Author: admin

  • Cioteczny romans

    Te wakacje były wyjątkowe. Zaczęły się kiepsko, gdyż od informacji, że rodzice wylatują na tydzień do Bułgarii i niestety nie chcą mnie wziąć ze sobą. Byłem w takim wieku, że na spokojnie mogłem zostać sam w domu, ale rodzice bez mojej wiedzy postanowili, że mam wyjechać na ten czas na wieś – do wujka. Początkowo byłem podirytowany, gdyż planowałem już imprezę na nieobecność rodziców, ale szybko przyswoiłem się z myślą, że pomieszkam trochę na wsi. Największym plusem wakacji u wujka, była jego córka. Z Moniką widziałem się raczej rzadziej niż częściej, ale znałem ją nawet dobrze. Była rok młodsza ode mnie, niższa, miała blond kręcone włosy, sylwetkę klepsydry, duże piersi i pupę, ale przede wszystkim mocno zwariowany charakter. Zawsze mnie pociągała. Kiedyś, jak byliśmy dziećmi, nie mogłem za nią nadążyć w zabawach, teraz fantazjowałem o niej nocami. Pomimo, że obecnie nie widywałem się z nią często, a jej zdjęcia na Instagramie nie zawsze były w dobrej jakości, to chyba była osobą, o której najczęściej myślałem podczas masturbacji. Dlatego też myśl o spędzeniu wspólnie tygodnia bardzo mnie ucieszyła. Ostatnio widzieliśmy się rok temu. Od tamtego czasu trochę się zmieniłem i miałem nadzieję, że jeśli ona też, to tylko na lepsze.

    Jadąc pociągiem na wieś myślałem tylko o Monice. Nie mogłem się doczekać jej wyglądu i luźnego podejścia do życia. Przypominałem sobie nasze najlepsze momenty: gdy pływaliśmy w rzece i mogłem ją choć trochę podotykać w pretekście wyrzucania z wody. lub gdy zdarzało się nam wspólnie spać na stogach siana. Jednak najlepszym wspomnieniem było te sprzed roku. Byłem wtedy na weekend u niej i jej ojca w domu. Jednego wieczoru poszedłem tylko z nią po krowy na łąkę. Rozmawialiśmy o szkole, o życiu towarzyskim, aż w końcu rozmowa przeszła na temat partnerek. Osobiście miałem w życiu jedną dziewczynę. Raz po pijaku uprawialiśmy seks, lecz nie wspominałem tego dobrze. Monika już wtedy miała o wiele więcej chłopaków i kochanków łóżkowych. Jak to ona, bardzo się otworzyła i wspominała mi swoje ekscesy łóżkowe z wieloma mężczyznami. Nie tylko mnie podniecała. W pewnym momencie spojrzała na moje spodnie i księżycowym świetle zobaczyła, że jestem mocno podniecony. Faktycznie wyobrażanie sobie jej w łóżkowych sytuacjach zmusiło mojego penisa do przyjęcia pozycji na baczność. Wiedziałem, że Monika ze swym wylewnym charakterem będzie musiała to skomentować.

    – Podniecam cię? – zaśmiała się głośno jak szczekające w tle psy. Monika ustawiła się przede mną z rozradowaną miną i nagle uklękła. Zaraz, zaraz, zrobisz mi loda, dziewczyno? – myślałem. Nie mogłem uwierzyć, że taka dupa jak ona zaraz mi obciągnie. – Naprawdę nieźle sterczy …

    Monika chwilę patrzyła się na mój namiot. Miałem wtedy małe, lecz dobrze rozciągliwe spodnie, nie miałem majtek, przez co kształt penisa był dobrze widoczny i odstający. Ma siostra cioteczna nagle wzięła mojego fiuta do ust. Gdyby zdjęła spodnie, może dałaby radę wziąć do ust więcej, ale na start to też było przyjemne. Zaczęła z całej siły ssać. Było mi przyjemne, ale wiedziałem, że gdybym nie miał teraz na sobie dresów, byłoby jeszcze lepiej. Stałem wyprostowany, delektowałem się jej ssaniem i nie mogłem się doczekać, aż me spodnie spadną na ziemię. Nagle jednak Monika oderwała się od chuja i wstała na równe nogi. Od razu zdjąłem spodnie. Moja wybranka spojrzała na moje przyrodzenie i skomentowała:

    – No no no. Duży i ładny…

    Nagle wybuchła śmiechem i odwróciła się do mnie tyłem i kontynuowała drogę. Szybko założyłem spodnie.

    – Monika, czekaj, skończmy, proszę!

    – Chcesz się ze mną ruchać? – rechotała. – Nie, no co ty, jestem twoją siostrą.

    Podbiegłem do niej i zaszedłem jej drogę.

    – Tylko cioteczną.

    – Ślubu byśmy wziąć nie mogli.

    – Nie musimy od razu brać ślubu. Po prostu sprawimy sobie trochę przyjemności – powiedziałem.

    – Nie. Nie, nie tym razem.

    – Chcę cię. Zróbmy to teraz.

    – Może za rok… – wymamrotała pod nosem.

    – Naprawdę?!

    Monika już nie odpowiedziała, tylko wybuchła śmiechem. Jeszcze na tamtym wyjeździe prowokowała mnie parę razy. Na przykład gdy kąpaliśmy się raz w rzece, nagle podpłynęła do mnie i ściągnęła w wodzie moje kąpielówki. Wiedziałem wtedy, że do niczego nie dojdzie, gdyż byliśmy otoczeni rodziną, ale nie mogła powstrzymać się od uszczypnięcia mnie w jaja. Oczywiście potem odpłynęła roześmiana.

    Teraz mijał rok od tamtego wydarzenia. Liczyłem na bardzo wiele, tym bardziej, że dwa miesiące po tamtym wydarzeniu w środku nocy dostałem od niej wiadomość. Była to głosówka na Messengerze, w której Monika wyznała, że marzy o seksie, a raczej jak ona to wtedy ujęła w słowa – pierdoleniu się ze mną. Nie był to koniec nagrania, gdyż później było słychać charakterystyczne mokre odgłosy masturbacji i jej pojękiwania. Na koniec nagrania powiedziała „Chcę cię” Było słychać po jej głosie, że jest pijana i następnego dnia od razu to sprostowała i usunęła nagranie. Ja jednak je zapisałem i słuchałem całą drogę.

    Wujek odebrał mnie z peronu i przywiózł do domu, gdzie mieszkał z córką.

    Przyjechaliśmy na miejsce. Monika stała przed domem i czekała na nas. Nie wyglądała jak wiejska dziewczyna – miała krótkie spodenki leginsowe, uwydatniające jej kształtną pupę i bluzkę odkrywającą piękny pępek. Od razu poczułem mrowienie w spodniach.

    – Cześć tato – powiedziała. Gdy ojciec z bagażami ją minął i wszedł do domu, podbiegła do mnie i przytuliła się. – Hej, Dawid!

    Odwzajemniłem uścisk. Była bardzo delikatna. Spodziewałem się, że może być lekko speszona, pamiętając filmik, który mi wysłała, jednak zupełnie się to nie sprawdziło.

    – Cześć – powiedziałem cały czas w uścisku. Miała na tyle krótką bluzkę, że przytulając ją, głaskałem ją po plecach. Chyba jej się to podobało, gdyż nie chciała tego przerywać. Ja też nie chciałem przerywać, więc staliśmy przytuleni już jakieś pół minuty. Jej ciało było bardzo delikatne. Moja prawa dłoń zjechała niżej. Złapałem ją za pośladek.. Był miękki jak pluszowy miś. Monika się zaśmiała. Mój penis od razu stanął. Byliśmy mocno przytuleni, więc siostra cioteczna to poczuła. Mimo wszystko dalej mnie przytulała. Właśnie zrozumiałem, że w tym roku mogę sobie pozwolić na więcej. Moja lewa dłoń od razu powędrowała na drugi pośladek. Ten także był bardzo przyjemny w dotyku. Zacząłem delektować się dotykiem jej tyłka. Ściskałem, ugniatałem i podrzucałem jej pośladki. Chciałem więcej. Nie liczyłem się, czy jej ojciec nie patrzy teraz na nas przez okno i wsadziłem prawą dłoń w jej leginsy. Udało się ominąć jej majtki i dłoń stykała się teraz z samym pośladkiem. Był ciepły i aksamitny. Monika nadal nie protestowała. Zacząłem wkładać drugą dłoń, aż nagle zostałem odepchnięty.

    – Zabawny jesteś, wiesz? Chodź, pokażę ci twój pokój – powiedziała. Widziałem, że jest czerwona na twarzy. Oj, możesz mówić, że nie chcesz, ale twój organizm aż błaga o seks ze mną.

    Poszliśmy do domu. Musieliśmy wejść schodami na górne piętro. Monika pognała podskakując szybciej ode mnie. Mogłem przez to podziwiać jej trzęsącą się dupę. Była jeszcze lepsza niż rok temu. Siostra, gdy weszła na szczyt, spojrzała na mnie, uśmiechnęła się, klepnęła w pupę i ruszyła dalej. Takie prowokowania działały na mnie mobilizująco.

    Monika weszła przede mną do mojego pokoju i usiadła na łóżku. Wyglądała bardzo wyzywająco. Będę cię tu ruchał, myślałem. Była tak apetyczna, że w myślach przeleciałem ją już z dziesięć razy.

    – Tutaj będziesz mieszkał. Ja mieszkam za ścianą, tata zaś na dole.

    Usiadłem obok niej na łóżku i złapałem ją za udo.

    – Jesteśmy sami na górze? – nie mogłem uwierzyć.

    Monika wybuchła śmiechem.

    – Ach, zbereźny jesteś.

    – Nic nie powiedziałem jeszcze.

    – Ale pomyślałeś.

    – Ty też.

    Zaczerwieniła się. Wstała z łóżka i skierowała się ku wyjściu.

    – Nie tym razem, phah. Miłego mieszkania.

    Nie tym razem? Wiem, że mnie chcesz, kochana, myślałem.

    Monika była w swoim pokoju przez resztę dnia. Ja się rozpakowywałem i pomagałem wujkowi w wiejskich pracach.

    W końcu przyszedł wieczór.

    – Dawid, pójdziesz może po krowy? Jestem już zmęczony – powiedział ojciec dziewczyny, o której właśnie fantazjowałem.

    Ucieszyła mnie ta propozycja.

    – Jasne, skoczę po Monikę.

    Poszedłem do jej pokoju. Zapukałem i gdy usłyszałem zezwolenie, wszedłem. Leżała na łóżku i przeglądała internet na telefonie.

    – Idziemy po krowy.

    – Okej – odparła i wręcz zeskoczyła z łóżka. Wyjęła bluzę z szafy i narzuciła na siebie. – Wyprzystojniałeś od poprzedniego roku. Nie wiem, czy nie powinnam zmienić majtek, są całe mokre.

    – Zdejmiesz je, gdy wrócimy. Teraz chodźmy, zanim nie będzie za ciemno.

    Domyślałem się, że dałbym radę ją teraz przelecieć, ale byłem na tyle pewny siebie, że przełożyłem nasz seks na później.

    Poszliśmy we dwójkę po krowy. Tym razem nie rozmawialiśmy o niczym. Monika cały czas była przede mną, a ja podziwiałem jej pośladki. Myślałem jednak nadal o jednej rzeczy…

    Gdy doszliśmy do miejsca, gdzie Monika trzymała rok temu mojego chuja w ustach, nie powstrzymałem się postanowiłem zacząć działać.

    – Monika?! – zawołałem.

    Od razu się odwróciła.

    Byłem blisko niej. Raz się żyje, pomyślałem. Złapałem ją za głowę i pocałowałem. Odwzajemniła pocałunek. Całowaliśmy się namiętnie przez kilka długich sekund. Złapałem ją za piersi. W życiu nie dotykałem niczego tak przyjemnego. Gdy przestaliśmy się lizać, Monika spojrzała w dół i zobaczyła mój zwód.

    – Pamiętasz, co było rok temu – powiedziałem.

    – Pamiętam.

    – Trzeba kończyć, co się zaczęło.

    – Nie, jesteśmy rodzeństwem. To był żart.

    – Jesteśmy rodzeństwem chcącym się ruchać. To nie był żart. Chcesz mi obciągnąć, a ja chce cię wylizać.

    Milczała.

    Zdjąłem koszulkę.

    – Nie możemy.

    Złapałem ją za głowę.

    – A chcesz tego?

    Zawahała się. Patrzyła mi prosto w oczy.

    – Bardzo.

    Użyłem trochę siły, kierując ją w dół. Monika nie stawiała oporu i sama uklękła. Zdjąłem spodnie. Mój twardy penis sterczał jej przed twarzą, obijając jej nosek.

    – W takim razie powtórz to, co zrobiłaś mi rok temu. Tylko tym razem do końca.

    Monika już nic nie odpowiedziała, tylko wzięła mojego chuja do ust. Miała połowę w ustach.

    – Ssij – powiedziałem. Wykonała polecenie. – Zajebiście…

    Rozluźniłem się i delektowałem dobrym obciąganiem.

    Monika dobrze wiedziała, jak sprawić mi największą przyjemność. Złapała mnie za pośladki i do ssania dołączyła ruchy do przodu i do tyłu. Ciężko mi było w to uwierzyć. Oj wujku, jak twoja córka świetnie obciąga mi chuja… Niedługo będę pierdolił ją w jej młodą cipkę, myślałem. Monika była delikatna, ale i szybka w swych ruchach. Nie zagłębiała głęboko chuja, lecz wystarczająco, bym czuł rozkosz przez cały czas. Gdy brakowało jej tchu, wyjmowała go z ust i poprawiała piękną dłonią. Co jakiś czas też przejeżdżała językiem po całej długości fiuta. Nawet raz possała moje jaja. W pewnym momencie zaczęła uciskać palcem prawej ręki w miejscu pomiędzy odbytem a jajami. Było to wspaniałe. Podczas brania powietrza i walenia mi ręką, powiedziała.

    – Kończ już. Nie może nie być nas za długo.

    – Ach, kurwa. Jesteś wspaniała.

    – Wiem. Ty też – powiedziała i znowu wzięła mnie do ust.

    Stwierdziłem, że Monika ma rację, co do czasu, więc złapałem ją za głowę i narzuciłem jej własny rytm. Może nie było to głębokie gardło, ale zdecydowanie ciężej jej było. Fantastyczne było czucie języka cały czas odwijającego i zawijającego skórki.

    Zacząłem dochodzić. Nie uzgodniliśmy gdzie mam się wyładować, więc samolubnie postanowiłem dać jej trochę spermy. Gdy zacząłem strzelać, wbiłem jej głowę najgłębiej dzisiaj. Niesamowite było ładowanie kolejnych dawek spermy wprost w gardło najlepszej dziewczyny, którą znałem.

    Gdy skończyłem, oderwałem się od niej. Lekko pokasłała.

    – Ja pizgam, jesteś niesamowita.

    – Dziękuję. Chodźmy po te krowy.

    Odwróciła się i poszła w stronę zwierząt. Nie protestowałem, gdyż wiedziałem, że w nocy będzie się jeszcze działo.

    Doszliśmy do domu w ciszy. Także w tej ciszy poszliśmy do swoich pokoi. Wujek już spał, więc czułem się swobodnie.

    Dobra, czas na świetny seks, myślałem. Była godzina dwudziesta czwarta. Rozebrałem się do naga, wyjąłem z torby prezerwatywy i spryskany perfumami wyszedłem z pokoju. Stałem goły przed drzwiami Moniki. Stresowałem się, ale byłem też bardzo gotowy i napalony. Bardzo chciałem jej cipkę. Na samą myśl o niej, stawał mi na baczność.

    Pomyślałem, że tym razem nie zapukam. Wszedłem do środka. Monika siedziała przed biurkiem. Była w swojej krótkiej koszulce, tym razem bez stanika, zaś na dole miała same majtki. Trzymała w nich dłoń.

    – Masturbujesz się – powiedziałem.

    Wiedziałem, że na pewno myślała teraz o mnie.

    – No wow? A ty co odpierdalasz? Też zaraz będziesz jechał na ręcznym, wyjdź i się ubierz.

    Zamknąłem drzwi za sobą i podszedłem do niej.

    – Chcę cię.

    – Zrobisz mi minetkę?

    – Mogę. Ale wolę się z tobą kochać – Podszedłem do niej. – Namiętnie – Schyliłem się do niej i złapałem ją za policzki. – Bardzo namiętnie, moja kochana.

    Pocałowałem ją. Odwzajemniła pocałunek. Był namiętny jak seks, który zaraz mieliśmy uprawiać. Jej język był tym, czego potrzebowałem do szczęścia. Złapałem dłonią za jej kroczę. Poczułem, że jej majtki są całe mokre i cieplutkie. Zacząłem pocierać tamto miejsce, sprawiając jej przyjemność. Nawet wygięła się lekko do tyłu. Sama złapała mnie za sterczącego chuja i zaczęła powoli mi walić. Gdy trochę przyśpieszyła, zdjąłem jej bluzkę, odsłaniając jej piersi.

    Gdy już miałem zdejmować jej majtki, nagle odepchnęła mnie.

    – Nie. Stop, nie możemy.

    Zdziwiłem się.

    – Co?

    – Nie będziemy się ruchać. Zabawy ustami mogą być, ale nie będziemy uprawiać normalnego seksu. Jesteś moim rodzeństwem.

    – Monika… – uklęknąłem przed nią. – już to przerabialiśmy. Będziemy tylko sobie sprawiać przyjemność. Mam prezerwatywy, wszystko będzie bezpieczne.

    – Nie o to chodzi…

    Przesłodko wyglądała z odsłoniętymi cyckami.

    Wziąłem w usta jej majtki i zacząłem je zdejmować. Mój nos zahaczył o jej cipkę. Poczułem jej zapach. Był intensywny. Pierwszy raz zobaczyłem jej cipkę. Była piękna i mokra. Pocałowałem ją. Smakowała słonawo.

    – Dlaczego mamy się ograniczać. Monika, wiem że chcesz spędzić ze mną cały tydzień, nie schodząc z góry i kochając się całymi godzinami.

    Wstałem i podniosłem ją z krzesła. Położyłem ją na łóżku i ustawiłem się nad nią. Miałem jej twarz przed sobą, zaś penis smyrał ją lekko po cipce. Złapałem ją jedną ręką za pierś. Była niesamowita.

    – Znasz smak mojej spermy. Ja znam smak twojego sromu. Nie jesteśmy normalnym rodzeństwem. I nigdy już nie będziemy. Monika, zapytam cię jeszcze raz. Czy chcesz tego?

    Chwilę się zastanawiała.

    – Chcę.

    Gdy tylko ją usłyszałem, wbiłem chuja w jej cipkę. Jęknęła. Wyjąłem go.

    – Powtórz – poprosiłem.

    – Chcę.

    Znowu go włożyłem całego i wyłożyłem.

    – Tak? –pytałem.

    – Tak.

    Ponownie w nią wbiłem i wyjąłem.

    – Niedosłyszałem.

    – Chcę – włożyłem i wyłożyłem. – Chcę – włożyłem i wyłożyłem. – Chcę! – zrozumiała grę. – Chcę! Chcę! Chcę! Chcę! Chcę! – Zaczęła szybko powtarzać, więc seks nabrał szybkiego tempa. – Chcę! Kurwa! Bracie! Kurwa! Tak!

    Jako, że był to nasz pierwszy raz, trochę się zapomnieliśmy. Uderzałem w nią ciałem często i głośno, łóżko cały czas skrzypiało, a Monika coraz głośniej wołała. Wiedziałem, że powinna zamilczeć, lecz podobał mi się jej krzyk. Kochaliśmy się na misjonarza, lecz był to chyba najlepszy seks w tej pozycji na całym świecie. Za każdym razem wyjmowałem całego chuja i z całej siły wbijałem się w nią, okropnie przy tym hałasując. W końcu zaczęliśmy dochodzić. Fartownie w tym samym czasie osiągnęliśmy szczyt. Zacząłem strzelać, a Monika krzyczała najgłośniej dzisiaj.

    Po skończonej zabawie leżeliśmy na łóżku. Mój penis już opadał, a nasze oddechy się uspokajały.

    – Było wspaniale – powiedziała.

    – Rozumiem, że to powtórzymy.

    – Napisz od razu do mamy, że nie wrócisz w wyznaczonym terminie, bo musisz ruchać siostrę. Może zrozumie?

    – Nie wiem, czy wujek się zgodzi.

    – Dla niego to możesz nawet cały rok tu siedzieć.

    – Ile czasu zostało do końca wakacji?

    – Prawie cały sierpień.

    – Wspaniale… O Boże.

    – Co się stało?

    – Nie założyłem prezerwatywy.

    – Wiem. Ale cieszy mnie to. Łykam tabletki, a fakt, że pływa we mnie twoja sperma jest wspaniały.

    – Pamiętasz jak bawiliśmy się razem w dom?

    – Będziemy się w niego bawić tak długo, jak tu będziesz. Ja jestem twoją żoną, a ty moim mężem.

    Przytuliła się do mnie. Zasnęliśmy.

    Gdy otworzyłem rano oczy, ujrzałem Monikę ssącą mojego kutasa. Pogłaskałem ją po twarzy. Gdy zobaczyła, że się obudziłem, przestała robić loda. Wstała, po czym usiadła na moim chuju.

    – Może wezmę cię ze sobą do domu. Z takim budzikiem życie stałoby się lepsze.

    Monika buchnęła śmiechem. Położyła ręce na mojej klatce piersiowej. Zaczęła wykonywać ruchy podobne do jazdy na koniu. Przyjemność, którą właśnie odczuwałem, nie mogłem do niczego porównać. Nigdy się jeszcze nie czułem tak dobrze, jak kochając się z Moniką. Była cała gorąca. Jej cycki pięknie się kołysały. Czy ja właśnie rucham swoją siostrę? – uświadomiłem sobie to dopiero teraz. O kurwa, rucham właśnie swoją siostrę. Złapałem ją za piersi. Były mistrzowskie. Widziałem, że jest jej równie dobrze, co mi. Spojrzałem na miejsce łączenia naszych ciał. Jej biodra poruszały się tak majestatycznie i rytmicznie. Wiedziałem, że Monika potrafi jeździć konno i teraz świetnie to udowadniała. Póki co jej ruchy były powolne i dokładne, ale po dwóch minutach zaczęła przyśpieszać. Wsadziłem jej palca do ust. Zaczęła go ssać. Skąd się biorą takie cuda jak ona? – myślałem.

    Monika cały czas przyśpieszała, aż nagle zaczął dzwonić jej telefon leżący na półce przy łóżku. Sięgnęła do niego, nie schodząc ze mnie nawet na sekundę. Złapała moją rękę, wyjęła ją z ust i położyła na swojej piersi. Siostra nie przestawała mnie ujeżdżać. Cały czas była rytmiczna i dokładna. Jej ruchy były boskie, każdy pojedynczy dawał mi mnóstwo rozkoszy.

    – Tata do mnie dzwoni – powiedziała.

    – Odrzuć.

    – Nie. Nic nie mów przez chwilę, włączę na głośno-mówiący – odebrała telefon, po czym położyła go na mojej klatce piersiowej. – Halo?

    – Cześć, córcia.

    – Cześć, tato.

    – Co słychać u ciebie?

    – A bardzo dobrze. Ćwiczę trochę teraz.

    Ku mojemu zdziwieniu, Monika w ogóle nie zwolniła ruchów, a wręcz przyśpieszyła.

    – Ach, córcia, wakacje masz, odpuść może?

    – Nie, tato, sprawia mi to baardzo dużo przyjemności.

    Ta, mi też, pomyślałem. Uśmiechnęła się do mnie.

    – No dobrze… A noc dobrze minęła? Słyszałem huki jakieś.

    Monika cały czas ujeżdżała swojego brata, rozmawiając z ojcem. Podniecała mnie sytuacja, w której się znalazłem. Zrozumiałem, że chcę doprowadzić siostrę do orgazmu w trakcie rozmowy z ojcem. Złapałem ją za biodra i nadałem jeszcze szybszy rytm.

    – Długopis wpadł mi za szafkę. Musiałam ją odsunąć.

    Spojrzała na mnie. Otworzyła usta w szoku.

    – Lepiej nie pisz w nocy, oczy sobie popsujesz, córcia.

    – Dobrze, tato.

    – Zejdziesz na dół mi pomóc?

    Widziałem, że jest jej dobrze. Bardzo. Nie potrafiła otworzyć ust, by odpowiedzieć.

    – Oh – jęknęła. – Zejdę niedługo.

    – Wszystko dobrze?

    Wujek usłyszał jęk swej córki.

    – Tak, ooch, muszę kończyć.

    Teraz jęknęła jeszcze dłużej. Nie potrafiła zapanować nad uczuciami. Zaczęła kiwać głową na boki. Chciała dać mi do zrozumienia, że zaraz dojdzie.

    – Na pewno?

    – Tak! Ciężkie ćwiczenie teraz. Kończę! – krzyknęła. Zamknęła mocno oczy i wygięła się. Powiedziała tacie prawdę, zaczęła przechodzić orgazm. Otworzyła szeroko oczy. Ja jeszcze bardziej przyśpieszyłem. Miałem wrażenie, że ojciec może usłyszeć dźwięki seksu.

    – No dobrze, to nie przeszkadzam. – Poczułem orgazm. Zacząłem strzelać spermą we własną siostrę. – Kocham cię, cześć.

    – KOCHAM CIĘ! – wykrzyczała wręcz. Złapała za telefon, rozłączyła się i rzuciła nim w głąb pokoju.

    – Ja pierdole – powiedziałem.

    – No, pierdolisz, pierdolisz, braciszku. – zeszła ze mnie i położyła się obok. Złapała mnie jeszcze za chuja i lekko mi waliła. – Kurwa, nigdy więcej nie odbiorę telefonu w trakcie seksu.

    Wstała z łóżka. Była piękna naga, ale musiała się ubrać. Założyła spodenki na mokrą w spermie cipkę.

    – Szkoda, że jesteś tylko cioteczną siostrą. Chciałbym cię mieć na co dzień.

    – Możesz mieć. Może wyjedziemy na studia. A może przeniosę się do jakiegoś liceum u ciebie w mieście i zamieszkam z wami?

    – Świetny pomysł – powiedziałem.

    Monika założyła koszulkę. Podeszła do mnie, schyliła się i wyssała resztkę spermy z penisa.

    – Idę do taty. Jak wrócę, jeszcze się pobawimy.

    Wyszła. Nie powiedziałem, że na jej spodenkach w miejscu krocza utworzyła się mokra plama.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gierczinio
  • Moj sasiad III

    Arek zaprowadził mnie do sypialni i pchnął mnie na łóżko. Rozebrał się i położył na środku łóżka.

    – Na co czekasz suko?

    Zbliżyłem usta do jego krocza i zacząłem masować ustami jego grubą pałę, czułem jak rośnie pod moim dotykiem, włożyłem czubek penisa do buzi. Wtedy poczułem dłonie mojego sąsiada na głowie docisnął ją tak mocno, że jego pała znalazła się głęboko w moim gardle. Zacząłem się krztusić i nie moglem złapać oddechu. Złapałem go za ręce. Arek nawet nie zwrócił uwagi, że próbuję go powstrzymać. Ruszał moją głową w górę i w dół kilkanaście razy. Czułem, że się duszę i za chwilę zwymiotuje. Z moich oczu zaczęły cieknąć łzy. Arek nagle puścił moja głowę a ja oderwałem się od jego kutasa kaszląc i próbując złapać oddech.

    – Wracaj tu suko. – powiedział Arek po chwili gdy złapałem już oddech.

    Jego pała była cała mokra od mojej śliny. Czułem, że korek w moim tyłku zaczyna się wysuwać. Schyliłem się a on znowu złapał mnie za włosy, ale tym razem przycisnął moją twarz do swojej pachwiny. Zacząłem lizać skórę obok jego jąder. Arek sięgnął do mojej dziurki i wcisnął korek analny z powrotem do środka. Sięgnął po coś za siebie a moją głowę docisnął niżej, lizałem i ssałem jego skórę poniżej jąder. Zobaczyłem że sąsiad ma w ręce aparat fotograficzny i robi mi zdjęcie. Próbowałem zasłonić twarz i lekko się odsunąłem ale Arek złapał mnie za nadgarstek i uderzył mnie dłonią w twarz.

    – Co ty sobie myślisz suko! – wrzasnął na mnie.

    – Jesteś mój i masz mi kurwo się nie stawiać! Wracaj do ssania mi kutasa i patrz na mnie!

    Bałem się, że coś mi zrobi więc zacząłem ssać jego pałę i patrzyłem jak robi mi zdjęcia. Po jakimś czasie odłożył aparat i podciągnął mnie za szyję wyżej na łóżku. Położył mniej obok siebie na łóżku, brzuchem do dołu. Usiadł na moich nogach, złapał za korek i powoli go wyciągnął. Poczułem zimny żel na swojej dziurce i pośladkach a po chwil jednego, dwa a potem trzy palce rozciągające mój tyłek. Bawił się mną przez chwilę. Czułem jego wielkiego, twardego kutasa na moim udzie. Arek przesunął się wyżej i czułem jak jego żołądź wciska się we mnie. Nie bolało tak bardzo jak myślałem, z początku czułem jak jego gruby penis rozpycha się we mnie ale gdy zaczął poruszać i poczułem jak sąsiad kładzie się na mnie coraz bardziej, przez moje ciało przechodziły fale gorąca. Arek dyszał nade mną, po jakimś czasie przygryzał mi ucho i całował po szyi. Pierwszy raz ktoś całował mnie w tym miejscu i nie wiedziałem, że jest to aż tak przyjemne. Objął ręką moja szyje, która opierała się o wewnętrzną stronę jego łokcia i czułem, że lekko mnie przydusza. Im bardziej mój sąsiad przyspieszał tym mocniej naciskał i robił się jeszcze twardszy. Czułem jak z mojego małego cieknie i mimo, że był miękki miałem wrażenie, że za chwilę będę miał orgazm. Arek wyszedł ze mnie obrócił mnie na plecy i wszedł we mnie ponownie. Moje nogi oparł o swoje ramiona. Dzięki temu widziałem jego umięśniona klatkę, całe ciało i to jak śluz z mojego małego ścieka mi na brzuch. Moje nogi zaczęły się trząść, oparłem stopy o jego ramiona. Arek zsunął moje stopy ze swoich ramion i położył się na mnie. Wsunął swoje palce w moje włosy i pocałował. To był mój pierwszy pocałunek w życiu. Druga ręka złapał mnie za szczękę, rozchyliłem usta i poczułem jak jego język wchodzi pomiędzy moje wargi. Arek dyszał coraz mocniej i przyspieszał. Położył się na mnie całkowicie, przed twarzą miałem jego szyję i obojczyk, z własnej inicjatywy zacząłem go lizać i całować. Moje nogi obejmowały go w pasie, jego brzuch ocierał się o mojego penisa, czułem jak po moim ciele przechodzą fale gorąca, jedna za drugą. Arek stęknął głośno, jego gruby penis pulsował we mnie i wypełniał mnie spermą. Czułem ciężar jego ciała na moim, leżał tak na mnie dysząc dłuższy czas a jego pała powoli wysuwała się ze mnie. Poczułem, że wypływa ze mnie jego sperma. Arek pocałował mnie znowu, lekko uderzył w policzek ale było to bardziej czule a potem powiedział.

    – Dobra z Ciebie suka. – wstał i poszedł do łazienki a ja zostałem na łóżku dochodząc do siebie.

    CDN ~ jeśli chcecie?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PP

    Piszcie czy wam się podoba i czy chcecie więcej 

  • Pragnienie. Ciocia Dorota czesc druga.

    Do domu wracaliśmy w milczeniu. Tym razem mój wzrok był skierowany na wprost. Żałowałem, że powiedziałem to wszystko. Jak tylko weszliśmy do domu, pobiegłem do pokoju się pakować. Po kilku minutach zszedłem na dół, z torbą. Ciocia rozmawiała przez telefon, z wujkiem, tyle się zorientowałem. Okazało się, że wujek musiał nagle wyjechać. W jednej z jego firm był wypadek. Miał wrócić za kilka dni. Piotrek pojechał z nim. W końcu miał przejąć firmę za jakiś czas. Miło skończyli rozmowę, wiec się pogodzili. Ciocia odwróciła się do mnie. – A co to ma być? Zapytała patrząc na torbę. – Chyba czas, na mnie ciociu. – Mowy nie ma! Musimy dokończyć ten temat. Zresztą, zostaniesz jeszcze kilka dni rozmawiałam z twoją mamą. Przyjadą po ciebie we środę. – Jest mi tak niezręcznie tu przebywać. Powiedziałem ze skruchą. – w niczym nie zawiniłeś, to że widziałeś mnie w takiej sytuacji to przypadek. Jesteś już Prawie dorosły i pewne sprawy możesz zrozumieć. Tylko muszę wiedzieć. Czy mogę ci w stu procentach zaufać. Powiedziała to z bardzo poważną miną. – Ciociu, oczywiście, że możesz mi zaufać. Wszystko co będzie tu powiedziane, zostanie między nami. Ja też potrzebuje się zwierzyć. Ciocia popatrzyła na mnie z litością. – z czego chciałbyś się zwierzyć, masz jakieś problemy? Zapytała. Chociaż wiesz co, zrobię po drinku, i pogadamy. Tak, wiem nie masz 18 lat ale zrobimy wyjątek. – Dziękuje ciociu. Usiedliśmy w salonie ciocia w głębokim fotelu ja naprzeciw na sofie. Znowu mam widok na jej piękne nogi. – A więc przyłapałeś mnie w intymnej, delikatnie mówiąc sytuacji. Zaczęła mówić, zaskakując mnie. – Jak ci wiadomo wujek jest wiele starszy ode mnie. Dużo pracuje, dobrze zarabia, i ma mało czasu dla mnie. Głównie mam na myśli łóżko. Brakuje mi spontaniczności w seksie, kiedyś potrafił mnie zaskakiwać w kuchni, aucie, nawet sklepowe przymierzalnie były. Teraz jest bardzo źle z tymi sprawami tak od 2-3 lat. A krew nie woda dlatego, czasem po prostu muszę skoczyć w bok. Skończyła patrząc na mnie i czekając na moją odpowiedź. – ja to wiem, ciociu. Powiedziałem krótko. – skąd to wiesz? Ja się nikomu nie chwale a ty jesteś pierwszy któremu o tym mówię. Wziąłem głęboki oddech. – Wszyscy o tym mówią, wszystkie ciotki ci obrabiają tyłek. Ciocia zastanowiła się chwile. – tak a co te prukwy cnotliwe mówią? – nie raz ciociu słyszałem nawet moja matka, gada o tobie z innymi. A to, że się prowokacyjnie ubierasz, a to, że na każdej imprezie jest w koło ciebie pełno chłopów. I że wujek ma rogi jak stad na księżyc. Skończyłem mówiąc jednym tchem. Ciocia wstała, dość energiczne. – chcesz drinka jeszcze? – nnnn nie….. – zrobię ci daj. Podeszła do barku, nalała pół szklanki wódki i walnęła to jednym łykiem. Nalała kolejne pół, dla mnie również , dolała soku i znowu siedzieliśmy naprzeciw siebie. – a to suki. Powiedziała to i milczała dłuższą chwile. Z tej ciszy wyrwał nas dzwonek do bramy. Podeszliśmy do okna, a tam stało auto z firmy wujka a przy bramie facet ubrany na roboczo, ale kombinezon był czysty. Ciocia otworzyła okno. – a pan do kogo? Męża nie ma! – tak, tak ja wiem. Przysłał mnie po dwie rzeczy. Podobno są w garażu. – zaraz do pana idę. Krzyknęła. – zaczekaj na mnie Jacku. Powiedziała i poszła. Przez okno widziałem jak poszli do garażu, ciocia przodem, a facet z tyłu, szedł i gapił się na ciocie w mini spódniczce. Zauważyłem, że poprawił spodnie w kroku. Stanął mu, pomyślałem i zauważyłem, ze mi też. Jakaś siła pchnęła mnie żeby iść tam też, oni weszli od podwórza a ja od domu wąskim ciemnym korytarzykiem, który łączył mieszkanie z garażem. Drzwi były otwarte do połowy. Słyszałem jak rozmawiali, co mieli szukać. – o proszę to jest ta większa walizka z narzędziami, ale ta druga pojęcia nie mam gdzie może być. Powiedziała ciocia. – szef mówił coś o regale przy drzwiach na górze ma leżeć. Ciocia rozłożyła drabinkę, weszła na nią z niespodziewaną gracją. Kiedy się wyciągała żeby zajrzeć wyżej podgięła nogę w kolanie. Facet znowu poprawił spodnie w kroku. A ciocia wpięła się na palce wypinając przy tym swoją zgrabną dupcie. – proszę uważać bo, spadnie pani. Ciocia spojrzała przez ramie. – to niech mnie pan trzyma. Powiedziała to jeszcze bardziej wypięta. Nie musiała drugi raz powtarzać. Facet podszedł bliżej, położył ręce na udach, przesunął w górę, i uciskał pośladki. – aj, co pan robi? Proszę przestać. Mówiła ciocia i próbowała się wykręcić , co powodowało, jeszcze większe podniecenie. Podszedł bliżej i wbił swoją twarz między pośladki cioci. – aaach. Jęknęła i odchylił głowę do tyłu. On odchylił pasek stringów i lizał cioci pisie i odbycik. Ciotka zatraciła się w rozkoszy i wyszeptała z trudem. – rżnij mnie teraz mocno. Po tych słowach zgrabnie zdjął ją z drabinki. Ciocia wypięła się i gotowa czekała aż jej wsadzi. – Aaaaaaaaajjj kuuurwa ja-ki wie-lki. Sylabizowała cioteczka w rytm pchnięć tego pana. – tak, tak, tak mocniej szy-bciej. Taaaa ychy ychy ooooo ja pie-rdo-le nie , nie wy- trzy- mam dluuugo. Facet ją jebal jak kotkę z taką prędkością że ciotka zapomniała o bożym świecie. Zalany potem, zdyszany, zapytał. – gdzieee mmmmam skończyć? – zalej mi pizde! Zalej mi tą dziurę !! Ciotka wykrzyczała to spazmatyczne . Po chwili faceta wygięło w luk, docisną ciotunię do siebie i wpompował cały ładunek w ciotuni pizdeczkę. – Haaaaaa aaaaaaa je je jezu hmmm yhmmm. Dyszała oparta o stół facet jeszcze z niej nie wyszedł. W końcu wyjął załapał za włosy ciotkę i wsadził je w usta jeszcze sterczącą pałę. Ciotunia ssała z zapałem w końcu zassała mocno i wyciągnęła kutasa z ust dość energiczne. Facet aż syknął. Wstała, zaczęli się namiętnie całować, cioci uwiesiła się na nim, pogięła nogę w kolanie, pieściła go we włosach, potem przylgnęła do jego torsu i czule powiedziała. – nie źle ruchasz, mały. Dawno mi nikt tak nie dogodził. – to twoja zasługa. Powiedział. – moja? – tak, tak mnie podjarałaś że sam zapomniałem kim jesteś. – a kim jestem, zapytała ciocia całując jego tors. – żoną szefa. Czy jeszcze …. – co? Czy jeszcze? Zapytała. – czy spotkamy się jeszcze? Było cudownie. Ciocia wyprostowała się odeszła krok dalej. – jak będę potrzebowała rżnięcia to, znajdę cię. Chciało mi się ruchać, wiec cię wykorzystałam. – ale, ja. Zaczął coś mówić. – nie przerywaj mi chłopcze. Ostro zareagowała ciocia. – chciałam dać dupy, to dałam, jak już mówiłam będę chciała znowu to cię znajdę. Ty mnie nie szukaj i nie kombinuj bo źle się skończy to dla ciebie. – zrobię co zechcesz byle mieć ciebie drugi raz. Powiedział przygaszony. – jeśli dojdzie do mnie, że rozpowiadają plotki o tym co zaszło, stracisz prace. Pomyśl kto ci uwierzy, że ruchałeś żonę szefa? – ja nikomu nic nie powiem, ale skiń tylko palcem a będę twój. Podszedł do niej przyciągnął do siebie, chciał pocałować. Ale ciocia wybiła mu to z głowy. – bierz te walizki i spadaj. Podniosła majtki z podłogi. Wytarła spermę spływającą po udzie. I ruszyła do domu. Ja byłem szybszy. Mimo, że waliłem patrząc na to. Nie czułem osłabienia, czułem pragnienie. Pragnąłem ciotki tak jak ten facet. Wpadłem do salonu, i siedziałem jak gdyby nigdy nic. Ciocia wróciła po chwili była w łazience. Postanowiliśmy wrócić do naszej rozmowy. Ale za nim to się stało, usłyszałem pytanie. – widziałeś? – tak ciociu, wszystko, widziałem. – hmmm a co robiłeś? Waliłeś tak? – kilka razy, to było podniecające. Bardzo podniecające, zwłaszcza twoja twarz ciociu w trakcie stosunku. -Dobrze mały wróćmy to plotek o mnie. Coś jeszcze słyszałeś? – wiele razy słyszałem jak mój ojciec ze swoim bratem na jednej takiej imprezie, mówili że nie zeszli by z ciebie przez tydzień. – ha ha ha ha mmhaaa jakie ogiery. No nie mogę. Długo rozmawialiśmy. Popijając co chwile drinki. Ciocia miała już nie źle w czubie. Ja też ale ona zdecydowanie bardziej. Zapadła chwila milczenia. Siedziałem w wpatrzony w jej nogi, które przekładała co chwile, z jednej na drugą. Czasem nawet dostrzegałem jej koronkowe majteczki. – Nooo chyba czas się po-ło-żyć. Powiedziała ciocia ziewając, i ruszyła do łazienki. Po chwili wyszła w swojej kusej koszulce która ledwo zakrywała pośladki. Obserwowałem ją jak szła. Opadła na łóżko. Jej koszulka podfrunęła wyżej i całe pośladki cioteczki miałem przed oczami. Po między był czerwony pasek stringów. Stanął mi, miałem kłąb w głowie. Myślałem najpierw, pijana jest wsadzę jej. Albo jej wyliże. Wtedy zauważyłem, że jedna stopa cioci zwisa lekko z łóżka. Niemal położyłem się na podłodze, tuż przed ustami miałem cioci paluszki wymalowane na ciemnoczerwony kolor. Czułem zapach jej boskiej stopy, to był najpiękniejszy zapach jaki do tej pory czułem. Koniuszkiem języka muskałem każdy paluszek z osobna. Całowałem i delikatnie brałem do ust. Ciocia anie drgnęła. Spała mocno. Zabawiałem się w ten sposób bardzo długo. Waliłem sobie przy tym. Nie za szybko, chciałem jak najdłużej czuć podniecenie. W jednej chwili ciocia się przekręciła i w ten sposób jej pośladki znalazły się z brzegu łóżka. Nie całkiem ale wystarczająco blisko. Chciałem, musiałem je, chociaż musnąć wargami może językiem. Robiłem to, dotykałem ustami i językiem boskich pośladków cioteczki. Zlałem się obficie, we własne majtki. Żeby nie było śladów. Po cichutku poszedłem do swojego łóżka. Ale nie opuszczała mnie myśl, co by było gdybym próbował ciocie zerżnąć. Cały czas w głowie miałem tylko jedno. Idź sprobuj, no idź i zrób to. Jednak postanowiłem rozegrać to inaczej. CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jarekx69
  • Oczami rajstop

    Hejcia! Tutaj ja, K0oma i wracam do was z kolejnym opowiadaniem. Nie ukrywam pomysł, rdzeń jest inspiracją ale reszta jak zwykle moja :D. Co do reszty… Nie jest to opowiadanie ociekające sexem. W moim stylu, jest dużo opisówki itp. Dlatego czytelniku przygotuj się na historie o bardzo mocnym nacechowaniu fetyszem rajstop a nie tyle pustym sexem.
    Miłego czytania
    K0oma

    * * *

    – Naprawdę tobie tak powiedział?
    – i i i dodał, że jestem… nudna, nie mam żadnego hobby – dodała szlochając
    – To świnia! Nie martw się Aniu, to tylko oznaka, że nie jest złamasem i nie nadaje się do związku.
    Dziewczyna lekko się uśmiechnęła automatycznie poprawiając nastrój podczas babskiego wieczoru. Był on dosyć spontaniczny, spowodowany nieprzyjemną sytuacją z Tomkiem, chłopakiem, który bardzo spodobał się Ani jednak bardzo chamsko odrzucił jej otwartość. Kamila po dowiedzeniu się o całej sytuacji od razu wprosiła się do domu zapłakanej dziewczyny. Była ona stałym bywalcem, dlatego rodzicom czy starszej siostrze Anny nie przeszkadzała jej obecność.
    – Musisz się jakoś zemścić! Ukradniemy mu buty podczas wfu albo wrzucimy bezdomnego kota do plecaka.
    – Niee – powiedziała zamyślona półgłosem – wiem co zrobimy.
    – Woo! I to mi się podoba, żądza zemsty. Opowiadaj
    – Yyy… ale.. nie będziesz się śmiać?
    – Co ty! Przecież jesteśmy przyjaciółkami! – otworzyła szerzej oczy uśmiechając się szczerze.
    – Boo.. widzisz. jak są te wszystkie bajki o wróżkach i tak dalej. Powiedzmy, że one nie są wyssane z palca.
    – No i co?
    – W każdej legendzie jest ziarno prawdy.
    – No dobra ale powiedz – wtrącała się podekscytowana Kamila
    – Moja babcia znała kilka zaklęć i mam dostęp do różdżki.
    Dziewczyna zmarszczyła brwi z niedowierzaniem.
    – Ohh wiedziałam, że mi nie uwierzysz. – podkreśliła zrezygnowana.
    – Nie no… ale wiesz. Za dużo Pottera czytasz.
    – Spadaj!
    – No co? Jestem twoją przyjaciółką, ale ciężko mi w takie coś uwierzyć.
    – Ale… ja się na tym do końca nie znam.
    – Pokaż
    – Ehh no dobra.
    Anna wstała i wysunęła ostatnią szufladę, w której znajdowały się rajstopy, majtki i inne bieliźniane akcesoria. Szperając w nich chwilę wyciągnęła sztywne kartonowe pudełko i usiadła na łóżku. Kamila z zaciekawieniem dołączyła przyglądając się w półmroku ruchom swojej przyjaciółki. W po odsunięciu pokrywki ukazały się małe, wielkości pół dłoni stare, wyblakłe karteczki. Zainteresowana dziewczyna wzięła kilka luźnych przybliżając się do źródła światła, którym była lampa na stoliku nocnym.
    – To są zaklęcia. Wiele z nich jest pozacieranych i nie do odczytania dlatego babcia zabroniła mi zgadywać słów, bo może się to dla nas źle skończyć.
    – Faktycznie, niektóre ledwo widoczne. To pismo, takie po wywijane.
    Po usunięciu karteczek Ania delikatnie powoli wyjęła różdżkę. Wbrew pozorom nie była drewniana, lecz metalowa. Wielkością nie odbiegała od długopisu, jej lśniący metalicznym połyskiem rdzeń był grawerowany oraz otoczony jakimiś odstającymi zdobieniami, przez które nie można było jej wygodnie złapać. U rękojeści widniał żółty kamień w kształcie rąbu, który po chwyceniu różdżki lekko się zaświecił.
    – No… dalej… poczaruj coś – szepnęła podekscytowana Kamila.
    – Yyy… no nie wiem. Dobra czekaj. – zaczęła szybko przeglądać kartki w świadomym celu – mam.
    Trzymając sztywno metalową pałkę wydukała słowa z kartki
    – Opium amaro!
    – No i? – zapytała pretensjonalnym tonem dziewczyna – gdzie czary. Czekaj czekaj. Czujesz? – Ania lekko się uśmiechnęła, gdy jej przyjaciółka zaczęła się rozglądać w storę okna. – Ktoś o tej porze kosi trawę?
    – To nie ta…
    – No nie czujesz? Stara no jak bym na kosiarce siedziała. – przerwała jej.
    – To zaklęcie sprawia, że w otoczeniu czujesz swój ulubiony zapach. Świetnie to działa, jak wycelujesz w ubrania, bo każdemu się spodoba… noo chyba że ktoś lubi zapach paliwa to śmierdzisz dla niego stacją benzynową.
    – Wooo! To na prawdę działa! – pociągnęła nosem dla pewności – prawdziwe czary!
    – No… ale babcia ostrzegała by lepiej nie używać w cale. To niebezpieczne.
    – Masz idealny moment na zemstę i nie chcesz go wykorzystać?
    – Czy ja wiem…
    – Ale ja wiem! Dawaj te kartki i szukajmy czegoś użytecznego.
    Pod naporem Kamili zaczęły przeglądać zaklęcia na podstawie których miały stworzyć plan. Problem polegał na tym, że każda z nich miała różne podejścia.
    – Wyczarowanie mu wąsów?
    – Łee.. słabe. Zamiana w żabę?
    – Oszalałaś!
    – No co? – oburzyła się – chce tylko pomóc. To to może to “Animus maxim – powiększa zwierzę.” Wyczarujemy jakiegoś dużego szczura i wpuścimy do toalety jak tam będzie.
    – I skąd ty weźmiesz szczura w szkole – upadła na łóżko – nic z tego nie będzie. Ja chcę tylko żeby poczuł wstyd taki jak ja.
    – To może to: “Secundus spiritus”
    – Taa.. upijmy go
    – Nie nie, czekaj. Jest to zaklęcie, które powoduje zamianę duszy.
    – Hym? – zaciekawiła się.
    – Noo tak, zamienicie się duszami. Ty w jego ciele zrobisz mu totalnego przypału a on w twoim… ymm… zwiążemy go na te parę godzin. Będziesz miała totalną kontrolę nad tym co robisz więc moralniak Cię nie zje.
    – No powiedzmy, że jestem za ale czy damy radę go związać?
    – Będzie w szoku, ja poczekam na dole w kuchni, a gdy przyjdzie rzucę się na twoje ciało.
    – Czekaj ty chcesz to teraz zrobić?
    – No tak, a kiedy.
    – Sama nie wiem… może poczekajmy.
    – Co ty gadasz. Jutro żądza zemsty ostygnie i ujdzie mu to na sucho. Trzeba go jakoś zwabić… tylko jak.
    – Umm no powiedzmy, że jest możliwość. – zaciekawiła Kamilę – Przypadkiem zabrałam jego podręcznik z ławki zamiast swojego i mam teraz dwa.
    – Stara! Widzisz wszystko mówi, że masz to zrobić. Dawaj rób zdjęcie i mu wysyłaj.
    Plan dziewczyn wszedł w życie. Ania uważnie przeczytała karteczkę, w której było napisane, że należy wypowiedzieć słowa zaklęcia a następnie dotknąć różdżką dwie rzeczy które mają zamienić się duszą. Niewielki czas później do drzwi zapukał spodziewany gość. Pomimo przygarbienia był wysoki, na głowie lekko kręcona czupryna oraz twarz widocznie zmęczona po całym dniu. Na zewnątrz było już ciemno od paru godzin, dlatego miał na sobie bluzę z kapturem oraz kieszenią w stylu kangura.
    – Yyy… cześć ja po książkę – oznajmił w progu.
    – Yyy… tak tak wejdź. – odpowiedziała spanikowana. – Chodź za mną do pokoju. – poprowadziła go po schodach piętro wyżej.
    Po wejściu do pomieszczenia atmosfera była sztywna i jej dziwność potęgowało zachowanie dziewczyny, która dygotała ze stresu.
    – Wszystko ok?
    – Tak tak… książka! Tak książka! Gdzie ona? – zaczęła nieudacznie odgrywać swoją rolę – Chyba została przy drzwiach, bo chciałam ją tobie oddać, przy drzwiach a no. pójdę po nią.
    Spanikowana jąkająca się dziewczyna omal się nie zabijając zbiegła do Kamili, w kuchni która czekała z różdżką.
    – Pamiętasz zaklęcie?
    – Tak
    – Uspokój się, rachu ciachu i zemsta się spełni.
    W tym czasie Tomek został sam. Automatycznie włączył się u niego fetysz do kobiecych ubrań. Już nie raz będąc u jakiejś dziewczyny czy kobiety zabierał ze sobą jakąś “pamiątkę” która potęgowała jego samotne doznania. Wiedział, że czasu ma mało, dlatego z doświadczenia spojrzał na szuflady z których ostania była otwarta. Liczne rajstopy, majtki i skarpetki jak na zaproszenie wylewały się wręcz od ilości. Przykucnął i zaczął szukać czegoś sexownego jednak szybkie kroki powracającej Ani sprawiły, że capnął pierwszą rzecz jaką miał pod ręką. Wchodząca do pokoju dziewczyna wymamrotała pod nosem zaklęcie i chowając w spoconej ręce różdżkę spojrzała na chłopaka. Plan był prosty, podczas podawania mu książki chciała dotknąć go a następnie szybko siebie końcówką. Nagle drzwi wejściowe do domu otworzyły się z impetem.
    – Czy ktoś pomoże nieść zakupy do jasnej cholery?! – rozległ się głos mężczyzny po całym domu.
    Po korytarzu szybkim tempem mignęła starsza siostra Ani na pomoc rodzicom. Sama dziewczyna zestresowana sytuacją z chłopakiem oraz uniesieniem ojca spanikowała. Odłożyła pod lampę na stolik nocny książkę wraz z różdżką.
    – Wybacz muszę pomóc tacie, zaraz przyjdę
    W ten bezmyślny sposób, pod wpływem strachu i dużych emocji wręcz uciekła ze swojego pokoju by wnieść produkty z samochodu do domu. W między czasie dobrze oświetlona metalowa pałka rozjaśniła się przykuwając uwagę chłopaka. Nie mógł sobie odmówić i delikatnie ją podniósł w celu objerzenia. Na swoje nieszczęście nie wiedział, że jest w trakcie aktywnego zaklęcia. Nagły wiatr przez otwarte drzwi wejściowe wleciał do domu uderzając we wszystkie drzwi oraz okna. To w pokoju Ani jako miejsce magicznego wydarzenia nie wytrzymało i się otworzyło. W pomieszczeniu rozbłysło światło, które po sekundzie zniknęło razem z chłopakiem.
    Zbiegającą po schodach zatrzymała Kamila.
    – Stój!
    – Co ty oszalałaś? To ja!
    – To co ty tutaj robisz?
    – Tata mnie wołał
    – Cholera no, już Sylwia im pomogła. Dawaj idziemy to zrobić – zaczęła wpychać przyjaciółkę po schodach.
    Obie wparowały odważnie do pokoju jednak tak jak szybko weszły tak szybko stanęły w miejscu. W środku nie było żywej duszy. Ania ruszyła do otwartego okna by je zamknąć a Kamila zmarszczyła brwi rozglądając się.
    – Musiał uciec przez okno.
    – Cholera, książki ze sobą nie zabrał. Pewnie się wystraszył… właśnie. Miałaś schowaną różdżkę? Gdzie ona jest?
    – No tak, chowałam za plecami i chciałam w ostatniej chwili go zaczarować. Oo tutaj leży – niższa dziewczyna podniosła metalową pałkę. – Chyba obejdę się zemstą.
    – Na to wychodzi. Chodź pomożemy rozpakować zakupy.
    Nie wiedziały jednak, że Tomek był z nimi cały czas. Powoli z wracającą świadomością poczuł… nic. Tak lekko, bez żadnej presji porównywalnie do swobodnego nurkowania na basenie. Coś jednak zaczęło mu nie grać, ponieważ pomimo leżenia, na ziemi które rozważał to wszystko wydawało się większe niż na co dzień zwłaszcza dla wysokiej osoby którą był. Stwierdzenie był nie jest tutaj przypadkowe, ponieważ jego słabość do kobiecych ubrań oraz lśniących rzeczy zgubiła go jak nigdy przedtem. Zachowując świadomość oraz zmysł wzroku stał się parą rajstop które chwilę wcześniej znajdowały się w kieszeni jego bluzy. Leżał bezwładnie niezauważony w ciemnym pokoju przez dziewczyny i nie mógł się ruszyć ani nic powiedzieć.
    Piętro niżej cała rodzina wraz z Kamilą zajmowała się kupionymi produktami.
    – Kupiłaś mi mamo rajstopy? – zapytała Sylwia
    – No masz Ci los! Zapomniałam. – klepnęła się w głowę matka.
    – Ughhh, prosiłam przecież!
    – No dobra, weź jakieś moje. I jak rzadko noszę, moja strata. – rozwiązała szykującą się awanturę Ania.
    Do pokoju dziewczyny zapalając duże światło weszła młoda kobieta. Nieco wyższa od swojej siostry Sylwia. Miała ciemne oczy oraz proste, głęboko czarne włosy które długością zakrywały kark dochodząc do łopatek. Z postury szczupła co zauważył Tomek, gdy stanęła nad nim. Rozejrzała się po pokoju i kucnęła nad szufladą. Jej pośladki zawisnęły nad Tomkiem podczas gdy ta uporczliwie szukała idealnej pary. Będąc już prawie zrezygnowaną kątem oka ujrzała leżącą parę która okazała się tym czego szukała. Toffie czy karmel na pewno nie był to brązowy jednakowo ciemniejszy niż jej naturalna skóra. Cel był jeden, ma być widać, że ma coś na nogach, ale bez przesady. Chłopak w swoim mniemaniu zaczął krzyczeć jednak nie różnił się niczym od najzwyklejszej pary, z którą spotyka się na co dzień większość kobiet. Podniosła go z ziemi i wróciła do swojego pokoju. Już po samym wystroju było widać, że jest ona starsza od swojej siostry. Standardowe meble, stonowane kolory czy wszechobecny porządek. Po wejściu odłożyła go bezwładnie na poskładane ubrania, które przygotowała sobie na następny dzień sama siadając przy biurku do zajęcia, od którego została oderwana parę minut temu. Tomek rozglądał się, starał ruszyć czy dać jakiś znak, że jest ofiarą czegoś czego sam nie jest w stanie zrozumieć. Nawet gdyby jego starania pozwoliły by przesunąć chociaż o centymetr to nikt nie zwrócił by uwagi uznając, że to jakieś przewidzenie czy wytwór wyobraźni. Maksymalnie po godzinie kobieta wstała od biurka szybki ruchem zdejmując koszulkę. Oczom chłopaka ukazały się podskakujące jędrne piersi, których widok na parę chwil odciągnął go od rozpaczania. Przyjemny moment jednak został ukrócony założeniem innej, prawdopodobnie piżamy, ponieważ minutę potem zgasły wszystkie światła a dziewczyna zniknęła pod kołdrą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma
  • Oczami rajstop 2

    Zamieniony w część kobiecej garderoby nie spał. Można to nazwać odpoczynkiem psychicznym, ponieważ w ostatnie parę godzin wytrzymał więcej stresu niż całe ówczesne życie. Jego czuwanie przerwało światło, które zapaliła wcześnie wstająca kobieta. Z grymasem na twarzy i rozgarniętymi czarnymi włosami podeszła do biurka, gdzie ładował się telefon. Za oknem szarówka tylko potwierdzała, że był wczesny poranek. Sylwia okryła się błękitnawym, porozciąganym już szlafrokiem i wyszła rozpoczynając dzień. Jak to miała w zwyczaju długo siedziała pod prysznicem wydając się jak by w trakcie natrysku ucinała drzemkę. Ciągle ospała zeszła na parter, gdzie w towarzystwie również wcześnie wstających rodziców zaczęła robić sobie śniadanie.
    – Sysiu – zwróciła się do córki zdrobniale matka – Jesteś dziś zajęta po południu?
    – A jaki dziś dzień? – zapytała na głos sama siebie – Środa. Pewnie, a co jest?
    – No mamy już początek listopada, przydało by się jakieś buty zimowe kupić.
    – W sumie racja, nie wiadomo czy jutro tata nie będzie musiał odśnieżać – uszczypliwie zachichotała.
    – No ta, jak tego białego gówna napada to potem człowiek wyjechać nie może.
    – To po co masz taki niski samochód? – zapytała retorycznie wychodząc z kuchni.
    – Bo mnie stać! – odpowiedział lekko zirytowanie.
    Lekko rozbawiona wróciła do siebie do pokoju przełykając ostatnie kawałki śniadania. Bezpardonowo rozwiązała szlafrok i przewiesiła go przez oparcie krzesła. Tym razem w pełnej okazałości chłopak zobaczył 26latkę. Kontury ciała płynnie przechodziły z szerszych bioder na węższą talię. Lekko zarysowany brzuch oznaczał dobrą dietę niż jakieś ćwiczenia. Piersi po raz kolejny swoim okrągłym kształtem zawiesiły go na chwilę jednak najbardziej wstydliwe na niego okazało się jej łono. Włosy niczym kilkudniowy męski zarost przylegały do jej wzgórka nie odbierając jej seksapilu a nadając naturalną piękność. Obserwując każdy jej krok został widzem zakładania bielizny. Czarna, ala stringi, ale przez przesady. Stanik oczywiście był dopasowany i odciążył tors kobiety unosząc nieznacznie biust. Podążając rutyną jej dłoń powędrowała po rajstopy które bez jej wiedzy były jedyne w swoim rodzaju. Tomek spanikował, bo nie zrozumiał czemu ten przyjemny pokaz został przerwany w taki sposób. Jeszcze kilka sekund mu zajęło by zrozumiał, że zaraz stanie się częścią jej dzisiejszej garderoby. Usiadła na skraju łóżka wsuwając rękę w jedną z nogawek.
    – Mmmm jakie delikatne. – zdziwiła się, ponieważ jest to pierwsza taka para spośród setek, które miała na sobie.
    Chłopak czuł jej rękę jak wchodzi z niego. Było to dziwne uczucie jak by ktoś drapał go plecach w jego ludzi wcieleniu. Nie tracąc jednak czasu zwinęła go i gwałtownie wsunęła swoją stopę ruszając palcami. Następnie naciągniecie na piętę by skończyć powyżej kolana. Złapała za drugą nogawkę by powtórzyć całość. Tomek poczuł nieprzyjemny ból w sobie. Każde pociągnięcie powodowało pieczenie jednak największy dyskomfort nadszedł, gdy Sylwia podciągnęła go wysoko pod pępek, testując wręcz wytrzymałość materiału. Wiedział, że jeżeli potrwa to jeszcze parę sekund to rozerwie go. Na jego szczęście zadowolona kobieta przestała się gimnastykować i przeszła dalej. Do pełni stroju dodała koszulę oraz spódniczkę, która była z ołówkowa jednak z kształtu dosyć szeroka. Każdy jej ruch sprawiał dziwne uczucie jednak fakt bliskości kobiety, czucia jej ciepła oraz zapachu zaczęło intrygować go. Wszak jego słabość do damskich ubrań była spowodowana chęcią czucia tej bliskości, która w drugą stronę, ale została spełniona. Butami okazały się czarne czółenka a chudym 8cm obcasie. Po włożeniu stopy natychmiast poczuł zapach oraz smak lekko już używanej wkładki. Ciekawe doznanie, które spotęgowało jego chęć przebywania na jej nogach. Sylwia zabrała dużą torebkę oraz torbę na laptopa i wyszła z domu. Na dworze było zimno jednak grzali siebie na wzajem co nikomu nie przeszkadzało. Młoda kobieta szybko wsiadła do swojego małego, 3dzwiowego samochodu i powoli ruszyła w poranne korki. Świat z pozycji rajstop nie był ciekawy. To co widział zależało od jego właścicielki… Ta myśl, że jest czyjąś własnością go zmieszała. Jednak poza pozycją nóg dziewczyny był wstanie czuć zapach i smak jak i stop tak i jej cipki. Widział miał cały czas pogląd na jej bieliznę jak i świat ich otaczający. Jego zamiana była kompletna, nie czuł głodu ani pragnienia została mu tylko świadomość oraz zmysły.
    Po paru minutach oglądania kierownicy oraz czucia ruszających się łydek przy pracy pedałami dotarli na miejsce. Wtedy okazało się, że miejscem pracy nie jest żadne biuro jak na początku sądził tylko szkoła. Oczywiście nie była to placówka, do której on chodził, gdy jeszcze był człowiekiem, ale zdawał sobie sprawę, że było to liceum. Pogoda nie była przyjemna, dlatego żwawym krokiem z parkingu dla nauczycieli weszła do budynku. Wewnętrzny gwar uderzył w uszy, zatłoczone korytarze utrudniały przejście a gdzieniegdzie usłyszeć można było “dzień dobry Pani”. Na pierwszym piętrze znajdował się pokój nauczycielski do którego przez duże drzwi weszła młoda kobieta. Nie tracąc czasu zajęła małe biurko, które wydawało się być jej, ponieważ rozstawiła tam laptopa oraz przewiesiła płaszcz przez oparcie krzesła.
    – Witaj Sylwio – usłyszała zajęta przygotowaniem do zajęć młoda nauczycielka.
    – Tak tak, witam panią dyrektor
    – Tutaj mam te dokumenty odnoście konkursu kuratoryjnego o które Pani prosiła.
    – Ooo! Bardzo dziękuje, uczniowie na nie czekają.
    – Jestem niezmiernie mile zaskoczona jak bardzo Pani nauczenia wpływa na ucznia. Jak mam być szczera pracując tutaj zaledwie dwa miesiące a wyniki są lepsze niż pani poprzednik, który uczył ponad 15 lat.
    – Miło mi to słyszeć. Postaram się utrzymać poziom. – ich rozmowę przerwał dzwonek.
    – Muszę iść, Pani wybaczy.
    – Tak tak, naturalnie. Swoją drogą świetny kolor rajstop.
    – Ohh, też tak uważam.
    Tomek nie był zadowolony z tego, że znalazł się w szkole. Uznał to za nudne, ale nic nie mógł z tym zrobić. Siostra Anny otworzyła salę i wpuściła uczniów do środka. Stali równo i bezszelestnie rozeszli się po ławkach.
    – Dzień dobry uczniowie.
    – Dzień dobry Pani! – odpowiedzieli chórem po czym usiedli.
    – Dziś zapowiedziany sprawdzian, na który oczywiście macie 45 minut. Jak ktoś skończy to czeka do końca a następnie wychodząc składacie kartki na moje biurko. Jakieś pytania? Świetnie.
    Po rozdaniu kartek ciszę w sali zakłócało tylko stukanie obcasów nauczycielki. Nie ukrywała się z tym, można było odnieść wrażenie jak by specjalnie głośno mąciła skupienie. Tomek w tym czasie czuł przyjemny nacisk przenoszony z nogi na nogę. Oczywiście jej praca nie polegała na strofowaniu piszących, dlatego po jakiś 15 minutach “obchodu” usiadła do biurka. Chłopak już myślał, że resztę lekcji spędzi pod ciemnym blatem jednak nie. Albowiem zasiadając położyła nogę na nogę kręcąc przy tym uniesioną stopą by co któryś ruch wysunąć piętę, pobujać butem na palcach i ponownie schować stopę i nią kręcić. Patrzył na siedzących, męczących się, jak że trudnym sprawdzianem młodzieńców. Na ławkach nie było żadnej książki czy piórnika. Tylko kartka i jeden długopis w ręce.
    – “Co to za przedmiot?” – pomyślał widząc spocone czoła.
    Obserwując ich zauważył, że co jakiś czas, któreś z 30 siedzących spogląda na niego. Problem polegał w tym, że był on rajstopami, dlatego te wszystkie szybkie spojrzenia wielkimi oczami kierowały się na wysuniętą, drażniącą przestrzeń nogę. Jego rozmyślania przerwała Sylwia, która zaczęła głaskać się bezwładnie po kolanie. Przyjemny dotyk swojej właścicielki rozmarzył chłopaka, gdy ta klikała coś w dzienniku elektronicznym.
    Gdy zabrzmiał dzwonek klasa w popłochu złożyła sprawdziany na krańcu biurka. Każdy bez chwili zwłoki wychodził mówiąc głośne “Do widzenia Pani”. Ta jak by niewzruszona wstała, chwyciła kartki i powolnym krokiem wyszła zamykając za sobą drzwi na klucz. Do pokoju nauczycielskiego weszła tylko na chwilę by odłożyć kartki by z wolnymi rękoma udać się na potrzebą. Znaleźli się w małej nauczycielskiej toalecie. Kobieta podciągając spódniczkę zsunęła rajstopy razem z majtkami i usiadła na chwilkę. Było to strasznie krępujące dla chłopaka, ponieważ nigdy nie miał potrzeby widzieć sikającej kobiety. Chwilkę potem wróciła do swojego poprzedniego stanu i wyruszyła w drogę powrotną do pokoju. Tomek poczuł nagle małą wilgoć. To jakaś zagubiona kropelka moczu przebiła się przez cieniutkie majtki i dotknęła również rajstop. Lekko obrzydzony tym powąchał oraz posmakował czując lekko szczypiący smak. Nie wiedział czemu to zrobił, ale tym sposobem mokra plamka zniknęła nim właścicielka się zorientowała.
    Kolejne przeglądanie papierów na biurku i kolejny dzwonek. Tym razem nie przejęta tym, ale niewiele spóźniona weszła na 2 piętro by stanąć na pewien widok. Przed salą, w której teraz maiły odbyć się zajęcia stała jedna osoba. Blond dziewczyna z ciemniejszymi pasemkami trzymała szelki granatowego plecaka. Sylwia lekko nonszalanckim krokiem, gniotąc klucze w ręce powoli podeszła do drzwi. Uczennica wyglądała na wystraszoną jednak starając się opanować stała w niewidzialnym szeregu. Zgrzyt zamka i obie weszły do sali. Już od samego wejścia było widać, że jest to sama geograficzna. Liczne mapy, globusy, skamieliny zalegały na ścianach, parapetach oraz szafkach. Tak jak lekcje temu dziewczyna stanęła w swojej ławce czekając na nauczycielkę.
    – Dzień dobry.
    – Dzień doby Pani! – odpowiedziała jedyna głośno i wyraźnie.
    Młoda nauczycielka rzuciła stertą papierów na biurko i popatrzyła na siadającą podopieczną.
    – Kogoś tutaj brakuje. Czy może wiesz kogo? – zadała ironicznie pytanie opierając biodro o mebel.
    Dziewczyna wstała by udzielić odpowiedź.
    – Nie wiem, gdzie są wszyscy, rozeszli się po domach. Dziś środa, nasza klasa ma zaledwie trzy lekcje.
    – Czyli chcesz mi powiedzieć, że te 11 osób, które zapisało się na zajęcia przygotowawcze do kuratora z geografii ma mnie dziś w dupie?! – uniosła się.
    – “Co? Geografia” – zdał sobie sprawę – “Myślałem, że to jakaś matematyka albo fizyka a to zwykła geografia? Przecież nikogo ten przedmiot nie ciągnie. Ona musi coś z nimi robić” – zaczął rozmyślać Tomek patrząc na lekko dygocącą dziewczynę.
    – Dobrze, jakoś się z nimi rozprawię, ale tobie nie popuszczę. – podkreśliła zaglądając w kartki na swoim biurku. – Ery na Ziemi za nami, ukształtowanie planety również… Aaa no tak, podział polityczny świata. Oczywiście Europę olejemy, bo to już dawno powinnaś umieć. Zacznijmy od Ameryki południowej. Powiedz mi stolice Urugwaju.
    – Montewideo
    – Argentyny
    – Buenos Aires
    – Gujana Francuska
    – Umm – w pomieszczeniu nastała chwila ciszy. Dziewczyna zamknęła oczy intensywnie myśląc.
    – Kjena – odpowiedziała niepewnie
    – Kajenna! – zaakcentowała pierwszą literę “A” nauczycielka.
    – To może Afryka.
    Uczennica powoli brnęła przez kolejne stolice. Jednak stres bycia sam na sam oraz ewidentny wyrzut całej złej energii na nią zaczął robić swoje.
    – Sudan
    – Dżuba
    – Nie! Pytałam o Sudan… a nie południowy
    – Madagaskar
    – Umm Anan na… Atna ryna?
    – Dziewucho! Antananarywa. Ty musisz takie rzeczy wiedzieć inaczej przyniesiesz tylko wstyd a nie wynik.
    – RPA
    – Johannesburg – odpowiedź padła szybko, bez zastanowienia
    Sylwia trzasnęła kartkami o podłogę na znak rozczarowania złą odpowiedzią. W Tomku aż się zagotowało z powodu zachowania kobiety. Instynktownie szukał czegoś by ogarnąć tę kobietę jednak na jej szczupłych, kształtnych nogach nawet nie powstała zmarszczka na materiale.
    – Pozbieraj to – rozkazała wskazując na białe papiery. Dziewczyna wystraszona wstała i podeszła przed oblicze Pani od geografii. Była od niej wyższa o głowę i spoglądała na nią spode łba. Przykucnęła i starannie tworzyła plik dokumentów które przed chwilą rozbryznęły się pomiędzy pierwszymi ławkami. W momencie, gdy ta już kończyła Sylwia usiadła na swoim biurku.
    – Twoja klasa bardzo mnie dziś rozczarowała. Twoje odpowiedzi również… mamy początek listopada a ty nie umiecie podstaw. Musisz mnie przeprosić i uzyskać karę, dobrze wiesz co robić.
    Blondwłosa przełknęła ciężko ślinę.
    – No dalej dalej.
    Klęcząc na kolanach przysunęła się do zwisających nóg kobiety i pocałowała delikatnie czubek buta. Powtórzyła to kilka razy aż do momentu, gdy obcasy wylądowały na ziemi.
    – Teraz się postaraj.
    Chłopak był w szoku. Nigdy nie spotkał się z taką edukacją, ale jak było widać nie był to pierwszy raz. Sekundę później poczuł, jak jest między podeszwą stopy a mokrym językiem, który powoli wędrował przez całą stopę. Ręce liżącej znajdowały się na podłodze niczym w rygorze, że boskie ciało nauczycielki można dotykać tylko językiem. Nie spieszyła się, zadanie musiało być wykonane porządnie. Każdy czerwony paznokieć, każdy centymetr rajstopy był wilgotny od śliny. Przedstawienie to pomimo moralnej blokady bardzo rozkręciło Tomka. Od strony Sylwii nie było czuć żadnej poważnej reakcji w postaci rozgrzania czy podniecenia, robiła to w celach relaksacyjnych oraz mentalnych. Przyjemne doznania pieściły zmysły zaczarowanego. Kontakt dwóch płci przeciwnych i to w takiej sytuacji zmierzał tylko w jednym kierunku. Orgazm, który przeszedł był inny niż wszystkie. Bodźce z dwóch źródeł spotęgowały przyjemność jaką otrzymał. W efekcie kobiecie zrobiło się nieco ciepło w nogi. Wytłumaczyła sobie to oczywiście kaloryferami tak samo jak drugą oznakę dojścia jej rajstop. Na karmelowym materiale pojawiła się plamka nie większa niż kostka czekolady. Była biała i szybko wyschła, wobec czego została uznana za ślad od kredy, której w szkole jest pełno.
    – Już starczy. – rozkazała niewiele później po orgazmie Tomka
    – Dziękuje Pani – korząc się stała z kolan widocznie zgnębiona.
    – Możesz iść do domu. Pamiętaj by się uczyć i przekaż reszcie, że… heh… porozmawiam z nimi.
    Obie wyszły z klasy po głośnym “Do widzenia Pani” akcentując na ostatnie słowo. Dla trzeciej pary uszu było to niezrozumiałe jak mogła doprowadzić tę młodzież do takiego stanu.
    Kolejne dwie lekcje obyły się bez krzyków oraz całowania butów jednak było czuć w powietrzu rygor i dziwne napięcie, któremu nie jest w stanie nikt się przeciwstawić. U pani geografistki albo dostawało się 5 albo 1. Brzmi staromodnie, ale przez te parę lekcji nie padła żadna inna ocena.
    Po skończonej pracy udała się do samochodu by pojechać na umówione spotkanie z mamą. Znów Tomasz mógł podziwiać tylko kierownice i potrwało to trochę, ponieważ o tej porze były znaczące korki. Miejscem docelowym było średniej wielkości centrum handlowe a dokładniej sklep obuwniczy z wyższej półki, przywitały się serdecznym uściskiem i weszły do środka. Pomimo aktualnej godziny nie było wiele klientów, dlatego obsługa szybko zajęła nimi zajęła.
    – I co widzisz coś dla siebie? – zapytała starsza kobieta.
    – Tak tak mamo. Rano już rozmyślałam i postanowiłam. – zwróciła twarz do ekspedientki – Czy otrzymam kozaki do kolana albo lekko powyżej które nie są sztywne? Wie Pani jak by połączyć legginsy z butem.
    – Oczywiście, proszę regał obok.
    Faktycznie były tam buty zgodne z opisem. Sylwia myślała, że znajdzie coś na obcasie albo jakimś podwyższeniu jednak z uwagi na to, że w zimie raczej trzeba mieć oparcie pełnej stopy wybrała te które pasowały do opisu. Czarne, obcisłe, wsuwane od góry. Nawet Tomkowi się spodobał wybór, więc nie popełniła modowej wpadki. Gorzej było z jej mamą, ponieważ jak typowa kobieta nie wiedziała co wybrać. Widząc to 26latka postanowiła zostawić ją na chwilę i weszła do sklepu obok.
    – Dzień dobry, poszukuje takich rajstop. – przywitała się w wypełnionym bielą światła pomieszczeniu.
    – Witam, takich, czyli jakich? – spojrzała na nią sprzedawczyni.
    – Takich – powtórzyła wystawiając nogę przed siebie
    – Aaa, Pani wybaczy, nie zrozumiałam. – spojrzała na zaczarowanego chłopaka – Jakieś informacje? Co to za firma?
    – Niestety, otrzymałam je bez pudełka.
    – Mogę dotknąć?
    – Proszę – pozwoliła lekko zirytowanym głosem.
    Młoda kobieta lekko przejechała po udzie kobiety w celu zbadania materiału.
    – Wie Pani co? Dziwne, ale ten materiał jaki przyjemny, w ogóle nie sztuczny. Takie właściwości ma jedwab, ale. one nie są z jedwabiu.
    – A kolor chociaż?
    – Proszę tutaj mamy katalog z numerami kolorystyki.
    Chwilę przeglądania i kolejna irytacja. Wszystkie firmy albo miały za jasny cielisty albo zbyt brązowy. Tomek jak by nie patrząc był unikatem, którego obie nie mogły znaleźć.
    – No cóż. Będę musiała siostrę o to zapytać. Dziękuje
    – Do widzenia. Jak Pani znajdzie firmę to proszę mi powiedzieć przy okazji. Bo są bardzo ładne i świetnie wykonane.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma
  • Przyjaciolka mojej mamy

    Tego wieczora do mojej mamy miała przyjść koleżanka, Pani Ania. Właściwie latało mi to koło chuja, ale moja rodzicielka powiedziała mi, że muszę zająć się Panią Anią przez dobrą godzinę, gdyż ona będzie musiała zostać dłużej w pracy. Przygotowała wszystko i zostawiła to w lodówce – miało być wino i jakieś przekąski. Zapewniłem matkę, że jakoś ją przyjmę, dotrwam z jej koleżanką do momentu, kiedy nie wróci.

    Panią Anię kojarzyłem, ale nie jakoś bardzo. Kilka razy po prostu ją widziałem, rozmawialiśmy może dwa czy trzy razy. Nic ciekawego. Pamiętam jednak, że była interesująca jako kobieta – jej ciało było niezłe, ponętne. W tamtym momencie jednak wcale o tym nie myślałem. Grałem w LOL-a kiedy zadzwoniła do drzwi. Lekko wkurwiony wstałem z fotela i poszedłem do drzwi. To była ona. Pani Ania. Otworzyłem jej.

    – Dzień dobry. Marek, prawda? – zaczęła na powitanie kobieta. Uśmiechnęła się przy tym szeroko.

    Muszę przyznać, że koleżanka mamy wyglądała naprawdę atrakcyjnie. Widać było, że ma czym oddychać, że jest kobietą z krwi i kości. Miała na sobie białą bluzkę z niedużym, koronkowym dekoltem – jej piersi ukryte pod tym cienkim materiałem zdawały się być ogromne. Na nogach miała czarne nylony i niebieską, jeansową spódniczkę. Nie przyglądałem się jej jednak zbyt długo. Mogłaby to źle odebrać.

    – Dzień dobry. Proszę wejść – odpowiedziałem lekko zmieszany.

    Weszła do środka. Zaprowadziłem ją do salonu, idąc przodem. Miałem się dziwnie, czując na sobie jej wzrok. Nie wiem czemu, ale przeszły mnie ciarki na myśl o byciu sam na sam z tą obcą kobietą. O czym miałem z nią niby gadać przez godzinę? Ona usiadła na kanapie, ja jakiś metr od niej. Denerwowałem się. Cholera jasna. Czym?

    – Mama będzie gdzieś za godzinę – wypaliłem nagle.

    – Tak, wiem, wiem – przyznała i spojrzała na mnie, uśmiechając się.

    Miała jasnobrązowe oczy i blond włosy, ale widać było w nich ciemniejsze odrosty. Spięła je w luźny kok i kilka z kosmyków uciekało na czoło. Na prawym policzku miała ciemny pieprzyk – chyba podkreślony kredką. Usta wymalowała bordową szminką. Z twarzy wydawała się niezła jak na czterdziestoparolatkę.

    – Także będziemy musieli trochę posiedzieć – zacząłem. – Możemy sobie siedzieć i milczeć, jeżeli Pani chce.

    Zaśmiała się delikatnie i nie wiem czy po prostu z musu.

    – Chodzi mi o to, że nie jestem najlepszym mówcą. Nie mam gadane.

    – Nie przejmuj się. Jakoś sobie poradzimy. Możemy włączyć coś na TV.

    Podniosłem się z miejsca. Sięgnąłem po pilot i włączyłem jakieś kanały. Dziwne było to, że czułem się pożerany przez nią wzrokiem, kiedy na nią nie patrzyłem – pewnie mi się tylko wydawało. Odwróciłem się do niej. Założyła nogę na nogę, tak że jej spódniczka podjechała znacznie wyżej niż za kolana. Odsłoniła tym samym kawał niezłych, opalonych ud — okazało się więc, że miała pończochy. Od razu uciekłem wzrokiem i zapytałem:

    – Chce Pani wina? Jest w lodówce.

    – Poproszę.

    Przeszedłem do kuchni i szybko uporałem się z butelką.

    – Tylko nie każ pić mi samej – rzuciła z drugiego pokoju.

    Wyciągnąłem dwa kieliszki i nalałem nam sporo tego wina. Przyniosłem je do salonu i usiadłem teraz trochę bliżej Pani Ani. Napiliśmy się. Ona wypiła znacznie więcej za pierwszym łykiem niż ja. Widząc coś na mojej twarzy, odstawiła kieliszek i zaśmiała się.

    – Przepraszam, ale miałam okropne popołudnie – wyznała z westchnięciem.

    – Yhmh – mruknąłem. – Co się stało?

    – Nie wypaliły mi pewne plany, to tyle.

    Nie sądziłem, że powinienem ciągnąć ją za język, wiec nie spytałem o co chodzi. Patrzeliśmy teraz na telewizor. Leciało jakieś głupie show z półnagimi panienkami i facetami. Jakaś para całowała się na wizji. Odchrząknąłem zmieszany.

    – Może przełączyć? – zapytałem.

    – Dlaczego?

    – Takie to jakieś. Dziwne.

    – Dziwne?

    – Tak myślę.

    Pani Ani napiła się wina, osuszając całą lampkę. Po chwili poprosiła mnie o jeszcze. Spełniłem jej prośbę. Poszedłem i wróciłem z pełnym szkłem. Znów uniosła kieliszek do ust, wypijając znaczną część. Potem oznajmiła, jakby się tłumacząc:

    – Dobre to winko, naprawdę. A ja miałam okropny dzień.

    W końcu zapytałem ją, o co chodzi. Zaczęła mi opowiadać o byłym mężu i dzieciach, które jej nie rozumieją, głównie o córce. Z jej historii wynikało, że jest to mała, wredna sucz.

    – No i zrobiłam coś bardzo głupiego – wyznała.

    – Co takiego?

    – Nie powinnam o tym mówić. To głupie i chore.

    Znów sięgnęła po kieliszek.

    – Może mi Pani powiedzieć. Co tam. Dobrze jest się wygadać, prawda?

    Pociągnęła ze szkła. Widać było, że alkohol zaczyna na nią powoli działać. Jęknęła ze złości i wyrzuciła to z siebie.

    – Umówiłam się na spotkanie przez internet. Takie bardzo intymne spotkanie. Z młodym chłopakiem. To był mój pierwszy raz. No i spanikowałam, więc po prostu napisałam mu, że to nie dla mnie…

    Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Domyślałem się, że chodziło po prostu o seks. Dużo słyszałem o takich mamuśkach szukających bolca na raz. Nie sądziłem jednak, że koleżanka mamy może coś takiego robić. Przyjrzałem się jej ponownie. Wyglądała naprawdę atrakcyjnie. Czy takim kobietą naprawdę brakuje seksu?

    Pani Ania nagle wstała i wyszła do łazienki. Nie było jej jakiś czas. Kiedy wróciła wydawała się spokojniejsza, ale poprosiła o więcej wina. Nie miałem serca jej odmawiać. Sam dokończyłem swój kieliszek, kiedy siedziała w łazience. Rozlałem nam butelkę do końca. Wróciłem i usiadłem bliżej niej. Długo wahałem się z pytaniem, zanim zebrałem się na odwagę:

    – Chodziło o seks, tak?

    Pani Ani spojrzała na mnie osobliwie. Potem pokiwała głową na tak.

    – Każdy ma swoje potrzeby – powiedziałem na jej obronę.

    – Ja po prostu tak dawno tego nie robiłam…

    – Myślę, że jest Pani na tyle atrakcyjna, że jeszcze znajdzie się godny facet. Naprawdę.

    Uśmiechnęła się blado i spojrzała mi w oczy.

    A potem po prostu nachyliła się i pocałowała mnie w usta. Byłem zaskoczony takim obrotem spraw, ale nie broniłem się. Trwało to dosyć krótko. Potem oderwała się ode mnie i wyjąkała:

    – Przepraszam, ja…

    – To nic…

    I nie bardzo myśląc przejąłem inicjatywę. Teraz to ja zacząłem ją całować. Nie oponowała. Wsadziłem jej język w usta i zaczęliśmy nimi tańczyć. To było świetne. Te kilka chwil pieszczot i przyjemności. Nagle poczułem jak mój kutas zaczyna rosnąć. Całowałem się z nią jednak dalej. Potem oderwałem się od jej miękkich warg i zacząłem całować ją po szyi. Chciałem więcej.

    – Marek, chyba nie powinniśmy… – wyznała cicho, ale objęła moje plecy.

    Nie odpowiedziałem. Nagle zjechałem na dekolt i zacząłem składać na jej miękkich piersiach pocałunki. Prawą dłonią ścisnąłem jedną z nich. Wydawała się ogromna pod moją dłonią. Zacząłem ją ugniatać i miętosić. Drugą ręką powędrowałem między jej uda, nurkując pod jeansowym materiałem. Przez moment się wzbraniała, ale krótko to trwało. Rozłożyła szerzej nogi tak, żebym miał większy dostęp do jej muszelki. Dotknąłem ją tam i zacząłem gładzić po cienkim materiale majteczek. Gorączka od niej bijąca, prawie mnie oparzyła.

    – Naprawdę nie możemy… – zaczęła mówić.

    – Możemy – odparłem pewnie i wyciągnąłem trochę jej piersi z koszuli, tak, że ukazał się kawałek różowego sutka. Zanurkowałem językiem w głąb i zacząłem po chwili ssać te jej słodkości.

    – Twoja matka może zaraz wrócić. Pomyśl o tym… – wyszeptała słabo.

    – Zobacz co o tym myślę – powiedziałem, chwyciłem jej dłoń i położyłem sobie na kroczu.

    Po chwili to poczuła. Twardość mojego naprężonego kutasa. Podniosłem głowę i zobaczyłem w jej oczach przerażenie, ale i ekscytacje nieznanym. Znowu zaczęliśmy się całować, a dłoń Pani Ani pieszczotliwie gładziła mojego małego przez spodnie. Teraz już wiedziała, z czym ma do czynienia i wszystko było teraz w jej rękach.

    Cała ta sytuacja wydawała mi się cholernie nierealna jak cudowny sen. Była to jednak prawda. Pani Ania, seksowna koleżanka mamy, naprawdę macała mnie po fiucie. Chciałem jednak przejść dalej, chciałem wsadzić jej swoje pulsujące mięcho w dojrzałą szparkę tej suczki. Oderwałem się od jej ust i zgrabnym ruchem obaliłem na plecy. Kiedy zacząłem ściągać z niej spódniczkę, usłyszałem dzwonek do drzwi. Wróciła matka.

    – Cholera jasna! – rzuciła Pani Ania i momentalnie zerwała się z miejsca.

    Oczy miała rozognione, policzki zaróżowione rumieniem – może również ze wstydu. Ja byłem załamany. Kurwa mać, pomyślałem. Taka okazja przechodzi mi koło nosa! Niech to chuj strzeli!

    Pani Ania poprawiła swoje ubrania i posłała mi przepraszające spojrzenie. Po chwili w jej zachowaniu nie było śladu po całym zamieszaniu. Jakby kompletnie przed chwilą nic się nie działo. Otworzyliśmy mamie i kobiety dały sobie po buziaku na powitanie. Zaczęły chichotać i gadać jakieś pierdoły. Usiadły na kanapie i kazały sobie przynieść wina. Spojrzałem na Panią Anię. Unikała mojego wzroku, ignorowała mnie. Totalna klapa.

    Cały wieczór przesiedziałem w swoim pokoju. Kiedy wybiła północ poszedłem się myć. Dwie siedzące przy TV kobiety wyglądały na kompletnie porobione – mama sprawiała wrażenie śpiącej. Pani Ania zerknęła na mnie przelotnie kiedy wychodziłem już z łazienki. Siedziała z założoną nogą na nogę, wyglądając dzięki temu niezwykle seksownie. Uśmiechnęła się do mnie – co odczytałem jako dobry znak – ale w głębi wiedziałem, że moja szansa minęła. Gdyby matka wróciła wtedy później, pewnie dopiąłbym swego. A tak… Pozostało mi wrócić do pokoju i zwalić konia.

    Wróciłem do łóżka i zapaliłem nocną lampkę, tak że cały pokój skąpany był teraz w półmroku. Głosy z salonu już kompletnie ucichły. Pomyślałem, że Pani Ania pewnie wyszła z mieszkania. Byłem zły, że się ze mną nie pożegnała. Co jednak miałem zrobić? Pewnie uznała cała wcześniejsze zajście za ogromny błąd. Trudno było się dziwić – przecież byłem synem jej najlepszej przyjaciółki.

    Nagle jednak drzwi od mojego pokoju zaskrzypiały, a w drzwiach stanęła ona. Pani Ania.

    – Twoja matka już zasnęła, a ja przyszłam się pożegnać… – zaczęła nieśmiało.

    – Dobrze – odpowiedziałem obojętnie.

    Pani Ania zamknęła za sobą drzwi i podeszła do mojego łóżka. Leżałem w samych bokserkach. Usiadła na skraju łóżka i wyznała:

    – Wiesz, chyba powinniśmy pogadać o tym co stało się wcześniej…

    Nie odzywałem się. Widziałem, że jest nieźle porobiona. Oczy jej błądziły, ruchy były niezgrabne. Czekałem na to, co miała do powiedzenia.

    – Przepraszam cię za to – powiedziała. – Za to, że cię wykorzystałam. Pewnie jesteś na mnie zły.

    – Dlaczego niby?

    – Dlatego, że taka stara prukwa się do ciebie dobierała…

    Uniosłem się na rękach i przybliżyłem do niej.

    – Przez chwilę byłem najszczęśliwszym facetem na ziemi – wyznałem jej.

    Zerknęła na mnie z nadzieją. Coś czaiło się w jej brązowych oczach.

    – Wiesz, tak sobie pomyślałam…

    – Co pomyślałaś?

    – Że twoja matka zasnęła i…

    Uderzyła mnie fala gorąca. Nie musiała nic więcej mówić. Wiedziałem o co jej chodzi. Chciała to zrobić. Ze mną. W moim pokoju. Pod osłoną nocy, pod śpiącym nosem matki…

    Zbliżyłem się do niej i pocałowałem ją. Jej usta smakowały kwaśnym winem, mimo to było mi przyjemnie. Zamknęła oczy, kiedy mnie całowała. Czułem jak mój sprzęt rośnie raz dwa. Nie miałem teraz zamiaru tyle grać. Chciałem dobrać się do niej jak najszybciej. Ona chyba też nie miała zamiaru zwlekać, bo od razu przeszła do ściągania swojej koszulki. Po chwili była już tylko w samym jasnym staniku. Jej wielkie biłbały zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Co za kobieta, pomyślałem. Dojrzała mamuśka. Kutas stał mi już boleśnie. Pani Ania zauważyła to i położyła rękę na moim małym.

    – Mogę? – spytała cicho, jakby nie chcąc, by usłyszała nas matka.

    Pokiwałem głową na tak i położyłem się. Pani Ania sprawnym ruchem pozbyła się moich bokserek, uwalniając mojego kutasa. Szybko pochyliła się nad nim i bez ociągania wzięła go w usta. To było cholernie przyjemnie, to jak z oddaniem ssała główkę, jak brała penisa do połowy. Robiła to z wprawą. Patrzyłem na to jak urzeczony, na to, jak pochłania mój sprzęt. Bałem się, że spuszczę się przed czasem. Dlatego powiedziałem jej żebyśmy przeszli do sedna. Zgodziła się ze mną.

    – Musimy być bardzo cicho – powiedziała. – Zróbmy to raz, dwa. Twoja mama może obudzić się w każdej chwili.

    Ponownie się z nią zgodziłem. Szybka akcja bardzo mnie rajcowała, tym bardziej że czułem, iż długa jazda nie była dziś możliwa – za bardzo się podnieciłem. Zaproponowałem by Pani Ania położyła się na brzuchu. Zdjąłem z niej jeansową spódniczkę, która wylądowała na dywanie. Po chwili miałem przed sobą cudowny widok – jej zgrabny, opalony tyłek w ciemnych figach, a później, na zgrabnych udach, ciemne pończochy. Nachyliłem się nad jej pośladkami i zacząłem je całować, gryźć, pieścić. Masowałem jej tyłeczek i oddawałem mu cześć. Był okrągły i pełny. Wciąż nie wierzyłem w swoje szczęście. W końcu zdjąłem z niej majteczki, a moim oczom ukazała się jej słodka pusia. Pani Ania rozszerzyła trochę swoje nogi, tak abym miał większy dostęp do jej łona. Zbliżyłem twarz i wyciągnąłem język. Od razu uderzył mnie zapach napalonej, dojrzałem samicy. Po chwili lizałem już jej muszelkę, czując jej smak. Pani Ania zaczęła cichutko pojękiwać pod moimi pieszczotami. Położyłem dłonie na jej pośladkach i rozszerzyłem jeszcze bardziej ją tam na dole, chcąc mieć większy dostęp. Zanurkowałem językiem w jej otworku – ona syknęła z rozkoszy.

    – Proszę, wejdź już we mnie – wybłagała cichutko.

    Wlazłem na nią, rozkraczając się i przystawiając swojego kutasa do jej pusi. Złapałem za penisa i nakierowałem nim na jej otworek rozkoszy. Wsunąłem go delikatnie i czułem każdy centymetr przyjemności, kiedy tak rozpychałem jej pochwę.

    – Tylko wyjdź, zanim dojdziesz – poprosiła mnie. – Lepiej, żebyś nie spuścił mi się w środku…

    Kiedy to mówiła, wbiłem się w jej cipkę po same jądra. Dobiłem do brzegu i cofnąłem się niczym morski odpływ. Po chwili wróciłem, jak fale uderzające o plażę. Kilka pchnięć później zapinałem już Panią Anię jak doświadczony jeździec. Patrzyłem na jej drgające pode mną ciało i jechałem z nią równo. Jej pośladki cicho klaskały, odbijając się od mojego podbrzusza. Czułem się jak w raju, ruchając ją w ten sposób. Wiedziałem, że mam przyzwolenie na wykorzystanie jej po całości. Robiłem więc swoje. Jechałem i jechałem, wsparty na rękach, jak pies biorący suczkę w rui. Pani Ania leżała zdana na moją łaskę. Mój kutas świdrował ją niczym wiertło, kuł jak młot pneumatyczny. To było takie dobre.

    Nachyliłem się do niej. Odwróciła głowę w moją stronę i pocałowała mnie. To było piękne. Była mi oddana, poddana mojej woli, kiedy tak penetrowałem jej muszelkę. Należała do mnie. Wsadziłem jej język głęboko do gardła. Lizaliśmy się w pełnej namiętności i wchodziłem w nią głęboko i mocno, robiąc sieczkę w jej pochwie. Nagle poczułem, że zaraz się spuszczę. Naprawdę szybki numerek…

    – Zaraz dojdę – wyznałem, dysząc.

    – Wyjdź… – wyrzuciła słabo.

    Miałem inny plan. I postanowiłem ją o tym poinformować, bo jarało mnie to nieziemsko – jeszcze żadna kobieta nie pozwoliła mi dojść w środku, tak naprawdę nie wiedziałem, jak to jest skończyć w kobiecie. To była moja chwila.

    – Skończę w środku, dobrze? – zapytałem podniecony.

    – Nie. Proszę…

    – Spuszczę się w tobie, dobrze?

    — Och nie…

    — Dochodzę!

    – Oooooo….!

    Pani Ania zawyła. Z początku nie wiedziałem co się dzieje, ale po chwili załapałem, że doprowadziłem ją do orgazmu. Moja postawa, moje słowa, musiały doprowadzić do tego, że doszła. Po chwili doszedłem i ja, dosłownie sekundę po niej. Ryknąłem i zacząłem pompować swoje nasienie do jej gościnnego łona. Wykonywałem długie, silne pchnięcia raz po raz zalewając pochwę Pani Ani swoją gorącą spermą. To było zajebiste, czułem to, wiedziałem o tym. Przeżywałem najlepszy orgazm w życiu. Kiedy skończyłem, wysunąłem się z niej i przetoczyłem na bok. Spojrzałem na swoja kochankę. Wciąż leżała na brzuchu, była wykończona. Podniosłem się i zerknąłem z zaciekawieniem na jej pusię. Moja sperma wyciekała gęsto z jej otworka, spływała po cipce w kierunku pościeli. Patrzyłem na ten ósmy cud świata jakąś chwilę.

    – Mam nadzieję, że nie zrobiłeś mi dziecka – wyznała Pani Ania, wzdychając.

    W końcu podniosła się z mojego łóżka i zaczęła powoli ubierać.

    – To było niesamowite – powiedziałem jej.

    – Tak było przyjemnie – wyznała, ale po chwili poprawiła się. – Dobrze będzie, jeżeli to się nie powtórzy. To niestosowne.

    – Jest Pani cudowna.

    Zaśmiała się tylko i wstała. Obejrzałem ją sobie raz jeszcze. Nie mogłem nadal uwierzyć, że przed chwila zerżnąłem taką laskę. Była gorąca jak diabli. Te piersi, te biodra, tyłeczek. Jebliwy, dojrzały materiał.

    – Powinnam już iść – oznajmiła Pani Ania i nachyliła się, dając mi buziaka. – Mam nadzieję, że nie zbudziliśmy twojej matki…

    Teraz ja się zaśmiałem. Kiedy Pani Ania wychodziła, obejrzała się jeszcze w drzwiach. Nasze spojrzenia spotkały się. Miałem ochotę ją zatrzymać, ale wiedziałem, że i tak dziś mi się poszczęściło. Innym razem, pomyślałem. Innym razem. Miałem nadzieję, że ona myślała podobnie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Mam nadzieję, że się podoba.

    Dawajcie komentarze o czym teraz miałbym napisać.

  • Tomek i pupa Nati

    Panowie umówili się przez Internet. Byli młodzi i napaleni. Żeby nie podpadło umówili się na wypad na weekend nad jezioro. Każdy miał ok. 80km do swojego domu. Okolica była spokojna i wielu turystów przyjeżdzało. Plan był prosty. Spotykają się i udają kuzynów. Mają jeden pokój, dwie noce. W razie czego udają się na pobliski festiwal muzyczny. Wieczorem zaczynają się harce. Natan przybiera wcielenie Natalii. Jest transem. Ma długie włosy, nieco dziewczęcą twarz oraz malutkie piersi. Ciało całe wygolone, penis od urodzenia malutki. W trakcie terapii hormonalnej.  przebiera się w damskie ciuszki. Najpierw stanik i majtki. Potem samonośne pończochy. . Tomek natomiast jest dobrze zbudowanym gościem, który prócz wiedzy posiada wysportowane ciało. Nie ćwiczy na siłowni, chyba, że czasem wpadnie na taką pod chmurką. On czeka już w łóżku w samych bokserkach.

    Nati wychodzi z łazienki. Zbliża się powolnymi ruchami do łóżka. W półmroku widać jego małe prześwitujące cycuszki. Ruchy prawie kobiece. Wchodzi na łóżko i klęczy przed Tomkiem. Całuje go i liże po szyi. Odwraca się i nieco oddala on swojego pana. Wypina pupę. Tomek uwielbia pończochy i krągłe tyłeczki. Po dwóch minutach Nati zbliża się do niego. On obejmuje jej tyłeczek i gładzi po nim oraz udach. Jego penis zaczyna się podnosić. Odsuwają koc. Nati ociera się pupą o jego napięte bokserki. On chwyta jej piersi, wyczuwa twardniejące sutki. Gładzi je i zjeżdza rękoma w dół na uda. Nati naciąga stanik w dół. Jej malutkie piersi ukazują się na światło dzienne.

    Znów zmiana pozycji. Tym razem od przodu. Tomek podziwia jego piersi i zbliża do nich usta. Pocałunek, polizanie i ssanie. Sutki robią się większe i twarde. Pierś też nabrzmiała. Nieduże, miseczka A, ale piękne. Ssie je i całuje przed dłuższy czas. Bierze całe w usta i zasysa. Potem liże po całych piersiach. Nati ściąga jego bokserki. Tomek bez wąchania się poddaje i jest cały nagi. Jego penis stoi sztywni. Nati znów na nim siada i oddaje mu swoje piersi. Penis Tomka pociera się między jego udami. Rozszerza je i ściska nimi. Tomek odciąga materiał stringów na bok. Teraz główka jego penisa pociera o odbyt. Jest już nawilżony. Zakłada gumkę i smaruje lubrykantem. Nati ostrożnie na nim siada, nakierowuje na dziurkę. Powolutku naciska aż wskoczył do środka.

    Penis Tomka jest ściśnięty i bardzo podniecony. Gdyby teraz mocno poruszał, na pewno by wytrysnął. Natli woli powoli i delikatnie. Właściwie delektuje się rozepchaną dziurką. Odchyla się nieco aby dalej poczuć pieszczoty swoich piersi. Tomek nie przepuszcza takiej okazji. Ssie i przygryza sutki Nati. W jej majteczkach robi się wilgotno. Jego mały penisek z pobudzoną prostatą wydalają przezroczysty płyn. Penis próbuje stwardnieć. W stringach ma mało miejsca. Na szczęście jest malutki, a Nati podnosi go do góry. Po paru sekundach już mocno stoi. Ma tylko 7cm długości, ale napręża materiał majteczek.

    Nati wie, jak Tomka podnieca widok tyłeczka i rajstop. Wychodzi z niego. Dodaje lubrykantu i odwraca się tyłem. Teraz wszedł w niego głębiej. Tomek pieści piersi Nati. Ona powoli porusza się w górę i w dół. Po czym opada w dół. Teraz czas na pośladki i uda. Zaczyna mocniej poruszać, może nie mocno, ale szybciej. Tomek jedną dłonią próbuje chwycić pierś Nati, drażnić jej sutki, drugą przyciąga do siebie lub gładzi uda po pończochach.

    Nati wciska się głębiej i lubi czuć nacisk na prostatę. Jej penis jest mocno naprężony, odchyla majteczki by nie dojść przed Tomkiem. Po kilku minutach Tomek daje znać, że zaraz wystrzeli. Nati przyśpiesza, gdy czuje pulsowanie, zakłada majteczki by samej wystrzelić. Nati się wyprostowuje. Tomek przyciska go od siebie. Obejmuje piersi i gładzi ręką po zaspermionych stringach. Nati jeszcze raz pulsuje dostając małych drgawek.

    To było cudowne przeżycie dla obojga.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Pamiatki po zonie, nastepny raz

    Rafał wziął się w wir pracy i uprawiania sportu. Najbardziej przypadła mu do gustu jazda na rowerze górskim. Lubił wyzwania, a im bardziej w las i niedostępne miejsca, tym mniej pamiętał o żonie. Jednak ona ciągle była w jego głowie. Chciał zawsze czuć jej bliskość. Po treningu wracał do domu, brał kąpiel i padał na łóżko, obejmując poduszkę. Zasypiał, myśląc o swojej zmarłej żonie. Tego dnia nie było pogody na rower, ciągle padało, wszędzie szaro, wietrznie. Energia go rozpierała a tu trudno nawet uchylić okno. Smętnie przechodził się po mieszkaniu, a testosteron w nim buzował. Otwarł szufladę komody. Dalej trzymał część ciuszków żony. Od razu zauważył jej sportową bieliznę. Ubrał bezszwowe spodenki i top. Brakowało mu “piersi”, więc wypchał je zwiniętymi podkoszulkami. Położył dużą poduszkę na łóżku, usiadł na niej. Pochylił się, ręce oparł na wysokiej krawędzi łóżka. Prawie jak pozycja kolarska. Ścisnął lekko uda i zaczął delikatnie pocierać o poduszkę. Jego penis nabrzmiewał, ale nie potrafił się wyprostować przez okalającą bieliznę i przytłoczenie do poduszki. Zamknął oczy i pojawiały się dwa obrazy naprzemiennie. Jeden z jazdą rowerem po lesie, drugi jak posuwa swoją żonę. Jedną ręką chwycił za swoją sztuczną pierś. Zaczął ją ściskać. Obrazy żony przybierały na sile. Wyciągnął jeden z jej podkoszulków i nabrał powietrza. Wciąż czuć jej zapach. Wyprostował penisa, teraz mocno sterczał w tych spodenkach. Pochylił się mocniej i dalej ocierał. Następnie położył się na plecach. Na twarz nałożył podkoszulek. Każdy oddech był oddechem jej ciała. Ściągnął spodenki, owinął wokół sterczącej pały i masował ją dalej. Cały czas pilnował, by nie zwilżyć jej majteczek, chciał zachować tylko jej soczki na nich. Jego jądra mocno ściskały, to znak, że jest blisko orgazmu. Teraz wąchał krocze jej majteczek. Było żółtawe od soczków z jednej z ostatniego seksu. To sprawiło, że jego penis stał sztywno, nie potrafił już się powstrzymać. Ręka poruszała się coraz szybciej, doprowadzając do mocnego wytrysku. Po wszystkim jądra były obolałe, napletek czerwony, a on wciąż wąchał jej majteczki, przywodząc w pamięci jej uśmiech po ostatnim udanym seksie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Mama mojej dziewczyny na plazy

    Słońce prażyło przyjemnie moją skórę, kiedy siedziałem na gorącym piasku wpatrzony w morski horyzont. Przed chwilą pływałem, więc lekki wiatr chłodził moje ciało. Cholernie dziś było gorąco. Dziewczyna szturchnęła mnie w bok. Zerknąłem na nią znudzony.

    – Idziemy po lody i piwo. Idziesz?

    – Nie. Dzięki. Posiedzę sobie i popatrzę na wodę.

    Byliśmy nad morzem. Ja, moja dziewczyna i jej rodzice. Siedzieliśmy właśnie na plaży, która nie była mocno zaludniona. Kilka osób kąpało się w morzu, parę par leżało na ręcznikach w odstępach po kilkanaście metrów. Dziewczyna wstała i poszła z teściem do budki z jedzeniem i piwem. Miało im to zając dłuższą chwilę. Zostałem więc sam na sam z moją przyszłą teściową. Leżała na brzuchu i jej i tak skąpe majtki wrzynały się głęboko w tyłek. Zdołała go sobie już nieźle opalić. Miała naprawdę zgrabne pośladki i ciężko było się nie gapić. Robiłem to więc ukradkiem, speszony całą sytuacją. Pani Żaneta – tak miała na imię – wydawała się kompletnie nie przejmować, zresztą zdołałem przyzwyczaić się do jej lekkiego podejścia w takich sprawach. No i mało tego, że tak leżała – w końcu podnosiła głowę, spojrzała na mnie spod ciemnych okularów i rozkazała, żebym posmarował ją tłustym kremem do opalania.

    – Chyba się nie boisz, co? – rzuciła, widząc reakcję na mojej twarzy.

    – Nie mam czego, prawda?

    Pani Żaneta zaśmiała się i wciąż leżąc na plecach, uniosła się nieznacznie. Próbowała odpiąć stanik, ale nie szło jej to za dobrze. Poprosiła mnie więc o pomoc. Zrobiłem to z rezerwą, trochę się obawiając jej dotknąć. Kiedy łączenie puściło, przez chwilę widziałem kawałek jej nagich piersi z profilu. Miała dorodne cycki, miseczkę przynajmniej D

    – Muszę się opalić na plecach, żebym nie miała bladych pasków od stanika, wiesz o co mi chodzi – wytłumaczyła.

    Pokiwałem głową na tak. Potem wziąłem olejek do opalania i nałożyłem sobie na rękę. Roztarłem biały krem i przyłożyłem dłonie do gorącej skóry pleców Pani Żanety. Zacząłem powoli wmasowywać smar, robiąc okrężne, pełne ruchy. Docisnąłem mocniej, pracując przy łopatkach.

    – Ooo – zamruczała Pani Żaneta. – Ktoś tu się zna na rzeczy.

    Nie skomentowałem tylko dalej robiłem swoje. Zjechałem niżej, wzdłuż kręgosłupa. Pomasowałem teraz te miejsce. Byłe dokładny, stanowczy ale w miarę delikatny.

    – Wiesz co – rzuciła nagle Pani Żaneta. – Usiądź na mnie i tak mnie masuj. Będzie ci chyba wygodniej niż tak klęczeć obok, co?

    Z początku nie załapałem czego ode mnie wymaga. Ale po chwili Pani Żaneta odwróciła głowę i klepnęła się w lewy pośladek, zachęcając mnie i pokazując gdzie mam usiąść. Poczułem przypływ gorąca – coś przyjemnie załaskotało mnie tam na dole. Odchrząknąłem i usiadłem na jej dużym tyłku. Było mi na nim niezwykle miło i miękko, chociaż cała sytuacja zahaczała o bardzo niezręczną.

    – Kremik w dłonie i jedziesz kochany – ponagliła mnie.

    Znów nabrałem olejku i zacząłem zabawę od nowa. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że to nie jest już zwykłe smarowanie, ale masaż. Nie przeszkadzało mi to jednak. Pani Żaneta była niezłą szprychą, więc możliwość macania jej bez przeszkód było jak wygranie na loterii. Chyba każdy chłopak w moim wieku cieszyłby się w tej sytuacji. Fakt, że była matką mojej dziewczyny, tylko mnie podniecała. Taki zakazany owoc. I właśnie to podniecenie przełożyło się na to, że mój penis drgnął. Przez długi czas wstrzymywałem się przed erekcją, ale nie dałem ostatecznie rady. Stanął mi. Stanął, kiedy siedziałem na pośladkach teściowej. Poczuła to, bo poruszyła się i powiedziała:

    – Wymasuj mi teraz nogi.

    Zszedłem z niej z lekkim ukłuciem żalu. Posmarowałem jej nogi i zacząłem jeździć od łydek aż pod pośladki. Samych pośladków jednak nie miałem odwagi dotknąć. Jej skóra pracowała pod moimi dłońmi. Starałem się najlepiej jak umiem ją zadowolić. Miałem trochę wprawy w masowaniu i było widać, że Pani Żanecie się podoba. Co jakiś czas wydawała przeciągłe “Ochhh” albo “Achhh”. Jeździłem tak w te i z powrotem jakiś czas po tych jej ponętnych nogach

    – A tyłek to co? Ma być blady? – oznajmiła z oburzeniem. – Śmiało. To przecież nic takiego, nie bój się.

    Przez moment się wahałem, ale w końcu uległem. Wziąłem kremu do opalania i roztarłem go w dłoniach. Po chwili przyłożyłem obie dłonie do pośladków Pani Żanety. Od tego gorącego słońca, jej pośladki emitowały przyjemnym ciepłem. Zacząłem wykonywać powolne ruchy. Czułem pod dłońmi, że jej tyłek jest super miękki i niezwykle jędrny. Masowałem ją jednak przez majteczki, nie miałem w ogóle w głowie, że mogłaby je ściągnąć. Ona jednak znów mnie zaskoczyła.

    – Będę miała brzydki pasek od gaci jak się tak opalę – wyznała. – Ściągnij mi majtki i zacznij masować całe pośladki. Tylko dokładnie!

    Wziąłem głęboki wdech, chcąc dodać sobie odwagi. A także żeby się opanować. Nie wierzyłem w to, co się tutaj właśnie działo. Rozejrzałem się dookoła. Ludzie zdawali się być obojętni na to co się dzieje. Znów zerknąłem na gorące ciało kobiety, leżącej pode mną. Matka mojej dziewczyny każe mi wymasować swój nagi tyłek. Złapałem za materiał majtek i powoli ściągnąłem go w dół. Moim oczom ukazał się nagle goły rowek z brązową dziurką po środku, a po chwili ściśnięte wargi sromowe w kolorze różu poniżej. Jej cipka wydawała się spuchnięta, jakby wilgotna. Zacząłem masować jej pośladki. Po chwili złapałem się na tym, że wykonuję takie ruchy, aby coraz bardziej eksponować jej cipkę. Poruszałem jej skórą tak, aby otworek pusi się odsłaniał, otwierał. Fascynował mnie ten widok, chłonąłem go niczym gąbka. Cipka Pani Żanety. Bramy raju. Coś niesamowitego.

    – A teraz wsadź tam palec i zrób mi dobrze – rozkazała. – Tylko tak raz, raz. W każdej chwili mogą wrócić…

    Nie przesłyszałem się cholera. Pani Żaneta naprawdę zaproponowała, żebym zrobił jej palcówkę. Bez ociągania wsadziłem palec do jej bułeczki. Jaka ona tam była miękka i mokra, jaka rozgrzana. Zacząłem wiercić palcem w jej otworku, po chwili dołączając drugi. To była szybka akcja. Wsuwałem jej do samego oporu. Miałem sprawne dłonie, więc minęło tylko kilka chwil i Pani Żaneta doszła z przytłumionym w kawałek ręcznika jękiem. Potem złapała za swoje majtki, naciągnęła je na tyłek i usiadła obok mnie.

    – Dziękuję ci kochany – powiedziała, dając buziaka w policzek.

    Potem rozejrzała się dookoła, przygryzając przy tym wargę.

    – Dzielnie się spisałeś, dlatego Pani Żanetka ma dla ciebie prezent. Chodź do mnie, usiądź bardzo blisko. Zajmę się tobą.

    Zrobiłem tak. Po chwili jej dłoń wylądowała na moim małym i wsunęła się pod kąpielówki. Kutas stał mi jak trzeba, co Pani Żaneta skwitowała uśmiechem. Zaraz też wyciągnęła moją sterczącą pałę na zewnątrz, nałożyła sobie na dłoń kremu do opalania i zaczęła walić mi konia. Ślizgała po moim sprzęcie od jaj po samą główkę. Robiła to jak rasowa profesjonalistka. Patrzyłem na jej pracującą nad małym dłoń. Był cały czerwony z podniecenia i twardy jak nigdy. Bordowa główka była napęczniała i wyglądała jakby miała za chwile pęknąć z tej rozkoszy. Pani Żaneta pracowała jednak dalej, rozglądając się na boki, czy czasem nikt nie idzie.

    – No dalej mój olbrzymie – zanuciła. – Dojdź mamie w rączkę.

    – Pani Żaneto jest mi tak dobrze…

    – No to wystrzel dla mnie ze swojej młodej armatki…

    Podziałało to na mnie. Po chwili poczułem, że zaczynam się spuszczać.

    – Pani Żaneto zaraz dojdę…

    Mruknęła zadowolona i przyspieszyła robótkę. Sekundę później mój kutas wystrzelił potężną strugę w kierunku piasku. Kolejne spazmy wyrzucały już spermą na wciąż pracującą dłoń Pani Żanety. Kiedy skończyłem cała jej dłoń była w moim nasieniu. Zerknąłem na matkę mojej dziewczyny. Uśmiechała się do mnie.

    A za Panią Żanetą, kilka metrów od nas, zauważyłem dziewczynę i jej ojca. Szli do nas.

    – Idą – rzuciłem przerażony, podciągając gatki.

    Pani Żaneta odwróciła głowę. Wydawała się opanowana. W końcu zatrzymali się przy nas. Moja dziewczyna spojrzała na nas i zapytała:

    – A wy co?

    Zorientowałem się, że jej wzrok padł na mokrą od spermy dłoń matki.

    – Smaruję się kremem – oznajmiła Pani Żaneta. – Muszę opalić sobie dekolt.

    Po czym moją spermę wymieszaną z kremem do opalania zaczęła wcierać sobie w piersi. To chyba zmyliło moją dziewczynę, bo usiadła obok mnie i zaczęła o czymś mi gadać. Ja jednak wciąż patrzyłem jak Pani Żaneta wciera resztki mojego nasienia w dekolt i w biust. Spostrzegła, że na nią patrzę. W odpowiedzi uśmiechnęła się do mnie, puszczając przy tym oko. Cała ta sytuacja została naszym małym sekretem. I na moje szczęście – nie ostatnim.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Mam nadzieję, że się podobało – jak zwykle ;p

    Trochę inne pisanie, ale mam nadzieję, że zainteresuje tych, którzy lubią czytać coś ciekawego i innego.

  • Atrakcyjna sasiadka

    Jestem mężczyzną w wieku 30 lat i odkąd pamiętam podobały mi się zadbane i eleganckie kobiety, ładnie umalowane, ozdobione biżuterią i pachnące perfumami. Tak się składa, że balkon mojego mieszkania pozwala widzieć ze stosunkowo niedużej odległości balkony w bloku obok, który przylega do mojego budynku pod pewnym kątem. Pewnego dnia wyszedłem na swój balkon po południu i zauważyłem, że na balkonie w sąsiednim bloku, na tym samym piętrze, stała bardzo atrakcyjna dziewczyna. Miała platynowe blond włosy, mocny makijaż, krótką kurteczkę-futerko do pasa (była jesień), mini spódniczkę ledwie zakrywającą pośladki i wysokie szpilki. Była piękna, co mogłem stwierdzić nawet z pewnej odległości. Stała przy barierce balkonu i patrzyła w dal, z kieliszkiem wina w dłoni. Obserwowałem ją, ale starałem się nie odwracać nachalnie głowy w jej stronę. Czułem podniecenie… Niestety, po kilku minutach zniknęła w swoim mieszkaniu. Wieczorem myślałem o niej, zastanawiałem się ile może mieć lat – może około 25? Podczas wieczornego prysznica przypominałem sobie jej sylwetkę, piękne nogi, wysokie szpilki, platynowe włosy – miałem silną erekcję i onanizowałem się myśląc o tajemniczej nieznajomej. Po kilku dniach zauważyłem ją ponownie – znowu miała kieliszek wina w ręku, ubrała była niemal identycznie jak poprzednio. Poczułem, że cały drżę z podniecenia, szybko wróciłem do pokoju, nalałem sobie wina do kieliszka i wyszedłem na balkon. Wstydziłem się tego, że ona mnie zauważy, że dostrzeże mój wzrok, a może nawet to, że naśladuję jej zachowanie z tym kieliszkiem wina, ale z drugiej strony bardzo mnie ekscytowała ta myśl, ta myśl, że ona mnie zauważy, że zobaczy mnie gdy się w nią wpatruje. Znowu miałem mocną erekcję, mimowolnie dociskałem podbrzusze do szczebli barierki balkonowej, bo nachodziła mnie ogromna ochota aby się onanizować. Trwało to kilkanaście minut – popijałem swoje wino i patrzyłem na nią, widziałem jak wpatruje się w dal i sączy wino ze swojego kieliszka. Byłem zdenerwowany i napięty, bo ona co jakiś czas zwracała głowę nieco w moim kierunku i wydawało mi się, że mnie widzi. Nie robiłem co prawda nic takiego, po prostu stałem na swoim balkonie z winem patrząc na nią, ale wydawało mi się, że ona natychmiast domyśli się co mi chodzi po głowie i czemu ją obserwuję. Po jakimś czasie zniknęła z balkonu, a ja od razu wszedłem do swojego mieszkania i onanizowałem się jak szalony. Ta sytuacja powtórzyła się jeszcze kilkukrotnie, w kolejnych dniach. Bardzo czekałem na ten moment gdy wyjdzie na balkon, wciąż o niej myślałem czekając, potem patrzyłem na nią, a na koniec wracałem do pokoju i dotykałem się aż do wytrysku, myśląc o niej. Domyślałem się, że dostrzega moją obecność, że widzi jak wychodzę na balkon w tych samych momentach co ona, że domyśla się o czym myślę… Później nie widziałem jej przez kolejne 3 dni i zacząłem tęsknić, nie wiedziałem czemu zniknęła. Aż wreszcie znowu ją zauważyłem, znowu była na swoim balkonie, więc oczywiście od razu ja również wyszedłem na mój balkon. Speszyło mnie to, że tym razem ewidentnie patrzyła na mnie. Nie mogłem się mylić – patrzyła wyraźnie w moją stronę. Poczułem się zawstydzony ale tym bardziej podniecony. I wtedy stało się coś niesamowitego – pomachała mi. Pomachałem w jej stronę i uśmiechnąłem się do niej, a ona podniosła kieliszek w moją stronę jakby wznosiła toast z daleka. Zrobiłem to samo i oboje jednocześnie wypiliśmy. Uśmiechnęła się i skinęła ręką gestem zapraszającym, przywołującym. Nogi ugięły się pode mną z emocji i nie wiedziałem co zrobić. Ona kiwnęła jeszcze raz, a później jeszcze raz, jak gdyby zapraszając mnie do siebie, a potem weszła do swojego mieszkania. Poczułem, że to jest moja szansa, szansa jaka nie zdarza się często. Znając położenie jej balkonu łatwo zorientowałem się na którym piętrze mieszka i po której stronie. Ubrałem buty i lekką kurtkę, poprawiłem włosy i natychmiast wyszedłem kierując się do jej mieszkania. Po kilku minutach stałem już pod jej drzwiami. Serce waliło mi jak młot. Byłem bardzo zdenerwowany. Zapukałem. Otworzyła mi i wtedy po raz pierwszy zobaczyłem ją z bliska. Była śliczna, miała piękne choć oryginalne rysy twarzy i bardzo mocny makijaż – usta były różowe z ciemną konturówką podkreślającą ich kształt, czarne kreski na oczach, szaroniebieskie cienie na powiekach. Z bliska jej nogi wydały mi się jeszcze zgrabniejsze. Powiedziała „Wejdź, proszę, do środka”. Wszedłem i zamknąłem za sobą drzwi, a ona odwróciła się i zaczęła wolno iść w kierunku salonu. Szedłem niepewnie za nią, gapiąc się na jej zgrabny tyłeczek opięty krótką minispódniczką, na jej nogi w rajstopach, na wysokie szpilki… Czułem zapach jej perfum… Weszliśmy do salonu a wtedy ona nagle odwróciła się do mnie i powiedziała „Podobam ci się?”. Odpowiedziałem „Tak, nawet bardzo…”. Zapytała wtedy: „Chcesz tego ze mną?”, a ja tylko potakująco skinąłem głową. Przysunęła swoją głowę i zamknęła oczy, zaczęła mnie całować, nasze języki spotkały się, czułem smak jej pomadki, gorące usta, namiętny język… Po chwili niespodziewanie ukucnęła przede mną i zaczęła rozpinać mi spodnie, a ja zupełnie się tego nie spodziewałem i stałem jak wmurowany w podłogę. Szybko poradziła sobie z guzikiem i rozporkiem, ściągnęła mi spodnie w dół, zsunęła moje majtki i wyjęła mojego penisa. Zakręciło mi się w głowie – widziałem ją z góry, jak trzyma mojego członka w ręku i zbliża do niego twarz… Patrzyłem na jej delikatne palce z długimi polakierowanymi na różowo paznokciami dotykające mojego penisa, ściągające z niego skórkę, widziałem jak jej wysunięty język pieści moje czułe miejsca, aż wreszcie wzięła mojego penisa do ust. Świat zawirował mi przed oczami, to było nieziemskie doznanie. Całą siłą woli powstrzymywałem zbliżający się wytrysk, nie chciałem żeby to się już skończyło, chciałem żeby trwało jak najdłużej. Na szczęście ona przerwała swoje oralne pieszczoty w odpowiednim momencie, wstała i przytuliła się do mnie. Zacząłem ją głaskać po pupie, po biodrach, całowałem jej szyję i usta, byłem niesamowicie podniecony i wtedy… ona poprowadziła moją dłoń pomiędzy swoje nogi, do swojego krocza… moja ręka wyczuła tam coś, czego się zupełnie nie spodziewałem… to był nieduży penis, okryty rajstopami, sztywny z podniecenia, niewielki, ale… penis… Zastygłem w bezruchu. Chciałem cofnąć rękę, ale ona przytrzymała mi ja, żebym cały czas dotykał w tym właśnie miejscu. Zbliżyła swoje usta do mojego ucha i wyszeptała „Teraz już wiesz… A gdy już wiesz, to nadal ci się podobam? Nadal chcesz tego ze mną?” Moje podniecenie zwyciężyło i powiedziałem: „Tak….”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arek Zabrocki

    Arek