Author: admin

  • Swinskie historie. Hardcorowy pierwszy raz.

    Opowiedzieć Ci świńską historię?

    Pamiętam, że było to w połowie września. Miałem wtedy 16 lat. Nic dziwnego, że nie ucieszyła mnie perspektywa wyjazdu z rodzicami w celu odwiedzenia wujka i cioci. Właściwie byli to bardziej znajomi rodziców niż rodzina, a określenie pokrewieństwa jako „siódmej wody po kisielu” doskonale w tym przypadku oddaje istotę rzeczy.

    Wujek z ciocią (taki ich jednak nazywałem) mieszkali w małej wiosce w północno-zachodniej Polsce. Jeziora, lasy, grzyby. Nienawidzę grzybobrania a to miał być jeden z pretekstów wizyty. Ale wytłumacz to starym (zwłaszcza tak upartym jak moi) gdy masz 16 lat. Cóż, pakujesz się w samochód i jedziesz na ten drugi koniec Polski.

    A propos jazdy, dotarliśmy oczywiście potężnie spóźnieni. Po drodze dwa razy zabłądziliśmy. No i te polskie, wiejskie drogi. Na miejsce zajechaliśmy więc późnym wieczorem.

    „Dobrze, że wreszcie jesteście” – powitała nas ciocia radosnym szczebiotem. Powiem, że z lekka zaparło mi dech. Pamiętałem ją sprzed kilku lat, właściwie gdy byłem jeszcze dzieciakiem. A dzieci nie zwracają raczej uwagi na figurę ciotki, jej twarz i…. cycki. Cóż, było na co popatrzeć. Ciotka miała jakieś 40 lat. Była dosyć niska i szczupła, aczkolwiek jej biust…. Nie wiem, czy to zasługa bielizny, genów, czy innych sztuczek, lecz wyglądał obłędnie. Przynajmniej na tyle, na ile mogłem go sobie wyobrazić, bo przecież miała na sobie jakąś tam bluzkę, która jednak w zasadzie więcej odkrywała niż zakrywała.

    „Mam nadzieję, że będziecie dobrze się bawić, Ty także Piotrek” – zwróciła się do mnie ciocia. „Monika jest w domu, także będziesz miał jakieś towarzystwo, a nie tylko nas, staruszków, haha,  o idzie tu do nas, Monisiu, chodź się przywitaj z naszymi gośćmi” – ciotka coś tam dalej trajkotała jak nakręcona, ale w zasadzie już nie słuchałem. Skupiłem się na Monice. Bo było na czym.

    Miała 20 lat. Domyśliłem się po tym, że właśnie uczyła się do egzaminu poprawkowego na AWF-ie (ciotka przekazywała informacje z szybkością karabinu maszynowego). Była wyższa od ciotki prawie o głowę. Miała długie blond włosy i niebieskie oczy. Nie wiem, czy to przez temperaturę (było jak na wrzesień bardzo ciepło), czy przez wzorowanie się w ubiorze na ciotce, fakt jednak był taki, że Monika miała na sobie, krótkie szorty, które podkreślały jej długie do samej ziemi nogi oraz kusy top, odsłaniający dekolt i wydatne cycuszki. Jeżeli dodamy do tego śliczną buźkę, białe ząbki, ładny uśmiech i wystający tyłeczek, to jak nic otrzymamy laskę z ekstraklasy. Ba, co ja gadam – z ligi mistrzów!

    O ile z wyglądu Monika wdała się w swoją mamę, to z charakteru była bardziej podobna do ojca. Rzuciła krótkie „dobry wieczór”, grzecznie odpowiedziała na pytania moich rodziców i pod pretekstem nauki do egzaminu uciekła do swojego pokoju. Mojego istnienia chyba nie zauważyła. Przynajmniej tak mi się wydawało….

    Zjedliśmy szybką kolację i poszliśmy wcześnie spać. Okazało się, że mam wspólny z rodzicami pokój, a w zasadzie prawie 50 metrowe poddasze zaadoptowane na mieszkanie dla gości. Obok znajdował się pokój Moniki. Pamiętam, że do plusów tego dnia zaliczyłem fakt dojazdu na miejsce w jednym kawałku, uzyskanie od ciotki dyspensy od jutrzejszego porannego grzybobrania oraz fakt, że przez weekend będę mieszkał tuż obok nieziemskiej laski. Może coś tam podpatrzę? Cóż, w wieku 16 lat miało to dla mnie ogromne znaczenie. Tym bardziej, że nie miałem jeszcze okazji być tak na serio z dziewczyną.

    Gdy obudziłem się następnego dnia, to zastałem puste poddasze. Rodzice i wujostwo musieli zwinąć się na grzyby bladym świtem. Nie miałem pojęcia, która mogła być godzina. Postanowiłem zostać jeszcze trochę w łóżku. I tak nie było nic do roboty na tej wsi, gdzie psy szczekały dupami. Wiadomo, młody, zdrowy 16-latek nie wytrzyma długo bez zabawy swoim najlepszym przyjacielem. Postanowiłem więc, że skorzystam z okazji i zwalę sobie konia.

    Zsunąłem kołdrę i gacie. Mój sprzęt był już gotowy. Waliłem do pamięciówy jakiegoś pornosa, gdzie dwóch facetów brało laskę na dwa baty. Nie bawiłem się w subtelności. Jechałem ostro na ręcznym. Jestem dosyć hojnie obdarzony przez naturę, dlatego sprawiało mi przyjemność przesuwanie ręki po moim 19 centymetrowym drągu. Miałem zamknięte oczy. Nagle usłyszałem znajomy głos.

    „No widzę, że ładnie sobie tutaj używasz ”. Momentalnie otworzyłem oczy i podskoczyłem (tak, normalnie poskoczyłem) jak oparzony. Przed sobą ujrzałem Monikę. Stała w tych swoich krótkich spodenkach i patrzyła na mnie tymi dużymi, niebieskimi oczami.

    „Ja, tego, e….” – nie wiedziałem co powiedzieć. Do tej pory nikt nie złapał mnie na waleniu konia. Zresztą, co miałem powiedzieć? Od razu pomyślałem, że weźmie mnie za jakiegoś zboka, który w pierwszym dniu w gościach bierze się za walenie gruchy.

    „No co, taki jesteś teraz mądry, nic nie powiesz ?” – Monika nie dawała za wygraną, jej głos brzmiał niemal oskarżycielsko.

    „Ja, eee.. no…” – w zasadzie znów zabrakło mi słów. Nie wiem, oczekiwała przeprosin, czy jak?

    „Faceci, z wami to tak zawsze”- to powiedziała już łagodnym tonem i uśmiechnęła się szeroko. „Nie chcesz chyba, żeby dowiedzieli się o tym twoi starzy, prawda ?” – zapytała.

    „Nie” – odparłem szybko.

    „No to zrobimy deal. Ja nic nie powiem, a Ty w zamian zrobisz mi drobną przysługę. OK?” – zapytała.

    „Jasne, co to ma być?”-  zapytałem i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że w trakcie tej całej rozmowy trzymam 19 centymetrowego kutasa w ręce, a ta laska się temu przygląda.

    „Połóż się na łóżku” – to właściwie już wyszeptała. Posłusznie spełniłem jej żądanie. Nie zakryłem niczym kutasa, jakby przewidując, co zaraz się stanie. Zobaczyłem, że Monika rozpięła swoje spodenki. W jednej chwili zsunęły się z jej długich nóg. Miała wygoloną, różowiutką cipkę. Zauważyłem, że pojawiły się na niej delikatne kropelki. Ta cała sytuacja musiała nieźle podniecić tę sukę. Wiedziałem już, co się wydarzy.

    Tymczasem Monika zbliżyła się do mnie, dała długi krok i….po prostu ze władowała się ze swoją cipką na moją twarz. Usiadała się okrakiem, twarz miała odwróconą od mojej.

    „Na co kurwa czekasz, liż” – powiedziała ostro. Specjalnie nie mając wyboru wziąłem się do roboty. Jej cipa była już mokra i miała delikatny, słony smak. Zresztą przyznam, że  bardziej czułem jej ciepło, niż zapach i smak. Lizałem ją mocno, jak pies sukę. Co jakiś czas zmieniałem tempo i tylko muskałem ją ustami.  Ona musiała być jednak ostro nakręcona, bo wtedy domagała się mocniejszych pieszczot, bo, po prostu, wsadzała mi cipę do mordy. Kutas stał mi twardo na baczność i w sumie dobrze, że go nie dotykała bo czułem, że mógłbym strzelić po jednym ruchu. Nie mam pojęcia, ile to mogło trwać, fakt był jednak taki, że miałem od jej śluzu cały mokry ryj. Nagle usłyszałem lekki szelest. Monika podniosła ręce do góry i pozbyła się tego swojego kusego topu. Zarejestrowałem to kątem oka, tak byłem skupiony na lizaniu jej cipy.

    „O tak, tak…” – co jakiś czas powtarzała to pod nosem i oddychała coraz mocniej. Chciałem jak najlepiej wypaść, także lizałem ją coraz mocniej. Czułem na sobie coraz więcej śluzu, ale nie przeszkadzało mi to ani trochę, W końcu lizałem cipę zajebistego lachona, o czym większość facetów mogła tylko marzyć.

    Nagle Monika zsunęła się lekko i wydała krótką komendę „wyliż mi tyłek”. Dotarło to do mnie jak przez mgłę. Byłem tak podjarany, że w tamtej chwili zgodziłby się na wszystko. Nigdy nie lizałem odbytu kobiecie, ale z cipką chwilę wcześniej było podobnie. Zabrałem się ostro do roboty. Kierował mną instynkt. Miarowo wsadzałem swój język w jej tyłek. W zasadzie ciężko powiedzieć, że ją lizałem. Po prostu rżnąłem ją językiem w tyłek, na tyle na ile pozwalała mi moja pozycja.

    Musiało być to dla niej lekkie zaskoczenie bo usłyszałem krótkie „Co ty robi…”, nagle urwało się i Monika głośną westchnęła. Później znowu. „Ohh, kurwa” – wydała z siebie potężny jęk. „Kurwa, kurwa, kurwa”, powtarzała, miarowo sapiąc. Świadomość, ze doprowadzam taką laskę do orgazmu podziałała na mnie, jak płachta na byka. Rżnąłem ją dalej jęzorem, natomiast palcami dobrałem się do jej cipki. „Co ty kurwa…” – chciała coś powiedzieć, ale nie była w stanie. Mój palec wskazujący już świdrował w jej cipce. Poczułem, że Monia drży. Po chwili dodałem drugi palec. Cały czas pracowałem także językiem.

    Nagle Monika zsunęła się ze mnie i obróciła się w moją stronę. Nie wiem jak wyglądałem, ale czułem, że twarz mam całą lepką od jej śluzu. Nie przejmowałem się tym. Ona była cała rozpalona, a na twarzy pojawiły się dwa potężne rumieńce. Cycki miała ogromne. Moją uwagę zwróciły sterczące na baczność sutki. Widać, że studiowała na AWF-ie. Miała umięśnione, opalone ciało. Jak musiałem wyglądać przy niej? Wtedy jednak się tym nie przejmowałem Zobaczyłem, że Monika oblizała swoją dłoń i przesunęła ją po moim kutasie. Podjarało mnie to kompletnie. Do tej pory widziałem to tylko w pornosach, nie miałem pojęcia, że laski ta robią. Wszystko trwało dosłownie chwilę. Instynkt. Pragnienie. Dzicz. Monika oblizuje swoją dłoń, smaruje mi kutasa, siada na nim i zaczyna jazdę. Musiała być dobra w te klocki. Sama dyktowała tempo. Lizanie cipy i dupy nie poszło na marne. Laska była na maska rozgrzana i miała ochotę na więcej. Czułem, że wchodzę w nią po same jajca. Zresztą, to ona raczej ujeżdżała mnie jak chciała. Nie protestowałem. Nie patrzyła na mnie. Liczył się tylko mój kutas i chęć zaspokojenia swędzenia cipy. Laska skakała na moim bolcu jak opętana. O ile wcześniej tylko spała, tak, teraz wydawała z siebie głośne jęki. Nie wiem dokładnie jak to szło, ale  bardziej jednak słyszałem odgłos walenia moich jaj w jej cipę. Nie sądziłem, że potrafi być to takie głośne. W końcu też byłem ostro podjarany.

    Także zacząłem głęboko sapać, z moich ust wydobywało się tylko tubalne „oooh”. Monia nie zważała na to. Dalej ostro mnie ujeżdżała. Jej cycki poruszały się miarowo. W kutasie czułem niezwykłe ciepło, nie miałem pojęcia, że laska może tak grzać swoją cipą. Poczułem, że zaraz dojdę, co głośno zakomunikowałem mojej partnerce. Ta jednak zupełnie się tym nie przejęła. Po prostu ujeżdżała mnie, jak klacz ogiera. Na jej opalonym ciele pojawiły się kropelki potu. Wtedy trysnąłem i głośno krzyknąłem. Ona była jednak głośniejsza. Jej „ochhh” słychać było chyba nawet w Warszawie. Po prostu doszliśmy jednocześnie. Monika zsunęła się na moje ramiona, jednak mój kutas cały czas był w jej cipie. Czułem jeszcze większe ciepło. Monika wsadziła swój język do moich ust. Zupełnie nie przeszkadzało jej, że chwilę wcześniej gościł on w jej cipie i dupie. Całowała mnie, a właściwie świdrowała swoim językiem w moich ustach. Czułem, że wyszła już ze mnie i ręką wali mi konia. Pomimo spustu znowu byłem gotowy do akcji.

    „Chcę jeszcze” – wyszeptała mi do ucha. „Możesz?” – zapytała.

    „Tak” – odparłem i starałem się, żeby zabrzmiało to głęboko. Monia zsunęła się z mojego boku, obróciła na bok i lekko uniosła nogę. Była jak sucz, która chciała być brana raz za razem. W tej pozycji widziałem jej opalone, wysportowane ciało. Kurwa, ona chyba trenowała jakąś kulturystkę, jakie miała barki,  jakie łopatki ! Postanowiłem, że ją zaskoczę. W końcu do tej pory to ona dominowała.

    Wykorzystałem jej trick i splunąłem na rękę. Błyskawicznie dobrałem się dłonią do jej tyłka i lekko go nawilżyłem, lecz było to zbyteczne po pracy, którą wcześniej wykonał mój język.

    „Co robisz”- lekko syknęła. Fakt, że taki prawik jak ja potrafił zaskoczyć tak doświadczoną szmatę jak Monika podziałał na mnie motywująco. Nie miałem nic do stracenia. Gdy Monia mnie ujeżdżała zobaczyłem, że to normalna, choć bardzo ładna dziewczyna, a nie jakaś półbogini. Zresztą w końcu już raz ją przeleciałem. No to do dzieła. Do drugiej dziurki.

    Wszedłem z impetem. Szybko i mocno. Nie wiem, czy próbowała już analu, ale w środku było o wiele ciaśniej niż w cipie. Nie było mowy, żebym zapakował całego kutasa. Wbiłem się mniej więcej na ćwierć długości mojej pyty.

    „Och, nie…” – odwróciła głowę w moją stronę W oczach widziałem połączenie bólu i rozkoszy. Pocałowałem ją głęboko. Szybko oddała pocałunek. Kierował mną instynkt. Wysunąłem język z jej ust, momentalnie opuściłem kutangą jej dupę i… pchnąłem ponownie. Mocniej. Nie wiem jak czuje się dwudziestolatka ze świadomością, że jakiś gówniarz rozrywa jej dupę. Monia jęknęła głośno.

    „Och, nie…” – tym razem położyła dłoń na moim fiucie. Zobaczyłem, że od opalonej ręki wyraźnie odznaczają się długie, pomalowane na czerwono paznokcie. „Dla kogo ta suka to robi na tej wsi?” – przemknęło mi przez myśl. Jej jęk miał w sobie coś z niepokoju, ale była cała rozpalona. Nadal.

    Te paznokcie jeszcze bardziej mnie podnieciły. Nabrałem nowych sił. I pewności. Pewności siebie. Jeszcze przed chwilą to ten szlauf siedział na mnie i nabiał sobie na mój ryj swoje dupsko. Teraz role się odwróciły. Trzeci raz wszedłem prawie na 3/4 długości kutasa. Monia wręcz krzyczała. Czwarte pchnięcia było prawie do końca. Laska darła się jakby ktoś ją obdzierał ze skóry. Ale nie prosiła, żebym przestał. Zresztą nie miałem takiego zamiaru. Ruchałem ją miarowo, szybko. W środku czułem się już pewnie. Było znacznie luźniej niż za pierwszym razem. Nie wchodziłem już po same jaja. I tak czułem, że tej suce wystarczy to co dostaje, żeby dość do orgazmu. Nie pomyliłem się. Czułem, że Monika cała drży. Po dobrych kilkudziesięciu pchnięciach wyszedłem z niej szybko. Zobaczyłem, że jej odbyt jest znacznie szerzy niż wcześniej. Był cały czerwony po tym, jak ostro sobie na nim poużywałem. Nie planowałem jednak jeszcze kończyć. Skoro trafiła mi się taka szmata, to chciałem sprawdzić jak to jest, gdy laska ciągnie druta.

    „Obciągni mi” – rzuciłem krótko.

    Monika głęboko dyszała, miałem wrażenie że nie doszła jeszcze do siebie po tym ostrym ruchaniu w dupę. Wręcz się z lekka przestraszyłem. Po chwili jednak odparła, lecz w jej głosie nie było nic ze wcześniejszej pewności siebie:

    „Przecież byłeś już tam na dole” – zabrzmiało to jak lekka prośba i wyrzut.

    „O nie moja panno” –  pomyślałem. „Będziesz dziś miała w swoich usteczkach moją pytę”. Bojąc się odmowy nie powiedziałem jednak tego głośno.  Po prostu odwróciłem ją w moją stronę. Spojrzałem w jej niebieskie oczy. Zobaczyłem w nich lekkie przerażenie. Chyba do tej pory nikt tak jej nie upokorzył. Pewnie sama wybierała sobie kutasy na których skakała. Teraz role się odwróciły. Panna Monika zobaczy, jak to jest mieć w mordzie kutasa, który chwile wcześniej świdrował ostro w jej dupsku. 

    Położyłem dłoń na jej ramieniu i delikatnie skierowałem ją na dół. Suka niby się opierała, ale wiedziała, co ma robić. Zsunęła się delikatnie na wysokość mojego krocza i wzięła mojego wała do ust. Zaczęła miarowo ustalać tempo. Jednak to było dla mnie za mało.

    „Połóż głowę na materacu” – szybko rzuciłem. Monia posłusznie wykonała polecenie.

    „Otwórz ryj” – warknąłem. Spojrzała na mnie, a w jej wzroku zobaczyłem złość. Wykonała jednak komendę. Wszedłem w nią szybko i zacząłem bezceremonialnie ruchać ją w usta. Nie patrzyłem na nic, tym razem to mnie ogarnął jakiś szał. Mój fiut wchodził i wychodził z jej mordy szybko, miarowo. Złapałem idealny rytm. Po chwili było już po zawodach. Po prostu spuściłem się Monice do ryja. Czułem, że przełknęła wszystko. Wszedłem jeszcze parę razy. Potem kompletnie opadłem z sił.

    Leżałem próbując uspokoić oddech i zebrać myśli.            Galopowało mi po głowie całe ich stado. Co się mówi w takich sytuacjach? Dziękuję? Spierdalaj? Było fajne?

    Na szczęście to Monika odezwała się pierwsza, kładąc głowę na moim ramieniu.

    „Byłeś świetny. Dawno nikt mnie tak nie wydymał”.

    Gdy teraz to sobie przypominam, to znów jestem gotowy do akcji. Wtedy jednak nie miałem kompletnie siły.

    „Dzięki. Było…. fajnie” – odpowiedziałem zakłopotany. W sumie dziwnie jak na to, że chwilę wcześniej kazałem jej sobie obciągnąć.

    „Lecę doprowadzić się do ładu. Kurde, ale wbijałeś się w mój tyłek. Wiesz, że był to mój analny pierwszy raz?”

    Korciło mnie, aby odpowiedzieć, że to był mój pierwszy raz w ogóle, ale chyba w porę ugryzłem się w język.

    „Spoko” – odparłem. Czułem, jak to wszystko ze mnie schodzi. Co dziwne, po tym wszystkim co chwilę wcześniej wyrabialiśmy, zapytałem:

    „To chyba jestem teraz kwita z przysługą”.

    „W zupełności” – odparła Monia z uśmiechem, zbierając z podłogi swoje spodenki i top. Na jej brodzie zobaczyłem resztki mojej spermy. Nie było mowy, żeby się na mnie gniewała czy coś.

    „Wiesz, co, musimy koniecznie to powtórzyć” – powiedziała figlarnie. „W sensie nie dokładnie to samo, bo mój tyłek czegoś takiego szybko nie zniesie, ale wiesz….” Była tuż przy wyjściu i puściła mi oko.

    Przebywałem tam jeszcze przez dwa dni. Przez dwa najlepsze dni mojego życia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bartosz Huber
  • Facet mojej matki. Syn mojej laski.

    Leżę na łóżku, zasapany jak po maratonie. Wzdycham ciężko. Moje serce łomocze w piersi. Za chwilę wyskoczy. Albo wybuchnie.

    Moja prawa dłoń cała się lepi. Jeszcze trochę. Poliester pod palcami jest przmoknięty i śliski, aż błyszczy w świetle nocnej lampki. Jeszcze chwila.

    Moje ręce pracują na pełnych obrotach. Palce lewej dłoni kręcą okręgi wokół sutka; materiał t-shirtu przyjemnie go drażni. Palce prawej ręki zaciskają się na kroczu. Ściskam z całych sił nabrzmiałe jajka. Luzuję. Ściskam znowu. Penis domaga się dotyku. Pluje żelem, który przebija się przez dresy Damiana. Cholera, ale tego dużo!

    Chwytam fiuta, nasuwam napletek i miętoszę zakrytą żołądź. Wyginam się jak kot. Moim ciałem wstrząsają dreszcze. Prawdziwe spazmy. Jęczę. Głośno.

    Zamykam oczy. Widzę go. Widzę jego pałkę zwisającą między masywnymi udami. Widzę jego uśmieszek. Bezczelny i pewny siebie. Widzę krople białej mazi, spływające na zmięte dresy. Czuję ją. Na sobie i w sobie.

    — Kurwa — wyrywa mi się z ust. Otwieram oczy. Czarny poliester świeci się od spermy. Plama jest ogromna. Nie sądziłem, że będzie jej aż tyle, ale te przeklęte spodnie działają cuda.

    Głowa bezwiednie opada na poduszkę, ale kutas wciąż nie maleje. Nic z tego, nie mam już sił. Ledwo starcza mi ich na oddychanie. Wdech, wydech. I powtórzyć.

    Zdejmuję dresy Adidasa. Nasienie oblepia moje uda. Plami pościel. Mogłem przygotować chusteczki. Wycieram się spodniami mojego ojczyma i przykładam je do twarzy. To silniejsze ode mnie.

    Są jeszcze ciepłe. Ciepłe, mokre i śmierdzące. Zaciągam się głęboko, a penis znów podryguje. Ostre zapachy zaschniętej i świeżej spermy mieszają się ze sobą. To najcudowniejszy zapach na świecie.

    Otwieram szufladę komody i wciskam spodnie głęboko w kąt. Podnoszę leżące na podłodze bokserki, nasuwam je i wychodzę z pokoju. Gorący prysznic dobrze mi zrobi.

    Twardy fiutek wciąż widocznie odznacza się spod białych gaci, ale to dobrze. O to mi chodzi.

    Od czasu tamtej… przygody, korzystam z każdej okazji, by paradować po domu w samych bokserkach. Mam nadzieję, że skuszę tym Damiana. Mam nadzieję, że złapie mnie w korytarzu, w kuchni czy przed łazienką, obejmie silnymi ramionami, przyciśnie do ściany i wyrucha. Ostro. O niczym innym nie marzę.

    Ale nic z tego się do tej pory nie wydarzyło.

    Właściwie, niewiele się zmieniło. Wciąż jest dla mnie oschły,  prawie w ogóle nie rozmawiamy, poza suchymi formułkami, wyuczonymi ze względu na matkę. Przez większość czasu po prostu mnie ignoruje, ale czasem, kiedy nasze spojrzenia spotykają się nad stołem w jadalni albo gdy mijamy się na korytarzu, widzę w jego oczach zaczepne iskierki. Nie potrafię go rozszyfrować, ale czuję, że jeszcze coś się…

    — Patrz jak łazisz — odbijam się od porośniętej czarnym futrem klaty Damiana.

    — Sorry — bąkam.

    Mężczyzna wpatruje się we mnie przez chwilę, lustruje z góry do dołu. Mam wrażenie, że jego spojrzenie zatrzymuje się na ułamek sekundy, gdy ląduje na wypchanych bokserkach, a na twarzy pojawia się cień uśmiechu. O to mi właśnie chodzi!

    — Idę poćwiczyć — oznajmia. — Dołączysz?

    Kurwa, tak! Pieprzyć prysznic.

    — Ja-jasne!

    Teraz Damian wyraźnie się uśmiecha.

    *

    Co za cwel. Uśmiecham się sam do siebie. Chłopak niemal ślini się na mój widok, a jego sterczący fiutek prawie wyrywa się z tych ciasnych bokserek i zdaje się błagać o moją uwagę. Dostanie ją. Kiedyś.

    Gestem nakazuję mu, żeby szedł za mną, a on niczym posłuszny piesek potyka się o własne nogi, żeby za mną nadążyć.

    Podoba mi się ta gierka. On mi się podoba.

    Nie jest jak inne cioty. Ma trochę mięśni. Kaśka chyba wspominała, że coś ćwiczy, ale, cholera, nie mogę sobie przypomnieć co. Nogę? Chyba. W każdym razie, nie wygląda na typowego pedała. Ale ciągnie jak zawodowa suka. Ciekawe czy obciągał już komuś przede mną.

    Gdy schodzę po schodach do piwnicy, prawie czuję na sobie jego łapczywe spojrzenia. Musi być już całkiem przemoczony tam w dole. Dobrze. Im więcej śluzu, tym lepiej.

    Moja pałka też już się budzi do życia. Całe szczęście nie założyłem gaci i jaja zwisają swobodnie w luźnych sportowych spodenkach. Kiedy już trochę mi zesztywnieje, chłopaczek chyba zejdzie na zawał. Nie mogę powstrzymać uśmiechu.

    Kiedy jesteśmy już na dole, wyjmuję z kieszeni klucz, wciskam go do zamka i wchodzę do środka. Adrian drepta za mną. Zapalam światło. Bez zbędnych ceregieli odwracam się do chłopaka, przyciskam do zimnej ściany i wpycham mu język w usta. Jest zaskoczony, widzę to. Jego wielkie niebieskie oczy prawie wychodzą z orbit. Ale podoba mu się.

    Liżę się z nim przez dłuższą chwilę. Nie żeby sprawiało mi to wielką frajdę, nigdy nie byłem fanem zbędnego miziania się, ale chcę go podkręcić do granic możliwości, a patrząc na wciąż rosnące wybrzuszenie w jego białych Calvinach Kleinach, nie będzie to trudne.

    Przykładam dłoń do jego krocza. Cholera, ale jest mokry! Musiał już wypluć z siebie całkiem sporo żelu. Delikatnie ocieram wierzchem dłoni o jego pulsującego kutasa, a po chwili, bez żadnego ostrzeżenia, ściskam go z całej siły.

    Chłopak wije się pod ścianą, otwiera szeroko usta w bezgłośnym westchnieniu. Żyła na jego skroni drga szybko, a twarz oblewa się purpurowym rumieńcem.

    Uśmiecham się szeroko. Sam widok nieźle na mnie działa. Zaskakująco nieźle. Moja pała sztywnieje, jajka stają się ciężkie i obijają się o uda przy najmniejszym nawet ruchu. Kurwa, dawno nie  ruchałem. Nie powinienem tak reagować na widok tego cwela.

    Adrian poci się, jęczy i syczy jak panienka. Naoglądał się za dużo porno. Mam wrażenie, że zaraz się spuści. Muszę zwolnić.

    Kiedy moja ręką jest już cała mokra od jego śluzu, zwalniam ucisk i odsuwam się od niego. Chyba nie od razu orientuje się, że przerwałem, bo jeszcze przez chwilę unosi głowę w niemej ekstazie. Kurwa, byle teraz nie trysnął!

    W końcu otwiera oczy, patrzy na mnie, jakby z wyrzutem. Nie przerywaj, zdaje się krzyczeć. Takiego!, to mnie ma być dobrze.

    Podchodzi bliżej i wyciąga ręce w moją stronę. Odtrącam go od siebie, może trochę za mocno, bo traci równowagę i upada na podłogę. Korzystam z okazji i zrywam z siebie spodenki. Mój członek wyskakuje, rozrzucając  dookoła pojedyncze kropelki gęstej mazi. Jest już całkiem sztywny i twardy, ale to wciąż nie jest szczyt moich możliwości. Klękam nad nim okrakiem, tuż nad klatą i fiutem uderzam po twarzy.

    Muszę się powstrzymać od śmiechu, gdy widzę, jak chłopak z szeroko otwartymi ustami próbuje złapać penisa. Wygląda jak ryba wyciągnięta z wody. Tak bardzo go chce, tak bardzo chce mieć go w swoich ustach. Proszę, kurwa, bardzo.

    Wciskam pałę w jego usta. Głęboko i brutalnie. Niech ma! Adrian znów czerwienieje na twarzy. W jego wnętrzu jest ciepło i mokro. Czuję, jak jego język muska moją żołądź, czuję jak przysysa się do niej, jak ssie z całych sił. Ma chłopak parę w ustach! Tak! Mocniej! Kurwa, mocniej!

    Z jego oczu płyną łzy, ale nie poddaje się, a ja wchodzę głębiej. Po same jaja. Tak, zajebiście! O, tak…

    Jądra obijają się o podbródek chłopaka, a poskręcane sztywne kłaki wchodzą mu do nosa. Wziął go całego. Jasna cholera, połknął mojego fiuta w całości! A przecież mały nie jest.

    Wysuwam się z niego. Powoli wstaję. Nieco ciemnieje mi przed oczami. W głowie mi wiruje. Szczeniak jest dobry. Kurewsko dobry. Nie ma chuja, musiał wcześniej ćwiczyć na kolegach.

    Z mojego kutasa zwisa długa nitka śluzu zmieszanego ze śliną Adriana. Zgarniam ją na palec i wkładam go do ust. Oblizuję do czysta, nie odrywając wzroku z wciąż leżącego cwela. Smakuje przyjemnie, nieco słodko, nieco słono. Idealnie.

    — Chodź tu — nakazuję mu.

    Chłopak grzecznie wykonuje polecenie. Wciąż ma na sobie gacie, teraz już przemoczone do suchej nitki.

    — Zdejmij.

    Jego fiutek też jest spory. Nie tak wielki jak mój, ale jednak. Ładny sprzęt, prosty i odpowiednio gruby, z proporcjonalną żołędzią. Cały lśni, a z główki skapują wielkie krople. Chciałbym mu obciągnąć. Zobaczyć, jak smakuje. Ale nie mogę mu dać tej satysfakcji.

    — Odwróć się.

    Wie co robić, bo wypina się na mnie, pokazując swoją różową dupkę w całej okazałości. Ładna, jędrna i spora. Będzie dobrze przyjmować klapsy.

    Podchodzę bliżej. Klękam i spluwam w sam środek jego rowka. Rozsmarowuję ślinę, masując jego odbyt. Słyszę, jak chłopak jęczy cicho. Wpycham do środka palec. Najpierw jeden, potem drugi i wiercę się w środku, jakbym przekopywał tunel. Okrężne ruchy, wyjmuję, wchodzę znów, okrężne ruchy… Wystarczy.

    Pluję na rękę, potem na penisa. Nawilżam go i bez ostrzeżenia wpycham chłopakowi w dupę.

    Jest ciasny. Cholernie ciasny. Nie był wcześniej ruchany. W jego wnętrzu jest wilgotno i gorąco. Fala ciepła przeszywa mnie na wskroś. Nabieram rozpędu. Prawie nie słyszę jego krzyków. Nie obchodzi mnie to. Wysuwam chuja, wsuwam z powrotem, znów wysuwam i powtarzam. Coraz szybciej, coraz głębiej, coraz mocniej, aż w końcu moje jaja uderzają o dupę Adriana.

    Jest mi dobrze. Tak kurewsko dobrze. Szybciej, szybciej. Cholera, nie wytrzymam długo. Trochę mi wstyd, bo chciałem chłopaka wyruchać jak prawdziwy facet. Chciałem mu pokazać, co naprawdę znaczy być pedałem. Trudno, będzie jeszcze okazja.

    Pieprzę go szybko i sapię jak parowóz. Nasze ciała obijają się o siebie z mokrym plaśnięciem. Plask, plask, plask. Jajka uderzają Adriana, dyndają jak osobliwe, owłosione wahadło.

    Chłopak wie, co ma robić. Doskonale reaguje na każdy mój ruch. Jest idealnie uległy, doceniam to. Serio. Kiedyś się odwdzięczę.

    Po paru minutach czuję, że jestem już blisko finału. Wychodzę z niego i obracam go. Kątem oka widzę plamę spermy na podłodze. Chłopak doszedł nawet nie wiem kiedy. Dobrze.

    Siadam na jego piersi. Chwytam fiutka, a Adrian otwiera usta i wysuwa język. Wystarczają dwa ruchy dłonią, w górę i w dół, i moja żołądź eksploduje.

    Zamykam oczy. Odchylam głowę. Wzdycham przeciągle. Mam wrażenie, że świat wiruje, rozpryskując się na kawałki. Słyszę tylko cichy dźwięk spermy lądującej na twarzy chłopaka. Kurwa! Ale dobrze!

    Opadam na niego. Przyciskam się do jego gorącego ciała. Dyszę ciężko. Otwieram oczy i widzę jego uśmiechniętą twarz, całą pokrytą moim białym nasieniem. Nie mogę się powstrzymać i całuję go.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pika Chuks
  • Prawda czy wyzwanie z Pania Beata

    To działo się na krótkich wakacjach nad jeziorem. Byliśmy właśnie na pełnej ludzi plaży. Ja, moja osiemnastoletnia dziewczyna Kasia, jej ojciec Janusz oraz matka, Pani Beata.

    Słońce wisiało wysoko, racząc nas gorącymi promieniami. Siedziałem obok Kasi i bezwstydnie patrzyłem się na brązowe ciało Pani Beaty będące tuż obok. Nie potrafiłem oderwać od niej oczu. Leżała na brzuchu, czytając książkę, a jej cudne nogi i kształtny tyłeczek w zielonych stringach prezentowały się obłędnie. Gdyby nie kawałek materiału wystający tuż nad jej pupą, mógłbym pomyśleć, że leży całkowicie bez nich. Gapiłem się więc na jej opalone, gorące jak letni skwar ciało, które błyszczało olejkiem i kropelkami potu. Stanowiło to najlepszy widok dla tak młodego chłopaka jak ja – żadna inna kobieta nie wydawała się tak seksowna, jak Pani Beata. Dorodna, dojrzała samica, roztaczająca wokół siebie czysty seks.

    W końcu jej zjawiskowe ciało poruszyło się. Nieśpiesznie uniosła się na kolana, a potem podniosła. Miałem teraz przed oczami jej zgrabne pośladki wyglądające jak dwa płatki migdałów. Wykonała krok, potem drugi, a ten jej tyłeczek zadrżał ponętnie. Coś niesamowitego. Od razu poczułem delikatny prąd w okolicach małego. Pomyślałem zaraz o braniu Pani Beaty na pieska, o tym jakie musiałoby być to cudowne – Pan Janusz był cholernym szczęściarzem, że miał taką dupę dla siebie. Zerknąłem po chwili wyżej, na opalony, płaski brzuszek z głębokim pępkiem, a potem jeszcze wyżej na dwie, ledwo mieszczące się pod stanikiem piersi. Blond loki, schowane pod słomianym kapeluszem, z wdziękiem opadały na nagie ramiona.

    – Kto idzie popływać? – rzuciła z uśmiechem Pani Beata. Jej pełne, czerwone usta wydawały się niezwykle wilgotne i słodkie.

    Ja nie poszedłem. Wolałem w spokoju podziwiać jej idealne ciało. Pierwsze co zrobiłem po powrocie do letniskowego domku, to ulżyłem sobie ręką, fantazjując o Pani Beacie i o tym, że ładunek, który z siebie wyrzucałem nie trafia do umywalki, a na jej wielkie, nabrzmiałe piersi.

     

    ***

     

    Cztery dni. Tyle widok Pani Beaty męczył mnie, doprowadzając do obłędu. Domek, w którym przebywaliśmy, był dwupokojowy, i wszystko, co działo się w nocy, było doskonale słychać. Dlatego moja dziewczyna Kasia postanowiła, że niczego poważnego robić nie będziemy. W ramach zadośćuczynienia obiecała każdego wieczora zająć się moim małym. Tak więc ona w ciszy i skupieniu ssała mojego penisa, a ja zamykając oczy myślałem, że to Pani Beata robi mi loda. Kiedy tryskałem w spragnione gardło Kasi, wyobrażałem sobie, że to jej matka, połyka moją spermę. Cztery dni. Ten był ostatnim. Nie sądziłem, że uda mi się ostatecznie dobrać do Pani Beaty.

    To było jak fart. Ostatniej nocki postanowiliśmy zrobić sobie grilla i trochę wypić. Kasia nie piła i los chciał, że Pan Janusz przez przypadek złamał nogę – do końca nie wiedziałem jakim cudem. Byliśmy daleko od domu, więc Kasia postanowiła zawieźć Pana Janusza na pobliskie pogotowie. Zostałem sam z trochę pijaną już Panią Beatą. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o przyszłości – mojej i Kasi.

    Nagle zadzwonił telefon. Okazało się, że na pogotowiu spędzą całą noc.

    – Jakieś pomysły, żebyśmy się nie zanudzili? – spytała mnie Pani Beata.

    – Może zagramy w prawdę czy wyzwanie? – podsunąłem.

    Zgodziła się. Dodaliśmy tylko element pijacki – ten kto nie chce wykonać zadania albo powiedzieć prawdy musiał wypić kieliszek czystej. Weszliśmy do domku i usiedliśmy kanapie. Zaczęliśmy grę spokojnie od jakiś błahych, mało istotnych spraw. Dużo poszło kieliszków – dla rozluźnienia atmosfery. To Pani Beata pierwsza wyjechała z tematem.

    – Prawda czy wyzwanie? – zapytała mnie.

    – Prawda.

    – Spałeś już z Kasią? Robiliście już to?

    Trochę mnie zamurowało. Pomyślałem, o tym, że się napiję. Jednak przyszła mi do głowy myśl, żeby skierować naszą grę na właśnie takie sprawy. Skoro ona zaczęła…

    – Tak – odpowiedziałem.

    Pani Beata nie wydawała się zaskoczona. Tylko lekko się uśmiechnęła.

    – Prawda czy wyzwanie? – spytałem.

    – Prawda.

    – Czy Pan Janusz jest jedynym facetem, z którym Pani spała?

    Chwilę patrzyła na mnie swoimi lekko nieobecnymi niebieskimi oczyma. Pomyślałem, że przegiąłem i że się napije, albo co gorsza – zakończy grę.

    – Tylko z nim – odparła.

    To też mnie zaskoczyło. Taka seks-bomba i tylko jeden facet ją miał. Z drugiej strony – pewnie się po prostu szanowała, albo kochała Pana Janusza.

    – No dobrze – zaczęła – jedziemy dalej w takim razie. Prawda czy wyzwanie.

    – Prawda.

    – Robiłeś to tylko z Kasią?

    Nie odpowiedziałem na to pytanie, chociaż moja decyzja o wypiciu kieliszka musiała być jednoznaczna. Oczywiście, że nie tylko z nią. Lubiłem dziewczyny i kobiety.

    – Prawda czy wyzwanie. – Zadałem kolejne pytanie.

    – Niech będzie znowu prawda.

    – Najskrytsza seks fantazja?

    Pani Beata sięgnęła do kieliszka, więc jej nalałem. Wypiła i skrzywiła się lekko. Jej kolej. Zapytała mnie.

    – Wyzwanie – odpowiedziałem z błyskiem w oku.

    – Pokaż mi swój interes – wyrzuciła, mierząc mnie wzrokiem.

    Tego się nie spodziewałem, chociaż jednocześnie właśnie o to mi chodziło. Wstałem i powoli zacząłem ściągać spodenki. W końcu zjechały do kolan, a ja stałem teraz przed Panią Beatą z odsłoniętym ptakiem. Oczywiście nie był w stanie wzwodu, ale i tak zrobił na niej wrażenie – tak mi się przynajmniej zdawało. Patrzyła na niego, robiąc wielkie oczy. Patrzyła i patrzyła. Odchrząknąłem głośno.

    – Teraz moja kolej – powiedziałem, podciągając spodnie i siadając. – Prawda czy wyzwanie?

    – Wyzwanie – rzuciła wyzywająco.

    – Zdejmie Pani stanik i pokaże mi swoje piersi.

    Przez chwilę w powietrzu wisiała niepewność. Pani Beata wahała się i dobrze o tym wiedziałem. Zagryzła wargę, jakby się zastanawiając.

    – W porządku – powiedziała w końcu.

    Wstała i złapała za swój czarny sweter. Zdjęła go błyskawiczne. Znów zobaczyłem jej opalone ciało. Piersi schowane były pod czarnym materiałem. Sięgnęła ręką za plecy i odpięła stanik. Po chwili moim oczom ukazały się dwie jaśniejsze niż reszta ciała kule z dużymi, różowymi brodawkami. Naprawdę wydawały się ogromne – nabrzmiałe, ale przy tym wyjątkowo kształtne i jędrne, rozchodzące się lekko na boki. Najlepsze cycki jakie przyszło mi kiedykolwiek oglądać. Pani Beata w końcu wciągnęła sweter na ciało, chowając tym samym swoje skarby.

    – Ma Pani piękne ciało – powiedziałem.

    – Dziękuję – odparła z uśmiechem. – Teraz ty. Prawda czy wyzwanie?

    – Prawda.

    – Masz na mnie ochotę?

    Pytanie zawisło w powietrzu. Poczułem ogromne podniecenie, dziwny dreszcz przeszedł po plecach. Złapał mnie mały nerw.

    – Tak – przyznałem.

    Pani Beata poruszyła się na swoim miejscu. Nie powiedziała jednak nic. Moja kolej. Postanowiłem ostatecznie zaryzykować. Jeżeli powie “prawda” zapytam ją wprost o seks, jeżeli zaś wyzwanie…

    – Prawda czy wyzwanie?

    – Wyzwanie.

    Wziąłem głęboki wdech i powoli wypuściłem powietrze. Nie mogłem usiedzieć na tej kanapie.

    – Dotknie Pani mojego penisa – oznajmiłem. Głos prawie mi się załamał.

    Pani Beata spojrzała na kieliszek. O nie, pomyślałem. Nie. Proszę, nie.

    Ona jednak zbliżyła się do mnie i usiadła tuż obok. Dłoń położyła na moim udzie.

    – Nagiego – dodałem szybko.

    Skinęła głową.

    Jej dłoń powędrowała powoli na mojego penisa, który momentalnie zaczął rosnąć. Gładziła go, masowała przez materiał spodenek. To było cholernie przyjemne. Po chwili ręką zanurkowała pod spodenki. Jej palce dotknęły w końcu mojego małego. Zsunąłem lekko spodenki, tak, żeby go uwolnić i widzieć co się dzieje. Pani Beata chwyciła już delikatnie mojego kutasa i zaczęła go nieśpiesznie walić. Bordowa główka pojawiała się i znikała pod skórką, po chwili kciukiem zaczęła ją czule drażnić. Zaraz też przyspieszyła. Nie mogłem w to uwierzyć. Pani Beata waliła mi konia. Czułem się jak w niebie – umiała to robić, z wprawą zajmowała się mężczyzną. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie miałem.

    Nagle puściła go i zapytała mnie.

    – Prawda czy wyzwanie?

    – Wyzwanie.

    Te kilka sekund kiedy kazała mi czekać na swoje słowa zdawały się wiecznością.

    – Pocałuj mnie tam, na dole – wyszeptała.

    Położyła się na plecy. Zdjąłem pośpiesznie jej szare dresy wraz z majteczkami. Moim oczom ukazała się zadbana, dojrzała muszelka. Włoski były starannie przystrzyżone – w nieduży paseczek. Pani Beata rozchyliła szeroko swoje nogi, ułatwiając mi tym samym dostęp. Od razu zabrałem się do działania. Pochyliłem i zacząłem całować jej bordowe, mięciutkie wargi. Po chwili językiem zacząłem drażnić nabrzmiałą już łechtaczkę. Czułem gorąco bijące z jej wnętrza. W końcu zjechałem niżej. Zanurkowałem w jej otworku. Soki wyciekały z niej obficie, a ja z nabożnością począłem spijać te cudowności. Jej cipka smakowała inaczej niż Kasi – czuć było, że mam do czynienia z dojrzałym owocem, słodkim i prawdziwym. Mój język wiercił się i wił, a Pani Beata poczęła głośniej oddychać. Wróciłem do drażnienia łechtaczki, a palec włożyłem do jej pusi. To było chyba to. Kilka chwil takiej zabawy i Pani Beata zaczęła szczytować. Jej ciało drgnęło, prąd przeszedł od stóp do głów. Zawyła. Doszła. I to dzięki mnie.

    Byłem gotowy w nią wejść – kutas stał mi na baczność. Chciałem już się na niej położyć, kiedy powiedziała.

    – Nie możemy tego zrobić.

    – Dlaczego?

    – Ja… Po prostu nie możemy… To nieodpowiednie… 

    Byłem zawiedziony, pomyślałem, że chyba wezmę ją siłą. Szybko jednak się opamiętałem.

    – Weźmie go pani do buzi? – zapytałem niepewnie.

    Pokiwała głową na nie.

    – Dlaczego nie? – zapytałem zły. Przecież przed chwilą ja zrobiłem dla niej to samo.

    – Nie mogę…

    Nie wiedziałem o co jej chodzi. Bała się czy co?

    – Ale dlaczego?

    – Nie chcę, nie lubię tego.

    Westchnąłem. Po chwili jednak wpadłem na pewien pomysł.

    – Niech się Pani dla mnie wypnie – powiedziałem.

    – Mówiłam ci, że przecież nie możemy…

    – Wiem. Włożę go tylko między pani pośladki i będę go ocierał…Tylko to…

    Pani Beata popatrzyła na mnie osobliwie. Napięcie osiągnęło moment krytyczny.

    – Dobrze – zgodziła w końcu. – Ale nie waż się go włożyć do środka…

    Zsunęła się z kanapy i obróciła do mnie tyłem, kładąc resztę ciała na sofie. Jej słodka, opalona pupa świeciła do mnie swoją nagością. Prędko ustawiłem się za Panią Beatą i włożyłem penisa między jej pośladki. Objęły go ochoczo, całkowicie. Zacząłem nim delikatnie poruszać. Jeździć góra, dół. To było cholernie dobre, mimo to tarcie wcale nie takie jak można by chcieć.

    – Chwilka – powiedziałem i wstałem.

    Pani Beata zerknęła na mnie pytająco, odwracając głowę i wciąż klęcząc z wypiętą do rozkoszy dupą. Znalazłem olejek do opalania i wysmarowałem nim penisa. Sekunda i znowu znalazłem się za moją kochanką. Dokleiłem do jej pośladków. Ruszyłem raz i drugi. Dopiero teraz był poślizg. Teraz było dopiero przyjemnie!

    Ocierałem więc swojego kutasa o jej natłuszczoną pupę. Czułem się świetnie wykorzystując tak matkę swojej dziewczyny, tego cudownego, jebliwego milfa. Pośladki Pani Beaty delikatnie drgały, kiedy jeździłem w rowku między nimi. Było słychać specyficzny odgłos poślizgu, słodki dźwięk przyjemności. Byłem spełniony. Położyłem prawą dłoń na jej miękkim pośladku i ścisnąłem. Coś niesamowitego! Co za ciało!

    W końcu poczułem nadchodzący orgazm. Nie przerwałem jednak. Zamiast tego przyspieszyłem. Fala gorąca wypełniła mojego penisa i nagle wystrzeliłem z jękiem.

    Silne, wysokie salwy nasienia poczęły lądować na plecach Pani Beaty. Cofnąłem wtedy penisa. Ściśnięta dwoma pośladkami główka, rozlewała teraz nasienie między nimi, zalepiając kakaowe oczko kochanki. Długo się spuszczałem. Ogromna ilość białej mazi wyciekała górą i dołem. Odkleiłem się od tyłka Pani Beaty i spojrzałem. Cały jej tyłek umazany był moją spermą. Sperma zaczęła powoli spływać w kierunku cipki…

    Pani Beata podniosła się z kolan i bez słowa udała do łazienki – naga i wykorzystana. Usłyszałem dźwięk puszczanej wody. Wiedziałem, że poszła obmyć swoje opalone, gorące ciało z mojego nasienia, nasienia młodego samca, który nie był jej ukochanym mężem. Następnym razem, obiecałem sobie w duchu, spuszczę się w tej jej słodkiej pusi, oznaczę jak pies swoją sukę. Sprawię, że będzie błagać, abym skończył w środku.

    Usiadłem zmęczony na kanapie, z opadłym już penisem. Odetchnąłem głęboko i zaśmiałem się. Dobrze wiedziałem, że to dopiero początek naszych igraszek. Dziś, jutro, albo za tydzień. Wiedziałem, jednak że w końcu będzie moja, że w końcu ją posiądę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Ruchanie Eli

    Było wtorkowe południe, żona w pracy a ja leżałem na łóżku z laptopem na kolanach przeglądając strony dla dorosłych. Po jakimś czasie wpadłem na pomysł wejścia na lokalny czat, gdyż wpadł mi do głowy pomysł iż tam uda się wyrwać jakąś chętna kobietę, gdyż byłem bardzo podniecony oglądając strony porno. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Było na nim kilka pan do których napisałem wiadomości priv, lecz odpisała tylko jedna, kobieta o nicku Ela50. Zaczęliśmy pisać ze sobą, po wymiana kilku grzeczności oraz przedstawieniu się sobie zaczęliśmy pisać, a właściwie ja zacząłem pisać o co mi chodzi, że chodzi mi o dyskretne intymne spotkanie za które jestem w stanie zapłacić 100zl że jestem żonaty jak wyglądam itd. Ela bo tak naprawdę miała na imię, to 50 letnia kobieta o wzroście około 160cm wadze 90kg, ciemne włosy do ramion, bynajmniej tak się opisała. Dalej pisaliśmy o spotkaniu na początku była nie zdecydowana ale zmieniła zdanie ustaliliśmy że spotkamy się na jednym z przystanków autobusowych a następnie pojedziemy w ustronne leśne miejsce. Ela miała mieć na sobie beżowa kurtkę do połowy uda, beżowa spódnice do połowy łydki i beżowe rajstopki. A więc szybko się ubrałem wziąłem kasę w umówionej kwocie 100zl wsiadłem w auto i pojechałem. Ze względu że ten przystanek był nie daleko mego domu już po chwili przejeżdżałem obok niego. W głowie miałem tysiąc myśli czy dobrze robię czy się zatrzymać, aż w końcu przejechałem i pojechałem dalej. Ale jednak zawróciłem i wróciłem. Zaparkowałem pod sklepem na przeciwko przystanku wysiadłem z auta pomachałem Eli a ona przyszła do mnie i wsiadła do auta na fotel pasażera. Po wejściu do auta powiedziała dzień dobry to ja Ela z którą pisałeś, odparłem iż jest mi miło i mam na imię Michał, jednocześnie zapytałem ja czy zna jakieś fajne miejsce, na co ona odpowiedziała abyśmy pojechali do niej gdyż mieszka sama i nie ma sensu włóczyć się po lasach i gnieść w aucie. Tak. Też zrobiliśmy, jej mieszkanie było dosłownie kilka set metrów od nas a więc już po chwilce parkowałem auto pod jej blokiem a następnie po kolejnej chwili byliśmy już, w mieszkaniu Eli. Po wejściu do środka Ela zamknęła drzwi na klucz, zdjęliśmy buty i kurtki i szybko udaliśmy się do dużego pokoju gdzie stała ława oraz kanapa narożna. Usiedliśmy na kanapie obok siebie, widać było napiętą atmosferę i stres przed tym co nie uniknione. W pewnym momencie Ela przemówiła

    – Może dasz mi umówione pieniążki

    – Odparłem oczywiście

    Wstałem wsadziłem rękę do kieszeni wyjąłem banknot i podałem Eli, która ładnie podziękowała po czym powiedziała

    – No to chodź tu bliżej do mnie przecież nie będziemy tak siedzieć i patrzeć na siebie, acha masz gumki bo wiesz problemy nam nie są potrzebne

    – Oczywiście ze mam gumki, odpowiedziałem

    Przysunęliśmy się do siebie , położyłem dłoń na jej udzie , nasze głowy zbliżyły się do siebie a nasze usta się spotkały , zaczęliśmy się całować a już po chwili lizaliśmy się , nasze usta języki tańczyły w miłosnym uniesieniu. Cały czas się całując zacząłem wsuwać swą dłoń pod jej spódnicę gładząc jednocześnie gładząc jej prze cieniutkie rajstopki jej uda. Ela rozszerzyła uda tak że teraz bez oporu i bez problemu mogłem dotrzeć do jej krocza zasłoniętego rajstopami oraz materiałem jej majtek, mimo to zacząłem jeździć palcem po jej kroczu smyrgać je i delikatnie na nie palcem naciskać. Przestaliśmy się całować lecz ja dalej masowałem krocze mej kochanki natomiast ona złapała za moja bluzę  ja uniosłem ręce a ona szybkim ruchem zdjęła ze mnie górną część mej garderoby. Nie byłem dłużny tez złapałem za jej bluzkę i szybko ją zdjąłem a następnie szybkim ruchem odpiąłem jej stanik uwalniając jej wielkie piersi. Dossałem się do nich swymi ustami zacząłem ssać jej sutki który zaczęły szybko rosnąć a Eli musiało się tom podobać gdyż lekko pojękiwała dobierając się jednocześnie do mojego rozporka , odpinając pasek potem suwak i na końcu guzik .Rozchyliła delikatnie spodnie wsadziła rękę pod moje majtki i zaczęła masować mego kutasa który był już gotowy . Lekko pchnęła mnie na łózko a następnie wstała złapała za moje spodnie i bokserki i szybkim ruchem je zdjęła a ja zostałem nagusieńki, wtedy ona uklęknęła na podłodze  i wzięła mego kutasa do buzi , zaczęła mi robić loda cudownego loda, pieścić go ustami, językiem pomagając sobie przy tym ręką, robiła to chwilę a ja szalałem z podniecenia nie zrobiła go do końca, przerwała po pewnym czasie mimo to czułem się cudownie i byłem mega podniecany i gotowy aby wejść w nią .Kiedy wstała i usiadła na kanapie teraz ja ją pchnąłem na kanapę uklęknąłem przy jej stopach, ona uniosła biodra do góry a ja szybkim ruchem odpiąłem jej suwak od spódnicy dziki czemu szybką jż zrzuciłem na ziemię. Teraz złapałem za jej rajstopy i białe zwykłe majteczki które to już po sekundzie były zdjęte i leżały na podłodze a oczom mym ukazała się totalnie zarośnięta czarnymi włosami cipka a właściwie cipa. Była duża.

    Teraz Ela powiedziała na co czekasz wejdź we mnie wyruchaj mnie . Założyłem gumkę, położyłem się na niej nacelowałem ręką kutasa na dziurę w jej cipsku i załadowałem go całego do środka, jednocześnie liżąc się ze swą kochankę . Lizaliśmy się a ja ją ruchałem w klasycznej pozycji, ruchałem szybko a właściwie ja rżnąłem szybko ile miałem tylko siły byłem napalony i nie chciałem przestawać, a jej cipa mimo iż duża była też dość ciasna a ja miałem dużą  frajdę z ruchania jej .  Nie przestawałem ,aż po chwili poczułem ze zaraz dojdę ze zaraz trysnę wtedy Ela zacisnęła swa uda na mych biodrach i zajęczała dość głośno, wiedziałem że doszła a dosłownie po sekundzie ja zrobiłem to samo spuszczając się w prezerwatywę . Po czym opadłem na nią zaczęliśmy się całować , aby po chwili wyjąc z niej swego kutasa zdjąć ui wyrzucić gumę. Ubrałem się,  wziąłem od niej nr telefonu i pojechałem do domu. Po drodze napisałem je że musimy to powtórzyć , odpisała że się zgadza tylko na dłużej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Nowak
  • Morska zabawa z moim ex

    Jesteśmy małżeństwem z kilkunastoletnim stażem. Oboje pracujemy w korporacjach i jak to bywa w „korpo” wracamy do domu późnym wieczorem. Kolacja, chwila oglądania telewizji i sen. Na nic innego nie mamy sił. Co tu dużo mówić, taki tryb pracy odbija się na naszym życiu. Mamy dla siebie czas jedynie w weekendy, a i to nie zawsze, bo czasami wypada jakieś pilne zlecenie i wtedy siedzimy przy laptopach do późnej nocy. Choć bardzo się kochamy i po tylu latach małżeństwa nadal zawsze mamy o czym porozmawiać, wszystko to odbija się na naszym życiu erotycznym. W tym roku sprawy zawodowe tak się spiętrzyły, że musieliśmy odwołać zarezerwowany wcześniej wyjazd na urlop do Chorwacji. Powoli zbliżał się koniec sierpnia i naprawdę potrzebowaliśmy choć chwili wypoczynku. Pewnego dnia po powrocie z pracy wszedłem do domu i zobaczyłem moją żonę Kasię siedzącą przed laptopem. Przeglądała oferty apartamentów nad Bałtykiem.
    – Witam kochanie. Wybierasz się gdzieś? – zapytałem wskazując na ekran.
    – Nie. To my się gdzieś wybieramy. Pracujemy ciężko, zarabiamy nieźle, a nawet nie mamy kiedy pobyć z sobą razem trochę dłużej. Załatwiłam w pracy, że mam wolny przyszły piątek i poniedziałek. Jedziemy nad morze na cztery dni. – powiedziała Kasia. Nie był to zły pomysł.
    Po kolacji siedliśmy razem przy laptopie i w końcu udało nam się znaleźć ładny pensjonat nad samym Zalewem Wiślanym w niewielkiej wiosce Kąty Rybackie. Ponieważ sezon dobiegał końca, nie było problemu ze znalezieniem wolnych miejsc. Zarezerwowaliśmy noclegi, przelaliśmy zadatek i przez kilka następnych, pracowitych dni czekaliśmy na upragnione spóźnione wakacje. W czwartek udało nam się wcześniej wyrwać z pracy i późnym wieczorem podjechaliśmy wieczorem pod pensjonat. Było pusto. Tylko w kilku oknach świeciły się światła. Wysiedliśmy z auta. Jak miło było usłyszeć szum fal, poczuć zapach morza i sosnowego lasu. I ta cisza, po całym tym warszawskim zgiełku. Sprawnie rozpakowaliśmy się w pokoju i poszliśmy na wieczorny spacer na plażę. Spacerowaliśmy sami po plaży oświetlanej blaskiem księżyca. Choć byłem zmęczony długą jazdą, czułem, że opada ze mnie napięcie i stres. Kiedy wróciliśmy do pokoju, Kasia poszła pod prysznic, a ja puściłem spokojną muzykę w komórce, otworzyłem butelkę wina i z kieliszkiem wszedłem do łazienki. Przez zaparowaną szybę widziałem sylwetkę Kasi. Odsunąłem drzwi prysznica i podałem jej kieliszek. Pamiętam, że kolega brata czytał kiedyś sex-opowiadania-erotyczne.pl, czyli najlepsze opowiadania erotyczne w sieci, które były odwzorowaniem tej sytuacji.
    – Może coś dla ochłody – zaproponowałem.
    Żona odwróciła się do mnie. Woda spływała po jej bujnych piersiach i płaskim brzuchu do czarnego trójkącika włosów. Wypiła łyk wina i oddała kieliszek, a potem chwyciła mnie za rękę.
    – Może coś na rozgrzanie – uśmiechnęła się i pociągnęła mnie pod prysznic. Szybko zrzuciłem ubranie i dołączyłem do niej. Wolno namydliłem jej piersi, a potem zsunąłem dłonie niżej. Odwróciła się do mnie tyłem. Czułem jak jej mokre pośladki napierają na mnie. Jedną ręką pieściłem jej piersi, a drugą przesunąłem po włosach i zacząłem pieścić jej mokrą szparkę. Chwyciła w dłoń mojego członka, który zdążył już urosnąć i zaczęła po nim przesuwać palcami. Cały czas ją pieściłem i po chwili pochyliła się i wypięła pośladki. Nie namyślałem się ani chwili. Wszedłem w nią i zaczęliśmy się kochać. Oddychała coraz szybciej cicho jęcząc, ale z czasem jęki przeszły w krzyki rozkoszy. Skończyliśmy równocześnie i staliśmy tak przez chwilę pod gorącym prysznicem.
    – Chodź popatrzymy na zalew. – zaproponowałem. Owinęliśmy się w pasie ręcznikami i wyszliśmy na balkon. Widok zapierał dech w piersiach. Księżyc oświetlał nieliczne chmury i lekko pofalowaną taflę Zalewu Wiślnego. W oddali widać było światła portu we Fromborku. W miasteczku było całkiem cicho i słyszeliśmy szum fal rozbijających się o brzeg. Kasia zrzuciła ręcznik i stała nago w blasku księżyca. W pewnej chwili usłyszeliśmy cichą rozmowę dobiegającą z balkonu obok. Stała tam jakaś para, mniej więcej w naszym wieku. Ona miała na sobie tylko krótki T-shirt odsłaniający krągłe pośladki. On był nagi. Patrzyliśmy chwilę na siebie, uśmiechnęliśmy się i wrócili do swoich pokojów. Nietrudno było się domyśleć, że chwilę temu też się ze sobą kochali.
    Ranek następnego dnia przyniósł zmianę pogody. Wiał silny wiatr, co chwilę zacinał deszcz. O spacerze po plaży nie było mowy. Cóż było robić. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy pozwiedzać Gdańsk, a przy okazji zrobić jakieś zakupy. Kiedy wróciliśmy po południu do pensjonatu pogoda trochę się poprawiła, choć nadal mocno wiało. Założyliśmy kurtki i wybraliśmy się na spacer po pustej plaży, żeby podziwiać zachód słońca. W oddali zobaczyliśmy jakieś dwie sylwetki, które, tak jak my spacerowały brzegiem. Kiedy podeszli bliżej, okazało się, że są to nasi sąsiedzi z pensjonatu wracający ze spaceru.
    – Witam, wygląda na to, że tylko my jesteśmy teraz w całym pensjonacie. Poznaliśmy się wczoraj, ale jakoś nie było okazji się przedstawić. – uśmiechnął się lekko.
    – Jestem Tomek, a to moja żona Ania. – nasz sąsiad wyciągnął rękę na powitanie. Ruszyliśmy wspólnie na dalszy spacer plażą. Okazało się, że oni, podobnie jak my wyrwali się na krótki, weekendowy wypad nad morze. Szliśmy plażą rozmawiając. Moja żona i Ania szybko znalazły wspólne tematy. My z Tomkiem chwilę pogadaliśmy o swojej pracy, a potem zeszliśmy na temat muzyki. Okazało się, że Tomek, tak, jak ja, też jest miłośnikiem jazzu, co mnie mile zaskoczyło. Powoli doszliśmy do pensjonatu.
    – A może wpadniecie do nas na kolację. Byliśmy w Gdańsku na zakupach, a zawsze to przyjemnie zjeść coś smacznego razem, niż osobno. Przyjemnościami trzeba się dzielić – zażartowałem. Spojrzeli po sobie i kiwnęli głowami. Umówiliśmy się za godzinę. Wzięliśmy z Kasią szybki prysznic, przygotowaliśmy jakieś kanapki, włożyli butelkę wina do lodówki i usłyszeliśmy stukanie do drzwi. Tomek z Anią przynieśli butelkę wina, która szybko dołączyła do swojej koleżanki w lodówce. Po kolacji przenieśliśmy się na kanapę. Podałem kieliszki, puściłem cicho jakaś muzykę, siedzieliśmy i rozmawiali. Tomek przytulił Anię i zaczął gładzić ją po plecach. Mimowolnie zauważyłem, że Ania pod koszulką nie ma stanika, bo brodawki jej piersi po chwili stwardniały i były widoczne pod materiałem koszulki. Siadłem za Kasią i zacząłem jej robić delikatny masaż pleców. Siedzieliśmy tak sobie, popijali wino i milczeli. Słuchaliśmy tylko czarodziejskiego głosu trąbki Wyntona Marsalisa i gwałtownych porywów wiatru za oknami.
    – Chyba wam nie przeszkadzało, że wczoraj w nocy widzieliśmy was, hmmm, nie całkiem ubranych – zapytałem Tomka i Anię. Spojrzeli po sobie i delikatnie się uśmiechnęli.
    – Nie, nie przeszkadzało. Tym bardziej, że my też widzieliśmy was niekompletnie ubranych. Było to na swój sposób podniecające. – odpowiedziała Ania.
    Wstałem, aby dolać wina do kieliszków i w tym momencie zgasło światło. Nie tylko w pokoju, ale także we wszystkich sąsiednich budynkach. Nie paliły się też lampy uliczne. Zapadła całkowita ciemność, której nie rozjaśniało światełko komórki, z której słuchaliśmy muzyki.
    – Chyba wiatr zerwał linię. Zanosi się na większą awarię – powiedziałem. Szedłem powoli w całkowitych ciemnościach trzymając w dłoni kieliszek wina. Wyciągnąłem przed siebie drugą rękę i po chwili poczułem damską dłoń.
    – Proszę Aniu – podałem kieliszek.
    – Dziękuję – odpowiedziała Kasia.
    – No pięknie, nie poznałeś ręki własnej żony. – zachichotała moja żona.
    – No wiesz, po dłoni mogłem cię nie poznać, ale po czymś innym na pewno bym cię poznał – zażartowałem.
    – Taaaak – odpowiedziała przeciągle moja żona i usłyszałem, jak coś szepczą sobie z Anią. W ciemności usłyszałem głos Kasi.
    – Siedźcie, tam, gdzie siedzicie. Wyciągnijcie ręce przed siebie i czekajcie. Zobaczmy, czy teraz zgadniecie.
    Posłusznie spełniliśmy jej prośbę. Słyszeliśmy tylko chichoty dziewczyn.
    Po chwili poczułem w wyciągniętych dłoniach dwie krągłe piersi ze sterczącymi brodawkami. Zacząłem je ugniatać lekko ściskając brodawki. Po chwili oswobodziła się z mojego uścisku, ale zaraz potem znowu miałem w dłoniach jędrne, nieco większe piersi, które bez namysłu zacząłem masować. Cały czas gorączkowo myślałem. Ania, czy Kasia? Nie byłem pewien. Kiedy wysunęła piersi z moich dłoni, usłyszałem, że dziewczyny teraz zbliżają się do Tomka.
    – No dobra panowie. Krótka odpowiedź, której z nas dotykaliście pierwszej. – usłyszałem w ciemności głos Kasi.
    – Chyba Ania – usłyszałem nieco niepewny głos Tomka.
    – Kasia – rzuciłem bez zastanowienia.
    Odpowiedzią był głośny śmiech obu dziewczyn.
    – Obydwaj się pomyliliście, ale damy wam ostatnią szansę. Nie ruszajcie się z miejsca. Ręce przed siebie. – zakomenderowała Kasia. Siedzieliśmy z Tomkiem obok siebie na kanapie w całkowitych ciemnościach i znowu usłyszeliśmy ciche śmiechy i szelest ściąganego materiału. Byłem coraz bardziej podniecony, mój członek był coraz większy i wypychał materiał spodni. Po chwili usłyszeliśmy ciche kroki i na moich dłoniach oparły się dwa nagie jędrne pośladki. Zacząłem przesuwać po nich palcami. Naprawdę nie wiedziałem, czy to moja żona, czy Ania. Obydwie były podobnej budowy.
    Moje dłonie rozchylały pośladki i po chwili palce dotknęły wilgotnej szparki. Byłem tak podniecony, że nie myślałem już, czy to Ania, czy Kasia. Przesuwałem palcem wzdłuż szparki i dotarłem do nabrzmiałej łechtaczki. Zacząłem ją pieścić. Słyszałem ciche jęki dziewczyny, która poddawała się moim pieszczotom. Obok dobiegały mnie podobne jęki rozkoszy. Wyciągnąłem drugą dłoń, wsunąłem palec w wilgotną dziurkę i zacząłem nim rytmicznie poruszać. Po chwili wsunąłem kolejny palec z drugą, ciasną dziurkę. Odpowiedzią był jęk rozkoszy.
    Czułem, że dłużej już nie wytrzymam. Podniosłem się, objąłem ją za pośladki, zsunąłem spodnie i wszedłem w nią do końca. Jęknęła gardłowo nabijając się na mnie. Trzymałem ją za pośladki rytmicznie się w nią wbijając. Po chwili odsunęła się ode mnie.
    – Może mała zmiana – usłyszałem w ciemnościach zdyszany głos Kasi.
    Po chwili poczułem, jak czyjeś dłonie chwytają mojego nabrzmiałego członka. Palce przesuwały się wzdłuż członka, a po chwili poczułem na nim zaciskające się wargi. Klęczała przede mną i zaczęła ssać. Ręką uciskała moje jądra. Po chwili poczułem, jak jakaś inna ręka zaczyna mnie pieścić i palec wsuwa się do mojej dziurki. Wsunęła go głębiej i zaczęła poruszać. W tym momencie nie wytrzymałem i wystrzeliłem cały swój ładunek w jej otwarte usta. Nie zastanawiałem się już, czy kochałem się z Kasią, czy z Anią. W pokoju nadal panowała ciemność i słychać było tylko cichą muzykę. Siedziałem w ciemnościach i zastanawiałem się nad tym co było przed chwilą. Po chwili usłyszałem, że otwierają się drzwi od naszego pokoju. W ciemnościach doszedłem do łóżka i położyłem się spać.
    Obudziłem się wcześnie rano. Obok mnie spała naga Kasia. Nie budziłem jej. Ubrałem się szybko i wyszedłem z pensjonatu. Spacerowałem po pustych uliczkach w stronę portu. Sklepy były jeszcze zamknięte. Wstawał piękny, słoneczny dzień kończącego się lata. Kiedy wracałem z portu niewielki sklepik był już otwarty. Kupiłem bułki i mleko. Kiedy wróciłem do pokoju Kasia jeszcze spała. Obudził ją dopiero aromat świeżo parzonej kawy. Spojrzała na mnie i oboje zaczęliśmy się śmiać. Przy śniadaniu nie rozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło w nocy. Dopiero kiedy siedzieliśmy już w aucie i wyjeżdżaliśmy w drogę powrotną Kasia zapytała mnie z uśmiechem.
    – To co. Przyjeżdżamy za rok do Kątów Rybackich? I wyciągnęła wizytówkę z telefonem do Ani i Tomka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Krawczyk
  • Pani Beata i chlopak corki

     To był rodzinny grill. Kasia go zaprosiła, a Pani Beata obawiała się ich spotkania. Po tym co wydarzyło się w domku nad jeziorem, bała się spojrzeć mu w oczy. Nie porozmawiali o tym, a minął tydzień. Uznała, że może zapomną o całej sprawie, że jakoś to będzie. On jednak nie zapomniał. Pragnął jej całej i pragnął jak niczego innego na świecie.

    Złapał ją samą w kuchni. Miała na sobie tylko czerwoną sukienkę w kwiaty z dużym dekoltem. Ledwo sięgała jej do kolan. Kroiła ciasto, które za chwilę miała zanieść na dwór, gdzie wszyscy dobrze się bawili przy wódce i karkówce. Michał zaszedł ją od tyłu i objął w pasie. Po chwili poczuła, że jego ręka wędruje pod jej sukienkę i dotyka prawego pośladka. Uznała to za przyjemne, ale zrugała go.

    – Co ty sobie wyobrażasz?!

    – Pragnę Panią. Nie mogę przestać myśleć o tym, co robiliśmy tamtej nocy, o pani nagich piersiach, o cudownych pośladkach…

    Chciała mu się wyrwać, ale był silniejszy. Położył dłoń na jej kroczu i zaczął delikatnie masować. Drugą ręką złapał ją za związane w kitkę włosy i odchylił głowę. Pocałował namiętnie kark. Nie umiała się przed tym bronić. To było zbyt przyjemne. Pozwoliła mu na to, sama nie wiedząc właściwie dlaczego. To było głupie i naiwne. Może to sprawka tego, że już dawno nie bawiła się z mężem, igraszki zeszły na daleki plan. A tutaj pojawił się on. Napalony i żądny jej ciała młodzieniec. Jurny i silny samiec alfa, który chciał dobrać się do dojrzałej samicy.

    Jego palec ominął cienki materiał majtek i zanurkował w jej cipce. Na pewno od razu poczuł jaka jest cholernie gorąca i mokra.

    – Chodź ze mną na górę – wyszeptał.

    – Nie możemy – powiedziała słabo.

    – Pocałuję ją tak jak ostatnio. Chodź.

    – Nie…

    – Chodź…

    Poddała mu się. Poszła z nim.

    Z westchnięciem opadła na miękką sofę, a on od razu przeszedł do działania. Podciągnął jej sukienkę i zabrał się do całowania mokrej pusi. Składał jej nieśpieszne pocałunki, umiejętnie wprowadzał do świata rozkoszy.

    Starała się o tym nie myśleć. O tym, że była przecież mężatką, matką Kasi, a on był jej chłopakiem. To było złe, chore. Zdradzała swojego męża, a nawet córkę. Ale to było takie dobre…

    Wbił głębiej swój zwinny język w jej rozgrzane wnętrze. Jego dłonie ścisnęły uda. Jęknęła z rozkoszy i poddała się. Bo przestała nagle być mężatką i matką. Była teraz kobietą, była tylko i wyłącznie napaloną samicą. Jego usta i język cudownie zajmował się jej spragnioną muszelką. Mąż nigdy z nią tego nie robił. Ich igraszki zaczynały się i kończyły na trzydziestosekundowym piesku, po którym Janusz od razu zasypiał. Nawet nie była blisko jakiegokolwiek orgazmu…

    – O tak… – wysyczała, kiedy uszczypnął ustami łechtaczkę.

    Potrafił się nią zająć – młody, zdolny chłopak. Ciekawiło ją czy Kasia również doświadcza czegoś takiego. Pomyślała, że na pewno. Położyła dłoń na włosach chłopaka i docisnęła go mocniej do siebie. Liż, liż chłoptasiu, odbijało się w jej głowie. A on działał między udami, zachłannie spijając soczki tryskające obficie z muszelki. Czuła, że sprawia mu to nieziemską przyjemność – robienie minetki takiej kobiecie jak ona.

    I w końcu doszła. Poczuła to silnie i momentalnie. Przyjemny prąd targnął jej ciałem, poruszyła się w lewo i w prawo. Uniosła do góry. Potem opadła, głęboko oddychając.

    – Chcę się z Panią kochać – powiedział chłopak. Ujrzała w jego oczach żar.

    Prawie zgodziła się na to. Prawie. Coś jednak ją blokowało. Nie mogła mu się oddać. Nie. Nie mogła. Mimo wszystko. Była przecież matką jego dziewczyny. Miała męża. Ona nie zdradzała w ten sposób. Nie ona. Inne może tak, ale nie ona, Beata. Była przecież inna, lepsza, porządna. Była mu jednak winna przyjemność. Coś za coś.

    – Nie – powiedziała. – Zajmę się tobą inaczej.

    – Pocałuje go Pani?

    Pokiwała głową. Chłopak wyglądał na niezwykle podjaranego.

    Zebrała się z sofy i uklęknęła na dywanie, łapiąc go za spodenki. Chciała, żeby usiadł, ale on stał. Dobrze, pomyślała. Zrobię to w ten sposób, na kolanach jak tania dziwka. Chwilę masowała jego twardego jak skała penisa, ale wyjęła go zaraz. Twardy drąg wyskoczył jak z procy. Bordowa, ogromna główka lśniła podniecona.

    Nie lubiła robić loda. Kojarzyło jej się to z mężem i przykrym obowiązkiem, więc unikała tego jak ognia. Jej mąż nie naciskał zbytnio. Chyba ostatni raz ssała penisa rok temu i bała się jak sobie poradzi. Poza tym nie przepadała za spermą i jej smakiem. Lubiła gorzki smak, ale nasienie jej męża było po prostu okropne. Ciekawiło ją, jak będzie w przypadku tego chłopaka. Prawdę mówiąc, Michał będzie jej drugim mężczyzną w życiu, z którym robi cokolwiek związanego z seksem…

    Bez dłuższej zwłoki po prostu włożyła go sobie do ust i poczęła ssać. Chwyciła penisa mocno ręką i trzepała go, jakby ubijała pianę. Nie mogła uwierzyć, że po dwudziestu latach małżeństwa obciąga komuś innemu niż jej mąż. Jak jakaś szmata, ostatnia kurwa. Odsunęła jednak tę myśl i robiła dalej swoje. Starała się nie używać zębów, muskać prącie tylko ustami i ssać z dodatkiem śliny.

    Nie sądziła, że pójdzie tak szybko.

    – Dochodzę – wychrypiał nagle chłopak.

    Zaskoczył ją. Poczuła drgania penisa i po chwili gorzki lukier zaczął zalewać gardło Pani Beaty. Kobieta instynktownie wyciągnęła buzującego kutasa ze swoich ust, pozwalając teraz by sperma rozlewała się na jej czerwone i mokre wargi. Gęste, białe nasienie spływało powoli na brodę, a później jeszcze niżej. Była zaskoczona jak potężny ładunek wydobywa się z jąder młodocianego kochanka i upajała się tym faktem – był to swego rodzaju komplement. Znaczną część, która wylądowała w ustach, połknęła niepewnie – miała ten gorzki, ale dziwnie przyjemny smak. Po chwili dotarło do niej, że jego męski nektar jej posmakował, był inny niż męża. Dłonią cały czas delikatnie pieściła strzelającego penisa, z którego wyciskała drogocenne nasienie. W końcu pocałowała bordową, nabrzmiałą główkę, spijając ostatnie białe kropelki.

    Chłopak patrzył z góry na klęczącą Panią Beatę i nie mógł wciąż uwierzyć, że ta obciągnęła mu z połykiem. Czuł niezwykłą dumę, ale czuł również wciąż ogromne podniecenie. Pani Beata palcem zaczęła zbierać spermę z brody, a potem wkładać sobie do ust. Naprawdę odnalazła w tym niezwykłą przyjemność. I nagle złapała się na tym, że chce jej więcej, chce jeszcze. Nabrzmiały kutas chłopaka nie wiedział jeszcze, co go czeka.

    – Wiesz, mam ochotę na więcej – powiedziała oblizując swoje poklejone wargi.

    – Więcej czego? – zapytał chłopak zmęczony i zaskoczony jej słowami.

    – Twojego towaru, twojego nasienia, spermy. Chcę jeszcze.

    Kazała mu usiąść na sofie, a chłopak klapnął z jęknięciem. Naprawdę czuł się wypompowany. Ale Pani Beatą miała inny plan co do niego. Nie wiedziała, że sperma może aż tak na nią podziałać. Opętała ją wizja ponownego wytrysku chłopaka. Złapała więc jego penisa w dłoń i włożyła sobie bordową żołądź do ust. Poczęła ponownie ssać. Z wyczuciem, powoli. Poczuła, że penis jest bardziej gumowaty i mniej twardy, ale odkryła, że tak łatwiej jest się nim zajmować.

    Chłopak jęczał z rozkoszy i patrzył na piękną twarz Pani Beaty, na jej blond włosy i czerwone wargi zachłannie pochłaniające jego sprzęt. Dłoń i usta pracowały jednocześnie, dążąc znowu tylko do jednego. Kobieta druga dłonią delikatnie objęła jego śliskie od potu i śliny jądra i poczęła subtelnie masować. Chciała tylko jednego, chciała ponownie upić się jego młodzieńczą spermą.

    Teraz zajęło to trochę dłużej, ale Pani Beatą nie ustawała w swoim celu. Obrabiała chłopakowi z determinacją. Ssała i obciągała jak narkomanka na głodzie. Myślała tylko o jego spermie, o jej smaku. Wiedziała, że niedługo ją dostanie, że chłopak wybuchnie radośnie w jej ustach. Uśmiechnęła się w duchu, kiedy usłyszała jego przeciągły ryk.

    – Dochodzę!

    Tym razem Pani Beata nie pozwoliła, by cenny ładunek uciekł z jej ust. Kutas pompował swoje nasienie, obijając jej podniebienie, zalewając gardło. Połknęła wszystko co udało jej się wycisnąć z jego pustych już jąder. Gorzko-kochany smak opanował jej kubki smakowe. W końcu puściła sflaczałego penisa i popatrzyła osobliwie na chłopaka. Miał zamknięte oczy. Wiedziała, że nigdy nikt nie da mu takiej rozkoszy jak ona przed chwilą.

    Podniosła się w końcu z zaczerwienionych kolan i poprawiła swoją sukienkę. Jego kutas zwisał leniwie, wyglądał na wykończonego. Dała mu popalić i dobrze o tym wiedziała.

    – Powinniśmy już iść. Mogą zacząć nas szukać – powiedziała, kierując się do wyjścia.

    – Pani Beato – zaczął, łapiąc ją za udo. – Pragnę pani ciała, chcę się z panią kochać. O niczym innym nie marzę.

    Zaśmiała się. Doskonale o tym wiedziała. Ona też pragnęła się z nim kochać, pragnęła poczuć jego jurnego kutasa w środku. Myślała o tym jako o czymś zakazanym, ale jednocześnie realnym. Chciała by ją posiadł, chciała zostać jego kochanką. Musiała się tylko zgodzić. Walczyła ze sobą i z tym uczuciem. W końcu mu się poddała. Nie mogła dłużej się oszukiwać.

    – Dziś w nocy. Zrobimy to dziś w nocy, kiedy wszyscy usną. Dziś w nocy będę twoja…

    Pochyliła się i pocałowała go z języczkiem. Chłopak poczuł słonawy smak w jej ustach i przypomniał sobie z jaką zachłannością i oddaniem się nim zajęła. Poczuł jak robi mu się gorąco. Myślał już tylko o tym jak ją posiądzie, jak dorwie w końcu do jej kochanego ciała. Wyszła z pokoju, a on odprowadził ją wzrokiem, patrząc zajadle na drgające, duże pośladki pod cienkim materiałem sukienki. Dziś w nocy to wszystko będzie moje, pomyślał. Dziś w nocy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Cześć wszysktim. Widzę, że większości z was podobają się moje teksty – z czego bardzo się cieszę. Zaglądajcie na mój profil – trochę tych opowiadań już jest i warto nadrobić zaległości 🙂 

  • Mozemy się dalej bawic

    Wróciłem do domu po pracy. To był jeden z tych pracowitych dni, po których jestem raczej nabuzowany niż zmęczony. Mogę wtedy zrobić trening, pójść biegać albo zerwać ubranie z mojej dziewczyny obnażając jej duże jędrne piersi i kształtny tyłek. Reaguje na to nagłym łapaniem tchu, jakby się lekko przestraszyła. Łapię ją za szyję i przypieram do ściany szybko sztywniejącym penisem. Całuję ją mocno w usta i uderzam otwartą dłonią w jej nagą cipkę która momentalnie staje się tak mokra że kapie na podłogę. Ona wydaje z siebie pierwszy jęk, a ja zaczynam schodzić ustami i językiem w dół. Z ust na szyję, obojczyk, przelatuję przez klatkę aż do piersi gdzie przysysam się do jej sterczących sutków. Syczy jak kocica i przeciąga się jak kocica. Jest niebywale seksowna. Zaplata jedną dłoń w swoje ciemne włosy a drugą kładzie na moim karku. Tym czasem ja wciąż ubrany zniżam się do jej brzucha i klękając na jedno kolano dosięgam wreszcie jej pysznej, mokrej cipki. Zanurzam się w niej i czuję jej soki na mojej twarzy. Doprowadza mnie do szaleństwa ale staram się być spokojny i nie rzucić się na jej orgazm. Chcę ją rozpalić do czerwoności. Ocieram się lekko drażniąc jej intymne okolice. Chwilę odpieram jej próby dociśnięcia moich ust do łechtaczki. Kiedy czuję w jej geście poddenerwowaną rezygnację, pożeram jej cipkę. Przejeżdżam językiem od dołu do góry, po czym przysysam się do łechtaczki. Przesuwam ręką po wewnętrznej stronie jej uda i płynnym ruchem wsuwam palce między jej nogi. Liżę ją i pieprzę jednocześnie dłonią. Zaginam palce jakbym chciał ją przywołać i momentalnie czuję w środku zmianę. Słyszę głęboki chlupot i moja kochanka tryska mi w twarz swoim ejakulatem a z jej ust dobiega pełen niedowierzania krzyk rozkoszy. Orientuję się, że stała na palcach bo teraz osuwa się i staje na całej powierzchni bosych stóp. Jedną nogę opiera o moje plecy dociskając mnie jeszcze mocniej do siebie aż zaczyna się lekko trząść, po czym rozluźnia się. Wstaję i góruję nad nią. Pochylam się a ona całuje mnie namiętnie w usta z jękiem wdzięczności. Mówi, że tego potrzebowała. Nie przestaje całować i, ku memu zadowoleniu, całuje coraz niżej rozpinając koszulę, zatrzymując się na chwilę żeby polizać moje sutki. Uśmiecham się delikatnie. Kolana trochę mnie rozbolały ale jej zjawiskowy orgazm zawsze jest tego wart. Ona dociera do klamry od paska i spokojnymi powolnymi ruchami ją rozpina. To zemsta za moje uprzednie przeciąganie. Jestem tak twardy że mógłbym ciąć szkło, ale ona ma inny plan. Kiedy ściąga mi spodnie razem z bielizną mój kutas wyskakuje jak sprężyna a ona pozwala mu uderzyć się w twarz. Patrzy na niego z uśmiechem. Widziała go już setki razy ale wie, że lubię jak gra lekkie zadziwienie i podziw. Jakby nie była pewna czy da radę go zmieścić. Mówi, że chyba się zakochała. Przesuwa nosem po całej długości głośno wciągając powietrze. Napawa się jego zapachem a ja szaleję. Bierze moje jaja w dłoń i całuje je namiętnie. Przesuwa językiem od dołu, tak, jak wcześniej ja z jej cipką. Dociera do czubka powolnym ruchem, po czym nagle bez ostrzeżenia pochłania naraz całego penisa aż wsuwa się jej do gardła i czuję jądrami jej miękkie usta. Ona dociska nos do mojego podbrzusza a mi wyrywa się krzyk. Czuję, że zaraz wystrzelę falą spermy a ona jeszcze zaczyna przełykać czym pieści głowę mojego fiuta. Wyciągam go dynamicznie a ona z lekkim krzykiem patrzy na to z satysfakcją. Gruba struga gęstej śliny ciągnie się od jej wysuniętego języka do mojego skaczącego konia. Patrzy na mnie zalotnie, mruga i znów pakuje całego penisa w usta ale tym razem pompuje głową. Jestem na granicy. Mówię, że dochodzę, ona kiwa głową z zadowoleniem i mruczy m-hmm. Strzelam jak z węża ogrodowego długimi, gęstymi salwami. Ona przełyka dwa razy. Na trzecią falę łapie go mocno u nasady i przyjmuje na twarz, po czym natychmiast połyka go z powrotem. Mocno ssie i wyciąga ze mnie wszystko co mam. Moje ciało przeszywa dreszcz i uginają mi się kolana, a ona nie przestaje ciągnąć. Zdążyłem lekko opaść ale postawiła mnie znowu na sztorc. Wyciąga go z głośnym cmoknięciem i spogląda na niego, zadowolona ze swojego dzieła. Mówi, żebym pokazał, co jeszcze potrafię tym zrobić. Sięgam po ręcznik żeby otrzeć jej twarz z mojego nasienia i pomagam jej wstać. Całujemy się namiętnie, nasze języki ocierają się powoli. Łapię ją za tyłek sygnalizując, żeby lekko podskoczyła, i otaczam się jej nogami. Nakierowuję się na jej wnętrze. Ten pierwszy moment, kiedy jej chętna cipka przyjmuje mnie do siebie zawsze jest dla nas obezwładniający. Wykonuję kilka ruchów bo lubię pieprzyć ją na stojąco, ale zmierzam w kierunku kanapy, żeby tam ją zerżnąć. Ona jednak domaga się więcej. Pochylam się do przodu tak, że trzymam ją równolegle do ziemi a ona z moją pomocą nabija się cipką na mojego rozpalonego kutasa. Trzyma mnie mocno nogami. Czuję, że nie wytrzymam, jest w tym tak dobra. Daję jej mocnego klapsa i powstrzymuję jej zapędy. Robi obrażoną minę, ale po chwili zeskakuje ze mnie zgrabnie, klęka na kanapie i wypina się prezentując mi cudowny widok lekko wystających warg sromowych, które lśnią od naszej przyjemności. Patrzy na mnie przez ramię jak się do niej zbliżam zdejmując resztę ubrań. Lubi patrzeć na mnie jak ją pierdolę a mnie to kręci. Przesuwam fiutem po jej wargach zbierając sok, dla jej przyjemności, ale też żeby zapewnić płynne pchnięcie. Przykładam głowę penisa do wejścia i wciskam się do środka. Widząc, że nie oponuje wchodzę po same jaja i czuje jak jej ścianki się na mnie zaciskają. Podkurczyła palce u nóg i nie uszło to mojej uwadze. Ma ładne chwytne stopy. Łapię je i wywieram nacisk. Uwielbia jak to robię. Zaczyna jęczeć. Ja trochę się uspokoiłem i mogę ją ruchać mocno klaskając jej pośladkami. Daję jej głośnego klapsa, ona krzyczy, mocniej. Jeszcze raz. Mocniej! Przyłożyłem jej z całej siły aż został ślad na skórze. O, tak. Pieprz mnie!, mówi. Stawiam jedną nogę na krawędzi kanapy ona mocno ją łapie. Nie przyśpieszam, ale zwiększam siłę pchnięć. Uda klaskają o jej pośladki coraz głośniej, ona sięga między nogi i zabawia się swoją cipką. Zaczyna skomleć. Zaraz dojdzie, wiem to. Krzyczy fuck, fuck, fuck! Odpowiadam, dojdź dla mnie. Dojdź kiedy Cię pieprzę w tę ciasną, mokrą cipkę. Ale nie muszę, bo już odrzuca głowę i krzyczy. Przeszywa ją dreszcz kiedy raz po raz w nią wchodzę mocno, coraz wolniej. Ostatni cios pozostawia ją nieco wstrząśniętą, ale jeszcze nie skończyliśmy. Ujeżdżaj mnie, mówię. Ona śmieje się dysząc lekko. Dosiada mnie nabijając się powoli. Liż mi sutki, mówi, ściskając razem cycki ramionami. Robię, co mi każe z przyjemnością, wkładam je sobie do ust, przygryzam i liżę. W tym czasie ona się rozpędza. Utrzymanie jej kształtnych piersi w ustach zaczyna być wyzwaniem. Wyrywają mi się a ona wie, że mnie to drażni. Zaczynam kontrować ruchem bioder tak, że ona podskakuje z moją pomocą. Każde moje pchnięcie ona akcentuje stęknięciem wysiłku pełnego ambicji. Po chwili przetaczamy się, znów nad nią góruję. Unosi wysoko nogi. Nasze ciała lśnią od potu, śliny i innych płynów. Pieprzę ją jak oszalały, jej cycki skaczą mi przed twarzą ale patrzę jej w oczy. Dojdziesz dla mnie?, pyta. Zapewniam ją, że jestem blisko. Chcesz się na nie spuścić? Uśmiecham się tylko w odpowiedzi i zmieniam kąt żeby uderzać fiutem w górę do podbrzusza. O, fuuuckk…!, jęczy narastająco, zbliża się kolejny jej szczyt, chociaż już czekała na mój. Resztką sił powstrzymując się przed wystrzałem dokładam palce do jej cipki, zwiększając jej doznania. Ona wygina się w orgaźmie wypychając w górę piersi, które ściska dłońmi. Nie wytrzymam. Wyciągam go z mokrym mlaśnięciem i zalewam jej cycki, szyję, twarz i usta niekontrolowanymi falami, ona mimo to wystawia język, jak dobra suczka, po czym rzuca się na mojego druta i wylizuje go z zaangażowaniem, dynamicznie, ruszając przy tym głową. On skacze jak oszalały wypuszczając coraz mniejsze strumienie białego płynu. Bierze go w usta i rusza głową na boki, trzęsie mocno, po czym wypuszcza wciąż napompowanego ale już opadającego penisa, a z jej ust wylewa się strużką ślina ze spermą. Weźmiesz ze mną prysznic?, spytała. Tam możemy się dalej bawić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Njewyrzyty
  • Niewolnica na wydmach cz.1

    Ta historia zaczęła się gdy Dziewczyna miała piętnaście lat, podczas wakacji nad morzem. W dniu w którym po raz pierwszy postanowiła nagiąć wyznaczone jej granice wolności. Podczas popołudnia kiedy zamiast czytać książkę lub bawić na plaży z grupą, wymknęła się na długi, samotny spacer.

    Była już bardzo daleko, chodząc sama po lesie na nadmorskich wydmach. Chciała wracać, bojąc się że opiekunowie zauważą jej zniknięcie. Wtedy usłyszała dobiegający zza wzgórza jęk. A po nim kolejne. Kobiece, głośne. Takie jakie do tej pory słyszała z oglądanych z koleżankami filmów. Pierwszą reakcja była oczywista – uciec jak najszybciej, zanim cię zauważą. Coś jednak zatrzymało ją w miejscu. Możliwość zobaczenia po raz pierwszy w życiu prawdziwego seksu. Za tą wydmą jakaś kobieta jest brana. Dziewczyna chciała to zobaczyć.

    Porośnięte drzewami zagłębienie między wydmami, nieco poniżej kępy zarośli za którą się schowała. Dwa wysmagane wiatrem drzewa. Pomiędzy nimi, klęcząca na piasku Kobieta. Zupełnie naga, z rozpostartymi rękoma, przywiązanymi za nadgarstki do drzew. Z kolanami rozwartymi za pomocą grubych sznurów. Unieruchomiona w otwartej, eksponującej jej ciało pozycji. A przed nią, tyłem do Dziewczyny, nagi mężczyzna z pejczem.

    Przerażona, ze ściśniętym podbrzuszem, musiała patrzeć. Nie chciała, czuła się do tego zmuszona. Zapamiętała dzięki temu Kobietę bardzo dokładnie. Nigdy wcześniej nie widziała dorosłej waginy. Na nią musiała spojrzeć najpierw. Na mokre rozchylone płatki. Na ciemne włosy nad nią. Duża, błyszcząca, czerwona, bezbronna. Ciężkie pełne piersi, których tak bardzo zazdrościła. Szerokie brązowe sutki. Opalona, spocona skóra. Piasek oblepiający jej łydki, stopy i uda. Burza zmierzwionych, czarnych włosów. Otwarte usta, szarpane urywanym oddechem. Tak wyglądała Kobieta, gdy zaczął ją chłostać.

    Nie spodziewała się że będzie to robił tak mocno. Kobieta krzyczała, gdy uderzał jej plecy, pośladki, i uda. Kolejne czerwone pręgi pojawiały się na pięknym brązowym ciele. Żadna z nich nie mogła tego powstrzymać. Gardło Dziewczyny było ściśnięte, nogi sparaliżowane. Podbrzusze mrowiło. Cipka pokazywała, że właśnie znaleziono do niej klucz. Strach i przyjemność zaczęły ją kontrolować. Kazały jej robić tylko jedno: patrzeć. Na jego ręce bezlitośnie znęcające się nad bezbronną. Plecy i pośladki samca. A kiedy stanął bokiem, trzymając Kobietę za włosy, na wzwiedzionego, gotowego penisa.

    Dziewczyna widziała go po raz pierwszy. Był większy niż sądziła. Obciągnięta główka odcinała się od trzonu. Strach, podniecenie i ciekawość działały jak narkotyk. Otrząsnęła się gdy szarpnął za włosy.

    Usłyszała jak brzmi kobiece błaganie o litość. Desperackie, przekonane że tylko pełne uniżenie się może powstrzymać ból. Usłyszała jak brzmią z kobiecych ust słowa “niewolnica’, “suka” i “Pan”. Wyryły się w jej świadomości mocniej, niż pręgi na udach Kobiety. Widziała jej prężące się bose stopy. Jej mokry, usłużny język wielbiący palce mężczyzny. Jej zielone oczy. Oczy które w momencie, gdy Kobieta udowadniała ustami swoje oddanie, trafiły na spojrzenie Dziewczyny.

    Kobieta nie zdradziła jej. Patrzyła jej w oczy, gdy ją stymulował i karcił. Rozpalona, poniżona, piękna, mądra. Ten widok rozgrzewał i przerażał. Przerażało, co jest jej robione. Przerażało, że niemal czuła sznury na swoich kostkach i nadgarstkach. Pręgi na ciele. Palce w ustach. Przerażała związana z tym rozkosz. To było piękne i odpychające za razem. Wszedł w pobitą i złamaną Kobietę od tyłu, wpychając penisa w jej odbyt.

    Kobieta patrzyła w oczy Dziewczynie, zamglonym, nieobecnym spojrzeniem. Opuściła wzrok dopiero później, gdy zmusił ją do oddania moczu. Nie podniosła już po tym głowy aż do końca. Dziewczyna czuła jej wstyd i poniżenie, gdy spuścił się jej na twarz. To wtedy z ust Dziewczyny uciekł cichy jęk. To wtedy wycofała się i uciekła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maks Orłow

    Początek pisanej przeze mnie powieści porno. Cykl jest otwarty na nowe pomysły, jeżeli chciałabyś/chciałbyś coś dodać / zmienić, zapraszam do kontaktu.

  • Dzialkowa impreza cz.1

    Historia prawdziwa, która miała miejsce kilka lat temu, gdy byłam jeszcze mężatką. Jak co roku, w wakacje nasi wspólni znajomi urządzali imprezę na swojej działce. Działka duża, częściowo zalesiona i położona niedaleko za miastem. Imprezy u nich zawsze cieszyły się dużym entuzjazmem wśród znajomych i wszyscy zawsze miło je wspominali. Co prawda, domek na działce był niewielki ale część z imprezowiczów przyjeżdżała z namiotami a reszta jakoś mieściła się w domku, śpiąc na dmuchanych materacach. Tak czy siak cała impreza i tak toczyła się pod gołym niebem do późnych godzin nocnych. Zawsze panował pełny luz i każdy generalnie robił na co miał ochotę. Dotarliśmy wczesnym popołudniem a impreza już trwała w najlepsze. Grille rozpalone, muzyka gra, rozstawiony spory basen na stelażu. Frekwencja jak zwykle wysoka, większość znaliśmy z poprzednich imprez ale też sporo nowych twarzy. Przywitaliśmy się z naszymi gospodarzami, ze znajomymi i ogólnie przedstawiliśmy się nowo poznanym. Wróciliśmy do samochody po nasze rzeczy i zanieśliśmy do domku. Nie mieliśmy dużego bagażu, torba z ciuchami na zmianę, pompowany materac i koce. Rozlokowaliśmy się w tym samym pokoju co zawsze. Pokój nie był duży ale miał dwie zalety, posiadał wyjście na mały tarasik z tyłu domu, dzięki czemu nie trzeba było w nocy niepokoić śpiących imprezowiczów, przechodząc przez salon, a druga to to, że sąsiadował z łazienką. Na podłodze leżały już czyjeś materace ale i nasz zmieścił się bez problemu. Wyszliśmy na zewnątrz i zaczęliśmy krążyć po znajomych. Staraliśmy się z każdym chwilę posiedzieć i pogadać, wypić drinka czy parę łyków piwa. Jedni siedzieli na tarasie inni kręcili się przy grillu, jeszcze inni smażyli się na słońcu a jeszcze inni chłodzili się w basenie. Fakt, upał był potworny i wszystkim dawał się we znaki. Słońce paliło niemiłosiernie a powietrze aż wrzało. Większość facetów pozrzucała koszulki a dziewczyny paradowały w strojach kąpielowych. Na tych imprezach fajne było to, że nikt, tak naprawdę nie zwracał uwagi jak kto wygląda, żadnego obgadywania czy podśmiewania się z kogoś. A byli tam różni ludzie, mimo podobnego wieku, reprezentowali całą gamę sylwetek. Od umięśnionych, wysportowanych facetów i smukłych, długonogich dziewczyn o ciałach modelek po facetów z pokaźnym mięśniem piwnym i pań o rubensowskich kształtach. Ja plasowałam się gdzieś po środku stawki. Mam kilka kilogramów za dużo ale mimo okrągłej pupy i nie do końca płaskiego brzuszka  jestem uważana przez znajomych za zgrabną dziewczynę.
    -Madzia, chodź, pomoczymy się trochę bo już nie mogę wysiedzieć w tym upale – rzuciła jedna z dziewczyn, z którymi siedziałam na tarasie.  
    -Ok tylko muszę iść się przebrać, nie czekajcie na mnie i zarezerwujcie mi miejsce, zaraz do was przyjdę – odparłam i poszłam do pokoju. Mój mąż przepadł gdzieś z częścią męskiego towarzystwa. Znając życie siedzą przy grillu i licytują się, który z nich jest grilluje najlepiej. W domu panował straszny upał, nie było czym oddychać. Pomyślałam, że basen dobrze mi zrobi, zwłaszcza, że wypity alkohol przy tej temperaturze zrobił swoje i czułam się już całkiem dobrze wstawiona. Wygrzebałam z torby kostium kąpielowy, zwykły, dwuczęściowy, nic specjalnego i położyłam na szafce. Zdjęłam spod sukienki majtki i założyłam te od kostiumu, sukienkę jednym ruchem ściągnęłam przez głowę, uwolniłam cycki ze stanika. Sukienkę i bieliznę schowałam do torby, po co ma ktoś widzieć co noszę na tyłku. Sięgnęłam po stanik od kostiumu i w tym momencie usłyszałam za plecami hałas.
    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Dagmara cz. 2

    Nasza znajomość trwała już chyba trzeci miesiąc, coraz bardziej przyzwyczajałem się do obecności Dagmary. Nie dość, że nie byłem już sam, to jeszcze miałem w łóżku niesamowitą kochankę! Aniela też ją bardzo polubiła, często siadały sobie w kuchni przy kawie i gawędziły przyjaźnie, a w rozmowach ze mną nie nazywała dziewczyny inaczej, niż „nasza Dagusia”.

    Niekiedy zastanawiałem się, jak też się skończy, ta moja przygoda z nieznajomą, na szczęście byłą już bezdomną. Wiedziałem, że to nie potrwa wiecznie, że pewnego dnia powie mi, że odchodzi, bo poznała kogoś innego. W skrytości ducha życzyłem jej tego, nasz romans na dłuższą metę był bez sensu. Owszem, podobało mi się to, że prowadzam się z fajną laską, widziałem zazdrosne spojrzenia innych mężczyzn, ale prawie trzydzieści lat to jednak duża różnica wieku…

    Kochaliśmy się jak nastolatkowie, nie mam pojęcia, skąd brałem siły na ten seks. To niesamowite, szczupłe i pełne erotyzmu iseksualności ciało doprowadzało mnie do szaleństwa, praktycznie jak byliśmy sami w domu, kutas mi chyba nie opadał; ciągle gotowy do akcji wpychał się we wszystkie szparki dając nam obojgu wielką rozkosz.

    Zastanawiałem się, co zrobić, żeby moja podopieczna usamodzielniła się, bo to, że mnie w końcu zostawi, to było pewne. Może pokręcę się trochę w tym moim biznesowym światku i spróbuję poznać ją z kimś interesującym? Może ktoś szuka zaufanej, młodej, inteligentnej i wykształconej asystentki? Nie miałem pojęcia, co robić, ale okazało się, że najlepszym scenarzystą jest jednak życie.

    Zbliżała się jakaś bardzo ważna impreza biznesowa organizowana przez miasto, na którą zaproszeni byli lokalni przedsiębiorcy; byłem wśród nich. Zwieńczeniem części oficjalnej był bal biznesmena, czy jakoś tak to się nazywało. Pomyślałem sobie, że może tam dziewczyna pozna jakiegoś odpowiedzialnego faceta i urządzi się na swe dalsze życie, kto wie? Pomysł uczestnictwa w tego typu imprezie bardzo przypadł Dagmarze do gustu, szykowała się do balu przez cały tydzień, aż w końcu nadszedł ten wieczór. Pojechaliśmy taryfą, nie miałem zamiaru wstrzymywać się od spożywania, tym bardziej, że liczyłem na spotkanie z dawno niewidzianymi kumplami z branży.

    Kiedy znaleźliśmy się na miejscu większość zaproszonych gości już była. Odszukaliśmy swój stolik, przywitaliśmy się z obecnymi. Na końcu przywitałem się z Klarą i towarzyszącym jej młodym człowiekiem, Adamem, który okazał się nowym managerem Cezarego. Cezary, który otwierał kolejny pensjonat, musiał mieć człowieka pilnującego biznes, a że w którymś jego hotelu Klara miała udziały – poleciła wspólnikowi tego młodego mężczyznę.

    Spoglądałem na Klarę z zainteresowaniem, zrobiła się z niej naprawdę zajebista kobieta. Nie widziałem jej chyba ze trzy lata, zmieniła się tylko na korzyść. Wysoka, zgrabna, szczupła, piękna kobieta z burzą włosów. Długich nóg w niebotycznych szpilkach nie zasłaniała kiecką, tylko założyła małą czarną podkreślającą jej walory, a do tego mała dupka… Znowu miałem ciekawy obiekt do podziwiana, bo mała pupa to mój fetysz! Ładny, duży dekolt jednak więcej zakrywał, niż ukazywał, dzięki czemu pobudzał wyobraźnię każdego patrzącego mężczyzny. No i ten głos! Miała taki głos, że nie musiała nic robić, wystarczyło, że mówiła, a kutas już podnosił głowę!

    Adam, ten nowy znajomy przywitał się ze mną, potem popatrzył na Dagmarę i zaniemówił. Gapił się w dziewczynę, jakby pierwszy raz zobaczył żywą kobietę. Co tu dużo gadać, ona też patrzyła jak zauroczona. Fakt, Adam był młody, może dwa – trzy lata starszy od niej, wysoki, przystojny, taki absolutnie męski typ urody. Patrzyliśmy z Klarą to na nich, to na siebie, w końcu wybuchnęliśmy śmiechem.

    – Zamieńmy się miejscami, co będą rozmawiali na odległość – przesiadła się na krzesło obok mnie. – Świetnie wyglądasz, Gwidonie, czyżby pojawiła się na twej drodze nowa miłość?- niesamowity tembr jej głosu mile łaskotał i niemal pieścił uszy.

    – Prawie zgadłaś. A gdzie Jeremi? – rozglądałem się po sali.

    – Nie ma go, musiał wyjechać do stolicy, mamy tam kontrahentów, trzeba ich niekiedy dopieścić, bo to naprawdę dobrzy i solidni klienci – przerwała na chwilkę, przyglądała mi się, jakby widziała mnie pierwszy raz w życiu.

    – Wiesz co? Muszę się o coś spytać, bo to od dłuższego czasu nie daje mi spokoju, tym bardziej, że to coś dziwnego…

    – Wal śmiało – podniosłem kieliszek z winem – nasze zdrowie.

    – Wiesz, jakieś dwa miesiące temu widziałam, jak na parkingu Galerii wsiadała do twego auta jakaś menelka. Kto to był? Nie bałeś się, że zapaskudzi ci auto?

    – Jakby ci to powiedzieć w największym skrócie… To raczej nie była żadna menelka, tym bardziej, że przed chwilką witałaś się z nią – wskazałem na dziewczynę rozmawiającą z Adamem.

    – CO? To jest ona? Niesamowite…

    Opowiedziałem w skrócie, jak doszło do tego, że Dagmara jest teraz na balu. Napomknąłem, że dobrze, że spotkała Adama, może coś z tej znajomości wyniknie, bo to już pora, żeby dziewczyna po swoich przeżyciach stanęła wreszcie na nogi. Wtedy Klara wpadła na genialny pomysł.

    – Wiesz co, mam super pomysł. Najpierw jednak spytam wprost. Ufasz tej kobiecie?

    – Jak sobie samemu, nie wierzę, żeby mnie oszukała – zapewniłem.

    – No to mam dla niej pracę. Mało z tego, jeśli zechcą będą mogli pracować razem z Adamem! Wspomniałeś, że ona jest z wykształcenia farmaceutką, prawda?

    – Jak to możliwe, że dasz jej pracę? Tak, skończyła farmację, ale nie taką do pracy w aptece, tylko jakieś laboratoria, czy coś… Tłumaczyła mi ale akurat wylizy… No, nie pamiętam, co mówiła.

    – A Adam jest chemikiem. Otwieram we Wrocławiu wytwórnię kosmetyków, potrzebuję specjalistyczny personel do nadzoru produkcji i kierowania zakładem.

    – Myślisz, że przyjmą propozycję? Przepraszam, Klaro, może to trochę wścibstwo, ale co cię łączy z tym młodym człowiekiem?

    – Gwidonku, powiem ci otwarcie i wprost, licząc na twoją dyskrecję. Adam jest zajebistym kochankiem, którego podobnie, jak ty Dagmarę wyciągnęłam z bagna.

    – Czekaj, czekaj, czy on czasem też nie wegetował gdzieś w okolicach Galerii? Widziałem, jak zabierałaś stamtąd jakiegoś mężczyznę i nie był to Jeremi…

    – Jeremi, nie Jeremi, ważne, że mam kierownictwo swej wytwórni! Chodź, zatańczymy!

    Chwilkę później kręciliśmy się na parkiecie. Obejmowałem kobietę w pasie, czułem po dłonią wygimnastykowane, gibkie ciało; na piersiach czułem twardy biust partnerki. Hmmm… Zrobiła się naprawdę fajna dupa z Klary, co prawda zawsze była atrakcyjna, ale teraz prezentowała się szczególnie znakomicie. Czułem narastające podniecenie, spojrzenia kobiety też wiele mówiły…

    Kilka minut później wyszliśmy do korytarza, gdzie Dagmara i Adam dowiedzieli się o planach wobec nich. Nastąpiła fala radości, entuzjazmu, śmiechu i łez, podziękowaniom nie było końca. Bawiliśmy się w radosnych, przepełnionych wiszącym niemal w powietrzu erotyzmem nastrojach do drugiej w nocy, kiedy zaproponowałem, żeby przenieść się do mnie do domu; propozycja została przyjęta owacyjnie.

    Pół godziny później siedzieliśmy przy stole popijając szampana, Dagmara zaproponowała tańce. Znała doskonale całą moją płytotekę, szybko znalazła to, czego szukała i po chwili z głośników sączyły się leniwe, zmysłowe dźwięki smooth jazzu. Chwyciłem Dagę w pół i pociągnąłem na środek salonu. Przytuliła się do mnie, objęła mocno za szyję.

    – Nie gniewasz się? – wyszeptała.

    – O co?

    – No, że tak szybko zgodziłam się na propozycję Klary.

    – Oszalałaś? To dla ciebie wielka szansa na usamodzielnienie, którego tak pragniesz i rozwój, a ja nie mam prawa cię zatrzymywać; nie będziesz przecież ciągle zajmować się starcem.

    – Jakim starcem, co ty opowiadasz!

    – No mną przecież… Ale przyznaj się, Adam wpadł ci w oko, prawda?

    – Prawda, bardzo interesujący mężczyzna i miał podobne przejścia… A o Adama też się nie gniewasz? Nie jesteś zazdrosny?

    – No coś ty, sam chciałem, żebyś się jakoś ustawiła w życiu, a chłopak robi wrażenie mądrego człowieka. Mam nadzieję, że we Wrocławiu zaopiekuje się tobą, bo jak nie, to przyjadę i obiję mu tę męską gębę – roześmiałem się – Idź, zajmij się nim, na mnie nie zwracaj uwagi, dostałem od ciebie dużo więcej, niż się mogłem spodziewać… Chcesz się z nim kochać? Proszę bardzo, już nie jesteś ode mnie zależna… Zobaczysz, będzie dobrze…

    – Będzie dobrze… – powtórzyła.

    Tańczyliśmy dłuższą chwilę, przyszła pora na drinka. Znowu zakręciliśmy się na parkiecie, tym razem poprosiłem Klarę. Mieliśmy wszyscy lekki szum po wypitym alkoholu, na szczęście nie czułem zbyt silnego wpływu wina i szampana, wódka już mi wywietrzała. Miałem ochotę na to fantastyczne ciało, które trzymałem w objęciach, chciałem ją zerżnąć, jak się tylko da. Czy miałem wyrzuty sumienia w stosunku do jej męża? Nie, absolutnie żadnych. Raz, że nie przyjaźniłem się z Jeremim, nie był nawet moim kolegą, tylko znajomym. Po drugie wiedziałem z pewnych źródeł, że on sam nie miał żadnych zahamowań, ruchał wszystko, co mu pod kutasa podeszło, ze szczególnym uwzględnieniem młodych dupeczek. Jak było między nim, a jego małżonką nie mam pojęcia, ale chyba nie będę miał problemów z zaciągnięciem jej do sypialni. Troszkę mnie zaskoczyła, bo podobnie jak Dagmara objęła mnie za szyję i mocno przylgnęła całym ciałem. Tego już nie mogłem zlekceważyć. Zaczął się ruch w spodniach, wiedziałem, że mój przyjaciel zaczyna podnosić głowę, nie było takiej możliwości, żeby Klara nie poczuła tych ruchów, ale o dziwo, jeszcze bardziej wtuliła się we mnie, wsunęła nogę między moje uda.

    – Oni już poszli, a my – usłyszałem namiętny szept – mam ochotę na ciebie…

    – Jak to, oni… – rozglądałem się wokół, rzeczywiście, zostaliśmy w salonie tylko we dwoje – Ale…

    – Nic nie mów, przecież czuję, że cię podniecam – położyła dłoń na mym kroczu, uścisnęła lekko – chyba jesteś gotowy… – cały czas szeptała mi tym swoim głosem do ucha, a ja już ją w myślach rozebrałem.

    Nie zdążyłem zareagować, kiedy kobieta klęczała przede mną i rozpinała mi spodnie. Wprawnym ruchem wydobyła sterczącego kutasa i wsunęła go do buzi. Patrzyłem na karminowe usta otaczające pokrytego siecią żyłek penisa, czułem na jego głowicy szybkie ruchy zwinnego języczka. Tego mi było trzeba! Stałem na środku salonu z kutasem w ustach Klary, głaskałem jej długie, ciemne włosy i coraz głębiej zanurzałem się w przyjaznym gardle. Popatrzyłem w dół i zdziwiony stwierdziłem, że pochłonęła mnie całego! Przytrzymałem głowę dłońmi i zacząłem ruchać kobietę w usta. Nie chciałem zbyt szybko się spuścić, miałem przecież jeszcze do obrobienia pipkę i pupę Klary, więc podniosłem ją z podłogi i przeszliśmy do mojej łazienki. Rozebraliśmy się w kilka sekund i już stałem pod prysznicem namydlając zaskakująco małą pipkę z grzywką na wzgórku, zanurzałem w niej palce; myłem twarde, jędrne pośladki małej dupci, masowałem je i też palcowałem ciasny odbyt. Nie miała nic przeciwko temu, wręcz przeciwnie, nabijała się całą mocą na penetrujące ją paluchy.

    Wziąłem Klarę na ręce i zaniosłem do sypialni, a tam rzuciłem piękne ciało na łóżko, dałem siarczystego klapsa w tyłek, oplotłem dłoń długimi włosami i zmusiłem ją do ponownego loda. Trzymałem mocno za kudły i popychałem kutasa najgłębiej, jak się dało. Popatrzyłem w oczy kobiecie i jakież było moje zaskoczenie, kiedy dostrzegłem w nich… zachwyt i podniecenie! Trzymając w dłoni wilgotne włosy odwróciłem ją tyłem do siebie, drugą ręką wymierzyłem kolejnego klapsa i wdarłem się w wypiętą pupę. Zastanawiało mnie, jak to jest, że większość znajomych ma super laski za żony, a stukają wszystko na boku, to jakaś prawidłowość? Taka Klara jest doskonałym przykładem mej teorii. Atrakcyjna, piękna kobieta, inteligentna, interesująca wszystkich, tylko nie swego męża, który woli gołe pipki nastolatek i rucha je na prawo i lewo. Nawet dowiedziałem się, że korzysta głównie z pokoi w pensjonatach Cezarego, tego, u którego managerem jest jeszcze Adam.

    Teraz przyglądałem się zajebistym półdupkom, między którymi co chwilkę znikał mój przyjaciel. Ruchałem równym rytmem, raz po raz szarpałem za włosy, biłem zaczerwienione pośladki. Kobieta zdawała się być zachwycona mym działaniem, przynajmniej tyle dosłyszałem i zrozumiałem z jej nieskładnej, cichej paplaniny.

    – Gwidon, wreszcie mam mężczyznę w sobie… Tak, dobrze to robisz, ruchaj mnie, muszę cię czuć głęboko w sobie, tak, dobrze tak… Mocno, no, mocniej, kurwa, wyjeb mnie jak sukę! Ruchaj mnie, jestem twoją suką, możesz mnie brać kiedy i gdzie zechcesz, ruchaj swoja suczkę, jeszcze mocniej… ale teraz… tak, mocno, jeszcze , jeszcze mnie ruchaj, suka Klara pożąda tego twardego kutasa… tak, wreszcie czuję cię naprawdę mocno, ruchaj, nie przerywaj… Ja pierdolę, nareszcie!!!

    Nie musiałem długo czekać, kiedy szczupłe ciało zadygotało, z ust wydobył się wrzask, który stłumiłem poduszką i Klara była po pierwszym orgazmie! Padła na pościel, drżała jeszcze chwilkę, a ja nie przerywałem, dymałem tę dupeczkę naprawdę z wielką radością i przyjemnością, cieszyłem oczy fantastycznym widokiem ruchanej dupy. Odwróciłem ją, teraz przyszła kolej na pipkę, równie zaskakująco ciasną, jak dupcia. Czy ona się w ogóle nie bzyka? Zadarłem szczupłe, długie nogi najwyżej, jak się dało i wjechałem w cipę. Kobieta miała zamknięte oczy, leżała chwilkę nieruchomo, ale kilkanaście sekund później rzucała głową na prawo i lewo, uderzała nią o poduszkę, zaciskała palce na prześcieradle.. Czułem, ze dochodzę, nie miałem zamiaru dłużej się hamować, chciałem wystrzelić we wnętrzu gościnnej pizdeczki, co też zaraz uczyniłem, wywalając w nią sporą porcję spermy. Okazało się, że doszliśmy na szczyt jednocześnie, teraz zmęczeni leżeliśmy obok siebie.

    – Wreszcie znowu przekonałam się, że jestem kobietą… – wyszeptała Klara.

    – Jak to, teraz? Nie kochałaś się wcześniej? – byłem naprawdę zdziwiony.

    – Oczywiście, że tak, ale to był taki seks… laboratoryjny… Jeremi co minutę pyta, czy mi dobrze, czy nie robi mi krzywdy, czy to, co robi podnieca mnie i tak w kółko. Myślisz, że pozwoli sobie zrobić loda, albo, nie daj Boże, wepchnąć kutasa w tyłek? A ja chcę normalnego faceta, który tak, jak ty teraz złapie mnie za kudły, wytarmosi, załaduje kutasa w pupę, czy w cipkę i porządnie mnie wyrucha, bez tych głupich pytań. Dlatego poznałam Adama, on potrafi mi dogodzić, ale ty chyba jesteś lepszy…

    – No cóż, doświadczenie… To Jeremi jest taki delikatny? Kto by przypuszczał… – musiałem udać zdziwienie, choć po prawdzie to byłem naprawdę zdziwiony.

    Facet, który ma opinię wielkiego ruchacza tak dziwnie zachowuje się w stosunku do swej żony! Oszczędza ją dla innych? Nie mam nic przeciwko temu, dzięki jego dziwactwu mogę dymać teraz taką atrakcyjną dupeczkę.

    – Jak mówiłam, właśnie dlatego poznałam Adama, był jakiś czas moim kochankiem, a później pomogłam gościowi wyjść z dołka, w którym się znalazł.

    – No, wspominałaś coś, a ty ufasz mu? Wiesz, zakład, który ma nadzorować jest jednak dość daleko.

    – Ufam Adamowi tak, jak ty Dagmarze.

    – No to dobrze. Chodź, może zobaczymy, co robi nasza młodzież – podniosłem się z łóżka, podałem rękę dziewczynie.

    – Bardzo chętnie, może czegoś się od nich nauczymy? – roześmiała się i poszliśmy po cichutku na piętro.

    Drzwi pokoju, w którym zamieszkała Dagmara nie były zamknięte. Uchyliłem je jeszcze bardziej, tak, żeby dobrze widzieć, co dzieje się na łóżku. Adam leżał na wznak, dziewczyna siedziała na nim opierając się dłońmi o jego szeroką klatkę piersiową, nabita była pupą na sterczącego kutasa. Falowała pomału biodrami, poruszała nimi zmysłowo do przodu i do tyłu, jednocześnie podnosiła się i opadała na twardą pałę. Kilka chwil później znacznie przyspieszyła, jej tyłeczek podskakiwał z głośnym plaśnięciem na udach Adama, szeptała coś , przez całe ciało przebiegły dreszcze, wrzasnęła i opadła na chłopaka. Adam ciągle wpychał się w dupkę swej nowej kochanki i on też po chwili zaczął sapać, pojękiwać i ściskać dłońmi ruchaną pupę. Leżeli tak dłuższą chwilę ciężko oddychając, przytuleni do siebie.

    Staliśmy z Klarą w uchylonych drzwiach i przyglądaliśmy się tej pięknej parze. To znaczy ja stałem, bo kobieta klęczała i obciągała mi lachę, zerkając tylko w stronę łóżka. Bezapalacyjnie była w tym mistrzynią, robiła takiego loda, że większość kobiet, które znałem i zerżnąłem powinna brać u niej lekcje. Adam podniósł głowę, popatrzył w naszą stronę zaskoczony. Postukał palcem w ramię Dagmary, wskazał głową w naszym kierunku. Patrzyli oboje zdziwieni, patrząc na to, co działo się w drzwiach pokoju. Wreszcie chłopak uśmiechnął się.

    – Zapraszamy do nas, co tak będziecie stali w drzwiach. Kochanie, przesuń się kawałek, zrób miejsce swojej nowej szefowej – sam odsunął się na krawędź szerokiego łóżka.

    – Już, tylko Klara skończy – zacząłem, ale kobieta przerwała mi.

    – Skończę w łóżku, chodź już.

    Położyła się obok Dagmary, mi został zewnętrzny skrawek łóżka. Kobiety patrzyły na siebie z zainteresowaniem, tak, jakby porównywały się jedna z drugą; coraz bardziej zbliżały się do siebie.

    – Ładna laska jesteś, Gwidon ma gust – przerwała ciszę Klara – masz fajny biust i pupę – pochwaliła.

    – Nie, to ty wyglądasz rewelacyjnie, umiesz zadbać o siebie, to widać – Dagmara położyła dłoń na lewej piersi swej przyszłej szefowej.

    – Chłopaki mają duże penisy, ale twoja pipka ciągle ciasna – teraz Klara wsunęła palce w pipkę Dagi, szeptała jej do ucha tym swoim erotycznym głosem.

    Chwilkę później zwarły się w ognistym pocałunku. Podniosłem głowę, popatrzyłem za Adama, równie jak ja zaskoczonego. Kiwnąłem głową, zeszliśmy z łóżka.

    – Spodziewałeś się takiego czegoś? – patrzyłem na jego minę.

    – No coś ty, nie myślałem, że są bi… Ale prezentują się doskonale, prawda? – patrzył z zachwytem na pieszczące się kobiety.

    – Są zajebiste! Wiesz co? To trochę potrwa, na dole mam super łychę, dwunastkę; nalejemy sobie po drinie i wrócimy na spektakl, co ty na to?

    – Świetny pomysł, chodźmy.

    Trzy minuty później siedzieliśmy w fotelach ze szklaneczkami w dłoniach i podziwialiśmy miłosny spektakl w wykonaniu naszych kochanek. A było na co patrzeć! Dziewczyny całowały się, lizały, pieściły się, nie zatrzymywały nawet na sekundę. Teraz Klara leżała między nogami Dagmary w niemal doskonałej i docenianej na całym świecie pozycji 69 i zajmowała się jej pipką, a Klara lizała i palcowała ciemną dziurkę w pupie Klary. Popijając małymi łyczkami pyszny trunek, wsłuchiwaliśmy się w głośne westchnienia, pojękiwania, postękiwania i szepty obu kobiet; podziwialiśmy ich sprawność i pomysłowość. Dziewczyny lizały swe biusty, całowały namiętnie, w pewnej chwili usiadły naprzeciw siebie, zbliżyły tak, że dotykały się mocno pipkami i zaczęły szybko poruszać biodrami, wyglądało to tak, jakby jedna ruchała drugą. Adam ze zdziwieniem w oczach, zaskoczony, popatrzył w moją stronę.

    – O ile pamiętam, to takie coś nazywa się trybadyzm – wyszeptałem w jego stronę, nie chcąc przerywać spektaklu. – Ale to zajebiste, nie widziałem jeszcze takiego czegoś! – pokręcił głową.

    – Bo to rzadki widok, szczególnie na żywo! Leć szybko na dół i nalej po jeszcze jednym drinku, wiesz, gdzie stoi butelka. Pośpiesz się, żeby nic nie stracić .

    Schłodzona whisky w środku nocy smakuje najbardziej, szczególnie, kiedy popijana jest w tak atrakcyjnych okolicznościach! Kobiety nie przerywały swych pieszczot, widać było, że już niedługo dotrą do mety. Ich ruchy stały się szybsze, takie… urywane, gwałtowne, jakby nie umiały już nad nimi zapanować. Rzeczywiście nie trwało to długo, kiedy obie zadrżały, wrzasnęły, wtuliły się w siebie nie przerywając wzajemnych pieszczot pipek i z głośnym jęczeniem opadły na prześcieradło. Patrzyliśmy na spocone, piękne ciała i podziwialiśmy je; było naprawdę co podziwiać! Obie piękne po akcie miłosnym, szczupłe, zgrabne; fajne biusty podnosiły się i opadały w rytm głębokich oddechów, wytrenowane, płaskie brzuchy raz po raz kurczyły się lekko w pomiłosnych skurczach… Wstałem z fotela, dopiłem ostatni łyk alkoholu, Adam też się podniósł. Popatrzyłem na jego krocze, gdzie sterczał imponujących rozmiarów penis; widać było, że podniecił się chłopak przed chwilą skończonym przedstawieniem. Zerknąłem w dół, a tam mój przyjaciel też prężył się w całej okazałości.

    – No dziewczyny, pokazałyście, na co was stać, teraz pora na sen – zakomenderowałem.

    – Zaraz pójdziemy, tylko… – Klara błyskawicznie znalazła się na podłodze i już trzymała w ustach mego penisa. –

    – Młoda, na co czekasz? – kiwnęła głową na Dagmarę.

    Podnieceni lesbijskim spektaklem i dzięki umiejętnościom naszych pań nie potrzebowaliśmy dużo czasu, żeby napoić je kolejnymi porcjami spermy…

    A następnego dnia…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek