Category: Uncategorized

  • Wakacje w Kołobrzegu

    Cześć, chciałbym wam przedstawić moją historie. Miałem wtedy 16 lat. Pojechałem z rodzicami na wakacje do Kołobrzegu, zatrzymaliśmy się w dużym hotelu. Jakiś rok temu zaczęły interesować mnie dziewczęce stopy. Jednego dnia poszedłem na basen. Była tam śliczna dziewczyna mniej więcej w moim wieku. Ah te jej stopki. Były cudowne. Starałem się być jak najbliżej niej i nagle poczułem, że jej stopa mnie przypadkowo dotknęła. Od razu mi stanął. Nic z tym nie robiłem bo było tam trochę osób. Nagle znalazłem w basenie takie coś w ścianie, z czego woda wylatuje pod dużym ciśnieniem. Bez namysłu wysunąłem penisa ze spodenek i podłożyłem pod wodę. Było to strasznie przyjemne, po chwili dziewczyna wyszła z basenu i zaczęła iść w moją stronę a ja właśnie dochodziłem. Jak doszła do mnie to patrząc się na jej piękne małe stópki miałem orgazm. Było to cudowne.

    Następnego dnia poszedłem do sauny. Zachciało mi się siku a jako że byłem w saunie parowej gdzie było bardzo mokro zsikałem się w kąpielówki. Potem poszedłem pod prysznic nago, więc wszyscy mogli mnie zobaczyć. Podnieciło mnie to wiec mi stanął. Poszedłem znowu do sauny i jako że akurat nikogo nie było postanowiłem ze sobie zwalę. Zacząłem walić, w tym ciepłe i wilgoci było to strasznie przyjemne. Poszedłem znowu pod prysznic na saunie i dokończyłem co trzeba. Na szczęście nikt tego nie widział, ale możliwość zostania nakrytym była bardzo podniecająca.

    Ogólnie na wakacjach naoglądałem się tysięcy pięknych stóp, piersi w skąpych stanikach oraz podniecających tyłków. Były to bardzo udane wakacje.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal nowak

    Historia jest oczywiscie prawdziwa. Dajcie znac jak sie podoba i czy chcecie wiecej.

  • Czesc czternasta: Ela, czesc I

    Umówmy się, że Elę poznałem w banalny sposób, znudzony ciągnącym się wieczorem i brakiem lepszych zajęć wszedłem na lokalny portal internetowy w zakładkę towarzyskie. Sam nie wiem, czego mogłem tam szukać, ot zwyczajna chęć poczytania co ludzie tam wrzucają – od samotnych starszych pań i panów, przez gówniarzy co to “wyliżę panie w dowolnym wieku” (pisownia oryginalna) aż po fantastów, którzy chyba się filmów za dużo naoglądali . Pełne spektrum, wśród którego normalnych anonsów jak na lekarstwo. Z drugiej strony między mną a Beatą ostatnio było inaczej niż zwykle. Była czasem nieobecna, zmienił się jej także charakter, stała się materialistką. Często zaczęła wybuchać gniewem z byle powodu. Wiek? Hormony? Może coś innego? Wszelkie próby porozmawiania zbywała krótkim “coś ci się zdaje”.

    Kilka ogłoszeń było dość ciekawych ale tylko jedno było w stanie przykuć moją uwagę. Zwykłe, bez napinania się, szczere ale jednocześnie zuchwałe. Jak wygląda i czego oczekuje. Co lubi i o czym marzy. W zakładce “kontakt” tylko link do komunikatora. A co mi szkodzi, klik. Parę słów od siebie, zupełnie neutralnych, niezdradzających zbyt wiele. Godzinę później uruchomiłem komunikator nie spodziewając się odpowiedzi jednak spotkało mnie miłe zaskoczenie. Odpisała wyrażając swoją radość, że jestem pierwszy, który nie pisze od razu o seksie. Cóż, taki jestem szarmancki… Imienia nie chciała zdradzić, bo “po co okłamywać i podawać wymyślone, prawdziwego wolę przez net nie dawać, poznasz jak się może zobaczymy”. Wymiana zdań potoczyła się gładko, przerwał ją dopiero powrót Beaty z pracy.

    Na drugi dzień pierwsze co zrobiłem po zajęciu miejsca za kierownicą samochodu to zalogowanie się w telefonie do komunikatora. Niestety – zero wiadomości. Trudno, tak też bywa. Odpaliłem silnik, w drodze do pracy po głowie krążyła mi myśl jak ona może wyglądać. Już w firmie zajmując się swoimi sprawami za biurkiem spoglądałem czasem na telefon, jednak ten był nieubłagany – ciągle nie chciał wyświetlić jakiejkolwiek wiadomości.

    Po południu zjadłem lekki lunch, zajrzałem do pobliskiej ciastkarni i wróciłem do domu, uprzednio wylogowując się z komunikatora. Usiłowałem wyobrazić sobie jaka jest tajemnicza nieznajoma. Opisywała się dość ogólnie, skrzętnie i inteligentnie wykręcała się od szczegółów swojego wyglądu lecz nie kryła że chciałaby być wyższa i mieć lepszą figurę, ale która by nie chciała? Opis pasował do wielu kobiet, miałem nadzieję, że nie jest to ktoś kogo znam. W głowie jak w kalejdoskopie przewijały się zmyślone ciała, ubiory, fryzury i makijaże układające się w setki kombinacji. A w sumie jak chciałbym aby wyglądała? Blondynka, ruda czy brunetka? Oczy zielone, niebieskie, czarne czy jeszcze inne? Drobna czy raczej mojego wzrostu? A może wyższa? W okularach czy bez?

    Tak wiele pytań a tak mało odpowiedzi. I nawet jeśli je poznam to co? Przecież to tylko dla zabawy, nie planuję przecież się z nią spotkać. Czy może jednak planuję?

    Nie wytrzymałem.

    “Hej, jesteś tam jeszcze?” – zalogowałem się i wystukałem na ekranie smartfonu.

    “Jestem” – odpowiedź przyszła nim ekran nie zdążył się wygasić.

    “Dlaczego się nie odzywasz?”

    “A Ty? Czekałam na Twój ruch”

    “No to go zrobiłem. Co słychać?”

    “Nie mogę pisać, mąż jest w domu.”

    Zaraz zaraz. Jaki mąż, o ty nie było mowy!

    “MĄŻ???”

    “Tak, mam męża, a co?”

    “Nie pisałaś…”

    Odpowiedzi się nie doczekałem. Mówi się trudno i żyje się dalej. Skasowałem historię konwersacji i wylogowałem się, lepiej dmuchać na zimne.

    Wieczorem przed snem wyciszyłem telefon i zalogowałem się ponownie. Wiadomość już na mnie czekała.

    “Przepraszam, nie mogłam pisać. Tak, mam męża. Przeszkadza ci to w czymkolwiek? Bo mi nie. Odezwij się”.

    Chwilę myślałem co z tym fantem począć, ogólnie nie miałem nigdy oporów z mężatkami, ale zawsze to było spontaniczne. Lecz nigdy nie były to żony kolegów.

    “Nie przeszkadza, wręcz mnie to kręci” – to nie była do końca prawda, ale w ten sposób mogłem wybadać grunt, ja też przecież nie jestem sam.

    Odpowiedź nie nadeszła, więc wylogowałem się i zanim zasnąłem uświadomiłem sobie, że jednak to, że ma męża bardzo mnie kręci. Sen przyszedł, gdy rozmyślałem jak potoczy się dalej dialog między mną a nieznajomą.

    Następnego dnia w pracy od razu się zalogowałem.

    “Dzień dobry, mężatko” – zagaiłem zgryźliwie rozmowę.

    Odpowiedź przyszła po dwóch godzinach.

    “Dzień dobry… singlu. Bo jesteś singlem?”

    “Nie jestem” – co miałem kłamać, nie zasypiam sam w łóżku przecież.

    O dziwo nie była ani zła ani zaskoczona a przynajmniej nie dała tego po sobie poznać. Nasza konwersacja trwała do fajrantu z małymi lub większymi przerwami, oboje mieliśmy zawodowe sprawy – udało mi się z niej wyciągnąć, że pracuje w banku. Wyobraziłem sobie kogoś pokroju Iwony – nienagannie ubrana i uczesana, z dyskretnym makijażem zgodnie z bankowym dress-codem. Kuszące.

    I tak nam płynnie schodziła wymiana wiadomości, cieszyło mnie to, że wydawała się być  szczera i wszystko toczyło się naturalnym trybem, jakbyśmy się znali od lat. Jeśli nie chciała czegoś napisać to po prostu dawała to do zrozumienia, nie lawirowała ani co gorsza nie kłamała. Coraz częściej nasza wymiana zdań dryfowała w coraz bardziej erotyczne rejony, nie zauważyłem zażenowania po drugiej stronie, więc nie widziałem powodu aby przestawać.

    W końcu dostałem wiadomość.

    “Może się w końcu spotkamy?”

    “Dlaczego nie, ryzyk fizyk, tylko gdzie i kiedy?”

    Zaproponowała wizytę u niej w banku, trochę dziwne miejsce, ale pomyślałem, że w razie co chce mieć komfort bycia wśród ludzi jakbym się okazał jakimś zboczeńcem…

    “Dam ci znać kiedy i gdzie, pa” – zakończyła wymianę zdań, no tak – przecież nie wiem, w którym banku pracuje, to “tajemnica” póki co.

    Tego samego dnia byłem służbowo w swoim banku. Kiedyś bank to musiało być gmaszysko z rzędem okienek i gwarem. Teraz to kameralne małe biura, bez okienek, tylko z biurkami, pogrążone w ciszy przerywanej tylko czasem szumem drukarek. Choć szanse były małe, że nieznajoma pracuje akurat w tym banku były absolutnie niewielkie, ale i tak rozmawiając z asystentem rozglądałem się po pracownicach zastanawiając się, czy to może być któraś z nich. Jedna czy dwie spokojnie udźwignęłaby temat, pozostałe niestety nieatrakcyjne.

    Kilka dni i wiele wiadomości później doczekałem się.

    “Jutro zapraszam, kończę o godzinie…” – i podała czas i adres. Sprawdziłem – to nie był w sumie bank tylko mała filia jednego z większych graczy w tej branży. Dzień mi pasował, Beata miała drugą zmianę.

    Następnego dnia wróciłem do domu, wziąłem gorący prysznic, przebrałem się w świeże odzienie i pojechałem.

    Pojawiłem się koło jej banku tuż przed umówioną godziną, praktycznie co do sekundy. Minąłem wielką witrynę częściowo zaklejoną wielkim logo. Obiecałem sobie, ze wejdę z marszu nie zerkając, ale nie wytrzymałem i spojrzałem przez szybę. Zobaczyłem puste pomieszczenie z dwiema dziewczynami – jedna siedziała tyłem do okna, druga krzątała się koło kopiarki. Ta druga miała wściekle rude włosy, miałem nadzieję, że to nie z nią mam się spotkać. Podszedłem do drzwi i nacisnąłem klamkę, jednak okazały się być zamknięte. Stąd nie było widać tej siedzącej panny, za to rudzielca było widać jak na dłoni. Spojrzałem na zegarek – no tak, sekundnik minął już godzinę zamknięcia placówki. Kobieta obok ksero nawet nie zaszczyciła mnie wzrokiem przez oszklone drzwi za to druga pojawiła się w zasięgu wzroku i podeszła. Otworzyła zamek i lekko uchyliła drzwi.

    – To pan był umówiony? – miała bardzo miły głos, o kilka lat młodszy niż ona z wyglądu. Szelmowski uśmiech błąkający się po jej ładnych ustach prawie świadczył, że to musi być ona, choć pewności ciągle nie miałem.

    – Tak, zgadza się.

    – To zapraszam – gestem wskazała wnętrze pomieszczenia.

    Wszedłem nie za bardzo wiedząc co dalej, ale pomogła mi wskazując fotel naprzeciwko jej biurka i zamykając za mną drzwi. Przyjrzałem się jej przelotnie, faktycznie bankowy szablon ubioru – spodnie (niestety!), koszula i żakiet. Buty na małym obcasie ale niespecjalnie w takim fasonie jaki lubię. Ładna z twarzy, figura OK – kilka centymetrów wzrostu więcej i byłoby bardzo dobrze. Ciemne włosy za ramiona ułożone w trudny do opisania sposób. Ale nad całością górowały olbrzymie oczy i przepiękny uśmiech.

    Usiadłem posłusznie a ona wróciła na swoje miejsce.

    – Czyli jeśli dobrze zrozumiałam przez telefon – chce pan wziąć kredyt na zakup mieszkania.

    Wciąż nie byłem pewien, czy dobrze trafiłem, ale rozwiała moje wątpliwości pięknie się uśmiechając i puszczając do mnie oczko.

    – No tak – podjąłem grę – nie bardzo wiem jednak jak to się odbywa, ale pani wygląda mi na konkretną osobę.

    Druga z pracownic była za moimi plecami, więc nie mogła widzieć mojego szerokiego i bezczelnego uśmiechu.

    – Spokojnie, pomogę – widać było, że powstrzymuje się od śmiechu.

    Pani “kserokopiarka” skończyła odbierać papiery z urządzenia, głośnym stuknięciem wyrównała ich krawędzie, podeszła do biurka i położyła plik kartek na brzegu biurka.

    – Przepraszam, Ela, tu masz wszystko w dwóch kopiach, mogę się zwijać czy ci pomóc?

    Czyli Ela.

    – Tak, poradzę sobie, leć.

    Ruda obróciła się na pięcie, zniknęła w drugim pomieszczeniu na dosłownie dwie sekundy. Pojawiła się z płaszczem przewieszonym przez ramię, otworzyła drzwi, rzuciła krótkie “do widzenia, na razie” do nas obojga i wyszła. Ela wstała i zamknęła drzwi na klucz.

    – Myślałam, że zdąży szybciej, przepraszam. Już się nie musimy wygłupiać. Ela – podała mi rękę z elegancko zrobionymi paznokciami.

    – Michał, nic się nie stało.

    – Poczekasz moment, muszę zamknąć dzień?

    – Jasne, rób co musisz.

    Sięgnęła do szuflady, wydobyła z niej pudełko z gumami do żucia, jedną od razu wrzuciła do ust. Wyciągnęła do mnie otwarte pudełko z pytaniem w oczach.

    – Nie, dziękuję.

    – Spoko, mi w czasie pracy nie wolno.

    Znów zajęła miejsce przy biurku a ja uważnie się jej przyjrzałem. Zobaczyła, że się gapię, spojrzała mi prosto w oczy.

    Miała naprawdę duże i piękne oczy, wykrojone zręczną ręką Matki Natury. Nie wytrzymała zbyt długo, lekko się zawstydziła i odwróciła głowę ściągając usta próbując ukryć uśmiech zadowolenia. Tylko na tym zyskałem, mogłem oglądać jej profil, ładny nosek no i te usta… Cudo. Naprawdę. Opięta biała bluzeczka obiecywała duże, ciężkie i okrągłe piersi. Dolna część jej ciała, ukryta teraz pod biurkiem, odziana była w spodnie – “trudno…” pomyślałem – “będzie niełatwo, ale da się zrobić…”.

    Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy, Ela zadawała pytania, okazała się bardzo ciekawska i kilka kwestii sobie jasno wyjaśniliśmy. W końcu skończyła układać w swoim komputerze cyferki i mogliśmy skupić się na tylko sobie. Początkowe napięcie gdzieś uciekło.

    Po jakimś czasie spojrzała na zegarek.

    – OK, muszę lecieć, trochę nam zeszło – przepraszająco spojrzała wielkimi oczami.

    – Już? OK, skoro musisz.

    – Jak na pierwszy raz to i tak długo.

    – A będzie kolejny? – nie wiedziałem, czy jej się spodobałem, może po dzisiejszym spotkaniu zablokuje mnie w komunikatorze.

    – Jeśli zechcesz – uśmiechnęła się promiennie.

    – Ja zechcę – odpowiedziałem zgodnie z prawdą, miała w sobie to coś.

    Zaczęła szykować się do wyjścia ogarniając ulotki, papiery, poprawiając krzesła, cały czas nie przestając ze mną rozmawiać, podobało mi się to.

    Koniec końców w pomieszczeniu panował ład i porządek, pozostało tylko podlanie kwiatów. Wyszła na zaplecze po wodę a ja zastanowiłem się co robić.

    Zebrałem się w sobie, raz kozie śmierć. Zamknąłem na moment oczy, w oddali słychać było szum wody z kranu. Dobra, kto nie ryzykuje ten nie ma.

    Otworzyłem oczy, wstałem po cichu z wszedłem za nią do pomieszczenia, które okazało się czymś w rodzaju pomieszczenia socjalnego, kilka szafek, mały stolik, lodówka, zlewozmywak – standard chyba w takich placówkach. Odwróciła się zaskoczona, ale w jej oczach widać było, że to zaskoczenie trochę udawane. Zrzuciłem na podłogę kurtkę i przysunąłem się do niej. Spoważniała w jednej chwili i spojrzała na mnie wylęknionymi ogromnymi oczami. Delikatnie, aby nie sprawić jej dyskomfortu dotknąłem chłodnymi dłońmi skóry jej twarzy. Delikatnie, jakby badając czy jej nie spłoszę, dotknąłem wargami ust, teraz lekko zaciśniętych. Nie protestowała, ale też nie zachęcała, pomału przekonywała się do pocałunku i w końcu zupełnie wpiłem się w usta Eli.

    Wspięła się w odpowiedzi na palce aby odrobinę zniwelować różnicę wzrostu, objąłem jej twarz i utonąłem w ustach. Smakowała świetnie, miękkie usta przywarły do moich, język, lekko szorstki, spotkał się z moim językiem. Zrobiło mi się przyjemnie gorąco, przez ciało przebiegł dreszcz. Przez głowę przelatywały mi różne scenariusze dalszych minut. W końcu przemogła się i jej ręce ramiona otoczyły moją szyję. Dało się wyczuć, że była spragniona czegoś takiego, całowała mnie łapczywie. Podniosłem ją i zaniosłem do pomieszczenia na zapleczu. Stało tam biurko nie wyglądająca na zbyt mocne, kilka biurowych krzeseł i szafka z drukarką. Szybka lustracja poskutkowała konkluzją, że pomieszczenie nie za specjalnie nadaje się do seksu, trzeba będzie sobie radzić. Sięgnąłem do czarnego wdzianka i zręcznie je rozpiąłem. Wierzchem dłoni prześlizgnąłem się po materiale koszuli mocno wypychanym przez piersi. Na ciasno opiętej tkaninie odcinały się szwy stanika. Zaskakujący gest zaowocował drgnięciem, ale zaraz się opanowała. Ba – wręcz nawet jakbym ją tym ośmielił albowiem bezceremonialnie sięgnęła w dół i położyła rękę na moim kroczu. Nie zaskoczyło jej absolutnie to, że byłem już całkiem spory, to co zastała tam na dole wywołało lekko zuchwały uśmiech zadowolenia. Do pełni wzwodu trochę jednak jeszcze brakowało, stres czynił swoje. Ela nie poprzestała na położeniu tam ręki, lekko mnie ścisnęła i delikatnie uciskała przez gruby materiał jeansowych spodni patrząc mi w oczy. Nie widać było nawet śladu pruderii, teraz już stres uciekł gdzieś w głąb umysłu i ani myślał powrócić. Brak umysłowego kagańca pozwolił członkowi urosnąć do prawidłowych wymiarów i stwardnieć, zdecydowanie to wyczuła i sprawiło jej to przyjemność. Pocałowałem ją najpierw delikatnie, potem trochę mocniej, zareagowała tak jak się spodziewałem. Po pierwszych kilku ledwie muśnięciach wargami wpiła się w moje usta łapczywie, jakby dawno się nie całowała i brakowało jej tego. A może właśnie tak było?

    Nie przestając wymieniać pocałunków guzik po guziku rozpiąłem jej koszulę. Górny guzik, całus, kolejny – mocny całus. Trzeci – język głęboko jak tylko się da. Spojrzałem w dół i moim oczom ukazały się pięknie okrągłe spore piersi opięte białym materiałem stanika. Skóra miała ładny odcień, obie piersi ładną linią zbiegały się tworząc apetyczną szczelinę między nimi. Aż się prosiło aby się między nimi zatopić.

    – Siadaj – wyszeptała na poły z wydyszeniem i wskazała szafkę.

    Posłuchałem posłusznie polecenia gospodyni, stanęła naprzeciw mnie zbliżając się tak blisko jak tylko możliwe. Oceniłem jej figurę, którą krytykowała w czasie naszych pogaduszek internetowych. Nie miała na co narzekać, może kilka kilo mniej nie zaszkodziłoby, ale jej ciało wciąż było jędrne i kuszące. Przytuliłem się do ciepłej skóry jej brzucha, przycisnęła lekko moją głowę i wsunęła rękę pod moją koszulę.

    Po chwili ponownie sięgnęła w dół, przez materiał spodni chwyciła członka i mocno, prawie sadystycznie zaczęła mnie pocierać. Przez moment uczucie było dziwne, ale po chwili stwierdziłem, że jest to jednak całkiem przyjemne. Wstałem i przycisnąłem się do jej bioder, ręką sięgnąłem do pośladków, spiętych teraz mocno a potem w dół, jak najniżej, na ile mogłem sięgnąć w zagłębienie między jej nogami.

    Chciałem zedrzeć z niej ubranie, ale głos rozsądku podpowiadał, że nie wolno mi tego zrobić, jakby do domu wróciła? Czas pokazał, że później takich dylematów nie miałem, ale nie uprzedzajmy faktów.

    Całowałem słodkie miętowe usta, nawet nie zauważyłem kiedy się pozbyła gumy do żucia. Próbowałem wybadać czego tak naprawdę pragnie. Mówiła jedno, ale gorejące oczy mówiły co innego, nie chciałem sprawić zawodu. W końcu zebrałem wszystkie negatywne myśli, związałem je sznurem pożądania i wyrzuciłem precz. Wtuliłem się w nią, utonąłem w ramionach, w miękkim zapachu włosów, lekko już potarganych. Jej oczy jak dwa wielkie baseny turkusowej wody patrzyły na mnie hipnotyzująco jakby mówiąc “zrób to”.

    Oparłem ją lekko na biurku, sięgnąłem w dół próbując wybadać sposób odpinania jej spodni. Nie odgadłem, więc bez protestów pomogła mi trochę i droga do tego co ma pod spodem stanęła otworem. Odwróciłem ją tyłem do mnie, wypięła się lekko wypinając piersi do przodu jakby dopraszając się pieszczot co szybciutko zrobiłem. Były miękkie, przyjemne w dotyku, spojrzałem z boku, ich widok z góry przyprawił o szybsze bicie serca. Dopiero co rozpięte spodnie z lekką pomocą centymetr po centymetrze zsunęły się w dół, kucnąłem i oswobodziłem z buta jej stopę, noga opuściła nogawkę a but wrócił na swoje miejsce. Te kilka centymetrów więcej, jakie dawały jej obcasy było nie do przecenienia. Powtórzyłem zabieg z drugą nogą, niby od niechcenia trącając ustami skórę jej nóg i pośladków skrytych w czarnym materiale majteczek. Czekały one na zdjęcie ich z jej ciała, ale to musiało póki co poczekać.

    Chwyciłem stanowczo ale nie brutalnie jej pośladki, spięła je jakby próbując spowodować, że będą jędrniejsze. Naprawdę nie było potrzeba, były dokładnie takie jak być powinny. Zrzuciłem koszulę a ona rozstawiła szerzej nogi dając dostęp mojej dłoni do cipki spragnionej mojego dotyku, pochyliła się jeszcze mocniej i zaparła o biurko. Moja dłoń powędrowała pod miękki materiał majtek, natrafiła na delikatne włoski i ciepłą, rozkoszną i lepką wilgoć.

    Rozpiąłem swoje spodnie i błyskawicznie zsunąłem je razem z bokserkami. Członek stał twardo i błyszczał naprężoną skórą. Przylgnąłem lędźwiami do jej tyłeczka drażniąc materiałem jakże wrażliwą teraz żołądź. Zsunąłem jej majtki ile było potrzeba i skóra członka przywitała się z delikatnym rowkiem między pośladkami. Westchnęła głośno, sięgnęła do tyłu, wcisnęła dłoń między nasze ciała i ścisnęła mocno kutasa. Wydawała się zwolenniczką mocniejszych doznań. Nie pozostałem dłużny, sięgnąłem do przodu nad jej biodrem, skierowałem dłoń w dół i zanurzyłem w niej palce na tyle na ile to było możliwe.

    Skierowała członka w dół do swojej cipki dając do zrozumienia, że nie chce w środku palców lecz coś innego. Pomału, wciąż ucząc się jej ciała i reakcji ugiąłem nogi aby znaleźć się na odpowiedniej wysokości i wsunąłem czubek członka do jej rozpalonego wnętrza. Jakże była chętna i wilgotna! Delikatnie wsunąłem się w nią całkowicie, oplatała mojego kutasa jedwabną lepkością cipki, zacząłem pomału lecz przyspieszając wchodzić w nią delektując się jej cichym pomrukiem przyzwolenia. Zaparła się mocno o blat, jakby sugerując, że mam jej nie oszczędzać.

    Podciągnąłem do góry jej bluzkę i podziwiałem widok wypiętego tyłeczka przechodzącego miękką linią w talię, ledwie widoczne ciemnoróżowe wargi sromowe pozostawiały na skórze członka piękną lśniącą warstwę, niemal czułem jej zapach i smak, wyobraźnia płatała mi figle.

    Złapałem ją za ramiona i wyprostowałem tak, aby mieć swobodny dostęp do piersi. Rozpiąłem staniczek a one uwolnione opadły lekko pod swym ciężarem ukazując różowe sutki. Patrzyłem na jej profil zza pleców, ocierałem się o pośladki, całowałem kark nie przestając się z nią kochać.

    W pewnym momencie pomyślałem “dość kochania, to kiedy indziej, teraz czas na rżnięcie, kto nie ryzykuje, nie pije szampana”.

    – Chcesz mnie zerżnąć? – usłyszałem podniecony drżący głos. Domyśliłem się, że zamiast pomyśleć powiedziałem to głośno. Ups… Ale skoro już poszło… A może jednak nie powiedziałem, tylko odgadła moje myśli?

    – Tak, chcę zrobić to z Tobą mocno, bardzo mocno, zadać ci odrobinę bólu połączonego z rozkoszą, chcę Cię zerżnąć jak będę chciał i chcę żebyś prosiła o więcej.

    Odważnie, ale chyba trafiłem w sedno bo odwróciła na ile mogła głowę i spojrzała mi w oczy lekko wylęknionym wzrokiem. Jednak w moich oczach zobaczyła chyba delikatną obietnicę czułości i ostrożności bo jej wzrok zmiękł i pojawił się cień ufności.

    – To na co czekasz, posiądź mnie mocno. Lubię mocno.

    Te słowa podziałały na mnie jak płachta na byka, poczułem przypływ jeszcze większego podniecenia. Pchnąłem mocniej, wywołując grymas jakby zaskoczenia, pchnąłem jeszcze raz i jeszcze. Pieściłem mocno jej piersi, nasze oddechy stały się krótkie. Nie wytrzymała naporu, zgięła się w pasie i opadła ciężko na biurko, zapierając się dłońmi o ścianę. Piersi musiały zetknąć się z chłodem blatu, ale zniosła to dzielnie bez słowa skargi.

    Wspaniały widok jaki się pode mną roztaczał powodował oszołomienie i obietnicę szybkiego orgazmu. Opieprzyłem się w myślach za to i zmusiłem umysł do wolniejszej pracy “najpierw ona, potem ty!!!”. Rozstawiłem szerzej nogi, dzięki temu miałem większą kontrolę nad równowagą, mój członek znalazł się zarazem na dobrej wysokości. Jej ciało rytmicznie wstrząsało się wskutek moich pchnięć, jakby nie zapierała się mocno o ścianę z pewnością uderzyłaby w nią głową. Jedną ręką przesuwałem po jej plecach, drugą pieściłem pośladki. Ciche jęki, stłumione strachem przed usłyszeniem nas przez kogokolwiek z zewnątrz stawały się coraz intensywniejsze i głośniejsze, wskazywały na zbliżający się orgazm. Postanowiłem podkręcić ją trochę mówiąc słowa, których normalnie nie używa się w seksie, niemniej jeśli panna to lubi to nie mam oporów, nie jestem zbyt pruderyjny:

    – Wij się, chcę zobaczyć jak twój tyłek pracuje pod moim kutasem. Rżnę Cię i mam satysfakcję z tego, ty też? Bo nie widzę, pokaż jak Ci dobrze, zaraz wejdę ci w dupkę a Ty przyjmiesz mojego kutasa w całości bez zająknięcia i nie chcę słyszeć skargi, jeśli będzie to Cię ukarzę. Tak, masz piękne ciało, wygląda super ze mną w środku, pracuj tyłkiem, chcę widzieć, że Ci się podoba. Chcę skończyć na Ciebie, zobaczyć spermę na Twym ciele.

    Poczułem lekkie spięcie jej mięśni, być może wizja nagłej penetracji analnej ją przestraszyła. Niemniej jej tyłek wciąż wirował powodując głośne mlaśnięcia cipki na moich jądrach, gorące wargi obejmowały mojego członka umiejętnie i miękko. Wizję seksu analnego jednak pozostawiłem na inny czas i być może miejsce…

    Chwilę później poczułem delikatne skurcze na mnie i wyczułem, że zbliża się jej orgazm. Wprowadziłem do cipki dodatkowo kciuk, potęgując jej doznania i powodując eksplozję. Krzyknęła cicho zaskoczona i przygryzła dłoń, aby nie krzyczeć więcej. Zwolniłem ruchy nie uderzając już tak brutalnie, wiedziałem, że czas rozkoszy już minął, teraz odczułaby tylko ból.

    Uciekła spode mnie, odwróciła się i dopiero wówczas zobaczyłam jakie ma wypieki na twarzy i dekolcie. No i mogłem podziwiać przez krótką chwilę krągłość jej dużych piersi.

    – Teraz moja kolej, siadaj na krześle.

    Posłusznie usiadłem wiedząc co się święci. Kucnęła między moimi nogami, ujęła członka w dłoń i zaczęłaś delikatnie masować. Był cały mokry i śliski, jej dłoń miękko przesuwała się na nim niemal bez oporu. Po chwili takich pieszczot patrząc mi ciągle w oczy zamknęła na nim usta i pochłonęła w całości. Język wirował po jego spodzie, wargi muskały delikatnie skórę, czasem pozostając w okolicy główki, czasem pochłaniając go w całości. Opadła na kolana, wypinając tyłeczek, teraz widziałem jego krągłość w całej okazałości. Spojrzała na mnie wyzywająco i wypuściła członka z ust.

    – Chciałbyś tak skończyć? – no co to za pytanie w ogóle?

    – Pewnie.

    – A jak, do buzi, czy na nią?

    Zaskoczyła mnie tak bezpośrednim pytaniem. Na buzię? Matko, dla mnie to nie pierwszyzna ale ona wydawała mi się grzeczniejsza!

    – A zgadzasz się na twarz? – zapytałem trochę głupio.

    W odpowiedzi uśmiechnęła się tylko pięknie i  rzuciła:

    – Tylko daj znak, żebym zdążyła – i otwierając szeroko oczy wróciła do pieszczot. Jej ciepłe i wilgotne wnętrze ust było bardzo podniecające, dodatkowo wizja jaka mi roztoczyła w głowie znacząco przyspieszyła sprawę. Objęła ramionami moje uda, odrzuciła włosy na jedną stronę, odgięła głowę na bok tak aby choć trochę móc mi spojrzeć w oczy. Członek wypychał jej policzek czyniąc cały obraz jeszcze bardziej podniecającym. Poczułem zbliżający się orgazm.

    – Już za moment, już… – zamknąłem oczy i…

    …”a ty co tak siedzisz?” usłyszałem. Otworzyłem oczy, stała na środku głównego pomieszczenia trzymając pojemnik z wodą do podlania kwiatów.

    – Słyszałeś co do Ciebie mówiłam?

    – Co nieco – wybrnąłem z sytuacji zdezorientowany, zastanawiając się, czy mój wzwód może być widoczny. To wszystko mi się zdawało? Jak to, hej!!! Tak nie wolno!!!

    – Musimy już kończyć, muszę być zaraz w domu – rzuciła z wyraźnym przepraszającym tonem w głosie.

    Niestety całe zdarzenie było tylko moim marzeniem. Ela podlała kwiaty zamieniając jeszcze parę zdań, każde wsiadło w swój samochód i pojechało w swoją stronę…

    I nagle dostałem podniecającą wiadomość: “Pragniesz mnie?”

    Odpisałem “Bardzo” i natychmiast wylogowałem się z komunikatora.

    Wiedziałem już, że to jeszcze nie koniec.

    Kilka dni później postanowiłem powtórzyć spotkanie, Ela również nie miała nic przeciwko.

    Spotkanie podobnie, o tej samej godzinie zamknięcia placówki.

    Tym razem współpracownicy już nie było, została jej jeszcze papierkowa robota na koniec dnia, więc wysłała mnie na zaplecze aby nie rzucać się w oczy. Było inne niż w mojej fantazji, ale schemat podobny – stół, krzesła, drukarka, mały kącik kuchenny. Parę chwil później Ela dołączyła do mnie i rozmawialiśmy o tym jak nam minął dzień. Dzisiaj była bez samochodu, mąż korzystał.

    Siedziałem naprzeciwko niej, w pewnym momencie zdjęła z nogi but z wyraźną ulgą. Moim oczom ukazała się zgrabna stopa z długimi ładnymi palcami zakończonymi elegancko pomalowanymi paznokciami. No, to lubię.

    Stopa powędrowała niespodziewanie i odważnie do mojego uda co mimo zmęczenia całym dniem powitałem z zadowoleniem. Oparłem się na krześle wygodnie pozwalając jej działać na razie bez mojej aktywności, zobaczymy co będzie.

    Jej stopa na początku delikatnie, później coraz mocniej, wyczuwając że na mnie to działa, przesuwała się po moim udzie w stronę członka, do którego w końcu dotarła. A niech się dzieje co chce, idźmy na żywioł. Rozpiąłem spodnie, pozwalając stópce poczuć mnie przez materiał bokserek. Nie zauważyłem absolutnie żadnego zażenowania z jej strony, wręcz przeciwnie. W jej wyzywających teraz oczach widziałem iskierki zadowolenia tym co tam zastała. Pochyliłem się, rozpiąłem jej bluzkę i nie marnując czasu sięgnąłem do tyłu i pozbawiłem ją stanika. Wstałem, stanąłem za jej plecami, pochyliłem się i pieściłem piersi. Twardość mojego kutasa na jej plecach musiała zostać odnotowana. Miała bardzo kształtne piersi a ich widok z góry był niesamowity. Krągłe, ładnie ukształtowane, miękkie i delikatne. Bardzo dobre połączenie. Po chwili pochyliłem się głęboko i wsunąłem dłoń pod materiał jej spodni i majteczek ustami muskając jej kark. Nozdrza chłonęły zapach jej włosów, dokładnie taki jak w mojej wyobraźni. Tam na dole było ciasno, więc drugą ręką, pozostawiając na razie piersi w samotności, rozpiąłem spodnie, uniosła lekko biodra umożliwiając mi ich zsunięcie. Widziałem teraz z góry złączenie ud, ale chciałem widzieć ją całą, więc okrążyłem krzesło i mimo niezbyt wiarygodnych protestów pozbawiłem ją kompletnie dolnej części garderoby.

    Oblizując zmysłowo i jednoznacznie wargi sięgnęła do moich bokserek uwalniając mojego członka, lecz wpadł mi inny pomysł do głowy. Zsunąłem i zdjąłem też swoje spodnie, ująłem jej stopę i stojąc naprzeciwko położyłem ją na swoim członku. Zrozumiała o co mi chodzi i pieściła mnie palcami stopy. Drugą stopę podała mi wyżej, dzięki czemu mogłem ją pocałować. Wolnymi rękoma pieściła swoje piersi, po chwili jedną dłoń skierowała w dół swojego ciała patrząc mi w oczy wyzywająco. Zobaczyła niemą aprobatę, więc palce zanurzyły się w wilgoci cipki. Początkowo penetrowała swoje wnętrze mocno i głęboko, po chwili jednak mokre palce opuściły aksamit i ciepło aby skupić się na pieszczotach zewnętrznych partii. Przesunąłem się tak aby stanąć z boku krzesła, mój członek znalazł się w okolicy jej głowy. Wiedziała co to oznacza. Chwyciła dłonią członka i zaczęła pieścić jego zewnętrzną stronę wargami bez wprowadzania go do ust. Pochyliłem się lekko i bez ogródek moje palce znalazły się głęboko w jej wnętrzu. W tej pozycji nie sięgała ustami do członka, ale rekompensowała to mocnym masażem dłonią. Na wskutek silnego uścisku kutas stwardniał odrobinę bardziej, jakby tego oczekiwała, jej biodra zaczęły poruszać się w szybkim rytmie, dostosowałem ruchy dłoni do tego jak wyginało się jej ciało. “Wejdź we mnie” zażądała, ale zdecydowałem, że skończy pod wpływem moich palców. Protestowała, ale postawiłem na swoim i po chwili urywany i szybszy oddech oznajmił mi, że sprawiłem jej przyjemność. Dodatkowej pewności dodała fala wilgoci na palcach. Ruchem ręki nakazałem jej wstać, zsunąłem dwa krzesła razem i kazałem na nich uklęknąć. Zrozumiała do czego zmierzam, posłusznie przybrała pozę, jaką chciałem i wypięła seksowny tyłeczek. Ela to kolejna panna, która niekoniecznie musi wiedzieć o tym, że jestem po wazektomii, więc sięgnąłem do spodni, wydobyłem i założyłem szybko prezerwatywę. Jej piękna cipka nie mogła za długo być samotna. Wszedłem w nią szybko korzystając z wilgoci pozostałem po orgazmie, wsunąłem się do końca, sekundę zostałem bez ruchu delektując się widokiem jej bioder i ładnego tyłeczka po czym zacząłem wchodzić i wychodzić z jej cipki, początkowo delikatnie, następnie mocniej, widząc jak ruchami ciała odpowiada na moje pchnięcia. Miałem w głowie moją wizję z pierwszego spotkania, ale postanowiłem nie zapędzać się za bardzo tym razem tylko wybadać grunt. Moje ręce błądziły po jej ciele, zwiedzały pośladki, plecy, uda, gdziekolwiek mogłem sięgnąć. Przesuwałem delikatnie dłonią po kręgosłupie, placami delikatnie muskałem kark i szyję. Czasem moje palce zabłądziły w okolice drugiej dziurki delikatnie muskając skórę w jej okolicy jakby sprawdzając reakcję, która jednak była nieodgadniona. Niedługo potem poczułem zbliżający się orgazm, ona jakby też to czując zaczęła szeptać podkręcające mnie słowa “mocniej, rób to mocniej, z całej siły jeśli chcesz, chcę cię czuć jak najgłębiej, marzę o tym odkąd cię poznałam”.

    Złapałem jej biodra i przyciągnąłem z całej siły. Dwa, trzy silne pchnięcia okraszone klaśnięciem moich bioder o pośladki i moim ciałem wstrząsnęły drgawki orgazmu. Przytuliłem się do niej zmęczony, pocałowałem i opuściłem jej wnętrze. Szybko się pozbieraliśmy bo już czas był opuścić jej miejsce pracy, na autobus, którym jeździła gdy mąż korzystał z auta już nie miała szans zdążyć, więc zaoferowałem jej podwózkę. Mieszkała kilka kilometrów za miastem co w sumie było sprzyjającą okolicznością.

    W drodze do niej wciąż miałem ochotę na seks, to co się wydarzyło wcześniej było błyskawiczne i nie wyczerpało mojego podniecenia. Niespodziewanie dla niej sięgnąłem prawą ręką między jej nogi. Najpierw wnętrzem dłoni przesuwałem po wnętrzu uda, potem skupiłem się na cipce. Miałem wrażenie, że przez materiał spodni czuję ciepło i wilgoć. Rozchyliła lekko nogi i przymknęła powieki. Nie zwlekając sięgnąłem do zapięcia spodni Eli, jakoś udało mi się je rozpiąć i moja dłoń, choć w bardzo niewygodnej pozycji, znalazła drogę do cipki. Zaskoczyłem ją tym, ale w oczach zobaczyłem zadowolenie. Moje palce na tyle ile mogły zatopiły się w ciepłym wnętrzu. Jej dłoń sięgnęła do mojego karku a palce delikatnie muskały skórę powodując lekką gęsią skórkę.

    Rozparła się wygodnie w fotelu, rozchyliła nogi i delektowała się pieszczotą. Nie chcąc być mi dłużna zostawiła kark i dłoń znalazła się na moim kroczu. Czując pod palcami, że jej pragnę rozpięła moje spodnie i wydobyła członka na wierzch. Lekko błyszczał, pieściła go momentami całą dłonią, a momentami dwoma palcami ułożonymi w kształt kółka i mocno zaciśniętymi, co było bardzo podniecające. Po chwili niespodziewanie i nagle odpięła pas, pochyliła się i mój członek zniknął w gorących ustach. Zaskoczony trochę nie wiedziałem jak zareagować, rozsądek kazał protestować, ale pragnienie śpiewało z rozkoszy. Członek momentami znikał w całości w jej ustach, momentami pieściła go tylko językiem doprowadzając mnie niemal do stanu braku kontroli nad własnym ciałem. Na szczęście po chwili sama przestała, pocałowała mnie gorąco w usta i stanowczo nakazała:

    – Znajdź ustronne miejsce, chcę cię.

    Przypomniał mi się epizod z Izą, tyle, że wtedy to było prawie zaplanowane, teraz to był spontan. Nie namyślając się wiele skręciłem w pierwszą lepszą drogę, poszukałem w miarę odosobnionego miejsca. Jak tylko zgasł silnik wpiłem się łapczywie w jej usta, po czym przenieśliśmy się na tylne siedzenie.

    Nie było czasu ani warunków na romantyzm, błyskawicznie pozbawiłem ją spodni i majtek. Znów sięgnąłem do spodni aby skorzystać z “ubranka”. Złapała mnie jednak za rękę, patrząc wymownie w oczy.

    – Nie, chcę cię dobrze poczuć, zabezpieczam się – powiedziała cicho z nadzieją. Ja przecież mogłem bez kondoma, ale nie zdecydowałem się jeszcze na wtajemniczenie jej w to. Sto myśli przegalopowało mi przez głowę i dla pewności i jej komfortu zaznaczyłem, że nie skończę w niej.

    – Skończysz gdzie zechcesz – usłyszałem przyzwolenie a w jej głosie pojawił się ogień pożądania. Nie namyślając się już dłużej zatopiłem się w gorącej i niesamowicie wilgotnej cipce. Ela ułożyła się wygodnie na siedzeniu a ja kochałem się z nią mocno i szybko. Warunki i adrenalina związana z ryzykiem, że ktoś nadjedzie spowodowały, że dość szybko doszła, tym razem stało się to dość głośno, nie hamowała się, co powitałem z zadowoleniem. Po chwili i ja byłem gotów skończyć, ostrzegłem, że zaraz to się stanie. Jakby dając mi do zrozumienia co ma się stać podciągnęła wysoko bluzkę i zsunęła w górę z piersi stanik. Objęła swoje krągłe piersi rękoma lekko je zbliżając do siebie i oblizała wyzywająco wargi

    – Kończ gdzie chcesz.

    Te “gdzie chcesz” w obliczu tego co robiła mogło znaczyć tylko jedno – tuż przed orgazmem szybko z niej wyszedłem, podsunąłem się wysoko, moje mięśnie skurczyły się pod wpływem orgazmu i na piersi spadły gorące krople mojej spermy. Złapała mojego członka i jakby chcąc wycisnąć z niego jak najwięcej pieściła go jeszcze przez chwilę mocno i intensywnie. Na koniec zniknął na moment w jaj ustach gdy oczy wpatrywały się we mnie intensywnie…

    Dopiero gdy ochłonęliśmy zorientowaliśmy się, że miejsce, gdzie stanęliśmy choć już za miastem nie jest wcale takie odosobnione i pasażerowie przejeżdżających nieopodal aut mogli zobaczyć to i owo.

    Odwiozłem ją prawie do domu, nie chciała pod dokładny adres aby mąż nie zauważył z okna. Choć mogła powiedzieć, że klient ją odwiózł to wolała nie ryzykować.

    Wieczorem w domu odpaliłem komunikator. Po zalogowaniu się wyskoczyła jedna krótka wiadomość:

    “Następnym razem nie bądź taki delikatny”.

    Spotykałem się z nią co jakiś czas. Różne to były spotkania – w większości przypadków zwyczajne – kawa, pogadanki, brak warunków lub czasu. Czasem zbliżenia, w końcu przyznałem się, że jestem po zabiegu wazektomii więc z mojej perspektywy nie ma problemu. A ona nie miała nic przeciwko abyśmy uprawiali seks bez zabezpieczenia, zaufała mi. Na tyle, że wyznała, że marzy się jej gwałt. Nie prawdziwy z jakimś losowym kolesiem, ale pozorowany.

    Gadaliśmy na każdy temat, również o tym, że z mężem jej nie do końca po drodze stąd te jej ogłoszenie na portalu. Myślała, że jednak nic z tego nie wyjdzie a tu proszę.

    Zawsze spotykaliśmy się jak Beata, moja partnerka, miała drugą zmianę. Dawało to psychiczny komfort. “Co robiłeś dziś po pracy? W banku byłem”. Prowadziłem firmę, więc często bywałem w bankach choć nie tak jak w banku Eli.

    Jakiś czas temu postanowiłem wziąć kredyt na firmę, rozbudowa parku maszyn.

    Oczywiście bank Eli odpadał w przedbiegach – ze względu na dobre układy w moim “macierzystym” banku wszelkie finanse trzymałem tam. Ale Beata nie musiała tego rozumieć i o tym wiedzieć, finanse to nie jej bajka. Z zarabianiem było u niej kiepsko, z wydawaniem ostatnio coraz lepiej.

    Wpadłem więc na szatański pomysł. Odpaliłem komunikator i napisałem do Eli.

    “Cześć, chcę wziąć kredyt na firmę, szczegóły podam Ci w placówce, jutro o 17:00 może być?”

    Odpowiedź przyszła szybko.

    “Oczywiście, cieszę się”.

    “Nie będę sam” – zgasiłem szybko radość Eli.

    “Szkoda” – odpisała krótko i już więcej tego dnia się nie odzywała.

    Nazajutrz po pracy wziąłem prysznic. Beata właśnie wróciła z pracy, zaproponowałem wypad na obiad, wizytę w banku a potem zakupy.

    Nie przypadła jej do gustu wizja wizyty w nudnym banku ale obietnica zakupów ją udobruchała.

    Punkt siedemnasta zaparkowałem pod filią banku Eli. Przed wejściem zlustrowałem Beatę, wyglądała dziś szalenie atrakcyjnie, na łażenie po sklepach z ciuchami zawsze się lubiła zrobić na bóstwo, ekspedientki muszą widzieć, że przyszła nie byle jaka klientka. Perfekcyjny makijaż tylko podkreślał jej urodę. Ubiór także gustowny, opinał jej zgrabne ciało. Wysokie czerwone szpilki wydłużały jej wysportowane, i tak już długie nogi. Niby niczego w niej nie brakowało, ale jednak ostatnimi czasy jakoś mniej było między nami tego “czegoś”. Może to żal po odejściu Iwony? A może jeszcze coś innego?

    Już z zewnątrz zarejestrowałem, że okna do tej pory upstrzone tylko logo banku i reklamami kredytów teraz zyskały gustowne pionowe żaluzje. Zastaliśmy Elę krzątającą się po biurze. Rzuciła krótko na nas okiem, początkowa niechęć zmieniła się jak mi się zdawało w zainteresowanie. Beata wyglądała naprawdę szykownie, Ela mogła poczuć się doceniona, że mając taki “towar” u boku mogę jej chcieć.

    Zostaliśmy poproszeni o chwilę cierpliwości. Rozejrzałem się po pomieszczeniu – poza żaluzjami nic się nie zmieniło, chociaż chyba przybyło kwiatów i kopiarka nieznacznie zmieniła miejsce. Współpracownica Eli spojrzała na nas przelotnie i wróciła do pracy, zapewne nie skojarzyła, że już mnie tu kiedyś widziała.

    Usiedliśmy karnie przy biurku, Ela pojawiła się chwilę później wracając z zaplecza. Wyłapałem, że ewidentnie poprawiła makijaż i fryzurę. Pewien nie byłem, ale chyba “odpiął się” dodatkowo górny guzik jej koszuli.

    Nie dając po sobie poznać, że się znamy wyłuszczyłem czego potrzebuję i w jakim celu. Nie musiałem przecież nawet wymyślać, wszystko to była prawda, faktycznie potrzebowałem kredytu, choć nie tu. Przedstawiłem Eli teczkę z dokumentami, jakie udało mi się zebrać, aby uwiarygodnić tę wizytę.

    Pobieżnie przeglądała papiery a ja miałem chwilę aby się jej przyjrzeć. Starałem się robić to tak, aby Beata nie zauważyła nic podejrzanego.

    Tego dnia Ela miała włosy upięte w koński ogon, delikatne kolczyki i dobrze dobrany do urody makijaż. Długa szyja znikała w śnieżnobiałej koszuli z wysokim kołnierzykiem. Koszula z kolei znikała w wąskiej czarnej spódnicy. Całości dopełniały czarne botki, teraz niewidoczne, ale zauważyłem je wcześniej, gdy przechodziła. Buty znów nie w moim typie, jakby nosiła wyższe obcasy to byłoby znacznie lepiej. Ale z tego co mówiła to przepisy bankowe ściśle regulują takie kwestie, nie może być za wysoko. Miałem wrażenie, że stara się być jak najbardziej wyprostowana i elegancka. Czasem znad papierów przenosiła wzrok na monitor coś mrucząc pod nosem i klikając coś na klawiaturze. Czasem spoglądała niby od niechcenia na nas wzrokiem, zauważyłem że gdy Beata patrzy w inną stronę jest taksowana dokładnie przez Elę. Ta w końcu spostrzegła, że to widzę i zrobiła dyskretnie minę w stylu “fiu fiu, niezłą dupę masz przy sobie, schrupałabym ją na śniadanie”.

    Zacząłem fantazjować jak wyglądałyby razem w łóżku, figury miały zupełnie innego rodzaju, bieliznę z tego co kiedyś zdążyłem zauważyć też preferowały inną. Przed oczami stanęły mi obie ubrane jedynie w seksowne ciuszki czekające na mnie na łóżku i patrzące lubieżnie. Poczułem, że się podniecam. Dodatkowej podniety dostarczyło wspomnienie Iwony i Ewy w łóżku ze mną. Poprawiłem się na fotelu aby ułatwić członkowi radosne powiększanie objętości. Beata jak na zawołanie rozpięła kurtkę ukazując nienagannie obcisłą bluzkę podkreślającą jej biust. W szczelinie między guzikami widziałem skrawek jej stanika.

    Uchwyciłem znów wzrok Eli wpatrzony w moją partnerkę.

    – Podoba się pani? Plan finansowania?

    – Yyy, eeee – tak, wygląda dobrze – wydusiła z siebie zaskoczona Ela wskazując palcem na kartkę papieru. Byłem niemal pewien, że nie wie nawet co na niej jest.

    – Jestem pewien, że tak miłej osobie jak pani musi się takie coś podobać.

    Kątem oka dostrzegłem, że Beata spojrzała na mnie zdziwiona, chyba pojechałem za mocno.

    – Jest kilka rzeczy wymagających poprawy – nie usłyszałem złośliwości w odpowiedzi Eli, ale byłem pewien, że to była uwaga pod adresem mojej partnerki – jakby pan zmienił np. obiekt zainteresowań to szanse na powodzenie byłyby większe.

    Mówiąc to popukała w skoroszyt z dokumentami, ale ja wiedziałem, że chodzi jej o coś innego.

    – Myślałem o tym, ale inne cele są już częściowo zrealizowane – brnąłem dalej w ten kabaret.

    – Cóż, proszę przemyśleć, zawsze coś co się ma można zmienić na lepsze. Po to jesteśmy, aby klientom ułatwiać takie zmiany. Póki co na chwilę obecną nie przedstawię panu oferty, wnioskowany kredyt jest skomplikowany i jest kilka niewiadomych, proszę uzupełnić dokumentację.

    Resztę wizyty poświęciliśmy na brzmiące stuprocentowo profesjonalnie wymienianie pytań i odpowiedzi, aczkolwiek w mojej głowie obie kobiety siedzące ze mną przy biurku ciągle tańczyły ze sobą splecione w erotycznym supełku. Moje odpowiedzi były machinalne, niemal całkowicie zatonąłem w tej fantazji.

    W mojej wyobraźni Ela pożądliwie patrzyła w oczy Beaty. Ta odwzajemniała się tym samym, jej oczy podkreślone zmysłową kreską wpatrywały się z uwielbieniem w Elę. Jej rozchylone wargi błyszczały namiętnością a język przesuwał się podniecająco po końcach bielutkich zębów. Poczułem kolejną falę gorąca i twardość tam, na dole. Wyobraziłem sobie język dziewczyny penetrujący cipkę tej drugiej. Prawie czułem zapach jej długich włosów, w głowie powstał obraz nagich, twardych i okrągłych opalonych piersi ze sterczącymi sutkami ocierających się o brzuch drugiej panny. W swojej wyobraźni chwyciłem je rękoma dziwiąc się jakie są twarde. “Nie są tak jędrne jak jej cycki” – usłyszałem w głowie szept kochanki. “Nie szkodzi, są piękne” odpowiedziałem w myślach. “Chcesz poczuć mój smak” spytała Beata. “Tak, ale nie umiem”. “Umiesz” – szepnęła i przesunęła się trochę wyżej powodując, że jej piersi znalazły się na wysokości ust Eli. Ta bez namysłu chwyciła sutek ustami powodując westchnienie rozkoszy u partnerki. Ale ona nie tego chciała. Przesunęła się jeszcze wyżej, pozwalając obejrzeć swój brzuch z kolczykiem w pępku i wyżej, aż jej biodra dotarły do głowy leżącej. Bea  kucnęła nad twarzą Eli i powoli osunęła na jej usta swoją przystrzyżoną cipkę z wyraźnie zaznaczonym paskiem włosków. Ela pierwszy raz w życiu smakowała kobiety. Moja kobieta wyprężyła się do tyłu, wygięła w sobie tylko znany sposób i zanurzyła palce w gorącej cipce dziewczyny pochłoniętej ssaniem jej warg sromowych. Ekstaza narastała, w wyobraźni widziałem dokładnie jak mokre są dłoń Beaty i twarz Eli.

    Z marzeń wyrwał mnie głos stanowczy Eli.

    – Przepraszam, zamyśliłem się, za dużo tych cyferek – palnąłem na usprawiedliwienie.

    – Nic nie szkodzi, wytłumaczę, jeśli coś jest dla pana niejasne.

    – Nie, to zbyteczne, zrozumiałem to co konieczne.

    – To zapraszam jak uzupełni pan dokumentację.

    Mówiąc to podniosła się z fotela służbiście poprawiając spódnicę.

    Również wstaliśmy, pomogłem partnerce założyć kurtkę, podaliśmy Eli ręce na pożegnanie i opuściliśmy placówkę banku.

    Na pożegnanie usłyszałem jeszcze:

    – Proszę jeszcze wrócić, będę gotowa. I chętna. Żeby pomóc.

    Przerwy jakie robiła między słowami były na tyle długie, aby jej pożegnanie miało dwuznaczny wydźwięk.

    Zaraz po tym jak się drzwi za nami zamknęły Beata rzuciła złośliwie:

    – Jaki ty milutki dla niej byłeś, ja pierdolę…

    – No co, dobre słowo może urwać parę procent z kosztu kredytu. A to sporo pieniędzy kochanie.

    – Gapiłeś się w nią jak sroka w gnat. A ona w ciebie, kurwa mać – Beata była wyraźnie zdenerwowana.

    – Nieprawda – to był błąd, nieprzemyślane zupełnie kłamstwo, które od razu zostało zdemaskowane.

    – I jeszcze mi tu kit wciskasz.

    – Kochanie, w takich miejscach trzeba być miłym i schlebiać, mówię przecież, że tu każdy procent się liczy.

    Nie wiem czy ją takie wytłumaczenie przekonało czy nie. Do końca dnia była na mnie obrażona. Pojechaliśmy do galerii i na parkingu zorientowałem się, że w banku zostawiłem teczkę z dokumentami. Chciałem wracać z Beą, ale fuknęła, że sam mogę sobie jechać a ona idzie na zakupy i mam ją potem zgarnąć.

    Ledwo zdążyłem, pod bank podjechałem kilka minut po zamknięciu, miasto było zakorkowane bardziej niż zwykle, ale światło za żaluzjami jeszcze się paliło. Gruby materiał zasłaniał dokładnie wnętrze lokalu.

    Przez oszklone drzwi nie było nic widać, biurko Eli było za rogiem pomieszczenia. Podniosłem rękę w górę aby zapukać ale zobaczyłem jakiś ruch i w zasięgu wzroku pojawiła się Ela z dzbankiem do podlewania kwiatów. Chwilę obserwowałem jak dostarcza roślinom życiodajną wodę i zapukałem w szybę drzwi. Podskoczyła wystraszona, ale odetchnęła z ulgą widząc mnie za drzwiami. Odstawiła na parapet dzbanek i podeszła do drzwi. Przekręciła klucz i drzwi uchyliły się nieznacznie.

    – Zapomniał pan dokumentów – powiedziała oficjalnie, zerkając zarazem czy jestem sam.

    – Spokojnie, sam wróciłem.

    – Wejdź, schowałam do szuflady.

    Odstąpiła od drzwi zerkając jednocześnie na zegarek.

    – Rany, muszę już lecieć a chciałabym chwilę z tobą posiedzieć – na sto procent usłyszałem prawdziwy żal.

    Odwróciła się i skierowała do biurka.

    – Co się odwlecze to nie uciecze. – obietnica w moim głosie musiała być słyszalna, bo zaśmiała się cicho.

    Zatrzasnąłem drzwi i przekręciłem klucz w zamku. Zanim zdążyła się odwrócić do końca szybkim ruchem dopadłem jej, zderzyła się ze mną w połowie obrotu. Zaskoczona odruchowo próbowała się cofnąć, ale wpadła na biurko. Cicho krzyknęła z bólu, ale stanowczo objąłem ją ręką jednocześnie zatykając usta. Na jej twarzy zaskoczenie mieszało się z lekkim strachem. Zabrałem rękę aby mogła mówić.

    – Czego chcesz – w głosie było słychać delikatną nutkę strachu ale szybko się opanowała, profesjonalizm wkradł się ostrym kolcem w aksamit strachu.

    Spojrzałem na nią przenikliwie, rozchyliłem wargi i usłyszała to, czego się nie spodziewała.

    – Ciebie. Widziałem jak patrzysz na Beatę i wyobrażałem sobie jak pieprzę was obie naraz i mnie to podjarało. I kiedyś prosiłaś abym nie był delikatny. Nie będę.

    – Jak to – poczerwieniała i znacznie ściszyła głos – o czym ty mówisz?

    – O tym, że jak ty pierdoliłaś o cyferkach to ja pierdoliłem was dwie w głowie na łóżku – przycisnąłem ją jeszcze mocniej do biurka, lekko się ugięło pod naszym ciężarem – I zerżnę cię mocno i szybko.

    Widać było, że dziesiątki myśli przewijają się jej przez głowę. Rzuciła okiem na okno chyba sprawdzając, czy nas nie widać z zewnątrz.

    – Wiesz co teraz się stanie?

    – Nie – lekko się uśmiechnęła, nie wiedziała jeszcze jakie mam co do niej plany. Szybko starłem jej z twarzy ten uśmiech.

    Złapałem za ułożone włosy i szarpnięciem odciągnąłem głowę do tyłu. Krzyknęła cicho zaskoczona.

    – Zaraz się dowiesz – ścisnąłem boleśnie jej pierś.

    – Ała – przełknęła ślinę i jęknęła cicho.

    – Żadne ała, zrobię ci krzywdę i masz to przyjąć bez słowa skargi a po wszystkim podziękować, rozumiesz?

    Nie dotarło do niej chyba, więc wymierzyłem dość mocny policzek. Zrozumiała, że nie żartuję i próbowała się wyrwać, z gardła wydostało się stłumione “nie”.

    – Co “nie”? Nie ma dzisiaj takiego słowa w twoim słowniku, zrozumiano?

    I ponownie przyjęła cios otwartą ręką. Wiedziałem jak uderzyć, na tyle lekko aby nie zrobić jej krzywdy a na tyle mocno, żeby przekaz dotarł. W jej oczach pojawiła się nuta strachu i łza, która od razu stoczyła się po skórze.

    Zapewne mnóstwo myśli przetaczało jej się przez głowę. Była tu sama, zamknięta, żaluzje zasłonięte. Znajdowaliśmy się przy ruchliwej ulicy, ale o tej godzinie ruch zamierał. Krzyczeć? Walczyć? To jest na serio? Czy może nie? Na szkoleniu pewnie mówili o pieniądzach ale przecież po to nie przyszedłem, o napaści seksualnej nikt nie myślał…

    Na jej nieszczęście biurko stało tak, że nie było go widać przez niezasłonięte żaluzjami drzwi. To co dawało do tej pory namiastkę intymności, teraz było pułapką. Teraz już po dwóch otrzymanych policzkach wiedziała, że to nie żarty.

    Lekko zluzowałem uścisk i znów próbowała się oswobodzić. Wyprostowała się jednocześnie próbując mnie odepchnąć i zrobiła krok w stronę drzwi.

    Złapałem ją jednak za włosy, pociągnąłem do siebie i pchnąłem ponownie na biurko, może trochę za mocno. Wpadła na nie, strącając stojak z pisakami. Doskoczyłem do niej aby nie miała możliwości jakiejkolwiek obrony, chwyciłem białą koszulę i szarpnąłem. Delikatny materiał puścił, guziki potoczyły się po podłodze. Leżała na biurku w niewygodnej pozycji przestraszona, odsłonięte piersi opięte stanikiem falowały, brzuch napięty teraz do granic także poruszał się w szybkim tempie. Złapałem za pierś i lekko wykręciłem. Pisnęła cicho, poluzowałem uścisk ale po chwili znów ścisnąłem. Próbowała mnie uderzyć otwartą dłonią, ale uchyliłem się, złapałem za nadgarstek i siłą położyłem jej rękę na swoim rozporku. Poczuła męskość, nie mogła jej nie poczuć, kutas stał pionowo z całą mocą. W jej oczach obok lęku i bólu zagościło coś jeszcze. Czyżby się jej podobało? Powinno, taki przecież miałem plan, pamiętałem jej “nie bądź taki delikatny” i wyznanie, że ma fantazję o przemocy.

    Pocierałem jej dłonią kutasa, złapałem ją ponownie za włosy, odciągnąłem jej głowę do tyłu odsłaniając w całej okazałości szyję. Wpiłem się w nią, lekko przygryzając, ale tak, aby nie zostawić śladów. Próbowała się wyszarpnąć, ale wyraźnie górowałem nad nią wzrostem i masą i skrępowanie jej nie było niczym specjalnie trudnym. Miała pewnie jeszcze nadzieję, że się oswobodzi i nic się nie stanie, gdy sięgnąłem w dół do jej spódnicy. Szarpnąłem do góry, odsłaniając gładkie uda, ale nie na tyle mocno aby podrzeć materiał. Podartą bluzkę mogła zakryć kurtk

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

    Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803

    Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828

    Część 13: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4838

    Część 13 (ciąg dalszy): https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4841

  • Czesc czternasta: Ela, czesc II

    Ciąg dalszy rozdziału “Część czternasta: Ela, część I”. Niestety nie mieszczą się w jednym kawałku 🙂

    Pocierałem jej dłonią kutasa, złapałem ją ponownie za włosy, odciągnąłem jej głowę do tyłu odsłaniając w całej okazałości szyję. Wpiłem się w nią, lekko przygryzając, ale tak, aby nie zostawić śladów. Próbowała się wyszarpnąć, ale wyraźnie górowałem nad nią wzrostem i masą i skrępowanie jej nie było niczym specjalnie trudnym. Miała pewnie jeszcze nadzieję, że się oswobodzi i nic się nie stanie, gdy sięgnąłem w dół do jej spódnicy. Szarpnąłem do góry, odsłaniając gładkie uda, ale nie na tyle mocno aby podrzeć materiał. Podartą bluzkę mogła zakryć kurtką ale spódnicy już nie.

    Szarpnęła się i ścisnęła nogi. Odsłoniłem zęby w drapieżnym władczym uśmiechu, wepchnąłem swoją nogę pomiędzy jej nogi. Siłą rozstawiłem je na boki przyciskając jednocześnie mocniej ją do biurka. Wydała z siebie zduszony jęk strachu, nie była w stanie krzyczeć sparaliżowana strachem, a na takim etapie musiała chcieć głośno wołać o pomoc. Moja ręka sięgnęła do jej krocza ale zamiast na majtki trafiła na cipkę.
    Zaskoczony brakiem majtek odsunąłem się odruchowo i spojrzałem w dół. Faktycznie była bez majtek! Wykorzystała chwilę mojej nieuwagi i spróbowała się oswobodzić. Ale nie miała szans, złapałem ją w pasie i brutalnie rzuciłem przodem z powrotem na blat tak, że rozsypała leżące na nim poukładane w stosik dokumenty. Od razu próbowała wstać, ale przytrzymałem ją i przycisnąłem jej głowę do biurka. Próbowała obciągnąć spódnicę na nagie pośladki, ale wykręciłem boleśnie jej rękę i wymierzyłem mocnego klapsa w tyłek. Od razu pojawił się na nim czerwony ślad, wyraźnie odwzorowujący moją rękę. Rozstawiłem siłą jej nogi mimo, że próbowała za wszelką cenę je złączyć.
    – Nie, nie, proszę, nie – wyłkała.
    Jej wolna ręka gwałtownie próbowała się bronić, zasłaniać, ale nie miała większych szans. Wsadziłem dłoń między jej uda i zanurzyłem w niej palce. Szamotała się próbując zaprotestować, z jej oczu pociekły łzy strachu. Gwałciłem ją dłonią szybko i intensywnie. Była wilgotna, strach zmieszany z pożądaniem powodował fale wilgoci napływające do jej cipki. Badałem intensywnie wnętrze jej ciała, puściłem wykręconą rękę i sięgnąłem pod podartą bluzkę do zapięcia stanika. Uporałem się z nim, już nie protestowała z całą mocą, wiedziała, że to drobiazg w stosunku co już jej robiłem. Usłyszała dźwięk rozpinanego rozporka. Szarpnęła się z całej siły na ile pozwoliła jej na to pozycja, ale tylko skwitowałem to siarczystym klapsem. Odwróciła głowę w stronę okna, sprawdzając czy może widać ich z ulicy i ktoś może przyjść z pomocą. Ale byliśmy w takim miejscu, że ledwo ich było widać a żaluzje tak zasłonięte, że ktoś musiały się zatrzymać i zbliżyć twarz do ewentualnej szczeliny aby nas zobaczyć. Była więc zdana na moją łaskę, łzy płynące po policzku zostawiały mokry ślad na biurku. Jednocześnie bała się krzyczeć, obawiała się, że ktoś przyjdzie z pomocą i zobaczy ją w takim stanie, miotały nią sprzeczne uczucia.
    Poczuła twardego członka na swoich palących od klapsów pośladkach. Drgnęła i spięła się jakbym dotknął ją rozpalonym prętem. Chwilę ocierałem się o nią jakby badając jej reakcję, po czym chwyciłem kutasa u nasady, skierowałem prosto do jej mokrej cipki i pchnąłem z całej siły. Nie dała rady, krzyknęła głośno trochę z bólu, trochę ze strachu, trochę może z rozkoszy… Od razu sięgnęła dłonią do ust aby je sobie zatkać. Już wiedziałem, że wskoczyła w ten scenariusz i tak naprawdę ani jej w głowie ucieczka czy wzywanie pomocy. Złapałem ją za ramiona i dociskając do biurka rżnąłem z całej siły. Nie miała możliwości najmniejszego ruchu, jej ciało przemieszczało się do przodu i w tył w rytm moich silnych pchnięć. Wyłączyła percepcję, odsunęła w głąb strach, ból i poniżenie. Zdawało się jej, że już bardziej nie może jej zdominować i zapadła w nicość drapiąc paznokciami blat biurka. Zauważyłem to, chwyciłem za włosy i pociągnąłem tak, aby miała wrażenie, że głową dotknie pleców. Jedną ręką trzymając odwiedzioną głowę drugą chwyciłem ją za szyję, stanowczo, ale nie za mocno. Nie chciałem jej przecież udusić.
    Obezwładniona pojękiwała cicho, po jej nogach spływały jej wydzieliny, emanując słodkim zapachem drażniącym zmysłowo nozdrza. Przyłapałem się, że dawno nie byłem tak podniecony. Poczułem, że Ela delikatnie zaczęła oddawać pchnięcia, nadziewając się na kutasa odrobinę głębiej, docierałem do najdalszego zakamarka jej śliskiej cipki. Sięgnęła ręką do tyłu złapała mnie za biodro i zasygnalizowała, że chce mocniej. Dołączyłem do jej doznań wulgaryzmy.
    – Co jest, za słabo cię rżnę, suko? Chcesz mocniej? Poproś!
    – Proszę – wydusiła z siebie.
    – O co mnie prosisz?
    – Żebyś mnie mocniej rżnął – odpowiedziała sama chyba nie wierząc w to co wydobyło się z jej ust. Przed chwilą broniła swojej kobiecości przed brutalnym mężczyzną, który teraz pakował w nią z wielką siłą swojego członka i zadawał jej ból a jej się to podobało. Nie wiedziała jednak, że to gra z jego strony.
    – Czyli co, nie jestem wystarczająco dobry? No to czeka cię za te słowa kara.
    Zanim zdążyła zaprotestować wyszedł z niej z głośnym chlupnięciem. Kutas lśnił pokryty jej śluzem. Przez jej głowę przeszedł porażający piorun myśli, że wejdę w nią drugim otworem, który w końcu miałem idealnie przed sobą. Ten rejon był zarezerwowany dla czułego kochanka, nie dla brutala, zacisnęła więc mięśnie jak mogła najmocniej. Ale nie o to mi chodziło, choć kusiło mnie, żeby zgwałcić też jej odbyt. Aczkolwiek nie omieszkałem skorzystać z okazji, wsadziłem kciuk w jej cipkę, odpowiednio go nawilżyłem i wcisnąłem go w jej zaciśnięty odbyt. Zaprotestowała, szarpnęła się i krzyknęła krótko z bólu, ale nic nie wskórała, jej zwieracz oplatał mi już palec u samej jego nasady. Poczekałem chwilę aż się uspokoi i ponownie wbiłem w jej cipkę kutasa. Posuwałem ją na przemian wsuwając palec i wysuwając członka, i odwrotnie. Rozluźniła się i tylko cicho pojękiwała gwałcona w obie dziurki. Pod kciukiem przez cienką ściankę pochwy czułem twardego kutasa, dotyk dodatkowo potęgował moją przyjemność. Chwilę takiej zabawy wystarczyło, czas na zmianę.
    Wyszedłem z niej nagle i bez ostrzeżenia, chwyciłem ją za biodra, podniosłem z biurka i gestem nakazałem położyć się jej na biurku na plecach. Posłusznie wykonała polecenie, zapewne w obawie przed bólem, jaki ją czeka przy oporze. Zapewne spodziewała się, że wejdę w nią ponownie bo zakryła dłonią cipkę. Siłą odciągnąłem jej dłoń z krocza i wymierzyłem w odsłoniętą cipkę mocnego klapsa. Zwinęła się z bólu i ścisnęła nogi.
    Szybko okrążyłem biurko, złapałem ją za ręce i pociągnąłem tak, że jej głowa zwiesiła się z blatu. Leżąc na plecach widziała pomieszczenie do góry nogami. Zobaczyła śliskiego i mokrego on jej soków członka i jądra pod nim pozbawione całkowicie owłosienia, skurczone teraz i twarde. Złapałem za jej rozpięty stanik, który ciągle zwisał jej z ramion i ściągnąłem szybkim ruchem. Złapałem obiema rękami za piersi i mocno wykręciłem. Zadawałem jej ból, ale chyba już się pogodziła się z cierpieniem, a może nawet było to dla niej przyjemne?
    Zbliżyłem lędźwie do jej twarzy ocierając jądrami o usta. Wysunęła język i zaczęła mnie pieścić. Kutas drgał za każdym dotknięciem jej gorącego języka, delikatnie poruszałem biodrami jakby już ją posuwając. W końcu złapałem członka, skierowałem go w dół, spojrzałem jej w oczy jakby mówiąc “weź oddech” i wsunąłem go do samego końca w jej gorące gardło.
    Zaprotestowała gardłowym dźwiękiem, ale uciszyłem ją klapsem w policzek.
    Przez kilka sekund posuwałem ją w usta aż zobaczyłem, że naprawdę chce się wyswobodzić bo się dusi. Odczekałem jeszcze chwilę i dopiero gdy w oczach pojawiły się łzy wyszedłem z niej uwalniając oddech. Łapczywie wciągała powietrze wiedząc, że za chwilę znów wrócę do niej, zamykając dopływ tlenu. Poczekałem aż się uspokoiła i znów, tym razem delikatnie zacząłem wsuwać członka między jej gorące i mokre wargi. Patrzyłem na znikającego członka, na jej usta obejmujące moją męskość i czasami wysuwający się języczek. Chwyciłem kutasa, wyjmowałem go z jej ust, bawiłem się nim w jej ustach, kierowałem w prawo, w lewo, głębiej, płycej, widziałem żołądź przez skórę jej policzka. Już nie było potrzeby przesadnej brutalności, gwałtu, wiedziałem, ze co teraz nie zrobię to się zgodzi.
    Spojrzałem pytająco, odczytała mój zamiar i mrugnęła przyzwalająco oczami. Wsunąłem członka do samego końca aż jądra oparły się na jej nosie. Sięgnęła do góry i złapała mnie za biodra. Pozwoliłem jej na początku nadawać rytm i patrzyłem jak jej gardło wybrzusza się od członka. W końcu przejąłem inicjatywę, w końcu miałem ją ukarać za jej słowa o mocniejszym rżnięciu. Wyjąłem na moment członka pozwalając jej odetchnąć. Po chwili wróciłem do ciepła jej ust. Sięgnąłem daleko przed siebie, pochyliłem się i moja dłoń odnalazła jej cipkę, gotową, rozgrzaną i spragnioną eksplozji. Posuwałem ją palcami, dwoma, trzema, ostatecznie czterema, przyjęła wszystkie bez słowa skargi. Zmieniałem ciągle ustawienie palców, ich ilość i głębokość penetracji. Wiła się przyszpilona z dwóch stron, z jednej strony kutasem penetrującym głęboko jej gardło i odbierającym tlen, z drugiej strony dłonią, zdawałoby się sięgającej na całą głębokość rozpalonej cipki. Spojrzałem na jej twarz, po policzkach ciekły łzy zostawiając ciemne kreski rozmytego makijażu, na szyi pojawiły się nabrzmiałe żyły. Ale nie przestawałem a ona nie dawała wyraźnych sygnałów, że dociera do granic wytrzymałości. Wiła się na biurku, mocząc czyjeś papiery, które znalazły się pod jej tyłkiem, biodra szalały w ekstazie. Mój członek niestrudzenie buszował w jej ustach i gardle wywołując mokre bulgotanie.
    Zaśliniła się cała na twarzy, ale nie przeszkadzało to ani jej ani tym bardziej mi. W pewnym momencie ruch jej bioder przyspieszył, uda złączyły się i uwięziły moją dłoń. Oznaczać to mogło jedno – ona za chwilę eksploduje. Podnieciło mnie to i poczułem, że sam zaraz dojdę. Nie wiedziałem jak ona zapatruje się na spermę w gardle ale nie obchodziło mnie to zupełnie. Jej ciałem wstrząsnął dreszcz, spięła wszystkie mięśnie potęgując doznania i na chwilę jej jaźń straciła kontakt z rzeczywistością. Chwilę potem wytrysnąłem w jej ustach.
    Nie spodziewała się chyba, ale przyjęła wszystko delektując się uczuciem pulsującego w jej ustach członka. Wycofałem się z niej zanim członek stracił swą twardość. Leżała na biurku zwiotczała od fali bólu, poniżenia i rozkoszy jaka przetoczyła się przez jej ciało i umysł. Nie była w stanie ruszyć się z biurka, jej nogi były jakby nieobecne. Zapiąłem rozporek, nie podnosząc głowy wodziła za nim oczami. Była w podniecająco opłakanym stanie. Porwana bluzka, zmięta spódnica podciągnięta do samej góry, rozmazany makijaż wymieszany ze spermą i śliną, na podłodze stanik i but, który nawet nie wiem kiedy spadł…
    Pochyliłem się i czule pogłaskałem ją po policzku, pocałowałem delikatnie w usta nie zważając na to, że pokryte są spermą i śliną. Po tym co przeszła było to jak kojący kompres, uleciały z niej resztki stresu, rozpłakała się spazmatycznie.
    Przez moment trwałem przytulony do jej policzka, po czym wstałem i podniosłem z podłogi jej torbę aby znaleźć w niej chusteczki.
    Natrafiłem na zwitek materiału. Wyciągnąłem i rozwinąłem. To były przemoczone majteczki, komplet od staniczka, seksowne stringi, malutki kawałek materiału pachnący płynem do prania i nią. Wsadziłem  go do kieszeni, pochyliłem się nad nią i wyszeptałem:
    – Na pamiątkę.
    Ela podniosła się, wyciągnęła z torby lusterko.
    – O kurwa – nie owijała w bawełnę, to co zobaczyła w odbiciu zdecydowanie ją zdruzgotało.
    – I co, było wystarczająco brutalnie? – zapytałem zaczepnie, choć wiedziałem, że jej się podobało mimo cierpienia.
    – Nawet ujdzie – wymierzyła mi siarczysty policzek w rewanżu za zadany ból, nawet nie zdążyłem zarejestrować nadlatującej dłoni.
    Zapiekło mocno, ale bardziej zabolało to co powiedziała.
    Bez słowa odwróciłem się, podszedłem do drzwi, przekręciłem klucz i zniknąłem w mroku średnio przejmując się jak ona ogarnie siebie i placówkę.
    Wsiadłem do samochodu, zapaliłem lampkę i spojrzałem w lusterko – ślad jej dłoni na twarzy był dobrze widoczny. Miałem nadzieję, że zanim wrócę do galerii handlowej po Beatę to czerwona plama zniknie. Profilaktycznie do końca dnia starałem lewy policzek ukrywać.

    Wieczorem jak Bea już spała, uruchomiłem komunikator.
    “Jesteś mi winien nową bluzkę i przeprosiny. Podobało mi się choć bolało, ale następnym razem takie rzeczy to w domu”.
    Brzmiało jak zaproszenie.
    Nigdy nie skorzystałem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

    Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803

    Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828

    Część 13: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4838

    Część 13 (ciąg dalszy): https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4841

  • Sasiadka w potrzebie I

    Mam na imię Adam, jestem zwykłym facetem, ale nigdy nie narzekałem na brak powodzenia u kobiet. W zasadzie co “nie do-wyglądałem” to nadrabiałem gadką i pewnością siebie. taki wesołek 180 cm, normalna budowa ciała, zielone oczy, krótkie ciemne blond włosy. Byłem na 5 roku studiów dziennych, wieczorami w niektóre dni dorabiałem sobie jako barman. Mieszkałem sam w 200 tysięcznym mieście, kilka uczelni, kilka szpitali, centrum Polski. Miałem swoje małe dwupokojowe mieszkanko  po dziadkach w centrum miasta, w starym szarym bloku z płyty. W mieszkaniu naprzeciw mieszkała starsza 85 letnia Pani Halinka, która pewnego marcowego dnia trafiła do szpitala, no i niestety tam po 2 tygodniach zmarła. Mieszkanie Halinki zostało wysprzątane, przeszło lekki remont w postaci nowych mebli i odmalowania PRL-owskich ścian świeżą farbą. Na pod koniec czerwca pojawiła się w nim nowa sąsiadka. Magda miała 39 lat, była szczupłą, dość wysoką kobietą o przeciętnej urodzie. Ani ładna, ani brzydka, ale na pewno zgrabna, niewielkie i kształtne piersi, ciemne blond włosy do ramion z dawno niefarbowanymi pasemkami, najczęściej spięte w klasyczny kucyk. Taka szara myszka. Wprowadziła się ze swoją 15 letnią córką Martą. Było to szczuplutkie dość wysokie dziewczę, o jaśniutkich blond włosach sięgających aż do samego tyłka. Była jeszcze chudsza niż matka, taka chudzinka, która dopiero nabierała dziewczęcych kształtów, ze swoją jasną cerą, błękitnymi wielkimi oczkami, była po prostu śliczna i niezwykle niewinnie wyglądała. Magda była świeżo po rozwodzie, przyjechała z oddalonego o 70 km miasteczka, bo chciała się całkowicie odciąć od poprzedniego życia. Widać było, że jest nim zmęczona, niemal nigdy nie miała na sobie makijażu, była wiecznie zapracowana jako pielęgniarka, brała często po 2-3 dyżury. Szybko się z Magdą zaprzyjaźniłem, choć byłem od niej 15 lat młodszy. Mieszkaliśmy drzwi w drzwi, więc jak potrzebowała pomocy to pomagałem jej z autem, albo przy drobnych pracach w mieszkaniu, w którym zawsze było coś do poprawienia. A czasami zwyczajnie wpadaliśmy do siebie na kawę. Nigdy nie patrzyłem na nią z pożądaniem, ale widziałem, że ona czasem przygląda mi się z zaciekawieniem. Pewnego lipcowego wtorku, siedziałem w mieszkaniu, dochodziła 22, sączyłem leniwie drinka i oglądałem jakiś głupkowaty film w telewizji. Nic specjalnego. Nagle słyszę pukanie do drzwi. Nieco zdziwiony, otworzyłem drzwi w których stała moja sąsiadka. Ubrana w krótkie różowe spodenki od pidżamy, ciasno opinające jej zgrabny tyłek i białą koszulkę na ramiączkach pod którą widać było zgrabne, średniej wielkości piersi z wyraźnie stojącymi sutkami.

    “co się stało?’ – zapytałem

    – “wywaliło mi prąd, jak chciałam iść pod prysznic nie wiem co się stało”, przez ramię spojrzała w głąb korytarza i słysząc, działający telewizor jasne było, że to tylko u niej jest ten problem.

    Zabrałem latarkę i udałem się do skrzynki z bezpiecznikami. Stare, ceramiczne korki faktycznie były wystrzelone.

    “masz nowe korki na wymianę? Ja mam nowy typ skrzynki, a o tej porze nawet nie ma szans, żeby gdzieś podjechać i je kupić”

    “- Nie mam” – odpowiedziała i posmutniała jeszcze bardziej.

    – “bierz ręcznik i co tam potrzebujesz, weźmiesz prysznic u mnie, nic teraz nie poradzimy z tym prądem” – zarządziłem.

    “No co Ty, nie będę Ci zawracać głowy i robić problemu” – odpowiedziała.

    “Dawaj no co Ty przecież nie ma u mnie nikogo, a co z Twoją córką? Śpi?” – zapytałem,

    – ” nie ma jej, pojechała do mojej siostry na 2 dni”

    No to zbieraj rzeczy i chodź, weźmiesz prysznic, zrobię Ci drinka i obejrzymy jakiś film, musisz się w końcu kiedyś odprężyć”,

    – no dobra, przewróciła niebieskimi oczkami i zniknęła w ciemnościach swojego mieszkania.

    Po chwili wróciła z torbą jakiś produktów spożywczych  i prośbą żebym jej przechował w swojej pustej, studenckiej lodówce. Magda poszła pod prysznic, ja zrobiłem nieco wzmocnione Mochito, chcąc pochwalić się nieco swym

    barmańskim kunsztem 🙂

    Po krótkiej chwili, Magda wyszła z łazienki z turbanem zrobionym z ręcznika na jeszcze wilgotnych włosach, w tych samych króciutkich różowych spodenkach i szarej bokserce. Siadła obok mnie na kanapie, westchnęła

    głęboko i  sięgając po swojego drinka wydusiła z siebie

    – ” dzięki Adam, tego mi było trzeba, ale nie patrz tak proszę na mnie, bo nie mam na sobie grama makijażu i wyglądam pewnie jak 7 nieszczęść” – dodała z uśmiechem.

    Nie mam pojęcia, czy to moja tygodniowa przerwa w seksie (nie miałem stałej dziewczyny, raz na jakiś czas spotykałem się z koleżanką z pracy na niezobowiązujące stukanko, pod nieobecność jej chłopaka, więc były to nieregularne spotkania),

    czy drugi już z kolei drink, ale tym razem Magda wydawała mi się atrakcyjna. Taka naturalna, byłem ciekawy jaka jest w łóżku.

    – “Jesteś z natury śliczną kobietą, więc nie musisz się malować, żeby być atrakcyjna dla faceta” – sprzedałem tani bajer – “dziwię się, że nie masz faceta, skoro jesteś wolna po rozwodzie” – dodałem

    “O nie, ja w żadne związki się już nie mam zamiaru bawić, za stara dupa na to jestem” – uśmiechnęła się dopijając drinka do końca.

    “- to jak sobie radzisz z potrzebami” – zapytałem

    – “A Ty ze swoimi?” – odpowiedziała pytaniem na pytanie

    “upijam i wykorzystuje sąsiadki” – zażartowałem,  i jednocześnie patrząc jej bezczelnie prosto w oczy, odłożyłem z jej dłoni szklankę, kładąc dłoń na szczupłym jeszcze lekko wilgotnym udzie. Poczułem jak zaczyna drżeć, a jej oddech znacznie

    przyśpieszył…zbliżyłem się do jej ust i bezpardonowo wwierciłem się językiem w jej uchylone ze zdziwienia usta czekając na jej reakcje. Nie czekałem zbyt długo, napięcie było na takim poziomie, że niewielka ilość alkoholu

    tylko uruchomiła lawinę namiętności. Magda rzuciła się niemal jak wygłodniała lwica, wskoczyła na mnie okrakiem, nie przestając się całować. Nasze języki wirowały w naszych ustach, kiedy siadła na mnie, zrzuciłem jej ręcznik z głowy, jedną rękę wplotłem w jeszcze wilgotne, lekko zakręcone włosy, drugą dłonią mocno złapałem za tyłek. Magda szybko na swoim kroczu poczuła solidne uwypuklenie w moich krótkich spodenkach. całowaliśmy się tak jeszcze chwile nie mogąc złapać oddechu.

    “Masz gumki” – zapytała na chwilę się odrywając od moich ust…
    “mam” – odpowiedziałem będąc pewien, że w szufladzie mam jeszcze jakieś prezerwatywy
    zeskoczyła ze mnie stając przede mną, po czym szybkim ruchem ściągnęła z siebie koszulkę, ukazując piękne, średniej wielkości kształtne piersi, z wyraźnie stojącymi sutkami. Następnie zsunęła swoje krótkie spodenki, pod nimi miała zwykłe, białe figi, takie najklasyczniejsze z majtek. W życiu nie sądziłem, że mogą tak seksownie wyglądać klasyczne majtki…
    “odwróć się” – zarządziłem chcąc spojrzeć na jej zgrabną pupę, kiedy wykonała to polecenie, wypięła się do mnie tyłem, zalotnie nim kręcąc. Natychmiast zsunąłem swoje spodenki wraz z bokserkami, pozbywając się również w pośpiechu swojej koszulki. Złapałem Magdę za tyłek, przez białe majteczki, kciuk przykładając do małej dziurki, natomiast wewnętrzną częścią pozostałych czterech palców, mocnymi, okrężnymi ruchami pieściłem jej cipkę. Czułem jak bije z niej ciepło, a przez cienki materiał czuć było pojawiającą się wilgoć, syknęła z rozkoszy i znów odwróciła się do mnie przodem, wzrokiem szukając penisa. Widać było w jej oczach i ruchach jakąś dziką żądze, wyposzczenie. Uklęknęła między moimi nogami, rozszerzyła je i całując mnie, centymetr po centymetrze, zmierzała po wewnętrznych stronach moich ud wprost do nabrzmiałego penisa. Kiedy jej głowa dotarła do celu, delikatnie językiem omiotła samego żołędzia, spojrzała mi prosto w oczy i patrząc tak uniosła dłońmi moje uda w taki sposób aby mieć dostęp do całego mojego sprzętu, wraz z jajami i moim otworem. Byłem trochę zbity z tropu, ale ciekawość i podniecenie wygrało zdecydowanie. Spojrzała na mnie pełnym pożądania wzrokiem i wyszeptała:
    “zaufaj mi, odpłyniesz” po czym okrężnymi ruchami języka zaczęła lizać mnie po tyłku, delikatnie wkładając końcówkę języka w mój dziewiczy otwór.  Byłem tak podniecony, że z trudem panowałem nad sobą, przeciągnęła swój sprawny język idąc “do góry” zatrzymując się ma jajkach, najpierw wkładając sobie każde z nich po kolei do ust, po chwili łapczywie ssąc cały worek. W życiu nie miałem większej i silniejszej erekcji. Opuściła moje nogi i zaczęła pieścić sam czubek mojego żołędzia, wkładając go sobie do ust i językiem okrążając wokół żołędzia.
    “Pokazać ci sztuczkę?” – nie czekając na moją odpowiedź nagle wepchnęła całego mojego kutasa w swoje gardło, krztusząc się ale dzielnie trzymając do końca w czeluściach swego gardła. Nie mogąc złapać oddechu, wypuściła całego oślinionego penisa i z uśmiechem  powiedziała: ” jednak nie zapomniałam jak się to robi, tylko mi nie strzel w usta” dodała  po czym znów brutalnie połknęła go całego. Przyznam, że z trudem wytrzymywałem, byłem w zasadzie już na granicy, więc, szarpnąłem ją za włosy uwalniając kutasa, aby nie skończyć za szybko w jej ustach.
    Chcą się zrewanżować zarządziłem zamianę. Rzuciłem ją na łóżko i zsunąłem wilgotne od śluzu białe majtki. Moim oczom ukazała się piękna cipka, różowe wargi były wygolone, jednak łono pokrywał równo przycięty trójkącik całkiem gęstych włosków, taka wariacja przypominająca modę z niemieckich pornosów lat 80-tych, z tym, że tutaj trójkącik był ładnie przystrzyżony, a same włoski znajdowały się tylko na wzgórku. Nie powiem, ten widok podniecił mnie jeszcze bardziej, wtuliłem twarz w tą fryzurkę zaciągając się zapachem waniliowego balsamu do kąpieli, kiedy palcem przesunąłem po jej wargach sromowych poczułem jak z niej wręcz kapią soki. Dawno nie widziałem tak mokrej cipki, a jeszcze nie zdążyłem zanurzyć w niej języka. Postanowiłem jej posmakować, postawiłem język w w pozycji wyprostowanej i włożyłem go prosto w cipkę. Magda przyjemnie jęknęła, po kilku ruchach, język zaczął pieścić górną część cipki, a dwa palce wsunąłem bez mniejszych oporów w jej mokrą dziurkę. Po chwili wsunąłem jeszcze jednego palca i tak trzema paluszkami sprawiałem, że Madzia wiła się z rozkoszy na mojej sofie. Postanowiłem, że też spróbować sprawić jej przyjemność liżąc drugą dziurkę, zatem po chwili zadarłem jej nogi wysoko do góry podobnie jak ona, powędrowałem językiem od cipki po kakaowe oczko, dłońmi rozłożyłem jej pośladki i okrężnym ruchami języka zagłębiałem się coraz bardziej w końcu wkładając cały swój język w jej ciasną dziurkę.
    “Wejdź we mnie, bo zwariuje” – usłyszałem, “tylko załóż gumkę, bo się nie zabezpieczam” sięgnąłem do szafki nocnej gdzie trzymam prezerwatywy, z przerażeniem patrzę – jedna sztuka… “ostatnia” – powiedziałem do niej. Wyrwała mi gumkę z dłoni bez słowa, gestem nakazała abym się położył na plecach. Klęknęła między moimi nogami, wzięła kutasa do ust, dwukrotnie powtarzając sztuczkę z głębokim gardłem i dławieniem się, po czym zębami otworzyła opakowanie, włożyła gumkę do ust i za pomocą swoich warg naciągnęła lateksowe ubranie na mojego członka. Dłonią złapała mnie za jajka i z uśmiechem powiedziała:
    ” masz pełny bak, możemy jechać”
    po czym  usiadła na mnie w pozycji na jeźdźca i mój sterczący kutas zniknął w jej mokrej i rozpalonej dziurce. Na jej twarzy pojawił się grymas zadowolenia i zaczęła od wolnych ruchów przechodzić w coraz szybszy galop. Z trudem powstrzymywałem się, żeby nie skończyć zbyt szybko, co chwilę tonując jej ruchy. Po kilku chwilach stanęła na stopach wciąż będąc okrakiem, wybrała taką pozycję, żeby móc jak najgłębiej nadziewać się na sterczącego i nabrzmiałego kutasa, kiedy dobijałem do końca jej cipki, na twarzy malował jej się wyraz podniecenia pomieszany z grymasem bólu, ale chyba tego przyjemnego. Mój kutas ma jakieś 18 cm, nie jest gigantem, ale jest dość gruby i mięsisty, więc szczelnie wypełniał jej cipkę. Czułem jak po moich jajkach płynie śluz z jej cipki, co jeszcze bardziej mnie podniecało, po kilku przysiadach nagle poczułem jak jej cipka zaczyna pulsować mocniej, po czym zacisnęła mocno mięśnie i usłyszałem jej krzyk oraz poczułem drżenie nóg. Mocne chlupanie z jej cipki dopełniło dzieła i już nie będąc w stanie wytrzymać, wystrzeliłem cały swój potężny ładunek szczelnie wypełniając gumkę. Dosiadła mnie jeszcze kilka razy, upewniając się, że moje jajka zostały dokładnie opróżnione, po czym osunęła się na bok kładąc się na plecach.
    “zmarnowałam Twój nektar, poszedł prosto w gumkę,  sorry, ale nie mogłam się powstrzymać, nie bzykałam się półtorej roku” – dodała z uśmiechem i wyraźnym zmęczeniem na twarzy.
    “Spokojnie, to nie jest moje ostatnie słowo” – dodałem zadowolony. Wstałem i poszedłem do łazienki się ogarnąć.
    Po 15 minutach wróciłem do pokoju podałem jej szklankę z wodą. Siadła na skraju lóżka, wzięła łyka, spojrzała na mnie i na mojego kutasa pytając z uśmiechem:
    “No i co? Masz tam coś jeszcze w tych jajkach?”
    – “nie wiem, sama musisz sprawdzić, ale nie mam już prezerwatyw” – odpowiedziałem
    – “W tej zabawie obejdziemy się bez” – rzuciła, po czym włożyła mojego na wpół twardego penisa i szybkimi ruchami trzymając mnie za pośladki dopychała w swoje usta mrucząc przy tym seksownie. Kutas błyskawicznie zareagował na te pieszczoty, wrócił do pełnej sztywności, a Magda sama trzymając obie dłonie na moich pośladkach nadawała coraz szybsze tempo, wkładając go sobie coraz głębiej. Po kilkunastu ruchach moje naprężone ciało dało znak, że za chwile znów dojdę, Madzia to zauważyła więc przyśpieszyła jeszcze, a gdy już charakterystyczny skurcz jajek dał znak, że ładunek nadciąga, wyciągnęła go z ust i strumień spermy wystrzelił jej prosto w twarz i otwarte usta. Nie przestając go walić ręką dodała:
    -“nie zdążyłam, chciałam na cycki” po czym roześmiała się, językiem zdjęła ostatnią kroplę nektaru, po czym wstała i udała się do łazienki…
    To był początek niezwykle skomplikowanej znajomości, która mocno wywróciło moje życie do góry nogami…
    CDN…(jeśli będą chętni to czytać)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam
  • Sasiadka w potrzebie II

    Po upojnej nocy z Magdą nasze relacje na szczęście nie uległy zmianie, wciąż się przyjaźniliśmy. Magda wytłumaczyła mi, że nie szuka związku a szczególnie z takim młodym facetem jak ja. Opowiedziała mi też o swojej 1,5 rocznej przerwie w seksie, długim i ciężkim rozwodzie, którego powodem było przyłapanie ex-męża na zdradzie z 21 letnią studentką. Opowiadała mi też, że chciałaby na swoje 40 urodziny przeżyć coś szalonego, wyzwolić się chociaż na chwilę. Wiedziałem, że będę miał w tym swój niecny interes, ale póki co wróciliśmy do swoich codziennych zajęć. Magda znów wpadła w wir pracy i dyżurów pielęgniarskich, chociaż w międzyczasie wróciła jej córka Marta, która nie znając nikogo zaczęła się kolegować ze swoją kuzynką Elizą. Ta była 2 lata starsza od Marty, miała 17 lat, chodziła do liceum plastycznego i reprezentowała nurt “bałąganiarsko-gotycki” typowy dla przedstawicieli młodych “artystów”. To specyficzna grupa, ogniska zakrapiane tanim winem, palenie zielska no i ten śmiesznawy styl ubioru, im dziwniej tym lepiej. Była to ładna dziewczyna, dość wysoka, z dużym tyłkiem i dużymi jak na swój wiek cyckami. Miała też nieco większe uda, ale nie była gruba, tylko bardziej krągła, typ takiej chubby girl: Jest w co klepnąć, nogi szczupłe uda nieco większe, ale bez wiszącego brzucha. Pod bardzo ostrym makijaże kryła się lekko krągła buzia o ładnych rysach jednak mocno przeorana dziwacznym makijażem, typu czarne oczy, czarna szminka, włosy ufarbowane na ciemnoczerwony kolor, kilka kolczyków w uszach, jeden w nosie, w wardze. No i te ciuchy, lekko gotyckie zabarwienie, ale czasem wyglądało to interesująco, tak jak pewnego wieczoru.
    Wracałem o 3 nad ranem z pracy w barze, zmęczony, ale ciepła lipcowa noc i spacer do domu dawał sporo satysfakcji. Kiedy dotarłem do swojego bloku, nie mogąc się doczekać na windę, postanowiłem na V piętro wdrapać się po schodach. Mniej więcej w połowie drogi, między 2 a 3 piętrem, a dokładniej na półpiętrze zobaczyłem widok, jakiego raczej bym się nie spodziewał. W koncie leżała 15 letnia córka Magdy, kompletnie pijana, spała leżąc na boku. Jej krótkie jeansowe spodenki i biała koszulka z jakimś randomowym nadrukiem były ubrudzone jakimś błotem. Obok siedziała Elizka, ów gotycka kuzynka (zdążyliśmy się poznać jak przychodziła do Marty, więc wiedziała, że jestem sąsiadem)która ze strachem w oczach, ale jednocześnie ulgą spojrzała na mnie szepcząc:
    – „ nie mogę w takim stanie jej zaciągnąć do domu, młoda przesadziła z alko, winda nie działa a ja nie mogę jej wlec”
    Nic dziwnego, pomyślałem, sama był dziabnięta, chociaż w znacznie mniejszym stopniu
    – „a gdzie jest matka Marty, Twoja ciotka, jak was zobaczy w takim stanie to wam łeb urwie, jednej i drugiej” – powiedziałem
    – „No właśnie czekamy aż wyjdzie do pracy, ma na 7 napisałam z telefonu Marty, że śpimy u mojej znajomej, jak wyjdzie do pracy to Marta ma klucze w kieszeni, ogarniemy się zanim wróci z dyżuru” – przekazała swój „genialny plan”.
    – „Eliza, skoro winda nie działa jak sama stwierdziłaś, to Twoja ciotka nie wyfrunie przez okno, tylko zejdzie schodami, zobaczy was siłą rzeczy na półpiętrze i macie przejebane, czy Ty o tym pomyślałaś?” – zapytałem półgłosem
    – „kurwa, faktycznie”- olśniło gwiazdę planowania – „A jakby tak u Ciebie przeczekać? Pomóż nam bo ciotka na mnie się wkurwi i młoda już do końca wakacji nigdzie nie wyjdzie” spojrzała mocno umalowanymi ślepiami.
    – „nie, no kurwa, jeszcze mnie w to mieszacie? Nie chce sobie przejebać u Magdy, chcesz, żeby i mnie zajebała?
    – „weź, nie przesadzaj, jesteś niewiele starszy ode mnie, już nie pamiętasz jak miałeś 17 lat? Nie bądź starym dziadem, przecież sam jesteś studentem, kurwa, nie przesadzaj z tym pseudo moralizowaniem nas” – dowaliła mi, w sumie miała rację.
    – „Kurwa mać, będę tego żałował, ale coś za coś, pamiętaj wisisz mi przysługę. Idę do domu, otworzę cicho drzwi, zgaszę na klatce światło, zaniosę ją do siebie i wrócę po Ciebie, tylko masz być cicho, żeby się sąsiedzi nie obudzili, szczególnie Twoja ciotka, normalnie chodzisz, czy się zataczasz? Wstań” – poinstruowałem Elizkę. Wstała nieudolnie, ale wyglądała całkiem nieźle, miała na sobie krótką spódnice do połowy ud z czarnego materiału imitującego skórę z jakimiś ćwiekami na boku, pod spodem kabaretki, ze specjalnie porobionymi dziurami w kilku miejscach, wysokie czarne trampki a’la conversy, tylko takie wysokie do połowy łydek, wiązane czerwonymi sznurówkami. Góra to czarna koszulka na ramiączkach typu bokserka i zarzucona na to wszystko krótka ramoneska ze sztucznej skóry. Czerwone włosy spięte w kucyk odsłaniały kilkanaście kolczyków w uszach. Dziwne połączenie, ale jej duże cycki jakoś do mnie przemawiały, wylewając się z głęboko wciętego dekoltu.
    – Poleciałem szybkim i cichym krokiem do domu, otworzyłem drzwi i wróciłem na półpiętro, zabrałem Martę na ręce, była bardzo szczupła, więc nawet nie odczułem, że niosę nastolatkę, bardziej miałem wrażenie, że to worek kartofli. Położyłem ją w sypialni i wróciłem po gotkę. Cicho i spokojnie odprowadziłem ją do swojego mieszkania, zamknąłem drzwi, no i cała akcja się udała. Elizka zajrzała do sypialni, poprosiła mnie o jakiś t-shirt i koc, rozebrała kuzynkę do bielizny, ale nie była w stanie ubrać na kompletnie pijaną i śpiącą Martę czegokolwiek, więc zostawiła ją w białym staniku i beżowych majtkach, przykrywając kocem, a sama poprosiła o ręcznik pytając czy może wziąć prysznic. Wyciągnąłem ręcznik z szafy, zabrała koszulkę której nie dało się założyć na Martę po czym zniknęła w łazience. Włączyłem TV w pokoju i rozłożyłem sofę, mając świadomość, że gdzieś musimy się w trójkę zmieścić, a w mojej sypialni spała kompletnie nawalona Marta. Zajrzałem do niej sprawdzić czy wszystko gra, wydawało się, że jest w porządku, coś tam po pijaku bredziła odkopując się spod koca i ukazując swoje niewinne, niemal już 16 letnie ciało. Wróciłem salonu, Elizka wylazła z łazienki w nieco za dużym t-shircie i czerwonych majtkach z koronką, usiadła na rozłożonym łóżku wtapiając wzrok w swój telefon. Poszedłem wziąć szybki prysznic, byłem padnięty, ale chciałem się odświeżyć i iść spać. Po 5 minutach wróciłem i zapytałem Elizki, jak to planują dalej zrobić.
    – „dzięki, że nam pomagasz, doceniam to, obiecałam Ci przysługę za to wszystko, ale jeśli liczysz na seks to nie ma na to szans, nie bzykniesz ani mnie, ani Marty.” – no nie zdążyłem się nawet nad tym zastanowić, bo jej kuzynka kontynuowała temat:
    – „zrobię Ci laskę, nie możesz mnie dotykać poniżej pasa, możesz się bawić cyckami, ale żadnego całowania w usta”
    – „Nie wiem o czym mówisz i trochę jestem w szoku” – odpowiedziałem, bo sama ta rozmowa mnie zaszokowała i nie do końca wiedziałem o co jej chodzi.
    – „Normalnie Ci obciągnę, w ramach przysługi i tego, że nam pomogłeś, wiem co miałeś na myśli, ale zrobię Ci tylko loda, nie będzie seksu, no i nie kończ w moich ustach, nie lubię spermy” – dodała, a moje oczy zwiększyły średnicę jeszcze bardziej.
    – „przecież ja nie mówiłem nic o tego typu przysłudze” – odpowiedziałem
    – „oboje wiemy co miałeś na myśli, zrobię Cię ustami, skończysz na cyckach, nie ma macania poniżej pasa, całowania i pieszczot, spuszczasz się na cycki, idziemy spać. Ale do ruchania załatwię Ci coś ekstra. Nie będziesz żałował, umiem się odwdzięczyć uwierz.”
    – „No dobra, skoro tak sprawę stawiasz, to zgoda” – położyłem się na plecach na rozłożonym łóżku, jeszcze dla pewności rzuciłem pytanie:
    – „pokażesz mi cipkę?”
    – – Nie, tym razem” – chłodno rzuciła, po czym zdjęła koszulkę, odsłaniając ładne, czerwone, koronkowe majtki opinające jej duży tyłek, cycki wydawały się jeszcze większe, były naprawdę duże, kucnęła przede mną na łóżku, zaczęła mnie ręcznie pobudzać pytając:
    – „Jak chcesz? Spokojnie czy ostro? Pamiętaj, nie spuszczasz się do ust tylko na cycki albo twarz”
    – „Zrób to najostrzej jak umiesz” – odpowiedziałem
    – Włożyła kutasa do ust, bez ceregieli zaczęła go ssać, ale ssać w taki inny sposób, tak jak na siłę chciała wyssać cały ładunek tu i teraz, ruszała głową w górę i dół co chwilę się zatrzymując i ssąc samą główkę, Złapałem ją za te wielkie cycki, tarmosząc sutki między palcami, a Elizka dalej cisnęła ustami w górę i w dół, co 4-5 ruchów zastygając i ssąc mocno sam żołądź, nie trwało to dużej niż 10 minut, jak przyśpieszyła ruch ręką, trzymając w ustach samą końcówkę kutasa, zdążyłem tylko powiedzieć już, po czym skierowała penisa na swoje cycki, otrzymując porcję sporej dawki nasienia wprost na piersi, które zebrała przedramieniem, żeby nie pobrudzić pościeli, spojrzała na mnie z grymasem na twarzy mówiąc:
    – „faktycznie masz tego dużo, chyba powinieneś częściej opróżniać jajka”
    – A skąd to stwierdzenie „faktycznie masz tego dużo?” Skąd wiesz ile mam spermy w jajach?
    – Uśmiechneła się szelmowsko i poszła do łazienki, a ja zwyczajnie usnąłem, dochodziła 5 rano…
    – cdn?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam
  • Ciocia Zuzia cz.2

     Tego ranka obudził mnie miarowy odgłos, dochodzący z sąsiedniego pomieszczenia. Przebudziłem się, wyrwany ze snu przez mamę, która sądząc po hałasach dobiegających z kuchni, właśnie zaczęła rozbijać kotlety. Pierwszą rzeczą którą zrobiłem, było sięgnięcie po telefon. Wydarzenia poprzedniego dnia, zdawały się być zbyt nierealne, by były prawdziwe. Wciąż lekko zaspany spojrzałem na ostatnie wiadomości. – A więc to nie sen. – powiedziałem półszeptem sam do siebie. Myśl, że dzisiaj po południu, będę oglądał nagie zdjęcia Zuzy momentalnie pobudziła mnie do życia. Całego. Absolutnie.  Mój penis okryty jedynie spodniami od piżamy, prężył się niesamowicie. Mając wciąż przed oczyma widok nagich piersi mojej cioci, nie mogłem powstrzymać się przed małą zabawą. Zsunąłem jedyną część garderoby, jaką miałem na sobie, po czym chwyciłem swojego fiuta w dłoń. Początkowo robiłem sobie dobrze waląc konia, jednak szybko przestało mi to wystarczać. Wzmocniłem doznania, wolną ręką chwytając za mosznę. Zacząłem wykonywać kuliste ruchy, masując jądra, jednocześnie coraz intensywniej pieszcząc mojego kutasa. Spod zamkniętych oczu wyobrażałem sobie, jak Zuźka zrzuca z siebie jedwabną koszulkę nocną i zupełnie naga siada na mnie okrakiem. Główka mojego penisa, przystawiona do jej muszelki początkowo stymuluje jej wargi, by po chwili zanurzyć się w gładko wygolone łono. Myśl o kojącym objęciu, jakie zapewniłaby mi jej mokra szparka działała niczym płachta na byka. Dogadzałem sobie coraz intensywniej, zupełnie nie zważając na to, że ktoś z domowników może wejść do mojego pokoju. Byłem już na skraju orgazmu, gdy do głowy przyszła mi dosyć ciekawa myśl. – Jeśli teraz się spuszczę, to z pewnością będę mniej napalony na foty cioci -. Zabrałem ręce z mojego przyrządu, który będąc na skraju finiszu delikatnie pulsował. Wciągnąłem spodnie i leżąc na wznak, starałem się myśleć o wszystkim, tylko nie o kobietach. Po kilku minutach moje dążenia zaczęły przynosić efekty. Ich owocem był stopniowo kurczący się penis. Chwilę później byłem już na tyle wyciszony, by swobodnie przejść do łazienki i wziąć prysznic.

    Dzień dłużył się niemiłosiernie. Zapewne każdy zna to uczycie, gdy jako dziecko, w wigilijny dzień z wytęsknieniem oczekuje się pierwszej gwiazdki. Czułem się dokładnie tak samo, tylko sto razy bardziej. Próbowałem coś poczytać, ale nie potrafiłem skupić się na treści książki. Wreszcie, zrezygnowany postanowiłem dla zabicia czasu uciąć sobie popołudniową drzemkę. O dziwo, podczas niej nie doświadczyłem żadnych snów erotycznych. Gdy wstałem, zegar wskazywał czternastą dwadzieścia. Stwierdziłem, że nie ma sensu dłużej czekać i zacząłem szykować się do wyjścia. Niewiele później zamknąłem za sobą mieszkanie i żwawym krokiem pomaszerowałem na spotkanie z moją ex modelką.

    Gdy Zuźka otworzyła mi drzwi, doznałem trudnego do opisania uczucia. Pomimo czytelnego sygnału jakim było zaproszenie, czułem się jak intruz, wchodzący z butami w nie swoje sprawy.

    – Nie przeszkadzam? – Zapytałem. Ciocia popatrzyła milcząco z lekkim uśmiechem na twarzy.

    -Idź do pokoju, zaraz do ciebie przyjdę.

    Zgodnie z jej poleceniem udałem się do małego pomieszczenia, w którym na co dzień nikt nie mieszkał. Znałem je dobrze. Zdarzyło mi się w nim sypiać, gdy czasami, jeszcze jako dzieciak, zostawałem u cioci na noc, na wspólne oglądanie filmów. Usiadłem na stojącej przy oknie sofie i czekałem na dalszy bieg wydarzeń. Nie minęła minuta, gdy Zuza dołączyła do mnie, niosąc w dłoni kilka zdjęć.

    – Tylko tyle i aż tyle – zażartowała – Mam ich jeszcze trochę, ale rozumiem, że dzisiaj ciekawią cię wyłącznie te, na których świecę golizną.

    Ktoś obcy pewnie nie zwróciłby na to uwagi, ale ja znałem ją na tyle, by bez trudu wychwycić w jej głosie lekkie zestresowanie. Usiadła obok mnie, bardzo blisko i bez jakiegokolwiek wstępu podała mi pierwszą fotografię.

    Pomimo tego, że już od kilkunastu godzin byłem świadom, jakie cuda będzie mi dane oglądać, gdy przeniosłem oczy na zdjęcie, wpadłem w dokładnie to samo osłupienie co wczoraj. Tym razem ukazywało ono ciocię w zimowej scenerii. Ubrana była w długą, sięgającą połowy łydek suknię oraz skórzane trzewiki na lekkim obcasie. Podobnie jak na poprzedniej fotce, od pasa w górę była zupełnie naga, no może nie licząc wisiorka wykonanego z kłów jakiegoś zwierzęcia, który swobodnie zwisał pomiędzy nagimi piersiami. Jej blada, niemal mleczna skóra wyraźnie kontrastowała z twarzą pokrytą silnym makijażem. Utrzymany w ciemnych barwach, na wysokości oczu rozciągał na całą szerokość oblicza, uwydatniając biel gałek ocznych. Wraz z krwiście czerwoną szminką, współgrającą z upiętymi, rudymi włosami tworzył makabryczną całość, dopełnianą przez bogato zdobione nakrycie głowy, wykończone zawijającymi się baranimi rogami. Na tle śniegu, brzóz pozbawionych liści i powoli chylącemu się ku zachodowi słońcu prezentowała się doprawdy upiornie.

    – Od samego patrzenia robi się zimno. – Skomentowałem, patrząc na jej niezwykle mocno sterczące sutki.

    – To prawda. Zmarzłam wtedy okropnie. Na zdjęciu tego nie widać, ale nie dość, że był mróz, to jeszcze wiał lodowaty wiatr. Pamiętam, że później cały wieczór siedziałam w wannie z gorącą wodą.

    Jeszcze przez chwilę patrzyłem na to małe dzieło sztuki. Widząc, że Zuzia jest lekko speszona, postanowiłem powiedzieć jej coś miłego. Oczywiście, jak zawsze w takich sytuacjach, nie przychodził mi do głowy żaden ambitny tekst. Uznałem, że powiem po prostu to, co czuję, najszczerzej jak tylko potrafię.

    – Ciociu, jesteś taka piękna.

    Okazuje się, że czasami proste słowa mają największą moc. Na jej policzkach momentalnie pojawiły się delikatne rumieńce.

    – Naprawdę tak uważasz? – zapytała, jakby niedowierzając.

    – Tak. Czasem nawet żałuję, że jesteś moją ciocią…

    – Ej ej ej, Mikołaj hamuj!  – prawie krzyknęła, rozbawiona. Pomimo stopującego mnie charakteru wypowiedzianych przez nią słów, twarz wyrażała coś zupełnie innego. W jej oczach błysnęły dwa ogniki, a wargi odsłoniły rząd równiutkich, śnieżnobiałych zębów.

    – Lepiej spójrz na to. – powiedziała, dając mi do ręki kolejne zdjęcie.

    Spojrzałem. Tym razem nie zobaczyłem starannie zaplanowanego kadru. W fotelu siedziały dwie roześmiane, młode dziewczyny. Obie zupełnie nagie. Jedną znałem już doskonale z poprzednich fotografii, choć twarz drugiej też wydawała mi się dziwnie znajoma.

    – Poznajesz? – spytała ciocia, widząc moje zaciekawienie.

    – Nie.

    – To Monika.

    – To jest pani Monika?! – Nie mogłem uwierzyć jej słowom. Ze zdjęcia patrzyła na mnie dziewczyna obdarzona burzą czarnych loków i pokaźnych rozmiarów biustem, wykończonym dużymi aureolkami. Pani Monia jest odwieczną przyjaciółką cioci. Osobiście poznałem ją jakieś pięć lat temu, ale ni jak nie mogłem utożsamić jej z kobietą utrwaloną na kliszy. Dziś po hebanowych lokach pozostały jedynie krótko ścięte włosy, a lekko puszysta, choć wciąż atrakcyjna figura, porosła fałdami tłuszczu.

    – Fakt, trochę się zmieniła.

    – Za to ty absolutnie się nie postarzałaś. Wyglądasz dokładnie tak jak na zdjęciu… – Zawiesiłem głos, bo właśnie w tym momencie do głowy strzeliła mi szalona myśl.

    – Ciociu?

    – Tak?

    – Bo wiesz, znasz mnie dobrze i wiesz, że nikomu o niczym nie powiem, wiesz że to będzie nasza tajemnica… – zacząłem podchody. Ciocia początkowo patrzyła w milczeniu, próbując zrozumieć o co mi chodzi, aż nagle uśmiechnęła się i stwierdziła krótko.

    – Chcesz porównać moje ciało, z tym ze zdjęcia.

    – Jeśli nie będzie cię to krępować. – powiedziałem drżącym z nerwów głosem.

    – Co ja z tobą mam. – stwierdziła łagodnie, z ewidentnie udawanym oburzeniem.

    Jej dłonie zaczęły rozpinać białą koszulę, w którą była ubrana. Smukłe palce guzik po guziku pogłębiały dekolt, z każdą sekundą odsłaniając coraz więcej. Po chwili koszula spadła zupełnie, odkrywając płaski brzuszek i dwie piersi, wciąż jeszcze skryte w miseczkach koronkowego stanika. Patrzyłem na nie z zachwytem, jednocześnie niedowierzając, że zaraz naprawdę zobaczę je na żywo. A jednak. Po zdjęciu koszuli, ciocia spojrzała mi w oczy, jakby przez moment wahając się, lecz wkrótce jej ręce powędrowały na plecy i jednym sprawnym ruchem rozpięły biustonosz, który zwisał teraz swobodnie, trzymany jedynie przez ramiączka.

    – Zdejmij go ze mnie. – wyszeptała, jakby nie chciała, by ktoś nas usłyszał.

    Sięgnąłem trzęsącymi się z wrażenia dłońmi i delikatnie, bojąc się dotknąć zbyt wiele, zsunąłem ostatnią część odzienia, jaka oddzielała mnie od jej biustu. Widok, który ujrzałem dosłownie mnie poraził. Oglądanie zdjęć było podniecające, ale dopiero teraz, gdy widziałem ją przed sobą, żywą, oddychającą, poruszającą się, półnagą, zrozumiałem czym jest prawdziwa żądza. Jej piersi, wcale nie tak drobne jak mogłoby się wydawać, delikatnie poruszały się z każdym oddechem. Były nieco niżej, niż na zdjęciach. Sam nie wiem, czy winę za to ponosił czas, czy może zastosowanie odpowiednio dobranych kadrów. Nadal były to jednak przepiękne, jędrne krągłości, wciąż młodej, atrakcyjnej blondynki. Początkowo siedziała nieruchomo, równie osłupiała co ja. Po chwili jednak uniosła ręce, wplatając między palce kosmyki swoich włosów. Przeczesując je wyglądała niczym ucieleśnienie naturalnego piękna. Zabieg ten spowodował, że biust uniósł się nieco i teraz wyglądał jeszcze bardziej kusząco.

    – Gdyby twoja mama dowiedziała się, co wyprawiam z jej małym synusiem, wyklęłaby mnie, a reszta ciotek komisyjnie wyrzuciłaby nas z rodziny – śmiała się, próbując przełamać obustronne zestresowanie.

    – Może nie było by tak źle – podjąłem temat. Choć mój łamiący się głos musiał brzmieć komicznie, ciocia nie dała tego po sobie poznać.

    – Może – powiedziała sarkastycznym tonem. –  Ale za to już na pewno tak – poderwała się nagle i szybkim ruchem wskoczyła mi na kolana. Jej biust zafalował przy tym rozkosznie. Nim zdążyłem pojąć co się właśnie dzieje, chwyciła mnie za rękę i przyłożyła sobie do kojąco ciepłej piersi.

    – Ściśnij, nie bój się, przecież nie urwiesz – zachęcała mnie do pieszczot, widząc że jej śmiałość zadziałała na mnie paraliżująco.

    Zgodnie z prośbą zacisnąłem dłoń. Po raz pierwszy w życiu doznałem tak niezwykłej miękkości, z którą jednak wyraźnie kontrastował coraz twardszy sutek. Początkowo jedynie zaciskałem i luzowałem chwyt, jednak prowadzony ręką cioci, wkrótce zacząłem zataczać okrężne ruchy, masujące całą pierś, co ewidentnie sprawiało jej przyjemność. Nie tylko jej.

    – Co tak pulsuje pod moim tyłkiem? – zapytała zalotnie. W tym momencie uświadomiłem sobie, że mój kutas jest sztywny jak pal.

    – Przepraszam, to jest silniejsze ode mnie.

    – Za co ty mnie przepraszasz? Przecież dla kobiety nie ma szczerszego komplementu, niż erekcja u faceta, gdy ten z nią obcuje. Z resztą, już jak stałeś w drzwiach, to miałeś lekki namiocik. Mam nadzieję, że stanął ci dopiero, gdy byłeś pod drzwiami, a nie w drodze przez miasto – stwierdziła, nie mogąc powstrzymać chichotu.

    Najgorsze było to, że w ostatnim zdaniu mogło być sporo prawdy. Biorąc pod uwagę, że już wczoraj widziałem zdjęcie, na którym eksponowała swoje nagie cycki, dokładając do tego zapowiedź dzisiejszego dnia, ponadto nie zapominając, że nad rankiem celowo wstrzymałem wytrysk, by teraz lepiej się bawić, faktycznie mogłem paradować z lekkim wybrzuszeniem na spodniach. Poczułem jak moja twarz zaczyna zalewać się rumieńcem wstydu. Nie chcąc drążyć tematu, a jednocześnie pragnąc ukryć się przed świdrującym spojrzeniem cioci, obniżyłem lekko głowę i zacząłem całować szyję Zuzy. Jej skóra pachniała delikatnymi perfumami, które mieszając się z wonią skóry tworzyły niezwykły, pobudzający aromat.

    – Och Mikołaj, rozkręcasz się – powiedziała głosem ewidentnie dającym do zrozumienia, że pieszczota sprawia jej przyjemność.

    Stopniowo kierowałem całusy coraz niżej, przechodząc od smukłej szyi, przez obojczyki, ku mostkowi, jednocześnie puszczając pierś i obejmując moją piękność w talii. Przez chwilę całowałem obszar pomiędzy wzniesieniami, po czym zrobiłem coś, o czym skrycie marzyłem od wielu lat. Zacząłem naprzemiennie całować to lewą, to prawą pierś. Moja twarz ocierała się o jędrny biust, a związane z tym delikatne ruchy sprawiały, że ciocia mimowolnie masowała tyłkiem moje sterczące przyrodzenie. Gdy już nacieszyłem się ich miękkością, śmiało, jakbym lizał loda, kilkukrotnie przeciągnąłem językiem po jej brodawce, mocząc ją we własnej ślinie, po czym jak dziecko, zacząłem ssać pobudzony pieszczotami sutek. Miarowo zasysałem go i puszczałem, sprawiajac, że sterczał jeszcze silniej. Niejako w odpowiedzi na moje działania, do mych uszu zaczął dobiegać coraz głębszy oddech Zuzy. Było jej dobrze, byłem tego pewien. Po kilkudziesięciu sekundach oderwałem usta i przeniosłem je na drugi cycek. Gdy zatapiałem je na niewypieszczonym jeszcze sutku, zaskoczony poczułem jak ręce cioci najpierw zdejmują moje dłonie z jej ciała, a następnie delikatnie odsuwają głowę od piersi. Byłem zdezorientowany. Zuzia bez słowa wstała z moich kolan i cofnęła się kilka kroków. Czyżbym posunął się o krok za daleko? – pomyślałem, patrząc na nią z zaskoczeniem wypisanym na twarzy. Ciocia zmysłowym ruchem przerzuciła sobie włosy na jedną stronę, a następnie zadała mi krótkie pytanie.

    – To co, już się zaspokoiłeś, czy chcesz zobaczyć wszystko?

    Kamień spadł mi z serca.

    – Absolutnie wszystko.

    Milcząco popatrzyła na mnie swoim czułym spojrzeniem, spojrzeniem które znałem doskonale, choć dotychczas kojarzyłem je głównie z niemal matczyną miłością. Jednak gdy obdarzała mnie nim półnaga kobieta, w ciszy zsuwająca z siebie obcisłe jeansy, dostrzegłem w nim coś więcej. Teraz przepełniała je namiętność, intymność, coś co określiłbym mianem kwintesencji erotyzmu.

    Wreszcie nastał wyczekiwany przeze mnie moment. Dłonie cioci powędrowały na biodra i wsunęły się pod gumkę czarnych majtek. Nie zdjęła ich od razu. Delikatnie zaczęła wodzić palcami, dotykając ich zawartości, co rusz pozorując zamiar ich zdjęcia. Wreszcie, gdy moje pożądanie było już rozpalone do czerwoności, delikatnie przygryzła wargę i powolnym ruchem zsunęła z bioder ostatnią część garderoby, która spadając, wylądowała wokół jej kostek. Widok był niesamowity. Choć zdążyłem oswoić się z obrazem jej piersi, to teraz na nowo poczułem ten sam szok, który towarzyszył mi w pierwszych chwilach spotkania. Nie wiem, czy powodował je fakt, że zwyczajnie po raz pierwszy widziałem ją bez majtek, czy może był to efekt niemal duchowego doznania, erotycznego mistycyzmu jaki otacza kobiece łono.

    Zuźka ewidentnie dostrzegła, że jej zupełna nagość zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, więc nie czekając na mój ruch przejęła inicjatywę. Odwróciła się do mnie plecami i kusząco kręcąc pupą przykucnęła, obróciła się, a następnie powolutku zbliżając się do mnie na czworaka, naśladowała ruchy charakterystyczne dla łaszącej się kotki.

    – Mrrr, pobaw się z kociakiem – powiedziała i trąciła mnie ręką. Jej palce były zgięte, tak by naśladować kocie pazurki. Przyjąłem identyczną pozycję. Wolno zbliżyłem się do mojej cioci, lecz gdy byłem już kilka centymetrów od niej, ta nagle odskoczyła do tyłu. Jej piersi zakołysały się przy tym cudownie.

    – Złap kotka – zachęcała mnie do zabawy. Podążyłem za nią na kilka kroków. Tym razem nie uciekała. Zbliżałem się do niej, a ona czekała na mnie ze zmrużonymi oczyma i ustami złożonymi jak do niewinnego buziaka. Ostrożnie złożyłem na nich pocałunek, pierwszy, niewinny. Zaskoczony delikatnością jej warg ponowiłem go, tym razem jednak trwał on o wiele dłużej. Zuza położyła swoją dłoń na mój gładko ogolony policzek, tak jakby chciała przytrzymać mnie na dłużej. Wtedy też poczułem, jak do wnętrza moich ust wdziera się jej język. Z czułością wodziła nim przez chwilę, po czym cofnęła go, zapraszając mnie, bym teraz to ja spenetrował jej buzię. Zdarzało mi się już wcześniej całować z koleżankami, jednak tym razem doznanie było zupełnie odmienne od tego co znałem dotychczas. Miałem wrażenie, jakby czas stanął w miejscu. Muskając język cioci czułem łagodny smak słodkiej kawy, którą musiała wypić przed moim przybyciem. Łącząc się z zapachem zarówno moich, jak i jej perfum tworzył burzę zmysłowych doznań, silniejszą od wszystkiego co dotychczas znałem. Gdy już na dobre zatraciłem się w ustach Zuzi, ta bez ostrzeżenia cofnęła się i wykorzystując zaskoczenie pchnęła mnie z całej siły tak, że wylądowałem na plecach. Nim zorientowałem się w sytuacji, ta błyskawicznie wskoczyła na mnie i unieruchamiając udami moją głowę przyłożyła waginę do moich ust. Wstyd się przyznać, ale początkowo zamiast korzystać z sytuacji zacząłem panikować. Bezskutecznie usiłowałem wyrwać się z jej żelaznego uścisku. Na szczęście Zuza w porę dostrzegła moje przestraszenie. Delikatnie uniosła biodra i troskliwie pogładziła mnie po czole.

    – Spokojnie – wyszeptała, patrząc na mnie z góry. Podziałało błyskawicznie. Ponownie, tym razem powoli, przysunęła pochwę do mojej twarzy, cały czas utrzymując ze mną kontakt wzrokowy.

    – Nie denerwuj się, spokojnie, wszystko jest pod kontrolą. A teraz zrobisz mi najlepszą minetkę w moim życiu. Działaj Mikoś, działaj…

    Instynktownie przeciągnąłem językiem wzdłuż szczeliny rozdzielającej na pół brzoskwinkę mojej cioci. Jej łono pokrywał kilkudniowy zarost. Króciutkie, ostre włoski lekko kłuły mnie w twarz. A więc nie planowała tego, inaczej ogoliłaby się na gładko – pomyślałem. A może traktuje to jako źródło dodatkowych doznań? Teraz nie ma to najmniejszego znaczenia. Skupiłem się na pieszczotach. Musiałem radzić sobie całkiem dobrze, bo niedługo później  zacząłem słyszeć, jak oddech mojej partnerki staje się szybszy. Do tego jej krocze robiło się coraz bardziej wilgotne. Początkowo pieściłem ją na oślep, aż do momentu, gdy przypomniałem sobie o opowieściach kolegów, którzy wspominali, jak ich dziewczyny reagują na lizanie łechtaczki. Pozycja, którą przybrała ciocia nie pozwalała mi dokładnie widzieć jej najbardziej intymnej części ciała. Prowadząc język pomiędzy wargami, wyczułem lekkie zwężenie. To musi być ten dzyndzelek – stwierdziłem w myślach. Zacząłem szybko smyrać go samą końcówką języka. Chyba dokładnie o to jej chodziło. Do moich uszu zaczęły docierać odgłosy, charakterystyczne dla kobiety, która właśnie przeżywa chwile rozkoszy. Od początkowo cichutkiego dyszenia, poprzez szarpany oddech, wreszcie, po niczym nie skrępowane łapanie oddechu. Daleko było im do dźwięków, które znałem z filmów dla dorosłych, jednak już wtedy rozumiałem, że zwykle są one potęgowane i taka jak i całe produkcje, nie mają wiele wspólnego z prawdziwą miłością cielesną. Zapach jej krocza, smak, dotyk, cała otoczka, która towarzyszyła naszemu zbliżeniu wzajemnie potęgowały się, sprawiając, że jedno doznanie nakręcało drugie. Było cudownie. Zuza z wyczuciem, tak by nie zrobić mi krzywdy zaczęła rytmicznie poruszać biodrami. Mimowolnie rozprowadzała przy tym po mojej twarzy ciecz, która wydobywała się  z jej pochwy. Śluzowata substancja zaczęła pokrywać obszar od mojej brody, po nos. Oboje zaczynaliśmy odpływać w coraz głębszą ekstazę. Mocno chwyciłem ciocię za pośladki i z całych sił przyssałem się do jej muszelki. W odpowiedzi, na moment całe jej ciało jakby zdrętwiało, a spojrzenie uciekło gdzieś w stronę sufitu. Poczułem jak silny skurcz przeszył mięśnie, które bezpośrednio stykały się z moim ciałem. Towarzyszył im jeden, trwający może sekundę, niemożliwy do stłamszenia dźwięk. Nie był to typowy jęk, bardziej coś w rodzaju łamiącego się westchnienia. Po chwili ścisk ustąpił, a ciocia uwolniła moją twarz, opierając dupcię na piętach i nieco rozpłaszczając ją na mojej klatce piersiowej. Dopiero teraz mogłem w pełni dostrzec, jak mokrą miała muszelkę. W międzyczasie jej ciałem wstrząsały jeszcze pojedyncze spazmy. Gdy nieco już ochłonęła ponownie opuściła ku mnie twarz. Jej buzia, otoczona opadającymi w nieładzie włosami, wyrażała niczym nie skażoną błogość. Obdarzając mnie promiennym uśmiechem, wyciągnęła wciąż jeszcze drżącą dłoń i w absolutnym milczeniu, zaczęła gładzić mnie po twarzy. W tej ciszy patrzyliśmy na siebie. Nie rozmawialiśmy. Nie musieliśmy. Wszystko było jasne. Najgłębsza miłość, jakiej nie doświadczyłem nigdy wcześniej, po brzegi wypełniła pokój w którym przebywaliśmy.

    Gdy nieco doszliśmy już do siebie, Zuzia wreszcie uwolniła mnie, pozwalając mi wstać. Biorąc głęboki wdech, poczułem jak powietrze wypełnia uciskane dotychczas płuca.

    – Zaczekaj chwilę –  powiedziała wychodząc z pokoju, w naturalny sposób kołysząc przy tym nagimi biodrami. W tym czasie podniosłem się z podłogi i usiadłem. Nie minęło więcej niż kilka minut gdy wróciła, niosąc w dłoniach oliwkę do skóry.

    – Mam tylko to. Gdybym wiedziała, że będzie tak ostro, pewnie przygotowałbym się lepiej. Nie siedź tak. Rozbieraj się. Spisałeś się, więc w nagrodę trochę sobie poruchasz.

    Nie wiem jakim cudem, ale pomimo skrajnie mocnego podniecenia, udało mi się zachować resztki zdrowego rozsądku.

    – Ale ja nie mam prezerwatyw.

    – Domyślam się. Dlatego włożysz go w tyłek skarbie. Po to przyniosłam oliwkę, żebyś na sucho nie rozwalił mi dziurki.

    Szybko zrzuciłem z siebie koszulkę i skarpety, ale rozpięcie guzika od spodni, moimi trzęsącymi się od nadmiaru wrażeń palcami, zajęło mi już nieco więcej czasu. Podczas gdy ja pozbywałem się ubrania, Zuźka położyła butelkę na stoliku, a sama usiadła na sofie, uprzednio wkładając dłoń pod mokrą waginę, tak by nie pobrudzić mebla. Cierpliwie czekała, aż będę gotowy do działania. Natomiast ja, pomimo, że właśnie spełniałem jedno z najskrytszych marzeń, wciąż miałem w głowie jedną myśl, która nie dawała mi spokoju.

    – Ciociu?

    – Co?

    – Mogę dopóki nie skończymy, zwracać się do ciebie “Zuzia”? “Ciocia” w tej sytuacji brzmi jakoś tak dziwnie…

    – Wykluczone. Niezależnie od sytuacji jestem twoją ciotką. Bez znaczenia, czy razem z resztą rodziny siedzimy przy stole, czy właśnie przerywasz moją pięcioletnią przerwę od seksu, to wciąż jestem twoją ciocią. Z resztą, jeśli mam być z tobą szczera, to rozpala mnie myśl, że zaraz będę brana przez własnego siostrzeńca…

    W tym momencie opuściłem bokserki. Pobudzony do granic możliwości, a jednocześnie zupełnie niezaspokojony penis wyskoczył  z nich jak z procy. Z głośnym plasknięciem uderzył o brzuch, tylko po to, by błyskawicznie przejść do w pełni sterczącej pozycji. Główka, odsłonięta z napletka, dumnie sterczała na czubku pokrytego żyłkami członka.

    – Widzę, że wszystko urosło ci proporcjonalnie – zachichotała i wyciągnęła dłoń, w którą delikatnie ujęła moje nabrzmiałe do granic możliwości jądra, sprawiając, że przez całe moje ciało przebiegł dreszcz. – Ostatni raz widziałam twojego siurka, gdy zmieniałam ci pampersy. Miałeś takiego małego siusiaczka, a teraz wpakujesz we mnie taki kawał mięcha. Aż żałuję, że nie nie mamy gumek.

    Znów posłała mi wspaniały uśmiech. Schodząc na podłogę, wypięła się w pozycji “na pieska”, a jej wciąż mokra od śluzu pochwa kusząco lśniła pomiędzy pośladkami. Korciło mnie, żeby zamoczyć w niej swojego kutasa, pomimo, że byłem w pełni świadom, jak wielkie mogłoby to nieść ze sobą konsekwencje.

    – W tyłku będziesz mógł się wyżyć do samego końca – stwierdziła uwodzicielskim tonem, tak jakby nagle zaczęła czytać w moich myślach.

    Przybliżyłem się do niej i niepewnie przyłożyłem końcówkę penisa do jej odbytu. Naparłem powoli, jednak ten nie bardzo chciał wejść do środka.

    – Najpierw posmaruj. Obojgu będzie nam przyjemniej.

    Zupełnie o tym zapomniałem. Sięgnąłem po stojącą obok butelkę i nalałem odrobinę na dłoń, po czym wsmarowałem zawartość w pobudzonego do granic możliwości fiuta. Znacznie więcej wylałem na tyłek cioci. Starałem się, by jak najwięcej dostało się do wnętrza  pupy, jednak większość oliwki spłynęła po smukłych udach, tworząc na podłodze niewielką kałużę. Chcąc mi pomóc, Zuza wsunęła w otworek dwa palce, lekko go rozwierając. Ponownie potraktowałem go prowizorycznym lubrykantem, który tym razem wpłynął do zagłębienia. Jej palce zaczęły rozprowadzać ciecz coraz głębiej, by wreszcie zanurzyć się w całości. Gdy była już gotowa wycofała je, wracając do początkowej pozycji. Nadszedł ten czas. Wszystko było już gotowe. Nic nie mogło mnie powstrzymać przed odbyciem pierwszego stosunku w moim życiu. Położyłem ręce na wypiętej dupce Zuzi. Zatoczyłem kilka kręgów, ciesząc się jej jędrnością, po czym mocno chwyciłem ją za biodra. Ponownie nacisnąłem męskością na jej zwieracz, który tym razem nie stawiał wielkiego oporu. Poczułem, jak główka zanurza się. Dziewczyna jęknęła cichutko. Rozochocony zacząłem wykonywać posuwiste ruchy, wbijając się coraz głębiej i głębiej. Ucisk, który równomiernie otulał mojego penisa był nieporównywalny z niczym, co doświadczyłem do tej pory. Myślałem, że taki rodzaj seksu będzie sprawiał jej dyskomfort, jednak ciocia zdawała się bawić równie dobrze, co ja. Poprawiłem chwyt na wyślizgujących mi się z rąk biodrach i zwiększyłem tempo. Nasze ciała zderzając się ze sobą zaczęły wydawać charakterystyczny dźwięk, przywodzący na myśl klaskanie. Ponadto Zuza wyzbyta z jakiegokolwiek wstydu, zaczęła intensywnie dyszeć w rytm pchnięć, które jej zadawałem. Najchętniej nie wychodziłbym z niej do nocy, jednak brak doświadczenia szybko dał mi się we znaki. Nagle poczułem intensywne skurcze prostaty, a mój kutas zaczął pulsować tak, jakby zaraz miał wybuchnąć. Wiedząc, że nadchodzi nieuniknione, z całych sił przywarłem do wypiętego w moim kierunku tyłka, wpychając się w niego całą długością członka. Ciocia aż odskoczyła, jednak pokryte śliską oliwką panele sprawiły, że jej kolana rozjechały się na boki i  zamiast wyskoczyć do przodu, dociśnięta ciężarem mojego ciała runęła na podłogę. Upadając znów wbiłem się w nią z całych sił. Przy akompaniamencie krzyku jaki wyrwał się z gardła Zuźki, mimowolnie zacząłem zalewać ją spermą. Leżąc na niej, wykonywałem frykcyjne ruchy, gdzie każdy z nich powodował wyrzut kolejnej porcji nasienia. Kilkanaście pchnięć wystarczyło w zupełności, by w pełni wyrzucić z siebie owoce wielogodzinnego podniecenia.

    Ciocia znów ucichła, ja też. Jedyne co dało się słyszeć, to miarowy oddech pary kochanków dochodzących do siebie po udanym zbliżeniu. Leżeliśmy tak jak skończyliśmy, nawet nie wysunąłem z jej tyłka wiotczejącego już penisa. Tuląc się do niej, chłonąłem kojący zapach jej spoconego ciała. Było nam błogo, cudownie błogo.

    – Dziękuję ciociu – wyszeptałem jej do ucha.

    – To ja dziękuję. I mam do ciebie prośbę.

    – Tak?

    – Odwiedzaj mnie częściej. Mamy bardzo dużo do nadrobienia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Percival L

    Część pierwsza.

    https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4840

    Część trzecia. 

    https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4988

  • Zboczona Teresa

    Po tym jak moja była przeruchała mnie ostro, nie za często się spotykaliśmy na dłuższe sesje, najczęściej szybko przychodziłem, ruchaliśmy się i każdy w swoją stronę.

    Jednak zdarzyło się przez ponad 2 tygodnie nie miałem czasu na nic Praca, dom, praca, dom i tak w kółko. Ledwo co człowiek miał czas na to żeby wziąć prysznic i zjeść coś.

    Jednego z takich wieczorów przyszedłem byłem tyle co po kąpieli i przerzucałem kanały w telewizorze w pewnym momencie zadzwonił mój telefon, zobaczyłem że to moja była. Było już późno wieczorem więc Domyślam się że raczej nie będzie to jakaś zobowiązująca rozmowa

    -Cześć Mam do ciebie takie dość niedyskretne pytanie, mogę?

    -No, wal

    -No właśnie chciałam się zapytać, czy sobie ostatnio waliłeś

    -jestem tak zalatany w robocie że nawet na to nie miałem za bardzo czasu

    -No to się świetnie składa- zachichotała- bo potrzebuję cię konkretnie wydoić i mam nadzieję, że nic nie masz przeciwko temu, żeby ci trochę spuścić z krzyża?

    -Cała przyjemność po mojej stronie- powiedziałem, myśląc sobie perwersyjnie o fajnym lodziku.

    -Dobra to w takim razie przygotuj się zostaw otwarte drzwi i poczekaj za chwilę cię podoję.

    Już ją tak nauczyliśmy że gdy jedno z nas mówi że mają być otwarte drzwi to znaczy że ta przeciwna strona ma już czekać gotowa i rozebrana. Poszedłem więc szybko do łazienki, umyłem i ogoliłem sobie fiuta, oraz rozebrałem się całkowicie ze wszystkiego.

    Podszedłem do drzwi żeby otworzyć z klucza i w tym samym momencie gdy ja przekręciłem klucz w zamku otwarły się drzwi ponieważ moja ex właśnie doszła do mnie. Popatrzyła i powiedziała z perwersyjny uśmiechem.

    -Mam nadzieję że jesteś gotowy na konkretne dojenie, bo potrzebuję tego dużo.

    Na samą myśl, że będzie mi zaraz obciągać mój kutas zaczął się sam prężyć Zresztą nic dziwnego od dwóch tygodni nawet sobie nie wytrzepałem.

    -Czyżbyś miał chęć na lodzika zapytała mnie prosto w ucho

    -Czy ty jesteś pijana?- zapytałem

    -Nie, tylko dobrze wstawiona- odpowiedziała chwytając mnie za kutasa. Chwilę go po masowała ale nawet za dużo nie musiała bo i tak już był twardy więc po chwili Złapała mnie za jaja i ruszyła w stronę sypialni a ja grzecznie za nią, bo trzymała mój worek dość konkretnie.

    -Właź na łóżko na czworaki i zaraz zaczynamy dojenie- powiedziała do mnie dość zimno.

    Faktycznie, nieraz widziałem pornosy gdzie facet stał na czworaka nad laską a ona obciąga mu leżąc pod nim i doiła spermę prosto w swoje usta. Nie myślałem, że będzie moja była chciała takiego czegoś spróbować, tym bardziej, że za bardzo nie lubi w sumie łykać. Moje rozmyślania o pornosach i fantazjach szybko zostały rozwiane, gdy poczułem na rękach skórzane opaski.

    -Zbliż się do ramy łóżka-rozkazała mi ex, a ja dość posłusznie wykonałem jej polecenie, co było całkiem podniecające.

    Bardzo sprawnie i szybko przywiązała mi ręce do krawędzi ramy łóżka w ten sposób stałem oparty na kolanach i o ramę łóżka klatą, bez możliwości jakiegoś większego ruchu.

    -Otwieraj buzię zbocz uchu, bo czas na knebel-powiedziała, na co posłusznie otwarłem usta i poczułem w nich znajomą kulkę.

    Ponieważ nie mogłem za bardzo się odwrócić nie widziałem co się ze mną dzieje. Domyśliłem się tylko z dźwięków, że ona na chwilę wyszła w sypialni pozostawiając mnie tak przywiązanego. Choć doskonale wie, jak wyglądam, to ja poczułem się trochę dziwnie stojąc tak z wypiętą dupą i zwisającym kutasem.

    Gdy wróciła do sypialni poczułem, jak dodatkowo zakłada mi jeszcze opaski na uda i także przywiązuję do krawędzi łóżka. Nie wiedziałem, co o tym wszystkim myśleć z wyjątkiem tego, że wcale nie musiała mnie tak mocno związywać jeśli chciała się trochę ode mnie spermy napić, przecież spokojnie mogłem jej się zwalić do ust ale chyba chciała troszeczkę inaczej, więc nie protestowałem. Zresztą dość ciężko protestować z kulką w gębie, wypiętą dupą i związanymi rękoma.

    Bez zbędnych ceregieli nagle poczułem jak mi zaczyna trzepać kutasa ściągać napletek z żołędzi i mocno ocierać po chwili Też poczułem jak wilgotnym palcem zaczyna mi wiercić w dupie a w krótkim czasie dołożyła następny palec bo może minucie wiercenia w moim dupsku wyjęła palce i poczułem jak wkłada coś twardego. Domyśliłem się że wepchnęła mi w tyłek Jakąś zabawkę którą zapewne przyniosła ze sobą w torebce.

    -Dobrze, czas na dojenie- uslyszalem i po chwili poczulem silny ból na tylku polaczony z glosnym klasnieciem skory. Chyba musiala uzyc jakiegos przedmiotu, bo z reki by tak nie zabolalo- taaak, zdecydowanie gotowy i niedojony

    w czasie gdy Ona wyszła do kuchni po tym jak mnie przywiązał do łóżka okazało się że także zostawiła kamerę, na której zostało nagrane wszystko, co się działo z moją dupą i kutasem. Po zakończeniu tej sesji siedziałem i patrzyłem w ekran widząc, jak byłem obracany na różne sposoby. To mocne klaśnięcie w moją dupę było przy pomocy skórzanej packi.

    Siedząc po wszystkim przed telewizorem z włączonym filmikiem z tego zdarzenia, widziałem swoją rozstawiono mocno postawę nogi szeroko rozchylone i poprzywiązywane do łóżka, czarną końcówkę jakieś zabawki w rowie oraz swojego wygolonego kutasa z lekko ściągniętą skórką i ściekająca z żołędzi ciągniętą strużkę spermy prosto do miseczki postawionej na łóżku pod nim.

    Nagle w kadrze pojawiły się dwie osoby Jedna z nich to moja była a druga to Tereska, jej dobra Koleżanka, którą przed chwilą wpuściła do mojego domu.

    Nie mogłem nic na to powiedzieć przez to, że byłem przywiązany i zakneblowany, ale za bardzo mi się to nie podobało. Ta baba była kompletnie zboczona i przeruchała tylu facetów że aż ciężko sobie to wyobrazić, ale nie oznacza, że chciałem, żeby ze mną się też bawiła

    -Mówiłaś że się razem zabawimy, a ty żeś już go zdoiła- Tereska z pretensją powiedziała do mojej byłej.

    -Nie, nie spokojnie- zapewniła- jemu tak zawsze jak go zaczniesz wiercić w dupę, ale potem to on dopiero się spuści. Tak za jakiś czas, jak go się mocniej ujedzie.

    Tereska podeszła do mojego dupska chwyciła mnie za jaja i założyła na nie czarny pierścień oraz podobny naciągnęła na mojego kutasa. Gdy zakładała na kutasie, zwisająca sperma pobrudziła jej ręce popatrzyła na nie z udawanym obrzydzeniem.

    -Typowy niedojebany samiec: ledwo pomyśli o ruchaniu i już Chciałby się spuścić- powiedziała i po chwili bez zastanawiania się oblizała swoje palce.

    Moja była pojawiła się w kadrze ze znanym mi straponem wkładanym z jednej strony w jej cipę.

    Tereska bez żadnych ceregieli chwyciła końcówkę czarnego przedmiotu w mojej dupie i zaczęła go ciągnąć.

    -Mówiłaś, że go przecież już w dupę wyruchałas, to co on taki ciasny?- powiedziała Tereska z pretensją do mojej byłej.

    -Od paru miesięcy to on mnie ruchał, a nie ja jego, niech trochę naprze to wyjmiesz mu pluga z dziury.

    Tereska znów zaczęła ciągnąć za końcówkę zatyczki w moim tyłku I tym razem wyszło przy lekkiej mojej pomocy poprzez wypychanie go.

    Gdy dało się słyszeć moje głośne stęknięcie, koleżanka zapytała: Mam nadzieję że go dobrze zakneblowałaś?

    -Tak

    -To co on taki głośny w takim razie- nie czekając na odpowiedź podeszła do przodu łóżka chwyciła mnie za włosy i mocno odchyliła moją głowę do tyłu

    -Nie może być dziurkowany, bo ci narobi hałasu jak go zaczniemy dojeżdżać i wszyscy sąsiedzi będą narzekać- powiedziała edukacyjnym tonem po czym rozpięła pasek na mojej głowie i zdjęła ten knebel ze mnie

    -Już Ty się nie przejmuj- powiedziałem wyzwolony z knebla- Dobrze ją znam i wiem że nie zrobi nic takiego żebym darł mordę z bólu.

    Tereska bez żadnego osiągania się włożyła mi gumową pełną kulkę w usta i zapinają pasek z tyłu głowy powiedziała: Chyba nie myślisz że przyszłam sobie popatrzeć jak ci twoja laseczka wali konia. Jak już mi rękę ospermiłeś, to też się trochę tobą zabawie, a wtedy, możesz mi wierzyć, że będziesz się wydzierać.

    -Myślisz że teraz już jest gotowy?- usłyszałem pytanie od mojej ex skierowane do Tereski.

    -Ty się nawet nie pytaj, tylko właź na niego i zerżnij tę dziwkę!- agresywnie, prawie krzycząc odpowiedziała Teresa- Po to sobie sztucznego chuja przyprawiasz, żeby poczuł się jak szmata!

    Zobaczyłem, jak moja ex weszła na łóżko i stanęła w perwersyjnym rozkroku nad moim tyłkiem. Przyłożyła końcówkę strapona do mojego odbytu i zaczęła napierać powoli wsuwając i wysuwając końcówkę. Teresa, widać była zniecierpliwiona, podeszła, złapała ex za tyłek i naparła na nią tak, że jej nogi się ugięły i z impetem wjechała sztucznym kutasem w mój tyłek. Ja w tym momencie wydałem z siebie wrzask przytłumiony przez gumową kulkę w ustach.

    -Nie pierdol się z nim, tylko go wypierdol!- powiedziała Teresa tak, jakby dawała instrukcję obsługi jakiegoś sprzętu domowego a nie sytuacji erotycznej- To, że mamy całą noc przed sobą, nie znaczy że mamy do świtu mu rowa rozjeżdżać.

    Strapon zaczął intensywnie znikać w mojej dupie i wyjeżdżać z niej. Penis zaczął się mocno kołysać, więc Teresa złapała go i trzymała tak by cały czas był nad miseczką.

    -Muszę ci podwójnie przyznać rację- powiedziała z podziwem masując kutasa- Nie dość że wcale mały nie jest, to zanim się zlał ładnie już wypluł.

    Przez parę minut byłem tak równo rżnięty i trzymany za sztywną pałę. Nagle dodatkowy gość tego zdarzenia powiedział:

    -Dobra, zaczyna mu coraz bardziej twardnieć, zaraz się zleje, zejdź.

    -Nie ma się zlać? Zapytała moja była lekko zdziwiona stojąc już z boku

    -Zleje się i to nie raz, ale trzeba zrobić tak- odpowiedziała Tereska- Popatrz i sprawdź potem sama.

    Przykucnęła w szerokim rozkroku i włożyła sobie dwa palce w cipkę. Po chwili wyjęła i wsunęła je w mój rozjechany odbyt. Palce w środku zaczęła zaginać powodując silny ucisk, ja wyłem przez kulkę w ustach a ona wydoiła kilka potężnych strzałów spermy prosto w miseczkę.

    Teresa jeszcze przez chwilę pougniatała żołądź między dwoma palcami by wycisnąć resztki spermy z cewki, a ja w tym czasie prawie kwiczałem przez knebel. To, co jej się zatrzymało na palcach, strzepnęła do miseczki, a po chwili oblizała palce.

    -No to co?- zapytała moją ex- czas go porządnie przerżnąć, nie uważasz?

    -Nie miałyśmy go zdoić?- zapytała niepewnie.

    -Dlatego czas na porządne ujechanie- uśmiechnęła się Tereska sięgając po swoją torebkę.

    -A to nie było porządnie?!- z pretensją w głosie odpowiedziała ex- Jechałam go w dupę przez dziesięć minut, a ty mówisz… CO TO JEST?!?!- krzyknęła prawie wskazując palcem na to, co jej zboczona koleżanka wyjęła z torebki, a tamta spokojnie odpowiedziała:

    -Porządne dildo, jakiego potrzeba do dobrego rozjechania mu rowa.

    -ILE TO MA??- nie mogła wyjść z szoku moja ex

    -Nie jest za długi, zwykłe 30 centymetrów, ma jaja na końcu więc wepchniesz może 25, góra 27, ale ogólnie ma jakieś 4,5 centymetra średnicy a żołądź jest większa, ponad 5 centymetrów.

    -To tego mu nie włożysz!- zaprotestowała moja była, czym aż się zdziwiłem, bo ostatnio coś lubiła mnie ujeżdżać i to raczej dość chamsko

    -A to niby dlaczego?- zdziwiła się Tereska cały czas zasmarowując wielkiego sztucznego kutasa nawilżaczem, który też przyniosła ze sobą

    -Bo mu dupsko rozerwiesz, takiego mu nigdy nie wkładałam! Nie jestem tak zboczona jak ty!

    Tereska odłożyła wielkiego kutasa na bok, całkowicie swobodnie weszła na łóżko i stanęła nad moją dupą okrakiem przodem do kamery. Cały czas smarowała palce między sobą. Lekko się pochyliła i całkowicie spokojnie, znów jakby dawała wykład na jakimś treningu, powiedziała:

    -Zanim zaczniesz taki kaliber wpychać, trzeba przygotować zwieracz. Ty już go wstępnie przygotowałaś bo i korek w dupie był, i rozjeżdżałaś go przez jakiś czas, więc jest już rozgrzany. Żeby dał radę na moja zabawkę to robisz tak

    W tym momencie przyłożyła po dwa palce: wskazujący i środkowy obu rąk do mojego zwieracza, wsunęła je w środek, a po paru sekundach dodała: „i teraz zaczynasz rozciąganie”, po czym zaczęła rozciągać moją dziurę. Ja na ekranie w tle zawyłem, a mnie przed ekranem ukazała się moja własna dupa, a raczej coraz większa dziura rozciągana przez zboczoną koleżankę. Po kilkunastu sekundach puściła i wyjęła palce. Sięgnęła po dildo leżące obok na szafce, a gdy już je miała w ręce, przysiadłą na nie tak, że aż się ugiąłem w kręgosłupie. Przyłożyła wielki łeb swojej zabawki i zaczęła przyciskać swoim ciężarem. Ja kolejny raz tego dnia zawyłem przez gumową kulkę w ustach a ona zdołała upchnąć wielka żołądź w mój tyłek. Powiedziała znów instruującym głosem:

    -Ty mu zacznij walić a ja go ugniotę od środka, mam nadzieję, że szybko pójdzie.

    Nie poszło szybko. Ponad 15 minut ujeżdżała mi dupę swoim wielkim dildem, a moja była w tym czasie masowała trzepała mi kutasa i masowała jaja. Co jakiś czas informowała Teresę, że z kutasa znów popłynęło trochę ale nie jako pełny wytrysk. W końcu kutas, jaja i prostata dały o sobie znać i drugi raz się spuściłem do miseczki między moimi nogami.

    Teresa zeszła ze mnie i z łóżka, ale zabawkę zostawiła mi w tyłku, przez co zwisało mi z dupy wielkie dildo zatrzymane zwieraczem na wielkiej żołędzi.

    -Jak go ruchałaś to doszłaś?

    -Było blisko, ale za szybko się spuścił

    -To co?- zapytała nagrzana- masz ochotę zerżnąć mnie w usta?

    Ex popatrzyła na strapona cały czas włożonego w jej cipkę

    -Tak po prostu nie dojdę, jak mi będziesz robić loda

    -Upieczemy dwie pieczenie na jednym kutasie- odpowiedziała Teresa- wyruchasz go w dupę. Tym razem tak długo aż dojdziesz

    -A ciebie kiedy?- zapytała ze zdziwieniem

    -W tym samym czasie- odpowiedziała tajemniczo, no chyba że nie chcesz bym obciągnęła twojemu byłemu.

    Teresa sięgnęła między moje nogi i wzięła miseczkę z wydojoną spermą. Troszkę wylała na strapona i rozsmarowała po jego powierzchni.

    -A co zrobimy z resztą?- zapytała ex, na co dostała miseczkę do ręki.

    -Też będzie nawilżaczem- powiedziała Teresa, po czym jednym sprawnym pociągnięciem wyciągnęła zwisające wielkie dildo z mojego tyłka i włożyła tam trzy palce wierzchem dłoni w dół- Wlewaj w niego

    Ciągnąca się sperma wpłynęła w moją rozjechaną dziurę, zboczona koleżanka położyła się między moimi nogami i od razu zaczęła ssać przekrwionego kutasa, a ex bardzo sprawnie weszła na łóżko, stanęła w rozkroku i wjechała mi w dupę bez żadnego oporu. Zaczęła mocno atakować od góry, przez co pompowała penisa w usta Teresy, a ona rozłożyła szeroko uda i zaczęła się palcować bardzo energicznie w cipkę i odbyt. Po paru minutach strap on wykonał kilka bardzo energicznych i głębokich ruchów, po czym został wyciągnięty.

    Ex na trzęsących się nogach zeszła z łóżka, Teresa chwyciła mnie za jaja i podciągnęła w górę, żebym wyjął znów twardego kutasa z jej ust i sprawnie podniosła się.

    -Chyba potrzebowałaś tego, bo mi w gardło wsadzałaś- powiedziała z uśmiechem

    -Nie wiedziałam, że tak głęboko ci wjeżdżał

    -No nie kłamałaś że jest duży- odpowiedziała Tereska. Wzięła do ręki buttpluga z szafki i wepchnęła go w mój odbyt- Żeby się nie rozlał za bardzo- dodała poprawiając spódnicę.

    Ex odpięła mi paski na udach, podeszła do rąk i też je odpięła. Opadłem wymęczony twarzą na łóżko, a ona na to tylko powiedziała: obejrzyj sobie całą zabawę, nie wypinaj się jak dziwka na rżnięcie.

    Koniec filmiku na kamerce. Siedziałem przez chwilę jeszcze nie dowierzając w to, co właśnie widziałem. Nie dość że moja ex mnie rżnęła i to ostro to jeszcze jej zboczona koleżanka mnie widziała i przeruchała też. Usłyszałem mocne pukanie do drzwi. Szybko zawinąłem się w szlafrok i poszedłem otworzyć drzwi. Po drugiej stronie stały obie.

    -Obejrzałeś sobie pornosa ze sobą w roli głównej?- zapytała bezczelnie Teresa. Nie zdążyłem odpowiedzieć, a ona po prostu weszła do mieszkania, zabrała kamerę, która była jej własnością, po czym poszła do sypialni i zabrała to wielkie dildo, które jeszcze niedawno rozrywało mój tyłek i spakowała wszystko do swojej przepastnej torebki.

    -Było mi niezmiernie miło possać twoją pałę- powiedziała z uśmiechem patrząc mi prosto w oczy- i zaszczytem było ujechać twój ciasny tyłek.

    Wyszła z mieszkania machając dłonią na pożegnanie, a moja ex zapytała: dalej zakorkowany?

    Pokiwałem twierdząco głową, a ona chwyciła mnie za sznurek szlafroka i pociągnęła za sobą do łazienki.

    -Wchodź pod prysznic, pomogę ci ogarnąć twój zadek.

    Bez oporów zdjąłem szlafrok i wszedłem pod prysznic. Tak jak mi poleciła, stanąłem w lekkim rozkroku i nachyliłem się. Naparłem na korek, który ona chwyciła i sprawnym szarpnięciem wyciągnęła ze mnie. W tym momencie poczułem jak coś mi wypływa z odbytu w dół aż po same jaja. A ona szybko przejechała językiem od mojego worka z jajami aż do rozjechanej dziury i czułem jak mi wierci językiem. Nagle dostałem ostrego klapsa w pośladek aż się wyprostowałem. Odwróciłem się a ona zaczęła się ze mną całować z języczkiem i wlała mi do ust to co miała w swoich. Przestała po chwili i powiedziała-:

    -To nagroda za dzisiejszy wieczór, bardzo mi się podobało- po czym odwróciła się i wyszła.

    Podszedłem do umywalki i otwarłem usta. To co wypłynęło z nich to była moja własna sperma którą mi wcześniej wlały w tyłek, zmieszana ze śliną moją i mojej byłej. Sprawdziłem ręką mój zwieracz. Już się skurczył ale nadal czułem że był nabrzmiały od ostrego ujeżdżania.

    Usiadłem na łóżku i kilkanaście minut próbowałem dojść do siebie

    Nagle przeszły mnie ciarki ze strachu. Wziąłem telefon do ręki i wysłałem wiadomość do ex: mam nadzieję, że Teresa filmik skasuje?

    Dostałem w odpowiedzi fotkę wielkiego dilda w cipce z podpisem: właśnie sobie dogadza przy nim…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Coraz dziksza ex cz 3

    Mija kilka dni… Praca- dom, stały schemat. Wieczorem siedzę, nudzę się, wchodzę na stronę z pornosami, kutas w rękę i standardowa zabawa na ręcznym… Nagle olśnienie: jeśli ona tak po prostu mi wysyła  pytanie o ruchanie i traktuje mnie jak dziwkę na telefon to też sobie zaraz troszeczkę użyję i chyba czas ją też wyruchać. Biorę za telefon robię fotkę sterczące go kutasa i wysyłam do ex z wiadomością: “ten kutas potrzebuje cipy, którą może przeruchać”. Po chwili dostaję odpowiedź: “cipa okresowo nieczynna”. Odpowiadam “więc korek w cipę, smaruj dupę i ją wypnij, a ja zaraz przyjdę i rozjadę ci rowa”. Odpowiedz po chwili: “za 15 minut możesz zacząć ruchać”.
    Ubieram spodnie, buty i t shirta. Wychodzę i idę do jej mieszkania. Łącznie zeszło prawie15 minut.
    Wchodzę do mieszkania, zamykam drzwi za sobą, widzę jak Monika na podłodze na czworakach, jej gola dupa wypięta w moja stronę, czarny prostokąt zasłania dziurkę, wiec włożyła korek analny. Z cipki zwisa sznureczek, czyli tampon włożony, standardowo cipa i dupa wygolone na gładko. Podchodzę do niej od przodu, ona zadziera głowę, wiec już wie, że będzie miała kutasa w ustach. Zdejmuję buty, ściągam spodnie, kutas już jest półtwardy. Klękam przed nią, wkładam główkę kutasa w jej usta i zaczynam wpychać powoli głębiej, a po chwili wyjmuje. W tym samym czasie sięgam ręką do jej dupy i wyjmuje pluga z dupy. Wyskakuje z oporem, wiec kilka razy wpycham i wyjmuję, a gdy zwieracz już jest rozluźniony, jestem tez gotowy, dlatego wstaje, ośliniony kutas wysuwa się z jej ust, podchodzę do jej wypiętej dupy, opieram obie dłonie na pośladkach, rozchylam i wkładam kutasa jednym zdecydowanym ruchem do samego końca, a od przodu dobiega mnie ciche jęknięcie zmieszane ze zduszonym krzykiem. Chyba nie spodziewała się, że będzie miała od razu frontalny wjazd w dupę na całą głębokość. Nie marnując czasu od razu zaczynam jechać pełnymi, długimi i głębokimi wsadami na niemalże pełnej prędkości. Słyszę jak moja była coraz bardziej jęczy i odnoszę wrażenie, że chyba zaraz dojdzie, choć orgazmy analne u niej były w sumie rzadkością. Gdy jestem już bardzo blisko zaczynam ubijać coraz głębiej coraz mocniej, aż jajami uderzam o jej zatkaną tamponem cipę. Na ostatnie sekundy przed wytryskiem wyjmuje kutasa z jej rozjechanej i mocno zaczerwienionej dupy i dokańczam ręcznie. Z perwersyjną przyjemnością patrzę jak w jej rozepchaną, otwartą dupę wlewa się gęsty ładunek spermy pierwsze dwa strzały staram się idealnie do środka, a resztę już trzepie jakkolwiek, przez co kolejne coraz mniejsze strugi spermy ściekają na jej pośladki i lekko opuchniętą z podniecenia cipkę. Podchodzę do niej od przodu i resztki spermy, które standardowo zostają jeszcze w kutasie, staram się wytłoczyć na policzki mojej byłej laski, która stoi nadal na czworakach. Chwytam jej głowę lewą ręką za włosy i unoszę trochę w górę, a prawą ręką, cały czas miętosząc kutasa, rozprowadzam resztki spermy po jej twarzy. Kiedy już nie ma czego rozprowadzić, a kutas staje się miękki, idę do miejsca w pokoju, gdzie zostawiłem swoje ubranie. Zakładając spodnie patrzę na nadal wypiętą, ale już trochę mniej rozruchaną dupę:
     -Jak rasowa kurewka wyruchana i zalana, takie akcje to mi się podobają coraz bardziej.
    -Nie ciesz się za bardzo, bo ja ciebie też niedługo skurwię i to tak, że będziesz się bał mi spojrzeć w oczy- odpowiedziała moja była patrząc na mnie za swojego ramienia dalej stojąc na czworakach- Żebyś chociaż spermę po sobie posprzątał, to by było dobrze
    Odwróciłem się do niej, gdy byłem przy drzwiach:
    -Następnym razem załaduje ci całość w środek, to będzie czysto hehe
    -I tak musi wypłynąć…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Wylewanie spermy cz. 4 Patrycja

    Krótko po tym niby związku trafiłem na Pati, o której już tu pisałem. Byłem z nią około roku, ale był to bardzo intensywny rok i wspomnienia w sumie pozostały całkiem dobre, więc warto było spisać coś więcej z ekscesów z nią…

    Mieszkaliśmy od siebie daleko, więc niemalże normalnym było, że jak nie byliśmy koło siebie ale każdy w swoim mieście, to niejednokrotnie wyciągałem kutasa ze spodni i trzeba było sobie samemu ulżyć. Oczywiście Pati wiedziała o tym, bo sam jej zresztą powiedziałem, że jak jesteśmy od siebie daleko to jakoś trzeba sobie ulżyć i z jaj trochę zrzucić balastu.

    Jednak było trochę krępujące, gdy zapomniałem że miała klucz do mieszkania, w którym mieszkałem, chciała mi zrobić niespodziankę i zrobiła. A ja przy okazji jej też zafundowałem nieświadomie niespodziankę. Weszła akurat gdy leżałem całkiem nagi na łóżku, nogi szeroko rozchylone, na laptopie leciał pornos, a ja trzepałem twardego kutasa. Gdy Pati weszła, byłem dość blisko do wytrysku, ale mnie rozproszyła. Sytuacja była trochę niezręczna dla mnie, choć wiedziałem, że ona jest świadoma, ale nie spodziewałem się, że mogłaby mnie zobaczyć w takiej pozie. Ale ona zareagowała całkiem… nieprzyzwoicie naturalnie. Popatrzyła na ekran, na którym przewijały się kolejne scenki kobiet klęczących przed facetami, a na ich twarzach i cyckach lądowały wytryski spermy z twardych kutasów. Pati po prostu ściągnęła bluzkę, usiadła wygodnie w fotelu i powiedziała: dokończ sobie, chcę to zobaczyć, jak sobie mój facet dogadza.

    -Trochę mi głupio

    -Zupełnie niepotrzebnie- odpowiedziała szybko- jak kończysz na zewnątrz to musisz sobie trochę potrzepać, więc teraz masz to samo, tylko bez cipki. Jedyne co jak już dojdziesz to…- zawahała się- Jak się spuszczasz to gdzie kończysz?

    -Najczęściej na rękę i idę do łazienki wymyć- odpowiedziałem speszony

    -To dzisiaj sobie podejdziesz tu do mnie, do fotela, bo chcę byś skończył jak na filmiku.

    I w ten sposób całkowicie „na legalu” zwaliłem sobie konia w obecności dziewczyny, a gdy dochodziłem, to stanąłem przed nią w rozkroku i zafundowałem jej wytrysk na jej kształtne cycki. Nie chciała na twarz, ale niestety pierwszej fali za bardzo nie idzie kontrolować i dostała strugę w okolicy nosa przez wargi aż do podbródka. Reszta spermy poszła już na cycki.

    Patrycja jest dużo bardziej kreatywna, nie mam co ukrywać. Obciąga, lubi brać kutasa do gęby. Niekoniecznie w gardło, bo się krztusi, ale nie przeszkadza gdy sperma ląduje w ustach. W zasadzie to chyba nawet bardzo to lubi. Nogi na pagony i wjazd w cipę, ale na koniec sama mówi by wyjąć z niej i kończyć na zewnątrz. Nie ma problemu ani ona, ani ja, bym na kolanach w rozkroku nad nią szybko walił i spuszczał się czy to na jej lekko podrasowane cycki. Nawet jak wylatuje za granicę, to jedziemy w boczna uliczkę, ona pochyla się nad rozporkiem i obciąga, a jak jestem twardy jak drewno, to ona po prostu wstaje i przechodzi na tyle siedzenie. Ja podchodzę i wbijam się w jej cieknącą śluzem cipę, rucham szybko jak królik, bo w końcu chciała szybko, zlewam się w parę minut, a ona, po wyjęciu fiuta z dziury, wystawia się poza krawędź auta, wypycha z cipy ciągnącego się gluta spermy i jest gotowa na wylot.

    W sumie to zaproponowałem jej, że zamiast tak robić, to przecież mogła zrobić lodzika z połykiem. Choć widok był perwersyjnie podniecający, a przejeżdżające ulicą auta trąbiły niemiłosiernie, to jednak na krótko przed wylotem lepiej by nie było mieć spotkania z policją za nieobyczajne zachowanie. Ona się mocno zdziwiła prawie wykrzykując „Mam to pić?!” Krótko potem nauczyła się i połykania…

    Na tyle jej się to spodobało że lubiła tak po prostu wyjąć mój sprzęt z rozporka i obciągać aż się po prostu spuściłem, a czasami w trakcie normalnego seksu wolała, żebym zwalił na jej cycki, czy też nachylił się i zlewał na jej wysunięty z ust języczek, którym dodatkowo lubiła trochę pobrandzlować spód kutasa, przez co sperma oblewała język i z góry i od dołu…

    Jednego dnia, gdy przyjeżdżam do niej, słyszę nagle pytanie, czy mam doświadczenia z analem, bo ma okres a bardzo chce jednak kutasa. No cóż, mówię, że mam, choć tak naprawdę to wtedy był to pierwszy raz. W domu poszła do łazienki, wróciła po kilkunastu minutach i zaczyna bez żadnego zahamowania obciągać kutasa. Włazi na mnie na 69, z jej cipy zwisa sznureczek, więc wiem, że ta dziura dzisiaj nieczynna. Trochę z zewnątrz polizałem, ale i tak koncentruję się na jej anusie. Ciężko się liże będąc pod laską, więc zamieniam się z nią miejscami. Ona nadal na czworakach wypięta, ale ja na niej od góry, fiut zwisa koło jej szyi, a ja wylizuję jej kakaową dziurę, masuję palcem, co jakiś czas wsuwam, aż finalnie po zmianie przechodzę ze wskazującego na kciuk, potem zaczynam lizać i rozciągać jej dupę, ale zaczynam wsuwać dwa palce wskazujące i lekko rozciągać zwieracz. Dużo śliny wypuszczam, niech dziura będzie mokra, a Patrycja mówi, że już chce, bo się doczekać nie może, ale żeby było ostrożnie.

    Klękam za nią, ona rękoma rozwiera poślady, a ja napieram powoli na odbyt.

    -Tylko ostrożnie i powoli- słyszę, co niby nie dziwi, bo wiadomo, że trzeba powoli, by się analna dziewica nie wystraszyła. Po chwili dodaje- OK, wejdź głębiej.

    A ja już niemalże jajami dotykam jej zatkanej tamponem cipy…

    Zaczynam się ślizgać w jej dupie, wsuwam i wysuwam kutasa, przypadkowo parę razy tak wysunąłem, że aż łeb wyskoczył, a przy wsuwaniu na nowo w dupę laska mruczy, czy z zadowolenia? Nie wiem…

    Sama zaczyna trochę wierzgać, przez co zaczynamy szybsze rżnięcie, na ścianie wisi zegar i widzę, że jadę ją w dupsko przewie 15 minut, a ona coraz głośniejsza. W końcu zaczynam gwałtowne wdechy i stękać, co ona dobrze zna i wie, że za chwilę się spuszczę. Wtedy ona się jakby wyrywa, kutas wyskakuje z dupy, ona się momentalnie odwraca i ładuje sobie kutasa w usta, zaczyna ssać jak szalona a ja się spuszczam wg zasady „z dupy do ust”…

    Po latach się czasami zastanawiam czy ona naprawdę w tym momencie była analną dziewicą…

    Od tego momentu ruchanie zaczyna się niemalże zawsze na trzy dziury: dobre ssanie fiuta, a umie bez zębów obciągać i za to się chwali; niemalże wiecznie mokra od śluzu cipka na nasmarowanie, w tym czasie, gdy rucham ja na pieska, to kciukiem przygotowuje dupę i w krótkim czasie sama się prosi by wsuwać jej pale w odbyt. Najczęściej zalewam dupę. Przez to ze nie umiem skończyć w 3 minuty, ma dupsko zawsze mocno zaczerwienione od intensywnego szlifowania. Choć lubi jak jej zaraz się wszystko wylewa z dupy i woli, tak samo jak ja, żebym się spuszczał na płytkim wsadzie, to przez to ze nie umie zacisnąć zwieracza swojej już rozjechanej ostro dupki po ruchaniu, bezpieczniej jak wjeżdżam po same jaja i zlewam się głęboko. Próbowaliśmy parę raz pójść do łazienki po wytrysku z chujem w dupie, ale mało komfortowe takie przechodzenie. Dlatego lepiej jak wjeżdżam do końca długości kutasa, spuszczam się głęboko i wychodzę. Ona sama wsadza coś w odbyt i tak “zakorkowana” idzie się w łazience ogarnąć.

    Czasami nadal lubi jak wyciągam drągala i zalewam jej cycki. I nadal jakoś nie brzydzi się brać kutasa w usta i ssać po tym, jak chwile wcześniej była ostro bolcowana w dupę… Naprawdę dziewica…

    Cala spawa rozwala sie, jak jednego dnia podczas zabaw dołączam dildo, które kupiłem na inne zabawy. Dildo w cipie, a ja dalej rozjeżdżam jej dupsko. Na koniec spust, ale tym razem nie na głębokości, wyjmuje kutasa z dupy, dildo z cipki przekładam w odbyt, by była zakorkowana i może się iść spokojnie ogarnąć. Tydzień później zrywa, bo zna te zabawkę. Podpucha na fikcyjnym koncie mailowym robi swoje. Oddala dildo i powiedziała, ze mogę sobie to sam w dupę wsadzać. Cóż, gdyby była doświadczona, to by wiedziała, że prostatę trzeba czasami pobudzić, bo nie tylko kobiety odczuwają przyjemność z zabaw analnych. A to jak mnie podeszła przez moją własną głupotę… sami sobie poszukajcie w poprzednich opisach…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Dziewczyny Erica 9 – Podroz

    #Futro #Fetysz

       Nastał czas wyjazdu po nowe dziewczyny. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Przygotowali przekonywującą historię o adopcji Laureen i o zarazie w okolicy, która ich zbliżyła do siebie. Teraz chcieli pomóc innym sierotom. Oczywiście ani słowem nie mieli wspomnieć o ich prawdziwej przyszłości czyli o dodaniu do futrzanego haremu Erica. Najważniejsze było przekonanie nowego zarządcy sierocińca, nikt nie martwił się o zdanie dziewczyn. Przecież wystarczy odrobina miłości oraz ciężkie, puszyste futro i zgodzą się na wszystko. Szczególnie w sypialni.

       Na wszelki wypadek, by uniknąć kłopotliwych pytań, postanowili nie wspominać o Angeli i Melody. Liczyli że nikt już o nich nie pamięta. Może poza byłymi koleżankami, ale to akurat było mało ważne.

       Eric tym razem występował jako bogaty traper i właściciel ziemski, toteż ubrał skórzaną kurtkę z frędzlami i spodnie z łosia. Do tego doszły porządne, twarde buty z cholewami. Jednak to rysie na Laureen stanowiły magnes, to właśnie one miały przekonywać wszystkich o gigantycznym wprost majątku mężczyzny. A przy okazji umilić dni wyprawy, od momentu spełnienia futrzanych marzeń, myśliwy nie wyobrażał sobie choć dnia bez seksu z kochanką otuloną w miękkie lisy, wilki, szopy, wiewiórki czy norki. Teraz będzie miał do dyspozycji jedynie rysie oraz usta, piersi i pupę tylko jednej dziewczyny, ale sądził że w trochę ponad tydzień nie znudzi mu się ta para.

       Widział łzy w oczach Melody, gdy wsiadał do wozu, a Laureen długo i namiętnie całowała się z Angelą na pożegnanie. Rudowłosa ubrała dla niego srebrne lisy, jedyne futro jakie jej zostało. Na głowę założyła też lisi roczek, więc prawie całą otulona była puszystością. Zadrżał już na sam ten widok.

    – Wytrzymasz te kilka dni. – pocieszył ją. – Będzie z tobą Angela, a ja, jak wrócę, to od razu ruszę z szyciem nowych futer. I wiesz co? Nim zrobię je dla nowych, to przyszykuję coś specjalnie dla ciebie. Co powiesz na kryształowe lisy? Będą tak samo duże jak te na tobie. I zrobię też toczek…

    – Czy mogę cię possać? – zapytała nagle. – Tak jak za pierwszym razem, tylko teraz będę w twoim ulubionym futerku. Będziesz mógł je dotykać, gdy będę klęczeć u twoich stóp. Będę ci ssać i głaskać lisami woreczek. Nie wyjmę z ust ani na chwilę. Tryśniesz mi do buzi, połknę wszystko, tak dawno nie smakowałam twojej śmietanki…

    – Dobrze, ale tylko jeden wystrzał. – zgodził się chętnie, bo po takim opisie poczuł ogromne podniecenie.

       Nie wytrzymał i pogłaskał srebrne futro. Ale dziewczyna schwyciła go za ręce i prawie siłą wepchnęła do domu. Wystarczyło, że przekroczyli próg, a natychmiast uklękła i rozpięła mu spodnie. Wyjęła ze środka penisa, który dopiero się usztywniał, ale i tak od razu wsunęła go między wargi.

    – Prawie zapomniałam jak smakuje. – rzekła niewyraźnie i ruszyła.

       Eric od razu położył ręce na okryte puszystymi lisami ramiona kochanki. Uwielbiał tą pozycję, choć ostatnio, mając do dyspozycji trzy kochanki i ich wszystkie otworki, prawie o niej zapomniał. Teraz delektował się sytuacją, głaszcząc futro oraz miedziane włosy dziewczyny.

       Spojrzał w bok. Laureen wykorzystała opóźnienie i właśnie teraz wypinała się mocno, a Angela lizała jej węższe wejście. I właśnie w tym momencie pośliniła palec i wsunęła go głęboko w pupę brunetki. Ta zareagowała natychmiastowym orgazmem.

       Eric wcale nie był w tyle. Jego finał zbliżał się wielkimi krokami, tym bardziej że zrozumiał, że brunetka ma pod rysiami swój biały komplet bielizny. I nic więcej. A dodatkowo Melody nie tylko go ssała, ale jak obiecała, bawiła się jego woreczkiem i jądrami. A lisami głaskała wszędzie, gdzie tylko mogła. Poczuł jak mu się usztywniania, więc zacisnął palce na puszystym futrze toczka.

       Zwolniła, przedłużając zbliżenie o kilka chwil. Ale wiedziała, że było już za późno. Ostatnie ruchy wykonała tak wolno, że prawie nie ruszała głową. Palcami wyczuła skurcz jąder…

       Jęknął przeciągle, gdy już nie mógł dłużej powstrzymać wytrysku. Zadrżał, gdy potężna fala orgazmu przetoczyła się po jego ciele. Kolejne skurcze wyrzucały nowe porcje nasienia, które trafiały do zachłannych ust Melody.

       Ta mruczała, czując na języku spermę swojego opiekuna. Jak wiele ją nauczył w ciągu tego roku. Przyjemność z masturbacji, jak można sprawiać rozkosz prawie każdą częścią ciała, wreszcie uczynił ją prawdziwą kobietą, piękną i pożądaną. Ale przede wszystkim podarował jej to futro, cudowne srebrne lisy. Jak mogła żyć wcześniej bez nich? Kochała je i kochała jego.

       Największym problemem było jednak to, że musiała się nim dzielić z innymi. Na razie tylko z dwiema, ale teraz przybędą nowe. Na pewno Deanne, Eric wspominał też o astmatyczce Sally. I dwie inne. Każda miała dostać futro i dołączyć do zabaw w łóżku. Będzie trochę tłoczno, ale ona już się postara, by to właśnie ją wybierał jak najczęściej.

       Teraz tryskał w jej ustach i z całych sił zaciskał palce na toczku na jej głowie, nie pozwalając by wyjęła jego małego na zewnątrz. Jak gdyby chciała to zrobić! Przecież zawsze z radością smakowała jego śmietankę i połykała jak najdroższy nektar. Bo to był najprawdziwszy nektar, znak tego, że miłość jej życia kocha ją i pożąda.

       Ostatni raz poczuła krople nasienia na języku. Niestety to był już koniec. Dokładnie oblizała mu główkę i schowała penisa w spodniach. On miał swój orgazm, a ona czuła się jeszcze bardziej podniecona.

    – Jedź już. – rzekła ze smutkiem. – Bo nie wytrzymam i zaraz cię ujadę.

       To było całkiem prawdopodobne, więc czym prędzej pocałował obie piersi, które dla niego obnażyła Angela i wsiadł do wozu. Nie oglądał się za siebie, bał się, że zawróci i wciągnie całą trójkę do łóżka.

       Wystarczyło, że wjechali do pierwszego lasu, a Laureen zaczęła się kręcić.

    – Nie wystarczył ci palec Angeli? – zapytał, wiedząc co się święci.

    – Wiesz, że Angela jest cudowna, ale nic nie zastąpi twojego peniska w mojej pupie. – położyła mu rękę na spodniach i pomacała. – Ciebie też nie zaspokoiła Melody. Może sprawimy sobie trochę przyjemności?

    – Tak szybko? Może pojedźmy choć kawałek…

    – A wytrzymasz? – rozpięła rysie, pokazując biały gorset, mocno wypełniony przez piękne piersi.

    – Może jednak czas na przerwę. Zaraz gdzieś się zatrzymamy…

    – Po co? Możemy zrobić to na wozie. Nie stracimy czasu, a ty przecież chcesz jak najszybciej poznać Deanne czy Sally…

    – Na wozie? – zdziwił się. – Seks na stojąco tutaj może być trochę niebezpieczny…

    – Ale głupiutki jesteś. – uśmiechnęła się, rozpinając mu spodnie. – Nikt tu nie mówi o staniu. Choć tobie stoi i to bardzo ładnie.

       Przez chwilę pobawiła się sztywnym członkiem. Z chęcią by go possała, ale już dzisiaj miał przyjemność doświadczyć takiej pozycji. A ona czuła wewnętrzny żar, który ugasić może tylko coś twardego głęboko w jej pupie. Ale wszystko po kolei, najpierw odpowiednie przygotowania.

       Z torby podróżnej wyjęła małą buteleczkę. Miała w niej specjalną miksturę. Zaledwie kilka dni po tym jak w jej urodziny Eric pierwszy raz wytrysnął w jej tyłeczku, postanowiła stworzyć nawilżacz. Podstawą w nim był zwyczajny olej, ale przez całe wakacje zbierała kwiaty, głównie płatki róż. Wysuszyła je i połączyła składniki, tworząc śliski, mocno pachnący specyfik.

       Miała już go gotowy, gdy Melody i Angela traciły analne dziewictwo, ale nic im o tym nie mówiła. Chciała wypróbować go na wyjeździe, gdy tylko ona sama będzie miała do dyspozycji ukochanego mężczyznę. Bo przez najbliższe kilka dni będzie jej i tylko jej.

       Najpierw zanurzyła palec w olejku i nawilżyła węższe wejście. Myśliwy bez słowa patrzył na ten zabieg, a jego penis jeszcze bardziej stwardniał. Już za chwilę będzie w kakaowym oczku Laureen! Mimo że dwie pozostałe dziewczyny też potrafiły go ugościć w swoich pupach, to ta należąca do niej przyciągała go jak magnes.

       Dlatego aż jęknął, gdy brunetka zajęła się jego małym. Po chwili ptaszek aż lśnił od olejku. Poczuł też silny zapach kwiatów.

    – Przyjemnie pachnie. – stwierdził.

    – Podoba ci się? – uśmiechnęła się, siadając mu na udach. – Zrobiłam go specjalnie na wyjazd. – delikatnie skłamała.

    – Od teraz róże będą mi się kojarzyć tylko z twoją pupą. – zaśmiał się.

       Nie mógł się doczekać tego co wymyśliła. Kiedyś był pewny, że to on będzie po kolei uczył ich nowych rzeczy, jednak okazało się, że sam o wiele częściej był uczniem niż nauczycielem. Tak samo teraz, Laureen siedziała na nim jak przy pozycji na jeźdźca. Ale przecież nie mogła nabić się na niego i ujechać. I nagle zrozumiał. Nie mogła zrobić tego swoją norką. Ale mogła…

       I w tym samym momencie kochanka przysunęła sobie nawilżonego członka wprost do węższego wejścia i powoli wsunęła w siebie. Poczuła jak wślizguje się w jej anus, głęboko, bardzo głęboko, głębiej niż kiedykolwiek. Wystarczył tylko jeden ruch i cały był w niej.

       Gwałtownie wyprężyła się, czując jak natychmiast dochodzi. Złapała Erica za głowę i przytuliła do piersi. Otoczyła ją puszystym kołnierzem i rękawami rysi. Wiedziała że uwielbia dotyk futra i chciała by mu było tak samo przyjemnie jak jej.

       Wstrząsy pierwszego orgazmu minęły i powoli zaczęła go ujeżdżać. Jeszcze nigdy nie kochali się w takiej pozycji, a musiała być dla niego cudowna, bo mocno objął ją ramionami jeszcze mocniej wtulając się w rysie.

       Lekko przyspieszyła i to był jej błąd. Krzyknęła, czując drugi orgazm, przetaczający się po jej ciele. Ale nie przerwała jazdy, jemu też musi być dobrze!

       I po chwili znów drgała z rozkoszy. Trzeci, czwarty, piąty… Potężne fale przyjemności zalewały ją raz za razem, coraz bardziej odbierając siły.

       Coraz trudniej było jej poruszać się, sięgający w niej głęboko penis musiał drażnić jakieś wrażliwe miejsce, bo wystarczyło kilka ruchów i znów dochodziła.

       Zaczęła mieć coraz większe problemy z zachowaniem przytomności, nie wiedziała ile już razy była w niebie. I dopiero wtedy zlitował się nad nią los, poczuła jak ptaszek rytmicznie kurczy się i wyrzuca z siebie potok spermy. I to spowodowało kolejny orgazm, tak silny, że straciła równowagę. Jej świadomość eksplodowała, tonąc w nirwanie. Nie wiedziała co było dalej, po prostu zemdlała.

    – To było… cudowne. – wyszeptała, gdy wróciła do siebie, leżąc na tyle wozu, wciąż w swoich rysiach. – Jakie cudowne…

    – Wybacz, że tak szybko doszedłem. – rzekł ze skruchą.

    – Szybko? – zdziwiła się. – Byłeś we mnie z pół godziny!

    – Jakie pół godziny? To nie trwało nawet minuty… Jak mnie przyciągnęłaś do siebie, to od razu wiedziałem, że to nie potrwa za długo…

    – Tylko minuta? – uśmiechnęła się, przez minutę miała tyle orgazmów? – To była najcudowniejsza minuta w życiu…

       Odpoczęła trochę i ujechała go pupą drugi raz. Znowu przeżyła wiele orgazmów, choć tym razem jazda trwała trochę dłużej. Ale i tak stosunek trwający kilka minut wydał się jej wiecznością. By przeżyć ją po raz kolejny dosiadła go jeszcze raz. I nic się nie zmieniło.

       Miała ochotę zrobić to po raz czwarty, ale dojechali do miasteczka, gdzie czekał ich pierwszy nocleg. Gdy sprowadzał dziewczyny z sierocińca, to tutaj wysiadali z dyliżansu. Teraz postanowili jechać wozem dalej, bo okolica jeszcze była dość odludna i mogli sobie pozwolić na seks w trakcie jazdy jeszcze przez minimum dwa dni.

       W trakcie jazdy przez miasteczko i przy meldowaniu się w głośnym saloonie Laureen nie mogła nosić swoich rysi. Zbytnio rzucałaby się w oczy, a i tak jej uroda przyciągała męskie spojrzenia. Ale w pokoju natychmiast zrzuciła skromną suknię i wełniany płaszcz, zamieniając to na puszyste futro. Tym razem nosiła je na nagie ciało. Dla jego przyjemności było rozpięte, by mógł oglądać jej piersi, wciąż mniejszych niż skarby Angeli, ale wystarczająco duże by mógł wsunąć się między nie, a ona by go masowała tak długo, aż nie chluśnie nasieniem na jej dekolt i szyję.

       Ale on nie miał sił na kolejne zbliżenie, choć z przyjemnością patrzył na jej biust. Po kolacji położyli się w łóżku, tuląc się do siebie. Eric possał trochę naprężone sutki kochanki, lecz szybko zasnął. Brunetka głaskała go po głowie, aż nie jego oddech nie wskazał, że głęboko śpi.

    – Jesteś najcudowniejszym mężczyzną na świecie. – szepnęła i pocałowała go w czoło. – A jutro znów cię ujadę pupą…

       Obudził się w nocy. Wciąż był przytulony do Laureen, choć przez sen obróciła się na drugi bok. Nakryta była tylko swoimi rysiami, były cieplejsze niż zwyczajna kołdra. Jednak futro trochę się z niej zsunęło i poczuł, że między jej pupą, a jego ptaszkiem nic nie ma.

       Wrócił myślami do seksu na wozie. Nigdy czegoś takiego nie widział, brunetka, mając go głęboko w tyłeczku dochodziła raz za razem. Przecież tyle razy wcześniej kochali się w taki sposób, ale jej reakcje nie były gwałtowne. Tak samo gdy Angela się nią zajmowała. Co się zmieniło? I znalazł odpowiedź, głębokość stymulacji.

       Gdy brał ją od tyłu na stojąco, mimo że była wypięta, to nie był tak głęboko jak przy jeźdźcu. A na wozie czuł, że głębiej już nie może wejść. I to właśnie musiało działać na dziewczynę, tak silnie, że orgazm następował od razu po poprzednim. I jakie były mocne, gdyby sam nie dochodził szybko, to mógłby obawiać się o jej stan zdrowia po kilkuminutowym stosunku.

       Postanowił, że jak już wrócą do domu, to wprowadzi analnego jeźdźca do każdej z wspólnych orgii. Laureen będzie go ujeżdżać aż do nieprzytomności, obowiązkowo w rysiach, a pozostałe będą ją podtrzymywać po bokach, by stosunek trwał dłużej. Ciekawe czy któraś z nowych podopiecznych też będzie miała wrażliwą pupę? Na przykład Sally. Wyobraził ją sobie w polarnych lisach, okrywających jej drobne ciało i w bialutkim, lisim toczku, który tak kontrastował z ciemnym kolorem jej oczu i włosów…

       Rozmyślając poczuł, że się podnieca. Pośladki kochanki były ciepłe, a futro na wyciągnięcie ręki. Chyba nie obrazi się, jak skorzysta z jej wdzięków tu i teraz?

       Przysunął się i zaczął głaskać puszyste rysie. Były niesamowicie miękkie w dotyku i bardziej mu się podobały niż lisy. Wiedział, że będzie musiał uszyć takie Melody, z kapturem i wielkimi mankietami. I toczek z ogromnym rondem. Dla Melody wszystko musiało być większe. Była bardzo dominująca i wciąż porównywała się z pozostałymi. Wciąż uważała się za brzydką i za wszelką cenę chciała udowodnić, że jest najlepsza w łóżku. A jak przybędą nowe podopieczne, to rywalizacja jeszcze wzrośnie.

       Czuł, że mu maksymalnie stoi, jak gdyby miał całodniowy post. Dodatkowo wyobraził sobie, że obok ma śpiącą, niewinną Sally. Nie mogła nosić swoich białych lisów, więc pożyczyła rysie. I właśnie pod nimi spała, nieświadomie kusząc pupą. A on był tuż obok. Już nic nie może go powstrzymać przed wtargnięciem do ciepłej jaskinki ślicznej, małej Sally…

       Delikatnie zaczął przesuwać twardym penisem po rowku między pośladkami. Czekał tylko na okazję by je rozchylić i wślizgnąć się do wąskiego otworka. Nie był nawilżony różanym olejkiem, ale przez rozmyślania tak się podniecił, że jego śluzu było w sam raz do płytkiego wejścia.

       Jego działania wcale nie zbudziły Laureen, choć ta zaczęła cicho wzdychać i lekko się wypięła. To go ośmieliło i zaczął wykonywać mocniejsze ruchy. I dłuższe. Nagle poczuł ciepło i wilgoć na członku. Nie, nie wytrysnął na pupę brunetki, po prostu dotarł do norki.

       A ta była tak mokra, jak gdyby ją stymulował przez cały wieczór. A otworek nie był jak zwykle, gdy się nim bawił lub lizał, kurczowo zaciśnięty. Był gotowy na przyjęcie w siebie męskiego narzędzia rozkoszy. Czy to znaczy, że on może teraz…

       Jeszcze bardziej przysunął się do wypiętej dziewczyny i powoli pchnął, czując jak główkę penisa otaczają gorące i wilgotne ścianki pochwy. Otaczają, a nie kurczą się ze strachu. Wszedł zaledwie na kilka centymetrów, zbyt płytko by dotrzeć do błony dziewiczej, ale był w pochwie Laureen! Był w niej!!!

       Sama świadomość wystarczyła, że zaczął dochodzić jeszcze szybciej niż na wozie. Czuł jak mu twardnieje, jak jądra zaczynają się kurczyć. Zaraz się spuści i wytrysk może pobrudzić przepiękne rysie. Nie mógł do tego dopuścić.

       Wślizgnął się głębiej, cały przylegając do pupy kochanki. Nie było żadnego oporu, więc przyspieszył. I to nie mogło pozostać bez echa. Brunetka głośno jęknęła i otworzyła oczy. Od razu zrozumiała, że właśnie jest gwałcona w trakcie snu. Ale przyjemność promieniowała z innego niż zazwyczaj miejsca. Z…

    – Eric! – krzyknęła zaskoczona.

       Nic więcej nie mogła dodać, bo właśnie w tym momencie myśliwy sięgnął ręką i złapał ją za pierś. Przywarł też do futra, chłonąc jego miękkość. A poruszający się w norce, tak teraz była pewna, że jest w jej tajemniczym ogrodzie, ptaszek otworzył dziubek i wypuścił na zewnątrz swoje ptasie mleczko. Bardzo dużo mleczka.

       Poczuła skurcze orgazmu, mięśnie pochwy rytmicznie kurczyły się, wciągając do macicy życiodajne nasienie. A fale przyjemności rozlewały się po jej ciele, zmuszając ją do cichych jęków i niekontrolowanych skurczów mięśni.

       Jednak to nie było tak intensywne jak przy stymulacji pupy. Było fajnie, ale tylko fajnie. A jeździec na wozie… Nic nie mogło się z nim równać!

       Była trochę zaskoczona, że tak łatwo poszło. Wszedł w jej norkę i wytrysnął głęboko. A ona nie zareagowała strachem czy paniką. Po prostu mu dała, jak prawdziwa żona. Czy to znaczyło, że jest już zdrowa i może korzystać z każdej jej dziurki? Ale czy to nie znaczy że zrezygnuje z jej pupy?

       Odwróciła głowę i spojrzała na swego ukochanego. Był w niebie, przeżywając swój orgazm. Strasznie musiała go podniecić sytuacja, że był tam, gdzie inni nigdy by nie mogli wejść. Nie musiał wiedzieć, że dla niej było to o wiele słabsze przeżycie niż dla niego.

    – Już dobrze? – zapytała z wymuszonym uśmiechem. – Możemy dalej spać?

    – Ale… – był całkowicie zaskoczony jej prawie obojętnym tonem, w końcu to był ich pierwszy raz, na pewien sposób.

    – Jest późno, a długa droga przed nami. Porozmawiamy jutro, dobrze?

    – Dobrze…

    – Jak ci tam przyjemnie, to możesz tam zostać. Przytul się do futerka i trzymaj mnie za cycuszka. To pozwoli ci szybciej zasnąć.

      Nie spodziewał się tego, ale miała rację. Czując miękkie rysie na twarzy i ciepłą pierś w dłoni, zasnął jak dziecko.

       Spali w tej pozycji aż do rana. Dziewczyna szybko się myła w misce zimnej wody, a Eric uważnie ją obserwował. Widać było, że coś nie daje mu spokoju.

    – Laureen… – zaczął, gdy przypinała troczki do pończoch, dziś znów miała jechać w białym gorsecie, a poza miastem w swoim puszystym futrze.

    – Tak? – postanowiła, że nie będzie go okłamywać, jeśli zapyta ją o przyjemność z nocnego stosunku, to powie mu prawdę.

    – Chciałbym się czegoś dowiedzieć. Czy jesteś dziewicą? To znaczy czy byłaś?

       Brunetka przypięła ostatni pasek i spojrzała na niego. A więc o to chodzi, martwił się czy jest jej pierwszym mężczyzną?

    – Opowiadałaś mi o Skanske i jego… seansach. Czy powiedziałaś mi wszystko? Czy on…

    – Nie. – odparła krótko.

       Sprawdziła ostatni raz gorset i pończochy. Wszystko było z nimi w porządku, więc wzięła z łóżka rysie i otuliła się nimi. Mając je ubrane czuła się pewniejsza siebie. Oczywiście ich nie zapięła. Usiadła na krześle i założyła nogę na nogę, pozwalając by widział wszystko: nogi w białych pończochach, pełne piersi w koronkowym gorsecie i czarne runo wokół łona.

    – Skanske nigdy mnie nie zgwałcił, jeśli o to pytasz. Nawet nie widziałam jego penisa, zawsze się masturbował tak, bym nie mogła ujrzeć jego żałosnego pypcia.

    – To zrobił to ktoś inny? Wczoraj…

    – Eric… – zaśmiała się. – Sądzisz że gdyby coś takiego się wydarzyło, to bym ci nie powiedziała? Żebym milczała lub, co gorsza, kłamała?

    – No…

    – To siedź cicho, to ci opowiem.

       Sięgnęła po toczek i założyła go. Poprawiła pozycję i wtuliła twarz w puszysty kołnierz. Uwielbiała ten stan, gdy prawie wszędzie delikatnie łaskotały ją mięciutkie włoski. I to przyjemne ciepło… Kochała futra, a to było najlepsze ze wszystkich. Było lepsze nawet od wilków.

    – Pamiętasz Eric jak uczyniłeś Angelę kobietą? Jak trudny był dla niej pierwszy raz? To mnie przeraziło, naprawdę przeraziło. Bo zrozumiałam, że ja będę kolejna.

    – Ale ja…

    – Wiem, nie naciskałeś. Ale ja chciałam byś pozbawił mnie dziewictwa. Chciałam byś mógł kochać się ze mną tak, jak zrobiłeś to wczoraj. A skoro Angela miała tak trudno, to ja, ze swoim problemem, będę miała jeszcze trudniej. Że będzie tak boleć, że będę płakać i krzyczeć. A tak to nie mogło wyglądać. Nie chciałam, nie mogłam cię zawieść. Bo jesteś dla nas, dla naszej trójki taki dobry… Więc pozbyłam się dziewictwa sama.

    – Sama?

    – Użyłam marchewki. Dużej, grubej marchewki. Angela mi pomogła, najpierw długo mnie lizała, dwa razy wsunęła mi palec do pupy. A na końcu, gdy byłam mokra i odprężona, to użyła marchewki.

    – I to wszystkie?

    – A czego oczekiwałeś? – uśmiechnęła się. – Nie było źle, szczególnie przy cierpieniach Angeli. Po prostu gdy wyczuła opór, to mocno pchnęła. Wystarczyło tak zrobić dwa, trzy razy i było po problemie. Praktycznie nie krwawiłam…

       Wstała i podeszła do Erica. Pogłaskała go po głowie.

    – Jeśli się martwisz o konkurencję… To srogo się zemściłeś. Pożarłeś wroga na obiad.

    – Co?

    – Przecież nie mogłam wyrzucić dobrej marchewki tylko dlatego, że była w mojej norce. Wraz z koleżankami trafiła do zupy.

    – Och, Laureen… – zaśmiał się. – Zawsze jesteś oszczędna…

    – Jestem. – przyznała. – W słowach też. Więc muszę to powiedzieć. Nie mamy czasu, musimy jechać. I niestety muszę zdjęć rysie, a gorset schować pod zwyczajną suknią. Masz więc ostatnią szansę bym zrobiła ci dobrze tego poranka. Co powiesz na malutkiego lodzika? Już wczoraj miałam na to ochotę…

       Kiwnął głową, co mógł poradzić na widok pięknej kobiety w takim futrze. Pozwolił by rozpięła mu spodnie i uwolniła szybko twardniejącego zawodnika.

       Nie czekała aż do końca się usztywniani, od razu zaczęła lizać purpurową głowkę. I pomyśleć, że wygląda tak niewinne, a w nocy ją zgwałciła. To znaczy właściciel gwałcił, ona była tylko narzędziem gwałtu. Całkiem przyjemnego gwałtu.

       Teraz można powiedzieć, że się zemści. Wsunęła penisa między wargi i wraz z językiem zaczęła go drażnić. Dodatkowo do zabawy dołączyła mankiety rysi, tym razem skupiła się na głaskaniu woreczka. W odpowiedzi poczuła na języku pierwszą kroplę jego śluzu.

       Przypomniała sobie dokładnie sytuację z nocy. Była nieoczekiwana i na swój sposób podniecająca. Tak zasypiać pod futrem w lekkiej niepewności czy nie zostanie się wykorzystanym. Być tylko narzędziem męskiej rozkoszy, bez pytania o zgodę.

       Ciekawe ile razy Eric tryskał w Melody, gdy spali razem. Nie miała na myśli zwyczajnego seksu, ta ruda diablica musiała go doprowadzić setki razy, nim dołączyły pozostałe dziewczyny. Ile razy smacznie spała, a on przysuwał się do jej pleców i wślizgiwał w mokrą norkę? Delikatnie ruszał się w środku i wystrzeliwywał gęste nasienie wprost do łona. Ile razy zrobił to tak delikatnie, że nawet się nie zbudziła? A potem wstawała rano, wypełniona jego spermą i dopiero gdy z niej wypływała, rozumiała że ktoś w nocy ją zgwałcił. A ile razy to się działo, gdy już miała swoje piękne, srebrne lisy…

       Nagle z zaskoczeniem wyczuła, że ma nasienie w ustach. On, on spuścił się do jej buzi! Tak szybko, nieoczekiwanie. Musiała na niego nieźle działać w tym futrze. Spojrzała na niego, siedział z błogim wyrazem twarzy, trzymając ręce na jej okrytych puszystymi rysiami ramionach i cicho jęczał. Jego ulubiona pozycja w oralu.

       Czuła na języku coraz więcej spermy. Była delikatnie słona, taka jaką najbardziej lubiła. Mogła połknąć już teraz, ale delektowała się jej smakiem. W końcu od kiedy dawała mu pupy, to bardzo rzadko tryskał w jej usta.

       Penis skończył rytmicznie kurczyć się, co oznaczało koniec wytrysku. Zebrała cały nektar, którym ją obdarzył i przełknęła. Będzie to miły dodatek do śniadania…

    – Teraz miałeś przyjemnie. – rzekła, wstając. – Ale na wozie to będę cię ujeżdżać pupą. Tyle razy ile zechcę.

       Niestety jej plany się nie ziściły. Zaledwie miasteczko zniknęło za horyzontem, a ona już ubierała futro, gdy zauważyli, że z naprzeciwka jedzie wóz. Okazało się, że jakiś farmer wiózł zbiory. Pozdrowili go, myśląc że to tylko chwilowe opóźnienie. I znów, gdy Laureen ubierała rysie, zauważyli kolejny pojazd.

       I tak za każdym razem. Przy czwartym razie odpuścili.

    – Strasznie zatłoczona ta droga. – stwierdziła wściekła. – Kiedy nas wiozłeś do domu, to nikogo nie spotkaliśmy…

    –  Wybacz im. – uśmiechnął się, choć był nie mniej podniecony. – Mamy jesień, wiozą zbiory do miasta.

    – Mogliby wieźć je jutro. Albo wczoraj…

    – Mam wrażenie, że wczoraj też wieźli. Nie każdy ma odwagę by chodzić po lasach i polować na wilki czy rysie.

       Nie odpowiedziała, ale jej mina mówiła wszystko.

    – Musimy wytrzymać. – podsumował. – Późnym wieczorem będziemy w kolejnym miasteczku. A w pokoju nikt nie będzie nam przeszkadzać…

       Tak się stało. Była już noc, gdy dojechali na miejsce. Saloon był duży i dobrze oświetlony. Mimo późnej pory prawie wszystkie stoliki były zajęte przez gości, twardych, ogorzałych mężczyzn, którzy postanowili odpocząć po ciężkim dniu pracy. Wokół nich uwijały się mocno umalowane kelnerki, których ciasne gorsety, krótkie spódnice i widoczne pończochy wskazywały że za dopłatą mogą zrobić coś więcej niż tylko przynieść drinka.

       Wyglądały nawet ładnie, ale Laureen nawet przez chwilę nie pomyślała, że są dla niej konkurencją. Oczywiście miały większe piersi czy szersze biodra, ale to ona miała w wielkiej torbie ukochany fetysz Erica. A pod suknią gorset jeszcze bardziej wyuzdany niż tych dziwek, bo nie zasłaniający biustu.

       Barman coś grymasił o braku pokojów, ale napiwek szybko to zmienił. Już po chwili wnosili na górę swoje rzeczy, a koniem i wozem zajmował się stajenny.

       Wreszcie myśliwy zamknął pokój na klucz, a ona mogła zrzucić głupią suknię i otulić się miękkim futrem. Nie ściągnęła gorsetu i pończoch, nie było na to czasu. Płonęła z pożądania.

    – Może znowu spróbujemy… – zaczął, ale ona silnie pchnęła go na łóżko.

       Nim zdążył coś powiedzieć, już była na nim i ściągała mu spodnie. Zauważył w jej ręce buteleczkę z olejkiem. Szybkim ruchem nabrała trochę płynu na dłoń, nawilżyła członek i przysunęła do niego węższy otworek. I mocno się nabiła.

       Zawyła z natychmiastowej eksplozji. Wcisnęła rękaw w usta i wrzasnęła, czując potężny orgazm. Po za moc, co za siła! Czekała na to cały dzień!

       Poczekała aż miną falę rozkoszy i powoli ruszyła. Penis był głęboko w jej pupie i drażnił wrażliwe miejsce, ale nie chciała by skończyło się tak jak na wozie. To ona była na górze i to ona będzie kontrolować cały stosunek. A on? Niech się patrzy na na jej piersi w rozpiętych rysiach. Jak będzie grzeczny, to pozwoli mu je possać.

       Wyprostowała się i bez pośpiechu go ujeżdżała. W górę i dół, w górę i dół, w górę… Zdradziecki orgazm był tuż za rogiem, ale potrafiła go okiełznać.

    – Szybciej… – usłyszała. – Proszę…

      A więc prosił o szybszą jazdę. Przez chwilę zastanawiała się czy ją zignorować. Bo to ona teraz była u sterów. Ale on był dla niej taki dobry, był dobry dla całej trójki. Będzie dobry też dla następnych dziewcząt. A cena za tą dobroć, za miłość, bezpieczeństwo i długie, grube futra była taka niska.

       Zacisnęła zęby i przyspieszyła. Od razu stymulowany punkt w jej środku zaczął wysyłać niebezpieczne sygnały. Zignorowała to, skoro Eric prosił o wytrysk w jej pupie, to go dostanie.

       Była już coraz bliżej, podskoki stawały się coraz szybsze, męskie narzędzie było coraz twardsze, gdy nie wytrzymała. Orgazm był szybki i mocny, ale udało się jej utrzymać tempo.

       I wtedy ujeżdżany poderwał się. Wtulił twarz w puszysty kołnierz, a niecierpliwe usta odnalazły sutek i zaczęły go ssać. To znaczyło, że jest na ostatniej prostej.

       Szarpnął, jęknął, a ona poczuła skurcze członka. Właśnie wypełniał jej tyłeczek gęstym nasieniem. Mogła pozwolić sobie na kolejny finał.

       Z całych sił nabiła się na buchającego w niej ptaszka i mogła poddać się oszałamiającemu doznaniu. Gdyby mogła to krzyczałaby z radości, jednak siła jej okrzyków cierpliwie przyjmował rękaw rysi.

       Leżała przytulona do swego ukochanego. Oddychała głęboko. On tymczasem nie wyglądał na w pełni uspokojonego, w końcu prawie cały dzień miał post.

    – Laureen… – zaczął. – Czy możemy spróbować, no wiesz… Klasycznie?

    – Chcesz wejść w moją pochwę? – zapytała bezpośrednio.

    – Tak.

    – A po co?

    – Nie rozumiem…

      Uniosła się na łokciu i spojrzała mu głęboko w oczy.

    – Powiedz mi, czy dla ciebie jest różnica w którą dziurkę wchodzisz? I w której kończysz?

    – No… Pupa jest ciaśniejsza…

    – A czy jest pozycja, w której nie mogę ci dać tyłeczka? Brałeś mnie na stojąco od tyłu, na pieska, klasycznie, a teraz mogę cię ujeżdżać. Jest jakaś inna pozycja, której nie próbowaliśmy?

    – No… Chyba nie.

    – Więc czemu tak bardzo chcesz skończyć w mojej norce? Nie wiem czy zauważyłeś, ale seks analny to moja ulubiona forma seksu. Gdy jesteś głęboko w moim tyłeczku, to trafiam do nieba. Nie zauważyłeś?

    – Zauważyłem.

    – Więc czemu nalegasz?

    – Nie wiem.

    – No właśnie. Nie wiesz. Więc może róbmy to co sprawia przyjemność nam obojgu. Dobrze?

    – Dobrze.

    – Jesteś taki kochany. – pocałowała go w policzek. – Wiesz co? Mam pomysł…

       Uklękła na łóżku i wypięła się.

    – Chodź. – rzekła. – Najpierw przeleć mnie w norkę, a potem w dupkę. Sam zobaczysz gdzie jest lepiej.

       Ochoczo przystał na taki pomysł. Już po chwili był za nią. Odsunął futro i ujrzał jej pięknie sklepioną pupę i dwa wilgotne otworki. Najpierw wybrał ten niżej. Rozchylił palcami płatki i delikatnie wślignął się do środka.

       Poczuł jak zaciskają się nim mięśnie pochwy, ale nie uniemożliwiają mu wejście. Dlatego wsuwał się coraz głębiej.

    – Powoli. – ostrzega go. – Mimo wszystko to mój pierwszy raz. Świadomy pierwszy raz. – zaśmiała się.

       Zwolnił, ale mógł bez przeszkód penetrować myszkę Laureen. Ta tylko mocniej się wypięła i cicho stękała.

       Złapał ją za biodra i coraz śmielej poruszał się tam, gdzie nie mógł przez tyle czasu. Brunetka miała rację, w pupie było ciaśniej, ale ten otworek też miał swój urok.

       Coraz szybciej penetrował ciepłą jaskinię i poczuł jak przynosi to skutki. Zaraz wytryśnie!

    – Czy mogę skończyć w środeczku? – zapytał.

    – Wczoraj nie pytałeś o zgodę. – znów się zaśmiała. – Oczywiście, że możesz. Możesz kończyć wszędzie gdzie chcesz.

       Puścił jej biodra i zaczął głaskać puszyste rysie. Z całych sił zacisnął mięśnie brzucha, by dojść jak najpóźniej, ale wiedział że to stracona walka. Wytrzymał tylko kilka pchnięć i skapitulował. Wystrzelił.

       Westchnęła, czując jak bucha w środku. Pamiętała orgazm, gdy ją zgwałcił w nocy. A teraz nic. Było przyjemnie czuć jak penis rytmicznie się kurczy, a strugi nasienia odbijają się po ściankach by trafić do jej łona. Ale nie było tego uczucia rozkoszy, które zawsze towarzyszyło finałowi w węższym otworku.

      Nie musiała mu mówić co ma zrobić. Zaledwie skończył strzelać, to od razu go wyjął i postawił pod kakaowe oczko. Wciąż było nawilżone olejkiem, a jego śluz i resztki spermy tylko ułatwiły sprawę. – Jedno, szybkie pchnięcie. – mimo wszystko mu przypomniała.

       Rozchylił jej pośladki i zrobił to, a ona jęknęła. Jak dobrze było być dobrze wypełnioną. Choć w tej pozycji nie sięgał tak głęboko jak w czasie jeźdźca. Cóż, nie wszystko można mieć.

       Zamknęła oczy i skupiła się na doznaniach. A te były o wiele mocniejsze niż w trakcie poprzedniego zbliżenia. Zacisnęła mięśnie pupy i teraz czuła się świetnie. Kochała seks analny i nikt nie zmusi jej do zmiany swoich nawyków.

    – Nie ograniczaj się, kochany. – wysapała. – Mocniej… Głębiej… Szybciej… O tak!

       Teraz było przyjemnie. Było cudownie. Owładnęła ją fala pierwszego orgazmu. Mogła się jej poddać, bo to on pracował. Przeciągle jęknęła, wiedząc że to tylko preludium.

       Raz za razem czuła że dochodzi. Wszystkie jej mięśnie drżały, a ona mogła tylko z całych sił się wypinać. Wiedziała że może to trwać całkiem długo, bo myśliwy skończył już w niej dwa razy tego wieczora.

       Jednak przeliczyła się. Głębokość jego pchnięć spadła, a to znaczyło… Nie, już? Przecież…

       Nic nie mogła zrobić, poza wściekłymi jękami. Właśnie spuszczał się w jej pupę, za szybko, o wiele za szybko. Wciąż czuła, że to dla niej za mało.

       Nagle krzyknęła z radości. Bo on znowu ruszył! Tak, ruszył, jak gdyby wytrysk to był tylko nic nie znaczący epizod. Znów rozszerzał jej pośladki, znów wbijał się mocnymi ruchami, znów był w niej głęboko.

       I wtedy nadszedł potężny orgazm. Taki sam jak w czasie jeźdźca. Z całych sił krzyknęła w poduszkę. Potężna fala spełnienia rozlała się po jej ciele, a on wcale nie skończył!

       Znów krzyknęła. I jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze. A on chyba postanowił się zemścić za te wszystkie rzeczy, kiedy była niegrzeczna. Bo wciąż w nią wchodził, szybko, mocno, ale metodyczne.

       Przestała liczyć ile to już razy doszła. Zresztą nie mogła, bo kolejne orgazmy zlały się w jeden, długi, nieprzerwany szczyt. Już nie miała sił krzyczeć, więc tylko ochryple jęczała. Gdyby nie trzymał ją za pośladki, to by po prostu odpadła. Była całkowicie bezwolna, bez sił.

       Obudziła się w silnym uścisku swojego kochanka. Trzymał ją mocno i tulił do siebie.

    – Ile… Ile czasu byłam nieprzytomna? – wyszeptała, tylko na tyle miała sił.

    – Nie wiem. – pogłaskał ją po głowie. – Może kwadrans.

    – To było… To było… – nie mogła znaleźć słowa.

    – Niebezpieczne?

    – Wiesz jak się przestraszyłem, kiedy zrozumiałem, że straciłaś przytomność?

    – Przepraszam. – wtuliła się mocniej. – Ale było cudownie. Tylko trochę za dużo.

    – Wiesz, skoro tak bardzo lubisz ten rodzaj seksu, to możemy tylko na nim się skupić.

    – No bez przesady. – dźgnęła go lekko w pierś. – W norce też jest miło. Możemy w końcu bawić się na różne sposoby, prawda?

    – Prawda.

    – To dobrze, że się zgodziliśmy. A teraz pora spać. Dobranoc.

       Porozumienie zbliżyło ich do siebie. Potrafili wytrzymać cały dzień, a wieczorem ich pokój w kolejnym saloonie czy hotelu aż płonął od ich pasji. I zawsze najpierw w użyciu była wilgotna norka, a potem ciasna pupa.

       Laureen stała wypięta tuż obok okna, a Eric ostatni raz przed wizytą w sierocińcu korzystał z uroków jej węższego otworka. Dziś nie będzie mogła nosić swojego gorsetu, ale na szczęście futro już tak. Nawet w tej chwili miała je na sobie. Delektowała się jego ciepłem i ciężarem. Było cudowne.

      Spoglądała na miejsce, w którym była kilka lat. Aż nie chciało się jej wierzyć, że opuściła je zaledwie rok temu. Rok temu była cichą, zahukaną sierotą, która panicznie bała się zemsty Skanske za podrapaną twarz. A teraz? Wielką panią w drogich rysiach, która przyjechała tutaj odmienić los kolejnych dziewcząt.

       Stojący za nią myśliwy przyspieszył i jęknął, a ona poczuła w swojej pupie trzeci już dziś ładunek nasienia. Ale dzisiaj miał wigor. Jej też było przyjemnie, ale stres z powodu nadchodzącego spotkania skutecznie przeszkadzał jej dojść. Było tyle rzeczy, które mogły się nie udać, a Deanne liczyła na zabranie stąd. I tak się stanie, nie pozwoli by ktokolwiek został w tym miejscu dłużej niż musi.

       Obejrzała się za siebie. Jej ukochany nie miał ochoty na czwarty raz, więc pora ruszać.

    – Gotowy? – zapytała, poprawiając futro.

    – Gotowy.

    – Więc ruszamy.   

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison

    To wciąż nie koniec. Bądźcie cierpliwi