Author: admin

  • Pierwszy raz Aleksandry

     

    Część I. Poranek

     

                Blask słońca… ciepły…delikatny…tak lekko spada z błękitnego nieba i pada wprost na Twoje policzki, by musnąć je niby pędzel wiedziony dłonią impresjonisty. Nie ma w nim jeszcze nic rozbudzającego… jest bardzo delikatny i onieśmielony Twoją urodą. Ale w swojej niewinnej psocie sprawia, że Twoje rzęsy rzucają  ulotny cień na biały gładki atłas Twojej twarzy przez co staje się ona jeszcze piękniejsza w tej efemerycznej…nieuchwytnej ozdobie…. Usta masz bardzo delikatnie rozchylone, jakby zamarłe w oczekiwaniu na pocałunek. Śpisz jeszcze. Beztrosko… spokojnie. Nie jesteś tego świadoma, ale uśmiechasz się przez sen. Czujesz się tak błogo.  W pewnym momencie przesuwasz się w łóżku i po omacku…instynktownie zaczynasz w nim poszukiwać mnie. Ja tymczasem z uśmiechem w oczach i sercu patrzę na to i nie pozwalam, byś zbyt długo mnie poszukiwała. Bardzo delikatnie i czule Cię obejmuje. Jakbym miał w moich dużych silnych dłoniach taki kruchy, ale bardzo drogocenny Skarb, którego chcę  zawsze strzec i bronić.

                Czujesz mnie. Czujesz, że jestem obok i tak podświadomie wtulasz się we mnie. Czujesz się tak bezpiecznie. Tak…kompletnie. Ten krótki moment takiego delikatnego rozbudzenia już się zakończył i znowu zapadasz w sen. Z uśmiechem na ustach. Z uśmiechem w sercu.

                Jest poranek. Pozornie tak zwyczajny i standardowy, ale w rzeczywistości tak niezwykły. Poranek po najpiękniejszym z dni. Poranek po najpiękniejszej z nocy. Poranek.

     

    Część II. Poranek

     

     

                Budzi Cię dźwięk telefonu. Jest już siódma rano, czyli pora, kiedy sen  za wszelką cenę chce jeszcze pozostać i dlatego tak dyskretnie i cicho zaczyna mieszać się z jawą. Otwierasz oczy i nie musisz nawet patrzeć na wyświetlacz, bo już wiesz, kto do Ciebie dzwoni.  Chociaż mogłabyś czuć zdenerwowanie, że oto on znowu wyrwał Cię ze snu, to jednak lubisz to. Lubisz mieć świadomość tego, jak się obudzisz. Stało się to takim codziennym porannym rytuałem i kiedy ten rytuał nie może się czasem dopełnić, wtedy czujesz się trochę dziwnie.  Już za chwilę w słuchawce usłyszysz kolejny raz ten sam ciepły, niski głos. Głos, który budzi Cię do życia tego pięknego poranka. Głos, który w nocy odprowadził Cię do snu. Można więc powiedzieć, że był to ostatni głos, który usłyszałaś wczoraj i pierwszy, który usłyszysz dzisiaj. Ale to wszystko tak się ze sobą miesza…tworzy się taka jedna przyjemna mozaika. Mozaika ze wspomnień i marzeń… ze  snów i słów.

                Takie to myśli masz w głowie nim jeszcze usłyszysz to charakterystyczne powitanie, na które tak czekasz:

    – witaj Oleńko

    – Dzień dobry

    – miło mi jest słyszeć Cię w ten piękny, rześki poranek, choć zawsze kiedy budzę się bez Ciebie, to przebudzenie nie jest aż tak miłe, jak mogłoby być

    – no ja też za Tobą tęskniłam – mówisz tak uroczo zaspanym głosem

    – wiem 🙂

                W tej krótkiej rozmowie padają krótkie, miłe  słowa. Słowa, które choć są czułe i ciepłe, jak pierwsze krople letniego deszczu, to jednak wszystko co najważniejsze kryje się w tej ciszy, która oddziela od siebie poszczególne zdania. W tym niedopowiedzeniu, które jest ustawicznie dopowiadane poprzez uśmiech. Przez marzenie. Przez taką ciepłą, cichą i piękną tęsknotę.

                 Bo są takie chwile i takie poranki, że nie trzeba wiele mówić, bo cała esencja tego, co by się chciało powiedzieć i co, by się chciało usłyszeć ukryta jest w ciszy. To  jest właśnie jeden z takich poranków.

    – uwielbiam mówić Ci na zakończenie naszej rozmowy do zobaczenia, Oleńko,

    – ja też to uwielbiam i nie mogę się doczekać aż Cię dzisiaj zobaczę.

    – ja też, Oluś, ja też,

    -wiem 🙂

                Cały dzień…jeszcze cały długi dzień przed Tobą. Jednak u progu tego dnia masz na ustach piękny i szczery uśmiech. Bo przeczuwasz, czym się ten dzień zakończy. Bo gdzieś tam wewnątrz siebie wiesz, że tego chcesz. Wiesz, że jesteś na to gotowa i wiesz, że chcesz to zrobić.

                Zadziwiające jest to, jak wiele zmieniło się przez ostatnie miesiące w Twoim życiu. Wszystko bowiem wydaje Ci się być teoretycznie to samo, ale już zdecydowanie nie takie samo.

                Jak to jest, że teraz budzisz się i zasypiasz z uśmiechem na ustach. Że wiele uczuć i emocji pojawiło się u Ciebie pierwszy raz. Że o wielu emocjach i uczuciach do tej pory nawet nie wiedziałaś, a teraz czujesz je tak często. I zastanawiasz się niekiedy, jak kiedyś wyglądało Twoje życie. Jakie było inne. Oczywiście niekiedy jeszcze się boisz. Boisz się, że to sen, z którego się kiedyś brutalnie obudzisz. Ale wtedy on bierze Cię w ramiona i przytula. Mocno przytula. I w takich chwilach odchodzą od Ciebie wszystkie lęki, smutki i złe wspomnienia. Pierwszy raz w życiu czujesz się tak w pełni akceptowana. Czujesz to, że on chce Cię taką, jaka jesteś naprawdę. Ze wszystkim, co w Tobie jest i w każdej Twojej odsłonie. I wiesz, że dzisiaj mogłabyś spotkać się z nim nawet w dresie, a on i tak patrzyłby na Ciebie z uwielbieniem. Jednak w takim dniu, jak dziś chcesz się poczuć wyjątkowo kobieco i postanowiłaś tę kobiecość jeszcze bardziej podkreślić poprzez Twój dzisiejszy strój. Bo choć jest dopiero poranek, to Ty już bardzo dokładnie wiesz, co będziesz mieć na sobie wieczorem…co będziesz z siebie wieczorem ściągać…co on będzie ściągać z Ciebie…

     

    Część III. Dzień

     

                Jak to jest, że są takie dni kiedy tak naprawdę cały świat się do Ciebie uśmiecha. Kiedyś było raczej tak, że to Ty uśmiechałaś się do świata, ale od pewnego czasu się to zmieniło. Bo oczywiście nadal witasz świat z uśmiechem, jednak on zdecydowanie częściej Ci odpowiada. I z każdą minutą odczuwasz większą ekscytację na myśl o zbliżającym się wieczorze. Starasz się o tym nie myśleć, ale czujesz, jak praktycznie każda Twoja myśl ucieka Ci właśnie w tamtą stronę…ku wieczorowi…ku nocy…

                I jeszcze te wiadomości na messengerze… wiesz, że on z pełną premedytacją stara się jeszcze bardziej Cię rozbudzić…oczywiście robi to bardzo subtelnie…poprzez różnorodne aluzje…delikatne podteksty, pozornie niewinne uwagi. Ale to działa na Ciebie jeszcze bardziej. Niekiedy dziwisz się temu, jak ktoś może działać na Ciebie tak bardzo intensywnie. Jak ktoś może doprowadzać Cię do aż takiego stanu. Kiedy Twój oddech przyspiesza, kiedy oczy zachodzą Ci mgłą…kiedy Twoje ciało wymyka się spod kontroli…kiedy czujesz taką błogość…taką…rozkosz…. stop, Ola, stój – sama siebie strofujesz, jednak uśmiech nie znika Ci z ust…poczekaj do wieczora – mówisz sobie….i łapiesz się na tym, że uśmiech nie opuszcza Twoich warg…

                Dzień pracy szybko mija. I chociaż starałaś się w nim tak samo, jak zawsze, to jednak po wyjściu z pracy miałabyś bardzo duże problemy z tym, aby przypomnieć sobie, co właściwie się tam dzisiaj działo. Ale tak naprawdę w tej chwili to w ogóle się nie liczy. Liczy się magia, która Cię otacza. Taka niesamowita aura. Wracasz autobusem do mieszkania
    i patrzysz zza szyby na ten piękny świat. Bo od jakiegoś czasu świat wydaje Ci się być piękniejszy niż dawniej. Znacznie piękniejszy. Wchodzisz do mieszkania i idziesz się odświeżyć. Z każdą chwilą jest bliżej wieczoru. Kiedy krople wody padają na Twoje nagie…smukłe ciało…wtedy uświadamiasz sobie, że wyobrażasz sobie jego dłonie…a kiedy myślisz o jego dłoniach…wtedy znowu się uśmiechasz. Nawet Twoje mieszkanie wydaje Ci się być inne. Jakby bardziej ciepłe, przytulne i ładniejsze. Kwiaty na parapecie urosły, a cienie na ścianie są dzisiaj jakieś takie bardziej przyjazne…jakby trzymały za Ciebie kciuki i Ci kibicowały. Choć  przecież tak nie lubisz bezczynności, to jednak od pewnego czasu zdarza Ci się zapatrzeć na to, co Cię otacza i zamyślić się. Lecz te myśli są już dzisiaj zupełnie inne niż były dawniej. Jest w nich więcej spokoju, choć zarazem i więcej jakiejś takiej tajemnicy…pasji…a nawet namiętności. Mozaika myśli, uczuć, wspomnień i marzeń tworzy w Twojej głowie jeden niesamowity upajający koktajl, który odurza Cię swoją mocą i smakiem.

                Naga wychodzisz spod prysznica i kierujesz się do pokoju. Mijasz lustro i stajesz przed nim. Kiedyś być może taka scena by Cię zawstydziła i onieśmieliła, ale dziś te uczucia wydają Ci się obce. Nie chodzi o to, że zamiast nich pojawiła się w Tobie jakaś nieprzyjemna wulagarność. Zupełnie nie o to chodzi. Po prostu obecnie czujesz się na każdym kroku bardzo kobieco i dużo bardziej się sama sobie podobasz. Stałaś się znacznie bardziej zalotna, kusząca i uwodzicielska. Ale wszystkie te cechy odsłaniasz tylko dla niego.

                Do wieczora coraz bliżej, więc czas się ubrać. Zakładasz swoją ulubioną czarną bieliznę. Kiedy patrzysz na nią, to przychodzi Ci do głowy, może pierwszy raz, że chcesz, aby dzisiaj widział ją oprócz Ciebie ktoś jeszcze. Dlatego cieszysz się z tego, jaki komplet wybrałaś. Jest ona bowiem bardzo zmysłowa, ale pozbawiona jakiegoś wyuzdania. Jest raczej wysmakowana i doskonale podkreśla Twoją kobiecość. Wiesz, że przyjdzie dzisiaj moment, że zostaniesz tylko w niej…i już teraz wyobrażasz sobie to, jak on wówczas będzie na Ciebie patrzył. Tyle razy widziałaś zachwyt w jego oczach. Zadziwiające jest w nim to, że on za każdym razem patrzy na Ciebie, jakby widział Cię pierwszy raz. Jakby chciał Cię otoczyć takim pierwszym zachwytem, który wydobywa się z jego oczu. I jest tak bez względu na to, co masz  wdanej chwili na sobie. To także Cię fascynuje. Bo przecież wcześniej bywało tak, że w takim domowym, zwyczajnym stroju, czułaś się wygodnie i swobodnie, ale w żadnym razie nie kobieco. Tymczasem przy nim potrafiłaś się tak poczuć nawet wówczas, gdy byłaś przeziębiona i on przyszedł do Ciebie, aby się Tobą zaopiekować w tym stanie. I dawniej byś się wówczas zawstydziła i krygowała, a wtedy nie tylko nie poczułaś skrępowania, ale nadal widziałaś w jego oczach skryty ten sam zachwyt. Dlatego dzisiaj chcesz się dla niego ubrać jak najbardziej kobieco i seksownie. Dla niego, ale też i dla siebie. Bo tak naprawdę czujesz, że pierwszy raz wszystkie takie rzeczy, jak ubiór czy inen tego typu kwestie możesz naprawdę robić również dla siebie. Bo chcesz to robić. Nie czujesz się do tego jakoś zachęcana, czy przekonywana. Nie robisz tego z poczucia winy czy też jakiegoś obowiązku. Nie robisz tego z chęci rewanżu albo dlatego, że tak w danej chwili wypada. Po prostu chcesz to zrobić. Chcesz wyglądać kobieco, seksownie, zmysłowo. Chcesz, aby nie tylko Cię uwodził, ale i podziwiał. Aby kolejny raz się Tobą zachwycił.

                Na bieliznę zakładasz sukienkę, która idealnie podkreśla Twoje kształty i tak pięknie komponuje się z latem, które panuje za oknem. Wyglądasz bowiem, jak esencja tego lata. Piękna, smukła i wysoka. Z ogniem w swoich brązowych oczach, w których zakamarkach czai się uśmiech pomieszany z oczekiwaniem…wymieszany z lekką nutą pożądania. Do tego stroju dochodzą jeszcze lekkie szpilki, które jeszcze bardziej podkreślają Twoją smukłość oraz zegarek. Z satysfakcją przeglądasz się w lustrze, choć tak naprawdę marzysz o tym, aby przejrzeć się w jego oczach. Choć do Waszego spotkania pozostało jeszcze trochę czasu, to Ty jesteś już gotowa i nie możesz usiedzieć na miejscu. Ale wiesz, że tego wieczoru znajdziesz się kolejny raz w tym mieszkaniu i że on będzie Ci wówczas towarzyszyć.

     

    Część IV. Wieczór

     

    …Chodź połóż się obok mnie, chcę w księżycu, w księżycu tulić Cię…kochać, kochać, kochać tak. Bez pojęcia. Ale odrzuć siebie, którą nosisz w dzień. I pomóż bym i ja tak uczynić mógł…

                Kolacja była pyszna, a wino upajające. Jednak choć czas upłynął Wam, jak zawsze, bardzo naturalnie i szybko, to jednak dzisiaj było w powietrzu czuć coś wyjątkowego. Delikatną nutę oczekiwania. Bo wszystko…każdy gest…każdy drobny, pozornie nic nie znaczący dotyk krył w sobie taki kuszący podtekst. Podtekst i obietnicę. Obietnicę, która wkrótce się dopełni. Wracacie do mieszkania. Tulisz się do niego i czujesz się bezpiecznie. Czujesz się szczęśliwa. Wchodzicie do mieszkania. Tyle razy wyobrażałaś sobie ten moment, tyle razy przeżywałaś go w myślach, że w tym momencie, kiedy jest już do niego tak blisko, to pojawiło się w Tobie takie delikatne napięcie i odrobina niepewności. Ale on kolejny raz zadziwia Cię tym, jak potrafi wyczuć Twoje najtajniejsze myśli. A przede wszystkim tym, jak potrafi spontanicznie i naturalnie odpowiedzieć na Twoje obawy. Bo oto bierze Cię za rękę.
    I patrzy Ci głęboko w oczy. Tak głęboko, jak chyba jeszcze nikt wcześniej w nie nie spoglądał. Że jesteś jeszcze w ubraniu, ale pod wpływem tego spojrzenia czujesz się naga. Jednak nie jest to nagość cielesna, lecz nagość duszy. Jednak on tę Twoją piękną, czystą, nagą duszę bierze teraz delikatnie w dłonie. I ogrzewa swoim ciepłym, kojącym oddechem.
    I przytula Cię mocno, a Ty przestajesz się obawiać. Przestajesz się lękać. Wiesz, że on Cię nie skrzywdzi. Że nie zrani Cię. I choć wszystkie ubrania są jeszcze na Waszych ciałach, to w tym momencie Ty już czujesz się tak niewymownie kobieco. Uczucie to upaja Cię niczym wino pite podczas kolacji. Ale w tym momencie wszystkie Twoje zmysły są tak maksymalnie wyostrzone. Tak podatne na każdy, nawet najmniejszy bodziec. I tak tych wszystkich bodźców złaknione. I może nawet przeszło Ci przez myśl, przez jedno mgnienie oka, że chciałabyś, by on teraz zerwał z Ciebie ubranie, bo tak pragniesz jak najszybciej poczuć go
    w sobie. Jednak wiesz, że on Cię poprowadzi teraz inną ścieżką. Taką, która będzie zdecydowanie bardziej odpowiednia i taką, na którą tak naprawdę chcesz wejść.

                Bierze Cię za rękę…i sadza na swoich kolanach. W pokoju panuje taki delikatny półmrok, który jest podsycany światłem świec. Światło i cień igrają ze sobą leniwie na wszystkich powierzchniach. A blask świec odbija się w Twoich oczach…choć tak naprawdę to blask w Twoich oczach przyćmiewa to światło świec. Pocałunki są takie spokojne…powolne….niespieszne…ale nieprzerwane…

                Twoja głowa delikatnie spoczywa w jego dłoniach, a Wasze wargi błąkają się po skórze…jest dotyk. Ciepłe muskanie wargami. Jest miękko…gładko….delikatnie…zamszowo…kiedy krople jego pocałunków spadają na aksamit Twojej twarzy… nie pochłania Cię to, ale się w tym zatracasz. Bo choć te pocałunki są tak spokojne i delikatne…tak w pewien sposób wyważone, to jednak właśnie dlatego jest w nich znacznie więcej takiej ukrytej namiętności, niż gdyby były tylko zachłanne i wygłodniałe. Dodatkowo on Cię tymi pocałunkami bardzo zaskakuje, bo często potrafi całować te miejsca, których się nie spodziewasz, a które dopiero wtedy okazują się być tak bardzo tych pocałunków spragnione. Czujesz się przy nim pewnie i kobieco. Czujesz się teraz zarazem jego Partnerką, jak i Kochanką. Ale w głębi duszy bardzo Ci się podoba to, że wiesz, że w pewien sposób, to on teraz kontroluje tę całą sytuację. Bo potrafi na przykład na chwile odsunąć swoją twarz od Twojej i znowu spojrzeć Ci w oczy. A Ciebie takie zachowanie wręcz hipnotyzuje i działa na Ciebie magnetycznie. Bo wiesz, że każdy jego gest, ruch i dotyk jest obliczony na to, aby sprawić Ci jak największą przyjemność. Aby jak najmocniej Cię teraz uwieść. Jak najgoręcej rozpalić. I płoniesz teraz tak, jak nigdy nie płonęłaś. Bo ogień ten nie jest już czerwony i drgający na wietrze, lecz jest już biały – jeszcze gorętszy
    i niewzruszony. Nic go nie ugasi, dopóki Cię nie strawi bez reszty. Ale chcesz spłonąć. Chcesz …oddać ciało swe na strwon owemu snowi, co Cię kusi...a jego pocałunki otaczają Cię ciepłem. Otaczają Cię przyjemnością. Otaczają Cię bliskością. I nagle wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Nie liczy się już bowiem nic więcej. Nie liczy się teraz czas. Dzień. Noc. Krzyk. Szept. Nie ma przeszłości i nie istnieje przyszłość. Jest tylko teraz. Jest tylko tu. Tylko ta chwila. Tylko ten moment. Tylko to. Tylko Wy. I dotyk. I bliskość. I skóra przy skórze. I skóra pod wargami. I smak na końcu języka. Jego smak. Twój smak. I trwasz w tym. I choć wiesz, że to zaledwie uwertura do tego, co jeszcze się wydarzy, to tak naprawdę to preludium już samo w sobie jest skończonym  dziełem. Bo te pocałunki nie mają być teraz jedynie wprowadzeniem. Nie mają pełnić roli zaledwie zwiastuna późniejszych wydarzeń. One stały się odrębnym bytem. Czymś samym w sobie. I czas się zatrzymał. Albo to my straciliśmy jego rachubę…

                Ale w pewnej chwili on podnosi Cię z kolan. I znowu patrzy Ci w oczy. Patrzy w nie, jakby widział Cię pierwszy raz. Widzisz w tych oczach zachwyt. Ale widzisz i pożądanie. Widzisz, czujesz i wiesz, jak na niego działasz. I to także wzmaga w Tobie tę lawinę uniesienia. On zaś bardzo delikatnie i niezwykle powolnymi, choć zarazem i pewnymi ruchami, rozpina Twoją sukienkę, która lekko zsuwa się z Twoich ramion. I patrzysz na niego. A on patrzy na Ciebie. I wszystko w tym momencie wiecie. I nie trzeba słów, bo żadne słowa nie oddadzą teraz tej chwili. Choć jednak nie, jednak coś słyszysz. Widzisz, że on przełyka ślinę, bo tak zaschło mu w jednej chwili w gardle i takim niskim, lekko zachrypniętym w tym momencie głosem mówi do Ciebie cicho:

    – Ale Ty piękna jesteś…

                Ty zaś uśmiechasz się do niego oczami. I zamierzasz zrzucić z siebie już wszystko. Ale on delikatnie Cię powstrzymuje:

    – poczekaj…proszę….chcę na Ciebie patrzeć…

                I znowu sadza Cię na kolanach…. on też jest już w samych bokserkach…więc Wasze nagie skóry są teraz tak blisko siebie i wreszcie możecie się nimi dotknąć. I pocałunki rozpoczynają się na nowo. Jakbyście się całowali pierwszy raz. Nie tylko pierwszy raz ze sobą, ale pierwszy raz w życiu. To wszystko jest tak delikatne…miękkie…łagodne…niespieszne…a jednocześnie, a zarazem tak przesycone namiętnością. W końcu spadają z Waszych ciał ostatnie zasłony. Lecz nie ma między Wami wstydu. Jest ciepło. Czule. On podnosi Cię na rękach i delikatnie kładzie Cię na łóżku. Widzisz w każdym jego ruchu, geście i pocałunku cześć, którą Ci teraz oddaje niby pradawnej, potężnej starożytnej Bogini. I zaczyna okrywać kocem pocałunków całe Twoje ciało. Bo pod wpływem jego warg ono się ogrzewa. Ono staje się jakby odrębnym bytem. Jesteś teraz w jego dłoniach i ustach. Wiesz, że jego dłonie są duże i silne, a jednak dotykają Cię z zadziwiającą delikatnością. Taki właśnie dotyk zawsze Ci się marzył. Kiedy czujesz się w jego dłoniach jak dojrzały owoc, który ktoś bardzo pieczołowicie zrywa z drzewa i czule układa w koszyku. Kiedy czujesz się, jak drogocenne misternie wyrzeźbione skrzypce, które muzyk bierze w dłonie z największą delikatnością i czcią. On pieści Cię tak, że czujesz się tym zadziwiona. Bo nagle okazuje się, że miałaś na swoim ciele tyle miejsc, które są tak podatne na pieszczoty. Tak ich złaknione. Tak spragnione dotyku…ust…warg…dłoni…on się Twoim ciałem delektuje. Nie spieszy się. Nie jest zachłanny i powierzchowny. Lecz z rozmysłem daje Ci poczuć to, jak mu się podobasz. Co jakiś czas powraca do Twoich ust, by później ponownie odkryć, jakiś niezbadany i niecałowany wcześniej kawałeczek Twojej skóry. I Twoje oczy tak zmysłowo się teraz mrużą….a Twoje ciało pręży się na łóżku i wije się w takich cudownie nieskoordynowanych ruchach. Oddech Ci przyspiesza i czujesz obezwładniające gorąco, które kumuluje się przede wszystkim w Twoim podbrzuszu. A stamtąd poprzez żyły i tętnice rozchodzi się po całym ciele,  by Cię ogarnąć…by Tobą zawładnąć…w końcu on ustami zbliża się do owego pulsującego miejsca….lecz póki co omija je…. jedynie owiewa je ciepłym oddechem…zaś jego usta spoczywają teraz na wnętrzu Twoich ud…a Ciebie przechodzą dreszcze…a Ty cichutko pomrukujesz….i jesteś teraz jak kielich słodkiego nektaru…jak najpiękniejsza czara, w której rozlane jest najsłodsze z win….a on się ewidentnie z Tobą droczy.,..prowokuje Cię…wiesz, że jemu też jest ciężko wytrzymać, a jednak stara się jeszcze trochę przeciągnąć to….mizia Cię nosem….i znowu delikatnie owiewa ciepłym oddechem…. i zbliża się do Ciebie wargami….by pozostawić Cię w takim niedosycie, który jest wręcz bolesny….przeginasz się tak, aby przybliżyć się łonem do jego ust…aby wreszcie jego usta dotknęły brzegu tego cudownego pucharu…już po prostu nie kontrolujesz swoich ruchów….nie kontrolujesz swoich słów, kiedy z tego pożądania decydujesz się powiedzieć mu…w zasadzie to wyszeptać drżącym głosem…

    – zrób to…

                I odpowiedzią na te słowa jest dreszcz, który Cię przenika. Kiedy czujesz tam…na swojej rozgrzanej kobiecości, jego miękkie, ciepłe usta…kiedy czujesz, jak on poznaje Cię tam… swoim wilgotnym, ale zarazem ciepłym i miękkim językiem. Kiedy liże Cię tam tak miękko, delikatnie, ale zarazem tak namiętnie. I kładziesz wtedy ręce na jego głowie. Bo
    w tym momencie chcesz tego, chcesz więcej i bardziej. Chcesz. Wiesz, że on się teraz Tobą zaopiekuje. Wiesz, że zaprowadzi Cię teraz do krainy spełnienia. I pragniesz tego tak, że nic innego w tym momencie się nie liczy. Dotyk. Pocałunki. Pieszczoty. Lizanie. Ssanie. Miękkość. Ciepło. Ślina. Nektar. Wszystko to splata się w jeden taniec. W powolne tango,
    w którym jednak dominujący jest rytm. Jego dotyk jest delikatny na tyle, że nie czujesz takiego dyskomfortu, który kiedyś się mógł w takich chwilach pojawiać. On wie, jak Cię pieścić, aby pokazać Ci, że oto jesteś teraz jego Skarbem. Przede wszystkim robi to bardzo delikatnie i niezwykle rytmicznie. Powoli. Ale rytmicznie. Jego język porusza się po Tobie. Kiedy już się z Tobą zapoznał. Kiedy wniknął do Twojego wnętrza. Kiedy poznał Twoje ciepło i Twój smak, wówczas rozpoczyna to tango, w które Cię zabierze. W którym się teraz zatracisz. Tracisz kontakt z rzeczywistością. Twoje uda drżą, ale on oparł je o  swoje szerokie barki, więc przestajesz o nich myśleć. Pieści Cię. Rytmicznie. Powoli, ale rytmicznie. Jednostajnie, lecz właśnie Tobie tej jednostajności najbardziej teraz potrzeba. Dotyk. Pieszczota. Rytm. Dotyk. Język. Ciepło. Czułość. Namiętność. Pasja. Dotyk. Rytm. I po prostu nagle czujesz, że wchodzisz na tę ścieżkę. Na drogę do celu. Że cel jest tak blisko. Na wyciągnięcie ręki. Rytm. Dotyk. Cel. Droga. Światło. Cień. Wszystko. Teraz. Rytm. Razem. Dotyk. Ty . on. Już prawie. Czujesz rytm. Jeszcze chwilę. Czujesz rytm. Jeszcze prawie. Czujesz rytm. Już zaraz. Czujesz rytm. Już. Czujesz rytm. Tak. Czujesz rytm. Taaaak. Czujesz rytm. Taaaaaaaaak. Taaaaaak taaaaaaak. Toniesz. Przez chwilę nie wiesz, gdzie jesteś. Nie wiesz, kim jesteś. Bo jest tylko ciepło. Po chwili przychodzi taki nieskoordynowany i gwałtowny haust powietrza. I jęk. Jeden niesamowicie seksowny jęk, który brzmi tak pierwotnie i prawdziwie. Dalej trzymasz ręce na jego głowie, a on podnosi oczy by na Ciebie spojrzeć. Zaś Twoje spojrzenie jest teraz tak błogie i tak cudownie zdezorientowane. Ale kiedy patrzysz w jego oczy, to już wiesz, że wszystko jest na swoim miejscu. Zaś on znowu Cię całuje. Tym razem bardziej namiętnie… żeby Wasze języki się splotły. Żebyś poczuła na jego języku swój własny smak. Żeby między Waszymi wargami stworzył się taki magiczny…i delikatnie perwersyjny most ze śliny….

    – chcesz jeszcze ?

    – tak, wiesz, że tak

    – wiesz, że Cię nie skrzywdzę ?

    – tak, wiem, jestem tego pewna….kochaj mnie…

    – będę Cię teraz kochać….

    – kochaj mnie

                Te słowa padają tak szybko…są takie nieskoordynowane i takie najprawdziwsze i najszczersze. On patrzy Ci głęboko w oczy. I czujesz, że zaczyna Cię delikatnie wchodzić w Ciebie swoją męskością. Bardzo powoli. Bardzo troskliwie. Bardzo bardzo bardzo delikatnie. Cały czas patrzy w Twoje oczy i reaguje na Twój najmniejszy gest. Chce, żebyś się do niego przyzwyczaiła. Żebyś się teraz oswoiła z tym, że tworzycie w tej chwili jedno ciało. Czujesz, jaki jest twardy…śliski….i gorący. Czujesz go w sobie. W swoim wnętrzu. Jak jeszcze nigdy nikogo nie czułaś. Ale czujesz zarazem, że to będzie teraz jego miejsce. Że chcesz go tam gościć. Chcesz go wpuścić i przyjąć. Chcesz go czuć. Mieć i czuć. Mieć, być i czuć. On patrzy Ci w oczy i bierze Twoją dłoń w swoją.

    – zaufaj mi, jestem tutaj i proszę zaufaj mi

    – dobrze

                I teraz następuje ten moment. On powoli, jednostajnym spokojnym ruchem porusza biodrami i …wchodzi w Ciebie. Cały czas patrząc Ci w oczy i trzymając Cię za rękę. I nie ma już bólu. Nie ma strachu i lęku. Czujesz go. Czujesz takie niezwykłe…nieznane Ci wcześniej wypełnienie. I on tak przez chwilę trwa. Trwa w Tobie. Kiedy możesz pierwszy raz go tak poczuć. I delikatnie się z Ciebie wysuwa. Całuje Cię.

    – byłaś cudowna i bardzo dzielna

    -…kochaj mnie teraz…bo jestem Twoja…kochaj mnie

                I on odpowiada na te słowa jedynie oczyma, bo w języku ludzkim nie ma na takie słowa odpowiedzi, która byłaby równie piękna, co one. I czujesz go znowu. Powoli. Nie kładzie się na Tobie, lecz delikatnie i czule podnosi Twoje uda w swoje ręce i w ten sposób Cię otwiera. Patrzy Ci cały czas w oczy i zaczyna Cię teraz zdobywać. Spokojnie. Powoli, ale rytmicznie. Delikatnie, ale i namiętnie. I księżyc zapatrzył się na Was i gwiazdy. Bo jest noc, kiedy tylko światło księżyca i gwiazd może dostrzec Waszą największą intymność. I tak naprawdę dopiero teraz to wszystko ma sens. Dopiero teraz jest kompletne. I nagle patrzysz na wszystko zupełnie inaczej. I w tych chwilach nie liczy się już nic innego. Wszystko jest jasne. Wszystko jest. Wszystko.

    …………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

                Toniesz w jego objęciach. Tak jak zawsze czujesz się przy nim tak Drobna, Delikatna i Krucha. Ale dzisiaj jest w tym coś jeszcze. Coś więcej. I nawet nie wiesz, kiedy zapadasz w sen, do którego on kolejny raz Cię odprowadza.

    Część V. Poranek

                Budzisz się przy nim. I jest uśmiech. I jest radość. I jest kolejny piękny dzień, jakich jeszcze będzie przed Wami bardzo, bardzo, bardzo wiele. I już wiesz, kto Ci dzisiaj zrobi śniadanie oraz kanapki do pracy.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    mangan90

    Proszę o szczere opinię i konstruktywną krytykę. Pozdrawiam. 

  • Zdrada do ktorej sam doprowadziłem

    Z moją żoną Asią poznaliśmy się 6 lat temu. Od początku zaiskrzyło między nami. Szybko zostaliśmy para. Później ślub i od 3 lat jesteśmy małżeństwem. Od razu dodam że Asia ma 29 lat jest elegancka brunetką średniego wzrostu i o zgrabnym ciele. Biust miseczka C ale co najbardziej mi się w niej podoba to wspaniały duży jędrny tyłeczek. Widzę z jakim pożądaniem patrzą na nią moi koledzy. Pracuje w księgowości dużej firmy. Często opowiada mi jak to jakiś kolega z pracy próbuje ją bajerować. Oczywiście bezskutecznie. Byłem o nia bardzo zazdrosny od samego początku. W zasadzie większość kłótni tyczyło się mojej nieuzasadnionej zazdrości. Była jednak bardzo powściągliwa w sprawach łóżkowych. Bylem jej pierwszym partnerem seksualnym co w wieku 26 lat jest raczej rzadkością. Jednak tak została wychowana- pochodzi z bardzo wręcz ortodoksyjnie katolickiej rodziny. Ja to uszanowałem w końcu bardzo ją kocham. Seks był jednak bardzo nudny. Ona czerpała pełnymi garściami z tego co ja dawałem jednak sama niewiele dawała od siebie. Niestety przez to zdarzyło mi się parę razy skoczyć w bok. Jednak nigdy bym nie przypuszczał to ja w końcu skończę jako rogacz.

    Moje zainteresowanie tą tematyką zaczęło się już jakiś czas temu. Raz oglądać popularna stronę z filmami pornograficznymi w proponowanych wyskoczyło mi film o nazwie cuckold wodę. Zaciekawiony odpaliłem i się zaczęło. Zobaczyłem dojrzała kobietę-żonę zabawiającą się z młodym umięśnionym chłopakiem na oczach zadowolonego męża. Odleciałem. Tak naprawdę uświadomiłem sobie że ta moja zazdrość to tak naprawdę była chęć wepchnięcia żony w ramiona innego. Od tej pory zacząłem interesować się ta tematyką. Czytałem fora, portale randkowe gdzie ludzie szukali partnerów do spełnienia tej fantazji oraz oglądałem coraz to bardziej wyszukane filmy o tej tematyce. Marzyłem tylko żeby zobaczyć swoją żonę w takiej sytuacji. Tylko jak to zrobić. Ona przecież taka pruderyjna, grzeczna… Parę razy próbowałem zagadywać w żartach o tematykę swingers, cuckold to jednak zawsze urywała temat. Raz nawet zapytałem czy kiedyś zdecydowała by się na coś takiego jednak stwierdziła że nigdy i dla niej jest to niedopuszczalna zdrada. Czułem że sytuacją jest beznadziejna jednak zatracałem się w tym dalej.

    Zacząłem pisać z różnymi facetami na popularnym portalu. Chciałem mieć namiastkę tego czego pragnę. Większość z nim to byli napaleńcy z przyrodzeniem na zdjęciu profilowym który pisali jak to by nie “wyruchali we wszystkie dziury moją żonę a na końcu zalali by jej pizdę” oraz tacy którzy chcieliby zdjęcia najlepiej z widoczną twarzą, cyckami i cala resztą. Oczywiście zapewniając że są one u nich bezpieczne…  Powoli traciłem już nadzieję. Jednak jednego dnia  na mój kolejny żaląco- pytający o radę post odpowiedział pewien człowiek – Robert. Był starszy parę lat od nas – miał 35 lat. Był inny niż wszyscy.  Biła od niego duża mądrość i doświadczenie życiowe. Miał już za sobą taka relację. Widać było że wiedział jak rozmawiać z kobietami.  Stał się moim doradcą życiowym albo wręcz przyjacielem. A wygląd?  Ideał mojej żony. Wysoki umięśniony brunet z 3 dniowym zarostem.  Nie miałem do niego podjazdu chociaż podobno też mi niczego nie brakuje.  Wysłałem mu nawet zdjęcie mojej żony. Bardzo się mu spodobała. Wiedziałem, że lepszego kandydata nie znajdę. Tylko jak przekonać żonę?  Doszliśmy do wniosku, że najlepsza będzie metoda małych kroczków. 

    Zacząłem o nim wspominać jako o nowym koledze z pracy. Opowiadać jakiego świetnego gościa zatrudniliśmy. Trwało to jakiś czas, aż w końcu postanowiłem go zaprosić do nas. Spotkanie było udane. Widać było, że spodobał się jej zarówno pod względem fizycznym jak i z charakteru. Zresztą widać było, że z wzajemnością. Następne  spotkania były tylko kwestia czasu. Widać było, że złapali wspólny język. Odzywał się do niej na fb jak i często dzwonił po poradę w różnych sprawach. Próbował z nią flirtować. Stali się sobie bliscy. Plan wchodził powoli w życie.

    Po pewnym czasie jak ich relacja była już bardzo przyjacielska zorganizowaliśmy mała posiadówkę we trójkę. Było dużo alkoholu atmosfera stała się bardzo swobodna. Razem z Robertem zaczęliśmy wchodzić na tematy związane z seksem i erotyką. Asia już rozluźniona przez alkohol podjęła temat. Ja wtedy zacząłem bez skrępowania wchodzić na temat cuckold. Żona bardzo się oburzyła że nadal o tym wspominam i że nigdy do czego takiego nie dojdzie. Wtedy ja urządziłem wielka awanturę. Zacząłem ją wyzywać i wypominać jak jest beznadziejna w seksie. Poszło na noże. Asia bardzo płakała a Robert się tylko przysłuchiwał. Zdenerwowany poszedłem się przejść. Trzasnąłem drzwiami. Wtedy on zaczął ja pocieszać.  Ona wypłakiwała się mu na ramieniu jednak kiedy spróbował ja pocałować ona go odepchnęła. Wtedy zagrał va bank. Powiedział jej o naszym planie. Była w szoku jednak alkohol i złość na mnie spowodowała mętlik w jej głowie. Była zła na mnie i na Roberta jednak chęć odegrania się jak i pewne podniecenie wzięły górę. Zaczęli się całować. Wtedy on rzucił wziął ja na ręce i przeniósł do naszej sypialni. Zaczęli się rozbierać. Została  samej bieliźnie. Odsłonił jej sterczące sutki jednak nie ściągnął do końca czarnego stanika. Był bardzo dominujący. Kazał jej uklęknąć. Ona podniecona, jak w amoku wykonywała wszystkie jego polecenia. Wyciągnął kutasa i kazał jej ssać jednocześnie gładząc jaja. Wtedy ja po cichu wszedłem do mieszkania. Nie słyszeli mnie tak byli zajęci sobą. Zacząłem ich podglądać z ukrycia. Widok był nieziemski. Moja do tej pory bardzo grzeczna i wierna żona obciąga kutasa innego faceta. A był on spory- miał chyba z 18 cm. Widać było po jej oczach i ruchach i sterczących sutkach, że jest bardzo podniecona.  Wtedy postanowiłem się ujawnić. Wtedy ona się przestraszyła. Jednak Robert szybko złapał ja za głowę przycinał do swojego kutasa i powiedział, że mam w końcu czego chciałem teraz będę oglądał ich zabawę. Ona tylko mu przytaknęła. Była w jakimś amoku. Kazał jej wypiąć tyłeczek. Ściągnął z niego majteczki. Jak już wspomniałem był on duży i bardzo podniecający. Zaczął lizać jej obie dziurki. Nie widziałem jeszcze jej w takim stanie. Trwało to chyba z 10 minut. Wtedy on stwierdził, że jest ona już dostarczenie podniecona i mokra na przyjęcie jego kutasa.. Ja już siedziałem rozebrany na fotelu obok z nabrzmiałym kutasem w ręce. Założył gumkę i wszedł w jej cipkę od tyłu. Zaczął delikatnie by zaraz przyśpieszyć. Ona się tylko na mnie popatrzyła. Widziałem w jej oczach jak jej dobrze. Widziałem również złość i niechęć do mnie. Robił to bardzo intensywnie. Robert tylko pytał jej czy mąż Cię tak dobrze pieprzy a ona tylko dawała radę niewyraźnie potwierdzać podczas jęczenia.  Wtedy postanowili zmienić pozycję. On się położył ona usiadła na nim. Zaczęli pozycję na jeźdźca – moją ulubioną. Mówiłem mu o tym – on to wykorzystał. Zaczęła podskakiwać na jego dużym kutasie w bardzo szybkim tempie. On palcami drugiej ręki stymulował jej druga dziurki. Jęczała bardzo głośno, on dyszał równie mocno i głośno. Widać że się dobrze bawili. Jej pośladki tak pięknie podskakiwały. Zaczęli się bardzo namiętnie całować. Nie powiem poczułem uderzenie zazdrości.  Wtedy ona doszła. Takiej jej jeszcze nigdy nie widziałem. Jej orgazm był bardzo intensywny. To chyba go bardzo podnieciło ponieważ szybko z niej wyszedł. Nastawił kutasa nad jej twarz i wytrysnął. Kazał jej wszystko wyczyścić a ona posłusznie to wykonała. W tym czasie również ja doszedłem. Nie powiem tak cudownego orgazmu nigdy nie miałem. Zajęty sobą nie zauważyłem jak oni po tym wszystkim się namiętnie całują i przytulają. Postanowiłem to zakończyć stwierdzając, że to był wspaniały wieczór i na pewno kiedyś to trzeba powtórzyć jednak jest już późno i pora zakończyć zabawę. Wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Robert z pogardą popatrzył na mnie i powiedział, że kim ja jestem żeby im mówić co mają robić i mam iść spać na kanapę. Teraz on zajmuje moje miejsce w naszym łóżku. Ona tylko mu przytaknęła. Powiedziała: kochanie przecież tego pragnąłeś. Poczułem się dziwnie: upokorzenie  mieszało się z podnieceniem. Posłusznie jednak wykonałem to polecenie. Kazali zamknąć za sobą drzwi. To byłą długa bezsenna noc – pełna jej jęków i jego pogardliwego śmiechu dochodzącego z sypialni. Była też początkiem relacji która trwa do dzisiaj.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    brent999
  • Qiyana ucieka z Ixtal

     Szósta rano. Krzyki i hasła protestów walczą z komendami i czytanym na prędce protokołem zatrzymania. Była księżniczka Qiyana obudziła się ze strachem, że ją znaleźli i dziś to do niej zapukają. Niestety, po inwazji Noxusu w krainie Ixtal to był typowy poranek dla każdego mieszkańca getta. Spędzono tu wszystkich służących z pałacu królewskiego, by zdobyć od nich informacje o miejscu pobytu dziewięciu księżniczek. Większość nie wiedziała, część była analfabetami i nie rozumieli Noxiańskiego, inni wiedzieli ale nie chcieli mówić. Kobiety były bezpieczne, mogły swobodnie chodzić ulicami i nie groziły im nawet pogardliwe spojrzenie Noxian. W końcu każdy z nich liczył, że ta serdeczność zaprocentuje.
     Qiyana, księżniczka krainy Ixtal, nie znała miejsca pobytu swoich sióstr. Miała przetrwać trzy dni w obskórnym mieszkaniu służby w gettcie, po czym ktoś miał się nią zająć. Wszystko byłoby naprawdę w porządku, gdyby nie fakt, że minał tydzień a żadnego kontaktu nie było.
     Wstała z łóżka. Umyła twarz wodą z wiadra i zaczęła wprowadzać w życie plan ucieczki. Teraz żołnierze wyjadą z pojmanymi ludźmi poza granice miasta, a ochrona będzie nieco uszczuplona, to najlepszy moment aby użyć fałszywych dokumentów. Poszła do bramy miasta, wcześniej zasłaniając swoją brązowawą skórę duża ilością ubrań. Nie mogła narazić szlachetnej skóry na poparzenia.

    – Dzień dobry!
    – Dobry. Chyba dla ciebie. Ty wychodzisz z getta, a ja będę tu siedział jeszcze cały dzień. A to bardzo piękny dzień… dokumenty, szybko.
    Zaskoczona nagłą zmianą tonu głosu strażnika, Qiyana szybko podała dokumenty, całkowicie zapominając o strachu. Pech chciał, że celnik usłyszał brzęk złotych bransolet… wyjęła te dokumenty zbyt szybko.
    – A co my tu mamy? Przemyt?
    – Nie nie, to… pamiątki rodzinne…
    – Oj tak, pamiątki rodzinne. Zapraszam panią na przeszukanie, jeżeli okaże się, że ma pani przy sobie czyjąś poszukiwaną biżuterię, to porozmawiamy dużo oschlej.
    Położył jej dłoń na ramieniu i wręcz pociągnął do pokoju na tyłach budynku.
    – Pan nie może mnie tak przeszukiwać! Mogą to robić tylko kobiety, mam do tego prawo!
    Strażnik chwycił ją mocniej i powiedział bardzo zmęczonym tonem:
    – Nie mamy tutaj żadnej kobiety, a innym dzikusom przecież nie pozwolę cię przeszukiwać, bo z jednego złodzieja zrobi się dwóch. Przestań marudzić, przecież cię nie zgwałcę, wyobraź sobie że cenię swoją pracę.
     Gdy weszli do pomieszczenia, celnik nakazał jej się rozebrać. Pozwolił jej nie zdejmować stanika, a mimo to Qiyana starała się zakryć. Było to na swój sposób urocze, a fakt że przy tym się rumieniła działał na strażnika jak afrodyzjak. Gdy przeszukał ubrania, znalazł paręnaście złotych bransoletek i diadem ze szmaragdami.
    – Skąd to masz?
    – Mówiłam już, to pamiątki rodzinne. Nie kłamię, niech pan sprawdzi czy ktoś nie zgłaszał zaginięcia.
    – No widzę że nikt nie zgłaszał, dlatego się pytam. To nie jest możliwe aby zwykła… brudna wieśniaczka mogła mieć takie… mówiłaś że to pamiątka rodzinna?
    Księżniczka zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo ma przejebane. Jeżeli ten tuman domyśli się, kim jest, będzie musiała uciekać albo pokonać go siłą, najlepiej oba naraz… tylko jak daleko uda jej się uciec? A gdyby tak… Qiyana zbliżyła się do strażnika.
    – Załóżmy, że tak. Moja biedna rodzina od pokoleń zbierała takie błyskotki, podobno tylko one są coś warte w wielkim, gorącym świecie – mówiąc to, wypięła pierś do przodu i stanęła lekko bokiem, eksponując niemalże wszystkie swoje kształty. Uznała, że to nie wystarczy, więc spojrzała się strażnikowi głęboko w oczy, jednocześnie przygryzając górną wargę.
     Strażnik chyba zorientował się, kogo właśnie zaaresztował, bo szybko rzucił się do drzwi. Qiyana skoczyła za nim, próbując skoczyć na jego plecy i go obezwładnić, ten jednak tylko zasunął zasuwę i się odwrócił. Zrobił to w tak niefortunnym momencie, że wskoczyła mu na klatę, obejmując go całego.
    – Oh… cóż… spodziewałem się, że nie będziesz aż tak chętna… ile już dni żyjesz bez mężczyzny? – mówiąc to, strażnik mocno ścisnął jej pośladki, a ona lekko jęknęła.
    – Zdecydowanie za dłu… aaa!- nie skończyła, wydała z siebie mimowolny jęk rozkoszy, mężczyzna jedną ręką pieścił jej pośladek, drugą zajął się jej cyckiem, ustami zaś całował jej szyję tak mocno, jakby chciał sprawdzić czy brązowawy odcień to skóra, czy makijaż. Po chwili wsunął dłoń w jej majtki.
    – To tak jak ja… – mówiąc to, złapał ją za dłonie i – dalej całując jej szyję – położył ją na stole. Trochę się przeraziła, gdy prawie rozerwał jej majtki, chcąc dostać się do jej cipki. Taki był napalony, że żal było psuć jego nastrój, ale uszczypliwy charakter dziewczyny wreszcie dał o sobie znać. – Też tęsknisz za mężczyznami? Nieźle się mną zająłeś, jak na peda…mmm! – znowu przerwał jej wypowiedź, tym razem wsadzając jej dłoń do ust. – To nawet nie było śmieszne, następnym razem jak się odezwiesz, powiedz coś miłego.
     Lekko uklęknął przed stołem i nie wyjmując pierwszej dłoni z jej ust, zaczął wsadzać palce drugiej dłoni do środka. Qiyana była tak napalona, że od razu zmieścił dwa palce, a ona wydała z siebie jęk, którego nie powstydziłaby się najlepsza Noxiańska dziwka. – Proszę, jednak umiesz wydawać ładne dźwięki! – wyjął jej dłoń z ust i potarł nią cipkę. Była tak mokra, że trudno było odróżnić ślinę od soków.
    – Nie! Poczekaj!
    – Czemu?
    – To było… niezłe. Chcę ci się odwdzięczyć…
    Mówiąc to, Qiyana ominęła nogami całe ciało mężczyzny i niemal tanecznym ruchem zeszła ze stołu. Nawet nie zauważył, kiedy przygniotła jego ciało do ściany i zaczęła masować jego krocze udem.
    – Podoba ci się? Dawno tego nie robiłam… – głośno dysząc, dziewczyna wsadziła dłoń w majtki mężczyzny i chwyciła jego jądra. Ten zamiast odpowiedzieć, mocno złapał ją za jej perłowe włosy i odchylił jej główę do tyłu, jakby chciał sprawdzić wytrzymałość jej szyi. – Co ty robisz, nie widzę co robię… – znowu przerwał jej w pół słowa. Tym razem wreszcie pocałunkiem w usta, który tak ją zaskoczył, że aż puściła jego kutasa. Celnik wykorzystał chwilę wolności, by rozpiąć rozporek. Przestał ją całować i obniżył jej głowę do poziomu jego krocza, gdzie już na nią czekał kutas. Jego rozmiar zdziwił ją bardzo, mimo pewnego doświadczenia ze służącym z pałacu wręcz bała się go dotknąć.
     Gdy lekko otworzyła usta, mężczyzna mocna pociągnął jej włosy, ale nie udało jej się zmieścić go całego. Zaczęła się krztusić i chciała odsunąć głowę, ale w odpowiedzi mężczyzna tylko mocniej ją przyciągał.
    – Nie bój się, nie ugryzie cię, uspokój się i zacznij ssać jak dobra księżniczka.
    Te słowa nie pomogły, ale gdy zauważyła że protesty nic nie dają, oddała się mężczyźnie. Ten zauważył okazję i zaczął rżnąć jej gardło, na początku lekko, ale gdy kutas rytmicznie wchodził w coraz głębsze części, przyśpieszał, a dziewczyna przyjmowała coraz to bardziej wygiętą pozycję, w celu ułatwienia mu zadania. Mężczyzna zamknął oczy – O boże, tak dawno tego nie czułem… Jesteś świetna, księżniczko, pójście z tobą na ugotę to był wspaniały pomysł… Po niemalże minucie ruchania jej gardła, cała czerwona na twarzy Qiyana zaczęła walić ciało strażnika pięściami, sygnalizując stan krytyczny jej oddechu. – Już… wytrzymaj… – powiedział mężczyzna, nie otwierając oczu. Nie wytrzymała. Wyrwała się z uścisku i kaszląc nabierała powietrza, dłonią opierając się o jego sterczącą pałę.
    – Byłem tak blisko…
    – Ja też! Prawie mnie udusiłeś! – krzyknęła Qiyana tak głośno aby pokazać wkurwienie, ale na tyle cicho, aby nie usłyszała jej cała ulica. Ze zdziwieniem zauważyła, że machinalnie zaczęła w czasie wypowiedzi masować jego kutasa.
    Spojrzała się na celnika, jeżdżąc jego fiutem po swoich ustach. Samym czubkiem ust złapała go i mocno ssała, jedną ręką ciągnąć jego jaja a drugą masując członka. – Co powiesz na drugą szansę? Moich cycków raczej nie udusisz. Usiądź sobie – To mówiąc, zdjęłą stanik jedną ręką, nie przerywając masażu członka. – Możemy spróbować. – z uśmiechem odpowiedział, siadając na krześle. Dopiero teraz zauważył, jak zmęczony był, propozycja hiszpana spadła mu z nieba. Dziewczyna podeszła tak blisko jak mogła, chwyciła sztywnego członka obiema piersiami na raz, zaczęła jeździć w górę i w dół. Jedną dłonią trzymała kutasa u nasady, lekko go masując i wprowadzając go między piersi, drugą zaś pieściła jądra mężczyzny. Celnik nie mógł znieść pięknego spojrzenia Qiyany, z tymi szerokimi, zielonymi oczami było niemalże tak podniecające jak zmienne ruchy jej rąk, jak kształt jej piersi. Wsadził jej kciuk do ust, a ta go ssała, lekko pojękując i dalej patrząc się w jego oczy, jakby był ostatnim serkiem danio w lodówce, gdy budzisz się o trzeciej rano. – Księżniczko… dochodzę… – Mówiąc to wstał i złapał ją za włosy jak wcześniej. Przybrała wcześniejszą pozycję, a on po parunastu posuwistych ruchach spuścił się tak głęboko, że czuła brodą mimowolne ruchy jego jaj. Cicho jęcząc potrzymała jego kutasa w ustach jeszcze przez chwilę, po czym oblizując go całego wyciągnęła go na zewnątrz.
    – Jak często mówią ci, że świetnie ssiesz? – po chwili odpoczynku spytał mężczyzna.
    – Jestem księżniczką, idioto. Gdyby ktoś tak powiedział… przed tym… to mogłabym go ściąć.
    – Rozumiem. Ale świetnie ssiesz.
    – Dziękuję. – Nachyliła się do niego od tyłu, kładąc swoje spocone już dłonie na jego klacie. – A ty chyba możesz podziękować mi w inny sposób. Wiesz, dalej jestem mokra.
    Tyle wystarczyło, aby siły wróciły do celnika. Podniósł dziewczynę jedną ręką i oparł ją o stół, tak że była do niego wypięta i już miał wsadzać do środka, gdy ona mu przerwała:
    – Język. Chcę poczuć jeszcze twój język. Świetnie poradziłeś sobie z palcami, ciekawe jaaAAAa! – nie skończyła mówić, gdy on uklęknął, objął jej nogi ręką i podnosząc Qiyanę, zaczął lizać jej cipkę.
    – Thk Dbsze?
    – Taaaak… – oceniła Qiyana, opadając na stół i zatapiając wzrok w nieokreślonym punkcie na zagrzybionej ścianie posterunku. – Czy możesz wreszcie mnie zerżnąć? – pół wyszeptała, pół wyjęczała dziewczyna. Strażnik nie potrzebował drugiej prośby. Odłożył Qiyanę na ziemię, zdjął z siebie przepoconą koszulę i zaczął wciskać się do środka. Sprawiało to na początku problemy, aż dziewczyna musiała zagryźć wargi, ale z czasem rozluźniła się i pozwoliła mężczyźnie całkowicie zawładnąć swoim błyszczącym od potu ciałem. Co chwilę powtarzane, rzucane coraz mniej świadomie “Tak”, “Mocniej” i “Proszę” niesamowicie podniecały mężczyznę. Znudziła mu się pozycja na korpo-pieska, złapał dziewczynę za włosy i zaczął ruchać ją na stojąco, od przodu. Całował ją jednocześnie w usta, a gdy przestał, zobaczył że oczy uciekają jej pod powieki.
    – Ale jesteś piękna, ale zaraz zemdlejesz.
    – Włosy… proszę, ciągnij mi włosy, sługo..
    Lekko ten “sługa” wyprowadził go z równowagi, ale zauważył że dziewczyna pewnie nie wie, gdzie się teraz znajduje. Posłusznie spełnił jej polecenie, szarpnął za włosy i oparł ją twarzą o ścianę, podnosząc jedną z jej nóg, aby ułatwić sobie dostęp do jej cipki. Rżnął ją, a ona dalej jęczała losowe słowa, nie mogąc zrozumieć co się z nią dzieje.
    – Mała, jestem blisko.
    – W środku… to rozkaz…
    – Jak chcesz, szmato – zręcznie odpowiedział strażnik i po paru mocniejszych szarpnięciach doszedł. Leżeli potem przez dłuższą chwilę razem.
     – To było niezłe, księżniczko. Ale niedługo przyjedzie moja zmiana, sądzę że powinnaś uciekać. Pieczątki masz na stole, razem z rozpiską co i jak. Ja sobie tutaj odpocznę.
    – Dzięki… dziękuję panu bardzo. Jeszcze jedno – pocałowała go w usta – byłeś świetny. Aż żałuję, że muszę uciekać.
    – Przestań pierdolić. Uciekaj, w końcu jesteś tylko niewinną dziewczyną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Więcek

    Pierwsze opowiadanie, proszę o sugestie! Piszę dla zabawy, nudzi mi się na kwarantannie. 

  • Najwieksi wrogowie

    Mecz quidditch skończył się wygraną Hogwartu. Zwycięska drużyna gratulując sobie dobrej gry, szli do szatni przebrać się i umyć pod prysznicem. Ron Weasley jak zawsze został trochę dłużej po meczu, żeby poćwiczyć latanie na miotle. Nie potrzebował tego dodatkowego treningu, zwłaszcza, że w meczu dał z siebie wszystko i teraz czuł się wycieńczony, ale nie chciał razem z chłopakami barć prysznic. W Hogwarcie nie było oddzielnych kabin, była jedna duża łazienka, gdzie nadzy chłopcy stali koło siebie. Zawsze po meczu wymyślał jakąś wymówkę, czekał aż reszta drużyny skończy i wyjdzie. Jego kutas, w porównaniu do reszty chłopaków, był dużo większy, wyglądał jak jakieś dziwadło z wielkim czymś dyndającym między nogami. Raz kiedyś, jak Harry go zawołał, wszedł do łazienki, gdzie cała drużyna stała koło siebie i namydlali się pod lecącą wodą. Stał tak i patrzył jak ręce chłopaków przesuwają się po ich nagich ciałach, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa. Lewy skrzydłowy, John, akurat czyścił swojego fiuta, jednak robił to tak dokładnie, że się podniecił i w tym momencie stał w całej swojej okazałości. Ron nie mógł oderwać wzroku od tego pięknego drąga. Patrzył jak ręka chłopaka jeździ góra dół, namydlając członka, a na buzi chłopaka pojawił się grymas rozkoszy. Poczuł, że sam robi się twardy i zaraz jego kutas wyskoczy na zewnątrz.
    Zawstydził się, zasłonił kroczę ręką i wybiegł z łazienki. Od tamtej pory zawsze czeka aż będzie sam i wtedy idzie się umyć.
    Tak też było dzisiaj.
    Nie musiał czekać długo. Po wygranym meczu, mieli iść świętować wygraną, także każdy szybko zrobił, co miał zrobić i poszedł na imprezę. Nasłuchiwał cały czas, tak żeby usłyszeć ostatnią osobę wychodzącą z szatni. W końcu , sam, mógł w spokoju wziąć prysznic. Zdjął koszulkę, spodnie, i kiedy już miał ściągać majtki usłyszał odgłos otwieranych drzwi.
    – nie możliwe, żeby tak wygrali, muszą używać jakiegoś dopingu – usłyszał głos kogoś wchodzącego.
    – przeszukamy ich szatnię, na pewno coś tu znajdziemy – ktoś odpowiedział. Znał ten głos doskonale, nienawidził go, to na pewno był on,Draco Malfoy.
    Szybko starał się założyć spodnie i  się schować, zanim go zobaczą. Byli szybsi. Zastali go, stojącego tyłem do nich, w samych majtkach.
    – o kogo my tu mamy – Vincent, grubszy chłopak, jeden z pupili Malfoya, pokazał palcem na Rona.
    – o, Pan Weasley, jeszcze tutaj, myśleliśmy, że wszyscy Gryfindorczycy poszli już świętować – skomentował, jak zawsze ze swoim szyderczym uśmiechem Malfoy.
    Ron odwrócił się twarzą w stronę slytherinów. Stał w samych bokserach, starając się zasłonić krocze, jednak jego ręce nie były wstanie zasłonić całego kutasa, przez co dobrze odznaczał się przez cienki materiał. Trójka gości od razu skierowała swój wzrok na tę wypukłość na majtkach Weasleya i wpatrywali się z otwartymi ustami.
    – wyjdźcie i zostawcie nas samych, przesłucham go i wyciągnę potrzebne informację – po długiej przerwie, która dla Rona wydała się wiecznością rozkazał Malfoy. Chłopaki z lekkim ociąganiem posłusznie wykonali rozkaz swojego lidera.
    Draco nie odrywając wzroku od wielkiej pały, czekał aż pozostała dwójka wyjdzie.
    – widzę, że Pan Weasley cały czas ukrywał takie piękno przed nami – odezwał się kiedy już zostali sami. Ron nie widział o czym Draco mówi. Nic nie odpowiedział, wpatrywał się w niego i czekał na rozwój wydarzeń.  Byli swoimi największymi wrogami, nie wiedział co ma zrobić i co zamierza przeciwnik. Do pasa przypiętą miał różdżkę, w każdej chili mógł sięgnąć po nią i użyć przeciwko niemu. Zamiast tego podszedł do niego i przejechał palcem po jego nagim torsie. Ron poczuł jak lekki dreszcz przeszedł mu po plecach. Postanowił poczekać na rozwój wydarzeń.
    – masz tu pięknego kutasa – Draco, teraz już stał bardzo blisko. Szepnął mu do ucha a zaraz potem lekko ugryzł koniuszek. Ręka Slytherina wylądowała na fiucie Rona i zaczął go masować przez bokserki. Chciał się cofnąć, odskoczyć, ale Malfoy chwycił go mocno drugą ręką za głowę i pocałował namiętnie. Ich języki się spotkały i zaczął się taniec. Całowali się tak przez chwilę. Draco włożył rękę w majtki Rona i wyciągnął wielkeigo fiuta na zewnątrz, ważąc go w ręce.
    – masz pięknego kutasa, taki duży, chcę go possać – mówiąc to uklęknął przed Ronem i nie puszczając fiuta z ręki skierował go sobie do buzi. Pocałował końcówkę. Przez ciało Rona przeszedł dreszcz rozkoszy, jęknął głośno.
    – widzę, że podoba Ci się – włożył sobie końcówkę do buzi. Język zaczął poruszać się i polerować główkę. Mimo że włożył samą końcówkę w usta, wypełniała prawie całe wnętrze. Draco zaczął ruszać głową, nie wypuszczając wielkiego kutasa z ust.  Próbował włożyć sobie jak najwięcej, ale dochodził maksymalnie do połowy członka i potem zaczynał się krztusić. Ron poczuł jak fala ogromnej rozkoszy przechodzi po całym jego ciele. Zaczął poruszać dupą, jakby posuwał Malfoya w usta. Patrzył jak jego fiut wchodzi i wychodzi z ust kolegi, co sprawiło mu jeszcze większe podniecenie. Draco nie wypuszczając fiuta z ust, drugą ręką sięgnął po swoją pałę i zaczął się masturbował. Nie dorównywała wiekością kolosowi, który wypełniał całą jego buzie. Wyciągnął fiuta z ust, wstał i przyłożył swojego kutasa do kutasa Rona. Ślizgał się swoim po fiucie kolegi porównywał dwa członki.
    – chcę tego twojego kolosa poczuć w mojej dupie – powiedział, pocałował w usta Rona i odwrócił się plecami do niego, pochylił się i wystawił Dupę. Weasle nie wiedział, co ma zrobić, stał i wpatrywał się w tyłek kolegi. Malfoy, nadal w tej pozycji, chwycił członka Rona i nakierował na swój otwór w dupie.
    – pchnij aż cały zniknie.
    Weasley złapał obiema rękami za pośladki i powoli wsuwał w odbyt. Na początku wsadził tylko główkę. Malfoy jęknął z rozkoszy, co dało Ronowi odwagę do posunięcia się dalej. Pchnął mocniej aż połowa jego członka zniknęła  w odbycie. Draco aż krzyknął z rozkoszy. Cofnął fiuta tak, żeby tylko główka się chowała i zaraz pchnął znów, ty razem mocniej. Oboje  naraz poczuli, jak dreszcz rozkoszy przeszedł przez całe ich ciała. Ron zaczął powtarzać te ruchy. Posuwał tak Malfoya coraz szybciej i za każdym razem starając się włożyć swojego kutasa coraz głębiej. Draco czuł jak wielki fiut kolegi porusza się w jego dupie, co sprawiało mu fale rozkoszy za każdym razem, kiedy Ron wpychał go w jego odbyt. Chwycił ręką swojego i się masturbował. Szybko jego rozkosz sięgnęła zenitu i poczuł jak orgazm przechodzi po całym jego ciele i eksplodował  spermą na swoją rękę i na posadzkę szatni. Nie przerywał walenia konia, a sperma wystrzeliwała na ziemię. Ron nie przestawał ruchać go w dupę przyspieszając, a jego ruchy stały się mocniejsze. Za każdym następnym posunięciem starał się głębiej włożyć. Wciskał jak najdalej, jednak udało mu się maksymalnie schować połowę olbrzyma  w odbycie. Poczuł, że zbliża się orgazm i zaraz wystrzeli spermą. Draco wyczuł to i wyciągnął fiuta z swojej dupy, uklęknął przed Ronem i zaczął mu obciągać. Wkładał do buzi, lizał główkę członka i spijał soki.
    – dochodzę – jęknął Ron i salwa spermy wystrzeliła w usta Malfoya. Biała ciecz wpadła do buzi chłopaka, trochę wylądowało na policzkach i nosie. Starał się spić wszystko, włożył sobie członka do buzi i ssał wypływające soki. Czuł jak sperma spływa mu do gardła, jednak było tego aż tyle, że nie nadążał spijać i części uciekała bokami ust kapiąc na tors. Ron wydając jęki rozkoszy, trzymała fiuta w ustach kolegi, aż sperma nie przestała płynąć z jego członka. Draco przełknął, to co napłynęło do jego gardła i dobrze wylizał członka z pozostałości, które na nim zostały. Obaj oddychali ciężko z podniecenia.  Wielki kutas Weasleya, mimo że już opadnięty, pięknie zwisał przed twarzą Malfoya.
    – jeszcze nigdy nikt mnie tak nie zerżnął – powiedział Draco i wstał nie wypuszczając z ręki miękkiego już fiuta Rona.
    – nie myśl, że coś to zmienia między nami, nadal jesteśmy wrogami – mówiąc to masował członka. Weasley nic nie odpowiedział, podobało mu się, jak ręka kolegi poruszała się po jego przyrodzeniu.
    – musimy to kiedyś powtórzyć – powiedział i pocałował Rona w usta. Założył spodnie i wyszedł nie odwracając się na kochanka. Weasle został sam, nagi. Zauważył spermę Draco na posadzce. Starł na palec, oblizał i się uśmiechnął.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    ewdardo
  • Wbija się w mokra Ciebie od tylu

    Leżycie beztrosko po rozkosznym numerku, wtuleni rozmawiacie o rzeczach jakie przydarzyły wam się w minionym tygodniu. Paznokciami jeździsz po umięśnionej klatce, od czasu do czasu całując twarz ukochanego. Plany na wakacje, morze na lenia czy góry na sportowo. Zaczynacie rozmowy o fantazjach erotycznych… Opowieści o tym jak kiedyś kochałaś się z kobietą wpływają podniecająco na Twojego partnera. Chce znać więcej szczegółów. Chciałby mieć was tu obie…

    Ręka, która Cię trzymała wędruje na biodro i mocno się zaciska. Cholera skąd on ma tyle siły na kolejny seks. Teraz już nie pyta. Łapie Cię mocno za biodro i obraca na brzuch. Tym ruchem powoduje, że już jesteś tam mokra. Jest taki seksowny, kiedy robi to na co ma ochotę. Przylgnął do ciebie swoim ciałem i mocno pociąga za sutki, przez co już nie umiesz utrzymać równowagi. W tej chwili jesteś bliska orgazmu. Nie zdążył nawet ściągnąć z ciebie stringów, równocześnie czujesz, jak jego penis wciska się między twoje pośladki i jest coraz twardszy, przez co jesteś jeszcze bardziej podniecona… 

    Dociska ją swoim ciałem do łóżka, nie masz, jak się ruszyć, choć przez chwilę chcesz uciec. Łapie za pośladki, drugą ręką ciągnie za włosy, zagłębia się w tobie tak mocno, że nigdy czegoś takiego wcześniej nie czułaś. Wijesz się i jęczysz cicho, podtrzymuje cię i nie przestaje. Mocnym ruchem bioder wbija się w mokrą ciebie od tyłu. Czuje na nich obijające się o niego pośladki a ręce trzyma zaciśnięte na szyi. Takiego orgazmu nie przeżyło nigdy, żadne z nich. Słodkie ślady po dłoniach mężczyzny były nie tylko na biodrach, pupa i piersi nie mówiąc o porysowanych plecach, które jeszcze przez długi czas czuły co działo się tej nocy. 

    Może jednak wprowadzisz tą drugą do swojego łóżka?

    cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Avensis
  • Historia Pewnej Kasi – Czesc I – Początek

    Witajcie,
    Mam na imię Kuba i mam 16 lat ( a w zasadzie – miałam wtedy). Właśnie skończyłem szkołę podstawową i jestem w trakcie wybierania szkoły średniej. Mieszkam z mamą i starszą siostrą Patrycją. Geny bez wątpienia odziedziczyłem po mamie: niski wzrost – 171 cm, szczupła sylwetka, długie rzęsy, kobiece rysy twarzy. Z racji tego, że przez długi czas towarzyszyłem siostrze na fitness, posiadam też zgrabnie wyrzeźbioną pupę. Gdy zapuszczałem włosy byłem często mylony z dziewczyną. Może to dziwnie zabrzmi ale podobało mi się to. Zostałem wychowany w towarzystwie samych dziewczyn, więc siłą rzeczy nabrałem ich cechy charakteru.
    Jako dziecko byłem wręcz zmuszany by bawić się z Patrycją lalkami, oglądać romanse. Siostra była i nadal jest bardzo rozkapryszoną dziewczyną, u której zawsze wszystko musi być po jej myśli, bo staje się nie do zniesienia. Najbardziej podobała mi się zabawa w księżniczki. Siostra przebierała mnie w sukienki, rajstopy, robiła mi makijaż. Nie widziałem wtedy w tym nic złego. Nawet jak byliśmy już trochę starsi, Patka ćwiczyła na mnie make-up wspólnie z koleżankami. Chyba właśnie stąd wzięła się moja fascynacja uległością i feminizacją.
    Pierwszy raz odczułem radość z noszenia damskich ciuszków 2 lata temu. Jako 14 latek zwróciłem uwagę na brudne majteczki mojej siostry w koszu na pranie. Była wtedy 17 letnią dziewczyną, której seks nie był już chyba obcy. Wziąłem do ręki jej bieliznę i przystawiłem sobie do nosa. Woń zapachu jej cipki był dla mnie czymś nieziemskim. Nie myśląc długo postanowiłem założyć je na siebie. Były wprost skrojone na mnie. Lekko wżynały mi się w pupę co tyko potęgowało napływ krwi do mojego penisa. Zacząłem bawić się moim małym przypominając sobie dawne zabawy z siostrą. I wtedy usłyszałem pukanie do drzwi. Szybko się ogarnąłem i schowałem jej majteczki do kieszeni w nadziei na niejedną zabawę. Tyle tytułem wstępu.

    Piątkowy wieczór, wakacje. Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Bawiłem się tymi majteczkami nieraz, jednak z biegiem czasu rozwijałem swoją pasję nie tylko na bieliznę, ale też sukienki, rajstopy, a nawet podkradałem Patce kosmetyki.

    Moja mama szykowała się do wyjścia na nocną zmianę do pracy. Patrycja była dziś umówiona na wyjście ze swoimi koleżankami, a ja postanowiłem zostać w domu i trochę poświntuszyć i przeglądnąć garderobę siostry. Gdy nie było już nikogo nie wahając się z radością wtargnąłem do pokoju Patki. Miała burdel jak zawsze, musiałem uważać, żeby nie wdepnąć w jej wszędobylskie spinki. Nie musiałem długo szukać kreacji. Znałem ten pokój jak własną kieszeń. Dziś padło na czarne koronkowe figi, sportowy stanik, sportowe legginsy i lekka przewiewna koszulka na ramiączkach. Dobrałem do tego jej stare vansy. Przy czym najpierw zaciągnąłem się boskim zapachem jej stópek. Widziałem jak wczoraj wychodziła w nich na siłownię. Postanowiłem zabawić się w pozowanie. Miała wielkie lustro, więc ustawiałem się do niego w przeróżnych pozycjach. Zrobiłem sobie nawet kilka zdjęć, by poczuć się jak prawdziwa dziewczynka z instagrama. Gdy zasłaniałem twarz, nikt nie byłby w stanie domyślić się, że wewnątrz moich koronkowych majteczek znajduje się niespodzianka. Wyglądałem po prostu bosko! Za każdym razem żałowałem, że nie urodziłem się dziewczynką. Miałbym w życiu może trochę łatwiej? Kusiłbym swoimi niegrzecznymi fotkami napalonych chłopaków, a oni byliby w stanie zrobić dla mnie wszystko. Szkoda. Jestem chłopakiem i muszę z tym żyć.
    Położyłem się na wyrko siostry. Nawet nie wiecie jak bardzo podnieca mnie jej charakterystyczny zapach. Prawie wszystko w tym pokoju było różowe i takie dziewczęce. Na pewno bycie dziewczyną jest atrakcyjniejsze. Mi pozostało tylko smucić się, że nie będzie mi dane nigdy powiedzieć komuś co tak naprawdę czuję i kim tak naprawdę jestem. Leżąc w ciuszkach siostry, bawiąc się swoim małym i rozmyślając nad wyższością płci żeńskiej od męskiej poczułem dyskomfort pod głową. Odsłoniłem poduszkę i znalazłem, co, jak myślicie? Tak. 17 cm sztucznego kutasa. No ładnie – pomyślałem. Wziąłem go do ręki. W dotyku był prawie nie do odróżnienia od prawdziwego. Nigdy nie myślałem, że taki widok rozpali moje podniecenie do maksimum.

    – W końcu jestem teraz dziewczynką – powiedziałem do siebie i zacząłem przybliżać go do swoich ust. Na początku delikatnie okrążyłem jego główkę językiem, dałem mu parę całusów i spróbowałem włożyć go sobie do buzi. – Ciekawe ile razy znalazł się w cipce mojej siostry – pomyślałem. Nie musiałem być geniuszem, żeby stwierdzić, że sporo. Smak dildosa bez wątpienia miał smak jaki zapamiętałem, gdy pierwszy raz wąchałem majteczki Patki.
    Czułem, że mój orgazm będzie legendarny, ale nie chciałem zbyt szybko kończyć. Wtedy stało się coś co zdecydowało o mojej przyszłości raz na zawsze.

    – CO TU SIE… KUBA!
    – Patka ja prze… nie wiedziałem, że… – jąkając się – wystrzeliłem potężną dawkę nasienia na jej koszulkę i legginsy.
    – BRAWO GÓWNIARZU! Dopilnuję, że zliżesz mi te plamy, a teraz ogarnij się chłopie bo przychodzą moje koleżanki.
    – Ale przecież miałaś być na mieście…
    – Spójrz za okno debilu, od godziny pada. One poszły do sklepu po alko, a ja wróciłam by posprzątać w pokoju.
    – Patka, ja przepraszam, wybacz mi, nie mów nikomu, zrobię wszystko, proszę!
    – Na razie ogarnij mi pokój
    – Tylko się przebiorę…
    – Nie. Z chęcią pokażę moim koleżankom jakiego mam pojeba w domu.
    – Ale Patrycja proszę…
    – Zamknij się! – dostałem plaskacza – masz mnie słuchać, bo nie tylko one się o tym dowiedzą, rozumiemy się?!
    – Tak…
    -TAK, PANI! -powtórz!
    – Tak Pani Patrycjo, przepraszam.
    – I tak ma być do końca wieczoru – mówiąc to zamknęła za sobą drzwi i poleciała po koleżanki.
    Zimne poty oblewały całe moje ciało. Byłem krok od zawału, mówię wam. Sprzątałem jak najęty, uwinąłem się w jakieś 10 minut. Nie wiedziałem co ze sobą robić. Posłuchać się jej, czy zamknąć się w pokoju i pod żadnym pozorem nie pokazywać się dziewczynom. Wybrałem to d**gie. Uciekłem do swojego pokoju i zamknąłem drzwi.

    Po 5 minutach wróciły. Patka i jej dwie koleżanki – Ania i Gosia. Zapowiedź ich nadejścia poprzedzały śmiechy na klatce i dźwięk stukających się ze sobą butelek. Poszły od razu do salonu. – więc po co kazała mi sprzątać swój pokój – pomyślałem. Nieważne. Trzęsłem się cały będąc nadal w ubraniach swojej siostry. W dodatku mocno poplamionymi ubraniami.

    – KUBUŚ CHODŹ DO NAS! – usłyszałem donośny głos Patrycji wołającej mnie z salonu.
    – Kuba? Przecież mówiłaś nam, że to będzie babski wieczór… – powiedziała smutnym głosem Ania.
    – I będzie, zobaczycie, haha! – skwitowała Patka.

    Wstydziłem się pokazać w tym stroju. Z d**giej strony wiedziałem, że jak tego nie zrobię to mogę już się chyba wynosić z miasta, bo Patka mi nie odpuści.

    – KUBUŚ, POWIEDZIAŁAM, ŻEBYŚ PRZYSZEDŁ!
    – Daj spokój, może nie chce gadać z nami na babskie tematy hihi – uspokajała Gosia.
    – KUBA ZOSTAWIŁEŚ TELEFON W MOIM POKOJU, WIDZĘ NA NIM BARDZO CIEKAWE ZDJĘCIA. KIM JEST WERONIKA, BO WŁAŚNIE WYSŁAŁAM JEJ TWOJĄ FOTKĘ HAHA!

    O nie, nie, nie, nie, nie. W Weronice podkochiwałem się przez 3 lata, wszystko na marne…

    – Jaką fotkę? – zapytała Ania
    – Właśnie, pokaż nam – Gosia

    I nagle salwy śmiechu wypełniły cały dom. Patka pokazał im moje pozowane fotki w jej ciuchach swoim koleżankom. Na dodatek wysłała je Werce. Byłem skończony, nie miałem nic do stracenia. Postanowiłem wyjść.

    – Teraz już wiem, o co chodziło, jak mówiłaś, że szykuje nam się babki wieczór – powiedziała Gosia śmiejąc się z moich fotek.

    Wyszedłem i stanąłem w drzwiach do salonu. Dziewczyny ujrzały mnie w całej okazałości, łącznie z plamami po spermie na lewym udzie legginsów.

    – Ulalala
    – Ale niezła dupcia – powiedziały koleżanki
    -Słuchajcie dziewczyny, to jest właśnie mój braciak Kuba, który chyba postanowił być dzisiaj naszą dziwką, prawda Kubuś?
    – Tak, Pani Patrycjo.
    – Pani?! Hahaha nieźle go już sobie wytresowałaś – powiedziała Gosia – Z tym, że Kuba to nie jest dobre imię dla naszej księżniczki. Macie jakieś pomysły?
    – Kasia, Lenka, Ula, Sylwia, Magda, Roksi, Monia? – zaproponowała Ania
    – Niech będzie Kasia, pasuje do niej jak ulał! – Gosia
    – Zatem niech będzie, Kasiu zdejmij z siebie te brudne legginsy – Powiedziała Patka
    Bez słowa zdjąłem je ze swoich nóżek i ich oczom ukazały się dotąd ukryte koronkowe figi. Dziewczyny nie mogły przestać się śmiać już od ponad 5 minut, chociaż dla mnie czas jakby zastygł w miejscu.
    Patka wzięła legginsy i założyła na swoje jeansy.
    – Kasiu klęknij!
    Zrobiłem to posłusznie.
    – Czy od dziś będziesz moją posłuszną siostrzyczką?
    – Tak Pani Patrycjo, po prawdzie chyba zawsze wolałem być dziewczyną. – powiedziałem długo ukrywaną przeze mnie tajemnicę tak po prostu przy niej i jej koleżankach. Nie miałem już chyba nic do stracenia.
    – Mówisz poważnie Kasiu? – zapytała Gosia
    – Tak, nie czuję się zbyt dobrze w roli chłopaka. Zawsze byłem delikatny i bardziej kobiecy. Podniecają mnie damskie ciuszki. Czuję się w nich komfortowo. Zawsze zazdrościłem Ci Patrycjo takiej atencji wśród płci przeciwnej. Też chciałbym czuć się adorowany i podziwiany przez chłopców.
    Zrobiło się trochę smutno. Patrycja i jej koleżanki chyba zrozumiały, że mówię poważnie. Przestały się śmiać, a z ich oczu widać było współczucie.
    – No dziewczyny, mamy za zadanie nauczyć dziś naszą Kasię, jak stać się stuprocentową laską – powiedziała Patka.- ale zanim zaczniemy musisz uprać to, co ubrudziłaś. Klęknij Kasiu i zliż swoje nasienie z moich ud.
    Posłusznie wykonałem to polecenie. Zlizałem własną spermę oblizując usta językiem
    Następnie Pati rozsmarowała resztki spermy na stópkach Ani i Gosi. Nie musiała mówić nic więcej. Stopy dziewczyn to zaraz po feminizacji mój ulubiony fetysz. Delektowałem się wonią stópek Ani, całując każdy jej paluszek z osobna. Patrycja chwyciła moją głowę i kazała rozszerzyć usta. Pół boskiej stópki Ani znalazło się w moich ustach. Mówiąc krótko rżnęła mnie swoją stópką w usta. Wszystkiemu towarzyszyły oczywiście śmiechy pozostałych dziewczyn.
    Zniecierpliwiona Gosia sama przystawiła mi stopę pod nos. W przeciwieństwie do Ani, Gosia miała na sobie skarpetki. Zapach jej stópek i myśl, że jestem teraz szmacony przez własną siostrę i jej koleżanki sprawiały mi niesamowitą radość.

    – Zuch dziewczyna! Widać, że ma potencjał – Skwitowała całe zajście Gosia.
    – Kasiu, a powiedz mi, podobają Ci się może jacyś chłopcy? – zapytała Ania
    – Niee… jeszcze nie myślałem…
    – MYŚLAŁAM, dziewczynki mówią MYŚLAŁAM – poprawiła mnie siostra
    – Jeszcze nie myślałam nad chłopakami…
    – Masz już 16 lat, możesz już się spotykać hihi – żartowała Gosia
    – Chłopaka może nie, ale moja siostrzyczka zabawiała się dziś moją zabawką – Powiedziała Pati
    – Żartujesz?! Słuchaj Kasiu, jako prawdziwa dziewczynka powinnaś potrafić zaspokoić chłopców. Pokaż nam jak to robisz – prosiła Ania
    Patrycja bez zastanowienia poszła do pokoju i przyniosła swoją zabawkę. Przystawiła ją sobie w okolicy krocza, jak strapon i przyłożyła mi go do ust. Zacząłem, a w zasadzie ZACZĘŁAM to, co chyba potrafię najbardziej. Najpierw okrążyłam główkę języczkiem i powoli wsuwałam go do środka. Z salonu dobiegały śmiechy, doping, klaskanie i zapach pitego alkoholu, jednak ja byłam zamknięta w swoim świecie. Chyba po raz pierwszy poczułam się wolna. Chyba po prostu tego mi brakowało. Chyba doszłam już w tym do perfekcji. Mieściłam go całego w swoich ustach. Po tak znakomicie zrobionej robocie, siostra poklepała mnie po główce i pogratulowała. Nawet nie wiecie jaka byłam wtedy szczęśliwa. Po wszystkim Patrycja dała mi tę zabawkę na własność.

    Wieczór upłynął na rozmowach w babskim gronie, litrami wypitego alkoholu, oglądaniu przystojnych chłopaków. Dopiero po 3 godzinach Ania zorientowała się, że wygląd Kasi można jeszcze poprawić. Dziewczyny zrobiły mi ekstremalną depilację całego ciała, mocny makijaż, a Pati wygrzebała z szafy długą czarną perukę kupioną kiedyś na festiwalu. Na koniec ubrały mnie w nylonowe czarne rajstopki, krótką mini spódniczkę koloru czerwonego i śliczną różową koszulkę na ramiączkach odkrywająca połowę brzucha. Czas leciał jak szalony. Pokochałam bycie sobą. Bycie Kasią. Postanowiłem zostać nią już na zawsze. Nie spodziewałam się jednak, że los ułoży się po mojej myśli i dane mi będzie zostać wytresowana na prawdziwą, uległą dziewczynkę. Około 4 rano postanowiłam z Pati odprowadzić pijane dziewczyny kawałeczek. Nie bałam się wyjść w miasto w mojej kreacji. Zaakceptowałam już siebie, a widok oglądających się pijanych panów za moją pupą tylko mnie upewniały w tym, że to bardzo mądra decyzja.

    Wybiła 6 rano. Wróciła mama i zobaczyła mnie i Patrycję
    – Hej, Mamo! Poznaj proszę moją siostrzyczkę Kasię… – powiedziała Pati.

    Zszokowana patrzyła na mnie z niedowierzaniem…

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monika Monika

    jeżeli macie pomysł co mogłoby się potoczyć dalej z kasią i czy chcecie, aby trafiła do szkoły, w której nauczą ją bycia uległą kurewką – to piszcie do mnie śmiało!
    zachęcam także do komentowania!
    buziaki :*
    za wszystkie propozycje, wiadomości i komentarze – bardzo wam dziękuję :*

  • Przygoda w Pewnej Szkole

    Witam,
    Mam na imię Michał i chodzę do liceum. Z zewnątrz zwykły chłopak, w środku totalny zboczony typ. Moim największym fetyszem są kobiece stopy i wszystko co z nimi związane: buty, skarpetki, rajstopy, zapach. Jak już wspomniałem chodzę do liceum, a więc na brak widoku na dziewczęce stópki nie narzekam.
    W klasie zajmuje ostatnie ławki i nie po to by rozrabiać, ale dlatego, że miejsce to daje mi niesamowity widok na każdą z dziewczyn. W klasie mam 3 chłopaków i 24 dziewczyny. Niejednokrotnie musiałem wychodzić w trakcie lekcji do ubikacji, żeby sobie ulżyć. Tak też było i tym razem.

    Lekcja polskiego. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Moja 32- letnia polonistka rozpoczęła właśnie omawiać wiersze z epoki baroku, a moja głowa całą lekcję skierowana była w jeden punkt – stopy Martyny. Martyna była niską dziewczyną, miała zaledwie 161 cm wzrostu, długie włoski, okulary – typ kujonki, którą zresztą była. Nie wiem jak was, ale podniecają mnie takie dziewczynki. Udają takie cnotki a w głębi marzą o tym aby ktoś je brutalnie zerżnął. To by do niej pasowało. Strasznie się ze mną drażniła na tej lekcji. Jakby wiedziała co mi chodzi po głowie. Na nóżkach rajstopy, a na stópkach zwykłe trampki. Siedziała przede mną pochylona tak, że widziałem jak wystają jej paseczki od majteczek. Ale nie to było wtedy najważniejsze. Najważniejsze było na ziemi. Wyjmowała swoją boską stópkę z trampka i natychmiast potem ją wsadzała. Może to taki tik nerwowy, a może podejrzewa, że mnie to podnieca? Nieważne. Wiedziałem, że nie wytrzymam. Zrobiłem jej skrycie zdjęcie stóp i podniosłem rękę, aby poinformować, że idę do łazienki.
    – A nie wytrzymasz jeszcze 5 minut? – zapytała Pani – Lekcja przecież zaraz się skończy.
    – Po prawdzie to muszę wykonać ważny telefon, a następne zajęcia mamy w tej sali, więc przepraszam, ale muszę wyjść – odrzekłem.
    – W porządku, do zobaczenia na następnej lekcji.

    Uff udało się. Wstałem z ławki i zmierzałem do wyjścia. Odwróciłem się i spojrzałem na nią. Nasze oczy się spotkały. Patrzyła na mnie jak na swoją zdobycz. To było dziwne. No nic, wyszedłem na korytarz. Normalny człowiek poszedłby do męskiej, ale mówiłem wam, że jestem ostrym zboczeńcem. Wybrałem żeńską toaletę, żeby spotęgować orgazm. Rozglądnąłem się kilka razy na korytarzu, czy na pewno jestem sam. Wszedłem do damskiej toalety.
    – o cholera ktoś tu jest – pomyślałem i schowałem się w jednej z kabin. Po chwili z kabiny obok wyszła Kasia- dziewczyna z równoległej klasy. Wysoka, czarnowłosa piękność. Gra w reprezentacji naszej szkoły w siatkówkę i pewnie miała teraz trening, bo rozmawiała z kimś przez telefon. Szybko umyła rączki i opuściła toaletę. Szybko zmieniłem kabiny w łazience i poszedłem tam, gdzie przed chwilą była Kasia. Dotknąłem sedesu. Był jeszcze ciepły od nagiej pupci Kasi. W powietrzu unosił się charakterystyczny zapach kobiecego ciałka. Pocałowałem deskę, na której przed chwilą siedziała po czym sam na niej usiadłem, odpaliłem zdjęcia zrobione na lekcji i zaczynałem robić swoje.

    Dźwięk dzwonka oznaczał przerwę – a co za tym idzie multum dziewczyn w łazience. Jakie to cudowne uczucie móc masturbować się metr od tylu dziewczyn, na dodatek słysząc ich śmiechy i obgadywania. Weszło chyba 5 dziewczyn na raz, ale nie poznałem ich po głosie. Marudziły coś o nudnych lekcjach i nauczycielach. Wtedy jeden głos udało mi się rozpoznać. Była to Iza. Dziewczyna z mojej klasy. Ładna, ale bez przesady, za to nadziana. Ubiera się w najdroższe ciuchy, na pewno znacie taki typ dziewczyn z doświadczenia. Każdy miał taką księżniczkę w klasie.
    – Nie mogę się doczekać, po tym co było wczoraj ciarki nadal mnie przechodzą – mówi Iza do którejś koleżanki.
    – Ale dałaś mu się namówić na anal? – zapytała ją Martyna – tak ta Martyna dzięki której siedzę teraz w tej łazience.
    – Jeszcze nie, ale jak kupi mi jeszcze kilka ciuchów to pomyślę, na razie cały czas całuje mi stopy- opowiada Iza
    – Stopy? To musi być przyjemne, co nie? Też chciałabym mieć takiego adoratora – mówi Martyna
    – Taaa, nie wiem co faceci w tym widzą, ale strasznie szaleją. Ten mój kupił mi bilety na koncert specjalnie po to by móc je polizać, porażka, nie? – Iza
    – Haha, można na tym nieźle skorzystać.
    – Dobra Martynka, chodźmy już na lekcję bo znowu zacznie mnie ochrzaniać
    – Idź, ja jeszcze muszę do łazienki – odpowiedziała Martyna.

    Usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi. W łazience zostałem tylko ja i Martyna. Nagle słychać było dźwięk dzwonka. Cholera minęło już 10 minut? A ja nadal sobie nie zwaliłem. Teraz muszę poczekać aż sobie pójdzie. Nagle usłyszałem kopanie w moje drzwi od kabiny. Nie reagowałem.
    – Otwórz, wiem, że tam jesteś!
    Nie odezwałem się. Serce biło mi jak szalone. Cholera, wszystko się wyda. Nagle Martyna zajęła kabinę obok, wstała na sedesie i spojrzała na mnie z góry
    – Akuku! – powiedziała
    Spojrzałem na nią w górę trzymając w ręce swojego penisa a obok telefon ze zdjęciem jej stóp.
    – Otworzysz mi, czy mam powiedzieć Pani o twoim ważnym niby telefonie – zaszantażowała mnie
    Posłusznie otworzyłem drzwi. Weszła ona, która nie była nawet zdziwiona moim zachowaniem. Zamknęła kabinę od środka i wymierzyła mi siarczystego plaskacza.
    – Auaaa, za co?
    – Jeszcze sie pytasz? Pokaż mi ten telefon! Ha! cała galeria zapchana moimi zdjęciami. Pozwól, że ja też zrobię tobie zdjęcie.
    Wyjęła telefon i zrobiła mi zdjęcia, gdzie widać było na nim mojego ptaka, a mało tego widać, ze jest to damska toaleta.
    – To jak będzie? Zrobisz co Ci każę?
    – Przecież wiesz, że muszę. Martyna proszę nie rób mi tego. Mam pierdolca na punkcie twoich stóp i Ciebie.
    – To wiem, przecież widzę.
    – Martyna proszę…
    Znowu dostałem plaskacza.
    – PANI MARTYNA, jak już. Powiem Ci coś. Nigdy nie miałam chłopaka. Codziennie muszę słuchać jak moje koleżanki dymają się z jakimiś fagasami. Chciałabym to zmienić. Przyjdziesz do mnie po lekcjach i chce przeżyć z Tobą w końcu mój pierwszy raz. A teraz zejdź z sedesu!
    Posłusznie zszedłem i ustąpiłem jej miejsca. Nie mogłem uwierzyć w jej słowa. Miałem bzyknąć Martynę dziś po szkole? Nigdy się tego nie spodziewałem, a na pewno nigdy, że sama mi tak ochoczo to zaproponuje.
    – Klęknij!
    – Tak Pani Maryno.
    Przysunęła mi swoją boską stópkę w trampkach pod nos.
    – Chyba wiesz co robić
    Zacząłem rozwiązywać jej bucik, ale dostałem kopniaka w twarz.
    – Całuj buciki!
    Posłusznie zacząłem obsypywać całusami każdą stronę jej buta. Lizałem je jak najęty nadal nie mogąc uwierzyć w moje szczęście. Martynka obejrzała chyba niejeden pornol, bo swoje paluszki wepchnęła do swojej dziurki. Myślałem, że chce sobie zrobić dobrze, że podnieciła ją ta sytuacja, ale ona wyjęła paluszki z cipki i wysmarowała swoimi soczkami czubki swoich butów. Następnie rozsmarowała je po mojej twarzy i włożyła mi palce usta. Jej soczki były nieziemskie. Smakowały jak ambrozja. Nigdy bym się nie spodziewał, że taka kujoneczka, która udaje tylko grzeczną dziewczynkę może rozpalić mnie do maksimum. Zlizałem każdy soczek jaki rozsmarowała Martyna. Dziewczyna zdjęła but i przystawiła mi go do twarzy dociskając go drugą nóżka. Zapach jej buta był niesamowity. Klęczałem tak przed nią, wąchając jej buta totalnie upodlony i zeszmacony. Potem włożyła mi jeszcze swoją stópkę w rajstopach do buzi. Słonawy posmak jej potu dodawał tylko oliwy do ognia mojemu podnieceniu.
    – Na teraz wystarczy. Niech to będzie tylko zaliczka na to co będzie czekało Cię dziś wieczorem. Jak się dobrze postarasz to… – mówiąc to znowu zanurzyła paluszki w swojej dziurce i wepchnęła mi je do buzi – to może będziesz miał okazję posmakować jej całej. – dokończyła.
    W ciężkim szoku ogarnąłem się ze wszystkiego. Ale wciąż nie zdążyłem sobie zwalić. Podniecenie narastało, a Martyna kazała mi wracać z nią do klasy. Posłusznie wykonałem jej polecenie. Weszliśmy spóźnieni o kilka minut.
    – Znowu się spóźniłeś Michał, a obiecałeś że przyjdziesz na czas! – powiedziała zdenerwowana polonistka – zostaniesz dziś po lekcji Michałku razem z Martyną.
    – Ale proszę Pani, to moje pierwsze spóźnienie! – rzekła oburzona Martyna
    – Bez dyskusji – ucięła temat pani polonistka…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monika Monika

    WIADOMOŚĆ DO CZYTELNIKÓW/CZYTELNICZEK !! Jeżeli macie jakiś pomysł co mogłoby się zdarzyć dalej z Michałem, Martyną i polonistką – to piszcie do mnie śmiało! Zachęcam także do komentowania! Postaram się rozważyć każdy pomysł! Buziaki :* ZA WSZYSTKIE PROPOZYCJE, WIADOMOŚCI I KOMENTARZE – BARDZO WAM DZIĘKUJĘ :* C.D.N.

  • Skarpetki Daniela cz. 2

    -Mogę Ci to wyjaśnić! – powiedziałem.

    -Co ty sobie w ogóle wyobrażałeś?! – odparł nieźle już zdenerwowany Daniel.

    -No przepraszam… po prostu nie mogłem się oprzeć twoim skarpetom. Są cudowne. 

    -Jest jeden sposób żebym przyjął twoje przeprosiny. – powiedział Daniel, który podszedł do drzwi.

    -Tak? – spytałem pełen nadziei na wybaczenie.

    -Kładź się na ziemię! – rozkazał mój kolega, a od teraz mój pan, jednocześnie zamykając drzwi na klucz.

    Lekko zszokowany rozkazem patrzyłem na niego, ale wiedziałem, że to jedyna szansa, aby on mi wybaczył to.

    -Na co czekasz? Kładź się psie!!! – ponownie rozkazał Daniel.

    Położyłem się posłusznie na ziemi. Daniel podszedł do mnie i stanął przy mojej głowie. W jednej chwili zdjął prawego buta i przystawił mi swoją brudną od spodu i mokrą oraz śmierdzącą białą skarpetkę (nie zmienił jeszcze na czarne, bo widocznie już wiedział co się stanie). Momentalnie zacząłem chłonąć zapach jego spoconych stóp.

    -Na czarne skarpety, które tak lubisz jeszcze przyjdzie pora. – powiedział zadowolony Daniel. -A tymczasem… liż!!! – usłyszałem rozkaz.

    Niezwłocznie zabrałem się za lizanie. Mój penis już był cały twardy od podniecenia. Takiego obrotu spraw się nie spodziewałem. Właśnie lizałem skarpety mojemu koledze ze szkoły. Spełnienie marzeń. Daniel chyba zauważył mój wzwód, bo się uśmiechnął. Ja cały czas posłusznie lizałem jego prawą stopę z brudną białą skarpetką. 

    W końcu Daniel uznał, że sobie usiądzie i rozkazał mi, abym zaczął lizać jego drugą nogę. Zająłem się więc lewą stopą mojego kolegi. Ponownie wąchałem jego cudowne przepocone białe skarpety. Byłem wniebowzięty. Lizałem je już dobre pięć minut, gdy nagle Daniel powiedział:

    -Dobra, koniec tych pieszczot! Pora na coś lepszego. Psie, zdejmuj mi te mokre skarpety. 

    Wykonałem posłusznie polecenie. -Co teraz? – spytałem.

    -Teraz będzie prawdziwa zabawa. Jedną skarpetę wsadź sobie do ust! 

    -Tak jest! – zrobiłem to bez problemu.

    -Weź swojego buta! 

    -Po co? Przecież twoimi pięknymi stopami się zajmuję. – odparłem zdziwiony.

    -Zaraz usłyszysz po co. Zdejmuj gacie i załóż drugą skarpetę na swojego kutasa! 

    -Co?! Nie zrobię tego! Nie rozbiorę się przed Tobą! – wykrzyczałem.

    -Czyli chcesz, aby cała szkoła dowiedziała się o twoich zabawach w szatni? 

    Nic na to nie odpowiedziałem.

    -Tak też myślałem. – odparł Daniel, który ponownie rozkazał to samo. 

    W końcu musiałem to zrobić, bo nie chciałem żeby prawda wyszła na jaw. Zdjąłem więc spodnie i majtki. Daniel zobaczył mojego penisa. -Całkiem niezły. -skomentował. Założyłem więc jego skarpetę na kutasa i wsadziłem go do buta. Również ponownie umieściłem jedną skarpetę w ustach, bo musiałem ją wyjąć, aby wyrazić swój nieudany protest. Byłem już gotów do zabawy.

    -Super! Możemy więc zaczynać. -powiedział Daniel. Po czym wziął swoje czarne skarpety do ręki i mi je przekazał. 

    -A teraz piesku w ramach przeprosin zwalisz mi, rozumiesz? 

    Pokiwałem głową potwierdzająco. Wiedziałem, że dalszy protest nie będzie miał sensu. Daniel zdjął najpierw swoje spodnie i zaraz od razu majtki. Moim oczom ukazał się jego penis. Był naprawdę duży, bo już stał z podniecenia. Nawet mi się trochę spodobał.

    -No na co czekasz? Bierz skarpetę i zaczynaj! – rozkazał pan swojej szmacie.

    Zbliżyłem się do jego pytona i poczułem zapach spoconego penisa młodego faceta. Nieziemski. Zachęciło mnie to do działania. Gdy założyłem Danielowi skarpetę na drąga on poczuł się jak w niebie. Zacząłem walić. Chyba mu się to spodobało, bo aż zamknął oczy. Ja sam miałem już wprawę – często waliłem. Poczułem, że i mój drąg odczuwa co się dzieje. Zabawa trwała już jakiś czas. Daniel zaczął dyszeć, a ja z resztą też. Wykonywałem płynne ruchy w górę i w dół. W końcu miałem ma czym. Jego penis był tak niesamowicie duży. 

    W pewnym momencie Daniel powiedział:

    -O matko! Dochodzę! Przygotuj się! 

    Ja byłem już gotowy od kilku minut. Po paru sekundach usłyszałem jęk mojego kolegi i potężna salwa spermy zaczęła zalewać jego czarną skarpetkę. Ja czując, że moja ręka robi się wilgotna od jego nasienia, sam strzeliłem dużą dawką soku do jego białej skarpetki wewnątrz mojego buta. Nasz orgazm trwał naprawdę długo. Gdy Daniel ochłonął, rozkazał mi zdjać skarpetkę z jego penisa i wytrzeć nią resztki spermy na jego pałce. Zrobiłem to posłusznie. Jego czarna skarpeta była masakrycznie ciężka od tak potężnej dawki spermy. Nawet było widać jak krople białego soku przeciekają przez czarny materiał. Z białą skarpetką było to samo, ale z niej wyciekała moja sperma. Zadowolony Daniel powiedział:

    -Chyba nie muszę mówić co masz z tym zrobić? 

    Zrozumiałem wszystko. Zabrałem się za czyszczenie skarpet. Najpierw z jego czarnej skarpety wyssałem i zlizałem nasienie. To było cudowne. Czułem się jakbym spijał soki z czyjegoś penisa. Skarpetka była już cała mokra oraz czysta więc zabrałem się za drugą, białą (z moją spermą) i ponownie uczyniłem z nią to samo. Nigdy nie wypiłem tyle spermy co teraz. 

    Daniel w tym czasie się ubrał. Te białe skarpetki, które najpierw lizałem, a później się w jedną spuściłem miałem założyć na nogi Daniela. Zrobiłem to, a później wsadziłem na nie jego buty. To było coś. Daniel założył skarpetkę w którą się spuściłem. Ja byłem jeszcze w połowie rozebrany. 

    -To było naprawdę przyjemne. Przeprosiny przyjęte! A w nagrodę masz tu prezent.

    Daniel dał mi swoje czarne skarperki. Ucieszyłem się niesamowicie. Teraz będę miał dopiero frajdę. 

    -A więc psie Szymonie, dzięki za zabawę! Pamiętaj, że to nie koniec…

    Daniel wyszedł z szatni pełen zadowolenia, a ja zostałem sam w szatni pół nagi ze spermą na ziemi do posprzątania. Było warto, ciekawe co będzie teraz? – pomyślałem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarne skarpetki
  • Ja hetero i wspollokator Gej

    Cześć mam na imię Olek, chce wam opowiedzieć historie jaka wydarzyła się Kilka miesięcy temu. Ale najpierw trochę wstępu o mnie mam, 24 i jestem wysokim 186cm brunetem z zielonymi oczami o raczej szczupłej budowie ciała. Od roku moją dziewczyną jest Karolina 22 letnia średniego wzrostu blondyneczka z niebieskimi oczami, oraz średnimi piersiami z miseczką B oraz jędrnym tyłeczkiem. Od pół roku mieszkamy we Rzeszowie, jako że nie było nas stać na wynajęcie całego mieszkania postanowiliśmy wynająć tylko pokój w dwupokojowym mieszkaniu, oboje studiujemy więc szukaliśmy mieszkania studenckiego i tak o to od pól roku mieszkamy wraz z Wojtkiem 23 letnim studentem Rzeszowskiej Polibudy. Wojtek jest mniej więcej mojego wzrostu szatynem z brązowymi oczami i średnio rozbudowanej muskulaturze ciała, ale mimo że uważałem się za 100% hetero musiałem mu przyznać że pośladki miał równie jędrne do moja Karolina. Od kiedy tylko razem zamieszkaliśmy podejrzewałem Wojtka o to że jest gejem, bardzo o siebie dbał, często odwiedzali go różni koledzy ale nigdy koleżanki, podczas wizyt zawsze miałem wrażenie że słyszę dziwne odgłosy, jednak nigdy Wojtek nie powiedział nam tego wprost a i my o to nie pytaliśmy.

    Wracając jednak do wydarzeń z tamtego dnia. Jeden z wykładowców wyjechał na konferencje więc skończyłem trochę wcześniej zajęcia, Karolina miała jeszcze teoretycznie cztero godzinny wykład więc postanowiłem na nią nie czekać i wracać do mieszkania, po pół godziny w autobusie stałem już pod drzwiami naszego mieszkania. Przez drzwi dochodziły jakieś dziwne odgłosy w postaci jęków, sapnięć i pisków. Jednak w tym wszystkim podobnie jak przy tych dochodzących często podczas odwiedzić kolegów u Wojtka brakowało mi kobiecej intonacji. Postanowiłem spróbować wśliznąć się niezauważony do mieszkania i zobaczyć co tak właściwie się tam dzieje. Wszedłem po cichu i zdjąłem buty by nikt mnie nie usłyszał. Drzwi do pokoju Wojtka były o dziwo otwarte a z jego wnętrza dochodziły te same jęki i sapania które słyszałem przez drzwi tylko teraz były o wiele lepiej słyszalne i intensywne. Mimo mojego wcześniejszego zdecydowania zacząłem się wahać i zastanawiać się co się stanie jeżeli Wojtek mnie zauważy, domyślałem się że może się wściec. Jednak w końcu ciekawość wzięła górę. Po cichu zbliżyłem się do otwartych drzwi pokoju Wojtka i w końcu to zobaczyłem, nie zaskoczyło mnie to lecz potwierdziło to co dawno podejrzewałem. Bokiem do drzwi na łóżku Wojtka klęczał na pieska  jakiś młody drobniutki chudziutki chłopaczek na oko 18 letni a za nim na kolanach oparty o jego plecy Wojtek i jego penis zanurzający się w dziurce chłopaka. W końcu miałem odpowiedź na pytanie które od dawna mnie nurtowało, jednak zamiast po otrzymaniu na nie odpowiedzi się wycofać pozostałem i obserwowałem jak gruby ale nie możliwy do określenia wielkości penis Wojtka zanurza się w dziurce tego młodego chudzielca, obserwowałem z jakim zapałem i podnieceniem Wojtek go posuwa a ten z wielką radością i niewielką dyndającą pałą między nogami go przyjmuje. Nie wiem co się ze mną działo ale nie mogłem do nich oderwać wzroku, stałem wpatrzony jak w obrazek. W tamtym momencie całkowicie zapomniałem o swojej heteroseksualności i jak dziecko patrzy na bajki tak ja patrzyłem jak mój współlokator rucha swoim grubym i zapewne wielkim kutasem jakiegoś młodzika, moja ręka mimowolnie powędrowała w kierunku mojego naprężonego krocza i zaczęła delikatnie przez spodnie stymulować mojego kutasa który po przez oczy widział co się dzieje i aż rwał się by dołączyć jednak hamowały go resztki świadomości. Nagle Wojtek chyba wyczuł kogoś obecności i zaczął obracać głowę w stronę drzwi. Ze strachu szybko schowałem się za futryną jednak nie byłem pewny czy mnie widział, po kilku sekundach ponownie w mieszkaniu rozlegały się głośne jęki. Pomyślałem że chyba mnie nie zauważył lub po prostu zignorował, ta sytuacja sprawiła że na ten moment całe podniecenie ze mnie uleciało i jedyne co czułem to starach z powodu przyłapania.

    Poszedłem do siebie do pokoju, jednak jęki jakie roznosiły się po całym domu nie dawały mi zapomnieć o tym co widziałem jeszcze kilka chwil temu w pokoju Wojtka. Mój kutas znowu zaczął prężyć się w spodniach. Jęki były coraz głośniejsze a moje podniecenie i wyobrażenia co dzieje się obok sięgały zenitu. Nie mogłem już wytrzymać nigdy nie sądziłem że się stanie ale nie mogłem dłużej wytrzymać ściągnąłem spodnie w dół a mój kutas wystrzelił jak armata. Siedziałem w swoim pokoju waląc kutasa do jęków z pokoju współlokatora wyobrażając sobie co on teraz tam robi temu młodemu chłopakowi. Jęki coraz bardziej się wzmagały tak samo jak moje podniecenie i rozkosz z walenia sobie do nich konia. Nagle usłyszałem głośne jęknięcie i głośne soczyste „O Kurwa!!”. Od razu zacząłem sobie wyobrażać jak Wojtek zalewa dupę tego młodziaka litrami spermy, zamknąłem lekko oczy i wyobrażałem sobie co tam się dzieje masturbując się jak oszalały. Nawet nie usłyszałem jak zdążyli się zebrać i chłopak opuścił nasze mieszkanie, w dalszym ciągu masturbowałem się z zamkniętymi oczami wyobrażając sobie jak Wojtek dopycha młodzieńca po same jaja lekko przy tym postękując. Nagle z tego błogiego stanu wyrwał mnie głos Wojtka dochodzący od moich drzwi:

    -I jak podobało się przedstawienie, bo wydaje mi się że nawet bardzo

    Zerwałem się otwierając oczy i łapiąc pierwsze co miałem pod ręką w postaci poduszki i zasłaniając swoje krocze.

    -Jaaa, nie…, skąd wiesz? – w końcu wydukałem przerażony

    -Zauważyłem cię w drzwiach jak się nam przyglądałeś – powiedział z uśmiechem na twarzy wojtek i ruszył w moim kierunku

    Był nagi mogłem mu się dokładnie przyjrzeć mimo że jego penis był już w lekkim zwisie nadal był gruby i dość spory myślę że jakby stanął spokojnie miałby z 19cm przy moich średniej grubości 16cm to był gigant. Siedziałem jak zamurowany wpatrując się w jego dyndającego między nogami chuja, a mój w tym czasie miałem wrażenie że za chwile przebije poduszkę którą się zasłaniałem. Wojtek podszedł i usiadł obok mnie na łóżku i zaczął:

    -Podobało ci się to co widziałeś – popatrzył na mnie pytająco.

    -Ja nigdy, nie widziałem, nie wiem – zacząłem szukać sensownej odpowiedzi w mojej głowie.

    -Twój kutas wyraźnie pokazuje że ci się podobało – uśmiechnął się do mnie spoglądając na mojego penisa pod poduszką- nie musisz go chować tu są sami dorośli faceci-dodał sięgając do poduszki i zabierając ją na bok

    -Ja…-Kompletnie nie wiedziałem co powiedzieć

    -Śmiało pytaj, to zostanie między nami, Karolina o niczym się nie dowie- przerwał mi mówiąc i kładąc swoją rękę na moim udzie.

    Przeszedł mnie dreszcz po całym ciele od jego dotyku jednak był na tyle przyjemny że nawet nie miałem ochoty protestować przeciwko niemu. W końcu się przełamałem i zacząłem mówić:

    -Ile twój kutas ma cm? – zacząłem trochę nie śmiało

    -19cm w pełnym w zwodzie w sumie to tak nie wiele, ale potrafi za to wiele – powiedział zalotnie się uśmiechając

    -No wiesz ja to mam tylko 16cm – odpowiedziałem lekko zasmucony- a ty potrafisz dawać dużą przyjemność z tego co widziałem – dodałem po chwili

    -Wiesz zależy jak się wykorzystuje swoje umiejętności a nie czym się dysponuje jak chcesz mogę ci pokazać

    -Pokazać co? – spytałem zdziwiony jednak Wojtek zamiast mi odpowiedzieć załapał ręką mojego sterczącego chuja i nachylił się do mnie zaczynając mnie całować. Kompletnie mnie zaskoczył jednak ciepło jego ręki na moich kutasie oraz jego język wbijający się w moje usta spowodowały że nie byłem w stanie mu się oprzeć. Wojtek zwiedzał swoim językiem zakamarki moich ust jednocześnie walać mi kutasa, nigdy w życiu nie czułem niczego takiego i mimo że w głębi czułem w tym momencie odrazę do tego że robię to z facetem nie byłem w stanie tego przerwać. Czułem się jak w niebie, nigdy nie sądziłem że dotyk innego faceta i jego pocałunek może być tak niebiańsko przyjemny. Nagle Wojtek oderwał swoje usta od moich i jego głowa powędrowała w dół do mojego krocza zahaczając delikatnie jeżykiem o moje stuki i przyprawiając mnie o kolejne dreszcze podniecenia. Wojtek bez ostrzeżenia złapał mojego penisa w całości do ust wzbudzając we mnie totalne zaskoczenie oraz nieziemską przyjemność. Widać że to lubił i była to dla niego codzienność, od razu zaczął poruszać swoją głową co rusz zanurzając mojego penisa w głębi swoich ust. Nigdy nie sądziłem że można czuć taką przyjemność podczas gdy ktoś robi ci loda. Okazywało się że istnieje trochę prawdy że nikt nie zaopiekuje się tobą lepiej niż drugi facet gdyż nigdy z życiu z żadną dziewczyną nie miałem takiej przyjemności z lizania mojego penisa. Wojtek w ogóle się nie śpieszył powoli lizał mojego kutasa od nasady po czubek co jakiś czas wyjmując go z ust i otaczając główkę penisa okrężnymi ruchami swojego języka. Podniecenie wręcz we mnie buzowało nawet nie zauważyłem kiedy zacząłem dociskać głowę Wojtka do swojego krocza a drugą ręką głaskałem go po plecach co jakich czas sięgając do jego jędrnych pośladków i klepiąc je na co on reagował tylko cichym jęknięciem przyjemności. Widziałem że jego penis też już jest w pełnym wzwodzie i cisnąć się jego między jego nogami domaga się pieszczot. Nie wiem co mną kierowałem ale wbrew resztką zdrowego rozsądku sięgnąłem do niego i zacząłem go dotykać i pieścić ręką. Wojtek wyraźnie na to zareagował przyśpieszając tępo obciągania. Po kilku chwilach gdy już byłem niemalże blisko wytryśnięcia. Wojtek nagle przestał zabierając głowę z mojego krocza. Podniósł się i popatrzył na mnie mówiąc:

    -Skoro już odważyłeś się go dotknąć, to może chciałbyś go spróbować?

    -Ja, no nie wiem, nie jestem gejem – odpowiedziałem lekko się wahając

    -Właśnie chłopak robił ci loda, zresztą to tylko lody, nie oznacza że od razu jesteś gejem – odpowiedział lekko zirytowany Wojtek

    Po chwili namysłu stwierdziłem że w sumie raz kozie śmierć.  Nachyliłem się nad jego sterczącym kutasem i polizałem główkę końcówką języka zgarniając przy tym jednocześnie kropelkę jego soków która na niej osiadła. Poczułem słonawy smak w ustach jednak nie zniechęciło mnie to a wręcz przeciwnie nawet posmakowało i zachęciło do dalszej eksploatacji wrażeń przeżywanych z innych facetem. Złapałem główkę jego penisa w usta otaczając ją ich ciepłem i milimetr po milimetrze zacząłem powoli zanurzać jego kutasa w swoich ustach patrząc na niego i widząc na jego twarzy przyjemność i zadowolenie że heteryk liże jego kutasa. Jednak gdy doszedłem ledwo do połowy poczułem że jego kutas zaczyna ocierać się o moje gardło, od razy zacząłem się krztusić i spowodowało to u mnie odruch wymiotny. Jak poparzony oderwałem się od niego i zacząłem głośno kaszleć i łapać powietrze. Wojtek zaczął się śmiać i spokojny głosem powiedział:

    -Spokojnie nie musisz go brać całego, nawet tamten młody lachociąg nie zmieścił go w całości.

    Trochę mnie to uspokoiło, wiedziałem że jestem w tym kompletnie zielony jednak i tak ugodziło to moją dumę że nie jestem w stanie wziąć całego. Jednak jego wypowiedź na nowo wzbudziła we mnie ogień i chęć wykazania się. Złapałem jego kutasa i zacząłem łapczywie obciągać stając się naśladować jego ruchy kiedy on obciągał mi. Wojtek zaczął cicho pojękiwać co dawało mi wyraźnie znać że jest mu dobrze. Jeździłem po jego kutasie w górę i w dół coraz bardziej na niego nacierając i łykając coraz większą część jednak nadal moje usta były daleko daleko od jego podbrzusza. Wojtek starał mi się pomagać dociskając moją głowę swoją ręką jednak nawet nasze wspólne działania nie wiele dawały a moje gardło wciąż było bardzo oporne ale mimo to moje usta sprawiały widoczną przyjemność Wojtkowi. W pewnej chwili Wojtek złapał mnie za podbródek i przyciągnął do swojej twarzy, namiętnie mnie pocałował i powiedział:

    -Oprzyj się na oparciu i wypnij na pieska

    Nie wiedziałem co chce zrobić, mimo że bałem się że zrobi mi to co temu młodemu to podniecenie w tamtym momencie wzięło górę i posłusznie zrobiłem tak jak kazał Wojtek. Czekałem w zniecierpliwieniu wypięty do Wojtka co się za chwilę stanie, czułem jednocześnie strach i podniecenie z faktu że kompletnie nie mam zielonego pojęcia o tym na co się godzę. Nagle na swojej dziurce poczułem przyjemne ciepło oraz zaczęła robić się mokra, okazało się że to Wojtek nachylił się nad moim otworkiem i zaczął go lizać językiem. Fakt wiele dziewczyn robiło mi przeszłości loda ale żadna nigdy nie lizała mi dupy a już na pewno nie sądziłem że może to być tak przyjemne i podniecające. Wojtek cały czas świdrował moją dziurkę językiem, lizał ją dokoła i napierał na nią swoim silnym mięsistym językiem co jakiś czas spluwając na nią siarczystą porcją śliny. Nigdy nie pomyślałbym że lizanie dziurki może być o wiele przyjemniejsze niż to gdy ktoś robi ci loda ale jednak mój współlokator dobitnie mi pokazywał jak mało wiem o cielesnych przyjemnościach jakich może doznać facet. Wojtek rozkoszował się smakiem mojej śliniącej się z podniecenia dziurki a mnie od środka wręcz rozpierało podniecenie jakie dawał mi liżąc mi dupę. Nie mam pojęcia ile to trwało kompletnie odleciałem przy akompaniamencie moich jęków i stękania oraz rozlegających się chyba po całym mieszkaniu klapsów jakie co rusz dostawałem od Wojtka z moje pośladki. W tym całym szale mojego pierwszego gejowskiego uniesienia nawet nie zauważyłem kiedy Wojtek przestał lizać moją dziurkę, czułem że jest kompletnie rozluźniona i oto nagle pouczyłem jak coś wielkiego zaczyna na nią napierać. Od razu chciałem się obrzucić jednak Wojtek złapał mnie za ramiona dociskając do pozycji w jakiej byłem do tej pory i nachylił się nade mną mówią:

    -Spokojnie chwilę zaboli a potem będzie tylko lepiej-i pocałował mnie w policzek

    Byłem przerażony tym co za chwilę się stanie nigdy nie wkładałem tam małego palca a za chwilę miał się tam rozgościć 19cm gigant. Zaczęło się Wojtek zaczął napierać na moją heterycką dziewiczą dziurę, wtedy zrozumiałem dlaczego tak lizał i w nią pluł, jego kutas na początku niemalże wślizną się do niej jak wąż do nory jednak dopiero najgorsze było przed mną. Gdy pokonał pierwszy zwieracz poczułem przeszywający ból. Zacząłem krzyczeć i wyć z bólu, starałem się wyrwać jednak Wojtek mnie przytrzymywał uspokajając mnie że to wszystko za chwilę minie. Czułem jakby jego kutas rozrywał mnie od środka, wszystko mnie piekło a wręcz paliło, jednak Wojtek parł dalej. Nagle w tym całym bólu i moich krzykach poczułem podbrzusze Wojtka na swoich pośladkach i jak jego całe ciało kładzie się na mnie. To oznaczało że nie wiadomo jakim cudem wszedł we mnie cały. Wojtek zaczął powoli się ze mnie wysuwać, myśląc że to koniec zacząłem się powoli rozluźniać jednak on zaczął powoli wchodzić z powrotem co mnie lekko zaskoczyło. Ze względu na rozluźnienie już nie bolało jak wcześniej Wojtek zaczął powoli się we mnie poruszać a ten cały ból zaczął zamieniać się na początku w delikatną przyjemność, a w końcu ból zniknął całkiem a skala przyjemności zaczęła rosnąć. Wojtek z każdym ruchem nabierał tępa a mi robiło się coraz przyjemniej, krzyk bólu i rozpaczy zamienił się w jęk przyjemności i podniecenia. Po kilku minutach gdy moja dziurka już dosyć się rozciągnęła Wojtek wyciągnął ze mnie swojego kutasa i kazał mi się położyć na plecach co też posłusznie uczyniłem. Wojtek zarzucił moje nogi na ramiona i wszedł we mnie w pozycji na pagona. Tym razem nie rozkręcał powoli tępa czy nie rozluźniał mojej dziurki lecz od razu ruszył z kopyta ruchając mnie po same jaja, w tym czasie nachylił się nad mną powodując większe rozwarcie moich pośladków co pozwalało mu wsadzać swojego kutasa jeszcze głębiej. Wojtek ruchał mnie po same jajca przyglądając się z góry mojej twarzy pełnej rozkoszy i podniecenia, w tamtym momencie kompletnie nie byłem w stanie myśleć o tym że jeszcze niecałą godzinę temu byłem zwykłym heteroseksualnym chłopakiem i o mojej Karolinie, zresztą w tamtym momencie było mi tak dobrze że nawet nie chciałem o tym myśleć. Wojtek ruchał mnie w dupę a nad twarzą widziałem jak się do mnie uśmiecha w pewnym momencie zaczął pluć mi do ust, jednak podniecenie i chęć przyjęcia tej śliny nie pozwoliły zamknąć mi ust. Jego kutas rozpychał i ocierał się mojej dziewiczej do niedawna dupie a on  uśmiechem na twarzy pluł swojej nowej zdobyczy w usta. Kompletnie nie pamiętałem o tym że w każdej chwili do domu może przyjść Karolina bo w sumie nie wiedziałem nawet która godzina, w tamtym  momencie liczył się tylko Wojtek i jego kutas ładujący moją dupę. W moim kroczu czułem coraz większe ciepło a z mojej dupy soczki wręcz się wylewały cieknąc mi po pośladkach na łóżko. Nagle w moim kroczu zaczęło robić się wręcz gorąco, przyjemność była jak nigdy wcześniej a kutas sam aż podskakiwał co chwila się prężąc, nie wiedziałem co się dzieje ale Wojtek chyba dobrze wiedział i wyszedł z mojej dupy. Kazał mi się teraz oprzeć na nogach na kolanach i rękach jak pies. W takiej samej pozycji na jego łóżku klęczał ten młodziak. Klęczałem wypięty na podłodze i czekałem na dalsze przyjemność. Wojtek podszedł do mnie od tyłu lecz nie klęknął za mną jak za tym chłopakiem. Stanął nad mną tak że jego jaja były w równej linii z moją szparą. Uklęknął nad moimi plecami, i zaczął wsadzać kutasa w moją dziurkę, ale nie na wprost lecz pod innym kątem co powodowało jeszcze większe jej rozciąganie ale i jednoczenie większą przyjemność. Nagle Wojtek doszedł do tego dziwnego miejsca, gdy tylko go dotknął mój kutas aż podskoczył, od razu zachciało mi się lać a z moich ust samoistnie wydobył się jęk rozkoszy. Było widać że dobrze wie co robi bo mimo że jego kutas nie zanurzył się w pełni i miał jeszcze do tego daleko Wojtek posunął się delikatnie jeszcze do przodu, w tym momencie poczułem gniecenie i potężny ucisk w kroczu. Wojtek zaczął poruszać się cały czas ocierając się w tamtym miejscu. Mojego podniecenie rosło z każdym jego ruchem. To nie było tak jak kilka chwil temu jak mnie ruchał, to było zupełnie inne doznanie. Ucisk w moim kroczu rósł a wraz z nim moje podniecenie i napięcie seksualne, czułem jak buzuje we mnie krew i całe hektolitry spermy i hormonów. Nigdy w życiu wcześniej nie czułem takiej przyjemność podczas jakiejkolwiek formy seksu. Wojtek po chwili wprowadzenia zaczął dość szybko intensyfikować swoje ruchy. Doprowadziło mnie to do kompletnej ekstazy, Wojtek złapał mnie za ramiona narzucając swoje tępo kompletnie nie patrząc co się ze mną dzieje a ja przeżywałem rozkosz większą niż tysiące orgazmów razem wzięte. Krzyczałem, jęczałem dyszałem a to wszystko z powodu kutasa w mojej dupie, czułem taką przyjemność że kompletnie odlatywałem, moja głowa bezwładnie latała a moje jęki było chyba słychać w całym bloku, czułem potężne parcie na mocz i ucisz w kroczu. Zacząłem mamrotać pod nosem braku sił do Wojtka:

    -Za chwilę się zleje, nie mam już sił

    -Lej pod siebie – usłyszałem w odpowiedzi od Wojtka między jękami rozkoszy

    Nie miałem siły dłużej tego trzymać parcie było zbyt mocne ale ku mojemu zaskoczeniu mój kutas nie zaczął lać moczem lecz potężnymi ilościami białej gęstej spermy. Wojtek cały posuwał mnie w tej pozycji co jeszcze bardziej potęgowało doznanie orgazmu jaki właśnie ogarniał moje ciało. Mój kutas ciągle lał strumieniami spermy a orgazm trwał i trwał tak długo jak nigdy przedtem. Nie mam pojęcia ile to trwało dla mnie całą wieczność. Gdy to się skończyło kompletnie opadłem z sił. Całkowicie osłabiony wysunąłem się spod niego i jego kutasa padając na ziemie wprost w swoją spermę. Leżałem w swojej spermie dysząc ze zmęczenia jednak Wojtek nie pozwolił mi na dłuższy odpoczynek. Obrócił mnie na plecy i podszedł do mnie klękając mi nad twarzą i wystawiając na wprost niej swoje śliczne, mięsiste pośladki a pomiędzy nimi gładziutką jak pupcia niemowlaka i różowiutką dziurkę. Nie musiał długo czekać mimo orgazmu podniecenie wciąż we mnie buzowało, dobrze wiedziałem co mam robić, od razu zacząłem lizać jego dziurkę jednocześnie ugniatając i pieszcząc jego piękne pośladki. Rozkoszowałem się smakiem jego dziurki a Wojtek masturbował się na moją klatą, w pewnej chwili odsunął się ode mnie i jego kutas momentalnie znalazł się nad moją twarzą nie zdążyłem się zorientować a już po chwili na moją twarz leciały salwy gorącej spermy wprost z jego wielkiego kutasa. Wojtek jęczał i tryskał sporą ilością spermy. Gdy już skończył nachylił się nad moją twarzą i zaczął wszystko dokładnie ze mnie zlizywać a następnie całować się ze mną, czułem w ustach słono-słodki smak jego spermy. W końcu się przełamałem i zapytałem:

    -Co to było?

    -To znaczy? – popatrzył na mnie zdziwiony

    -No wiesz to jak mnie ruchałeś i doszedłem bez dotykania

    -To mój drogi był orgazm analny który może ci dać tylko drugi facet – powiedział w uśmiechem

    -Wow, nie wiedziałem że tak się da

    Nagle usłyszeliśmy dzwonek domofonu świadczący że ktoś na dole otworzył drzwi od klatki, spojrzałem na zegarek, to na pewno była Karolina a ja z Wojtkiem byliśmy nadzy w naszym pokoju w dodatku ja leżałem w kałuży spermy. Szybko zaczęliśmy sprzątać i się ubierać. Na szczęście zanim Karola wgrzebała się na górę udało nam się ogarnąć pokój i siebie nawzajem. Gdy drzwi do mieszkania się otwierały Wojtek był już u siebie a ja ubrany otwierałem drzwi mojej dziewczynie witając ją drzwiach, na powitanie usłyszałem:

    -Jakoś dziwnie pachniesz

    -A nowy krem do twarzy to pewnie on – odpowiedziałem lekko zdenerwowany.

    Oczywiście po obiedzie musiałem lecieć do Rossmana po nowy krem a z Wojtkiem od tamtego czasu żyło się o wiele lepiej a i powiem że od czasu do czasu gdy Karoliny ponownie wspólnie przeżywaliśmy gejowskie uniesienia z orgazmem analnym chociaż w moim przypadku raczej biseksualne, gdyż nadal byłem z Karoliną i również z nią uprawiałem seks chociaż nie tak dziki i przyjemny dla mojego odbytu.

     

    Po więcej moich opowiadań zaprasza na 

    • homoerohistoryjki.blogspot.com

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Patrick Homo
  • Facet z pajakiem na dloni

    Tego dnia skończyłem pracę wcześniej, niż zwykle. Umówiłem się z grupą przyjaciół na przysłowiowe piwo w jednym z okolicznych barów, a następnie mieliśmy pojechać na dyskotekę i bawić się do białego rana. Wieczór więc zapowiadał się całkiem sympatycznie i interesująco. 

    Po powrocie do domu szybko przygotowałem i zjadłem obiad, następnie wziąłem prysznic i chwilę później byłem gotowy do wyjścia. 

    Przyjechała po mnie moja najlepsza przyjaciółka Ania, która była zarazem największą miłością mojego życia. Niestety nie spełnioną. To ona miała być dzisiaj naszym kierowcą. Kilkadziesiąt minut później zamawialiśmy już pierwszą kolejkę. 

    Po wypiciu w moim przypadku trzech piw uznaliśmy zgodnie, że już najwyższa pora, by udać się do oddalonej o trzydzieści kilometrów dyskoteki o wdzięcznej nazwie “Rozpusta”. Załadowaliśmy się więc do naszego wesołego autobusu i ruszyliśmy w drogę. 

    Na miejscu od razu wskoczyłem na parkiet, mimo tego, że impreza dopiero się rozkręcała. Uwielbiam tańczyć i wreszcie po całym tygodniu miałem do tego okazję. Taniec jednak jak wiadomo jest męczący, więc wkrótce musiałem udać się do naszego boksu, by ugasić pragnienie. Wypiłem nieco ponad pół piwa i zdecydowałem się zaprosić moją wyśnioną kobietę na parkiet. Ku mojemu zdziwieniu zgodziła się od razu. Byłem w siódmym niebie. Bawiliśmy się tak ponad pół godziny. Było rewelacyjnie, lecz niestety mój pęcherz zaczął dawać znać o sobie i wołał o pilne opróżnienie. Odprowadziłem więc Ankę do stolika, dopiłem resztę swojego piwa i udałem się w wiadomym kierunku. 

    Stojąc przy pisuarze i załatwiając swoją potrzebę, poczułem silny zawrót głowy, oraz to, że nogi robią mi się miękkie jak z waty. To był dla mnie koniec imprezy. Nagle wszystkie światła zgasły, a muzyka ucichła. 

    Nie wiem, jak długo byłem nieprzytomny. Może kilka minut, może były to godziny. Ktoś musiał mi dosypać czegoś do piwa. 

    Odzyskując świadomość od razu zauważyłem, że nie słychać żadnej muzyki. Sekundę później uzmysłowiłem sobie, że znajduję się w pozycji półleżącej, a moje ręce są przywiązane do jakiejś poręczy, która znajdowała się za mną. Moje usta zaklejone były taśmą. Poczułem strach, który urósł jeszcze bardziej, gdy otworzyłem oczy. Znajdowałem się w wielkiej sali, która sądząc po tablicach do koszykówki musiała być jakąś halą sportową. Wokół mnie na statywach umieszczonych było kilka kamer. Ktoś najwyraźniej mnie obserwował. 

    Z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że mogę zostać ofiarą jakiegoś brutalnego mordu, o których czasami słyszy się w radiu i telewizji. Przez myśl również przeszło mi, że mogłem również zostać wkręcony przez moich znajomych w jakąś ukrytą kamerę lub inny syf. 

    Przez około pół godziny po moim przebudzeniu nie działo się jednak dosłownie nic. Wokół panowała głucha cisza. Miałem jednak nieodparte wrażenie, że ktoś mnie obserwuje przez te kamery. 

    Wtedy do sali weszło na pierwszy rzut oka kilkudziesięciu mężczyzn. Wszyscy byli ubrani tak samo, czarne spodnie, czarne koszulki, oraz kominiarki zasłaniające ich twarze. Ustawili się w półokręgu wokół mnie. Dwóch z nich zaczęło podchodzić do mnie. W ręku jednego z nich zobaczyłem długi lśniący nóż. Pomyślałem, że mam przejebane. Bezskutecznie próbowałem uwolnić ręce, sprawiając tylko, że sznur pokaleczył mi ręce. Drugi z moich oprawców zasłonił mi oczy opaską. W tej chwili byłem już pewien, że za chwilę moje życie dobiegnie końca i to w dodatku w straszliwych mękach. Czekałem na cios… 

    Nic jednak się nie działo. Słyszałem tylko bicie swojego serca i jakieś dziwne odgłosy, które wydawali pozostali. 

    Poczułem wreszcie zimny dotyk metalu na swojej skórze. Nie towarzyszył mu jednak ból. Facet z nożem rozciął mi koszulkę, którą następnie rozdarł do reszty i całkowicie ją ze mnie zerwał. W tym samym czasie drugi rozpiął mi spodnie i również je ze mnie zdjął. Zostałem w samych bokserkach na oczach tych wszystkich ludzi i kamer. 

    Wreszcie zdjęli mi opaskę z oczu. Widok jaki mi się ukazał całkowicie mnie zszokował. Wokół mnie stało na oko pięćdziesięciu nagich mężczyzn w kominiarkach na głowach. Nie mogąc nic powiedzieć ani krzyczeć z powodu zaklejonych ust tylko im się przyglądałem. Zastanawiałem się, co się ze mną stanie. 

    Odpowiedź otrzymałem już po chwili. 

    Facet który jeszcze przed chwilą trzymał nóż, teraz bez żadnych zahamowań położył dłoń na moim kroczu i mocno złapał moje jądra. Poczułem lekki ból. Nie było to jednak coś, czego nie dałoby się znieść. Na jego dłoni zobaczyłem tatuaż pająka. 

    W końcu uwolnił moje jaja z uścisku, wstał i wyszedł. Pozostali zacieśnili krąg wokół mnie. Poczułem ich dłonie na całym moim ciele. Zerwali ze mnie bokserki. 

    Po kilku minutach tych wątpliwych dla mnie pieszczot facet z pająkiem na dłoni wrócił. Był nagi. Potężnie zbudowany, sylwetką przypominający kulturystę, lub żołnierza Amerykańskich marines. Podszedł do mnie, zerwał mi taśmę z ust i wypowiedział tylko dwa słowa- “otwórz usta”. Wykonałem polecenie. W jego twardym głosie było coś, co nie pozwoliło mi się sprzeciwić. Stanął nade mną okrakiem i natychmiast wepchnął kutasa w moje usta. Wiedziałem, że każda próba ugryzienia go, lub zrobienia czegoś głupiego skończy się dla mnie źle. A on wiedział, że ja to wiem. Od razu uzmysłowiłem sobie, czego chce. Zacisnąłem mocniej wargi na jego jeszcze stosunkowo miękkim fiucie i zacząłem powoli poruszać głową w przód i tył. Poczułem, że zaczyna twardnąć , co dodało mi tylko animuszu. Moje usta poruszały się coraz szybciej po jego członku. W końcu jednak musiałem zaczerpnąć tchu, więc odchyliłem głowę do tyłu i uwolniłem go z ust. Nabrawszy szybko powietrza, doskoczyłem od razu z powrotem do niego. 

    Ze zdziwieniem zauważyłem, że mimo tego iż jestem heteroseksualny obecna sytuacja zaczyna mi się coraz bardziej podobać, co poczułem również między swoimi nogami. 

    Przejechałem językiem po całej jego długości. Zaraz jednak wróciłem i zacząłem lizać mu jądra. Chyba mu się to podobało, bo nie próbował niczego zmienić. Mój język błądził po jego jajach, a jego twarda pała ocierała mi się o twarz. Znowu wziąłem go w usta. Był ogromny. Ledwo zmieścił się między moimi szczękami. Smakował obłędnie. Mój język owinął się z rozkoszą wokół jego grzyba. Poczułem, że zaczyna wpychać się coraz głębiej w moje usta. Nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie. Chciałem go całego. Chwycił mocno moją głowę i zaczął coraz szybciej poruszać biodrami. Teraz już nie robiłem mu loda. On zwyczajnie pieprzył mnie w usta. Mój kutas reagował ma to bardzo radośnie, stercząc dumnie. Podobało mi się to co ze mną robił. Kilka minut później zwolnił zdecydowanie i nieco wysunął się z moich ust. Wiedziałem, że za chwilę dojdzie. Nie mogłem się już doczekać. I wreszcie. Zaczął mocno pulsować w moich ustach, aż w końcu poczułem oszałamiający smak jego ciepłej i lepkiej spermy. Byłem zachwycony. Nigdy jeszcze nie miałem w ustach czegoś równie dobrego. Ścisnąłem mocno ustami końcówkę jego fiuta i zacząłem zachłannie ssać, w nadziei na kolejną porcję tego cudownego nektaru. On zaś gestem nakazał swoim towarzyszom, żeby mnie rozwiązali. W końcu miałem wolne ręce, co od razu wykorzystałem. Chwyciłem ręką jego penisa, ustami zaś na powrót powędrowałem do jego jąder, by jeszcze na chwilę je popieścić. Drugą zaś ręką gładziłem jego seksowne twarde pośladki. 

    Czułem, że to jeszcze nie koniec. Nie zdziwiło mnie więc, gdy złapał mnie mocno za policzki. Musiałem więc znowu otworzyć usta. Nie musiał wcale tego robić, bo z ochotą sam bym je przed nim otworzył. Wsunął po raz kolejny końcówkę swojego cudownego penisa w moje usta, lecz tym razem zamiast spermy poczułem, że moje usta wypełniają się gorącym, słonym moczem. Moje zaskoczenie było ogromne, jednak przyjemne do tego stopnia, że chwyciłem w dłoń swojego twardego fiuta i w kilka sekund doprowadziłem się do orgazmu. Mój oprawca zaś widząc, że nie nadążam z przełykaniem wyciągnął penisa z moich ust i resztę pęcherza opróżnił na moją twarz, co okazało się być wręcz cudownym uczuciem. 

    Chwilę później wycofał się. Usiadł zaspokojony na krześle obok, a ręką dał znak pozostałym, że mogą przystąpić do działania. Wiedziałem, co mnie czeka. 

    Otoczyli mnie ze wszystkich stron ciaśniejszym kręgiem. Jeden z nich podszedł do mnie i na wzór swojego przywódcy oblał moją twarz swoim moczem. To było sygnałem dla pozostałych. Przez kilka minut dosłownie brałem prysznic z moczu, co spowodowało drugą falę mojego podniecenia. Widząc to jeden z pomocników mojego Pana szybko zaspokoił mnie swoimi ustami. Ja natomiast chwilę później zostałem zmuszony do zmiany pozycji. 

    Klęcząc bowiem miałem znacznie ułatwione zadanie w tym co musiałem, a i bardzo chciałem zrobić. Czekała mnie praca lodziarza, której oddałem się z rozkoszą. 

    Po dwóch godzinach i obsłużeniu ponad jak się okazało sześćdziesięciu facetów byłem cały mokry i śliski od ich spermy. Wielu z nich spuszczało się kilkakrotnie na moją twarz, na włosy, brzuch, a nawet na dupę. Około trzydziestu skończyło w moich ustach, co było dla mnie czymś wręcz cudownym. Żaden jednak nie tknął mojego tyłka i doskonale wiedziałem dlaczego. Ten był zarezerwowany dla ich szefa, a mojego Pana. Skończywszy z pozostałymi, zobaczyłem, że jest już gotowy. Skinął na mnie palcem, przywołując do siebie. Posłusznie wykonałem jego polecenie. 

    Wciąż siedząc złapał mnie za rękę, przyciągnął bliżej siebie, a następnie zdecydowanym ruchem przyciągnął moją głowę do swojego krocza. Nie musiał tłumaczyć. Od razu zabrałem się do roboty. Stojąc mocno wypięty bokiem do niego i obrabiając jego twardącego penisa poczułem jak jego palec nawilżony wazeliną lub innym specyfikiem wsuwa się w moją dupę. 

    Był już twardy, co było dla mnie jasnym sygnałem. Usiadłem mu na kolanach i pomagając sobie jedną ręką wprowadziłem go w siebie. Sprawiło mi to wiele trudności, bo w tych sprawach byłem dziewicą. Na szczęście kolejna porcja wazeliną załatwiła sprawę. Wsunąłem się na niego. Najpierw delikatnie, a potem coraz mocniej. Czułem, jak jego pała rozpycha mój odbyt, co było niebywale podniecającym uczuciem. Po chwili cały jego pokaźnych rozmiarów kutas schował się we mnie. Oparłem dłonie na jego szerokiej klacie i zacząłem go ujeżdżać. Zamiast siodła miałem jednak drąga schowanego w moim wnętrzu. Było to tak przyjemne, że po minucie doznałem kolejnego orgazm, tym razem nie były do tego potrzebne ani ręce, ani usta. Wystarczyła jego pała masująca moją prostatę. On wytrzymał znacznie dłużej, jednak w końcu musiał skapitulować. Skończył głęboko w mojej dupie. 

    Tego dnia jeszcze siedmiu gości przeleciało mnie w odbyt, co jednak nie było już tak przyjemne, jak seks z moim Panem. 

    Po wszystkim zostawili mnie samego. Zgwałconego, obsikanego, zalanego spermą, lecz zarazem zaspokojonego i niesamowicie szczęśliwego. 

    Założyłem spodnie i opuściłem miejsce mojej przygody. Jak się okazało była to hala sportowa w sąsiadujące z moim miejscem zamieszkania wsi. Na szczęście zostawili mi koszulkę, która była na mnie sporo za duża. Chyba wiem do kogo należała… 

    Popołudniem tego dnia odpowiedziałem wreszcie na telefony i smsy od znajomych, a zwłaszcza od Ani, która w mgnieniu oka stała się dla mnie kimś zwyczajnym i niezbyt ważnym. Moim umysłem, a także sercem zawładnął teraz ten potężnie zbudowany koleś, który dał mi tyle rozkoszy… 

    Kilka dni później pocztą przyszła płyta z nagraniem całej orgii. 

    Od tamtego czasu zacząłem chodzić na siłownię. Nie dlatego, że zależało mi na jakimś super wyglądzie. Po prostu miałem nadzieję, że znajdę tam faceta z tatuażem pająka… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Marzec