Author: admin

  • Lodzik na basenie

    Było lato, środek tygodnia. Wraz z moim przyjacielem Markiem jak codziennie wybraliśmy się do Aquaparku. Marek był 16 letnim chłopakiem, który grzeszył urodą. Był on przystojny i umięśniony. Miał on włosy od pępka w dół oraz gęste nie za długie (najpewniej przycinane) włosy pod pachami. Jego nogi były seksownie owłosione. Nosił on zawsze białe socksy. Był on obiektem westchnień każdej dziewczyny obecnej na basenie. Z Markiem znaliśmy się już od podstawówki. Jestem bi (nie wiedział o tym), a on hetero, lecz często różnymi gestami tak jak i słowami pokazywał (prawdopodobnie na żarty) że chciał by abym zrobił mu loda. Jak codziennie w przebieralni basenowej myślałem tylko o tym, że może tym razem uda mi się przekonać go do tego abym zrobił mu loda w taki sposób, że nie wiedział o tym, że ja go do tego przekonałem. Weszliśmy na główny basen rekreacyjny, po około 15 minutach postanowiliśmy iść na zjeżdżalnie (takie rury). Nikogo nie było w kolejce, więc poszedłem pierwszy, a parę sekund po mnie wystartował Marek. Po wejściu do rury od razu położyłem się na brzuchu i próbowałem hamować, aby Marek mnie dogonił – dogonił mnie i przez “przypadek” moja twarz znalazła się na jego kroczu. W tym momencie nie zareagował. Po około 5 sekundach, gdy moja twarz nie znajdowała się już na jego kroczu jego seksowne nogi trzymały moja głowę w okolicach kolan aż do momentu wyjazdu, że zjeżdżalni. Weszliśmy po tym ponownie do basenu rekreacyjnego. Marek w pewnym momencie powiedział “Jak już głowę na kroczu moim miałeś to teraz możesz mi zwalić” na co ja odparłem “No dobra”, po czym powiedział Kappa tak samo jak ja. Poszliśmy na basen z torami do pływania. Zapytał się mnie czy się ścigamy – odpowiedziałem mu, że chętnie, i że nagrodę ustalimy dla wygranego po wyścigu, na co się zgodził. Marek wygrał, po czym powiedziałem “To jaka nagroda? Mogę Ci coś zrobić, albo dać, jak wolisz.”, na co on odparł to “lodzika poproszę” z uśmieszkiem na ustach. Wiedząc, że to moja szansa zanurkowałem szybko i przyłożyłem moja twarz do jego krocza, poczułem jak w spodenkach kąpielowych coś dużego się wybudza, po czym szybko wypłynąłem. On po tym powiedział “Chciałem abyś mi kupił loda, a nie go zrobił, ale jak tak stawiasz sprawę to chętnie przyjmę to, że mi go zrobisz ” powiedział z seksualnym uśmieszkiem na twarzy Marek. Na to odparłem, abyśmy poszli do toalety basenowej przy saunach, bo w wodzie trudno będzie zrobić mu lodzika. Zgodził się. Gdy już weszliśmy uklęknąłem i zacząłem przyglądać się przystojnemu ociekającemu seksapilem koledze, któremu już od tak dawna chciałem zrobić loda. Zacząłem brać początkowo jego kutasa ustami przez materiał od spodenek kąpielowych, aż gdy zesztywniał całkowicie zdjąłem je jednym energicznym ruchem. Zobaczyłem jego pięknego dużego (około 18cm) penisa w pełnej klasie. Łapczywie zacząłem go ssać, lizać jądra i robić wszystko, aby zapewnić tylko jak największe ukojenie mojemu koledze. Nagle poczułem, że jego penis zaczyna pulsować. Nie przestawałem robić mu loda, aż na chwilkę wyjąłem go z buzi. Pierwsze dwie salwy śnieżnobiałej spermy przyjąłem na twarz, a resztę skrupulatnie połknąłem. Powiedział mi, że to był jego pierwszy raz w życiu, i ma nadzieję, że nie ostatni. Odpowiedziałem mu tak samo. Wróciliśmy do szatni basenowej się przebierać. Postanowiliśmy wejść do jednej przebieralni. Wytarliśmy się z wody i Marek założył swoje białe, trochę już ubrudzone socksy, oraz seksowne szare slipki, które idealnie wpasowywały się w jego przyrodzenie. Nie czekając ani chwili poszedłem na podłogę i zacząłem wąchać oraz lizać jego socksy. Po paru minutach tego wstałem, poprosiłem go, aby wziął ręce za głowę i zacząłem robić podobnie jak z socksami, ale tym razem z jego seksownie owłosionymi pachami. Po tym ubraliśmy się i wyszliśmy. Ustaliliśmy, że na 16 idziemy na orlik, a po tym prawdopodobnie do jego domu, bo nie ma jego mamy w tym tygodniu.

    Ciąg dalszy nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dawid Nowakowski
  • Sredniowiecze

    Był rok Anno Domini 1356.

    Na wioskę położoną na skraju puszczy najechali barbarzyńcy. Bogumiła miała wtedy 12 lat i znała świetną kryjówkę na taką okoliczność. Ona widziała wszystko ale sama pozostawała niewidoczna. Widziała jak zbrojni chwytali mężczyzn, młodzieńców i małych chłopców i zamykali ich w oddzielnych klatkach. Tych, którzy podejmowali obronę mordowali bez opamiętania. Po wyłapaniu wszystkich męskiego rodzaju napastnicy zaczęli uganiać się za kobietami, które z piskiem biegały po wiosce. Tak widziała jak dwaj rośli napastnicy przewrócili jej matkę i zadarli wysoko spódnicę, by po kolei wchodzić w nią swoimi ogromnymi, jak jej się wydawało drągalami. Potem też ją związali i wsadzili do innych kobiet na wóz. Po zgwałceniu dorosłych kobiet i starszej młodzieży, wojacy zabrali się i za całkiem małe dziewczynki, które po wizycie ich kutasów w bardzo ciasnych pizdeczkach, często wykrwawiały się do utraty przytomności. Tak Bogumiła widziała jak jej o dwa lata młodsza siostra była wyruchana przez dwóch dorosłych mężczyzn a potem leżała nieprzytomna na środku dziedzińca aż do ich wyjazdu i do czasu aż inne dziewki, które ukryły się jak ona nie opatrzyły jej strasznie poranionej kuciapki. Napastnicy odjechali i zostali tylko starsi i te kobiety i dziewczyny, które zdołały się ukryć przed gwałtem najeźdźców.

    Z rodziny Bogumiły nie ocalał nikt poza nią i siostrą ale i ta zmarła po kilku dniach z wykrwawienia. Starszyzna uznała, że najlepszym wyjściem dla dziewczynki będzie oddanie jej do wspólnoty kobiet, które na wzór męskich zakonów oddawały się głębszemu poznawaniu Boga i oddające Mu całe swoje życie.

    Była tam najmłodsza. Mieszkały w odległych od jej wioski norach ziemnych, każda w swojej i przeważnie żywiły korzonkami, grzybami i innymi zdobyczami, które mogły znaleźć w lesie. Toczyły więc żywot jak pustelnicy i właściwie z nimi tylko utrzymywały jakiekolwiek kontakty.

    Bogumiła dostała norę po niedawno zmarłej jednej z sióstr, jak kazały o sobie mówić. Do najbliższej sąsiadki miała jakieś pół kilometra. Zresztą zbierały się wszystkie na dużej polanie przeważnie tylko raz w tygodniu.

    Bogumiła była śliczną dziewczynką o lokowanych rudych włosach, które teraz ukrywała pod specjalną chustą i zielonych oczkach, które pomimo tak tragicznych przeżyć, rzucały iskierki wesołych spojrzeń na lewo i prawo. Była jak na swój wiek dosyć wysoka a jej śliczna figurkę skrywało dokładnie skrzętne odzienie, które mniszki nosiły. Tak odziana wyglądała na znacznie więcej lat niż rzeczywiście miała.

    Jeśli by ktoś pomyślał, że w owym czasie seks był tematem tabu, to by był w bardzo dużym błędzie. Jeszcze w starożytności ruchanie się było na porządku dziennym. Niby kościół zezwalał na jeden raz tygodniowo ale sami zakonnicy i wyżsi hierarchowie nie przestrzegali tego prawa. Można by powiedzieć, że wtedy była jeszcze większa rozwiązłość seksualna niż za naszych czasów, ponieważ ludzie znacznie bardziej bali się śmierci. Zdziwienie też mogłoby budzić wiek inicjacji seksualnej. Najczęściej dziewczynki były wydawane za mąż w wieku 13-14 lat a już wcześniej często traciły swoje dziewictwo. Chłopcy robili to przeważnie w momencie gdy pojawiały się pierwsze wytryski. Mocno też rozwinięta była taka usługa jak burdele, często organizowane i prowadzone dla zysku przez biskupów.

    Bogumiła przeżyła w swojej norze niemal rok, modląc się żarliwie do Boga i pragnąc mu służyć jak najlepiej. Wiedziała, że prim w tej wspólnocie, którą trudno byłoby jeszcze nazwać zakonem, wiedzie najstarsza kobieta. Często wyznaczała ona dziewczyny, niewiele starsze od niej i młode kobiety żeby szły do miasta, do domu biskupa. Nie widziała żeby kiedykolwiek któraś wróciła do swojego legowiska.

    Był piękny wiosenny poranek. Bogumiła zagłębiona była w porannej modlitwie gdy nagle poczuła czyjąś obecność w swojej przytulnej norce. Odwróciła głowę i zobaczyła za sobą ową właśnie kobietę.

    – Mam dla ciebie zadanie. Jeszcze dzisiaj musisz wyruszyć do miasta i odwiedzić dom Jego Eminencji Biskupa – powiedziała ze spokojem – Tu masz prowiant na drogę i moje błogosławieństwo.

    Do miasta było dosyć daleko i czekał ją niemal cały dzień marszu. Rzeczywiście wyruszyła rano a dotarła gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Szybko znalazła dom Biskupa. Zresztą nie było to trudne gdyż była to jedna z największych i urządzona z ogromnym przepychem budowla w mieście. Próbowała wejść głównym wejściem ale odesłano ją do bocznej furty, która wiodła na zaplecze kuchenne domostwa. Na początku nawet się ucieszyła, przypuszczając, że będzie pracowała w kuchni. Jednak bardzo szybko okazało się, że jest tu w zupełnie innym celu.

    Przywitała ją tęga, starsza kobieta. Bogumiła z miejsca ją polubiła, ponieważ bardzo przypominała jej matkę. Była też z pozoru oschła i stanowcza ale w jej oczach można było wyczuć dziwne ciepło i troskę o los nowo przybyłej.

    – Dobrze, że jesteś – przywitała Bogumiłę – Dobromiła i Lesława już są od rana. Zaraz je zawołam to przygotują ci kąpiel. Na razie siadaj na zydlu i odpoczywaj. W końcu to ty przebyłaś najdalszą drogę.

    – Dobrze proszę pani – dziewczyna grzecznie usiadła na wskazanym taborecie.

    – Oj nie kłamały wcale mniszki opowiadając o twojej urodzie. Ile ty możesz mieć wiosen? – kobieta przyglądała jej się uważnie.

    – Według tego co mateczka mówili to chyba prawie 13 – dziewczynka z wdzięcznością spojrzała na gospodynię.

    – To młodziutka jesteś i jestem pewna, że powinnaś spodobać się Ekscelencji – nadal jej się przyglądała z uwagą.

    Nagle do komnaty kuchennej wpadły jak wicher dwie dziewczyny. Bogumiła domyśliła się, że to zapewne Dobromiła i Lesława. Obie były ubrane już w zupełnie inne suknie, nie takie proste jak ta jej pustelnicza. Gospodyni nalała duży garnek gorącej wody do balii i potem sprawdzając temperaturę łokciem uzupełniła ją zimną.

    – Rozbieraj się dziewczę drogie a wy pomóżcie jej wejść do kąpieli – starsza kobieta z podziwem patrzyła na Bogumiłę. Zdjęty czepek uwolnił jej puszyste, rude, długie włosy, które opadły na plecy sięgając niemal pupy. Okalały one śliczną jej twarzyczkę z cudownym, prostym noskiem, zielonymi, dużymi oczami i cudownie rzeźbionymi, pełnymi ustami. Do tego wszystkiego cała twarz pokryta była licznymi piegami a uroku dodawał jej śliczny dołeczek w brodzie.

    Pomału zaczęła ściągać suknię. Starsza gospodyni ale też i dwie dziewczynki patrzyły jak odsłaniają się jej szczupłe, pokryte piegami ramiona i dalej jeszcze małe ale mocno sterczące do góry cycuszki, płaski brzuszek z cudownym, zdobiącym go pępuszkiem, wreszcie wzgórek łonowy pokryty białymi włoskami, które dopiero się pokazały i miały zamiar zmieniać kolor na czerwony, dopiero nabierające kształtów biodra i wreszcie długie i ślicznie umięśnione uda, między którymi pojawiała się pulchna, z cudowną szczelinką między fałdkami zewnętrznych warg sromowych, pizdeczka. Starsza kobieta patrzyła na nią z coraz większym podziwem. Widziała przecież goło i pozostałe dwie dziewczynki ale przecież Bogumiła była z nich zdecydowanie najpiękniejsza a świeżość jej dziewczęcego ciałka, biła tamte dwie na głowę. Wiedziała też, że jest z nich najmłodsza, gdyż tamte skończyły już 15 wiosen.

    Bogumiła znalazła się w ciepłej wodzie i wtedy dopiero zaczęło dokuczać jej zmęczenie. Dobromiła i Lesia obmywały jej delikatne ciało uzbrojone w miękkie ściereczki. Nigdy przedtem nikt jej nie pomagał w tej czynności, no może tylko mama gdy była malutką dziewczynką, dlatego teraz czuła, że dzieje się z nią coś dziwnego, szczególnie gdy dziewczyny delikatnie pocierały jej cycuszki, krągłą pupcię, czy lekko naciskając delikatną pizdeczkę. Czuła jak twarde sutki jeszcze bardziej twardnieją i dziwnie swędzą, jak po całym ciele przebiegają jej dreszczyki, szczególnie tam, gdzie któraś z dziewcząt ją dotykała, wreszcie jak swędzi ją pisia a w brzuszku jakby zalęgło się stado motyli. Nie znała tych odczuć, przynajmniej nie do tego stopnia. Doznawała ich jedynie wtedy, gdy wieczorem lub nocą jeździła rączką po swojej pizdeczce na nocne mary wspominające gwałt na jej matce i małej siostrzyczce. Wtedy jednak odrzucała te odczucia jako całkowicie nie chciane, związane z bardzo przykrymi wspomnieniami. Teraz jednak sprawiały jej coraz więcej przyjemności i była wdzięczna tym swoim nowym koleżankom, że ją do takiego stanu doprowadzały.

    Wreszcie kąpiel dobiegła końca. Lesia zniknęła na chwilę a Dobromiła owinęła ją w ręcznik i mocno nim tarła, żeby jej ciało nabrało jeszcze większej jędrności i powabu. Druga dziewczyna wróciła, niosąc śliczną suknię, w którą Bogumiłę przystroiły.

    – Teraz pokażcie nowej koleżance pałac biskupi. Oczywiście tylko te izby, w których możecie przebywać – starsza kobieta przystąpiła do stałych swych obowiązków a więc do przygotowania uroczystej wieczerzy.

    Z głośnym śmiechem wędrowały przez przestronne korytarze papieskiego pałacu. Bogumiła pierwszy raz, chyba od najazdu na wioskę, czuła się swobodnie i radośnie. Nareszcie zachowywała się tak jak dziewczynka w jej wieku powinna się zachowywać. Wszędzie jej było pełno a nowe koleżanki ledwo na nią nadążały. Zwiedziły w ten sposób część pałacową a następnie rozległym dziedzińcem przeszły do innych budynków towarzyszących pałacowi.

    – Tam jest biblioteka, tu koszary straży pałacowej a tu będziemy spały i spędzały prawie cały swój czas. Podobno jesteśmy pierwsze ale będzie nas znacznie więcej – Dobromiła instruowała młodszą koleżankę.

    Rzeczywiście weszły do przestronnego budynku, w którym było kilkanaście pokojów. Głównymi elementami każdego z nich było obszerne łoże i komody na stroje. Dla Bogumiły taka sypialnia po pustelniczym życiu, wydawała się nieziemskim komfortem.

    – A widziałyście strażników? – spytała nowych koleżanek.

    – Tak. Strażników i młodych pisarczyków z biblioteki a także rycerzy, którzy mają być dzisiaj u biskupa na kolacji – opowiadały jedna przez drugą.

    – Opowiadajcie co to za jedni – Bogumiła aż dostała wypieków, tak była zainteresowana.

    – No więc jest ich dwóch. W srebrnych zbrojach, obydwaj wysocy i wyglądający na bardzo krępych – zaczęła opowieść Lesia – Przy każdym z nich kręciło się z dziesięciu giermków.

    Tak sobie gaworzyły w pokoju Bogumiły i nawet nie zauważyły, że zrobił się wieczór.

    – A wy, moje panny, jeszcze nie gotowe? – do pokoju wtargnęła tęga kobieta, której dziewczynki przedtem nie widziały – Zaraz wydam wam nowe suknie.

    Szybko przebrały się w jeszcze bardziej kolorowe suknie, pomagając sobie nawzajem, gdyż te miały o wiele więcej wzorzystych wstążek i sznurków. Dziewczynki zauważyły jednak, że pomimo wielości tych ozdób, wystarczyło pociągnąć jedynie za dwa sznurki na ramionach, żeby suknia w całości znalazła się na podłodze. Gdy były już ubrane, kobieta poprowadziła je do pałacu, a tam do obszernej izby, w której za ogromnym stołem, zastawionym jedzeniem, siedzieli Biskup i dwaj rycerze. Przy mniejszych stołach byli natomiast giermkowie i męska służba tych ostatnich.

    Bogumiła miała cały czas spuszczony wzrok. Dopiero gdy prowadząca je kobieta, nakazała zatrzymanie się, spojrzała nieśmiało w kierunku głównych biesiadników. W środku zobaczyła ubranego w purpurowe szaty biskupa. Był wyraźnie z nich trzech najniższy i chyba najstarszy a do tego był bardzo gruby. Na głowie niemal wcale nie miał włosów. Pozostali dwaj mężowie byli szczuplejsi ale nawet jak siedzieli, wyglądali na znacznie wyższych.

    – Chcę dzisiaj ichmościom zaproponować inna formę uciechy – biskup zwrócił się do rycerzy.

    Obydwaj spojrzeli najpierw na eminencję a potem na dziewczynki z zainteresowaniem. Kobieta, która je wprowadziła podeszła teraz po kolei do każdej z dziewcząt i pociągnęła za opisywane wcześniej sznurki. Suknie, które miały na sobie, pomału zsunęły się na podłogę a trzy nielaty stanęły przed głównym stołem całkowicie goło. Bogumiła całkowicie zdezorientowana nie wiedziała co ma teraz zrobić. Czuła na sobie lubieżne spojrzenia biskupa i siedzących z nim rycerzy. Eminencja przywołał do siebie kobietę i coś jej szepnął. Ta zaś podeszła do dziewcząt i poprowadziła je każdą do innej komnaty. Bogumiła znalazła się w obszernym pomieszczeniu, w którym przeważał kolor czerwony. Szczególnie jej uwagę przykuło niezwykle obszerne łoże z przepięknie zdobionym baldachimem, zajmujące centralny punkt a więc środek izby. W pomieszczeniu panował ziąb a ona była całkowicie goła. Postanowiła wskoczyć pod wzorzystą derkę na łożu i tam poczekać na rozwój wypadków.

    Nie czekała długo. Może po kwadransie do komnaty wszedł lekko podpity biskup. Spojrzał na nią i natychmiast zaczął ściągać swój szkarłatny strój. Bogumiła obserwowała go spod przymrużonych powiek. Nagle gdy był już całkiem goły, jej wzrok padł na jego sterczące ku górze przyrodzenie. Wydało jej się ogromne, aczkolwiek nie takie wielkie jakie wkładali najeźdźcy w krocze jej młodszej siostrzyczki. Biskup goły podszedł do łoża i odrzucił z niej całą pościel. Przeszył ją lekki dreszcz i nie wiedziała czy zimna, czy też ogromnej ciekawości. Otyły mężczyzna pochylił się nad nią i po chwili poczuła jego usta na swoich. Całował ją łapczywie, co chwila wpychając do jej buzi swój jęzor. Bogumiła nie wiedziała co robić ale też wpychała swój języczek między jego mięsiste wargi. Nagle poczuła jak jego dłoń przesuwa się po jej muszelce. Znowu jej ciało przeszył dreszcz i uznała, że to coraz bardziej ją ciekawi. Palcami rozchylił jej zewnętrzne wargi sromowe i nagle środkowy paluch zaczął penetrację jej młodziutkiej cipeczki. Wbijał się coraz głębiej i zadawał jej lekki ból. Zaczęła cichutko pojękiwać ale szeroko rozrzuciła swoje szczupłe nogi. Biskup wyraźnie tym zachęcony, przestał ją całować a klęknął teraz między jej nogami. Nagle położył się na nią, przygniatając swoim tłustym cielskiem. Nie było jej wygodnie i nie wiedziała co teraz nastąpi. Prawa jego ręka powędrowała między jego opasłe brzuszysko i jej płaski brzuszek. Uniósł się lekko do góry ale tylko tułowiem. Nadal mocno naciskał na jej zdecydowanie już mokrą cipeczkę swoim podbrzuszem i tą sztywną i grubą pałą, którą widziała spod przymrużonych powiek. Nagle poczuła jak pociera delikatnie po jej szparce głowicą tej pały. Szerzej zrobiła nogi i wtedy pchnął w nią tą ogromną maczugę. Była jeszcze bardzo młoda i niezwykle ciasna. Nie wyrobione ścianki pizdeczki stawiły mocny opór i po ty pierwszym pchnięciu wniknęła w nią jedynie odarta ze skórki głowica w kształcie dużego kapelusza grzyba. Jęknęła głośno, bo przeszył ją niesamowity ból, tak jakby coś ją rozrywało. Pchnął znowu bardzo mocno i do poprzedniego bólu dołączył się inny, piekący. Krzyknęła, że to bardzo boli. Jednak leżący na niej mężczyzna nie przestawał pchać w nią swojej pały. Lekko ją cofnął i znowu zaatakował a ona czuła jak ogromny łeb wędruje w niej coraz głębiej. Wreszcie jego sztywny kutas wszedł w nią cały. Wtedy zaczął ją jebać na całego. Wyciągał z niej niemal całego chuja, by po chwili wbić go w nią ponownie. Na początku ją to bardzo bolało ale po kwadransie tej ostrej jazdy, zaczęło jej się to podobać i niedługo jęczała głośno przeżywając swój pierwszy orgazm. Biskup często ruchał dziewki ale takiej młodej i ciasnej, nie miał chyba jeszcze nigdy. Gdy jej wnętrze stało się gorące i zaczęło pulsować, wbił gwałtownie całego chuja i wystrzelił potężną porcją spermy w naciągniętą do granic wytrzymałości tylną ściankę dziewczęcej pochwy. Joanna aż zamknęła oczy, tak ogromną wtedy odczuwała rozkosz. Kutas biskupa miękł i po chwili wyśliznął się z jej pizdeczki a za nim popłynęła mieszanka jej soczków, spermy i krwi z przebitej dziewczęcej błonki.

    – Byłaś świetna Bogumiło – dysząc wysapał wielebny – Teraz czas żeby posmakowali cię inni.

    Kazał jej się ubrać tylko w suknię i po chwili wchodziła do komnaty jednego z rycerzy a będąca tan dzieweczka, goła przeszła do biskupa. Rycerz kazał jej zdjąć suknię i wtedy widok jej młodego ciałka spowodował, że i jego chuj wyprężył się w swojej gotowości. Dziewczynka patrzyła na jego kutasa z lekkim przerażeniem. Był niemal dwa razy taki długi jak niedawno goszczący w niej chuj biskupa. Rycerz kiwnął na nią i po chwili połowa jego chuja była w jej cipeczce. Po kilku minutach i ta ogromna pała znalazła się w niej cała. Ruchał ją chyba jeszcze dłużej niż poprzednik i znowu przeżywała po początkowym bólu, chwile rozkoszy. Nie miała jeszcze okresu i znowu cała sperma bezpiecznie znalazła się w jej wnętrzu.

    Tej nocy zaspokoiła jeszcze trzeciego z wojów i znowu sama przy tym doznawała nie znanych jej do tej pory wrażeń.

    Bogumiła została w pałacu biskupim z jedną z dziewcząt. Druga została wygnana, ponieważ zaszła w ciążę. Potem, jak już weszła w czas dojrzewania poznała zioła, które zabezpieczały przed ciążą i od tego czasu zaspakajała chuci licznych gości biskupich i jego samego aż do wieku 22 lat. Z czasem dziewcząt przybywało i okupiły całe skrzydło pałacu. Za sowitą opłatą niosły uciechę licznym mężczyznom, wzbogacając tym samym kiesę biskupią.

    KONIEC.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Ostry początek burdelu.

  • Geralt I Jaskier

    Był ciepły, słoneczny dzień. Geralt I Jaskier byli w trakcie podróży do Novigradu, aby wypocząć w karczmie Jaskra. Droga była błotnista i przy każdym moście istniało ryzyko napadu bandytów. Jaskier na swoim orzechowym koniu wyprzedził Geralta, gdy nagle poczuł pętlę na szyi.

    – Co do…- ledwie powiedział Jaskier po czym został ściągnięty z konia.

    Bandyta w chuście przystawił nóż do głowy Jaskra.

    -Daj nam 200 orenów a ja wam pozwolę dalej jechać całym i zdrowym- wykrzyczał bandyta.

    Geralt zeskoczył z konia a Jaskier jąkając się wypowiedział tylko jego imię.

    Wiedźmin złożył palce w symbol znaku Aksji, biała smuga wyleciała z symbolu i pognała z prędkością dźwięku w stronę głowy bandyty. Jaskier szybko się wydostał i zdjął linę ze swojej szyi, schował się za Geraltem, złapał go za barki i westchnął z ulgą i poczuciem bezpieczeństwa. Geralt spojrzał z troską w oczach w stronę Jaskra jednak ukrywał to że się o niego martwił. Bandyta otrząsnął się z amoku i wyciągnął miecz z pochwy, gdy nagle został zraniony w ramię.

    -Wycofaj się, masz ostatnią szansę- zagroził mu Geralt.

    Złoczyńca zawołał swojego konia i trzymając się za zranione ramię wskoczył i odjechał. 

    -Dz-dzięki Geralt- wydyszał Jaskier

    – Nie ma za co. Teraz jedź zdecydowanie bliżej mnie- powiedział Geralt i uśmiechął się. 

    Obydwoje wskoczyli na konie i kontynuowali swoją podróż do widocznego już Novigradu. 

    *Kilka godzin później*

    Jaskier postawił cztery kufle piwa na stole i przysiadł się do Geralta.

    -Dzisiaj pijemy cały wieczór Geralt!- radośnie wykrzyczał Jaskier.

    -Wiadomo przyjacielu- powiedział śmiejąc się i poklepał Jaskra po ramieniu. 

    *kilka piw później*

    -Pierwsza panna z Vicovaro zawsze rada iść na siano!- zaśpiewał jakiś Krasnould z sąsiedniego stolika.

    Wiedźmin i trubadur klaskali w rytm. Po chwili oboje stwierdzili że czas już spać, jednak nie było dwóch wolnych pokoi więc musieli spać w jednym. 

    Geralt pierwszy otworzył drzwi i  od razu  zdjął zbroję. Jaskier z tyłu obserwował jego mięśnie i wszystkie blizny. Geralt odwrócił się do Jaskra złapał go pod pachę i zaczął tańczyć. Trubadur zaczerwienił się a wiedźmin od razu to zauważył, zwolnił tempo tańca I zbliżył się do Jaskra, a on westchnął.

    -Wiesz Jaskier.. bardzo się martwiłem dzisiaj o Ciebie, wiem że nigdy po mnie tego nie widać..- powiedział z innym tonem w głosie.

    Geralt złapał za uda Jaskra swoimi silnymi dłońmi i pocałował go.

    Trubadur położył swoje dłonie na mostku wiedźmina i napierał na niego swoim ciałem. Geralt wepchnął język do ust Jaskra, jednak on nie pozostawał mu dłużny i napierał z prawie równą siłą. Jaskier jedną rękę włożył w średniej długości, świeżo strzyżoną brodę Geralta, a drugą ręką rozpinał guziki w swojej purpurowej koszuli. Siwowłosy na chwilę przestał całować Trubadura i rozpiął guzik w swoich spodniach po czym je zdjął, odwrócił się do Jaskra i specjalnie strącił jego purpurowy kapelusz z czaplim piórem i się zaśmiał, podszedł bliżej niego i pocałował go w czoło. On natomiast wtulił się w nieco wyższego wiedźmina i ściągnął jego lniane bokserki.

    -Wiesz Geralt, zawsze chciałem tego spróbować.. z Tobą-powiedział Jaskier.

    Jaskier uklęknął przed Geraltem a on uśmiechnął się zawadiacko.

    Bard przesunął się bliżej do nóg wiedźmina i spojrzał się na jego męskość, która się wznosiła. 

    -Faktycznie masz duży.. skarb- zaśmiał się.

    Złapał już stojącego kutasa Geralta z lekko ciemniejszą główką.

    Spojrzał swojemu przyjacielowi w oczy i otworzył usta. Geralt położył rękę na głowie Jaskra, a on zdjął napletek z jego kutasa i polizał jego główkę kilka razy po czym wziął ją do ust. Wiedźmin odchylił głowę do tyłu, aby oddać się rozkoszy, jednak starał się patrzeć na swojego przyjaciela do którego czuł coś więcej niż przyjaźń i zauroczenie. Jaskier złapał jaja Geralta I zaczął je ściskać jednocześnie wsadzając jego kutasa głębiej do buzi, jego przyjaciel zaczął lekko pojękiwać, natomiast kutas Jaskra stał na baczność i tworzył dość pokaźny namiot. Geralt pchnął mocniej głowę Jaskra i zanurzył swojego kutasa głębiej, Bard zaczął się dławić i wydawał charakterystyczne dźwięki, jednak dalej dawał Geraltowi pchać swoją głowę mocniej, ponieważ chciał sprawić mu jak największą przyjemność. Wiedźmin puścił głowę Trubadura I wyjął swojego kutasa z jego ust, Jaskier puścił jego jądra i zaczął lizać kutasa z boku. Geralt  po chwili złapał swój wielki sprzęt  u nasady i zaczął bić Jaskra po policzkach lekko pojękując w tym czasie. 

    -Jaskier,  wstań- jęknął Geralt, Bard wstał a Wiedźmin  go obrócił i ściągnął jego spodnie.

    Oczom Wiedźmina ukazała się cała sylwetka Barda, jedną ręką gładził Jaskra po owłosionej klatce piersiowej, a drugą ręką ściągnął jego również lniane białe bokserki. Kutas Jaskra wystrzelił jak z procy. Geralt ręką, którą gładził przed chwilą Jaskra po klatce piersiowej złapał teraz jego kutasa, druga ręka natomiast powędrowała do wilgotnego rowka Jaskra, palcami zachaczał o jego dziurkę i ocierał całą długość rowka, po chwili powąchał swoje palce i powiedział:

    – Jak ty zajebiście pachniesz- zaciągnął się jeszcze raz i oblizał swoje palce, sekundę później wsadził mokrego palca do odbytu Jaskra i nim lekko poruszał. Jaskier jęknął i obrócił głowę aby wiedźmin mógł go pocałować, Geralt wpił się w jego usta i pieścił jego język, jednocześnie pieszcząc dziurkę Jaskra opuszkiem palca. Trubadur jęknął w usta wiedźmina. Geralt przyklęknął i rękoma pochylił Jaskra, rozwarł jego pośladki i przybliżył swoją twarz do rowka Jaskra, powąchał go i polizał jego dziurkę, drażnił go swoją siwą brodą, bard pojękiwał. Geralt wstał i przybliżył się do Jaskra tak, aby ich ciała przylegały do siebie, Geralt umiejscowił swojego kutasa pionowo w rowku Barda i mocno go do siebie przytulił, złapał Jaskra za dłonie i ssał skórę na szyi trubadura, a on jęknął. Wiedźmin przesunął się razem z przyjacielem do rogu łóżka tak, aby on mógł się oprzeć. Odsunął się od niego i szybko wskoczył na łóżko I trzymał kutasa na wysokości twarzy Jaskra. Bard chwycił znowu kutasa Geralta i wsadził do ust jego główkę i zaczął ssać, wyjmował i wkładał, wiedźmin chwycił jego głowę i nadział do połowy długości swojego kutasa. Jaskier krztusił się dosyć mocno, więc wiedźmin wyjął swoje przyrodzenie z ust Jaskra, a ten lizał i ślinił go po całej długości, ślina ściekała mu po brodzie. Geralt złapał za brodę Jaskra, przyciągnął jego twarz do swojej i go pocałował, wsadził mu swój język i jeździł nim po policzkach, czuł swój słonawy smak. Zszedł z łóżka i szepnął do ucha przyjaciela:

    -Kocham Cię Jaskier, marzyłem aby ci o tym powiedzieć- i poszedł za jego plecy.

    -Ja też Cię kocham- wysapał Jaskier 

    Wiedźmin wsadził dwa palce do dziurki Jaskra i starał się nimi poruszać. Po chwili wyjął palce i wsadził ociekającą śliną główkę swojego kutasa. Jaskier westchnął przeciągle, A Geralt położył swoją wielką dłoń na plecach Jaskra i pchnął swojego kutasa głębiej, złapał przyjaciela za biodra i ciągnął w swoją stronę, Bard jęknął bardzo głośno wydawało się jakby połowa Novigradu słyszała ten jęk rozkoszy. Geralt nacierał mocniej, wsadził swojego kutasa aż po same jądra i czekał, aby Jaskier się przyzwyczaił. Brunet jęknął i swoimi nogami oplótł nogi wiedźmina, rękoma natomiast mocno złapał się oparcia łóżka. Siwowłosy przesunął nogi bruneta nieco wyżej, dopchnął kutasa i po chwili go wyciągnął, wycelował żołędziem i znowu napierał. Wszedł do końca, a Jaskier przygryzł wargę i pochylił głowę. Wiedźmin wyjął kutasa do połowy i od razu wsadził. Powtarzał ten proces kilka razy. Jaskier odwrócił się i złapał Geralta za szyję, spojrzał mu w oczy i stęknął. Geralt lekko przyspieszył. Słychać było dźwięk odbijających się jąder od pośladków Jaskra. Geralt dokończył swój ruch, wtedy  poczuł spięcie na cieke przyjaciela, wtedy Jaskier krzyknął i wystrzelił. Pocałował bardzo namiętnie swojego towarzysza. Geralt poruszał biodrami do przodu i do tyłu, złapał twarz Jaskra I przyłożył swoje czoło do czoła barda, dyszał mu głośno prosto w twarz. Brzuch i klatka piersiowa Geralta przylegały do pleców Jaskra, wiedźmin ruszał tylko biodrami. Łóżko skrzypiało pod wpływem ruchów Geralta. Obydwoje dyszeli i stękali w swoje twarze, Geralt coraz bardziej przyspieszał, pchnął jak najmocniej i zwolnił.

    -J-Ja-Jaskieeeer!-krzyczał wiedźmin

    Bard wygiął się jak najmocniej. Geralt wyprostował się poruszył biodrami kilka razy i wbił kutasa do końca. Wiedźmin stęknął głośno spiął mięśnie kilka razy i doszedł, Bard poczuł rozlewającą się spermę Geralta w swoim ciele. Geralt wyciągnął kutasa z Jaskra, a on się odwrócił. Schylił się i językiem zebrał resztkę spermy wiedźmina. Geralt poprosił towarzysza aby usiadł na łóżku. Klęknął przed twardym kutasem Jaskra, uśmiechął się i u nasady chwycił w dłoń.Przeciągnął ręką do góry i do dołu dwa razy, po czym wziął całą główkę do ust, sięgnął po dłonie przyjaciela i położył je na swojej głowie dając znak Jaskrowi, aby dociskał jego głowę według jego upodobania. Jaskier od razu przycisnął głowę Geralta aż do swoich jąder. Słychać było krztuszenie się, a ślina ściekała mu po brodzie. Bard pociągnął głowę wiedźmina do góry, po czym przycisnął ją spowrotem. Puścił głowę Geralta i pozwolił mu swobodnie działać, odchylił głowę i pojękiwał. Po chwili Jaskier wydyszał: -Ge-Geralt, zaraz tutaj dojdę- Wiedźmin położył się w poprzek na łóżku, a Jaskier stanął nad nim tak, aby jego żołądź był na długości nosa Geralta.

    Jaskier chwycił kutasa w dwie dłonie i poruszył tak kilka razy, a po chwili wystrzelił sporą ilością spermy na twarz Geralta, oblał mu nos, usta i dużą część siwej brody. Bard wskoczył na łóżko i położył się na wiedźminie, ich kutasy stykały się, a uda ściśle przylegały do siebie, Jaskier złapał Geralta za rękę i pocałował go, zlizywał swoją spermę i dzielił się nią z wiedźminem. Bard odsunął się od twarzy Geralta, a on się zaśmiał.

    – Co Cię bawi Geralt?- Jaskier spojrzał się na niego i zrobił śmieszną minę.

    -Pobrudzileś sobie wąsy- zaśmiał się -Daj, zliżę- przysunął się do jego twarzy i zaczął lizać namiętnie i pieczołowicie jego wąsy.

    Po chwili Jaskier położył głowę na umięśnionej klatce piersiowej Geralta, natomiast Wiedźmin położył dłoń na głowie Barda i bawił się jego włosami. Tak leżąc obydwoje usnęli. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Geralt Rivia

    Macie jakieś pomysły na opowiadania z uniwersum wiedźmina? Jeśli tak to napiszcie w komentarzach.

  • Jestem wykladowca. Odcinek II

    Spotkanie z biegaczką

    Młodszy już nie będę, może najwyższa pora zadbać o swoje zdrowie i trochę się poruszać. Poza tym wszystko będzie teraz ciekawsze od tego cholernego artykułu, pomyślałem. Wierzcie mi, nie ma nic gorszego niż blokada pisarska, gdy do oddania ma się artykuł następnego dnia rano. Trudno, nie wyleją mnie przecież z uczelni.

    Nalałem sobie jeszcze jeden kieliszek. Nie, to nic nie da. Trudno, ubrałem spodnie do biegania i wyszedłem. Wieczór to najlepsza pora, żeby się trochę poruszać.

    Na zewnątrz było przyjemnie ciepło. Słońce już zachodziło i powoli robiło się ciemno. Na szczęście mieszkam tuż obok parku, który idealnie nadaje się na miejsce do biegania, a jednocześnie nie jest szczególnie oblegany. Tylko od czasu do czasu mijałem jakąś parę, która pochłonięta rozmową truchtała w ślimaczym tempie. Ktoś spacerował ze słuchawkami w uszach. Wokół śpiewały ptaki. Gdybym nie miał do oddania artykułu, pewnie rozpłynąłbym się z tego cholernego szczęścia.

    Po jakiejś pół godzinie park zrobił się pusty. Pewnie do reszty oddałbym się depresyjnym rozmyślaniom, gdyby mój wzrok nie skupił się na pośladkach biegaczki przede mną. Były idealnie wyrzeźbione i opalone. Opinały je króciutkie, ciemne spodenki – na tyle krótkie, że wyraźnie widać było wszystkie mięśnie i linie pośladków. Może nawet zagapiłem się na nie nieco zbyt długo, bo prawie wpadłem na ich właścicielkę, gdy zatrzymała się przede mną.

    – Przepraszam najmocniej – powiedziałem zmieszany.

    – Profesor Wysocki?

    Stanąłem jak wryty. To była moja studentka, Justyna. Śliczna, młoda dziewczyna, która bardziej od nauki skupia się raczej na swoim profilu na Instagramie. Trudno, takie czasy. Sam nie jestem jakimś dziadem – mam telefon i nawet potrafię go używać. Kiedyś moja bratanica zmusiła mnie do założenia konta na Instagramie, żeby mogła mi wysyłać jakieś zdjęcia piesków, czy innych kotków. Ja wolałem jednak w przerwie na kawę zerkać na profile swoich studentek. Ot, dla poszerzenia wiedzy na temat młodzieży. Profil Justyny wydał mi się szczególnie interesujący. Wiecie, dziewczyna w stylu fit, zawsze napięta na zdjęciach, z wyeksponowanymi udami i tyłkiem. Obok zdjęć drinków i wymyślnie przystrojonych talerzy w restauracjach fotki w sportowym staniku i króciutkich spodenkach. Niewiele miała na nich do ukrycia. Ale też z takim ciałem nie miała się czego wstydzić. Do tego te długie, brązowe włosy niemal do samych pośladków…

    – Profesorze…?

    – Tak, przepraszam, prawie na ciebie wpadłem. Zamyśliłem się trochę.

    – Myślałam, że profesor jest zamyślony tylko na uczelni – uśmiechnęła się delikatnie. Dopiero teraz zwróciłem uwagę na jej usta: pełne, “mięsiste”. Boże, czemu nie było takich dziewczyn, gdy ja studiowałem?

    – Niestety, czasem muszę ruszyć głową też w domu. A czasem wyjść nieco pobiegać.

    – Czyli mamy wspólne hobby – uśmiechnęła się do mnie zalotnie. – Może pobiegamy razem? Park jest na tyle mały, że chyba nie mamy wyjścia…

    – Fakt. Ale nawet gdyby był większy, zrobiłbym to z przyjemnością. Sportowcy muszą trzymać się razem, prawda? – zażartowałem.

    Sam nie wiem, kiedy zleciało pół godziny. A może godzina? Nie, tyle nie dałbym rady biegać, nawet przy najlepszych chęciach. Zresztą, to nie było bieganie, raczej truchtaliśmy. Zupełnie, jakby Justyna dostosowała swoje tempo do moich możliwości.

    Rozmawialiśmy głównie o życiu na uczelni, pracach zaliczeniowych i tym podobnych. Justyna okazała się całkiem bystrą dziewczyną, która ma sporo do powiedzenia. Powiedziałem jej to nawet, dodając, że wezmę to pod uwagę przy kolejnej sesji egzaminacyjnej. Uśmiechnęła się uroczo.

    Nie mogłem jednak się powstrzymać i co jakiś czas zerkałem na nią: na jej smukłe, długie nogi, odkryty, wysportowany brzuch i kształtne piersi ukryte za sportowym, różowym stanikiem.

    Szybko zrobiło się ciemno. Zaproponowałem, że ją odprowadzę

    – Proszę sobie nie robić kłopotu, to dosyć daleko. Wrócę autobusem.

    – O tej godzinie? Wybacz, ale jestem na tyle dorosły, że wiem, kiedy należy odprowadzić dziewczynę prosto do domu, haha. Mogę cię zresztą podwieźć, mieszkam tuż obok.

    Zgodziła się i już po chwili byliśmy koło mojego domu. – Muszę tylko wejść czegoś się napić. Sama widzisz, że mam już swoje lata. Kondycja nie ta.

    – Ja też bym się czegoś napiła. Jeśli nie ma pan nic przeciwko. Jeśli pan profesor nie ma nic przeciwko.

    Sam nie wiem, dlaczego się poprawiła. Owszem, na uczelni powinna, to zresztą niepisana zasada. Ale tutaj? Domyśliłem się, do czego zmierza. Ruchem ręki zaprosiłem ją do środka.

    Prosto z korytarza weszliśmy do mojego salonu, który przy okazji pełnił rolę gabinetu. Pod oknem stało duże, ciężkie biurko, przy którym zawsze pracuję. Na biurku stała maszyna do pisania, kilka książek, popielniczka, laptop i do połowy opróżniona szklanka whisky.

    Uwagę Justyny zwróciła maszyna do pisania.

    – Tak, jestem tradycjonalistą – powiedziałem z uśmiechem.

    – To trochę… sexi. Nie uważa profesor? Takie… literackie.

    Zbiła mnie tym pytaniem z tropu. Na szczęście nie dałem tego po sobie poznać.

    Okrążyła biurko. Jej wzrok utkwił w szklance whisky.

    – Literacko, choć niezbyt zdrowo. Tobie też nalać? – powiedziałem.

    Kiwnęła głową i rozsiadła się w moim fotelu. Poszedłem do kuchni przygotować jej drinka, jednak jednym okiem wpatrywałem się, jak wypręża długie nogi. Wiedziała, że na nią patrzę.

    Gdy wróciłem i podałem jej drinka, patrzyła zalotnie. Długo flirtowaliśmy, popijając alkohol. W końcu zapaliłem papierosa. Widziałem, że nie może oderwać ode mnie wzroku.

    – Wstań – rozkazałem, trzymając papierosa między palcami.

    Posłusznie wykonała moje polecenie. Oparła się dłońmi o blat biurka, stając na palcach. Widziałem jej nogi w pełnej okazałości. Od jej tyłka dzielił mnie tylko cienki materiał krótkich spodenek do biegania.

    – Zdejmij je.

    Tylko czekała na te słowa. Powoli zsunęła spodenki, a przed moimi oczami ukazały się kształtne i jędrne pośladki, które dodatkowo podkreślały koronkowe stringi. Wypięła się, jak struna, jeszcze bardziej podkreślając swoje kształty.

    – Chcę, że profesor dał mi klapsa.

    Odłożyłem papierosa, wstałem i dokładnie się jej przyjrzałem. Widziałem, jak bardzo nie może doczekać się tego, co zaraz się stanie.

    Podszedłem bliżej. Jej długie włosy owinąłem sobie wokół jednej dłoni, a drugą dałem klapsa – mocnego i zdecydowanego. Wysportowane pośladki delikatnie zafalowały, a ona cicho jęknęła.

    – Chcesz tego? – zapytałem retorycznie, żeby nieco przeciągnąć tę chwilę. Nie mogła się doczekać.

    – Chcę, żeby profesor mnie zerżnął – powiedziała cicho.

    – W takim razie klękaj.

    Odwróciła się i posłusznie uklęknęła. Powoli zsunęła mi spodnie. Przed jej oczami wyrósł mój kutas – duży, gruby, a przede wszystkim cholernie twardy. Szybko wzięła go w usta, pomagając sobie dłonią. Jej głowa jeździła w przód i w tył. Później odsunęła się na chwilę i zaczęła go oblizywać. Dobrze wiedziałem, czego chce. Poderwałem ją do góry i pchnąłem na biurko.

    Usiadła na nim i rozszerzyła nogi. Położyłem je sobie na ramionach i zacząłem ją wylizywać. Najpierw przez cienki materiał stringów. Później nieco je rozchyliłem i zacząłem intensywnie pracować językiem. Czułem, jak drży. Cicho pojękiwała. Wiedziałem, że już dłużej nie wytrzyma, więc odsunąłem się, podniosłem jej nogi wysoko do góry i wszedłem w nią.

    Już po chwili pieprzyłem ją naprawdę mocno. Jęczała coraz głośniej, żeby już po chwili całować mnie po całej szyi. Pozwoliłem jej na to, skupiając się na tym, żeby wpychać w nią kutasa coraz mocniej i mocniej.

    Nie chciałem jednak zadowolić się tylko tym. Podniosłem ją z łatwością i zaniosłem do sypialni. Tam rzuciłem na łóżko. Nie miała jednak zamiaru leżeć bezczynnie. Szybkim ruchem przysunęła się do mnie i znów wzięła mojego kutasa w usta. Stałem przy łóżku, gdy ta na kolanach obciągała mi z takim zaangażowaniem, jakby zależało od tego jej życie. Jej mięsiste usta obejmowały mojego kutasa. Cholernie mnie to podniecało. Pozwoliłem jej jednak bawić się nim tak długo, jak chciała.

    Po kilku minutach przysunąłem ją mocniej do siebie i zdjąłem stanik. Jej sutki stały na baczność – twarde i delikatne zarazem. Pieściłem je językiem, trzymając ją mocno za tyłek. Po chwili przestałem i spojrzałem jej w czy. Była cholernie napalona. Odwróciła się i mocno wypięła. Stałem, ponownie podziwiając tę krągłą, wysportowaną dupę. Zsunąłem jej stringi i wsadziłem swojego kutasa. Gdy przestałem ją posuwać, żeby złapać nieco oddechu, przejęła inicjatywę. Poruszała się rytmicznie w przód i w tył, jęcząc, jak rasowa suka. Dawanie klapsów tylko dodawało jej energii. Gdy poczułem, jak jej cipka zaciska się na mnie, a ona dochodzi, przycisnąłem ją do łóżka, wyszedłem z niej i spuściłem się na te cudowne pośladki.

    Leżeliśmy kilka chwil, łapiąc oddech. Zapytała mnie, czy może wziąć prysznic. Pozwoliłem jej i sam doprowadziłem się do porządku, a później ją odwiozłem. W samochodzie flirtowaliśmy jeszcze trochę, a na pożegnanie dała mi całusa w policzek, zupełnie jak po randce nastolatków. To zdecydowanie typ uroczej dziewczyny.

    Doszedłem do wniosku, że muszę wprowadzić bieganie do swojego codziennego harmonogramu. Zwłaszcza że umówiliśmy się na kolejną sobotę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Prof. Jan Wysocki

    Prof. Jan Wysocki

    To drugi odcinek dłuższej serii o życiu pewnego wykładocy. Coś dla fanów serialu “Californication”. Polecam i zachęcam do komentarzy – odpowiem na wszystkie.

  • Wuefista

    Chcę na wstępie zaznaczyć, że to opowiadanie jest fikcją.

    Mam na imię Kacper i jestem brunetem, mam 16 lat. Mam 181 cm wzrostu. Mam szczupłą sylwetkę i lekki zarys kaloryfera.

    Był zwykły dzień. Moje lekcje kończyły się równo o 16. Wszedłem do szatni, aby przebrać się na lekcję wychowania fizycznego. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę 15.13 pomyślałem: “Mam tylko dwie minuty.. ZARAZ SIĘ SPÓŹNIĘ”. Wyjąłem strój sportowy i zdjąłem powoli bluzę i koszulkę. Wszyscy przebrali się już wcześniej i wyszli. Zadzwonił dzwonek, a jeszcze nawet nie zdążyłem zdjąć spodni. Rozpiąłem guzik i zdjąłem spodnie. Drzwi się otworzyły i wszedł nauczyciel wychowania fizycznego, zawsze się w nim podkochiwałem. Krzysztof(bo tak miał na imię mój nauczyciel) miał około 35 lat, był brunetem i miał zielone oczy. Jego idealny kształt twarzy eksponował jego kwadratową szczękę. Był niesamowicie przystojny. Ubrany był w szare dresy, które opinały jego umięśnione uda i łydki, miał szary sweter, który również podkreślał jego mięśnie, spod swetra wystawało kilka kępków włosów z jego klaty. Wyglądał nieziemsko, przy nim czułem się zawsze zawstydzony. Jego uroda w porównaniu do mojej to odległość Neptuna od Słońca. Wuefista rozejrzał się I spojrzał się na mój brzuch i bokserki

    -Ugh,  przepraszam- powiedział skrępowany nieco Krzysztof. Ja zarumieniłem się nieco i  niedowierzałem że taki mężczyzna mógł w ogóle na mnie spojrzeć

    -Nic się nie stało, Znaczy..  chyba- zaśmiałem się i uśmiechnąłem się najpiękniej jak mogłem

    -Masz tutaj kluczyk do szatni, przebieraj się migiem i zamknij szatnię-  szybko powiedział po czym jeszcze sekundę zawiesił wzrok na moim ciele a w szczególności na moich pośladkach. Gdy wyszedł od razu się przebrałem i pognałem na salę gimnastyczną na lekcję wf.

    *45 minut później*

    Wszyscy wybiegli z sali a ja wyszedłem na końcu, nagle zaczepił mnie Krzysztof

    -słuchaj Kacper, mógłbyś wpaść do mnie do pokoju?- wskazał na schody, które prowadziły do pokoju wuefistów.

    -Hmm, jasne- uśmiechnąłem się i wbiegłem na schody przed Krzysztofem. On poszedł od razu za mną. Zauważyłem że cały czas spoglądał na mój tyłek. Gdy przekręcał klucz w drzwiach zauważyłem dość spore wybrzuszenie na spodniach. Przyglądałem się zarysowi jego kutasa gdy on nagle chrząknął. Zarumieniłem się i wszedłem. 

    -Podejdź do biurka, zaraz ci pokażę w czym potrzebuję pomocy-powiedział z seksowną chrypką w głosie

    -Dobrze- odparłem 

    Stanęliśmy przed biurkiem a on tylko się na mnie patrzył

    -T-To w czym Pan potrzebuje pomocy?- zapytałem lekko zdezorientowany 

    Wskazał na swojego kutasa -Widziałem jak mi się przypatrujesz, a ten wzwód jest przez ciebie- ciepłym tonem zarzucił mi winę lecz po chwili się zaśmiał

    -Prz-przepraszam- z nie kłamaną szczerością przeprosiłem go 

    Nie wiem co strzeliło mi do głowy ale najprawdopodobniej skłoniło mnie podniecenie i mój stojący kutas -Może mogę się odwdzięczyć?- przełknąłem gulę w gardle i postawiłem krok w stronę pana Krzysztofa. Byłem od niego może ze 30 centymetrów, położyłem rękę na jego kroczu i poczułem pulsującą męskość. Pachniał jak prawdziwy samiec, gdy jego zapach ponownie dotarł do moich nozdrzy, mój kutas prawie rozerwał moje bokserki i spodenki. Krzysztof przyparł mnie do biurka i rozszerzył moje nogi. Oplotłem swoimi nogami jego łydki i westchnąłem, gdy spojrzał się na mnie z pożądaniem w oczach.

    Nigdy się nie całowałem ale mimo to zaryzykowałem – Proszę pan-a czy mogę pana pocałować?- wyjąkałem 

    -mów mi Krzysztof lub Krzysiek- zaśmiał się i mnie pocałował. Nieporadnie chciałem dać mu jak najwięcej satysfakcji z tego pocałunku, jednak słabo mi wychodziło, on to zauważył i objął moją twarz -poczekaj- szepnął. Spojrzał mi prosto w oczy i palcem musnął moje usta- Nie ruszaj się teraz- powiedział po czym wsadził mi palca do ust i go wyjął. Złapał mnie za podbródek i pocałował mnie jak w hollywoodzkich filmach. Przestał na chwilę i powiedział -chciałbyś spróbować z języczkiem?- pokiwałem głową rozpalony. Pocałował mnie i wsadził mi swój język, jeździł nim po policzkach i zębach, czułem  pełne otwartość przed nim i zetknąłem swój język z jego językiem, naparł na mnie mocniej swoją twarzą i zaczął ssać mój język. W bezruchu byliśmy około minuty, Krzysztof odsunął się, a ja wsadziłem dłonie pod jego sweter. Czułem jego mięśnie i włosy, jeździłem po całej klacie i brzuchu. Jedna ręka spoczęła na piersi, wtedy poczułem jego sterczący sutek. Druga ręką powędrowała niżej i poczułem jego pępek, a mały palec zaczepił o spodnie. Krzysztof zaśmiał się i odsunął się ode mnie, zdjął swój sweter, a moim oczom ukazały się wyrzeźbione mięśnie i lekko owłosiona klata. Podszedł do mnie i zdjął mi koszulkę, schylił się i zaczął całować moją klatkę. Zszedł do sutków i zaczął je ssać, jęknąłem i złapałem jego włosy. 

    -Teraz kolej na pieszczoty dla mnie- zaśmiał się seksownie, po czym ściągnął swoje dresy. Moim oczom ukazała się jego męskość opięta w czerwony materiał bokserek. Sam nie wiem czemu ale jęknąłem. Uśmiechnął się i złapał moją rękę, którą położył na swoim kutasie -możesz rozpakować prezent- powiedział 

    Ściągnąłem jego bokserki, a jego kutas wystrzelił jak armata. Nawet na porno nie widziałem tak pięknego kutasa. -padnij i się nim zajmij- pociągnął mnie za bark i ustawił przed swoim kutasem i się zaśmiał. Jak kazał tak zrobiłem, złapałem jego kutasa i poczułem zajebiste uczucie. Złapał mnie za głowę I bez zbędnych ceregieli wsadził kutasa do połowy, a ja się krztusiłem, ślina pociekła mi po brodzie, a Krzysztof wsadził swojego kutasa aż po same jaja, zrobił to tak szybko że poczułem dwie ogromne kule które uderzyły mnie w brodę. Wuefista jęknął. Krztusiłem się bardzo głośno a on wyjmował kutasa i od razu go wpychał aż po same jaja. Wyjął penisa z moich ust, ślina kapnęła na moje spodenki. Podniósł mnie i pocałował, wsadził swój język i zaczął lizać wszystkie miejsca. Odszedł i polecił mi odwrócić się I wypiąć, tak też zrobiłem. Schylił się I rozwarł moje pośladki. Czułem boskie uczucie, męskie dłonie obejmują moje pośladki. Krzysztof wyciągnął język i dotknął mojej dziurki, stęknąłem a Krzysiek ścisnął moje pośladki mocniej. Wylizał mój rowek i zaczął drażnić mój otwór trzy dniowym zarostem. Jego język wyginał się jak wąż, jęknąłem dosyć głośno i wygiąłem się pod wpływem pieszczot mojego kochanka. Odsunął się a ja położyłem się na biurku wuefisty. Krzysztof podszedł do mnie i złapał mnie za biodra. Wycelował swojego żołędzia i naparł na moją dziurkę. Oplotłem jego uda swoimi nogami. Wsadził całą główkę a ja czułem lekki ból, stęknąłem przeciągle, ale on nie zwracał na to uwagi, pociągnął za moje biodra i sam wykonał pchnięcie, jego chuj wszedł we mnie jak gorący nóż w masło, a ja krzyknąłem. Krzysiek zakrył moje usta ręką i wyjął swojego kutasa, po czym wepchnął go znowu, znowu poczułem ból ale mniejszy niż przedtem. Wziąłem palce Krzyśka do ust i zacząłem je ssać. On wyjmował kutasa i znowu pchnął, zrobił tak kilka razy a ja jęczałem mu w palce. Wyjmował i wpychał coraz szybciej a ja zaczynałem odczuwać przyjemność. Przyśpieszył bardzo gwałtownie i jęknął. -K-kochanie, zaraz do-dojdę- wysapał. Wyciągnął swojego kutasa i przeszedł z drugiej strony biurka, ja obróciłem się na plecy i byłem centralnie pod jego kutasem. Podstawił mi główkę do ust a ja ją polizałem i starałem się wziąć ją do ust, jednak Krzysiek złapał swojego kutasa u nasady i zaczął mnie bić po twarzy. Po chwili podstawił mi swoje ogromne jaja. Otworzyłem usta a on wsadził mi swoje jaja. Drażniłem jedno językiem, ponieważ drugie mi się nie zmieściło. Oblizałem jedno dokładnie, wtedy Krzysiek zmienił stronę i dał mi do ust drugą część worka. Pieściłem jego kule jak najlepiej, po chwili odsunął się i zaczął trzepać swojego kutasa. Jęknął i wystrzelił. Strzepał dokładnie resztki cennej spermy. Moja twarz cała była w białym nektarze, uśmiechnąłem się do nauczyciela a on zaczął lizać moją twarz. Zlizał całą spermę ale jej nie połykał, zbliżył swoje usta do moich i najwyraźniej chciał się podzielić nektarem. Wystawiłem język i poczułem słony smak spermy Krzyśka. Po wszystkim przytulaliśmy się tak jeszcze przez pewien czas. Naprawdę nie  chciałem wychodzić, ale musiałem. Dałem mu całusa i zostawiłem swój numer. Klepnął mnie w pośladek i wtedy wyszedłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Geralt Rivia
  • Ciotka Magda – wstep (cz.1)

    Mam na imię Mateusz, obecnie 28 lat, opowiem wam dziś historię, która zdarzyła się kilka lat temu… 

    Obiektem tego opowiadania  jest moja ciocia, Magda, obecnie 43 letnia kobieta, wtedy jeszcze zbliżała się do 40-stki. Bardzo zadbana jak na swój wiek, ćwiczy na siłowni i stara się zdrowo odżywiać. 168cm wzrostu, długie blond włosy i świetne pełne cycki (rozmiar stanika 80D). Od najmłodszych lat była obiektem mojego pożądania, zawsze podobały mi się starsze kobiety, a widok jej ciała wyeksponowanego w obcisłej sukience często zmuszał mnie do zaopiekowania się moim przyjacielem w dyskretnym miejscu… Magda mieszkała wraz ze swoim mężem w domu 3km ode mnie, czasem wpadałem do niej, gdy potrzebowała pomocy, bo jej mąż – kierowca tira, często wyjeżdżał w trasy…  

    Pewnego razu zadzwoniła do mnie czy mógłbym pomóc jej przy składaniu mebli, bo sama sobie nie daje rady… Zgodziłem się od razu. Przyjechałem około 19, otworzyła mi ciotka ubrana w bluzkę z lekkim dekoltem i krótkie obcisłe szorty. Ów widok robił wrażenie i delikatnie pobudził mojego małego, ale zabrałem się do roboty… Zaczęliśmy składać meblościankę, czasem ukradkiem zerkałem na jej cycki, gdy pochylała się przytrzymując część zestawu… Ale radość ta nie trwała długo, bo uporaliśmy się z tym bardzo szybko, a Magda oznajmiła:
    – Dziękuje Ci, poczekasz na mnie chwile, muszę wziąć prysznic?
    – Pewnie! – odpowiedziałem natychmiastowo
    W głowie od razu pojawiły się dwie wizje: jedna z nich to spróbować ukradkiem podejrzeć jak się rozbiera w łazience, a druga to aby zerknąć do jej laptopa w poszukiwaniu ciekawych materiałów do wieczornych zabaw z moim kutasem… Postanowiłem wybrać opcję nr 2 i po chwili, gdy weszła do łazienki sięgnąłem do laptopa, który stał na stole… Uff, nie ma hasła, mam szczęście – pomyślałem w duchu, po czym postanowiłem poszukać ciekawych fotek… W tym momencie przyszedł mail… Otworzyłem pocztę w Outlooku i zauważyłem, że moja ciotka konwersuje od jakiegoś czasu z jakimś młodym chłopakiem… Na dodatek wysyła mu swoje zdjęcia w seksownej bieliźnie… Przez chwilę się oburzyłem i miałem ochotę poinformować o tym jej męża, ale przyszedł mi do głowy ciekawy plan… Skopiowałem maile wraz ze zdjęciami na mój dysk Google i wyłączyłem laptop, akurat Magda kończyła się myć…
    – Napijesz się czegoś? – zapytała zawiązując ręcznik na głowie
    – Wiesz co, muszę już iść, kolega miał awarię samochodu i muszę mu pomóc – rzuciłem na odchodne
    – No nic, trudno, dziękuje raz jeszcze – odparła
    – Nie ma sprawy, pa – mówiąc przytuliłem się mocno do ciotki, zgniatając jej piersi, w myślach wiedząc, że wkrótce się nimi dokładnie zajmę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat
  • Ciotka Magda – poczatek gry (cz.2)

    Od ostatniej sytuacji minął tydzień, podczas którego skrupulatnie układałem swój plan mający na celu zaliczeniu mojej seksownej ciotki… Miałem niezbite dowody na jej zdradę, co samo w sobie pozwoliło by mi na szantaż typu: seks albo Twój maż się dowie o wszystkim, jednak ja chciałem rozegrać to bardziej ciekawie…

    Był piątek, godzina 17, Magda była sama w domu, jej mąż miał wrócić z miesięcznej trasy dopiero za tydzień, miała wielką ochotę na seks, jednakże nie chciała zdradzać męża fizycznie, rozładowywała się podczas wirtualnego seksu ze swoim młodym kochankiem. Podczas gdy relaksowała się wsuwając jedną dłoń pod spodenki, a drugą pod luźną koszulkę ugniatając swoje duże piersi, myśląc przy tym o tym młodym samcu z Internetu, dostała wiadomość sms od nieznanego numeru…

    – Mam dowody na to, że zdradzasz swojego męża, zrobisz co każę, albo dowie się co robisz pod jego nieobecność.

    Zamurowało ją, nie wiedziała kto to może być, jednocześnie obawiała się, że jej mąż dowie się o wszystkim… Po chwili otrzymała kolejną wiadomość, był to MMS w którym były screeny maili i jej prawie nagie zdjęcia, które wysyłała do kochanka. Serce zaczęło jej bić co raz szybciej, wiedziała że musi negocjować z tym tajemniczym kimś…

    – Czego chcesz?! Pieniędzy? Ile? – odpisała poddenerwowana

    – Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie… Ubierz się seksownie i o 19 wyjdź przed domu, będzie czekać taksówka, wsiądź do niej, usiądź obok kierowcy i o nic nie pytaj.

    Nie spodziewała się takiej odpowiedzi… Ale wiedziała też, że nie ma wyjścia, jej związek był dla niej najważniejszy i była gotowa zrobić wiele, by go uratować… Z jednej strony bała się całej sytuacji, z drugiej trochę kręciły ją takie tajemnicze intrygi… Postanowiła założyć cienkie czarne rajstopy, krótką czarną obcisłą spódniczkę i białą bluzkę z dużym dekoltem, do tego koronkowa czarna bielizna i szpilki. Punkt 19 wyszła sprzed bloku i kierowała się do stojącej taksówki…

    Taksówkarz był moim kolegą ze szkoły, poprosiłem go o kurs, oferując 100zł i tajemniczy “gratis”, który miał być niespodzianką…Dodatkowo poprosiłem, aby nie odzywał się ani słowem, bo to niespodzianka i nie może zdradzić kto zlecił kurs. Zgodził się bez problemu.  
    Magda wsiadła do taksówki, usiadła obok kierowcy zgodnie z wytycznymi… Do celu mieli 5km, podróż dłużyła się jej niesamowicie, serce biło szybko, nie wiedziała czego ma się spodziewać… W połowie drogi dostała sms-a:

    -Jak dojedziesz na miejsce masz obciągnąć taksówkarzowi przed wyjściem z taksówki

    Zatkało ją po raz kolejny… Po chwili odpisała:

    -Co kurwa?! Chyba Cię pojeb***

    -Milcz suko i rób co mówię, bo Twój mąż się dowie o wszystkim!

    Myśli kłębiły jej się w głowie i nie wiedziała już co robić… Ale skoro zaczęła tą “grę” musiała grać do końca… Nadszedł kolejny sms:

    -Masz na to 15 minut, ma się spuścić, a Ty masz wszystko połknąć, albo się wyrobisz albo kończymy zabawę.

    No świetnie pomyślała, jeszcze mam to zrobić na czas kurwa… Ale nie było wyjścia, taksówkarz zatrzymał się na nieoświetlonym parkingu przy drodze oznajmiając:

    -Jesteśmy na miejscu  

    Magda chwili się zastanawiała, po czym zaczęła gładzić po udzie owego kierowcę, przysuwając swoje usta do niego… Początkowo nie wiedział co robić, jednak po chwili zrozumiał, że chodzi pewnie o gratis… Po chwili pocałunków, szybko rozpięła pasek jego spodni i wyciągnęła kutasa. Wiedziała, że musi zrobić to szybko, więc przeszła od razu do konkretów. Szybko przesunęła językiem od podstawy do góry i zaczęła ssać, powoli biorąc go co raz głębiej do ust, podczas gdy dłonie bawiły się jądrami. Czuła jak jego pała osiąga co raz większe rozmiary, nie mieszcząc się jej w buzi, zmuszając do dławienia się, choć był to jedyny sposób, aby zmieścić się w żądanym czasie… Trochę ją to podniecało, ale była skupiona na tym, aby osiągnąć cel. Chwyciła ustami główkę i wirowała po niej językiem, kolega był już na maksa podniecony i złapał ją włosy po czym wystrzelił ładunek cały wprost do jej ust… Posłusznie wszystko połknęła, poprawiła włosy i wyszła bez słowa z taksówki. Miała mieszane uczucia, właśnie obciągnęła jakiemuś obcemu typowi, ale rozmyślania przerwał jej kolejny sms:

    -Dobrze się spisałaś dziwko, 200m dalej jest hotel, pokój  216, kod do drzwi 4531#, wejdź tam i czekaj na dalsze instrukcje.

    Udała się wedle wskazówek do hotelu, recepcja była pusta, wjechała windą na drugie piętro i weszła do pokoju wpisując owy kod. Pokój był średniej wielkości, jednak jej uwagę przykuło duże łóżko oraz kajdanki wraz z opaską na oczy znajdujące się na pościeli… W ten po raz kolejny zawibrował telefon z wiadomością:

    -Weź prysznic, umyj zęby, a następnie załóż opaskę na oczy i kajdanki. Niedługo przyjdę…

    Po przeczytaniu tej wiadomości rozglądnęła się po pokoju i zauważyła kamerę w rogu pokoju… Wiedziała, że nie ma innego wyjścia jak zrobić to co napisał jej “Pan”, umyła się, odświeżyła usta po wcześniejszym obciąganiu, ubrała się w swój początkowy strój i usiadła na łóżko z założoną opaską na oczach i dłońmi skutymi kajdankami…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat
  • Gabi, Sara, Paulina, Ania

    To było  najwyższe, trzecie piętro zrujnowanej kamienicy. Nie miał już dokąd uciekać. Wbiegł schodami na to piętro dobiegł do okien gdzie już nie było szyb. Wszędzie za wysoko, nie ma się gdzie ukryć ani nie ma innego zejścia. 

     

    Spojrzał na futrynę w której powinny być drzwi ale je też ukradli. Za to pojawiła się w nich Gabrysia miała 15 lat ale nie była niewinną dziewczynką. Stał jak wryty. Ona przez chwilę też stała ale po zaraz zrobiła powolny krok w jego kierunku. 

     – Gabrysia, błagam cię, Gabi, proszę, przepraszam, nie krzywdź mnie – zaczął skomleć. Tuż za Gabrysią pojawiły się jej koleżanki. Ania o rok starsza od Gabi, wredna suka, zabiłaby go wzrokiem gdyby tylko mogła. Nie cierpiała go, a teraz jej spojrzenie wtopione było tylko w niego. Paulina też w wieku Ani, nieco łagodniejsza niż ona, ale laski się jej bały. Bez wahania trzaskała je po pysku choćby za to, że się inna krzywo spojrzała. Sara najstarsza miała 17 lat, stanęła zaraz obok Gabi, spojrzała na nią i powiedziała do niej:

    – Chyba go nie oszczędzisz ?

    – Jeszcze nie zdecydowałam co z nim zrobie – w tym momencie chłopak znowu zaczął błagać. Uklęknął na kolana przed nimi i zaczął się tłumaczyć.

    – Gg, Gabi, Gabrysiu, przysięgam, to nie ja. Przysięgam Ci, ja bym nie wykorzystał twoich zdjęć by cię ośmieszyć i zrobić z ciebie dziwkę. Musisz mi uwierzyć, proszę, Gab…

    – Zamknij mordę !!!! – krzyknęła Gabrysia, aż Paulina lekko się wzdrygnęła. Każda z nich miała w ręku jakieś znalezisko. Sara, kawałek metalowej rurki, Ania w ręku dzierżyła deskę z gwoździami na końcu, Paulina miała w zaciśniętej dłoni kamień. Nasz przestraszony bohater spojrzał na nie i rozpłakał się. Widział kiedyś jak za nazwanie Gabrysiu szmatą i dziwką jej kolega, skończył w szpitalu z połamanym nosem i usuniętym jednym jądrem po tym jak Gabrysia na nie naskoczyła i musieli mu je usunąć. Teraz klęczał przed czterema laskami cały trzęsący się ze strachu. 

    Dziewczyna podeszła jeszcze bliżej, powoli, powolutku jakby rozkoszowała się chwilą, która zaraz ma go spotkać.

    – Śmiało, przypomnij mi kim jestem – podeszła na tyle blisko, że delikatnie dotknęła jego policzka i przytuliła do siebie, akurat był na wysokości nieco powyżej krocza. Ona miała krótki top z odsłoniętym brzuszkiem więc poczuł jej ciepłe ciało. Zamknął oczy i poleciały mu łzy. Odwróciła się do dziewczyn i kucnęła, powtarzając pytanie

    – Jak mnie nazwałeś ? hmmm, nie jesteś już taki wyszczekany co ? – Dziewczyny zaczęły się śmiać – Skoro nie jesteś winny to czemu uciekałeś ? – nie czekając na odpowiedź ściągnęła pasek od spodni i poprosiła o jeszcze jeden od Pauliny.

    – Bb, bbo, booo się bałem, spojrzałaś śśśś się na mnie i zaczęłaś iść w moja stronę z koleżankami to się wystraszyłem i uciekłem – trzęsąc się ze strachu starał wyjaśnić całe zajście – Gabi założyła mu pasek na szyje i zacisnęła pętlę.

    – Wystraszyłeś się, no tak, do tyłu daj ręce – warknęła. Pokornie to uczynił – jedna nad drugą dawaj!!! – rozkazywała tylko, ale za bardzo się bał by być nieposłusznym. Oplotła mu mocno ręce drugim paskiem. I ciągnąć za ten na szyi dowiązała do rąk. Nie mógł opuścić głowy, a ta pozycja nie była zbyt wygodna. Gabrysia odeszła na chwile od niego i wzięła telefon do ręki z kieszeni spodni, już chciała mu pokazać to zdjęcie, o które się tak wkurwiła, gdy nagle odwróciła się i bez słowa tłumaczenia zaczęła iść w stronę wyjścia.

