Category: Uncategorized

  • Wspomnienia starego trepa cz.3

    Jedziemy na poligon. Tym razem nie Wędrzyn, tylko Karliki koło Żagania. Wielki poligon z doskonałą bazą kwaterunkową, nie mieszkamy, tak jak kiedyś w namiotach, tylko w specjalnych barakach, jak na ówczesne czasy – poligon komfortowy.
    Popołudniami często mieliśmy czas dla siebie, tym bardziej, że byłem już w sztabie, nie miałem bezpośrednich podkomendnych. Razem z dwoma kolegami często urywaliśmy się do Żagania, nie było tam daleko, a dotarcie do miasta nie stanowiło problemu, bo jeden z nas miał auto. Poznawałem Rynek, Zamek, najlepsze knajpy… Wówczas najsłynniejsze były Zamkowa i Piastowska. Nas interesowały jednak kasyna, jedno było w mieście, drugie, słynniejsze w lesie, nawet nazywało się Kasyno Las, tak mi się wydaje, tak pamiętam. Tutaj ciekawostka.
    W kasynie Las kręcone były sceny do serialu „Czterej pancerni…”! Pamiętacie scenę ozdrowienia Janka, kiedy wyszedł na zewnątrz i pierwszy raz pocałował Marusię? Ona wychylała się z okna obecnej biblioteki w kasynie. W ogóle masę zdjęć kręcili w Żaganiu; jeszcze pamiętam resztki wraków, które można było zobaczyć w serialu.
    Wracamy do moich czasów. W Piastowskiej i w Zamkowej w soboty odbywały się dancingi, wyjaśnienie dla młodych – dancing, to zabawa taneczna, kupując bilet wstępu otrzymywało się też posiłek na ciepło, alkohol był we własnym zakresie. Bywaliśmy tam prawie w każdą sobotę, a taki poligon potrafił trwać nawet 5-6 tygodni! W Lesie też były potańcówki, poza sobotą grali często w środy, więc okazji do rozrywki nie brakowało. Byliśmy wtedy młodzi i przystojni (teraz z tego wszystkiego tylko „i” zostało…), nie było problemu z wyrwaniem jakiejś ciekawszej, chętnej na przygodę laseczki. Po zajęciu miejsca przy stoliku wystarczyło uważnie rozglądać się po sali, upatrzyć interesujący obiekt i okazać zainteresowanie nim. Zwykle ta metoda dawała dobry efekt, kończący się najczęściej fajnym seksem. Pierwszy dancing w Zamkowej. Mamy na sobie cywilne ciuchy, w mundurach polowych nie wpuścili by nas, poza tym na koniec można było oberwać od miejscowych, niechętnych obcym. Choć w Żaganiu było kilka jednostek, to jednak kadra mieszkała w mieście, a że miasto małe, to z widzenia znali się prawie wszyscy, tym bardziej, że wielu cywili pracowało w wojsku.
    Wpadła mi w oko dziewczyna samotnie siedząca przy stoliku, postanowiłem zadziałać, żeby mi jej nikt nie sprzątnął sprzed nosa. Podszedłem z uśmiechem, skłoniłem się i siadłem naprzeciw laski.
    – Dobry wieczór, siedzisz tak samotnie przy tym stoliku, a przy naszym jest wolne miejsce – wskazałem na kolegów kiwających w naszą stronę.
    – Dobry wieczór, dziękuję za zaproszenie, ale czekam na koleżanki, mogą nadejść w każdej chwili – uśmiechnęła się uroczo, a ja zwariowałem na widok dołeczków, które pojawiły się na interesującej buzi.
    – No to świetnie, możemy połączyć stoliki i bawić się razem – patrzyłem z nadzieją i uśmiechem.
    – Dziękuję za propozycję, ale sama nie mogę decydować, poczekam na koleżanki i razem zdecydujemy – pokręciła głową.
    – Ale poznać się możemy, prawda? – wyciągnąłem rękę – Jestem Jakub, albo po prostu Kuba.
    – Alicja, albo po prostu Ala – z uśmiechem uścisnęła mą dłoń – widzę, że koleżanki już są, za chwilkę dowiesz się, jaka jest nasza decyzja.
    Wróciłem do naszego stolika, skinąłem na kelnera.
    – Nie będzie pan miał nic przeciwko, jeśli połączymy stoliki z tamtymi dziewczynami? – wsunąłem w kieszeń marynarki zwinięty banknot.
    – Z tamtymi? – popatrzył w ich stronę, uśmiechnął się – Nie, proszę bardzo.
    – Dziękuję panu, pomógł nam pan.
    – Bardzo proszę, a jeśli coś będziecie panowie potrzebowali, to proszę tylko mnie wołać – i odszedł do innych klientów.
    Kilka chwil później trzy roześmiane dupeczki siedziały razem z nami. Orkiestra zaczęła grać, weszliśmy na parkiet. Ala tańczyła bardzo dobrze, pozostałe dziewczyny, czyli Ola i Magda całkiem nieźle sobie radziły w objęciach moich kolegów. Tańcząc z Alą starałem się dyskretnie poznać kształty jej ciała. Nie była pięknością, ale miała przemiły uśmiech, ciało leciutko zaokrąglone tu i ówdzie, dość duży biust widoczny w dekolcie i okrągłą, ale nie za dużą pupę. Nóg nie mogłem ocenić, bo miała długą spódniczkę zasłaniającą całe łydki; ogólnie była to młoda, interesująca kobieta, czyli dokładnie taka, na jaką normalny mężczyzna ma ciągle ochotę.
    Patrzyłem na jej zastanawiającą fryzurę, bo na głowie miała coś, co przypominało niestrzyżonego pudla, albo owcę! Masa kręconych ciemnych włosów splątanych z sobą, przez moment zastanawiałem się, jak by to było złapać te kudły (choć były bardzo ładne!), przyciągnąć do siebie ich właścicielkę i skierować twarz w stronę krocza… No i bardzo istotną zaletą był wiek dziewczyny, miesiąc temu skończyła 20 lat, koleżanki były rówieśnicami. Obserwowałem dziewczyny, trochę podlaliśmy je wódeczką, ale tylko na tyle, żeby się wyluzowały, nie chcieliśmy dymać pijanych lasek. Ola, najwyższa z nich i chyba najładniejsza, była śliczną, długowłosą blondyneczką. Szczupła, wysoka, bardzo zgrabna młoda kobieta z fajnym biustem i twardą pupą, co stwierdziłem namacalnie w tańcu, spodobała się Witkowi, memu przyjacielowi z jednostki. Magdą zainteresował się Marek, czemu wcale się nie dziwię, każdy facet przyglądał się temu rudzielcowi. Nie była wysoka, ale piekielnie zgrabna. Obcisła kiecka tylko bardziej podkreślała jej kształtny tyłeczek, niż go okrywała, obfity biust falował przy każdym ruchu. Najpiękniejsze miała nogi. Bardzo długie w stosunku do wzrostu, zgrabniutkie, szczupłe kończyny kazały tylko domyślać się, co znajduje się na ich połączeniu tam, na górze…
    Tańczyliśmy, bawiliśmy się do północy, wymieniając się partnerkami, rozmowy cały czas zmierzały w kierunku interesującego nas tematu, czyli seksu. Wreszcie nadszedł czas, żeby zapewnić sobie jeszcze jedną nocną rozrywkę, niekoniecznie miał to być taniec. Obok Zamkowej jest słynny żagański Zamek (stąd nazwa knajpy), a za nim duży park. Widziałem kilka par kierujących się w tamtą stronę, pewnie można było w tamtejszych chaszczach skonsumować jednorazową i jedno nocną znajomość. Wyszliśmy z Alą na zewnątrz, lato było bardzo ciepłe i ten nocny chłodek doskonale orzeźwiał. Objąłem dziewczynę i przyciągnąłem do siebie.
    – Co robimy dalej z tak pięknie rozpoczętym wieczorem? Przespacerujemy się nad Bóbr? – zaproponowałem.
    – Możemy, dlaczego nie – ujęła mnie pod rękę, po chwili oparła głowę na mym ramieniu.
    – Ojciec nie będzie wściekły, że późno wracasz? – popatrzyłem na dziewczynę.
    – Nie ścieknie się, bo nie mam ojca, to znaczy mam, ale nie wiem, gdzie jest teraz. Zostawił nas, gdy miałam dwa latka i nawet go nie pamiętam, ale diabli z nim.
    Doszliśmy do zacienionych drzewami alejek parku. Przyciągnąłem Alę do siebie, ująłem twarz w obie dłonie i pocałowałem w usta. Oddawała pocałunek z pełnym zaangażowaniem, natychmiast czułem w ustach jej zwinny języczek. Opuściłem jedną rękę na zgrabną pupę, drugą podtrzymałem głowę dziewczyny, mocno przycisnąłem do siebie, tak, żeby poczuła stojącego i twardego już kutasa. Wsunęła rękę między nas i pomasowała mego kumpla.
    – Albo mi się zdaje, albo masz naprawdę fajną pałkę w spodniach – wyszeptała, patrząc mi w oczy.
    – Nie dowiesz się, jak nie sprawdzisz – roześmiałem się.
    – To chodź tam, kawałeczek dalej, tam jest większa ciemność – wskazała kierunek.
    – Jak jest ciemno, to nic nie zobaczysz.
    – Nie muszę widzieć, ale mogę poczuć!
    Usiedliśmy na stojącej pod rozłożystym drzewem ławce. To znaczy ja usiadłem, a Ala kucnęła między moimi nogami i zabrała się za rozpinanie spodni i wydobycie oczekującego pieszczot penisa. Wreszcie trzymała go w dłoni, masowała pomalutku. Napletek zsuwał się z żołędzi, to okrywał ją ponownie, aż poczułem ciepło oddechu i połowa penisa zniknęła w buzi dziewczyny. Tego oczekiwałem. Chciałem, żeby zrobiła mi namiętnego loda, ale miałem też zamiar zerżnąć młodą cipkę; może też uda się wedrzeć w dupkę? Teraz położyłem dłoń na baranku, który miała na głowie i tak, jak chciałem wcześniej złapałem mocno i przydusiłem do siebie. Kutas wsunął się chyba do końca w karminowe usteczka, bo Ala zakrztusiła się i odepchnęła ode mnie.
    – Chcesz mnie udusić? – w głosie dziewczyny wyraźnie słyszałem gniew – Wiem, co robię i wiem, jak to robić, nie musisz mnie ponaglać, a ten twój sprzęt nie ma rozmiarów przeciętnego kutasa, jest dużo dłuższy i bardzo gruby!
    – Przepraszam, ale musiałem wsadzić rękę w tę twoją szopę na głowie i sprawdzić, jak głęboko możesz mnie wessać!
    – Nie dziwię się, każdemu podobają się moje włosy. A wiesz, co jest najdziwniejsze?
    – Nie mam pojęcia!
    – To jest naturalna fryzura, one same tak mi się kręcą! A wessać mogę dużo, tylko daj mi czas.
    – Ok, dostaniesz trochę tego czasu, ale może jednak wrócimy do wcześniejszego tematu? Do wcześniejszego tematu?
    – Aha! – nie mogła nic więcej powiedzieć, bo zamknęła sobie buzię twardym penisem.
    Muszę przyznać, że rzeczywiście wiedziała co i jak robić. Lizała mnie, ssała, bawiła się jądrami, trzepała pałę aż poczułem, że zbliża się finał. Nie chciałem jeszcze kończyć tej przygody, podniosłem dziewczynę, posadziłem na ławce obok siebie, znowu złapałem za owcę i skierowałem ją na kutasa. Ala pochyliła się nad nim, przy okazji wypinając dupkę. Miała na sobie długą spódnicę, nie podciągałem jej, żeby zobaczyć to okrągłe cudo, tylko ściągnąłem ją w dół, tak było znacznie prościej. To, co zobaczyłem zaskoczyło mnie, ale tylko pozytywnie. Co mnie tak zaskoczyło? Brak bielizny! Na tyłku miała tylko spódniczkę, nie miała ani majtek, ani rajstop (wiadomo, upalne lato), ani pończoch. Zobaczyłem wyraźnie jaśniejszą skórę w miejscach, gdzie podczas opalania miała bikini, reszta była brązowa, pięknie opalona. Złapałem za pośladek, ścisnąłem mocno ten jędrny półdupek, na moment wsunąłem palec w zaskakująco mokrą pipkę i dałem lekkiego klapsa.
    – Auć – usłyszałem gdzieś z dołu.
    – Zabolało?
    – Nie, lubię takie delikatne klapsy i tak na nie reaguję. – wróciła do przerwanej czynności.
    Znowu poczułem nadchodzący wytrysk, tym bardziej, że widok zgrabnej pupy działa na mnie bardzo pobudzająco. Pomału wstałem patrząc na zaskoczoną pannę.
    – Gdzie chcesz iść?
    – Może nie chcę nigdzie iść, ale raczej chcę w coś wejść, może nie dosłownie…
    – Ha! Chcesz wejść w moją ciasną cipeczkę, tak?
    – Nie mam pojęcia, czy jest ciasna.
    – Nie dowiesz się, jak nie sprawdzisz – powtórzyła moje słowa sprzed kilkunastu minut.
    – Odwróć się proszę i pochyl.
    Posłusznie zrobiła, o co prosiłem, stanęła w rozkroku opierając się o ławkę. Tym razem podniosłem całą spódnicę i zarzuciłem dziewczynie na plecy. Złapałem swego koguta, naprowadziłem go na mokrą szparkę i wsunąłem go do końca. Rzeczywiście była ciasna, gorąca i mokra. Nieśpiesznie począłem poruszać się do przodu i do tyłu, raz po raz uderzając niezbyt mocno w okrągłe pośladki
    – Duży jesteś, bardzo mocno czuję cię tam, w środku – wyszeptała Ala odwracając głowę w moją stronę – ale to jest bardzo przyjemne, niesamowicie mnie podnieca…
    – Mam nadzieję, że nie sprawiam ci bólu. Chciałbym, żebyś odleciała w kosmos – uśmiechnąłem się.
    – Rób tak dalej to odlecę, teraz jestem na orbicie…
    Nie przyśpieszyłem, trzymałem mocno w dłoniach kształtne biodra, raz po raz klaskał kolejny klaps, ciągle ruchałem w jednym, wolnym tempie, choć znowu obawiałem się, że zaraz skończę i to przed dziewczyną. Usłyszałem głośniejszy jęk, oddech Ali stał się szybszy, mówiła chyba coś do siebie, ale nie rozumiałem ani słowa. Naglę stęknęła, upadła na kolana, kutas wyskoczył z pipki i wesoło kołysał się między nogami. Laska stęknęła jeszcze ze trzy razy, odwróciła się i złapała ustami sterczącego koguta. Pomagając sobie dłonią doprowadziła mnie do wytrysku w kilkanaście sekund. Wystrzeliłem z siebie kilka porcji spermy, z czego większość połknęła; tylko niewielka ilość wypłynęła z ust na brodę, ale i tak zaraz zebrała to na palce i wsadziła je do buzi, uśmiechając się przy tym lubieżnie.
    – Uwielbiam smak męskiego nasienia, jest taki… – zastanawiała się chwilkę – No, jest taki samczy! Podoba mi się twój kolega, zupełnie, jak by był stworzony do mojej cipeczki, prawda? – cmoknęła główkę kutasa.
    – Nic dziwnego, samiec ją produkuje, mówię o spermie – stwierdziłem filozoficznie – a mój przyjaciel pasuje chyba do każdej pipki…
    Usiedliśmy na ławce, tuląc się do siebie. Byłem zadowolony z wieczoru i z siebie. Pobawiłem się, potańczyłem i wyruchałem fajną dupeczkę; czego można chcieć więcej? Zastanawiałem się, czy Witek i Marek też stuknęli swoje taneczne partnerki, ale jeśli były takie, jak ich koleżanka siedząca obok mnie, to pewnie nie mieli problemu z zerżnięciem obu panien.
    – Nie wiesz, gdzie mogą być teraz twoje koleżanki? – spytałem wsuwając rękę w bluzeczkę, koniecznie chciałem przekonać się, jaki ma biust.
    – Poczekaj moment – odsunęła się trochę.
    O co chodzi? Nie chce, żebym pomacał je piersi? Dała pipkę, a obawia się o cycki? Jednak nie, okazało się, że sprawnie odpięła z tyłu staniczek, wyciągnęła go spod bluzeczki i schowała do torebki.
    – Tak będzie ci łatwiej. A dziewczyny? Pewnie rżną się z twymi kumplami gdzieś niedaleko. Co ci będę ściemniać, przyszłyśmy do Zamkowej po to, żeby znaleźć jakichś ciekawych facetów i dobrze się zabawić.
    – A ty jak się bawisz? – macałem idealnie kształtne piersi.
    – Doskonale, jesteś równym gościem – roześmiała się.
    – A ty na szczęście nie jesteś równa!
    – Dlaczego tak mówisz? – odsunęła się szybko ze zdziwieniem. – Nie podobam ci się?
    – Oj, bardzo mi się podobasz – zacząłem rozpinać bluzkę – Popatrz w dół, widzisz? Dlatego mówię, że nie jesteś równa, rozumiesz? – ująłem dłońmi odsłonięty biust i lekko uniosłem – Fantastyczne masz te swoje nierówności!
    Nagle odsunęła się i wstała z ławki.
    – Co się dzieje? – tym razem ja byłem zdziwiony i zaskoczony.
    – Nic, która godzina? – widziałem napięcie na ładnej buzi.
    – Za kilka minut będzie druga – popatrzyłem na zegarek – Śpieszysz się gdzieś? Ktoś na ciebie czeka?
    – Tak, czeka…
    – Narzeczony, mąż, czy ktoś inny?
    – Nie mam chłopaka, tym bardziej męża. Mama czeka, obiecałam, że do drugiej będziemy w domu – wyjaśniła.
    – Będziemy? – cały czas mnie zaskakiwała.
    – Tak, bo uprzedziłam ją, że mogę przyjść z mężczyzną.
    – A mama co na to? Pozwala ci na takie przygody?
    – Hmmmm… Jak ci to wytłumaczyć… Mama jest bardzo ekscentryczna, sam zobaczysz. Chodźmy już, to kawałek, koło Rynku.
    Poprawiła spódniczkę, zapięła bluzkę, ja wsadziłem penisa do gaci i przytuleni poszliśmy w stronę Rynku. Ciągle zastanawiałem się, jakie układy panują w domu Ali, jednak do żadnych mądrych wniosków nie doszedłem, natomiast doszliśmy już do kamienicy, w której dziewczyna mieszkała. Weszliśmy na pierwsze piętro, drzwi nie były zamknięte na klucz, znaleźliśmy się w środku.
    – Mamo, jesteśmy! – Ala niezbyt głośno ogłosiła nasze przybycie.
    – Słyszałam, jak wchodziliście – z sąsiedniego pomieszczenia, później zobaczyłem, że to kuchnia, wyszła niewysoka, okrąglutka kobieta tuż po czterdziestce.
    Przyglądałem się matce mej przygodnej kochanki z ciekawością. Jak wspomniałem, nie była wysoka, patrzyłem na miłą buzię okoloną długimi, prostymi(!) blond włosami. Podomka, którą miała na sobie nie kryła zbyt dobrze dużego, lekko obwisłego biustu, okrągłej pupy (teraz taka dupka była by jej skarbem, choć ja nie przepadam za dużymi, latynoskimi, sterczącymi tyłkami; uwielbiam dupeczki malutkie, szczuplutkie…). Na brzuchu kilka małych fałdek, nogi zgrabne, choć niezbyt szczupłe, biodra okrągłe. Zdążyłem też zauważyć, że podobnie, jak jej córka nie miała na sobie bielizny, dostrzegłem mały trójkącik włosów nad pipką.
    – Dobry wieczór, jestem Urszula – wyciągnęła rękę na powitanie, nie przejmując się tym, że niemal cała się odsłania.
    – Dobry wieczór, Jakub, miło mi panią poznać. To przyjemność dla mnie gościć cię, Kubo. Mogę do ciebie tak mówić? Ja jestem po prostu Ula.
    – Oczywiście, nie widzę problemu. Siadajmy do stołu – zaprosiła ruchem ręki. – Herbata już czeka.
    Usiadłem na krześle, wziąłem w dłoń filiżankę z ciemnym, niezwykle smacznym płynem, zaciekawiony nowością rozglądałem się po pokoju. Mieszkanie urządzone było jak na ówczesne warunki dość ekskluzywnie. Nie widziałem nigdzie takich mebli, jak te tutaj, ciekawe lampy, dywan; w ogóle bardzo ciekawe, ładne wnętrza, w których panował idealny porządek.
    – Patrzysz na meble? Mój były pływał po całym świecie i nazwoził te graty – Ula wskazała na lampę – A to przytargał z Nowej Zelandii.
    – Ładne, takie niespotykane urządzenie wnętrza. – nie wiedziałem, co powiedzieć, chciało mi się bzykać, a nie gadać z matką potencjalnej kochanki.
    W ogóle, po cholerę tutaj przyszliśmy, mówiła przecież, że obiecała matce, że wróci o drugiej, a ja durny zgodziłem się na to. No i dlaczego kobieta jeszcze nie śpi? Po chwili dowiedziałem się, w czym rzecz.
    – Zmykajcie do sypialni, za chwilkę do was dołączę – niemal wepchnęła nas do sąsiedniego pokoju z rozścielonym łóżkiem.
    – Momencik, chciałem jeszcze skorzystać z łazienki – zatrzymałem się w drzwiach.
    – Proszę bardzo, ręczniki są w szafce – Urszula kiwnęła ręką w stronę drzwi obok sypialni.
    – Chodź ze mną, umyjesz mi plecy – pociągnąłem za sobą Alę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Wspomnienia starego trepa cz.4

    Chwilkę później staliśmy nadzy pod strumieniem ciepłej wody z prysznica. Chciałem się wykąpać, czułem, że jestem raczej niezbyt czysty po wariacjach w kasynie i dymanku w parku; to samo dotyczyło dziewczyny. Namydliłem dłonie i bardzo dokładnie zająłem się pipką, by po chwili lekko wsunąć palec w pupę. Nie zareagowała, więc też starannie wymyłem dupcię, przecież chciałem z niej też skorzystać. Wytarci i owinięci wielkimi ręcznikami w orientalne wzory, zabraliśmy swoje ciuchy i zamknęliśmy się w sypialni. Alicja nie czekała, natychmiast zajęła się moim przyjacielem. Masowała go obu dłońmi, po chwili lizała zwinnym języczkiem i wsuwała do namiętnych ust. Złapałem za kudły i przytrzymałem, chciałem po prostu wyruchać ją w buzię, ale bez spustu, ten przeznaczony był na dupkę. Podniosłem dziewczynę z kolan, położyłem na łóżku, odwróciłem na brzuch, podniosłem krągłe biodra, jednocześnie naciskając na kark; tak, że leżała z wypiętym tyłkiem mając głowę na poduszce. Pochyliłem się do soczystych szparek. Polizałem pipkę, wsunąłem w nią dwa palce, poruszałem nimi miarowo. Język zawędrował na świeżo umyty odbyt, zacząłem okrągłymi ruchami wylizywać kakaowe oczko. Starałem się wsuwać język jak najgłębiej, chciałem, żeby miała dobre wspomnienia o przygodnym ruchaczu. W końcu przeszedłem do „dzięcioła”, to znaczy wysunięty język, jak dziób ptaka rytmicznymi ruchami głowy wciskałem w pupę. Ala westchnęła, drgnęła dopiero wtedy, gdy poczuła palec nie tylko w cipce ale i w pupie. Brandzlowałem obie dziurki, wsłuchując się w sapanie laseczki i w jej jęki. Podniosłem się i bezpardonowo wtargnąłem w tyłek. Wiem, mam dość dużego kutasa, ale dziurka była mocno namoczona i rozepchana. Wjechałem po same jaja, zacząłem ruchać tę modą dupcię. Trzymałem ją za biodra, pompowałem do końca, po chwili sama zaczęła dopasowywać się do mego rytmu i nadziewała się mocno na twardą pałę. Z dołu dochodziły mnie jęki i westchnienia pierdolonej dziewczyny, niekiedy dobiegały mnie jej ciche słowa, które trochę mnie zaskoczyły. Co słyszałem?

    – Tak, ruchaj Alunię, ruchaj mocno… Ty kutasie, ruchasz moją dupę! Kurwa, jak mi dobrze… Głęboko, jeszcze głębiej… Kurwa, jak mi dobrze robisz, jak dawno nie czułam takiego kutasa… O, tak! O tak! Ruchaj mnie, ruchaj szybciej, tak… tak… ja pierdolę, dochodzę!!!

    Więcej nie słyszałem, bo schowała twarz w poduszkę i ryknęła w nią, ale o dziwo nie przestała ruszać tyłkiem, ciągle nabijając się na mą dzidę. W tym momencie otworzyły się drzwi i weszła jej matka! Ja pierdolę! Co za sytuacja! Klęczę za córką, trzymając kutasa w jej dupie, a wchodząca matka nie robi z tego żadnych sensacji.

    Jak opowiem to jutro Witkowi, to nie uwierzy!

    Ula zbliżyła się do mnie, zsunęła z siebie podomkę, nie zważając, że upadła na podłogę. Kobieta uklękła przy łóżku, złapała kutasa i wyciągnęła go z gościnnej pupy, wkładając go sobie w usta. Oniemiały patrzyłem, jak matka obciąga kutasa wyciągniętego z dupy córki. Rewelacja, takiego czegoś wcześniej nie zaznałem. Zaskoczony złapałem się na tym, że teraz nie tak interesował mnie sam seks, co dalszy rozwój wypadków; nie miałem pojęcia, na co stać obie kobiety. Fakt, Ala mówiła, że matka jest ekscentryczna, ale nawet sekundę nie myślałem wtedy o seksie! Teraz młoda leżała i odpoczywała, a jej staruszka raczyła się dorodnym kutasem. Robiła laskę z dużo większą wprawą od córki, patrzyłem z podziwem, jak cały chuj znika w ustach obrabiającej go kobiety.

    – Ładny mas sprzęt – pochwaliła Ula, spoglądając na mnie i trzepiąc mnie dłonią – ale można z niego zrobić jeszcze inny użytek.

    – Jaki? – zainteresowałem się. Już ci mówię, tylko przesunę trochę swe dziecko, bo, niestety, troszeczkę mi przeszkadza – przekulała córkę pod ścianę.

    – Co robisz, mamo? – Ala popatrzyła z zdziwieniem na matkę.

    – Nie zadawaj takich dziwnych pytań, tylko patrz i ucz się – położyła się obok dziewczyny – Kubuś, na szafce leży taka tubka, możesz podać?

    – Ten… żel?

    – Tak, właśnie ten – otworzyła tubę i wycisnęła kilka kropel między swe wielki piersi i rozsmarowała je po nich.

    – Teraz kucnij nade mną i wsuń tego dorodnego palanta między moje dyndadełka – ujęła obie piersi w dłonie i ścisnęła nimi kutasa.

    – A teraz pokaż, co potrafisz!

    Zacząłem ruchać w te wielkie cyce „na hiszpana”, kiedy wpadł mi do głowy pomysł połączenia go z fellatio. Popchnąłem Ulę trochę bliżej ściany, tak, aby opierała się o nią podniesioną głową, sam złapałem za podskakujący biust i przesunąłem się troszeczkę do przodu. Patrzyłam z podziwem, jak szybko kobieta zrozumiała moje intencje. Pochyliła głowę jeszcze bardziej, tak, że kiedy mój kutas wynurzał się spomiędzy piersi natychmiast znikał w jej otwartych ustach. No cóż, spodobało mi się to, język miała nie mniej zwinny od córki, dlatego nie śpieszyłem się, pierdoliłem te wielkie, śliskie cyce bardzo wolno, mając dodatkową przyjemność w czasie kiedy ssała i lizała głowicę. Trwało to jakiś czas, Ala wstała i zniknęła mi z pola widzenia, jednak domyśliłem się, że zajęła się matką. Odwróciłem się i rzeczywiście, miałem rację. Ula szeroko rozchyliła nogi, między którymi leżała córeczka i lizała maminą pipę, brandzlując ją palcami. Widok był raczej z tych niespotykanych, w każdym razie ja przeżywałem takie coś pierwszy raz. Podniosłem się i udając, że nie widzę zawiedzionej miny Uli usadowiłem się za jej córką, załadowałem chuja w pipkę dziewczyny. Tym razem ruchałem jak automat, na maksymalnych obrotach, już wcześniej podniecona laseczka szybko dostała głęboki orgazm, a ja, jak jakiś nie wyżyty młodzian dymałem jej matkę. Kobieta podniosła wysoko biodra, za które mocno złapałem, oparła łydki o me ramiona, doskonale eksponując drugą szparę, w którą natychmiast wszedłem prawie do połowy swego organu. Tego, co było chwilkę później jednak się nie spodziewałem.

    – Co ty, kurwa odpierdalasz! – niemal wrzasnęła z wściekłością w głosie.

    – No jak to, co? Chciałem zadowolić cię w pupę. – byłem autentycznie zdziwiony, nie puszczałem jednak tyłka z tkwiącym tam ciągle kutasem.

    – Pojebało cię? Tam nikt nigdy nie był! To, że lubię seks i bzykam się z kim chcę, nie znaczy, że można mnie zerżnąć jak kto woli!

    – Myślałem…

    – To nie myśl, tylko wychodź ze mnie!

    – Może jednak… – nie przestawałem pomału poruszałem biodrami – przyzwyczaisz się? Ala to lubi, sama widziałaś!

    – Czy ty masz z głową? Naprawdę chcesz mnie zerżnąć w tyłek? – odniosłem wrażenie, jakby jej początkowa złość mijała.

    – Jestem już w środku, robię to bardzo delikatnie i zaraz poczujesz przyjemność. Najgorsze są pierwsze chwile, potem robi coraz lepiej… Spytaj Alę.

    – Mamo, to naprawdę fajne uczucie, tylko trzeba się przemóc – pocałowała matkę w usta.

    – Poruszaj się jeszcze trochę, ale tak, jak mówiłeś, rób to delikatnie.

    Wchodziłem w dziewiczą pupę bez pośpiechu, z każdym ruchem starałem się być głębiej. Po chwili dymałem dupsko popiskującej kobiety wciskając się po jaja i w coraz większym tempie. Jej orgazm był zupełnie inny, niż Ali. Urszula zaczęła wić się na łóżku, uderzać głową w poduszkę, dłonie spazmatycznie zaciskała na prześcieradle, drżała cała. W końcu otworzyła oczy zamglone jeszcze falą rozkoszy i popatrzyła wokół.

    – Co to było? – wyszeptała – Takiego orgazmu jeszcze nie miałam!

    – A nie mówiłam – Ala położyła się między nogami matki.

    Głaskała trójkącik włosów na cipką, delikatnie pociągała za nie, zbliżyła twarz do krocza Uli, polizała wnętrze pipki. Popatrzyłem na prawą dłoń dziewczyny, którą palcowała matkę. Palce wsuwały się bez problemu, najpierw jeden, potem dwa i trzy… Patrzyłem wielkimi oczami na to, co dzieje się w tym domu! Laska nasmarowała całą dłoń żelem i teraz po kolei wciskała w pipę matki jeden za drugim palce, aż wcisnęła całą dłoń! Rozumiecie? Cała dłoń Alicji tkwiła w piździe Urszuli jej matki! A ta miała błogi uśmiech na twarzy i ponaglała córeczkę do szybszych ruchów! No i jak można później ruchać takie kobiety, które wpychają sobie w cipy gaśnice samochodowe, butelki po szampanie, albo ręce swych córek…

    Ala nie wyjmowała dłoni z cipy swej rodzicielki, a ta złapała mnie za kutasa i wzięła go w usta. Patrzyłem na to, co działo się wokół mnie i moje podniecenia wzrastało w postępie geometrycznym. Przytrzymałem głowę Uli i wystrzeliłem w gardło kolejne porcje spermy. Połykała prawie wszystko, ale dobiegł mnie głos Ali.

    – Mamo, no coś ty, przecież wiesz, jak bardzo lubię! – Wyciągnęła dłoń z cipy i przesunęła się bliżej Urszuli.

    Ta uśmiechając się rozchyliła usta, wysunęła język, na którym miała sporą porcję mego nasienia. Dziewczyna zlizała wszystko z języka, kobiety zwarły się w pocałunku.

    Leżałem długą chwilę na łóżku, zachciało mi się pić. Przypomniałem sobie o stojącej na stole w salonie herbacie, poszedłem więc skorzystać z tego pysznego naparu. Alicja drzemała w kąciku łóżka, Urszula była w łazience, obsłużyłem się sam. Siedziałem nagi na krzesełku, rozpamiętywałem wszystko, co miało miejsce tej nocy. Gdybym o tym opowiedział, nikt mi nie uwierzy! Najzabawniejsze jest to, że wszystko to, co opisuję miało miejsce naprawdę, to niemal dosłowna relacja ze zdarzeń, w których brałem udział. Że żona? Ale co, żona? Że ją niby zdradzałem? Oczywiście, że nie zdradzałem, to były tylko takie skoki na panienki, żonę cały czas kocham nad życie. A że rucham gdzie i kogo się da? Takie mam upodobanie.

    Urszula wyszła z łazienki, popatrzyła na mnie z uśmiechem.

    – Rozdziewiczyłeś mnie, wiesz o tym?

    – Nie miałem pojęcia. Chyba jednak nie żałujesz?

    – Początek był bolesny, ale potem… Chyba spodobał mi się taki seks.

    – Mi też bardzo się podoba, dlatego stosuję go kiedy tylko się da.

    – To było jednak niespodziewane… Alicja, obudziłaś się? – spytała wchodzącą do pokoju, ziewającą córkę.

    – Gadacie tak głośno, że musiałam się obudzić. A poza tym chce mi się twego przyjaciela, muszę go pocałować.

    – Nie widzę przeszkód, jest do twej dyspozycji – rozchyliłem nogi, między którymi klęczała już dziewczyna.

    Ujęła zwiędnięte prącie w dłoń, masowała tak, jak w parku, podniecenie przyszło natychmiast. Possała go trochę i polizała, kiedy Ula niemal odepchnęła ją ode mnie.

    – Zostaw mi trochę, chcę zobaczyć, czy ten anal spodoba mi się.

    – Ależ mamo! – próbowała oponować Ala.

    – Nie ma „ależ mamo” – usiadła na mych udach wciskając sobie w pupę stojącego już penisa.

    Kobieta oparła się plecami o mą klatę i poruszała wolno tyłkiem w każdą stronę, mrucząc przy tym jak kotka. Alicja klęcząc przed matką lizała jej cipę, masowała mi jaja, lizała krocze moje i matki. Było to cholernie podniecające, bardzo szybko miałem trzeci orgazm z potężnym wytryskiem tej nocy. Wywaliłem z siebie kolejną porcję gorącej spermy, która wypływała Uli z tyłka, a Ala łapczywie zlizywała wszystko…

    Do obozowiska na poligonie wróciłem przed siódmą rano, tuż przed porą, kiedy budziły się pododdziały. Lepiej, żeby szeregowcy nie oglądali oficera pod wpływem, wracającego z nocnego ruchańska…

    Minęły trzy dni. Przybiegł do mnie dyżurny z informacją, że ktoś czeka na mnie przy dyżurce. Nie miałem pojęcia, kto mógł mnie tutaj odwiedzić, do domu było trzysta kilometrów, nie miałem też żadnego telefonu, że coś się stało. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem, że czeka na mnie… Urszula. Ja pierdolę, skąd wiedziała, kogo szukać, znała tylko moje imię! Zaskoczył mnie też jej wygląd. Choć była ubrana raczej niezbyt wyzywająco, ale w taki sposób, że na sam widok tej kobiety kutas podnosił głowę. Popatrzyłem wokół i dostrzegłem, że wszyscy faceci gapią się na nią, jak Azor na słoninę.

    – Dzień dobry, co sprowadza? – przywitałem się oficjalnie.

    – Dzień dobry, możemy porozmawiać gdzieś na boku?

    – Chodźmy za dyżurkę, tam jest taka alejka, możemy się tam przejść, bo na teren obozowiska cywile nie mają wstępu – wskazałem kierunek.

    – Kubusiu, kiedy nas odwiedzisz? – spytała niemal szeptem.

    – Tęsknicie za mną? – roześmiałem się.

    – Za wami!

    – Mam przyjść z kolegą? – zdziwiłem się.

    – Nie, ty go masz ciągle przy sobie. Tęsknię za chwilą, kiedy znowu poczuję go w tyłku!

    – Oj, to musisz uzbroić się w cierpliwość, dzisiaj wieczorem jedziemy na pas taktyczny, wracamy za kilka dni.

    – Na pas taktyczny? A gdzie to jest?

    – No jak to, gdzie. Na Joannę – taką nazwę miał plac ćwiczeń i strzelań na poligonie w Żaganiu.

    – To za Rudawicą, tak?

    – Tak, zgadłaś. Ale chyba musimy wracać – nie zauważyłem nawet, że odeszliśmy spory kawałek od obozowiska, rosły tutaj gęste krzaki.

    – Dobrze, wrócimy, ale dopiero, kiedy cię poczuję w pupie.

    – Chyba zwariowałaś!

    Złapała mnie za rękę i wciągnęła w największy gąszcz. Zadarła spódnicę (jak zwykle bez bielizny!), odwróciła tyłem do mnie, oparła dłońmi o drzewo, wypięła tyłek w moją stronę.

    – Na co czekasz? Nawet posmarowałam sobie, żebyś nie miał problemów – poruszyła okrągłymi pośladkami.

    – Ale…

    – Nie ma „ale”! Ruchasz, czy nie?

    Co mi pozostało? Już idąc z Ulą na ten spacer kutas podnosił głowę, a teraz, kiedy wypinała zachęcająco tyłek nie pozostało nic innego, jak zrobić to, o co prosiła.

    – Musisz go trochę zmoczyć – stanąłem tak, że nie podnosząc się polizała mnie i zmoczyła śliną głowicę.

    – Matko, jak on mi się podoba – wysepleniła, liżąc kutasa.

    Sekundę później już rżnąłem okrągłą dupę stękającej w rytm ruchów Ulki, zaskakująco szybko oboje doszliśmy, byłem za nią jakieś pięć sekund i jak zwykle wystrzeliłem. Tym razem zdążyła odwrócić się i chwycić mego rumaka w usta, gdzie przyjęła resztę spermy.

    – Fajnie smakujesz – otarła usta dłonią, zobaczyła na niej krople nasienia i z uśmiechem też je zlizała.

    – Będę czekać, aż wrócisz, Ala też pyta o ciebie.

    Kilka minut później dotarliśmy do bramy obozowiska, Ula poszła na autobus. Zazdrosne spojrzenia kolegów – bezcenne! Nie spotkaliśmy się więcej…

    Życie poligonowe to przede wszystkim zajęcia taktyczne i strzelania, głównie po to jeździło się kiedyś na te wielkie place ćwiczeń. Wędrzyn, Biedrusko, Żagań, Okonek, Drawsko – nie miały przed nami żadnych tajemnic, tak często tam bywaliśmy. Śmieję się, że my na jednym strzelaniu zużywaliśmy więcej amunicji, niż dzisiaj żołnierz wystrzeli przez rok!

    Ale nie o tym mam pisać. Tam, gdzie wojsko, tam zawsze można znaleźć chętne dziewczyny. Chętne oczywiście na seks, niezależnie od tego, czy oczekiwały jakiejś gratyfikacji finansowej, czy po prostu lubiły się bzykać. Nie było ważne, czy to poligon, czy koszary. Znam (bo sam próbowałem zatuszować przed światem całą tę sprawę!) sytuację, gdzie chłopaki przetrzymywali dziewczynę przez prawie dwa miesiące, zorganizowali jej kącik na strychu, w zeszycie dyżurnego była rozpiska, kto i kiedy miał ją odwiedzać. Dostarczali jej jedzenie, nocami skrycie prowadzili do umywalni i toalety, na co dzień miała wiadro! Trwało by to znacznie dłużej, gdyby nie Jeden z wojaków, który pojechał na przepustkę i tym samym wypadł z kolejki. Po powrocie chciał skorzystać z „usług” dziewczyny, ale nie chcieli wpuścić go bez ponownego zapisu, co trwało by kilka dni. Zrobiła się straszna awantura, doszło do przepychanek, bójki; interweniowała służba dyżurna jednostki, taki był rwetes! Skończyło się na wygnaniu dziewczyny do domu, a dla „zainteresowanych” karami dyscyplinarnymi. Ale co sobie podupczyli, to ich.

    Na poligon Wędrzyn jechaliśmy latem. Jest tam fantastyczne jezioro, nazywa się Rakowe, woda czysta, jak kryształ. Brzeg zagospodarowany, pomosty, „basen” o wymiarach olimpijskich, na którym odbywały się zawody pływackie. Bywało, że częto można było spotkać tam rodziny kadry z obsługi poligonu, często spotykaliśmy opalające się toples panie, czy baraszkujące w wodzie dzieciaki. Zwróciłem uwagę na kobietę gdzieś tak pod cztery dychy, bardzo ładną, ale figurę miała taką raczej rubensowską, choć bez przesady. Leżała na kocu praktycznie nago, bo bez stanika, a maleńkie figi ginęły w fałdach obfitego ciała. Przyznam, że nie bzykałem już kilkanaście dni, a ona… spodobała mi się! To niewiarygodne, bo lubię kobiety raczej szczupłe, z małą dupeczką, a ona stanowiła absolutne przeciwieństwo.

    Przyglądałem się dyskretnie kobiecie, a w kąpielówkach czułem poruszenie. Wszedłem do wody, żeby nie wzbudzać sensacji stojącym penisem, ale nie spuszczałem oka z rozlewającego się na boki biustu. Płynąłem pomalutku, zastanawiałem się, jak by ją zaliczyć… Powiem krótko, chciało mi się ruchać! Miałem przed sobą nagą kobietę i to mi wystarczyło. Zupełnie nie wiedziałem, jak ją zaczepić, kiedy wstała i też weszła do wody. Jej bardzo ładna buzia kontrastowała z grubym ciałem, choć zaskoczyło mnie to, że była jednak na swój sposób zgrabna i miała fajne nogi. Niespodziewanie podpłynęła do mnie i uśmiechnęła się.

    – Hej, fajna woda, prawda? – puściła do mnie „oczko” – jestem Jolka.

    – Bardzo ciepła, to prawda… – nie wiedziałem, co powiedzieć. – a ja Jakub.

    – Przyglądasz mi się, widziałam – podpłynęła jeszcze bliżej – przystojny jesteś… – i już byliśmy na „ty”

    – A ty bardzo ładna – pochwaliłem.

    – Ale za gruba, co? – cały czas płynęliśmy obok siebie.

    – Za gruba? Dlaczego tak mówisz?

    – Bo nie wiem, czy byś mnie chciał zerżnąć – Jola była bardzo bezpośrednia.

    Z wrażenia zachłysnąłem się wodą. Popatrzyłem na płynącą obok kobietę, uśmiechnąłem się.

    – Nawet nie wiesz, jak chętnie bym to zrobił. Pytanie kiedy i gdzie?

    – Mój stary jest z Komendy Poligonu, ma tutaj swój baraczek, ten mały z tyłu magazynu, widzisz? Może tam? – w ładnych oczach rozbłysła nadzieja.

    – A to bezpieczne? – wahałem się.

    – Podpłyń do pomostu.

    Zrobiłem to. Złapałem dłońmi szorstkie deski, a kiedy odwróciłem głowę, kobiety nie było. Rozglądałem się wokół, kiedy poczułem jej obecność. Była pod wodą i ssała mi kutasa! Nie trwało to długo, kilka sekund zaledwie, ale było niesamowite. Miała talent dziewczyna! Wypłynęła z drugiej strony pomostu.

    – Podobało się? – usłyszałem jej szept.

    – Bardzo.

    – Za kilka minut wejdź od tyłu do baraku, będę tam na ciebie czekała – odpłynęła do brzegu.

    O co tu, kurwa, chodzi? Podpucha jakaś, czy co? Nie wiedziałem co robić, kobitka ładna, loda robi zajebiście, a mi się chce ruchać! A jeśli tam czają się kumple, którzy robią sobie jaja? Wróciłem na brzeg, poleżałem chwilkę w trawie, rozglądając się wokół. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek zainteresował się mą skromną osobą, może Jola naprawdę chciała poczuć w sobie kutasa? No trudno, jeśli to podpucha, kumple przez tydzień będą się nabijali; jeśli nie, to sobie podupczę.

    Zrobiłem duże koło, zanim zbliżyłem się do baraczku, zobaczyłem, że drzwi są lekko uchylone, wśliznąłem się do środka. Zobaczyłem jakieś szafki i szafy, pod ścianą stał duży, solidny stół. Panował tu półmrok, ale Jolę zobaczyłem od razu. Siedziała na krześle i kiwała w moją stronę. Dwa kroki i stałem przed kobietą; natychmiast zsunęła moje kąpielówki i zabrała się za mego przyjaciela, który dopiero zaczął podnosić głowę. Zniknął cały w zachłannych ustach, po chwili zaczął się ukazywać, bo już znacznie urósł i nie mieścił się w buzi. Jednak loda robiła nieziemsko! Ssała, lizała, onanizowała ręką, drażniła jądra. Przerwała popatrzyła na mnie.

    – Zastanawiasz się, dlaczego tak szybko cię poderwałam? To proste. Mój stary przychodzi do domu codziennie pijany, a jak już jest trzeźwy, to wsadzi w mą ciasną pipkę swego fiutka, poruszy nim pięć razy i spuszcza się na prześcieradło… Spodobałeś mi się, a ja mam dzisiaj wielką chcicę, dlatego zaproponowałam to ruchanko. Popatrz na mnie, przecież moje ciało potrzebuje seksu i to w dużych dawkach… – Ujęła w dłonie obfite piersi, uniosła je i polizała sutki – Ładne są, prawda? Powiedz, podobam ci się?

    – Bardzo mi się podobasz, jesteś fajną kobietą, taką do schrupania i porządnego wyruchania – teraz przyznał bym jej rację nawet, gdyby była paskudna, tak bardzo chciałem wreszcie wydupczyć dziewczynę.

    Wstała, odwróciła się i opierając ręce o stół wypięła się w moją stronę.

    – Działaj, nie czekaj, już mi kapie z pipki – wysapała podniecona.

    Tyłek miała dość duży, strzeliłem w niego solidnego klapsa, którego przyjęła z głośnym „Och, tak!”, po chwili dostała w drugi półdupek, rozchyliłem pośladki, odkrywając brązowe oczko. Kutas był mokry od śliny, niemal z rozmachem wjechałem nim w wypiętą dupę. Jolka wrzasnęła, ale zaraz zakryła sobie usta dłonią, zaczęła poruszać biodrami, sama nabijając się na twardą dzidę.

    – Kurwa, dawno nikt nie jebał mnie w dupę, rób to, ruchaj mnie, mocniej, mocniej… tak… głębiej… Mamusiu, jak mi dobrze… Moja dupcia… Mocniej, szybciej… tak… tak…. dochodzę, nie przestawaj, bo cię zajebie… Ooooo taaaaaak!!!

    Więcej nie usłyszałem, bo mówiła coraz ciszej, aż zamilkła i znieruchomiała. Stała tak przez kilka sekund z wypiętą dupą i kutasem w środku, wtem upadła na stół i zaczęła się cała telepać. Znowu znieruchomiała, teraz sięgnęła ręką za siebie, złapała mego koguta i wsadziła sobie w cipę.

    – Teraz tutaj, nie daj się prosić – usłyszałem niemal błagalny szept.

    Nie musiałem nawet drgnąć, znowu sama nabijała się na ciągle twardą pałę. Teraz ja czułem, że za moment wystrzelę. Zdziwiłem się, kiedy Jola znowu znieruchomiała i zatrzęsła się cała; jej drugi orgazm przyszedł w kilkanaście sekund!

    – Jolu, zaraz dojdę – ostrzegłem.

    Ze zwinnością, o jaką jej nie podejrzewałem wysunęła się spode mnie i już miała usta pełne mego przyjaciela. Znowu ssała zawzięcie, drażniła jądra. Wystrzeliłem pierwszą porcję, którą połknęła, reszta poleciała na twarz i biust. Orgazm był tak silny, że musiałem uklęknąć, żeby się nie przewrócić. Kobieta pochyliła się, dokładnie wylizała opadający penis, oblizała z lubieżnym uśmiechem usta. Podobało mi się to.

    – Powtórzymy kiedyś?

    Nie powtórzyliśmy nigdy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Ja i moja przyrodnia siostra Maja

    Moja przyrodnia siostra nigdy nie była obiektem moich seksualnych fantazji, nigdy nie patrzyłem na nią w taki sposób. W końcu to starsza siostra z którą się wychowywałem, nie było między nami ciągot kazirodczych, chociaż nie byliśmy w ogóle spokrewnieni; rodzinne komplikacje. Po prostu była jako osoba, moja rodzina. Tylko tyle.
    Pewien dzień jednak był inny. Od samego początku w tym dniu było jakoś inaczej.
    To było lato. Siostra wróciła na wakacje ze studiów do domu. Miesiąc wcześniej rozstała się ze swoim pierwszym i jedynym chłopakiem i była mocno przybita. Spędzaliśmy ten trudny dla niej czas wspólnie i chyba moja obecność działała na nią uspokajająco. Było południe, mieliśmy na zewnątrz rozstawiony duży materiałowy basen. Poszliśmy w nim poleniuchować. Siedziałem już w wodzie, gdy Maja dopiero wychodziła z domu. Zerknąłem na nią, kiedy się zbliżyła. Obejrzałem ją od stóp do głów, obejrzałem jej ciało. Po raz pierwszy w ten sposób na nią spojrzałem i nie wiem dlaczego to zrobiłem.
    Moja siostra nigdy nie była typem modelki, jej figura daleko odbiegała od takich standardów. Gdybym miał określić ją jednym słowem, określić budowę jej ciała, użyłbym tego angielskiego określenia “pawg” – wiecie o co mi chodzi, dziewczyna nie jakaś gruba, ale z tłuszczem rozłożonym głównie na udach, tyłku i piersiach. Maja jest też wysoka jak na kobietę – więcej niż 170 cm – więc było jej w tych miejscach więcej, niż u przeciętnych dziewczyn. Nie była więc zwykłą grubą, okrągłą świnią – jeżeli chcecie to zobaczcie sobie Iskra Lawrence w necie, nawet podobna ogólnie do siostry i tego typu ciało, ale trochę grubszy brzuszek ma siora. Te konkretne kształty, obfite, długie pośladki i spory biust mogą się podobać lub nie. Ja tam od zawsze lubiłem taki typ – podświadomie kojarzyło mi się to z płodnością, szerokie biodra jako oznaka, że kobieta może rodzić dzieci, że jest płodna.
    Przyszła więc w stroju, który zakrywał jej wypukły brzuszek. Swoje blond włosy spięła w kok. Nie miała na nosie okularów, które zwykła nosić. Zbliżyła się do basenu. Swoje niebieskie, duże oczy w kolorze nieba przeniosła na mnie.
    – Zimna jest? – zapytała.
    Pokiwałem głową, że nie.
    Siostra zaczęła wchodzić po drabince. Jej piersi wychyliły się do przodu, wypychając gładki materiał stroju kąpielowego. Skóra na jej bladych łydkach i udach zjeżyła się tam gdzie wcześniej były włoski – musiała golić się wczoraj. Dotknęła stopą tafli wody i syknęła.
    – Ty kłamco! Zimna jest!
    Zaśmiałem się. Wskoczyła do wody, trochę mnie ochlapując. Usiadła obok mnie.
    W tym roku skończyłem 18 lat. Nie ukrywam, że jestem typowym nerdem, piwniczakiem czy też stulejarzem. Chudy, średniego wzrostu, raczej niewyględny. Wciąż tylko komputer, gry i YouTube. Uczę się na informatyka. Nigdy wcześniej nie byłem z żadną dziewczyną, nigdy nawet się nie całowałem. Nagość widziałem jedynie w Internecie. Słowo seks było mi obce. Może dlatego ciało siostry, która ostatnio rzadko bywała w domu, wydało mi się takie interesujące.
    Siostra znów ochlapała mnie wodą. Oddałem jej całą serią. Podniosła się, chcąc uciec w drugi koniec. Mimowolnie spojrzałem na drgające, mokre od wody pośladki. Patrzyłem na nie chyba za długo. Zorientowała się.
    – Ty też mi będziesz gadał, że mam grubą dupę? – zapytała lekko zła.
    – Kto tak mówi?
    – Matka. No i Szymon też tak myślał. Nigdy tego nie powiedział, ale na pewno tak myślał…
    – Pierdolą. Jesteś jaka jesteś. Nic im do tego.
    Siostra znów usiadła w wodzie, opierając się o ściankę basenu. Wyciągnęła do góry nogę i zaczęła nią majtać. Paznokcie na stopach miała w kolorze krwi.
    – A ty jak tam młody? – zapytała mnie.
    Zawsze, odkąd pamiętam, byłem dla niej młodym, taki mnie przezywała. Siostra była starsza o pięć lat. Wychowywaliśmy się wspólnie, właściwie to siostra mnie wychowywała, kiedy rodziców nie było w domu. Często ich nie było.
    – Jak tam co?
    – Z dziewczynami. Kiedy jakąś poznamy?
    – Nie wiem. Nigdy. Dziewczyny teraz to materialistyczne pindy. Tylko hajs im w głowie.
    – Nie wszystkie są takie.
    – Znam tylko jedną. Ciebie.
    Siostra uśmiechnęła się, przyjmując dobrze mój niezamierzony komplement.
    – Wiesz co – zacząłem. – Koledzy wpadną dziś wieczorem, możemy zrobić grilla. Coś się napijemy. Chcesz z nami posiedzieć?
    – Mogę – odparła. – I tak nie mam żadnych planów.
    Wieczór nadszedł szybko. Przyszło dwóch moich kolegów i jedna dziewczyna, będąca z moim kumplem Kamilem. Zrobiliśmy sobie jedzenie i piliśmy wódkę. Moja siorka pokazała nam co to znaczy picie – w końcu etatowa studentka. Wszyscy byli już nieźle porobieni. Siedzieliśmy obok siebie, na plastikowych krzesłach. Siostra miała na sobie zwykły T-shirt oraz krótkie spodenki, długością takie jak męskie bokserki. Nie umknęła mojej uwadze część odkrywających się pośladków siostry, kiedy ta wstawała, siadała, bądź ruszała się. Kolega też to zauważył.
    – Twoja siora ma ostry tyłek – powiedział, kiedy poszliśmy we dwóch na fajkę.
    – No może – przyznałem obojętnie.
    – Ciekawe jak wygląda nago, co?
    Nie odpowiedziałem mu na to. Tak, przyznałem w głowie. To na pewno byłoby ciekawe. Zobaczyć jej nagie ciało.
    Potem wróciliśmy i okazało się, że dziewczyny wymyśliły pijacką grę. Zasady jak zasady, ważne że była to rozbierana gra. Mnie szło dobrze, dlatego cały czas siedziałem w ubraniach. Majce szło gorzej. Nie siedziała jeszcze nago, ale zmuszono ją do zdjęcia koszulki. Miała być teraz w samym staniku.
    – No nic, gra to gra – powiedziała, ze śmiechem.
    To był moment ciszy, czas jakby stanął w miejscu. Zdejmowała koszulkę i robiła to powoli. Wszyscy wpatrywali się w nią jak w obrazek. Siedziała teraz wyprostowana i widać było, że wciąga brzuch, by ukryć jego wypukłości. Mimo to zrobiły jej się dwie nieduże fałdki. Jeżeli zaś chodzi o jej biust… Miała na sobie czarny stanik z koronką. Jej piersi wydawały się ogromne, była to co najmniej miseczka D. Chłopaki gapili się jak zahipnotyzowani. Ja też się gapiłem. Zacząłem zastanawiać się jakie brodawki może mieć siostra. Różowe? Brązowe? Była blondynką więc pewnie różowe. Ale jakie? Okrągłe na całą pierś czy może małe, nieznaczne? Nie dowiedzieliśmy się tego, bo siorce zaczęło iść lepiej i nie zdjęła już żadnego ciuszka. W końcu wszyscy wrócili do domów. Ja poszedłem do swojego pokoju. Musiałem sobie zwalić.
    I kiedy miałem już zaczynać, siostra wtargnęła bez pytania do pokoju. Usiadła na moim rozgrzebanym łóżku i spojrzała na mnie.
    – Masz trawę? – zapytała bez ogródek.
    – Mam. A co?
    – Spalimy? Mam ochotę się dobić.
    – Możemy…
    Wstałem od kompa, wcześniej wyłączając pornola i pogrzebałem w szafce. Znalazłem towar, zapalniczkę i lufkę. Usiadłem obok Mai. Wciąż miała na sobie te krótkie spodenki. Zerknąłem ukradkiem na jej krocze i wdawało mi się, że jej cipka, te sromowe wargi, odciskają się na materiale. Odwróciłem wzrok speszony i wziąłem do dzieła. Podpaliłem towar, zaciągnąłem się i dałem siostrze. Też się zaciągnęła. Wypaliliśmy trochę. Wzięło nas dopiero po czasie. Zaczęła się głupio śmiać.
    – A ty co? – zapytałem.
    – Przypomniało mi się coś – odparła, wciąż chichocząc.
    – Co takiego?
    – Pamiętam jak byliśmy mali i lataliśmy na golasa na plaży nad morzem.
    – I co w tym zabawnego?
    – Twój mały siusiaczek, jak mały palec ręki. Tak mi się przypomniało.
    – Teraz już taki nie jest.
    Siostra nic na to nie odpowiedziała. Siedziała tylko i gapiła się przed siebie. Wódka i trawa zrobiły swoje. Była prawie nieobecna. Jej niebieskie oczy zaszły mgłą. Pomachałem jej dłonią przed głową. Spojrzała na mnie i znów zaśmiała się.
    – Pamiętam też, że zawsze miałeś łaskotki – rzuciła nagle i przewróciła się na mnie.
    Zaczęła mnie łaskotać. Po całym ciele. Śmiałem się i nie mogłem wytrzymać. Udało mi się jakoś wyrwać, obrócić ją. Teraz ja byłem na górze i teraz ja przystąpiłem do ataku. Siostra śmiała się jak opętana. Krzyczała, że zaraz się posika. I podczas tej szarpaniny poczułem, że mój penis momentalnie stwardniał. O cholera, pomyślałem. Stanął mi. Leżałem na siostrze między jej nogami. Musiała poczuć, że mój mały dotyka ją przez spodnie w tym właśnie miejscu. Musiała przecież. Ale nie zareagowała. Zdziwiło mnie to. Nie wiem czemu, ale wciąż ją łaskocząc, wykonałem frykcyjny ruch. Delikatnie naparłem penisem. Nic nie powiedziała. Znów to zrobiłem. Nadal nic nie mówiła. Badałem jak daleko mogę się posunąć. Sprzeciwu z jej strony nie było. Zacząłem więc czynić sobie śmielej i teraz wyglądało to tak, że powolutku, ale jednostajnie ocieram się o moją siostrę. Nawet nie wiem kiedy przestałem ją łaskotać. Może zorientowałem się wtedy, kiedy ucichł jej śmiech, a zmienił się w ciche pojękiwanie. Spojrzałem na twarz Mai. Miała zamknięte oczy, usta lekko rozchylone, świadczące chyba o tym, że jej się podoba. Nie przerywałem więc, nie miałem zamiaru. Zacząłem ocierać się między jej nogami, ocierać swoim twardym penisem, o miejsce gdzie miała cipkę. Przestałem nagle myśleć o niej jak o swojej siostrze. Była teraz po prostu dziewczyną, kobietą, która leżała pode mną i przyjmowała moje pieszczoty.
    Powoli zacząłem ściągać z siebie dresy, ściągnąłem je do kolan. Poszły wraz z bokserkami i teraz ocierałem się już nagim penisem o spodenki siostry. Widziałem jaki jestem nabrzmiały – chyba nigdy wcześniej nie miałem tak potężnego wzwodu. Nie mam jakiegoś specjalnie długiego, ani grubego, ale jedno co jest charakterystyczne i dziwne w moim sprzęcie – główka jest nieproporcjonalna do reszty; dwa razy większa niż obwód, penis wygląda jakby serio był prawdziwym grzybem. Wychodząca spod napletka żołądź był okropnie bordowa i wyglądała jak taki leśny muchomor. Sam się tym przeraziłem. Ale nie ustawałem w swoich dążeniach. Tym bardziej, że siostra w ogóle nie protestowała. Nie protestowała też, kiedy przerwałem na moment i zacząłem ściągać z niej spodenki. Wciąż miała zamknięte oczy. A jej twarz wyrażały jakby oczekiwanie…
    Nigdy wcześniej nie widziałem nagiej kobiety. Kiedy powoli odkrywałem tę tajemnicę w postaci mojej siostry, ogarnęło mnie lekkie przerażenie. Poczułem jak robi mi się gorąco, jak przechodzą mnie ciarki. W końcu zdjąłem jej spodenki wraz z majatkami – wcześniej Maja pomogła mi niejako unosząc do góry biodra, tak aby ubranie mogło zejść. Spojrzałem teraz na nią. Miałem przed oczami najprawdziwszą cipkę, pierwszą w moim życiu. Wydawała się lekko obrzmiała i była bardziej brązowa niż skóra. Wargi sromowe wyraźnie się odznaczały. Łechtaczka sprawiała wrażenie już podnieconej, cała była czerwona i gruba, jak jakiś pąk kwiatu. Na wzgórku łonowym widać było dużo ciemnych, kręconych włosków – siostra najwidoczniej nie goliła się ostatnio. Bez namysłu po prostu nachyliłem się i pocałowałem ją tam. Pewnie zrobiłem to bardzo nieudolnie, ale i tak siostra poruszyła się i delikatnie jęknęła. Powoli składałem teraz pocałunki miękkim wargom jej pusi. Czułem ten specyficzny zapach kobiety i ten wyjątkowy smak. Soczki już dawno wydobywały się z dziurki, sprawiając, że wszędzie było mokro. Wyciągnąłem język i zanurkowałem nim w jej otworku. Smakowała inaczej niż wszytko co znałem. Była w miarę słodka, troszkę kwaśna, bardzo gęsta i lepka. Zacząłem spijać z niej ten nektar. Podobało mi się to. Jej chyba też, bo nagle poczułem jej dłoń w swoich włosach. Poszedłem teraz wyżej i zacząłem ssać jej łechtaczkę, tak jak robią to na porno. Szybko przyspieszyłem. Mój język i usta pracowały już jak szalone. Potem włożyłem palec do jej cipki i zacząłem nim ruszać. Działałem zupełnie po omacku, nie miałem w tym żadnej wprawy. Mimo to było dobrze, tak myślę. Siostra nagle jęknęła głośniej i zakryła swoje usta. Nie przestawałem. Jej ciałem targnęło, poczułem że pochwa zaciska się na moim palcu. Zrozumiałem, że doprowadziłem siostrę do orgazmu.
    Dałem jej chwilkę odsapnąć. Nadal nic nie mówiliśmy. Znów wszedłem na nią, ulokowałem między jej nogami. Tym razem zamierzałem naprawdę w nią wejść. Patrząc na jej twarz chciałem po prostu naprzeć. Proszę, pomyślałem. Otwórz oczy, kiedy to będzie się dziać…
    I siostra jakby to wyczuła. Otworzyła swoje oczy. Spojrzałem w ich błękit. Widziałem w nich oczekiwanie, może nawet tęsknotę. Potraktowałem to jako przyzwolenie. Ona też tego chce, zagrało mi w głowie. Dobrze.
    Naparłem delikatnie, a penis sam, jakby instynktownie znalazł drogę i bez problemów wślizgnął się w gorące jak piec wnętrze Mai. Boże, pomyślałem. To jest naprawdę cudowne! Co za uczucie! Jestem w kobiecie, wszedłem w kobietę! To się dzieje naprawdę!
    Zacząłem teraz poruszać biodrami. Przód – tył, przód – tył. Wsparłem się na rękach. Nie robiłem tego zbyt szybko. Wykonywałem powolne, długie ruchy. Wbijałem się do oporu, a potem cofałem prawie cały i znów wbijałem po same jądra. Siostra na każdy ten ruch odpowiadała nieznacznym jęknięciem. Wciąż patrzeliśmy sobie w oczy. Zastanawiałem się czy podoba jej się chociaż trochę. Przyspieszyłem nieznacznie, krótsze, płytsze, ale energiczniejsze ruchy. Maja zaczęła postękiwać w rytmie. Chyba jej się spodobało. Zamknęła oczy, chcąc oddać się rozkoszy.
    A mnie nagle ogarnęła myśl, że kocham się z kobietą i sam ten fakt był najważniejszy. Nie wierzyłem w to zupełnie. W ten cud. Ja prawiczek i nerd. Rucham się z dziewczyną. Ze swoją siostrą.
    Wciąż na niej leżałem i nieśpiesznie kochałem się z nią. Potem poczułem pod sobą nieznaczny ruch. Siostra złapała za koszulkę i podciągnęła ją pod brodę, ukazując mi swoje duże, teraz lekko rozlane na boki piersi. Spojrzałem na nie. Były naprawdę krągłe, brodawki różowe i niezbyt duże. Sutki sprawiały wrażenie twardych. Pochyliłem głowę i musnąłem je ustami. Były jak kamyki. Począłem jej subtelnie ssać. Chyba jej się to spodobało, bo wyczułem dziwną zmianę tam na dole. Jakby pochwa jeszcze milej mnie przyjmowała. Nie wiedziałem co się dzieje. Posuwałem ją dalej i ssałem pierś. I nagle to się stało. Siostra jęknęła głucho, znów zakryła dłonią usta i zaczęła się trząść jakby pod wpływem prądu. Teraz już wiedziałem o co chodzi. Musiała znów dojść.
    Przerwałem na chwilkę. Ja też czułem, że jestem blisko finału, ale nie chciałem już kończyć, nie w tej pozycji. Wiedziałem, że siostra jest teraz pod moją władzą, teraz właśnie mogę zrobić z nią wszystko. Taka okazja mogła się już nie powtórzyć.
    Chciałem wziąć ją od tyłu, na pieska. Była przecież idealnym “pawgiem”, dziewczyną z takim samym tyłkiem, do których waliłem sobie konia przed ekranem. To była moja szansa, może jedyna w życiu, żeby sprawdzić jak to jest ruchać laskę z taką wielką dupą.
    Wyszedłem delikatnie z pochwy siostry i dłońmi pomogłem jej, żeby się obróciła. Złapałem ją za biodra i nadałem kierunek. Chyba zorientowała się, o co mi chodzi. Spojrzała na mnie wymownie, ale nie odezwała się. Po prostu obróciła się do mnie plecami i położyła na brzuchu. Jej pośladki wyglądały niezwykle kusząco i seksownie w tej pozie. Duże, krągłe, wypukłe pośladki. Blade pośladki z głębokim, długim rowkiem między nimi. Pod nimi konkretne, gładkie połacie ud. Siorka miała wielki tyłek. Idealny dla mnie. Ale nie o to mi jeszcze chodziło.
    Włożyłem dłonie pod brzuszek siostry i uniosłem ją. Wiedziała już o co chodzi. Podniosła się na kolana i wypięła w moją stronę, robiąc ten psi grzbiet. Dopiero teraz miałem to, czego właśnie chciałem. Moja siostra wypinała dla mnie swoją dupę, tylko po to, żebym mógł w nią wejść i ją posiąść, zerżnąć, wyruchać. Ułożyłem się również na kolanach za Mają i chwyciłem swojego penisa w dłoń. Dziurka do jej cipki była ukryta pod tymi dużymi pośladkami. Przyłożyłem więc do jej pusi główkę swojego małego i zacząłem nim szukać otworka. Pojeździłem nim chwilę po sromowych wargach. Jest! Znalazłem otworek po chwili, bo grzybek śmiesznie mnie załaskotał. Potem naparłem do końca, wszedłem na całą długość. To była dopiero przyjemność! Każdy wchodzący z oporem centymetr był jak niebo.
    Tym razem byłem zbyt napalony. Znów zacząłem poruszać biodrami do przodu i tyłu, ale robiłem to teraz znacznie szybciej. Pędziłem. Pomyślałem, że rucham swoją siostrę jak jakiś królik. Jej wielkie pośladki drgały pod naporem moich uderzeń. Położyłem dłonie na jej biodrach, wsparłem na jej ciele. Ruchałem ją. Ruchałem laskę jak ci wszyscy kolesie na pornosach. Jej tyłek wydawał cudowane odgłosy klaskania, kiedy odbijał się jak gumowa piłka od mojego podbrzusza. Nie dałem rady tak długo. Kilka chwil i poczułem zbliżający się orgazm. Zbliżał się nieuchronnie. Dwie, trzy sekundy. Musiałem z niej wyjść. Nie mogłem spuścić się w jej cipce, przecież mimo wszystko była moją siostrą. Chociaż bardzo chciałem w niej dojść, dojść w środku kobiecego łona…
    Kiedy poczułem, że to teraz, wyciągnąłem błyskawicznie penisa i skierowałem bordową główkę na jej grubą dupę. Po chwili z kutasa zaczęła tryskać sperma. Biała maź strzeliła łukiem najpierw do góry, trafiając na plecy siostry, potem słabsze już salwy, wylądowały na blade pośladki. To był długi orgazm, liczący kilka potężnych strzałów. Najlepszy mój orgazm w życiu. Cały tyłek siostry oblany został moim nasieniem. Dużo tego było, cholernie dużo. Sperma zaczęła nawet ściekać z tyłka po udach. Rowek cały był wybrudzony, długie białe kleksy pokrywały połacie pośladków. Płyn z moich jąder zaczął również niebezpiecznie spływać w kierunku jej cipki…
    Oddychałem głęboko, wciąż nie wierząc w to, co właśnie się stało. Ruchałem się z kobietą. Nie jestem już prawiczkiem. Bzykałem się z kobietą. Spuściłem jej się na tyłek. Ruchałem laskę. Kochałem się ze swoją siostrą. Nie jestem prawiczkiem. Zerżnąłem siostrę…
    To sen. To na pewno jest sen.
    I kiedy w końcu opadło podniecenie, dotarło do mnie, co my najlepszego zrobiliśmy. Przecież byliśmy rodzeństwem. To złe, to chore…
    Siostra podniosła się z kolan i chwyciła swoje spodenki. Założyła je. Nawet nie przetarła dłonią swoich pośladków, założyła majtki i spodenki prosto na mokry od spermy tyłek. Kiedy się ubierała, mieliśmy chwilę głuchej ciszy. Ją pewnie też dopadł moralniak…
    – Idę się umyć – rzuciła tylko i wyszła szybko z pokoju.
    Nie obejrzała się za mną. Nie odwróciła głowy. Odprowadziłem ją wzrokiem. Na jej spodenkach wystąpiły ciemniejsze, wilgotne plamy…
    A ja nadal siedziałem na łóżku, wciąż nagi i wciąż nie mogłem uwierzyć w to, co się przed chwilą wydarzyło między mną, a moją starszą siostrą…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Mam nadzieję, że opowiadanko się podoba 😉 Trochę tabu, ale chyba działa…

  • Wspomnienia z dziecinstwa – Tajemnicza Sasiadka cz.2

    Następne spotkania niewiele różniły się od poprzedniego. Dwie kobiety, dwóch chłopaków. Tylko że malarstwa było jak na lekarstwo, a skupialiśmy się na przyjemności. Nieraz ciotce wpadło coś do głowy schodziła z łoża, podchodziła do sztalug i pracowała, ale rzadko. Teraz najwięcej było nauki, jak dawać rozkosz, a to nie jest taka prosta sprawa, jeśli chodzi o dojrzałe i doświadczone kobiety.

      Żeńskie ciało ma dużo stref erogennych i trzeba ich wiele uaktywnić, żeby wybranka poczuła się w prawdziwej ekstazie. Jest to gra, nie tylko ciała, ale i zmysłów. Ktoś mi powiedział, że dużo nie potrzebuje, aby osiągnąć przyjemność. To prawda, ale są różne stopnie przyjemności, a jak partner jest wymagający, to potrzeba dużo wiedzy i umiejętności.

         To tak, jak z jazdą samochodem.

     Większość z nas umie prowadzić auto. Lepiej lub gorzej, ale jeździmy. Jedni to lubią, inni wręcz uwielbiają, szczególnie pojazdem które im się podoba. Są ludzie, którzy lubią auta sportowe, z dużą liczbą „koni” pod maską, inni wolą wygodę, więc wybierają limuzyny itd., ale większość z nas nigdy nie zostanie kierowcą rajdowym. Do tego potrzeba treningu, determinacji i oczywiście talentu.

      Więc jeśli ktoś myśli, że jak wsadzi twardego drąga w otwór,  będzie pchał ile sił i partner będzie

     ”w siódmym niebie” – to się myli. Tak samo jest z kobietami. Nie wystarczy położyć się, rozłożyć nogi i czekać, aż wszystko zrobi druga strona. Wtedy seks nie różniłby się wiele od tego, co musiałem robić z kukłą podrzuconą przez ciotkę. Przypomniał mi się żart, który latał po osiedlu, jak kobieta zaprosiła faceta do domu, rozebrała się, położyła rozkraczona na łóżku i powiedziała:

     – Bierz co chcesz.

    I facet wziął.. telewizor.

    Wiem, że stary suchar, ale jakbym miał kochać się cały czas z manekinem, też wolałbym oglądać telewizję :P.

      Wtedy jeszcze nie wiedziałem o tym, co teraz opisuję, młode dziewczyny nie potrzebowały aż tylu wrażeń, już nagość powodowała u nich duże podniecenie, na sam widok stojącego członka rumieniły się mocno, a cipki wilgotniały nawet bez dotykania. Natomiast te starsze panie potrzebowały dużo więcej.

      Już na początku zauważyłem, że ich pochwy nie są takie mokre. Musiały używać olejków czy żelu. Myślałem, że nie mogą się wystarczająco podniecić, dopiero później dowiedziałem się, że to przypadłość starszych kobiet.

       Uczyłem się też, jak nie tryskać po paru minutach, nawet jeśli członek jest mocno pieszczony. Jest to trudna sztuka, której nie opanowałem do końca. Działa tu mocno psychika, trzeba dawkować stopniowo doznania, nie rzucać się w wir rozkoszy wszystkimi zmysłami. Doświadczona partnerka wyczuwa, kiedy zbliża się wytrysk i przestaje pieścić, lub zmienia pozycję, żeby dać czas ochłonąć partnerowi.

       Te kobiety wiedziały wszystko. I czerpały z tej wiedzy niesamowitą przyjemność.

    Faktem było to, co powiedziała mi ciotka na początku, że będę narzędziem, które ona będzie ustawiać. W głównej mierze byliśmy nastawieni z drugim chłopakiem na rozkosz obu pań, my stanowiliśmy jakby tło. Ale nie oznacza to, że było nam nieprzyjemnie. Podczas jednej sesji miałem nawet cztery wytryski. Ciotka cieszyła się ogromnie, mówiła, że mamy organy nie do zajechania.

      Myślę, że większość chłopców w naszym wieku mogłaby mieć cztery orgazmy. Różniłby się pewnie tylko czas, w jakim to osiągamy.

      Nie robiliśmy z kobietami nic odkrywczego.

    Wcześniejsze pozycje, które przerabialiśmy jak malowała ciotka, teraz były wykorzystywane z małymi dodatkami, gdyż wtedy było nas troje, a teraz doszła sąsiadka. Albo każda miała swojego partnera, którym oczywiście się wymieniała, albo jedna chciała dwa członki naraz.

      Aha, ważne było wtedy to, że przestał przeszkadzać mi drugi chłopak w łóżku. Przez pozycje, które przerabialiśmy – szczególnie z jedną panią – nie sposób było się nie dotykać. Na początku mnie to raziło, próbowałem się odsuwać, ale z czasem zacząłem skupiać się na przyjemności czerpanej z pieszczot, które odbierałem od kobiet i przyzwyczaiłem się do drugiego członka obok mnie. Szczególnie, że Andy nie dotykał mnie specjalnie, nie próbował pieścić, traktował mnie chyba jak kolegę po fachu.

      Ale dotykać musiał, szczególnie jak któraś z kobiet zażyczyła sobie podwójnej penetracji.

    Pierwszy raz uczestniczyłem w takiej pozycji i nie wiedziałem, że jest taka trudna. Mimo, że odpowiednio nas ustawiono, to i tak było ciasno, członek nieraz wypadał z pochwy, a nogi drętwiały od wysiłku. Na początku nie mogliśmy dopasować naszych ruchów, a żeby wszystko grało trzeba je zsynchronizować. Przy poruszaniu nasze ciała co chwila ocierały się, albo kiedy pani Aurelia ssała dwa członki naraz, dotykaliśmy się w jej ustach prąciami. Nie podniecało mnie to, przyjemność odczuwałem od języka czy ust partnerki i na tym się skupiałem.

      Pewnego razu, gdy leżeliśmy we czworo zmęczeni, ale i szczęśliwi po erotycznych figlach, ciotka Pola usiadła po turecku i zwróciła się bezpośrednio do mnie.

     – W piątek będziemy mieli gości. Jeden jest szczególny, więc musisz się bardzo starać. Jeśli mu się spodobasz, zostanie ci nadane imię i osiągniesz trzeci stopień wtajemniczenia.

      Zaskoczyło mnie to. A więc to chyba jest jakaś sekta. A może spotykają się tylko w celach erotycznych?

     – A po co mi pseudonim?

     – Gdy będziesz zapraszany na różnego rodzaju „uroczystości”, goście będą wiedzieć jakie masz umiejętności i kogo reprezentujesz. Ja jestem twoją patronką, więc mnie nie zawiedź.

      W piątek, o umówionej godzinie, stawiłem się u ciotki i gdy wszedłem do salonu rozejrzałem się z ciekawością. Było tu więcej osób niż zazwyczaj. Oprócz Andy’ego i pani Aurelii było jeszcze dwóch chłopców i kobieta. Chłopaki wydawali mi się bardzo młodzi, natomiast kobieta była w grupie wiekowej swoich koleżanek. Dopiero teraz zastanowiło mnie, dlaczego nie ma dojrzałych mężczyzn, przecież jeśli te kobiety uwielbiają seks, to po co się męczyć z młokosami, skoro można zaprosić o wiele bardziej doświadczonych facetów, którzy poznali już arkana erotyki. Nie zdążyłem przemyśleć zagadnienia, bo ciotka złapała mnie za rękę i pociągnęła na środek pokoju.

     – To jest mój nowy nabytek, bardzo zdolny! – powiedziała z wyraźną dumą.

    Obca kobieta podeszła do mnie z uśmiechem.

     – Jestem Lela – podała mi dłoń na powitanie.

    Chłopcy kiwnęli głowami w moją stronę i powrócili do rozmowy.

     – Chodź, musisz się przygotować – powiedziała sąsiadka.

    Zaprowadziła mnie do pracowni, która przystrojona była w dziwnym stylu, trochę średniowiecznym, trochę antycznym, który wywoływał uczucie tajemniczości, lub nawet mistycyzmu. Okna zasłonięte szczelnie nie dawały światła, tylko blask świec rozstawionych na dużych stojakach rozpraszał mrok.

     – Masz, przebierz się – powiedziała ciotka, podając mi jakiś materiał.

    Była to jakby toga, noszona przez starożytnych Rzymian, tylko o wiele krótsza – kiedy się nią przepasałem – sięgała mi ledwie do pośladków. U dołu byłem nagi.

       Reszta zaproszonych poszła w moje ślady i wkrótce wszyscy chłopcy byli podobnie ubrani do mnie. Kobiety natomiast przyozdobiły się w kolie, naszyjniki i bransolety. Ubrań nie miały żadnych.

       Ale widać było, że na kogoś jeszcze czekają. Mówiły przyciszonym głosem, poprawiały dekorację, a ciotka co chwila spoglądała na mnie z lekkim zdenerwowaniem.

     „Coś się szykuje” – pomyślałem, gdyż pierwszy raz sąsiadka zachowywała się przy mnie w taki sposób.

       Wtedy usłyszałem dzwonek do drzwi i Aurelia wyskoczyła je otworzyć. Ciotka zaczęła napełniać szklanki jakimś napojem, a po kątach rozstawiła zapalone kadzidełka. W powietrzu uniósł się dziwny, słodki zapach.

      W pracowni ucichło. Za drzwiami słychać było tupot nóg, ciche rozmowy, ktoś coś stawiał, przestawiał, aż po jakimś czasie drzwi otworzyły się i do pracowni weszła kobieta, na którą chyba wszyscy czekali.

       Na oko była trochę młodsza od swoich koleżanek, a doniosłość biła od niej z każdym krokiem. Po bokach szły dwie młode, nagie dziewczyny, podtrzymując przezroczysty materiał, który miała na sobie kobieta. Domyśliłem się, że harmider za drzwiami spowodowany był przebieraniem się tej pani, aby zrobić takie spektakularne wejście.

      Ale najbardziej zszokowało mnie to, co zobaczyłem po chwili.

    Za kobietą ciągnął się tren od szaty, który na rogach podtrzymywali dwaj mali chłopcy. Kilkuletnie dzieci!

      Zamiast ubrań mieli przyczepione do pleców skrzydełka, a na głowach jakieś wianki. Spojrzałem na ciotkę wielkimi oczami, ale ona przystawiła pionowo palec do ust, każąc mi być cicho.

      Rozejrzałem się po ścianach i już wiedziałem, skąd sąsiadka czerpała natchnienie do swojego dzieła życia. Oni inscenizowali orgie, a ciotka je malowała. A więc te cherubinki były prawdziwe.

       Stałem jak wryty, zasłaniając odruchowo przyrodzenie.

     – Oto nasza protektorka i opiekunka – Madame Messalina! – wypowiedziała głośno Aurelia.

       Słyszałem już to imię.

    Mimo zamętu w głowie przypomniałem sobie, że w starożytności żyła taka postać. Była nimfomanką, jej orgie były słynne w całym Rzymie. Miała mnóstwo kochanków, a jej podboje erotyczne przeszły do historii. Zresztą „Lela” też miało jakieś znaczenie, tylko nie mogłem sobie przypomnieć jakie.

     – Witaj moja droga! – odezwała się kobieta do ciotki, przytulając ją do siebie – dawno nas nie odwiedzałaś.

     – Wiesz jak jest – odpowiedziała sąsiadka – praca i jeszcze raz praca.

     – Zaharujesz się Pola w tym tempie – rzuciła madame – no, ale pokażcie mi swoich uczniów.

    Ustawiły nas w szeregu, a Messalina przechodziła koło każdego przyglądając się z dużym zainteresowaniem. Kiedy zrównała się ze mną, zatrzymała się na chwilę patrząc na moje ręce zasłaniające członka.

     – Niewinny – zachichotała, spoglądając na ciotkę.

    Kiedy mnie minęła podszedłem do sąsiadki wkurzony.

     – Tutaj zakończymy współpracę – powiedziałem krótko.

     – Oszalałeś?! W takim momencie?

     – Nie będę uprawiał seksu z dzieciakami! To jest chore!

     – Nikt cię do tego nie zmusza! – wyszeptała.

     – A one? – kiwnąłem w stronę małych chłopców.

     – To tylko tło do mojej pracy. Nikt ich nie dotyka, a że są z rodziny naturystów, golizna to dla nich codzienność. Są wychowywani w miłości do natury, to wszystko.

       Rzeczywiście, dzieciaki nie zwracały uwagi na gołych ludzi, byli zajęci swoimi zadaniami.

     – Zwierzęta też przyprowadzacie? – zażartowałem trochę rozluźniony.

    Kiedy nie usłyszałem odpowiedzi, spojrzałem na ciotkę podejrzliwie.

    „Kurwa”  – zabluzgałem w myślach – „jak zobaczę choćby malutkiego psa – spierdalam”

     – Co jest z tobą nie tak? Jakie zwierzęta? Wszystko będzie dobrze, masz napij się – podsunęła mi szklankę z napojem.

      Zrobiłem łyka i poczułem pieczenie. Był to mocny drink, ale zmieszany z czymś jeszcze. Czułem gorzkawy posmak.

       Ciotka rozniosła napoje po sali. Goście zaczęli rozmawiać, a madame pozbyła się w tym czasie swojej sukni, którą dziewczyny poskładały i delikatnie odłożyły.

      Poczułem się dziwnie.

    Jakbym oglądał film, z sobą w jednej z głównych ról. Miałem przytłumione zmysły, nie mogłem się skupić.

      Do pokoju weszła następna kobieta, chyba mama chłopców, bo jeden do niej podbiegł i o coś zapytał. Skinęła głową, po czym coś mu podała. Była to zabawka do puszczania baniek mydlanych.   

    Tymczasem Messalina usiadła na środku łoża, a dwie młode dziewczyny zaczęły wcierać w jej ciało jakiś olejek.  Masowały jej obfite piersi, płaski brzuch, jędrne uda i pośladki. Jak skończyły, kiwnęła na mnie i Andy’ego, żebyśmy podeszli. Kazała nam uklęknąć na łóżku, a kiedy się usadowiliśmy po obu jej stronach, wzięła członki w ręce i zaczęła je masować. Mimo przytłumionych zmysłów dziwnym napojem, mój penis zareagował szybko. Jej dotyk był bardzo przyjemny.

         Zauważyłem, że miała bardzo zadbane ciało.

    Skóra była delikatna, ogolona, bez ani jednego włoska. Paznokcie u rąk i nóg pomalowane, widać było, że przeszły zabiegi kosmetyczne. Włosy na głowie idealnie ułożone, jakby wyszła co dopiero od fryzjera. Wzgórek łonowy i wargi sromowe miała chyba wydepilowane, takie były gładziutkie.

       Dziś jest dostęp do wszystkiego, ale pamiętajcie, że ja opisuję czasy, kiedy nie było gabinetów kosmetycznych, salonów fryzjerskich było kilka w mieście, nikt nie słyszał o depilatorach itp., większość kobiet ciężko pracowało i skupione były na prowadzeniu domu, oraz wychowywaniu dzieci. Nie miały czasu, a często też pieniędzy, żeby dbać o siebie w taki sposób. Cała odnowa biologiczna ciała, odbywała się domowymi sposobami, często z pomocą koleżanki lub sąsiadki. Dziewczyny wychodząc na zabawę, lub do dyskoteki, same układały fryzury, malowały paznokcie, pożyczały ciuchy od znajomych i w ten sposób sobie radziły.

      Przykładowo moja mama nigdy nie goliła nóg. W dzieciństwie podejrzałem ją kilka razy nago i pamiętam czarny gąszcz włosów łonowych, a więc tam też nic nie depilowała. Kiedy bywałem nad jeziorem, czy na basenie, widziałem, że praktycznie wszystkie kobiety miały włosy pod pachami. A chłopaka nie spotkałem żadnego, który miałby coś wydepilowane. Wtedy to chyba byłby wstyd. Tutaj wszyscy chłopcy mieli ogolone włosy łonowe, ale ja trzymałem to w tajemnicy.

      Tymczasem Messalina skończyła masaż, który bardziej przypominał badanie organów i przywołała ruchem ręki jedną z młodych dziewczyn. Gdy ta podeszła, madame kazała jej się położyć na środku, a sama przekładając nad nią nogę utworzyła pozycję 69. My pozostaliśmy z przodu, a dwóch nowych chłopaków ustawiono przy wypiętym tyłku  matrony.

      Wtedy zauważyłem, że ciotka grzebie w przyborach malarskich. Ale wzięła tylko szkicownik i podeszła do łóżka.

      Madame chwyciła mojego członka ustami, każąc się posuwać. Wciągała całego, czułem jak główka przesuwa się przez ciasne gardło. Drugiego członka masowała ręką, następnie zmieniła pozycję i teraz Andy ruchał ją w usta. Dziewczyna leżąca pod nią lizała jej łechtaczkę, pozostali chłopcy przymierzali się do podwójnej penetracji. Kiedy już wszystkie otwory miała zajęte, sąsiadka obchodziła łóżko dookoła, mierząc wzrokiem swoich modeli. Zatrzymywała się, a nawet przytrzymywała kogoś na chwilę, szkicowała i odchodziła. Pomyślałem wtedy, że cała ta impreza zorganizowana jest tylko dla Messaliny, gdyż reszta  ze starszych pań trzymała się z boku. Siedziały z tyłu, przyglądając się całej inscenizacji. Ta co kazała na siebie mówić Lela, masowała sobie łechtaczkę powolnymi ruchami.

    Trwaliśmy w tych pozycjach długi czas, nogi zaczęły mi drętwieć, ale ciotka nie skończyła jeszcze swojej pracy, chodziła w tą i z powrotem, przybliżała się i oddalała, brała nowe arkusze i nadal szkicowała, wiedziałem to po szybkich ruchach jej ręki.

     – Skończyłam – oznajmiła w końcu – mam już wszystko co chciałam.

     – Wyśmienicie! – odezwała się madame – czas na „nektar bogów”!

    Uniosła się i usiadła na skraju łóżka. Mnie i Andy’ego umiejscowiono z jednej strony, dwóch pozostałych chłopaków z drugiej. Ciotka uklękła przede mną, Aurelia przed Andym, Lela przed następnym i druga z młodych dziewczyn przy ostatnim. Wszystkie naraz zaczęły nas pieścić ustami. Ciągnęły, ssały i lizały członki, jednocześnie masując jądra i okolice zwieraczy.

     – Macie mnie zalać „nektarem” , teraz! – madame nie mogła się doczekać.

    Pierwszy doszedł Andy. Zbliżył członka do twarzy Messaliny i zaczął strzelać. Strużki spermy lądowały na policzkach, nosie, brodzie i w ustach, które były szeroko otwarte. Kiedy skończył wysunęła język i zlizała resztki z główki. Następny był chłopak naprzeciwko mnie, a w sumie zaczęliśmy szczytować  obydwaj. Jak zbliżył członka do jej ust, poczułem drżenie całego podbrzusza. Wyczuła je także ciotka, bo przekręciła mnie w stronę łóżka i zaczęła szybko masować  penisa ręką.

      Grube nici nasienia oblewały twarz matrony z dwóch stron naraz. Tryskałem mocno, raz poleciało aż na czoło, następnym strzałem trafiłem w oko. Madame zachichotała, wytarła powiekę palcem i oblizując włożyła go do ust.

     Kiedy wszyscy skończyli tryskać, cała twarz jej się świeciła, a krople nasienia kapały jej na piersi. Jedna z dziewczyn rozcierała spermę na jej skórze.

     – To jest w tym najlepsze – skwitowała madame uśmiechnięta – eliksir z młodziutkich ciał!

    Zrozumiałem wtedy, dlaczego nie było starszych mężczyzn. Te kobiety chciały powiewu świeżości, rześkości, którą daje młodość. Podobno Kleopatra – ostatnia królowa Egiptu – kąpała się w mleku i miodzie, co miało jej dawać gładką i młodą skórę. Ta kobieta chyba bierze z niej przykład, tylko kąpie się w innej „śmietance”:P.

    Zresztą patrząc na jej skórę, może to działa. Jeśli jej wiek nie odbiega od pozostałych kobiet, to byłbym skłonny w to uwierzyć, gdyż jej ciało wyglądało o wiele lepiej.

      Znów podano drinki.

    Nadal szumiało mi w głowie po pierwszym, więc nie chciałem pić, ale ciotka nie tolerowała tu odmowy.

      Po chwili odpoczynku młode dziewczyny rozebrały nas do naga i ułożyły na łóżku w formie gwiazdy czteroramiennej, nogami do środka. Usiadły plecami do siebie i zaczęły pieścić po dwa członki naraz.

    Nie wiem czy to atmosfera tego pokoju, czy  napoje, czy dotyk dziewczyn, ale w sekundę byliśmy gotowi do działania. Matrony widząc to, podeszły i usiadły na każdym z nas, przodem do środka łoża, gdzie nadal kucały dziewczyny. Unosiły biodra, łapały penisy i zanurzały je w swoje wilgotne szparki. Używały dużo olejków zapachowych, wręcz ociekały nimi, wcierały w narządy płciowe, piersi i pośladki. Myślę, że zastępowały one lubrykanty, wtedy mało znane, dziś powszechnie dostępne nawet w aptece.

      Na początku, siedziały tylko na nas, pozwalając dziewczynom pieścić swoje ciała. Nastolatki masowały im piersi, ssały sutki, gładziły uda, całowały szyje i płatki uszu, zanurzając jednocześnie ręce między ich nogami, żeby pieścić łechtaczki.

      Kobiety były już mocno rozgrzane.

    Zaczęły powolny taniec biodrami. Okrężne ruchy pozwalały na ocieranie się członków w pochwach, co przyjmowały z jękami rozkoszy. Po chwili zamieniły się miejscami zgodnie z ruchem wskazówek zegara i zaczęły od początku. Nie wiem ile to trwało, ale po pewnym czasie ich biodra zaczęły podskakiwać w coraz szybszym tempie, a jęki stawały się głośniejsze. W tym momencie siedziała na mnie Lela, która łapiąc za moje ręce, położyła je na swojej pupie i kazała pomóc zwiększać  tempo. Złapałem za pulchne pośladki i zacząłem mocno dociskać do swoich bioder. Kiedy odgłosy rozkoszy zagłuszały już nasze szybkie oddechy, nastąpił wybuch. Kobiety szczytowały jedna po drugiej.  Ściskały sobie piersi, ciągnąc za sutki, ich ciała drgały w rytm wewnętrznych skurczy, które zdawały się nie mieć końca. Nadziewały się na członki coraz wolniej, aż opadły bez sił na swoich partnerów.

      Messalina nie była tak zadowolona jak poprzednio. Po chwili zrozumiałem z jakiego powodu. Kiedy zsunęła się z chłopaka, moim oczom ukazał się mały opadnięty „flaczek”. Po prostu chłopak nie wytrzymał i miał wytrysk. Madame miała orgazm, ale jej mina była lekko zawiedziona.

     – Słabiutko – skwitowała zdarzenie jednym słowem.

    Lela popatrzyła na swojego ucznia z zażenowaniem i opuściła głowę.

     – Cóż, musi się jeszcze trochę poduczyć – przerwała niezręczną ciszę madame – niech odpoczywa, a resztę zapraszam na „lodową loterię”.

      Zabawa była prosta.

    Matrony usiadły na skraju łoża, a my ustawieni w szeregu podawaliśmy im członki do ust. Kobiety wykonywały dokładnie po 10 ruchów głową, po czym przechodziliśmy do następnej. Ta która wygrała, otrzymywała nagrodę w postaci „nektaru miłości” w ustach. Pod wpływem wcześniejszych pieszczot, tryskaliśmy szybko. Co ciekawe, wszyscy trzej skończyliśmy w ustach madame. Wydaje mi się, że reszta z pań dała jej fory, po prostu nie przykładały się do pieszczot, żeby była zadowolona.

     – Wybornie! – skwitowała zawody przeorysza.

    Chwila odpoczynku i znowu napoje.

      Ja już byłem w stanie dziwnej euforii. Rozmawialiśmy z nowo poznanymi chłopakami o „treningach”, naszych umiejętnościach, śmialiśmy się z wpadek, przekazywaliśmy porady i uwagi. Dziś myślę, że w napoju podawano nam jakiś narkotyk, ale mogę się mylić. Może to tylko alkohol i atmosfera spotkania tak na mnie działała, może jakieś zioła i afrodyzjaki.

     – A teraz Drogie Panie – Pałowanie! – zawołała Messalina.

    Rozległy się głosy zachwytu i aprobaty.

     – Zapraszam gospodynię – ciągnęła madame.

    „Pałowanie” też nie było jakieś odkrywcze.

    Jedna kobieta, cztery pały.

    Nasze członki nie były już tak sztywne jak na początku, więc dwie młode dziewczyny zabrały się do pracy. Już wcześniej zauważyłem, że są one tylko do pomocy. Mimo, że były gołe, nikt ich nie pieścił, nie dotykał, nawet one same. Miały za zadanie zwiększać nasze podniecenie, oraz rozgrzewać ciała i zmysły starych kobiet.

      Ciotka umiejscowiła się na czworaka pośrodku łóżka, a my zaszliśmy ją od tyłu. Braliśmy ją w „kolejarza”. Jeden wbijał się w jej cipkę szybko, trochę brutalnie, aż pośladki plaskały o brzuch, a kiedy czuł zbliżający się wytrysk, odchodził na odpoczynek, a jego miejsce natychmiast zajmował następny. Sąsiadka już po paru minutach piszczała z zachwytu. Rzeczywiście przydały się tutaj cztery członki, bo takiego tempa nawet dwóch by nie wytrzymało.

    Kiedy była na granicy orgazmu, nagle położyła się obok, a na jej miejsce weszła Aurelia. Domyśliłem się, że chcą przeciągać moment szczytowania. Kiedy już wszystkie cztery były rozgrzane do czerwoności, rozpoczęła się orgia, jak ta uwieczniona na ścianach pokoju. Wszyscy pieścili się naraz. Leżałem na plecach, na mnie usiadła madame i zaczęła podskakiwać, po chwili głowa ciotki znalazła się między nami. Messalina pozwoliła penisowi wysunąć się z jej cipki, a sąsiadka zaczęła lizać jej szparkę. Potem postawiła członka do pionu i wbiła go z powrotem w madame. Nie widziałem co działo się dalej, bo widok zasłoniły mi olbrzymie piersi Aurelii, którymi zakryła mi twarz. Podawała mi sutki do ust, żebym je ssał. Czułem tylko, że mój penis był eksploatowany na maksa. Zaczęła się kotłowanina, straciłem orientację, nie wiedziałem już, czyja to pupa, czyja cipka, raz byłem na górze, raz na dole, raz wpychałem członka w czyjeś usta, po chwili znalazłem się między piersiami i tak w kółko. Do pieszczot przyłączyły się też młode dziewczyny.

       Rzuciłem się w objęcia rozkoszy całą mocą.

    Jak zbliżał się wytrysk, przykładałem główkę do kobiecych ust, które łapczywie spijały „śmietankę”.

    Kładłem się obok odpocząć, by po chwili czyjeś wargi lub ręce znów zaczynały mnie pieścić. Plątanina rąk i nóg, kłębowisko ciał, jęki i westchnienia rozkoszy, zapach potu i seksu, to wszystko podziałało na mnie tak, że aż zakręciło mi się w głowie. Straciłem poczucie czasu, nie wiem ile to trwało, ale zmęczenie dało o sobie znać i jedno ciało po drugim zaczęło nieruchomieć. Jeszcze jeden orgazm, jeszcze jeden wytrysk, okrzyk ekstazy, westchnienie zaspokojenia i wkrótce nastała cisza.

      Satysfakcja i błogość była tak olbrzymia, że usnąłem.

    Gdy się ocknąłem, uniosłem głowę i rozejrzałem się wokoło. Poczułem ból głowy dosyć intensywny i domyśliłem się, że zaczyna łapać mnie kac po drinkach. W kącie siedziały młode dziewczyny rozmawiając ze sobą szeptem, po dzieciakach i ich mamie nie było śladu. Część osób chyba spała lub odpoczywała, a Messalina leżała na boku i podpierając głowę ręką przyglądała mi się.

     – Wspaniale, jak na pierwszy raz – powiedziała do mnie.

    Nie odpowiedziałem nic, bo ja to widziałem trochę inaczej. Czułem, że zaczyna mnie nękać kac moralny. Wstałem, ubrałem się szybko i bez słowa wyszedłem.

         Nie poszedłem więcej do ciotki.

    Gdzieś po tygodniu, czekała na mnie przed klatką.

     – Dlaczego nie przychodzisz? Nie chcesz już ze mną pracować?

     – Nie, mam dość.

     – Jesteś pewien?

     – Tak.

     – Szkoda. Masz talent, mógłbyś zajść daleko. Ale dobrze, mówiłam, że możesz zakończyć współpracę kiedy chcesz. Tylko przyjdź po swoją zapłatę, tak jak byliśmy umówieni.

     – Nie chcę.

    Wszedłem do bloku, a ciotka podążyła za mną.

     – Jak uważasz, twoja decyzja – westchnęła.

    Zacząłem wchodzić po schodach.

     – Nie pożegnasz się?

     – Do widzenia – kiwnąłem głową.

     – Do zobaczenia mój Chironie.

    Nie zrozumiałem dobrze jej ostatnich słów.

         Oczywiście spotykałem ją potem na osiedlu, witałem się standardowo, widziałem, że nadal zaprasza do siebie różne osoby, nieraz przyjeżdżały z daleka, wiedziałem to po rejestracjach samochodów z których wysiadali. Musieli to być majętni ludzie, gdyż rzadko spotykało się tak luksusowe auta.

    Po kilku latach przestałem ją widywać, słyszałem, że podupadła na zdrowiu, podobno od wdychania tych farb i rozpuszczalników. Jeździła do uzdrowisk nadmorskich, aby mieć zdrowsze powietrze.

        Pewnego razu zaczepił mnie jakiś facet.

     – To ty! Poznaję cię! – powiedział.

    Widziałem go pierwszy raz na oczy, ale przeszukiwałem pamięć, zastanawiając się kto to taki.

     – Znałeś ciotkę Polę prawda? – zapytał.

     – Tak.

     – Nie żyje. Pogrzeb był miesiąc temu. Jestem jej synem.

     – Och, to przykre – naprawdę zmarkotniałem.

     – Tak.. przyjechałem zająć się dobytkiem. Chodź, musisz coś zobaczyć.

       Kiedy byliśmy przed drzwiami wyciągnął pęk kluczy i po dwóch próbach udało mu się otworzyć. Od razu poczułem dawną woń. W mieszkaniu nic się nie zmieniło, wyglądało tak jak je zapamiętałem. Gdy weszliśmy do pracowni wszystko wyglądało tak samo. Wielkie łoże, warsztat malarski, manekiny pod ścianą, nawet krzesła ustawione po tej samej stronie.

     – Przyglądałem się długo tym ścianom – odezwał się chłopak – te postacie są niesamowicie realne.

     – To prawda – potwierdziłem.

     – A wiesz, jak cię poznałem? Spójrz tutaj.

    Podszedłem bliżej, żeby się przyjrzeć i oniemiałem.

    To byłem ja.

    Moja twarz, moje ramiona i tors, ale dół należał do konia. Byłem pół-mężczyzną, pół-ogierem. Stałem z uniesionymi przednimi kopytami, jakbym chciał kogoś kopnąć, a pode mną Messalina wypinała swój tyłek, w który wbijał się ogromny, koński fallus. Zarówno jej, jak i moja twarz wyrażała najwyższą rozkosz. Przypomniałem sobie, jak nazwała mnie przy pożegnaniu ciotka i dopiero zrozumiałem dlaczego. Zobaczyłem znane mi twarze z orgii, które grały tu mniejsze lub większe role.

     – Właśnie tak cię poznałem. Uczestniczyłeś w tych.. pracach? – zapytał.

     – Tak.

     – Ja też.

     – Ty? – spojrzałem zdziwiony.

     – Niestety, jak byłem mały, mama przygotowywała mnie i brata do jakiegoś rytuału. Nie chcesz wiedzieć, co z nami robiła. Kiedyś ojciec ją naszedł i jak to zobaczył, przeżył szok. Zabrał nas i się wyprowadziliśmy, a z mamą się rozwiódł. Nie widziałem jej potem już nigdy – dodał smutno.

     Przez chwilę panowała cisza.

     – Co z tym chcesz zrobić? – wyrwałem go z zadumy.

     – Był tu jakiś specjalista, chyba kolega mamy po fachu. Powiedziałem, że chcę wynająć to mieszkanie, ale nie z tym dziełem. Trzeba przeprowadzić remont, postawić ścianki działowe, no i pozbyć się tego malunku. Powiedział, że szkoda to niszczyć, zabezpieczy ściany, położy tynk i zrobi to całkowicie za darmo. Zgodziłem się natychmiast, zaoszczędzę przynajmniej na ścianach.

     – Jest tu też masa obrazów, chyba nawet coś wartych, może je sprzedam – dodał.

     Wyszliśmy do salonu, a ja zacząłem kierować się do wyjścia.

     – Powiedz mi..czy mama była dobra kobietą? – zapytał chłopak.

    Zamyśliłem się.

     – Sądzę, że tak.

     – Masz, dobre z nią wspomnienia?

     – Bardzo dobre – odpowiedziałem bez wahania.

    „ Takiego zaspokojenia i satysfakcji, nie dała mi wtedy żadna kobieta” – pomyślałem.

     – Mam pomysł. Wybierz sobie któreś jej dzieło na pamiątkę.

     – Heh, a wiesz, że twoja mama proponowała mi to samo?

     – Serio? No to już teraz nalegam.

    Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym pożegnałem i wyszedłem.

    Tak oto zakończyła się moja przygoda z sąsiadką. W jej pracowni mieszka teraz jakaś rodzina, jestem pewien, że nie wiedzą, co kryje się pod tynkiem. Może kiedyś zdradzę im tajemnicę?

    Aha, pewnie domyśliliście się, który obraz wybrałem? Oczywiście „ Alegorię z Wenus”, to dzieło przyciągało największą uwagę. Jakiś czas wisiał u mnie, potem w czasie remontu wyniosłem je do piwnicy i już tam został.

     Mam go do dziś. Jest zakopany, pod gratami, ale nie wyciągałem go stamtąd.

    Nie dowiedziałem się, co robiła sąsiadka ze swoimi synami, ale tragedie dzieją się wszędzie, za zamkniętymi drzwiami, być może blok obok, może u sąsiada przez ścianę, może w domu naprzeciwko, a może także w waszym, tylko o tym nie wiecie, albo nie chcecie mówić. Tego nie dowiemy się nigdy.

      Przypomniałem sobie teraz o pewnej koleżance, u której w domu był horror. To moja znajoma z dziecięcych lat. Jest to obszerna i smutna historia, więc nie wiem czy ją opisać. Piszcie w komentarzach jeśli jesteście za.

      A co działo się ze mną?

    Zacząłem podejmować tak nieprzemyślane decyzje, że żałowałem je później bardzo długo.

     Znowu rzuciłem szkołę.

    Nie wiem, który to już raz. Wymyśliłem sobie, że niepotrzebne mi wykształcenie, skoro wiem co chcę robić w życiu. A chciałem podróżować. Żeby zrealizować marzenie, zatrudniłem się znowu jako kierowca. Teraz już pełnoletni, więc mogłem jeździć w dalekie trasy. I to był mój pierwszy duży błąd, gdyż od razu upomniało się o mnie…wojsko.

    Jak się uczyłem miałem spokój, studentów nie brali, dopóki nie skończyli nauki. I niestety poszedłem w kamasze.

    Potem ciąg niefortunnych wydarzeń, lub moich błędnych decyzji, doprowadził do tego, że wylądowałem…. w więzieniu!

    Tak moi drodzy – JA – człowiek sprawiedliwy, uczciwy, pomagający słabszym, mający ogrom empatii, znalazłem się na zakręcie mojej życiowej drogi. Czy jest sens opisywania tego? Niewiele w tym erotyki, raczej wulgarnych zachowań, do których zresztą sam dopuszczałem.

    Napiszcie, czy chcecie poznać te wydarzenia, czy je pominąć do następnej osoby, która zawróciła mi w głowie?

     P.S. Musiałem bardzo okroić to opowiadanie, gdyż zostało cofnięte ze względu na nieodpowiednie treści :(. To, że o czymś nie mówimy, to nie znaczy, że problem nie istnieje. O koleżance, też nie będę mógł wstawić historii, gdyż jej dramat wydarzył się w młodości, a jak widać komuś przeszkadza to zagadnienie. Jeśli ktoś będzie chciał jednak ją poznać, albo oryginał tego opowiadania, niech pisze na maila, postaram się przesłać indywidualnie.

    Pozdrawiam wszystkich czytelników, szczególnie Wojtka, który zmotywował mnie do wstawienia tego odcinka :).

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Zafascynowana Sylwia

    Zmieszana Sylwia dzisiejszą sytuacją oraz tym, że szantażystką okazała się Kasia, sprawił, tylko że podróż z pracy do domu minęła w zupełnej ciszy. W jej głowię, kłębiły się tylko myśli. Co jeszcze może wymyślić i kiedy tylko ” dług ” zostanie spłacony.

    Cały czas czując korek w tyłku. Była to dla niej naprawdę niekomfortowa sytuacja, pierwszy raz coś tam zawędrowało. Coraz bardziej ją to fascynowało, podczas drogi cały czas kręciła pupą. Aby czuć, choć minimalny ruch korka.

    W domu nie marnowała czasu, szybko się rozebrała. Zaczęła nabierać wody do wanny. Była to długa kąpiel. Przy której oddała się przyjemności, jej myszka domagała się pieszczot. Dawno nie była tak podniecona, na początku masowała swój guziczek okrężnymi ruchami. Z czasem robiła to coraz intensywniej, delikatnie drugą ręką drażniła swoje sutki. Jej oddech stał się głębszy. Zaczęła władać sobie paluszka do środka, jak tam było ciepło. Na początku poruszała nim powoli, chciałaby ta chwila trwała wiecznie. Dołożyła drugiego paluszka, a ruchy stały się szybsze. Jej cipka przyjemnie pulsowała, a Sylwia zaczęła stękać. O tak jak mi dobrze. Pomyślała. Całą zabawę myślała o Kasi o jej cipce. Chciałaby mieć ja teraz przy sobie, chciałaby czuć jej cipkę i jej soczki na ustach. Ciało Sylwii zesztywniało, a ona sama zaczęła krzyczeć.

    – Taaaak..

    Właśnie przeszedł nią orgazm, tak intensywny, jak nigdy. Po kąpieli postanowiła napić się kieliszka wina. Ubrała się w koszulę nocną, usiadła na fotelu i piła wino. Butelka stawała się coraz lżejsza, a ona sama odważniejsza. Nie wiadomo czy to przez procenty wypite przez nią, czy może podniecenie, które w niej się nasilało. Postanowiła napisać do Kasi.

    – Cześć Kasiu, nie mogę przestać o Tobie myśleć. Chcę czuć Cię, chce Ci służyć. Być Twoja. Moja myszka dawno nie była tak wilgotna, a ja sama nigdy nie byłam tak podniecona. Masz ochotę spotkać się u mnie w domu ?

    Na odpowiedź nie musiała długo czekać.

    – Suczka nie może już się doczekać kolejnej tresury ? Potrzebuję odrobiny czasu, podaj adres a do godziny się zjawie.

    Sylwia nie wiele myśląc, wysłała adres. A sama postanowiła się przygotować na spotkanie. Wybór padł na koronkowe czerwone figi ze stanikiem do kompletu, na nogi nałożyła czarne pończochy. Wszystko podkreśliła delikatnym makijażem. Podejrzewam, że nikt nie dałby jej teraz 50ciu lat. Chciała w ten sposób zaskoczyć Kasię.

    Dźwięk dzwonka poderwał Sylwię na równe nogi, prędko podbiegła do drzwi. Otworzyła je, Kasia wyglądała zjawiskowo. Nigdy nie widziała jej w takiej kreacji, miała na sobie czarne skórzane legginsy, a na stopach wysokie czerwone szpilki, skórzana kurtka a pod nią prześwitujący top.

    – Cześć suczko, widzę, że już gotowa jesteś. Jak Twój przyjaciel się ma ?

    Mówiąc to, obróciła Sylwię. Dała lekkiego klapsa w pośladek, delikatnie przegryzła wargę. Ona również miała dziś ochotę. Już podczas drogi myślała, o tym, jak dzisiejsza noc się potoczy. Lekko zsunęła Sylwii figi i szybko wyciągnęła koreczek z jej pupy.

    – Dziś już nie będzie Ci potrzebny.

    Mówiąc to, przycisnęła ją do ściany, delikatnie poprawiła włosy Sylwii. Po czym zaczęła całować jej kark. Dłoń przystawiła do jej myszki, masowała ją. Czuła bijące od niej ciepło, jej usta schodziły śmiało po jej plecach. Gdy już była ustami na wysokości jej pośladków, przerwała na chwilę. Zbliżyła paluszka do ust. Naśliniła go i bez krępacji włożyła go Sylwii w tyłek. Zdążyła wydać z sobie tylko stłumiony jęk. Kasia coraz szybciej nim pracowała, z czasem dołożyła kolejnego paluszka, Sylwia z podniecenia zaczęła jęczeć. Było jej naprawdę dobrze. Nie spodziewała się, że, tego typu zabawy będą w stanie ją tak podniecić. Kasia również stawała się coraz bardziej wilgotna, podniecała ją zaistniała sytuacja.

    – O tak Kasiu, jesteś cudowna. Proszę, nie przestawaj.

    Kasia wyciągnęła palce z tyłeczka Sylwii i wymierzyła siarczystego klapsa w jej pośladek. Sylwia krzyknęła z bólu.

    – Pamiętaj, do kogo się zwracasz suczko, a teraz prowadź do salonu. Chyba nie muszę tłumaczyć, że suka chodzi na czworaka ?

    Sylwia czym prędzej padła na kolana i ruszyła w kierunku salonu, próbując jak najbardziej kręcić pupą, aby przypodobać się Pani. Kasi podobał się ten widok. Miała już bardzo mokre majteczki, chciała się ich jak najszybciej pozbyć. Gdy już były w salonie, Kasia usiadła na fotelu i palcem rozkazała Sylwii, aby ta się do niej zbliżyła. Gdy już do niej podchodziła, Kasia wyprostowała nogi. Sylwia wiedziała. Co ma zrobić, zdjęła jej buty ze stóp i zaczęła je lizać od podeszwy aż po paluszki. Podniecały ją bose stopy Kasi, jej zapach oraz smak działały na nią jak płachta na byka. Ssała paluszek po paluszku, delektowała się tym smakiem. Kasia odciągnęła stopy od ust Sylwii, były całe w jej ślinie. Teraz przyłożyła je do jej twarzy i delikatnie ją nimi muskała. Kasia wstała z fotela, po czym powoli zsuwała z siebie legginsy, teraz oczom Sylwii ukazały się czerwone stringi.

    – Teraz w nagrodę możesz mnie wylizać.

    Mówiąc to, ściągnęła z siebie majtki, rozsiadła się na fotelu i zmysłowo rozszerzyła nogi. Palcem zaprosiła Sylwię do siebie. Sylwia czekała na to, chciała czuć cipkę Kasi na swoich ustach, chciała czuć jej smak. Teraz mogła ją lizać, na początku robiła to bardzo powoli, jeździła języczkiem po całej długości myszki Kasi. Uwielbiała jej soczki, jej cipka tak przyjemnie smakowała i pachniała, że nie mogła się jej oprzeć. Sylwia coraz śmielej sobie pozwalał, a jej język wchodził coraz głębiej. A jęk Kasi tylko zmotywował ją do dalszego działania. Chciała być coraz głębiej, soczki Kasi były praktycznie na całych ustach Sylwii.

    – Nie przestawaj suczko, a dostaniesz nagrodę.

    Te słowa podziałały na Sylwię jeszcze bardziej motywująco niż jęk, teraz postanowiła pobawić się jej guziczkiem. Ssała go na początku bardzo delikatnie, dodatkowo drażniła go języczkiem. Kasi oddech stał się głębszy a jęki głośniejsze, niewiele jej brakowało do spełnienia. Sylwia czuła to i znacznie szybciej niż ostatnio lizała cipkę Pani.

    – Taaak taaak, nie przestawaj.

    Po tych słowach z cipki Kasi wystrzeliły soczki, którymi oblała całą twarz Sylwii.

    – Moja grzeczna sunia, Pani dawno nikt nie zrobił tak dobrze, więc i Ciebie czeka nagroda. Czekaj tutaj zaraz wracam.

    Kasia powoli oddalała się w stronę korytarza. A gdy już wróciła, w ręce miała torbę, z którą przyszła do Sylwii.

    – Nie zaglądaj, bo zepsujesz sobie niespodziankę. A aby Cię nie kusiło. Proszę, nałóż to.

    Podała jej opaskę na oczy. Sylwia nałożyła ją, była tak zaciekawiona jaka nagroda na nią czeka. Po chwili poczuła dłonie na barkach, czuła jak Kasia bierze jej dłoń. A na nadgarstkach poczuła jakieś futerko, gdy po chwili czuła, że coś zapięła na jej nadgarstkach. ” Chwila czy ona właśnie założyła mi kajdanki ? “. Pomyślała Sylwia. Nie długo, bo chwilę później Kasia tak ją ułożyła, że miała wypięty tyłek. Teraz czuła jej dłoń na myszce.

    – No no, jaka napalona jest suczka. Czy jesteś gotowa na nagrodę ?

    – Tak Pani o niczym innym nie marzę.

    Po tych słowach Kasia zaczęła mocniej poruszać dłonią po jej cipce, teraz czuła jej ciepło i to, jak jest wilgotna. Podniecało ją to, teraz palec trafił do środka, poruszała nim bardzo szybko. Sylwia wydawała z siebie jęki, a Kasia coraz szybciej ją palcowała, z czasem dokładała paluszków. Powoli wyjmowała palce, jeszcze raz nimi przejechała po całej długości myszki Sylwii, lecz teraz na tym nie skończyła. Jej palce powoli zbliżały się jej dupki, by po chwili w niej się znaleźć. Sylwia tak jakby na to czekała, jej jęk stał się głośniejszy. Kasia teraz z całych sił pieprzyła palcami dupkę Sylwii.

    – Taaaak, jest Pani cudowna.

    Kasia przerwała i powoli odchodziła od Sylwii, zdezorientowana nie wiedziała, co się dzieje. Po chwili czuła jakby krem na tyłeczku i dłonie, które go rozsmarowują. To, co poczuła teraz, na pewno nie było placami Kasi. Coś, co ocierało się o jej rowek, teraz próbowało wejść do środka. Poczuła dłonie na biodrach.

    – Rozluźnij się.

    Po tych słowach Kasia z impetem weszła w tyłek Sylwii.

    – Ooooouuuu…

    Kasia wykonywała posuwiste ruchy, którymi zawsze próbowała wbić się jak najgłębiej. Sylwia krzyczała z bólu z podniecenia, to co wchodziło w jej dupkę, miało na pewno z 20 cm. Robiła to coraz szybciej, a krzyk Sylwii jeszcze bardziej ją napędzał. W końcu udało się jej włożyć całego w jej dupkę, podniecał ją widok obijających się pośladków o jej uda. Kasia wymierzyła dwa potężne klapsy na pośladki Sylwii, a ona w tym czasie szczytowała.

    – Ooo tak było mi cudownie Pani. Tylko Ty wiesz co dla mnie dobre i jak się mną zaopiekować.

    Kasia rozpięła kajdanki, ściągnęła opaskę z oczu, postawiła Sylwię na równe nogi i pocałowała w usta.

    – O dziś jesteś moja.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Reck
  • Dziewczyny Erica 6 – Angela

    #Futro #Fetysz

       Obudziła go przyjemność. Promieniowała z jego kroku i rozlewała się po całym ciele. Zapewne Melody i jej niecierpliwe rączki pracują by mu ustał. Potem dosiądzie go i…

       Otworzył oczy i zdziwił się. To nie sprawne dłonie rudej kochanki się nim zajmowały. Ona siedziała z boku w swoich lisach i toczku na głowie i z szelmowskim uśmiechem patrzyła na sztywnego penisa, którym zajmowała się Angela.

    – Patrz, obudził się. – szepnęła Melody. – Zawsze budzi się jak go masuję. Ma słaby sen. Tylko raz udało mi się go doprowadzić bez budzenia…

       Blondynka, która siedziała na brzegu łóżka i powoli naciągała skórkę na sztywnym organie, spłonęła rumieńcem, widząc jak się jej przypatruje. Ale nie przerwała masturbacji. Nosiła rozpięte swoje nowe futro z wiewiórek i, jak z żalem stwierdził, suknię, chroniąc przed światem swoje napęczniałe skarby. Toczka też nie miała na głowie, jeszcze go na niej nie widział.

       Widząc ją w wiewiórkach, po raz kolejny potwierdził się, że wybrał dla niej idealne futro. Wiewiórki były rude, z elementami brązu, co pięknie komponowało się z cerą dziewczyny, a tym bardziej z blond włosami. Miało też szerokie rękawy i ogromne, wywijane mankiety, które teraz ocierały się o jego uda, potęgując przyjemność z niespodziewanego masażu.

    – Pamiętaj co mówiłam wczoraj. – przypomniała Melody belferskim tonem. – Mężczyźni działają trochę inaczej niż my. Oni w finale wyrzucają z siebie specjalny płyn. Jak za bardzo go pomasujesz, to strzeli ci na futro.

    – Tak daleko? – zdziwiła się Angela.

    – Tak. Dlatego ja od początku nie tylko go masuję, ale i biorę do buzi. Tam mi strzela.

    – I co robisz dalej?

    – Możesz albo wypluć, albo połknąć. Ja zawsze połykam. Przecież nie będę wychodzić z domu w środku nocy, prawda? Nim się o nas dowiedziałyście, to ssałam go prawie każdej nocy, teraz będziemy mogli robić fajniejsze rzeczy…

    – I ja… – zaczęła blondynka, ale przerwał jej:

    – Angela. Zrobisz coś dla mnie?

    – Tak, prosze pana? – wciąż mówiła mu przez pan, Malody nie robiła tego od ich pierwszego razu w pracowni.

    – Zdejmiesz sukienkę i będziesz tylko w wiewiórkach? Od dawna marzę by zobaczyć twoje piękne piersi. Zrobisz to dla mnie?

       Jeszcze większy rumieniec wykwitł na twarzy dziewczyny, ale wstała i zrzuciła wiewiórki na łóżko. Po chwili była już naga. Myśliwy z uznaniem spojrzał na jej ciężki biust, piersi były symetryczne, a różowe sutki apetycznie naprężone. Po chwili jednak zniknęły pod futrem, gdy Angela ponownie je ubrała.

    – Nie. – rzekł Eric. – Rozsuń wiewiórki. Chcę je widzieć. I dotykać.

       Posłusznie rozsunęła poły futra, a on delikatnie pogłaskał duże piersi. Były ciepłe i miękkie, w sam raz do zabawy. Nowa kochanka wróciła do masażu, a on głaskał i ściskał cudowne wypukłości. Od dawna czekał na tą chwilę. Biust był jej największym atutem, a od tej chwili był do jego dyspozycji. A gdyby ścisnęła rękami piersi, a on włożyłby go w rowek między nimi i zaczął… Poczuł, że jest coraz bliżej finału.

    – To co, weźmiesz do buzi? – ponowiła pytanie rudowłosa, widząc co się święci.

       Angela nie odpowiedziała, zamknęła oczy, czując jak dotyk Erica pobudza jej piersi. Jednocześnie jeszcze bardziej przyspieszyła masaż.

    – Hej! Angela! Bo ci tryśnie na wiewiórki! – przywołała ją do porządku koleżanka.

    – Tak?

    – Weź czubeczek do ust i przyśpiesz masaż. Szybko! Poczujesz jak sztywnieje. Po kilku sekundach strzeli. Wtedy zwolnij, wciąż go masując, tylko że wolniej. I połknij ładunek. Szybciej, on dochodzi!

       Blondynka zrobiła to co jej kazano. Pochyliła się i wsunęła purpurową główkę między wargi. W samą porę, poczuła jak penis napina się.

       Lekko zaskoczyła ją siła strzału. Ale wiedziała, że musi się postarać, bo jak nie spodoba się Ericowi, to wtedy nie będzie jej wybierał. A ona nie chciała być skazana tylko na język i zwinne palce Laureen. Dawały jej niesamowitą przyjemność, ale ten gruby kołek był nieznanym. Chciała go poczuć w siebie i mieć gigantyczny orgazm, taki jakie codziennie miała Melody. O potędze seksu słyszała bez przerwy i sama chciała to przeżyć, a nie wierzyć przyjaciółce na słowo.

       Nim zdołała przełknąć to czym obdarzył ją Eric, to kolejna struga uderzyła ją w podniebienie. Szybko przełknęła i dostosowała masaż do kolejnych strzałów.

       Teraz było już jej łatwiej. Penis wystrzelił jeszcze kilka razy, ostatnie strzały z mniejszą siłą, toteż odważyła się wyjąć go z ust. Na końcu główki zobaczyła kropelkę białego płynu i bez wahania ją zlizała.

    – Doskonale. – stwierdziła Melody. – Pierwszy egzamin zaliczony. Teraz za każdym razem, gdy Eric cię wybierze to wiesz co robić. Rozbierasz się, ubierasz wiewiórki, dajesz mu swoje cycuszki do dotykania i ssiesz aż wytryśnie. Chyba że chcesz więcej…

    – Chcę. – odparła pewnie Angela.

       Dopiero teraz zauważył, że było rano. Musiał po sesji z Melody przespać całą noc. A ta czarownica zapewne przeprowadziła nocne szkolenie, tak że Angela była gotowa do utraty dziewictwa.

    – Zdejmij futro. Połóż się i zamknij oczy. – polecił blondynce, a ta szybko wykonała jego polecenie. – Skup się tylko na swojej przyjemności.

    – Tak, proszę pana.

    – Nie mów do mnie przez pan. Już nie jesteś moją wychowanką, tylko partnerką.

    – Tak… Eric.

    – Od razu lepiej. Melody, pomożesz mi?

    – Co mam zrobić?

    – Najpierw nie zdejmuj swoich lisów i toczka. Lubię gdy je nosisz. I przynieś toczek dla Angeli.

       Już po chwili rudowłosa była z powrotem. Jak pięknie wyglądała w srebrnych lisach… A wiewiórkowy toczek na drugiej dziewczynie… Poczuł jak gwałtownie mu twardnieje.

    – Angela ma bardzo wrażliwe piersi. – kontynuował przygotowania. – Głaszcz je, całuj i ssij sutki. Chcę by zapomniała o wszystkim.

    – Dobrze.

       Rudowłosa usiadła wyżej. Spojrzała na biust koleżanki. Nawet gdy leżała, to jej piersi wciąż były duże, o wiele większe niż wisienki Melody. “Ale ja pierwsza mu dałam. I dla mnie uszyje więcej futer,bo lubi tryskać we mnie jak je noszę” – pomyślała z satysfakcją.

    – Angelo, masz cudowne piersi. – rzekła i zaczęła powoli je głaskać.

       Odpowiedziało jej westchnienie blondynki. Rzeczywiście, bardzo lubiła jak ktoś bawi się jej cycuszkami. Ciekawe czy Laureen to wiedziała? Pewnie tak, obie dziewczyny nie miały przed sobą żadnych tajemnic…

       Mocniej ścisnęła piersi i dossała się do naprężonych sutek. Po chwili przestała i zaczęła wodzić językiem po różowych aureolach. Każdy jej ruch wywoływał coraz głośniejsze reakcję leżącej.

       Tymczasem Eric zajął się nogami Angeli. Najpierw je głaskał, dojeżdżając palcami tuż obok myszki, ale zaraz zawracał. Melody doskonale wykonywała powierzone zadanie, uda bohaterki poranka drżały z podniecenia.

       Ruszył więc wyżej. Zaczął muskać ciemnoblond włoski, niby przypadkiem zahaczając o różowy wzgórek. I nagle jednym ruchem podciągnął się i dotknął łechtaczki językiem.

       Blondynka aż pisnęła, nie spodziewała się takiego ataku. Traper nie tracił czasu, dwoma palcami rozsunął wargi i język wtargnął do mokrej jamki.

    – O Boże… – jęknęła Angela. – Jakie to…

       Nic więcej nie zdołała powiedzieć, bo Eric zaczął szybko poruszać językiem. Skupił się na wejściu, dokładnie pobudzając najbardziej wrażliwe miejsca w pochwie. Tak jak sądził, Laureen z zasady skupiała się na łechtaczce, ignorując fakt, że lizanie otworka też może być przyjemne.

       Pracował tak szybko jak mógł, a Melody pomagała mu, pieszcząc wielkie piersi blondynki. Ta była na granicy orgazmu, w idealnym momencie do rozpoczęcia stosunku.

    – Teraz, Melody. – rzekł, a ona przerwała masaż i odsunąła się.

       Eric podciągnął się. Jego twarz znalazła się na wysokości głowy blondynki. Toczek lekko opadł jej na czoło, ale przez to była jeszcze bardziej podniecająca. Jednocześnie złapał za ptaszka i umieścił go przy wejściu do norki kochanki. Wystarczył teraz jeden ruch…

       Zrobił to prawie jednocześnie. Pocałował Angelę w usta. Otworzyła oczy ze zdziwienia, a on mocno pchnął.

       Szarpnęła się, czując ból. Ale już był do połowy w niej. Rozchyliła wargi by zaprotestować, by poprosić by przestał, ale on wtedy wtargnął językiem do jej ust. Wycofał lekko penisa. I pchnął mocniej.

       Jeszcze bardziej ją zabolało. Spróbowała się poruszyć. Ale on był na niej i w niej. Krępował jej ruchy, mocno trzymając za ramiona. Cofał biodra i wbijał się w nią coraz mocniej, coraz głębiej.

       Coś w jej środku blokowało dostęp, nie pozwalając wejść do końca. Każde kolejne pchnięcie natrafiało na barierę, która skutecznie stawiała opór. Bolesny opór, ta purpurowa główka, którą niedawno ssała z taką przyjemnością, teraz jak taran uderzała w przeszkodę, ocierając ją i uszkadzając.

       Eric jeszcze mocniej przycisnął Angelę do łóżka i potężnie uderzył. Dziewczyna mimo zatkanych ust, krzyknęła z bólu. Ale błona puściła, po chwili poczuł że jest w niej całkowicie.

       Przestał całować blondynkę w usta, skupiając się na szybkich ruchach w pochwie kochanki, by jak najszybciej w niej dojść. Ta jęczała cicho, zobaczył w jej oczach łzy.

    – Boli… Bardzo boli… – wychlipała.

    – Przepraszam, ale tak musi być.

       By złagodzić trochę ból zaczął bawić się jej biustem. Był cudowny, ogromny i wprost stworzony dla jego dłoni. Wiedział, że kobiety mogą mieć naprawdę gigantyczne piersi, a przecież Angela miała dopiero 18 lat! A biustu nie powstydziłaby się żadna dorosła kobieta, nawet karmiąca matka.

       Jak rude włosy Melody na futrze, tak samo piersi Angeli szybko spowodowały, że doszedł. Blondynka już nie protestowała z bólu, gdy wtulał twarz w jej piersi i rosił nasieniem brutalnie rozdziewiczoną myszkę.

       Wyszedł z niej. Penis był poplamiony krwią, a z dziurki wyciekło kilka kropel czerwonego płynu, zmieszanego z nasieniem.

    – Teraz jestem już kobietą. – stwierdziła blondynka, ale w jej głosie nie słychać było radości.

    – Przepraszam, nie sądziłem że będzie to aż tak trudne.

    – Ja nic nie czułam i od razu miałam orgazm. – chełpliwie stwierdziła Melody.

    – Eric, odsuń się. – usłyszał za sobą głos Laureen.

       Dziewczyna była naga. Trzymała w rękach wiewiórki, które przezornie wcześniej zdjęli na pierwszy stosunek. Twarz miała ściągniętą, a usta zamieniły się w wąską kreseczkę. Ale nawet mimo tego była piękna.

    – Proszę, odsuń się. – powtórzyła. – Ja zajmę się Angelą.

       Zrobił to, lekko zawstydzony. Brunetka wszystko widziała, miły początek i stosunek, który tylko dla niego był przyjemny. Nie zważał na ból Angeli, na jej jęki, chciał po prostu w niej się spuścić.

       Laureen zajęła jego miejsce. Na obrzmiałą myszkę położyła szmatkę, nasączoną jakimś wywarem. Dopiero teraz poczuł zapach gotowanych ziół.

       Brunetka zarzuciła na przyjaciółkę futro. Potem położyła się obok niej, wsuwając się pod wiewiórki i przytulając do blondynki.

    – Już po wszystkim… Jestem przy tobie… – mówiła do niej spokojnym ciepłym głosem. – I zawsze będę…

    – Nic tu po nas. – stwierdziła Melody. – Chodź, umyję cię. A potem ujadę w szopach. Dwa strzały dla Angeli na dzisiaj wystarczą…

       Wrócili z pracowni po dwóch godzinach. Blondynka już wstała. Musiało być o wiele lepiej, gdyż miała na sobie rozpięte wiewiórki i gorset. Dumnie prezentowała swoje piersi przed Ericem.

    – Masz ochotę by cię possać? – zapytała figlarnie.

    – Już nie trzeba, trzy razy go ujechałam w pracowni. – wtrąciła się Melody. – Za każdym razem w innym futrze…

    – Melody! – zgromił ją.

    – No co. Przecież to prawda.

    – Melody, nastąpiły zmiany. Nie jestem teraz tylko dla ciebie. Angela ma do mnie prawo. I Laureen też, jeśli zechce…

       Brunetka właśnie podała obiad. Nie nosiła futra ani gorsetu, tylko odświętną sukienkę, w sam raz na okres Bożego Narodzenia. Była cicha, ale widać było że jest obrażona na Erica.

    – Laureen, przestań. – rzekła Angela. – Wiedziałam na co się piszę. A jutro chcę znowu spróbować.

       Spróbowali. Bolało, ale o wiele mniej. I nie krwawiła. Świetnie bawili się w trójkę, tylko Laureen siedziała z boku i obserwowała ich zabawy. Ale przynajmniej ubrała wilki.

    – Bo jest zimno. – stwierdziła.

       Dwa dni później Angela miała pierwszy orgazm z Ericem. Przeżyła go w ciszy, radośnie dygocząc. A potem zaprosiła Laureen do łóżka by Melody uczyła je jak sprawić przyjemność Ericowi rękami i ustami. Brunetka nie odmówiła.

       Jednak Eric cały czas marzył o piersiach Angeli. Stały się jego obsesją. Już kilka razy próbował włożyć między nie penisa, ale za każdym razem tak się działo, że tryskał gdzie indziej. Dziś miało być inaczej.

    – Dziewczyny, dziś spełnię kolejne marzenie. – rzekł po kolacji do swoich dwóch kochanek.

       Laureen, jak zawsze, obserwowała ich z boku. Choć nastąpiły drobne zmiany, parę razy brała udział w szkoleniach Melody i nawet dwa razy doprowadziła go do finału ręką. Teraz była naga i w rozpiętym futrze. Tak blisko, ale i tak daleko…

       Melody i Angela również były tylko w futrach, toczkach i gorsetach. Młodsza pogodziła się już z faktem, że musi dzielić Erica z koleżanką.

    – Jakie? – zapytała rudowłosa, myśląc że chodzi o nową pozycję.

    – Angelo, twoje piersi. Są prześliczne. – blondynka, jak zawsze gdy mówił jej komplement, spłonęła rumieńcem. – Uwielbiam je dotykać i ssać sutki. Ale dzisiaj chciałbym coś innego. Coś o czym nie mogę przestać myśleć.

       Obie dziewczyny spoglądały na niego zainteresowane.

    – Chcesz być stroną pasywną czy aktywną?

    – Aktywną! – stwierdziła po chwili namysłu Angela. – Uwielbiam sprawiać ci przyjemność. Ale…

    – Ja usiądę na brzegu łóżka, a ty klękniesz przede mną. Włożysz między swoje cuda mojego ptaszka, a potem zaczniesz go masować. Zgoda?

    – I mam go tam trzymać, nim nie strzelisz mi na dekolt?

    – Właśnie. Zrobisz to?

    – Oczywiście, że tak! – klasnęła z radości w dłonie. – A potem mogę cię ujechać?

    – Oczywiście. Drugi wytrysk będzie w tobie.

       Angela już klękała u jego stóp, gdy Melody markotnie zapytała:

    – A ja?

    – Ty usiądziesz obok mnie i będziemy się całować. A ja głaskać twoje lisy. A po jeźdźcu będę twój.

    – Zgoda!

       Tymczasem blondynka była już gotowa. Jej pełne piersi były już na wysokości wyprężonego ptaszka Erica. Dziewczyna splunęła na rowek między piersiami, umieściła tam członek i ścisnęła biust.

       Przez ten krótki czas od Bożego Narodzenia nauczyła się co najbardziej lubi Eric, mocne, powolne ruchy. I w takim tempie się ruszyła. U góry rowka pojawiła się fioletowa główka, a na jej końcówce zabłysła pierwsza kropla śluzu.

       Kolejny ruch i ptaszek schował się w czeluściach piersi. Śluz poprawił nawilżenie i po chwili znów końcówka penisa wyglądała spomiędzy mocno ściśniętych cycuszków dziewczyny.

    – Dobrze pracuję? – zapytała, wiedząc jaka jest odpowiedź.

    – Cudownie. Nie przerywaj…

       Melody usiadła koło niego. Ich usta połączyły się w namiętnym pocałunku, a języki zatańczyły. Rękami gładził jej srebrne lisy, wsuwając palce w puszyste futro.

       Angela metodycznie unosiła się i opadała, a Eric czuł, że nie wytrzyma za długo takiej pozycji. Zacisnął kurczowo mięśnie by powstrzymać choć na chwilę wytrysk, ale kolejny ruch blondynki spowodował, że przekroczył granicę. Jęknął, wtulił twarz w lisi kołnierz i wystrzelił.

    – Kocham cię. – rzekła Melody, czując jak drga z orgazmu.

       Penis był maksymalnie wynurzony spomiędzy ciepłych kul Angeli. Lekko skurczył się i pierwsza struga białego płynu wystrzeliła na dekolt kochanki. Po chwili druga, o wiele silniejsza, rozbryzgła się na jej szyi. Następne nie były wcale mniejsze, znacząc dekolt i piersi ogromną ilością spermy, która powoli spływała po skórze wciąż pracującej kochanki. Niektore rykoszety spryskały kołnierz jej futra, ale ona nie zwróciła na to uwagi, dbając o maksymalną przyjemność Erica.

    – I ja cię kocham. – rzekła cicho.

       Mężczyzna wreszcie skończył strzelać i razem mogli obejrzeć jego dzieło.

    – Ale miałeś wystrzał. – stwierdziła fachowo Melody. – Angela jest cała mokra. A tobie nadal stoi. Chciałbyś powtórki?

    – Och. Tak!

    – No to do roboty. A ty Laureen, dołączysz do nas? Eric też chciałby tulić się do twoich wilków.

       Brunetka z lekkim ociąganiem wstała.

    – Ja też cię kocham. – szepnęła i usiadła po drugiej stronie Erica. Zamknęła oczy, czując jego dłonie na futrze i zimny język na piersi. Jemu na to pozwoli.

       Seks hiszpański wszedł na stałe do ich miłosnego menu. Nie wiedział jak to możliwe, ale Angela jeszcze bardziej poprawiła technikę i tryskał na jej dekolt nie dłużej niż minutę po rozpoczęciu zabawy. Za każdym razem kołnierz wiewiórek był obficie brudzony i zawsze po zabawie blondynka musiała go czyścić. Mimo tego uwielbiała tą pozycję, cieszyła się że może sprawiać Ericowi przyjemność w taki sposób, w jaki Melody nie może.

       Laureen coraz częściej dołączała do ich zabaw, szczególnie gdy Angela ją o to prosiła. Pozwalała by niecierpliwie dłonie Erica błądziły po jej ciele i futrze, ale nigdy nie posunęła się o krok dalej. A gdy wymęczony Eric zasypiał z wtuloną w niego Melody, to zabierała Angelę do drugiego łóżka i tam prosiła by przyjaciółka ugasiła pożar jej ciała. A najszybciej pomagała stymulacja pupy.

    – Kocham cię, Ericu. – powtarzała w myślach. – Kocham cię i pragnę. Ale nie mogę tego zrobić. Nie mogę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison

    Zostały jeszcze dwie części. Już napisane, ale trzeba je poddać erracie i liftingowi. Wrzucę je najszybciej jak je poprawię.

  • Klub Gang Bang – Rozdzial Szosty – Usiadz na Tronie Diabla

    Cotygodniowe składki wpływały regularnie, a klub nie miał zbytnich wydatków. Kupili poduszki, żeby wierni mogli klęczeć w czasie ceremonii. Tomek napełnił lodówkę piwem i dokupił więcej wina, które preferowały dziewczyny. Poza tym i materiałem na kilka dodatkowych peleryn, zasadniczo nie było co robić z pieniędzmi i szkatułka z klubowym majątkiem wypełniała się coraz szybciej.

    We wtorek wieczorem Bocian zdecydował się na nieformalne spotkanie założycieli klubu wspólnie z kilkoma członkiniami. Umówił się w osiedlowym barze, że właściciel udostępni im małą salkę z tyłu, gdzie będą mieli zapewnioną prywatność, alkohol i atmosferę umożliwiającą swobodną dyskusję. Dzięki temu nie musieli marnować czasu na podróż autobusem do biura i z powrotem na swoje osiedle. Listopadowe noce robiły się zbyt chłodne, aby wystawać na przystankach bez potrzeby.

    Oprócz członków zarządu obecne były Gośka, Sylwia i Kaśka. Jak wyjaśnił im Tomek powodem spotkania było poznanie ich opinii na temat tego co dziewczyny chciałyby dodać do ceremoniału mszy i ich sobotnich orgii. Krzysiek był sekretarzem zgromadzenia. Siedział na prawo od Tomka i miał robić notatki ze spotkania.

    Sylwia ponownie zaproponowała koncepcję „ofiary” i wróciła do propozycji związania kogoś, kto miałby językiem wypieścić dupcię wszystkich uczestników.

    Tomek uznał że dziewczyna ma sporą fiksację analną, ale kazał Krzyśkowi zaprotokołować propozycję.

    Trudniej było wyciągnąć coś z Gośki i Kaśki. Albo nie miały pomysłów, albo zbytnio wstydziły się wypowiedzieć je na głos. Krzysiek zaproponował to co Sylwia opisała im po ostatniej orgii, czyli związanie jednej z dziewczyn i wypieprzenia jej przez wszystkich uczestników. W przeciwieństwie do Sylwii nie sugerował, że muszą ofiarę wyruchać w tyłek.

    W końcu Kaśka odkaszlnęła, sugerując że chciałaby coś powiedzieć. Zawahała się, po czym odezwała się nerwowo wysokim głosem. – Co powiecie na związaniu kogoś… a wtedy wszyscy… no… no wiecie… odleją się na niego?

    Po Krzyśku nie było widać, aby to on nauczył siostrę takich zabaw, ale Kaśka i tak zarumieniła się  unikając jego wzroku.

    – Czy to nie spowoduje zbytniego syfu na podłodze i dywanach? – zapytał Tomek.

    – Moglibyśmy zrobić to w wannie – wyszeptała Kaśka tak cicho, że ledwo ją usłyszeli zbyt zawstydzona by unieść wzrok z podłogi.

    Tomek kazał Krzyśkowi zanotować propozycję Kaśki.

    – A może przywiążemy jednego z facetów do krzesła, tyłkiem w górę i każdy wypłaci mu kilka solidnych klapsów na dupę? – zasugerowała Gośka swoim grubym głosem.

    – Właściwie to nie chcemy nikogo krzywdzić – stwierdził Tomek. A potem oblizał wargę i w myślach zapytał sam siebie, czy aby na pewno?

    – A co wy na to, żeby związać dłonie jednej z lasek za plecami i pozwolić pozostałym dziewczynom się z nią zabawić – odezwała się Gośka sama oblizując lekko wargi.

    – A to dobre – stwierdził Bocian i dał Krzyśkowi znak żeby zanotował propozycję.

    – A może każemy komuś kucnąć i wysrać się na oczach wszystkich – kontynuowała Gośka.

    Tomek nie chciał zniechęcać pozostałych do zgłaszania pomysłów, kazał więc Krzyśkowi zapisać i to,  jednocześnie mrugając do niego porozumiewawczo.

    – Moglibyśmy związać któregoś z facetów, wysmarować mu kutasa i jajca Nutellą i pozwolić psu wylizać go do czysta … – Gośka nakręcała się coraz bardziej.

    – Dobra, to teraz mam pytanie – Tomek próbował przerwać jej wywód.

    – … no i moglibyśmy związać jednego z chłopaków, a pozostali musieliby go wyruchać…

    – Myślę, że na dziś mamy już wystarczająco sugestii…

    – O, albo każemy któremuś walić konia, a ktoś będzie go lał po dupie póki nie skończy…

    – Dosyć Gośka! – Tomek popatrzył groźnie na dziewczynę. – Starczy na dzisiaj. Teraz chciałbym się dowiedzieć jak zapatrujecie się na to, że to wy bylibyście obiektami tych pomysłów.  

    Nie odpowiedzieli. Patrzyli po sobie bez słowa.

    – Nie chce być facetem, którego ona torturuje – powiedział Kuba wskazująca na Gośkę. Wszyscy obecni skinęli głowami ze zrozumieniem.

    – Dobra. Ale co z pozostałymi propozycjami? – naciskał Bocian.

    – Dla mnie są w porządku – odezwał się Krzysiek.  – Mi też pasuje – dodał Edek.

    – Jasne, reszta brzmi ok – powiedział Kuba.

    Mi też – wyrwało się na raz Sylwii i Kaśce.

    – A może … – zaczęła Gośka.

    – Odpowiedz  po prostu na pytanie – przerwał jej szybko Bocian.

    – Jasne, będę współpracować – powiedziała w końcu.

    To właśnie Tomek chciał usłyszeć, zadowolony zwłaszcza z aprobaty dziewczyn. Popatrzył na nich i powiedział.

    – W takim razie mamy to ustalone. Od tej niedzieli wprowadzamy rytuał ofiarowania. A ponieważ wszystko to wymyśliła Sylwia, ona będzie kapłanką w trakcie pierwszego rytuału. Skoro mamy wprowadzić nowy element, ustalmy od razu kto będzie ofiarą. Wybierzemy go z pośród obecnych tutaj… a wybór należy do Sylwii.

    – Mmm… może Edek?

    – Masz na myśli ten pomysł z lizaniem wszystkim tyłków? Edek wyglądał jakby miał zaprotestować, ale zauważył gniewne spojrzenia pozostałych i szybko kiwnął głową na zgodę.

    Tomek przedstawił im plan na niedzielę. Edek powinien stawiać opór, kiedy zostanie wybrany, tak jakby nie miał pojęcia co się ma wydarzyć. Kuba i Krzysiek mieli złapać go i związać. To troszkę zaniepokoiło Edka, ale Tomek przekonał go, że nie ma czym się przejmować. Dopili piwa i rozeszli się do domów podekscytowani oczekiwaniem sobotnich wydarzeń.

    ***

    W sobotę, gdy członkowie ich małej kongregacji zebrali się w kuchni i oczekiwali na wejście do przebieralni, zostali poinformowani o kilku niespodziankach jakie przygotował dla nich Tomek. Gośka była osobą, która przekazała im nowe zasady, bo jej ogłoszenia brzmiały jak rozkazy i Tomek nie musiał się martwić, że ktoś spróbuje jej odpyskować. Kiedy ona coś powiedziała miałeś do wyboru, zaakceptować to co mówi, albo wyjść.

    – Dziś wieczór nasz arcykapłan konsekruje nową kapłankę i odprawi ceremonie w trakcie której złoży ona swoje śluby Szatanowi – powiedziała dziewczyna. – Następnie dla uczczenia tego wydarzenia, zostanie złożona ofiara dla Anioła Ciemności. Ofiara musi bezwzględnie wykonać wszystkie rozkazy. Czy to zrozumiałe?

    Nastąpiło szuranie stóp i chrząkanie gdy przez grupę przeszła fala konsternacji, niepokoju i obawy. Wreszcie zapadła cisza oznaczająca ich akceptację dla nowych zarządzeń.

    – Dziś w nocy zaszczycił nas tajemniczy gość – kontynuowała. – Nie zdziwcie się więc, jeśli w czasie ceremonii zobaczycie kogoś zamaskowanego. Później dowiecie się kto to jest.

    Mężczyźni przeszli do sąsiedniego pokoju, żeby przebrać się w peleryny. W obu pomieszczeniach rozległy się nerwowe szepty, kiedy uczestnicy orgii próbowali dowiedzieć się od siebie czegoś więcej o nowych elementach dzisiejszej zabawy. Nawet Gośka była zaintrygowana kim jest ów „tajemniczy gość”. Sylwia zastanawiała się jaką to ceremonię będzie musiała przejść aby zostać konsekrowana na kapłankę, a Edek niepokoił się czy Tomek nie szykuje mu jakiejś upokarzającej niespodzianki. Niestety wszyscy musieli jeszcze poczekać na zaspokojenie swojej ciekawości.

    Kiedy weszli do głównego pomieszczenia wiedzieli już, że klub nie będzie miejscem skostniałym i nudnym. Niektórzy czuli się nieswojo w związku z kolejnymi zmianami, woleliby aby Tomek pozostał przy zwykłej orgietce z lekkim rozrywkowym wstępem. Zapowiadane zmiany coraz bardziej kojarzyły się z rzeczywistym satanizmem, złem i czarną magią, a to nie był wymarzony rodzaj rozrywki.

    Gośka zapowiedziała im tajemniczego gościa, tymczasem w sali dostrzegli dwie osoby w kominiarkach na twarzach siedzące na krzesłach obok ambony, na której płonęły czarne świece. Na podłodze ułożone w półkole czekały poduszki kupione dla nich przez Tomka w zastępstwie klęczników. Spodziewali się, że Bocian znów spowoduję wyłonienie się Tereski z kłębów dymu, tymczasem on uruchomił niebiesko-czerwone reflektory i stanął przed mównicą.  

    – Mamy dziś wielkie plany wobec naszego zgromadzenia. Ale zanim przejdziemy dalej musimy konsekrować kapłankę, która poświęci się w pełni naszemu Panu i będzie mnie wspierać w odprawianiu mszy. Siostro Sylwio, wystąp.

    Sylwia wstała, weszła na środek kręgu i podeszła do Tomka. Mimo, że była świadoma swojej roli w dzisiejszym nabożeństwie, czuła zdenerwowanie i starała się ukryć strach przed tym co miało nastąpić. 

    – Córko – zwrócił się do niej uroczystym głosem Bocian. – Czy ślubujesz poświęcić się ciałem i duszą Aniołowi Zła?

    – Tak – odpowiedziała pokornie dziewczyna.

    Chwycił ją za ramiona, obrócił w stronę zgromadzonych jednocześnie rozpinając jej pelerynę i obnażając ją przed nimi. Stała kompletnie naga w niebiesko-czerwonym świetle reflektorów nadających jej bardziej zmysłowy wygląd. Światło podkreślało krągłości jej sylwetki. Sutki uwypukliły się wyraźnie twardniejąc, kiedy Bocian stanął za nią i zaczął powoli przesuwać dłońmi po jej ciele. Zaczął od tyłu, ale już po chwili wszyscy widzieli jego palce zaciskające się na piersiach Sylwii. Jedna z dłoni ruszyła w dół by po jej brzuchu ześlizgując się między uda. Poczuł wilgoć, a świeże soki dziewczyny zrosiły jego palce.

    Odsunął się na chwilę i przeszedł w  głąb pomieszczenia wracając z czymś co widziała tylko kątem oka. Ze sposobu w jaki trzymał tajemniczy obiekt wyglądało to jakby niósł krzesło, ale było okryte czarnym materiałem. Poczuła i usłyszała jak stawia go za jej plecami, jednocześnie sięgając ręką do mównicy i wciskając włącznik punktowego reflektora. Widziała jak na nią patrzą, czuła jak pożerają wzrokiem jej nagie ciało. Dzięki temu poczuła mrowienie w całym ciele, a jej cipka puściła kolejną porcję soków.

    – Aby okazać swoje poświęcenie Szatanowi i dostąpić błogosławieństwa stanu kapłańskiego, musisz siostro zasiąść na Diabelskim Tronie- oznajmił odwracając ją twarzą do mebla pokrytego materiałem. Potem chwycił za róg przykrycia i gwałtownym szarpnięciem odsłonił krzesło.

    – Ohh… mmm… ahh… – szepty i okrzyki zdumienia, zaskoczenia oraz podniecenia rozchodziły się po całym pomieszczeniu.

    Sylwia rozwarła usta ze zdziwienia patrząc na solidne drewniane krzesło do siedziska którego za pomocą grubej taśmy budowlanej przymocowano olbrzymiego gumowego kutasa w kolorze głębokiej czerni. Jej oczy rozszerzyły się ze strachu, kiedy popatrzyła na jego rozmiar… przecież był zdecydowanie za duży… co najmniej o połowę większy od jakiegokolwiek z tych, których skosztowała w trakcie ich sobotnich orgii. Tymczasem Bocian znów ją odwrócił, przesuwając ją bliżej krzesła.

    – Okaż naszemu Panu swoje oddanie dosiadając repliki jego mrocznego kutasa – powiedział.

    Nie wierzyła, że ten olbrzym może się niej zmieścić. Ale sama chciała odgrywać większą rolę w ich grze. Podeszła do krzesła i przyjrzała się bliżej kutasowi przyczepionemu do krzesła. Dostrzegła, że został pokryty czymś co go nawilżyło. Przejechał po nim dłonią. Odwróciła się do publiczności i zaczęła opuszczać biodra w stronę siedziska krzesła. Poczuła jak czubek gumowego kutasa dotyka jej warg, a przez jej ciało przeszedł dreszcz strachu i podniecenia. Dłonie zacisnęła na oparciach krzesła i zaczęła lekko poruszać wargami po kutasie Szatana. Przeszedł ją dreszcz kiedy zimna guma wślizgnęła się między jej rozgrzane wargi. Zatrzymała się na chwilę i zerknęła na salę. Zauważyła, że wszystkie oczy skupione są miedzy jej rozsuniętymi nogami i patrzą z podziwem jak wielki czarny drąg zanurza się w głąb jej ciała. Opuściła się trochę niżej wsuwając wyrzeźbioną z gumy główkę kutasa w swoją rozgrzaną do granic możliwości cipkę. Trochę niżej… sprawdzała… testowała.. jej szparka rozszerzała się coraz bardziej wraz z kolejnymi centymetrami gumy penetrującej ją od środka. Ciepło jej ciała powoli rozgrzewało zimną gumę, której dotyk coraz bardziej przypominał jej żywego fiuta.

    Teraz, kiedy cała główka tkwiła już głęboko w niej, zaczęła sprawdzać ile zdoła w siebie wsunąć. Poruszała się na nim ogrzewając kolejne centymetry swoją pizdeczką i nawilżając go coraz bardziej aby ułatwić mu penetrację. Widzowie wstrzymali oddechy patrząc z niedowierzaniem jak dziewczyna pracowicie wbija w siebie kolejne centymetry tego gigantycznego, sztucznego kutasa. Wydawało jej się, że minęła prawie wieczność zanim jej blade pośladki dotknęły zimnego siedzenia. Podskoczyła parę razy, zdziwiona, że pochłonęła całego… w końcu usiadła wygodnie wypełniona wewnątrz jak nigdy przedtem. Jej rozgrzane ciało zaczęło ogrzewać krzesło. Po plecach spływał jej pot. Poniosła głowę i uśmiechnęła się do Bociana. – Dokonało się – powiedziała udając spokój, ale jego bystre spojrzenie dojrzało, że mięśnie jej ciała są napięte do granic. Czuła w cipce każdy szczegół kutasa, a jej soki zaczęły tworzyć niewielką plamkę na siedzisku.

    – Powstań córko Szatana, Kapłanko Złego – zaintonował Bocian.

    Sylwia zsunęła się z wielkiego fallusa, który lśnił teraz w blasku czarnych świec od jej świeżych soczków. Nogi ugięły się pod nią, ale Tomek podtrzymał ją i podprowadził do stołu ofiarnego każąc jej położyć się na nim.

    – Bracie Jakubie – powiedział Tomek, dając znak koledze aby wystąpił naprzód. – Wypierdol swoją siostrę.

    Kuba zrzucił pelerynę, podszedł nagi do stołu i wbił swojego twardego kutasa w rozwartą i gotową cipkę swojej siostry. Sylwia jęknęła z zachwytu, objęła go i wbiła paznokcie w jego plecy. Drgała w dzikiej rozkoszy orgazmu, gdyż kutasa brata doprowadził do końca działania rozpoczęte przez wielkiego gumowego fallusa. Wydawała z siebie dzikie zwierzęce jęki i okrzyki, zaciskając ręce i nogi wokół poruszającego się w niej ciała brata.

    – Mmm… – jęknęła w końcu i padła wyczerpana na stół, a Kuba tryskał wewnątrz jej rozpalonej norki. Jednak strugi lecące z tej sikawki nie gasiły pożaru, ale wręcz go rozpalały.

    Sylwia leżała wyczerpana łapiąc oddech. Wszyscy obserwowali jej rozchylone uda i kałuże zmieszanych soków wypływających z jej cipki na blat stolika.

    – Bracie Henryku – powiedział Tomek, kiedy Kuba wyczerpany osunął się na podłogę.- Wypierdol swoją siostrę.

    Henryk błyskawicznie zajął miejsce brata, wbijając kutasa w wymęczoną i wilgotną pizdę Sylwii.

    – Ohh…. Mcniej, więcej… MOCNIEJ! Sylwia jęczała głęboko z trudem łapiąc oddech, kiedy kolejny z jej braci wypełniał ją swoim fiutem. Jej pazurki drapały jego plecy, a obecni obserwowali jak pręży się i porusza w ramionach brata. – No dalej… przyjdź! O tak… tak mi dobrze… mmm! Eksplodowała w kolejnym dzikim orgazmie.

    Nie było nikogo, kogo nie podnieciła obserwowana scena. Gośka sama przeżywała pierwszy tej nocy orgazm z dłonią wciśnięto między swoją masywne uda, a Krzysiek spuszczał się na czarną poduszkę na której klęczał.

    Henryk skończył pieprzyć siostrę i wrócił na swoje miejsce pośród podnieconych i sfrustrowanych widzów. Sylwia leżała wyczerpana na środku stołu i z trudem uspokajała oddech.

    Tomek wyrwał się spod więzów własnej potrzeby jak najszybszego spełnienia i zapowiedział – A teraz jeden z naszych specjalnych gości również ofiaruje się na służbę Szatanowi.

    Niższy z dwóch zamaskowanych gości wszedł na podium. Uniósł dół peleryny ukazując drobne ciało i gładko wygoloną szparkę. Dziewczyna zbliżyła się do olbrzymiego fallusa i zaczęła sadowić się na krześle. Obecni z fascynacją patrzyli jak próbuje wcisnąć go w swoją wąską szparkę. Ich wygłodniałe oczy z pożądaniem obserwowały jak delikatnie osuwa się na tą olbrzymią włócznię. Jak wprowadza go w swoje ciasne wnętrze, ciesząc się każdym centymetrem penetracji, używając tego gumowego pręta do zaspokojenia głodu swojej kapiącej od soków cipki. Wydawało się im niemożliwe, aby to drobne ciałko wchłonęło go w całości, a jednak po kilku minutach pełnych niesamowitych doznań dziewczyna osunęła się na siedzenie krzesła, a  z jej ust wyrwał się zwierzęcy jęk bólu, spełniania i żądzy. W przeciwieństwie do Sylwii nie siedziała spokojnie, ale wiła się i ujeżdżała go z nieskrywaną przyjemnością.

    – Powstań Córko Szatana, Kapłanko Diabła – zaintonował Tomek. Przerwał na chwilę… ale nie widząc reakcji musiał podejść do niej i siłą odciągnąć ją od czarnego bolca.

    Gdy tylko guma z wyraźnie słyszalnym odgłosem wysunęła z jej cipki, pchnęła Bociana w stronę stołu na którym leżała Sylwia. Dziewczyna pospiesznie odskoczyła, a Tomek opadł plecami na blat. Zamaskowana dziewczyna doskoczyła do niego, zerwała pelerynę i błyskawicznie dosiadła jego sterczącego kutasa. Ujeżdżała go jak zawodowy dżokej oswajający nowego źrebaka. Widzowie obserwowali jej wzrastające podniecenie, które osiągnęło szczyt gdy zerwała kominiarkę i pochyliła się by wsunąć drobny różowy języczek w usta chłopaka.

    Jeden z widzów wydał głośny okrzyk zaskoczenia, zasłaniając usta dłonią. To była Gośka. Siedziała z szeroko otwartymi oczami i udami, z trudem podtrzymując zbliżający się orgazm. Szeroko rozwartymi oczami wpatrywała się w swoją młodszą siostrę dziko ujeżdżająca Bociana.

    Tereska i Tomek wspólnie osiągnęli spełnienie, dziewczyna przeżywając drugi orgazm w krótkim czasie. Bocian wydał z siebie głośny jęk, kiedy eksplodował w nastoletniej cipce po czym opadł na stół pozwalając aby również jego fiut opadł i spokojnie wysunął się z jej gorącego wnętrza. Oboje zsunęli się ze stołu w świetnych humorach, uśmiechając się do siebie, kiedy jednocześnie do głowy przyszła im myśl o reakcji Gośki. Spojrzeli w jej kierunku i zobaczyli jak kołysze się z dłonią wepchnięta głęboko między uda i sokami kapiącymi na czarną poszewkę poduszki.

    W tej chwili wszyscy byli na granicy wybuchu, gotowi oddać się szaleńczej, dzikiej i niekontrolowanej orgii, ale Bocian szybko uspokoił towarzystwo.

    – Teraz dla uczczenia tej wyjątkowej okazji złożymy ofiarę Aniołowi Ciemności. Bracie Edwardzie, zostałeś wybrany…

    Zanim Edek miał szansę wydać z siebie jakikolwiek dźwięk, Kuba i Krzysiek chwycili go pod ramiona i pociągnęli na podwyższenie. Sylwia podała im kawałki skórzanego pasa, a oni związali mu ręce i kazali uklęknąć, a gdy ich posłuchał skrępowali mu też kostki nóg.

    – Bracie Edwardzie… dziś okażesz swoje oddanie członkom naszej wspólnoty i zjednoczysz się z ich duszami. Dotkniesz duszy każdego z nas używając swojego języka, który wsuniesz w mroczne wrota Szatana… dziś wyliżesz dupcię każdego z nas – powoli i ceremonialnej oznajmiła Sylwia.

    Rozległy się chichoty i szepty gdy wszyscy wstawali z poduszek by wziąć udział w ofiarowaniu. Edek nawet nie zauważył Gośki, która pojawiła się za nim z paletką do ping-ponga w dłoni. Stała w cieniu czekając na okazją by uderzyć porowatą i twardą powierzchnią w jego blade pośladki.

    Sylwia miała zaszczyt rozpocząć ofiarowanie. Stanęła tyłem do Edka, pochyliła się rozchylając dłońmi pośladki i przysunęła je do jego twarzy. Chłopak szybko pocałował jej dziurkę i cofnął głowę.

    – O nie, to nie był pocałunek dla mojej duszy… – powiedziała Sylwia przez ramię.

    Edek zawahał się niechętny do dłuższej zabawy z dupkami obecnych na sali. W tej chwili w jego prawy pośladek z olbrzymią siła uderzyła paletka.

    – Hej… – próbował zaprotestować. Paletka opadła na lewy półdupek. – Przestań!

    Chichoty obiegły zebranych, powodując że chłopak poczuł się ośmieszony i poniżony. Gośka ponownie uderzyła jego prawy pośladek, zostawiając na nim widoczne, czerwone odbicie gumy. Zaczerwieniona skóra lśniła w świetle świec. Powtórzyła to z lewym i Edek zrozumiał przesłanie, pochylając się by zrobić to co mu kazano.

    Sylwia przyglądała się temu przez ramię w oczekiwaniu na jego język. Kiedy poczuła jego mokrą inwazję na swój rowek i dziurkę, jęknęła i zawołała głośno – GŁĘBIEJ!

    Zatrzymał się na chwilkę… by przyspieszyć lizanie i pozwolić językowi przyzwyczaić się do ciasnoty jej dupci. Poczuł paletkę lekko dotykającą pośladków i szybko poruszył językiem przystępując do dzieła.

    – Jeszcze – zawołała ponownie Sylwia przy akompaniamencie chichotów i szeptów reszty ekipy.

    Kolejne uderzenie gumy o gładkie ciało i język Edka wbił się cały w ciasny otworek Sylwii, by jak szalony lizać i pieścić wypiętą dupę dziewczyny.

    A ona zapomniała o wszystkim co ją otacza, poruszając tyłkiem na twarzy Edka i ciesząc się uczuciem wilgotnego i gorącego języka wsuwającego się w jej wnętrze. Głośno powtarzała – Dalej… głębiej,…

    Nie czekając na kolejne uderzenie Edek przyspieszył ruchy języka dając z siebie wszystko co potrafił. Zwinął język i wbijał go najgłębiej jak potrafił.

    – Dalej… więcej… więcej – jęczała Sylwia, a jej okrzykom towarzyszyły kolejne uderzenia paletki na pośladki chłopaka. Edek ociekał potem i wił się próbując wykonać jak najlepiej zadanie i uniknąć kolejnych razów. – Aaaaaa – przeciągły jęk był ostatnim odgłosem jaki wydała Sylwia w momencie gdy rozpoczął się jej kolejny orgazm, a ona spełniona osuwała się na podłogę.

    Pozostali byli znacznie łatwiejsi do zaspokojenia, a przed twarzą Edka przesuwała się kolejka damskich i męskich tyłków. Niektórzy poruszali się kiedy zaczynał całować ich dziurki, często powodując łaskotki. Innym wystarczało poczuć język wsunięty w dupę by szybko osiągnąć spełnienie. Edek z każdym kolejnym tyłkiem działał sprawniej i z większym zaangażowaniem. Tylko Gośka patrzyła na to z rozczarowaniem, widząc że nie ma za co przyłożyć mu paletką w dupę. Była też jedyną, która nie podsunęła swojego rowka przed usta i język chłopaka.

    Ostatnią osobą w kolejce był drugi z zamaskowanych gości, który stanął właśnie przed Edkiem i rozchylił pelerynę. Stał twarzą do chłopaka bawiąc się jego napięciem gdy powoli unosił poły okrycia. Dopiero po chwili do jego rozszalałych zmysłów dotarł widok cudownych, długich kobiecych nóg. W końcu peleryna uniosła się ponad biodra i chłopak zachłannie wpatrywał się w miejsce łączące jej kształtne uda. Przez chwilę droczyła się z nim zaciskając je mocno, by w końcu rozchylić lekko i podsunąć pelerynę jeszcze wyżej, odsłaniając gęstą kępkę złocisto blond włosów. Z kącika ust Edka ściekła strużka śliny.

    Zamaskowana kobieta rozpięła pelerynę odsłaniając powoli duże gruszkowate piersi i pozwalając okryciu opaść na ziemię. Przesunęła zmysłowo dłońmi po swoim ciele, lekko uciskając piersi i bawiąc się sutkami. Prezentowała się przed nimi pobudzając go i zwiększając pożądanie chłopaka.

    Edek nie mógł oderwać od niej wzroku, ślina ściekała mu z kącika ust coraz szybciej, kapiąc na podłogę i mieszając się z kropelkami podniecenia skapującymi z jego nabrzmiałego do granic kutasa. Chciał tego pięknego, długonogiego ciała bardziej niż czegokolwiek w swoim życiu, zapominając zupełnie o upokorzeniu, bolących pośladkach i wszystkim co właśnie go spotkało.

    Odwróciła się do niego, pochyliła i położyła dłonie na cudownych pośladkach, rozkładając idealnie dopasowane półkule. Tym razem Edek nie potrzebował żadnej zachęty. Rzucił się gwałtownie do przodu całując i liżąc jej pośladki by po chwili zanurkować między nie, liżąc rowek i atakując gwałtownie ciasny otworek. Powoli wsunął język głęboko w wąski tunel i namiętnie rozwiercał ścianki jej dupci. Kiedy nie mogła już dłużej wytrzymać jego działań, poruszyła mięśniami i wypchnęła jego język.

    – Chce cię – wyszeptała ochrypłym z pożądania głosem.

    – Najpierw musimy zrobić jeszcze jedną rzecz – przerwał jej Tomek. – Siostro Małgorzato oddaj mi paletkę i klęknij za bratem Edwardem. Ty pocałujesz jego duszę…

    Gośka posłusznie uklękła za chłopakiem, dotknęła dłońmi zaczerwienionych pośladków i rozchyliła je na boki. Wsunęła język w rowek i rozpoczęła pracę nad tyłkiem Edka. Tomek zaczął rytmicznie uderzać paletką w jej duże falujące pośladki. Wydawało się, że sprawia jej to olbrzymią przyjemność, a wraz z każdym uderzeniem jej język głębiej i szybciej atakował dziurkę chłopaka.

    W końcu Edek został rozwiązany i podprowadzony do stołu ofiarnego na którym leżała już tajemnicza dziewczyna odziana tylko w kominiarkę. Tomek dał mu znak ręką, pokazując, że ma pełną swobodę działania.

    Pospiesznie wspiął się na stół i wsunął miedzy jej nogi. Szybkim i gwałtownym ruchem wepchnął pulsującego fiuta w rozwartą i wilgotną cipę. Położył się na niej i zaczął gwałtownymi ruchami bioder pieprzyć obiekt swego pożądania. Kiedy zatracił się w tym działaniu, Bocian podszedł do stołu i powoli zsunął kominiarkę z twarzy dziewczyny.

    – Laura! – krzyknął Edek zszokowany widokiem swojej młodszej siostry.

    – Mmm… nie spodziewałam się, że mam brata który potrafi pieprzyć tak cudownie jak ty – wyszeptała mu do ucha, liżąc go i całując jego szyję. Jej dłonie objęły go, aby przypadkiem nie spróbował wyrwać się z miłosnego uścisku.

    Edek marzył o tym od lat, nie mówił nikomu ani słowa, ale w skrytości fantazjował o siostrze będącej głównym obiektem jego onanistycznych marzeń. A teraz… tkwił głęboko w jej cudownej cipce… to było wszystko o czym marzył od lat, a nawet dużo więcej.

    Tomek patrzył na parę pieprzącą się na stole, by po chwili rozejrzeć się po sali. Spojrzał szybko na ścianę i dojrzał tajemniczy czerwonawy blask, tym razem znacznie większy… uformowany tak, że przypominał mu sylwetkę mężczyzny z dwoma czarnymi plamami zamiast oczu i czymś co przypominało obleśny uśmiech na ustach. Sylwetka tkała się i poruszała rozmazując, dając chłopakowi ulotne wrażenie i nie pozwalając dostrzec ostrego obrazu. Mógł tylko patrzyć zahipnotyzowany na falujący obraz, który zdawał się tańczyć w blasku świec. A potem nagle znikł.

    Reszta ekipy zatraciła się już w dzikiej, wyuzdanej orgii pełnej splątanych ciał. Porozrzucani po kanapach, sofach i fotelach, zbici w pary, trójkąty i większe grupy oddawali się prymitywnej przyjemności wynikającej z łączenia ludzkich ciał w każdej możliwej konfiguracji. Nie dostrzegli tajemniczego blasku, choć prawdopodobnie w ogóle by się nim w tym momencie nie przejęli.

    ***

    Tomek ubrał się szybko i wyślizgnął z pomieszczenia, schodząc do kręgielni. Zamówił setkę czystej by uspokoić skołatane nerwy. Godzinę później zalał się już do poziomu w którym prawie stracił przytomność. Na szczęście w lokalu pojawił się wujek Krzyśka, który wyprowadził go na świeże powietrze i doprowadził do przytomności, by potem odwieść chłopaka do domu.

    Kiedy wysadził go przed furtką ich domu, Bocian znów był w dość znośnej formie. Podziękował Arturowi za podwózkę, i pomachał mu ręką stojąc na schodkach prowadzących do domu. Kiedy tylko samochód zniknął za rogiem, wyszedł na ulicę i już po chwili siedział w swoim ulubionym barze, próbując znów pogrążyć się w alkoholowym upojeniu. Kiedy w końcu zalał się w trupa, barman ułożył go w loży pod oknem i pozwolił spać do momentu kiedy musiał zamykać lokal.

    Nawet wtedy, kołysząc się z boku na bok gdy chybotliwie podążał do domu, jego myśli wypełniał ów tajemniczy blask. Teraz kiedy jego mózg zamienił się w papkę, obraz wydawał mu się jeszcze bardziej przerażający. Przez chwilę nie mógł wejść po ciemnych schodach do domu sparaliżowany alkoholem i strachem. Bał się, że tajemnicza zjawa będzie czekać w jego sypialni. Jednak po chwili logika przełamała strach i alkohol… przecież to czego się bał było zupełnie niemożliwe. To musiała być jakaś mistyfikacja.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Czekam na informację jak wam się podoba. Buziaki, Olka :*

  • Jak zostalem rozdziewiczony analnie i zalany sperma. Pierwszy seks z mezczyzna

    Na wstępie zaznaczę, że tekst ten jest kontynuacją opowiadania „Jak odkryłem, że jestem gejem. Pierwsze doznania analne :)”, dlatego polecam najpierw zaznajomić się z nim, aby lepiej poznać moją historię.

    W skrócie jestem Miłosz, mam 29 lat. Od wczesnych lat lubię ubierać damskie ciuszki, a stopniowo odkrywałem też w sobie rodzący się homoseksualizm. Pierwsza część mojej historii dotyczyła pierwszych zabaw analnych i przyjemności jaką dał mi wibrator. Teraz chciałbym wam opowiedzieć, jak doszło do mojego pierwszego seksu z mężczyzną, który sprawił, że zrozumiałem i upewniłem się w pełni, że jestem gejem i pieszczoty z facetem dają mi ogromną przyjemność.

    Historia, którą dziś wam opowiem, miała miejsce, gdy miałem 22 lata. Zabawy z wibratorem dawały mi mnóstwo przyjemności. Dosiadałem moją różową zabawkę coraz częściej i częściej i za każdym razem czułem, że było mi rozkosznie. Miało to również inne efekty – inaczej patrzyłem na mężczyzn. Zaczynałem ich pożądać jeszcze mocniej i rodziła się we mnie potrzeba spróbowania seksu homoseksualnego.

    Postanowiłem w tym celu założyć konto na jednym z portali dla gejów. Ustawiłem opis, wrzuciłem kilka swoich zdjęć, na których byłem w damskich ciuszkach i można powiedzieć, że zacząłem poszukiwania. Nim trafiłem na odpowiedniego faceta minęło trochę czasu. Pisało do mnie wielu napalonych, którym ciężko mi było zaufać. Chciałem bowiem, aby moje pożądanie do mężczyzn zostało moja tajemnicą.

    Pewnego dnia napisał do mnie Adam. Był przystojnym 48-letnim facetem. Spodobał mi się, był podobnego wzrostu do mnie, z lekkim brzuszkiem, ale takim, jaki lubię u facetów. Na ciele był nieco owłosiony, zwłaszcza na klacie i brzuchu, natomiast okolice penisa były zadbane i odpowiednio przystrzyżone. Już samo to sprawiało, że miałem na niego ochotę, ale jeszcze bardziej moje podniecenie wzmagał jego penis, którego również pokazywał na fotkach. Jak napisał w swoim opisie miał 18cm i na tyle wyglądał na zdjęciach. Był piękny, odpowiednio gruby ze śliczną główką, którą na sam widok chciałem wziąć do ust.

    Zaczęliśmy ze sobą pisać. Dowiedziałem się, że jest żonatym facetem, który jednak większe pożądanie czuje do mężczyzn. Nie ukrywam, podobało mi się to. Podniecała mnie różnica wieku jaka nas dzieliła i to, że mógłbym zostać jego kochankiem. Bardzo dobrze się nam rozmawiało w kolejnych dniach i coraz bardziej czułem do niego zaufanie.

    Pewnego dnia okazało się, że będę miał cały dzień wolny dom, gdyż moi rodzice wrócą dopiero wieczorem. Czułem tego dnia duże podniecenie i od rana fantazjowałem o seksie z mężczyzną. Postanowiłem, że skoro mam cały dzień swobodę w domu, to dziś zrobię to w końcu. Napisałem do Adama, czy może chciałby do mnie wpaść i w końcu poznamy się realnie, a nie tylko przez ekran monitora. Bardzo się ucieszył z tej propozycji i napisał, że może być u mnie za godzinę. Ucieszyłem się i zaprosiłem go do siebie do domu. Poprosił mnie tylko żebym, był już ubrany w damskie ciuszki, gdy przyjedzie.

    Miałem więc godzinę na przygotowanie się na moje pierwsze spotkanie z facetem. Wziąłem szybko prysznic, oczywiście przygotowałem od razu moją analną dziurkę. W końcu po to zaprosiłem Adama, aby rozdziewiczył mnie. Zastanawiałem się też w co się ubrać dla Adama. Postanowiłem założyć seksowne czerwone stringi oraz stanik do kompletu. Na nogi założyłem czarne cienkie pończoszki, a do tego czarną skórzaną spódniczkę mini oraz czerwoną dopasowaną damską koszulę. Czułem się bardzo seksownie i miałem nadzieję, że i Adamowi mój strój przypadnie do gustu. Teraz pozostało mi już tylko czekać na niego.

    Adam był punktualny i zadzwonił dzwonek. Wiedziałem, że teraz już nie ma odwrotu i pierwszy raz na żywo pokażę się mężczyźnie w damskich ciuszkach. Powiedziałem sobie, że co ma być to będzie i poszedłem otworzyć Adamowi drzwi. Gdy mnie zobaczył powiedział tylko „wow” i patrzył na mnie z pożądaniem w oczach. Powiedziałem, żeby wszedł, bo jeszcze ktoś mnie zobaczy.

    – Bardzo seksowny strój Miłoszu. Nie ukrywam, że działasz na mnie niesamowicie – powiedział Adam po wejściu.

    – Dziękuję, choć przyznam, że trochę się stresuje. Jesteś pierwszym facetem, który widzi mnie w – tym wydaniu na żywo – odpowiedziałem.

    – Nie masz się czym stresować Kociaku – zapewnił mnie Adam i podszedł bliżej do mnie. Chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, po czym zdecydowałem się dać Adamowi buziaka. Był on krótki, nie wiedziałem, jak zareaguje. On tylko się uśmiechnął i zapytał, czemu tak krótko i nieśmiało. Następnie to on zrobił ten pierwszy krok do pocałunku. Całowaliśmy się z języczkiem, namiętnie. Czułem się cudownie. Pierwszy raz byłem tak blisko z mężczyzną. To był mój pierwszy pocałunek z facetem i było wspaniale. Nagle poczułem dłoń Adama na moim tyłeczku, co jeszcze bardziej mnie nakręciło. Cały czas się całowaliśmy, co było cudowne.

    – Mam na Ciebie ochotę – szepnąłem Adamowi, gdy przestaliśmy się całować. Zaprosiłem go do mojego pokoju. Usiadł na łóżku, a ja obok niego. Od razu powiedział, że wolałby mnie mieć na kolanach, co uczyniłem z przyjemnością. Znowu zaczęliśmy się całować, nasze języczki się dotykały, namiętność i podniecenie rosło. Adam przez cały czas dotykał moich ud w pończoszkach oraz tyłeczek w mini.

    Po chwili tych pieszczot wstałem z kolan Adama i uklęknąłem między jego nogami. Adam się uśmiechnął. – No proszę, widzę, że masz już ochotę przejść do kolejnej zabawy – powiedział. Obaj wiedzieliśmy co się zaraz stanie. Zacząłem rozpinać jego spodnie, a on zdjął koszulkę. Ach… widok jego owłosionej klaty i brzuszka napełnił mnie dodatkowym podnieceniem. Adama postanowił wstać, aby zdjąć spodnie, ja w tym czasie cały czas klęczałem przed nim. Stał przede mną już tylko w samych bokserkach. Widziałem po nich, że jego penis już jest gotowy. Powoli zdjąłem je z niego, a moim oczom ukazał się piękny, twardy 18cm penis.

    – I jak Ci się podoba kociaku? – zapytał Adam.

    – Jest śliczny – odpowiedziałem i nieśmiało chwyciłem go w dłoń. Pierwszy raz miałem w dłoni penisa drugiego mężczyzny. Delikatnie zacząłem mu go walić dłonią. Długo to jednak nie trwało, bo miałem ochotę na dużo więcej. Adam usiadł z rozłożonymi nogami, między którymi byłem ja. – Jest Twój suczko – powiedział Adam.

     Zbliżyłem usta do jego penisa. Do tej pory seks oralny ćwiczyłem jedynie na wibratorze, a teraz miałem po raz pierwszy w życiu poczuć smak penisa w moich ustach. Pocałowałem delikatnie główkę kutasa Adama. Następnie z czułością oblizałem ją języczkiem. Spodobało mi się i poczułem się pewniej. Wziąłem penisa Adama do ust… och… jakie to było przyjemne uczucie. Zacząłem powoli ruszać głową do przodu i do tyłu. Jednocześnie ruszałem języczkiem. Widziałem, że Adamowi jest przyjemnie. Mi też było przyjemnie. Pierwszy raz robiłem loda i czułem się niesamowicie podniecony. Sprawiło mi to niesamowitą przyjemność. Spełniały się moje marzenia. Ośmielony zadowoleniem Adam zacząłem masować jego jajeczka. Co pewien czas przerywałem też ssanie jego cudownego penisa, aby polizać jądra, które były sporych rozmiarów. Myślałem o spermie, którą już dla mnie szykują, a którą dziś z pewnością miałem poczuć.

    Po kilku minutach oralnych pieszczot Adam przerwał mi ssanie jego penisa. – Kociaku dałeś mi dużo przyjemności, teraz czas się odwdzięczyć – powiedział i kazał mi się ustawić na czworaka na kanapie. Grzecznie to zrobiłem, a on wtedy podwinął moją mini, tak że widać było moją pupę w stringach. Swoimi męskimi dłońmi zaczął dotykać mnie zarówno po moich nogach w pończochach, jak i po pupie. Było mi tak bardzo miło. Obmacywał mnie przystojny, dojrzały mężczyzna. Uświadomiłem sobie, że właśnie jestem wypięty przed mężczyzną, który mnie dotyka. Mój homoseksualizm wprost szalał.

    Adam postanowił przejść do kolejnej części zabaw. Odchylił paseczek stringów i zaczął dotykać oraz drażnić moją analną dziurkę. Drugą ręką wyciągnął mojego stojącego już penisa ze stringów i zaczął go walić. Robiło mi się coraz milej, przyjemniej… Po chwili poczułem na mojej dziurce jego język. Tak! Adam zaczął mnie wylizywać. Och, jak cudownie mi było, jak wirował języczkiem po mojej analnej dziurce, wpychał język do niej. Już wtedy zacząłem lekko pomrukiwać z rozkoszy. Adam nie poprzestał jedynie na dziurce, bo w tej pozycji w której byłem trzymając mojego penisa wychylonego do tyłu, również i jego lizał i całował. Było mi tak przyjemnie…

     – Adam… jest mi… rozkosznie – powiedziałem dysząc.

    – Miłoszu masz przesłodką dupcię, na która mam ogromną ochotę – powiedział.

    – Kochanie jestem gotowy Ci się oddać. Wejdź we mnie, proszę, rozdziewicz mnie – wyznałem Adamowi, bo moja ochota na to była już ogromna.

     Muszę przyznać, że poziom podniecenia był tak wielki, że zmieniłem zdanie co do użycia prezerwatyw. Choć mieliśmy to zrobić w gumce, Adam zapytał, czy może nie chciałbym go poczuć w sobie ten pierwszy raz bez gumki. Zgodziłem się.

    Zmieniliśmy pozycję. Zdjąłem moją mini oraz stringi i koszulę. Zostałem już tylko w pończochach oraz staniku. Położyłem się na plecach i rozłożyłem nogi. Adam całkiem nagi ze stojącym cudownym 18cm penisem zbliżył się do mnie. Pochylił się i namiętnie mnie pocałował z języczkiem. – Jesteś cudowny Miłoszu – powiedział. Po czym nasmarował moją dziurkę żelem i podobnie uczynił ze swoim penisem. Następnie delikatnie zaczął jeździć główką penisa po moim rowku i analnej dziurce. Czułem, że nadchodzi moment, po którym nie będzie już powrotu. Zostanę zerznięty przez faceta. Czułem się z tą myślą wspaniale i chciałem tego mocno. Chciałem zostać rozdziewiczony analnie. Adam chyba wyczuł moje pragnienie, bo nagle poczułem jak jego twarda główka penisa zaczyna naciskać na moją dziurkę. Początkowo stawiała mu opór, ale po chwili rozluźniłem się i przyjąłem Adama do swojej pupy. Gdy połowa jego penisa była we mnie on popatrzył mi w oczy, uśmiechnął się i dopchnął go do końca. Jęknąłem. Poczułem jednocześnie ból i rozkosz. Adam na chwilę się zatrzymał, będąc we mnie pochylił się i pocałował mnie. A następnie zaczął ruszać swoim penisem do przodu o do tyłu.

    Tak! Przystojny, dojrzały mężczyzna właśnie mnie rżnął! Jęczałem z rozkoszy. Z każdym ruchem Adama coraz bardziej czułem rozkosz, a coraz mniej ból. Moja dupcia w pełni go zaczęła akceptować. Wyjękiwałem Adamowi jak mi dobrze, jak chcę żeby był we mnie, jak chcę żeby rżnął mnie. Początkowo obejmowałem go moimi nogami, ale w pewnym momencie Adam położył je sobie na barkach. Rżnął moją dupcię a jednocześnie całował moje stópki w pończochach. Byłem w siódmym niebie.

    Po chwili takiego rżnięcia Adam wyszedł ze mnie. – Wypnij się moja suczko. Chcę Cię dalej rżnąć – rozkazał, co jeszcze bardziej mnie podnieciło. Przyjąłem szybko pozycję na pieska i Adam ponownie we mnie wszedł. W tej pozycji dodatkowo dawał mi klapsy. Było mi cudownie! Wchodził we mnie po same jaja. Treningi z wibratorem nie poszły na marne. W pewnym momencie Adam pochylił się i objął mnie od tyłu nie wychodząc z mojego tyłeczka. – Jestem już blisko. Gdzie chcesz przyjąć spermę Miłoszu? – zapytał szepcząc mi do ucha. – Misiu… skoro zrezygnowaliśmy z gumki to… – Adam nie pozwolił mi dokończyć, bo już wiedział, gdzie chcę przyjąć jego spermę.

    Wróciliśmy do pierwszej pozycji. – Chce patrzeć w Twoje oczy suczko, gdy będę Cię zalewał – powiedział. Adam ponownie we mnie wszedł od przodu, a ja objąłem go nogami. Ruchał mnie mocno i patrzyliśmy sobie w oczy. – Zalej mnie mój mężczyzno – wyszeptałem między moimi jękami. To podziałało na Adama, bo po chwili jego pchnięcia były mocniejsze i nagle poczułem pulsowanie jego kutasa w mojej dupci, a następnie ciepłą spermę, która wypełniła mój analny otworek. Jęczał z rozkoszy męsko… Czułem się cudownie, bo właśnie doprowadziłem mężczyznę do orgazmu. Stałem się w pełni pasywnym gejem. Nie tylko zerżnięty i rozdziewiczony, ale i zalany spermą. Z gejowskiej drogi nie miałem już powrotu.

    Adam okazał się jednak wspaniałym kochankiem. Gdy minął jego orgazm nie wyszedł ze mnie od razu, lecz chwycił mojego penisa i zaczął go walić. – Teraz czas na Twój orgazm – powiedział. Długo nie musiał mnie pieścić, bo byłem już niesamowicie podniecony. Wystarczyła chwila walenia mojego penisa, aby moje ciało przeszyła fala orgazmu. Z mojego penisa trysnęła sperma, a Adam, który cały czas był we mnie, poczuł skurcze mojej dupci na swoim penisie.

    Dopiero wtedy Adam wyszedł ze mnie, a z mojej dziurki zaczęła wyciekać jego sperma. Wziął ją na paluszek, a następnie dał mi oblizać. Była pyszna.

    Adam położył się na kanapie, aby odpocząć, a ja przytuliłem się do niego. Z mojej dupci wyciekała natomiast jeszcze sperma. Czułem się spełniony, zaspokojony i szczęśliwy. Czułem się gejem.

    PS Jeśli się wam spodobało, to dajcie znać w komentarzach 🙂 To motywuje do dalszego pisania 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miłosz

    jak oceniacie? chętnie przeczytam wasze opinie w komentarzach 🙂 

  • Niedoszly chlopak

    Mam 36 lat, męża i dziecko. 

    W moim życiu poza nietypowym hobby niewiele się dzieje. Mój mąż 40 letni facet, stał się wiecznie zmęczonym, znudzonym otyłym facetem. 

    Wiele razy leżąc w łóżku, czując jak jego wątła stróżka spermy spływa po moim udzie, tuż po tym jak skończył nim ja zaczęłam czuć coś więcej niż tylko nadzieję, że tym razem będzie inaczej niż na boku, wspominałam tego chłopaka. 

    Miał na imię Tomek, był wredny i mało lubiany. Zawsze mówił szczerą bolesną prawdę. W technikum jawnie krytykował zachowania, które były według niego złe, obgadywanie fałszywe uśmiechy. Wszystkim równo wytykał ich grzeszki. 

    Do mnie jednak zawsze był miły, uśmiechnięty, kultura i wyważona pewność siebie. Flirt i spojrzenia, oczy w których widziałam pożądanie i ogień.

    Ale byłam zajęta, przez obecnego męża. Wtedy był starszy i wydawał się przepustką do lepszego świata, nie do nudnego pożycia i dziadkowego sexu, w momencie w którym najlepiej wiem czego chcę.

     

    Kilka tygodni temu napisałam do Tomka na FB, zapytałam jak się miewa i co słychać.

    Ma żonę ale bez dzieci, mieszka godzinę drogi ode mnie i chętnie spotkał się na kawę by wspominać dawne, dobre czasy. 

    Przyjechał sam, dużym motocyklem, ubrany w skórę i jeansy. Zmienił się bardzo, miał duże mięśnie, krótka brodę i kilka tatuaży ale wzrok i uśmiech był dokładnie ten sam.

    Usiedliśmy na tarasie, długo rozmawialiśmy gdy wtedy wrócił mój mąż. Tomek nie tracąc rezonu podszedł do niego. Wyglądali jak ojciec i syn mimo że dzieliły ich tylko 4 lata. Mój mąż, tłusty lekko siwiejący, Tomek atletyczny, wyprostowany. 

    Cześć, jestem Tomasz. Dawny znajomy Emilii, jeżdżę po wszystkich z klasy i zbieram zdjęcia by zrobić prezentacje na zjeździe absolwentów za rok. Łgał jak z nut….

    Odprowadziłam go pół godziny później, mąż już człapał przed tv. 

    Tomek nim wsiadł na motocykl mocno mnie przytulił, poczułam jego silne ramiona, zapach skóry i perfum. Kolana mi zmiękły. 

    Wpadnij jeszcze, dam znać kiedy będziemy mieli więcej czasu. Powiedziałam

    Wpadnę. Powiedział, uśmiechnął się lekko, założył kask i odjechał.

     

    Od tamtego spotkania wymieniliśmy tysiące wiadomości, dziesiątki z nich były dwuznaczne. Dwa tygodnie później przyjechał w niedzielę gdy mój mąż, wraz z córką pojechali do teściów. 

    Tomek od wejścia za drzwi nie zwlekał nawet chwili. Podszedł i podniósł mnie lekko jak piórko, zarzuciłam nogi za jego biodra. Nasze twarze się spotkały, zetknięci czołami patrzyliśmy głęboko w oczy. 

    Cześć. Powiedział, niosąc mnie przez korytarz wolnym krokiem, jedną ręką mocno trzymał mnie pod tyłkiem, druga obejmował plecy.

    Posadził mnie na stole w jadalni, zaczęliśmy się całować, jak para nastolatków która nie może się doczekać nagości zaczęliśmy zdejmować ubrania. 

    Miałam sukienkę, wsunął pod nią dłoń wzdłuż uda. Pieścił moje ciało jak najlepszy narkotyk pięści umysł. Wsunął dłoń pod koronkę majtek i płynnym ruchem zsunął je z moich nóg. Poczułam jego delikatne palce muskające moją już wtedy mokrą cipkę. Całował mnie po szyi ja odchyliłam głowę oddając mu się w całości. Jego palce już zataczały małe rytmiczne kółka dokładnie w tym miejscu gdzie lubię, wtedy położył mnie na stole. Widziałam żyrandol kryształowy który kupił mój mąż, gdzieś tam kiedyś…

    Tomek stał przede mną i całował moje łydki,  szeroko rozłożone nogi dawały mu dostęp do mojej cipki, całując łydkę zszedł niżej, już był przy udzie… Czułam jak płonę, wspomniałam jego młode oczy i uśmiech z technikum gdy poczułam jego gorący język dokładnie na mojej łechtaczce. Zaczął robić kółka językiem, delikatnie ssał i pieścił ustami moja bardzo już wilgotną cipkę. 

    Zaczęłam dochodzić, mój oddech stał się szybszy, oczy zaczęły uciekać gdzieś do tyłu. Byłam już tuż tuż, czułam falę powoli spływająca w dół, gdy wtedy wsunął we mnie dwa palce i mocniej zassał ustami łechtaczkę a ja z krzykiem doszłam, czując ten orgazm każdym nerwem ciała, nogi szeroko rozłożone teraz były na jego ramionach, dłonie mocno zacisnęłam na krawędź stołu a on nie przestawał. 

    Wstałam, w miejscu gdzie przed chwilą doszłam była mokra kałuża soku z mojej cipki. Tomek stał w samych jeansach, podeszłam i uklękłam. 

    Chwyciłam jego klamrę i rozpięłam pas. Guzik stawiał chwilę opór, później kolejne cztery. Spojrzałam w górę i widziałam piękny lekko wyrzeźbiony brzuch, tak inny od tłustego brzuszyska męża. 

    Zdjęłam spodnie, teraz byłam na wprost czarnych bokserek, które opinały coś mocno wystającego. Chwyciłam jego jędrne pośladki obiema dłońmi, zębami złapałam gumkę i zdjęłam to co maskowało pierwszego kutasa innego niż męża. 

    Tomek głęboko oddychając oparł się o stół i powiedział że czekał na tą chwilę od zawsze. 

    Jego penis był praktycznie dwa razy grubszy niż mojego męża, troszkę dłuższy i lekko zagięty w górę. Wzięłam go w dłoń i czułam jego pulsujące podniecenie, wiedziałam że zaraz zdradzę, że posmakuje drugiego w moim życiu kutasa. Ta myśl sprawiła że z mojej cipki zaczęło aż kapać na podłogę. 

    Otworzyłam usta, szeroko i wysunęłam język. Polizałam jego jądra, idąc wzdłuż szewka na mosznie lizałam coraz wyżej. Smakował inaczej. Przesunęłam językiem od nasady aż do wędzidełka, Tomek westchnął i patrzył uważnie co robię, łowiąc mój wzrok i łaknąc go jak powietrza. Kilka razy polizałam go jeszcze, gdy westchnął ponownie wzięłam w usta jego żołądź. Była bardzo gruba, wypełniła moje usta ale ja brałam głębiej. Czułam jego kutasa na swoim podniebieniu, lekko dociskałam go językiem, wsuwał się dalej aż do gardła. Połknęłam całego, wtulając nos w jego krótko obcięte włosy, jego kutas wypełnił całe moje gardło i usta. Z oczu ciekły mi łzy od dławienia się ale nie chciałam go wyjąć. Czułam się spełniona. Ruszałam głową, językiem i gardłem, ręką trzymałam jego jądra. Słyszałam jak stęka i czułam jak jego kutas się napręża. 

    Wyjęłam go. Weź mnie! Powiedziałam.

    Tomek podniósł mnie z kolan, położył na stole. Rozłożyłam szeroko uda, chciałam aby wszedł głęboko. 

    Poczułam jego główkę na swoim wejściu. Później zaczął delikatnie ale stanowczo wchodzić głębiej. Moja cipka od lat przyzwyczajona była do mniejszego kutasa, palca lub dwóch. Wchodził i rozciągał mnie, wypełniał każdy milimetr mojej cipki, zaczął mnie posuwać a ja czułam jak z mojej cipki aż kapie. 

    Wyjął go, chwycił moje biodra i ustawił w pozycji na pieska, nie było go we mnie kilka sekund a już mi go brakowało. Zaczął powoli, trzymał mocno za biodra i nadziewał mnie na swojego kutasa. Odpadłam na stół, na gołym brzuchu czułam sok z mojej cipki. Tomek przyspieszał, po chwili rżnął mnie jak rasową dziwkę. Doszłam nim się spuścił dwa razy. Wtedy wyjął go ze mnie, ja szybko klękłam jak posłuszna dziewczynka i otwarłam szeroko usta patrząc mu w oczy. 

    Sperma strzeliła prosto w moje podniebienie. Kilka dużych ładunków zalało całe usta, trochę było na brodzie, troszkę na twarzy. Gdy skończył włożyłam sobie jego jeszcze twardego kutasa do ust i patrząc w jego oczy, połknęłam wszystko. 

    Kilka ruchów ręką i z czubka kutasa wypłynęły jeszcze dwie perliste krople które zlizałam. 

     

    Zaraz będę nakrywać do stołu, patrzę na to miejsce gdzie była moja mokra cipka i już chcę by nadszedł kolejny dzień gdy Tomek odwiedzi mnie i wsadzi we mnie swojego grubego kutasa. W mojej głowie układam scenariusz, że pieprzy mnie w moim małżeńskim łożu a ja daję mu wszystko czego tylko pragnie. 

    Stara miłość nie rdzewieje. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emi Ly
  • Prawie prawiczek cz. 4

    Chwilę leżeliśmy obok siebie, potem poszłam do łazienki, trochę się odświeżyć. Gdy wróciłam, Damian wręczył mi szklankę z winem. 

    – Cudownie jęczysz – powiedział z uśmiechem.

    – Tak? Nie zastanawiałam się nad tym, jak mi dobrze to jęczę – zaśmiałam się.

    – Czyli było Ci dobrze? – zapytał niepewnie.

    – A nie było widać? – zachichotałam.

    – No tak tylko się upewniam – uśmiechnął się.

    – A Tobie było dobrze? Jak Ci obciągałam – zapytałam, udając niepewność. 

    – To było boskie – odpowiedział z zachwytem – ale chciałbym jeszcze spróbować… – dodał niepewnie. 

    – Czego chciałbyś spróbować? – dopytywałam. 

    – No kochać się z Tobą – w jego głosie było słychać zakłopotanie. 

    – Hmm, kochać się? A może zerżnąć? – droczyłam się. 

    – No… – próbował odpowiedzieć. 

    Nie czekałam na odpowiedź. Wypiłam wino szybkimi łykami i podeszłam do niego powoli. Stał oparty tyłkiem, o blat stołu. Pocałowałam go i powoli zeszłam na dół, klękając przed nim. Wzięłam go delikatnie w usta, ssałam powoli i czułam, jak szybko zaczyna stawać. Damian oddychał ciężko i widziałam, jak zaciska palce na krawędzi stołu. Poruszałam głową powoli, zerkając na jego reakcję. 

    – Tak dobrze? – przerwałam na chwilę. 

    – O tak – wysapał. 

    – A może wolisz tak? – wymruczałam, i wzięłam go w usta głęboko i gwałtownie. 

    Poruszałam głową szybko, trzymając dłonie na jego biodrach. Nabijałam się ustami na jego kutasa, aż po samo gardło. 

    -O tak, tak – wykrzyknął, wplatając palce w moje włosy. 

    Myślałam, że przytrzymał mnie i skończy, ale nie. Trzymał delikatnie za włosy i poruszał biodrami. Po chwili, równie delikatnie, odsunął mnie. Spojrzałam na niego, oczy mu się świeciły, a kutas sterczał. 

    – Masz gumki? – uśmiechnęłam się 

    Przytaknął i rzucił się do swojej torby. Po chwili wyciągnął z niej paczkę prezerwatyw. 

    – No to zakładaj – uśmiechnęłam się, kładąc na łóżku. 

    Patrzyłam jak dłuższą chwilę stoi w nogach łóżka i nieporadnie stara się założyć gumkę. Wreszcie się udało i wgramolił się, kładąc obok. Nastąpiła chwila konsternacji. Trochę chciało mi się śmiać, bo po jego minie widać było, że nie wie za bardzo, jak ma się za mnie zabrać. Zachowałam powagę i kazałam położyć się na plecach. Pośliniłam palce i zwilżyłam cipkę. Nie było to konieczne, byłam mokra. Usiadłam na nim, a jego kutas bez oporu wślizgnął się we mnie. Poruszałam powoli biodrami, do przodu i do tyłu. Unosiłam się i opadałam, nabierając tempa. Damian ściskał moje cycki, mrucząc i sapiąc, a jego oddech przyspieszał wraz z moimi ruchami. Zwolniłam na chwilę, widząc, że zaraz może nastąpić finał. Oblizałam palce i zaczęłam bawić się łechtaczką. Damian patrzył na mnie, ściskał cycki, pociągał za sutki. Poruszył powoli biodrami, dając znać, że mogę przyspieszyć. Podskakiwałam rytmicznie, a Damian odpowiadał na moje ruchy. Wypełniał mnie idealnie i czułam zbliżający się finał. Moje palce tańczyły na łechtaczce coraz szybciej. Damian, chyba wyczuł, że jestem blisko, bo coraz mocniej i śmielej zaciskał dłonie na moich cyckach. Zalała mnie fala orgazmu, nie tak gwałtowna i silna, jak poprzednio, ale długa i jednostajna. Przylgnęłam do jego torsu, ciężko oddychając i cicho pojękując. Wiedziałam, że Damian nie skończył. 

    – Jestem z Ciebie dumna – wymruczałam, leżąc na nim i patrząc mu w oczy. 

    – Niby dlaczego? – zapytał że zdziwieniem. 

    – Że wytrzymałeś – uśmiechnęłam się. 

    – Starałem się i prawie, prawie było by po – zaśmiał się. 

    – W nagrodę możesz mnie zerżnąć, jak chcesz – powiedziałam schodząc z niego. 

    – A odwrócisz się? – zapytał bez namysłu. 

    – Jaki Ty grzeczny jesteś – zachichotałam – jak pisaliśmy, to taki grzeczny nie byłeś. 

    – No bo trochę mi głupio – zakłopotał się. 

    – No nie ma powodu, żeby było Ci głupio, wiesz, co mnie kręci – puściłam do niego oko – Nie musimy się już chyba siebie krępować? 

    – No to wypinaj dupsko – zabrzmiał całkiem poważnie. 

    Bez wahania wypełniłam jego polecenie i wypięłam się na czworaka. Poczułam klapsa na pośladku. Był raczej delikatny i zadany dość niepewnie jakby na próbę. Wiedziałam, że go to podnieca. Wiele razy pisaliśmy o tym, co nas kręci. Wiele razy też, pisał, że chciałby ostrzej potraktować kobietę. A ja wiele razy pisałam mu, że podnieca mnie odrobina brutalności. 

    – Mocniej – wyszeptałam. 

    Uderzył bardziej zdecydowanie i wszedł we mnie mocno. Jęknęłam, nie do końca przygotowana na taki atak z jego strony. 

    – O tak, jeszcze – powiedziałam głośniej. 

    Uderzył znowu i pchnął jednocześnie. Teraz poczułam pieczenie na pośladki, aż krzyknęłam ale niezbyt głośno. To go zachęciło, bo poruszał rytmicznie biodrami, dobijał przy każdym pchnięciu, trzymając mnie mocno za biodra. Odwzajemniałam jego ruchy, nabijając się na kutasa. Pojękiwałam przy każdym pchnięciu, a moje cycki bujały się, w rytm uderzeń jego bioder, o moje pośladki. Nie trwało to długo. Czułam, że Damian zaraz skończy, gubił rytm i zwalniał tempo. Chwilę przed szczytem zatrzymał się prawie całkowicie i zaczął głośno stękać. Przytulił się do moich pleców, ściskając mocno cycki. Napierałam rytmicznie, nabijając się na jego kutasa, mocno i głęboko. Znieruchomiał w końcu całkiem, opadając na mnie całym ciężarem. Leżąc pod nim, poruszałam jeszcze przez chwilę tyłkiem. W końcu zsunął się ze mnie bezwładnie. 

    – Dobrze Cię zerznąłem? – zapytał z uśmiechem

    – Całkiem nieźle – zachichotałam – a teraz idę do łazienki, powoli muszę się zbierać. 

    Pocałowałam go namiętnie i wstałam z łóżka. Gdy wróciłam on jeszcze leżał. 

    – Idź teraz Ty,  naprawdę muszą już iść, zaraz kończę pracę – puściłam do niego oko. 

    Gdy był w łazience, zaczęłam się ubierać. Poprawiłam pończochy, naciągnęłam na tyłek, wciąż wilgotne majtki i stanik na lekko obolałe cycki. Założyłam spódnicę i nalałam sobie resztkę wina. Usiadłam na krześle. Nogi mi się trzęsły i czułam przyjemne zmęczenie. Naprawdę było mi dobrze i nie żałowałam tego spotkania. Dopijałam wino, kiedy Damian wyszedł z łazienki. 

    – Ty już ubrana – uśmiechnął się. 

    – Już prawie – powiedziałam, sięgając po bluzkę. 

    – Nie zakładaj jeszcze – powiedział z uśmiechem. 

    – Nie? A dlaczego? – zapytałam z przekorą – coś byś jeszcze chciał? 

    – Oj chciałbym – zaśmiał się. 

    – A co? – też się zaśmiałam. 

    – No wiesz przecież – w jego głosie wyczułam niepewność. 

    – Powiedz wprost, to może to dostaniesz – droczyłam się. 

    – Chciałbym… – zaczął. 

    – Tak? – wiedziałam do czego zmierza. 

    – Obciągnij – wykrztusił. 

    – A bardziej stanowczo? – ciągnęłam go za język. 

    – Uklęknij i obciągnij mi kutasa – wreszcie zabrzmiał pewnie. 

    Wstałam powoli z krzesła i uklękłam przed nim. Podniecało mnie to, że nabiera pewności siebie i robi to, o czym tyle czasu pisaliśmy. Klęcząc przed nim, wzięłam w dłoń jego kutasa i zaczęłam powoli go pieścić. Zaskakująco szybko zaczął twardnieć, biorąc pod uwagę, że całkiem niedawno mnie przeleciał. Wzięłam go w usta i pomagając sobie ręką zaczęłam obciągać. Najpierw powoli, niezbyt głęboko. Damian patrzył na mnie i ruchami bioder odpowiadał na moje pieszczoty. Przyspieszyłam, jednocześnie biorąc kutasa głębiej w usta. Tak jak poprzednio, Damian wplótł palce w moje włosy, ale tym razem trzymał mnie za nie dość mocno. Rytmicznie przyciągał moją głowę, jednocześnie poruszając biodrami. 

    – O tak, tak – sapał. 

    Nie zwalniał tempa, a ja czułam, że za chwilę zacznę się krztusić. Wytrzymałam jeszcze chwilę i tym razem, to ja się gwałtownie cofnęłam. W tym momencie poczułam na ustach pierwszy strzał. Damian wydał z siebie głośny okrzyk, a ja wytrzepałam go do końca na cycki. 

    – Jesteś boska, wspominałem już? – Damian był wyraźnie zadowolony. 

    – Coś tam wspominałeś – zaśmiałam się, wycierając usta i biust ze spermy. 

    Pomógł mi się ogarnąć, ubraliśmy się, poprawiłam makijaż, a Damian zamówił taxi. Na recepcji oddaliśmy klucz, i w oczekiwaniu na taxi, wyszliśmy na zewnątrz. Damian objął mnie i powiedział:

    – Mam nadzieję, że nie było tak źle? 

    – No co Ty, było fajnie – odpowiedziałam bez namysłu – a następnym razem będzie jeszcze lepiej. 

    – Spotkasz się ze mną jeszcze – Damian nie krył radości. 

    – Jasne – roześmiałam się – no i jesteśmy w kontakcie. 

    Taksówka podjechała, pożegnaliśmy się, i wróciłam do domu. Męża jeszcze nie było. Rozebrałam się,  wrzuciłam mokrą bieliznę do pralki, i wzięłam gorącą kąpiel. Zdążyłam ubrać się w domowe ciuchy, zanim wrócił mąż. Oczywiście, nic nie zauważył. A z Damianem spotkałam się jeszcze kilka razy, ale o tym może opowiem innym razem. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura