Author: admin

  • Nagi sen 1 – studia

    Czy zastanawialiście się kiedyś, jak by to było, gdyby za różne usługi można było płacić nie pieniędzmi, tylko własną nagością? Miałem o tym długi sen. Oto pierwsze z opowiadań na podstawie jego rekonstrukcji.

    CZĘŚĆ I – studia.

    Na studiach medycznych mamy ćwiczenia praktyczne z wielu przedmiotów. Egzaminy z trzech z nich są piekielnie trudne, ale profesorowie je prowadzący dają dziką kartę jednemu studentowi (bądź studentce) na grupę. Ceną jest godność osobista, lecz wybrana osoba w zamian za użyczenie własnego nagiego ciała do ćwiczeń otrzymuje zaliczenie przedmiotów bez konieczności podchodzenia do egzaminów. Grupy (wraz z samym profesorem) liczą po 10 osób, więc wyzwanie jest dosyć spore. Trzeba mieć bardzo mocne nerwy i opanowanie. Dla niektórych bycie nago w szkole, to senny koszmar z niestabilnych lat adolescencji. Dla mnie ciekawe wyzwanie, które chcę przyjąć.

    Etos nauki na takim kierunku opiera się o szacunek do ludzkiego życia. Ciało ludzkie nie jest nikomu obce, a życiowe sytuacje w przyszłym zawodzie nie mogą nas szokować zwłaszcza, gdy w grę wchodzi ratowanie komuś życia za wszelką cenę. Nie ma miejsca na wstyd, niepewność, obrzydzenie, jakikolwiek opór z jakiegokolwiek powodu. Komfort psychiczny jest sprawą drugorzędną a godność osobista praktycznie nie istnieje. Trzeba mieć prawdziwe powołanie i mocne nerwy żeby to zrozumieć. Inni studenci, czy w ogóle inni zwykli ludzie mogą tego nie zrozumieć. Wchodząc w ten świat trzeba liczyć się z łamaniem tabu ciała i być chętnym do wielu poświęceń dla dobra ogółu.

    Pierwsza grupka ćwiczeniowa, z anatomii liczy sześciu chłopaków i trzy dziewczyny. Prowadzi ją pan profesor w średnim wieku. Przedmiot ten jest zdecydowanie najtrudniejszy na całych studiach, więc wolałem iść na łatwiznę i zgłosiłem się jako ochotnik doświadczalny. Nie było zbyt wielu innych chętnych. Wiem, że to będzie szokujące doświadczenie ale zagwarantuję sobie szybkie i łatwe zaliczenie przedmiotu bez zakuwania.

    Druga grupka ćwiczeniowa, z ratownictwa liczy siedmiu chłopaków i dwie dziewczyny ale prowadzi ją młoda pani profesor. To prawie te same osoby, więc i tu postanowiłem zgłosić się na ochotnika i zostałem wybrany. Jeśli tylko zdołam się przełamać, pójdzie mi lekko. Drugi przedmiot zaliczony na pięć bez nauki.

    Trzecia grupka ćwiczeniowa, z położnictwa liczy zaś sześć dziewczyn i nas trzech i prowadzi ją stara pielęgniarka. Tutaj może być ciężko, ale ponieważ jestem leniwy i zrobię wszystko żeby się nie uczyć, mogę spróbować. Czasami mam ochotę zrezygnować przez ładne dziewczyny, ale może warto się przełamać.

    Ludzie są tutaj całkiem spoko. Wszyscy w moim wieku lub rok młodsi. Większość nie chciałaby robić publicznie za manekin, ale i tak mogą mi zarzucić, że jestem niemoralny skoro zamiast uczciwie się uczyć, wolę się sprzedać za zaliczenie. Osobiście wolałbym żeby to ładne dziewczyny były tymi modelkami, żadna jednak nie umiała przezwyciężyć własnych słabości. Wśród chłopaków było podobnie. Nikogo nie skusiła łatwość prześlizgnięcia się przez przedmioty, choć niektórzy są o wiele lepiej zbudowani ode mnie. Najgorsze byłoby wyznaczanie ochotnika na siłę. Tutaj też uratowałem niektórych tchórzy przed takim losem. Bez względu na przeciwności, wszyscy dodają mi otuchy, a zatem do dzieła!

    Na zajęciach z anatomii moim zadaniem jest obnażenie się przed grupą i leżenie na wznak na specjalnym stole pośrodku sali raz w tygodniu przez dwie godziny. Ekspozycja jest całkowita. Nie ma tu miejsca na godność ani wstyd. Czysty surrealizm. Przed pierwszym rozebraniem się miałem ogromne opory. Złapał mnie stres, ale atmosfera jest przyjazna, a wszyscy podzielają pogląd, że mamy być przecież lekarzami i mieć kontakt z ludzką nagością, więc nie możemy traktować ciała jak temat tabu. Pomimo tremy rozebrałem się przed nimi wszystkimi do naga i położyłem, jak mi kazano. O BOŻE!! Co za emocje. Staram się o niczym nie myśleć, na nikogo nie patrzeć, niczego nie słuchać. To dla mnie spodziewany szok i dobre ćwiczenie przed prawdziwą służbą dla ludzi. Powtarzam sobie, że jestem tylko materiałem pokazowym. Zakrywam penisa bezwiednie choć wiem, że nie powinienem. Gdy tylko się na tym łapię, zabieram ręce. Podobno każdy tak ma na początku, więc jest ok. Po prostu każą mi położyć ręce pod siebie i patrzeć do góry w sufit lub zamknąć oczy. Chłopaki mają ubaw, ale chrzanię ich. Troszkę gorzej jest z dziewczynami. Ponieważ są to lekcje anatomii, będą pokazywać różne części mojego ciała, jak na modelu. Po prostu nie będę o tym wszystkim myślał i jakoś to przeżyję. Niektórzy koledzy krzywo na mnie patrzą. Dziewczyny nieco unikają. Wszyscy jednak szanują mnie za poświęcenie i rozumieją, że pomimo moich wad, działam dla dobra grupy. Walczę ze wstydem na każdych zajęciach. Na początku jest tragicznie ale na każdych kolejnych mam łatwiej. Da się przywyknąć. Po prostu udaję że jestem ciałem w prosektorium modląc się, żeby nie wszedł w czasie zajęć nikt niepowołany. Wpadam w trans podobny do snu. Wpadki są dopuszczalne, więc jeśli mi stanie, albo coś, wytłumaczono mi, co mam zrobić. Na szczęście nigdy nie zdarzyło się nic niespodziewanego z mojej strony, żadnych obcych osób, żadnych zmian, żadnych tchórzliwych absencji. Poradziłem sobie świetnie przez całe 60 godzin zajęć.

    Grupka z ratownictwa składa się z siedmiu tych samych osób, więc ich już się w sumie nie wstydzę. Mam tylko problem z nowym kolegą i z panią profesor. Jakoś to będzie, ale jest na prawdę dziko. Nie miałem wielkich problemów z obnażeniem się, bo już to robię na poprzedniej grupce a wszystko zostało mi szczegółowo wyjaśnione. No i jest to w sumie męska grupka. Wszyscy się jednak czerwienią gdy trzeba mieć ze mną kontakt. Tutaj moim zadaniem jest bowiem bycie modelem przy symulacji różnych zdarzeń np. przy ćwiczeniach z intubacji, masażu serca, a nawet cewnikowania. Nie zawsze mogę udawać bezwładnego trupa. Czasami muszę wstać lub położyć się w wymuszony sposób. Jest nieco gorzej choć otuchy dodaje mi fakt oglądania mnie przez praktycznie te same osoby. Na szczęście często mogę sobie przykrywać krocze, choć nie zawsze. Ciało nie jest co prawda wykorzystywane jako pomoc dydaktyczna na którą każdy patrzy przez cały czas, ale za to wszyscy mnie dotykają a niektóre zabiegi są nieprzyjemne. Bardziej się boję, niż wstydzę. Nie jest to miłe, obym dał radę. Wiemy natomiast, że w naszej przyszłej pracy taka postawa stanowi podstawowy wymóg dobrego wykonywania obowiązków i jest to ciągle podkreślane. Tutaj miałem całkiem sporo wpadek, zwłaszcza podczas ćwiczeń z aparaturą dolnych części ciała. Tych zajęć również mamy 60 godzin. Po lekcjach chciałbym trochę ochłonąć, ale mam jeszcze trzecią grupę…

    Zajęcia z położnictwa są nieco podobne do tych z ratownictwa. Nie chodzi tu oczywiście o położnictwo ciążowe. Żałuję, że wybrałem ten przedmiot. Teraz rozumiem czemu nie było chętnych. Przed pierwszymi zajęciami, gdy kazano mi się rozebrać, prawie zrezygnowałem. W tej grupie mamy zupełnie innych ludzi, niż w obu poprzednich, bo tylko jeden kolega będący wyłącznie w drugiej grupie oraz dziewczyna z obu grup. Z powodu przeżywanych trudności i braku innych chętnych do zastąpienia mnie, przez pierwsze kilka zajęć pozwolono mi zostawać w slipkach aby przywyknąć. Nawet to było trudne, a myślenie o tym, że wszyscy na sali są nadzy zdecydowanie przeszkadzało bo laski były ładne. Później już bardziej się ośmieliłem zwłaszcza, że na dwóch pozostałych grupach jestem goły prawie cały czas. Z tą różnicą, że tutaj jest mnóstwo ładnych dziewczyn. Gdzieś po pierwszym miesiącu zajęć musiałem pokazać gołe krocze. Nie byłem do końca gotowy choć czułem że już sobie poradzę. Ściągając jednak majty myślałem że skonam. Pomimo doświadczenia była to kompromitująca chwila. Niektóre dziewczyny aż piszczały. Kolega dodawał mi odwagi. Starałem się wyłączyć myślenie, wpaść w trans, jak na pozostałych grupach ćwiczeniowych i zlekceważyć otoczenie. Pomimo doświadczenia i charakteru, miałem całe mnóstwo wpadek. Na ćwiczeniach nie było żadnych zabiegów, ale były dla mnie zdecydowanie najgorszym doświadczeniem, jakie kiedykolwiek przeżyłem. Za każdym razem towarzyszył mi ogromny stres i wstyd. Często, korzystając z okazji mogłem przykryć penisa, ale i tak czułem się dziko.

    Na trzech grupach łącznie świeciłem nagością przed osiemnastoma osobami: ośmioma chłopakami (w tym jeden profesor) i dziesięcioma dziewczynami (w tym dwie prowadzące). Przy profesorach czułem się, jak pomoc dydaktyczna. Nie bałem się, bo to profesjonaliści przyzwyczajeni do wszystkiego i umiejący panować nad sytuacją. Trochę, jak u lekarza. Oczywiście nagość przy starszych ludziach nie jest przez każdego lubiana, ale w moim przypadku nie stanowiła trudności. Przed chłopakami było różnie. Niektórzy byli bardzo niepoważni, przy innych czułem kompleksy, inni przy mnie czuli się nieśmiało. Kilku było nawet całkiem fajnych, a kilku wyglądało na gejów. Wolałem się nie skupiać na takich rzeczach. Sądzę, że żaden nie chciał być na moim miejscu i pomimo różnych reakcji, szanowali mnie nie za wygląd, tylko za to, co robię dla dobra całej grupy. Tak sobie wszyscy ciągle powtarzaliśmy. Na innych przedmiotach i w innych sytuacjach bywałem przez to skrępowany i widziałem, że niektórzy też mieli problemy z wypiciem ze mną piwa. Ogólnie jednak panowała dobra atmosfera i nie byłem wytykany palcami (a przynajmniej nie oficjalnie oraz nie w Internecie). Poza zajęciami nikt nie wracał do tematu choć niekiedy niektóre sytuacje i myśli wracały do nas samoistnie. Niczego nie ustalaliśmy, nie myślałem o tym, co będzie jutro, nie ćwiczyłem. Najgorzej było z dziewczynami. Nie mogłem żadnej bardziej zaimponować bo wszystkie widziały dokładnie, co oferuję. Bardzo często, gdy któraś się do mnie zbliżała, zaczynał mi stawać, ale nauczyłem się technik, dzięki którym powstrzymywałem erekcję. Nie obeszło się jednak bez kilku pikantnych wpadek. Na samym początku prawie wszystko szło dość nieprofesjonalnie. Odganiałem od siebie natrętne myśli, że wszyscy mnie oceniają, że nie wiem jak leży mój penis, nie wiem czy nie staje. I faktycznie czasami kurczył się strasznie ze wstydu, a czasami prawie stawał. Nie mogłem jednak nawet na niego patrzeć żeby się nie peszyć. Ogólnie, wykonałem chyba kawał dobrej roboty. Przeszło nam przez myśl, że na wielu zajęciach nie musiałem być totalnie goły a jednak byłem (że niby do natychmiastowej dyspozycji dydaktycznej), bo w ten sposób zasługiwałem sobie na tę zaliczeniową piątkę.

