Author: admin

  • O tym jak wprowadzalem Bogne w arkana milosci cz.2

    Pewnego dnia byłem z Bogną pod prysznicem, piana skapywała po jej obfitych cyckach, cipka była cała mokra i to chyba nie tylko dlatego, że właśnie się myliśmy. Kutas stał naprężony, ona stała przede mną, macając sobie cipę i piersi. – Bogna, a kim TY chcesz zostać w przyszłości? Wzięło mnie na refleksyjne pogadanki. – Chcę być Twoją i tylko Twoją suką, żaden inny facet mnie nie dotknie, niech tylko spróbuje mnie tknąć, to już z Tobą będzie miał do czynienia, misiu. – Bogna, wiesz, że poważnie pytam. – Misiek musisz teraz zadawać takie pytania. Brocha mnie swędzi, Tobie właśnie zbiera się na egzystencjalizm. Zejdź na kolana, poczuj lepiej moją kobiecość. Leżeliśmy wtuleni w siebie parę godzin później, Bogna odpowiedziała:

    -na poważnie chcę być malarką, znałam kiedyś jedną dziewczynę o tym zacięciu, przyjechałam do Orłowa, to było czuć ten jej wzrok, gdy patrzy na morze. Przedstawiłam się i pytam, co maluje, że czuję, że malarka, na pewno, że artystka, powiedziała, że polskie morze, że przeprasza, ale teraz spieszy się po faceta, kończy dyżur w Muzeum II Wojny Światowej i że musi po niego wyjść.

    Bogna opowiedziała, że widziała ich jeszcze raz, że oboje są wspaniałymi ludźmi, on przewodnik, rzucił wszystko, żeby być z nią nad Bałtykiem, zaczął sobie układać życie z nią, że sama nie miałaby siły, tyle przejść, pomimo wielu problemów, trosk, trudnych sytuacji, są ze sobą nadal, całkowicie oddani sobie i skupieni na sobie, na swych pasjach, ciałach. Moja luba twierdziła, że była pod ich wielki wrażeniem, Rafał zrobił studia, był przewodnikiem miejskim, Karolina malarka, oboje mieli w sobie wiele siły, ich miłość była mocniejsza niż wszystkie zmartwienia i kłopoty, pokonała wszystko. Rafał był bardzo przystojny, do tego, choć wychowany w tradycyjnej rodzinie, umiał się postawić, nauczył się żyć po swojemu. 

    -Wiesz misiu, kochaliśmy się w trójkę, wiedziałam, że choć pieści moje ciało, jednak Karolinę naprawdę kocha, tylko ją. Zastanawiałam się kiedyś, jak to możliwe, że oddzielacie miłość od seksu? 

    –  kotek to proste, u nas te sfery są oddzielone, u nas miłość fizyczna nie jest dopełnieniem uczucia, postawię sprawę we właściwy sposób, produkujemy masę plemników, które muszą gdzieś znaleźć ujście, poza tym naszym zmysłem przewodnim jest wzrok, Waszym zaś węch i dotyk, chcąc, żebyśmy byli radośni wystarczy, że będziecie nam dawać swe ciała, nie lubimy wiele mówić; 

    Bogna dodawała:

    – nie wiem, czy mi się to uda, jednak będę dążyła do tego;

    – pomyślę, może w mieszkaniu zrobimy małą pracownię:

    Po miesiącu mieliśmy punkt, gdzie Bogusia mogłaby malować. Weszła zadowolona, uśmiechnięta w sukience w kwiaty. Zaczęła masować sobie biust i brzuszek, klęknęła przy sztaludze, zaczęła malować. Czułem, że moja pani jest szczęśliwa, ja też taki byłem. Zdjęła ramiączko od sukienki, pieściła nogi, Pomału zaczęła odpinać guziczki od sukienki, majteczek nie założyła, pocierała ręką wokół piersi, zjeżdżając z góry na dół. Bogna usiadła na krzesełku, przycisnęła mnie do małej, żebym językiem pieścił jej kobiecość. Bogna to będzie Twoja pracownia, teraz to Ty mnie zdominujesz. Byliśmy rozebrani, położyłem się, a ona usiadła na mnie jak na kwiatku. Całkowicie mnie zdominowała, Bogna była królową, ja jedynie jej poddanym, ona decydowała jak będziemy się kochać, wprowadziła członek do pochwy, zwarła nogi, okrężnymi ruchami dyktowała tempo naszego stosunku. Bogna kontrolowała tempo i siłę każdego kolejnego pchnięcia. Z początku podniecało ją intensywne ocieranie się penisa o ścianki pochwy, kierowała swe ciało do przodu, po czym przesunęła się w górę i w dół. Kolejnym krokiem było bezpośrednie pobudzenie łechtaczki, dziewczyna wirowała, wykonując okrężne ruchy miednicy, aż do pełnej satysfakcji. Stałem się ofiarą mojej kobiety. Leżałem na plecach, z wyprostowanymi nogami, zapadłem na posłaniu pod jej ciężarem, nie mogąc się poruszyć. Chciałem okazać miłość mej partnerce, dlatego kolejną pozycją było koło Kamy. Największą radość czerpałem z jej szczęścia, z naszego wspólnego sukcesu, jakim stała się ta pracownia. Powiedziałem nagle

    -wiesz Bogna, jak już się dostaniesz na te studia, będę pomagał Ci z zaliczeniami pisemnymi z historii sztuki;

    Miałem przekonanie, że znowu coś razem zrobiliśmy, rzekłem tylko: 

    – jak już zdasz na te studia to uruchomię kontakty, żeby się przebić z tymi obrazami; 

    Dziewczyna rzekła: – wiesz zwykle nie przepadam za robieniem loda, jednak teraz chciałabym podziękować Ci w ten sposób;

    Wzięła go z połykiem, ach mam wielkie szczęście, że ją mam.  

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arsan

    Opowieść będzie kontynuowana. 

  • Obsesja na punkcie ponczoch i rajstop

    Lena od dziecka uwielbiała ubierać rajstopy. Jak była malutka to paradowała w majteczkach i rajstopkach. Ubierała je do spódnic i sukienek. Nawet w mrozy pod spodnie. W okresie dojrzewania, gdy zaczęła interesować się sprawami intymnymi poznała różne rodzaje tej bielizny. Wciągnęło ją oglądanie w zagranicznych katalogach różnych pończoch, pasów, kompletów. Miała kilkanaście lat, dostawała nieduże kwoty na ubrania. W tamtych czasach często chodziło się do tzw. lumpeksów, czyli sklepów z odzieżą używaną. O ile większość osób oglądała bluzki, kurtki, spodnie, sukienki, nawet buty, to zwykle bielizna stała nietknięta. Była w raju gdy mogła przebierać w koszach. Za grosze zdobywała różne koronkowe biustonosze, pończochy z pasem. To tutaj zetknęła się ze stringami, szortami. Nie kupowała tylko bielizny, dobierała różne seksowne dodatki, topy, miniówy, spódniczki, itp. Lena nie była jakąś super laską. Miała średnią budowę ciała, nieduże piersi i bardzo dziewczęcą twarz z długimi włosami. Ubieranie pończoch sprawiało jej przyjemność. Pewnego razu ubrała ciemne rajstopy bez majtek. Poszła z koleżankami na dwór, szalały na placu zabaw. Ot takie, normalne dziewczęce spędzanie czasu wiele lat temu. Gdy podczas zabaw ocierała łechtaczką o rajstopy robiło jej się przyjemnie. Po powrocie do domu usiadła na brzegu fotela i pocierała o niego. Doszła do pierwszego orgazmu. Tak mijał czas i rozwijała się jej pasja. Gdy dorosła nie zrezygnowała z noszenia takiej garderoby. Eksperymentowała jeszcze bardziej. Chłopaków bardzo to podniecało. Często za pierwszym razem spuszczali się jeszcze zanim dokładnie w nią weszli. Na studiach pochłonęła ją nauka i nie zważała na płeć brzydką, nigdy jednak nie rezygnowała z seksownej bielizny i masturbacji. Na trzecim roku studiów wpadła na jakiegoś chłopaka i oblała go i siebie kawą. Trochę niezręczna sytuacja. Miała akurat przerwę w zajęciach i przepraszając zaproponowała, że zaprosi go do akademika i postara się jakoś wybielić – na już – tą plamę. Po wejściu do pokoju ukryła się za szafą i przebrała – ubrała długą bluzę, sięgającą jej do pośladków. Przez to widać było, że ma na sobie pas i pończochy. Rzuciła swoją bluzkę i spódnicę na krzesło i poprosiła o jego koszulę. Trochę się krępował, ale się zgodził. Szybko przeczyściła je sodą oczyszczoną i odstawiła na chwilę na bok. Zabrała się do swoich ubrań i zapytała czy podaba jej się jej obecny strój. Odpowiedział, że ciekawe połączenie bluzy i seksownej bielizny. Zapytał co to za okazja, że taką założyła. Odpowiedziała, że chodzi tak często, bo ma bzika na punkcie rajstop i pońchoch. Spojrzała na nie i zauważyła plamę. “Przepraszam, muszę się przebrać” – rzekła, otwarła szufladę i głośno zastanawiała się jaką ubrać. “Może coś mi doradzisz?” – zapytała. Odpowiedział pytając czy ma być zwykła czy seksowna. “Dawno nie miałam chłopaka, może być seksowna, by cię poderwać” – zażartowała pół serio. “W takim razie masz typu fishnet?”. Zastanowiła się… “ooo mam, rzadko ją ubieram bo jest trochę wyzywająca”.  “No to proponuję ubrać na godzinę i mnie poderwać, a potem przebierzesz się w normalne rajstopy” odpowiedział. Tak też uczyniła. Bokiem do niego zdjęła bieliznę, nawet majtki i ubrała takie rajstopy. (Fishnet – jak sieć rybacka). Przepłukała ubrania i wzięła do ręki suszarkę, obróciła się tyłem i kręciła tyłeczkiem susząć jego t-shirt. Potem podeszła i zalotnym uśmiechem rozpostarła koszulkę “może nie jest idealnie, ale da radę dzisiaj wrócić na zajęcia”. Po czym usiadła na niego okrakiem. Objęła rękoma i zaczęła całować. Szybko odwzajemnił i zdjął jej bluzę. Miała piękny czarny stanik i owe rajstopy na sobie. Szybko pokazała by ściągnął spodnie, został w bokserkach. Jego penis wyprostował się w nich. Usiadła na nim ponownie i raz to całowała się, raz ocierała piersiami o jego tors. Jego bokserki były z otworem, wyciągnął z niego penisa i gładził po jej pupci. “Masz gumkę?” zapytała. Bez pytania sięgnął do placaka i przy niej założył, ściągając wcześniej bokserki. Ona zostałą w samych rajstopach. Pocierała się o niego. Penis pomiędzy siateczką rajstop wskoczył do jej pochwy. Dawno się nie kochała, on także. Szybko doszła, on jeszcze nie. Położył ją na plecach, nie wyjmując penisa z jej pochwy. Rozpostarła szeroko nogi i dokończył dzieła. Po wszystkim całowali się jeszcze trochę. Niestety musieli wracać na swoje zajęcia. Umówili się na jutro, że spotkają się na korytarzu wydziału i ze sobą porozmawiają. Tak też się stało. Na sobie miała te same rajstopy i udali się do mało uczęszczanej ubikacji…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Sasiadka w potrzebie X (Impreza)

    Nastał poniedziałek. Rano Marta szybko wróciła do siebie, tak aby zdążyć przed matką, która kończyła o 7 rano dyżur. Ja natomiast wciąż byłem w szoku po tym co się wydarzyło. Czułem, że popełniłem błąd, a młoda może coś do mnie czuć. Pomijając fakt, że kochaliśmy się bez zabezpieczenia, co trochę mnie stresowało. Wprawdzie nie skończyłem w niej, jednak wszystko się mogło zdarzyć. Brak odpowiedzialności, ale czułem jakąś potrzebę aby ten pierwszy raz być w niej w pełni naturalnie. Przemyślenia te przerwał sms z nieznanego nr:

    „dziś u mnie grill od 17, wpadnij jeśli chcesz, Eliza”

    Ponieważ pracowałem do 20, odpisałem, że być może wpadnę na chwilę ok 21, ale nic nie obiecuje. Oczywiście kusiło mnie, żeby tam iść, jednak moja sytuacja była niejasna. Magda, jej córka Marta, Patrycja i Eliza, ze wszystkimi mnie łączyła jakaś chora pajęczyna powiązań. W pracy myślałem tylko o tym, więc czas szybko zleciał i chwilę przed 20 urwałem się z roboty. W domu szybki prysznic, gumki w kieszeń no i w drogę. Stwierdziłem, że nie będę pił, pojadę autem, z domu wziąłem 0.7 wyborowej a sobie kupiłem czteropak heinekena bezalkoholowego. Eliza mieszkała na przedmieściach w takiej bogatej dzielnicy nowych domków jednorodzinnych. Jej starzy byli zarobieni, matka przedstawiciel medyczny, ojciec inżynier elektryk, nadzorował teraz budowę fabryki w czeskim Brnie, więc przyjeżdżał raz na 2 tygodnie na kilka dni. Matka czyli kuzynka Magdy często wyjeżdżała na 2-3 dni jeśli musiała objechać apteki w innym województwie, więc też co jakiś czas jej nie było.

    Chwilę po 21 podjechałem pod jej ogromny piętrowy dom z wielgachnym ogrodem. Naprawdę to była przepastna chata, chyba z 300 metrów kwadratowych, raptem na 3 osoby. Z ulicy już słychać było krzyki i śmiechy podpitej młodzieży. Wszedłem z dom do dużego ogrodu, stoły zastawione flaszkami, z boku tlił się grill. Przy stole siedziało dwóch młodych chłopaczków z czego jeden z długimi włosami o bardzo dziewczęcej urodzie, Marta, Paulina, której jeszcze nie zdążyłem poznać, jakieś 2 dziewczyny z ich klasy, no i Elizka, która natychmiast wstała aby mnie przywitać. Nie widziałem natomiast Patrycji, ale nie zdążyłem się zapytać co z nią bo usłyszałem od Elizki:

    „już myślałam, że nie dotrzesz” uśmiechnęła się zabierając flaszkę.

    „wstawię ją do lodówki, chodź ze mną to Cię oprowadzę” – spojrzałem na Martę, która siedziała z jednym z tych chłopaków, który ewidentnie do niej podbijał. Uśmiechała się i popijała drinka, spojrzała na mnie jakby lekceważąco, chcąc chyba wzbudzić moją zazdrość. Ruszyłem za gospodynią, która ubrana była w czarne krótkie spodenki, czarną koszulkę na ramiączkach i czerwone wysokie trampki conversy. Ciemnoczerwone włosy spięte w kucyk. Jej obcisła garderoba uwydatniała jej krągłe kształty, a cycki niemal wylewały się spod koszulki. Kręciła dużym tyłkiem jakby zachęcając mnie do działania. Zostawiliśmy w lodówce butlę, po czym Elizka powiedziała:

    „coś Ci pokażę, tylko musisz być cicho, chodź” – złapała mnie za rękę prowadząc po schodach na górę. Kiedy zbliżaliśmy się do dużej sypialni na końcu korytarza, słychać było jęki pary uprawiającej seks. Drzwi do pokoju były do połowy uchylone, w środku panował półmrok rozświetlony tylko przez lampkę nocną. Wychyliłem się aby zobaczyć co się dzieje w środku i w momencie zamarłem.

    Na skraju dużego łóżka siedział jakiś nagi młody chłopak z rozłożonymi nogami, przed nim na czworaka wypięta dziewczyna robiła mu loda, natomiast za nią klęczał drugi chłopak, który mocno i ostro dymał ją od tyłu. Obaj nagrywali swoje poczynania telefonami, jeden z przodu, drugi z tyłu. Kiedy wzrok przyzwyczaił się do półmroku, zobaczyłem, że rżniętą dziewczyną jest… Patrycja. Byłem podniecony i trochę zasmucony jednocześnie. Przyglądałem się temu z lekkim niedowierzaniem. Eliza widząc moje zakłopotanie tym niecodziennym widokiem, włożyła swoją dłoń w moje bokserki, wolno masując nabrzmiałego z podniecenia kutasa, zbliżyła się ustami do mojego ucha, szepcząc cicho:

    „Widzisz jak ją rżną? Nie tylko Ty dymasz Patrycję, ona się puszcza ze wszystkimi, jest taką samą kurewką jak my wszystkie, nie jesteś jedyny, który ją pierdoli. To nigdy nie będzie Twoja dziewczyna, chociaż pewnie byś chciał, a teraz chodź, pomogę Ci o niej zapomnieć.”

    Nagle facet dymający Patkę od tyłu przyśpieszył ruchy, po kilku chwilach kończąc w niej. Kilka sekund później chłopaczek siedzący przed nią na łóżku, spuścił się jej w gardło, głośno sapiąc.

    Eliza złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą, prowadząc do pokoju na początku korytarza. Niemal wepchnęła mnie do małego gościnnego pokoju, w totalnym mroku prowadząc mnie na przestronne łóżko.

    „Rozbieraj się i kładź się na plecach” – rzuciła rozkazującym tonem. Będąc podniecony na maksa, w ogóle się nie zastanawiałem tylko posłusznie w pośpiechu pozbyłem się ciuchów kładąc się na łóżku. Eliza wyciągnęła swoje duże piersi ze stanika, jednym ruchem ściągnęła spodenki razem z majtkami. W ciemności nie dostrzegłem ich dokładnego koloru, wiem tylko, że były ciemne. Po chwili wzięła swoje figi, przepasała mi nimi oczy, tak, abym nic nie widział:

    „nie podglądaj, zabawimy się trochę” – po czym bez zbędnego gadania zsunęła się wysokość penisa, zaczynając go mocno ssać. Niemal odpłynąłem, było mi tak dobrze, że odchyliłem do tyłu głowę i oddałem się w pełni tej błogiej chwili. Po kilku szybkich ruchach, paru głębokich gardłach, nagle przestała. Zeskoczyła z łóżka jak oparzona:

    „czekaj tutaj, nie odkrywaj oczu i nie podglądaj”, usłyszałem jak wsuwa na dupę spodenki w pośpiechu wychodzi. Leżałem tak ze sterczącym fiutem i jaj majtkami zasłaniającymi mi oczy.

    „Kurwa, o co chodzi, co się dzieje” – pomyślałem

    Po chwili usłyszałem uchylające się drzwi, szelest materiału. Znów poczułem usta na swoim penisie. Tym razem ssanie było jeszcze bardziej dynamiczne, ostrzejsze niż ostatnio, głębokie gardło co jakiś czas było przerywane mocnym waleniem konia połączonym z wulgarnym spluwaniem na kutasa. Trwało to chwilę, aż poczułem jak na członku ląduje prezerwatywa. Poczułem w ustach dwa palce, naśliniłem je odruchowo. Sterczący kutas wsunął się w wilgotną i ciepłą cipkę. Cudowne uczucie. W zupełnej ciszy byłem tak ujeżdżany, słysząc tylko coraz głośniejsze sapanie. Chcąc złapać Elizkę za cycki aby pobawić się jej dużymi atrybutami, natrafiłem na dużo mniejsze, średniej wielkości foremne piersi.

    „Co jest kurwa”, – odsapnąłem ściągając majtki z oczu. Na moim kutasie skakała Paulina, której nawet nie znałem.

    „Ciiii, Daj mi skończyć, od trzech dni nie miałam w sobie kutasa” – wyszeptała z uśmiechem.

    „A co z Elizą?”

    „Później ją zerżniesz, teraz zamknij się i pozwól mi dokończyć w spokoju. Weź się do roboty, zapnij mnie od tyłu” – zeskoczyła i wypięła swój zgrabny tyłek.

    Paulina była ładną dziewczyną. Krótkie blond włosy zdobiły jasnoróżowe pasemka. Miała fryzurę na tzw. boba, czyli krótko obcięte włosy sięgające do linii twarzy. Zielone oczy i kilka piegów podkreślało jej urok, podobnie jak zadarty nosek. Ubierała się równie ekscentrycznie co reszta dziewcząt. Teraz miała na sobie krótką spódniczkę w czarno czerwoną kratkę, białą koszulkę bokserkę, czerwony stanik i do kompletu czerwone stringi, które rzuciła bezładnie na łóżko, zanim jeszcze mnie dosiadła. Szczupła, zgrabna dziewczyna o średniej wielkości cyckach. Podobała mi się, więc z nieukrywaną radością wszedłem w nią od tyłu. Zanim jednak zamoczyłem w niej penisa, przejechałem językiem po jej cipce, chcąc posmakować jej dokładnie. Jednak nie przypadło jej to do gustu, bo natychmiast mnie skarciła mówiąc:

    „nie mam ochoty na gry wstępne i jakieś minetki, po prostu mnie rżnij” – skoro tak postawiła sprawę postanowiłem bez zbędnych zabaw wziąć się do roboty, bez zbędnych ceregieli ruchałem ją jak zwykłą dziwkę, skupiając się, żeby było ostro i głęboko.

    „Nie chcesz być lizana, to będziesz rżnięta jak zwykły kurwiszon, lubię takie młode kurewki jak ty” odpowiedziałem, po czym złapałem ją z blond włosy, wymierzyłem mocnego klapsa w wypięty tyłek i zacząłem rżnąć bez pamiętania.

    „Tak, tak, jeszcze” – krzyknęła zupełnie nie zważając na to, że ktoś może nas w każdej chwili usłyszeć, przyśpieszyłem ruchy, jeszcze mocniej w nią wchodząc, tak, że moje pełne jaja obijały się o jej cipkę

    Kolejny klaps sprawił, że naprężyła swoje ciało, zupełnie odpływając, jej tyłek opadł bez sił na łóżko, zupełnie bezwładnie. Zupełnie się tym nie przejmowałem, bo sam byłem u granic wytrzymałości, wykonałem jeszcze kilka ruchów i czując, że dochodzę krzyknąłem

    „Za chwilę strzelę Ci w pysk a ty wszystko grzecznie połkniesz kurwiszonie”

    Nie zareagowała, widocznie było jej już wszystko jedno, wysunąłem się z jej cipki, jednym ruchem ściągnąłem prezerwatywę, podszedłem z boku, szarpnąłem za włosy. Posłusznie otworzyła usta, a jak zalałem jej gardło mocnym strumieniem gorącej spermy. Pierwszy najbardziej obfity strzał nieco ją zaskoczył, do tego stopnia, że zakrztusiła się ładunkiem, jednak wytrzymała aż dwa kolejne strzały wypełniły jej gardło. Połknęła nasienie oblizując się przy tym.

    „Wracamy, już i tak wszyscy się domyślają co robimy”

    „Wiem, Eliza mnie zajebie”

    „Żartujesz? Przecież to ona to wszystko zorganizowała i kazała mi się Tobą zająć. Ona rozgrywa te karty, ty jesteś tylko częścią gry” – odpowiedziała nasuwając stringi na dupę

    „Idę, odczekaj chwilę i przyjdź na dół” zarządziła

    Powoli się ubrałem i po chwili dołączyłem do reszty biesiadników. Czułem na sobie wszystkie spojrzenia. Eliza uśmiechała się pod nosem, natomiast Marta spojrzała na mnie z wyraźnie wyczuwalną złością w oczach. Myślałem, że zabije mnie wzrokiem. W międzyczasie do grupy dołączyła Patrycja z kolegami, którymi rżnęła się kilka chwil temu. Była widocznie zaskoczona moją obecnością, przywitała się krótkim:

    „Cześć, miało Cię nie być podobno” dodała wyraźnie zakłopotana, jakby wiedziała, że ją wiedziałem w dwuznacznej sytuacji. Ale mnie było już wszystko jedno, byłem spełniony, chociaż czułem też pewien niedosyt. Nastąpił powrót sił i chęć na powtórkę. Towarzystwo już było mocno podlane alkoholem, ale wciąż wódka lała się gęstym strumieniem. Marta patrzyła na mnie z coraz większą pogardą, ale nie miałem jak do niej zagadać, bo cały czas była adorowana przez jednego z chłopaków. Nie minęło pół godziny, jak wzięła go za rękę i poszli do domu. Wiedziałem co się święci, chciała się odegrać, zrobić mi na złość. Czułem się za nią trochę odpowiedzialny, nie powinienem ingerować w jej czyny, jednak nie chciałem aby zrobiła jakąś głupotę. Odczekałem chwilę po czym pod pretekstem pójścia za potrzebą postanowiłem sprawdzić gdzie się podziewa młoda z tym podrostkiem. Na szczęście każdy z pozostałych gości był czymś zajęty, więc bez trudu wymknąłem się niezauważony. Po drodze na górę dyskretnie zaglądałem do wszystkich pokoi, jednak jak się okazało młodzi wylądowali w tym samym, w którym wcześniej rżnęła się Patrycja z kolegami. Drzwi były uchylone, jestem pewien, że celowo. Zajrzałem dyskretnie. Chłopak stał z opuszczonymi spodniami, a Marta klęczała przed nim robiąc mu loda. Miała więcej wprawy niż ostatnio, widać było, że bardzo się stara. Na tyle bardzo, że chłopaczek po krótkiej chwili zastygł, wyprężył się i skończył w jej młodziutkich ustach. Nie wiem, czy Marta mnie widziała, ale podejrzewam, że mogło tak być. Połknęła ładunek, po czym zaczęli się zbierać. Uciekłem z stamtąd nie chcąc się ujawniać. Na dole skoczyłem do łazienki dla niepoznaki, obmyłem twarz zimną wodą i wróciłem do reszty gości. Na dworze grała głośno muzyka, dziewczyny tańczyły między sobą chichocząc się. Podeszła do mnie Patrycja. Ze smutkiem w oczach powiedziała:

    „Pewnie wiesz, że nie byłam dziś grzeczna i poszłam po bandzie, ale chyba nie masz mi tego za złe, nie jesteśmy przecież parą, ale i tak mi głupio, dobrze mi było z Tobą”

    „Nie, nie mam Ci niczego za złe, nie jesteś moją własnością, ani moją dziewczyną, mam tylko nadzieje, że się zabezpieczyłaś”

    „Tak, seks był w gumce, uważam na siebie. Wynagrodzę Ci to jak będzie tylko okazja, ale nie dziś”, dziś nie jest moja kolei”

    Znowu się zacząłem zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi. Nie zdążyłem jednak zagłębić się w temat, bo moje rozważania przerwała Eliza:

    „Co ta rozmasujecie robaczki?” – powiedziała już dobrze podchmielona. Patrycja siadła do stolika a gospodyni szepnęła mi do ucha:

    „Idź do tego pokoju co ostatnio, tylko dyskretnie, ja za chwilę przyjdę.”

    Nie wiedziałem już całkiem co jest grane, czy przyjdzie ona, czy jeszcze ktoś inny. Zgłupiałem, ale chciało mi się bzykać, więc przy najbliższej okazji wymknąłem się do pokoju na górze. Chwilę później pojawiła się w nim Elizka z drinkiem w ręku.

    „Jak Ci się podobała moja koleżanka?” – zapytała

    „Owszem, podobała mi się, a dlaczego wysłałaś ją zamiast przyjść osobiście?” – dopytywałem

    „wisiałam jej przysługę, a miała chęć na seks, ale co się odwlecze to nie uciecze. Teraz ja sobie poużywam. Zaczęła się rozbierać, ja też pozbyłem się ubrań. Widok jej dużych sterczących cycków sprawił, że znów stałem się twardy. Elizka szybko wzięła się do roboty i zaczęła od mokrego głębokiego loda, kutas w całości pochłonięty przez nią sprawił, że zaczęła się krztusić. Po kilku ruchach głową wyjęła go z buzi, waląc szybo ręką, splunęła na niego pytając:

    „Lubisz się spuszczać małolatą do pyska? Lubisz to? – powtórzyła pytanie niemal z gniewem w głosie.

    „Uwielbiam” odpowiedziałem, licząc na to, że taki finał za chwilę nastąpi. Jednak ku mojemu zdziwieniu, Elizka przestała walić mi ręką kutasa, przesunęła się cipką nad moją twarz, po czym szybkimi, okrężnymi ruchami zaczęła masować swoją łechtaczkę.

    „To teraz role się odwrócą, otwieraj usta” po kilkunastu szybkich i sprawnych ruchach palcami, stróżka śluzu wystrzeliła wprost do moich ust. Byłem w szoku, ale podniecenie było ogrome, więc z ochotą spiłem cały nektar. Opadła na chwilę na moją twarz, dzięki czemu mogłem jeszcze zamoczyć język w jej mokrej cipce. Nie trwało o jednak długo, bo momentalnie wróciła do sił, podniosła się ustawiając w pozycji na jeźdźca.

    „Nie mam założonej gumki” – rzuciłem

    „To się we mnie nie spuszczaj” – odpowiedziała zupełnie bez emocji i zaczęła mnie ujeżdżać. Penis zniknął w jej cipce, a ona sama przyśpieszyła gwałtownie galopując najszybciej jak to możliwe.

    „Tylko się nie spuść, bo będziesz bawił” – zaśmiała się, jednak mnie do śmiechu nie było. Tyle, że byłem już tak nakręcony, że nie mogłem tego przerwać. Pocałowała mnie z namiętnie, odrywając usta dodała:

    „smakuje Ci moja siedemnastoletnia letnia cipka”

    „Tak, wyborna” – zripostowałem. Miała ładną, wygoloną na zero szparkę, jak większość dziewczyn w jej wieku. Po kilku chwilach szalonego galopu zeskoczyła ze mnie, kładąc się na płask na brzuchu.

    „Weź mnie od tyłu, tylko jak będziesz kończył to daj mi znać, chcę, żebyś zlał mi się w mordę”

    Podniecał mnie ten wulgarny ton. Zacząłem ją mocno jebać od tyłu, podziwiając naturalne, duże dupsko. Z reguły drygi finał następuje nieco później, jednak jak połączenie tych widoków, oraz jej manipulowanie mięśniami cipki, które zaciskały się i zwalniały na moim kutasie, sprawiły, że szybko dobiegałem do mety. Wyskoczyłem z niej, szarpnąłem za włosy dając znać, że strzelam, otworzyła usta a ja spuściłem się jej wprost do buzi. To nie był jednak koniec mojego zdziwienia. Eliza zamiast połknąć spermę, zbliżyła się ustami do mojej twarzy, złapała dłonią za moją twarz sprawiając, że mimowolnie otworzyłem usta, po czym cały ładunek wraz ze śliną wypuściła w moją buzie.

    „Mówiłam Ci, że nie lubię spermy” dodała z uśmiechem, a ja w totalnym szoku zmuszony byłem połknąć własne nasienie.

    Tej nocy to był to drugi i ostatni mój strzał. Po wszystkim wróciliśmy na dół i kontynuowaliśmy zabawę przy dogasającym grillu. Około 3 nad ranem, pomimo zachęt ze strony Elizki abym został na noc, postanowiłem wrócić do domu. Tym bardziej, że nie piłem alko i miałem swój samochód. Ogromny mętlik w głowie jednak mnie zmęczył. Marta była na mnie jeszcze bardziej wkurzona, a ja nie wiedziałem jak mam to wszystko rozegrać…A to był początek komplikacji…cdn?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Kolejna dawka emocji, życie zaczęło się komplikować jeszcze bardziej…

  • Sasiadka w potrzebie XI (Totalne szalenstwo)

    Wtorek postanowiłem poświęcić na poukładanie sobie tego całego chaosu w głowie. Miałem wolne w pracy, więc stwierdziłem, że się odprężę i nie będę się do nikogo odzywał. Taki chillout. Pomyślałem, że powinienem pogadać z Martą, jednak sam nie do końca wiedziałem co mam jej powiedzieć i odłożyłem tą rozmowę na inny czas. Kiedy leżałem w łóżku już po prysznicu, dopijając kawę. Zadzwonił telefon. To Eliza, wiedziałem, bo zdążyłem już zapisać jej numer.

    „Siedzimy i opalamy się przy piwku, wpadaj na poprawiny” – rozbawiona zagadała.

    Słyszałem też Paulinę i Patrycję w tle. Humory im ewidentnie dopisywały. Nie wiem dlaczego, ale niemal od razu zgodziłem się. Ciekawość po prostu wygrała. Wiedziałem, też, że znowu zaliczę, może to mnie zmotywowało. Powiedziałem, że będę za godzinę. Widocznie korzystała z tego, że ma wolną chatę do środy. Dziewczyny faktycznie opalały się w ogrodzie, oprócz nich nie było nikogo, więc bez skrępowania sączyły piwko w samych strojach kąpielowych. W świetle słońca mogłem dokładnie przyjrzeć się ich siedemnastoletnim ciałom. Eliza miała na sobie jednoczęściowy strój, biały w podłużne czarne paski. Największe piersi z całej grupy niemal wylewały się z mocno wykrojonego dekoltu. Patrycja miała klasyczny dwuczęściowy strój w kolorze żółtym, a Paulina błękitny, również składający się z dwóch części z tym, że majtki wiązane były po bokach. Zgrabne suczki, pomyślałem.

    „Wymyśliłyśmy konkurs specjalnie dla Ciebie” – rzuciła gospodyni, łapiąc mnie za rękę i prowadząc do domu. Zaprowadziła mnie do dużej sypialni jej rodziców, włączyła muzykę ,wyciągnęła z szuflady kolorową chustkę i przewiązała mi oczy.

    „masz nie podglądać, to warunek konieczny” – dodała po czym nakazała mi pozbycie się ubrania. Zrzuciłem po omacku ciuchy i siedząc na skraju łóżka, zupełnie nic nie widząc. Po chwili usłyszałem jak wszystkie trzy wchodzą do pokoju śmiejąc się przy tym.

    „Sprawdzimy, czy rozpoznasz bez podglądania, która zadowala Cię ustami, bez macania i dotykania” – dodała wyjaśniając. Miałem już jakieś porównanie, więc sądziłem, że pójdzie mi dość łatwo, techniki robienia loda miały różne, charakterystyczne dla siebie, więc uznałem to za łatwiznę. Pierwsza poszła bez trudu, od razu jak tylko poczułem na swoim penisie usta, wiedziałem, że dopadła mnie Patrycja. Wsparłem się wygodnie na łokciach i delektowałem przyjemnym ssaniem. Po chwili przestała a ja odpowiedziałem zgodnie ze swoim przekonaniem, że była to Patrycja.

    „Dobrze, pamiętaj, jak się pomylisz, do dostaniesz karę, coś wymyślimy, ale jak na razie punkt dla Ciebie.

    Drugie podejście miało być jeszcze łatwiejsze, bo szanse wynosiły 50% na 50% i byłem pewien wygranej. Kiedy znowu poczułem na swoim penisie usta, jednak sytuacja uległa zmianie. Wcale nie byłem pewien która z nich zaczęła mnie ssać. Była to zupełnie inna technika. Ssanie było jeszcze bardziej intensywne, zmienne tempo, mokre przejścia do pieszczot jąder. No dziwna sytuacja, ale przecież mógłby to być celowy zabieg którejś z nich. Mało mnie to jednak interesowało, bo sam lodzik był ultra przyjemny więc zwyczajnie się nim delektowałem.

    Czar prysł, kiedy nagle Eliza zdjęła mi z oczu improwizowaną opaskę, a ja zobaczyłem jak obciąga mi ich kolega, ten o dziewczęcej urodzie, którego widziałem wczoraj na grillu, a dziś prawdopodobnie siedział gdzieś skitrany w pokoju obok, ku uciesze dziewczyn, czekając na swój show.

    „Co do kurwy nędzy się tutaj dzieje” – krzyknąłem jak oparzony, a chłopaczek ze strachu odsunął się wypuszczając mojego penisa z ust.

    Dziewczyny wybuchły gromkim śmiechem, ale szybko zareagowała sama gospodyni, zrzucając z siebie jednoczęściowy strój kąpielowy, gramoląc się na łóżko i siadając na mojej twarzy okrakiem.

    „Sądząc po twojej mimice to kunszt naszego kolegi Michała całkiem Ci się podobał, no ale już nie marudź, lepiej zajmij się cipką i nie zwracaj uwagi co tam poniżej Twojego pasa się dzieje, będziesz zadowolony, oj uwierz” – dodała z pewnością siebie.

    Zacząłem posłusznie wtapiać się językiem w jej rozgrzaną cipkę, a ona zamknęła oczy i delikatnie nadawała tempa poruszając swoimi krągłymi biodrami, w górę i w dół, czasami w boki, tak aby dostarczyć sobie maksimum rozkoszy z minetki. Kiedy ona tak sobie odpływała, ja usłyszałem rumor w okolicach mojego krocza i na penisie poczułem już nie jeden, a dwa języki, które świetnie się uzupełniały, kiedy jeden pieścił żołądź, drugi wykonywał dynamiczne ruchy po całej długości członka. Nie wiedziałem, kto mnie obsługuje, ale odczucie było na tyle silne i podniecające, że mało mnie to interesowało. Jakby zapomniałem o biseksualnym facecie, wyobrażając sobie, że to Patka i Paulina robią mi dobrze. Z resztą nie miałem szans zobaczyć co tam się dzieje, bo byłem zajęty lizaniem i ssaniem cipki Elizy. Kiedy jej spazmatyczne ruchy i fala śluzu wyraźnie dała mi znać, że Elizka dotarła do celu, podniosła się znad mojej twarzy z pytaniem:

    „Która następna?”

    Jej miejsce natychmiast zajęła wygłodzona Patrycja, która nie czekając wskoczyła podstawiając mi swoją wygoloną cipkę do lizania. Sama przy tym zaczęła się pieścić okrężnymi ruchami palców. W międzyczasie zobaczyłem jak chłopaczek staje obok łóżka, w zasięgu mojego wzroku, będąc już zupełnie nagi. Przed nim klęknęła Paulina, która natychmiast zajęła się jego kutasem. O dziwo jego penis był naprawdę długi, nieco dłuży od mojego, jednak mocno wykrzywiony w dół i sporo cieńszy. Coś za coś, jednak z pewnością nie miał się czego wstydzić. Paulina posłusznie obciągała młodemu, a ja znów na penisie poczułem usta, tym razem oczywiste było to, że Elizka się nim zajęła. Z trudem powstrzymywałem się od orgazmu, napięcie było już tak duże, że chyba nie tylko ja miałem tą trudność.

    Nagle gospodyni skończyła oporządzać mojego członka za pomocą ust, wskoczyła na mnie na jeźdźca. Jednocześnie Patrycja skorygowała nieco swoją pozycję, odwracając się przodem do Elizki, tak, aby były do siebie skierowane twarzami. Jedna ujeżdżała moją twarz, druga bez pardonu wsunęła mojego kutasa w swoją mokrą cipkę mówiąc:

    „Dziś chłopaki macie swój szczęśliwy dzień, możecie we mnie jechać do końca, robimy podwójny koktajl, także obaj kończycie dziś wyjątkowo w środku.”

    Paulina słysząc to złapała Michała za kutasa i prowadząc na niego zbliżyła się do wypiętego tyłka Elizy, w której cipce sterczał już mój członek. Ku mojemu zdziwieniu nie wprowadziła go w tyłek, tylko nakierowała na cipkę, tak, że oba penisy z początkowym trudem, ciasno się mieszcząc wylądowały w jednym otworze. Takiego układu jeszcze nie miałem okazji doświadczyć. Dwa tłoki, wolno posuwały się w młodej, chociaż całkiem pojemnej jak się okazuje piczy. Gospodyni ewidentnie spodobał się taki układ, na jej twarzy malował się ból połączony z podnieceniem i wyraźną przyjemnością. Po kilku zaledwie ruchach, Patrycja zeskoczyła z mojej twarzy, ustawiła się za Michałem, który nie zdołał już powstrzymać się dłużej strzelając całym ładunkiem wprost w cipkę Elizki. Czując jego nasienie spływające po moim fiucie, nie dałem rady i też potężną dawką nasienia wypełniłem ją całą. Natychmiast pozostałe dziewczyny rzuciły się do jej cipki, aby wycofać nasze fiuty. Paulina złapała wargi sromowe gospodyni, ściskając je delikatnie, aby powstrzymać wypływający nektar. W tym czasie Patrycja oczyściła najpierw jednego, później drugiego kutasa, zaś sama Elizka delikatnie położyła się na plecach zadzierając nogi do góry, ciągle będąc w asyście jej koleżanki. Byłem w pełni zszokowany tym co właśnie nastąpiło. Nawet nie zdążyłem pomyśleć o konsekwencjach, w końcu nie wiedziałem, czy ona się zabezpiecza, czy zwyczajnie opiera się na kalendarzyku, co nie brzmiało optymistycznie. Najpierw do jej cipki przyłożyła usta Paulina, przyjmując mniej więcej połowę „koktajlu” sporządzonego z dwóch wytrysków, za chwilę pozostałą część pokornie pochłonęła Patrycja. Były przy tym niezwykle zadowolone. Kiedy jedna i druga połknęły swoje porcje, do cipki Elizki jako trzeci pochylił się mój kompan, dokańczając swoim językiem czyszczenie mocno wyeksploatowanej szparki. Padliśmy zmęczeni, każdy znalazł swoje miejsce, ja położyłem się obok zmęczonej pani domu.

    „Mam nadzieje, że nie będzie z tego problemów” – zapytałem zatroskany

    „Nie żartuj, myślisz, że pozwoliłabym wam kończyć w sobie bez zabezpieczenia? Matka jest przedstawicielem medycznym, faszeruje mnie tabletkami antykoncepcyjnymi odkąd skończyłam 16 lat, ale nie bój się, nie każdemu daje bez gumki, jestem czysta” – wyjaśniła.

    „No ale chłopaki, ja dostałam co chciałam, a moje koleżanki nie do końca są zaspokojone, idę pod prysznic, a wy dokończcie co trzeba” – rzuciła z uśmiechem opuszczając pokój.

    Natychmiast do mnie podbiła Patrycja, jakby zaklepując miejsce. Zaczęła od lodzika w swoim stylu, nie potrzebowałem dużo, żeby znów być gotowym do działania. Zadarła moje nogi do góry, aby móc w dobrać się językiem do mojego tyłka, co podobało mi się coraz bardziej. Michał też już stał przy łóżku, a Paulina znów robiła mu soczystego lodzika. Po chwili wstała sięgnęła do szafki wyciągając gumki, jedną z nich niedbale rzuciła w naszym kierunku, a drugą odpakowała i nałożyła na wykrzywionego i nabrzmiałego kutasa młodzieńca. Wypięła tyłek i sprytnym ruchem wprowadziła jego członek w swoją cipkę. Młody natychmiast rozpoczął ostre rżnięcie nie bacząc na to co się dzieje obok.

    „Jak mnie chcesz?” – zapytała półszeptem Patka, jakby sygnalizując gotowość na wszystko.

    „Kładź się brzuchem na płask i wypnij tyłek do góry” – powiedziałem nasuwając gumkę na sprzęt. Splunąłem na jej odbyt, kutasem rozprowadzając ślinę na obie dziurki, po czym wszedłem w mokrą od śluzu cipkę. Westchnęła z ulgą, jakby wyczekując takiego scenariusza. Zacząłem rytmiczne i mocne posuwanie dostosowując tempo do swoich potrzeb. Po kilku chwilach przyjemnego bzykania, postanowiłem, na chwilkę zmienić otwory, wysuwając się z piczy i forsując płynnym ruchem jej tyłek. Powoli wszedłem cały z przyjemnością odczuwając sporo ciaśniejszą drugą dziurkę. Patka zaczęła głośniej jęczeć, a na jej pośladkach znów pojawiła się gęsia skórka. Kiedy tak sobie we dwóch przyjemnie posuwaliśmy dziewczyny, Paulina wyciągnęła Michała sprzęt ze swojej waginy sygnalizując:

    „Zmiana” – mówiąc to podeszła do mnie, a Pati z jakimś takim niedosytem wskoczyła na jeźdźca na swojego kolegę. Ja ułożyłem Paulę na plecach i wszedłem w nią na wpół klasycznie w pozycji na „pagony”. Za każdym razem jak dobijałem do końca, słyszałem charakterystyczne pomrukiwanie. Postanowiłem zaryzykować, nie wiedziałem, jaki stosunek ma do seksu analnego, ale co mi zależało. Miałem dość dobry dostęp do jej drugiej dziurki, więc wyskoczyłem z cipki, znów splunąłem na kutasa, po czym przymierzyłem go do kakaowego oczka i jednym pchnięciem pokonałem wyraźny opór zwieracza. Na jej twarzy nie widać było początkowo zadowolenia, jednak jak już byłem cały w środku odczekałem chwilę, aby się przyzwyczaiła i już bez większych przeszkód mogłem ją rżnąć niemal jak przy klasyku. Rzuciłem okiem na parę obok, Michał zasygnalizował, że dochodzi, więc Pati z niego zeskoczyła i zdejmując gumkę pozwoliła mu skończyć w ustach.

    Ten widok sprawił, że ja też poczułem chęć drugiego spustu, wyszedłem z jej ciasnego tyłeczka, zdjąłem lateksowe opakowanie i tym razem skończyłem na jej twarzy, dość dokładnie pokrywając ją niemal w całości. Kiedy Patrycja to zobaczyła, natychmiast zbliżyła się do Pauliny, językiem omiatając jej buzię, tak jakby wciąż jej było mało nasienia.

    „ależ to są nimfomanki” – pomyślałem. Po chwili wróciła Eliza, ruszyliśmy się ogarnąć i poszliśmy jeszcze na chwilę na ogród. Byłem padnięty, zszokowany ale i spełniony, więc po2 godzinkach postanowiłem wrócić do domu dziękując za zaproszenie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Szalona impreza jakiej się sam niespodziewałem…

  • Ciocia Zuzia cz.3

    – No ale jak? – zapytałem półgłosem, tak by rodzice znajdujący się w mieszkaniu nie usłyszeli, że rozmawiam przez telefon.

    – Jak to jak? Normalnie. Idziesz do apteki, prosisz o prezerwatywy, płacisz i wychodzisz.

    – Wstydzę się. A poza tym, jeśli pani w aptece zacznie się domyślać?

    – Domyślać czego?

    – Że wiesz. Że ja z tobą…

    – Tak, z pewnością nie pomyśli, że po prostu idziesz do swojej dziewczyny. Za to na sto procent wpadnie na to, że planujesz wyruchać własną ciotkę. Mikoś, w tym mieście setki, jeśli nie tysiące par co dzień uprawiają seks, używając przy tym gumek. Dla pani w aptece to produkt jak każdy inny, więc zapewniam cię, że nawet nie drgnie jej powieka, gdy o nie poprosisz.

    – Ale…

    – Żadnego ale. Jeśli chcesz kontynuować nasze spotkania, to proszę zaopatrzyć się w prezerwatywy. Mi też należy się odpowiednia rozkosz, a nie tylko anal i anal. Do seksu służy pochwa. Tyłek może być co najwyżej urozmaiceniem zabawy, a nie daniem głównym. Jeżeli ci to nie odpowiada, to podczas następnego spotkania zawsze możemy porozmawiać przy kawusi. I na tym zakończyć!

    – No to może…

    – Widzimy się pojutrze. Ciao.

    Dalej usłyszałem tylko dźwięk zrywanego połączenia. Co za babsko – zamruczałem pod nosem – Już zaczynam rozumieć facetów, którzy narzekają na swoje żony, a przecież nawet nie mam dziewczyny, tylko co jakiś czas umawiam się na schadzki z ciotką. No ale jeśli chcę dalej ją posuwać, to chyba nie mam wyboru. Swoją drogą, to przerażające, jak wielką władzę nad mężczyzną daje posiadanie waginy.

    Usiadłem przy komputerze. Wycieczka do osiedlowej apteki odpadała z oczywistych powodów. Niby faktycznie, zakup jak każdy inny, ale w mojej głowie nieustannie brzęczała myśl, że wszyscy domyślają się w jakim celu ostatnimi tygodniami odwiedzam Zuzę. Mają rację ci, którzy mówią, że na złodzieju czapka gorę. Dlatego zacząłem szukać adresów innych aptek, znajdujących się w moim mieści. Szybko znalazłem kilka punktów, wśród których asekuracyjnie wybrałem ten, który znajdował się najdalej od miejsca mojego zamieszkania. Postanowiłem, że następnego dnia, zaraz po szkole wsiądę w autobus i zaopatrzę się w odpowiednią ilość prezerwatyw, tak, żebym w najbliższym czasie nie musiał ponawiać ich zakupu. Plan był gotowy.

    Następnego dnia, jeszcze w trakcie lekcji postanowiłem, że urwę się z ostatniej godziny. Gdybym wyszedł z wszystkimi, pewnie musiałbym się tłumaczyć dlaczego nie jadę z nimi, tylko wsiadam w inny autobus. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wziąłem plecak i jak gdyby nigdy nic, zamiast do sali biologicznej, udałem się do szatni. Kilka chwil później czekałem już na przystanku. Pogoda dopisywała. O tej godzinie  ruch w mieście nie bywa zbyt intensywny, to też punktualnie, zgodnie z rozkładem jazdy kilka minut przed godziną czternastą dotarłem do celu. Odległość od przystanku do apteki nie była większa niż dwieście metrów, więc ani się obejrzałem, a już byłem u jej progu. W ostatniej chwili pomyślałem jeszcze, że może znajdę jakiegoś pijaczka, który w zamian za piątaka wyręczy mnie z zakupu, ale szybko porzuciłem tę myśl. Jestem już prawie dorosły, jestem mężczyzną, a przecież pierwsze kupowanie kondomów stoi na równi z zakupem pierwszego alkoholu, zrobieniem prawa jazdy i wszystkimi innymi rzeczami, które nierozerwalnie utożsamiane są z ukończeniem osiemnastki. Czas działać.

    Tak też zrobiłem. Wykonałem pierwszy, niepewny krok za próg apteki i podszedłem do pustego okienka. Wewnątrz pomieszczenia byłem tylko ja. Gdy głośno powiedziałem “dzień dobry”, z zaplecza dobiegł mnie grzeczny, wręcz przepraszający, kobiecy głos.

    – Dzień dobry! Już do pana idę, tylko pokwituję odbiór towaru. Może pan sekundkę poczekać?

    – Spokojnie, nic się nie dzieje, proszę dokończyć.

    Upłynęła może minuta, gdy z zaplecza wyłoniła się postać tęgiej kobiety, o krótko przystrzyżonych włosach. Momentalnie zamarłem.

    – O, cześć Mikołaj! – Powitała mnie serdecznie. – Co ty tu robisz, na drugim końcu miasta?

    Na ułamek sekundy zmrużyłem oczy. Choć udało mi się zdusić ekspresję, wewnątrz mnie kipiało. Nie! nie! nie! – pomyślałem – Urywam się z lekcji, tłukę się tym cholernym autobusem przez całe miasto, tylko po to, żeby dyskretnie kupić gumki i oczywiście na kogo trafiam? Na Monikę! Na najlepszą psiapsię ciotki. Kurwa mać!

    – Tak jakoś wyszło – wydukałem.

    – Co potrzebujesz? Odchrząknąłem, żeby nieco rozluźnić ściśnięte gardło i odpowiedziałem krótko.

    – Poproszę prezerwatywy.

    Monika wydawała się lekko zaskoczona. Na jej twarzy pojawił się dyskretny, z trudem skrywany uśmiech. Profesjonalizm szybko jednak wziął górę nad emocjami.

    – Jakie sobie życzysz Mikołaj? Prążkowane, klasyczne, bezlateksowe? A może wydłużające stosunek? Panowie bardzo sobie je chwalą…

    – Zwykłe.

    Chciałem jak najszybciej zakończyć ten festiwal żenady. Czułem jak twarz czerwienieje mi ze wstydu.

    – Dobrze. A powiedz mi jeszcze jakie opakowanie? Z trzema sztukami?

    – Nie ma większych?

    – Są jeszcze dwunastki i czterdziestki.

    – Czterdziestki.

    – Tylko, że te w dużym opakowaniu są mieszane. Są zwykłe, smakowe i prążkowane. Może być?

    – Może.

    Pani Monika skasowała opakowanie, a na wyświetlaczu pojawiła się cena. Podałem jej wymaganą sumę, pożegnałem się i ruszyłem w stronę wyjścia. Gdy byłem już przy drzwiach, być może dlatego, że w pomieszczeniu nie było nikogo innego oprócz nas, rzuciła w moją stronę jedno zdanie, które wryło mi się w pamięć.

    – Nie krępuj się chłopaku. Seks to jedno z najwspanialszych doznań w życiu. To, że czujesz potrzebę bycia blisko z drugą osobą, to nie powód żeby się kryć.

    Jasne – pomyślałem – zwłaszcza gdy kupujesz kondomy, żeby grzmocić cipkę rodzonej siostry własnej matki.

    W odpowiedzi posłałem jej tylko milczący uśmiech i wyszedłem.

    To była najbardziej krępujące spotkanie w moim życiu! Fakt, że przebrnąłem przez nie bez jąkania się, które to zawsze towarzyszy mi w silnie stresujących chwilach zakrawa na cud. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że dopiero po wyjściu uświadomiłem sobie oczywistą rzecz. Przecież mogłem pójść do innej apteki, a tu dla blefu kupić dowolne lekarstwo. Na ból gardła, na kaszel, na głowę. Nie, na głowę nie, prędzej na nogi. Na głowę jest już zdecydowanie za późno.

    Nazajutrz, zaraz po pożegnaniu się ze znajomymi, ruszyłem na osiedle “Wiśniowe”, gdzie mieszkała Zuza. Będąc w szkole cały czas pilnowałem plecaka, żeby przypadkiem nie wytrzepać opakowania z prezerwatywami, które schowałem na jego dnie. Wiem, że nikomu nie przyszłoby do głowy że kupiłem je na spotkanie właśnie z nią, jednak w mojej głowie zaczynała lęgnąć się swoista psychoza. Miałem wrażenie, że każdy nas podejrzewa, że wszyscy szepczą za plecami o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami jej mieszkania.

    Klucz wchodzący w zamek wydał charakterystyczne zgrzytnięcie. Obróciłem go dwukrotnie. Drzwi puściły i mogłem wejść do środka. Od kilku dni byłem w posiadaniu zapasowego klucza do jej mieszkania. Dzięki temu Zuzia mogła wcześniej przygotowywać się na moje wizyty i czekać na mnie bez konieczności podejmowania ryzyka, że ktoś z sąsiadów mógłby ją zobaczyć, jak chociażby w środku dnia wpuszcza mnie, będąc ubrana w szlafrok. Dodatkowo, był to dla mnie wyraz głębokiego zaufania. W końcu nie każdemu powierza się klucze do swojego mieszkania. Będąc już wewnątrz, szybko pozbyłem się wierzchniego ubrania, z plecaka wyjąłem przepustkę do kolejnych stopni rozkoszy i cichym krokiem udałem się w kierunku sypialni. Przez nieznacznie uchylone drzwi zobaczyłem Zuzę. Ta leżała wyciągnięta na wielkim, usłanym poduszkami łóżku, które stanowiło centralny obiekt pokoju. Podpierając się na lewym ramieniu, pozwalała by obnażone piersi swobodnie zwisały pod własnym ciężarem. Jej łono zakrywał pluszowy miś, którego fantazyjnie oparła o swoje podbrzusze. Nie był on jednak na tyle duży, by zasłonić biodro, na którym nie było ani śladu majtek. Jedynym co miała na sobie, były białe pończochy, nadające jej świeżości i podkreślające młodzieńczą naturę, której upływ czasu  nie został jeszcze w pełni stłumić. Widząc mnie, w geście udawanego wstydu zasłoniła  biust. Zrobiła to jednak w taki sposób, by pozwolić sutkom wystawać spomiędzy jej palców.

    – Nie przytulisz mnie na powitanie?

    – Przytulę. Niech no się tylko na ciebie napatrzę.

    Przyglądałem się jej nagości. Od kilku tygodni regularnie widywaliśmy się nago, jednak mi ani trochę nie znudziło się podziwianie jej ciała. Uwielbiałem szlachetną bladość jej skóry. Niezmiennie kojarzyła mi się  z karnacją arystokratek z zamierzchłych czasów, gdy opalenizna uchodziła za domenę niższych warstw społecznych, a damy zakrywały każdy fragment skóry, tak by nie dosięgły go promienie słońca.

    – No chodź już, chodź.

    Nie dałem się dłużej prosić. W tym czasie ona podniosła się, odkrywając najbardziej intymne części ciała, a następnie uklękła na krawędzi łóżka. Ja również przybrałem identyczną pozę, tyle że na podłodze, dzięki czemu moja twarz znalazła się na wysokości jej podbrzusza. Ramionami objąłem jej pupę, by następnie złożyć pocałunek na pochwie. Nie licząc naszego pierwszego razu, zawsze dbała o to, żeby jej okolice intymne były gładko ogolone. Delikatność jej skóry była zniewalająca. Po kilku chwilach odkleiłem wargi od brzoskwinki. Wstałem z kolan i wciąż całując jej ciało, centymetr po centymetrze piąłem się coraz bliżej ust, tak by finalnie złączyć się z nią w namiętnym pocałunku.

    – Ależ się za tobą stęskniłem.

    – Biedactwo moje. Ja też nie mogłam się doczekać, no ale sam rozumiesz. W “te dni” bardzo boli mnie brzuch, poza tym nie czułabym się przy tobie komfortowo.  Za to teraz wejdziemy na nowy etap. Wszystko ci w nim wynagrodzę, to że musiałeś czekać tyle dni, to że tak denerwowałeś się zakupem gumek…

    – Skąd pomysł, że się denerwowałem? – przerwałem jej w pół zdania.

    – A jak myślisz wstydziochu? – wybuchła śmiechem – Tutaj taki śmiały, zero wstydu, a gdy przyszło mu kupić gumki to spalił cegłę hahaha.

    – Wygadała ci?!

    – Jasne, że tak. Akurat wczoraj byłyśmy umówione na ciacho i lampkę wina. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak strasznie przeżywała, że mały Mikołajek już wchodzi w dorosłość. A najlepsze było to, że zaczęła mnie podpytywać, czy przypadkiem nie wiem, co to za dziewczyna wpadła ci w oko. Mówię ci, z trudem panowałam nad sobą, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

    – Skoro jest taka ciekawska, to może wtajemniczymy ją w nasz sekret? Zamiast jednej, miałbym dwie dziewczynki. Nie chciałabyś takiego trójkącika? – powiedziałem żartobliwym tonem

    .- Ty się najpierw naucz porządnie obracać jedną, a nie myśl o trójkątach, zboczuszku! Masz te gumy?

    – Mam.

    – No to szybko, rozbieraj się i pokażę ci, jak prawidłowo je zakładać.

    Zacząłem zrzucać z siebie ubranie. W iście ekspresowym tempie pozbyłem się wszystkiego, oprócz bokserek. Gdy zsunąłem i je, mój naprężony do granic możliwości kutas wyskoczył z nich, znajdując się idealnie przed twarzą Zuzy, która w międzyczasie usiadła na brzegu łóżka.

    – Ciociu, przecież ja to umiem, co to za sztuka?

    – Taki jesteś mądry? To zobaczymy.

    Ostrożnie otworzyłem saszetkę, w którą opakowana była prezerwatywa. Delikatnie, tak by nie uszkodzić zawartości wyjąłem lateksowy krążek, przyłożyłem go sobie do sterczącego fiuta i rozwinąłem na całej jego długości.

    – I co, nie mówiłem, że umiem?

    – Nie no, gratuluję. – powiedziawszy to Zuzia cmoknęła mnie w czubek penisa. – Tylko w związku z taką techniką ich zakładania mam do ciebie jedno pytanie.

    – Dawaj.

    – Gdybym już zaszła z tobą w ciążę, to na który koniec świata wolałbyś ze mną uciec?

    Momentalnie zrozumiałem, że zrobiłem coś nie tak. Nie będę ukrywał, że pewność siebie, która towarzyszyła mi od początku wizyty została mocno podkopana.

    – Ale to nic skarbie. Przecież po to tu jesteśmy, żebyś w przyjemnej, pełnej wzajemnego zaufania, intymnej atmosferze, mógł nauczyć się wszystkiego od bardziej doświadczonej osoby. W końcu kto na całym świecie kocha cię mocniej niż ciocia Zuzia? Popatrz – zdjęła gumkę z mojego kutasa, a następnie wyjęła z pudełka nową prezerwatywę. Zakładając ją, delikatnie ścisnęła znajdujący się na jej końcu zbiorniczek, tak by nie dostało się tam powietrze – Musisz zawsze pilnować, żeby na końcówce nie zrobił się balonik. No, teraz jest dobrze.

    Wszystko było już gotowe. Ciocia położyła się na plecy i cofnęła w głąb łóżka, odpychając się przy tym nogami . Bez cienia wstydu rozłożyła je szeroko, sprawiając że ściśnięta dotąd pochwa rozchyliła się niczym pawi ogon. Skuszony tym widokiem, przybliżyłem do niej twarz. Wziąłem głęboki wdech. Momentalnie uderzył mnie delikatny zapach używanych przez nią kosmetyków, które w połączeniu z wonią jej ciała od kilku tygodni niezmiennie kojarzył mi się z najgłębszymi odmętami rozkoszy. Już miałem rozpocząć robienie minetki, od której zawsze rozpoczynaliśmy zbliżenie, jednak tym razem ciocia postanowiła mnie zaskoczyć.

    – Wchodź Mikoś od razu. Jak będziesz miał ochotę, to gdy już mnie wybolcujesz szybko skoczę pod prysznic i później dam ci ją lizać tak długo ile tylko zechcesz.

    – Nie chcesz, żebym wcześnie trochę cię pobudził?

    – Nie musisz, sama się pobudziłam. Od samego majstrowania przy twoim kutasku zrobiło mi się mokro. Włóż palec, to poczujesz jaki mam w środku kisiel.

    Zrobiłem dokładnie tak, jak powiedziała. Przystawiłem wskazujący palec do dziurki i delikatnie ją nacisnąłem. Nie stawiała absolutnie żadnego poru. Bez trudu zanurzyłem się w gorącym wnętrzu jej pochwy. Gdy tylko to zrobiłem, Zuzia rozkosznie westchnęła, sprawiając że mój penis zapulsował pomimo braku jakiegokolwiek bodźca dotykowego. Coraz częściej łapałem się na tym, że własne doznania schodziły na dalszy plan, a o wiele więcej radości sprawia mi świadomość, że po prostu jest jej ze mną dobrze. Jeszcze kilkukrotnie szturchnąłem jej muszelkę, po czym ostentacyjnie, patrząc prosto w jej oczy oblizałem palec oblepiony śluzem, który wypełniał wnętrze jej łona. Źrenice Zuzy momentalnie zapłonęły ognikami, które zawsze gościły w nich w chwilach skrajnego podniecenia. Wygodnie ułożyłem się na jej wyprężonym ciele. Gdy nasze usta znalazły się blisko siebie, Zuzia nie czekając na mój ruch błyskawicznie zatopiła w nich swój język. Cofnęła go dopiero, gdy poczuła że wsuwam się w jej pochwę. W porównaniu z tyłkiem niemal zupełnie nie napotkałem oporu. Penis z łatwością wskoczył do środka, powodując że z gardła cioci wyrwał się stłumiony jęk rozkoszy. Nie kłamała. Musiała być naprawdę mocno podniecona, bo w przeciwnym razie z pewnością nie wszedłbym w nią z taką łatwością. Najbardziej obawiałem się, że rozkosze, które doznam we wnętrzu jej szczelinki spowodują, że po kilku ruchach będziemy zmuszeniu zrobić przerwę, by mój kutas podniósł się po przedwczesnym wytrysku. Jednak nic takiego nie miało miejsca. Coraz szybciej poruszałem biodrami, sprawiając  tym Zuzi niesamowitą rozkosz. Dziewczyna dyszała w rytm pchnięć spadających na jej pochwę, a ja absolutnie nie zamierzałem zwalniać tempa. Prezerwatywa powodowała, że doznania płynące z mojego fiuta były znacząco ograniczone, co w połączeniu z doświadczeniem nabytym podczas naszych analnych i oralnych zabaw na nagim kutasku, sprawiało że czułem się pewnie, niczym zawodowy aktor porno. Nie musiałem długo czekać na efekty. Po maksymalnie dziesięciu minutach poczułem, że pochwa którą stymulowałem zaczyna rytmicznie pulsować, a ciocia zaciska palce w pościeli na której się kochaliśmy. O to chodzi – pomyślałem. Kolejny raz spisałem się na medal. Nie zmniejszając intensywności pchnięć, patrzyłem jak jej twarz wykrzywia się w grymasie orgazmu. Zawsze z pełnym zaangażowaniem współprzeżywałem jej orgazm. Jednocześnie byłem świadom, że sam pomimo ułatwień wynikających z użycia gumek nie wytrzymam już zbyt długo. Pamiętałem jednak, że stosunek dopochwowy, szczególnie w naszej niecodziennej relacji wymaga szczególnej ostrożności. Dlatego gdy tylko Zuźka ochłonęła nieco po szczytowaniu, zapytałem głosem łamiącym się od doznawanych rozkoszy.

    – Ciociu, jak już będę czuł że dochodzę, to mam się cofnąć, czy mogę skończyć w środku?

    – Możesz spuścić się we mnie. – odpowiedziała, choć sama wciąż z trudem łapała oddech –  Monia dała ci bardzo dobre prezerwatywy.

    Spodziewałem się, że zakaże mi dojść na zewnątrz, więc pozytywnie zaskoczony nie czekałem ani chwili dłużej. Chciałem osiągnąć apogeum rozkoszy. Już. Teraz. Przyśpieszyłem jeszcze bardziej. To już nie był zwykły seks. To było intensywne ruchanie własnej ciotki. Piękno jej ciała obudziło we mnie dziką bestię. Raz za razem uderzałem ciałem między jej rozkraczone nogi, zderzając się z jej kroczem. Finał był przepotężny. Myślałem, że rozsadzi mi penisa. Strzał za strzałem, mój kutas wyrzucał z siebie kolejne dawki nasienia. Doznania były tak intensywne, że po wszystkim mimowolnie opadłem na ciotkę, wciąż jednak szturchając ją wiotczejącym już penisem.

    Zuzia objęła mnie w swoje ramiona. Leżeliśmy tak, wtuleni w siebie, w milczeniu ciesząc się swoją obecnością. Dopiero po kilku chwilach dziewczyna zdecydowała się przełamać ciszę.

    – Mikołaj, nic ci na razie nie mówiłam, ale przyszedł mi do głowy pewien pomysł i chciałbym, żebyś się wypowiedział, co o nim myślisz.

    – Słucham cię Ciociu. – powiedziałem, z uczuciem całując ją następnie w policzek.

    – Jak pewnie pamiętasz, w niedzielę są imieniny twojego taty i przy okazji rodzinnego spotkania będę miała okazję pogadać z twoimi rodzicami. Chciałabym zapytać ich, czy nie mieliby nic przeciwko puszczeniu cię ze mną na tygodniowe wakacje, gdzieś za granicą. Tylko, że na początek chciałabym wiedzieć, czy masz ochotę na taki wspólny wyjazd

    – A jak myślisz?

    – Myślę, że to będą najwspanialsze wakacje w moim dotychczasowym życiu. Nie, nie w moim, w naszym życiu.

    Twarz cioci przybrała wyraz błogiej radości.

    – Kocham cię Mikoś.

    – Ja też cię kocham, ciociu.

    Przetoczyłem się na plecy. Nie miałem już siły na cokolwiek więcej niż przytulenie cioci, która leniwie wpełzła pod moje ramię. Objąłem ją czule, kładąc rękę na jej plecach. Kochałem ten stan. Chyba nawet bardziej od samego seksu. Do prawdy to zabawne, jak uzależniającym narkotykiem jest miłość.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Percival L

    Część pierwsza.

    https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4840

    Część druga.

    https://www.sexopowiadania.pl/4886/ciocia-zuzia-cz2/

  • Sasiadka w potrzebie XII (Mama wkracza do gry)

    Po dość dynamicznym i nieoczekiwanym wtorku, musiałem zając się się pracą, więc czas od środy do soboty miałem wypełniony obowiązkami. Z nikim się nie widziałem, dziewczyny też jakoś się nie odzywały, a z Martą widziałem się tylko przelotem na korytarzu, witając się chłodnym „cześć”. Wiedziałem, że w weekend jej nie będzie, bo jechała z matką do Zakopanego na babski weekend, odpocząć spędzić czas jak matka z córką.

    W piątek około południa zadzwonił do mnie nieznany numer. Siedziałem w mieszkaniu i szykowałem się do pracy na popołudnie. W słuchawce znajomy, poważnie brzmiący kobiecy głos:

    „Witaj Adam, nie wiem czy masz zapisany mój numer, nie mam pojęcia czy mnie poznajesz, Joanna z tej strony”. Przedstawiła się szybko. Była to matka Elizy, nie miałem pomysłu co może ode mnie chcieć, poznaliśmy się kiedyś jak przyszła do swojej kuzynki czyli Magdy. Ale jej telefon i oficjalny ton nieco mnie zmartwił i zbił z tropu.

    „Tak, poznaje, witam, w czym mogę pomóc” – zapytałem cały zmrożony

    „Potrzebuje się z Tobą spotkać, musimy poważnie porozmawiać na temat mojej córki, wiem, że Magda pojechała z Martą w góry, możesz przyjechać do mnie, albo spotkamy się u Ciebie jeśli to nie problem, nie chcę rozmawiać przy Elizie na pewne tematy.” – dodała z wyraźną nerwową nutką w głosie.

    „No dobrze, może u mnie jutro jestem do dyspozycji do godziny 17, później pracuje” – przekazałem zgodnie z prawdą.

    „W takim razie pozwolę sobie Cię odwiedzić o 12 w południe, nie zajmę Ci dużo czasu, do zobaczenia” po czym się rozłączyła.

    Cały piątek zamartwiałem się w pracy o co może chodzić, czy o tą imprezę wtorkową, co może być powodem nagłej chęci spotkania się i rozmowy na temat Elizy. Wiedziałem, że to się źle skończy – zaklinałem się w sobie.

    W sobotę od rana siedziałem jak na szpilkach patrząc na wskazówki zegara, próbując myślami powstrzymać je przed wybiciem południa. Tak się jednak nie stało i punktualnie o 12 usłyszałem dzwonek. W pośpiechu otworzyłem drzwi. Do mieszkania weszła matka Elizy, Joanna. Była to ładna, zadbana kobieta w wieku 45 lat. Bardzo zadbana, podobna do córki, pełne kobiece kształty, dość duże uda oraz pośladki, podobnie jak piersi, które pomimo upływającego czasu oraz działającej grawitacji – trzymały się nadal w formie. Joanna miała brązowe włosy do ramion, gęste, ładnie ułożone i świeżo farbowane. Pracowała jako przedstawiciel farmaceutyczny, więc wyglądała zawsze dobrze i z klasą. Ubrana była w skromną, klasyczną, letnią sukienkę do kolan z pełnymi ramionami i niewyzywającym dekoltem. Ciemnozielony kolor kreacji nadawał jej powagi. Na stopach eleganckie sandały.

    „Napije się Pani czegoś?” – zapytałem

    „Wystarczy woda jeśli to nie problem” – odpowiedziała

    Nalałem szklankę sobie i jej i zapytałem z wyczuwalną nerwowością w głosie:

    „Słucham Panią” – wydusiłem z trudem

    Rozsiadła się wygodnie, spojrzała na mnie chyba z najdłuższą pauzą jaką mogłem sobie wyobrazić.

    „Adam, wiem, że w pewnym sensie spotykasz się z moją siostrą cioteczną, mniej lub bardziej oficjalnie, nie wiem jakie was łączą relacje i na czym to wszystko polega, ale oboje jesteście dorośli i jakby to nie powinno mnie obchodzić. No i ja nie mam zamiaru w to wnikać. Natomiast bardziej interesuje mnie to jakie są koneksje i powiązania Twoje z moją córką i jej, jak to nazwać nie do końca rozsądnymi koleżankami. Zadam to pytanie wprost. Czy Ty uprawiasz z którąś z nich seks? Bo mam takie podejrzenia i jako matka powinnam zareagować jeśli mnie coś niepokoi.”

    „Nie, nie uprawiam z nimi seksu” – skłamałem, chociaż przyszło mi to z trudem mając w głowie obraz sprzed 3 dni jak jej córkę jebią dwa kutasy naraz po czym spuszczają się w nią niemalże w tym samym momencie.

    „Nie przerywaj mi proszę, bo jeszcze nie skończyłam. Możemy żyć ze sobą w zgodzie i normalnych relacjach, albo wejść na ścieżkę wojenną. Wybór należy do Ciebie”. Jeśli się dowiem, że jest inaczej, nie będzie między nami dobrze, mam nadzieje, że się zrozumieliśmy. Ona ma swoich rówieśników i szkołę, nie chcę, żebyś jej czy którejś z nich zawrócił w głowie”.

    Wstała, odłożyła szklankę, podeszła do mnie przodem, wzięła moją dłoń, wsunęła sobie pod sukienkę kładąc na łonie. Szepnęła:

    „Jeśli doskwiera Ci popęd, a w twoim wieku to rzecz normalna, możesz to rozwiązać na wiele różnych sposobów. Jeśli moja siostra Ci nie wystarcza, mogę jej pomóc. Ja też mam potrzeby. Oczywiście wszystko pozostanie między nami, ja nie chcę mieszać w niczyim życiu. I mnie od tego życia też się jeszcze coś należy, nie uważasz? Moja propozycja jest taka: zrobisz to ze mną raz, jeden jedyny raz i zapomnimy, że w ogóle u Ciebie byłam, a nasze relacje będą takie jak dotychczas. Nie wyobrażam sobie odmowy”.

    „Dobrze, kiedy? Teraz?”

    „Tak, teraz, uklęknij przede mną” – poinstruowała mnie

    Zsunęła majtki do połowy ud. Jej bielizna to były pełne klasyczne figi z delikatnym koronkowym wykończeniem całe w czarnym satynowym kolorze. Jej cipka była pachnąca i zadbana, ogolona poza ciemnym paseczkiem z przystrzyżonych włosków, taki styl brazylijski. W dość brutalny sposób przyłożyła moją twarz do swojej cipki:

    „Poliż ją grzecznie, wsuń tam język”

    Złapałem ją z duże pośladki i zacząłem z całych sił penetrować jej muszelkę językiem. Robiłem to tak łapczywie, jakby po 10 latach pierwszy raz dorwał się do kobiety. Najwidoczniej taki stan rzeczy jej się spodobał, ponieważ momentalnie zrobiła się mokra, a jej oddech wyraźnie przyśpieszył.

    „Dość, wstawaj” – rzuciła krótko i od razu zaczęła dobierać się do mojego rozporka. Kutasa uwolniła już w pełni sterczącego. Złapała go u nasady, przejechała wzdłuż jego całej długości swoim nosem, jakby napawając się jego zapachem. Złapała samego żołędzia w usta, mocnymi ruchami ust ssąc go tak, jak się pije przez słomkę. Wstała, oparła się o stół, naciągnęła na tyłek swoje majtki, odchylając je tylko lekko w bok, aby odsłonić wejście do cipki.

    „a zabezpieczenie” – zapytałem zdezorientowany

    „mam spiralę, nie trać czasu” po czym sama swoją dłonią umieściła go w swojej dziurce, pchając tyłek, jakby jeszcze bardziej chcąc się na niego nabić.

    Zacząłem ją rytmicznie posuwać od tyłu tak, jak potrafiłem najlepiej. Starałem się dobijać kutasem do końca, w ten sposób, aby pakować go maksymalnie głęboko. Jej wnętrze było wilgotne i gorące, no i o ile pierwsze centymetry szyjki nie stawiały oporu, to im głębiej go pchałem, tym ścianki bardziej dawały o sobie znać, oczywiście do czasu jak się całkiem nie rozluźniła. Rżnąłem ją tak jakiś czas, ale po 2-3 próbach zwalniania aby nie skończyć zbyt szybko, mając na uwadze trzydniową przerwę w seksie już nie byłem w stanie się kontrolować i cały, mocny strumień gęstej spermy wystrzeliłem wprost w jej wnętrze, nie przestawałem jej dymać dopóki nie upewniłem się, że całość nektaru nie został wystrzelony.

    Wyszedłem z jej cipki, ona przesunęła materiał majtek, chcąc zablokować wyciekającą z waginy spermę, po czym kucnęła mówiąc:

    „podaj mi kawałek ręcznika papierowego albo chusteczki”

    Kiedy dałem jej opakowanie wyciąganych chustek higienicznych, podtarła cipkę dwoma listkami, zdjęła całkowicie mokre od spermy majtki wręczając mi je:

    „Nie mogę tak wracać do domu, to już lepiej jak pójdę z gołą dupą. Poza tym, ty je zabrudziłeś, ty je upierzesz. Będzie przynajmniej jeszcze jedna okazja do spotkania, kiedy przyjdę po ich odbiór” – uśmiechnęła się zadowolona. Pocałowała mnie namiętnie z języczkiem, po czym dodała podcierając cipkę jeszcze jedną chusteczką:

    „Myślę, że doszliśmy do porozumienia. Oczywiście to co się wydarzyło pozostaje między nami. Mam szczęśliwe życie zawodowe i rodzinne, nie mam zamiar tego zmieniać, ale podobało mi się, więc jeszcze będziesz się musiał pomęczyć ze mną. Do zobaczenia” – zniknęła za drzwiami, a ja stałem wpatrzony jak słup, trzymając w dłoni jej mokre od śluzu i spermy figi…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Mówią, że od przybytku głow nie boli, zacząłem mieć inne zdanie w kwestii tego przysłowia…

    P.S. Komentarze motywują mnie do dalszego pisania. 

  • Sasiadka w potrzebie XIII (Zloty strzal Elizy)

    Po ogromnym zaskoczeniu w sobotnie południe i mega dziwnej sytuacji z Joanną uświadomiłem sobie, że moje życie mimowolnie się coraz bardziej komplikuje. Wiedziałem, że to wszystko zbyt pięknie wygląda, żeby miało jakąkolwiek szansę na przetrwanie bez nadchodzącego dramatu. Zwyczajnie w świecie to nie miało szans na powodzenie. Pytanie tylko kiedy coś złego się wydarzy. Niedziele miałem wolną więc odespałem pracowity wieczór i nie mając żadnych planów postanowiłem poczytać i posiedzieć w domu. Magda z Martą wracały dopiero jutro, żadna z dziewczyn się nie ozywała, pomyślałem, że w końcu odrobina spokoju. Nie zdążyłem się jednak tymże spokojem nacieszyć, bo dostałem sms-a od Elizki:

    „Cześć, co robisz? Praca? A może masz czas na piwo?”

    Już i tak byłem zagubiony w tym wszystkim, więc napisałem:

    „Może być piwo, zapraszam do siebie”

    „Za godzinę będę” – odpowiedziała

    Czas zleciał szybko i niebawem Eliza zastukała do moich drzwi. Czerwone włosy znów spięte do

    tyłu, czarna koszulka na ramiączkach z jakimś motywem diabła, do tego krótkie jeansowe spodenki mocno opinające kawał pośladka, opasana czerwono-czarną koszulą w kratę w stylu kanadyjskiego drwala. Dobrze wyglądała.

    „Jak wrażenia po imprezie? Stwierdziłyśmy, że damy Ci trochę odetchnąć po takiej akcji, dlatego dziś postanowiłam wpaść do Ciebie sama, może dla odmiany pogadamy” – dodała.

    No w zasadzie to znów miałem chęć na seks, ale może i rozmowa będzie lepszym pomysłem – odpowiedziałem sam sobie w myślach.

    „Czego się napijesz?” – zapytałem

    „To samo co Ty” rzuciła od niechcenia, a ja przyniosłem 2 szklanki Gin-u z Tonikiem.

    „O jej, wóda robiona z jałowca, no ale niech Ci będzie. To powiedz mi jak już poznałeś naszą trójkę od każdej możliwej strony, która według Ciebie jest najlepsza w łóżku” – zadała pytanie, którego szczerze się spodziewałem i obawiałem.

    „Nie da się tego określić w ten sposób, każda z was jest inna, jesteście różne, nie ma lepszej i gorszej” – próbowałem dyplomacji

    „No nie przesadzaj z bajerami, to łatwe: Patrycja połyka, lubi anal, jest zgrabna i ładna, Paulina podobnie, z tym, że nie przepada za analnym, ja nie dość, że jestem z nich największa, to nie połykam i nie daje się zapinać w tyłek, to chyba klasyfikuje mnie na ostatnim miejscu, prawda?”

    „Nie do końca się zgodzę, poza tym to się zabezpieczasz i można Cię jechać do końca bez gumki” – wszystkie macie swoje plusy. No to czego dokonałaś z podwójną penetracją to rozwaliło system, jesteś wytrwała. A Paulinę dopadłem przecież ostatnio w tyłek, nie widziałem, żeby jej to przeszkadzało” – dodałem

    „widocznie Cię polubiła” – zaśmiała się sącząc drinka. „A co do podwójnej, to owszem, mam wtedy ogromną frajdę, ale nie mam zbyt wielu okazji do takiej jazdy. Nie mam zamiaru się narażać i dawać byle komu bez zabezpieczenia. Mam resztki rozsądku wbrew pozorom. Michał to mój zaufany człowiek, żebyś sobie nie pomyślał o nim nie wiadomo co, owszem jest bi, ale dotychczas miał tylko jednego męskiego partnera, a jeśli chodzi o seks z kobietami, to uprawiał go tylko z nami”.

    „No może, ale byłem w szoku widząc jak inny facet zabawia się moim kutasem, sama wiesz”

    „Dobrze, że nie wychyliłam się ze swoim fetyszem, bo dopiero byś uciekał” – roześmiała się

    „No teraz to się musisz zdradzić, zaciekawiłaś mnie, być może przypadnie mi do gustu” – wyraźnie się ożywiłem.

    „Nie, raczej nie, to nie są normalne rzeczy” nie dawała się przekonać

    „No zdradź coś co lubisz, zacznij od czegoś lżejszego” – zachęcałem ją nadal.

    „Seks oralny, uwielbiam krztusić się kutasem, ale to już wiesz, lubię jak facet nadaje rytm i pozwala sobie na szaleństwo podczas robienia loda. Ale to jedyna chwila, kiedy lubię być zniewolona, normalnie to ja wolę dominować nad facetem, ale to też już chyba zauważyłeś. Jeszcze jeden taki mocny drink i może się skuszę na kolejne wyznanie” – zaśmiała się, a ja natychmiast uzupełniłem jej szklankę nie czekając. Chlusnęła niemalże połowę drinka naraz, spojrzała na mnie badawczo, mówiąc:

    „Wiesz co? Raz kozie śmierć, jak taki jesteś ciekawski to pokażę Ci co od jakiegoś czasu mnie kręci. Zaprosisz mnie pod prysznic?” – odłożyła szklankę i zaczęła się nieśpiesznie rozbierać.

    „Pewnie” odpowiedziałem

    również pozbyłem się garderoby i razem trzymając się za ręce udaliśmy się pod prysznic. Zaczęliśmy się całować, wpierw romantycznie, ale jednocześnie namiętnie, z cała oprawą wirujących języków. Moje dłonie błądziły po jej dużych piersiach i pełnych pośladkach, mimowolnie palcami zahaczając o cipkę, na chwilę zatrzymując się aby ją podrażnić szybkimi ruchami palców. Całym jej ciałem wzdrygało podniecenie, do tego stopnia, że uklęknęła przede mną, spojrzała mi prosto w oczy i krótką chwilę pobudzając mojego członka ręką powiedziała:

    „Nie żałuj sobie” po czym otworzyła szeroko usta.

    Potraktowałem to jak zaproszenie do ostrej zabawy, wprowadziłem penisa w jej usta, złapałem oburącz za kucyk jej czerwonych włosów i z całych sił dopchnąłem sprzęt do końca gardła, słysząc charakterystyczny odgłos dławienia się i odruchu wymiotnego. Jednak nie zwolniłem uścisku, dalej tkwiąc w jej ustach najgłębiej jak to możliwe, czekając aż skończy się jej tlen, a oczy zajdą łzami. Co też nastąpiło po naprawdę krótkiej chwili. Dałem jej złapać wdech opuszczając usta, ale tylko na moment, bo znów włożyłem go do końca, tym razem jednak nie przytrzymywałem go na czas, tylko mocno i głęboko posuwając zupełnie jakby to była cipka. Cudowne uczucie przerwała ona sama, wypuszczając kutasa z ust i wstając z rozkazem:

    „Teraz moja kolej, ty klękasz”

    Cieszyłem się, że będę mógł znów skosztować jej słodkiej cipki, penetrując ją językiem, co też uczyniłem. Złapała mnie delikatnie za uszy i nakierowywała to na łechtaczkę, to na dolną krawędź szparki, w zależności od swoich chwilowych upodobań. Kiedy po jakimś czasie jej oddech przyśpieszył, a ruchy moją głową stały się bardziej ostre i chaotyczne, wiedziałem, że dochodziła. Przytrzymała moją głowę jedną ręką, drugą potarła w swój charakterystyczny sposób łechtaczkę, strzelając wcale nie małą strużką śluzu wprost do mych ust. Pomyślałem, ze przecież już ten wariant przerabialiśmy kilka dni temu i nawet bardzo przypadł mi do gustu, na co Eliza spojrzała na mnie:

    „Chyba nie sądzisz, że to wszystko co chciałam Ci pokazać?”

    Napięła mięśnie cipki, odchyliła głowę do tyłu zamykając oczy i głośno przeciągle jęcząc wypuściła strumień moczu wprost na moją twarz. Pierwszy trafił mnie prosto w otwarte usta, drugi na twarz i trzeci na klatkę piersiową. Przyznaje, że tego się nie spodziewałem, ale odkryłem, że wcale mnie to nie obrzydza, a wręcz powoduje jakiś inny wymiar podniecenia. Kiedy skończyła, poprawiła gumkę we włosach, ponownie przede mną uklęknęła mówiąc:

    „Możesz się odpłacić tym samym, radzę Ci to docenić, bo jesteś pierwszym facetem, któremu na to pozwalam”

    Uchyliła usta, przymknęła oczy i pokornie czekała na moją reakcję. Mój kutas sterczał, ale pomimo tego postanowiłem spróbować. Słomkowy strumyk gwałtownie wystrzelił w jej uchylone usta, spływając na duże cycki, brzuch i i uda. Eliza nie połykała tego, tylko wypluwała na swoje ciało. Nie mogłem już dużej tego napięcia znieść, więc skończyłem zabawę z pissem, włożyłem jeszcze trzy razy kutasa głęboko w jej gardło, złapałem ją za włosy i ustawiłem przodem do ściany prysznica, chcąc jak najszybciej wejść w jej cipkę. Tak też uczyniłem, bez trudu forsując mokrą z podniecenia waginę. Dymałem ją rytmicznymi, głębokimi pchnięciami, do ucha szepcząc:

    „Tą Twoją rozkoszną dupę też prędzej czy później zaliczę, zobaczysz”

    „Z Twoją grubością kutasa, nie byłabym tego taka pewna” – odpowiedziała pomiędzy coraz głośniejszymi oddechami, po czym kolejne jęknięcie i skurcz całego ciała dał znać o kolejnej fali rozkoszy.

    Ledwie dwa-trzy pchnięcia dalej, ja też skończyłem w niej, nie przerywając stosunku, patrzyłem jak po jej udach i moim wciąż twardy kutasie skapują coraz większe krople spermy. Klepnąłem ją w pośladek, wzięliśmy prysznic i nadzy wróciliśmy do sypialni.

    „Pod prysznicem powiedziałaś, że jestem pierwszym facetem z którym miałaś okazję spróbować pissingu, co miałaś na myśli?”

    „To długa historia, kiedyś Ci o ty opowiem, ale nie dziś i nie teraz, i tak dużo emocji zafundowałam. Lepiej mi powiedz jaka ona jest, w sensie moja ciotka Magda, dobrze Ci z nią w łóżku?”

    „Naprawdę chcesz o tym słyszeć? Jest normalna, raczej nie odbiega od standardów. Nie połyka, nie robi analu, raczej klasyczna czterdziestka jeszcze przed etapem wyzwolenia seksualnego. Ma fajną cipkę, z delikatną fryzurką w stylu lat 80-tych, to teraz niezbyt często spotykane, to w zasadzie wszystko co ją wyróżnia” – próbowałem ją spławić

    „Myślałam, że to ukryty demon seksu, ale widocznie zbyt optymistycznie oceniłam ciotkę. Słuchaj, jutro wyjeżdżamy z dziewczynami na tydzień do mojej siostry ciotecznej do Krakowa. Chcesz zrobić jeszcze jednego strzała?” – mówiąc to spojrzała mi w oczy i zaczęła ręką pobudzać mojego mimowolnie wstającego przyjaciela.

    „Pewnie, że chce” – położyłem ją na plecach i zaczęliśmy się namiętnie całować. Po chwili w pozycji na misjonarza, mój penis niemal samoistnie wsunął się w jej gotową do działania cipkę. Jęknęła, ustawiając się biodrami aby było jeszcze wygodniej.

    „Tak bez lodzika, jestem trochę zawiedziona” – przerywając pocałunki uśmiechnęła się szeroko.

    Poruszyłem się w niej kilka razy, po czym wyszedłem, zamieniając dziurkę na jej usta. Szybkimi, niemal szalonymi ruchami, trzymając w obu dłoniach jej głowę, dokonywałem szalonego szturmu na gardło, zupełnie nie zważając na to, że się dławi. Jej oczy zalały się łzami, a po policzkach zaczęła spływać stróżka rozmazanego tuszu. Wyskoczyłem z jej gardła, trzymając penisa w ręku podałem worek do ssania, który dokładnie wypieściła, wkładając całego do ust. Wróciłem do klasyka, zapiąłem ją na misjonarza. Po kilkunastu pełnych wsadach, zobaczyłem jak odpływa, co tylko zwiększyło moje podniecenie i tak po dłuższej chwili dymania strzeliłem po raz drugi w jej rozgrzaną cipkę.

    „Będzie mi tego brakować” – dodała zadowolona

    „Nie mów, że nie będziesz uprawiać seksu, jak jedziesz imprezować w Krakowie” – powiedziałem z przekąsem

    „Może będę grzeczna, zobaczymy, podejrzewam, że Ty też nie będziesz żył w celibacie, jutro wraca Magda, pewnie ze dwa razy ją stukniesz w tym tygodniu” – zripostowała

    „A może odpocznę od uciech cielesnych, nigdy nic nie wiadomo” – odparłem

    Spojrzała na zegarek mówiąc:

    „muszę spadać, mam jeszcze jedną ważną rzecz do ogarnięcia. Będziemy w kontakcie, uważaj na siebie, ja też będę ostrożna, obiecuje”

    Zniknęła po chwili, zostawiając mnie samego z pełną głową różnych myśli. Cdn?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Eliza wkracza w kolejny etap znajomości…

  • Pierwszy chlopak Marka

    Marek przeprowadził się z rodziną do większego miasta w czasie ferii zimowych. W drugim semestrze poszedł do nowej szkoły. Początki jak zwykle trudne, niemniej zakolegował się z Piotrem. Piotr był tak jak on spokojnym i dobrym uczniem. Mieszkali niedaleko siebie, w przeciwieństwie do reszty klasy – która była rozsiana po okolicy. W maju były upalne dni i chłopcy często spędzali czas razem. Pamiętnego wtorku okazało się, że w szkole jest awaria gazu i wszyscy uczniowie są zwolnieni do domu. Postanowili, że pójdą do Piotrka. Słońce prażyło od rana, na termometrze 25 stopni. Piotrek miał starszą siostrę, która wyjechała na studia. Ich dom był nieduży, ale mieli trochę ogrodu i lasu z rzeczką. Cała posesja była ogrodzona i dlatego polanka w lesie była błogim miejscem odpoczynku chłopaków. Wzięli ze sobą tylko koc, ręcznik, coś do picia i przegryzienia. Powłóczyli się po lasku w poszukiwaniu ciekawych rzeczy, ale szybko się im znudziło. Dochodziło południe i wielki upał jak na ten miesiąc. Rozłożyli pod nachylonym drzewem koc i odpoczęli. Jak zwykle wymyślali różne rzeczy podczas rozmowy. Marek stwierdził, że tak gorąco, że chętnie wpadłby do rzeczki się ochłodzić. Piotrek od razu podchwycił pomysł. Za zakolem jest nieco głębiej – tak po pas i można się schłodzić. “Niestety nie wziąłem kąpielówek” – stwierdził Marek. “Eeee tak, to idziemy na golasa” – krzyknął Piotrek i zaczął się rozbierać. Marek był trochę zdziwiony, ale Piotrek z gołym tyłkiem odkrzyknął “No chodź, nikt przecież tutaj nas nie zobaczy”. I też rozebrał się i pognał do wody. Woda była zimna, i zatrzymali się na głębokości kolan. Piotrek go ochlapał, Marek popatrzył na niego – jego penis był wygolony. W tym momencie jego penis nieco drgnął. Ale szybko weszli dalej i schładzali się. Zabawy były przednie, ochlapywanie, przewracanie, itp. W pewnym moęcie Piotrek wpadł na kolegę. Marek utrzymał się, a Piotrek został na kolanach, trącając twarzą o penis kolegi. Nastąpiła chwila konsternacji, ale Piotrek szybko pociągnął: “Ładnego masz, nie myślałeś, aby go trochę ogolić? Widziałem jak patrzysz na mojego”. Marek chwilę stał i nie wiedział co odpowiedzieć. W końcu wydukał: “Nie myślałem, ale twój ogolony jest taki podniecający”. Sam nie wierzył, że to powiedział. Gdy tylko Piotrek zauważył, że Markowy penis twardnieje delikatnie objął go dłonią i pociągnął kolegę nieco głębiej. Teraz penis stał był w wodzie. Naprężony i prostopadły do ciała. Dzięki zanurzeniu w chłodnej delikatne masowanie było przyjemne. Podniecające ale i studzące. Piotrek wstał, jego penis także stwardniał. Dotknęli się czubkami. Marek popatrzył na kolegę, zbliżył się do niego i pocałował. Cały drżał. Piotrek na szczęście nie odskoczył. Oddał pocałunek. Objęli się i dalej całowali. Trochę niezdarnie, bo nie mieli wprawy, ale bardzo ich to podniecało. Po paru chwilach spojrzeli na siebie, chwycili za ręce i wybiegli z wody. Szybko wytarli w ręcznik i położyli na kocyku. Całowali dalej. Piotrek położył się na plecach. Marek gładził jego ciało od góry w dół, dochodząc do jąder Piotrek rozłożył nogi. Marek wszedł na niego. Przytulali się i pocierali. “Podnieca mnie pocieranie o twój wygolony wzgórek” wyszeptał Marek. “Spuść się na niego, a potem twój wygolimy jeśli chcesz.” odsapał Piotrek. Chłopcy byli bardzo podnieceni. Marek nieco się podniósł, pocierał żołędzią tuż nad penisem Piotrka, wytrysnął pierwszy. Duża ilość spermy zgromadziła się w jednym miejscu. Piotrek wytarł spermę o ręcznik, szybko się ubrali  pobiegli do domu. Była 14-ta, za godzinę wracają rodzice Piotrka. Zaprowadził kolegę do łazienki. Tam użył pianki do golenia od ojca, jednorazowej maszynki i Marek cieszył się, że wygląda jak za dzieciaka. Po chwili obydwaj byli znów nadzy, tym razem leżeli na kanapie w pokoju Piotrka, który przejął inicjatywę. Penis Marka już nie stał, ale cały czas był zgrubiały i utrzymywał napięcie. Po minucie Piotrek wytrysnął spermą na jego wzgórek. Chłopcy zaśmiali się i całowali przez dłuższą chwilę. Po wszystkim umyli krocza, ubrali i zeszli na dół. Czas wracać do domu pomyślał Marek, ale jutro znów się spotkają w szkole i po lekcjach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Sasiadka w potrzebie XIV (Marta Pojednanie)

    Pozostała część niedzieli minęła całkiem normalnie. Cały tydzień pracowałem od 10 do 18 na prośbę kolegi, który jak to spora grupa osób w okresie letnim zaczął remont w mieszkaniu, więc poszedłem mu na rękę biorąc jego dyżury. Miało to swoje plusy, przynajmniej wieczory miałem wolne, chociaż dziewczyny wyjechały, wprawdzie wracała Magda z córką, ale nie miałem żadnych planów co tej dwójki. W poniedziałek z pracy wróciłem do domu przed 19, standard, prysznic, coś zjadłem i zaległem przed TV. Nic szczególnego, dopóki nie usłyszałem pukania do drzwi. Czułem, że to albo Magda, albo Marta. Otworzyłem i w wejściu stanęła młoda.

    „Hej, wróciłyśmy dziś do południa z mamą z Zakopanego, powinniśmy chyba w końcu porozmawiać o ostatniej imprezie” zaproponowała ze smutkiem w oczach.

    „Jasne, wejdź, Magda w pracy?”

    „Tak poszła na 19 wraca o 7 rano. Mogę zostać u Ciebie na noc?”

    „Dobrze, pogadajmy, możesz zostać, ale nie wiem czy nie powinniśmy poprzestać na poważnej rozmowie”

    „Będzie jak zechcesz”

    Miała na sobie zupełnie zwykłe szare dresy i błękitny podkoszulek. Długie i gęste blond włosy spięte w kok, sprawiały, że wyglądała doprawdy uroczo. Jej grzeczny ubiór wskazywał na to, że tym razem skończy się bez jakiś ekscesów.

    Poszliśmy do sypialni, wgramoliliśmy się pod koc, ale Marta zachowała dystans, dając mi do zrozumienia, że wciąż między nami są jakieś niedomówienia.

    „Wiem, że za dużo sobie wyobrażałam po naszej znajomości, rozumiem, że nie tworzymy i nie będziemy tworzyć związku, bo bliżej jest Ci w tej kwestii do mojej mamy niż do mnie. Jednak zrozum, że po tym jak to zrobiliśmy, mimowolnie zbliżyłam się do Ciebie. Dlatego też odczuwam zazdrość, której jeszcze nie potrafię kontrolować. Dlatego potrzebuję więcej czasu, aby zrozumieć i nabrać dystansu. Nadal jednak chciałabym abyś Ty mnie prowadził w kwestiach moich początków życia erotycznego. Po prostu nie powinnam widzieć jak idziesz do łóżka z inną. Wolę na tym etapie myśleć, że robisz to tylko ze mną” – wyznała

    „To dlatego poszłaś z tym chłopakiem do pokoju? Żeby mi zrobić na złość?”

    „Tak, to nie było przemyślane, ale nie uprawialiśmy seksu jako takiego chciałam żebyś był chociaż odrobinę zazdrosny, tak jak ja, ale pewnie nie zrobiło to na Tobie żadnego wrażenia”

    „To nieprawda, czuję się za Ciebie odpowiedzialny w dużym stopniu, martwiłem się, żeby Ci się nie stała krzywda, co do zazdrości, skłamałbym, gdybym powiedział, że wcale jej nie odczułem, ale Marta, musimy to jakoś między sobą poukładać”

    „Dobrze, wszystko rozumiem. Czy możemy wrócić do takich relacji jakie nas łączyły wcześniej? Postaram się już nie robić takich głupstw, dobrze jest mi z Tobą, nie chciałabym popsuć naszych relacji. Wiem, że dziewczyny wciąż Cię kuszą swoim doświadczeniem i szalonymi pomysłami i raczej nie mam szans z nimi konkurować, ale będę się starać.”

    „Dobrze, już dobrze, chodź tu do mnie” – przyciągnąłem ja do siebie i przytuliłem. Leżeliśmy tak zupełnie spokojnie, do momentu aż Marta spojrzała na mnie swymi pięknymi niebieskimi oczyma mówiąc:

    „Skoro już się na mnie nie gniewasz to może…” – przerwała łapiąc mnie za krocze i składając głęboki pocałunek z języczkiem. Nie mam takich pokładów asertywności, żeby jej odmówić. Swoją dłoń wsunąłem pod dres, muskając niechcący jej gładki, zupełnie płaski brzuch. Kiedy palcami dotarłem do jej wzgórka, łapiąc go poprzez materiał bielizny, westchnęła głośno. Całowaliśmy się tak dłuższą chwilę delektując się tą łagodną grą wstępną. Marta klęknęła na łóżku, zdjęła swoją koszulkę, pod którą zarysowały się niewielkie ale kształtne piersi okryte sportowym, białym stanikiem, który również szybko wylądował na podłodze. Zsunęła z siebie dół dresu, pozostając w samych szarych majtkach z różowymi wykończeniami oraz malutką kokardką w takim samym kolorze w ich górnej, środkowej części.

    Nachyliła swoją twarz nade mną szepcząc mi do ucha:

    „Chciałabym znów Cię poczuć całego w sobie, tak mocno i do końca” – następnie zsunęła się głową w dół, zdejmując moje spodenki wraz z bokserkami. Czułem jej przyśpieszony oddech na moim sterczącym kutasie. Pocałowała go w sam czubek, następnie omiotła języczkiem całą główkę. Chwilę go tak ssała, po czym ustawiła głowę w poprzek członka i delikatnymi, drobnymi liźnięciami przesunęła się aż do jąder, które również pieczołowicie wypieściła, liżąc i ssąc każde z osobna. Po tym zabiegu powróciła znów do żołędzia, tym razem wkładając całego fiuta w swoje drobne usta. Kilka prób nie przyniosło skutku, jakiego oczekiwała, więc wypuściła go z buzi mówiąc zasapana:

    „Nie mogę go pochłonąć całego w tej pozycji” – uśmiechnęła się

    „Nic nie szkodzi” – odwróć się, spróbujemy sześć na dziewięć, daj mi swoją cipkę, a Ty możesz ćwiczyć dalej” – zaordynowałem

    Szybkim ruchem zsunęła z siebie majteczki, odwróciła się nadstawiając swoją delikatnie, naturalnie owłosioną, pachnącą cipkę tuż nad moją twarzą. Kiedy przyłożyłem do jej warg sromowych język, cała zadrżała, na chwilkę zapominając o moim penisie. Mój szorstki język wolno ale stanowczo wędrował od jednego do drugiego otworu, dokładnie oba penetrując, co chwilę zmieniając tempo i technikę pieszczot.

    „Włóż mi go proszę” szepnęła przeciągając się pod wpływem minetki. Nie czekała jednak na moją reakcję, zeskoczyła ze mnie odwracając się przodem, ustanawiając się w pozycji na jeźdźca, nakierowując fiuta swoją chudą ręką zsunęła się na niego z wyraźnym grymasem bólu na ślicznej twarzy. Znów byłem w jej ciasnej cipce. Wolno nadziewała się w górę i w dół, coraz bardziej przyśpieszając, natomiast na jej twarzy pojawiło się wyraźne zadowolenie. Ujeżdżała mnie tak z zamkniętymi oczami, kiedy mnie olśniło:

    „Marta, musisz zejść, nie mam na sobie zabezpieczenia” – wydusiłem resztką rozsądku

    „Jeszcze chwilę, proszę” – jeszcze bardziej przyśpieszyła, zastygła na chwilę, wypuściła powietrze zsuwając się z nabrzmiałego kutasa, kładąc się obok mnie na brzuchu, jednocześnie wypinając szczupły tyłek maksymalnie ku górze, jakby w oczekiwaniu.

    „Pośpiesz się proszę” nie tracąc czasu sięgnąłem do szuflady po gumki, założyłem w pośpiechu pierwszą lepszą, układając się na niej i już z zupełnie mniejszym oporem wszedłem w nią ponownie, dobijając do końca

    „cały?” – zapytała upewniając się

    „Tak kochanie, cały” rzekłem rozpoczynając rytmiczne, dość mocne rżnięcie niedoświadczonej szesnastolatki. Kilka razy zwalniałem, aby nie było przykrego falstartu, jednak odnosiłem wrażenie, że ona już zdążyła dojść ze trzy razy. Znów się z niej wysunąłem, położyłem się na boku, tuż przy niej, złapałem Martę za biodra, przesuwając ja do takiej samej pozycji. Trzymając jej prawe udo, zgiąłem jej nogę w kolanie, druga przylegająca do materaca pozostała wyprostowana. Wszedłem ponownie, tym razem wybierając pozycję boczną. Ta zamiana widocznie jej się spodobała, bo jej pojękiwania stały się głośniejsze i bardziej donośne. Po kilkunastu pchnięciach, już nie powstrzymywałem się dłużej, wystrzeliwując w nią całym ładunkiem, szczelnie wypełniając prezerwatywę. Opadłem na plecy.

    „Mam go wziąć jeszcze do ust?” zapytała przyglądając mi się

    „Za chwilkę skarbie, podaj mi chusteczki” – potrzebowałem krótkiej przerwy, chociaż mój penis pomimo wystrzału wcale nie opadał. Zdjąłem gumkę, zawinąłem w chusteczki i jeszcze ze sterczącym penisem poszedłem do łazienki obmyć go trochę. Kiedy wróciłem, mój kutas wciąż stał pomimo tego, że pierwszy strzał był jak zwykle obfity. Pierwszy raz mi się zdarzyła taka sytuacja. Minęło 15 minut, ja znów czułem, że mogę robić drugie podejście, ale nie było tego momentu chwilowego odpływu krwi.

    „Nie doszedłeś? Nie było Ci dobrze? Bo ja czułam w sobie takie mrowienie i pulsowanie, jakbyś skończył” – zapytała zmartwiona Marta.

    „Doszedłem, było mi cudownie, tylko Ty chyba tak na mnie działasz, że muszę dwa razy z rzędu, bez przerwy” – próbowałem obrócić to w żart. Ponownie otworzyłem szufladę, rzuciłem okiem na sortyment gumek, wybrałem różowe o smaku truskawki, wręczając jej opakowanie:

    „A Ty jesteś gotowa na powtórkę?” – zapytałem

    „Ja dla Ciebie zawsze będę gotowa” syknęła zadowolona, a jej oczy wręcz zabłysnęły

    „To teraz nauczę Cię sztuczki, która przyda Ci się w seksie, coś co rozwala na łopatki większość facetów, nauczysz się zakładać gumkę ustami” – zarządziłem

    „Opanuj najpierw bezpieczne i szybkie otwieranie opakowania, tam masz takie ząbki z boku, spróbuj jednym ruchem przy użyciu zębów bezpiecznie wyjąć gumkę” – rozłożyłem się wygodnie na łóżku, siadając w rozkroku i opierając plecami o wezgłowie łóżka. Marta spojrzała na opakowanie z każdej strony, płynnym ruchem rozdarła krawędź foli wysuwając gumkę do połowy.

    „Super, ale dopóki nie zakładasz, nie musisz jej całkiem wyciągać. Możesz go teraz nawilżyć ustami” – nie musiałem nawet tego mówić, bo sama z siebie zaczęła majestatyczne, dokładne obciąganie, zupełnie jak kilkanaście minut temu, zaczynając delikatnie, od góry do dołu, pieszcząc dokładnie całego penisa. Szło jej na tyle dobrze, że musiałem przerwać procedurę, bo dopadła mnie chwila słabości i byłem w pewnym momencie bliski strzału w jej słodkie usta:

    „uważaj, bo skończę nim go zdążysz dosiąść” – powiedziałem

    „To znów go postawie, coraz lepiej mi to idzie” – uśmiechnęła się, jednak zrozumiała aluzję, patrząc na mnie jakby w oczekiwaniu na kolejną instrukcję:

    „znajdź ten zbiorniczek w prezerwatywie, włóż go sobie tą stroną w usta i zacznij od żołędzi, trzymając delikatnie wargami, rozprowadzać resztę prezerwatywy po członku”

    Marta szybko załapała o co mi chodzi, pomagając sobie na początku ręką, ale używając głównie buzi założyła gumkę na sterczącego kutasa. Jak tylko to zrobiła, triumfalnie spojrzała na mnie z pytający wzrokiem:

    „I jak mi poszło?” szczerząc się przy tym z wyraźnym zadowoleniem

    „Doskonal jak na pierwszy raz, w nagrodę wybierasz pozycję w jakiej chcesz się kochać”

    „To ja chcę na jeźdźca, ale później Ty coś wybierz, zaskocz mnie znowu” – zadowolona wgramoliła się na mnie, wkładając samodzielnie penisa w swoją ciasną, ale wilgotną szparkę.

    Tym razem wskoczyła z wyraźnie mniejszym oporem nadziewając się na mojego sterczącego fiuta. Zaczęła wolno, dostojnie posuwając się w górę i w dół, z czasem lekko przyśpieszając, kiedy osiągnęła zadowalającą dla siebie prędkość, skacząc jeszcze trochę, nagle zatrzymała się, wyprostowała swoje młode ciało, opadając z zadowoleniem, uśmiechnęła się:

    „Można się od tego uzależnić, fantastyczne uczucie” – sapnęła

    „Już? Dotarłaś?” – zdziwiłem się

    „Dziś już chyba czwarty raz, nie wiem jak to się dzieje, ale mogłabym tak ciągle” – skwitowała uśmiechem, ciągle przy tym podnosząc się i opadając z wolna na penisie”

    „Siądź na mnie do końca, obróć się na nim teraz tyłem do mnie, nie wypuszczając go z siebie.”

    Marta szybko i sprawnie przekładając swoją szczupłą nogę, obróciła się na kutasie wychylając się mocno do przodu ukazując mi swoją zgrabną, szczupłą dupkę. Cały czas w niej tkwiłem. Rozchyliłem jej nogi na bok, lekko unosząc pupę, przytrzymując ją dłońmi, tak aby tylko końcówka fiuta w niej została, dając sobie miejsce do pracy swoimi biodrami. Teraz to ja mogłem nadawać tempo. Złapała mnie chudymi dłońmi za kostki w oczekiwaniu co się wydarzy. Zacząłem wolno, ale szybko postanowiłem zwiększyć tempo do maksimum. Teraz pomimo pozornie niewielkiej możliwości ruchu, udawało mi się mocno przyśpieszyć i krótkimi ale bardzo dynamicznymi ruchami sprawiłem, że młoda zaczęła wręcz krzyczeć, nie mogąc się powstrzymać, wierciła się przy tym ja jednak nie dawałem jej szans na ucieczkę. W końcu znów drgnęła i zastygła bez ruchu, ale ja wciąż nie przestawałem swojej szaleńczej jazdy Po ostrym ale niezbyt długim galopie, klepnąłem ją w tyłek, dając znać, aby ze mnie zeskoczyła, ściągnąłem gumkę:

    „Weź go szybciutko do buzi” – niemal krzyknąłem, ale zupełnie niepotrzebnie, bo Marta zdążyła odczytać intencje uklęknęła bokiem, prostopadle do mnie, biorąc penisa do ust. Złapałem za jej gęsty kok blond włosów i dosłownie trzema ruchami skończyłem w jej ustach. Młoda pierwsze dwa strzały połknęła bez większych problemów, nie wypuszczając żołędzia z ust, ssąc go jeszcze chwilkę upewniając się czy wszystko spłynęło.

    „Jesteś cudowna skarbie” – pochwaliłem ją

    „To dzięki tobie, wiem, że wciąż się uczę, to dopiero nasz drugi raz, ale za pierwszym, choć też było cudownie nie odczuwałam czegoś takiego jak dziś, niesamowite, w ogóle nad niczym nie panowałam, wszystko samo się działo…”

    „To wyobraź sobie, że będzie tylko lepiej, tylko musimy uważać, nie możemy sobie pozwolić na seks bez zabezpieczenia, to było nieodpowiedzialne”

    „wiem, ale czasem trudno się powstrzymać. Czuje się lekko pijana po tym wszystkim, chyba muszę się zdrzemnąć”

    „Tak, chodźmy spać, przed 7 rano musisz się wymknąć do siebie, nim Twoja matka wróci z pracy” – ucałowałem ja i zasnęliśmy, wcześniej nastawiając budzik…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam
  • Poczatek wakacji Marka

    Rozpoczęły się wakacje, chłopacy nie potrafili się doczekać. Umówili się na poniedziałek. Rodzice obojga będą w pracy, siostra Piotrka jeszcze ma sesję, zresztą i tak jednocześnie studiuje i pracuje w innym mieście. Marek postanowił się przygotować. Podczas wieczornej toalety zamknął się w łazience i dokładnie ogolił swojego penisa oraz jądra. Przyciął drobne włoski pod pachami i parę wokół sutków. Piotrek zrobił dokładnie to samo, przy czym w głowie miał jeszcze przygotowanie niespodzianki. Wstał wcześnie, jak tylko rodzice wyszli z domu. Poszedł do pokoju siostry i przymierzał jej bieliznę. Wybrał czarny prześwitujący komplet biustonosz+stringi oraz ciemno-fioletową sukienkę bez ramiączek. Odłożył je na bok. Gdy Marek wpadł, przywitali się normalnie, ale po zamknięciu drzwi dali sobie soczystego całusa. Marek powiedział od razu “Mam na ciebie wielką chęć!”. Piotrek wziął go za rękę i prowadził na górę, odpowiadając “Ja na ciebie też, ale mam niespodziankę. Mam nadzieję, że się ci spodoba.”. Weszli do jego pokoju. Marek myślał, że będzie tutaj coś czekało, ale usiadł na kanapie i poczekał na niej chwilę. Piotrek udał się do pokoju siostry. Szybko przebrał się w przygotowane ubrania. Jeszcze krzyknął do Marka, by zamknął oczy. Zanim wrócił do swojego pokoju, zerknął, czy kolega nie podpatruje. Zbliżył się do niego i pocałował. “Jeszcze chwileczkę, nie otwieraj. Dziś chcę być twoją suczką” powiedział i położył dłoń na swoim udzie. Marek wyczuł delikatny materiał sukienki i bielizny. “Teraz możesz otworzyć oczy” – rzekł Piotrek. Marek tak uczynił. Jego oczom ukazał się piękny widok. Siedział na nim jego kochanek w damskim przebraniu. Piotrek wstał, przeszedł się trochę, podwinął na chwilę sukienkę, ukazując stringi. Po czym wrócił i zaczęli się całować. Szybko pozbyli się ubrań Marka. Teraz on był nagi, a Piotrek jeszcze w ubraniu. Teraz siedział okrakiem na nim, całowali się mocno. Penis Marka stał i ocierał się o pupę Piotrka. Marek chwycił sukienkę i podciągnął ją w górę i rozebrał kolegę. Popatrzył na biustonosz. Spod jego upiętej siateczki wystawały mocno naprężone sutki Piotrka. Dotykał je opuszkami kciuków i wykonywał okrężne ruchy. Piotrek wzdychał. Jego penis także pulsował, wyciągnął go w górę. Ta bielizna była super: czarna, delikatnie prześwitująca, przylegająca do ciała i mocno rozciągliwa. Widok by przepiękny. Piotrek posuwał biodrami, odchylił nieco paseczek stringów i naprowadził członka swojego chłopaka na swój odbyt. Żaden z nich nigdy tak się nie kochał, nawet nie próbowali, ani nawet o tym nie myśleli. Zero doświadczenia, ale byli zgrani i delikatni. Preejakulat zwilżał odbyt Piotrka, podniecenie robiło swoje. Piotrek wyszeptał: “Chciałbym poczuć cię w sobie i byś we mnie wszedł”. Marek powolutku napierał na jego odbyt, ale nie było tak łatwo. Z jednej strony opór bez nawilżenia, z drugiej wielkie podniecenie. Po paru próbach odpowiedział: “Bardzo chętnie, ale tak mnie podniecasz, że nie wiem, czy od razu nie wystrzelę.”. Piotrek na to odrzekł: “Nie bój się, marzę o spermie w mojej pupie, nawet jeśli to będzie od razu.”. Uśmiechnęli się i dalej próbowali. Marek objął jego uda i rozszerzył. Piotrek natomiast zmienił nieco usadowienie, a rękoma objął szyję Marka. Sapiąc mu do ucha, usadowił się na czubku jego penisa, lekko schodził w dół. Czuł rozpieranie odbytu, ale nie poddawał się. Penis wskoczy na parę centymetrów. Marek wstrzymał oddech, widać było, że zaraz dojdzie do orgazmu. Przycisnął mocniej Piotrka, czując jego mokrego penisa na swoim brzuchu i mocno wystrzelił spermą. Poruszył udami kolegi, dając mu znać do lekkich ruchów frykcyjnych. Piotrek delikatnie poruszał się, czując pulsowanie w pupie i wypełnianie płynem. Marek po odzyskaniu oddechu przycisnął kolegę do siebie i lekko odsunął, wystarczyło, by tylko dotknął jego żołędzi przez majtki, a Piotrek też wystrzelił. Czuł to mocno na swoim penisie, gdyż odbyt zaciskał się kilkukrotnie. Po wszystkim postanowili, że muszą się nauczyć tej techniki kochania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV