Author: admin

  • Klara

    Odkąd pamiętam w naszym domu nikt nigdy nie krył się z nagością. To była tak normalna rzecz jak spanie czy jedzenie. Nie znaczy że jak ktoś przychodził to lataliśmy po domu bez gaci. To że ktoś z łazienki wychodził nago bo zapomniał majtek nikogo nie dziwiło i nikt na to nie zwracał uwagi. Mama, to zgrabna blondyneczka z krótkimi włoskami i niebieskimi oczami.

    Pracuje w korpo i często jej niema. Tata prowadzi własną firmę i też często zajęty. Jest rudy i trochę piegowaty ale ciągle bardzo przystojny i widzę jak kobiety na niego patrzą. Ja mam szesnaście lat, ruda jak tata i mam długie włosy zaplecione w dwa warkoczyki. Nie raz i nie dwa widziałam jak rodzice uprawiali seks nawet jak byłam dużo młodsza. Pierwszy raz jak to zobaczyłam, miałam może 7 – 8 lat, nie bardzo wiedziałam co robią bo tata tak dziwnie na mamie leżał i ruszał pupą. Patrzyłam i nim mnie spostrzegli mogłam się przyjrzeć tej sytuacji. To że byli  nadzy mnie nie dziwiło bo to u nas jak mówiłam normalne ale to co robili. Kiedy skończyli tata wstał i wtedy zobaczyłam że ma swojego siusiaka dziwnie dużego. Mama zaczerwieniona z rozczochranymi włosami, uśmiechając się do mnie wyciągnęła rękę zapraszając bym się przy niej położyła. Pachniała tatą i czymś czego nie potrafiłam porównać do żadnego zapachu jaki znałam ale ten zapach, mi się podobał. Później, dowiedziałam się że to zapach uprawianego seksu. Zapytałam mamy co robiła z tatą bo mnie to zaintrygowało. Mama powiedziała że się kochała z tatą. Zaczęła tłumaczyć że to się robi jak ludzie bardzo się kochają ale mogą to robić tylko dorośli. Wtedy te tłumaczenia mi wystarczyły i dalej nie drążyłam. Później widziałam jak to robili nie tylko w sypialni ale też w kuchni czy salonie. Raz, nawet jak byliśmy nad morzem to zrobili to na kocu, na plaży. Mnie się zupełnie nie krępowali byłam dla nich tylko cichym obserwatorem. Czułam przy tym lekkie zażenowanie i wtedy zwyczajnie wychodziłam.  Mama zawsze potem była taka szczęśliwa a tata zadowolony. Kiedy byłam już trochę starsza odkryłam że dotykanie się po cipce potrafi być przyjemne. Miałam może 12, lat cycuszki już mi zaczęły rosnąć i pojawił się meszek zarostu na mojej myszce. U mamy widziałam ciemny zarost w tym miejscu lecz kiedyś bardzo się zdziwiłam kiedy  te włoski na mamy cipce zupełnie znikły i jej cipka teraz wyglądała jak moja myszka. Mieszkamy w domku pod miastem i mamy spory ogród osłonięty gęstym żywopłotem oddzielając nas przed widokiem z zewnątrz. Kiedy jest ładna pogoda i jest ciepło korzystamy z tarasu gdzie ustawiamy leżaki i się opalamy. Nikt nie zaprząta sobie głowy opalaczami bo opalamy się na golasa. To że mama nie ma już zarostu na swojej cipce dowiedziałam się od niej, że je po prostu goli by lepiej utrzymać przez to higienę ciała. Ja swój zarost jeszcze jakiś czas nosiłam ale potem też zaczęłam golić. Tata też okolice penisa ma zawsze starannie wygolone. Dzisiaj mając skończone 16 lat wiem o co chodzi z tym seksem bo dużo z mamą o tym rozmawiałam i sporo znalazłam w necie. Ciekawość, jak to jest, zaczęła zaprzątać mi głowę do tego stopnia że częste masturbacje już nie wystarczały. Początkowo myślałam o jakimś koledze żeby TO zrobić. Wiedziałam jednak jakie z nich dzieciaki i  gdyby  brak doświadczenia w moim seksualnym debiucie miał mieć konsekwencje, od razu ich skreśliłam i poniechałam tego pomysłu. Koleżanki chwaliły się jakimiś tam macankami i pieszczotami ale myślę że bardziej szpanowały niż mówiły prawdę. Podzieliłam się moimi rozterkami z mamą i przyznała mi rację. Leżałyśmy obie w sobotni poranek na leżakach na tarasie. Nasmarowane olejkami z filtrem, oczywiście nagie i już ładnie jednolicie opalone na całym ciele. Spięłam włosy w koczek a mama założyła kapelusik chroniący przed słońcem. Kiedy o tym wspomniałam, od razu stanowczo odradzała rozpoczęcie aktywności seksualnej w moim wieku bo jak powiedziała 16 lat to jednak za wcześnie.

    -Bardzo mnie to jednak intryguje, zwłaszcza jak patrzę na ciebie i tatę i jak po tym jesteście szczęśliwi.

    -Tak, przyznała mama, seks z twoim tatą jest fantastyczny i daje nam dużo radości.

    -Wiem że może zbyt dużo chcę ale czy tato mógłby to ze mną zrobić? Czy mógłby się ze mną kochać, jak z tobą?

    Mama aż zaniemówiła z wrażenia. Po chwili jednak powiedziała.

    -kochanie, tata jest moim mężem a twoim rodzicem i takie rzeczy po prostu są nie tylko nieetyczne ale też zabronione.

    Poza tym ty ciągle jesteś dzieckiem i dlatego też, jest zakazane.

    -a kiedy obie strony tego chcą, nie poddawałam się, i nie będą się tym chwalić zatrzymując to dla siebie, czy wtedy można?

    -widzę że wzięło cię na całego, musiałabym sprawę skonsultować z twoim tatą.

    -mamo, już mam dość samotnej masturbacji która daje jakieś tam zaspokojenie ale pozostawia ciągle niedosyt i ciekawość jak to jest z mężczyzną.

    Spojrzała na mnie jakby dawno nie widziała. Na moje dopiero kształtujące się piersi, lekko zaokrąglające się biodra i gładziutką

    opaloną już cipkę. Zauważyła że moja cipka błyszczy od soczków jakie wydzielała w czasie naszej rozmowy. Wyciągnęła rękę i mnie dotknęła, mówiąc.

    -ty jesteś mokra.

    -tak, mamusiu, jak tak mam.

    -Chyba naprawdę będę musiała porozmawiać z mężem na twój temat. Jeśli masz to zrobić z kimkolwiek to lepiej mieć nad tym kontrolę. Na razie nie rób niczego głupiego. Jeszcze trochę wytrzymaj.

    -OK, powiedziałam.

    Jeszcze tego samego dnia, wieczorem kiedy byłam już w łóżku usłyszałam pukanie do drzwi. Powiedziałam proszę.

    -Wszedł tata i ciepło się uśmiechnął.

    -naprawdę tego chcesz?

    -Tak tatusiu, bardzo.

    Pomógł mi zdjąć koszulkę a po chwili sam się rozebrał.

    Położył się koło mnie i delikatnie pocałował w usta. Oddałam pocałunek. Ponowił go tym razem dłużej i wsunął swój język do moich ust. Nasze języki się spotkały i zaczęliśmy się całować. Nigdy nie całowałam się z tatą w usta. Głaskał mnie po piersiach i biodrach. Zamknęłam oczy wyobrażając sobie że to ktoś inny ale czułam dobrze sobie znany zapach. Zapach mojego taty. Lubiłam go. Dotknął mojej piersi a po chwili pochylił się nad nimi i zaczął je na przemian całować, raz jedną a raz drugą. Czułam jak pocałunkami schodzi coraz niżej i całując brzuszek zszedł do pieszczot mojej myszki. To było fantastyczne uczucie. Jego język wchodził płytko do mojej pochwy i czułam pieszczoty łechtaczki. Czułam że odlatuję. Przechodziły przez mnie dreszcze rozkoszy jakie dotychczas były dla mnie nieznane. Szybko byłam nieprzyzwoicie mokra i tym zawstydzona reagując tak na swojego kochanka. Położył się na mnie i poczułam jak jego członek dotyka rowka mojej cipki. Wodził nim wzdłuż jak gdyby przygotowując i oswajając mnie z nim. Po chwili wsadził samą główkę a kilka sekund później poczułam ból i już był we mnie na całej długości. Nie bolało jakoś szczególnie ale było dziwnie. Trwał tak nie ruszając się , delikatnie całując. Ruszył, posuwając w tył i przód, czułam ustępujący ból a nawet początki jakiejś tam przyjemności. Wyciągnął go i szybciutko nałożył prezerwatywę.

    Uklęknij, poprosił i kiedy byłam obrócona, znowu wszedł.  Nic już nie bolało, za to czułam z każdym pchnięciem narastającą przyjemność. Trzymał mnie mocno za biodra i mocno uderzał. Wychodziłam naprzeciw jego ruchom i uczyłam się współpracować kołysząc się w tył i przód. Znowu wyszedł i położył się na plecach i chociaż nic nie powiedział, wiedziałam co mam robić. Poprawiłam mu lekko zsuniętą gumkę i nadziałam na jego wyprężona męskość. Teraz ja byłam stroną aktywną i nadawałam tempo jakie mi odpowiadało. Czułam się wspaniale wypełniona i mój stęp przeszedł najpierw w cwał by zakończyć niesamowitym galopem zmierzającym do mojego pierwszego w życiu orgazmu. Opadłam na jego pierś i chyba na chwilę straciłam świadomość co się dzieje bo teraz całował mnie w czoło i delikatnie w usta zapewniając mnie o swojej miłości i podziwu za swój seksualny debiut. Lekko się uniosłam i spojrzałam na jego członka wciąż z nasunięta gumką ale wypełnioną spermą. Poleżeliśmy jeszcze chwilę po czym wstał i poszedł do łazienki. Niewiele się zastanawiając poszłam za nim i weszłam do kabiny prysznicowej gdzie się mył. Szorstką gąbeczką namydlił mnie całą i schylając dokładnie umył moją lekko obolałą cipkę. Ja teraz pierwszy raz ujęłam jego członka w swoje dłonie i namydlając umyłam. Oczywiście zaraz mu stanął i poruszałam go, pobudzając. Nie myślałam żeby się znowu z nim kochać ale uklękłam i wzięłam jego główkę do buzi. Uświadomiłam sobie że mam w ustach członek dzięki któremu przyszłam na świat. Przytrzymał moją głowę i wsuwał swojego członka coraz głębiej. Robiłam loda pierwszy raz w życiu i szło mi trochę nieporadnie bo brakowało mi powietrza. Przerwał jednak tę pieszczotę i pociągając mnie pod pachami pomógł wstać, obrócił tyłem i wszedł we mnie zdecydowanie. Jeszcze czułam poprzednie zbliżenie ale na szczęście, nie bolało. Kiedy miał dojść, wyjął go i sam dokończył strzykając nasieniem do swojej ręki. Jeszcze raz nas wymył gąbką i spłukał prysznicem. Zadowoleni wyszliśmy z kabiny i wzajemnie wycierając ręcznikami, nago wrócili do sypialni. Tam tata ubrał pidżamę i poszedł do swojej sypialni. Długo nie mogłam usnąć ale za to rano spałam aż do 10.

    Wstałam, wzięłam prysznic i nawet wymyłam włosy.

    Odświeżona zeszłam na dół na śniadanie.  Była niedziela i rodzice już siedzieli przy stole i pili kawę. Mama uważnie na mnie patrzyła jakby mnie nie widziała dłuższy czas, doszukując się zmiany. Przywitałam się z nią całując  w policzek a tacie dałam szybkiego buziaka w usta. Spojrzałam na tatę i widziałam spokój na jego twarzy i lekki uśmiech zadowolenia.

    -Jak się czujesz kochanie?

    Zapytała rodzicielka.

    • Bardzo dobrze mamusiu, odpowiedziałam zajadając płatki śniadaniowe z mlekiem
    • Teraz musisz odczekać kilka dni nim podejmiesz kolejne zbliżenie. Tam, pokazała na dół, wszystko musi się zagoić.
    • Dobrze mamusiu zgodziłam się z mamą.
    • Kochana mama nie wiedziała, a tata jej nie powiedział że drugi raz już miałam dogrywkę, pod prysznicem. Widocznie tata się nie pochwalił i dobrze. Głaskała mnie po głowie, moich jeszcze mokrych włosach i zapytała:
    • Jak było, czy bolało, kochanie?
    • Nawet nie wiesz jak bardzo mi się podobało. Było fantastycznie i jestem wam wdzięczna że się zgodziliście. To było niesamowite. Czuję że szybko polubię seks.
    • Tata nic nie mówił ale widziałam jaki był szczęśliwy mogąc pomoc swojej jedynaczce.
    • Popołudniu mama wyszła do sąsiadki a ja siedziałam u siebie w pokoju przed komputerem. Przyszedł tata, usiadł obok i zaczął mnie kokietować. Przypomniał o wspaniałej nocy i o tym jaka byłam dzielna . Głaskał mnie po nogach a szczególnie skupił się na stopach. Głaskał je i pieścił a w końcu zaczął ssać palce. Zrobiło mi się naprawdę mokro w majtkach i tego się domyślał. Włożył rękę pod majtki i się upewnił. Klęknął i zdjął ze mnie leginsy z majtkami jednym ruchem. Położył na plecach i bezceremonialnie wszedł we mnie. Przyjęłam go bez żadnego bólu i od razu było mi słodko. Przerwał na chwilę tylko po to założyć sobie gumkę i znowu był we mnie. Zaplotłam nogi na jego talii by zwiększyć poczucie zespolenia i przyjemności. Kochaliśmy się około 10 minut kiedy domyśliłam się że finiszuje. Tym razem mimo że było mi dobrze nie doszłam. Wstał i poszedł do łazienki się ochlapać a ja ubrałam się i ponownie usiadłam przed komputerem. Kiedy mama wróciła oglądał jak zwykle Fakty na TVN. Potem często się to powtarzało. Z tego co wiem mamie też nie odpuszczał. To że TO już się stało i wiem o co chodzi sprawiło że bardzo zyskałam na pewności siebie. Sam fakt że uprawiam seks i mam że tak powiem dostęp do niego, niemal swobodny, bardzo mnie nakręca do dalszych eksperymentów.  Chodzę bardzo pobudzona a pod spódniczką nigdy nie ubieram majtek. Lubię tę swobodę. Tata, jak tylko jestem w pobliżu zawsze mnie podmacuje. Nie chcę być nachalna i mamie robić często konkurencje do taty ale jak mamy możliwość to się bzykamy. W szkole, chłopaki oczywiście dalej mi dokuczają ale wiem że marzą o tym żeby ze mną chodzić i  pewnie nie tylko. Nikt nie wie że ja TO już robię nawet moja najlepsza kumpela Aga. No bo co miałabym jej powiedzieć że posuwa mnie mój tata. Bez jaj.

    Tata ma 6 lat młodszego brata który ożenił się z Beatą. Jego żona to 20 letnia kobieta, szczuplutka blondyneczka z dużymi niebieskimi oczami. Kiedy przyjechali to zajęli pokój gościnny tuż obok mojego. Wujek Mateusz zwany też Mateo, podobnie jak tata jest rudy i zawsze wesoły i uśmiechnięty. Jak mnie zobaczył to nie mógł się nachwalić jak wydoroślałam i wyładniałam. Zawsze lubiłam wujka Mateo za to że właśnie taki był. Od zawsze pozwalał mi mówić „ty”. Jego żona była tylko 4 lata starsza od mnie a wiec niedużo. Nie wiem czemu oboje przywitali się ze mną  całując  w usta a Beata to nawet nieco dłużej niż to  bywa na dzień dobry. Przyjechali z Niemiec i byli trochę zmęczeni dlatego po obiedzie poszli do swojego pokoju odpocząć. Ja siedziałam  w swoim pokoju i czytałam książkę. Drzwi miałam uchylone ale przez ścianę słyszałam postękiwania jak przy uprawianiu seksu. Od razu mnie to ruszyło i chciałam wiedzieć czy TO faktycznie robią. Na palcach podeszłam pod ich drzwi i przez zostawiona szparę zobaczyłam jak Mateo posuwa swoją żonę od tyłu. Głowę miała skierowaną w dół i mnie nie widziała za to Mateo zauważył że ich podglądam. Mrugnął do mnie okiem i się uśmiechnął. Pokazałam uniesionym kciukiem że jest OK.

    Po południu zeszli na popołudniową kawę i przy niej rodzice, nasi goście i ja gawędziliśmy sobie na różne tematy.

    Miałam na sobie dopasowaną niebieską sukieneczkę w białe, delikatne ukośne paseczki, trochę nad kolanko ale pod spodem nie miałam niczego. Widać było że moje cycuszki już trochę urosły i się kołysały kusząco a na pupie materiał wpijał się w moje pośladki i było wiadome że nie ubrałam majtek. Jak Mateo tylko się zorientował że jestem naga pod sukieneczką to kutasek mało mu nie rozsadził spodni. Beata siedziała koło mnie i zalotnie się uśmiechała co raz głaskając mnie po kolanku. Nazajutrz po śniadaniu i kawie, mama z  Beata i ja korzystając z ładnej pogody postanowiłyśmy się poopalać na tarasie. Przyniosłam z garażu dodatkowy leżak dla ciotki. Beata chciała pożyczyć od mnie jakiś opalacz ale mama powiedziała jej że nie będzie potrzebny bo my się zawsze opalamy nago. Na dowód że tak robimy rozebrała się a ja zaraz po niej. Chcąc nie chcąc zrobiła to samo. Początkowo nie czuła się zbyt swobodnie ale z czasem nabrała pewności siebie zwłaszcza że to młoda i zgrabna laska. Zgodnie z aktualną modą była starannie wydepilowana a jej cipka była niczym wagina dziecka. Mała wklęsła bułeczka bez widocznych warg sromowych. Popatrzyła na mnie i na moją cipkę i się szelmowsko uśmiechnęła.

    -Fajna jesteś mała. Powiedziała

    -Dzięki ty też. Zrewanżowałam się.

    Leżałyśmy i jak to kobiety gadałyśmy jedna przez drugą.

    Kiedy mama wyszła do ubikacji, cicho zapytała:

    -Zrobiłaś TO?

    -Zrobiłam ale co?

    -Czy kochałaś się już czy dalej jesteś cnotliwa?

    -Tak, zrobiłam,  nawet kilka razy, jeśli już musisz wiedzieć.

    -Znaczy masz chłopaka, czy tak?

    -Można tak powiedzieć, odparłam

    -Tajemniczo to brzmi ale nie wnikam. OK.

    Powiedziała Beata.

    Wróciła mama i zapytała co tak szepczemy.

    -A nic takiego.

    Powiedziała Beata.

    -Pytałam czy Klara ma już jakiegoś chłopaka, ale  jest jakaś tajemnicza i niewiele mówi.

    Mama popatrzyła na mnie, uśmiechając się bo obie wiedziałyśmy kto. Kiedy tak leżałyśmy przyszli panowie powiedzieć nam że jadą do sklepu po jakieś części do drzwi garażowych. Wujek patrzył na nas wszystkie nagie a jak mi się zdawało, na mnie szczególnie i powiedział że jesteśmy  niczym nimfy które uwodzą by później zjeść. Namioty się chłopakom w spodniach porobiły i dlatego czym prędzej czmychnęli.

    Śmiałyśmy się z nich i dalej opalałyśmy się na leżakach.

    Po południu goście jak i moi rodzice pojechali do miasta się zabawić a ja zostałam w domu. Byłam trochę śpiąca, ich jeszcze nie było i około 22 położyłam się spać. Nie wiem która to była godzina kiedy obudziły mnie miłe pieszczoty pośladków bo spałam jak zwykle na brzuchu. Wiedziałam że to tata bo mimo że było ciemno i nic nie widziałam czułam jego perfumy, trochę alkohol i znajome pocałunki. Szybko zrobiłam się wilgotna i poczułam jak we mnie wchodzi. Ustawił mnie w pozycji klęczącej i wsuwając się i wysuwając obmacywał moje piersi. Coś było inaczej, nie do końca wiedziałam co ale zaczęłam dochodzić i kiedy to się stało jego członek się wysunął i spuścił mi się na plecy. Teraz sięgając do lampki nocnej zapaliłam ją i zamarłam. To nie był tata tylko jego brat Mateusz. Zaskoczona, zła, walnęłam go w pierś i wściekła kazałam się wynosić. Niezłość się kochanie, było naprawdę miło i mam wrażenie że też ci się podobało.

    Mówił prawdę, może nie trwało to zbyt długo ale było super no i…… miałam orgazm. Jeszcze trochę się dąsałam ale już go nie wyrzucałam. Położył się koło mnie i przepraszając za podstęp głaskał po plecach i pupie. 

    -od Beaty dowiedziałem się  że nie jesteś dziewicą i dlatego   się odważyłem.

    Powiedział.

    -Co prawda nie wiem kto jest twoim kochankiem ale chyba się domyślam. Nieważne.

    Jego palce znowu zaczęły błądzić po mojej cipce i po chwili obrócił mnie na plecy i całując namiętnie najpierw w usta po piersiach i brzuszku znowu znalazł się przy mojej dostarczyciele rozkoszy.

    Obrócił się do mnie w pozycji 69, wkładając do buzi a on kontynuował pieszczoty mojej myszki. Znowu spowodował że doszłam i wiedział o tym.  On również skończył spuszczając mi się w ustach. Chcąc nie chcąc połknęłam to, bo nie miałam co z tym zrobić.

    -Jesteś niesamowita, powiedział. Jeszcze chwilę poleżał i nie ubierając,  poszedł do łazienki się umyć. Po nim ja się umyłam i wróciłam do łóżka spać.

    Nazajutrz około 9 po porannym prysznicu jeszcze z mokrymi włosami zeszłam na śniadanie. Miałam na sobie króciutki zielony topik do pępka i żółtą króciutką spódniczkę nad kolanko. Na nogach miałam czerwone balerinki. Rodzice i goście też właśnie zasiedli do stołu a mama z Beatą podawały jajecznicę i półmiski z serami i wędliną. Spojrzałam na Mateo a ten z niewinną miną uśmiechał się i zapytał jak się mam.

    OK odpowiedziałam patrząc mu w oczy, uśmiechając się. Tata z mamą spoglądali na nas nic nie rozumiejąc i dobrze. Mogli mieć później pretensje do niego że uwiódł ich córkę ale może mi się zdawało , nie wiem. Mama z Beatą po tym naszym wczorajszym nagim opalaniu czuły się na tyle wyluzowane że pod swoimi sukieneczkami nie ubrały bielizny. Tata który siedział koło mnie co chwilę spoglądał na moje nogi i chociaż miałam majtki i tak widziałam namiot na jego szortach. Czułam że bardzo mnie pragnie i gdyby nie goście, chciałby się ze mną pokochać. Ja aż takiej potrzeby nie miałam ale sama świadomość że mogę już takie rzeczy robić była podniecająca. Chciałabym zrobić mu chociaż lodzika żeby nie był taki spięty.

    Przeprosił na chwilę i wyszedł do łazienki. Chwilę po nim wyszłam i ja  i od razu znalazłam się koło niego. Szybko zsunął swoje szorty i zobaczyłam go w pełnej gotowości. Uklękłam i jego kutas od razu znalazł się w moich ustach. Robiąc mu dobrze czułam że już jestem mokra i gotowa na szybkie ruchanko. Wstałam, podniosłam spódniczkę i zdjęłam majtki a on odwracając mnie tyłem wpasował się we mnie. Ledwo mnie dotknął, doszłam głośno wzdychając.

    Zaraz po mnie kończył tata wyskakując w ostatniej chwili. Niespodziewanie otworzyły się drzwi i stanął w nich Mateusz. Wszedł popatrzył na nas i  powiedział:

    -tak myślałem, że twój tatuś cię posuwa, domyśliłem się  po waszym zachowaniu a jeszcze jak razem wyszliście to już byłem pewien.

    Owszem, powiedziałam my tak mamy i to lubimy a jakbyś chciał wiedzieć robimy to nawet za przyzwoleniem mojej mamy.

    -OK, ja was nie oceniam i co by nie mówić macie fajnie, zawsze to zostaje w rodzinie. Prawda?

    -Mateusz, masz śliczną młodą żonkę i nie masz czego

    nam zazdrościć.

    Spojrzał pożądliwie na mnie, później  na swojego brata i powiedział:

    -OK, chciałem skorzystać z ubikacji, mogę?

    Kiedy weszliśmy do pokoju Beata zdziwiona spytała:

    -Co to razem sikaliście ?

    Mama spojrzała to na mnie to na tatę i już wszystko wiedziała ale oczywiście nic nie powiedziała.

    Uśmiechałam się tylko i nic nie powiedziałam a tata też milczał. Zaproponował coś do picia dla Beaty i mamy.

    Po obiedzie wujostwo wyjechało do domu a my wróciliśmy do swojego rytmu życiowego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Weekend z tata

    Witam, mam na imię Leon, i mam ochotę podzielić się z wami moją historią. O tym jak uprawiałem seks z własnym Tatą. Nie lubię nazywać go “ojcem”, wydaje mi się to takie oziębłe. Od początków miałem z Tatą bardzo dobry kontakt. Rozmawialiśmy o wszystkim co mnie trapiło, o moich problemach itd. Coś jednak zmieniło się gdy dorastałem. Gdzieś około 15 roku życia, czyli w momencie gdy wydarzyła się tą historia.(mój tata miał wtedy 35) Zacząłem ignorować obydwu rodziców tak naprawdę sam nie wiem czemu. Jednak tego dnia, TO wydarzenie uświadomiło mnie w tym, że robię źle. Był to piątek, wróciłem do domu ze szkoły mając nadzieję na odrobinę odpoczynku. Zjadłem obiad, udałem się do swojego pokoju i myślałem że nic mnie dzisiaj nie zaskoczy. Wszystko mijało normalnie, aż nagle późnym popołudniem dopadła mnie nuda. Zrobiłem już wszystko co miałem, więc zacząłem myśleć. Co takiego mogą robić dojrzewający chłopcy w moim wieku w wolnej chwili? Od razu na myśl, przyszło mi jedno. Nie masturbowałem się zbyt często. Jedynie kilka razy pod prysznicem, bądź z kolegami na obozie. 

    – Ale ja po prostu chcę zabić nudę. Pomyślałem.

    Odpaliłem pierwszą lepszą stronę z pornosami i wyszukałem odpowiedni film. Zrzuciłem z siebie bokserki odsłaniając mojego członka i gładkie jądra, natychmiast przystępując do działania. Mój penis nie był wtedy wybitnie duży, miał wtedy około 14 cm. Waliłem konia pierwszy raz od dłuższego czasu. Cudowne uczucie. Nie będę opisywać szczegółowo tej czynności, gdyż wszyscy wiemy jak ona wygląda. W jednym momencie jednak, usłyszałem niepokojący dźwięk. Zamarłem, gdyż uświadomiłem sobie jedną rzecz – nie zamknąłem drzwi. Nie było czasu…na nic. Jedynie spauzowałem film i tyle. Do pokoju wszedł Tata z praniem. Zauważył co  robię od razu i trochę zajęło nim którykolwiek z nas coś z siebie wydusił.

    – Cóż, mamy tu ciekawą…sytuację. Podsumował Tata

    – Proszę, tylko nie mów mamie. Wydusiłem zrozpaczonym głosem.

    – Co? Nie mam zamiaru. Odparł Tata jakby zaskoczony. Po chwili jednak kontynuował.

    – Jak byłem w twoim wieku też to robiłem, tylko że wy teraz macie te bajeranckie filmy. Ja musiałem zadowolić się gazetkami.

    Nie wiedziałem jak na to zareagować. Mój Tata wyznał mi właśnie że też się masturbował. Podziękowałem mu wstając z łóżka i przytulając go.

    – Hej, twoja mama jutro idzie do pracy, ja mam wolne więc możemy spokojnie razem porozmawiać na te tematy. Zaproponował serdecznym głosem.

    –  Byłoby świetnie! Odpowiedziałem zadowolony. 

    W końcu po ludzku porozmawiam o seksie z kimś bliskim. To coś lepszego niż z kolegą, tu nie mogę za bardzo się otworzyć, bo zwyczajnie się wstydzę. Natomiast rozmawiając o tym z członkiem rodziny, mogę się otworzyć. Tym bardziej że mój Tata to przystojny, umięśniony, opalony mężczyzna. Z takim to tylko o tym rozmawiać. W nocy gdy cały dom spał, ja nie. Intensywnie się masturbowałem myśląc o…stosunku z mężczyzną. Do tej pory, byłem przekonany co do swojej heteroseksualności. A tym czasem spuściłem się kilka razy marząc o facecie penetrującym moją dupę. O poranku, obudziłem się z silnym porannym wzwodem. Cały czas pamiętałem, o propozycji Taty na temat intymnej rozmowy. Z entuzjazmem zbiegłem po schodach na dół do kuchni. Tata już tam był, i robił śniadanie dla nas dwóch. Jedyne co na sobie miał, to czarne bokserki idealnie podkreślające jego męskie kształty. Miałem na sobię to samo, ale na mnie  nie wyglądało to już tak atrakcyjne. Przywitał się ze mną z uśmiechem. 

    – To porozmawiamy po śniadaniu? Zapytałem nie mogąc się doczekać.

    Przytaknął, wracając do poprzednich zajęć. Postanowiłem że teraz ja zrobię kolejny krok i rzucę mu propozycję.

    – Tato, a może sprawimy że poczujemy się w swoim towarzystwie trochę swobodniej?

    – A w jaki to sposób? Zapytał widocznie zainteresowany.

    – Chodzi o bieliznę, obaj jesteśmy facetami i nie mamy czego przed sobą ukrywać, co nie? Zapytałem powoli zsuwając z siebie bokserki. 

    Obawiałem się że poszedłem trochę za daleko. Bałem się że go spłoszę. Na moje szczęście jego reakcja była zadowalająca.

    – Pewnie, trzeba było tak od razu. Odpowiedział z entuzjazmem.

    Obaj zdjęliśmy z siebie bieliznę, odsłaniając nasze przyrodzenia. Wbiłem wzrok w jego członka. Był wielki. Odpowiednio gruby i długi a skóra na nim była ciemna. Włosy łonowe były idealnie przystrzyżone, a na jego jądrach nie znajdował się nawet najmniejszy włos. Zakochałem się w tym kutasie. Mama miała szczególne szczęście z niego korzystać. Gdy jedliśmy, ciężko było mi utrzymać silny wzwód pod stołem, i się skoncentrować. Kiedy skończyliśmy jeść, poszliśmy do salonu i rozpoczęliśmy męską rozmowę. Zaczęliśmy od  luźnego dla mnie tematu – jaki typ dziewczyn mi się podoba. Rozmawialiśmy o charakterze i o wyglądzie, również tym…intymnym.  Wielkość biustu, czy nawet jak ciasna powinna być. (Choć ten temat akurat ja zacząłem.) Przeszliśmy też do tematu homoseksualizmu. Fakt, jestem hetero ale czuje też lekki pociąg do facetów. Szczególnie umięśnionych i opalonych. Tata uświadomił mi że to nic złego i akceptuje to. Rozmowa bardzo mi pomogła. W końcu wygadałem się komuś na temat seksu. Gdy skończyliśmy rozmawiać, ciepło przytuliłem się do Taty. Pomógł mi przełamać się w sferze uczuciowej, o której nie opowiedziałbym nawet najlepszemu przyjacielowi. Gdy leżałem wtulony w Tatę wbiłem wzrok w jego członka. Poleciałem bez namysłu i prosto z mostu.

    – Mogę go dotknąć ?

    Tata jedynie odpowiedział.

    – Ile tylko chcesz.

    Ochoczo złapałem wielkiego penisa w obie ręce i zacząłem obciągać skórkę. Zrobił się sztywny. Zacząłem przyspieszać, a gdy tylko dostałem sygnały w postaci wzdychania z rozkoszy, postanowiłem zajść dalej. Wziąłem go do ust. Zacząłem od główki i powoli schodziłem niżej. Trochę zajęło zanim cały znalazł się w moich ustach. Dokładnie go ssałem i powoli wyczuwałem nasienie. Pomagałem jeszcze językiem jeżdżąc nim po główce. Wyjąłem członka z ust i zwróciłem wzrok w oczy Taty. Uśmiechnęliśmy się do siebie, i zaczęliśmy namiętnie całować. Podobało mi się to, nawet nie jestem w stanie powiedzieć jak bardzo. Tatuś złapał mnie za biodra swoimi silnymi rękami, i ustawił mnie na kanapie tak, że stałem na czworaka. Nie minęło długo nim poczułem ciepły język w środku mnie. Nie wiedziałem już czy to prawda, czy tylko śnię. Gdy moja dziurka była już wystarczająco mokra, obaj byliśmy już gotowi. Ciepły członek znalazł się pomiędzy moimi pośladkami, a po chwili był już w środku. Na początku czułem lekki ból, ale po nim nastąpiła nieopisywalna przyjemność. Tata wchodził we mnie mocniej, i mocniej. Obydwoje jęczeliśmy z rozkoszy. Nie mogłem okiełznać emocji. Pot spływał z nas obu. Co jakiś czas krzyczałem rzeczy w stylu “Kocham cię” itp. Nagle penis mojego ukochanego rodzica zaczął dziwnie pulsować. Mhm, dochodzi. Chciałem żeby zrobił to we mnie. Uwielbiałem pornosy gdzie aktorka jest zalewana od środka spermą. Zamiast jednak poczuć w sobie falę gorącej spermy, poczułem jak penis opuszcza moje wnętrze. Spojrzałem zdezorientowany na Tatę. Ku mojemu zdziwieniu, ten obrócił mnie tak, że leżałem na kanapie na plecach. Sekundę później poczułem wspaniałe uczucie na moim członku. Spojrzałem w dół, i zobaczyłem że Tata robi mi loda. To było wspaniałe. Zacząłem jęczeć jeszcze głośniej. Nie  mogłem się kontrolować. Poczułem że świetne uczucie ustało. Zawiedziony spojrzałem pomiędzy swoje nogi, ale nie ujrzałem tam głowy Taty przyklejonej do mojego krocza. Ujrzałem Tatę z rozłożonymi nogami odchylającego przede mną pośladki. Czyli teraz ja będę penetrował? Na to wygląda. Wskoczyłem przed Tatę i po chwili wahania wetknąłem penisa do środka. Było jeszcze lepiej. Energicznie go posuwałem, nie chciałem przestać. Ruchałem go około trzech minut, aż nagle poczułem że zaraz dojdę. Włożyłem resztki sił w ostatnie pchnięcia, aż w końcu wystrzeliłem płynną, białą przyjemnością w środku Taty. Ciągle musiałem liczyć się  z tym, że Tata jeszcze nie doszedł. Na chwilę wziąłem jego penisa do ust, a kiedy ten zrobił się  z powrotem sztywny, Tata położył mnie na boku i odchylił moją lewą nogę do góry. Założył ją za swoje plecy i błyskawicznie wetknął swojego ogromnego chuja do środka mojej dupci. Tym razem nie szczędził energii. Bardzo mocno pchał. Zacząłem znowu jęczeć bez opanowania, i wykrzykiwać co jakiś czas “Tatusiu”. Poczułem że jego chuj pulsuje, chciałem teraz tylko jego spermy w środku. Tak się stało, doszedł zalewając wnętrze mojej  dupci. Dość długo musiał nie opróżniać swoich jąder, bo wypłynęła tego masa. Po skończonym akcie, padłem zdyszany na kanapę. Tatuś położył się obok mnie. To było…po prostu cudowne. Gdy wróciliśmy na nogi, wzięliśmy wspólny prysznic, ubraliśmy się i zaczekaliśmy na Mamę. Teraz nasze więzi są jeszcze lepsze niż kiedykolwiek. Nasz słodki sekret pozostał między nami ;3

     

    Mam nadzieję że historia wam się spodobała, jest to moja pierwsza, więc przepraszam jeśli wypadła słabo. W każdym razie dzięki  za przeczytanie i trzymajcie się !

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mało istotne
  • Osiedlowa fryzjerka

    Piątek. Po długim tygodniu pracy w korporacji bankowej nadszedł upragniony weekend. Jeszcze kilka godzin przy biurku i można oderwać się od natłoku obowiązków. Ostatnie dni były bardzo intensywne. Zrealizowałem kilka projektów, prezentacji i spotkań z klientami. Dochodziła godzina 15-nasta, gdy kończyłem ostatnie raporty i powoli opuszczałem miejsce pracy. Nagle zatrzymał mnie kierownik działu i poinformował o możliwości wyjazdu na tygodniowe szkolenie do Warszawy. Delegacja służbowa to zawsze jakaś odskocznia od pracy w biurze i kilka dni odpoczynku od współpracowników. Zgodziłem się a jedynym haczykiem całej oferty był fakt, że wyjazd jest w najbliższy poniedziałek. Miałem dwa dni na załatwienie kilku formalności i przygotowaniu się do podróży. Koniecznie musiałem odwiedzić fryzjera i zrobić porządek z moimi włosami. Z pozoru błahe zadanie sprawiło wiele problemów, ponieważ ciężko było znaleźć wolny termin z dnia na dzień. W końcu odnalazłem niewielki zakład na moim osiedlu i z ogromną nadzieją wykonałem telefon do właścicielki, aby umówić się na jutro. Krótka rozmowa i jakimś cudem zostałem zapisany, jako ostatni klient tego dnia. Kamień spadł mi z serca i jeden problem został rozwiązany. Zapisałem godzinę wizyty w telefonie i oddałem się innym obowiązkom.  

    Sobotni poranek. Skończyłem prezentację multimedialną i wziąłem się za pakowanie walizek. Zajęło mi to trochę czasu do momentu, gdy w moim telefonie włączył się alert przypominający o wizycie u fryzjera. Ogarnąłem się na szybko i wyszedłem z domu. Wchodząc do salonu rzuciłem krótkie „dzień dobry” w kierunku zgrabnej blondynki, która okazała się być właścicielką zakładu. Zdjąłem kurtkę i usiadłem na kanapie w poczekalni. Fryzjerka kończyła jeszcze modelowanie włosów poprzedniej klientki. Czas oczekiwania poświęciłem na sprawdzeniu paru informacji dotyczących szkolenia. Mój wzrok wbił się w ekran telefonu, lecz co jakiś czas błądził po pomieszczeniu i zatrzymywał się na zgrabnej sylwetce fryzjerki. Była szczupła i wysoka z blond włosami spiętymi w kok. Ubrana w czarną, obcisłą sukienkę, czarne rajstopy i buty na lekkim obcasie. Po kilkunastu minutach klientka opuściła salon i zostaliśmy sami wraz z Panią Mariolą, właścicielką zakładu. Zająłem miejsce na wygodnym fotelu i udzieliłem kilku wskazówek dotyczących tego jaki rodzaj strzyżenia mnie interesuje. Fryzjerka skinieniem głowy zaakceptowała moje zamówienie i wzięła się do pracy.  Tym razem nic nie odrywało mojej uwagi a wzrok coraz częściej i dogłębniej analizował jej sylwetkę. Kobieta kilkukrotnie oddalała się w dalszą część salonu co pozwalało mi na oglądaniu w odbiciu lustra całej okazałości jej ciała. Długie, zgrabne nogi odziane w rajstopy pozytywnie wpływały na moje bodźce. Przez głowę przeszło mi parę kosmatych myśli i zacząłem nieco fantazjować. W pewnym momencie zauważyłem jak fryzjerka schyla się do niższych szafek. Czarna sukienka zmysłowo opięła się na jej pośladkach a spod jej końcówki ukazały się koronki pończoch. Nie były to więc rajstopy jak wcześniej myślałem. Przyznam, że bardzo lubię ten element garderoby u kobiet. Męska fantazja weszła na obroty. Mój penis zaczął twardnieć. Pomimo, że był w spodniach a ja byłem okryty peleryną fryzjerską czułem dyskomfort związany z tym, że fryzjerka może dostrzec wzwód. Minęła jeszcze chwila i strzyżenie dobiegło końca. Pani Mariola oczyściła moją twarz oraz szyję ze ściętych włosów a następnie zdjęła pelerynę, która osłaniała moje ubrania. Przypadkiem zahaczyła o sterczącego penisa. Poczułem ogromne zakłopotanie, które przerodziło się w atak paniki. Miałem nadzieje, że nie będzie świadoma co właśnie się wydarzyło. Szybko wstałem z fotela, ubrałem kurtkę i przygotowałem banknoty do płatności. Fryzjerka powierzchownie uprzątnęła miejsce pracy, po czym skierowała się do mnie po odbiór należności. Z delikatnym uśmiechem zapytała czy coś się stało, że tak długo się jej przyglądałem. Padł kolejny cios a stres paraliżował mój organizm. Byłem pewny, że nie zauważyła mojego wzroku świdrującego jej ciało. Jedyne co miałem w głowie to jak najszybciej opuścić salon. W przypływie strachu bez zawahania odpowiedziałem, że jest bardzo atrakcyjną kobietą i ciężko było oderwać wzrok od jej zgrabnego ciała. Zanim na trzeźwo przeanalizowałem co właśnie wypowiedziały moje usta fryzjerka zadała kolejne pytanie. Uśmiechając się jeszcze serdeczniej zapytała czy nie jest trochę za stara dla tak młodego chłopaka. Poczułem, że prowokuje mnie do dalszej rozmowy i liczy na odpowiedź, która będzie dla niej jak komplement. Włączyłem się do tej gry i rzuciłem, że wiek nie ma tu znaczenia i jeśli kobieta jest seksowna to nie mam żadnych ograniczeń wiekowych. Bez słowa minęła mnie i skierowała się do drzwi. Myślałem, że otworzy je na oścież i każe mi opuścić zakład. Ku mojemu zdziwieniu przekręciła klucz w zamku i wywiesiła tabliczkę z napisem „ZAMKNIĘTE”. Zgasiła światło i chwytając mnie za dłoń skierowaliśmy się na zaplecze. Było to niewielkie pomieszczenie pozbawione okien. Wyposażone w biurko z fotelem, niewielką skórzaną kanapę i parę szafek.

    Zdjąłem kurtkę a ona rozsiadła się na kanapie. W mgnieniu oka przyciągnęła mnie do siebie i rozpięła pasek a następnie rozporek w spodniach. Z bokserek wydobyła lekko nabrzmiałego penisa i zaczęła go masować. Parę ruchów i kutas osiągnął pełen wzwód prezentując się w całej okazałości. Sterczący fiut znajdował się kilka centymetrów od ust Pani Marioli. Zanim zdążyłem w pełni odnaleźć się w zaistniałej sytuacji poczułem jak fryzjerka całuje i delikatnie oblizuje nabrzmiały napletek. Z niewinnych pieszczot przechodziła w coraz ostrzejsze ciągnięcie pały. Wsadzała go głęboko do jamy ustnej i energicznie ssała. Czułem każdy ruch jej zwinnego języka i gorących warg, które sprawiały mi niesamowitą przyjemność. Jedną dłonią złapałem jej blond koka a druga spoczęła na szyi fryzjerki nadając tempa oralnym pieszczotom. Postawiłem na naprawdę ostrą jazdę a ona bez większego problemu nadążała za rytmem, który sugerowały moje dłonie. W pełni oddałem się rozkoszy, która doprowadzała mnie wprost do finału. Jej dłonie spoczęły na moich jądrach delikatnie je masując. To dolało oliwy do ognia i coraz większe podniecenie przeszywało moje ciało. Starałem się wytrzymać jak najdłużej, lecz z każdą sekundą wchodziłem w fazę orgazmu. Odczuwałem uderzenia gorąca, spięcie mięśni i ogromną dawkę spermy, która przepływała przez mojego kutasa wprost do ust Pani Marioli. Buzia fryzjerki wypełniła się nasieniem. Nawet na chwilę nie przestała ssać penisa połykając na bieżąco kolejne salwy gorącej spermy. Po chwili było po wszystkim. Dochodziłem do siebie i spoglądając na twarz Pani Marioli nie dostrzegłem ani kropelki nasienia. Mój penis także był suchy. Połknęła wszystko co zaserwowałem jej podczas bardzo obfitego orgazmu. Wiedziałem, że nie mogę pozostać jej dłużny. Teraz pora, aby ona zaznała rozkoszy. Pchnąłem ją lekko na oparcie kanapy i uklęknąłem na ziemi. Jednym ruchem rozłożyłem jej zgrabne nogi. Moim oczom ukazały się seksowne uda, na których opinała się koronka pończoch. Po środku czarne koronkowe majtki, przez które prześwitywało łono i delikatny zarys warg sromowych. Zacząłem całować wewnętrzną stronę ud zbliżając się do cipki. Czułem jej ciepło i nie tracąc czasu na ściąganie majtek odchyliłem je na bok. Kilka centymetrów przed moją twarzą znajdowała się idealnie wygolona i lśniąca od soczków szparka. Przesyłałem jej kolejne całusy a językiem muskałem wilgotne wargi. Po chwili język zjechał w głąb cipki i kilkukrotnie przejechał od góry do dołu zlizując nadmiar śluzu. Widziałem, że Pani Mariola jest bardzo podniecona i każdy ruch sprawia jej przyjemność. Końcówką języka pieściłem nabrzmiałą łechtaczkę. W tym samym czasie dwa palce wślizgnęły się do pochwy penetrując je wnętrze. W środku było bardzo gorąco a śluz owijał się wokół moich palców. Z każdą chwilą masaż cipki był coraz mocniejszy i agresywniejszy. Do środka włożyłem kolejny palec i przeszedłem do naprawdę ostrej palcówki. Fryzjerka zamknęła oczy, odchyliła głowę na oparcie kanapy i zaczęła oddawać się rozkoszy. Zauważyłem coraz większe spięcie mięśni brzucha i ud co świadczyło, ze ogromne podniecenie ogarniało jej ciało. Parę chwil i nadszedł orgazm. Ten, którego tak bardzo pragnęła od samego początku naszego spotkania. Finał był długi i bardzo intensywny. Brzuch, uda, piersi i cale ciało zalała fala gorąca. Pochwa zaczęła mocno pulsować wyciskając z siebie jeszcze więcej soków. Jeszcze bardziej zwiększyłem tempo masażu dając z siebie wszystko. Orgazm przeminął a po chwili jej ciało zaczęło się odprężać. Wyjąłem palce z cipki i oblizałem bardzo mokrą szparkę. Wstałem i podałem Pani Marioli opakowanie chusteczek, aby mogła ogarnąć duże rozlewisko śluzu, który zalał siedzisko kanapy.

    Jej orgazm wzbudził we mnie ochotę na dalszą zabawę. Penis podobnie jak parę minut wcześniej był twardy i gotowy do działań. Spojrzałem w oczy fryzjerki i dostrzegłem duże spełnienie a zarazem chęć na spróbowanie czegoś jeszcze. Pani Mariola wstała a ja zbliżając się do niej zacząłem całować jej szyję. Odpinając zamek sukienki odsłoniłem jej ramiona i stanik, pod którym kryl się jędrny biust. Gwałtownym ruchem skierowałem fryzjerkę na pobliskie biurko, gdzie wygodnie się rozsiadła i szeroko rozłożyła nogi. Nie potrzebowaliśmy już żadnej rozgrzewki. Sterczący penis wszedł wprost do jej cipki. Poczułem dokładnie to co przed chwilą odczuwałem na opuszkach palców. Złapałem ją za uda i uniosłem wyżej nogi co pozwoliło mi dotrzeć do głębin pochwy. Dobraliśmy odpowiednią pozycję i rozpoczęliśmy oddawać się seksualnej rozkoszy. Na początku wykonałem parę delikatnych ruchów w przód i tył, lecz wiedziałem że potrzeba nam czegoś więcej i przeszedłem do agresywnego rżnięcia. Jedną ręką trzymałem fryzjerkę w pasie a drugą dotykałem nagich piersi ściskając twarde od podniecenia sutki. Pani Mariola oparła się o biurko próbując zachować równowagę. Cipka była bardzo mokra i penis bez żadnego oporu penetrował jej wnętrze. Zabawa na biurko trwała jeszcze chwilę aż oboje stwierdziliśmy, że pora zmienić pozycję. Wróciliśmy na kanapę. Położyłem się plecach a fryzjerka okrakiem usiadła na mnie wbijając się na sterczącego kutasa. Przejęła stery i pokazała jakie tempo naprawdę ją zadowolą. Jej piersi dyndały nad moimi oczami a ja co jakiś czas chwytałem je w dłonie i mocno ściskałem. Pani Mariola coraz szybciej wiła się na penisie korzystając z całej jego długości. Bardzo podniecało mnie, że przejęła dominację, lecz do wspólnego orgazmu potrzebowaliśmy czegoś więcej. Z kanapy przenieśliśmy się na podłogę, gdzie fryzjerka kucnęła i mocno wypięła się w moim kierunku. Ten widok ogromnie mnie podniecił. Wypięte zgrabne i blade pośladki i dwie spragnione kutasa dziurki czekały na właśnie na mnie. Czarne pończochy odziewające nogi Pani Marioli były już mocno przemoczone od śluzu, który sączył się z jej cipki. Zbliżyłem penisa i kilkukrotnie dotknąłem obu dziurek. Ponownie wszedłem do mokrej cipki i zacząłem ostrą penetrację. To był strzał w dziesiątkę i każdy mój ruch dostarczał nam ogromnej rozkoszy. Czułem coraz mocniejsze skurcze pochwy, która ściskała mojego fiuta. Złapałem ją mocno w pasie i bez opamiętania brnąłem ku finałowi. Pani Mariola wydawała coraz głośniejsze jęki. Jej oddech był głęboki i szybki. Kolejne chwile to długi i intensywny orgazm. W momencie kiedy z mojego penisa wystrzeliła sperma fryzjerka także osiągnęła szczyt. Zalałem jej cipkę po same brzegi. Gorące nasienie wylewało się na zewnątrz i ściekając po czarnych pończochach kapało na posadzkę. Fryzjerka opadła z sił i położyła się na ziemi. Wyjąłem penisa i ledwo utrzymując równowagę usiadłem na kanapie. Byliśmy wyczerpani ale zarazem spełnieni. Oboje potrzebowaliśmy ostrego seksu bez żadnych zobowiązań. Mariola wzięła chusteczki i zaczęła wycierać spermę, która wyciekała z jej cipki. Sukienka i pończochy były mocne przemoczone. Na kafelkach zalegała duża plama spermy pomieszanej ze śluzem. Z trudem się ogarnęła i wstała, po czym udała się w kierunku drzwi wyjściowych z salonu. Otworzyła je szeroko i dziękując za wizytę życzyła mi miłego dnia. Nieco zdziwiony nagłą zmianą zachowania ubrałem kurtkę i opuściłem budynek. Wróciłem do domu i do końca dnia nie mogłem uwierzyć, że to stało się naprawdę. W poniedziałek rano wyjechałem na szkolenie, lecz w mojej głowie ciągle krążyła myśl o szybkim numerku z osiedlową fryzjerką. Myślę, że już wkrótce ponownie odwiedzę salon Pani Marioli…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Natan Natan
  • Ponury weekend

    Marek przeciągnął się i wyjrzał za okno. „Wreszcie weekend, do tego cudowne lato” – ironiczna myśl przebiegła przez głowę. Wprawdzie nie padał zapowiadany deszcz, ale silny wiatr pchał po niebie ciężkie, ciemne chmury. Powlókł się do kuchni i włączył ekspres. Popijał kawę przeglądając program telewizyjny. Odłożył gazetę nie odnajdując nic ciekawego. Spojrzał na laptopa. Może czat? Dawno go tam nie było. Odpalił Czaterię, przejrzał pokoje, wreszcie zdecydował się na dwa: Seks po 40-tce i Seks po 50-tce. Miał 49 lat i w przeciwieństwie do wielu rówieśników nie pociągały go małolaty, zdecydowanie wolał kobiety w swoim wieku, najlepiej o pełniejszych kształtach. Z jego doświadczenia wynikało, że duże kobiety dysponują równie dużym temperamentem.

     Przeleciał wzrokiem po nickach. Kilka wydawało się interesujących, zaczął pierwszą rozmowę, ale szło opornie, więc zrezygnował. Może „Puszysta 51 wro”? To samo miasto, czemu nie? Kliknął w link prywatnej rozmowy.

       – Cześć, Marek 49 lat, Wrocław. Też dopadła Cię nuda w tym ponurym dniu?
    Czekał chwilę zastanawiając się czy kobieta z drugiej strony zareaguje na jego zaproszenie.
    Powoli tracił nadzieję, gdy wyskoczyła odpowiedź.
       – Cześć, Jola. Masz rację, pogoda nie sprzyja przesadnej energii.
       – Wspomagam się kawą. Może zmieni moje nastawienie do życia.
       – Trzeba sobie jakoś radzić. Ja piję już drugą dzisiaj i nadal jestem zgnuśniała
       – Zajrzałaś tutaj z nudów czy w konkretnym celu?
       – W bardzo konkretnym. Jestem mężatką, mam wolny co drugi weekend i chcę poznać faceta, który chciałby go       ze mną spędzać.

     Marek poczuł przyjemne mrowienie w lędźwiach.

      – Brzmi interesująco. Ja jestem rozwiedziony i nie mam zobowiązań weekendowych, więc chętnie spędziłbym          weekend w miłym towarzystwie. Nawet, jeśli miałby to być tylko co drugi. A jak lubisz spędzać ten czas?

      – Lubię wyjść potańczyć, lubię spacery i dobry seks.

      – Dzisiejsza pogoda nie nastraja do spacerów, a wyjść potańczyć to chyba raczej wieczorem.

      – Dokładnie tak, więc moglibyśmy zacząć od seksu.

      – Nie mam nic przeciwko temu. A jaki seks preferujesz?
      – Tutaj nie lubię pisać na ten temat, możemy porozmawiać gdy się spotkamy.
      – Gdzie chciałabyś się spotkać?
      – U mnie w domu. W tym otoczeniu czuję się bezpiecznie.

    Przez głowę Marka przebiegały szybkie myśli. Zapowiada się super, ale to tylko czat. Może to ściema, osoba z drugiej strony nawet nie musiała być kobietą, może jakiś szczyl robił sobie jaja. Trzeba jakoś sprawdzić czy to nie fake.

     – Nie ma problemu. A gdzie mieszkasz?

    Podała adres z drugiej strony miasta. Póki co wszystko wydawało się ok.

     – Jeszcze jedna kwestia. Może pokażemy się sobie?

     – Możemy wymienić zdjęcia. Tak jak zaznaczyłam w  nicku nie jestem wiotka i drobna, mam nadwyżkę ciała.

     – To świetnie, zawsze lubiłem kobiece krągłości. Wysłałem Ci swoje zdjęcie.

     – Widzę, jesteś przystojnym facetem. Odsyłam swoje.

    Za chwilę pojawiło się zdjęcie. Jola była postawną blondynka, zadbana i atrakcyjną mimo oczywistej nadwagi. Wrażenie robiły duże, podkreślone delikatnym makijażem oczy i ładnie wykrojone, namiętne usta.  Zdjęcie ukazywało całą sylwetkę, gustowna sukienka lekko nad kolana podkreślała duży biust, dosyć zgrabne nogi i krągły, spory tyłeczek. Kutas Marka zareagował adekwatnie do sytuacji.

        Jesteś atrakcyjną kobietą. Miło będzie Cię poznać. Może wymienimy również telefony?

      – Oczywiście, będzie wygodniej się kontaktować. 500…

      – 603…. Mogę być za 1,5 godziny? Muszę się nieco przygotować.

      – Świetnie, ja też potrzebuję trochę czasu. Do zobaczenia.

    Marek wyszedł z czata. Pod pretekstem zapomnienia zanotowania adresu zadzwonił pod podany numer. Odebrała rzeczywiście kobieta, co rozwiało resztę jego wątpliwości. Porozmawiali chwilę, miała przyjemny głos ze zmysłową chrypką.

    Ogolił się, wziął szybki prysznic, wyprasował wybraną koszulę i wskoczył do samochodu. Po drodze zaliczył jeszcze sklep spożywczy gdzie kupił wino i paczkę prezerwatyw. Chwilę spędził też w kwiaciarni na Palcu Solnym. Zdecydował się na tulipany jako najmniej zobowiązujące i uniwersalne. Kilka minut przed zaplanowaną godziną był pod nowym blokiem na wrocławskich Krzykach. Zaparkował, znalazł właściwą bramę i wcisnął numer mieszkania na domofonie.

      – Słucham? – głos z domofonu był z pewnością tym samym, który słyszał w telefonie 

      – Marek – odpowiedział krótko
      – Wejdź, proszę, ostatnie piętro – jednocześnie z tymi słowami zabrzęczał  domofon.

    Marek szarpnął drzwi. Budynek miał wprawdzie tylko cztery piętra, ale była winda, więc już za chwilę zapukał do drzwi. Jola wpuściła go do mieszkania. Wyglądała seksownie w luźnej lekkiej sukience ze sporym dekoltem ukazującym sporą część jej wybujałego biustu.

     – Kwiaty? Jak miło, dziękuję. I wino, super – odebrała bukiet całując go w policzek – Wino pozostawiam tobie, na     pewno lepiej sobie poradzisz z otwieraniem. Zapraszam dalej.

     – Bardzo ładnie mieszkasz – z uznaniem ocenił niezbyt wielkie, ale gustowne mieszkanie.
     – Dziękuję, sama projektowałam wystrój – podała mu trybuszon a sama wlała wodę do wazonu w który wstawiła     kwiaty.
    Marek przeciął opaskę na szyjce butelki, sprawnie wyciągnął korek stosując dźwignię. Jola pokiwała głową z uznaniem.
      – Brawo, nie wszyscy wiedzą jak tego właściwie użyć – podstawiła dwa zgrabne kieliszki, które za
        moment wypełnił czerwony płyn.
      – Za miłą znajomość – Marek uniósł lekko kieliszek i spróbował wina – Wracając do tamtej rozmowy, co lubisz w      seksie? I czego nie akceptujesz?
      – Tego drugiego jest zdecydowanie mniej. Nie lubię brutalnej przemocy, choć akceptuję klapsy, nawet mocne.
        Nie lubię też piss i podobnych udziwnień. Przepadam za pocałunkami, pieszczotami całego ciała. Uwielbiam 
        seks oralny w pełnym wydaniu, doceniam anal. Najbardziej lubię pieprzyć się na jeźdźca i od tyłu. Lubię długi,
        mocny seks i mam duże potrzeby. W trakcie seksu staję się dziwką, lubię być wtedy namiętna, gorąca,
        wulgarna i w zachowaniu i w słowach A jakie są Twoje upodobania?
      – Bardzo podobnie. Dodałbym jeszcze, ze kręci mnie seks w miejscach publicznych, w plenerze. Lubię to uczucie
        adrenaliny, ukradkowej namiętności.

     – Wiem o czym mówisz – Jola roześmiała się – Próbowałam i wiem jak to smakuje. Może kiedyś…

    Marek odstawił kieliszek i podszedł bliżej kobiety, przyciągnął ją lekko do siebie obejmując w pasie, drugą dłoń położył na pośladku, pochylił się do jej ust. Jola nie pozostała bierna, rozchyliła wargi pozwalając na namiętny pocałunek, przywarła do Marka całym ciałem. Czuł jej piersi naciskające na jego koszulę. Wsunął dłoń pod sukienkę, przesunął dłonią po udzie. „Pończochy” – pomyślał z uznaniem czując różnicę w strukturze materiału i ciała. Pośladki były miękkie, ale jędrne, masował je i ściskał lekko. Jola wsunęła doń między ich ciała, rozpinała pasek spodni, potem rozsunęła rozporek i włożyła rękę w bokserki Marka obejmując sztywny już kawał mięsa.
      – Masz pięknego kutasa – wyszeptała mu do ucha – Chcę ci obciągnąć.

    Nie mógł jej odmówić. Popchnął ją lekko w dół, by klęknęła i spuścił spodnie razem z bokserkami. Jola objęła mocno dłonią kutasa i przejechała językiem po całej długości. Wzięła do ust samą główkę, ssała ją przez chwilę a potem wsunęła głębiej, starając się połknąć jak najwięcej. Marek czuł jej język dotykający wrażliwe miejsca chuja, lekko zaciskające się na nim zęby i wargi, ciepły oddech. Widok kutasa pojawiającego się i znikającego w  ustach Joli był niesamowicie podniecający. Wsunął rękę w dekolt, na szczęście nie założyła stanika. Poszukał sutka, masował go wnętrzem dłoni czując jak sztywnieje. Jola położyła rękę na jego dłoni i zacisnęła mocniej sygnalizując jakie pieszczoty lubi.

      – Pokaż cyce – nakazał – chcę je widzieć.
     
    Nie przestając obrabiać kutasa ustami ściągnęła sukienkę z ramion odsłaniając oszałamiający biust, duży, kształtny i miękki, lekko zwisający, ze sporymi sutkami w ciemnych, dużych otoczkach. Ugniatał je mocno, szczypał sutki. Patrząc jak zachłannie połyka jego kutasa i liże jaja pomyślał, że mogłaby spełnić  jedną z jego niezrealizowanych fantazji. Chwycił ją za brodę i uniósł głowę do góry.
     – Chcę, żebyś wylizała mi dupę, suko – powiedział patrząc jej prosto w oczy.
     – Suka powinna być posłuszna – uśmiechnęła się – rozbierz się i klęknij na kanapie.
    Rozebrał się do naga i ustawił tak jak chciała. Klęknęła za nim biorąc w dłoń kutasa, poruszała nim a drugą dłonią pieściła jego pośladki, gładziła je, całowała, lizała. Przesuwała kantem dłoni między pośladkami nie dotykając na razie otworu. Zbliżała się tam powoli wzmagając jego podniecenie. Wreszcie przesunęła palcami od dołu, od jaj i dotknęła dupy. Sprawiło mu to przyjemność, więc rozluźnił się.
      – Pomożesz mi? – zaszeptała mu prosto do ucha liżąc je od środka gorącym i wilgotnym językiem.
    Rozchylił sobie pośladki i po chwili to samo ciepło i wilgoć poczuł na swoim tyłku. Wkręcała mu język w dupę jednocześnie brandzlując kutasa. W którymś momencie przesunęła usta na jaja, a w dupę włożyła mu czubek palca. Zdziwił się jak dużą sprawiło mu to przyjemność. Z dużą delikatnością wsuwała palec głębiej. Pomyślał, że pozwala jej na coś za próbę czego każdy facet natychmiast dostałby konkretny łomot. Ale to było coś innego. Na zmianę lizała mu dupę i rżnęła go palcem. W pewnym momencie położyła się pod nim na plecach i przesunęła tak, by mieć kutasa nad ustami. Zrozumiał o co jej chodzi. Obniżył biodra i wsunął jej kutasa w usta, głęboko. Ruchał jej usta jak pizdę czując cały czas jej dłoń na jajach i palec w dupie. Odgłosy jakie wydawała zdradzały jak wielką przyjemność jej to sprawia. On też odczuwał narastającą przyjemność, czuł jak kutas coraz częściej drga zdradzając zbliżający się wytrysk. Jola masowała mu dłonią ogolone jaja, pieściła pośladki. Jedna dłoń trzymał na jej głowie rżnąc w usta. Wreszcie wytrysnął obficie. Połykała spermę, zlizywała ją z ust i kutasa. Wreszcie uniosła głowę uśmiechając się do niego.
      – Pyszne, poproszę częściej.
      – Powinienem Ci się zrewanżować. I mam na to ochotę. Rozbierz się, ale zostaw pończochy i buty.
    Jej czarne błyszczące szpilki kręciły go  nie mniej niż wielkie cyce. Patrzył jak zdejmuje sukienkę i majtki. Usiadła na kanapie rozchylając szeroko nogi, przesuwając palcami między nimi, patrzyła na niego lekko zmrużonymi oczami.
      – Podoba ci się moja pizda? – rozchyliła ją lekko, wsunęła do środka koniuszek środkowego palca.
      – Jest idealna – odpowiedział szczerze patrząc na nią i masując kutasa.
     
    Miała dokładnie wygoloną cipę, która teraz błyszczała wydzielanymi podnieceniem sokami. Przesuwała po niej bezwstydnie dłonią pobudzając się coraz bardziej.  Opuściła się niżej i uniosła nogi pokazując drugą,  ciemniejszą dziurkę. Ją też zamierzał dziś przetestować na różne sposoby. Póki co podszedł i klęknął przed Jolą. Pochylił się i całował jej uda zaraz obok cipy. Położyła dłoń na głowie kochanka chcąc przesunąć ją na cipę, ale nie pozwolił. Chciał ją jeszcze bardziej podkręcić.
    Ugniatała i ściskała sobie cycki gdy przeniósł wreszcie usta na pizdę, lizał od zewnątrz po całej długości ruchając jednocześnie palcami. Z ust Joli wydobywały się jęki podniecenia, dupa wierciła się na kanapie. Rozchylił palcami płatki i wsuwał język głębiej zlizując soki o rozkosznym, słonawym smaku. Od czasu do czasu brał w usta łechtaczkę i ssał ją mocno, zauważając, że w ten sposób sprawia jej większą przyjemność. Ssał też wargi, które były duże, ale nie nadmierne, ich wielkość nie zakłócała proporcji. Jola przyciskała głowę Marka do cipy by czuć głębiej język i wargi. Rżnął ją palcami, które następnie podsunął do jej ust. Lizała i ssała namiętnie, zachłannie. Chwycił za biodra i zsunął niżej, by tyłek znalazł się poza kanapą. Jola zajęczała rozkosznie, jej dłoń natychmiast wylądowała na piździe i  rozpoczęła intensywne działania. Mężczyzna tymczasem rozchylił pośladki i lizał drugą dziurkę starając się wniknąć językiem jak najgłębiej. Dupa była czyściutka, pachniała balsamem. Zwilżył palec w cipie i wsuwał go powoli w tyłek czując jak z drugiej strony poruszają się palce Joli, która wcisnęła do cipy już trzy. Soki zmoczyły jej uda, zlizywał je zachłannie ruchając dupę palcem. Po chwili spróbował dodać drugiego, wszedł dosyć łatwo. Jęki rokoszy Joli i chrapliwy oddech Marka wypełniały już całe mieszkanie. Zastanawiał się jaka tu jest akustyka, czy sąsiedzi też ich słyszą.
      – Włóż mi kutasa – zajęczała Jola – chcę go poczuć, chcę żebyś mnie zerżnął.
    Też miał na to ochotę. Usiadł szybko na kanapie, kobieta siadła na jego kolanach wsuwając sobie kutasa w cipę i zaczęła go ujeżdżać. Miękka i ciepłą wilgoć otulająca jego kutasa sprawiała mu wielką przyjemność. Nie pamiętał tak dobrego ruchania, Jola wiedziała co robi. Mimo swojej tuszy była sprawna, przy tym musiała musiała mieć spore doświadczenie. Jej pizda systematycznie zaciskała się na kutasie przenosząc doznania Marka w nieznane rejony. A przecież też miał w życiu sporo kobiet, które uważały go za dobrego kochanka  Przed oczami miał jej wybitne cyce, które masował, ugniatał, ssał i lizał. Chwycił za dupę, wsunął kciuk od tyłu. Jola zajęczała, wsunęła język w jego usta, całowali się zachłannie, głęboko, nie przerywając ruchania.
      – Chcę cię ruchać od tyłu, wypnij się – polecił
        Tylko szybko, bo jestem rozgrzana – Jola klęknęła na kanapie wypinając dupę.
    Jej ciężkie cyce zwisały rozkosznie pod własnym ciężarem. Marek z zachwytem patrzył na szerokie biodra, krągłą dupę. Chwycił kutasa i wepchnął go w mocno już spulchnioną wcześniejszym rżnięciem pizdę.
      – O tak, tak właśnie lubię, pierdol mnie mocno, chcę czuć twojego kutasa – zajęczała
      – Wypierdolę Cię jak sukę – wycedził przez zęby wbijając kutasa po same jaja, czuł na udach jej wilgoć
      – Jestem suką, jebliwą suką – stękała przy kolejnych pchnięciach.
    Złapał ją za cyce, ściskał je wsłuchując się w jęki Joli i odgłosy kląskania, gdy dupa odbijała się od jego ud. Dał jej mocnego klapsa, który pozostawił na pośladku czerwony ślad palców. Stęknęła zadowolona.
      – Jeszcze raz – zażądała i poczuła klaps na dupie – O kurwa, zajebiście.
    Wcisnął jej kciuk do ust, pozwolił ssać przez chwile a potem wsunął w dupę. Jola sięgnęła ręką między uda i masowała sobie łechtaczkę, czasem sięgając też jego kutasa i jaj. Rozkosz przenikała ja całą, gdy czułą kutasa w piździe i palec poruszający się w  dupie. Ale Marek właśnie zatrzymał się nie wyjmując nic z żadnej z jej dziur.
      – Masz wazelinę albo jakiś krem? – zapytał
      – Powinna być na półce w łazience.
      – Czekaj tutaj, masz być gotowa – rozkazał, więc czekała, ale nie bezczynnie, jej palce cały czas penetrowały
        głęboko pizdę.
    Marek wszedł do łazienki, rozejrzał się szybko, w oko wpadło mu niewielkie metalowe pudełko. Otworzył je , rzeczywiście była to wazelina. Wrócił do pokoju, przez chwile z przyjemnością patrzył na wypiętą dupę  i zwisające cyce pierdolącej się własnoręcznie Joli. Nasmarował sobie mocno kutasa wazeliną i stanął za nią. Nabrał substancji z pudełka i wcisnął jej w dupę. Rozcierał ją dokładnie po wewnętrznych ściankach. Był w niej najpierw jednym palcem, potem dwoma, na końcu już trzema zestawionymi ściśle razem i przygotowującymi dupę na wejście jego dosyć grubej pały. Stanął za nią, ścisnął mocno kutasa u nasady.
      – Rozchyl dupsko, suko – nakazał.
    Przestała się palcować, sięgnęła rękoma do tyłu i mocno rozciągnęła pośladki niecierpliwie oczekując tego co zaraz miało nastąpić. Nacisnął główką na śliski teraz otwór. Mimo przygotowania dupa nie zamierzała łatwo ustąpić, ale Marek też nie myślał by ulec i po chwili Jola poczuła uczucie w którym lekki ból wywołany przez rozpierającego ją kutasa walczył i przegrał z narastającą rozkoszą. Marek sukcesywnie wpychał chuja coraz głębiej w każdym kolejnym ruchu aż do momentu gdy cała pyta znalazła się w dupie Joli. Teraz zaczął powoli, ale  systematycznie przyspieszać ruch. Dłonie Joli znów powędrowały na jej cyce i pizdę, na pośladkach zastąpiła je dłoń Marka co jakiś czas wymierzająca jej solidnego klapsa. Marek był zaskoczony jak mocno tyłek zaciska się na jego kutasie i jaką sprawia mu to przyjemność. Pamiętając, że kobieta lubi ten rodzaj seksu więc sądził, że będzie luźniejsza. Każdy ruch przybliżał obydwoje do spełnienia. Odgłosy temu towarzyszące, dźwięki jakie wydawali z siebie jeszcze bardziej ich rozpalały. Wulgarne komentarze płynące z jednej i drugiej strony też ich nakręcały. Marek czuł, ze jego wytrzymałość jest już na granicy.
      – Gdzie mam Ci się spuścić? – wystękał
      – Chcesz na cycki? – spytała odwracając głowę
    Kiwnął głową i wysunął kutasa z dupy. „ Potrafi ją przygotować”, pomyślał. Na chuju nie było żadnej niespodzianki, był czysty jak spod prysznica. Jola klęknęła przed nim ujmując cyce w dłonie i łącząc je razem. Nie zastanawiając się wiele wsunął chuja między nie, a Jola natychmiast otuliła je swoimi balonami. Ruchał ją w cyce, ale wiedział, że nie potrwa to długo. Jola też była tego świadoma.
    – Daj Joli śmietankę, spuść się na moje cyce – kusiła go.

    Sięgnęła dłonią pod jaja, poszukała i masowała palcem jego tyłek. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Wytrysk przypominał siłą erupcję wulkanu i wylądował nie tylko na cyckach, ale również na szyi i twarzy kobiety, a kilka kropli nawet na jej włosach. Jola rozcierała spermę po cycach i szyi, zbierała ją z twarzy i zlizywała z palców.

    – No, trafiłam chyba na właściwą osobę – uśmiechnęła się gdy już doszła do porządku ze swoim ciałem i wylizała 
      kutasa z resztek spermy – Dawno nikt mnie tak konkretnie nie wyjebał.

     – Myślę, że jeszcze wiele przed nami – Marek opadł na kanapę obok niej.

     – A dzisiaj wieczorem idziemy potańczyć. Dasz radę? – spojrzała na niego figlarnie

     – Jeszcze sporo czasu. Prześpimy się, potem jeszcze raz cię zerżnę i możemy iść – odpowiedział jej z łobuzerskim

       uśmiechem.

    – Trzymam cię za słowo – roześmiała się i wstała – a teraz przygotuję nam łóżko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pablon68
  • Rozdziewiczenie

    Adam wyszedł na balkon kawą w ręku, usiadł w fotelu, zaciągnął szlafrok. Pogoda była wiosenna, piękna, cieszył twarz promieniami słońca. Nie spieszyło mu się nigdzie, nie miał konkretnych planów na ten dzień, więc zamierzał dłużej pozostać dziś w luźnym, domowym stroju. Pociągnął jeszcze łyk kawy gdy zadzwonił telefon. Spojrzał na wyświetlacz, dzwoniła Gosia, jego córka. Odebrał telefon.

     – Cześć, Tata – zaćwierkała – Jesteś w domu?

     – Jestem i na razie nigdzie się nie wybieram.

     – Tata, ty masz te książki o rysunku w architekturze? Te dwa tomy?

     – Mam. A co, potrzebujesz? – Gosia w przyszłym roku zdawała maturę i planowała studia na architekturze 

       krajobrazu. Uczęszczała na kurs rysunku by podołać egzaminowi.

     – Właśnie potrzebuję  do kursu. A mogłabym wpaść na chwilę i pożyczyć?

     – Nie ma sprawy, możesz nawet na dłużej niż na chwilę. O której będziesz?

     – Nie, na dłużej nie dzisiaj, bo będę z Majką. Byłabym za godzinę, pasuje?

     – Pasuje – westchnął. Jego szlafrokowe plany właśnie wzięły w łeb.

     

    Zakończył rozmowę i poszedł do łazienki. Ogolił się, wziął prysznic i wysuszył włosy. Wrzucił jasne, modne dżinsy i sportowa koszulę, podwinął rękawy. Zdążył kilka minut przed dzwonkiem domofonu. Wcisnął guzik i czekał przy drzwiach, otworzył słysząc głosy na schodach.

     

     – Cześć – Gosia dała mu buziaka w policzek – Sorki, że tak wcześnie, ale zaraz biegniemy na kurs.

     – Dzień dobry – Majka dygnęła jak dziewczynka.

     – Dzień dobry – uśmiechnął się – Nie ma problemu, wstałem wcześniej, zdążyłem nawet kawę zrobić. Książki są w biblioteczce, możesz wziąć. A ciebie nie poznałbym na ulicy – zwrócił się do Majki – Ile lat już Cię nie widziałem? Cztery czy pięć?

     – Chyba pięć, wtedy się przeprowadziłam z rodzicami – Gosia i Majka przyjaźniły się od przedszkola i mimo przeprowadzki Magdy nie straciły kontaktu.

     – Wyrosłaś, pięknie wyglądasz, stałyście się kobietami.

     – Dziękuję. A Pan z wiekiem coraz przystojniejszy – uśmiechnęła się Majka

     – Lecimy – Gosia wróciła z książkami – Wpadnę w tygodniu obiecuję.

     – Ok, tylko zadzwoń, żebym był w domu – cmoknął ją w policzek – I pozdrów mamę.

     – Ok, do zobaczenia .

     

    Zamknął za nimi drzwi. Adam był rozwiedziony i mieszkał sam, ale rozstanie z żoną przebiegło spokojnie i nadal pozostawali w dobrych układach, choć nie przesadnie bliskich. Iwona ułożyła sobie życie z innym facetem, on z wyboru pozostawał singlem. Telefon zapikał sygnałem z Facebooka, więc zerknął co nowego. Zaproszenie do znajomych od Majki. Uśmiechnął się i zaakceptował. Niech się cieszy. Sam nie miał zbyt wielu znajomych, dobierał ich starannie, ale wiedział, że młodzież podchodzi do tego inaczej. Szybko o tym zapomniał i wyciągnął się z książką na kanapie. Planowanie reszty weekendu odłożył na później.

    Otworzył drzwi i odstawił teczkę do szafy, zdjął pantofle i przeszedł boso do pokoju. Zrobił sobie drinka zadowolony, że dziś skorzystał z obiadu w biurowej restauracji. Nie miał ani sił, ani ochoty na przygotowywanie obiadu w domu. Włączył telewizor i oglądał bez zainteresowania. Usłyszał sygnał Massengera, sięgnął po telefon. Zdziwił się, gdy zauważył nadawcę. Majka? A co ona może chcieć?

     

    – Dzień dobry. Czy mogłabym spotkać się z Panem jutro?

    – Dzień dobry. Nie ma problemu, a o co chodzi?

    – Wolałabym wyjaśnić gdy się spotkamy.

    – Oczywiście. Kawa w Rynku?

    – Jeśli nie ma Pan nic przeciwko temu chciałabym przyjechać do pana do domu, to nietypowa sprawa i wolałabym porozmawiać spokojnie.

    – Oczywiście, nie widzę problemu – Adam zastanowił się. Jutro czwartek, nie ma raczej nic pilnego w pracy, powinien wrócić normalnie. – Pasuje ci osiemnasta?

    – Tak, dziękuję, będę punktualnie. Jeszcze jedno – proszę nie mówić nic Gosi, zależy mi na dyskrecji.

    – Dobrze, jak sobie życzysz.

    – Dziękuję – zakończyła rozmowę.

     

    Co ona może chcieć? Nic sensownego nie przychodziło mu do głowy, więc dał sobie spokój z domysłami i postanowił poczekać do jutra.

    Adam pokroił kupione wcześniej ciasto i postawił na stoliku kawowym przy kanapie. Zerknął na zegarek, jeśli teraz nastawi ekspresik kawa powinna być akurat gotowa. Właśnie wyciągał filiżanki gdy usłyszał dzwonek do drzwi. Widocznie ktoś wpuścił ją do bramy, skoro nie użyła domofonu. Otworzył drzwi i wpuścił dziewczynę do środka.

     

    – Napijesz się kawy?

    – Tak, proszę – usiadła na kanapie, wydawała się spięta.

     

    Siadł obok niej z kubkiem.

     

    – Mogę ci w czymś pomóc? – zagaił

    – Tak, ale nie wiem od czego zacząć

    – Najlepiej od początku – uśmiechnął się zachęcająco

    – Za długo by było – roześmiała się nerwowo.

     

    Myślała przez chwilę. Nie przeszkadzał jej, pozwolił zebrać myśli. Wreszcie zaczęła mówić.

     

    – Dziesięć dni temu skończyłam 18 lat. Obiecałam sobie, że pozostanę dziewicą do pełnoletności i udało mi się wytrwać, choć przyznaję, nie było mi łatwo. Czuję potrzebę seksu, ale dotychczas radziłam sobie sama.  Wie Pan o co mi chodzi.

    – Rozumiem, ale nie bardzo wiem jak mogę ci pomóc.

    – Chciałabym przeżyć swój pierwszy raz. Ale nie z kimś przypadkowym. I nie z kimś w moim wieku, z kimś niedojrzały. Chcę to przeżyć, chcę poznać seks w taki sposób by go pokochać a nie znienawidzić. I chciałabym, by pan był moim pierwszym mężczyzną.

     

    Adam zakrztusił się kawą, totalnie zaskoczony.

     

    – To jakiś dowcip ? – zapytał, gdy już odkaszlnął i mógł mówić – Żartujesz sobie ze mnie? Nagrywasz mnie? To jakieś „mamy cię”?

    – Nie – Majka zdecydowanie potrząsnęła głową – Proszę mi uwierzyć, długo nad tym myślałam i wiem, że tego właśnie chcę. Ale zrozumiem, gdy pan odmówi.

     

    Milczała czekając na jego słowa. Adam myślał intensywnie. Sytuacja byłą niecodzienna i nie chciał zrobić głupstwa. Nie miał też nigdy inklinacji do małolatek, więc w tej chwili też „ nie myślał fiutem”. Mógł jej odmówić i mieć sprawę z głowy. Ale z drugiej strony dziewczyna wydawała się zdecydowana zrealizować swój pomysł i szukać dalej, a wtedy diabli wiedzą na kogo trafi i czym się może to skończyć. Podjął decyzję, choć nadal nie był pewien czy robi właściwie.

     

    – Dobrze, pomogę ci, ale pod kilkoma warunkami.

    – Jakimi?  – wydawało się, że zeszło z niej całe napięcie, i nawet się uśmiechnęła.

    – Po pierwsze zabezpieczamy się. Nie chcę byś zaszła w ciążę, masz na to czas i całe życie przed sobą.

    – Też bym tego nie chciała. Biorę pigułki od jakiegoś czasu.

    – Świetnie. Druga sprawa – nie wikłamy się w żadne kwestie uczuciowe. Nadal nie wiem czy nadaję się na Twojego kochanka, ale na partnera życiowego tym bardziej nie.

    – To tez przyjmuję.

    – Po trzecie – jesteś ze mną szczera. Jeśli będziesz chciała w którymś momencie zrezygnować mówisz mi to, wychodzisz i zapominamy o układzie. Tak samo mówisz mi, jeśli coś nie będzie ci odpowiadało.

    – Super, czegoś takiego oczekiwałam. Chyba się nie myliłam co do pana.

    – I ostatnie. Ja nikomu o tym nie mówię i ty też nie.

    – Zgadzam się.

     

    Adam rozluźnił się, nadal miał mętlik w głowie, ale powoli zaczął sobie wszystko układać by cała sprawa zakończyła się normalnie.

     

    – Kiedy chcesz to zrobić? – zapytał

    – Jestem gotowa w każdej chwili, ale to od pana zależy.

     

    Adam zamyślił się.

     

    – Chcę, byś to zapamiętała, wiec muszę się przygotować. Przygotuję kolację w sobotę wieczorem. Przyjdź o 18, i uprzedź rodziców, że możesz nie wrócić na noc.

    – Doskonale – Majka była już pełna entuzjazmu.

    – A teraz lepiej leć, bo nadal myślę jaką bzdurę robię i mogę się rozmyślić – roześmiał się Adam.

     

    Adam jeszcze raz ogarnął wzrokiem mieszkanie. Wszystko wydawało się być jak trzeba. Zaciągnął grube zasłony, więc w mieszkaniu panował półmrok rozjaśniany  blaskiem świec. Na elegancko zastawionym stole stała deska sushi, gliniane miseczki z sosem sojowym, wasabi i imbirem, na talerzach ładnie prezentowały się oryginalne japońskie pałeczki. Butelka białego rieslinga, lśniące kielichy i wazon z kwiatami dopełniały wystroju. Serwety leżały obok, wyprasowane i zwinięte w rulony.

    Adam miał na sobie białą koszulę i eleganckie materiałowe spodnie. Zastanawiał się czy nie będzie to zbyt oficjalne, ale chciał, by Majka pamiętał ten dzień jako święto.

    Kontrolę przerwało pukanie do drzwi. Wpuścił Majkę i musiał przyznać, że dziewczyna wyglądała olśniewająco. Chyba miała podobne odczucia jak Adam, bo założyła elegancką, chyba jedwabną sukienkę w kwiaty sięgającą do połowy uda. Dekolt prezentował przedziałek kształtnych piersi, ale nie był wulgarny. Zgrabne nogi doskonale prezentowały się w sandałkach na obcasie składających się w zasadzie z podeszwy i rzemyków sznurowanych na łydkach. Długie, gładkie ciemne włosy spływały na jej łopatki, makijaż był delikatny i elegancki, podkreślał jej dziewczęcą urodę. Pięknie wykrojone usta były muśnięte błyszczykiem. Biżuterię stanowiły maleńkie lśniące kuleczki w uszach i delikatny łańcuszek na szyi.

     

    – Pięknie wyglądasz – pochylił się i pocałował ją w rękę, potem w policzek.

    – Pan tez jest bardzo elegancki

    – Majka, to bardzo głupio brzmi w tej sytuacji – roześmiał się – Mów mi po imieniu.

    – Dobrze. Wglądasz naprawdę rewelacyjnie, Adamie – poprawiła się

     

    Zaprosił ja do stołu, nalał wina.

     

    – Częstuj się, proszę.

     

    Zajadali sushi rozmawiając  o muzyce i literaturze. Majka zaskoczyła Adama oświadczając, że lubi jazz, więc wybrał ze swojej kolekcji melodyjny smooth i z odtwarzacza popłynęły nastrojowe dźwięki. Gdy obydwoje stwierdzili, że ilość sushi przerosła ich możliwości przenieśli się na kanapę. Majka usiadła z podwiniętymi nogami, co sprawiło, że jej uda odsłoniły się jeszcze wyżej. Adam musiał przyznać przed sobą, ze ten widok nie pozostawia go obojętnym. Dotyk ciała Majki, która przytuliła się do niego, również. Objął ją, przytulił i pocałował delikatnie w usta obserwując jej reakcję. Oddała pocałunek, przymknęła oczy i rozchyliła zapraszająco usta. Zaczęli całować się odważniej, namiętnie smakując swoje wargi i języki, przytulając się do siebie. Adam wsunął palce w miękkie włosy dziewczyny, całował jej uszy, szyję i kark szukając wrażliwych miejsc.

     

    – Smakujesz tak świeżo – wyszeptał jej do ucha – i cudownie pachniesz. Chcę całować cię całą, wszędzie.

    – Tak, kochany, ja też tego chcę, chcę być cała twoja – Majka obejmowała go, chciała czuć mocniej jego ciało. Drżała z emocji, czuła narastająco przyjemność. Jeśli miała jakieś wątpliwości co do swojej decyzji to rozwiewały się w mgnieniu oka. Adam był delikatnym, wrażliwym kochankiem, czuła, że zależy mu na jej odczuciach.

     

    Przesunął dłoń na jej piersi, gładził je, pieścił, ugniatał delikatnie. Majka współpracowała z nim, ocierała się o jego dłonie, dociskała do nich. Masturbując się poznała swoje ciało, ale tutaj reakcje były wzmocnione emocjami. Czuła, że jej sutki są bardziej wrażliwe na dotyk, przez uda przebiegały dreszcze. Na plecach poczuła dłonie Adama, rozsunął suwak jej sukienki, zsuwał ją z niej całując ramiona. Jego palce sunące po kręgosłupie i łopatkach spowodowały, że jęknęła z podniecenia. Sukienka opadła do pasa odsłaniając piersi i brzuch.  Adam przesuwał dłońmi po ciele, pochylając się całował brzuszek i pępek. Majka sięgnęła rękoma do tyłu, rozpięła stanik i zdjęła go, chciała poczuć jego usta na piersiach. Nie rozczarował jej, jego usta natychmiast powędrowały w tamtą stronę. Całował jej piersi, zamykał je w dłoniach pieszcząc sutki ich wnętrzem, pocierał je, ssał ujmując w usta same sutki albo otaczając wargami brodawki a sutki trącając językiem. Emocje Majki szalały, chciała więcej, marzyła by móc czuć te usta i dłonie wszędzie jednocześnie, by mogła wniknąć w ciało kochanka całą sobą. Gorączkowo rozpinała jego koszulę, ściągnęła ją opuściła ręce na jego plecy i przesuwała po nich dłońmi, paznokciami pozostawiając długie, cienkie ślady. Przyciągnęła go do swoich ust, całowali się namiętnie, oddechy były rozpalone, języki wrażliwe. Sięgnęła rękoma niżej, chciała poznać jego penisa, dotknąć go, poczuć, pieścić. Szarpnęła za pasek aż odskoczyła sprzączka, rozpinała guziki spodni i suwak rozporka, wsunęła dłoń do środka. Jęknęli jednocześnie gdy objęła go dłonią. Drżała pieszcząc go, przesuwała po nim palcami, sięgała do jąder. Ich dotyk sprawiał, że czuła wilgoć na swoich majteczkach. Pochyliła się do ucha Adama pieszczącego jej sutki i wyszeptała:

     

    – Chcę go posmakować. Mogę?

    – Jeśli tylko masz na to ochotę – Adam uśmiechnął się do niej

    – Marzę o tym.

     

    Stanął przed nią. Zsunęła nisko spodnie i bokserki, poruszała jedną dłonią drugą pieszcząc dokładnie ogolone, gładkie jądra. Pochyliła się i polizała go delikatnie, potem mocniej. Wzięła go w usta, chciała poczuć pełnię smaku. Był niecodzienny, ale działał na nią jak narkotyk, nie mogła i nie chciała przestawać go czuć. Ciało Adama pachniało dobrymi kosmetykami co jeszcze bardziej działało na jej zmysły. Obejmowała go mocno wargami, wsuwała głęboko. Czułą dłonie Adama na swoich piersiach, podniecało ją to co się działo, ta atmosfera, nowe doznania. Nagle przyszło jej coś do głowy, więc wysunęła penisa z ust.

     

    – Powinnam do końca? – spytała

    – Nie, jeśli nie chcesz nie musisz. Nie każda kobieta lubi smak spermy.

    – Chcę spróbować – powiedziała po chwili zastanowienia – A mogę wypluć gdyby mi nie smakowało?

    – Możesz – uśmiechnął się.

     

    Nie pamiętał kiedy ostatni raz słyszał takie pytania. Ale musiał przyznać, że obciągała doskonale. Musiała mieć wrodzony talent albo uważnie oglądała porno. Poruszała rytmicznie głową jednocześnie pracując dłonią na jego penisie, przesuwając po nim mocno zaciśniętą dłonią ( uwielbiał to ) skręcając ją lekko. Czuł rosnące podniecenie i zbliżający się wytrysk.

     

    – Uważaj, jestem blisko – ostrzegł ją

     

    Pokiwała głową nie przestając obciągać. Poruszał lekko biodrami, jęknął tryskając w jej usta. Przerwała na moment jakby zastanawiając się co robić, po czym wznowiła ruch głowy. Nie wyjęła go z ust nawet na moment. Ssała jeszcze przez chwilę. Wyjęła penisa z ust i uśmiechnęła się do niego. Zlizała jeszcze kroplę, która pojawiła się na czubku.

     

    – To było całkiem smaczne – oceniła – smakowało trochę cytrusami.

    – Podobno tak smakuje gdy mężczyzna je dużo cytrusów. A ja lubię grejpfruty i zjadam je codziennie.

    – W takim razie dziękuję za twoja dietę – roześmiała się i spojrzała na siebie – jestem cała spocona.

    – Co powiesz na wspólną kąpiel? – zaproponował

    – Bardzo chętnie.

     

    Adam puścił wodę do wanny, wlał płyn i zamieszał dłonią tworząc pianę. Zapalił świece i przygasił górne światło. Wrócił do pokoju gdzie rozbierała się Majka. Z przyjemnością patrzył na jej ciało, zwłaszcza na kształtny tyłeczek. Rozebrał się również i przeszli do łazienki. Adam pierwszy wszedł do wanny, Majka usiadła opierając się o niego plecami. Całował jej kark, sięgnął rękoma do piersi. Ugniatał je lekko, pieścił, szczypał delikatnie sutki. Oddychała szybciej, mruczała zadowolona. Przesunął dłonią po brzuchu, aż do ud. Rozchyliła je szerzej, więc ujął jej cipkę trzema środkowymi palcami, zewnętrzne zacisnął lekko a środkowym przesunął po wnętrzu. Zajęczała cicho, zacisnęła palce na jego udach. Pieścił ją delikatnie, drażnił łechtaczkę, wsunął palec do środka i poruszał nim powoli.

     

    – Nie czuję byś była zamknięta – szepnął jej do ucha pieszcząc wargami małżowinę.

    – Bo nie jestem. Zrobiłam to wibratorem kiedyś.

    – Masz wibrator? – zaskoczyła go tym wyznaniem

    – Nie, matka ma, używałam pod jej nieobecność.

     

    Wsunął palec głębiej, pieścił ścianki jej cipki. Odwróciła głowę i całowała go tłumiąc w ten sposób jęki rozkoszy. Ocierała się pupą o jego penisa co sprawiło, że znów zaczął rosnąć.

     

    -Stań tyłem do mnie i pochyl się – polecił

     

    Wykonała polecenie opierając się o ścianę. Jej ciało lśniło od spływającej wody i piany. Klęknął za nią, przyciągnął ją lekko za uda i przesunął językiem po cipce raz i drugi. Rozsunął palcami wargi i wsunął język głębiej. Smakowała rozkosznie, świeżością, kroplami wody, pachniała miodem z płynu do kąpieli. Gdy ja lizał jęczała cichutko i poruszała biodrami, pieściła sobie piersi jedną ręką. Rozchylił jej pośladki i lizał drugą dziurkę. Jej dłoń natychmiast z piersi trafiła na cipkę, masowała się, wsunęła do niej dwa palce i ruszała nimi szybko. Sięgnął po jej palce, oblizał je i pozwolił wrócić do cipki. Teraz od czasu do czasu wyciągała je i podsuwała do ust. Lizał zachłannie jej dupkę, rozchylał by wedrzeć się głębiej językiem.

     

    – Wejdź we mnie – zajęczała

    – Chodź do sypialni.

     

    Nie myśleli o ręcznikach, nadzy i mokrzy przemknęli do sypialni. Adam położył się na plecach, Majka chwyciła jego penisa i wsunęła sobie do cipki siadając na nim. Krzyknęła, gdy opuściła się i poczuła głęboko w środku. Trzymał jej piersi w dłoniach gdy unosiła się i opadała na niego. Miała przymknięte oczy, ale spomiędzy otwartych lekko wysuwał się kuszący języczek. Jedną dłoń oparła na jego piersi, drugą trzymała między swoimi udami dopieszczając łechtaczkę. Fascynujące było patrzeć jak jego kutas pojawia się i znika w jej ciele. Uniósł się lekko, przyciągnął Majkę do siebie, położył dłonie na pośladkach. Całowali się namiętnie, czuł jej piersi na swoich. Przewrócił ją na plecy i wszedł głęboko. Natychmiast zaplotła swoje zgrabne nogi na jego plecach, i tym razem to ona trzymała go za tyłek. Unosiła biodra gdy w nią wchodził, przy każdym pchnięciu wydając z siebie głośne jęknięcie. Nie miał poczucia, że pieprzy nastolatkę. To nie mogła być tylko kwestia nabytej pornografią wiedzy teoretycznej. Była niesamowitym talentem w dziedzinie seksu. Gdyby nie jędrność jej ciała mógłbym pomyśleć, że jego kochanką jest doświadczona czterdziestolatka. Ale to ciało…
    Chciał patrzeć na jej tyłek, więc poprosił, by klęknęła tyłem do niego na brzegu łóżka. Jej biodra i pośladki w tej pozycji wyglądały nieziemsko. Chwilę delektował się widokiem zanim powoli wsunął w nią penisa. Natychmiast otoczyła go elastyczną, wilgotną miękkością. Trzymał ją za biodra i poruszał się powoli, delektując uczuciem jakie dawała ciasno obejmująca go cipka. Stanął nieco bokiem by widzieć jak kołyszą się jej piersi w rytm pchnięć. Rozkołysały się jeszcze bardziej gdy przyspieszył pchnięcia. Majka jęczała głośno, a to było muzyką dla jego uszu. Jej dłoń pracowała między udami, pieściła swoją cipkę a czasem zajmowała się jądrami Adama. Trzymał ją za biodra, kciukiem pieścił dupkę. Gdy nacisnął wypchnęła ją mocniej i kciuk wniknął nieco głębiej. Poruszała biodrami, w górę i na boki, czuł jak jej wnętrze ociera się o kutasa i palec. Odwróciła się do niego.
    – Włożysz mi tam? – zapytała wskazując brodą na pupę

    – Może cię zaboleć, nie chcę cię skrzywdzić – zaprotestował

    – Próbowałam już sama, chce tego – wydawała się zdecydowana.

     

    Pokręcił głową nie do końca przekonany. Poszedł do łazienki i wrócił z wazeliną w puszce. Klęknął za nią, rozchylił pośladki i zaczął lizać jej dupkę. Rozciągał ją delikatnie, starał się wnikać głębiej językiem. Zasyczała z rozkoszy, jej palce intensywnie penetrowały cipkę. Dupka była cudownie świeża, gwiazdka różowa, błyszcząca teraz od jego śliny. Zaczerpnął wazeliny z pudełka, nasmarował jej dupkę, delikatnie wsuwał palec do środka smarując ścianki. Poruszał palcem powoli, coraz głębiej. Gdy poczuł, ze się rozluźniła dodał drugi. Nie spieszył się, pieprząc jej dupkę palcami drugą ręka pieścił piersi. Pochylił się nad nią i znów się całowali. Czuł jak drży podniecona własnymi palcami poruszającymi się w cipce i jego w dupce. Gdy stwierdził, że może być gotowa stanął za nią, usztywnił kutasa ściskając go u nasady, przesmarował wazeliną i powoli nacisnął na dupkę. Sięgnęła rękoma do tyłu i rozciągnęła pośladki. Syknęła, gdy główka wniknęła do środka, więc zatrzymał się.

    – Nie przerywaj – poprosiła, więc wsunął się jeszcze kawałek i cofnął. Po chwili znów wsunął głębiej. Posuwał się powoli obserwując jej reakcje. Jedna z jej dłoni znów wróciła do cipki, czuł penisem jak poruszają się jej palce. Jego podniecenie sięgało zenitu, ale starał się nad nim panować. Kutas poruszał się gładko, a reakcje Majki nie wskazywały, by odczuwała dyskomfort, więc przyspieszył ruchy. Odbijał się od jej pośladków, czuł jak jądra dotykają ud. Trzymał ją mocno za biodra i wbijał głęboko. Jej jęki stawały się zdecydowanie częstsze i głośniejsze. Czuł, że zbliża się do końca.

     

    – Majka, ja zaraz skończę – udało mu się wydusić z siebie głos

    – Chcę patrzeć jak kończysz – poprosiła

     

    Wyjął z niej kutasa, Majka klęknęła przed nim i wzięła kutasa w rękę. Poruszała nim szybko, lizała, ocierała o piersi. Wreszcie Adam wytrysnął na jej piersi. Roztarła spermę penisem po piersiach i wzięła go do ust. Lizała go powoli. Adam usiadł koło niej i pocałowali się namiętnie.

     

    – Jak Ci się podobało? – Adam przytulił dziewczynę

    – Było cudownie – Majka pocałowała go w policzek – Dziękuję ci. Chciałam, by właśnie tak to wyglądało. I chciałabym to jeszcze kiedyś powtórzyć. Miałbyś ochotę?

    – Jeśli będziesz chciała to możemy się spotkać. Jesteś wspaniałą kochanką.

    – A ty bardzo delikatnym i czułym kochankiem. Ale chciałabym też spróbować bardziej zdecydowanego, mocniejszego seksu. I wiem, że z tobą mogę eksperymentować, bo jeśli coś będzie nie tak to mogę ci zaufać.

    – No to zapowiada się ciekawie – roześmiał się – Czuję, ze jeszcze mnie zaskoczysz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pablon68
  • Sanatoryjna znajomosc

    – Wszystko wygląda w porządku – lekarz zakończył badanie – ale przydałaby się rehabilitacja, wypoczynek.

    – Nie mam na to czasu – pacjent siadał na kozetce na której przed chwilą leżał wyciągnięty.

    – Stary, a co masz do roboty? – lekarz wpisywał do komputera wyniki badania – Firma ci działa jak złoto, wspólnik da sobie radę bez ciebie przez miesiąc. A Ty sobie wyskoczysz do sanatorium w tym czasie. Ta noga musi dojść do siebie jeśli chcesz zimą znów pojeździć na nartach.

    – Sanatorium? – Marek skrzywił się – Co ja tam będę robił z emerytami? Wsadzą mnie z takim stękającym dziadkiem do jednego pokoju i mam tam spędzać tydzień. Super relaks, nie ma co.

     

    Robert, jego przyjaciel i lekarz roześmiał się.

     

    – Chyba nie jesteś w temacie, kolego. Zapłacisz parę stówek i dostajesz pojedynczy i lepszy pokój. Stać cię. Mam znajomą która załatwi ci pobyt w fajnym miejscu, wypoczniesz, wyrwiesz coś. Kiedy ostatnio byłeś na urlopie?

     

    Marek zastanowił się. Fakt, poświecił się pracy i dawno nie miał czasu dla siebie. Wypocząłby, nawet jeśli miałoby się to sprowadzać tylko do spacerów po plaży i czytaniu książek.

     

    – No dobra – zdecydował się – To podziałaj w tym temacie, tylko tak z głową. Nawet gdyby miało to trochę kosztować.

     

    Miesiąc później Marek stał w recepcji Sanatorium Bałtyk w Kołobrzegu i rozglądał się ciekawie. No, trochę inaczej wyobrażał sobie sanatorium, to przypominało raczej dosyć komfortowy hotel, i takim chyba było, przynajmniej w części. Dobrze, ze nie zdecydował się na propozycje lokum finansowanego przez państwo. Kosztowało go to wprawdzie zdecydowanie drożej, ale na brak pieniędzy nie narzekał, więc czemu miałby się skazywać na niewygodę. Odebrał klucz i wjechał windą na 4 piętro. Pokój prezentował się całkiem przyzwoicie. Nowoczesna stylizacja, łazienka może niespecjalnie komfortowa, ale czysta. Siadł na łóżku i stwierdził, że jest całkiem wygodne. Rezerwując hotel dopłacił do pokoju dwuosobowego, bo nie znosił wąskich hotelowych łóżek w „jedynkach”. Wyszedł na balkon i stwierdził, że widok wart jest ceny. Okna wychodziły na morze od którego dzieliło go ledwie 200 metrów, widać było plażę i ładne molo. Pobyt zapowiadał się atrakcyjnie, zwłaszcza, że pogoda była bardziej niż przyjemna, choć ledwie zaczął się czerwiec. Zmiana klimatu i globalne ocieplenie tym razem działało na jego korzyść. Rozpakował się i wziął prysznic, po czym odpalił komputer by rozeznać się w miejscowych atrakcjach i zaplanować choć kilka najbliższych dni.

    _____________________________________________________________________________

    Marek spędził resztę dnia na spacerze na plaży i zwiedzaniu miasta. Zjadł całkiem niezły obiad w hotelowej restauracji i zastanawiał się co zrobić z wieczorem. Siedział w hotelowym patio, usłyszał rozmowę dwóch starszych mężczyzn przy sąsiednim stoliku. Wybierali się na wieczorną imprezę w restauracji hotelowej, która wieczorami stawała się dyskoteką. Pomyślał, że to może być ciekawe. Miał jeszcze prawie godzinę, więc zdążył się odświeżyć i przebrać. Kilka minut po 19 siadł przy barze, zamówił drinka i rozglądał się po sali. Dużą część gości stanowiły osoby po sześćdziesiątce, nawet po siedemdziesiątce, najwidoczniej kuracjusze. Kobiety zdecydowanie dominowały, panowie stanowili mniejszość. Były pary, trudno określić czy małżeństwa czy też nowo nawiązane znajomości. Niektóre zachowania sprawiały, że Marek się uśmiechał rozbawiony.

    Zwrócił uwagę na jeden ze stolików złożony wyłącznie z damskiego towarzystwa. Kobiety były młodsze od innych, choć zapewne przekroczyły już 50 lat. Zdecydowanie bardziej zadbane, modnie ubrane, popijały drinki a nie wino lub kawę jak większość kobiet na Sali. Obserwowały parkiet i najwidoczniej dobrze się bawiły. Marek zauważył, że jest jednym z obiektów ich obserwacji i komentarzy. Zwłaszcza jedna z kobiet zerkała na niego, miał wrażenie, dosyć zalotnie. Blondynka z krótkimi, modnie obciętymi włosami, w luźnej, karmelowej sukience z dużym dekoltem, w którym ładnie prezentował się spory biust. Sukienka była krótka, sięgała najwyżej do połowy uda, a nogi były bardzo apetyczne, zwłaszcza w zgrabnych sandałkach na szpilce. Spojrzała właśnie na niego, zauważyła jego wzrok, uśmiechnęła się do niego i uniosła drinka. Uśmiechnął się i odwzajemnił gest unosząc swoją szklankę. Dopił drinka i podszedł do ich stolika.

     

    – Może zatańczymy? – zaproponował

     

    Poderwała się jakby na to czekała. Przeszli na parkiet, objął ją i zaczęli tańczyć.

     

    – Jestem Marek, a jak tobie na imię? – zagaił

    – Magda – odpowiedziała – czekałam kiedy mnie wreszcie zaprosisz.

    – Właśnie na mnie czekałaś? Dlaczego?

    – Wszystkie zwróciłyśmy na ciebie uwagą. Wyróżniasz się w tym tłumie emerytów. Młody, przystojny, elegancki.

    – Miło słyszeć, ale bez przesady – uśmiechnął się.

    – Żadnej przesady – podniosła do góry jego prawą rękę – I wolny? Czy obrączka została w pokoju?

    – Rozwiedziony. A Twój status?

    – Mężatka. Przeszkadza ci to?

    – Jeśli jesteś tu bez męża, to wcale.

    – Wyglądam na taką, która wozi drzewo do lasu? Przyjechałam odpocząć i się rozerwać, a nie zabawiać męża.

    – I tak cię puścił samą?

    – Samą nie, aż tak bardzo mi nie ufa – przymrużyła ironicznie oko – z koleżankami.

    – A one są równie rozrywkowe? – uśmiechnął się

    – Jeśli jest dobre towarzystwo, to czemu nie – roześmiała się – A ty jesteś tutaj w sanatorium?

    – Poniekąd. Mieszkam w tym hotelu, a to podobno też sanatorium.

    – Ale bez rygorów. Nie trzeba wracać do pokoju o 22.

    – Ty musisz?

    – Chyba bym oszalała. Zatrzymałyśmy się w  Verano, też niby sanatorium, ale bez przesadnych rygorów. Długo już tutaj jesteś? Zdążyłeś nawiązać znajomości?

    – Dopiero dziś przyjechałem i jesteś pierwszą osobą, którą poznałem.

    – O, to mam szczęście. My jesteśmy od wczoraj. Chętnie cię, Mareczku, zarezerwuję na cały pobyt. Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko temu.

    – Przeciwnie, będzie mi miło spędzić z tobą czas.

    – Oj, mam nadzieję, że tak. I wzajemnie. – uśmiechnęła się – przysiądziesz się do nas?

    – Chętnie.

     

    Wrócili do stolika, koleżanki Magdy nie próżnowały, towarzystwo powiększyło się o jeszcze dwóch mężczyzn. Marek rozejrzał się za krzesłem, ale wszystkie były pozajmowane.

     

    – Siadaj na moim, usiądę ci na kolanach – zaproponowała Magda.

     

    Miło było poczuć na kolanach taki przyjemny ciężar. Położył dłoń na udzie lekko pod sukienką. „Pończoszki” – pomyślał z uznaniem wyczuwając koronkę zwieńczającą ten element garderoby. Uwielbiał je, działały na jego zmysły. Towarzystwo było przednie, rozmowa przyjemna, przerywali ją czasem tańcem i kolejnymi drinkami. Trzy godziny imprezy minęły bardzo szybko i musieli opuścić lokal. Marek wyszedł ze wszystkimi przed hotel.

     

    – Wracasz do pokoju czy zabierzesz mnie na spacer? – zagadnęła Magda

    – Chętnie się przespaceruję – uśmiechnął się

    – A wy idziecie z nami? – Magda zwróciła się do koleżanek

    – Nie, wracamy do hotelu. Tylko nie zgub się, wróć chociaż na śniadanie – roześmiała się Ilona

    – Przemyśle to, ale nic nie obiecuję – Magda zakręciła się na obcasach i wzięła Marka pod rękę – Idziemy na plażę

     

    Poszli spacerowym krokiem. Przed plażą zdjęli buty i dalej pomaszerowali boso. Piasek był nieco chłodny, ale nie przeszkadzał. Uszli spory kawałek gdy Marek wypatrzył gruby powalony konar.

     

    – Siądziemy? – zaproponował

    – Oj tak, już trochę jestem zmęczona. Usiedli, Magda wtuliła się w Marka, przymknęła oczy.

    – Ile ty właściwie masz lat, przystojniaczku?

    – 42.

    – Jesteś ode mnie o 10 lat młodszy – roześmiała się – podrywasz starszą panią.

    – Nie wyglądasz na swoje lata. I chyba ty też mnie podrywałaś – uśmiechnął się

    – Ja. Nigdy w życiu – zachichotała

     

    Przyciągnął ją do siebie, objął i zaczęli się całować. Miała bardzo ruchliwy języczek i pocałunek sprawiał mu wielką przyjemność. Przesunął po jej udzie aż do pośladka. Miała szerokie, gładkie uda i, mimo wieku, dosyć jędrny tyłek. Poczuł jej dłoń na swoim udzie a po chwili na rozporku. Ugniatała mu mocno coraz bardziej sztywnego kutasa. Zsunął się  ustami po szyi na dekolt i całował go. Odchyliła głowę do tyłu, oddychała głośniej. Zsunął lekko sukienkę z ramienia odsłaniając sutek, do którego natychmiast przywarł ustami. Ssał go i lizał czując jak tężeje, dłoń z pośladka przesunął między uda. Rozchyliła je natychmiast, wiec odsunął majtki i wsunął palec do wilgotnej, podnieconej cipki. Jęknęła głośno, sprawnie rozsunęła pasek i rozporek, wsunęła mu dłoń w majtki i ścisnęła kutasa aż zajęczał.

     

    – A co, tylko ja mam jęczeć? – dyszała mu do ucha poruszając szybko dłonią– Ja też umiem się zająć czym trzeba.

     

    Wyciągnął palec, dołożył jeszcze dwa i wsunął je od razu głęboko. Ledwie udało jej się stłumić krzyk wciskając usta w jego włosy. Zacisnęła lekko uda, ale nacisnął je ramieniem i rozchyliła znowu.

     

    – Zerżnij mnie – wyjęczała

    – Pochyl się – zażądał

     

    Wstała, odwróciła się tyłem i pochyliła opierając o pień, na którym siedzieli. Stanął za nią i zsunął niżej spodnie. W ciemnościach ledwie ją widział. Uniósł sukienkę wysoko na plecy i zsunął majtki aż do kostek. Pomogła ręką znaleźć mu drogę do cipy i jęknęła gdy się w nią wbił.

    Rżnął ją ostro. Szum morza rozpraszał dźwięki, ale i tak słyszał jak jego uda odbijają się od tyłka. Wsunął dłonie pod sukienkę, trzymał za cyce i ruchał ostro. Stękała przy każdym ruchu, oderwała jedną rękę od pniaka i masowała sobie łechtaczkę. Musiał wstrzymywać wytrysk wstrzymując oddech, zaciskając mocno zęby i palce na kutasie przy brzuchu. Gdy wreszcie poczuł i usłyszał jej orgazm ulżył sobie i trysnął do środka. Wyciągnął kutasa, Magda klęknęła na piasku, znalazła go i wzięła w usta, ssała i lizała. Wstała i pocałowała go raz jeszcze. Czuł na jej ustach posmak spermy.

     

    – Ubieramy się, bo jeszcze ktoś przyjdzie – zaczęła doprowadzać się do porządku

     

    Marek też wciągnął bokserki i zapiął spodnie.

     

    – Niezła z ciebie sucz – stwierdził z uznaniem

    – Ale poradziłeś sobie – uśmiechnęła się i pogładziła go po kutasie – Ale to nie był pierwszy i ostatni raz?

    – Kiedy tylko będziesz chciała – zadeklarował się.

    – No chęci to ja mam spore, i potrzeby też.

    – Poradzimy sobie we dwóch, ja i on – przesunął jeszcze raz jej dłonią po kutasie – A co teraz?

    – Odprowadź mnie do hotelu. Na pierwszy dzień znajomości i tak na sporo sobie pozwoliłam. No i muszę zostawić cię choć trochę głodnego. Tylko telefon mi zostaw, żebym nie musiała cię szukać.

     

    Uśmiechnął się i wyciągnął telefon. Też wolał mieć ją pod ręką. I może nie tylko pod ręką…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pablon68
  • Pelnia

    – O, dzisiaj pełnia – pomyślała spoglądając w niebo na ogromny, srebrny księżyc. Wracała właśnie z firmowej imprezy. Trochę się bała idąc przez zagajnik w stronę jeziorka, ścieżką prowadzącą do jej domu. Na ogół jest tu bardzo ciemno, ale dziś księżyc oświetlał wszystko, było to trochę pocieszające dla dziewczyny. >> Na chwilę się zatrzymała, by spojrzeć na taflę wody, w której odbijała się ogromna tarcza księżyca. Z zamyślenia wyrwał ją szelest dobiegający z krzaków za nią. Odwróciła się wstrzymując oddech. Dwoje przyjaciół siedziało właśnie nad jeziorkiem popijając piwko, gdy nagle zobaczyli wyłaniającą się zza drzew postać. – Dawaj, schowamy się w krzakach, to chyba jakaś babka to może ją wystraszymy. Będzie zabawa. – powiedział 25 letni, lekko już podpity blondyn. Jego równolatek przytaknął i już po chwili obaj obserwowali postać. Ich oczom ukazała się młoda dziewczyna, była tak piękna, że obaj aż otworzyli usta z zachwytu. Takiego widoku dawno nie mieli. Dziewczyna miała na sobie czerwoną, rozkloszowaną sukienkę, która ledwo zakrywała jej pupę. Miała dość duży dekolt z których aż wylewały się jej młode, jędrne piersi. Czarne szpilki tylko podkreślały jej długie nogi. Na jej blond włosach blask księżyca tworzył srebrną poświatę. Wyglądała niesamowicie. Koledzy popatrzyli na siebie porozumiewawczo, wiedzieli, że nie odpuszczą jej tej nocy. Nagle dziewczyna zatrzymała się tuż przed ich kryjówką. O tak, to był ten moment. Poruszyli się. -Piękny dziś mamy wieczór, prawda ? – powiedział wyłaniając się z krzaków wysoki blondyn. Widać, że nie był trzeźwy, jednak mimo to nadal twardo stał na nogach. -Tak, pełnia – powiedziała dziewczyna robiąc krok do tyłu. – Boisz się nas ? – zapytał ciemnowłosy chłopak, wychodząc zza pleców kolegi. – Trochę. Ale już idę, spieszę się do domu. Miłego wieczoru – powiedziała z myślą, że pozwolą jej odejść. Oni jednak nie chcieli wypuścić swojej dzisiejszej zdobyczy. Blondyn poruszył się chcąc zastawić dziewczynie drogę, ta jednak zaczęła uciekać. W szpilkach nie jest było to jednak tak łatwe. Brunet szybko ją dogonił i mocno złapał dociskając do siebie. Z kieszeni wyjął scyzoryk, który przyłożył jej do gardła. — Nie krzycz, dasz się nam tylko zabawić i nic Ci się nie stanie. Inaczej będziemy musieli pociąć tą Twoją ładną buźkę – wycedził przez zęby. –Proszę, nie! Weźcie pieniądze, telefon, co chcecie. Tylko nie róbcie mi krzywdy. – zapłakanym głosem powiedziała. -No widzisz mała, my właśnie chcemy Ciebie – odpowiedział brunet wkładając swoją dłoń pod jej sukienkę. Jednym ruchem zdarł z niej majtki. Dziewczyna krzyknęła, próbując wyrwać się chłopakowi. Nagle poczuła na twarzy uderzenie. – Cicho suko! Bo będziemy naprawdę niemili! – krzyknął do niej ten wyższy. Dziewczyna załkała. – Położyli ją na trawie, brunet złapał jej ręce nad głową, zdjął spodnie. Oczom dziewczyny ukazał się naprawdę duży kutas tuż obok twarzy. -Bierz go ! – nie czekając na odpowiedź zaczął wsadzać kutasa w jej usta. W tym czasie drugi zdjął spodnie, jego pała stała na baczność. Tak bardzo podniecała go bezbronna dziewczyna. Podszedł do niej powoli, pociągnął sukienkę w górę odsłaniając jej piersi ze sterczącymi brodawkami. Wyglądała tak pociągająco w tym świetle księżyca. Zaczął lizać jej cipkę, ugniatać piersi. Robiła się coraz bardziej mokra. Posuwana w usta, i z językiem drugiego miedzy nogami. Brunet zaczął coraz szybciej ruszać biodrami, w końcu spuścił się w jej usta. Dziewczyna zaczęła się krztusić, połknęła wszystko i dopiero złapała oddech. Wtedy drugi podniósł głowę, wziął w usta jej sutek, zaczął ssać, pocierając jednocześnie kutasem jej mokrą już cipkę. Nagle niespodziewanie wszedł w nią aż po same jaja. Dziewczyna krzyknęła. – Lubisz to suko, dobrze Ci?! Przecież wiem, że Ci się to podoba, jesteś cała mokra! – powiedział jej blondyn ostro ją posuwając. Dziewczyna głośno jęczała, ale nikt już nie zamykał jej ust. Sama czuła też, że to będzie niezapomniany seks, zaczęło jej się to podobać. Niespodziewanie obaj mężczyźni podnieśli ją, i kazali jej klęknąć. Jeden położył się pod nią i nabił ją sobie na sterczącego kutasa. Drugi splunął na rękę, rozprowadził ślinę po jej drugiej dziurce i wszedł w nią jednym szybkim pchnięciem. Teraz obaj ruchali ją rytmicznie, dziewczyna krzyczała coraz głośniej. Nagle uderzyło ją gorąco, jej ciało się wygięło. Doszła. Niemal jednocześnie z nią doszli jej oprawcy. Jeden zdążył wyjąć penisa i spuścił się na jej piersi, drugi spuścił się jej w dupę. Głęboko oddychała, leżąc na ziemi i patrząc na ubierających się spokojnie mężczyzn. – Dzięki za zabawę mała. – rzucił blondyn – Noo, byłaś naprawdę niezła. Mam nadzieję, że będziesz częściej tędy przechodzić. – dodał jego kolega, puszczając oszołomionej dziewczynie oczko. Odeszli, a ona myślała tylko o tym, żeby wziąć prysznic i może któregoś dnia znów wracać do domu tą samą trasą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zuza
  • Przypadek Michała cz.XVIII

    ****

    Jeszcze chyba nie umarłem, pomyślałem, wynurzając się z otchłani.

    Nie kojarzyłem żadnych tuneli, świateł ani nobliwego starca z kluczami. Z drugiej strony skąd we mnie przeświadczenie, że trafię na piętro, a nie do piwnicy? Paranoja jakaś!
    Do tego czułem bolesne pulsowanie pod czaszką. Równie mocno co zapach pościeli i miękkość poduszki. Spod uchylonych powiek docierał do mnie blask światła. Skoro zmysły działały to ich właściciel raczej nie był trupem?

    Po chwili dotarł do mnie kobiecy głos. Sandra Novak prowadziła z kimś ożywioną rozmowę w języku angielskim. Zamknąłem oczy na wypadek, gdyby chciała do mnie zajrzeć i zacząłem nasłuchiwać.

    -… zupełnie się nie spodziewałam. To było przerażające. Myślałam, że mi zejdzie.  

    Amerykanka zamilkła, słuchając swojego rozmówcy.  

    – Harvey, nie nalegaj! Proszę cię, zostawmy chłopaka w spokoju, bo to się źle skończy. – Głos zdradzał, że była autentycznie wystraszona. – Jego dar jest inny. Silniejszy. Mózg Michała próbuje się bronić. Wiesz, ile antidotum musiałam użyć, żeby go z tego wydobyć? Istne szaleństwo, a i tak nie wiadomo czy mu nie szkodzimy trwale!  

    Znów zamilkła, a ja domyśliłem się, że rozmawia z szefem, profesorem Otisem, choć po zasłyszanym fragmencie zasadne byłoby nazwanie go doktorem Frankensteinem. Bez dwóch zdań ich konwersacja kręciła się wokół mojej skromnej osoby.  

    – Nie, nie i jeszcze raz nie! – Sandra była wyraźnie poirytowana. – Proszę cię! Żadnych takich, że tylko trzy, cztery zabiegi! To niebezpieczne!

    Rozmowa amerykańskich naukowców coraz mniej mi się podobała. Gdybym nie był ciekaw dalszego ciągu, poderwałbym się z wyrka i wykrzyczał, żeby mnie w dupę pocałowali ze swoją terapią.  

    – Zbyt długo pracowałam na swoją pozycję, rozumiesz?! – Domyśliłem się, że Otis zaczął używać ostatecznych argumentów.  

    -…

    – Tak wiem, że to od ciebie zależy, ale…

    -…

    – Jeśli tak stawiasz sprawę to nie mam wyjścia. – Sandra uległa szefowi. – Chcę jednak więcej kontroli nad projektem, pełnego dostępu do akt oraz możliwości korzystania z antidotum i próbek skondensowanych bez potrzeby uzyskania twojej zgody. Tylko pod takimi warunkami będę to kontynuować.  

    Nastał moment ciszy. Słyszałem ciche, miękkie stąpanie panny Novak po dywanie. Wyglądało na to, że nerwowo przechadzała się podczas rozmowy z przełożonym.  

    – Ok. To wciąż masz asystentkę, ale chcę, żeby to było jasne. To zadanie nie podoba mi się wcale.  

    Znów przyszła pora na przemowę Otisa. Sandra wykorzystała moment, by zerknąć przez drzwi w moją stronę. Widok ją chyba usatysfakcjonował, bo głowa Amerykanki szybko zniknęła za ścianą.  

    – Nowe dane na temat materiału skondensowanego? Jakie? – Panna Novak wydawała się zaskoczona. – No proszę, jak widzę też nie próżnujesz. Dobrze, wyślij mi to zaraz!

    Zaraz potem rozległ się sygnał rozłączonej rozmowy.  

    – I pomyśleć, że kiedyś byłam nim zachwycona. – Usłyszałem ciche mrukniecie Sandry, skierowane w próżnię. Ciekawe, że w języku polskim. – Kutas!

    Z trudem powstrzymałem śmiech.  

    Dźwięk przesuwanego krzesła i delikatnie klikanie w klawisze klawiatury podpowiedziały mi, że Amerykanka zasiadła przy laptopie.  
    Korciło mnie, żeby podnieść się, wykrzyczeć jej w twarz, że podsłuchałem ich rozmowę, ale uruchomiony kombinator w moim durnym łbie podpowiadał, żebym się wstrzymał. Leżałem więc jak kłoda, udając nieprzytomnego i czekając na rozwój wypadków.

    Kiedy już pomyślałem, że to bez sensu usłyszałem, że się podnosi i zaczyna krzątać. Podeszła w końcu do mojego łóżka, obserwując przez dłuższy moment. Skupiłem całą siłę woli, żeby wyglądać na nieprzytomnego. Gdy się napatrzyła i upewniła co do mojego stanu, zajrzała jeszcze raz do gabinetu. Przez chwilę myślała nad czymś, a potem pokręciła głową i wzruszyła rękami. Po chwili zniknęła w dalszej części mieszkania. Po dźwięku lejącego się strumienia wody poznałem, że bierze prysznic.  

    Uniosłem się cicho z łóżka. Starając się nie oddychać i nie wydawać żadnych odgłosów zajrzałem do pokoju z biurkiem. Nie wiem na co liczyłem, ale instynkt mnie nie zawiódł. Sandra, choć była cywilną pracownicą armii amerykańskiej, znającą zapewne klauzule tajności zachowała się nierozważnie. Laptop asystentki Otisa stał otwarty na biurku, z materiałami które ostatnio przeglądała. Zerknąłem pospiesznie na monitor. Było tam coś o próbkach skondensowanych. Zdjęcie w rogu przedstawiało jak wyglądają. Od razu skojarzyłem, że widziałem coś takiego tuż przed tym, zanim dostałem igłą w łeb. Nie dałbym rady tego przeczytać, bo Otis wysłał kilka dobrych stron. Wpadłem jednak na pewien pomysł. Wróciłem w pobliże łóżka równie bezszelestnie jak wcześniej. Odnalazłem swój telefon i znów pokonałem ostrożnie trasę do biurka. Przewijając sprawnie cały przesłany przez Otisa materiał, dokładnie zrobiłem zdjęcia każdej stronie. Skończywszy, wrzuciłem na monitor stronę, na której go zastałem. Po raz ostatni przemierzyłem cicho odcinek do wyrka. Odłożyłem telefon, a potem ułożyłem się, przyjmując identyczną do wcześniejszej pozycję.

    Doskonale to zgrałem w czasie, bo dosłownie trzy minuty później z łazienki wyszła panna Novak. Nieźle sobie chyba poradziłem, bo nic nie wzbudziło podejrzeń Amerykanki. Stwierdziwszy, że nic więcej nie osiągnę, poruszyłem się, dając do zrozumienia, że odzyskuje świadomość. W jednej chwili przy łóżku zmaterializowała się asystentka Otisa.  

    – Michał! No nareszcie, strasznie mnie wystraszyłeś – Wiedziała, że ma wspaniały uśmiech i użyła go, by mnie zdezorientować. – Na szczęście wszystko już dobrze.

    – Dobrze!? – Żachnąłem się nerwowo, podrywając się i siadając na brzegu łóżka. – Myślałem, że odwijam kitę, a ty mówisz, że już jest dobrze?! Na szczęście?!

    – Posłuchaj mnie…

    – Nie! Masz cudowny uśmiech numer pięć, jesteś świetna i zgrabna… – Nie wiem po co o tym wspominałem, ale wykąpana panna Novak prezentowała się rewelacyjnie. -… ale, wszystkie te walory bledną wobec tego co przeżyłem. Nie chcę tego po raz drugi! Nie dam się więcej kłuć i tyle!

    – Musisz Michał, musisz – odparła Sandra, z satysfakcją przyjmując moje uwagi odnośnie jej urody. – Jeśli się temu nie poddasz, konsekwencję są nie do przewidzenia, ale raczej na pewno zakończysz przedwcześnie swoje życie. Dużo przedwcześnie.  

    – Mam wrażenie, że nie jesteście tego pewni – oznajmiłem. – Jakoś coraz mniej wam wierzę.  

    – Po takim ataku masz prawo mieć wątpliwości. – Łagodnie przekonywała mnie rozmówczyni. – Rozumiem to, ale nie ma innej drogi.  

    – Hmm, ciekawe – westchnąłem sceptycznie.  

    – Przyznaję, że zaskoczyło mnie to co się stało. – Sandra zdobyła się na odrobinę szczerości. – Jednak następnym razem będzie inaczej. Wiem już co trzeba zrobić. Naprawdę.

    – Sandra, mam dość tego eksperymentu – Twardo stałem na swoim stanowisku. Kryła się za tym zasłyszana przypadkiem rozmowa.  

    – Michał to jest mózg, więc dużo jest niewiadomych. Wiele jeszcze zostaje do jego poznania – Rozpoczęła wykład Amerykanka. – Zgadza się, że nie wiemy wszystkiego, ale jednak coraz więcej i naprawdę dajemy radę. Twój dar jest zaskakująco silny i inny, stąd ta niespodzianka. Jednak zauważ, że poradziłam sobie z kryzysem. I będę sobie radzić za każdym razem. Obiecuję.  

    – No nie wiem…

    – Jeśli się temu nie poddasz nastąpi katastrofa – Piękne oczy Sandry sondowały moją twarz. – Proszę cię, współpracuj.  

    – Na pewno, na dziś mi wystarczy! – stwierdziłem zgodnie z prawdą. – Jeśli nie ma przeciwwskazań, żebym wrócił do domu, to teraz chcę właśnie tego. Chwilowo mam dość mózgów, igieł, darów i tego typu spraw…

    – Ok, rozumiem, ale co dalej?

    – Daj mi ochłonąć Sandra! – stwierdziłem podnosząc się do wyjścia. – Istnieje coś takiego jak telefony. Zdzwonimy się i… tyle mogę ci na dziś obiecać.

    – Cóż, muszę to przyjąć, ale nie czekaj z tym zbyt długo.

    – Jasne. Przecież czeka mnie apokalipsa i armageddon – Wywróciłem oczami, robiąc przy tym nieszczęśliwą minę. – Ewentualnie odwrotnie.

    – Dobrze, że wraca ci humor, ale nie lekceważ problemu – Blado uśmiechnęła się panna Novak, gdy staliśmy przy drzwiach. – Przepraszam cię, za tą sytuację, ale w twojej głowie dzieje się coś wyjątkowego i…. ok, miało nie być tematu.  

    Asystentka Otisa poznała po mojej minie, że mam dość takich rozmów. Zreflektowała się, a zaraz potem mocno zrehabilitowała, składając na moim policzku pocałunek. Więcej niż pożegnalny i oficjalny. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że bardziej niż serdeczny. Nie przeżyłem takiego szoku jak wtedy, gdy wbiła mi igłę z tyłu głowy, ale było całkiem przyjemnie.  

    – To co mi zafundowałaś było straszne, więc może powtórzyłabyś tą terapię, skupiając się bardziej na moich ustach? – Zaproponowałem, uśmiechając się pod nosem. Szczerze powiem, że nie liczyłem na zbyt wiele.  

    Los bywa jednak przewrotny, a kobiety są wielką zagadką. Sandra nie rzuciła się na mnie, ale z błyskiem w oczach spełniła moje życzenie. Nie był to łapczywy, szalony pocałunek. Po prostu przytuliła się do moich ust wargami, trwając tak dobrą chwilę. Przestała, gdy podjąłem próbę włączenia do zabawy języka.  

    – Zadowolony? – Pogroziła mi palcem, uśmiechając się jednocześnie.  

    – Jakżeby nie! – oznajmiłem zauroczony, otwierając drzwi. – Na razie Sandra.  

    Na korytarzu dopadły mnie dylematy. Młoda Amerykanka była świetną młodą kobietą. Miała wszystko, abym chciał zastosować na niej swój dar. Ten medal miał jednak dwie strony, jak każdy inny zresztą. To cudowne stworzenie jednocześnie było asystentem doktora Otisa i traktowało mnie jak królika doświadczalnego. Ta rola mi nie odpowiadała, a przeżyty atak, czymkolwiek był wprowadził mnie w stan paniki.  

    Nienawidzę się bać! Nie chcę się bać!  
    Dlatego, muszę coś wymyślić. Zareagować na zaistniałą sytuację. Zdobyć przewagę nad Amerykanami.  

    ****

    Przez kilka kolejnych dni utwierdzałem się w przekonaniu, że po ingerencji Sandry mój dar się zmienił. Nie bardzo umiałem to ubrać w słowa, ale zintensyfikował się. Nabrał wyrazistości. Gdy go używałem, pojawiały się żywe, niemal namacalne projekcje. Taki, organiczny komiks. Prawie każdej nocy śniłem niegrzeczne, kosmate sny z moimi kochankami w rolach głównych. Budziłem się nakręcony, ze śladami erekcji na kroczu. To nie było coś, co mnie niepokoiło i było nie do zniesienia, ale chwilowo postanowiłem się ograniczać w używaniu swojej niespotykanej zdolności. Uznałem, że zanim się ogarnę z tymi nowościami, mogę trochę sfolgować.  

    Pod koniec tygodnia nowe sprawy wynikły w szkole.  

    Pierwszym co rzuciło mi się w oczy było to, że wróciła Anita Grześkowiak. Historia z Banasiem odcisnęła jednak na niej piętno. Wciąż była atrakcyjna, cudowna, jedyna w swoim rodzaju, ale przygasła. Wcześniej brylowała na szkolnym korytarzu niczym modelka na wybiegu. Roztaczała aurę wyjątkowości. Patrząc na nią miało się świadomość, że to piękna, pewna siebie i swoich atutów kobieta. Teraz, gdzieś to zanikło. Bolała mnie ta sytuacja, bo znałem prawdę. Jeszcze mocniej się zawziąłem. Za nic nie daruję Banasiowi tego co zrobił! Skurwiel musi odpokutować! Boleśnie, kurewsko boleśnie!

    Na drugiej lekcji wypadał mojej klasie angielski, więc skorzystałem z okazji. Byłem pewien, że nie spotka się to ze zrozumieniem oraz entuzjazmem anglistki, ale korciło mnie i nie potrafiłem tego opanować. Po dzwonku kończącym lekcję, zapytałem nauczycielkę.

    – Czy mogę chwilę z panią porozmawiać o poprawie ostatniej oceny?

    Przygaszone spojrzenie Anity rozbłysło. Chciałbym powiedzieć, że feerią gorących, ciepłych tonów, ale tak nie było. Jedyne co udało mi się wypatrzeć, to było rozdrażnienie i złość. Niemniej jednak, na tak postawione pytanie nie mogła odpowiedzieć w zgodzie ze swoim obecnym stanem uczuć.  

    – Wolałabym kiedy indziej – oznajmiła belferka.

    – Bardzo panią proszę. – Uzbroiłem głos w najbardziej miłe tony.  

    – Skoro musisz. – Nauczycielka poddała niechętnie.

    Podszedłem do biurka i zacząłem rozmawiać na temat oceny z angielskiego. Rzeczywiście, przez ostatnie przygody nieco się opuściłem, ale czwórka z minusem nie była złą oceną. Zresztą, gówno mnie to obchodziło. Chodziło o stworzenie pozorów. Odczekałem, aż minęła dobra chwila po tym jak wyszedł ostatni uczeń z klasy i zmieniłem temat.  

    – Tak naprawdę chciałem zapytać czy u pani wszystko w porządku? – zapytałem z troską.  

    Ciemne cienie złości w oczach belferki jeszcze się pogłębiły.  

    – Prosiłam żebyś zapomniałam o tamtej sprawie! – odpowiedziała poirytowana. – Nie wracaj do niej, nie pytaj jak się mam, nie udawaj, że zależy ci na moim losie!

    – Ale mi…

    – Nie! Naprawdę to jesteś zły, że to Banaś zrobił to co zrobił! – Głos Anity pełen był tłumionego wzburzenia i emocji. – Wolałbyś ty być na jego miejscu, prawda?! Dobrze ci było w tej szafie, gdy patrzyłeś sobie na całą akcję?!

    – To nie tak.

    – A jak?! Może w tym chorym łbie planujesz mały szantażyk?! – Belferka starając się nie przesadzać z mocą głosu, strzelała we mnie słowami. – Zrobi pani to i to, bo jak nie to powiem co widziałem, podoba cię to?

    – Przymknie się pani czy nie?! – Wypaliłem. Szkoda mi jej było, ale wkurzyła mnie tym zachowaniem. – Co z panią?! Nie jestem aniołem, ale staram się nie być ostatnią świnią!  

    – Jasne…

    – W dupie mam co tam sobie pani myśli! – Postanowiłem sobie nie żałować. – Martwiłem się szczerze i owszem, mam fantazje na pani temat, ale nigdy nie przyszedł mi do głowy gwałt! A tym było to co widziałem z szafy! I za żadną cholerę nie podobało mi się to wcale!  

    Anita spojrzała na mnie uważnie. Groźne, marsowe czoło nauczycielki wygładziło zaciekawienie.  

    – Ok, przesadziłam, ale nie będę cię przepraszać. – Poddała się belferka, zaskoczona gwałtownością mojej reakcji. – Miło mi, że się martwisz, ale to dla mnie mało komfortowa sytuacja sama w sobie, a to, że widziałeś tamto tym bardziej. Cała jestem wstydem, złością i bezsilnością, więc bardzo proszę wyjdź i zostaw mnie w spokoju.  

    – Jeśli jednak…

    – Daj spokój z “jeśli”! Po prostu wyjdź!

    Zrozumiałem przekaz. Cieszyło, że przynajmniej pozbyła się jadu w głosie. Odwinąłem się na pięcie, wychodząc szybko z klasy.  

    Na początku kolejnej przerwy dostałem sms-a od Bogny.  

    “Przyjdź do mojego gabinetu. Jak najszybciej.”

    Cóż, nie powiem, żeby mnie trochę nie zaskoczyła. Staraliśmy się unikać niedwuznacznych sytuacji w szkole, a tu takie wezwanie. Treść była jednak na tyle jasna, że posłusznie się dostosowałem. W drodze do gabinetu dyrektorki kombinowałem co powiedzieć sekretarce, ale okazało się to niepotrzebne, bo nie było jej przy swoim biurku. Zapukałem do drzwi szefowej szkoły.  

    – Co się stało? – Zaciekawiony zapytałem już w środku, czując, że Bogna niemal pożera mnie wzrokiem.

    – Nie wiem co ty wyprawiasz mój drogi, ale to mnie trochę martwi – zaczęła dyrektora z figlarną miną.  

    – O czym ty mówisz? – Nie rozumiałem, o co jej chodzi.  

    – To, że łączy nas specyficzna więź to już fakt nieodwracalny – stwierdziła Bogna, poprawiając bluzkę przy dekolcie. – Nie powiem zresztą, żeby mi się to nie podobało. Nigdy nie robiłam tego z uczniem swojej szkoły. Nie myślałam nawet, że kiedykolwiek zrobię. Stało się. To było ode mnie silniejsze i, wybacz mi etyko nauczycielska, bawię się doskonale. Jednak to co dzieje się w ostatnich dniach, to już mnie lekko niepokoi, bo dostałam istnego szału na twoim punkcie. Organicznie ciebie potrzebuję i pragnę…, to jakieś chore. Czyste wariactwo!

    – Bogna, ale ja nie robię nic takiego, żebyś miała się tak czuć. – Usprawiedliwiłem się, choć wiedziałem, że to nieprawda. Przypomniałem sobie co się działo z darem po zabiegu Sandry.  

    – Jeśli tak, to masz jakąś ukrytą moc, skarbie – oznajmiła dyrektorka. – Nawet teraz korci mnie, żeby oddać ci się w gabinecie, pomimo, że to by było głupie i ryzykowne. Najbezpieczniej będzie jak zaraz sobie pójdziesz.

    – To po co tu przyszedłem?

    – Chciałam tylko się upomnieć o swoje prawa. Musimy jak najszybciej się spotkać, bo eksploduję z żądzy, którą niestety tylko ty możesz ugasić – Znałem Bognę na tyle dobrze, że zaskoczył mnie rumieniec zawstydzenia na jej policzkach.  

    – Ok.. To się stanie szybciej niż podejrzewasz – odparłem, w duchu dziękując Chrobremu za klucz do mieszkania.

    – Cieszę się, a teraz zmykaj, bo zaraz koniec przerwy, a poza tym mam urwanie głowy z nową pracownicą – Dyrektorka mrugnęła do mnie okiem.

    – Jaką? – wyrwało mi się mimowolnie.  

    – Wyobraź sobie, że urząd miejski wynalazł mi nową panią psycholog. – Bogna zrobiła cierpiętniczą minę. – To jakaś protegowana radnego Banasia, ojca naszej gwiazdy Laury. Narzucili mi ją i teraz mam twardy orzech do zgryzienia. Papiery niby ma, ale czy to odpowiednia osoba nie wiem. Obawiam się, że przychodzi, żeby patrzeć mi na ręce. Banaś już od dłuższego czasu jakoś mocniej interesuje się działalnością szkoły.  

    – Ciekawa akcja. – Mruknąłem. Zaintrygowała mnie ta nowina. Czyżby miała coś wspólnego z relacjami radnego z nauczycielką angielskiego?

    – Dla mnie mało to fajne, ale nie z takimi sprawami sobie radziłam. Zresztą ta paniusia pojawi się dopiero po świętach Bożego Narodzenia – stwierdziła dyrektorka i przesłała mi pocałunek na odległość. – Idź już, bo dostaję kręćka przy tobie.  

    Posłuchałem, choć przypomniał mi się nasz pierwszy raz. W tym gabinecie, na tym samym biurku przy którym teraz siedziała Bogna.  

    Zanim skończyły się lekcje mój telefon rozgrzał się od wiadomości, przysłanych od niemal wszystkich moich kochanek. Każda przypominała o sobie, alarmując, że wariuję beze mnie. Zacząłem się martwić, bo przyjemności przyjemnościami, ale nie jestem cyborgiem. Mam swoje ograniczenia, a także tylko jedno zdrowie. Chwilowo odpowiedziałem dziewczynom cokolwiek, ale coraz mocniej zdawałem sobie sprawę, że będę potrzebował grafiku. Ewentualnie okiełznać dar, ale nie byłem pewny czy to akurat jest możliwe.  

    W drodze do domu natknąłem się na Spację. Stała pod drzewem, ewidentnie na mnie czekając.  

    – Cześć Enter. – Rzuciła na powitanie. Ciekaw byłem, czy zamierzała tak mówić do mnie już zawsze. – Mam coś dla ciebie.

    – Cześć. Co takiego?

    Odsunęła suwak małej kieszonki w kurtce i wyciągnęła pendrive’a. Podała go z łobuzerską miną.  

    – Prezent na samotne wieczory – oznajmiła. – Drobna sugestia. Do oglądania w samotności, a już na pewno nie przy rodzicach.  

    – Co tam jest?

    – Mam ci zepsuć niespodziankę? – prychnęła Spacja. – Ok, jak chcesz. Powiem tylko, że główni, a zarazem jedyni zresztą bohaterowie tego filmu to pani Renatka oraz radny Banaś.  

    – Oni tam niby… ten teges? Poważnie?!

    – Jeszcze jak “ten teges”. – Zaśmiała się dziewczyna, ruszając spod drzewa. – Miłego oglądania.

    – Spacja, a nie moglibyśmy razem obejrzeć tych cudów? – zapytałem.

    – Ja już je widziałam – odparła dziewczyna, akcentując mocno każde słowo i patrząc na mnie z poirytowaniem. – Poza tym nie podoba mi się, że proponujesz mi wspólne oglądanie takiego syfu.  

    – Dlaczego?

    – Wiem, że zabrzmi to głupio. Sama nie wierzę, w to co to zaraz powiem, ale jednak to zrobię, bo coś jest cholernie nie tak – Wyznała cicho, ale dobitnie. – Dziwnie się przy tobie czuję, a ostatnio to się jeszcze nasiliło. Zbyt wiele myślę na twój temat i totalnie mnie to wkurza.  

    – Ale w jaki sposób myślisz o mnie? I co w tym złego?

    – To, że myślę o tobie w kategoriach… “ten teges”, jak to miło określiłeś – Twarz Spacji pokryła się potężnym rumieńcem. Mówiła coraz szybciej. – Nie wiem skąd się to bierze, ale to nie czas na facetów w moim życiu, a do tego chodzi o ciebie. Ciężko cię nazwać mężczyzną. Wciąż chodzisz do liceum. a to… co ja sobie myślę! Jesteś kosmicznie odległy od moich preferencji, a jednak czuję to co czuję. To jest gigantyczne nieporozumienie! Jedna, wielka pomyłka! Pomimo tego, że wierzę w technologię i jestem raczej umysłem ścisłym, poproszę cię o coś co wydaje mi się nieracjonalne do wytłumaczenia, ale nie darowałabym sobie jakbym tego nie zrobiła. Michał, jeśli masz w jakikolwiek sposób wpływ na to co się kotłuje w mojej głowie, to odpuść, bardzo proszę.  

    – Jak mógłbym mieć? – odpowiedziałem, przytłoczony słowami dziewczyny. Nie zamierzałem zdradzać się ze swoim darem.  

    – Wiem, że to głupie, ale musiałam to powiedzieć. – Spacja uciekała wzrokiem. – Mam wrażenie, że siedzisz mi w głowie, sterując moimi pragnieniami. Boże, nie wierzę, że mówię z tobą o tym. Ja pierdzielę, jaka ja porąbana jestem!  

    Nie dała mi powiedzieć czegokolwiek więcej. Wyminęła mnie, puszczając się biegiem w głąb ulicy i zostawiając mnie samego. Sumienie podpowiadało, daj dziewczynie spokój, ale pożądanie było silniejsze. Przez to byłem daleki od spełnienia prośby Spacji.  

    Koniecznie musiałem zapytać Chrobrego o jego relację z techno-czarodziejką. Na razie czekało mnie zapoznanie się z prezentem od niej. Uznałem, że najfajniej będzie obejrzeć go z Wiką w gniazdku udostępnionym mi przez Marcina. Zerkniemy, nakręcimy się trochę, a potem…

    ****

    W mieszkaniu od Chrobrego zrobiło się gorąco zaraz po tym, gdy tylko zamknęły się drzwi za mną i Wiktorią.  

    Ledwie zrzuciliśmy z siebie wierzchnie ciuchy, blogerka przylgnęła do mnie, całując i szukając dłonią mojego krocza jednocześnie. Nie protestowałem, wiedząc, że mój dar ostatnio oszalał. Mój skromny harem był tykającą bombą. Jedynie zamiast prochu, w środku było całe mnóstwo szalonej żądzy.  

    Nasza niecierpliwość była ograniczeniem, ale uporaliśmy się z resztą ubrania jeszcze w przedpokoju. Atmosfera zgęstniała jeszcze bardziej. Wikę odwróconą do mnie tyłem oparłem o drzwi wejściowe, sięgając dłonią do krocza dziewczyny. Było ciepłe i wilgotne. Zlokalizowałem miękkie wargi sromowe i zacząłem pocierać po nich palcami. Blogerka jęknęła zachwycona.  

    – Michał, to istne wariactwo, ale jeszcze trochę, a przyszła bym do twojego domu i dała się zerżnąć na oczach domowników – wyznała cicho.  

    – Wiem, ale nic już nie mów – odparłem, zaciskając dwa palce na małym guziczku łechtaczki.  

    Poskutkowało. Wika zagryzła wargi i mocniej rozpłaszczyła się na drzwiach. Dałem trwać tej chwili, pieszcząc cipkę rękami. Blogerka wiła się, chłostana bezlitośnie dotykiem moich palców. W końcu nie wytrzymała, odwracając się do mnie przodem. Nie była to wygodna opcja, ale ugiąłem nogi w kolanach, zbliżając twarz do krocza partnerki. Udało mi się znaleźć optymalną pozycję. Językiem odszukałem cipkę, by móc potraktować ją porcją nowych pieszczot.  
    Dociskany do krocza przez Wiktorię skupiłem całą uwagę się na wilgotnej szparce. Pomimo niedogodności trwaliśmy w tej miłosnej figurze.  

    Nakręcony tak dynamicznym początkiem randki, czułem, że podniecenie szybko wzbiera. W przebłysku świadomości przypomniała sobie o mnie blogerka. Pomimo erotycznego zamroczenia przerwała naszą grę, szukając wzrokiem odpowiedniego miejsca na dalszy ciąg igraszek.
    Pod ścianą stał spory taboret z miękką tapicerką służący zapewne przy zakładaniu butów. My znaleźliśmy dla niego nowe zastosowanie. Usiadłem na nim rozchylając nogi. Wika ułożyła się między nimi, chwytając w dłoń fiuta.  

    Dotyk dłoni dziewczyny na moim wiernym towarzyszu sprawił, że niewielki wszechświat przedpokoju zawirował. Pulsująca żądza wybuchła z większą mocą. Poddałem się temu, rozkoszując przyjemnością.
    Wika szybko doprowadziła mnie do stanu maksymalnej twardości. Odsłoniła żołądź i włączyła do zabawy usta. Przesuwając miękkimi wargami po twardym trzonie poprowadziła mnie znajomym szlakiem niemal na sam szczyt. Próbowałem się bronić, by zakończyć sprawę inaczej, ale w głowie partnerki wyraźnie tkwił jakiś plan. Nie pozwoliła mi się uwolnić, a ja nie byłem na tyle zdeterminowany, by bardziej się starać.  
    Już po chwili kutas przytrzymywany pewnie przez Wiktorię wystrzelił salwą nasienia. Miłosne pociski uleciały w stronę twarzy dziewczyny, pokrywając ją perlistymi strużkami. Jęknąłem głucho z zadowolenia, patrząc mało przytomnie na kochankę.  

    – Mam wielką ochotę przejść dalej do rzeczy, ale może jednak najpierw obejrzyjmy tego pornosa – zaproponowała blogerka.  

    – Nie ma sprawy – westchnąłem. Potrzebowałem czasu, by dojść do stanu ponownej gotowości.  

    Na miękkich nogach, oboje opuściliśmy przedpokój i objęliśmy w posiadanie salon. Rolety w oknach były opuszczone, darowaliśmy więc sobie ubieranie.  

    Spacja rzeczywiście znała się na rzeczy. Film, który mi dostarczyła był świetnej jakości. Zarówno pod względem obrazu, jak i dźwięku. Nadzy, rozleniwieni akcją w przedpokoju, wtuliliśmy się w siebie na kanapie, z zaciekawieniem zerkając na ekran telewizora.  

    – Chcesz popcorn? – “Puściłem oczko” do towarzyszki.  

    – To jeszcze go nie masz?! Wyskocz na reklamach! – odpowiedziała z humorem, przytulając się do mnie.  

    Umilkliśmy jednak szybko, bo nakręcony materiał właśnie się rozpoczął.  
    Do gabinetu w którym samotnie siedziała Renata Nowaczek wszedł jej szef. Radny, kurwa jego mać, za przeproszeniem, stary zbok. Chwilę rozmawiali we dwoje o pierdołach, aż przeszli do spraw służbowych.  

    Banaś z wielkopańską miną rozwalił się na fotelu i zawzięcie tłumaczył swojej współpracownicy, dlaczego nie może zejść z ceny w przypadku mieszkań na jednym z jego osiedli. Pani Renata nieśmiało próbowała dotrzeć do szefa ze swoim przekazem. Trochę opuścimy, ale szybciej sprzedamy i wyrównamy sobie straty w innych opłatach. Banaś był jednak nieugięty i coraz bardziej nerwowy.  

    – Nie pieprz mi tu Reniu, jak mam sprzedawać! – żachnął się zniecierpliwiony uporem pracownicy. – Moje rybki, moje akwarium, więc ja decyduję, jasne?

    – Jak słońce, szefie, ale…

    – Żadnych “ale”, bo się wkurwię i przestanę wierzyć w twoją lojalność. – Radny pogroził palcem kobiecie. – A takich pracowników się nie nagradza, prawda skarbie?

    – Czy to by znaczyło, że znów zasłużyłam na pana hojność? – odpowiedziała pytaniem pani Nowaczek. Widząc minę szefa, zgadła, że trafiła w sedno. W jednej chwili zapomniała o niewygodnej rozmowie. Stopniała pod wpływem niedwuznacznego spojrzenia Banasia niczym sopel na plus trzydziestu stopniach Celsjusza  

    – A jakże – Przytaknął radny, wyciągając za pazuchy niedużo pudełko. W środku krył się elegancki i na moje oko dość drogi zegarek. Zaiste, wierną i lojalną musiała być pracownicą pani Renata. – I skończ z tym panem, gdy jesteśmy sam na sam!

    – Jak sobie życzysz. – Zgodziła się pani Nowaczek, więżąc rozmówcę w dziękczynnych objęciach. Ewidentnie dążyła do pocałunku, ale radny przytomnie zachował rozsądek.

    – Opanuj się! Jeszcze kto wejdzie i będzie sensacja! – Odsunął wylewną współpracownicę. Trzeba jednak przyznać, że niechętnie, a i tak przy tym poklepał ją po tyłku. – Podziękujesz za chwilkę – dodał, wskazując głową drugie drzwi.  

    Pani Renata w lot złapała o co chodzi szefowi. Z perspektywy widza, wyglądało na to, że był to pewien znany im schemat. Oboje wyszli z gabinetu i przez chwilę ekran był szary. Zaraz jednak ożył na nowo ukazując inne pomieszczenie, które jak łatwo się było domyślić, też mieściło się w tym samym budynku.

    Gdy para znalazła się już w środku, pani Nowaczek przekręciła klucz w drzwiach, odwracając się do szefa. Banaś nie był fanem subtelnych gier wstępnych. Zrzucił z siebie płaszcz i marynarkę, poluźnił krawat pod szyją, po czym rozsiadł się na kanapie.  

    – Czeka mnie dzisiaj jeszcze trochę trudnych rozmów, więc dołóż starań, żebym wyszedł stąd z odpowiednim nastawieniem – Wymruczał. Nie ma to jak szef, który potrafi dodatkowo zmobilizować podwładnego.  

    Ta konkretna pracownica była idealnie zaprogramowana do potrzeb Banasia. Radny spod przymrużonych powiek obserwował co dla niego przygotowała na początek. A było na co popatrzeć! Pani Renata okazała się wdzięczną tancerką. Bujając biodrami, ściągnęła z siebie służbowy zestaw ciuchów, pozostając w samej bieliźnie. Biustonosz, który pozwalał piersiom cudownie wylewać się z koronek, kuse figi i seksowne pończochy tworzyły zabójczy zestaw.  
    Wróciło podniecenie. Wlepiając ślepia w ekran poczułem, że mój fiut budzi się do życia. Nie dziwiłem się, że okupujący kanapę Banaś nie mógł oderwać wzroku od zbliżającej się do niego podwładnej.  

    W chwili, gdy ponętną Renatę miał już na wyciągnięcie ręki, przyciągnął ją do siebie. Gładził i uciskał pośladki kobiety, aż przeszedł do soczystych klapsów. Skóra na tyłku pani Nowaczek zaczerwieniła się, ale jego właścicielce najwyraźniej nie przeszkadzała taka forma gry miłosnej.  
    Nakręcony Banaś chwycił brzeg fig i energicznie opuścił je w dół, odsłaniając pokryte ciemnym runem łono pani Reanty. Zaraz potem gwałtownie szarpnął stanikiem partnerki, rozrywając go na pół. Ta pozorowana brutalność sprawiała mu dużo przyjemności. Podniósł się wreszcie, rozpinając rozporek oraz pasek od spodni. Gdy się z tym uporał złapał pracownicę za szyję, pochylając ją do przodu. Obfite piersi zwisły ciężko, co pokusiło Banasia do tego by kilkakrotnie uderzyć w nie otwartą dłonią. Gdy już znudziło mu się podkreślanie swojej dominacji w ten sposób, pchnął podwładną w stronę niedużego stolika, pozwalając jej się o niego oprzeć. Wyeksponowany, duży zadek pani Nowaczek wypełnił na chwilę niemal cały ekran.  

    Banaś niecierpliwie, a przez to nieporadnie ściągnął slipy i ujął pewnie w dłoń kutasa. Poprowadził go ku zwieńczeniu ud, po czym pchnął potężnie. Jęk Renaty oznajmił, że trafił doskonale, a sztych był głęboki. Radny uczepił się bioder partnerki, zaczynając rżnąć ją w szybkim tempie. Sapał przy tym i charczał, ale wyraźnie było mu coraz lepiej. Współpracownica wtórowała mu piskliwym pojękiwaniem. Trwało to dobry moment, aż do czasu, gdy radnemu zachciało się odmiany. Chciał zakończyć zabawę w inny sposób.  

    – Kucnij! – warknął rozkazująco, a jego partnerka wykonała polecenie bez szemrania.  

    Pani Renata równie ochoczo przyjęła kutasa między wybujałe wargi. Zacisnęła jedną z dłoni na jajach szefa i pozwoliła mu pieprzyć się w usta. Banasiowi nie trzeba było wiele. Po kilku pchnięciach, znieruchomiał, wygiął plecy w łuk, pokonując ostatnie centymetry dzielące go od szczytu. W przebłysku inwencji uwolnił usta pani Renaty od członka, przytrzymując go nad cyckami kobiety. Spolegliwa podwładna zagarnęła grona swoich piersi i przycisnęła je do siebie. Uwolnione w tej samej chwili strużki nasienia wylały się na dorodne półkule, wypełniając szczelinę między nimi.  

    Na więcej pani Nowaczek liczyć nie mogła. Banaś nie był zainteresowany jej przyjemnością. Poklepał ją z zadowoleniem po tyłku.  

    – Drugiej takiej pracownicy już mieć nie będę – wydyszał komplement.  

    Renata przyjęła słowa szefa z uśmiechem, wyraźnie nimi zachwycona.  

    – Masz tu tego cudaka, co to go kazałem kupić dla ciebie? – zapytał radny, wciągając majtki i spodnie na dupsko.  

    – Oczywiście, przecież kazałeś mi mieć go zawsze pod ręką – odpowiedziała Renata Nowaczek, sięgając do małej szufladki w stoliku. Ku zaskoczeniu mojemu i Wiki wyciągnęła z niej złoty, stożkowaty korek analny i wręczyła go szefowi. Niewątpliwie Banaś lubił mieć władzę nad innymi i karmił się nią niczym ambrozją.  

    – Wypnij się, skarbie! – zarządził.  

    Podwładna po raz kolejny dała wyraz swojemu posłuszeństwu wobec szefa. Znów pochyliła się, rozchylając nieco nogi. Radny z błyskiem w oczach, chwycił uchwyt gadżetu i wsunął go między pośladki pani Renaty. Nie bawił się w subtelności tylko jednym ruchem wbił złotą zabawkę w tylną norkę pracownicy. Jeszcze raz klepnął ją w tyłek i zadowolony z siebie pozwolił się jej wyprostować.  

    – Jadę na ważne spotkanie, ale wrócę najdalej za półtorej godziny – oznajmił. – Dopiero wtedy wyjmę to z ciebie. Co ty na to, Reniu?

    – Wiesz, że nie potrafię ci niczego odmówić – odparła zarumieniona od miłosnych zmagań pani Nowaczek.

    – Wiem. I to mnie kurewsko pociąga w tobie – mruknął zadowolony Banaś. – Ogarnij się moja droga, a ja muszę już lecieć.  

    Zniknął po chwili za drzwiami, a pani Renata została sama. Ciekaw byłem, czy zapowiadany powrót radnego doszedł do skutku i czy spełnił swoją obietnicę, ale nie dane mi było przekonać się o tym.  

    Film zniknął nagle z ekranu telewizora. Dopiero teraz dostrzegłem, że Wika ściska w ręku pilota.  

    – Nie jesteś ciekawa czy jest jakiś ciąg dalszy? – zapytałem, choć odpowiedź miałem wypisaną na twarzy dziewczyny.

    – Teraz nie. Teraz jest nasz czas – oznajmiła blogerka, podnosząc się z kanapy. – Masz ochotę na coś nowego?

    Przyznaję, że zaintrygowało mnie jej pytanie. Wiktoria zdecydowanie przyszła dziś na schadzkę z planem w głowie.  

    – Jest tu jakaś sypialnia? – spytała.

    Nie odpowiedziałem tylko poprowadziłem ją do pokoju, w którym kilka dni temu odebrałem dziewictwo jej kuzynce.  

    – Jak miło – mruknęła pod nosem Wika i pchnęła mnie na łóżko. – Poczekaj chwilkę, skarbie!

    Wyszła z sypialni, a ja byłem ciekaw co też wymyśliła. Nie kazała mi długo czekać. Szybko się przekonałem.  
    W dłoniach dziewczyny zmaterializowało się parę rzeczy, których widok sprawił, że zrobiło mi się gorąco. Kiwnąłem głową z uznaniem, więc Wika darowała sobie próżne gadanie.  

    Nie znam się zbyt dobrze na erotycznych gadżetach i kajdanki kojarzą mi się zawsze z metalowymi obręczami, ewentualnie przystrojonymi pretensjonalnymi ozdobami. Te, które teraz miała przy sobie Wiktoria były inne. Skórzane, z metalowymi ozdobnymi guzami i łańcuszkiem.  

    Szczęśliwie dla naszych nadchodzących chwil wezgłowie łóżka miało metalowe ozdoby, do których dało się przymocować kajdanki. Dałem się spętać partnerce, ale to nie było wszystko co dla mnie przygotowała. Gdy już oswoiłem się z więzami, sprawdzając ich wytrzymałość, skorzystała z jeszcze jednego materiału pomocniczego. Szeroki pasek jedwabiu otulił moją głowę, zasłaniając mi całkowicie oczy. Uwięziony i ślepy zdałem się na łaskę Wiktorii.  

    Nic nie widziałem, ale pozostałe zmysły pracowały. Czułem, że dzieje się coś nietypowego. Nie umiałem jeszcze tego nazwać, ale byłem coraz bliższy by to zrobić. Zanim jednak wykazałem się bystrością, dosięgła mnie przewrotność planu blogerki.  

    Poczułem poruszenie, a po chwili obecność partnerki na łóżku. Zaraz potem miękkie ciało dziewczyny otarło się o mnie, by ulokować się w okolicy mojego krocza. Coś mi się jednak nie zgadzało. Tylko co to mogło być?
    Odpowiedź nadeszła w chwili, gdy na moim fiucie zacisnęła się kobieca dłoń. Miałem za sobą wiele miłosnych zabaw z Wiktorią, by od razu rozpoznać, że to nie była ona. Po wpływem pieszczoty ciężko było mi się skupić na myśleniu, którą z dziewczyn przyprowadziła blogerka. Nie pasowało mi to do żadnej.  

    Dopiero, gdy niespodziewana kochanka objęła kutasa ustami doznałem olśnienia.  

    – Paulina! – jęknąłem zachwycony i zaskoczony. Nie powinno jej być w Warszawie.  

    – Jesteś pewien? – usłyszałem szept Wiki koło ucha.  

    – Tak, jestem – odparłem z przekonaniem.  

    Na tym skończyła się cała konwersacja. Nie interesowało mnie w tej chwili, dlaczego Paulina nie jest pod Wrocławiem. Ważne, że była przy moim członku. Liżąc go i ssąc potęgowała moje podniecenie.  
    W sukurs przyszła jej kuzynka. Wiktoria usiadła obok mnie, całując namiętnie. Nasze języki poruszały się, odnajdując się co chwila. Jednocześnie opuszkami palców blogerka pocierała moje brodawki i sutki. Zupełnie odleciałem. Dwie cudowne dziewczyny pieściły mnie bez żadnych zahamowań, doprowadzając do euforii. Szarpnąłem rękami gotów coś z nimi zrobić, ale kajdanki doskonale spełniały swoją rolę. Nie mogłem odwzajemnić się dziewczynom, ale skoro tak sobie to wymyśliły. Nie pozostało mi nic innego jak pozwolić zaspokoić im moją żądzę.  

    Nagle pieszczoty ustały. Słyszałem jedynie ciche dźwięki, których nie mogłem pomylić z niczym innym. Westchnięcia i pojękiwania zdradziły mi, że partnerki zabawiają się razem. Pozostawiony sam sobie, z przysłoniętymi oczami czułem jednak dziwne podniecenie tą grą.  

    – Chcesz na nas popatrzeć? – usłyszałem pytanie Wiktorii.

    Kurwa, chciałem jak cholera, ale może powinienem kontynuować tą grę.  

    – Chcę bardzo – Poddałem się szybko.  

    Opaska opadła z moich oczu. W pierwszej chwili musiałem przyzwyczaić wzrok do nowej sytuacji, ale na szczęście w pokoju panował półmrok. Dziewczyny zostawiły włączoną jedynie małą lampkę, którą ciepłym światłem lekko rozpraszała ciemność.  

    Gdy zerknąłem na drugą z partnerek, przekonałem się, że zmysły mnie nie zawiodły. Na łóżku, przy moich stopach siedziała Paulina, uśmiechając się promiennie.  

    – Witaj – szepnęła.

    – Cześć, ale jak…

    – Ciii… to potem, teraz to…

    Wciąż skrępowany patrzyłem jak kontynuują swoje igraszki, włączając w nie moją osobę. Zmieniły pozycję, przysuwając się do mnie bliżej. Wikę miałem z lewej strony, a Paulinę z drugiej. Po dawnych animozjach nie było śladu. Dziewczyny zgodnie dzieliły się moim ciałem. Trwając ponad nim w pocałunku, jednocześnie pieściły dłońmi kutasa i jądra, uzupełniając się nawzajem. Ten widok rozgrzał mnie jeszcze bardziej. Żar palił mnie od środka i gdyby nie kajdanki rzuciłbym się natychmiast na kochanki. One nie miały chyba jednak w planach zbyt szybkiego uwolnienia mnie z więzów. Mogłem tylko płonąć od wewnątrz i obserwować, jak pieszczą siebie i mnie. Będąc, nie do końca biernym, ale jednak obserwatorem mogłem podziwiać ich nagie ciała prężące się podczas miłosnych zmagań. Widziałem jak ulegały coraz silniejszej gorączce uniesienia. Zaczerwienione policzki, rozchylone usta i zamglony wzrok wskazywały na to, że jest im cudownie.  

    Wika pierwsza uległa podnieceniu i skierowała na mnie więcej swojej uwagi. W pewnym momencie przytrzymała mocniej fiuta i sprawnie dosiadła mnie, nabijając się na niego. Zwrócona twarzą do mnie, poruszała biodrami, ujeżdżając mnie powoli.  
    Odpowiedziałem tym samym, doskonale odnajdując się we wnętrzu kochanki. W tym samym momencie za placami Wiki przysiadła na moich nogach Paulina. Objęła rękami kuzynkę, przykrywając jej piersi swoimi dłońmi. Emocje rozsadzały mnie od środka. Cudowny obrazek przed oczami, którego byłem częścią podziałał piorunująco. Znów szarpnąłem kajdankami, pragnąc dopaść do wspaniałych ciał partnerek.  

    Nic z tego. Pozostały niewzruszone.  

    Po dłuższej chwili kochanki zamieniły się rolami. Paulina radziła sobie w miłosnym tańcu równie dobrze, a Wiktoria nie żałowała jej pieszczot. Razem doprowadziliśmy niedawną świętoszkę na szczyt. Dziewczyna spod Wrocławia coraz przyspieszyła, jej ruchy stały się gwałtowniejsze, aż w końcu wygięta do tyłu wykonała ostatni ruch biodrami. Jęcząc głośno, przyjęła uderzenie orgazmu. Daliśmy jej chwilę na to szczęście, a potem ponownie na mojego fiuta nadziała się Wiktoria. Paulina chwilowo odpadła z gry, kontemplując wciąż rozkosz. Bez niej też poszło nam świetnie. Wiktorię, kilka chwil po kuzynce, spotkała ta sama przyjemność. Ekstaza szarpnęła ciałem blogerki, rozlewając się po nim z wielką mocą. Dziewczyna drżała w uniesieniu.  

    Nie mogłem pozostać nieczuły na takie harce.  
    Byłem naprawdę blisko kolejnego dziś orgazmu. Kochanki przemogły radosną niemoc i zległy tuż obok mnie. Chcąc, abym czym prędzej poczuł się wspaniale jak one, podały mojemu członkowi usta. Na przemian ssały go, kąsały i lizały. Nie byłem w stanie dłużej się powstrzymywać, choć chciałem by ta chwila trwała jak najdłużej. Niestety przebudzona bestia nie uznawała półśrodków. Sperma wylała się wątłym strumieniem, akurat w chwili, gdy pieściła mnie Paulina.  
    Powiem szczerze, że nie spodziewałbym się tego po tej dziewczynie, ale, gdy już erupcja ustała, podała usta do pocałunku kuzynce. Wiktoria bez oporów przyjęła od niej dar.  

    Ochłonąwszy lekko po przeżytej rozkoszy, zapytałem Paulinę z ciekawości.

    – A ty czemu nie wróciłaś zgodnie z planem do domu?

    – Przyczyny były dwie – wyjaśniła dziewczyna. – Po pierwsze, na tyle dobrze zaczęło nam być ze sobą z Wiką, że postanowiłyśmy dać sobie kilka dni więcej. A to sprzyjało drugiemu powodowi, dla którego wciąż jestem tutaj. Skoro zostałam dłużej to chciałam chociaż jeszcze raz być z tobą. Nie mogłam zapomnieć naszej pierwszej zabawy. Wika okazała się wyrozumiałą kuzynką i chętną do podzielenia się tobą. Jak widać nie brakuje też jej inwencji. Cudownie to wszystko obmyśliła, gdy tylko dałeś znać, że chcesz się z nią spotkać.  

    – Cudownie, bez dwóch zdań. – Zgodziłem się bez protestów. – Jednak mam małe pytanko. Jak szybko musicie wracać na chatę?

    – Niezbyt szybko – odpowiedziała Wiktoria.

    – W takim razie ta zabawa się jeszcze nie kończy – oznajmiłem. – Zgłodniałem, więc zamówimy jakieś żarełko, a potem postaramy się, aby wspomnienia Pauliny były jeszcze bogatsze i gorętsze.  

    – Ok.. – Ucieszyły się moje kochanki.  

    – Na co macie ochotę, poza mną oczywiście? – Błysnąłem dowcipem.

    Wiktoria chciała chińszczyznę, a Paulina po prostu pizzę. Zamówiłem jedno i drugie w ilościach takich, żebyśmy mogli się ewentualnie dzielić. Do tego jakieś napoje i czipsy na przekąskę. Za trzy kwadranse miał się pojawić dostawca.  

    Gdy skończyłem rozmowę przez telefon, usłyszałem radosne głosy dziewczyn dobiegające z łazienki. Zważywszy na naszą bliskość, bez oporów wszedłem do środka. Duża kabina prysznicowa pozwalała na fajne akcje. Wiktoria z Pauliną, chichocząc myły siebie nawzajem. Patrząc na to jak to robią, uznałem to za wczesną fazę gry wstępnej przed zapowiedzianą przeze mnie kolejną rundą miłosnych zmagań.  

    – Pozwolicie, że sobie popatrzę? – Pytając, przysiadłem na zamkniętym sedesie.  

    – Jest jeszcze miejsce, może dołączysz? – Wika mrugnęła do mnie łobuzersko.  

    Przyznam, że było to kuszące. Jednak odmówiłem. Nabrałem ochoty na patrzenie. Dziewczyny prezentowały się super razem. Poza tym, ktoś musiał pilnować czasu, gdy przyjedzie facet z jedzeniem.  
    Tymczasem syciłem wzrok widokiem nagich nimf wodnych. Nie było tu wprawdzie jeziora czy rzeki, ale prysznic też dawał radę. Skupiłem się na obserwacji.

    Magiczna chwila wciąż trwała.  

    C.d.n….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Przypadek Michała cz.XIX

    ****

    Dwa dni poświęciłem, żeby zrozumieć naukowy bełkot ze zdjęć, które zrobiłem w mieszkaniu Sandry Novak. Poszło mi średnio. Wiedziałem trochę więcej, ale wciąż była to dla mnie magia. W końcu oderwałem się od tego, bo lekcje, nauka plus abrakadabra Otisa to było zbyt wiele. Miałem zresztą doskonały powód.  

    Minął niemal miesiąc od wypadku Zuzy. Tyle się działo, że nie zwróciłem uwagi jak szybko przeleciał ten czas. Tymczasem dziewczyna wydobrzała na tyle, że wypuszczono ją do domu. Niezwykle mnie to ucieszyło, ponieważ czułem się pośrednio odpowiedzialny za to nieszczęście.  

    Na drugi dzień po powrocie Zuzki w domowe pielesze postanowiłem ją odwiedzić, korzystając z okazji, że była sama. Towarzyszyła mi Kamila, która – w przeciwieństwie do mnie – odwiedzała przyjaciółkę w szpitalu bardzo regularnie.

    Po wylewnych powitaniach, rozsiedliśmy się w salonie małego mieszkania Kownackich, otaczając kanapę na której leżała Zuza. Niby była w piżamie, ale zwinięta pod kocem bardziej wyglądała na leniucha niż rekonwalescentkę po ciężkim wypadku.  

    – Nie powinnaś zakopać się w wyrku? – spytałem z troską.  

    – Słodki jesteś Michałku i kochany, ale odpuść. – odparła młoda gospodyni, strojąc przy tym śmieszne miny. – Tyłek zrobił mi się płaski od leżenia. Muszę trochę się poruszać, bo oszaleję. Zresztą lekarze mówili, że naprawdę jest już dobrze, mam się tylko nie forsować.

    – Ok., ja tylko się martwię o ciebie. – Poddałem się szybko.  

    – Wiem. Opowiadajcie, co tam nowego!

    – Przecież Kama jeździła do ciebie przynajmniej raz w tygodniu. – Wzruszyłem ramionami. – Jesteś raczej na bieżąco.  

    – Naprawdę nic ciekawego nie zdarzyło się przez tydzień?

    W myślach przyznałem się przed sobą, że dzieje się mnóstwo, ale to były sprawy, którymi nie chciałem się dzielić akurat z nimi. Zrobiłem więc niewinną minę i pokręciłem przecząco głową.  

    – Skoro jesteśmy w takim gronie, to mogę zdradzić świeżego newsa – Odezwała się milcząca do tej pory Kamila. – Emilka naraiła belferce dwie nowe dziewczyny, które mają uzupełnić brak Zuzki. Nie wiem skąd je zna, ale są już po debiucie i zachwyciły naszych klientów.  

    – No proszę – westchnąłem. – Nie miałbym nic przeciwko, żeby teraz wam odpuścili.  

    – Zuzie może tak, ale nie mnie – stwierdziła Kamila. – Ciekawe, że do tej pory Banaś i jego kumple pilnowali tego, żebyśmy były po osiemnastych urodzinach, a przy tych siksach zupełnie odpłynęli. Jedna z nich będzie miała osiemnastkę dopiero w maju, a druga za trzynaście miesięcy. Rozbrykali się totalnie i czują się bezkarni.

    – Sorry, ale dla mnie to dobra wiadomość – przyznała Zuza, spoglądając niepewnie na przyjaciółkę. – Rzeczywiście jest szansa, że mnie skreślą z listy.  

    – No tak, a ja muszę dać się przejechać. żeby móc mieć szanse na to samo – uśmiechnęła się blado Kama.  

    – No co ty…! – Gwałtownie zareagowała Zuzka.  

    – Puknij się w czoło! Najlepiej czymś twardym – oznajmiłem oburzony, w duchu myśląc, że czas bezkarności przejrzałych amantów dobiega końca.  

    – Skończmy już z tym burdelem – zarządziła panna Kownacka. – Głodna jestem, może zorganizujecie jakieś kanapki, a ja korzystając, że was mam i czuję się bezpieczniej, wskoczę pod prysznic, bo mam wrażenie, że pachnę niezbyt ciekawie.  

    – Przesadzasz – pocałowałem Zuzę w usta, chłonąc zapach jej skóry. Na potwierdzenie swoich słów.

    – Niemniej jednak tak zrobię – Dziewczyna z żalem oderwał się od moich ust.  

    Jak sobie umyśliła, tak zrobiła. Nie pozostało nam z Kamilą nic innego, jak zastosować się do słów młodej gospodyni. Do pewnego momentu szło nam sprawnie, ale pod koniec Kamie włączyły się pretensje. Gdybyście mieli wątpliwości, wiadomo o co.  

    – Kiedy zamierzasz łaskawym okiem spojrzeć na mnie i dogodzić mi jak tylko ty potrafisz? – zapytała nagle, gdy po raz kolejny otarliśmy się o siebie.  

    – Kami, mam ostatnio sporo do ogarnięcia. – Uderzyłem w żałosne tony. – Staram się i pamiętam o tobie, ale…

    – Nie wpadaj w panikę. Czuję się teraz jak nawiedzona narzeczona. – Prychnęła wesoło Kamila. – Zdaję sobie sprawę, że masz własne życie i nie jesteś maszyną. A skoro kochanek u ciebie więcej, na co się oczywiście godzę, to masz prawo być… znużony. Jednak ostatnia przerwa doskwiera mi wyjątkowo.  

    W myślach przekląłem doktora Otisa i jego asystentkę. Narobili mi zamieszania z tymi swoimi eksperymentami. Aczkolwiek nie była to najlepsza chwila na złorzeczenie ich w duchu. Po pierwsze należało jakoś zareagować na słowa dziewczyny, a po drugie….  

    No właśnie, zwłaszcza drugi aspekt sytuacji nie sprzyjał rozmyślaniom. Stęskniona bliskości ze mną Kamila, bez skrępowania sięgnęła do mojego krocza, by po chwili zacząć pocierać je dłonią.  

    Od razu poczułem uderzenie podniecenia. Wzdrygnąłem się jednak, myśląc o Zuzce za ścianą, pod prysznicem.  

    – Kami, nie teraz! – jęknąłem cicho.  

    – Tylko troszeczkę, proszę – poprosiła dziewczyna, wtulając się w moje plecy. – Naprawdę, brakowało mi ciebie strasznie. Nie bądź taki!

    – Jaki!? Przecież Zuza jest…

    – Daj spokój! Wiele we dwie razem przeszłyśmy – Ofuknęła mnie panna Jarosz, rozpinając mi spodnie i rozporek. Fala ciepła wypełniła mnie od środka. – Nie jesteśmy o siebie zazdrosne, a do tego, gdy Zuzka leżała w szpitalu często prosiła mnie, żebym opowiadała jej jak się bzykamy.  

    – Poważnie!? I robiłaś to?

    – Nie odmawia się przyjaciółce. Tym bardziej w takim stanie – Mrugnęła figlarnie Kamila, dobierając się do ukrytego w slipach kutasa, który stwardniał w jednej chwili.  

    – Ale, Kami… – Westchnąłem cicho, gdy dziewczyna obróciła mnie przodem do siebie, uwalniając fiuta z niewoli spodni i bielizny. Zapierając się o kuchenny blat zdałem sobie sprawę, że stoję na straconej pozycji. Przegrywałem z żądzą i samczym instynktem.  

    – Ciii…, pozwól mi proszę. – Zdążyła powiedzieć Kamila, nim otuliła wargami penisa. Wywróciłem zrezygnowany oczami, poddając się niemal bez walki.

    Dziewczyna nie próżnowała. Jej usta i dłonie stały się jednością. Wspaniałym narzędziem zaspokajania żądzy. Patrząc na kiwającą się głowę Kamy, nie potrafiłem powstrzymać rosnącego podniecenia. Nie umiałem z nim walczyć. Mogłem tylko go czuć, chłonąc kolejne doznania. Subtelną grę miękkości i stanowczości w wykonaniu ciepłych warg i sprawnych palców. Im dłużej to trwało, tym bardziej zatracałem poczucie rzeczywistości. Zapomniałem gdzie jestem.  

    Nie zdałem się jednak całkiem na partnerkę, wśród kolejnych porcji przyjemności, zdobywając się na inicjatywę. Przerwałem na chwilę cudowne zabiegi Kamili i – niczym książę z bajki – wziąłem ją na ręce, by przenieść do salonu. W połowie dystansu przyszło mi do głowy, że w bajkach bohaterowie rzadko w takich sytuacjach potykają się o własne portki. Do tego świecą gołą dupą i sterczącym fiutem. Rozbawiło mnie to strasznie, ale powstrzymałem wybuch śmiechu.  

    Na kanapie w dużym pokoju mieszkania Kownackich nastąpił dalszy ciąg rozpoczętej w kuchni akcji. Oboje z Kamą pozbyliśmy się dolnej warstwy ciuchów, kontynuując grę zmysłów. Oparty na kanapie, półleżąc dopuściłem ponownie dziewczynę do swojego członka. Tym razem panna Jarosz leżała jednak wygodnie, wyciągnięta niczym struna z głową przy moim kroczu. Uniosła i podkuliła jedną z nóg, bym mógł swobodnie dostać się do ukrytego w czeluściach jej ud skarbu. Skorzystałem skrzętnie z tej dogodności, zatapiając palce we wnętrzu cipki.

    Nie wiem co sobie w tym momencie myśleliśmy. Pewnie niewiele, zważywszy na emocje, ale stało się to, co musiało się stać. Podnosząc w pewnym momencie głowę ujrzałem stojącą nad nami niezadowoloną Zuzkę, owiniętą jedynie w kąpielowy ręcznik.  

    W odruchu obronnym odsunąłem od siebie Kamilę i ze skruchą zacząłem się tłumaczyć.  

    – O kurwa, Zuza przepraszam… nie powinniśmy, ale… to jakoś tak samo wyszło – wybełkotałem mało składnie.  

    – Nabrałam cię, co? – Mina młodej gospodyni zmieniła się w jednej chwili. Dziewczyna uśmiechała się szeroko. – Jedyne co mnie lekko wkurza, to, że nie poczekaliście na mnie. Teraz będę musiała was doganiać.

    – O nie! Nie ma mowy o żadnych wspólnych zabawach! – Zaprotestowałem gwałtownie. – Jesteś świeżo po wyjściu ze szpitala. Cholera wie, jak by ci to zrobiło!

    – Wyluzuj Michałku! Będzie dobrze – stwierdziła Zuza z przekonaniem, odwijając ręcznik. – Nie mów, że nie tęskniłeś za tym ciałem.

    Po prawdzie to miałem tyle partnerek, że nie miałem czasu na tęsknoty, ale prawda nie zawsze wyzwala to co powinna. Czasem może to być burza z piorunami. Zaprzeczyłem więc, starając się unikać wzrokiem blizn na ciele Zuzki. Sam miałem jedną taką podobną, ale nie była tak świeża i ładnie się zrosła.  

    – Zuzka, głupio zrobiliśmy, proszę odpuść – podjąłem ostatnią próbę.  

    – Zwariowałeś!? Po tym co zobaczyłam – prychnęła młoda gospodyni. – Teraz wy dogońcie mnie w rozbieraniu i zabieramy się do figli!

    Mówiąc to, dopadła moją koszulę i zaczęła ją rozpinać. Ubawiona setnie całą sytuacją Kamila ściągnęła z siebie bluzkę oraz biustonosz. Po chwili cały nasz tercet był niczym Adam i dwie Ewy w raju. Z pominięciem, oczywiście liści figowych. Po co komu zielsko, gdy zanosi się na świetne pieprzenie?

    – Zuza, ale bzykanko sobie daruj, dobrze? – zaproponowałem polubownie.  

    – Ok., ale strasznie dziś marudzisz – zgodziła się panna Kownacka. – Idziemy do mojego pokoju. Na łóżku będzie nam wygodniej.  

    Zadowolony z częściowego zwycięstwa posłusznie ruszyłem za dziewczynami, z przyjemnością patrząc na ich gołe tyłki. Po chwili siedzieliśmy na łóżku. ty Przedstawicielki płci piękniejszej trochę się pieściły, ale szło im nieporadnie. Wyraźnie każdy z nas pragnął jak najszybciej przejść do bardziej konkretnych doznań.

    – Moja myszka tęskniła za tobą – wyznała Zuza, odrywając się od przyjaciółki i kładąc na środku wyrka.  

    Przekaz był prosty i jasny. Na takie zaproszenie nie wypada marudzić czy zbytnio się ociągać. Nie zamierzałem tego robić. Bez słowa rozchyliłem nogi dziewczyny, by sięgnąć palcami do jej krocza. Gdy ja pieściłem różowe płatki, Kamila przycupnęła z boku, ssąc i obściskując piersi przyjaciółki.  
    Zuza była mocno wyposzczona po długim leżeniu w szpitalu. Tyle przyjemności naraz sprawiło, że niemal wybuchła podnieceniem. Drżąca, wiła się między nami, pojękując coraz głośniej.  

    Po tym krótkim wstępie, zaatakowałem cipkę Zuzki ustami. Przyssałem się do niej, językiem odnajdując guzek łechtaczki.  

    – Kurczę, jak dobrze – usłyszałem jęk zadowolenia właścicielki łóżka.  

    Skupiony na swoim zadaniu, zerkałem jednak co pewien czas ponad łono Zuzy. Kama wciąż pieściła piersi przyjaciółki, przykładając się do tego wyjątkowo. Musiała myśleć podobnie jak ja. Oboje chcieliśmy chociaż częściowo zrekompensować Zuzce cierpienia i rozłąkę.  
    Wspólna gra naszej trójki była tak ekscytująca, że moje podniecenie zaczęło się upominać się o swoją daninę. Dziewczyny były na tyle doświadczone, to wyczuły ten moment.  
    Nie chcąc mi się narażać Zuza zastosowała się do moich słów. Nie próbowała wbijać się na siłę na mojego fiuta. Po prostu, w pewnym momencie zostałem odstawiony od krocza partnerki. Zastąpiła mnie Kamila, wypinając wdzięcznie tyłek w moją stronę. Przez chwilę zdezorientowany, ale i zauroczony gapiłem się na ten widok.  

    – Potrzebujesz większej zachęty? – Cicho zapytała Zuzka, między jednym, a drugim głębszym oddechem. Miała rację. Aż prosiło się, żeby wsunąć się od tyłu w miękkość skarbu Kamy.  

    Zrobiłem to bez zbytniej zwłoki. Przytrzymując u nasady twardego kutasa, osadziłem go w wilgotnym gnieździe pieszczącej przyjaciółkę dziewczyny. Kamila zadrżała, jęknęła, ale nie przerwała swoich zabiegów. Ponad jej plecami mierzyliśmy się zamglonymi spojrzeniami z Zuzką, delektując głębokimi doznaniami. Parłem coraz mocniej w głąb szparki Kamy, czując, że wrze we mnie podniecenie. Przekroczyłem granicę, za którą jakiekolwiek znaczenie ma otaczająca rzeczywistość. Przebudzone raz demony nie chciały wrócić do leży bez zaspokojenia swoich apetytów. Żądza napędzała mnie, powodując, że coraz gwałtowniej wbijałem się w cipkę Kamili.  

    Zacisnąłem szczęki, starając się powstrzymać zbyt wczesne zakończenie. To Kama miała pierwsza odpalić fajerwerki. Jej ciało wysyłało sygnały, że jest tego bliska. Wreszcie, nastąpił ten moment. Nie mogąc sprostać sile ekstazy, opadła na łono przyjaciółki, poddając się mocy moich sztychów. Przed samym orgazmem zastygła, wyginając plecy w łuk, a Zuzka mocniej przytuliła ją do siebie. Rozpalone żądzą, drżące ciało Kamili poddało się w końcu sile orgazmu.  

    Zadowolony z siebie, spojrzałem z miną zwycięzcy w stronę Zuzy. Stan dziewczyny zdradzał, że była potwornie rozpalona. Fascynacja w jej oczach, ledwie przebijała się przez mglistą zasłonę podniecenia.

    – Proszę, zrób mi to – wyszeptała błagalnie.  

    To nie było mądre, ale kto w takim momencie bywa rozsądny. Jedynym przejawem moich skąpych przemyśleń, było to, że obawiając się o stan Zuzki, postanowiłem, że będzie na wierzchu.  
    Oderwałem się od zaspokojonej Kamy, która bezwolnie opadła na łóżko, wciąż kontemplując przeżyty orgazm. Pomogłem unieść się Zuzce i położyłem obok jej przyjaciółki. Sterczący kutas był odpowiednią zachętą dla wyposzczonej i napalonej dziewczyny. Nadziała się na niego, by rozpocząć lubieżny taniec.

    – Nie szalej – poprosiłem cicho, czując, że moja podrażniona żądza nie pozwoli nam na zbyt długą zabawę.  

    Na szczęście miłosna gorączka Zuzy była równie silna. Po kilku gwałtownych ruchach bioder zsunęła się za mnie i znieruchomiała. Jęcząc głucho, przyjęła uderzenie orgazmu. Niemal równo z nią dopadła mnie własna bestia. Przytrzymywany za kutasa przez Zuzkę, szarpnąłem ostatni raz biodrami, pozwalając popłynąć strumieniowi spełnienia. Uwolniłem strugi nasienia, które poszybowały w przestrzeń. Po krótkim locie, pokryły perlistymi śladami nasze ciała. Dopiero wtedy panna Kownacka opadła na mnie, nie mogąc znaleźć miejsca dla siebie na zbyt małym łóżku.  

    – Świetnie, że wpadliście. Jeszcze lepiej, że zaczęliście tą zabawę – wymruczała zadowolona Zuza, gdy minęła już największa ekscytacja. – Taka terapia czyni cuda.

    Nie byłem o tym przekonany, czy akurat w jej przypadku, takie wygibasy są wskazane, ale nie chciałem psuć nastroju. Zresztą, dwie świetne dziewczyny obok mnie były zaspokojone i szczęśliwie. Ja też czułem się wspaniale. Rachunek wydawał się łatwy do ogarnięcia.  

    W myślach przywołałem ankietę i z satysfakcją, odhaczyłem przy każdym z nas krzyżyk w polu “świetny seks i spełnienie”.  

    ****

    Kolejny dzień przyniósł nowe doświadczenia.  

    Jeszcze w szkole, przed ostatnią lekcją dostałem wiadomość na telefon od panny Novak.  
    ” Koniecznie musimy się spotkać. Zapraszam na 18.00.”  

    Sandra, chcąc uzmysłowić mi ważność tego spotkania, wyraz “koniecznie” i godzinę napisała drukowanymi literami, grubą czcionką, dodatkowo je podkreślając. Ok., Amerykanko, rozumiem przekaz. Będę, bo też ciekawi mi co cię tak nakręciło.  

    Kilka minut po osiemnastej byłem na Białołęce, pod znanym już sobie adresem. Przyznam szczerze, że celowo niezbyt się spieszyłem i stąd mały poślizg czasowy. Asystentka Otisa zasługiwała jednak na choćby szczątkową formę kary. Jej konszachty z szefem budziły mój niepokój, a tego co przeżyłem niedawno właśnie tutaj, na pierwszym piętrze prędko nie zapomnę. Niemniej byłem przygotowany na różne scenariusze, bo też usilnie skoncentrowałem kilka razy swój dar wobec osoby Sandry. Biorąc pod uwagę co robiła ze mną w ramach terapii Otisa, miałem gdzieś jej amerykańskiego narzeczonego i status naukowy, wojskowy czy jaki tam jeszcze. Panna Novak była atrakcyjną młodą kobietą, a ja miałem na nią ochotę i plan, by ją ukarać w ten sposób.  

    Gdy tylko przekroczyłem próg mieszkania Amerykanka nie omieszkała mi wypomnieć spóźnienia.

    – Autobus mi uciekł – wytłumaczyłem, częściowo zgodnie z prawdą, pomijając fakt, że wyszedłem z domu zbyt późno i nawet przez chwilę nie przyspieszyłem kroku.  

    – Ok., nie będę sobie zawracać głowy pierdołami, skoro są ważniejsze sprawy do omówienia. – Machnęła ręką Sandra w geście rezygnacji. – Przejdźmy do salonu, to porozmawiamy!

    Ruszyłem więc za nią, gapiąc się w jej zgrabny tyłek. Mijając niewielki pokój, który służył za sypialnię, zerknąłem w bok, wiedziony ciekawością. Tak jak reszta apartamentu (oprócz części robiącej za gabinet lekarski) było tam elegancko. Sporo łóżko przykryte było lekko skotłowaną, elegancką narzutą z nowojorskim motywem. Między fałdami nakrycia rzucił mi się w oczy zaskakujący przedmiot. Przejście obok tego pomieszczenia trwało moment, stąd przez chwilę mózg przetrawiał to co zarejestrowały moje oczy, ale charakterystyczny kształt i kolor nie pozostawiały wątpliwości, co leżało na łóżku. Realistyczny sztuczny penis. Uśmiechnąłem się pod nosem, wyobrażając sobie, że chwilę przed moim przyjściem gospodyni mogła się zabawiać w taki sposób.  

    – Siadaj! – Sandra wskazała mi pierwsze z brzegu krzesło. – Jestem mega wkurzona, więc nie będę bawiła się we wstępy. Zapytam i chcę szczerej odpowiedzi. Zaglądałeś do mojego laptopa, prawda?

    Coś musiało się wydarzyć, że Amerykanka doszła do takich wniosków. A skoro tak się stało, nie było sensu się wypierać jak żaba błota.  

    – Owszem.  

    W odpowiedzi dostałem w twarz. Zaraz potem panna Novak zreflektowała się, że być może nieco przesadziła, ale nie najwyraźniej nie zamierzała przepraszać. Nadrabiała miną, a poza tym rzeczywiście była wzburzona.

    – Gnoju śmierdzący czy ty wiesz w ogóle co robisz!? – Naskoczyła na mnie. – Wiesz, co to własność prywatna!? I kto za mną stoi!?

    – Trzy razy tak – odpowiedziałem spokojnie, bo miałem swoje powody, żeby nie ulegać asystentce Otisa.  

    – Trzy razy gówno – warknęła Amerykanka. – Jak to sprytnie sobie pan Wanat wymyślił. Niby nieprzytomny, a tu zaraz zwiad w laptopie, gdy tylko zniknęłam w łazience. Nie poznałabym się, bo zostawiłeś go na tej stronie, na której był, gdy podszedłeś, ale…

    – No właśnie, ale…?

    – Przymknij się! – Sandra była nakręcona złością. – Po czasie dotarło do mnie, że, odeszłam od niego zaznaczając bardzo specyficzny akapit tekstu. Gdy wyszedłeś z mieszkania nie wpadłam na to od razu, ale ostatecznie odkryłam twoje szpiegowanie. Co ty na to!?

    – Co ja na to? Otóż, moja droga pani naukowiec… – Na moich oczach rosło jej wzburzenie, gdy spokojnie, ze zjadliwym uśmieszkiem zacząłem swoje tłumaczenie. -… byłbym zapewne wystraszony i ze skruchą przepraszał za swoje złe zachowanie, ale jest mały szkopuł.  

    – Więc nie zamierzasz nawet się pokajać!?

    – No właśnie nie, bo jak zaraz ci wykażę obydwoje jesteśmy siebie warci – stwierdziłem z przekonaniem. – Tyle, że ja nie igram z ludzkim życiem. Pamiętnego dnia mojej pierwszej wizyty u ciebie zrobiłaś ze mną coś strasznego i…

    – Przeprosiłam. Sama byłam zaskoczona, to nie była moja wina – Moje wyrzuty lekko ostudziły wściekłość gospodyni.  

    – Ok., nie wnikam, nie znam się, ale nie było to przyjemne. – Podsumowałem. – Chodzi o moment późniejszy. Przebudziłem się wcześniej niż myślisz i usłyszałem twoją rozmowę z Otisem. Byłem zły na was i stąd decyzja, by zerknąć do twojego laptopa. Normalnie takich rzeczy nie robię. Swoją drogą, dlaczego go zostawiłaś włączonego? Możesz tak robić?

    – To był błąd, ale nie jestem przecież Jamesem Bondem – żachnęła się Sandra. – Dobrze udawałeś, więc pomyślałam, że zafunduję sobie szybki prysznic i wrócę do czuwania, aż się przebudzisz.  

    – To szczegóły, olejmy je – Machnąłem ręką na jej tłumaczenie. – Chciałbym natomiast wiedzieć, co knujecie względem mojej osoby, bo to co usłyszałem nie napawało mnie optymizmem. Delikatnie mówiąc.

    Asystentka Otisa przez dłuższą chwilę nie odpowiadała, przetrawiając to co usłyszała. To patrzyła mi prosto w oczy, to unikała mojego spojrzenia. Zdecydowanie była zaskoczona moim atakiem i dopadły ją dylematy.  

    – Dobrze. Miałeś prawo być zły. – Zaczęła niepewnie. – Niemniej źle się stało, że zajrzałeś do mojego laptopa. Widziałam, że przeleciałeś kilka stron. Niewiele pewnie z tego zrozumiałeś, ale to był błąd.  

    – A ty znowu swoje – stwierdziłem lekko poirytowany. – Skończ już z tym laptopem, a zacznij mi tłumaczyć się z twoich i Otisa planów wobec mnie!

    – Michał, to nie jest takie proste…

    – Pomiń banały, skup się na konkretach! – Teraz ja robiłem się napastliwy. Wkurzało mnie to kluczenie.  

    – Ok., masz rację. – Sandra wzruszyła ramionami zrezygnowana. – Nie będę cię zanudzać naukowymi teoriami i hasłami. Trochę ci już przekazałam między wierszami. Twój dar jest bardzo silny. Jeszcze o takim nie słyszałam. Zabieg, który zastosowaliśmy działał w poprzednich wypadkach, ale u ciebie przebiegło to zupełnie niewyobrażalnie. Mało się nie posikałam ze strachu, że stanie ci się krzywda. Uwierz proszę, że zależy mi na twoim dobru.  

    – Muszę przyznać, że może być trochę ciężko – przyznałem.

    – Wiem i rozumiem cię, ale postaram się odzyskać twoje zaufanie – oznajmiła panna Novak. – Otis to inna sprawa. On jest ukierunkowany na sukces za wszelką cenę, a mi to się nie podoba. Skoro mówisz, że nas podsłuchałeś, to zapewne nie uszło to twojej uwadze. Mamy różne zdania i wciąż nie jestem pewna, czy powinnam mu ulegać. Długo jednak pracowałam na swój status, chcąc dorównać ojcu. Zmarł kilka lat temu, wiele lat był kolegą Otisa i uznanym naukowcem. Zależy mi na karierze, a on odgraża się, że mi ją skomplikuje, więc… jest jak jest.  

    – To uznajmy, że sobie wyjaśniliśmy pewne kwestię i zacznijmy od początku – oświadczyłem polubownie. – To oczywiście nie oznacza, że zgadzam się na rolę królika doświadczalnego, ale chodzi mi o nasze relacje.  

    – Niech tak będzie – Uśmiechnęła się blado Amerykanka. – Będziesz jednak musiał coś zdecydować. Otis nie odpuści.  

    – Wiem, ale na razie przeciągajmy sprawę. – Zgodziłem się z rozmówczynią. – Powiedz mu, że zły jestem za nieprzewidziane skutki zabiegu i zwlekam z decyzją.

    – Ok.. Tak zrobię.

    – Chciałbym jednak jeszcze usłyszeć od ciebie dwa wyjaśniania – wyznałem. – Co to jest “materiał skondensowany” i jak działa antidotum?

    – Coś jednak jak widzę zostało ci w głowie – westchnęła Sandra. – Antidotum to mówiąc najprościej lekarstwo na nieprzewidziane stany wywołane przez dar taki jak twój. Prawie go nie używany, bo coraz lepiej poznajemy tę przypadłość. Ja użyłam go osobiście pierwszy raz na tobie. Jednak z opowiadań Otisa poprzednie razy przebiegały łagodnie i antidotum radziło sobie bez problemów. U ciebie stało się inaczej i musiałam zużyć kilka dawek środka.  

    – Ciekawe. A co z tym materiałem skondensowanym?  

    – To znowu są specjalne próbki pobrane od dawców, osób z podobnym do twojego darem na przestrzeni wielu lat – wyjaśniła panna Novak. – Wzbogacone specjalnymi substancjami są przydatne do naszych badań, ale też niebezpieczne w nieodpowiednich rękach.  

    – Czemu?

    – Podane bezpośrednio do krwi potrafią wywołać u zupełnie przypadkowej osoby określone stany. – Asystentka Otisa dobrze się czuła w roli wykładowcy. – Wystarczy osoba z darem, która właściwie bez uaktywniania zdolności może dowolnie wpływać na człowieka będącego pod wpływem tego środka. Jednym słowem robisz zastrzyk i przez pewien czas masz wykonawcę swoich poleceń. Próbki są silniejsze i słabsze. Oznaczamy je odpowiednio kolorami. Fiolki z żółtą nalepką są najsłabsze, czerwone najmocniejsze, a pomarańczowe średnie.  

    – No to już wiem o co chodzi – odparłem zadowolony.  

    – Świetnie, ale ja też mam pytanie, które dręczy mnie od dawna. Bardzo zasadnicze. – przyznała Sandra. – Jak działa twój dar? Jak wpływasz na ludzi?

    – Przyznam szczerze, że nie do końca wiem i dlatego dziwi mnie wasz entuzjazm wobec mojej osoby. – Starałem się brzmieć wiarygodnie. – Chyba nie odkryłem jeszcze swoich możliwości, bo nie zauważam żadnych rewolucji w swoim życiu. No może czasem w szkole, nauczyciele są mi bardziej przychylni, ale raczej bym się przy tym nie upierał.  

    Dziwiłem się sobie, jak gładko przyszło mi kłamanie w tej sprawie. Naprawdę byłem z siebie dumny. Zabrzmiałem mocno wiarygodnie, co potwierdziły słowa Amerykanki.

    – Może tak być. Jedna z osób, o której opowiadał mi Otis odkryła swój dar po pięćdziesiątce – podsumowała Sandra. – Może ja ci pomogę poznać twój?

    Przyjemne obrazy natychmiast wypełniły mój zaśmiecony łeb. Tak, zdecydowanie mogłabyś pomóc mi z moim darem, panno Novak. Nie miałbym nic przeciwko temu.  

    – Może, bo jeśli nie to do pięćdziesiątki trochę mi jeszcze zostało. – Zażartowałem, odganiając lubieżne projekcje. – O ile jej doczekam i nie dam wykończyć dwojgu szalonych naukowców.  

    – Michał, to nie tak, ale fajnie, że potrafisz z tego żartować – oświadczyła Sandra.  

    – Co mi pozostało – stwierdziłem filozoficznie.  

    – Nie bądź pesymistą – Gospodyni podniosła się, zerkając na zegarek. – Jestem umówiona w uczelni na spotkanie, więc muszę cię przeprosić.

    – Rozumiem.

    – Wkurzyłam się na ciebie strasznie, ale masz rację, byłam bardziej nie w porządku niż ty – przyznała, odprowadzając mnie do wyjścia.  

    Chciałem ponownie zerknąć na erotyczny gadżet w sypialni, ale idąca przede mną Sandra chyba sobie o nim przypomniała, bo przymknęła drzwi do pokoju.  

    – Buziak na zgodę?

    Nie miałem nic przeciwko i nie żałowałem tego. Pocałunek był jeszcze bardziej namiętny niż poprzedni. Jeszcze jedne przeprosiny, a skończy się tak, że zastąpię sztucznego członka.  

    ****

    Kolejny dzień przyniósł przełom w sprawie Banasia i jego kumpli. Ale po kolei…

    Chrobry zgarnął mnie z ulicy, gdy wracałem ze szkoły. Wsiadłem do jego auta i pojechaliśmy do niemal pustego w środku tygodnia. o tej godzinie klubu. Marcin przekazał cicho kilka poleceń dwóm osiłkom siedzącym przy barze i zaprowadził do kanciapy, robiącej za prowizoryczne biuro.

    – Na początek Młody, pytanie mam – Chrobry zajął miejsce za biurkiem. – Co nabroiłeś, że Spacja nie chciała ci nakreślić sytuacji osobiście tylko ja musiałem fatygować swoje drogocenne dupsko?

    – Marcin, chcesz wierzyć czy nie, zupełnie nic jej nie zrobiłem. Nie powiedziałem ani nie spojrzałem nawet krzywo – wyznałem z rozbrajającą miną. Zasadniczo była to prawda, ale…. Ten gość pomimo mojej sympatii, nie musiał poznawać zawartości czerepu Michała Wanata.  

    – Poważnie nic a nic? Dziwne, bo to dziewczyna, która bez powodu nie stroi fochów… – Ni to stwierdził, ni zapytał Chrobry.  

    – Ok., Marcin ostatnio wspominała coś, że dziwnie się przy mnie czuje – wyznałem młodemu gangsterowi. – Podobam jej się czy co?  

    – Ty!? Podobasz!? – parsknął śmiechem Chrobry, raniąc moje męskie ego. – Sorry Młody, za ten wybuch śmiechu, ale to było ode mnie silniejsze. Fajny z ciebie koleżka i naprawdę niczego ci nie brakuje, ale – po pierwsze – szczyl jesteś według niej, a – po drugie – ta dziewczyna ma naprawdę poukładane w głowie. Trzyma się swoich zasad i planów. Miała podobno jakiegoś faceta, za którym szalała, ale, że stał okoniem wobec jej życiowego master planu to zrezygnowała z niego. Więc jakim sposobem miałaby zainteresować się tobą?

    – Na pewne sprawy nie mamy wpływu. Czujemy je, są i tyle – stwierdziłem przemądrzale.  

    – Taaa, i zaraz mi zacznij pieprzyć o motylach w bebechach, przeznaczeniu i innych bzdetach – prychnął lekceważąco Chrobry. – Daj spokój Młody z głupotami i ogarnij się z lekka. Chcesz wiedzieć coś o wzniosłości i potędze uczuć. Dam ci bardzo bieżący przykład. Banaś ma młodą, drugą żonkę, za którą powinien świata nie widzieć, jego kumple mają swoje połówki, nad którymi pieją przy różnych okazjach. Jednym słowem idealne środowiska dla miłości, a mimo to dmuchają młode uczennice ze szkoły. Rżną je na wiele sposobów, mając w dupach miłość, rodziny i przyzwoitość. Tak więc Michał podsumowując, bo mnie gęba świerzbi od zbyt długiego gadania, weź dużą poprawkę na ten cały syf zwany kochaniem.

    – Nie wierzysz w miłość? – spytałem, choć odpowiedź narzucała się sama.  

    – Wierzę w to, że jest mała garstka ludzi na świecie zdolnych do niej, takiej, jaką chcielibyśmy aby była – Chrobry pacnął ręką w blat biurka. – I na tym poprzestańmy, a skupmy się na celu naszej wizyty.  

    – Mianowicie…

    – Znamy termin i miejsce najbliższej schadzki naszych milusińskich – oświadczył Chrobry. – Trwają przygotowania, by uwiecznić ją dla naszych celów. To nie potrwa już długo, Michał.  

    – Świetnie.  

    – A pewnie, że tak. Dojebiemy zbokom, a zwłaszcza Banasiowi! – Uśmiechnął się szeroko mój rozmówca. – Ty będziesz miał zaliczoną swoją misję ratowania świata, mój szef będzie zadowolony, że ma skurwieli w garści, a ja będę się delektował zemstą. Wspominałeś, że chciałbyś jeszcze dodatkowo przywalić Banasiowi. Zdradzisz jak?

    – Myślałem o jego córce, która działa wszystkim w szkole na nerwy, ale na razie to tylko pomysł. – odparłem. – A propos zaś twojego delektowania, bylebyś się tylko nie zachłysnął. – Zażartowałem.  

    – W tym wypadku mogę się nawet udławić, Młody – wyznał radośnie Marcin. – Rozumiesz, wreszcie dam skurwysynowi popalić! Pomysł z córką niezły, daj znać jak się zdecydujesz.  

    – Czaję. Jesteś cały happy – skwitowałem jego nastrój. – A wracając do naszego wcześniejszego tematu, powiedz mi, czy ciebie, Cara albo któregoś z twoich kumpli łączy coś ze Spacją?

    – A co ciebie tak wzięło na nią?

    – Podoba mi się. Jestem jej ciekawy, to zabronione? – wyznałem.  

    – Nie, ale posłuchaj starszego kumpla, ona i ty to jest niemożliwe – stwierdził Chrobry. – Skoro jednak tak cię pyli, to zdradzę ci, że żadne uczuciowe sprawy między nią a moim otoczeniem nie mają miejsca. Chcesz to startuj do niej, ale musisz wiedzieć, że szanuję tą dziewczynę i jeśli odwiniesz jakiś paskudny numer, to zapomnę o dawnych długach.  

    – Doskonale zrozumiałem przekaz. – Potwierdziłem. – Dziwi mnie jednak jak bronisz tej dziewczyny.

    – Posłuchaj Młody, szanuję ją podobnie jak ciebie – cicho oznajmił młody gangster. – Ją nawet bardziej. Do twojej wiadomości i gębą na kłodkę. Ojciec naszej czarodziejki technologii był pracownikiem Cara, bandziorem jak ja. Kiedy zmarła ich matka osiem lat temu nie mógł sobie poradzić z wychowaniem dwóch córek, bo jest jeszcze młodsza siostra Spacji. Dziewczyna gardziła jego robotą i z trudem go tolerowała. Gdy tylko skończyła osiemnaści lat usamodzielniła się, zajmując siostrą, na co stary gangster przystał bez wahania. Gdy trochę później znaleziono go z kulką w czole, córki nie rozpaczały po nim. Spacja ma jasny plan. Chce zarobić tyle, żeby móc wysłać młodszą siostrę na studia i żyć potem na odpowiednim poziomie.  

    – Niezła historia – mruknąłem z podziwem. – Tylko dlaczego związała się na powrót z wami, skoro nie cierpiała ojca gangstera?

    – Tylko my gwarantujemy jej dużą ale zarazem szybką kasę – stwierdził Chrobry. – Trzyma siostrę na dystans od wszelkiego brudu, bo jak twierdzi, wystarczy, że ona we nim siedzi. Jestem jednak przekonany, że, gdy tylko na koncie pojawi się zadowalająca ją suma, zrezygnuje w jednej chwili.  

    – Łał! Jestem pod wrażeniem – skwitowałem krótko opowieść Marcina. – A ona ma jakieś imię?

    – Ma. Jak każdy – roześmiał się Chrobry.

    – Co cię tak bawi? – spytałem.  

    – Chcesz znać jej imię, to jasne – mało odkrywczo oświadczył gangster. – Mnie nie pytaj, bo ci nie powiem bez jej zgody. Mnie też nigdy go nie wyjawiła, a dowiedziałem się w inny sposób. Dlatego nie używam go ani przy niej, ani mówiąc o niej. Chcesz poznać imię Spacji to jej zapytaj.

    – Już to zrobiłem – odparłem markotny.  

    – Widzę po minie, że dostałeś kopa w dupę. – Zaśmiał się Chrobry. – Wyluzuj Młody! Spacja to świetna dziewczyna, ale nie będzie miedzy wami nic więcej. Ciesz się jak się z tobą zakoleguje, bo przeważnie ucina takie znajomości chwilę po zakończeniu sprawy.  

    – Ok.. Rozumiem, że dasz znać jak pojawi się rezultat podglądania trzech erotomanów? – powiedziałem niezbyt ucieszony jego słowami.  

    – Jasne. Masz to jak w banku.  

    – To ja będę leciał.  

    – Trzymaj się młody i nie wierz za mocno w miłość – mrugnął łobuzersko do mnie Chrobry na pożegnanie.  

    To nie była jednak kwestia wiary, ale siły mojej przypadłości. Byłem ciekaw czy opór Spacji przed wiązaniem się z facetami jest na tyle duży, że da sobie radę z moim darem. Teraz, gdy wiedziałem, że Spacja nie ma za sobą związanego z nią niebezpiecznego mężczyzny, zamierzałem to sprawdzić.

    C.d.n….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Weronika (cz. 2, jestem dupkiem)

    Po powrocie z Berlina nie mogłem się otrząsnąć. Moja ukochana, piękna Weronika została ostro zerżnięta przez murzyna, a ja na to wszystko patrzyłem. Upokorzenie i poniżenie najwyższego poziomu. Nie umiałem spojrzeć jej w oczy, czułem, że nie jestem już dla niej takim mężczyzną jak kiedyś. Jednocześnie na samo wspomnienie tamtej sytuacji czułem podniecenie i leciałem do kibla zwalić konia.

    Weronika dla odmiany zachowywała się, jakby nic się nie stało. Szczebiotała jak dawniej, po wspólnym śniadaniu wychodziliśmy razem do pracy jak dawniej, nawet wieczorami przymilała się i próbowała mnie kokietować jak dawniej. Ale za każdym razem jak robiła słodkie minki przypominałem sobie jak się namiętnie z nim całowała. Za każdym razem jak sugerowała igraszki przypominałem sobie jej spazmatyczne jęki jak ją posuwał. Wyszukiwałem ciągle jakieś wymówki, że mnie głowa boli, że się źle czuję, że mam jeszcze pracę do zrobienia na kolejny dzień… Po prostu nie umiałem się przełamać, a do tego po ciągłej masturbacji pewnie mój fred byłby za miękki.

    Trwało to dwa tygodnie. W końcu nadszedł weekend. W sobotę wieczorem Weronika przygotowała kolację, z winem i świecami. No i oczywiście zaczęła mnie kokietować w wiadomym celu. Gdy znowu zacząłem marudzić, Weronika zaczęła krzyczeć, że ma już dość moich fochów i dąsów, że się zgodziłem na tamten wyjazd do Berlina, że nawet sam ją zawiozłem. Kłótnia była krótka, ale intensywna, jednak to napięcie musiało jakoś z nas zejść. W końcu ona się rozpłakała, a ja wyszedłem się przejść. Zahaczyłem jeszcze o bar, wypiłem dwa piwka na uspokojenie, siedząc tam zastanawiałem się jak wyjść z tej sytuacji: czy ją przeprosić, czy może raczej nie dać się znowu poniżać.

    Gdy po 1,5h wróciłem do domu, Weroniki nie było. Szybko sprawdziłem w szafce, kluczyków od auta też nie było. Od razu domyśliłem się, że jedzie do Berlina. Aż mi w głowie zawirowało od wściekłości, zazdrości, poniżenia, nie wiem czego jeszcze. Serce mi waliło jak głupie, nie wiedziałem co robić: wziąć auto z wypożyczalni? Jechać tam, pewnie i tak nie zdążę. Samolot? Bez sensu. Taksówka? To będzie kosztować fortunę. Zacząłem wydzwaniać do niej, ale nie odbierała. Chodziłem po całym mieszkaniu, nie mogłem usiąść z tych nerwów. I wtedy przyszła od niej nagrana wiadomość na Whatsappie:

    Marcin. Pewnie się domyślasz do kogo jadę. Uważam, że nie zachowujesz się fair w stosunku do mnie. Ja nic nie zrobiłam wbrew tobie, nie oszukałam cię, niczego nie ukrywałam. Jeszcze raz, zgodziłeś się na to i sam mnie tam zawiozłeś. A teraz się boczysz, robisz mi wyrzuty, awantury, fochy, odmawiasz mi czułości i seksu. Sorry, ja potrzebuję czułości, romantyzmu. I zasługuję na dobry seks. Nie zamierzam żyć w celibacie tylko dlatego, że mój mąż nie radzi sobie ze swoją chorą zazdrością i odreagowuje to na mnie. Wrócę jutro to pogadamy. Dzisiaj do mnie już nie dzwoń, mam ochotę na miły wieczór. Ty lepiej sobie to dobrze przemyśl.

    No i wszystko jasne. Pojechała się dupczyć znowu z tym murzynem. Łzy cisnęły mi się do oczu, język zatkał gardło. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. W końcu siadłem, otworzyłem flaszkę whisky i colę. Zacząłem pić drink za drinkiem, co chwilę puszczając sobie tą wiadomość od niej. W końcu jak to bywa po alkoholu, zacząłem pisać do niej sms-y. Że jej nienawidzę, że jest dziwką, szmatą, że wypieprzę jej wszystkie rzeczy na ulicę, że jutro składam pozew o rozwód, że powiem wszystkim znajomym i rodzinie, że puszcza się z murzynem… W końcu się uchlałem i zasnąłem. Obudziłem się rano na potwornym kacu. Na początku zobaczyłem dwie wiadomości na Whatsappie, a konkretnie dwa filmiki. To był szok.

    Na pierwszym ona trzyma telefon przed sobą, a on ją mocno pieprzy od tyłu na pieska. Ona zagryza poduszkę i jęczy, wszystko się trzęsie, tak ją mocno dupczy. Po dwóch minutach dochodzą, ona z głośnym, spazmatycznym jękiem rozkoszy. Na drugim filmiku leży już pod kołdrą, włosy potargane, widać że świeżo po tym seksie, i mówi: no cześć, widziałeś teraz jak wygląda prawdziwy seks. Chcesz rozwodu? Proszę bardzo! Nawet lepiej. Ty na pewno nie umiałbyś mnie tak przelecieć, swoim małym, miękkim kutaskiem. Już chyba wiem skąd masz te kompleksy, hahahaha! Powiesz wszystkim, że puszczam się z murzynem? To ja im powiem, że to dlatego, że ty masz małego pindora i po prostu nie umiałeś mnie bzykać, hahaha!

    Wtedy przeczytałem swoje sms-y do niej z wieczora i teraz dotarło do mnie, że ją naprawdę tracę. Zrobiłem z siebie ostatniego dupka, w momencie gdy należało o nią walczyć, konkurować z tamtym, a nie się użalać nad sobą i wypisywać takie hejterskie wiadomości.

    Ogarnąłem się jakoś, ubrałem, i poszedłem go Galerii. Kupiłem naszyjnik z diamentem i pięć wielkich bukietów róż. Poszły na to wszystkie moje oszczędności, ponad 5 tysięcy. Wróciłem do domu i czekałem na Weronikę zastanawiając się jak ją przeprosić. Chwilę po 13-stej przyjechała. Weszła do mieszkania i widać było jej zaskoczenie na widok tych róż. Podszedłem do niej z futeralikiem w ręku. Głos mi się łamał, ale miałem to wszystko przećwiczone, i zacząłem ją przepraszać:

    – Kochanie. Chcę Cię przeprosić. Zachowywałem się jak skończony dupek. Teraz to do mnie dotarło. Przepraszam, byłem zazdrosny i małostkowy. Przepraszam za te wczorajsze sms-y…

    W tym momencie Weronika przywaliła mi z plaskacza w twarz.

    – wiem, zasłużyłem. Zasłużyłem nawet na gorszą karę. Ale proszę Cię, wybacz mi, daj mi jeszcze jedną szansę.

    Weronika rozpłakała się. Udało się. Powiedziała mi, że jestem skończonym dupkiem, ale mnie kocha i daje mi ostatnią szansę. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin B.