Author: admin

  • Cybersex, fabula: szantaz cz.2

    -ANNAcyb:

    Wzdycham, próbując pozbierać myśli. W końcu zrezygnowana kręcę głową.
    W łazience obmywam twarz i kiedy jestem zadowolona z efektu zbieram się do powrotu do swojego gabinetu. Mimo to cały czas myślę, że właśnie ktoś zmusił mnie do obciągania w kiblu, a ja nie mogłam nic zrobić. Zrezygnowana noga za nogą w paskudnym nastroju wracam.

    +cyberMAJKEL:

    (już wiesz, że musi to być ktoś z biura, ale nie masz pojęcia kto i dlaczego mógłby ci to robić, siedzisz za biurkiem próbując pracować)   
       
    po jakiś 2 godzinach (około 13 dostajesz kolejnego maila):
    “Gratuluję dotarcia do mety”.

    -ANNAcyb:

    “pewnie jesteś z siebie bardzo zadowolony co?”  Wściekła odpisuje zaciskam dłonie w pięści. Nagle przypominam sobie jak ten facet
    wpychał w moją cipkę palce i doprowadził mnie do orgazmu, a potem spuścił się w moich ustach. Gdy pomyślę, że w żołądku mam jego spermę robię się cała czerwona na twarzy i zakrywam twarz dłońmi chcąc krzyczeć z bezsilności.

    +cyberMAJKEL:

    “myślę że nie tylko ja jestem zadowolony”…
    “ps. pięknie doszłaś w tym kiblu”.

    -ANNAcyb:
    “Nie chce o tym rozmawiać z tobą!”.

    +cyberMAJKEL:

    “jak wolisz, gotowa na kolejne zadanie?”.

    -ANNAcyb:

    “Nie znudziło ci się to jeszcze?” Pytam z nadzieją że dasz sobie spokój ale w głębi serca wiem, że nie mam szans uciec od twoich gierek.

    +cyberMAJKEL:

    “oj Aniu Aniu.. to tak jakbyś zapytała czy nie znudził mi się serial po obejrzeniu pierwszego odcinka”

    “zaraz zadzwoni do ciebie twój nowy telefon, ale nie będziemy rozmawiać. twoim zadaniem będzie wyjąć swój prywatny telefon i
    zadzwonić do męża ustawiając tryb głośnomówiący” (jak coś w fabule jest czwartek) “masz spowodować, żeby twój mąż i córeczka wyjechali gdzieś z
    domu na weekend, od piątkowego popołudnia ma ich nie być, zrozumiałaś?”

    -ANNAcyb:

    Zaciskając żeby uderzam palcami o klawiaturę wpisując krótkie “Zrozumiałam”. Po wysłaniu wiadomości odchylamy się w fotelu zastanawiając się co mam zrobić. Słyszę nagle dzwonek telefonu. Dłuższa chwilę spoglądam na niego i wciskam zielona słuchawkę. Wybieram numer do męża i włączam głośnik. 
    “Hej kochanie nie mówiłeś, że twoi rodzice zapraszali nas żeby spędzić u nich weekend? Może zabierzesz nasze słoneczko i pojedziecie do nich. Ja jestem zarobiona i nie dam rady się wyrwać ale świeże powietrze dobrze wpłynie na naszą córeczkę.”
    Przez chwilę rozmawiam tak z mężem aż ustalamy że pojadą w ten weekend sami. Rozłączamy się i nagle czuję że do oczu napływają mi łzy. Szybko je
    wycieram i mówię: “Zadowolony?”.

    +cyberMAJKEL:

    Słyszysz w słuchawce: “doskonale to rozegrałaś, jestem pod wrażeniem”.
    “Pracuj sobie spokojnie, kolejne zadanie otrzymasz przed wyjściem z pracy”.

    Skupienie się na pracy przychodzi ci z trudem, dobija cię niepewność tego co będzie się działo w najbliższym czasie, i świadomość, że cokolwiek ten obcy dla ciebie przygotował, ty będziesz musiała to zrobić..

    -ANNAcyb:

    W końcu mija dzień pracy i przeciągam się. Dzisiejszy dzień był dla mnie koszmarem i wiem że niedługo będzie jego dalszą część. Widzę jak inni pracownicy wychodzą, a ja czekam na wiadomość od źródła wszystkich moich ostatnich zmartwień i upokorzeń.

    +cyberMAJKEL:

    15:58 kolejny mail
    “po skończonej pracy udaj się do galerii handlowej Eden, powinnaś dotrzeć tam za jakieś pół godziny wtedy zadzwonię”.

    -ANNAcyb:

    Nawet nie zawracam sobie głowy odpisywaniem wysyłam tylko wiadomość, że odczytałam. Idąc szybkim krokiem przez biuro nie mogę poradzić sobie ze zdenerwowaniem. Na chwilę przystaje przy ścianie i widząc kosz do którego wcześniej dzisiaj włożyłam swoje majtki nie wytrzymuje i z impetem uderzam w pobliskie biurko. Trochę spokojniejsza po tym wybuchu w końcu docieramy do galerii i wyciągam telefon czekając aż zadzwoni.

    +cyberMAJKEL:

    Punktualnie o 16.30 zaczyna wibrować w twojej ręce (gdy poczułaś wibracje aż przeszedł cię dreszcz)
    (znów zmieniony głos w słuchawce)
    “Witaj, Aniu włóż słuchawkę do ucha, abyś mogła swobodnie się poruszać”.

    -ANNAcyb:

    Na sam dźwięk tego głosu czuję jak się we mnie wszystko skręca, ale nic nie mówiąc zakładam tylko słuchawkę i odkładam telefon do torebki.

    +cyberMAJKEL:

    “Słuchawkę ukryj pod włosami. Dziś wybierzemy się na zakupy wiem, że bywasz w tej galerii, udaj się do sklepu w którym znajdziemy najsexowniejsze ubrania”.

    -ANNAcyb:

    Po krótkim zastanowieniu idę do sklepu w którym rzadko kupuję z powodu dość specyficznego asortymentu, a dokładniej dla mnie ich ubrania są o
    wiele zbyt wyzywające i raczej młodzieżowe. “Jestem” odpowiadam krótko.

    +cyberMAJKEL:

    znakomicie, podejdź do ekspedienta i poproś go o pomoc, powiedz że poszukujesz ubrania na specjalną okazje (ekspedienta będę pisał ja)

    młody chłopak chyba student, ubrany totalnie nie elegancko, uśmiecha się z zaciekawieniem gdy do niego podchodzisz (zwykle nie widzi tu kobiet po 30stce).

    Ekspedient: siema, szuka Pani czegoś?

    -ANNAcyb:

    Od razu zniesmaczona jego postawa wzdycham tylko. “Szukam czegoś na specjalną okazję mam nadzieję, że mi Pan pomoże bo nie kupuje za często takich ubrań” staram się brzmieć poważnie ale nie mogę nic poradzić na to, że robię się cała czerwona ze wstydu.

    +cyberMAJKEL:

    E: co to za specjalna okazja? (pyta nonszalancko) liczysz, że szantażysta podyktuje ci do ucha co masz mówić tymczasem słyszysz w słuchawce coś czego się nie spodziewałaś:

    “chcę wyglądać jak dziwka” (będziesz musiała ubierać to co słyszysz w swoje słowa).

    -ANNAcyb:

    Słysząc głos w słuchawce o mało się nie przewróciłam, kiedy nogi mi zadrżały. Kompletnie czerwona oddycham kilkukrotnie aby się uspokoić, ale to nie pomaga. Czując wzrok ekspedienta wiem, że zwracam na siebie za dużo uwagi. Nie mając wyjścia wpatrując się w podłogę zaczynam tłumaczyć:

    “Chce zrobić mężowi niespodziankę. Chciałabym odegrać rolę wynajętej panienki, tak żeby poczuł się jakby robił to z obcą kobieta i potrzebuje jak najlepiej pasującego stroju”.

    Mówiąc to wszystko mam wrażenie jakbym zaraz miała się rozpłakać, ale postanawiam wziąć się w garść i mimo wypieków patrzę na ekspedienta.

    +cyberMAJKEL:

    E: no no ciekawe wyzwanie, hmm mąż ma jakieś szczególne upodobania?

    “uwielbia moją dupcię” (podpowiada ci sufler do ucha).

    -ANNAcyb:

    Zasłaniam twarz ręką i drżącym z zażenowania i wściekłości głosem odpowiadam:
    “Mąż często komplementuje moje pośladki”

    +cyberMAJKEL:

    E: czyli szukamy czego na fajny tyłeczek.. spoko!

    Ekspedient znika za wieszakami, po chwili wraca z dwoma wieszakami na obydwu dostrzegasz element wspólny: szorty..

    E: myślę, że to fajnie wyeksponuje pani zgrabną pupę, a na górę proponuję tą kraciastą koszulę na zatrzaski lub tą czerwoną bluzkę odsłaniającą ramiona.

    E: na który zestaw Pani się skusi?

    -ANNAcyb:

    Wpatruje się z niedowierzaniem w oba komplety. Mimo, że w głowie mam istny chaos to jednego jestem pewna nie zamierzam niczego przymierzać mam zamiar wybrać losowy i jak najszybciej stąd wyjść.

    +cyberMAJKEL:

    “no odpowiedz Panu w którym będziesz czuła się bardziej jak tirówka”

    -ANNAcyb:

    Słysząc znienawidzony głos zaciskam dłonie w pięści i mam ochotę rozbić słuchawkę. Sięgam po drugi komplet. “Wezmę ten”.

    +cyberMAJKEL:

    E: zapraszam do przymierzalni, na końcu sklepu po prawej.

    “no nie daj się prosić, chłopakowi zależy żebyś wybrała jak najlepiej.. to przecież dla twojego kochanego męża”

    -ANNAcyb:

    Szybkim krokiem kieruję się do przymierzalni gdzie przez chwilę waham się. Wiem, że zaraz usłyszę od ciebie jakiś kolejny komentarz mający mnie jeszcze bardziej upokorzyć więc sama decyduje się przebrać. Po kilku minutach mam założony wybrany komplet i widzę się w lustrze. Na ten widok od razu przykucam i chowam twarz w dłoniach. Czerwone uszy świadczą w jakim jestem stanie.

    +cyberMAJKEL:

    “dupcia wciśnięta w szorty? jeśli tak przejdź się po sklepie i zapytaj ekspedienta czy wyglądasz jak kurewka?”.

    -ANNAcyb:

    Nadal skulona w przymierzalni bliska załamania myślę żeby błagać cię abyś mi tego nie robił ale postanawiam zachować swoją resztkę dumy i prostuję się, widzę w lustrze, że nazwanie tego co mam na sobie spodenkami to grube nadużycie, bo nie dość, że są bardzo dopasowane to praktycznie odsłaniają połowę moich pośladków! po chwili wahania przełykam nerwowo ślinę i wychodzę z przymierzalni. Przechodząc się po sklepie czuję wzrok innych klientów na sobie. Czując ogromny wstyd w końcu podchodzę do ekspedienta.
    “Co pan myśli? Czy mąż weźmie mnie za panienkę na telefon?”.

    +cyberMAJKEL:

    Ekspedient mierzy cię wzrokiem od stóp do głów, ostentacyjnie wychylając się zza lady dla lepszego widoku.

    E: no wygląda Pani jak rasowa MILFa (mówi z bezczelnym uśmiechem).

    “no no taki komplement, gratuluję szefowo” (słyszysz w słuchawce)

    wracasz do przymierzalni i doznajesz szoku! nie ma tam nic z twoich rzeczy. żadnych ubrań, ani torebki, został jedynie telefon!.

    -ANNAcyb:

    Przerażona rozglądam się na zewnątrz i chce iść zgłosić kradzież.

    +cyberMAJKEL:

    Ekspedient widzi jak wracasz
    E: czegoś jeszcze fajnego szukamy?

    -ANNAcyb:

    “Moje rzeczy zniknęły z przymierzalni! Jak to jest możliwe, że ktoś w waszym sklepie mógł porostu sobie zabrać cudze rzeczy z przymierzalni!”
    Wściekła awanturuje się zwracając na siebie uwagę klientów, zapominając na chwilę w jakim stroju jestem.

    +cyberMAJKEL:

    klienci na widok awantury, opuszczają cicho sklep.

    E: no przykro mi, ale widzi pani tamten napis (wskazuje na napis przy przymierzalni)
    ZA RZECZY POZOSTAWIONE W PRZYMIERZALNI SKLEP NIE ODPOWIADA

    “no już się tak nie unoś, odzyskasz swoje rzeczy” (słyszysz nagle w słuchawce)

    “jako ktoś na kierowniczym stanowisku pewnie dawno nie doświadczyłaś jak to jest nie mieć jak zapłacić, dlatego odzyskasz swoje rzeczy ale dopiero po wyjściu ze sklepu, zobaczymy jak twoje umiejętności negocjacji sprawdzą się teraz, kiedy musisz wyjść ze sklepu w ciuchach za które nie zapłaciłaś”.

    -ANNAcyb:

    Trzęsąc się kilkukrotnie biorę głęboki wdech.
    “Przepraszam rzeczywiście ponoszę część winy (a raczej pewien dupek po drugiej stronie słuchawki – dodaję w myślach) niestety moje ubrania jak i torebka zostały skradzione więc czy mogłabym zapłacić za ubrania które mam na sobie za jakąś godzinę? Pojadę tylko do domu po pieniądze”.

    +cyberMAJKEL:

    E: czy ja wyglądam Pani na frajera, wie pani ile takich bajeczek słyszę tygodniowo? wykluczone nie ma takiej opcji, potem szef potrąca mi z pensji.

    E: nie wyjdzie stąd Pani przed zapłatą.

    -ANNAcyb:

    “Ale ukradziono mi torebkę nie mam przy sobie żadnych pieniędzy” tłumacze zdesperowana i w myślach coraz bardziej przeklinam pewnego szantażystę.

    +cyberMAJKEL:

    Ekspedient patrzy się na ciebie, właściwie to patrzy dużo poniżej twoich oczu..

    E: nie obchodzi mnie to rozliczyć się Pani musi.

    “zaproponuj, że nie będzie musiał płacić za twoje usługi” (sufler)

    -ANNAcyb:

    Przez chwile zastanawiam się co masz na myśli i nagle do mnie dociera. Blada jak papier czuję jak nogi się pode mną uginają i tylko siła woli udaje mi się ustać prosto. Nie mogę wydobyć z siebie głosu ale widzę, że ekspedient traci cierpliwość więc zrezygnowana pytam:
    “Czy jest jakaś możliwość rozliczenia bez pieniędzy?”

    +cyberMAJKEL:

    E: zależy co ma Pani na myśli?.

    -ANNAcyb:

    Drżącym głosem odpowiadam. “Nie mam pieniędzy innych ubrań też nie. Więc pytam czy jest jakaś możliwość żebyśmy się dogadali?”.

    +cyberMAJKEL:

    ekspedient zaczął rozumieć, pyta po chwili z bezczelnym uśmieszkiem:

    E: proponuje mi Pani sex za te ciuchy?.

    -ANNAcyb:

    Kręcę głową “sex nie wchodzi w grę ale… Jeśli chce pan coś innego?”.

    +cyberMAJKEL:

    E: co innego? (pyta zdezorientowany).
    -ANNAcyb:

    Cała czerwona i już poirytowana wybucham: “Nie wiem chce pan zwalić na moje cycki nogi czy do ust nie obchodzi mnie to! chcę, po prostu mieć to za sobą!”.

    +cyberMAJKEL:

    Ekspedient waha się przez chwilę, po czym mówi spokojnie
    E: zwalić to ja sobie mogę sam. A mając do dyspozycji takiego MILFa, to chciałbym cię przelecieć.

    “ooo twardy zawodni ci się trafił” (słyszysz w słuchawce)

    E: gumki mam jak coś, nie ruchałem od prawie pół roku, więc długo to nie potrwa

    “ooo jaki szczery i przygotowany, lepiej nie mogłaś trafić”.

    -ANNAcyb:

    Zamykam oczy i tylko przez żeby beznamiętnym głosem “Gdzie?”

    +cyberMAJKEL:

    E: chwila zamknę sklep, żeby nikt nie wszedł, chodźmy do przymierzalni

    zamyka sklepową roletę (myślisz sobie chociaż tyle, że nikt was nie nakryje. co masz w głowie idąc w stronę przymierzalni)?

    -ANNAcyb:

    Idąc powoli w stronę przymierzalni czuję się jakby cały mój świat w tak krótkim czasie się rozsypuje. Jestem zmuszana dać dupy jakiemuś małolatowi bo inny zboczeniec bawi się ze mną, a raczej mną. Docierając do przymierzalni jestem już zrezygnowana i chce tylko jak najszybciej wrócić do domu i udawać, że to wszystko to tylko zły sen.

    +cyberMAJKEL:

    po chwili przybiega ekspedient (jest ubrany w dresy i za luźny młodzieżowy tshitr, sportowe buty
    E: no już jestem, to od czego zaczynamy? (myślisz sobie kurwa jaki dzieciak!)

    -ANNAcyb:

    Bez słowa odwracam się i wypinamy. Ściągam szorty i majtki pokazując swoją wygolona cipkę.
    “Zrób co masz zrobić i kończmy to”.

    +cyberMAJKEL:

    “ej bądź dla niego trochę milsza, chłopak robi ci przysługę, rozgrzej mu rycerza, niech zapamięta to rozliczenie do końca życia”.

    -ANNAcyb:

    Powstrzymując się od wyrzucenia słuchawki odwracam się klękając i wyciągam jego penisa, ze spodni bez słowa zaczynam go obciągać nie patrząc nawet na chłopaka.

    +cyberMAJKEL:

    E: o kurwa jak zajebiście (widzisz swoje odbicie w lustrz przymierzalni, oraz to, że chłopak wyciągnął telefon).

    -ANNAcyb:

    “Co ty niby chcesz zrobić pytam mocniej zaciskając dłoń na jego jądrach”.

    +cyberMAJKEL:

    E: pamiątkę, chce mieć parę fotek z takiej akcji

    “dobry jest, masz mu pozwolić!”.

    -ANNAcyb:

    Przez chwilę mam ochotę mocno ścisnąć jądra chłopaka ale wiem że nie mogę. Widząc że jego penis już stoi prężnie i cały jest pokryty moją ślina odwracam się wypinając swoją cipkę w jego stronę”.

    +cyberMAJKEL:

    E: jeszcze chwile poobciągaj, to fajnie wygląda (słyszysz dźwięk migawki w jego telefonie).

    -ANNAcyb:

    Trzęsąc się z wściekłości i zażenowania, słysząc robione zdjęcia dalej robię mu loda.

    +cyberMAJKEL:

    po chwili siada na ławeczce
    E: pokaż dupcie do lustra. i nie przestawaj..

    -ANNAcyb:

    Nie mając wiele do powiedzenia wypinamy się w stronę lustra.

    +cyberMAJKEL:

    E: o tak, świetnie! teraz usiądź na mnie.

    “powiedz mu jak bardzo się na niego napaliłaś”.

    -ANNAcyb:

    Wstając z kolan siadam na nim wkładając sobie jego penisa do cipki. Czerwona na twarzy zaczynam mówić:
    “zerznij moją napalona cipkę chce poczuć jak twój kutas wdziera się we mnie” (czuję, że mimowolnie robię się mokra na te słowa).

    +cyberMAJKEL:

    chłopak robi ostatnie zdjęcie i odkłada telefon, łapiąc mocno za twoje pośladki, nabija cię na siebie jeszcze mocniej.

    “powiedz mu jak lubisz zaliczać takich małolatów”

    “jak cię to podnieca”.

    -ANNAcyb:

    Skacząc na jego fiucie zaczynam jęczeć:
    “O tak uwielbiam takie młode kutasy. Kocham kiedy wchodzą głęboko w moją napalona cipkę. Mogłabym oszaleć z podniecenia gdy mnie tak jebiesz” (mówię to dość przekonywujące co zaskakuje sama mnie ale ignoruje to i tylko dalej go ujeżdżam).

    +cyberMAJKEL:

    chłopak na te słowa nie wytrzymuje i dochodzi, łapiąc cię mocno za dupcie i miętosząc twoje pośladki.
    Zdyszany, mówi w końcu
    E: zapraszam częściej na zakupy do naszego sklepu.

    -ANNAcyb:

    Bez słowa dysząc tylko ubieram się i wychodzę z przymierzalni widząc jak ściąga z kutasa pełną spermy prezerwatywę. ” Sprawa zamknięta?”

    +cyberMAJKEL:

    E: oczywiście, jesteśmy rozliczeni. Mówiąc to ubiera się i idzie otworzyć sklep.

    na barierce przed wejściem do sklepu wisi twoja torebka i ciuchy.

    -ANNAcyb:
    Nic nie mówiąc zabieram rzeczy i szybko wychodzę.
    Czując się podłe jak ostatnia dziwka nie zatrzymując się idę do samochodu.

    +cyberMAJKEL:

    w samochodzie przebierasz się w swoje rzeczy, patrzysz na metki nowych ubrań. szorty: 59 zł, bluzka 49 zł … przeceniona na 19 zł
    dochodzi do ciebie, że właśnie dałaś dupy za 78 zł!!

    cdn.

    A&M

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Majkel Najt
  • Prolog – Zabawa z Tesciowa.

    Rzecz działa się w 2016 roku. 14letni ja pojechałem rowerem do mojej dziewczyny – Kingi – a przejechać musiałem jakieś 12 kilometrów.

    Gdy już dojechałem do Kolonii wsi obok – czyli wsi, gdzie mieszkała moja dziewczyna. Była to urocza wieś rodzaju łańcuchówka. W środku wsi było minirondo ze studnią. Gdy stanąłem na posesji należącej do rodziców Kingi, zostałem powitany przez jej milf mamę – idealne kształty, brunetka, piersi rozmiar D – dzięki mojej przyszłej teściowej wiedziałem jak wyglądać będzie moja żona. Relacje z teściową były bardzo przyjazne, miałem nawet nadzieje, że też mi się odda. 

    Otworzyła mi bramę, ubrana w przewiewną sukienkę, z widoczną bielizną. Wjechałem, po czym zsiadłem z roweru i rozpocząłem rozmowę z milfem.

    – Dzień Dobry pani mamo – powiedziałem do niej.

    – Witaj zięciu – zaśmiała się – czemu przyjechałeś? – zapytała się.

    – Naturalnie porozmawiać z pani mamą, a potem z moją dziewczyną, a później porywam ją ze sobą.

    – Nie możesz porywać swojej dziewczyny! – protestowała, śmiejąc się.

    – Naturalnie pani mamą, że mogę – oznajmiłem. 

    Po tej krótkie rozmowie, dotarliśmy do garażu, gdzie postawiłem rower, obok stał rower Kingi. Oczywiście nie tylko to stało. Pani mama zamknęła drzwi garażu od środka, panował lekki mrok. Nie przejąłem się, żarty to rzecz częsta u mojej teściowej. Po chwili poczułem jak zostają mi ściągnięte spodnie, a później bokserki. Mój Boner stał, poczułem też rękę na nim. 

    – Jak na swój wiek masz dużego – oznajmiła mi pani mama – jesteś najlepszym chłopakiem dla mojej córki i dla mnie. – mówiła dalej, powoli ruszając swoją dłonią po moim kutasie.

    – Ee dziękuje, pani mamo – powiedział zszokowany, ale szukając w tym okazji zrobiłem krok na przód.

    – Chcesz, żebym go obciągała? – zapytała się – z miłą chęcią, ale nie dzisiaj – oznajmiła brunetka, pocałowała mnie tylko w czubek – musimy najpierw podpisać długoterminowe umowy.

    – A moge, pani mamy, pomasować piersi? – zapytałem się, gdy przestała już walić mi konia i wstała.

    – Naturalnie, zięciu – odpowiedziała i zdjęła swoją sukienkę, ale nie stanik – jeżeli chcesz nago, to sobie zdejmij.

    Tak ze mną się bawi, zacząłem powoli ugniatać matczyne piersi przez stanik, mój boner był nadal gotowy, po chwili dłonie skierowałem ku plecom. Milf zaś rozszerzył lekko nogi, zaś ręce uniósł na wysokość ramion. Musiałem to wykorzystać, wiec przybliżyłem się i zacząłem szukać zamka stanika, tym czasie wykorzystałem przestrzeń pomiędzy jej nogami, by zadokować tam kutasa. Po chwili jej kończyny się złączyli, albo ze sobą, albo z torsem. Na szczęście rozpiąłem jej stanik.

    – Mam Cię w swojej pułapce! – zaśmiała się, kobieta.

    – To nie pułapka – oznajmiłem i zacząłem ruszać swoim kutasem niedaleko cipki swojej teściowej, nadal masując jej zakryte piersi.

    – O nie, nie możesz – powiedziała śmiejąc się nadal.

    Najwidoczniej podobało jej się pocieranie jej przez mój boner, zdjąłem jej stanik i całowalem jej sutki. Zaczęła sapać. W takiej pozycji byliśmy jeszcze przez jakieś pięć minut. 

    – Dobra stop – powiedziała pani mama, zakrywając stanikiem swojej piersi i szukając swej narzuty. Ja szybko ubrałem się, czułem ból w jądrach, z powodu braku wytrysku. 

    Co się wydarzy dalej?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hubert Szymański

    Co się wydarzy później? Czy Kinga dowie się o zdradzie?

    Co sądzicie? Chcecie więcej?

    Zamierzam stworzyć kilkanaście opowiadań z tego uniwersum.

  • Siostra cz. 4 – Wypad w gory

    Góry. Góry są naszym domem, w górach jest nasz rodzinny dom. W nich jest nasza miłość i całe szaleństwo. Kochamy je całym sercem, często tam wracamy… 

    Razem z siostrą często wybieramy się na górskie wyprawy. Czasami razem, czasami w pojedynkę, lub ze swoimi znajomymi. Gdy tylko mamy okazję, zakładamy wygodne buty, plecaki i w drogę. Nierzadko są to wyprawy całodzienne, lub kilkudniowe wypady. 

    Chłopak Beaty na szczęście jest “anty”. Wiele razy próbowaliśmy go wyciągnąć na wycieczkę. Zgodził się tylko raz, po którym już więcej w góry nie poszedł. Mięczak. Z mojego punktu widzenia jest to bardzo dobra wiadomość, bo mogę pobyć z siostrą pobyć kilka godzin sam. Mogę ją pocałować, klepnąć w tyłek, lub nawet popieścić się z nią gdzieś w lesie🙂. Wiele razy podczas naszych wypadów, zwłaszcza w Tatry zachowywaliśmy się jak chłopak z dziewczyną. Nikt nas tam nie zna, więc ryzyko minimalne… Lecz jednak istniejące, co właśnie działało na nas tak podniecająco… 

    Tym razem jednak pojechaliśmy w Tatry w większej grupie. Oprócz naszej dwójki pojechał z nami mój najlepszy kumpel Karol, z którym znam się od przedszkola. Przez całą podstawówkę, oraz technikum staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi. Oprócz nas, było również zaprzyjaźnione Małżeństwo- Arek oraz Marlena, z którym dzielimy pasję do gór. 

    Plan był banalny. Wszyscy bierzemy jeden dzień urlopu i w Boże Ciało z samego rana… Lub ściślej rzecz biorąc w środku nocy udajemy się w kierunku Zakopanego. 

    Dzień zapowiadał się przyjemnie ciepły, lub nawet gorący. Po dwugodzinnej podróży zameldowaliśmy się na parkingu w Zakopanem, skąd po przebraniu obuwia wyruszyliśmy w kierunku Kuźnic. Już o 6.30 zebrała się dosyć spora grupka chętnych do tego, by wjechać kolejką na szczyt Kasprowego Wierchu. My jednak mieliśmy inny plan, więc tylko pozdrowiliśmy mijanych “turystów” i ruszyliśmy dalej przed siebie piechotą. Naszym pierwszym celem był właśnie Kasprowy, z którego jeśli pogoda i siły pozwolą chcieliśmy udać się na Świnicę… Po krótkiej chwili i po opłaceniu biletu byliśmy już na terenie Parku Narodowego. Droga póki co była łatwa i przyjemna, gdzieś tam daleko było widać stację końcową kolejki na Kasprowym. Marlena z mężem szli przodem, nadając nam tempo, za nimi Beata z Karolem pogrążeni w jakiejś rozmowie, a za nimi spokojnie ja, obserwując wszystko dookoła i robiąc jednocześnie zdjęcia. Nie ukrywam, że tematem przewodnim moich fotek był tyłeczek mojej siostry ubrany w obcisłe legginsy. Po godzince postanowiłem nieco przyspieszyć i dołączyć do Beaty i Karola. Udało mi się to bez większego wysiłku i nic by w tym dziwnego nie było, gdyby nie to, że po chwili moje spojrzenie spoczęło na idącej przed nami Marlenie. Odpadłem. Nigdy, mimo iż znamy się już kilka lat, nie uważałem jej za piękną kobietę. Teraz jednak wiele się zmieniło. Marlena jest osobą raczej niskiego wzrostu. Sięga mi wyłącznie do ramion, chociaż sam do wielkoludów też się nie zaliczam. Nie to jednak najważniejsze. Patrząc na nią dostrzegłem wreszcie, jak niesamowicie piękną jest kobietą. Przepiękne nogi, zgrabny malutki tyłeczek, piersi rozmiarem idealnie dopasowane do męskiej dłoni, oraz gdy się obróciła uśmiech anioła na jej buzi połączony z zadziornym spojrzeniem… Mój namiot powoli nabierał kształtu, powodując dosyć mocny ucisk w majtkach. 

    Na kolejnym postoju upadłem niby pozbawiony sił pokładając głowę na jej nogach. Dotyk jej skóry wywołał u mnie gęsią skórkę. Niestety szybko musiałem opuścić tą wygodną pozycję, gdyż mój żołnierz znów stawał na baczność… 

    Po kolejnych kilkudziesięciu minutach moich męczarni wreszcie byliśmy na szczycie Kasprowego… DzIęki lekkiemu zmęczeniu mój fiut wreszcie przestał reagować tak gwałtownie na każdy ruch Marleny, ale także i mojej siostry. Pogoda wciąż nam sprzyjała, siły też mieliśmy, więc po chwili ruszyliśmy w kierunku Świnicy… Tym razem to ja przewodziłem grupie, ale to tylko dlatego, żeby nie męczyć się już z dodatkowym problemem, jakim był bezustanny wzwód w majtkach. Dotarliśmy wreszcie na przełęcz Świnicką, gdzie po krótkim odpoczynku popełniłem błąd i znowu puściłem Mari i Becię przodem. Droga na szczyt była męką… Ale jakże przyjemną zarazem. Całą drogą mogłem podziwiać jakże odmienne, ale piękne kobiety… Mały seksowny tyłeczek Marleny idealnie kontrastował z dużą dupką mojej siostry… Czego więcej chcieć?

    Świnica zaliczona. Tyle pięknych widoków i zdjęć. W drodze powrotnej postanowiliśmy zejść inną trasą, przez Halę Gąsienicową… Tam też nie mogąc się powstrzymać zrobiłem kilka… A ściślej rzecz biorąc kilkadziesiąt ukradkowych zdjęć Marlenie. Nie mogłem się powstrzymać. Wiedziałem, że od teraz będzie częstym gościem moich erotycznych fantazji, a zdjęcia będą przydatne podczas walenia konia. 

    Podczas naszego odpoczynku pogoda postanowiła nas zaskoczyć i w dosyć szybkim tempie zasnuła niebo gęstym chmurami, z których po chwili zaczął siąpić deszcz. Nie był to biblijny potop, czy armagedon, jednak do Kuźnic wróciliśmy kompletnie przemoczeni, co również zostało uwiecznione na moich fotkach. Mokre koszulki przylegające do ciał naszych towarzyszek… Kolejny wspomagacz przy masturbacji… 

    Po krótkiej przejażdżce autem dotarliśmy do domu, w którym mieliśmy wynajęte pokoje. Szybkie zameldowanie, zmiana ciuchów i udaliśmy się do pobliskiej knajpki, żeby wreszcie coś zjeść… Nasyceni i lekko napojeni trzema butelkami wina wróciliśmy na kwaterę. 

    Zgadnijcie moi mili z kim dzieliłem pokój😉 

    Mając do dyspozycji niezbyt wielką łazienkę postanowiłem, zresztą jak zwykle ustąpić pierwszeństwa kąpieli mojej siostrze, a sam w tym czasie udałem się wciąż spragniony na stację, w poszukiwaniu alkoholu. Mając perspektywę wyjazdu kolejką na Gubałówkę następnego dnia mogliśmy sobie pozwolić na jeszcze jedno winko. Pomny zasady, że lepiej, żeby zostało, niż zabrakło wróciłem z dwoma kolejnymi butelkami wina i kilkoma piwami. Wieczór zapowiadał się upojnie. Po szybkim prysznicu dołączyłem do siostry, która leżąc na pojedynczym łóżku oglądała coś w małym telewizorze. Usiadłem na skraju łóżka i zacząłem masować jej stopy, jednak po chwili moje alkoholowe “ja” zaczęło domagać się procentów. Sięgając do reklamówki leżącej obok łóżka zabrałem z niej dwa piwa, jedno oddając Beacie, a jedno zostawiając sobie… Po kilku łykach wróciłem do masażu, a po chwili także do pielęgnowania mojego fetyszu, a mianowicie do całowania i lizania stóp mojej siostrzyczki. Nie trwało to jednak długo, bo Beata wpadła na pomysł, żeby zaprosić pozostałych i posiedzieć jeszcze chwilkę przy piwku… Z początku liżąc jej stopy i popadając w coraz większe podniecenie byłem przeciwny, lecz po chwili do moich myśli powróciła ta seksowna bestia Marlena. 

    Od razu pobiegłem do drzwi, by zwołać wszystkich razem. Moje zaskoczenie było o tyle większe, że zobaczyłem, że Karol również nie próżnował i jego zaopatrzenie w piwo było dosyć pokaźne… Tak więc wieczór nabierał rumieńców, a jeszcze nie zapukałem nawet do drzwi Marleny… Zaciągnowszy Karola i jego zapasy piwa do naszego pokoju udałem się po naszych kolejnych ziomków. Otworzył Arek. Zbyt długo nie musiałem się starać, by przekonać go na “piwko u nas”.  

    Wróciwszy do pokoju zauważyłem, że nasze pojedyncze łóżka są już zsunięte razem, fotele są ustawione blisko nich, a Karol patrzy maślanym wzrokiem na moją siostrę… Ta franca jak zwykle w jednej z tych swoich krótkich koszulek nocnych, ledwo zakrywających jej powabny tyłek… 

    Zająłem jeden z foteli widząc, że na łóżku rozgościł się już Karol wraz z moją siostrą. Nie przeszkadzało mi to… Karol był dla mnie jak brat, a widziałem, jak bardzo podnieca go Beatka… Upiwszy jeszcze dwa łyki nieco już zwietrzałego piwa zaproponowałem zebranym by otworzyć butelkę wina… Sprzeciw był w zasadzie żaden. Dobrze, że chociaż nasi gospodarze stanęli na wysokości zadania i wyposażył każdy z pokoi w kilka szklanek… Musiało wystarczyć, zamiast kieliszków. 

    Nasze towarzyszące małżeństwo dołączyło do nas, gdy napełnialiśmy szklanki. Ich szczęście, bo zostaliby z niczym😉 

    Kolejna tego dnia butelka ukazała swe puste dno. 

    Arek bez zbędnych ceregieli ułożył się na łóżku obok mojej siostry, zamykając ją między sobą a Karolem. Marlenka natomiast zajęła miejsce na fotelu obok mnie. Przez mój kręgosłup przebiegł dreszcz. W swojej piżamce składającej się z szarych spodenek i odkrywającej połowę brzuszka bluzeczce tego samego koloru od razu sprawiła, że musiałem przyjąć nieco bardziej wyprostowaną pozycję… 

    Za oknem zapadł zmierzch, a nasz wieczór stawał się coraz bardziej wesoły. Czas wypełniły nam nasze zawodowe, oraz górskie anegdoty. W pewnym momencie wszystkich nas bolały brzuchy ze śmiechu. Druga zakupiona przeze mnie butelka wina też okazała nam swoje puste dno😉. Siłą więc wygnaliśmy Arka po jeszcze kilka piw, gdyż wiadomo było, że dzisiaj wypijemy wszystko… Na szczęście stacja była niedaleko, więc zapasy szybko zostały uzupełnione. Pod jego nieobecność każde z nas wypiło tylko po jednym piwku… Nastroje znowu uległy poprawie. Jednak Arek wrócił jakiś osłabiony. Padł na łóżko obok mojej siostry i po chwili było jasne, że zaczyna odpływać do krainy “nigdy nigdy”… Mimo naszej reanimacji i podania mu zimnego piwa odpłynął… 

    Nasza czwórka jednak pozostała na placu pijackiego boju. Mijały kolejne chwile, kolejne kilka pustych puszek po piwie walało się wokół… Zauważyłem, że dłoń Karola zaczęła pieścić udo mojej siostry… Poniekąd cieszyło mnie to… Mając za szwagra jego byłbym szczęśliwy i spokojny o moją sis… 

    Ale chwila… Co dla mnie? 

    Atmosfera nieco nam siadła. Arek lekko pochrapywał, mój najlepszy kumpel pieścił nogę mojej siostry, której najwyraźniej się to podobało, a Marlena i ja siedzieliśmy jak ciule i obserwowaliśmy… Schyliłem się więc ośmielony alkoholem i chwyciłem jej nogę… Dźwignąłem ją i położyłem na swoim kolanie. Po chwili sama dołączyła drugą… Jej stopy wzbudziły u mnie takie samo pożądanie, jak stopy mojej siostry… Moje dłonie obsesyjnie zaczęły masować jej stopy, przesuwając się wzdłuż seksownych nóg… I w chwili, gdy wielki palec stopy Marleny znalazł się w moich ustach Arek zaczął się budzić. 

    Nóż w plecy, policzek i kop w dupę dla mnie. 

    Jednak ktoś musiał go odprowadzić. Padło na mnie… Na szczęście Marlena pomogła mi i chwyciła jak się okazało nieprzytomnego męża pod drugie ramię… Gdy dotarliśmy do ich pokoju moja ręka zsunęła się na jej pośladek… Po chwili musiałem jednak ją cofnąć, by ułożyć Arka w łóżku. Jej zadziorne spojrzenie jednak dało mi wiele nadziei na przyszłość… Wychodząc z pokoju raz jeszcze rzuciłem okiem na ponętne kształty Marleny. Miałem na nią ogromną ochotę, lecz tym razem musiałem obejść się smakiem… 

    Gdy wróciłem do swojego pokoju, zobaczyłem, że Karol z Beatą nie próżnowali pod moją nieobecność. Siedziała na nim okrakiem i namiętnie się z nim całowała. Jej tyłeczek wyłonił się spod krótkiej piżamki. Od razu wykorzystałem ten fakt, sprzedając jej soczystego klapsa. Zapiszczała radośnie i wyprostowała się nagle. Zadarłem w górę jej piżamę i ściągnąłem przez głowę. Siedziała teraz na moim kumplu w samych tylko majtkach. Chwyciłem ją za cycki, a ona zaczęła się rytmicznie ocierać o kutasa Karola. Było widać, że mu się to podoba. Po chwili Beata zsunęła się z Karola i zaczęła zdejmować jego spodenki. Ja natomiast zdjąłem jej majteczki i wąchając je patrzyłem na dalsze poczynania mojej siostrzyczki. Muszę przyznać, że widok nagiego Karola zrobił na mnie wielkie wrażenie. Jeszcze większe jednak wrażenie zrobiła na mnie ich pozycja 69. Z rozkoszą patrzyłem, jak moja siostra liże i ssie jego dużego i grubego fiuta. Poczułem nagłą potrzebę, żeby jej pomóc. Jeszcze nigdy nie miałem okazji by choćby dotknąć penisa innego faceta. Teraz musiałem wykorzystać sytuację. Położyłem się na łóżku obok nich i patrzyłem z zachwytem, jak jego kutas ledwie mieści się w ustach mojej siostry. Chwyciłem go za jaja i zacząłem je delikatnie ugniatać. Beata widząc moje zainteresowanie odstąpiła mi miejsca. Docisnęła tylko mocniej swoją cipeczkę do jego twarzy. Ja natomiast przeciągnąłem językiem po całej długości jego fiuta. Świat zawirował mi przed oczami i już po chwili jego wzwód wypełniał mi usta, a mój język owijał się wokół jego grzyba… Smakował obłędnie. Pragnąłem, żeby skończył w moich ustach. Moja siostra miała jednak inny plan. Chciała go poczuć w sobie. Usiadła na jego drągu i zaczęła go ujeżdżać. Ja zaś przyglądałem się wszystkiemu z rosnącym podnieceniem. Po chwili moja siostra zaczęła głośno jęczeć, dochodząc szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Chwilę później Karol również skończył. Moja siostra zsunęła się z niego i położyła zadowolona obok. Ja natomiast przystąpiłem od razu do działania i jego wciąż pulsujący kutas znowu znalazł się w moich ustach. Smak spermy zmieszany ze smakiem mojej siostry był cudowny… Wylizałem go do czysta i po chwili poczułem w ustach, że zaczyna mięknąć. Ale mi było wciąż mało, więc już zmieniałem pozycję, by znaleźć się między nogami Batki. Delektując się kolejną porcją spermy mojego przyjaciela zlizywaną z cipki siostry wyciągnąłem swojego kutasa i zacząłem walić konia… Skończywszy nasze igraszki wszyscy położyliśmy się w jednym łóżku i po jakimś czasie zasnęliśmy.

    Rankiem po śniadaniu wybraliśmy się na zwiedzanie Zakopanego. Zdobyliśmy również Gubałówkę, co było naszym absurdalnym celem na ten dzień. Pomimo wczorajszych wydarzeń moje oczy cały dzień błądziły po ciele Marleny. Ta kruszynka podniecała mnie coraz bardziej. W mojej głowie zaczął się już układać plan, jak ją posiąść… Dzień minął mi szybko. Wieczorem wszyscy wcześniej się położyliśmy, bo naszym celem na jutro miał być Kozi Wierch. 

    Sobota powitała nas zachmurzonym niebem i lekkim deszczykiem. Wsiedliśmy w samochód i udaliśmy się w kierunku Palenicy, skąd mieliśmy wyruszyć na szczyt. Pierwszy asfaltowy odcinek drogi posłużył mi do uzupełnienia galerii pt. “Dupa Marleny”. Powoli zaczynało brakować mi miejsca na karcie pamięci 😉. 

    Po niespełna trzech godzinach wolnym krokiem dotarliśmy do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Tam niestety okazało się, że Marlena z Arkiem nie pójdą dalej z nami, z powodu bólu kolana Mari… Na początku zasmuciła mnie ta wiadomość, jednak mimo wszystko razem z Beatą i Karolem poszedłem w kierunku Koziego. Marlena z mężem mieli zostać w schronisku i poczekać na nas. Szlak okazał się niezbyt wymagający, a raczej nawet monotonny. Dzięki pochmurnemu niebu i deszczowi góry były dzisiaj wyjątkowo wyludnione… Po dotarciu na szczyt okazało się, że jesteśmy tam tylko my. Szybko więc ustawiliśmy mój aparat na skale, w trybie samowyzwalacza i zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie… I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pomysł na to zdjęcie, na który wpadła Beata podczas wspinaczki. Razem z Karolem ustawiliśmy się po bokach Beaty i włożyliśmy dłonie w jej spodnie, ku cipce, a ona trzymała w dłoniach nasze sterczące pały. Udało nam się w ostatniej chwili, gdyż od strony Orlej Perci zbliżali się jacyś turyści. Chwilę później rozbawieni schodziliśmy już ze szczytu w kierunku schroniska. Tam moi towarzysze wypili po dwa piwa i udaliśmy się w kierunku parkingu. Na trudniejszych odcinkach pomagałem Marlenie zejść. Możliwość dotknięcia jej ciała działała na mnie mega podniecająco… 

    Wieczorem było jasne, że również ten dzień zakończy się podobnie jak nasz pierwszy spędzony tutaj. Mianowicie ostrym piciem… Od razu po kolacji narzuciliśmy z Karolem dosyć mocne tempo. Mieliśmy w tym cel. On chciał powtórzyć zabawę z moją siostrą, a ja wiedząc, że Arek ma słabą głowę chciałem zabawić się z jego żoną… 

    Po dwóch godzinach sytuacja zrobiła się już bardzo przyjemna. Wszyscy mieliśmy już dobrze w czubie, lecz najbardziej cieszył mnie stan, w jakim znajdował się już Arek. Spał już sobie spokojnie, nie zwracając na nic uwagi… Tym razem nasza imprezka miała miejsce w pokoju Marleny i Arka, więc bez zbędnego przedłużania postanowiliśmy się rozejść. Karol od razu zabrał moją siostrę do swojego pokoju, a gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi ja wróciłem do swojego… Tym razem była jednak ze mną Marlenka. Od razu po wejściu do pokoju rzuciłem się na nią i zdjąłem z niej całe ubranie. Nago wyglądała dokładnie tak jak ją sobie wyobrażałem. Chwyciłem ją za rękę i podprowadziłem do łóżka, w którym dwa dni wcześniej odbyła się już mała orgietka. Rozebrałem się również i w następnej chwili mój kutas penetrował już ciasną cipeczkę mojej Marlenki. Po kilku minutach, czując, że za chwilę dojdę wyciągnąłem fiuta z jej cipki i spuściłem się na jej perfekcyjny brzuszek. Jednak nie byłbym sobą, gdybym na tym poprzestał. Obróciłem ją i nie pytając o zgodę przywarłem ustami do jej dupki. Marzyłem o tym od czwartku i moje marzenie się spełniło. Mój język pieścił jej słodziutką malutką dziureczkę… 

    To był niezapomniany weekend, pełen wrażeń i “pierwszych razów”… Z utęsknieniem czekam na kolejny taki wypad w góry…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Marzec
  • Panika na golasa – the day after the party

    Właśnie sobie smacznie śpię. Wybudzam się już z fazy głębokiego, wręcz nieprzytomnego snu i wraca mi świadomość mojego jestestwa. Jest miło, błogo, wygodnie. Czuję się niczym piórko na wietrze, unoszące się gdzieś w oddali od świata codziennego, trosk i problemów. Nie ma to, jak ożywczy sen, regeneracja. Tak cudownie jest mieć wolne, poprzeciągać się leniwie, marzyć, czuć własne ciało, młode i zrelaksowane. Tylko… co się właściwie wydarzyło, że tak padłem? Odłóżmy to na później… śpijmy dalej.

    Minął jakiś czas. Nadal śpię w najlepsze. Zdaje się jednak, że już jest dzień. Może powoli zacznę się budzić. Warto? Czuję się lekko obolały, szczególnie boli mnie głowa i jest mi troszkę chłodno. Nadal mi słabo i słyszę jakieś mętne głosy. I gdzie ja właściwie jestem? Leżę — tak, zdecydowanie leżę — i to na brzuchu, na łóżku, w jakimś pokoju… na stancji. Zmieniłem nieco pozycję, kładąc się bardziej na boku i śpię dalej. Przerywanymi okresami świadomości wciąż próbuję sobie cokolwiek przypomnieć. Chyba była jakaś ostra impreza… Balanga… Balanga… dzika impreza na stancji… Konrad… Paweł… kumple… hm… – zasypiam. We śnie Oliwka!

    Wspaniała Oliwka! – Wróciła mi na chwilkę świadomość — Jak ona mi się podoba. Całowałbym ją najpierw zaczepnie w policzki, później namiętnie w usta, a następnie jej boską szyję i coraz niżej, całe ciało centymetr po centymetrze… Myśląc o tym, słyszę coś, jakby jakiś taki dziwny „aplauz”, jakieś głosy. Czy to w mojej głowie?…

    … Nie jestem jeszcze tego świadomy, choć wkrótce to do mnie dotrze, ale tak naprawdę leżę całkiem goły, a mój z reguły nieśmiały i nieprzyzwyczajony do takich sytuacji penis, zwisał śpiący na nodze. Teraz się uaktywnił z powodu moich fantazji. W pokoju zaś nie jestem sam. Jak dobrze, że tego nie wiem. O ileż jestem teraz szczęśliwszy, nim poznam szokującą prawdę. Na pewien czas pożegnałem się ze swoją intymnością i godnością osobistą, czy to z przypadku, czy z wyboru i niestety będę musiał z tym żyć. Jednak jeszcze nie teraz… dopiero za kilkanaście minut. Niech ten stan niewiedzy trwa jak najdłużej.

    Coś sobie przypominam, choć głowa mi ciąży… Była impreza ze sporą liczbą osób. Mateusz, Konrad, Oliwka… Piliśmy. Brałem prysznic. Piliśmy. Później poczułem się bardzo zmęczony i zasypiałem. Uprawiałem namiętny seks z Oliwką… – …nie, chwila… – tego to akurat nie było. Mogłoby być. Może w przyszłości. Miałem za to jakieś fantazje z nagością. Młode nagie ciała. Chyba to były fantazje… Leżałem owinięty ręcznikiem, a potem…

    … Wtedy do mnie dotarło, co się stało — ręcznik, którym się okrywałem, wyrwał mi się z rąk i chyba byłem goły. Nie pamiętam tego zbyt dobrze, bo za chwilkę całkowicie odpłynąłem, ale wyraźnie czułem wstyd, bezradność, zażenowanie, żal. Choć może to był tylko sen… O Boże! – pomyślałem! – A jeśli to prawda? Ogarnął mnie lęk — czy to możliwe…? Zacząłem się budzić.

    Leniwie otworzyłem jedno oko i zobaczyłem ludzi rozmawiających ze sobą w moim pokoju — Mateusza, Konrada i Daniel. Jest mi dziwnie chłodno i nie pamiętam końca wczorajszej historii. Oblał mnie zimny pot, a następnie fala gorąca, bo wydaje mi się, że… Nie! Nie chcę, aby to była prawda. Jest mi tak przyjemnie, swobodnie, błogo. Są tu też moi dobrzy koledzy. Błagam, żeby wszystko było, jak należy. Może tylko majaczę? Być może to tylko kolejna kolorowa rzeczywistość ze snu. Jeśli jednak to prawda… co za wstyd i upokorzenie!! Może lepiej spać dalej, aż sobie pójdą, aż obudzę się w innych realiach. Przeszył mnie dreszcz. Mijają chwile. Niepokój narasta.

    Nie mogę! Postanawiam zmierzyć się z sytuacją. Spojrzałem. Jestem przerażony! Po prostu zamarłem. Moje przeczucie zostało potwierdzone — śpię całkowicie nago. Bycie bez ubrania to jeszcze nic złego — zdarzało się, ale kurcze, widzę swoją kiełbaskę. I oni tu są, ale tylko trzej. Bez dziewczyn. Serce zaczęło mi walić i podchodzić do gardła, poczucie zażenowania wzrosło, oddech przyspieszył. Mdli mnie. Jestem przerażony!! Widzą mnie, widzą mnie całego jak na dłoni. Widzą dokładnie wszystko, zwłaszcza to, czego nie chciałem kiedykolwiek pokazywać żadnym kolesiom. Ale dziko i dziwnie… Muszę się uspokoić! To nic takiego. Hehe, przecież ja po prostu leżę sobie swobodnie na golasa przy kolegach. Kto by się spodziewał. Gdybym był dziewczyną, sytuacja byłaby naprawdę ciekawa i narobiłbym przy tym dużo krzyku. Gdybym był nastolatkiem, popuściłbym z wrażenia. Interesujące uczucie i doświadczenie.

    Nie! To jednak nie jest zabawne… Mateusz — grecki bóg, dobrze zbudowany, inteligentny, nieco zarozumiały. Ogierek z niego. A ja co? Leżę w jego obecności nieprzytomny i bezbronnie nagi, „chwaląc się” swoim ciałem… Konrad to spoko gość, najnormalniejszy ze wszystkich. W jego towarzystwie nie sposób czuć się niekomfortowo. Tylko akurat nie w tym przypadku… Mógł mi jakoś pomóc. Nie rozumiem, czemu nie peszy go to tak, jak mnie. Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek zobaczy mnie w takim stanie. Powinien coś zrobić. Co on sobie myśli? Może mu się to podoba? No i Daniel. Młodszy, zwariowany, uroczy na swój sposób. Liczyłem, że po prostu wyszedł, ale niestety nie i nie wiem, jak mu teraz spojrzę w oczy. Dziwi mnie fakt, że uczestniczę w takiej abstrakcyjnej sytuacji. Dlaczego? I dlaczego nikt nie zareagował? Właściwie, to nie wiem, jak reagowali i co myślą. Wiem natomiast, że to moja wina.

    Jest mi przykro. Jak mogłem zrobić sobie coś takiego… moje biedne ciało. Okropna sytuacja. Nie mogłem nic zrobić i jak widać, inni też nie chcieli pomóc. Jak powinienem teraz postąpić? Chętnie okryłbym się czymś i po prostu uciekł, ale nie mam dokąd. Nie mam szans na żadne sensowne wyjście z tego z twarzą. Czemu mnie zostawili? Sekundy dłużą się niczym godziny. Każde ich spojrzenie czuję głęboko w sobie. Bycie nago przy kolesiach nie jest złe, jeśli nie pokazujesz krocza. Ten jeden szczegół drastycznie wszystko zmienia. Jestem teraz w ich oczach lepszy, czy gorszy? Odważny, czy poniżony? Może to jakaś kara? Czuję się niepoważnie. Może tylko ja tak o tym myślę, a ich to zupełnie nie obchodzi. Przecież to naturalna rzecz być nago, a moje ciało nie jest jakieś najgorsze. – Raz jeszcze spojrzałem na swoje krocze. Ogólnie nie wyglądam źle, mam jednak wrażenie, że mój autorytet, moja charyzma, honor, relacje w starciu z nagą, szczerą prawdą stały się przez to niczym. Zdecydowanie wolałbym być teraz w wersji ocenzurowanej, a tymczasem nie mam nic. Smutna pustka i bezradność. Jak oni mogli mnie tak zostawić, tak nie uszanować! Mogli przecież okryć albo w ogóle stąd wyjść. Czują się lepsi, bo to ja tu leżę? Nigdy nie życzyłem sobie, żeby jacyś kolesie zaglądali mi w krocze. Mam dość. Wstaję!

    Będzie dziwnie i ciężko, ale muszę się z tym zmierzyć. Skoro nawarzyłem sobie piwa… Jestem przecież prawdziwym facetem w męskim gronie, nie mam się czego wstydzić, zresztą i tak czasami na mnie patrzą. Konfrontacja trochę zaboli, jak oderwanie plastra, ale to tylko chwila i raz na zawsze zakończę to szokujące wydarzenie. Nie jestem pewien, czy zostawili mnie w tym stanie, bo ich to nie obchodzi, czy może zrobili mi na złość, albo może podoba się im to, lub nie chcieli ingerować, szanując mój wybór. Jeśli tak, to zapomnieli o ważnej rzeczy — że nie chciałem celowo być goły i że poczuję się skompromitowany. Wstyd i złość — oto co czuję.

    Zacząłem się poruszać. Odwróciłem się na plecy, co przykuło ich uwagę. Pełna ekspozycja, ale wolę o tym nie myśleć. Muszę się postarać, żeby nie wyjść na mięczaka, żeby nie widzieli, że się wstydzę, albo — co gorsze — żeby mi nie stanął. Nadal słabo się czuję. Mateusz, widząc, że już się obudziłem i próbuję się podnieść, zareagował błyskawicznie. Powiedział: „Widzę, że nasz kolega wraca już powoli do żywych. To ja nie będę przeszkadzał. Widzimy się później! Pamiętajcie, że zaraz wpadnie do was Klaudia”. Dopiero teraz wychodzi? Na co on czekał? – Pomyślałem. Śpiący nie mają uczuć? Cieszę się, że już go nie ma. O jedną osobę mniej. Wpadnie tutaj Klaudia, ale gdybym się nie obudził, pozwoliliby mi tak leżeć? Udało mi się usiąść i natychmiast zakryłem penisa dłońmi. Konrad i Daniel przywitali się ze mną i dopiero teraz dało się zauważyć zażenowane na ich twarzach. Jakby dopiero teraz doszło do ich świadomości, że jestem ich kolegą, który też ma poczucie godności.

    Wciąż ledwo żyję. Zacząłem stękać i marudzić. Siedzę tak już chyba ze dwie minuty i czuję się skrępowany. Daniel wreszcie zdawał się to zrozumieć i również postanowił wyjść na zewnątrz i tam poczekać na Klaudię. Dziwni ludzie, dziwni… albo to ja jestem nadwrażliwy. Jestem jednak w bardzo niekomfortowej sytuacji. Nie mogę do siebie dojść ani fizycznie, ani psychicznie. Sporo osób mnie widziało. Moja godność ucierpiała. Na dodatek źle się czuję i mam problemy z koordynacją ruchową. W pokoju zostałem sam na sam z Konradem. Trochę mi ulżyło. To mój dobry kumpel. Ból i zawroty głowy sprawiły, że prawie upadłem i niemal zwymiotowałem, odkryłem więc krocze, aby się podeprzeć. Przestałem się krępować. Kumpel zaczął mi pomagać. Zapytałem go, co się właściwie stało. Zaczął mnie przepraszać, że wyszło tak niezręcznie. Nagie krocze przestało być ważnym problemem. Pomógł mi się wygodniej ułożyć i przyniósł wodę. Czuję się tak źle, że nie myślę już o tym, że siedzę z gołym pitolem. Nie będę się nakrywał, bo i tak jest mi strasznie gorąco, a ubrań poszukamy za chwilę. To nie jest ważne. Muszę dojść do siebie. Jeszcze chwilka…

    Przyszedł SMS, że Klaudia zaraz tu będzie. Źle się czuję, nadal mam zawroty głowy i duże mdłości, ale muszę się jakoś ogarnąć. Nawet Konrad stwierdził, że Klaudia nie może nas tak zobaczyć. Mamy kwadrans. Konrad pomógł mi z prysznicem, a następnie poszukaliśmy moich ubrań. Najlepszy przyjaciel, na którego można liczyć. Wstyd mi, że musiał dotykać mojego nagiego ciała i przez cały czas oglądać moją parówkę, ale nie poradziłbym sobie bez niego. Tymczasem przez okno zobaczyliśmy, że Klaudia rozmawia już z Danielem i zaraz będzie u nas, a ja wciąż jestem goły. Poprosiłem Konrada, żeby wyszedł i przytrzymał trochę Klaudię, a ja o własnych siłach postaram się ubrać. Dobrze, że szybko wyszedł, bo na samą myśl o przyłapaniu mnie nago przez Klaudię, stanął mi. Jednocześnie jestem przerażony taką myślą. Dosyć długo siłowałem się z tymi gaciami, gdyż co chwila kręciło mi się w głowie, ale wreszcie je nałożyłem. Ubrałem też koszulkę. Tylko tyle zdążyłem zrobić, zanim weszli. Nie jest źle. Mogło być zupełnie inaczej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Zdejmuj spodnie!

    Podążał sprężystym krokiem w kierunku jej pokoju. Rozglądał się po klasycznym wnętrzu długiego korytarza, szukając numeru 14. Pod jego stopami uginał się przyjemnie miękki dywan. Podobał mu się dyskretnie elegancki wystrój hotelu. Mierzył wzrokiem mijane drzwi. Z każdym kolejnym krokiem zbliżał się do jej apartamentu. Odczuwał niedosyt, który chciał wypełnić. Jak najszybciej. Natychmiast!

    Wreszcie dotarł do konkretnego pokoju. Zapukał.

    — Proszę! Otwarte — usłyszał jej głos w środku.

    Wszedł śmiało i rozejrzał się po wnętrzu. Leżała na łóżku. Miała na sobie cienki jasny sweter i niebieskie luźne jeansy. W pokoju unosił się zmysłowy zapach wanilii, bergamotki i delikatna nuta gruszki. Zapamiętał woń jej perfum z wczorajszego wieczoru. Otulał ją, a jego kusił i uzależniał.

    — Cześć, Darek — przywitała go Marlena.
    — Cześć — odpowiedział.
    — Nie odpisałeś na wiadomości. Zastanawiałam się, co robisz — uśmiechnęła się nieśmiało.

    Spojrzał w jej niebieskie oczy. Milczał. Sekundy mijały, a on łączył się z nią i porozumiewał bez słów. Opowiadał o swoim szaleństwie błyskiem swoich oczu. Czuł ekscytację. Usłyszał, jak kobieta zaczyna głęboko oddychać. Nabierała dużo powietrza, a jej piersi unosiły się i swobodnie opadały. Były sprężyste z wyraźnie zaznaczonymi namiętnymi wierzchołkami. Podążał wzrokiem po jej ciele. Uśmiechnął się nonszalancko.

    — Zdejmuj spodnie! — rzucił zdecydowanie. Bez cienia skrępowania.

    Była oszołomiona żądaniem. Patrzyła w jego oczy przez chwilę, a następnie zaczęła rozpinać guziki jeansów. Cały czas głęboko oddychała. Widział, jak jej ciało drżało. Poddała się jego poleceniu. Nie była w stanie myśleć i wyobrazić sobie tego, co może się wydarzyć. Cokolwiek to miało być, chciała tego! Była tego pewna.

    Zbliżył się do niej i usiadł obok. Patrzył, jak odsłania swoje ciało skryte pod przejrzystą bielizną. Wzbierało w nim pożądanie i napięcie. Odczuwał jej elektryzującą aurę. Już odurzył się jej perfumami oraz widokiem. Zbliżał się do szaleństwa. Jak mogłem wytrzymać bez niej tyle godzin od wczorajszego wieczoru?! — myślał, obserwując jej ruchy.

    Odsłaniała swoje uda i kolana. Pomógł jej zsunąć spodnie. Kiedy już uwolniła nogi, dotknął jej stóp. Przesuwał dłonie w kierunku kolan. Głaskał. Upajał się ich kształtem. Obserwował twarz i błyszczące oczy Marleny.

    Przesunął się głębiej na łóżko, a jej nogi położył na swoich. Cała jego dłoń przylegała teraz do wewnętrznej strony ud kobiety. Przesuwała się powoli i zdecydowanie wyżej. Ominął jej łono i przesuwał się w kierunku brzucha. Zatoczył koło wokół jej pępka, głaszcząc delikatnie. Widział, jak na jej skórze pojawia się gęsia skórka. Teraz jego dłoń podążała wyżej, pomiędzy jej piersi. Jakby chciała dotrzeć do jej szyi. Zawrócił ją jednak w kierunku brzucha i dalej do pięknie zaznaczonych bioder. Ścisnął je. Wzbierało w nim pożądanie, kiedy mocno dotykał jej ciała.

    Rozsunął nogi oszołomionej partnerki. Pochylił się, opuścił głowę w kierunku jej stóp i wkrótce dotykał swoim zarostem delikatną skórę Marleny. Drapał ją, przesuwając się coraz wyżej. Dłonią wędrował po jej ciele tak, jakby chciał stworzyć dokładne wspomnienie jej kształtów w swojej wyobraźni na chwilę, kiedy będzie daleko.

    Słyszał jej nierówny oddech. Milczała, oddając się wzbierającemu pożądaniu. Jego usta zbliżały się do kobiecości ukrytej pod na wpół przeźroczystej bieliźnie. Uniósł wzrok i spojrzał w jej oczy. Jego niecierpiące sprzeciwu dłonie nadal wędrowały. Głaskał jej ciało, by za chwilę ściskać fragmenty atłasowej skóry. Wsunął się po jej lekki ażurowy sweterek, objął jej pierś. Była naga, nieskrępowana biustonoszem.

    Ponownie opuścił głowę, teraz w kierunku zbiegu jej smukłych nóg. Zębami przygryzł osłoniętą łechtaczkę. Usłyszał, jak wzdycha. Poczuł, jak jej tułów wygina się w łuk, a piersi wypinają się do góry. Dostrzegł, że jej dłonie zacisnęły się na łóżku. Przygryzł jej kobiecość mocniej. Ażurowa bielizna była już wilgotna, a on doskonale czuł jej aromat. Jej naturalne zapachy… delikatne, ale równie intensywne jak perfumy.

    Z trudem panował nad swoim pożądaniem. Na zmianę przygryzał jej małe wzgórze, uciskał brodą i ustami wargi świątyni. Wypełniał jej kielich wzbierającym pożądaniem. Był kapłanem bogini. Chciał, aby wino pożądania nie mieściło się w tym wspaniałym pucharze, aby się przelewało. Mógłby je pić. Celebrował tę chwilę bez pośpiechu.

    Szybkim ruchem zsunął jej bieliznę. Rozchylił jej nogi szeroko, a jego dłonie delikatnie leżały na uniesionych udach. Patrzył na jej ciało z góry bez skrępowania i z ciekawością. Widział ją całą. Spojrzał w jej oczy i zbliżył się do jej twarzy.

    — Teraz zanurzę się w tobie. Będę się upajał winem z twojego kielicha — wyszeptał.

    Opuścił głowę. Jego usta przywarły do jej pełnych ust. Całowali się głęboko. Ich języki oplatały się wzajemnie w ekstazie pożądania. Przygryzali swoje wargi, opętani szaleństwem. Czas płynął, sekundy zamieniały się w minuty. Jego dłoń wędrowała po jej ciele, by w końcu wsunąć się pod pośladek i ścisnąć go mocno. Cudownie sprężysty. Z jej pupy powędrował dalej, w kierunku łona i rozpalonej świątyni. Położył całą dłoń na kobiecości. Masował ją mocno okrężnymi i powolnymi ruchami.

    Po kilku momentach jego palce znalazły wilgotną drogę do gorącego wnętrza. Wsuwał je zdecydowanie, bez oporu. Czuł na palcach fale wzbierającego ciepła. Poruszał pewnie dłonią, coraz bardziej intensywnie. Mocno. W górę i dół. Słyszał, jak Marlena ciężko wzdychała i jęczała na zmianę. Nie przerywał ani na chwilę. Ścisnęła jego przedramię, na którym się oparł. Wbijała swoje pomalowane na czarno paznokcie w jego skórę. Im mocniej poruszał swoją dłonią, pobudzając wnętrze jej kobiecości, tym mocniej wbijała się w jego ciało. To rozpalało go jeszcze bardziej. Pożądanie wymieszane z bólem. Wspaniałe połączenie!

    Chciał poczuć smak fal, które zwilżały palce. Jego usta opadły do jej łona, a język niecierpliwie szukał drogi do wrót różowej rozkoszy. Całował ją i kosztował. Jego palce nadal wypełniały jej wnętrze i poruszały się pewnie. Język badał szczegółowo każdy milimetr jej pełnych warg. Clitoris była wyraźnie nabrzmiała. Dotknął jej końcówką swojego języka. Marlena na ten dotyk zacisnęła uda. Zaczął wirować wokół jej najbardziej wrażliwego punktu. Raz wolniej, by za chwilę przyśpieszyć. Przywierał do niej całą powierzchnią języka. Czuł jej energię, przepływała przez niego. Byli połączeni w ruchach, doskonale zsynchronizowani.

    Spomiędzy warg czuł wyrzuty ciepła. Ciało Marleny zaczęło gwałtownie pulsować, ale on nie przerywał pieszczot. Czuł, jak kobieta ciągnie go mocno za włosy. Sprawiała mu ból, który zdecydowanie był przyjemny. Chciała go odsunąć, ale on przywarł jeszcze mocniej do jej kobiecości i zdecydowanie penetrował palcami jej rozpalone do purpurowej czerwoności wnętrze. Jego usta i twarz spływały boskim winem z jej kielicha.

    — Zaraz wybuchnę! — krzyknęła.

    Nie panowała już nad swoim ciałem. Skurcze płynęły przez jej mięśnie. Spinała się, by za moment się wyprostować i znów rozluźnić. Jej stopy zaciskały się w łuki. Drżała.

    Patrzył w jej błędne wilgotne oczy i twarz ubraną w ekstazę. Położył dłoń na jej nagim brzuchu, dzięki czemu poczuł cudowne wibracje jej ciała. Splótł swoją dłoń z jej dłonią, a ona ścisnęła ją z całej siły.

    Energia ciała kobiety wprowadzała Darka w trans. Upajał się jej widokiem. Bezbronnej, targanej falami orgazmu. Mijały kolejne chwile, a jej ciało harmonijnie się rozluźniało. Patrzyła na niego łagodnie z delikatnym uśmiechem. Leżeli teraz obok siebie. Otoczeni unoszącym się błogim aromatem kadzidła jej świątyni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Darek Lust
  • Kapitan Levi rozdziewicza mloda zolnierke

    Emmi Tremblay była nową członkinią Korpusu Zwiadowców. Zaledwie szesnastoletnia blondynka o drobnej sylwetce od zawsze marzyła o przyodzianiu peleryny ze Skrzydłami Wolności, aby pomóc ludzkości w walce z ludożernymi tytanami. Udało jej się to – bezproblemowo ukończyła obóz szkoleniowy i prosperowała ku byciu dobrym żołnierzem. Zawsze wmawiano jej, że się nie nadaje, że jest tylko dziewczyną, na dodatek o lichej budowie ciała. Ona jednak miała zamiar dowieść wszystkim, iż są w błędzie.

    Zwiadowcy byli właśnie w trakcie swojej kolejnej ekspedycji za mury; wysokie mury, które chroniły mieszkańców przed tytanami. Teraz zewnętrzny mur został zniszczony, stając się terytorium tych wielkich kreatur, myślących jedynie o pożywieniu się kolejnymi istotami ludzkimi. Wyprawy takie były potrzebne, aby w końcu pozbyć się tytanów; jedynie zwiadowcy podejmowali się tego, będąc jednocześnie z tego powodu nazywani samobójcami. Teraz spędzali noc w ogromnym zamczysku, istnej fortecy. Tytani zazwyczaj nie byli aktywni o tej porze, więc żołnierze mieli względny spokój i chwilę na odpoczynek. Wystawiono jednak warty, a każdy miał swój sprzęt pod ręką. Emmi zajęła jeden z wielu pokoików w zamku, mając nadzieję, że uda jej się przespać.

    Po wieczornej toalecie ciężko usiadła na łóżku, a raczej czymś go przypominającym, mogącym rozlecieć się w każdej chwili. Rozburzyła noszony zazwyczaj kok, pozwalając jasnym włosom okolić jej dziewczęcą buźkę. Sięgały niewiele za ramiona; wcześniej były dłuższe, ale Emmi ścięła je jeszcze w obozie szkoleniowym ze względu na wygodę i teraz notorycznie je podcinała. Pozwoliła sobie na zdjęcie kurtki i butów z wysokimi cholewami, zostając jedynie w białych spodniach, błękitnej koszuli i kilku elementach koniecznych do zamocowania osprzętu, aby móc skutecznie walczyć z tytanami. Położyła się na łóżku i wgapiła w sufit. Była taka zmęczona, bolał ją chyba każdy mięsień. A przecież nazajutrz czekała dalsza wyprawa, być może starcie z tytanami… To właśnie nie dawało jej spać. Na podłodze pokoiku stał kaganek, w którym powoli wypalała się świeczka. W jej płomyk wpatrzyła się dziewczyna, próbując odgonić natrętne myśli i zasnąć.

    Nie było jej to jednak dane. Był już chyba środek nocy, ona dalej nie spała… A na dodatek nagle usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Odruchowo spojrzała w tamtą stronę, ale krąg światła rzucanego przez płomień nie objął tajemniczej postaci. Emmi tak zdrętwiała, że nawet się nie odezwała.

    – Hej… Dlaczego nie śpisz? – dobiegło jej uszu. A ten głos… Znała go przecież doskonale. Każdy znał, to był…

    – Kapitanie Levi! – dziewczyna raptem się poderwała i wpatrzyła w ciemną sylwetkę wkraczającą do jej pokoiku.

    – Ej, ciszej… Wszyscy śpią, ty też powinnaś… – odpowiedział jej mężczyzna. Swoim klasycznym, jednostajnym tonem. Jakby czytał nudny przepis na naleśniki. Dziewczyna była nieco zszokowana tymi odwiedzinami… Czego szukał u niej Levi Ackermann we własnej osobie? Żywa legenda, najlepszy żołnierz ludzkości, poskramiacz tytanów… Był chyba autorytetem dla każdego. – Ty jesteś Emmi, tak? Emmi… Tremblay? – spytał obojętnie, stając nad blondynką, która spięta siedziała na łóżku.

    – Tak jest! – odpowiedziała po żołniersku, ale zaraz przypomniała sobie, że jest środek nocy. – Tak, to ja… Kapitanie… – powiedziała cicho i nieśmiało. Aż zaczęła drżeć… On wiedział, jak się nazywa! A po chwili na dodatek… usiadł obok niej na łóżku.

    – Widziałem, jak walczyłaś w Troście… Nieźle sobie radziłaś… – mruknął. Emmi niepewnie na niego spojrzała. Cały czas miał taką samą minę, żeby nie wiedzieć co. Taką po prostu… znudzoną. Ale jednocześnie dziewczyna przyłapała się na myśli, że kapitan jest nad wyraz przystojny. Aż niekontrolowanie przygryzła własną wargę.

    – Dzie… Dziękuję… – wydukała i prędko spuściła wzrok. Z kolei Levi badawczo jej się przyjrzał.

    – Wiesz, że jutro możesz zginąć? – spytał z taką obojętnością, że aż Emmi przeszły dreszcze.

    – Tak… Wiem… – odpowiedziała cicho, chowając głowę między ramionami.

    – Ale nie rób tego. Martwa do niczego się nie przydasz – mruknął. Dziewczyna czuła jego obecność w tym ciasnym pokoju aż za dobrze. Teraz na dodatek miała wrażenie, że mężczyzna dotknął jej dłoni… A może tylko jej się wydawało. – Całe życie przed tobą… Masz jakieś rzeczy, które chciałabyś zrobić przed śmiercią? – pytał swoim znudzonym tonem. – Bo może się okazać, że nie masz na nie za wiele czasu… – dodał.

    Emmi popatrzyła prosto na niego swoimi dużymi, zielonymi oczyma. On odwzajemnił spojrzenie, a dziewczyna w ciemności zobaczyła jego chłodne, niebieskie tęczówki. Na dodatek uniósł lekko brwi, jakby w pytającym geście. Ona aż przestała zwracać uwagę na wydźwięk jego słów. Na ciągłe napomykanie o śmierci. Patrzyła na niego… I uświadomiła sobie, że jest taka rzecz, której koniecznie chciałaby spróbować przed śmiercią, a przecież koniec jej żywota mógł nadejść lada dzień… Ale gdy tylko w jej głowie pojawiła się taka myśl, spaliła buraka i odwróciła wzrok.

    – Hm? O co chodzi? – spytał Levi, chyba jednak doskonale wiedząc, co dziewczyna ma na myśli. Przybliżył się do niej i złapał wargami jej płatek ucha.

    – Kapitanie! – znowu poderwała się Emmi, nieco wystraszona jego działaniami.

    – Shh… Wiesz, ja też mogę jutro umrzeć… – mruknął, a zanim ona się spostrzegła, pchnął ją na łóżko i już był nad nią. Niemal krzyknęła, ale Levi zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem, jednocześnie obmacując jej pierś przez koszulę. Dziewczyna była drobnej budowy, piersi nie miała zatem dużych… Ale jemu w zupełności to wystarczało. Przerwał pocałunek, by na nią spojrzeć… I dotarło do niego, że może jest dla niej zbyt brutalny. Dziewczyna wyglądała bowiem na wystraszoną i zawstydzoną. Co najmniej, jakby do jej łóżka zawędrował jakiś tytan, a nie przystojny żołnierz. Jednak dało się w niej dostrzec takie pragnienie. Bo ona rzeczywiście chciała więcej. Levi jej się podobał, podziwiała go pod każdym względem, był dla niej jak bohater… Mężczyzna postanowił grać nieco spokojniej. Dorwał się do szyi Emmi, na której zaraz zaczął składać pieszczotliwe, ale dosyć mokre pocałunki. Blondyneczce od razu przyspieszył oddech. Levi był niski i szczupły, ale ona i tak czuła się pod nim jak osaczona. Musiała też przyznać, że całkiem jej się to podoba. Kapitan całował jej szyję, lekko przygryzał uszy… Chciał ją po prostu rozpalić. Po jakimś czasie zaczął wolno rozpinać guziki jej błękitnej koszuli, jednocześnie całując coraz to niżej. Dekolt, piersi, płaski brzuszek… Zdjął z niej koszulę i po chwili uporał się z materiałowym biustonoszem, uwalniając niewielkie cycuszki dziewczyny. Koniuszkiem języka podrażnił jej różowy suteczek, który jak na zawołanie stwardniał. Emmi wydawała się zakłopotana tym wszystkim, ale też wyraźnie podniecały ją działania tego dwa razy starszego od niej mężczyzny. Spoglądała w dół, na jego czarne włosy, czuła, jak jego grzywka łaskocze ją po skórze, a on sam przyssał się do jej piersi co najmniej jak małe dziecko.

    – Podoba ci się? – mruknął i spojrzał na nią ku górze. Nie zmienił się ani ton jego głosu, ani wyraz twarzy… A to tylko sprawiało, że Emmi podniecała się jeszcze bardziej. Kręciła ją ta jego chłodna powaga. W odpowiedzi była w stanie jedynie lekko pokiwać głową. Levi przestał na moment bawić się jej piersiami, po to, żeby sam zdjąć kurtkę i koszulę. Dziewczyna w słabym świetle świecy dostrzegła jego klatkę piersiową, brzuch, ramiona… A wszystko to naprawdę mocno umięśnione. Po raz kolejny przygryzła własną wargę. On za to ujął jej dłoń i przejechał nią po swoim torsie, jakby chcąc zachęcić do obmacania jego mięśni. Emmi podchwyciła pomysł i moment później obiema dłońmi wodziła po jego seksownym ciałku, a on nachylił się nad nią i gorąco pocałował w usta. Po tym uciekł z zasięgu jej łapek, bo przesunął się na łóżku w dół, aby zacząć majstrować przy jej spodniach. Nieco ją to zawstydziło, ale chyba bardzo nie zaskoczyło. Levi spoglądał na nią z dołu błękitnymi oczyma, teraz zadziornie ściskając jej uda. Jedną dłoń wsunął pomiędzy nie i delikatnie zaczął obmacywać tę nastoletnią cipcię, która z pewnością kryła się pod ubraniem. Zrobił sobie smaka na spenetrowanie jej. Seks był taką rzeczą, na którą żołnierze często zwyczajnie nie mieli czasu, a nawet ciężko było znaleźć odpowiedni kącik, by móc się oddać w ramiona rozkoszy. Zdawało się, że teraz mają ku temu znakomitą sposobność. Na dodatek Levi wyświadczał poniekąd młodej żołnierce przysługę; wyglądało na to, że ciągle jest dziewicą, a przecież nikt nie chciałby umrzeć, uprzednio nie skosztowawszy tej przyjemnej czynności. Dziewczyna z zawstydzeniem spoglądała na swojego przełożonego, a z jej twarzy nie ustępował rumieniec, dodający jej uroku. Gdyby tylko koleżanki o tym wiedziały… Z pewnością byłyby zazdrosne. Kapitan obmacywał i głaskał jej uda, momentami zahaczając o strategiczny punkt pomiędzy nimi. W końcu rozpiął pasek i zdjął z niej spodnie, pozostawiając blondynkę w samych majteczkach. Od razu znalazł się pomiędzy jej nogami, wtulając usta i nos w rozkoszną szparkę. Emmi ledwo powstrzymywała się od tego, by nie zacząć pojękiwać. Momentami wstrzymywała oddech w napięciu, by zaraz znacząco go przyspieszać. Levi wysunął język i zaczął lizać cipkę dziewczyny przez materiał majtek. Jednocześnie nadal pieszczotliwie głaskał jej uda i brzuch. Chyba zależało mu na tym, by dobrze to zapamiętała… Kto wie, może będzie im dane pobaraszkować ze sobą jeszcze innym razem? Majteczki Emmi był już niemal całe mokre. Wtedy mężczyzna zdecydował się na odchylenie ich na bok i polizanie nagiej, gorącej, ociekającej soczkami szparki, słodkiej i soczystej jak brzoskwinka. W tym momencie dziewczyna nie wytrzymała i wydała z siebie cichy, stłumiony jęk. Jak jej się zdało, Levi skarcił ją wzrokiem, patrząc na nią spomiędzy jej ud. Po tym jednak wrócił do roboty. Zręcznymi ruchami języka pieścił dziewczynę, po chwili dołączając do tego palce. Kolistymi ruchami zaczął drażnić jej łechtaczkę, doprowadzając młodą żołnierkę do istnego – ale cichego – szaleństwa. Widać było, że dobrze zna się na tym, jak zaspokoić kobietę. Nie chciał jednak, żeby miała orgazm. Jeszcze nie teraz. Po kilku chwilach zaprzestał pieszczot i zdjął z Emmi majtki, pozostawiając ją nagusieńką… Taką bezbronną wobec tego, co miał w spodniach, a co już zdążyło dosyć konkretnie urosnąć. Szybko pozbył się dolnych części swojej garderoby, ukazując się dziewczynie w pełnej krasie. Nawet w tym półmroku mogła dostrzec jego penisa. Gotowego do boju, dosyć dużego, a już na pewno grubego. Aż nieco się przeraziła. Jak coś takiego miało wcisnąć się do jej biednej pusi? Przecież ona była taka ciasna, dziewicza… Miała nadzieję, że nie będzie bardzo boleć, a Levi już miał zamiar o to zadbać. Pochylił się nad blondyneczką i zaczął ją namiętnie całować, głaszcząc przy tym jej włosy. Emmi czuła, jak jego twardy członek ociera się o jej cipkę. Jak drażni jej nabrzmiały i wrażliwy na wszelki dotyk guziczek, jak szuka wejścia do środka, jak ślizga się po jej słodkich soczkach… Kapitan oderwał swoje wargi od jej ust i popatrzył jej prosto w oczy. Pogłaskał ją po tym rumianym z zawstydzenia policzku… I wtedy dziewczyna cicho krzyknęła, ale on szybko zakrył jej usta dłonią, nadal spoglądając jej w oczy, bo w międzyczasie wykonał dosyć gwałtowny ruch biodrami, wbijając się w blondyneczkę niemal po same jądra. Jego zdaniem to była najlepsza metoda. Raz a dobrze, a nie powoli się cackać. Żołnierce aż napłynęły do oczu łezki, bo poczuła dosyć konkretny ból. Jakby coś rozsadzało ją od środka. Levi otarł te łzy, cały czas przy tym zatykając jej usta. W końcu nie mógł pozwolić na to, by pół garnizonu słyszało jakieś dziwne krzyki i jęki. Emmi nieco panicznie oddychała przez nos, patrząc na niego dużymi oczyma. On w końcu wycofał biodra, co dziewczyna odczuła jako niemałą ulgę. Przynajmniej już nie miała wrażenia, jakby coś ją rozpychało.

    – Spotkanie z tytanem może być bardziej bolesne… – mruknął kapitan, po czym znowu zagłębił się w jej mokrym i ciasnym wnętrzu. Emmi zauważyła, że Levi chyba nie należał do zbyt romantycznych osób, ale ona o to nie dbała. Sama świadomość, że robi to właśnie z nim jej starczała. Chciała krzyknąć po raz drugi, ale jego dłoń skutecznie stłumiła dźwięk. Wydawało jej się jednak, że ból już nieco zelżał, chociaż ciągle było to dla niej dziwne i w zupełności nowe uczucie. On zaczął wolno poruszać biodrami w przód i tył, wbijając się w nią do końca, by po chwili niemal w całości wyjść. Dziewczyna bacznie mu się przyglądała; miał na policzkach lekkie rumieńce i momentami przymykał oczy z przyjemności. Musiała zapamiętać ten widok, bo raczej mało kto miewał okazję widzieć kapitana w takiej sytuacji. Emmi odnotowała, że ból już niemal w zupełności ustąpił miejsca stopniowo rosnącej rozkoszy. Uczucie rozpychania zaczęło dawać jej przyjemność, podobało jej się to, jak duży członek pana kapitana pieści jej cipkę od środka. Cicho pojękiwała, ale Levi nie zabierał dłoni z jej ust. Stopniowo przyspieszał ruchy biodrami, bo jemu też było coraz to lepiej. Blondynka była taka ciasna, taka mokra i niewinna… Zaskakująco silnie go podniecała. Pieprzył ją coraz to szybciej, drugą dłonią łapiąc jej niewielką pierś i dosyć mocno zaciskając na niej palce. Emmi patrzyła na niego wzrokiem, który zdawał się coraz bardziej rozmywać, jakby odpływała. Zdezelowane łóżko głośno pod nimi skrzypiało, ale na te dźwięki niewiele można było poradzić. Kapitan czuł, że jest już blisko orgazmu. Nawet zaczął nieco sapać. Pomyślał jednak, że chce, aby to szczytowanie było możliwie najintensywniejsze… W tym celu sięgnął jedną dłonią w dół i zaczął drażnić łechtaczkę dziewczyny, chcąc ją tym samym doprowadzić do orgazmu. Nie przestawał jej przy tym pieprzyć. Spod jego drugiej dłoni odezwało się głośniejsze jojczenie dziewczyny, a on czuł, jak jej cipka zaczyna pulsować. Już po kilku chwilach Emmi spięła wszystkie mięśnie i wydała z  siebie stłumiony krzyk, a Levi w tym samym momencie poczuł, jak jej szparka mocno zaciska się na jego penisie. Nie zdążył nawet z niej wyjść. Coś mruknął i zalała go fala istnej rozkoszy, a co innego zalało wnętrze drobnej blondyneczki. Do niej zdaje się to nie dotarło, bo zmęczyło ją to pieprzenie i przeżyty przed chwilą orgazm. Leżała jak półprzytomna, nie mając już nawet siły, by jęczeć. Levi zabrał zatem dłoń z jej ust i zaklął pod nosem. Wyszedł z niej i od razu wstał z łóżka, zaczynając się ubierać.

    – Hej… Umyj się i ubierz – powiedział swoim tradycyjnym, obojętnym tonem. Zupełnie jakby dopiero co nie uprawiali ze sobą seksu. Bardzo szybko się ubrał i już był przy wyjściu z pokoiku. – No i do niczego takiego nigdy nie doszło… Rozumiemy się? – jeszcze na moment odwrócił się w drzwiach. Emmi lekko pokiwała głową, dochodząc do siebie po tym wszystkim, a kapitana chwilę później już tutaj nie było. Miała wrażenie, jakby to był tylko jakiś sen, przewidzenie, jej własna fantazja. Potarła o siebie udami i poczuła śliską mieszankę swoich soków i jego spermy. Przygryzła wargę i mruknęła. Miała cichą nadzieję, że to nie był jej pierwszy i ostatni raz…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Easnadh

    Jak się podobało? 🙂 Zachęcam do zostawiania komentarzy, bo one bardzo mnie motywują!

    Wiem, że trochę długie, ale nie jestem fanką opowiadań bez grama fabuły.

    Może jakieś propozycje? 😉

  • Kontrola drogowa

    Było letnie, nudne popołudnie. Klaudia właśnie wracała z pracy. Była ona piękną , 27-letnią dziewczyną. Miała 165 centymetrów wzrostu, szerokie biodra wąska talię i jej dumę obfity, biust miseczki D. Miała brązowe, proste włosy. Tego dnia założyła na siebie, kusą, bo sięgającą tylko do połowy uda, zwiewna kremową sukienkę z głębokim dekoltem. Nie miała dziś bielizny, nie lubiła jej nosić latem.

    Dziewczyna wracała właśnie samochodem do domu, znajdowała się na drodze wylotowej z Warszawy,  gdy zauważyła że stojąca przy drodze policjantka macha jej lizakiem. Klaudia posłusznie zjechała na bok i zatrzymała samochód.

    Policjantka, wysoka blondynka o przyjemnych rysach twarzy i błękitnych oczach ruszyła w jej stronę. Ubrana była w granatową spódnicę przed kolano i błękitną bluzkę. Kręcone włosy miała spięte w kok wystający spod białej czapki.

    -Dzień dobry! Sierżant Emilia Puławska, kontrola drogowa. Proszę wysiąść z samochodu. – policjantka nachyliła się do uchylonej szyby. Bluzka pani sierżant była rozpięta bardziej niżby przyzwalał na to regulamin. Przez jej dekolt Klaudia dostrzegła kształtne, jędrne piersi w rozmiarze C.

    Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie policjantki i stanęła obok niej.

    -Piła pani coś?- spytała Puławska przybliżając się twarzą do Klaudii.

    -Nie, skądże.

    Pani sierżant wysunęła język jak wąż i polizała nim usta Klaudii, nieco zdziwionej ta sytuacją.

    -Faktycznie, chyba mówi pani prawdę. Ale wzbudza pani moje podejrzenie, w związku z tym będę musiała postąpić wbrew procedurom.

    -Czy zrobiłam coś złego? – spytała przestraszona Klaudia.

    -Jest pani tak seksowna, że stanowi zagrożenie dla moralności publicznej. Będę musiała panią przeszukać.

    Pani sierżant pchnęła Klaudię na  samochód. Sprawnym ruchem ręki rozkraczyła nogi Klaudii. Wścibski dotyk policjantki podniecił dziewczynę. Od czasów studiów nie robiła tego z kobietą  a dłonie Emilii bardzo przyjemnie przeszukiwały jej biodra. Policjantka prędko wzięła się za nogi, najpierw przejechała dłońmi i językiem po lewej nodze, spojrzała w górę pod sukienkę przeszukiwanej i uśmiechnęła się, po czym polizała prawą nogę pnąc się do góry. Gdy wstała złapała bezceremonialnie Klaudię między nogi.

    -Marek, weź pałkę. Będę potrzebowała twojej pomocy – krzyknęła do siedzącego w wozie posterunkowego, po czym złapała za piersi Klaudii – Muszę sprawdzić czy nie ukrywa pani czegoś w staniku.

    -Nie mam stanika – odpowiedział Klaudia.

    -To też sprawdzę – policjantka włożyła swą dłoń w dekolt sukienki i ścisnęła mocno prawą pierś Klaudii.

    Następnie pani sierżant obróciła Klaudię i złapała ją od tyłu. Pchała Klaudię biodrami jakby była mężczyzną, jednocześnie obłapując przez materiał sukienki piersi brunetki. W czasie gdy Emilia całowała szyję Klaudii, jedna jej dłoń ponownie powędrowała do cipki dziewczyn i zaczęła ją delikatnie pieścić. Klaudii robiło się już mokro, gdy poczuła, ze policjantka ją puściła.

    Nagle poczuła, ze coś gwałtownie penetrowało jej waginę. To posterunkowy wsadził jej tam pałkę. Mimo letkiego bólu jaki ona sprawiała była idealna do penetracji, grubsza i twardsza niż dildo jakim Klaudia się czasem zabawiała. W tym czasie pani sierżant rozpięła koszulkę jeszcze bardziej i złapawszy za głowę brunetkę wcisnęła ją w swoje piersi.

    -Ssij moje sutki!

    Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie złapawszy się policjantki. Walcząc starała się złapać ustami sutki Emilii. Te były już twarde z podniecenia. Jednocześnie czuła jak jej cipkę energicznie świdruje policyjna pałka. Klaudia zaczęła jęczeć jednocześnie wsłuchując się w westchnienia rozkoszy wydawane przez policjantkę.

    Sierżant odepchnęła Klaudię od siebie, po czym podwinęła spódnicę do góry i ściągnąwszy białe koronkowe majtki wpakowała je do ust brunetki. Blondynka oparła się o samochód i z szyderczym uśmiechem patrzyła na rozkoszne męki Klaudii, masując przy tym własną myszkę.

    -Jej już starczy – powiedział policjantka, po czym poprawiła spódnicę i wyciągnęła majtki z ust Klaudii.

    Tak samo posterunkowy wyjął pałkę z cipki Klaudii. Ta odetchnęła z ulgą, była jednak zawiedziona bo już niewiele brakowało by doszła.

    -Kładż się na masce – policjantka rozkazała brunetce.

    Ta zaś szybko wykonała polecenie i usiadła na masce, plecy opierając o szybę. Rozwarła nogi. Emilia stanęło przed nią i seksownym ruchem bioder i rak ściągnęła spódnice w dół. W tym czasie posterunkowy wyciągnął swój dwudziestocentymetrowy instrument.

    Pani policjant położyła się na masce i złapała nogi Klaudii, wypinając przy tym tyłeczek do posterunkowego. Ten zaś włożył penisa tam gdzie trzeba. Policjantka zawyła z radości, po czym zanurkowała głową w cipkę zatrzymanej. Przyspawała się ustami do jej warg sromowych. Sprawnym języczkiem robiła minetkę Klaudii. Najpierw ruszała góra dół, potem lekko rozchylając na boki, finalnie zaś zaczęła ja penetrować samym językiem i kręcić kółka w środku.

    Klaudia czuła się coraz bliżej orgazmu. Patrzyła jak kierujący samochodami zwalniają by przyjrzeć się tej niecodziennej sytuacji i jednocześnie wsłuchiwała się w jęki i westchnienia policjantki ordynarnie zapinanej od tyłu przez podwładnego. Czuła jak wzrasta w niej napięcie, gdy blondynka przesuwała swoje ręce ku biodrom dziewczyny i coraz szybciej lizała jej cipkę, w końcu zaczęła ją całować tak jak się całuje usta. Brunetka była w siódmym niebie, jej błogostan przerwał krzyk dochodzącej policjantki która przerwała robienie minetki.

    -Ooooch! O tak! Oooch! – krzyknęła sierżant gdy posterunkowy szczytował w niej- Aaach. Oj – westchnęła głęboko gdy poczuła ciepłą spermę w swym wnętrzu.

    Policjant wyjął penisa, pomachał nim do Klaudii, po czym schował z powrotem i odszedł do radiowozu. Sierżant Puławska przez chwilę leżała jeszcze na masce, po czym wstała i założyła spódnicę.

    -To wszystko – powiedziała jednym tchem – Nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko u pani w porządku.

    -Dziękuję – powiedziała Klaudia zeskakując z samochodu – Na pewno nie zostanę zatrzymana?

    -Nie ma takiej potrzeby – powiedział pani sierżant.

    -Dziękuję – Klaudia pocałowała zaskoczoną policjantkę po czym wsiadła do samochodu.

    -Proszę – policjantka wręczyła swoje koronkowe majtki Klaudii – To na pamiątkę

    -Dziękuję – odpowiedziała Klaudia po czym odjechała.

    W lusterku widziała jak piękna policjantka zapina bluzkę. Powąchała majtki, pachniały pięknie. W środku  była karteczka z numerem telefonu. Klaudia uśmiechnęła się i schowała majtki w dekolt. Już wiedziała, ze na pewno zadzwoni do namiętnej policjantki.

     

     

      

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    beatrice kapa
  • Dajac orgazm mezczyznie

    Pierwsze spotkanie po długim czasie, nieśmiałe spojrzenia, delikatny stres i ogromne pożądanie. Pociąg do czegoś co przecież jest Twoje. Ale czy on też tego chce? 

    Krótka rozmowa, dialog o czymś i o niczym a przecież obydwoje czekacie na kompletnie inny bieg wydarzeń. Przeciągnięte spojrzenie, wzrok, który czujesz tam, między udami. 

    Wizualizacja tego co z nim robisz kompletnie nie przystoi porządnemu zachowaniu w jakim teraz tkwisz.

    Zaczyna delikatnie Cię dotykać, czujesz jego rękę na policzku, masz wrażenie, że gdzieś odpływasz, ale stop! Jesteś tu, on też na coś czeka… Swoimi wilgotnymi wargami całujesz jego policzek, zamyka oczy, jest mu dobrze.

    Zwalniacie chcąc przedłużyć te chwilę rozkoszy, delektujesz się każdym jego ruchem. Odchylasz paznokciami brodę w górę, całując schodzisz po szyi coraz niżej, widząc jak doprowadzasz go tym do szału. Czujesz ciepły oddech na swoich plecach i palce, które wędrują po twoim nagim ciele.

    Przejmujesz lekko inicjatywę, siedząc na blacie z łatwością oplatasz go swoimi udami. Poczułaś to, jego część ciała, która ma na Ciebie największą ochotę jest już w pełni gotowa, podnieca Cię to jeszcze bardziej niż sam jego dotyk, jedyne czego byś chciała to rozchylić swoje stopy, zapleść ręce na jego karku, zbliżyć się i poczuć go tam, poczuć to ciepło i usłyszeć jęk, który doprowadziłby Cię pierwszym pchnięciem do spełnienia. Ale nie to słyszysz, dźwięk, to telefon, jedziecie do jego znajomych, choć obydwoje w tamtej chwili nie mieliście najmniejszej ochoty na opuszczenie tego blatu. 

     
    Powrót do domu nad ranem, wyczuwasz pełne rozluźnienie, bo jakby miało być inaczej po butelce wina. Dłonie, które tak dobrze znasz, trzymają Cię na linii bioder i doprowadzają do domu. W końcu jesteście sami. Chwila, padasz zmęczona na łóżku, jednak czujesz to, jego dłonie pieszczące Twoje uda suną coraz wyżej i już wiesz, że nie da Ci pospać… 

    Czujesz umięśnioną klatkę na swoich piersiach, mało tego czujesz nabrzmiałego penisa, który delikatnie masuje miejsca, które przed chwilą były zajmowane przez język, ociera się o najbardziej unerwione miejsce Twojego ciała. Spoglądasz mu w oczy i widzisz wręcz zapytanie, które ciśnie mu się na usta, czy może wejść? Zaczynasz go całować a tam na dole już go czujesz. Zagłębia się w Tobie delikatnie, wypełnia Cię, pierwsze wejście, które Cię wygina, prawie podnosząc z łóżka. Całym ciałem przylegasz do jego nagiego ciała a on trzyma Cię rękoma od strony pleców za obojczyki dociskając jeszcze bardziej do siebie. Czujesz naprężone mięśnie ukochanego, który zaraz dojdzie w Tobie. Podgryzasz jego szyje nie ukrywasz tego jak dobrze Ci robi, rysujesz jego plecy z podniecenia a on wsuwa się ten ostatni raz, zastyga w Tobie, a potem jeszcze przez chwile czujesz go w sobie. Jesteś spełniona, dałaś orgazm mężczyźnie i to byłaś Ty. 

    Po kilku godzinach snu budzisz się ze znajomym oddechem na swojej szyi, ręką na piersi i już wiesz, że wasz maraton jeszcze się nie skończył…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Avensis
  • Lot w Kosmos

    To mój pierwszy tekst i historia, która wydarzyła się naprawdę.

    Pół roku temu rozstałem się z dziewczyną. Różnica zdań, podejścia do wielu spraw było zbyt znaczące aby ciągnąć to dalej.  Będąc w związku miewałem mnóstwo fantazji erotycznych. Kreatywności nigdy mi nie brakowało, gorzej jednak z drugą stroną…. Rozstanie było bolesne w końcu to 6 wspólnych lat,  ale z drugiej strony pojawiła się  szansa do realizacji swoich ukrytych, duszonych w sobie pragnień.

    Mam 28 lat, własną firmę i podobno miłą aparycję. Styl ubioru: marynarka i krawat.  Sądziłem, że doszedłem do wieku , w którym kończy się młodzieńcza fascynacja kobietami z gatunku „gorący milf” i zdecydowanie większą uwagę zwracałem na młode, napalone, piękne 18-letnie ciała. Swoją drogą w takim układzie przez moment po rozstaniu byłem. Do czasu…

    Pewnego dnia będąc w sklepie stałem w kolejce do kasy przed niezwykle atrakcyjną blondynką. Było lato, duszno i parno. Owa dama na sobie miała jeansowe jasne spodenki, koszulkę na ramiączkach i sandałki.  Figura zwalała z nóg. Była dość wysoka, miała piękne proste włosy, bardzo zgrabne nogi oraz śliczne stopy. Nie jestem facetem z gatunku fetyszystów stópek, ale były tak obłędne i zadbane, że nie mogłem oderwać oczu. Czuć było od niej zapach intensywnych perfum, które trochę mi do niej nie pasowały.  Nie pasowały do momentu, aż podeszła do kasy… Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że nie stoi przede mną 20 letnia dziewczyna, a piękna dojrzała kobieta w wieku około 40, 45 lat. Reakcja organizmu była błyskawiczna, zrozumiałem wtedy, że fascynacja dojrzałymi kobietami nie minęła. Poza piękną figurą miała śliczną buzię. Duże usta, błękitne oczy i powalający uśmiech. Odbiło mi. Mając spore zakupy, odłożyłem je i  kupiłem tylko małą wodę, tylko po to, aby pójść za nią. Okazało się, że mieszka na osiedlu obok, wiedziałem która klatka, nawet które piętro, ale cóż mi po tych informacjach? Wróciłem do domu, byłem potwornie napalony. Rzuciłem kupioną wodę i zacząłem się masturbować przypominając sobie jej zgrabne nogi i piękne stopy. Spuściłem się szybko i uświadomiłem sobie, że chcę ją widzieć częściej…

    Od tego czasu zwiększyłem częstotliwość wizyt w sklepach i spacery po osiedlu, wszystko po to aby jeszcze raz Cię ujrzeć. Udawało się. Kilka razy się mijaliśmy, nawet zaczęliśmy mówić do siebie dzień dobry. Mówiła to delikatnym głosem i z szerokim uśmiechem. Za każdym razem gdy ją widziałem, wracałem do domu i wyobrażałem sobie, jak taka piękna i dojrzała kobieta musi smakować. Jeśli ktoś napiszę, że to obsesja- to będę musiał się z nim zgodzić. Wszystko pięknie i ładnie, ale mi wciąż było mało. Chciałem więcej, a jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że jestem dla niej szczylem.
    Mijaliśmy się, uśmiechaliśmy się, aż do pewnego pięknego momentu..

    Znów sklep, znów zakupy. Tym razem naprawdę chciałem tylko puszkę Coli. Była i ona, ale w wydaniu takim, że serce biło jak szalone, a w brzuchu czułem mocny ścisk. Nigdy jej tak seksownej nie widziałem. Miała na sobie skórzaną czarną kurtkę i czarne jeansy. Pikuś, ale nie był to pełen obraz. Na stopach miała czerwone, wysokie, matowe szpilki, a pomiędzy butem i końcówką spodni kabaretki. Oszalałem. Miałem ochotę wyjąć fiuta w sklepie i masturbować się bez opamiętania. Chodziłem po sklepie, obserwując ją dyskretnie i czekając aż skończy zakupy, aby ustawić się za nią w kolejce. W jej wykonaniu to był długi i duży shopping.  W końcu nastąpił koniec, z wózkiem pełnym zakupów udała się do kasy, a ja oczywiście za nią. Znów usłyszałem magiczne dzień dobry. Zaczęła wyciągać zakupy, miała ich mnóstwo, widziała, że mam tylko puszkę napoju. Swoim anielskim głosem powiedziała

    – proszę, niech Pan wejdzie przede mnie, bo trochę tego mam

    W myślach… normalnie bym chętnie z propozycji skorzystał, ale nie tym razem. Odpowiedziałem:

    – Nie śpieszy mi się nic a nic. Za to chętnie Pani pomogę wyciągnąć te łakocie z wózka.

    – Dziękuję Panu- odparła z uśmiechem.

    Wyciągaliśmy te zakupy, ale czy one były najważniejsze ? Absolutnie nie. Liczyła się  chwila w której nachylała się do wózka wypinając swój zajebiście seksowny tyłek. W pewnym momencie wyciągając coś z wózka moja twarz znalazła się na wysokości jej pupy, dzieliły nas centymetry. Moim jedynym marzeniem było ugryźć te zajebiste dupsko, które było tak opięte, że prawie rozrywało spodnie. Tak blisko jeszcze nie byliśmy. Momentem kluczowym, który prawie mnie zabił było sięgnięcie przez nią po reklamówkę, Jeansy się trochę jakby zsunęły, a moim oczom ukazały się czarne, cieniutkie stringi. Kutas prawie mi eksplodował. To był najpiękniejszy widok, jaki można sobie wyobrazić. Jednak musiałem ochłonąć i dokończyć wyciąganie zakupów, choć miałem je szczerze w dup**.

    Pani na kasie „skasowała” mój obiekt pożądania. Wyszły z tego 4 pełne siatki. Mózg zadziałał i zapytał  mojej duszy, jak ona to poniesie?

    Nieporadnie udało się jej podnieść  siatki i zaczęła powoli wychodzić. Czas na mnie, Cola skasowana. 5 zł rzucone, bez reszty. Wszystko po to aby pomóc J  Złapałem ją, daleko nie odeszła. Zaraz za sklepem postawiła siatki, a ja zapytałem:

    – Sporo tego, może pomogę zanieść?

    – Naprawdę? Jest Pan wspaniały, dziękuję

    – Krystian jestem i nie ma dla mnie problemu.

    – Hania jestem- odparła wyciągając zgrabną dłoń.

    Przeszedł mnie dreszcz. Dotknąłem kobietę, która od miesięcy jest moją muzą. Idąc do jej klatki rozmawialiśmy o pogodzie, o zakupach i tak dalej. Doszliśmy do mieszkania. Chciałem postawić te siatki, przed wejściem, bo może mąż w domu, może nie wypada, ale ona nic. Otworzyła drzwi kluczem i powiedziała:

    – Zapraszam

    Takich zaproszeń się nie odmawia, wszedłem do mieszkania, położyłem zakupy i usłyszałem.

    – Dziękuję bohaterze, sama bym sobie nie poradziła. Napijesz się czegoś?  Robię świetną kawę

    – Chętnie- odparłem.

    – To super, akurat mamy chwilę, bo za godzinę mój synek wraca.

    Ahaa. W sumie na co ja liczyłem, logiczne, że to nie dziewica.  Patrzyłem z pożądaniem jak robi tą kawę i powolutku rozpakowuje zakupy. Rozmawialiśmy, piliśmy kawę, gadka się kleiła. Dowiedziałem się, że jej mąż pracuje za granicą i w sumie zjeżdża co 3 miesiące. Dobry znak- pomyślałem.  Kawa się kończyła, czas było spadać, ale czegoś mi brakowało. Uwielbiam kobiecą bieliznę, stąd widok jej tyłka w stringach doprowadził mnie do szału. Błyskotliwie rzekłem:

    – Będę już leciał, ale jeszcze chciałbym z łazienki skorzystać.

    – Pewnie, jest zaraz na lewo- odparła

    Jeśli myślicie, że chciałem siku zrobić, czy ręce umyć to jeszcze mnie nie znacie. Wszedłem do łazienki zapaliłem światło i w pośpiechu otworzyłem kosz do prania i zacząłem szukać czegoś co da mi spełnienie. Znalazłem tego trochę. Widać, że ma ta kobieta oko do bielizny. Znalazłem czerwone zajebiste majtki. Powąchałem. Kosmos, zapach tej kobiety był niesamowity. Rozkoszowałem się nim, a drugą ręką waliłem konia. Fiut był tak napalony, wydzielał soki w błyskawicznym tempie, byłem coraz bliżej, chciałem strzelić do umywalki i zatrzeć ślady. Nie zdążyłem. Z zaskoczenia doszły mnie głosy za drzwi.

    – Żyjesz Krystian ?

    Strzeliłem na jej majtki. Panika, emocje, drżałem z strachu i przyjemności. Po chwili odparłem:

    – Tak, tak już wychodzę.

    Wytarłem spermę papierem toaletowym, nie było to łatwe, była  również na podłodze, umyłem ręce i wyszedłem.

    Na wejściu zapytała z uśmiechem:

    – Co Ty taki niespokojny, moja kawa była za mocna

    – Chyba tak, dawno mnie tak nic nie pobudziło- odpowiedziałem drżącym głosem.

    Już wychodziłem, ale zatrzymała mnie pytaniem, którego się nie spodziewałem.

    – Dasz mi numer do siebie, bo czasem potrzebuję męskiej ręki.

    Zamarłem na chwilę. Dałem numer i usłyszałem jeszcze raz, dziękuję.

    Wróciłem do domu, a w mojej głowie milion pytań. Czy zatarłem dobrze ślady, co sobie pomyślała, że tak długo byłem w łazience? Może myśli, że srałem ? Wstyd przełamałem kolejną masturbacją fantazjując o tej seksownej i dojrzałej kobiecie. Tego dnia pobiłem chyba rekord masturbacji. Czułem, że ma dość, a ja waliłem dalej, czując zapach jej majtek cały czas. Byłem padnięty, już przy sypiałem, ale obudził mnie dźwięk smsa i jego treść „ Jeszcze raz Ci dziękuję, nie wniosłabym tego, muszę Ci się jakoś odwdzięczyć, kawa to za mało” Pewny siebie, zdecydowanie pewniejszy niż przy bliskim kontakcie odpisałem „ Skoro tak uważasz, to czekam na propozycję, dobranoc J”

    Minęły 3 dni, z jej strony cisza, czułem, że na tym moja fascynacja się kończy, że nic więcej nie ugram. Jednak warto wierzyć do końca. O godzinie 12 dostałem znów od niej smsa „ Wpadniesz o 18:00, syn pojechał do kolegi, a ja mam mały problem”. Krew znów zawrzała. Chciałem od razu zacząć walić, ale opanowałem targające emocje i odpisałem „ Jak najbardziej, do zobaczenia o 18:00”

    Czas dłużył się bardzo. Ogarnąłem się, ubrałem w najlepszy garnitur, wypsikałem całe perfumy, zapaliłem i wyszedłem. Stres był ogromny, nie wiedziałem czego się spodziewać, napięcie rosło. Dwa głębsze oddechy i dzwonię do drzwi. Otwiera mi kobieta moich marzeń. Gdy ją zobaczyłem wiedziałem, że coś się dzisiaj wydarzy. Miała na sobie białą koszulę, która nie była zapięta na ostatnie guziki, wyraźnie chciała ukazać swoje dwa piękne walory. Kolejnym elementem stroju była czarna skórzana spodniczka, tak do okolic kolana z delikatnym nacięciem. Czarne, gładkie rajstopy lub pończochy i wysokie, lśniące, czarne szpilki. Mocny makijaż, który podkreślał jej piękno. Bogini. Jeszcze nikt tak szybko nie postawił mojego przyjaciela na baczność. Stałem wpatrzony w nią, jak w obrazem, wyraźnie to zauważyła i zaczęła.

    – Wejdziesz?

    – Tak, tak.

    Prowadziła nas do salonu, jej figura to marzenie każdego faceta, a styl poruszania to absolutnie La Liga. Wyglądała jak sekretarka zamożnego prezesa, jak marzenie każdego mężczyzny (młodego i starego), jak najlepsza gwiazda filmów porno. Miała w sobie niebezpieczne połączenie: Urocza, sympatyczna, z klasą, inteligenta, seksowna. W salonie wino i przekąski. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy rozmawiać, jakbyśmy się znali od lat. Piliśmy wino i żartowaliśmy jak stare dobre małżeństwo, tylko  tutaj były wciąż wiszące w powietrzu emocje. Wiedziałem, że jak nie zerżnę jej dzisiaj to już nigdy. Nawet przez myśl przeszedł mi gwałt. Dla takiej kobiety nie jeden poszedłby za kratki. Jednak to nie mój styl, przyzwyczajony, że kobiety same oddają swoje ciało cierpliwe czekałem na rozwój sytuacji. Rozmowy niebezpiecznie schodziły na temat związków, jej małżeństwa i  tego czego jej brakuje. Skończyło się wino, powiedziała abyśmy poszli do kuchni po kolejną butelkę. Do alkoholu i seksu nie trzeba mnie namawiać. Wstała pierwsza, a ja za nią. To jak kręciła tyłkiem jest nie do opisania. W kuchni temperatura wzrastała. Ja otwierałem wino, ona usiadła na blacie i już znałem odpowiedź, że to nie były rajstopy.  Założyła nogę na nogę i delikatnie po nodze się głaskała, patrząc wzrokiem w którym widać było pożądanie. Otworzyłem. Moja bogini schodząc przypadkiem, lub też nie rozszerzyła nogi a moim oczom na ułamek sekundy ukazały się czarne stringi. Zawrzało. Wychodząc z kuchni, zahaczyła ręką moje spodnie, to nie był przypadek, chciała sprawdzić, czy jestem gotowy. Uśmiechała się idąc do salonu, bo wiedziała, że byłem gotowy na wszystko. Usiedliśmy, rozkoszowaliśmy się chwilą, ale w pewnym momencie poczułem coś w kroku, zdębiałem. To była jej stopa. Piękna, zgrabna, zadbana, którą zachwycałem się w sklepie.

    – Wiesz po co Cię tu zaprosiłam? – Zapytała

    – Bo chciałaś mi podziękować- odparłem, czując jak głaszcze stopą mojego fiuta przez spodnie

    – Tak to prawda, a wiesz, jak potrafią dziękować dojrzałe kobiety?

    – Nie wiem- rzekłem czując , że zaraz rozerwie mi spodnie

    Zaśmiała się pod nosem i wypowiedziała słowa, które zapamiętam do końca życia.

    – Choć tu, jestem cała Twoja. Zerżnij mnie jak szmatę.

    Zamroziło mnie na chwilę, ale wstałem podszedłem do niej i zacząłem krążyć wokół jej. Siedziała na krześle i swoim wzrokiem prosiła się aby wbić się fiutem w gardło. Nie wyglądała na grzeczną dziewczynkę, która lubi delikatny seks.

    Złapałem ją mocno za ramię, aż się skrzywiła. Podniosłem i pocałowałem. Wpadliśmy w wir namiętności, nasze usta stały się jednością, a języki zaczęły tańczyć. Złapałem ją mocno za tyłek. Ideał, ugniatałem jej dupsko z całych sił. Po czym podniosłem ją, objęła mnie nogami i razem usiedliśmy na kanapę. Cały czas nasze usta były złączone, a rękoma szalałem po jej ciele. Dotykałem jej lśniących pończoch, sprytnie przenosząc się na tyłek, który z pasją tarmosiłem. Jazda była szybka, jak w formule 1. Zacząłem rozpinać jej białą koszulę. Szybko poszło. Za tym poszedł stanik i ujrzałem zajebiste cycki 40 letniej mamuśki. Zacząłem delikatnie od okrężnych ruchów językiem wokół sutków. Oddychała coraz głośniej. Trochę się nad nią znęcałem, cały czas nie dotykałem tam, gdzie chciała. Jednak w końcu dałem jej spełnienie i  zacząłem lizać jej naprężone sutki. Mruczała, a ja wiedziałem, że lubi to. Po dłużej chwili, powiedziałem.

    – Teraz Twoja kolej suczko.

    – Na co? Odparła z tym słodkim uśmieszkiem.

    – Uklęknij- poprosiłem stanowczo.

    Tego wieczora robiła wszystko co chciałem. Uklęknęła grzecznie, a ja wstałem złapałem ją za włosy i przyłożyłem do krocza. Podobało jej się. Rękoma jeździła po spodniach, już wiedziała, że zapomniałem tego dnia bokserek. Rozsunęła zamek od spodni i z trudem wyjęła fiuta, który sterczał i pulsował. Złapała go delikatnie i pazurkami zaczęła po nim jeździć- odlot. Jednak nie klęczała tam po to aby używać rąk, więc wydałem krótki komunikat.

    – Ssij szmato.

    Zaczęła delikatnie językiem lizać jak lizaka, wzdłuż prącia. Góra- dół, aby następnie oblizać dokoła żołądzia. Kutas cały drżał, wiedziałem, że jestem na nią tak napalony, że długo to nie potrwa. Zaczęła brać go coraz głębiej i głębiej. Robiła to z wielką pasją i czuć było w niej doświadczenie. Ślina ciekła jej z twarzy. Połykała go całego, a ja chciałem więcej i więcej. Bez wahania chwyciłem ją za śliczne blond włosy i z całej siły posuwałem ją w gardło. Odlot, ruchałem kobietę swoich marzeń w usta, czując jej wzrok na sobie. Łzy leciały, ale tego dnia nie miałem litości. Wyciągałem fiut i wkładałem. W między czasie bijąc nim po jej twarzy. Byłem u szczytu, ale było mi tak dobrze, że przedłużałem ile mogłem. W końcu nie wytrzymałem ciśnienie i zlałem się jej prosto do ust. Była trochę zaskoczona i szczęśliwa.  Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałem taki wytrysk. Połknęła wszystko. Mi aż zakręciło się w głowię i musiałem na chwilę usiąść na kanapie. Jej jednak nie w głowie był odpoczynek, niczym rasowy kociak, na kolanach przyszła za mną i znów wzięła go do ust. Nie opadł na moment. Podniosłem ją z kolan. Miała na sobie tylko skórzaną spódnice pończochy i czarne szpilki, pocałowałem ją. Zaszedłem o tyłu, złapałem za rękę i pchnąłem ją na kanapę. Była na kolanach, oparta o ścianę i tyłkiem do mnie. Zdjąłem błyskawicznie spódnicę i moim oczom ukazała się najlepsza dupa jaką widziałem. Jedyne na co miałem ochotę to dokładnie ją wylizać. Lubię widok pupy w stringach, więc nie zdejmując ich, tylko delikatnie odsuwając zacząłem zabawę z jej cipką. Soki z niej ciekły. Widać, że była bardzo spragniona. Zacząłem delikatnie od lizania języczkiem jej okolic, ale i ona i ja długo tak nie wytrzymaliśmy. W końcu językiem zanurzyłem się w mokrej ponad 40 letniej cipie. Ten smak był niesamowity. Zawyła z  rozkoszy, a mnie to tylko bardziej nakręcało do działania. Pracowałem jak mrówka, dokładnie, rytmicznie, a czasem zrywami. Czułem, że jest blisko. Nie zwalniałem nawet na moment.  Aż przeszedł ją potężny dreszcz. Na chwilę przestałem, ale miałem ochotę na coś jeszcze. Miałem ochotę polizać jej dupkę. Zrobiłem to. Widać, że takiego obrotu sprawy się nie spodziewała. Nie protestowała, była również zadbana, czysta i wydepilowana. Odlot. Chyba sama nie wiedziała jakie to uczucie,  ale z każdą chwilą podobało się jej coraz bardziej. Rozpływała się, nie miała siły mówić. Jedynie udało jej się wydusić:

    – Wejdź we mnie.

    Wstałem z kolan i na stojąco, gdy ona dalej była na kanapie tyłem do mnie. Wbiłem się w  jej pełną soków cipkę. Zawyła. Była naprawdę ciasna. Powoli, systematycznie ją rozruszałem, aż doszliśmy do momentu w którym pierdoliłem ją z całych sił. Pięknie jęczała. Wchodziłem i wychodziłem  częstując potężnymi klapsami.

    – Lubisz to suko?

    – Takkkk- wydusiła drżącym głosem.

    Waliłem ją bez opamiętania, jakby nic innego się nie liczyło. Byłem blisko kolejnego wytrysku, ale chciałem czegoś jeszcze. Usiadłem na kanapie, a ona twarzą do mnie nabiła się na pal. Poruszała się fantastycznie, z pasją i prawdziwą rozkoszą. Jej cycki falowały mi przed oczami, a ja rękoma, dalej zostawiałem ślady na jej pośladkach.  Byliśmy  oboje bardzo blisko kolejnego uniesienia. Ona pierwsza, czułem jak zaciska się w środku, mój penis to też poczuł i po chwili ekspiowałem, zalewając kolejną dawką lepkiej spermy jej środek. W tym momencie zadzwonił jej syn. Zdyszana odebrała i dowiedziała się, za 30 minut będzie. Szybko się ubrałem, pocałowałem i wyszedłem.

    A wieczorem przyszedł SMS. Jaki ? Może w części drugiej, o ile się spodobała pierwsza.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Roman Podły

    Będę wdzięczny za wasze sugestie, pomysły, inspirację.

  • Meskie masaze – zawody

    Studia są najpiękniejszym okresem w życiu człowieka. To czas eksploracji świata, kształtowania samego siebie i zaprzyjaźniania się ze wspaniałymi ludźmi. Nie tylko z dziewczynami warto przebywać. Poznawanie nowych kolegów również jest fajne. Wesołą i bezpośrednią grupkę kumpli zapoznałem w dziwny sposób – podczas korzystania z pisuaru w uczelnianej toalecie. Wszyscy pochodzą z młodszego rocznika pielęgniarstwa. Po prostu zdarzyło się raz tak, że podczas mojego korzystania z pisuaru nagle wpadli całą grupą, głośno gadali, przebierali się, rozbierając do samych gaci, korzystali z pisuarów, siadali na parapecie przy oknie, obok którego znajdują się właśnie te pisuary. Nie robili sobie nic z faktu własnej półnagości i tego, że korzystam. Poczułem się dziwnie i początkowo nie myślałem o tym wszystkim, ale parę dni później znowu się spotkaliśmy i wtedy nawiązaliśmy przyjazne relacje, które trwają od wielu miesięcy. Umawiamy się na wspólne piwka, imprezy. Jest fajnie. Nie są jacyś przystojni ani wyjątkowi, ale czterech z nich robi dodatkową specjalizację masażysty i bardzo zabiegają o to, żeby być jak najlepszymi w tym fachu.

    W jednej z rozmów podsunięto pomysł, aby zrobić zawody, który z nich ma lepsze umiejętności w masażu. Zaproponowałem im więc masaż intymny całego ciała i zaoferowałem swoje ciało do testów. Nieco szokujące, ale są to ludzie bezpośredni i otwarci, dlatego nie obawiałem się wyśmiania. Spośród siedmioosobowej grupy mamy aż pięciu chętnych, którzy chcą się sprawdzić i pragną trochę poćwiczyć na żywym obiekcie. W życiu trzeba próbować wciąż nowych rzeczy, więc pomyślałem, że będzie fajnie. Wymyśliłem sobie, że przez kolejne pięć dni każdy z nich zrobi mi masaż indywidualnie. Spośród nich wybiorę najlepszych, którzy w ramach wyróżnienia zrobią mi potem wspólny masaż, na którym będę nago. Pomysł się spodobał, więc zaczynamy od jutra.

    Pierwszy jest Marek. Rok młodszy ode mnie. Niewysoki, brunet, przeciętny, z fajnym sposobem bycia – otwartym i gawędziarskim. Natychmiast po przyjściu, rozłożył swój sprzęt i przygotował się niczym profesjonalista. Chwilkę porozmawialiśmy, bo czułem lekką tremę. Następnie wyszedł, pozwalając mi się rozebrać w spokoju. Gdy wszedł, leżałem już nago, z przepaską biodrową z ręcznika. Czułem się nieswojo, ale tylko troszeczkę na samym początku, później odpłynąłem. Przyznam, że to profesjonalista. Umiejętnie dobiera sposób nacisku na pewne punkty, oraz wykorzystuje ciepło dłoni do zmaksymalizowania przyjemnych doznań każdego fragmentu dotykanego ciała. Czuję się przy nim bardzo zrelaksowany. Poleciłbym jego usługi każdemu. Niestety szybko minęło to 30 minut masażu i mam dylemat. Bez wątpienia jest świetny, ale czy powinienem kontynuować masaż, pozwalając mu przejść do mojego krocza, czy może zakończyć na tym etapie i zaprosić go na wspólny masaż za kilka dni? Wtedy i tak obnażę krocze przed wszystkimi naraz. Umie nawiązać ze mną bezosobowy i przyjazny stosunek, jak zawodowiec. Ciekawe, jak wypadną inni. Chwila wahania… No dobrze, zgadzam się kontynuować. Niech chłopak sobie poćwiczy i pokaże, na co go stać w tym zakresie. Odkryłem penisa i od razu wszedłem na wyższy poziom rozkoszy. Totalny odlot. Po 10 minut masażu z przodu i z tyłu. Ogromna rozkosz. Jestem zadowolony. Nie miałem czasu, aby się krępować nagością i faktem, że obcy koleś dotyka mojego ciała. Po zakończeniu masażu wyszedł, żebym w spokoju mógł się ubrać i ochłonąć. Później jeszcze rozmowa o tym, co było dobrze, a co ewentualnie poszło źle i moja decyzja. Postanowiłem, że zobaczymy się na drugim masażu.

    Dzień drugi. Tym razem mamy Konrada. Przeciętny gościo, choć nie do końca do mnie przemawia. Nie będę go jednak oceniał po przysłowiowej okładce. Najpierw sam się rozebrał do gaci, potem pomógł rozebrać się dla mnie. Nie chciałem przy nim zdejmować majtek, więc się odwrócił. Gdy leżałem już goły z osłoniętym kroczem, rozpoczął się masaż. Muszę przyznać, że chłopak jest szybki, śmiały i zdecydowany. Było całkiem nieźle, ale Marek bardzo wysoko zawiesił jednak tę poprzeczkę. Nie do końca byłem zadowolony. Czasami czułem się bardzo skrępowany, choć jego bezpośredniość dawała mi siłę. Po 30 minutach zdecydowałem się niestety odmówić mu udziału w drugim masażu. Omawiając go, powiedziałem, że owszem było bardzo przyjemnie i ma wysokie umiejętności, ale nie do końca czułem się komfortowo.

    Trzeci kandydat – Bartek. Wysoki dryblas z dużymi dłońmi. Troszkę nieśmiały. Powiedziałem mu, żeby się przygotował, a następnie wyszedł, żebym też mógł się przygotować. Miał wszystko, czego trzeba. Zaczęliśmy. Jego wielkie dłonie pokrywały sporą część mojego ciała. Przyznam, że to bardzo fajne uczucie. Pomimo gabarytów, jest niezwykle delikatny i wrażliwe części ciała muska opuszkami palców. Zna też techniki masażu tajskiego, którego niektóre elementy tu zaprezentował. Masaż kręgosłupa też był świetny, wprost leczniczy. Jestem pod wrażeniem. Chłopak ma talent. Uczucie jest niesamowite. Sam zaczynam fantazjować, jakby to było, gdyby masował mi penisa. Problemem może być jego wycofanie i nieśmiałość, ale jako profesjonalista chyba sobie z tym poradzi. Minęło 30 minut i chętnie to sprawdzę. Zdjąłem ręcznik, a naszym oczom ukazała się moja kiełbaska. Dosyć żenujący moment dla nas obu. Przyznam, że obaj byliśmy zawstydzeni, ale Bartek szybko przeszedł do rzeczy. Z każdą chwilą było już coraz lepiej. Wykazał się niezwykłą delikatnością. Włożył w to całe swoje serce. Mistrzowskie było masowanie wierzchołka żołędzi wyłącznie kciukami. Robił też wiele innych ciekawych zabiegów, łącznie z rozciąganiem napletka i punktowym “wykręcaniem” prącia w równych odstępach od siebie. Czysta rozkosz i zaskoczenie umiejętnościami. Podobnie było z pupą. Nie miałem pojęcia, jak przyjemne jest masowanie pośladków i na ile sposobów można to robić. Żałuję, że ten masaż już się kończy. Niestety, po 50 minutach to, co dobre, musiało się skończyć. Bartek wyszedł, żebym mógł się ubrać i ochłonąć, co nie było łatwe. Gdy wrócił, porozmawialiśmy o wszelkich atutach odbytego masażu. Podziękowałem mu serdecznie, bowiem bardzo mi się podobało pomimo lekkiej niezręczności, jaką obaj czuliśmy. Oczywiście zaprosiłem na drugi masaż, na którym pojawi się też Marek.

    Kolejnym masażystą jest Filip. Krępująco uroczy, ale trochę arogancki i niezbyt profesjonalny gościo. Również wyszedł, gdy się przygotowywałem. Również miał swoje narzędzia i znał techniki. Niestety czułem się przy nim niezbyt komfortowo. Ciągle bałem się, że ściągnie ze mnie ręcznik i będzie mi głupio. Ponadto, trochę drapie. Przez cały masaż nerwowo przytrzymywałem ręcznik. Nie umiał nawiązać ze mną relacji, która dałaby mi poczucie zaufania. Po 30 minutach musiałem mu odmówić. Trochę przykro, ale co zrobić.

    Ostatni kolega – Grzesiek. Na swój sposób całkiem przystojny. Szybki, wręcz troszkę narwany. Widać, że dobrze się przygotował. Ma wszystko, co trzeba. Pozwolił mi się rozebrać i okryć ręcznikiem, następnie wszedł, zdjął koszulkę i rozpoczął masaż. Szybkie, kocie ruchy. Przyjemne dłonie. Masowanie, głaskanie, uciskanie, różne fajne patenty. W jego oczach widziałem, że jest trochę napalony. W masażu stosuje też bliskość ciała. Wręcz kładł się na mnie swoją gołą klatą, wykonując śmiałe ruchy. W końcu, zupełnie niespodziewanie położył się na moim kroczu swoim brzuchem, po czym wyrwał mi ręcznik, przez co moje genitalia dotykały bezpośrednio jego brzucha i krocza. Zostałem totalnie zaskoczony. Krępująca i nieoczekiwana bliskość erotyczna. Pocierał swoją częścią ciała mojego penisa, doprowadzając do mimowolnego wzwodu. Następnie, jedną ręką zaczął mnie masturbować, drugą pieścił swojego penisa w majtach. Doprowadził mnie do erekcji. Potem ściągnął swoje gacie, obnażając się całkowicie. Był bardzo napalony, a i ja nie narzekałem. Masował mi tors czubkiem swojej miękkiej i śliskiej żołędzi oraz swój moją. I tak przez całe 50 minut. Huh! To było wstrząsające, bezpośrednie i wymusił na mnie dwie erekcje. Podjąłem decyzję, że jednak nie tego szukam. Nie chcę, żeby coś takiego powtórzyło się na tym grupowym masażu. Nie chcę seksu ani gwałtu. Odmówiłem mu wspólnego masażu, ale będziemy w kontakcie, gdybym chciał jeszcze raz przeżyć coś podobnego sam na sam. Jeszcze długo nie mogłem dojść do siebie. Musiałem wziąć zimny prysznic.

    Po pięciu dniach zawodów wybrałem dwóch kandydatów – Marka i Bartek, którzy masowali już mojego konika. Grzesiek w sumie także, ale był zbyt bezpośredni, więc nie życzyłem go sobie na wspólnym masażu. Co do pozostałych, chyba zachowałem twarz i honor. Niczego nie muszę żałować ani się wstydzić, a przynajmniej taką mam nadzieję. Przeżyłem mnóstwo rozkoszy, jakiej wcześniej w tak dużych ilościach nigdy nie doświadczałem, za darmo, a jedyne, co musiałem zrobić, to leżeć prawie nago bądź całkiem nago.
    Nadszedł dzień grupowego masażu. Zaprosiłem Marka i Bartka. Dzisiaj będzie ostro i bez trzymanki. Przed spotkaniem wypiłem kilka piw. Czy się boję, krępuję, czuję niepewnie? Oczywiście, że tak. Nagość zawsze wzbudza emocje. Drugie spotkanie bywa niekiedy bardziej stresujące niż pierwsze.

    Obaj przyszli na czas. Chwila rozmowy i przygotowań, zapewnienie sobie komfortu psychicznego, zadbanie o to, żeby nikt nam nie przeszkadzał. Za minutę czeka mnie najlepszy masaż erotyczny całego ciała. Dziwna myśl, bowiem trochę niecodzienna. Tym razem już bez żadnego wychodzenia czy zabawy z ręcznikiem. Po prostu powiedziałem, żeby mnie rozebrali do naga i rozpoczynamy. Po chwili tak się właśnie stało. Rozebrali mnie do gołej parówy, położyłem się wygodnie i zaczęła się godzina rozkoszy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr