Author: admin

  • Oliwka, IV

    [Rozkoszny seks w trójkącie na zakończenie pięknego dnia]

    Co się właśnie, do kurwy nędzy, stało?!
    Kuzynka zrobiła sobie mną dobrze i kazała milczeć. A ja nie zrobiłem nic, żeby jej przeszkodzić. Siedziałem, patrzyłem i podobało mi się. Chciałem więcej! Że też akurat moja dziewczyna ten jeden raz uwinęła się w łazience w kilka minut. Jak gdyby nie mogło to potrwać tyle, co zwykle. Godzinę chociaż!
    Posłusznie poszedłem zmyć z siebie kurz i pył długiej jazdy rowerem. Odkręciłem wodę. Obmywała mnie z wysoka jak letnia ulewa. Zmyłem z podbrzusza resztki lepkiej przyjemności które zostawiła tam Oliwka. Potem, pocierając się po penisie zacząłem czyścić jego. Na powrót zrobił się twardy. Przed oczami stanął mi obraz sprzed kilku minut. Blond trójkącik krótkich włosów a pod nimi różowa, mięsista cipka. Przesuwająca się raz za razem w górę i w dół po moim kutasie. Masturbowałem się, aż cały galon spermy bryzgnął na przezroczystej szybie kabiny. Ściekała powoli a ja trząsłem się w ekstazie. Marzyłem, żeby zamiast szyby była przede mną Oli.

    Kiedy w końcu wyszedłem Ania siedziała na łóżku i rozczesywała swoje długie, kasztanowe włosy.

    “Długo ci tam zeszło…” rzuciła uśmiechając się.

    “No wiesz…” chciałem się bronić jakąś denną wymówką, ale nie było sensu.

    “Wiem. Po tym opalaniu też musiałam sobie szybko ulżyć”. Wyjaśniła bezpruderyjnie. Wyobraziłem ją sobie nagą, pod prysznicem. Z ręką poruszającą się między nogami. Co za wieczór… Jeśli jeszcze coś się dzisiaj wydarzy to stanie mi już na zawsze.

    “Poza tym” zaczęła po chwili Anka “ona mnie tak dotknęła nogą. To było bardzo…” szukała przez chwilę słowa. “Dziwne”.

    “Dziwne?”

    “Fajnie dziwne. Jak liżesz baterię, coś takiego. Jakby płynął prąd”.

    “Widziałem. Też miałem wrażenie, że to nie przypadek”. Wróciłem myślami do kuzynki na kocu. Jędrnych, niedużych piersi i szczupłej nogi z małą stópką dotykającą palcami do stopy mojej laski. Przeszedł mnie dreszcz.

    “Skoczysz do sklepu po piwo? Chyba nam się skończyło.” Wymruczała cicho.
    Ubrałem się, zgarnąłem trochę gotówki ze stolika i ruszyłem na zakupy.

    Kiedy wróciłem dziewczyny siedziały już z późnym obiadem w altance. Było pogodne popołudnie chociaż po niebie sunęło kilka gigantycznych, kłębiastych chmur i wiał lekki wiatr. Dosiadłem się i otworzyłem nam po butelce.

    “Słyszałam, że brałeś długi prysznic” zagadnęła Oliwka jak gdyby nigdy nic. Zamurowało mnie. Zasrana babska komitywa. Ania już jej doniosła. Bardzo długo gryzłem kawałek kotleta. Dałem sobie czas na przemyślenie odpowiedzi. Przecież Oli nie mogła powiedzieć Ance o tym, co zrobiliśmy kiedy brała prysznic. Zdecydowałem się na takie samo niedomówienie jak wcześniej.

    “No wiesz…” odparłem krótko a blond psota uśmiechnęła się szyderczo i wróciła do jedzenia.
    Sam się zdziwiłem kiedy po chwili znowu tradycyjnie gadaliśmy o wszystkim i o niczym, zupełnie beztrosko jak gdyby był to dzień nadzwyczajnie przeciętny. Skończyliśmy obiad, znieśliśmy talerze i podjęliśmy decyzję, że tysiąc trochę już się przejadł i ten wieczór urozmaici nam monopoly.

    Było już koło 19 i słońce powoli zaczęło zachodzić kiedy przypadkiem strąciłem ze stolika jeden z moich dworców kolejowych. Pochyliłem się żeby go podnieść. Karta leżała zaraz obok lewej stopy Ani. Rzemykowy sandałek miała zdjęty. Zwykle zsuwała je dla wygody kiedy siedzieliśmy dłuższy czas. Jej smukłego, wysokiego podbicia dotykała po wierzchu stopa Oliwki. Była niższa więc musiała naciągnąć się jakby sięgała wysoko i jej drobna stópka opierała się na palcach. Sięgnąłem po kartę. Coś stanęło mi w gardle. Żołnierz w bokserkach jak na komendę zerwał się na baczność. Udałem jeszcze kilka sekund, że nie mogę podnieść dworca. To było głupie. Dziewczyny przecież musiały widzieć, że sięgam w tą stronę. Musiały wiedzieć, że widzę to… Cokolwiek to było. Flirt? Zabawa?
    Podniosłem się i było jasne. Oczywiście, że się domyśliły skąd te problemy z kartą. Obie spoglądały na mnie uśmiechnięte.

    “Co wy właściwie robicie?” zapytałem.

    “Przytulamy się” powiedziała blondi.

    “No, przytulamy się” potwierdziła moja dziewczyna ani trochę nie speszona.

    W tej chwili poczułem jak Oli bokiem drugiej stopy przesuwa po mojej lewej łydce. Sprężyły się we mnie wszystkie mięśnie. Poczułem ból bo mój twardy jak stal kutas zdecydowanie przerósł dostępne w spodniach miejsce. Mała, chłodna stópka powoli przesuwała się co raz bliżej mojego kolana. Serce biło mi w tempie rozpędzonego dwutaktu. Co tu się odpierdala?! Oli rzuciła kostkami. Zawiesiła stopę na moim kolanie zaczepiając się drobnymi paluszkami.
    Ania zachichotała a ja zastanawiałem się, co dzieje się pod blatem.

    “Chłodno się robi. Chodźmy do domu. Dokończymy w pokoju” zarządziła.

    Dziewczyny zebrały karty i planszę a ja zająłem się pakowaniem pozostałych browarów i już po chwili wspinaliśmy się po schodach na poddasze. Przeładowałem butelki do małej lodówki na napoje. Odwróciłem się. Dzielnice, domy i hotele odłożone byle jak pomieszały się na środku pokoju. Ania jak kotka która dorwała mysz leżała na Oliwce i całowała ją namiętnie. Ich języki migały na ułamki sekund kiedy odrywały się od siebie, żeby za chwilę zaatakować znowu. Wpijały się w siebie. Anka klęczała i jedną dłoń zaciskała na blond włosach. Drugą błądziła gorączkowo po tułowiu swojej zdobyczy. Gładziła brzuch, ściskała piersi, drapała za uchem.
    Stałem jak wryty. Byłem kompletnie zaskoczony. I cholernie zazdrosny. Nie wiedziałem tylko o kogo. Podszedłem do nich i uklęknąłem na skraju łóżka. One, nie zwracając na mnie uwagi, zaczęły zdejmować z siebie bluzki. Smukłe ciało Anki wisiało nad Oliwką rozgrzane i opalone. Po jej żebrach i brzuchu było widać jak szybko oddycha. Spore piersi ledwie podtrzymywane przez czarny top od bikini wyglądały jakby rozpaczliwie chciały wyrwać się na wolność. Oli podwinęła nogę w kolanie i objęła nią Ankę za biodro. Wciąż się całowały namiętnie, co raz agresywniej. Ależ to był widok.
    Nie wytrzymałem. Odciągnąłem twarz mojej dziewczyny i pocałowałem ją głęboko. Wsadziłem jej język prawie do samego gardła. Ugryzła mnie lekko i odwzajemniła liźnięcięm. Przerwałem jej na chwilę próbując wyczytać w jej oczach pozwolenie. Nie zdążyłem. Oliwka objęła mnie za szyję i przyciągnęła do siebie. Poczułem na ustach jej gorący, szybki oddech kiedy nasze usta zetknęły się i skleiły. Całowaliśmy się żarłocznie bez języków. W tym czasie Ania pozbawiła ją szortów. Wróciła do nas i zabrała mi kuzynkę. Nie mając zajęcia rozwiązałem stanik Anki. Jej obfite piersi obwisły jak dojrzałe owoce. Sutki dziewczyn zetknęły się ze sobą. Jedne kształtne i duże, ciemne, drugie żywo różowe, małe i szpiczaste niczym żądła. Zacząłem je pieścić na zmianę, czekając aż któraś z nich pozwoli mi włączyć się do zabawy.
    Najwyraźniej trochę się sobą nacieszyły. Anka oderwała się od nabrzmiałych ust Oliwki. Szybko i drapieżnie pocałowała mnie oplatając mój język. Ujęła mnie dłonią pod brodę i pociągnęła do siebie. Wyraźnie dawała mi znać, żebym wspiął się na łóżko. Odsunęła się kawałek i teraz ja byłem panem blond zdobyczy. Przylgnąłem do jej piersi. Były bardzo jędrne. Jak połówki pomarańczy. Poczułem jej sutki wbijające się w moją klatę. Uklęknąłem nad nią okrakiem i zacząłem całować. Poczułem jak delikatne dłonie zsuwają mi spodnie a potem bokserki. Mój nabrzmiały do granic kutas zawisł w powietrzu. Oli znalazła go dłońmi, jedną zaciskając na nim a drugą pieszcząc moje jądra. Byłem bliski spełnienia. Dosłownie. Miałem już trochę doświadczeń z pieszczotami, ale nigdy jeszcze nie czułem TEGO.
    Anka położyła się obok i zaczęła ssać moje sutki. Mój język splatał się z językiem Oliwki kiedy odepchnęła mnie na bok. Ledwie mieściliśmy się na małej, rozłożonej kanapie wypakowanej puszystymi poduszkami. Odpływałem. Dłonie mojej dziewczyny przejęły ‘trudne’ zadanie sprawiania mi przyjemności. Poczułem przez chwilę jej język. Wylizała sam czubek mojego fiuta. Potem w mgnieniu oka wciągnęła go w całości. Zassała. Jej usta ześlizgnęły się po nim. Cmoknęły i błyskawicznie przeniosły się w inne miejsce.
    Oli uniosła i rozłożyła nogi. Spojrzałem w dół. Moja dziewczyna wpiła się w cipkę mojej kuzynki. Z zamkniętymi oczami rytmicznie jak wijący się wąż jej język biegł wzdłuż nabrzmiałej szparki. Leżałem obok zaczarowany. Oliwka złapała mnie za włosy. Nie ugiąłem się. Podciągnęła się na mnie w spazmie przyjemności. Usta bosko dręczące jej cipkę nie odpuściły. Zaczęła poruszać biodrami w górę i w dół. Obróciła głowę. Połączyliśmy się w pocałunku. Poczułem ten sam rytm. Elektryczna przyjemność przepłynęła pomiędzy naszymi wargami i językami. W górę. W dół. W górę. W dół. Razem ze mną mój kutas zaczął ocierać się o jej bok. W górę. W dół. I nagle znowu ciepło. Znowu usta objęły najpierw czubek. Zassały. Poszły w dół. Prawie do końca. W górę. W dół. Na całych plecach poczułem mrowienie przyjemności. Wzdłuż kręgosłupa. Jak potężne łaskotanie. Albo drapanie. Wygiąłem się ledwie utrzymując na krawędzi łóżka.
    Ratując się przed upadkiem podciągnąłem się wyżej do wygodniejszej pozycji. Chciałem teraz tych drugich ust. Oli nie potrzebowała zachęty. Jej dłoń szybko ujęła mój sztywny pal i skierowała go wprost pomiędzy wargi. Nabiłem ją z gorliwością krzyżowca dręczącego niewiernego. Bez najmniejszego oporu. Spełniło się moje pragnienie. Głębiej! Zacisnęła usta. Poczułem jej język sunący bokiem. Trzymałem ją za tył głowy i wdzierałem się w nią aż poczułem opór gardła.
    Ania cała rozpalona nie pozwoliła pozbawić się przyjemności. Podczołgała się wprost na Oliwkę. Ich piersi znowu się zwarły. Ich usta też. Jej język oplótł mojego kutasa. Oblizał. Ich usta znowu się spotkały. Wędrowały po mnie w parze. W górę. W dół. Czasem pochłaniały więcej i ssały. W górę. W dół. Przyjemność spaliła mnie jak pożar. Rozbłysk. Spazm. Krzyczałem! Spazm! Złapałem oburącz głowę kuzynki i przytrzymałem!
    Wystrzeliłem jak miotacz ognia gorącem pożądania. Prosto w jej usta.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    shortstorylong
  • Niesmialy nastolatek brutalnie zgwalcony przez grupke dziewczyn cz.1

    Część 1. “Uprowadzenie”
    Był to jeden z pierwszych dni wakacji. Jako, że chciałem przez resztę wolnego mieć spokój zdecydowałem się właśnie tego dnia pozałatwiać wszystkie sprawy urzędowe. O 11 było już po wszystkim. Zadowolony zacząłem iść w kierunku przystanku tramwajowego. Z uwagi na wczesną porę były na nim tylko dwie osoby. Dziewczyny na oko koło trzydziestki. Normalnie nie zwróciłbym na nie większej uwagi, ale one co jakiś czas spoglądały na mnie ostentacyjnie i praktycznie przez cały czas chichocząc. Wtedy dopiero zacząłem im się lepiej przyglądać.

    Pierwsza z nich – blondynka w okularach przeciwsłonecznych miała na sobie białą koszulkę, która co prawda nie miała zbyt dużego dekoltu, ale kończyła się na brzuchu. Dodatkowo ubrana była w obcisłą jasnobrązową spódnicę. Można było się domyślać, że ma bardzo mocny makijaż, bo jej usta zostały pomalowane bardzo intensywnym odcieniem czerwieni. Druga również z bardzo wyzywającym makijażem była ciemnooką brunetką. Miała na sobie czerwoną, obcisłą, niezbyt długą, sukienkę z bardzo odważnym dekoltem. Dodatkowo miała na sobie dość wysokie, czerwone obcasy. Podobnie zresztą jak jej przyjaciółka, której buty różniły się praktycznie tylko kolorem – były kremowe.

    Moje obserwacje przerwała blondynka – Ej młodziutki, mógłbyś nam pomóc? – zapytała przez śmiech. – Moja twarz zrobiła się czerwona, a penis posztywniał. – Jasne, a o co chodzi? – spytałem niepewnie. – Właściwie to mamy dwie sprawy. Pierwsza to czy wiesz czym najlepiej podjechać na Armii Krajowej, a druga to czy mógłbyś nam dać jakieś wskazówki odnośnie zwiedzania miasta. – A no i polecić jakieś dobre puby. – dodała brunetka chichocząc. – To tak na Armii Krajowej najlepiej 157, 189 albo 13, a apropo zwiedzania… – Zacząłem odpowiadać, ale po chwili przerwała mi brunetka. – Właściwie to może ty byś nas oprowadził po mieście co? A tak w ogóle to Agata jestem. – Ja Kuba – wymamrotałem niepewnie, co wywołało śmiech u dziewczyn. – A ja Paula. To co jesteśmy umówieni? – zapytała przez śmiech blondynka. – No nie wiem. – powiedziałem trochę pewniejszym głosem niż ostatnio, ale na nic to się zdało. – Dobra Kubuś weź nie pierdol. – rzuciła Agata i złapała mnie za rękę.

    Przez następne dwie godziny oprowadzałem je po zabytkach mojego miasta. O dziwo atmosfera była naprawdę przyjemna. Pogadaliśmy trochę o mojej szkole i ich pracy. Okazało się, że Agata ma 31 lat, a Paula 34, tak więc mój strzał był całkiem trafny. Wyglądało to dość blado przy moich osiemnastu, ale nie zwracałem na to większej uwagi. Ponadto dowiedziałem się, że obie są pielęgniarkami, ale pracują w Szwecji. Do Polski przyleciały spotkać się ze znajomymi i poimprezować. Innymi słowy nic nadzwyczajnego i niezwykłego w nich nie było.

    – Kurde, zmęczyłam się – powiedziała Agata lekko dysząc. – To co kończymy? – zaproponowałem. Szczerze mówiąc pomimo tego, że bawiłem się naprawdę przednio, szczególnie biorąc pod uwagę fakt z jak seksownymi i dojrzałymi kobietami spacerowałem. miałem już troszkę dość. Taki urok bycia introwertykiem. Pewnie większość ludzi uznałaby, że coś jest ze mną nie tak. Przecież droga do wyruchania tych dziewczyn stała przede mną otworem. Ale jednak w takich sytuacjach zwykle wychodzi ze mnie mój wewnętrzny konserwatysta. – Zwiedzanie na pewno – odpowiedziała Paula. – Wszystko się ze mnie leje. – No ze mnie tak samo – dopowiedziała Agata. – To ja się będę powoli żegnał w takim razie – powiedziałem zadowolony i lekko zaskoczony, że tak gładko poszło. – Oj nie, nie mój malutki – powiedziała przesadnie słodkim głosikiem Agata. – Powiedziałyśmy naszym koleżaneczkom, że znalazłyśmy takiego fajnego chłoptasia, to jakbyśmy wyglądały przed nimi jakbyś nie przyszedł co? – kontynuowała. – Ale ja naprawdę muszę już iść. – trwałem przy swoim. – BO? – rzuciła agresywnie Paula. Jej stanowczy ton trochę mnie zaskoczył. Aż się lekko wzdrygnąłem. – Musze zrobić pewną ważną rzecz. – wymamrotałem. Było widać, że zostałem zbity z tropu. – KONKRET. – powiedziała Paula prawie krzycząc. W tym momencie moja pewność siebie została obniżona praktycznie do zera. Popatrzyłem na Paulę. Jej mina pokazywała jasno, że jest trochę poddenerwowana albo przynajmniej chce na taką wyglądać. Popatrzyłem na Sarę. Uśmiechała się niewinnie z trudem powstrzymując chichot. Teraz dopiero zdałem sobie sprawę, że od kilku sekund nikt nic nie powiedział. Już chciałem wymyślić jakiś w miarę wiarygodny powód, ale Agata mnie uprzedziła. – Czyli po prostu nas okłamałeś i chciałeś nas zostawić na lodzie. Oj nie ładnie, nie ładnie Kubusiu. – Żeby mi to było ostatni raz. – rzuciła już nieco łagodniej Paula.

    Niecałe dziesięć minut później weszliśmy do pubu. Ku mojemu małemu zaskoczeniu Paula dość szybko złagodniała. Pomyślałem, że po prostu dobrze zagrała swoją rolę. A ja jej uległem. No cóż przynajmniej jestem tego świadomy. Stolik przy którym siedziały jej koleżanki rozpoznałem dość szybko. Ledwo weszliśmy do sali to siedzące przy nim dziewczyny zaczęły piszczeć, wydawać odgłosy zdziwienia i machać rękami jak jakieś nienormalne. No po prostu kurwa zajebiście. Były to trzy dziewczyny o zróżnicowanym wyglądzie i wieku. Ta która wydała się bardzo zdziwiona moją obecnością była ponadprzeciętnie wysoka. Myślę, że mogła mieć spokojnie ze dwa metry. Miała długie, rude, proste włosy i jasne oczy. Jak każda z nich miała bardzo mocny i wyrazisty makijaż. Oprócz tego (głównie przez swoją posturę) znacząco się wyróżniała spośród reszty dziewcząt. Była POTĘŻNA. Od razu skojarzyła mi się z Marie Phoenix, czy Lauren Phillips. Chociaż bardziej z Lauren, bo jednak była rudowłosa. Ubrana była w obcisłą bordową sukienkę z czarnymi paskami po bokach. Miała ona spory dekolt i ledwo zakrywała jej majtki. Albo przynajmniej miejsce gdzie te majtki powinny się znajdować. Wszystko uzupełniały czarne buty na grubym wysokim obcasie. Wyglądała naprawdę niesamowicie. Obok niej siedziała jakaś nastolatka. Wydawało mi się, że mogła być nawet w moim wieku. Miała blond włosy i jasne oczy. Wyróżniała się nie tylko swoim młodym wiekiem, ale także niewielkim biustem. Miała na sobie różową koszulkę z krótkim rękawkiem, która była zawiązana w taki sposób żeby nie zakrywać brzucha. Oprócz tego miała jeszcze króciutkie spodenki jeansowe i i białe podkolanówki z czarnymi wykończeniami. Na stopach miała zwyczajne czarne trampki. Ostatnia była nieco starsza. Oceniłbym ją na jakieś 25 lat. W odróżnieniu od reszty wyglądała na całkiem inteligentną. Ale to wrażenie chyba brało się stąd, że jako jedyna z nich wszystkich nosiła okulary. Czarne oprawki świetnie współgrały z jej ciemnymi włosami. Jej oczy również były ciemne. Była drobniutka, ale pomimo tego jej piersi w porównaniu z pozostałymi dawały sobie radę. W tym przypadku robotę robił odważny dekolt jej sukienki. Była ona dwukolorowa – do piersi jasnokremowa, a później aż do samego dołu czarna. Świetnie się to komponowało z czarnymi zakolanówkami i czarnymi butami na wysokim, ale chudziutkim obcasie.

    Nie powiem, czułem się dość nieswojo. Kiedy doszliśmy do stolika Paula i Agata zaczęły się obscenicznie witać ze swoimi znajomymi. Ja trochę speszony stałem na uboczu. Zauważyła to pani z rudymi włosami i energicznie do mnie podeszła. – Co taki speszony hehe? Laura jestem. – Powiedziała łapiąc mnie za lewe ramię. – Kuba – przedstawiłem się wiedząc doskonale, że brzmię bardzo niepewnie. – Ładnie – odparła, a jej ręka wylądowała na mojej klatce piersiowej. – Ćwiczysz? – Od trzech lat. – odpowiedziałem. Znowu niezbyt pewnie. – Widać. – powiedziała uśmiechając się. – A Ty ćwiczysz? – zapytałem. – Właściwie to ja i Kasia jesteśmy jedynymi niećwiczącymi tutaj. Kasia to ta najmłodsza – odparła. W tej chwili podeszła do mnie ta „inteligentna” i zagadała. – Hej, Sandra jestem. – Kuba – Słyszałam, że zapytałeś niewłaściwą osobę o ćwiczenia hehe. – No tak wyszło. Wy pewnie na fitness tylko, nie? – powiedziałem w nadziei, że wreszcie rozpocznie się jakaś normalna rozmowa. – Właściwie powiedziałabym, że robimy tylko nogi, dupę i brzuch. – odpowiedziała. – Jak 99% dziewczyn. – odpowiedziałem i zdałem sobie sprawę, że właściwie brzmię już całkiem naturalnie. – A co sądzisz o tym jednym procencie? – dopytywała. – A to akurat zależy. Ale zwykle są całkiem podniecające.– powiedziałem i przez krótką chwilę zawahałem się czy nie byłem zbyt śmiały, ale Sandra szybko rozwiała wszelkie wątpliwości – Zawsze jakaś odmiana, nie? – powiedziała w dalszym ciągu się uśmiechając. Już miałem kontynuować rozmowę, ale w tym momencie podeszła do nas najmłodsza z przedstawicielek płci przeciwnej. – Hej Kubuś, Kasia jestem. – Hej – Ile masz lat? – zapytała. – Osiemnaście. – odparłem. – Mógłbyś być moim starszym bratem – powiedziała z uśmiechem na ustach. – Ja za pół roku kończę siedemnaście. – dodała. – Szczerze powiedziawszy wyglądasz na więcej. – Dzięki, staram się. I tak grunt, że mam ponad piętnaście. – No chyba, że patrzysz na to w ten sposób. – odparłem uśmiechając się.

    O dziwo rozmowa kręciła się raczej wokół bardziej codziennych tematów. Owszem kilka razy były odwołania do seksu, np. kiedy Paula z Agatą opowiadały o nachalności niektórych pacjentów, a reszta dziewczyn dzieliła się niektórymi ze swoich seksualnych przygód, ale wszystko było poruszane raczej w formie żartu i nie przekraczało granicy dobrego smaku. Przez większość czasu dziewczyny rozmawiały o swoich pracach, porównywały życie w Polsce i w Szwecji albo obmawiały jakieś swoje wspólne koleżanki, o których słyszałem po raz pierwszy. Generalnie można powiedzieć, że przez większość czasu byłem wyłączony z rozmowy, ale szczerze powiedziawszy nie przeszkadzało mi to. Jedyną rzeczą, która była dla mnie niekomfortowa, ale również w pewien sposób czerpałem z niej sporą przyjemność było zachowanie dziewczyn siedzących obok mnie – Pauli i Sandry. Mniej więcej co kwadrans kompletnie z dupy nawiązywały do mnie i czochrały mnie po włosach, łapały za dupę, klepały mnie po klacie, brzuchu albo udzie. Ale to jeszcze było nawet do zniesienia. Najbardziej peszyłem się, a mój penis prostował się tak bardzo jak to tylko możliwe, kiedy to „przypadkowo” ocierały swoje nogi o moje, trzymały ręce na moich udach czy nawet na moim przyrodzeniu. Doskonale zdawały sobie sprawę jak onieśmielająco to na mnie działa, ale to tym bardziej motywowało je do działania. Za każdym razem gdy czułem, że robię się czerwony, czy kiedy przez zaskoczenie wzdrygnąłem się słyszałem chichot wszystkich dziewczyn, ale największy ubaw miały właśnie one,

    Pod koniec pobytu w pubie dziewczyny jednak zdecydowały się zmienić temat o 180 stopni. No może nie o 180, ale jednak zmieniły go dość diametralnie. – No Kubuś, bo nic się nie odzywasz, mówiłeś nam już, że nie masz żadnej dupy, ale jesteśmy ciekawe czy kiedyś jakąś miałeś. – zapytała z przekąsem Sandra. – Nie, nie zamierzam angażować się w niepoważne związki, a nie miałem okazji stworzyć żadnego poważnego. – odpowiedziałem dyplomatycznie, ale nie uchroniło mnie to od złośliwych uśmiechów. – Mhmm…. – zamruczała Sandra uśmiechając się. – To w takim razie ile bab wyruchałeś? – wypaliła Agata. Przez dłuższą chwilę milczałem. – O chuj! – zapiszczała Sandra. – Ale jaja! – powiedziała spokojnym głosem, ale widocznie przejęta tym faktem Laura. – Ale ja kurwa dawno nie miałam prawiczka – wykrzyczała roześmiana Paula.

    Szczerze powiedziawszy trochę mnie wcięło. Później dziewczyny dopytywały o to, czy nigdy nawet nie doświadczyłem loda albo innej czynności seksualnej. Z każdą kolejną przeczącą odpowiedzią były co raz bardziej ożywione i co raz bardziej napalone. A przynajmniej na pewno można to było powiedzieć o Pauli, u której zauważyłem ledwo widoczne ślady wilgoci na sukience. – Dobra dziewuchy chyba się zwijamy co? – zawołała władczo Agata. – Też myślę, że to nie taki głupi pomysł. – powiedziała Sandra prowokująco głaszcząc mnie po głowie. – To ja też będę się zbierał – powiedziałem nieśmiało, wyczuwając nadchodzący sprzeciw. – O czym Ty mówisz Kubusiu? – krzyknęła oburzona Sandra. – Ej mówiłeś, że rodzice wyjechali na tydzień i w domu jesteś sam. To dlaczego kurwa chcesz się zwijać tak wcześnie co? – wydarła się na mnie Agata. – Kubuś pójdzie prawda? – naciskała Paula jedną rękę kładąc mi na kroczy, a drugą wkładając pod koszulkę. Poczułem się tak osaczony, że mimowolnie im uległem.

    Podróż do ich mieszkania trwała niecałe pół godziny. Przez całą drogę odezwałem się tylko kilka razy. Z jednej strony byłem niezwykle podekscytowany, ale z drugiej miałem wiele obaw. Przez cały ten czas zastanawiałem się co spotka mnie u nich w mieszkaniu. Ile to wszystko potrwa? Kiedy będę mógł w końcu wrócić do domu? Kiedy będę mógł w spokoju pozbierać myśli? Jaki ślad pozostawi to na mojej psychice? O tym wszystkim (albo prawie wszystkim) miałem się dowiedzieć już niebawem. Właśnie stanęliśmy w szóstkę przed drzwiami jednej z wielu XIX–wiecznych kamienic na ulicy Armii Krajowej.
    c.d.n. (chyba)

    Jest to pierwsze moje opowiadanie, więc mam nadzieję, że Wam się spodobało. Jeśli opowiadanie się przyjmie postaram się napisać kontynuację. Dlatego bardzo proszę o komentarze 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Little B
  • Oliwka, V

    [Dalsza część dzikiego wieczoru z dziewczyną i kuzynką]

    Padłem. Jak wyczerpany telefon. Świat się przyciemnił. Zaszedł mgłą. Stracił ostrość. Kiedy na chwilę odzyskałem władzę nad ciałem i spojrzałem w dół widziałem jak moja kuzynka przełyka i oblizuje się dalej wijąc się jak wąż. Jej ręce ściskały piersi Ani jakby chciały je wyżąć. Całowały się. Nie. Zjadały się. Pożerały! Cały drżałem. Energia mnie opuściła. Nie miałem siły podeprzeć się na rękach. Czułem boską przyjemność i opadłem jak truchło z malutkiej kanapy na podłogę.

    Leżałem tak ładnych kilka minut. Oddychałem głęboko, słuchając mlaskania i jęków dochodzących gdzieś z góry. Sufit był taki… Chyba ktoś powinien rzucić okiem na dach. Coś tam ewidentnie przeciekało. Zrobiłem głębszy wdech. W naszym poddaszowym lokum było duszno. Wilgotno. Brakowało powietrza. Bardzo go potrzebowałem. Po prostu pomyślałem, że muszę otworzyć okno. Mały lufcik zaraz nad kanapą, bezsensownie kwadratowy. Dużo lepiej komponowałby się z pięknym pruskim murem gdyby był, kurna, okrągły. Wstałem z trudem, nadepnąłem na jakiś porzucony hotel i sięgnąłem do okienka. Ustąpiło po delikatnym szarpnięciu i poczułem jak do środka wlewa się wieczorne chłodne powietrze. Pachniało starym lasem i zbożem. Pode mną na złożonej kanapie Oliwka i Anka splecione jak korzenie dębu dyszały i sprawiały sobie przyjemność. Każdą częścią ciała. Co za niesamowity widok. Oli jedną rękę utkwiła między nogami mojej dziewczyny. Drugą ciągnęła ją za włosy żeby za chwilę odpuścić i miętosić jej piersi. Ania wpijała się w szyję mojej kuzynki jak najprawdziwsza wampirzyca. Bez cienia litości drapała ją po brzuchu i sięgała co chwilę w dól żeby musnąć palcami ociekającą sokiem cipkę. Złapać drapieżnie za malutki tyłeczek. Stałem zahipnotyzowany. W ogóle się mną nie przejmowały. Nawet trochę mnie to zirytowało. Chwyciłem ten wnerwiający cielesny węzeł i ściągnąłem je bezceremonialnie na podłogę.

    Spadły jedna na drugą i najwyraźniej mniej ograniczająca przestrzeń podłogi dała im pretekst żeby zmienić trochę układ sił. Zaczęły się toczyć. Teraz Oli była na górze. Chyba jej się spodobało bo zaczęła gryźć Ankę w obojczyk. Złapała ją za nogę i podciągnęła ją do góry. Zarzuciła sobie na ramię. Miałem wrażenie, że wkłada jej w cipkę pół dłoni. Nie przyglądałem się.

    Ktoś musiał w końcu rozłożyć i pościelić łóżko albo obudzimy się rano z nieruchomościami powbijanymi w plecy. Dziewczyny walcząc ze sobą turlały się po starym parkiecie w stronę łazienki. Rozciągnąłem kanapę i rzuciłem na górę pościel. Zupełnie byle jak. Anka prawie wyła. Tym rodzajem wycia kiedy miała ochotę wyć, ale jej rodzice byli w pokoju obok. Tłumionym. Blond czupryna w totalnym nieładzie sterczała jej spomiędzy nóg. Wyprężyła ręce na boki. Nogami objęła i ścisnęła małe ciałko Oliwki. Wbiła pazury w deski podłogi.

    Poczułem jak znowu mi staje. To było coś pięknego. Skulone drobne ciałko około półtora metra z wypiętym tyłkiem i głową wczepioną głęboko pomiędzy uda mojej dziewczyny. Klęknąłem za nią. Złapałem za biodra. Wbiłem język w jej szparkę jak tłok kafara stawiający falochron . Ociekała ekscytacją. Zlizałem lepki sok z jej cipki. Smakował trochę ananasem, który codziennie jadła w sałatce. Oderwała się od Anki i wyprężyła w tył. Przelizałem ją powoli od nabrzmiałej łechtaczki w górę. Wypięła tyłek jeszcze wyżej kiedy dotarłem do jej drugiej dziury. Byłem ledwie na krawędzi a jej głowa opadła z powrotem między uda mojej laski. Tajemnica kosmosu. Zrobiłem to jeszcze raz. Przez całą drogę naciskałem językiem tak mocno, jak tylko mogłem. Anka zawyła kiedy znowu dotarłem do końca drogi. Jak piramida przelewających się kieliszków szampana dupa Oli przekazywała przyjemność dalej. Zsynchronizowaliśmy się. Połączyliśmy w jedno.

    Wyprostowałem się. Wszedłem w nią bez wahania jak Achilles szturmujący Troję! Prężyłem się! Atakowałem raz za razem! Głębiej! Głębiej! Mój kutas szturmował jej cipkę. Brutalnie! Błyskawicznie!

    Mocniej!

    Słabo pamiętam co stało się potem. Obudziłem się bardzo późnym wieczorem. Na starej kanapie. Otoczony wymemłaną pościelą i prześcieradłem które rozciągnięte byle jak zakrywało tylko pół mojej dziewczyny. Od pasa do szyi. Leżała na boku cicho pochrapując z głową przytuloną do brzucha Oliwki. Ta spała z nogą malowniczo zarzuconą na stertę zwiniętej kołdry. Mocno zaróżowione wargi jej cipki pomiędzy wygodnie rozpostartymi nogami leżały pół metra od mojej twarzy. Na wprost. Jak szydzący monument wodospadu wyrzutów sumienia, który właśnie na mnie spadł. Co my zrobiliśmy?

    Podniosłem się i siedząc osłoniłem swoją nagość kawałkiem prześcieradła. Oli też się poruszyła. Nieznacznie. Rozejrzałem się za czymś do picia. Na jedynym nocnym stoliku stało niedokończone piwo. Nie… To nie wchodziło w grę. Nie mój level. Cofnęło mi się na samą myśl. Potrzebowałem wody. Zimnej, cudownej wody. Coś musiało spłukać z moich ust jej delikatny smak.

    Zwlokłem się z kanapy wytężając ostatnie siły żeby nie zbudzić dziewczyn. W półmroku tylko ledwie rozjaśnianym przez małe okna odnalazłem łazienkę. Nie zapalałem światła. Znałem to małe pomieszczenie dość dobrze. Pachniało starym murem i wilgocią. Otwarte drzwi ledwie wpuszczały słabe, księżycowe światło i panowała tu prawie całkowita ciemność. Odnalazłem umywalkę. Puściłem cichy, drobny strumień wody. Wydawała się zimna jak lód i bolała w dziąsła kiedy płukałem usta. Zacząłem pić. Coś delikatnie objęło mnie przez biodra. Spiąłem się z zaskoczenia.

    “Cśśś” usłyszałem.

    Drobna ręka otuliła mnie jeszcze bardziej a filigranowe ciałko przylgnęło do mnie przodem. Przywarło mocno. Główka z włosami do ramion wtuliła się bokiem łaskocząc mój tors.

    “Nie budź jej” wyszeptała.

    Objąłem ją ręką jak psiaka który po nocy wcisnął się do łóżka. Wszystkie wątpliwości wróciły do mnie z podwójną siłą.

    “Oli, co tu się odjebało?” odszeptałem.

    “Przepraszam…” przylgnęła do mnie bardziej.

    “Za co?”

    “Masz fajną dziewczynę.”

    Milczałem przez kilka sekund. Jak można skomentować takie wyznanie?

    “Nie mogłam… Po prostu chciałam tego.”

    “Ale dlaczego ja…” nie umiałem dokończyć. Sumienie dusiło mnie za gardło jak zaciskający się stryczek.

    “Oj… Przecież też Ci się zawsze podobałam. Nie mów, że nie. Droczyłeś się ze mną przy każdej okazji.”

    “Ale to nie było tak…” próbowałem wyjaśnić. Nie umiałem szybko znaleźć słów. Tego się nie dało wyjaśnić. Obronić. Usprawiedliwić.

    “A jak? Pamiętam jak co wakacje gapiłeś się na mój tyłek. Na moje nogi.”

    “Nie ja nie to nie tak” szeptem spanikowałem.

    “Daj spokój. Zawsze Ci się podobałam. Nie zaprzeczaj.”

    Przypomniałem sobie wszystkie poprzednie wakacje. Jak nurkowaliśmy po raki. Jak wygrzewaliśmy się w słońcu. Jak ona próbowała mnie poddusić kiedy wygrałem w karty i jak wgniatałem ją dla zabawy w koc kończąc pojedynek na docinki. Niewinnie. Najzupełniej… Niewinnie?

    “Potem nie było Cię przez kilka lat. A teraz przywiozłeś tutaj ją.”

    “O co ci chodzi?” wyrwała mnie ze wspomnień. “Że jaką ją?”

    “No Ankę. Nie mów mi, że nie wiedziałeś.”

    “O czym?” szeptałem co raz głośniej, co raz bardziej zdenerwowany.

    Jej ręka powoli powędrowała w górę moich pleców a stara deska pod nami delikatnie skrzypnęła kiedy przycisnęła się do mnie jeszcze bardziej.

    “Ona bardzo lubi się ruchać.”

    To stwierdzenie wybrzmiało tak, jak tylko ona mogła to powiedzieć. Bezpośrednio, ordynarnie i bardzo troskliwie.

    “No my już kilka razy” zacząłem ale Oliwka nie dała mi dokończyć.

    “Nie z tobą. Mam już trochę za sobą ale ona” na chwilę zabrakło jej słów “chyba tego chciała. A potem mnie jakby upolowała.”

    Po raz pierwszy usłyszałem, nawet przez ten delikatny szept, jak blond diablica traci pewność siebie. Jak poskromiona złośnica, skruszona i rozbrojona. Bezbronna.

    “Co?” Głupi dalej nie złapałem.

    “Przecież mnie uwodziła cały czas. Jak tylko zauważyła…”

    “Co?” Zdałem sobie sprawę że jestem debilem.

    “No. Że mam na ciebie ochotę. A Ty na mnie.”

    “Ale to nie tak. Ja wcale nie. Ej jesteś moją siostrą prawie!”

    “Tak jakby to miało znaczenie!” przerwała mi krzycząc bardzo po cichu! “Odpuść sobie i się nie zapieraj.”

    Przyciągnęła moją głowę niżej i pocałowaliśmy się. Nie protestowałem. Chciałem. Nie, jednak nie chciałem. Zawsze ją uwielbiałem. Móc ją pocałować to jak w końcu stanąć na szczycie góry. Spojrzeć w dół i odetchnąć z zadowoleniem.

    “To znaczy jak niby ona cię uwodziła, Oli?” Zapytałem wróciwszy do siebie.

    Opadła z palców i znowu była niższa. Musiała się naciągać żebyśmy mogli się pocałować. Poderwałem ją za uda i posadziłem na umywalce, żeby spojrzeć jej w oczy bez zginania głowy.

    To było idiotyczne. Widziałem tylko kontur jej głowy. To że znalazła się wyżej a ja pomiędzy jej rozchylonymi nogami było jednak całkiem jasne. Podnieciłem się znowu a myśli uciekły mi w stronę małego złotego trójkąta i karmazynowego serduszka, które koronowały jej mokrą, ciasną szparkę. Miałem ochotę całować ją tam aż dojdzie. Stanął mi ale wbiłem się w chłód zlewu jak pechowy lodołamacz.

    “Wcześniej, trochę z ciebie żartowała, i była taka zimna i mruczała czasem.”

    “Jak to mruczała?” zapytałem rozproszony. Na mnie też czasem mruczała. Jak miała ochotę na igraszki. Ale byliśmy razem ile? Dwa lata z okładem? Z kuzynką znały się tydzień.

    “Ty pewnie nie widziałeś. Faceci tak mają.”

    No tak. Oczywiste. Jesteśmy durni i ślepi. Wgryzłem się złośliwie w jej usta i dźgnąłem trochę wyżej kutasem. Jak baran. Chyba ubodłem ją we włoski nad cipą bo zakuło. Ale gest był wart poświęcenia.

    “Na prawdę nie wiedziałeś, że ona już to robiła? Że chce tego tak często?” zabiła mnie.

    Przecież Anka była młodsza ode mnie. Jak robiła? Z kim? Jak często? Że kiedy!? Milion wyobrażeń przeleciało mi przez głowę w sekundę. Zazdrość i wkurw! Wkurw, że mi nie powiedziała! I zazdrość, że… Wyobraziłem ją sobie z innym facetem. Jak skomle kiedy on dochodzi piłując ją dziko. Mój wzwód stał się bolesny. Byłem twardy jak taran. Skupiłem wzrok i spojrzałem w przód, w ciemność, w miejsce gdzie miały być wielkie zielone oczy. Pchnąłem znowu i tym razem mój taran trafił bezbłędnie we właściwe miejsce. Wszedłem w mokrą cipkę Oliwki jednym szybkim ruchem. Do końca. Jaja uderzyły o nieustępliwą ceramikę. Oliwka gwałtownie syknęła wypuszczając powietrze.

    “Porozmawiamy o tym rano” powiedziałem wkurwiony. Wycofałem się i uderzyłem ponownie. I jeszcze raz. I jeszcze…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    shortstorylong
  • Ruda Ania

    Witam serdecznie. Mam na imię Piotr. W chwili, gdy wydarzyło się, to co za chwilę opiszę miałem 18 lat. Nigdy nie byłem typem przystojniaka. Kilka kilogramów za dużo sprawiało, że czułem się mniej pewny siebie, choć koleżanek miałem sporo. Mimo wszystko nie miałem tego, czego chciałem. Starałem się poznać więc kobiety w sieci. Dodatków starsze od siebie. Taki taki fetysz.

    Pewnego dnia na czacie poznałem Anię. Była ode mnie starsza o około 10 lat. Świetnie nam się pisało i szybko zeszliśmy na temat seksu. Dla mnie było to coś niesamowitego. Kobieta starsza ode mnie nie dość, że chce ze mną pisać, to na dodatek nie ma oporów, by opowiedzieć mi o tym co lubi. Dosłownie po kilku godzinach klikania umówiliśmy się na spotkanie. Nie widzieliśmy się. Wiedzieliśmy jedynie z opisu, jak mniej więcej druga strona wygląda.

    Dzień spotkania nadszedł po 2 dniach. Byłem podniecony, ale też zestresowany. Wylałem na siebie chyba całą butelkę perfum, a gdy nadeszła godzina spotkania czekałem w umówionym miejscu. Ania podjechała swoim autem. Gdy wysiadła, mogłem wreszcie zmierzyć ją wzrokiem. Świetne kobiece kształty dla mnie były mega seksowne. I choć to nie był typ modelki, dla mnie wtedy była najpiękniejsza na świecie. Po krótkiej rozmowie wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy nad wodę. Po drodze trochę nerwy ze mnie zeszły. Nagle jednak moja towarzyszka skręciła w boczną dróżkę. Spojrzała się na mnie i uśmiechnęła:

    – Spokojnie, niedaleko jest działka, którą chciałam kupić, więc przy okazji ja obejrzymy.

    Uśmiechnąłem się tylko i skinąłem głową. Myśli zaczęły płatać mi figle, że zaraz potną mnie na organy… Gdy zatrzymaliśmy się, poszliśmy obejrzeć działkę. Wyglądała ciekawie, ale mnie interesowała Ania. Miała wtedy na sobie obcisłe dżinsy, baleriny i rozpinaną koszule a pod nią czarny stanik. Po kilku minutach, gdy wracaliśmy do auta, Ania nagle stanęła przede mną i zaczęła mnie całować. Byłem zaskoczony, ale odwzajemniłem pocałunek. Nie wiedziałem jednak, jak mam się dalej zachować. Objąłem ją, a ona zaczęła wodzić rękami po moim ciele. Mój kutas początkowo jakby nie załapał o co chodzi, lecz gdy Ania dotknęła mego, krocza stanął na baczność. Wtedy moja towarzyszka się zapytała:

    -Zostajemy tutaj czy idziemy do auta?

    – Mi tutaj się podoba. – odpowiedziałem.

    -Zaczekaj więc. Zamknę auto.

    Odeszła ode mnie a ja cały rozpalony i oszołomiony nie wiedziałem, co się stało przed chwilą. Jednak nim się ocknąłem moja, jak się miało za chwilę okazać kochanka, była tuż obok.

    -Chodźmy w bardziej ustronne miejsce.- zaproponowała.

    Odeszliśmy więc od drogi w miejsce, gdzie było dużo gęstych zarośli i trawy. Wtedy znów zaczęła mną całować i dotykać. Kutas mało nie wystrzelił. Włożyłem nieśmiało rękę pod jej bluzkę i dotykałem jej ciała. Ona w tym czasie rozpięła guziki i została w staniku. Dotykałem delikatnie jej piersi, ściskałem mocno, później delikatnie. W końcu zrzuciłem stanik. Miałem przed sobą dwie średniej wielkości piersi i duże twarde sutki. Zacząłem je drażnić dłońmi, a później zachęcony przez Anię wziąłem je w usta. To było cudowne. Ania w tym czasie rozpięła mój rozporek. Chwilę gładziła go przez bokserki, po czym wyciągnęła go. Dotyk jej dłoni sprawił nieziemskie doznania. Moja bogini delikatnie go gładziła, by w pewnej chwili uklęknąć i wziąć go w usta. Gdy poczułem to ciepło, jęknąłem z zachwytu. Musiałem uspokoić się, by nie strzelić w jej usta. A ona najpierw oblizała go całego, później zaczęła lizać mi jądra. Napawałem się tą chwilą. A gdy wzięła go znów głęboko w usta, nic więcej wtedy mi nie trzeba było. Obciągała go z taką pasją, że musiałem dojść. Uprzedziłem ją, ale ona nie przestała. Włożyła go głęboko, a ja wtedy wystrzeliłem. Miałem wrażenie, że wyssała mnie do zera. Wstała i tylko się uśmiechnęła . Po chwili oddechu położyła moją rękę swoje krocze. Wiedziałem, co chce, wiec zdjąłem z niej spodnie i zacząłem masować jej cipkę przez stringi. Zaczęła głośniej oddychać i stanęła szerzej, całując mnie po szyi. Po chwili szepnęła:

    – Włóż je do środka.

    Nie trzeba było mi powtarzać. Zdjąłem jej stringi i namierzając wejście, włożyłem palec do środka, po chwili drugi. Była tak mokra… Podniecało mnie to. Znaczyło, że też na nią działam. Zacząłem poruszać palcami coraz szybciej. Ania wzdychała coraz mocniej i patrzyła na mnie jak napalona suka. Nie wiedziałem czy udaje czy tak jej jest dobrze. Ale to mnie wtedy nie obchodziło. W pewnej chwili przerwała mi i spytała czy jestem gotowy by w nią wejść. Penis już stał znów na baczność. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że jestem gotowy, ale nie mam gumek… Wtedy sięgnęła do kieszeni swoich spodni, wyjęła jedną i sprawnie mi ja założyła, po czym się wypięła. Nie czekałem wiele i powoli wszedłem. Była taka rozpalona… Zacząłem powoli, nie chciałem szybko skończyć. Złapałem ją za biodra. Posuwałem ja spokojnie, ale Ania głośno jęczała. Przyspieszyłem więc. Wnikałem się w nią coraz mocniej i głębiej. Po kilku minutach kazała mi się położyć. Sama wtedy mnie dosiadła… To był raj na ziemi… Ujeżdżała mnie jak zawodowa dziwka. Starałem się w tym czasie pieścić jej piersi i łechtaczkę. Gdy byłem blisko zdołałem powiedzieć tylko, że dochodzę. Nie przestała mnie ujeżdżać mówiąc:

    -Skończ we mnie!

    Włożyła mi dwa palce w usta i oddała się w galop. Ja będąc na skraju, poczułem jak zaciska się na penisie jej cipka. W tym momencie wystrzeliłem tak mocno, że myślałem iż rozerwie gumkę. Ania opadła na mnie zmęczona, ale szczęśliwa tak jak ja. Chwilę poleżeliśmy się pod gołym niebem, po czym zaczęliśmy się zbierać.

    Wtedy miałem nadzieję, że to nie ostatni raz…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bond
  • Porwana

    Wracała późną nocą przez nieciekawą okolicę do domu. “Przeklęty Dick!” – powtarzała w myślach. Że też musiał mu się zepsuć samochód. Ubrana w kusą spódniczkę i wydekoltowaną bluzkę stukała obcasami o nierówne podłoże. Nie lubiła się ubierać tak wyzywająco ale praca w roli kelnerki w klubie nocnym zobowiązywała. A za coś trzeba żyć.
     Minęła ostatni z bloków, włączyła latarkę w telefonie i zagłębiła się w skrót biegnący przez las. Nie była w tym miejscu już od dawna. Lecz dobrze znała drogę, bawiła się tu za dzieciaka. Tylko przejść przez las i jej dom był prawie na wyciągnięcie ręki. Szła podśpiewując sobie cichutko dla dodania odwagi gdy nagle coś usłyszała. Zatrzymała się i zamilkła. Odgłos też zamilkł. Stwierdziła, że to tylko jakieś zwierzę i ruszyła dalej. Nie uszła kilku kroków gdy odgłos się powtórzył. Tym razem go rozpoznała. To były odgłosy butów. Ktoś za nią szedł.
     Przyspieszyła kroku, prawie biegła a w butach na wysokich obcasach po grząskim gruncie to nie było łatwe. Wątły strumień światła chybotał się przed nią. “Czy ta ścieżka zawsze była taka długa?” Nie zdążyła sobie odpowiedzieć, bo zahaczyła o wystający korzeń i przewróciła się. Gdy próbowała się podnieść jednocześnie lokalizując upuszczony telefon poczuła, że ktoś chwyta ją za włosy. Sapnęła z bólu gdy pociągnął wyginając jej szyję do tyłu. Na twarzy poczuła kawałek materiału, a w jej nozdrza uderzył gryzący zapach. Próbowała coś jeszcze zrobić, ale na próżno. Pogrążyła się w ciemności.
     Obudziła się w nieznanym, obskurnym pomieszczeniu. Leżała na drewnianym stole naga. Jej ręce były wyciągnięte ponad głowę i przywiązane do nóg od stołu. Nogi ugięte w kolanach, związane grubym sznurem eksponowały całą jej nagość.
    •    Halo, jest tu ktoś? Proszę wypuść mnie! – nie otrzymała odpowiedzi. – Błagam! Moja rodzina na pewno zapłaci okup!
     Mówiła co jej tylko ślina na język przyniesie. Nie miała żadnej rodziny, a nawet jak by jeszcze żyli złamanego grosza by za nią nie dali. Nie była pewna jak długo prosiła i błagała o uwolnienie, ale w końcu tak bardzo zaschło jej w gardle, że zamilkła.
    Bardziej usłyszała niż zobaczyła, że ktoś wchodzi do pomieszczenia. Nikłe źródło światła wpadające przez jedyne okno w pomieszczeniu nie pozwoliło jej zidentyfikować oprawcy.
    •    Proszę, wypuść mnie – praktycznie wychrypiała.
     Mężczyzna podszedł do niej i włożył jej do ust tabletkę, która natychmiast zaczęła się rozpuszczać, a następnie założył knebel. Wyrywanie się nic nie dało, a po chwili poczuła, że jej emocje zostały wytłumione.
     Usłyszała kliknięcie i pokój zalało światło. Zalało to może za dużo powiedziane, ale dla jej przyzwyczajonych do ciemności oczu to był szok. Zmrużyła je natychmiast. Gdy ponownie je otwarła zauważyła, że przygląda jej się mężczyzna w masce. A było się czemu przyglądać. Miała twarz elfa o ślicznych zielonych oczach, okalały ją czarne loki. Całość dopełniała zgrabna sylwetka oraz piękne jędrne piersiami ze sterczącymi od zimna sutkami. Mężczyzna przejechał dłonią po jej ciele ściskając po drodze sutek. Uśmiechnął się z zadowoleniem, chociaż ona nie mogła tego dostrzec. Dobrze wybrał.
     Bawił się przez chwilą jej piersiami, a następnie wyjął z kieszeni klipsy i założył je na sutki. Jęknęła cicho, a jej sutki przeszyły igiełki bólu oraz czego za wszelką cenę nie chciała do siebie dopuścić – przyjemności. Upewnił się że są dobrze zaciśnięte.
     Sunąc dłonią powoli po brzuchu zmierzał do jej kobiecości. Była całkowicie wygolona. Z jej delikatnie rozchylonych warg większych, dostrzegalne były mniejsze na których widać było krople wilgoci. Przejechał po nich kilkukrotnie palcami, aby ostatecznie skupić się na łechtaczce. Kciukiem prawej dłoni zataczał kręgi wokół powoli ale systematycznie powiększającego się guziczka. Jego lewa dłoń gładziła jej udo.
     Mężczyzna czerpał ogromną przyjemność z obserwowania jakie zmiany zachodzą w jej ciele. Jej oddech przyspieszał a cipka robiła się cała czerwona, z pomiędzy warg wypływały soki rozkoszy. Włożył palca do pochwy i poruszał. Czuła szybsze pulsowanie krwi, a jej cipka wysyłała coraz to nowsze fale rozkoszy. Nagle przestał, nie chciał żeby za szybko doszła.
      Podszedł do nieopodal stojącej szafki i wyjął z niej kilka przedmiotów. Zatyczka analna, lubrykant, klipsy na łańcuszkach, wibrator, taśmę. Podszedł do w równym stopniu otumanionej jak i rozpalonej dziewczyny i położył przyrządy obok niej. Pogładził jeszcze przez chwilę jej jedwabiście gładkie ciało, nie omijając żadnej jego części. Zmierzając dłonią do wzgórka łonowego sięgnął po klipsy. Gładząc delikatnie jej cipkę chwycił za wargę sromową i zacisnął klipsa, drugi koniec zaczepił o sznur krępujący uda. Procedurę powtórzył po przeciwnej stronie. Efekt był cudowny. Płatki okalające wejście do pochwy były rozchylone, a z rozpalonego wnętrza wyciekał nektar. Chwycił wibrator, który był w kształcie zajęczych uszu i ulokował go na jej łechtaczce jednocześnie włączając wibracje. Podrażnił ją tak przez chwilę poczym przykleił taśmą.
     Dziewczyna czuła jak zdrowy rozsądek ją opuszcza. Wciąż czuła jego dotyk na swoim ciele, była niesamowicie wyczulona. Gdy zacisnął klipsy na jej cipce nie poczuła bólu, tylko rozkosz. Klipsy cudownie zaciskały się na unerwionych wargach, jednocześnie ciągnąc je delikatnie co sprawiało, że cała pulsowała. Starała się powstrzymywać wydawanie jakichkolwiek odgłosów, ale gdy poczuła wibracje na swojej nabrzmiałej od podniecenia łechtaczce nie wytrzymała. Z jej gardła wydobył się jęk, stłumiony przez knebel, ale nadal słyszalny.
     Gdy wibrator znalazł się na swoim miejscu, oprawca chwycił za zatyczkę. Była metalowa, wielkości jajka, spłaszczona przy końcu. Nałożył lubrykant na czubek i delikatnymi ruchami rozpoczął zabawę z jej odbytem.
     Dziewczyna była jak w transie, wibrator ustawiony na zmienne wibracje nie pozwalał jej dojść. Gdy czuła, że szczytuje ten nagle zmieniał intensywność. Gdy poczuła zimny metal w okolicy swojego odbytu drgnęła. Nigdy nie uprawiała seksu analnego. Rzadko się też masturbowała, a jeśli już to nigdy tam. Chciała jakoś zareagować, dać mu znać aby przestał lecz je jej gardła mogły wydobywać się tylko jęki.
     Metalowa zatyczka zataczała niespieszne kółka wokół wejścia. Lubrykant nawet nie był potrzebny, ponieważ jej cipka produkowała tyle soków że całe jej pośladki były mokre. Powoli, stopniowo zaczął ją wsuwać jednocześnie z dziką fascynacją obserwował jej ciało. Podrygiwała cała na stole, jej biodra wykonywały ruch w górę i w dół. Cipka wręcz błagała aby ją wypełnić, lecz to nie miało nastąpić.
     Czuła, że zimna, obca rzecz wsuwa się jej do odbytu. Jej ścianki się rozciągały chętnie otulając nowy przedmiot. Z zaskoczeniem stwierdziła, że uczucie tego wypełnienia nie jest nieprzyjemne, a wręcz przeciwnie. Gdy cała zatyczka znalazła się na miejscu, oprawca poruszał nią. Dziewczyna wygięła się ku górze i zacisnęła mocno oczy skupiając na tym doznaniu. Miała wrażenie, że zaraz oszaleje. Cała płonęła. Jej cipka pulsowała nieznośnie. Chciała błagać, aby pozwolił jej doznać spełnienia, lecz nie mogła. Porywacz chyba to wyczuł, bo litościwie zwiększył wibracje. Dziewczyna z trudem łapała powietrze
     Miała wrażenie, że piorun przeszył jej ciało. Wszystkie mięśnie się w niej zacisnęły. Mężczyzna z zadowoleniem patrzył na swoje dzieło. Pot perlił się na jej ciele, klatka piersiowa spazmatycznie unosiła łaknąc tlenu, a mięśnie ud naprężały się chcąc się zetknąć, lecz liny to uniemożliwiały.
     Za oknem pohukiwała sowa. Noc była jeszcze młoda.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cerinte

    Enjoy ^^

  • Oliwka, epilog.

    [Moja dziewczyna brutalnie doprowadza kuzynkę do orgazmu. Niestety wakacje się kończą]

    Rżnąłem ją mocno. Przygryzła mi wargę. Czułem lekki ból a w ustach smak krwi. Mój kutas wślizgiwał się w jej ciepłą cipę a jaja odbijały się od umywalki. To była tylko chwila. Trzymała mnie przy sobie. W sobie. Kiedy skończyliśmy, złapała nogami i nie chciała puścić. Całowaliśmy się jak kochankowie po długiej rozłące. Trzymałem jej twarz w rękach. Silnymi jak na takie maleństwo ramionami obejmowała mnie za szyję trzymając w jednej garści moje włosy. Szafka pod umywalką skrzypiała. Mogliśmy trochę naruszyć jej integralność. Łakomie pochłanialiśmy języki jeszcze przez jakiś czas, na zmianę wpychając je sobie do ust aż ochłonęliśmy oboje. Zdjąłem ją z umywalki. Pocałowałem w czoło. Sam nie wiem dlaczego. Wróciliśmy do łóżka. Położyliśmy się przytuleni. Nasze nogi splotły się w jedno. Moja dziewczyna spała dalej twardo zaraz obok. Udało nam się rozplątać cienką kołdrę. Okryliśmy się i przyjemnie schłodzeni dotykiem lnianej poszewki zapadliśmy w sen.

    Kiedy rano otworzyłem oczy, dziewczyn nie było w łóżku. W łazience woda lała się z prysznica. Podniosłem się i rozejrzałem. Na podłodze dalej leżała zdewastowana już teraz plansza do Monopoly, kilka pustych butelek po piwie i całkiem sporo ubrań. Okno było uchylone i ptaki jak zwykle o tej porze latem napierdalały mając pod ogonami, że chciałbym jeszcze pospać. Musiałem znaleźć Oliwkę. Dokończyć rozmowę, którą w chwilowym nocnym przebudzeniu przerwał nam psujący szafki namiętny seks. Wstałem, pospiesznie pościeliłem łóżko i wszedłem do łazienki.

    W kabinie Oliwka przyciśnięta całym ciałem do ściany wypinała tyłek. Woda lała się po jej włosach, plecach, małych pośladkach i po ręce, która znikała między jej smukłymi udami. Na drugim końcu ręki klęczała Anka. Pod zasłoną ociekających brązowych włosów leżących ciężką kurtyną na ramionach i plecach. Sięgała pod moją kuzynkę ruszając ręką rytmicznie. Szybko. Ciągnęła do siebie i gibkie plecy kuzynki wygięły się nienaturalnie. Trwały tak obie bokiem do mnie. Woda lała się po ich ciałach. Oli popatrzyła na mnie. Ręka przyspieszyła więc raptownie złapała ją za nadgarstek. To nic nie dało. Została ukarana zwiększeniem tempa. Szybciej. Anka docisnęła ją do ściany jeszcze mocniej. Wciskała w nią palce jak maniak. Prawie jak dłuto młota pneumatycznego. Ktoś jęczał przez zęby. Oli zacisnęła oczy. Wydała z siebie pulsujący kwik. Nogi się pod nią ugięły i opadła w brodzik.

    Moja kochana dziewczyna z sadystycznym uśmiechem którego nigdy wcześniej nie widziałem obróciła głowę w moją stronę. Opłukała się wodą cały czas patrząc mi w oczy. Już prawie zapytałem ‘kim ty, kurwa, jesteś’ ale ten pokaz robił wielkie wrażenie. Zawsze w jakiś sposób przypominała mi kota. Przed chwilą zobaczyłem mordercę, znęcającego się nad ofiarą. Jak kotka, która złapała mysz, zamierza zjeść ale jeszcze przez chwilę zadaje jej cierpienie. Wyciągając każdą drobinę frajdy z tej chorej zabawy. Rozkoszując się władzą.

    Nagle jej uśmiech zmienił się w zwykły. Miły i delikatny. Stałem jak kołek patrząc, jak wyciera ręce, nogi, piersi. Wytarła włosy i zawinęła je w ręcznik. Stąpając bezszelestnie, zmysłowo podeszła do mnie i pocałowała krótko.

    Ale jestem głodna. Zjedzmy coś.”

    „Ania, co Ty robisz?” zapytałem kompletnie nie wiedząc co się dzieje wokół mnie. W ogóle. W ciągu ostatnich dni.

    To tylko seks. Zawsze chciałam wymęczyć taką Małą Mi ale nigdy nie spotkałam takiej niepokornej. No przestań się stresować. Ciebie też lubię. Jak mnie pieścisz. I pierdolisz. Musimy to robić częściej.”

    “Ale to jest moja kuzynka” próbowałem brzmieć poważnie.

    „No daj spokój. To na prawdę nie ma znaczenia jak chcesz kogoś wyruchać. To tylko przyjemność. Oboje mieliście na siebie ochotę. To było oczywiste. Prawda?” rzuciła w stronę kabiny

    Oliwka zaczęła powoli podnosić się z brodzika. „Prawda.”

    „Ale jak wy to sobie wyobrażacie? Że co? Będziemy się ruchać codziennie i potem co?”

    „Nic. To tylko seks” złapała mnie za jajka i lekko ścisnęła. „Nie mów, że Ci się nie podoba.”

    W tym momencie kutas stanął mi jeszcze sztywniej. Zaprzeczanie było by głupie chociaż w pierwszym odruchu właśnie to chciałem zrobić. Tylko co, jeśli ona ma rację? Może to jest tylko seks? Przecież nie planujemy założenia rodziny. Krzyżowania genów i takich tam innych spraw pokroju Crastera zza Muru. Uderzyło mnie coś jeszcze. To, co powiedziała Oliwka w nocy.

    „Ania, kochałaś się z kimś jeszcze?” wymamrotałem znowu patrząc jej w oczy.

    „Co masz na myśli?” szyderstwo w jej głosie prawie dźgnęło mnie jak sztylet. „Czy cię ZDRADZIŁAM?” wypowiedziała to słowo bezczelnie drwiącym tonem. „No nie bądź głupi. Nie zdradzałam cię. Na prawdę cię lubię. Jesteś… inny. A seks to po prostu seks. Tylko seks.”

    Zaczęło do mnie docierać. „To z iloma facetami się już ruchałaś?” oskarżyłem.

    „Wieloma. I nie będzie mi ani trochę przeszkadzało jeśli też tak to potraktujesz. Lubię z tobą być. Czuję się przy tobie wyjątkowa. I mnie bawisz. A jak będziesz chciał przelecieć jakąś laskę, to możesz to zrobić. Albo możemy to zrobić razem.”

    Stałem jak przemieniony w kamień. Byłem gotowy wybuchnąć. Nawrzeszczeć na nią! Właściwie to byłem o krok od tego, żeby przypierdolić jej w twarz! Pewnie bym to zrobił. Gdyby nie to, że co mówiła – miało sens. Nie stałem przed nią dumny i cnotliwy jak rycerz z ballady. Raczej zawstydzony i obnażony. Dosłownie i w przenośni. Przecież i tak oglądałem się za innymi dziewczynami. Na wszystkich bogów! Bez większych hamulców jebałem się z kuzynką!

    Staliśmy chwilę w bezruchu. Oli wygramoliła się na chwiejnych nogach z kabiny i otuliła czerwonym ręcznikiem. Ta sytuacja, to miejsce, ten układ. Decyzja była dawno podjęta. Nie mogłem temu zaprzeczać. Sam tego chciałem. Sam TEGO chciałem.

    Pocałowałem Ankę. Pocałowałem Oliwkę. Poszliśmy zrobić śniadanie.

     

    Reszta wakacji w krainie pięciu jezior karmiła nas rozkosznym wiatrem niesionym znad liściastych lasów. Szumem szuwarów i tataraku. Kolorami ziół mieniącymi się w ciepłym słońcu lipca i niemalże codziennym seksem. Wujek z ciotką, jak przystało na zapracowanych ludzi rozkręcających swój świeżo upieczony startup, wyjeżdżali rano do miasta. Wracali wieczorem. Nie mieli nawyku kontrolowania, co dzieje się z młodzieżą. Mijaliśmy się przez chwilę jedząc kolację albo grając w karty w ogrodowej altanie. W domu byli zbyt zmęczeni i mieli wiele ważniejszych spraw niż dzieciaki. Wymarzeni starzy. Dopóki nie przeginaliśmy pały z alkoholem albo hałasem nic ich nie interesowało. Rowery, jezioro, koc, altanka, wspólny seks, cudowny sen. Cudowny seks, wspólny sen? Chyba tak to potem wyglądało. Po kilku dniach zaczęliśmy rozumieć się na jakimś innym poziomie. Wcześniej nie wiedziałem, że to umiem. Jedno spojrzenie – było wiadome, że ktoś ma ochotę na szybki pocałunek. Delikatne objęcie. Przytulenie. Zwłaszcza, kiedy jechaliśmy do miasta. Albo kiedy na naszym ulubionym brzegu jeziora natknęliśmy się na innych ‘plażowiczów’. No, to jest akurat materiał na zupełnie inną historię, którą też chętnie opowiem. Każdy dzień był jednocześnie dokładnie taki sam i sto razy lepszy od poprzedniego. Przyzwyczailiśmy się do siebie. Dni zaczęły się robić krótsze a komary bardziej wkurwiające. Sucha i ciepła druga połowa lata sprawiła, że dęby, olchy i buki zaczęły powoli zrzucać liście. Zmienił się zapach przyrody i zaczęliśmy smucić się nieuniknionym rozstaniem. Radosny, nieskrępowany seks zmienił się w przytulanki i wyznania. Obiecywaliśmy sobie, że wymyślimy coś żeby być razem. Graliśmy w karty bez większej radości uśmiechając się do siebie smutno.

    Ostatniego wieczoru długo leżeliśmy razem na kocu. Nasze stałe miejsce na nagiej, dzikiej plaży nad Siecinem było ładnie wydeptane. Nie chowaliśmy się już pośród badyli bylicy i pokrzyw. To była nasza mała plaża. Jedyne takie miejsce we wszechświecie. Żadne z nas nie chciało iść do wody. Patrząc w lekko zachmurzone niebo przeczesywałem palcami krótkie włosy leżącej po mojej lewej stronie Oliwki. Głaskałem jej ramiona, opalone na delikatny brąz. Pieściłem małe, twarde piersi ze sterczącymi sutkami. Leżała na płasko, rozciągnięta i piękna. Anka powoli i delikatnie całowała mnie w podbrzusze. Raz za razem. Za każdym razem w inne miejsce. Jej wargi dotykały, delikatnie łaskotały mnie jak przysiadająca ważka. Założyłem drugą rękę pod głowę. Zamknąłem oczy. Wiatr szumiał liśćmi drzew. Myślałem o tym, jak bardzo będzie mi tego brakowało. Obróciłem głowę i pocałowałem Oliwkę w policzek. Obróciła swoją i oddała pocałunek. Patrzyliśmy sobie w oczy.

    „To bez sensu, że musimy wyjechać.”

    „Takie życie, kotek.” wyszeptała zadziornie.

    „O ty!” rzuciłem się na nią i zacząłem łaskotać mszcząc się za ‘kotka’. Chichotała i skuliła się jak noworodek.

    „Przestań!”

    Anka dołączyła się do dziecinnych tortur. Oli broniła się ale pomimo jej sporej jak na tak drobne ciało siły została szybko spacyfikowana. Całowaliśmy ją oboje gdzie popadnie. Kiedy spotkaliśmy się ustami moja dziewczyna wpiła się we mnie głębokim pocałunkiem.

    „Musimy tu wrócić” stwierdziła kategorycznie.

    „Wiem.”

    „No ja mam nadzieję, że wrócicie” Oliwka podciągnęła ją wyżej i obdarzyła namiętnym pocałunkiem.

    Leżały na sobie. Wtulone i tęskniące. Czułem jak bardzo będzie mi brakowało tego jędrnego ciałka. Smukłych, surowych mięśni dziewczyny ze wsi, które odznaczały się delikatnie pod jej skórą. Uwielbiałem, jak oplatała mnie nogami jakby zaborczo chwytała i nie chciała nigdy wypuścić. I tego jej rozczapierzania palców u stóp kiedy była zadowolona z siebie.

    „Musimy się zbierać. Musimy się spakować na rano” powiedziałem cicho i smutno „pociąg jedzie o 7 a chciałbym jeszcze szturchnąć was zanim wyjedziemy.”

    Ubiłem komara który bezczelnie usiadł mi na udzie. Myślałem o tym, jaka jest szansa, że czas się cofnie i powtórzymy te wakacje. Dziewczyny wymieniły pocałunki a słońce zaczęło zmieniać kolor na czerwony.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    shortstorylong
  • Nocny dyzur

    Doktor Rafał Karski przyszedł do pokoju lekarskiego.  Teraz na oddziale chirurgii było już cicho i spokojnie. Wcześniej dużo biegania, gwar i skomplikowana operacja.  Doktor był wykończony, a czekał go jeszcze nocny dyżur. Ten szpital to właściwie był jego dom. Kochał to miejsce. Po stracie żony spędzał tu więcej czasu niż w swoim mieszkaniu. To już dwa lata, gdy wydarzył się ten straszny wypadek. Wracali z teatru. Spokojny wieczór, żadnego ruchu i nagle pijany szaleniec wjechał na pasy. Rafał miał nieustanne wyrzuty, że udało mu się odruchowo odskoczyć, ale nie zdołał pomóc swojej ukochanej Eli. Zgon na miejscu i potworna wyrwa w jego życiu. Ela to była miłość jego życia. Studiowali razem, potem wszystkie staże, praktyki, specjalizacje. Zawsze razem. Oczywiście ślub. Planowanie ciąży. Miłość, jakie się już chyba nie zdarzają. Seks w zakamarkach szpitala, w szatni, pod prysznicem, nawet w parku. Pikantne smsy. Prezenciki, liściki. Kwiaty. Ela pracowała dwa piętra pod nim, na ginekologii. Lubił jej pisać: „Tyle tam u was cipek i cycków, a i tak cipcia mojej Eluni jest najcudowniejsza. Nie wiem jak mój ogier wytrzyma do końca dyżuru”. Ela wtedy podsyłała mu pikantne fotki swojej cipki robione szybko w toalecie. Ten wypadek wszystko przerwał. Tragicznie zakończył. Doktor zachował swoją krótką, równo przystrzyżoną brodę, ale był to cień dawnego człowieka. Rafał był obiektem westchnień kobiet, zwłaszcza pielęgniarek. Niestety wiedziały, że nie mają szans na romans z nim, a żadna nie chciała rozbijać tak pięknego związku.

                Basia, pielęgniarka która niedawno rozpoczęła pracę w szpitalu naprawdę się w nim zakochała. To była jej słodka tajemnica. Nikt o tym nie wiedział. Szczerze współczuła doktorowi i nie mogła patrzyć jak się męczy. To przecież jeszcze młody człowiek. Nie powinien się tak zadręczać i wycofywać z życia. Widziała, że ma dziś nocny dyżur, że jest zmęczony i że lubi dobrą kawę.  Była zgrabną brunetką, średniego wzrostu. Miała krótko ścięte włosy i zawadiackie spojrzenie. Poczekała, aż zrobi się jeszcze spokojniej.  Zapukała do pokoju lekarskiego.

    – Jak wieczór doktorze. Czy jak zwykle kawka? – spytała z dyskretnym uśmiechem.

    – Basiu jesteś aniołem. Wiesz czego mi dziś potrzeba. Nikt tu nie parzy lepszej.

    – Ciężki dzień?

    – Bardzo. Ta operacja mnie wykończyła. Mam nadzieję, że wszystko się udało i pacjent niedługo wyjdzie do domu zdrowy. Padam z nóg. A poza tym na oddziale wszystko ok.

    – Idealny porządek. Wiceoddziałowa Barbara czuwa.  – powiedziała z szelmowskim uśmiechem

    Basia byłą wyróżniającą się studentką. Wszystko, co robiła, robią z wielką pasją. Profesjonalistka, a przy tym osoba niezwykle wrażliwa. Lekarze lubili z nią pracować, a ona szczególnie lubiła pracować z Rafałem. Zaparzyła kawę i z tacą wróciła do pokoju lekarskiego. Rafał drzemał na kanapie.

    – Alarm – powiedziała. Pali się. Wojna. Kosmici lądują – dodała głośniej

    – Gdzie. Już lecę. Zabezpieczyć krew, blok operacyjny i posegregować pacjentów.  –  doktor na wpół śpiący wyskoczył do pozycji stojącej. – Ojejjj- Baśka, żarty się ciebie trzymają. Jak zawsze zresztą. Uśmiechnął się.   

    – Doktor, bo ja lubię, gdy się uśmiechasz. Tak rzadko to robisz. – powiedziała Basia patrząc mu w oczy. – Kawka dla pana doktora.

    – Anioł po prostu. Szalona, ale anioł. – doktor podniósł kawę i rozkoszował się jej zapachem. Wziął pierwszy łyk aromatycznego napoju. – To mówisz, że rzadko się uśmiecham.

    – Wszyscy to widzimy. Niektórzy się przyzwyczaili. Ja nigdy. Doktor proszę. Uśmiechaj się.

    Usiedli na kanapie. Rafał był ubrany w niebieski komplet, bluzę i spodnie, a Basia miała na sobie białą sukienkę medyczną zapinaną na zatrzaski.  Spod spodu prześwitywała bielizna. Odstawił kawę na biurko. Basia postanowiła, ze już nie odpuści. Chwyciła w dłonie jego głowę, spojrzała głęboko w oczy i przylgnęła swoimi ustami do jego warg. Rafał był dość mocno zaskoczony, ale pozwalał się ponieść. To Basia nadawała ton. Już za chwilę jej język był w jego ustach.  Ręką chwyciła go za krocze. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Niemal natychmiast nabrzmiał i wybrzuszenie pokazało się na medycznym uniformie. Przerwali. Doktor oszołomiony ledwo chwytał oddech.  Basia usiadła mu na kolanach. Powoli rozpinała zatrzaski przy sukience. Coraz niżej i niżej. Rafał patrzył na nią zamglonym wzrokiem. Jego oczom ukazał się piękny satynowy niebieski komplet bielizny.

    – Piękna. Ela też lubiła satynę. Mogę.

    – Jasne, że tak. Wszystko jest dla ciebie.

    Dotknął jej piersi przez śliski błyszczący stanik. W oczach zakręciły mu się łzy. Basia delikatnie się uśmiechnęła. Rozpięła stanik, zdjęła go i rzuciła na podłodze. Została tylko w satynowych figach. Pokazała mu swoje spore jędrne piersi ze sterczącymi sutkami. Zaczął je masować, ściskać. Całować. Pomogła mu zdjąć bluzę. Przylgnęła do niego swoimi piersiami. Masowała nimi jego tors. Wybrzuszenie na spodniach stawało się coraz wyraźniejsze.

    – Cudne piersi. Jesteś taka piękna bez tych fartuchów.

    Ssał jej piersi a one nabrzmiewały. Zeszła z niego, zdjęła mu spodnie i zsunęła slipy. Penis prezentował się w pełnej gotowości. Naprawdę duży i dumny.

    – Chyba dawno nikt go nie odwiedzał, co?

    – Ojjj Basiu nawet nie wiem jak dawno. Od śmierci Eli nikt i nic.

    Wzięła jego penisa w dłonie i zaczęła masować, zsuwała skórkę, odsłaniała różową żołądź i nasuwała z powrotem.

    – Ela była chyba mistrzynią lodzików prawda – spytała

    – Tak. A ty skąd to wiesz.

    – My kobiety i koleżanki naprawdę dużo wiemy – uśmiechnęła się i kontynuowała pieszczoty. Włożyła sobie jego penisa do ust, przesuwała nim po podniebieniu i wewnętrznej stronie policzków. Rafał odlatywał. Zaczęła rytmicznie ruszać głową i ssać. Masowała też jego spore nabrzmiałe jądra. Pojękiwał z rozkoszy. Wyjęła penisa z ust i zaczęła go masować piersiami. Wsuwała go między nie i pocierała. Naśliniła swoją szparę między piersiami i penis ślizgał się w niej bez oporu.

    – Aniele zaraz dojdę.

    – Nigdzie na razie nie dojdziesz. Teraz sobie popatrzysz

    Przerwała, podeszłą do wieży, leżało tam parę płyt CD. Włączyła jakąś latynoską, taneczną muzykę i rozpoczęła pokaz. Tańczyła przed nim w samych majteczkach. Śliski materiał pięknie odbijał światło. Masowała swoje piersi, potrząsała nimi.

    – Nie dotykaj teraz kutaska. Zabraniam – powiedziała z uśmiechem, ale stanowczo. Kręciła zgrabną pupą i dotykała się przez majteczki. W końcu zdjęła je i rzuciła w jego stronę. Wziął je, zaczął wąchać i całować.

    – Jak pachną. Są wilgotne. Usiadła na biurku i zaczęła pokaz masturbacji. Pieściła się po różowej ogolonej cipce, po wargach i łechtaczce. Ociekała soczkami. Na biurku leżał młotek neurologiczny. Wzięła go w ręce i delikatnie zaczęła wsuwać sobie jego trzonek w cipkę. Powoli i coraz szybciej.

    – Panie doktorze, czy przyjdzie pan na izbę przyjęć. Jest bardzo pilny przypadek wymagający interwencji.

    – Już biegnę siostro. – Rafał podszedł do siedzącej na biurku Basi, uklęknął i rozchylił jej uda. Zaczął pieścić palcami jej cipkę. Wsuwał dwa do środka. Potem trzy. Rozchylił ją i zaczął namiętnie lizać. Lizał długimi pociągnięciami wargi, wsuwał język do środka i krótkimi seriami pieścił łechtaczkę. Basia maksymalnie się podniecała.

    – Ahhhhhh –  postękiwała. Ohhhhh, mmmmmm. Kapało z niej na blat biurka.

    – Basiu czy ja naprawdę mogę. Spytał niepewnie

    – Doktor, ale już do środka. Wypierdol mnie porządnie, żebym to poczuła. – odparła głosem nie znoszącym sprzeciwu

    Siedziała na biurku. Wsunął ostrożnie penisa w jej pochwę. Jęknęła, bo był spory. I rozpoczął się festiwal rytmu. Oplotła go udami. Wchodził w nią coraz głębiej. Coraz szybciej jak tłok w cylindrze. 

    – Rżnij doktorku. Rżnij Rafał. Pięknie to robisz. Oooo tak oooo tak –  krzyczała

    – Naprawdę

    – Nie kurwa na niby

    – Basiu nie znałem cię z tej strony

    – Nie pierdol tylko rżnij. Basia szalała. Nie mogła krzyczeć za głośno, ale i tak cała drżała i jęczała

    – Basiu chyba już. Czy mogę?- Ja też. Kurwa do środka wszystko.

    Potężny orgazm wstrząsnął ich ciałami. Doszli równocześnie. Basię przeszły spazmy i trysnęła. Sperma się wylewała z jej cipki.

    Padli na kanapę w objęciach. Leżeli w milczeniu.

    – Basiu takie orgazmy to tylko z Elą.

    – Przestań się wreszcie umartwiać. Ela by chciała żebyś był szczęśliwy. Kocham Cię. Tak długo czekałam żeby ci to powiedzieć.

    Znów ich usta się połączyły. Teraz tylko ciche namiętne pocałunki i łzy. Łzy szczęścia. Łzy ważniejsze niż wszelkie słowa.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Downar
  • Zerznelam ojca najlepszej przyjaciolki

    Cześć, nazywam się Iwona i powinnam pewnie zacząć od kilku słów o sobie… Cóż, mam 19 lat, uroczą buzię, duże oczy i długie, kręcone, brązowe włosy. Jestem szczupła i raczej drobna – za to mocno wysportowana. Nie ukrywam, że ćwiczę nad tym, żeby mieć zgrabny i kształtny tyłek. Aha, no i najważniejsze: od miesięcy fantazjuję o ojcu najlepszej przyjaciółki. Śniłam o nim niezliczoną ilość razy. Myślę o nim na zajęciach na uczelni, myślę o nim pod prysznicem i w łóżku, gdy dogadzam sobie przed snem. Wylizuję wtedy swoje dildo o kształcie grubego, wyżyłowanego penisa i wyobrażam sobie, że to jego kutas. Wyobrażam go sobie nawet wtedy, gdy pieprzę się ze swoim chłopakiem…

    Z Agnieszką znam się od zawsze – jesteśmy niemal nierozłączne. Najpierw podstawówka i siedzenie w tej samej ławce, później to samo gimnazjum, a teraz wspólne studia. Planujemy niedługo wynająć razem mieszkanie. Póki co, obie mieszkamy z rodzicami, a ja bardzo chętnie odwiedzam ją w jej domu rodzinnym. Bywam naprawdę zawiedziona, gdy nie uda mi się zamienić choćby kilku zdań z jej ojcem… Robert jest dla mnie jak wujek. Tak zresztą mówiłam do niego jako dziecko, gdy razem z żoną i Agnieszką odwiedzali nas z okazji imienin rodziców, sylwestra itd. Oczywiście wtedy patrzyłam na niego inaczej niż dzisiaj.

    Wszystko zmienił jego rozwód na początku tego roku. Agnieszka zdecydowała się zamieszkać z ojcem, głównie dlatego, że rozwodowi winna była jej matka, która (jak się okazało) po prostu zdradzała męża. Chyba to spowodowało, że zaczęłam patrzeć na niego zupełnie inaczej. Najpierw mu współczułam, później po prostu zaczął mnie kręcić.

    Po zajęciach często podwoził mnie i Agnieszkę do galerii, odbierał nas, gdy wracałyśmy późno z kina… Pewnie nawet nie dostrzegał, jak na niego patrzyłam, a ja mimowolnie robiłam maślane oczy przy każdym spotkaniu.
    Zaczęłam zauważać jego męskość. Zawsze elegancko ubrany. Do tego wysoki, dobrze zbudowany i dbający o siebie. Ideał mężczyzny po 40. Zwłaszcza gdy na twarzy miał dwudniowy, cholernie męski zarost.

    Oczywiście niczego nie planowałam – wszystko pozostawało w sferze fantazji. Nie chciałam zranić przyjaciółki. Nie byłam też głupią małolatą. Jestem raczej przyziemną, twardo stąpającą po ziemi realistką. Ale nie ukrywam, że miękły mi nogi, gdy zostawałam z nim sam na sam, choćby na chwilę.

    Wszystko zmienił ten jeden dzień. A w zasadzie wieczór, czy noc, żeby być jeszcze bardziej precyzyjną. Agnieszka zaprosiła mnie na babski wieczór przy winie, serialach i plotkach. Zgodziłam się, zwłaszcza że miałyśmy za sobą ciężką sesję egzaminacyjną. Chwila relaksu była bardziej niż wskazana.

    Na pewno chcecie wiedzieć, jak się ubrałam, Wy świntuchy! Oczywiście tak, żeby przyciągnąć wzrok jej ojca: bardzo obcisłe, czarne, woskowane spodnie, a do tego cienka, biała bluzka z delikatnym dekoltem, który lekko zarysowywał moje kształtne piersi.

    Umówiłyśmy się, że jej ojciec zajedzie po mnie, gdy będzie wracał z pracy, czyli mniej więcej po siódmej. I tak faktycznie było. Zaszedł jeszcze do nas na moment, wymienić kilka zdań z moim tatą, który był jego najlepszym kolegą. Ja w tym czasie kończyłam się szykować: wzięłam długi prysznic, wyperfumowałam się, ułożyłam kręcone włosy, zrobiłam delikatny makijaż.

    Gdy byłam gotowa, poszliśmy do samochodu. Robert wyglądał cholernie przystojnie: delikatny zarost, biała koszula włożona w eleganckie spodnie… Zaskoczył mnie tym, że otworzył mi drzwi, a później delikatnie je za mną zamknął. Podziękowałam nieśmiało, jednocześnie rumieniąc się, jak mała dziewczynka.

     – Wybacz, Iwonka, ale będę musiał skoczyć jeszcze do supermarketu – powiedział, odpalając samochód.

     – Nie ma sprawy. Kupię nam przy okazji jakieś wino – odparłam i od razu ogryzłam się w język. – W sensie mi i Agnieszce.

    Zaśmiał się na moją niezgrabną gafę. Cóż, wszyscy, którzy mnie znają, dobrze wiedzą, że często zdarza mi się coś palnąć. Mój wujek też dobrze mnie znał…

     – Czyli szykuje wam się prawdziwie babski wieczór, co?

     – Na to wygląda – uśmiechnęłam się.

    Później rozmawialiśmy głównie o moich studiach, planach na przyszłość itd. Kilka razy odpływałam myślami, wyobrażając sobie, że stajemy gdzieś na opuszczonym parkingu… Że pochylam się nad nim, powoli rozpinając rozporek, a później biorę jego grubego, wyżyłowanego kutasa do ust, długo pracując nad nim językiem… Boże, musiałam mocno ściskać nogi z podniecenia. Krępowałam się, że coś zobaczy w moich oczach.

    Gdy chodziliśmy z wózkiem po supermarkecie, ukradkiem na niego zerkałam. Kilka razy musnęłam nawet jego dłoń, np. gdy pomagał mi zdjąć wino z wysokiej półki. Czułam się, jakbyśmy byli parą na wspólnych zakupach. Kilka razy posuwałam się naprawdę daleko, np. gdy wypinałam się, pochylając przy półkach. Liczyłam na to, że patrzy wtedy tylko na mnie. Fantazjowałam o tym, że w jego spodniach pojawia się ogromne wybrzuszenie na widok mojego zgrabnego tyłka, opiętego w ciasnych spodniach. Najbardziej jednak podniecał mnie widok innych osób, które musiały wziąć nas za parę: przystojny, zadbany i elegancko ubrany mężczyzna w średnim wieku i ja, jego nastoletnia, seksowna dziewczyna.

    Zakupy minęły dosyć szybko. Podobnie jak dojazd do domu. Tam, od razu w drzwiach, rzuciła mi się na szyję Agnieszka.

     – Gdzie wy byliście tyle czasu? – zapytała.

    Zrobiło mi się strasznie głupio. Jakby ktoś przyłapał nas na czymś nieodpowiednim. Na szczęście to była tylko drobna paranoja, bo Agnieszka zaraz się zaśmiała, pomagając swojemu tacie rozpakować torbę z zakupami.
    Kolację zjadłyśmy na górze, w jej pokoju. Ich dom był naprawdę duży. Zdecydowanie za duży, zwłaszcza że w bardzo bliskiej perspektywie była wyprowadzka Agnieszki. Gdy o tym pomyślałam, zrobiło mi się szkoda jej taty. Później poczułam się zazdrosna na myśl, że mógłby sobie kogoś znaleźć…

    Myślałam o nim cały wieczór, nie mogąc skupić się ani na serialu, ani na pogaduchach. Piłyśmy wino, kieliszek za kieliszkiem. Było już dobrze po północy, gdy w głowie zaświtał mi pewien pomysł.

     – Może zrobię nam po drinku? – zapytałam.

    Agnieszce spodobała się ta myśl. Też chciała się naprawdę „odciąć” po sesji. I tu muszę Wam się do czegoś przyznać… O ile mój drink ledwie zabarwiłam alkoholem, to drink Agnieszki był naprawdę mocny. Liczyłam na to, że pójdzie spać dużo szybciej ode mnie.

    Udało się. Gdy odpaliłyśmy jakąś kiczowatą komedię romantyczną, Agnieszka szybko odpłynęła. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna, otwierając je szeroko. Musiałam się przewietrzyć.

    Poszłam do łazienki, żeby się odświeżyć. Spojrzałam w lustro. „Teraz, albo nigdy”, pomyślałam. Wzięłam głęboki oddech, podciągnęłam spodnie wyżej, żeby jeszcze mocniej opinały mój tyłek i (po tym, jak starannie sprawdziłam, czy Agnieszka śpi wystarczająco głęboko) poszłam prosto na dół. Ze stresu w ogóle nie czułam alkoholu.

    Bałam się, że jej ojciec mógłby pójść spać. Na szczęście siedział na kanapie w salonie, oglądając jakiś mecz i popijając piwo. Widziałam, że na stole stoją już dwie opróżnione butelki. Pomyślałam, że musi być w cholernie złym nastroju. Nie mogłam się jednak poddać. Gdy usłyszał, że idę, odwrócił się do mnie.

     – Iwonka? Co tu robisz?

     – Agnieszka usnęła, a ja jakoś nie mogę zasnąć. – powiedziałam, a później trochę spanikowana dodałam: – Zeszłam po szklankę wody.

    Uśmiechnął się do mnie i wrócił do oglądania. Wydawało mi się, że nie ma ochoty rozmawiać. Zrobiło mi się głupio. Poczułam się jak skończona idiotka. Poszłam jednak do kuchni, nalałam szklankę wody i zdecydowałam, że wracam na górę.

    Gdy przechodziłam przez salon, zagaił mnie:

     – Wszystko w porządku?

    Nie wiedziałam, co odpowiedzieć.

     – Jeśli nie możesz zasnąć, mogę cię odwieźć. Też mam problemy ze snem w obcym łóżku.

    Zrobiło mi się gorąco. Pomyślałam, że cały mój plan spalił się już na starcie. Zresztą, jaki niby był ten plan? Co ja sobie w ogóle wyobrażałam?

    Gdy otworzyłam usta, że odpowiedzieć coś głupiego, Robert wybawił mnie z zakłopotania:

     – Możesz się też do mnie dosiąść, jak chcesz. Posiedzimy razem.

    Od razu podeszłam bliżej, siadając obok niego.

     – Chyba nie przepadam za sportem – palnęłam. I od razu chciałam strzelić sobie w łeb. Boże, czemu muszę zawsze powiedzieć coś głupiego, nieodpowiedniego, nieog…

     – Możesz przełączyć, na co chcesz. I tak nie oglądałem. Od rozwodu siedzę po nocach przed telewiorem, gapiąc się w to, co akurat leci.

    Powiedział to tonem, który zmiękczył mnie jeszcze bardziej.

     – Przykro mi – powiedziałam cicho.

     – Nie przejmuj się. Jesteś młoda, musisz cieszyć się życiem. Po prostu nie popełniaj niektórych błędów. Tu akurat możesz posłuchać swojego wujka – powiedział, podnosząc piwo jakby do toastu.

    Uśmiechnęłam się do niego. Przestałam się powstrzymywać. Po prostu patrzyłam mu głęboko w oczy z czułością. Gdy na mnie spojrzał, przybliżyłam się do niego szybkim ruchem. Dotknęłam dłonią jego nieogoloną twarz. Później przysunęłam się jeszcze bliżej, całując w usta. W pierwszej chwili nie odwzajemnił pocałunku. Na pewno był zaskoczony. Przez myśl przeszło mi, że popełniam ogromny błąd, który na pewno popsuje nasze relacje. Ale nie poddałam się i nie odsunęłam. Zamiast tego zaczęłam całować go mocniej, a on po chwili odwzajemnił pocałunek ze zdwojoną siłą.

    Weszłam mu na kolana, wyginając się jak kotka. Całowaliśmy się naprawdę namiętnie. Delikatnie wsuwałam język w jego usta. On włożył dłoń w moje włosy, mocno je chwytając.

     – Chcę ci zrobić dobrze – wysapałam.

    Czułam, że odrobinę się opiera, ale nie dałam mu czasu do namysłu. Uklęknęłam przed nim, od razu dobierając się do rozporka. Już po chwili przed oczami wyrósł mi jego kutas. Był naprawdę duży i gruby, zwłaszcza w porównaniu z przyrodzeniem mojego chłopaka. Sam żołądź miał takie rozmiary, że ledwo mogłabym objąć go ustami. Przynajmniej tak wydawało mi się na pierwszy rzut oka. Ten widok podniecił mnie do granic możliwości. Przybliżyłam do niego swoje usta i zaczęłam lizać go z góry do dołu niczym lizaka. Przez chwilę bawiłam się nim, czując, że kutas robi się coraz bardziej mokry.

    Wreszcie spojrzałam mu w oczy, biorąc twardego kutasa głęboko do ust. W jego oczach widziałam prawdziwe pożądanie. Wypięłam się. Wiedziałam, jak te obcisłe, czarne spodnie opinają mój kształtny tyłek. Wiedziałam też, że na niego patrzy, jednocześnie delektując się lodzikiem w moim wykonaniu. Obciąganie mu pochłonęło mnie całkowicie. Nie myślałam o niczym innym. Nie będę ukrywać, że nigdy nie robiłam tego z takim zaangażowaniem mojemu chłopakowi. Byłam zafiksowana na punkcie tego grubego, wyżyłowanego kutasa, należącego do prawdziwego faceta. Do ojca mojej najlepszej przyjaciółki.

     – Dobrze ci, wujku? – szepnęłam, natychmiast wsuwając sobie jego chuja z powrotem głęboko w usta.

    W odpowiedzi włożył dłoń w moje włosy. Okręcił je sobie wokół nadgarstka, regulując tempo obciągania. Całkowicie mu na to pozwoliłam, choć zawsze drażniło mnie, gdy mój chłopak próbował to robić. Tym razem było zupełnie inaczej. Czułam się jak kobieta, a nie dziewczyna.

    Przyspieszyłam, czując, jak kutas zaczyna pulsować mi w ustach coraz mocniej. Wydawało mi się, że w tym momencie to przerwiemy, że ta piękna chwila się skończy… Wtedy on puścił moje włosy.

    Wstałam. Palcem przetarłam swoje usta, wciąż patrząc mu głęboko w oczy. Siedział na kanapie jak władca, jak prawdziwy mężczyzna. Spojrzałam niżej. Jego kutas sterczał na baczność, wyprężony. Czułam zwierzęce podniecenie. Odwróciłam się i powoli zsunęłam spodnie. W ekranie telewizora widziałam, że podziwia mój tyłek, którego kształt dodatkowo podkreślały seksowne, koronkowe stringi w czarnym kolorze. Pozwoliłam mu jeszcze przez chwilę podziwiać swój tyłek. Później zdjęłam bluzkę, zostawiając tylko cienki stanik od kompletu.

    Znów stanęłam przed nim. Czułam się pewnie i seksownie. Przygryzałam dolną wargę, delektując się jego wzrokiem pełnym pożądania.

    Ostrożnie dosiadłam kutasa, dłońmi obejmując jego twarz. Zaczęłam go delikatnie ujeżdżać, powoli unosząc się i opadając. Jego gruby kutas wchodził we mnie raz po raz, wypełniając całkowicie. Patrzyłam mu głęboko w oczy. Widziałam w nich cholerne podniecenie. On w moich na pewno też.

    Rozpiął mi stanik i odrzucił go na bok. Zaczął delikatnie ssać i przygryzać moje sutki, a ja ujeżdżałam go dalej, sapiąc coraz mocniej. Na tyłku czułam jego dłonie. Ściskał moje pośladki, dając co chwila ostre klapsy. Był naprawdę głodny kobiety. Chciałam mu dać wszystko, co mam. Chciałam mu się oddać całkowicie.
    Z każdym ruchem czułam fale gorąca. Dostawałam kolejnych skurczów, zaciskając się na kutasie coraz mocniej. Gdy myślałam, że eksploduję, zdjął mnie z siebie. Wypięłam się przed nim na kanapie, gotowa przyjąć jego kutasa z powrotem.

    On zamiast wejść we mnie, uklęknął za mną, odchylił stringi i zaczął mnie wylizywać. Myślałam, że odpłynę, czując w swojej cipce jego język. Zupełnie jakbym śniła. Musiałam się mocno uszczypnąć w rękę – nie, to nie był sen. Moją ciaśniutką cipkę właśnie wylizywał ojciec mojej najlepszej przyjaciółki. Mężczyzna, o którym fantazjowałam od miesięcy.

    Z podniecenia musiałam ściskać materiał kanapy, aż pobielały mi palce. Zaczęłam gryźć poduszkę, żeby nie zacząć piszczeć. Drążył we mnie językiem z ogromnym zaangażowaniem. Nigdy nie było mi tak dobrze z moim chłopakiem. Chciałam, żeby ta chwila trwała bez końca. Wypinałam się jeszcze mocniej jak rasowa kotka, trzymając tyłek tak wysoko, tylko jak potrafiłam.

    Wreszcie wszedł we mnie od tyłu. Jego gruby kutas znów mnie rozpychał. Na tyłku lądowały coraz silniejsze klapsy, które podniecały mnie jeszcze mocniej. Posuwał mnie ze zwierzęcą siłą. Boże, życzę Wam dziewczyny, żebyście kiedyś poczuły tak silne wejścia we własną cipkę. Nieziemskie uczucie…

     – Rżnij mnie, wujku – sapałam.

    Wokół jednej dłoni okręcił sobie moje włosy. Drugą zatkał mi usta, pamiętając, że na górze śpi jego córka…
    Pieprzył mnie dalej z ogromną siłą, raz po raz wpychając we mnie wielkiego, nabrzmiałego chuja.

    Wreszcie wyszedł ze mnie gwałtownie, mocno pociągając mnie za włosy. Od razu uklęknęłam przed nim, biorąc go z powrotem do ust. Obciągałam z całych sił, poruszając głową najszybciej, jak umiałam. Czułam, jak penis pulsuje w moich ustach coraz mocniej i mocniej. Radek też coraz szybciej sapał, trzymając mnie za włosy. Wiedziałam, że zaraz eksploduje.

    Wreszcie poczułam w ustach falę rozlewającego się gorąca. Obciągałam dalej, nieco wolniej. Wylizywałam go do czysta, gdy sam próbował złapać oddech.

    Wtedy usłyszałam kroki na schodach…

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, jestem Oliwka. Niektórzy tutaj już mnie znają 🙂 Zapraszam do komentowania mojego nowego opowiadania!

  • Wyrachowanie i gwalt na calej rodzinie

    Było już po 1:30. Adam w spokoju upewnił się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Na ulicy nie było ani jednej żywej duszy. Ofiary wytypowane przez niego niespełna dwa tygodnie temu, nieświadome tego, co zaraz miało się zdarzyć spały w swoich łóżkach. Adam wytypował zwykłą rodzinę: męża, żonę, syna i córkę. Nie wyróżniali się niczym szczególnym. Mąż (Marek) – 46-latek był księgowym. Do pracy wychodził o godzinie 8:15, a wracał koło 17. We wtorki i czwartki chodził na siłownię ze swoim kumplem Darkiem. Nie było go w godzinach od 19 do około 20:30. Do pracy i na siłownie jeździł samochodem. Żona (Sandra) – 43-letnia nauczycielka angielskiego. Godziny pracy były zależne od dnia. W poniedziałki i piątki o 18 udzielała półtoragodzinnych korepetycji szesnastoletniej Ani mieszkającej dwie przecznice obok. W środy i soboty chodziła na fitness. Odpowiednio zajęcia trwały 17–18:30, 10–11:30. Zdarzyło jej się w sobotę wyjść z koleżankami na miasto. Syn (Wojtek) – piętnastoletni uczeń pierwszej klasy IXI LO. Zwykle po lekcjach spędzał jeszcze kilka godzin ze znajomymi. Robił to dość nieregularnie. Córka (Marta) – dziewiętnastoletnia studentka na pierwszym roku prawa. Ma chłopaka Michała (o trzy lata starszego), który mieszka na drugim końcu miasta. Imprezuje tylko w piątki.

    Adam wiedział o nich wszystko. Między innymi dzięki tym informacją udało mu się już kilkukrotnie włamać do ich mieszkania bez żadnych konsekwencji. Teraz Adam czekał na, to kiedy lampy na ulicy zgasną. Działo się to zawsze o 1:45. W kieszeni trzymał pistolet i dwa magazynki – na wszelki wypadek. W ręce trzymał torbę z akcesoriami, które miały przydać się później.

    W końcu wybiła 1:45 – światła zgasły. Pewnym krokiem podszedł do furtki i otworzył ją kluczem, który dorobił sobie niespełna trzy dni temu. Zamknął ją za sobą i zaczął kierować się do drzwi wejściowych. Wcześniej jednak sprawdził, które okna domownicy pozostawili otwarte. Zauważył tylko jedno – kuchenne. Po wejściu do mieszkania założył kominiarkę. Upewnił się, że cała czwórka śpi i zamknął okno w kuchni. Przy okazji wyłączył i schował router. Następnie skierował się do pokoju Wojtka. Szybko znalazł to, czego szukał – telefon. Szybkim ruchem wyciągnął z niego baterię i schował do kieszeni. To samo zrobił z telefonem Marty. Dodatkowo starannie domknął drzwi do pokojów dzieci. Następnie skierował się na pierwsze piętro, a konkretnie do sypialni rodziców. Tak jak u dzieci najpierw zajął się komórkami. Wyciągnął pistolet i wspomagając się latarką, wycelował go w słodko śpiącą parę.

    – Pobudka – powiedział cicho, ale na nic to się zdało.
    – Pobudka – powiedział nieco głośniej.

    Sandra przebudziła się. Adam po raz pierwszy mógł z tak niewielkiej odległości podziwiać jej niebieskie oczy. Później zaczął przyglądać się jej przepięknej twarzy. Wszystko dopełniały długie blond włosy z pasemkami. Była niezwykle pociągająca.

    – Ani słowa – powiedział Adam spokojnym głosem.

    Sandra zamarła.

    – Obudź swojego nieudacznika. Tylko delikatnie. – powiedział przez zęby.

    Sandra delikatnie szturchnęła Marka. Marek otworzył oczy i zamarł.

    – Teraz tak, ty suko do tego kąta, a ty na kolana przede mną. I bez żadnych sztuczek, bo któreś z was zginie. – jego ton głosu był suchy. Nie dało się w nim wyczuć żadnych emocji.

    Małżeństwo posłusznie wykonało polecenia Adama. W tym czasie napastnik zapalił światło w pokoju. Nie minęła chwila, a Marek był kompletnie unieruchomiony (został przywiązany do krzesła).
    – Drgnij tylko, a będziesz zbierał resztki wnętrzności z głowy twojej żony. – chłodno odparł Adam.

    Teraz wziął się za Sandrę. Najpierw dotknął jednej z jej piersi. Były naprawdę spore. Później wziął się za rozbieranie. Energicznym ruchem zerwał z niej koszulę nocną. Wtedy okazały się efekty długotrwałego chodzenia na fitness. Adam obszedł dookoła swoją ofiarę, z satysfakcją spoglądając na jej ciało. Najdłużej przypatrywał się dupce. Chwilę później wziął się do roboty. Najpierw związał jej ręce. Później obwiązał piersi i ramiona. Następnie oba wiązania połączył, unieruchamiając ręce za plecami. Powstał klasyczny „Tie Box”. Później wziął się za nogi, obwiązał je w taki sposób, żeby uda non stop przylegały do łydek. Zadowolony ze swojej pracy na sam koniec przywiązał ją do łóżka. Zanim jeszcze wyszedł z pokoju, dla bezpieczeństwa przywiązał krzesło, do którego przywiązany był Marek, do kaloryfera. Wszystko to zrobił niezwykle szybko i sprawnie. Było widać, że jest profesjonalistą.

    – Jeszcze do was wrócę gołąbeczki. Ale jeśli chcecie zobaczyć swoje maleństwa żywe, to polecałbym nie ruszać się i być cicho. – powiedział z niewinnym uśmieszkiem.

    Teraz wszedł do pokoju Wojtka. Przystawił mu pistolet do policzka i złapał go za buzię. Adam nie musiał nic mówić. Początkowo zaskoczony Wojtek bez słów zrozumiał, czego pragnie mężczyzna. Adam w ciągu kilka chwil związał mu ręce, ale pozostawił je z przodu. Później zaprowadził go do pokoju rodziców, związał mu nogi, wiązania na rękach przywiązał do karnisza. Teraz udał się do pokoju Marty.

    – Marcia wstajemy – powiedział przyjaznym głosikiem Adam.

    – Jeszcze chwilkę – powiedziała zaspana Marta.

    – Wstawaj suko – powiedział tak samo przyjaznym głosikiem napastnik, zapalając światło.

    Marta była przerażona. Adam z pistoletem w ręku podszedł do niej i zaczął ją całować. Zdezorientowana Marta odwzajemniła pocałunek. Później Adam włożył rękę do jej cipki. Była mokra. Adam skwitował to krótkim uśmieszkiem.

    – Masz jakieś dilda? – spytał.

    Dziewczyna pokiwał twierdząco głową.

    – To dobrze, że masz wprawę. – powiedział uśmiechnięty.

    Po tym założył jej na szyję obrożę ze smyczą i kazał iść za nim na czworaka. Zaciągnął ją do pokoju rodziców. Przez to, co zobaczyła, popuściła mocz.

    – Idź nad matkę, niech suka wyliże. – powiedział przez śmiech.

    Przerażona dziewczyna mozolnie wgramoliła się na łóżko, stanęła nad Sandrą i zniżyła cipę do poziomu jej twarzy. Mama nieśmiało schowała głowę pod koszulą nocną Marty i przystawiła usta do jeszcze mokrej cipki.

    – Z ŻYCIEM KURWA – niespodziewanie krzyknął Adam, z całej siły kopiąc Wojtka w jądra.

    Sandra wzięła się za energiczne lizanie cipki swojej córki. Adam był zadowolony. Początkowo Marta próbowała wyciszyć swoje jęki, lecz po chwili nie wytrzymała i zaczęła drzeć się wniebogłosy. Adam usiadł na fotelu i nie bez satysfakcji z uśmiechem na ustach wyciągnął swojego kutasa i zaczął się masturbować.

    – Dobra dość tego dobrego. Marta do mnie, a Wojtek w podskokach przemieści się do Kurwki– Sanderki i włoży jej penisa do buzi. Tylko szybko – zarządził, pociągając smycz na, którym trzymał dziewczynę do siebie.

    Marta bez słowa zeszła z łóżka i na czworaka podeszła pod fotel, na którym siedział Adam. W tym samym czasie Wojtek nieporadnie zbliżył się do Sandry i z trudem włożył jej do buzi swojego kutasa. Sandra nie chcąc popełnić tego samego błędu, z zaangażowaniem wzięła się za kutasa syna.

    – Marcia, a ty zrób tacie loda. Tylko porządnie! – powiedział z uśmiechem, głaszcząc ją po głowie.

    Marta bez mrugnięcia okiem doczłapała do ojca i wzięła się za jego przyrodzenie. Zmieszana mina Marka przysporzyła Adamowi wiele radości. Po kilku minutach zabawy Wojtek doszedł, a Sandra połknęła jego nasienie. W mniej więcej tym samym czasie Adam zaczął pieprzyć Martę, co jakiś czas zmieniając cel z dupy na cipkę.

    – Dalej ssij suko! Wytrysk o niczym nie świadczy. – lekko dysząc, powiedział do Sandry.

    Kontynuowała, przez co Wojtek boleśnie westchnął. Po chwili Wojtek doszedł po raz kolejny. Adam zadowolony z tego faktu polecił Marcie dosiąść kutasa ojca, a Sandrze kazał zostawić Wojtka. Wziął nóż i przeciął liny, które sprawiały, że ręce Wojtka były przywiązane do karnisza.

    – A teraz jej wyliż. Tylko tak jak mamusia lizała siostrzyczce. – powiedział oschłym głosem.

    Wojtek szybko wziął się za robotę. Tym razem to Sandra wyła wniebogłosy. Chociaż Marta, która właśnie była ujeżdżana przez Marka, bardzo jej nie ustępowała. Adam usatysfakcjonowany tym do czego doprowadził, zdecydował się na dołączenie do zabawy. Najpierw złapał Sandrę za twarz, otworzył jej usta, a następnie do nich napluł, by później namiętnie ją całować. Po pikantnym pocałunku wepchnął jej do ust penisa w taki sposób, że bidulka zaczęła sie dławići z trudem łapać oddech.

    Trwało to około 10 minut. Po tym czasie Marek wystrzelił ogromne ilości spermy do cipki Marty. Biała maź wylewała się z dziewiętnastoletniej pizdy. Sama Marta wystrzeliła jak z procy, położyła się na podłodze i przez kilkanaście sekund z rękami na cipce wiła się po podłodze. Adam podszedł do niej i poklepał ją po cipce. Jęknęła. Łagodnym głosem kazał jej się położyć i zaczął z powrotem upychać całą spermę do cipki. Po tym, jak to zrobił, pocałował Martę. Całowali się prawie minutę. Teraz jego uwaga znowu przeniosła się na Sandrę. Wojtkowi kazał zająć się całowaniem siostry i macaniem jej po cyckach, a w tym samym czasie wyjął dwa dilda – mniejsze i większe. Najpierw wprowadził mniejsze do cipki, ułożył je w taki sposób, żeby stymulowana była nie tylko cipka, ale też łechtaczka. Ustawił wibracje na maksymalną moc, a później umocował go taśmą. Sandra piszczała i krzyczała tak głośno, że momentami brakowało jej tchu. W międzyczasie Adam położył ją na brzuchu i zaczął ją jebać analnie. Sandra przestała piszczeć, a w zamian tego zaczęła wyć i płakać. Kiedy Adam stwierdził, że dupka Sandry jest dostatecznie rozciągnięta, położył na łóżku gigantycznego, przeźroczystego dildo. Szybkim, władczym ruchem pchnął ją na niego. Dziewczyna nawet nie miała siły wrzasnąć. Zapłakała tylko gorzko. Niewzruszony Adam kazał jej na nim skakać.

    – Wojtuś w torbie jest taki pejcz, weź go i dopilnuj, żeby mama podskakiwała z życiem. – powiedział, patrząc z uśmiechem na ledwo żyjącą Sandrę.

    Wojtek bez mrugnięcia okiem wziął się do roboty. W tym czasie uwaga Adama znowu skierowała się na Martę. Wziął się za krępowanie dziewczyny. Związał jej skrzyżowane ręce w taki sposób, żeby dłonie położone były na ramionach. Liny przywiązał do lekko uniesionych nóg (również związanych), ułożonych w taki sposób jakby chciała usiąść po turecku. Tzw. „Double V”. Wyjął z torby dość duże urządzenie z wystającym dużym dildosem. Włożył go do cipki Marty. Dziewczyna jęknęła. Popatrzył na nią i po chwili napluł jej w twarz. Potem zaczął dotykać jej jędrnych, małych piersi. Uśmiechnął się do niej i włączył maszynę. Dildo powoli zaczęło się wbijać w cipkę Marty. Oddech nastolatki przyspieszył. Zaczęła podniecająco wzdychać. Adam wziął wibrator i przystawił go jej do łechtaczki. Marta głośno jęknęła. Następnie ustawił wibrator na maksymalną moc i przykleił go taśmą. Dziewczyna zaczęła krzyczeć. Adam zaczął ją całować, dodatkowo potęgując jej cierpienie przygryzając jej język. Kiedy mu się znudziło, założył jej na usta knebel i nastawił maszynę na maksymalną moc.

    Teraz znów wrócił do Sandry. Zaczął od ponownego przywiązania Wojtka do karnisza i skrępowania mu rąk. Później wyciągnął jej z cipki wibrator i rozwiązał nogi. Założył jej strap–ona i kazał wyruchać syna. Sandra ledwo dysząc, rzuciła mu się do stóp i zaczęła mu dziękować za okazaną litość. Adam z uśmiechem na ustach kopnął ją w twarzy i wskazał na Wojtka. Mamuśka wzięła się do roboty. Robiła to bardzo brutalnie, najpewniej chcąc zapewnić sobie jak najwięcej odpoczynku. Wojtek z początku się darł, lecz później zaczął cicho jęczeć. Było widać, że czerpie z tego przyjemność.

    Adam zwrócił uwagę na to, że penis Wojtka zwisa bez żadnego zainteresowania. Dlatego też zdjął Marcie knebel i kazał Wojtkowi włożyć jej do buzi swojego penisa. Ten niewiele myśląc o siostrze, która właśnie łkając, próbowała zaczerpnąć powietrza, wsadził jej go do buzi. W nowej sytuacji dobrze odnalazła się też Sandra, która ponownie  zaczęła zapinać syna od tyłu. Zadowolony Adam znów rozsiadł się w fotelu i zaczął się masturbować.

    Po kilkunastu minutach poczuł, że dochodzi. Przestał walić konia i wyłączył maszynę, która męczyła Martę do tego stopnia, że ta straciła przytomność. Sandrze kazał oddać mu strap– ona, a Wojtkowi nakazał wyruchać mamę klasycznie. Nastolatek spuścił się po kilku ruchach. Sam Adam spuścił się Marcie na brzuch. Część spermy włożył do cipki jej, resztę jej matce. Włożył maszynę, knebel, pejcz i dilda z powrotem do torby, wziął klucz od sypialki i wyszedł bez słowa. Obecni w środku usłyszeli tylko dźwięk przekręcanego w drzwiach klucza…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Little B
  • Mamuska z autobusu

    Było to sobotnie popołudnie. Wracałem zatłoczonym autobusem po wyczerpującym treningu na siłowni. Nagle poczułem jak ktoś ociera się o moje przyrodzenie. Nie ukrywam poczułem się dość nieswojo, dlatego też na tyle o ile mogłem, cofnąłem się. Kobieta, która jeszcze przed chwilą subtelnie mnie molestowała obejrzała się przez ramię. Muszę przyznać, że spodobała mi się. Była dość wysoka, a na pewno wyższa ode mnie. Myślę, że miała między 35, a 45 lat. Do tego miała śliczne, długie, ciemne włosy, które świetnie współgrały z jej piękną twarzą, na którą miała nałożony dość mocny makijaż. Jej postura trafiała idealnie w mój gust – była dobrze zbudowana, ale nie była gruba. No i ten kształtny tyłeczek. Na sobie założoną miała luźną czerwoną sukienkę, która świetnie podkreślała jej duże, jędrne piersi.

    Po kilku sekundach zrobiła krok w moim kierunku. Stała zaraz obok mnie, w dalszym ciągu odwrócona do mnie plecami. Zaczęła robić coś na swoim telefonie. Wtedy pomyślałem, że może coś mi się uroiło. Przecież prawdopodobieństwo, że tak seksowna kobieta będzie ocierać się w zbiorkomie o jakiegoś pierwszego lepszego szesnastolatka jest niewielkie. Ale ona szybko rozwiała moje wątpliwości. Niecałą minutę później zrobiła kolejny kroczek. Nie dotykała mnie tylko tyłkiem. Całe jej plecy oparte były o mój brzuch i klatkę piersiową, a jej włosy wpadały mi do buzi.

    Nie byłem szczególnie zaskoczony tym, że mój penis zareagował na tą sytuacje niemal momentalnie. Pobudziło to do działania moją ciemnowłosą molestatorkę. Wolno, z gracją zaczęła poruszać dupą na boki. Bardzo mnie to podnieciło. Poczułem jak pomału moczą mi się bokserki. Dziewczyna kontynuowała. Chwilę później zmieniła taktykę i ocierała się o mnie całym ciałem poruszając się raz w górę, a raz w dół. Kiedy skończyła wyciągnęła swoja rękę, żeby podrapać się po pupie. Oczywiście po drodze „niechcący” przejechała dłonią po moim kutasie. Następnie pogrzebała chwilę w dupie i podniosła na sekundkę sukienkę do góry – nie miała majtek, a moim oczom ukazała się seksowna, ogromna dupcia.

    Nagle odwróciła się w moją stronę i uśmiechając się. Wtedy autobus przyhamował. Szybko lewą ręką złapała się barierki, która była zaraz za mną i specjalnie na mnie wpadła. Jej piersi przywarły do mojej twarzy. Nie widziałem zbyt wiele i zacząłem mieć drobne problemy z oddychaniem. Cierpliwie czekałem kilka sekund, aż ustąpi. Ale na to się nie zanosiło. Zamiast tego jej prawa noga powędrowała między moje nogi. Dyskretnie podniosła ją i przygniotła udem moje jądra. Jęknąłem. O dziwo po usłyszeniu jęku odpuściła i opuściła nogę z powrotem na podłogę. W zamian tego jej prawa ręka zaczęła masować mojego penisa przez spodnie.

    – Ile masz lat przystojniaku? – wyszeptała.

    – Szesnaście. – szepnąłem nieśmiało.

    Złapała mnie za rękę i doprowadziła ją do swojej pusi. Mimowolnie zacząłem ją pieścić. Zaczęła pojękiwać. Po kilku chwilach znów wzięła mnie za rękę i ruszyła w kierunku drzwi.

    – Chodź – powiedziała uśmiechając się.

    Poszedłem mimo tego, że do mojego domu było jeszcze kilka przystanków. Wysiedliśmy na obrzeżach miasta. Przez kilka minut prowadziła mnie za rękę. W końcu weszliśmy do opuszczonego domku na ogródkach działkowych.

    – Usiądź – powiedziała, a ja posłusznie wykonałem polecenie.

    Stanęła nade mną i usiadła mi na twarzy. Nie musiała nic mówić. Od razu wziąłem się za lizanie. Jej soczki były przepyszne. Ona sama zaczęła mi pomagać delikatnie ocierając się o moją twarz. Jej tłumione jęki jeszcze bardziej motywowały mnie do działania. Po kilku minutach dziewczyna zeszła ze mnie i dobrała się do mojego kutasa. Ssała energicznie, dopychając go do samego gardła. Przez to, że był to mój pierwszy raz doszedłem bardzo szybko. Głośno jęknąłem. To był niezwykle przyjemne doświadczenie. Połknęła nasienie, ale w dalszym ciągu ssała. Miałem wrażenie, że z jeszcze większym zaangażowaniem niż wcześniej. Kiedy mój penis powrócił do wzwodu usiadła na nim i zaczęła mnie ujeżdżać. Znów nie trwało to zbyt długo. Drugi orgazm dał mi jeszcze więcej przyjemności niż pierwszy.

    – Coś szybko – powiedziała niepocieszona.

    Po tym zdjęła ze mnie spodnie z bokserkami i usiadła na mojej twarzy. Chcąc odkupić swoje winy zacząłem lizać jej cipę, tak szybko jak tylko to było możliwe. W tym czasie ciężko wzdychając zaczęła grzebać w swojej torebce. Nie widziałem co wyciągnęła.

    – Podnieś nogi kochany – wyszeptała z trudem.

    Zrobiłem co kazała. Wtedy poczułem, że coś wbiło mi się w dupę. Krzyknąłem, ale udało jej się skutecznie mnie zagłuszyć, dociskając swoją dupą moją twarz. Siedziała tak przez dłuższą chwilę. Żeby ją udobruchać powróciłem do lizania. Udało się. Znów mogłem zaczerpnąć powietrza. W tym samym czasie ona zaczęła wkładać mi dildosa coraz szybciej i coraz głębiej. Dodatkowo nachyliła się i znowu zaczęła mi ssać. Czułem się cudownie. Znów doszedłem po kilku chwilach, a ona po raz drugi połknęła moją spermę. Następnie wstała i kopiąc mnie w bok zasygnalizowała, że chce żebym obrócił się na brzuch. Tak też zrobiłem. Wtedy zaczęła wpychać mi do dupy swoją szpilkę od buta. Wrzasnąłem i zacząłem się wyrywać. Przestała. Byłem zdezorientowany. Znów zaczęła grzebać w torebce. Rzuciła mi dwieście złotych i swój numer telefonu. Następnie śmiejąc się splunęła mi w twarz i odeszła w swoją stronę. Musiałem jeszcze chwilę poleżeć, żeby dojść do siebie. Po kilku minutach ubrałem się i wróciłem do domu. Sam nie wiem co mam o tym wszystkim sądzić. Od tego czasu ta kartka z numerem do niej prześladuje mnie każdego dnia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Little B