Obudziłem się dość wcześnie. Już nie noc, ale do świtu jeszcze brakowało. Musiało mi się coś fajnego śnić, bo kutas mi stał jak drąg. Nie mogłem sobie odmówić pieszczot. Zsunąłem powoli napletek odsłaniając świecącą od śluzu główkę. W tych chwilach bardzo żałuję, że nie potrafię sam sobie sięgnąć ustami, ale sobie wyobrażam jak najpierw oblizuje językiem każdą kropelkę śluzu a następnie obejmuje ustami gorącego kutasa. Może kiedyś spotkam na swojej drodze chętnego chłopaka, który pozwoli mi poznać smak obcego kutasa. Ściskam sobie worek jedną ręką podczas, gdy druga zaciska się na obnażonym żołędziu i powoli przesuwam ją wzdłuż kutasa. Cudowne uczucie rosnącego podniecenia z domieszką bólu. Zawsze staram się przedłużyć te męczarnię by czuć silne podniecenie. W głowie układają mi się przeróżne scenariusze i gdy zbliża się wytrysk cały ładunek zbieram na dłoń i rozmazuję spermę po twarzy i łapczywie oblizuje dłoń. Wyobrażam sobie jak jestem zmuszany do przyjmowania i połykania spermy innych mężczyzn. Po śniadaniu jak zwykle pojechałem na basen. To moja prawie codzienna rutyna. Nie cierpię siłowni. Nigdy nie uważałem się za macho a i moje siły nie pozwalają na wyciskanie iluś tam kilogramów. Zawsze wolałem popływać. Mało ludzi dzisiaj na pływalni także spokojnie mogłem zająć jeden tor. Kilka długości basenu i poszedłem pod prysznic. Tu nie byłem sam. Mimowolnie spoglądałem na starszego ode mnie faceta, który namydlał swoje ciało. Nawet nie zauważyłem, gdy mój przyjaciel powiększał swoje rozmiary. Właśnie spłukiwałem szampon z włosów, gdy usłyszałem: – Podoba ci się? Odwróciłem swój wzrok w inną stronę udając, że nie słyszałem pytania. Odwrócenie głowy nic nie dało, nie sposób było zasłonić moje podniecenie. Przełączenie kurka wody na stronę zimną również nie przyniosło efektu. – Przecież widzę młody. Ja nie mam nic przeciwko byś na chwilę zajął się mną. Przestałem walczyć z podnieceniem. W tej chwili mogło się spełnić moje marzenie. Milion myśli na sekundę i żadna z nich nie skłaniała mnie do ucieczki. Odwróciłem się w jego stronę. – Nie będę cię młody pytał czy ci się podobam ani nie będę oceniał. Widzę, że masz ochotę na mojego kutasa i coś mi mówi, że to twój pierwszy raz. Jeszcze parę minut nikogo tu nie będzie… Tak naprawdę nie zwracałem uwagi, co do mnie mówi. Pojedyncze słowa docierały do moich uszu. Zrobiłem krok w jego stronę. Nie czułem wstydu, zostało ono zupełnie zablokowanie przez podniecenie. Jedyne, co mi towarzyszyło to brak doświadczenia. Wyciągnąłem rękę i pierwszy raz w życiu dotknąłem kutasa, który nie był mój. Delikatnie go chwyciłem i nie odrywając od niego oczu zsunąłem mu napletek. Wyraźnie czułem jak pod moim dotykiem zaczął rosnąć, co wywoływało we mnie nieopisaną radość albo zadowolenie. Ciężko mi było to określić. – Na co czekasz? Przecież widzę jak bardzo chcesz go wziąć do ust. No pewnie, że miał rację. Bardzo chciałem, ale ten brak doświadczenia… – Poprowadzę Cię. Położył rękę na moim ramieniu i naprawdę delikatnie skierował moje ciało na kolana. Nie stawiałem oporu. Z tej perspektywy wyglądał jeszcze lepiej. Był duży. Był piękny i świecący śluzem. Był taki, jakiego bardzo chciałem posmakować. – Skoro to twój pierwszy raz to sam musisz zdecydować jak chcesz to przeżyć. Miał rację. W sumie powinienem być mu wdzięczny, że pozwala mi przeżyć swój pierwszy raz niż pierwszy gwałt. Setki razy wyobrażałem sobie taką chwilę. Bardzo tego pragnąłem. Moje ciało wręcz żądało ode mnie działania. Ten pierwszy dotyk językiem sprawił we mnie wyrzut endorfin. Jego zapach i smak śluzu tylko potęgował we mnie pożądanie. Nie zwracając żadnej uwagi na otoczenie obciąłem go ustami. To działo się jakby poza mną. Nie myślałem jak mocno zacisnąć usta na tym cudownym kutasie. To się po prostu zadziało. Zacząłem nadziewać się na niego. Był duży, ciepły i cudownie działał na mnie. Ssałem go z zamkniętymi oczami. Wchodził we mnie i wychodził. Chwilami brakło mi tchu, gdy zbyt „łapczywie” chciałem objąć go całego. Im był większy tym bardziej go pragnąłem. Chwilami go czułem zaraz za językiem jakby miał za moment dostać się do mojego gardła. Coś mi kazało popatrzeć w górę. Miał zamknięte oczy a jego klatka piersiowa poruszała się szybko. Ciężko mi opisać, co czułem. Moje wyobrażenie takiej chwili było naprawdę dalekie od tych przeżyć. Czy myśleć o tym czy jest mu dobrze? Nie. To chyba mój czysty egoizm kazał mi ssać tego cudownego kutasa nie zważając czy mu się to podoba. W tej chwili pragnąłem by wystrzelił we mnie. Nawet na moment nie zastanowiłem się czy będzie mi to smakować? Czy przypadkiem nie porzygam się? – Uwaga! Usłyszałem to jak zza światów. Jego kutas zaczął pulsować. Po krótkiej chwili usłyszałem jęk i ciepła maź zaczęła wypełniać moje usta. Kurwa, jakie to było cudowne. Obcy facet spuszcza mi się do ust a ja z największą przyjemnością połykam jego ładunek do ostatniej kropli. W końcu wypuściłem go na wolność. Jeszcze stał chwilę przed moją twarzą. Popatrzyłem w górę. Był uśmiechnięty mimo szybkiego oddechu. Ja nie czułem zmęczenia. Było mi cudownie. Dopiero teraz zastanowiłem się czy mi to smakowało. Tak. Bardzo smakowało. Przez krótką chwilę żałowałem, że to koniec. Wstałem z kolan i popatrzyłem na niego. Nie wiem, co on widział w mojej twarzy. Ja natomiast czułem niedosyt, spełnienie i chuj wie, co jeszcze, ale to było cudowne. – Że mną to już koniec, ale widzę, że sam musisz jeszcze spuścić ciśnienie. Jestem tu dwa razy w tygodniu jakbyś chciał to powtórzyć. Odwrócił się i zaczął na nowo się myć. Faktycznie. Mój kutas potrzebował pozbyć się ciśnienia. Już teraz w pełni świadomie chwyciłem swojego twardego jak kamień kutasa. Sam dotyk sprawił, że potężna salwa spermy wystrzeliła gdzieś przede mnie. I to daleko. Nie zdołałem chwycić ładunku w dłoń jak to zazwyczaj robiłem. Jeszcze chwilę go pocierałem, ale to naprawdę chwilę trwało. Gdy się odwróciłem mężczyzny już nie było. Stałem sam pod prysznicami. W drodze do domu ciężko mi było opanować emocje. Natłok myśli blokował wszelkie zewnętrzne bodźce. Nie wiem, jakim cudem dotarłem do domu w całości, bo naprawdę nie myślałem o niczym innym jak o przeżyciu na basenie a zapewne musiałem nie raz przechodzić przez jezdnię. Dopiero w domu się uspokoiłem. Słowo uspokoiłem wcale nie oddawało stanu moich emocji.
Leave a Reply