Author: admin

  • Moc talizmanu czesc 3 – Grzech w biurze

    Marek, zafascynowany talizmanem, uwodzi zamężną Małgorzatę w pracy, wykorzystując jego moc, by spełnić swoje dzikie fantazje.

    Przez kolejne dni Marek nie mógł się uwolnić od myśli o talizmanie. Leżał na jego biurku w domu, obramowany rubinami, lśniący w blasku lampy jak obietnica grzechu. Każdego ranka, kiedy Marek przygotowywał się do pracy, jego palce same sięgały po szufladę, gdzie ukrywał metalowy przedmiot w kształcie kobiecych warg. Co by było, gdyby…? To pytanie krążyło w jego głowie jak mantra, podniecając go bardziej niż jakakolwiek fantazja.

    Biuro, w którym pracował, było nowoczesne – pełne światła, szklanych ścian i minimalistycznych mebli, które miały sprawiać, że ludzie czują się swobodnie i kreatywnie. Marek jednak wiedział, że nawet w tak sterylnym otoczeniu można znaleźć ciemne zakątki, gdzie pożądanie kwitnie niczym pleśń. A jego pożądanie miało imię Małgorzata.

    Była młodsza od niego o dziesięć lat, zamężna, z obręczką na palcu, która mieniła się za każdym razem, gdy poruszała dłonią nad klawiaturą. Jej blond włosy, zwykle spięte w luźny kok, opadały czasem na ramiona, kiedy pochylała się nad dokumentami, odsłaniając delikatną linię szyi. Jej niebieskie oczy – zimne na pierwszy rzut oka – płonęły czymś dzikim, kiedy myślała, że nikt nie patrzy. A Marek patrzył. Zawsze.

    Jej ciało było szczupłe, ale krągłe w odpowiednich miejscach – pełne piersi, które napinały materiał bluzek, wąska talia, która wydawała się stworzona, by objąć ją dłońmi, i szerokie biodra, idealne do chwytania podczas mocnego pieprzenia. Marek wyobrażał sobie, jak by to było, gdyby te biodra uderzały o jego, gdyby te pełne usta krzyczały jego imię, gdyby te długie nogi owijały się wokół jego talii, kiedy wpychałby się w nią po same jaja.

    Żyje się tylko raz, pomyślał, obracając talizman między palcami podczas przerwy na kawę. Spojrzał na nią przez przepierzenie. Siedziała przy swoim biurku, gryzła końcówkę długopisu, a jej język wysuwał się co jakiś czas, by zwilżyć dolną wargę. Marek poczuł, jak jego kutasa zaczyna pulsować w spodniach. Kurwa. Muszę to zrobić.

    W sobotę poszedł do sklepu z elektroniką i kupił okulary z wbudowaną kamerą. Małe, dyskretne, idealne do nagrywania. Na wypadek, gdyby kiedyś chciał to oglądać ponownie. Albo – co bardziej prawdopodobne – na wypadek, gdyby Małgorzata zaprzeczyła, że cokolwiek się wydarzyło. Bo przecież żadna szanująca się zamężna kobieta nie przyznałaby się do tego, co on planował. A on planował ją zrujnować.

    W poniedziałek rano, kiedy Marek wszedł do biura, Małgorzata już tam była. Ubrana w obcisłą sukienkę w kolorze burgunda, która opinała jej krągłe piersi i kończyła się tuż nad kolanami, odsłaniając smukłe nogi w czarnych pończochach. Kiedy się schyliła, by włożyć torebkę do szuflady, Marek dostrzegł, jak materiał napina się na jej pośladkach, tworząc idealny kształt do chwycenia. Jezu Chryste.

    – Dzień dobry, Marek – powiedziała, obdarzając go uśmiechem, który był jednocześnie słodki i pełen obietnic. – Spałeś dobrze?

    – Jak niemowlę – skłamał, czując, jak talizman pali mu się w kieszeni spodni. – A ty?

    – Och, wiesz… – westchnęła, przesuwając palcem po krawędzi kubka z kawą. Jej paznokcie były pomalowane na czerwono, ten sam odcień, co jej usta. – Mąż znów pracował do późna. Samotne noce nie są moją ulubioną rozrywką.

    Marek poczuł, jak jego oddech przyspiesza. Ona mu to podaje na tacy, kurwa. Jej głos był miodowy, ale pod spodem czaiło się coś bardziej dzikiego, bardziej głodnego. Jakby czekała, aż ktoś w końcu zrobi pierwszy krok.

    – To nieuczciwe – powiedział, zbliżając się do jej biurka. Jego kolano musnęło jej udo, kiedy się nachylił, udając, że patrzy na jakieś dokumenty. – Kobieta taka jak ty nie powinna spędzać nocy sama.

    Jej oczy błysnęły, kiedy uniosła wzrok. Niebieskie, głębokie, pełne czegoś, co kazało mu myśleć, że nie jest aż tak niewinna, jak udaje. – A jaką kobietą ja jestem, Marek?

    Teraz albo nigdy.

    Nie myśląc długo, wsunął rękę do kieszeni i ścisnął talizman w dłoni, ukrywając ruch za plecami. Poczuł ten sam dziwny przypływ ciepła, który ogarnął go za pierwszym razem – jakby ktoś wlał mu prosto do żył czystą, nieokiełznaną pożądliwość. Jego kutasa natychmiast zareagowała, twardniejąc w spodniach do granicy bólu.

    Małgorzata zamarła. Jej powieki zadrgały, a następnie powoli uniosły się, odkrywając źrenice rozszerzone do granic możliwości. Usta rozchyliły się, a język wysunął, by zwilżyć dolną wargę. Marek widział, jak jej pierś unosi się i opada w przyspieszonym rytmie, jakby nagle zabrakło jej tlenu.

    – Marek… – jej głos był teraz niższy, bardziej ochrypły, jakby gardło miała wysmarowane miodem i whisky. – Co ty ze mną robisz?

    – Nic – skłamał, robiąc krok bliżej. Jego kolano znów musnęło jej udo, tym razem celowo. – Po prostu myślę, że zasługujesz na coś więcej niż samotne noce.

    Jej palce zacisnęły się na krawędzi biurka, a paznokcie wbiły się w drewnianą powierzchnię. – Tak… zasługuję – powiedziała, a jej głos drżał z podniecenia.

    Marek nie musiał jej dwa razy prosić. Nachylił się, a jego usta znalezły się centymetry od jej ucha. Czuł jej ciepły, szybki oddech na swojej skórze. – Chcesz, żebym ci pokazał, jak powinna wyglądać prawdziwa rozrywka?

    Jej ciało zadrżało, kiedy odpowiedziała: – Tak.

    Nie było już powrotu.

    Jego ręka przesunęła się po jej udzie, pod obcisłą sukienką, aż natrafiła na gorącą, wilgotną tkankę jej majtek. Małgorzata jęknęła cicho, rozchylając nogi nieco szerzej, dając mu lepszy dostęp. – Jesteś już mokra – szepnął, pocierając kciukiem przez materiał. Czuł, jak jej sok przesiąka przez koronkę, jak jej cipka pulsowała pod jego dotykiem. – Myślałaś o tym, zanim tu przyszedłem?

    – Tak… – przyznała, jej głowa opadła na jego ramię, a jej gorący oddech muskał jego szyję. – Myślałam o tobie. O tym, jak by to było, gdybyś mnie dotknął. Gdybyś… wsunął we mnie palce.

    Marek nie mógł już dłużej czekać. Jednym szarpnięciem ściągnął jej majtki, rozrywając delikatny materiał, a następnie przycisnął ją do biurka, rozkładając jej nogi. – Patrz na mnie – rozkazał, kiedy jego palce zanurzyły się w jej wilgotnej szczelinie.

    Małgorzata posłusznie uniosła głowę, jej niebieskie oczy były zamglone pożądaniem, a usta rozchylone. – Tak… popatrz, jak bardzo cię chcę – wyszeptała, a jej głos był pełen desperacji.

    Jego palce poruszały się w niej szybko, mocno, zagłębiając się i wyginając, aż trafiły na tę twardą, wrażliwą grudkę, która sprawiała, że jej biodra podrygiwały w rytm jego ruchów. – Jesteś taka ciasna – warknął, dodając trzeci palec i rozciągając ją bezlitośnie. – Twoja małżonka w ogóle cię nie pieprzy, co?

    – Nie… nie tak jak ty – jęknęła, jej paznokcie wbiły się w blat biurka, zostawiając półksiężyce w drewnie. – On jest delikatny. Ja chcę być… używana.

    Te słowa były wszystkim, czego potrzebował. Wyjął palce, a następnie chwycił ją za biodra i obrócił, przyciskając jej twarz do chłodnej powierzchni biurka. – To dobrze – powiedział, rozpinając pasek. Słyszał, jak jego spodnie opadają na podłogę, a jego twardy jak stal kutas wyskoczył na wolność, pulsujący z podniecenia. Nie tracił czasu. Przyłożył głowę do jej wejścia i jednym mocnym pchnięciem wsunął się w nią po same jaja.

    – Ooooo, kurwa! – krzyknęła, jej ciało wygięło się w łuk, kiedy poczuła, jak rozciąga ją na całej długości. Jej cipka była gorąca, mokra, zaciskająca się na nim jak imadło. – Tak… tak, pieprz mnie, Marek! Pieprz mnie jak dziwkę!

    Marek chwycił ją za włosy, zaciskając pięść na blond kosmykach, i zaczął ją jechać z całej siły. Każde uderzenie jego bioder w jej pośladki wydawało głośny, mokry odgłos, kiedy jej sok płynął obficie, smarując jego członek i spływając po jej udach. – Jesteś moją małą zdziwaczałą żonką, co? – syknął, przyciskając ją mocniej do biurka, aż jej piersi zostały zmiażdżone między drewnem a jej własnym ciałem. – Uwielbiasz, jak cię pieprzę, kiedy twój mąż myśli, że jesteś niewinna.

    – Tak! – krzyknęła, jej głowa odrzucona do tyłu, a usta rozwarte w niemym krzyku rozkoszy. – Uwielbiam to! Uwielbiam być twoją dziwką!

    Jego jaja uderzały o nią za każdym razem, kiedy wbijał się w nią z całej siły, a jego oddech stał się ciężki i nieregularny. – Chcesz, żebym cię zalał? – zapytał, czując, jak narasta w nim ciśnienie, jak jego kutas puchnie jeszcze bardziej, gotowy eksplodować. – Chcesz, żebym spuścił się głęboko w twoją małą, zamężną cipkę?

    – Tak, proszę! – błagała, jej ciało drżało z wysiłku, by przyjąć każdy centymetr jego grubej pały. – Chcę poczuć, jak mnie wypełniasz!

    Marek nie mógł się już powstrzymać. Jego ruchy stały się bardziej chaotyczne, bardziej dziko, a następnie, z głębokim rykiem, wlał w nią strumień gorącego nasienia, wypełniając ją do granic możliwości. Małgorzata krzyknęła, jej własny orgazm eksplodował w niej, kiedy poczuła, jak jego sperma zalewa jej wnętrze, wycieka z niej i spływa po udach.

    Ale Marek nie skończył. Wyjął się z niej, ale tylko po to, by chwycić ją za biodra i podnieść na biurko. – Teraz – powiedział, patrząc, jak jego nasienie wycieka z niej i spływa po jej udach, tworząc białe ślady na jej skórze – czas na resztę.

    Jej oczy rozszerzyły się, kiedy zrozumiała, co ma na myśli. – Tutaj? – zapytała, ale jej głos brzmiał bardziej podniecony niż przerażony. Jej język wysunął się, by zwilżyć usta, a jej ręce sięgnęły między nogi, jakby chciała dotknąć się tam, gdzie nadal czuła jego obecność.

    – Tutaj – potwierdził, kładąc ją na plecach i podnosząc jej nogi w górę, tak że jej pośladki zwisały z krawędzi biurka. Jej sukienka podwinęła się, odsłaniając gołe, mokre cipka i zwężony otwór, który jeszcze nigdy nie został zbadany. – Chcę cię zalać z drugiej strony.

    Nie czekając na odpowiedź, splunął na swoją dłoń i nasmarował nią jej zwężony otwór. Małgorzata jęknęła, kiedy poczuła, jak jego palec wciska się w nią, przygotowując ją. – Marek… ja nigdy… nigdy nie robiłam tego… – jej głos był pełen niepewności, ale jej cipka znów zaczęła pulsować, a sok ściekał z niej na biurko.

    – Wiem – powiedział, uśmiechając się złośliwie. – Dlatego to będzie jeszcze lepsze.

    Kiedy jego kutas nacisnął na jej ciasny otwór, Małgorzata zacisnęła powieki, a jej oddech stał się płytki. – Oddychaj – rozkazał, powoli, ale stanowczo wciskając się do środka. – Rozluźnij

    się, kochanie. Wezmiesz mnie całego.

    – Ooooo, kurwa! – krzyknęła, kiedy poczuła, jak rozrywa ją na pół. Jej paznokcie wbiły się w jego przedramiona, zostawiając czerwone ślady. – To za duże! Nie zmieści się!

    – Zmieści – warknął, wbijając się głębiej, aż w końcu jego jaja oparły się o jej pośladki. – Jesteś moją małą dziwką, pamiętasz? Weźmiesz wszystko, co ci dam.

    Zaczął ją ruchać w dupie, powoli na początku, pozwalając jej ciału przyzwyczaić się do rozmiaru, ale szybko przyspieszył tempo, kiedy poczuł, jak jej mięśnie zaczynają się rozluźniać. Małgorzata jęczała i krzyczała, jej ciało wygięte w łuk, kiedy fale bólu i przyjemności przemieszczały się przez nią jak burza. – Tak… tak, jeb mnie w dupie! – krzyknęła w końcu, jej głos pełen desperacji. – Chcę to poczuć! Chcę, żebyś mnie zrujnował!

    Marek nie potrzebował więcej zachęty. Chwycił ją za biodra i zaczął ją walnąć z całej siły, jego jaja uderzały o nią za każdym razem, kiedy wbijał się w nią na całą długość. – Jesteś moją, Małgorzata – wycharczał, czując, jak jego kutas twardnieje jeszcze bardziej w jej ciasnym, gorącym otworze. – Twoja cipka, twoja dupa, wszystko należy do mnie.

    – Tak! – krzyknęła, jej ciało drżało, kiedy kolejny orgazm przechodził przez nią jak tsunami. – Jestem twoja! Używaj mnie!

    Marek poczuł, jak jego własne podniecenie osiąga punkt krytyczny. Wyjął się z niej, chwycił swojego kutasa w dłoń i zaczął się onanizować nad jej brzuchem, pokazując jej, jak bardzo jest podniecony. – Patrz – rozkazał, jego głos ochrypły z pożądania. – Patrz, jak cię obsikuję.

    Pierwszy strzał gorącego nasienia trafił ją w pierś, drugi w twarz, a kolejne pokryły jej brzuch i uda. Małgorzata jęknęła, jej język wysunął się, by złapać kroplę, która spadła na jej usta. – Daj mi więcej – błagała, jej oczy pełne pożądania. – Chcę wszystko.

    Marek spełnił jej prośbę, wyciskając z siebie ostatnie krople, aż jego kutas zdrętwiał z wyczerpania. Następnie spojrzał na nią – całą pokrytą jego nasieniem, z rozchylonymi nogami, jej cipka i dupa nadal pulsowały z podniecenia, a sok i sperma mieszały się na jej skórze.

    – Jesteś niesamowita – powiedział, wycierając resztki spermy z jej policzka kciukiem, który następnie wsunął jej do ust.

    Małgorzata ssała go czule, patrząc mu prosto w oczy, jej język owijając się wokół jego palca jak wokół kutasa. – Kiedy znów to zrobimy? – zapytała, kiedy wypuściła jego palec, a jej głos był pełen obietnicy.

    Marek uśmiechnął się, wiedząc, że kamera w okularach nadal nagrywa każdą sekundę. – Jak tylko zechcesz, kochanie – powiedział, głaszcząc ją po udzie, gdzie jego nasienie już zaczynało wysychać. – Jak tylko zechcesz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Moc talizmanu – czesc 4 – Plomienie w parze

    Ania, Ola i Kasia, uwięzione w saunie, poddają się tajemniczej sile, która rozpala ich pożądanie. Kto stoi za tym zaklęciem i czy uda im się oprzeć?

    Ciepłe, wilgotne powietrze sauny otulało ciała trzech kobiet, które rozsiadły się na drewnianych ławkach, ich skóra lśniła od potu po intensywnym treningu. Ania, z ręcznikiem luźno zawiniętym wokół biustu, opierała się o ścianę, zamykając oczy z ulgą, gdy gorące powietrze przenikało jej zmęczone mięśnie. Obok niej Ola, z włosami związanymi w wysoki kucyk, siedziała z nogami wyciągniętymi przed siebie, palcami u stóp delikatnie muskając podłogę. Kasia, najbardziej rozluźniona z całej trójki, leżała prawie płasko na ławce, z ręcznikiem ledwo przykrywającym jej uda, oddychając głęboko, jakby chciała wchłonąć każdą cząstkę pary.

    Za jedną ze ścian, ukryty za lustrem weneckim, Marek przyciskał się do chłodnej powierzchni, jego oddech przyspieszony, a dłoń ściskająca talizman w kształcie kobiecych warg. Palce drżały mu z podniecenia, gdy przypominał sobie, jak łatwo uległa mu Małgorzata – jej jęki, sposób, w jaki jej ciało reagowało na każdy jego dotyk, jak błagała, by traktował ją jak dziwkę. Teraz jednak miał przed sobą zupełnie nową rozkosz – trzy kobiety, trzy ciała gotowe na to, by poddać się mocy, którą trzymał w dłoni. Nie mógł się doczekać, jak zareagują.

    Jego kciuk przesunął się po gładkiej powierzchni talizmanu, a w głowie zakręciła mu się myśl: Co by było, gdyby wszystkie trzy naraz…? Uśmiechnął się pod nosem, czując, jak jego spodnie stają się ciasne. Nie tracił czasu. Zamknął oczy, skupiając się na kształcie talizmanu, na jego ciepłe, niemal pulsujące drganie pod palcami. Wyobraził sobie, jak fale pożądania rozchodzą się od niego, przenikając przez szklaną barierę, owijając się wokół ciał kobiet jak niewidzialne macki. Jego usta rozwarły się lekko, gdy poczuł, jak moc talizmanu odpowiada na jego wolę, gotowa spełnić każde życzenie.

    Ania jako pierwsza poczuła, że coś jest nie tak.

    Jej skóra, już rozgrzana od pary, nagle zapłonęła żywym ogniem, jakby ktoś polał ją gorącym olejem. Oddech uwiązł jej w gardle, a palce mimowolnie zacisnęły się na ręczniku, który nagle wydawał się zbyt szorstki, zbyt ograniczający. Próbowała się skupić, ale myśli rozmywały się w mglistej pożądliwej mgle. Co się, kurwa, dzieje? Jej uda zdrętwiały, a między nogami poczuła wilgoć, która nie miała nic wspólnego z potem. Język oblizał jej wargi, gdy nagle uświadomiła sobie, że jej druga ręka sunie w dół, pod ręcznik, jakby miała własną wolę.

    — Ola… — wyszeptała, ale głos uwiązł jej w gardle, zamieniony w cichy jęk, gdy palce dotknęły jej już mokrej, gorącej szparki. Boże, jestem taka mokra… Jej biodra uniosły się lekko, szukając tarcia, a głowa odchyliła się do tyłu, gdy poczuła, jak jeden z palców ślizga się między wargami, drażniąc łechtaczkę delikatnymi, okrągłymi ruchami. — Kurwa… — wydyszała, nie dbając o to, że inne mogą usłyszeć. W tej chwili nic się nie liczyło poza tym palącym, nieustępliwym głodem, który rozrywał ją od środka.

    Ola uniosła głowę, gdy usłyszała ten dźwięk – gardłowy, pełen desperacji. Jej własne ciało zareagowało natychmiast, jakby czekało tylko na sygnał. Skóra na piersiach ściągnęła się, sutki stwardniały boleśnie pod cienkim materiałem ręcznika, a między nogami poczuła pulsowanie, które rozchodziło się aż po brzuch. Przełknęła ślinę, obserwując, jak Ania porusza palcami pod ręcznikiem, jej biodra falują w rytm własnych dotknięć. Co ona robi? Ale zanim zdążyła zadać to pytanie na głos, jej własna dłoń opadła na uda, a palce zacisnęły się na wewnętrznej stronie, tuż przy wilgotnym już materialem.

    — Ania… — jej głos był ochrypły, pełen niepewności, ale też czegoś więcej – ciekawości, podniecenia. — Co ty…?

    — Nie wiem… — jęknęła Ania, jej palce pracowały szybciej, a oddech stawał się coraz bardziej urywany. — Nie mogę… przestać…

    Kasia, która do tej pory leżała z zamkniętymi oczami, nagle uniosła się na łokciu, jej powieki drżały, gdy próbowała się skupić. Czuła, jakby ktoś wlał jej do żył płynny ogień. Jej ręce same powędrowały ku piersiom, ściskając je przez ręcznik, a gdy poczuła, jak sutki wbijają się w dłonie, wydarł się z niej stłumiony krzyk. — Co to, do kurwy nędzy, jest?! — Jej głos był ochrypły, pełen frustracji, ale też rosnącej ekscytacji. Nie mogła oderwać wzroku od Ani, której biodra teraz podrygiwały w powietrzu, a z gardła wydobywał się ciągły, gardłowy jęk. — Ola… — szepnęła, jej palce same sunęły w dół, pod ręcznik, gdzie czekała już gorąca, mokra szczelina. — Ola, dotknij mnie…

    Ola nie potrzebowała dwa razy powtarzać. Jej własne ciało płonęło, a umysł był zamglony od pożądania, które rosło z każdą sekundą. Przesunęła się bliżej Kasi, jej dłoń opadła na nagie udo koleżanki, palce drżące z niecierpliwości. Gdy dotknęła skóry Kasi, ta jęknęła głośno, jej biodra uniosły się, szukając więcej. — Tak… — wyszeptała Ola, jej własne palce ślizgały się teraz po swojej szparce, rozcierając sok, który wypływał z niej obficie. — Kurwa, jesteś taka mokra…

    — Wszystkie jesteśmy — wydyszała Ania, jej ręka pracowała teraz szybko, palce zagłębiając się w jej ciasną dziurkę, a kciuk uciskając łechtaczkę w szybkim, nieustannym rytmie. Jej drugą ręką chwyciła za ręcznik Oli, ściągając go gwałtownie. — Chodź tu… Chodź, kurwa, dotknij mnie…

    Ola nie protestowała. Jej ręcznik opadł na podłogę, odsłaniając pełne, jędrne piersi, których sutki były twarde jak kamienie. Rzuciła się prawie na Anię, ich usta spotkały się w gorącym, mokrym pocałunku, języki splatając się ze sobą w desperackim tańcu. Jej dłoń opadła na udzie Ani, a następnie sunęła wyżej, aż natrafiła na mokrą, gorącą szparkę. — Jesteś taka ciasna — jęknęła, gdy jej palce wślizgnęły się między wargi Ani, czując, jak ta zaciska się wokół nich. — I taka mokra, kurwa…

    — Nie przestawaj — wysapała Ania, jej biodra falowały, wypychając się na palce Oli. — Lizać mnie… Proszę, zlizuj mnie…

    Kasia nie mogła już dłużej patrzeć. Jej własne palce pracowały szybko między nogami, ale to nie wystarczało. Potrzebowała więcej. Podczołgała się do nich, jej ręcznik zsunął się zupełnie, odsłaniając gładką, opaloną skórę i lśniącą od soku szparkę. Jej usta opadły na pierś Oli, język owijając się wokół sutka, ssąc go mocno, aż ta jęknęła. — Chcę was obie — wydyszała, jej ręka sunęła między nogi Ani, dołączając do palców Oli. — Chcę was poczuć…

    — Och, kurwa… — Ania jęknęła głośno, gdy dwa zestawy palców zaczęły pracować w jej cipce, jeden wsuwając się głęboko, drugi rozcierając łechtaczkę. Jej ręka chwyciła za włosy Kasi, przyciągając jej twarz do swojej piersi. — Ssij mnie… Ssij moje sutki, suko…

    Kasia nie potrzebowała zachęty. Jej usta zamknęły się na twardym sutku Ani, język krążąc wokół niego, zanim zacisnęła zęby lekko, wywołując kolejny jęk. Jej palce zagłębiły się w cipce Ani, czując, jak ta zaciska się wokół nich, jej sok spływając po nadgarstku. — Jesteś taka ciasna — wymamrotała, jej oddech gorący na skórze Ani. — Chcę cię jeść…

    — Zrób to — wydyszała Ola, jej usta oderwały się od ust Ani, a dłoń spoczęła na ramieniu Kasi, popychając ją delikatnie. — Poliz jej cipkę, aż będzie krzyczeć.

    Kasia nie czekała dłużej. Jej usta zsunęły się po brzuchu Ani, język zostawiając mokry ślad, aż dotarła do jej rozchylonych, mokrych warg. Pierwsze muśnięcie językiem wywołało gwałtowny skurcz w udach Ani, jej palce zacisnęły się w włosach Kasi. — Tak… — jęknęła. — Lizać mnie, suko… Lizać moją mokrą cipkę…

    Język Kasi wślizgnął się między wargi Ani, smakując jej słodko-gorzkiego soku, jej nos wtulił się w łechtaczkę, drażniąc ją przy każdym ruchu. Jej palce nie przestawały pracować w cipce Ani, a druga ręka sięgnęła wyżej, ściskając jej pierś, szczypiąc sutek między kciukiem a palcem wskazującym. — Jesteś taka pyszna — wymamrotała, jej głos zagłuszony przez mokre mlaskanie. — Mogłabym cię jeść cały dzień…

    Ola nie mogła już dłużej patrzeć. Jej własna cipka płonęła, domagając się uwagi. Przesunęła się niżej, jej usta opadły na cipkę Kasi, która była już mokra i gotowa. Język Oli wślizgnął się między jej wargi, a palce zagłębiły się w jej wilgotnym wnętrzu, wywołując głośny jęk. — Kurwa, jesteś taka ciasna — wydyszała Ola, jej palce poruszały się szybciej, a język krążył wokół łechtaczki Kasi. — Chcę cię pieprzyć…

    — Tak… — jęknęła Kasia, jej biodra falowały, wypychając się na twarz Oli. — Pieprz mnie palcami… Pieprz mnie mocno…

    Ania nie mogła już wytrzymać. Jej ciało drżało, każdy nerw płonął od przyjemności, która narastała z każdą sekundą. Jej ręce chwyciły głowy obu kobiet, przyciskając je do swojej cipki, jej biodra unosiły się i opadały w desperackim rytmie. — Kurwa, kurwa, kurwa… — powtarzała, jej głos stawał się coraz bardziej ochrypły. — Zaraz skończę… Zaraz skończę, kurwa…

    — Skończ nam na twarz — wydyszała Ola, jej usta oderwały się od cipki Kasi, a dłoń ślizgała się teraz po własnej szparce, palce zagłębiając się w niej z mokrym plaśnięciem. — Chcę poczuć, jak skaczesz…

    — Ja też — jęknęła Kasia, jej język nie zwalniał tempa, lizał cipkę Ani z jeszcze większą desperacją. — Skacz nam, suko… Skacz nam na twarze…

    To było wszystko, czego Ania potrzebowała. Jej ciało napięło się, a następnie eksplodowało w serii gwałtownych skurczów, jej sok trysnął na twarze Oli i Kasi, które jęknęły z rozkoszy, czując gorący deszcz na swoich skórze. Ania krzyknęła, jej biodra drżały, a palce zacisnęły się w włosach obu kobiet, przytrzymując je przy sobie, gdy fale orgazmu przepływały przez nią raz za razem.

    Ola nie czekała, aż Ania dojdzie do siebie. Jej usta opadły z powrotem na cipkę Kasi, jej język poruszając się teraz szybciej, bardziej agresywnie. Jej palce zagłębiły się w cipce Ani, która nadal drżała od orgazmu, wywołując kolejny jęk. — Teraz twoja kolej — wydyszała, jej głos pełen determinacji. — Chcę, żebyś skończyła mi na twarz, Kasia…

    Kasia jęknęła, jej biodra falowały w rytm języka Oli, jej palce zagłębiały się w cipce Ani, która nadal była mokra i wrażliwa. — Kurwa, kurwa… — jej oddech stawał się coraz bardziej urywany. — Zaraz… zaraz skończę…

    — Skończ mi na twarz — powtórzyła Ola, jej język nie zwalniał tempa, a palce pracowały w cipce Kasi, dodając kolejny warstwę przyjemności. — Chcę poczuć, jak się wycierasz…

    Kasia nie mogła się już powstrzymać. Jej ciało napięło się, a następnie eksplodowało, jej sok trysnął prosto na twarz Oli, która jęknęła z rozkoszy, czując gorący płyn na swojej skórze. Jej język nie przestawał lizać, przedłużając orgazm Kasi, aż ta osunęła się bezwładnie na ławkę, jej pierś falowała, a oddech był ciężki i nierówny.

    Ola uniosła głowę, jej twarz lśniła od soku Kasi, jej usta były mokre i rozchylone. Jej palce nie przestawały pracować w swojej własnej cipce, która płonęła od niezaspokojonego pożądania. — Teraz ja — wydyszała, jej głos pełen pożądania. — Chcę, żebyście mnie zrobiły…

    Ania i Kasia nie potrzebowały zachęty. Ich ciała nadal drżały od orgazmów, ale pożądanie wciąż płonęło w nich jasnym płomieniem. Ania chwyciła Ołę za biodra, przyciągając ją do siebie, jej usta opadły na jej pierś, język owijając się wokół sutka, ssąc go mocno. Jej palce sunęły niżej, zagłębiając się w mokrą szparkę Oli, która jęknęła głośno, jej głowa odchyliła się do tyłu.

    Kasia nie została w tyle. Jej usta opadły na drugą pierś Oli, jej język krążąc wokół sutka, zanim zacisnęła zęby lekko, wywołując kolejny jęk. Jej dłoń sunęła między nogi Oli, dołączając do palców Ani, ich palce pracując razem, zagłębiając się w cipce Oli, która była już mokra i gotowa. — Jesteś taka ciasna — wydyszała Kasia, jej palce poruszały się szybciej, a język nie przestawał drażnić sutka. — Chcę cię jeść…

    — Zrób to — jęknęła Ola, jej biodra falowały, wypychając się na palce obu kobiet. — Lizać mnie… Lizać moją cipkę, aż skończę…

    Ania i Kasia nie czekały dłużej. Ich usta zsunęły się po brzuchu Oli, ich języki spotykając się na jej cipce, liząc i ssąc jej łechtaczkę, ich palce zagłębiając się w jej wnętrzu. Ola krzyknęła, jej palce zacisnęły się w włosach obu kobiet, przytrzymując je przy sobie, gdy fale przyjemności przepływały przez nią raz za razem. — Tak… — krzyknęła. — Tak, kurwa… Zaraz skończę… Zaraz skończę…

    I skończyła, jej ciało drżało, a sok trysnął na twarze Ani i Kasi, które jęknęły z rozkoszy, czując gorący deszcz na swojej skórze. Ich języki nie przestawały lizać, przedłużając orgazm Oli, aż ta osunęła się bezwładnie na ławkę, jej pierś falowała, a oddech był ciężki i nierówny.

    Przez chwilę panowała cisza, przerywana tylko ciężkim oddechem trzech kobiet. Ich ciała lśniły od potu i soku, ich ręczniki leżały porzucone na podłodze. Ania jako pierwsza uniosła głowę, jej usta były mokre, a oczy zamglone od rozkoszy. — Kurwa — wydyszała, jej głos pełen niedowierzania. — Co myśmy, kurwa, zrobiły?

    Ola uśmiechnęła się leniwie, jej palce wciąż drażniły swoją wrażliwą łechtaczkę. — Nie wiem — odparła, jej głos ochrypły od krzyków. — Ale chcę to zrobić jeszcze raz.

    Kasia jęknęła w odpowiedzi, jej dłoń sunęła między nogi, gdzie jej cipka wciąż pulsowała od niedawnego orgazmu. — Ja też — szepnęła. — Chcę was obie… Chcę was obie jeszcze raz.

    Ania uśmiechnęła się, jej palce zagłębiły się w cipce Oli, która jęknęła cicho. — Więc nie traćmy czasu — powiedziała, jej głos pełen obietnicy. — Zaczynamy od nowa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil kowalski
  • Michal i Krystyna

    Michał przyjechał do Warszawy z małego miasteczka pod koniec września. Miał osiemnaście lat, był drobny, wątły w ramionach, prawie bez zarostu, z jasnymi, trochę zbyt długimi włosami, które opadały mu na oczy. Wyglądał młodziej niż był w rzeczywistości. Pierwsze dni w wielkim mieście go przytłaczały – hałas, tłumy, metro, brak znajomych twarzy. Dlatego kiedy znalazł tani pokój do wynajęcia u starszej pani na Mokotowie, odetchnął z ulgą.
    Krystyna miała sześćdziesiąt dwa lata. Niska, mocno zaokrąglona, z miękkim, obfitym biustem i szerokimi biodrami, które kołysały się, kiedy chodziła po mieszkaniu w swoich domowych sukienkach w kwiaty. Włosy farbowane na ciemny kasztan, zawsze upięte w luźny kok. Twarz miła, oczy figlarne, choć zmarszczki wokół nich zdradzały wiele samotnych wieczorów. Mąż zmarł osiem lat wcześniej, dzieci mieszkały za granicą. Emerytura księgowej pozwalała jej żyć skromnie, ale wygodnie. Najbardziej brakowało jej jednak czyjegoś głosu w mieszkaniu.
    Od pierwszego dnia traktowała Michała jak skarb.
    „Chodź, zjedz, biedaku, przecież jesteś chudy jak patyczek.”
    Codziennie robiła mu obiad – rosół, schabowe z ziemniakami, leczo, naleśniki z serem. Siadała naprzeciwko i patrzyła, jak je, z takim uśmiechem, jakby karmienie go było jej największą przyjemnością od lat.
    Michał był nieśmiały, czerwienił się łatwo, dziękował cicho, mówił „dziękuję pani Krystyno” i uciekał do swojego pokoju. Ale czuł, że jest tu bezpiecznie. I ciepło.
    Piątego wieczoru, około wpół do jedenastej, usłyszał delikatne pukanie.
    – Mogę na chwilkę? – zapytała cicho zza drzwi.
    – Jasne… proszę.
    Weszła boso. Miała na sobie cienką, kremową koszulę nocną z satyny, która kończyła się tuż nad kolanami. Materiał przylegał do jej pełnych piersi i brzucha, a dekolt – dość głęboki – odsłaniał rowek między piersiami. Bez stanika. Sutki wyraźnie odznaczały się pod materiałem.
    Michał leżał na łóżku w samych granatowych bokserkach, z telefonem w ręku. Szybko odłożył komórkę i usiadł, trochę zakłopotany.
    Krystyna uśmiechnęła się łagodnie i usiadła na brzegu łóżka. Pachniała pudrem i lawendowym kremem do rąk.
    – Nie możesz spać, co? – zapytała cicho.
    – Trochę… miasto jest głośne.
    – Wiem. – Położyła dłoń na jego kolanie. Lekko, jakby przypadkiem. – Ale tu u mnie jest bezpiecznie. Prawda?
    Skinął głową.
    Jej palce zaczęły powoli gładzić wewnętrzną stronę jego uda. Bardzo powoli. Michał zesztywniał, ale nie odsunął się.
    – Jesteś taki napięty, Michałku… – szepnęła. – Pozwól, że cię trochę rozluźnię.
    Zanim zdążył odpowiedzieć, jej druga dłoń powędrowała na jego klatkę piersiową. Delikatnie masowała obojczyki, potem zsunęła się niżej, okrążając sutki palcem wskazującym. Michałowi zaparło dech.
    – Pani Krystyno… – wyszeptał niepewnie.
    – Ciii… – położyła palec na jego ustach. – Nic nie musisz mówić. Po prostu leż.
    Jej dłoń zsunęła się niżej. Palce zahaczyły o gumkę bokserek. Spojrzała mu w oczy – pytająco, ale jednocześnie bardzo pewnie.
    Michał przełknął ślinę. Nie powiedział „nie”.
    Powoli, bardzo powoli ściągnęła mu bokserki do połowy ud. Jego penis, już na wpół twardy, wyskoczył na wolność. Był nieduży, szczupły, proporcjonalny do reszty ciała – różowy, z delikatnie napiętą skórką.
    Krystyna westchnęła z prawdziwą przyjemnością.
    – Ależ piękny… – mruknęła, jakby mówiła o małym kociaku.
    Objęła go całą dłonią. Ciepłą, miękką, doświadczoną. Zaczęła powoli przesuwać skórę w górę i w dół, drugą ręką masując mu jądra – delikatnie, prawie pieszczotliwie.
    Michał oddychał szybko, płytko. Nigdy nikt go tak nie dotykał.
    Po chwili pochyliła się niżej. Najpierw musnęła językiem sam czubek – ledwie dotyk. Potem dłuższe, mokre liźnięcie wzdłuż całej długości. W końcu wzięła go do ust – ciepło, wilgotno, głęboko. Zaczęła ssać powoli, rytmicznie, z lekkim mlaskaniem. Jedną ręką masowała jądra, drugą gładziła wewnętrzną stronę jego ud.
    Michał jęknął cicho, pierwszy raz w życiu tak głośno. Biodra same uniosły mu się do góry.
    Krystyna przyspieszyła. Głowa poruszała się płynnie, usta zamykały się ciasno, język wirował wokół żołędzi przy każdym wycofaniu. Patrzyła na niego od dołu – oczy błyszczące, zadowolone.
    To trwało może dwie minuty.
    – Pani Krystyno… ja… zaraz… – wyszeptał spanikowany.
    Nie odsunęła się. Przeciwnie – wzięła go jeszcze głębiej, aż poczuł gardło. Jednocześnie ścisnęła lekko jądra.
    Michał wygiął się, zacisnął palce na prześcieradle i doszedł. Bardzo mocno. Pulsował w jej ustach, raz za razem, a ona połykała wszystko – powoli, z namaszczeniem, nie wypuszczając go ani na chwilę.
    Kiedy przestał drżeć, wysunęła go delikatnie z ust. Na wargach miała cienką, błyszczącą nitkę. Oblizała ją językiem.
    – Mmm… – mruknęła z głębokim zadowoleniem. – Pyszna. Młoda, gęsta… taka słodka.
    Uśmiechnęła się szeroko, jakby właśnie zjadła najwspanialszy deser w życiu.
    – Dawno nie piłam… – dodała ciszej, prawie z czułością. – Zapomniałam już, jak bardzo to lubię.
    Michał leżał bez tchu, czerwony po uszy, z szeroko otwartymi oczami.
    Krystyna pochyliła się i pocałowała go w czoło.
    – Śpij teraz spokojnie, skarbie. – Pogładziła go po policzku. – Jutro zrobię ci naleśniki z serem i rodzynkami. Dobrze?
    Skinął głową, wciąż nie mogąc wydobyć z siebie głosu.
    Wstała, poprawiła koszulę nocną i wyszła cicho, zamykając za sobą drzwi.
    Michał jeszcze długo patrzył w sufit.
    Nie wiedział, co ma myśleć.
    Ale wiedział jedno – jutro na pewno zje te naleśniki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Robert Polak
  • Sekrety Rodzinnej Niewoli IV: Dziewictwo

    Maja wyszła z zaplecza, zamknęła za sobą drzwi i udała się poszukać zabawek dla swojej siostrzyczki. Myśl, że właśnie oddała swoją suczkę w ręce nieznajomej, podniecała ją. Przeglądając obroże, pończochy i klatki, wyobrażała sobie, co może się dziać w tym momencie z Zuzią. Co chwilę słyszała głośne klapsy i skomlenie Zuzi. Tego było dla niej już za wiele. Ręka maji samoistnie powędrowała pod spodnie i starsza siostra zaczęła się dotykać. 

    – Ohh, bądź grzeczna Zuziu – wymknęło się jej z ust. Maja postanowiła szybko wybrać to, co potrzebuje i wrócić na zaplecze. Zdecydowała się na różową klatkę na penisa dla swojej suczki, dwie pary pończoch oraz czarną obroże. W końcu mają dostać jakąś zniżkę. Cała mokra Mają otworzyła drzwi do kantorka, a to, co zobaczyło, przeszło jej oczekiwania.

    – Głębiej jebana suko! – Starsza ekspedientka ruchała straponem gardło jej siostry. Nie był on zbyt duży, koło 15cm, ale po Zuzi było widać, że nie jest to dla niej łatwe zadanie.

    – Moja siostra jest suczka dopiero od wczoraj – wtrąciła Maja zdejmując swoje ubrania. Teraz już cała trójka była nago.

    – Zauważyłam – odparła 40 letnia kobieta nie przerywając ruchania gardła Zuzi. – Wybrałaś coś, co teraz chciałabyś użyć?

    Maja nie czekając długo rozpakowała klatkę. 

    – Obróć się kurwo – rzuciła do swojej siostry krótko – od dzisiaj to ja będę kontrolowała, kiedy Twój penis będzie mógł stać

    Obydwie dominy zaśmiały się i obróciły swoją suczkę na plecy. Maja usiadła Zuzi na twarzy i kazała jej lizać swoją cipke. W tym czasie penis młodszej siostry został zamknięty. 

    – No no, pięknie wyglądasz teraz kurewko – pochwaliła sprzedawczyni. – Na ścianie wisi jeszcze jeden strap-on, jeśli wiesz, co mam na myśli – zwróciła się do Maji. Jej natomiast nie trzeba było dwa razy powtarzać. W tym stanie podniecenia nie było niczego, co chciałaby bardziej zobaczyć, niż twarz Zuzi, gdy odbierze jej dziewictwo analne. Szybko założyła tą zabawkę, w tym czasie starsza Pani przyniosła żel. 

    – Co wy zamierzacie zrobić? – Zuzia wydusiła z siebie

    – Jak Ty się zwracasz do swoich władczyń?! – uniosła głos Maja i kopnęła Zuzię w brzuch. Ekspedientka poprawiła to splunięciem na twarz.

    – P-przepraszam Pani… – Zuzia powiedziała i zaczęła płakać 

    – Ojoj mała suka nie umie się zwracać i płacze, jak mi przykro – sarkastycznie odezwała się sprzedawczyni i natychmiast nałożyła żel na palce. Nie czekając na odpowiedź rozszerzyła nogi suczki i wcisnęła palec do środka.

    – Ałaaa – zawyła Zuzia 

    – Ciii, wszystko będzie dobrze – Maja powiedziała kładąc palec na ustach swojej siostry. Postanowiła też okazać jej trochę siostrzanej miłości i dała jej całusa w usta

    Zuzia widząc to z jakiegoś powodu się uśmiechnęła. Może i jest poniżana, ale całus od Maji jest przecież taki miłyyy. Myśląc o tym rozluźniła się, co pozwoliło na wsunięcie kolejnego palca.

    – Bądź dla mnie dzielna, a dostaniesz w domu nagrodę – starsza siostra wyszeptała młodszej do ucha, po czym wstała i podeszła do jej tyłka. – Chyba już jesteś gotowa suczko – powiedziała odsuwając rękę drugiej dominy i przykładając swojego strapona do dziurki. 

    – Tak Pani, jestem gotowa – potwierdziła Zuzia

    Maja nie czekała. Od razu przystąpiła do wkładania zabawki do jej dupy. Na początku szło bardzo powoli. Zuzia zaczęła krzyczeć z bólu, co podnieciło Maję jeszcze bardziej. Po chwili udało się jej zmieścić całe 15cm niebieskiego dilda. 

    – Aaaaaałłłł – zawyła młoda suczka

    – Cicho bądź szmato! – krzyknęła na nią starsza z domin i podeszła do jej twarzy. – Otwieraj buzię! – rzuciła groźnym tonem dając jej plaskacza. Zuzia podniosła niechętnie głowę, ukazując łzy w jej oczach. Wydała z siebie kolejny dźwięk bólu, ale otworzyła buzię. Chwilę potem jej buzia ponownie została wypełniona. Z jej gardła dobiegały odgłosy duszenia się. Zbierało się jej na wymioty, ale Maja wraz z drugą Panią nie przestawały. Jebały ją z dwóch stron coraz szybciej. Będąc na czworaka Zuzia umierała z bólu. Jednak było coś w tym przyjemnego. Z niewiadomych dla Zuzi przyczyn zaczęła odczuwać przyjemność z bycia ruchaną. Jej penis chciał się podnieść, ale przez klatkę nie był w stanie. Maja przyspieszyła posuwanie jej, dając jej, co chwila klapsy. Ekspedientka zaczęła ciągnąć ją za włosy. Zuzia nie mogła już dłużej wytrzymać. Z jej klatki zaczęła wylewać się jej sperma. 

    – Ooo, komuś chyba za dobrze? – zaśmiała się Maja, jednak nie wyszła jeszcze ze swojej suczki. Maja docisnęła strap-on najgłębiej jak mogła. W tym samym czasie 40 letnia sprzedawczyni zrobiła to samo z gardłem Zuzi. Niestety po chwili było słychać dzwonek. Do sklepu przyszedł kolejny klient. Cała trójka ubrała się najszybciej jak mogła. Po chwili przy kasie Zuzia została ponownie zmuszona do zapłaty. Po zniżce oraz wymianie kontaktu Maji i sprzedawczyni, Zuzia wydała jeszcze 300zł i wyszła ze sklepu w obroży oraz klatce. Maja powiedziała jej, że za to jak ładnie się spisała do domu mogą pójść za rączkę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szymek Kowalski
  • Koronkowy narkotyk

    Wieczorem w małym mieszkaniu w Warszawie, Anna wróciła z długiego dnia. Zdjęła czarne, koronkowe majtki, jeszcze ciepłe od jej ciała, i rzuciła je niedbale na łóżko. Powietrze wypełnił subtelny, uzależniający zapach – mieszanka słonego potu, delikatnej wilgoci i jej naturalnego, słodkawego musku. Wiedziała, że on, Marek, czeka na to jak na codzienny rytuał. Marek leżał nago, z sercem bijącym jak oszalałe. Gdy weszła do sypialni, podniósł majtki do twarzy, wdychając głęboko. Zapach uderzył w niego falą podniecenia – intensywny, intymny, jak zakazany eliksir. “Pachną tobą… całą tobą”, wyszeptał, czując, jak jego ciało reaguje natychmiastowo, twardniejąc z każdym oddechem. Anna uśmiechnęła się figlarnie, siadając okrakiem na nim. “No to powąchaj bliżej”. Przycisnęła wilgotną tkaninę do jego ust, pozwalając, by jej zapach przeniknął jego zmysły. Językiem musnął koronkę, smakując resztki jej podniecenia z całego dnia – słoność z międzyudzia, nutę perfum i czystą, animalistyczną esencję. Jego ręce powędrowały po jej udach, podczas gdy ona ocierała się o niego, prowokując. Nie mógł się powstrzymać. Odsunął majtki i wciągnął ją w siebie jednym pchnięciem, ale zapach wciąż unosił się wokół nich, napędzając rytm. Ich ciała poruszały się w unisonie – mokre, gorące, pachnące pożądaniem. Gdy osiągnęli szczyt, jej krzyk zmieszał się z jego westchnieniem, a majtki opadły na podłogę, nasączone nową warstwą ich wspólnej ekstazy. Od tamtej nocy, ten zapach stał się ich najintymniejszą zabawką – symbolem zaufania i dzikiej namiętności.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pachnąca dla Niego
  • Nektar spoconych marzen

    W ciasnym mieszkaniu na warszawskiej Pradze, po całym dniu w wysokich obcasach i ciasnych rajstopach, Kasia zrzuciła czarne pończochy i wilgotne, bawełniane majtki. Jej stopy były gorące, spocone, z palcami lepkimi od potu – pachniały intensywnie słoną mieszanką skóry, octowego piżma i resztek lakieru do paznokci. Majtki? Ciemnożółte od wilgoci z jej cipki, nasączone ostrym, musującym zapachem podniecenia po całym dniu ocierania się o materiał. Tomek klęczał jak pies u jej nóg, kutas już sterczący w spodniach. “Wąchaj moje śmierdzące stopy, niewolniku”, warknęła, wciskając prawą stopę w jego twarz. Wciągnął głęboko – ten kwaśny, animalistyczny aromat palił nozdrza, sprawiając, że jego pała pulsowała boleśnie. Językiem lizał podeszwę, ssąc każdy palec, połykając słony pot zmieszany z brudem z butów. “Smakuj moją cipę przez majtki”, dodała, wpychając mu je do ust. Materiał był ciepły, lepki – smakował jej sokami, słoną szparą i lekką nutą siku z szybkiej wizyty w toalecie. Kasia odepchnęła go na plecy, ściągając mu spodnie jednym ruchem. Jej stopa wylądowała na jego kutasie, masując go twardą podeszwą – palce u nóg zaciskały się na żołędzi, rozsmarowując preejakulat. “Patrz, jak ci kapie z tej twojej żałosnej pały”. W tym czasie on żarł majtki, gryząc koronkę, wdychając tę ostrą, cipkową woń, która mieszała się z zapachem jej stóp. Kasia usiadła mu na twarzy, mokrą cipką ocierając się o nos – jej wilgoć kapała mu do ust, a on lizał łapczywie, ssąc łechtaczkę jak głodny szczeniak. Nie czekała dłużej. Wskoczyła na jego kutasa, nabijając się na niego całą cipką – ciasną, gorącą, ociekającą sokami. “Pieprz mnie mocno, wąchając moje brudne majtki!”. Podskakiwała na nim jak suka w rui, jej stopy wciskane w jego usta, podczas gdy on walił w nią biodrami, czując, jak jej ścianki ściskają pałę. Zapachy – spoconych stóp, wilgotnych majtek i świeżej cipki – wypełniły pokój. Gdy doszła, jej cipka trysnęła sokami na jego jaja, a on wystrzelił w niej litry spermy, wyjąc z ekstazy, z majtkami wciąż przyklejonymi do twarzy. Od tamtej nocy te sesje stały się ich codziennym rytuałem – pełne spermy, potu i wulgarnej uległości.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pachnąca dla Niego
  • Przygoda w saunie.

    Zaprosiłem cię do sauny i zgodziłaś się bez zbędnych dyskusji. Szansa odpoczynku dla mięśni po jeździe na stoku wydawała się dobrym pomysłem. Nawet brak kostiumu nie był dla ciebie przeszkodą, więc zapowiadało się fajne saunowanie. Przed wejściem do obiektu trochę logistyki, szatnia, prysznic, aż w końcu znaleźliśmy się w kompleksie. Już na samą myśl, że nie masz nic więcej na sobie tylko ręcznik zrobiło mi się gorąco. Przez ręcznik związany i opięty mocno na twoich piersiach zobaczyłem ledwo widoczne zgrubienia na czubkach piersi widoczne przez materiał mimo jego znacznej grubości. Szybka decyzja o wejściu do sauny mokrej spotkała się z twoja aprobatą. Już po chwili ku mojej uciesze zrzuciłaś w siebie ręcznik, nie chcą pozostać dłużnym też bez skrepowania zdjąłem ręcznik i rozłożyłem się wygodnie. Moje klejnoty usadowiły się wygodnie w pachwinach czerpiąc jeszcze większą przyjemność z saunowania. Mimo napięcia wiszącego w powietrzu zaczęliśmy rozmawiać, bardzo przyjemna luźna rozmowa płynęła sama bez wysiłku. Podczas rozmowy spoglądałem z napięciem w twoją stronę, trochę ukradkiem, chcąc pozostać niezauważony. Dostrzegłem, że ty również lustrujesz mnie wzrokiem, spoglądasz na moje ciało z ciekawością, napięciem i być może nawet rosnącym podnieceniem. Starałem się patrzeć ci w oczy, ale wzrok mój wciąż błądził po twojej szyi, ramionach, patrzyłem na twój mokry od potu dekolt, brzuch, wzgórek łonowy oraz na uda zaciśnięte mocno, jakby nie chcąc pokazać, co skrywają. Obserwowałem twój spokojny oddech, piękne piersi poruszające się rytmicznie wraz z oddechem i śliczne sutki na ich końcach. Duże, mięsiste w pięknym czerwonym kolorze. Już wtedy zrozumiałem ze chce całować twoją szyje, kark, złapać w dłonie twoje piersi, skosztować twoje sutki, poczuć w ustach ich miękkość, ciepło, fakturę i smak.

    Ta obsesja już zakiełkowała w mojej głowie, karmiona obrazem, rosła i zaczęła żyć swoim życiem. A ja wiedziałem już, do czego nas to zaprowadzi, chciałem dostać dużo więcej i miałem nadzieję ze ty również. Nie wytrzymałem zbyt długo, wyciągnąłem rękę i zacząłem gładzić twoją szyję i ramiona. Najpierw delikatnie opuszkami palców, później coraz śmielej całą dłonią, drażniąc uszy, kark, przecinając palcami linie włosów i bawiąc się nimi. Widok jak wzdychasz i się prężysz spowodował, że poczułem się bardziej pewnie. Nie przerywając pracy pierwszej dłoni, drugą zacząłem gładzić twój dekolt. Na początku wysoko nie zapominając o barkach i szyi, powoli bez zbędnego pospiechu. Po chwili zacząłem schodzić miedzy piersiami na brzuch i z powrotem, omijając najbardziej wrażliwe miejsca, jakby chcąc rozpalić cię mocniej. Twoje sutki stwardniały jeszcze bardziej, twarde sterczące i błyszczące jak diamenty , widziałem że twoje piersi pragną pieszczot ale wolałem przytrzymać je w tym stanie jeszcze krótką chwilę. Widziałem przyzwolenie na twojej twarzy i wyraźną chęć na coś więcej. Delikatnie rozchylone usta w lekkim uśmiechu  oraz uległość a może nawet oddanie. Pocałowałem cię delikatnie, zaskoczona nie odwzajemniłaś pocałunku, otworzyłaś oczy i rozchyliłaś usta oblizując wargi jak by czekając na więcej. Nie czekając powtórzyłem pocałunek, szczypiąc delikatnie dolną wargę, poczułem twój język jak zatańczył na mojej wardze. Bez zastanowienia złapałem go w usta, dołączając swój. Nasze języki zatańczyły w szybkim erotycznym balecie zakończonym soczystym pocałunkiem. Powtórzyliśmy ten wilgotny taniec jeszcze kilka razy, poczułem twoje ręce na swojej klatce piersiowej palce szukające sutków jak w tańcu na parkiecie w dniu poprzednim. Całowaliśmy się namiętnie, wsunąłem dłonie nad karkiem miedzy twoje włosy, czułem twój oddech, twoje miękkie wargi i twoje dłonie, które szczypały moje sutki tak mocno, że prąd przeszywał całe moje ciało.

    Po tej chwili zapomnienia przysunąłem się bliżej, usadawiając się za tobą, poczułem twoje rozgrzane plecy na swojej klatce piersiowej. Ta bliskość rozpaliła mnie jeszcze bardziej, ciebie chyba nie mniej, bo po chwili wygięłaś się w łuk, kładąc jednocześnie głowę na moim ramieniu. Twoje piersi wystrzeliły do przodu prosząc się o pieszczotę. Objąłem cię delikatnie masując ramiona a później dekolt. Całowałem twoją szyję, uszy i ramiona. Prężyłaś się jak kotka czekająca na pieszczoty, twoje plecy ocierały się o mnie rytmicznie jak w erotycznym tańcu. Biodra i pośladki falowały a uda rozchylały się coraz szerzej jak by nie zamierzały już skrywać tajemnic, które ukrywały. Moje dłonie dotarły do piersi, objęły je i zacisnęły się na nich mocno, a sutki twarde jak kamienie dostały się miedzy moje palce. Zacząłem je ugniatać i pieścić, ważyć w dłoniach, drażniąc sutki. Na początku delikatnie a później coraz mocniej i mocniej jak by palce sprawdzały, jakie są twarde, mięsiste i długie. Pieściłem również twój brzuch, dekolt, boczki, ramiona i dłonie, ale cały czas wracając do piersi i twardych sutków na ich końcach. Twoje dłonie zaczęły masować moje uda naciskając mocno na mięśnie, czułem twoje paznokcie wbijające się ciało. Jedna z rąk, co chwilę lądowała na mojej głowie i karku jak by chciała zaciągnąć ja niżej. W nadziei, że to przeniesie pocałunki i inne bardziej spragnione pieszczot miejsca, inne niż szyja i kark. Do pocałunków na twojej szyi dołączyłem język, czułem twoją rozgrzaną skórę, słony pot na skórze i twoje ciało, które prężyło się zniecierpliwione jakby czekając na cos więcej. Zacząłem delikatnie przygryzać twoją skórę pieszcząc, co chwile językiem, moje dłonie szalały już na całym twoim korpusie, jak by nie mogły się zdecydować, co pieścić, albo jak by chciały pieścić wszystko na raz. Przez myśl przeszedł mi plan, aby ścisnąć mocniej, to czułe miejsce na twoich boczkach i usłyszeć ten pisk, który się wyrwie z twojego gardła, ale nie miałem sumienia wyrywać cię z tego stanu zapomnienia. Twoje szeroko rozłożone nogi mówiły wyraźnie, że nie takich pieszczot oczekujesz i  nie wytrzymasz już dalej tego napięcia. Wiedziałem, że już czas zejść niżej, odkryć kolejne, wcześniej skrywane tajemnice.

    Widziałem już, że płoniesz i nie chcesz już czekać ani chwili dłużej. Złapałaś moje dłonie pieszczące piersi i gwałtownym ruchem opuściłaś je niżej, miedzy uda, do miejsca, z którego biło ciepłem jak z wulkanu.  Twoje piersi tak gwałtownie odstawione od pieszczot zafalowały uroczo na tobie i nagle zastygły bez ruchu. Może nie całkiem zastygły, bo dalej się poruszały w rytm oddechu, który nie był już spokojny, ale szybki i nieregularny, przerywany mruczeniem i westchnieniami. Lecz ja chciałem cię dalej rozpalać choćby do białości. Dlatego pominąłem początkowo najbardziej intymne miejsca. Zacząłem masować kolana i wewnętrzną stronę ud. A moje ręce wychodziły tak wysoko, że czułem twoją wilgoć na nadgarstkach. Przy każdym takim rajdzie prężyłaś się wyginając w łuk. Szybko przeszedłem na pachwiny muskając delikatnie ośrodek rozkoszy, widziałem, że właśnie tego potrzebujesz, ciche mruczenie  mówiło mi wszystko bez zbędnych słów. Zagłębiałem się coraz bardziej w wilgotnej śliskiej trefie pieszcząc wszystkie zakamarki. Z góry na dół i z dołu do góry. Odnalazłem perełkę, poczułem ją pod opuszkiem palca zacząłem ja pieścić dookoła, na tą właśnie pieszczotę czekałaś mruczałaś jak kotka a biodra wpadły w szaleńczy taniec. Nie zapominałem również o innych miejscach miękkich wargach i wejściu do groty rozkoszy, ale wracałem, co chwilę do perełki twardej jak skała. Twoje gorące soki czułem już na całej dłoni, pachwinach i na brzuchu, sprawiały ze masaż stał się przyjemniejszy i bardziej ekscytujący. Moja druga dłoń masowała nieprzerwanie twoje piersi mocno ściskając i miętosząc sutki. Wszystko to zamieniło się w namiętną i szaleńczą jazdę. Twoja dłoń zawędrowała w okolice mojego krocza odnalazła szybko penisa i zacisnęła się mocno na jego nasadzie, jak by odzyskując równowagę. Ja nie przerywałem pieszczot. masowałem coraz szybciej i mocniej wiedząc, że już jesteś blisko. Moje palce szalały miedzy twoimi udami masowały wszystko nie zapominając o żadnym detalu. Wchodziły i wychodziły z twojego wnętrza, obejmowały i masowały napęczniałą łechtaczkę. Twoje biodra szalały w tanecznym rytmie. Wiedziałaś, że zaraz osiągniesz orgazm, nawet ja to widziałem, że jest to kwestia krótkiej chwili. W wtedy stało się coś nieoczekiwanego.

    Ku mojemu zaskoczeniu wyrwałaś się gwałtownie z moich rąk. Lecz nie puściłaś penisa, którego pieściłaś czule cały czas dłonią. Nakierowałaś go na swoje wejście, jednym gwałtownym ruchem nadziałaś się na niego po sam korzeń i zastygłaś na krótką chwilę. Po chwili zaczęła się szalona jazda. Czułem twoje ciepłe wnętrze na swoim członku, ten ucisk i przyjemne zaciskanie mięśni. Przytrzymałem cię za biodra a ty nabijałaś się na mnie coraz ostrzejszymi ruchami. Teraz byłaś tylko ty i szalona jazda, moje ręce stały się zbędne w tym nieposkromionym szaleństwie. Nie trwało to długo. Po kilkunastu sekundach zwolniłaś i poczułem skurcze zaciskające się na moim członku, cykliczne, miarowe tak niesamowicie podniecające. Stłumiony dźwięk wydobył się kilkukrotnie z twoich ust. Lecz po chwili zastygłaś całkiem, już bez słowa ani żadnego dźwięku w miłym odpoczynku. Dopiero teraz poczułem ile wilgoci pokrywa moje krocze, uda i brzuch, przyjemne uczucie. A dodatkowo kobieta nabita na ciebie, spełniona, odpoczywająca po szalonej jeździe. Tym też nie nacieszyłem się zbyt długo, wstałaś zabierając ręcznik i mówiąc z uśmiechem. Choć, było bosko, ale cholernie tu gorąco.

    End.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Grzegorz Groz
  • Nie-zwykla Rodzina cz 162. – Przyrodni brat przyjaciolki

    Wieczorem Tom pojechał do pracy. Niedługo przed tym przyszedł Adam. Siedziałyśmy z Natalie w jej pokoju. Gdy tylko Adam przyszedł do nas od razu zwróciłam na niego uwagę. Wysoki, przystojny, wysportowany.

    – Cześć Cassie, świetnie wyglądasz. – powiedział uśmiechając się.

    – Dziękuje. Ciebie też dobrze widzieć Adam. – widziałam jak Natalie przewraca oczami.

    – Dobrze, lepiej przyniosę przekąski na nasz film.

    – A mnie poczęstujesz? – spytał Adam.

    – Zapomnij. – powiedziała Natalie, mijając go w przejściu.

    Adam wtedy usiadł obok mnie i razem oglądaliśmy telewizję.

    – Natalie mi mówiła że zaczynacie się dogadywać.

    – No jest coraz lepiej. Natalie nie jest taka zła. Tak jak jej koleżanki. – powiedział Adam, a jego ręka powędrowała do mojego krocza.

    – Hej, a Natalie…

    – Trochę jej się zejdzie. Daj spokój Cassie, wiem że tego chcesz. – powiedział napierając na mnie bardziej.

    Uśmiechnęłam się na to, już mając w głowie co może ze mną zrobić.

    Zaczęliśmy się całować. Po oderwaniu się ode mnie, zdjął moją koszulkę. Zwrócił uwagę na moje cycki i zaczął je pieścić. Macał jednego, w ustach mając drugiego. Cicho jęknęłam na tą przyjemność. W końcu przestaliśmy a ja zdjęłam moje spodenki i bieliznę. Rozszerzyłam nogi, pokazując mu cipkę, którą rozszerzyłam palcami.

    – Fajny tatuaż. – powiedział Adam, zwracając uwagę na serduszko nad moją cipką.

    Uśmiechnął się, po czym pochylił i zaczął lizać mnie po cipce. Zacząłem jeździć językiem delikatnie po wargach sromowych. Wkręcałem się coraz bardziej. Jęczałam na jego pieszczoty.

    – Oooghhh…ooo tak…

    Zaraz potem, przyłożył fiuta do cipki, a następnie włożył go do środka. Zaczął nim poruszać w mojej pochwie. Złapał mnie za kostki i trzymał nogi w powietrzu. To tak mnie podnieciło, że zaczęłam bawić się moimi cyckami, czując niesamowitą rozkosz.

    – Ooohhh…oooghh…ummm…

    Zaraz potem zmieniliśmy pozycję. Adam położył mnie na bok i podniósł nogę do góry. Znów włożył fiuta do cipki. Poruszał się szybko i mocno. Zatracałam się w tym, aż nagle do pokoju weszła Natalie z wkurzonym wyrazem twarzy.

    – Co tu do cholery się wyprawia!

    Gdy tylko weszła odsunęliśmy się od siebie.

    – Natalie…

    – Nawet nic nie mów Cassie. Wiedziałam że lecisz na Adama, ale serio…nie mogłaś poczekać na mnie. – powiedziała, a wyraz jej twarzy zmienił się w uśmiech.

    Szybko zaczęła się całkiem rozbierać. Zdjęła koszulkę, odsłaniając swoje piersi oraz spodenki wraz z majtkami, pokazując swoją cipkę z trójkącikiem rudych włosów na górze oraz kolczykiem w cipce. Adam zlustrował ją wzrokiem.

    – Więc chodź, przyłącz się do koleżanki. – powiedział Adam.

    Natalie już była na kolanach i wzięła jego kutasa mokrego od moich soczków i włożyła go sobie do ust. Zaraz znalazłam się obok.

    – Podziel się. – powiedziałam, a ona przekazała mi fiuta.

    Zaraz zaczęłam mu obciągać. Był cudowny. Ssałam go po całości. Natali trzymała mi głowę i rytmicznie pomagała mi nabijać kutasa do mojego gardła. W końcu go wyjęłam i Natalie szybko rzuciła się aby ssać fiuta Adama. Wtedy wstałam i zaczęłam całować się z języczkiem z Adamem. Natalie robiła mu głębokie gardło. Poruszała głową mając całego fiuta w ustach. Widziałam jak sprawiamy Adamowi przyjemność.

    – W końcu możemy się zabawić. – powiedziałam.

    – Czekałaś na to, co Cassie? – spytała Natalie.

    – Bardzo.

    Adam położył się wtedy na łóżku, a ja usiadłam na nim okrakiem. Włożyłam jego fiuta do środka i zaczęłam go ujeżdżać. Natalie usiadła mu na twarzy. Poczuł smak jej wilgotnej cipki. Ruchał mnie szybko i brutalnie. Już przed Natalie byłam na krawędzi orgazmu, a teraz znów czułam że zaraz dojdę.

    – Ooogghhh…ooo tak…ooohhh…

    W końcu krzyknęłam głośno osiągając orgazm. Adam zauważył to przez co wyszedł ze mnie. Teraz położył Natalie na plecach i wepchnął w nią kutasa.

    – Oggghh…tak…rżnij mnie braciszku…

    Zaczęła jęczeć. Mi dalej było mało, więc usiadłam jej na twarzy, a Natalie zaczęła całować mnie po cipce. Jej język wchodził do środka. Czułam niezwykłą przyjemność. Ruchał ją tak dłuższy czas.

    Potem położyłam się aby mieć cipkę Natalie przed twarzą. Byłyśmy w pozycji 69. Widziałam jak kutas Adama penetrował jej cipkę. Pomagałam mu w tym dokładnie ją liżąc. Natalie nie była dłużna i też mnie lizała po cipie. Obie jęczałyśmy jednocześnie. Zaraz czułam że znów dostanę orgazmu. Obie z Natalie chyba doszłyśmy w tym samym momencie. Adam widziałam że również dochodził, a zaraz potem wyjął kutasa i wystrzelił spermę na moją twarz, a resztę na cipkę Natalie. Oblizałam dokładnie jego kutasa, a zaraz potem cipkę przyjaciółki.

    – Oghhh…to było coś. – powiedziałam, kładąc się na plecach na łóżku.

    – No… byłyście świetne dziewczyny.

    – Ty także Adam. Nie dziwię się Natalie, że często się z tobą rucha. – zaśmiałam się szturchając lekko Natalie.

    – Powinnaś do nas częściej wpadać. Chętnie się ponownie zabawię z tobą, Cassie. – powiedział Adam z uśmiechem.

    – Oczywiście razem ze mną. – dodała Natalie.

    – Oczywiście. – potwierdził Adam.

    – Teraz będę częściej przychodzić.

    Widziałem jednak jak kutas Adama, znów zaczyna twardnieć. Złapała za niego i zaczęłam poruszać ręką.

    – A chcecie to może jeszcze powtórzyć?  

    – Nie musisz pytać. – powiedziała Natalie.

    Wtedy znowu we trójkę zaczęliśmy się pieprzyć. Przyjaciółka ma wspaniałego przyrodniego brata.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Smak dojrzalosci

    „Czy dwudziestoparolatek może wyrwać czterdziestkę ? Szanse są małe, ale niezerowe” – pomyślałem, odstawiłem drinka i przedzierając się przez tłum imprezowiczów podszedłem do niej. Jeszcze nie wiedziałem jak ma na imię. Wiedziałem tylko, że jest matką Dominiki i wpadła do mnie nad ranem, gdy domówka dogorywała, odebrać córkę. Podobno kończyła pracę i akurat była przejazdem.

    Kiedy stanęła w drzwiach nie mogłem od niej oderwać wzroku i straciłem mowę. Wysoka, szczupła, długowłosa szatynka z kocimi oczami, śmiejącymi się łobuzersko pomimo zmęczenia po nieprzespanej nocy; nie da się ukryć, miała fascynującą twarz. Lekko wystające kości policzkowe i szerokie, uśmiechnięte usta sprawiały sympatyczne wrażenie. Jej włosy były chyba naturalnego koloru –  była szatynką jak większość Polek, poza tym były spięte gumką w kucyk. Wokół oczu lekkie zmarszczki, ale poza tym twarz miała młodą.

    Sierpień był upalny, nawet o 4 rano było duszno i parno, ale takiego widoku się nie spodziewałem: miała na sobie szorty, klapki japonki. Nie uszło mej uwadze, że ma świetne nogi a na kostce złoty łańcuszek. Krótki top odsłaniający pępek opinał je piersi. Ewidentnie uważała, że jest za gorąco na stanik, bo wyraźnie widziałem przez materiał kształt sterczących sutków. Biust chyba miała nie duży.  

    – Eeee – wyrzuciłem z siebie po chwili.

    – Cześć, jestem mamą Dominiki, przyjechałam ją odebrać. A ty  to…? – spytała wesoło. W ogóle miałem wrażenie, że się ze mnie śmieje. Bawiło ją najwyraźniej moje osłupienie i musiała być świadoma wrażenia jakie wywarła. I chyba ją bawiło.

    – Ee.. Tomek, właściciel chaty i organizator zamieszania… – wybąkałem – wejdź proszę, Dominika gdzieś tam jest, chyba widziałem ją w basenie. Może drinka ?

    Przejście na ty było mimowolną gafą, ale skracało dystans. Widziałem też, że spojrzała na mnie nieco uważniej gdy powiedziałem że jestem właścicielem chaty z basenem. No bo jak by to powiedzieć… jakoś tak się stało że pomimo młodego wieku byłem bogaty. Nie „jak na polskie warunki”, ale naprawdę bogaty. Willa z basenem miała już swoje lata, postawił ją jeszcze mój ojciec w latach dziewięćdziesiątych, ale przeszła modernizację i wyglądała naprawdę wspaniale. A to mogło zwiększyć moje szanse na poważne potraktowanie przez mamę Dominiki.

    – Nie chcę przeszkadzać… to impreza dla młodych – przeciągała powoli zgłoski i patrzyła na mnie spod długich rzęs – zaraz spadamy. No może na chwilę sobie zapalę i odsapnę, miałam ciężką noc…

    Nie miałem pojęcia ani jak ma na imię ani co robi. Usiadła na kanapie, zapaliła, zaciągnęła się papierosem, założyła nogę na nogę i kiwała klapkiem na bosej stopie.

    Wreszcie się do niej dopchałem

    – Można ? – zapytałem wskazując miejsce obok

    – Jasne, siadaj.

    Usiadłem. Wypite drinki szumiały mi głowie. Owionął mnie gorzki zapach jej perfum, zmieszanych z tytoniem i jeszcze czegoś. Potu ? Seksu ? „Pewnie feromony” pomyślałem i poczułem jak staje mi pałka.  Zapanowała niezręczna cisza.

    – Więc – eee – jak masz imię ? – Zapytałem. Nic lepszego nie przyszło mi do głowy.

    – Przepraszam, nie przedstawiłam się, Justyna – podała mi dłoń. Palce miała długie, dłoń smukłą, delikatną. Cały czas uśmiechała się uroczo. Poczułem jak serce bije mi coraz szybciej.

    – Mamooo, no ja cię proszęęę … – nad nami stała jej córka, Dominika. Były podobne jak dwie krople wody. Z tym, że Dominika miała siedemnaście lat i była cała mokra, zawinięta w płaszcz kąpielowy – Czemu tak wcześnie ? Jeszcze się bawimy, daj mi z godzinę dwie…

    – Córeczko, padam na pysk…

    W przypływie geniuszu ośmieliłem się zaproponować:

    – Tak, zostańcie jeszcze, impreza trwa, ludzie się bawią.. może chcesz odpocząć ? Mam wolny pokój na górze, może się zdrzemniesz ?

    – Oj Tomku , tak to świetny pomysł ! przyklasnęła Dominika.

    Skracając: Justyna się chwilę krygowała, ale dała namówić, upewniając się po tysiąckroć, że nikomu nie robi kłopotu i tak dalej. Dała się zaprowadzić do jednego z pokojów gościnnych, padła na łóżko jak stała i zasnęła prawie od razu.

    Impreza powoli dogorywała, wstawał świt. Goście ulatniali się pomału. Nie pamiętam kiedy ale padłem na sofie i zasnąłem.

    Obudziłem się po jakimś czasie. Łeb miałem ciężki. Po domu walały się flaszki, wszystko było zawalone, kieliszkami, tackami, szklankami. W kącie salonu na podłodze lśnił paw. Ktoś przesadził z sałatką, sądząc po wyglądzie. Klasyka. Nie było nikogo. Wlazłem pod prysznic, puściłem zimną wodę, powoli dochodziłem do siebie.  Upał był nieznośny. Wyszedłem mokry i goły spod prysznica z łazienki, prosto na Justynę, która na mój widok najpierw podskoczyła i parsknęła śmiechem a potem wyraźnie popatrzyła na moje przyrodzenie.

    – O kurwa, przepraszam ! Próbowałem się czymś zasłonić.

    – To ja przepraszam, chyba zaspałam. Obudziłam się, było cicho, nawet nie bardzo pamiętałam gdzie jestem … Gdzie są wszyscy ?

    – Poszli, obawiam się.

    – Dominika też ? Przepraszam, ale chyba mi też przydałby się prysznic. Czuję się wymięta…Pozwolisz ?

    Nie pytając wślizgnęła się za moimi plecami do łazienki i zamknęła drzwi. Zostałem goły na zewnątrz. Znalazłem jakieś spodnie, zarzuciłem koszulkę na gołe ciało. Justyna śpiewała pod prysznicem. Poszedłem do kuchni rozejrzeć się za jakimś śniadaniem.

    Robiłem właśnie jajecznicę, gdy w drzwiach stanęła mokra Justyna zawinięta w szlafrok.

    – Śniadanie ? – zapytałem jak mogłem najbardziej obojętnie.

    – Czemu nie – odparła – jestem głodna.

    Zakręciła się sama po kuchni, pomagając mi w przygotowaniach. Potem usiedliśmy na tarasie i patrzyli na jezioro.

    – Ładnie tu masz…. Ale sytuacja… – Powiedziała wreszcie podwijając pod siebie nogę. – narobiłam ci kłopotu. Kiedy wracają twoi rodzice ? Chyba głupio będzie jak mnie tu zastaną. Ale z drugiej strony widzę, że masz takie pobojowisko, że ktoś ci powinien pomóc to ogarnąć.

    – To mój dom. Nikt tu chyba nie przyjdzie. Jest niedziela, mam nadzieję, że ci się nie spieszy nigdzie.. – zapytałem ostrożnie. Chwilę myślała nad odpowiedzią.

    – Chyba lepiej będzie, jak nazwiemy rzeczy po imieniu i wyjaśnimy sobie od razu sytuację. Jestem za stara na takie gierki… widzę co się dzieje, jak na mnie patrzysz. Nic z tego. Mogłabym być twoją matką. Nic o mnie nie wiesz. Po prostu pomogę ci w sprzątaniu, tyle. Nic sobie nie obiecuj, chociaż mi pochlebia że podobam się facetom. – Kiedy skończyła, przeciągnęła się jak kot, ziewnęła. Pomiędzy jej słowami a ruchami ziała przepaść. Spod rozchełstanego szlafroka błysnęła pierś. Zakryła ją szybko.

    Zabraliśmy się za sprzątanie, ale widziałem że oboje  gramy na czas. Każde chciało wypytać drugiego. Najwyraźniej coś nas do siebie przyciągało i ona się tego bała. Ja – wręcz przeciwnie. Dowiedziałem się od niej, że jest sama z Dominiką, że facet ją rzucił dla młodszej, no i że kelneruje w nocnym klubie oprócz normalnego etatu w biurze, żeby jakoś związać koniec z końcem. Pali, pije, lubi tańczyć, podróżować, grać w Dooma itd. Że lubi ludzi inteligentnych i dowcipnych. Mówiła dużo. Ode mnie dowiedziała się że nie mam stałej dziewczyny, że skończyłem robotykę i prowadzę firmę po ojcu, który stwierdził, że pora na emeryturę i razem z matką zwinął się na Antyle Holenderskie. Cztery biurowce wybudowane przez starego dawały stabilny dochód.

    W pewnym momencie razem schyliliśmy się po coś na ziemi i nasze głowy znalazły się blisko siebie. Żadne z nas nie myślało, kiedy nasze usta same się zetknęły. Poczułem jej mokre wargi, ciepły język. Objęła mnie i mocno przywarła do mnie. Siedzieliśmy na podłodze, jej szlafrok się rozsunął, całowali się i nie chcieliśmy przestać. Trwało to długo.

    Kiedy skończyliśmy, odsunęła się. Chciałem coś powiedzieć. Położyła mi palec na ustach, popatrzyła w oczy

    – tylko nic nie mów, proszę – i złożyła na moich ustach długi mokry pocałunek, od którego dostałem erekcji. Zsunąłem jej z ramion szlafrok. Odsłoniła białe ramiona, nieduże ale kształtne piersi z dużymi brodawkami i sutkami, lekko tylko zwisające. Mokre włosy miała rozpięte, swobodnie opadały jej na ramiona i biust. Pocałowałem ją w ramię, szyję, zszedłem niżej, językiem przesunąłem po obojczyku. Westchnęła. Znowu nie pocałowała, wsuwając mi język w usta. Była namiętna, głodna wrażeń, ja byłem napalony na nią jak dawno na żadną kobietę. Wkrótce całowałem jej piersi, ssałem i lizałem sutki, które stały się twarde i sterczące.

    – Wstań – poprosiła cicho. Kiedy posłusznie wstałem, zaczęła manipulować przy moich spodniach uwalniając członka. Przyglądała mu się z zaciekawieniem, po czym uklękła i polizała mnie. Język miała szorstki, szeroki i długi. Mokry od śliny. Przeszedł mnie dreszcz. Westchnąłem.

    – Podoba się ? – przekrzywiła zalotnie głowę i ponownie liznęła mnie po członku, tylko wolniej. Bardzo powoli, przeciągając to w czasie do niemożliwości. Wiedziałem, że nie mogę trysnąć od razu, że ona oczekuje długiej zabawy. Nie ręczyłem za siebie. Gorączkowo usiłowałem nie myśleć o niej, o jej języku liżącego mojego penisa, nie patrzeć na ślinę kapiącą jej z ust na brodę. Nie było to łatwe.

    Powoli objęła go ustami i pozwoliła sobie wsunąć. Czułem na moim penisie jej ciepłe, mokre i miękkie wargi… wkrótce zaczęła poruszać głową, rozległo się charakterystyczne cmokanie i siorbanie. Wyjęła go, popatrzyła , napluła na niego, rozprowadziła śluz dłonią i wzięła ponownie, tym razem po same jaja. Klęcząc, z moim kutasem w ustach utrzymywała stale kontakt wzrokowy, robiąc słodkie oczka niewiniątka. A ciągnęła jak doświadczona kurwa. Przeszedł mnie znowu dreszcz.

    – Nie tak szybko, chłopaczku, teraz ja – Justyna wstała, zrzuciła szlafrok i kompletnie naga rozstawiła nogi. Podziwiałem jej miękki, biały brzuch, piękne piersi, biodra. Była wąska w talii. Położyła mi ręce na ramieniu i nacisnęła, dając znak abym to ja teraz zszedł do parteru. Uklęknąłem przed moją boginią i zobaczyłem na wprost twarzy jej cipę. Czy była wygolona ? Tak, w bikini. Wąski pasek jasnych włosków szedł od warg sromowych do wzgórka łonowego. Miała malutką łechtaczkę, lekko zwisające, zmięte wargi sromowe. Liznąłem ją. Poczułem jak jej dłonie zaciskają się na moich włosach a jej cipa napiera na mnie mocniej. Objąłem ustami jej srom i zacząłem ssać. Poczułem ciepłą, kwaskową wilgoć. Poczułem, że ugięła nogi i mocno mnie przytuliła do siebie. Zacząłem pracę językiem. Poznawałem jej ciało. Szukałem. W którym miejscu będzie najbardziej wrażliwa ? Czy woli szybciej czy wolniej ? W pewnym momencie mój język wszedł w nią i zacząłem ją lizać od środka.

    – Gdzieś ty się tego nauczył ? – usłyszałem. W jej głosie był miękki podziw – chodź ! Pociągnęła mnie do góry, przywarła do mnie ustami. Oparłem ją o blat kuchenny, posadziłem na nim. Rozłożyła szeroko nogi i oplotła mnie nimi. Nie wiem kiedy wszedłem w nią. Nie była ciasna. Była za to głęboka, gorąca i bardzo mokra. Mój kutas wszedł w nią cały, ale nie poczułem ścianek macicy, nie doszedłem do samego jej końca. Objęła mnie, z jękiem wbijając paznokcie w moje plecy. Zamknęła oczy

    – Tak, tak, dobrze, rób tak… szeptała.

    Posuwałem ją bez gumy nie zaprzątając sobie głowy antykoncepcją, gryzłem ucho, szeptałem jej jaka jest wspaniała

    – Kłamiesz, ale jak ładnie – odpowiedziała mi.

    Zmieniliśmy pozycję. Teraz odwróciłem ją, oparłem o blat, pochyliła się, wypięła tyłek. Skóra na jej plecach była napięta, widziałem żebra, linię kręgosłupa, znamiona na pokrytej potem skórze. Tyłek miała mały, jędrny. Rozsunąłem pośladki. Pośliniłem kciuk i naparłem nim na jej odbyt.

    – No co ty ? – szarpnęła się, ale lekko.

    – Nie chcesz ?

    -Chcę. Nie. Nie wiem.

     Nacisnąłem. Była ciasna, nie chciało wejść. Pchnąłem mocniej

    – Auua, boli. Weź go czymś nasmaruj ! – Justyna zaparła się o blat, mocniej wypięła tyłek. Nie miała ochoty rezygnować z nowego doświadczenia. Chwyciłem butelkę oliwy, nalałem trochę na dłoń, nasmarowałem kutasa, nacisnąłem znowu. Chwila oporu, pchnąłem  -i nagle wszedł.

    -Aaaa – krzyknęła Justyna – nie przestawaj !

    Chwyciłem ją za biodra i mocno zacząłem posuwać. Jej tyłek był ciasny, ale naoliwiony kutas chodził w niej gładko; nadstawiała się, ruszała tyłkiem

    – Chcę orgazmu ! – krzyknęła

    Nie miałem pojęcia jak wygląda orgazm przy analu ale posuwałem coraz mocniej i szybciej, sam będąc ciekawy jak to się dale potoczy. Justyna jęczała, ale nie mogła dojść. Opadła z sił.

    – Umyj go – zarządziła.

    Posłusznie go umyłem. Napalona Justyna chwyciła mnie za rękę pociągnęła na sofę, rzuciła mnie na nią i usiadła na mnie okrakiem. Chwyciłem ją za piersi, naparła biodrami. Teraz, kiedy siedziała na mnie, wreszcie poczułem że jej przepastna cipa się kończy. Justyna złapała się za włosy, zamknęła oczy i kręcąc biodrami wykonywała na mnie coś na kształt tańca erotycznego. Złapałem ją za biodra, żeby mieć lepszy widok na jej tańczące piersi. Jej uda mocno mnie obejmowały. Widok i pozycja były tak podniecające, że wystrzeliłem w niej nagle, znienacka. Na szczęście mój wytrysk był tym bodźcem, którego jej brakowało do spełnienia. Justyna krzyknęła głośno, naprężyła się, znieruchomiała i opadła na mnie bezsilnie. Upał był nieznośny a my byliśmy znowu mokrzy. Jej zapach – potu, spermy był tak drażniący, że chciałem ją brać znowu.

    I pewnie by tak się stało, gdyby nie telefon:

    – Mamo, no gdzie ty jesteś ?

    – Zasiedziałam się u Tomka córeczko – Justyna starała się brzmieć normalnie ale sapała do słuchawki.

    – Mamo, dziwnie brzmisz, wszystko w porządku ? – słyszałem jak niepokoiła się Dominika.

    – tak tak,jasne, w porządku, już jadę do domu .. – nieco za szybko potakiwała Justyna patrząc na mnie rozpaczliwie.

    – Mamo, coś jest nie tak. Chyba ty i Tomek nie… ? Powiedz że nie, mamo !!

    – No więc niestety córuś, ale tego nie powiem. Kocham cię. – I rozłączyła się.

    Usiedliśmy nadzy, spoceni na podłodze. Z cipy Justyny ciekła moja sperma. Nie przejmowała się tym. Podwinęła nogi pod brodę, zapatrzyła się przed siebie.

    – Ile ty masz właściwie lat ? – zapytała

    Myślałem chwilę nad odpowiedzią.

    – Dwadzieścia siedem. Ale ja nie pytam ile ty masz lat, bo chyba wiem co sobie myślisz. Tylko weź pod uwagę, że nie jestem taki jak inni dwudziestolatkowie. Jestem stabilny, umiem ciężko pracować.  

     – Chyba czułabym się lepiej gdybyś interesował się moją córką a nie mną.

    – Jedno nie wyklucza drugiego – odparłem.

    – Świnia ! – walnęła mnie ze śmiechem łokciem w bok – trójkącik mu się marzy. Z mamą i córką !

    – W sumie…

    – Nie gadaj tyle mój przelecielu. Chodźmy popływać w basenie. A będzie co będzie – Zerwała się, naga wybiegła na taras i wskoczyła do wody.

    Śledziłem ją wzrokiem i zastanawiałem się, czy aby właśnie się w coś nie pakuję…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak

    Od tego opowiadania począwszy, prawie każde opowiadanie będzie oparte na prawdziwej historii. Oczywiście podkolorowane, pozmieniane, ale baza będzie czystą prawdą. Te historie wydarzyły się albo mnie, albo moim znajomym, albo o nich słyszałem. Tylko jedno z następnych trzech opowiadań będzie całkowitą fikcją. Ciekaw jestem czy zgadniecie które. Bo życie potrafi zaskakiwać 🙂

  • 3. Labirynt Krolika

    Zasady były proste jest króliczek i trzy wygłodniały ogary. Polowanie trwa na powierzchni całego garażu wraz z ogrodem. Teren oświetlają przyciemnione światła. Gdy jeden z “ogarów” pościgowych mnie złapie, z głośników wybrzmiewa melodia. Tutaj Pan Krzysztof, gospodarz całej imprezy, zapuścił próbkę kompozycji. Typowa muzyka wypełniająca filmy erotyczne. Zdobywca ma jakieś 20 minut na odbycie ze mną swoich seksualnych fantazji. Damian, którego byłem nijako własnością zezwolił swoim kumplom na penetrację mojego gardła i seks analny. W momencie złapania króliczka pozostałe “ogary” czekają bez ruchu, czas na papierosa, pogawędkę. Chyba że ogar podzieli się swoją zdobyczą z kumplem. Jego decyzja. Po upływie 20 minut, bądź szybciej, gonitwa zaczyna się od nowa, jednak bez ogara który kopulował z króliczkiem ostatni. Na niego czeka nagrzana sauna w końcu ogrodu. Jak wspomniałem, były trzy głodne ogary. Gospodarz, wysoki o mocnej posturze mężczyzna. Na co dzień kierowca ciężarówki. Łysy typ, który przedstawił mi się mrugając tylko okiem w moją stronę, ale wszyscy wołali go “Księżulo”. Trzeci dżentelmen był obcokrajowcem. Średniego wzrostu, mniej więcej mojego, śniady z dwudniowym zarostem i mocnym ciemnym wąsem. Równie kruczoczarną, starannie ułożoną czupryną wyglądał niczym Sindbad Żeglarz – przedstawił się jako Kasym. Gdy zdjął koszulę, poczułem parcie w moich ciasnych jockstrapach. Miał wyśmienicie bujny włos na klatce piersiowej. Gęsty i kędzierzawy. Klata niczym z planu filmowego z Bollywood. Damian, nie brał udziału w zabawie. Miał u “ogarów” dług wdzięczności, z powodu którego, jak się okazało, ja się tu znalazłem. Tak. Nieświadomie zostałem suką, która ciałem ma wynagrodzić długi swojego Pana. Damiano odpiął smycz z mojej obroży. Jego towarzysze, stojący już bez koszulek z nagimi torsami, pogwizdywali, cmokali i szczekali na mój widok. Ostatnim aktem przygotowawczym do pościgu były… dzwoneczki. Władczym ruchem. Szarpnieciem za obrożę do parteru, Damian kazał mi się pochylić, po czym wprawnie włożył w moją dziurkę anal-pluga. Był on zakończony okrągłymi dzwoneczkami. Trochę zabolało, stęknąłem. Pan Krzysztof zaszczekał. Przy każdym moim kroku rozbrzmiewało metaliczne dzyń-dzyń. Choć pełny brzęk tłumił nieco mój wyćwiczony, ale tłuściutki tyłeczek. Mój Pan ściął mnie po dupce klapsem.

    – Panownie zaczynamy! Najpierw damy czas naszemu pupilowi na ucieczkę. Później bez hamulców! Gardło głębokie i pojemne, pizda cieplutka i nawilżona, prosi o twardego kutasa! –

    powiedział Damian. W tym czasie pozostali już ostrzyli swoje dzidy rytmicznie poruszając ręką. Było na co popatrzeć.

    – Szykuj się chłopaku na bolesne rozepchanie –

    warknął do mnie rozochocony Krzysztof, nie przerywając energicznych manewrów na swojej klindze.

    Pozostali rozweselili się. Przytakiwali gospodarzowi. “Księżulo” stał już w samych slipach. Z nogawki wystawał akurat najmniej okazały z pytonów. Gładko ogolony, lecz jeszcze nie w pełnym wzwodzie.

    Szczerze mówiąc to najbardziej marzyłem o zbliżeniu z Kasymem. Chyba to wyczuł. Puścił mi oczko. I całusa.

    Byłem spięty. Atmosfera gęstniała w dusznym wnętrzu garażu. Panowie grali moją osobą jak chcieli. Moja wola się nie liczyła. Byłem przedmiotem. Uczucie straszne i bardzo podniecające. Przyrodzenie napierało na materiał jockstapów, w który ubrał mnie mój Opiekun.

    – Jazda! – Krzyknął w końcu.

    Po tych słowach wnętrze garażu zaświeciło się delikatnie. Tajemniczo. Odprowadzany warknięciami i cmoknięciami pobiegłem przed siebie. Czułem chłód. Uda pokryła gęsia skórka. Byłem celem pościgu. Serce waliło. Obiłem się o coś zafoliowanego. Brzęk dzwoneczków w tyłku. Garaż był magazynem z plątaniną palet, regałów, opon. Męskie gniazdo. Minąłem wrak samochodu. Na ścianie kalendarz z nagą kobietą oddającą się czterem marynarzom. Mijały długie chwile błądzenia. Strzał! Ogary ruszyły! Powietrze uderzyło mnie mocniej w płuca gdy fiknąłem przez okno. Na oczy nasunęła mi się opaska, w jaką zostałem wyposażony. Właśnie! Byłem króliczkiem. Jego atrybutem są długie uszy – zamocowane właśnie na tej opasce i puszysty ogonek wprawne przyszyty w odpowiednie miejsce jockstrapów. Tuż nad dziurką. Ale byłem podniecony! “Dzyń-dzyń-dzyń-dzyń” dotarło do mnie jak głośno paraduje z kolejnym króliczym atrybutem w dupce. Brzęczący pług ciasno wypełniał moje gniazdko przyjemnie napierając na prostatę… OK do rzeczy. Byłem na zewnątrz magazynu. Krzaki. Ciemność. Zwolniłem. Wyrównałem oddech. Mój penis stał jakby był z drewna.

    Usłyszałem z wnętrza garażu gwizdnięcie zakończone serią cmoknięć.

    Przywarłem do ziemi. Zauważyłem jednego z łowców. Wysoki. W samych ciasno opiętych jeansach. Klatka piersiowa zroszona potem. Po chwili zobaczyłem pejcz w jego dłoni. W drugiej miał gigantycznego, gumowego fallusa. Spękałem. Szorując wydepilowaną klatą po trawie Podpełzłem do jakiegoś włazu. Zanurkowałem i po chwili znalazłem się w drugiej części ogrodu. Dopiero po wyjściu zorientowałem się, że ciasne przejście było wysmarowane jakąś śliską oliwką. W ogrodzie wysoki żywopłot gwarantował schronienie. Pomału, trzymając rękę na podzwaniającym plugu podskoczyłem do ściany z iglaków. Obtarte piersi szczypały. Krok do tyłu i byłem już w innej alejce ogrodu. Na kroczu, pozbawionym włosów jak nigdy czułem strużki potu. W oddali biegł Księżulo. Nie widział mnie, więc mogłem oddać się analizie jego ciała – Nie był okazem dominującego samca w przeciwieństwie do reszty bandy. Raczej szczuplejszy w barach. Klatka nie wyrzeźbiona i łysa. Brzuch może nie opasły, ale raczej należący do kanapowca, niż rekina siłowni. Wypuściłem głośno powietrze. Nagle chwyt z tyłu. Mocny uścisk za barki i klaps w dupkę. Ugryzienie w ucho, jak drapieżnik dopadający zdobyczą.

    – My beautifull Bunny boi… – cichy szept. Kuszący. Ciepłe wargi ślizgające się po karku i ostry zarost. Męskie dłonie błądzące na pośladkach.

    Przeszedł mnie dreszcz rozkoszy. Poczułem że rozpina pasek. Jego spodnie z brzękiem sprzączki upadły a chodnik. Wiedziony adrenaliną obróciłem się sprawnie. Wywinąłem z chebanowych ramion Kasima. Już miałem uciec. Ale oliwka która pokryła moje ciało spowodowała, że poślizgnąłem się na kamiennych płytkach. Spojrzałem od dołu na tego tureckiego ogiera… przyrodzenie słusznych rozmiarów, pokryte gęstym włosiem już dumnie się prężyło. Błysk w oku. Kasym wygrał kopulację w mojej norce. Nie mogłem mu się oprzeć. Szarpnął mnie brutalnie za obrożę. Splunął w twarz rozsmarowując swoją lepką ślinę po całej mojej twarzy. Nie zdążyłem otworzyć zaklejonych oczu gdy dostałem po pysku. Zapiekło. Oszołomienie nie minęło, gdy buława Turasa szturmowała moje usta. Nawet Nie próbował być miły. Odbierał to co swoje. Nie zdobywał. Egzekwował dostępność. Demonstrował męskość. Jednym ruchem przeorał mnie po same migdały. Odruch wymiotny i kaszel. Groźne warknięcie Kasyma. I znów atakuje mnie swoim penisem. Oczy zaszkliły mi się łzami po kolejnych połknięciach tureckiej buławy.

    – Suck it and lik’it… – mruczał głęboko. Męsko i nisko.

    Kaszlnąłem, gdy mnie penetrował. Zęby zacisnęły się na trzonie penisa. Chyba go to podnieciło. Bo po tym już ordynarnie rozpoczął jebanie mnie w gębę. Raz za razem. Dusiłem się. Łzy ciekły mi już na zarost. Twarz podrażniały mi jego gęste włosy łonowe. Z każdym pchnięciem coraz mocniej otulające nos. Starałem się wytrzymać jak najdłużej. Zależało mi na jego uznaniu. Jak rasowa suka dusiłem w trzewiach odruchy wymiotne. Zatrzymał na dłużej. Próba finałowa obciągary. Syknąłem. Syk przerodził się w gardłowy warkot, gdy fałdy jego pełnej moszny wlewały mi się w usta. Perfidnie zatkał mi nos palcami. Zapach mężczyzny zamienił się w cuchnący odór męskiego potu, moczu i zaschłej spermy… Burkot. Kasym szybko wyciągnął swoją Pytę – niszczyciela gardła. Olbrzymia ilość śliny i gorzkich soków żołądkowych odprowadziła niedawnego intruza z mojego przełyku. Nawet nie wiedziałem, że można wyzwolić takie pokłady tego czegoś przez oralne rżnięcie. Zwymiotowałem na posadzkę.

    – Good bytch! – rzucił z mocnym akcentem.

    Uśmiechnął się zakręcając sumiastego wąsa. Zabrał się za odkorkowanie mnie. Rzucił na bok dzwoniącego analnego pluga. I… Bosko, ale to bosssko wślizgnął się języczkiem w mój odbyt. Czułem ulgę po tej zabawce i jednocześnie kojący masaż jego męskiego szerokiego języka. Tak delikatnie i błogo! Stęknałem z rozkoszy. Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem, że parę metrów ode mnie Krzysztof i Łysol zaciągają się papierosem obserwując nasze bycze amory.

    Po dłuższej chwili Kasym naparł na mój anus. Stęknąłem. Tym razem z bólu. Nadal nieprzyzwyczajony. Mimo treningu Damiana. Turek był jednak delikatny. Pomału, miarowo naciskał na mnie. jego dłonie powędrowały na moje sutki. Gniotąc je. Po chwili palce pieściły moje plecy. Wydawało mi się, że już wszedł cały. Ale jak spojrzałem pod siebie, ze zgrozą zobaczyłem, że to ledwie połowa tureckiego fiuta. W mgnieniu oka złapał mnie splecionymi dłońmi za szyję i wygiął w łuk ku sobie. Zanurzając swoje przyrodzenie w moje wnętrze. Jęknąłem z bólu jak na torturach. Kasym rozpoczął na całego analny spektakl. Współzawodnicy patrzyli z uznaniem. Dodało mi to otuchy. Jego ruchy już tak nie bolały. Swoją maczugą wymościł sobie we mnie ciepłe gniazdko. Skończył we mnie dając mi na koniec namiętny pocałunek. Ledwo dałem radę wstać. Jego sperma ciekła mi po udach. Zasady gry były nieubłagane. Dalszy ciąg pościgu. Na szczęście Krzysztof uznał, widząc zapewne moje ślamazarne ruchy, że gonitwa nie ma już sensu. Zaczepiwszy smycz na mojej obroży ogłosił Łysemu i Kasymowi, że przenosimy imprezę do sauny, gdzie będziemy kontynuować. Tak też się stało.

    Atmosfera była mega przyjacielska. Wszyscy siedzieliśmy nadzy. Ktoś komuś zarzucił rękę to na ramię, to na klatę, czy udo. Jeden zaczął komuś trzepać. Inny zaczął rozmowę na jakieś ciekawe tematy. W przerwach między parowymi kąpielami wychodziliśmy na drinki. Po którejś z kolejek atmosfera jeszcze bardziej się rozluźniła. Kasim usiadł okrakiem na udach Krzysztofa. Całowali się namiętnie. Był to najbardziej namiętny, miłosny spektakl jaki kiedykolwiek widziałem między dwoma mężczyznami. Wtedy zbliżył się do mnie mój “własciciel” – Damian. Bezceremonialnie szarpnął do góry za włosy. Zimnym wzrokiem bez emocji zakomunikował:

    – Jutro jedziesz z Księżulkiem. Bardzo chce Cię poznać bliżej.

    – Co do chu… – oburzyłem się – jutro mam pociąg powrotny.

    – Morda. Jesteś moim króliczkiem. Moim Bunny Boyem, jak Cię nazywał ten Turas. Tak tak, nie rób min. Widziałem jak na niego patrzysz. Zapomniałeś o bardzo ważnej rzeczy. Ja tutaj wydaje Ci polecenia. Jak każę klękać to klęczysz. Jak skakać, to pytasz jak wysoko. Zmienisz plany. Jedna rada: obyś był u niego dobrze naoliwiony. A teraz na kolana i bierz do buzi…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    BeardBunny

    Cykl opowieści:

    1 – Poskramiacz niedzwiedzia (moje początki)

    2 – Gniazdo wilka (w przygotowaniu)

    3 – Labirynt królika