Category: Uncategorized

  • Zabawa z czatu. Ostry strzal w dziesiatke

    Często wchodzę na czat erotyczny, by pisemnie rozwinąć swoje ostre fantazje. Oczywiście uprawiam seks normalnie i to niemalże codziennie, jednak ciężko znaleźć kogoś, kto dokładnie wie jak używać sukę. Faceci raczej dzielą się na tych, którzy chcą być “Panami” albo sympatyków klasycznego jebania. Mnie trzeba opluć, zwyzywać, przerżnąć, spuścić się na mnie i na końcu kazać wypierdalać. Zawsze pisałam o tym na czacie, ale na pierwsze spotkanie zdecydowałam się po bardzo długim czasie.

    Skopiuję swój opis z poprzedniego opowiadania. Zaznaczam, że sytuacje, które opisuje wydarzyły się naprawdę. Oczywiście moja nazwa tutaj to fałszywe imię i nazwisko, także nie próbujcie szukać. Mam 177 cm wzrostu (co dla wielu facetów jest niestety barierą, ale umawiałam się też z niższymi) i jestem szczupła, więc jak się domyślacie – nogi to mój największy atut. Za nogami szczęśliwie idzie odstający i jędrny tyłek, nad którym nie muszę aż tak ćwiczyć, a wygląda zjawiskowo. Brunetka, włosy po ramiona. Biust 85B. Mam wytatuowane całe ramiona, a także dekolt i zaczynam dziarać nogi.

    Na czacie często po 4 zdaniach zlewałam typów, bo byli nudni. Napisał do mnie jednak “BlackKato31”. Rozmowa dobrze się układała. Wysłałam mu kilka nagich zdjęć, on mi wysłał swoje. Jak się domyślacie, był czarnoskóry. Kutas spokojnie 23 cm. Wyobrażałam sobie zawsze, że czarny będzie jeszcze większy, ale przecież nie miałam co narzekać, i tak był ogromny. Nie był dobrze zbudowany, raczej zwyczajnej postury, ale wrażenie na mnie zrobiły jego 192 cm wzrostu. Napisał, że urodził się w Polsce, w Warszawie, ale jego rodzice pochodzą z Afryki. Od słowa do słowa wyszło, że uwielbia dominować i szuka tu suk bez hamulców. Po 45 minutach rozmowy podał adres i wysłał fotę, jak przystawia kutasa do mojego zdjęcia. Napisałam, że będę punktualnie.

    Umyłam się, pomalowałam, założyłam kabaretki, czarny koronkowy komplet bielizny i czarną, obcisłą sukienkę. Oczywiście na stopy szpilki, także czarne. Zamówiłam ubera i pojechałam. Kierowca cały czas nie obczajał i rzucił, że zazdrości facetowi, do którego jadę. Gdy przyjechałam na miejsce zauważyłam stary, zniszczony blok na Osiedlu Tysiąclecia. Trochę mnie to zniechęciło, ale przecież nie jestem luksusową damą do towarzystwa tylko ładną laską, która chce dać się poużywać. Zadzwoniłam domofonem i otworzył mi bez słowa. Wjechałam na 8. piętro, zapukałam do drzwi, otworzył.

    Był w samym szlafroku, z którego swobodnie zwisała gigantyczna pała. Ok, na zdjęciach podczas erekcji nie wyglądał szczególnie spektakularnie, ale zwis był i tak większy, niż większość stojących kutasów, które obrabiałam. Chciałam go przywitać całusem, ale odsunął mnie od siebie.

    – Nie całuję się z szmatami, których usta to pojemniki na kutasy

    Takie zagrywki jeszcze bardziej mnie podniecają. Weszłam do środka, on wziął szklankę (chyba z whiskey) do ręki, usiadł na kanapie i kazał mi się rozebrać. Zrobiłam to od razu. Kazał nawet pozbyć się kabaretek, ale szpilki miałam zostawić. Zażyczył sobie, bym powoli się obróciła kilka razy. Oglądał mnie dokładnie i popijał alkohol. W końcu kazał klęknąć i zająć się pałą. Mimo tego, że nadal nie miał erekcji, wzięcie czubka chuja do ust nie było takie proste, a co dopiero z resztą. Gdy jednak kilka minut ssałam sam czubek, kazał go wypuścić z ust i przerzucić się na jaja. Wielkie i wiszące. Wzięłam jedno do ust, chwilę ssałam i potem robiłam to samo z drugim. On położył mi kutasa na czole w tym czasie i obserwował, jak bawię się jego jajami. Językiem sięgałam też trochę do odbytu. Co kilkadziesiąt sekund, gdy zbierała mi się ślina, całą wypuszczałam na chuja. W końcu wstał, kazał mi się obrócić i wypiąć. Myślałam, że od razu we mnie wejdzie, ale ten po prostu walił sobie konia nad wypinającą się, klęczącą szmatą. W końcu spuścił mi się na dziury, celował w nie z góry i trafił idealnie. Czułam ściekającą spermę. Chciałam się podnieść, ale przytrzymał mnie stopą przy ziemi. Po chwili klęknął za mną i wszedł na chwilę w cipę. Czułam każdy centymetr pały, która stała w najlepsze i pierwszy spust jej nie powstrzymał. Po chwili wyciągnął, kazał oblizać i ponownie usiadł.

    –Niezła ściera z ciebie. Widać, że opierdalasz z pasją i masz radochę, gdy ssiesz chuja. Możesz już go polerować dalej.

    Na to hasło wróciłam do ssania. Wtedy on wstał, kazał otworzyć szeroko usta i zaczął sikać. Nie było tego dużo, więc spokojnie wyrabiałam z łykaniem, ale oczywiście trochę polało mi się na twarz i cycki.

    –Kurwa, wiedziałem, ze lubisz piss, ale nie spodziewałem się, że jesteś tak pojebana, by łykać.

    Po wszystkim zaczęłam polerować ustami pałę. Kilka razy facet mnie opluł, po czym zaczął sobie walić konia moją głową. Wpychał głęboko i szybko, a odgłosy dławienia zapewne słyszeli wszyscy sąsiedzi. Doszedł mi na twarz, zmęczony usiadł, a ja włożyłam jeszcze głowę między jego uda i zasysałam się na jajach.
    –Dobra, ubieraj się i wypierdalaj. Będziesz tu za tydzień o tej samej porze, jasne szmato?
    Oczywiście, że było jasne. Tydzień później to powtórzyłam, później także.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Klaudia Sikorska
  • Klub Gang Bang – Rozdzial Dziesiaty – W poszukiwaniu odpowiedzi

    Odkąd przekroczył czterdziestkę, Artur Klej mierzył się z coraz poważniejszą depresją. Od siedmiu lat codziennie walczył z przygnębiającymi myślami i nastrojami, wmawiając sobie, że życie nie jest wcale takie złe. Niestety okłamując siebie, coraz bardziej tracił grunt pod nogami. Obiektywnie patrząc, miał się czym pochwalić. Był właścicielem warsztatu samochodowego, nad którym nadzór zajmował mu raptem kilka godzin dziennie. Zakład przynosił spore dochody, które Artur przez lata mądrze inwestował. Należał do niego spory fragment ulicy, przy którym mieściło się kilka budynków, w tym ten z kręgielnią i biurem wykorzystywanym obecnie przez siostrzeńca i jego kolegów.  Miał więc spore dochody, a mimo to czuł, że życie przecieka mu między palcami, a on nie potrafi się nim cieszyć.

    W dniu swoich czterdziestych siódmych urodzin doszedł do wniosku, że najbardziej w życiu brakuje mu seksu. A precyzyjniej brakuje mu jego częstego uprawiania. Jego żona była dobrą matką i świetną gospodynią, ale czas nie był dla niej zbyt łaskawy. Roztyła się i zaniedbała jak wiele innych kobiet z ich osiedla. Pieprzył ją dosyć rzadko, tylko gdy nie mógł już powstrzymać swojego pragnienia. Ale kiedy zaczął oglądać się za jakąś alternatywą, szybko zauważył, że dużo bardziej kręcą go nastolatki niż dojrzałe kobiety. Zwłaszcza takie ubrane tak, że niewiele pozostawiały jego perwersyjnej wyobraźni.

    Urodziłem się dwadzieścia lat za wcześnie. – powtarzał swoim znajomym z kręgielni. Kiedy byłem młody, człowiek musiał się naprawdę wysilić, żeby wyrwać jakąś dupeczkę, a teraz sporo dziewczyn praktycznie rzuca się na facetów. A dzisiejsze dzieciaki nie potrafią tego docenić.

    Ale po serii kilku ofert dla tych pozornie „głodnych seksu” dziewczyn stwierdził, że odrzucenie jest gorsze od samotności. Był na dnie emocjonalnym, kiedy jego siostrzeniec Krzysztof zadzwonił z pytaniem, czy mogliby użyć wolnego biura na siedzibę swojego klubu. Świetna okazja pomyślał, będę pomocny i sprawię, że mnie polubią, a potem zaproszą na swoje imprezki. Nawet to nie wyszło tak, jak się spodziewał. Był jednak zdeterminowany, aby wziąć udział w akcji i miał kilka atutów. Po pierwsze mógł obserwować, co wyprawia młodzież przez okna. Po drugie był fotografem amatorem. Łącząc te dwie rzeczy, miał nadzieję zmusić grupę do włączenia go w swoje weekendowe zabawy.

    Przez kolejne weekendy obserwował, jak w klubie odbywały się pierwsze imprezy, bez cienia seksu. Coraz bardziej zniechęcał się do swojego planu. Oddychał chłodnym, nocnym powietrzem, obserwował i rozmyślał. Gdyby mieli się pieprzyć, powinni to robić w małej sypialni, do której nie mógł zajrzeć. A nawet jeśli, to przecież zgasiliby światło i miałby problem ze zrobieniem zdjęć. Przynajmniej bez zdradzania swojej obecności.

    A potem nadszedł weekend z imprezą z okazji Halloween. Artur dotarł na miejsce idealnie na czas, by zobaczyć namiętne widowisko w przyćmionym świetle czerwonych i niebieskich reflektorów. Wiedział, że nie mógł zrobić żadnych zdjęć w tych warunkach oświetleniowych, więc nie zawracał sobie głowy powrotem do auta po zapomniany aparat. Zanim włączono białe światło, był już zahipnotyzowany przedstawieniem i nie chciał niczego przegapić. Samo wsunięcie zimnej dłoni do spodni i trzymanie pulsującego kutasa sprawiło, że poczuł dreszczyk emocji. Widok ciał, gdy zaczęła się orgia, był wystarczającą stymulacją, by doprowadzić go do szczytu podniecenia. Siedział tam, patrząc szeroko otwartymi oczami, wyobrażając sobie, jak smakowałyby te jędrne cycki, jakim uczuciem byłoby pieszczenie tych podskakujących tyłeczków i jak by to było zanurzyć swojego kutasa w ich ciasnych, małych cipkach. Wystarczyło parę ruchów dłonią i doszedł, nie wyciągając nawet chuja za spodni.

    Następny tydzień był dla niego piekłem. Cały czas zastanawiał się, czy dzieciaki urządzą kolejną taką imprezę, którą tym razem zdoła uwiecznić na zdjęciach i będzie mógł rozpocząć swój mały szantażyk.

    Zrobił te zdjęcia w następną sobotę i wydrukował w dobrej jakości. Zaczął jednak tchórzyć przed konfrontacją z dzieciakami. Nienawidził samego siebie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, ale po prostu nie był w stanie zmusić się do rozpoczęcia szantażu. Wtedy wpadł na pomysł innego planu – nastraszy ich, korzystając z ich własnej broni.

    Powoli, tydzień po tygodniu rozwijał swój plan, testując pomysły, gdy młodych nie było w biurze. Stopniowo sprawdzał jego poszczególne etapy i eliminował wszelkie niedoskonałości. Ukrył w pokoju mały głośnik, dzięki któremu mógł być słyszanym z zewnątrz pomieszczenia, bez zdradzania swojej pozycji. Utrwalił swoją rozmytą sylwetkę i zdalnym projektorem mógł wyświetlać ją na ścianie z bardzo realistycznym efektem. Mimo to zawsze istniała szansa, że ktoś zauważy którąś z jego sztuczek. Dlatego postanowił, że musi jakoś otępić ich zmysły, by nie byli w stanie zrozumieć do końca tego co się dzieje wokół nich. Szybko wpadł na rozwiązanie – dodał zioło do garnuszka, w którym młodzi palili kadzidła w trakcie swoich imprez. Efekt narkotyku wdychanego w dymie powinien lekko otumanić uczestników orgii.

    Jako ostateczną ochronę postanowił na pierwszy cel swojego działania wybrać własną siostrzenicę. Gdyby w ostatniej chwili coś poszło nie tak i zostałby złapany, mógł zagrozić siostrzeńcowi i siostrzenicy zdjęciami, przekonując ich, że matka zabiłaby ich, gdyby dowiedziała się co dzieje się na współorganizowanych przez nich imprezach.

    Reszta była prosta do przeprowadzenia. Gdy tylko Kaśka została skrępowana i zawiązano jej oczy, a pozostali opuścili pokój, wystarczyło, że wszedł głównymi drzwiami dzięki drugiemu kompletowi kluczy. Po wejściu do pomieszczenia dla bezpieczeństwa zamknął drzwi prowadzące w głąb i już spokojnie mógł nacieszyć się złożoną mu ofiarą.

    ***

    – Powinieneś usłyszeć, jak Kaśka opisuje to, jak zgwałcił ją Szatana – mówił Krzysiek, gdy Tomek, Kuba i Edek siedzieli z nim w ulubionym barze nad szklankami z piwem.

    – Dlaczego? – spytał Bocian, marszcząc brwi.

    – Brzmi, jakby to była najlepsza rzecz, jaka jej się kiedykolwiek wydarzyła – zaczął Krzysiek z szerokim uśmiechem – jego kutas rośnie za każdym razem i już jest większy od tego dilda przyczepionego do krzesła. I chociaż była przerażona, to przeżyła najlepszy seks w swoim życiu. Sam dreszczyk strachu był wart całego przeżycia.

    – Co mówią pozostałe dziewczyny? – Tomek skierował pytanie do Kuby i Edka.

    – Sylwia i Grażyna nie mogą się doczekać przyszłego tygodnia – odpowiedział Kuba. – Myślą, że to świetna zabawa.

    – Anka powiedziała to samo – dodał Edek.

     – Sylwia ma nadzieję, że będzie następna – powiedział Kuba. – Ale ona od dawna interesuje się tym całym diabelskim hokus-pokus.

    – Większość dziewczyn jest podekscytowana – dodał Krzysiek. – Nie wiedziałam, że aż tak im się spodoba ten cały satanizm, ale wydaje się, że wszyscy chcę tego jeszcze więcej.

    – Hej, ja tu sobie łamię głowę nad rozwiązaniem zagadki – stwierdził z irytacją Tomek – a cholerne dziewczyny tylko się z tego cieszą. Czy nie zdają sobie sprawy, jak poważna może być ta sprawa?

    – Sylwia nie martwi się na pewno – powiedział Kuba. – Uważa, że dzięki temu wszystko jest bardziej podniecające. Grażyna jest tak podniecona, że wciąż prosi Kaśkę, żeby ta opowiedziała jej wszystko raz jeszcze.

    – Gośka i Tereska są przekonane, że to twoja robota – powiedział Krzysiek.

    – Co się dzieje z tymi ludźmi? – Tomek robił się coraz bardziej zdenerwowany. – Jak mogłem to zrobić, skoro byłem w kuchni razem z wszystkimi? Przypuśćmy, że to jakiś wariat i komuś stanie się krzywda?

    – Nie pomyślałem o tym – odpowiedział Krzysiek, widocznie zaniepokojony.

    – Załóżmy, że to naprawdę Szatan! – Kuba dolał oliwy do ognia.

    – Czy ktoś ma pojęcie, co mógłby zrobić nam Szatan? – zapytał Edek.

    – Myślę, że dopóki będziemy przestrzegać jego rozkazów, on będzie traktował nas w porządku. – spekulował Krzysiek. – Ale gdybyśmy zrobili coś, co by go zdenerwowało… nie chciałbym się dowiedzieć, co zrobi.

    – Myślę, że to jakiś wariat próbujący przejąć nasz Klub – warknął Bocian.

    – Więc jak wytłumaczysz to dziwne uczucie w głowach, które wszyscy poczuliśmy?

    – Ktoś mógł dodać coś do wina – stwierdził Tomek.

    Siedzieli w milczeniu, myśląc o problemie. Wszyscy oprócz Bociana byli przekonani, że to coś nadprzyrodzonego. Ich umysły wolały rozwodzić się nad tym aspektem, niże wytężać szare komórki, aby znaleźć rozwiązanie zagadki. Do lokalu weszły Anka i Sylwia, co dało Kubie, Edkowi i Krzyśkowi dobrą wymówkę, by przestać w ogóle myśleć o problemie. Zawołali dziewczyny do stolika.

    – Gośka i Tereska są na zewnątrz – oznajmiła Anka, siadając na kolanach Krzyśka.

    – Dlaczego nie pójdziemy do Klubu? – powiedziała Sylwia, nawet nie rozpinając płaszcza – Tereska jest za młoda, żeby ją tu wpuścili, a nie możemy zostawiać ich na ulicy.

    Zgodzili się bez zastrzeżeń i wyszli z baru. Na zewnątrz było przeraźliwie zimno, więc Bocian zamówił dwie taksówki. Wpakowali się do nich, chichocząc i czując imprezową atmosferę czekającą na nich w Klubie.

    Kiedy dojechali na miejsce, Tomek stwierdził, że i tak nie skłoni ich do poważnej rozmowy, więc wyjął butelkę piwa z lodówki i rozsiadł się zamyślony na jednej z kanap. Tymczasem Anka i Kuba wymknęli się do pokoju z tyłu, a Edek i Sylwia zniknęli w sąsiednim pomieszczeniu. Krzysiek ściągnął już majtki z Gośki i gładził jej tłusty tyłek, szykując się do ataku w jej ulubionej pozycji. Kiedy Tereska zrozumiała, że nie zainteresuje sobą Tomka, postanowiła przynieść sobie wina z kuchni. Dotarła jednak tylko do drzwi pokoju, w którym zabawiali się Kuba i Anka. Zatrzymała się na chwilkę, żeby popatrzeć…

    – Nie tak szybko – mówiła Kubie Anka. Stała na środku łóżka całkowicie ubrana, a chłopak stał obok niego ze spuszczonymi spodniami i bokserkami. – Chce się porządnie zabawić, a nie tylko pozwolić ci trysnąć i uciec stąd.

    Kuba niechętnie skinął głową.

    – Rozbierz się i pozwól mi obejrzeć cię całego.

    Chłopak zdjął resztę ubrań i czekał na kolejne instrukcje. Tereska spojrzała z tęsknotą na wielkiego i sztywnego kutasa sterczącego między jego udami. Zawsze myślała, że Kuba jest zbyt wielki i gruby, żeby się w nim zakochać, ale zazdrościła mu tej wielkiej pały towarzyszącej dużemu brzuchowi.

    – Teraz możesz rozebrać mnie – powiedziała Anka, podchodząc do krawędzi łóżka, żeby mógł łatwo rozpiąć jej bluzkę, podczas gdy ona lustrowała wzrokiem jego nagie ciało.

    Palce Kuby były wszędzie, dotykając jej ciała i próbując jednocześnie rozpiąć guziki. Chłopak czuł, jakby zajmowało mu to wieczność. Tereska była pod wrażeniem dominacji Anki nad chłopakiem. Tego jak kazała mu zrobić to i tamto, zmusiła go do rozebrania się i poskładania ubrań dokładnie tak jak chciała. Uderzył ją komizm grubaska z wielkim chujem niezgrabnie poruszającego się po łóżku.

    Kiedy Anka została w samym staniku i majtkach, zatrzymała chłopaka i kazała mu dołączyć do siebie w łóżku. Kierowany jej poleceniami uklęknął, a ona sprawdzała dłonią jego kutasa jakby była jego lekarzem. Kiedy Tereska uzmysłowiła sobie jakie katusze musi przeżywać chłopak, dostrzegła również uśmiech w kącikach ust Anki.

    Zadowolona z wyników swojej inspekcji Anka zdjęła stanik i ukazała swoje stożkowate piersi z mocno sterczącymi sutkami. Zaczerpnęła tchu i przyciągnęła Kubę do siebie, wpychając jedną z nich w jego wygłodniałe usta. Nie pozwalał mu jednak na żadne inne ruchy poza ssaniem swojego cycka. Po chwili opadła na łóżko obok niego uśmiechając się zalotnie.

    – Wiesz, co czeka na ciebie pod moimi majteczkami? – szepnęła, rozkładając szeroko nogi, ale nie odsłaniając Kubie tego, do czego najbardziej tęsknił.

    Chłopak tylko skinął głową. Zaniemówił i bał się przejąć inicjatywę w obawie przed utratą potencjalnej nagrody.

    Tereska poczuła, że jej własne majtki są już naprawdę mokre od samego patrzenia na erotyczną scenę przed nią. Pomyślała, że Anka zdecydowanie wie jak radzić sobie z mężczyznami.

    – No cóż, wszystko, co musisz zrobić to zdjąć moje majtki – wyszeptała seksownie Anka – ale musisz zrobić to zębami.

    Kuba rzucił się do wykonywania zadania, próbując uchwycić materiał zębami i ściągnąć go z niej bez rozdzierania majteczek. Anka wiła się i chichotała, a zapach rozchodzący się spomiędzy jej ud doprowadzał chłopaka na skraj szaleństwa. Przez chwilę całował i lizał wilgotny fragment bielizny, ale zapach i smak wydobywający się z nich wyzwoliły w nim pilną potrzebę. Zdarł ubranie rękami i zanurkował między uda dziewczyny, by objąć ustami pokrytą futerkiem zatoczkę, która opływała miodem. Jego język wściekle pracował w jej cipce, liżąc i spijając nektar spływający ze ścian.

    Anka nie była już nieśmiałym kociakiem drażniącym się z olbrzymem – wiła się z rozkoszy pod dotykiem języka penetrującego jej wnętrze. Nie opierała się, kiedy Kuba zastąpił język swoim pulsującym fiutem, ale sięgnęła dłońmi w górę, obejmując go i przyciągając do siebie. Łóżko podskakiwało i skrzypiało w rytm gwałtownych pchnięć jego kutasa.

    Pokój wręcz cuchnął zapachem ostrego jebania, a para wspólnie osiągnęła spełnienie. Kuba wystrzelił swój ładunek w głąb Anki, jęcząc i mrucząc pod nosem. Anka krzyczała i jęczała z rozkoszy, jakie wywoła ta eksplozja w jej gorącym wnętrzu. Oba ciała splecione razem poruszały się w kolejnych spazmach gwałtownego i dzikiego orgazmu.

    Tereska nawet nie odnotowała, kiedy osunęła się po framudze na podłogę i rozłożywszy nogi, pieściła swoją wygłodniałą cipkę. Jej rączka znikała w majtkach, pieszcząc i drażniąc płonącą z pożądania szparkę. Poczuła silne ręce zaciskające się na jej ramionach, unoszące ją z ziemi i odwracające w powietrzu. Zobaczyła Bociana z twardym kutasem wystającym z rozpiętych spodni. Szalona nastolatka zsunęła majtki, pchnęła chłopaka na ścianę i nabiła się na jego sterczącego drąga. Poczuła jego wielkie dłonie na pośladkach podtrzymujące ją, gdy zaczęła ujeżdżać go w strasznym tempie, próbując zaspokoić płonące w niej pożądanie.

    Oboje walczyli, aby się nie przewrócić. Tereska uśmiechała się z satysfakcją, ale ciężar jej ciała zawieszonego na kutasie rozdzierał boleśnie jej cipkę. Miała wrażenie, że jej wnętrze wypełnia wielkie, tępe narzędzie. Opuściła stopy, dotykając podłogi i stała z rozstawionymi nogami biorąc go w głąb swojej młodej pizdeczki. Uśmiechała się, oddając się swojemu ukochanemu, kiedy kątem oka zobaczyła swoją siostrę. Potem zdała sobie sprawę, że Gośka, Krzysiek, Edek i Sylwia obserwowali, jak rzuca się na Bociana i ujeżdża go w korytarzu. Na jej policzkach wykwitły rumieńce wstydu.

    – Czy to boli? – spytała Gośka, zbliżając się do nich.

    – Nie… – wyjęczała słabo Tereska. Gośka uniosła jej spódnicę i uważnie obserwowała jak kutas Tomka, wypełnia cipkę jej młodszej siostrzyczki.

    – Bawiąc się w ten sposób, możesz zrobić sobie krzywdę – powiedziała, a jej dłoń przesunęła się po pośladkach siostry.

    – Nic jej nie będzie – Sylwia przyszła Teresce z pomocą, zdając sobie sprawę, z ich pojawienie się zawstydziło nastolatkę.

    Krzysiek wpadł na pomysł, żeby ukarać ją za bycie niegrzeczną dziewczynką. Chciał przywiązać ją do krzesła i zlać jej dupę, a potem wszyscy faceci mieliby wyruchać ją w tyłek.  Roztaczał podniecony wizję karania Tereski, dopóki Bocian nie kazał mu zamknąć gęby i spieprzać.

    – Zostaw Tereskę w spokoju – powiedziała Sylwia. – Ma prawo cieszyć się seksem tak jak my wszyscy.

    Gośka zaproponowała, żeby w takim razie ukarać Krzyśka. Zaczęli się kłócić, a w tym czasie reszta towarzystwa wymykała się z korytarza, by nacieszyć się sobą przed powrotem do domu.

    Wszyscy rozłożyli się na kanapach i fotelach w głównym pomieszczeniu, a Krzysiek z Gośką przenieśli się do pokoju obok kuchni. Tomek pił piwo, a Tereska w ramach „kary” obciągała mu kutasa. Z drugiego pokoju rozległ się krzyk, a potem wołanie o pomoc. Wszyscy pobiegli zobaczyć, co się stało.

    Krzysiek stał przy łóżku z wyrazem zakłopotania na twarzy, a Małgosia leżała na łóżku z wściekle wykrzywioną twarzą.

    – Co się stało? – zapytał Tomek.

    Gośka wycedziła przez zagryzione zęby – Wsadził mi butelkę piwa w dupę, a teraz nie może jej wyciągnąć!

    – Sukinsyn – warknął Bocian, podczas gdy reszta chichotała i śmiała się na całe gardło.

    – Co robimy? – zapytał skruszony Krzysiek.

    – W szpitalach radzą sobie z tym, co tydzień – wyjaśnił Tomek zirytowany. – Wpychanie butelki w tyłek może wytworzyć podciśnienie i nie da się jej wyjąć.

    – Nie zabierzecie mnie do żadnego, pierdolonego szpital! – zawołała Gośka.

    – To, co trzeba zrobić, to rozszczelnić tę próżnię – stwierdził Bocian.

    Wszyscy rzucili się, aby pomóc. Szukali narzędzi, ręczników, przynieśli ciepłą wodę i wazelinę. Kiedy byli gotowi, Tomek kazał Gośce wstać z łóżka. Widok butelki wystającej jej z dupy wywołał kolejną falę śmiechu. Nawet Tomek patrząc na ten widok, uśmiechnął się wbrew swojej woli.

    Kazał Gośce pochylić się i złapać za oparcie łóżka. Kuba i Edek podtrzymywali zaklinowaną butelkę, a on zaczął wiertarką nawiercać denko butelki. Wszyscy obserwowali jego działania ze zdziwieniem, do momentu, gdy wiertarka przebiła się przez szkło. Tomek poruszył lekko butelką, a ta wyśliznęła się z tyłka dziewczyny.

    – Macie szczęście, że zadziałało – westchnął z ulgą – Nigdy więcej zabaw z butelkami, rozumiecie?

    Tereska delikatnie smarowała podrażnioną dziurkę siostry wazeliną i zastanawiała się, dlaczego ta ciągle robi coś tak szalonego. Zawsze myślała, że siostra jest najmądrzejsza na świecie.

    Gośka spojrzała na Krzyśka, który wciąż zdenerwowany całą sytuacją nie wiedział co ze sobą zrobić i wybuchła śmiechem. Teraz kiedy wszystko dobrze się skończyło, nawet ona stwierdziła, że było to bardzo zabawne. Krzysiek również roześmiał się z ulgą i wkrótce wszyscy śmiali się i chichotali zadowoleni ze szczęśliwego zakończenia.

    Apetycznie wyglądający pośladek pochylonej nad siostrą Tereski wciąż wypięty w ich stronę przykuwał uwagę. Kuba i Edek wpatrywali się w niego łakomie, ale to Anka podeszłą do niego i zaczęła delikatnie pieścić palcami. Tereska uśmiechnęła się do niej, nie wiedząc co jeszcze, mogłaby zrobić.

    Wszyscy z uwagą obserwowali, jak Anka pochyliła się, by złożyć ciepły i mokry pocałunek na gładkim, białym pośladku Tereski. Była to jedna z tych sytuacji, w których dziewczyna nie była pewna, jak powinna zareagować. Przerwanie pieszczoty mogło urazić Ankę albo spowodować, że pozostali uznają ją za mało imprezową dziewczynę. Pozwolenie Ance na kontynuowanie jej działań mogło oznaczać, że uznają ją za lesbę. Stwierdziła, że najbezpieczniej nie robić nic. Doświadczone i utalentowane palce Anki, zaczęły pracować nad jej drobnymi cycuszkami i Tereska poczuła budzące się w niej pożądanie. Dłonie Anki dokładnie wiedziały gdzie i jak dotykać, jak uzyskać najlepszy efekt, kiedy zatrzymać się i kiedy ruszyć dalej. Tereska zaczęła jęczeć, z trudem łapiąc oddech. Mokre i wygłodniałe usta Anki pokrywały całe jej ciało pocałunkami, przesuwając się po nim.

    Tereska była bliska spełnianie, otworzyła oczy i ujrzała owłosioną cipę Anki tuż nad swoją twarzą. Nie! Ona nigdy tego nie zrobi! Nigdy nie pocałuję dziewczyny… ale poczuła, jak żar spływa z ust Anki na kolejne fragmenty jej ciała, jak opływa jej rozgrzaną norkę i było jej z tym tak dobrze, że krzywiąc się lekko, pocałowała mokre skrzyżowanie między udami Anki. Cycki Anki przyciskały się do jej brzucha, jej palce poruszały się w górę i dół jej nóg, podczas gdy wargi pieściły jej cipkę. To było coś ponad odporność nastolatki – wbiła pazurki w pośladki Anki, ciągnąc ją w dół i zanurzając się w jej owłosionej cipie.

    Tereska drżała i podskakiwała rozkosznie na łóżku, przeżywając bardzo intensywny orgazm, powodowany językiem Anki masującym jej cipkę. Mogła odpowiedzieć tylko wsunięciem swojego w głąb szparki starszej koleżanki. Głęboko, szybko, intensywnie. Anka była jednak bardziej doświadczona. Bawiła się języczkiem Tereski, wciągała go ruchami bioder w głąb cipy,  ocierała swoje mokre wnętrze o ten pulsujący jęzorek i ujeżdżała go dłuższą chwilę, zanim sama osiągnęła spełnienie. A kiedy było po wszystkim, nie przerywała całowania i pieszczenia jej małych cycków, powoli sprowadzając Tereskę na ziemię.

    Kiedy wstały, pokój był pusty. Reszta ekipy wróciła do głównej sali i pieprzyła się na kanapach w dzikiej orgii. Anka uśmiechnęła się, obejmując nastolatkę i prowadząc ją do głównego pokoju, a jej dłonie wciąż błądziły po ciele nastolatki. Ta uśmiechała się wtulona w ramię dziewczyny, zadowolona z nowego doświadczenia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Zapraszam do przedostatniego odcinka. Wyjaśniam kilka ważnych sekretów.

  • Zostalam niewolnica

    Mam 19 lat, nazywam się Monika. Pochodzę z biednej, ale uczciwej rodziny z typowego warszawskiego osiedla. W tym roku kończę szkołę średnią i marzą mi się studia dziennikarskie. Mam 163cm wzrostu, 54kg, długie proste blond włosy, gdzieś do połowy pleców, małą stópkę rozmiaru 36. Pewnego dnia przeczytałam w Internecie ogłoszenie, że Pani szuka sprzątaczki i kucharki, za 7500 złotych. Wymagania codzienny obiad, minimum 3 razy w tygodniu gruntowne porządki. Myślałam, że praca marzeń, sporo kasy a i czas na studia będzie. Od razu zadzwoniłam pod numer z ogłoszenia. Umówiłam się na spotkanie. Pracodawcy mieli czas, więc ubrałam się w rajstopy, czarną mini, do tego obcisła bluzeczka w błękitnym kolorze, we włosy włożyłam opaskę. Dość szybko autobusem dojechałam we wskazany adres. Drzwi otworzyła mi około 35 letnia brunetka nieco wyższa ode mnie z bardzo pewnym siebie wzrokiem i zaprosiła mnie do środka. Po 10 minutowej rozmowie i wypytaniu się mnie o wszystkie szczegóły, zapytała się czy odpowiadają mi warunki. Ja się zgodziłam i następnego ranka rozpoczęłam pracę. Pierwsze 2 dni wszystko wyglądało zupełnie normalnie gotowałam obiady, sprzątałam dom wedle umowy ubrana w czarne pończochy i strój pokojówki odsłaniający dekolt i część tyłka. Piątego dnia szefowa zawołała mnie do siebie i zaproponowała 3000 złotych za uklęknięcie i pomalowanie jej palców u stóp oraz masaż ich. Po długim namyśle, stwierdziłam, że to praktycznie semestr studiów, więc się zgodziłam. Pani dała pieniądze w kopercie na stół, mi zaś podała lakier. Od razu pomalowałam jej paluszki u prawej nogi, po czym to samo uczyniłam z lewą. Po skończonym malowaniu zaczęłam masować jej prawą stopę, po czym Pani Ania położyła mi na czole lewą stopę, karząc mi lizać stopy. Zaprotestowałam, ale ładnie mnie poprosiła, czy za takie warunki pracy należy się jej coś ekstra. Chwilę później lizałam jej stópki, ssąc wszystkie paluszki po kolei, po czym kazała mi jechać do kolan językiem. Po wykonaniu zadania kazała mi wracać do domu, po 20 sprawdzić maila. Akurat wróciłam do domu otworzyłam maila z załącznikiem, zatytułowany do niewolnicy Marty. Gdy zajrzałam do załączników nogi się pode mną ugięły.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Adam
  • Wizyta u przyrodniej siostry Mai

    Minęły trzy miesiące od pamiętnego wesela, gdzie zadziałałem z moją przyrodnią siostrą i od tamtego czasu byłem zmuszony do ponownego walenia konia przed ekranem komputera. Moja starsza siostra wyjechała w międzyczasie na studia, wróciła do swojego dużego miasta, zostawiając mnie i moje pożądanie na pastwę losu. Oczywiście utrzymywałem z siostrą kontakt i często wspominałem jej o tym jak za nią tęsknie i za tym co razem robiliśmy, ale ona ucinała zawsze temat mówiąc, że to już przeszłość. Ponadto jakiś miesiąc temu znalazła sobie nowego chłopaka i czułem, że na pewno już przeszli do bzykania. Na myśl o tym, że ktoś inny niż ja obraca słodki tyłek mojej siory, zalewała mnie krew. Nie mogłem tego wytrzymać. W końcu jednak nadarzyła się okazja – pojechałem do siorki na weekend. Ucieszyła się na mój przyjazd, ale jednocześnie zastrzegła mi, że nie mam co liczyć na jakikolwiek seks z nią. Według niej sprawa była zamknięta.
    Nie będę wdawał się w szczegóły naszej domówki, o tym, o czym gadaliśmy, co się działo, co piliśmy, bo to w sumie nieistotne. Ważne było to, co działo się później.
    Moja siostra wynajmowała pokój wraz z dwoma innymi dziewczynami i one też zostały na weekend, więc okazało się, że nie będziemy sami. Z początku źle to przyjąłem, bo wiedziałem, że gdybym został sam na sam z Mają, moje szanse na zamoczenie zwiększyłyby się i to mocno. Na imprezie był też jej ten nowy chłopak, Karol, ale wydawał się raczej niegroźnym typem. Wyszedł w końcu i nie bardzo nalegał, żeby zostać z nami w pokoju na noc. Bo ja właśnie miałem spać z Mają w jednym pokoju. Ona w łóżku – ja na podłodze.
    Kiedy współlokatorki mojej siory rozeszły się do siebie, udaliśmy się do pokoju Mai, a ja zamknąłem za nami ostrożnie drzwi. Sporo wypiliśmy, naprawdę byliśmy mocno zalani, chyba nigdy wcześniej tyle nie wypiłem – no ale takie uroki domówki. Mój stan sprawił, że byłem całkowicie bezpośredni.
    – Kasia mówi, że nawet fajny z ciebie gość – oznajmiła mi Maja, siadając na swoim łóżku.
    – Gówno mnie obchodzi Kasia – odparłem. – Przyjechałem tutaj do ciebie. Dla ciebie.
    – To znaczy?
    – Nie udawaj Maja. Wiesz o co mi chodzi.
    Maja wyglądała dziś naprawdę nieziemsko. Zrobiła sobie pełny makijaż, a także dorysowała czarne, długie kreski, które sprawiały, że jej niebieskie oczy wydawały się kurewsko fantastyczne. Poza tym jej usta – wymalowane szminką – były czerwone jak krew. Pomyślałem, że na pewno zrobiła to by przypodobać się temu całemu Karolkowi.
    – Rozmawialiśmy już o tym – stwierdziła jasno. – Wytłumaczyłam ci, że to koniec. Mam przecież chłopaka.
    – I co z tego?
    – Z tego, że skoro z nim jestem, to chcę być tylko jego.
    – Jesteś też moja.
    – Nie jestem. Nie jestem twoja. Jestem twoją siostrą.
    – Przyrodnią.
    – To niczego nie zmienia.
    Siedziałem na podłodze, na karimacie, którą wcześniej sobie rozłożyłem do spania. Patrzyłem na Maję pełen pożądania. Przez cały ten czas myślałem tylko o tym, kiedy znowu będę mógł się do niej dobrać, kiedy znów będziemy uprawiać seks. Ale ona nie chciała już tego robić.
    – Maju proszę cię – powiedziałem cicho. – Jesteś pierwszą i jedyną kobietą, której pragnę i chcę się z tobą kochać. O niczym innym nie myślę.
    – Przestań – rzuciła ostro. – Nie ma mowy.
    – Ale Maju. Ja umieram bez ciebie. Przez te kilka miesięcy bez ciebie żyłem tylko nadzieją, że kiedy znów będziemy obok, to zrobimy to.
    – Ale jak ty sobie to wyobrażasz, co? Przecież za ścianą są moje koleżanki. I co usłyszą? Że pieprzy mnie mój brat? Puknij się w ten głupi łep.
    – Możemy stąd gdzieś iść. Do motelu jakiegoś czy coś.
    – Nigdzie nie będę chodzić. Daj mi spokój.
    Maja wyglądała na oburzoną i choć mnie to bolało, to wiedziałem, że ma rację. Te dziewczyny mieszkające w pokojach obok z całą pewnością by coś usłyszały – skrzypienie łóżka, jęki Mai czy moje ryki. Konsekwencje byłyby śmiertelne.
    – To co zrobimy? – zapytałem ją.
    – Jak co zrobimy? – odpowiedziała zaskoczona. – Nic nie będziemy robić.
    – Maju ja już nie wytrzymam. Musimy coś z tym zrobić. Cały wieczór, kiedy na ciebie patrzyłem, myślałem o tym jak będziemy już sami, co będę ci robił. Z tego całego podniecenia aż rozbolały mnie jądra.
    Maja parsknęła śmiechem i popatrzyła na mnie osobliwie. Siedziała w jeansowych spodniach i swetrze. Naprawdę wyglądała cudownie. Podniosłem się z podłogi i usiadłem na jej łóżku. Pochyliłem się do niej, chcąc ją pocałować, ale uciekła mi.
    – Nic z tego nie będzie – oznajmiła chłodno.
    Nie wiedziałem co zrobić. Maja naprawdę sprawiała wrażenie nieugiętej. Już miałem się właściwie poddać i iść do kibla zwalić gruchę, kiedy wpadłem na pomysł.
    – A możesz coś dla mnie zrobić? – zapytałem podniecony.
    – Co takiego?
    – Rozbierz się do naga, a ja zwalę sobie konia, patrząc na twoje cudowne ciało. Przecież robiliśmy już inne rzeczy, więc tyle to chyba możesz dla mnie zrobić, co?
    Maja zrobiła taką minę, że od razu tego pożałowałem. Ale po chwili, co mnie cholernie zdziwiło, zaczęła ściągać swoje jeansy. Drgnęło mi tam na dole przyjemnie.
    – Dobra. Skoro to zakończy temat, to okej – rzuciła.
    Patrzyłem na to jak powoli się rozbiera, jak pozbywa różowych majtek, jak ściąga je z gracją przez uda, a potem łydki. Po chwili była już całkiem naga, siedziała obok mnie bez niczego. Gapiłem się jak urzeczony na jej dorodne, ciężkie piersi o różowych, słodkich brodawkach. Nagle przypomniałem sobie ich smak.
    – Hej – rzuciła nagle, śmiejąc się. – No dalej. Nie mamy całej nocy.
    Pokiwałem głową i oparłem plecy o poduszkę. Ściągnąłem swoje spodnie wraz z bokserkami i wyciągnąłem mojego małego. Stał już na baczność, prężył się dumnie niczym posąg, a bordowy z podniecenia grzybek wydawał się ogromny. Maja popatrzyła na mój sprzęt i widziałem błysk w jej oku. Na pewno przypominała sobie to, co robiliśmy.
    – No dobra – odezwała się, przerywając ciszę. – Jak mam ci zapozować, żebyś mógł sobie mnie pooglądać?
    – Odwróć się i wypnij do mnie. Chcę widzieć twoje pośladki i cipkę.
    Maja westchnęła, ale zrobiła tak jak prosiłem. Chwilę później przed oczami miałem cudowny obrazek – jej wypięte, blade dupsko i niżej, słodką ściśniętą muszelkę. Chwyciłem za swojego kutasa i zacząłem sobie walić. Siorka wypinała się jakieś pół metra ode mnie. Kiedy robiłem sobie dobrze, myślałem tylko o tym, że właśnie wchodzę w nią i pieprzę od tyłu jak za pierwszym razem. Ale nie mogłem tego zrobić. Umowa to umowa.
    – Mogę cię o coś spytać? – zapytałem, nie przerywając swojej zabawy.
    – Możesz – odparła.
    – Robisz to już z Karolem?
    – Robię.
    – Dobry jest?
    – Przestań.
    – No pytam tylko. Dobry?
    – Może być.
    – To znaczy?
    Maja westchnęła, ale odpowiedziała mi.
    – Robimy to tylko na misjonarza jak na razie. I dosyć krótko, bo Karol nie jest długodystansowcem. Oczywiście w gumce. Minuta, dwie i po sprawie. Ale to pewnie kwestia nerwów. Wciąż jesteśmy świezi dla siebie.
    Prawie popłakałem się ze śmiechu. Co za pajac. Maja oczywiście zapytała mnie co mnie rozbawiło.
    – Gdybym to ja był twoim chłopakiem, nie wypuszczałbym cię z łóżka – powiedziałem jej.
    – Nie?
    – Nie ma takiej opcji. Pierdoliłbym cię całe dnie. Od rana do wieczora. Dziennie byś przeżywała dziesiątki orgazmów, kiedy bym cię posuwał. Twoja przyjemność byłaby na pierwszym miejscu. Byłbym czuły kiedy byś chciała i jebał cię jak burą sukę gdybyś miała na to ochotę.
    Cały czas trzepałem sobie kutasa, ale nagle Maja odwróciła w moją stronę głowę, spojrzała na mnie i w końcu ruszyła się. Usiadła do mnie przodem. Popatrzyła mi w oczy, a potem na niego. Przegryzła wargę, co cholernie mnie podjarało.
    – O co chodzi? – zapytałem.
    – Mam pomysł.
    – Jaki?
    – Zobaczysz.
    Nie byłem na to gotowy. Maja po prostu zbliżyła się do mnie, cmoknęła krótko w usta, a po chwili zjechała na dół, do mojego małego. Myślałem, że oszaleję.
    Najpierw poczułem nieznaczne pocałunki na czubku chuja, które potem przerodziły się w cieplejsze i bardziej mokre objęcia wargami. Szybko przeszła do rzeczy. Patrzyłem na to jak moja ogromna żołądź znika i pojawia się w czerwonych ustach Mai. To było kurewsko dobre. Poprawiłem swoją pozycję siedzącą, by było mi wygodniej i tak, żebym lepiej mógł patrzeć na twarz siostry. Była piękna, naprawdę piękna. Śliczną miała buzię w tym pełnym makijażu, jak modelka albo gwiazda filmowa. Ale teraz, z moim chujem w ustach, wydawała się być jeszcze piękniejsza. Miałem farta, że hej. Siorka momentalnie zaczęła mi obciągać energiczniej, dodała pracę dłonią, która masowała całe prącie od góry do dołu. Ooo tak, myślałem sobie. Ssij, dziwko, ssij.
    I nagle wyciągnęła penisa z ust, odchyliła się i włożyła sobie palce do buzi.
    – Młody musisz się tu zacząć golić – oznajmiła z niesmakiem.
    – A co?
    – Bo twoje łoniaki włażą mi w zęby.
    Zaśmiałem się, a Maja wróciła posłusznie do roboty. Znów ssała i robiła to wybornie, czułem się wybornie z kutasem w jej ustach. To było tak cholernie przyjemne jak nic innego. Po prostu sobie siedziałem, a ona zadowalała mnie ustami niczym tania kurwa. Byłem królem, a ona dziwką, która przyszła mnie zadowolić, wyssać ze mnie cenne nasienie. No i potem znowu go wyciągnęła i popatrzyła głęboko w oczy.
    – Kiedy będziesz dochodził masz mi powiedzieć, jasne? – oznajmiła poważnie.
    – Dobrze.
    – Masz mnie uprzedzić, tak?
    Pokiwałem głową, że rozumiem. Pewnie nie chciała, żebym spuścił się jej w usta. Szkoda.
    Ale po chwili znów oddałem się przyjemności i czułem, że jestem coraz bliżej orgazmu. Maja zaczęła przyspieszać, jej głowa chodziła coraz szybciej i szybciej. Uścisk jej palców na prąciu także się wzmógł. Wyciągała to ze mnie. Odpływałem. W końcu poczułem znajome ciepło rozchodzące się po całym penisie i oznajmiłem:
    – Maja, dochodzę…
    Siostra jednak nie przestawała mi obciągać. Mało tego. Teraz naprawdę podkręciła tempo. Ssała i waliła mi kutasa jak jakaś wariatka.
    – Maju zaraz się spuszczę! – powtórzyłem, chcąc mieć pewność, że usłyszała.
    Nie wyjęła go jednak z ust. To było za wiele. Dłużej tak nie mogłem.
    Wybuchnąłem z rykiem, raz po raz zalewając jej gardło kolejnymi potężnymi salwami spermy. Jeszcze nigdy tak długo się nie spuszczałem. Miałem wrażenie, że trwa to wieki. Pompowałem i pompowałem kolejne porcje nasienia do ust Mai, a ona wszystko łapczywie połykała, chociaż zobaczyłem, że trochę spermy uciekło jej kącikiem ust. To co wypłynęło również po chwili spiła. Kiedy skończyłem, kutas wypadł z objęć jej warg – zmęczony, pokonany. Byłem w szoku. Byłem spełniony.
    – Masz szczęście, że lubię gorzki i słony – oznajmiła mi z przekąsem, podnosząc się do pozycji siedzącej.
    – Co? Czemu? – zapytałem zdezorientowany.
    – Bo masz strasznie gorzką i słoną spermę. W sumie to ohydną…
    – Nie musiałaś połykać…
    – Nie musiałam, ale lubię. Nazwij mnie dziwką, ale ja po prostu lubię spermę. Smakuje mi.
    Mówiąc to parsknęła szczerym śmiechem. Uśmiechnąłem się pod nosem i opadłem głową na poduszkę. Dopiero po chwili dotarło do mnie to, że Maja, moja przyrodnia siostra, obciągnęła mi z połykiem. To był mój raj na ziemi. Czułem się bosko, jak Bóg. Byłem w tamtym momencie jak Bóg.
    – Dziękuję Maju… – wyznałem zmęczonym głosem.
    – W porządku – odpowiedziała. – A teraz idę do łazienki się umyć. Kiedy wrócę, masz już spać, dobra?
    – Okej.
    – Mam nadzieję, że laski za ścianą niczego nie usłyszały.
    Maja zeszła z łóżka i zaczęła się ubierać. Patrzyłem na nią rozmarzony. Może nie tak wyobrażałem sobie moją wizytę u niej, może marzyłem o tym, że znów rucham ją jak tylko chcę, ale musiałem być zadowolony. Ten wyjazd naprawdę mogę zaliczyć do udanych. Nie codziennie świetna dupa robiła mi gałę. Właściwie to był mój pierwszy raz…
    Kiedy Maja wyszła, położyłem się do swojego posłania. Zamknąłem oczy i usłyszałem dochodzący z łazienki dźwięk puszczanej wody. Zasnąłem, cały czas mając w głowie obraz, obciągającej mi pałę Mai..

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Odrzucenie

    Miałem 27 kiedy Kasia postanowiła nieudolnie ukryć się ze swoją zdradą. Moje życie legło w gruzach. Nie mogłem jej wybaczyć i nawet nie chciałem. 7 letni związek zakończył się z dniem w którym złapałem ją na zdradzie z jej przyjacielem…

    Kupiony za kilka tysięcy pierścionek i zarezerwowana wycieczka w góry by się oświadczyć stały się idealnym pretekstem żeby oderwać się od świata. Góry zawsze pozwalały zapomnieć o całym złym świecie.
    Jubiler zgodził się na zwrot pierścionka potrącając tylko kilka %. Miałem więc sporo kasy i dwa tygodnie dla siebie w górach.
    Drugiego dnia na szlaku poznałem Adama i Łukasza, byli troszkę starsi ode mnie ale od razu załapaliśmy dobry kontakt.
    Przechodziliśmy przez dolinę gdy złapała nas noc. Postanowiliśmy rozpalić ogień rozłożyć namioty i spędzić noc na biwakowaniu i opowieściach.
    Gdy już wyrzuciłem z siebie całe zło jakiego doświadczyłem ze strony Kasi, siedzieliśmy jeszcze chwilę i poszliśmy do namiotów.
    Leżałem wpatrzony w płótno mojego namiotu i nie mogłem zasnąć, rozmyślając nad swoim losem usłyszałem ciche sapanie z namiotu obok.
    Wtedy dopiero uświadomiłem sobie że Łukasz i Adam są parą a nie tylko kumplami.
    Słuchałem ich odgłosów z lekkim zażenowaniem. Adam ewidentnie stękał gdy Łukasz zadowalał go ustami. Poczułem z zaskoczeniem że mój kutas zaczyna robić się sztywny…
    Położyłem się na drugi bok włożyłem słuchawki do uszu i starałem się zasnąć, ignorując dziwne mrowienie w dole brzucha.
    Rankiem następnego dnia spakowaliśmy się i poszliśmy dalej. Miałem inną trasę zaplanowaną, ale uznałem że skoro jestem sam, mogę ją zmienić na trudniejszą i iść dalej z Łukaszem i Adamem. Ponownie po całym dniu rozbiliśmy namioty i ponownie późna nocą kiedy myśleli że już śpię zabrali się do rzeczy.
    Tym razem słyszałem jak Łukasz zapina Adama i jego biodra i jaja obijają się z cichymi klaśnięciami. Mój kutas na dźwięk tych zabaw stał na baczność a ja niewiele myśląc zrobiłem sobie dobrze.
    Mokrą chusteczkę postanowiłem wrzucić do palącego się jeszcze ogniska. Wyszedłem w samych bokserkach i gdy już miałem wracać, postanowiłem podejść bliżej do Ich namiotu.
    Stojąc tak by nie było widać mojego cienia słuchałem ale była cisza.
    Równomierne oddychający spali spełnieni, zajrzałem przez siatkę przeciwko owadom, Łukasz leżał na brzuchu, jego małe pośladki błyszczały w lekkim świetle, obok leżał Adam na plecach, jego imponujących rozmiarów kutas już miękki leżał na jego brzuchu. Ponownie poczułem mrowienie w dole brzucha. Wtedy Adam podnosił głowę i spojrzał prosto na mnie.
    Przerażony zrobiłem szybko kilka kroków w tył.
    Następnego dnia Adam i Łukasz udawali że nic się nie stało. Ponownie po całym dniu marszu rozbiliśmy obóz. Niedaleko był strumień, zimny i wartki. Po kąpieli siedliśmy do ogniska i omijaliśmy temat poprzedniej nocy.
    Wtedy Łukasz wstał, zsunął swoje bokserki od piżamy a Adam kucnął przed nim.
    Patrzyłem na to zahipnotyzowany, kutas Łukasza wisiał długi i dość gruby lekko wzwiedziony błyszczał w ogniu. Adam chwycił go w dłoń i spojrzał prosto na mnie po czym wsadził go sobie w usta.
    Łukasz powiedział – możesz patrzeć, nie musisz podglądać.
    Mój kutas stał jak nigdy wcześniej pulsując delikatnie gdy ją patrzyłem jak Adam połyka kutasa Łukasza który z każdą chwilą stawał się coraz sztywniejszy i większy.
    Po kilku minutach Łukasz doszedł trzymając głowę Adama i spuszczając się prosto w jego gardło. Wstałem lekko oszołomiony, moje spodnie zdradzały że to co widzę bardzo mi się podoba. Adam podszedł do mnie i jednym ruchem ukląkł zdejmując moje spodenki. Spojrzałem w dół a mój kutas już tonął w jego ustach. Doszedłem w 10 sekund zalewając spermą całe jego usta.
    O kurwa, wyszeptałem .
    Adam wstał. Spojrzał na mnie i Łukasza. Łukasz podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę, teraz my.
    Pociągnął mnie w dół. Zdjął spodenki Adama i zaczął mu robić loda tuż przed moją twarzą.
    Patrzyłem jak zahipnotyzowany, wtedy Łukasz wyjął go z ust , Adam chwycił mnie za głowę i już jego kutas zaczął wciskać się w moje gardło.
    Chwilę później doszedł. Chciałem wypluć wszystko i zacząłem się krztusić ale Łukasz zdążył wstać i wsadził mi swojego kutasa w usta i kazał połykać.
    Zrobiłem to, czując jak ciepła słona sperma spływa do mojego gardła.

    Adam chwycił Łukasza i pociągnął go w stronę namiotu. Przy wejściu odwrócił się w moją stronę
    – to namiot trzyosobowy….
    I weszli do środka… Ja poszedłem za nimi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom7
  • Pozwolilam mu skonczyc w pupie

    Jesteśmy małżeństwem kilkanaście lat. Mieliśmy udane pożycie seksualne. Nie rozmawialiśmy o tym, ale seks był przyjemny i udany. Od paru lat zauważyłam, że czasem mąż ma chęci na seks analny. Jakoś nie jestem do tego przekonana. Co parę miesięcy pozwalałam mu na nieco więcej. Zwykle w czasie owulacji, wtedy, gdy nie współżyjemy (nie używamy żadnych zabezpieczeń). Pierwsze razy to delikatne wkładanie paluszka. Nawet z nawilżeniem nie odczuwałam większej przyjemności, choć robił to delikatnie i z wyczuciem. Dwa lata temu podczas kochania pozwoliłam mu wejść w pupę, ale byłam tak napalona, a okres niepłodny, że szybko wyciągnęłam jego penisa i włożyłam w swoją pochwę. Kilka dni temu jednak zdecydowałam się na krok dalej. Miałam znowu owulację. Całowaliśmy się, pieściliśmy, ale wiedzieliśmy, że nici z penetracji. Było już późno, obróciłam się tyłem, przytulił się do mnie mocno. Czułam jego uda i nadal sterczącego penisa. Mój odbyt był bardzo wilgotny. Nie wiem, czy to spłynęły soczki z mojej dziurki, czy tak się tam podnieciłam, czy też był to preejakulat z jego napalonego kutasa. Poruszałam trochę pupą. Główka jego kutasa oparła się na moim odbycie. Muszę przyznać, że w grze wstępnej lubię, jak mnie tam pieści, ale nic głębiej. Delikatnie ruszałam pupą i lekko stękałam. Przytulił się mocno, ale nie poruszał. Ja nie przestawałam. Delikatnie poruszałam pupą i cieszyłam się z przyjemności. Ponieważ było tam bardzo wilgotno, postanowiłam pójść nieco dalej. Wysunęłam pupę do tyłu. Główka jego kutasa wślizgnęła się do środka. Nie znam się na budowie odbytu, ale dla mnie jakby składał się z przedsionka (patrząc od ujścia), którego wejście nie jest mocno ściśnięte, a dalej są mięśnie zwieracza, które stanowią mocną barierę. Tej granicy nie przekroczyłam. Zmieściła się tylko żołądź. Jej dotyk bardzo mnie podniecał. Mąż przytulał mnie mocno i jedną ręką pieścił mój sutek. Czasami schodził ręką w dół, rozchylałam nogi i wirował po mojej łechtaczce. Poruszałam delikatnie pupą i postękiwałam. Było mi bardzo przyjemnie. Rozchyliłam mocniej nogi. Jego ręka coraz bardziej pocierała moją łechtaczkę. Byłam bardzo podniecona, on też. Nie wiedziałam co począć dalej, wiem, że nie powinniśmy tego robić, ale było bardzo przyjemnie. Chciałam się wycofać, ale podniecenie sięgało prawie granicy. Jego dyszenie oznaczało, że za kilka chwil wytryśnie. Wytryśnie w mojej pupie. To rozpaliło mnie mocniej. Zwiększyłam częstotliwość ruchów, dołożyłam swoją rękę przy łechtaczce. Po parunastu sekundach dostałam mocnego orgazmu. Ścisnęłam mocno uda, co spowodowało, że mąż także doszedł. Czułam mocny skurcz penisa i mocny strzał. Przebił się przez zwieracz, odbyt wypełnił długą, kilkukrotną salwą spermy. Wtuliłam się mocno, jego penis wyskoczył z mojej pupy. Ja cała mokra zasnęłam. Może kiedyś to powtórzymy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV

    To prawdziwa historia sprzed kilku dni.

  • Zemsta bylego. Pierwszy, lecz nie ostatni raz

    Przyznaję, że zdradzałam swojego byłego (Kamila) cały czas. Bywały dni, że ssałam kutasa mojego kolegi, łykałam spermę, a po 2 godzinach wpadałam do swojego faceta i go całowałam. Jestem pewna, że wiedział, ale dawał sobą manipulować, bo mnie kochał. Poznaliśmy się na tinderze, gdy byłam na wyjeździe w Gdańsku. Stamtąd przeprowadził się dla mnie do Katowic. Wynajął mieszkanie, ale nigdy u niego nie spałam – wpadałam co jakiś czas wziąć kasę, na szybko dać mu dupy i wracałam do domu, kupować sobie drogie rzeczy. W końcu nakrył mnie, jak wysyłałam nagie foty jakiemuś typowi, który napisał do mnie na instagramie. Zresztą, robiłam je w kiblu Kamila. Wtedy się rozstaliśmy.

    Skopiuję swój opis z poprzednich opowiadań. Mam 177 cm wzrostu (co dla wielu facetów jest niestety barierą, ale umawiałam się też z niższymi) i jestem szczupła, więc jak się domyślacie – nogi to mój największy atut. Za nogami szczęśliwie idzie odstający i jędrny tyłek, nad którym nie muszę aż tak ćwiczyć, a wygląda zjawiskowo. Brunetka, włosy po ramiona. Biust 85B. Mam wytatuowane całe ramiona, a także dekolt i zaczynam dziarać nogi.

    Nie jestem z Kamilem od roku, tak więc od tego czasu nie mam również dodatkowej gotówki. Uwielbiam imprezować, zajebiście się bawić i wydawać kasę. Wiadomo, że dużo dostawałam za dawanie dupy, ale nie wszystko (choć prawie) da się tak załatwić. Narobiłam sobie długów i potrzebowałam kasy. Napisałam więc do Kamila. Wyjaśniłam sytuację i zaoferowałam, że dam mu się wyjebać w zamian za 2 tys. zł. Bardzo dobrze zarabiał, tworzył kampanie reklamowe czołowych marek w Polsce i miał kilka mieszkań w Gdańsku, które wynajmował. Przez to taka kasa była dla niego drobnostką, a mi mogła uratować tyłek. Okazało się, że dalej mieszka w Katowicach, ponieważ znalazł tutaj inną dziewczynę. Trafiłam, bo akurat była na wyjeździe służbowym we Wrocławiu. Napisał, że mam wpaść wieczorem i kasę dostanę w gotówce, gdy już ze mną skończy.

    Ubrałam pończochy na pasie i stanik do kompletu. Majtki celowo pominęłam. Do tego szpilki, a na górę jedynie płaszcz. Wiedziałam, że da mi na taksówkę, więc nie martwiłam się, że będzie mi zimno lub ktokolwiek zobaczy, chociaż w aucie lekko rozsunął mi się płaszcz i taksówkarz z pewnością widział cipkę. Z taksówkarzami też mam wiele dobrych wspomnień, ale opiszę przy następnej okazji. Kod do klatki pamiętałam. Weszłam, zapukałam. Na początku na mnie spojrzał, zamknął drzwi na klucz i wymierzył siarczysty policzek.

    –Co tam kurewko? Pieniążków się zachciało to postanowiłaś poklaskać cipą?

    Byłam w szoku. Kamil nigdy taki nie był, zazwyczaj preferował delikatny seks, klasyczne pozycje i nawet loda bez face fuckingu. Teraz jednak widziałam w jego oczach, że to nie tylko forma jebania fajnej laski, ale ogromna zemsta.

    —Tak, potrzebuję kasy.

    Znów policzek.

    – Teraz, to potrzebujesz chuja. Ściągaj płaszcz dziwko i poproś o niego.

    Ściągnęłam i zostałam w staniku, pończochach i szpilkach. Klęknęłam i zaczęłam prosić, by wsadził mi kutasa w usta. Kamil zrzucił spodnie i zaprezentował dobrze mi znany, osiemnastocentymetrowy sprzęt. Próbowałam szybko wziąć do buzi, lecz złapał mnie za włosy i nakierował tak, bym tylko oplatała ustami czubek kutasa.

    – Trzymając go w mordzie podziękuj, że możesz go ssać.

    –Dziękuję, że mogę go ssać – bełkotałam niewyraźnie, a gdy wypowiedziałam te słowa natychmiast wsadził mi niemalże całego. Zakrztusiłam się i go odetchnęłam, ale ten po chwili wsadzał dalej. Penetrował mi usta szybko, rytmicznie. Trzymał za włosy i poruszał moją głową do przodu i do tyłu. Oddałam mu pełną kontrolę, pierdolił mnie jak rzecz. Gdy widział, że zbiera mi się dużo śliny, wyciągał na moment kutasa i kazał pluć. Nagle zaczął iść w stronę łóżka, dalej trzymając mnie za włosy. Niezdarnie, na czworakach poszłam prowadzona przez niego, po czym usiadł na kanapie i dalej w najlepsze bawił się moim gardłem. W końcu wydał polecenie.

    – Jaja masz wypolerować szlaufie.

    Przyjęłam hasło i zabrałam się za jaja. Plułam na nie, jeździłam po nich językiem, kreśliłam nim “ósemki”. Potem wodziłam językiem po całym fiucie, znów pieściłam jaja i wzięłam ponownie pałę do ryja, gniotąc jednocześnie dłonią jądra. Po chwili spoliczkował mnie kilka razy, kazał wejść na kanapę i wypiąć. Posłusznie to zrobiłam. Przycisnął moją głowę do dołu i wszedł w cipkę. Pierdolił mnie w najlepsze, ostro i szybko. Nigdy tak tego nie robił. Cały czas mnie wyzywał od tępych szmat, suk nadających się jedynie do jebania, łatwych kurew, a ja jęczałam jak najtańsza dziwka. Splunął mi kilka razy na plecy i włosy, po czym wyszedł i… spuścił się na podłogę.

    – Wyliż to szmato.

    Zeszłam z kanapy i rzeczywiście zaczęłam zlizywać spermę. On w tym czasie otworzył piwo, wziął kilka łyków i patrzył, jak to robię. Wylał trochę browara na podłogę, to także kazał mi wylizać. Usiadł i bezczelnie zapytał.

    – Jak Ci się w życiu wiedzie dupodajko?

    O dziwo trochę pogadaliśmy, opowiedziałam też na co potrzebuję kasy. Powiedział, ze jak będę czegoś jeszcze potrzebować, to może mnie poużywać za siano, bo jestem dobrą dziwką. Nagle rzucił, że koniec tego dobrego i mam wracać do polerowania kutasa. Oczywiście wzięłam go do ust i czułam jeszcze smak swojej cipki. Ssałam go, a Kamil włączył w tle jakiegoś pornola. Oglądał i co jakiś czas patrzył mi w oczy, jak robię mu loda. W końcu postanowił, że zrobimy 69. Liczyłam, ze trochę chociaż mnie poliże, ale on tylko w tej pozycji, gdy ja mu obciągałam, wkładał mi place w tyłek. W końcu położył się i kazał się nabić dupą. Patrzył, jak powoli na niego siadam i sprawia mi to trudność. Założył ręce za głowę i obserwował, jak jego była laska teraz przyjęła rolę pustej suki nabijającej się dupą na jego kutasa. Nie pomagał mi, tylko patrzył jak robię to coraz szybciej. Nie mogłam powstrzymać się od jęków, widział jak zajebiście się bawię. Nagle zrzucił mnie z siebie i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, wsadził kutasa do ust. Znów go opierdalałam.

    — Nie wiedziałem, że z dupy do mordy też weźmiesz.

    Po kilku szybkich ruchach wyciągnął go z moich ust i zaczął mnie nim pałować po twarzy i głowie. Kazał otworzyć ryj i pluł do środka, naprzemian wkładając chuja. Złapał moją dłoń i naprowadził ja jego sprzęt. Waliłam go chwilę, nadstawiłam ryj i spuścił mi się na niego obficie.

    – W kiblu jest ręcznik. Umyj się dziwko. Pieniądze zostawię Ci w kieszeni płaszcza. Za dwa tygodnie wyjeżdża moja dupa, więc też wpadniesz by się skurwić. Ty masz dwa koła, a ja kutasiarę na telefon. Fair deal.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Klaudia Sikorska
  • Dalam tacie kolegi. Zreszta, nie tylko ja

    Kiedy jeszcze byłam w liceum w klasie maturalnej, często przychodziłam się uczyć do mojego kolegi Damiana. Był typowym kujonem, a mi nie szło najlepiej. Fajnie się dogadywaliśmy. Oczywiście nie było żadnej mowy o seksie, po prostu czysta koleżeńska wymiana. Nie wiem nawet, czy nie był gejem. Raz, jak zobaczył moje majtki bo się schyliłam w spódniczce, to przez 20 minut mnie przepraszał. Był taki dzień, że poszłam do niego i chwilę posiedziałam, po czym Damian musiał wyjść na godzinę. Poprosił, bym została, ponieważ i tak rodziców nie będzie, a my mamy jeszcze sporo nauki przed sobą.

    Ponownie skopiuję swój opis z poprzednich opowiadań. Mam 177 cm wzrostu (co dla wielu facetów jest niestety barierą, ale umawiałam się też z niższymi) i jestem szczupła, więc jak się domyślacie – nogi to mój największy atut. Za nogami szczęśliwie idzie odstający i jędrny tyłek, nad którym nie muszę aż tak ćwiczyć, a wygląda zjawiskowo. Brunetka, włosy po ramiona. Biust 85B. Mam wytatuowane całe ramiona, a także dekolt i zaczynam dziarać nogi.
    Miałam wtedy na sobie legginsy, pod nimi czarne, bezszwowe stringi (bardzo wycięte, nie lubię dużo materiału pod legginsami), i zwykłą koszulkę, pod nią jakiś klasyczny stanik. Ogólnie outfit niezbyt zachęcający, no chyba, że ktoś patrzył się na dupę – w takim wydaniu była zjawiskowa.

    Damian wyszedł a ja na początku siedziałam w jego pokoju. Zaczęło mi się jednak nudzić, a skoro nie było rodziców, to postanowiłam rozglądnąć się po domu. Zaczęłam od salonu, tam pogrzebałam po kilku szafkach, ale nic ciekawego nie było. W końcu trafiłam na niewielką szafkę pod telewizorem, gdzie były jakieś stare telefony, konsola i… dużo gotówki. Na oko spokojnie kilka tysięcy. Pomyślałam, że jeśli wezmę sobie kilka stówek i telefon, to nikt nie zauważy. Mocno się schylałam i próbowałam wyciągnąć pieniądze z pliczku, nagle poczułam siarczysty klaps w tyłek.

    – Co ty robisz gówniaro?

    Odwróciłam się. To był ojciec Damiana. Kilka razy go widziałam, ale nigdy z nim nie gadałam. Rzadko bywał w domu, ciągle wyjeżdżał służbowo. Miał ok. 180 cm wzrostu, był naprawdę gruby, taki typowy miś. Z twarzy nie za przystojny, ale miał coś w sobie. Stałam przerażona, a on wściekły gapił się to na moją twarz, to na nogi.

    – Ja… przepraszam, tak tylko się rozglądałam.

    – Rozglądałaś? Kasę chciałaś mi ukraść. Pójdziesz ze mną.

    Złapał mnie za rękę i zaprowadził do sypialni, tam od razu rzucił na łóżko.

    – Jesteś Klaudia, córka Wioli, tak?

    Przytaknęłam. Patrzyłam na niego, jak stoi nade mną. Zaczął mnie dotykać po policzku i mocno mi się przyglądać, oczywiście z wyższością. Uśmiechnął się.

    — Wiola to kurwa. Twoja matka po zebraniach ciągnie mi druta za kilka stówek. Tydzień temu dawała mi dupy dokładnie w tym łóżku. Ty będziesz następna.

    Wiedziałam, że moja mama lubi się bawić, ale nie, że aż tak. Ojciec Damiana zaczął mnie powoli rozbierać, posłusznie mu się dawałam. Kazał mi wstać i zaczęliśmy się całować, a w międzyczasie macał moją dupę, która została już jedynie w stringach. Długo się nią bawił i wulgarnie komplementował. Poleciało, że jestem suką z zajebistą dupą, że tyłek mam lepszy od matki i w taki to może ładować i się wyżywać. Słuchałam tego i robiłam się coraz bardziej mokra. W końcu rozebrał mnie całkiem i sam zaczął ściągać ciuchy. Gdy to zrobił, klęknęłam i zaczęłam mu ssać kutasa. Ośliniłam go dokładnie i usłyszałam.

    —Stop, mam niespodziankę.

    Podszedł do szafki nocnej i wyciągnął dildo imitujące kutasa, z jajami. Na dużej przyssawce. Przyczepił je do podłogi.
    – Będziesz się nabijać i mi ssać.

    Na początku je oplułam, bo tak kazał. Potem kucnęłam na nim i zaczęłam powoli skakać. Podszedł do mnie i przyłożył kutasa do ust. Nabijałam się na sztucznego chuja, a prawdziwego obciągałam.

    – Ja pierdole, twoja matka też się nie sprzeciwiała i robiła to samo. Jesteście kurwa siebie warte. Może za pięć stów obydwie mi obciągniecie, będę wyciągał z dupy Twojej starej i ładował Ci w mordę…

    Takie słowa słyszałam non stop podczas robienia loda. Na dildosie skakałam w najlepsze. W końcu podniósł mnie i rzucił na łóżko. Od razu rozłożyłam nogi w szpagat (kiedyś tańczyłam, a to robi swoje), a ten położył się na mnie i zaczął posuwać. W czasie jebania dostałam kilka mocnych liści, ojciec Damiana pluł mi na twarz i cycki, potem ugniatał je mocno. Wkładał palce do ryja i cały czas kazał kurwie głośniej jęczeć. Pierdolił mnie jakbym była dmuchaną lalką do używania. Nagle wyszedł, złapał mnie za włosy i znów sprowadził na kolana, po czym wielkimi strumieniami przyjęłam ładunek spermy na twarz. Gdy skończył, wpakował mi kutasa do ust i kazał powoli czyścić. Dał mi 2 stówy. Powiedział, że następnym razem będzie więcej, tylko dziś już ruchał i nie ma siły na drugą rundę. Umyłam się i poczekałam na jego syna. Potem spokojnie ogarnęliśmy lekcje.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Klaudia Sikorska
  • Kolejny dzien z Maja

     Po cudownym wieczorze z Mają obudziłem się z niezłym bólem głowy i możecie mi wierzyć, że tak źle nie czułem się dawno. Prawie cały ranek przesiedziałem w kiblu, z łbem utkwionym między klozetową muszlą. To była niedziela.

    Na szczęście moja siostra Maja czuła się znacznie lepiej ode mnie i miała siły i chęci, żeby zająć się swoim młodszym bratem. Byłem jej za to cholernie wdzięczny. Zrobiła mi herbatę i położyła do swojego łóżka, pozwalając pospać do południa.

    – Kocham cię Maju – powiedziałem jej, kiedy wychodziła z pokoju.

    Nie wiedziałem jednak czy to uczucie jak do siostry czy jak do kobiety.

    Obudziłem się więc po trzynastej, czując już znacznie lepiej. Mdłości prawie zniknęły, głowa przestała pękać i poczułem, że jestem głodny. Wyszedłem do kuchni w samych gaciach, zapominając o koleżankach Mai. Właśnie jedna z nich siedziała w kuchni. Kiedy mnie zobaczyła ze śmiechem stwierdziła, że mam najbardziej blade nogi na świecie, jak jakiś kurczak z marketu. Odpowiedziałem, że nie tylko to mam takie białe, ale sam nie bardzo wiedziałem o co mi chodzi. Po wczorajszym wieczorze z Mają nabrałem odwagi.

    Bezimienna koleżanka wyszła i w końcu pojawiła się Maja. Miała na sobie białą bluzkę oraz dresowe legginsy, które pieszczotliwie opinały jej pełne uda i duży tyłek. Patrzyłem na nią przez chwilę, gapiłem się pełen pożądania, a głowę wypełniały mi obrazki z wczoraj. Maja obciągająca mojego kutasa.

    – A ty młody co? – zapytała mnie Maja. – Żyjesz już?

    – Żyję. Dzięki że się mną zajęłaś.

    – Nie ma sprawy. Jesteś moim kochanym, małym braciszkiem.

    Maja odwróciła się do mnie tyłem i zaczęła grzebać coś przy szafkach. Obserwowałem jej wypukły tyłek i nagle podniosłem się, zbliżyłem do niej od tyłu i przywarłem do niej. Moim kroczem docisnąłem się do jej dupy, a dłonią złapałem za brzuch i za pierś. Zacząłem na nią napierać, ocierać kroczem, moim stojącym, schowanym kutasem, o jej miękkie niczym puchowa poduszka pośladki. Nie wiem co sobie myślałem.

    – Co ty robisz? – rzuciła do mnie ze złością.

    – Kocham cię Maju – odparłem głupio.

    – To nie ma nic wspólnego z kochaniem. Zabieraj te łapy.

    Niczym zbity pies posłuchałem jej i ponownie usiadłem na krześle.

    – Ciągle myślę o tym co było wczoraj – zacząłem.

    – Było wczoraj. Teraz mamy dziś. To było ostatni raz.

    – Nieprawda.

    – Że jak?

    – Nieprawda. To nie był ostatni raz i dobrze o tym wiesz. Tobie też się to podoba, to co robimy.

    Maja popatrzyła na mnie, a w jej oczach czaił się gniew, czoło jej spochmurniało. Mimo to się nie odezwała. Zmieniając temat po prostu zapytała mnie co zjemy. Odpowiedziałem, że jajecznicę. Zrobiła mi więc jajecznicę i po śniadaniu poczułem się jak młody Bóg. Byłem najedzony i wypoczęty. Potrzebowałem teraz jednego. Dobrego dymanka i nie wiem co we mnie wstąpiło. To pewnie buzujący testosteron. Zmężniałem w jedną noc. Poszedłem do pokoju Mai i usiadłem na krześle. Cały czas myślałem o wczoraj.

    Kilka minut później okazało się, że współlokatorki Mai wychodzą na miasto i zapytały nas czy chcemy iść. Siorka weszła do pokoju i oznajmiła mi to.

    – Idziemy z nimi połazić? Pokaże ci trochę Łodzi – zaczęła chcąc się przymilić.

    – Nie, dzięki.

    – Ale czemu?

    – Mam lepszy plan.

    Maja przewróciła oczami, jakby wiedząc już o co mi chodzi. Wyglądało to bardzo seksownie i niewinnie. Nie zapytała mnie jednak o co mi chodzi, sam się rozprułem i oznajmiłem jej:

    – Wolałbym z tobą zostać i dokończyć to co wczoraj zaczęliśmy.

    Jej duże niebieskie oczy zrobiły się jeszcze większe ze zdziwienia pomieszanego z zainteresowaniem.

    – Co dokończyć? – zapytała mnie niepewnie.

    – Ty wczoraj się mną zajęłaś, a ja nie miałem okazji ci się odwdzięczyć.

    – To nie ważne…

    – Chcę zrobić dla ciebie to samo co ty mi. Zostańmy w mieszkaniu.

    Maja przygryzła wargę i wyglądała jakby mocno się nad tym zastanawiała. W końcu wyszła z pokoju bez słowa, a ja uznałem z obawą, że się obraziła. Kiedy wróciła miała na ustach piękny uśmiech.

    – Dziewczyny pójdą same – zaczęła. – Ale nie wiem jak długo ich nie będzie.

    – Zajmę się tobą od razu – wypaliłem ochoczo.

    – Czyli co?

    – No… Zrobię ci minetkę.

    Maja zaśmiała się tak głośno, że na pewno tamte ją usłyszały, przez co speszyłem się jak mały chłopiec. Siorka podeszła jednak do mnie i dała mi małego buziaka w usta. Smakowała truskawkami.

    – No dobrze – wyznała, wzdychając. – Zobaczymy czy będzie warto.

    Trochę mnie to denerwowało, ta jej pewność siebie. Nie chciałem wyjść słabo. Chciałem wygodzić siostrze jak nigdy nikt dotąd.

    Kiedy dziewczyny wyszły odczekaliśmy jeszcze chwilę. Siedzieliśmy na łóżku Mai i patrzyliśmy sobie w oczy. Miałem wrażenie, że Maja tak naprawdę nie może doczekać się tego, kiedy dobiorę się jej do majtek. Nagle po prostu pochyliłem się i zacząłem całować ją po szyi. Starałem się być delikatny i czuły. Potem moja dłoń wylądowała na jej krocze, między uda, a siostra lekko je rozchyliła dając mi dostęp do swojego łona. Masowałem jej cipkę przez materiał legginsów i czułem bijące od niej ciepło. Podniosłem głowę i poprosiłem by zdjęła koszulkę. Zrobiła to szybko. Nie miała stanika, jej ciężkie piersi wylały się i już po chwili miałem jedną sutkę w ustach. Ssałem ją i kąsałem z apetytem, na co Maja odpowiadała cichymi jęknięciami. Spróbowałem objąć dłonią całą jej pierś, ścisnąć, ale siostra miała za duże te cycki. Jarało mnie to niesamowicie.

    – Odwróć się i wypnij – powiedziałem do niej, przestając ją na moment pieścić.

    – Co ty chcesz zrobić? – zapytała zaskoczona.

    – Zaufaj mi. Wiem co robię.

    Maja obróciła się, opadła na kolana i wypięła w moją stronę. Kiedy zbliżyłem się do niej od tyłu, całe moje ciało przeszedł dreszcz podniecenia. Chwyciłem za gumę na końcu legginsów i zacząłem powoli ściągać z niej spodnie, odsłaniając tym samym jej piękne, wielkie i blade pośladki pachnące samym seksem. Kiedy już pozbawiłem jej ochrony, nachyliłem się i pocałowałem jej pusię. Od razu poczułem na niej wilgoć. Wyciągnąłem język i przejechałem nim od dołu do góry, zlizując tym samym słodkawy śluz, który pokrywał już zwarte sromowe wargi. Zrobiłem tak kilka razy, jak pies liżący cokolwiek. Chyba jej to podpasowało, bo wypięła się jeszcze bardziej. Teraz delikatnie złożyłem dłonie na jej pośladkach, wspierając się na nich i wsunąłem język najgłębiej jak tylko mogłem do jej dziurki. Chwilę później wierciłem nim w środku, nurkowałem i wysuwałem go, jakbym penetrował ją tym swoim językiem. Trwało to jakiś czas. Musiałem robić przerwy, by zaraz ponownie nurkować w jej słodkiej jamce. Spijałem soki Mai hektolitrami, upijałem się nimi jak alkoholik wódką.

    – Poliż łechtaczkę – poprosiła nagle Maja.

    Zjechałem więc niżej i sięgając końcówką języka, zacząłem drażnić jej guziczek. To było to. Maja odnalazła dłonią moją głowę i wplotła ją w włosy. Złapała za nie i było to przyjemne. A ja dalej muskałem językiem jej łechtaczkę doprowadzając w końcu siostrę do potężnego orgazmu. Zacisnąłem palce na jej pośladkach, poruszając swoim przyrządem przyjemności jak opętany. Maja doszła i kiedy to się działo, całe jej ciało drżało i musiałem trzymać ją, by nie spadła z łóżka. Potem jej głowa opadła na poduszkę i zaczęła ciężko oddychać. Jej tyłek nadal był wypięty do góry.

    – Mogę w ciebie wejść? – zapytałem niepewnie, czując jak kutas rozsadza mi krocze.

    – A masz gumki? – spytała poważnie.

    – Nie…

    – To nie możesz.

    – Wyjdę zanim się spuszczę, dobrze? Będę uważał. Będę. Naprawdę.

    Siostra po dłuższej chwili ciszy, zgodziła się na to.

    Nie czekając więc ani chwili dłużej, zdjąłem spodnie i wyciągnąłem swojego napęczniałego drąga. Wyglądał jakby miał zaraz eksplodować. Ustawiłem się za Mają i wprawnym ruchem wszedłem w nią, a mój wielki grzybek zniknął w otchłani jej pochwy. Szybko dobiłem do końca. Cipka siostry była dziś niezwykle mokra i śliska. Zacząłem więc z ogromną przyjemnością ładować Maję na pieska. Robiłem to mocno i solidnie, sam dziwiąc się swoją postawą, jakby takie ruchanie było dla mnie chlebem powszednim. Pierdoliłem ją jak jakiś doświadczony jebaka, jechałem jednostajnie i z wprawą. Położyłem dłonie na jej biodrach i dawałem ile fabryka dała. Odgłos jej klaszczących o moje podbrzusze pośladków, słychać pewnie było w całym bloku. Tak właśnie ją rżnąłem i było mi kurewsko dobrze, jebałem to cudne, tłuste dupsko bezlitośnie, brutalnie. A Maja stękała i jęczała głośno, na cały regulator, dając mi do zrozumienia, że jestem niezły w te klocki, że tak właśnie powinienem ją brać. Lubisz to suko, pomyślałem. Lubisz kiedy braciszek pierdoli cię jak pies sukę.

    Nagle Maja podniosła głowę i zarzuciła włosami.

    – Złap mnie za włosy – poprosiła.

    – Przecież ostatnio, na weselu, nie kazałaś mi…

    – Rób co ci każę!

    No więc zebrałem jej włosy w jeden pęk i chwyciłem je mocno, szarpnąłem do tyłu, przyciągając do siebie jej głowę. Teraz ją miałem naprawdę miałem. Jechałem z nią jak z tanią kurwą, była moją suką do pierdolenia. Jedną ręką więc trzymałem ją brutalnie za włosy, a druga moja dłoń powędrowała na jej pośladek. Wymierzyłem jej siarczystego klapsa. Maja zawyła jak suka. Potem znów dałem jej klapsa. Rumień wyszedł obficie na jej białym pośladku. I nie wiedzieć kiedy jej ciało znów przeszedł prąd rozkoszy.

    – Dochodzę! – wysyczała bezsilnie.

    Znowu doprowadziłem siostrę do orgazmu.

    Zwolniłem swoje ruchy, puściłem jej włosy, ale cały czas posuwałem ją w dobrym tempie. Znowu położyłem dłonie na jej biodrach, objąłem ją, zapiąłem. Mój orgazm też był blisko. Czułem to. Posuwając ją w ten sposób, czułem jakbym powoli i nieuchronnie ładował niczym w jakiejś grze swój spust.

    – Chcesz, żebym skończył ci w ustach? Tak będzie bezpieczniej, prawda? – zapytałem podniecony wizją skończenia w ustach Mai.

    – Dobrze. Zrób to.

    Wyszedłem więc z gościnnej cipki siostry i stanąłem ze swoim lśniącym od soków kutasem na wysokości jej twarzy. Od razu wzięła go do buzi i zaczęła mocno i łapczywie ssać. Nie trwało to długo. Chwila moment, jej pracująca dłoń, ssące usta i mieliśmy to. Z jękiem zacząłem spuszczać się w usta Mai. Kilka silnych strug spermy trafiło do jej gardła, czułem każdy wystrzał ze swojej armaty. Nasienie wypełniało ją całą, wypełniałem ją gorzkim lukrem z moich spoconych, nabrzmiałych jaj. Kiedy opróżniłem jądra do sucha, wyciągnąłem kutasa z jej ust. Wiedziałem, że siostra zaraz to wszystko połknie, dlatego rzuciłem pośpiesznie:

    – Otworzysz usta i pokażesz mi to? Tak jak na pornosach robią, dobrze?

    Maja od razu załapała o co mi chodzi. Odchyliła głowę do tyłu i rozwarła szeroko usta, pokazując mi tym samym ich zawartość. Gęsty, biały płyn wypełniał jej jamę ustną po brzegi. Moja sperma wymieszana z jej śliną. Ohydny, podniecający widok. Kiedy już się napatrzyłem na ten cud, pozwoliłem jej połknąć. Zrobiła to ze smakiem, oblizując jeszcze wargi na sam koniec, tak by nie uronić ani kropli cennego nasienia.

    – I jak? – zapytałem.

    – Co? Sperma? Gorzka i pyszna jak wczoraj.

    Zaśmiała się serdecznie, a potem położyła na plecach. Położyłem się obok niej.

    – Młody naprawdę muszę przyznać, że jesteś niezły – zaczęła sama.

    – Naprawdę?

    – Dużo lepszy niż ten mój nowy chłopak.

    – To po co ci on?

    – Młody…

    Podniosłem się i popatrzyłem na nią.

    – Po co ci jakiś inny facet niż ja? – zapytałem. – Seks możesz uprawiać tylko ze mną.

    – Seks to nie wszystko.

    – Ale ja cię kocham Maju.

    – Przestań Młody. Jestem po prostu pierwszą kobietą z którą spałeś i dlatego tak się zachowujesz.

    – Nie. Jesteś najcudowniejszą kobietą na świecie. I szkoda, że jesteś moją przyrodnią siostrą. Gdyby nie to bylibyśmy parą i byłoby nam razem dobrze.

    – Gdyby nie to, że jesteś moim bratem, nigdy byśmy się nie znaleźli.

    – Ja bym cię znalazł. Na końcu świata.

    Maja popatrzyła na mnie tymi swoimi niebieskimi niczym pogodne niebo oczyma i po chwili pocałowała mnie namiętnie. Nasze języki splotły się w dzikim tańcu. Robiliśmy to długo i czułem, że to prawie tak dobre jak seks. Bardziej intymne. Kiedy przerwaliśmy, mój mały ponownie ożył. Mają również to zauważyła. Dziwny błysk zagościł jej w oczach. Coś chodziło jej po głowie. Coś nieprzyzwoitego.

    – Boże, młody, a ty znowu? – zapytała zaciekawiona tym zjawiskiem.

    – To całowanie mnie tak podnieciło – odparłem.

    – Chcesz, żebym się nim znowu zajęła?

    – Jeżeli możesz.

    Maja powędrowała dłonią do mojego kutasa i zaczęła go delikatnie walić. To było cholernie przyjemne. Zerknęła na niego ukradkiem, a potem znowu przeniosła wzrok na mnie. Patrzyła mi teraz głęboko w oczy. Widziałem jak drżą.

     – Pytam czy chcesz, żebym znowu ci obciągnęła – powiedziała wulgarnie, bawiąc się mną.

    – Chcę. Zrób to – wyjęczałem.

    – Lubisz kiedy zajmuję się nim ustami?

    – Lubię.

    – A lubisz spuszczać się w moje usta?

    – Tak.

    – I zrobisz to? Wypełnisz znowu moje gardło swoją gorzką spermą?

    – O Boże, Maju, tak!

    Maja poruszyła się i nachyliła nad moim kutasem. Z czułością złożyła pocałunek na czubku kuśki i odezwała się cicho:

    – Podoba mi się ten twój wielki, bordowy grzybek. Masz dziwnie brzydkiego penisa, jak jakiś zwierz. Taki blado-czerwony on jest. I te włosy nieogolone, te twoje czarne łoniaki, to ohydne, ale podniecające, jakbym obciągała jakiemuś dzikusowi…

    I po chwili chwyciła żołądź mocno wargami i zaczęła ssać samą główkę i było mi dobrze i odlatywałem znowu daleko, daleko, daleko… I gdy końcu wytrysnąłem kolejną porcję nasienia, a Maja połknęła wszystko co do ostatniej kropli, położyła się obok mnie, pocałowała mój polik i złożyła głowę na mojej piersi. Zasnąłem wymęczony jak nigdy dotąd. Ona zasnęła razem ze mną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Klub Gang Bang (XI) – Show Must Go On …

    Kiedy spotkali się na następną weekendową imprezę, podniecenie sięgało zenitu. Wszystkie dziewczyny wydawały się zachwycone perspektywą kolejnej wizyty „Szatana”. Chłopcy wręcz przeciwnie, nie cieszyli się wcale taką myślą i dawali po sobie poznać, jak bardzo martwią się całą sytuacją. Jednak obie grupy czuły, że ich serca biją szybciej, dłonie robią się wilgotne, a nerwy są napięte do granic wytrzymałości.

    Po raz pierwszy odkąd rozpoczęli swoje rytuały, Bocian był zdenerwowany. Doświadczał strachu przed nieznanym, którym obdarzał wcześniej resztę grupy, czerpiąc z tego wyjątkową przyjemność. Był ich mistrzem. Podczas ceremonii ich los był w jego rękach. Jedyne co go ograniczało to chora wyobraźnia i resztki sumienia niepozwalające w pełni zrealizować jego sadystycznych marzeń. Zabawy w Klubie nigdy nie były dla niego nieprzyjemne, nigdy nie był ofiarą, nigdy nie poniżano go, ani nie bito. Co więcej, wiedział, że nigdy nikt nic takiego nie zrobi. Tomasz uczestniczył tylko w przyjemnej stronie rytuałów, to inni cierpieli z jego ręki.

    Nagle wszystko się zmieniło. Teraz to ktoś lub COŚ innego odebrało mu władzę i kontrolę. Był tylko narzędziem służącym wykonywaniu cudzych rozkazów. I ta rola nie podobała mu się w najmniejszym stopniu. Tylko wewnętrzne przekonanie, że wszystko to jest sprytną mistyfikacją i że on rozwiąże tę zagadkę, zmusiło go do kontynuowania. Gdyby nie to, zakończyłby funkcjonowanie Klubu po ostatnim spotkaniu.

    Gdy przygotowywał się do wezwania zgromadzonych do sali ofiarnej, Sylwia i Tereska zajęły miejsce obok niego. Po raz ostatni zlustrował pokój. Dziewczyny zapaliły kolorowe światła, czarne świece i kadzielnice – wszystko dokładnie tak jak tydzień wcześniej. Grał w grę zaproponowaną przez tajemniczego oprawcę, by udowodnić sobie i innym, że jest na tyle sprytny, aby rozwiązać zagadkę. A kiedy znajdzie winnego… zemsta będzie naprawdę słodka.

    Zabrzmiał dzwonek i zgromadzeni wypełnili salę. Wszyscy przeszukiwali wzrokiem ściany w poszukiwaniu tajemniczego gościa.

    Tomasz rozpoczął ceremonię od krótkiego oświadczenia poświęconego temu, że ich wzajemna lojalność jest ważniejsza niż cokolwiek innego. Unikał wszelkich odniesień do Szatana. Potem uniósł kielich jak w trakcie każdej ceremonii, ale tym razem tylko udawał, że z niego pije. Był zdecydowany utrzymać trzeźwość umysłu za wszelką cenę. Następnie przekazał kielich pozostałym. Krzysiek również udawał, że pije, gdyż w tajemnicy sam postanowił przeprowadzić własne śledztwo. Ponieważ jego głównym podejrzanym był Bocian, nikomu nie powiedział o swoim planie.

    Gdy kielich okrążył salę, Tomek przekazał prowadzenie ceremonii Sylwii, która zaskoczyła go, intonując szereg modlitw do Szatana. Uświadomił sobie, że dziewczyna naprawdę pragnie, by tajemniczy intruz okazał się Panem Ciemności.

    – Siostro Anno podejdź, proszę – powiedziała w  końcu Sylwia.

    Na prośbę Sylwii, Kuba i Tomek wykonali prostą konstrukcję umożliwiającą unieruchomienie dowolnej osoby – była to rama o wymiarach dwa na półtora metra z umieszczonymi w wielu miejscach pętlami z mocnego sznura.

    Tereska wprowadziła Ankę na scenę, odwróciła ją twarzą do publiczności, a Sylwia włączyła główny reflektor. Następnie przywiązała nadgarstki Anki do ramy. Tereska z jednej, a Sylwia z drugiej mocno szarpnęły końce sznura, unieruchamiając jej ręce wysoko ponad głową dziewczyny. Następnie rozchyliły jej nogi i przywiązały je do dolnej części konstrukcji. Dziewczyna stała naga, unieruchomiona i w pełni dostępna dla dowolnych chorych fantazji, które mieli ochotę spełnić.

    – Ofiarujemy naszą siostrę Annę, Panu Ciemności, którego wielbimy i pragniemy zadowolić – zaintonowała Sylwia – siostro Tereso, przygotuj jej ciało na nadejście Pana.

    Tereska podeszła do zadania z wielkim entuzjazmem. Najpierw pokryła całe ciało Anki talkiem. Potem wyjęła mały słoiczek różu i nabierając go na palce, zaczęła nim pokrywać sutki Anki. Te stwardniały natychmiast pod dotykiem dziewczyny, która rysowała niewielki koła na pośladkach ofiary, a także po wewnętrznej stronie ud, w niewielkiej odległości od jej rozwartej i mocno już pobudzonej cipki.

    – Poczynając od Najwyższego Kapłana – kontynuowała opis ceremonii Sylwia – każdy z nas ucałuje zatokę rozkoszy, którą chcemy ofiarować naszemu Panu.

    Kiedy Tomek wstał, aby wykonać zadanie, zauważył, że głowa znów zaczyna mu płatać figle. Otrząsnął się z dziwnego uczucia otumanienia, podszedł do Anki i delikatnie ucałował jej wyeksponowane wargi.

    – Mmm… – Anka jęknęła z rozkoszy, gdy poczuła jego wargi na swojej cipce. Kiedy kolejni członkowie zgromadzenia posłusznie podchodzili i całowali jej pizdeczkę, zatoka szykowana dla Szatana robiła się coraz gorętsza. Anka jęczała i modliła się, aby ktoś wsunął w nią swój język, ale nikt nie zaspokoił tego pragnienia. Płonęła wręcz z oczekiwania na spełnienie, gdy ostatni z uczestników spełniał swoją ofiarę.

    – Och… dokonaliście dobrego wyboru – ciszę panującą w pomieszczeniu przerwał dudniący głos rozchodzący się po sali. Wszyscy odwrócili się i znów ujrzeli rozmytą sylwetką na ścianie za nimi. – Teraz zostaniecie nagrodzeni… wszyscy…

    Bocian walczył z dziwnym uczuciem w swojej głowie, próbując odezwać się normalnym głosem. Nie słuchał słów nakazujących zawiązanie oczu Anki i opuszczenie wszystkim pomieszczenia, starając się skoncentrować na hałasie w tle dochodzących do nich dźwięków. Gdzieś tam musiała być jakaś wskazówka. Niestety jedyne co do niego docierało to kompletna, bezgraniczna cisza. Zanim zdołał się zorientować, dał się ponieść zgromadzonym i razem z wszystkimi opuszczał pokój.

    Kiedy przechodzili przez pokój służący im za szatnię, Tomek schwycił swoje spodnie i płaszcz. Mimo otępienia przenikającego jego mózg dał radę zrealizować tę część swojego planu. Pozostali obserwowali ze zdziwieniem, jak grzebie przy drzwiach wyjściowych, próbując z trudem otworzyć zamek. Niestety ta czynność przerosła jego otumanione zmysły, a chłopak zatoczył się i opadł otumaniony na podłogę.

    Jedyny dźwięk, jaki słyszała w tym czasie Anka to coraz szybsze bicie jej przerażonego serca, pracującego rytmicznie w oczekiwaniu na nieznane. Dreszcz niepokoju przeszedł po jej ciele, gdy dziewczyna otumaniona, oślepiona i unieruchomiona czekała na to, co miało nadejść.

    Potem poczuła nagłe uderzenie zimnego powietrza, o którym opowiadała jej Kaśka. Wstrzymała oddech, próbując powstrzymać drżenie całego ciała.

    Nie mogła wiedzieć, że Artur Klej był w tej chwili równie przerażony, jak ona. Na palcach przekradł się przez pokój i przekręcił klucz w drzwiach prowadzących w głąb lokalu, aby nikt nie mógł wrócić do głównego pomieszczenia. Jego oczy z uwagą przesuwały się po wyeksponowanym przed nim ciele Anki, kiedy zdejmował z siebie płaszcz. To był pierwszy od lat moment, gdy widział świeże i apetyczne młode ciałko. Kaśka był pulchna, a i jego żona należała do puszystych kobiet, tymczasem teraz przed jego wzrokiem dosłownie otwierał się świeży i cudowny kwiat.

    Teraz czując, jak jego serce pulsuje, podobnie jak twardniejący w jego spodniach kutas, przybrał pozę władcy i chwycił mocno swoją ofiarę za obnażone ramiona, powodując zimnym dotykiem falę gęsiej skórki rozchodzącej się po skórze dziewczyny. Jęknęła, ale tym razem nie użył knebla. Jego dłonie powoli przesuwały się po jej gładkim, jędrnym ciele wędrując w dół ramion przez pachy do cudownie miękkich wzgórków jej dorodnych cycków. Z zapałem pieścił palcami jej stwardniałe sutki. Przesunął jedną dłoń w dół po płaskim brzuchu dziewczyny, a jego kutas naprężył się, gdy poczuł napięte ciało ofiary. Samo dotykanie jej w ten sposób mogłoby dawać mi rozkosz przez wiele godzin, pomyślał przesuwając dłonie w górę i dół jej jedwabiście gładkich nóg.

    To było zbyt cudowne, by po prostu ją zerżnąć, powiedział sobie, czując pod palcami jędrne półkule jej dupci. Taka apetyczna cipa, rozwarta, zaróżowiona od podniecenia z błyszczącymi kroplami śluzu… Takie cudo przeznaczone jest do konsumpcji!

    Aby zaspokoić głód, który poczuł na ten widok, opadł na kolana i pocałował norkę, w którą już wkrótce zamierzał wepchnąć swojego twardego kutasa. Jednak zapach jej śluzu zatrzymał go między udami Anki i zmusił do gwałtownego wepchnięcia w nią języka, którym teraz smakował świeżość dziewczyny, liżąc ją wewnątrz i na zewnątrz tego cudownego miejsca. Wbrew instynktowi, który nakazywał jak najszybsze spełnienie potrzeby, która go tu sprowadziła i niezauważoną ucieczką, Artur nie mógł się oderwać od pizdy Anki, smakując ją jak kociak swoją pierwszą miseczkę śmietany.

    – Achhhh… jak mi dobrze – westchnęła Anka.

    To było wszystko, czego potrzebował. Wsunął jęzor jeszcze głębiej w rozgrzaną jaskinię i wylizywał do czysta jej drgające z podniecenia ścianki, zatrzymując się tylko wtedy gdy musiał zaczerpnąć tchu.

    – Nie przestawaj… tak… zaraz dojdę… – wydyszała dziewczyna po kilku minutach jego wytężonych starań.

    Wstał, zsunął spodnie i bokserki, a potem wepchnął swojego nabrzmiałego chuja w głąb tunelu rozkoszy. Oplótł ją rękami, zaciskając mocno palce na jej półdupkach i przyciągając ją mocniej do siebie. Zakrył jej usta swoimi i wepchnął język między wargi, szukając jej, by podzielić się smakiem jej pizdy, którym przed chwilą go pokrył. To dobrze, że doprowadziłem ją na krawędź orgazmu, zanim zacząłem ją pieprzyć pomyślał, ponieważ zaledwie kilka ruchów spowodowało eksplozję spermy, a ona szczytowała razem z nim, przygryzając dziko jego wargi.

    Każdy mięsień jego ciała wydawał się napięty do grani wytrzymałości, kiedy zatapiał w niej tłoczącego gorącą spermę kutasa i dopiero strach przed tym, że przedłużanie rozkoszy może spowodować schwytanie, zmusiło go do powstrzymania gwałtownych ruchów bioder. Wysunął swojego wciąż pulsującego i ociekającego mieszaniną ich soków kutasa, czując żal, że nie może trwać w tym cudownym ciele na wieki. Obawiając się, że cała zabawa zajęła mu za długo, szybko naciągał spodnie, przerywając tylko po to, by jeszcze raz dotknąć jej rozpalonego i drżącego ciała. Obiecywał sobie, że jeszcze do niej wróci.  

    Zimny podmuch powietrza otrzeźwił Ankę, wyrywając ją z rozkosznej błogości gwałtownego orgazmu, jaki właśnie przeżyła. Czujnie nasłuchiwała dźwięków z otoczenia. Zadzwonił dzwonek i usłyszała nadbiegających członków jej grupy.

    – I..? – zapytał Bocian, zanim nawet pomyślał o rozwiązaniu dziewczyny,

    – Mmmm… to było cudowne – westchnęła.

    – Pierdolę twoje osobiste odczucia! Po prostu powiedz, co tu się stało!

    – Było dokładnie tak, jak opowiadała Kaśka, stało się to samo… tylko lepiej – odpowiedziała Anka z błogim uśmiechem na twarzy.

    Kaśka rozpromieniła się na wzmiankę o sobie i uśmiechnęła się, czując na sobie zazdrosne spojrzenia pozostałych dziewczyn.

    Tomek nie dowiedział się niczego więcej, przesłuchując Ankę. Obejrzał pokój, nie znalazł żadnych śladów i oparł się o ścianę, powoli osuwając się do pozycji siedzącej. Tereska bez pytania przyniosła mu butelkę piwa, siadła obok i wtuliła się w chłopaka.

    Szum rozmów wypełnił pokój i tylko Bocian wydawał się niezadowolony i nieszczęśliwy.

    Młodzi zaczęli powoli łączyć się w pary, jakby nic się nie stało, a z grupki osób otaczających Ankę wciąż dobiegały śmiechy i westchnienia.

    – Zobaczymy czy jestem tak dobry, jak Szatan – zaproponował Kuba, łapiąc Ankę za rękę, ale ta odrzuciła go, jakby była teraz święta i nietykalna.

    Kiedy ekscytacja nowością opadła nieco, Anka przysiadła się do Tomka i Tereski.

    – Mogą ci powiedzieć jedną rzecz – powiedziała od niechcenia – nie był kompletnie nagi.

    – Co masz na myśli? – ożywił się Bocian.

    – Cóż miał na sobie jakieś ubranie z guzikami. Czułam, jak ocierają się o moją skórę, kiedy mnie pieprzył.

    – Jesteś pewna, że to nie było nic innego? Jakieś koraliki?

    – Nie sądzę. Zdecydowanie czułam, że jest okryty materiałem od pasa aż do ramion.

    – O proszę! Tomek usiadł wyprostowany. – To może oznaczać, że miał na sobie koszulę. A Szatan nie musiałby ubierać koszuli… chyba że byłoby mu zimno, a przecież on nie powinien odczuwać zimna.

    – Może przybiera ludzką formę – stwierdziła Tereska. – Widziałam to w jednym filmie.

    – Zimne dłonie… ale ciepły kutas… koszula… – Tomek zignorował uwagę nastolatki. – Bardzo interesujące…

    – Co to za różnica Tomek? Wszyscy świetnie się bawią, myśląc, że to sam Szatan, więc kogo obchodzi, czy to prawda?

    – Mnie to obchodzi! To mój Klub i nie pozwolę, żeby przejął go jakiś psychol udający diabła – wypalił głośno chłopak.

    Sylwia usłyszała jego krzyk i podeszła, aby dołączyć do rozmowy. Anka krótko streściła jej to, o czym dyskutowali.

    – Nie patrz na to w ten sposób Tomku – powiedziała po chwili. Jej oczy płonęły entuzjazmem, gdy kontynuowała. – To może być najlepsza rzecz, jaka mogła się nam przydarzyć! Nasz własny kult! Jutro możemy podwoić liczbę członków, jeśli tylko ogłosimy, że naprawdę udało się nam nawiązać kontakt z Szatanem.

    – A komu potrzeba więcej członków? Im więcej osób na naszych imprezach, tym większa szansa, że w końcu zainteresuje się nami policja.

    – Jasne, ale pomyśl o całej tej kasie, jaką moglibyśmy zebrać. Oczy Sylwii błyszczały, kiedy mówiła. – Możemy stać się bardzo bogaci!

    Tomek zamyślił się, zastanawiając się nad słowami dziewczyny. Już mieli w puli kilkaset złotych zebranych od członków Klubu, a jeśli liczba ludzi się zwiększy…

    – Czytałam o sektach, które zarabiają parę tysięcy złotych tygodniowo – ciągnęła Sylwia. – A jeśli rzeczywiście nawiązaliśmy kontakt z jakąś nadprzyrodzoną siłą, to zarobimy miliony!

    – Już teraz mogę ci powiedzieć, że nie będziemy – odpowiedział Tomek.  – Nasz intruz jest sprytny i bardzo ciężko będzie go złapać, ale mówię ci, że to ktoś tak samo ludzki, jak ja czy ty.

    – Jeśli jesteś taki pewny siebie, to czemu po prostu nie stawisz mu czoła? Dlaczego nie postawisz mu się za tydzień i nie powiesz, żeby przestał się wygłupiać?

    Bocian opuścił głowę. Nadąsany udawał, że nie widzi wzroku wpatrzonych w  niego dziewczyn. W końcu powiedział: – Ponieważ nie wiem, co ten psychol może nam zrobić. Już znalazł sposób na podawanie nam jakichś narkotyków albo gazu halucynacyjnego, aby osłabiać nasze umysły. Kto wie, do czego jeszcze może się posunąć?

    – W porządku, ale gdy tylko to rozgryziemy, zaczynam nabór nowych członków. Zdziwiłbyś się, ile osób w tym bogobojnym mieście interesuje się satanizmem.

    Tomkowi spodobał się ten pomysł. W końcu pamiętał, że wszystko zaczęło się od jego „teorii piramidy”, zakładającej geometryczny przyrost członków Klubu. Jedyne co go od tego odwiodło było pojawienie się tajemniczego intruza. Jego ego nie pozwalało mu oddać przywództwa w grupie. Zwłaszcza wtedy gdy po raz pierwszy w swoim marnym żuciu osiągnął sukces.

    – Pamiętaj Bocian – dodała Sylwia na koniec – ściągnięcie Laury na spotkanie przyszło mi tak łatwo, że jeśli tylko się postaram, zapełnię to miejsce najlepszymi dziewczynami w okolicy.

    Epilog

    Mijały kolejne tygodnie i kolejne klubowe imprezy, a „Szatan” pojawiał się na nich z regularnością szwajcarskiego zegarka. Kolejne spotkania pobudzały go do nowych działań. Po kilku spotkaniach zaczął stawiać przed grupą wyzwania. W jednym tygodniu zażądał, aby przygotować mu podwójną ofiarę. Za tydzień stwierdził, że chce, aby jego ofiara była czarnoskóra. W studenckim mieście nie było to niemożliwe, a gdy okazało się, że dzięki błogosławieństwu Erasmusa wierni spełnili jego pragnienia, na kolejne zażyczył sobie Azjatkę. Grupa poświęcała się coraz bardziej by tylko zaspokoić żądania swojego Pana Ciemności. Artur Klej przeżywał najszczęśliwsze chwile swojego życia.

    Sześć tygodniu później Bocian zapukał do drzwi biura Artura w jego zakładzie mechanicznym. Kiedy mężczyzna otworzył, powiedział: – Cześć Szatanie.

    Artur zrobił się czerwony, zaczął się pocić i drżały mu ręce, co ostatecznie potwierdziło podejrzenia chłopaka.

    – Weź się w garść, stary sukinsynu – uśmiechnął się Tomek. – Usiądźmy i porozmawiajmy o naszych wspólnych sprawach przy filiżance kawy. A jeszcze lepiej przy piwku. Nie zaprosisz mnie?

    Weszli do środka i usiedli przy biurku Artura. Mężczyzna musiał wypić trzy kieliszki z wyciągniętej z szafki butelki, zanim mógł się odezwać.

    – Jak się dowiedziałeś? Kto jeszcze wie?

    – Och tylko ja. I jeśli będziesz sprytny, tak pozostanie. Popełniłeś jeden błąd. W zeszłym tygodniu w kuchni kręgielni wybuchł mały pożar, pamiętasz? Nic wielkiego, ale sporo brudu w całym lokalu. Po imprezie – niezła była ta dziewczyna z Hiszpanii, którą ściągnęliśmy prawda? – w każdym razie, po imprezie zauważyłem ślady sadzy na podłodze i najzwyczajniej poszedłem za tropem. Musiałeś uświnić buty, kręcąc się po kręgielni.

    – A więc zabawa skończona, co? – Artur lekko już czerwony nalewał właśnie kolejny kieliszek z na wpół pustej butelki.

    – Ależ skąd, dopiero zaczynamy. A więc mamy własnego diabła. Świetnie. A jedyny człowiek, który wie, kto nim jest naprawdę to ja. Wieść o takiej atrakcji rozchodzi się jak pożar w buszu. Nawet Sylwester w Zakopcu nie ma takiej gwiazdy. Bo jesteś naszą prywatną gwiazdą Arturze. Sprowadzamy napalone laski i kasujemy je na naprawdę gruby hajs, za okazje obcowania z Władcą Ciemności. A ty co tydzień masz nową dupę do zabawy. Jezu, czuje się jak pierdolony Elon Musk. Jeden pomysł, a pieniądze same płyną strumieniem. To co wchodzisz w to staruszku? Jesteś jedynym diabłem z doświadczeniem, jakiego znam…

    Dosłownie chwila wystarczyła Arturowi, żeby podjął decyzję. Oblizał wargi i uśmiechnął się obleśnie. – Wchodzę w to. Pierdolona gwiazda, co? Może powinienem znaleźć sobie agenta.

    – Żadnych takich mój drogi – roześmiał się Bocian. – Pamiętaj, że to wciąż ja prowadzę całą imprezę.

    – Jasne, oczywiście. Jesteś bardzo sprytnym chłopakiem, wiesz? Mam takie pytanie… czy w przyszłym tygodniu stary Szatan mógłby zażyczyć sobie którąś z tych laseczek z dobrego domu, kręcących się w Plazie?

    – No popatrz jaki zbieg okoliczności – mrugnął do niego Tomek. – Siedziałem wczoraj w pracy, wyrabiając nadgodziny i nie uwierzysz, kto wpadł do firmy? Ramona Sekuła, najukochańsza córeczka mojego szefa. Złote dziecko, wiesz prywatne szkoły, nauka tańca i tym podobne bzdury. Niestety wszystko to ją nudzi. Szuka mocnych wrażeń, więc zaprosiłem ją na naszą imprezę. Powiedziała, że jeśli zabawa jej się spodoba, to opowie o nas swoim koleżanką. I myślę, że jeśli będzie miała okazję zostać obsłużona przez samego Szatana… może zostanę nawet właścicielem całej tej pierdolonej firmy. Jej ojciec już stoi jedną nogą w grobie, a drugą opiera na skórce od banana.

    Artur uśmiechnął się i rozparł w fotelu. – Jak już mówiłem Tomku, jesteś bardzo mądrym chłopcem.

    ***

    Ramona była bogata, zepsuta i całkowicie znudzona życiem. Od czasów prywatnego gimnazjum i liceum zaczęła zanurzać się w świat, który niedawno odkryli założyciele Klubu. Weekendowe imprezy, alkohol, narkotyki czy przypadkowy seks nie były dla niej żadną nowością. Zajechała na miejsce taksówką, po raz pierwszy odwiedzając jedną z podlejszych części miasta, w którym mieszkała.

    Jak się okazało jej spotkanie z Panem Ciemności, było tylko wstępem do dalszych wyuzdanych zabaw w trakcie tego wieczoru. Zachłanny Bocian szybko porwał ją na kanapę, żeby samemu ujeżdżać ten wyjątkowy okaz. Jego pierwszy spust nie kazał na siebie czekać zbyt długo, ale Ramona wygłodniale zlizywała kolejne porcje spermy tryskającej z fiuta chłopaka. Już miała wsunąć go w usta, by pokazać mu, co potrafi języczek, który w nich skrywała, ale nasz sprytny młody przedsiębiorca zatrzymał ją na chwilę.

    – Wiesz… stary dom na sąsiedniej działce, ten za rogiem… jest na sprzedaż.

    Przerwał na chwilę, gdy zniecierpliwiona dziewczyna zamknęła swoje wargi wokół jego kutasa. Jęknął głośno i spróbował skupić się nie tylko na fizycznych doznaniach, ale na swoich długofalowych planach.

    – Pomyślałem, że gdybyś złożyła skromną darowiznę na rzecz Klubu… moglibyśmy kupić ten budynek i znacznie podnieść jakość naszych imprez…

    – Mmmm… – usłyszał pomruk z okolic swojego krocza, a po chwili poczuł, że dziewczyna wypuściła jego chuja z ust. – Nie ma problemu, to może być naprawdę interesujący pomysł…

    Dziewczyna sięgnęła między uda Bociana i zatrzasnęła dłoń na jego kutasie. Poczuła pulsowanie wiotkiego fiuta, potem lekkie twardnienie, pulsowanie, mocniejsze pulsowanie i kutas wyprężył się w kolejnym wzwodzie. Czuła w sobie pustkę, którą miała zamiar wypełnić tym pulsującym mięśniem wepchniętym w głąb swojej rozgrzanej cipy. Właśnie tutaj, na środku pokoju, na oczach wszystkich chciała się z nim pieprzyć aż do utraty tchu. Popchnęła go, a on opadł na plecy, pozwalając jej dosiąść go okrakiem.

    Mała nagle doświadcza życia dziwki – pomyślał Bocian, obserwując jak Ramona ze zdeterminowaną miną, wkłada jego kutasa w swoją rozgrzaną cipkę. Patrzył, jak osuwa się w dół po jego oślinionej pale i zaczyna ujeżdżać go, jakby dosiadała jednego z ogierów, na którym jeździła w podmiejskich stadninach ojca.

    – Och… tego potrzebowałam – jęknęła.

    To było teraz jej show. Podskakiwała dziko na świeżo postawionym kutasie, podniecona widokiem Tomka uwięzionego pod nią. Jej nabrzmiałe wargi obejmowały grubego fiuta i ssały go, nabijając się mocniej i mocniej. Jego penetracja wyzwalała głośne piski i szlochy, aż do momentu, gdy gorąca lawa wystrzeliła w jej rozpalonym wnętrzu, promieniując od jej cipy wprost do mózgu. Powalając wszelkie tamy i bariery, uwalniając eksplozję jej własnych soków.

    – Achhhhh… chwilo trwaj!

    – Mmmmm… – mruczał Bocian pogrążony w rozkoszy i marzeniach o tym, w co zamieni dom za rogiem.

    Oczywiście ani on, ani nikt inny z ojców założycieli Klubu nie mógł wiedzieć, że ich najdziksze marzenia spełnią się w ciągu zaledwie kilku lat. Że przeniosą się do nowych pomieszczeń w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy i pozyskają nowych członków, w tym wielu przedstawicieli zamożnej części społeczeństwa.

     ***

    I jeśli kiedyś zajrzysz do Lublina, zajrzyj na Szerokie i odwiedź ich siedzibę. Monumentalny, trzypiętrowy budynek przyciąga uwagę. Tam możesz usłyszeć, jak Tomek otwiera spotkanie, słowami dziś trochę bardziej wyrafinowanymi niż kiedyś. Poznasz egzotyczny zapach kadzideł płonących na rozgrzanych węglach rozstawionych wokół wielkiego podium. Usłyszysz pulsujące w ciemnościach bębny i dochodzący gdzieś z mroku głos Bociana:

    – Wyjdźcie więc służebnice Pana Ciemności. Wyjdźcie i namaśćcie nowicjuszkę. Przygotujcie ją na rytuały inicjacji. Na przejście w sferę nowego, wyjątkowego doświadczenia i całkowitego spełnienia. Przygotujcie ją na pełne wyzwolenie jej wewnętrznej jaźni i ducha!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Kończymy przygodę z Klubem i jego cżłonkami, do zobaczenia w kolejnych seriach 🙂