Author: admin

  • Powrot starego kumpla

    Pamiętacie Konrada (opowiadanie “Męskie masaże”), współlokatora ze stancji, na której mieszkałem z gejami? Mieszkaliśmy tam przez wiele lat aż do zakończenia studiów. Później nasze drogi trochę się rozeszły i utrzymywaliśmy ze sobą jedynie wirtualną znajomość. Dzisiaj wysłał mi informację, że wrócił do miasta i chce mi dać trochę radości. Ucieszyłem się na myśl o jego masażach, ale jednocześnie miałem mały lęk, bo nie widzieliśmy się wiele lat. Jestem teraz po trzydziestce i nie bawię się już w intymne kontakty z facetami. Ciało też już nie takie jak dawniej… Miałem tremę i długo przygotowywałem się do spotkania, niemniej, z radością przyjąłem zaproszenie i spotkaliśmy się w mieście.

    Powiedział mi, że wynajął tu kawalerkę, ponieważ dostał pracę na około pół roku, dzięki czemu znów możemy się spotykać, a nawet zamieszkać razem, jak za dawnych lat. Przy Coli wspominaliśmy wspólną przeszłość, miłe, a także wstydliwe chwile, erotyczne przeżycia i wpadki. Widać, że pomimo upływu lat, nic się nie zmieniło. Wciąż jesteśmy tacy sami, tylko troszkę starsi i grubsi. Zaprosił mnie do siebie i powiedział, że będzie miał fajną niespodziankę. Poszliśmy.

    Jednopokojowe zadbane mieszkanko na obrzeżach miasta, całkiem sympatyczne. Niespodzianką było to, że wkrótce zjawił się Radek – nasz współlokator z dawnej stancji. Los rozłączył go z Filipem, a że był w okolicy, wpadł do nas. Razem z Konradem zaplanowali gay party. Nie byłem co do tego przekonany. Zapewnili mnie jednak, że będzie fajnie jak dawniej. Z uwagi na wiek i powagę, odmówiłem. Miałbym prezentować się z gołą parówą przy dwóch dorosłych facetach, których nie widziałem od lat? Przy Konradzie w sumie mógłbym. Widzieliśmy się setki razy. Radek widział zaś mój interes tylko raz wtedy, podczas grupowego masażu. Podczas kolejnych, nigdy nie chciałem dzielić się z nim swoją intymnością. Teraz jestem starszy, od dawna nie robiłem takich rzeczy, zapewne wyglądam gorzej i nie chciałbym pokazywać siurdaka żadnemu facetowi. Zwyczajnie nie miałem na to ochoty, więc zaczęli beze mnie. Powiedzieli, że mogę się przyłączyć w każdej chwili, jeśli tylko zechcę.

    Przez długi czas zabawiali się w bieliźnie. Wciąż pytali, czy się nie przyłączę, a ja wciąż odmawiałem. Widać było, że moja obecność sprawia im dodatkową przyjemność. Rozkręcali się coraz bardziej. Pozdejmowali sobie majty i dokazywali na golasa. Widok był nieco dziwny, ale patrzyłem. Penis Konrada nic się nie zmienił. Pamiętam nasze zabawy… Chłopaki bawią się doskonale, bez krępacji, są spontaniczni. Przez chwilę pomyślałem, że może faktycznie byłoby fajnie, skoro jest okazja. Pamiętam też boskie masaże Radka. Profesjonalna przyjemność za darmo. Mógłbym przeżywać takie rzeczy częściej.

    Po długiej walce z samym sobą postanowiłem dołączyć. Nie miałem ochoty pokazywać peniska, więc zostałem w bokserkach. Obaj zaczęli mnie masować na wszelkie przyjemne sposoby. Później chcieli, żebym to ja wraz z Konradem masował nagiego Radka. Następnie, odwrotnie – wraz z Radkiem robiliśmy masaż Konradowi. Bez nadmiernego entuzjazmu, ale całkiem spoko. Nie pragnąłem oglądać ich genitaliów, aczkolwiek nie przeszkadzało mi to. Dziwił mnie brak ich skrępowania. Gdy próbowali namówić mnie na anal lub oral, odmówiłem. Zabawa trwała. Chłopaki wkurzyli się, że nie chcę się wyluzować. Faktycznie, w pewnym momencie chciałem nawet sobie iść. Dla nich to nic takiego i nie rozumieli mojej postawy.

    Minęły już ponad dwie godziny. Chłopaki postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Powiedzieli, że nie wiedzą, czemu aż tak się spinam i nie chcę się oddać głębszej rozkoszy. Oni czują się wspaniale i chcą, abym ja też tak się poczuł. Wiedzieli, że jeśli mi nie pomogą, nie rozkręcę się i nie poczuję maksymalnej przyjemności. Może było w tym trochę racji… Nie chciałem jednak przy Radku. Dla mnie, jak dla wielu zwyczajnych kolesi, mój penis służy jedynie do realizacji potrzeby fizjologicznej i podniety podczas bycia z laskami, zaś tego typu zabawy są czymś obcym. Pokazywanie go tutaj nie jest ani logiczne, ani komfortowe. Nie to, co dla nich. No ale cóż… Zrozumieli, że muszą to zrobić siłą. Obaj położyli mnie na plecach i zaczęli masować. Przyznam, było mi bosko. Jakiś czas później oznajmili, że bez względu na moje humory, za chwilę stracę bokserki i w pełni się wyluzuję tak, jak powinienem. Nie miałem wyjścia, a nie chciałem być chamski. W sumie jest fajnie i nic nie tracę. Przy Radku będzie trochę obciach, ale skoro oni są goli, to chyba wszystko jest ok.

    Rozmasowali każdy mięsień mojego ciała, nieuchronnie idąc ku dołowi. Było bardzo przyjemnie. Nie pozbyłem się obiekcji wobec Radka, ale to nie miało już znaczenia, bowiem pożegnałem się właśnie z bokserkami. Na widok gołego siura, roześmiałem się nerwowo i zawstydziłem. Nie było co pokazywać. Nie sądziłem, że w moim wieku dam się jeszcze rozebrać chłopakom do gołego siura, a zwłaszcza Radkowi, przy którym intymności zawsze unikałem, pomimo jego cudownych masaży. Przy Konradzie czułem się swobodniej. Ich nagość troszkę mnie uspokajała. Gdy zaczęli masować moje krocze, skupiłem się wyłącznie na przyjemnych doznaniach. Chrzanić konwenanse! Nie jest komfortowo, ale i tak całkiem przyjemnie. Masaż pupy był świetny. Obaj wspaniale masowali i mieli z tego dużo uciechy. Przyjemność trwała ponad godzinę. Pokazali mi przeróżne techniki masażu prącia. Chyba nawet wytrysnąłem z rozkoszy. Dobrze, że nikt poza nimi nie widział mnie w tej sytuacji.

    Przerwa na toaletę. Oczywiście pełna kultura, każdy osobno. Ja pierwszy. Musiałem się wysiusiać i trochę umyć. Spojrzałem na siebie w lustrze i zastanawiałem się, co ja właściwie robię. Mam ciało, jakie mam, ale żeby od razu paradować z zaślinionym pieskiem w towarzystwie gejów… Chyba mnie poniosło. Nie powinienem na to pozwolić. Było mi wstyd i miałem poczucie winy, ale musiałem się ogarnąć, wyjść do nich, ubrać się, podziękować za miłe chwile i odejść. Zaskakująco trudno jest wyjść nago z łazienki do ludzi, nawet wtedy, gdy jeszcze przed chwilą dobrze się z nimi bawiło. Niestety, trzeba. Gdy wychodziłem, od razu wparował Konrad. Radek siedział w pokoju. Zakryłem się dłońmi i usiadłem przy nim. Zacząłem mówić, że było fajnie, ale muszę już iść. Odparł, żebym jeszcze został i nie marudził, że niepotrzebnie się spinam. Z łazienki wyszedł Konrad i poszedł Radek. Konrad od razu zaczął mnie masować. Położyłem się na plecach, a on zsunął moje dłonie z genitaliów. Ptaszek znów był wolny, a dotyk jego ciała sprawiał mi przyjemność. Było fajnie, szkoda, że wrócił Radek. Chyba rzeczywiście największy problem miałem w tym, że nie byłem sam na sam z Konradem.

    Konrad nadal mnie masował, częściowo na mnie leżąc. W międzyczasie zaczęliśmy mówić o seksie analnym. Chłopaki bardzo chcą tego ze mną spróbować. Ja jak zwykle odmawiam. Przyznałem, że to obrzydliwe. Poza tym bezsensowne jest, że osoba pasywna ma gołego penisa, skoro go nie używa. Na dalsze przekonywania żartobliwie odpowiedziałem, że boję się zastrzyków, a ci panowie mają ogromne strzykawki. Głupio wygląda też, gdy genitalia pasywa dyndają podczas stosunku.

    Po długiej wymianie zdań skapitulowałem. Zabrakło mi argumentów. Stwierdziłem jedynie, że nie jestem aktywem, oraz że się boję. Zapewnili, że wszystko będzie dobrze i że warto spróbować. Podobno, podczas stosunku najlepiej jest stać w rozkroku, więc wstałem. Na wypadek, gdybym upadł albo za bardzo się ruszał, Radek stanął z przodu i chwycił mnie za barki. Było mi wstyd, więc przez cały czas zakrywałem penisa dłońmi. Miałem widok na jego penisa. Było widać, że się cieszy. Ja zaś bardzo się bałem i byłem zszokowany. Wiadomo, pierwszy raz. Gdy Konrad powoli, lecz stanowczo zaczął mi wsadzać, miałem dziwne doznania. Spociłem się. Najpierw bolało, później poczułem pełność, jak przy zaparciach. Dzikie uczucie do momentu, gdy dotarł głębiej. Później nastąpiło coś przyjemnego jakby łaskotanie. Gdy się oswoiłem, Konrad przeszedł do dzieła. Objął rękami moją miednicę i wolno, acz energicznie poruszał członkiem w przód i tył. Doznania były tak silne, że musiałem odsłonić penisa żeby złapać się Radka. Trzęsło jak na wybojach. Mój piesek dyndał się tak mocno, aż bolały mnie jądra, gwałtownie uderzające o mój brzuch z każdym ruchem ciała Konrada w przód. Cieszyłem się ale jednocześnie paliłem się ze wstydu, bo jak mówiłem, wygląda to bezsensownie i głupio, a w dodatku wszystko na oczach Radka. Z jednej strony nowe, dziwne, mocne doznania, z drugiej wstyd. Piesek troszkę mi urósł, ale nie stanął. Od kilku minut wesoło się dynda między nogami ku uciesze Radka, a ja nie mam na to wpływu. Najpierw mimowolnie zaczęła wydostawać się z niego ciągnąca się ciecz, aż w końcu, po parunastu minutach wytrysnął. Sperma chlapała wszędzie, w każdym kierunku. Na mnie, na Radka, na boki, w górę i w dół. Masakryczne sekundy największej przyjemności, jakiej mogłem dzisiaj doznać. Radek, na ten widok również popuścił. Konrad również dochodził, a że nie chciałem, żeby spuścił się wewnątrz, skończyliśmy, zanim trysnął. Byłem wstrząśnięty nowymi doznaniami, zawstydzony i wykończony. Jednak było warto doświadczyć czegoś nowego. Raczej tego nie powtórzę, ale też i nie żałuję.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Wspomnienia z dziecinstwa – Dorastanie cz.4

    Od naszego spotkania minął tylko jeden dzień, a ja już tęskniłem. Nie tylko za pieszczotami. Tęskniłem za jej śmiechem, za naszymi rozmowami, które nieraz przeciągały się do świtu. Rozmawialiśmy często o naszych marzeniach i nadziejach. Opowiadała mi, co chciałaby robić w przyszłości.

       Kochała życie. Mówiła, że życie i wolność to dwie rzeczy, o które warto walczyć. Nienawidziła wojen, a nawet była przeciwna karze śmierci. Ja miałem odmienne zdanie, ale nie kłóciłem się z nią. Słuchałem tylko, jak z zapałem opowiadała mi, że świat może się zmienić na lepsze. Wystarczy tylko, aby każdy człowiek odnalazł w sobie miłość, a odrzucił nienawiść. Była wspaniała. Pomyślałem wtedy, że jeśli więcej ludzi będzie tak myśleć, to może naprawdę coś się zmieni. Byłem trochę naiwny.

      Myślałem o Sylwii tak często, że zaniedbałem szkołę. Mama zaczęła się niepokoić.

    – Przyłóż się synku do nauki – tłumaczyła mi – zdobądź dobre wykształcenie, zobaczysz, że przyda ci się bardzo w przyszłości.

    – I powiem ci, że dziś coś, co wydaje się faktem, jutro może stać pod dużym znakiem zapytania.

      Nie wiedziałem o czym mówi.

    Przecież kocham Sylwię, ona mnie, co nam jeszcze potrzeba do szczęścia? Szkoła czy praca jest bez znaczenia, skoro żyjemy miłością. Jeśli będziemy razem, zdobędziemy cały świat. Cóż, w tak młodym wieku z miłością w sercu, nie myśli się racjonalnie.

       U Sylwii wylądowałem w piątek po południu. Otworzyła mi Marzena. Nie rozmawiałem z nią od czasu naszego zbliżenia. Odpowiadałem tylko suche „cześć”. Miałem do niej żal, za to co zrobiła. Denerwowałem się przy niej bo wiedziałem, że to także moja wina.

    – Witaj przystojniaku – próbowała się przymilać.

    – Jest Sylwia? – zapytałem krótko.

    – Będzie za chwilę, wyskoczyła do sklepu, wejdź.

    Zastanowiłem się patrząc jej w oczy.

    – Poczekam na werandzie – powiedziałem i poszedłem w stronę wiklinowego fotela.

    – Nie bój się, nie zgwałcę cię – powiedziała z uśmiechem podchodząc do mnie. Gdy zobaczyła, że mnie to nie bawi, jej uśmiech zniknął.

    – Słuchaj..ja..bardzo źle się wtedy zachowałam. Tylko że wiem, jacy są mężczyźni. Potrafią rozkochać kobietę i ją porzucić. Chciałam to oszczędzić Sylwii, chronić ją. Ale teraz wiem jaką krzywdę wam wyrządziłam. I chciałam cię bardzo za to przeprosić. Wiem, że jesteś porządnym chłopcem, a ja cię uwiodłam. Rozmawiałam o tobie z siostrzenicą i ona wie, że to moja wina.

    – Kiedy byłeś..zamknięty w sobie, zadzwoniła twoja mama, z prośbą o wyjaśnienie. Co się stało, że się rozstaliście. Opowiedziała mi co przeżywałeś i wtedy uzmysłowiłam sobie, jak bardzo ją kochasz. Wiedziałam, że popełniłam błąd i postanowiłam go naprawić.

    – Wyjaśniłam Sylwii, że jeśli czuje cokolwiek do ciebie powinna ci to powiedzieć. Ona nie spała nocami, snuła się po domu szlochając. Widziałam, jak bardzo tęskni za tobą. Aż wreszcie postanowiła cię odwiedzić. Sama ją zawiozłam pod twój blok.

        „A więc to moja kochana mama zainicjowała nasze zejście, a dzieła dokończyła Marzena. Jeśli to prawda, byłbym zdolny jej wybaczyć, ale nie ufałem jej. Nie po tym co zrobiła.”

     – A co to za smutne miny? – usłyszałem Sylwię wchodzącą na werandę.

    – Nadal się na mnie gniewa, chociaż mu wszystko wyjaśniłam – odpowiedziała ciotka.

    Widziałem, że dziewczyna nie chce wracać myślami do tamtego wydarzenia. Do tej pory ani razu nie rozmawialiśmy o tym.

    Podeszła i przycisnęła usta do moich.

    – Ja już o tym zapomniałam i proszę was o to samo.

    Marzena pokręciła ręką przy ustach, jakby zamykała zamek i machnęła nią, wyrzucając nie istniejący klucz.

    – Chodź – powiedziała do mnie Sylwia – mam dla ciebie niespodziankę.

    Poszliśmy na górę. Kazała  mi czekać w pokoju, a sama weszła do łazienki. Po chwili usłyszałem wołanie.

    W łazience panował półmrok. Paliły się tylko świece. Sylwia siedziała nago na brzegu wanny i jedną ręką mieszała wodę, tworząc pianę. Na stoliku pod lustrem stał magnetofon i grał cichutko jakąś spokojną melodię. Zauważyłem też kilka prezerwatyw leżących obok.

    – Dziś będziemy się relaksować – wskakuj.

    Weszła do wanny okrywając się pianą. Nie wiem, o jakim „relaksie” mówiła, ale już czułem napięcie w kroku. Jak się rozebrałem, członek był gruby, tylko nie stał. Wszedłem do wody, która była gorąca. Było tak dużo miejsca, że nie dotykałem jej, mimo wyprostowanych nóg. Odepchnęła się od krawędzi i oparła plecami o moją klatę.  Pocałowałem jej szyję i wtedy poczułem dziwny zapach. Coś mi przypominał, ale nie mogłem go z niczym skojarzyć.

    – Co to za zapach?

    – Poczułeś? – zapytała z uśmiechem – to zapach miłości, ciotka mi dała. Powiedziała, że z każdego mężczyzny zrobią zwierzaka, bo zawierają feromony.

      Pierwszy raz słyszałem o czymś takim.  Miałem już rzeczywiście duży wzwód, ale od bliskości i dotykania uwielbianego ciała.” Czyżby od tego zapachu też?” – zastanawiałem się.

    Zjechała ręką na moje krocze.

    – Miałeś się relaksować, a nie spinać – powiedziała.

    Woda, muzyka, półmrok, nawet powietrze było przesiąknięte erotyzmem.

    – Łatwo ci mówić – odpowiedziałem – wiesz jak to wszystko na mnie działa?

    – Cierpliwości, im dłużej się powstrzymasz, tym większa będzie satysfakcja.

    Wiedziałem, że ma rację.

    Odsunęła się, a za chwilę poczułem między nogami jej stopę. Masowała mnie, delikatnie naciskając na jądra, po czym przesuwała ją wyżej, przyciskając członka do mojego brzucha. Spodobało mi się to. Jeszcze żadna dziewczyna nie pieściła mnie stopami. Odnalazłem jej wzgórek i zacząłem masować podobnie. Zamknęła oczy i poddała się przyjemności. Było to naprawdę odprężające. Mimo podniecenia spowodowanego dotykiem, czułem się rozluźniony. Dotykaliśmy się w ten sposób dłuższy czas.

    – Wystarczy, bo zaraz dojdę w wannie – powiedziała Sylwia i wyskoczyła z wody.

    Podeszła do stolika przed lustrem i wycierając się ręcznikiem, patrzyła na swoje odbicie. Podszedłem do niej, też się osuszając, a ona oparła się o mnie plecami. Złapała za penisa i wsunęła go między pośladki. Następnie pochyliła się i oparła ręce o stolik, wypinając wysoko pupcię. Sięgnęła po coś, a po chwili wyciągnęła rękę w moim  kierunku. Podawała mi gumkę.

      Wszedłem w nią jednym ruchem.

    Wciągnęła tylko głęboko powietrze. Odsunęła trochę biodra i pchnęła je w moją stronę, aż pośladki uderzyły o mój brzuch. Złapałem ją za biodra dopasowując jej rytm do mojego. Kochając się na stojąco patrzyliśmy na swoje odbicia w lustrze. Podniecała mnie bardzo pozycja od tyłu i jednoczesne patrzenie sobie w twarz. Sylwia oddychała już szybko i wypinając pupcię jak najwyżej, wyprostowała tułów, łapiąc mnie jedna ręka za szyję. Członek był naprężony w tej pozycji i mocno obcierał o przednią stronę pochwy. Czułem jej ogromną przyjemność. Zwiększała tempo, a na czerwonej twarzy pojawiły się krople potu.

    W pewnym momencie zadrżały jej tak nogi, że musiałem ją przytrzymać, żeby się nie przewróciła. Zamknęła oczy, głowę położyła na stoliku, a silne skurcze w jej wnętrzu, nie pozwoliły jej pozostać w ciszy.

    O tak! Och! O tak! – jęczała, a jej pupcia podskakiwała w rytm orgazmu. Wbijałem się szybko przez chwilę, następnie zacząłem zwalniać i zwalniać, aż zatrzymałem się w niej dociskając brzuch do pośladków. Nie miałem wytrysku, chyba ten masaż mnie trochę uodpornił. Ale byłem szczęśliwy widząc, ile przyjemności dałem Sylwii. Nogi nadal jej drżały. Zacząłem się z niej wysuwać.

    – Nie ruszaj się! – powiedziała.

    Delikatnie poruszała pupcią, okrężnymi ruchami, jakby chciała go wyczuć całą pochwą. Głaskałem ją po pośladkach, a po chwili  przejechałem kciukiem pomiędzy nimi, zatrzymując się na zwieraczach. Masowałem je delikatnie, lekko naciskając. Znów patrzyła na moje odbicie.

    – Chcesz tam włożyć? – zapytała bezpośrednio.

    Skinąłem głową.

    Rozejrzała się po stoliku i podała mi jeden mały słoiczek. Zobaczyłem na nim napis „Power of Love”, albo coś podobnego. Spojrzałem na blat i uzmysłowiłem sobie, że jest tam więcej rzeczy do uprawiania miłości. Różnego rodzaju żele, krople, maści. Wszystkie w obcym języku, ale domyślałem się przeznaczenia. Wiedziałem, że to Marzeny zapasy na sobotnie „jazdy”.

    Zanurzyłem palec w żelu i rozsmarowałem na oczku Sylwii. Wsunąłem nawet nieznacznie palec, co przyjęła westchnieniem. Z doświadczenia wiedziałem, że dobrze jest też posmarować członka. Zdjąłem prezerwatywę i nałożyłem pokaźną dawkę.

        Gdy byłem gotowy, stanąłem za nią. Znów wypięła pupcię, rozstawiając nogi szeroko. Jedną ręką odchyliłem pośladek, a drugą nakierowałem ptaszka na otwór. Nie było za dużo miejsca. Sylwia to wyczuła, bo wyciągnęła do tyłu ręce i łapiąc za pośladki, rozchyliła je. Teraz miałem wszystko jak na dłoni. Przystawiłem główkę do zwieraczy i zacząłem pchać. Były dosyć mocno zaciśnięte, ale pod wpływem naporu, zaczęły lekko ustępować. Kiedy się rozluźniły, wsunąłem powolutku łepek.

    Jęknęła.

    – Boli?

    – Trochę, ale nie przerywaj – powiedziała szybko.

    Była strasznie ciasna. Wciskałem powoli, robiąc przerwy. Z każdym moim pchnięciem z ust dziewczyny wydobywało się westchnienie. Członek wyczuwał każdą wibrację i wiedziałem już że dochodzę. Nie wsunąłem się nawet do połowy.

    – Dłużej..nie wytrzymam – wydusiłem.

      Wtedy poczułem pierwszy strzał. Zaraz potem drugi i trzeci. Tryskałem z taką prędkością, że prawie nie czułem przerw. Przyjemność była tak silna, że teraz moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Popchnąłem Sylwię, która lecąc do przodu rozrzuciła kosmetyki. Oparłem dłonie o stolik, przyciskając się do jej pleców i drgałem w rytm orgazmu, który zdawał się nie mieć końca. Kiedy wreszcie przestało mną rzucać, powolutku wyciągnąłem ptaszka.

    Patrzyła na mnie z uśmiechem w lustrze.

    – I jak było? Widzę po minie, że chyba dobrze?

    – Dobrze? – powtórzyłem – jeszcze nigdy nie miałem takiego wytrysku.

    – Domyślam się. Czułam każdy twój strzał. Waliłeś jak z karabinu.

    Roześmiałem się.

    – A co mogłem zrobić jak twoja pupcia wypowiedziała mi wojnę?

    – Mogłeś postrzelać z korkowca, a nie, wystawiasz od razu armatę.

    Śmiejąc się poszliśmy pod prysznic. Byliśmy wykończeni. Leżąc w łóżku, nadal przeżywaliśmy nasze pieszczoty.

    – A tobie było dobrze?

    – Mówisz o pupie? Było fajnie, tylko trochę mnie bolało, ale myślałam że będzie gorzej. Za to pozycja od tyłu była znakomita. Pocierałeś mi członkiem najwrażliwsze miejsca w pochwie. Nigdy nie czułam takiej przyjemności.

      Przypomniałem sobie, że coś podobnego mówiła mi Aneta. Myślałem jeszcze chwilę o kobiecym ciele, ale zmęczenie dało znać o sobie i zasnęliśmy wtuleni w siebie.

     

        W sobotni poranek obudziło mnie łaskotanie.

    Otworzyłem oczy myśląc, że jeszcze śnię. Nadal to czułem. Uniosłem głowę i zobaczyłem, że Sylwia bawi się moim członkiem.

    – Nareszcie się obudziłeś! Ja go tu maltretuję, a ty śpisz! – powiedziała.

    Opuściłem głowę na poduszkę i poddałem się pieszczotom. Pomyślałem wtedy, że to najpiękniejsze budzenie, jakie miałem w życiu. Zastanowiłem się tylko, czy można mieć wzwód śpiąc?

      Wiedziałem, że chłopcy w wieku dojrzewania mają wytryski wywołane przez sny erotyczne, nawet go nie dotykając, sam miałem tak kilka razy, ale nie wiedziałem, że można go pieścić, a on reaguje jakbym nie spał. Ciekawiło mnie, czy gdybym się nie obudził, to by tryskał.

    Trzymała go w buzi, łaskocząc w środku języczkiem. Musiała to robić dłuższy czas, gdyż w sekundzie poczułem, że zbliża się wytrysk.

    – Już.. – nie zdążyłem powiedzieć, a pierwszy strzał eksplodował w jej ustach.

    Uniosła szybko głowę i krztusząc się wypluła nasienie. Nadal pieściła go ręką, ale gdy tylko przestał tryskać, poleciała do łazienki. Kiedy wróciła miała smutną minę.

    – Przepraszam – powiedziała siadając koło mnie.

    – Za co?

    – Ja.. trochę brzydzę się spermy. Wiem, że faceci lubią tryskać na kobietę. Widziałam co robili z ciotką. Mogę mieć ją wszędzie, nawet w buzi, ale.. brzydzę się połykać.

    – Kochana, nie smuć się. Rób tylko to, co sprawia ci przyjemność.

    – No tak.. ale chciałam, żebyś był w pełni usatysfakcjonowany.

    – Jestem, wierz mi. To ja cię przepraszam, nie zdążyłem powiedzieć, a już trysnąłem.

    – Zaskoczyłeś mnie. Strzeliłeś prosto do gardła i musiałam połknąć. Była ciepła i miała.. mdły smak.

    Przypominając to sobie, zrobiła kwaśną minę i przyłożyła dłoń do ust.

    Przytuliłem ją, całując czule.

    – Cokolwiek nie zrobisz, zawsze będę zadowolony, pamiętaj.

    Rozchmurzyła się. Myślała nad czymś, a jej kąciki ust już drgały od śmiechu.

    – A jak puszczę bąka? – zapytała chichocząc.

    – Co?

    – No jak wypuszczę bączka to będziesz się gniewał?

    – Nie – zaskoczyła mnie tym pytaniem.

    – Bo widzisz, jak się niedawno kochaliśmy, strasznie chciało mi się pruknąć, ale nie wiedziałam, czy się nie obrazisz. Troszkę nawet brzuch mnie bolał, ale wytrzymałam.

      Zrozumiałem jaki ma problem i roześmiałem się.

     – A wiesz, że miałem to samo? Nie wiem kiedy, ale może zjedliśmy coś takiego, co produkowało gazy. To naturalne, więc jak mam się obrazić, jeśli ci się wymsknie?

     – Naprawdę?

    – Jak bum, cyk, cyk. Czy to będzie malutki bączek, czy duży siarczysty bąk – rozłożyłem ręce  szeroko, pokazując jak duży.

     – Przestań już, no nie wytrzymam z Tobą – śmiała się Sylwia.

    – Czy to będzie ogromne bączysko, który zatrzęsie tym pokojem! – krzyknąłem potrząsając w górze rękami.

    – Hi! Hi! Hi! – piszczała Sylwia. Rzuciła się na łóżko i tarzała ze śmiechu. Zaraziła mnie i śmialiśmy się do łez.

       Kiedy się uspokoiła, leżała na brzuchu, a ja gładziłem jej wypukły tyłek.

    – To co będziemy robić.. – chciałem zapytać, ale machnęła ręką, przerywając mi.

    – Cicho! – szepnęła wpatrując się w jeden punkt.

    Zacząłem się wsłuchiwać w ciszę.”Ktoś przyszedł do ciotki, czy jak?”. Nic nie słyszałem.

    – Prrt! – usłyszałem głośne pierdnięcie, a Sylwia znów zaczęła piszczeć i kotłować się po łóżku.

    – O nie! Zrobiłaś to specjalnie!

    – Bo mi pozwoliłeś!

    – Pozwoliłem, jak się wymsknie! Fu, jak śmierdzi!

    – Nieprawda!

    – Co to? Gaz musztardowy? Aż szczypie w oczy – zakryłem twarz rękami.

    Uniosła się na kolanach i biła mnie piąstkami po klacie.

    – Jesteś okropny! Pozwoliłeś mi! I wcale nie szczypie!

    Śmiałem się z niej, bo się zawstydziła, chyba pierwszy raz. Złapałem za jej ręce i przyciągnąłem do siebie.

     – Pewnie, że nie, moja perełko. Dla mnie twoje zapachy są najpiękniejsze na świecie.

        Położyłem ją na plecach i całując ją w usta, a później po całym ciele, zacząłem zjeżdżać w dół. Uspokoiła się i rozluźniła. Będąc już językiem na wzgórku, rozsunęła nogi na boki, dając mi dostęp do niższych partii ciała. Łapałem ustami jej wargi mniejsze i delikatnie ssałem. Językiem penetrowałem szparkę, sycąc się smakiem jej soczków. Kiedy wjechałem ustami na łechtaczkę, wyprostowałem środkowy palec i wsunąłem do pochwy. Lekko go zakrzywiłem pocierając przednią ściankę.

    – Mmm – zamruczała Sylwia.

    Pierwszy raz tak pieściłem dziewczynę. Ale nauczyłem się takich pieszczot od Anety. Teraz miałem okazję sprawdzić, czy spodobają się Sylwii.

      Spodobały jej się. I to bardzo.

    Poruszała pupcią tak, żeby palec trafiał w najbardziej przyjemne miejsca. Uczyłem się „punktów na mapie”. Nie każda kobieta ma takie same, ale zbliżone. Jeśli chcesz dać ukochanej osobie dużą przyjemność, musisz poznać jej najwrażliwsze punkty.

       Ja już wiedziałem gdzie przykładać język. Guziczek wielkości ziarnka fasoli wyłaniał się spod fałdki napletka i błagał o pieszczoty. Słyszałem to w oddechu Sylwii, w jej westchnieniach, widziałem to w jej ruchach, w jej drżącym ciele, czułem to po zapachu jej spoconej skóry i po wspaniałym zapachu kobiecego łona.

      Pieściłem na zewnątrz i wewnątrz równocześnie.

    Zauważyłem, że gdy Sylwia była coraz bardziej podniecona, to jej pochwa zaczęła jakby dopasowywać się do wielkości palca. Na początku była luźna, ale z czasem poczułem, jak ścianki kurczą się coraz mocniej i zaczynają zaciskać wokół niego. Pomyślałem wtedy, że nie trzeba mieć grubego, długiego członka o jakich marzą chłopcy, żeby zadowolić kobietę. Jeśli uda się im odpowiednio ją podniecić, dopasuje się do organu, który ma w sobie.

      Kiedy ścianki dolegały już do palca, oddech Sylwii stał się urywany, złapała obiema rękami za kołdrę i zacisnęła dłonie. Zarzuciła mi nogi na ramiona i zaczęła przyciągać do siebie. Jej tyłeczek poruszał się w coraz szybszym tempie. Przyśpieszyłem ruch palca, a język drgał na łechtaczce jak porażony.

    – Mm! Mmm! Mmmm!! – jej mruczenie stawało się coraz głośniejsze.

    Aaaach!! – nastąpił wybuch.

    Jej plecy wygięły się bardzo mocno. Patrząc z boku, można by pomyśleć, że lewitowała. Oparta była tylko głową odchyloną do tyłu. Nogami trzymała się moich ramion i przyciskała biodra do mojej głowy. Rękami szarpała pościel, jakby chciała ją podrzeć. Jej całe ciało pulsowało w rytm orgazmu, który nie pozwalał jej złapać oddechu. Rzucała się w ogromnej ekstazie. Trwało to dosyć długo, ale ja, ani na chwilę nie przerwałem pieszczot, doprowadzając ją tym do szaleństwa.

      Wreszcie opadła na łóżko, patrząc rozmarzonym wzrokiem w sufit. Położyłem się obok i patrzyłem, jak jej ciało uspokaja się. Jej cipka była tak mokra od soczków i mojej śliny, że nadal moczyła kołdrę. Sutki ściągnięte jeszcze przed chwilą w dwa twarde guziki, opadały, jakby wchłaniane przez piersi. Widziałem, jak kropelki potu na jej brzuchu zbierają się w większe krople i spływają w dół.

    – Nie – przerwała ciszę Sylwia.

    – Co „nie”? – zdziwiłem się.

    – Nie wstaję z łóżka. Czuję się tak, jakbym unosiła się w chmurach. Nie wiem co ze mną robisz, ale to chyba jakieś czary.

    Zaśmiałem się. Byłem szczęśliwy, że mój dotyk tak na nią działa.

     – Nie czary, tylko pieszczoty w najlepszym wydaniu.

    – Jestem lepsza od innych dziewczyn?

    – Jesteś najlepsza.

    Przytuliła się do mnie szczęśliwa.

    –  Chyba nie masz zamiaru naprawdę kochać się cały dzień? – spytałem po chwili – wiesz, kondycyjnie wytrzymam, ale moja armatka może powiedzieć „basta”.

    – A co chcesz dziś robić?

    – Wiedziałabyś, gdybyś mi nie przerywała pierdzeniem.

    – Ej, no! Pozwoliłeś! Jak jeszcze raz mi wypomnisz… pruknę ci w twarz!

    – Nie dasz rady!

    – Jak będziesz spał – zachichotała złośliwie mała diablica.

    – Tak? To ci ją zatkam! – powiedziałem i wsadzając palce między pośladki, zacząłem łaskotać jej zwieracze.

    – Aaa! – piszczała machając nogami.

    Uwolniła się z mojego uścisku i wyskoczyła z łóżka.

    – Poddaję się! – krzyknęła.

    – W porządku, rozejm, ale tylko do wieczora.

    – Przyjmuję warunki – powiedziała siadając przy mnie – to co chcesz robić?

    – Myślałem, żeby się wybrać na basen.

    – Tak! Już dawno nie byliśmy! Chcę ponurkować, dzisiaj cię pokonam! Ale nie wiem czy ciotka nie ma innych planów. Lecę zapytać! – i wyskoczyła na golasa z pokoju.

       Marzena zgodziła się.

    Bawiliśmy się w wodzie jak dzieci. Ganialiśmy się, mocowaliśmy, nurkowaliśmy, jakbyśmy nigdy wody nie widzieli. Wreszcie zmęczeni rzuciliśmy się na ławeczki, gdzie siedziała Marzena. Sylwia położyła mi głowę na udach i bawiła się włoskami na moich nogach, szarpiąc je delikatnie.

     – Dziś mam „sobotnie rodeo”, wiecie co robić – powiedziała ciotka.

    Spojrzałem na nią. Dziwne miała te nazwy kontaktów seksualnych.

    Pewnie, że wiedzieliśmy. Siedzieć cicho i wysłuchiwać, jak daje upust dzikiej rządzy.

      A było naprawdę ostro.

     Słyszeliśmy nie tylko okrzyki Marzeny, ale także jęki faceta.

    Siedząc w pokoju Sylwii, patrzyłem na nią słuchając tych dziwnych dźwięków.

    – Czegoś takiego jeszcze nie słyszałam, chodź – powiedziała do mnie.

    Zeszliśmy na schody i zaczęliśmy przyglądać się dziwnym scenom.

      Spróbuję to jakoś opisać.

    Goły facet był odwrócony głową do dołu i opierając plecy o sofę robił stójkę albo „świecę”, nie wiem jak to nazwać. Utrzymywał ciało w górze tylko na karku i łokciach opartych na dywanie. Uniesione w pionie nogi rozszerzał tworząc nimi literę V. Zauważyłem, że jądra ma przewiązane jakąś wstążką i rozciągnięte tak mocno, że dorównywały długością penisowi. Były bordowe, a prącie miał ciemnofioletowe. Marzena stała nad nim i uderzała dłonią w jego krocze. Jęczał z bólu i podniecenia. Na szyi miał czarną opaskę, chyba obrożę. Od niej poprowadzony był mocno napięty rzemień, który przypięty był do wstążki na jądrach. Widziałem, że każdy ruch mężczyzny powodował napinanie rzemienia, który ciągnął za mosznę.

    To musiało boleć.

    – Dobry piesek, nie ruszaj się! – zawołała ciotka.

    Przełożyła nogę nad jego kroczem i jej cipka znalazła się nad jego członkiem. Złapała silnie za niego, postawiła do góry i zaczęła wpychać. Wkładała sobie jego mocno nabrzmiałego ptaszka obniżając biodra. Wyślizgiwał jej się, wtedy uderzała go otwartą dłonią i próbowała ponownie. Wydaje mi się że spuchł, ale ciotka nic sobie z tego nie robiła i wpychała na siłę dalej. Gość jęczał i trząsł się. Udało jej się, wtedy zauważyłem, że podnosi coś z sofy. Był to sztuczny członek, długi, zakończony z dwóch stron główkami. Wycisnęła żel na rękach, smarując nim całego, a następnie rozszerzyła pośladki faceta. Patrzyłem, nie wierząc własnym oczom. Gruby, gumowy wąż zaczął znikać w jego odbycie. Stękał, ledwo utrzymując się na rękach. Marzena przekręciła biodra i kiedy jej pośladki wylądowały nad jego, zaczęła sobie wpychać drugi koniec w tyłek. Gdy jej się udało, zaczęła przesuwać go w górę i w dół, wkładając raz sobie, raz partnerowi.

    – No? Zadowolony? – krzyknęła.

    – Hau! – szczeknął facet.

    – Jak bardzo?

    Mężczyzna wysunął język i dyszał jak pies.

    – Bardzo dobrze! Chcesz więcej?

    Zaczął skomleć.

    Zaczęła szybko poruszać ręką między ich pośladkami.

    Patrzyłem na to z niedowierzaniem. Wiedziałem, że można pieścić zwieracze mężczyzny, Aneta mi pokazała, ale gruby, długi członek w środku? Czy to może podniecać?

    Sylwia dała mi znak, żeby wracać. W pokoju usiadłem i analizowałem to, co zobaczyłem przed chwilą.

    – Widziałam już to – powiedziała bez emocji – ciotka bawi się w dominę.

    – Co to takiego?

    – Facet lubi być upokarzany, chce, żeby partnerka przejęła inicjatywę i panowała nad wszystkim.

    – Ale musi zadawać mu ból?

    – Nie wiem, ale oni to lubią.

    – Lubią mieć w tyłku tego olbrzyma? Przecież to musi boleć!

    – Masz podobnej grubości, a mi włożyłeś.

    – Bo myślałem, że jest ci przyjemnie. A to cię boli?

    – Boli, ale to inny rodzaj bólu. Zresztą jak nałożysz dużo żelu, to nie boli, musisz być tylko delikatny. Jak rozciągasz mi odbyt, czuję duże podniecenie.

    – No nie wiem, czy to może być przyjemne.

    – Jak chcesz, pożyczę od ciotki zabawki i możesz się sam przekonać.

    – Chyba podziękuję. Myślę, że to dziewczyny mają szparki do wkładania, nie chłopcy.

    – Możliwe, ale ja już widziałam tyle rzeczy na tej sofie, że nic mnie nie dziwi.

    – Ale wiesz co? Podoba mi się wydawanie rozkazów – dodała.

    Położyła się na brzuchu, ze złożonymi prosto nogami.

    – Weź mnie! Tak jak lubię! – powiedziała i uniosła lekko tyłek.

    Wiem, czego pragnęła. Uwielbiała pozycję od tyłu. Na stojąco, na siedząco, a teraz chciała na leżąco.

      Usiadłem okrakiem na jej udach w ten sposób, że ptaszek wylądował przy samej pupci. Założyłem gumkę  i opierając się na rękach przylgnąłem do jej pleców, całując kark, ramiona i plecy. Jednocześnie jeździłem członkiem między pośladkami, zjeżdżając aż do cipki. Sylwia leżała z wypiętą dupcią, ale chyba pozycja nie była dla niej zbyt przyjemna.

    – Poczekaj – powiedziała, a kiedy się uniosłem, jedną poduszkę podsunęła pod biodra, a drugą zwinęła w rulon i położyła na niej. Teraz pupcia była wysoko, a Sylwia już się nie męczyła. Rozszerzyłem delikatnie pośladki i zobaczyłem odbyt, wejście do pochwy, a nawet wargi mniejsze. Pochyliłem się i złożyłem na nich pocałunek.

    – Tak! Całuj mnie tam! – powiedziała głośno Sylwia.

     Zacząłem lizać jej cipkę wjeżdżając językiem aż na zwieracze.

    – Tak dobrze, niżej – zaczęła wydawać komendy.

    Jej szparka świeciła się od soczków. Zacząłem wwiercać się w jej wnętrze, co chwila łapiąc ustami jej wargi. Oddychała głęboko, jej mięśnie zaczęły się napinać.

    – Dosyć! Włóż go!

    Znów usiadłem na jej udach i obniżając mocno członka, wciskałem go pod pośladki. Znalazłem wejście i wsunąłem się cały w pochwę, przyciskając podbrzusze do pupci.

    – O tak! Cudownie! – wyszeptała.

    Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się ta pozycja. Sylwia miała złączone nogi i szparka była bardzo ciasna. Do tego czułem, jak zaciska uda co chwila, kontrolując siłę tarcia. Widok pupci, uderzanie jej brzuchem i silne tarcie wewnątrz dawało wiele przyjemności.

      Kiedy rozkręciłem się na dobre, myśląc już o finale, Sylwia przytrzymała mnie wyciągniętą do tyłu ręką i odsunęła biodra. Członek wysunął się, wtedy odkręciła głowę, złapała go i przesunęła wyżej. Wiedziałem, czego chciała. Postanowiłem zdjąć prezerwatywę i przynieść żel, ale zatrzymała mnie.

    – Jest bardzo śliski, wkładaj! – powiedziała, widząc mój pytający wzrok.

    Rzeczywiście w gumce ociekającej jej soczkami był mocno nawilżony, a jej pupcia świeciła się jeszcze od mojej śliny. Złapałem ptaszka, a Sylwia rozchyliła pośladki.

      Zaczął wchodzić dosyć gładko.

    – Ooooch! – usłyszałem westchnienie.

    Zatrzymałem się w połowie.

    – Dalej! – wydała polecenie.

    Wcisnąłem do końca, przyciskając się do niej.

    – Och! – znowu jęk.

    Odczekałem chwilę i powolutku wysunąłem się odrobinkę, po czym dosunąłem biodra z powrotem.

    O tak! Dobrze! Powoli! – usłyszałem.

    Poruszałem się bardzo delikatnie. Puściła pośladki i podkładając ręce pod głowę wzdychała cichutko. Miała zamknięte oczy, koncentrowała się na moich ruchach. Zaczęła poruszać pupcią dopasowując się do nich. Byłem bardzo podniecony, wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Wtedy włożyłem rękę między zwiniętą poduszkę, a biodra dziewczyny i odnalazłem dodatkowe źródło przyjemności. Pieściłem palcami łechtaczkę, jednocześnie wsuwając się troszeczkę w jej pupcię.

    – Jak dobrze! Nie przestawaj! Mocniej! – wzdychała głośno Sylwia.

    Jej komendy dolały oliwy do ognia. Wbijałem się szybciej i głębiej, aż zaczęło mi brakować tchu. Dyszałem jak po długim biegu, a w kroczu poczułem napięcie, które już szukało ujścia.

    – Ach! – westchnąłem, gdy pierwszy strzał zatrząsł mną. Pociemniało mi w oczach. Puściłem jej cipkę, bo musiałem podeprzeć się obiema rękami. Nie poruszałem się, gdyż każdy ruch powodował ogromny wybuch rozkoszy. Ale teraz Sylwia poruszała dupcią i wkładając rękę między nogi, pieściła się szybko.

    – Jeszcze trochę! Nie przestawaj, błagam! – prawie krzyczała.

    Zacząłem się poruszać w dziwnych drgawkach, jęcząc, gdy poczułem, jak zwieracze zaczynają falować.

    – Już! Tak! Och! – krzyczała czarnulka.

    Przyciskała palce do łechtaczki, jednocześnie dociskając pupcię do mojego krocza. Zaciskała się na moim członku tak mocno, jakby chciała go urwać i zatrzymać w sobie. Położyłem się na niej, a nasze ciała trzęsły się jak w gorączce. Nie wiem ile to trwało, doznania były tak mocne, że straciłem rachubę czasu. Wreszcie wysunąłem się i opadłem na łóżko obok niej. Oddychaliśmy głęboko, spoceni i zmęczeni jak nigdy. Uniosła głowę z uśmiechem.

    – Ale mnie przeleciałeś! To było coś! Wreszcie czuję się spełniona!

    – Ledwo wytrzymałem – odpowiedziałem – w sumie to pierwszy zacząłem finał. Miałem mega orgazm.

    – Widzę – powiedziała, spoglądając na członka.

    Gumka była lekko zsunięta, a resztę wypełniało nasienie tworząc duży bąbel. Zdjęła ją i zawiązała końcówkę.

    – Powinieneś zapisać się do banku nasienia. Dzięki tobie mieliby zapasy na parę lat.

    Śmialiśmy się.

    – A będziesz ze mną tam chodzić?  Tylko ty umiesz mnie tak podniecić. Będziesz mnie pieścić ustami, a oni będą podstawiać pojemniki, żeby tylko zdążyli.

    – Głupek! – zawołała chichocząc.

      Poszliśmy pod prysznic. Gdy leżeliśmy odświeżeni, myślałem o naszych pieszczotach.

    – Lubisz pozycję od tyłu? – spytałem.

    – Bardzo. To moja ulubiona. Chcę przerobić wszystkie warianty.

    – Chyba nie zostało ich dużo.

    – Co? – spojrzała na mnie. – Możemy kochać się od tyłu na siedząco, na „jeźdźca”, na „pieska”, na „żabkę”, jest jeszcze trochę możliwości. Pokażę ci jutro.

    Poczułem się trochę głupio. Mimo braku praktyki, miała dużo większą wiedzę ode mnie. Nawet nie wiedziałem jak jest na „żabkę”.

    – Śpij już, zbieraj siły na jutro, bo będziemy mieli mało czasu.

    Pocałowała mnie na dobranoc i zasnęliśmy w objęciach.

     

     Następnego dnia przebudziła mnie, wyskakując z łóżka. Gdy otworzyłem oczy, zobaczyłem tylko jej plecy i kształtną pupcię w drzwiach.

     „Poleciała siku”- pomyślałem, przekręcając się na drugi bok.

    Po jakimś czasie wróciła.

    – Holender! – powiedziała bardziej do siebie.

    Odkręciłem głowę w jej stronę.

    – Co jest perełko?

    – No zobacz – usiadła na łóżku odsuwając kołdrę.

    Na prześcieradle zobaczyłem niewielką plamę krwi. Myślałem przez chwilę zaspany, wpatrując się w ten punkt, próbując zrozumieć, co mi pokazuje.

    – Dostałam okresu! Akurat dzisiaj, a to pech! – uderzyła piąstką w otwartą dłoń – ale jak to się stało? – zastanawiała się.

    – Powiem ci w tajemnicy – szepnąłem.

    – No? – przysunęła głowę w moją stronę.

    – Dostałaś okresu, ponieważ jesteś kobietą.

    – O! Ale wymyślił! Amerykę odkrył! – żachnęła się – wiem dlaczego, ale miałam dostać dopiero pojutrze.

    – A miałaś zawsze regularnie?

    – Ostatnio jak w zegarku.

    Zastanowiłem się.

    – Dopiero co rozpoczęłaś współżycie, może to wpłynęło na twój organizm?

    – Możliwe, chyba czytałam kiedyś o tym. Kurczę, ale mnie boli podbrzusze – powiedziała kładąc się na boku koło mnie. Zwinęła się w kulkę, przyciągając kolana pod brodę. Objąłem ją, myśląc o tym zjawisku.

     

    Miesiączka – kolejny temat, który nie powinien być wstydliwy. Powinien być omawiany, nie tylko wśród dziewcząt. Niestety w latach mojego dzieciństwa, nawet koleżanki miały utrudniony dostęp do wiedzy na jej temat. Winię za to nie tylko edukację szkolną, bardziej rodziców i polską mentalność. Rodzice nie potrafili rozmawiać na takie tematy. A dziewczynki wstydziły się ogromnie. Było dużo przypadków, że nie powiedziały nawet mamie o krwawieniu, ukrywały to przed światem, jakby to było coś okropnego. Zamiast być dumne, że stają się kobietami, że wchodzą powolutku w dorosły wiek, wstydziły się dojrzewania.

      Ja jak zacząłem dojrzewać, to byłem bardzo zadowolony. Oznaką dorosłości było owłosienie łonowe, twarzy oraz mutacja. Kiedy pojawił się pierwszy zarost, dumnie obnosiłem go, pielęgnując każdy pojawiający się włosek. Ale na pewno wiecie jak to wyglądało. Jakby w gówienko powtykać patyków :P. Nie obchodziło mnie to. Najważniejsze, że były.

    Ale wróćmy do dziewcząt.

      Problemem był wtedy zakup podpasek. O tamponach czy kubeczkach menstruacyjnych nikt nawet nie słyszał. Problemem było nawet dostać papier toaletowy, więc pomyślcie, co było z podpaskami. Nie dość, że trzeba było wystawać godzinami w kolejkach, to okazywało się, że produktu wystarczyło dla połowy oczekujących. Można było kupować tylko po paczce na osobę, więc często kobiety umawiały się z koleżankami lub sąsiadkami, żeby zrobić zapas. A jeśli już ktoś dostał, to były grube, prostokątne, bez żadnych skrzydełek i odznaczały się pod odzieniem bardzo mocno. I nie były tak chłonne jak obecnie. Był tylko jeden rozmiar dla wszystkich.

     Jak więc radziły sobie dziewczęta?

    Wata. Była bardziej dostępna. Dziewczyny wypychały sobie nią majtki. Niestety, często przesiąkały i brudziły ubrania. Jeśli nie pamiętacie tamtych czasów, pomyślcie, jak musiały się czuć wtedy młode dziewczyny. Oprócz wstydu dochodził jeszcze dyskomfort związany z higieną.

      Najwięcej wiedzy czerpały od starszej siostry, jeśli miały, albo od starszych koleżanek. Myślę, że każda mama wyjaśniłaby swojej córce, co to jest okres i jak używać podpasek, ale dziewczynki wstydziły się, a matki nie myślały, że już pora na takie rozmowy. Były zajęte pracą, prowadzeniem domu, i nie zauważały, że ich małe pociechy wchodzą w świat dorosłych. Drugi, niemniej ważny powód to oczywiście wstyd. Matki nie wiedziały jak rozpocząć taką rozmowę, wstydziły się powiedzieć, że teoretycznie córka może już zajść w ciążę. Jak jej to powiedzieć, jak ona jeszcze o takich rzeczach nie myśli. Przecież nawet nie całowała się z chłopakiem. Niektóre zdziwiłyby się bardzo, o czym w tym wieku już myślą nastolatki. Jednak matki z tamtego okresu, były wychowywane „na zakonnice”, więc tak samo traktowały córki. I dziewczyny nie były przygotowane na wejście w „dorosłość”. Napisałem dorosłość w cudzysłowie, gdyż tak naprawdę, to były jeszcze dzieci.

       Opowiem Wam zdarzenie, którego byłem świadkiem, w piątej albo szóstej klasie podstawówki. Przepisywaliśmy i rozwiązywaliśmy jakieś zadania z tablicy. Było cicho, pani siedziała przy biurku coś czytając.

      W pewnym momencie zauważyłem uniesione dwa palce w górze, przez jedną z koleżanek. Tak się kiedyś zgłaszało do odpowiedzi, lub jak się chciało wyjść do łazienki. Pani zajęta swoimi sprawami, nie widziała tego.

    – Proszę pani? – usłyszałem cichy, ale jakby załamujący się głos.

    Spojrzałem na nią. Siedziała w jednej linii ze mną, tylko w oddzielnym rzędzie. Była czerwona, nie wyglądała najlepiej. Nauczycielka uniosła głowę.

    – Tak?

    -..Może pani podejść?

    Nie było jeszcze w tym nic dziwnego. Jeśli ktoś nie rozumiał zadania, mógł poprosić panią o indywidualne wyjaśnienie problemu. Ale gdy podeszła do niej, ta przywołała ją ręką i zaczęła coś szeptać na ucho zasłaniając usta dłonią. Nauczycielka odchyliła głowę, patrząc w twarz dziewczynki, a następnie coś szepnęła. Koleżanka pokręciła głową z rozpaczą.

      Wiedziałem już, że nie chodzi o zadanie.

    – Chodź, pójdziemy do higienistki – powiedziała pani.

    Teraz odwróciło się do nich kilka głów.

      Dziewczynka siedziała chwilę, po czym podniosła się i pomaszerowała szybko w kierunku drzwi. Od razu zauważyłem ciemną, bordową plamę na spodniach, między pośladkami. Zresztą nie tylko ja. Usłyszałem chłopięcy chichot za mną. Pani, która szła za uczennicą, szybko się odwróciła.

    – Skończyliście zadanie? Zaraz sprawdzę – powiedziała gniewnym tonem.

    Natychmiast wszystkie głowy pochyliły się nad zeszytami. Jak tylko drzwi zamknęły się za nimi, rozpoczął się harmider. Oczywiście robili go chłopcy. Nie mieli pojęcia, czego byli świadkami. Ja już domyślałem się, ale nie byłem pewien. Pamiętałem z książki od biologii, co to menstruacja, a kiedyś podsłuchałem koleżankę mamy, jak tłumaczyła, że jej się spóźnia i czy nie wpadła. Mama dopytywała się o szczegóły i już wtedy dowiedziałem się bardzo dużo.

    Ale koledzy nie domyślali się.

    – Czy ona się zsikała? – pytał jeden.

    – Gdzie tam, plama byłaby większa.

    – Może postawiła klocka? – wymyślił drugi. Rozszedł się śmiech po sali.

    – Co ty! Wiesz jak by waliło? – odpowiedział inny.

    Dziewczyny się nie udzielały. Siedziały z opuszczonymi głowami, lekko zawstydzone. To upewniało mnie, w moich rozważaniach. Chłopcy prześcigali się w wymyślaniu głupot.

    – Dostała okresu, debile! – krzyknęła wreszcie odważniejsza koleżanka.

    Zapadła na chwilę cisza.

    – Okresu? Dostała okresu? – usłyszałem szepty.

    – To była krew, krew jej leciała – powiedział jeden.

    – Z czego?

    – Z cipy.

    – Ha, ha, z cipy, dobre – zaczęli się śmiać. Ale kojarzyli już o czym mowa.

    – To ona może zajść w ciążę! Może już jest zapłodniona? Ha, ha – cieszyli się.

    Dziewczyny kręciły z dezaprobatą głowami. Nie chciały tego słuchać. Ale wiecie, jacy są w tym wieku chłopcy. Koleżanki spoglądały już na nas, jak na młodych mężczyzn. Zaczynały odczuwać pociąg do płci przeciwnej, pojawiały się pierwsze miłości.

      A my??

    Mieliśmy jeszcze w głowach zabawę w wojnę, każdy chciał być Jankiem z „Czterech pancernych”, piłkę nożną, zachwycaliśmy się grą Zbigniewa Bońka, wycinaliśmy z gazet samochody i wklejaliśmy w specjalne zeszyty. Oczywiście gołe kobiety też nas interesowały, nawet bardzo. Ale „Kobiety”, nie koleżanki z klasy. Żaden chłopak się nimi nie podniecał, albo tego nie okazywał. Nawet jak któraś miała już duże piersi, słychać było tylko śmiechy, nie zainteresowanie.

     „Cyce jak donice” – to wszystko, co mieli do powiedzenia.

    Nagość, seks, masturbacja to były największe tajemnice. Nikt nikomu o tym nie mówił, chyba że w formie żartu. Oficjalnie nikt nigdzie się nie dotykał, z nikim nie chodził, nikt mu się nie podobał.

      Myślę, że dziewczyny zostały trochę skrzywdzone przez naturę tym, że dojrzewają wcześniej. Gdyby się to odbywało równocześnie, może chłopaki nie byliby takimi kretynami i nie wyśmiewaliby rówieśniczek.

      Nagle drzwi się otworzyły i weszła nauczycielka. Podeszła do ławki, gdzie siedziała koleżanka, pozbierała jej przybory szkolne i wyszła. Tego dnia zwolniła uczennicę z dalszych zajęć.

       Następnego dnia czekaliśmy w klasie. Drzwi otwierał dyżurny trochę wcześniej, żeby zetrzeć tablicę, zmoczyć gąbkę, ewentualnie przynieść kredę. Mogliśmy wejść przed dzwonkiem i czekać na panią w środku.

      Wtedy pojawiła się bohaterka wczorajszego wydarzenia. Patrząc w podłogę, szybko usiadła w ławce i zaczęła wyjmować książki. Natychmiast podszedł do niej jeden z kumpli.

    – No jak, jesteś już w ciąży? – zapytał specjalnie głośno, żeby się popisać.

    W klasie ucichło, wszyscy czekali na rozwój wydarzeń.

     Nie odezwała się, patrzyła uporczywie w książkę.

    – Powiesz nam, kto cię rucha? – pytał dalej.

    Rozległ się śmiech, zachichotało nawet kilka dziewczyn.

    – Przestań – odpowiedziała cichutko.

    Ośmielony chłopak nie zamierzał ustępować.

    – Masz „ciotę”, to możesz mieć dzieci. No przyznaj się, kto cię dyma?

    Teraz śmiała się już cała klasa.

    Śmiałem się z innymi, ale wtedy zobaczyłem, jak drży jej broda, a po policzkach spłynęły łzy.

       Pisałem Wam już wiele razy, jak nienawidzę gdy dziewczyna płacze i mam to do dzisiaj. Miałem to już od najmłodszych lat. Empatia rozwinęła się u mnie szybciej niż u rówieśników. Zawsze myślałem, jak musi czuć się dana osoba, stawiałem się na jej miejscu. Myślę, że to zasługa mojej mamy, która zawsze uczulała mnie na krzywdę innych, słabszych, szczególnie dziewczyn. Tłumaczyła mi, że są bardzo wrażliwe i trzeba zawsze im pomagać. Kiedy widziałem łzy rozpaczy u dziewczyny, zaczynało mnie „nosić”.

    – Dobra, chyba już wystarczy, co? – zapytałem żartownisia.

    – Oo! Sprawa się wyjaśniła! Znalazł się kochanek! – ciągnął temat dalej.

    Wiedziałem, że dalsza rozmowa nie ma sensu. Był tylko jeden skuteczny sposób. Podszedłem do niego z uśmiechem i szybko uderzyłem pięścią w twarz. Momentalnie zaległa cisza. Krzyknął, bardziej ze zdziwienia niż z bólu. Zaczęła mu lecieć krew. Odchylił głowę do tyłu, zatykając palcami nos.

    – O, krew ci leci! – powiedziałem niby zdumiony – dostałeś okresu? A może jesteś w ciąży? Powiesz nam, kto cię rucha?

    Cały szyderczy impet przeszedł z dziewczyny na niego.

    – Może ma pitkę między nogami! – zaśmiał się ktoś.

    – Gra w piłę jak baba, więc możliwe – dodał inny.

    Stał na środku klasy jak nieszczęście. Widziałem wściekłość w jego oczach.

    – Jesteś u pani – krzyknął kierując się do drzwi.

    – Spróbuj pisnąć słowo, to po lekcjach sprawdzę, czy masz cipę! Będziesz wracał na waleta do domu!

    Odprowadziły go salwy śmiechu.

    Nic nie powiedział. Bał się, że spełnię obietnicę.

    W czasie lekcji, zauważyłem, że przygląda mi się koleżanka za którą się wstawiłem. Gdy na nią spojrzałem, uśmiechnęła się, jakby z wdzięcznością. Odpowiedziałem uśmiechem.

    Nikt już się z niej nie śmiał.

    Po tej akcji, zauważyłem, że dziewczyny zaczęły się do mnie odnosić trochę inaczej, niż do kolegów. Jakby z większym zainteresowaniem moją osobą. Częściej zwracały się do mnie o pomoc, o poradę, częściej zaczepiały na przerwie. Myślę, że na tamtą chwilę stałem się dla nich rycerzem, obrońcą przed hordą idiotów, traktowały jak bardziej dojrzałego od innych. Tak oto zakończyła się sprawa z miesiączką w szkole. Szkoda tylko, że dziewczynka nie była przygotowana.

       Dlatego chcę przestrzec wszystkie mamy – interesujcie się córkami, patrzcie, czy nie mają problemów, czy nie są smutne, próbujcie rozmawiać, może dziewczyna otworzy się przed wami, a to z kolei zaoszczędzi jej wiele wstydu i upokorzeń. Wiem, że to nie łatwe. Nastolatki nie chcą się zwierzać rodzicom. Ale jeśli córka będzie wiedziała, że nie zostanie skarcona, nie będziecie na nią krzyczeć, czy wypominać głupoty, może się wam zwierzyć z najskrytszych tajemnic.

     

    Leżeliśmy z Sylwią w łóżku jeszcze jakiś czas. Widziałem, że dziewczynie nie daje to spokoju.

    – Kurde, szkoda, a miałam chęć na kilka fajnych rzeczy – powiedziała ze smutkiem.

    – No wiesz, mój członek jest sprawny, twoje usta też, więc…

    – Patrzcie go! Jaki mądry! – powiedziała siadając na łóżku – ty będziesz miał przyjemności, a ja mam się obejść smakiem fiutka? Nie ma tak! Albo szczytujemy razem, albo wcale!

    Nie była już smutna, tylko zła. Nie znałem zachowania dziewczyn podczas okresu, więc trochę zbiła mnie z tropu.

    – Dobrze już! Żartowałem tylko, nie denerwuj się.

    – Ale sobie wymyślił! Żeby tylko dogodzić sobie! A dziewczyna, niech się męczy, na co jej orgazm!

    – Masz rację, przepraszam, debil ze mnie.

    Uspokoiła się. Położyła się obejmując mnie.

    – Nie jesteś debilem, jesteś moim ukochanym – powiedziała to bardzo czule.

    Nie widziałem wcześniej, żeby miała takie huśtawki nastroju. Domyśliłem się, że musi wyjątkowo dzisiaj źle znosić miesiączkę.

    – Nie chcę już leżeć w łóżku! Poróbmy coś! – odezwała się po chwili.

    – Na co masz ochotę?

    – Nie wiem, wymyśl coś!

    Zastanowiłem się. Basen odpada, w ogóle wysiłek fizyczny chyba też, do kina nie bardzo było na co..

    – Chcesz się przejść na spacer? – wpadłem na pomysł.

    – A gdzie? – zapytała zaciekawiona.

    – Zaprowadzę cię w piękne miejsce na łono natury.

    – Tak! Chcę! – krzyknęła uradowana.

    Znałem taki teren.

    Chodziłem tam z chłopakami na ryby. Z jednej strony las, z drugiej rzeka, pośrodku łąka. Przychodziła tu wieczorami młodzież, paliła ogniska, wypijała jakieś piwko, śpiewała piosenki, można było się pobawić.

    O tej porze nie było nikogo. Tylko leciutki szum wody i cykanie koników polnych.

    Sylwia zdjęła buty i zanurzyła stopy.

    – Och! Jaka zimna! Ale ulga!

    Usiadła na piasku, trzymając nogi w wodzie. Usiadłem trochę dalej na trawie, wpatrując się w moją perełkę.

    Usłyszałem za sobą głosy i odwróciłem się. Ścieżką przechodziło trzech chłopaków. Byli w moim wieku, może trochę starsi. Jeden trzymał w ręku wino. Był to częsty widok w tamtym okresie, a szczególnie w tym miejscu.

       W modzie były tanie wina. Wino marki ”Wino” rocznik środa, „Patykiem pisane” czy „Kwiat Jabłoni”, zwykłe sikacze, ale ogólnie dostępne od „trzynastej”. Alkohol można było wtedy kupić dopiero po południu. Miało to chyba zapobiec piciu w pracy.

       Kiedy byli tuż za mną, nagle, niespodziewanie poczułem ogromny ból z tyłu głowy. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Zrozumiałem, że dostałem butelką. Osuwając się na trawę, usłyszałem głos jednego z nich.

    – No to zobaczmy, co ma księżniczka pod spódniczką!

    Usłyszałem jeszcze krzyk Sylwii i straciłem przytomność…

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Przygoda z rozwodka

    Historia oparta na faktach. Swoją przygodę z erotyką zacząłem dosyć  wcześnie. Od przeglądania gazetek, oglądania zdjęć ładnych pań w bikini na przeglądarce, przez filmy i masturbację. Spokoju nie dawał mi nigdy kontakt ze starszą kobietą, jakoś ich dojrzałość mnie pociągała. Krągłości, doświadczenie i moja wyjątkowość jeśli z jakąś bym się zabawił. Pierwszy biust z bliska widziałem kuzynki mojego ojca. Miałem wtedy koło 9 lat, siedzieliśmy w salonie w kilka osób a ona bezwstydnie zdjęła  biustonosz od stroju kąpielowego i uwolniła piersi na wierzch. Miała pokaźne atrybuty kobiecości. Czyściła swój staniczek z włosów wałkiem do ubrań. Trwało to dłuższą chwilę, cały czas siedziała na przeciwko mnie na kanapie. Ja też siedziałem i udawałem że oglądam telewizje, ale ukradkiem patrzyłem sobie. Stwierdziłem że co moje to sobie popatrzę, strzelę pamięciówkę potem. Ładne miała cycuszki, duże i w odpowiednim kształcie, wyglądały na jędrne. Klatkę piersiową miała równo opaloną, pewnie często opalała się topless. Skupiłem się na sutkach, bo mocno jej sterczały, miała dosyć duże brodawki idealne żeby possać, wtedy nie wiedziałem o takich rzeczach, ale teraz myślę, że była podniecona. Wtedy już była mężatka, ale jarało ją że może pokazać swoje skarby innym. Wymownie na mnie patrzyła, ale co tam. Zawsze mi się podobała, niezła szprycha, blondyneczka długie włosy, uroda modelki. Wtedy sobie o niej marzyłem, jak się puka z mężem i wgl, co bym z nią robił. Potem podrosłem i okazało się, że rozwodzą się z mężem. Wykombinowałem sobie, że serio zaoferuję jej seks, ona obecnie 40 paro latka, mamuśka dwójki małych dzieci. Pewnie potrzebuje orgazmu i zaspokojenia co mogę jej dać. Ostatnio zaprosiła mnie na fb, nawet nie wiedziałem że ma. Dało mi to impuls do działania. Stwierdziłem że to znak, spróbuję. Napisałem do niej, że co słychać jak się trzyma, słabo utrzymuję kontakty z tą częścią rodziny.
    Odpisała, pytała o szkołe i różne pierdoły. Trochę pisaliśmy. Spytałem czy mieszkają tam gdzie kiedyś, wiedziałem w jakim miejscu bo kiedyś nasze rodziny  mieszkały blisko. Laska powiedziała że tak, ale jej mąż ciągle dużo podróżuje, zwłaszcza teraz jak się rozwodzą  i go nie ma, dzieci są u babci, a ona na zakupach i już wraca. Powiedziałem że ją odwiedzę, zgodziła się. Prosto nie miałem, jechałem autobusem ponad godzinę za miasto. Byłem lekko zestresowany, kupiłem jakieś winko w sklepie obok bo wypada no i gumki, trzeba spróbować. Miałem jakoś jej nr w telefonie, więc zadzwoniłem, żeby otworzyła furtkę, to było w apartamentowcach. Pokierowała mnie do drzwi, tam się przywitałem i wszedłem. Pocałowaliśmy się w policzek, ależ ładnie pachniała. W takich blokach dużo musiało być takich dojrzałych, ładnych, wygolonych pachnących cipeczek. Dałem wino, poszła je schować do kuchni. Wtedy miałem okazję ją obczaić. Postarzała się na twarzy, ale nadal fajna figura, ciałko jędrniutkie, nic nie obwisało i cycki fajnie podskakiwały jak chodziła. Miała na sobie jakieś legginsy i rozpięta z głębokim dekoltem białą koszulę. Pooglądałem mieszkanie, oprowadziła mnie, nic specjalnego ale widać że byli dziani, jej ex jednak jest lekarzem. Jak zobaczyłem sypialnię to od razu ciśnienie skoczyło, ale musiałem być spokojny. Usiedliśmy w salonie, poprosiłem ją o kawę, jak się odwróciła i poszła do kuchnia nie mogłem oderwać wzroku od pupci.
    Lekko odchyliłem się bo sięgała po coś do dolnej szuflady, o człowieku. Spodnie ładnie opinały kształtny tyłeczek. Zaczęliśmy pić kawę. Mój plan upicia ją winem nie wyszedł, stwierdziłem że
    zacznie coś podejrzewać. Zaczęliśmy rozmawiać.
    – Och, miło że przyszedłeś chociaż trochę się zdziwiłam, nie chciałeś przyjść z bratem?
    – Zwyczajnie przejąłem się twoja sytuacją i chcę cię wesprzeć – odpowiedziałem – brat nie mógł.
    – Ah rozwód… – powiedziała słabym głosem – zdąża się każdemu, poradzę sobie.
    Gadaliśmy, śmiała się czasem. Ja byłem lekko spięty i skupiony na niej, nie mogłem oderwać wzroku od piersi, dojrzałem nawet czarny stanik, w stylu push-up, nieziemsko podkreślał jej półkule, ale nic więcej. Zaproponowałem żeby pokazała mi zdjęcia rodzinne. Wtedy wstała i rozłożyła się jak kotka na kanapie, musiała się odwrócić żeby poszukać tego w szafie wiszącej, miałem niezły widok na jej
    opięty tyłek i biodra, szukała chwilkę więc pomyślałem, że zrobię jej zdjęcie. Będę miał do czego wracać na pamiątkę. Sięgnąłem do kieszeni po telefon, przykucnąłem za nią i cyk. Miałem to, ale jeśli dobrze to rozegram będę mieć coś lepszego. Zbliżyłem się na kucaku i wyciągnąłem ręce, miała rozchylone uda więc lekko wysunąłem telefon miedzy nie i szybko zrobiłem kilka zdjęć ze zbliżeniem. Któreś powinno wyjść ostre, zrobiłem chyba z pięć. Żeby nie było że coś świruje powiedziałem, że muszę do
    łazienki. Byłem sam, wyciągnąłem telefon i patrzę, kilka fajnych obrazków na pamiątkę. Mocno się podjarałem, bo było widać na zdjęciu że jej cipka się wyraźnie odznacza na legginsach, miałem
    jej cały obraz na tym jednym zdjęciu. Kutas był twardy jak skała, trudno,
    musiałem szybko strzepać. Zauważyłem kosz na brudne ubrania. Jak się domyślacie znalazłem jej majteczki, czerwone koronkowe i wilgotne, powąchałem, myślałem że wybuchnę od natłoku bodźców. Ale nie miałem czasu. Zabrałem się do dzieła, kończąc w jej bieliźnie. Chwilę ochłonąłem żeby nic nie podejrzewała i wyszedłem. Przeglądaliśmy te zdjęcia, głównie dzieci nic specjalnego. Stwierdziłem, że to ten czas:
    – Wiesz, bo wy kobiety jesteście takie skomplikowane
    – Dlaczego? – spytała
    – Widziałem się z paroma dziewczynami, ale wszystkie zakręcone
    – Taki wiek, poczekaj na dojrzalsze kobiety, jak pamiętam swoje przygody, dużo się działo

    Oj ona nawet sobie nie zdaje sprawy jak się nakręciłem, dojrzałe kobiety to moja obsesja i marzenie
    – Ile miałaś lat jak straciłaś dziewictwo?
    – No wiesz takie pytanie – odpowiedziała zmieszana – ale dobrze powiem, miałam 17 lat.
    – Ja mam jakieś doświadczenie, dlatego powiem ci dlaczego tutaj przyszedłem. Otóż jak byłem mały często o tobie myślałem, a teraz myślę że chciałbym się z tobą przespać, zadowolić cię bo widzę, że tego potrzebujesz.

    Ona nic nie powiedziała, myślałem że zdzieli mnie w policzek.
    – Kiedyś jak byłem młodszy rozebrałaś się przy mnie, widziałem twoje piersi i nie mogę o nich zapomnieć.
    – Tak pamiętam, widziałam że zrobiłam na tobie duże wrażenie, byłeś mną bardzo zajęty. Ale nie mogę ci dać tego co chcesz, to nieodpowiednie. Chociaż nie jest mi łatwo zaspokajać się samej.
    – Potem, raz udało mi się podglądnąć cię przez dziurkę od klucza. Przebierałaś się na górze w pokoju. Widziałem twoją muszelkę, chociaż nie wiedziałem do czego służy. Nikomu o tym nie mówiłem. Nic złego się nie stanie, chcę cię znowu zobaczyć na żywo, proszę, posmakować twojego ciała.
    – Nie – odpowiedziała stanowczo – musisz już iść, na za dużo sobie pozwalasz.
    – Przepraszam głupi pomysł, może chociaż zrobię ci masaż, jesteś taka zestresowana.
    – Nagle chcesz masaż? – powiedziała – jeśli potem pójdziesz może się zgodzę.

    Zgodziła się, rozłożyła na kanapie, nadal w legginsach, ale górę przebrała w obcisłą koszulkę. Ciężko było ją przekonać, chociaż masaż przez ubrania zawsze coś, ale będę próbować ją obmacać ile się uda. Trudno. Zacząłem od ramion niby nic, powoli schodziłem na dół lekko zataczając o boki piersi i podbrzusze. Tylko tyle mogłem w takiej pozycji. Uważnie wpatrywałem się w pupcię, miałem ją dokładnie przed sobą. Penis dawał o sobie znać. W końcu stwierdziłem, że muszę spróbować. Gwałtownie ją dosiadłem jak jeździec, chwyciłem jedną dłonią jej ręce żeby się nie wyrywała i zacząłem całować w szyję, zatapiając się w niej i jej włosach. Drugą ręką sięgnąłem do swoich spodni i szybko je zrzuciłem, potem koszulka i byłem w samych bokserkach. Zacząłem ocierać się o jej krocze, szybkimi ruchami góra dół jeździłem po dupsku, kutasa wsadzając między pośladki. Dodatkowo pieściłem ją ręką, zapuszczając się w rejony cipki. Nawet nie zauważyłem kiedy doszedłem, bokserki miałem całe mokre a sperma wsiąkła w jej spodnie. Dawno nie miałem takiego wytrysku. Odskoczyłem od niej.
    – Przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło, już pójdę. Przepraszam, głupio mi.

    Wybiegłem do łazienki się ogarnąć, zmieniłem bokserki na jakieś czyste jej byłego i wróciłem do salonu. Ona siedziała tam, w samych majtkach i koszulce oczywiście. Miała mokre krocze.
    – Przepraszam, tam też cię ubrudziłem? – spytałem wskazując na jej kobiecość.
    – Co? Nie nie, to ja, podnieciłam się
    – Czym?
    – Widocznie tobą – odpowiedziała z lekkim uśmiechem – przesadziłeś, poczułam się uprzedmiotowiona, ale byłeś niezły.
    – Dziękuję, zaraz wychodzę, przepraszam jeszcze raz
    – Nie, zostań, zmieniłam zdanie, ale ja będę narzucała tempo. Weź mnie tu i teraz

    Wstała i seksownie zdjęła koszulkę, była w samej bieliźnie. Musiała zmienić staniczek, był różowy, a majteczki miała do kompletu w różowej koronce. Moja seks gwiazdeczka. Zbliżyłem się do niej i wtuliłem w rozgrzane ciało, wyglądała zachęcająco, chwyciłem pewnie i przyciągnąłem za pośladki. Świetnie całowała, jednak lata doświadczenia robią swoje.
    – Poczekaj nim cokolwiek zrobimy założę kondoma, bo później nie będzie czasu
    – Spokojnie kochany, biorę tabletki i chcę cię poczuć całego w sobie – odpowiedziała na moje wszelkie wątpliwości ponętnie

    Pasowało mi to, nawet lepiej, nie lubię gumy. Podniosłem ją za tyłek. oplotła mnie nogami, zaniosłem ją do sypialni i miałem z nią seks. Była naprawdę niezła, chociaż nie kłamała z tą dominacją w łóżku. Robiłem jak chciała, narzuciła wolne tempo, żebym niby dokładnie spenetrował jej wnętrze, miałem iść kawałek po kawałku. Nie zapominając o wszystkich newralgicznych miejscach. Całe szczęście pozwoliła się zadowolić oralnie. Moja ulubiona część igraszek. Sięgnąłem do jej muszelki, jak na 40 latkę była w niezłym stanie, ładna symetryczna dziurka, miała mały meszek włosowy, co mnie nawet bardziej podniecało. Wwiercałem się w nią językiem, a ona cicho pojękiwała. Lizałem jej uda, krocze i wszystko w okolicy. Potem dorwałem się do biustu, musiałem wziąć do ust te sutki, wymarzone lizaki mojego dzieciństwa. Następnie zabrałem się za rzeczy ważniejsze, była mokra, wszedłem w nią bez oporu. Była całkiem ciasna w środku, powoli wypełniałem jej pochwę moim narzędziem uciech. Przeszliśmy przez parę pozycji po kolei, dobrze się bawiłem ona też, ale była wymagająca mamuśką. Cały czas byłem w szoku, że przespałem się z dużo starszą od siebie kobietą. Nie byle jaką, atrakcyjną pełną wigoru, musimy powtórzyć nasze spotkanie. Byliśmy oboje wyczerpani. Poszedłem jedynie po oliwkę i na koniec wypieściłem jej całe ciało. Ona w podzięce zrobiła mi końcowego loda, zgadza się. Klęknęła przede mną jak zawodowa kurwa i wzięła go do ust aż po same kule, niewyobrażalnie mocne doznanie, długo go nie zapomnę. Elegancko polerowała mi gałkę, drażniła językiem żołędzia, nie zapominając o jajach. Było mi przy tym tak dobrze i ciepło, w międzyczasie ją obmacywałem, wszędzie gdzie trafiły moje zręczne palce. Potem zasnęliśmy, a dokładnie ja zasnąłem na niej, z głową między cyckami i ręką w dojrzałej śliskiej cipce. Taką właśnie miałem przygodę, w której zaliczyłem seksowną dojrzałą kobietę będąc zaledwie nastolatkiem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anetka Radziwla

    Moje pierwsze opowiadanie, ciut długie, ale warto. Proszę o opinie i info z wrażeń . Miłego 😉

  • Brat z siostra cz.1

    Mam na imię Marcin, mam 20 lat, jestem dobrze zbudowanym wysokim facetem (192cm, 85kg). Od dziecka jestem nieśmiały przez co zawsze miałem problemy ze znalezieniem sobie dziewczyny. Gdy skończyłem 15 lat zacząłem interesować się swoim “interesem” i regularnie, codziennie walić konia.Częstym obiektem moich wizji były koleżanki ze szkoły, ale także moja starsza o kilka lat siostra, Marta.Pewnego razu nawet nakryła mnie podczas “zabawy”, jednakże szybko wyszła i nie rozmawialiśmy na ten temat. Po mojej 18-stce, siostra wyprowadziła się z chłopakiem do swojego świeżo zakupionego mieszkania. Widywałem ją co raz rzadziej przez co powoli zapominałem o niej w swoich codziennych wieczornych fantazjach.  

    Przejdźmy jednak do teraźniejszości, obecnie Marta ma 25 lat, wzrost około 175cm, pokaźne piersi (rozmiar stanika 75D) i smukłą sylwetkę. Ostatnimi czasy często prosiła mnie, abym popilnował ich mieszkania podczas gdy wyjeżdżali do rodziny na wieś. W ten sposób moje nastoletnie wizje wróciły, znalazłem na jej laptopie kilka zdjęć na których była ubrana w seksowną bieliznę i zacząłem walić w ich łóżku. Po pewnym czasie urozmaiciłem tą zabawę, znalazłem w szafie jej seksowne czarne koronkowe majteczki i czarny koronkowy stanik, bawiłem się różnymi sposobami, wąchałem, lizałem, obwiązywałem mojego 18cm kutasa i trzepałem. Starałem się zrobić tak, aby dobrze wytrzeć ślady nasienia, żeby nie zostać wykrytym. Przez moją nieśmiałość byłem ciągle prawiczkiem i walenie konia było moją jedyną przyjemnością seksualną.
    Pewnego dnia, gdy leżałem na łóżku w swoim pokoju, zadzwonił telefon:

    -Marcin, zawieziesz nas dzisiaj na imprezę? – spytała Marta
    -Nie ma sprawy i tak nie mam co robić – odpowiedziałem
    -To bądź o 21, dzięki – rzuciła na koniec  
    -Ok, nie ma za co
      
    Równo o 21 czekałem pod ich blokiem. Wyszedł jej chłopak, Marek i wsiadając powiedział że Marta za chwile przyjdzie. Był facetem średniego wzrostu, dość szczupłym i trochę starszym od niej. Po chwili wyszła Marta, była ubrana w czerwoną spódniczkę do kolan, czarną koszulę z kilkoma rozpiętymi guzikami które sprawiały że jej dekolt wyglądał bardzo kusząco. Ten widok sprawił że mój członek zesztywniał i zaczął rosnąć… Zawiozłem ich we wskazane miejsce i zostałem poinformowany iż w razie jakbym miał czas później to zadzwonią do mnie w sprawie powrotu. Wróciłem do domu, kutas ciągle sterczał i prosił się o solidne strzepanie, jednakże postanowiłem go trochę podrażnić, poszedłem coś zjeść i obejrzeć film, zostawiając zabawę na później. Była godzina 1:00, otworzyłem w telefonie zdjęcia Marty i wyobrażałem sobie dziki seks z jej udziałem, gdy nagle oglądanie przerwało mi połączenie od bohaterki mej fantazji…

    -Marcin, możesz przyjechać? Źle się czuje i chcę już do domu – powiedziała lekko podpitym głosem  
    – Nie ma sprawy, będę za 10 minut.

    Ubrałem się szybko i popędziłem w docelowe miejsce. Siostra wyszła sama, Marek nie zamierzał jeszcze iść, gdyż świetnie się bawił. Była już lekko wcięta, więc po przyjeździe pomogłem jej wysiąść i zaprowadziłem do mieszkania. Gdy znaleźliśmy się w środku, przeprosiła mnie i poszła spać do pokoju. Miałem jechać już do domu, jednakże jej widok sprawił że moja pała znowu stała sztywno i kusiło, aby wejść do sypialni i się jej dokładnie przyjrzeć. Po cichu otworzyłem drzwi i usiadłem na brzegu łóżka. Paliła się nocna lampka przez co widziałem dosyć dobrze jej seksowne ciało. Spała na plecach, ręce miała ułożone wzdłuż ciała i włosy w lekkim nieładzie. Ogromna ochota sprawiała, że pokusa dobrania się do niej stawała się co raz większa… Delikatnie podwinąłem jej spódniczkę i ujrzałem czarne majtki, które były idealnie dopasowane. Jedną ręką przytrzymałem spódniczkę a drugą ręką rozpiąłem swoje spodnie, wyjąłem twardego członka i powoli zacząłem walić. Po chwili przesunąłem się wyżej i powolnie rozpinać guziki z jej czarnej koszuli pod którą ukazał się czarny biustonosz. Pobudziło to dodatkowo kutaska, który już powoli szykował się do finiszu. Postanowiłem pójść o krok dalej i poszukałem w domu kawałek sznurka, związałem ręce Marty i przymocowałem do oparcia łózka, które było wykończone wzorem wykonanym z metalu. Byłem ostro pobudzony, nie myślałem o tym co robię i że w każdej chwili może wrócić Marek i nas nakryć, w tej chwili liczyła się tylko moja żądza seksu. Wróciłem do rozpiętej już koszuli i powoli dobierałem się do piersi. Uciskałem każdą z nich przez materiał, siostra zaczęła głębiej oddychać, wyjąłem je na wierzch i ścisnąłem obiema rękoma a mój język powędrował na sterczącę sutki liżąc je szybkim tempem. Marta nagle przebudziła się i była mocno zaszokowana widokiem, który ujrzała.

    -Marcin, co Ty kurwa robisz?! Jesteś moim bratem! – krzyknęła  
    -Cicho bądź… – szepnąłem cicho  
    – Przestań i mnie rozwiąż! – odparła próbując jednocześnie się uwolnić
    Włożyłem jedną rękę pod jej majteczki i wbiłem głęboko kilka paluszków szybko posuwając, jej cipka była już dosyć mokra.
    – Mam przestać? – powiedziałem ciągle posuwając jej myszkę
    – Ohh… – wydyszała z rozkoszy

    Wstałem i usiadłem na jej brzuchu, wciskając kutasa pomiędzy dwie duże piersi, przesuwałem go najpierw powoli, po czym zacząłem co raz szybciej. Marta mruczała co raz głośniej, po chwili przestałem i usiadłem obok.
    -I co, podoba się? – spytałem
    -Tak, zerżnij mnie, proszę – odparła spragnionym głosem

    Była już bardzo rozgrzana jednak ja postanowiłem ją trochę poddenerwować. Lata walenia konia przy pornolach sprawiły, że domyślałem się jak zadowolić kobietę. Nachyliłem głowę obok jej wilgotnej szparki i powolnymi ruchami języka lizałem okolice jej muszelki, aby ją rozdrażnić. Przesuwałem się powoli, omijając brzegi jej dziurki, z której wydobywały się co raz większe ilości soczków. Zaczęła co raz szybciej oddychać i denerwować się.
    -Przestań! Włóż go i rżnij mnie! – wydyszała

    Przesunąłem się wyżej, pieściłem jej brzuszek, delikatnie przesuwałem się po piersiach omijając twarde sutki, następnie zacząłem ocierać członkiem o jej usta, próbowała go złapać otwierając usta i wychylając głowę do przodu, ale nie mogła go chwycić, gdyż odsuwałem go od tyłu, jedynie muskała jego główkę ustami. Postanowiłem zakończyć jej cierpienia i rozwiązałem jej ręce. Rzuciła się na mnie, usiadła na mej twarzy i przyssała drapieżnie do kutasa. Wzięła go całego do ust, język przesuwał się z góry na dół masując każdą jego część, chwyciła samą główkę ustami i zgwałciła ją szybkimi ruchami języczka. Jednocześnie przyciskała swoją cipkę do moich ust, przesunąłem jej majtki i zacząłem zbierać językiem jej płyny wydobywające się z wnętrza. Po chwili wstała i szybkim ruchem nabiła się na pałę, wzdychając przy tym z ulgi. Ujeżdżała go dziko i nachylała się nade mną, abym zajął się jej cycuszkami. Podgryzałem jej sutki, ściskałem je mocno i uciskałem jej pośladki, co jakiś uderzając klapsa, aby ją dodatkowo zachęcić do szybszego podskakiwania. Gdy opadła już z sił, położyła się na łóżku, przygniotłem ją swoim ciałem, oplotła mnie nogami i podniosłem się razem z nią łapiąc ją za pośladki i dociskając do ściany. Całowaliśmy się namiętnie w tej pozycji, po czym docisnąłem ją mocno i zacząłem wpychać dużego z całej siły, powoli, jednak mocnymi ruchami. Następnie poszliśmy do kuchni, oparłem ją o stół, przycisnąłem ją do niego tak że jej cycki dokładnie przylegały i wbiłem kutasa od tyłu jednocześnie ciągnąc jej głowę do tylu trzymając za włosy. Pierdoliłem ją co raz szybciej i mocniej, zakrywając usta jedną ręką, aby nie obudzić sąsiadów jej głośnym krzykiem rozkoszy. Gdy czułem że moja pała jest gotowa do strzału, wyjąłem ją i włożyłem całą do buzi Marty dociskając jej głowę do końca. Fala spermy zalała jej usta, część połknęła, a część wmasowała w piersi. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.

    -Marta, otwórz, zapomniałem kluczy – powiedział Marek stojący za drzwiami
    – Już otwieram, jestem w łazience – odparła zaskoczona i speszona całą sytuacją.
    – Marcin, podciągaj bokserki i przykryj się kocem w salonie, jak coś to spałeś – szepnęła cicho
    Szybko rozłożyłem koc na kanapie w salonie i położyłem się do snu. Marta poprawiła stanik, majtki, zdjęła koszulę i szybko przemyła ciało w łazience po czym otworzyła drzwi.
    – Cześć kochanie, jak się bawiłeś? Marcin był zmęczony i położył się w salonie – rzekła Marta
    – Ok, było spoko, ale padam z nóg, idę spać – odparł Marek

    Poszli do sypialni spać, a ja nie mogłem zasnąć, gdyż ciągle byłem rozpalony tym dzikim seksem…

     

    W razie pomysłów na dalsze części, proszę o komentarz lub kontakt.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat
  • Dziewczyna brata cz.1

    Witam. Mam na imię Marcin, ukończyłem 20 lat i jestem dosyć dobrze zbudowanym facetem. Historia wydarzyła się jakieś pół roku temu. Pewnego dnia brat poprosił mnie, abym podczas jego nieobecności naprawił instalację wodną, gdyż w łazience coś przeciekało. Jako, że znam się na tym fachu to zgodziłem się. Dał mi klucze i poszedł do pracy. Zjadłem i udałem się do jego mieszkania, jego dziewczyna nie wiedziała, że mam przyjść. Otworzyłem drzwi od ich mieszkania i usłyszałem jakieś dziwne odgłosy z sypialni… Podszedłem bliżej i przez uchylone drzwi ujrzałem jak Martę (bo tak miała na imię jego dziewczyna) pierdoli od tyłu jakiś facet. Marta miała duże jędrne piersi i zgrabne ciałko, czasem gdy byłem sam w domu to waliłem sobie konia patrząc na jej zdjęcia z wakacji (zdjęcia pochodziły z komputera brata) i wyobrażając sobie jakbym ją posuwał. Ale do rzeczy. Rżnął ją ostro, na pieska, mój “mały” (19cm) obudził się i nabrał ochoty na małe co nieco. Poczekałem jeszcze chwilę i postanowiłem wygonić tego fagasa, bo nie ukrywam, że miałem ochotę ją przelecieć. Wróciłem się i otworzyłem głośno drzwi. Zorientowali się, że ktoś wszedł i w pośpiechu zaczęli się ubierać. Jak gdyby nigdy nic zacząłem szukać kogoś w mieszkaniu i wszedłem do sypialni… Na mój widok zdębieli obydwoje, byli w szoku, że ktoś ich nakrył… Jej koleś szybko się powinął i w pokoju zostałem tylko ja i nakryta kołdrą Marta.

    – Marcin, w jakim celu przyszedłeś?  

    – Twój chłopak prosił mnie, abym naprawił rury w łazience. Lepiej powiedz co Ty robiłaś z tym facetem!

    – To są moje prywatne sprawy, nic Ci do tego!

    – a może chcesz, aby mój brat się o tym dowiedział?

    – Nie zrobisz tego!

    – No nie wiem, musiałabyś mnie jakoś przekonać…

    – Że niby jak?  

    – Musiałabyś zając się moim małym przyjacielem…

    – Zwariowałeś?!?! Nigdy w życiu, nie jestem dziwką!

    – Robiłaś to z jakimś fagasem, więc co to za różnica…

    – Powiedziałam nie i koniec!

    – Dobrze, zatem idę i wiedz, że nie pozostawię tego dla siebie.

    Skierowałem się w kierunku drzwi, gdy Marta zawołała  

    – Czekaj, obciągnę Ci, ale masz nic mu nie mówić! dobrze?

    – No raczej, że nic się nie dowie, jeśli mi ładnie opierdolisz pałę, ale najpierw idź się umyj, bo czuć od Ciebie tego frajera i ubierz się seksownie.

    – No dobrze, zaraz wracam.

    Poszła do łazienki, podczas gdy ja rozebrałem się do koszulki i bokserek i zacząłem masować swojego kutasa z podniecenia. Za chwilę mogły się spełnić me skrywane fantazje seksualne. Co prawda była to dziewczyna mego brata, ale skoro pieprzyła się z innymi to co to za różnica…

    Po 15 minutach wróciła, była ubrana w seksowną czarną, krótką koszulkę i czerwone, koronkowe majtki.  

    – Wskakuj i zajmij się moją pałą. Tylko zrób to dobrze!

    – Ale na pewno nic nikomu nie powiesz?

    – Na pewno.

    Położyła się i zaczęła mi obciągać. Na początku oblizała jego główkę, później wzięła go całego do buzi i zaczęła masować go języczkiem. Czułem się jak w śnie, robiła to jak gwiazda z filmów porno. Po 15 minutach robienia loda osiągnęła cel, czyli mój kutas wystrzelił wprost do jej buzi. Połknęła wszystko i powiedziała:  

    – No to jesteśmy kwita.

    – Zmieniłem zdanie…

    – Jak to?!?!

    Odepchnąłem ją do tyłu i zacząłem dobierać się do jej cipki.Ściągnąłem jej majtki i zabrałem się do roboty.Początkowo stawiała opór, ale po chwili lizania jej pochwy, słychać było tylko jej radosne jęki. Włożyłem jej paluszek i mocno wpychałem i wyciągałem, widać było, że jej się to bardzo podoba. Po 10 minutach zabrałem się za jej cycki. Podwinąłem koszulkę i masowałem jej jędrne cycuszki. Poczułem, że mój mały ma ochotę trochę się zamoczyć więc włożyłem go jej do ust. Nawilżyłem go i dałem jej gumkę, którą znalazłem w szafce obok, aby ją założyła. Zrobiła to z chęcią i po chwili mój kutas znalazł się głęboko w jej szparce. Po chwili pierdolenia miałem ochotę na zmianę pozycji. Położyłem się i powiedziałem:

    – Nabij się na pal, dziwko

    Bez chwili zawahania wskoczyła na mego chuja i zaczęła energicznie skakać, a ja w tym czasie lizałem i masowałem jej piersi. Czułem, że niedługo dojdę, więc zrzuciłem ją i powiedziałem, aby wypięła się tyłem tak jak ją posuwał tamten fagas. Również bez oporów tak zrobiła, a ja wpakowałem jej mą pałę w jej gorącą cipkę i co raz szybciej posuwałem

    – I co suko, jestem lepszy od niego?

    – tak…

    – Nie słyszę! – przyśpieszyłem

    – TAK, JESTEŚ LEPSZY!  

    Gdy już miałem dojść to wyjąłem go, zdjąłem gumkę, położyłem Martę na łóżku i wepchałem go między jej duże cycuszki. Posuwałem jej piersi przez kilka minut, bo czym obficie je zalałem falą nasienia i dałem jej mą pałę do oblizania. Zlizała z niego wszystko i stwierdziłem, że na dziś wystarczy.  

    – Świetnie sobie poradziłaś, ale nie wiem czy mnie dostatecznie przekonałaś…

    – COO?!?!  

    – No chyba będziemy musieli zrobić powtórkę, póki co będę milczał, a teraz idę zając się tymi rurami

    Nic nie odpowiedziała, ale czułem, że ma ochotę na powtórkę. Ubrałem się i naprawiłem szybko instalację, była to drobna usterka. I wróciłem do sypialni. Marta szykowała się do kąpieli

    – Naprawiłeś ? – spytała

    – Tak, już wszystko gra, ale wiesz należy się zapłata…

    – Nie mam przy sobie pieniędzy…

    – Mam inny pomysł…

    Podszedłem do niej, rozpiąłem rozporek i wyciągnąłem mojego przyjaciela. Po chwili zawahania zabrała się za niego. Złapałem ją za włosy i przyciągałem jej głowę do siebie, krztusiła się lekko, ale brała go całego. Po 20 minutach wystrzeliłem do jej gardła, oblizała go ładnie i spytała:

    – Już wszystko?

    – Tak, na dziś to wszystko…

    Wróciłem do domu i ciągle miałem w głowie dzisiejszą sytuację. Miałem ochotę to powtórzyć i myślę, że ona także…

    —-

     

    W razie chęci kontaktu lub pomysłów na opowiadania zapraszam do komentarzy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat
  • Dziewczyna brata cz.2

    Od ostatniego spotkania minęło kilka dni. Jednak znowu trafiła się okazja do powtórki. Tym razem nawalił kran w kuchni i znowu zostałem poproszony przez brata o pomoc. Bez zawahania udałem się do jego mieszkania, była godzina 13:00, Radek (brat) miał na 14:00 do pracy. Otworzyła mi Marta, ubrana w krótką, luźną spódniczkę i bluzkę na ramiączkach, z delikatnym dekoltem. Była lekko zaniepokojona, ale w jej oczach widziałem chęć rozkoszy. Udałem się razem z nią do kuchni, gdzie zaproponowała mi coś do picia. Radek przywitał się i poszedł brać prysznic. Jego dziewczyna szukała w szafce szklanki, podczas gdy ja podszedłem do niej od tyłu, wsunąłem rękę pod bluzkę i zacząłem ugniatać jej piersi…

    – Co Ty robisz?! – powiedziała ściszonym tonem

    – Cicho bądź, nie może nas usłyszeć – odparłem równie cicho

    Miała białe koronkowe majteczki i czarny stanik. Lewą rękę włożyłem pod spódniczkę w kierunku majtek, które stały się dosyć wilgotne. Dwa paluszki powędrowały do jej cipki i czule się w niej wierciły, podczas gdy prawa ręka zajmowała się jej dorodnymi cyckami. Przyśpieszyłem całą zabawę i zaczęła krzyczeć co raz to głośniej, więc przerwałem. Odwróciłem ją, rozpiąłem rozporek i powiedziałem:

    – Ciągnij suko

    – Ale…

    Siłą zmusiłem ją do kucnięcia, choć za bardzo się nie opierała, po czym zaczęła oblizywać mojego dosyć nabrzmiałego już kutasa. Lizała jego główkę po czym wzięła go całego do ust. Złapałem ją za głowę i nadawałem tempo, od czasu do czasu wkładając go całego. Po jakimś czasie usłyszałem, że brat już chyba kończy i postanowiłem finiszować. Narzuciłem bardzo szybkie tempo i wytrysnąłem wprost do jej ust, połknęła wszystko po czym ładnie oblizała moją pałkę. Poprawiła swój wygląd i nalała mi soku do szklanki. Radek skończył i spytał:

    -I jak, da radę zrobić ten kran?

    – Pewnie, tylko trochę mi to zajmie…

    – Spoko, o kasę się nie martw

    – Dogadamy się… -rzekłem  

    Pożegnał się z Martą czułym pocałunkiem. Oczywiście wcześniej wypłukała usta wodą, aby nie było czuć mej spermy. Wyszedł, po czym przedstawiłem Marcie niespodziankę, którą dla niej przygotowałem. Zadzwonił dzwonek, odparłem

    – Ja otworzę

    Wszedł mój kolega, Piotrek, był średniego wzrostu i dobrze zbudowanym facetem, trenował na siłowni. Marta zdziwiła się widząc obcą osobę i spytała:

    – Kim on jest? co on tu robi?

    – To mój kolega, dziś zajmiesz się nami oba

    – Chyba śnisz!

    – To ja dyktuje warunki..

    Udaliśmy się do salonu, na kanapę. Razem z kolegą usiedliśmy, a Marta miała przynieść coś do picia, tym razem miało być to piwo. Spytałem Piotrka:

    – Fajna dupa?  

    – Zajebista, a jesteś pewien, że się zgodzi?

    – Nie ma wyjścia…  

    Po chwili przyniosła piwo dla mnie i dla kolegi po czym rzekłem do niej:

    – No, bierz się do roboty

    – Tzn?

    – Na początek po lodziku poprosimy, zacznij od kolegi

    Kolega rozpiął spodnie, ściągnął bokserki z których wyskoczył jego dosyć duży kutas. Marta z lekkim zawahaniem zaczęła go lizać, ale po chwili się rozkręciła i ciągnęła jak gwiazda porno. Rozpiąłem swoje spodnie i zasugerowałem, że teraz kolej na mnie. Przesunęła głowę w moją stronę, a jedną ręką masowała pałę kolegi. Po niedługim czasie miała przed sobą dwa stojące członki, w ten powiedziałem:

    – Kładź się na kanapie

    Położyła się, wówczas ja skierowałem swoją głowę pod jej spódniczkę i zacząłem pieścić jej cipkę, na początku przez koronkowe majtki, później bezpośrednio. Piotrek obsunął ramiączka i wyjął cycki spod stanika po czym zaczął je ssać. Marta masowała ręką jego członka, po chwili zmieniliśmy się, również zająłem się chwile jej pięknymi cycuszkami po czym włożyłem kutasa do jej ust. Gdy była już rozpalona powiedziałem do niej:

    – Teraz sobie trochę poskaczesz

    Położyłem się na podłodze, ona nadziała się na mego penisa i zaczęła skakać, mając na sobie spódniczkę i obsunięta bluzkę. Piotrek włożył jej pałę do ust, złapał za głowę i nadawał tempo obciągania. Marta ledwo co dawała radę ciągnąć i jednocześnie skacząc, dlatego zmieniliśmy pozycję. Wypięła się tyłem do kolegi, który zaczął pierdolić ja na pieska, podczas gdy ona mi obciągała. Powoli cała zabawa zbliżała się do końca. Ustawiliśmy się z kolega na przeciwko niej i równocześnie wystrzeliliśmy falą nasienia na jej twarz i cycki. Oczywiście później oblizała ładnie nasze pały i wmasowała wszystko w swoje ciało. Spytałem kolegi:

    – I jak, podobało się?

    – No ba! lepszej nie spotkałem, musimy to powtórzyć!

    – Zobaczy się.  

    Marta poszła pod prysznic, kolega ubrał się i udał do domu, a ja zająłem się w końcu owym kranem. Jak się okazało poszła uszczelka, którą wymieniłem w kilka minut. Dziewczyna brata wyszła spod prysznica i spytała :

    – Naprawiłeś?

    – Tak, teraz wiesz co…

    Bez pytania uklękła przede mną, ściągnęła moje spodnie i zaczęła zabawę z moim kutasem. W międzyczasie zadzwonił brat i spytał:

    – I jak, działa wszystko?

    – Tak – starałem się w miarę normalnie to powiedzieć, co nie było łatwe, gdy Marta ciągle mi obciągała

    – Ile się należy? –

    – Wszystko jest uregulowane… – spojrzałem z uśmiechem w kierunku jego dziewczyny

    —-

    W razie chęci kontaktu i pomysłów na opowiadania zapraszam do komentarzy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat
  • Maturzystka – 23.

    Część 23.

    Grzecznie siedzę z boku i jedynie przyglądam się. Siedzę jak trusia. Prawie mnie nie widać.

    Roksana powoli podchodzi i okrakiem siada na kolanach Radzia, przywołana jego niedbałym gestem. Ten delikatnie i powoli głaska jej ramiona, piersi. Napawa się sytuacją, smakuje swoją dominację i cieszy się obmacywaniem ciała młodej dziewczyny. Za chwilę będzie spółkował z nastolatką. Roksana nieco cofa się i nieśmiało uśmiecha, speszona jego pewnością siebie i swobodą, z jaką ją bierze. On wsuwa dłoń w jej włosy, przytrzymuje głowę, nachyla się i zaczyna całować w usta. Dziewczyna po chwili oddaje pocałunek. Druga dłoń zsuwa się z piersi i znika w jej kroczu. „Chujek” rozsuwa swoje nogi i wówczas prawie automatycznie rozsuwają się nogi mojej koleżanki. Nie protestuje. Bez oporu poddaje się pieszczotom kochanka. Nieśmiało, ale jednak obejmuje go. Wygląda na to, że niepewność bezpowrotnie minęła. Również ona ma ochotę na pieszczoty i seks.  

    – Jestem tu jeszcze potrzebna? – zastanawiam się. – Oczywiście! – sama pozbywam się wątpliwości. – Albo nagram coś do moich ‘zbiorów’, albo chociaż popatrzę sobie na koleżankę. Muszę wiedzieć, co potrafi i do czego jeszcze przyda się. A poza tym seks na żywo jest taki pasjonujący…

    *

    Dłoń „Chujka” rytmicznie porusza się w kroczu Roksany. Już nie całują się. Dziewczyna opiera głowę na jego ramieniu, zwróconą twarzą do mnie, ale ma zamknięte oczy. Za to usta szeroko otwarte i głośno oddycha. „Chujek” wydaje się dumny ze swoich umiejętności „zdobywcy kobiet”. W pewnym momencie Roksi otwiera oczy, trzeźwo patrzy na mnie i mruga z szelmowskim uśmiechem. Chwilę później zamyka oczy, otwiera usta i znowu głośniej oddycha.

    Patrzę na nią oniemiała! Wyglądam jak świąteczny karp przed dekapitacją, ale moje otwarte usta to efekt zaskoczenia. Wytrzeszcz oczu szybko znika, bo potrafię zapanować nad zdumieniem, jakie mnie ogarnęło.

    – A to szelma! Zachowuje się jak rasowa dziwka! – przed sobą nie ukrywam uznania dla umiejętności Roksi. – Przez telefon wspominała o starszym partnerze, ale sądziłam, że nauczyła się jedynie wyciągać od niego kasę i wypinać pupę do rżnięcia, a tu proszę… – kręcę głową. Brakuje mi słów. Spryt koleżanki zaskoczył mnie i rozbawił.

    Roksana z pomocą kochanka zdejmuje majtki. Lewą nogą stoi na podłodze, a z drugiej „Chujek” niecierpliwie ściąga majtki. Ona ponownie siada na nim, a majtki zostają na kostce lewej nogi. W zasadzie znowu siedzi mu na kolanach, ale majstruje przy jego spodniach. Rozpina pasek, rozporek, sama wstaje, on unosi się, wciąż obejmując ją. Jednym szarpnięciem zsuwa mu spodnie z majtkami. „Chujek” siada, a Roksi sadowi się na jego kolanach. Przed nią sterczy spory penis. Widzę go dość wyraźnie, barwą kontrastuje z kolorami ich odzieży.  

    Dziewczyna z delikatnym uśmiechem patrzy w oczy swojego klienta i masuje penisa. Ani grama zażenowania, onieśmielenia! Zdumiona jej swobodą, znowu kręcę głową.

    – No, Grażka, miałaś nieaktualny życiorys koleżanki – szepczę w duchu. – Baaardzo nieaktualny.

    Od jakiegoś czasu w prawej dłoni niezdarnie trzymam telefon. Jest włączony na nagrywanie, stąd nieco dziwaczny chwyt. Obok stoi torebka, więc mam nadzieję, że długo nie zauważą moich manipulacji.

    Roksi przestaje masować penisa, podnosi się i wolno siada na niego. Nie zauważyłam, ale chyba nawilżył ją? Dziewczyna ciągle patrzy mu w oczy. Powoli, ale płynnie siada na członku. Facet jest zachwycony. Bezkolizyjny początek seksu z ładną, młodą dziewczyną! 

    *

    Któraś z kolei pozycja. Naga Roksi została przetoczona i leży na boku, a facet w samej koszuli dosiada jej na klęczkach. Jedna noga tkwi między jego kolanami, a druga ląduje na ramieniu i prawie od razu następuje mocne uderzenie biodrami! Facet jest rozochocony po pieszczotach. Z ust Roksi wydobywa się głośny, namiętny jęk. Zaciska palce u stóp.

    – Już trochę spółkują, więc może któreś wreszcie będzie szczytować? – dyskretnie spoglądam na zegarek. Trochę niecierpliwię się. I nudzę. Tyle już pokazali…

    Ale koleżance się nie śpieszy. W końcu przyjechała do stolicy, żeby zabawić się, więc… „Chujek” też ma ochotę na dłuższą zabawę, w końcu zapłacił jak za normalny seks.

    Wygodnie układam się w fotelu.

    Nagle facet odwraca się do mnie, nie przerywając spółkowania.

    – Ej, Grażynko, dołączysz do nas? Znajdę czas i na ciebie. Obiecuję! – Radzio uśmiecha się szeroko. Czoło błyszczy mu od potu. Koszula to też plama potu. Czekając na odpowiedź, wreszcie zdejmuje ją.

    – Eee, nie. Dzięki – odpowiadam cicho. Zaskoczył mnie propozycją. Schylam głowę. – Idiota! Mało mu było u nas w domu?! – staram się ukryć moje wściekłe spojrzenie.

    – No, chodź… – kusi uśmiechnięta Roksi. Penis rytmicznie wnika w nią i wysuwa się. Patrzę na jej pochwę błyszczącą wilgocią, na penisa połyskującego śluzem, przełykam ślinę i milcząc, kręcę głową. Dziewczyna zaciska dłonie na narzucie kanapy. Powoli przymyka oczy, oblizuje wargi, uśmiecha się. Już jest nieobecna. Uśmiech przeradza się w grymas i jęczy. „Chujek” ignoruje mnie, pochyla się i łapie dziewczynę za pierś. Mocniej uderza członkiem i wzmaga jęki mojej koleżanki. Jej noga kołysze się na ramieniu faceta.

    *

    W końcu nie wytrzymałam! Siedząc, szybko i dyskretnie ściągnęłam majtki, a potem powoli położyłam je na torebce. Przez dłuższą chwilę masowałam łechtaczkę, przyglądając się spółkującej parze. Wstałam. Nie usłyszeli mnie. Nie zdjęłam szpilek. Podeszłam do Roksany i jedną nogę postawiłam na kanapie. Słysząc ruch, otworzyła oczy i przed sobą zobaczyła moje krocze.

    – Roksi, poliż mnie – wypowiedziałam polecenie niskim głosem. Miałam sucho w gardle i czułam, jak pulsuje mi twarz. Piekły mnie policzki. Kiedy zamknęłam oczy, powieki parzyły. Wtedy poczułam jej język na cipce… Najpierw delikatny, muskający. Potem coraz bardziej zachłanny, wilgotny i agresywny. Zagryzłam wargi.

    – Ooo! Ho, ho! Widzę, że potraficie się bawić! – zadowolony Radzio śmiał się, jednocześnie klepiąc dziewczynę w pośladek. – Brawo, Grażynko! Taką chcę ciebie oglądać!

    W dupie miałam to, co on chciał. Nie zwracałyśmy na niego uwagi. Roksi już agresywnie pieściła moją cipkę i po chwili wepchnęła dwa palce do pochwy.

    – Och… – jęknęłam namiętnie. Teraz prawie siedziałam na jej twarzy, ale palce swobodnie wbijały się w pochwę. Druga dłoń brutalnie poszarpała łechtaczkę i chwilę później poczułam ją na brzuchu. Przeszył mnie dreszcz! Miałam ‘gęsią skórkę’. Aż wzdrygnęłam się! Jej dłoń poruszała się jakoś niezbornie. Zrozumiałam, że siła bioder Radzia porusza nami obiema.

    – Nooo, dalej! – Roksi niecierpliwymi ruchami szarpała mi bluzkę, rozpinając ją. Uwolniona cipka czuła jej języczek i ząbki. Nie protestowałam, już wcześniej byłam podniecona. Teraz czekałam na pieszczoty. Miałam nadzieję na szczytowanie.

    – Niech dupek się przygląda – pomyślałam mściwie.

    Wtedy jej ręce wsunęły się pod stanik. Sprawnie przesunęła go pod szyję. Macała, a kiedy nasyciła się dotykaniem moich piersi, masowała je, głaskała i ciągle lizała mi cipkę.

    – Dziewczyny, dosyć tych prac ręcznych! – wysapał Radzio.

    *

    Byłam tak podniecona, że do mnie nie dotarł sens jego słów. Roksana, tkwiąc pod moją spódniczką, pewnie nawet ich nie usłyszała. Nagle, silnie pchnięta upadam do przodu. Upadek na kanapę w porę amortyzuję dłońmi. Kroczem naciskam na twarz kochanki. Zaskoczona próbuję się odwrócić, ale to niemożliwe. Za mną jest Radzio.  

    – Ale mnie podjarałyście! – szepcze mi do ucha. – Chętnie obejrzę wasz pokaz w gronie znajomych – ściska moją pierś. – Też skorzystacie na tym. Również finansowo. Obiecuję! 

    – Złaź ze mnie – mruczę i ruszając tułowiem, próbuję strząsnąć go z siebie jak robaka. Bez skutku.

    – Przestań! – syczy mi do ucha. – Teraz ja się zrewanżuję! – lewą ręką łapie mnie za kark i przyciska do kanapy.

    Próbuję odepchnąć się od kanapy, unieść się. Bez powodzenia. Jest zbyt silny i prawie leży na mnie. Z kolei Roksana leży pod nami i biernie czeka na rozwój sytuacji. W końcu jej zależy tylko na kasie.

    I wtedy czuję, jak facet zaczyna grzebać mi przy pochwie!

    – Co ty robisz?! – gwałtownie szamoczę się. Jestem przestraszona. – Zostaw mnie!

    – Uspokój się! – ostrzegawcze szarpnięcie karku. Uderzam głową o kanapę. – Same zaczęłyście… 

    Przestał pocierać moją pochwę i poczułam, że wchodzi we mnie!

    – Zostaw mnie! – protestuję coraz głośniej.

    Zignorował mój opór. Sapie, stęka i wreszcie dłuższe westchnienie. Wbił we mnie całego chuja!

    Mam łzy w oczach. Chcę się go pozbyć, ale panuje nade mną. Mimo wytężania wszystkich sił, jestem bezradna.

    – No, trochę ciebie poujeżdżam – zadowolony szarpie mnie, ściskając kark. – Roksi, liżesz mi jaja, kiedy rucham twoją koleżankę!

    *

    Kolejne minuty to wysłuchiwanie jego stękania. Wali mnie solidnie. Leżę i czekam aż skończy. Próbuje jednak wysunąć się spod niego. Mnie się nie udaje, ale jego chyba podnieca takie ujarzmianie mnie. Solidnie klepnął mnie w pośladek. Aż jęknęłam. Maca moje piersi. Szczypie brodawkę. Jęknęłam z bólu i wzdrygnęłam się. Zaśmiał mi się do ucha. Próbowałam go zepchnąć, ale wolną ręką oberwałam w twarz! Z przerażenia i bólu aż wstrzymałam oddech! Uderzył mnie jeszcze raz! Mocniej. Tym razem aż głowa mi odskoczyła! Zapiekło mnie. Zdusiłam jęk.

    – Następnym razem będzie naprawdę mocno… Zaboli! – szepnął ostrzegawczo.

    Nie wyczułam gniewu w jego głosie. Może czekała na kolejną okazję do zadania mi ciosu? Prowokował? Kątem oka widziałam, że obserwuje moje reakcje na solidne jebanie. Czułam też, jak Roksana ustami pochłaniała jego jądra. Czasami przypadkowo nosem pocierała mi łechtaczkę. Za to dłonią cały czas masowała moją pierś. Brutalność Radzia zabijała miłe doznania płynące z pieszczot Roksi.  

    „Chujek” na chwilę wyszedł ze mnie i przesunął się w dół. Nadal leżałam na brzuchu, przyciskana jego ciałem i trzymana za kark.  

    – Obciągaj – rzucił krótko do Roksi. Dziewczyna posłusznie otworzyła usta i przyjęła penisa. Mruczał z zadowoleniem, kiedy go obsługiwała. – Ty też taka będziesz – stęknął do mnie z satysfakcją.

    – Niedoczekanie! – pomyślałam.

    Znowu wszedł we mnie i ruchał. Szarpał pierś. Zwalniał tempo, przyśpieszał. Gryzł mnie po szyi, po uchu, wkładał język do ucha. Nieoczekiwanie zatrzymał się: 

    – Roksana! Na dywanie ustaw się na czworakach! – uniósł biodra i wypuścił ją spod nas. Wtedy złapał moje piersi, mocno ścisnął i mimo jęków jebał mnie tak, jakby zaraz miał się spuścić.

    – Tylko nie we mnie! – myślałam o tym gorączkowo, bo nie zabezpieczyłam się. W końcu szłam na spotkanie jedynie jako osoba towarzysząca.

    Rytmicznie poruszaliśmy się we dwoje. Przyciskał mnie, a ja pocierałam nagim ciałem o narzutę kanapy. Uwierał mnie stanik pod brodą. Zmięta spódniczka tkwiła gdzieś wysoko na brzuchu. Przesuwałam się. Z taką siłą mnie jebał!

    *

    – Teraz zerżnę ciebie w drugą dziurkę – szepnął mi do ucha. Chyba nawet Roksi słyszała ten szept.

    – Nie! Proszę! Nie! – byłam przestraszona jego siłą i witalnością. I perspektywą takiego seksu właśnie z nim! Byłam bliska płaczu. Chciałam zareagować szamotaniną, żeby uciec spod niego, ale skończyło się na kilku nieznacznych drgnięciach. Parsknął śmiechem i bez ostrzeżenia uderzył mnie w głowę. Drugi cios był znacznie mocniejszy. Aż mi zaszumiało. Leżałam otępiała. Panował nad nami. Robił z nami, co chciał. Nie sądziłam, że tak łatwo dam się podejść. Roksi była bierna i posłuszna, ale ona właśnie obsługiwała swojego najlepszego ‘sponsora’. Na jej pomoc nie mogłam liczyć.

    – Wyszedł ze mnie! Wejdzie w odbyt? – drżałam ze strachu. Byłam skłonna błagać go, byleby mnie zostawił!

    – Obciągnij mi! – polecił rozkazującym tonem.

    Posłusznie odwróciłam się na plecy i wsunęłam pod niego. Klęczał na kanapie. Roksi cierpliwie klęczała na dywanie, czekając na swoją kolej. Z zainteresowaniem patrzyła na nas. Radzio trzymał mnie za głowę, a ja przestraszona, półnaga obciągałam mu. 

    Kiedy miał dość, zszedł z kanapy, ale gestem kazał mi leżeć. Stanął za Roksaną i bez oporu wszedł w nią. Nawet nie stęknęła! Ruchał ją powoli i w końcu przyśpieszył. Jęczała. Jego biodra coraz mocniej uderzały o jej pośladki, wydając charakterystyczny odgłos. Roksi podobał się ostry seks.

    Już miałam nadzieję, że zostawił mnie w spokoju, a on nieoczekiwanie wpakował mi dwa palce do pochwy! Mocno ścisnął w kroczu pozostałymi palcami i zaczął ściągać mnie z kanapy.

    Popiskiwałam, żeby mnie puścił.

    – Liż jej pierś! – wycharczał z wysiłkiem. Był bardzo podniecony.

    Szybko położyłam się obok nich na boku i lizałam pierś mojej koleżanki. Ostro rżnięta Roksana cały czas pojękiwała z zadowoleniem. Nawet nie wiem, czy mnie poczuła. Była tak usatysfakcjonowana spółkowaniem…

    *

    „Chujek” bez słowa wyjął kutasa z pochwy i przystawił mi do twarzy. Wytrysnął! Drgnęłam i odsunęłam się. Chwycił Roksanę za włosy, pociągnął i kiedy odwracała do niego głowę, trysnął drugi raz. Teraz wytrysk był obfity. Zrosił dziewczynę białym strumieniem spermy i westchnął przeciągle. Dosłownie zalał jej twarzy! Część spermy trafiła prosto w otwarte usta podnieconej dziewczyny. Resztę spermy ściągał penisem do jej ust. Zadowolona Roksi bez słowa protestu łykała kolejne porcje.

    – Posprzątaj na niej – szarpnął włosami. Ciągle podniecona Roksi przysunęła się bliżej mnie i zlizywała spermę z mojej twarzy.

    – Nigdy więcej nie odsuwaj się – z wysiłkiem stęknął przez zęby w moim kierunku. Zabrzmiał, jakby mi groził. I tak było. Bezradna czekałam, co się wydarzy. – Spadaj do łazienki – polecił.

    Nie potrzebowałam drugiej zachęty.

    Kiedy pośpiesznie myłam się, słyszałam głośne jęki dochodzące z pokoju. Roksana cierpiała. Nie wiedziałam, co on jej robił, ale sprawiał dziewczynie ból. Stałam ubrana i nie odważyłam się wyjść, dopóki jęki nie ustały.

    W końcu wyszłam z łazienki.

    *

    Roksana leżała na boku na dywanie. Widziałam ją nagą, jednak coś w niej mnie przestraszyło. Ciężko oddychała, ale nie poruszała się. Włosy zakrywały twarz. Kiedy podeszłam, nagi „Chujek” też zbliżył się, ukląkł za nią i wszedł. Ruchał ją jeszcze przez chwilę. Robił to dość gwałtownie, brutalnie. Roki leżała jak kukła. Nie reagowała na ruchanie. Wyszedł, poklepał ją po pupie:

    – Idź! Umyj się i szybko wracaj! 

    Dziewczyna z trudem podniosła się, zebrała swoje rzeczy i poszła do łazienki. Odprowadził ją wzrokiem i spojrzał na mnie z uśmiechem. Nie wiedziałam, jak zareagować. Szybkim ruchem złapał mnie za kark i zmusił do klęknięcia przed nim. Nie puścił mnie, tylko cofnął się i wygodnie rozsiadł w fotelu. Szeroko rozstawił nogi i ciągnąc mnie za kark, po chwili trzymał moją głowę tuż przed jeszcze sterczącym penisem. Zmusił mnie, żebym znowu wzięła go w usta. Z przyjemnością patrzył, kiedy pieściłam go.

    – Trochę dzisiaj doświadczyłaś, więc już wiesz, że ze mną nie ma żartów – patrzył mi w oczy. – Nigdy więcej nie nagrywaj filmów bez mojej zgody! W przeciwny razie zrobię ci krzywdę, której nigdy nie zapomnisz – uśmiechnął się tak, że aż dreszcze przebiegły mi po plecach.

    Czekałam tylko, żeby mnie zostawił. Wypuścił stąd! Nigdy więcej nie chciałam tutaj przyjechać!

    – Wasz seks cieszył moje piękne oczy – kontynuował. – Zrobicie taki pokaz dla moich znajomych. Oni lubią ostre zabawy, więc będzie niezła jazda, a Roksi nadaje się do tego. Jest świetna! A ty… A ty nie masz wyjścia – zmrużył oczy, znowu bawiąc się moją piersią. – Staraj się być tak dobra jak twoja matka, a też nie pożałujesz.

    *

    Na wspomnienie matki prawie odgryzłam mu chuja! Nie wiem, co mnie powstrzymało w ostatniej chwili. Czułam, jak tężeją, puchną mi szczęki. Facet niczego nie zauważył. Sądził, że tylko słucham i grzecznie obciągam penisa. Byłam wściekła! Ale też bałam się, że zirytowany moim zachowaniem, odkryciem filmowania, może mnie jeszcze uderzyć. Bałam się bicia. Rodzice nigdy mnie nie bili. Nie byłam przyzwyczajona do kar cielesnych, za to dzisiaj… Nie mogę w to uwierzyć! Dzisiaj obcy mężczyzna, którego nienawidziłam, o którym sądziłam, że zapanowałam nad nim, kilka razy uderzył mnie! Potem brutalnie zgwałcił, wyruchał jak prywatną dziwkę i jeszcze zmuszał to poniżającego oralu…

    Wolną rękę wciąż trzymał w dekolcie i macał piersi. Wiotczejący penis zmieścił się w całości w moich ustach, połykałam sączący się śluz, a on w nieprzyjemny, prostacki sposób macał piersi.

    – No, jesteś! Musimy się rozliczyć – na widok Roksi podniósł się. Odepchnął mnie ręką i z klęku upadłam na bok. Kiedy podnosiłam się, wrócił z portfelem. Usiadł w fotelu, rozkraczył się, drugi fotel wskazał mojej obolałej koleżance.

    Roksi chyba powoli dochodziła do siebie. Usiadła w fotelu i spojrzała na niego. Mnie nie zauważała albo nie chciała widzieć przy nagim mężczyźnie.

    „Chujek” odłożył portfel na oparcie fotela, złapał mnie za kark i podniósł do klęku.

    – Ej! Kontynuuj! Nie pozwoliłem przerwać!

    *

    Powrót był fajny. Ruch już nie był tak duży, więc po dwudziestu kilku minutach byłyśmy w domu. Matka zmywała lakier z paznokci. Na stole czekało prasowanie. Widziałam pościel, obrusy i koszule taty.

    – O, nie zapomniała, że ma męża – szczerze zdziwiłam się. Sądziłam, że prasowanie jego rzeczy też scedowała na tatę. I wtedy przypomniałam sobie, że tata ma cyklicznie wyjeżdżać na budowę: od poniedziałku do piątku. – Jasne, wyśle męża i będzie miała więcej czasu dla kochanka. Pewnie nie będzie wracać na noc.

    Kiedy po prysznicu kładziemy się spać, Roksi włazi mi na tapczan, obejmuje, przytula się i obiecuje: 

    – Grażynka, zawsze chętnie przyjadę, kiedy tylko pozwolisz. Wystarczy telefon – delikatnie kąsa mnie w ucho. – Mama nie ma nic przeciwko temu. Przecież zna ciebie i twoich rodziców. Raczej uważa, że za często ciebie odwiedzam… – drapie mnie paznokciem po sutku.

    Nie reaguję. Czekam na dalszy ciąg zwierzeń. Roksi nie zawsze będzie taka wylewna. Też musiała przemyśleć swoją sytuację, żeby odważyć się na taką szczerość.

    – A ja tutaj świetnie się bawię. I chciałabym tak spędzać weekendy możliwie najczęściej. Wszystko zależy od ciebie – mówiąc to, dłonią zjeżdża na pupę, głaszcze ją. I całuje mnie w usta.

    Teraz taki pocałunek wydaje mi się naturalny, a jeszcze parę godzin temu… Ach, tyle się zmieniło! Nasze relacje stały się bardziej bezpośrednie, intymne, więc kładziemy się na tapczanie, pod moją kołdrą. Oddaję pocałunek. Roksi rozpina górę swojej bordowej piżamy i zdejmuje ją.

    – To dla ciebie. Jak widzisz, każdy pomysł mi odpowiada – deklaruje Roksana. – A u nas w miasteczku… – przez moment waha się. – Sama dobrze wiesz.

    Nieznacznie kiwam głową.

    – Wiem, wiem. Wystarczy kichnąć, a z drugiego końca miasteczka będą życzyć zdrowia. I jeszcze zwrócą uwagę, że wczoraj trzeba było spacerować w bluzce z mniejszym dekoltem, to dzisiaj nie byłoby kataru…

    Doskonale rozumiem Roksi.

    *

    Bawię się jej piersią. Potrącam sutek.

    – Ty nie zamierzasz zarabiać na seksie z Radkiem? – w końcu Roki pyta mnie wprost. Boi się o swoje zarobki.

    – Jeszcze dopłacę, żeby mnie nie dotykał! – warknęłam. – A tobie podoba się taki mocny seks?

    – Wiesz, on jako klient w zasadzie może wszystko – wzrusza ramionami. – Grażyna, pomyśl: Gdzie ja zarobię takie pieniądze w tym wieku? Dlatego nie będę narzekać – kręci głową i smutno wzdycha. – Początek w ogóle był fajny, potem mu odbiło. Gdyby nie ruchał mnie tak brutalnie w odbyt, pewnie też bym szczytowała – westchnęła. – Ale on robił wszystko, żeby samemu dojść.

    Milczymy dłuższą chwilę. Roksi odzywa się pierwsza:  

    – Grażka, dlaczego on ciebie tak skurwił?

    – Ech… Długo by opowiadać – zastanawiam się nad skróconą wersją. Przecież nie pochwalę się wyczynami matki. – Znamy się nieco dłużej i od pewnego czasu mamy problem. Ot, taki spór o priorytety. I on przy tobie chciał pokazać, że jest ważniejszy i mam go słuchać.

    – I będziesz?

    – Prędzej Legia wygra Ligę Mistrzów w rezerwowym składzie.

    – Hm, to… Czyli: Nie?

    – N-I-E. Nie. Nigdy!

    Dłuższa chwila ciszy. Wiem, że to jeszcze nie koniec.

    – Grażynka… – koleżanka przymilnie głaszcze mnie po ramieniu. – Masz ochotę na ten wspólny pokaz i udział w jego zabawach?

    – Też nie – kręcę głową. – Zobaczyć, jak dorośli zabawiają się, to i owszem. Nawet chętnie! Ale bawić się z nimi albo u niego nie będę.

    Roksi markotnieje i spuszcza głowę. Jej marzenia o zarabianiu pieniędzy właśnie rozpływają się.

    – Nie przejmuj się! – teraz ja głaszczę ją po piersi. Łatwo domyślić się, co ją martwi. – Jak trzeba będzie, to znajdę ci dziewczynę. Chyba nawet mam już dwie kandydatki.

    Roki szybko podnosi głowę. Patrzy na mnie z zainteresowaniem i nadzieją. Niecierpliwie czeka na więcej informacji.

    – Jedna… – i w porę gryzę się w język. – …Jedna lepsza od drugiej! – sama oddycham z ulgą. W porę wybrnęłam. – Ronia, przecież wiem, że głupotą byłoby odpuścić taką kasę!

    *

    Uradowana przytula się do mnie i wciska dłoń między moje nogi. O nic nie pyta. A ja nie oponuję. Rozsuwam nogi i czekam na więcej. Roksi chętnie rewanżuje się za dzisiejszy wieczór. Domyślam się, że zanim położyłyśmy się, ona już wielokrotnie liczyła, ile zarobiłaby, gdyby przyjeżdżała do mnie dwa razy w miesiącu, trzy albo nawet cztery razy? I kiedy najbardziej opłaci się kupić bilet miesięczny? I co zrobi z zarobionymi pieniędzmi? Ile odda mamie?

    W jej sytuacji zachowywałabym się tak samo.

    Z kolei mnie pochłaniają inne kwestie związane z tymi spotkaniami, więc też myślę. I też bardzo intensywnie.

    – Jak tej ludzkiej mendzie, Radziowi, uprzykrzyć życie? – zastanawiam się. Właściwie mam kilka pomysłów. Rozważam, ile będą mnie kosztować i z kim je zrealizować, bo jego dzisiejsze zachowanie bardzo nieprzyjemnie zaskoczyło mnie. Wychodzi na to, że muszę poszerzyć grono koleżanek. – Sama nie odgryzę mu fiuta pod wpływem emocji. W taki afekt u mnie nikt nie uwierzy…

    Zmęczone wrażeniami wieczoru delikatnie pieścimy się, aż w końcu padamy zmęczone. Szczęśliwe, ciężko oddychamy. I tak moja poduszka jest mokra od śliny. Wolałam jęczeć w poduszkę niż gryźć dłoń. Wycieram się chusteczkami higienicznymi. Potem poduszkę. Roki robi to samo.

    Wyrzucam kochankę na jej legowisko. Nie mam nic przeciwko wspólnemu sypianiu z nią, wręcz przeciwnie! To jest dla mnie nowe i ekscytujące, więc chciałabym ponownie skosztować tej przyjemności. Jednak nie chcę, żeby matka nas tak zastała. Nie może mieć żadnego argumentu przeciwko mnie. I chcę się normalnie wyspać.

    – Będziemy po liceum, będzie więcej swobody… – uśmiecham się do swoich myśli. – Dopiero zaczniemy szaleć!

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Harry i Ron przylapani przez Snape’a [gay] cz. 1

    Harry wpadł podekscytowany do pokoju wspólnego Gryfonów i wzrokiem zaczął szukać swoich przyjaciół.

    – Ron, Hermiona!! Jajo, jajo!

    – Co z nim? – zapytała zaintrygowana Hermiona

    – Diggory mi powiedział, trzeba je otworzyć pod wodą

    Harry streścił rozmowę z Cedrikiem. Ron i Hermiona również wyglądali na podnieconych

    – Zrobię to dzisiaj w nocy, dostałem od Cedrika hasło do łazienki prefektów, idziesz ze mną, prawda? – zwrócił się do Rona, który gorliwie pokiwał głową

    Reszta dnia i wieczora upłynęła na niecierpliwym czekaniu, Hermiona była nie w humorze wiedząc, że nie będzie mogła pójść z nimi, ale obiecali jej, że z samego rana wszystko jej opowiedzą. 

    Chłopcy położyli się do łóżek wcześniej, ale żaden z nich nie spał, obaj czekali na północ, by wówczas wykraść się ze swoich łóżek. Gdy upewnili się, że pozostała trójka ich współlokatorów śpi Harry wyjął z kufra pelerynę niewidkę i wszedł pod nią razem z Ronem. Ubrani byli jedynie w piżamy, nie miało to większego znaczenia, plan był taki, że nikt ich tej nocy nie zobaczy. Po cichu opuścili dormitorium, następnie pokój wspólny i w końcu udali się w stronę piątego piętra, gdzie znajdowała się łazienka. O tej porze zamek był pusty i niesamowicie cichy, wiedzieli o tym, że czasami nauczyciele patrolują korytarze, jednak była mała szansa, by na kogoś się natknęli, szczególnie mając do dyspozycji mapę i pelerynę. Po 10 minutach dotarli na piąte piętro obok pomnika Borysa Szalonego, Harry podał hasło i drzwi otworzyły się, razem z Ronem szybko zniknęli w środku i zrzucili pelerynę.

    – wow – powiedział Ron na widok marmurowych ścian, złotych wykończeń i w końcu olbrzymiej, głębokiej wanny, którą rozsądniej byłoby nazwać basenem

    – chociażby dla tej łazienki warto zostać prefektem – powiedział Harry równie oczarowany

    Rozglądali się tak chwilę, łazienka faktycznie robiła wrażenie, w końcu Harry podszedł do basenu i odkręcił kilka kurków z wodą

    – To co, wskakujemy? – zapytał i przełknął nerwowo ślinę. Co prawda wielokrotnie widział nago Rona i innych chłopaków z jego klasy, zazwyczaj wówczas, gdy razem szli pod prysznice, jednak zawsze wszyscy udawali, że na siebie nie zerkają. Teraz może być o to ciężko, gdy obaj będą musieli się rozebrać i wejść razem do basen

    – Tak, jasne – odrzekł Ron, który w ogóle nie wydawał się speszony, rozpiął koszulę od piżamy, a następnie szybko ściągnął spodnie. Basen wciąż się napełniał, a wody było mało, Ron stał więc całkiem nagi i rozglądał się po łazience. Ron był wyższy od Harrego i lepiej zbudowany, jego penis i duże jądra zwisały swobodnie, włosów na ciele mial niewiele, jedynie drobny rudawy meszek pokrywał podbrzusze i mosznę. Potter nie chcąc być gorszy od przyjaciela pospiesznie zdjął koszulę i biorąc głęboki wdech ściągnął spodnie. Był niski i szczupły, miał wyraźnie zarysowane żebra, niedużego penisa i ładne, jędrne pośladki. Harry spojrzał na Rona i poczuł jak jego kutas zaczyna drgać, zganił siebie w myślach i nie chcąc narobić sobie wstydu wszedł do basenu, obserwował jak jego przyjaciel robi to samo

    Basen powoli napełniał się wodą, a chłopcy pływali i wygłupiali się, obaj kilkukrotnie poczuli, jak ich penisy ocierają się przypadkowo o siebie, jednak udawali, że żaden z nich tego nie poczuł. W końcu basen napełnił się wodą

    – To gdzie jest jajo? Otwórz je – powiedział Ron. Harry rozejrzał się i spostrzegł, że jajo zostało przy wejściu do łazienki, podciągnął się na murku basenu i wyszedł z niego, jego kutasek znajdował się w półwzwodzie i niemal cały otulony był pianą, jedynie grzybek był od niej wolny. Ron dostrzegł to i cały się zaczerwienił. Z jajem pod pachą Harry podszedł do skraju basenu, odłożył je na bok i z ulgą zanurzył się w wodzie, czuł jak jego kutas robi się coraz bardziej sztywny. Ron podpłynął i stanął obok niego tak, że obaj stykali się teraz udami.

    – To co, otwieramy? – zapytał Harry z głośno bijącym sercem

    – Poczekaj chwilkę, mamy przecież dużo czasu – odpowiedział Ron i wówczas Harry poczuł, że dłoń jego przyjaciela dotyka jego penisa i jajek. Podskoczył zszokowany, ale również podniecony do granic możliwości

    – Co ty wyprawiasz?! – złapał dłonią nadgarstek Rona, ale nie wykonał kolejnego ruchu

    – Przecież widzę, jaki jesteś podniecony, ja zresztą też. Słyszę co noc, jak zabawiasz się pod kołdrą, może spróbujemy razem? Bardzo mi się podobasz, może być fajnie – na te słowa Ron wolną lewą ręką objął Harrego w pasie, a prawą zaczął wykonywać delikatne ruchy wzmagając wzwód przyjaciela.

    – Mhm – Harry jęknął i odchylił głowę do tyłu, wsadził dłoń pod wodę i szybko zlokalizował to, czego szukał. Kutas Rona musiał być dużo większy od jego, złapał go w dłoń i powoli badał z ciekawością, a następnie zaczął wykonywać ruchy w górę i w dół

    Zabawa chłopców trwała kilka chwil, w pewnym momencie obaj spojrzeli na siebie z podnieceniem w oczach i pocałowali się namiętnie, jednocześnie nie przestawali wzajemnie się masturbować. W końcu oderwali się od siebie i uśmiechnęli

    – Wyjdźmy z wody – powiedział Ron, a Harry ponownie wspiął się na murek i podciągnął się na rekach, Ron z zachwytem spojrzał na jego pośladki, które teraz znajdowały się kilka centymetrów od jego twarzy

    Obaj chłopcy wyszli z basenu, cali ociekali wodą i pianą, a ich kutasy stały twarde w gotowości. Gruby i żylasty penis Rona miał około 16 cm, znacznie mniejszy ptaszek Harrego miał około 12 cm. Rudowłosy nastolatek z pożądaniem w oczach podszedł do Harrego pogłaskał go po policzku i ponownie głęboko pocałował

     – klęknij i weź go do buzi, Harry

    Potter klęknął i dłonią zgarnął resztę piany z kutasa przyjaciela, następnie otworzył usta i zaczął zapoznawać język z członkiem, na co Ron zareagował z jękiem podniecenia. Wówczas jednak obaj usłyszeli gruby, męski głos

    – Widzę, że dobrze się bawicie – Harry i Ron podskoczyli jak oparzeni, w pierwszym momencie zaczęli rozglądać się po łazience, a w drugim starali się rękoma zakryć nabrzmiałe członki, szczególnie w przypadku Rona okazało się to trudne do zrealizowania. W rogu łazienki znajdował się nauczyciel eliksirów Severus Snape

    – Co Pan tu robi, jak Pan tu wszedł?! – krzyczał przerażony Harry

    – Otrzymałem informację, że ktoś w środku nocy wszedł do łazienki prefektów, myślałem, że to skrzat domowy, ale jak widać się myliłem – powiedział cicho Snape – powiedz mi lepiej Potter co wy robicie w środku nocy w łazience, do której nie macie wstępu?

    – my… my… jajo, turniej… chcieliśmy rozwiązać zagadkę – wydukał Harry wskazując na złote jajo i basen pełen wody – możemy się ubrać?

    – Nie, nie możecie. Obserwuję was od kilku minut, jedno jest pewne, jajem na pewno nie byłeś zainteresowany, a przynajmniej nie złotym – powiedział kpiąco Snape, a następnie zbliżył się do chłopców – odsuńcie ręce – rozkazał, a jego oczom ukazały się dwa pulsujące kutasy, profesor eliksirów zaczął badać je różdżką, która delikatnie wibrowała. Ku swojemu przerażeniu Potter zorientował się, że jest bliski wystrzału

    – Zrobimy tak: nie ukarze was za to, że jesteście o tej godzinie poza dormitorium, nie ukarzę was za to, że znajdujecie się w łazience, do której nie macie wstępu, nikomu również nie powiem, co tu widziałem, a widziałem wiele. W zamian jednak oczekuję absolutnego posłuszeństwa, wyrażam się jasno?

    – Co ma pan na myśli, panie profesorze? – zapytał wystraszony Ron

    – Wszystko, Weasley, wszystko – mówiąc to podszedł do niego i palcem zaczął jeździć po jego ustach. Następnie cofnął się i zaczął ściągać z siebie ubrania, po chwili był już nagi. Już kutas Rona wydawał się Harremu duży, ale prawdziwie duże było przyrodzenie profesora eliksirów

    – Chodźcie tu – rozkazał Snape i palcem wskazał na swoje krocze. Harry i Ron zbliżyli się powoli, a następnie klęknęli i nieporadnie zajęli się kutasem profesora. Dopiero po kilku minutach dotykania i ssania członek stał się całkiem sztywny. Harry z Ronem na zmianę wkładali go do buzi, zajmowali się również jądrami. Snape jęczał z rozkoszą, gdy dwóch jego uczniów zabawiało się jego przyrodzeniem. Po kolejnych kilku, a może kilkunastu minutach kutas zaczął pulsować. – odejdź, Weasley – warknął i odepchnął Rona. Chwycił głowę Harrego, który posłusznie otworzył usta, kutas zanurzył się w nich do samego końca, Harry zakrztusił się, ale Snape trzymając go za głowę raz po raz posuwał go w buzię. Harry dostrzegł kątem oka, że Ron siedzi oparty o ścianę i masturbuje się oglądając tę scenę. Kolejne kilka pchnięć, głośnych jęków i Harry poczuł, jak pierwszy strzał zalewa jego gardło, Snape wyjął kutasa z jego ust i kolejne strzały trafiły na oczy, usta i twarz Harregp

    – Chłopiec, który przeżył – powiedział z satysfakcją Snape przyglądając się klęczącemu Harremu, którego buzia cała była w jego spermie – dobrze się spisaliście chłopcy, ale nie, nie dam wam za to dodatkowych punktów. Chętnie bym się jeszcze z wami pobawił, ale to nie jest dobre miejsce, na pewno się jeszcze spotkamy, wyczekujcie ode mnie sowy, i pamiętajcie, macie robić wszystko, co wam rozkażę. Macie 10 minut na posprzątanie tu po sobie, po tym czasie marsz do pokoju wspólnego Gryfonów

    Snape ubrał się i opuścił łazienkę. Harry dostrzegł Rona wciąż siedzącego pod ścianą, jego kutas był już miękki, a brzuch pokryty był spermą. Ron wstał i podszedł do Harrego od tyłu, przytulił się do niego, a Harry poczuł jego kutasa na swoich pośladkach.

    – Pomogę ci i serio musimy stąd iść – powiedział Ron i chwycił wciąż sztywnego kutasa Harrego, wystarczyło kilka ruchów i Harry trysnął daleko przed siebie przeżywając najlepszy orgazm w swoim życiu

    – Dzięki – uśmiechnął się do Rona. Następnie obaj weszli do basenu, umyli się i pod peleryną niewidką opuścili łazienkę. Nie zdążyli nawet zrobić tego, po co tu przyszli – wysłuchać wycia jaja pod wodą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    wizard s
  • Przypadek Michala cz.XVI

    Doktor Otis wiedział, że w związku z wypadkiem, który mi się przydarzył otrzymałem dar od losu. Anomalia w mózgu, sprawiała, że mogłem oddziaływać na innych ludzi. Nie znał jednak szczegółów. Brak mu było istotnej wiedzy, a mianowicie, którą sferę życia objął mój przypadek.  

    Dokładnie o tym właśnie myślałem siedząc naprzeciwko jego asystentki, Sandry Novak. Przecież chcąc leczyć narkomana nie przysyła się mu na pomoc dilera, a pomagając alkoholikowi nie zamyka się go w piwniczce z gorzałką. Tymczasem ja, ze swoją przypadłością dostałem w ramach pomocy od amerykańskiego doktorka atrakcyjną blondynkę. Drobną, o przykuwających wzrok krągłościach, z miłym uśmiechem i migotliwym błyskiem w oczach. Od pierwszej chwili przypadła mi do gustu. Jej troska, wyrażana werbalnie co chwila, od samego początku naszego spotkania w połączeniu z amerykańskim akcentem a la Joanna Krupa sprawiała, że byłem gotów natychmiast położyć sie na stoliku w kawiarni, by dać sobie zrobić trepanację czaszki. Głupie, ale Sandra była naprawdę atrakcyjna.
      
    Była nieco młodsza od Anity Grześkowiak. Przed trzydziestką, czego się bardziej domyślałem, bo nie zdradziła mi swojego wieku. Rodzice asystentki Otisa wyjechali z Polski, gdy matka Sandry była w ciąży. Urodziła się już w Ameryce, ale geny są genami. Jej uroda aż kipiała od najlepszych cech słowiańskich kobiet. Musiałem mocno walczyć ze sobą, by skupić się na tym co mówi, a nieco tonować niemy zachwyt nad tym jak wygląda.  
    Od kilku minut siedzieliśmy w przytulnej, małej kawiarence. To były dalekie peryferie Warszawy, ale i tak miałem wrażenie, że czas płynie tu dynamiczniej. Znałem to miejsce i wiedziałem, że jest miłe, a przede wszystkim podawali tu wyborną kawę. Bez znaczenia, czy czarną, czy cappuccino, latte czy co tam kto lubi. Zawsze smakowała świetnie.  

    – Doktor Otis miał rację. Miły z ciebie chłopak i szkoda mi, że poznajemy się w takich akurat okolicznościach – przyznała w pewnym momencie Sandra. – To jednak dla twojego dobra.

    – No właśnie. To chyba nie najgorszy scenariusz? – odparłem. – Ratuje mi pani życie.

    – Skończmy z tą panią. Ani się nią nie czuję, ani nie jestem tyle starsza od ciebie – zaproponowała panna Novak. –  

    – Jak sobie życzysz – zgodziłem się, z trudem ukrywając zainteresowanie ruchem jej nóg. Założyła jedną na drugą, a mi stanęła przed oczami scena Sharon Stone Z “Nagiego instynktu”. Wątpiłem, by Sandra nie nosiła majtek, ale i tak zrobiło mi się gorąco.  

    – No tak, ratuję ci życie. – Przyznała, zamyślając się polska Amerykanka. – A propos, wprowadzenie antidotum czyli zastrzyk przy twoim stopniu zaawansowania przypadłości będziemy robić jednak trzy razy w miesiącu. Poza zajmowaniem się tobą nie miałabym zbyt wiele do roboty w Polsce. Dlatego Otis załatwił mi współpracę ze szpitalem profesora Jaroszyńskiego. Konsultacje, badania takie tam specjalistyczne sprawy, ale pomimo to chciałabym raz w tygodniu spotykać się z tobą, by analizować twój przypadek. Mam możliwość przeprowadzania badań, przyleciało ze mną trochę potrzebnego sprzętu.

    – Tylko raz w tygodniu – wyrwało mi się mimowolnie. Co miałem jednak poradzić, gdy dekolt bluzki Sandry zwariował, odchylając się znacznie i odsłaniając miły dla oka fragment biustu.  

    – Michał, skup się na naszej terapii! – Zaśmiała się panna Novak, poprawiając bluzkę. Zmarszczyła groźnie czoło. Nie uszedł jej uwagi kierunek mojego spojrzenia. – Widzę, że będzie problem z twoim temperamentem, ale opanuj emocje. Są setki powodów dla których nic między nami się nie wydarzy. Poza wiekiem, dla mnie najważniejszy to narzeczony, który czeka w Stanach.  

    – Spokojnie. To tylko spojrzenie – stwierdziłem, nic a nic się nie przejmując jej słowami. – Zadziałał samczy instynkt i tyle. Przepraszam.

    – Nie przepraszaj, bo ja to rozumiem. – Uśmiechnęła się Sandra – Pochodzę jednak z kraju, gdzie takie zerknięcie kończy się niekiedy sprawą o molestowanie. Uprzedzając cię też zareagowałam instynktownie, a poza tym ustaliłam pewną zasadę.  

    – Zasada numer kolejny, nie zerkać znacząco na pannę Novak! – Żartując, chciałem rozładować napięcie. – Ciężko będzie, jesteś bardzo ładna, a poza tym jak mam z tobą spotykać bez…

    – Ok.,ok., mój drogi! Skończmy ze słodzeniem! – Machnęła ręką moja rozmówczyni. Żart jednak przypadł jej do gustu, a komplement sprawił przyjemność, choć starała się tego nie okazywać. Ach, ta kobieca próżność. – Ustaliliśmy najważniejsze rzeczy, oprócz jednej. Kiedy chcesz mieć pierwszy raz podaną porcję leku?

    – Skąd mam wiedzieć? To wy jesteście fachowcami, prawda?  

    – Czy przyszły tydzień ci pasuje? Na przykład wtorek? – zapytała asystentka Otisa. – Nie masz jakiś planów na ten dzień?

    – Raczej nie, a jakby coś to będę dzwonił – Zgodziłem się po krótkim namyśle.  

    – Ok.. To na dziś chyba wszystko. – podniosła się ze swojego miejsca Sandra.  

    – Skoro tak twierdzisz.

    – Dobre miejsce wybrałeś, świetna kawa i ciastka. – Pochwaliła mój wybór lokalu, podając mi dłoń do uściśnięcia. Chciałem ją ucałować, ale twardo się broniła. – Daj spokój! Szarmanckość zostaw sobie dla innych dziewczyn.  

    Patrzyłem na nią, gdy wychodziła. Była w opiętych dżinsach, więc zgrabna, lekko odstająca pupa przyciągała mój wzrok niczym magnes. Gapiłem się więc jak głupek.
    Już na zewnątrz, przez szybę Sandra palcem wskazała najpierw swoje oczy, a potem tyłek, by po chwili nakierować go na mnie. Tym samym dała mi do zrozumienia, że czuła na sobie mój wzrok. Pogroziła mi, kiwając znacząco głową i uśmiechając się pod nosem.  

    Cóż, panno Novak. Jestem jaki jestem. Doktor Otis przysłał właśnie ciebie, a ja będę musiał uzbroić się w siłę woli godną świątobliwego męża, by poddać się twoim zabiegom i nie myśleć a zaletach twojej urody.  

    ****

    Na drugi dzień po spotkaniu z Sandrą postanowiłem dowiedzieć się czegoś na temat Anity, która od czasu przykrej konfrontacji z Banasiem nie pojawiała się w szkole. Na pierwszej przerwie wysłałem sms-a do Anastazji, prosząc o spotkanie. Na kolejnej dostałem odpowiedź.

    “Na długiej przerwie, w kantorku obok sali gimnastycznej.”

    Miejsce sugerowało, czego spodziewała się Nastka. To tam spotykaliśmy się niekiedy, gdy byliśmy zbyt napaleni, by czekać na sposobną okoliczność po szkole. Wciąż miałem dorobiony do tego pomieszczenia klucz. Tym razem jednak nie chodziło mi o szybki numerek, a o informacje. Odpisałem.

    “Chcę tylko porozmawiać.”

    “Nie ma sprawy, ale przy okazji. Zaniedbujesz mnie ostatnio.”

    Westchnąłem zrezygnowany widząc tą wiadomość. Dziewczyna raczej nie da się przekonać do samej rozmowy. Musiałem pogodzić się z dodatkową atrakcją. Nie to, żeby mi się nie podobała, ale starałem się ograniczać pieprzenie Nastki w szkole. Czułem się wtedy niekomfortowo, obawiając ewentualnych konsekwencji, gdyby nas odkryto.  

    “Ok..” Wystukałem odpowiedź.

    Przed długą przerwą wyskoczyłem z klasy niczym wystrzelony z procy. Nastawiłem się na mega szybki seks, ale kwadrans to nie jest zbyt długo, biorąc pod uwagę okoliczności. Musieliśmy znaleźć dogodny moment, aby zniknąć niepostrzeżenie w starym magazynie. Nie było to łatwe, bo ciągle się ktoś kręcił. W końcu się jednak udało.  

    Ledwie przekręciłem klucz w drzwiach, gdy znaleźliśmy się w środku, a już miałem na sobie Anastazję. Zachłanny pocałunek odebrał mi powietrze. Z trudem się uwolniłem.

    – Sekundę Nastka, najpierw pytanko – zaoponowałem, widząc, że już rozpina dżinsy.  

    – Poważnie? Wolisz najpierw gadać, gdy ja mam między nogami ogień? – Uniosła pytająco brwi. Złapała moją rękę i wsunęła ją pod spodnie. Jęknąłem, czując pod palcami mokre ciepło. Poczułem ciasnotę z przodu slipów.  

    – Powiedz mi tylko co z twoją ciotką? Od paru dni nie ma jej w szkole – wyrzuciłem z siebie pytanie, obawiając się, że za chwilę go nie zadam.  

    – Ciągniesz mnie tu, żeby o nią zapytać? – Nastka nerwowo zmarszczyła czoło.

    Musiałem ją udobruchać. Wtuliłem się w plecy dziewczyny i oplotłem ją rękami. Rozpiąłem kilka strategicznych guzików, by łatwiej wsunąć dłoń pod bluzkę. Gdy zagarnąłem jedną z piersi ukrytych w miseczce biustonosza odzyskałem kontrolę nad sytuacją. Anastazja rozpuściła się w moich rękach jak masło.  

    – Chciałem żebyś przyszła, bo mi ciebie brakowało – szeptałem jej do ucha, uciskając cycka. – Za chwilę podam ci swojego fiuta, a ty weźmiesz go do ust. Potem zerżnę cię, żeby ugasić ten żar w twoich majtkach. Jednak zanim się to stanie, powiedz, co jest z twoją ciotką.

    – Michał, nie potrafię się na ciebie złościć. Nie potrafię ci niczego odmówić. Jak ty to robisz? – westchnęła Nastka pocierając wybrzuszenie na moich dżinsach. – A co do mojej cioteczki, to jest chora. Nie bardzo wiem co jej dolega, po prostu siedzi w swoim pokoju jakaś osowiała albo kręci smętnie po domu. Wzięła zwolnienie i tyle.  

    Odpowiedź dziewczyny usatysfakcjonowała mnie całkowicie. Martwiłem się, że po takiej traumie coś gorszego mogło się dziać z Anitą. “Choroba” na pewno była skutkiem ostatniego kontaktu z Banasiem, ale wyglądało na to, że anglistka po małej depresji wróci do siebie.

    Otrzymawszy wyjaśnienie mogłem się skupić na przyjemnościach. Rozpiąłem stanik Nastki, uwalniając jej piersi. Rozchełstana bluzka pozwalała na ich swobodne podziwianie.  

    – A teraz, żeby nie być gołosłownym… –  Zjechałem suwakiem rozporka w dół i opuściłem spodnie do kolan. Ich śladem poszły zaraz slipy. Dwa kroki do tyłu i stałem opary o ścianę, ze sterczącym jak dzida kutasem.

    Anastazja dawno przestała być niewinną kujonką z początku roku szkolnego.  Kucnęła przede mną i wzięła członka w dłonie. Przez chwilę zabawiała się nim w ten sposób, ale niecierpliwość i świadomość braku czasu wzięła górę.  
    Objęła fiuta wargami i wsunęła go do głębiej. Przytrzymując go u nasady, poruszała jednocześnie głową, robiąc mi dobrze ustami. Przymknąłem oczy, rozkoszując się chwilą. Krew szybciej płynęła, pulsując we mnie energią i żarem. Miałem wrażenie, że Nastka wysysa za mnie całe napięcie.  

    Obydwoje byliśmy skupieni. Ja na rosnącym podnieceniu, moja partnerka na swojej robocie. Tak bardzo nas to pochłonęło, że nie usłyszeliśmy chroboczącego klucza w zamku. Dopiero, gdy obok nas stanęła dyrektorka szkoły przerwaliśmy gwałtownie naszą niegrzeczną zabawę.  

    – O Boże, pani dyrektor, ja… ja.. nie wiem co powiedzieć… – jęknęła przerażona Anastazja, niezbyt skutecznie zasłaniając biust. Była zbyt zdenerwowana, by uporać się z guzikami. – Ja… bardzo przepraszam…, Jezu jaki wstyd…

    Szamotała się zupełnie nie dostrzegając naszego zachowania. Tymczasem oczy Bogny zdradzały jak świetnie się bawi. Nie umknęło to mojej uwadze. dlatego nic sobie nie robiąc stałem wciąż bez skrępowania, eksponując penisa. Spojrzenie dyrektorki łakomie przesunęło się po nim, ale trzymała na wodzy swoje popędy. Figlarny błysk zdradzał, że coś kombinuje.  

    – Przed wszystkim uspokój się dziewczyno! I bądź ciszej! – Głosem nieco mocniejszym od szeptu, ale stanowczym nakazała Bogna. – A ty co, nic nie powiesz?

    Śmiałem się w duchu z tego teatru, ale skoro trwał, to wczułem się w rolę.

    – A co mam mówić, pani dyrektor? Przecież wszystko jest jasne – stwierdziłem, udając zmartwionego. – Przyłapała nas pani. Strasznie mi głupio i wstyd, ale co na to poradzę.

    – Pewnie nic, ale nieźle mnie zaskoczyliście – przyznała Bogna. – Idę korytarzem, a tu Wanat konspiracyjnie kryje się w nie starym magazynie. Odczekałam trochę, ale nie wychodziłeś, więc postanowiłam to sprawdzić. Przeżyłam szok, bo wiem, że wielu z was ma za sobą pierwsze doświadczenia, ale że razem z tobą nakryję jedną z najlepszych uczennic, to już mnie przerosło.  

    – Proszę nie robić z tego afery – Ze łzami w oczach poprosiła Nastka.  

    Bogna rozejrzała się po niewielkim pomieszczeniu. W rogu stały fragmenty starej skrzyni gimnastycznej. Siadając na niej, wydała wyrok.

    – Nie chcę łamać wam życia. Niemniej kara musi być! – Niemal uwierzyłem w jej nauczycielski ton. Spryciara chciała wykorzystać sytuację i zabawić się naszym kosztem. – Skoro tak bardzo wam wstyd, to niech to uczucie będzie waszą karą.  

    – Jak to? – Anastazja była kompletnie rozbita i zaskoczona. Ja jednak wiedziałem co się kroi.  

    – Dokończycie to co zaczęliście, a ja sobie popatrzę – Zacięty wyraz twarzy dyrektorki miał nas przekonać, że nie żartuje. Dokładniej przekonać siostrzenicę Anity bo ja poznałem już trochę Bognę. Ten pomysł nic a nic mnie nie zaskoczył. Mało tego, mocno mnie podniecił. Podejrzewam, że podobnie jak jego autorkę.  

    – Pani żartuje?! – Nastka nie wierzyła w to co słyszy. – Tak nie można.

    – A tak ja wy można? Nie żartuję, moja droga! – Ton głosu Bogny zmienił się na ostrzejszy. Gdyby kiedyś chciała zmienić pracę, powinna się zastanowić nad angażem w teatrze. – Kończ co zaczęłaś, albo zrobię wam piekło!

    Zaskoczona i niepewna Anastazja kucnęła z powrotem przede mną. Zdenerwowana, włożyła fiuta do swoich ust i zaczęła go ssać. Czułem, że cała drży, nie mogąc się dostatecznie skupić na robieniu loda. Nie dziwiłem się jej wcale. Nie była świadoma, jakie relacje istnieją między mną a Bogną, która z błyskiem w oczach obserwowała całą scenę. Musiałem coś zaradzić na tą niedogodność.  

    Chwyciłem obydwiema rękami głowę Nastki i docisnąłem do swojego krocza. Zaskoczona zakrztusiła się lekko, ale zaraz doświadczenie z naszych randek wzięło górę. Przyjęła kutasa, pozwalając mu na głęboką penetrację.  
    Pieprzyłem Anastazję w usta, starając się kontrolować pchnięcia by nie przedobrzyć. Siostrzenica anglistki z głową przy moim kroczu nie mogła zerkać w stronę dyrektorki. Dzięki temu ja mogłem sobie pozwolić na bezczelne, wyzywające zerkanie w stronę obserwatorki. Widziałem, że siedzi jak na szpilkach, gotowa w każdej chwili zastąpić uczennicę.  

    Trwało to dobrą chwilę, aż Bogna bezgłośnie poruszyła ustami. W powietrzu zawisło nieme pytanie.

    – Dasz jeszcze radę?

    Kiwnąłem głową czując, że pomimo dużego podniecenia jestem w formie i wytrzymam ile trzeba.  

    – Sądzę, że wasza randka nie miała sie skończyć na seksie oralnym? – Ni to stwierdziła, ni to zapytała dyrektorka. – Myślę, że liczyliście na, jak wy to mówicie… szybki numerek, tak? Pokażcie na czym to polega, nieznającej się na tym belferce!

    Omal nie parsknąłem śmiechem. Bogna i brak wiedzy na temat jakichkolwiek miłosnych zabaw. Dobry żart!

    – Pani dyrektor, nie może pani od nas tego żądać. – Cicho zaprotestowała Nastka. – To nie w porządku. Zrobiliśmy źle, ale…

    – Posłuchaj Anastazjo! – Przerwała dziewczynie dyrektorka. – Chcę żebyście zapamiętali dobrze ten moment i zastanowili się na drugi raz, zanim zrobicie coś głupiego. Ta metoda wydaje mi się ekstremalna ale skuteczna. Krótko mówiąc, możesz wyjść i zmierzyć się z tego konsekwencjami lub zrobić grzecznie co każę. Twój adorator chyba to zrozumiał, ale ty masz z tym problem, dlatego jeśli jednak chcesz się poddać mojej karze, ściągaj spodnie i majtki, a potem wypinaj pupę, dobrze?

    Siostrzenica Anity wyglądała tak jakby scena w magazynku nie działa się naprawdę. Nakaz Bogny docierał do niej powoli, ale odniósł skutek. Dziewczyna zsunęła dżinsy i majtki, a potem oparła się o ścianę. To był moment, gdy ja wkraczam do akcji. Rozchyliłem nogi dziewczyny i zacząłem pocierać wargi sromowe. Pomimo niekomfortowej sytuacji ciało Nastki odpowiedziało natychmiast drżeniem i lekkim ruchem bioder. Kolistymi ruchami  rozchyliłem fałdki i wniknąłem palcami we wnętrze norki. Słyszałem jak kochanka walczy z oddechem, próbując powstrzymać odgłosy rozkoszy. Starała się, ale przegrała, gdy między palcami zacząłem obracać guzek łechtaczki. Szarpnęła silniej biodrami i  jęknęła.  

    – O Boże Michał, aż o tyle chyba pani dyrektor nie prosiła i… ooo… – Skończyła głośniejszym jękiem, gdy ścisnąłem mocniej. –  

    Uznałem, że była gotowa. Przytrzymałem fiuta i pchnąłem w stronę cipki Anastazji. Stres spowodowany obecnością intruza sprawił, że nie pomimo pracy moich palców nie poszło zbyt łatwo. Poczułem opór, ale po chwili udało mi się wejść w partnerkę. Byłem mocno nakręcony całą sytuacją, więc, gdy już na dobre zagościłem w ciasnej szparce, szarpnąłem biodrami. Kolejne sztychy rozluźniły nieco kochankę, ale różnica była zauważalna. Pomimo to napierałem, zatracając się w rżnięciu. Świadomość, że Bogna patrzy na nas dodatkowo mnie podniecała.  

    Bogna nie pozwoliła nam na zbyt długie pieprzenie. Podeszła do nas bliżej. Doskonale widziałem wypieki na jej twarzy i lubieżne spojrzenie.  

    – Jako odpowiedzialna osoba nie pozwolę wam skończyć zabawy – stwierdziła, starając się ukryć drżenia głosu. – Wystarczy wam tego upokorzenia. Anastazja ogarnij się i zmykaj, a z tobą Michał jeszcze chwilę muszę porozmawiać, bo mam wrażenie, że to ty jesteś bardziej winny tej sytuacji.  

    Po raz pierwszy odkąd umawiałem się na bzykanie z Nastką, nie doprowadziłem sprawy z dziewczyną do końca. On i tak była zadowolona, że może zejść z oczu dyrektorce i zostać sama ze swoim upokorzeniem. Wymknęła się posyłając mi pożegnalne spojrzenie. Gdy wyszła Bogna i ja odczekaliśmy chwilę, a potem zaczęliśmy się śmiać.  

    – Nieźle ją nastraszyłaś – stwierdziłem. – Być może nie zechce już się ze mną pieprzyć.  

    – Wątpię, skarbie. Wywołujesz dziwne stany u swoich wybranek – skwitowała moje obawy Bogna, rozpinając suwak z boku spódnicy. – Weź na przykład mnie, za chwilę zrobię coś szalonego, ale w ogóle się tym nie przejmuję.  

    – Bardzo niegrzeczna z ciebie pani dyrektor – wychrypiałem. Emocje targały mną niczym huragan. Byłem nabuzowany pieprzeniem Nastki, a tu szykowała się kolejna kandydatka do seksu. Dojrzała, świadoma swoich walorów kobieta. Do tego napalona, chętna i przygotowana. Spódnica opadła razem z figami na ziemię, tworząc bliżej nieokreśloną plamę wokół kostek właścicielki.  

    Bogna oparła się o skrzynię na której wcześniej siedziała i wypięła swój niesamowity zadek. Uwielbiałem go permanentnie. Pełny, krągły ale nie przekraczający granicy, po której trzeba by go nazwać zbyt wielkim. Westchnąłem zachwycony i zbliżyłem się do tego skarbu. Na widocznych,  zaróżowionych wargach sromowych lśniły wilgotne dowody podniecenia kobiety. Nieźle ją nakręciła nietypowa sytuacja.  

    Położyłem dłonie na biodrach Bogny i przytrzymałem mocno. Wiedziałem z doświadczenia, że brana od tyłu liczyła zawsze na ostre rżnięcie. Wrota jej cudownej norki poddały się bez żadnego opory, gdy naparłem na nie taranem w postaci twardego kutasa. Wszedłem od razu mocno, aż po same jaja.  

    – Zepsuta z ciebie kobieta – Wydyszałem, dociskając ją bardziej do skrzyni, która skrzypiała niepokojąco.  

    – Mmm… chciałbyś, żeby ktoś mnie naprawił – wyzywająco, spytała moja kochanka, kręcąc biodrami, by bardziej poczuć mnie w sobie.  

    – Nigdy w życiu – Wysunąłem się lekko z cipki, by pchnąć po raz drugi równie gwałtownie.  

    – Więc rżnij mnie, bo jeszcze sporządnieje! – Tyłek dyrektorki zawirował. Umiała nim kręcić, to trzeba było przyznać.  

    Spełniłem jej życzenie. Pieprzyłem ją niczym aktor z filmu porno, w każdy kolejny sztych wkładając cały energię i siłę. W głowie zaczęła grać rozkoszna orkiestra. Całe ciało tętniło żądzą i podnieceniem. W tym tempie, do tego po zabawie z Nastką nie miałem szans długo wytrzymać.  Po chwili zatrzepotałem przyklejony do pośladków Bogny i poddałem się potężnemu orgazmowi. Sperma wylała się strumieniem, uwalniając je od napięcia. Nad głową wystrzeliły finałowe fajerwerki.  

    – Jak się nawarzy piwa, to trzeba je wypić – mruknęła z lekkim zawodem w głosie dyrektorka, gdy juz z niej wyszedłem. – Skoro kazałam ci zabawić się z Anastazją, to było do przewidzenia, że dla mnie nie starczy czy siły woli.  

    – I tak już jestem spóźniony na lekcję. Nie mamy wielu godzin tylko dla siebie – stwierdziłem zgodnie z prawdą z zachwytem patrząc na perliste ślady nasienia na wargach sromowych i udach.  

    – To nie problem. Usprawiedliwię cię jakoś. – Bogna przeciągnęła sie leniwie, bezwstydnie odsłaniając całą cipkę. Wtedy dostrzegłem wciśniętą między materace skakankę. Najbardziej moją uwagę przykuły charakterystyczne uchwyty.  

    – Mówisz, że spóźnienie to żaden problem… – mruknąłem po nosem.  

    – Tak, ale… – Bogna zaskoczona poleciała na stertę starych materacy, popchnięta przez mnie z zaskoczenia. Poszło łatwo, bo wciąż plątała się wokół jej kostek spódnica z bielizną – Co ci odbiło, wariacie?

    – Nie mogę pozwolić byś wyszła stąd napoczęta i niespełniona – stwierdziłem, odrzucając na bok przeszkadzające mi fatałaszki z nóg dyrektorki. Ległem między udami kochanki.  

    – Michał, możemy przesadzić. Jestem w pracy, ktoś może mnie szukać i… o kurwa… – Wątpliwości Bogny znikły zduszone pracą mojego języka. Lizałem mokre wargi sromowe, wdychając zapach rozkoszy, który pozostawiłem przed chwilą.  

    – Coś mówiłaś?  

    – Nieee. Nii… iic.  Rób mi tak, proszę.  

    Na takie prośby nie zwykłem pozostawać obojętny. Pieściłem szparkę Bogny, nie okazując nawet odrobiny litości. Pracowałem językiem i palcami jak nakręcony. Moja partnerka nie wiedziała, że mam dla niej niespodziankę. Nie przerywając miłosnych zabiegów, odnalazłem ręką skakankę. Przez chwilę oceniałem w ręku kształt jej uchwytów. Wzrok mnie nie zawiódł. Były plastikowe, długości podobnej do mojego kutasa, gdy osiągał pełen wzwód. Miały przyjemny lekko wyoblony kształt. Ponadto na środku posiadały trzy zgrubienia, które miały zapewne wzmacniać siłę uchwytu. Liczyłem na to, że wspomogą mnie w szybszym doprowadzeniu kochanki do spełnienia.  

    Bogna nieźle już odleciała, wijąc się na materacu. Kręciłem językiem niczym młynkiem, koncentrując się najbardziej na łechtaczce. Chcąc sprawdzić nastawienie partnerki do innej pieszczoty, potarłem palcem jej odbyt. Bogna nie była wrogiem analu, ale nie zawsze miała na niego ochotę. Tym razem wręcz prosiła o więcej. Poczułem, że napiera tyłkiem na palec.  
    Wciąż pieszcząc cipkę, polizałem koniuszek i wsunąłem go w ciemniejszy, mniejszy otwór. Dyrektorka zadrżała i jęknęła głucho.  

    Delikatne ruchy sprawiały, że w ciele Bogny budziły się demony. Gdy po chwili zaprzestałem tej pieszczoty, usłyszałem nad głową chrypiący głos kochanki.

    – Nie waż się przestawać, skoro już to zrobiłeś!

    Uśmiechnąłem się pod nosem tryumfalnie. O to mi chodziło.
    Dłoń uzbrojoną w uchwyt skakanki zbliżyłem do odbytu i pchnąłem lekko. Gadżet był większy i grubszy od palca, więc pierwsza próba była średnio udana, ale przy kolejnej mały otwór ustąpił.  

    – Co tam masz!? Ooo kurwa, nieważne, dawaj dalej! – Bogna była po prostu niesamowita.  

    Tym sposobem udało mi się szybko doprowadzić partnerkę do szczytu. Pieszczoty oralne i analne w jednym zestawie zrobiły swoje. Liżąc i ssąc cipkę dyrektorki, jednocześnie przesuwałem uchwyt skakanki w jej odbycie. W końcu podniecenie sprawiło, że nie dawałem rady skupić się na obydwu zabiegach. Zostawiłem do połowy wepchnięty w tyłek zaskakujący gadżet i skoncentrowałem na oralnym zadawalaniu Bogny.  
    Kochanka kręciła zadkiem w niewiarygodnie zmysłowy sposób. Byłem tak podniecony, że gotów byłem ponownie ją pieprzyć. Powstrzymałem się jednak. Czas nie był naszym sprzymierzeńcem. Widok dyrektorki ze skakanką w tyłku był jednak niesamowity. To był fakt niezaprzeczalny.  

    W końcu poczułem, że uda Bogny zaciskają się na mojej głowie. Drżała, wyczekując na spełnienie. Gdy coraz gwałtowniej reagowała na pracę mojego języka, przyssałem się do wyrostka na łechtaczce. To ostatecznie załatwiło sprawę. Partnerka zamarła, niemal miażdżąc mi głowę. Zacisnęła pięści na brzegu materaca i jęcząc głucho poddała się sile orgazmu. W tej chwili wyciągnąłem z niej uchwyt skakanki.  

    Gdy już ochłonęła lekko, spojrzała na mnie nieco nieprzytomnie.  

    – Jak ja mam teraz stąd wyjść? – Uśmiechnęła się zadowolona. – Co ty ze mną robisz, Michałku?  

    – Nic, czego byś nie chciała – stwierdziłem, zakładając spodnie.  

    –  Zastanawiam się czy nie zasugerować, żebyś nie zdał – Pocałowała mnie namiętnie i odszukała wzrokiem swoje ciuchy. – Żal będzie cię stracić.  

    – Nie kombinuj pani dyrektor. Mieszkamy w tym samym mieście, na szkole świat się nie kończy. – stwierdziłem wesoło. – Co z lekcją?

    – Już tyle jej minęło, że ciężko coś wymyślić innego. – Patrzyłem jak sprawnie doprowadza się do porządku. Widać było, że miała w tym wprawę. – Zmykaj do domu, póki na korytarzu spokojnie. Zajrzę do twojej nauczycielki i powiem, że puściłam cię do domu, bo źle się poczułeś na przerwie.  

    – Ok..  

    – Aha, uspokój jakoś swoją młodą kochankę, bo gotowa zrobić coś głupiego. – Poprawiła, zmierzwione włosy. – Najlepiej pociesz ją. Długo, intensywnie  i gwałtownie.

    – Coś wymyślę. Nie martw się.  

    Wyszedłem z magazynku na miękkich nogach. To doświadczenie było niezwykle intensywne. Dopiero pod domem poczułem, że serce znów pracuje mi zwykłym rytmem  

    ****

    Następny dzień rozpoczął grudzień i postawił na mojej drodze nową dziewczynę. Po kolej jednak…

    Wracałem szybko do domu, bo wraz z grudniem pojawił się pierwszy duży mróz. Nie byłem zbyt rozsądnie ubrany, więc zasuwałem niczym Robert Kubica, bo zimno czułem nawet na dupsku.
    Dwa zakręty od domu podjechał do chodnika samochód i zatrzymał się trochę przede mną. Gdy zrównałem się z autem, szyba w oknie zjechała w dół, a za nią ujrzałem przystojną twarz Chrobrego.  

    – No cześć, młody. Masz chwilkę, bo musimy pogadać – Widząc, że potakuję, dawny chłopak mojej siostry kiwnął głową, dając do zrozumienia, że mam wsiadać. – Wbijaj się na tył!

    Nie myślałem, że zadziała tak szybko. Byłem zaskoczony i zaciekawiony, co wynikło z rozmowy Marcina z szefem. Czym prędzej zająłem miejsce za kierowcą. Ku mojemu zdziwieniu Chrobry nie był sam. Pomyślałem, że to jego kolejna panienka, choć na to nie wyglądała. Choć miała na głowę naciągnięty kaptur, to i tak zobaczyłem twarz dziewczyny owszem ładnej, ale zbyt dla Marcina grzecznej. Oczywiście gusta się zmieniają, moja siostra, za którą kiedyś szalał choć ładna, też nie jest typem suki lub zimnej, z pozoru nieprzystępnej piękności, a takie ponoć były w kręgu jego zainteresowań. Młody gangster lubił, gdy dziewczyna była gotowa na wszystko. Bez znaczenia było czy z przekonania, wyrachowania czy z rozsądku. Wsio ryba byle było ostro. Tymczasem pod kapturem kurtki ujrzałem wszystko tylko nie to.  

    – Myślę, ze powinniście się poznać – stwierdził Chrobry ruszając z fantazją. – Młody poznaj Spację.  

    Mimowolnie parsknąłem, słysząc ksywkę dziewczyny.  

    – Enter. – Błysnąłem dowcipem, wyciągając dłoń na powitanie.

    – Chciałbyś cwaniaczku, ale niestety nasz młody koleżka dziewczyno nosi prozaiczne imię Michał – skwitował mój żart Marcin. – I nie śmiej się, bo to właśnie od Spacji zależy czy uda się twój plan ze starymi zbokami.  

    – Daj spokój, chłopak przecież żartuje – uśmiechnęła się towarzyszka młodego gangstera.

    – Wiem. Michał to świetny chłopak i całkiem porządny. Przynajmniej do niedawna – Chrobry mrugnął do mnie okiem we wstecznym lusterku.  

    – Bardzo śmieszne. – Nie byłem w nastroju na bardziej elokwentne odpowiedzi. Zresztą podjechaliśmy na tył “FunToma”. Klub o takiej porze, do tego w środku tygodnia był nieprzyzwoicie cichy.  

    – Dość pierdół. – Marcin wyszedł z wozu i poprowadził nas do bocznego wejścia, o którym nie miałem nawet bladego pojęcia, że istnieje. – Czujcie sie jak u siebie. – Szerokim gestem wskazał stół i otaczające go krzesła.

    – Sądząc po tym co mówiłeś w aucie, twój szef zainteresował się sprawą. – Zagaiłem niecierpliwie.  

    – A i owszem. Nawet bardzo, skoro kazał mi załatwić do tej roboty Spację – przytaknął Chrobry. – Uwierzysz czy nie, ona jest specjalistką od komputerów, podsłuchów i tego całego technicznego gówna.  

    Dziewczyna ściągała właśnie kurtkę i dzięki temu mogłem wreszcie należycie ją ocenić. Tak jak mówiłem, miała miłą, wręcz grzeczną twarz. Szczupłą, wdzięczną sylwetkę i prężące się pod golfem dwa całkiem spore wniesienia piersi. Ciemne, niemal czarne włosy związała z tyłu w długi warkocz. Od razu skojarzyła się mi ze znaną z gier i filmów postacią. Przede mną stała subtelniejsza wersja Lary Croft.  

    – Nie musisz się Spacji obawiać. Nie jest typem takiego przestępcy jak ja czy moi kumple – stwierdził Chrobry. – To w sumie porządna dziewczyna tyle, że niezwykle utalentowana. Trochę bawi się w hakera, trochę studiuje, a ogólnie stara się załatwić sobie dobry start, dlatego czasem zrobi coś dla nas. Kasa to kasa.  

    – Ok..Rozumiem.

    – Teraz też się zgodziła nam pomóc – Marcin uśmiechnął się pod nosem. – Jest tylko jeden mały problem. Szef nie obieca ci, że nie użyje nagrania. Będzie się starał, ale żadnych deklaracji nie złoży.  

    – To kicha, bo mi strasznie na tym zależy – Mój entuzjazm ostygł w jednej chwili. Rzeczywiście było kiepsko, bo zdradziłem sekret, który bez problemu szef Chrobrego mógł wykorzystać, nie oglądając się na mnie.  

    – Nie bądź dziecko. Poza tym wypuszczenie tego syfu w świat wchodzi w rachubę tylko pod warunkiem, że szmaciarze będą się opierać – wyjaśnił Marcin, widząc moją minę. – A raczej się tak nie stanie. Zbyt wiele mają do stracenia.

    – Nie mam wyjścia muszę na to przystać – Zgodziłem się, choć już nie tak zachwycony.  

    – Ok. Spacja wszystko załatwi. – Chrobry potarł ręce z zadowolenia. – Wiemy już, że mieszkania do orgietek nadaje im kierowniczka z biura deweloperskiego. Lojalna pracownica Banasia. Dzwoni dzień lub dwa dni wcześniej, by podać namiary. Nie wiemy czy zdaje sobie sprawę, co się tam odbywa, ale to zresztą nieistotne. Musimy założyć jej podsłuch w telefonie, to dowiemy się, gdzie odbędzie się następna imprezka.  

    – Może ja coś pomogę – zaproponowałem.  

    – Ty młody teraz to możesz tylko czekać na rezultaty – oznajmił Marcin. – Daj działać Spacji. To jej cyrk i małpy. Dobra w tym jest.  

    – Wierzę ci na słowo.  

    – Niedługo uwierzysz bardziej – zaśmiał się Chrobry. – Po owocach ich poznacie, jak mówi pismo.  

    Wtedy przyszedł mi do głowy kolejny pomysł jak pognębić Banasia dodatkowo. Po tym co zrobił Anicie byłem gotów dopieprzyć mu jak najmocniej.  

    – Właśnie na coś wpadłem – powiedziałem nie będąc pewny jak zareaguje Marcin. – Pomożesz mi zrobić więcej szamba Banasiowi?

    – Temu skurwielowi? Zawsze. – Chrobry pacnął z radością w blat stołu.  

    Spacja podskoczyła nerwowo, zerkając na nas spod oka. Piwne oczy, w kształcie migdałów wlepione były w moją skromną osobę. Chyba ją ciekawiłem. Fajnie bardzo, bo ładna była ta techno czarodziejka.  

    C.d.n. …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Wakacje w miescie

    Wakacje za czasów komuny nie oferowały zbyt wielu atrakcji dla siedemnastoletniego chłopaka. W telewizji jakieś programy dla dzieci, większość kumpli powyjeżdżała z miasta na ferie lub obozy. Paweł wspinał się po schodach do mieszkania ciotki, siostry mamy i swojej chrzestnej, która dwa dni temu wyjechała na wczasy. Obiecał jej, że będzie podlewał kwiaty, wyciągnie korespondencję ze skrzynki pocztowej i sprawdzi czy wszystko w porządku z mieszkaniem. Nie było to jakieś szczególne wyrzeczenie. Ciocia Ewa mieszkała niedaleko, poza tym miała jak na tamte czasy całkiem sporo kasy i dbała o swojego siostrzeńca. Nieraz dostawał od niej pieniądze przy okazji lub bez okazji. Wiedział, ze tym razem też mu się opłaci ten niewielki wysiłek.

    Wszedł do mieszkania i spojrzał zaskoczony. W łazience świeciło się światło i słychać było szum wody. Czyżby ciotka wyjeżdżając zapomniała to sprawdzić? Niemożliwe, była pedantką. Paweł szybko podszedł do łazienki, otworzył drzwi i zastygł w bezruchu… W wannie stała polewając się prysznicem pani Ula, koleżanka cioci Ewy, w tej chwili nie mniej zaskoczona niż Paweł. Szybko zasłoniła się rękoma, nie na tyle jednak, by Paweł nie zauważył dużych piersi i ciemnej kępki między udami.

    • Ja… Przepraszam… – wydukał Paweł i szybko wyszedł z łazienki zostawiając w niej panią Ulę.

    Zastanawiał sie co ma zrobić. Wyjść, poczekać? Pierwszą myślą było zwiać. Z drugiej strony Pani Ula zawsze mu się podobała. Nie była gruba, ale miała kuszące, kobiece kształty, krągłe biodra, zazwyczaj świetnie podkreślone świetnie skrojonymi sukienkami lub dżinsami, których na pewno nie kupowała w polskich sklepach. Spore, ale nie przesadnie wielkie piersi przyciągały wzrok. Bardzo zadbana, ze stonowanym makijażem i wypielęgnowanymi włosami do ramion. Nieraz spotykał ją na imieninach lub innych imprezach u Ciotki. Była sympatyczna, zawsze zagadywała Pawła. Stanowiła kompletne przeciwieństwo swojej córki, rówieśnicy Pawła, złośliwej okularnicy i grubaski Iwony, która charakterem bardziej przypominała swojego ojca, prymitywa i mruka. Paweł nigdy nie potrafił zrozumieć co kierowało panią Ulą, że zdecydowała się wyjść za tego gościa. Jedynym wytłumaczeniem była chyba kasa, facet miał warsztat saochodowy co w tamtych czasach gwarantowało spory zysk. W końcu podjął decyzję, usiadł na kanapie w salonie i czekał co wyniknie z tej całej sytuacji. 

    Pani Ula po kilku minutach wyłoniła się z łazienki owinięta w szlafrok ciotki, z mokrymi włosami. Usiała obok Pawła, wydawała się bardzo zażenowana. Patrzyła na niego dłuższą chwilę.

    • Przepraszam, nie chciałam Cię przestraszyć.

    • Nie, nie przestraszyłem się, tylko… – nie wiedział co powiedzieć

    • Ewa dała mi klucze, bo u mnie jest teraz remont i nie mam gdzie się wykąpać. Nie powiedziała Ci o tym?

    • Widocznie zapomniała – wybąkał Paweł. Uciekał wzrokiem nie chcąc, by pani Ula zauważyła jak zerka na jej uda

    • Tak mi głupio. Nie chciałabym, by ktokolwiek się dowiedział o tej sytuacji. To nienormalne, by starsza kobieta prezentowała się nago młodemu chłopakowi. I mało apetyczne.

    • Nie, dlaczego! – zaprzeczył gwałtownie Paweł – Pani jest bardzo apetyczna! To znaczy…

    Zamilkł zdając sobie sprawę z tego, co powiedział. Na jego policzkach wykwitł rumieniec wstydu. Pani Ula popatrzyła na niego uważnie. Przysunęła się nieco bliżej, położyła dłoń na jego dłoni. Paweł drgnął pod tym dotykiem, ale udało mu się nie cofnąć dłoni.

    • Spokojnie, nie powiedziałeś nic złego – uśmiechnęła się – naprawdę uważasz, że jestem

      apetyczna? Podobam Ci się?

    • Bardzo, zawsze mi się Pani podobała – wydusił z siebie, cały czas ze zwieszoną głową

    • Ale jestem przecież sporo starsza? Twoje koleżanki z pewnością są dużo bardziej atrakcyjne

    • Eee tam – Paweł wzruszył ramionami – To gówniary, zadzierają nosa i liczą na księcia z bajki. Nie interesują się mną

    • Naprawdę? – zdziwiła się pani Ula – Przecież jesteś przystojny, masz bardzo ładne oczy i usta

    • Usta? – Paweł spojrzał zdziwiony, usta zawsze były jego kompleksem – Mam są za duże, za szerokie

    • Nieprawda, są bardzo namiętne – uśmiechnęła się Ula – Na pewno dobrze całujesz.

    • Nie wiem – mruknął Paweł – nigdy się nie całowałem

    • Nigdy? Nie całowałeś żadnej dziewczyny?

    • Nie. Nie umiem się całować

    Pani Ula zamilkła, zdawała się nad czymś głęboko zastanawiać.

    • Czy umiesz dochować tajemnicy? – spytała wreszcie po dłuższej chwili?

    • Oczywiście, nigdy nikomu nie zdradziłem żadnej tajemnicy – potwierdził zdziwiony pytaniem Paweł

    • Chcę Ci coś zaproponować, ale musisz mi przyrzec, ze nikt nie dowie się o tym, ani o tym, że widziałeś mnie w łazience

    • No to tak, przyrzekam – Paweł był kompletnie zaskoczony, nie pojmując o co chodzi

    • Jeśli chcesz nauczę Cię całować – Pani Ula spojrzała mu prosto w oczy

    • Naprawdę? Bardzo chcę – wydusił z siebie Paweł

    Pani Ula przysunęła się blisko, jej twarz była centymetry od jego ust. Ujęła rękoma twarz Pawła, pochyliła się, poczuł jej miękkie lekko rozchylone wargi i ciepły język. Odruchowo rozchylił usta pozwalając mu wniknąć głębiej. Poczuł nieznaną dotychczas przyjemność. Wysunął swój język by dotknąć nim języka pani Uli. Był ruchliwy, słodki, ciepły. Za chwile wycofał się, a wargi kobiety chwyciły delikatnie i ssały jego wargę. Wczuwał się coraz bardziej w sytuację, podobała mu się i podniecała, czuł drgania penisa. Postanowił naśladować Ulę, wsuwał język do jej ust, ssał wargi, lizał je. Czuł napór jej ciała na klatce piersiowej. Ula oderwała się w końcu, ale na jej twarzy widniał szeroki uśmiech.

    • Jeśli nigdy się nie całowałeś, to masz wrodzony talent – powiedziała wesoło – widziałeś to gdzieś?

    • Nie, ale czytałem. Rodzice kupili „Sztukę kochania”.

    • Czyli teoretycznie jesteś przygotowany? – pani Ula roześmiała się głośno – Ciekawa jestem jak to poskutkuje w praktyce. Lekcja numer dwa?

    • Bardzo chętnie – Paweł uśmiechnął się, powoli nabierał śmiałości zastanawiając się co go jeszcze czeka.

    • Gdy całujesz kobietę sprawisz jej wielką przyjemność pieszcząc ją. Możesz całować nie tylko jej usta, ale też oczy, szyję, uszy, ramiona, kark. Wsuń palce w jej włosy, przyciągnij lekko głowę. Możesz też pieścić jej piersi, ale z wyczuciem, większość kobiet ma wrażliwe piersi, musisz uważać by nie sprawić im bólu. Uważaj na ich reakcje, wsłuchaj się w oddech, będziesz wiedział co robić.

    Znów zaczęli się całować. Tym razem Paweł starał się wykorzystać uwagi, które usłyszał. Całował nie tylko usta Uli, ale również pozostałe miejsca o których wspominała. W którymś momencie poczuł jak sięga po jego dłoń i wsuwa ją pod szlafrok. Poczuł pod dłonią pełną, miękką kobiecą pierś. Ula kierowała jego dłonią, prowadziła ją, zaciskała i puszczała, palce nakierowywała na spore, uwypuklone podnieceniem sutki. W pewnym momencie podciągnęła koszulkę Pawła i zdjęła ją. Pochyliła się lekko i zaczęła lizać i ssać jego sutki. Chłopak czuł już pełen wzwód. Ula rozluźniła pasek szlafroka, położyła obie jego dłonie na swoich piersiach. były pełne, lekko obwisłe, z dużymi ciemnymi brodawkami i sporymi sutkami, teraz jeszcze bardziej wypukłymi pod wływem podniecenia. Pieścił je, ugniatał, ściskał lekko i pocierał sutki. Słyszał jej oddech, westchnienia. Wiedział, że to oznaki podniecenia. Dłoń kobiety zsunęła się na jego rozporem, zacisnęła ją lekko czując twarda wypukłość. Pocierała i uciskała przez chwilę. Poczuł jej dłoń rozpinającą pasek, pociągającą za suwak spodni by po chwili wniknąć pod nie. Gdy poczuł jak dotyka jego penisa drgnął zaskoczony siłą podniecenia i przyjemności. Ula mruknęła z uznaniem i zacisnęła dłoń.

    • Wstań – powiedziała

    Paweł posłusznie stanął przed nią. Zsunęła mu spodnie i slipy, otoczyła dłonią sztywnego penisa. Poruszała powoli dłonią. Spojrzała na Pawła i uśmiechnęła się.

    • Masz pięknego kutasa – powiedziała nie przestając go podniecać – Mogę tak mówić? Nie obrazisz się? W czasie seksu lubię czasem być wulgarna

    • Nie, nie przeszkadza mi to. Ale nie jest zbyt duży, chłopaki mają większe kutasy – czuł narastającą rozkosz, wiedział, że nie wytrzyma tego długo

    • Jest gruby, a dla kobiet to ma zdecydowanie większe znaczenie niż długość – odpowiedziała Ula

      Rozchyliła szlafrok, dotykała czubkiem penisa piersi, sutków. Ocierała się o niego policzkami., brodą, szyją. W pewnym momencie pochyliła głowę, polizała czubek, potem przeciągnęła językiem po całej długości. Paweł jęknął z podniecenia gdy Ula otoczyła go ustami i zaczęła poruszać głową do dołu i góry. Zaciskała na nim jednocześnie dłoń a drugą ręką pieściła jądra. Czuł, ze zaraz wytryśnie. Chciał się wycofać z jej ust, ale wyczuła to i nie pozwoliła przytrzymując penisa i przyciągając go do siebie za tyłek. Jeszcze mocniej zacisnęła usta nie przestając ssać i poruszać dłonią. Jęknął głośno uwalniając spermę. Kobieta jeszcze chwilę trzymała go w ustach wysysając do końca uwalniający się płyn. Wyjęła penisa z ust i pocałowała w miejscu gdzie łączy się z jądrami.

    • Masz pyszną spermę – uśmiechnęła się – Nie odmówiłabym sobie takiego nektaru.

    • Nie wiedziałem, że pani tego chce – odpowiedział nadal lekko zażenowany

    • Gdybym nie chciała powiedziałabym. W seksie trzeba rozmawiać. Ale chyba jesteś mi coś winien – puściła do niego oczko.

    Wstała, zdjęła szlafrok i usiadła z powrotem rozchylając szeroko uda. Teraz Paweł zauważył, ze miała ogoloną cipkę. Kępka włosów, którą dostrzegł w łazience byłą tylko nad nią, równo przystrzyżona. Ciemniejsze od reszty ciała wargi tworzyły piękną, lekko rozchylona kreskę.Podniecało go to co widział.

    • Teraz ty mnie posmakuj. Możesz lizać wszędzie, ale uważaj na to miejsce – wskazała spore zgrubienie powyżej cipki – To łechtaczka, jest bardzo wrażliwa i trzeba uważać, by nie przesadzić z siłą. Ale możesz ją jak najbardziej lizać i ssać. Bardzo to lubię. Możesz też wsuwać mi palce do cipki i pieprzyć mnie nimi.

    Paweł klęknął i zbliżył twarz do cipki, wysunął język i dotknął jej lekko. Nie był pewien czy będzie mu to odpowiadało, ale po chwili odurzył go dotychczas nieznany zapach i smak. Zaczął lizać mocniej, szybciej, wsuwać język głęboko, tak jak mógł. Ula oddychała szybko, od czasu do czasu z jej ust wydobywała się głośniejsze westchnienie. Zaczęła pieścić sobie łechtaczkę palcami, drugą dłonią uciskała pierś. Widząc to Paweł sięgnął do drugiej, ugniatał ją i pocierał sutka. Odsunął głową dłoń Uli z łechtaczki, zastąpił ją swoimi ustami, lizał i ssał. Palec wolnej dłoni wsunął do cipki, poruszał nim z lekką obawą by nie sprawić jej bólu. Usłyszał jednak, że każe mu włożyć dwa palce i poruszać szybciej. Posłuchał i po chwili westchnienia kobiety przerodziły się w jęki rozkoszy. Poruszała biodrami, zaciskała uda na jego głowie by za chwile je rozluźnić. Paweł nie przestawał jej podniecać. Na zmianę lizał i wzuwał palce do jej cipki. Jęki były coraz głośniejsze i coraz częstsze. Wszystko to sprawiło, ze kutas Pawła znów się uniósł i ocierał o nogę Uli. Wyczuła to i kazała mu usiąść na kanapie. Klęknęła nad nim i opuściła się powoli wsuwając w siebie nabrzmiałego kutasa. Jęknęli obydwoje w tym samym momencie. Ula przesunęła dłonie chłopaka na swoje pośladki a piersi podsunęła mu do ust. Ujeżdżała Pawła najpierw powoli, potem coraz szybciej. Objęła go ręką za szyję wsuwając język głęboko w usta. Po pierwszym wytrysku Paweł czuł, ze tym razem nie będzie już tak szybki. Starał się skupić na swojej kochance, całował ją , lizał, pieścił. W pewnym momencie poczuł nadchodzący orgazm i wytrysnął z głośnym westchnieniem rozkoszy. Ula ujeżdżała go jeszcze dłuższą chwilę, wreszcie i ona dała upust swojemu podnieceniu wydając wydając z siebie stłumiony krzyk, opadając na uda chłopaka i wciskając usta w jego szyję. Poruszała jeszcze chwile biodrami uwalniając resztki orgazmu. Wreszcie oderwała usta od Pawła i uśmiechnęła się do niego.

    • Właśnie pierwszy raz zerżnąłeś kobietę. I muszę przyznać, że masz duży talent – pocałowała go

    • To było niezwykle przyjemne – uśmiechnął się Paweł

    • To dopiero początek. Chcesz poznać więcej? – zapytała Ula

    • Tak, bardzo – Paweł prawie wykrzyknął

    • Ciii, nikt miał o tym nie wiedzieć – kobieta położyła mu palec na ustach i uśmiechnęła się słysząc entuzjazm młodzieńca – przyjdź jutro o tej porze. Pokażę Ci coś więcej. Tylko pamiętaj – tajemnica.

    Paweł pokiwał ochoczo głową. Wiedział już, że wakacyjna nuda kompletnie mu nie grozi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pablon68

    To moje pierwsze opowiadanie. Będę wdzięczny za komentarze, mam nadzieje, że nie wyszło grafomańsko 🙂