    – Co robisz ? co się stało ? – spytała Ania zdziwiona tak jak pozostałe dziewczyny.

    – Chodźcie, to nie on ! – powiedziała tylko tyle i zniknęła na schodach. Ania i Paulina poszły za nią, Sara powiedziała, że zaraz je dogoni. Podeszła do chłopaka – wstawaj !!! – krzyknęła. Na co zapłakany on usłuchał jej.

    – Nic nie zrobiłem, czego chcesz ode mnie ? Uwolnij mnie. – Sara się tylko zaśmiała, podeszła od boku i łapiąc za pasek między głową a rękami podciągnęła go. – Idziemy powiedziałam – ale on się zaparł – Nie idę nigdzie, zostaw mnie, no!

    – Sara dotknęła delikatnie jego buzi po czym szybko wsunęła rękę w spodnie i w majtki łapiąc go i ściskając mu jądra, tak że aż zawył. – Nadal chcesz ze mną dyskutować ?

    – nn nie, proszę puść – ale dziewczyna nie puszczała. Ciągnęła go powoli ściskając co jakiś czas jądra, to mocniej , to słabiej. Stanęli przy oknie odwróciła go tyłem do niego a sama stanęła przed chłopakiem.

    – Widzę jak gapisz się na moje cycki, chciałbyś by to była ostatnia rzecz jaką zobaczysz w tym swoim parszywym i żałosnym życiu ? – fakt, podobały mu się jej cyki, ale teraz odwrócił lekko głowę i widok z tej wysokości nie był obiecujący. Pokiwał głowa i wydukał ciche – nn nie , nie chciałbym ich oglądać

    – Nie ? – szarpnęła go mocniej i dała przysunęła się dotykając jego torsu, a on już nie miał gdzie się cofać bo by wypadł przez okno – nie podobają ci się ? – ręką którą nie trzymała go za pasek wyjęła jedną pierś, ale on odwracał wzrok, w końcu obie wyjęła z bluzki i szepnęła słodkim głosem.

    – Spójrz na nie – nie miał wyjścia i ze łzami w oczach zobaczył to o czym marzył. Poza tym Sara była szczupła ale wysoka, wyższa od niego, a jej biust był idealnie proporcjonalny do jej ciała.

    – Błagam , nie zabijaj mnie – w tym momencie się posikał na co ona parsknęła śmiechem i szybko wyjęła zmoczoną rękę z jego majtek. Wytarła o jego ubranie i schowała piersi, pociągnęła go do siebie, tym razem szedł grzecznie za Nią. Weszli do małego pomieszczenia gdzie był zapewne kibel kiedyś.

    – To chyba idealne miejsce dla poszczanych chłopców, co ? – Muszli ani umywalki nie było, ale zostało pełno powyrywanych rzeczy. Z tyłu była rurka lekko wygięta i jakby urwana lub ukręcona w połowie.

    – Stań tyłem – rozkazała – podnieś się na palcach – nasunęła mu ręce z paskiem na tę rurkę – A teraz siadaj – gdy usiadł odwiązała mu pasek  ten który łączył szyje z rękoma i przywiązała do kaloryfera obok. Zostawiła mu mała możliwość ruchu głową.

    – Tu właśnie jest miejsce dla osikanych. Zaśmiała się i kucnęła dając mu buziaka z języczkiem zanim zdążył skumać co się stało zdążyła mu przygryźć dolną wargę do krwi. Oblizała się i powiedziała

    – Ale mnie kurwa podnieca twój strach. Ja pierdole – wsunęła rękę w swoje krocze i jednym kolanem oparła się o ziemie. Zaczęła pojękiwać i w niedługim czasie doszła bo cała się trzęsła i oddychała coraz szybciej, a gdy skończyła wsunęła mu palce w buzie by zapamiętał ten smak.

    – Kiedyś będziesz należał do mnie, już ja się o to postaram i któregoś dnia Gabi mi ciebie odda – wstała by wyjść

    – Ss, Saro błagam nie zostawiaj mnie tu, ja umrę, oszaleje, spanikuje

    – Odwróciła się i rzuciła mu uśmiech – A co mnie to obchodzi ? – wyszła z pokoju i chciała zamknąć drzwi, ale nie chciały się zamykać, więc przywaliła z kopa, aż przestały odskakiwać już. – Paaaaaaa – rzuciła na odchodne. A potem był tylko odgłos zanikających kroków. 

    Tak oto został sam, w ciemny pomieszczeniu na trzecim piętrze zapyziałej i opuszczonej kamienicy. Wołanie o pomoc nie miało większego sensu. Chciał się uwolnić ale przez tę rurkę nie mógł za bardzo się ruszyć a wstać też nie bo szyję miał przywiązaną do kaloryfera. Sara też niezbyt wydawała się być przejęta jego losem.

    Poleciały mu łzy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    wraith
  • Kasia i Reks cz.3

    Kilka dni później Iga zadzwoniła mówiąc że chciała by się zobaczyć i jeśli można to chętnie by skorzystała z usług Reksa. Kasia powiedziała że też się cieszy że ją zobaczy a i Reks chętnie porucha młode ciałko. Wpadnij może koło 11 będę sama i będziemy swobodne. Punktualnie o 11 dzwonek u drzwi dał znak że przyszła zapowiadana Iga. Kasia niewiele miała na sobie, jedynie króciutki niebieski bezrękawnik który ledwie zasłaniał jej pośladki. Majteczek nie ubierała i była boso z paznokciami polakierowanymi na jasno niebieski kolor. Kiedy weszła przywitały się jak stare znajome czułym pocałunkiem w usta. Spojrzała na Kasię i powiedziała że świetnie wygląda i że zazdrości jej figury. Dzięki powiedziała Kasia, ty też wyglądasz super ale wiadomo młodość. Jak chcesz to możesz się rozebrać. Chętnie odparła, to mówiąc zdjęła bluzeczkę, biustonosz, dzinsowe szorty i maleńkie majteczki. Kasia zauważyła że pozbyła się swojego zarostu na łonie. Widzę że zadbałaś o siebie pokazując na idealnie wygolona cipkę. Tak, zobaczyłam to u ciebie i mi się spodobało a nawet mnie to podnieca. Jak sobie wyobrażałam że Reks włoży tam swojego kutasa od razu robiłam się mokra. Kasia podeszła do niej, ujęła jej twarz w dłonie i delikatnie pocałowała w usta. Iga oddała pocałunek a nawet wysunęła języczek co dowodziło że to lubi. Chwilkę się pieściły, głaskały po pleckach i wtedy Kasia wzięła ja za rękę i zaprowadziła do sypialni. Popchnęła i kiedy opadła na plecy położyła się na młodej dziewczynie rozkoszując się jej smakiem i zapachem, całując po całym ciele. Pieściła okazałe piersi nastolatki podziwiając ich jędrność i gładkość. Pomalutku zeszła pocałunkami do płaskiego twardego brzuszka i niżej do idealnie gładziutkiej cipki, małej bułeczki z podłużnym rowkiem z pochwą wielkości 10 groszy. Pieściła ją zachwycona, wkładając język do środka a paluszek próbując włożyć do dupci. Iga zwinnie wywinęła się z tej pozycji i teraz przejęła inicjatywę kładąc się na Kasi ale w odwrotnej pozycji zwanej 69. Teraz mogły wzajemnie się pieścić. W czasie tych pieszczot nawet nie zorientowały się że mają obserwatora. Paweł, wcześniej wrócił z szkoły bo nie było ostatnich 2 lekcji i spieszył się do domu mając nadzieje na szybki numerek z mamą. Kiedy wszedł do sypialni widok matki namiętnie kochającej się z drugą kobietą, bardzo go zaskoczył. Podszedł bliżej i dopiero teraz poznał Igę z klasy humanistycznej jego sąsiadka z końca ulicy. Nie podejrzewał że matka ma romans i to z koleżanką z jego szkoły. Były tak sobą zajęte że go nie zauważyły toteż szybko, najciszej jak potrafił wycofał się do swojego pokoju. Tam uruchomił komputer, zamknął drzwi i przez kamerkę obserwował rozwój wydarzeń. W trakcie ich pieszczot w pokoju pojawił się Reks który od razu wywęszył swoją szansę i wskoczył na łóżko. Podchodził raz do jednej a drugi raz do drugiej wąchając i próbując polizać. Iga zeszła z Kasi klękła na podłodze ale dalej pieściła krocze swojej starszej kochanki. Reks mając teraz dostęp do cipki Igi najpierw ją dokładnie wylizał a następnie trzymając przednimi łapami za biodra wprowadził z dużą wprawą swego kutasa do środka. Kasia spojrzała w dół i zorientowała się że Iga właśnie została pokryta przez jej pupila. Patrzyła jak z dużą energią Reks penetruje młodziutką cipkę swojej kochanki. Pomyślała że pozwoli jej na samotne przeżywanie zespolenia toteż wstała i całując w usta powiedziała że idzie do łazienki. Reks dość szybko doznał zaspokojenia i Iga czując jego trykanie do środka również doszła. Reks jak zwykle po akcie musiał chwilkę w niej pozostawać więc Iga bezradnie musiała czekać aż jego kutas się skurczy i ją uwolni. Była odwrócona tyłem do drzwi i nie wiedziała kto wszedł do pokoju. Kiedy się obejrzała, zmarła, to nie była Kasia ale jej syn Paweł, kolega ze szkoły. Będąc w tak kompromitującej sytuacji nie wiedziała co zrobić. Czerwona jak burak, coś zaczęła tłumaczyć ale Paweł podszedł klęknął, dał jej buziaka i powiedział cześć Iga. Fajna z ciebie suczka.

    Zsunął szorty i podstawił swojego kutasa do jej ust. Ciągle się wahając z dużymi oporami wzięła jego członka do buzi a Paweł trzymając mocno za głowę, niespiesznie ruchał ją w usta. Bardzo napalony, wiedział że długo to nie potrwa i tak się stało. Po chwili Iga poczuła na podniebieniu uderzenia jego tryskającego nasienia który mimowolnie połknęła. W tym momencie do pokoju weszła jego mama Kasia i od razu się zorientowała co się stało. Widzę że już się poznaliście bliżej, powiedziała, uśmiechając się. Iga wytarła usta chusteczką podaną przez Pawła i ponieważ Reks już się wysunął mogła wstać. Usiadła na łóżku, po jednej stronie siadł Paweł a jego mama po drugiej. Iga spojrzała na nich i od razu się domyśliła że są kochankami. Jak długo ze sobą sypiacie spytała. Od kilku miesięcy, skłamała Kasia. Jestem jego pierwszą kobietą. Może chcesz mieć numer dwa? Spytała Kasia. Może?, odparła, Iga. Wiesz Paweł już sporo umie ale ciągle się uczy. Prawda Pawełku. Tak mamo, jesteś fantastyczną nauczycielką. Oboje jesteście fantastyczni powiedziała Kasia serdecznie objęła Igę i pocałowała ją w policzek. Idź kochanie wziąć prysznic a Paweł przyniesie coś do picia. Iga wstała, prezentując piękno swojego młodego ciała. Paweł spoglądał na jej fantastyczne piersi i kształtną dupcie. Cipka idealnie wygolona od razu spowodowała ponowna sztywność członka. Chłopak nie ubierał nawet szortów, z gołym tyłkiem już pęczniejącym kutasem zbiegł po schodach po cole i dwie szklanki. Kiedy wrócił Igi ciągle nie było a jego mama leżała na łóżku z rękami pod głową prezentując całe swoje piękne ciało. Szybko odstawił picie i od razu przywarł do matczynej cipki która 16 lat temu wydała go na świat. Czuł że już jest bardzo wilgotna, dołożył jeszcze swojej śliny i niespiesznie wgramolił się na swoją rodzicielkę. Teraz niespiesznie się kochali kiedy z łazienki wróciła odświeżona Iga. Nic nie mówiła, ciągle nago położyła się obok spoglądając z zainteresowaniem na miłosne zmagania matki z synem. Paweł wyjął swego członka z cipki matki i poprosił by klękła. Kiedy się znowu wpasował Iga zbliżyła się do niej i głaskając po policzku całowała w usta. Czy Kuba może się z tobą kochać? Zapytała Kasia między pocałunkami. Tak, tylko nie biorę tabletek więc jak ma gumki to nawet chętnie spróbuję.

    Zaraz mu powiem gdzie ma szukać i Kasia dała mu znak żeby przerwał i zajrzał do szuflady z stoliku przy łóżku i wyjął gumkę. Kiedy miał ją już w ręce szybciutko nałożył i zbliżył się do nastolatki. Najpierw zaczęli się całować i dotykać. Mimo młodego wieku widać było w tym sporo umiejętności i wprawy. Kasia z przyjemnością patrzyła jak jej syn kocha się z dziewczyną. Kiedy już się połączyli zmieniali pozycję co chwilę by osiągnąć jak najwięcej przyjemności przed końcowym finiszem. Iga w tym akcie była bardzo aktywna. Kiedy z niej wychodził brała jego członka do ust niemal do gardła bo znikał w całości w jej ustach. Wyglądała fantastycznie w tych seksualnych zapasach. Iga doszła chyba dwa razy a ponieważ Paweł jeszcze nie, pocałował ją i zdejmując gumkę z kutasa wsadził swojej mamie by i ją zaspokoić. Teraz Iga leżała i obserwowała miłosne zespolenie Kasi z Pawłem. Kochali się w pozycji klasycznej, widziała jak członek który dopiero był w niej teraz wchodzi i wychodzi z cipki swojej mamy. Mimo tego znowu nabierała ochoty na seks, ale bez przesady, pomyślała jeszcze ujdę za nimfomankę. Ich oddechy znacznie przyspieszyły co świadczyło o zbliżających się orgazmach. Paweł znieruchomiał i było wiadome że właśnie zostawia w cipce Kasi swoje nasienie. Kasia chyba też doszła o czym świadczyła jej zadowolona mina. Teraz leżąc Iga widziała jak z cipki Kasi wycieka sperma jej syna. Wiecie to było naprawdę urocze powiedziała Iga. Może teraz trochę się ochlapię i będę szła do domu. Odświeżona ubrała się i całując na pożegnanie wyszła.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Uklad, cz. 4.

    Część 4.

    Szybko ubrałam klapki na szpilce i wyszłam za nim. Chwycił mnie za rękę i pociągnął na parter. Ledwie nadążałam! Biegłam na palcach, bojąc się, że skręcę nogę. Na schodach waliłam szpilkami, informując wszystkich, że schodzę. Na szczęście, przynajmniej chodnik w korytarzu tłumił moje pośpieszne kroki. Tam poszliśmy aż do szczytowego pokoju. Z kieszeni wyjął klucze i otworzył drzwi. Wszedł pierwszy, jakbym nie istniała, przemknął przez korytarzyk i od razu podszedł do drzwi balkonowych, otworzył je i postawił krzesło. Na zewnątrz. Podłoga balkonu była z pół metra nad ziemią.

    Starałam się uspokoić oddech po tym szybkim marszu na szpilkach piętro niżej. Czekałam przy drzwiach, czekałam, ale się nie doczekałam. Pozbawiona złudzeń wzruszyłam ramionami, zamknęłam drzwi, minęłam łazienkę i weszłam do pokoju.

    – Co się tak wleczesz? – gderał, zaabsorbowany ustawianiem krzesła. – O, tutaj usiądziesz – dłonią wskazał krzesło, jakby mówił do osoby upośledzonej.

    Wkurzył mnie. W rewanżu wczułam się w rolę i z otwartymi ustami rozejrzałam się po pokoju. Wyglądałam, jakbym stała zafascynowana dziełami w Luwrze. Podziwiałam zaciek na ścianie, pajęczynę w rogu pokoju. A tego nosiło… Przebierał nogami w miejscu, jednak jeszcze milczał. Pokój był taki sam jak wszystkie pozostałe, ale po rzeczach wiszących na krzesłach i rozgardiaszu domyśliłam się, że zamieszkują go mężczyźni.

    Tymczasem Stefan podszedł do laptopa, stuknął w klawisze i popłynęła muzyka jak na seansie u psychoterapeuty. Mocny dźwięk gwarantował zewnętrzny głośniczek.  

    – Bez obaw, utworów starczy na ponadgodzinny występ – Stefan lekceważąco machnął dłonią. – Pamiętaj, pokaż się punktualnie o 10. Na to widowisko czeka trochę ludzi. Też tam będę – zaznaczył i skierował się do wyjścia. Jego słowa zabrzmiały, jakby pod balkonem miał zebrać się tłum.

    – Yhy – pokiwałam głową, nie patrząc w jego stronę. Jeszcze raz obrzuciłam pokój wzrokiem.

    Mój kochanek zatrzymał się na moment.

    – A, właśnie! Byłbym zapomniał… – palcami pacnął się w czoło. – Być może ktoś będzie miał do ciebie prośbę. Postaraj się ją spełnić. Nie obawiaj się, bądź na luzie. Widzę, że sąsiedzi już wyszli, a ta przegroda dokładnie oddziela balkony, więc ‘gdyby coś’, to i tak nie będziesz miała przypadkowego widza. O tej porze w ogóle większość osób jest już na plaży – był przekonany, że uspokoił mnie.

    Patrzyłam na niego przestraszona i zdeprymowana. Dopiero teraz w pełni docierało do mnie, na co się zgodziłam! Miałam sporo zapłacić za swoją lekkomyślność i pochopny toast z nieznajomymi.

    – Czyj to pokój? Ile osób będzie na tym ‘pokazie’? Jaka prośba? O co w ogóle chodzi z tym występem i bieganiną po piętrach?! – chciałam zadać te pytania, ale milcząc patrzyłam na niego i słuchałam ostatnich uwag. – Jego „parę osób” tak zabrzmiało, jakby to miał być tłum! Czyli ile: kilkanaście osób czy trzydzieści?! – panikowałam w duchu. Za to na zewnątrz nadal robiłam wrażenie opanowanej i nieco zdystansowanej do pomysłu organizatora mojego występu.

    – No, lecę, bo mi zajmą dobre miejsce – żartując, poklepał mnie po pupie. Zanim zdołałam odsunąć się, zdegustowana jego poufałością, jeszcze ucałował mnie w policzek i wyszedł. Drzwi zamknął na klucz!

    – Jak jazda rollercoasterem – mruczałam do siebie. – Rano upojny seks i lot w chmurach, a teraz ostra jazda w dół: wystawianie swojej intymności na pokaz obcym ludziom… Wstyd, upokorzenie, będąc traktowaną jak przedmiot. I jeszcze zamknął mnie w tym pokoju! – oburzyłam się. – Kurde, jak niewolnicę! 

    Pod balkonem już stało kilka osób. Swobodnie rozmawiały. Spojrzałam przez żaluzję, ale drzewa za bardzo zasłaniały widok. Trochę mnie to uspokoiło. Sfrustrowana pokręciłam głową, dziwiąc się swojej obecnej roli. W oczekiwaniu na występ nieco przesunęłam krzesło, klucze od pokoju odłożyłam na stolik, machinalnie poprawiłam bluzkę i spódniczkę, obejrzałam cipkę i zdziwiłam się. Byłam mokra! 

    – Jednak mam w sobie coś z  ekshibicjonistki, skoro taki ‘występ’ działa na mnie aż tak stymulująco… – przyjęłam do wiadomości. – W sumie, czemu się dziwić? Znani, wybrani ludzie, dyskrecja. Nikt mnie nie zgwałci, bo chyba nie przeskoczy przez balkon, a nie do końca wyjaśnione warunki tylko budują napięcie. W moim przypadku pozytywne napięcie.

    Punktualnie o godzinie 10. wyszłam na balkon.

    #

    Przed nim stało zaledwie kilka osób. Pierwszą reakcją była ulga. Ale chwilę później, ku własnemu zdziwieniu, poczułam coś…, jakby zawód. W duchu sądziłam, a może…, a może wręcz miałam nadzieję?, że będzie więcej osób zainteresowanych oglądaniem mojej zabawy z cipką! Liczba widzów rozczarowała mnie.

    – Łeee…, czyżbym już nie była wystarczająco atrakcyjna? – odezwała się moja ciemna strona osobowości. – Kobieto! Masz męża, nie wszystkich tutaj znasz, robisz to pierwszy raz i, uważaj!, od razu łamiesz granicę przyzwoitości! Publicznie! Oraz na trzeźwo! Mało tobie wrażeń? Może masz jeszcze ochotę na kłopoty? – naprędce tłumaczyłam sobie.

    Przez chwilę obserwowałam ich. Wyglądali, jakby umówili się i czekali na kogoś albo na coś. Ręcznik na ramieniu, w ręku wypchana reklamówka, leżak, płetwy. Kiedy usiadłam na krześle, odwrócili się w moim kierunku. Nadal rozmawiali. Trochę speszyłam się, widząc w grupie Kacpra z Kingą.

    – A co tam! Nikomu przecież nie powiedzą! – miałam nadzieję.

    Spostrzegłam nową parę, a może małżeństwo, tuż po „trzydziestce”. Szczupli, atrakcyjni, pogodni, a ich opalenizna sugerowała wcześniejszy pobyt w „ciepłych krajach”. On, brunet z zarośniętą klatą, ładnie zbudowany. Od razu widać, że ćwiczy w siłowni, dba o siebie. Ona, jasna szatynka z naturalnie kręconymi włosami, opadającymi na ramiona. Perłowy lakier pokrywający wszystkie paznokcie podkreślał jej urodę i opaleniznę. Ukradkiem bądź nachalnie wszyscy mężczyźni oglądali jej duży biust. Uważałam go za udany wytwór chirurgii plastycznej.  

    – Nie bójcie się, on jej nie ucieknie! – miałam ochotę krzyknąć do tych napalonych obserwatorów.

    Musiałam jednak przyznać, że dziewczyna starała się przyciągać uwagę. Góra kostiumu była o numer za mała, więc sporą część biustu można było obejrzeć bez wysilania wyobraźni. Majteczki od kostiumu też niewiele zasłaniały, udowadniając, że dziewczyna jest dokładnie wygolona. Gdy odwróciła się, widziałam, że znikają między pośladkami. Za taki strój kilka starszych pań od razu by ją rozerwało na strzępy. A panowie, niezależnie od wieku, pewnie spędziliby z nią chociaż kwadrans na rozmowie i wspólnych zdjęciach. Jej partner, mąż?, wydawał się nie zauważać obleśnych spojrzeń mężczyzn. Oboje nosili modne okulary przeciwsłoneczne. 

    #

    Wśród tych osób zauważyłam jakiegoś młodego chłopaka. Nie mógł mieć więcej niż 20-22 lata oraz mężczyznę w wieku tych, którzy „złowili” mnie na wieczorku zapoznawczym.

    – To nasza Mariola – przedstawił mnie półgłosem Stefan, stojąc z żoną wśród innych widzów.

    – Ja ci, kuźwa, dam „nasza” – myślałam, nieznacznie uśmiechając się przez zaciśnięte zęby. – Gnój, uznał mnie za swoją własność!

    – Jeszcze nie znasz naszego kolegi – kontynuował gospodarz spotkania. – To Aleksander, czyli Alek, czasami Olek. I najmłodszy w naszym gronie, ale niezastąpiony w wielu sytuacjach, Dominik. Nasz młody kolega ma 18 lat, ale, przyznaję, bez niego czulibyśmy się tutaj jak bez ręki – z uśmiechem rzekł Stefan.

    – Nastolatek?! – tylko tyle zdołałam pomyśleć.

    Reszta życzliwie potakiwała, słysząc słowa Stefana. Alek pogodnie kiwnął głową, kiedy padło jego imię, a komplementowany Dominik niezgrabnie pomachał do mnie, nieśmiało uśmiechając się. Wyglądał na speszonego. Jednak wśród mężczyzn wyróżniał się posturą. Nie był wysoki, ale krępy, praktycznie bez śladów tłuszczu na muskularnej sylwetce. Takiej tylko domyślałam się, bo ukrywał ją pod zbyt obszernym tiszertem i szerokimi szortami cargo z wypchanymi kieszeniami. Jedne i drugie w szarym kolorze, co jeszcze bardziej czyniło go tłem nawet dla nielicznej grupki.

    – Dzisiaj w naszym gronie są jeszcze Nikola i Czarek – Stefan wskazał parę. – Kto wie, może i oni zechcą uświetnić jeden z naszych wieczorków?

    – Oooo… – rozeszło się w grupie.

    Odniosłam niemiłe wrażenie, że zainteresowanie moim występem, przynajmniej chwilowo, zmalało. Wszyscy gapili się na tę całą Nikolę. Ona lekko dygnęła i czarowała wszystkich swoim uśmiechem. Białe zęby wyglądały efektownie na tle opalonej twarzy. Czarek tylko uśmiechnął się przelotnie. Wyglądało to tak, jakby był zadowolony, że inni podniecają się wyglądem jego partnerki.

    – Nooo, może bardziej Niki niż my… – wydusił z siebie wyluzowany Czarek. Niki ponownie szeroko uśmiechnęła się i zachęcająco poruszyła ramionami. Biust zafalował.

    – Doprawdy?!

    – No, a kiedy?

    – Jeszcze chwila i zaczną robić zakłady – pomyślałam.

    – Wszyscy chętnie będą panią podziwiać. Bardziej intymnie…

    – Koniecznie! Taka piękna kobieta tylko dla jednego mężczyzny?!

    – Właśnie!

    Panowie rozkręcali się z każdym zdaniem, ale ten ostatni komentarz należał do Kingi.

    #

    Czarek spokojnie przyjmował te deklaracje, a Nikola z przyklejonym uśmiechem kiwała głową.

    – Jeżeli Czarek mi pozwoli…

    – Uwaga! Moi drodzy… Uwaga! – szeptem suflera Stefan w końcu uspokoił grupę. – Proszę, zaczynaj – polecił mi naglącym tonem.

    Trochę ich zaskoczyłam. Co prawda, wystroiłam się w ażurową bluzeczkę, ale pod nią założyłam cielisty staniczek. Widziałam, jak na początku mojego niby-występu próbowali dojrzeć sutki pod bluzką i dopiero wtedy orientowali się lub nie, że ubrałam stanik. Zanim wyszłam na balkon, z dekoltu wyjęłam i założyłam okulary przeciwsłoneczne. Nie były produktem jakiejś znanej, światowej marki. O to wcale nie dbałam. Jednak dzięki rozmiarowi, miały inną zaletę: zasłaniały sporą część twarzy. Dzięki nim czułam się pewniej.

    Usiadłam i oparłam całe stopy o podłoże. Byłam w klapkach na szpilce. Te podkreślały smukłość moich nóg i sprawiały wrażenie dłuższych. Rozsunęłam nogi, wsłuchiwałam się w muzykę. Tak było mi łatwiej zapomnieć. Dość wysoko podciągnęłam spódniczkę. Teraz jej dolna krawędź była na wysokości mojej cipki. Siedziałam wyprostowana, więc widziałam ją. Spódniczka była podciągnięta, więc jeszcze bardziej rozsunęłam nogi. Wszyscy wpatrywali się w moje krocze.

    Lekko masowałam łechtaczkę. Palcem wskazującym musnęłam krawędź jednej wargi sromowej, potem drugiej. Muzyka nie popędzała mnie. Nawilżyłam palec śliną, a potem odchyliłam wargi sromowe. Wiedziałam, że zobaczyli, jakie są ładne, różowiutkie. Krawędzie były ciemnoszare i fioletowe. Ich zabarwienie zmieniało się w zależności od stanu podniecenia. Delikatnie pocierałam je. Najpierw powoli, ciągle pamiętając o obecności widzów. Obcych ludzi! Poirytowana, przypadkowo musnęłam łechtaczkę. Zacisnęłam wargi i szybciej pocierałam wargi. Czasami dotykałam łechtaczki.

    Myślałam o  mężczyźnie. Nie! O dwóch mężczyznach. Silni, stanowczy, męscy. Brali mnie brutalnie. Pocierałam łechtaczkę góra-dół. Czasami z boku na bok. Ci dwaj wchodzili we mnie jednocześnie. Trzymali moje ciało w swoich silnych rękach. Dyszałam między nimi. Dawali mi tyle rozkoszy…

    Łechtaczkę pocierałam szybciej. Raz palcem, raz wnętrzem dłoni. Teraz ja byłam brutalna, szorstka. Podniecona dotykałam podłoża tylko palcami stóp. Mięśnie nóg napięte, maksymalnie rozchylone. Szybki, krótki oddech. Zaciśnięte oczy. Wolną dłonią niecierpliwie rozpięłam bluzkę i masowałam pierś. Czułam twardą brodawkę, stwardniały sutek. Słyszałam jakiś komentarz, ale nic nie rozumiałam. Fala rozkoszy przyszła nagle i zalała mnie… Chyba krzyknęłam. Ciśnienie zatkało uszy. Słyszałam bicie serca, pulsowanie w uszach, suchość w gardle i mokre palce. Kiedy napięcie malało, rozkosz odpływała, zdałam sobie sprawę, że uśmiecham się do siebie i słyszę wulgarne komentarze. Jeszcze masowałam łechtaczkę, głaskałam wargi.

    #

    Po pokazie tkwiłam w bezruchu z szeroko rozchylonymi nogami, dłonią na łechtaczce i obnażonym biustem. Oddychałam ciężko. Moje piersi unosiły się i opadały. Nieświadoma tego, swoimi gestami i wyuzdaniem nadal grałam na emocjach widzów. Większość byłam wpatrzona w moje krocze, podziwiali moje stopy w szpilkach, masowany biust. Miałam ochotę jeszcze długo pozostać w takim nastroju.

    Jego głos w jednej chwili przywołał mnie do porządku. Czar prysł.

    – Słuchajcie, zostawiam was na chwilę – rzucił Stefan i energicznie ruszył w kierunku domku. – Nie rozchodźcie się! – usłyszeliśmy jeszcze, chociaż jego już nie było widać.

    Nie odniosłam wrażenia, że ktokolwiek miał ochotę odejść. Nie w tej chwili.

    Mój ‘tancerz’, Juliusz, zareagował pierwszy.

    – Juliusz de domo: Cezar – znowu w duchu zakpiłam z niego, patrzył za Stefanem, zdziwiony jego reakcją. Potem podszedł do Reni, objął ją ramieniem, z uśmiechem coś powiedział i razem czekali na dalszy ciąg. Nikt nie ruszy się z miejsca. Reszta gapiła się na mnie.

    #

    Usłyszałam chrobot klucza w drzwiach i chwilę później Stefan stał przy mnie.

    – Świetna byłaś! – uśmiechnął się. – Uwaga… – ciszej zwrócił się do stojących na zewnątrz. – Mariolka da jeszcze jeden pokaz!

    Spojrzałam na niego zaskoczona. Nie wiedziałam, o czym mówi.

    – Co? Niby jaki? Przecież ja nic nie obiecywałam… – patrzyłam na niego z pytaniem w oczach.

    On szybko stanął za mną, objął i ustawił przodem do widzów. Nie zdążyłam o nic zapytać, kiedy poczułam jego usta na karku, potem na szyi. Był bardzo podniecony, dyszał mi do ucha. Na chwilę przymknęłam oczy i akurat wtedy jego dłonie powędrowały w górę i zatrzymały się na piersiach. Miętosił jej dość delikatnie, ale szybko i pobieżnie, mechanicznie, jakby cieszył się z samego faktu ich posiadania.

    – Pewnie chce się dostać… – nie dokończyłam myśli, bo poczułam, jak przyciska biodra do mojego ciała, a twardy penis pcha tyłek.

    – Chwileczkę… – szepnął do mnie. Wykorzystał moje niezdecydowanie i chwilę później rozpiął rozporek. Wyjął penisa i zanim zareagowałam, już wsunął go między moje pośladki. Chyba westchnęłam speszona jego przebojowością. Wszystko działo się tak szybko… Z przodu chwycił za spódniczkę i zatknął jej dół za pas. A ja cały czas stałam bierna, właściwie czekając na jakieś jego polecenie.

    Publiczność zareagowała cichym śmiechem i dyskretnymi oklaskami. Jego pomysł spodobał się. Zaskoczona zdecydowanym zachowaniem Stefana stałam z otwartymi ustami i patrzyłam przed siebie. Trochę dalej od grupy widzów jakaś para przeszła, głośno rozmawiając, ale nawet nie spojrzała w naszą stronę. Publiczność nie była zbita w grupę, więc nie zwracała na siebie uwagi. Z kolei Dominik stał bokiem do nas i na zmianę patrzył w kierunku rogu budynku i na balkon. A ja posłusznie stałam i czekałam. Jak na wyrok…

    #

    – To co? Zabawimy się szybciutko, dobra? – zapytał szeptem i liznął moje ucho. Przeszył mnie dreszcz. To jedno z moich bardziej wrażliwych miejsc. Stefan lewą ręką chwycił mnie w pół, prawą rozepchnął nogi i bez problemu wepchnął penisa do mokrej pochwy. Zaczął poruszać biodrami. Znowu słyszałam śmiechy i ciche oklaski.

    – Stefan, idź na całość! – krzyknął ktoś z oglądających, a reszta wybuchła tłumionym śmiechem.

    Chwilę później rozpinał mi bluzkę. Próbowałam protestować, ale był silniejszy i szybszy. Rżnął mnie, trzymałam się futryny, a on chwycił poły bluzki i zsunął ją na boki. Rozochocony sukcesem coraz mocniej uderzał biodrami. Stękałam. Próbowałam zaciskać usta, ale i tak wyrywały się jakieś dźwięki. Byłam bezsilna.  

    Stefan chwycił mnie za ręce i pociągnął je do tyłu. Stałam w rozkroku, wychylona do przodu, z rękoma wyciągniętymi do tyłu i podciągniętą spódniczką. Goły biust prezentował się w całej okazałości, bo bluzka lekko zsunęła się z ramion. Piersi kołysały się przy każdym ruchu jego bioder, a z dołu słyszałam komentarze na temat mojego wyglądu. Twardy członek rytmicznie wnikał i wysuwał się z pochwy. Stałam bezbronna i pozbawiona intymności. Wszyscy dokładnie mnie widzieli. Nie mogłam ani uciec, ani schować się.

    – Żywa, seksualna zabawka dla wszystkich – przemknęło mi przez myśl.

    Stefan rżnął mnie coraz mocniej. Teraz on postękiwał. Na pewno z wysiłku, ale przyśpieszył i trzymał mnie mocno. Byłam przekonana, że za chwilę wytryśnie. Miałam rację. Po kilku kolejnych ruchach, nagle gwałtownie wyszedł ze mnie, chwycił za kark i gwałtownym, niecierpliwym gestem pociągnął do siebie.

    #

    – Klęknij! Szybko! – wystękał Stefan.

    Nie chciałam, ale nie miałam wyjścia. Uklękłam i jeszcze widziałam, jak masuje penisa. Czekałam z opuszczonymi rękoma, z potarganymi włosami. Wcześniej szarpana za kark. Po tym wszystkim nie potrafiłam roztaczać resztek uroku osobistego…

    – Otwórz usta! – złapał mnie za włosy i odchylił głowę. Kątem oka jeszcze zobaczyłam biały strumień. Spadł mi w usta i na twarz. Po chwili kochanek wypełniał moje usta członkiem.

    – No, liż go! – ponaglił mnie, niecierpliwie szarpiąc włosy. Sapał z podniecenia. Widzowie dodawali mu pewności siebie. Żarty były kierowane pod moim adresem.

    To szarpanie zabolało. Z członkiem wypełniającym usta nawet nie mogłam sobie pozwolić na grymas. Część spermy wyciekła z ust. Nie chciałam ani lizać penisa, ani połykać spermy. Stefan zauważył mój brak entuzjazmu. Nie byłam podniecona tak jak on. Nie miałam ochoty na takie wymuszone pieszczoty.

    – Wystarczy, że użył mnie w pokazie – chciałam jak najszybciej opuścić ten balkon i pokój.

    – I połknij wszystko! – ciężko oddychał. Kiedy podniecenie nieco opadło, uśmiechnął się i spojrzał na widzów. Ciche oklaski przyjął z uśmiechem. Wygięty, pokazywał penisa w moich ustach. Nie pozwolił mi wypuścić go z ust.

    Przytulona do Kacpra Kinga z uśmiechem rozbawienia patrzyła na nas. On poważnym wzrokiem przyglądał się temu pokazowi spółkowania. Kinga zagryzła wargę, a potem coś szeptała mu do ucha, stojąc na palcach jednej stopy, a drugą nogę uginając w kolanie. Chłopak spojrzał na nią i kiwnął głową, kiedy przestała szeptać. Zbierali się do odejścia. Nowa para z uśmiechem patrzyła na nas. Ani grama zażenowania. Okulary wcisnęli we włosy na głowie, żeby lepiej widzieć cały pokaz. Czarek obejmował Nikolę, a ona wręcz nachalnie tuliła się do niego. Stefan jeszcze poruszał biodrami, żeby zmusić mnie do dokładnego wylizania członka. Nadal sterczał mu. Renia robiła wrażenie rozbawionej moim zachowaniem.

    – Mariolka zachowuje się jak niewyrobiona nastolatka! – śmiała się do Juliana. Ktoś parsknął śmiechem.

    – Ani cienia zazdrości! – zdumiałam się, słysząc głośny komentarz. 

    Wszyscy cały czas z uwagą patrzyli na jego popisy i świetnie bawili się moim kosztem. Wyczułam ich zadowolenie. Wiedzieli, że też będą mogli skorzystać ze mnie.  

    #

    – A… A ten… A, czy mogę skorzystać z Marioli? – padło pytanie wypowiedziane niepewnie i przyciszonym tonem.

    – Jasne! Zapraszam, zapraszam! Nie ma limitu – Stefan był hojny. Moim kosztem.

    Na moich oczach ten osiemnastolatek, Dominik, podszedł do balkonu, chwycił barierkę rękoma, odbił się dwa razy, gwałtownie podciągnął, puścił jedną rękę i przeskoczył ją! Za nim podszedł ten nowy nieznajomy czyli Alek. Jego atak na barierkę wyglądał zupełnie inaczej. Spokojnie wspiął się, na barierce położył stopę nogi wyrzuconej w bok i teraz dość nieporadnie przetaczał się nad nią. Po tym nudnym początku wszystko potoczyło się błyskawicznie.

    Podczas przetaczania stracił równowagę, puścił poręcz. Leciał głową w dół! Oczyma wyobraźni już ‘widziałam’, jak z impetem wali głową i plecami o kafle balkonu. Już ‘słyszałam’ jego jęk i ‘widziałam’ krew na balkonie… Resztę widziałam jak na filmie odtwarzanym w zwolnionym tempie. W ostatniej chwili mocnym, rozpaczliwym chwytem złapał barierkę. Głowę i plecy z solidnym dupskiem dzieliło naście centymetrów od kafli, gdy jakimś cudem stanął na jednej nodze. Za to drugą nogą tak pizdnął o posadzkę! No, słyszałam trzask pękających płytek! Albo znowu zagrała moja wyobraźnia…

    Czerwony na twarzy, z wystającą na czole żyłą, uśmiechnął się do mnie. Trzymał się poręczy i wyglądał, jakby wpadł do zbyt dużej muszli, a ta jeszcze wciąga go! Chwilę trwał w pełnym napięcia bezruchu. Drżały mu ręce. Ostatecznie wygrał walkę z siłą przyciągania, więc resztkami sił podciągnął się i wstał. Do koszulki przykleiły się facetowi drobne płatki farby z balkonowej poręczy. Czoło lśniło od potu. Nie rozglądał się. Od razu ruszył do mnie. A raczej na mnie. Ciężko dyszał, zatoczył się. Walka o życie na poręczy balkonu kosztowała go sporo sił.

    #

    – No, niewiele brakowało, a wpadłby pan od razu do pokoju – z kamienną twarzą zawyrokował Dominik.

    – Eee… Ee, tam! – Alek zatrzymał się, wzdychał ciężko, bagatelizując swój wyczyn. – Za bardzo rozpędziłem się – machnął ręką, ocierając pot z czoła.

    – Myślałem, że przywali pan w beton – szczerze oświadczył Dominik.

    Reszta jeszcze przez chwilę trwała w pełnym napięcia milczeniu. Nadal wszyscy byliśmy pod wrażeniem jego szalonych ewolucji na poręczy.

    – Kurwa, ja już mam dość wrażeń na dzisiaj! – stłumionym głosem nagle zwierzyła się Renia. – Muszę wypić coś mocniejszego niż tonic. Ma ktoś alkohol przy sobie? – rozglądała się niespokojnie, nerwowo wachlując się dłonią.

    – Ciii… Renia! Cicho! – szepnął Juliusz. – Nie przeklinaj, nie wypada – rzucił scenicznym szeptem, rozglądając się po balkonach. Ruchem brwi wskazał budynek. W końcu stali pod jego ścianą. Uwagę podkreślił uspokajającym gestem. Uzyskał dokładnie odwrotny efekt.

    – Co, cicho, kurwa?! Co, cicho?! – podniosła głos wstrząśnięta Renia. Była czerwona na twarzy i nerwowo drobiła w miejscu. Kropla potu spływała po jej skroni. – Po tym, kurwa, pierdolonym pokazie spajdermena z oponą, aż popuściłam z wrażenia! A jak mi ciśnienie skoczyło! Och! – jeszcze intensywniej wachlowała się dłonią.

    – To idź się przebrać – łagodnym tonem poradził Juliusz. Na jego twarzy malował się niesmak. Widocznie nie był przyzwyczajony do wysłuchiwania aż tak intymnych zwierzeń. Dyskretnie odsunął się od sąsiadki. 

    – Akurat teraz?! – gwałtownie odwróciła się i wzburzona spojrzała na niego z taką odrazą jak na zapchany zsyp. Głośno oddychała. – Długo nad tym myślałeś?! Zwoje mózgowe ci się wyprostowały? – syknęła zdenerwowana. Przerwała wachlowanie, a dłonie zacisnęła w pięści. – Co z was za ludzie?! Jeden skacze przez barierkę z gracją kozicy trafionej bejsbolem, a drugi myśli jak Einstein po lobotomii!

    Juliusz tylko bezradnie wzruszył ramionami, na moment jego twarz wykrzywił grymas niezadowolenia, po czym rozejrzał się niespokojnie, coś niewyraźnie mruknął i utkwił wzrok w drzwiach balkonowych. Udawał, że stoi sam. „Nie słyszał” gderania Reni.

    Słuchałam, patrzyłam, ale zastanawiałam się wyłącznie nad swoją sytuacją.

    – Zwierzyna łowna. Normalnie jestem jak zwierzyna łowna! – zaniepokoiłam się, widząc zaczerwienioną i nabrzmiałą twarz Alka-Olka wykrzywioną niby-uśmiechem. – Weźmie, zgwałci, spuści się i będzie wszystkim opowiadał jak używał mężatkę. I to po „skoku” przez balkon! – denerwowałam się. – Taki kloc to musiałby wejść na minę, żeby przeskoczyć przez tę barierkę!

    #

    Obejrzałam się. Zbliżał się Dominik. Aż się przestraszyłam i cofnęłam do wnętrza pokoju. Chłopak jakby zapomniał, gdzie jest. Rozpiął rozporek i z majtek wyjął penisa. Był spory! Długi i gruby. Trochę obawiałam się takich rozmiarów, ale teraz przede wszystkim obawiałam się Dominika. Zmienił się. Twardy penis kołysał się, a on chyba nabrał pewności siebie, wiedząc, że rozmiarem może zaimponować kobietom. Ani śladu skrępowania na twarzy i w ruchach. Czuł się panem sytuacji. Szedł po mnie jak po swoją własność. Różnica wieku nie miała znaczenia. Był ważniejszy, silniejszy. Dominował. Nie poznawałam go.

    – Toż to jeszcze dzieciak! – próbowałam dodać sobie otuchy.

    Z boku zbliżał się Alek. Spocony, ciężko oddychał, obleśnie uśmiechał się i ślinił. Uśmiech, w którym szczerzył zaniedbane zęby, napawał mnie wstrętem. Jeszcze przebierał palcami, jakby chciał podkreślić swoją przewagę i zabawę moim kosztem.

    #

    Dokończenie nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick