Author: admin

  • Oduzenie

    Leżę. Jest widno, więc to chyba nie noc. Niezbyt rozumiem, co się ze mną dzieje. Kręci mi się w głowie i chcę spać. Jestem w jakimś łóżku, w pokoju, w którym przebywają również moi koledzy oraz koleżanki. Mnóstwo ludzi. Bardzo rozbawione miny. Wszyscy skandują “dawaj! dawaj!!” lub może raczej “dalej, dalej!”. Głośne śmiechy, rozmowy, tłoczne zgromadzenie wokoło mnie. W głowie mam totalną dezorientację, wesołość, splątanie, pofragmentowane myśli, problemy z mową i ruchowe. Czuję się niekomfortowo bezradny i jakby w centrum uwagi. Zupełnie nie potrafię kojarzyć faktów, ani określić, co się właśnie dzieje. Przeżywam jakieś cykliczne “skoki” świadomości i jej braku. Z bezrozumnym uśmiechem na twarzy przyglądam się poszczególnym osobom tej imprezy:

    Bartek – pogodny wesołek, lubiący być w centrum uwagi, prowadzący kanał na YouTube. Przez to, że nosi okulary, chodzi ubrany na biało i ma lekką nadwagę, wygląda troszkę, jak stereotypowy doktor w szpitalu. Całkiem niezły i miły. Gdybym był gejem, zapewne podobałby mi się.

    Kornel – zupełnie inny typ urody, ale także przystojny, uroczy i zabawowy człowiek, z którym miło spędza się czas. Krótkie czarne włosy, niebieskie oczy, czarne ubranie, klasyczny elegancik. Ma powodzenie u dziewczyn i posiada wielu kolegów.

    Karolina – szatynka o długich włosach i niebieskich oczach z pełnymi czerwonymi ustami i sporymi walorami kobiecości. Fajna laska na którą miło popatrzeć. Spokojna. Ma w sobie “coś”, co mnie intryguje.

    Michał – normalny gość, przeciętny student i kolega. Tu akurat nie mój typ. Nie budzi we mnie żadnych specjalnych uczuć. Jestem wobec niego neutralny.

    Tomek – fajny kolega z grupy, z którym chętnie piję piwko i mówię mu o osobistych problemach. Można powiedzieć, że jest moim przyjacielem zarówno w realu, jak i w internecie.

    Klaudia – nasza wspólna koleżanka. Fajna laska, z którą często pijemy piwko. Czasami udaje mi się przy niej siedzieć, ale ogólnie woli starszych i wędruje do Kornela lub Michała. Szatynka o stylu bycia podobnym do Karoliny.

    Marta – ostra czarnulka o czarnych oczach i wyraziście podkreślonych rzęsach. Dusza alkoholowych imprez. Zwraca na siebie uwagę swoim czarujacym uśmiechem.

    Kuba i Daniel są najmłodsi i najbardziej zabawowi. Typowi młodzi lanserzy, lubiący podkrecać imprezy dziwnymi pomysłami. Fajne chłopaki wokół których zawsze coś się dzieje. Siedzą przy mnie na łóżku, niekomfortowo blisko, uśmiechając się. Nie skandują, ale chyba mnie dotykają, choć nic nie czuję.

    Wydawało mi się, że jeszcze przed chwilą byłem ubrany, teraz zniknęła mi gdzieś bluzka i spodnie. Wszyscy na coś czekają w podekscytowaniu, wciąż skandując. Zupełnie nie wiem, o co chodzi. Zorientowałem się, że nie mam już koszulki. Jest jeszcze bardziej wesoło i głośno. Chyba musi tak być. Nie wiem, co się dzieje, więc tylko się uśmiecham. Kuba i Daniel zbliżyli się do mnie jeszcze bardziej. Uciekając od tego niezbyt przyjemnego kontaktu, zapatrzyłem się na ładniutką Karolinę. Lśniące w promieniach wpadającego do pokoju słońca włosy, piękny uśmiech, oczy patrzące na mnie z zaciekawieniem, jakby czekały na coś, co się za chwilę zdarzy, zielony strój. Jej wesoła, podekscytowana buzia nagle zaczęła się głośno śmiać i czerwienić. Czyżby dlatego, że patrzę jej prosto w oczy? Zasłaniając usta dłońmi krzyknęła “O Boże! Ja cie…”. Zaczęła chichotać i popiskiwać. Powiedziała po cichu “ale ogóras, ja nie mogę”, Bartek odpowiedział półgłosem – “raczej bakłażan”. Potem odwróciła głowę i przerwałem z nią kontakt wzrokowy.

    Patrzę też na Tomka. Wspaniały kumpel, którego zawsze rozumiem. Skanduje, ale nieśmiało. Gdy inni przestają skandować i zaczynają klaskać, Tomek stara się nagle unikać mojego spojrzenia, patrząc w dół. Wygląda na zmieszanego i zażenowanego. Do nikogo się nie odzywa. Nie komentuje, nie jest zachwycony. Sprawia wrażenie, jakby coś mu się nie podobało. Wyraźnie nie ma entuzjazmu. Całkiem fajny, uroczy chłopak. Zawsze dobrze się przy nim czuję. Dobrze, że tu jest.

    W tym samym czasie Bartek był z kolei bardzo mocno rozentuzjazmowany. Mocno się śmiał i śmieszkował z nieśmiałą Karoliną i Michałem coś o jakimś bakłażanie, dziwnie na mnie patrząc. Nie wiem, co to znaczy. Może coś omawiał. To nie było zbyt przyjemne zachowanie. Zawiodłem się na nim, bo wygląda na fajniejszego niż jest.

    Spoglądałem na Kornela z nieśmiałością, bo przyznam, że jak na mężczyznę, jest całkiem niezły. On również patrzy na mnie. Przez chwilę spotkały się nasze spojrzenia, ale wtedy nagle poczerwieniał na twarzy, zaczął klaskać (wraz z innymi) i wprost szczerzył się ze śmiechu, aż się speszyłem. Zaskoczyło mnie to zachowanie, więc odwróciłem wzrok na kolejną osobę.

    Michał skandował z entuzjazmem, ale gdy wszyscy zaczęli klaskać, zrobił zniesmaczoną minę i wyszedł, jakby nie wierzył w to, co się stało.

    Klaudia skanduje najgłośniej. Nie wiem, czego chce, ale jej entuzjazm jest podniecający. Tyle w niej energii i dziewczęcości. W jej oczach można się zatracić. Niżej jest jeszcze lepiej. Patrzę na nią bezwiednie z “bananem” na twarzy, wyobrażając sobie, że to właśnie mnie tak pragnie. Oddałbym się bez wahania. Spoglądanie na nią, to czysta rozkosz i mógłbym to robić przez cały dzień. Nagle, gdy wszyscy ucichli, rozkosznie pisnęła, aż moje ciało przeszył dreszcz podniecenia i otworzyłem usta we wzdechu. Krzyknęła “bakłażan!”. Jej oczy stały się wielkie i wpatrzone chyba we mnie, choć nie patrzyła mi w oczy. Zakryła usta dłońmi i zaczęła lekko podskakiwać w zachwycie i podnieceniu. Kształtne bułeczki podskakiwały wraz z uroczym ruchem jej ciała. Na jej twarzy i dekolcie pojawił się rumieniec. Podobało mi się na to patrzeć. Uśmiechała się do mnie, więc odpowiedziałem tym samym, czując jakby komunię dusz, jakbyśmy się wzajemnie podrywali. Zapragnąłem jej i bez wahania rzuciłbym się na nią gdybym mógł. Klaskała głośno z charakterystycznym dla niej podniecającym temperamentem. Gdybym tylko wiedział, o co chodzi…

    Marta też skanduje, patrząc na mnie z poruszeniem. Piękna buźka, policzki, nosek, uszy, czarne oczy i zmysłowe, długie rzęsy, którymi lubi zalotnie trzepotać. Uczta dla oczu. Gdy straciłem koszulkę, zagryzała kącik dolnej wargi. Teraz uśmiecha się, jak anioł. Pomachałbym jej. Nagle przestała skandować jakby zamarła. Poczerwieniały jej maleńkie, ledwo widoczne spod kruczo czarnych włosów uszy, ozdobione zielonymi kolczykami. Pojawił się rumieniec na policzkach, oczy zaiskrzyły, a usta zakryła dłońmi. Omiatała mnie wzrokiem, szepcząc “O kur*w!”. Poczułem się dziwnie, ale czerpałem podniecenie z patrzenia na nią. Delektując się jej urodą, między nogami poczułem rozkosz, jakby dotykała mi krocza i stęknąłem z podniecenia, a ona na mnie patrzyła z uśmiechem. Uśmiechnąłem się do niej i puściłem oczko. Tomek szepnął jej na ucho, żeby zachowała trochę szacunku, bo prawdopodobnie nie wiem, co się ze mną dzieje i dlatego tak się zachowuję. Ona zgodziła się z tym i stwierdziła, że szkoda jej mnie z powodu całej tej sytuacji.

    Wciąż błądzący wzrok skierowałem w końcu na Kubę i Daniela, którzy cały czas siedzą na moim łóżku, ocierając się. Jako jedyni nie skandowali ani nie klaszczą. Są blisko mojego ciała, aż czuję ich dotyk. Fajne, wesołe, młode, dynamiczne chłopaki, ale czuję się niekomfortowo w takiej bliskości z nimi. Kuba trochę chichocze, Daniel zdjął nawet koszulkę, tak jest goraco. Uśmiechają się do mnie. A ja? Z powodu ich bliskości też jest mi gorąco. Nie jestem w stanie nic mówić, więc tylko spojrzeniem sugeruję zapytanie, o co tu chodzi. Nie mam jednak odpowiedzi. Jestem bez koszulki, a Daniel dotyka mojego torsu. Gdy zaczynam wykazywać oznaki zaniepokojenia, mówi mi, że wszystko jest dobrze i żebym się nie niepokoił. Spojrzałem nieco bardziej w dół i zobaczyłem… Nie mam na sobie nic, jestem całkiem goły! Nagie krocze, którego nikt obcy nigdy wcześniej nie widział. Wydałem z siebie charakterystyczny odgłos, jaki wydają ludzie zdziwieni, robiąc przy tym zaskoczoną minę. Od razu mi opadł. Ze wstydem i upokorzeniem w oczach spojrzałem prosto w twarz Kubie, co było nieprzyjemne, bowiem wciąż trochę chichotał pod nosem. Z drugiej jednak strony, jest całkiem niezły, a cała sytuacja dziwna. Serio jest całkiem niezły. Następnie, spojrzałem w oczy Danielowi. On, aby ukoić moje zaskoczenie i zażenowanie, szepnął mi “to nic takiego, naturalna rzecz i nie trzeba się przejmować”, sam będąc jedynie w bokserkach. Mnie to wystarczyło. Nie byłem w stanie poukładać sobie myśli, łącząc fakt mojej golizny z faktem rozbawienia tłumu. Leżałem więc posłusznie i bezwładnie goły pozwalając na to, co się dzieje. Godność osobista i poczucie intymności przeciekały mi przez palce. W kolejnych przebłyskach świadomości czułem wstyd, niemoc, dyskomfort. Przez swój stan jednak, odpływałem coraz częściej i bardziej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • W szatni

    Wieczorem hala sportowa była zupełnie pusta. Tomek cieszył się z tego faktu. Po meczu z kilkorgiem znajomych został sam w szatni, żeby w spokoju pomyśleć. A miał o czym myśleć. Adam, jego kumpel, nie zasłonił kotary pod prysznicem i z miejsca, w którym siedział Tomek, chłopak widział wszystko. Nagie ciało Adama było niemal idealne – mięśnie nieznacznie odznaczały się na opalonej skórze, pośladki, dwie niesamowicie krągłe półkule, delikatnie podskakiwały przy każdym ruchu chłopaka. A jego penis… Około dziesięciocentymetrowy chuj kołysał się we wszystkie strony, uderzając o masywne uda z cichym, prawie niesłyszalnym plaśnięciem, kiedy Adam masował zmysłowo swoje ciało. Często obracał się w miejscu, przez co Tomek miał tylko kilka sekund, by przyjrzeć się jego kutasowi. Musiał też uważać, by inni nie zauważyli, że się gapi. Ani że dostał wzwodu.

    Kiedy jego koledzy ubrali się, a Tomek usłyszał trzask drzwi, gdy opuszczali szatnię, odczekał jeszcze chwilę, by mieć pewność, że nie wrócą i wypuścił z siebie powietrze. Ledwo wytrzymał, żeby nie zsunąć się z ławki. Serce waliło mu jak młotem, a krew pulsowała jak dzika. Czuł w lędźwiach prawdziwy ogień. Dzikie pożądanie. Gdyby tylko mógł, wskoczyłby do tej kabiny prysznicowej, pchnął zdezorientowanego Adama na ścianę i siłą wepchnąłby mu swój język do ust. Całowaliby się namiętnie przez kilka minut, jak jeszcze nikt z nikim się nie całował, a później… później zająłby się tymi jego ogromnymi, ciemnymi sutkami. Ssałby je, czując jak twardnieją i słysząc rozkoszne jęki Adama. Poddałby się, gdyby Adam zsunął mu głowę niżej, wprost przed nabrzmiałego, grubego, mokrego od wody i ejakulatu kutasa. Tomek lizałby go, ssałby go z taką siłą, że cała krew odpłynęłaby z ciała Adama wprost do jego penisa, sprawiając, że stawałby się jeszcze większy, jeszcze twardszy. Aż w końcu, po długich, rozkosznych minutach, Adam spuściłby się Tomkowi wprost do ust, wypełniając jego gardło gorącą, lepką i przepyszną spermą.

    Tomek, pewien, że o tej porze już nikt nie przyjdzie na halę, dał się całkowicie ponieść swoim fantazjom. Masując sobie chuja przez spodenki, przygryzł wargę, żeby nie jęczeć – trzeba zachować choć minimum przyzwoitości, mówił sobie. Chciał, żeby ta chwila trwała wiecznie. Mimo że jego organizm był już w pełni gotowy do wystrzelenia hektolitrów białej mazi, chłopak nadal nie ściągnął jeszcze spodenek. Jedną ręką delikatnie masował krocze, drugą kręcąc koła wokół sutka. Kilkukrotnie nie mógł powstrzymać głębokiego westchnienia. Czuł, że spodenki robią się mokre.

    , pomyślał. Ejakulat musiał przebić się przez jego bokserki i dotrzeć do spodenek, tworząc na czarnym materiale coraz większą plamę.

    . Chciał przeciągnąć ten moment, ale punkt kulminacyjny zbliżał się nieubłaganie. W końcu, nie mógł siedzieć w szatni do rana, kiedyś musiałby wystrzelić.

    Dźwięk otwieranych drzwi sprawił, że chłopak prawie spadł z ławki.

    — Kurwa! — Zaklął na głos. Kto mógł przyjść na halę o tej godzinie?

    !

    Wstał, cały spocony i czerwony, tak z rozkoszy, jak i ze wstydu. Usłyszał na korytarzu ciężkie kroki. Nie wiedząc co robić, Tomek usiadł z powrotem i wsunął rękę w bokserki, poprawiając gorącego i pulsującego penisa tak, żeby za bardzo nie odznaczał się na spodenkach. Starał się to zrobić jak najdelikatniej umiał, nie chciał w tej chwili trysnąć spermą.

    Drzwi od szatni otworzyły się i Tomek, starając się zachować wszelkie pozory przyzwoitości, zobaczył w nich pana Pawła — swojego byłego nauczyciela wf-u.

    , powiedział sobie, kto inny mógłby przyjść wieczorem na halę sportową, niż nauczyciel wf-u? Tylko czemu o tej porze?

    Mężczyzna był postawnym facetem po czterdziestce, ale wciąż był niesamowicie przystojny. Jego muskularne ciało zawsze przyprawiało Tomka o szybsze bicie serca. Zwłaszcza, kiedy Paweł (tak, jak teraz) ubrany był w te swoje obcisłe dresy, które sugestywnie opinały się na jego tyłku i kroczu.

    — Och — westchnął zaskoczony pan Paweł. — Nie spodziewałem się tu nikogo o tej porze.

    — Ja… — zaczął Tomek, ale kompletnie nie wiedział, co powiedzieć. Miał wrażenie, że mężczyzna zauważył jego sterczącego kutasa, że wszystkiego się domyślił. Nauczyciel uśmiechnął się tajemniczo.

    — Spoko, nie musisz mi się tłumaczyć. Przyszedłem sprawdzić czy hala jest zamknięta — powiedział i rzucił spojrzenie na krocze chłopaka. Spojrzał?

    , tłumaczył sobie Tomek. A może jednak?

    Zamiast wyjść, Paweł wszedł do środka i usiadł naprzeciwko. Ciemne dresowe spodnie, które miał na sobie, były idealnie dopasowane — granatowy, lśniący materiał opinał kusząco jędrne grube łydki nauczyciela.

    , krzyczał w myślach chłopak,

    — Co jest? — Zapytał Paweł.

    — N-nic.

    — To czemu siedzisz tu sam?

    Chłopak nie odpowiedział, nie wiedział co powiedzieć.

    . Nie, to nie była dobra odpowiedź.

    — Widzę, że coś ci próbuje uciec ze spodni — nauczyciel wskazał gestem krocze Tomka. Uśmiechnął się. Chłopak oniemiał. Czy on właśnie skomentował jego na wpół sterczącego fiuta?

    — Ja… przepraszam — wyjąkał chłopak, próbując się jakoś zakryć. Poczuł, że jego twarz przybrała barwę krwistej czerwieni.

    — Spoko — zaśmiał się Paweł. — Przecież wiem, jak to jest być młodym. Twarz wuefisty była jak wykuta w marmurze, okalana czarnymi, przyprószonymi delikatną siwizną włosami. Mężczyzna zawsze podobał się Tomkowi, zresztą nie tylko jemu. Połowa dziewcząt ze szkoły za nim ganiała.

    — Nie ma się czego wstydzić — ciągnął dalej. — Korzystaj, póki ci jeszcze staje. No, może niekoniecznie w miejscu publicznym — mrugnął okiem. Wstał i usiadł tuż obok Tomka. Złapał jego udo i chłopak poczuł, jak cała krew znów spływa mu wprost do penisa.

    — Wiesz – szepnął nauczyciel. – Na twoim miejscu też ciężko byłoby mi powstrzymać erekcję, patrząc na tych twoich kumpli.

    To niemożliwe. Tomek poczuł, jak zapiera mu dech w piersi. Czy Paweł właśnie zdradził mu, że jest gejem?

    — Ja..

    — Nie bój się, chłopie, to przecież nic złego — Paweł przesunął rękę nieco wyżej, w stronę twardniejącego znów chuja. Natrafił na plamę na spodenkach.

    — Oho! — Wykrzyknął wuefista i uśmiechnął się.

    — Czy pan…? — Zaczął Tomek, mając wrażenie, że śni.

    — Tak?

    — Pan jest…

    — Gejem? — Pomógł mu nauczyciel. — Jestem!

    , zastanawiał się Tomek. Siedział sam w szatni, tuż obok nauczyciela w cholernie podniecającym dresie, który, tak jak on, był gejem. Nigdy by nie pomyślał, że ktoś tak męski, jak pan Paweł, też lubi ciągnąć pały.

    — Co, zdziwiony? Nikt o tym nie wie, raczej się tym nie chwalę, ale potrafię wyczuć swoich. O tobie wiedziałem od zawsze.

    Nauczyciel kciukiem wyszukał przez materiał wysunięty żołądź penisa Tomka i zaczął go powoli masować.

    — Nie powinniśmy — zaprotestował chłopak, choć w głębi duszy pragnął, żeby mężczyzna nie przestawał.

    — Pierdolenie! Nie jesteś już moim uczniem. Poza tym, jesteś cały mokry, nie skończyłeś wcześniej, a ja nie ruchałem nikogo od miesiąca.

    Zbliżył twarz do twarzy Tomka. Pachniał męskością i drogą wodą toaletową. Chłopak westchnął. Nauczyciel przygryzł płatek ucha chłopaka, a ten jęknął głośno z rozkoszy.

    — Jesteś prawiczkiem? — Zapytał Paweł.

    Tomek potwierdził kiwnięciem głowy. Nie był w stanie nic powiedzieć. Mężczyzna nagle się odsunął.

    — To zmienia postać rzeczy.

    — Nie — zaprotestował Tomek, zanim nawet pomyślał.

    Paweł uśmiechnął się.

    — Nie chcę, żebyś zaraz mi tu zalał całą szatnię. Mam ochotę na długie ruchańsko, a ty już prawie szczytujesz.

    — Dam radę.

    — Nie dasz. Ale mam inny pomysł.

    Znów zbliżył twarz do twarzy Tomka. Musnął wargami jego usta.

    — Przyjdź do mnie jutro o dwudziestej. Pokażę ci, jak to jest być z facetem. Wiesz, gdzie mieszkam?

    — Jasne.

    — A teraz — powiedział Paweł, łapiąc go mocno za penisa. — Ulżyj sobie.

    Mężczyzna wolną rękę szarpnął spodenki i ściągnął je z chłopaka razem z bokserkami. Kutas wystrzelił na wolność w całej okazałości. Napletek był już zsunięty,  a różowy żołądź błyszczał od soczystego soku.

    — Ładny — pochwalił go Paweł i ścisnął tuż przy nabrzmiałych jądrach. — Może pozwolę ci jutro we mnie wejść. Sprawdzimy, jak twój mały kolega sprawdza się w akcji.

    Tomek nie potrafił nic odpowiedzieć, mógł jedynie jęczeć z nieopisanej rozkoszy. Czuł, że wystarczy tylko kilka ruchów dłoni Pawła, żeby eksplodował.

    Nauczyciel powoli zaczął przesuwać rękę w górę i w dół. Pozwalając, by niewyobrażalne ilości ejakulatu spływały mu po palcach.

    Kiedy masował kutasa swojego byłego ucznia, całował jego szyję i przygryzał ucho.

    Tomek jęknął wyjątkowo głośno.

    — Już?

    Kiwnął głową.

    Paweł przyspieszył walenie jego chuja.

    Góra, dół.

    Góra.

    Dół.

    Góra…

    Całym ciałem Tomka wstrząsnęły potężne spazmy. Chłopak miał wrażenie, jakby wszystkie siły opuszczały mięśnie, kierując się w dół, by zasilić ten jeden narząd, który teraz miał jakiekolwiek znaczenie. Pociemniało mu przed oczami. Krzyknął. Długo strumień wystrzelił z czubka jego penisa. Fontanna spermy poleciała na drugi koniec szatni, lądując na ławce. Kolejny wystrzał, biała maź trysnęła wysoko w górę, spadając na uda chłopaka. Jeszcze jeden. I jeszcze. Jeszcze…

    Tomek nigdy wcześniej nie przeżył takiego orgazmu. Jeszcze chwilę później nie mógł podnieść się z ławki, ani powiedzieć, co się właśnie stało. Stracił wszystkie siły.

    Spojrzał tępo na Pawła. Mężczyzna uśmiechał się szeroko. Na jego lśniących spodniach widać było plamy spermy.

    — No, no — powiedział z uznaniem. — Spermy jakbyś nie walił od tygodni. Dobra, ubieraj się i widzimy się jutro. Pamiętaj, żeby posprzątać — wskazał na prawdziwą kałużę nasienia na podłodze.

    — Dz-dzięki — wystękał Tomek.

    — Się wie!

    Paweł wstał i skierował się do wyjścia. Rzucił Tomkowi promienny uśmiech i zamknął drzwi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Micky Mick

    Opowiadanie o młodym mężczyźnie, który nieoczekiwanie może spełnić swoje seksualne fantazje w szatni sportowej.

  • Wykorzystana przez dwoch patusow

    Wykorzystana przez dwóch patusów

    Nazywam się Karina i jestem wolontariuszką w licealnym kole wolontariatu.

    Co należy do moich obowiązków? Mam przydzieloną jedną, czasem dwie rodziny, do których zaglądam trzy razy w tygodniu. Przynoszę zakupy, pomagam coś ugotować, posprzątać, odrobić lekcje. Brzmi bardzo dojrzale i szlachetnie? Nie. Chodzi o dodatkowe punkty do świadectwa. Chodzę do najlepszego liceum w mieście – tutaj każdy punkt, każda ocena decyduje o być albo nie być. A za pracę w wolontariacie dostaje się jakieś kosmiczne fory we wszystkim. Nie miałam wyjścia.

    Skłamałabym jednak, gdybym powiedziała, że do wolontariatu mam wyłącznie cyniczny stosunek. Owszem, czasem jest fajnie. Poznałam kilka miłych osób, choć generalnie mam tu do czynienia ze świętoszkowatymi zakonnicami i dziewicami. Próbowałam je czasem rozerwać – nic z tego. Do tego kilku fajnych chłopaków, którzy na kilometr śmierdzieli byciem prawiczkiem.

    Czasem wolontariat sprawiał mi sporo frajdy. Od jakiegoś czasu przychodziłam tylko do jednej rodziny. Typowa, patologiczna kamienica z podwórkiem pełnym  meneli. To w tym królestwie mieszkała pani Jola – na oko czterdziestoletnia babeczka po przejściach, z dwójką dzieci w wieku szkolnym. Akurat ją szczerze polubiłam. Miała problemy z kręgosłupem, więc regularnie przynosiłam jej zakupy i pomagałam zrobić obiad, czy tam kolację dla dzieci. Sama miała problemy z poruszaniem się. No i oczywiście pomagałam dzieciakom przy odrabianiu lekcji. Wieczorami jeszcze długo siedziałam z panią Jolą przy herbacie. Sporo mi o sobie opowiadała. Ja jej o sobie też. Mówiąc krótko: chodziłam do niej bez poczucia przymusu.

    Dobra, przejdźmy do konkretów.

    Uroda często pomagała mi się wywinąć z obowiązków. Gdy jest się seksowną licealistką z dużym tyłkiem i wysoką samooceną, to życie jest naprawdę proste. Wystarczy pochylić się przy koledze z klasy, żeby pomógł odpisać na klasówce. Kilka spojrzeń i inny kumpel napisze za mnie wypracowanie. Cóż, urobienie prawiczka nie należy do najtrudniejszych zadań.

    Pewnie chcecie wiedzieć, jak wyglądam?

    Mam długie, gęste, kasztanowe włosy za ramiona. Na nosie okulary a’la seksowna sekretarka. Duże, pełne usta i mocno podkreślone kości policzkowe (często słyszę, że mam włoski typ urody). Do tego nieduże, za to jędrne piersi, wcięcie w talii i duży, seksowny tyłek. Uwielbiam oglądać go w lustrze. Przymierzam kolejne zestawy bielizny, stringi, do tego zakolanówki, pończochy, pasy do pończoch… Wiem, że faceci go uwielbiają. Oglądają się za mną na ulicy, nie ważne, czy jestem ubrana w ciasne jeansy, spodnie z wysokim stanem, czy spódniczki.

    Tak, tyłek jest moim atutem. Zapracowałam na to kolejnymi godzinami na siłowni. Nawet tam, gdy mój tyłek opinały ciaśniutkie legginsy, facetom aż wykręcało szyje. Co odważniejsi zagadywali, proponowali przygody… Może kiedyś Wam o nich opowiem.

    Teraz pewnie chcecie wiedzieć, jak to było z tym patusami, co? Jak to się stało, dlaczego? Cóż, po kolei.

    Tamten dzień strasznie mi się dłużył. Lekcje ciągnęły się jak krew z nosa. Do tego klasówka z historii, o której już w trakcie pisania wiedziałam, że obleję.

    Po ostatnim dzwonku chciałam iść prosto do pani Joli. Wieczorem miałam spotkać się z moim chłopakiem. Wiedziałam, że zostanę na noc, więc spakowałam kilka seksownych rzeczy. Przede wszystkim jednak ubrałam ulubioną bieliznę: wysoko podciągnięte, niebieskie stringi i stanik od kompletu.

    Te stringi cholernie podkreślały mój tyłek.

    Do pani Joli miałam iść z kolegą, ale w ostatniej chwili zadzwonił, że się rozchorował. Nie chciałam nawalić, więc sama zrobiłam zakupy i poszłam na miejsce.

    Otworzył mi jej mąż/konkubent, chuj wie. Typowy nierób: na głowie zakola, przepita twarz. Koszulka na ramiączkach, spodnie od dresu. Dramat. Modliłam się, żeby tylko nie próbował mnie dotknąć na przywitanie.

    – Przyszłam do pani Joli. Jestem z koła wolontaryjnego.

    – Tak, Jolka coś mówiła. Wchodź, wchodź – powiedział, wpuszczając mnie do środka.

    Od razu poszłam do kuchni. To było typowe mieszkanie komunalne. Trzy pokoje, kuchnia. Sporo gratów, trochę nieprzyjemnego zapachu. Nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie.

    – Jolka zabrała dzieciaki do lekarza. Przyniosły ze szkoły jakieś choróbsko. Powinna niedługo wrócić – powiedział, sięgając do lodówki po piwo. Czuć było, że to nie pierwszy jego browar tego dnia.

    W tym mieście wszyscy się pochorowali? Ja pieprzę.

    No nic, westchnęłam i poszłam do kuchni rozpakować zakupy. Wiedziałam, że to należy do moich obowiązków. Po każdej wizycie musiałam napisać raport, który podpisywał mi opiekun koła. Domyślałam się, że w razie jakichś nieścisłości miałabym spore kłopoty, a tego nie było mi trzeba. Wolałam nikomu nie podpaść – ani w szkole ani tym bardziej u moich „podopiecznych”.

    Rozpakowywałam zakupy, czując na sobie wzrok tego typa. Siedział przy stole w kuchni, sącząc piwo i bezczelnie obłapiając mnie wzrokiem. Momentalnie pożałowałam, że tego dnia ubrałam ciaśniutkie, szare legginsy podkreślające tyłek. Do tego sportowe adidasy – wiecie, strój typowy na siłownię. Do tego kusa bluzka z dekoltem, odsłaniająca płaski brzuch i oczywiście moje okulary a’la seksowna sekretarka. Boże, nawet nie wiecie, jak się na mnie gapił. Widać było, że dla niego takie dziewczyny istnieją tylko w telewizji. Nawet nie w internecie, bo taki troglodyta nie potrafiłby nawet odpalić komputera.

    Postanowiłam bez słowa robić swoje. Liczyłam, że pani Jola szybko wróci do mieszkania. Byłam wkurzona na kolegę, który tego dnia mnie wystawił.

    – Często przychodzisz do Jolki? – zacharczał swoim przepitym głosem.

    – Czasem – odpowiedziałam na odczepnego.

    Po chwili ciszy dodał jeszcze:

    – Ładna z ciebie dziewczyna, wiesz?

    Boże, myślałam, że wyjdę z siebie.

    Rozpakowałam zakupy. No nic, trzeba było czekać na panią Jolę. Usiadłam na chwilę, zastanawiając się, co ze sobą robić. Nie mogłam wyjść. Co jakiś czas do odwiedzanych przez nas rodzin przychodził opiekun naszego koła na tzw. „wywiad”. Bałam się, że znając moje szczęście, przy kolejnej wizycie trafi właśnie na tego typa, bo pani Jola „akurat wyszła na chwilę z domu”. Gdyby coś na mnie nagadał, od razu wywaliliby mnie z koła. A bez tych punktów na świadectwie byłoby naprawdę cienko. Już teraz za kilka gorszych wyników w nauce groziło mi niedopuszczenie do matury – wiecie, żeby przypadkiem nie zaniżyć średniej szkoły. A bez tego marzenie o lepszych studiach pękłoby jak bańka mydlana.

    – Słyszysz, czy nie słyszysz?

    – Słucham? – zapytałam zaskoczona. Musiałam się nieźle zamyślić.

    – Pytałem, jak się nazywasz.

    – Ka…Karina – wydukałam.

    Spojrzałam na niego. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to, jaki jest wielki. Jak niedźwiedź. W koszulce na ramiączkach jego bicepsy prezentowały się w pełnej okazałości. Od razu pomyślałam, że wyrobił je sobie w więzieniu. Pewnie to tam zrobił te tanie dziary…

    – Piękne imię. Miałem kiedyś jedną Karinę – zaśmiał się, zapalając papierosa.

    Boże święty, w co ja się wpieprzyłam.

    – Jestem Marek. Zajarasz? – zapytał, wyciągając w moim kierunku paczkę.

    – Dziękuję, nie palę.

    – O, jaka grzeczna – wychrypiał z papierosem w ustach.

    Zobaczyłam na jego dresach potężne wybrzuszenie. Z jednej strony mnie to obrzydziło, a z drugiej pomyślałam: niech przynajmniej sobie popatrzy. Nie powiem, schlebiało mi to, że ślinił się na mój widok.

    Na szczęście w tym momencie ktoś zapukał do drzwi. Pomyślałam, że to pani Jola. Ufff, jestem uratowana!

    Czekałam w milczeniu, stojąc w kuchni. Myślami byłam już u swojego chłopaka. Jego rodzice mieli gdzieś wyjechać, także mieliśmy całą noc dla siebie. Uważnie obejrzałam się w dużym lustrze, które stało oparte o ścianę. Wypięłam tyłek. W tych legginsach prezentował się nieziemsko. Nie mogłam się doczekać, aż wypnę się w nich przed swoim chłopakiem. Nie mogłam się doczekać jego klapsa.

    – Patrz, kogo my tu mamy – usłyszałam za plecami przechlany głos Marka.

    Odwróciłam się. Pani Joli nie było. Za to stał przede mną Marek, z jakimś typem, który wyglądał chyba jeszcze gorzej niż on. Typowy osiłek z łysym łbem i wielkimi mięśniami.

    Teraz wystraszyłam się nie na żarty.

    – No piękna dziewczyna, piękna – wychrypiał nowy kolega.

    Zostałam z nim sam na sam. Marek poszedł do drugiego pokoju po piwo.

    Stałam jak wryta, gdy oglądał mnie jak jakąś zdobycz. Siedząc na krześle, i tak był większy ode mnie. Wielkie, łyse bydle. Bezmyślna kupa mięśni. Czułam do niego obrzydzenie.

    – Chyba muszę już iść – powiedziałam wreszcie, zbierając się na odwagę.

    – O nie, nigdzie nie musisz iść, kochanie – powiedział Marek, wchodząc z powrotem do pokoju.

    Podał swojemu koledze otwarte piwo. Wzięli po dużym łyku.

    – Napijesz się, kotku? – bezczelnie zapytał Marek.

    – Nie, dziękuję. Naprawdę muszę już iść.

    Odwróciłam się w kierunku drzwi. Zrobiłam dwa kroki i… I poczułam na tyłku potężnego klapsa. Odwróciłam się wystraszona. Stali przy mnie tak blisko, że czułam ich przepite oddechy.

    Nagle ten większy chwycił mnie od tyłu, zakrywając usta dłonią. Chciałam piszczeć i wrzeszczeć, ale jego wielka łapa zakrywała mi usta. Czułam na pośladkach potężne wybrzuszenie w jego spodniach.

    – Spokojnie, kochanie – zaczął Marek. – Nie chcemy ci robić krzywdy.

    Opadłam z sił i przestałam się wyrywać. Nie miałam szans z łysym mięśniakiem. Bałam się tego, co zaraz się stanie.

    – Karina, tak?

    Nie odpowiedziałam.

    – Tak?! – zapytał ostrzej.

    Kiwnęłam głową.

    – No to obiecuje ci, że nic złego się nie stanie. Musisz tylko przed nami uklęknąć i nas ładnie obsłużyć. W tej kamienicy na twoje krzyki i tak nikt nie zareaguje, rozumiesz?

    Myślałam, że zemdleję. Czułam, jakbym byłą w jakimś koszmarze, z którego zaraz się obudzę.

    Łysy pchnął mnie na podłogę. Upadłam na kolana.

    – Nie wstawaj, kotku – rozkazał, po czym sam usiadł na kanapie.

    Jak zahipnotyzowana przybliżyłam się, wciąż klęcząc. Zdjął spodnie, później bokserki. Wyrósł przede mną wielki, wyżyłowany kutas. Rozsiadł się na kanapie jak król. Wiedziałam, co muszę zrobić.

    Odgarnęłam włosy. Poprawiłam okulary. Chwyciłam jego kutasa w dłoń. Boże, był taki wielki… Wystraszyłam się tego, że zaczynam czuć podniecenie…

    Marek w tym czasie usiadł obok i zaczął palić papierosa. Uważnie przyglądał się, jak powoli zabieram się za kutasa jego kolegi. Nie chciałam tego robić. Nie chciałam obciągać jakiemuś pieprzonemu, łysemu kibolowi i jego zapitemu koledze. To było poniżej mojej godności. Miałam chłopaka, perspektywę studiowania na znanej uczelni. Wyglądałam jak pieprzona laska z prosto z Instagrama, nieosiągalna dla takich jak oni. Rodzice mojego chłopaka byli obrzydliwie bogaci. To wszystko…

    – Ciągnij suko – rozkazał wreszcie łysy.

    Przerażał mnie jego perfidny uśmiech. Miał nade mną władzę. Obaj mieli nade mną władzę. Byłam ich dziwką.

    Wystraszona chwyciłam go mocniej w dłoń. Nie mieścił mi się. Był zbyt gruby, zbyt długi i wyżyłowany. W dotyku jakby wielki, mięsisty baleron. Musiałam chwycić go w obie dłonie. Dopiero w ten sposób mogłam poruszać nim w górę i w dół.

    – Jak nas dobrze obsłużysz, to nic ci się nie stanie kotku – powiedział.

    – Takiej dupeczki to jeszcze nie ruchałem – dodał Marek.

    W tym momencie to do mnie trafiło. Musicie wiedzieć, że jeśli chodzi o seks, to jestem naprawdę wyuzdana. Od dawna przeszkadzało mi w moim chłopaku to, że… Był taki miękki, chłopięcy… Nie miał w sobie tej męskości, dzikości. A ja od dawna chciałam zostać porządnie wyruchana przez prawdziwego samca.

    Mając przed sobą tego wielkiego, łysego kibola poczułam, że mogę wreszcie dostać to, czego chcę. Podniecało mnie to, że dla takiego typa zawsze byłam jakimś nieosiągalnym obiektem. Seksowna dziewczyna z klasą, inteligentna, w seksownych okularach a’la sekretarka. Do tego z boskim, wyćwiczonym na siłowni tyłkiem, opiętym na sportowych legginsach.

    Spojrzałam mu w oczy. Zobaczyłam w nich zwierzęcą męskość. Już po chwili obłapiałam jego olbrzymiego kutasa swoimi dużymi, mięsistymi ustami. Lizałam go z góry do dołu, w pełni zaangażowana. Jednocześnie wysoko wypinałam tyłek. Wiedziałam, że Marek na mnie patrzy. Wiedziałam, że wezmą mnie we dwóch. Chciałam ich podniecić do granic możliwości.

    Lizałam go dalej, intensywnie pracując językiem. Splunęłam sobie na dłoń, żeby móc trzepać go z poślizgiem. Musiałam wyglądać jak jakaś pieprzona gwiazda porno.

    Tak wielkiego chuja jeszcze nie ciągnęłam – wyszeptałam.

    Spodobało im się to. Obaj zaczęli się śmiać tym swoim prostackim śmiechem zarezerwowanym dla patusów. Podobało mi się to. Chciałam więcej.

    Wsunęłam go głębiej w usta. Był cholernie gruby. W porównaniu do kutasa mojego chłopaka był istnym monstrum. Nie mogłam go wsadzić całego. Przytrzymałam go w ustach tyle, ile dałam radę, a później wypuściłam go ze stęknięciem. Był cały w mojej ślinie. Cholernie mnie to podnieciło.

    Zaczęłam mu ciągnąć coraz szybciej. Moja głowa latała w górę i w dół. Wreszcie poczułam jego wielką łapę na swojej głowie. Zaczął regulować tempo. Powoli brałam go coraz głębiej.

    – O tak, ciągnij skarbie… – stękał.

    Więc ciągnęłam dalej. Mocno, intensywnie. Pojękiwałam przy tym cicho. Chciałam, żeby mnie zapamiętali. Żeby już zawsze pieprząc te swoje Karyny, pamiętali, że mieli przez moment taką laskę jak ja. Laskę prosto z Instagrama.

    Ciągnąc mu, obserwowana przez Marka, czułam nieludzkie podniecenie. Upajałam się tym. Na zmianę ciągnęłam i waliłam konia. Lizałam go z góry do dołu. Nie mogłam wyjść z zachwytu nad jego wielkością, grubością. Czułam zażenowanie na myśl o chłopięcym penisie mojego chłopaka.

    Poczułam, jak Marek od tyłu zdejmuje mi leginsy. Podniosłam wyżej tyłek, żeby ułatwić mu robotę.

    Zaczęli mi dawać klapsy po kolei. Wreszcie ten wielki jednym ruchem położył mnie sobie na kolanach, jakbym była dzieckiem. Kawał mi solidne klapsy, a ja cicho pojękiwałam.

    – Zerżnijcie mnie – wyszeptałam.

    Znów zaryczeli w zachwycie.

    – Mówisz masz, suko – powiedział ten wielki.

    Jednym ruchem zdarł ze mnie bluzkę, później stanik. Pewnie nawet nie przypuszczał, że komplet mojej bielizny kosztował więcej, niż wynosi cały jego zasiłek.

    Byłam teraz w samych stringach. Wysoko podciągnięte pięknie podkreślały mój duży, wysportowany tyłek. No dobra: w stringach i okularach. Wiedziałam, że w nich jestem jeszcze seksowniejsza.

    Zaczęli obmacywać mnie po piersiach: zachłannie i po męsku. Ściskali moje sutki. Lizali je na zmianę. Myślałam, że zaraz dojdę.

    Wreszcie chwyciłam za pasek spodni Marka. Zdjęłam je. Obaj usiedli na kanapie, a ja uklęknęłam przed nimi. Wypięłam się mocno, żeby mogli podziwiać mój tyłek. Zaczęłam obciągać obu, na zmianę. Czułam się bosko. Czułam się jak dziwka.

    Mając w ustach ich kutasy, wyraźnie czułam ich samczość, męskość, chciałam więcej. Byłam zachłanna. To było coś skrajnie innego niż seks z moim chłopakiem – bogatym, z dobrego domu, grzecznym, zawsze w eleganckim, drogim swetrze. Teraz miałam dwóch samców, wypuszczonych z więzienia. Dwóch prostaków, którzy byli na mnie napaleni. Którzy chcieli mnie jebać po męsku, zwierzęco. Byłam gotowa oddać im się w całości. Niech biorą, co chcą, ja tylko na tym skorzystam.

    – O kurwaaa, tak dobrze to jeszcze nie miałem – stęknął Marek.

    – Dobra, dość tego dobrego – powiedział ten wielki.

    Wstał i poszedł za mnie. Udałam, że nie zwracam uwagi. Marek dalej siedział na kanapie. Ciągnęłam mu, klęcząc na podłodze. Wypięłam się mocniej.

     Poczułam, jak ten wielki klęka tuż za mną. Czułam jego wielkie dłonie na swoich pośladkach. Czułam jak pożera mnie wzrokiem. Taki wysportowany, duży tyłek widział pewnie tylko w necie. Teraz należał do niego.

    Dał mi potężnego klapsa. Aż drgnęłam, wciąż mając w ustach kutasa Marka. Dalej obciągałam mu z pełnym zaangażowaniem.

    Wreszcie to poczułam. Odsunął pasek stringów. Przez chwilę przejeżdżał mi swoim kutasem po cipce. Wreszcie wszedł we mnie. Zajęczałam, gdy wypełniał mnie po brzegi.

    Zaczął mnie pieprzyć. Najpierw powoli, ale już po chwili nie mógł się powstrzymać. Pieprzył mnie z pełną siłą, trzymając mnie za biodra tymi swoimi ciężkimi łapami. W każdej sekundzie czułam, jakbym przeżywała orgazm. Nie mogłam skupić się na obciąganiu. Wyjęłam z ust kutasa i zaczęłam głośno jęczeć.

    Jego cielsko głośno uderzało w moje pośladki. Zatapiałam się w tym dźwięku. Kolejne klapsy tylko mnie rozjuszały.

    Wreszcie poczułam, że dochodzę. Zaczęłam jęczeć naprawdę głośno, gdy skurcze zaciskały się na jego grubym kutasie. To był najintensywniejszy orgazm, jaki miałam w życiu. Po wszystkim byłam wykończona. Nie chcieli mi jednak dać spokoju.

    – Nasza lalka, chyba doszła – zaśmiał się łysy kark. – To co, teraz nasza kolej?

    Obaj wstali. Łysy chwycił mnie za włosy i przyciągnął bliżej. Klęczałam przed nimi, obciągając na zmianę oba kutasy. Bili mnie nimi po twarzy, wpychali głęboko do ust. Byłam ich dziwką.

    W końcu spuścili mi się obaj na twarz. Później usiedli na kanapie z piwem w łapie.

    A ja przetarłam okulary i klęczałam dalej, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie się stało. Jakbym nagle otrzeźwiała. Szybko pobiegłam do łazienki, żeby się jakoś ogarnąć. Później ubrałam się i wyszłam. Ostatnie co usłyszałam, to ich przepite głosy, wołające:

    – Wróć do nas jeszcze, suczko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, przedstawiam Wam moje kolejne opowiadanie. Część z Was już mnie zna 😉

    Całusy!

  • Spotkanie na miescie

    Zaczęło się bardzo niepozornie. Nigdy bym się nie spodziewała, że tak to się wszystko skończy.

    Tinder, przęklęty Tinder. Zawsze trafiam na jakichś zjebów. Nie wiem, dlaczego tylko takie osoby przyciągam. Jestem niewysoką blondynką, mam zielone oczy i jestem szczupła. Mam 19 lat. Lubię czasem zrobić mocniejszy makijaż. Po tym wszystkim co przeszłam w przeszłości, stwierdziłam, że na razie nie ma sensu się angażować w jakąkolwiek relację. Jak to mówią, nie szukaj, a znajdziesz. No to właśnie się ktoś napatoczył. Na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona, bo jednak nie chciałam wdawać się w żaden związek ani nic w podobie. Najpierw po prostu ze sobą rozmawialiśmy przez social media. W końcu umówiliśmy się na spotkanie. Jak tylko zobaczyłam poczułam przyciąganie, jakiego nigdy wcześniej nie czułam. Chłopak, którego poznałam, nieco ponad dwa tygodnie temu był po prostu przepiękny w moich oczach. Niezbyt wysoki, może miał niecały metr osiemdziesiąt. Brunet, zjawiskowe zielone oczy i to przenikliwe spojrzenie. Wyglądał na dosyć wysportowanego. Był w moim wieku. Oj, czuć było między nami chemię.

    Kolejne dni mijały, kolejne wymienione wiadomości, obydwoje zaczęliśmy się angażować w relację i przywiązywać do siebie. Postanowiliśmy wybrać się wieczorem na miasto na JEDNO piwo. Po jednym piwie, było drugie, a później trzecie. A później jeszcze shoty. Zaczęłam się do niego kleić. Wspomniał, że ma wolną chatę, więc pojechaliśmy do niego. W wiadomym celu. Jak tylko zamknął drzwi, zaczęliśmy się całować. Miał takie miękkie usta. Powoli schodził niżej pocałunkami, zatrzymał się na szyi i zrobił mi malinkę. Wrócił do uszu, uwielbiam, jak ktoś pieści moje uszy, są takie wrażliwe na dotyk, że czasem mam wrażenie, że można mnie w ten sposób doprowadzić do orgazmu. Powrócił do całowania moich ust i złapał mnie za tyłek, a ja aż zajęczałam z podniecenia. Powoli zaczął schodzić niżej i zdjął moją bluzkę. Pieścił moje piersi, włożył swoją dłoń do stanika i wykręcił mojego sutka. Przejrzał mnie na wylot, że lubię takie rzeczy. Wręcz zdarł ze mnie biustonosz i przyssał się do moich brodawek, po chwili zaczął je przygryzać. Oddychałam coraz głośniej, byłam coraz bardziej podniecona. Postanowiliśmy przenieść się do jego sypialni. Położył mnie delikatnie na łóżku i zaczął składać pocałunki na moim brzuchu. W końcu doszedł do krawędzi od spodni i zapytał się czy może dalej. Byłam niesamowicie zdziwiona, że się spytał. Odpowiedź była oczywista. Rozpiął spodnie i je ściągnął. Czułam się dziwnie będąc prawie naga, a on był całkowicie ubrany. Zdjęłam mu koszulkę i zaczęłam całować jego tors. Miał tak pięknie wyrzeźbione mięśnie. Aż chciało się ich dotykać. Czułam przez spodnie jak bardzo jest już twardy. Razem zdjęliśmy jego spodnie, a później bokserki. Jego penis wręcz z nich wyskoczył. Nie był duży, ale dosyć gruby. Wzięłam go do ręki i powoli ściągnęłam skórkę. Przeciągnęłam językiem po całej długości penisa i zatrzymałam się na czubku. Zaczęłam mu robić loda, a w międzyczasie bawiłam się jego jajami. Niesamowicie mu się to podobało, cały czas z jego ust wydobywały się jęki, a oddech miał naprawdę przyśpieszony. W pewnym momencie przerwał mi i zaczął dobierać się do mojej cipki. Najpierw polizał ją przez majtki, byłam tak podniecona, że nie byłam w stanie powstrzymać jęku. Powoli zdął ze mnie pozostałą bieliznę i przeszedł do rzeczy. Miał bardzo sprawny języczek, widać było, że wytrenowany. Zaczął od mojej łechtaczki, wiedział co robi. Najpierw powoli ją drażnił, żeby zaraz potem przyśpieszyć i tak w kółko. Włożył, na początku jeden palec do mojej pochwy, a za chwilkę dodał drugi, a później nawet trzeci. Był dobry w tym co robił, nie potrzebowałam go nakierowywać. Ta minetka była niesamowita, leciało ze mnie jak z kranu. Po chwili, odszedł i wyjął kondoma z szuflady biurka i zapytał czy na pewno może w mnie wejść. Siknęłam głową, on założył gumkę na swojego penisa, podszedł do mnie i wszedł. Uwielbiam to uczucie wypełnienia. Na początku robił to powoli, zbliżył głowę do mojej i delikatnie mnie pocałował. Zaczął przyśpieszać, kiedy prawie już doszedł, zmieniliśmy pozycję. Teraz to ja byłam na górze. Cały czas czułam go w sobie, skakałam na nim i nie mogłam przestać. Dalej się całowaliśmy, pieściłam całe jego ciało, a on bawił się moimi cyckami i łapał mnie za tyłek. Krzyknął, że dochodzi. I doszedł we mnie. Chciał, żebym też skończyła, więc zabrał się znowu za moją cipkę. Jego zręczne dłonie zajebiście pieściły moją łechtaczkę, więc nie zajęło mu to długo. Wygięłam się w łuk i dostałam orgazmu, jednego z lepszych w moim życiu. Podziękowałam mu za te chwile i dałam mu całusa w czółko. Przytuliliśmy się i zasnęliśmy w swoich objęciach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    little girl
  • Mamo, jestem sparalizowany… cz.1

    – Michał, halo. Słyszysz mnie?
    Michał powoli otworzył oczy. Wszystko go bolało, dosłownie wszystko. Próbował coś odpowiedzieć, jednak wyszedł z tego niewyraźny bełkot. Był wycieńczony.
    – No, nareszcie się obudziłeś. Miałeś wiele szczęścia. – powiedziała postać siedząca obok niego. Tą postacią była jego matka.

    – Wreszcie się obudziłeś – powtórzyła.- Pamiętasz co się stało?

    – Tak. Pamiętam tylko światła samochodu, potem już nic. Podejrzewam że mnie potrącił?

    – Niestety. Ale i tak miałeś kupę szczęścia.

    Okazało się, że kilka dni wcześniej pijany kierowca potrącił z dużą prędkością chłopaka na pasach. O dziwo Michał nie miał nawet złamań, wydawało się że nic mu się nie stało. Dopiero potem okazało się że poszkodowany doznał uszkodzenia kręgosłupa i wstrząsu mózgu. Został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną. I właśnie teraz został wybudzony. Jednak to nie był koniec przygód. Michał zauważył, że praktycznie nie może się poruszyć.

    – Jestem sparaliżowany!?

    -. I tak i nie – odpowiedziała spokojnie matka.- Lekarz powiedział że specjalnie zostałeś wprowadzony w taki stan, by kręgosłup mógł się zregenerować. Po dwóch- trzech tygodniach będziesz mógł normalnie chodzić.

    W oczach Michała można było wyczuć wyraźną ulgę. Jednak wcale się nie ucieszył.

    – Ledwie mogę poruszyć palcami. Ręki nawet nie podniosę.

    Matka uśmiechnęła się.

    – Tyle co przełączyć program pilotem dasz radę. Musisz przecierpieć jeżeli chcesz w ogóle chodzić.

    – Racja. Jakoś damy radę – powiedział – Jestem zmęczony, chyba muszę jeszcze przymknąć oczy.

    ***

    Następnego dnia był już w domu. Tam powitała go jego siostra, Ewelina. Była od niego rok starsza, ona miała 17 lat, on 16. Ucieszył się na widok tej blond główki, tak bardzo podobnej do mamy. Leżał na łóżku w swoim pokoju, na skraju siedziała Ewelina a mama, Edyta, siedziało obok na krześle przy biurku. Omawiali plan działania w związku z potrzebą opieki nad Michałem. Na szczęście były wakacje, więc Ewelina mogła się nim opiekować.

    – Jest jeszcze jedna sprawa. Może wam się wydać dziwna, no bo w sumie to będzie dziwne. – poinformowała ich Edyta.

    Dzieci spojrzały na nią pytającym wzrokiem.

    – Jakby to powiedzieć.- Matka była wyraźnie zmieszana. – Młody będzie musiał przyjmować bardzo silne leki. I z tego co powiedział mi doktor, one bardzo mocno stymulują różne rzeczy. A konkretnie będą przy okazji stymulować, no, ten tego, penisa Michała.

    – CO? W jaki sposób? – zapytał przerażony Michał.

    -. Z tego co mi wiadomo, tak jak powiedział lekarz po prostu będziesz miał mocną erekcję.- Było widać że nie  było jej łatwo o tym mówić. Była bardzo zmieszana, zresztą jak Michał i Ewelina. -Tak jakbyś łykną mocną viagrę.

    – Ja pierdolę.- wypaliła siostra.

    – Właśnie. Mówiłam że to będzie dziwne. A że Michał przez to że nie może się ruszać nie będzie mógł… No… Się zaspokoić, będziemy musiały mu pomagać.

    Ewelina wyraźnie się zaczerwieniła. Spuściła wzrok w podłogę.

    – Chodzi ci o masturbację?- Spytał Michał.

    – Tak. Erekcja będzie długotrwała jeżeli nie zostaniesz zaspokojony. A po jakimś czasie to jest bolesne, a zresztą bardzo niedobre dla twojego prącia. Po każdej dawce leku gdy będziesz miał wzwód i będziemy musiały ci ulżyć. – Matka spojrzała na córkę.- Wiem co czujesz, dla nas trojga jest to dziwne i krępujące. Uwierz mi że ja też jestem zdenerwowana tą sytuacją. Ale nie mamy wyjścia. Nikt za nas tego nie zrobi, a w obecnej sytuacji Michał nie jest w stanie obsłużyć się sam. Chodź, pokażę ci dawkowanie leku, podasz sama bo ja muszę się dziś chociaż pokazać w pracy, a od jutra muszę iść normalnie. Rano sama będziesz musiała podawać lek. No… i zrobić coś jeszcze.

    ***

    Ewelina podniosła Michała w łóżku. Był trochę bardziej mobilny niż po przebudzeniu, jednak takie czynności jak jedzenie czy podanie leku nie wchodziły jeszcze w grę. Połknął płyn, który był zatrważająco niedobry. Ewelina usiadła na fotelu obok łóżka i rozmawiała z bratem o zaistniałej sytuacji. Razem czekali aż penis Michała zrobi się twardy.

    – Już zaczynam czuć. Zaraz stanie. – ostrzegł Michał.- Tak, już twardnieje.

    Wyraźnie zakłopotana siostra odkryła koc którym przykryty był chłopak. W bokserkach było widać znaczny namiot. Dziewczyna jakby wahała się czy je ściągnąć, jednak nie miała wyboru. Ściągnęła je, a spod spodu wyskoczył jak sprężyna kutas brata. Był imponujący jak na szesnastolatka. Gdy Ewelina ujęła go w dłoń, nie zdołała go zakryć całego. Wystawał jeszcze sporo.

    – To co, zaczynamy? – zapytała siostra, wykonując kilka ruchów w górę i w doł.

    – Chyba nie mamy wyboru.- Potwierdził chłopak.- Jednak zanim zaczniesz, ogarnij jakiś ręcznik papierowy czy chusteczki. I jakiś balsam do poślizgu, na półce stoi mój krem nawilżający.

    – Ok. Nie pomyślałam.

    Po chwili dziewczyna zjawiła się z kremem i chusteczkami. Usiadła na łóżku przy bracie i zabrała się do pracy. Trzeba przyznać że chciała to zrobić dobrze, wykonywała powolne acz zdecydowane ruchy, nie machała ręką aby szybciej.

    – Dobrze ci? -zapytała zakłopotana.- To znaczy, czy robię wszystko dobrze. -Poczerwieniała.- Wiesz, nie mam wprawy.

    – Rób tak jak to robisz. Nie wal szybko, bo to nieprzyjemne. To znaczy teraz tak, później możesz przyśpieszyć gdy będę… u końca.

    Pomimo zdenerwowania i skrępowania dziwną sytuacją, chłopak zaczynał odczuwać rozkosz. Siostra starała się, jej ruchy wydobywały głębię satysfakcji z każdego posunięcia. Czasem trzymała kutasa mocno, czasem rozluźniała uścisk i tylko gładziła go dłonią.

    – Dobrze to robię?- Zapytała ponownie.- No bo wiesz… Korzystając z okazji trochę się podszkolę. Sam rozumiesz, kiedyś się może przydać.

    Dziewczyna uśmiechnęła się. Powoli oswajała się z sytuacją, w końcu będzie musiała robić to przynajmniej raz dziennie. Zresztą, wszystko jest dla ludzi, pomyślała. W końcu pomagam bratu, nie robię tego z jakichś perwersyjnych pobudek.

    – Jeżeli masz jakieś specjalne, hm, życzenia to powiedz. Tak jak ty sam się masturbujesz. W ogóle powiedz, co chłopcy lubią przy waleniu.

    – No wiesz, każdy chyba ma swoje własne preferencje. Ja lubię powoli ale stanowczo, tak jak robisz to teraz. Przyśpieszam pod koniec, wtedy liczy się tylko dojście. Jeżeli mogłabyś, drugą ręką możesz co nieraz popieścić moje jajka. Oooo, tak. Pouciskaj je, tylko delikatnie.

    Ewelina z większą werwą wzięła się do pracy, stosując polecenia Michała. Usiadła bliżej i drugą ręką zaczęła bawić się jądrami. Brat zauważył, że zaczęło to sprawiać jej przyjemność, była zajęta tym jak jakąś wciągającą grą. Misją było jak największe spełnienie masturbowanego.

    – Właśnie tak. To jest boskie.- Michał odpłyną w świat rozkoszy, zabawa jądrami dała mu gigantycznego kopa przyjemności.

    Ewelina ciągle z pasją waliła konia Michałowi. Przestali ze sobą rozmawiać, siostra była zbyt skupiona na nowej „zabawie”, a chłopak był już u szczytu przyjemności. Czuł że niedługo będzie ekscytujący finał.

    – Ewelina, aaaa.- Powiedział, a raczej wydyszał.- Przygotuj się, zaraz będę tryskał. Przyśpiesz trochę, ale nie za dużo.

    Dziewczyna złapała kilka chusteczek, trzymając je w pogotowiu obok penisa. Drugą ręką coraz szybciej trzepała bratu. W końcu nadszedł ten moment, Michał aż krzyknął zduszonym głosem. Z jego penisa zaczęła tryskać sperma. Mocno wystrzeliwała do góry, bo dziewczyna w zapamiętaniu zapomniała przyłożyć chusteczki. Biała ciecz ciężko spadała na brzuch chłopaka i ręce jego siostry. W końcu ostatnia fala wystrzeliła z kutasa.

    – O kurwa.- Zaklął Michał głosem spełnienia, ale również szoku. Nie spodziewał się takich doznań, nigdy w życiu nie miał takiego orgazmu.

    – O kurwa.- Tym razem zaklęła siostra, widząc dużą ilość spermy naokoło.

    Oboje byli zaskoczeni zaistniałą sytuacją. Chociaż Michał już dawno doszedł, Ewelina dalej gładziła go po penisie. Zastygli tak na dobre kilka sekund.

    – Ekhm, ekhm.- Odkaszlnęła Ewelina, budząc się z zastygnięcia.- No i jak? Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takich… emocji.

    Michał głęboko westchnął. Jeszcze rozpamiętywał przebyty dopiero co orgazm.

    – To chyba zasługa tych leków. Orgazm był niesamowity.

    Ewelina stała nad bratem, jakby nie wiedząc co dalej robić. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że jeszcze musi posprzątać „bałagan”. Zabrała się do wycierania brzucha ze spermy.

    ***

    Michał leżał na kanapie w salonie oglądając telewizję. Matka wróciła już z pracy, krzątała się po kuchni, zmywając po obiedzie który przygotowała Ewelina. Ona sama poszła do swojego pokoju, mówiąc że musi zrobić coś na komputerze.

    – No dobra młody, czas wziąć lek. Ale najpierw cię umyjemy. – Edyta przerwała synowi oglądanie jego ulubionego programu.- Ewelina! Chodź, musimy umyć twojego brata!

    Siostra wyjrzała zza drzwi swojego pokoju.

    – Jesteśmy potrzebne do tego dwie? Nie możesz zrobić tego sama?

    – Nie mogę.- zaprzeczyła Edyta.- Niby jak miałabym to zrobić? Mamy tylko prysznic. A Michał przecież sam stać nie będzie.

    – To jak chcesz to zrobić? Przecież nie położysz mnie w brodziku. – zaciekawił się chłopak.

    – Zrobimy to tak: Ewelina wejdzie z tobą pod prysznic i będzie cię trzymać, a ja będę cię myła. Innej opcji nie widzę.

    Ewelina pokręciła głową. Chyba ten plan się jej nie podobał.

    – No ale jak? Przecież się cała pomoczę. – zapytała zdziwiona.

    – Naprawdę? No co ty nie powiesz. – Matka uśmiechnęła się szyderczo.- A wiesz że to normalne pod prysznicem? Michał też będzie mokry.

    – Ale chyba on będzie nago, prawda? To normalne. A ja?

    – Ty też będziesz nago. Wejdziecie razem pod prysznic i będziecie stać pod wodą. Innej opcji nie widzę.

    – Co?!- wykrzyknęła dziewczyna, nie spodziewając się takiego obrotu sprawy.- Ale jak to? Michał musi być nago, inaczej go nie umyjesz. Ale ja nie jestem chora!

    Matka była jednak zdecydowana, nie obchodziły ją protesty. Nie widziała innego wyjścia na umycie syna, przecież nie mógł leżeć dwa lub trzy tygodnie nie umyty, tym bardziej że było to lato, duże temperatury powodowały że każdy był spocony, nawet ktoś kto tylko leży. A nawet jeżeli, przecież każdy musiał utrzymywać higienę! Opory zawstydzonej córki nie miały znaczenia.

    Razem rozebrały brata z koszulki i bokserek, które miał na sobie. Nic więcej nie nosił bo było to zbędne, było ciepło a on nigdzie się nie ruszał.

    – Ty też już się rozbieraj. Tutaj, bo od razu wchodzicie pod prysznic. No już, pośpiesz się. Rano Michał leżał przed tobą goły jak święty turecki, teraz zresztą też jest nagi. Nie masz tam nic czego nikt inny by nie miał.

    Dziewczyna spuściła wzrok.  Próbowała jeszcze coś powiedzieć, jednak matka swoimi uwagami zniechęciła ją do odgryzania się. Zaczęła zdejmować bluzkę, spod której wyskoczyły jędrne i młode piersi w biustonoszu, które nomen omen jak na swój wiek miała całkiem spore. Michał bez skrępowania przyglądał się temu dziwnemu striptizowi, od początku będąc podniecony faktem że jego siostra będzie nago, a do tego będzie się przytulał do jej piersi czy ocierał kutasem o jej ciało. Z rosnącym apetytem obserwował jak siostra ściąga krótkie spodenki, odsłaniając kuse figi w żółtym kolorze. Sam jej widok w bieliźnie wywoływał erotyczną euforię w bracie, a fakt świadomości że zaraz zobaczy wszystko tylko to potęgował. W końcu z ramion zsunął się rozpięty stanik, pokazując dwie dorodne i jędrne piersi. Były naprawdę duże, czego nie było widać gdy była w ubraniu. Takie idealne do ręki, w sam raz. Jest się czym pobawić, acz materiału nie było za dużo, i nie zwisały tylko były wypięte i naprężone. Siostra tymczasem szybko ściągnęła majtki i szybko spróbowała ukryć biust w dłoniach, jednak zaraz opuściła rękę wiedząc że to nie ma sensu.

    – Ok, jedziemy z tym tematem. – Ponagliła matka.- Ewelina, szybko zbieraj ubrania z podłogi i chodź tutaj, zaprowadzimy Michała do łazienki.

    Dziewczyna odwróciła się i schyliła po ubrania leżące na podłodze, dając okazję bratu do otaksowania jej drugiego atrybutu, czyli pośladków. A te nie odstawały w niczym piersiom, już teraz wiedział po co siostra tak zawzięcie chodziła na siłownie. Pomijając atletyczną figurę całego ciała, pośladki były tak kształtne, tak okrągłe że na myśl przychodziło tylko to by położyć na nich rękę i sprawdzić czy są tak samo jędrne jak wyglądają. A Michał chociaż nie mógł tego sprawdzić to wiedział że są. Gdy Ewelina pochyliła się dwie bułeczki pokazały się w pełnej krasie. Chłopak zauważył kątem oka, że nawet matka spogląda z podziwem na pupę swojej córki. Chyba jej zazdrościła, chociaż sama nie mogła nazwać siebie niezgrabną.

    Gdy Ewelina już sprzątnęła ubrania obie wzięły go pod pachy i poprowadziły do łazienki. Sam nie mógłby utrzymać się na nogach, jednak paraliż nie był na tyle mocny by nie mógł im pomóc przestawiając nogę za nogą. Zawsze to jakieś odciążenie. Gdy podeszli do prysznica, matka „przejęła” Michała by Ewelina mogła wejść. Następnie „podała” go siostrze, a ta przytuliła go tyłem do siebie, trzymając zaplecione ręce na jego klatce piersiowej. Poczuł przyjemny dotyk dwóch sutków siostry, jak i miękkość samych piersi.

    Tymczasem Edyta puściła wodę i zaczęła ich oblewać. To znaczy miała na celu zwilżyć skórę Michała, jednak nie była w stanie nie zmoczyć córki. Następnie wzięła tubę z płynem do kąpieli i nałożyła go na gąbkę.  Delikatnie zaczęła pocierać gąbką tors syna, a biała piana zaczęła ciec po całym jego ciele. Dokładnie namydlała całe jego ciało, po czym spłukała pianę wodą. Z przedniej strony została do umycia tylko jedna rzecz. Mianowicie jego kutas. O dziwo matka nie nałożyła płynu na gąbkę, tylko nalała sobie na drugą rękę i zaczęła myć jego miejsce intymne bez użycia gąbki. Najpierw masowała wewnętrzne części ud i pachwiny, by następnie przejść do spodu jego przyrodzenia, masując od dołu jego jądra. Robiła to tak delikatnie i zmysłowo, jakby nie chciała go tylko umyć, a zarazem zrobić to co będzie potrzebne po zażyciu leku. Michał starał się powstrzymywać, tak by nie dostać erekcji. Co innego gdy nie miał na nią wpływu przez leki, a w tym momencie mogłoby wyjść niezręcznie.

    Edyta po dokładnym umyciu prącia kazała córce obrócić chłopaka, by umyć tylną część jego ciała. Tym razem swoim torsem wtulił się w piersi siostry, za to jego ręce zwisały teraz tak że delikatnie opierały się na pośladkach. Michał na tyle na ile mógł spróbował poruszyć dłońmi by spróbować chociaż trochę objąć pośladki. Jednak na niewiele się to zdało, gdyż miał bardzo ograniczony zakres ruchu.

    – Podnieś go trochę bardziej. – powiedziała matka po umyciu pleców.- Tak żebym miała lepszy dostęp do jego pupy. No, przysuń go bliżej swojego ciała.

    Mówiąc to dopchnęła jego biodra do bioder siostry. Byli podobnego wzrostu, więc jego penis wylądował oparty o łono Eweliny.

    – Mamo! – wykrzyknęła zaskoczona Ewelina.- Jego penis dotyka mojej cipki! Nie przysuwaj go tak blisko!

    – Przestań narzekać. Przecież cię nie zgwałci. Musi tak być, inaczej jest mi niewygodnie umyć jego pupę.

    I zabrała się do pracy. Intensywnie myła jego pośladki, co powodowało że środek jego ciała poruszał się delikatnie w przód i w tył. Co za tym idzie jego penis również, co powodowało że ocierał się o jej myszkę. Ostatnimi siłami woli Michał powstrzymywał się od erekcji, chociaż kutas zdążył już trochę nabrzmieć.

    – No, skończone. Wycieramy się.

    Chłopak westchnął z ulgą. Nie czuł parcia na spełnienie jak każdy inny na jego miejscu, bo wiedział że zaraz i tak będzie szczytował. Za to erekcja w tym momencie mogłaby być odebrana niemiło, szczególnie przez zawstydzoną siostrę, dla której ta sytuacja była niekomfortowa.

    Szybko został wytarty przez matkę, która po fakcie zarzuciła jego rękę na swoją szyję i poprowadziła go do jego pokoju. Zrobiła to sama by córka korzystając z okazji mogła sama się umyć. Powoli i ostrożnie zaprowadziła, a raczej zaciągnęła syna do pokoju i położyła go na łóżku.

    – Nie ma sensu bym cię ubierała. Idę po lek, a potem… czas na twój rytuał.

    ***

    Po raz kolejny poczuł obrzydliwy smak leku. Tym razem podała go Edyta, która również miała walić mu konia. Było to kolejnym kopem podniecenia dla chłopaka, bo jeszcze bardziej dziwnym przeżyciem niż masturbowanie przez siostrę jest masturbowanie przez matkę.

    Nie musiał jej przypominać o wzięciu balsamu i chusteczek, zapewne jego matka wiedziała o zabawie kutasem więcej niż on sam. Bez skrępowania ujęła penisa gdy tylko stwardniał i nawilżyła go balsamem.

    – No,no. – powiedziała z dozą zaskoczenia matka.- Mój chłopiec zmężniał. Urósł, i to… Bardzo urósł.

    Edyta była bardzo zaskoczona rozmiarami kutasa swojego syna. Wpatrywała się w niego z dziką satysfakcją, jakby przez chwilę chciała na niego wsiąść.  Michał nie dziwił się. Minęło już kilka lat odkąd zmarł ich ojciec. Nie wiedział tego, ale podejrzewał że od tamtej pory nie miała mężczyzny. Była bardzo zajęta pracą by sama utrzymać dzieci.

    Matka bardzo skupiała się na zaspokajaniu syna. Intensywnie masowała członka, mówiąc sobie różne rzeczy pod nosem.

    – Oooo, tak. W górę i w dół, bardzo dobrze. Płynne ruchy, przecież mamy dużo powierzchni do masowania. Naprawdę synu, jestem pod wrażeniem, wyrósł z ciebie seksowny mężczyzna. I jeszcze zajmijmy się jajkami, niech nie będą czuły się pominięte…

    Edyta cały czas mruczała pod nosem różne rzeczy, czasem całkiem bezsensowne. Chyba chciała dodać sobie animuszu, by nie czuć się skrępowana chorą sytuacją. Za to Michał nie zwracał kompletnie na nic uwagi, odpływał w świat rozkoszy. Doświadczenie matki plus natężenie erekcji spowodowane lekami były mieszanką wybuchową. Apropos wybuchu…

    Orgazm ponownie był  niesamowity. Duże strumienie spermy uderzały o chusteczkę, oblewając penisa.  Michał krzyknął zduszonym głosem. Aż z wrażenia udało mu się zacisnąć pięść, co wcześniej było niewykonalne.

    – Dzięki, mamo.- wydyszał.- To było wspaniałe.

    – Wszystko dla mojego synka.- Ucałowała go w czoło, po czym zajęła się sprzątaniem „bałaganu”. Gdy oczyściła penisa ze spermy widać było, że nadal mocno pulsuje. Michał wiedział już, że najbliższe dwa tygodnie będą ciekawym, ale i przyjemnym przeżyciem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amba Fatima
  • Wymiana w USA cz. 2

    Poczułem słony smak i zapach kutasa, po chwili napletek zsunął się pod naporem moich ust. Minęło dosłownie kilka chwil, gdy poczułem, że przyrodzenie Mike’a rośnie, na chwilę wyjąłem je z ust i najpierw końcówką języka zacząłem drażnić główkę, a następnie zacząłem lizać go długimi pociągnięciami, jak dobrego lizaka. Mike zasapał kilkukrotnie z rozkoszy, a kutas ponownie zanurkował w moim gardle, był już znacznie większy, zacząłem się krztusić zaskoczony jego rozmiarem, ponownie wyjąłem penisa z moich ust i zacząłem oddychać głęboko, spojrzałem na Mike’a, był zadowolony, a jego kutas sterczał w pełni twardy, mokry od mojej śliny. Gdy doszedłem do siebie ponownie rzuciłem się na niego, teraz wchodził w gardło zdecydowaniej bardziej gładko, poczułem dłonie na mojej głowie, Mike subtelnie, ale zdecydowanie ruchał mnie w buzię. Żylasty kutas penetrował moje gardło, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli, trwało to kilka minut, wtedy Mike wszedł do końca i przytrzymał moją głowę, usłyszałem jego jęki i poczułem, jak strzały spermy zalewają moje gardło, nie miałem wyjścia, przyjmowałem wszystko. W końcu Mike strzelił ostatni raz i zluzował chwyt, zacząłem wtedy wylizywać coraz miększego kutasa, smakował pysznie. Obaj położyliśmy się na leżakach, mój mały sterczał całkowicie twardy. 

    – byłeś świetny – usłyszałem

    – dzięki – odpowiedziałem oblizując wargi, a ręką sięgnąłem po swojego ptaszka, wpatrując się w Mike’a zacząłem szybko masturbować się, wystrzeliłem z siebie olbrzymie ilości spermy, która rozlała się po brzuchu i klatce piersiowej. Leżeliśmy tak kilkanaście minut rozmawiając o głupotach, ja cały czas z nasieniem na sobie, po tym czasie Mike podał mi ręcznik i zaproponował kąpiel w basenie. Wytarłem się i wskoczyliśmy do wody. Pływaliśmy, a ja czułem raz za razem, gdy Mike ocierał się o mnie, w końcu przystanęliśmy i poczułem, że jego palce wędrują pomiędzy moje pośladki bawiąc się dziurką, nie pozostałem dłużny i zacząłem delikatnie pocierać jego penisa.

    W końcu chwyciłem go w obie dłonie i przybliżyłem się do mojego gospodarza, ja zajmowałem się jego penisem, a on drażnił moją dziurkę, podniosłem głowę i zaczęliśmy się całować. Jego kutas dosłownie rósł mi w dłoniach.

    – bawiłeś się kiedyś swoją dupką? Jest bardzo ciasna – powiedział Mike, gdy na chwilę przerwaliśmy pocałunek
    – próbowałem, ale udało mi się włożyć tylko kawałek palca
    – rozluźnij się, na początku może boleć, ale w końcu z przyjemnością będziesz mógł dosiąść każdego – mówiąc to powoli zaczął wkładać palca, przyzwyczajał mnie do tego kilka minut, rzeczywiście bolało, ale coraz mniej i coraz mniej, gdy zaczął wkładać palca coraz szybciej poczułem niesamowitą przyjemność, a mój ptaszek zaczął się podnosić chociaż w ogóle go nie ruszałem. Jęknąłem zaskoczony i na chwilę przestałem masować już całkiem twardego kutasa Mike’a.

    – no widzisz – uśmiechnął się mój amerykański tatuś i po chwili dołożył drugiego palca, proces wyglądał podobnie, przyzwyczajał mnie stopniowo i ból powoli zamieniał się w rozkosz. 

    W końcu wyszliśmy z basenu, było tak gorąco, że woda wyparowała z nas dosłownie w momencie. Mike chwycił mnie za ramiona i obrócił, stałem do niego tyłem, ale musiał dokładnie mi się przyglądać, pogładził mnie po pośladkach i odwrócił

    – masz śliczną pupę, piękne i jędrne pośladki. Klęknij i poliż go trochę – wskazał palcem na kutasa – a później spróbujemy

    Podniecony do granic możliwości szybko klęknąłem i z zachwytem spojrzałem na dyndającego mi przed oczami penisa, otworzyłem buzię z przyjemnością i starając się patrzeć Mikeowi w oczy ssałem go z rozkoszą, jednak trwało to dosłownie chwile, Mike cofnął się, a penis wyskoczył z mojego gardła

    – klęknij na czworaka, głowa nisko, pupa wysoko

    Z bijącym sercem wykonałem polecenie. Poczułem jak Mike zbliża się i schodzi niżej, jego wielka dłoń powędrowała na mój pośladek jeszcze bardziej odchylając dostęp do dziurki, poczułem na niej coś mokrego, to musiała być jego ślina. Usłyszałem jeszcze, jak z zachwytem mówi coś pod nosem, wtedy go poczułem, czubek kutasa dotknął mojej pupy, nie wszedł od razu, najpierw powoli ocierał się w górę i w dół. Wówczas dostałem mocnego klapsa, a kutas powoli zanurkował we mnie, Mike wiedział co robi, uderzenie w pośladek choć trochę zredukowało ból penetracji. Jęknąłem, ale kutas nie przestawał mnie świdrować, wchodził coraz głębiej, a ja czułem coraz większy ból. Trwało to chwilę, pojękiwałem, ale postanowiłem być twardy (i nie chodzi mi tylko o mojego ptaszka), minęło jeszcze trochę czasu i Mike doszedł do samego końca, wówczas położył obie dłonie na moich pośladkach i zaczął mnie rżnąć. Przyspieszenie tempa ponownie sprawiło, że poczułem dyskomfort, ale zaczynałem odczuwać również coraz większą przyjemność. Mike ruchał mnie już z całą mocą, szybko i gwałtownie, raz po raz wchodził we mnie i wychodził, a ja jęczałem z rozkoszy. W końcu wszedł do końca i zatrzymał się we mnie, w odpowiedzi zacząłem ruszać pupą, myślałem, że się zmęczył i chce zrobić przerwę, sapał bardzo głośno.

    – nie, nie, poczekaj – usłyszałem, a Mike szybko kontynuował – kurwa…

    Wyszedł ze mnie i zrozumiałem o co chodzi, miał zaraz trysnąć. Rozumiejąc się bez słów położyłem się na plecach, on klęknął nade mną i pomagając jeszcze sobie ręką spuścił mi się na twarz. Mając buzię całą w spermie oblizywałem się i patrzyłem na dyszącego Mike’a.

    – o kurwa, chciałem jeszcze trochę poruchać, stąd ta przerwa, jesteś niesamowity
    – dziękuję – uśmiechnąłem się promiennie czując przy tym, jak nasienie spływa mi po twarzy
    – zasłużyłeś na to, młody – usłyszałem i Mike zszedł niżej, do moich nóg, a następnie wziął mojego małego w usta. Wyglądało to zabawnie, penisek prezentował się mizernie przy gabarytach mojego gospodarza. Uczucie, gdy poczułem język i usta na mojej główce było nie do opisania, raptem po chwili zacząłem jęczeć i wystrzeliłem. Połknął wszystko.

    – zazwyczaj to ja daję do obciągania, ale musiałem ci się jakoś odwdzięczyć
    – dzięki – odpowiedziałem cały czas oszołomiony moim orgazmem
    – jak ci się podobało ruchanie?
    – to… zupełnie inne doznanie, niż zabawy kutasem, czułem się wspaniale
    – jesteś gotowy na więcej?
    – to znaczy?
    – ostrzejsze jebanie, kilku facetów na zmianę, jeden w usta, drugi w pupę

    Zastanowiłem się chwilę, czułem się jak niewyżyte zwierzę.

    – ufam ci w pełni, zrobię co zechcesz, to znaczy jestem gotowy
    – super, a przy okazji, znowu ci staje? – Mike ze śmiechem wskazał na mojego małego, który faktycznie pod wpływem rozmowy zaczął rosnąć – też ciągle mi się chce, uwierz mi, tego w moim domu nie zabraknie.

    Zebraliśmy się i poszliśmy pod wspólny prysznic, a później oglądaliśmy telewizję w salonie, nie zakładaliśmy ubrań. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem na kanapie, nie wiem ile tam spałem, ale później pamiętam, że ktoś mnie niósł. Obudziłem się o świcie, to nie była moja sypialnia, na wielkim łóżku obok mnie spał Mike, pomiędzy rozszerzonymi nogami leżał miękki kutas i wielkie jajka. Spojrzałem na nie, oblizałem się i zbliżyłem się do jego krocza, włożyłem całego penisa w usta i zacząłem ruszać językiem. Właściciel kutasa przebudził się, spojrzał na mnie i uśmiechnął. Odwzajemniłem uśmiech i wyjmując na chwilę przyrodzenie z buzi zapytałem

    – zerżniesz  mnie w usta?
    – z przyjemnością, synku

    Wróciłem do ssania nie mogąc się doczekać, gdy kutas będzie już całkiem twardy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Luk Luk
  • Niezapomniany seks z kolega ze studiow

    Niezapomniany seks z kolegą ze studiów

    Boże, ostatnio tyle się u mnie wydarzyło, że sama nie wiem, od czego zacząć tę historię…

     Może od tego, że studiuję bankowość. Albo od tego, że to prawdziwa historia? Sama nie wiem. Najlepiej będzie od razu się przedstawić.

     No więc: cześć. Cześć wszystkim. Nazywam się Ania. Jestem nieźle zakręcona, co pewnie już zauważyliście… Tak czy inaczej, chciałam Wam opowiedzieć o pewnym wieczorze, który zakończył się nieplanowanym seksem z kolegą ze studiów. Miało stanąć na niezobowiązującym drinku w ramach podziękowania, a skończyło się… O tym może później. Myślałam, że taka historia nigdy mi się nie przydarzy – nie jestem w końcu żadną „famme fatale”. Świętoszką niby też nie, a jednak dałam się ponieść emocjom, chociaż przed tamtym spotkaniem mogłabym przysiąc, że nic takiego się nie wydarzy. Jak to mówią? „Nigdy nie mów nigdy”, co?

    Na pewno chcecie wiedzieć, jak wyglądam. Cóż, jestem dosyć wysoką, szczupłą blondynką (falowane włosy sięgają mi za łopatki – piękne włosy od zawsze uważam za jeden ze swoich atutów). Do tego dochodzą duże, niebieskie oczy i całkiem sympatyczna, miła twarz (to zdanie moich znajomych!). Staram się prowadzić zdrowy tryb życia (tak, to zawsze ja jestem tą, która ma najwięcej zieleniny na talerzu…) dzięki czemu mogę pochwalić się naprawdę zgrabną sylwetką: wyrobiona talia, długie nogi i kształtny, wysportowany tyłek. To co, chyba tyle na początek…

    Pewnie nigdy by do tego nie doszło, gdybym nie zawaliła kilku przedmiotów. Zwykle byłam pilną uczennicą, z której wszyscy brali przykład, ale wiecie, jak to jest na studiach – trochę zaległości, kilka zarwanych nocy i nagle okazuje się, że człowiek ma dwa egzaminy w plecy. Potrzebowałam pomocy.

    O notatki poprosiłam na naszej fejsbukowej grupie. Tutaj pierwsza nieprzyjemna niespodzianka: nagle żaden ze znajomych nie miał notatek. Tę sytuację też chyba wszyscy znamy, co? Nieźle mnie to podłamało. Siedziałam do późna, wkuwając ile wlezie z tego, co zdążyłam nabazgrać na zajęciach. Czułam, że jestem w wielkiej dupie.

    Nagle dostałam wiadomość na messangerze:

    „Hej, potrzebujesz jeszcze tych notatek?”

    Kamień z serca! Napisał do mnie Kuba, kolega z roku. Znaliśmy się całkiem nieźle, ale jeśli gdzieś wychodziliśmy razem, to zwykle w większej grupie znajomych. Miałam więc okazję go poobserwować, ale na pewno nie lepiej poznać.

    Tamtego wieczoru okazał się moim wybawcą. Podrzucił mi wszystkie materiały, razem z opracowaniem zagadnień. Byłam w siódmym niebie. Zakręcona nawet nie zdążyłam mu podziękować…

    Egzamin poszedł mi zaskakująco łatwo, choć stresowałam się tak bardzo, że trzęsły mi się nogi. Gdy wróciłam do domu z piątką w indeksie, od razu napisałam do Kuby. Czułam, że muszę mu naprawdę mocno podziękować. Gdyby nie on, na „bank” zawaliłabym „bankowość” (taki mały suchar. No co, takie mam poczucie humoru!). Tylko co mu kupić? Butelkę alkoholu? Czekoladę? Uznałam, że najlepszym wyjściem będzie zaproszenie go na niezobowiązującego drinka.

    Zgodził się, chociaż do ostatniej chwili myślałam, że wychodzę z tym zaproszeniem na jakąś idiotkę. I tak o 19:00 w piątek wieczór spotkaliśmy się w Big One – typowo studenckim klubie z drinkami, tanim piwem i kilkoma stołami do bilarda. Nic wyrafinowanego, ale hej, tak wygląda życie studenckie, co nie?

    Na wyjście ubrałam lekką bluzkę z delikatnym dekoltem, na którą narzuciłam czarną, kobiecą kurtkę skórzaną. Do tego dopasowane (no dobra, nieźle podkreślające mój tyłek) spodnie w kolorze khaki i czarne botki (moim zdaniem najseksowniejszy rodzaj damskiego obuwia!).

    Na miejscu byłam szybciej niż on. Usiadłam przy barze i czekałam.

    Gdy przyszedł, przywitaliśmy się typowo przyjacielskim przytuleniem. I tu pierwsze zaskoczenie: zwykle cichy i spokojny Kuba okazał się naprawdę przystojnym facetem. Nie, żebym nie wiedziała tego wcześniej, ale wiecie, jak to jest… Na uczelni był zawsze tym miłym, idącym na kompromisy facetem, który nie rzuca się w oczy, nie jest duszą towarzystwa, ale i tak wszyscy go lubią. Do baru podszedł pewny siebie, wyprostowany. Od razu zmierzyłam go wzrokiem (tak, my kobiety robimy to trochę dyskretniej, panowie). Wysoki, na pewno więcej niż „mityczny” metr osiemdziesiąt. Ubrany naprawdę elegancko, z dobrze dobraną koszulą, do tego schludnie włożoną w spodnie, wyglądał bardzo męsko i dojrzale. Jak prawdziwy facet.

    Gdy usiadł obok, zamówiliśmy po drinku. Muszę przyznać, że rozmowa od początku nam się kleiła. Dużo żartowaliśmy, zupełnie jakbyśmy znali się od dawna. Muszę się jednak przyznać, że gdy siedział obok, to co rusz zerkałam na jego ciemne, brązowe oczy. Uważnie obserwowałam twarz, której męskości dodawała gęsta, zadbana broda. Do tego ciemne włosy zaczesane do tyłu… Muszę przyznać, że tego wieczoru Kuba naprawdę mnie zaskoczył.

    Szybko zamówiliśmy kolejnego drinka, później jeszcze jednego. Jak to mówią? Złapaliśmy świetne „flow”. Totalnie straciłam poczucie czasu. Do tego, przez cały ten czas, nie odeszliśmy nawet od baru! Gadaliśmy dosłownie o wszystkim. Na początku klasycznie, o uczelni, zajęciach, ludziach z roku. Ale później zeszliśmy na temat wspólnych zainteresowań i poglądów. Zaimponowała mi jego inteligencja i elegancki język, pełen humoru.

    No dobra, po trzech drinkach byłam na przyjemnym rauszu, to też robiło swoje. W którymś momencie Kuba zaproponował grę w bilarda.

    – Jasne, czemu nie. Ale uczciwie ostrzegam, że nie jestem w tym szczególnie dobra – powiedziałam.

    Uśmiechnął się. Ja też.

    – Masz naprawdę uroczy uśmiech – powiedział, jakby od niechcenia, rozkładając bile na stole.

    Trochę się zarumieniłam, muszę przyznać.

    Od początku gra szła mi średnio. Kilka razy w życiu grałam, jednak trzy drinki i drobne zauroczenie Kubą wpłynęły na to, że nie mogłam się skupić. Tak to sobie przynajmniej tłumaczę.

    – Może pokazałbyś mi kilka sztuczek? – zapytałam, po kolejnej porażce. Chociaż Kuba dawał mi wyraźne fory, i tak nie mogłam wygrać.

    Stanął przy mnie. Delikatnie mnie objął, żeby pokazać, jak trzymać kij. Był tak blisko, że czułam jego perfumy. Przymknęłam na moment oczy.

    – Rozumiesz już? – zapytał wreszcie, wyrywając mnie z jakiegoś totalnego zamyślenia.

    – Tak, tak – wydukałam.

    Uderzyłam bile. Wpadło!

    – Wow, chyba powinieneś dawać mi jakieś korki!

    Uśmiechnął się. Graliśmy dalej, jednak w powietrzu zaczął wisieć wyraźny flirt. Wszystko ze smakiem, jednak czułam, że mu się naprawdę podobam.

    Zaczęłam nawet nieco bardziej się wypinać przy kolejnych uderzeniach. Specjalnie długo przymierzałam, prężąc tyłek. Wiedziałam, że te spodnie go podkreślają. Czułam też wyraźnie, jak Kuba na mnie wtedy zerka.

    Gdy to on uderzał, zawsze kręciłam się blisko. Gdzieś delikatnie go musnęłam, innym razem zatrzepotałam rzęsami, albo potrząsnęłam długimi blond włosami – wszystko, żeby go nieco rozproszyć. Niby w ramach żartu, jednak… działało.

    Gdy zostało mi ostatnie, zwycięskie uderzenie, poprosiłam go o pomoc.

    – Może pokażesz mi jeszcze raz, jak uderzyć? Poprzednim razem całkiem nieźli ci to wyszło… – kokietowałam.

    Już po chwili stał przy mnie. Znów delikatnie mnie objął, razem złapaliśmy kij. Był dużo bliżej niż poprzednim razem.

    Wtedy poczułam na swoich pośladkach potężne wybrzuszenie w jego spodniach. W dłoni trzymałam kij tuż przy zakończeniu – tam, gdzie jest najgrubszy. Sami oceńcie, jak kosmate myśli zaczęły wtedy przebiegać przez moją głowę…

    Czułam, że zbliża się coraz bardziej. Ta chwila trwała w nieskończoność. Specjalnie zwlekałam z uderzeniem. Delikatnie wypięłam się jeszcze mocniej. Musiał to poczuć. Musiał poczuć, że jestem cholernie napalona. Że mój tyłek napiera na jego penisa.

    Rozkojarzona nie trafiłam nawet w bilę. Ale to było najmniej ważne.

    Gdy zbieraliśmy się do wyjścia, zaproponował, że mnie odprowadzi. Zgodziłam się.

    Po drodze rozmowa kleiła się jakby mniej… Znacie to uczucie, gdy przekroczy się pewną granicę ze swoim znajomym? Początkowo jest przyjemnie, ale po chwili robi się dziwnie. Jakby w powietrzu wisiało coś, czego sobie nie wyjaśniliśmy. A może oboje nieco wystraszyliśmy się tego napięcia przy stole bilardowym?

    Znów głównie mówiliśmy o studiach i znajomych z roku. Gdy stałam pod swoją klatką schodową, jeszcze raz zaczęłam mu dziękować za tamte notatki. Oczywiście z czułością odpowiedział, że nie ma problemu. Wtedy poczułam, że nie chcę się jeszcze rozstawać.

    Tak, zaprosiłam go do siebie.

    – Mam jeszcze jedno wino… Wolałabym go nie pić sama. Co ty na to? – uśmiechnęłam się najsłodszym uśmiechem, jaki miałam w zanadrzu.

    Trochę się zmieszał. Ale oczywiście zgodził się.

    Gdy wchodziliśmy na górę, modliłam się, żeby nie było mojej współlokatorki. Oczywiście uwielbiałam Paulinę, jednak chciałam, posiedzieć z Kubą sam na sam.

    Pudło. Gdy weszliśmy, Paula siedziała w salonie, oglądając telewizję. Do tego jakiś kretyński program.

    Przedstawiłam ich sobie. Chwilę pogadaliśmy. Było nawet miło, zwłaszcza że Kuba i Paulina szybko złapali wspólny kontakt. Jednak przez cały czas myślałam tylko o tym, żeby zostać z nim sam na sam. Nie wiedziałam jeszcze po co, a przynajmniej tak to sobie tłumaczyłam w myślach. Chciałam jednak być z nim sama.

    Zaczęłam puszczać oko do Pauliny. Dawałam jej znać na migi, że chcę z nim zostać sama. Paulina jednak… Cóż, nie jest najbystrzejsza. Jest cudowna, ale między wierszami to ona nie potrafi czytać…

    W końcu zebrałam się na odwagę.

    – Musimy już uciekać – powiedziałam do Pauliny, ciągnąc Kubę do swojego pokoju.

    Postawiłam wszystko na jedną kartę.

    W pokoju miałam mały rozgardiasz. Porozrzucane notatki, kilka ciuchów na wierzchu…

    – Nie zdążyłam przed wyjściem posprzątać – przeprosiłam zakłopotana.

    – A co, planowałaś mnie zaprosić? – powiedział najbardziej uroczym głosem, jaki może mieć facet.

    Oczywiście wybuchliśmy śmiechem.

    – To co z tym winem? – zapytał.

    Szybko po nie pobiegłam. Zrobiłam niemały bałagan w kuchni, szukając otwieracza we wszystkich szufladach. Chciałam jak najszybciej wrócić do pokoju.

    – Za solniczką, w szafce u góry – usłyszałam za sobą głos Pauliny.

    Ufff, znalazł się!

    Uśmiechnęłam się do niej i posłałam buziaka. Jakby przeczuwała, co zaraz się stanie, ostentacyjnie założyła słuchawki. Popukałam jej w głowę i biegiem wróciłam do pokoju.

    Wróciłam z uśmiechem na twarzy. Jednak momentalnie przypomniałam sobie, że szykując się do wyjścia, długo wybierałam, co ubiorę… i nie mówię tylko o spodniach, czy bluzce.

    Tak, jak myślałam. Komplety mojej bielizny leżały ułożone na łóżku. Moje koronkowe stringi, ozdobne staniki, seksowne figi… Wszystko to czekało na przymierzenie.

    Cóż, jeśli nigdy nie widzieliście kobiety szykującej się do wyjścia na drinka, to tak to właśnie wygląda.

    Najpierw się skrępowałam. Jednak gdy dojrzałam na jego spodniach znajome wybrzuszenie… Nie wytrzymałam. Poczułam to samo, co przy stole bilardowym. Przypomniałam sobie tamten dotyk, zapach… Jego twardego penisa, który ocierał się o mój tyłek przez materiał spodni…

    Momentalnie zbliżyłam się do niego…

    I po chwili zaczęliśmy się namiętnie całować. Musiałam przystawać na palcach. Jego dłoń wylądowała na mojej szyi, policzkach, we włosach…

    Zdjęłam z niego koszulę, szybko rozpinając wszystkie guziki. On też pomógł mi zdjąć bluzkę.

    Moja wewnętrzna kobieta kazała mi ubrać się na randkę najlepiej, jak umiem, więc nie mogłam zrezygnować z kompletu bielizny: czarny, koronkowy stanik z pięknymi zdobieniami. Do tego stringi od kompletu, które wysoko podciągnięte pięknie eksponowały mój zgrabny tyłek.

    A może od początku to planowałam?

    Miałam mętlik w głowie.

    Kuba przejął inicjatywę. Zaczął mnie całować po szyi. Momentalnie wylądowałam na łóżku. Szybkim ruchem zdjął ze mnie spodnie. Zostałam w samej bieliźnie.

    Leżałam na plecach. On uklęknął przed łóżkiem. Przyciągnął mnie do krawędzi, zarzucając sobie na barki moje nogi. Zaczął mnie całować po wewnętrznej stronie ud, później po cienkim materiale stringów…

    Wreszcie poczułam w sobie jego język. Pracował nim na zmianę delikatnie i cholernie ostro. Jednocześnie jego duże dłonie mocno trzymały moje biodra. Podniecona delikatnie sapałam i wyginałam się jak kotka. Wtedy przytrzymywał mnie mocniej. Był przy tym niesamowicie męski.

    Gdy nie mogłam już dłużej wytrzymać, włożyłam mu dłoń we włosy. Chwyciłam je i podciągnęłam go wyżej. Chciałam mu pokazać, że nie mogę się go doczekać.

    Nieco się odsunął. Zdjął spodnie, później bokserki. A ja wciąż leżąc na plecach, z rozrzuconymi, długimi blond włosami, obserwowałam jego przystojną twarz, jego brodę, klatkę piersiową i wreszcie uwolnionego, sterczącego penisa. Był naprawdę duży, a przy tym gruby i wyżyłowany. Już sam ten widok rozpalił mnie do granic możliwości.

    Przygryzałam wargę, patrząc mu głęboko w oczy. Przybliżył się do mnie. Gdy we mnie wchodził, mocno go objęłam, głęboko wdychając jego cudowny zapach.

    Dawno nie czułam takiego podniecenia… Gdy zaczął mnie wypełniać, czułam istny orgazm. Jakby podniecenie z całego wieczoru skumulowało się w jednym momencie. Nie wytrzymałam i szybko zaczęłam wbijać mu w plecy swoje paznokcie. To go rozjuszało, więc zaczynał mnie pieprzyć coraz mocniej. Jednocześnie całowaliśmy się bez opamiętania. Nigdy nie przeżywałam tak emocjonalnego seksu z żadnym facetem…

    Całował mnie zachłannie, a jednocześnie z wyczuciem. Gdy jego język i usta wędrowały po mojej szyi, cała się prężyłam. Jednocześnie czułam w sobie wyraźnie każdy ruch jego grubego kutasa.

    Wreszcie zarzucił sobie na barki moje długie nogi. Teraz wchodził we mnie z góry naprawdę głęboko. Przez cały czas patrzyłam mu w oczy z szeroko otwartymi ustami. Z każdym jego ruchem sapałam coraz mocniej, a on brał mnie bez opamiętania. Po którymś ruchu musiałam zacząć jęczeć naprawdę głośno. Wtedy wchodził mnie jeszcze szybciej i jeszcze mocniej. Czułam, że zaraz eksploduję.

    Nie chciałam jednak, żeby to wszystko się skończyło.

    -Weź mnie od tyłu – wyszeptałam.

    Szybko się odwróciłam. Wyprężyłam wysoko tyłek, którego kształty podkreślały koronkowe stringi ze zdobieniami. Szybkim ruchem podciągnęłam je jeszcze wyżej. Wiedziałam, że ten widok go rozpali do granic.

    Mocno wypięłam tyłek, czekając, aż we mnie wejdzie. Jednak nie zrobił tego od razu. Najpierw odsunął pasek stringów i zaczął mnie ponownie pieścić językiem. Z podniecenia ściskałam pościel. Sapałam coraz szybciej, gdy jego język najpierw mnie delikatnie drażnił, a później wylizywał naprawdę mocno. Był w tym cholernie dobry. Totalnie odpłynęłam, jak z żadnym innym facetem.

    I wtedy poczułam, jak jego kutas znów we mnie wchodzi. Od tyłu czułam, jakby był jeszcze grubszy. Penetrował mnie w umiarkowanym tempie, od czasu do czasu przyspieszając. Widać, że lubił długi seks.

    Nie pozostawałam dłużna. Gdy przystawał na moment, przejmowałam inicjatywę. Jestem naprawdę wysportowana, dlatego długie maratony w stylu ujeżdżania faceta nigdy mnie nie męczyły. To raczej faceci nie dawali mi rady, a ja tak naprawdę rzadko kiedy czułam prawdziwe spełnienie.

    Kręciłam tyłkiem, momentami całkowicie przejmując inicjatywę. Nadziewałam się na niego powoli, czując go całą sobą, żeby po chwili znów przyspieszać. Jęczałam głośno tak, jak lubię. Szeptałam niegrzeczne słówka… Wyszedł ze mnie wtedy cały diabeł. Niczego się nie wstydziłam. Seks pochłonął mnie całkowicie.

    Wreszcie Kuba chwycił mnie za włosy i przyciągnął do siebie. Zatkał mi usta dłonią i zaczął bolcować cholernie szybko, jak jakiś królik. Jęczałam głośno, jednak spod jego dużej dłoni wydobywały się tylko stłumione dźwięki. Raz po raz uderzał biodrami w moje pośladki. Czułam ogromne skurcze, zaciskające się na jego kutasie. Miałam potężny orgazm, chyba największy w życiu.

    Wreszcie zwolnił i zaczął mnie namiętnie całować po szyi. Znów zaczęłam odpływać.

    – Jesteś cudowny… – wymamrotałam ledwie żywa.

    Po moim orgazmie leżeliśmy jeszcze chwilę. Czułam się naprawdę spełniona… Położyłam głowę na jego piersi. Słuchałam, jak oddycha. Nie chciałam go tak pozostawiać. Chciałam dać mu coś od siebie. Chciałam, żeby teraz on mógł poczuć się, jak król.

    Zaczęłam całować go po szyi, później niżej, po klatce piersiowej, brzuchu… Jego penis znów się wyprężył. Stał na baczność, gruby i wyżyłowany. Chwyciłam go w dłoń i zaczęłam delikatnie lizać z góry do dołu. Już po chwili wsunęłam go w usta i zaczęłam zachłannie obciągać.

    Stale zmieniałam tempo. Powoli wyjmowałam go z ust, żeby po chwili wsunąć całego… Lizałam go z góry do dołu… Pracowałam nad nim dłonią…

    W którymś momencie chwycił mnie za włosy. Zakręcił je sobie wokół dłoni. Regulował tempo i głębokość obciągania. Pozwoliłam mu się zdominować.

    Wreszcie stanął na łóżku, a ja podniosłam się na kolana. Obciągałam dalej, wsuwając jego kutasa w całości do ust. Czułam, jak w nich pulsuje. Czułam jego ciepło. Czułam na wargach jego napęczniałe żyły.

    Słyszałam jak sapie, zbliżając się do końca.

    Przyspieszyłam. Jednocześnie położyłam dłonie na jego brzuchu. Chciałam ciągnąć go bez trzymanki.

    Wreszcie poczułam w ustach jego gorące nasienie. Było go tak dużo, że nie zdołałam utrzymać wszystkiego w ustach. Zaczęło kapać mi na piersiach. Jednocześnie patrzyłam mu głęboko w oczy. Górował nade mną wysoki i przystojny. Oboje czuliśmy ogromne spełnienie.

    Po wszystkim wzięliśmy prysznic. Kuba został na noc. Faktycznie dokończyliśmy tamto wino, jeśli chcecie wiedzieć. A co będzie dalej, to już życie pokaże…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, jestem Oliwka. Niektórzy już mnie tu znają, innych zapraszam do kontaktu.

    Buziaki! :*

  • Byly nauczyciel

    To było jeszcze gdy chodziłem do liceum, i zaczynali podobać mi się mężczyźni. Jednym z nich był mój nauczyciel w-f. Facet po 30, sportowa sylwetka. Był bardzo przystojny. Często bawiłem się swoją dziurką, myśląc o nim. Jednak czasy liceum przeminęły i więcej go już nie widziałem. Aż do czasu….
    Szukałem czegoś nowego, więc założyłem profil na portalu randkowym. Po 10 minutach odezwał się do mnie Łukasz. Mieszkał blisko, opisał co lubi i czego oczekuję. Zgodziłem się na spotkanie.
    Po 10 minutach podjechałem pod wskazany adres i zadzwoniłem do drzwi. Byłem zdenerwowany, ponieważ nie wiedziałem kto będzie po drugiej stronie. Po chwili drzwi się otwarły. Wtedy doznałem szoku. Stałem bezruchu, tak samo jak gospodarz domu. Po dłuższej chwili w ciszy w końcu zabrałem głos.
    – Dzień dobry panie Łukaszu.
    – Witaj, przepraszam, ale jestem w lekkim szoku, zapraszam do środka. – odpowiedział.
    Tak to był on. Facet z moich westchnień i zabaw. Weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie. Zrobił nam po drinku i zaczęliśmy wspominać dawne czasy.
    – Zawsze mi się podobałeś, ale wtedy nie mogłem nawet zagadać. – wyznał.
    – Ja też często o Panu myślałem. – Odpowiedziałem.
    – Nie pan tylko Łukasz jestem.
    Wypiliśmy jeszcze dwa drinki, a nasze rozmowy były coraz odważniejsze.
    – Muszę ci się przyznać, że jeszcze nigdy nie robiłem tego z facetem. – powiedział.
    – Czyli będę pierwszym. – zaśmiałem się.
    W tym momencie uklęknąłem przed nim. Ściągnął spodnie i siedział w samych gaciach, przez które wyraźnie odznaczał się jego członek. Zacząłem jeździć językiem po jego majtkach, natomiast ręką bawiłem się jego jajkami. Po chwili zdjąłem mu bokserki, a z nich wyskoczył 22 cm penis. Delikatnie popieściłem jego mokrą już główkę. A następnie połknąłem go całego. Po 10 minutach robienia loda, Łukasz szczytował.
    – O kurde, jeszcze nikt tak dobrze mi tego nie zrobił. – powiedział.
    Podziękowałem i wypolerowałem mu kutasa. Liczyłem na więcej i on chyba też.
    – Będziesz posłuszną suką i przebierzesz się dla mnie? – zapytał.
    Zgodziłem się a on przyniósł mi strój uczennicy.
    Poszedłem się przebrać. Była to biała koszula i krótka spódniczka w kratkę, idealnie podkreślająca moje jędrne pośladki. Wróciłem do niego, usiadłem na kolanach i zacząłem jeździć dupą po jego prąciu. Po chwili jego kutas stał już na baczność. Kazał mi się  położyć na kolanach na brzuchu. Nasze kutasy stykały się końcówkami. Natomiast on podwinął mi spódniczkę i rzucając sprośne teksty dawał mi klapsy. Kiedy moją dupą była już cała czerwona, przeszliśmy do pozycji 69. On lizał moją dziurkę, a połykałem jego kutasa. W końcu nadszedł ten moment na który czekałem parę lat. Odwrócił mnie w pozycji na pieska i delikatnie zaczął wsuwać swój członek. Nie było łatwo ale po kilku chwilach na mojej pupie poczułem jego jajka. To był ten moment, kiedy cały jego kutas był we mnie. Zaczął powoli ruszać biodrami, wysuwając, a następnie wsuwając penisa we mnie. Jęczałem z zadowolenia, a on coraz bardziej przyspieszał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Malarz
  • Black and White

     Tego roku lato było gorące z wielu powodów. Ja z Ewą, moją żoną, przeprowadziliśmy się do nowego trzypokojowego mieszkania. W marcu zmieniłem pracę na bardziej dochodową, więc postanowiliśmy w końcu zmienić kawalerkę na coś większego. Ewa po rezygnacji z pracy w biurze maklerskim wracała do formy i trzeba powiedzieć, że wyglądała świetnie, wręcz kwitła. Długie, gęste blond włosy, cudowna figura, szczupła i jędrna pupka, długie zgrabne nogi. Żyło się przyjemnie, bezproblemowo. Jednak w sierpniu zmienili się nam sąsiedzi, obok wprowadzili się studenci z Afryki, dwóch chłopaków i dziewczyna. Moussa, Kalu i Naomi, pochodzili z Nigerii. Najbardziej wyróżniał się Moussa, który był czarny, jak węgiel, ogólnie niewysoki, ale za to silnie umięśniony. Kalu był szczupły i raczej nieśmiały, za to Naomi bardzo atrakcyjna i dużym biustem i okrągłym tyłeczkiem. Byli niezwykle uprzejmi, aczkolwiek obawiałem się, czy nie będą za ostro imprezować, w końcu studenci muszą się wyszaleć. Okazało się jednak, że nie robią żadnych problemów. Pod koniec sierpnia, Moussa przyszedł do nas i powiedział, że w sobotę planują posiedzieć ze znajomymi przy muzyce, obiecał że nie przesadzą. Trochę pożartowaliśmy, i w końcu stanęło na tym, że wpadniemy do nich.

     Impreza była kameralna, Oprócz Nigeryjczyków było jeszcze kilkoro ich znajomych, ogólnie międzynarodowe towarzystwo. Bawiliśmy się świetnie, śpiewaliśmy znane hity i rozmawialiśmy o życiu. Nagle ktoś wpadł na pomysł, aby Moussa pokazał nam jak się tańczy, podobno był w tym mistrzem. Moussa wzbraniał się, w końcu jednak uległ, zaznaczając, że sam wybierze partnerkę. Wybór padł na moją Ewę. Ta popatrzyła na mnie, a ja zgodziłem się, ku powszechnej radości. Kalu puścił Iglesiasa, a Moussa wziął w ramiona moją żonę. Wyglądało to niesamowicie, Czarny jak smoła Nigeryjczyk i piękna blondynka. Ruchy Moussy były rzeczywiście niesamowite, miał znakomite poczucie rytmu. Ewa trzymała go za szyję i naśladowała jego ruchu. Widziałem, że co rusz spoglądają sobie w oczy. Kiedy skończyli, wszyscy bili brawo. Moussa podziękował Ewie, a ta cmoknęła go w policzek. Posiedzieliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do mieszkania.

    – Podobał Ci się taniec? – zapytałem.

    – Moussa jest niesamowity. – odpowiedziała Ewa, była już nieco podbita.

    – Nie tańczyłam nigdy z kimś, kto potrafi się tak ruszać, a pamiętasz, że byłam w zespole. – Dodała. Rzeczywiście Ewa przez jakiś czas tańczyła, chciała nawet tym zająć się na poważnie, ale ostatecznie wybrała finanse.

    – Chodź tu. – powiedziałem i zacząłem ją całować. Cały czas myślałem o tym, jak wyglądała z Moussą. Widać, nie tylko ja, ponieważ Ewa była niesamowicie mokra. Tej nocy kochaliśmy się niesamowicie namiętnie.

     Zaprzyjaźniliśmy się z Nigeryjczykami, czasem wpadaliśmy na kawę do nich, a czasem to oni przychodzili do nas. Niekiedy widziałem, jak Ewa spogląda na Moussę, a ten na nią, ale nie wzbudzało to moich podejrzeń. Nawet umówiliśmy się, że Moussa udzieli jej kilku lekcji tańca.

     Kiedy rozpoczął się październik, a zatem studia, zaczęliśmy rzadziej się widywać. My z Ewą byliśmy pochłonięci pracą, a Nigeryjczycy nauką. Byli w końcu na medycynie, a tam nie ma przeproś. Ja zaś dostałem sporo zleceń na szkolenia z sieci i systemów oprogramowania. Musiałem zatem jeździć w delegacje na prowincje.

     Pewnego tygodnia szkolenie zakończyło się szybciej i postanowiłem, że zrobię niespodziankę Ewie. Do bloku wszedłem po cichu, nie używałem domofonu, aby nie zepsuć jej niespodzianki. Przed drzwiami mieszkania usłyszałem, że ze środka dobiega muzyka. To chyba Iglesias – pomyślałem – zatem Ewa jest w środku i pewnie sprząta, albo się relaksuje. W każdym razie miałem nadzieję, że ją zaskoczę. Przekręciłem delikatnie kluczyk i znalazłem się w środku. Piosenka grała z sypialni, zacząłem się skradać przez korytarz i jakież było moje zszokowanie, kiedy spojrzałem przez uchylone drzwi. Moussa zapinał Ewę od tyłu. Byli kompletnie zajęci sobą.

    – O tak, o tak! – krzyczała Ewa, skutecznie zagłuszana przez muzykę. Moussa, cały spocony, penetrował ją niesamowitym tempem.

     W pierwszej chwili poczułem złość, jednak nie mogłem przestać patrzyć. W moich spodniach kutas wręcz szalał. Rozsunąłem rozporek i pozwoliłem mu wyskoczyć. Zacząłem się masturbować. Chciałem zobaczyć więcej, więc delikatnie rozchyliłem jeszcze drzwi.

     Moussa tymczasem ruszał się coraz szybciej, Ewa jęczała, że dochodzi. Nagle Moussa wyciągnął z niej fiuta i szybkim ruchem obrócił dziewczynę, momentalnie przystawiając kutasa do twarzy Ewki. Ta rozchyliła usta i cały ładunek znalazł się w jej buzi. Wtedy dopiero mnie spostrzegli. Byli tyleż samo przestraszeni co zdziwieni. Stałem z fiutem w dłoni i się masturbowałem. Nie ściągnąłem nawet dżinsowej kurtki. Jako pierwsza, niezręczną ciszę przełamała Ewka. Zaczęła się po prostu… śmiać. Wyglądała obłędnie, cała spocona, ze ściekającą spermą z ust. Następnie uśmiechnął się Moussa, a w końcu i ja.

    – Wróciłeś kochanie – przemówiła zalotnie i bezwstydnie podeszła do mnie. – Trzeba było dać znać – dodała, po czym schyliła się i zaczęła ssać mojego kutasa. Moussa obserwował wszystko z łóżka. Byłem tak podniecony, że bardzo szybko doszedłem, tryskając spermę prosto do jej gardła. Ewa spojrzała mi w oczy, cały czas pieszcząc mi fiuta, wtem zbliżył się Moussa, którego kutas znowu stał na baczność. Jego penis był kilka centymetrów dłuższy niż mój, a także nieco większy w obwodzie. Ewa cały czas patrząc na mnie zaczęła pieścić językiem czarny sprzęt. Jeździła z góry na dół, bawiąc się też jego jajami.

    – Kochanie, weź mnie do tyłu – powiedziała do mnie. Nie musiała tego powtarzać. Wypięła się na podłodze, a ja wbiłem się w jej mokrą cipkę. Moje ruchy były szybkie, a Ewa co jakiś czas jęczała, nie ustawała przy tym i nadal obciągała Moussie. Doszedłem niemal momentalnie, spuszczając się w niej. Kiedy Moussa zobaczył, że skończyłem, wziął Ewkę na ręce i zaniósł do łóżka. Ewa rozłożyła nogi i wielki kutas Nigeryjczyka wbił się w jej rozgrzaną cipkę.

     Całowali się namiętnie, widziałem jak Moussa wciska swój język w jej usta. Ewa drżała z podniecenia. W końcu oboje doszli. Tym razem Moussa, podobnie jak ja, spuścił się w niej. Zmęczeni położyli się na łóżku. Ja zaś poszedłem wziąć prysznic. Kiedy wróciłem była już tylko Ewa.

    – Nie wiem co myśleć – zacząłem rozmowę.

    – Nie podobało Ci się? – spytała.

    – Byłem bardzo podniecony, to się stało tak nagle, jak Cię zobaczyłem…

    – Piotrek kocham cię, ale musisz zrozumieć, że z Moussą łączy mnie coś wyjątkowego – przerwała mi.

    – Tzn.?

    – Chcę się z nim spotykać –  powiedziała Ewa.

    – A ja, kim mam być w tym wszystkim? – zapytałem.

    – Masz być dalej mym mężem.- odpowiedziała i się przytuliła do mnie.

    – Chcę być dalej z tobą, ale potrzebuję Moussy, i jego ciała. – kontynuowała – ale jeśli będziesz chciał, to zerwę z nim.

    – Ok. Czuję się dziwnie. Ale zobaczmy co z tego wyjdzie…

    – Yes! Kocham, kocham… – wręcz wykrzyczała mi w twarz Ewa i pocałowała.  

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wiktor
  • Dlugo wyczekiwany orgazm

    “Od teraz, do weekendu masz zakaz orgazmów. W sobotę przyjdziesz do mnie, zajmę się Tobą. Godzinę ustalimy później.” Takiego SMSa dostałam we wtorek od Ani, mojej przyjaciółki, z którą znamy się od przedszkola. To właśnie z Nią realizuję swoją przygodę z BDSM. Ania zna mnie jak nikt inny, nigdy nie miałyśmy przed sobą tajemnic, wiemy o każdej swojej fantazji i przygodzie. Przyjaciółka wie, że zabawiam się codziennie, czasami nawet kilka razy, więc brak orgazmu przez 5 dni będzie dla mnie bardzo wymagające. Mogę się tylko domyślić, że wymyśliła dla mnie coś extra, skoro chce abym była tak bardzo wrażliwa w weekend.

    Wtorek mi zleciał szybko, nie zwróciłam za bardzo uwagi na brak orgazmu. W środę po południu dostałam od Ani link do filmu porno. Chciała, żeby opowiedziała jej szczegóły z całego filmu, więc musiałam go całego obejrzeć, pamiętając jednak, żeby nie dojść przy tym. Ciężko było się skupić, ale udało mi się zapamiętać kilka szczegółów, które przekazałam przyjaciółce. Ucieszyła się, że obejrzałam film, lubiła mnie dręczyć. Wieczorem było mi ciężko zasnąć, ale wiedziałam, że w weekend będzie mniejsza przyjemność jak dojdę teraz. W czwartek znów dostałam od Niej SMSa. “Wszystkie instrukcje wysłałam Ci na maila”. Wiedziała, że jestem na zakupach i nie mogę odczytać wiadomości. Niepewność i konieczność oczekiwania potęgowały moje podniecenie. Po powrocie do domu pierwszą czynnością było otworzenie poczty. Treść wiadomości trochę mnie zaskoczyła. Miałam Pokazać Ani jak się zabawiam przez chwilę. Myślałam, że dam radę zapomnieć o podnieceniu, ale nie było mi to dane. Poleciałam biegiem do sypialni, wyjęłam z szuflady wibrator i powoli go sobie włożyłam. Nagrałam dwa krótkie filmiki i wysłałam Ani. Za chwilkę zadzwoniła do mnie i nie pozwoliła mi przerywać zabawy, jednocześnie przypominając o zakazie orgazmu. Cały czas wypytywała mnie o szczegóły dnia, o to jak było w pracy. Ciężko było odpowiadać mając w cipce wibrator, ale musiałam się maksymalnie skupić. Po kilku wymienionych zdaniach słyszałam w słuchawce jak Ania dochodzi. Uwielbiałam ten moment, ale bardzo żałowałam, że nie mogę krzyczeć z przyjemności tak jak Ona. Po jej orgazmie zakończyła rozmowę, mówiąc, że w piątek wyjaśni mi co mnie czeka w weekend. Nie mogłam się na niczym skupić, nie mogłam zasnąć. Wiedziałam, że w pracy nie dam rady wytrzymać, więc napisałam do szefa, że chcę jutro wolne. Na szczęście się zgodził. Włączyłam sobie przypadkowy film w tv i udało mi się przy nim zasnąć.

    W piątek obudziłam się koło południa. Uff, pół dnia przeleciało, bliżej do wieczora. Po śniadaniu zajęłam się porządkami domowymi, żeby nie myśleć o przyjemności. Lubię sprzątać, więc nawet nie zauważyłam jak zaczęło się ściemniać za oknem. Na telefonie czekały na mnie już wiadomości od Ani. Niedawno wprowadziła się do nowego mieszkania, ale dopiero teraz przywiozła swoje wszystkie rzeczy. Chciała, żebym pomogła Jej się rozpakować, ale na określonych zasadach. Mam być u Niej o 8 rano, ubrana seksowanie, ale zarazem elegancko. Zawsze się oglądała za kobietami w takich strojach. Na stopy koniecznie miały trafić szpilki, fetysz mojej przyjaciółki. Nie mam pojęcia czy dam radę w nich ogarniać wszystkie rzeczy przeprowadzkowe.

    Marzyłam, żeby ten dzień się już skończył. Nie mogłam się doczekać soboty. Wiedziałam, że dziś na pewno nie dam rady zasnąć, więc otworzyłam butelkę wina i zaczęłam kompletować strój na rano. Biała koszula, dosyć obcisła i czarna, krótka spódniczka. Ja też znałam Anię na wylot i wiedziałam co jej się najbardziej podoba. Na koniec w przedpokoju wystawiłam czarne szpilki i poszłam do łóżka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka

    Jest to moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i że będzie się dobrze czytać.