    Piętnaście moich najpoważniejszych wpadek podczas zajęć, gdy nie mogłem nad sobą zapanować:
    1. Na anatomii zawsze byłem nagim modelem, na którym pokazywano wszystkie części ciała. Za każdym razem, gdy profesor powiedział “a teraz spójrzmy na modela” wiedziałem, że wszystkie oczy kierowane są na moje ciało i serce zaczynało mi mocno walić. Zwykle jednak powtarzałem sobie, że patrzą tylko na to, o czym jest mowa. Najgorzej było więc podczas nauki o genitaliach, gdy służyłem jako wzór, na którym profesor długim wskaźnikiem pokazywał poszczególne ich części. Wszyscy musieli uważnie skupić na mnie swój wzrok i mocno to odczuwałem. Kazano mi również odciągnąć skórę prącia i eksponować różne elementy tak, żeby były dokładniej widziane bez konieczności krępującego podchodzenia bliżej. Wykonywałem wszystkie polecenia odruchowo ale wolałem nie patrzeć na nikogo ani nie słuchać, co o tym szemrzą. Byłem mocno zawstydzony. Stanął mi też wtedy trochę i walczyłem z erekcją. W pewnym momencie czułem że popuszczę. Pozwolono mi dyskretnie przytrzymywać go nawet obiema rękami żeby nie doszło do żadnych seksualnych ekscesji.
    2. Na zajęciach z ratownictwa podczas ogólnego wprowadzenia, na którym prowadząca przedstawiała moje ciało jako żywy analog ćwiczeniowy i po raz pierwszy na tych studiach złamała moją osobistą barierę odległości. Musiałem być obnażony gdy m.in. demonstrowała ruchomość ludzkiego biodra (żeby dokładnie było widać wszystkie anatomiczne szczegóły), ale gdy tylko podeszła, było mi tak niekomfortowo, że od razu krocze zakryłem dłonią i puściłem buraka.
    3. Na zajęciach z ratownictwa, gdy mieliśmy sprawdzian praktyczny z technik transportu rannych, gdy przenoszono mnie z łóżka na nosze i z powrotem. Dwuosobowe grupki wchodziły na salę, podchodziły i działały wedle wyuczonych procedur. O ile na zajęciach mogłem być przykryty bo ewentualne niedociągnięcia nie miały aż takiego znaczenia, tak tutaj niestety miałem być goły i udawać nieprzytomnego abym nie mógł im pomagać a wszystko było dokładnie widać. Często jednak odruchowo reagowałem. Prowadząca z bliska oceniała każdy ruch studentów. Wszyscy byli skupieni. Ważne było to, aby egzaminowani przełamywali barierę wstydu i komfortu zbliżając się do poszkodowanego. Musieli szybko i skutecznie unieruchomić moje ciało, okryć, przenieść je na nosze a potem z powrotem symulując położenie na stole operacyjnym. Zbliżanie się i sama bliskość chłopaków przy moim nagim ciele, a potem ocenienie jego zabezpieczenia przez prowadzącą egzamin, do momentu jego okrycia, oraz dotykanie go podczas przenoszenia, a potem odkrycie po zakończeniu ćwiczenia były bardzo nieprzyjemne. Dwie grupy były mieszane po jednej dziewczynie. Musiałem zaciskać zęby i jakoś to przeboleć. I tak cztery razy. Czasami trochę mi stawał, co wyglądało głupio, ale nie mogłem z tym nic zrobić.
    4. Na zajęciach z ratownictwa podczas ćwiczeń z resuscytacji jeden koleś był tak niesforny, że ściągnął ze mnie koca którym byłem przykryty od pasa. Miałem nadzieję, że będą to jedne z nielicznych zajęć tego przedmiotu, gdzie nikomu nie pokażę swojego penisa. Przeżyłem małą porcję wstydu.
    5. Na ćwiczeniach z cewnikowania. Pani profesor realnie założyła mi cewnik, choć nie w całości a tylko tyle, żeby się trzymał. To było przeokropne.
    6. Na egzaminie praktycznym z cewnikowania. Wszyscy byliśmy totalnie przerażeni. Cewnik musiało mi założyć kolejno osiem osób. Spotkanie z każdym z nich było oddzielnym szokującym doznaniem na oczach profesorki. Zupełnie nad sobą nie panowałem. Podszedł pierwszy koleś i wziął mojego penisa do ręki a następnie ostrożnie zasadził mi cewnik. To było szokujące i nieprzyjemne. Potem oczywiście odłączenie. Leżałem cały czerwony z emocji. Drugi koleś. Przerwa. Czułem się zbrukany… Następnego dnia kolejna dwójka. Podszedł do mnie koleś i nie zdał, bo sparaliżował go wstyd. Wziął do ręki mojego penisa ale mu się wyślizgnął. Kolejny koleś podszedł i zrobiło mi się strasznie wstyd gdy brał penisa w dłoń. Nie mogłem jednak nic zrobić poza czerwienieniem się. Był bardzo niedelikatny i sprawiał mi ból. Trzeciego dnia do sprawdzianu ma podejść ten nowy koleś, jedna dziewczyna, oraz gościo, który oblał wczoraj. Zaczyna ten z poprawki. Gdy podszedł obaj nam było wstyd. Pomimo dziwnej sytuacji powiedziałem mu żeby się nie stresował a wszystko będzie dobrze. Jakoś to przeżyłem a jemu udało się zaliczyć. Następna weszła jedna z koleżanek. Zacząłem się podniecać i przeprosiłem za to cały czerwony. Ona zszokowana sytuacją, zdenerwowana ale jednocześnie delikatna i miła. Czułem się, jak po seksie z nią. Pozostał jeszcze jeden kolega. Taka moja praca, że każdy kolega musi trzymać mojego penisa w dłoniach. Bez względu na poziom wstydu musieliśmy zrobić to, co do nas należy. Ostatniego dnia pozostałe osoby. Za każdym razem coraz mniej przyjemnie i coraz większe moje zawstydzenie. Zastanawiałem się, jak ja z nimi potem pójdę na piwo. Przy drugiej koleżance też bardzo się ekscytowałem. Płonąłem jakbym się jej oddawał. W pewnym sensie tak właśnie było. Poświęcałem dla niej swój honor i godność, żeby mogła zaliczyć to kolokwium na bardzo dobrą ocenę.
    7. Na ćwiczeniach z opieki medycznej i położnictwa, gdy pani profesor pokazywała, jak powinno się tamować krew z tętnicy udowej wymagane było abym oczywiście był całkiem goły. Zasłoniłem jednak krocze kawałkiem prześcieradła którym byłem przykryty. Jej dotyk był jednak bardzo interesujący i podniecający podobnie, jak spojrzenia wszystkich dziewczyn w grupie.
    8. Ćwiczenia z opatrywania. Gdy jedna z dziewczyn wybrała do opatrywania moją nogę i pomimo, że po pas byłem nakryty, to jednak odsłoniła mi aż całe udo, po czym się zaczerwieniła. Następnie, miałem wrażenie, że podczas tego zabiegu celowo dotyka mi penisa, aż mi stanął. Reszta raczej tego nie widziała, ale ona sama z pewnością tak. Było mi niesamowicie dobrze.
    9. Kolejna koleżanka zrobiła podobnie. Niby ręka się jej wymsknęła podczas wiązania bandaża i przez przypadek odsłoniła mi część krocza widząc stającego penisa. Podczas robienia opatrunku drugą ręką próbowała go głaskać. Uśmiechała się przy tym do mnie.
    10. Gdy musiałem się cały obnażyć bo były zajęcia o urazach jąder. Prowadząca pokazywała wszystkim na przykładzie moich, co należy zrobić w przypadku pacjenta z taką przypadłością. Były to jedne z tych zajęć w tej grupie, w których bezwarunkowo musiałem być goły i umierałem ze wstydu przy tych wszystkich koleżankach. To wtedy właśnie laski aż piszczały i wtedy właśnie po raz pierwszy żałowałem, że dałem się namówić na tę całą pomoc dydaktyczną oraz zdjąć majtki.
    11. Drugie zajęcia w których cały czas musiałem leżeć całkowicie goły i smażyć się ze wstydu przed sfeminizowaną widownią. Kolega dotrzymywał mi towarzystwa siedząc obok w scenach pokazowych. To mi nie pomagało. Dwie długie godziny wśród pięknych pań nie były wcale takie słodkie. Wstyd był ogromny oraz obawa o podniecenie. Nie da się tego porównać z doznaniami z żadnej z powstałych dwóch grup. Czym się to jeszcze różniło? Tutaj nie leżałem całkiem płasko patrząc w sufit. Wszystko było ustawione tak, że cały czas mogłem ich wszystkich widzieć. Ich miny, wstyd, podniecenie, śmiechy, uśmieszki, wszystko.
    12. Kolejne zajęcia gdzie musiałem być całkiem nago. Tym razem nieśmiałość mi nie pomagała i cały czas czułem lekkie podniecenie. Bardzo dziwny stan uczuć utrzymujący się przez dwie godziny. Kompromitowałem się strasznie. Szczególnie kilka dziewczyn działało na mnie bardzo erogennie. Z drugiej strony, gdzie legalnie znalazłbym taką sytuację aby pokazywać swoją męskość tylu laskom. Byłem podniecony i przerażony jednocześnie.
    13. Zajęcia z nagłych wypadków – bezpieczne układanie poszkodowanego z ciężkimi urazami na drugiej grupie. Do tych ćwiczeń bardzo chciałem być przykryty albo móc mieć na sobie majtki pomimo, że to już prawie koniec roku i wszyscy mnie znają. Zadanie polegało na tym, żeby, kładł się w różnych przedziwnych pozycjach, a każda osoba która zechce, może spróbować ułożyć mnie w pozycji bezpiecznej. Poza prowadzącą, tylko dwóch chłopaków (tych, co wyglądają na gejów) zgodziło się spróbować. Bardzo dziwnie się przy tym czułem. Próbowałem łapać penisa pomiędzy nogi, ale mimo wszystko leżałem goły i bezbronny na dotyki prowadzącej i dwóch kolegów. Na grupie żeńskiej też były, ale na szczęście tam pozwolono mi być w gaciach.
    14. Zaliczenie z resuscytacji na grupie żeńskiej. Wszystko zaczynało się dobrze, bowiem leżałem na wznak przykryty od pasa w dół i czułem się swobodnie pomimo, że za chwilę mnóstwo dziewczyn będzie mnie dotykało w bezpośredniej bliskości. Wszystko szło gładko, ale w czterech przypadkach wyglądało, jakby się zmówili przeciwko mnie. Ponieważ było to ostatnie zaliczenie z moim udziałem, postanowili wykorzystać sytuację i troszkę ze mną poigrać. Po kolei każdy egzaminowany wchodził do sali, podchodził do mojego łóżka i pokazując na moim przykładzie tłumaczył, jak fachowo udziela się pierwszej pomocy. Oczywiście sztuczne oddychanie usta-usta oraz masaż serca nie były prawdziwe, co mogło być niebezpieczne, ale bliskość i dotykanie owszem. Wszedł pierwszy kolega. Byłem całkiem spokojny choć czułem się trochę nieswojo w takiej bliskości do mojej twarzy i przy kładzeniu rąk na moją nagą pierś. Potem koleżanka – tutaj jeszcze bardziej nieswojo, ale dosyć miło. Później kolejna. Wszedł drugi kolega. Podszedł. Uznał, że aby mnie uratować należy ściągnąć ze mnie koca, odsłaniając całą moją nagość przed nauczycielką i nim samym. Poczerwieniałem straszliwie. Jego bliskość w obliczu mojej nagości i to patrzenie w oczy podczas symulacji masażu serca… Czułem się molestowany. Byłem w szoku. Symulacja usta-usta również jednoznacznie dawała mi sygnał. Gdy skończył, profesorka powiedziała mu, że podczas interwencji trzeba koniecznie odsłonić jedynie klatkę piersiową i reszta ubrań, oraz rzeczy osobistych ofiary nie przeszkadza podczas akcji. Oczywiście z medycznego punktu widzenia zrobił wszystko prawidłowo, a ja pospiesznie nakryłem się z powrotem. Byłem cały czerwony. Weszła kolejna koleżanka. Wszystko odbyło się normalnie. Po poprzedniej dzikiej akcji tutaj się nie krępowałem, a i ona nie miała dziwnych zapędów. Weszła kolejna koleżanka. I znowu zrobiła to, co tamten kolega. Przed przystąpieniem do reanimacji, pod pozorem zrobienia sobie wygodnego miejsca żeby usiąść, zrzuciła ze mnie wszystko, pozostawiając nagie ciało. Usiadła przy mnie gołym, aż stęknąłem i się podnieciłem. Poczerwieniałem i odpłynąłem gdy robiła mi symulację sztucznego oddychania. Jej wspaniałe usta i piękne oczy tuż przy moich. Dotykanie swoimi aksamitnymi dłońmi mojego nagiego torsu. Stanął mi. Przepiękna chwila. Odchodząc niby szturchnęła mi go dłonią i puściła oczko. Byłem rozpalony. Natychmiast się zakryłem przed czujnym okiem pani profesor, choć ona i tak skomentowała tę akcję jako bardzo dobry przykład reanimacji lecz powiedziała, żeby następnym razem nie obłapiała tak osoby poszkodowanej. Następna była koleżanka od bandażowania nogi. Było widać, że na mnie leci. Oczywiście ona również odkryła mnie do naga. Wiedziałem że może tak być. Byłem rozpalony. Zrozumiałem, że więcej nie będę już miał takiej okazji i muszę korzystać z sytuacji. Bardzo się podnieciłem i o ile stanięcie penisa jest dopuszczalne w takiej sytuacji, to nie mogłem z nią zrobić nic co wykracza poza warunki egzaminu. Mogłem tylko cieszyć się jej piękną twarzą przy mojej twarzy, oraz zmysłowym dotykiem. Ona też nie mogła mnie molestować na oczach nauczycielki podczas zaliczenia, ale może po nim spróbuje ponownie. I znowu, gdy tylko skończyła, pospiesznie naciągnąłem na siebie koca ale spuściłem się w niego. Było mi bardzo wstyd pani profesor. Ona zaś powiedziała “ale ma pan powodzenie, no ale tak bywa”. Sytuacja była niezręczna. Po krótkiej przerwie, którą zasygnalizowałem z powodu tych nieoczekiwanych komplikacji, weszła ostatnia dziewczyna. Ona również próbowała wcześniej różnych sztuczek żeby się do mnie zbliżyć. Rety, ale jestem podekscytowany. Spokojnie podeszła do mnie. Również odkryła mnie do naga widząc stojącą, lekko zaślinioną pałę i rozpoczęła zaliczenie. To niestety już ostatnia mocna chwila w tym semestrze na tej grupie. Wydawało mi się, że trwa wieki. Bardzo się jej podobam. Do tego stopnia, że skupiła się na czynnościach zamiast na mówieniu o tym, co należy robić. Była cała czerwona i rozpromieniona, jak ja. Profesor miała już dosyć. Zaliczyła jej sprawdzian na trzy. Potem wyszła z sali zostawiając mnie tam.
    15. Chwilę poleżałem, potem wstałem będąc całkiem nago w pustej sali i zacząłem się masturbować. W momencie gdy się spuszczałem, zaczęli wchodzić ludzie z innej grupy. Stałem cały goły a do sali weszły już cztery osoby. Ujrzawszy mnie nagiego, dwie pierwsze dziewczyny z przodu zawróciły i zaczęły krzyczeć, żeby wszyscy wyszli z sali bo jeszcze jest zajęta. Mimo wszystko, przez ten ułamek sekundy zobaczyło mnie ze siedem osób, a ja stałem jak wryty z cieknącym penisem. Śmiech tych ludzi był tak głośni, że się obudziłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Heterycy na delegacji 1

    Trafiłem do firmy, gdzie trzeba było jeździć po Polsce. Zwykle jeździło się samemu czasem w dwie osoby. Ostatnio doszedł do nas nowy pracownik i dostałem go do nauki. Trzeba było dzielić pokój hotelowy z kolegą żeby ciąć koszty.
    Wyjechaliśmy do Poznania. Droga jakoś minęła i zrobiliśmy co trzeba było. Wieczorem do hotelu, bo podróż jednak długa więc lepiej wyjechać z rana. Mariusz był sporo młodszy ode mnie. Przyznał że na 26 lat. Ja skończyłem 35. Wieczorem rozmowa w pokoju zeszła na temat kobiet. Ja mam żonę, on dziewczynę. Żartowaliśmy z kobiet, że tak opornie im idzie namiętny seks gdzie bądź o jakiejkolwiek porze. Obaj narzekaliśmy na niedosyt. Mariusz przyniósł po dwa piwa z recepcji i sącząc je zgłębialiśmy temat seksu. Mariusz miał bujny zarost. Kilkudniowy zarost na twarzy. Bardzo sexy. Ładnie wyrównany. Ciemne bardzo ciemne włosy. Ciemne oczy. Lekko muskularny. Zapytał czy nie jest mi gorąco. Mnie nie było. Ale on stwierdził, że jemu jest i pozbył się  koszulki i spodni. Siedział w gaciach w szerokim rozkroku lekko podchmielony z lekko plączącym się językiem i tłumaczył mi różne zawiłości. Patrzyłem na niego i stwierdziłem gdzieś w głębi swej świadomości, że bardzo mi się podoba. Też zdjąłem koszulkę i spodnie. Skomentował moje owłosienie. Przyznałem, że golę sobie klatę i kutasa. Temat zszedł w tę stronę. Opowiadał mi że jego kobieta lubi jak jest bez włosów a on ma ich mnóstwo wszędzie. Moja też woli mnie wydepilowanego. Ale żeby nie drapać jej sutków podczas seksu, musiałbym depilować się bardzo często. Czas mijał i w mojej głowie pojawiło się pragnienie zobaczenia go nago. Choć od lat jestem z kobietą, to zawsze śledziłem rozporki kolegów. Dedukowałem, co tam możne być. Mariusz nie miał chyba giganta. Podczas rozmowy nie zauważyłem żeby mu stanął, choć miałem wrażenie że lekko napięty był. No cóż. Wiek ma swoje prawa. W końcu wziął ręcznik i kosmetyki i poszedł się myć. Oglądałem tv i czekałem na swoją kolej. Wyszedł w ręczniku. Podszedł do torby i wygrzebał z niej czyste gatki. Zrzucił ręcznik i włożył je. Wszystko to tyłem do mnie. Zerkałem na jego ładne ciało i zgrabną dupę. Też postanowiłem zagrać tak jak on. Poszedłem się myć i wróciłem w ręczniku. Ale wkładając gatki stałem do niego przodem.  ociągałem się z ich nasunięciem. Robiłem to by miał czas popatrzeć na mnie. Skomentował, że nie wierzył, bym sobie golił kutasa, puki nie zobaczył. Po co miałbym to ukrywać, albo kłamać zapytałem. Nie odpowiedział. poszliśmy spać i rano wyjechaliśmy po śniadaniu.
    Kolejny wyjazd razem trafił mi się z nim za tydzień. Wieczór upływał w podobnej atmosferze. Znów gadanie o seksie. Piwo. Potem pozbycie się części garderoby i prysznic. Po powrocie jednak on również nie krył swej nagości. Chodził nago po pokoju nie zwracając uwagi na mnie i na nie zasłonięte okna. Dotykał krocza, miętolił. Miał wygolone na zero. Włosy zaczynały się od pępka w gorę. Wyglądał super seksi i zastanawiałem się jak by to było go dotykać. Jak by tak zająć pozycję 69. muskać się nawzajem ustami tam, gdzie każdy facet ma najwrażliwszy punkt. Jak bym czuł jego dotykanie. Potem ja odwdzięczyłem się swoją paradą. Starałem się żeby mi nie stanął. Jednak nie do końca mi się to udało. Głupio mi się zrobiło. Zauważył to i skomentował w swoim stylu. No naprawdę ta twoja słabo się stara jak ci bryka przy koledze. Jak mnie heterykowi mogło się coś takiego przydarzyć? Olałem to i próbowałem zmienić temat. W końcu poszliśmy spać. Obudziłem się w środku nocy. On spał koło okna ja pod ścianą łazienki. Leżałem twarzą w jego stronę. Jakieś światło docierało do pokoju przez nie zasłonięte okna. Leżał odkryty. Kołdra zakrywała mu nogi od kolan w dół. Koszulka w której spał podwinięta pod brodą. Jedną ręką trzymał kutasa i trzepał. Drugą grzebał w jajach między nogami. Cichutko sapał. Udawałem że śpię. Nie ruszałem się. Przez przymknięte oczy patrzyłem z niedowierzaniem na to co widzę. Stanął mi na maks. Miałem ochotę się dotykać, lecz obie dłonie miałem blisko twarzy. Pokaz trwał dalej i gdy jego ciało się wyprężyło dostrzegłem salwę spermy wystrzeloną w górę. Potem drugą. Chwycił za grzyba i rozcierał to co wypływało. Prężył się. Widok boski. Poczułem wilgoć w jajach. Napinałem zwieracze i co mogłem by tez mieć orgazm. Podniecenie miałem olbrzymie i zabrakło ciut, by wywalić swój zapas spermy. Patrzyłem na Mariusza dalej. Roztarł spermę, która spadła na jego brzuch, naciągnął kołdrę i odwrócił się na bok  w stronę okna. Nie mogłem zasnąć długo.
    Rano wstaliśmy a on stwierdził, że chyba w nocy miał sen erotyczny, bo cały jest w spermie.
    Poszedł się umyć i wrócił nago. Znów chodził jakby bez celu eksponując mi swoje ciało. Nie mogłem wstać od razu. Miałem sterczącego kutasa. Lecz z powodu późnej pory musiałem jednak wyjść z pościeli. Namierzył mnie i zarechotał. Ale namiot. Postanowiłem  go olać i opuściłem gacie.  Kutas wyskoczył i zabujał się nie ograniczany bielizną. On potrzebuje ust. Może mu pomożesz opróżnić kulki? Zapytałem celując w niego kutasem. Dobra, pomogę ci na obcą rękę a ty mnie. Zgoda?
    Zamurowało mnie. Żonaty, dzieciaty ma z obcym facetem doprowadzać się do wytrysku?
     Nim się zorientowałem i przemyślałem trzymał mnie za chuja i poruszał. Wyciągnąłem dłoń i pochwyciłem jego wiszący sprzęt. Drgnął. To spowodowało we mnie reakcję lawinową. Patrzyłem ja jego piękne ciało. uzmysłowiłem sobie, że marzyłem o tym, by ktoś mnie dotykał. Myślałem o nim. Czułem narastającą we mnie falę namiętności. Potem drżenie w miednicy próba opanowania i zdałem sobie sprawę, że rozkosz jest silniejsza. Wywaliłem spermę wprost na niego. Przykuliło mnie i kolejna salwa. Puściłem jego kutasa i wywaliłem jeszcze i jeszcze i jeszcze. Czułem teraz poślizg w jego dłoni, która nadal mi dogadzała. Skręcałem się z rozkoszy. gdy się opanowałem on patrząc na mnie orzekł: I znów muszę wziąć prysznic. Uśmiechnął się i poszedł. Ja padłem na pościeli. Mój świat zmienił się zupełnie. Spełniłem marzenie, którego nigdy nie wypowiedziałem. Co dalej będzie?
    Po wszystkim udawaliśmy, ze nic się nie stało. Poprosiłem, by nie opowiadał o tej sytuacji nikomu Jestem żonaty i to może mi zrujnować życie. Przyrzekł, że nikomu nie powie i poprosił, bym i o nim też nikomu nie mówił. Przybiliśmy dłonie jak prawdziwi przyjaciele.
    Dni mijały i znów wyjechaliśmy razem. Tym razem balem się tego co może się wydarzyć. Po wejściu do hotelu zamówiliśmy kolację i wino. A do pokoju wzięliśmy po dwa piwa. Po winie już byliśmy weseli. Kolega po wejściu do pokoju rozebrał się i oświadczył, że idzie pod prysznic. Mył się długo. Wrócił ze świeżo ogolonym kutasem. Zarosłem już trochę więc sobie ogoliłem oświadczył pokazując mi trzymanego za skórkę fiuta. Przekładał go by dokładnie pokazać jak dokładnie to zrobił.
    Ja też poszedłem się umyć i zrobiłem to dokładnie trzy razy. Tak na wszelki wypadek. Wróciłem jak kolega – nagi. Wtedy on zagadał, że jestem mu winien trzepanie, bo ostatnio on mi zrobił a ja jemu nie. Żartowałem, że jego dziewczyna może być nie zadowolona że ktoś mu soki wylewa, ale podszedł do mnie i sięgnął po moją dłoń. Przyłożył sobie do kutasa i patrzył mi w oczy. Poruszałem dłonią wodząc po dość sztywnym już członku a on chwycił mnie za głowę i zmusił bym siadł na łóżku. Jego krocze miałem przed twarzą. I zapragnąłem spróbować jak smakuje męski fiut. Pocałowałem go nieśmiało. Potem mocniej. W końcu włożyłem sobie w usta i zacząłem mu robić loda. Byłem inicjatorem. Podniecało mnie to. Wstyd się wyłączył. Namiętność wzrosła. Jego oddech stał się głośniejszy i wyszeptał że zaraz będzie miał finał. Poprosiłem by wlał mi w usta. Miał długi orgazm. Dużo nasienia. Wszystko wtryskiwał w moje usta. Nie mogłem się oprzeć by nie połknąć. Łykałem więc co któryś wtrysk. Trzymał mnie delikatnie za głowę i drżał. Wypuściłem go z ust i przylgnąłem do jaj. Pieściłem i lizałem. Zrobił krok w tył. Patrzyłem i zastanawiałem się co powie. No fajnie się odwdzięczyłeś. Tak to nawet moja nie umie. Nie wiedziałem co powiedzieć. To był mój pierwszy raz z facetem – odpowiedziałem. Ale pamiętaj że to nasza tajemnica. Ufam ci. Zbliżył usta do moich i pocałował mnie z językiem. Tak. Ja tez tobie ufam.
    Teraz jesteśmy jak bracia. Nie mamy tajemnic. Powiem ci, kontynuował, marzyłem o czymś takim. Jesteś pierwszym facetem  z którym robiłem takie rzeczy. Chciałem komuś zaufać by to przeżyć. Ostatnio z moją Agą mi się nie układa. Spotykamy się ale nie ma seksu. W pewnym sensie wykorzystałem cię, ale bardzo cię lubię i mam do ciebie zaufanie.
    Ja też cię polubiłem – oświadczyłem. Jesteś bardzo atrakcyjny, bezpośredni. Nie mogę się z tobą spotykać często. Wiesz dlaczego. Ale jak zgodzisz się na wyjazd służbowy ze mną, to chętnie pogadam i poeksperymentuję.
    Nasza znajomość trwała jeszcze jakiś czas. Wspólne wyjazdy nam służyły. Dobrze ze sobą współpracowaliśmy. Za tym szły pieniądze z czego obaj byliśmy zadowoleni. Moje życie z żoną też uległo zmianie na lepsze. Seks dawał mi więcej radości i ja mogłem dać jej więcej pieszczot. Bo ona nie potrzebowała ostrego ruchania ale dotyku i bliskości.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate
  • Wiktoria i Julia

    #Futro #Fetysz 

     

       Większość zięciów nienawidzi swoje teściowe. A ja swoją kocham. Bo jak nie można kochać osoby, z którą regularnie można uprawiać seks i która nie ma żadnego tabu? Tak, dobrze słyszeliście, sypiam z własną teściową. A co na to jej córka? Sypia razem z nami…

       Ale zacznijmy od początku czyli studniówki, którą miałem kilka dobrych lat temu. W ogólniaku nie byłem jakimś don juanem, ale swoją dziewczynę miałem. Dorota nie była niesamowitą pięknością, ot, zwyczajna mysia blondynka, której piersi dopiero zaczynały być czymś więcej niż małymi pączkami. Ale na szczęście nie była wstydliwa, zabawy ręczne czy obopólny oral to był nasz chleb codzienny. Szykowaliśmy się też by wspólnie stracić dziewictwo, ale zawsze coś nam przeszkadzało w osiągnięciu upragnionego celu. 

       Ale tak się złożyło, że na studniówkę nie mieliśmy iść razem. Dlaczego? Wystarczyło, że przyszedłem na miejsce naszego spotkania 30 minut wcześniej. I co zobaczyłem? Opartego o ścianę mojego najlepszego przyjaciela, z zamkniętymi oczami i głupim wyrazem twarzy. A przed nim klęczała Dorota. 

       Najpierw nie zrozumiałem co się dzieje, ale regularnie ruchy jej głowy szybko dały mi odpowiedź. Ta suka mu obciągała! I to jak! Wydawała takie odgłosy jak gdyby się dusiła. Charczała i krztusiła się, robiąc głębokie gardło. 

    – O tak maleńka, bierz pana Pytonga całego. Tak jak lubisz… 

       Aż dziwne, że na te słowa nie wybiegłem i ich nie zabiłem. Ale stałem jak skamieniały. Dorota przyspieszyła, co przyniosło natychmiastowe skutki. Były już przyjaciel drgnął i złapał ją za głowę, a ta zagulgotała. Spuścił się w jej ustach, a ona wszystko połknęła! Mi nigdy nie połykała… 

       I to wcale nie był koniec. Bo Dorota wstała z klęczek i zaczęła rozpinać spodnie!

    – Tylko pamiętaj, w dupkę. – rzekła, odwracając się. – Nie chce jeszcze tracić dziewictwa… 

       Już prawie zaczęli kolejny numerek, gdy odzyskałem władzę w ciele. Głośno chrząknąłem, ujawniając się. Zastygli, ona z wypiętą dupą, on ze swoim panem Pytongiem w ręce. 

    – Nie przeszkadzajcie sobie. – rzekłem słabo. – Ja już sobie pójdę… 

       Odwróciłem się i odszedłem. Po chwili Dorota mnie dopędziła. 

    – To nie jest tak jak myślisz… – zaczęła. 

    – Spierdalaj! – warknąłem.

       O dziwo, to wystarczyło. Nigdy więcej się do niej nie odezwałem, mimo że parę razy dzwoniła. Rodzice byli zdziwieni naszym rozstaniem, ale kiedy im powiedziałem co się stało, to odpuścili próby godzenia. Byłem sam, a termin studniówki zbliżał się nieubłaganie. 

     

       Mówiąc prawdę, w ogóle nie chciałem iść na ten cholerny bal. Ale tydzień przed nim dostałem specjalną propozycję. Od koleżanki z klasy, Wiktorii. Ona też nie miała z kim iść na studniówkę. Może przybliżę tutaj fakt, że Wiki była, delikatnie mówiąc, trochę przy kości. No dobra, nie będę owijać w bawełnę, po prostu była gruba i mało kto się nią interesował. 

       A tak naprawdę to wcale nie była taka zła. Bardzo duży biust, kształtna twarz i długie, blond włosy. Miły głos i dobry humor. Nie była też opanowana przez szał kupowania kosmetyków czy ubrań, jak reszta dziewczyn w jej wieku. Mówiła, że zbiera na inne rzeczy, ale nigdy nie zdradziła na jakie. Miała dobre oceny, wiem, bo parę razy pozwoliła mi ściągać zadania domowe. 

       Ciekawie się ubierała. Lubiła sweterki i futrzane elementy. W zimie nosiła kożuszek z futerkiem, na wiosnę parki czy kurtki z futrzanym kapturem i mankietami, a nawet w ciepłe dni na bluzce musiała dyndać się przypinka z puszystą kulką, którą często dotykała. 

       Propozycję otrzymałem po szkole, gdy akurat się złożyło, że wracaliśmy grupką do domu. Koledzy i koleżanki powoli odrywali się od grupy, aż zostaliśmy sami. 

    – Słuchaj… – zaczęła nieśmiało. – Masz z kim iść na studniówkę? 

    – Nie. – odpowiedziałem krótko. 

    – Może pójdziemy razem? 

       Popatrzyłem na nią jak na Godzillę. Że co? Ja mam iść z tym grubasem? Żeby wszyscy mówili, że nie miałem innej opcji? Szybciej zostanę w domu. 

    – Jeśli pójdziesz ze mną, to nie pożałujesz. Po balu pojedziemy do mojego domu, a tam będziesz mnie mógł zerżnąć w każdy otworek, w każdej pozycji jaką sobie wybierzesz i ile razy będziesz chciał. Bez gumki. I to nie wszystko co mogę ci zaoferować… Jak ci się podoba moja propozycja? 

       Musiałem mrugnąć kilka razy, by dotarło do mnie to, co zaproponowała. Prawdziwy seks w każdej pozycji. Seks, a nie jakaś tam gra wstępna. I bez prezerwatyw! 

    – Nie wierzysz mi? – tak zinterpretowała moje milczenie. – Mogę teraz dać ci przedsmak naszego spotkania. Chcesz loda? 

       Nie czekając na moją zgodę, wciągnęła mnie w najbliższą bramę. Rozpięła mi rozporek i wsunęła dłoń do środka. Po chwili sztywniejący penis już był na zewnątrz. 

    – Jak ładnie rośnie. – stwierdziła, delikatnie masując. 

       Po chwili już był twardy jak ze stali. I Wiktoria klęknęła. Tego dnia nosiła futrzaną parkę i, gdy złapała mnie za ptaszka, to poczułem miły dotyk futrzanych mankietów. Uczucie było niesamowite, jednocześnie słabe, ale i silne. 

       Po chwili poczułem miłe ciepło, to główka penisa znalazła się w ustach blondynki. I wtedy ona ruszyła. 

      Jęknąłem cicho z ogromnej ilości doznań. Futro na korzeniu, wilgoć jej ust i powolne ruchy ręką. To dopiero był oral, nie to co robiła Dorota. 

       Przypomniała mi się była dziewczyna. Teraz byłem w prawie tej samej sytuacji. Ale Wiktoria wcale nie musiała brać głęboko w gardło, wiedziała jak sprawiać przyjemność facetowi ustami i rękami. A futrzane mankiety jeszcze bardziej ułatwiały jej zadanie. 

       Dwa dni nie robiłem sobie dobrze, dlatego wystarczyły zaledwie dwie minuty takiej zabawy bym poczuł, że dochodzę. 

       Nie musiałem łapać Wiki za głowę, nie miała najmniejszego zamiaru wyjmować go z ust, mimo że palcami czuła jak skurcze jąder wyrzucają z siebie pierwsze plemniki. Zwolniła tylko tempo, choć już nic nie mogło powstrzymać wybuchu. 

       Aż zadrgały mi nogi, gdy buchnąłem wprost na jej język. Blondynka od razu dostosowała tempo, bym akurat strzelał, gdy najsilniej odsłoni główkę i będzie ją mieć najgłębiej w ustach. 

       Fale przyjemności rozlały się pod całym ciele, gdy raz za razem częstowałem ją ogromnym wytryskiem. Jeszcze nigdy nie przeżyłem tak silnego orgazmu, ale muszę przyznać, nikt nigdy nie zrobił mi takiego orala.

       Jednak nie połknęła ładunku. Poczekała aż skończę strzelać i wyjęła penisa spomiędzy warg. Energicznie wypluła nasienie na ziemię.

    – Po studniówce połknę. – rzekła z uśmiechem. – To jak? Idziemy? 

       Oczywiście zgodziłem się na jej propozycję i po tygodniu wchodziśmy na halę sportową, tego wieczoru przemianowaną na balową. 

       Obok mnie szła całkowicie inna osoba. Prosty koński ogon zastąpiły delikatne loczki, opadające jej burzą na plecy. Delikatny makijaż podkreślał kolor jej oczu i kształt twarzy. Długie i workowate swetry zastąpiła piękna wiśniowa suknia wieczorowa z takim dekoltem, że jej wielkie piersi prawie wypadały. Na to wszystko zarzuciła krótkie, sztuczne futerko z czekoladowych norek. Od razu zapragnąłem by dotykała mnie tymi norkami. 

    – Podoba ci się moje futerko? – zapytała, jak gdyby czytała mi w myślach. – W domu mam lepsze futra i z chęcią je dla ciebie ubiorę… 

      Wszystkie chłopaki gapiły się na Wiktorię jak wchodziliśmy na salę i kilku z nich chyłkiem wyszło, pewnie by sobie zwalić konia.

       Zabawa była przednia, Wiki nie odstępowała mnie na krok, mimo że dostała kilka propozycji zatańczenia z innymi. Kilka par pokłóciło się z tego powodu, a ja miałem to gdzieś, myślałem tylko o tym kiedy to wszystko się skończy i pojedziemy do niej.

       Nareszcie wypiliśmy ostatni kieliszek bezalkoholowego szampana i czas było się zbierać. Reszta sali wróci do domu, a ja pojadę na prawdziwą orgię. Już byłem pewny, chcę by moja towarzyszka nosiła dla mnie w łóżku futro. 

       Pomogłem ubrać Wiktorii jej krótkie futerko, przy tej czynności zmysłowo się o mnie otarła, a ja drżącym głosem zamówiłem taksówkę.

       W samochodzie nawet nie ukrywałem się ze swoim zamierzeniem, całkowicie otwarcie głaszcząc norki. Moje zainteresowanie bardzo się jej spodobało, uśmiechała się dowiedzieć mnie bardzo tajemniczo. 

       Na klatce schodowej poczułem, że moczę się coraz bardziej. Wizja wtargnięcia w mokrą szparkę Wiki w futrze powodowała, że nie mogłem myśleć o niczym innym. W głowie podwijałem jej suknię do góry i wchodziłem w jej wypięty tyłeczek, tuląc się do norek. Ciekawe jakie miała inne futra… 

       Ona doskonale wiedziała co sobie wyobrażam, krótkie futerko nie przysłaniało jej krągłych pośladków, wyraźnie widocznych w przylegającej sukni. Cicho przekręciła klucz w zamku i weszliśmy do jej mieszkania.

       Pierwsze co mnie przywitało to ciche buczenie z jednego z pokojów. Wiki zdjęła futro, powiesiła na haczyk obok panterki z kapturem i odwróciła się do mnie.

    – Pójdę się przebrać. Jeśli chcesz się umyć, to łazienka jest tam. – i zniknęła w drugim pokoju, zamykając za sobą drzwi.

       Szybko umyłem ręce i twarz, doszło do tego czyszczenie ptaszka. I tak szybko pokryje się śluzem. Gdy skończyłem, to znów stanąłem w przedpokoju. Pogłaskałem panterkę, była jeszcze bardziej puszysta niż norki. Je też użyjemy… Buczenie nie ustało, a nawet zwiększyło się. Zainteresowany podszedłem do przymkniętych drzwi i popatrzyłem.

       Zdębiałem na widok tego co ujrzałem. Na łóżku leżała blondynka w wielkim, puszystym futrze z rudych lisów. Było o wiele na nią za duże i praktycznie tonęła w nim. Krótkie norki, które Wiktoria miała na studniówce po prostu nie umywały się do tych lisów. Gdyby blondynka stała pewnie sięgałyby jej do kostek, a w piękny, puszysty kołnierz mógłbym się wtulić jak dziecko.

       Jednak to nie było najlepsze, nieznajoma miała je rozpięte i teraz widziałem jeszcze lepsze rzeczy. Jej kształtne piersi, choć o wiele mniejsze niż u Wiktorii, były otoczone czarnym, koronkowym półstanikiem, który tylko podkreślał ich kształt i naprężenie stojących sutek. Nogi w koronkowych pończochach tego samego koloru były szeroko rozłożone, a w napuchniętą cipkę miarowo wsuwała i wysuwała różowy wibrator, który był źródłem tego buczenia. Cicho przy tym mruczała, widać było, że sprawia jej to niesamowitą przyjemność i nie zamierza przyspieszyć orgazmu.

       Ptaszek, który mi częściowo opadł, od razu usztywnił się maksymalnie. Chciałem poprawić go w spodniach, ale niefortunnie uderzyłem dłonią w drzwi. Kobieta momentalnie zareagowała, otwierając oczy i spoglądając na mnie. Zrobiłem się czerwony, ale ona zamiast krzyknąć lub mnie wyzwać, uśmiechnęła się i palcem pokazała, że mam się zbliżyć.

       Potem sprawy potoczyły się bardzo szybko. Nim się zorientowałem, to blondynka usiadła na łóżku i rozpięła mi spodnie. Złapała fachowo penisa i sprawnym ruchem przejechała palcem po kanaliku, wypompowując śluz. Roztarła go na rowku między piersiami. Przysunęła się do mnie, tak że mój mały wsunął się pomiędzy dwie ciepłe kule. 

       Nie zdążyłem nawet pomyśleć co będzie dalej, gdy ścisnęła rękami piersi i ruszyła. Z moim ptaszkiem między jej skarbami!

       Aż mi oczy wyszły z orbit. Bo po raz pierwszy w życiu widziałem, że w taki sposób można dawać przyjemność. 

       Nieznajoma fachowo mnie obsługiwała, rytmicznie ruszając piersiami. Patrzyła mi też prosto w oczy z lekko kpiącym uśmiechem. 

       Ja tymczasem dotknąłem lisów. Miały długi i puszysty włos, idealny do dotyku. I chyba o nim mówiła Wiktoria, mówiąc że ma inne futra. Po prostu pożycza od tej pani, która masowała mnie swoim biustem bardzo fachowo. 

       I co to był za masaż. Po prostu boski. Nie chodziło tutaj o jakąś szczególną technikę, tylko futro. Czułem dotyk lisów na udach, a mogłem też je głaskać. To było tak przyjemne, że nie mogłem już wytrzymać. Naprężyłem się…

    – Pięknie. – szepnęła właścicielka futra, gdy pierwsza struga białego płynu wytrysnęła z purpurowej główki – Na dekolt…

       Teraz to ja jęczałem, gdy tryskałem na szyję i piersi. Strzelałem wprost na dekolt, ale siła wystrzałów była tak duża, że rozpryskiwały się na boki, brudząc kołnierz lisów. Blondynce widać to nie przeszkadzało, kontynuowała wypompowywanie spermy. Zaczynałem już myśleć, że za chwilę zajmę miejsce wibratora, gdy ostry głos Wiktorii otrzeźwił mnie:

    – Jak mogłaś! Obiecałaś, że najpierw będzie mój!

    – Przepraszam Wiki. Ja naprawdę nie chciałam. – blondynka mimo tych słów wciąż trzymała ptaszka między piersiami i powoli nimi ruszała. – Ale on sam tutaj wszedł i widać było, że trzeba mu natychmiast pomóc.

    – Zawsze tak mówisz…. – rzekła Wiktoria z wyrzutem.

    – Ależ córciu. – “córciu?” – Teraz jest cały twój. Popatrz jak spryskał mi futerko, muszę to zaraz wyczyścić.

       Wstała i wyszła z pokoju, prawie zamiatając podłogę futrem. Popatrzyłem tęsknie za nią, ale po chwili o niej zapomniałem. Bo zobaczyłem Wiki. Miała na sobie taką samą bieliznę jak matka, pończochy, pasek, półstanik ledwo mieszczący jej ogromne piersi. I futro. Takie same jak matki, błyszczące lisy, do ziemi, z wielkim kołnierzem, tylko czarne. Ale te pasowały na nią idealnie.

    – Jak widzę już poznałeś moją mamę, Julię. –  rzekła spokojnie, podchodząc do mnie. – Podoba ci się? Jak się dobrze sprawisz, to jej szparki też zakosztujesz…

       Pchnęła mnie na łóżko i, nie bawiąc się w grę wstępną, od razu mnie dosiadła. Poczułem poły futra na udach, a na penisie gorącą wilgoć jej ciasnego wnętrza. Widać nie tylko ja podkręciłem się po drodze ze studniówki…

       Widok, który fundowała ujeżdżająca mnie kochanka był niesamowity. Wiktoria cały czas była wyprostowana, tak że biust prezentował się wspaniale. Od razu odzyskałem wigor, Julia pozbawiła mnie tylko części sił, toteż dołączyłem do zabawy. Najpierw złapałem Wiki za piersi, po chwili przytuliłem się do nich i wielkiego kołnierza. Ssałem naprężone sutki, jednocześnie głaskałem puszyste lisy. Co za przyjemność! 

       Dziewczyna była strasznie podkręcona jeźdzcem. Skakała na mnie jak szalona, tak wysoko, że prawie z niej wychodziłem. A potem nabijała się na mnie głęboko. Czułem jak wąska, ciepła i wilgotna jest jej szparka. A zaraz będzie jeszcze bardziej mokra… 

       Pobyłem w Wiki zaledwie kilka minut, a już czułem, że zaraz skończę. Chciałem wyjść, ale Wiktoria mnie powstrzymała:

    – Masz spuścić się we mnie. Żadnych strzałów na piersi czy brzuch. Masz mnie wypełnić swoją spermą, a potem to samo zrobisz mamie.

       Skoro tego żądała, to dlaczego miałem się stawiać? Padłem na łóżko, rozchyliłem pośladki kochanki i pozwoliłem by dokończyła dzieła.

       Buchnąłem głęboko. Wytrysk był tak samo wielki i przyjemny jak między piersiami Julii, obie damy potrafiły sprawiać przyjemność mężczyźnie. Zamknąłem oczy, ale nagle łóżko zaskrzypiało. Ktoś położył się obok. Spojrzałem w prawo i zobaczyłem mamę Wiktorii. Wpatrywała się we mnie żarliwie, a ja ujrzałem że zmieniła futro. Tym razem miała srebrne lisy, były takie same jak te czarne na Wiki czy rude. Czyżby miały całą kolekcję futer? To również było na Julię o wiele za duże i nagle mnie olśniło. To nie matka miała te futra, wszystkie były kupione na córkę, a Julia po prostu tylko je pożyczała!

    – Dobrze się spisał? – zapytała.

    – Tak, mamo. Teraz jest twój.

    – Czy Wiki obiecała ci, że jak pójdziesz z nią na studniówkę, to będziesz mógł ją przelecieć w każdej pozycji?

    – Tak. – odparłem, przekręcając się na bok i dotknąłem nowe futro. – W każdy otworek.

    – Ponieważ spisałeś się doskonale, możesz to samo zrobić ze mną. Traktuj jej słowa jak gdyby były moje.

    – W każdy? – nagle przypomniał mi się wypięty tyłek Doroty. – A czy mogę wejść w pani pupę?

    – Nie jestem żadna pani, mów mi Julio. Skoro powiedziałam w każdy, to również możesz wejść w mój tyłeczek i tam trysnąć. Wiki, przynieś żel.

       Wiktoria wstała, rzuciła ciężkie lisy na fotel i wyszła. Wróciła z tubką żelu i nowym futrem, po raz kolejny lisami, tym razem niebieskimi. Położyła się obok matki i nałożyła na palec odrobinę żelu. Paluszek zaś wsunęła w anus Julii. Ta czynność powtarzała kilkanaście razy, za każdym razem wsuwając go coraz głębiej i głębiej. 

    – Starczy. – rzekła Julia. – Teraz nawilż mu ptaszka. Jak chcesz wejść? Na pieska? Klasycznie? Na boku?

    – Klasycznie. – odparłem. – Chcę widzieć pa… twoje piersi przez cały czas.

       I tak się stało. Julia podniosła nogi do góry i maksymalnie je rozszerzyła, a Wiki złapała mnie za mokrego już ptaszka i przysunęła do węższej dziurki, teraz aż błyszczącej od żelu. I powoli wsunęła.

       Najpierw wtargnąłem tylko na dwa centymetry. Cofnąłem i pchnąłem ponownie. Teraz schowałem całą główkę w gorący i ciaśniutki otworek. Poczułem jakiś opór, blondynka jęknęła. Wycofałem ponownie i wsunąłem głębiej. Tym razem oporu nie było. Za każdym pchnięciem byłem coraz bardziej w pupie Julii, aż mnie parzyły ścianki, tak mocno mnie obejmowały. Byłem coraz głębiej i głębiej.

       Wreszcie byłem w niej cały. Matka oparła mi nogi na ramionach w pozycji kawaleryjskiej, a ja złapałem ją za piersi.

    – I jak ci się podoba ciaśniejsza dziurka? – zapytała z uśmiechem na ustach. – Nie bój się, możesz przyspieszyć. Lubię anal… 

       Ruszyłem żwawiej. Zwiększyłem też głębokość pchnięć. I to był mój błąd. Futro, piękne kochanki, cudowne piersi i pierwszy raz w życiu seks analny spowodowały, że jęknąłem przeciągle i trysnąłem.

       Jednak wytrysk nie ostudził mojego zapału. Wciąż byłem w pupie Julii i, nie czekając na pozwolenie, znów ruszyłem. Blondynka pisnęła zaskoczona.

    – Chcesz znowu tam skończyć? – zapytała.

       Nie odpowiedziałem, tylko coraz szybciej pracowałem. Julia zaczęła jęczeć, a ja zobaczyłem, że Wiktoria zazdrośnie się na nas patrzy.

    – Nie martw się. – rzekłem. – Na twoją pupkę też przyjdzie czas.

       Wiki uśmiechnęła się i zaczęłą sobie głaskać norkę. Ten widok jeszcze bardziej mnie podkręcił.

       Szczytowaliśmy razem. Ja znów trysnąłem w tyłeczek Julii, która przyjęła moją eksplozję z okrzykiem radości. Po chwili Wiktoria również doszła. Położyłem się na łóżku, zmęczony, ale szczęśliwy, a kochanki przytuliły się do mnie.

     

       Troszkę zmartwiłem się, że to już koniec, ale kobiety poprosiły mnie bym został cały następny dzień. Wtedy też poznałem resztę futrzanej kolekcji Wiki: białe, złote, kremowe, kryształowe, brązowe i szare lisy. Oraz panterki Julii. A także przyjemność strzelania między piersiami i w pupie Wiktorii oraz ustach Julii. 

     

       Nie zerwałem znajomości z Wiktorią. Nawet ją rozwijałem. Poszliśmy wspólnie na jeden kierunek studiów. Uczyliśmy się dobrze, a Julia nagradzała nas za dobre oceny dołączając do naszych futrzanych igraszek. Po dwóch latach ożeniłem się z Wiki, choć mówiąc prawdę powinienem wziąć ślub z dwiema paniami, które tak chętnie dzielą się ze sobą jednym penisem.

     

       Czy można czegoś chcieć więcej od teściowej?

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison

    Dziś po raz pierwszy trójkąt. I od razu mama i córka!

  • Plusk / Sauna

    PLUSK

    Jestem świeżo upieczonym informatykiem po studiach, więc jak idzie się domyślić dużo pracuje przed komputerem. Gdy zaczynałem czuć ból w plecach postanowiłem zadbać o to i zacząć chodzić na basen. Mam introwertyczną naturę i nie lubię raczej przebywać w miejscach, gdzie jest dużo ludzi co nie idzie niestety w parze z basenem. Znalazłem jednak to rozwiązanie – postanowiłem chodzić na basen na 6 rano tak, by na spokojnie wyrabiać się na 8 do pracy. W teorii był to świetny pomysł lecz  w praktyce byłem w stanie totalnego zombie i wchodząc na basen miałem jedno oko zamknięte, a drugie otwarte w połowie co mocno wpłynęło na moje pole widzenia. Szczęśliwie basen wydawał się totalnie pusty i nikt nie musiał mnie w tym półśnie oglądać. Zdjąłem w przedsionku odzież wierzchnią  i ziewając skręciłem do szatni po prawej stronie. Zacząłem się rozbierać, gdy zobaczyłem na końcu korytarza dziewczynę gdzieś w moim wieku z kucykiem w kolorze blond balejażu całkowicie nagą zwróconą tyłem do mnie. Miała wcięcie w talii tak wielkie jakby od najmłodszych lat chodziła w gorsecie. Szczupła opalona talia i ogromne soczyste dupsko jak letnia brzoskwinia….. chodź w jej wypadku przypominało to bardziej dynie, którą się bierze na konkurs na największą w kraju. Przypomnij sobie ten rapowy teledysk, gdzie jakiś raper obsypuje kręcące dupą dziwki banknotami – to właśnie ten typ sylwetki. Miała na sobie tylko założoną górę i próbowała uporczywie wcisnąć swoją dolną część stroju na tyłeczek, ponieważ ta walczyła nie dając rady się wcisnąć na nagie ciało. Gdy majteczki dalej nie dawały rade za wygraną ona zaczęła podskakiwać, a jej przepiękna tłusta dupcia falować i wydawać dźwięki klaskania. Patrzyłem w nią jak w obrazek z silną erekcją która zaczęła być mocno widoczna, gdy nagle gwałtowanie się odwróciła. Widać było szok na jej twarzy ale nie byłem w stanie się przyjrzeć, ponieważ ze strachu wziąłem swoje rzeczy i zacząłem uciekać. Wybiegłem z szatni i dopiero teraz zauważyłem, że była to szatnia damska. Było mi strasznie głupio iść teraz na basen i czułem się zdezorientowany jednak wtedy poczułem ponownie ból w plecach. Pomyślałem sobie wtedy „ Może to jednak nie był strój kąpielowy i już się przebierała do wyjścia” i poszedłem błyskawicznie się przebrać już do męskiej szatni, by nie tracić już więcej czasu z biletu na basenie. Gdy otworzyłem drzwi od pływalni moim oczom ukazała się kompletnie pusta pływalnia z jedną ratowniczką w kanciapie. Kamień spadł mi z serca, że nie wyjdę na kompletnego zboczeńca i zacząłem pływać na środkowym torze. Gdy zawracałem po pierwszej długości zobaczyłem otwierające się drzwi od damskiej strony szatni, a w niej znowu ją ubraną w mocno obcisły granatowy strój kąpielowy. Pomyślałem sobie dopływając do końca długości ile wyzwisk zaraz usłyszę w moim kierunku. Było jednak inaczej – zauważyła mnie lecz nie szła w moim kierunku zatrzymując się przy pierwszym torze. Bez żadnej mimiki twarzy odwróciła się ponownie tyłem w moim kierunku i zaczęła się rozciągać. Jej soczysta pupcia promieniała w kroplach wody z natrysku wraz z wpadającym prosto na nią promieniem słonecznym. Następnie zaczęła robić pajacyki a jej nieziemskie pośladki skakały radośnie odbijając się od siebie wydając echo tak że było je słychać na całej długości basenu. Nagle skończyła i zaczęła iść w moją stronę, a ja znowu zamarłem. Nachyliła się do mnie i wyszeptała:

    – Sauna.

    Nie czekała na mają odpowiedź, a ja przez chwile przyglądałem się jak wryty jak kręcąc swoimi biodrami gwiazdy porno kierowała się w stronę pomieszczeń z Saunami, Jacuzzi i fotelami do masażu.

    Po chwili dotarło do mnie co się właśnie wydarzyło i napalony jak nigdy wcześniej wyruszyłem tą samą drogą co moja tajemnicza nieznajoma. Idąc tam rozmyślałem, w której saunie będzie, bo pamiętałem że było pięć kabin na naszym basenie, a tylko na jednej pali się światło i, że głupio będzie otwierać jedne drzwi po drugich. Przeszedłem przez sale z fotelami do Sali z kabinami do sauny schodkami w dół i okazało się, że moje zadanie zostało ułatwione – przed kabiną znajdującą się najbardziej w głąb Sali leżał jej granatowy stanik. Będąc w transie podniecenia podszedłem i otworzyłem kabinę a ona się uśmiechnęła ściskając swoje seksowne piersi. Nie myślałem dwa razy zamknąłem za sobą kabinę i wessałem się w jej szyje zacząłem macać jej śliskie z powodu temperatury w saunie piersi. Nie trwało to długo, bo ta odsunęła się pochylając głowę i jednym ruchem ręki jak rasowa kurwa wyciągnęła mojego nabrzmiałego od jej pięknego ciała penisa. W tym wszystkim podobało mi się najbardziej to że nie wiedzieliśmy nawet jak się nazywamy i w praktycznie bez pozwolenia w całkowitej ciszy wzięła mojego penisa do gardła zmysłowo poruszając głową góra-dół. Moja ręka była dość długa, by w czasie gdy ta zajmowała się moją brudną knagą ze smakiem móc dać jej mocne klapsy w jej piękny interes. Klepałem i miętosiłem  jej przepiękne dupsko w taki sposób by odcisnąć na nim czerwony ślad, który miał zostać na pamiątkę tego całego zajścia. Gdy czułem, że jestem w połowie drogi do wytrysku zacząłem dociskać jej głowę tak, by krztusiła się chujem swojego pana, a drugą ręką wcisnąłem  jednego palca w jej ciasny rowek, a dwa w jej rozgrzaną do czerwoności cipkę i zacząłem jak najszybciej je wciskać i wyciągać. Czułem jak przeszły ją dreszcze kiedy na dobre moje palce zagościły w jej cipsku i dupsku widziałem, że jej się to podobało, a więc zacząłem przyśpieszać, a ona mimo pełnych ust zaczęła słodko jęczeć. Trwało to jeszcze chwile kiedy czułem, że dochodzę nie zamierzałem sobie zabierać przyjemności – zrzuciłem ją na kolana wstałem i zacząłem dosłownie ruchać w jej gardło, a następnie wystrzeliłem białą salwą do jej gardła przytrzymując głowę by nie miała szans na stracenie choćby jej cząstki. Gdy byłem pewny, że skończyłem wyciągnąłem lepkiego chuja, a ona tak jak małe dziecko chwalące się, że wszystko zjadło otworzyła paszcze i pokazała, że połknęła wszystko i wtedy usłyszałem:

    – Teraz zerżnij mnie dzikie zwierzę chcę nie móc siedzieć kiedy we mnie skończysz – wyjąknęła sapiąc ze zmęczenia.

    Tylko na to czekałem obróciłem ją jak zwykłą dziwkę tyłem do siebie i zacząłem pierdolić na pieska . Jej cipka była wilgotniejsza niż nie jedna bo całym opakowaniu lubrykantu mój kutas tonął w ilościach płynów znajdujących się w niej. Zacząłem ją jebać coraz mocniej,a jej słodka dupka klaskała w głos o moje mięśnie brzucha. Robiłem tą o czym zawsze skrycie marzyłem jebałem tłusto dupą kurwę bez zabezpieczenia w miejscu publicznym nie znając nawet jej imienia. Zacząłem dawać jej z całej siły klapsy na zmianę w oba pośladki, za ta zaczęła piszczeć z radości.

    – Tak tak mocniej jestem twoja chce ciebie w środku – wyjęczała

    Wtedy uniosłem jej nogę do góry i zacząłem rżnąć ją od boku jak baletnice. Nie minął moment a soki z jej łona zaczęły tryskać oblewając drzwi od kabiny ale również zaczęły lecieć do kamieni w saunie, które zaczęły parować i podwyższyły temperaturę w saunie.

    – Chyba moja kurewka doszła i troszeczkę się zmoczyła co?– zapytałem ironicznie

    Ale ona nic nie odpowiedziała i zaczęła tylko głośno jęczeć w rytm stukania kutasem o jej pierdolony zad. Gdy już czułem że jej noga zaczyna wyraźnie tracić siły chwyciłem ją z włosy usiadłem i kazałem jej skakać po mnie od tyłu tak żebym mógł się rozkoszować i widokiem jej skaczących i opadających pośladków, a następnie złapałem rękoma za jej niedopieszczone przeze mnie prędzej jędrne piersi. Zacząłem ją ciągnąć za sutki a ona zaczęła wrzeszczeć dźwiękami czystej rozkoszy. Gdy to usłyszałem przeszedł mnie dreszcz i czułem że dochodzę stwierdziłem, że zakończę ten seks tak by ją do końca poniżyć – przewróciłem ją na matę i od góry rżnąłem ją tak by moje jądra klepały o jej cipkę i zacząłem szarpać mocno za włosy. O dziwo spodobało się jej to i sama od siebie dodała kręcenie biodrami, co dało oszałamiający widok. Wtedy wiedziałem, że jestem na samym końcu pociągnąłem ostatni raz za jej włosy z całej siły puściłem pierwszą salwę do środka, resztą oblałem jej cudne dwa poślady.

    Ona upadła na podłogę cała w mojej spermie a ja tylko klepnąłem ją z całej siły w jej tłusty tyłek na pożegnanie i wyszedłem z sauny jak, gdyby nigdy nic.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    to ważne
  • Justyna z instagrama

    Justynę znałem z widzenia już lata, mimo że była młodsza ode mnie o rok, to jeszcze z czasów podstawówki kojarzyłem ją z placu zabaw, na którym wszyscy spędzaliśmy czas po lekcjach. Niedawno skończyła 18 lat. Chodząc do szkoły średniej, znalazłem jej profil na instagramie, kompletnie przypadkowo, chyba skomentowała jakieś zdjęcie naszej wspólnej znajomej. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to było, ale nie była jeszcze kobietą — nie miała dużych piersi, a jedyne co przyciągało u niej uwagę to tyłek, już wtedy był nie z tej ziemi. Justyna wrzucała dużo zdjęć, chwaląc się swoim tyłkiem, nosząc zakolanówki czy kabaretki, a mnie od zawsze to niesamowicie jara. Wtedy już zdarzyło mi się zadowalać do jej zdjęć, a sam nie byłem jeszcze pełnoletni. Pewnego razu wchodząc na instagram, zobaczyłem, że na profilowym ustawione ma zdjęcie zrobione na jakimś basenie, chyba na ogródku — była na nim tyłem, bez stanika, w samej dolnej części bikini — wtedy już wiedziałem, że kiedyś chce ten tyłek mieć do użytku. Minął pewnie rok, może trochę więcej, nie wrzucała za wiele, ja w tym czasie też byłem w związku, więc trochę o niej zapomniałem, ale dodała na swoje Instastory zdjęcie w koszulce, która podkreślała jej dekolt, jej piersi niesamowicie przez ten czas urosły, na pewno były większe od typowym piersi w jej wieku. Patrząc więc, na jej sylwetkę można było odnieść wrażenie, że jest ideałem. Od tamtego czasu jej zdjęcia pojawiały się sporadycznie, ale każde z nich sprawiało, że krew napływała mi do penisa w większej ilości niż zazwyczaj. Jedno zdjęcie zadziałało na mnie szczególnie — zdjęcie, na którym widać było jej twarz i piersi w bikini — od tego momentu marzenia o zerżnięciu jej stały się planami.

    Nie robiłem nic w tym kierunku, przecież i tak nie miałem szans, od paru lat miała chłopaka, typowego chłopa z klasy sportowej, któremu wydaje się, że jest biznesmenem, a pewnie jak w wielu przypadkach jest po prostu słupem.

    Plan był inny — po prostu poczekać. Zdarzało nam się spotkać na jakieś imprezie, zawsze była ubrana wyzywająco, że mógłbym ją rzucić na łóżko przy wszystkich, ale zawsze była też ze swoim chłopakiem. Pozostało mi liczyć na to, że w końcu pokaże się bez niego. Wydawało mi się, że nic więcej nie będzie już problemem, uważałem, że lubi ostry seks i że wystarczy po prostu się zacząć do niej dobierać. Nie pytajcie, jak to wywnioskowałem, po prostu tak mi się wydawało. Może to przez moje fantazje, na ogół jestem spokojny, ale kiedy krew spływa z mózgu do penisa, to w łóżku potrzebuje szmaty, nie kochanki.

    No i przyszły, 19 urodziny mojej przyjaciółki, wiedziałem, że Justyna się tam pojawi. Pojawiła się. WRESZCIE bez tego frajera, więc doskonale wiedziałem już co robić, przecież tyle razy o tym fantazjowałem. Myślałem sobie — zaryzykuje — zacznę się do niej dobierać, jeśli się nie zgodzi to najwyżej zwale winę na swoje upojenie alkoholowe i przejdziemy nad tym do porządku dziennego.

    Justyna była ubrana w prześwitującą koszulkę, przez którą widać było jej stanik i te idealne cycki, do tego typowe dla nastolatek jeansy podkreślające jej tyłek. Dom, w którym, odbywała się impreza, znałem jak swój, nie raz tam bywałem, a, że nie był duży, to nie krył przede mną żadnych tajemnic. Znałem, więc już miejsce, gdzie wszystko ma się odbyć — pokój rodziców mojej koleżanki, nikt tam nigdy nie wchodził podczas imprez i było można go zamknąć od środka, idealne miejsce. Nie bałem się też o to, że ktoś nas usłyszy, zawsze grała jakaś muzyka, ktoś coś oglądał, a fakt, że obok w łazience się ktoś pieprzy, nie był niczym nowym.

    Wyczekałem więc moment, aż wyjdzie do kuchni i będę mógł pójść za nią, upewniłem się, że na pewno nie będzie wiedziała, że za nią idę i gdy tylko przekroczyliśmy próg kuchni — rzuciłem się na nią, zatykając jej usta — w tym momencie wszystko postawiłem na jedną kartę, nie ma odwrotu — zaciągnąłem ją do pokoju, do którego wejście było właśnie przez kuchnie i zamknąłem drzwi od środka. Przygniotłem ją przodem do najbliższej ściany i puściłem rękę, którą zatykałem jej usta, usłyszałem tylko, że jestem pojebany i parę innych wyzwisk. Złapałem ją za szyje i powiedziałem prosto do ucha:

    -Chce Cię zerżnąć już od dłuższego czasu, więc jeśli masz coś przeciwko, powiedz mi to teraz, tylko grzecznie, to może Cię puszczę.

    Dałem jej chwilę na odpowiedź, ale nic nie usłyszałem, nie wiem, czy sparaliżował ją strach, czy po prostu ją tą kręciło.

    -Grzeczna suczka, tego oczekiwałem. – znów się odezwałem.

    Miałem zielone światło, więc przeszedłem do działania. Przestałem dociskać ją do ściany i przyssałem się do jej szyi, jednocześnie mocno łapiąc za jej pośladek. Odchyliła szyję jeszcze bardziej, a ja zachęcony tym gestem całowałem ja coraz śmielej, od szyi, przez górne części pleców, aż po barki.

    Cały czas nie chciałem, żeby wiedziała, kim jestem, więc ściągnąłem z niej koszulkę, którą miała włożoną do spodni, zahaczając przy tym o jej pośladki. Koszulkę zwinąłem i zawiązałem jej oczy, niech nie wie, kto ją wyruchał. Rozpiąłem też jej stanik, odwróciłem ją przodem i moim oczom, ukazały się obiekty moich pożądań. Nigdy nie widziałem ładniejszych piersi i pewnie nigdy już nie zobaczę, były po prostu idealne. Przyssałem się do jej sutków, a drugą rękę wsunąłem do jej spodni. Bawiłem się jej cipką oraz ssałem jej sutki, od czasu do czasu całując ją w usta. Czułem, jak jest mokra, przyśpieszyłem swoje ruchy, a jej nogi zrobiły się jak z waty, z każdym moim zwiększeniem tępa wyginała się coraz bardziej. Właśnie to chciałem osiągnąć. Z moją małą pomocą w końcu osunęła się na kolana, jej ręce złapałem i przygniotłem do ściany, tak żeby cały czas miała je nad głową. Jednym ruchem ze swoich spodni wyciągnąłem swojego kutasa, który znalazł się idealnie na wysokości jej twarzy — nie był duży, ale też nie był mały, raczej przeciętny. Jedną ręką cały czas przytrzymywałem jej ręce, a drugą teraz trzymałem swojego penisa, którym zacząłem ją uderzać po twarzy, w moich kręgach mówimy na to — pasowanie na dziwkę. Rozkazałem jej ssać i z radością patrzyłem jak Justynka nieporadnie i na ślepo próbuje wziąć do ust kutasa, który cały czas bije ją po twarzy. W końcu go załapała i zaczęła ssać, to co potrafiła, przerosło moje oczekiwania, ewidentnie miała w tym doświadczenie. Pomyślałem, że przy jej umiejętnościach ssania kutasa ta chwila nie potrwa zbyt długo, więc postanowiłem przejąć kontrole, złapałem ją za włosy z tyłu głowy i przycisnąłem do podbrzusza, mój kutas teraz w całości znajdował się w jej buzi, zacząłem kontrolować jej ruchy głową i czułem, jak próbuje uciec, ale to się nie liczyło, była teraz moją szmatą. Wyobrażacie sobie? Dziewczyna z moich fantazji, o której śniłem i o której myślałem, że nie mam szans, teraz była rżnięta przeze mnie w swoją śliczną buźkę. Podczas tego rżnięta usłyszała ode mnie mnóstwo różnych wyzwisk, ale nie wiem, czy to słyszała, może.

    -Pięknie kurewko. – wyjęczałem i przestałem ją posuwać w buzie, podniosłem ją za włosy i rzuciłem na boczne oparcie kanapy, która znajdowała się w pokoju. Była teraz wypięta w idealnej pozycji, zsunąłem jej spodnie i po raz kolejny to, co zobaczyłem, przerosło moje oczekiwania, jej dupsko było jak u najlepszych aktorek porno. Znowu zacząłem ją całować, tym razem zaczynając od dolnej tylnej części ud, idąc coraz wyżej, na pośladki, żeby w końcu odchylić jej majtki i zobaczyć dwie niesamowite dziurki.

    -Rozchyl sobie pośladki kurewko! – powiedziałem, a Justyna grzecznie wykonała moje polecenie. Przeciągnąłem językiem od jej łechtaczki, aż do drugiej dziurki, wzdrygnęła się, wiedziałem, że się jej spodobało. Kilka chwil jeszcze robiłem jej minetkę i lizałem drugą dziurkę, żeby w końcu powiedzieć:

    -Jesteś dzisiaj grzeczna, możesz wybrać, w którą chcesz być rżnięta.

    Justyna milczała.

    -Odpowiadaj kurwa! – powiedziałem do niej, ciągnąc ją za włosy.

    -W cipkę.

    -A teraz grzeczniej i poproś, bo inaczej w niej skończę.

    -Proszę, zerżnij mnie w cipkę — odpowiedziała.

    Nie czekałem, zacząłem w nią wchodzić, na początku posuwałem ją tylko do połowy, ale po czasie wiedząc, że jest już w pełni rozluźniona, zacząłem ją już pieprzyć aż po same jaja. Nie ma nic lepszego niż dźwięk jaj uderzających w tym wypadku o uda, mieszający się z jękami szmaty, która akurat tego kutasa przyjmuje. Rżnąłem ją w tej pozycji, najmocniej jak mogłem, a Justyna starała się tłumić swoje jęki, jej ręce błądziły, szukając czegoś, czego może się złapać, ale niczego takiego nie było.

    Czułem, jak jej cipka zaczyna pulsować, a jęki zmieniać ton. Szybko z niej wyszedłem i podszedłem do jej buzi.

    -Otwieraj! – wykrzyczałem.

    Jak tylko rozchyliła swoje usta, znów wbiłem się w nie swoim kutasem aż po same jaja i strzeliłem prosto w jej gardło. Słyszałem, jak się dławi, ale to lubiłem.

    -Połknij skarbie. – powiedziałem, a Justyna nie miała zahamowań i wszystko połknęła, nie roniąc przy tym nawet kropelki.

    Ku mojemu zaskoczeniu, zamiast próbować się oswobodzić, Justyna zaczęła go ssać. Mój kutas znów zaczął wracać do formy, a ja wyciągnąłem z kieszeni telefon, zrobiłem Jej kilka zdjęć i nagrałem filmik, jak mi grzecznie obciąga.

    -Zrobiłem zdjęcia i nagrałem, jak mi opierdalasz, tak na wypadek jakby ci się odwidziało i zechciałabyś pójść na policje. A kto wie, może jeszcze skorzystam z tego, żeby znów cię poużywać. -powiedziałem, a Justyna zareagowała na to tylko kiwnięciem głowy z moim kutasem cały czas w jej ustach.

    Przywróciła mnie do pełnej gotowości, więc nie mogłem tego zmarnować. Zsunąłem ją z boku kanapy, tak, że teraz klęczała na ziemi, resztę ciała mając na siedzeniu kanapy.

    -W sumie to mogłaś nie wybierać tej dziury. -powiedziałem, delikatnie się śmiejąc.

    Naplułem na jej kakaowe oczko i przystawiłem do niego mojego kutasa. Zacząłem powoli się w niej zagłębiać, a Justyna raz próbowała się wyślizgnąć, a raz próbowała mnie odepchnąć, ale takie ruchy sprawiały tylko, że byłem coraz głębiej. Ciasna dupcia tak pięknej dziewczyny sprawiała mi niesamowitą przyjemność, najpierw posuwałem się w jej tyłku powolutku, słysząc, że sprawiam jej ból, wydaje mi się, że byłem pierwszą osobą penetrującą ją analnie. Z czasem moje ruchy stawały się coraz szybsze, a jęki Justyny były po prostu niesamowite, w życiu nie słyszałem, żeby jakaś dziewczyna jęczała w ten sposób, brzmiało to, jakby całą sobą chciała poczuć tego kutasa. Z czasem zamieniło się to w regularne rżnięcie, rękami dociskałem jej plecy do kanapy, a kutasem wbijałem się jak najgłębiej i najszybciej, Justyna sama zaczęła mi z tym pomagać, gdyż sama zaczęła wykonywać ruchy dupcią nabijające ją jeszcze głębiej na mojego chuja. Z boku musieliśmy wyglądać jak dwa rżnące się bez zahamowań zwierzęta.

    Czułem, że zbliża się kolejny finał, wziąłem ją za włosy, odwróciłem twarzą do siebie i strzeliłem, jej buźka była cała ze spermy, łącznie z koszulką, którą miała przewiązane oczy. Schowałem kutasa do spodni, podniosłem ją za włosy, pocałowałem w usta i powiedziałem:

    -Od dzisiaj jesteś moją kurewką, a ten frajer nie ma prawa cię ruchać.

    Justyna nic nie odpowiedziała, a ja znów rzuciłem ją na łóżko i po prostu wyszedłem. Ulotniłem się z imprezy od razu, zostawiając ją tam nago i z twarzą w spermie.

    Nie minęło dużo czasu od tego wydarzenia, a ja już czekam na kolejną sposobność do spełnienia swoich fantazji.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    KayEss
  • Dzialkowa impreza cz. 2

    Aż podskoczyłam, odwróciłam się i odruchowo zasłoniłam dłońmi cycki. W drzwiach stał facet, na oko koło 40stki, nie wysoki szatyn, z lekki brzuszkiem ale nie gruby. W ręku trzymał torbę, pod pachą zrolowany materac, w drugiej ręce reklamówkę z jakimiś rzeczami. Staliśmy tak oboje  przez chwilę, w końcu wykrztusił:

    – Strasznie Cię przepraszam, nie wiedziałem, że ktoś tu jest – tłumaczył się nerwowo – przyjechałem właśnie, chciałem zostawić swoje rzeczy, Marek jestem, jeszcze raz przepraszam – i wycofał się ze swoimi tobołkami. 

    Gdyby nie wypity alkohol, pewnie bym spanikowała ale założyłam stanik jak by nigdy nic wyszłam z pokoju. 

    – Magda jestem, jest jeszcze trochę miejsca, więc spokojnie się zmieścisz – powiedziałam i poszłam do dziewczyn. 

    W basenie czekało już na mnie kolejne zimne piwo. Moczyłyśmy się, popijając i gadając o wszystkim i o niczym. Oczywiście nic nie powiedziałam, że właśnie poznałam Marka. Nagle jedna z dziewczyn wstała:

    – Marek, tu jestem – wstała i machała na powitanie. 

    Marek podszedł do basenu i przywitał się z koleżanką. 

    – Dziewczyny, to jest Marek, pracujemy razem – powiedziała i przedstawiła nas kolejno.  

    Marek nic nie wspomniał, że już się poznaliśmy, ale po jego minie było widać lekkie zakłopotanie. 

    – Dołączysz do nas? – spytała

    – Może później, idę się za wszystkimi przywitać. 

    Marek nie dołączył do nas w basenie, za to pojawił się później, gdy już płonęło ognisko i wszyscy się przy nim zebrali. Siedział na krzesełku obok mojego męża i reszty męskiego grona i opowiadał coś, mocno przy tym gestykulując. Panowie zaśmiewali się co chwila, stukając się butelkami, widać, że wszyscy mocno się już zdążyli zintegrować. Podeszłam do męża i usiadłam mu na kolanach. Marek nie wydawał się być tym zaskoczony i jak gdyby nigdy nic kontynuował rozmowę. Okazał się być duszą towarzystwa, sypał dowcipami jak z rękawa a wszyscy niemal padali ze śmiechu. Przed drugą w nocy, przy ognisku zostali tylko najwytrwalsi. Mój mąż już dawno stwierdził, że będzie lepiej jak się położy i chwiejnym krokiem poszedł do domku.  Marek, jak większość męskiego grona też zniknął. W końcu i ja zdecydowałam się położyć, raz że byłam już zmęczona a dwa, że chyba trochę za dużo wypiłam i mimo, że czułam się świetnie to jednak język mi się plątał i musiałam trochę łapać równowagę. Do pokoju weszłam prze otwarte,  na szczęście, okno balonowe od strony tarasiku. Odgłosy z pokoju świadczyły, że raczej śpią tam sami panowie. Chrapali niemiłosiernie jeden przez drugiego. Stanęłam w progu i próbowałam w ciemności namierzyć mojego męża i nasze materace. Ostrożnie, żeby nikogo nie nadepnąć ani nie przewrócić się na kogoś, na wpół na czworaka dotarłam na swoje miejsce. Zdjęłam dresowe spodnie i bluzę, którą miałam na ognisku, pozbyłam się stanika spod bluzki i wskoczyłam pod koc. Mój mąż chrapał potwornie, jak zwykle zresztą, odwrócony do mnie plecami, nawet się nie poruszył gdy kładłam się obok. Nie mogłam się wcale ułożyć i gdy już wreszcie przysypiałam poczułam, że ktoś dotyka mojej dłoni. Dotyk był bardzo delikatny, leżałam na plecach, z zamkniętymi oczami i na początku myślałam, że to tylko alkohol płata mi figle. Dotyk jednak stawał się intensywniejszy, muskał wnętrze mojej dłoni, bawił się moimi palcami. Powoli uświadamiałam sobie, że to nie sen ale odwzajemniałam dotyk, to było miłe. Otworzyłam oczy i odwróciłam głowę, obok, na boku, twarzą do mnie leżał Marek. Patrzył na mnie i uśmiechał się. Ja również się uśmiechnęłam. Poczułam jak delikatnie bierze mnie za nadgarstek i pociąga za rękę. Poczułam w dłoni jego penisa, sama nie wiem czemu nie cofnęłam ręki. Może to alkohol tak mnie ośmielił, mimo że obok chrapał mój mąż. Leżąc wciąż na plecach bawiłam się sprzętem Marka, był już twardy i dość gruby, choć nie zbyt długi. Marek nie pozostawał dłużny, jego dłoń sunęła pod bluzką w górę, zacisnął ją raz na jednej, raz na drugiej piersi. Drażnił przez chwilą sutki, lekko za nie pociągał. Jeszcze raz ścisnął piersi, nie zbyt mocno ale stanowczo i jego dłoń zaczęła powoli sunąć w dół. Czułam narastające podniecenie, bojąc się jednocześnie, że ktoś może być świadkiem tego co się dzieje ale nie przerywałam pieścić jego penisa. Dłoń Marka wsunęła się pod moje majtki, bez trudu znalazł łechtaczkę i delikatnie zaczął bawić się moją cipką. Teraz poczułam jak bardzo jestem mokra, jego palce ślizgały się po łechtaczkę a ja z trudem opanowywałam się, żeby nie wydać z siebie dźwięku. Pieścił mnie coraz bardziej intensywnie a ja trzepałam go szybciej i mocniej. Mój oddech przyspieszał a ja z całych sił próbowałam leżeć w bezruchu i być cicho. Mój przyspieszony oddech zagłuszało chrapanie, taką miałam nadzieję, mimowolnie rozchyliłam szerzej uda i lekko ugięłam nogi w kolanach. Na pieszczoty Marka odpowiadałam ruchem bioder. Poczułam jego palce w środku, nie wytrzymałam i cicho jęknęłam. Zatrzymał się i wycofał palce, ja też puściłam jego penisa, leżeliśmy w bezruchu przez chwilę. Podniosłam głowę i rozejrzałam się po pokoju. Nikt się nie ruszał, wszyscy chrapali. Spojrzałam na Marka, usiadł powoli na materacu i ruchem głowy wskazał otwarte drzwi na taras. Nie czekając na odpowiedź powoli zaczął przemieszczać się w stronę wyjścia. Nie wiem co sobie wtedy myślałam ale trochę na kuckach, trochę na czworaka podążyłam za nim. Gdy wyszłam, od razu, przyciągnął mnie za rękę, odwrócił plecami do siebie i jednym ruchem ściągnął majtki do kolan. Wszystko działo się błyskawicznie, nie zdążyłam nawet zareagować. Lekko pchnął mnie do przodu, żebym oparła się o balustradę tarasu. 

    – Wypnij tyłek – usłyszałam jego szept. 

    Pochyliłam się bardziej i poczułam ja we mnie wchodzi, mocno i głęboko za pierwszym pchnięciem. Posuwał mnie mocno, miarowo, trzymając za biodra. Czułam, że za chwilę całkiem odlecę i nie mogłam już powstrzymać się od jęczenia. Marek też to zauważył i zasłonił mi usta dłonią. Drugą ręką mocno ściskał cycki. Fala orgazmu była tak gwałtowna, że ledwo utrzymałam się na nogach. Marek ani na chwilę nie zmienił tempa, ani siły pchnięć, pochylił się nade mną i szepnął:

    – Zabezpieczasz się? – W odpowiedzi tylko pokręciłam przecząco głową. 

    – Jak powiem, to klękasz – Szepnął

    Pchnął jeszcze kilka razy i szarpnął za biodra odwracając przodem do siebie, niezdarnie opadłam na kolana i już miałam w ustach twardego kutasa, pchnął głęboko, chciałam się odruchowo cofnąć ale przytrzymał mnie za głowę i zamarł w bezruchu. Poczułam w ustach gorącą spermę, starałam się nie zakrztusić. Chyba zauważył, bo mnie puścił, a mi udało się wszystko połknąć. Pomógł mi wstać i ogarnąć się. 

    – Wchodzisz pierwsza? –  Szepnął 

    Skinęłam głową i wpełzłam na czworaka do środka. Mój mąż chrapał jak przedtem a ja przytuliłam się do niego i zasnęłam, zanim Marek wrócił z tarasu. Rano nie było po nim śladu, nasza gospodyni powiedziała, że wyjechał wcześnie. A my po śniadaniu, jak gdyby nigdy nic, wróciliśmy z mężem do domu. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Pierwsze dildo analne

    Adam od urodzenia był drobnym chłopcem. Jego siusiak był malutki, jądra prawie znikome. Rodzice zrobili mu badania, ale nic nie wykazało, ot, taka jego uroda. I tak rósł. Nie miał rodzeństwa, mieszkał z rodzicami w małej rodzinnej kamienicy. Gdy miał 8 lat w jego ręce wpadł katalog z zagranicznego domu wysyłkowego. Fascynował się oczywiście elektroniką, grami, ale często zaglądał na strony z bielizną damską i artykułami erotycznymi. Od tego momentu zaczął interesować się tym, co dziewczyny noszą pod sukienkami… Gdy założył na siebie pierwsze podebrane majteczki od kuzynki, jego penis zaczął twardnieć, a jądra się skurczyły do zera. Tak zaczęła się jego fascynacja. Lata mijały. Jego smukłe ciało było stworzone dla kobiety. Gdy inni chłopcy zaczęli dojrzewać, on jakby stał w miejscu. Penis nie powiększył swoich rozmiarów, dalej w zwodzie był nieduży i cieniutki. Owłosienia brak. Sutki… jakby trochę grubsze, jakby upodobniały się do kobiecych. Mutację przeszedł, ale głos miał raczej wysoki. Ukradkiem nosił damską bieliznę, która starał się zdobyć w różnoraki sposób. Lubił towarzystwo dziewczyn i nigdy nie myślał, aby spróbować z chłopakiem. Pewnego dnia szperając w szafce mamy, znalazł małe dildo na przyssawkę. To był jakiś śmieszny prezent od koleżanek. Gdy rodziców nie było, zakradł się do ich sypialni, wyjął dildo i udał się do łazienki. Zamknął drzwi dla pewności i ubrał w komplet damskiej bielizny, którą miał schowaną. Delikatnie ocierał się o dildo, to przodem, to tyłem. Ciekawość jednak zwyciężała. Otwarł szafkę, wyciągnął wazelinę i nasmarował nią swoją pupcię i sztucznego członka. Powolutku kucając, czuł w sobie jego obecność. Jego mały penis delikatnie się napiął. Posuwał biodrami w przód i tył, ale delikatnie. Dildo naciskało na jego prostatę. Odczuwał przyjemność, rytmiczne ruchy wyzwalały w nim uczucie jak chwilę przed orgazmem. Penis był cały śliski od preejakulatu, jądra całkowicie wklęsły, tworząc małą szparę. W staniku wyglądał jak dziewczyna z ciasną cipką i dużą łechtaczką. Mimo że był już bardzo podniecony, nie osiągnął jeszcze orgazmu. Jedną ręką odsłonił napletek i gmerał paluszkiem, nie przestając posuwać biodrami. Zamknął oczy. Wyobrażał sobie, że jest dziewczyną i ujeżdża chłopaka. Jego palec robił okrężne ruchy, pupa krótsze, ale intensywniejsze posunięcia. Nagle mięśnie się napięły, mocno ścisnęły jądra i pupę. Penis naprężył się pionowo w górę i wszystko zapulsowało. Z wrażenia prawie nie zemdlał. Czuł, jak powoli zwieracz puszcza i uwalnia dildo. Potrzebował chwili, by dojść do siebie. Ubrał majteczki i uśmiechniętym krokiem wyczyścił dildo, aby odłożyć na miejsce. Miał jeszcze godzinę, zanim wrócą rodzice. Przechadzał się w bieliźnie po domu, rozmyślając o następnym razie…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Przyjaciel szefa

    Na początku zaznaczę, że opowiadanie znajdziecie również na moim blogu, jest to opowiadanie mojego autorstwa.

    Zdarza się, że z niektórymi partnerami sypiam tylko raz. Z niektórymi spotykałem się więcej razy. Dziś chciałbym opowiedzieć Wam o Michale, z którym bzykałem się już kilka razy.

    Poznałem go na samym początku mojej pracy w restauracji, gdy jeszcze byłem tam barmanem. Michał jest znajomym menagera, który regularnie wpadał do naszej knajpy. Gdy zobaczyłem go pierwszy raz to od razu poczułem mrowienie w kroczu. Idealnie wpasowywał się w mój ulubiony typ faceta: starszy ode mnie, dobrze zbudowany, na pierwszy rzut oka dominujący. Miał wtedy 32 lata, był krótko ostrzyżony, miał delikatny zarost. Zawsze pachniał drogimi perfumami. Do tego był bardzo uprzejmy i otwarty. Gdy się poznaliśmy, rozmawiałem akurat z moim menagerem, więc gdy Michał podszedł do nas od razu zostaliśmy sobie przedstawieni. Wiecie, to było kilka lat temu, gdy nie byłem jeszcze aż tak pewny siebie i wyzwolony, dlatego nieco mnie peszył.

    Tego dnia nie było dużego ruchu, więc chłopacy usiedli przy barze, prosząc mnie co jakiś czas o kolejne drinki. Przez cały ten czas rozmawialiśmy, od razu poczułem sympatię do tego człowieka. Co jakiś czas, gdy uprzednio upewniłem się, że nie patrzy to zerkałem na jego umięśnione ramiona i klatę. Miał na sobie obcisłą koszulę, więc widok był podniecający.

    Wydawało mi się, że bardzo często czułem na sobie jego wzrok, jednak wtedy myślałem, że po prostu mi się wydaje, bo bardzo mi się spodobał. Jednak w każdym momencie, gdy menager musiał na chwilę gdzieś pójść Michał cały czas zagadywał mnie na różne tematy, często dosyć osobiste. Początkowo pytał jak studia, gdzie mieszkam. Potem próbował dowiedzieć się, czy mam dziewczynę. Odpowiedziałem, że nie, raczej się nie związuję z ludźmi. Celowo wyróżniłem “ludźmi”, żeby zrozumiał. I chyba się udało. Pokiwał tylko głową, uśmiechnął się zawadiacko i rzucił “rozumiem”.

    Było już dosyć późno, moja zmiana się kończyła. Od jakiegoś czasu byłem sam z Michałem, bo nasz towarzysz już zniknął.

    -Dobra, lecę się przebrać – powiedziałem – ale inni barmani na pewno będą służyć pomocą.

    -To jak wrócisz piwo będzie czekało – usłyszałem.

    Wtedy pierwszy raz poczułem drżenie kolan. Szybko jednak się opamiętałem, pewnie zwyczajnie szukał towarzystwa do szklanki. Jednak gdy wróciłem i wypiliśmy dwa kolejne drinki (a Michał był już po kilku wcześniejszych) nachylił się delikatnie i zapytał, czy nie chciałbym przenieść się do jego mieszkania na ponoć dobrą whisky.

    -W sumie to mam jutro wolne – powiedziałem trochę zbyt szybko, przez stres.

    -No to zamawiam taksówkę i możemy się zbierać – o dziwo nie był pijany. Owszem, na pewno odczuwał alkohol we krwi, ale trzymał się dobrze.

    Okazało się, że jego mieszkanie znajduje się bardzo blisko restauracji, więc dojechaliśmy tam w dziesięć minut.

    -Rozgość się – powiedział i od razu po przekroczeniu progu pobiegł do kuchni, skąd wkrótce wrócił z dwoma drinkami.

    -Dzięki – upiłem łyk – zajebiste mieszkanie.

    -Całkiem w porządku – odpowiedział i zaprowadził mnie do salonu.

    Włączył muzykę w tle i zaczęliśmy rozmawiać. Po dwóch kolejnych drinkach Michał przysunął się bliżej i powiedział śmiało:

    -Wiesz co Mikołaj – położył lewą dłoń na swoim kroczu – od pierwszej chwili, w której cię zobaczyłem byłem praktycznie pewny, ale muszę się upewnić jeszcze bardziej.

    Chyba zdecydowanie zbyt głośno przełknąłem ślinę. Postanowiłem jednak, a może to alkohol w mojej krwi, że to moja szansa.

    -Tak – opowiedziałem zanim jeszcze zadał pytanie.

    Mężczyzna uśmiechnął się i szybkim ruchem rozpiął guziki swojej koszuli. Moim oczom ukazała się idealnie wyrzeźbiona, zupełnie wydepilowana klata.

    W tamtym momencie już mi stał.

    -Chciałbym, żebyś mi obciągnął – usłyszałem.

    Mężczyzna siedział na kanapie, więc wstałem i uklęknąłem tuż przed nim. Zacząłem rozpinać pasek od spodni, a następnie rozporek. Michał pomógł mi i szybkim ruchem zsunął swoje spodnie razem z bokserkami. Jego fiut – długi, twardy i idealnie ogolony wyskoczył jak z procy. Przysięgam, że poczułem napływającą ślinę. Wyglądał perfekcyjnie. Pochyliłem się i zacząłem ssać. Na początku powoli, potem coraz szybciej. Michał sapał delikatnie, od czasu do czasu rzucając ciche “o tak”.

    Ssałem tego wielkiego chuja, co jakiś czas spoglądając w górę. Za każdym razem Michał wpatrywał mi się prosto w oczy, co było bardzo podniecające.

    -O tak – jęczał – cudownie obrabiasz pałę.

    Skupiałem się przede wszystkim na główce i trzonie, co jakiś czas liżąc także jego jądra. Doskonale smakował. Dławiłem się nim kilka razy, był taki duży. Bardziej jednak niż długość imponowała mi grubość. Już nie mogłem się doczekać, aż poczuję go w sobie.

    -Wyruchasz mnie? – wychrypiałem cicho.

    -Oczywiście – rzucił od razu.

    Wstałem więc i zacząłem się rozbierać.

    -Zajebiste ciało – usłyszałem komplement.

    Mężczyzna poinstruował mnie gdzie znajdę prezerwatywy. Po chwili rozrywałem już foliową paczuszkę i nakładałem ją na wciąż sterczącego drąga Michała.

    Gdy pozbyłem się wszystkich ubrań do końca zdjąłem także spodnie Michała. Został jedynie w rozpiętej koszuli. Wyglądał niesamowicie seksownie. Usiadłem na nim okrakiem i zacząłem celować swoimi pośladkami. Facet pomógł sobie ręką i wycelował w moją dziurę.

    Początkowo poczułem tylko delikatne ruchy główki, a gdy przebił się do środka syknąłem cicho. Pierwsze ruchy były dosyć wolne, aby moje ciało mogło się przystosować. Po chwili ból zaczął ustępować ogromnej fali przyjemności.

    -O kurwa -jęczałem coraz głośniej, gdy mężczyzna zaczął przyśpieszać.

    -Lubisz jeździć na kutasie, prawda?

    -Uwielbiam – sapałem.

    Zacząłem skakać na nim bardzo energicznie. Czułem, że wchodzi we mnie aż po jaja, które głośnym echem odbijały się o moje pośladki.

    -Ja pierdole – jęczał mój towarzysz – ale jesteś ciasny.

    Ujeżdżając go bez przerwy rękoma pieściłem jego nabrzmiałe sutki. Facet cały czas wpatrywał się we mnie. Czułem niesamowite podniecenie, gdy tak mnie dojeżdżał.

    -Wezmę cię od tyłu – poinstruował.

    Ostrożnie więc wyswobodziłem się z jego fiuta i wstałem. Oparłem się na łokciach na kanapie i wypiąłem się przed nim.

    Michał nie zwlekał i zaraz wsadził mi go głęboko. Jęknąłem głośno.

    Posuwając mnie jak szmatę co jakiś czas serwował mi siarczysty klap w pośladki. Za każdym takim razem krzyczałem. Było mi niesamowicie przyjemnie. Czułem, jak całą swoją grubością rozsadza mnie od środka. To było nieopisane uczucie.

    Postanowiłem włączyć się do ruchu i zacząłem wypychać biodra w jego stronę. Przez to moment naszego “spotkania” był jeszcze intensywniejszy. Głośne mlaskanie naszych ciał zdecydowanie zagłuszało muzykę.

    -Kurwa mać, jeszcze trochę i dojdę – powiedział.

    I rzeczywiście tak było, po kilku mocnych ruchach krzyknął, a ja poczułem dreszcze przechodzące przez jego ciało. Zalał całą prezerwatywę gorącą spermą.

    Po chwili i kilku głębszych oddechach wysunął się ze mnie i powiedział, żebym usiadł na kanapie. Klęknął przede mną i zajął się obrabianiem mojej pały. Jego duże dłonie pieściły mojej jaja, a sprawne usta dogadzały mi w najlepszy możliwy sposób. Nie potrzebowałem wiele. Zaledwie dwie minuty później spuściłem mu się do ust. Michał połknął wszystko.

    Rzucił się na kanapę obok mnie i jeszcze przez kilka minut sapaliśmy, dochodząc do siebie.

    -Jak się cieszę, że mój kumpel cię zatrudnił – powiedział.

    -To co, będziesz stałym bywalcem – zażartowałem.

    I tak też było. Z Michałem wielokrotnie ruchaliśmy się do upadłego. Ale o tym na pewno jeszcze kiedyś Wam opowiem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    YOURSandMINE
  • Wietnamska studentka

    Kilka lat temu, gdy jeszcze studiowałem, przyjechała do nas na cały semestr grupa studentów z Wietnamu. Nie wiem co im to dawało, skoro słabo mówili po polsku, a prawie wszystkie zajęcia odbywały się w tym języku. Ale okej, nie wnikam. Nie poznałem ich zbyt dobrze. Trzymali się głównie w swojej grupie. Na ich dziewczyny też nie zwracałem zbytniej uwagi, zwłaszcza, że kręciłem z inną. Krótko mówiąc, nie zbudzali mojego zainteresowania.

    Do czasu. Zaczęła się wiosna, a więc ten fajny czas, gdy dziewczyny skąpiej się ubierają. Większość facetów najbardziej interesuje się ich dekoltami, ale ja przyglądałem się innej części ciała. Były to stopy. Wariowałem, gdy widziałem jakąś dziewczynę w sandałach. Tej wiosny jednak zainteresowały mnie stopy dziewczyny, która nosiła nieco inne obuwie.

    Była to Wietnamka o imieniu Suong (co oznacza mgłę), która nosiła czarne, krótkie, wsuwane buty. Coś pomiędzy balerinami a slip-onami, ale skórzane. Niby nic specjalnego, a jednak wielkie wrażenie robiło na mnie, gdy wysuwała z nich swoje bose stopy. Robiła to bardzo często na wykładach, więc specjalnie zajmowałem takie miejsce, żeby móc się jej przyglądać. Ciężko było robić to dyskretnie, więc kumple domyślili się, że podoba mi się ta dziewczyna, z którą zamieniliśmy jedynie kilka słów.

    Jeden z kumpli znał się z moją nową dziewczyną i coś jej wygadał. Zrobiła mi o to wielką awanturę, więc postanowiłem nawet nie zbliżać się do Azjatki. Z „kumplem” też przestałem się trzymać. Kończył się już maj, zbliżała się sesja, a wraz z nią koniec pobytu Wietnamczyków w naszym kraju. Tego dnia mieliśmy zajęcia prawie do wieczora. Byliśmy wszyscy bardzo zmęczeni. Na ostatniej przerwie Suong usiadła na korytarzu, opierając się o ścianę. Siedziałem naprzeciwko niej. Wszyscy z grupy wyszli zapalić (ja akurat próbowałem rzucić) albo coś zjeść.

    Aż głupio się przyznać, ale nie zagadałem i przeglądałem telefon, żeby nie wyszło na to, że się jej przyglądam. Nie chciałem wyjść na creepa, nawet przed dziewczyną, która niedługo wyjeżdża i nigdy już się nie spotkamy. Suong zrobiła coś nieoczekiwanego. Zsunęła buty, posługując się jedynie stopami. Zamurowało mnie i bezwstydnie wpatrywałem się w jej podeszwy. Zauważyła to. Zaśmiała się lekko. Gdy otwierała usta, bałem się, że nazwie mnie zboczeńcem. Powiedziała jedynie „przepraszam, mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza. Moje stopy się zmęczyły, muszą chwilę odpocząć”, oczywiście z charakterystycznym akcentem.

    Czy mi to przeszkadza. Nie wiem ile razy sobie waliłem, marząc o jej podeszwach. „Nie ma problemu, rozumiem”. Też się zaśmiałem. I wpatrywałem się dalej, chociaż próbowałem tego nie robić. Miała naprawdę kształtną podeszwę. Teraz była trochę zaczerwieniona od przebywania tyle czasu w skórzanym bucie, bez żadnych skarpetek lub rajstop. Wyglądała na spoconą i taka rzeczywiście była, poczułem delikatny zapach.

    Po kilku minutach ludzie zaczęli się zbierać. Suong wstała. Po raz pierwszy mogłem przyjrzeć się dokładnie jej palcom. Były równie ładne, jak podeszwy. Miała niepomalowane, ale zadbane paznokcie. Zastanawiałem się, czemu nie nosi sandałów. Rzadko widuje się ładniejsze stopy. Mogłaby poderwać każdego fetyszystę. Przez chwilę w przypływie głupoty zamierzałem je skomplementować, ale na szczęście widok właśnie podchodzących kumpli mnie powstrzymał. Wietnamka powoli wsuwała buty, pomagając sobie rękami. Zanim to zrobiła, wstałem i przyjrzałem się wnętrzu tych butów. Było widać, że często nosi je na bosych stopach. W zasadzie mogłem się tego spodziewać, od początku kwietnia nie widziałem jej w żadnych innych butach. Od zewnątrz wyglądały na nowe, ale w środku były mocno znoszone.

    Na zajęciach nie mogłem się skupić na niczym innym, niż wspaniałym widoku z przerwy. Usiadłem na skos od niej, mając nadzieję, że zobaczę coś jeszcze. Nie zawiodłem się. Wietnamka miała zwyczaj zsuwania butów ze stóp. Tym razem również to zrobiła. Chwilami kołysała je na palcach, chwilami na jednym tylko palcu, a czasem całkowicie je zsuwała i trzymała stopy na nich. Wydawało mi się, że czuję ich zapach. Może rzeczywiście tak było, bo buty sprawiały wrażenie mocno przepoconych.

    Soung mieszkała w akademiku, a ja wynajmowałem ze znajomymi mieszkanie. Tym razem postanowiłem jednak pójść w tym kierunku, co ona i do niej zagadać. Opowiedziałem, że muszę coś załatwić. Miło nam się rozmawiało, choć miałem wrażenie, że bawi ją moje zachowanie. Była nim nieco onieśmielona. Zastanawiałem się, czy ma chłopaka i jak często ktoś ją podrywa. Wyglądała na skromną dziewczynę.

    Coś mi odbiło, gdy przechodziliśmy obok sklepu obuwniczego. Naściemniałem, że chcę kupić sobie buty na lato i chciałbym, żeby mi doradziła. Zdziwiona Azjatka próbowała się wykręcić, że się spieszy, ale nalegałem i weszła tam ze mną. Przymierzyłem kilka par, a ona udzielała mi rad. Nie czuła się zbyt dobrze w tej roli, była wyraźnie speszona. Postanowiłem pójść dalej. Zapytałem ją, czy ona ma jakąś parę sandałków albo innych butów na lato. Zaczerwieniła się i powiedziała, że poza tymi, które ma na sobie, ma tylko jedną parę kozaków na zimę.

    Zaproponowałem, żeby wybrała sobie jakieś. Odpowiedziała, że nie ma pieniędzy. Postanowiłem zaryzykować i zaproponować, że jej kupię. Miałem jeszcze trochę pieniędzy, a koniec miesiąca już się zbliżał. Uznałem, że chcę to zrobić, bezinteresownie. Odmawiała. Powiedziała, że w żadnym wypadku nie może się na to zgodzić. Była obrażona, chciała wyjść. Chwyciłem ją za rękę i powiedziałem, że jeśli nie chce, żebym je jej kupił, to może na nie zarobić. Od razu zacząłem żałować, że to powiedziałem. Pomyślałem, że wyszedłem na chama.

    Soung spojrzała mi w oczy i długo się we mnie wpatrywała. Była zarumieniona. Jej wyraz twarzy zdradzał wahanie. „Chyba wiem, co masz na myśli. Co sobie o mnie pomyślisz, jeśli się zgodzę?”. Podszedłem do niej bliżej i uśmiechnąłem się, gładząc ją po dłoni. „Nic nie pomyślę. Będę szczęśliwy.” Kiwnęła głową, zgadzając się.

    Przeszliśmy do damskiej części sklepu. Rozpoczął się dla mnie wspaniały seans. Wietnamka przymierzała wiele par butów, głównie slip-oni, trampki, koturny i sandały. Zdecydowała, że chce jakąś parę płaskich sandałków, ale nie potrafiła wybrać żadnej konkretnej pary. Była zdenerwowana. Kupno butów nie było dla niej częstym doświadczeniem. Zwłaszcza, że miała za nie zapłacić w taki sposób. Pocałowałem ją w czoło i powiedziałem, że ja dokonam tego trudnego wyboru. Kupiłem jej Birkenstock Mayari.

    Gdy tylko wyszliśmy ze sklepu, Soung pocałowała mnie w policzek i powiedziała, że w sobotę jej współlokatorki nie będzie, więc mógłbym przyjść po zapłatę. Powiedziałem, że naprawdę nie ma takiej potrzeby i żeby uznała ten prezent za dobry uczynek. „Nie. Też tego chcę. Widziałam jak na nie patrzysz. Chcę, żebyś to zrobił”. Ucieszyłem się. Byłem bardzo podniecony. Przytuliliśmy się na pożegnanie i rozeszliśmy się w swoje strony.

    Następne dwa dni były bardzo przyjemne. Wietnamka przychodziła na zajęcia w sandałkach. W piątek miała nawet pomalowane na różowo paznokcie. Czyżbym ją trochę rozbudził? Czy naprawdę tego chciała? Chwilami czułem się tak, jakbym umówił się z jakąś galerianką. Ale potem patrzałem na tę uroczą dziewczynę i widziałem, że ona taka nie jest. Kilka razy rozmawialiśmy na przerwie, ale nie poruszaliśmy tematu naszej tajemnicy. Oboje nie chcielibyśmy, żeby ktokolwiek się o tym dowiedział.

    Umówiliśmy się w sobotę na 17. Najpierw poszliśmy na piwo, żeby trochę się ośmielić. Oboje byliśmy zawstydzeni. Zaczęliśmy od rozmowy o głupotach, ale stopniowo zaczęliśmy rozmawiać o sobie. Dowiedziałem się, że Suong po studiach chciałaby mieszkać poza Wietnamem, na przykład w Polsce, skoro zdążyła już poznać język. Miała jednego chłopaka w liceum, ale zerwali, gdy wyjechała do Hanoi na studia. Pochodzi z małej miejscowości, a jej rodzina żyje dosyć skromnie. Wybrała studia techniczne, ponieważ w przyszłości chciałaby dobrze zarabiać. Planuje założyć rodzinę dopiero po trzydziestce, gdy będzie w stanie zapewnić dzieciom dobry byt materialny. Uważa, że miłość romantyczna jest bardzo rzadka i nie sądzi, że akurat jej może przytrafić się coś takiego.

    Gdy już skończyły nam się pomysły na pytania, nastała niezręczna cisza. Wietnamka położyła bosą stopę na moim kroczu. Od razu się podnieciłem. Wyczuła to. Uśmiechnęła się i wstała. Wyszliśmy z pubu i udaliśmy się do jej pokoju w akademiku. Im bardziej się zbliżaliśmy, tym bardziej zakłopotana była. Starała się to ukryć, ale bała się. Nie dziwię jej się. Miałem wyrzuty sumienia, że tak wyszło. A jednocześnie nie chciałem się wycofać. Ona chyba też nie. Gdy wchodziliśmy do budynku, Suong poprosiła mnie, żebym chwilę poczekał zanim wejdę do jej pokoju, bo musi się przygotować. Nie chciałem stać pod drzwiami, bo wyglądałoby to dziwnie, więc poszedłem zapalić.

    Po dziesięciu minutach zapukałem do jej pokoju. Otworzyła mi, po czym schowała się za drzwiami. Gdy zamknąłem drzwi i ją zobaczyłem, wiedziałem dlaczego. Nie chciała, by ktoś widział ją nagą. Miała na sobie jedynie sandałki, które jej kupiłem. Jej piersi były bardzo ładne, duże, z dużymi sutkami. Była dosyć szczupła, choć nie chuda. Miała bardzo kobiece kształty. Okolice jej łona były nieogolone. Dotychczas wszystkie moje partnerki seksualne się tam goliły. Ale nie odrzucił mnie ten widok, wręcz przeciwnie. Gdy tylko zakluczyłem drzwi, od razu przed nią uklęknąłem.

    Choć miała cudowne, seksowne ciało, jej twarz zdradzała zawstydzenie. Nagle wyszeptała „jesteś pierwszy, bądź delikatny”. Byłem zachwycony. Delikatnie całowałem ją po brzuchu i udach, omijając jej ukrytą pochwę. Położyła mi dłoń na głowie. Spojrzałem w górę, a ona skinęła głową. Zgodziła się, żebym przeszedł do bardziej zdecydowanego działania. Zacząłem robić minetę 22-letniej dziewicy. Rzadko zdarza się, by dziewczyna czekała tak długo. I to na kogo? Na chłopaka, który kupił jej klapki. Może jednak podobało jej się we mnie coś jeszcze? Może postanowiła stracić dziewictwo jeszcze w czasie pobytu w Polsce? Nie wiem i pewnie już nie dowiem się całej prawdy.

    Wróćmy jednak do tego popołudnia w którym wydarzyło się coś niezwykłego. Niezwykłego zarówno dla niej, ale i dla mnie. Wplatała palce w moje dość długie włosy, gdy ja coraz odważniej robiłem jej dobrze. Trzymałem dłonie na jej pośladkach, które w tym samym czasie lekko ściskałem. Staraliśmy się utrzymywać kontakt wzrokowy. Patrzenie w oczy dziewczyny, której oddawałem hołd, było bardzo podniecające. Po dłuższej chwili poprosiła, żebym wstał. Zdjęła mi koszulkę, objęła mnie mocno i wtuliła głowę w moją klatkę piersiową. Ponownie zawahałem się, czy jest gotowa, by stracić ze mną dziewictwo. Jednak już po krótkiej chwili zaczęła okrążać językiem, całować i ssać moje sutki. „Widzę, że wiesz, jak sprawić mężczyźnie przyjemność”, powiedziałem. „Nigdy tego nie robiłam, ale oglądałam wiele filmów… Jakoś musiałam przetrwać tyle lat dziewictwa”, zaśmiała się.

    Namiętnie się całowaliśmy, gdy Suong delikatnym ruchem popchnęła mnie na łóżko i przed nim uklękła. Rozpięła mi spodnie i powoli je zsunęła, całując mnie po udach i łydkach. Przeszkodziły jej dopiero buty. Przyjrzała się im, miałem ubrane wsuwane vansy w szachownicę. Pocałowała je kilka razy, a następnie zsunęła je z moich stóp. Patrząc mi w oczy, zaczęła delikatnie lizać mi podeszwy. Łaskotało mnie to, ale jednocześnie było przyjemne. Następnie okrążała językiem palce i je ssała. Musiała naoglądać się sporo porno. Dotychczas żadna z moich dziewczyn nie wpadła taki pomysł. Po paru minutach takich wyjątkowych pieszczot, Wietnamka zaczęła przechodzić wyżej, wzdłuż moich nóg.

    Gdy dotarła do krocza, miała pewne opory, żeby zdjąć mi bokserki. Dotykała penisa przez materiał, dosyć nieporadnie. Widząc jej niezdecydowanie i opory, wstałem i podniosłem ją do góry. Znowu zaczęliśmy się całować. Całowałem ją po szyi i ramionach, chcąc, żeby się rozluźniła. Znowu przed nią uklęknąłem, ale tym razem miałem inny cel. Położyłem się płasko na ziemi i całowałem ubrane w sandałki stopy ślicznej studentki. Przejęła inicjatywę i zaczęła wkładać mi do ust paluszki, które z rozkoszą ssałem. Gdy zsunęła jeden z butów, przycisnęła mi do niego głowę stopą. Nie miał jeszcze zbyt intensywnego zapachu. Poprosiłem, by zrobiła to samo ze starymi butami. „Poczekaj, sługo”. Zacząłem wierzyć, że serio ją to podnieca. Wepchnęła mi do ust wszystkie palce naraz. Tak, teraz byłem pewny, że ją to podnieca.

    Gdy już obie stopy Suong były mokre od mojej śliny, dziewczyna wstała, ale gdy chciałem zrobić to samo, kopnęła mnie. Zrozumiałem o co chodzi, choć zrobiła to bardzo delikatnie. Jeszcze nie w pełni odważyła się wejść w rolę. Powoli stanęła mi na plecach i zaczęła po mnie stąpać. Starała się być delikatna. Pomimo tego nie było to zbyt przyjemne. Była jednak wysoka i nieszczególnie chuda, więc ciężar był stosunkowo spory. Nie chciałem psuć nastroju, więc spokojnie czekałem aż skończy.

    Na szczęście dosyć szybko Wietnamka ze mnie zeszła i wyjęła spod łóżka swoje stare buty. „Wstań niewolniku”. Usiadła na łóżku, opierając się o ścianę, i kazała mi usiąść przed nią. Wyglądała to tak, że moje plecy przylegały do jej brzucha i piersi. Czułem na plecach także jej włosy łonowe. To było podniecające. Objęła mnie mocno. Potrzebowała czułości, ale to było okej, leczyło moje wyrzuty sumienia. Całowała mnie po szyi, bawiła się moimi sutkami i masowała penisa, wciąż nie zdejmując mi bokserek. Byłem maksymalnie podniecony, ale czekałem na coś więcej – na wąchanie jej przepoconych butów. Przyłożyła mi je do nosa, żebym musiał wdychać ich zapach.

    Odlatywałem z podniecenia. Po chwili odchyliła bokserki i mocno chwyciła mojego penisa. Poruszała nim dość nieporadnie. Trzymała go zbyt mocno. Jednak dotyk jej ciała, zapach jej butów i widok jej bosych stóp sprawiał, że bardzo szybko znalazłem się blisko orgazmu. To nie mogło się tak skończyć. Chwyciłem Suong za rękę, żeby przestała i odwróciłem się, by pocałować ją w usta.  „Jak chciałabyś to zrobić? Jaka pozycja z filmów najbardziej Cię podnieca?”. Zobaczyłem w oczach uroczej Wietnamki zawahanie. Czyżby jednak nie chciała się kochać?

    Gwałtownie popchnęła mnie na łóżko i jednym ruchem rozebrała do końca. Usiadła mi między nogami, chwyciła penisa między podeszwy i zaczęła robić footjoba. Nie wychodziło to najlepiej, chyba sama to spostrzegła, bo na jej twarzy zaczęło malować się podenerwowanie. Zaproponowałem, by najpierw go nawilżyła. Polizała sobie rękę i zaczęła go zwilżać. „Nie chciałabyś wziąć go do ust? Robiłaś kiedyś loda?”. „Nigdy. Chcę spróbować”. Początkowo próbowała wkładać go głęboko do buzi, jak w porno, ale nie spodobało jej się. Ograniczyła się do lizania go wokół. Lizała też, a nawet delikatnie ssała, jądra. Nie był to najlepszy lód w moim życiu, ale doceniałem jej starania.

    Gdy uznała, że nawilżenie jest wystarczające, wróciła do footjoba. Szło trochę lepiej. Jej stopy były naprawdę piękne i sam ich widok niesamowicie mnie podniecał. Gdy się zmęczyła, sam kierowałem jej nogami. Posuwałem ją między podeszwy, a także między palce. „Wybrałaś już pozycję? Jak nie wybierzesz, to sam to zrobię”, zaśmiałem się. Kazała obiecać, że nie będę się śmiał, a gdy to zrobiłem, wyznała, że chciałaby zwykłą pozycję misjonarską. Chciałaby, żebym się na niej położył i mocno ją przytulił. Chciała, żeby jej pierwszy raz był delikatny. „To nie tak, że się w tobie zakochałam. To byłoby nierozsądne. Spotkamy się jeszcze kilka razy na uczelni i nie będziemy mieli kontaktu już nigdy w życiu, bo wyjadę do Wietnamu. Ale cię polubiłam. Jesteś czuły i dobrze mnie traktujesz. Zapamiętam ten dzień na zawsze i chcę, żeby był cudowny”.

    Długo się całowaliśmy z prawdziwym uczuciem, po czym położyłem Suong na plecach. Raz jeszcze wziąłem się do lizania jej cipki. Tym razem pomagałem sobie palcami, żeby trochę ją rozszerzyć i przygotować do rozdziewiczenia. Jęczała i szarpała mnie za włosy. Patrzeliśmy sobie w oczy. Była między nami chemia. „Zrób to. Jestem gotowa”. Wszedłem w nią najdelikatniej, jak tylko potrafiłem. Mocno ją obejmowałem, tak jak chciała. Na początku patrzeliśmy sobie w oczy, a potem całowałem ją po szyi. Delikatnie jęczała, ale nie krzyczała. Nie było widać, żeby ją bolało. Powoli zwiększałem tempo, ale wciąż nie było zbyt duże. Wiedziałem, że potrzebuje delikatności, a nie ostrego seksu.

    „Kochanie, chciałbyś spróbować jeszcze jakąś pozycję?”. Bardziej zdziwiło mnie, że tak mnie określiła, niż to, że niedawna dziewica wpadła na taki pomysł. Lata oglądania porno robią swoje. „Okej, ale teraz ja wybieram. Wezmę Cię od tyłu na stojąco”. Uśmiechnęła się. Oparła się o ścianę, a ja zacząłem ją pieprzyć. Głośno jęczała, aż zacząłem zastanawiać się, co pomyślą ludzie z pokoju obok. Ta pozycja była strzałem w dziesiątkę. Obojgu nam było cudownie. Wietnamka po krótkim czasie doszła. Była naprawdę głośno. „Ale ty nie możesz tego zrobić we mnie!”, krzyknęła, przypominając, że się nie zabezpieczyliśmy.

    Wyjąłem penisa z jej gorącej, mokrej pochwy. Suong natychmiast uklęknęła i wzięła go do buzi. Szło jej lepiej niż wcześniej. Była bardziej ośmielona, brała go głębiej i szybciej lizała. Zacząłem jęczeć. Spojrzałem jej w oczy, chwyciłem za włosy i chciałem ją delikatnie odsunąć. „Spoko, połknę”. I połknęła. Wszystko. Byłem w szoku. Nawet moja doświadczona i wyzwolona dziewczyna niechętnie się na to zgadzała. Gdy wstała, pocałowaliśmy się namiętnie i mocno przytuliliśmy.

    Gdy chciałem się ubierać, Suong mnie zatrzymała i poprosiła, żebym trochę z nią posiedział. Położyliśmy się nadzy w łóżku i zaczęliśmy się przytulać. Gdy poczuła, że znowu mi stoi, powiedziała „nie będziesz zły, jeśli już dzisiaj tego nie zrobimy? Było cudownie, ale teraz chcę już tylko przytulania”. Oczywiście, że nie byłem zły. „Przyjdź do mnie w przyszłą sobotę. Zrobimy to jeszcze raz, ostatni”. Z jednej strony byłem tą propozycją zachwycony, a z drugiej zrobiło mi się smutno, że nasze igraszki nie przerodzą się w miłość. Bez wahania zostawiłbym dla niej dziewczynę. Suong po chwili zasnęła i nie odważyłem się jej obudzić. Wpatrywałem się w nią przez kilka godzin. Była piękna. Wyszedłem dopiero, gdy się obudziła.

    Następne dni minęły zwyczajnie. Oczywiście dalej wpatrywałem się w jej stopy, które miałem zaszczyt pieścić. W czwartek zatrzymała mnie po zajęciach i wyszeptała, żebym poszedł z nią do łazienki. Było już późno, poszliśmy na najwyższe piętro i tam weszliśmy do męskiej łazienki. Na szczęście nikt nas nie widział.  Po wejściu do kabiny, Suong zaczęła mnie całować, co z przyjemnością odwzajemniłem. „Musisz mnie wypieprzyć. Nie wytrzymam do soboty”. Podciągnąłem jej spódnicę i zsunąłem majtki. Wziąłem ślinę na dłoń i delikatnie wsunąłem dwa palce do pochwy. „Nie rozczulaj się nade mną. Zerżnij mnie”. Wow, byłem zaskoczony tą przemianą. Szybko opuściłem spodnie oraz bokserki i wziąłem się do roboty. Wietnamka wgryzała mi się w rękę, żeby za głośno nie jęczeć. Szybko nam poszło. Suong doszła pierwsza, a następnie uklęknęła i doprowadziła mnie ustami. Znowu połknęła.

    W piątek zerwałem z dziewczyną. Nie wyjawiłem powodu. Prawda była taka, że zakochałem się w Wietnamce. To nie był tylko fetysz stóp i seks. Na sobotnie, ostatnie takie, spotkanie, nie przyszedłem z pustymi rękami. Kupiłem jej kolorowe sandały Teva. Suong wzbraniała się. „Nie musisz mnie kupować. Oddaję ci się z własnej woli”. Z trudem wytłumaczyłem jej, że źle mnie zrozumiała. „A poza tym, będziesz w nich seksownie wyglądać. Wyrucham cię w nich”. To rozładowało atmosferę.

    I, co tu dużo mówić, znowu się kochaliśmy. Tym razem aż trzy razy, a i tak nie mieliśmy dość. Wyszedłem od pięknej Wietnamki dopiero rano. Potem spotkaliśmy się jeszcze kilka razy na uczelni, ale już nie było okazji nawet na szybki numerek. Gdy wyjechała, tęskniłem. Moją tęsknotę z jednej strony łagodziły, a z drugiej rozbudzały, wysyłane przez nią zdjęcia, przeważnie były to zdjęcia stóp w sandałach, które ode mnie dostała. Poza tym nie pisaliśmy zbyt dużo. Po pół roku znalazła sobie chłopaka, Wietnamczyka. Skończyło się tak, jak musiało się skończyć. Ale jestem pewny, że jeśli jeszcze kiedyś przyjedzie do Polski, to nie oprzemy się sobie i znowu będziemy się kochać. Tymczasem, muszę radzić sobie bez niej. Polskie dziewczyny też nie są złe. 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PanJowak
  • Razem ale osobno cz. 1

    Historia prawdziwa i świeża, bo miała miejsce kilka dni wstecz. Od rana czułam się pobudzona bardziej niż zwykle. Nie wiem z czego to wynikało, może odrobina słońca za oknem wprawiła mnie w taki nastrój. Jak co dzień, szykowałam się do pracy, prysznic, szybka kawa. Potem jeszcze chwila zastanowienia przed otwartą szafą, ale nie wymyśliłam nic ciekawego i ubrałam się w mój biurowy standard, rajstopy, spódnica przed kolano i bluzka. Do tego niewysoki obcas, który w pracy i tak zastępuję zazwyczaj balerinami. W pracy nie mogłam znaleźć sobie miejsca, kręciłam się za biurkiem. Najprościej mówiąc miałam tego dnia wyjątkową chcice. Zazwyczaj jak dopadnie mnie w pracy, nie czekam na powrót do domu ale idę do łazienki sobie ulżyć. Nie raz i nie dwa bawiłam się w pracy i jeśli mam być szczera to, jest to dla mnie normalną rzeczą. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Doczekałam do przerwy i poszłam do łazienki. Już po drodze czułam, że robię się wilgotna i sutki mi twardnieją, co niestety, widać u mnie zawsze dość wyraźnie, gdy mam miękki stanik. W łazience, jak zwykle, przykucnęłam żeby, w przerwie między podłogą a dolną krawędzią drzwi kabin, zerknąć czy nikogo nie ma i jak zwykle zajęłam ostatnią kabinę. Podciągnęłam spódnicę, rajstopy zsunęłam razem z majtkami, do połowy uda, i stanęłam na możliwie szeroko rozstawionych nogach. Taka to moja, chyba, ulubiona pozycja w pracy, nie siadam przy tym na sedesie, bo raz, że nie wygodnie, dwa ze względów higienicznych, ale jak kto woli. Byłam już dość mokra więc bez zbędnych wstępów zanurzyłam w sobie palec, oj tak, mokro, wślizgnął się bez oporów. Dwa palce, aż dreszcz mnie przeszedł, tego mi było trzeba. Powoli, rytmicznie moje palce pracowały we mnie, a palec drugiej dłoni zataczał kółeczka wokół łechtaczki, prześlizgiwał się po niej, w górę i w dół, w lewo i w prawo. Moje pieszczoty nabierały tempa, palce pracowały coraz szybciej. Jeszcze chwila i nadszedł szczyt, drżałam cała, zaciskając odruchowo uda. Cipka pulsowała miarowo na moich palcach, ciągle jeszcze tkwiących we mnie. Nie mogłam się opanować i wydałam z siebie serię krótkich ale raczej nie zbyt cichych westchnień i stęków. Kilka sekund później usłyszałam, kilka podobnych ochów i achów, dobiegających z którejś kabiny. Zamarłam. Pierwsze co przyszło mi na myśl to ucieczka. Wyjść tak szybko, żeby nikt mnie nie zobaczył, ale może ta druga osoba pomyśli tak samo. Poczeka na korytarzu, żeby zobaczyć kto tak się bawi. No nic, muszę być pierwsza, na korytarzu będę już bezpieczna. Szybko, majtki, rajstopy, spódnica w dół, poprawić, ok może być, wychodzę. Sprint do umywalki i w tym momencie otworzyły się drzwi kabiny.
    – Magda to ty? Ale ty słodko jęczysz, aż ja nie wytrzymałam.
    To była Kaśka, moja chyba najlepsza psiapsióła w pracy. Wstyd mieszał się z ulgą, że to na nią trafiłam.
    – Ty też, tak w pracy? – próbowałam zabrzmieć jak gdyby nigdy nic i zaśmiałam się nerwowo.
    – No ba! Zawsze – zaśmiała się,  bez zakłopotana – domyślałam się, że Ty też, bo czasem wracasz z przerwy z takimi wypiekami i te Twoje sterczące sutki.
    – Aż tak widać? – było mi głupio ale już byłam spokojniejsza.
    – Widać, widać – uśmiechnęła się szczerze – kiedy robimy powtórkę? – zachichotała.
    – Ale ja nie jestem bi – odwzajemniłam uśmiech.
    – Ja też nie, nawet nie całowałam się z dziewczyną, ale na Ciebie to bym popatrzyła, chociaż posłuchała. To co? Jesteśmy umówione?
    – No zobaczymy – zaśmiałam się
    Wracałyśmy do naszych biurek chichocząc jak nastolatki. A myśl o powtórce, cały czas chodziła mi po głowie.
    CDN …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura