Category: Uncategorized

  • Kolumna Zygmunta

    Byliśmy umówieni na 16:00 przy Kolumnie Zygmunta, spóźniasz się już kwadrans, więc czekam zniecierpliwiona. Jednocześnie podekscytowana i wystraszona. Żołądek mam ściśnięty z nerwów. Sprawdzam po raz kolejny, czy dopasowana, czerwona sukienka na ramiączkach, ładnie podkreślająca biust i pupę, dobrze leży, czy nie wystaje spod niej koronka pończoch. Wszystko w porządku, wyglądam OK, biorę trzy głębokie wdechy, żeby się uspokoić.

    I wtedy czuję to po raz pierwszy. Delikatne wibracje między udami, zaledwie kilka sekund delikatnego drażnienia, ale wiem już, że zdalnie sterowana zabawka faktycznie działa. I wiem, że jesteś już blisko. Jeszcze jeden głęboki wdech.

    Znowu wibracje, tym razem dłuższe i mocniejsze, narastające, coraz bardziej intensywne. Oddech mi przyspiesza, rozglądam się ukradkiem, czy nikt niczego nie zauważył, ale nie, ludzie na placu są zajęci swoimi sprawami. Turyści, sprzedawcy, spacerowicze. Zwykłe sobotnie popołudnie.

    Wibracje, coraz mocniejsze, coraz szybsze. Dźwięk SMS-a. Sprawdzam telefon. Wiadomość od ciebie: „Widzę, że Ci się podoba ;>”. I już wiem, że mnie obserwujesz, sprawdzasz moją reakcję na coraz intensywniejszy bodziec. Uśmiecham się, rozglądam, musisz gdzieś tu być. Moje pożądanie potęguje fakt, że mnie obserwujesz i że jestem w miejscu publicznym, otoczona innymi ludźmi i w każdej chwili ktoś może zauważyć, co się ze mną dzieje.

    Zaczyna mi się lekko kręcić w głowie, szybki, płytki oddech, intensywne ciepło w podbrzuszu, już mnie nie obchodzi, czy zacznę jęczeć tak przy wszystkich, czy osunę się na miękkich kolanach na płyty placu, czy telefon wypadnie mi z ręki. Wibracje są bardzo szybkie i bardzo mocne.

    Stajesz przede mną z szelmowskim uśmiechem, rozkładasz szeroko ręce, przytulamy się na powitanie i dochodzę w twoich ramionach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XY

    Zdalnie sterowana rozkosz w miejscu publicznym… 🙂

  • Mlody chlopak pierwszy raz nago w grupie

    Czy jesteś młodym chłopakiem, który jeszcze nigdy nie przeżył seksualnych doznań, będąc nago wśród kolegów i koleżanek?
    A może jesteś dziewczyną, która jest ciekawa, co przeżywa młody chłopak, będąc pierwszy raz w życiu nago?
    Jestem Kornel, mam 16 lat i postanowiłem to poczuć, a wszystkie doznania dokładnie opisać.

    Pominę już całą procedurę kto, co, z kim i jak. Idziemy do sceny, w której w pokoju jest pełno osób, starszych, rówieśników i młodszych, zarówno chłopaków, jak i dziewczyn, a ja leżę na jakimś łóżku w centrum pokoju w samych majtkach. Z jednej strony czuję wielkie podniecenie, ponieważ jest to dla mnie zupełnie nowa sytuacja, nieporównywalna z niczym wcześniej. Mnóstwo fajnych osób, a już samo patrzenie na niektóre wywołuje u mnie podniecenie. Jest też myśl, że dzieje się coś nierealnego i że po co ja to właściwie robię. Trochę lęku związanego z poczuciem robienia czegoś niedobrego, niemoralnego, wbrew rodzicom i za przyłapanie mogę od nich mocno oberwać. Poczucie bycia gwiazdą, ale też i winy, że się nie szanuję, bo za chwilę pokażę penisa i mogę mieć przez to problemy. Dominującym uczuciem jednak jest oczywiście strach, lęk przed wyśmianiem, przed nagością na oczach kolegów i koleżanek, wstyd niedoskonałości ciała, niepewność własnego wyglądu. A co, jeśli mocno się ośmieszę, bo mam małego? Im bliżej chwili ściągnięcia majtek, tym mocniej się czerwienie i wali mi serducho. Rozbiegany wzrok, suchość w ustach, koszmar.

    Zgromadzone osoby podchodzą bliżej mnie. Zaraz się zacznie. Każdy w tym momencie raczej spanikuje. Podchodzi do mnie fajny młodszy kolega. Emocje sięgają zenitu. Pojawia się także uczucie bycia gorszym, że to on będzie oglądał mnie, a nie ja jego, choć bardzo bym tego pragnął. Nie ma odwrotu. Panikuję, szybko oddycham, ale nie ma możliwości wycofania się. Kolega bierze za nogawki i powoli ściąga moje majty w dół. Teraz zaczyna się najwięcej — milisekundy dłużą się w nieskończoność. Emocje oczekiwania na nieuniknione, na nowe, podniecające i upokarzające. Jak wyglądam? Jak się pokażę? Czy mój siusiak jest ok? Wstydzę się każdego szczegółu, choć z drugiej strony nie muszę się krępować absolutnie niczego.

    Mija pierwsza chwila. Zdecydowanie nie chcę tego robić i bardzo żałuję. Co się stanie? Bycie w centrum uwagi w takiej nierównej sytuacji, jako obiekt drwin, jako rzecz do oglądania to prawdziwy dyskomfort. Bardzo tego nie chcę.

    Mija druga chwila. Czuję na całym swoim ciele, że majtki odsłaniają coraz więcej mojej intymności. Za chwilkę nastąpi kluczowy moment. Zanim jednak tak się stanie, cieszę się z każdej pół chwili, w której nadal mam jeszcze swoją godność. Napięcie, oczekiwanie. Ludzie wbijający we mnie wzrok ze zniecierpliwieniem.

    Mija trzecia chwila. Cały topię się z emocji, pocę, chce mi się płakać, uciekać, a ciało mi drży. Pierwsze fragmenty tego, czego nigdy w życiu nikomu nie pokazuję, pierwsze włosy łonowe zostają odsłonięte. To dopiero początek, ale już wychodzę ze strefy komfortu. Lepiej nie będzie.

    Mija czwarta chwila. Strefa włosów łonowych jest już dostępna dla gapiów. Majtki ustępują, zsuwając się po penisie. Mogę tylko szybko oddychać i bezbronnie przeżywać natłok różnych myśli, uczuć, wątpliwości. Pierwsze milimetry penisa są już na wierzchu. Już dawno z emisji nieco popuściłem. Będzie wilgotno i ślisko.

    Mija piąta chwila. Połowa mojego przyrodzenia jest już na wierzchu. Słyszę pierwsze śmiechy, klaskanie, gwar. O Boże! Jestem goły, już prawie!! To się dzieje! Jakby ktoś wbijał mi igłę zastrzyka. Nie czuję swojego ciała, chciałbym zemdleć. Skupiam się tylko na oddechu, żeby się nie udusić i żeby serce mi nie stanęło. Jestem samobójcą własnej godności.

    Ostatnia chwila. Gdy tylko obrąbek majtek minął żołądź, ptaszek był już wolny. Od razu mi stanął. Spojrzałem na niego i umarłem. Dotarło do mnie, że to już koniec. Rozemocjonowany dyszałem, a w wydychanym powietrzu można było wyczuć woń wstydu i podniecenia. Ludzie krzyczeli, śmiali się.

    Kolega zaczął robić mi loda.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Wikary D

    Opowiem Wam historię z kantem, co podwójne ma dno.

    Lata 90′ były dla mnie okresem dojrzewania, miałem 15 lat i mieszkałem w niewielkiej miejscowości bliżej wschodniej granicy kraju niż zachodniej. 

    W mieścinie gdzie jest ok 5tys ludzi, siłą rzeczy niewiele się dzieje. Rozrywek było bardzo mało i zająć nie było się czym. 

    Byłem ministrantem, nasz proboszcz stara pierdoła był dobrym kapłanem ale nudnym i staroświeckim. Sytuacja się poprawiła gdy przyznano mu wikarego. 

    Wikary był młodym  ok 30 letnim brunetem o szczupłej sylwetce, nosił lekki zarost i zawsze był pogodny i uśmiechnięty. 

    Zaskarbił sobie przyjaźń wszystkich ministrantów. Był świeży, żywy, miał żart na każdą okazję. Nie był umoralniającym starym piernikiem. 

    Pewnego razu zaproponował byśmy zorganizowali niedzielną mszę na szczycie jakiejś góry. Padło na niewysoki szczyt w naszej okolicy. Około trzy godziny wspinaczki raczej łatwym szlakiem. 

    Poszliśmy. 

    Całą drogę spędziłem idąc z Darkiem ( tak miał na imię wikary) i rozmawiając o różnych sprawach, pytałem czy nie ciągnie go do kobiet, a gdy ze śmiechem odrzekł, że nie, nie podejrzewałem jeszcze dlaczego. 

    Na szczycie odprawił mszę, ja i kilku innych ministrantów służyliśmy. Potem lekki piknik i droga w dół. Idąc poczułem jego dłoń na ramieniu, spojrzałem na jego twarzy i uśmiech i poczułem że ten dotyk mnie cieszy, sprawia że czuje się wyróżniony. 

    Kilka dni później, Darek poprosił mnie żebym został po mszy bo ma pomysł na następny weekend. Chętnie się zgodziłem. 

    Siedziałem w zakrystii, proboszcz już poszedł a ja z Darkiem zaczęliśmy dyskusje o tym co by można zorganizować. Wikary w czasie rozmowy przebierał się z szat liturgicznych w prywatne ciuchy, nie zawsze nosił sutannę. Zdjął ornat, później biała albę. Stal w czarnej sutannie. Zaczął ją także rozpinać. Byłem lekko zdenerwowany ale nie dawałem tego po sobie poznać, rozmawialiśmy. 

    Zdjął sutannę i pod nią miał tylko czarne luźne bokserki i wysokie skarpety, ale to co mnie zdziwiło to jego ciało, było szczupłe to fakt ale tak szczupłe jak ciało kogoś kto trenuje wspinaczkę. Mięśnie jak stalowe liny napięte pod skórą, klatka jak płaskie talerze łączące się na środku. Brzuch w kostkę… 

    Wow! Powiedziałem i zapytałem co ksiądz wikary trenuje. Uśmiechnął się tylko i powiedział że ciało to świątynia ducha i trzeba o nie dbać. 

    Zaproponował mi wspólny trening, ja zgodziłem się po czym przyłapałem się na tym że wzrokiem ciągle błądzę po jego czarnych bokserkach.

    Ćwiczyliśmy razem kilka razy w tygodniu, głównie na dworze. Między nami zaczęła tworzyć się więź, ale nie braterska czy ojcowska, całkiem inna. Romantyczna. 

    Ja 15etni zakompleksiony chłopak, on dojrzały, pewny siebie 31letni wikary. 

    Biegliśmy już 7km kiedy dopadła nas burza jakich latem mnóstwo, totalnie przemoczeni dotarliśmy do plebanii gdzie stał mój rower. Darek spojrzał na mnie i powiedział że mam wejść, ogrzać się i poczekać aż przestanie padać. Proboszcza nie było.

    Darek dał mi ręcznik i swój t-shirt po czym poszedł do łazienki. Wyszedł wykąpany w samym ręczniku i opadł na kanapę. 

    Ale ulewa! Stwierdził i spojrzał za okno. Jak chcesz to też weź prysznic, to może jeszcze potrwać. Powiedział rzucając mi suchy ręcznik i wskazując na okno. 

    Siedziałem przy stole, patrząc na jego kutasa wiszącego między lekko rozchylonymi nogami, którego ręcznik nie mógł zasłonić. Darek patrzył w okno.

    Wróciłem z łazienki ubrany w jego suchy t-shirt i swoje lekko jeszcze mokre spodnie które starałem się wysuszyć suszarką. Darek nadal siedział w ręczniku. 

    Wchodząc do pokoju znów patrzyłem na jego kutasa, gruby pokryty żyłami zwisał między nogami. Usiadłem obok niego na kanapie, nie wiedziałem czego się spodziewać ani dlaczego tak zrobiłem, pragnąłem by jego ręcznik zsunął się gdy będzie wstawał. 

    Idę się ubrać – rzucił Wikary lekko drżącym głosem i wstał. 

    Przytrzymałem ukradkiem, skrawek jego ręcznika. Gdy wstał, ten zsunął się z jego bioder, zdążył go złapać ale ja już widziałam to co skrywał. 

    Na wysokości mojej twarzy, przez kilka sekund był gruby kutas, miał długi napletek skrywający żołądź, grube żyły oplatały go a pod nim wisiały dwa duże jądra, wielkości kurzych jak. 

    Darek spojrzał na mnie. – nic nie widziałeś! Powiedział. 

    Widziałem wszystko. Odrzekłem nie patrząc mu w oczy tylko na miejsce gdzie zniknął kutas. Pokaż mi go jeszcze, proszę. 

    Wikary powoli zsunął ręcznik. Czułem jak mój dużo mniejszy kutas stwardniał w sekundę. 

    Jest… Ładny. Powiedziałem niezdarnie. Darek usiadł obok mnie nic nie mówiąc. 

    I taki duży, dodałem. Mój jest o wiele mniejszy. Chcesz zobaczyć? Zapytałem nim ugryzłem się w język.

    Wikary odpowiedział tylko ,,Tak”.

    Zdjąłem swoje spodnie i majtki. Ukazał się nam kutas, całkiem duży jak na 15 latka i lekko owłosiony. Patrzyliśmy nawzajem na kutasy przez kilka chwil, mój sterczał i lekko pulsował. Darka już nie wisiał luźno ale był lekko wzwiedziony. 

    Mogę dotknąć? Zapytałem. Nie czekając na odpowiedź wyciągnąłem rękę, dotknąłem go lekko a Darek lekko się poruszył. 

    Spojrzałem na jego twarz, była lekko spięta i wyraźnie biło z niej podniecone, nic nie mówił. 

    Ciągnąłem dłoń. Dotknij mojego, jeśli chcesz – powiedziałem, czując że rozsadza mnie podniecenie. Darek wyciągnął rękę i lekko ścisnął mojego kutasa i zważył w palcach moje jądra. 

    Nie pytając już o nic chwyciłem jego kutasa w dłoń. Ruszałem nim chwilę w górę i dół, zaczął twardnieć i rosnąć. Byłem bardzo podniecony. Waliłem go kilka chwil gdy poczułem że chcę go possać. Wydawało mi się to naturalne, myślałem że to jest właśnie to, co powinienem zrobić. Nachyliłem się i otwarte usta zaczął wypełniać mi duży kutas. 

    Wikary stękał głośno gdy złapał mnie mocno za kutasa i zaczął mi walić. Robił to całkiem inaczej niż gdy robiłem to sam. Było mi bardzo dobrze. 

    Gdy myślałem że już zaraz wytrysnę Darek wstał. Miałem jego kutasa na wprost siebie więc zacząłem robić to samo co przed chwilą. 

    Dochodzę, wysapał Darek. Zamknij oczy i otwórz usta, powiedział. Otworzyłem usta ale nie zamknąłem oczy, waliłem tego kutasa jeszcze chwilę, wtedy z jego cewki trysnął preukaljat, prosto na moją twarz.

    Dwa może trzy szybkie ruchy ręką później z jego kutasa zaczęła się lać sperma. Pierwsze strzały chybiły celu i spadły na moją twarz i czoło, kolejne trafiły prosto do ust. Tryskał i tryskał, jak się później dowiedziałem, to był prawie tygodniowy zapas spermy. 

    Nie byłem gotowy na połknięcie spermy, ale zrobiłem to. Czułem jak ta ciepła słona kula spływa moim gardłem aż do żołądka. 

    Darek usiadł i nim zdążyłem wziąć oddech złapał mnie za kutasa. Nachylił się i wessał go do ust. Był w tym bardziej obeznany niż ja. Po kilku ruchach czułem jak zaczynam dochodzić a Wiary wsadził go sobie głęboko w gardło i czekał aż w końcu wytrysnąłem wszystkim co miałem w jajach.

    Opadliśmy na kanapę.

    Rozmawialiśmy chwilkę, burza się skończyła i wróciłem do domu. 

     

    Wikaremu obciągałem jeszcze dziesiątki razy, on mi najczęściej walił tylko lecz czasami też brał w usta. 

    Po miesiącu zaczął też mnie dumać w dupkę, miałem 15 lat a ilość spermy jaką przyjmowałem była dawką dobra dla rasowej dziwki. 

    Nikt nas nigdy nie nakrył, niedzielne wieczory były najlepsze.

    Przychodziłem na plebanię, Wikary rozpinał sutannę którą chciałem by zakładał. Wyjmował swojego sporego kutasa który jeszcze nie stał, brałem takiego miękkiego w usta, język wsuwałem pod napletek, ssałem aż był twardy i sztywny, wtedy brałem go w dłoń, główkę trzymałem w ustach, językiem robiłem małe kółka tak jak mnie nauczył potem chwytałem jego jądra, lekko ciągnąłem je w dół i po chwili następował wytrysk. Połykałem wszystko, zlizywałem resztki z kutasa i szedłem do domu. 

    Historii z wikarym było dużo więcej. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom7
  • Tesciowa 4

    Była środa, w tym dniu miałem trochę szczęści gdyż klienci odwołali mi spotkania i zamiast skończyć pracę o 18 już o 12 byłem wolny. Pomyślałem że trzeba to wykorzystać i zadzwoniłem do teściowej co porabia i czy ma czas i ochotę spotkać się ze mną. Jak pomyślałem tak też zrobiłem. Jadzia powiedziała mi że właśnie szykuje się aby jechać po córkę do szkoły, następnie zawozi ja na rehabilitację a potem jest już wolna. A więc ustaliliśmy że wracając że jadąc do szkoły podjedzie po mnie i razem pojedziemy. Po około 15 min Jadzia podjechała po mnie, wsiadłem do auta na przywitanie soczysty buziak no i pojechaliśmy do szkoły następnie na rehabilitację. Jadzia miała na sobie czarna sukienkę i czarne rajstopy lub pończochy. Wysadziliśmy młoda, teraz mieliśmy około 3 godzin tylko dla siebie. Jadzia stwierdziła że jedziemy do niej, w domu nikogo nie ma będziemy mieli całe mieszkanie dla siebie. Tak też zrobiliśmy i już po około 10 min podjechaliśmy pod blok, wysiadłem aby otworzyć garaż, Jadzia wjechała a ja zamknąłem drzwi. Jadzia też wyszła z auta a ja nie mogąc się powstrzymać po prostu się rzuciłem na nią. Docisnąłem jej plecy do auta, i zacząłem namiętnie całować a właściwie lizać się z nią, rękę wsadziłem pod jej sukienkę i wtedy przekonałem się że ma na sobie samonośne pończochy a ja zacząłem ugniatać i masować jej cipke przez materiał jej majtek, które po chwili zaczęły się robić wilgotne z podniecenia. Po chwili Jadzia powiedziała abyśmy weszli na górę i tam porządnie się zabawkami zajęli sobą, bez wahania się zgodziłem i już dosłownie po chwili byliśmy w mieszkaniu Jadzi. Staliśmy w przedpokoju. Zdjęliśmy buty i dalej stojąc na środku przedpokoju zaczęliśmy się bardzo namiętnie całować a wręcz lizać ze sobą, widać było że oby dwoje jesteśmy spragnieni siebie, że oby dwoje mam wielką a wręcz ogromną ochotę na siebie. Nasze języki szalały w naszych ustach w miłosnym tańcu a ja trzymałem ją za pupę miętosząc i macając i ugniatając jej duże miękkie i mega sexowne pośladki. Trwało to wszystko jakąś chwilę, jak długo nie wiem bo żadne z nas na zegarek nie patrzyło. Po dłuższej chwili , przestaliśmy się całować a Jadzia zaproponowała papierosa na balkonie, nie śmiałem jej odmówić . Wzięła mnie za rękę i razem przeszliśmy przez duży pokój otworzyliśmy drzwi balkonowe i wyszliśmy na zewnątrz . Usiedliśmy na krzesłach obok siebie, odpaliliśmy papieroski . Siedzieliśmy w milczeniu paląc fajkę. W pewnym momencie położyłem swą rękę na udzie Jadzi gładząc jej udo przez cienki materiał jej cienkich, jak się za chwilę okazało samonośnych pończoch. Delikatnie je głaskałem starając się przechodzić coraz wyżej , wkładając swą rękę pod jej sukienkę Jadzia w tym momencie zdecydowanie rozchyliła swe uda dzięki czemu miałem łatwy dostęp do jej krocza. A więc bez pardonu wsadziłem tam swą dłoń i palcem przez materiał jej majteczek zacząłem pieścić a właściwie masować jej kroczę a właściwie cipkę. Robiłem to najpierw delikatnie aby po chwili lekko przyspieszyć, po chwili było mi mało a więc sprawnie odchyliłem krocze jej majteczek na bok i teraz już mogłem pieścić palcem jej pickę a nie tylko materiał. Gładziłem ją palcem najpierw na zewnątrz aby już dosłownie po chwili powoli zacząć jej wkładać palca do środka, czułem już iż jest bardzo mokra w środku od podniecenia co musiało oznaczać że jej się to podoba i bardzo ją to podnieca. Nie przestawałem teraz masowałem jej łechtaczkę robiłem to dość zdecydowanie a Jadzia tylko lekko i cicho pojękiwała odchylając głowę do tyłu, a ja nie przestawałem napierałem swym palcem cały czas chcąc doprowadzić ja na szczyt, chcąc aby jej ciało przeszył dreszcz ekstazy, orgazmu. Jadzia już jakiś czas temu wyrzuciła do słoika swego papierosa a ja właśnie teraz to zrobiłem , jednocześnie cały czas próbując doprowadzić ja na szczyt, aż w pewnym momencie złapała swą ręką mą rękę która robiłem jej dobrze i mocno docisnęła do swej cipy cichutko mówiąc jeszcze chwilka, mocniej nie przestawaj iw właśnie w tym momencie było jasne że szczytowała, miała orgazm widać było iż się mocno powstrzymywała aby nie zacząć krzyczeć, nie mogła bo przecież siedzieliśmy na balkonie na zewnątrz a ulica chodzili ludzie któryż to od razu by się domyślili co się dzieje. A więc udało mi się robiąc palcówkę doprowadzić mą kochaną teściową do orgazmu. Po siedzieliśmy jeszcze tak chwilkę po czym oby dwoje wstaliśmy i weszliśmy do pokoju zamykając za sobą drzwi balkonowe. Staliśmy na środku dużego pokoju. Staliśmy tak przez chwilę w milczeniu, na twarzy Jadzi widać było jeszcze ekstazę po orgazmie który przed chwilą przeżyła. Złapałem ja za rękę i przyciągnąłem do siebie, tak aż nasze usta się spotkały, zaczęliśmy się całować, najpierw delikatnie nieśmiało aby po chwili nasze języki znowu zaczęły tańczyć w miłosnym zwariowanym tańcu. Lizaliśmy się a ja ugniatałem macałem jej duży tyłek, który był bardzo miękki i sexowny. Trwało to jakąś chwilkę po której to chwilce, Jadzią szybkimi i sprawnymi ruchami odpięła mój pasek od spodni następnie guzik oraz suwak rozporka i sprawnym ruchem sprawiła że moje spodnie zostały zdjęte a następnie ich los podzieliły moje bokserki. Wtedy uklękła przede mną i zaczęła najpierw ręką a następnie swymi wargami oraz językiem masować i pieścić końcówkę mego kutasa. Robiła to jak zawsze mega delikatnie i profesjonalnie, było to cudowne uczucie. Teraz zaczęła wsadzać go sobie głębiej do ust w dalszym ciągu go liżąc i pieszcząc swym językiem i jednocześnie ocierając o niego swe wargi co powodowała iż powoli odlatywałem, byłem mega napalony a więc jak nie trudno się domyśleć nie trzeba było długo czekać abym wystrzelił lawiną swej spermy w jej usta, doszedłem miałem nie ziemski orgazm. Jadzia jeszcze chwilę go possała wylizując i jednocześnie połykając każdą kropelkę mego nektaru. Po czym wstała dała mi soczystego buziaka i zapytała jak mi się podobało, odparłem że jesteś cudowna wiesz jak zaspokoić faceta. Uśmiechnęła się i powiedziała iż teraz trzeba troszkę odpocząć bo to nie koniec na dziś, przytaknąłem jej zgadzając się. Najlepszym sposobem na odpoczynek była kolejna wizyta na balkonie i kolejny papierosek, lecz tym razem grzecznie i bez ekscesów aby mój wojownik mógł spokojnie dojść do siebie i wrócić do formy. Musiałem się ubrać bo przecież nagi od pasa w dół nie mogłem wyjść na balkon. A więc wciągnąłem szybko spodnie i wyszliśmy wspólnie na balkon na którym odpaliliśmy fajeczki i zaczęliśmy w milczeniu je palić, trwało to wszystko około 5 min po czym wróciliśmy do dużego pokoju. Po wejściu Jadzia zapytała: – I jak zięciu doszedłeś już do siebie? Czy może trzeba Ci pomóc? – Pomoc zawsze się przyda, ale zaczyna już wstawać, odpowiedziałem – w takim razie chodź za mną. Wtedy teściowa złapała mnie za rękę i zaprowadziła do małego pokoju gdzie tradycyjnie już stało łóżko , rozebrane łóżko z nie schowaną po nocy pościelą. Stanęliśmy przed nim i w milczeniu Jadzia odpięła i zdjęła me spodnie , następnie uniosłem do góry ręce a ona szybkim ruchem pozbawiła mnie bluzy i koszulki, byłem już zupełnie nagi. Teraz nadeszła moja kolej aby to ja rozebrał mą kochankę. W sukience która miała na sobie z tyłu był suwak, który to szybko odpiąłem dzięki czemu już po sekundzie jej sukienka osunęła się na ziemię. Oczom mym ukazała się czarny lekko koronkowy stanik w którym były ukryte jej dość dużych rozmiarów piersi, już po chwili sprawnym ruchem i jego odpiąłem uwalniając jej piersi ze sterczącymi sutkami. Teraz odwróciłem Jadzię tak że stała przy łóżku tyłem do niego , delikatnie ją pchnąłem na nie tak że plecami położyła się na nim. Wtedy ja stanąłem nad nią złapałem za końcówkę jej majteczek i szybkim ruchem pozbawiłem ją bielizny, dzięki czemu została tylko w samych samonośnych pończoszkach. Wszedłem na łóżko i położyłem się obok niej, leżeliśmy obok siebie przez chwilę praktycznie zupełnie nadzy. Jedną ręką głaskałem macałem i bawiłem się jej sterczącymi sutkami, natomiast druga ręką gładziłem jej gładkie i wygolone łono, ona w tym czasie głaskała i delikatnie waliła dłonią mego kutasa, który dosłownie po kilku minutach takiej zabawy był już na nowo gotowy do działania, gotowy aby wejść w cipke mej teściowej. Dalej delikatnie rękoma głaszcząc i bawiąc się swoimi ciałami zaczęliśmy się delikatnie ale bardzo namiętnie całować. Trwało to jakaś chwilkę, po upływie której stwierdziłem że chce się jej odwdzięczyć i zrobić jej minetkę. Zsunąłem się niżej na łóżku, rozsunąłem a właściwie rozłożyłem nogi swej teściowej a swą głową i ustami zanurkowałem między jej uda docierając do jej mokrej różowej cipki. Zacząłem ja delikatnie lizać z zewnątrz, delikatnie i na około jej dziurki, aby już po chwili zacząć ja lizać od środka, jednocześnie ssać jej wargi sromowe. Była cudownie smaczne, spijałem z niej wszystkie soki, bardzo mi się to podobało i podniecało zresztą Jadzi również gdyż delikatnie zagryzała swe wargi delikatnie pojękując. Chciałem aby miała oralny orgazm a więc zacząłem przyspieszać swe ruchy językiem którym teraz lizałem pobudzałem jej łechtaczkę, długo czekać nie musiałem gdyż po kilku minutach takiej zabawy Jadzia zaczęła zaciskać swe uda na mojej głowie, ciało jej przeszyły dreszcze a z ust jej wydobyły się głośne jęki. Wiedziałem że doszła, a więc przestałem podniosłem się i znowu położyłem obok niej i znowu zaczęliśmy się lizać. Nie wytrzymałem nie chciałem dłużej czekać położyłem się na swej teściowej na celowałem swym kutasem na jej cipkę i szybkim i zdecydowanym ruchem wszedłem w nią, złapałem jej uda i uniosłem do góry trzymając ją tak ruchałem ile sił bez zwalniania waliłem swą teściowa ile tylko sił miałem, oby dwoje przy tym stękaliśmy i jęczeliśmy nie przestawałem a z w końcu poczułem że zaraz nadejdzie orgazm, nie przestając, jeszcze kilka szybkich ruchów i nastąpił strzał spermy w jej cipie Jadzia też doszła gdyż krzyknęła o kurwa znowu. Opadłem swą głową na jej tak że nasze usta się spotkały, pocałowałem ja i powiedziałem że było zajebiście, ona odparła ze jej też jest ze mną w sexie cudownie. Wyszedłem z niej wstałem ubrałem się całując na koniec w usta pojechałem do domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Nowak
  • Kuzynka Agnieszka

    Agnieszka to żona brata ciotecznego mej żony. Wysoka blondynka z krótkimi włosami, nie gruba ani chuda, z dużym biustem duża pupa i lekkim brzuszkiem, od kiedy tylko pamiętam zawsze mnie bardzo kręciła. Kiedyś nawet z nią pisałem o tym ale nie dała się namówić ani przekonać na romans, sex że mną. Była nie ugiętą w tej dziedzinie. Od naszego pisania minęło około 3 lata. Była środa, w trakcie pracy zadzwoniła do mnie żona abym po robocie podjechał do Agi i coś tam od niej odebrał, nie protestowałem. Było parę minut po 18 kiedy stałem już pod drzwiami jej mieszkania i dzwoniłem dzwonkiem. Otworzyła mi drzwi wszedłem do środka przywitałem się z Aga jak zawsze buziakiem w policzek. Aga miała na sobie czarna luźna bluzkę z lekkim dekoltem oraz jeansy. Zaprosiła mnie do pokoju i zaproponowała kawę, zgodziłem się. Usiadłem na kanapie przy której stała ława, a już po chwili dołączyła do mnie Aga siadając obok mnie i stawiając dwa kubki z kawą na ławie. Nie ukrywam że poczułem podniecenia, poczułem że w majtkach ciasno mi się robić zaczyna, bo mimo że nie pisaliśmy już o tym ona dalej mnie podniecała i to bardzo. Podczas rozmowy okazało się że do końca tygodnia jest sama w domu bo mąż w trasie i zabrał ze sobą synów. Siedzieliśmy i popijaliśmy kawkę rozmawiając o w sumie o wszystkim i o niczym. Aż w końcu Aga zapytała – Pamiętasz jak pisała do mnie, no wiesz o sexie? – pewnie ze pamiętam jak mógłbym zapomnieć Agnieszka kontynuowała – bo wiesz ostatnio długo tym myślałam, czemu ja mam być fer skoro druga strona zdradza mnie na lewo i prawo, czemu nie mam znowu poczuć się pożądaną , poczuć się znowu prawdziwa kobieta, ale czy Ty w ogóle jeszcze byś chciał, byłbyś zainteresowany? – No pewnie ze jestem zainteresowany, nigdy nie przestałem, przestałem pisać bo Ty nie chciałaś tego, wiesz jak jest u mnie brakuje mi kobiety a właściwie sexu. Możemy sobie na wzajem pomoc. Po tym jak to powiedziałem, zbliżyłem się do Agi i pocałowałem w usta, nie za protestowała a wręcz odwrotnie złapała mnie za kark i przyciągnęła do siebie, najpierw delikatne buziaki a już po chwilę nasze usta nasze języki zaczęły miłosny taniec, całowaliśmy się jak prawdziwi kochankowie. Mój penis stwardniał, był gotowy do działania zresztą tak samo jak i ja. Lizaliśmy się cały czas bawiąc się swymi włosami, aby po chwili zacząć zachłannie dobierać się do siebie, praktycznie równocześnie zaczęliśmy dobierać się do swych rozporków odpinając sobie na wzajem paski, suwaki i guziki od nich. Przerwaliśmy nasze całowanie i wstaliśmy, nasze rozporku były już odpięte, widziałem materiał białych majtek Agnieszki, uniosłem ręce do góry a ona szybko pozbawiła mnie górnej części mej garderoby, po chwili ja również zdjąłem jej bluzkę a oczom mym ukazał się dużych rozmiarów czarny stanik, który to szybkim ruchem zrzuciłem na ziemię uwalniając jej duże piersi ze sterczącymi sutkami. Nie mogłem się powstrzymać, schyliłem się i zacząłem lizać ssać i lekko przygryzam jej sutki natomiast  oby dwie swe ręce wsadziłem za jej majtki i macałem ugniatałem jej dupę, musiało się jej to podobać bo lekko pojękiwała. Trwało to wszystko dłuższą chwilę. Kiedy przestałem się bawić jej cyckami i podniosłem się, znowu zaczęliśmy się całować jednocześnie nawzajem złapaliśmy za swe spodnie razem naszymi majtkami i pociągnęliśmy w dół a następnie pozbawiliśmy się nawzajem swej dolnej garderoby, byliśmy zupełnie nadzy, podziwiałem jej łono, idealnie wygolone. Zaczęliśmy się znowu lizać, Aga wzięła mego kutasa w dłoń, zaczęła po nim jeździć w tą i z powrotem, aby złapać go w końcu swą dłoń i delikatnie zacząć mi go walić, nie byłem dłużny swym palcem zacząłem smyrga jej łechtaczkę pocierając ją, a po chwili zacząłem w jej cipke wkładać najpierw jednego potem dwa a w finale trzy palce, była bardzo mokra, ciepła w środku. Było cudownie. Bawiliśmy się tak na wzajem dłuższą chwilą, aż w końcu Aga powiedziała – wejdź we mnie chce Cię mieć w sobie – bardzo chętnie ale nie mam gumek – nie szkodzi, nie na widzę sexu z gumką, to nie jest fajne ani przyjemne, biorę tabletki zrób to w końcu. Złapała mnie za rękę, pociągnęła za sobą, oby dwoje wylądowaliśmy na kanapie która stała obok nas. Ja leżałem na plecach że sterczącymi kutasem, Aga usiadła na mnie okrakiem złapała dłoniom mego kutasa uniosła swe biodra do góry następnie nacelowała mego penisa na swą dziurkę i usiadła na nim, nabijając się na ma palę. I zaczęła się jazda, ujeżdżała mnie poruszając się w górę i w dół, robiła to bardzo rytmicznie nie spiesząc się, cały czas w jednakowym tępię, było cudownie jej cipki idealnie oplatała mego kutasa, wiedziałem że to długo nie potrwa że nie wytrzymam zbyt długo, a chciałem aby ona też szczytowała, dlatego też zacząłem palcem pobudzać masować jej łechtaczkę aby ona też mogła osiągnąć orgazm. Aga zaczęła przyspieszać coraz głośniej oddychać, w pewnym momencie dosłownie jęczeć, a i ja zacząłem czuć że dochodzę że zaraz wytrysnę aż w końcu się to stało trysnąłem lawina sperma w jej cipce, dosłownie w tym samym czasie Aga krzyknęła odchyliła się całą do tyłu, oznaczać to mogło tylko jedno szczytowała podobnie jak ja. To było cudowne przeżycie i mega orgazm. Aga opadła na mnie, mój kutas wyślizgnął się z jej cipki, dostanę namiętnego buziaka z języczkiem. Całowaliśmy się tak totka chwilę, ma sperma wylewała się z cipki wprost na me pod brzusze. Po chwili Aga wstała, ja również wytarłem papierem resztki spermy podobnie jak i Aga ubraliśmy się oby dwoje daliśmy sobie buziaka i pojechałem do domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Nowak
  • Zabawy z siostra cz.1

    Życie niemal każdego mężczyzny zaczyna się chyba tak samo. Od swoistego wstrętu, czy niechęci w stosunku do dziewczyn, od czasu, w którym to kumple są najważniejsi, a dziewczyny są głupie. Dopiero z czasem okazuje się, że takie myślenie jest głupie. Pewnego dnia przychodzi taki moment, że jakiś klocek w głowie faceta wreszcie trafia na właściwe miejsce, koła zębate zaczynają się zazębiać i wtedy świat jaki zna każdy młodzieniec wywraca się do góry nogami. Powoli odwracasz wzrok od swoich kumpli i kierujesz go w stronę płci przeciwnej. Najczęstszym obiektem pierwszych westchnień bywają nauczycielki, lub starsze sąsiadki, o pięknych rozwiniętych kształtach. Wszędzie, niemal na każdym kroku obserwujesz piękne twarze… Chociaż nie. Obserwujesz piersi i pośladki. To najbardziej kusi dorastającego młokosa. Na twarze przychodzi czas później,  podobnie, jak na zauroczenia, miłości i takie tam. Bywają jednak chłopcy, którzy od dzieciństwa mają „pod górkę”. Takim właśnie byłem ja. W moim sąsiedztwie nie było atrakcyjnych, starszych o kilka lat kobiet. Mało tego. Nie było ich prawie wcale, gdyż mieszkam w Zadupiu Dolnym, gdzie praktycznie nie mamy sąsiadów. Z nauczycielkami w szkołę sprawa miała się podobnie. Większość z nich pamiętała czasy, gdy na świecie wykluł się pierwszy dinozaur, pozostałe albo tresowały smoki, albo latały na miotłach. Jedna miała wąsa. Oczywiście były koleżanki z klasy, które jednak nie robiły również większego wrażenia, poza jedną Anną, która jednak była tak nieskazitelnie piękna, że pozostawała poza zasięgiem marzeń każdego z moich rówieśników, w tym mnie. Po ukończeniu szkoły podstawowej trafiłem do technikum, które było typowo jednopłciowe. Tak więc… Moja uwaga siłą rzeczy skupiała się w znacznej części na mojej kochanej, o rok młodszej siostrzyczce. Z zachwytem obserwowałem, jak rosły jej piersi  jak jej biodra nabierają dorosłych kształtów. Kilka razy miałem okazję podziwiać jej piękne ciało, podglądając ją przez dziurkę od klucza, podczas kąpieli. Uwielbiałem zabawiać się z jej majteczkami. Zapach, jaki na nich zostawiała, zniewalał mnie i doprowadzał do szaleństwa. Marzyłem wtedy tylko o tym, by móc pieścić jej cudowne ciałko. 

    Marzenia mają to do siebie, że czasami się spełniają…

    Rok szkolny zbliżał się do końca, więc zerwałem się z kilku lekcji, by szybciej być w domu, zważywszy na upalny dzień, który właśnie się zaczynał. Perspektywa godzinnej jazdy zatłoczonym autobusem przy ponad trzydziestostopniowym upale nie pozwoliła mi się długo nad tą decyzją zastanawiać. Kilka minut po jedenastej wchodziłem już do domu. Zauważyłem, że Klaudia wpadła na ten sam pomysł. Z tym, że ona, jak się później dowiedziałem wcale nie poszła do szkoły. Położyłem się na naszej rogowej kanapie, by nieco odsapnąć. Włączyłem telewizor i powoli zacząłem odpływać w krainę snów. Nie trwało to jednak zbyt długo. Gdy weszła do pokoju oniemiałem. Musiałem ostro zawalczyć, by nie uderzyć szczęką o podłogę. Mimo iż widziałem ją nago, mimo iż kiedyś dotykałem jej ciała, teraz zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Ubrana w luźną białą koszulkę na ramiączkach, oraz w obcisłe spodenki wyglądała, jak młoda bogini. Od razu zrobiłem się twardy. Usiadła na kanapie obok mnie, a ja zauważyłem, że nie ma na sobie stanika. Rozmawialiśmy przez chwilę o niczym, a ja co chwilę błądziłem oczami po jej piersiach. Marzyłem, by móc ich dotknąć. Widziałem, że ma twarde sutki. Podobnie jak ja kutasa . Kilkanaście minut później, gdy już myślałem,  że udało mi się zapanować nad sobą, Klaudia położyła się bokiem na kanapie, wypinając w moją stronę tyłeczek. Ciasne i krótkie spodenki ledwo zakrywały jej pośladki. Położyła swoje nogi na moich. Patrzyła na mnie z zalotnym uśmieszkiem, czekając, co zrobię. Nie zastanawiając się długo położyłem lewą dłoń na jej łydce, prawą zaś złapałem za jej stopę. Jej skóra była aksamitnie miękka i delikatna. Poczułem buzowanie krwi w uszach. Widząc brak oporu z jej strony przesunąłem lewą dłoń wyżej po jej nodze, po czym podniosłem ją i pocałowałem jej stopę. Najpierw piętę, by po krótkiej chwili przesunąć się w kierunku palców. Zareagowała na to w sposób, którego się nie spodziewałem. Położyła się na plecach i drugą stopę również oparła o moją twarz. Nie powiem, było mi to bardzo na „rękę”, ponieważ czekało mnie dwa razy więcej przyjemności. Wziąłem w usta duży palec jej prawej nogi i zacząłem go ssać. Wiedziałem, że sprawiło jej to przyjemność , bo drugą stopą również próbowała wedrzeć się w moje usta, co zresztą po kilku minutach nastąpiło. Liżąc i ssąc jej paluszki obserwowałem również całą resztę jej pięknego ciała. Wiedziałem już, co chcę zrobić dalej. Chwyciłem jej nogi i położyłem sobie na ramionach. Leżała przede mną z rozłożonymi nogami, a ja patrzyłem z rosnącym apetytem na jej cipkę. Zacząłem całować jej łydkę, by chwilę później znaleźć się już przy kolanie. Uklęknąłem naprzeciw niej, wciąż trzymając nogi na ramionach i bez dalszego ociągania ruszyłem ustami dalej. Rozchyliła mocniej nogi, by ułatwić mi dostęp. Dotarłem do spodenek, które jednak tylko delikatnie musnąłem i skierowałem się wyżej. Jej luźna koszulka nie stawiała większego oporu, a mój język zagłębił się w jej pępku. Usłyszałem, że zaczęła szybciej oddychać, co tylko wzmogło moje działania. Zadarłem wyżej jej koszulkę, odsłaniając całkiem spore piersi. Natychmiast złapałem obie w dłonie i zacząłem ściskać. Były bardzo jędrne. Złapałem zębami sterczący sutek i delikatnie przygryzłem. Klaudia już nie oddychała. Ona po prostu dyszała. 

    Niestety nasze igraszki zostały przerwane, przez dźwięk otwieranej bramy garażowej, zwiastujący powrót rodziców z pracy. Klaudia z prędkością światła pobiegła do swojego pokoju. Zdążyłem jejsze zerknąć na jej seksowny tyłek, aż w końcu zostałem sam, że stojącym namiotem. Położyłem się więc, by ukryć erekcję i czekałem, aż wejdą rodzice. 

    Godzinę później,  gdy do domu wrócił także nasz brat zasiedliśmy do stołu, by zjeść obiad. Brakowało jeszcze tylko Klaudii. Gdy wreszcie do nas dołączyła, zauważyłem, że luźną koszulkę zastąpiła mniej frywolna, lecz również na ramiączkach bluzeczka w kwiaty, spod której dostrzec szło czarny stanik, a krótkie i obcisłe spodenki ustąpiły miejsca nieco dłuższym i nie tak opinającym jej tyłek. Zdałem sobie wtedy sprawę, że to wszystko zostało przez nią starannie zaplanowane, że od początku miała ochotę na takie igraszki. Powiem szczerze, że bardzo mi się to… spodobało. Do końca dnia wodziłem za nią oczami. Błądziłem wzrokiem po jej pięknych piersiach, płaskim brzuszku, lecz największe wrażenie robił na mnie jej tyłek. Klaudia miała silne, umięśnione nogi, które sama nazywała „kitami”, oraz nieziemsko seksowną dużą dupę. W połączeniu z długimi czarnymi włosami, zadziornym i uwodzicielskim spojrzeniem, oraz ładną buźką stanowiła, jak się w przyszłości okazało obiekt westchnień wielu mężczyzn. W tym oczywiście i mnie. Osobiście widziałem  jak wiele razy faceci obracali się za nią na ulicy, gdy ich mijała. 

    Gdy wieczorem oglądaliśmy telewizję, znowu oparła o mnie stopy. Tym razem jednak nie mogłem niestety nic zrobić,  gdyż oglądaliśmy całą rodziną. Nie zmieniło to jednak faktu, że mój kutas znowu zaczął radośnie podrygiwać w spodniach. Dopiero, gdy tuż przed spaniem znowu zostaliśmy na chwilę sami udało mi się dotknąć jej tyłeczka. Nawet przez materiał spodenek poczułem, jaki jest jędrny. Niestety tym razem na nic więcej już nie mogłem sobie pozwolić. Bardzo tego żałowałem, bo cały dzień miałem na nią cholerną ochotę. 

    Obudziłem się o trzeciej w nocy. Ona mnie obudziła. Siedziała tuż obok mnie na łóżku i gładziła moją rękę. Najpierw byłem mocno zaskoczony, jednak szybko wróciło do mnie to, co działo się wcześniej. Więcej kusić mnie nie musiała. Szybko podniosłem się do pozycji siedzącej, przyciągnąłem ją do siebie i bez pytania zacząłem całować ją w usta. Najpierw delikatnie muskać jej wargi, by po chwili wedrzeć się językiem do środka. Całując się z nią włożyłem rękę pod jej satynową koszulkę nocną i po raz kolejny złapałem ją za pierś. Znowu zaczęła mocniej oddychać, tym razem przywierając jednak mocniej do moich ust. Jej gibki język zaczął zabawiać się z moim, a ja delikatnie szczypałem ją w sutki. Poczułem,  że jej ręką wślizgnęła się w moje bokserki i mocno zacisnęła się na twardym kutasie. Zaczęła poruszać ręką w górę i dół wciąż namiętnie pieszcząc mój język. Byłem wtedy prawiczkiem i jej zabiegi nie musiały trwać zbyt długo. Po krótkim czasie doprowadziła mnie do orgazmu. Spuściłem się na własną koszulkę. Jeszcze chwilę pozwoliła mi pieścić swoje piersi. Szepnęła mi do ucha tylko dwa słowa: „ogól się”, a potem wyszła z mojego pokoju zostawiając mnie samego. Zastanawiałem się długo wtedy, czy właśnie przestałem być prawiczkiem? Czy zwalenie konia przez kogoś innego można nazwać rozprawiczeniem? Przebrałem się w czyste ciuchy i wreszcie nad ranem udało mi się zasnąć. 

    Rano, gdy wreszcie udało mi się wyjść z łóżka, po kolejnej sesji walenia konia, niestety tym razem sam że sobą, zauważyłem, że Klaudii już nie było w domu. W moich myślach kołatała się jedna myśl… Co będzie dalej? 

    Odpowiedź przyszła po jakimś czasie.

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wielicki
  • Dzien swira z boskim Radkiem

    Wszyscy Polacy kochają film „Dzień świra”. Mnie także on śmieszył, jednak jednocześnie zmartwiał, gdyż moje życie było prawie identyczne jak życie Adasia. Od dwudziestu kilku lat uczyłam historii w szkole ponadpodstawowej. Praca ta nie rozpieszczała: zarobki były niskie, a uczniowie zawsze mieli mnie gdzieś, tym bardziej, że uczyłam w technikum mechanicznym. Z mężem rozwiodłam się kilkanaście lat temu, a syn, gdy tylko osiągnął pełnoletność, wyprowadził się ode mnie. Czułam, że moje życie nie poszło w dobrą stronę. Mocno przeżyłam rozstanie z małżonkiem. Niestety nie znalazłam po rozwiedzie nikogo, z kim poszłabym do łóżka chociażby raz. Mówiąc krótko, od kilkunastu lat nie uprawiałam seksu z mężczyzną. Po pierwszym roku/dwóch samotnego kładzenia się spać, nie czułam dyskomfortu w zakresach seksualnych. Jednak w końcu musiało się to zmienić. Przez całą moją młodość, należałam do grupy tych ”dobrych i spokojnych” osób. Za młodu nigdy się nie masturbowałam, ale seks z mężem prawie zawsze sprawiał mi wiele przyjemności. Gdy w końcu nie mogłam wytrzymać pokusy czucia orgazmu, złapałam za zielony ogórek. Powędrowałam z nim i butelką oleju do łazienki. Usiadłam naga w wannie, oblałam siebie oraz ogórek olejem, po czym wsadziłam go w moją owłosioną cipkę. Nie potrzebowałam wiele czasu, by osiągnąć orgazm po kilku latach rozłąki. Gdy byłam w pracy i wspominałam o mych zielonych wybrykach, było mi głupio. Jednak kiedy znowu znalazłam się w domu, postanowiłam zrobić to, co zazwyczaj robią ludzie o kilkadziesiąt lat ode mnie młodsi. Po raz pierwszy raz w życiu włączyłam film pornograficzny, czego skutkiem był jeszcze lepszy orgazm. Tak mi się to spodobało, że tamtego dnia na jednym filmie i orgazmie się nie skończyło. Masturbowałam się wtedy przez pięć godzin. Moja cipka była zmęczona, tak samo jak ja, kiedy musiałam wstać na 8 rano do pracy następnego dnia.

    Wiedziałam, że wiele osób korzysta z pewnych ułatwień podczas masturbacji w postaci sztucznych penisów lub nawet wibratorów. Marzyłam o czymś takim, jednak wstydziłam się pójść do seks-shopu, a robić zakupów przez Internet nie potrafiłam. Tak więc, moja codzienna masturbacja opierała się na robótkach ręcznych, zabawie warzywami i myjką prysznicową. Nie wiedziałam czy jestem uzależniona, ale robiłam to po kilka razy dziennie.

    Trwałam w tym stanie kolejnych kilka długich lat, a moje ciało starzało się. Musiałam już kupować krem na zmarszczki, który z resztą używałam jako lubrykant. W końcu coraz bardziej zaczęłam pragnąć prawdziwego chuja. Początkowo starałam się spełnić moje marzenie, jak każda inna osoba. Umówiłam się na randkę z mężczyzną w moim wieku. Był przystojny, jednak rozmowa z nim była nudna, więc nie dałam się zaprosić do niego.

    Obcowanie w pracy z młodymi, wysportowanymi chłopakami sprawiło, że nie podniecali mnie mężczyźni w moim wieku. Gdy patrzyłam na zaledwie jedną z czterech klas, które uczyłam, widziałam przynajmniej piętnastu uczniów, którym mogłabym się oddać na stole nawet teraz. Wszyscy ci podniecali mnie, jednak tylko jeden sprawiał, że zaledwie patrząc na niego, czułam wilgoć w majtkach. Był nowy w klasie; dostał się do III c dopiero dwa miesiące temu. Radek miał około 185cm wzrostu i ciemne jak węgiel, krótkie włosy. Nosił się stylowo, a jego postura prezentowała się wspaniale: był chudy, umięśniony i pachniał drogimi perfumami. Nie był tu jednak lubiany: uczniowie z biednych rodzin, nie zapatrywali się pozytywnie na bananowych chłopców. Mnie to jednak nie przeszkadzało. Za każdym razem, jak się masturbowałam, w głowie miałam właśnie go.

    Gdy pewnego dnia zadałam IIIc prace z podręcznikiem, przyglądałam się Radkowi i marzyłam o tym, jak rucha mnie w tej sali. Poczułam, że moja pochwa zrobiła się wilgotna. Pomyślałam, że zrobię coś po raz pierwszy. Przeprosiłam klasę i wyszłam do łazienki. Weszłam do kabiny, zdjęłam spodnie, usiadłam na sedesie, po czym zaczęłam masturbować się fantazjując o Radku. Gdy szczytowałam, wyprostowałam z całej siły nogi. Moje buty zaświeciły po drugiej stronie drzwi od kabiny. Usłyszałam teraz, że stoi tam uczennica, czekając aż zwolnię jej toaletę. Zapomniałam, że tutaj działa tylko jeden sedes. Poczułam duży wstyd, tym bardziej, że mojej masturbacji towarzyszyły mokre dźwięki. Czułam się bardzo głupio, ale musiałam w końcu wyjść z kabiny. Gdy otworzyłam drzwi, ujrzałam czekającą na swoją kolej osiemnastoletnią uczennicę.

    – Dzień dobry – powiedziałam cała czerwona.

    – Dzień dobry – odpowiedziała dziewczyna. Lekko uśmiechając się, dała mi do zrozumienia, że wie, co zrobiłam.

    Wróciłam do Sali. Uczniowie dalej pisali zadaną przeze mnie pracę. Moje myśli nadal krążyły wokół Radka. Czułam na niego tak dużą chęć, że w końcu powiedziałam:

    – Radku, zostań na chwilę po lekcji – sama zdziwiłam się, co powiedziałam. Nie miał po co zostawać ze mną po lekcji.

    – Dobrze, proszę pani – powiedział hipnotyzującym głosem.

    Po wypowiedzeniu mojej prośby, lekcja trwała jeszcze dziesięć minut. Ja przez ten czas zastanawiałam się, co powiedzieć mu gdy zostanie po lekcji.

    Dzwonek zadzwonił. Wszyscy uczniowie wyszli i zostałam tylko ja i Radek.

    – Zamknij drzwi, proszę.

    Wykonał moje polecenie.

    Radek podszedł do mojego biurka i oparł się o niego swoimi rękoma.

    – Czego pani potrzeba? – zapytał swym pięknym głosem. Czułam teraz jego perfumy. Po jego pytaniu trwałam przez kilka sekund w ciszy, aż w końcu wycedziłam coś.

    – Radku, jesteś nowy w tej klasie…

    – Racja – przerwał mi, jednak nie zirytowałam się, gdyż jego głos działał na mnie kojąco.

    – Jesteś nowy w tej klasie, a już zdążyłeś zdobyć jedynkę.

    – Tak, nie poszedł mi ten sprawdzian.

    – No właśnie, masz pomysł, co z tym zrobić?

    – Mogę poprawić tę ocenę.

    – No dobrze. Radek – przybliżyłam się do niego. – a co byś powiedział na korepetycje z historii?

    – Chyba tak nie można?

    – Nie, ale nikt by się nie dowiedział. W tym układzie miałbyś zagwarantowane zdanie z historii, a ja dwadzieścia złotych tygodniowo w kieszeni.

    – Czemu nie. Gdzie będą korepetycje?

    – U mnie w mieszkaniu. Kiedy możesz przyjść?

    – Nawet dzisiaj. Ale dopiero o dwudziestej.

    – Dobrze, pasuje mi.

    Po podaniu adresu, Radek wyszedł. Cała ta rozmowa była improwizacją, a ja zdałam sobie sprawę, że jeśli wszystko dobrze pójdzie, nawet może dzisiaj odbędę seks z Radkiem. Miałam teraz okienko, więc gdy zostałam sama w sali, zamknęłam się na klucz i jeszcze raz dokonałam samogwałtu.

    Gdy wróciłam po pracy do domu, miałam trzy godziny na ogarnięcie mieszkania i samej siebie. Sama zdążyłam wziąć szybki prysznic i podciąć moje włosy łonowe, na nogach i pod pachami. Zostawiłam sobie tylko trochę włosów łonowych nad , gdyż podobały mi się one na filmach pornograficznych. Ubrałam seksowną bieliznę, ciemne pończochy, całkiem krótką spódnicę i bluzkę z dużym dekoltem. Pomalowałam usta czerwoną szminką. Zastanawiałam się, czy nie zmyć tego, jednak ostatecznie zostawiłam czerwień na mych wargach. Gdybym była w jego wieku, wysiłek, który włożyłam dzisiaj w swój wygląd, wystarczałby do przelecenia większości chłopaków w szkole. Jednak nie byłam w tym wieku. Mimo wszystko, moja figura faktycznie była ładna – byłam chuda, a jednocześnie me piersi nie należały do tych najmniejszych. Moja pupa była marzeniem wielu kobiet w moim wieku, jednak zmarszczek na twarzy nie potrafiłam oszukać. Nie mogłam się doczekać przyjścia Radka.

    W końcu zadzwonił do drzwi. Otworzyłam mu. Ubrany był w ciemne spodnie i czarną koszulkę. Wyglądał bosko. Radek lekko zdziwił się widząc mnie ubraną tak wyzywająco, jednak bez słowa wszedł do środka.

    Wskazałam mu, gdzie ma usiąść. Zasiadłam naprzeciwko. Zgodnie z moją prośbą, zaczął wyjmować z plecaka książki.

    – O której masz wrócić do domu?

    – Nie mam limitu czasowego – odpowiedział. – Mieszkam bez rodziców.

    – Taki przystojniak jak ty pewnie mieszka z dziewczyną, co?

    Zdziwił się słysząc moje pytanie.

    – Nie, jestem singlem.

    Radek w końcu wyjął książki. Przez pierwsze dziesięć minut przeprowadzałam prawdziwe korepetycje. Cały czas jednak miałam w głowie, jak mógłby wyglądać z nim seks. Zadałam mu do zrobienia trochę dłuższe zadanie. Wstałam od stołu. Patrzyłam na nachylonego nad książkami Radka. Był tak seksowny. W głowie widziałam już, jak rucha mnie w dupę. „Jezu, jaki on jest seksowny” – miałam w głowie. Poczułam impuls, który skłonił mnie do związania włosów w kucyk. Radek dalej rozwiązywał zadania. „Nie wytrzymam dłużej” – pomyślałam. Uklękłam przed nim. Teraz Radek przestraszył się i podskoczył na krześle, jednak nie uciekł z niego. Zaczęłam rozpinać rozporek chłopakowi młodszemu od mojego syna.

    – Chce się z tobą rżnąć – powiedziałam.

    – Ale? – powiedział zakłopotany Radek.

    Dobrałam się do jego majtek, z których wyciągnęłam penisa. Jego fiut był o wiele większy niż się spodziewałam. Mój były mąż miał prawie połowę mniejszego. Złapałam go w dłoń. Kutas Radka był duży, ale przede wszystkim bardzo twardy.

    – Ale twardy i duży… On chyba chce tego samego co ja, Radku.

    Radek na te słowa złapał za moją głowę i skierował ją ku swojemu penisowi. Pierwsze nadzianie na penisa było dosyć głębokie, przez co prawie się zakrztusiłam. Czułam jak skórka penisa całkowicie schodzi z żołędzi.

    – Żebyś wiedziała, jak bardzo. Ahhhh, to będzie długa noc.

    Kierował moją głowę w górę i w dół, cały czas sprawiając sobie przyjemność. Jego chuj po całym dniu smakował lekko słonawo, jednak nadal lepiej niż penis mego byłego męża. „O kurwa, robię gałę chłopakowi o trzydzieści lat młodszemu ode mnie! Och kurwa…” Obciąganie było wyjątkowo przyjemne. Co prawda był duży, więc nie było mi łatwo i czasem się dławiłam, jednak bardzo mi tego brakowało. Starałam się robić to jak najlepiej: ssałam, bawiłam się językiem i pozwalałam dojeżdżać naprawdę daleko jego chujem. Czułam się, jakbym robiła loda jakiemuś pięknemu bogu.

    Nieziemsko przystojny młodzieniec, który mógłby przelecieć każdą Polkę, właśnie odczuwał ogromne przyjemności spowodowane mymi ustami. Powiedział w śród jęków, że zaraz dojdzie. Tak też było, po pięciu minutach obciągania, wbił jak najbardziej tylko mógł moją głowę na swego chuja i strzelił potężną dawką spermy. Trzymał tak jeszcze moją głowę przez kilka sekund. Świetnie czułam pulsowanie członka. Gdy tylko mnie puścił, wyjęłam z ust penisa i zaczęłam kaszleć jego spermą. Po kilku większych kaszlnięciach, on wstał i przybliżył swego penisa blisko mych ust. Spojrzałam mu w oczy.

    -Wyssij całą spermę – powiedział.

    Tak też zrobiłam. Zaczęłam wysysać z jego chuja całą spermą, która w nim została. Tę dawkę słonego soku połknęłam. To śmieszne, ale sperma Radka o wiele bardziej smakowała mi niż ta mego męża. Wokół jego kutasa, zostawiłam czerwony ślad szminki.

    Radek złapał mnie pod pachami i podniósł na równe nogi. Zdjął jednym i pewnym ruchem moją spódnicę.

    – Jakie piękne majtki – były teraz całe mokre. Ten młodzieniec był ideałem, o którym nawet nie śniłam. Byłam wręcz dumna, że to mnie przypadła możliwość posmakowania jego nasienia. Pragnęłam poczuć go w sobie.

    – Dziękuje, Radku. Wyrżniesz mnie już, czy ile mam czekać? – naprawdę nie mogłam się tego doczekać.

    – Nie ma sprawy – zdjął ze mnie majtki. – Wyrucham cię tak mocno, że jutro lekcje prowadzić będziesz na stojąco – zdjął ze mnie bluzkę, po czym zajął się za stanik.

    – Zawsze wiedziałam, że szybko łapiesz.

    Zdjął ze mnie stanik, odsłaniając moje cycki. Wyraźnie był zadowolony z obecnej sytuacji, a jego penis był twardy i gotowy na więcej. Ponownie złapał mnie pod pachami, podniósł, po czym posadził mnie na stole. Rozszerzyłam nogi, ukazując mu moja moką, gotową do boju cipkę. Radek zdjął koszulę. Okazało się, że jego brzuch to piękny kaloryfer.

    – O kur… – nie zdążyłam powiedzieć, gdyż przerwał mi wchodząc swoim penisem w moją cipkę. – O KURWA! – zawołałam. W końcu moje marzenie się spełniło.

    Radek narzucił dobre tempo. Zagłębiał we mnie swego chuja raz po raz, a ja jęczałam na całe mieszkanie. Penis Radka był na tyle duży, że odczuwałam lekki ból. Pomimo szybkiego pieprzenia, Radek po dwóch minutach, nawet nie myślał, by przerywać. Ja pierwsza orgazmowałam, a jego ciągłe, szybkie tempo, przeciągało mój orgazm. „Och kurwa, jakie to jest dobre” Z moim mężem coś takiego nigdy nie miało miejsca. Seks z Radkiem był nieziemski, zaś seks z mężem był po prostu przyjemny. Przy każdym pchnięciu wymawiałam jakieś przekleństwo. Był szybki i ani przez chwilę nie potrzebował zwolnić. Podobało mi się, jak jego jaja uderzają o moje ciało, zaś moje cycki podskakują niczym fanki na koncercie ulubionego muzyka. Dopiero po około dziewięciu minutach Radek doszedł we mnie. Seks był tak dobry, że przez ani chwilę mi się nie dłużył, a wręcz chciałam więcej, gdy Radek się zatrzymał.  Zalał ciepłą spermą całą moją cipkę. Ja w tym momencie także szczytowałam, więc szukającym partnerki plemnikom towarzyszyło głośne wołanie do Boga.

    – O BOŻE!!! O JEZU!!! – krzyczałam.

    – Dzisiaj ich tu nie znajdziesz, kochana – pocałował mnie. – Gdzie jest sypialka? Mam ochotę na więcej – uszczęśliwił mnie tymi słowami. Bardzo bałam się, że nawet nie podnieci się, gdy osoba w moim wieku zainicjuje seks, ale było wręcz przeciwnie.

    – Powiem ci, ale obiecaj, że moja dupa też posmakuje twojej spermy.

    – Twoja dupa nie zazna dzisiaj spokoju.

    Poszłam z nim za rękę do sypialki. Nie mogłam pojąć, jak to się stało, że tak przystojny facet rucha taką kobietę jak ja. Radek rzucił mnie na moje łóżko.

    – Czyli anal już na pierwszej randce? Gdzie masz lubrykant?

    Wzięłam z lampki nocnej wazelinę i rzuciłam mu.

    – Nada się? – zapytałam oglądając jego piękne ciało.

    – Ta. Masz gumki może?

    – Niestety nie.

    – No nic, trudno.

    Połowę wazeliny, która była w puszcze nałożył na swojego masywnego chuja. Czułam się, jakbym trafiła na loterii. Nie dość, że chłopak wyglądał jak model, to jeszcze jego penis sięgał około dwudziestu centymetrów. Skutkowało to tym, że seks na stole mocno mnie bolał, ale nie przeszkadzało mi to. Był teraz tak naprężony, że wychodziły z niego grube, fioletowe żyły. Wiedziałam, że teraz będzie chciał mnie ładować w pupę, więc od razu odwróciłam się do niego tyłem. Zaczął smarować mój odbyt drugą połową wazeliny.

    – Radek?

    – Tak?

    – Jeszcze nigdy nie kochałam się w pupę.

    – Co ty gadasz? – położył się obok mnie i dał mi całusa. – Musisz się wyluzować. Wbrew pozorom seks analny jest bardzo przyjemny. Tylko się rozluźnij.

    Wstał z łóżka i stanął za mną. Ustawił moją pupę na odpowiedniej wysokości. Dotknął penisem mojego odbyty.

    – Jesteś naprawdę piękna.

    – Dzię…AAA!!!

    Nie zdążyłam podziękować, aż nagle pchnął mocno swym chujem w moją pupę. Niestety nie udało mu się wejść, a ja poczułam duży ból.

    – Ajaj, prawie wszedłem – Pocałował mnie w pośladek. – Hej, wiem, że też tego chcesz. Rozluźnij się, będzie lepiej niż za pierwszym razem. Naprawdę.

    Postarałam się rozluźnić. Radek spróbował ponownie i tym razem udało mu się przebić główką penisa przez najciaśniejsze miejsce.

    – Kurwa!!! – zabolało mnie to, ale uczucie było fascynujące.

    – Udało się! Teraz będzie z górki.

    Nie spodziewałam się tego, ale złapał mnie za włosy i pociągnął ku sobie. I ruszył. Wpierw wsunął swojego członka w moją pupę powolutku, centymetr po centymetrze Było to niespotykane uczucie: lekko dziwne, lekko bolesne, ale jednocześnie przyjemne. Gdy był we mnie maksymalnie zanurzony, prędko, jednym ruchem prawie wyciągnął ze mnie całego penisa. Nie spodziewałam się tego i jęknęłam. Spodobało mu się to. Ponownie wcisnął we mnie swoje monstrum, tym razem szybciej. Tym razem wyjmował go powoli. Spodziewałam się, że włoży go trochę szybciej, zaś on wbił go we mnie jak najszybciej tylko mógł i równie szybko wysunął go. Ta sekwencja spodobała mu się najbardziej, więc moja pupa musiała wytrzymać szybkie i bolesne jebanie.  Bardzo szybkie. Ruchał mnie prawie tak szybko jak na stole, a moja zaciśnięta dupa nie pomagała mu w tym. On degustował się moją tylną dziurką, ja zaś przeklinałam głośno. Nie miał racji, bolało mnie to. Zatapiał we mnie swego chuja naprawdę głęboko. Trzymał mnie za włosy, ale nagle złapał mnie za całą głowę i skierował ku łóżku. Jeszcze bardziej przyśpieszył tempo. Czułam się zaszczycona słysząc jego pojękiwania w tle. Tak mu spodobała się moja dupa, że zaczął mnie zachwalać, a mi wtedy było coraz lepiej.

    W końcu mój ból zaczął mieszać się z przyjemnością, jednak nie na tyle bym odczuła orgazm. Mu jednak jak najbardziej pasowała obecna sytuacja i z całą siłą wystrzelił w mojej dupce. Gdy wyjął ze mnie fiuta, uleciały ze mnie gazy i zaczęła wypływać sperma z najlepszymi genami, jednak nie przeszkodziło mu to i pocałował mnie w sam tyłek. Położył się obok mnie.

    – Ja pierdole, jesteś zajebista. Zawsze marzyłem o romansie z kimś takim jak ty.

    – Romansie?

    – No chyba nie myślisz, że pozwolę twojej cipce spokojnie oddychać? Od dzisiaj będę cię codziennie ruchał. Możesz przygotować się na długie sesje ciągłej rozkoszy. Możemy to robić tutaj, u mnie lub w szkole, ale jesteś już moja.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gierczinio

    Planuje kolejne części. Co o tym myślicie?

  • Klub Gang Bang – Rozdzial Siodmy – Polowanie na Zjawe

    – Mówię wam, że widziałem to cholerstwo na ścianie i wyglądało jak sam diabeł – powiedział Tomek, podczas gdy Kuba i Krzysiek wpatrywali się w niego z niedowierzaniem.

    – To bezsens – powiedział Krzysiek. – Skoro wszyscy pieprzyliśmy się po kątach i skoro zakryłeś kartonem okienko nad drzwiami, to jakim cudem ktokolwiek mógł puszczać jakieś światło na ścianie?

    – Gdybym znał odpowiedź, to bym was nie pytał – odpowiedział Tomek.

    – Nie sądzisz chyba, że…? – Krzysiek nie mógł przemóc się, aby powiedzieć „Może to sam Diabeł”. Kuba powiedział to za niego.

    – Nie wiem już co o tym myśleć – stwierdził strapiony Bocian i pociągnął piwa z butelki.

    – Myślisz że powinniśmy zamknąć nasz klub? – zapytał nerwowo Krzysiek.

    – Jeszcze nie teraz… mam pomysł jak to zażegnać. Spróbujmy na następnym spotkaniu sprawdzić dokładnie co to jest. Jeśli to czyjś dowcip to złapiemy skurwiela. Jeśli nie… po prostu znikniemy stamtąd i więcej już nie wrócimy.

    Krzysiek wydawał się mocno podenerwowany.

    – Słuchajcie, nie wierzę że to coś nadprzyrodzonego. Spójrzmy prawdzie w oczy, my tylko się tam pieprzymy. Cały rytuał to zwykła msza od tyłu… nie ma w tym żadnej realnej próby oddawania czci Szatanowi. Jestem pewien, że kraj jest pełen grup prawdziwych zjebów próbujących go przywołać, a on się nie pojawia. Dlaczego miałby się materializować akurat nam?

    – Nie bądź taki pewien – wtrącił Kuba. – Znam gościa który opowiadał, że poszedł na taką mszę na której diabeł pojawił się pod postacią czarnego kozła.

    – Większość takich akcji to wkręty dla naiwniaków – powiedział Bocian. – Prowadzący uroczystość wykorzystują zwierzę, żeby przestraszyć uczestników i wyciągnąć od nich kasę.

    – Nie ryzykujmy – ostrzegł ich Krzysiek. – Na następnym spotkaniu, wszyscy mają szeroko otwarte oczy.

    ***

    Ponownie podjechali do biura i dokładnie przeszukali wszystkie pomieszczenia. Próbowali znaleźć jakiekolwiek logiczne wytłumaczenia tego dziwnego zjawiska. Ale poszukiwania nie przyniosły żadnych wskazówek.

    – Podejdźmy do tego naukowo – zaproponował Bocian. – Po pierwsze co wiemy o tym zjawisku?

    – Nic o tym nie wiemy – jęknął zniechęcony Krzysiek, a Kuba potakująco skinął głową.

    – I tu się mylisz – powiedział Tomek, zadowolony z szansy zaprezentowania swojej wyższości intelektualnej. Cała sytuacja byłaby nawet przyjemnie interesująca, gdyby nie zagrożenie dla klubu, który okazał się lepszą rozrywką seksualną niż cokolwiek innego w ich zasięgu. – Wiemy na pewno, że nie jest to efekt ruchu ulicznego, że nie przechodzi przez okienka na drzwiami, a na podstawie kształtu z niewyraźnym zarysem oczu i ust, możemy założyć że to dzieło człowieka.

    – Niekoniecznie człowieka z tego świata… – dodał smętnym tonem Krzysiek.

    – Okej. Nie wyciągajmy pochopnych wniosków. Nie mamy żadnych dowodów na to, że to jakakolwiek forma zjawiska nadprzyrodzonego. Tego właśnie musimy się dowiedzieć.

    – A co jeśli okaże się, że jednak tak jest? – naciskał Krzysztof.

    – Jeśli nadejdzie taki moment, poradzimy sobie z tą sprawą. Podejrzewam jednak, że to coś innego i powinniśmy działać z takim założeniem, dopóki nie udowodnimy że jest inaczej. Zaczniemy od próby stworzenia takiego efektu samodzielnie. Jeśli dowiemy się jak ono powstaje, to będziemy na dobrej drodze do złapania tego kto to robi.

    Przez resztę tygodnia, noce spędzali w lokalu starając się odtworzyć tajemniczy blask na ścianie biura. Odwiedzali sklepy ze sprzętem elektronicznym i eksperymentowali z każdym sposobem wytwarzania światła jaki udało im się znaleźć w Internecie. W piątek dotarli do momentu kiedy przekonali się, że możliwe jest stworzenie podobnej poświaty. Niestety wciąż nie wiedzieli jak sprawić, aby poruszała się tak jak widywali to w trakcie orgii.

    Nie rozmawiali o całej sprawie z pozostałymi członkami klubu. Zgodzili się, że najważniejsze to nie wystraszyć ich, a potem znaleźć żartownisia w ich grupie i odciąć mu dłoń podniesioną na spokój władz klubu. Jednak Krzysiek wciąż rozważał możliwość, że to zjawisko nadprzyrodzone. Zwłaszcza po przeczytaniu kilkudziesięciu tekstów o satanizmie znalezionych w sieci. Jego przekonanie uzmysłowiło Tomkowi że to rzeczywiście możliwe i skłoniło go do podjęcia środków ostrożności.

    – Jeśli to rzeczywiście diabeł z pewnością nie chcemy aby się na nas wkurzył – stwierdził Krzysiek.

    Bocian musiał przyznać, że to rozsądna rada i odpowiednio do tego ułożył swoje plany.

    W tym tygodniu spotkanie miało znacznie swobodniejszą atmosferę, co dało się zauważyć od razu po przekroczeniu tylnych drzwi do budynku. Nie było żadnych tajemniczych gości, żadnych nowych zasad ani ogłoszeń ze strony Gośki które mogłyby ich przestraszyć. Kiedy weszli do biura zobaczyli, że czerwony i niebieski reflektor są już włączone, co powodowało że pomieszczenie miało znacznie mniej mroczny charakter niż w trakcie poprzednich spotkań. Sylwia i Tereska stały za mównicą, po obu stronach Tomka i sprawiały wrażenie znacznie bardziej odprężonych niż ostatnio. Bocian kazał wszystkim usiąść swobodnie na poduszkach.

    – Zebraliśmy się tutaj dzisiaj wieczorem, aby skosztować owoców życia których świat zewnętrzny dotychczas nam odmawiał – zaczął Bocian spokojnym i naturalnym głosem. – Jesteśmy tu aby uwolnić się od frustracji i doświadczyć innych poprzez dawanie i branie. Dzięki tym doświadczeniom rozumiemy nasze życie dużo lepiej i kochamy się nawzajem głębszą miłością.

    Kiedy Tomek pił z ofiarnego kielicha i dzielił go ze swoimi kapłankami, pozostali odprężyli się w świetnych nastrojach. Tylko Kuba i Krzysiek zwrócili uwagę, że w słowach Bociana zabrakło jakiegokolwiek odniesienia do Szatana. Dziewczyny przeprowadzały rytuał picia z kielicha bez zwykłych inwokacji Tomasza, co powodowało że wyglądały jak beztroskie dziewczynki.

    – Dzisiejsze zgromadzenie poprowadzi nasza świeżo wyświęcona kapłanka siostra Sylwia – oznajmił Tomek, po czym odszedł od mównicy i usiadł twarzą do zgromadzonych. Teraz, kiedy wszyscy patrzyli na Sylwię, on uważnie przyglądał się zgromadzonym i obserwował ścianę, dając znać pozostałym że na razie nic się nie dzieje.

    Sylwia została poinformowana o tym że poprowadzi całe wydarzenie z zaledwie godzinnym wyprzedzeniem, co sprawiło że nie miała kiedy przygotować się do tego zadania. Jąkała się przy niektórych wymyślonych przez Bociana formułach, próbując wzbudzić w grupie atmosferę powagi. Jednak po chwili przestała na to zwracać uwagę, bo wszyscy i tak milczeli w oczekiwaniu na informację czy i jaką rolę przyjdzie im odegrać dzisiejszego wieczora. Przedyskutowała parę spraw z Tereską, zdecydowana wprowadzić ją do akcji by złagodzić ciążącą na niej presji. Postanowiły improwizować przy założeniu, że Tereska będzie pełnić tą samą rolę jaką miała wcześniej u boku Bociana.

    – Bracie Franku – skinęła głową i włączyła białe światło reflektora. Ale chłopak zawahał się, okazując zdecydowaną niechęć do wyjścia na podwyższenie.

    – Wielu z nas przeszło przez upokorzenia, a nawet fizyczny ból gdy inni patrzyli na nich z radością – powiedziała do grupy poważanym i pełnym autorytetu głosem. – To niesprawiedliwe, że niektórzy członkowie naszej kongregacji odmawiają udziału w ofierze…

    Franek był raczej nieśmiały, ale krótka przemowa Sylwii była bardziej upokarzająca od faktu znalezienia się w centrum uwagi. Wstał, podszedł na środek i oddał się w ręce dwóch kobiet, pomimo poczucia wstydu i widocznych na twarzy rumieńców.

    Tereska zdjęła z niego pelerynę, a Sylwia związała mu dłonie za plecami by po chwili kazać mu uklęknąć i skrępować również jego kostki. Niestety nie miała zielonego pojęcia jakie tortury wymyślić na dzisiejsze ofiarowanie. Jej umysł był kompletnie pusty, nie pamiętała żadnej z sugestii wymienianych na spotkaniu w osiedlowym barze. Tereska zabawiała publiczności i siebie pieszcząc dłońmi ciało chłopaka. Jej wzrok skupił się na oklapłym fiucie Franka, w którego wpatrywała się też większość obecnych.

    Okazało się, że dla niego prawdziwym wyzwaniem jest osiągnięcie erekcji w takiej sytuacji. Tereska klęczała przed nim, patrząc mu sugestywnie w oczy, z ustami otwartymi w malutkie, idealnie kształtne O i wilgotnym języczkiem ślizgającym się po wargach w obietnicy tego co miało nadejść. Dziewczyna powoli i kusząco zsuwała z siebie pelerynę nie dotykając nawet kutasa Franka.

    – Przyłóż mu w tyłek – rozległ się tubalny głos Gośki, powodując wśród zgromadzonych salwę śmiechów i chichotów.

    Podczas gdy Tereska pieściła i całowała miękkiego kutasa, Sylwia skinęła dłonią w stronę Aśki. Dziewczyna Franka weszła na scenę i zdjęła z siebie pelerynę, a Sylwia skierowała ją za jego plecy i pokazała że ma go objąć i przycisnąć swoje ciało do jego. Aśka wtuliła się w niego, jej piersi oparły się o jego plecy, a wilgotna z podniecenia cipka wylądowała na pośladkach chłopaka. Jego umysł oszalał gdy poczuł na plecach jej twarde sutki wbijające się w jego ciało i delikatne włoski znad jej cipki drapiące go po pośladkach. Mimo wszystkich tych impulsów, naturalna wstydliwość chłopaka powodowała, że jego kutas wciąż nie osiągnął erekcji.

    Publiczność napawała się występem, chichocząc i żartując z Franka. Chłopak próbował się skupić i odzyskać kontrolę nad własnym ciałem. Powtarzał sobie w myślach, że oto jego ukochana ociera swoje nagie ciało o jego plecy, a cudowne nastoletnie usta pieszczą jego kutasa. Stań! – krzyczał w myślach do własnego zdradzieckiego fiuta.

    Z Tereską skoncentrowaną wokół jego genitaliów, Sylwia nie miała problemu z tym aby stanąć przed nim i wepchnąć swoją cipkę w twarz chłopaka. Trzy dziewczyny pracowały nad nim bez wytchnienia, sprawdzając tylko od czasu do czasu, czy kutas w ustach Tereski jest już twardy. Niestety wciąż nie był.

    Używając gestów by nie zakłócić koncentracji, Krzysiek uzyskał zgodę Bociana na dołączenie do grupy. Stanął za Tereską, której malutki i jędrny tyłeczek sterczał wyzywająco w powietrzu i gwałtownym ruchem wepchnął swojego sztywnego fiuta w cipkę dziewczyny. Jednocześnie Kuba postanowił włączyć się do przedstawienia. Podszedł za Aśkę, ustawił ją w odpowiedniej pozycji i po przełamaniu krótkiego oporu wszedł w nią od tyłu.

    Teraz scena wyglądała naprawdę podniecająco, z wszystkimi tymi dłońmi chwytającymi i ściskającymi, z językami i ustami które całowały, lizały i gryzły wokół, przed i za Frankiem. A ten przeżywał największy koszmar swojego życia. Klęczał związany, w samym sercu olbrzymiej orgii, a jego kutas wciąż odmawiał mu posłuszeństwa. Twarz chłopaka płonęła czerwienią ze wstydu, a w kącikach oczu uważny obserwator mógł dojrzeć łzy.   

    Gośka miała dość bycia niemym obserwatorem. Rozejrzała się wokół i dostrzegła swoja ulubioną paletkę pingpongową. Złapała ją i przy akompaniamencie pomruków i zachęt obserwatorów zaczęła zbliżać się do kotłującej się na scenie grupy z groźnym spojrzeniem .

    Pac! Silny cios spadł na nieprzygotowane pośladki Krzyśka, powodując okrzyk bólu i zdziwienia. Różowy placek uwidocznił się na tyłku chłopaka. Uderzyła ponownie. Tym razem Krzysiek nie krzyczał, a jedyną reakcją były zaciśnięte zęby i mocniejsze, brutalniejsze pchnięcia kutasa w cipce Tereski.

    Pac! Gośka uderzyła w jędrne pośladki Sylwii co omal nie doprowadziło do przygryzienia jednej z jej warg przez Franka. Zdjęła pelerynę by móc wykonywać swobodniejsze i mocniejsze uderzenia. Pac! Kolejne uderzenie zabarwiło drugi z pośladków Sylwii.

    Pac! Dźwięk był głośniejszy, a uderzenie w tyłek Kuby mocniejsze. Pac! Pac!

    Gośka stała sapiąc z potem spływającym po jej ciele i oczami lekko szklistymi z podniecenia. Jej wzrok błądził w poszukiwaniu kolejnego celu. Zanim jednak zdołała zadać następny cios Tomek i Henryk złapali ją za nadgarstki, odebrali paletkę i przywiązali do stojącego z boku taboretu. Wydawało się że wybrali idealną pozycję. Nadgarstki przywiązali do przednich nóg, ciało przerzucili przez siedzenie, a nogi przymocowali do tylnych nóg mebla.

    – Puśćcie mnie sukinsyny! – krzyczała Gośka. – Rozwiążcie mnie natychmiast!

    Tomek od niechcenia wepchnął jej kawałek szmaty w usta kneblując ją i wrócił do grupy na scenie gdzie Krzysiek i Tereska właśnie dochodzili do wspólnego orgazmu. Gdy tylko się uspokoili zeszli z podwyższenia. Sylwia osiągała właśnie szczyt podniecenia jeżdżąc cipką po twarzy Franka. Aśka ściskała go coraz mocniej czując zbliżający się orgazm powodowany głębokimi i mocnymi pchnięciami Kuby. Oboje eksplodowali jednocześnie za plecami chłopaka.

    Na scenie został już tylko ciężko dyszący Franek. Klęczał na środku bezradny i poniżony z opuszczoną głową i wciąż miękkim fiutem między nogami. Tomek rozwiązał go, podał paletkę i pchnął w stronę Gośki. Jej masywne wypięte dupsko aż prosiło się o to by zostać narzędziem rozładowania czyichś frustracji. A czego jak czego, ale frustracji Frankowi dzisiaj nie brakowało.

    Pac, pac, pac! Dźwięk mocnych i szybkich uderzeń gumy o ciało niósł się po pomieszczeniu. Pac, pac, pac!

    Bocian dostrzegł, że jęki i krzyki zakneblowanej dziewczyny świadczyły raczej o przyjemności niż cierpieniu i uwolnił jej usta.

    – Mocniej, no dalej przywal mi mocniej – jęknęła, a Franek odpowiedział serią kolejnych szybkich uderzeń. – O taaak… uwielbiam… uwielbiam to – jęczała czując kolejne uderzenia na swoich mocno już czerwonych pośladkach. A na jej jęki odpowiedział… kutas Franka gwałtownie sztywniejąc.

    Paaac! Ciosy były coraz mocniejsze, odbijały się głośno w pomieszczeniu wwiercając się w umysły zgromadzonych, którzy obserwowali to z szeroko otwartymi ustami. Paaaac! Franek złapał wolniejszy, równy rytm w którym atakował naprzemiennie olbrzymie, trzęsące się pośladki Gośki.

    – Ohhhh…- jęczała przy kolejnych uderzeniach, a Tomek był pewien, że Gośka właśnie przeżywa naprawdę intensywny orgazm.

    Frustracja Franka zaczęła zamieniać się w podniecenie. Dłoń z paletką opadła, w przeciwieństwie do boleśnie nabrzmiałego kutasa. Dupa Gośki była czerwona od uderzeń i pokryta niewielkimi krwawiącymi pęknięciami. Tereska kierowana współczuciem namoczyła szmatkę i delikatnie przetarła pośladki siostry.

    – Ahhh – westchnęła z ulgą Gośka.

    Ale gdy tylko skończyła przemywać ranki siostry, Franek wsadził dłoń do stojącego na jednym ze stolików słoiczka z wazeliną. Nabrał sporą porcję na palce, rozchylił pośladki dziewczyny i wsunął lubrykant w otwór między nimi. Gośka jęknęła zaskoczona, ale bez narzekania przyjmowała palce chłopaka brutalnie wkraczające w jej dupę. Po chwili palce zastąpił twardy kutas, a Franek mocno i brutalnie pieprzył ciasną dziurkę dziewczyny. Ta czerpała widoczną przyjemność zarówno z pchnięć jak i z eksplozji, która wkrótce nastąpiła. Fiut Franka wysunął się z pomiędzy jej pośladków, a jego sperma stróżką ściekała w dół po masywnym udzie Gośki.

    Gdy Franek skończył, Bocian zaoferował zdewastowany tyłek dziewczyny każdemu z obecnych. Tylko Krzysiek wyraził pewne zainteresowanie, ale po zabawach z Tereską był kompletnie pusty i szybko stwierdził, że o ile oczy by jadły to fiut nie da rady sprostać temu zadaniu.

    Gośka została rozwiązana i z pomocą chłopaków uniosła się z taboretu. Wszyscy wstrzymali oddech czekając na jej reakcję. Uświadomili sobie, że jest najbardziej przerażającą osobą w całej grupie.

    Trzy pary oczu nie patrzyły na Gośkę, ale na ścianę za mównicą. Tomek obserwował to miejsce cały czas, ale teraz był najniebezpieczniejszy moment. Tajemnicze światło pojawiało się zazwyczaj pod koniec ceremonii, więc trzej faceci z obawą przyglądali się ścianie.

    Nic się nie stało.

    Orgia nie rozpaliła się tak mocno jak ostatnio. Wszyscy stali w grupkach i rozmawiali, a Tomek i Tereska zapalili kilka małych lampek stojących na stołach w różnych miejscach pomieszczenia. Lokal nabrał bardziej imprezowej atmosfery, a Bocian poszedł do kuchni po piwo.

    – Nie jesteś na mnie zły? – zapytała Tereska doganiając chłopaka w kuchni.

    – Za co – zapytał marszcząc brwi ze zdziwienia.

    – Że pozwoliłam … Krzyśkowi… wiesz… kochać się ze mną?

    – Nie, nie jestem zły – odpowiedział szczerze Tomek. Chyba powiedział to zbyt lekko, bo dziewczyna wpatrywała się w niego z zaniepokojeniem.

    – Wiesz pozwoliłam tylko jemu. Nikomu innemu… nikomu poza tobą Tomek. Nawet nie wiedziałam, że to nie ty kiedy się zaczęło, a potem było już za późno.

    – Spoko Tereska… przecież to tylko część ceremonii… to wszystko.

    – Skoro się nie gniewasz… – kontynuowała, gdy on szukał otwieracza, a potem otwierał butelkę. – Naprawdę chciałabym, żebyś to był ty Tomek.

    Ups… pomyślał Bocian. O co tu chodzi… nie brzmi to zbyt dobrze.

    – Wiesz jak za tobą szaleje… Myślę o tobie cały czas… a zwłaszcza o tym jak robiliśmy to pierwszy raz, właśnie tutaj… w pokoju obok.

    Tomek zatrzymał się w progu do pokoju przejściowego kiedy dotarło do niego co stara się mu przekazać dziewczyna. Zamarł niepewien co powiedzieć.

    – Też cię lubię – powiedział w końcu przełykając ślinę. – Ale… cóż, wiesz jak to jest… wszyscy musimy poświęcać się dla dobra klubu… więc nie czuj się winna jeśli robisz to z kimś innym. Ja też muszę robić to z pozostałymi dziewczynami… wiesz to część bycia w klubie i tego wszystkiego…

    – Och nie mam nic przeciwko – zawołała głośno Tereska. Przestraszyła się i kontynuowała znacznie ciszej. – Ale chciałabym, żebyśmy czasem mogli się tu spotkać sami i zrobić to jak za pierwszym razem…

    – Jasne. Oczywiście, moglibyśmy to kiedyś zrobić – powiedział Tomek biorąc głęboki oddech i ruszając w stronę głównego pomieszczenia. Właśnie tego potrzebował, zakochanej małolaty zabierającej mu całą przyjemność z korzystania z własnego klubu!

    ***

    Ktoś włączył muzykę i na parkiecie tańczyło kilka par. Na kanapie w rogu sali Anka, kuzynka Edka wiła się w namiętnym trójkącie z dwoma innymi dziewczynami. Tomek wymknął się Teresce łapiąc w biegu przechodzącą Grażynę by skorzystać wreszcie z okazji do wsadzenia swojego kutasa w jej gorącą szparkę. Zaczęli coś co wyglądało jak taniec, ale Tereska szybko dojrzała, że pieprzą się na stojąco. Napiła się wina obserwując parę kątem oka i zastanawiając się czy Bocian spełnia właśnie swoje obowiązki czy też sprawia mu to przyjemność. Niezależnie od odpowiedzi nie czuła zazdrości. Po chwili podeszła do niej obolała Gośka.

    – Co za skurwiel… ledwo mogę się ruszać tak boli mnie dupa – powiedziała.

    – W takim razie czemu sama masz taką ochotę na lanie wszystkich po tyłkach? – zbeształa ją siostra.

    – Po prostu to lubię. W sumie świetnie było dostać takie porządne lanie. Było mi tak dobrze, że nawet nie czułam bólu…

     Tereska pokręciła głową ze zdumienia. Kaśka stanęła obok niej i szepnęła jej do ucha – Muszę się wysikać, chcesz popatrzeć?

    – Nie dziękuję – odpowiedziała zaskoczona Tereska.

    – A może chcesz się na mnie wysikać? – zapytała szeptem Kaśka.

    – Nie… – powiedziała dziewczyna na tyle głośno, że kilka osób spojrzało w ich stronę. Ale Kaśka zniknęła tak szybko jak się pojawiła, zostawiając ją zaskoczoną tą nietypową propozycją. Skończyła wino i poszła po kolejny kieliszek, zastanawiając się czy kiedykolwiek uda jej się zrozumieć, wszystko co dzieje się naokoło. Właśnie wtedy Krzysiek podszedł by porozmawiać z Gośką.

    – Jak się czułaś kiedy wepchnął ci go w dupę – pytał kiedy Tereska wróciła do nich z nowym kieliszkiem.

    – Myślałam że rozerwie mnie w pół…

    – Czy to boli?

    – Jasne że to boli!  Aż zabrakło mi tchu kiedy go wsadził.

    – Z chęcią sam bym spróbował twojej dupci.

    – Tyłek boli mnie tak, że nie będę mogła siedzieć przez tydzień – powiedziała Gośka. – W przyszłym tygodniu może dam ci spróbować, o ile wcześniej będę mogła wypłacić ci parę klapsów… – dodała znacznie łagodniejszym tonem.

    – Zobaczymy – odpowiedział chłopak odchodząc, a Tereska popijała wino z niedowierzaniem patrząc na swoją siostrę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Czy tajemnicza Zjawa zniszczy klub? Czekam na wasze komentarze i uwagi.

  • Nastolatek na wycieczce rowerowej

    Jestem Karol mam 16 lat. Opowiem historie, która przytrafiła mi się w ostatnie wakacje. Był to zwykły, ciepły oraz słoneczny dzień. Postanowiłem pojechać na krótką wycieczkę rowerową do lasu. Wziąłem telefon, słuchawki, wyjąłem rower z garażu i pojechałem. Po jakimś czasie zatrzymałem się postawiłem rower i stwierdziłem, że to idealny moment by zwalić sobie konia. Robię to często i stwierdziłem, że w lesie będzie ciekawie. No i tak stojąc odpaliłem porno i zacząłem robić sobie dobrze. Po jakichś 5 minutach zauważyłem, że z jednej strony drogi ktoś szedł. Był już całkiem blisko jak się zorientowałem. Wystraszony szybko przestałem się masturbować i trochę się ogarnąłem. Z przerażeniem zastanawiałem się, czy zauważył, co robiłem. Zacząłem udawać, że robię coś na telefonie. Na moje nieszczęście zaczął do mnie podchodzić. Przyjrzałem się mu i stwierdziłem, że jest to mężczyzna około 30 lat. Podszedł i powiedział:

    -cześć.

    -dzień dobry. – odpowiedziałem.

    -jak tam mija dzień?

    -Dobrze, dziękuję.

    Zastanawiałem się, czemu do mnie podszedł i zaczął rozmowę? Nawet, jeśli mnie widział to po co ze mną rozmawia? Spytałem:

    -potrzebuje pan czegoś?

    -nie, zagadałem, bo zauważyłem jak robiłeś sobie dobrze.

     
    A więc jednak widział-pomyślałem sobie. Wystraszyłem się. Co teraz? I czemu mi to mówi? Muszę szybko zakończyć tą rozmowę i pojechać stąd. mówię do niego:

    – a o to chodzi. Najmocniej pana przepraszam, nie zauważyłem, że pan tu jest.-wyjaśniłem załamanym głosem- ja będę już jechał. Do widzenia-powiedziałem i zacząłem się szykować.
     
    -nie tak szybko-to zdanie zmroziło mi krew w żyłach- pokazałeś mi już jak się bawisz i mnie podnieciłeś, a teraz chcesz mnie zostawić samego.

    -przepraszam, ale naprawdę się śpieszę.

    Mówiąc to chciałem wsiąść na rower i odjechać jak najszybciej, ale on mnie złapał bardzo mocno i powiedział:

    -nigdzie nie pójdziesz. Zanim podszedłem do ciebie zrobiłem ci kilka zdjęć, jeśli uciekniesz lub zrobisz coś głupiego wstawię któreś zdjęcie do Internetu, a to by nie było najlepsze dla ciebie.

    Jaki ja jestem głupi-pomyślałem sobie-przecież to jest oczywiste, że ktoś mógł mnie przyłapać. No i teraz mam za swoje, ale jeszcze spróbuję go przekonać może pozwoli mi pójść:

    -proszę, ja naprawdę nie chce. Proszę, mogę sobie pójść?

    -oj nie. Mam już inny plany związku z zaistniałą sytuacja. Najpierw ustalmy jedną zasade, jesteś mi absolutnie posłuszny, rozumiemy się?

    -tak-powiedziałem z trudem, bo strach odjął mi mowę.

    Poczułem ból na policzku  To on wymierzył mi liścia w policzek.

    -masz mówić do mnie per pan.

    -tak panie.

    -szybko się uczysz. Będzie z ciebie dobra suczka. Daj swój telefon na początek.

    Podałem swój telefon nie wiedząc, po co mu on. Wziął go i coś zaczął na nim robić przez około 3 min, po czym wyjął swój telefon i na nim też coś robił przez 4-5 minut, po czym schował oba telefony. Wystraszyłem się, że mi nie odda mojego telefonu. Spojrzał się na mnie i chyba zrozumiał, o czym myślę, bo powiedział:

    -spokojnie dostaniesz go z powrotem jak skończymy.

    Z jednej strony ucieszyłem się, że stwierdził, iż skończymy, a to oznacza, że w końcu mnie wypuści, ale z drugiej strony, co będziemy mieli kończyć?

    -skończymy? Co skończymy? – powiedziałem i tknięty przeczuciem dodałem-panie?

    – zobaczysz, ale sądząc po tobie spodoba ci się. A teraz weź swój rower i pójdziemy trochę w głąb lasu, bo nie będziemy przecież stać na drodze, gdzie mogą pojawić się ludzie. I pamiętaj co się stanie jeśli spróbujesz uciec.

    -tak panie.

    Z każdą minutą byłem coraz bardziej przerażony. Idziemy w głąb lasu, a w dodatku on coś planuje. Teraz dopiero zacząłem się zastanawiać, co pomyślą rodzice, gdy wrócę później niż powinienem. Stwierdziłem, że powiem to temu mężczyźnie chodź nie sądzę by to coś dało.

    -moi rodzice będą się martwić, jeśli wrócę później niż planowałem.

    -już napisałem w twoim imieniu do twojej mamy, że spotkałeś kolegę i będziesz trochę później.

    Tak jak myślałem, nic to nie zmieniło. Nie szliśmy długo, gdy kazał mi się zatrzymać i postawić rower. Nie było stąd widać drogi. On odstawił plecak, który cały czas miał ze sobą, a do niego włożył telefony. Ja stałem nie wiedząc, co się wydarzy w najbliższej przyszłości.

    -stań w rozkroku.

    Wykonałem jego polecenie. Stanął przede mną i wymierzył mi mocne kopnięcie w krocze. Ugięły się pode mną nogi i upadłem.

    -jesteś prawiczkiem?-spytał mnie.

    -tak panie.

    -teraz całuj moje buty.

    -ale…-nie zdążyłem nic powiedzieć, bo dostałem mocnego liścia w policzek.

    -żadnych “ale”. Zrozumiano?

    -tak panie-poszedłem i pocałowałem jego buty 3 razy po czym dostałem pytanie.

    -widziałeś kiedyś innego kutasa?

    -nie- odepchnął mnie nogą.

    -co powiedziałeś?

    -nie panie.-zrozumiałem co zrobiłem źle.

    -tak lepiej, dobra daje ci minutę na ogarnięcie emocji itp.

    Starałem się uspokoić, ale było to ciężkie biorąc pod uwagę w jakiej sytuacji się znalazłem. Zacząłem się rozglądać. Po chwili stwierdziłem, że jedyne co mnie tu trzyma to te zdjęcia, a telefon znajduje się w plecaku, który na moje szczęście znajdował się teraz bliżej mnie. Postanowiłem, że postaram się dostać do plecaka wyciągnąć telefon i usunąć wszystkie zdjęcia. Wtedy będę mógł uciec. A więc zmieniłem powoli pozycję tak by nie wyglądało to podejrzanie i po chwili wstałem podbiegłem do plecaka, wziąłem jego telefon i usunąłem wszystkie zdjęcia, na których byłem.  On wyglądał na spokojnego co mnie zdziwiło i równie spokojnie powiedział:

    -nic ci to nie da. Wysłałem te zdjęcia na swojego maila i mam je też na komputerze. Odpuszczę ci to, ale spróbuj uciec, a zaraz po powrocie do domu roześle te zdjęcia po Internecie.

    Sprawdziłem czy tak faktycznie było. Niestety mówił prawdę. Jak mogłem o tym nie pomyśleć.

    -odłóż mój telefon do plecaka

    -dobrze panie.

    -dobra jak już nie zamierzasz robić nic wbrew mojej woli to rozbierz się do naga.-Zatkało mnie. Nie wiedziałem, co o tym myśleć, ale musiałem to zrobić. Nie bałem się, że będzie mi zimno w końcu było lato, ale trochę się wstydziłem-no, nie ociągaj się.-powiedział zniecierpliwiony.

    Zacząłem od koszulki, później zdjąłem buty, spodnie i na koniec majtki, przy czym ukazał się mój penis.

    -ulala no nieźle.-pochwalił mnie-wiesz co, sikać mi się chce.

    Pomyślałem, że po prostu odejdzie niedaleko i się wysika, ale on miał nieco inny pomysł.

    -ale po co będę tak po prostu sikał, w końcu mam nagą suczkę, której na pewno przyda się ciepły, złoty prysznic. Połóż się na ziemi, otwórz usta i połykaj wszystko co do nich wleci. Pamiętaj czym skończy się nieposłuszeństwo.

    -dobrze panie.

    Byłem zestresowany, nie chciałem, by ten mężczyzna się na mnie zsikał i nie chciałem części jego moczu połykać. Pomimo to położyłem się i otworzyłem usta. Po chwili zaczął sikać, jego mocz był ciepły. Zaczął na brzuchu potem przeszedł wyżej pierwsze krople wpadły mi do buzi następnie o wiele więcej moczu zalało mi usta. Poczułem słono-gorzki smak. Nie było to smaczne, a żeby przełknąć musiałem powstrzymać odruch wymiotny, ale udało mi się i wypiłem wszystko, co wleciało mi do buzi. Przestał sikać i powiedział:

    – nieźle sobie poradziłeś. Masz tu ręcznik ,otrzyj się trochę.- wyjął z plecaka ręcznik i mi podał-A teraz podziękuj swojemu panu, że ci zorganizował taki prysznic i powiedz czy ci smakowało.

    -tak smakowało mi, dziękuję panie.-skłamałem, ale mu to nie przeszkadzało pomimo, że chyba wiedział, że kłamie.

    -dobra, już się ogarnąłeś?

    -tak panie.

    -to dobrze. No, więc przejdźmy teraz do czegoś innego. Skoro jesteś moją suczką to musisz poznać mojego małego przyjaciela.-to mówiąc pokazał mi swoją pałę, wcześniej jej nie zobaczyłem, bo gdy na mnie sikał miałem zamknięte oczy. Jego penis był bardzo dość duży.-podoba ci się?

    -tak, panie.

    -no to skoro ci się tak podoba to mam nadzieję, że dobrze się nim zajmiesz. Zrób mi loda. Kto wie, może ci posmakuje. Tylko się postaraj.

    Nie wiedziałem, co robić. Wiedziałem, że muszę zrobić, co każe, ale nie chciałem tego robić. Pomimo to wziąłem jego penisa w rękę i zacząłem mu robić dobrze ręką. Po 2 minutach wiedziałem, że jeśli nie wezmę go zaraz do buzi to on się zdenerwuje, więc wziąłem go do ust. Najpierw główkę, którą w środku pieściłem też językiem, potem wziąłem jego penisa głębiej. Czasami brał moją głowę i nabijał mnie na jego kutasa najbardziej jak mógł, a ja wtedy się krztusiłem. Miałem go wtedy naprawdę głęboko. W tym czasie powiedział:

    -będziesz musiał połknąć całą spermę, rozumiemy się?

    -tak panie.-nie byłem z tego zadowolony, ale przynajmniej się cieszyłem, że mogłem spokojnie odetchnąć, gdy odpowiadałem, choć nie trwało to długo, ponieważ już po chwili wziął moją głowę i po raz kolejny nadział mnie na swojego fiuta. Obciągałem mu jeszcze jakiś czas i wtedy wepchnął mi w gardło swojego przyjaciele tak głęboko jak jeszcze nigdy dotąd. Poczułem jak sperma zalewa mi gardło. Część poleciała prosto do żołądka, a część została w buzi. Tą drugą część oczywiście połknąłem. Sperma była smaczniejsza od moczu choć też musiałem się zmusić, żeby ją połknąć.

    -no powiem szczerze, że nieźle się spisałeś. Odpocznij sobie, bo odwaliłeś kawał dobrej roboty.- pochwalił mnie

    -dziękuję panie .-odpowiedziałem siadając na ziemi.

    -smakował ci mój kutas?-zapytał po chwili

    -tak panie, był bardzo smaczny.-powiedziałem, bo już wczułem się w rolę.

     

    -a sperma, która zalała ci buzie?

    -była wyśmienita.-odpowiedziałem już bez panie, ale mu to nie przeszkodziło. Chyba stał się trochę milszy po tym jak sprawiłem mu taką przyjemność. On zajął się robieniem czegoś na telefonie, a ja siedziałem analizując ostatnie zdarzenia.

    Po jakimś czasie powiedział:

    -no dobra ostatnie zadanie i będziesz mógł iść. Chociaż będzie to dotychczas najtrudniejsze zadanie.- mówiąc to wyjął z plecaka sznurek. Był on dość gruby i wytrzymały-jak dobrze, że akurat mam go ze sobą. Zwiąże cię, ale to tylko dla zabawy, bo wiem, że i tak nie uciekniesz.

    -dobrze, panie.-odpowiedziałem zastanawiając się, co on wymyślił.

    Najpierw związał mi ręce i przywiązał do drzewa, a potem związał nogi i połączył ze wcześniej zawiązaną częścią sznurka. Takim sposobem unieruchomił mnie prawie całkowicie. Podszedł do mnie od tyłu i rozchylił moje pośladki.

    – bardzo fajna dziurka.- powiedział, po czym napluł na nią i rozsmarował ślinę palcem.-Masz potencjał.

    Gdy skończył rozsmarowywać włożył mi tam palca. Nie było to bolesne, ale dziwnie się czułem z tym, że ktoś mi penetruje odbyt. Pokręcił trochę palcem i powiedział:

    -całkiem dużo tam miejsca.-w końcu wyjął go.-ale nie przedłużając, bo widzę, że jesteś całkiem gotowy, to może przejdziemy do czegoś większego?

    -proszę nie rób tego – powiedziałem choć nie sądziłem, że zmieni zdanie.

    -chcesz żebym ci czymś zatkał buzie? Jak nie to się nie sprzeciwiaj i daj mi się rozkoszować tą chwilą. No i sam możesz się rozkoszować.

    Po tych słowach byłem już cicho, a on wziął swoją pałę w rękę i przystawił ją do mojej dziewiczej dziurki. Bałem się, bo miał naprawdę dużego. Zaczął napierać na mój odbyt, ale musiał użyć sporo siły, bo mój zwieracz stawiał opór. Gdy jego główka penisa się przedarła poczułem ból i przyjemność w jednym momencie, co mnie zdziwiło. Wtedy też cicho jęknąłem. Nagle poczułem, że jego penis zagłębia się dalej. Znów poczułem pomieszanie bólu i przyjemności. W końcu poczułem, że pała przestała wchodzić głębiej. Okazało się, że już weszła cała. Byłem w szoku ze tyle centymetrów znajduje się w moim tyłku. Czułem penisa aż w brzuchu, mogę się założyć, że jakbym przyłożył rękę do brzucha to poczułbym go. On też był pod wrażeniem, bo powiedział:

    – niespodziewałem się, że wejdzie cały. Trzeba przyznać, że jesteś pojemny. Jak ssiesz to też wchodzi ci bardzo głęboko. Jestem pod wrażeniem. Nadajesz się do tego. Cieszę się, że to ciebie przyłapałem.

    Po wypowiedzeniu się zaczął mnie po prostu ruchać w dupę. Raz szybciej, raz wolniej. Czasami dociskał go jak najmocniej mógł. Trwało to z 5 min. Po tym czasie wyjął ze mnie swojego fiuta i przyglądał się na reakcję mojego zwieracza. Myślałem, że już skończył i zaraz da mi sobie pójść, ale on miał inny plan. Podszedł do mnie od przodu i powiedział:

    -masz naprawdę świetną dupę. W każdym bądź razie masz mi teraz possać.

    -ale on był przed chwilą w moim tyłku.

    -wiesz co uważam o jakichkolwiek “ale”.

    Czyli nie było wyjścia. Musiałem possać mu pałę, która była we mnie. Przystawił mi do ust swojego penisa, a ja otworzyłem je, po czym on wepchnął mi całego bez chwili zawahania. Ssałem mu przez 2-3 min, po czym wrócił do obrabiania mojego tyłka. Tym razem jak wchodził nie wywołał dużego bólu. Znowu zwyczajnie mnie ruchał.

    -spuszczę ci się w dupie.-po 5-10 min poczułem, że jego penis pulsuje i wystrzeliwuje fala po fali ogromne ilości gorącej spermy. Było jej naprawdę bardzo dużo. W końcu przestał i wyjął go z mojego odbytu.

    Po chwili  mnie rozwiązywał i podał mi ubrania. Ja ubrałem się i podszedłem do roweru.

    -dobra robota. Świetnie robisz loda i masz super dupę. No i połykasz co ci się wleje do buzi a to dobrze, suczko. No dobra no to chyba musimy się pożegnać. Chociaż ucałuj jeszcze mojego małego przyjaciela na koniec. A i weź sobie swój telefon.-podszedłem schyliłem się, pocałowałem, wziąłem telefon i wsiadłem na rower.- no to cześć.

    Do widzenia – odpowiedziałem i odjechałem.

    Poczułem, że boli mnie tyłek no ale nic dziwnego biorąc pod uwagę, że ten mężczyzna tak mnie wyruchał. Cieszyłem się, że to wszystko się skończyło. Z drugiej strony wydawało mi się, że całkiem mi się to podobało. Trochę mnie to niepokoiło w końcu wydawało mi się, że podobało mi się jak jakiś facet mnie zgwałcił. Ale z drugiej strony, aż tak mnie to nie dziwiło w końcu seks jest przyjemny. Gdy dojechałem do domu mamy nie było. Był tylko mój brat który i tak siedział w pokoju. Poszedłem się umyć. Później jeszcze coś robiłem, ale o tym już nie będę mówił. Tak minął mi ten dzień.

    Dwa dni po wydarzeniach opisanych wcześniej dostałem pewną wiadomość. To był ten sam mężczyzna, który mnie zgwałcił dwa dni wcześniej.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Franek Nowak

    Zachęcam do oceniania tego opowiadania. Chętnie poczytam opinie co się podobało, a co można by poprawić. Nie wiem czy zrobię kontynuację, ale jeśli ktoś by chciał to rozważę napisanie dalszej części historii.

  • Dziewczyny Erica 7 – Laureen

    #Futro #Fetysz 

     

       Kilka tygodni później wrócił zadowolony do domu. Udało mu się upolować lisa, piękny okaz, idealny do nowego futra dla dziewczyn. Tak bardzo napaliła go wizja Angeli w czarnych lisach masującej mu ptaszka swoimi ciężkimi skarbami, że zapragnął skorzystać z nich już teraz.

       Wrzucił wyprawioną skórę do pracowni, gdzie prawie gotowych było kilka nowych futer i wszedł do domu, szukając blondynki. Jednak zobaczył tylko plecy Laureen, która stała przy kuchni.

    – Cześć, – zaczął. – gdzie Angela?

    – Nie ma jej. – odparła, nie odwracając się. – Poszła do lasu, zbierać chrust.

    – A Melody?

    – Poszły obie. Sam przecież mówiłeś, żebyśmy nie chodziły tam same.

    – Kiedy wrócą?

    – Nie wiem, może za dwie godziny… – odwróciła się i spojrzała na niego swoimi ciemnymi oczami. – A ty… Masz ochotę, prawda?

       Kiwnął potakująco głową.

    – To może… Może ja zrobię ci dobrze? – zapytała nagle.

    – Naprawdę chcesz tego? – zdziwił się.

    – Przecież nie będziesz siedział tutaj przez ten cały czas i czekał na nie, pożerając mnie wzrokiem. Mam zupę do dokończenia. Zrobię ci rączką, dobrze?

    – Ubierzesz futro? – zapytał.

    – Oczywiście. Wiem jak na ciebie działa. Zdejmę też suknię, byś mógł dotykać moich piersi. Bardzo to lubisz robić, gdy Angela cię masuje…

       Na samą myśl o tym, że wreszcie Laureen sama zaproponowała mu masaż była ekscytująca. Do tej pory robiła to zaledwie kilka razy, tylko na szkoleniu Melody. 

       A co tego będzie tylko w wilkach! Jak bardzo mu się w nich podobała! Kształtne, coraz większe piersi, częściowo ukryte pod puszystym futerkiem. Aż poczuł przyjemny skurcz z podniecenia, które było chyba większe niż przy pierwszym razie z Angelą… 

       Ściągnął spodnie i usiadł na łóżku, patrząc na brunetkę, która zdjęła przez głowę sukienkę i nago podeszła do wiszących futer.

    – Które mam ubrać? – zapytała, głaszcząc swoje.

    – Twoje wilki. – pewnie odparł Eric. – Wyglądasz w nich pięknie.

    – Dziękuję. – podsłuchała jego wyboru.

       Ubrała ciężkie futro. Mimo że nie okazywała tego Ericowi, bardzo je lubiła. Czuła się w nim bezpieczna, nawet gdy było rozpięte, a podniecony myśliwy ssał jej piersi. 

       Teraz przejrzała się w lustrze. Czarne, błyszczące włosy pięknie kontrastowały z bielą i szarością wilków. Cudownie w nich wyglądała i nic dziwnego, że tak bardzo mu się w nich podobała. 

       By jeszcze bardziej zwiększyć efekt, do futra dołożyła toczek. Teraz cała była otoczona puszystością. Lubiła ten stan i dlatego często, gdy kochała się z Angelą, nosiła wilki tylko dla swojej przyjemności. A teraz sprawi ją Ericowi w taki sposób jaki może… 

       Zostawiła lustro i po chwili była już obok niego. Najpierw rozsunęła poły futra by mógł obejrzeć jej coraz bardziej dorosłe ciało. On niecierpliwie wyciągnął ręce do jej piersi.

    – Wiedziałam, że ci się spodobają, od kiedy Melody powiedziała, że chciałbyś między nimi trysnąć. – rzekła, klękając tuż przed nim, tak że mógł głaskać i dotykać zarówno miękkich wilków, jak i jej piersi. – Ale nie dziś, nie dziś. Dzisiaj tylko rączka i usteczka jak będziesz dochodził.

       Złapała za jego sztywną pałę i powoli naciągnęła skórkę, odsłaniając purpurową główkę. Z jej czubka wypłynęła kropla gęstego śluzu.

    – No, no… Jesteś mocno podkręcony. – rzekła, przyspieszając. – Muszę cię niestety szybko skończyć, bo obiad się przypali… Gotowy?

       Wrzuciła nagle ostre tempo, że Eric prawie krzyknął z ekstazy. Laureen ścisnęła mu ptaszka z całych sił, tak że zadrgał z przyjemności na granicy bólu. Najszybciej jak mogła poruszała ręką, tak że raz żołądź była maksymalnie wysuniętą, a po chwili cała schowana w napletku. Jednocześnie drugą ręką złapała za woreczek i zaczęła bawić się jądrami. Efekt był piorunujący. Żadna inna dziewczyna tak szybko nie doprowadziła go do granicy. I wcale nie zwolniła! Zaczął się usztywniać…

    – Tylko mi powiedz kiedy będziesz dochodził. Nie chcę byś spryskał mi wilki tak samo jak regularnie ochlapujesz wiewióreczki Angeli… 

    – Ja… już… – wychrypiał, ostatkiem sił powstrzymując potężną erupcję.

    – No chodź do usteczek Laureen. Są dla ciebie…

       Wzięła czubeczek penisa między wargi i poczuła jak napręża się i tryska wewnątrz jej ust potężnym chluśnięciem. Zgodnie z pobraną nauką, zwolniła, pilnując by ani kropla płynu nie wydostała się na zewnątrz i nie ubrudziła futra.

       Eric jęczał z rozkoszy, pompując spermę w usta kochanki. Nigdy nie była taka chętna na igraszki, nigdy nie mówiła też takich rzeczy, które podniecały go nie mniej niż jej ciało otulone wilkami. Teraz zaciskał palce na okrytych puszystym futerkiem ramionach dziewczyny i raz za razem buchał w jej wciąż trzymające go w uścisku usta.

       Gdy skończył strzelać to brunetka wstała i wyszła na zewnątrz. Usłyszał jak energicznie wypluwa jego nasienie na ziemię. Czyli nie połknęła, jak zawsze robiły to Melody i Angela. Szkoda… Potem wróciła do domu, powiesiła wilki i toczek na miejsce i ubrała sukienkę. Jak gdyby nigdy nic wróciła do gotującego się obiadu. Niby wszystko wróciło do normy, ale… Może mu się tylko wydawało, ale czy nie wypinała w jego kierunku pupy? 

       Laureen stała przed kuchnią i głęboko oddychała. Nie chciała pokazać Ericowi w jakim jest stanie. Niech myśli, że wszystkie jest w porządku. “Oddychaj, dziewczyno, oddychaj “ – powtarzała w duchu. To tylko trochę nasienia. 

       Kilka głębokich wdechów pomogło. Ręce przestały drżeć, oddech się uspokoił. Dobrze poszło jak na pierwszy raz. Następne będą łatwiejsze. Bo na pewno będą, może i za chwilę. 

       Myśliwy siedział na łóżku, wciąż przeżywając orgazm. Jego napięcie wcale nie opadło, wręcz się powiększyło. Nie chciał prosić Laureen o powtórkę, ale jej spokojne krzątanie się przy palenisku coraz bardziej go kręciło. Już miał wstać i podejść do niej, gdy nagle otworzyły się drzwi.

       Do środka wpadły roześmiane dziewczyny z naręczami gałęzi.

    – Cześć! – krzyknęła Melody i dojrzała jego sztywną pałę. – Czekasz na mnie? Jeszcze chwilkę, tylko umyję rączki…

       Po chwili, już w srebrnych lisach i toczku, była na nim. Siedziała mu na udach i bawiła się sztywnym członkiem. 

    – Wiesz, rozmawiałam o tobie z Angelą. To dobrze, że jesteśmy w trójkę. Bałam się, że nie zdołasz nas obie zaspokoić, ale jak widzę świetnie sobie radzisz. 

       Podniosła się i poprawiła pozycję. Teraz czubeczek penisa był zaledwie milimetry od jej szparki. 

    – Dlatego gdy dołączy do nas Laureen to nie będę zazdrosna. We trzy sprawimy ci masę przyjemności. Nigdy nie będziesz się z nami nudzić. 

    – Ale ja nigdy się z wami nie nudzę… 

    – Wiem. 

       I opadła na niego powoli. Poczuł ciepło i wilgoć jej wnętrza jak zawsze była gotowa na jego wizytę. Idealna kochanka w idealnym futrze… 

       Nabiła się na niego aż po sam korzeń i zachichotała. 

    – Co? – zapytał zaskoczony. 

    – Popatrz tam. – wskazała na kuchnię. 

       Ujrzał jego dwie pozostałe dziewczyny w miłosnym uścisku. Namiętnie się całowały, a niecierpliwe palce Laureen rozwiązywały tasiemki przy dekolcie Angeli. Po chwili suknie opadły na ziemię i obie piękności były już nagie. 

    – Najlepsze przed tobą. – rzekła Melody. – Patrz i delektuj się widokiem. Ja zajmę się fizyczną przyjemnością. 

       Powoli ruszyła. Uniosła się tak wysoko, że aż prawie z niej wypadł, a potem wsunęła w siebie całego. Znowu uniosła i znowu opadła. Delikatnie i powoli. 

       On jednak patrzył na scenę przy kuchni. I z zaskoczenia szeroko otworzył oczy. Bo Laureen sięgnęła po wiewiórki i otuliła nimi Angelę. Po chwili założyła swoje wilki i toczek. 

    – Odkryłam to dwa dni temu. – mówiąc to rudowłosa, ani troszkę nie przyspieszyła jeźdźca. – Niedostępna, kruczowłosa piękność podziela nasze zamiłowanie do futer. Nie tylko sama je nosi do seksu, ale chce tego też od Angeli. 

       Kochanki znów połączyły się w miłosnym uścisku. Jednak teraz blondynka bawiła się piersiami przyjaciółki, gdy ta stała wyprostowana i głaskała ją po wiewiórkach. Wyglądały jak dzieło sztuki, otulone w puszystość. 

       Ta pozycja nie pozwalała jednak na obopólne dawanie i odbieranie przyjemności. Dlatego Laureen oderwała Angelę od swoich piersi by zaprowadzić ją do łóżka. 

    – Hej hej! – krzyknęła Melody, wciąż powoli ujeżdżając Erica. – Może skorzystacie z naszego? Jest tu sporo miejsca… 

       Po chwili były już obok nich. Zaledwie kilkanaście centymetrów od twarzy Erica spoczęła zarumieniona blondynka. Szeroko rozsunęła poły wiewiórek, prezentując mu swoje ogromne piersi. 

    – Są piękne… – szepnął.    

       Niestety za długo nie mógł nacieszyć oczu ich widokiem. Bo na Angeli usiadła Laureen w takiej pozycji, że tuż nad twarzą kochanki znajdowała się jej wypięta pupa. Podciągnęła wilki i myśliwy ujrzał jak zwinny język blondynki dotyka napuchniętej łechtaczki. 

       Jednocześnie ciałem dziewczyny wstrząsnął dreszcz. Traper domyślił się, że w tym samym momencie to język i palce brunetki rozpoczęły pracę nad orgazmem przyjaciółki. 

       Mógł dokładnie obserwować jak kobieta daje rozkosz kobiecie. Jak język wędruje od łechtaczki aż po okolice węższego otworka. Jak wsuwa się między wargi i drażni okolice otworka. Ale to co zobaczył później znów go zaskoczyło. 

       Nagle Angela złapała za pupę Laureen i mocno rozchyliła pośladki. Zobaczył jak węższy otworek rozszerza się. I ona zaczęła go lizać! Powolnymi, metodycznymi ruchami. 

       Usłyszał głośnie jęknięcie brunetki. To jeszcze bardziej zmotywowało jej przyjaciółkę do działania. Teraz dokładnie nawilżyła wejście i przysunęła do niego palec wskazujący. 

       Gdy zaczęła go wsuwać do środka, to Laureen aż krzyknęła. Ale z rozkoszy, a nie bólu. Angela wsunęła palec aż do połowy i zaczęła nim poruszać. W przód i tył, w przód i tył… 

       Nie spodziewał się reakcji. Ciało brunetki aż zesztywniało, a potem wyprężyło się w gwałtownym orgazmie. Krzyknęła tak głośno, że nie spodziewał się że ma tyle siły w płucach. 

       Zrozumiał, że Laureen właśnie dotarła do tej magicznej krainy rozkoszy. Widok tego był strasznie podniecający. Tym bardziej, że Melody wcale nie przestała być jego ulubioną amazonką. 

       Spojrzał na nią. Rudowłosa też obserwowała miłosne zapasy swoich przyjaciółek. Ale nie zapomniała o swojej przyjemności. Regularnie unosiła się i opadała na jego sztywny członek, jednocześnie ściskając swoje rosnące piersi, które wreszcie były czymś więcej niż tylko guziczkami. 

       Tuż obok Angela właśnie dochodziła, bo Laureen odzyskała kontrolę nad swoim ciałem i zdwoiła wysiłki. A on sam też już był na ostatniej prostej, wąska norka rudej tak mocno go otaczała, że nie miał żadnych szans. 

       Gdy blondynka jęknęła, oznajmiając swój orgazm, to on nie mógł już nawet zacisnąć mięśni. Poczuł niekontrolowany skurcz i wystrzelił w łono Melody. 

       Ta zaśmiała się głośno, czując w sobie siłę jego wytrysku. Aż ją podrzuciło do góry. Jej norka wsysała w siebie każdą kroplę jego płynu. Ale nie dotarła do mety, za wolno go ujeżdżała by sama dojść. Dlatego potrzebna będzie druga runda. 

    – Wszyscy mieliście orgazm, a ja nie. – udała płaczliwy ton. – Czy pomożecie naszemu Ericzkowi dojść drugi raz? 

       Po chwili myśliwego z każdej strony otaczały futra. Angela położyła się po jego lewej stronie, prawą zajęła Laureen. Obie teraz tuliły się do niego i głaskały puszystymi rękawami. A Melody ruszyła w galop… 

     

       Trzy dni później wrócił z pracowni i znów w domu zastał tylko Laureen. Stała naga w lustrze i obserwowała swoje ciało. 

    – Gdzie dziewczyny? 

    – Naprawdę to cię teraz interesuje? – zapytała, prezentując mu się w całej okazałości. 

       Wyglądała jak córka Królowej Śniegu. Od momentu wyjazdu z sierocińca nie ścinała włosów, więc sięgały jej już do połowy pleców. Były tak czarne, że aż widział błyski niebieskiego między nimi. Teraz w zimie skóra stała się prawie biała, nie mógł dojrzeć ani jednej skazy na jej ciele. Biodra się zaokrągliły, piersi urosły. Była kobietą. 

       Z haka zdjęła swoje wilki i toczek. Podeszła do Erica i uśmiechnęła się. 

    – Dziewczyny wrócą za jakieś 15 minut. Chcesz do tego czasu trysnąć mi do buzi? 

       Nie odpowiedział, więc wręczyła mu jego fetysz. 

    – Ubierzesz mnie? 

       Odwróciła się do niego plecami, a on otulił jej ciało puszystością. Westchnęła, czując na ciele dotyk futra i jego ciężar. Złapała Erica za rękę i zaprowadziła do łóżka, sadzając na jego brzegu. 

    – Dotykaj mnie. – poleciła. 

       Był całkowicie zaskoczony jej zachowaniem. Przez tyle czasu była taka niedostępna. Tylko obserwowała jego zabawy z pozostałymi dziewczynami, najwyżej pozwalając by ssał jej twarde piersi i głaskał wilki. A teraz… To ona była stroną aktywną. 

      Jego ręce zaczęły błądzić po jej ciele. Dotykał biustu, gładził puszyste futro. Laureen przymknęła oczy i cicho mruczała. Tak samo robiła, gdy pieściła ją Angela. Czyli było jej tak samo przyjemnie jak z nią! 

       Nagle poczuł jak jej zwinne dłonie uwalniają penisa od spodni. Sztywny członek wyskoczył na wolność, a palce brunetki zatańczyły na główce, delikatnie ją muskając. Reakcja była natychmiastowa, silny skurcz wypchnął na zewnątrz porcję śluzu. 

    – Widzę że wyrobimy się o wiele szybciej niż te 15 minut. – rzekła i jej głowa opadła mu między nogi. 

       Dziś jej usta od razu zaczęły dawać mu przyjemność. Poczuł ciepło i wilgoć oraz silny ucisk warg. Nauki Melody nie poszły w las. 

       Jednocześnie do pracy ruszyły dłonie. Złapały go za korzeń i wspólnie ruszyły by wystrzelił jak najszybciej. A to nie było za daleko, tym bardziej że puszyste rękawy zaczęły dotykać jego ud i woreczka.

       Znowu masowała go najszybciej jak mogła. Nie ruszała głową, tylko język drażnił mu więzadełko. Jeszcze nikt nigdy go tak mu nie robił. Zdążył zaledwie położyć ręce na okryte puszystymi wilkami ramiona klęczącej, a już poczuł że dochodzi. 

       Brunetka otworzyła usta i uwolniła gotującego się do wystrzału ptaszka. Teraz drgał na jej wysuniętym języku i nic już nie mogło powstrzymać eksplozji. 

       Oboje patrzyli jak penis kurczy się i raz za razem wyrzuca z siebie strugi białego płynu. Niektóre buchnięcia były tak silne że od razu znikały w jej ustach, inne tworzyły skomplikowany obraz jego rozkoszy, który niedługo zniknie. 

       Gdy skończył strzelać, to przez chwilę potrzymała jego nasienie na języku. Potem zwinęła go w rurkę i schowała w ustach. I głośno przełknęła. 

    – Ty… – nie dokończył. 

    – Połknęłam? – uśmiechnęła się. – Wiem że to lubisz. I nie będę bez przerwy wychodzić na podwórko… 

       Wstała z klęczek, a on znów mógł oglądać jej posągowe ciało. Żeby jeszcze lepiej widział, poparła się pod boki. 

    – Mam do ciebie jedną prośbę. Mówiłeś, że chcesz mi uszyć futro na urodziny. 

    – Tak, brązowe norki. Choć nie mam jeszcze wystarczającej ilości skór. 

    – Czy możesz je uszyć krótsze niż inne? Tak by mi sięgało nie do kostek, tylko trochę za pupę? 

    – Ale wtedy będzie ci zimno w nogi… 

    – Nie martw się o moje nogi… Zresztą to prezent dla mnie, prawda? Powinien być taki jaki ja chcę… 

    – Dobrze, będą krótkie. 

    – Jesteś taki miły… – uśmiechnęła się. – Jak chcesz to możesz zrobić duże wywijane mankiety. Bardzo duże… 

     

       Siedział w pracowni i szył. Dziś zajmował się czarnymi lisami, na które wreszcie zebrał odpowiednią ilość skór. Zima była dość lekka, więc część zwierząt w ogóle nie zmieniła koloru. 

       Angela była blondynką i czarny idealnie kontrastował z kolorem jej włosów. A do tego futra doda też duży kaptur, będzie mogła cała schować się w puszystości. Ale mimo tego i tak zrobi toczek. 

       Uśmiechnął się. Dziewczyna zapałem do seksu nie odbiegała od Melody. Nie dość, że rano go ujechała, to jeszcze zaledwie godzinę temu odwiedziła go tu, w pracowni. Niby by obejrzeć czarne lisy, ale widząc ją w rudych wiewiórkach, wiedział co się stanie. 

       I nie mylił się. Angela zaledwie rzuciła okiem na stół kuśnierski, a potem podeszła do niego. Rozchyliła poły futra tak, że jej ogromne piersi wyskoczyły na wolność. 

    – Dziś jeszcze między nimi nie kończyłeś… – wyjaśniła. 

       Po chwili klęczała już u jego stóp, a jego gwałtownie sztywniejący ptaszek był delikatnie masowany. A gdy osiągnął twardość stali, to znalazł się pomiędzy ciepłymi kulami blondynki. 

       Powoli ruszyła, pozwalając by wykonały całą pracę. Nawet nie musiała ich ściskać, tak do siebie przylegały. W zamian głaskała mu uda wywiniętymi mankietami. 

       Jak zahipnotyzowany patrzył na jej pracę. Stała się ekspertem w miłości hiszpańskiej i bezwzględnie to wykorzystywała. Jak teraz. Minęła najwyżej minuta, a on już był na granicy. 

       Nie chciał przedłużać zabawy, miał lisy do uszycia. Dlatego zaczął głaskać puszyste wiewiórki. Ciężkość była już za duża… 

       Penis skurczył się i wyrzucił na dekolt dziewczyny strugę białego płynu. Ale dwa kolejne strzały były tak silne, że uderzyły w szyję, rozpryskując się na boki i brudząc kołnierz. Kolejny raz tak zareagował na jej piersi… Ale jak miał reagować inaczej na taki masaż? 

       Blondynka zachichotała się, widząc z jaką siłą buchał między jej piersiami. Była z nich dumna, oraz z faktu że Melody w tej technice nie była dla nią żadną konkurencją. 

       Mimo wytrysku dalej masowała penisa. Lubiła czuć jak ociera się o jej ciało. A powoli spływające po dekolcie nasienie było dowodem, że potrafi zaspokoić Erica nie tylko oferując swoją norkę. 

       Na pożegnanie pocałowała go w usta i zostawiła ubrudzone futro. Leżało sobie na krześle jak znak, że po raz kolejny było świadkiem ich miłości. 

     

       Głęboko odetchnął, przypominając sobie zbliżenie sprzed godziny. Cudowny biust blondynki… Nagle skrzypnęły drzwi. Czyżby wróciła po swoje wiewiórki? I na kolejną rundę? 

       Odwrócił się uśmiechnięty i zastygł z zaskoczenia. Bo w drzwiach stała Laureen. Jeszcze nigdy nie była w pracowni. 

    – Cześć. – rzekł nieśmiało. – Przyszłaś po futro Angeli?

    – Cześć, przystojniaku. – odparła. – Może… 

    – Jest tam. – wskazał na krzesło.

       Odwrócił się do stołu i wznowił szycie. Musiał zmienić projekt, lisy będą mieć też ogromne, wywijane mankiety. Już wiedział ile mu sprawią przyjemności w trakcie hiszpanki… 

       Tymczasem brunetka podeszła do krzesła i pogłaskała wiewiórki. A potem szybkim ruchem zdjęła sukienkę i ubrała futro, dokładnie się nim otulając. Było miłe w dotyku, ale wolała swoje wilki. Ale do tego co planuje będą idealne. 

       Cicho podkradła się do Erica. Był tak skupiony na pracy, że w ogóle jej nie zauważył. Zaskoczony drgnął, gdy objęła go w pasie. 

    – Laureen… – zaczął. 

    – Ciii… – już majstrowała mu przy rozporku. 

       Odwrócił się i oparł o stół. A dziewczyna już klęczała u jego stóp. Pewnie za chwilę weźmie do ust, a ręce szybkim masażem doprowadzą go do kolejnego już dzisiaj strzału. Skończy na jej wysuniętym języczku… 

       Dopiero teraz zauważył, że ma na sobie wiewiórki. Ale po co je ubrała? W pracowni były też złote szopy, które Melody zawsze tutaj nosiła i prawie gotowe kasztanowe norki, prezent na urodziny Laureen, które były już tuż tuż. Ale ona ubrała futro Angeli. Czyżby chciała? Nieśmiała myśl zakiełkowała w jego głowie. 

       Brunetka zaczęła głaskać po główce naprężony członek. Odpowiadał na pieszczoty skurczami. 

    – Wiesz, – rzekła. – lubię patrzeć jak kochasz się z Melody. Jak cię ujeżdża, jak bierzesz ją na stole i na stojąco od tyłu. Ale najbardziej lubię, gdy jesteś między piersiami Angeli. Widzę jak ci się tam podoba, jak trzymasz ją za ramiona i z jaką siłą buchasz na jej dekolt. I zastanawiam się jakby to było, gdybyś to zrobił ze mną. Spróbujemy? 

       W odpowiedzi tylko kiwnął głową. 

    – Wiedziałam, że też o tym marzysz… 

      Złapała penisa od spodu i przejechała palcem po kanaliku, wypompowując śluz, który roztarła sobie na rowku między piersiami. A następnie przysunęła się trochę do Erica. 

       Zastanawiał się jak jej się uda. Angela miała ogromny biust i bez problemu otaczał ptaszka ze wszystkich stron. Laureen był o wiele mniejszy. Czy uda się jej doprowadzić go w ten sposób do wystrzału? Szybko przekonał się, że potrzeba jest matką wynalazków. 

       Brunetka docisnęła piersi do siebie przy pomocy nadgarstków, zaś dłonie splotła ze sobą, całkowicie więżąc penisa w środku. Zrobiła to tak umiejętnie, że wydało mu się, że wszędzie otacza go biust. 

    – I jak? – uśmiechnęła się. – Nie trzeba mieć wcale dużych, prawda? 

       Ruszyła, tak jak lubiła. Szybko i bez chwili odpoczynku. Jej piersi były twarde i stawiały mu silny opór. A do tego patrzyła mu cały czas w oczy. 

    – O tak. – mówiła przez zaciśnięte zęby. – Zabrałeś nas z sierocińca. Pomogłeś nam. A my odwdzięczamy się tobie jak potrafimy. Nosimy dla ciebie futra, oferujemy dłonie, usta i szparki. Oraz nasze piersi. Jak teraz. Lubisz to, prawda? Lubisz jak klęczymy ci u stóp i pracujemy biustem. Lubisz? Więc pokaż jak bardzo to lubisz. Pokaż. Pokaż! Spuść się na mnie. Spuść! Zalej mi szyję fontanną spermy. Teraz. Teraz!!! 

       Jej słowa podnieciły go jeszcze bardziej niż hiszpanka. Nie sądził, że może być aż tak bezpośrednia. I piękna. Nie miał szans… 

      Złapał ją za okryte puszystymi wiewiórkami ramiona i dołączył do ruchów kochanki. Ta wciąż patrzyła mu w oczy. 

    – Co robisz? Wciąż ci za mało? Za mało cię podniecam? Już byś obryzgiwał Angelę. No dalej. Chluśnij na mnie. Z całej siły. Chcę być cała w twoim płynie! 

       Przyspieszył. Już był na granicy, jeszcze tylko kilka ruchów. A ona nagle zmieniła język. 

    – Jak cudownie jest czuć cię między piersiami. Jak pracujesz, jak moczysz się. To już niedługo, prawda? Dojdź tam, strzel mi na dekolt, spryskaj futerko. O, tak. Właśnie tak. Strzelaj! 

       Spełnił jej polecenie. Z całych sił zacisnął palce na wiewiórkach i buchnął z taką siłą, że już pierwszy strzał rozbił się na jej szyi. 

       Krzyknął z orgazmu, który zaczął opanowywać jego ciało. Czuł jak kolejne skurcze wyrzucają na zewnątrz takie ilości płynu, że aż zdziwił się skąd go ma aż tyle. A wraz z nimi po całym ciele rozlewa się przyjemność… 

       Laureen nie przerywała pracy. To dopiero był wytrysk, a ona była jego sprawcą. Nic dziwnego, że futro przyjaciółki tak często musiało być czyszczone, czuła jak raz za razem kolejna salwa uderza ją w podbródek i ochlapuje kołnierz. 

       Eric ostatni raz jęknął. Hiszpanka Angeli była świetna, ale to co zaserwowała mu brunetka… Skąd ona się tego nauczyła? 

       Laureen wstała, w żaden sposób nie zabezpieczając wiewiórek. I tak cały kołnierz był opryskany. Spojrzała na myśliwego, który wciąż przeżywał swój orgazm. 

    – Do zobaczenia wieczorem. – rzekła i skierowała się do drzwi. 

       Patrzył jak wychodzi. Co to było? Z nieśmiałej panny przeistoczyła się nagle w prawdziwego wampa. Nie żeby narzekał, ale skąd taka zmiana? 

       Wzruszył ramionami. Wolał ją taką, jaką była chwilę temu. I ten masaż. Cudowny. 

       Podciągnął spodnie i wrócił do pracy. Czarne lisy same się nie uszyją. 

     

       Wróciła do domu i zaczęła czyścić siebie i wiewiórki z nasienia Erica. Ale miał ogromny wytrysk. Musiało mu się podobać, skoro tak ją ochlapał. I krzyczał z orgazmu. 

       Gdy skończyła czyszczenie, to odwiesiła futro na miejsce. Obok wisiały wilki. Najpierw je pogłaskała, ale nie mogła się opanować i ubrała je. Było jej w nich tak dobrze. Ciepło i przytulnie. 

       Położyła się na łóżku i zaczęła delikatnie pieścić sobie norkę. A potem pupę. Aż drżała z żądzy. 

       Jednocześnie czuła jak triumfuje. Udało się jej. W zaledwie kilka dni pokonała swoje zahamowania. To co przeżyła w sierocińcu było tylko wspomnieniem, złym snem. Była już gotowa, by mu o wszystkim opowiedzieć. I oddać mu się w taki sposób, jaki nigdy się nie spodziewa. 

       Jęknęła przeciąga, wsuwając palec w wąski otworek… 

     

       Późną wiosną obchodzili 18 urodziny Laureen. W ramach prezentu dziewczyny zostawiły go tego dnia w spokoju, oddając solenizantce. Ta jednak nie kwapiła się do zabaw z nim, tylko raz, widząc że jest maksymalnie podniecony, ubrała wiewiórki i pozwoliła by spryskał jej szyję i futro. 

       Cały dzień (poza chwilą w wiewiórkach) nosiła dla niego swój prezent, kasztanowe norki. Tak jak prosiła, były krótkie i ledwo zasłaniały pupę. Oczywiście były rozpięte, a koronkowy gorset tylko uwidaczniał, jak przez ten prawie rok urósł jej biust. Była piękna i kusząca, ale niedostępna. Eric bez zażenowania oglądał jej ciało i rozmyślał co mu szykuję, bo to było pewne, że ma jakiś plan. Czyżby chciała by ją rozdziewiczył? 

       Po wczesnej kolacji Angela i Melody poszły spać. Młodsza lekko narzekała, wiedziała że Eric ma spore zapasy sił, a ona z przyjemnością by mu pomogła w upuszczeniu nadmiaru pary. Ale przyrzeczenie to przyrzeczenie, dziś należał do Laureen. 

       Wieczór był w miarę ciepły, siedzieli na zewnątrz, przytuleni do siebie, a Eric co pewien czas głaskał futro lub włosy pięknej dziewczyny. Nie minął nawet rok od kiedy przybyła do jego domu, a ogromnie wydoroślała. Nie była już tą dziewczynką, błagającą by je zabrał z sierocińca. Była młodą kobietą, choć jeszcze bardzo nieśmiałą. Przynajmniej z zasady… 

       Nagle poruszyła się i spojrzała na Erica. 

    – Pamiętasz jak na początku pytałeś nas dlaczego tak bardzo chciałyśmy wydostać się od Skanske? Chyba jestem gotowa by ci powiedzieć. 

    – Nie musisz, jeśli nie chcesz. – zapewnił ją. 

    – Nie, nie muszę. Ale chcę ci powiedzieć. Bo tylko wtedy zrozumiesz. I… – przerwała. 

    – Tak? 

    – Nie, powiem ci to później. Teraz sierociniec. 

       Mocniej wtuliła się w Erica i poprosiła:

    – Dotykaj mnie. Chcę czuć twoje dłonie na moim ciele, tylko wtedy będę mogła… 

       Spełnił jej prośbę. Gdy pogłaskał jej piersi, Laureen cicho jęknęła i zaczęła opowiadać. 

    – Wiesz co stało się z moimi rodzicami. Miałam rodzeństwo, młodszego brata i siostrę, ale szkarlatyna też ich zabrała. Zostałam sama. Żadnej rodziny, przyjaciół, rodziców, opiekunów… Ojciec był marynarzem i jego towarzysze z okrętu nie mogli się mną zająć. No bo kto by wziął 14-latkę na statek pełen brudnych niewolników i obleśnych marynarzy, prawda? Odesłano mnie do Skanske. I to co tam przeżyłam… Wolałabym trafić na okręt piracki. 

       Eric mocniej ją do siebie przytulił, a ona kontynuowała:

    – Na początku było dobrze. Nie głodowałyśmy, nie byłyśmy bite za byle co. Poznałam Angelę, jest moją pokrewną duszą, rozumiemy się bez słów… Chłopcy byli w drugim skrzydle i czasami ktoś zabierał jednego z nich. Nas nigdy nikt nie odwiedzał, nikt nie chciał dziewczynki. Starsze koleżanki opowiadały o jakieś rudej Ani, która została wysłana daleko, ale im nie wierzyłam. 

    – Pani Skanske była surowa, ale sprawiedliwa. Tylko, że nie tylko ona prowadzi sierociniec. Ma męża. On… On jest potworem! 

    – Na początku nie wiedziałam o co chodzi, dopóki nie trafiłam do starszej grupy. Nimi zajmował się Skanske, jego żona rzadko się wtrącała do jego metod wychowawczych. A te… Pobudka na jutrznię, ciągłe rozmowy o grzechu i nieczystości. Musiałyśmy z pamięci wymieniać litanię grzechów, nie główne, tylko te które on wymyślił. Za błędy karał linijką, a niektóre z nas zabierał na prywatne lekcje czystości. 

    – Zauważyłam, że zawsze najmocniej karał te same dziewczęta. Zabierał je do swojego pokoju i nie wychodzili przez kilka godzin. A gdy wracały… Miały czerwone oczy, jakby długo płakały. Gdy się pytałam co tam robią, nigdy nie odpowiadały. 

    – Raz jedna z nich miała ubrudzony kołnierzyk. Jakąś substancją, myślałam że klejem. Ale teraz wiem, że było to coś innego… 

    – Wreszcie zauważyłam, że mnie obserwuje. Jego oczy… Płonęły ogniem… Bałam się go i unikałam, ale on przecież był opiekunem… 

    – Nie wiem co wtedy zrobiłam, ale po kolacji kazał mi pójść ze sobą. Zabrał mnie do swojego gabinetu. Były zasłonięte okna, ale zauważyłam, że jest prawie pusty. Biurko przy oknie i nic więcej. Myliłam się. Na środku jeszcze stało krzesło. Kazał mi na nim usiąść, a sam zapalił kilka lamp i świec. 

       Laureen przerwała na chwilę. Wzięła głęboki oddech i kontynuowała. 

    – To nie było zwyczajne krzesło. Miało pasy. Skanske skrępował mnie nimi, ręce i nogi. Bym nie rzucała się w czasie egzorcyzmów, tak powiedział. I zaczął mówić, mówić i mówić. Jakie kobiety są grzeszne, jak deprawujemy dobrych mężczyzn. Prawił o Ewie i jabłku, jak skazałyśmy ludzi na poniewierkę po Ziemi. Gadał bardzo długo, a ja starałam się go słuchać. Bo mógł potem mnie przepytać. Wreszcie mnie odwiązał i wypuścił. 

    – To nie było nic strasznego, naprawdę dziwiłam się czemu inne płakały. Przecież nic nowego nie powiedział, całe dni potrafił przegadać o grzechu. Ale potem… 

    – Byłam w jego gabinecie trzeci raz. I znów było o jabłku i innych występkach kobiet. Mówił tak monotonnie, że ja po prostu przysnęłam. A on… Wściekł się i uderzył mnie w twarz. Wrzeszczał, że mnie nauczy, że wypali ze mnie grzech. Zaczął mnie dotykać, w różne miejsca. I sapał. Nagle zadrgał i jęknął. Oczy mu się wywróciły. Odwiązał mnie i kazał się wynosić. 

    – Następnym razem od razu mnie dotykał, już bez kazania. Widziałam gulę w jego spodniach, często ją pocierał. A gdy znów zaczął drgać, to tam pojawiła się ciemna plama i wybrzuszenie zniknęło. 

    – Zostałam jego ulubienicą. Dlaczego? Chyba dlatego bo nigdy nic nie mówiłam. Nie krzyczałam, nie płakałam. Mógł robić ze mną to co chciał. Nie oponowałam nawet jak wyjął ze spodni penisa i go masował aż do wytrysku. 

       Laureen odwróciła głowę i spojrzała na Erica. 

    – Tak. To nie twój ptaszek był pierwszym jakiego widziałam. Ale tamten był żałośnie mały w porównaniu z twoim. Jednak działał tak samo, ruchy ręką i wystrzał tej białej wydzieliny, spermy. Skanske zawsze strzelał na podłogę, dochodził stojąc za mną. Ale nie zawsze zdążył się schować, więc wiedziałam wszystko. I dlatego, gdy ty i Melody ujawniliście się… Dlatego się pytałam czy musimy robić to z tobą. 

    – Ale teraz… – zaczął Eric. 

    – Z tobą jest inaczej. Nie naciskasz. I jesteś dla nas dobry. Choć i tak długo się bałam by go dotknąć. Wiesz, jak byliśmy sami. Gdy obok jest Angela, to jest inaczej. Ale słuchaj dalej, to nie jest koniec. Tylko nim zacznę, możesz delikatnie masować mi wzgórek i okolice pupy? 

       Zrobił to o co poprosiła. Przesunął palcami po gęstym runie wokół jej łechtaczki i wyczuł napuchnięty guziczek. Zaczął delikatnie go głaskać. Drugą ręką zajął się pośladkami. 

       Brunetka zaczerpnęła powietrze by kontynuować, ale zauważyła wybrzuszenie w jego spodniach. 

    – Wytrzymaj jeszcze chwilkę. Potem będę twoja, w pewien szczególny sposób… Wytrzymaj, proszę… 

    – Nigdy nie postawiłam się Skanske. Bo i po co? Na pewno by mnie bił. A tak to tylko dotykał. Wracałam do pokoju i starałam się o tym nie myśleć. Nie powiedziałam też jego żonie. Nie było sensu mówić. Wiedziała o wszystkim. Bo raz, kiedy już doszedł, to weszła do jego gabinetu. Rozmawiali półgłosem, ale to na pewno była ona. 

    – Zakochałam się w Angeli. Nie mogłabym bez niej żyć. Razem tworzyłyśmy plany co będziemy robić po opuszczeniu sierocińca. Gdzie się udamy, najlepiej jak najdalej od Skanske. To dla niej chodziłam do gabinetu. By ona nie musiała. Ale Angela piękniała, robiła się kobietą. On też to dostrzegł. I wodził za nią oczami. Wiedziałam że to tylko kwestia czasu. 

    – I wtedy zareagowałam. Nim zabrał ją do pokoju, to przestałam być bierna. Rzuciłam się na niego, nim po raz kolejny mnie przywiązał do krzesła. Szarpaliśmy się, on pobił mnie, ale tak że nie było widać. Ale ja też mu zadałam bobu. Ostro go podrapałam, całą twarz miał we krwi. Dlatego ci się nie pokazał, gdy przyjechałeś, wciąż miał rany.

    – Skanske oczywiście natychmiast się dowiedziała. I postanowiła mnie ukarać. Mnie i Angelę bo wiedziała o co poszło. Tylko nim coś wymyśliła, to przyjechałeś ty i nas zabrałeś. Uratowałeś nas. 

       Eric był jak skamieniały. Gdzieś w połowie opowieści przestał pieścić Laureen. 

    – Skurwysyn. Ja go dorwę i… – ale dziewczyna mu przerwała:

    – To już temat zamknięty. Skanske jest tam, ja jestem tutaj. I jestem szczęśliwa, choć… nie potrafię dać ci takiej przyjemności jak Melody i Angela.

       Uśmiechnęła się do niego i kontynuowała:

    – Za każdym razem gdy myślę, że mogę rozłożyć nogi i cię przyjąć w sobie, to czuję skurcz. Nie z przyjemności. Zaciskają mi się tam mięśnie i nawet penis Skanskego by się nie zmieścił, nie wspominając już o twoim. Gdy Angela mnie liże to jest inaczej, ale wystarczy że ty się pojawisz, to zawsze tak jest. Jak ci ssałam, jak robiłam rączką, jak tryskałeś mi na piersi… Nawet teraz, jak mi głaskałeś… Eric, my nigdy, razem… Przepraszam. 

    – Laureen, naprawdę nie musisz… 

    – Muszę. Bo cię kocham. Tak samo jak Angelę. Chciałabym byś wytrysnął we mnie, chciałabym ujechać ciebie jak robi to Melody. Naprawdę, pragnę tego. Ale nie mogę. Wybacz… Ale mogę dla ciebie nosić futra, tak często jak chcesz. Może to wystarczy by odpłacić ci za twoją dobroć…

    – Laureen… 

    – Nic nie mów. Musisz to usłyszeć. Potrafię dojść w inny sposób. Parę miesięcy temu kochałam się z Angelą. Jak zawsze ssała mi łechtaczkę. Ale chyba się jej trochę nudziło, bo zaczęła lizać mi inne miejsca. I dotarła do pupy. To było bardzo przyjemne. Tak przyjemne, że chciałam więcej. Poprosiłam ją by włożyła mi tam paluszek. To było cudowne. Następnym razem użyła oleju i włożyła mi głębiej. I… I ja doszłam. Bez lizania. Spróbowałam potem sama i znów doszłam. Wiele razy. 

    – Widziałem jak potraficie się bawić.. 

    – Mam bardzo wrażliwą pupę. Prawie tak samo jak inne kobiety myszki. Tak samo reaguje na stymulacje i tak samo na palce w środku. I pomyślałam, że mogę ci nią sprawić przyjemność, która inne ci nie dają.

       Patrzył na nią bez słowa, powoli rozumiał o co jej chodzi.

    – Eric, chcę byś mi włożył go w pupę. Do końca. I tam trysnął. Nie mogę dać ci norki, ale możesz być w moim tyłeczku. Chciałbyś?

    – Doskonale wiesz, że tak. 

    – To spróbujemy? Teraz? 

       Nie czekając na odpowiedź, poszła do domu. Wróciła z olejem. Stanęła przy stoliku i wypięła pupę. 

    – Nawilż mi otworek. I swego ptaszka. I powoli wsuń. 

       Nim skończył nawilżać pupę, to stał mu maksymalnie. Norki miały idealną długość, w sam raz do tego typu zabaw. Kilkoma ruchami roztarł olej na penisie. Stanął tuż za wypinającą się Laureen, złapał ptaszka w dłoń, nakierował i powoli wsunął między pośladki. 

     

       Wejście było malutkie, wszedł tylko na centymetr, ale westchnięcie brunetki dodało mu pewności. Głębiej pchnął, wycofał się trochę i ponownie pchnął. Gorące ścianki otoczyły go ściśle, a on z każdym ruchem był coraz głębiej i głębiej. 

    – Szybciej. Proszę… – wyjęczała dziewczyna. – Wsuń się do końca…

       Wszedł w nią cały. Złapał ją za biodra i ruszył. Z każdym kolejnym jękiem kochanki był coraz bardziej pewny, że sprawia jej przyjemność, a nie ból. Był w najwęższym otworku świata i to, oraz widok hebanowych włosów na brązowym futrze, sprawiło, że doszedł szybciej niż powinien. Nie zdążył nawet zwolnić… 

       Jęknął, pompując nasienie w pupę Laureen, a ta odwróciła głowę i spojrzała na niego zdziwiona. 

    – Już? Tak szybko? Ja dopiero zaczęłam się dobrze bawić. Nie wychodź, proszę. Spuść się tam jeszcze raz… 

       Został w jej anusie. Powoli penetrował go, patrząc na norki. Pogłaskał je, były piękne. Wiedział już dlaczego chciała takie krótkie, już od dłuższego czasu chciała mu się tak oddać. 

       Gdy chciał dotknąć jej piersi to odkrył, że Laureen cały czas masuje sobie łechtaczkę. Pozycja była dla niej lekko niewygodna, on brał ją od tyłu, ona musiała trzymać się stołu jedną ręką, a drugą masować. Bardzo by teraz przydałaby się Angela i jej język. Ta myśl spowodowała, że podniecił się i przyspieszył. 

    – O, tak… – jęknęła Laureen. – Nie przedstawiaj, zaraz coś ci pokażę… 

       Wystarczyło kilka ruchów by jej ciało zaczęło wibrować. Wiedział co to znaczy, właśnie doszła. Zwiększył głębokość pchnięć, chcąc do niej dołączyć jak najszybciej. 

    – Ale jesteś wielki… – stwierdziła. – Czy ty znów… 

       Nie zdążyła skończyć, gdyż przytulił się do jej pleców i ponownie strzelił w jej pupę. Orgazm był potężny, sam musiał złapać się stołu, by nie przewrócić siebie i jej. 

    – I co powiesz? – zapytała, gdy leżeli przytuleni razem już w jego łóżku. 

    – Było cudownie. Ten otworek jest taki mały i tak tam miło.

    – Melody się zdenerwuje bo zabiorę jej trochę twoich wytrysków. Zresztą, nie powinniśmy złączyć łóżek? To trochę głupie, że one śpią za rogiem… 

       Miała rację, następnego dnia przenieśli łóżko, co oczywiście skończyło się małą orgią. Eric cieszył się, że wszystkie trzy dziewczyny stały się takie jakie chciał, otwarte, wyuzdane i kochające futra jak on. Ale nie przewidział tego co jeszcze mogą wymyślić…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison

    Trochę to trwało, ale pierwotna wersja kompletnie mi się nie podobała i musiałerm bardzo dużo zmienić.