o satysfakcję naszej kochanki.

    W końcu Andrzej zmienia tempo i rucha ją w jednym rytmie. „Mirka”, posapując, opiera się na moich ramionach i prostuje.

    Szarpię kolczyk, ciągnąc łechtaczkę na boki, a potem w górę i w dół. I znowu na boki. Mocniej, słyszę głośne, krótkie jęknięcia, słabiej, słyszę cichsze, ale dłuższe rozkoszne stęknięcia. Jest bezwolna, ale zachwycona. Ani słowa protestu! Z wdzięczności włosami głaszcze mój policzek.  Języczek dociera do mojego ucha. Delikatna pieszczota wywołuje dreszcz całego ciała. Znowu głębokie westchnienie i jęk. Uderzenia bioder Andrzeja i wstrząsy ciała przypominają, że też dostarcza jej rozkoszy.

    – Starczy, dziewczyny – głos chłopaka sygnalizuje, że jest bardzo podniecony.

    Chwilę później kochanka z jękiem znika z moich kolan. Po odgłosach domyślam się, że leży na dywanie.

    – Leż – słyszę polecenie skierowane do niej. Czekam, kiedy będzie moja kolej.

    – Obciągaj! – to do mnie.

    – Nie chcę! – protestuję.

    #

    Nasz gospodarz jest jednak zdecydowany. Szarpnięciem wyciąga sztucznego penisa z mojej pochwy i wpycha mi w usta. Zanim zorientuję się, o co chodzi, wbija mokrego kutasa do ust! Dławię się, rzucam ciałem, ale nie dotykam go. Jeden ruch i dildo znika z ust. Ulga! Nim westchnę, penis Andrzej wpycha się głębiej!

    – Teraz posmakuj dupy twojej kochanki! – wnika jeszcze głębiej, trzymając mnie za głowę.

    I smakuję! Ale wolałabym bez tej agresywności i przymusu. Chcę poznać jej ciało. Jej intymne zapachy, smaki. Pragnę tego! Chcę jej kosztować tak, jak kosztowałam mężczyzn. Razi mnie tylko agresja Andrzeja. Biedny Jędrula jest bliski wytrysku i nie panuję nad odruchami. Wyłazi z niego zwierzę.

    – Prosiak to nie ‘zwierzę’ – werbalnie mszczę się za gwałtowność chłopaka.

    Prawie dławię się. Próbuję go pieścić. Zmieniam zasady i chwytam penisa dwoma palcami. Masuję go. Głośny jęk dowodzi, że trafiłam z pieszczotą. Kary nie będzie. Przy okazji nieco wycofuję go z ust. Teraz mogę pieścić go i nie boję się, że zadławi mnie. Andrzej jest zadowolony.

    – Zleje się w ciebie! – oznajmia i wychodzi z moich ust.

    Ledwo mlasnęłam, a on już wpycha mi penisa do pochwy. Ależ mnie rżnie! Nie mogę zaprotestować. Nie chcę! Jęczę, stękam. Rucha w jednym rytmie, ale w takim tempie! Zakładam mu jedną nogę na ramię i wbija się głęboko! Bez trudu wchodzi aż po nasadę. Jakie uczucie! Kilka razy uderza, a ja przeżywam taki orgazm! I jeszcze jego wytrysk… Prawie zemdlałam. Jeszcze trochę i rozboli mnie głowa. Szum w uszach, serce mi kołacze, całe ciało w tym specyficznym napięciu. Ciało pulsuje. Ekstaza! Zaciskam zęby. Fala powolutku spływa ze mnie.

    – Oby jak najwolniej – domagam się od ciała.  

    Andrzej nachyla się nade mną i sapie w moje piersi. Ciężko oddycha. Moja noga wisi na mnie, a ja tkwię, wciśnięta w fotel, nabita na jego kutasa.

    – Czekaj, „Mirka” posprząta. Chodź tu! – łagodnym tonem przywołuje dziewczynę. – Wiesz, Majka, świetnie wyglądasz w tych pończochach i szpilkach.

    – Dzięki – cedzę przez zęby.

    Andrzej śmieje się głośno. Słyszę jak „Mirka” obciąga mu. Robi to wyjątkowo głośno.

    – Nareszcie! – kontynuuję swoje rozważania. – Ćwok wreszcie raczył docenić kobietę i od niechcenia rzucił komplementem… Jak rzeźnik ochłapem mięsa bezpańskiemu psu! – Po ocenie zachowania gospodarza wsłuchuję się w odgłosy. Zabawiają się, a ja cierpliwie czekam. Głaszczę łechtaczkę.

    #

    – Teraz wyliż Majkę – słyszę polecenie. Rozchylam nogi i wygodniej siadam w fotelu.

    Mam opaskę, ale przymykam oczy i odwracam głowę w bok. Tak będzie mi wygodniej. Języczek wodzi po łechtaczce, wzdłuż niej, w poprzek. Ciepły oddech wzmaga podniecenie. Dłonie głaszczą moje uda…

    – „Mirka”! Rusz się! Majka ma ograniczony czas – Jędrek ponagla naszą kochankę.

    – Nie pali się… – rozsądnie oponuję.

    – Jak chcecie. To ja idę pod prysznic. Nie będę czekał.

    Dziewczyna wbija język do pochwy i liże mnie. Uderza nim jak prężnym penisem, ale w rozmiarze mikro. Co za uczucie… Leżę w fotelu i zaciskam usta. Nie chcę, żeby Andrzej nas słyszał. Potem podnosi moje nogi.

    – Trzymaj je! – słyszę szept.

    Trzymam jej rozwarte i czekam aż… Wbiła języczek do odbytu! Prawie przegryzłam wargę. Bawiła mnie i myła mi cipkę. Po wszystkim najchętniej zawinęłabym się w ten fotel i spała. Ale miałam ochotę jeszcze na coś.

    – Podejdź bliżej – mówię do niej. – Zanim przyjdzie Jędrek, poszarpię twoją łechtaczkę.

    Czuję, jak zbliża się. Brzuchem i piersiami opiera się o mnie. Ugina nogi w kolanach. Znowu łapię ustami pierś. Tym razem drugą. W palce chwytam kolczyk i szarpię go. Długie syknięcie. Dłonią głaszczę wejście do pochwy. Głęboki oddech, głośne westchnięcie. Odchyla się i pewnym ruchem wbija mi palce do pochwy! Aż wyginam się w fotelu.

    – Kurde, dziewczyny! Wy tak możecie bez końca?! – Andrzej jest naprawdę zdziwiony. – „Mirka” miałaś tylko ją ze mnie wylizać! Następnym razem spuszczę się na was obie i zrobicie to o połowę szybciej – chichocze z własnego żartu.

    Nie bawi nas. Milczymy i ciężko oddychamy. Chyba obu nam głupio, że przyłapał nas na pieszczotach. „Mirka” głośno i z rozkosznym mruknięciem całuje mnie w policzek, a potem bez słowa rusza pod prysznic. Domyślam się, że w ten sposób zrewanżowała się Andrzejowi za głupi komentarz.

    On czeka aż dziewczyna zniknie w łazience. Wtedy siada przede mną i nagle, bez uprzedzenia, wciska palce do pochwy!

    – Eeejj, tyy… – wyginam ciało, zaciskam palce u stóp i dłoni, kiedy trzy palce wypełniają pochwę. Nadal jestem bardzo pobudzona i każdy przyjazny bodziec ponownie zbliża mnie do stanu euforii.

    – Pobawię się tobą, zanim ona wróci. Przynajmniej nie będziesz się nudzić – palce rytmicznie wsuwają się i wysuwają.

    – Ona naprawdę jest moją rówieśniczką? – pytam ze sporym wysiłkiem.

    – Nooo, prawie.

    – To ile lat jest starsza? – dociekam.

    – Prawie pięć.

    – Chyba nie ‘zestarzeje się’ jeszcze bardziej do następnej rozmowy?

    – Nie! Podałem dokładny wiek – chłopak wpycha kolejny palec. Uderzenia stają się bardziej energiczne. Głęboko penetruje pochwę. W środku delikatnie porusza palcami. Na pewno widzi moje rosnące podniecenie i upaja się moją reakcją.

    – Jeest świeetna! Chcę, że-by po-now-nie tuu byy-łaaa… – przegrywam ze zbliżającym się szczytowaniem.

    – Obiecuję! – cztery palce płynnie zanurzają się we mnie.

     

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Zakochana szwagierka II. Wpadka.

    – Wiedziałam, że to niewłaściwe, – mówiła Agnieszka – i próbowałam z tym walczyć. Nie dało się. Zawsze przegrywałam. Gdy tylko cię widziałam, robiło mi się gorąco. Pragnęłam twojej obecności i bliskości.

    Leżeliśmy w dużym, małżeńskim łożu w jednym z moteli w pobliżu naszego miasta. Słuchałem uważnie bawiąc się jej lewą kształtną piersią. Była nieco mniejsza niż prawa, co niedawno zaobserwowałem. Spotykaliśmy się w tajemnicy od trzech miesięcy, za każdym razem wybierając inny motel, a ja wciąż byłem zachwycony jej ciałem ukształtowanym dzięki regularnym, choć niezbyt intensywnym ćwiczeniom oraz zdrowemu trybowi życia. Uwielbiałem całować jej smukłą szyję, kiedy kochaliśmy w pozycji misjonarskiej. Obejmowałem jej kształtne ramiona liżąc wystające nieznacznie obojczyki. Jej piersi wielkości dorodnych jabłek były kształtne i jędrne, skóra aksamitnie gładka, a jasne sutki twardniały szybko pod moim dotykiem. Nigdy nie miałem dość jeśli chodziło o ich pieszczoty. Głaskałem je, lizałem, całowałem i nadgryzałem lekko brodawki. Aga pozwalała mi na wszystko. Miała cudowny brzuch – był chyba moją ulubioną częścią jej boskiego ciała. Płaski, z wklęsłym, słodkim pępkiem, który często pieściłem językiem, z delikatnie zarysowanymi mięśniami. Gładząc rozgrzaną skórę dłonią można je było wyczuć, ale brzuch nie był twardy, raczej aksamitnie jędrny. Podobnie jak uda i pięknie ukształtowane łydki. Przez te trzy miesiące i sześć naszych spotkań – nie mogliśmy widywać się zbyt często (zresztą po każdy z nich poczucie winy dręczyło tak mnie, jak i moją kochankę, choć za każdym razem mniej intensywne) – wycałowałem chyba każdy milimetr jej ciała. Najbardziej w ten sposób lubiłem pieścić jej pośladki – gładkie i jędrne. Niewątpliwie sprawiało jej to wielką przyjemność,  ale czerwieniła się wtedy jak pensjonariuszka. Mówiła, że czuje się głupio, choć robiliśmy wiele bardziej odważnych rzeczy. Właśnie ze względu na tę wstydliwość tak to lubiłem. Podniecało mnie to szalenie.

    Dopiero dziś namówiłem ją, żeby opowiedziała mi o wszystkim. Wcześniej mało rozmawialiśmy. Rzucaliśmy się na siebie, jak wygłodniałe zwierzęta, a potem było nam głupio i unikaliśmy wzajemnie swoich spojrzeń. Z czasem czuliśmy coraz swobodniej.

    Opowiedziała mi o tym jak zakochała się we mnie na pierwszym wspólnym wyjeździe rodzinnym. Jak mnie obserwowała. Jak na początku miała nadzieję, że może w jakiś sposób będzie mogła być ze mną. Jednocześnie cały czas starała się być dobrą siostrą. Załamana po zaręczynach z Weroniką, nie odmówiła jej, gdy poprosiła o bycie świadkiem. Starała się uśmiechać. Myślała, że może kogoś sobie znajdzie, ale nie potrafiła się zaangażować. W końcu, gdy Weronika zaszła w ciążę, postanowiła wyjechać w tajemnicy. Wszystkim powiedziała, że to dwutygodniowe wakacje. Spakowała się, wsiadła w samochód i wróciła przed upływam urlopu.

    – Nie potrafiłam przestać myśleć o tobie. Wiedziałam, że nie będziemy mogli być ze sobą jak mąż z żoną, ale postanowiłam wziąć tyle, ile się uda. Nie mogłam liczyć, że zabierzesz mnie na randkę, że będziemy spacerować za rękę, czy – głos jej zadrżał – że kiedyś się pobierzemy. Zaczęłam jednak czuć coraz większy pociąg fizyczny. Pieściłam się myśląc o tobie… – zaczerwieniła się.

    – Wtedy zaplanowałaś uwieść mnie w seksownej bieliźnie? – parsknąłem śmiechem.

    – Tak – przyznała marszcząc się gniewnie.

    – Nie dąsaj się. – Polizałem płatek jej ucha, a ona zadrżała. – Przecież ci się udało.

    Nie odpowiedziała. Ze śmiechem zanurkowała pod kołdrę. Poczułem jej język sunący w dół po moim brzuchu. Jęknąłem z rozkoszą. Dotknęła na wpół stwardniałej męskości. Dłonią zsunęła skórkę z żołędzia i zaczęła lizać jego podstawę. Wiedziała już jak bardzo to lubię. Miałem dreszcze. Wreszcie wsunęła całego penisa w usta. Przez chwilę ssała, a potem zaczęła przesuwać usta od dołu do góry, co jakiś czas pozwalając główce ocierać się od środka o policzek. Było cudownie. Przesunąłem dłonią po łydce, wzdłuż uda aż dotknąłem pośladka. Ścisnąłem delikatnie. Ciągle pracowała nad moim stojącym już maksymalnie sprzętem. Przerzuciłem jej udo nad głową tak, że jej łono znalazło się nad moją twarzą. Wpiłem się w niej ustami. Ssałem i lizałem, najpierw wargi, potem łechtaczkę. W końcu wsunąłem język do środka. Aga na chwilę przestała mnie pieścić jęcząc z moim penisem w ustach. Nigdy w tej pozycji nie kochałem się żoną. Zawsze albo ona pieściła mnie, albo ja ją. I nigdy aż do orgazmu. Teraz spełnienie przyszło gwałtownie. Aga głośno przełykała koleje dawki mojego nasienia. Opadła mnie. Poczułem jej słodki ciężar na całym ciele. Po chwili przekręciła się. Pocałowała w policzek.

    – Masz dość? – spytała.

    – Nigdy – odparłem. Ułożyłem ją na brzuchu. Lekko uniosła biodra. Wszedłem w nią od tyłu w pozycji na pieska, wsuwając się jednak z góry, jakbym robił pompki. Dzięki temu cały penis ocierał się o ściany jej łona. Drżała. To była ulubiona pozycja Weroniki, ale nie myślałem o niej. Przylgnąłem do pleców jej siostry. Dłonie wsunąłem pod nią i złapawszy za piersi, zacząłem je mocno pieścić. Jęknęła, a potem krzyknęła z pasją. Przyśpieszyłem ruchy bioder. Czułem, że jestem w niebie.

     

    ***

     

    Zbysiu płakał. Jego policzka zrobiły się czerwone, usteczka wykrzywiły gniewnie, a z oczu ciurkiem kapały łzy. Krzyczał. Weronika trzymając go w ramionach powoli go uspokajała.

    – Już, wiewióreczko – mówiła. – To tylko zły sen.

    Zbyszek dopiero uczył się mówić. Potrafił powiedzieć jedynie: mama, tata i ammm, kiedy był głodny. Nie odpowiedział więc, ale powoli się uspokajał. Weronika uśmiechała się do niego. Bardzo ich kochałem. W takich chwilach czułem się strasznie z tym, że ją zdradzałem. I do tego z jej siostrą. Była dobrą, cierpliwą kobietą, a to, że na seks w naszym życiu nie mieliśmy czasu, nie było tylko jej winą. Jak i to, że kiedy już się kochaliśmy, robiliśmy to siermiężnie i automatycznie.

    Żona odłożyła śpiącego synka do łóżeczka. Odwróciła się do mnie i mrugnęła zmęczona. Miała podkrążone oczy, a na sobie workowatą koszulę nocną. Mimo woli porównywałem ją z Agnieszką – z jej cudownie kształtnym i chętnym ciałem.

    – Chodźmy spać – powiedziała z westchnieniem.

    – Idź, zaraz przyjdę.

    Przechodząc obok wspięła się na palce i cmoknęła mnie w policzek.

    – Nie gap się na niego za długo. Będę czekać – obiecała.

    Bardzo lubiłem patrzeć na naszego synka kiedy spał. Zawsze otwierał usteczka i przybierał dziwne pozycje. Teraz też wygiął się jak precelek, ale spał twardo. Poszedłem do kuchni i wtedy go zobaczyłem – od kilku dni nocą w mieszkaniu pojawiały się karaluchy. Uciekł, nim zdążyłem zdjąć kapcia. Zakląłem szpetnie.

    – Co się stało? Znów robaki? – spytała Weronika, gdy wreszcie wszedłem do sypialni.

    – Tak – burknąłem niechętnie. – Musimy wezwać fachowca.

    – Dobrze – powiedziała sennie. – Śpijmy już.

    Położyłęm się obok, a żona ufnie wtuliła się we mnie.

    – Wiesz, na czas dezynfekcji będę musiała się przenieść gdzieś ze Zbysiem. Najlepiej na kilka dni.

    Czułem się jak świnia, bo pierwsze, co przyszło mi do głowy to, że będę mógł zaprosić Agę do nas i kochać się z nią jak szalony.

     

    ***

     

    Widok jej nagiego ciała jak zwykle zapierał mi dech w piersi. Leżała przede mną pozbawiona jakiejkolwiek osłony. Napawałem oczy widokiem jej gładkiego łona – ostatnio Agnieszka nabrała zwyczaju golenia się. Było wilgotne i lepkie od śluzu. Przed chwilą skończyłem je pieścić. Przeniosłem wzrok wyżej. Prześlizgnąłem się po udach i po brzuchu – nie omieszkałem popieścić go językiem. Poczułem delikatny słony smak potu. Aga zadrżała. Dotarłem do piesi, których sutki sterczały w górę. Przez chwilę ssałem jeden z nich, a moja kochanka mruczała z rozkoszy mrużąc oczy. Nie byłem nagi, miałem na sobie obcisłe bokserki doskonale podkreślające moją napiętą męskość. Dziś to ja pieściłem Agę, a ona tylko poddawała się moim zabiegom. Zacząłem od masażu, który jednak szybko przerodził się w coś więcej. Długo całowałem i lizałem jej muszelkę, aż wreszcie doszła. Nie przerwałem wtedy. Chciałem, żeby czuła się cudownie. Żeby szczytowała raz za razem. Udało mi się to. Była niczym glina, w której rzeźbiłem. Bezwiednie reagowała na każdy bodziec. Pozwalała mi obracać sobą na wszystkie strony podając mi chętnie swoje łono, niczym kielich pełen wina. A ja piłem zapamiętale. Aż wreszcie opadłem z sił i położyłem obok. Agnieszka jeszcze przez chwilę drżała i wiła się, jakbym dalej jej dotykał. Uspokajała się powoli oddychając coraz spokojniej i ciszej. Wreszcie poczułem je dotyk. Przesunęła dłonią po moim policzku. Pocałowała namiętnie. Pieszcząc językiem moją szyję, tors i brzuch, uniosła lekko mój tyłek by zdjąć bieliznę. Uwolniona męskość od razu stanęła na baczność. Przesunęła po niej palcem wywołując przyjemny dreszcz, który przeszedł mi wzdłuż pleców. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że kuca nade mną, a jej łono ociekające sokami wznosi się tuż nad moim penisem. Uśmiechała się radośnie. Mówiła, że w takich chwilach jestem tylko jej i miała rację.

    – Kocham cię – wyszeptała. Nie odpowiedziałem, bo tych dwóch słów nawet w chwili ekstazy nie mogłem jej dać. Wiedziała o ty i nie czekała na nie. Gwałtownie opuściła się na dół wpuszczając mnie do środka. Moja męskość w niej pulsowała i wbijała się coraz głębiej, gdy raz po raz unosiła się i opadała. Jak zahipnotyzowany patrzyłem na jej podskakujące lekko piersi. Na jej twarz nieco przysłoniętą przez długie, rozpuszczone włosy o kasztanowym odcieniu. Chwyciłem ją za biodra i zacząłem posuwać jeszcze mocniej i szybciej. Jej krzyk wibrował w powietrzu. Sam też krzyczałem. Przyciągnąłem ją do siebie i zacząłem namiętnie całować. Usta, szyję, piersi. Nim przeszedłem z prawej na lewą, oboje osiągnęliśmy szczyt. Nie przejęliśmy się jednak. Mieliśmy przed sobą całą noc.

     

    ***

     

    Spod niedokładnie zasłoniętej rolety sączyło się światło. Nie to mnie jednak obudziło, a dźwięk przekręcanego w zamku klucza. Rozejrzałem się w panice. Aga leżała obok, twarzą do ściany. Oboje byliśmy nadzy. Nim zdążyłem cokolwiek zdecydować drzwi otworzyły się, a po kroku poznałem Weronikę. Nie słyszałem jednak wózka – wróciła sama i to przed czasem. Zdążyłem tylko narzucić na siebie i Agę kołdrę. Spojrzała na mnie przytomnie, a widząc moje spanikowane spojrzenie już otwierała usta, by coś powiedzieć, gdy do pokoju wparowała moja żona.

    – Niespodzianka! – krzyknęła radośnie. – Zostawiłam Zbyszka u rodziców i mamy cały dzień dla siebie.

    Wtedy zobaczyła swoją siostrę.

    – Aga?

    – Cześć siostro… To nie jest tak…

    Teraz dopiero Weronika tak naprawdę zrozumiała.

    – Jak? – spytała cierpko. Niespodziewanie złapała za krawędź kołdry i zerwała ją z nas.

    – No jak? – powtórzyła, a łzy stanęły jej w oczach. – Jesteś moją siostrą…

    – Kochanie… – zacząłem.

    – Milcz – rzuciła. – Milcz i wynoś się. – westchnęła. – Oboje się wynoście.

    I zaniosła się płaczem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hredhel

    Po ostanim opowiadaniu odzew był mały, ale postanowiłem dalej ciągnąć moją historię. Proszę o wasze opinie.

  • Nastolatek z klasy maturalnej

    Zacznę może od przedstawienia się, bo tak wypada. Nazywam się Kuba i w tym roku wkroczyłem w wiek pełnoletności. Na razie się uczę, w tym roku planuję zdawać maturę i dostać się na wymarzone studia. Nie będę jednak przynudzał, bo raczej nie to jest głównym tematem mojego opowiadania. 

    Otóż kilka lat temu zacząłem interesować się klimatem BDSM. Ciężko mi jednak podać datę początkową, kiedy tak naprawdę pojawił się zalążek takich zainteresowań, choć od małego intrygowało mnie, jak to jest być uległym i karconym więźniem. I choć to kojarzy się to raczej niezbyt miło dla młodego człowieka, to mnie zawsze ciągnęło do tej tematyki. W pewien sposób podsyane to byłu u mnie również przez środowisko, w jakim dorastałem. Mama choć do pewnego momentu nie była zwolenniczką kar cielesnych, to mimo to bardzo często straszyła mnie ewentualnym laniem za złe zachowanie.

    Z początku była zapewne przekonana, że takie słowa posłużą jej za swego rodzaju straszak, jednak z czasem oraz w wieku dorastania zacząłem na ten temat mocno fantazjować oraz odwiedzać strony czy blogi powiązane z tym tematem. Dzięki temu dowiedziałem się, że istnieje takie słowo, jak spanking. 

    Niestety w młodym wieku nie byłem zbyt świadomy tego, iż wyszukiwane przeze mnie treści w sieci mogą być w przyszłosci weryfikowane przez osoby trzecie. Mama nieraz natknęła się pewnie na to, że na samej górze wyszukiwanych słów kluczowych, widnieją frazesy typu lanie pasem. Oczywiście przymykała na to oko, jednak do czasu. 

    Pewnego dnia wystawiłem cierpliwość rodziców na dużą próbą. O czyn już mniejsza… Otrzymałem za to tygodniowy szlaban. Uczęszczałem bodajże do pierwszej klasy gimnazjum. Była to dla mnie katorga, ponieważ w głowie rodziły się już plany na kolejne dni, a ja miałem spędzić je w domu. 

    Postanowiłem coś z tym fantem zrobić i wyszedłem z inicjatywą, która wydawała mi się idealnym rozwiązaniem. Zaproponowałem rodzicom, by zamiast tygodniowego szlabanu ukarano mnie po prostu laniem. Rodzice najpierw się zaśmiali, jednak nie byli tym pomysłem jakoś szczególnie zgorszeni. Po naradzie uznali, że ten pomysł ma rzeczywiście rację bytu. 

    Mama przyznała, że kiedyś takie kary były na porządku dziennym, jednak w obecnych czasach się od nich odchodzi, lecz jeśli sam zaproponowałem taki rodzaj rekomensaty za swoje zachowanie, to może warto spróbować i właśnie przy pomocy paska doprowadzić mnie do porządku. Dodała jednocześnie, żebym nie spodziewał się taryfy ulgowej, ponieważ kara musi być dotkliwa oraz powinna przynieść zamierzone rezultaty i nauczyć mnie dobrego zachowania. Następnie zarządziła, żebym za pięć minut zjawił się w salonie. 

    Pomaszerowałem grzecznie do pokoju i czekałem na to, aż się tam zjawi. Przybyła punktualnie, po czym nakazała mi, bym opuścił dresy i oparł się o łóżko. Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw i próbowałem protestować, jednak ona wydawała się nieugięta, argumunetując to faktem, iż sam chciałem w taki sposób skonsumować swoją karę. 

    Niechętnie wykonałem jej polecenie i wyczekiwałem na to, aż zacznie się moja kara. Ona natomiast na chwilę wyszła. Każda sekunda tak naprawdę trwała wówczas w nieskończość. Stałem oparty od łóżko w samych bokserkach i koszulce. Ona po jakimś czasie zjawiła się w pokoju, a w jej ręce zauważyłem brązowy skórzany pas, który był częstym gościem w szlufkach jej spodni. 

    Mama skorygowała lekko moją pozycję oraz jeszcze raz zapytała mnie, czy jestem pewny tego, co zaproponowałem:

    – Kuba to nie są żarty, możesz się jeszcze wycofać.

    – Wiem mamo, jestem tego pewny. Ile razów dostanę?

    – Tyle, ile uznam za słuszne. To zależy od Twojego zachowania. Zero zasłaniania tyłka rękami, bo dostaniesz więcej. Zrozumiano? 

    – Tak, mamo. 

    Zaraz po tym zaczęła przymierzać pasek, a dosłownie chwilę później na moją pupę spadł pierwszy raz. Aż suknąłem z bólu, ponieważ mama nie szczędziła ręki. Po nim spadł drugi, trzeci, czwarty, a moje oczy zaczęły się szklić. Mama nie przestawała i wypełniała swój obowiązek z całą pieczałowitością. Po dziesiątym razie uderzyłem w płacz, prosząc ją o przebaczenie. Ona nie była jednak zbytnio wzruszona. Bez słowa wyjaśnienia wymierzała kolejne razy. Zatrzymała się chyba przy trzynastym, ponieważ zacząłem zasłaniać tyłek rękami. 

    – Pamiętasz jaka była umowa – zapytała.

    – Mamo, proszę. Przestań. Nie mogę – wybełkotałem, szlochając. 

    – Dobrze wiedziałeś, jak się to skończy. Muszę dokończyć, co zaczęłam. Za to, że stosowałeś się do regulaminu, dostaniesz jeszcze pięć razów. Tym razem jednak na gołe pośladki. Proszę opuścić majki – powiedziała ze spokojem. 

    Ryczałem, jak bóbr, ale zrobiłem, co kazała. Pierwszy, drugi, trzeci spadł na moje pośladki. Mój tyłek niemiłosiernie pulsował. Dwa ostatnie razy dłużyły się w nieskończoność, ale jakoś to wytrzymałem. 

    Po wszystkim z płaczem wybiegłem z salonu. Poszła też za mną mama. Byłem na nią wściekły, a ona mimo to usiadła na rogu łożka i zaczęła mi tłumaczyć, że przecież to wszystko na własne życzenie i pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie. Pomimo moich wyraźnych protestów przytuliła mnie i zasygnalizowała, bym poszedł wziąć prysznic. Na odchodne powiedziała z szelmowskim uśmiechem, że to nie koniec niespodzianek. Niepotraktowałem tego jednak zbyt poważnie i udałem się do łazienki, by odbyć zasłużoną kąpiel. Tyłek piękł mnie ogromnie, a widok niemalże sinych poślądków w lustrze wyglądał okropnie. 

    —–

    Następnego dnia miałem pójść do szkoły dopiero na godzinę dziesiątą, jednak już przed siódmą zostałem zbudzony przez moją mamę. Tradycyjnie, jak każdego ranka przyszła do pokoju, by spytać, co u mnie oraz zostawić pieniądze na drugie śniadanie. Zdziwiła mnie jednak tak szybka wizyta u mnie, choć pozostawiłem ten fakt nierozstrzgniętym. 

    Kilka minut po godzinie siódmej jeszcze raz wparowała do mojego pokoju, już niemalże gotowa do wyjścia do pracy. 

    – Widzę, że już się przebudziłeś. W takim razie wstawaj i dokończymy to, co zaczęliśmy wczoraj wieczorem. 

    Byłem zaskoczony. Myślałem, że sobie żartuje, lecz ona dalej brnęła w swoją wersję.

    – No już, bo spóźnię się do pracy, a wtedy popołudniu przetrzepię ci tyłek tak, że przez tydzień nię będziesz mógł na nim usiąść.

    Nie mialem innego wyboru i posłusznie wykonałem jej polecenie. Ona tym razem postanowiła skorzystać z innego narzędzia kary i wyjęła ze szlufek pasek, który miała na sobie. Był to czarny pas, nieco węższy, niż poprzednio. Był wykonany ze skóry. Kupiła go kilka dni temu, jakby przeczuwała, co się świeci. 

    – Tym razem dostaniesz siedem razów. Lepiej będzie ci się siedziało w szkole. Nie będziesz dzięki temu myślał o głupotach – zaśmiała się i przeszła do wymierzania kary. 

    Na moich pośladkach nadal pozostawały konkretne ślady z dnia poprzedniego. Niektóre pręgi zrobiły się sine. Nie było to jednak dla mamy nic dziwnego, dlatego pieczałowicie zaczęła wymierzać mi karę. Raz, drugi, trzeci, czwarty. Dziś robiła to jednak nieco słabiej niż poprzendnio. Po siódmym razie zacząłem płakać, a po dziesiątym mogłem odetchnąć z ulgą. Było to jednak zgubne, ponieważ tyłek bolał mnie niemiłosiernie. 

    Mama po wszystkim mnie przytuliła oraz dodała, że wspólnie z tatą ustaliła, że każdy mój kolejny wybryk będzie od teraz nagradzany “laniem”. 

    KONIEC

    Jeśli chcecie następnych części, zostawcie coś po sobie pod opowiadaniem. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arek Wolański

    Uczeń klasy maturalnej, trzymany w ryzach na własne życzenie. 

  • Kobieta sukcesu vol.1

    ­Spotkanie skończyło się później niż wszyscy się spodziewali. Dawno nie zdarzyło się, żeby kończyli wieczorem. W firmie było ciemno i pusto. Zebrała wszystkie swoje materiały i była praktycznie gotowa do wyjścia. Zanim się zebrała postanowiła usiąść, zamknąć oczy i chwilę się wyciszyć. Była wykończona. Siedząc z zamkniętymi oczami po chwili wyostrzył jej się słuch. Wsłuchując się w delikatny szum klimatyzatora po chwili odpłynęła. Zbudził ją dotyk. Ktoś za nią stał, a jej głowa była przytrzymywana. Delikatnie, ale na tyle mocno, że nie mogła nią ruszyć. Chwilę jej zajęło, żeby dojść do siebie po lekkiej niemocy. Miała zacząć zadawać pytania, ale nie zdążyła bo w poprzek jej ust znalazł się palec sugerujący milczenie. Oho, niezła akcja pomyślała. Palec zniknął z ust i wraz z całą ręką znalazł się na jej dolnej szczęce, delikatnie stabilizując głowę. Druga ręka zaczęła spływać z głowy na kark,  z karku na dekolt, z dekoltu na zasłonięte koszulą piersi.

    – nie chcę, zostaw.

    Cisza.

    – nie chcę, zostaw. Powtórzyła nerwowo.

    W odpowiedzi na ustach ponownie pojawił się palec, a zaraz po nim cała ręka. Sama nie wiedziała, czemu tego nie przerywa. Sytuacja była tak absurdalna, że powinna wstać i dać komuś w twarz, ale coś ją powstrzymywało i na pewno nie było to jakby nie było delikatne przytrzymywanie. Nie miała pojęcia kto to, ale czuła narastające podniecenie, potęgowane nietypowością sytuacji. Siedziała więc biernie z zamkniętymi oczami. Gdy tak rozmyślała, druga ręka pracowała nad guzikami bluzki, odsłaniając po chwili koronkowy stanik. Chwilę później obie ręce zsunęły się na jej piersi. Zesztywniała. Chciała odwrócić głowę, ale nie mogła bo na jej karku właśnie znalazły się jego usta. Po zesztywniałym ciele, rozeszły się ciarki. Zadrżała. Różne przygody w życiu miała i wiedziała, że bardzo szybko zbliża się do punktu bez odwrotu. Jeżeli teraz nie zareaguje, to nie zareaguje wcale.

    W pewnym momencie ku jej zaskoczeniu obie ręce zniknęły z jej ciała. Mogła wstać, odwrócić się i spojrzeć, który z jej współpracowników okazał się taki odważny, a może bezmyślny. Nie ruszyła się jednak, licząc, że być może to koniec przygody i uznając, że lepiej po prostu nie wiedzieć. Siedziała więc cierpliwie z zamkniętymi oczami.  Jak to w jej zwyczaju było, zareagowała zachowawczo.

    – to było bardzo miłe i dziękuję. Na tym poprzestańmy.

    Pomyliła się. To nie był koniec przygody. Po chwili nerwowej ciszy poczuła jak wokół jej głowy, na wysokości oczu, zawiązywana jest opaska. Poczuła absolutną ciemność. Jedyne co zauważyła w tej ciemności to punkt bez odwrotu, który właśnie minęła. Z zewnątrz wyglądała na spokojną.  W środku wszystko szalało i krzyczało ZRÓB TO.

    Poczuła jak fotel na którym siedzi nieznacznie się cofa, a on jest przed nią. Poczuła jak rozpinają się pozostałe w bluzce guziki. Chwilę później była bez koszuli, a jego dłonie powędrowały na plecy w poszukiwaniu haftki stanika. Stanik się zsunął, a w jego miejscu, znalazły się jego ręce i usta. Fala podniecenia wzbierała. Jego usta podążyły w górę, nawilżając dekolt, kark, okolice ucha, aż w końcu dotarły do ust.. Długo się całowali, korzystając z rozkoszy i egzotyki pierwszego pocałunku. Czuła się wyjątkowo podniecona. Po krótkiej przerwie między pocałunkami wyszeptała

    – niżej.

    Gdy ona ciężko oddychała, jego usta zmierzały w dół. Gdy zbliżyły się do pasa, odruchowo podniosła biodra, żeby ułatwić mu ściągnięcie spódniczki, przedostatniej bariery chroniącej wejście w głąb jej ciała. Kiedy jego język delikatnie pieścił majteczki, jego dłonie pieściły uda, łydki i stopy. Po chwili poczuła jak obie szpilki z lekkim oporem opuszczają jej zmęczone stopy. Poczuła rozkoszną ulgę, która po chwili została dodatkowo spotęgowana pieszczotami i pocałunkami stóp. Raz jeszcze uniosła biodra dając do zrozumienia, że majteczki są już całkowicie zbędne.

    Orgazm przyszedł praktycznie natychmiast. Jej podniecenie w połączeniu z precyzją jaką drażnił jej łechtaczkę zrobiły swoje. Chwilę po ściągnięciu majteczek drżała i jęczała przyciskając jego głowę rękami do swojej cipki. Dochodząc do siebie słyszała charakterystyczny dźwięk klamry od paska. Po takiej grze wstępnej nie miała zamiaru niepotrzebnie przeciągać. Uklękła. Chwilę później jego penis wypełnił jej buzię. Objęła go rękoma w pasie, i rytmicznie poruszała głową. Co jakiś czas wyciągała go, żeby popracować ręką, po czym wylizując go, ponownie wprowadzała do buzi. Do tej pory, to głównie on podejmował akcję, więc cieszyła się, że może się w końcu odwdzięczyć. W pewnym momencie podniósł ją, objął w talii, obrócił, pochylił i oparł o stół konferencyjny. Czekając w bezruchu, słyszała dźwięk nakładanej prezerwatywy. Korzystając z okazji powiedziała.

    – Zanim włożysz powiedz kim jesteś.

    W odpowiedzi poczuła jak jego penis wchodzi w środek jej ciała. Jęknęła. O nic więcej nie pytała, stwierdzając że to nadaremne. Poza tym tępo jakie kolega narzucił było takie, że ledwo oddech łapała. Podobało jej się. Tego potrzebowała po tak ciężkim dniu. Wiedziała, że w takim tempie, szybko dojdzie do finału, choć sama zapewne już nie dostanie. W samym seksie jednak, najważniejsze dla niej było, żeby partner odreagował i był po wszystkim zadowolony. Wszystko wskazywało, że tak się właśnie stanie. Po kilku minutach zwolnił, ale pogłębił pchnięcia. Chwilę później czuła to co tak bardzo ją podniecało. Obcy mężczyzna, dostawał orgazmu w jej ciele.

    Nogi miała jak z waty. Obróciła się, usiadła na stole, a potem się na nim położyła zakładając nogę na nogę. Słyszała jak jej kolega się ubiera, ale wiedziała, że nie ma sensu zagadywać, bo i tak nie odpowie. Po chwili usłyszała zamykające się z drzwi. Ściągnęła opaskę i wstała. W ręku miała jego krawat. Niezła pamiątka pomyślała. Zeszła ze stołu i zaczęła się ubierać. Na stole zobaczyła kartkę NATALIA, JESTEŚ REWELACYJNA. Uśmiechnęła się zadowolona.

    Wychodząc z firmy wyciągnęła telefon i napisała „Kochanie, już wracam. Spotkanie się przeciągnęło. Jeden mnie strasznie wymęczył, a jakiś mało komunikatywny, więc trochę nam zeszło” Po chwili napisała jeszcze jednego „Zrobisz mi masaż stópek? :* Odwdzięczę się :)”

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Defi
  • Blanka, cz. 8.

    Część 8.

    Tym razem w zupełnie innym nastroju wracałam do kraju. Po tym silnym ciosie ból odczuwałam jeszcze przez kilka dni. Doszłam do wniosku, że Carsten najbardziej wściekł się, kiedy musiał zapłacić za hotel i dlatego mnie tak brutalnie potraktował. Chyba z góry założył, że mi nie zapłaci. Nie wiedział, gdzie mieszkam w Berlinie, ale ja jednak oglądałam się za siebie. Zwyczajnie bałam się.

    ‘Najlepsze’ było dopiero przede mną! Nie minęło wiele czasu od tego feralnego spotkania, a otrzymałam od niego kartkę i list z prośbą o kolejne spotkanie! Zatkało mnie! Czegoś takiego w ogóle sobie nie wyobrażałam! Tylko raz odpisałam mu, że więcej się z nim nie spotkam, że bije i okrada kobiety, więc dla mnie jest bandytą. Spłynęło po nim jak woda po kaczce.

    W liście napisał, z wieloma błędami, które nawet ja znalazłam (sic!), że dla niego „jestem tylko dziwką, więc może okradać i bić, ale mu się podobam i dlatego chce jeszcze spotkać się”. Zaoferował wyższą stawkę! Siedziałam i… śmiałam się, czytając te wypociny. Wyrzuciłam list. Zaczął telefonować! Kiedy słyszałam jego głos, od razu odkładałam słuchawkę.

    *

    W końcu odebrałam któryś telefon i… obiecałam przyjazd! Potem w liście podałam mu datę i godzinę przyjazdu do Berlina oraz numer mojego wagonu. Narzekał, że dzień mu nie pasuje. Baran… Wyjaśniłam, że ja nie mogę zmienić daty i przyjeżdżam tylko w podanym terminie. Jego problem. Po jakimś tygodniu zadzwonił i potwierdził, że termin mu odpowiada. Wtedy telefonicznie postawiłam warunki:

    – Czekaj na dworcu z pieniędzmi. Pojedziemy do hotelu, zapłacisz za pokój i zabawimy się – obiecałam. Przez telefon solennie potwierdziłam, że przyjadę.

    Przestał telefonować. Do wyjazdu miałam spokój. Zadzwonił jeszcze dzień przed moim przyjazdem i znowu potwierdziłam, że przyjadę. Szybko pożegnaliśmy się, bo przecież musiałam bardzo wcześnie wstać.

    Oczywiście, że nie pojechałam! Ot, taka drobna zemsta. Tyle mojego.

    Wieczorem zadzwonił, chi, chi, chi… Trzymałam słuchawkę z dala od ucha i czekałam aż przestanie wrzeszczeć. Było mi wszystko jedno, bo wrzeszczał po turecku. W napadzie wściekłości zapomniał o tym. Kiedy dopuścił mnie do głosu, roześmiana powiedziałam mu, że nic nie zrozumiałam z jego tureckiego bełkotu, a on jest mi winien pieniądze za zniszczone ubranie i torbę podróżną. Kiedy znowu zaczął wrzeszczeć, roześmiałam się perliście i odłożyłam słuchawkę. Próbował dzwonić, ale gdy rozpoznawałam jego głos, od razu odwieszałam słuchawkę. W końcu telefony ustały. Przysłał jakiś list, ale znowu wyrzuciłam bez otwierania. W ten sposób wreszcie zdechła ta znajomość.

    Nigdy nie pojechałam do dzielnicy, w której wynajął pokój w hotelu. Generalnie unikałam wszystkiego, co kojarzyło się z tym, hm…, człowiekiem. 

    *

    Wysiadłam z auta i podeszłam do furtki willi. Wcisnęłam przycisk, przedstawiłam się, gdy usłyszałam głos i pchnęłam furtkę, słysząc brzęczenie mechanizmu. Podeszłam do drzwi. Otworzyły się i z uśmiechem przywitał mnie gospodarz. Dopiero wtedy kierowca odjechał.

    Musiałam przyznać, że Jerzy potrafił dbać o swoich gości. Weszłam do salonu. Wszystko mnie zachwycało, szczególnie, kiedy mieszkało się w akademiku. Kiedyś szczytem marzeń były meble z Ikei, teraz już klasa średnia szuka czegoś solidniejszego i lepszej jakości. Kafle, grube dywany, przyćmione światła, wysokie krzesełka przy barku na chromowanych nóżkach, z miękkim siedziskami i oparciami oprawionymi imitacją czarnej skóry, duże lustra za półkami z alkoholem, punktowe światła, oświetlające blat barku i ścianę z butelkami. Dyskretnie usytuowane małe kolumny. Rozglądałam się, zachwycona wyglądem salonu. Jerzy przedstawił mnie dwóm swoim kolegom, którzy stanowili całe dzisiejsze towarzystwo.

    – Będziesz zadowolona – uspokajającym głosem powiedział przez telefon, kiedy pytałam o charakter spotkania. Nie podał żadnych szczegółów. Obiecał jedynie, że przed akademikiem będzie na mnie czekać auto.

    Znałam numer rejestracyjny i miałam podać swoje imię. Uprzejmy, dość młody mężczyzna potwierdził, że jest „od pana Jerzego” i zaprosił do środka. Milczeliśmy przez całą jazdę. Jerzego znałam już na tyle, że liczyłam się z jakimiś ekscesami. Ubrałam się stosownie do przewidywanego przebiegu spotkania. Nie założyłam majteczek.

    – Po co? Rzuci się na mnie. Jeszcze coś mi porwie – tłumaczyłam sobie, chowając majtki do torebki. Gaz też schowałam. – Ot, na wszelki wypadek. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy…

    *

    – Prosimy, prosimy! – panowie szerokim gestem i uśmiechem zachęcali mnie do udziału w biesiadzie. No, za mocno słowo. Trochę jedli i sporo pili. Jerzy również.

    Instynktownie wyczułam, że musiał ich uprzedzić, w jakiej roli mnie zaprosił, bo nachalnie i bez zażenowania gapili się w mój dekolt. Założyłam stanik, ale rozpięta niebieska bluzka i tak sporo obiecywała. Krótka łososiowa spódniczka i szpileczki w tym kolorze odpowiednio podkreślały urodę moich opalonych nóg.

    Najbardziej zaskoczyła mnie służąca. To odpowiednie słowo. Szczupła, zadbana brunetka o pogodnym spojrzeniu. proste włosy związała w kitkę, delikatny makijaż podkreślał jej naturalną urodę, a stanik ładnie eksponował niezbyt duży biust. Ubrana była w czarną sukienkę, biały fartuszek, czarne pończochy i czarne szpilki z wyciętym przodem. Widziałam, że miała paznokcie pomalowane na czerwono. Była bardziej roznegliżowana niż ja. Szeroki i głęboki dekolt pokazywał sporą część biustu. Góra sukienki i rękawy były ażurowe, wręcz zachęcając do oglądania. Dekolt na plecach odsłaniał zadbane ciało.

    Dziewczyna na pewno była starsza ode mnie. Kilka lat temu przekroczyła ‘trzydziestkę’? Może. Kiedy uważnie się jej przyjrzałam, zauważyłam ślad po obrączce na palcu. Widocznie Jerzy nie życzył sobie takich ‘identyfikatorów’ podczas imprez u siebie. Uśmiechała się przez cały czas. Chyba nic nie mogło jej zaskoczyć. Miałam wrażenie, że wielokrotnie brała udział w spotkaniach organizowanych przez Jerzego.

    – Kto bogatemu zabroni? – westchnęłam w duchu.

    *

    Po kolejnym kieliszku panowie domagali się więcej mojego ciała. Byłam speszona, nie wiedziałam, jak zareagować. Niczego nie uzgodniłam z Jerzym. Spojrzałam na niego.

    – O! Panowie, właśnie! Zostawię was na chwilę. Z Blanką przygotowaliśmy niespodziankę – uśmiechnął się jakoś dziwnie i poklepał mnie po dłoni. – Joasia będzie was zabawiać podczas naszej krótkiej nieobecności.

    Służąca akurat weszła do salonu z czystą popielniczką. I z uśmiechem. Spojrzała na gospodarza i podeszła do gości.

    – Chodź ze mną – polecił Jerzy.

    – O co chodzi? – zapytałam, gdy tylko znaleźliśmy się w pokoju obok salonu.

    – Nie było czasu porozmawiać – wzruszył ramionami. – Bądź dla nich miła. Zapłacę ci jak za spotkanie z dwoma klientami. Zgoda?

    Oblała mnie fala gorąca. Właśnie uświadomiłam sobie, że od początku traktował mnie jak prostytutkę. Cichodajkę.

    – Zgoda – szepnęłam speszona. Nie spojrzałam mu w oczy. Podniosłam wzrok i patrzyłam obok niego.

    – No, świetnie – poklepał mnie po pupie. Potem wsunął dłoń pod spódniczkę. – Mmm, znowu mam ochotę ciebie popróbować. Takie jędrne ciałko nie powinno długo marnować się – mówił i pocierał palcami łechtaczkę. Patrzył mi w oczy. Palce zsunęły się i jeden, po chwili drugi weszły do pochwy. Teraz paluch pocierał łechtaczkę.  

    A ja już nie mogłam. Przymknęłam oczy i chwyciłam się czegoś. Stałam w rozkroku i posłusznie czekałam na koniec penetracji. Otworzyłam usta i cicho oddychałam.

    Teraz on zmienił ustawienie. Wolna dłoń muskała łechtaczkę, a palce drugiej wypełniały pochwę i odbyt!

    – Och! – stęknęłam, otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Nie zamierzałam krytykować go, bo straciłabym zamożnego klienta, ale chciałam dać mu do zrozumienia, że nie lubię takiej zabawy.

    – Niespodzianka, co? – zaśmiał się i dalej ruchał mnie w obie dziurki. Nagle wyjął palce z dziurek i wsadził mi w usta. – Wyliż! Szybko! – drugą dłonią macał piersi przez bluzkę. Jednak jeszcze mu się podobałam.

    Pracowałam językiem tak szybko, jak potrafiłam. On puścił piersi i szybko rozpinał rozporek. Wyjął penisa. Był wilgotny, ociekał śluzem. Zaczął masować go. Wylizywanymi palcami złapał mnie za żuchwę i pociągnął w dół, zmuszając do klęknięcia. Masowany penis znalazł się przed moimi oczyma.

    – No, Blanka. Obciągaj go! Do czysta!

    Spełniłam jego polecenie. Z zadowoleniem patrzył na mnie. Kiedy uznał, że ma już dość, cofnął biodra, a penis z głośnym cmoknięciem wysunął się z ust. Chwycił mnie za pierś i pociągnął w górę. Szybko wstałam. Wiedziałam, co potrafi, więc nie zamierzałam przekomarzać się.

    – Pomóż mi zabrać ten sprzęt. Jeszcze zabawimy się.

    *

    Weszliśmy do salonu. Joanna stała wygięta w przód przed jednym z mężczyzn. Mimo szpilek stała na palcach nadziana kroczem na kolano starszego mężczyzny. Brunet ze śladami siwizny, około 45 lat, z nadwagą. Przyciskał ją do siebie i mówił coś z uśmiechem. Kolega, ciemny blondyn i młodszy nawet o 10 lat grzebał w dekolcie dziewczyny. Nie protestowała. Nie zwracała na niego uwagi. Kiedy weszliśmy, Joanna odsunęła się od nich, poprawiając sukienkę. To raczej mężczyźni, a nie ona, wydawali się zmieszani sytuacją.

    Jerzy nie wydawał się zaskoczony ich zachowaniem. Ustawił rzutnik, włączył go i skierował na fragment ściany. Przygasił światło.

    – Panowie, proszę usiąść wygodnie. Blanka, proszę usiądź tam, gdzie wolisz.

    Co miałam zrobić? Uśmiechnęłam się, podeszłam do barku i skorzystałam ze środkowego, wolnego krzesełka. Nie miałam wyboru. Fotele i kanapa znajdowały się w drugiej części salonu. Gdybym tam siadła, wyszłoby, że nie uczestniczę w spotkaniu. Joanna stanęła obok Jerzego.

    – Z Blanką spędziliśmy nie tak dawno miły weekend. Pamiętasz?

    – Tak – potwierdziłam bezosobowym głosem – oczywiście, że pamiętam. – Pamiętałam aż za dobrze. Wtedy straciłam złudzenia co do intencji Jerzego.

    – No, a to są slajdy z tego pobytu – włączył muzykę i zaczął komentować kolejne obrazki. Na jego znak Joanna pokazywała kolejny slajd.

    – O! – szepnęłam. Zaskoczona aż wyprostowałam się, gdy usłyszałam, skąd pochodzą slajdy. Tego się nie spodziewałam.

    Czułam się skrępowana, ośmieszona. Na slajdach stałam, siedziałam, leżałam naga, w kajdankach, w samych szpileczkach. Moją twarz zawsze było dokładnie widać. Obciągałam, lizałam członek Jerzego. Wypychał nim mój policzek. Śluz i sperma ściekały mi po brodzie. Leżałam i siedziałam, kiedy wbijał członek we mnie. Potem wibrator, palce… Najchętniej wyszłabym z salonu. Jerzy głośno komentował etapy tresury. Wszyscy słuchali w milczeniu. Było mi wstyd! Zostałam poniżona. Dziewczyna uległą zabawką, przedmiotem w rękach mężczyzny. Panowie spokojnie komentowali slajdy, patrzyli na mnie. Może, gdyby głośno śmiali się, żartowali z ujęć, potrafiłabym ich zignorować.

    Będąc pod wrażeniem ‘niespodzianki’, jaką przygotował Jerzy, nie czułam, że ręka jednego z mężczyzn błądzi po moim dekolcie. Drugi, siedzący przede mną i obserwujący slajdy, wyciągnął rękę do tyłu i grzebał mi pod spódniczką. Chyba nie zdziwił się, że byłam bez majteczek. Joanna ze sztucznym uśmiechem tkwiła obok gospodarza i nawet na chwilę nie zmieniła wyrazu twarzy, gdy jej pracodawca na kolejnych slajdach wtykał penisa i gadżety w moje otwory.

    Bałam się, że ten pokaz zachęci gości do traktowania mnie w taki sam sposób.

    *

    – To tyle, jeżeli chodzi o możliwości mojej młodej koleżanki – spojrzał na mnie z uśmiechem.

    Odwzajemniłam uśmiech, bo tak wypadało. Czułam się podle. Mógł mnie uprzedzić, ale znowu dotarło do mnie, że dla niego to tylko biznes, w którym ja przydaję się do załatwiania spraw. Przecież nie interesowała go moja opinia.

    – Cóż, skosztujcie jej, jeżeli macie ochotę – Jerzy wykonał gest, jakbym była jego własnością, a on rozporządza swoim dobrem.

    Tylko czekali na taką ofertę! Ten przede mną odwrócił się na swoim krzesełku, a jego dłoń jeszcze głębiej zniknęła pod spódniczką. Chwilę później gwałtownie wyprostowałam się. Właśnie wbił mi palce do pochwy! Kiedy macał mnie, mogłam to wytrzymać. Podnieciłam się trochę, więc rozsunęłam nogi. Było mokro. A ten… Wbił palce aż do dna pochwy! Zagryzłam wargi. Nie chciałam krzyczeć. Podnieciła go penetracja. Dotarł do mnie jego alkoholowy oddech. Sapał i spoglądał na mnie. Chciał wyrwać ze mnie kolejne krzyki rozkoszy. Nerwowo szarpał dłonią, wbijając palce do pochwy.

    – Proszę, nie tak mocno. To boli – jęknęłam w końcu. Wbijając palce, jednocześnie wstrząsał moim ciałem. Podskakiwały nawet moje stopy w szpilkach. Jakoś trzymałam się krzesełka.

    – Cicho, suko! Wiem, że to lubisz – wysapał podniecony. Strużka potu spłynęła mu po skroni.

    Ten starszy złapał pierś i ścisnął. Pociągnął mnie do siebie i kiedy odchylona półleżałam, drugą dłonią rozpinał moją bluzkę. Jego kolega cały czas ruchał mnie palcami. W końcu przymknęłam oczy i cicho stękałam.

    *

    Prawie zdarli ze mnie bluzkę i zerwali stanik. Potem pośpiesznie rozpięli spódniczkę i dwoma szarpnięciami ściągnęli do kostek. Stopą zrzuciłam ją z siebie i nieco dalej, żeby jej nie podeptali.

    Ten młodszy trzymał palce we mnie, ale drugą ręką rozpinał rozporek. Kiedy wyjął twardego, mokrego penisa, wiedziałam, że długo nie wytrzyma. Wyjął ze mnie palce, złapał mnie za uda i szarpnął do siebie. Pochwa wystawała poza krzesełko. Mężczyzna rozepchnął moje nogi, wszedł między nie, złapał za biodro i trzymając penisa, wbił go we mnie.

    – Jeeessst! – stęknął z ulgą.

    Sądziłam, że od razu wytryśnie. Pomyliłam się.

    Oprzytomniał, wyraz twarzy złagodniał, przytomnie spojrzał na mnie.

    – Ściśnij go! – polecił.

    Posłusznie zwarłam mięśnie.

    – Ściskaj za każdym razem, kiedy wejdę – nakazał.

    Joanna podeszła, zabrała moje rzeczy i wróciła do Jerzego. Zauważyłam, że ktoś rozpiął jej sukienkę. Miała z tyłu duże wycięcie, ale teraz widziałam nawet stringi i fragment jędrnych pośladków.

    – Nie założyła majtek – poinformowała go, odkładając moje rzeczy na drugi fotel.

    – A widzisz? Mówiłem, to profesjonalistka. Wie, jak się przygotować do spotkania.

    *

    Joanna stała obok fotela, w którym siedział gospodarz. Jego ręka powoli powędrowała pod spódniczkę. Przyglądał się nam i leniwymi ruchami macał pośladki służącej. Nie próbował ukrywać swoich ruchów. Mężczyźni chyba zobaczyli, jak pieści służącą, ale byli zajęci mną, więc żaden nie skorzystał z jej usług. Dziewczyna z uprzejmym uśmiechem stała obok fotela. Czasami Jerzy sięgał głębiej, do łechtaczki i pochwy, bo uśmiech zniknął z twarzy służącej. Teraz przymykała i otwierała oczy albo bezgłośnie otwierała i zamykała usta, jakby brakowało jej powietrza. Stała w rozkroku, wyglądała nieco wulgarnie. Napinała mięśnie nóg, prostowała się wręcz nienaturalnie i dłonie zaciskała w pięści. Rytmiczne ruchy jego ręki sugerowały, że pieprzy dziewczynę palcami. Jednak nie patrzył na nią, tylko oglądał nas.

    – Jerzy dba o swój personel – z ironią pomyślałam o Joannie i jego zachowaniu.

    Przymknęłam oczy i poddałam się uderzeniom bioder młodszego klienta. Penis wnikał głęboko. Dobijał do dna pochwy. Wycofywał się powoli i wnikał z impetem. Potem ruchał mnie w jednostajnym, ale szybkim rytmie. Mężczyzna cały czas sapał alkoholem. W końcu przestało mi to przeszkadzać. Powoli, nieodwracalnie ulegałam doznaniom płynącym z tego niespodziewanego seksu. Ten drugi przystawił mi do ust szklankę.

    – Pij! – jego głos zdradzał zniecierpliwienie.

    Łapczywie łykałam alkohol. Piersi podskakiwały w rytm spółkowania. Drugi facet macał raz jedną, raz drugą. Jedną ręką obejmowała kochanka, drugą przytrzymywałam szklankę. Chciałam ugasić pragnienie i zapomnieć, z kim spółkuję. Woń alkoholu bijąca od moich kochanków też przestała mnie razić…

    *

    Starszy macał piersi i pocierał łechtaczkę, kiedy kolega ruchał mnie. Bawił się piersiami, ciągnął za sutki. Wykręcał brodawki. Kiedy jęczałam z bólu bądź próbowałam odepchnąć dłoń od piersi, wycofywał się. Chyba lubił taki rodzaj gry wstępnej. Stanowczym chwytem złapał mnie za twarz i pocałował w usta. Długo, namiętnie, z języczkiem. Ciężko oddychałam, gdy uwolnił mnie od pocałunku.

    – Mam coś dla ciebie – sapnął rozbawiony. Przez dłuższą chwilę oglądałam tylko jego plecy i czułam twardość penisa jego kolegi. Wiercił się we mnie.

    Po chwili odwrócił się do mnie i znowu zaczął mnie całować. Zmusił mnie, żebym otworzyła usta. Wtedy wysunął język i w moje usta wlała się ciecz! Nie miałam wyjścia, musiałam połknąć! Przelał mi do ust alkohol. Z wysiłkiem, zdenerwowana i przestraszona połknęłam całość. Prawie krztusiłam się. Spora objętość. Może nawet ‘setka’?

    – Chcą mnie upić – przemknęło mi przez myśl.  

    Ten drugi cały czas mnie ruchał. Próbował wepchnąć palce do odbytu, ale zdołałam uciec pupą albo odepchnąć jego palce. Bawił się moim strachem i dalej mocno uderzał członkiem. Kiedy podniecenie brało górę i traciłam kontakt z rzeczywistością, wpychał palce do odbytu. Potrafił powstrzymać mnie przed orgazmem. Wtedy znowu szybko trzeźwiałam.

    – No, nie bój się, suczko! Przekonasz się, jakie to miłe – zachęcał mnie. – I tak wyruchamy ciebie w obie dziury – stęknął, kiedy kolejny raz odepchnęłam jego palce.

    Kiedy ułożyli mnie nieco na boku, spojrzałam w kierunku fotela. Jerzy siedział w nim rozparty z drinkiem w dłoni, a między jego nogami klęczała Joanna i miarowo poruszała głową. Gospodarz głaskał dziewczynę po głowie albo macał pierś. Służąca była naga. Klęczała tylko w pończochach i szpilkach, ale na biodrach miała biały fartuszek. Jerzy czasami otwierał oczy i przyglądał się naszej trójce. Wtedy też sączył drinka. Joanna nie przerywała oralu. Widziałam jej ładną pupę, a kiedy bardziej nachyliła się do Jerzego, dostrzegłam obfite, pomarszczone wargi sromowe drżące przy każdym jej ruchu. Były wilgotne!

    – Trafił swój na swego. Dziewczynie podoba się taka zabawa! Ma z tego przyjemność i jeszcze zarobi – pomyślałam o mężatce.

    *

    Przenieśli mnie na kanapę. Teraz ten starszy wszedł we mnie. Obydwaj byli już bez spodni, w rozpiętych koszulach, ale butów nie zdjęli. Leżałam na plecach. Moją prawą nogę rzucił na oparcie kanapy, a lewą zsunął na dywan. Opierałam się stopą, żeby nie spaść. Facet docisnął mnie swoim brzuchem, złapał za piersi i ruchał. Monotonnie, głęboko, powoli. Miał grubszego penisa niż ten młodszy, ale i krótszego. Nie mógł mi zrobić krzywdy.

    – Jeszcze pokwiczysz… – zapowiedział, stękając mi do ucha.

    Młodszy kolega stanął przy mojej głowie, chwycił za lewy nadgarstek i nieznacznie wykręcił. Uniosłam się z bólu. I chciałam odepchnąć go wolną ręką. Powstrzymał mnie wzrokiem:

    – Spokojnie, suko. To tylko ostrzeżenie – zaznaczył ze złośliwym uśmiechem. Jego penis drgał, stercząc przy mojej twarzy. – Masz robić to, co każę. I żadnych wrzasków. Jasne?

    Kiwnęłam głową. Bez słowa patrzyłam na niego. Kolega dalej ruchał mnie, szarpiąc piersi. Zniecierpliwiony wykręcił mi nadgarstek. Jęknęłam z bólu, wyginając tułów.

    – Tak, wszystko jasne – wystękałam.

    Uśmiechnął się. Też lubił zadawać ból. Pewnie szczególnie takim jak ja, które nie mogą poskarżyć się, bo stracą kolejną okazję do zarobku. Przysunął się do kanapy, wysunął biodra i szarpnął mnie za rękę.

    – No, zacznij mnie zabawiać.

    Uniosłam głowę, podłożyłam pod nią dłoń zwiniętą w pięść i otworzyłam usta. Facet przejechał mi mokrym penisem po twarzy i wepchnął go w usta. Delikatnie złapałam go zębami. Językiem przesunęłam po żołędzi. Parokrotnie okrążałam ją. Mruczał, był zadowolony. Zaczął majstrować przy penisie i poczułam, jak zsuwa skórę. Skóra obnażyła napletek.

    – Ej, czujesz? Nieźle mogę ściągnąć, co? – chełpił się. – Taki może dłużej orać każdą cipę! – zaśmiał się.

    Mruknęłam, żeby potwierdzić słuszność jego opinii. Liczyłam, że szybciej da mi spokój.

    *

    Zadowolony z siebie, poruszał biodrami i zaczął rżnąć mnie w usta. Przyglądał się koledze, który sapał i ruchał mnie ciągle w tej samej pozycji. W końcu ten starszy wyszedł ze mnie, ukląkł i masował penisa. Wyraźnie był zmęczony. I nagle wytrysnął na mnie! Sperma dosięgła twarzy. Spadła też na pierś i brzuch. Czułam, jak spływa po szyi.

    Cała trójka parsknęła śmiechem. Ten starszy był zadowolony z zasięgi i celności. Ten młodszy chyba zaskoczony możliwościami kolegi. Jerzego bawiła cała sytuacja.

    – Idź, wyliż ją! – usłyszałam polecenie z fotela.

    Po chwili zobaczyłam nad sobą uśmiechniętą Joannę. Brunetka pochyliła się i zaczęła całować mnie! Zaskoczona oddałam pocałunek. Już po chwili robiłam to z przyjemnością. Języczek dziewczyny zwinnie uciekł z moich ust i lizał szyję. Służąca była posłuszna.

    – Sobie sprawiła szybką przyjemność i już posłusznie wykonuje polecenie – podziwiałam ją.

    Potem zlizała spermę z twarzy i podała mi do ust. Bez protestu przyjęłam i połknęłam ją.

    Całowałyśmy się, a panowie chyba z przyjemnością przyglądali się naszym pieszczotom. Żaden nie skomentował naszego zachowania. Ani nie ponaglał nas! Poczułam języczek na piersi. Spojrzałam tam. Z piersi zniknęła sperma, a po Joasi został tylko wilgotny ślad. Teraz zlizywała spermę z brzucha. Głaskałam jej włosy.

    *

    – Skorzystam jeszcze – stęknął ten starszy, ukląkł za służącą i wszedł w nią. Nawet nie przerwała wylizywania mnie.

    Ten młodszy też skorzystał. Zmienił kolegę i ponownie wszedł we mnie. Przekręcił mnie na lewy bok, odchylił się do tyłu i mocno ruchał. Moją prawą nogę trzymał w górze.

    – Poliż jej cipkę! – polecił dziewczynie.

    Służąca bez cienia protestu dotknęła języczkiem mojej łechtaczki. Była taka delikatna… Tylko czasami uderzała nosem w moje podbrzusze. Bo ten starszy facet tak mocno wbijał się w nią biodrami. Penis powoli mu miękł, a on jeszcze miał ochotę.

    Jego młodszy kolega ruchał mnie i przyglądał się pieszczotom Joanny. W końcu nie wytrzymał. Przyśpieszył, stęknął i poczułam wytrysk w pochwie. Zwolnił, znieruchomiał i tak trwał przez dłuższą chwilę. Ciężko oddychał. Kiedy opanował się po orgazmie, wysunął penisa, spojrzał na mnie i przywołał mnie ruchem dłoni. Z obawy przed bólem szybko podniosłam się. Na czworakach zatrzymałam się przed jego sterczącym, mokrym członkiem.

    – Wyliż go, ale do czysta! Jasne? – chwycił mnie za włosy i lekko szarpnął.

    – Tak, jasne – zrozumiałam ostrzeżenie.

    – No, suczka! Na co czekasz? – zdziwiony zwrócił się do Joanny. – Dokładnie wyliż pizdę tej młodej! Żeby nie było ani kropli na kanapie!

    *

    Kiedy obciągałam facetowi, nagle poczułam języczek wwiercający się w moją cipkę. Aż zrobiło mi się miękko w kolanach. Na chwilę straciłam czucie w rękach. Co za doznanie… Z wrażenia przygryzłam facetowi penisa. Nie czułam, że zaciskam szczęki.

    – Uważaj, dziwko! – warknął z bólu, wyszarpnął penisa z ust i otwartą dłonią uderzył mnie w twarz. Głośny plask! Głowa poleciała w bok i odbiła się od oparcia kanapy. Byłam lekko oszołomiona. Siła ciosu zaskoczyła mnie. Upadłam na piersi. Mężczyzna szarpnął mnie za włosy. Trzymając za włosy, uderzył głową w oparcie kanapy. Ból szybko otrzeźwił mnie. Nadal oszołomiona, zdezorientowana, ale i przestraszona brutalnością mężczyzny, ponownie oparłam się na dłoniach. Z trudem powstrzymywałam łzy.

    – Dalej! Obciągaj!

    Przestraszona bolesną karą, gorliwie wykonywałam polecenie. Na moje szczęście wylizywanie spermy przez Joannę szybko łagodziło nieprzyjemne zajście. Z trudem wytrzymywałam jej pieszczoty. Bałam się, że ‘odpłynę’.

    – Za taką rozkosz może mnie bić – zdecydowałam.

    Czekałam i chciałam więcej, ale musiałam obsłużyć tego brutalnego prymitywa. Dziewczyna nieco złagodziła tempo wylizywania mnie, więc bez obaw mogłam skoncentrować się na kutasie tego brutala.

    Masując penisa, szybko podszedł do nas Jerzy:

    – Joasiu!

    Dziewczyna na chwilę przerwała wylizywanie mnie. Odwróciła się do gospodarza. Kątem oka zauważyłam, że trzyma otwarte usta. Jerzy przystawił penisa i wytrysnął.

    – Połknij wszystko… Oooo… O, taak. Pięknie! Dobra jesteś – pogłaskał ją po policzku, kiedy jeszcze obciągała mu.

    Potem jednym ruchem wycofał penisa, stanął za mną, wetknął go we mnie i znowu wytrysnął! Nie poczułam tego, ale zrozumiałam komentarz gospodarza:  

    – Trochę ci dołożyłem, ale poradzisz sobie! Przecież lubisz to – obmacał jej kołyszącą się pierś, gdy ponownie wpychała język we mnie. – Co to dla ciebie, trzech mężczyzn. Smacznego! – pieszczotliwie poklepał dziewczynę po pośladkach i wyszedł z salonu.

    *

    Starszy facet wyszedł z niej, westchnął i opadł na tapczan. Wtedy młodszy wyskoczył z moich ust:

    – Teraz ja skorzystam!

    Penis tego starszego prawie zwisał. Mężczyzna przyglądał się nam. Sięgnął do piersi służącej i grzebał przy mojej pochwie. Gdy dotknął odbytu, drgnęłam. Ze śmiechem wepchnął palec głęboko w odbyt, a dziewczyna wbiła mi w pochwę sztywny języczek. Jęk bólu zamarł w ustach, przysłonięty rozkoszą płynącą z penetracji języczkiem. Mała euforia… Musiałam oprzeć głowę o kanapę. Ciężko oddychałam. Za powtórkę zrobiłabym dla niej wszystko! W łóżku.

    Joanna cofnęła języczek. Znowu posłusznie mnie wylizywała, ale właśnie uderzyła twarzą w moje krocze. To ten młodszy wszedł w nią i zaczął rżnąć. Już nie tak mocno jak mnie, ale w szybkim rytmie. Dziewczyna lizała mnie i jęczała. Praca języczka stała się wolniejsza. Momentami zatrzymywał się, a ona opierała policzek o mój pośladek.

    – Nieźle jej dogadza – przyznałam obiektywnie.

    – No, suko, wyliż ją! – domagał się facet za każdym razem, gdy doznania obezwładniały Joannę. Swoje żądania popierał mocnymi klepnięciami w pośladki. Wtedy dziewczyna ożywiała się.

    Kiedy skończył się jego entuzjazm i siadł obok kolegi, wycofałyśmy się na fotel. Niepotrzebnie. Obydwaj zaraz zabrali swoje rzeczy i poszli do łazienki. Byli zadowoleni! Wrócił Jerzy ubrany w szlafrok. Wziął prysznic, kiedy oni kończyli z nami. Ledwie usiadł z nami, jego goście wyszli z łazienki. Szybko i głośno pożegnali się z gospodarzem, ignorując nas, i opuścili willę.

    *

    Zostałyśmy same z gospodarzem. Muzyka nadal była miłym tłem. Jedynie zapach cygar i puste kieliszki świadczyły o zakończonym spotkaniu. Kiedy ja zabawiałam gości albo oni bawili się mną, Joanna zebrała wszystkie talerze i półmiski. Stół był wolny, chociaż goście nie skorzystali z niego. Jej rzeczy leżały na tym samym fotelu, co moje.  

    Jerzy usiadł w fotelu. Rozsunął nogi, a służąca od razu podniosła się z fotela, podeszła i ‘zanurkowała’ pod jego szlafrok. Wyraz twarzy Jerzego mówił, że skutecznie zaczęła pieszczoty. Minęło kilka minut. Ja występowałam jedynie w roli biernego, milczącego widza, z przyjemnością obserwując umiejętności służącej. Gospodarz nieco ochłonął, zadowolony z kolejnej porcji oralnych pieszczot. Głaskał służącą po głowie. Wydawał się zupełnie nieskrępowany sytuacją i wyczekująco, wręcz prowokująco patrzył na mnie.

    – Na co masz ochotę?

    Z trudem oderwałam wzrok od nagiej pupy Joanny, jej rozchylonych nóg w czarnych pończochach  i wilgotnych warg sromowych. Dziewczyna znowu pochłaniała sterczącego penisa naszego klienta i gospodarza. On bawił się jej uchem i głaskał po policzku, który wypychał jego członek.

    Zastanawiałam się nad odpowiedzią. Miałam gotową, ale bałam się jego reakcji.

    – To ma być nagroda? Niematerialny dodatek do mojego wynagrodzenia?

    *

    Dokończenie nastąpi.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Rekompensata, 8.

    Część 8.

    Chodziłam na pływalnię, w zasadzie to Ulka mnie namówiła. Nigdy dość ruchu! A poza tym mamy okazję do stałych spotkań po pływaniu. Wpadniemy do kawiarni, albo do domu jednej z nas. Nie ukrywam, dla mnie jest to również okazja, być może, poznania innych mężczyzn. Na razie czysto hipotetyczna, ale liczę na coś więcej. Widziałam jednego ratownika. Zagadał do mnie, raczej zwrócił mi uwagę. Chodziło o to, żeby nie skakać ze słupków. A ja chciałam tylko spróbować! Właśnie wtedy dokładniej przyjrzałam się chłopakowi. No, muskulatura z siłowni, uśmiechnięty, grzeczny, zadbany, szczupły. Wcześniej nie zwróciłam uwagi, bo nosi obszerne koszulki podczas dyżurów na pływalni i jakoś nie wyróżniał się sylwetką.

    Ostatnio, po naszych zajęciach, zdjął koszulkę i wskoczył do wody. Jego koleżanka, ratowniczka, też miała ochotę popływać. Dali kilkuminutowy popis. Tak sobie wyobrażam kuter na pełnej szybkości… Kiedy wyszedł z wody i ciężko oddychał, zobaczyłam go w samych spodenkach. Łoł! Bardzo miły widok dla kobiecego oka. Ula też obserwowała ich wyścig. Też z zainteresowaniem oglądała jego sylwetkę. Stał na brzegu, woda z niego ściekała, ciężko oddychał i prężył się. Chyba był w pełni świadom, że obserwujemy go.

    *

    Skręciliśmy w jakąś leśną drogę. Ujechaliśmy niewielki kawałek i już za ścianą drzew znalazła się spora leśna polana, na której stały trzy samochody. Nikogo przy nich nie było. Zadaszone drewniane ławy i stoły też były puste.

    – Wszyscy na spacerze – stwierdził Heniek, jakby czytając w moich myślach. Dłużej popatrzył na puste auta i wreszcie pomógł mi wysiąść.

    Spacerowym krokiem ruszyliśmy w głąb lasu. Ścieżka była szeroka, prosta, ale nikogo nie spotkaliśmy ani nie widzieliśmy. Widocznie wybrali inne kierunki. Heniek rozglądał się, jakby czegoś szukał.

    – Chodźmy tutaj – zaproponował. Pociągnął mnie za rękę, kilkanaście metrów przeszliśmy wąską, piaszczystą ścieżką pokrytą igliwiem, aż znaleźliśmy się na uroczej polance porośniętej niską trawą, otoczonej głównie młodymi świerkami z igłami o barwie soczystej zieleni. Jedną stronę wypełniały wysokie sosny. Przystanęłam.

    – Ależ tu cicho… – byłam zachwycona otoczeniem. Gdzieś w oddali słyszałam ptaki.

    – Chodź tu – usłyszałam zniecierpliwiony głos Heńka.

    Szłam powoli. Nie wybrałam najlepszych butów. Chciałam wyglądać efektownie w wygodnych butach, więc ubrałam sandałki na szpilce. Pasowały do stroju, podkreślały figurę, ale nadawały się do spacerowania po ubitej ziemi. Główne ścieżki w zasadzie takie były, chociaż czasami Heniek musiał mnie podtrzymywać albo próbowałam iść na palcach. Boczne ścieżki to była droga przez mękę! Myślałam, że wybierze coś bardziej prozaicznego na spacer. W końcu stanęłam na środku polanki. Oglądałam szpilki. Na szczęście nie były zniszczone.

    *

    Stanął za mną i zanim coś powiedziałam, złapał mnie za piersi i zaczął całować po karku. Szybko przesunął dłonie na plecy, dotarł do stanika i rozpiął go. Złapał piersi i namiętnie miętosił. Kąsał kark, szyję. Językiem pieścił ucho. Ciałem przywarł do moich pośladków. Już był podniecony! Podprowadził mnie do najbliższej sosny i oparł rękoma o drzewo. Chwilę majstrował w milczeniu, a ja, podniecona, potulnie czekałam. Wreszcie podniósł spódniczkę, splunął i wilgotną dłonią zaczął pocierać wejście do pochwy. Wypięłam pośladki. Wsunął palce do pochwy.

    – Eeech… – wyrwało się z moich ust.

    Chwilę później wysunął palce i wepchnął twardego penisa. Delikatnie poruszał nim, aż wreszcie wszedł po nasadę! Był taki niecierpliwy. Westchnął z ulgą i zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Zdołałam nieco szerzej rozstawić nogi. Nie trzymał moich bioder. Uderzał biodrami, a ja napinałam mięśnie, żeby nie przesuwać się do przodu. Rozpinał mi bluzkę.

    – Wyprostuj się – polecił.

    Trochę zmniejszył tempo spółkowania, a wtedy pomógł mi zdjąć bluzkę i stanik. Nie protestowałam. Półnagą znowu oparł o drzewo. Mocno uderzał biodrami. Opuściłam głowę, a doznawałam takiej przyjemności, że z trudem powstrzymywałam się od głośnych jęków. Chyba zauważył, że jestem bardzo podniecona, bo ułatwił mi klęknięcie. Nie wyszedł ze mnie! Oparłam się jeszcze na przedramionach i czekałam. Ukląkł, a potem spokojnie, równo uderzał, a ja pojękiwałam i rzucałam głową na boki. Byłam głodna seksu! I nie potrafiłam tego ukryć. Heniek zrolował spódniczkę i zatknął ją za pas.

    – Trudno – zdążyłam jeszcze pomyśleć. – Będzie pognieciona, ale przynajmniej nie zachlapie jej – już wiedziałam, że spuści się na plecy.

    Przyśpieszył. Zapierałam się dłońmi. Piersi mocno kołysały się, a on złapał i masował prawą. Ściskał sutek, zsunął palce i szarpał brodawkę. Puścił pierś i złapał drugą. Czułam, jak wbijał kutasa, uderzał o dno pochwy i wysuwał go. Lekko odchylał biodro i kutas mocniej pocierał o ściankę. Wówczas aż zasyłałam powietrze z podniecenia! Ależ mi dogadzał! W końcu euforia była zbyt silna. Zawyłam krótko, czując, jak rozkosz rozpływa się po całym ciele. Drżały mi nogi, zadarłam głowę i odchyliłam do tyłu. Charczałam z podniecenia. Osłabłam, więc walczyłam o równowagę, a Heniek szarpał mi pierś. Teraz było to takie miłe uczucie… Miałam mgłę przed oczyma. Rwałam trawę, napięłam mięśnie, czekając aż fala rozkoszy złagodzi swoją siłę. Z otwartych ust nie wydobywał się żaden dźwięk albo ja nic nie słyszałam? Odpływałam wraz z uczuciem błogości, które opanowało moje ciało…

    *

    Znowu mnie rżnął! Powoli wracał słuch. Znowu słyszałam ptaki, szum drzew, swoje sapanie. I stękanie! Cóż, spółkowanie było takie przyjemne… Nie potrafiłabym zaprzeczyć. Heniek dawał mi tyle satysfakcji. Zaspokajał mnie, więc byłam szczęśliwa. A tak długo czekałam na te krótkie chwile przyjemności. W jego zachowaniu było nieco agresji, takiej zwierzęcej, ale na razie mnie to nie przeszkadzało.

    Głowę opierałam o ziemię. Gdyby nie jego silne dłonie, leżałabym na boku. Ale pod wpływem seksu szybciej trzeźwiałam i zbierałam się. Już klęczałam. Nie chciałam tracić ani chwili z tej przyjemności. Znowu opierałam się na przedramionach. Zadarłam głowę, kiedy wbił się kolejny raz. Szarpnął moje włosy. Teraz zadziałało jak rozkoszny bodziec. Poruszyłam stopami, zaciskając palce. Szpilki nadal tkwiły na stopach.

    Kochanek mocno trzymał mnie za uda i walił biodrami! Tak, właśnie! Nie uderzał, tylko walił! Piersi kołysały się jak oszalałe, a stękanie już dawno przeszło w jęki. Głośne jęki. Ledwo potrafiłam wytrzymać na czworakach.

    – Ale z niego ogier! – szczerze podziwiałam potencję mojego kochanka. – Jeszcze trochę i zacznę gryźć trawę!

    – Spuszczam się – szepnął z wysiłkiem.

    – Obciągaj! – głośno polecił Heniek i wepchnął mi do ust sterczącego kutasa.

    *

    Otworzyłam usta i zaczęłam lizać penisa, który wpychał się i wypełniał mi usta. Prawie dławił. Chciałam cofnąć głowę. Nie mogłam.

    – Co?! Co to jest?! Z kim?! Z kim spółkuję?! – dotarło do mnie, ale nie wydobyłam żadnego dźwięku z gardła. – Co się dzieje?!

    Przestraszyłam się. Dreszcz przerażenia przeszył moje ciało. Moje zaskoczenie przeradzało się w histerię. Byłam bliska paniki. Gdyby nie seks, już bym histeryzowała. Nie wiem, dlaczego szczękami nie zmiażdżyłam penisa Heńka? Chciałam odwrócić się, nie pozwolić na wytrysk, chciałam uciec tyłkiem, zobaczyć tego drugiego. Nie pozwolili mi. Obydwaj trzymali mnie mocno. Jeden za głowę i rękę, drugi za biodra. Kątem oka dostrzegłam jeszcze, że ten drugi, obcy, nie klęczał za mną. Rżnął mnie, stojąc. I to jak! Obecność Henryka nieco łagodziła mój strach. W przeciwnym razie pewnie wyłabym z przerażenia.

    Ale teraz uprawiałam seks i rozkoszne doznania wygrywały ze strachem. Przymknęłam oczy. Trans, w jaki wprowadziło mnie uprawianie seksu, utrudniał protest. Miotały mną sprzeczne uczucia. Żyłam dla takich chwil, kiedy władał mną seks. Nie chciałam ich stracić! Żadnej z nich! Znałam ten stan. Zbliżała się ekstaza, na którą tak czekałam…

    Kolejne uderzenie twardego członka odebrało mi słuch i mowę. Chyba znowu charczałam, ale niczego nie słyszałam. Czułam dużego kutas, który wprawił w euforię! Zalała mnie jak fala… Tkwiłam w niej i chciałam, żeby trwała. Znieruchomiałam. Pławiłam się w tej euforii. Rozkoszowałam nią. I nagle drgnęłam! Poczułam silny wytrysk. Przełknęłam śluz zmieszany ze śliną i wtedy wrócił słuch. Wyostrzony, nienaturalny. Głośne stęknięcie mężczyzny, gdy jego palce z siłą imadła zaciskały się na udzie. Długa chwila ciszy, bezruchu…. I siarczyste klepnięcie w pośladek! Brzmi jak eksplozja. Westchnienie. Ulga faceta, który spuścił się. Oparł się dłonią o moje plecy i złapał pierś.

    – Świetna! Mleczna jest?

    – Coo?

    – No, w ciąży, że ma takie spore cyce?

    – Nie! No, co ty! – Heniek jest rozbawiony. – Tak natura ją wyposażyła.

    *

    Tkwię pod jakimś obcym facetem, a on rozmawia o mnie jak o dmuchanej lalce! Boję się, wiedząc, jaką siłą dysponuje ten obcy. Heniek też traktuje mnie inaczej. Nie wiem, jak zachować się. Ruchy członka w pochwie utrzymują ten błogi stan. Nie chce mi się myśleć o żadnym proteście.

    – Zaprotestuję, a oni pobiją mnie? – poruszyłam się niespokojnie, kiedy pomyślałam o takim finale spaceru w lesie.

    Penis ociera się o ściankę. Zaciskam wargi, żeby Heńkowi nie ugryźć penisa. Zaciskam palce stóp, dłoni, napinam mięśnie i wytrwale czekam aż miły dreszcz złagodnieje. Patrzę i niczego nie widzę. Jestem mokra od potu.

    – Czekaj… – mężczyzna silnym ruchem wbija kutasa aż do dna.

    – Ooooch… – jęknęłam. Teraz mnie dobił! Słabnę, prawie mdleję. Penisa w ustach pochłaniam aż po nasadę. Twarz drażnią mi włosy z podbrzusza Heńka. W oczach mam gwiazdki. Znowu pulsuje mi w głowie. Czuję, że ten obcy szarpie mną. Jestem bezwładna.

    – Niech robi, co chce – decyduję. Przymykam oczy, penis wysuwa się z ust. 

    Obcy pyta mnie, ale wszystkie dźwięki docierają z daleka, nic nie rozumiem. Znowu szarpie. Poddaję się jego woli. Kiedy przytomnieję, niechętnie otwieram oczy. Leżymy na lewym boku, obejmuje mnie lewą ręką, a w prawej trzyma moją pierś. Ciągle tkwi we mnie. Głęboko, naprawdę. I porusza się. Nie potrafię, nawet nie chcę skoncentrować się. Ale już nie odpływam. Wciąż jestem bardzo podniecona. I chcę, żeby ten stan trwał długo. Jak najdłużej. Z obcym, z Heńkiem. Nieważne! Niech trwa…

    *

    – No, teraz zrób!

    Podnoszę głowę i widzę, jak Heniek pstryka nam zdjęcia. Jego penis nadal sterczy.

    – Podnieca go ta sytuacja – stwierdzam, obserwując, jak członek kołysze się przy każdym ruchu właściciela. I nagle… Olśnienie! Jemu podoba się, jak mnie traktują! Lubi to!

    Ten obcy łapie moje piersi i trzyma je, waży w dłoniach, miętosi. Chwyta sutki, ciągnie w różnych kierunkach. To nie jest zabawne ani przyjemne.

    – To boli – protestuję nieśmiało. Nie wiem, jaką rolę odgrywa w tej ‘zabawie’ Heniek. Na razie staram się tonować moją reakcję.

    Obcy kąsa mnie w kark i porusza we mnie kutasem. Wstrzymuję oddech. Mam ‘gęsią skórkę’. Zaciskam pochwę. Opuszczam głowę, napinam mięśnie i zaciskam palce. Euforyczny dreszczyk jest znacznie słabszy. Oddycham z ulgą.

    – O, nasze cudne ciałko nareszcie oprzytomniało. Cześć! 

    Facet, którego jeszcze nie widziałam, ale już zaliczyłam z nim stosunek i szalony orgazm, całuje mnie w ramię i głaszcze po udzie. Najwyraźniej jest pod wrażeniem mojego wyglądu.

    – Jestem Waldek, a to jest Daniel – słyszę za głową.

    Mężczyzna wyłania się zza naszych nóg, robi kilka kroków i staje obok Heńka. Dopiero teraz widzę go. T-shirt, spodenki cargo do kolan, sandały. Grubasek, szatyn, koło ‘trzydziestki’. Kiwa mi dłonią. Uśmiecha się przyjaźnie.  

    – Cały czas oglądał nasz seks – dociera do mnie. – W lesie zrobili sobie seks-teatrzyk ze mną! 

    Nie reaguję na powitanie. Ale Waldek nadal porusza się we mnie. I głaszcze moje udo albo zachłannie maca pierś. Wcisnął nogę między moje, więc już głębiej nie może wejść.

    *

    – Moich kolegów spotkaliśmy w lesie. Natknęli się na nas, kiedy spółkowaliśmy – tłumaczy mi Heniek. Jest uśmiechnięty, zrelaksowany. Co jakiś czas robi zdjęcia.

    – Jasne! Już ci wierzę! – ironizuję wyłącznie w swoich myślach. Nadal milczę. Nieznacznie kiwam głową i natarczywie wpatruję się w Heńka. 

    W końcu częściowo poprawnie reaguje na mój wzrok.

    – Och, to? To jedynie na pamiątkę! – podnosi aparat. – Waldek też chce pochwalić się twoim biustem i ciałem. Naturalnie, zdjęcia będą bez twarzy – dodaje uspokajającym tonem. Nie widzi potrzeby, żeby mnie wesprzeć, uwolnić od tych ‘kolegów’.

    – Daniel, a ty będziesz tylko tak stał? Zobacz, jakie piękne ciałko marnuje się… – Waldek drażni zębami mój kark i porusza się w pochwie.

    Ciężko przełykam ślinę. Moje podniecenie znowu rośnie, ale też boję się.

    – Co jeszcze wymyślą?

    Daniel podchodzi do nas. Już nie uśmiecha się. Heniek też zbliża się.

    – Nie, to nie są dla mnie warunki do seksu – mamrocze Daniel. – Ja tak nie lubię.

    Konsternacja. Mężczyźni patrzą na siebie zaskoczeni.

    – Takie urocze miejsce, a ten wybrzydza… – też jestem szczerze zdziwiona.

    *

    – No, ale może mi zrobić loda – z wysiłkiem decyduje Daniel. Pewnie nie chciał, ale zabrzmiał tak, jakby godził się, „poświęcając dla dobra ogółu”.

    – No! Bardzo dobrze! – Waldek cieszy się z decyzji kolegi i zaczyna rytmicznie poruszać biodrami. Stanowczym gestem przyciska mnie do siebie. Przyśpiesza. Chwyta i miętosi pierś. Łagodnie uciska, stara się podrażnić brodawkę wnętrzem dłoni.

    Moje ciało porusza się rytmicznie. Pierś kołysze. Zapieram się ręką. Nie potrafię zignorować tak silnych bodźców. Przymykam oczy, zaciskam usta.

    – Korzystaj z okazji! Może się nie powtórzyć – Waldek zachęca kolegę.  

    – Prorocze słowa… – myślę mściwie.

    – Dobra… – szepcze grubasek. Klęka przede mną, rozpina i zsuwa spodnie, majtki. Wyciąga grubego, krótkiego penisa. Cieknie z niego śluz. Mężczyzna masuje penisa. Jeszcze nie sterczy tak jak Heńka czy Waldka.

    – Daj jej! Przecież potrafi obciągać! – ponagla go Waldek.

    – Jasne… – szepcze i przysuwa się na kolanach. Prostuje się, on uderza mnie penisem w twarz i zostawi szeroki, wilgotny ślad śluzu. Członek wpycha mi do ust i zaraz sięga po drugą pierś.

    Bronię się językiem. Wypycham penisa, dotykam żołędzi, wielokrotnie ‘potykam się’ o napletek u góry, z boku…. Lekko gryzę członek w kilku miejscach. Przesuwam zębami po całej długości penisa.

    – Łoł! Dobra jest! – Daniel odzyskał rezon. Chciwie maca pierś, drugą ręką bawi się moimi włosami.

    Staram się jak umiem, więc po kilku minutach drżący „Tłuszcz” wyrzuca z siebie głośne stęknięcie, szarpie moje włosy, boleśnie ściska ramię i spuszcza się w usta.

    – Połknij! Połknij wszystko! No, już! – zachowuje się, jakby był w amoku.

    Dużo tego nie było, więc połknęłam od razu.

    – Otwórz usta! Pokaż! No, pokaż! – zniecierpliwiony uderza mnie w twarz, aż głowa mi odskakuje.

    – Ej, spokojnie! – Heniek niby nadal uśmiecha się, ale wzrok ma poważny. Opuścił telefon, zbliżył się i obserwuje grubasa.

    Boję się! Jestem przerażona! Ten facet dopiero teraz zaczyna szaleć. Wcisnął mi palce do ust i sprawdza, czy połknęłam spermę. Szarpie szczękę. Idiota! Waldek nadal rżnie mnie, ale nie reaguje nawet jednym słowem. „Tłuszcz” znowu wciska mi w usta wiotczejącego penisa, więc próbuję go jeszcze pieścić. Trochę uspokaja się. Waldek uderza penisem… Przyśpieszam pieszczoty. Z prawie sterczącego penisa wylewa się sperma.

    – Potrafię! – jestem z siebie zadowolona. – W takiej sytuacji…

    Grubas stęka jak ranione zwierzę i nadal wpycha penisa w moje usta. Dławię się. Waldek wychodzi ze mnie i odciąga Daniela. Heniek stoi z telefonem w ręku, fiut nadal mu sterczy. Patrzy na mnie pożądliwie i z wyrazem skrajnej bezradności gapi się na kolegów. Opuszcza ręce. Po chwili znowu spogląda na mnie. Napotyka mój wzrok i penis powoli mu wiotczeje.

    Ten obraz najbardziej utkwił mi w pamięci.

    *

    Oczywiście, po tym, co się stało na koniec, wracaliśmy autem z otwartymi oknami. Heniek śpieszył się. Tym razem wyjątkowo podwiózł mnie pod sam blok.

    – Jeszcze porozmawiamy – ‘podziękowałam’ mu na pożegnanie.

    Jakby skulił się, patrzył przed siebie. Spoważniał i nic nie powiedział. Od razu ruszył, gdy tylko z furią zatrzasnęłam drzwi.

    Wpadłam do mieszkania jak po ogień, męża jeszcze nie było. Zrzuciłam wszystkie ciuchy i już stałam pod prysznicem. Ledwo namoczyłam się, od razu żelem pokryłam całe ciało. Obfitą warstwę piany spłukałam wodą. Dopiero odetchnęłam. Długo płukałam usta wodą, płynem do płukania ust. Kolejną warstwę żelu nakładam spokojnie, ale ręce drżały mi. Dokładnie spłukiwałam pianę. Przed wyjściem z łazienki namoczyłam bieliznę i bluzkę. Spódniczkę również, ale w oddzielnej misce. Nie dbałam o nią. I tak oddam ją do pralni.

    *

    Siedziałam w fotelu w towarzystwie ulubionego drinka. Teraz mi nie smakował. Patrzyłam w ekran telewizora. Akurat emitowano jakiś film. Wyłączyłam dźwięk, dialogi drażniły mnie. Nie pozwalały spokojnie myśleć. Raz jeszcze przeżywałam zdarzenia w lesie i nawet nie wiedziałam, jaki film oglądam.

    – Głupi „Tłuszcz” musiał mnie oszczać! – tłumaczyłam aktorom. Byłam wściekła, oczy zaszkliły się. – Siadł na mnie, wsadził fiuta w usta i szczał! Kiedy twarz zalał mnie moczem, wstał i szczał na całe ciało! A te dwa nędzne chuje nawet nie próbowały go powstrzymać! – uderzyłam pięścią w fotel. – Nigdy więcej „Tłuszcz” mnie nie dotknie! A ta pizda Heniek jeszcze będzie żebrać o seks ze mną! Chciał frymarczyć kochanką?! Też mu urządzę ostre jebanie… – stukałam pięścią w podłokietnik fotela. – Aż mu gówno z ryja wyleci!  

    Tą wyrazistą obietnicą zakończyłam wrzaski do telewizora. Ciężko oddychałam. Patrzyłam w okno. Siedziałam, aż uspokoiłam się. Wytarłam łzy, ciężko westchnęłam i wychyliłam resztę drinka. Wyprostowałam się, klasnęłam w dłonie i ruszyłam do łazienki. Zakończyłam przepierkę. W łazience poprawiłam makijaż i poszłam przygotować mężowi ciepłą kolację. Kiedy kolacja prawie była gotowa, nieco spokojniejsza siadłam przed telewizorem i sięgnęłam po telefon.  

    *

    – Cześć, Ulka! Co słychać?

    – (…)

    – No, byłam, byłam. Świetnie było! Ostro! I nie obyło się bez niespodzianek.

    – (…)

    – Na telefon to za długo. Wpadnij do mnie, to dowiesz się szczegółów.

    – (…)

    – Powiem ci tylko, że Heniu spotkał kolegę. Facet był tak zauroczony moim ciałem, że wybłagał seks ze mną. Ale ma fiuta! Odjechałam z nim. Dwa razy! Jeszcze mi ręce drżą! Trochę mi żal Henia. Najpierw doszliśmy razem, a potem kibicował koledze. Znowu chce się ze mną spotkać.

    – (…)

    – Nie mam pojęcia, jak ty możesz ciągle z tym Pawłem. Ja bym się zanudziła – ziewnęłam. – Ciągle z tym samym kochankiem. Na dodatek zazdrosnym…

    – (…)

    – Oj, żartowałam! Ale gdybyś chciała… Mogę zorganizować grupowe spotkanie. Przemyśl!

    – (…)

    – Wiesz, wpadłam na jeszcze jeden pomysł, który chciałabym zrealizować z twoim udziałem. Oczywiście, myślę o mężczyźnie, którego uraczymy twoim wdziękami… A mnie potem podziękujesz. Oj, wierz mi, nie zapomnisz tego spotkania. Obiecuję. Pa!

    W pokoju zaległa cisza. Błyska ekran telewizora. Seria reklam.

    – On też nie zapomni tego spotkania! – dodaję mściwym tonem, kiedy odkładam telefon.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Kempingowy seks. Prolog.

    Mam na imię Wojtek i sam nie wiem kto wymyślił mi takie imię. Właśnie skończyłem 16 lat.

    Było to u schyłku XX wieku. Zdałem właśnie do II klasy liceum. Do tego czasu mieszkaliśmy w Warszawie ale ojciec, któremu znudziło się handlowanie na bazarze i postanowił wziąć w dzierżawę od PTTK-u Ośrodek Wczasowy nad jednym z mazurskich jezior, na który składało się: duży blaszak, w którym zorganizowany już był sklepik i nieźle wyposażona stołówka, ładne molo w kształcie dużego prostokąta, piaszczysta plaża u góry przechodząca w trawiastą łączkę no i 22 domki kempingowe zrobione z potężnych bali sosnowych. Cały ośrodek otoczony był sosnowym lasem a wzdłuż porośniętego tatarakiem brzegu średniej wielkości jeziora, biegła leśna droga prowadząca do szosy. Do najbliższej wioski było 5 a miasteczka 12 km. W centrum ośrodka była prawie wykończona przez poprzedniego dzierżawcę ładna willa o powierzchni jakieś 140 m.kw. Ojciec znal się na wykończeniówce i dlatego już wczesną wiosną zabierał mnie na weekendy i razem doprowadzaliśmy ten dom do zamieszkania.

    Miedzy moją mamą a tatą nie układało się najlepiej. Mama, niska brunetka, raczej dosyć krągłych kształtów, pracująca od wielu lat w banku, była niesamowitą domatorką. Tylko praca i po niej ciągłe seriale. Tata natomiast lubił ostre życie, z dużą ilością alkoholu, imprez i ciągle kręcących się koło niego kobiet. Miał 192 cm wzrostu i przez ciągłe chodzenie na siłownię i basen ślicznie wyprofilowaną sylwetkę. Poznali się na studiach i po kilku miesiącach znajomości brali ślub bo mama była w 10 tygodniu ciąży. Potem urodziłem się ja a po trzech latach moja siostra Ola. Ojciec stracił pracę kierownika stacji benzynowej i zajął się handlem na jednym z warszawskich bazarów. Szło mu całkiem dobrze i po pięciu latach z kredytem kupili niewielkie mieszkanie i wyprowadzili od dziadków – rodziców mamy. Właściwie naszym wychowaniem zajmowała się mama, ponieważ taty prawie wcale nie było w domu. Pamiętam jednak, jak skończyłem podstawówkę, wziął jakiś swój film i posadził mnie w fotelu. Puścił film, który okazał się ostrym pornusem. Kazał mi rozpiąć spodnie i sam zrobił to ze swoimi. Potem zsunął majtki i wtedy moim oczom ukazał się jego ogromny kutas. Miał gdzieś na oko 25 cm długości i był niesamowicie gruby i żylasty. Szczególnie ogromny był jego łeb w kształcie podłużnego kapelusza grzyba, który całkowicie odarty ze skórki przykuł moją całą uwagę.

    – Ściągaj też gacie – z zadumy nad ogromem jego chuja wyrwał mnie spokojny głos – zobaczymy co ci tam też urosło.

    Wykonałem jego polecenie ale mój kutas nie był nawet w połowie tak wielki jak jego.

    – Nic się nie martw młody – skwitował – Urośnie. W twoim wieku może nawet miałem mniejszego. Teraz patrz na film i wal go sobie.

    To mówiąc chwycił w garść swojego sztywnego giganta i zaczął walić sobie konia. Zrobiłem tak samo i czułem jak kutas mi sztywnieje i trochę rośnie. Akcja filmu strasznie mnie podniecała i po kilku minutach poczułem jak coś w moim chuju wędruje a mnie robi się wspaniale. Nagle pierwszy raz wystrzeliła z niego biała sperma a ja czułem się jak w siódmym niebie. Tata walił konia znacznie dłużej ale w końcu i u niego nastąpił potężny wytrysk.

    – To tak jest jak robisz to sobie sam ale znacznie przyjemniej jest jak robi to kobieta albo młoda laseczka. Pamiętaj też żeby w trakcie tej czynności zawsze dosyć mocno ściągać skórkę – powiedział ojciec wyłączając odtwarzacz.

    – Czy ty to z mamą robisz bardzo często? – spytałem.

    – Twoja mama ma znacznie mniejsze zapotrzebowanie na seks niż ja. Dlatego umówiliśmy się, że mogę to robić też z innymi kobietami – odpowiedział i po wytarciu spermy podciągnął majtki i spodnie.

    – Rozumiem – odpowiedziałem i też podciągnąłem odzienie.

    Od tego czasu brałem sobie filmiki ojca i ostro „waliłem konia” codziennie a nawet kilka razy na dzień.

    W pierwszej klasie liceum zacząłem bardzo szybko rosnąć. Na początku roku niemal wszystkie dziewczyny i chłopacy byli wyżsi ode mnie a pod koniec w maju miałem 180 cm wzrostu i byłem cienki jak tyka. Razem ze mną zaczął wydłużać się i mój kutas. Na koniec gimnazjum, jak go mierzyłem we wzwodzie a więc przed waleniem, miał już 15 cm długości i robił się coraz grubszy.

    Ciągle jednak nie miałem śmiałości do dziewczyn i musiałem robić sobie dobrze sam. Cholernie podobała mi się Bożena. Była niższa ode mnie niemal o głowę ale już miała całkiem niezłe cycki i krągłą dupkę. Często wyobrażałem ją sobie jak wali mi konia albo robi loda i wtedy kutas stawał natychmiast na baczność.

    Ale wróćmy na ośrodek.

    Pod koniec maja zgłosiła się do ojca pewna kobieta z propozycją poprowadzenia stołówki i sklepiku. Ucieszył się, szczególnie, że wyglądała nieziemsko. Mogła być w wieku 35 lat ale nie wyglądała na tyle. !75 cm wzrostu, szczupła ale z dużymi cyckami i wypełniającą obcisłe jeansy dupą, blondynka z cudownym uśmiechem na jakby stworzonych do całowania, ślicznie rzeźbionych ustach. No i te „kurwiki” w oczach. Widziałem jak mój stary buchał ogromną ochotą na jej widok, gdy przyszła ze swoją propozycją. Natychmiast wysłał mnie na przystań żebym sprawdził czy są wszystkie kajaki a gdy wróciłem to z jego sypialni dochodziły takie odgłosy, że wszystkie pornusy mogły się schować. Pani Jola, bo tak miała na imię owa kobieta, od tego czasu dosyć często zaspokajała, jak się okazało ogromne potrzeby mojego ojca i nie była jedyną jaką na ośrodku ruchał.

    Zaczęły się wakacje a Bożena, przez moją nieśmiałość, ciągle pozostawała obiektem westchnień i mrzonek do stawiania kutasa i potem ostrego walenia konia. Pod koniec czerwca ojciec zakomunikował mnie i siostrze o wspólnym wyjeździe na Mazury i pozostaniu tam do września. Mama natomiast zostawała w Warszawie.

    Ola skończyła właśnie 15 lat i raczej była podobna do mamy. Czarne włosy obcięła na krótko, była niska i raczej drobniutka. Nie miała też jeszcze cycków i dupka też była jakaś taka płaska. Dlatego może, nie oglądali się za nią chłopacy a i ona pozostawała na nich obojętna. Siorka ubłagała tatę żeby mogła z nią pojechać najlepsza koleżanka Majka. No ta to spełniała wszystkie warunki żeby rozbudzić ostre chuci w każdym facecie. 172 cm wzrostu, cycki rozmiar 34 miseczka małe C, głębokie wcięcie w talii i szerokie biodra oraz nieproporcjonalnie długie, ślicznie umięśnione uda powodowały, że figurki zazdrościły jej nawet starsze licealistki. Do tego puszyste, rude włosy, zielone oczy, liczne piegi na kształtnym, lekko zadartym nosku i całym ciele powodowały, że moi koledzy często o nią pytali Olę gdy wpadali nieraz do mnie pograć na grach czy po lekcje. Siorka coś im tam odszczekiwała a najczęściej było to, że musi im wystarczyć ona i wtedy chowali głowy w piasek i wchodzili do mojego pokoju. Z tego co wiedziałem to pomimo tak doskonałych kształtów Majka jeszcze nie chodziła z żadnym chłopakiem a to najprawdopodobniej z powodu bardzo ostrego rygoru jaki panował u niej w domu. Odżywała jak przychodziła do Oli. Wtedy była wesoła i odważna ale normalnie to bardzo wystraszona i zahukana. Postanowiłem, że fajnie by było jakby pojechał z nami mój kumpel Mariusz, który chociaż niższy ode mnie, mógłby nam się tam przydać, gdyż był bardzo dobrym pływakiem.

    Tak więc zaraz po rozdaniu świadectw, zapakowaliśmy się do ojca X6 i koło południa byliśmy na miejscu. Ja z Mariuszem zajęliśmy pokój w domu na piętrze a Ola i Majka też na górze ale na drugim końcu korytarza. Tata okupił dużą sypialnię na parterze zaraz koło salonu. Tak się stało, że nasz pokój był tuż nad jego.

    Był upalny dzień czerwcowy i postanowiliśmy całą czwórką skorzystać z tego, że jeszcze nie ma wczasowiczów i zażyć kąpieli słonecznych i w chłodnym jeszcze o tej porze roku jeziorze. Było bosko. Coraz częściej zerkałem na opalająca się w skromnym bikini Majkę. Miałem związane z nią zbereźne myśli ale jak czułem, że kutas mi sztywnieje, szybko je odrzucałem. Przecież ona jeszcze za młoda. Ale z drugiej strony, warunki już ma i może ciekawe by było obejrzeć jej pizdeczkę.

    Wieczorem do ojca przyszła Jola i wiedziałem, ze zostanie na całą noc. Po kolacji poszliśmy do swoich pokojów i każdy zamknął się w swoim laptopie, które zabraliśmy z domu. Nagle z dołu zaczęły dochodzić odgłosy ostrego jebania. Mariusz był trochę zdziwiony ale ja wiedziałem co się tam dzieje. Wpadłem na pomysł żeby i dziewczyny posłuchały jęków Joli, jej krzyków i sapania ojca. Zawołaliśmy je i wszyscy zastygliśmy z uszami przy podłodze. Ola próbowała uciec ale Majka wyraźnie tym się zainteresowała.

    – A może byśmy ich kiedyś podejrzeli – zaproponowała.

    Mnie i Mariuszowi spodobał się ten pomysł. Nawet wiedziałem gdzie się ukryć i tylko żeby ojciec nie zasłonił okna to można było oglądać jak w kinie. Gdy to zaproponowałem chyba najbardziej ucieszyła się Majka.

    Następnego wieczoru ukryliśmy się za dwoma dużymi drzewami rosnącymi z tej strony domu gdzie była sypialnia mojego ojca. Koło 22 przyszła pani Jola i nie czekali na nic a przy słabym świetle lampki nocnej zaczęli się całować i ściągać z siebie skromne ze względu na letnią porę odzienie. Ojciec nie zasłonił okna i przez cienką firankę widzieliśmy wszystko jak w kinie. Staliśmy w ten sposób, że za jednym drzewem stali Ola przed Mariuszem a za drugim Majka przede mną. Tak stojąc obserwowaliśmy z zapartym tchem, to co działo się w sypialni ojca. Kiedy byli już całkowicie goli ojciec usiadł na skraju materaca i szeroko rozłożył nogi. Jola klęknęła między nimi i zaczęła branzlować mu jego ogromnego chuja. Nagle pochyliła się i zaczęła go lizać a potem niemal całego wzięła do buzi. Czułem jak stojąca przede mną Majka lekko drżała z podniecenia i cicho szeptała:

    – Jejku jakie to jest wielkie… Jeszcze nigdy takiego olbrzyma nie widziałam…

    – Tak. Ojciec ma naprawdę dużego – szepnąłem jej do ucha.

    W sypialni nastąpiła zmiana ról. Teraz pani Jola leżała na łóżku z szeroko rozłożonymi nogami a ojciec lizał jej dokładnie wygoloną pizdę i wpychał w nią język. W tym czasie podniecona kobieta pieściła swoje duże cycki i aż zamykała oczy z rozkoszy. Tak robił jej minetkę chyba z 5 minut i nagle Jola stanęła na czworaka a ojciec klęknął za nią. Wziął w rękę swojego chuja i przyłożył do jej cipki. Pchnął bardzo mocno i cała ta ogromna pała zniknęła we wnętrzu kobiety. Ruchał ją bardzo ostro a my dokładnie widzieliśmy jak jego maczuga niemal cała wychodzi by po chwili gwałtownie się w nią wbijać. Potem zmieniali kilka razy pozycję i tak ojciec jebał tą prześliczną blondynkę ponad pół godziny. Wreszcie wbił swojego chuja całego i z konwulsjami przeszywającymi jego ciało, przeżywał potężny, męski orgazm.

    Już wcześniej czułem jak Majka przylgnęła do mnie całym swoim ciałem. Cała drżała z podniecenia i wyraźnie czułem, że wsunęła pod gumkę obcisłych, czarnych leginsów i dalej swoją dłoń. Jej niezwykle zgrabna dupka opierała się dokładnie o moje krocze. Teraz nie wiem, czy to widok z sypialni ojca, czy może ten cudowny dotyk jej jędrnych pośladków a może obydwa jednocześnie, spowodowały, że i mój kutas zaczął sztywnieć i jego łeb zaczął powolną wędrówkę ku górze, prześlizgując się między moim brzuchem a pupą Majki. Wyraźnie musiała to poczuć, bo przycisnęła się dupką jeszcze bardziej do mojego krocza. Kutas sterczał mi już całkiem do góry i aż pulsował tak byłem najarany. Spojrzałem w bok. Ola też wtuliła się dupką w krocze Mariusza a on pieścił prawą ręką jej małe cycuszki. Lewa jego dłoń zniknęła w majtkach mojej siostry. Zrobiłem to samo i wsuwając dłoń w majtki Majeczki poczułem jaka jest mokra i straszliwie podniecona.

    – Chodźmy na górę – szepnąłem jej do ucha.

    Natychmiast mnie posłuchała i po paru minutach byliśmy w sypialni dziewczyn. Widziałem tylko jeszcze jak w naszym pokoju znika Ola z Mariuszem.

    C.D.(jak będziecie chcieli)N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Podobne do poprzednich ale inna koncepcja. Podpowiadajcie co ma być dalej.

  • Sylwia

    Wakacje nieubłaganie dobiegły końca i rozpoczynał się kolejny rok szkolny w życiu Alana. Chłopak miał 17 lat i chodził do jednego z warszawskich liceów. Patrząc na jego aparycję można było powiedzieć, że był ładny. Miał przyjemne, łagodne rysy twarzy, które nieco kontrastowały z czarnymi włosami. Nosił je nieco dłuższe. Falowały mu się na boki a część opadała mu na twarz. Był całkiem wysoki oraz szczupły, co mogło być jeszcze normą w jego wieku.
     Początek wrześnie dla niego, jak i jego rówieśników był kolejnym początkiem szkolnych zmagań. Wakacje na pewno były przyjemnym okresem, nie mniej lubił również szkolne aktywności, zwłaszcza powrót do treningów na pozalekcyjnych zajęciach i kolejne wyjazdy na turnieje. Jednakże każdy wiedział, że dzień rozpoczęcia można było uznać za dodatkowy wolny.
     Po zjedzonym śniadaniu Alan wziął prysznic i zaczął ubierać się w ubrania, przygotowane wcześniej przez jego matkę, która wyszła przed nim do pracy. Białą, wyprasowaną koszulę włożył w czarne dżinsy. Rękawy podwinął nieco wyżej, przed łokcie. Na stopy wsunął sportowe Nike, które równie dobrze prezentowały się w nieco oficjalnym stroju. Poczucie stylu powoli się u niego objawiało, lecz dzisiaj był tak gorąco, że postanowił nie roztopić się pod zwałem ubrań, zwłaszcza marynarki. Gdy uznał, że był gotowy zabrał jeszcze swój telefon, słuchawki oraz portfel, w którym znajdowała się jego legitymacja oraz karta miejsca.
     Na 15 minut przed początkową przemową dyrektorki Alan wysiadł na przystanku przy terenie szkoły. Nie miał daleko, lecz korzystał z dobrego dojazdu komunikacyjnego. Inna sprawa, iż można było poznać, że nastała jesień, po większych korkach na skrzyżowaniach na drodze. W gąszczu uczniów dojrzał znajome twarze. Od razu ruszył w stronę swoich znajomych, z którymi zbijał piątki i odpowiadał na standardowe pytania, opowiadając głównie o tym, jak spędził wakacyjny czas.
     – Alan, dobrze Cię widzieć. Jak wakacje? – żeński głos zadał mu pytanie.
    Spojrzał w bok i zobaczył swoją wychowawczynię i nauczycielkę języka angielskiego, panią Sylwię.
     Sylwia była całkiem nauczycielką z całkiem długim stażem. Była całkiem niska, miała krótsze blond włosy oraz nosiła okulary. Była mężatką oraz matką dwójki dzieci. Wiekowo zbliżała się do średniego wieku, będąc nieco po czterdziestce. Miała cały czas całkiem niezłą figurę, choć z racji wieku i przejścia dwóch ciąż tu i ówdzie miała nieco pełniejsze kształty.
     Jako, że wszyscy dzisiaj byli ubrani nieco bardziej okazyjnie, to samo dotyczyło się nauczycielki. W tym momencie miała na sobie białą, zwiewną koszulę ukrytą pod granatowym żakietem, który tworzył komplet z materiałowymi spodniami w tym samym kolorze. Z racji niewysokiego wzrostu Sylwia często nosiła wysokie buty, także i teraz, mając na sobie sandały na korkowym koturnie.
     – Całkiem dobrze. – odparł chłopak, dość zdawkowo, nieco speszony. Raczej typowo, rzadko kiedy wymieniał dłuższe konwersacje z nauczycielami, chociaż znał swoją wychowawczynię już od roku.
     Apel zaczął się punktualnie o 10. Były przemowy, wystąpienia, nagrody. Nic, co odbiegało by od typowego rozpoczęcia roku w typowym liceum. Wszystko trwało niecałą godzinę kiedy ludzie w swoich klasach rozproszyli się do sal, by przywitać się w mniej licznym gronie. Nastąpiło szybkie omówienie najbliższych dni oraz rozdanie planu zajęć. Każdy wiedział, że pobyt tutaj idzie ku końcowi.
     Sylwia pożegnała w końcu wszystkich oczywiście zaznaczając odległość czasową do najbliższych zajęć angielskiego, jakie prowadziła ze swoją grupą. Słychać był szuranie krzeseł, kiedy cała klasa wstawała by udać się do wyjścia.
     – Alan, czy mogę Cię prosić? – kobieta zwróciła się do chłopaka.
     – Oczywiście – odparł.
     – Widzisz, muszę zabrać do domu ten stos papierów i podręczniki. Czy mógłbyś mi pomóc przenieść je do samochodu?
     – Nie ma problemu.
     Oboje wzięli stos rzeczy, które nauczycielka musiała zabrać ze sobą. Książki nie były zbyt ciężkie ale pomocna dłoń zawsze się przyda. Oboje opuścili teren szkoły i podeszli do parkingu. Sylwia sięgnęła do torebki by wyciągnąć kluczyki do swojego srebrnego samochodu, Kii w wersji kombi. Chłopak dostrzegł z tyłu fotelik, w którym za pewno było przewożone młodsze dziecko jego wychowawczyni.
     – Włóż je tutaj. – kobieta otworzyła tyle drzwi, a chłopak położył książki na tylnych siedzeniach. To samo zrobiła Sylwia, kładąc pliki papierów obok nich. Zamknęła zaraz drzwi i spojrzała na swojego podopiecznego.
     – Dziękuję Ci. Tak było o wiele szybciej. Jeżeli masz ochotę, podwiozę Cię do domu.
     Sylwia spojrzała zza swoich szkiełek. Tak się składało, że oboje mieszkali niedaleko siebie w odległości paru bloków. Alan był nieco zestrofowany, gdyż już miał w planach to, że wróci z resztą chłopaków, lecz i tak miał się z nimi spotkać potem, dlatego się zgodził.
     Oboje wsiedli do samochodu. Sylwia zajęła miejsce za kierownicą i zapięła pas. Alan zrobił to samo, siadając obok. Kątem oka zerkał, jak Nauczycielka wbija lewą stopą pedał sprzęgła i uruchamia silnik. Ten obudził się do życia. Kobieta parę razy docisnęła swój koturn do pedału gazu, by nieco bardziej rozruszać motor pod maską. Po chwili przerzuciła bieg na jazdę do tyłu i samochód wytoczył się na jezdnię a następnie włączył do ruchu. Alan mocno powstrzymywał się, by nie zerkać cały czas na nauczycielkę, która próbowała nawiązać z nim konwersację poprzez różne pytania, na które on odpowiadał zdawkowo. Patrzył na współtowarzyszkę, która była głównie skupiona na drodze. A on na niej. Mocno działało na niego, kiedy przyspieszali i Sylwia przyciskała nieco mocniej pedał gazu, po czym zmieniała biegi.
     Ta mała katorga skończyła się, gdy dojechali pod blok nauczycielki. Oboje wysiedli z pojazdu i wzięli rzeczy, które wcześniej włożyli do samochodu. Chłopak szedł za nią do windy a potem wszedł do mieszkania. Te można było nazwać typowym rodzinnym domem. Gdzieś w oddali zauważył zdjęcia Sylwii z mężem i dziećmi. Trochę książek w półkach no i sprzęty. Tu i ówdzie zabawki.
     – Postaw je gdzieś w salonie.
     Nauczycielka zwróciła się do chłopaka, który wykonując polecenie przeszedł dalej i położył podręczniki na kanapie. Przy stawianiu dwa górne egzemplarze zsunęły się i spadły na podłogę. Alan podniósł je i położył z powrotem. Wyprostował tułów i obrócił się. Sylwia stała przy nim i chciała coś powiedzieć jednak nagle jakby zamarła, patrząc się nieco poniżej twarzy.
     – Co to ma znaczyć? – zapytała stanowczym tonem.
     Alan spojrzał niżej, ale wiedział o co chodzi. Jego krocze było widocznie nabrzmiałe pod materiałem dżinsów, które miał na sobie. Od razu zrobił się czerwony ze wstydu. W takim stanie był niemal przez całą podróż od szkoły do mieszkania nauczycielki. Ta wydawała się być wyraźnie zdegustowana. Nie wiedziała jak ma zareagować. Z jednej strony jakoś ją to urażało, lecz była też pedagogiem i racjonalne wytłumaczenia dochodziły do jej głowy, jednak była zła. Chłopak za to nie wiedział jak się zachować. Najchętniej zapadłby się pod ziemię.
     – Ja… przepraszam… to nie tak… – próbował coś wydukać, lecz z trudem dobierał słowa. Był spanikowany. Nigdy dotąd nie znalazł się w takiej sytuacji. Pocierał dłonią ramię drugiej ręki. Był naprawdę bliski ataku paniki. Sylwii momentalnie zrobiło mu się go żal. Wiedziała, że jest dobrym chłopakiem i nie do końca potrafi kontrolować takie sytuacje.
    Podeszła do niego i położyła dłoń na jego ramieniu.
     – Już dobrze, spokojnie. – odparła.
     Spojrzała w dół, na krocze chłopaka. Cały czas było takie samo. W tym momencie miała złe myśli w głowie. Chyba aż za bardzo chciała mu pomóc. Nie wiedziała co ją w tym momencie popędza lecz jej druga dłoń przeniosła się na krocze chłopaka. Wyczuła mięsień pod materiałem spodni oraz to, jak Alan zadrżał. Teraz być może był jeszcze bardziej spanikowany. Sylwia sięgnęła do jego rozporka i odpięła guziki, po czym rozchyliła poły spodni. Delikatnie odciągnęła brzeg jego bokserek. Chłopak w końcu poczuł ulgę, gdy jego penis znalazł się na zewnątrz. Był nieco większy niż normalnie powinien być. Nie do końca wiedział jak się ma zachować. W tym momencie mógł tylko stwierdzić, że brał udział w scenie niczym z filmów porno, które dotąd od czasu do czasu oglądał i z których czerpał między innymi wiedzę o tym wszystkim. Jego oddech przyspieszył, gdy w głowie miał mętlik, ale próbował zastanowić się nad następnym krokiem. Ten został zrobiony niemal instynktownie.
    Podszedł bliżej do nauczycielki i nagle zaczął rozpinać jej spodnie. Nieco przerażona kobieta odeszła parę kroków i patrzyła stanowczo na chłopaka.
     – Alan… co ty robisz… – powiedziała nieco głośniej, lecz chłopak dalej robił swoje naparł mocniej na nauczycielkę. Nie był może przesadnie zbudowany, lecz wystarczająco odpierał opór ze strony Sylwii. Zmusił ją do obrotu tyłem i zsunął jej białe majteczki do poziomu kolan.
     – Alan, nie! – krzyknęła stanowczo kobieta, lecz nie zdało się to na nic. Chłopak czym prędzej nakierował członka na waginę i czując, jak się to robi zanurzył się we wnętrzu Sylwii, która stała oparta o ścianę, lekko pochylona. Przypominały mu się te wszystkie sceny, które oglądał samotnie w swoim pokoju. To nimi teraz miał się kierować, gdyż nie miał doświadczenia. Wszedł głębiej w pochwę Sylwii, która głośno wydyszała powietrze. Cofnął po chwili biodra i ponownie je wypiął, kładąc dłonie na biodrach nauczycielki. Zaczął wykonywać posuwiste ruchy. Taką przyjemność odczuwał pierwszy raz. Cicho stękał, powoli co raz wbijając się we wnętrze. Zaczął robić to z całej siły chcąc wejść głębiej i mocniej.
     – Auu, Alan! To boli! – krzyknęła nauczycielka lecz na nic to się zdało. Chłopak przyspieszył znacznie ruchy. Sylwia odbijała się od niego. Chciała odczuwać przyjemność, lecz uczucie zażenowania i zgorszenia było silniejsze. Mimo to nie mogła powstrzymać cichych jęków od tego, jak mocno jej członek przeszywał jej mięśnie. Alan znacznie przyspieszył tempo, co było zgubne. Nagle poczuł usilny skurcz na podbrzuszu, którego nie mógł zwalczyć. Obijał jeszcze przez chwilę biodrami pośladki nauczycielki. Nie dał rady wytrzymać dłużej. Zastygł na moment w miejscu a z jego ust zaczął wydobywać się głośniejszy jęk.
     – Alan… nie, błagam… – krzyknęła spanikowana Sylwia lecz nagle poczuła jak młodzieniec wypełnia niekontrolowanie jej wnętrze swoją spermą. Była wystraszona. Nie mieli nawet zabezpieczenia, a on po prostu wypełniał ją swoim nasieniem.
     Gdy było po wszystkim i Alan, będący w różnych stanach odsunął się Sylwia odwróciła się do niego i nasunęła szybko swoje majtki. Spojrzała na ucznia, który nerwowo próbował ubierać na siebie ubranie, jakby chciał zataić to, czego właśnie się dopuścił.
     – Powinieneś wyjść. – odparła kobieta i poszła do łazienki zmyć z siebie to wszystko. Chłopak posłusznie wykonał jej polecenie i niemal wybiegł z jej mieszkania, chcąc tylko znaleźć się w swoim pokoju i zapomnieć o wszystkim.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    S.W. Gordon
  • (Nad)zwyczajna kolacja…

    (Nad)zwyczajna kolacja… (3)*

    Sierpień dobiegał końca, ale wysokie temperatury jeszcze dawały się we znaki, a ja mimo to ubrałam się wizytowo. Zgodnie z obyczajem, któremu hołdowali moi znajomi. Spłowiałe i ‘podniszczone’ szorty z dżinsu, biała bluzeczka i biały staniczek, krótki sznur pereł na szyi. Sandałki na szpilce składające się z kilku złotych pasków dopełniały ubiór. I złota kopertówka w ręku. Bluzka, perły i sandałki świetnie podkreślały moją opaleniznę, a o to mi chodziło. Na kolację wybrałam się do dobrych znajomych, więc pojechałam tramwajem. Zakładałam, że będę wracać taksówką, bo bez alkoholu kolacja się nie odbędzie. Nie byłam pewna, ile osób tam będzie, bo z nimi nigdy nic nie wiadomo. Zaczynamy we troje, a potem wpadają inni znajomi i wieczór kończymy w dziesięcioro. I znacznie później, niż pierwotnie zakładaliśmy.

    Nie wiedziałam, jaka to okazja, ale skoro zapraszali, to nawet nie chciałam im odmówić. Zresztą, dawno się nie spotkaliśmy. Znajome małżeństwo, a widywaliśmy się coraz rzadziej. Wiadomo, praca, inne obowiązki. Nie mieli dzieci, ale Ola podjęła dodatkową pracę, więc nawet przez telefon rzadko mogłyśmy porozmawiać. Aleksander był fajnym, atrakcyjnym mężczyzną, więc spotkania z nimi zawsze przebiegały w miłej atmosferze i zawsze trwały zbyt krótko. A ja od pewnego czasu byłam singielką i trochę brakowało mi towarzystwa znajomych.

    – Będziemy mogły się nagadać! – z taką nadzieją jechałam do nich, głównie myśląc o spotkaniu z Olą.

    Niby mieszkaliśmy w tym samym mieście, ale czasami dwudziestominutowa jazda autem wydawała się zbyt długa, żeby spotkać się. Podczas studiów było zupełnie inaczej. Zresztą im też teraz było za daleko, żeby mnie odwiedzić. A mieli dwa samochody!

    #

    – No, cześć Haniu! – Olek pochylił się i soczyście ucałował mnie w policzek.

    – Cześć, Aleks! – oddałam powitalny buziak. Poczułam zapach alkoholu. – Całe szczęście, że nie bawiłam się w pełny make-up… – zdążyłam pomyśleć.  

    – Cześć, babo! – uradowana Ola wtargnęła w moje myśli. Objęła mnie i wycałowałyśmy się. Od niej też poczułam alkohol. Oczy przyjaciółki lśniły, a policzki były zaróżowione.

    – Musiała już nieco wypić – postawiłam olśniewającą diagnozę.

    Jakby wyczuła, co myślę.

    – Zaczęliśmy bez ciebie, ale nie martw się, dogonisz nas! – roześmiała się.

    Parzyłam na nich nieco zaskoczona. Zawsze dbali o siebie, a kolacje miały wręcz elegancką oprawę. Dzisiejsza kolacja miło się zapowiadała. Coś na ciepło czekało w kuchni, bo dolatywały zapachy, ale oni… Oboje w szarych szortach i koszulkach polo w takim samym kolorze. Ola przynajmniej w srebrnych klapkach na szpilce, ale mąż w klapkach, w jakich chodzi się pod prysznic. Zauważyłam, że Olcia była bez stanika.

    – „Olki” zmieniają obyczaje? – byłam zaskoczona, widząc ich „domowy” strój, w którym przywitali gościa. – Zawsze wyglądali elegancko, kiedy zapraszali mnie bądź innych gości, a dzisiaj… – nie rozumiałam tej zmiany.

    – Siadajcie, pieczeń już czeka – Ola zniknęła w kuchni.

    Olek chwycił moją dłoń i pociągnął do pokoju. Usadowił mnie u szczytu stołu. Dostałam drinka. Posiłek był znakomity. Ola zawsze uchodziła za świetną kucharkę. Nigdy nie rozumiałam, jak jej mąż nie zdołał przytyć przy takiej kucharce. Jej ślubny twierdził, że żona głodzi go, więc nie ma szansy na wyhodowanie brzucha. Ot, zgodne małżeństwo. Rozmawialiśmy o wszystkim, nadrabiając minione miesiące. Muzyka w tle nie przeszkadzała naszej konwersacji. Olek dbał, żeby kieliszki nie były puste.

    #

    Przenieśliśmy się na kanapę. Ola usiadła w fotelu, naprzeciwko nas. Ożywiona rozmowa toczyła się dalej, mijały minuty, kwadranse. Kiedy Aleks opisywał pewne zdarzenie z jego pracy, zaczęłam się zastanawiać, o której powinnam wyjść, ile czasu mogę jeszcze u nich siedzieć, gdy w pewnym momencie, ni stąd ni zowąd, Ola nie wytrzymała:

    – Słuchajcie, ja mam już dość! – westchnęła, jakby była naburmuszona, po czym wstała i ściągnęła koszulkę. Rzuciła ją na dywan, usiadła, wyrzuciła ręce szeroko na boki i głośno westchnęła. – No, nareszcie! – głos wyrażał szczerą ulgę. – Aluś, a ty na co czekasz? – popatrzyła na męża, po czym sięgnęła po drinka.

    Olek wzruszył ramionami, uśmiechnął się, wstał, zdjął koszulkę i ponownie usiadł obok mnie.

    Poczułam się dziwnie. Patrzyłam na jeszcze szczupłe, jędrne ciało z płaskim brzuszkiem. Patrzyłam na nagie, pełne piersi Oli.

    – Mogłaby chodzić bez stanika – zazdrościłam jej. Mimo panującego półmroku, dostrzegłam duże sutki. Pierwszy raz widziałam ją półnagą! W akademiku nie mieszkałyśmy razem. Ona nie chodziła z nami na wf, bo była w sekcji sportowej. Kątem oka zerkałam na mocny tors Olka. Od razu było widać, że jeszcze ćwiczy. I ten biceps… – O co tutaj chodzi? – pytałam siebie, łykając alkohol. Dłoń z kieliszkiem nieco mi drżała.

    – Wiesz, już od dawna w domu w zasadzie chodzimy nago – zaczęła Ola, jakby odgadując moje myśli. – Od kiedy? – spojrzała na męża. – Olek latem, zeszłego roku, zaciągnął mnie, prawie siłą, na plażę naturystów i potem zaproponował takie zwyczaje w naszym domu. Na wczasach też korzystaliśmy z takiej plaży. Przekonałam się i już tak zostało. Teraz męczę się, kiedy muszę siedzieć ubrana. Ale w twoim towarzystwie chyba nie muszę? Hania? – spojrzała na mnie. Nie wyglądała na skrępowaną.

    Przecząco pokręciłam głową. W końcu byłam gościem. Zaskoczyli mnie, więc na razie nie potrafiłam nawet składnie odpowiedzieć. Niby każdy oglądał pornosy, zdarzały się różne (właśnie!) seks-przygody, ale kiedy znajomi proponują, że będą w twoim towarzystwie siedzieć nago, to przynajmniej mnie zatkało z wrażenia. Przeczuwałam, że to nie wszystko. Byłam skrępowana ich szczerością i otwartością, a przecież znaliśmy się tyle lat! Ona zwierzała się, on traktował mnie prawie jak siostrę.

    – No, całe szczęście! – skwitowała moje potwierdzenie Olka. Wstała i z ulgą zdjęła szorty. Nawet nie miała majteczek.

    #

    Olek przyglądał się żonie z pogodnym uśmiechem.

    – Widzisz? Nawet zapomniałam założyć majtki – pokręciła głową z niezadowoleniem i… potarła się w kroczu!

    Poruszyłam się niespokojnie. Na takich obrazkach mi nie zależało.

    – Kurde… No, i jeszcze mokra jestem – wyburczała pod nosem niezadowolona Ola.

    – Alkohol działa! – pomyślałam.

    Usiadła, lekko rozchylając nogi. Mignął trójkącik przystrzyżonych włosów. Wilgoć w kroczu błysnęła w świetle lampy. Jeszcze raz potarła się w kroczu i pociągnęła wilgotną dłonią po udzie. Z niej się prawie lało! I była taka swobodna… Teraz stopy w sandałkach oparła jedynie na szpilkach i kręciła nimi na zewnątrz–do środka. Jak wycieraczki w aucie. Była ładnie, równomiernie opalona. Ani śladu po staniku czy majtkach. Spojrzała na swój biust.  

    – Alek lubi jednolicie opalone ciało. Kiedyś chodziłam jedynie do solarium, ale teraz wybieramy takie kurorty na wczasy, w których bez problemów można opalać się przynajmniej topless.

    – Dziewczyny, to ja też skorzystam – stwierdził Olek. Podniósł się i zdjął szorty. Potem usiadł.

    Nie wiem, czy miał slipy, ale nie sprawdzałam. Byłam tak skrępowana sytuacją, że nie chciałam patrzeć w jego kierunku. Głaskał mnie po udzie. Patrzyłam na przyjaciółkę. Spociłam się, ale temperatura niewiele miała z tym wspólnego. Aleks nieco przesunął się i objął mnie na wysokości ramion. Zesztywniałam.

    – A może dołączysz do nas? – zapytał. Ani cienia presji w pytaniu, zero nachalności. Uścisk obojętny. No, życzliwy.

    – O nie! Na pewno nie! – krzyknęłam w myślach.

    Oboje patrzyli na mnie wyczekująco. W milczeniu, ale z nadzieją na aprobatę.

    – Czemu nie? Mogę – usłyszałam swój głos. Prawie go nie poznałam. Był jakiś niski, chropowaty. Podniecony? Nie sądzę. Wyrażał strach? O, tak!

    #

    – Hanka, znamy się szmat czasu, więc chcieliśmy tobie zaproponować… Chcieliśmy zapytać ciebie – chłopak wyraźnie męczył się ze sformułowaniem zdania.

    – Chcieliśmy dowiedzieć się, czy miałabyś ochotę spróbować seksu z nami? – wpadła mu w zdanie Ola. – Bo my mamy ochotę posmakować ciebie – uśmiechnęła się szeroko.

    Jej mąż siedział koło mnie i z ulgą potakująco kiwał głową. Jego ładniejsza połówka podeszła i usiadła z drugiej strony. Nagą piersią otarła się o mnie. Z trudem przełknęłam ślinę.

    – Olesiowi już stoi – parsknęła śmiechem, patrząc na niego. – Ale ja też jestem podniecona – westchnęła, spoglądając na mnie. Głaskała mnie po policzku.

    Nadal siedziałam usztywniona. Byłam zdezorientowana. Nigdy bym ich nie posądzała aż o tak swobodne zachowanie.

    – Wiesz, tak się bałam twojej reakcji, że chyba za ostro tankowałam. Jak cysterna! A mam mniejszą pojemność, niestety… Kochanie, dzisiaj już tylko mineralna! – bąknęła do męża. – No, ściągaj ciuchy! – zażądała ode mnie, ale nie czekała na moją reakcję. Zaczęła rozpinać mi bluzkę. Z podniecenia oblizywała wargi.

    Sięgnęłam w dół i rozpięłam pasek, a potem zamek w szortach.

    Penis Olka sterczał, a on delikatnie głaskał moje udo. W końcu podniósł się i zdjął slipki. Ponownie usiadł, a ja zobaczyłam jego penisa. Sterczał. Może nie był ogromny, ale te 16-18 cm to jednak miał. Grubsze też widywałam.

    – Ooo, mówiłam, że się podniecił! – Ola z rozbawieniem patrzyła na męża. Zaczęła chichotać.

    – No, cooo? Dwie atrakcyjne kobiety siedzą obok mnie, a ja niby co? Z drewna jestem? – uznał, że musi się bronić.   

    Siadłam nieco wygodniej. Muzyka dodała mi odwagi. Stanowiła wspaniałe tło do obecnej sytuacji. Zagłuszała albo przynajmniej tonowała niektóre odgłosy. Można było poczuć się nieco pewniej, wiedząc, że nikt nie usłyszy dźwięków z intymnej sytuacji. Momentami Ola poruszała się w rytm muzyki elektronicznej. Wyraźnie odpowiadała jej te powolne utwory instrumentalne, jakby stworzone specjalnie do takich chwil.

    – Płytę włączyli znacznie wcześniej, zatem zakładali, że nakłonią mnie do seksu – markotnie uśmiechnęłam się do swoich myśli. – A jeżeli się nie zgodzę, to pewnie uparli się pokazać, co potrafią.

    #

    Ola pomogła mi wyjąć z szortów i zdjąć bluzkę, a potem szybko rozpięła stanik. Jednym szarpnięciem ściągnęła go z piersi i sama podniosła się. Chwilę później siedziała z drugiej strony męża. Ramieniem oparła się o jego tors, chwyciła penisa i zaczęła masować.

    – Nie może się zmarnować – uśmiechnęła się do mnie. Śluz z penisa spływał po członku i jej dłoni.

    Patrzyłam na nich i bez słowa zdejmowałam stanik z ramion. Ola wstała, Olek nieco wysunął biodra w kierunku krawędzi siedziska. Ona stanęła przodem do niego w szerokim rozkroku, spojrzała na mnie, uśmiechnęła się, złapała penisa i powoli usiadła na niego. Patrzyła mężowi w oczy. On też wlepiał w nią wzrok.

    – Nooo, jeeessst! – poruszyła się jak jeździec. – Nawet gładko wszedł. Ale byłam taaaka moookra… – podniecenie brało górę, więc z trudem wypowiadała słowa.

    Siedziałam z kieliszkiem i patrzyłam przed siebie. Zaskoczona, zdeprymowana, półnaga.

    – Przecież nie przyszłam na seks! – próbowałam przekonać siebie.

    Dłoń Oli opadła na moją pierś. Drgnęłam, zaskoczona nieoczekiwaną pieszczotą. Ola głaskała pierś. Bawiła się sutkiem, pocierała brodawkę, a ta w rewanżu twardniała.

    – Już próbowaliśmy takiego seksu jako małżeństwo. Olek przyprowadził swojego kolegę. Zresztą, kilka raz – sapnęła przyjaciółka. – Fajnie było. Zwłaszcza kiedy obydwaj…

    – Oluś… – włączył się mąż. – Hani nie interesują ani jej nie zaimponują nasze doświadczenia.

    Odniosłam wrażenie, że Aleksowi nie spodobało się opowiadanie o ich intymnych sprawach. Fakt, nie zależało mi na relacji z ich seksualnych przygód.

    – Jeszcze nigdy nie kochałam się z kobietą. Ale chcę spróbować właśnie z tobą – Ola, niezrażona uwagą, wyszeptała mi do ucha. – Kobiety potrafią robić takie niesamowite rzeczy, więc liczę na ciebie… Przecież nie jesteś cnotką.

    Liznęła moje ucho. Zadrżałam. Liznęła mocniej i dłużej. Kolejny dreszcz. Głębiej. Znowu dreszcz i wręcz namacalne podniecenie. Prawie wwiercała się! Taka pieszczota zawsze na mnie działa. Mój ostatni partner wręcz obśliniał mi ucho podczas pieszczot, ale podniecenie było wówczas już tak silne, że nie zwracałam na to uwagi. Czekałam na seks. Teraz też… Ola nadal masowała pierś i dosiadała męża.

    #

    Dopiłam wino i odstawiłam kieliszek. Zdecydowałam, że pooglądam sobie moich znajomych uprawiających seks. Odwróciłam głowę w ich stronę. Ola ujeżdżała Aleksa. I nagle zatrzymała się.

    – Ej, ty! Pomóż Hani zdjąć spodenki! – rzuciła niecierpliwym tonem do partnera.

    Aż się przestraszyłam. Na moment zabrakło mi powietrza.

    – Ale ja jeszcze… – próbowałam nieśmiało protestować. – Sama jeszcze nie wiem… Tylko… Tylko chciałam was pooglądać. Na… na początek.

    – Zdążysz – sapnął Olek, ciągnąc szorty z prawej strony.

    – Pooglądasz sobie – stęknęła Ola, nachylając się nade mną i ściągając szorty z lewego biodra.

    Jej piersi dotknęły moich. Ależ to było wrażenie… Jakoś tak… zmiękłam. Stałam się bezwolna. Było mi bardzo przyjemnie. Z trudem przełykałam ślinę. Chciałam dotknąć jej piersi, ale jednak powstrzymałam się.

    Olek nacisnął pośladek, więc nieco podniosłam się na łokciach, żeby ułatwić im zdjęcie ciuchów. ‘Po drodze’ złapali majtki i kilkoma szarpnięciami zsunęli je, wraz ze spodenkami, aż do kolan. Ola nadal uciskała moje piersi swoimi. Były takie pełne, jędrne. Rozbierała mnie, a jednocześnie bardzo swobodnie poruszała się, siedząc na penisie męża.

    – Ma wprawę. Prawdziwy z niej jeździec! – pomyślałam z jakąś dziwną zazdrością.

    Teraz on ściągał mi ciuchy. Gdy znalazły się na wysokości kostek stóp, zrzuciłam je kilkoma machnięciami nóg.

    #

    – Nooo, fajnie wyglądasz! – męska część gospodarzy nie mogła się powstrzymać od komentarza, głaszcząc mnie po udzie. Musiał pęcznieć w żonie, bo z jej twarzy jednoznacznie wynikało, że ledwo nad sobą panuje. A on co jakiś czas poruszał biodrami. Wówczas ściskała pierś albo zagryzała zęby na dłoni. Nie chciała krzyczeć.

    – Łał! Ale ładnie wygoliłaś cipulkę! – starania kosmetyczki doceniła lepsza połowa małżeństwa, jednocześnie opierając dłoń o kanapę między moimi nogami.

    Cóż… Oparta na łokciach, dumnie wypięłam biodra, jeszcze szerzej rozsuwając nogi. Rzadko mamy okazję, żeby komuś pochwalić się tak wypielęgnowanym ciałem w intymnym miejscu. Męża czy partnera nie liczę, wiadomo.

    – Niech podziwia – przemknęło mi przez myśl.

    Olcia znieruchomiała i w milczeniu patrzyła na moją cipkę. Chwilę później gwałtownie drgnęłam. Coś mokrego spadło na cipkę. Z ust Oli polała się ślina! Sięgnęła i delikatnie musnęła mokrą łechtaczkę. Dreszcz przeszył moje ciało. Odrzuciłam głowę w bok. Ależ mnie podniecała… Olek chwycił moją prawą dłoń. Trwaliśmy w takim uścisku, kiedy kolejny raz musnęła łechtaczkę. I jeszcze raz. Mocniej ścisnęłam jego dłoń.

    – Oła! – wyrwało się, ale z moich ust. – Boli, proszę… – dodałam już ciszej. Siedziałam prosto i zdezorientowana patrzyłam na przyjaciółkę.

    Moja kochanka ściskała cipkę palcami. Lekki uśmiech błąkający się po ustach wskazywał, że lubi takie mocne pieszczoty. Po czym skorzystała z okazji, nachyliła się i przykleiła ustami do moich ust. Mokrym języczkiem niecierpliwie rozchylała mi wargi, potem zęby…

    – Chwila, chwila! Czekajcie… – głośno zaprotestował Olek. Stanowczym gestem odsunął Olę, puścił moją dłoń, chwycił mnie za kark, przyciągnął i zaczął się całować ze mną! Żona siedziała na nim wyprostowana i bez słowa obserwowała nas. Nie wyglądała na zadowoloną.

    Co miałam zrobić? Oddałam pocałunek. Walczyłam z jego językiem. Jego usta zawładnęły mną. Zapomniałam się w tym namiętnym, gwałtownym pocałunku. Ola była słabsza od męża, więc chwilowo zadowoliła się ujeżdżaniem go. A on w końcu odkleił się od moich ust, przesunął językiem po brodzie, dekolcie i zaczął mi ssać prawą pierś. Ciężko oddychałam. Ola macała moją drugą pierś.

    – Oooch! Tyyyyy… Aluś! – wykrztusiła imię męża. Przyjaciółka ścisnęła moją pierś i na chwilę zastygła. Spojrzałam na nią. Odrzuciła głowę do tyłu i tak tkwiła z otwartymi ustami. Szczytowała. Zadowolony Olek wyprostował się. Ola drżała, siedząc na nim. Mąż prawą ręką trzymał żonę za kark, a lewą głaskał moją cipkę.

    Podniecona, prowokacyjnie poruszałam biodrami. Liczyłam na więcej. 

    #

    Mimowolnie napięłam mięśnie. To nie wstyd spowodowany obmacywaniem moich intymnych części ciała, ale podniecenie wymusiło taką reakcję. Gdyby lizał mi odbyt, pewnie też bym tak zareagowała. A do tego jeszcze widok przyjaciółki osiągającej orgazm… Pocieranie łechtaczki też nie było mechaniczne. Nie! Właśnie stało się bardziej delikatne i zmieniło kierunek. Chyba wykonywał koliste ruchy. Głupiałam. Zagryzłam wargi i zacisnęłam dłonie. Palce stóp uzbrojone w sandałki na szpilkach wbiłam w dywan. Wypięłam biodra. Całą sobą chłonęłam pieszczoty, gdy…

    – Ojjj! Eeeeech… – wystękałam zaskoczona intensywną pieszczotą.

    Właśnie Ola zdołała otrząsnąć się po orgazmie, więc wbiła mi dwa palce do pochwy i rżnęła!

    – No, chcę usłyszeć, jak jęczysz z rozkoszy! – wysapała mi w twarz. Znowu poczułam alkohol.  Pochylona nade mną, oparła rękę o oparcie kanapy i uważnie wpatrywała się we mnie. Jej piersi kołysały się i uderzały o moje. Palce wbijała się coraz intensywniej i głębiej.

    – Oj! – poczułam lekki ból i rozkosz. Wygięłam się.

    Ola wbiła we mnie trzeci palec!

    – Nooo… Jęcz! Wyj! – rozkazała mi. Z przyjemnością obserwowała moje reakcje na stosunek z jej palcami. Im bardziej jęczałam, tym bardziej przyśpieszała ruchy dłoni. Wierzyłam, że ona pierwsza zmęczy się.

    – Starczy – stęknęłam. – Zajeździsz mnie… – opadałam z sił. Moje nogi już bezwiednie poruszały się w rytm ruchów jej dłoni. Teraz zgodziłabym się na zerżnięcie w pupę! Nawet mogłabym wylizać jej obie dziurki. I mężowi też! Byleby tylko przestała! – Olcia! Proszę! Już dość… – jęczałam i próbowałam złapać jej dłoń. Szybko zablokowała jedną, drugą chwycił mąż. Pojękiwałam. Byłam bezradna. Teraz mogli ze mną zrobić wszystko! Tego bałam się. Aleks przyglądał się, jak żona rżnie mnie palcami, ale ani razu nie wsparł mnie, słysząc moje prośby.

    Uderzeniom palców towarzyszył charakterystyczny dźwięk. Takie „plask!” wydawane przy uderzeniu w wydzielinę pokrywającą skórę. Mój śluz obficie pokrywał wejście do pochwy. Szamotałam się pod jej palcami. Coś szeptała mi do ucha, lizała ucho, gryzła je. Pochyliła się jeszcze bardziej i ugryzła pierś.

    – Nieee! – załkałam z bólu.

    Olek siedział nieruchomo. Zafascynowany przyglądał się. A ona? Roześmiała się w głos i dalej rżnęła mnie! Prawie szalałam między taki pieszczotami. Ból, lizanie, gryzienie. I znowu ból. Szamotałam się, nie panując nad ciałem doświadczającym tak różnych pieszczot. Nie wszystkie były miłe, ale może te delikatniejsze właśnie dlatego sprawiały większą przyjemność? Tkwiłam na granicy bólu. Bezwolna, zdana na nich. Mimo tego czułam zbliżającą się rozkosz. I nagle…

    #

    – Zmiana! Teraz ja! – zdecydował mój nowy kochanek. Odsunął żonę, a ta wyjęła ze mnie palce i stała z boku. Trzymała palce razem i lizała jak lody. Jej mąż klęknął przede mną, zsunął mnie nieco z kanapy i płynnie wszedł.

    – Jeeest… – wyszeptałam. Co za miłe uczucie! Po kilku ruchach oddychałam spokojniej. Sztywny, twardy penis, ale nie kościsty jak palce agresywnej kochanki! Usatysfakcjonowana przymknęłam oczy i z błogim uśmiechem oddałam się wrażeniom, których zaczął mi dostarczać Olek. Nie wiem, ile to trwało, w końcu krzyknęłam, on uderzył jeszcze kilka razy i wyraźnie zwolnił, a fala ekstazy pochłonęła moje ciało. Nic do mnie nie docierało. Trwałam i przeżywałam euforię…. Dziwne przeżycie. Jakbym szybowała, a jednocześnie, jakby czas stanął w miejscu.

    Po jakimś czasie, kiedy nieco ochłonęłam i wróciło czucie, dotarły do mnie pierwsze dźwięki, przypomniałam sobie, gdzie jestem, oddałam się upojnemu podnieceniu. Trwałam w nim, oddychałam głośno, pojękiwałam, stękałam i dopiero po czasie zorientowałam się, że zawdzięczam je rytmowi uderzeń penisa. Tak oszałamiał mnie orgazm! Mój kochanek zdawał się cierpliwie czekać na swoją kolej.

    – Można w ciebie? – spytał rzeczowo Olek. W głosie słyszałam spore podniecenie. Jego cierpliwość jednak miała swoje granice.

    – Tak, możesz – wymamrotałam. Mógł zlać się, gdzie chciał. W usta za bardzo nie lubiłam, ale teraz mogłabym połknąć cały wytrysk i jeszcze wylizać mu odbyt! Tak jeszcze byłam naładowana pożądaniem! Z wdzięczności zrobiłabym wszystko…

    – No, rób coś! – te słowa zachęty pan domu skierował do żony.

    Jego piękna połowa powoli, jak kocica położyła się na kanapie, przysunęła do mnie i zaczęła lizać mi pierś. Ale jak! Sutek naprężył się prawie od razu. Czułam jak twardniała brodawka! Dziewczyna dłonią sięgnęła do łechtaczki i pocierała ją. Byłam już tak wrażliwa po orgazmie, że ledwo wytrzymywałam taką stymulację. Na szczęście nie trwała długo. Aleks syknął, uderzył biodrami jeszcze raz i poczułam silny wytrysk. Co za przyjemność… Prawie kwiliłam, równocześnie odbierając pieszczoty piersi językiem i pochwy spermą. Zawładnęli moim ciałem.

    – Mogłabym zamieszkać z wami – wysapałam bardzo niewyraźnie. Na szczęście nie zrozumieli. Obiecałam sobie zabawy w łazience. W prysznicu miałam możliwość zmiany siły strumienia wody. Zadrżałam na samą myśl.

    – Zdolny chłopiec z Alusia – Olek usłyszał pochwałę od żony. – Może powtórka? – spytała jego luba, skoncentrowana na swoich potrzebach. Mówiła łagodnym tonem, nie ironizowała. Wyraźnie chciała przypodobać się mężowi, bo miała ochotę na więcej seksu.

    – Za… Zaraz… – wystękał z wysiłkiem. Jeszcze trawił orgazm. Kiedy doszedł do siebie, odetchnął głęboko i niechętnie wycofał się ze mnie.

    Pytająco spojrzałam na niego. Inaczej wyobrażałam sobie koniec albo dalszy ciąg zabawy. Pomyliłam się, ale i on opacznie zrozumiał moje nieme pytanie.

    – Spokojnie. Zaraz Olka zajmie się tobą – uśmiechnął się. Po tych słowach blondwłosa kochanka wręcz spłynęła z kanapy i weszła między moje nogi.

    Po chwili poczułam, jak wbija sztywny języczek do pochwy. Taki mini-penisek! Aż westchnęłam. Co za przyjemność! Nawet lekko uniosłam biodra.

    – Niech dziewczyna ma wygodny dostęp – czekałam na dalszy ciąg.

    Rytmicznie poruszała językiem we mnie, ale sama też ruszała się w tym tempie. Otworzyłam oczy. Za Olą stał mąż i na stojąco rżnął ją! Usłyszałam jakieś dziwne dźwięki przy moim kroczu. Wsłuchałam się. Nie było pomyłki. Po chwili zrozumiałam i przymknęłam oczy. Ładniejsza połowa małżeństwa starała się wylizywać spermę z pochwy! Świetnie się mną zajmowała. Z całych sił ściskałam kanapę. Odrzuciłam głowę w bok i wyłam w oparcie kanapy. A ona gorliwie pracowała języczkiem, wybierając spermę… I była taka zachłanna! Mocniej zacisnęłam dłonie.

    #

    Leżeliśmy we troje na rozłożonej kanapie. Uniosłam nogę i Olek od tyłu wszedł we mnie, ale teraz szybko mu wiotczał. Olcia, leżąc przodem do mnie, też grzebała przy mojej pochwie, jakby zazdrościła mężowskiemu penisowi. A ja leżąc na lewym boku nieudolnie macałam lewą, przyciśniętą dłonią pierś przyjaciółki, a prawą bawiłam się jej łechtaczką. Kochanka wyginała się i próbowała ustami złapać moją pierś. Bezskutecznie. W końcu dała sobie spokój.

    – Dziewczyny, czekajcie! – pan domu wypadł z pokoju i wrócił po dłuższej chwili. W ręku trzymał aparat. Zatrzymał się i zrobił nam zdjęcie. Ola nadal trzymała palec w moje pochwie.

    – Mogłeś chociaż uprzedzić – nie byłam zadowolona.

    – Spokojnie. To pamiątka dla nas z takiego spotkania. Możesz dostać kopię. Żaden problem – dziewczyna pogłaskała mnie uspokajająco i polizała pierś.

    – Uwaga! Jeszcze jedno! – zasygnalizował Aleks. Postawił aparat na stole, pomajstrował przy nim, spojrzał nad aparatem, wcisnął przycisk i szybko usiadł obok nas. Objął mnie.

    – To tylko pamiątka. I tylko dla nas – szepnęła kochanka i pocałowała mnie w pierś. Nie zdążyła się wyprostować, kiedy błysnął flesz.

    – Przy następnym spotkaniu zrobimy ‘ostrzejsze’ fotki. Albo nagramy filmik! Co, dziewczyny? – ekscytował się gospodarz.

    – O! Chętnie! – radośnie odezwała się jego lepsza połowa. Prawie podskoczyła na kanapie, klaszcząc w dłonie.

    – Jak dziecko – pomyślałam o jej reakcji. – Nooo – dodałam głośno, żeby nie sądzili, że już kategorycznie odmawiam. Nigdy nie posądzałabym Oli o perwersję. A tu, proszę, oboje…

    #

    Spojrzałam na zegarek i zaczęłam ubierać stanik. Chociaż starałam się robić to dość wolno, moje gesty wskazywały na pośpiech. Zarzuciłam bluzkę.

    – Haniu! Już uciekasz? – Ola gwałtownie podniosła się na kanapie. Wyglądała na rozczarowaną. – A my? Chciałam z tobą… – płaczliwie zaczęła tłumaczyć.

    – Słonko, spójrz, która godzina. Jutro pracuję. Muszę przespać kilka godzin – dałam jej buziaka w policzek i zaczęłam zakładać majtki. – Oleńko, kochanie, na samej kawie nie przetrzymam całego dnia – nachyliłam się ponownie i pocałowałam ją w usta. Z języczkiem. Przywarła do mnie i pocałunek znacznie przedłużył się. Wzajemnie pieściłyśmy piersi. W końcu oderwałam się od kochanki. Z żalem puściłam jej pierś.

    Olek obserwował nas. Wyraźnie był zadowolony z tej scenki naszych wzajemnych czułości. Penis mu drgał. Głodnym wzrokiem patrzył na mnie, kiedy ubierałam się.

    – Ale jeszcze spotkamy się tak jak dzisiaj? Na seks? – zapytał z nadzieją.

    – Nooo – nie potrafiłam powiedzieć nic więcej. Musiałam wszystko przemyśleć. Nie próbowałam spojrzeć w jego kierunku. Łatwo mi to przyszło.

    – Kochanie! Wstajemy! No, raz, dwa! I ubieramy się! Odprowadzimy Hanię na przystanek albo zadzwonimy po taksówkę – zarządził Olek, szybko podnosząc się. – A nam przyda się chociaż krótki spacerek – wstającą żonę poklepał po pupie i ścisnął kołyszącą się pierś. Z uśmiechem mrugnął do mnie. Rozumiałam jego zauroczenie krągłościami żony. Ale dzielił się z innymi.

    – A tak chciałam z tobą… – naburmuszona Ola uszczypnęła mnie w pośladek. Była niepocieszona.

    – Przy następnej okazji moje perełki zwiedzą twoje dziurki – zażartowałam.

    – O! Zapraszam! – ożywiła się.   

    Pożegnaliśmy się w dobrych humorach.

     K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick

    * Uwaga:

    To już trzecie opowiadanie należące do grupy określanej, na mój użytek, mianem: “Niespodzianki”. Będzie ich więcej. Uznałem, że taki wyróżnik części opowiadań ubarwi ich treść. Ale kolejne nie pojawią się od razu. Są jeszcze inne opowiadania, wieloczęściowe i być może oczekiwane są ich kontynuacje. Taką mam nadzieję 🙂

    Nie wszystkie opowiadania z tej grupy są i będą ze sobą powiązane, w niektórych występują (będą występować) ci sami bohaterowie, wszystkie są jednoczęściowe i wiążą się z niespodzianką pojawiającą się w treści. Opowiadania będą należeć do różnych kategorii, na razie dominuje: seks grupowy. Słowo “Niespodzianka” rzadko będzie ujęte w tytule, ale na pewno w tej rubryce: Informacje od autora.

    Miłej lektury!

  • Pierwszy raz cz. 1

    Poniedziałek, nieszczęsny dzień. Tydzień zaczął się dla mnie tragicznie. Spóźniłam się do pracy, szef porządnie mnie opieprzył za niedokończony raport za poprzedni miesiąc, a do tego potwornie bolała mnie głowa.  Idealny dzień by tylko położyć się na kanapie, wziąć kieliszek z winem i próbować się odprężyć. Niestety zanim moje pragnienie przerodzi się w realny czyn musiałam wrócić do domu. Śnieg za oknem prószył bez końca, w końcu to początek lutego. Miałam skończyć pracę o 17, ale nadrobienie zaległości zajęło mi trochę czasu. Wyszłam z pracy po 20, na dworze ciemno, że ledwo widać padający śnieg. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Nie miałam daleko do pracy, lecz prawie cały odcinek musiałam przejechać przez gęsty las. Pech w tym dniu mnie nie opuszczał, najechałam na leżącą gałąź i przebiłam koło. Ubrana w wysokie szpilki, rajstopy, krótką spódnicę i kurtkę, podczas padającego śniegu miałam sobie poradzić z wymianą uszkodzonej opony. Zaczęłam płakać, próbując odkręcić pierwszą śrubę. Zadzwoniłam do męża by przyjechał mi pomóc. Bardzo kochałam swojego męża, zawsze był dla mnie dobry, opiekuńczy. Miał jedną wadę, bardzo lubił gry komputerowe, spędzał przy nich bardzo dużo czasu, czasami nawet zaniedbując moje potrzeby łóżkowe. Tym razem nie odebrał telefonu, pewnie był zajęty graniem. Po trzeciej próbie dodzwonienia się, dałam sobie spokój. Usiadłam w aucie i bezsilnie czekałam, aż oddzwoni. Nawet nie było kogo poprosić o pomoc, żadnego samochodu przejeżdżającego obok mnie, nic. Lecz chyba szczęście zaczęło się do mnie lekko uśmiechać, bo na horyzoncie pojawiły się światła. Wyszłam szybko z auta i machałam by się ta osoba zatrzymała. Nie wiem czy mnie widziała czy nie, ale pojechała dalej. Totalnie zrezygnowana chciałam już iść na pieszo lecz pojawił się drugi samochód. Udało mi się go zatrzymać. Wysiadł młody, na moje oko 19-letni chłopak. Wysoki, z buzi przystojny, był grubo ubrany, ale widziałam, że dbał o siebie.

    -Co się stało? – zapytał.

    – Przebiłam koło i sama nie mogę dać rady z wymianą. Możesz mi pomóc?

    Bez wahania wziął się do pomocy, a ja świeciłam latarką by lepiej widział co robi. Trochę światła padało też na mnie. Czułam, że mnie obserwuje od góry do dołu. Jestem dość atrakcyjną kobietą, mam troszkę kobiecych kształtów, ale bliżej mi do szczupłej osoby niż grubej. Dbałam o sobie, ale nie katowałam się ścisłymi dietami czy wykańczającymi treningami. A i tak potrafiłam skupiać na sobie uwagę facetów.

    – Dziękuje Ci bardzo, nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.

    – Nie ma sprawy, trzeba sobie pomagać.

    – Jak mogę się odwdzięczyć?

    – Jak mówiłem, trzeba sobie pomagać.

    Słyszałam w jego głosie ekscytację i nutkę podniecenia. Wziął mnie za ręce, oparł o samochód mocno trzymając i zaczął mnie całować. Byłam w szoku, strach sparaliżował mnie na tyle, że nie mogłam nic zrobić. Nigdy wcześniej nie byłam z innym facetem, od początku przygody z seksem miałam tylko męża. Nigdy nie kręciły mnie przelotne znajomości czy puszczanie się jako nastolatka. Byłam tradycjonalistką, ale z racji relacji z mężem, brakowało mi trochę seksu. Rzadko się bzykaliśmy, albo jemu się nie chciało, albo ja się źle czułam. Było więcej wymówek niż zbliżeń między nami. Myślałam o innym facecie, ale wszystko pozostawało w granicach mojej fantazji. Kiedy chłopak przestał mnie całować, skierował sobie usta do mojego ucha i wyszeptał:

    – A teraz grzecznie zrobisz mi loda, a potem Cię zerżnę. Tak mi się najlepiej odwdzięczysz.

    Nie wiedziałam co zrobić, tysiące myśli przebiegały mi przez głowę. Zawsze byłam wierna, a teraz miałam zdradzić? W głowie mi się to nie mieściło. Jednak również poczułam się podniecona, ta sytuacja sprawiła, że nie myślałam o tym, że jest zimno, czy mój mąż zadzwoni. Po prostu chciałam iść na żywioł, zupełnie jak bym nie była sobą. Posłusznie kucnęłam przed nim rozpinając rozporek. Nie za dużo widziałam, ale za to poczułam dużego i prężnie stojącego kutasa w dłoni. Miał chyba z 18 centymetrów i był dość gruby. Od razu skojarzył mi się z penisem męża, był bardzo podobny, co jeszcze bardziej mnie podnieciło. Masowałam go ręką i po chwili wsadziłam go do buzi. Ssałam go powoli, wkładając go coraz głębiej. Czułam, że jest mu dobrze, więc złapałam go za jajka i masowałam. Aż wydał głośny jęk z siebie. Był tak napalony, że załapał mnie za głowę i wsadził całego do buzi, na siłę. Czułam go głęboko w gardle, dławiłam się. Wepchnął mi go jeszcze tak kilka razy, prawie doszedł, lecz przerwałam robienie mu loda i wstałam. Bardzo chciałam by zabawa jeszcze trwała, marzyłam by wszedł we mnie i mnie zerżnął. Zaczęłam go całować i skierowałam jego rękę na moją cipkę. Zaczął mnie masować i czuł, że jest tam bardzo mokro. Fala gorąca przeszła przez moje ciało, aż zapomniałam, że na dworze jest -16 stopni. Teraz liczyło się tylko jedno, chęć bycia wyruchaną przez tego chłopaka. Odwróciłam się do niego tyłem. Długo nie musiałam czekać gdy rozerwał mi rajstopy i majtki.

    – Co Ty robisz? – krzyknęłam.

    – Oj nie marudź, wiem, że Ci się to podoba.

    Miał rację, bardzo mi się to podobało. Przejechał po mojej cipce główką kutasa szukając dziurki. Jęczałam z podniecenia. Po kilki chwilach już był gotowy. Wszedł we mnie jednym, zdecydowanym ruchem, aż po same jaja. Krzyknęłam bardzo głośno, czułam każdy centymetr jego kutasa. Trochę bolało, ale nie przeszkadzało mi to. Byłam mega podniecona, aż drżałam. Pieprzył mnie mocno i szybko, jedną ręką trzymając za pośladek, a drugą za włosy. Wewnętrzny głos cały czas mi powtarzał, że jestem dziwką i jak mogłam zdradzić męża, ale to mnie nakręcało jeszcze bardziej. Jęczałam głośno, mówiłam do niego by mnie pieprzył jeszcze mocniej. Zaciskałam cipkę na jego kutasie wzmacniając jego doznania. Nie minęło dużo czasu, aż chłopak wypełnił moją cipę swoją spermą, posuwając jeszcze chwile. Wyszedł ze mnie, a ja dalej oparta o maskę nie mogłam się ruszyć. To był znak, że doszłam. Sperma zaczęła wylewać się na moje majtki i rajstopy. Udało mi się podnieść, kucnęłam przy jego kutasie i wylizałam go do czysta. Jego sperma była bardzo słodka, smakowała mi. Podciągnęłam resztki mojego ubrania. Czułam się jak szmata, o dziwo podało mi się to. Pocałowałam go namiętnie i powiedziałam:

    – Może to kiedyś powtórzymy?

    – Z przyjemnością. – odpowiedział.

    – Jak masz na imię?

    – Paweł, a Ty?

    – Asia.

    Dałam mu swój numer telefonu w nadziei, że odezwie się jak najszybciej. Nawet nie dojechałam do domu i dostałam smsa:

    – Świetnie było Cię wyruchać, nigdy nie przeżyłem tak silnego orgazmu. Mam nadzieję, że utrzymamy bliższy kontakt. Buziaki suczko :*

    Znowu zrobiło mi się gorąco. Cały czas myślałam o jego kutasie, o tym jak mnie bzykał. Marzyłam by się z nim spotkać jeszcze raz, zobaczyć go, tym razem nago. Wróciłam do domu. Mąż jak zawsze grał, więc udało mi się bez podejrzeń wskoczyć do łazienki. Majtki i rajstopy miałam całe w spermie. Schowałam wszystko tak by mąż nic nie widział, a sama poszłam pod prysznic. Po wyjściu przywitałam się z ukochanym po czym poszłam do sypialni się położyć. Przez zaśnięciem odpisałam na smsa:

    – Dziękuje Ci za to ruchanie, naprawdę jesteś dobry. Może umówimy się w piątek i to powtórzymy, tym razem w innych okolicznościach? Daj adres to przyjadę do Ciebie :*

    Myślałam o nim cały czas. Ten seks, ta sytuacja tak mnie nakręcała, że postanowiłam zrobić sobie dobrze. Masowałam cipkę tak jak by to on ją masował, wkładając paluszki w siebie myślałam o nim jak mnie bzyka. Doszłam bardzo szybko po czym usnęłam ze zmęczenia. Obudziłam się rano z kacem moralnym, rozmyślałam co ja teraz zrobię. Podczas szykowania się do pracy dostałam smsa od Pawła:

    – Oczywiście, jak mógł bym przepuścić taką okazję. Masz tu mój adres, czekam na Ciebie :*

    Nie wiedziałam co o tym myśleć, lecz sutki mi stwardniały i fala gorąca przeszła przez moje ciało. Miałam trzy dni na to by się z tego wyplątać, albo iść na spotkanie, emocje mną targały. Pozostało tylko czekać aż nadejdzie piątek.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MJ

    Witajcie, to moje pierwsze opowiadanie, mam nadzieję, że się spodoba. Wszelkie poprawki mile widziane.