Author: admin

  • Wspomnienia z dziecinstwa – Tajemnicza Sasiadka cz.2

    Następne spotkania niewiele różniły się od poprzedniego. Dwie kobiety, dwóch chłopaków. Tylko że malarstwa było jak na lekarstwo, a skupialiśmy się na przyjemności. Nieraz ciotce wpadło coś do głowy schodziła z łoża, podchodziła do sztalug i pracowała, ale rzadko. Teraz najwięcej było nauki, jak dawać rozkosz, a to nie jest taka prosta sprawa, jeśli chodzi o dojrzałe i doświadczone kobiety.

      Żeńskie ciało ma dużo stref erogennych i trzeba ich wiele uaktywnić, żeby wybranka poczuła się w prawdziwej ekstazie. Jest to gra, nie tylko ciała, ale i zmysłów. Ktoś mi powiedział, że dużo nie potrzebuje, aby osiągnąć przyjemność. To prawda, ale są różne stopnie przyjemności, a jak partner jest wymagający, to potrzeba dużo wiedzy i umiejętności.

         To tak, jak z jazdą samochodem.

     Większość z nas umie prowadzić auto. Lepiej lub gorzej, ale jeździmy. Jedni to lubią, inni wręcz uwielbiają, szczególnie pojazdem które im się podoba. Są ludzie, którzy lubią auta sportowe, z dużą liczbą „koni” pod maską, inni wolą wygodę, więc wybierają limuzyny itd., ale większość z nas nigdy nie zostanie kierowcą rajdowym. Do tego potrzeba treningu, determinacji i oczywiście talentu.

      Więc jeśli ktoś myśli, że jak wsadzi twardego drąga w otwór,  będzie pchał ile sił i partner będzie

     ”w siódmym niebie” – to się myli. Tak samo jest z kobietami. Nie wystarczy położyć się, rozłożyć nogi i czekać, aż wszystko zrobi druga strona. Wtedy seks nie różniłby się wiele od tego, co musiałem robić z kukłą podrzuconą przez ciotkę. Przypomniał mi się żart, który latał po osiedlu, jak kobieta zaprosiła faceta do domu, rozebrała się, położyła rozkraczona na łóżku i powiedziała:

     – Bierz co chcesz.

    I facet wziął.. telewizor.

    Wiem, że stary suchar, ale jakbym miał kochać się cały czas z manekinem, też wolałbym oglądać telewizję :P.

      Wtedy jeszcze nie wiedziałem o tym, co teraz opisuję, młode dziewczyny nie potrzebowały aż tylu wrażeń, już nagość powodowała u nich duże podniecenie, na sam widok stojącego członka rumieniły się mocno, a cipki wilgotniały nawet bez dotykania. Natomiast te starsze panie potrzebowały dużo więcej.

      Już na początku zauważyłem, że ich pochwy nie są takie mokre. Musiały używać olejków czy żelu. Myślałem, że nie mogą się wystarczająco podniecić, dopiero później dowiedziałem się, że to przypadłość starszych kobiet.

       Uczyłem się też, jak nie tryskać po paru minutach, nawet jeśli członek jest mocno pieszczony. Jest to trudna sztuka, której nie opanowałem do końca. Działa tu mocno psychika, trzeba dawkować stopniowo doznania, nie rzucać się w wir rozkoszy wszystkimi zmysłami. Doświadczona partnerka wyczuwa, kiedy zbliża się wytrysk i przestaje pieścić, lub zmienia pozycję, żeby dać czas ochłonąć partnerowi.

       Te kobiety wiedziały wszystko. I czerpały z tej wiedzy niesamowitą przyjemność.

    Faktem było to, co powiedziała mi ciotka na początku, że będę narzędziem, które ona będzie ustawiać. W głównej mierze byliśmy nastawieni z drugim chłopakiem na rozkosz obu pań, my stanowiliśmy jakby tło. Ale nie oznacza to, że było nam nieprzyjemnie. Podczas jednej sesji miałem nawet cztery wytryski. Ciotka cieszyła się ogromnie, mówiła, że mamy organy nie do zajechania.

      Myślę, że większość chłopców w naszym wieku mogłaby mieć cztery orgazmy. Różniłby się pewnie tylko czas, w jakim to osiągamy.

      Nie robiliśmy z kobietami nic odkrywczego.

    Wcześniejsze pozycje, które przerabialiśmy jak malowała ciotka, teraz były wykorzystywane z małymi dodatkami, gdyż wtedy było nas troje, a teraz doszła sąsiadka. Albo każda miała swojego partnera, którym oczywiście się wymieniała, albo jedna chciała dwa członki naraz.

      Aha, ważne było wtedy to, że przestał przeszkadzać mi drugi chłopak w łóżku. Przez pozycje, które przerabialiśmy – szczególnie z jedną panią – nie sposób było się nie dotykać. Na początku mnie to raziło, próbowałem się odsuwać, ale z czasem zacząłem skupiać się na przyjemności czerpanej z pieszczot, które odbierałem od kobiet i przyzwyczaiłem się do drugiego członka obok mnie. Szczególnie, że Andy nie dotykał mnie specjalnie, nie próbował pieścić, traktował mnie chyba jak kolegę po fachu.

      Ale dotykać musiał, szczególnie jak któraś z kobiet zażyczyła sobie podwójnej penetracji.

    Pierwszy raz uczestniczyłem w takiej pozycji i nie wiedziałem, że jest taka trudna. Mimo, że odpowiednio nas ustawiono, to i tak było ciasno, członek nieraz wypadał z pochwy, a nogi drętwiały od wysiłku. Na początku nie mogliśmy dopasować naszych ruchów, a żeby wszystko grało trzeba je zsynchronizować. Przy poruszaniu nasze ciała co chwila ocierały się, albo kiedy pani Aurelia ssała dwa członki naraz, dotykaliśmy się w jej ustach prąciami. Nie podniecało mnie to, przyjemność odczuwałem od języka czy ust partnerki i na tym się skupiałem.

      Pewnego razu, gdy leżeliśmy we czworo zmęczeni, ale i szczęśliwi po erotycznych figlach, ciotka Pola usiadła po turecku i zwróciła się bezpośrednio do mnie.

     – W piątek będziemy mieli gości. Jeden jest szczególny, więc musisz się bardzo starać. Jeśli mu się spodobasz, zostanie ci nadane imię i osiągniesz trzeci stopień wtajemniczenia.

      Zaskoczyło mnie to. A więc to chyba jest jakaś sekta. A może spotykają się tylko w celach erotycznych?

     – A po co mi pseudonim?

     – Gdy będziesz zapraszany na różnego rodzaju „uroczystości”, goście będą wiedzieć jakie masz umiejętności i kogo reprezentujesz. Ja jestem twoją patronką, więc mnie nie zawiedź.

      W piątek, o umówionej godzinie, stawiłem się u ciotki i gdy wszedłem do salonu rozejrzałem się z ciekawością. Było tu więcej osób niż zazwyczaj. Oprócz Andy’ego i pani Aurelii było jeszcze dwóch chłopców i kobieta. Chłopaki wydawali mi się bardzo młodzi, natomiast kobieta była w grupie wiekowej swoich koleżanek. Dopiero teraz zastanowiło mnie, dlaczego nie ma dojrzałych mężczyzn, przecież jeśli te kobiety uwielbiają seks, to po co się męczyć z młokosami, skoro można zaprosić o wiele bardziej doświadczonych facetów, którzy poznali już arkana erotyki. Nie zdążyłem przemyśleć zagadnienia, bo ciotka złapała mnie za rękę i pociągnęła na środek pokoju.

     – To jest mój nowy nabytek, bardzo zdolny! – powiedziała z wyraźną dumą.

    Obca kobieta podeszła do mnie z uśmiechem.

     – Jestem Lela – podała mi dłoń na powitanie.

    Chłopcy kiwnęli głowami w moją stronę i powrócili do rozmowy.

     – Chodź, musisz się przygotować – powiedziała sąsiadka.

    Zaprowadziła mnie do pracowni, która przystrojona była w dziwnym stylu, trochę średniowiecznym, trochę antycznym, który wywoływał uczucie tajemniczości, lub nawet mistycyzmu. Okna zasłonięte szczelnie nie dawały światła, tylko blask świec rozstawionych na dużych stojakach rozpraszał mrok.

     – Masz, przebierz się – powiedziała ciotka, podając mi jakiś materiał.

    Była to jakby toga, noszona przez starożytnych Rzymian, tylko o wiele krótsza – kiedy się nią przepasałem – sięgała mi ledwie do pośladków. U dołu byłem nagi.

       Reszta zaproszonych poszła w moje ślady i wkrótce wszyscy chłopcy byli podobnie ubrani do mnie. Kobiety natomiast przyozdobiły się w kolie, naszyjniki i bransolety. Ubrań nie miały żadnych.

       Ale widać było, że na kogoś jeszcze czekają. Mówiły przyciszonym głosem, poprawiały dekorację, a ciotka co chwila spoglądała na mnie z lekkim zdenerwowaniem.

     „Coś się szykuje” – pomyślałem, gdyż pierwszy raz sąsiadka zachowywała się przy mnie w taki sposób.

       Wtedy usłyszałem dzwonek do drzwi i Aurelia wyskoczyła je otworzyć. Ciotka zaczęła napełniać szklanki jakimś napojem, a po kątach rozstawiła zapalone kadzidełka. W powietrzu uniósł się dziwny, słodki zapach.

      W pracowni ucichło. Za drzwiami słychać było tupot nóg, ciche rozmowy, ktoś coś stawiał, przestawiał, aż po jakimś czasie drzwi otworzyły się i do pracowni weszła kobieta, na którą chyba wszyscy czekali.

       Na oko była trochę młodsza od swoich koleżanek, a doniosłość biła od niej z każdym krokiem. Po bokach szły dwie młode, nagie dziewczyny, podtrzymując przezroczysty materiał, który miała na sobie kobieta. Domyśliłem się, że harmider za drzwiami spowodowany był przebieraniem się tej pani, aby zrobić takie spektakularne wejście.

      Ale najbardziej zszokowało mnie to, co zobaczyłem po chwili.

    Za kobietą ciągnął się tren od szaty, który na rogach podtrzymywali dwaj mali chłopcy. Kilkuletnie dzieci!

      Zamiast ubrań mieli przyczepione do pleców skrzydełka, a na głowach jakieś wianki. Spojrzałem na ciotkę wielkimi oczami, ale ona przystawiła pionowo palec do ust, każąc mi być cicho.

      Rozejrzałem się po ścianach i już wiedziałem, skąd sąsiadka czerpała natchnienie do swojego dzieła życia. Oni inscenizowali orgie, a ciotka je malowała. A więc te cherubinki były prawdziwe.

       Stałem jak wryty, zasłaniając odruchowo przyrodzenie.

     – Oto nasza protektorka i opiekunka – Madame Messalina! – wypowiedziała głośno Aurelia.

       Słyszałem już to imię.

    Mimo zamętu w głowie przypomniałem sobie, że w starożytności żyła taka postać. Była nimfomanką, jej orgie były słynne w całym Rzymie. Miała mnóstwo kochanków, a jej podboje erotyczne przeszły do historii. Zresztą „Lela” też miało jakieś znaczenie, tylko nie mogłem sobie przypomnieć jakie.

     – Witaj moja droga! – odezwała się kobieta do ciotki, przytulając ją do siebie – dawno nas nie odwiedzałaś.

     – Wiesz jak jest – odpowiedziała sąsiadka – praca i jeszcze raz praca.

     – Zaharujesz się Pola w tym tempie – rzuciła madame – no, ale pokażcie mi swoich uczniów.

    Ustawiły nas w szeregu, a Messalina przechodziła koło każdego przyglądając się z dużym zainteresowaniem. Kiedy zrównała się ze mną, zatrzymała się na chwilę patrząc na moje ręce zasłaniające członka.

     – Niewinny – zachichotała, spoglądając na ciotkę.

    Kiedy mnie minęła podszedłem do sąsiadki wkurzony.

     – Tutaj zakończymy współpracę – powiedziałem krótko.

     – Oszalałeś?! W takim momencie?

     – Nie będę uprawiał seksu z dzieciakami! To jest chore!

     – Nikt cię do tego nie zmusza! – wyszeptała.

     – A one? – kiwnąłem w stronę małych chłopców.

     – To tylko tło do mojej pracy. Nikt ich nie dotyka, a że są z rodziny naturystów, golizna to dla nich codzienność. Są wychowywani w miłości do natury, to wszystko.

       Rzeczywiście, dzieciaki nie zwracały uwagi na gołych ludzi, byli zajęci swoimi zadaniami.

     – Zwierzęta też przyprowadzacie? – zażartowałem trochę rozluźniony.

    Kiedy nie usłyszałem odpowiedzi, spojrzałem na ciotkę podejrzliwie.

    „Kurwa”  – zabluzgałem w myślach – „jak zobaczę choćby malutkiego psa – spierdalam”

     – Co jest z tobą nie tak? Jakie zwierzęta? Wszystko będzie dobrze, masz napij się – podsunęła mi szklankę z napojem.

      Zrobiłem łyka i poczułem pieczenie. Był to mocny drink, ale zmieszany z czymś jeszcze. Czułem gorzkawy posmak.

       Ciotka rozniosła napoje po sali. Goście zaczęli rozmawiać, a madame pozbyła się w tym czasie swojej sukni, którą dziewczyny poskładały i delikatnie odłożyły.

      Poczułem się dziwnie.

    Jakbym oglądał film, z sobą w jednej z głównych ról. Miałem przytłumione zmysły, nie mogłem się skupić.

      Do pokoju weszła następna kobieta, chyba mama chłopców, bo jeden do niej podbiegł i o coś zapytał. Skinęła głową, po czym coś mu podała. Była to zabawka do puszczania baniek mydlanych.   

    Tymczasem Messalina usiadła na środku łoża, a dwie młode dziewczyny zaczęły wcierać w jej ciało jakiś olejek.  Masowały jej obfite piersi, płaski brzuch, jędrne uda i pośladki. Jak skończyły, kiwnęła na mnie i Andy’ego, żebyśmy podeszli. Kazała nam uklęknąć na łóżku, a kiedy się usadowiliśmy po obu jej stronach, wzięła członki w ręce i zaczęła je masować. Mimo przytłumionych zmysłów dziwnym napojem, mój penis zareagował szybko. Jej dotyk był bardzo przyjemny.

         Zauważyłem, że miała bardzo zadbane ciało.

    Skóra była delikatna, ogolona, bez ani jednego włoska. Paznokcie u rąk i nóg pomalowane, widać było, że przeszły zabiegi kosmetyczne. Włosy na głowie idealnie ułożone, jakby wyszła co dopiero od fryzjera. Wzgórek łonowy i wargi sromowe miała chyba wydepilowane, takie były gładziutkie.

       Dziś jest dostęp do wszystkiego, ale pamiętajcie, że ja opisuję czasy, kiedy nie było gabinetów kosmetycznych, salonów fryzjerskich było kilka w mieście, nikt nie słyszał o depilatorach itp., większość kobiet ciężko pracowało i skupione były na prowadzeniu domu, oraz wychowywaniu dzieci. Nie miały czasu, a często też pieniędzy, żeby dbać o siebie w taki sposób. Cała odnowa biologiczna ciała, odbywała się domowymi sposobami, często z pomocą koleżanki lub sąsiadki. Dziewczyny wychodząc na zabawę, lub do dyskoteki, same układały fryzury, malowały paznokcie, pożyczały ciuchy od znajomych i w ten sposób sobie radziły.

      Przykładowo moja mama nigdy nie goliła nóg. W dzieciństwie podejrzałem ją kilka razy nago i pamiętam czarny gąszcz włosów łonowych, a więc tam też nic nie depilowała. Kiedy bywałem nad jeziorem, czy na basenie, widziałem, że praktycznie wszystkie kobiety miały włosy pod pachami. A chłopaka nie spotkałem żadnego, który miałby coś wydepilowane. Wtedy to chyba byłby wstyd. Tutaj wszyscy chłopcy mieli ogolone włosy łonowe, ale ja trzymałem to w tajemnicy.

      Tymczasem Messalina skończyła masaż, który bardziej przypominał badanie organów i przywołała ruchem ręki jedną z młodych dziewczyn. Gdy ta podeszła, madame kazała jej się położyć na środku, a sama przekładając nad nią nogę utworzyła pozycję 69. My pozostaliśmy z przodu, a dwóch nowych chłopaków ustawiono przy wypiętym tyłku  matrony.

      Wtedy zauważyłem, że ciotka grzebie w przyborach malarskich. Ale wzięła tylko szkicownik i podeszła do łóżka.

      Madame chwyciła mojego członka ustami, każąc się posuwać. Wciągała całego, czułem jak główka przesuwa się przez ciasne gardło. Drugiego członka masowała ręką, następnie zmieniła pozycję i teraz Andy ruchał ją w usta. Dziewczyna leżąca pod nią lizała jej łechtaczkę, pozostali chłopcy przymierzali się do podwójnej penetracji. Kiedy już wszystkie otwory miała zajęte, sąsiadka obchodziła łóżko dookoła, mierząc wzrokiem swoich modeli. Zatrzymywała się, a nawet przytrzymywała kogoś na chwilę, szkicowała i odchodziła. Pomyślałem wtedy, że cała ta impreza zorganizowana jest tylko dla Messaliny, gdyż reszta  ze starszych pań trzymała się z boku. Siedziały z tyłu, przyglądając się całej inscenizacji. Ta co kazała na siebie mówić Lela, masowała sobie łechtaczkę powolnymi ruchami.

    Trwaliśmy w tych pozycjach długi czas, nogi zaczęły mi drętwieć, ale ciotka nie skończyła jeszcze swojej pracy, chodziła w tą i z powrotem, przybliżała się i oddalała, brała nowe arkusze i nadal szkicowała, wiedziałem to po szybkich ruchach jej ręki.

     – Skończyłam – oznajmiła w końcu – mam już wszystko co chciałam.

     – Wyśmienicie! – odezwała się madame – czas na „nektar bogów”!

    Uniosła się i usiadła na skraju łóżka. Mnie i Andy’ego umiejscowiono z jednej strony, dwóch pozostałych chłopaków z drugiej. Ciotka uklękła przede mną, Aurelia przed Andym, Lela przed następnym i druga z młodych dziewczyn przy ostatnim. Wszystkie naraz zaczęły nas pieścić ustami. Ciągnęły, ssały i lizały członki, jednocześnie masując jądra i okolice zwieraczy.

     – Macie mnie zalać „nektarem” , teraz! – madame nie mogła się doczekać.

    Pierwszy doszedł Andy. Zbliżył członka do twarzy Messaliny i zaczął strzelać. Strużki spermy lądowały na policzkach, nosie, brodzie i w ustach, które były szeroko otwarte. Kiedy skończył wysunęła język i zlizała resztki z główki. Następny był chłopak naprzeciwko mnie, a w sumie zaczęliśmy szczytować  obydwaj. Jak zbliżył członka do jej ust, poczułem drżenie całego podbrzusza. Wyczuła je także ciotka, bo przekręciła mnie w stronę łóżka i zaczęła szybko masować  penisa ręką.

      Grube nici nasienia oblewały twarz matrony z dwóch stron naraz. Tryskałem mocno, raz poleciało aż na czoło, następnym strzałem trafiłem w oko. Madame zachichotała, wytarła powiekę palcem i oblizując włożyła go do ust.

     Kiedy wszyscy skończyli tryskać, cała twarz jej się świeciła, a krople nasienia kapały jej na piersi. Jedna z dziewczyn rozcierała spermę na jej skórze.

     – To jest w tym najlepsze – skwitowała madame uśmiechnięta – eliksir z młodziutkich ciał!

    Zrozumiałem wtedy, dlaczego nie było starszych mężczyzn. Te kobiety chciały powiewu świeżości, rześkości, którą daje młodość. Podobno Kleopatra – ostatnia królowa Egiptu – kąpała się w mleku i miodzie, co miało jej dawać gładką i młodą skórę. Ta kobieta chyba bierze z niej przykład, tylko kąpie się w innej „śmietance”:P.

    Zresztą patrząc na jej skórę, może to działa. Jeśli jej wiek nie odbiega od pozostałych kobiet, to byłbym skłonny w to uwierzyć, gdyż jej ciało wyglądało o wiele lepiej.

      Znów podano drinki.

    Nadal szumiało mi w głowie po pierwszym, więc nie chciałem pić, ale ciotka nie tolerowała tu odmowy.

      Po chwili odpoczynku młode dziewczyny rozebrały nas do naga i ułożyły na łóżku w formie gwiazdy czteroramiennej, nogami do środka. Usiadły plecami do siebie i zaczęły pieścić po dwa członki naraz.

    Nie wiem czy to atmosfera tego pokoju, czy  napoje, czy dotyk dziewczyn, ale w sekundę byliśmy gotowi do działania. Matrony widząc to, podeszły i usiadły na każdym z nas, przodem do środka łoża, gdzie nadal kucały dziewczyny. Unosiły biodra, łapały penisy i zanurzały je w swoje wilgotne szparki. Używały dużo olejków zapachowych, wręcz ociekały nimi, wcierały w narządy płciowe, piersi i pośladki. Myślę, że zastępowały one lubrykanty, wtedy mało znane, dziś powszechnie dostępne nawet w aptece.

      Na początku, siedziały tylko na nas, pozwalając dziewczynom pieścić swoje ciała. Nastolatki masowały im piersi, ssały sutki, gładziły uda, całowały szyje i płatki uszu, zanurzając jednocześnie ręce między ich nogami, żeby pieścić łechtaczki.

      Kobiety były już mocno rozgrzane.

    Zaczęły powolny taniec biodrami. Okrężne ruchy pozwalały na ocieranie się członków w pochwach, co przyjmowały z jękami rozkoszy. Po chwili zamieniły się miejscami zgodnie z ruchem wskazówek zegara i zaczęły od początku. Nie wiem ile to trwało, ale po pewnym czasie ich biodra zaczęły podskakiwać w coraz szybszym tempie, a jęki stawały się głośniejsze. W tym momencie siedziała na mnie Lela, która łapiąc za moje ręce, położyła je na swojej pupie i kazała pomóc zwiększać  tempo. Złapałem za pulchne pośladki i zacząłem mocno dociskać do swoich bioder. Kiedy odgłosy rozkoszy zagłuszały już nasze szybkie oddechy, nastąpił wybuch. Kobiety szczytowały jedna po drugiej.  Ściskały sobie piersi, ciągnąc za sutki, ich ciała drgały w rytm wewnętrznych skurczy, które zdawały się nie mieć końca. Nadziewały się na członki coraz wolniej, aż opadły bez sił na swoich partnerów.

      Messalina nie była tak zadowolona jak poprzednio. Po chwili zrozumiałem z jakiego powodu. Kiedy zsunęła się z chłopaka, moim oczom ukazał się mały opadnięty „flaczek”. Po prostu chłopak nie wytrzymał i miał wytrysk. Madame miała orgazm, ale jej mina była lekko zawiedziona.

     – Słabiutko – skwitowała zdarzenie jednym słowem.

    Lela popatrzyła na swojego ucznia z zażenowaniem i opuściła głowę.

     – Cóż, musi się jeszcze trochę poduczyć – przerwała niezręczną ciszę madame – niech odpoczywa, a resztę zapraszam na „lodową loterię”.

      Zabawa była prosta.

    Matrony usiadły na skraju łoża, a my ustawieni w szeregu podawaliśmy im członki do ust. Kobiety wykonywały dokładnie po 10 ruchów głową, po czym przechodziliśmy do następnej. Ta która wygrała, otrzymywała nagrodę w postaci „nektaru miłości” w ustach. Pod wpływem wcześniejszych pieszczot, tryskaliśmy szybko. Co ciekawe, wszyscy trzej skończyliśmy w ustach madame. Wydaje mi się, że reszta z pań dała jej fory, po prostu nie przykładały się do pieszczot, żeby była zadowolona.

     – Wybornie! – skwitowała zawody przeorysza.

    Chwila odpoczynku i znowu napoje.

      Ja już byłem w stanie dziwnej euforii. Rozmawialiśmy z nowo poznanymi chłopakami o „treningach”, naszych umiejętnościach, śmialiśmy się z wpadek, przekazywaliśmy porady i uwagi. Dziś myślę, że w napoju podawano nam jakiś narkotyk, ale mogę się mylić. Może to tylko alkohol i atmosfera spotkania tak na mnie działała, może jakieś zioła i afrodyzjaki.

     – A teraz Drogie Panie – Pałowanie! – zawołała Messalina.

    Rozległy się głosy zachwytu i aprobaty.

     – Zapraszam gospodynię – ciągnęła madame.

    „Pałowanie” też nie było jakieś odkrywcze.

    Jedna kobieta, cztery pały.

    Nasze członki nie były już tak sztywne jak na początku, więc dwie młode dziewczyny zabrały się do pracy. Już wcześniej zauważyłem, że są one tylko do pomocy. Mimo, że były gołe, nikt ich nie pieścił, nie dotykał, nawet one same. Miały za zadanie zwiększać nasze podniecenie, oraz rozgrzewać ciała i zmysły starych kobiet.

      Ciotka umiejscowiła się na czworaka pośrodku łóżka, a my zaszliśmy ją od tyłu. Braliśmy ją w „kolejarza”. Jeden wbijał się w jej cipkę szybko, trochę brutalnie, aż pośladki plaskały o brzuch, a kiedy czuł zbliżający się wytrysk, odchodził na odpoczynek, a jego miejsce natychmiast zajmował następny. Sąsiadka już po paru minutach piszczała z zachwytu. Rzeczywiście przydały się tutaj cztery członki, bo takiego tempa nawet dwóch by nie wytrzymało.

    Kiedy była na granicy orgazmu, nagle położyła się obok, a na jej miejsce weszła Aurelia. Domyśliłem się, że chcą przeciągać moment szczytowania. Kiedy już wszystkie cztery były rozgrzane do czerwoności, rozpoczęła się orgia, jak ta uwieczniona na ścianach pokoju. Wszyscy pieścili się naraz. Leżałem na plecach, na mnie usiadła madame i zaczęła podskakiwać, po chwili głowa ciotki znalazła się między nami. Messalina pozwoliła penisowi wysunąć się z jej cipki, a sąsiadka zaczęła lizać jej szparkę. Potem postawiła członka do pionu i wbiła go z powrotem w madame. Nie widziałem co działo się dalej, bo widok zasłoniły mi olbrzymie piersi Aurelii, którymi zakryła mi twarz. Podawała mi sutki do ust, żebym je ssał. Czułem tylko, że mój penis był eksploatowany na maksa. Zaczęła się kotłowanina, straciłem orientację, nie wiedziałem już, czyja to pupa, czyja cipka, raz byłem na górze, raz na dole, raz wpychałem członka w czyjeś usta, po chwili znalazłem się między piersiami i tak w kółko. Do pieszczot przyłączyły się też młode dziewczyny.

       Rzuciłem się w objęcia rozkoszy całą mocą.

    Jak zbliżał się wytrysk, przykładałem główkę do kobiecych ust, które łapczywie spijały „śmietankę”.

    Kładłem się obok odpocząć, by po chwili czyjeś wargi lub ręce znów zaczynały mnie pieścić. Plątanina rąk i nóg, kłębowisko ciał, jęki i westchnienia rozkoszy, zapach potu i seksu, to wszystko podziałało na mnie tak, że aż zakręciło mi się w głowie. Straciłem poczucie czasu, nie wiem ile to trwało, ale zmęczenie dało o sobie znać i jedno ciało po drugim zaczęło nieruchomieć. Jeszcze jeden orgazm, jeszcze jeden wytrysk, okrzyk ekstazy, westchnienie zaspokojenia i wkrótce nastała cisza.

      Satysfakcja i błogość była tak olbrzymia, że usnąłem.

    Gdy się ocknąłem, uniosłem głowę i rozejrzałem się wokoło. Poczułem ból głowy dosyć intensywny i domyśliłem się, że zaczyna łapać mnie kac po drinkach. W kącie siedziały młode dziewczyny rozmawiając ze sobą szeptem, po dzieciakach i ich mamie nie było śladu. Część osób chyba spała lub odpoczywała, a Messalina leżała na boku i podpierając głowę ręką przyglądała mi się.

     – Wspaniale, jak na pierwszy raz – powiedziała do mnie.

    Nie odpowiedziałem nic, bo ja to widziałem trochę inaczej. Czułem, że zaczyna mnie nękać kac moralny. Wstałem, ubrałem się szybko i bez słowa wyszedłem.

         Nie poszedłem więcej do ciotki.

    Gdzieś po tygodniu, czekała na mnie przed klatką.

     – Dlaczego nie przychodzisz? Nie chcesz już ze mną pracować?

     – Nie, mam dość.

     – Jesteś pewien?

     – Tak.

     – Szkoda. Masz talent, mógłbyś zajść daleko. Ale dobrze, mówiłam, że możesz zakończyć współpracę kiedy chcesz. Tylko przyjdź po swoją zapłatę, tak jak byliśmy umówieni.

     – Nie chcę.

    Wszedłem do bloku, a ciotka podążyła za mną.

     – Jak uważasz, twoja decyzja – westchnęła.

    Zacząłem wchodzić po schodach.

     – Nie pożegnasz się?

     – Do widzenia – kiwnąłem głową.

     – Do zobaczenia mój Chironie.

    Nie zrozumiałem dobrze jej ostatnich słów.

         Oczywiście spotykałem ją potem na osiedlu, witałem się standardowo, widziałem, że nadal zaprasza do siebie różne osoby, nieraz przyjeżdżały z daleka, wiedziałem to po rejestracjach samochodów z których wysiadali. Musieli to być majętni ludzie, gdyż rzadko spotykało się tak luksusowe auta.

    Po kilku latach przestałem ją widywać, słyszałem, że podupadła na zdrowiu, podobno od wdychania tych farb i rozpuszczalników. Jeździła do uzdrowisk nadmorskich, aby mieć zdrowsze powietrze.

        Pewnego razu zaczepił mnie jakiś facet.

     – To ty! Poznaję cię! – powiedział.

    Widziałem go pierwszy raz na oczy, ale przeszukiwałem pamięć, zastanawiając się kto to taki.

     – Znałeś ciotkę Polę prawda? – zapytał.

     – Tak.

     – Nie żyje. Pogrzeb był miesiąc temu. Jestem jej synem.

     – Och, to przykre – naprawdę zmarkotniałem.

     – Tak.. przyjechałem zająć się dobytkiem. Chodź, musisz coś zobaczyć.

       Kiedy byliśmy przed drzwiami wyciągnął pęk kluczy i po dwóch próbach udało mu się otworzyć. Od razu poczułem dawną woń. W mieszkaniu nic się nie zmieniło, wyglądało tak jak je zapamiętałem. Gdy weszliśmy do pracowni wszystko wyglądało tak samo. Wielkie łoże, warsztat malarski, manekiny pod ścianą, nawet krzesła ustawione po tej samej stronie.

     – Przyglądałem się długo tym ścianom – odezwał się chłopak – te postacie są niesamowicie realne.

     – To prawda – potwierdziłem.

     – A wiesz, jak cię poznałem? Spójrz tutaj.

    Podszedłem bliżej, żeby się przyjrzeć i oniemiałem.

    To byłem ja.

    Moja twarz, moje ramiona i tors, ale dół należał do konia. Byłem pół-mężczyzną, pół-ogierem. Stałem z uniesionymi przednimi kopytami, jakbym chciał kogoś kopnąć, a pode mną Messalina wypinała swój tyłek, w który wbijał się ogromny, koński fallus. Zarówno jej, jak i moja twarz wyrażała najwyższą rozkosz. Przypomniałem sobie, jak nazwała mnie przy pożegnaniu ciotka i dopiero zrozumiałem dlaczego. Zobaczyłem znane mi twarze z orgii, które grały tu mniejsze lub większe role.

     – Właśnie tak cię poznałem. Uczestniczyłeś w tych.. pracach? – zapytał.

     – Tak.

     – Ja też.

     – Ty? – spojrzałem zdziwiony.

     – Niestety, jak byłem mały, mama przygotowywała mnie i brata do jakiegoś rytuału. Nie chcesz wiedzieć, co z nami robiła. Kiedyś ojciec ją naszedł i jak to zobaczył, przeżył szok. Zabrał nas i się wyprowadziliśmy, a z mamą się rozwiódł. Nie widziałem jej potem już nigdy – dodał smutno.

     Przez chwilę panowała cisza.

     – Co z tym chcesz zrobić? – wyrwałem go z zadumy.

     – Był tu jakiś specjalista, chyba kolega mamy po fachu. Powiedziałem, że chcę wynająć to mieszkanie, ale nie z tym dziełem. Trzeba przeprowadzić remont, postawić ścianki działowe, no i pozbyć się tego malunku. Powiedział, że szkoda to niszczyć, zabezpieczy ściany, położy tynk i zrobi to całkowicie za darmo. Zgodziłem się natychmiast, zaoszczędzę przynajmniej na ścianach.

     – Jest tu też masa obrazów, chyba nawet coś wartych, może je sprzedam – dodał.

     Wyszliśmy do salonu, a ja zacząłem kierować się do wyjścia.

     – Powiedz mi..czy mama była dobra kobietą? – zapytał chłopak.

    Zamyśliłem się.

     – Sądzę, że tak.

     – Masz, dobre z nią wspomnienia?

     – Bardzo dobre – odpowiedziałem bez wahania.

    „ Takiego zaspokojenia i satysfakcji, nie dała mi wtedy żadna kobieta” – pomyślałem.

     – Mam pomysł. Wybierz sobie któreś jej dzieło na pamiątkę.

     – Heh, a wiesz, że twoja mama proponowała mi to samo?

     – Serio? No to już teraz nalegam.

    Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym pożegnałem i wyszedłem.

    Tak oto zakończyła się moja przygoda z sąsiadką. W jej pracowni mieszka teraz jakaś rodzina, jestem pewien, że nie wiedzą, co kryje się pod tynkiem. Może kiedyś zdradzę im tajemnicę?

    Aha, pewnie domyśliliście się, który obraz wybrałem? Oczywiście „ Alegorię z Wenus”, to dzieło przyciągało największą uwagę. Jakiś czas wisiał u mnie, potem w czasie remontu wyniosłem je do piwnicy i już tam został.

     Mam go do dziś. Jest zakopany, pod gratami, ale nie wyciągałem go stamtąd.

    Nie dowiedziałem się, co robiła sąsiadka ze swoimi synami, ale tragedie dzieją się wszędzie, za zamkniętymi drzwiami, być może blok obok, może u sąsiada przez ścianę, może w domu naprzeciwko, a może także w waszym, tylko o tym nie wiecie, albo nie chcecie mówić. Tego nie dowiemy się nigdy.

      Przypomniałem sobie teraz o pewnej koleżance, u której w domu był horror. To moja znajoma z dziecięcych lat. Jest to obszerna i smutna historia, więc nie wiem czy ją opisać. Piszcie w komentarzach jeśli jesteście za.

      A co działo się ze mną?

    Zacząłem podejmować tak nieprzemyślane decyzje, że żałowałem je później bardzo długo.

     Znowu rzuciłem szkołę.

    Nie wiem, który to już raz. Wymyśliłem sobie, że niepotrzebne mi wykształcenie, skoro wiem co chcę robić w życiu. A chciałem podróżować. Żeby zrealizować marzenie, zatrudniłem się znowu jako kierowca. Teraz już pełnoletni, więc mogłem jeździć w dalekie trasy. I to był mój pierwszy duży błąd, gdyż od razu upomniało się o mnie…wojsko.

    Jak się uczyłem miałem spokój, studentów nie brali, dopóki nie skończyli nauki. I niestety poszedłem w kamasze.

    Potem ciąg niefortunnych wydarzeń, lub moich błędnych decyzji, doprowadził do tego, że wylądowałem…. w więzieniu!

    Tak moi drodzy – JA – człowiek sprawiedliwy, uczciwy, pomagający słabszym, mający ogrom empatii, znalazłem się na zakręcie mojej życiowej drogi. Czy jest sens opisywania tego? Niewiele w tym erotyki, raczej wulgarnych zachowań, do których zresztą sam dopuszczałem.

    Napiszcie, czy chcecie poznać te wydarzenia, czy je pominąć do następnej osoby, która zawróciła mi w głowie?

     P.S. Musiałem bardzo okroić to opowiadanie, gdyż zostało cofnięte ze względu na nieodpowiednie treści :(. To, że o czymś nie mówimy, to nie znaczy, że problem nie istnieje. O koleżance, też nie będę mógł wstawić historii, gdyż jej dramat wydarzył się w młodości, a jak widać komuś przeszkadza to zagadnienie. Jeśli ktoś będzie chciał jednak ją poznać, albo oryginał tego opowiadania, niech pisze na maila, postaram się przesłać indywidualnie.

    Pozdrawiam wszystkich czytelników, szczególnie Wojtka, który zmotywował mnie do wstawienia tego odcinka :).

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Zafascynowana Sylwia

    Zmieszana Sylwia dzisiejszą sytuacją oraz tym, że szantażystką okazała się Kasia, sprawił, tylko że podróż z pracy do domu minęła w zupełnej ciszy. W jej głowię, kłębiły się tylko myśli. Co jeszcze może wymyślić i kiedy tylko ” dług ” zostanie spłacony.

    Cały czas czując korek w tyłku. Była to dla niej naprawdę niekomfortowa sytuacja, pierwszy raz coś tam zawędrowało. Coraz bardziej ją to fascynowało, podczas drogi cały czas kręciła pupą. Aby czuć, choć minimalny ruch korka.

    W domu nie marnowała czasu, szybko się rozebrała. Zaczęła nabierać wody do wanny. Była to długa kąpiel. Przy której oddała się przyjemności, jej myszka domagała się pieszczot. Dawno nie była tak podniecona, na początku masowała swój guziczek okrężnymi ruchami. Z czasem robiła to coraz intensywniej, delikatnie drugą ręką drażniła swoje sutki. Jej oddech stał się głębszy. Zaczęła władać sobie paluszka do środka, jak tam było ciepło. Na początku poruszała nim powoli, chciałaby ta chwila trwała wiecznie. Dołożyła drugiego paluszka, a ruchy stały się szybsze. Jej cipka przyjemnie pulsowała, a Sylwia zaczęła stękać. O tak jak mi dobrze. Pomyślała. Całą zabawę myślała o Kasi o jej cipce. Chciałaby mieć ja teraz przy sobie, chciałaby czuć jej cipkę i jej soczki na ustach. Ciało Sylwii zesztywniało, a ona sama zaczęła krzyczeć.

    – Taaaak..

    Właśnie przeszedł nią orgazm, tak intensywny, jak nigdy. Po kąpieli postanowiła napić się kieliszka wina. Ubrała się w koszulę nocną, usiadła na fotelu i piła wino. Butelka stawała się coraz lżejsza, a ona sama odważniejsza. Nie wiadomo czy to przez procenty wypite przez nią, czy może podniecenie, które w niej się nasilało. Postanowiła napisać do Kasi.

    – Cześć Kasiu, nie mogę przestać o Tobie myśleć. Chcę czuć Cię, chce Ci służyć. Być Twoja. Moja myszka dawno nie była tak wilgotna, a ja sama nigdy nie byłam tak podniecona. Masz ochotę spotkać się u mnie w domu ?

    Na odpowiedź nie musiała długo czekać.

    – Suczka nie może już się doczekać kolejnej tresury ? Potrzebuję odrobiny czasu, podaj adres a do godziny się zjawie.

    Sylwia nie wiele myśląc, wysłała adres. A sama postanowiła się przygotować na spotkanie. Wybór padł na koronkowe czerwone figi ze stanikiem do kompletu, na nogi nałożyła czarne pończochy. Wszystko podkreśliła delikatnym makijażem. Podejrzewam, że nikt nie dałby jej teraz 50ciu lat. Chciała w ten sposób zaskoczyć Kasię.

    Dźwięk dzwonka poderwał Sylwię na równe nogi, prędko podbiegła do drzwi. Otworzyła je, Kasia wyglądała zjawiskowo. Nigdy nie widziała jej w takiej kreacji, miała na sobie czarne skórzane legginsy, a na stopach wysokie czerwone szpilki, skórzana kurtka a pod nią prześwitujący top.

    – Cześć suczko, widzę, że już gotowa jesteś. Jak Twój przyjaciel się ma ?

    Mówiąc to, obróciła Sylwię. Dała lekkiego klapsa w pośladek, delikatnie przegryzła wargę. Ona również miała dziś ochotę. Już podczas drogi myślała, o tym, jak dzisiejsza noc się potoczy. Lekko zsunęła Sylwii figi i szybko wyciągnęła koreczek z jej pupy.

    – Dziś już nie będzie Ci potrzebny.

    Mówiąc to, przycisnęła ją do ściany, delikatnie poprawiła włosy Sylwii. Po czym zaczęła całować jej kark. Dłoń przystawiła do jej myszki, masowała ją. Czuła bijące od niej ciepło, jej usta schodziły śmiało po jej plecach. Gdy już była ustami na wysokości jej pośladków, przerwała na chwilę. Zbliżyła paluszka do ust. Naśliniła go i bez krępacji włożyła go Sylwii w tyłek. Zdążyła wydać z sobie tylko stłumiony jęk. Kasia coraz szybciej nim pracowała, z czasem dołożyła kolejnego paluszka, Sylwia z podniecenia zaczęła jęczeć. Było jej naprawdę dobrze. Nie spodziewała się, że, tego typu zabawy będą w stanie ją tak podniecić. Kasia również stawała się coraz bardziej wilgotna, podniecała ją zaistniała sytuacja.

    – O tak Kasiu, jesteś cudowna. Proszę, nie przestawaj.

    Kasia wyciągnęła palce z tyłeczka Sylwii i wymierzyła siarczystego klapsa w jej pośladek. Sylwia krzyknęła z bólu.

    – Pamiętaj, do kogo się zwracasz suczko, a teraz prowadź do salonu. Chyba nie muszę tłumaczyć, że suka chodzi na czworaka ?

    Sylwia czym prędzej padła na kolana i ruszyła w kierunku salonu, próbując jak najbardziej kręcić pupą, aby przypodobać się Pani. Kasi podobał się ten widok. Miała już bardzo mokre majteczki, chciała się ich jak najszybciej pozbyć. Gdy już były w salonie, Kasia usiadła na fotelu i palcem rozkazała Sylwii, aby ta się do niej zbliżyła. Gdy już do niej podchodziła, Kasia wyprostowała nogi. Sylwia wiedziała. Co ma zrobić, zdjęła jej buty ze stóp i zaczęła je lizać od podeszwy aż po paluszki. Podniecały ją bose stopy Kasi, jej zapach oraz smak działały na nią jak płachta na byka. Ssała paluszek po paluszku, delektowała się tym smakiem. Kasia odciągnęła stopy od ust Sylwii, były całe w jej ślinie. Teraz przyłożyła je do jej twarzy i delikatnie ją nimi muskała. Kasia wstała z fotela, po czym powoli zsuwała z siebie legginsy, teraz oczom Sylwii ukazały się czerwone stringi.

    – Teraz w nagrodę możesz mnie wylizać.

    Mówiąc to, ściągnęła z siebie majtki, rozsiadła się na fotelu i zmysłowo rozszerzyła nogi. Palcem zaprosiła Sylwię do siebie. Sylwia czekała na to, chciała czuć cipkę Kasi na swoich ustach, chciała czuć jej smak. Teraz mogła ją lizać, na początku robiła to bardzo powoli, jeździła języczkiem po całej długości myszki Kasi. Uwielbiała jej soczki, jej cipka tak przyjemnie smakowała i pachniała, że nie mogła się jej oprzeć. Sylwia coraz śmielej sobie pozwalał, a jej język wchodził coraz głębiej. A jęk Kasi tylko zmotywował ją do dalszego działania. Chciała być coraz głębiej, soczki Kasi były praktycznie na całych ustach Sylwii.

    – Nie przestawaj suczko, a dostaniesz nagrodę.

    Te słowa podziałały na Sylwię jeszcze bardziej motywująco niż jęk, teraz postanowiła pobawić się jej guziczkiem. Ssała go na początku bardzo delikatnie, dodatkowo drażniła go języczkiem. Kasi oddech stał się głębszy a jęki głośniejsze, niewiele jej brakowało do spełnienia. Sylwia czuła to i znacznie szybciej niż ostatnio lizała cipkę Pani.

    – Taaak taaak, nie przestawaj.

    Po tych słowach z cipki Kasi wystrzeliły soczki, którymi oblała całą twarz Sylwii.

    – Moja grzeczna sunia, Pani dawno nikt nie zrobił tak dobrze, więc i Ciebie czeka nagroda. Czekaj tutaj zaraz wracam.

    Kasia powoli oddalała się w stronę korytarza. A gdy już wróciła, w ręce miała torbę, z którą przyszła do Sylwii.

    – Nie zaglądaj, bo zepsujesz sobie niespodziankę. A aby Cię nie kusiło. Proszę, nałóż to.

    Podała jej opaskę na oczy. Sylwia nałożyła ją, była tak zaciekawiona jaka nagroda na nią czeka. Po chwili poczuła dłonie na barkach, czuła jak Kasia bierze jej dłoń. A na nadgarstkach poczuła jakieś futerko, gdy po chwili czuła, że coś zapięła na jej nadgarstkach. ” Chwila czy ona właśnie założyła mi kajdanki ? “. Pomyślała Sylwia. Nie długo, bo chwilę później Kasia tak ją ułożyła, że miała wypięty tyłek. Teraz czuła jej dłoń na myszce.

    – No no, jaka napalona jest suczka. Czy jesteś gotowa na nagrodę ?

    – Tak Pani o niczym innym nie marzę.

    Po tych słowach Kasia zaczęła mocniej poruszać dłonią po jej cipce, teraz czuła jej ciepło i to, jak jest wilgotna. Podniecało ją to, teraz palec trafił do środka, poruszała nim bardzo szybko. Sylwia wydawała z siebie jęki, a Kasia coraz szybciej ją palcowała, z czasem dokładała paluszków. Powoli wyjmowała palce, jeszcze raz nimi przejechała po całej długości myszki Sylwii, lecz teraz na tym nie skończyła. Jej palce powoli zbliżały się jej dupki, by po chwili w niej się znaleźć. Sylwia tak jakby na to czekała, jej jęk stał się głośniejszy. Kasia teraz z całych sił pieprzyła palcami dupkę Sylwii.

    – Taaaak, jest Pani cudowna.

    Kasia przerwała i powoli odchodziła od Sylwii, zdezorientowana nie wiedziała, co się dzieje. Po chwili czuła jakby krem na tyłeczku i dłonie, które go rozsmarowują. To, co poczuła teraz, na pewno nie było placami Kasi. Coś, co ocierało się o jej rowek, teraz próbowało wejść do środka. Poczuła dłonie na biodrach.

    – Rozluźnij się.

    Po tych słowach Kasia z impetem weszła w tyłek Sylwii.

    – Ooooouuuu…

    Kasia wykonywała posuwiste ruchy, którymi zawsze próbowała wbić się jak najgłębiej. Sylwia krzyczała z bólu z podniecenia, to co wchodziło w jej dupkę, miało na pewno z 20 cm. Robiła to coraz szybciej, a krzyk Sylwii jeszcze bardziej ją napędzał. W końcu udało się jej włożyć całego w jej dupkę, podniecał ją widok obijających się pośladków o jej uda. Kasia wymierzyła dwa potężne klapsy na pośladki Sylwii, a ona w tym czasie szczytowała.

    – Ooo tak było mi cudownie Pani. Tylko Ty wiesz co dla mnie dobre i jak się mną zaopiekować.

    Kasia rozpięła kajdanki, ściągnęła opaskę z oczu, postawiła Sylwię na równe nogi i pocałowała w usta.

    – O dziś jesteś moja.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Reck
  • Dziewczyny Erica 6 – Angela

    #Futro #Fetysz

       Obudziła go przyjemność. Promieniowała z jego kroku i rozlewała się po całym ciele. Zapewne Melody i jej niecierpliwe rączki pracują by mu ustał. Potem dosiądzie go i…

       Otworzył oczy i zdziwił się. To nie sprawne dłonie rudej kochanki się nim zajmowały. Ona siedziała z boku w swoich lisach i toczku na głowie i z szelmowskim uśmiechem patrzyła na sztywnego penisa, którym zajmowała się Angela.

    – Patrz, obudził się. – szepnęła Melody. – Zawsze budzi się jak go masuję. Ma słaby sen. Tylko raz udało mi się go doprowadzić bez budzenia…

       Blondynka, która siedziała na brzegu łóżka i powoli naciągała skórkę na sztywnym organie, spłonęła rumieńcem, widząc jak się jej przypatruje. Ale nie przerwała masturbacji. Nosiła rozpięte swoje nowe futro z wiewiórek i, jak z żalem stwierdził, suknię, chroniąc przed światem swoje napęczniałe skarby. Toczka też nie miała na głowie, jeszcze go na niej nie widział.

       Widząc ją w wiewiórkach, po raz kolejny potwierdził się, że wybrał dla niej idealne futro. Wiewiórki były rude, z elementami brązu, co pięknie komponowało się z cerą dziewczyny, a tym bardziej z blond włosami. Miało też szerokie rękawy i ogromne, wywijane mankiety, które teraz ocierały się o jego uda, potęgując przyjemność z niespodziewanego masażu.

    – Pamiętaj co mówiłam wczoraj. – przypomniała Melody belferskim tonem. – Mężczyźni działają trochę inaczej niż my. Oni w finale wyrzucają z siebie specjalny płyn. Jak za bardzo go pomasujesz, to strzeli ci na futro.

    – Tak daleko? – zdziwiła się Angela.

    – Tak. Dlatego ja od początku nie tylko go masuję, ale i biorę do buzi. Tam mi strzela.

    – I co robisz dalej?

    – Możesz albo wypluć, albo połknąć. Ja zawsze połykam. Przecież nie będę wychodzić z domu w środku nocy, prawda? Nim się o nas dowiedziałyście, to ssałam go prawie każdej nocy, teraz będziemy mogli robić fajniejsze rzeczy…

    – I ja… – zaczęła blondynka, ale przerwał jej:

    – Angela. Zrobisz coś dla mnie?

    – Tak, prosze pana? – wciąż mówiła mu przez pan, Malody nie robiła tego od ich pierwszego razu w pracowni.

    – Zdejmiesz sukienkę i będziesz tylko w wiewiórkach? Od dawna marzę by zobaczyć twoje piękne piersi. Zrobisz to dla mnie?

       Jeszcze większy rumieniec wykwitł na twarzy dziewczyny, ale wstała i zrzuciła wiewiórki na łóżko. Po chwili była już naga. Myśliwy z uznaniem spojrzał na jej ciężki biust, piersi były symetryczne, a różowe sutki apetycznie naprężone. Po chwili jednak zniknęły pod futrem, gdy Angela ponownie je ubrała.

    – Nie. – rzekł Eric. – Rozsuń wiewiórki. Chcę je widzieć. I dotykać.

       Posłusznie rozsunęła poły futra, a on delikatnie pogłaskał duże piersi. Były ciepłe i miękkie, w sam raz do zabawy. Nowa kochanka wróciła do masażu, a on głaskał i ściskał cudowne wypukłości. Od dawna czekał na tą chwilę. Biust był jej największym atutem, a od tej chwili był do jego dyspozycji. A gdyby ścisnęła rękami piersi, a on włożyłby go w rowek między nimi i zaczął… Poczuł, że jest coraz bliżej finału.

    – To co, weźmiesz do buzi? – ponowiła pytanie rudowłosa, widząc co się święci.

       Angela nie odpowiedziała, zamknęła oczy, czując jak dotyk Erica pobudza jej piersi. Jednocześnie jeszcze bardziej przyspieszyła masaż.

    – Hej! Angela! Bo ci tryśnie na wiewiórki! – przywołała ją do porządku koleżanka.

    – Tak?

    – Weź czubeczek do ust i przyśpiesz masaż. Szybko! Poczujesz jak sztywnieje. Po kilku sekundach strzeli. Wtedy zwolnij, wciąż go masując, tylko że wolniej. I połknij ładunek. Szybciej, on dochodzi!

       Blondynka zrobiła to co jej kazano. Pochyliła się i wsunęła purpurową główkę między wargi. W samą porę, poczuła jak penis napina się.

       Lekko zaskoczyła ją siła strzału. Ale wiedziała, że musi się postarać, bo jak nie spodoba się Ericowi, to wtedy nie będzie jej wybierał. A ona nie chciała być skazana tylko na język i zwinne palce Laureen. Dawały jej niesamowitą przyjemność, ale ten gruby kołek był nieznanym. Chciała go poczuć w siebie i mieć gigantyczny orgazm, taki jakie codziennie miała Melody. O potędze seksu słyszała bez przerwy i sama chciała to przeżyć, a nie wierzyć przyjaciółce na słowo.

       Nim zdołała przełknąć to czym obdarzył ją Eric, to kolejna struga uderzyła ją w podniebienie. Szybko przełknęła i dostosowała masaż do kolejnych strzałów.

       Teraz było już jej łatwiej. Penis wystrzelił jeszcze kilka razy, ostatnie strzały z mniejszą siłą, toteż odważyła się wyjąć go z ust. Na końcu główki zobaczyła kropelkę białego płynu i bez wahania ją zlizała.

    – Doskonale. – stwierdziła Melody. – Pierwszy egzamin zaliczony. Teraz za każdym razem, gdy Eric cię wybierze to wiesz co robić. Rozbierasz się, ubierasz wiewiórki, dajesz mu swoje cycuszki do dotykania i ssiesz aż wytryśnie. Chyba że chcesz więcej…

    – Chcę. – odparła pewnie Angela.

       Dopiero teraz zauważył, że było rano. Musiał po sesji z Melody przespać całą noc. A ta czarownica zapewne przeprowadziła nocne szkolenie, tak że Angela była gotowa do utraty dziewictwa.

    – Zdejmij futro. Połóż się i zamknij oczy. – polecił blondynce, a ta szybko wykonała jego polecenie. – Skup się tylko na swojej przyjemności.

    – Tak, proszę pana.

    – Nie mów do mnie przez pan. Już nie jesteś moją wychowanką, tylko partnerką.

    – Tak… Eric.

    – Od razu lepiej. Melody, pomożesz mi?

    – Co mam zrobić?

    – Najpierw nie zdejmuj swoich lisów i toczka. Lubię gdy je nosisz. I przynieś toczek dla Angeli.

       Już po chwili rudowłosa była z powrotem. Jak pięknie wyglądała w srebrnych lisach… A wiewiórkowy toczek na drugiej dziewczynie… Poczuł jak gwałtownie mu twardnieje.

    – Angela ma bardzo wrażliwe piersi. – kontynuował przygotowania. – Głaszcz je, całuj i ssij sutki. Chcę by zapomniała o wszystkim.

    – Dobrze.

       Rudowłosa usiadła wyżej. Spojrzała na biust koleżanki. Nawet gdy leżała, to jej piersi wciąż były duże, o wiele większe niż wisienki Melody. “Ale ja pierwsza mu dałam. I dla mnie uszyje więcej futer,bo lubi tryskać we mnie jak je noszę” – pomyślała z satysfakcją.

    – Angelo, masz cudowne piersi. – rzekła i zaczęła powoli je głaskać.

       Odpowiedziało jej westchnienie blondynki. Rzeczywiście, bardzo lubiła jak ktoś bawi się jej cycuszkami. Ciekawe czy Laureen to wiedziała? Pewnie tak, obie dziewczyny nie miały przed sobą żadnych tajemnic…

       Mocniej ścisnęła piersi i dossała się do naprężonych sutek. Po chwili przestała i zaczęła wodzić językiem po różowych aureolach. Każdy jej ruch wywoływał coraz głośniejsze reakcję leżącej.

       Tymczasem Eric zajął się nogami Angeli. Najpierw je głaskał, dojeżdżając palcami tuż obok myszki, ale zaraz zawracał. Melody doskonale wykonywała powierzone zadanie, uda bohaterki poranka drżały z podniecenia.

       Ruszył więc wyżej. Zaczął muskać ciemnoblond włoski, niby przypadkiem zahaczając o różowy wzgórek. I nagle jednym ruchem podciągnął się i dotknął łechtaczki językiem.

       Blondynka aż pisnęła, nie spodziewała się takiego ataku. Traper nie tracił czasu, dwoma palcami rozsunął wargi i język wtargnął do mokrej jamki.

    – O Boże… – jęknęła Angela. – Jakie to…

       Nic więcej nie zdołała powiedzieć, bo Eric zaczął szybko poruszać językiem. Skupił się na wejściu, dokładnie pobudzając najbardziej wrażliwe miejsca w pochwie. Tak jak sądził, Laureen z zasady skupiała się na łechtaczce, ignorując fakt, że lizanie otworka też może być przyjemne.

       Pracował tak szybko jak mógł, a Melody pomagała mu, pieszcząc wielkie piersi blondynki. Ta była na granicy orgazmu, w idealnym momencie do rozpoczęcia stosunku.

    – Teraz, Melody. – rzekł, a ona przerwała masaż i odsunąła się.

       Eric podciągnął się. Jego twarz znalazła się na wysokości głowy blondynki. Toczek lekko opadł jej na czoło, ale przez to była jeszcze bardziej podniecająca. Jednocześnie złapał za ptaszka i umieścił go przy wejściu do norki kochanki. Wystarczył teraz jeden ruch…

       Zrobił to prawie jednocześnie. Pocałował Angelę w usta. Otworzyła oczy ze zdziwienia, a on mocno pchnął.

       Szarpnęła się, czując ból. Ale już był do połowy w niej. Rozchyliła wargi by zaprotestować, by poprosić by przestał, ale on wtedy wtargnął językiem do jej ust. Wycofał lekko penisa. I pchnął mocniej.

       Jeszcze bardziej ją zabolało. Spróbowała się poruszyć. Ale on był na niej i w niej. Krępował jej ruchy, mocno trzymając za ramiona. Cofał biodra i wbijał się w nią coraz mocniej, coraz głębiej.

       Coś w jej środku blokowało dostęp, nie pozwalając wejść do końca. Każde kolejne pchnięcie natrafiało na barierę, która skutecznie stawiała opór. Bolesny opór, ta purpurowa główka, którą niedawno ssała z taką przyjemnością, teraz jak taran uderzała w przeszkodę, ocierając ją i uszkadzając.

       Eric jeszcze mocniej przycisnął Angelę do łóżka i potężnie uderzył. Dziewczyna mimo zatkanych ust, krzyknęła z bólu. Ale błona puściła, po chwili poczuł że jest w niej całkowicie.

       Przestał całować blondynkę w usta, skupiając się na szybkich ruchach w pochwie kochanki, by jak najszybciej w niej dojść. Ta jęczała cicho, zobaczył w jej oczach łzy.

    – Boli… Bardzo boli… – wychlipała.

    – Przepraszam, ale tak musi być.

       By złagodzić trochę ból zaczął bawić się jej biustem. Był cudowny, ogromny i wprost stworzony dla jego dłoni. Wiedział, że kobiety mogą mieć naprawdę gigantyczne piersi, a przecież Angela miała dopiero 18 lat! A biustu nie powstydziłaby się żadna dorosła kobieta, nawet karmiąca matka.

       Jak rude włosy Melody na futrze, tak samo piersi Angeli szybko spowodowały, że doszedł. Blondynka już nie protestowała z bólu, gdy wtulał twarz w jej piersi i rosił nasieniem brutalnie rozdziewiczoną myszkę.

       Wyszedł z niej. Penis był poplamiony krwią, a z dziurki wyciekło kilka kropel czerwonego płynu, zmieszanego z nasieniem.

    – Teraz jestem już kobietą. – stwierdziła blondynka, ale w jej głosie nie słychać było radości.

    – Przepraszam, nie sądziłem że będzie to aż tak trudne.

    – Ja nic nie czułam i od razu miałam orgazm. – chełpliwie stwierdziła Melody.

    – Eric, odsuń się. – usłyszał za sobą głos Laureen.

       Dziewczyna była naga. Trzymała w rękach wiewiórki, które przezornie wcześniej zdjęli na pierwszy stosunek. Twarz miała ściągniętą, a usta zamieniły się w wąską kreseczkę. Ale nawet mimo tego była piękna.

    – Proszę, odsuń się. – powtórzyła. – Ja zajmę się Angelą.

       Zrobił to, lekko zawstydzony. Brunetka wszystko widziała, miły początek i stosunek, który tylko dla niego był przyjemny. Nie zważał na ból Angeli, na jej jęki, chciał po prostu w niej się spuścić.

       Laureen zajęła jego miejsce. Na obrzmiałą myszkę położyła szmatkę, nasączoną jakimś wywarem. Dopiero teraz poczuł zapach gotowanych ziół.

       Brunetka zarzuciła na przyjaciółkę futro. Potem położyła się obok niej, wsuwając się pod wiewiórki i przytulając do blondynki.

    – Już po wszystkim… Jestem przy tobie… – mówiła do niej spokojnym ciepłym głosem. – I zawsze będę…

    – Nic tu po nas. – stwierdziła Melody. – Chodź, umyję cię. A potem ujadę w szopach. Dwa strzały dla Angeli na dzisiaj wystarczą…

       Wrócili z pracowni po dwóch godzinach. Blondynka już wstała. Musiało być o wiele lepiej, gdyż miała na sobie rozpięte wiewiórki i gorset. Dumnie prezentowała swoje piersi przed Ericem.

    – Masz ochotę by cię possać? – zapytała figlarnie.

    – Już nie trzeba, trzy razy go ujechałam w pracowni. – wtrąciła się Melody. – Za każdym razem w innym futrze…

    – Melody! – zgromił ją.

    – No co. Przecież to prawda.

    – Melody, nastąpiły zmiany. Nie jestem teraz tylko dla ciebie. Angela ma do mnie prawo. I Laureen też, jeśli zechce…

       Brunetka właśnie podała obiad. Nie nosiła futra ani gorsetu, tylko odświętną sukienkę, w sam raz na okres Bożego Narodzenia. Była cicha, ale widać było że jest obrażona na Erica.

    – Laureen, przestań. – rzekła Angela. – Wiedziałam na co się piszę. A jutro chcę znowu spróbować.

       Spróbowali. Bolało, ale o wiele mniej. I nie krwawiła. Świetnie bawili się w trójkę, tylko Laureen siedziała z boku i obserwowała ich zabawy. Ale przynajmniej ubrała wilki.

    – Bo jest zimno. – stwierdziła.

       Dwa dni później Angela miała pierwszy orgazm z Ericem. Przeżyła go w ciszy, radośnie dygocząc. A potem zaprosiła Laureen do łóżka by Melody uczyła je jak sprawić przyjemność Ericowi rękami i ustami. Brunetka nie odmówiła.

       Jednak Eric cały czas marzył o piersiach Angeli. Stały się jego obsesją. Już kilka razy próbował włożyć między nie penisa, ale za każdym razem tak się działo, że tryskał gdzie indziej. Dziś miało być inaczej.

    – Dziewczyny, dziś spełnię kolejne marzenie. – rzekł po kolacji do swoich dwóch kochanek.

       Laureen, jak zawsze, obserwowała ich z boku. Choć nastąpiły drobne zmiany, parę razy brała udział w szkoleniach Melody i nawet dwa razy doprowadziła go do finału ręką. Teraz była naga i w rozpiętym futrze. Tak blisko, ale i tak daleko…

       Melody i Angela również były tylko w futrach, toczkach i gorsetach. Młodsza pogodziła się już z faktem, że musi dzielić Erica z koleżanką.

    – Jakie? – zapytała rudowłosa, myśląc że chodzi o nową pozycję.

    – Angelo, twoje piersi. Są prześliczne. – blondynka, jak zawsze gdy mówił jej komplement, spłonęła rumieńcem. – Uwielbiam je dotykać i ssać sutki. Ale dzisiaj chciałbym coś innego. Coś o czym nie mogę przestać myśleć.

       Obie dziewczyny spoglądały na niego zainteresowane.

    – Chcesz być stroną pasywną czy aktywną?

    – Aktywną! – stwierdziła po chwili namysłu Angela. – Uwielbiam sprawiać ci przyjemność. Ale…

    – Ja usiądę na brzegu łóżka, a ty klękniesz przede mną. Włożysz między swoje cuda mojego ptaszka, a potem zaczniesz go masować. Zgoda?

    – I mam go tam trzymać, nim nie strzelisz mi na dekolt?

    – Właśnie. Zrobisz to?

    – Oczywiście, że tak! – klasnęła z radości w dłonie. – A potem mogę cię ujechać?

    – Oczywiście. Drugi wytrysk będzie w tobie.

       Angela już klękała u jego stóp, gdy Melody markotnie zapytała:

    – A ja?

    – Ty usiądziesz obok mnie i będziemy się całować. A ja głaskać twoje lisy. A po jeźdźcu będę twój.

    – Zgoda!

       Tymczasem blondynka była już gotowa. Jej pełne piersi były już na wysokości wyprężonego ptaszka Erica. Dziewczyna splunęła na rowek między piersiami, umieściła tam członek i ścisnęła biust.

       Przez ten krótki czas od Bożego Narodzenia nauczyła się co najbardziej lubi Eric, mocne, powolne ruchy. I w takim tempie się ruszyła. U góry rowka pojawiła się fioletowa główka, a na jej końcówce zabłysła pierwsza kropla śluzu.

       Kolejny ruch i ptaszek schował się w czeluściach piersi. Śluz poprawił nawilżenie i po chwili znów końcówka penisa wyglądała spomiędzy mocno ściśniętych cycuszków dziewczyny.

    – Dobrze pracuję? – zapytała, wiedząc jaka jest odpowiedź.

    – Cudownie. Nie przerywaj…

       Melody usiadła koło niego. Ich usta połączyły się w namiętnym pocałunku, a języki zatańczyły. Rękami gładził jej srebrne lisy, wsuwając palce w puszyste futro.

       Angela metodycznie unosiła się i opadała, a Eric czuł, że nie wytrzyma za długo takiej pozycji. Zacisnął kurczowo mięśnie by powstrzymać choć na chwilę wytrysk, ale kolejny ruch blondynki spowodował, że przekroczył granicę. Jęknął, wtulił twarz w lisi kołnierz i wystrzelił.

    – Kocham cię. – rzekła Melody, czując jak drga z orgazmu.

       Penis był maksymalnie wynurzony spomiędzy ciepłych kul Angeli. Lekko skurczył się i pierwsza struga białego płynu wystrzeliła na dekolt kochanki. Po chwili druga, o wiele silniejsza, rozbryzgła się na jej szyi. Następne nie były wcale mniejsze, znacząc dekolt i piersi ogromną ilością spermy, która powoli spływała po skórze wciąż pracującej kochanki. Niektore rykoszety spryskały kołnierz jej futra, ale ona nie zwróciła na to uwagi, dbając o maksymalną przyjemność Erica.

    – I ja cię kocham. – rzekła cicho.

       Mężczyzna wreszcie skończył strzelać i razem mogli obejrzeć jego dzieło.

    – Ale miałeś wystrzał. – stwierdziła fachowo Melody. – Angela jest cała mokra. A tobie nadal stoi. Chciałbyś powtórki?

    – Och. Tak!

    – No to do roboty. A ty Laureen, dołączysz do nas? Eric też chciałby tulić się do twoich wilków.

       Brunetka z lekkim ociąganiem wstała.

    – Ja też cię kocham. – szepnęła i usiadła po drugiej stronie Erica. Zamknęła oczy, czując jego dłonie na futrze i zimny język na piersi. Jemu na to pozwoli.

       Seks hiszpański wszedł na stałe do ich miłosnego menu. Nie wiedział jak to możliwe, ale Angela jeszcze bardziej poprawiła technikę i tryskał na jej dekolt nie dłużej niż minutę po rozpoczęciu zabawy. Za każdym razem kołnierz wiewiórek był obficie brudzony i zawsze po zabawie blondynka musiała go czyścić. Mimo tego uwielbiała tą pozycję, cieszyła się że może sprawiać Ericowi przyjemność w taki sposób, w jaki Melody nie może.

       Laureen coraz częściej dołączała do ich zabaw, szczególnie gdy Angela ją o to prosiła. Pozwalała by niecierpliwie dłonie Erica błądziły po jej ciele i futrze, ale nigdy nie posunęła się o krok dalej. A gdy wymęczony Eric zasypiał z wtuloną w niego Melody, to zabierała Angelę do drugiego łóżka i tam prosiła by przyjaciółka ugasiła pożar jej ciała. A najszybciej pomagała stymulacja pupy.

    – Kocham cię, Ericu. – powtarzała w myślach. – Kocham cię i pragnę. Ale nie mogę tego zrobić. Nie mogę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison

    Zostały jeszcze dwie części. Już napisane, ale trzeba je poddać erracie i liftingowi. Wrzucę je najszybciej jak je poprawię.

  • Klub Gang Bang – Rozdzial Szosty – Usiadz na Tronie Diabla

    Cotygodniowe składki wpływały regularnie, a klub nie miał zbytnich wydatków. Kupili poduszki, żeby wierni mogli klęczeć w czasie ceremonii. Tomek napełnił lodówkę piwem i dokupił więcej wina, które preferowały dziewczyny. Poza tym i materiałem na kilka dodatkowych peleryn, zasadniczo nie było co robić z pieniędzmi i szkatułka z klubowym majątkiem wypełniała się coraz szybciej.

    We wtorek wieczorem Bocian zdecydował się na nieformalne spotkanie założycieli klubu wspólnie z kilkoma członkiniami. Umówił się w osiedlowym barze, że właściciel udostępni im małą salkę z tyłu, gdzie będą mieli zapewnioną prywatność, alkohol i atmosferę umożliwiającą swobodną dyskusję. Dzięki temu nie musieli marnować czasu na podróż autobusem do biura i z powrotem na swoje osiedle. Listopadowe noce robiły się zbyt chłodne, aby wystawać na przystankach bez potrzeby.

    Oprócz członków zarządu obecne były Gośka, Sylwia i Kaśka. Jak wyjaśnił im Tomek powodem spotkania było poznanie ich opinii na temat tego co dziewczyny chciałyby dodać do ceremoniału mszy i ich sobotnich orgii. Krzysiek był sekretarzem zgromadzenia. Siedział na prawo od Tomka i miał robić notatki ze spotkania.

    Sylwia ponownie zaproponowała koncepcję „ofiary” i wróciła do propozycji związania kogoś, kto miałby językiem wypieścić dupcię wszystkich uczestników.

    Tomek uznał że dziewczyna ma sporą fiksację analną, ale kazał Krzyśkowi zaprotokołować propozycję.

    Trudniej było wyciągnąć coś z Gośki i Kaśki. Albo nie miały pomysłów, albo zbytnio wstydziły się wypowiedzieć je na głos. Krzysiek zaproponował to co Sylwia opisała im po ostatniej orgii, czyli związanie jednej z dziewczyn i wypieprzenia jej przez wszystkich uczestników. W przeciwieństwie do Sylwii nie sugerował, że muszą ofiarę wyruchać w tyłek.

    W końcu Kaśka odkaszlnęła, sugerując że chciałaby coś powiedzieć. Zawahała się, po czym odezwała się nerwowo wysokim głosem. – Co powiecie na związaniu kogoś… a wtedy wszyscy… no… no wiecie… odleją się na niego?

    Po Krzyśku nie było widać, aby to on nauczył siostrę takich zabaw, ale Kaśka i tak zarumieniła się  unikając jego wzroku.

    – Czy to nie spowoduje zbytniego syfu na podłodze i dywanach? – zapytał Tomek.

    – Moglibyśmy zrobić to w wannie – wyszeptała Kaśka tak cicho, że ledwo ją usłyszeli zbyt zawstydzona by unieść wzrok z podłogi.

    Tomek kazał Krzyśkowi zanotować propozycję Kaśki.

    – A może przywiążemy jednego z facetów do krzesła, tyłkiem w górę i każdy wypłaci mu kilka solidnych klapsów na dupę? – zasugerowała Gośka swoim grubym głosem.

    – Właściwie to nie chcemy nikogo krzywdzić – stwierdził Tomek. A potem oblizał wargę i w myślach zapytał sam siebie, czy aby na pewno?

    – A co wy na to, żeby związać dłonie jednej z lasek za plecami i pozwolić pozostałym dziewczynom się z nią zabawić – odezwała się Gośka sama oblizując lekko wargi.

    – A to dobre – stwierdził Bocian i dał Krzyśkowi znak żeby zanotował propozycję.

    – A może każemy komuś kucnąć i wysrać się na oczach wszystkich – kontynuowała Gośka.

    Tomek nie chciał zniechęcać pozostałych do zgłaszania pomysłów, kazał więc Krzyśkowi zapisać i to,  jednocześnie mrugając do niego porozumiewawczo.

    – Moglibyśmy związać któregoś z facetów, wysmarować mu kutasa i jajca Nutellą i pozwolić psu wylizać go do czysta … – Gośka nakręcała się coraz bardziej.

    – Dobra, to teraz mam pytanie – Tomek próbował przerwać jej wywód.

    – … no i moglibyśmy związać jednego z chłopaków, a pozostali musieliby go wyruchać…

    – Myślę, że na dziś mamy już wystarczająco sugestii…

    – O, albo każemy któremuś walić konia, a ktoś będzie go lał po dupie póki nie skończy…

    – Dosyć Gośka! – Tomek popatrzył groźnie na dziewczynę. – Starczy na dzisiaj. Teraz chciałbym się dowiedzieć jak zapatrujecie się na to, że to wy bylibyście obiektami tych pomysłów.  

    Nie odpowiedzieli. Patrzyli po sobie bez słowa.

    – Nie chce być facetem, którego ona torturuje – powiedział Kuba wskazująca na Gośkę. Wszyscy obecni skinęli głowami ze zrozumieniem.

    – Dobra. Ale co z pozostałymi propozycjami? – naciskał Bocian.

    – Dla mnie są w porządku – odezwał się Krzysiek.  – Mi też pasuje – dodał Edek.

    – Jasne, reszta brzmi ok – powiedział Kuba.

    Mi też – wyrwało się na raz Sylwii i Kaśce.

    – A może … – zaczęła Gośka.

    – Odpowiedz  po prostu na pytanie – przerwał jej szybko Bocian.

    – Jasne, będę współpracować – powiedziała w końcu.

    To właśnie Tomek chciał usłyszeć, zadowolony zwłaszcza z aprobaty dziewczyn. Popatrzył na nich i powiedział.

    – W takim razie mamy to ustalone. Od tej niedzieli wprowadzamy rytuał ofiarowania. A ponieważ wszystko to wymyśliła Sylwia, ona będzie kapłanką w trakcie pierwszego rytuału. Skoro mamy wprowadzić nowy element, ustalmy od razu kto będzie ofiarą. Wybierzemy go z pośród obecnych tutaj… a wybór należy do Sylwii.

    – Mmm… może Edek?

    – Masz na myśli ten pomysł z lizaniem wszystkim tyłków? Edek wyglądał jakby miał zaprotestować, ale zauważył gniewne spojrzenia pozostałych i szybko kiwnął głową na zgodę.

    Tomek przedstawił im plan na niedzielę. Edek powinien stawiać opór, kiedy zostanie wybrany, tak jakby nie miał pojęcia co się ma wydarzyć. Kuba i Krzysiek mieli złapać go i związać. To troszkę zaniepokoiło Edka, ale Tomek przekonał go, że nie ma czym się przejmować. Dopili piwa i rozeszli się do domów podekscytowani oczekiwaniem sobotnich wydarzeń.

    ***

    W sobotę, gdy członkowie ich małej kongregacji zebrali się w kuchni i oczekiwali na wejście do przebieralni, zostali poinformowani o kilku niespodziankach jakie przygotował dla nich Tomek. Gośka była osobą, która przekazała im nowe zasady, bo jej ogłoszenia brzmiały jak rozkazy i Tomek nie musiał się martwić, że ktoś spróbuje jej odpyskować. Kiedy ona coś powiedziała miałeś do wyboru, zaakceptować to co mówi, albo wyjść.

    – Dziś wieczór nasz arcykapłan konsekruje nową kapłankę i odprawi ceremonie w trakcie której złoży ona swoje śluby Szatanowi – powiedziała dziewczyna. – Następnie dla uczczenia tego wydarzenia, zostanie złożona ofiara dla Anioła Ciemności. Ofiara musi bezwzględnie wykonać wszystkie rozkazy. Czy to zrozumiałe?

    Nastąpiło szuranie stóp i chrząkanie gdy przez grupę przeszła fala konsternacji, niepokoju i obawy. Wreszcie zapadła cisza oznaczająca ich akceptację dla nowych zarządzeń.

    – Dziś w nocy zaszczycił nas tajemniczy gość – kontynuowała. – Nie zdziwcie się więc, jeśli w czasie ceremonii zobaczycie kogoś zamaskowanego. Później dowiecie się kto to jest.

    Mężczyźni przeszli do sąsiedniego pokoju, żeby przebrać się w peleryny. W obu pomieszczeniach rozległy się nerwowe szepty, kiedy uczestnicy orgii próbowali dowiedzieć się od siebie czegoś więcej o nowych elementach dzisiejszej zabawy. Nawet Gośka była zaintrygowana kim jest ów „tajemniczy gość”. Sylwia zastanawiała się jaką to ceremonię będzie musiała przejść aby zostać konsekrowana na kapłankę, a Edek niepokoił się czy Tomek nie szykuje mu jakiejś upokarzającej niespodzianki. Niestety wszyscy musieli jeszcze poczekać na zaspokojenie swojej ciekawości.

    Kiedy weszli do głównego pomieszczenia wiedzieli już, że klub nie będzie miejscem skostniałym i nudnym. Niektórzy czuli się nieswojo w związku z kolejnymi zmianami, woleliby aby Tomek pozostał przy zwykłej orgietce z lekkim rozrywkowym wstępem. Zapowiadane zmiany coraz bardziej kojarzyły się z rzeczywistym satanizmem, złem i czarną magią, a to nie był wymarzony rodzaj rozrywki.

    Gośka zapowiedziała im tajemniczego gościa, tymczasem w sali dostrzegli dwie osoby w kominiarkach na twarzach siedzące na krzesłach obok ambony, na której płonęły czarne świece. Na podłodze ułożone w półkole czekały poduszki kupione dla nich przez Tomka w zastępstwie klęczników. Spodziewali się, że Bocian znów spowoduję wyłonienie się Tereski z kłębów dymu, tymczasem on uruchomił niebiesko-czerwone reflektory i stanął przed mównicą.  

    – Mamy dziś wielkie plany wobec naszego zgromadzenia. Ale zanim przejdziemy dalej musimy konsekrować kapłankę, która poświęci się w pełni naszemu Panu i będzie mnie wspierać w odprawianiu mszy. Siostro Sylwio, wystąp.

    Sylwia wstała, weszła na środek kręgu i podeszła do Tomka. Mimo, że była świadoma swojej roli w dzisiejszym nabożeństwie, czuła zdenerwowanie i starała się ukryć strach przed tym co miało nastąpić. 

    – Córko – zwrócił się do niej uroczystym głosem Bocian. – Czy ślubujesz poświęcić się ciałem i duszą Aniołowi Zła?

    – Tak – odpowiedziała pokornie dziewczyna.

    Chwycił ją za ramiona, obrócił w stronę zgromadzonych jednocześnie rozpinając jej pelerynę i obnażając ją przed nimi. Stała kompletnie naga w niebiesko-czerwonym świetle reflektorów nadających jej bardziej zmysłowy wygląd. Światło podkreślało krągłości jej sylwetki. Sutki uwypukliły się wyraźnie twardniejąc, kiedy Bocian stanął za nią i zaczął powoli przesuwać dłońmi po jej ciele. Zaczął od tyłu, ale już po chwili wszyscy widzieli jego palce zaciskające się na piersiach Sylwii. Jedna z dłoni ruszyła w dół by po jej brzuchu ześlizgując się między uda. Poczuł wilgoć, a świeże soki dziewczyny zrosiły jego palce.

    Odsunął się na chwilę i przeszedł w  głąb pomieszczenia wracając z czymś co widziała tylko kątem oka. Ze sposobu w jaki trzymał tajemniczy obiekt wyglądało to jakby niósł krzesło, ale było okryte czarnym materiałem. Poczuła i usłyszała jak stawia go za jej plecami, jednocześnie sięgając ręką do mównicy i wciskając włącznik punktowego reflektora. Widziała jak na nią patrzą, czuła jak pożerają wzrokiem jej nagie ciało. Dzięki temu poczuła mrowienie w całym ciele, a jej cipka puściła kolejną porcję soków.

    – Aby okazać swoje poświęcenie Szatanowi i dostąpić błogosławieństwa stanu kapłańskiego, musisz siostro zasiąść na Diabelskim Tronie- oznajmił odwracając ją twarzą do mebla pokrytego materiałem. Potem chwycił za róg przykrycia i gwałtownym szarpnięciem odsłonił krzesło.

    – Ohh… mmm… ahh… – szepty i okrzyki zdumienia, zaskoczenia oraz podniecenia rozchodziły się po całym pomieszczeniu.

    Sylwia rozwarła usta ze zdziwienia patrząc na solidne drewniane krzesło do siedziska którego za pomocą grubej taśmy budowlanej przymocowano olbrzymiego gumowego kutasa w kolorze głębokiej czerni. Jej oczy rozszerzyły się ze strachu, kiedy popatrzyła na jego rozmiar… przecież był zdecydowanie za duży… co najmniej o połowę większy od jakiegokolwiek z tych, których skosztowała w trakcie ich sobotnich orgii. Tymczasem Bocian znów ją odwrócił, przesuwając ją bliżej krzesła.

    – Okaż naszemu Panu swoje oddanie dosiadając repliki jego mrocznego kutasa – powiedział.

    Nie wierzyła, że ten olbrzym może się niej zmieścić. Ale sama chciała odgrywać większą rolę w ich grze. Podeszła do krzesła i przyjrzała się bliżej kutasowi przyczepionemu do krzesła. Dostrzegła, że został pokryty czymś co go nawilżyło. Przejechał po nim dłonią. Odwróciła się do publiczności i zaczęła opuszczać biodra w stronę siedziska krzesła. Poczuła jak czubek gumowego kutasa dotyka jej warg, a przez jej ciało przeszedł dreszcz strachu i podniecenia. Dłonie zacisnęła na oparciach krzesła i zaczęła lekko poruszać wargami po kutasie Szatana. Przeszedł ją dreszcz kiedy zimna guma wślizgnęła się między jej rozgrzane wargi. Zatrzymała się na chwilę i zerknęła na salę. Zauważyła, że wszystkie oczy skupione są miedzy jej rozsuniętymi nogami i patrzą z podziwem jak wielki czarny drąg zanurza się w głąb jej ciała. Opuściła się trochę niżej wsuwając wyrzeźbioną z gumy główkę kutasa w swoją rozgrzaną do granic możliwości cipkę. Trochę niżej… sprawdzała… testowała.. jej szparka rozszerzała się coraz bardziej wraz z kolejnymi centymetrami gumy penetrującej ją od środka. Ciepło jej ciała powoli rozgrzewało zimną gumę, której dotyk coraz bardziej przypominał jej żywego fiuta.

    Teraz, kiedy cała główka tkwiła już głęboko w niej, zaczęła sprawdzać ile zdoła w siebie wsunąć. Poruszała się na nim ogrzewając kolejne centymetry swoją pizdeczką i nawilżając go coraz bardziej aby ułatwić mu penetrację. Widzowie wstrzymali oddechy patrząc z niedowierzaniem jak dziewczyna pracowicie wbija w siebie kolejne centymetry tego gigantycznego, sztucznego kutasa. Wydawało jej się, że minęła prawie wieczność zanim jej blade pośladki dotknęły zimnego siedzenia. Podskoczyła parę razy, zdziwiona, że pochłonęła całego… w końcu usiadła wygodnie wypełniona wewnątrz jak nigdy przedtem. Jej rozgrzane ciało zaczęło ogrzewać krzesło. Po plecach spływał jej pot. Poniosła głowę i uśmiechnęła się do Bociana. – Dokonało się – powiedziała udając spokój, ale jego bystre spojrzenie dojrzało, że mięśnie jej ciała są napięte do granic. Czuła w cipce każdy szczegół kutasa, a jej soki zaczęły tworzyć niewielką plamkę na siedzisku.

    – Powstań córko Szatana, Kapłanko Złego – zaintonował Bocian.

    Sylwia zsunęła się z wielkiego fallusa, który lśnił teraz w blasku czarnych świec od jej świeżych soczków. Nogi ugięły się pod nią, ale Tomek podtrzymał ją i podprowadził do stołu ofiarnego każąc jej położyć się na nim.

    – Bracie Jakubie – powiedział Tomek, dając znak koledze aby wystąpił naprzód. – Wypierdol swoją siostrę.

    Kuba zrzucił pelerynę, podszedł nagi do stołu i wbił swojego twardego kutasa w rozwartą i gotową cipkę swojej siostry. Sylwia jęknęła z zachwytu, objęła go i wbiła paznokcie w jego plecy. Drgała w dzikiej rozkoszy orgazmu, gdyż kutasa brata doprowadził do końca działania rozpoczęte przez wielkiego gumowego fallusa. Wydawała z siebie dzikie zwierzęce jęki i okrzyki, zaciskając ręce i nogi wokół poruszającego się w niej ciała brata.

    – Mmm… – jęknęła w końcu i padła wyczerpana na stół, a Kuba tryskał wewnątrz jej rozpalonej norki. Jednak strugi lecące z tej sikawki nie gasiły pożaru, ale wręcz go rozpalały.

    Sylwia leżała wyczerpana łapiąc oddech. Wszyscy obserwowali jej rozchylone uda i kałuże zmieszanych soków wypływających z jej cipki na blat stolika.

    – Bracie Henryku – powiedział Tomek, kiedy Kuba wyczerpany osunął się na podłogę.- Wypierdol swoją siostrę.

    Henryk błyskawicznie zajął miejsce brata, wbijając kutasa w wymęczoną i wilgotną pizdę Sylwii.

    – Ohh…. Mcniej, więcej… MOCNIEJ! Sylwia jęczała głęboko z trudem łapiąc oddech, kiedy kolejny z jej braci wypełniał ją swoim fiutem. Jej pazurki drapały jego plecy, a obecni obserwowali jak pręży się i porusza w ramionach brata. – No dalej… przyjdź! O tak… tak mi dobrze… mmm! Eksplodowała w kolejnym dzikim orgazmie.

    Nie było nikogo, kogo nie podnieciła obserwowana scena. Gośka sama przeżywała pierwszy tej nocy orgazm z dłonią wciśnięto między swoją masywne uda, a Krzysiek spuszczał się na czarną poduszkę na której klęczał.

    Henryk skończył pieprzyć siostrę i wrócił na swoje miejsce pośród podnieconych i sfrustrowanych widzów. Sylwia leżała wyczerpana na środku stołu i z trudem uspokajała oddech.

    Tomek wyrwał się spod więzów własnej potrzeby jak najszybszego spełnienia i zapowiedział – A teraz jeden z naszych specjalnych gości również ofiaruje się na służbę Szatanowi.

    Niższy z dwóch zamaskowanych gości wszedł na podium. Uniósł dół peleryny ukazując drobne ciało i gładko wygoloną szparkę. Dziewczyna zbliżyła się do olbrzymiego fallusa i zaczęła sadowić się na krześle. Obecni z fascynacją patrzyli jak próbuje wcisnąć go w swoją wąską szparkę. Ich wygłodniałe oczy z pożądaniem obserwowały jak delikatnie osuwa się na tą olbrzymią włócznię. Jak wprowadza go w swoje ciasne wnętrze, ciesząc się każdym centymetrem penetracji, używając tego gumowego pręta do zaspokojenia głodu swojej kapiącej od soków cipki. Wydawało się im niemożliwe, aby to drobne ciałko wchłonęło go w całości, a jednak po kilku minutach pełnych niesamowitych doznań dziewczyna osunęła się na siedzenie krzesła, a  z jej ust wyrwał się zwierzęcy jęk bólu, spełniania i żądzy. W przeciwieństwie do Sylwii nie siedziała spokojnie, ale wiła się i ujeżdżała go z nieskrywaną przyjemnością.

    – Powstań Córko Szatana, Kapłanko Diabła – zaintonował Tomek. Przerwał na chwilę… ale nie widząc reakcji musiał podejść do niej i siłą odciągnąć ją od czarnego bolca.

    Gdy tylko guma z wyraźnie słyszalnym odgłosem wysunęła z jej cipki, pchnęła Bociana w stronę stołu na którym leżała Sylwia. Dziewczyna pospiesznie odskoczyła, a Tomek opadł plecami na blat. Zamaskowana dziewczyna doskoczyła do niego, zerwała pelerynę i błyskawicznie dosiadła jego sterczącego kutasa. Ujeżdżała go jak zawodowy dżokej oswajający nowego źrebaka. Widzowie obserwowali jej wzrastające podniecenie, które osiągnęło szczyt gdy zerwała kominiarkę i pochyliła się by wsunąć drobny różowy języczek w usta chłopaka.

    Jeden z widzów wydał głośny okrzyk zaskoczenia, zasłaniając usta dłonią. To była Gośka. Siedziała z szeroko otwartymi oczami i udami, z trudem podtrzymując zbliżający się orgazm. Szeroko rozwartymi oczami wpatrywała się w swoją młodszą siostrę dziko ujeżdżająca Bociana.

    Tereska i Tomek wspólnie osiągnęli spełnienie, dziewczyna przeżywając drugi orgazm w krótkim czasie. Bocian wydał z siebie głośny jęk, kiedy eksplodował w nastoletniej cipce po czym opadł na stół pozwalając aby również jego fiut opadł i spokojnie wysunął się z jej gorącego wnętrza. Oboje zsunęli się ze stołu w świetnych humorach, uśmiechając się do siebie, kiedy jednocześnie do głowy przyszła im myśl o reakcji Gośki. Spojrzeli w jej kierunku i zobaczyli jak kołysze się z dłonią wepchnięta głęboko między uda i sokami kapiącymi na czarną poszewkę poduszki.

    W tej chwili wszyscy byli na granicy wybuchu, gotowi oddać się szaleńczej, dzikiej i niekontrolowanej orgii, ale Bocian szybko uspokoił towarzystwo.

    – Teraz dla uczczenia tej wyjątkowej okazji złożymy ofiarę Aniołowi Ciemności. Bracie Edwardzie, zostałeś wybrany…

    Zanim Edek miał szansę wydać z siebie jakikolwiek dźwięk, Kuba i Krzysiek chwycili go pod ramiona i pociągnęli na podwyższenie. Sylwia podała im kawałki skórzanego pasa, a oni związali mu ręce i kazali uklęknąć, a gdy ich posłuchał skrępowali mu też kostki nóg.

    – Bracie Edwardzie… dziś okażesz swoje oddanie członkom naszej wspólnoty i zjednoczysz się z ich duszami. Dotkniesz duszy każdego z nas używając swojego języka, który wsuniesz w mroczne wrota Szatana… dziś wyliżesz dupcię każdego z nas – powoli i ceremonialnej oznajmiła Sylwia.

    Rozległy się chichoty i szepty gdy wszyscy wstawali z poduszek by wziąć udział w ofiarowaniu. Edek nawet nie zauważył Gośki, która pojawiła się za nim z paletką do ping-ponga w dłoni. Stała w cieniu czekając na okazją by uderzyć porowatą i twardą powierzchnią w jego blade pośladki.

    Sylwia miała zaszczyt rozpocząć ofiarowanie. Stanęła tyłem do Edka, pochyliła się rozchylając dłońmi pośladki i przysunęła je do jego twarzy. Chłopak szybko pocałował jej dziurkę i cofnął głowę.

    – O nie, to nie był pocałunek dla mojej duszy… – powiedziała Sylwia przez ramię.

    Edek zawahał się niechętny do dłuższej zabawy z dupkami obecnych na sali. W tej chwili w jego prawy pośladek z olbrzymią siła uderzyła paletka.

    – Hej… – próbował zaprotestować. Paletka opadła na lewy półdupek. – Przestań!

    Chichoty obiegły zebranych, powodując że chłopak poczuł się ośmieszony i poniżony. Gośka ponownie uderzyła jego prawy pośladek, zostawiając na nim widoczne, czerwone odbicie gumy. Zaczerwieniona skóra lśniła w świetle świec. Powtórzyła to z lewym i Edek zrozumiał przesłanie, pochylając się by zrobić to co mu kazano.

    Sylwia przyglądała się temu przez ramię w oczekiwaniu na jego język. Kiedy poczuła jego mokrą inwazję na swój rowek i dziurkę, jęknęła i zawołała głośno – GŁĘBIEJ!

    Zatrzymał się na chwilkę… by przyspieszyć lizanie i pozwolić językowi przyzwyczaić się do ciasnoty jej dupci. Poczuł paletkę lekko dotykającą pośladków i szybko poruszył językiem przystępując do dzieła.

    – Jeszcze – zawołała ponownie Sylwia przy akompaniamencie chichotów i szeptów reszty ekipy.

    Kolejne uderzenie gumy o gładkie ciało i język Edka wbił się cały w ciasny otworek Sylwii, by jak szalony lizać i pieścić wypiętą dupę dziewczyny.

    A ona zapomniała o wszystkim co ją otacza, poruszając tyłkiem na twarzy Edka i ciesząc się uczuciem wilgotnego i gorącego języka wsuwającego się w jej wnętrze. Głośno powtarzała – Dalej… głębiej,…

    Nie czekając na kolejne uderzenie Edek przyspieszył ruchy języka dając z siebie wszystko co potrafił. Zwinął język i wbijał go najgłębiej jak potrafił.

    – Dalej… więcej… więcej – jęczała Sylwia, a jej okrzykom towarzyszyły kolejne uderzenia paletki na pośladki chłopaka. Edek ociekał potem i wił się próbując wykonać jak najlepiej zadanie i uniknąć kolejnych razów. – Aaaaaa – przeciągły jęk był ostatnim odgłosem jaki wydała Sylwia w momencie gdy rozpoczął się jej kolejny orgazm, a ona spełniona osuwała się na podłogę.

    Pozostali byli znacznie łatwiejsi do zaspokojenia, a przed twarzą Edka przesuwała się kolejka damskich i męskich tyłków. Niektórzy poruszali się kiedy zaczynał całować ich dziurki, często powodując łaskotki. Innym wystarczało poczuć język wsunięty w dupę by szybko osiągnąć spełnienie. Edek z każdym kolejnym tyłkiem działał sprawniej i z większym zaangażowaniem. Tylko Gośka patrzyła na to z rozczarowaniem, widząc że nie ma za co przyłożyć mu paletką w dupę. Była też jedyną, która nie podsunęła swojego rowka przed usta i język chłopaka.

    Ostatnią osobą w kolejce był drugi z zamaskowanych gości, który stanął właśnie przed Edkiem i rozchylił pelerynę. Stał twarzą do chłopaka bawiąc się jego napięciem gdy powoli unosił poły okrycia. Dopiero po chwili do jego rozszalałych zmysłów dotarł widok cudownych, długich kobiecych nóg. W końcu peleryna uniosła się ponad biodra i chłopak zachłannie wpatrywał się w miejsce łączące jej kształtne uda. Przez chwilę droczyła się z nim zaciskając je mocno, by w końcu rozchylić lekko i podsunąć pelerynę jeszcze wyżej, odsłaniając gęstą kępkę złocisto blond włosów. Z kącika ust Edka ściekła strużka śliny.

    Zamaskowana kobieta rozpięła pelerynę odsłaniając powoli duże gruszkowate piersi i pozwalając okryciu opaść na ziemię. Przesunęła zmysłowo dłońmi po swoim ciele, lekko uciskając piersi i bawiąc się sutkami. Prezentowała się przed nimi pobudzając go i zwiększając pożądanie chłopaka.

    Edek nie mógł oderwać od niej wzroku, ślina ściekała mu z kącika ust coraz szybciej, kapiąc na podłogę i mieszając się z kropelkami podniecenia skapującymi z jego nabrzmiałego do granic kutasa. Chciał tego pięknego, długonogiego ciała bardziej niż czegokolwiek w swoim życiu, zapominając zupełnie o upokorzeniu, bolących pośladkach i wszystkim co właśnie go spotkało.

    Odwróciła się do niego, pochyliła i położyła dłonie na cudownych pośladkach, rozkładając idealnie dopasowane półkule. Tym razem Edek nie potrzebował żadnej zachęty. Rzucił się gwałtownie do przodu całując i liżąc jej pośladki by po chwili zanurkować między nie, liżąc rowek i atakując gwałtownie ciasny otworek. Powoli wsunął język głęboko w wąski tunel i namiętnie rozwiercał ścianki jej dupci. Kiedy nie mogła już dłużej wytrzymać jego działań, poruszyła mięśniami i wypchnęła jego język.

    – Chce cię – wyszeptała ochrypłym z pożądania głosem.

    – Najpierw musimy zrobić jeszcze jedną rzecz – przerwał jej Tomek. – Siostro Małgorzato oddaj mi paletkę i klęknij za bratem Edwardem. Ty pocałujesz jego duszę…

    Gośka posłusznie uklękła za chłopakiem, dotknęła dłońmi zaczerwienionych pośladków i rozchyliła je na boki. Wsunęła język w rowek i rozpoczęła pracę nad tyłkiem Edka. Tomek zaczął rytmicznie uderzać paletką w jej duże falujące pośladki. Wydawało się, że sprawia jej to olbrzymią przyjemność, a wraz z każdym uderzeniem jej język głębiej i szybciej atakował dziurkę chłopaka.

    W końcu Edek został rozwiązany i podprowadzony do stołu ofiarnego na którym leżała już tajemnicza dziewczyna odziana tylko w kominiarkę. Tomek dał mu znak ręką, pokazując, że ma pełną swobodę działania.

    Pospiesznie wspiął się na stół i wsunął miedzy jej nogi. Szybkim i gwałtownym ruchem wepchnął pulsującego fiuta w rozwartą i wilgotną cipę. Położył się na niej i zaczął gwałtownymi ruchami bioder pieprzyć obiekt swego pożądania. Kiedy zatracił się w tym działaniu, Bocian podszedł do stołu i powoli zsunął kominiarkę z twarzy dziewczyny.

    – Laura! – krzyknął Edek zszokowany widokiem swojej młodszej siostry.

    – Mmm… nie spodziewałam się, że mam brata który potrafi pieprzyć tak cudownie jak ty – wyszeptała mu do ucha, liżąc go i całując jego szyję. Jej dłonie objęły go, aby przypadkiem nie spróbował wyrwać się z miłosnego uścisku.

    Edek marzył o tym od lat, nie mówił nikomu ani słowa, ale w skrytości fantazjował o siostrze będącej głównym obiektem jego onanistycznych marzeń. A teraz… tkwił głęboko w jej cudownej cipce… to było wszystko o czym marzył od lat, a nawet dużo więcej.

    Tomek patrzył na parę pieprzącą się na stole, by po chwili rozejrzeć się po sali. Spojrzał szybko na ścianę i dojrzał tajemniczy czerwonawy blask, tym razem znacznie większy… uformowany tak, że przypominał mu sylwetkę mężczyzny z dwoma czarnymi plamami zamiast oczu i czymś co przypominało obleśny uśmiech na ustach. Sylwetka tkała się i poruszała rozmazując, dając chłopakowi ulotne wrażenie i nie pozwalając dostrzec ostrego obrazu. Mógł tylko patrzyć zahipnotyzowany na falujący obraz, który zdawał się tańczyć w blasku świec. A potem nagle znikł.

    Reszta ekipy zatraciła się już w dzikiej, wyuzdanej orgii pełnej splątanych ciał. Porozrzucani po kanapach, sofach i fotelach, zbici w pary, trójkąty i większe grupy oddawali się prymitywnej przyjemności wynikającej z łączenia ludzkich ciał w każdej możliwej konfiguracji. Nie dostrzegli tajemniczego blasku, choć prawdopodobnie w ogóle by się nim w tym momencie nie przejęli.

    ***

    Tomek ubrał się szybko i wyślizgnął z pomieszczenia, schodząc do kręgielni. Zamówił setkę czystej by uspokoić skołatane nerwy. Godzinę później zalał się już do poziomu w którym prawie stracił przytomność. Na szczęście w lokalu pojawił się wujek Krzyśka, który wyprowadził go na świeże powietrze i doprowadził do przytomności, by potem odwieść chłopaka do domu.

    Kiedy wysadził go przed furtką ich domu, Bocian znów był w dość znośnej formie. Podziękował Arturowi za podwózkę, i pomachał mu ręką stojąc na schodkach prowadzących do domu. Kiedy tylko samochód zniknął za rogiem, wyszedł na ulicę i już po chwili siedział w swoim ulubionym barze, próbując znów pogrążyć się w alkoholowym upojeniu. Kiedy w końcu zalał się w trupa, barman ułożył go w loży pod oknem i pozwolił spać do momentu kiedy musiał zamykać lokal.

    Nawet wtedy, kołysząc się z boku na bok gdy chybotliwie podążał do domu, jego myśli wypełniał ów tajemniczy blask. Teraz kiedy jego mózg zamienił się w papkę, obraz wydawał mu się jeszcze bardziej przerażający. Przez chwilę nie mógł wejść po ciemnych schodach do domu sparaliżowany alkoholem i strachem. Bał się, że tajemnicza zjawa będzie czekać w jego sypialni. Jednak po chwili logika przełamała strach i alkohol… przecież to czego się bał było zupełnie niemożliwe. To musiała być jakaś mistyfikacja.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Czekam na informację jak wam się podoba. Buziaki, Olka :*

  • Jak zostalem rozdziewiczony analnie i zalany sperma. Pierwszy seks z mezczyzna

    Na wstępie zaznaczę, że tekst ten jest kontynuacją opowiadania „Jak odkryłem, że jestem gejem. Pierwsze doznania analne :)”, dlatego polecam najpierw zaznajomić się z nim, aby lepiej poznać moją historię.

    W skrócie jestem Miłosz, mam 29 lat. Od wczesnych lat lubię ubierać damskie ciuszki, a stopniowo odkrywałem też w sobie rodzący się homoseksualizm. Pierwsza część mojej historii dotyczyła pierwszych zabaw analnych i przyjemności jaką dał mi wibrator. Teraz chciałbym wam opowiedzieć, jak doszło do mojego pierwszego seksu z mężczyzną, który sprawił, że zrozumiałem i upewniłem się w pełni, że jestem gejem i pieszczoty z facetem dają mi ogromną przyjemność.

    Historia, którą dziś wam opowiem, miała miejsce, gdy miałem 22 lata. Zabawy z wibratorem dawały mi mnóstwo przyjemności. Dosiadałem moją różową zabawkę coraz częściej i częściej i za każdym razem czułem, że było mi rozkosznie. Miało to również inne efekty – inaczej patrzyłem na mężczyzn. Zaczynałem ich pożądać jeszcze mocniej i rodziła się we mnie potrzeba spróbowania seksu homoseksualnego.

    Postanowiłem w tym celu założyć konto na jednym z portali dla gejów. Ustawiłem opis, wrzuciłem kilka swoich zdjęć, na których byłem w damskich ciuszkach i można powiedzieć, że zacząłem poszukiwania. Nim trafiłem na odpowiedniego faceta minęło trochę czasu. Pisało do mnie wielu napalonych, którym ciężko mi było zaufać. Chciałem bowiem, aby moje pożądanie do mężczyzn zostało moja tajemnicą.

    Pewnego dnia napisał do mnie Adam. Był przystojnym 48-letnim facetem. Spodobał mi się, był podobnego wzrostu do mnie, z lekkim brzuszkiem, ale takim, jaki lubię u facetów. Na ciele był nieco owłosiony, zwłaszcza na klacie i brzuchu, natomiast okolice penisa były zadbane i odpowiednio przystrzyżone. Już samo to sprawiało, że miałem na niego ochotę, ale jeszcze bardziej moje podniecenie wzmagał jego penis, którego również pokazywał na fotkach. Jak napisał w swoim opisie miał 18cm i na tyle wyglądał na zdjęciach. Był piękny, odpowiednio gruby ze śliczną główką, którą na sam widok chciałem wziąć do ust.

    Zaczęliśmy ze sobą pisać. Dowiedziałem się, że jest żonatym facetem, który jednak większe pożądanie czuje do mężczyzn. Nie ukrywam, podobało mi się to. Podniecała mnie różnica wieku jaka nas dzieliła i to, że mógłbym zostać jego kochankiem. Bardzo dobrze się nam rozmawiało w kolejnych dniach i coraz bardziej czułem do niego zaufanie.

    Pewnego dnia okazało się, że będę miał cały dzień wolny dom, gdyż moi rodzice wrócą dopiero wieczorem. Czułem tego dnia duże podniecenie i od rana fantazjowałem o seksie z mężczyzną. Postanowiłem, że skoro mam cały dzień swobodę w domu, to dziś zrobię to w końcu. Napisałem do Adama, czy może chciałby do mnie wpaść i w końcu poznamy się realnie, a nie tylko przez ekran monitora. Bardzo się ucieszył z tej propozycji i napisał, że może być u mnie za godzinę. Ucieszyłem się i zaprosiłem go do siebie do domu. Poprosił mnie tylko żebym, był już ubrany w damskie ciuszki, gdy przyjedzie.

    Miałem więc godzinę na przygotowanie się na moje pierwsze spotkanie z facetem. Wziąłem szybko prysznic, oczywiście przygotowałem od razu moją analną dziurkę. W końcu po to zaprosiłem Adama, aby rozdziewiczył mnie. Zastanawiałem się też w co się ubrać dla Adama. Postanowiłem założyć seksowne czerwone stringi oraz stanik do kompletu. Na nogi założyłem czarne cienkie pończoszki, a do tego czarną skórzaną spódniczkę mini oraz czerwoną dopasowaną damską koszulę. Czułem się bardzo seksownie i miałem nadzieję, że i Adamowi mój strój przypadnie do gustu. Teraz pozostało mi już tylko czekać na niego.

    Adam był punktualny i zadzwonił dzwonek. Wiedziałem, że teraz już nie ma odwrotu i pierwszy raz na żywo pokażę się mężczyźnie w damskich ciuszkach. Powiedziałem sobie, że co ma być to będzie i poszedłem otworzyć Adamowi drzwi. Gdy mnie zobaczył powiedział tylko „wow” i patrzył na mnie z pożądaniem w oczach. Powiedziałem, żeby wszedł, bo jeszcze ktoś mnie zobaczy.

    – Bardzo seksowny strój Miłoszu. Nie ukrywam, że działasz na mnie niesamowicie – powiedział Adam po wejściu.

    – Dziękuję, choć przyznam, że trochę się stresuje. Jesteś pierwszym facetem, który widzi mnie w – tym wydaniu na żywo – odpowiedziałem.

    – Nie masz się czym stresować Kociaku – zapewnił mnie Adam i podszedł bliżej do mnie. Chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, po czym zdecydowałem się dać Adamowi buziaka. Był on krótki, nie wiedziałem, jak zareaguje. On tylko się uśmiechnął i zapytał, czemu tak krótko i nieśmiało. Następnie to on zrobił ten pierwszy krok do pocałunku. Całowaliśmy się z języczkiem, namiętnie. Czułem się cudownie. Pierwszy raz byłem tak blisko z mężczyzną. To był mój pierwszy pocałunek z facetem i było wspaniale. Nagle poczułem dłoń Adama na moim tyłeczku, co jeszcze bardziej mnie nakręciło. Cały czas się całowaliśmy, co było cudowne.

    – Mam na Ciebie ochotę – szepnąłem Adamowi, gdy przestaliśmy się całować. Zaprosiłem go do mojego pokoju. Usiadł na łóżku, a ja obok niego. Od razu powiedział, że wolałby mnie mieć na kolanach, co uczyniłem z przyjemnością. Znowu zaczęliśmy się całować, nasze języczki się dotykały, namiętność i podniecenie rosło. Adam przez cały czas dotykał moich ud w pończoszkach oraz tyłeczek w mini.

    Po chwili tych pieszczot wstałem z kolan Adama i uklęknąłem między jego nogami. Adam się uśmiechnął. – No proszę, widzę, że masz już ochotę przejść do kolejnej zabawy – powiedział. Obaj wiedzieliśmy co się zaraz stanie. Zacząłem rozpinać jego spodnie, a on zdjął koszulkę. Ach… widok jego owłosionej klaty i brzuszka napełnił mnie dodatkowym podnieceniem. Adama postanowił wstać, aby zdjąć spodnie, ja w tym czasie cały czas klęczałem przed nim. Stał przede mną już tylko w samych bokserkach. Widziałem po nich, że jego penis już jest gotowy. Powoli zdjąłem je z niego, a moim oczom ukazał się piękny, twardy 18cm penis.

    – I jak Ci się podoba kociaku? – zapytał Adam.

    – Jest śliczny – odpowiedziałem i nieśmiało chwyciłem go w dłoń. Pierwszy raz miałem w dłoni penisa drugiego mężczyzny. Delikatnie zacząłem mu go walić dłonią. Długo to jednak nie trwało, bo miałem ochotę na dużo więcej. Adam usiadł z rozłożonymi nogami, między którymi byłem ja. – Jest Twój suczko – powiedział Adam.

     Zbliżyłem usta do jego penisa. Do tej pory seks oralny ćwiczyłem jedynie na wibratorze, a teraz miałem po raz pierwszy w życiu poczuć smak penisa w moich ustach. Pocałowałem delikatnie główkę kutasa Adama. Następnie z czułością oblizałem ją języczkiem. Spodobało mi się i poczułem się pewniej. Wziąłem penisa Adama do ust… och… jakie to było przyjemne uczucie. Zacząłem powoli ruszać głową do przodu i do tyłu. Jednocześnie ruszałem języczkiem. Widziałem, że Adamowi jest przyjemnie. Mi też było przyjemnie. Pierwszy raz robiłem loda i czułem się niesamowicie podniecony. Sprawiło mi to niesamowitą przyjemność. Spełniały się moje marzenia. Ośmielony zadowoleniem Adam zacząłem masować jego jajeczka. Co pewien czas przerywałem też ssanie jego cudownego penisa, aby polizać jądra, które były sporych rozmiarów. Myślałem o spermie, którą już dla mnie szykują, a którą dziś z pewnością miałem poczuć.

    Po kilku minutach oralnych pieszczot Adam przerwał mi ssanie jego penisa. – Kociaku dałeś mi dużo przyjemności, teraz czas się odwdzięczyć – powiedział i kazał mi się ustawić na czworaka na kanapie. Grzecznie to zrobiłem, a on wtedy podwinął moją mini, tak że widać było moją pupę w stringach. Swoimi męskimi dłońmi zaczął dotykać mnie zarówno po moich nogach w pończochach, jak i po pupie. Było mi tak bardzo miło. Obmacywał mnie przystojny, dojrzały mężczyzna. Uświadomiłem sobie, że właśnie jestem wypięty przed mężczyzną, który mnie dotyka. Mój homoseksualizm wprost szalał.

    Adam postanowił przejść do kolejnej części zabaw. Odchylił paseczek stringów i zaczął dotykać oraz drażnić moją analną dziurkę. Drugą ręką wyciągnął mojego stojącego już penisa ze stringów i zaczął go walić. Robiło mi się coraz milej, przyjemniej… Po chwili poczułem na mojej dziurce jego język. Tak! Adam zaczął mnie wylizywać. Och, jak cudownie mi było, jak wirował języczkiem po mojej analnej dziurce, wpychał język do niej. Już wtedy zacząłem lekko pomrukiwać z rozkoszy. Adam nie poprzestał jedynie na dziurce, bo w tej pozycji w której byłem trzymając mojego penisa wychylonego do tyłu, również i jego lizał i całował. Było mi tak przyjemnie…

     – Adam… jest mi… rozkosznie – powiedziałem dysząc.

    – Miłoszu masz przesłodką dupcię, na która mam ogromną ochotę – powiedział.

    – Kochanie jestem gotowy Ci się oddać. Wejdź we mnie, proszę, rozdziewicz mnie – wyznałem Adamowi, bo moja ochota na to była już ogromna.

     Muszę przyznać, że poziom podniecenia był tak wielki, że zmieniłem zdanie co do użycia prezerwatyw. Choć mieliśmy to zrobić w gumce, Adam zapytał, czy może nie chciałbym go poczuć w sobie ten pierwszy raz bez gumki. Zgodziłem się.

    Zmieniliśmy pozycję. Zdjąłem moją mini oraz stringi i koszulę. Zostałem już tylko w pończochach oraz staniku. Położyłem się na plecach i rozłożyłem nogi. Adam całkiem nagi ze stojącym cudownym 18cm penisem zbliżył się do mnie. Pochylił się i namiętnie mnie pocałował z języczkiem. – Jesteś cudowny Miłoszu – powiedział. Po czym nasmarował moją dziurkę żelem i podobnie uczynił ze swoim penisem. Następnie delikatnie zaczął jeździć główką penisa po moim rowku i analnej dziurce. Czułem, że nadchodzi moment, po którym nie będzie już powrotu. Zostanę zerznięty przez faceta. Czułem się z tą myślą wspaniale i chciałem tego mocno. Chciałem zostać rozdziewiczony analnie. Adam chyba wyczuł moje pragnienie, bo nagle poczułem jak jego twarda główka penisa zaczyna naciskać na moją dziurkę. Początkowo stawiała mu opór, ale po chwili rozluźniłem się i przyjąłem Adama do swojej pupy. Gdy połowa jego penisa była we mnie on popatrzył mi w oczy, uśmiechnął się i dopchnął go do końca. Jęknąłem. Poczułem jednocześnie ból i rozkosz. Adam na chwilę się zatrzymał, będąc we mnie pochylił się i pocałował mnie. A następnie zaczął ruszać swoim penisem do przodu o do tyłu.

    Tak! Przystojny, dojrzały mężczyzna właśnie mnie rżnął! Jęczałem z rozkoszy. Z każdym ruchem Adama coraz bardziej czułem rozkosz, a coraz mniej ból. Moja dupcia w pełni go zaczęła akceptować. Wyjękiwałem Adamowi jak mi dobrze, jak chcę żeby był we mnie, jak chcę żeby rżnął mnie. Początkowo obejmowałem go moimi nogami, ale w pewnym momencie Adam położył je sobie na barkach. Rżnął moją dupcię a jednocześnie całował moje stópki w pończochach. Byłem w siódmym niebie.

    Po chwili takiego rżnięcia Adam wyszedł ze mnie. – Wypnij się moja suczko. Chcę Cię dalej rżnąć – rozkazał, co jeszcze bardziej mnie podnieciło. Przyjąłem szybko pozycję na pieska i Adam ponownie we mnie wszedł. W tej pozycji dodatkowo dawał mi klapsy. Było mi cudownie! Wchodził we mnie po same jaja. Treningi z wibratorem nie poszły na marne. W pewnym momencie Adam pochylił się i objął mnie od tyłu nie wychodząc z mojego tyłeczka. – Jestem już blisko. Gdzie chcesz przyjąć spermę Miłoszu? – zapytał szepcząc mi do ucha. – Misiu… skoro zrezygnowaliśmy z gumki to… – Adam nie pozwolił mi dokończyć, bo już wiedział, gdzie chcę przyjąć jego spermę.

    Wróciliśmy do pierwszej pozycji. – Chce patrzeć w Twoje oczy suczko, gdy będę Cię zalewał – powiedział. Adam ponownie we mnie wszedł od przodu, a ja objąłem go nogami. Ruchał mnie mocno i patrzyliśmy sobie w oczy. – Zalej mnie mój mężczyzno – wyszeptałem między moimi jękami. To podziałało na Adama, bo po chwili jego pchnięcia były mocniejsze i nagle poczułem pulsowanie jego kutasa w mojej dupci, a następnie ciepłą spermę, która wypełniła mój analny otworek. Jęczał z rozkoszy męsko… Czułem się cudownie, bo właśnie doprowadziłem mężczyznę do orgazmu. Stałem się w pełni pasywnym gejem. Nie tylko zerżnięty i rozdziewiczony, ale i zalany spermą. Z gejowskiej drogi nie miałem już powrotu.

    Adam okazał się jednak wspaniałym kochankiem. Gdy minął jego orgazm nie wyszedł ze mnie od razu, lecz chwycił mojego penisa i zaczął go walić. – Teraz czas na Twój orgazm – powiedział. Długo nie musiał mnie pieścić, bo byłem już niesamowicie podniecony. Wystarczyła chwila walenia mojego penisa, aby moje ciało przeszyła fala orgazmu. Z mojego penisa trysnęła sperma, a Adam, który cały czas był we mnie, poczuł skurcze mojej dupci na swoim penisie.

    Dopiero wtedy Adam wyszedł ze mnie, a z mojej dziurki zaczęła wyciekać jego sperma. Wziął ją na paluszek, a następnie dał mi oblizać. Była pyszna.

    Adam położył się na kanapie, aby odpocząć, a ja przytuliłem się do niego. Z mojej dupci wyciekała natomiast jeszcze sperma. Czułem się spełniony, zaspokojony i szczęśliwy. Czułem się gejem.

    PS Jeśli się wam spodobało, to dajcie znać w komentarzach 🙂 To motywuje do dalszego pisania 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miłosz

    jak oceniacie? chętnie przeczytam wasze opinie w komentarzach 🙂 

  • Niedoszly chlopak

    Mam 36 lat, męża i dziecko. 

    W moim życiu poza nietypowym hobby niewiele się dzieje. Mój mąż 40 letni facet, stał się wiecznie zmęczonym, znudzonym otyłym facetem. 

    Wiele razy leżąc w łóżku, czując jak jego wątła stróżka spermy spływa po moim udzie, tuż po tym jak skończył nim ja zaczęłam czuć coś więcej niż tylko nadzieję, że tym razem będzie inaczej niż na boku, wspominałam tego chłopaka. 

    Miał na imię Tomek, był wredny i mało lubiany. Zawsze mówił szczerą bolesną prawdę. W technikum jawnie krytykował zachowania, które były według niego złe, obgadywanie fałszywe uśmiechy. Wszystkim równo wytykał ich grzeszki. 

    Do mnie jednak zawsze był miły, uśmiechnięty, kultura i wyważona pewność siebie. Flirt i spojrzenia, oczy w których widziałam pożądanie i ogień.

    Ale byłam zajęta, przez obecnego męża. Wtedy był starszy i wydawał się przepustką do lepszego świata, nie do nudnego pożycia i dziadkowego sexu, w momencie w którym najlepiej wiem czego chcę.

     

    Kilka tygodni temu napisałam do Tomka na FB, zapytałam jak się miewa i co słychać.

    Ma żonę ale bez dzieci, mieszka godzinę drogi ode mnie i chętnie spotkał się na kawę by wspominać dawne, dobre czasy. 

    Przyjechał sam, dużym motocyklem, ubrany w skórę i jeansy. Zmienił się bardzo, miał duże mięśnie, krótka brodę i kilka tatuaży ale wzrok i uśmiech był dokładnie ten sam.

    Usiedliśmy na tarasie, długo rozmawialiśmy gdy wtedy wrócił mój mąż. Tomek nie tracąc rezonu podszedł do niego. Wyglądali jak ojciec i syn mimo że dzieliły ich tylko 4 lata. Mój mąż, tłusty lekko siwiejący, Tomek atletyczny, wyprostowany. 

    Cześć, jestem Tomasz. Dawny znajomy Emilii, jeżdżę po wszystkich z klasy i zbieram zdjęcia by zrobić prezentacje na zjeździe absolwentów za rok. Łgał jak z nut….

    Odprowadziłam go pół godziny później, mąż już człapał przed tv. 

    Tomek nim wsiadł na motocykl mocno mnie przytulił, poczułam jego silne ramiona, zapach skóry i perfum. Kolana mi zmiękły. 

    Wpadnij jeszcze, dam znać kiedy będziemy mieli więcej czasu. Powiedziałam

    Wpadnę. Powiedział, uśmiechnął się lekko, założył kask i odjechał.

     

    Od tamtego spotkania wymieniliśmy tysiące wiadomości, dziesiątki z nich były dwuznaczne. Dwa tygodnie później przyjechał w niedzielę gdy mój mąż, wraz z córką pojechali do teściów. 

    Tomek od wejścia za drzwi nie zwlekał nawet chwili. Podszedł i podniósł mnie lekko jak piórko, zarzuciłam nogi za jego biodra. Nasze twarze się spotkały, zetknięci czołami patrzyliśmy głęboko w oczy. 

    Cześć. Powiedział, niosąc mnie przez korytarz wolnym krokiem, jedną ręką mocno trzymał mnie pod tyłkiem, druga obejmował plecy.

    Posadził mnie na stole w jadalni, zaczęliśmy się całować, jak para nastolatków która nie może się doczekać nagości zaczęliśmy zdejmować ubrania. 

    Miałam sukienkę, wsunął pod nią dłoń wzdłuż uda. Pieścił moje ciało jak najlepszy narkotyk pięści umysł. Wsunął dłoń pod koronkę majtek i płynnym ruchem zsunął je z moich nóg. Poczułam jego delikatne palce muskające moją już wtedy mokrą cipkę. Całował mnie po szyi ja odchyliłam głowę oddając mu się w całości. Jego palce już zataczały małe rytmiczne kółka dokładnie w tym miejscu gdzie lubię, wtedy położył mnie na stole. Widziałam żyrandol kryształowy który kupił mój mąż, gdzieś tam kiedyś…

    Tomek stał przede mną i całował moje łydki,  szeroko rozłożone nogi dawały mu dostęp do mojej cipki, całując łydkę zszedł niżej, już był przy udzie… Czułam jak płonę, wspomniałam jego młode oczy i uśmiech z technikum gdy poczułam jego gorący język dokładnie na mojej łechtaczce. Zaczął robić kółka językiem, delikatnie ssał i pieścił ustami moja bardzo już wilgotną cipkę. 

    Zaczęłam dochodzić, mój oddech stał się szybszy, oczy zaczęły uciekać gdzieś do tyłu. Byłam już tuż tuż, czułam falę powoli spływająca w dół, gdy wtedy wsunął we mnie dwa palce i mocniej zassał ustami łechtaczkę a ja z krzykiem doszłam, czując ten orgazm każdym nerwem ciała, nogi szeroko rozłożone teraz były na jego ramionach, dłonie mocno zacisnęłam na krawędź stołu a on nie przestawał. 

    Wstałam, w miejscu gdzie przed chwilą doszłam była mokra kałuża soku z mojej cipki. Tomek stał w samych jeansach, podeszłam i uklękłam. 

    Chwyciłam jego klamrę i rozpięłam pas. Guzik stawiał chwilę opór, później kolejne cztery. Spojrzałam w górę i widziałam piękny lekko wyrzeźbiony brzuch, tak inny od tłustego brzuszyska męża. 

    Zdjęłam spodnie, teraz byłam na wprost czarnych bokserek, które opinały coś mocno wystającego. Chwyciłam jego jędrne pośladki obiema dłońmi, zębami złapałam gumkę i zdjęłam to co maskowało pierwszego kutasa innego niż męża. 

    Tomek głęboko oddychając oparł się o stół i powiedział że czekał na tą chwilę od zawsze. 

    Jego penis był praktycznie dwa razy grubszy niż mojego męża, troszkę dłuższy i lekko zagięty w górę. Wzięłam go w dłoń i czułam jego pulsujące podniecenie, wiedziałam że zaraz zdradzę, że posmakuje drugiego w moim życiu kutasa. Ta myśl sprawiła że z mojej cipki zaczęło aż kapać na podłogę. 

    Otworzyłam usta, szeroko i wysunęłam język. Polizałam jego jądra, idąc wzdłuż szewka na mosznie lizałam coraz wyżej. Smakował inaczej. Przesunęłam językiem od nasady aż do wędzidełka, Tomek westchnął i patrzył uważnie co robię, łowiąc mój wzrok i łaknąc go jak powietrza. Kilka razy polizałam go jeszcze, gdy westchnął ponownie wzięłam w usta jego żołądź. Była bardzo gruba, wypełniła moje usta ale ja brałam głębiej. Czułam jego kutasa na swoim podniebieniu, lekko dociskałam go językiem, wsuwał się dalej aż do gardła. Połknęłam całego, wtulając nos w jego krótko obcięte włosy, jego kutas wypełnił całe moje gardło i usta. Z oczu ciekły mi łzy od dławienia się ale nie chciałam go wyjąć. Czułam się spełniona. Ruszałam głową, językiem i gardłem, ręką trzymałam jego jądra. Słyszałam jak stęka i czułam jak jego kutas się napręża. 

    Wyjęłam go. Weź mnie! Powiedziałam.

    Tomek podniósł mnie z kolan, położył na stole. Rozłożyłam szeroko uda, chciałam aby wszedł głęboko. 

    Poczułam jego główkę na swoim wejściu. Później zaczął delikatnie ale stanowczo wchodzić głębiej. Moja cipka od lat przyzwyczajona była do mniejszego kutasa, palca lub dwóch. Wchodził i rozciągał mnie, wypełniał każdy milimetr mojej cipki, zaczął mnie posuwać a ja czułam jak z mojej cipki aż kapie. 

    Wyjął go, chwycił moje biodra i ustawił w pozycji na pieska, nie było go we mnie kilka sekund a już mi go brakowało. Zaczął powoli, trzymał mocno za biodra i nadziewał mnie na swojego kutasa. Odpadłam na stół, na gołym brzuchu czułam sok z mojej cipki. Tomek przyspieszał, po chwili rżnął mnie jak rasową dziwkę. Doszłam nim się spuścił dwa razy. Wtedy wyjął go ze mnie, ja szybko klękłam jak posłuszna dziewczynka i otwarłam szeroko usta patrząc mu w oczy. 

    Sperma strzeliła prosto w moje podniebienie. Kilka dużych ładunków zalało całe usta, trochę było na brodzie, troszkę na twarzy. Gdy skończył włożyłam sobie jego jeszcze twardego kutasa do ust i patrząc w jego oczy, połknęłam wszystko. 

    Kilka ruchów ręką i z czubka kutasa wypłynęły jeszcze dwie perliste krople które zlizałam. 

     

    Zaraz będę nakrywać do stołu, patrzę na to miejsce gdzie była moja mokra cipka i już chcę by nadszedł kolejny dzień gdy Tomek odwiedzi mnie i wsadzi we mnie swojego grubego kutasa. W mojej głowie układam scenariusz, że pieprzy mnie w moim małżeńskim łożu a ja daję mu wszystko czego tylko pragnie. 

    Stara miłość nie rdzewieje. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emi Ly
  • Prawie prawiczek cz. 4

    Chwilę leżeliśmy obok siebie, potem poszłam do łazienki, trochę się odświeżyć. Gdy wróciłam, Damian wręczył mi szklankę z winem. 

    – Cudownie jęczysz – powiedział z uśmiechem.

    – Tak? Nie zastanawiałam się nad tym, jak mi dobrze to jęczę – zaśmiałam się.

    – Czyli było Ci dobrze? – zapytał niepewnie.

    – A nie było widać? – zachichotałam.

    – No tak tylko się upewniam – uśmiechnął się.

    – A Tobie było dobrze? Jak Ci obciągałam – zapytałam, udając niepewność. 

    – To było boskie – odpowiedział z zachwytem – ale chciałbym jeszcze spróbować… – dodał niepewnie. 

    – Czego chciałbyś spróbować? – dopytywałam. 

    – No kochać się z Tobą – w jego głosie było słychać zakłopotanie. 

    – Hmm, kochać się? A może zerżnąć? – droczyłam się. 

    – No… – próbował odpowiedzieć. 

    Nie czekałam na odpowiedź. Wypiłam wino szybkimi łykami i podeszłam do niego powoli. Stał oparty tyłkiem, o blat stołu. Pocałowałam go i powoli zeszłam na dół, klękając przed nim. Wzięłam go delikatnie w usta, ssałam powoli i czułam, jak szybko zaczyna stawać. Damian oddychał ciężko i widziałam, jak zaciska palce na krawędzi stołu. Poruszałam głową powoli, zerkając na jego reakcję. 

    – Tak dobrze? – przerwałam na chwilę. 

    – O tak – wysapał. 

    – A może wolisz tak? – wymruczałam, i wzięłam go w usta głęboko i gwałtownie. 

    Poruszałam głową szybko, trzymając dłonie na jego biodrach. Nabijałam się ustami na jego kutasa, aż po samo gardło. 

    -O tak, tak – wykrzyknął, wplatając palce w moje włosy. 

    Myślałam, że przytrzymał mnie i skończy, ale nie. Trzymał delikatnie za włosy i poruszał biodrami. Po chwili, równie delikatnie, odsunął mnie. Spojrzałam na niego, oczy mu się świeciły, a kutas sterczał. 

    – Masz gumki? – uśmiechnęłam się 

    Przytaknął i rzucił się do swojej torby. Po chwili wyciągnął z niej paczkę prezerwatyw. 

    – No to zakładaj – uśmiechnęłam się, kładąc na łóżku. 

    Patrzyłam jak dłuższą chwilę stoi w nogach łóżka i nieporadnie stara się założyć gumkę. Wreszcie się udało i wgramolił się, kładąc obok. Nastąpiła chwila konsternacji. Trochę chciało mi się śmiać, bo po jego minie widać było, że nie wie za bardzo, jak ma się za mnie zabrać. Zachowałam powagę i kazałam położyć się na plecach. Pośliniłam palce i zwilżyłam cipkę. Nie było to konieczne, byłam mokra. Usiadłam na nim, a jego kutas bez oporu wślizgnął się we mnie. Poruszałam powoli biodrami, do przodu i do tyłu. Unosiłam się i opadałam, nabierając tempa. Damian ściskał moje cycki, mrucząc i sapiąc, a jego oddech przyspieszał wraz z moimi ruchami. Zwolniłam na chwilę, widząc, że zaraz może nastąpić finał. Oblizałam palce i zaczęłam bawić się łechtaczką. Damian patrzył na mnie, ściskał cycki, pociągał za sutki. Poruszył powoli biodrami, dając znać, że mogę przyspieszyć. Podskakiwałam rytmicznie, a Damian odpowiadał na moje ruchy. Wypełniał mnie idealnie i czułam zbliżający się finał. Moje palce tańczyły na łechtaczce coraz szybciej. Damian, chyba wyczuł, że jestem blisko, bo coraz mocniej i śmielej zaciskał dłonie na moich cyckach. Zalała mnie fala orgazmu, nie tak gwałtowna i silna, jak poprzednio, ale długa i jednostajna. Przylgnęłam do jego torsu, ciężko oddychając i cicho pojękując. Wiedziałam, że Damian nie skończył. 

    – Jestem z Ciebie dumna – wymruczałam, leżąc na nim i patrząc mu w oczy. 

    – Niby dlaczego? – zapytał że zdziwieniem. 

    – Że wytrzymałeś – uśmiechnęłam się. 

    – Starałem się i prawie, prawie było by po – zaśmiał się. 

    – W nagrodę możesz mnie zerżnąć, jak chcesz – powiedziałam schodząc z niego. 

    – A odwrócisz się? – zapytał bez namysłu. 

    – Jaki Ty grzeczny jesteś – zachichotałam – jak pisaliśmy, to taki grzeczny nie byłeś. 

    – No bo trochę mi głupio – zakłopotał się. 

    – No nie ma powodu, żeby było Ci głupio, wiesz, co mnie kręci – puściłam do niego oko – Nie musimy się już chyba siebie krępować? 

    – No to wypinaj dupsko – zabrzmiał całkiem poważnie. 

    Bez wahania wypełniłam jego polecenie i wypięłam się na czworaka. Poczułam klapsa na pośladku. Był raczej delikatny i zadany dość niepewnie jakby na próbę. Wiedziałam, że go to podnieca. Wiele razy pisaliśmy o tym, co nas kręci. Wiele razy też, pisał, że chciałby ostrzej potraktować kobietę. A ja wiele razy pisałam mu, że podnieca mnie odrobina brutalności. 

    – Mocniej – wyszeptałam. 

    Uderzył bardziej zdecydowanie i wszedł we mnie mocno. Jęknęłam, nie do końca przygotowana na taki atak z jego strony. 

    – O tak, jeszcze – powiedziałam głośniej. 

    Uderzył znowu i pchnął jednocześnie. Teraz poczułam pieczenie na pośladki, aż krzyknęłam ale niezbyt głośno. To go zachęciło, bo poruszał rytmicznie biodrami, dobijał przy każdym pchnięciu, trzymając mnie mocno za biodra. Odwzajemniałam jego ruchy, nabijając się na kutasa. Pojękiwałam przy każdym pchnięciu, a moje cycki bujały się, w rytm uderzeń jego bioder, o moje pośladki. Nie trwało to długo. Czułam, że Damian zaraz skończy, gubił rytm i zwalniał tempo. Chwilę przed szczytem zatrzymał się prawie całkowicie i zaczął głośno stękać. Przytulił się do moich pleców, ściskając mocno cycki. Napierałam rytmicznie, nabijając się na jego kutasa, mocno i głęboko. Znieruchomiał w końcu całkiem, opadając na mnie całym ciężarem. Leżąc pod nim, poruszałam jeszcze przez chwilę tyłkiem. W końcu zsunął się ze mnie bezwładnie. 

    – Dobrze Cię zerznąłem? – zapytał z uśmiechem

    – Całkiem nieźle – zachichotałam – a teraz idę do łazienki, powoli muszę się zbierać. 

    Pocałowałam go namiętnie i wstałam z łóżka. Gdy wróciłam on jeszcze leżał. 

    – Idź teraz Ty,  naprawdę muszą już iść, zaraz kończę pracę – puściłam do niego oko. 

    Gdy był w łazience, zaczęłam się ubierać. Poprawiłam pończochy, naciągnęłam na tyłek, wciąż wilgotne majtki i stanik na lekko obolałe cycki. Założyłam spódnicę i nalałam sobie resztkę wina. Usiadłam na krześle. Nogi mi się trzęsły i czułam przyjemne zmęczenie. Naprawdę było mi dobrze i nie żałowałam tego spotkania. Dopijałam wino, kiedy Damian wyszedł z łazienki. 

    – Ty już ubrana – uśmiechnął się. 

    – Już prawie – powiedziałam, sięgając po bluzkę. 

    – Nie zakładaj jeszcze – powiedział z uśmiechem. 

    – Nie? A dlaczego? – zapytałam z przekorą – coś byś jeszcze chciał? 

    – Oj chciałbym – zaśmiał się. 

    – A co? – też się zaśmiałam. 

    – No wiesz przecież – w jego głosie wyczułam niepewność. 

    – Powiedz wprost, to może to dostaniesz – droczyłam się. 

    – Chciałbym… – zaczął. 

    – Tak? – wiedziałam do czego zmierza. 

    – Obciągnij – wykrztusił. 

    – A bardziej stanowczo? – ciągnęłam go za język. 

    – Uklęknij i obciągnij mi kutasa – wreszcie zabrzmiał pewnie. 

    Wstałam powoli z krzesła i uklękłam przed nim. Podniecało mnie to, że nabiera pewności siebie i robi to, o czym tyle czasu pisaliśmy. Klęcząc przed nim, wzięłam w dłoń jego kutasa i zaczęłam powoli go pieścić. Zaskakująco szybko zaczął twardnieć, biorąc pod uwagę, że całkiem niedawno mnie przeleciał. Wzięłam go w usta i pomagając sobie ręką zaczęłam obciągać. Najpierw powoli, niezbyt głęboko. Damian patrzył na mnie i ruchami bioder odpowiadał na moje pieszczoty. Przyspieszyłam, jednocześnie biorąc kutasa głębiej w usta. Tak jak poprzednio, Damian wplótł palce w moje włosy, ale tym razem trzymał mnie za nie dość mocno. Rytmicznie przyciągał moją głowę, jednocześnie poruszając biodrami. 

    – O tak, tak – sapał. 

    Nie zwalniał tempa, a ja czułam, że za chwilę zacznę się krztusić. Wytrzymałam jeszcze chwilę i tym razem, to ja się gwałtownie cofnęłam. W tym momencie poczułam na ustach pierwszy strzał. Damian wydał z siebie głośny okrzyk, a ja wytrzepałam go do końca na cycki. 

    – Jesteś boska, wspominałem już? – Damian był wyraźnie zadowolony. 

    – Coś tam wspominałeś – zaśmiałam się, wycierając usta i biust ze spermy. 

    Pomógł mi się ogarnąć, ubraliśmy się, poprawiłam makijaż, a Damian zamówił taxi. Na recepcji oddaliśmy klucz, i w oczekiwaniu na taxi, wyszliśmy na zewnątrz. Damian objął mnie i powiedział:

    – Mam nadzieję, że nie było tak źle? 

    – No co Ty, było fajnie – odpowiedziałam bez namysłu – a następnym razem będzie jeszcze lepiej. 

    – Spotkasz się ze mną jeszcze – Damian nie krył radości. 

    – Jasne – roześmiałam się – no i jesteśmy w kontakcie. 

    Taksówka podjechała, pożegnaliśmy się, i wróciłam do domu. Męża jeszcze nie było. Rozebrałam się,  wrzuciłam mokrą bieliznę do pralki, i wzięłam gorącą kąpiel. Zdążyłam ubrać się w domowe ciuchy, zanim wrócił mąż. Oczywiście, nic nie zauważył. A z Damianem spotkałam się jeszcze kilka razy, ale o tym może opowiem innym razem. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Kolumna Zygmunta

    Byliśmy umówieni na 16:00 przy Kolumnie Zygmunta, spóźniasz się już kwadrans, więc czekam zniecierpliwiona. Jednocześnie podekscytowana i wystraszona. Żołądek mam ściśnięty z nerwów. Sprawdzam po raz kolejny, czy dopasowana, czerwona sukienka na ramiączkach, ładnie podkreślająca biust i pupę, dobrze leży, czy nie wystaje spod niej koronka pończoch. Wszystko w porządku, wyglądam OK, biorę trzy głębokie wdechy, żeby się uspokoić.

    I wtedy czuję to po raz pierwszy. Delikatne wibracje między udami, zaledwie kilka sekund delikatnego drażnienia, ale wiem już, że zdalnie sterowana zabawka faktycznie działa. I wiem, że jesteś już blisko. Jeszcze jeden głęboki wdech.

    Znowu wibracje, tym razem dłuższe i mocniejsze, narastające, coraz bardziej intensywne. Oddech mi przyspiesza, rozglądam się ukradkiem, czy nikt niczego nie zauważył, ale nie, ludzie na placu są zajęci swoimi sprawami. Turyści, sprzedawcy, spacerowicze. Zwykłe sobotnie popołudnie.

    Wibracje, coraz mocniejsze, coraz szybsze. Dźwięk SMS-a. Sprawdzam telefon. Wiadomość od ciebie: „Widzę, że Ci się podoba ;>”. I już wiem, że mnie obserwujesz, sprawdzasz moją reakcję na coraz intensywniejszy bodziec. Uśmiecham się, rozglądam, musisz gdzieś tu być. Moje pożądanie potęguje fakt, że mnie obserwujesz i że jestem w miejscu publicznym, otoczona innymi ludźmi i w każdej chwili ktoś może zauważyć, co się ze mną dzieje.

    Zaczyna mi się lekko kręcić w głowie, szybki, płytki oddech, intensywne ciepło w podbrzuszu, już mnie nie obchodzi, czy zacznę jęczeć tak przy wszystkich, czy osunę się na miękkich kolanach na płyty placu, czy telefon wypadnie mi z ręki. Wibracje są bardzo szybkie i bardzo mocne.

    Stajesz przede mną z szelmowskim uśmiechem, rozkładasz szeroko ręce, przytulamy się na powitanie i dochodzę w twoich ramionach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XY

    Zdalnie sterowana rozkosz w miejscu publicznym… 🙂

  • Mlody chlopak pierwszy raz nago w grupie

    Czy jesteś młodym chłopakiem, który jeszcze nigdy nie przeżył seksualnych doznań, będąc nago wśród kolegów i koleżanek?
    A może jesteś dziewczyną, która jest ciekawa, co przeżywa młody chłopak, będąc pierwszy raz w życiu nago?
    Jestem Kornel, mam 16 lat i postanowiłem to poczuć, a wszystkie doznania dokładnie opisać.

    Pominę już całą procedurę kto, co, z kim i jak. Idziemy do sceny, w której w pokoju jest pełno osób, starszych, rówieśników i młodszych, zarówno chłopaków, jak i dziewczyn, a ja leżę na jakimś łóżku w centrum pokoju w samych majtkach. Z jednej strony czuję wielkie podniecenie, ponieważ jest to dla mnie zupełnie nowa sytuacja, nieporównywalna z niczym wcześniej. Mnóstwo fajnych osób, a już samo patrzenie na niektóre wywołuje u mnie podniecenie. Jest też myśl, że dzieje się coś nierealnego i że po co ja to właściwie robię. Trochę lęku związanego z poczuciem robienia czegoś niedobrego, niemoralnego, wbrew rodzicom i za przyłapanie mogę od nich mocno oberwać. Poczucie bycia gwiazdą, ale też i winy, że się nie szanuję, bo za chwilę pokażę penisa i mogę mieć przez to problemy. Dominującym uczuciem jednak jest oczywiście strach, lęk przed wyśmianiem, przed nagością na oczach kolegów i koleżanek, wstyd niedoskonałości ciała, niepewność własnego wyglądu. A co, jeśli mocno się ośmieszę, bo mam małego? Im bliżej chwili ściągnięcia majtek, tym mocniej się czerwienie i wali mi serducho. Rozbiegany wzrok, suchość w ustach, koszmar.

    Zgromadzone osoby podchodzą bliżej mnie. Zaraz się zacznie. Każdy w tym momencie raczej spanikuje. Podchodzi do mnie fajny młodszy kolega. Emocje sięgają zenitu. Pojawia się także uczucie bycia gorszym, że to on będzie oglądał mnie, a nie ja jego, choć bardzo bym tego pragnął. Nie ma odwrotu. Panikuję, szybko oddycham, ale nie ma możliwości wycofania się. Kolega bierze za nogawki i powoli ściąga moje majty w dół. Teraz zaczyna się najwięcej — milisekundy dłużą się w nieskończoność. Emocje oczekiwania na nieuniknione, na nowe, podniecające i upokarzające. Jak wyglądam? Jak się pokażę? Czy mój siusiak jest ok? Wstydzę się każdego szczegółu, choć z drugiej strony nie muszę się krępować absolutnie niczego.

    Mija pierwsza chwila. Zdecydowanie nie chcę tego robić i bardzo żałuję. Co się stanie? Bycie w centrum uwagi w takiej nierównej sytuacji, jako obiekt drwin, jako rzecz do oglądania to prawdziwy dyskomfort. Bardzo tego nie chcę.

    Mija druga chwila. Czuję na całym swoim ciele, że majtki odsłaniają coraz więcej mojej intymności. Za chwilkę nastąpi kluczowy moment. Zanim jednak tak się stanie, cieszę się z każdej pół chwili, w której nadal mam jeszcze swoją godność. Napięcie, oczekiwanie. Ludzie wbijający we mnie wzrok ze zniecierpliwieniem.

    Mija trzecia chwila. Cały topię się z emocji, pocę, chce mi się płakać, uciekać, a ciało mi drży. Pierwsze fragmenty tego, czego nigdy w życiu nikomu nie pokazuję, pierwsze włosy łonowe zostają odsłonięte. To dopiero początek, ale już wychodzę ze strefy komfortu. Lepiej nie będzie.

    Mija czwarta chwila. Strefa włosów łonowych jest już dostępna dla gapiów. Majtki ustępują, zsuwając się po penisie. Mogę tylko szybko oddychać i bezbronnie przeżywać natłok różnych myśli, uczuć, wątpliwości. Pierwsze milimetry penisa są już na wierzchu. Już dawno z emisji nieco popuściłem. Będzie wilgotno i ślisko.

    Mija piąta chwila. Połowa mojego przyrodzenia jest już na wierzchu. Słyszę pierwsze śmiechy, klaskanie, gwar. O Boże! Jestem goły, już prawie!! To się dzieje! Jakby ktoś wbijał mi igłę zastrzyka. Nie czuję swojego ciała, chciałbym zemdleć. Skupiam się tylko na oddechu, żeby się nie udusić i żeby serce mi nie stanęło. Jestem samobójcą własnej godności.

    Ostatnia chwila. Gdy tylko obrąbek majtek minął żołądź, ptaszek był już wolny. Od razu mi stanął. Spojrzałem na niego i umarłem. Dotarło do mnie, że to już koniec. Rozemocjonowany dyszałem, a w wydychanym powietrzu można było wyczuć woń wstydu i podniecenia. Ludzie krzyczeli, śmiali się.

    Kolega zaczął robić mi loda.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Wikary D

    Opowiem Wam historię z kantem, co podwójne ma dno.

    Lata 90′ były dla mnie okresem dojrzewania, miałem 15 lat i mieszkałem w niewielkiej miejscowości bliżej wschodniej granicy kraju niż zachodniej. 

    W mieścinie gdzie jest ok 5tys ludzi, siłą rzeczy niewiele się dzieje. Rozrywek było bardzo mało i zająć nie było się czym. 

    Byłem ministrantem, nasz proboszcz stara pierdoła był dobrym kapłanem ale nudnym i staroświeckim. Sytuacja się poprawiła gdy przyznano mu wikarego. 

    Wikary był młodym  ok 30 letnim brunetem o szczupłej sylwetce, nosił lekki zarost i zawsze był pogodny i uśmiechnięty. 

    Zaskarbił sobie przyjaźń wszystkich ministrantów. Był świeży, żywy, miał żart na każdą okazję. Nie był umoralniającym starym piernikiem. 

    Pewnego razu zaproponował byśmy zorganizowali niedzielną mszę na szczycie jakiejś góry. Padło na niewysoki szczyt w naszej okolicy. Około trzy godziny wspinaczki raczej łatwym szlakiem. 

    Poszliśmy. 

    Całą drogę spędziłem idąc z Darkiem ( tak miał na imię wikary) i rozmawiając o różnych sprawach, pytałem czy nie ciągnie go do kobiet, a gdy ze śmiechem odrzekł, że nie, nie podejrzewałem jeszcze dlaczego. 

    Na szczycie odprawił mszę, ja i kilku innych ministrantów służyliśmy. Potem lekki piknik i droga w dół. Idąc poczułem jego dłoń na ramieniu, spojrzałem na jego twarzy i uśmiech i poczułem że ten dotyk mnie cieszy, sprawia że czuje się wyróżniony. 

    Kilka dni później, Darek poprosił mnie żebym został po mszy bo ma pomysł na następny weekend. Chętnie się zgodziłem. 

    Siedziałem w zakrystii, proboszcz już poszedł a ja z Darkiem zaczęliśmy dyskusje o tym co by można zorganizować. Wikary w czasie rozmowy przebierał się z szat liturgicznych w prywatne ciuchy, nie zawsze nosił sutannę. Zdjął ornat, później biała albę. Stal w czarnej sutannie. Zaczął ją także rozpinać. Byłem lekko zdenerwowany ale nie dawałem tego po sobie poznać, rozmawialiśmy. 

    Zdjął sutannę i pod nią miał tylko czarne luźne bokserki i wysokie skarpety, ale to co mnie zdziwiło to jego ciało, było szczupłe to fakt ale tak szczupłe jak ciało kogoś kto trenuje wspinaczkę. Mięśnie jak stalowe liny napięte pod skórą, klatka jak płaskie talerze łączące się na środku. Brzuch w kostkę… 

    Wow! Powiedziałem i zapytałem co ksiądz wikary trenuje. Uśmiechnął się tylko i powiedział że ciało to świątynia ducha i trzeba o nie dbać. 

    Zaproponował mi wspólny trening, ja zgodziłem się po czym przyłapałem się na tym że wzrokiem ciągle błądzę po jego czarnych bokserkach.

    Ćwiczyliśmy razem kilka razy w tygodniu, głównie na dworze. Między nami zaczęła tworzyć się więź, ale nie braterska czy ojcowska, całkiem inna. Romantyczna. 

    Ja 15etni zakompleksiony chłopak, on dojrzały, pewny siebie 31letni wikary. 

    Biegliśmy już 7km kiedy dopadła nas burza jakich latem mnóstwo, totalnie przemoczeni dotarliśmy do plebanii gdzie stał mój rower. Darek spojrzał na mnie i powiedział że mam wejść, ogrzać się i poczekać aż przestanie padać. Proboszcza nie było.

    Darek dał mi ręcznik i swój t-shirt po czym poszedł do łazienki. Wyszedł wykąpany w samym ręczniku i opadł na kanapę. 

    Ale ulewa! Stwierdził i spojrzał za okno. Jak chcesz to też weź prysznic, to może jeszcze potrwać. Powiedział rzucając mi suchy ręcznik i wskazując na okno. 

    Siedziałem przy stole, patrząc na jego kutasa wiszącego między lekko rozchylonymi nogami, którego ręcznik nie mógł zasłonić. Darek patrzył w okno.

    Wróciłem z łazienki ubrany w jego suchy t-shirt i swoje lekko jeszcze mokre spodnie które starałem się wysuszyć suszarką. Darek nadal siedział w ręczniku. 

    Wchodząc do pokoju znów patrzyłem na jego kutasa, gruby pokryty żyłami zwisał między nogami. Usiadłem obok niego na kanapie, nie wiedziałem czego się spodziewać ani dlaczego tak zrobiłem, pragnąłem by jego ręcznik zsunął się gdy będzie wstawał. 

    Idę się ubrać – rzucił Wikary lekko drżącym głosem i wstał. 

    Przytrzymałem ukradkiem, skrawek jego ręcznika. Gdy wstał, ten zsunął się z jego bioder, zdążył go złapać ale ja już widziałam to co skrywał. 

    Na wysokości mojej twarzy, przez kilka sekund był gruby kutas, miał długi napletek skrywający żołądź, grube żyły oplatały go a pod nim wisiały dwa duże jądra, wielkości kurzych jak. 

    Darek spojrzał na mnie. – nic nie widziałeś! Powiedział. 

    Widziałem wszystko. Odrzekłem nie patrząc mu w oczy tylko na miejsce gdzie zniknął kutas. Pokaż mi go jeszcze, proszę. 

    Wikary powoli zsunął ręcznik. Czułem jak mój dużo mniejszy kutas stwardniał w sekundę. 

    Jest… Ładny. Powiedziałem niezdarnie. Darek usiadł obok mnie nic nie mówiąc. 

    I taki duży, dodałem. Mój jest o wiele mniejszy. Chcesz zobaczyć? Zapytałem nim ugryzłem się w język.

    Wikary odpowiedział tylko ,,Tak”.

    Zdjąłem swoje spodnie i majtki. Ukazał się nam kutas, całkiem duży jak na 15 latka i lekko owłosiony. Patrzyliśmy nawzajem na kutasy przez kilka chwil, mój sterczał i lekko pulsował. Darka już nie wisiał luźno ale był lekko wzwiedziony. 

    Mogę dotknąć? Zapytałem. Nie czekając na odpowiedź wyciągnąłem rękę, dotknąłem go lekko a Darek lekko się poruszył. 

    Spojrzałem na jego twarz, była lekko spięta i wyraźnie biło z niej podniecone, nic nie mówił. 

    Ciągnąłem dłoń. Dotknij mojego, jeśli chcesz – powiedziałem, czując że rozsadza mnie podniecenie. Darek wyciągnął rękę i lekko ścisnął mojego kutasa i zważył w palcach moje jądra. 

    Nie pytając już o nic chwyciłem jego kutasa w dłoń. Ruszałem nim chwilę w górę i dół, zaczął twardnieć i rosnąć. Byłem bardzo podniecony. Waliłem go kilka chwil gdy poczułem że chcę go possać. Wydawało mi się to naturalne, myślałem że to jest właśnie to, co powinienem zrobić. Nachyliłem się i otwarte usta zaczął wypełniać mi duży kutas. 

    Wikary stękał głośno gdy złapał mnie mocno za kutasa i zaczął mi walić. Robił to całkiem inaczej niż gdy robiłem to sam. Było mi bardzo dobrze. 

    Gdy myślałem że już zaraz wytrysnę Darek wstał. Miałem jego kutasa na wprost siebie więc zacząłem robić to samo co przed chwilą. 

    Dochodzę, wysapał Darek. Zamknij oczy i otwórz usta, powiedział. Otworzyłem usta ale nie zamknąłem oczy, waliłem tego kutasa jeszcze chwilę, wtedy z jego cewki trysnął preukaljat, prosto na moją twarz.

    Dwa może trzy szybkie ruchy ręką później z jego kutasa zaczęła się lać sperma. Pierwsze strzały chybiły celu i spadły na moją twarz i czoło, kolejne trafiły prosto do ust. Tryskał i tryskał, jak się później dowiedziałem, to był prawie tygodniowy zapas spermy. 

    Nie byłem gotowy na połknięcie spermy, ale zrobiłem to. Czułem jak ta ciepła słona kula spływa moim gardłem aż do żołądka. 

    Darek usiadł i nim zdążyłem wziąć oddech złapał mnie za kutasa. Nachylił się i wessał go do ust. Był w tym bardziej obeznany niż ja. Po kilku ruchach czułem jak zaczynam dochodzić a Wiary wsadził go sobie głęboko w gardło i czekał aż w końcu wytrysnąłem wszystkim co miałem w jajach.

    Opadliśmy na kanapę.

    Rozmawialiśmy chwilkę, burza się skończyła i wróciłem do domu. 

     

    Wikaremu obciągałem jeszcze dziesiątki razy, on mi najczęściej walił tylko lecz czasami też brał w usta. 

    Po miesiącu zaczął też mnie dumać w dupkę, miałem 15 lat a ilość spermy jaką przyjmowałem była dawką dobra dla rasowej dziwki. 

    Nikt nas nigdy nie nakrył, niedzielne wieczory były najlepsze.

    Przychodziłem na plebanię, Wikary rozpinał sutannę którą chciałem by zakładał. Wyjmował swojego sporego kutasa który jeszcze nie stał, brałem takiego miękkiego w usta, język wsuwałem pod napletek, ssałem aż był twardy i sztywny, wtedy brałem go w dłoń, główkę trzymałem w ustach, językiem robiłem małe kółka tak jak mnie nauczył potem chwytałem jego jądra, lekko ciągnąłem je w dół i po chwili następował wytrysk. Połykałem wszystko, zlizywałem resztki z kutasa i szedłem do domu. 

    Historii z wikarym było dużo więcej. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom7