Author: admin

  • Niegrzeczna studentka

    Nieubłaganie zbliżał się termin kolokwium z matematyki, nieszczęsnej matematyki, która od zawsze była moją zmorą. Zaczynając studia byłam świadoma tego, że pojawi się ona w pierwszym semestrze, ale nie tego, że będę czuła się jak na marsie. Totalne dno, nic nie wychodzi, uczę się i uczę, bez większych rezultatów, przez myśl przeszło mi nawet zrezygnowanie i przeniesienie się na inny kierunek, ale było coś, co sprawiało, że nie mogłam tego zrobić. Mój profesor, przystojniak po trzydziestce, obiekt westchnień wielu studentek, co ja mówię – wszystkich studentek. Na prawdę niezłe ciacho, żonaty z dzieckiem, ale co z tego?

    Tak jak myślałam, kolokwium niezaliczone, trzeba ustalić indywidualny termin poprawki. Nie, nie zrobiłam tego celowo, bo i tak nic nie umiałam. Wypadło na środę tydzień później. Ubrałam się w czarną koszulę i dżinsy, rozpuściłam włosy i ruszyłam z nadzieję, że jakoś to będzie, choć niewiele się zmieniło w kwestii nabytej przeze mnie wiedzy. Nic nie umiałam, czułam, że to ostatnie chwile na tej uczelni.. Zostałam poproszona do sali, z rozmowy z koleżanką, która była przede mną dowiedziałam się, że na zdanie marne szanse, przykłady z kosmosu. No nic, weszłam, siedział za biurkiem, wyglądał jeszcze lepiej niż zwykle. Kazał mi usiąść, od razu zauważyłam, ze gapi się na mój biust, podał jakiś przykład a ja miałam go rozwiązać. Nic nie potrafiłam, siedziałam nad kartką patrząc się w nią jak idiotka, wtedy on wstał, stanął za mną, pogłaskał po włosach i powiedział, że da się to załatwić inaczej..

    Szarpnął mnie za włosy, odchyliłam głowę do tyłu, popatrzył na mnie takim wzrokiem, jakiego jeszcze nie widziałam, poczułam rządzę seksu, on też. Przybliżył się do mnie i już wtedy poczułam jego twardego kutasa na moich plecach. Odwróciłam się, kazał rozpiąć mi jego spodnie, kiedy to zrobiłam zobaczyłam jego wielkiego nabrzmiałego penisa, obciągnęłam bokserki a on przywarł mi głowę do krocza. Swoją główką jeździł po mojej twarzy, ja spragniona jego kutasa, czekałam z otwartą już buzią, gdy nagle go włożył dodając – teraz lepiej się skup, bo pracujesz na ocenę. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej, ssałam go najlepiej jak tylko potrafiłam, wpychałam go po samo gardło, czując, że zrobiłam się wilgotna. Szarpnął mnie za włosy i wtedy jego sperma zalała moje gardło, było cudownie, posmakowałam mojego przystojniaka.  Kazał mi wstać i usiąść na jego biurku, tak też zrobiłam, rozpiął moją czarną koszulę, zaczął ssać moje sutki, a ja stawałam się coraz bardziej napalona, dotykał ręką mojej rozgrzanej cipki przez materiał dżinsów. Zaczął schodzić coraz to niżej, dochodząc do mojego skarbu, rozsunął zamek opuścił nieco spodnie i włożył rękę do moich majteczek, czułam, że niewiele mi potrzeba. Posuwał mnie dwoma palcami a kiedy już prawie doszłam, on przestał. Klęknął przede mną, i zaczął mnie lizać, penetrował moją szparkę, językiem wbijał się najdalej jak potrafił. Jęczałam z rozkoszy, zauważyłam, że jego penis znów stanął, wiedziałam, że jeszcze chwila i dojdę, stało się. Poczułam się nieziemsko, doszłam przy minecie, widział, że było mi dobrze, ale on jeszcze nie skończył. Obrócił mnie tak, że stałam oparta rękami o biurko, wbił we mnie swojego kutasa po same jajka, pieprzył mnie szybko i ostro, podobało mi się. Jedną ręką tłamsił moją łechtaczkę, w przerwach szarpał mnie za włosy i klepał w pupę. Nagle wyciągnął go ze mnie, napluł sobie na rękę, włożył mi palec do drugiej dziurki i dodał – teraz zaliczasz na piątkę.  Bez wcześniejszego znaku, wepchał mi go w odbyt, głęboko i mocno, jęknęłam z bólu, cholernie bolało. Był ogromny, jednak z każdą chwilą stawało się to coraz przyjemniejsze, posuwał mnie jeszcze dobre 10 minut kiedy doszedł i zalał mi całą dupę, czułam jak jego sperma wycieka, spływa po moich nogach, otarł mnie i wsadził mi swoje palce do ust. Jak na dobrą uczennice przystało jeszcze starannie wylizałam jego penisa, nie zostało nic. Podał mi chusteczkę, wytarłam się, pomógł mi się ubrać i jeszcze raz klepnął mnie mocno w pupkę dodając – tak dobrze nie zaliczył jeszcze nikt..

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Laura Kania
  • Zwykle spotkanie

    Pewnego dnia, będąc w gimnazjum, spotkałem się z koleżanką, u niej w domu. Takie, zwyczajne spotkanie dwojga “kumpli” ze szkoły. Siedzieliśmy u Dominiki rozmawiając o wszystkim i o niczym. Usiedliśmy w końcu przed komputerem. Dominika zeszła na chwilę na dół, a ja w tym czasie, w sumie przypadkiem, otworzyłem historię przeglądarki. Jak już była otwarta, to przescrollowałem ją minimalnie niżej, i co ujrzałem? Moja 15-letnia koleżanka lubi sobie obejrzeć porno. Dużo w nim lesbijek, stosunków oralnych, footjobów i sockjobów. Gdy patrzyłem na tą historię Dominika wróciła do pokoju. Zobaczyła co widzę.
    -Jejku, nie skasowałam historii.-Powiedziała głośno, z przerażeniem.
    -No jak widać.-Odpowiedziałem, patrząc na nią.
    -Nie wiem co mam Ci powiedzieć. Wyszłam na idiotkę.
    -Czy ja wiem? To chyba normalne, ja też czasem obejrzę.
    -Ale nie mów nikomu o tym co oglądam, dobra?
    -Nie zamierzałem.
    -To może…my coś razem obejrzymy?-Zapytała nieśmiało.
    -Wiesz, że się przy tym podniecę?
    -Wiem, ja też.
    -No to co oglądamy?
    -Może coś ze skarpetkami, jak lubisz.
    -Sockjob?
    -Dobra.
    Usiadła obok mnie, wybraliśmy film. Po paru minutach oglądania, czułem już dyskomfort w spodniach. Widziałem, że Dominice też się film podoba, lekko jeździła paluszkiem po swoim kroczu przez swoje legginsy. Stwierdziłem, że w takiej sytuacji mogę wygodniej  ułożyć swojego twardego penisa, lekko przejechałem ręką po nim, żeby zmienił swoją pozycję. Po paru ruchach już mi nie przeszkadzał. W tym czasie Dominika się odezwała, że jak chce to mogę rozpiąć sobie spodnie i robić co chce. W tym czasie jej ręka powędrowała pod legginsy. Jak zobaczyłem co ona robi to rozpiąłem swoje spodnie i delikatnie zacząłem się masturbować. Dla wygodnie zsunąłem sobie trochę spodnie. Przez materiał bokserek i tak dobrze widziała kształt i rozmiar mojego przyrodzenia. Moja ręka pracowała pod bokserkami, tak samo jak jej ręka pod jej majtkami. Po chwili zapytała mnie czy wstydziłbym się jej go pokazać. Nic nie odpowiedziałem, tylko go wysunąłem z bokserek. Bacznie mu się przyglądała. Po zbadaniu go wzrokiem wstała i zsunęła swoje bokserki i, jak się okazało, stringi do kostek i w pełni bezwstydnie się masturbowała. Gdy chciałem ją dotknąć zabroniła mi. Więc masturbowałem się sam. W trakcie naszych zabaw film się skończył, ale dokończyliśmy patrząc na siebie. Skończyłem w chusteczkę, które były na biurku, a chwile po mnie i Dominka doszła. Po wszystkim lekko się zawstydziła. Podciągnęła swoje spodnie, mnie też o to poprosiła. Założyłem spodnie.

    Rozmawialiśmy o tym, że to będzie nasza tajemnica. Jednak w efekcie podniecenia zapytałem, czy nie chciałaby czegoś więcej. Kiwnęła twierdząco głową. Drążyłem temat dalej. Tłumaczyła, że chciałaby spokojnie, powoli. Najpierw seks oralny, później może coś więcej, ale z zabezpieczeniem. Na koniec powiedziała, że dzisiaj mogłaby mi zrobić tylko footjob. Musiałem to wykorzystać.

    Przeszliśmy na łóżko. Powoli, ze lekką niepewnością się rozebraliśmy. Usiadła na przeciwko mnie nagą, szczupła, zgrabna brunetka. Patrząc na mnie swoimi zielonymi oczkami przez duże, dodające jej uroku, okulary. Jej nagie piersi nie były zbyt duże, a jej cipka lśnił i była dokładnie wydepilowana. Na taki widok mój penis zrobił się sztywny. Dominika wzięła go pomiędzy swoje nagie stópki, powoli nimi ruszała. Czułem nieziemską przyjemność. Gdy chciałem jej trochę pomóc szybko mi zabroniła, więc tylko podziwiałem piękną dziewczynę zabawiająca się moim przyrodzeniem. Coraz sprawniej go stymulowała, zrobił się maksymalnie twardy. Chwilami pomagała sobie dłońmi. Po jakimś czasie go nawet chwilę polizała, possała główkę. Ale wróciła do stóp. Wzięła do ręki swoje, zdjęte przed chwilą czarne stopki i je założyła. Tak ubranymi stópkami dalej bawiła się moim penisem. Zmieniała tempo, lekko ugniatała jądra. Potem pochyliła się nad nim, zaczęła go lizać, ssać. Starała się jak najwięcej wziąć do ust. W końcu cały został wylizany jej języczkiem. Gdy dochodziłem miała go w ustach. Powiedziałem, że jestem blisko to nadstawiła swoje stópki. Wziąłem go w rękę i masturbując się skończyłem na jej skarpetkach, zalazłem je spermą. Dominika ją roztarła na skarpetkach. Usiedliśmy obok siebie, obejmując się.
    -I jak? Podobało się?
    -Bardzo. Ale chyba jestem Ci coś dłużny?
    -Co masz na myśli?
    -Ty mi sprawiłaś przyjemność, a Ty nie masz na coś ochoty?
    -Jeśli użyjesz to tego języka to mogę się zgodzić.

    Moja głowa wylądowała pomiędzy jej nogami. Mój język trafił na jej cipkę. Lizałem ją, całowałem, masowałem palcami. Czułem smak jej soczków, czułem każdy ruch jej ciała, jej cipki. Lizałem ją bardzo dokładnie. Gdy do lizania dołożyłem palec, który trafił do jej wnętrza poczułem ja ją przeszedł dreszcz, lekko zapiszczała. Chwilę po tym doszła. Przez czas jej orgazmu mój język wykonywał swoje zadanie liżąc jej dziurkę. Po wszystkim, po jakichś 30 minutach ubraliśmy się i musiałem wracać do swojego domu. Byliśmy umówieni na następne spotkanie.

    CDN.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Edek junior

    CDN.

  • Polowanie cz.1

    Wybiła dwunasta. Na głównym placu zebrały się tłumy w oczekiwaniu na Odkupienie. Słońce bezlitośnie paliło wysuszoną już ziemię jak i zastępy zabrudzonych ciężką pracą obywateli, odzianych w poobdzierane szaty. Nagłe dęcie w róg, swoim niskim, jednak przeszywającym tonem zwróciło uwagę wszystkich zebranych i skupiło ich wzrok w kierunku źródła dźwięku. Z budynku sądu, wyróżniającego się spośród pozostałych budowli w osadzie wysokością i faktem, że zbudowany został on z cegły, a nie z drewna jak reszta, wyszedł wysoki, szczupły mężczyzna, który ubrany był w jedwabne, czerwone szaty ze złotymi guzikami i odznakami wskazującymi na wysoki status społeczny osobnika. Poruszający się w eskorcie czterech strażników wyposażonych w krótkie miecze, udał się krótkim bulwarem do podium na placu głównym. Z trudem wspiął się na kilka schodków. Po pokonaniu przeszkody odetchnął z ulgą i rozpinająć złoty guzik rozpoczął przemowę:

    – Przyjaciele! Za trzy księżyce wielkie święto! Nasz wspaniały Pan, Strażnik Sprawiedliwości, nasz Zbawiciel, Justeon, czuwał nad nami przez cały rok. Teraz nasza kolej! Okażmy naszą wdzięczność.

    Mężczyzna uniósł dłonie ku niebu, a następnie przyłożył opuszki palców do czoła i półgłosem recytował słowa:

    – Ob kata a’le bud anis Justeon.

    – Ob kata a’le bud anis Justeon – wtórował tłum.

    Po krótkiej modlitwie, mężczyzna skierował srogie spojrzenie na tłum, nie patrząc jednak na nikogo konkretnego.

    – Nie wszyscy są jednak godni dialogu z naszym Panem, Justeonem – groził – są z nami grzesznicy, niegodni naszego Pana!

    Skierował dłoń w kierunku sądu, dając znak strażnikowi stojącemu przed bramą, który wyprowadził czworo zakutych w kajdany więźniów. Wszyscy zebrani skierowali swe twarze w stronę skazańców. Na wezwanie sędziego strażnik poprowadził więźniów pod podium, gdzie czekali odziani w czarne szaty mężczyźni, gotowi by wykonać kary wymierzone przez sędziego. Skazani, zmęczni długim pobytem w małych celach, z ograniczonymi racjami żywieniowymi i wodą, nie protestowali. Wiedzieli, że nie są w stanie uciec, ani uniknąć kary. Gdy wszyscy byli na swoich miejscach sędzia wyjął z głębokiej kieszeni zwój. Ostrożnie rozwijając, przyjął dostojną pozę i rozpoczął wygłaszanie wyroków.

    – Dnalu, synu Derima i Enery, za liczne kradzieże i napaść na urzędnika miejskiego w imieniu naszego króla skazuję Cię ucięcię prawej ręki i trzydzieści batów!

    Grymas strachu pojawił się na twarzy wychudzonego, posiniaczonego mężczyzny. Dnal zawsze był dobrze zbudowany. Pracował jako czeladnik u miejscowego kowala. Jednak tygodnie spędzone w lochach odebrały mu dawną siłę i jego kat bez większych problemów przywiązał go do pala wkopanego na placu po czym oddalił się na około pięć metrów i zaczął wymierzać celne uderzenia w obdarte z szat plecy. Krew przestała tryskać po dziesiątym uderzeniu, natomiast krzyki odeszły wraz z przytomnością Dnala, po piętnastym. Po  dokonanym biczowaniu, kat odwiązał skazańca od pala i przeniósł go kilka metrów dalej, gdzie czekał wielki kawał drewna z wbitym weń toporem. Kat ułożył więźnia tak, że jego przedramię znajdowało się dokładnie na środku beli. Chwycił w swoją potężną dłoń topór i pewnym ruchem pozbawił Dnala dłoni, po czym krwawiącą kończynę włożył do wcześniej przygotowanego paleniska. Tłum skandował obraźliwe hasła w stosunku do sądzonych. Zachęcony skandowaniem mieszkańców, sędzia wyjął kolejny zwój.

    – Estino, córko Mahina i Very, za zdradę i zabójstwo swojego męża, w imieniu naszego króla skazuję Cię na śmierć przez dekapitację!

    Kat chwycił za ramię drobną, ciemnowłosą kobietę i zaprowadził na wcześniej użyty kawał drewna. Przycisnął jej klatkę piersiową do miejsca, gdzie Dnal stracił rękę. Kobieta próbowała się wyrywać, jednak w obliczu ponad 90 kilogramowego mężczyzny była bez szans. W chwili gdy usłyszała szelest powietrza przecinanego ostrzem topora, zmoczyła się. Mocz płynął po udach, zmywając brud wielodniowej niewoli. Po kilku chwilach jej głowa sturlała się z platformy w kierunku tłumu zebranego na placu. Ktoś kopnął głowę Estiny spowrotem do kata, który podniósł ją za włosy i ostentacyjnie pokazał mieszkańcom jako ostrzeżenie. Dwie pozostałe skazane były siostrami. Ich matka, Anaya oddawała się za pieniądze przyjezdnym kupcom jak i strażnikom miejskim. Nie robiła tego jednak by zapewnić swoim córkom ciepły posiłek. W Centralnym Królestwie, długi przechodzą na członków rodziny. Kobieta musiała sprzedawać swoje ciało, by spłacić długi swojego zmarłego męża, który przetracił fortunę w tawernie i na zakładach. Anaya jednak po latach zmagania się z chorobą również zmarła zostawiając dwie, młode córki, które musiały radzić sobie same. Młodsza z nich, trzynastoletnia Eva próbowała zarobić na chleb jako pomoc szwaczki, jednak została wyrzucona po tym, jak nieumyślnie zniszczyła kaawałek drogiego materiału. Eva była drobną, dziewczynką o ciemnych włosach i karnacji. Mimo swojego młodego wieku, dziewczyna była piękna i budziła zainteresowanie płci przeciwnej. Pewnego dnia, Jonas, właściciel Upadłego Anioła, tawarny i domu uciech w jednym zaproponował jej pracę. Stanowisko, które jej zaproponował nie spodobało się Evie jak i Aemii, jej starszej siotrze. Aemia była nastolatką impulsywną. Jej ogniste włosy doskonale odzwierciedlały jej temperament. Zaledwie dwa lata starsza Aemia przejęła rolę matki i opiekowała się młodszą siostrą. Gdy ta powiedziała jej o propozycji Jonasa, nie zważając na konsekwencje, pod wpływem adrenaliny zaatakowała go. Na ich nieszczęście, świadkiem tego zdarzenia był strażnik miejski, który aresztował dziewczyny. Odziany w czerwone szaty mężczyzna, pogładził się po rzadkiej brodzie, po czym sięgnął do kieszeni po kolejny zwój. Delikatnie uniósł brwi i rzekł do tłumu:

    – Te oto dziewczęta, pomimo swojego młodego wieku zaatakowały szanowanego obywatela, Jonasa. Zepsuty owoc może zepsuć całe wino, dlatego Evo, Aemio, w imieniu króla skazuję was na karę piętnastu uderzeń bata.

    Ludzie zebrani na wiecu nie odczuwali współczucia. Wymierzanie kar traktowli jako jedną z nielicznych rozrywek. Spora część mężczyzn tylko czekała aż dziewczynki zostaną przywiązane do pali, a ich szaty zostaną zdarte. Liczyli na widok młodego, dziewczęcego ciała, za którym większość z nich niezmiernie tęskniła. Aemia nie akceptowała wyroku i nie myśląc nad swoimi słowami wyrzuciła:

    – Jakiego znowu szanowanego obywatela? To zwykły zboczeniec! Chciał moją siostrę do burdelu zatrudnić! Moją małą siostrzyczkę! Należało się gnojowi!

    – Jonasie, czy to prawda? – zapytał zmieszany sędzia.

    – Ależ skąd! – wyrwał się gdzieś z tłumu Jonas – Smarkula kłamie!

    Sędzia, przekonany zapewnieniami Jonasa już dawał znak, aby przystąpiono do wymierzania kary, gdy Aemia wykrzyczała:

    – I co? Ot tak mu wierzycie? Gdzie tu sprawiedliwość? Hipokryci! Pewnie sami chodzicie do burdelu na kurwy, dziwkarze!

    Eva, w przeciwieństwie do starszej siostry nie traciła nad sobą panowania i wiedziała doskonale do czego doprowadzą obelgi rzucane przez Aemię. Spuściła głowę i stłumionym głosem powiedziała do siostry:

    -Przestań już, proszę – szlochała – Wiesz co teraz będzie?

    Aemia odwróciła się do siostry. Opamiętała się dopiero gdy zobaczyła łzy spływające siostrze po policzkach.

    -Przepra…- zaczęła Aemia, jednak przerwał jej sędzia.

    – W obliczu obecnych zdarzeń, Aemio, za obrazę urzędnika królewskiego, za oczerniające godność szlachecką słowa, w imieniu Króla skazuję ciebie i twoją siostrę na karę Oddania publicznego. Kara będzie trwała do dnia Dialogu! 3 dni Oddania publicznego! – ogłosił podniesionym tonem sędzia.

    Wśród zebranych mieszkańców narastała fala ekscytacji co objawiało się co raz to głośniejszymi okrzykami. Ostatnia kara Oddania publicznego miała miejsce około czterech lat wcześniej. Dziewczynki stały sparaliżowane ze strachu. Oddanie publiczne, przez wielu uważane było za karę gorszą niż śmierć. Karany układany był na stole w kształcie litery Y. Nogi przywiązywano w rozkroku tak, że każdy mężczyzna mógł podejść i korzystać do woli z otworów skazanego.

    -Straż! Przygotować stoły! – rozkazał sędzia – Przyjaciele! Niech nasz Pan Justeon będzie z nas dumny! Ukarzmy tych, którzy nie szanują korony! Przygotujmy się na dzień Dialogu!

    W tłumie wręcz wrzało, w spragnionych młodych ciał mieszkańcach budziły się instynkty. Żony niektórych to trącały łokciami, to kopały po piętach przesadnie podekscytowanych panów.

    – Oddanie publiczne rozpocznie się o zachodzie słońca. Anh on katal! – zakończył sędzia po czym zszedł z podium.

    Z bezdusznym uśmiechem ruszył w kierunku budynku sądu, zatrzymując się przy siostrach. Zbliżył się do Evy. Dłonią odgarnął jej włosy z prawego ucha.

    – Wypróbuję Cię zanim dam Cię ludziom – szepnął, po czym wsunął jej język do ucha.

    Zsunął rękę z szyi po talii Evy, aż do pośladków. Ścisnął jej pupę mocno, a nastepnie dał znak strażnikom by zaprowadzili Evę i Aemię do budynku. Zebrani dookoła ludzie radośnie wracali do domów. Mężczyźni wymieniali się między sobą pomysłami jak wykorzystają Oddanie publiczne, a żony groziły swoim mężom, którzy przesadnie ekscytowali się młodymi ciałami, które będą do ich dyspozycji w najbliższym czasie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    k ch

    Jest to moje pierwsze opowiadanie. Jeżeli będzie zainteresowanie to będę kontynuował tę serię. Chciałbym stworzyć tutaj serię kilku-kilkunastu opowiadań o tematyce fantasy/nastolatki/gwałty/ różnego rodzaju fetysze. Bardziej hardcorowe niż gra o tron. Dajcie znać czy pasuje. To opowiadanie jest wstępem.

  • Para nastolatkow… cz. 1

    Byli parą od kilku miesięcy ona piętnastoletnia czarnowłosa piękność i on, o dwa lata starszy młodzieniec. Jak się spotkali? Nawet oni tego nie pamiętali, to nie było dla nich ważne.

    Była wiosenny weekend, jej rodzice wyjechali. Też potrzebowali samotności. Artur, bo tak miał na imię, przyszedł do niej po godzinie dziewiętnastej. Był 17-letnim szczupłym niebieskookim blondynem, dla niej wysokim. Magda była niską piękną dziewczyną, jej długie włosy sięgały do kształtnych pośladków, mimo młodego wieku jej piersi były idealne w wielkości i jędrne.

    Dzień, choć chylił się ku upadkowi był ciepły. Miał na sobie niebieskie jeansy i szarą koszulę. Przyszedł do niej i już w progu dostał całusa, musiała się mocno unieść na palcach by dosięgnąć jego ust. Jak zwykle gdy była sama miała na sobie bluzę, za dużą, kryjącą jej atuty. Oprócz tego nosiła tylko skromne majteczki. Oboje wiedzieli po co się spotkali, nie tracili czasu na czułe słówka i powitania. Objął ją i namiętnie całował, ona stojąc na palcach oparła się o jego ciało. Wsunął ręce pod bluzę i masował jej plecy. Gdyby nie ona mogliby stać tak wieczność, malutkimi ruchami kierowała go w stronę schodów, one zaprowadziły ich do jej małego pokoju.

    Zamknęli za sobą drzwi, z przyzwyczajenia, przecież byli sami. Ona rozpięła jego koszulę, on zdjął z niej bluzę. Rozpinając guzik i rozporek pomogła mu ściągnąć spodnie. Stanęli przed sobą, chwycił ją za głowę i delikatnie pocałował w usta. Potem jakby czytali sobie w myślach, w tym samym momencie ściągnęli z siebie bieliznę. Stali nadzy, uśmiechnięci i wpatrzeni w siebie. Pierwszy wykonał ruch, dotknął jej sterczącego sutka, tylko się uśmiechnęła. Zbliżył swoją twarz do jej piersi, pocałował ją między piersiami, potem obie piersi z osobna. Skupił się na lewej, zbliżył usta do sutka i pocałował. Westchnęła cicho. Lekko przygryzł sutek, a potem polizał. Znowu westchnęła. Gdy zabrał się do ssania jak niemowlak przejęła inicjatywę, posadziła go na fotel i sama usiadła na jego udach.

    Dotykała go po penisie, jej ciepłe delikatne dłonie dawały mu ogromną przyjemność. Niekiedy lekko ruszyła jego sprzętem aby mógł wiedzieć co go czeka. On zaś znowu skupił się na jej piersiach, dotykał je, masował, ugniatał. Był delikatny, wiedział że ona to lubi i chciał by tak pozostało. Przesunęła się na jego udach w stronę podbrzusza, dotykała swoim ciałem nabrzmiałego penisa. Pozwoliła pocałować się w szyję i uniosła w górę. Opadając i unosząc się dotykała penisa, nie chciała jednak aby szybko był w niej. On w tym czasie dotykał  ją po myszce, była juz lekko wilgotna, zaczął ją masować. Chwilę później zabrała jego rękę i weszła na czerwonego, twardego penisa. Jego penis schował się w niej szybko, nie był to dla nich przecież pierwszy raz. Lekko unosiła się i opadała, sprawiało to jej przyjemność, po chwili lekkich ruchów oparła nogi na podłodze. Wiedział co to znaczy, ułożył się wygodniej gotowy aby jej pomóc. Jej ruchy stały się szybsze, unosiła się wyżej, opadała szybciej, wzdychała cicho przy każdym upadku jednak szybko podnosiła się. On starał się pomóc jej swoimi biodrami, zgodnie z jej rytmem unosił je i pozwalał opadać. Uśmiechali się do siebie i wzdychali cicho.

    Postanowiła coś zmienić, wstała z niego i odwróciła tyłem. Wiedział co się święci, zsunął się z fotela na podłogę a ona usiadła na nim tyłem. Nie bawiła się już w delikatność, błyskawicznie wsunęła w siebie jego sprzęt i zaczęła ujeżdżać. On mógł tylko wzdychać ze szczęścia i podziwiać jej długie falujące włosy, czasem wzdychające otwarte usta gdy odwróciła do niego twarz. Kochała tę zabawę, jej ruchy bioder były bardzo szybkie i staranne. W związku ze zmęczeniem oparła się na rękach, dała mu szansę aby mógł pieścić jej szyję, całować. Widział że była już zmęczona, położył rękę na jej łonie i nie dał możliwości ruchu, położyła się na nim i głęboko oddychała gdy muskał ją po twarzy. Szepnął jej coś do ucha i wstali, przenieśli się na łóżko.

    Tam to on przejął inicjatywę. Położył ją wygodnie i rozsunął nogi. Opadł na nią i przygniótł ciężarem ciała. Uśmiechnęła się, objęła go ramionami i oddała w jego ręce. Uniósł się lekko i włożył sprzęt w swoją ukochaną. Znowu się uśmiechnęła, lekko westchnęła. Wyszedł z niej, dotknął palcami jej mokre dolne wargi i znowu wszedł. Powtarzał to kilka razy. Ona cichutko wzdychała. Potem zaczął się jego taniec, powolne posuwiste ruchy wykonywane zgrabnym ruchem bioder. Pocałowała go w policzek. Wszedł najgłębiej na ile mu pozwoliło ciało, ona jęknęła, wchodził z niej najdalej jak mógł jednak uważał aby nie opuścić jej całkowicie. Powtórzył mocny głęboki ruch – znowu jęknęła. Zaczęła się kakofonia westchnień i jęków, wzdychał gdy wychodził z niej i mógł zaczerpnąć oddechu, jęczała gdy zagłębiał się w nią z całym impetem penetrując jej wnętrze. Częstotliwość jęków i wzdychać zwiększała się, przyjemność jaką jej to sprawiało widać było na jego plecach. Jej pazurki jeździły po plecach lekko je kalecząc, nie przejmował się tym, pracował coraz szybciej. Objął ją także w talii aby mógł wchodzić głębiej nie pozwalając jej odsuwać się. Dawał jej wiele, chciała więcej. Jęki zamieniły się w jeden długi cichy krzyk rozkoszy, on już nie wzdychał, łapał otwartymi ustami resztki tlenu. Ich ciała obijały się o siebie w zatrważającym tempie ale bardzo rytmicznie. Nagle cichy krzyk zamienił się w wrzask, przyjemny dla ucha. Wbiła paznokcie w plecy tego który jej to dał, wygięła się w pół nie zważając na leżącego na niej mężczyznę, odchyliła głowę i zatraciła w rozkoszy. On także to poczuł, nie tylko na zewnątrz. Jego penis był w pochwie wykonującej mocne skurcze, dzięki temu i on mógł po krótkiej chwili cieszyć się z orgazmu. Zalał jej wnętrze i opadł na nią. Dyszeli sobie do ust, uśmiechnięci do siebie. Wyszedł z niej, jego penis był cały mokry od mieszanki która powstała w jej wnętrzu. Z jej cipki leciała strużka tej samej mikstury. Nie interesowało to ich. Leżeli wpatrzeni w siebie jak w najpiękniejsze obrazy.

      cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomek xxx

    To moje pierwsze opowiadanie więc proszę o wyrozumiałość, jeżeli się spodoba, dopiszę 2 część 🙂

  • Pan pilkarz…

    Umówiliśmy się w mieście, w galerii Handlowej bardzo wcześnie rano.  Usiedliśmy na jednej z ławek. Galeria była niemal pusta. Raz na jakiś czas ktoś gdzieś przechodził. Dość sprawnie ustaliliśmy zasady. On jest moim Panem, tak mam się do niego zwracać. Jestem jego własnością. On decyduje o wszystkim.

    -Więc chyba wszystko ustaliliśmy? Jesteś gotowy?- Spytał mój Pan, z uśmiechem na ustach.
    -Tak Panie. – Odparłem.
    -Zatem zaczynamy. Pójdziesz do łazienki, wejdziesz do pierwszej kabiny i będziesz na mnie czekał. Nie wolno ci nawet pisnąć dopóki ci nie pozwolę. Idź.

    Wstałem i poszedłem do pobliskiej łazienki, wszedłem do kabiny i czekałem. Dość szybko usłyszałem kroki. To był Pan-wszedł do kabiny i zamknął ją od środka.  Stanąłem nieruchomo, a on od razu zwrócił się do mnie:
    -Ani drgnij i milcz- wyszeptał.
    Zdjął plecak a z niego wyjął jakiś woreczek. Było to chastity. Przeźroczyste tworzywo z zapiętą małą kłódeczką i wieloma elementami w różnych rozmiarach. Rozpiął moje spodnie i zsunął majtki. Szybko zaczął zakładać na moje przyrodzenie różne elementy wybierając odpowiedni rozmiar, w końcu nasunął główną część. Lekko jęknąłem, wtedy szybkim ruchem uderzył mnie w twarz. Uczucie było okropne, zwłaszcza że nigdy nie miałem na sobie czegoś takiego. Pan zatrzasnął małą kłódeczkę i kluczyk schował w plecaku. Potem przez chwilę oglądał mojego ukrytego w urządzeniu penisa, wyciągnął telefon i zrobił mu zdjęcie.
    -Najpierw wychodzę ja,  liczysz do dziesięciu i wychodzisz ty. Wracasz na ławkę. -wyszeptał i wyszedł z łazienki. Odliczyłem do dziesięciu jak kazał Pan i poszedłem na wskazane miejsce. Na szczęście tak wcześnie rano w łazience nikogo nie było. Miałem wrażenie że każdy widzi co mam na sobie. Usiadłem na ławce obok Pana.
    -Możesz już mówić… Od teraz zaprzyjaźnisz się z chastity.  Jutro o dziesiątej mam trening. Przyjdziesz punktualnie. Tutaj masz adres. Gdy skończymy zaczekasz na mnie pod bramą.
    Pan podał mi karteczkę. Potem bez słowa pocałował mnie wpychając mi swój język głęboko do gardło. Wstał i poszedł w kierunku wyjścia.

    Przez chwilę nie wiedziałem co właściwie mam zrobić. Mój penis był uwięziony, nie miałem klucza. W sumie nie wiedziałem niemal nic. Jednak wewnętrznie czułem ekscytację i podniecenie. Po powrocie do domu już nie mogłem wytrzymać, bardzo chciało mi się sikać lecz nie miałem pojęcia jak to zrobić. Usiadłem na toalecie i próbowałem sikać tak aby nie obsikać siebie, i trafić do muszli. Nie było to łatwe, lecz jakoś się udało. Następnego dnia byłem pod wskazanym adresem punktualnie. Do boiska prowadziła droga z kostki brukowej  a na jej końcu ogromna lekko uchylona brama. Na trybunach siedziało sporo osób. Wszyscy przyszli popatrzeć na trening. Usiadłem z boku i czekałem. Po chwili na boisko wyszli zawodnicy a wśród nich Pan. Spojrzał na trybuny i uśmiechnął się do mnie. Ja też się uśmiechnąłem.  Wyglądał olśniewająco. Połyskująca śliska niebieska koszulka i spodenki, żółte długie piłkarskie skarpety spod których kształtowała się forma ochraniaczy i piękne czarne błyszczące korki Nike. Trenowali przeszło godzinę. Z każdą chwilą Pana oblewał pot. Po treningu gdy schodzili do szatni jego koszulka była już cała przemoczona, skarpety mocno brudne, a korki ubłocone i oklejone trawą. Jak kazał Pan poszedłem pod bramę. Wszyscy już wyszli, trybuny opustoszały, zawodnicy wychodzili z szatni. Na końcu wyszedł Pan. Nie przebrał się, miał tylko torbę. 
    -Chodź ze mną, idziemy do mnie.
    Poszliśmy do jego domu. W drodze nie za wiele rozmawialiśmy.  W końcu Pan zapytał:
    -Jak tam twój nowy przyjaciel?- Spojrzał na mnie i nie zważając na to ze idziemy publicznym chodnikiem zaczął przez spodenki masować moje krocze.

    -Nie zbyt dobrze-odparłem- nie jestem do tego przyzwyczajony.

    -To nic- odparł Pan. Po kilku minutach doszliśmy do celu.  Byliśmy pod domem Pana. Weszliśmy do środka lecz ledwo za drzwiami Pan mnie zatrzymał.
    -Rozbieraj się, wszystko zostaw na półce.  Czekam.
    -Dobrze Panie- oparłem, rozebrałem się do naga i poszedłem za Panem, schodami do piwnicy. Pomieszczenie było kotłownią, całe wyłożone płytkami, a na środku stał fotel, obok niego kosz pełen akcesoriów.

    -Znów milczysz, trochę cię przetrenuje.  Połóż się na plecach tutaj. –wskazał miejsce pod fotelem. Tak też zrobiłem. Pan usiadł w fotelu i postawił na moim brzuchu obie stopy. Ubrudzone świeżym jeszcze błotem korki wbijały mi się w brzuch. Pan przesunął jedną stopę na moją twarz. Zacząłem lizać korka, starałem się usunąć z niego jak najwięcej błota. Smakowało paskudnie, brało mnie na wymioty.
    -Jesteś do niczego!- krzyknął  Pan. Wstał, kazał mi wstać. Sznurem związał mi ręce z tyłu za plecami. Zaprowadził mnie do łazienki gdzie zrobił mi lewatywę.  Potem kazał mi klęknąć pod prysznicem. Wsunął mi do ust najpierw jeden potem trzy palce. Próbowałem tłumic odruch wymiotny jednak cały czas się krztusiłem. W końcu Pan wepchnął mi trzy palce głęboko do gardła. Nie wytrzymałem i zwymiotowałem. Pan zaśmiał się i zaprowadził mnie znów do fotela. Kazał klęknąć przed fotelem. Usiadł i przystawił drugiego korka do twarzy. Lizałem go ile sił. Po chwili Pan zdjął korka i trzymając go w ręce obracał tak abym lizał go z różnych stron. Wepchnął czubek buta głęboko do moich ust, potrzymał przez kilka chwil i znów założył. Zsunął spodenki, potem zdjął majtki i przytknął je do mojej twarzy. Pachniały potem i moczem. Zapach był z jednej strony odrażający a z drugiej cudowny. 
    -Teraz spróbujemy czegoś innego.- powiedział Pan. Złapał mnie za włosy i przysunął kutasa do moich ust. Zacząłem go lizać, ssać. Pan zaczął coraz mocniej popychać kutasa w głąb mojego gardła.  Krztusiłem się a on się tylko uśmiechał. Zaczął wpychać kutasa do samego końca. Czułem jak wypełnia moje usta i gardło.  Po chwili walenia zaczynałem radzić sobie z odruchem wymiotnym, wtedy Pan wsunął kutasa do samego końca, tak że nosem niemal dotykałem jego brzucha. Trzymał tak przez piętnaście sekund, odliczając na głos, dociskając rękami moją głowę. Nie mogłem nic zrobić, uwolnić się, ani nawet oddychać. Gdy wyjął penisa uśmiechnął się i spytał:
    -Chcesz jeszcze raz? Poćwiczymy dłużej.
    Przytaknąłem głową.  Wtedy znów wsunął kutasa głęboko i docisnął moją głowę rękami i zaczął odliczać. Doliczył do dwudziestu pięciu. Już nie mogłem wytrzymać. Próbowałem cofnąć głowę ale nie mogłem, więc spróbowałem przekręcić głowę. Wtedy Pan uderzył mnie w twarz. Jego penis stał sztywno, błyszcząc od mojej śliny.
    -Jeszcze nie skończyłem. Nie myśl że będzie tak prosto. 
    Znów walił w moje gardło, nie dając mi szansy na oddech, i nie zważając na moje krztuszenie. W pewnym momencie poczułem  smak jego spermy w gardle i ustach.  Pan odetchnął z uśmiechem.  
    Pan podszedł do kosza. Wyjął więcej lin, zaprowadził mnie pod drzwi łazienki. Związał mnie bardzo mocno, tak ze lina wcinała mi się w skórę.  Leżałem na brzuchu z rękami przywiązanymi do nóg w kostkach, obrócony głową w stronę łazienki. Pan wziął swoje majtki i wcisnął mi je głęboko do buzi. Potem  owinął usta wokół całej głowy szeroką szarą taśmą.  Wszedł pod prysznic i wykąpał się w czasie gdy ja podziwiałem go leżąc związany. Gdy skończył dokładnie wytarł ciało i znów poszedł do kosza. Przyniósł długie brązowe dildo. Rozwiązał mnie i kazał leżeć płasko na brzuchu. Potem zaczął delikatnie wsuwać palec do mojego odbytu.  Czułem strach, bo nigdy nie próbowałem takich rzeczy. Pan masował mój odbyt najpierw palcem potem dwoma. W końcu zaczął wciskać dildo. Jęknąłem z bólu. Pan zaczął posuwać mnie coraz szybciej swoim dildo. Łzy stanęły mi w oczach. Lekko pojękiwałem. Pan przestał, oparł ręce o moje plecy i położył się na mnie mocno przyciskając mnie do podłogi. Nie byłem wstanie w jakikolwiek sposób zareagować. Poczułem jak wchodzi we mnie swoim ciepłym grubym kutasem. Posuwał mnie bardzo długo, aż wreszcie doszedł.  Pocałował mnie w szyję i wstał. 
    – Teraz na plecy i wyciągnij ręce nad głowę-rozkazał.
    Mocno obolały przekręciłem się na plecy.  Pan związał mi ręce i usiał na klatce piersiowej zwrócony ku mojemu penisowi. Bardzo ciężko mi się oddychało, ale było to możliwe. Pan odpiął chastity i uwolnił mojego kutasa. Szybko mi stanął. Pan nasmarował go zimnym żelem i  zaczął mnie masturbować gołą dłonią. To było wspaniałe. Gdy doszedłem mocno wystrzeliłem, zachlapując się własną ciepłą spermą. Nadal zakneblowany wydawałem jedynie jęki rozkoszy. Pan zszedł ze mnie i rozwiązał mi ręce.
    – Idź, umyj się. Możesz wyjąć knebel.
    Zacząłem odklejać taśmę. Dość mocno ciągnęła mnie za włosy. Wyplułem jego majtki. Wszedłem pod prysznic, wykąpałem się i  po wytarciu znów uwięziłem swojego penisa. Odniosłem klucz Panu siedzącemu w fotelu.  Pan nie wstając zsunął majtki. Domyśliłem się o co chodzi. Klęknąłem i zacząłem lizać i ssać jego penisa. Tym razem nie dociskał mojej głowy. Delikatnie ssałem jego kutasa aż moje usta zalała dawka ciepłej słonej spermy. Przestałem a Pan ubrał majtki.
    -To tyle na dziś. Możesz przyjść jutro, też o dziesiątej. Mamy wiele do przećwiczenia. Możesz iść, odwiozę cię na dworzec.
    -Dziękuję- Odpowiedziałem. Poszliśmy na górę, ubrałem się. Nim wyszedłem, znów pocałował mnie, wsuwając głęboko język, w usta w które przed chwilą wsuwał swojego kutasa.  Wyszedłem a  Pan odprowadził mnie wzrokiem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł
  • Pierwszy raz “inicjacja”

    Witam, mam na imię Marek i mam obecnie 25 lat, lecz historia, którą pragnę się podzielić miała miejsce, gdy miałem zaledwie 16 lat. Wtedy właśnie rozpoczęła się moja przygoda z męskim sex’em. 

     Ale od początku, chodziłem wtedy do liceum i miałem wielu kolegów w klasie, więcej niż koleżanek co po jakimś czasie okazało się bardzo pozytywne. Pewnego pamiętnego dnia gdy mieliśmy lekcję w-f’u na basenie, niestety byłem wtedy obolały gdyż parę dni wcześniej zaliczyłem mały wypadek na rowerze i przez to nie mogłem pływać. Siedziałem sobie na brzegu i obserwowałem kolegów, jeden z nich przykuł moją uwagę, ponieważ za każdym razem gdy koło mnie przechodził patrzył się przenikliwym wzrokiem i uśmiechał. Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło, ale momentalnie zrobiło mi się gorąco a mój penis naprężył się z podniecenia. Z tego wszystkiego nie wiedząc o co chodzi poszedłem do szatni chcąc oczywiście masturbować się, lecz gdy tylko wszedłem ten właśnie kolega wszedł zaraz za mną i zamknął za sobą drzwi. Nie znałem go zbyt dobrze gdyż chodził do innej klasy, jak się po chwili okazało nie miało to żadnego znaczenia. Nie zwracając na niego zbytnio uwagi wszedłem do przebieralni i wyciągnąłem swojego penisa zaczynając się po nim masować. Nie zdawałem sobie jeszcze wtedy sprawy, że ktoś jeszcze był w szatni. Po chwili zabawy z samym sobą usłyszałem kasłanie tuż za moimi plecami, okazało się że to był ten właśnie kolega, który od dłuższej chwili obserwował jak sobie wale. Wszedł do mnie do przebieralni cały mokry w kąpielówkach i powiedział, że mam wyciągnąć ustami jego kutasa i go ssać bo inaczej powie wszystkim co tu robię. Spojrzałem na niego a następnie na jego sterczącego pod majtkami kutasa i zrozumiałem, że nie mam wyboru, więc klęcząc wyciągnąłem go i wziąłem do ust. Od razu mi się spodobało a był to mój pierwszy raz. Już po chwili zaczął pulsować delikatnie w moich ustach, byłem tak podniecony, że pragnąłem wypchnąć go z tej przebieralni żeby mógł usiąść abym mógł bardziej się delektować. Jak pomyślałem tak zrobiłem, a gdy siedział już trzymając swojego ogromnego i twardego kutasa w moich ustach poczułem że za moment tryśnie. Wtedy stało się coś co zmieniło całe moje życie. Niespodziewanie do szatni weszła cała moja i jego klasa. Pomimo tego że byłem bardzo zawstydzony nie przerwałem i jak się okazało było to najlepsze co mnie w życiu spotkało. Oczywiście natychmiast usłyszałem za plecami “gej” “pedał” i tym podobne to  jednak wyszło na to że większość moich kolegów była homo. A co za tym idzie w niedalekiej przyszłości stałem się klasową suczką, ale to już temat na następne opowiadanie…

    Pozdrawiam

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Nowak
  • Pan Zepsuty

     Co jest ze mną nie tak? Kolejna potencjalna żona. Kolejna potencjalna matka moich potencjalnych dzieci mnie zostawiła. Czy jestem zepsuty? Dlaczego nie potrafię znaleźć drugiej połówki? Dlaczego żadna kobieta ze mną nie wytrzymuje? Próbowałem znaleźć odpowiedź w książkach. Próbowałem w Internecie. Żadne źródło nie dostarczyło satysfakcjonującej odpowiedzi. Moja najlepsza przyjaciółka, Maja, mówi, że powinienem wybrać się do specjalisty. Maja jest studentką trzeciego roku psychologii. Śliczna kobietka. Poznaliśmy się jakieś trzy lata temu na imprezie u Kuby, jak się okazało, naszego wspólnego znajomego. Mieliśmy parę wspólnych przygód jednak o tym innym razem. Cenię Maję nie za jej wspaniałe, drobne, kobiece ciało, a za jej dojrzałą osobowość. Maja zawsze wie co powiedzieć. Wie jak zachować się w każdej sytuacji. To ona poleciła mi udanie się do seksuologa. No i jestem. Stoję przed budynkiem przychodni, w którym mieści się gabinet lekarza, który rzekomo jest w stanie zaradzić moim troskom.

    Wejście do budynku wygląda nowocześnie. Przyzwoite oświetlenie, świeżo odmalowane ściany i poręcze zachęcają do wejścia. Wchodzę więc. Pierwsze, co rzuca się w oczy to tłum starszych ludzi czekających w kolejce do recepcji. Wszędzie czuć zapach starych ludzi. Zapowiada się ciekawie. No nic, nie mogę się zniechęcać. Myśl o dłuższym postoju w kolejce z towarzyszącym odorem starszyzny nie napawa radością. Jak zbawienie kątem oka dostrzegłem tablicę informacyjną wskazującą między innymi mojego specjalistę. Pokój 69, piętro pierwsze. Interesujące. Są dwie opcje dostania się na pierwsze piętro. Pierwsza opcja to schody, druga ciasna winda. Nie chcąc ryzykować zamknięcia w ciasnej puszcze z jednym z klientów przychodni wybieram schody. Zaraz po wejściu na piętro zauważyłem pokój 69. Przed pokojem stały trzy, albo cztery krzesła obite materiałem imitującym skórę. Usiadłem na trzecim z nich licząc od drzwi , ponieważ na pierwszym siedziała kobieta, około 40 lat. Nie wyróżniała się niczym szczególnym. Ot taka, zwyczajna pani, pewnie matka dwójki dzieci, o twarzy widocznie zmęczonej życiem. Kątem oka zerkałem na nią, próbując dopatrzeć w niej czegoś dla mnie atrakcyjnego. Mimo szczerych chęci nie udało mi się owej cechy znaleźć. Może głos? Zapytałem więc:

    – Dzień dobry. Pani do doktor Malickiej ?

    – Dzień dobry. – uśmiechnęła się nieśmiało – Owszem.

    – O, to ja po Pani. – Jakoś nic lepszego nie przyszło mi do głowy.

    Ciekawość swą zaspokoiłem. Jej głos również nie był porywający. Skupiłem moją uwagę na plakacie promującym zdrowe odżywianie i aktywny ruch życia. Chwilę po tym jak przeczytałem niezmiernie interesującą lekturę plakatową, drzwi od pokoju 69 otworzyły się, wyszedł z nich pan w skórzanej kurtce, około pięćdziesiątki. Spojrzał na panią siedzącą obok, skinął głową w moją stronę i minął mnie, kierując się do schodów. Po kilkunastu sekundach pani doktor wezwała siedzącą obok osobę. Dopiero gdy weszła do środka poczułem dziwny ścisk żołądka. Zaczynałem się stresować. Dotarło do mnie, że nie mam zielonego pojęcia jak zacząć. Co powiem? Czy mogę zaufać tej lekarce? W głowie przechodziły mi setki scenariuszy rozmowy. Żaden z nich nie miał większego sensu. Ręce miałem spocone, lekko trzęsące. Nie ma mowy – pomyślałem. Spadam stąd. Już zbierałem się do wyjścia gdy drzwi się otworzyły. Czyżby moje kontemplacje trwały tak długo ? Zerknąłem na zegarek – od wejścia kobiety do gabinetu minęła prawie godzina. Raz kozie śmierć.

    – Do widzenia – powiedziała pani

    – Do widzenia – odpowiedziałem, nieśmiało wchodząc do gabinetu.

    Gabinet wyglądał całkowicie inaczej niż pozostałe pokoje lekarskie. Nie wyglądał jak sterylnie czyste pomieszczenie, gdzie dokonywane są zabiegi chirurgiczne. Wyglądał raczej jak gabinet psychologa z amerykańskich filmów. Ładne, dębowe meble, gdzieś pod ścianą regał z dziesiątkami naukowych książek. Niewielkie, uchylone okno, przysłonięte bordową zasłoną. Na samym środku skórzana kanapa, a obok niej siedząca na fotelu doktor Malicka.

    – Pan Sierski? – zapytała poprawiając okulary

    – Tak, to ja

    – Proszę usiąść – wskazała na sofę

    Podszedłem i wciąż rozglądając się usiadłem po prawej stronie. Pani doktor była kobietą atrakcyjną jednak nie w moim typie. Niby miała wszystkie cechy kobiety, które w naszym społeczeństwie świadczą o atrakcyjności – spory biust, zadbane włosy i zęby, generalnie przyjemną aparycję jednak brakowało jej tego ‘czegoś’.

    – W czym problem? – zapytała bez emocji.

    – Hm. Trochę to krępujące. – zaskoczyła mnie bezpośredniością

    – Nic nie wyjdzie poza ten pokój. Proszę się nie martwić. – próbowała nakłonić mnie do mówienia

    – No okay. Mam problem z kobietami. Kocham je, chcę z nimi być, to znaczy z jedną. Chcę kochać i być kochanym. Nie potrafię zbudować związku. Seks nie jest takim, jakim wydaje mi się być powinien.

    Spojrzała tylko na mnie jakby chciała bym mówił dalej.

    – Próbowałem z wieloma kobietami stworzyć działającą relację. Zawsze kończyło się frustracją, nieudanymi zbliżeniami. – tłumaczyłem

    – Co pan przez to rozumie? – dopytywała.

    I tu zaczęło się tłumaczenie moich chorych relacji z matką. Opowiadałem również o tym co robiłem siostrze i co robiłem z kuzynem. Wstęp był długi. W pewnym momencie cały wstyd i zahamowania jakby zniknęły. Jakby ktoś odetkał korek. Wszystko ze mnie wypływało.

    -Proszę mi powiedzieć o relacjach z matką. Co pana zdaniem było nie tak ? – zapytała doktor.

    A ja odpowiedziałem.

    Zacząłem opowieść o moim pierwszym kontakcie seksualnym. Miałem wtedy dwanaście lat. Po odejściu ojca do młodszej kobiety zostaliśmy zmuszeni do opuszczenia naszego mieszkania w Warszawie. Ojciec miał mnóstwo pieniędzy. Prowadził swoje przedsiębiorstwo zajmujące się spedycją. Nie o nim jednak mowa. Razem z matką i Natalią, moją siostrą, przenieśliśmy się do Łodzi. Jakiś znajomy matki prowadził tam swój biznes, zatrudnił ją, załatwił jej małe mieszkanie, kawalerkę, i jakoś szło. Nie żyliśmy w bogactwie, jednak do garnka było co włożyć. Mieliśmy jeden pokój. W przeciwieństwie do siostry miałem problem z zaaklimatyzowaniem się w nowym środowisku. Jakoś nie potrafiłem nawiązywać kontaktów z rówieśnikami. W szkole mi nie szło, do tego dochodziły koszmary i nieprzespane nocy. Dość często zdarzał mi się moczyć. Spałem w jednym łóżku z siostrą, której przemoczone prześcieradło średnio 3 razy w tygodniu nie do końca odpowiadało. Robiła z tego powodu małe awantury i płacze. W pamiętną noc pierwszego kontaktu sytuacja była podobna. Obsikane łóżko, awantura i płacz. Było około drugiej w nocy. Natalia powiedziała, a raczej wykrzyczała, że nie chce ze mną spać, więc mama, po przebraniu prześcieradła , zaproponowała mi kawałek miejsca na swoim łóżku. Poszedłem najpierw się umyć. Zdjąłem przemoczony spód od pidżamy i założyłem luźne bokserki. Wszedłem do łóżka mamy i zasnąłem. Obudził mnie zły sen. Podejrzewam, że jęczałem, bo mama również nie spała. Przytuliła mnie do piersi i powiedziała:

    – Nie bój się synku. Teraz ty jesteś mężczyzną w domu. Musisz być silny.

    Teraz rozumiem, że jej miłość do mnie nie była do końca zdrowa. Dała mi buziaka w czoło i zamknęła oczy. Ja również próbowałem zasnąć. Zamknąłem oczy i leżałem oczekując na spokojny sen, za którym tak tęskniłem. Po przeszło godzinnej próbie zaśnięcia usłyszałem szept:

    – Śpisz?

    Zignorowałem to próbując zasnąć.

    – Karolku, śpisz? – ponownie zapytała mama.

    Starałem się nie reagować gdyż czułem, że jak się ruszę lub odpowiem to oddalę moment zaśnięcia, czego nie chciałem. Leżałem jeszcze chwilę wsłuchując się w ciszę gdy poczułem delikatny ruch kołdry pod którą leżeliśmy razem z mamą. Rytmiczny ruch pierzyny był jakby zsynchronizowany z przyśpieszającym oddechem mamy. Miałem wrażenie, że próbuje stłumić swój oddech. Na chwilę jej się to udało. Ruchy kołdry również ustały. Usłyszałem znowu:

    – Śpisz Karol?

    Moją odpowiedzią była cisza. Nie wiem właściwie dlaczego udawałem, że śpię. Ten oddech mamy w jakiś dziwny sposób mnie fascynował. Nie chciałem żeby się to kończyło. Poczułem jakby mama się do mnie przybliżyła, może oparła delikatnie na mnie. Pamiętam, że leżała na boku, czułem ciepło jej uda na boku mojego uda i gorący oddech na szyi. Po paru minutach, delikatnie położyła rękę na moim brzuchu. Przez długi czas po prostu tam leżała. Nie ruszała nią. Dopiero po jakimś czasie i po ponownym pytaniu czy śpię ruszyła w dół. Dotknęła mojego podbrzusza w miejscu gdzie włosy zaczęły mi wyrastać dopiero po dwóch czy trzech latach. Przesuwała ręką powoli. Bardzo powoli. O jakiś centymetr na minutę w różnych kierunkach. W momencie gdy otarła ręką przez majtki o mojego penisa spanikowałem. Było to nieziemskie uczucie. Pamiętam to jakby to było wczoraj. Jednak spanikowałem i odwróciłem się na bok, twarzą w jej stronę dalej udając, że śpię. W tym samym momencie gwałtownie cofnęła rękę. Musiała być wybitnie zaskoczona moim ruchem, gdyż wręcz czułem jej walące serce. Uderzało w taki sposób w jaki uderza, gdy ktoś nas na czymś prawie przyłapie. Jak w momencie kiedy próbujemy coś ukraść w sklepie i akurat mijamy ochroniarza, albo gdy mamy przy sobie jakieś nielegalne substancje, a mijamy policję. Oboje udawaliśmy, że śpimy. Po jakichś dwudziestu minutach znowu usłyszałem:

    – Karolku…

    Oczywiście udawałem, że śpię.

    W tym momencie doktor Malicka zarzuciła nogę na nogę, chrząkając skinęła w moją stronę. Spojrzałem w dół. Moje spodnie były wypchnięte. Totalnie niekontrolowana erekcja wprawiła mnie w zakłopotanie.

    – Przepraszam najmocniej – powiedziałem spuszczając wzrok.

    – Nic nie szkodzi, często się to zdarza. Proszę kontynuować. – powiedziała pani doktor.

    Leżałem odwrócony w stronę mamy. Czułem jej oddech na czubku mojej głowy. Kilka centymetrów przed moją twarzą znajdowały się jej piersi okryte jedynie granatową, aksamitną koszulą nocną. Z tej odległości idealnie czułem kokosowo-czekoladowy zapach jej balsamu do ciała oraz emanujące od niej ciepło. Czułem przyśpieszające bicie mojego serca. Do tego to dziwne wtedy uczucie w brzuchu. Oboje leżeliśmy w tej pozycji przez dłuższą chwilę. Gwałtowne bicie serca mamy znacznie się już uspokoiło. Nie wiem nawet kiedy, ale zbliżyła się do mnie. Czołem dotykałem nagiej części jej piersi, które odkrywał dekolt. Pamiętam, że czułem niezwykły spokój. Błogość. Do tego bardzo przyjemne uczucie pod majtkami. Mój krótki i cienki wtedy penis wydawał się wyczulony na wszelki dotyk. Każde muśnięcie bawełnianych bokserek było dla mnie niemożliwie przyjemne. Bardzo powoli, tak żeby nie wywołać ruchów kołdry, zsunąłem rękę po biodrze do krocza. Ułożyłem penisa między dwoma palcami i delikatnie, powoli ściskałem. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nieznacznie przyśpieszałem, zwiększałem siłę nacisku, nieświadomie wywołując delikatny ruch kołdrą. To było boskie uczucie. Nagle jednak odniosłem wrażenie, że mama się poruszyła. Zastygłem w bezruchu z członkiem między palcem wskazującym a kciukiem. Czułem delikatny ruch kołdry. Nie potrafiłem zlokalizować jego źródła do czasu, gdy poczułem ciepło na mej ręce. Była to dłoń mamy. Delikatnie objęła moją rękę i jakby chciała wprowadzić moją dłoń w ruch podobny do poprzedniego. Uczucie strachu, które przed chwilą mnie przeszyło szybko minęło. Wróciło nieziemskie podniecenie. Mama ruszała moją dłonią, obejmując mnie drugą ręką i przyciągając do siebie. Wtuliłem się w jej sporych rozmiarów piersi. Jej ciepłe, miękkie, pachnące piersi na mojej twarzy działały jak najpotężniejszy na świecie afrodyzjak. Po przytuleniu wystarczyło dwadzieścia sekund i po raz pierwszy w życiu doznałem orgazmu. To było nieziemskie uczucie. Uczucie, do którego żadna inna kobieta przez długi czas nie była w stanie mnie doprowadzić. Po wszystkim czułem się dziwnie. Nie podobało mi się uczucie na penisie. Puściłem go, a mama objęła całą moją dłoń i przysunęła do swoich ust dając mi buziaka.

    – Dobranoc aniołku, jutro porozmawiamy. -powiedziała szeptem.

    Ja jednak nic nie odpowiedziałem. Cała sytuacja trochę mnie speszyła. Próbowałem zasnąć przez długi czas, jednak bez skutku. Dopiero koło trzeciej nad ranem przyszedł upragniony sen. Obudziłem się grubo po dziesiątej. Wstałem z łóżka, rozejrzałem się po pokoju i dostrzegłem siostrę w pidżamie siedzą przy stole z grzanką w dłoni, a za nią mamę w białej koszuli, czeszącą Natalii włosy.

    – Panie Karolu, niestety na dziś musimy skończyć. Minęła już godzina, a czekają kolejni pacjenci. – przerwała pani doktor.

    – Oj. Rozumiem. Rozgadałem się, przepraszam.

    – Nic nie szkodzi. Wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze, że się pan otwiera. Zaczniemy od tego miejsca na następnej sesji. Muszę dobrze zrozumieć pana relacje z matką. Następna wizyta za tydzień o czternastej pasuje panu? – zapytała

    – Jak najbardziej. – odpowiedziałem bez namysłu.

    – W takim razie do zobaczenia. – pożegnała się, po czym zajrzała do notatnika

    – Do widzenia.

    Wychodząc z gabinetu odczułem jakąś ulgę. Czułem się jak po wyjściu z konfesjonału. Czysty. Może będzie dobrze – pomyślałem. Zszedłem na dół, mijając wcale nie mniejszą niż wcześniej kolejkę i rzuciłem nie oczekując odpowiedzi:

    -Do widzenia państwu!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    k ch

    Osoby wymienione w opowiadaniu są postaciami fikcyjnymi. Żadna z opisanych wyżej sytuacji nie miała miejsca. Wszelkie podobieństwa do osób rzeczywistych są przypadkowe i niezamierzone.

    Jeżeli opowiadanie zostanie ciepło przyjęte napiszę ciąg dalszy. Serdecznie pozdrawiam i proszę o wyrozumiałość, gdyż stawiam pierwwsze kroki w pisaniu opowiadań. Dobrej nocy!

  • Wakacje nad jeziorem

    W ubiegłe wakacje do moich rodziców zadzwonili rodzice mojej bardzo dalekiej kuzynki. Nasi rodzice utrzymywali zawsze dobry kontakt, natomiast ja z Magdą, bo tak owa kuzynka ma na imię, nigdy za sobą, delikatnie mówiąc, nie przepadaliśmy. Przy rodzicach, po długich rozmowach, że powinniśmy się polubić udawaliśmy, że między nami jest wszystko w porządku. Będąc sami już nie było tak różowo. Zadzwonili, ale po co? Żeby zaproponować spędzenie wakacji w domku nad jeziorem na Mazurach. Tylko, że chcą tam wysłać samą Magdę, ona nie chce sama jechać, a z kolegą jej nie chcą puścić. Więc kto ma jechać? Ja. Moi rodzice zgodzili się nim się o tym zanim ja się dowiedziałem o tym. Rozmawiałem z nimi, że to zły pomysł, że się nie dogadamy tyle czasu etc. Nic nie pomogło.

    Nadeszły wakacje. Pociągiem dojechałem jakiś kilometr od celu moich wakacji. Walizki z ręce i pieszo doszedłem. Magda była już na miejscu. Na dzień dobry usłyszałem od niej, że to będą, cytuje: “najbardziej spierdolone wakacje w moim życiu”. Domek okazał się domem. Na dole kuchnia, duży salon, łazienka, jeden mały pokoik. Na górze dwie sypialnie i 2 niezagospodarowane pomieszczenia. Jedna sypialnia moja, druga Magdy. Po serdecznym powitaniu poszedłem do swojej, rozpakowałem się. Usiadłem w fotelu, założyłem słuchawki na uszy i zamknąłem się w swoim świecie. Przerwała mi Magda mówiąc, że to co jest w lodówce jest jej i żebym tego nie ruszał. Bez słowa wyszedłem. Poszedłem do sklepu, pytając spotkaną kobietę dowiedziałem się gdzie taki jest. 1,5 kilometra, ale cóż zrobić. Poszedłem, zrobiłem zakupy, wróciłem. Połowa lodówki zajęta, to druga pewnie moja. Zostawiłem co moje. Wróciłem do siebie. Po jakimś czasie zszedłem na dół do łazienki. I w taki oto sposób doszło do naszej pierwszej, dłuższej rozmowy. Co prawda była bardzo bogata w wyzwiska i krzyki. Ale jak inaczej rozmawiać, gdy ktoś nie może normalnie odpowiadać na pytania kiedy wyjdzie, ile zejdzie. Po 2, tak, 2 godzinach łazienka wolna, no cud. Pierwszy dzień mniej więcej tak minął. Pominąłem oczywiście masę innych sytuacji z ogromną ilością chamstwa i wredoty.

    W nocy niewiele spałem, myślałem o tym jak to będzie wyglądać, jak my ze sobą wytrzymamy. Wniosek nasunął się jeden. Następnego dnia rano po przebudzeniu się poszedłem na balkon. Było z niego widać niewielkie jeziorko, trochę lasu i nasz taras. Na nim, na leżaku była Magda, leżała w stroju kąpielowym czytając książkę. Podziwiałem z góry piękną dziewczynę. Kształty wzięte ze snów facetów. Widać, że dba o swój wygląd. Do tego prześliczna, urocza twarz, dołeczki w policzkach, niebiesko-zielone oczy. I długie, zadbane, szatynowe włosy. Zupełnie inna osoba niż ta, którą była dopóki nie wyjechała 2 lata temu z rodzicami i przestaliśmy się widywać. Ubrałem się, zszedłem na dół, na taras. Usiadłem na drugim leżaku. Magda milczała, nie oderwała wzroku od książki.
    -Słuchaj, mamy spędzić ze sobą prawie 2 miesiące, nie chce mi się męczyć przez to. Nie lepiej byłoby się dogadać?-Zacząłem
    -Z Tobą się nie da dogadać.
    -Ja poważnie mówię. Inaczej się tu pozabijamy.
    -I tak będziesz chamski wobec mnie.
    -Byłem taki, wiem. Nie zmuszam Cię do niczego. Jeśli Ty będziesz miła to i ja taki będę.
    -Pfff.
    -Nie chcesz gadać to nie. Tak czy inaczej, ja Cię przepraszam. Jakbyś zmieniła zdanie to mów.-Wstałem, poszedłem do kuchni zrobić sobie jakieś śniadanie. Po minucie weszła Magda.
    -Też Cię przepraszam.
    -Kamień z serca.
    -Co ja mam powiedzieć? Pół nocy nie spalam myśląc co z Tobą zrobić i miałam to samo zrobić co Ty.
    -Zmieniłaś się, bardzo.
    -Co masz na myśli?
    -Urosłaś, zmądrzałaś.-Zaśmialiśmy się-Ale mam tylko jedną prośbę. Mamy tylko jedną łazienkę, gdybyś mogła trochę szybciej.
    -Dobra. Wczoraj się depi… Nie ważne.
    -Nie pytałem co robiłaś. A jak już chcesz długo siedzieć to powiedz normalnie co tam robisz.
    -Dobra. To co jemy na śniadanie?-uśmiechnęła się zalotnie.
    -A co nam zrobisz? Bo z moimi zdolnościami kulinarnymi ten dom spłonie.
    -Mogę gotować, ale Ty sprzątasz.
    -Niech Ci będzie.
    Zrobiła nam śniadanie, zjedliśmy razem. Po śniadaniu, wróciliśmy do swoich zajęć, ona zajęła się czytaniem, ja jakimiś głupotami w telefonie. Po południu przyszła do mnie zaproponowała wycieczkę nad jezioro. Poszliśmy razem. Nie było tam nikogo. Rozłożyła się na kocu, ja poszedłem do wody. Po chwili wyszedłem.
    -Ty nie zamierzasz się kąpać?
    -Może później.
    -Woda ciepła, chodź.
    -Nie chce mi się iść.-uśmiechnęła się patrząc na mnie.
    Wziąłem ją na rękę i wrzuciłem do wody. Po nazwaniu mnie mendą jednak się uśmiechała. Popływaliśmy, pochlapaliśmy się wodą. Po kilkunastu minutach wyszliśmy na piasek. Leżeliśmy razem rozmawiając o bzdurach.
    W pewnej chwili uniosła się i zaczęła:
    -Czemu Ty mnie nie lubisz?
    -Jak to Cię nie lubię?
    -No Twoje zachowanie wczoraj…
    -Kiedyś byłaś inna, pyskata, wredna. Zmieniłaś się bardzo.
    -Ty też. A jesteś normalny, chyba się dogadamy, co?
    -Na pewno.
    -Ej, a fizycznie też się zmieniłam, nie?
    -I to bardzo. Już nie jesteś tą małą dziewczynką. Przykładasz dużą wagę do wyglądu-powiedziałem trochę niepewnie.
    -W końcu ktoś to zauważa.-uśmiechnęła się. Ale i Ty się zmieniłeś, przystojniaku.-poczochrała mi lekko włosy.
    -Ty lepiej myśl co nam na kolacje zrobisz.
    -Ja tu liczyłam, że mnie wykomplementujesz, a idź Ty!
    -Twoją kolacje też mogę.
    -Weeeeeź, zawiodłeś mnie!
    Po tych słowach zaczęła zbierać swoje rzeczy. Wróciliśmy do domu. Po drodze dalej rozmawialiśmy, starałem się delikatnie ująć to, że mi się podoba. Zrobiła nam kolacje, zjedliśmy ją przed telewizorem. Po kolacji poszedłem się kąpać. Potem poszedłem do siebie, do łazienki weszła Madzia. Po jakiejś godzinie usłyszałem pukanie do drzwi. Mowie wchodź, weszła Magda. ubrana w czarną koszulkę, zakrywającą jej może 1/3 uda. Chciałam Ci tylko powiedzieć dobranoc. Po chwili mojego milczenia, spowodowanego widokiem Magdy, odpowiedziałem dobranoc.
    Kolejna noc, w której nie mogłem usnąć, siedziałem na balkonie słuchając muzyki. Poczułem dłoń na ramieniu. Wystraszyłem się. W podskoku się obróciłem, zobaczyłem Magdę.
    -Co straszysz ludzi?
    -Spać nie mogę, a zobaczyłam, że u Ciebie jakieś światło się świeci.
    -No to jest nas dwoje. Co powiesz na jakiś film?
    -Namówiłeś mnie!
    Zeszliśmy na dół, położyliśmy się na wielkiej kanapie. Znaleźliśmy w telewizji jakąś komedie romantyczną, nic innego nie ma, niech będzie. Położyła swoje nogi na moich.
    -A pani to nie za wygodnie?
    -Jeszcze nie.
    -Co Ty planujesz?-Zapytałem z uśmiechem.
    -Na pewno chcesz wiedzieć?
    -Zaczynam się Ciebie bać, ale tak.
    Położyła głowę na moim ramieniu, jedną ręką mnie objęła oraz jedną nogę położyła na moich.
    -Jeszcze jakbyś mnie objął to by było idealnie.
    Objąłem ją. Poczułem jej nagie piersi opierające się na mojej klatce piersiowej, jedyne co nas rozdzielało to jej koszulka. Gdy uniosła lekko nogę koszulka jej się uniosła i widać było jej czarne stringi.
    -Nie zamierzasz poprawić koszulki?
    -Nie podobają Ci się moje majtki?
    -Rozpraszają mnie.
    -A myślisz, że Twoja górka na spodenkach mnie nie rozprasza?!
    -Jak mi pokazujesz tyłek i podsuwasz mi swoje cycki to się nie dziw, że on tam jest!
    -Nie licz, że je zabiorę!-Powiedziała z wielkim uśmiechem na ustach. Po czym uniosła głowę i mnie lekko cmoknęła w kącik ust.
    -Ty nie przesadzasz troszkę?
    -Ja?-przejechała kolanem po moim kroczu-Nigdy!
    -Oj Ty mała kusicielko.
    -Słucham?-pocałowała mnie, tym razem w usta.
    -Jednak potrafisz trafić w usta.
    -Wątpisz we mnie?!
    -Delikatnie.
    -Osz Ty!-uniosła się i usiadła na mnie okrakiem-Że ja niby nie umiem trafić?!
    -Dokładnie.-uśmiechnąłem się do niej. Po czym pochyliła się nade mną i pocałowała mnie namiętnie u usta.
    -Dalej wątpisz?
    -Może i coś potrafisz.
    -Coś?! Ty sobie chyba kpisz?!-Uśmiechnęła się i pocałowała mnie namiętnie, nasze języki się spotkały.
    -Jednak wiele potrafisz.
    -No, grzeczny chłopiec.-Położyła się na mnie, lekko kręcąc biodrami na moim kroczu.
    -Ja grzeczny, ale Ty!
    -A ja diablica.
    Po ty słowach poczułem jej usta na swoich, powoli zeszła do mojej szyi. Lekko ją podgryzała, całowała. jedną dłoń wplotła mi we włosy. Moje dłonie delikatnie smyrały jej plecy, w końcu jedna z nich gładziła już plecy pod koszulką. Po chwili obróciliśmy się, to ja byłem na niej. Pocałowałem ją. Całowałem jej policzki. Powoli doszedłem do jej szyi. Dostała w nią wiele delikatnych pocałunków. Wykorzystując dekolt koszulki całowałem jej obojczyk. Przez koszulkę całowałem jej ramiona. Dłońmi nakierowała moją głowę na swoją szyję po drugiej stronie. Zrobiłem z nią to samo co z drugiej strony. Pocałowałem ją w usta, nasze języki ponownie się spotkały. Całowałem jej brodę, schodziłem powoli niżej po jej krtani. Całowałem ja bardzo dokładnie i powoli zmierzałem w dół. Zbliżałem się ku jej piersiom. Moje dłonie błądziły po jej ciele, to po brzuchu, to po ramionach. W końcu doszedłem do piersi. Nie dotykałem ich dłońmi. Tylko lekko je całowałem przez materiał koszulki. Głównie sutki. Do jednego z nich się mocno przyssałem. Powietrze do moich ust delikatnie dochodziło przez koszulkę. Drugą piersi całą dokładnie wycałowałem. Schodziłem niżej całując ją ci kilka centymetrów, poczułem kolczyk w jej pępku, którego wcześniej nie nosiła. Dochodząc do końca koszulki lekko ją uniosłem, rzuciłem tylko wzrokiem na jej bardzo skąpe stringi. Unosząc koszulkę wracałem pocałunkami do jej szyi, ust. Całowałem jej brzuch, pocałunek jej pępka z kolczykiem był niesamowicie przyjemny. Szedłem coraz wyżej, Magda lekko unosiła plecy, aby łatwiej było mi unosić jej koszulkę. Doszedłem do piersi. Uniesienie podwiniętej koszulki ponad nie było dość trudne, ponieważ były one duże. W końcu je ujrzałem. Nie były symetrycznie, ani idealnie równe, ale mimo to były piękne. Uniosłem się całując ją w usta, ten pocałunek był zupełnie inny od poprzednich. Był pełen pożądania. Po kilku pocałunkach jej i jej szyi wróciłem do piersi. Jedną z nich od razu pocałowałem prosto w brodawkę. Delikatnie ją przygryzłem. Drażniłem ją językiem. Dłonią lekko wymasowałem jej pierś. Drugą przywitałem masażem dłonią łączonym z całowaniem całej jej objętości, aż w końcu samej brodawki.
    Madzia się uniosła zdejmując z siebie do końca koszulkę. Po chwili pocałunków kazała mi wstać. Zdjęła mi spodenki. Zsunęła bokserki, które sam skończyłem zdejmować. Usiadłem obok niej, chwyciła go w dłoń. Powoli ja po nim przesuwała, z każdym jej ruchem robił się twardszy. Gdy zaczęła drażnić główkę językiem był już w pełni sztywny. Lekko smyrała go językiem. Po chwili wzięła jakieś 2cm do ust i go tak pocałowała. Tuż po tym już cała główka była w jej ustach. Tylko go tak trzymała, a to co robiła językiem na mojej główce trzymając go w ustach jest nie do opisania. Chwile się tak pobawiła. Po czym przejechała kilka razy językiem po całej jego długości, nie zapominając o jądrach. Przez moment wróciła do zabawy ręką. Momentalnie zmieniła ją na usta i wzięła go do środka. Tym razem już głębiej, ssała go, starała się jak najwięcej zmieścić w buzi. Lizała go tak. Ruszała swoją głową w górę i w dół, zmieniała tempo, ustawienie ust na nim. Każdy jeden jej ruch był inny. Każdy sprawiał ogromną przyjemność. Na koniec wzięła go jeszcze na moment w dłoń, szepnęła mi do ucha, że mogę z nią zrobić teraz co zechce.
    Klęczała obok mnie, zsunąłem jej stringi do kolan. Delikatnie ją położyłem na plecach, uniosła nogi pozwalając mi zdjąć jej majtki. Zobaczyłem przed sobą idealnie wydepilowaną, błyszczącą się dziurkę. Mimo wielkiej ochoty na nią, zmierzałem do niej powolnie. Biorąc jej nogę w ręce lekko całowałem jej stópki, jej palce, kostki, łydki. To samo z drugą nogą. Nie śpieszyłem się. Całowanie stóp było uzupełnione ich delikatnym masażem. Zbliżałem się do marzenia każdego faceta. Całując jej nogi myślałem tylko o jej dziurce. Całowałem uda. Kończąc to robić ucałowałem jej cipkę, ledwo dotykając ją ustami. Poczułem jak lekko drgnęła. Całowałem ją minimalnie nad dziurką. Zszedłem do niej. Całowałem ją, lizałem, każdy jeden kontakt moich ust z nią był spełnieniem marzeń. Pieściłem ją językiem. Lizałem jej ścianki. Delikatnie rozszerzyłem ją palcami i lizałem jej środek, bardzo dokładnie. Czułem reakcję Madzi na pieszczotę niektórych miejsc, na nich głownie się skupiłem. Nie zapominając jednak o reszcie. W pewniej chwili poczułem jej palce wsuwające się w moje włosy i zaciskające się na mojej głowie. Czując to pieściłem ją ustami i językiem jeszcze mocniej, jeszcze namiętniej. W końcu delikatnie odsunęła moją głowę od niej i powiedziała tylko, że dłużej już nie wytrzyma, chce go w sobie. Uniosłem się, pociągnęła mnie na dół całując namiętnie, mój penis w tym czasie lekko ocierał jej dziurkę. Puściła mnie. Szybko wsunąłem ponad połowę w nią i zacząłem nim ruszać w przód i w tył. Wszedł cały i zacząłem ją mocno posuwać. Każdy jeden mój ruch sprawiał jej przyjemność. Dłońmi ściskała koc. Pojękiwała, nieraz krzyczała. Gdy się z niej wysunął, powiedziała, że chce na górze. Położyłem się, usiadła na nim, szybko w nią wszedł. Zaczęła się po nim posuwać, lekko krążyła swoim ciałem. Opierała się dłońmi o moją klatkę piersiową. Moje ręce opierały się na jej udach. Każdy jej ruch był długi i pełny, kończył się gdy moje ciało nie pozwalało jej zejść niżej. Zeszła ze mnie, położyła się tyłem, opierając jedną nogę i zagłówek kanapy. Położyłem się za nią i wbiłem się w jej cipkę. Czując, że niedługo skończę zmieniałem tempo, lekko je zwalniałem. Dłonią masowałem jej pierś. Czułem jej reakcje, ale nie były tak intensywne jak na początku. Wyszedłem z niej i rozłożyłem jej nogi przede mną. Włożyłem go w nią. Gdy wszedł cały poczułem i usłyszałem, że sprawiło jej to wielką przyjemność. Objęła mnie nogami. Powiedziała, że zaraz dojdzie. Czułem, że ja też. Idealnie w momencie początku mojego wytrysku poczułem jak jej cipka zaciska się na moim członku. Przechodziła swój orgazm równo ze mną. Cała porcja spermy wylądowała w jej wnętrzu. Po koniec wytrysku uścisk jej nóg się zwolnił. Widziałem jak całe jej ciało wariuje pod wpływem orgazmu. Gdy mój penis zrobił się bardziej miękki wyjąłem go. Jeszcze minimalną chwilę Madzia przechodziła swoją przyjemność. Gdy po chwili doszła do siebie położyłem się obok niej. Łapała mocno oddech. Równie mocno jak złapała moją dłoń. Gdy nasze oddechy się trochę unormowały zaczęła rozmowę.
    -To ja miałam być diablicą.
    -I byłaś.
    -Boże, zaskoczyłeś mnie.
    -Ty mnie też, mieliśmy film obejrzeć.-Zaśmialiśmy się.
    -Mnie tam się bardzo podobał. Za bardzo.
    -To jest nas dwoje-objąłem ją.
    -W życiu żaden facet nie poświęcił mi tyle uwagi.
    -Bo się zarumienię.
    -Jutro i o Ciebie się zadba, nie martw się.
    -Jak ma być jeszcze lepiej to nie mogę się doczekać.
    -Będzie. Ej, zimno mi, chodźmy na górę.-Wstała wysuwając dłoń w moją stronę.
    -Okej.-Złapałem jej dłoń i poszliśmy, kierowałem nas do mojego pokoju.
    -Nie nie nie. Idziemy do mnie. Większe i wygodniejsze łóżko.
    -Co proszę?! Myślałem, że też masz takie okropne!
    -Ciiiii.-pocałowała mnie w usta wchodząc do pokoju i kładąc się na łóżku, zapraszając mnie pod kołdrę.
    -Położyłem się obok.
    Po długiej rozmowie usnęliśmy razem. Obudził mnie pocałunek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Edek junior

  • Agnieszka (I)

    Dzisiejszy dzień miał być kolejnym nudnym dniem w życiu 24-letniej sekretarki – moim życiu, które staje się coraz bardziej bezbarwne. Wstałam o 6:30, wypiłam kawę i pojechałam, jak co dzień do pracy. Pracuję już 3 lata jako sekretarka, ale nie wiem, czy chcę robić to dalej, zwłaszcza, że z wypłaty utrzymać się ciężko. Na szczęście dzisiejszy dzień odmienił całkowicie moje spojrzenie na przyszłość.

    Wyglądam na typową sekretarkę, w pracy noszę szpilki, najczęściej czarną spódniczkę, białą bluzkę, albo koszulę, którą rozpinam dwa guziki bardziej niż przystało na szanującą się kobietę. Noszę też sukienki, lub rzadziej eleganckie spodnie. Dziś byłam ubrana w rajstopy, spódniczkę i białą koszulę z naprawdę nieprzyzwoitym dekoltem.

     Mam nadzieję, że dzięki temu utrzymuję się na stanowisku, mimo wielu innych chętnych, które z pewnością składały mnóstwo CV. Mam duże piersi, rozmiar 85c i okrągły, mocno wystający tyłeczek, za którym na ulicy rozglądają się panowie w każdym wieku. Jednak pomimo tych zalet, pomimo mojego wyzywającego ubioru i czasem zalotnego zachowania, mój szef nigdy nie zaproponował, czy zasugerował czegokolwiek więcej poza czynnościami służbowymi. A był taki, jaki akurat powinien być – miał 35 lat, wysoki, dobrze zbudowany, ale nie gruby – i najważniejsze – miał w sobie taki urok, że gdy o coś prosił, to miałam ochotę zrobić to natychmiast. Tyle naczytałam się historii o sekretarkach, tyle było wspaniałych, a on nigdy nie zaprosił mnie nawet na kawę. Owszem gadaliśmy dużo, nawet o prywatnych sprawach i wiedział, że jestem wolna, ale chyba nie był mną zainteresowany.

     Pewnego czasu, tak napaliłam się na niego, że gdyby powiedział: „pani Agnieszko, mam dziś gorszy dzień, naprawdę boli mnie głowa, a straciliśmy dobry kontrakt, czy mogłaby pani coś zrobić, żebym poczuł się lepiej?” to nie wahałabym się ani przez chwilę. Już raz zresztą, klęczałam przed nim, kiedy wypadł mu długopis, a że miał bardzo dużo roboty, powiedziałam, że podniosę, szukałam wokół fotela, jednak nie widziałam go, więc klęknęłam i weszłam pod biurko. Wtedy drzwi od gabinetu się otworzyły i wszedł biznesmen umówiony na spotkanie, a ja na kolanach pod biurkiem szefa spaliłam się ze wstydu. Następnego dnia pocieszał mnie i nawet w geście przeprosin, za taką sytuację złapał mnie lekko za pupę, wkładając rękę pod spódniczkę. Niestety to był jedyny taki gest z jego strony.

     Wróćmy jednak do dziś, nie oglądajmy się w przeszłość. Tomek mój szef – bo nie wspomniałam jak ma na imię – przywitał mnie jak zwykle pocałunkiem w rękę i zaprosił do gabinetu. Usiadłam koło niego, założyłam nogę na nogę i kiedy odwrócił głowę – podniosłam znacząco moją spódniczkę, tak aby odsłonić jak najwięcej nóg.

    -Och pani chyba nigdy nie przestanie mnie uwodzić – zażartował.
    -Skądże, nie uwodzę pana, skąd taka myśl? – skłamałam.
    -Dobrze pani Agnieszko, jeśli jeszcze pani nie wie, odchodzę do Poznania do pracy na wyższym stanowisku. Pytanie do pani, czy zechciałaby pani pracować dalej jako moja sekretarka. Wiem, że tu nic pani nie trzyma, a w Poznaniu miałaby pani wyższą pensję i wyjazdy zagraniczne dwa razy w miesiącu na weekend ze mną, płatne dodatkowo.

    -Och panie Tomku, gdybym tylko dostała taką szansę. – propozycja naprawdę mi się podobała, lubiłam zmieniać miasto, a tu nudziło mi się już, a znajomych miałam naprawdę garstkę. – A jaka to byłaby kwota?
    -Pani Agnieszko, to zależy od Pani. Od firmy i mnie, jeśliby poszła Pani mi na rękę ma pani 5 tysięcy miesięcznie plus wyjazdy?

    -Jeeej, naprawdę dużo, ale co to znaczy od firmy i od pana? – zatkało mnie kompletnie, taka kwota była dla mnie niewyobrażalna.
    Szef wtedy wstał i zamknął drzwi.
    -To znaczy, pani Agnieszko np. to że teraz ma pani przede mną klęknąć.
    Położył mi rękę na szyi, a ja powoli zsunęłam się na podłogę i poczułam zimno płytek na kolanach.
    – Widzi pani, do tej pory wszystko, na co miałem ochotę, robiła pani Marta z pokoju 212, ale teraz wyjeżdżam więc czegoś szukam. A raczej kogoś, choć nie skłamałem, bo gardło to rzecz, a nie każde jest w stanie mnie zaspokoić.

    Wtedy jedną rękę położył mi na głowie i dotykał moich włosów, a ja przysunęłam twarz do jego spodni.
    -O widzę, że nie jest pani nowa w tych rzeczach.
    Mnie kompletnie zamurowało, myślałam tylko o jego kroczu, nawet obiecane 5tyś. miesięcznie mało mnie obchodziło w tej chwili. Rozpięłam mu rozporek zębami, poczułam piękny zapach jego penisa i rozpięłam guzik u spodni.

    – Właśnie tak pani Agnieszko… Jeszcze jedna rzecz: czy zgadza się pani, żeby w chwili gdy włożę penisa do pani jamy ustnej, moglibyśmy zacząć mówić sobie po imieniu? Jeśli zgoda to proszę jeszcze potem połknąć to, czym panią obdarzę, takie przypieczętowanie umowy, dobrze?

    Była 8:20 najszczęśliwszego dnia w moim życiu. Trzymałam w ustach penisa najprzystojniejszego faceta, którego kiedykolwiek widziałam i miałam perspektywę, że w takiej pozycji będę spędzać kilkanaście minut każdego dnia. Pan (jeszcze) Tomek pchnął biodrami mocno w przód, podtrzymywał moją głowę ręką, więc jego penis wszedł głęboko w usta, a główką zahaczając o migdałki dostał się do gardła. Potrzymałam go tak chwilę, a potem pan Tomek rozpoczął ruchy swoimi biodrami. Ruszał się tak, jak gdyby ruchał mnie w cipkę, wyglądało na to, że rucha moje gardło.

    -Jaka wspaniała jesteś, mieścisz wszystko, Agnieszka. Aaaaa!
    Nie byłam w stanie ssać mu, czy poruszać jakoś specjalnie językiem, czekałam na tą chwilę trzy lata, a gdy przyszła byłam nieprzygotowana psychicznie. Minęło kilka minut, moje gardło zaczęło mnie boleć, ale to słodki ból, bo wiedziałam, że najszczęśliwsze miesiące w moim życiu przede mną i nic mnie nie zatrzyma w zdobywaniu mojego szefa.

    -Jesteś boska, świetna, Agness. Ach, twoje gorące usta..
    W tej chwili obdarzył mnie tym co ma najcenniejsze. Przyjęłam to bez problemu, bo podczas pierwszego roku studiów, które przerwałam, nauczyłam się to robić profesjonalnie. Do akademika przychodziło na imprezy dużo kolegów, jednemu zrobiłam loda, żeby zobaczyć jak to jest, on rozpowszechnił tą wiedzę, a ja nie miałam serca, żeby odmawiać dostępu do moich ust i gardła moich znajomym z roku.

    Oblizałam mu penisa, tak żeby był czyściutki, zostawiłam sobie jego spermę w ustach, aby się nią raczyć. Kiedy Tomek zapinał pasek, ja klęczałam jeszcze przed nim i myślałam o moim wielkim szczęściu.
    -Możesz już wstać Agnieszka, dzięki za to.
    _To ja dziękuje pa.., znaczy Tomek.
    Wstając musnęłam jeszcze buzią o jego kroczę, poczułam, że jego mały ciągle w formie.
    -Tomku.. – powiedziałam, kładąc jego rękę na mojej spódniczce.
    -Nie mała, muszę załatwić ostatnie sprawy, bo w poniedziałek jedziemy już do Poznania. A myślałaś, gdzie będziesz mieszkać? Ja mam mały domek w centrum, firma mi kupiła, na weekendy będę wracał tu, do rodziny, ale w Poznaniu mam jeszcze jedno miejsce w domu i w… łóżku. Nie chciałabyś go zająć.
    -Dziękuję…. – zatkało mnie kolejny raz, ten dzień jest tak szczęśliwy, że chyba śnię.
    -Dobra, muszę wracać do pracy, a Ty możesz lecieć już do domu i się pakować, mała.
    -A wpadniesz odwiedzić mnie po pracy – bo stęsknię się za tobą.
    -Nie znajdę czasu, niestety Agnieszko, ale bardzo bym chciał.
    -W takim razie nie puszczę Cię, jeśli nie obdarzysz mnie jeszcze jedną dawką – mówiąc klęknęłam i myślałam, o tym, że jak tylko doprowadzę go do działania, będzie brał mnie na biurku ostatni raz w tym mieście.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zenek Kredens
  • Trans suka swojego Pana

    Gdy zadzwonił telefon, wiedziałem że dzwoni mój Pan. Zerwałem się i nacisnąłem zielony przycisk.

    -Co tak długo dziwko?? Za godzinę masz być u mnie-usłyszałem

    Prysznic, golenie kutaska, lewatywa.. Kurtka, sweter, spodnie, buty i biegiem do samochodu. Mój Pan nie lubi jak się spóźniam, niestety znowu nie zdążyłem. Podjechałem pod bramę, wysiadłem i wcisnąłem przycisk domofonu.

    -Spóźniłaś się dziwko-usłyszałem groźny głos mojego. Wszedłem, brama zatrzasnęła się za mną. Rozebrałem się, ciuchy złożyłem w kostkę i schowałem do szafki stojącej obok. Nago przeszedłem przez podwórko, klęknąłem przy drzwiach z twarzą przy ziemi i czekałam na Pana.

    Po chwili usłyszałem jak otworzyły się drzwi i zobaczyłem stopy mojego Pana.

    -Pięć minut spóźnienia dziwko

    -Pokornie proszę Pana o surową karę

    -Będziesz ukarana, teraz pod prysznic.Za 15 minut widzę cię w pokoju. Sukienka, pończochy, szpilki a w dupie napompowany 10 razy plug. Wszedłem do łazienki, drzwi jak zwykle zostały otwarte, żeby mój Pan mógł kontrolować co robię i oczywiście czy się nie onanizuję. Wykąpałem się, nasmarowałem z tyłu obficie żelem, na pluga nałożyłem gumkę i delikatnie wsunąłem go w dupę, otworzyłem stojącą w kącie szafkę, wyjąłem z niej oliwkowe grube pończochy-pod koronkę pilot od pluga, stanik, sztuczne piersi, złotą mini sukienkę i czarne czółenka na 13cm szpilce. Do tego ruda peruka na głowę, gruba naćwiekowana obroża na szyję i jestem gotowa-od tej chwili nawet nie wolno mi myśleć jak facet-jestem suką swojego Pana.

    Weszłam do pokoju i stanęłam z twarzą przy ścianie.

    -Do nogi suko-usłyszałam po chwili głos. Padłam na kolana i na czworaka podpełzłam do fotelu na którym siedział Pan-całkowicie nagi i bawił się swoim kutaskiem, klęknęłam między Jego nogami. Pan przypiął do mojej obroży łańcuszek, pociągnął mocno do góry i nachylił się nade mną.

    -Lubisz to dziwko, prawda?

    -Tak proszę Pana.

    -To dobrze, ale wiesz że nienawidzę jak się spóźniasz. Pociągnął za łańcuszek a moja twarz znalazła się przy naprężonym kutasie. Delikatnie objęłam jego głowę ustami, zaczęłam pieścić czubeczek językiem. Delikatnie przesuwając usta w dól i w górę. Pan delikatnie głaskał moje poliki a ja czułam że między moimi nogami robi się coraz ciaśniej. Nagle poczułam jak stopa Pana dotyka mojego krocza, rety, może nie zauważy…

    Niestety zauważył. Szybki plaskacz w pysk i kopniak w krocze.

    -Kto ci kurwo pozwolił się podniecać?? -Pan podciągnął sukienkę przez którą wyraźnie widać było moje odczucia. Złapał mocno jaja i ścisnął aż mi świeczki w oczach stanęły. Wzwód minął natychmiast

    -Chastity – już!!! –Dobrze wiedziałam gdzie leży. Sięgnęłam na półeczkę obok fotela. Pod jajka aluminiowa obrączka ,na kutasa obejma potem wszystko spięte kłódeczką i już było pewne że więcej tego błędu nie popełnię.-A teraz wypierdalaj zrobić mi drinka..

    Sukienka opuszczona, wstałam podeszłam do barku. Wysoka szklanka, trochę whisky do tego cola i lód. Taca i jak najlepsza kelnerka podeszłam do Pana stając obok Niego z drinkiem. Pan zaczął delikatnie gładzić moje uda, wyjął spod koronki pilota sterującego wibracjami  pluga i ustawił je na maxa , drugą dłonią zaczął pompować zawartość mojej dziurki. W pewnym momencie myślałam że mnie rozerwie. Plug miał już chyba ze 25 cm średnicy. Pan wziął z tacy szklaneczkę i kazał mi się odwrócić i klęknąć. Przysunął bliżej fotel, nogi położył na moich plecach i zaczął mnie ostro ruchać plugiem na przemian spuszczając z niego powietrze i pompując go kilkanaście razy. W pewnej chwili usłyszałam że odstawia drinka i poczułam jak jednym ruchem wyjmuje ze mnie częściowo napompowane dildo. Klęknął za mną i jednym mocnym pchnięciem wszedł we mnie aż do końca. Czułam jak Jego kutas wypełnia całe moje wnętrze a dłonie gładzą pończochy na moich nogach. Kutas poruszał się we mnie coraz szybciej a dłonie Pana podciągały mi sukienkę która po chwili wylądowała w kącie pokoju. Pan pomógł mi się wyprostować, objął moje prawie nagie ciało, masował brzuch i krocze,  ruchał jak dziwkę jęcząc coraz głośniej. Odwrócił mi twarz w stronę swojej i ustami wessał się w moje usta. Nasze języki wykonały namiętny taniec w pocałunku i po chwili poczułam gorąca sperma eksploduje w  moim wnętrzu. Pan wyciągnął kutasa, odwróciłam się do Niego przodem i zlizałam ostatnie krople rozkoszy. Pan był zadowolony ze mnie-widziałam to na Jego twarzy. Poklepał mnie po policzku i stwierdził

    -Grzeczna kurewka, przypal mi papierosa. Sobie też możesz odpalić-. Na czworaka podeszłam do stolika, wyjęłam z paczki dwa papierosy i przypaliłam, jednego podałam Panu drugim zaciągnęłam się z lubością, klęcząc na podłodze. Rzadko się zdarza że Pan pozwala mi zapalić. Po kilku minutach podsunęłam się do popielniczki, zgasiłam papierosa a w tym momencie dostałam mocno otwartą dłonią w pysk.

    -To za spóźnienie dziwko, ale to nie koniec, otwieraj pysk-posłusznie otworzyłam a Pan włożył mi w usta skórzany knebel i zapiął go mocno na mojej głowie. Pociągnął za smycz na środek pokoju pod hak ,który kiedyś brałam za pozostałość po żyrandolu.

    -Wstawaj, zakładaj to i łapy w górę dziwko-powiedział rzucając w moją stronę stalowe kajdany z grubymi łańcuszkami. Założyłam a Pan dokręcił mocno śruby zaciskając bransolety na moich przegubach dłoni i kostkach. Podniosłam wysoko ręce i stanęłam na palcach a Pan zaplótł krótki łańcuszek łączący kajdany do haka. Mimo że mam 180cm wzrostu i czółenka na szpilce musiałam mocno się wyciągnąć żeby nie zawisnąć. Wyciągnął knebelek z moich ust i zasłonił mi oczy maską.

    -Ile się spóźniłaś dzisiaj na spotkanie?

    -Pięć minut proszę Pana

    -Jak sądzisz? Jaka będzie kara?- nie wiedziałam co mam powiedzieć żeby nie zagniewać Pana jeszcze bardziej.

    -Panie mój, czy 10 razów za każdą minutę nie będzie zbyt mało?      

    -Pięćdziesiąt batów? Może być.-Usłyszałam skrzypnięcie drzwi od szafy. Domyśliłam się że Pan właśnie wyciąga narzędzie chłosty, Miał ich sporą kolekcję i po moich plecach przeleciały dreszcze. Pan wsadził mi powrotem knebel w usta i natychmiast poczułam pierwsze smagnięcie po pośladkach. Potem drugie i kolejne .Pan chłostał mnie skórzaną packą, która może nie bolała za bardzo ale każdy jej kontakt ze skórą mocno piekł i zostawiał ślady na ciele na bardzo długo. Po kilkunastu uderzeniach czułam jak łzy napływają mi do oczu

    -Ile razy dostałaś dziwko? -Rany, nie pomyślałam o liczeniu. Na farta strzeliłam:

    -12 proszę Pana

    -Przeoczyłaś trzy, widocznie były za słabe. Zaczynamy w takim razie od początku.-Pan chłostał moją dupę dokładnie raz koło razu, teraz liczyłam każde uderzenie. Przy dwudziestym piątym  Pan kazał szeroko rozstawić nogi i ćwiczył mi na przemian uda, tyłek i plecy a czasami uderzał od dołu w krocze. Pieczenie było niesamowite ale czułam też podniecenie. Gdyby nie chastity, penis stał by sztywno. Z jednej strony ucieszyłam się z ostatniego uderzenia, ale z drugiej brakowało mi czegoś, to uczucie bólu połączonego z podnieceniem które czuje się tylko wtedy gdy właściciel wymierza karę. Usłyszałam jak Pan siadł na fotelu i odpalił sobie papierosa. Ręce mi zaczynały mdleć, nogi powolutku miały dosyć stania na palcach, po chwili zawisłam. Pan zgasił papierosa, mocny Plaskacz w twarz szybko mnie otrzeźwił.

    -Co suko, masz już dosyć? Dobra, możesz odpocząć.-podsunął taboret i odpiął moje dłonie z uwięzi, nogi odmówiły mi posłuszeństwa i padłam na kolana.

    – Do budy- usłyszałam. Posłusznie na czworaka popełzłam do piwnicy gdzie mój Pan miał komnatę niewolników i wymoszczoną kołdrą psią budę. Pan przypiął łańcuch do mojej obroży, napiłam się wody z miski i weszłam do budy gdzie zwinęłam się w kłębek i usnęłam.

    Nie wiem ile spałam, ale wiadro zimnej wody wlane do budy przez Pana momentalnie postawiło mnie na nogi.

    – Ile razy można cię suko wołać?? – natychmiast wyskoczyłam z budy i zaczęłam warować. Pan,tym razem miał na sobie skórzane spodnie i wysokie buty. Mocny kop w dupę i zrozumiałam że mój Właściciel nie jest ze mnie zadowolony.

    – Wyskakuj z tych szmat, odepnę ci łańcuch potem spierdalaj pod prysznic. Masz 15 minut. Jak wrócisz masz wyglądać jak dziwka.- zdjęłam mokre szpilki, pończochy i stanik i poszłam się wykąpać. Niestety Pan zakręcił ciepłą wodę i z prysznica leciała lodowata. Może i dobrze-przynajmniej złagodziło to ból miejsc które niedawno miałam chłostane. Ręcznik, wytarłam się dokładnie i naga stanęłam przed lusterkiem. Jak zwykle,dużo żelu w dziurkę. Ostro czerwona szminka na usta, fioletowy cień na powieki, fluid i troszkę różu na policzki. Na głowę blond peruka, różowy stanik, do tego takie same wysoko wycięte koronkowe majteczki. Czerwone pończochy samonośne, króciutka jasno różowa spódniczka, czarne bolerko a na nogi białe, sięgające powyżej kolana kozaki na 12cm szpilce. Zeszłam do piwnicy, stanęłam oparta o futrynę, z jedną nogą podkuloną. Pan podszedł do mnie, włożył dłoń pod spódniczkę i zaczął delikatnie masować.

    – No, jesteś wreszcie kurewko, będziesz miała niespodziankę. –zdjął mi perukę, na głowę nałożył maskę ze skaju zasłaniającą całą twarz i na to złożył mi z powrotem perukę. Dłoń Pana znowu powędrowała do majteczek. Po chwili Pan zerwał ze mnie majtki, zdjął chastity, przypiął łańcuszek do obroży i pociągnął. Znałam rozkład tego pomieszczenia na pamięć. Czułam że idziemy w stronę czegoś pośredniego między koniem gimnastycznym a pochylonym stolikiem, na którym półstojąc z penisem między dwoma częściami blatu, dłońmi przypiętymi do naciągniętych stalowych linek i nogami przypiętymi mankietami na wysokości kostek byłam nie raz unieruchamiana w celu chłostania albo jak Pan chciał mnie zerżnąć. Tu moja tylna dziurka wystawiona była idealnie do tego celu. Unieruchomił mnie a w dupie znowu znalazł się plug. Wibracje na maxa, pompka 10 razy. Poczułam że rozpiął się suwak zasłaniający mi usta a w szparkę zaczął wciskać się sztywny penis. Ale nie był to kutas Pana, znam jego smak od dawna. Moje usta ruchał inny mężczyzna. W pierwszej chwili wystraszyłam się bo nie miał prezerwatywy, ale po chwili strach minął. Ufałam mojemu Panu bezgranicznie i wiedziałam że nie pozwoli na to by ktoś zrobił mi krzywdę. Moje usta obejmowały penisa delikatnie a język pieścił główkę. Wsuwał go delikatnie,sam czubeczek. Poruszał rytmicznie i gładził moją głowę. Nagle wsadził mi głęboko i wysunął. Zaczął mnie ruchać aż po samo gardło.

    – Poczekaj, nie kończ jeszcze, pojedziemy na dwa baty- usłyszałam jak Pan rozpina rozporek, wyjął mi z tyłka pluga i jak zwykle wsadził mi kutasa jednym ruchem do końca. Chwilkę potrwało zanim zgrali swoje ruchy ale już po kilku pchnięciach moje ciało zaczęło rytmicznie przesuwać się to w jedną to w drugą stronę. Byłam w siódmym niebie, spełniło się moje marzenie: byłam ostro ruchana przez dwóch samców. Jęczałam coraz głośniej a oni cały czas rytmicznie posuwali moje usta i dupę. Po kilku minutach Pan wyjął kutasa i powiedział:

    – Chodź, wyruchaj jej dupę. Jest całkiem ciasna-nie miałeś jeszcze takiej. Drugi z mężczyzn wyjął mi z ust, usłyszałam kroki i poczułam jak jednym pchnięciem wypełnia mnie z tyłu. W ustach znalazł się penis Pana. Jęczeli coraz głośniej a ich pchnięcia stawały się coraz mocniejsze. Po kilku chwilach kolega mojego Pana zapytał:

    – Na plecy czy w środku?

    – Kończ w środku, ona to lubi.- odpowiedział Pan-  Ale poczekaj jeszcze trochę, skończymy razem.

    Kilkanaście delikatniejszych pchnięć a potem znowu szalona jazda. Po chwili jego  sperma rozlała się po moim wnętrzu. Sekundę później eksplodował Pan. Wyssałam Go co do kropelki i połknęłam to co wpompował w moje usta. Po chwili w ustach miałam drugiego penisa. Wylizałam go i podziękowałam za to że zechcieli mnie zerżnąć. Czułam jak sperma wycieka z mojej tylnej dziurki i usiłowałam zacisnąć pośladki żeby nie uronić nawet kropelki. Niestety konstrukcja mebla, skutecznie mi to uniemożliwiała. Zauważył to Pan, zakorkował mnie plugiem i napompował go. Mój nowy znajomy poklepał mnie po dupie i stwierdził:

    -Fajna kurewka jesteś. Faktycznie ciasna.

    Pan odsłonił zasłonkę, za którą na ścianie wisiał zegar. – Jezu, już trzecia- pomyślałam.

    – Rozbieraj się- po chwili całkowicie naga klęczałam prze Panem-  Możesz podziękować .-  Na czworaka podeszłam do Pana i Jego kolegi ucałowałam Ich penisy i podziękowałam za to że zechcieli zaspokoić się przy pomocy moich dziurek.

    – A teraz do budy i spać.

    Wyciągnęłam z niej jeszcze wilgotną po poprzedniej pobudce kołdrę i rozwiesiłam ją na wierzchu żeby wyschła, napiłam się wody z miski po czym weszłam do mojego lokum zwinęłam się w kłębuszek i próbowałam zasnąć. Mimo zmęczenia nie mogłam, wspominałam jak jeszcze kilka minut temu ich kutasy wchodziły głęboko w moje ciało, jak wypełniały moje wnętrze a potem czułam jak gorąca sperma rozlewa się we mnie. Ból i wspomnienia spowodowały podniecenie u mnie, ale bałam się onanizować. Pan kiedyś powiedział że w pomieszczeniu są ukryte kamery. Nie wiem czy to prawda, faktem jest że jak kiedyś bez pozwolenia zaczęłam się masturbować mój Pan rano dobrze o tym wiedział i przez miesiąc musiałam nosić pas cnoty. W końcu zmęczenie wzięło górę nad podnieceniem i zasnęłam. Obudziłam się, spojrzałam na zegar. Była 9.30. Z trudem wyszłam z budy, bolały mnie chyba wszystkie kości. Napiłam się wody z miski, przeszłam do łazienki obok, szybki prysznic, lewatywa w razie gdyby Panowie chcieli skorzystać z mojego wnętrza. Założyłam białe pończochy, na głowę ruda peruka i biały czepek służącej znowu białe kozaczki za kolano i najciszej jak mogłam poszłam do kuchni. Nastawiłam wodę, zrobiłam kanapki z wędliną żółtym serem i sałatą. Zalałam dwie kawy potem z za szafki wyjęłam specjalną tacę- pomysł Pana. Na łańcuszku zakładało się ją na szyję, blat był na wysokości pasa i klamerkami przypięłam ją do sutków. Weszłam do pokoju w momencie jak zegar wybijał 10.30, Panowie drzemali jeszcze wtuleni w siebie w pozycji „na łyżeczkę”. Penis mojego Właściciela pięknie sterczał we wzwodzie.

    -Rany, jak ja bym chciała go possać…- pomyślałam. Ale na razie nie było mi dane dotknąć go. Po dłuższej chwili chyba zapach kawy obudził mężczyzn.

    – O jest nasza kelnereczka, jaka tu miła obsługa…

    – Tomek, ona nie takie rzeczy potrafi-widziałeś z resztą w nocy. To tylko część z jej talentów, sam ją wyszkoliłem-jest u mnie rok.

    Podnieśli się z łóżka, nadzy usiedli przy stoliku a ja podałam Im kawę, talerzyki i kanapki i zaczęli jeść śniadanie popijając kawę. Kutasy sterczały im sztywno a ja kątem oka zerkałam na nie. Dostrzegł to Pan.

    – Co? Chcesz trochę protein na śniadanie?

    – Tak proszę Pana

    –  No to do dzieła, gościom należy się pierwszeństwo. Zostaw tą tacę i zaczynaj.

    Taca powędrowała na podłogę a ja klęknęłam między szeroko rozsuniętymi nogami Pana Tomka i delikatnie objęłam ustami główkę Jego Penisa. Językiem pieściłam żyłkę usta przesuwały się w górę i w dół. Objął moją głowę rękami nadając rytm a ja delikatnie masowałam dłońmi Jego wielkie jądra. Po kilku chwilach miałam usta wypełnione spermą. Połknęłam wszystko co do kropelki i na czworaka przeszłam między nogi Pana. Jego kutas był grubszy ale doskonale mieścił się w moich ustach. Pan też po chwili miał wytrysk. Chyba nie próżnowali w nocy. Połknęłam a Pan poklepał mnie po twarzy.

    – No, chyba zamieszkasz u mnie na stałe dziwko. Takie poranki mogę mieć codziennie.

    Byłam pewna że niestety nigdy się tak nie stanie. Nie jestem jedyną suką mojego Pana o czym dobrze wiedziałam. Kiedyś Pan powiedział mi o tym,poza tym sama się tego domyślałam bo widziałam kiedyś w budzie rajstopy które na pewno nie należały do mnie. Uwielbiam chodzić w rajstopach czy legginsach ale Pan uważa że lepiej mi w pończochach. Kiedyś stwierdził że chce zorganizować kiedyś spotkanie z innymi trans niewolnicami-mówił że jest nas trzy i dwoma śmieciami których również miał w swoim haremie. Było by cudnie służyć Mu wraz z innymi Jego własnościami, mam nadzieję że do tego w końcu dojdzie. Panowie zjedli, pozbierałam nakrycia i poszłam do kuchni pozmywać. Po skończonej pracy zeszłam do mojej piwnicy i zjadłam to co w międzyczasie Pan naszykował mi w misce: trochę mięsa, makaron i suchą karmę. Niewiele tego było, ale widocznie nie zasłużyłam na więcej. Wychłeptałam wodę z drugiej miski i ułożyłam się przed budą. Po chwili usnęłam.

    Obudził mnie mocny kopniak w podbrzusze

    -Ile razy można cię wołać kurwo?? – Zerwałam się na równe nogi. Pan był wściekły-stał nade mną nagi. Złapał mnie mocno za szyję i powlókł w stronę krzyża zawieszonego na ścianie. Penis w otwór na skrzyżowaniu belek, ręce i nogi przypięte do ramion mebla, na głowę kaptur zakrywający całą twarz, oczy i usta. Usłyszałam trzask zapalniczki i po chwili poczułam jak gorący wosk kapie i ścieka po moich plecach i pośladkach. Za chwilę poczułem jak na plecach owija się bat. Raz ,dwa ,trzy ,cztery ,pięć… dziesięć ,jedenaście ,dwanaście. Po piętnastym smagnięciu usłyszałam jak bat upada na podłogę Pan podszedł do mnie i jednym pchnięciem wsadził mi całego kutasa w dupę. Miałam w sobie jeszcze resztki żelu z nocnej orgii ale pieczenie było niesamowite. Pan dobrze o tym wiedział bo nie pierwszy raz byłam gwałcona „na sucho” i specjalnie powiększał jeszcze moje odczucia poruszając się w moim wnętrzu na przemian bardzo szybko i wolniutko. Pan po kilku minutach zaczął jęczeć,  czułam na szyi Jego gorący oddech a dłoń z przodu na moim penisie. Czułam jak i mój sprzęt zaczyna rosnąć i zbliżam się do wytrysku. Moje ciało zaczęło sztywnieć, pośladki zaciskały się bezwiednie na gwałcącym je penisie. Jęki moje i Pana było słychać chyba w całej okolicy. Po chwili poczułam jak sperma rozlewa się po moim wnętrzu. W tej samej sekundzie nogi mi się ugięły a moje nasienie poleciało daleko na podłogę długimi smugami. Krzyczałam z rozkoszy a pan ostatnimi pchnięciami w mojej dupie przeżywał swój orgazm. Po chwili odpiął mnie od krzyża, upadłam na podłogę. Pan klęknął i wsadził mi kutasa w usta. Wylizałam go co do kropelki, pociągnął mnie w stronę miejsca gdzie poleciała moje rozkosz, wyczyściłam dokładnie językiem podłogę, mocny kopniak w dupę i usłyszałam:

    – A teraz spierdalaj i czekaj na telefon- Byłam wolna. Na dzisiaj. Powlokłam się do łazienki, nawet nie miałam siły zdejmować podartych pończoch-zdejmę ja w domu. Szpilki włożyłam do szafki i postawiłam je obok moich balerinek ,klapek i kozaczków. Ubrałam się w swoje normalne ciuchy i wyszłam. Był piękny słoneczny dzień. Wsiadłam do samochodu, odpaliłam silnik i ruszyłam. Ciało piekło mnie niesamowicie w miejscach gdzie bat zetknął się ze skórą ,ale ten ból powodował rozkosz. Droga prowadziła przez las ,nie wytrzymałem: zjechałem w leśną dróżkę, opuściłem do kostek spodnie i zwaliłem sobie myśląc o tym jak jeszcze kilkanaście minut temu byłem na łasce i niełasce mojego Właściciela który mógł ze mną zrobić co tylko mu się spodobało. Wiedziałem jednak że na pewno nie zrobi mi krzywdy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    uległy impotent