Author: admin

  • Ojciec zwariowal!

    Mój ojciec zwariował! Rozumiem, bez baby chłop dostaje z deklem, ale on właśnie zwariował dla kobiety. Matka zostawiła nas jakie piętnaście lat temu, ojciec długo nie umiał znaleźć sobie miejsca. Owszem, widywałem go z jakimiś babeczkami, ale to był chyba tylko seks, bo o ile pamiętam, to najdłużej spotykał się przez miesiąc; najczęściej były to przygody jednorazowe, bez dalszych konsekwencji. A teraz? A teraz zameldował mi, że się żeni! Ha, żeby z kobietą odpowiednią wiekiem, ale on wybrał sobie (a może ona jego?) dziewczynę dwa lata starszą ode mnie!

    Więc tak. Ja mam trzy dychy, staruszek równe pięćdziesiąt pięć, a Aleksandra trzydzieści dwa. Nie sadzę, żeby poleciała na kasę, bo choć nie jesteśmy ubodzy to jednak ona, jako dyrektor jakiś-tam w firmie komputerowej zarabia chyba tyle, co ja; do tego ma wielkie mieszkanie w centrum miasta, więc kasa, jako powód odpada. Czyżby naprawdę spodobał się Oli mój tatuś? Fakt, nie wygląda na swoje lata, jest wysoki, przystojny, wysportowany, nawet nie ma zbyt wiele siwych włosów w gęstej czuprynie. Na dobrą sprawę wygląda jak by był moim starszym bratem. Jesteśmy bardzo podobni do siebie, jednako wysocy, dobrze zbudowani szatyni, mamy równo po 187 cm wzrostu, waga niemal identyczna, jestem chyba lepiej umięśniony od staruszka, ale to efekt treningów na siłowni i częstych wizyt na basenie.

    – Ojciec, co ci przyszło do głowy? Chcesz się żenić z taką młodą dupeczką?

    – Tak, ona też chce tego. Co w tym złego, dlaczego tak protestujesz?

    – Przecież ona jest młodsza od ciebie ponad dwadzieścia lat! Co będzie za dziesięć, piętnaście lat po tym waszym ślubie? Kopnie cię w tyłek i popatrzy za młodszym, zobaczysz! Nie możesz sobie znaleźć pani w stosownym wieku, choć pięć lat młodszej, a nie prawie ćwierć wieku?

    – Synu, nie znasz możliwości tatusia! Kochamy się i tyle, na początku czerwca ślub.

    – Żebyś potem nie żałował, pamiętaj, że cię ostrzegałem.

    I tyle z mojego gadania, że przez tydzień nie odzywał się do mnie. Pomału zacząłem oswajać się z tą myślą, w końcu machnąłem ręką, jego życie, jego sprawa. Nie będziemy sobie przeszkadzali, bo choć mieszkamy w jednym domu, to jednak każdy ma osobne wejście; jedyne, co nas łączy, to wspólny, duży taras, na który prowadzą drzwi z jego mieszkania, a z boku z mojego.

    Wiosną Aleksandra wprowadziła się do ojca, a jej mieszkanie wynajęli. Nie powiem, staruszek jednak ma gust! Wysoka, pewnie ze 175 cm, smukła kobieta, duży biust, długie blond włosy, nogi do nieba, no i to, co lubię najbardziej, czyli szczupły tyłeczek! Twarz raczej ładna, niż przeciętna, generalnie mogła się podobać. Ojciec chyba musiał wspinać się na wyżyny swoich możliwości w łóżku, bo nie raz i nie dwa słyszałem, jak krzyczy w ekstazie. Zaciekawiło mnie też, że w czasie orgazmu Ola strasznie przeklina! Nie, nie tylko w czasie orgazmu, bo klnie, kiedy staruszek porządnie ją stuka! Przeżywa uniesienie, bluźniąc przy tym jak szewc, co mnie jeszcze bardziej jarało! Co tu dużo gadać, trzepałem się wtedy zapamiętale, wyobrażając sobie, że to ona, a nie moja dłoń…

    Wesele było bardzo udane, wszyscy świetnie się bawili, choć widziałem niektóre spojrzenia ciotek i wujków. One patrzyły z zawiścią, oni z zazdrością. A tatuś puszył się jak paw, dumny paw. Rodzice Oli okazali się bardzo sympatycznymi, wyrozumiałymi ludźmi, szybko znaleźli z ojcem wspólny język. W przyszłości dość często ojciec odwiedzał swych teściów, mieszkali w maleńkiej wiosce nad jeziorem, co bardzo mu odpowiadało. Poprawiny zapisały się w pamięci uczestników jako wielki ochlaj z tańcami i śpiewami…

    Życie zaczęło wracać na normalne tory, każdy zajęty był swoimi sprawami. Czerwiec minął, wyjątkowo gorący lipiec też, nadszedł oczekiwany przeze mnie sierpień, czyli urlop! Nie miałem sprecyzowanych żadnych planów, panna, która była ze mną na weselu poszła sobie w siną dal, innej laski nie miałem na oku, choć spotykałem się z dwoma młodymi sikorkami, ale tylko dlatego, że ruchały się, tak, jakby całe życie nic innego nie robiły. Dwa dni posiedziałem sobie z książką w ogrodzie, naprawdę odpoczywałem. Nawet nie zauważyłem, że nadeszła sobota, oboje, czyli ojciec i Aleksandra byli w domu. Patrzyłem i podziwiałem figurę kobiety, tym bardziej, że włożyła na siebie tylko luźną koszulkę i bardzo kuse spodenki; było to chyba wszystko, co miała na sobie oprócz klapków. Z każdym ruchem biust podskakiwał, co było doskonale widoczne, a nie krępowało Oli w żaden sposób.

    Hmmm…. Każdego dnia podobała mi się coraz bardziej i chyba zdawała sobie z tego sprawę. Zauważyłem, że coraz mniej krępowała się moją obecnością, bywało, że udawała, że mnie nie widzi i rozbierała się do naga, chcąc włożyć na siebie inne ciuchy. Kiedy byłem w domu i zachodziłem do ojca, a bywałem tam codziennie, Aleksandra chodziła bardziej rozebrana, niż ubrana, patrzyła na mnie wyzywająco, drwiąco i kusząco. Potrafiła drapać się bez skrępowania po kroczu, albo powolnym rucham poprawiać biust. Wychodziła z łazienki w samym ręczniku, który raczej niewiele zakrywał. A ja coraz bardziej zazdrościłem staruszkowi takiej dupy… Zauważyłem jednak pewną rzecz. Jeszcze przed ślubem Ola wrzeszczała w nocy trzy, cztery razy razy w tygodniu, a teraz bzykali się albo zupełnie po cichu, albo dwa, trzy razy w miesiącu. Czyżby tatusia siły opuściły? Nie do wiary!

    Wracamy do mego urlopu. Siedziałem na tarasie, kiedy wpadłem na pomysł, że przecież mogę pojechać nad jezioro, pewnie spotkam tam jakiegoś kumpla, czy koleżankę. Zacząłem zbierać się do wyjazdu, zdjąłem ze sznurka suszący się ręcznik kąpielowy, co zwróciło uwagę mojej macochy.

    – Wybierasz się gdzieś, Tomku? – wychyliła się przez okno doskonale pokazując większą część biustu.

    – Tak, jadę nad jezioro, w końcu mam urlop, trochę sobie popływam, zrelaksuję się – odparłem składając ręcznik w kostkę.

    – Może machniemy się z tobą, co?

    – Jeśli macie ochotę, to czemu nie.

    – Tosiek, jedziemy nad wodę? – to do ojca, ma na imię Antoni, ale ona nazywa go właśnie Tosiek.

    – Jakoś nie mam ochoty, ale ja ty chcesz, to jedź z Tomkiem. Ja pogrzebię sobie w garażu przy kosiarce. Będziecie na obiad?

    – Tak, nie zamierzam siedzieć tam do wieczora. To co, Olu, jedzies?

    – Tak, daj mi minutkę.

    Rzeczywiście, po chwili gotowa wsiadała do samochodu.

    – Gdzie chcesz jechać – spytała, zapinając pas

    – Chyba na tę plaże nad Miejskim, tam nie powinno być dużo ludzi.

    – Dobry pomysł, przynajmniej poopalam się trochę.

    Kilkanaście minut później rozkładałem ręcznik w gęstej trawie, rozglądałem się wokół. Rzeczywiście miałem rację, było tylko kilka osób, w tym moi dwaj kumple, jeszcze z technikum.

    – O! Cześć, Tomasz, przyjechałeś się ochłodzić? A co to za laska z tobą?

    – Cześć, to moja macocha…

    – Macocha? O kurwa, a gdzie można znaleźć taki „macochy”?

    – Przestań, Sławek, to naprawdę żona mego ojca. Poznajcie się, Sławek i Piotr, a to Ola

    – No to nas zaskoczyłeś! Dzień dobry, miło cię poznać, Olu – uścisnęli sobie dłonie.

    – To wy sobie pogadajcie, a ja pójdę do wody – Aleksandra opuściła nasze towarzystwo.

    Chłopaki patrzyli za nią baranim wzrokiem, kiwali niedowierzająco głowami.

    – Kurwa, Tomek, twój stary ale ma farta, taką dupę wyrwać! – Piotr nie mógł wyjść z podziwu.

    – W łóżku to pewnie rakieta, co? – to już Sławek – Dobrze daje?

    – Chyba cię pojebało. Skąd mam wiedzieć, to ojciec ją stuka, nie ja – roześmiałem się.

    – Ale chętnie byś to zrobił, taką lalę…

    Tak sobie rozmawiając poszliśmy popływać. Spędziłem w wodzie dość dużo czasu, czułem, że robi mi się zimno, podpłynąłem do brzegu. Oli nie było, widocznie gdzieś poszła, albo była w wodzie, więc tylko wytarłem się i położyłem na ręczniku łapiąc promienie słońca. Po chwili to ja zbaraniałem. Moja macocha zbliżała się wolnym krokiem do swego kocyka i nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że była bez stanika! Obfity biust kołysał się w rytm jej kroków, a pani Aleksandra nic nie robiąc sobie ze spojrzeń gapiów ułożyła się obok mnie i spoglądając mi w oczy uśmiechnęła się.

    – Jeszcze się gapią? – puściła oczko

    – Dlaczego chodzisz prawie naga? – byłem trochę zły – lubisz być w centrum zainteresowań?

    – Widzisz na moim biuście choć cień jaśniejszego miejsca? Zawsze tak się opalam, właściwie to całkiem nago, ale nie będę wzbudzała aż takiej sensacji, dlatego zdjęłam tylko górę.

    – Ale mogłaś leżeć, a nie łazić po krzakach.

    – Przestań, miałam się zsikać? Musiałam w krzaczki – odwróciła głowę, zamknęła oczy.

    Rozmowa niby skończona, a ja ciągle patrzyłem na duże piersi, które lekko odchyliły się na boki i doszedłem do wniosku, że trzeba opalić plecy… A może poczytam gazetę, którą wziąłem z sobą, ważne, żeby leżeć na brzuchu, bo czułem, że kutas zaraz rozerwie mi kąpielówki. Po chwili mogłem już bez obaw wstać, podszedłem do kumpli. Gadaliśmy o pierdołach, Sławek pochwalił się nową laseczką, a mówił o niej w taki sposób, że doszliśmy z Piotrem do wniosku, że to chyba właśnie ta, na którą czekał. Dla odmiany Piotr rozstał się ze swoją kilkuletnią miłością, na szczęście nie mieli dzieci.

    – Co się stało, dlaczego nie jesteście razem – dopytywałem.

    – Co mam ci powiedzieć… Renata wolała zmywak w Londynie, niż księgowość w Polsce, teraz wiesz? Zawsze myślała o wyjeździe na Zachód, ja wolałem zostać tutaj.

    – No tak, samo życie…

    – Daj spokój chłopakowi, jeszcze to przeżywa – Sławek stanął w obronie kumpla – a ta twoja dupa ale ma cycki, ja pierdolę, jak bym między nie wsadził gębę, ssał i lizał…

    – Pomarzyć sobie możesz, ojciec by ci jaja urwał, gdybyś spróbował za bardzo zbliżyć się do jego Oluni – roześmiałem się.

    – No, powiem szczerze, że nie chciałbym dostać się w łapy twego ojca. Ma swoje lata, ale przypierdolić jeszcze potrafi i ma czym! – miał chyba na myśli duże dłonie staruszka, który kiedyś ciężko pracował fizycznie.

    – Dobra chłopaki, wracam do domu, pora na obiad.

    – To śmigaj, my tu jeszcze posiedzimy. Musimy umówić się na jakiego browara, może jutro.

    – Zdzwonimy się, nara! – i poszedłem.

    Obiad czekał na stole, widocznie ojciec z daleka widział, jak jedziemy i wszystko przygotował. Deser podała już Ola, a ja przyniosłem po browcu, bo nie miałem zamiaru nigdzie się ruszać z domu. Zrobiło się fajne popołudnie, siedzieliśmy sobie na tarasie popijając chłodne piwo, Aleksandra nie towarzyszyła nam, Przyszła sąsiadka i zabrała dziewczynę do siebie na pogaduchy. Ojciec zapatrzył się gdzieś w dal z poważną miną, kilka razy pokiwał głową.

    – Ojciec, coś cię trapi? Masz dziwną minę.

    – Ech, synu, dużo by mówić…

    – No to mów, masz coś innego do roboty.

    – To taka osobista sprawa…

    – Tato, czy do tej pory mieliśmy przed sobą sekrety? Chyba nie, prawda? – coś za poważnie brzmiały jego słowa, nie miałem pojęcia, co się święci.

    – No, nie mieliśmy, ale to naprawdę osobisty problem, mój problem…

    – Coś z Olą nie tak? Ma jakieś boki?

    – Nie, nie o to chodzi. Jest mi wierna, sprawdzałem.

    – Sprawdzałeś? Jak?

    – Mam kumpla, który jest szefem agencji detektywistycznej, poprosiłem go, żeby sprawdził dziewczynę. Obserwowali ją ponad miesiąc w różnych sytuacjach i nie było nawet cienia wątpliwości, że jest mi absolutnie wierna… – zamilkł, pociągnął łyk piwa.

    – Wiesz co? Jak na taką rozmowę to piwo jest za słabe. Wypijesz porządnego drinka?

    – Masz na myśli tę „nastolatkę” w barku? – uśmiechnąłem się na myśl o rewelacyjnej whisky, której ojciec był koneserem.

    – Oczywiście, zaraz przyniosę.

    – Wracając do tematu – podjął rozmowę, kiedy siadł w trzcinowym fotelu- Ola jest wspaniałą kobietą, dobrą gospodynią, niesamowitą kochanką, ale…

    – No, wyduś to wreszcie z siebie!

    – Ona chce mieć dziecko!

    – O kurwa – wyrwało mi się. – A ty? Chcesz wchodzić w pieluchy, wrzaski i nieprzespane noce?

    – No właśnie, to jest ten problem… Nie pali mi się do tego, dlatego śpimy z sobą coraz rzadziej… Mam na myśli seks, oczywiście. Ale nie mówię też, że nie chcę. Nawet coś mi przyszło do głowy, gdyby okazało się, że nie mogę mieć…

    – Takie buty! Naprawdę nie mam pojęcia, co ci powiedzieć…

    – No właśnie, sam też nie wiem, jak to rozwiązać. Obawiam się, że nawet gdybym chciał, to byłby z tym problem, bo widzisz… Jak ty się urodziłeś byliśmy z twoją matką najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Żyliśmy bardzo skromnie, żeby nie powiedzieć biednie – upił łyk ze szklaneczki – więc łapałem każdą robotę, żeby jakoś nam się lepiej żyło… Pracowałem w takiej firmie, gdzie było bardzo silne promieniowanie, mieliśmy chodzić w specjalnych fartuchach, ale nie przestrzegałem tego nakazu i prawdopodobnie jestem bezpłodny… To był powód, którego późniejszym efektem było odejście twojej matki. Chciałem mieć więcej dzieci, ale mimo wielu prób nie udało się. Dopiero dużo później dowiedziałem się, ona zabezpieczała się przed zajściem w ciążę… Dbała ponoć o figurę, którą straciła po ciąży z tobą i potem długo starała się o jej odzyskanie. Teraz nie wiem, czy naprawdę jestem bezpłodny, czy ona tak mnie zwodziła…

    – A nie możesz pójść z tym do lekarza?

    – Tomku, ja sam nie wiem, czego chcę. Postanowiłem, że co los zdecyduje, to będzie. Myślałem jeszcze o jednym rozwiązaniu…

    – Co mądrego wymyśliłeś?

    – Może to nie jest mądre, ale… Trochę głupio mi o tym mówić.

    – Wal śmiało, nie krępuj się.

    – Kiedy to… Tomku, jesteś moim synem, prawda?

    – Tak twierdzi moja matka, a że kobieta cnotliwa była, to nie mam powodu jej nie wierzyć – odpowiedziałem cytatem, chyba z „Potopu”.

    – Prawda – roześmiał się krótko. – Mam propozycję. Bardzo dziwną, ale…

    – Powiesz w końcu? – aż pochyliłem się w jego stronę.

    – No dobrze, uważaj więc. Chciałbym, żebyś kochał się z Olą i zrobił jej dziecko! – wypalił.

    Mało nie zemdlałem z wrażenia. Czy staruszek postradał zmysły? Mam zerżnąć jego żonę, do tego jeszcze mam zostać ojcem? Niewiarygodne!

    – Ojciec. Twój ślub z Olą uważałem za szaleństwo, ale to pikuś przy tym, co proponujesz mi teraz!

    – Długo myślałem o tym i uważam, że to najlepsze rozwiązanie.

    – Wybacz, ale nie mogę się na to zgodzić, to jest…

    Skończyliśmy rozmowę widząc nadchodzącą Olę.

    – O czym tak zawzięcie dyskutujecie? – uśmiechała się do nas radośnie.

    0 O życiu… – odparliśmy chórem.

    – O, właśnie, życie! Wanda chciała pogadać, bo ma radosną nowinę, Zośka jest w ciąży! – popatrzyła przeciągle na ojca.

    – Ta mała Zosia? W ciąży? Przecież ona ma… No tak, pięć lat młodsza od Tomka, to na dwadzieścia pięć lat! Ale ten czas leci – ojciec nie mógł wyjść z podziwu.

    No właśnie, czas leci! – znowu patrzyła na niego.

    Zbliżał się wieczór, poszedłem do siebie. Leżąc na łóżku zastanawiałem się nad słowami ojca. On naprawdę powinien pójść do psychiatry, jak on to sobie wyobraża, że wydymam Olę i będzie ok? Z drugiej strony to klasa dziewczyna, seks z nią musi być niesamowity, choćby same wrażenia wzrokowe…

    Sobota wieczór, lato, a ja kurwa, leżę na wyrze i mam głupie myśli. „Rusz dupę i wypad z chaty” pomyślałem i tak zrobiłem. Zadzwoniłem do jednej z laseczek, które ostatnio dymałem, ale nie miała czasu, była gdzieś ze staruszkami; zadzwoniłem do drugiej i umówiłem się w moteliku, gdzie zwykle się spotykaliśmy. Nie wiem, która bardziej mi się podobała, obie stanowiły swoją przeciwność. Wiktoria wysoka, szczupła, prawie chuda brunetka z małym biuścikiem, ale nieziemsko długimi nogami i zgrabną pupą. Marta z kolei niewysoka blondyneczka, długowłosa pięknotka z dużym biustem i okrągłym tyłkiem, który ochoczo podsuwała pod mego kutasa. To z nią się umówiłem. Cezary, właściciel pensjonatu był moim kumplem, nie robił problemów, kiedy przyprowadzałem tam na godzinę, dwie, czy trzy moje ruchadełka. On sam też był gigant, widziałem niekiedy, jak z jego prywatnej części hoteliku wychodziły zarumienione, podniecone małolaty, jedną nawet kiedyś poznałem, to taka mała kurewka z Galerii. Marta pachnąca, świeża i chętna przybyła na czas. Nie traciłem czasu na jakieś bezsensowne rozmowy z dupeczką, bo też o czym miałem rozmawiać z siedemnastoletnią siksą? Rozebrała się błyskawicznie i już klęczała na poduszce obciągając mi kutasa. Chwilkę obserwowałem jej działania, po czym podniosłem, niemal rzuciłem na łóżko, odwróciłem plecami do siebie i bez pardonu załadowałem w jej pulchną dupcię. Krzyknęła tylko i już ruszała biodrami, sam nie musiałem nic robić, sama nadziewała się na twardą dzidę. Złapałem laskę za biodra, przycisnąłem do siebie i sam położyłem się na jej plecach, dzięki czemu już siedziała na mnie i dalej praktycznie sama ruchała się w dupę. Nagle podskoczyła, zmieniła szparki i odwróciła przodem do mnie. Zamknąłem oczy, czułem ciepło jej pipki na kutasie, było mi błogo…

    – Tak, Oleńka, tak dobrze – wyszeptałem.

    – Hej! Jestem Marta – dziewczyna znieruchomiała – co za Ola ci przyszła do głowy? Zakochałeś się w jakiejś?

    – Musiało ci się wydawać! Nie siedź tak bezczynnie!

    Ruszyła znowu, doszliśmy niemal równocześnie, spuściłem się w dupkę, wstałem, podmyłem się i odwiozłem zdziwioną małolatę do domu. Jakoś przeszła mi ochota na to młode, apetyczne ciałko. W domu nalałem sobie solidną porcję whisky, włączyłem jakiś film w tv, ale ciągle miałem w głowie słowa ojca i obraz zajebistej laski, którą była jego żona. Co ten stary wymyślił, czy on zdawał sobie sprawę, co i komu mówi? Kolejny drink i byłem gotów do spania. Stwierdziłem, że ranek jest najlepszym doradcą, więc pomyślę o wszystkim, jak wstanę. Oczywiście, tak, jak się spodziewałem, nic nie wymyśliłem. Siedziało mi to w głowie ponad tydzień. Jeździłem do firmy, myślałem o Oli, załatwiałem firmowe sprawy, myślałem o słowach ojca, w domu, kiedy patrzyłem w ich stronę widziałem tylko nagą Olę podchodzącą do mnie na czworakach, jak u Polańskiego…

    Środa, mój zwariowany tatuś oświadczył, że jedzie na kilka dni z kumplami na ryby. Był doświadczonym „karpiarzem”, kiedyś często miał takie wypady, ale i wyniki rewelacyjne. Jego rekord, to karp 27 kg! Dawno już nie był na zasiadce, wreszcie stwierdził, że musi oderwać się od codzienności. Dwa dni pakował wszystkie potrzebne klamoty, a podniecony był jak młodzieniec przed pierwszą nocką z kobietą. Wsiadał już do samochodu, kiedy cofnął się, poklepał mnie po ramieniu.

    -Pamiętaj, co ci mówiłem – rzekł półgłosem, wsiadł, zamknął drzwi, odjechał.

    – Co ci Tosiek powiedział?

    – Żebym cię pilnował! – wypaliłem i poszedłem do siebie.

    No to mam piątek, jutro wolne, policzyłem, że otwarta firma w sobotę przynosi raczej straty. Nie ma klientów, a koszt utrzymania, plus godziny pracowników dają wynik ujemny. Od roku wszystkie weekendy mamy wolne, w soboty działamy tylko w wyjątkowych przypadkach. Myślałem, czy na cały weekend nie dołączyć do ojca, ale jakoś nie chciało mi się słuchać czterdziesty raz tych samych opowieści, wspomnień starszych panów; znałem je wszystkie na pamięć. Połowa sierpnia, po upalnych dniach wieczory zrobiły się chłodne, siedzenie na tarasie było możliwe, ale trzeba było się ubrać. Nie miałem pomysłu na dzisiaj, wskoczyłem pod prysznic; ubrany w ciepłe dresy siadłem ze szklaneczką swego ulubionego trunku. Patrzyłem, jak zachodzi słońce, kolorowe refleksy przesuwały się po chmurkach, oddałem się takiemu błogostanowi, że wszystko przestało istnieć, ja byłem, ale jakby mnie nie było; wiesz, co mam na myśli? Moją samotność przerwała Ola.

    – Co tak sam siedzisz? – stała w drzwiach tarasu, miała na sobie tylko szorty i lekką koszulkę

    – A co mam robić? Nie chce mi się nawet gadać… Zaczął się weekend, dwa wolne dni, muszę odpocząć po ciężkim tygodniu. Od poniedziałku znowu do firmy, ojca przecież cały tydzień nie będzie, więc będę musiał się uwijać… A ty pracujesz jutro?

    – Nie, też mam wolne i to do wtorku. Myślałam, czy nie wybrać się do rodziców, ale są w sanatorium, nie pojadę do pustego domu.

    – No to siadaj, pomilczymy sobie wspólnie.

    – Chyba tak zrobię, tylko naleję sobie Martini. A ty walisz swoją „łychę”?

    – Tak, ale załóż coś na siebie, bo chłodno.

    Po chwili siedzieliśmy obok siebie popijając swoje trunki, nie odzywaliśmy się dłuższą chwilę. Pewnie chyba chwilkę się skimnąłem, bo choć wydawało mi się, że tylko przymknąłem oczy, to jednak w momencie, kiedy je otworzyłem było już znacznie ciemniej, a Oli nie było. Dreszcz przeszedł mi po plecach, zrobiło się naprawdę chłodno, wróciłem do domu. Nie miałem ochoty na nic, ogarnął mnie jakiś marazm, najchętniej wskoczył bym do łóżka i obudził się rano. Usłyszałem pukanie do drzwi, to Aleksandra.

    – Chodź, zrobiłam kolację, nie chce mi się jeść w samotności

    – . Nie jestem głodny, ale jeśli chcesz, to choć dotrzymam ci towarzystwa.

    Złapała mnie za rękę i poszliśmy do ich mieszkania. Stół był zastawiony jakimiś frykasami z kuchni azjatyckich, nie było tego wiele, ale bardzo różnorodne smakołyki kusiły swym wyglądem i zapachem. Poczułem, że jednak chyba jestem troszkę głodny, chętnie siadłem do stołu. Kolacja była znakomita, nie sądziłem, że te wschodnie dania są tak smaczne. Ola polała do wysokich kieliszków wytrawne, czerwone wino.

    – Nasze zdrowie – stuknęliśmy się kielichami.

    – Nasze! Dziękuję za kolację, pyszna!

    – Muszę dbać o swego pasierba, prawda? Nie jestem przecież złą macochą!

    – No, nie wiem, pasiesz mnie, jak Jasia!

    – Nie muszę, jesteś dobrze odżywiony. – roześmiała się.

    Przenieśliśmy się do salonu, zamiast wina wzięliśmy z kuchni mocniejszy alkohol.

    – Wiesz, Tomku, muszę zadać ci takie trochę osobiste pytanie, mogę?

    – Pytaj, nie mam tajemnic. Dlaczego nie masz żony, dziewczyny, sympatii? Przepraszam, ale zastanawia mnie to.

    – Hmmm. To dość złożone. Kilka lat temu poznałem fajną dziewczynę, było nam bardzo dobrze ze sobą, mieliśmy plany, marzenia… Nie wiem skąd, ale nagle zjawił się jakiś fircyk i tak ją omotał, że po trzech latach bycia razem, z dnia na dzień wyjechała z nim. Tak po prostu, spakowała się i wyjechała… Jakiś czas temu dowiedziałem się, że zmajstrował jej dzieciaki i tak, jak się pojawił, tak samo zniknął z jej życia, a ona została sama z dwójką pociech. No cóż, samo życie. Ponoć próbowała nawiązać ze mną kontakt, ale nie chcę jej już nawet widzieć, to, co zrobiła to był dla mnie wielki ból… Miałem jakieś sympatie, ale raczej po to, żeby wspólnie spędzać czas, czy pójść do łóżka, nic szczególnego. A ty? Chyba ojciec nie jest twoim pierwszym facetem?

    – Smutne to, co opowiedziałeś… Tak, masz rację, Antoni nie jest moim pierwszym. Widzisz, ja mam takie coś, że podobają mi się i podniecają mnie dojrzali mężczyźni, a moi rówieśnicy… No cóż, nie każdy jest tak poukładany, jak ty. Byłam sześć lat z mężczyzną jeszcze starszym od twego ojca, ale odszedł… Nie tak, jak twoja miłość, tylko odszedł na zawsze, zmarł na raka… Długo go opłakiwałam, ale stwierdziłam, że jestem jeszcze na tyle młoda i atrakcyjna, że znajdę swą miłość, no i spotkałam Antoniego. Wiesz, że jak pierwszy raz się zobaczyliśmy, to najpierw mnie solidnie opieprzył? Mało brakło, a rozjechał by mnie swoim autem, weszłam prosto pod maskę. Po zdrowym opierdolu uspokoił się i… zaprosił mnie na kawę. Tak to się zaczęło, resztę znasz.

    – No to też przeżyłaś swoje, nie ma co! Teraz ty odpowiedz na moje pytanie.

    – Słucham.

    – Dobrze jest ci z ojcem, u nas?

    – Nawet nie wiesz, jakie to fantastyczne uczucie mieszkać z takimi mężczyznami, jak wy! – nalała wódkę do kieliszków – pilnuj mnie, mam słabą głowę do wódki!

    – Nawet się nie spostrzegłem, kiedy butelka zrobiła się prawie pusta. Czułem mocny szmer po alkoholu, ale to tylko wprawiło mnie w dobry nastrój, widocznie musiałem się wyluzować, żeby wrócił dobry humor. Ola gdzieś mi zniknęła, siedziałem długą chwilę sam, czekając na nią, ale się nie doczekałem i wróciłem do siebie. Nalałem sobie znowu whisky, włączyłem płytę z serii smooth jazz, siadłem w fotelu z drinkiem w dłoni, przymknąłem oczy i wsłuchiwałem się w melodię płynącą z głośników.

    – Zatańczymy? – głos Oli wyrwał mnie ze stanu błogości.

    Stała nade mną ubrana podobnie jak ja w dresy, włosy miała rozpuszczone, wzrok rozmarzony, uśmiechała się jakby… nieśmiało.

    – Dlaczego nie, lubię tańczyć – wstałem ująłem ją za rękę, wyszliśmy na środek pokoju.

    – Obejmij mnie mocno – przytuliła się do mnie całym ciałem, wsunęła prawe udo między moje.

    – Nie przesadzasz? – wyszeptałem jej do ucha.

    – Nie! Tańczmy. Kołysaliśmy się w rytm pięknych standardów, Ola oparła głowę na mym ramieniu.

    Nie wiedziałem, co robić, przecież to moja macocha, żona mego ojca, a mi kutas podnosi głowę! Jeśli dalej będziemy tak się tulić, to nie ma szans, żeby nie poczuła twardniejącej pały na udzie! Lekko odsunąłem się od dziewczyny, ale tylko troszeczkę, nie puszczała mnie. CO mam, kurwa, robić? Podoba mi się ta kobieta, nieraz trzepałem się myśląc o niej, mając w oczach jej twarz, ale przecież nie wyrucham żony ojca! Ja pierdolę, przecież on sam tego chciał! No i co mam robić? Kutas stał mi jak nigdy, dziewczyna tuliła się do mnie, a ja… Nie wytrzymałem, przycisnąłem się do niej jeszcze mocniej, niech czuje, co się dzieje w moim kroczu.

    Początkowo nie zareagowała, ale po chwili wsunęła dłoń między nas i złapała przez spodnie dresowe za sterczącą pałę. Poczułem na szyi gorący oddech i jej usta. Sekundę później nasze języki spotkały się w szaleńczym balecie namiętności. Nie hamowaliśmy się już. Ola opadła na kolana, ściągnęła ze mnie spodnie, pod którymi nic nie miałem i zaczęła obrabiać mego przyjaciela. Muszę przyznać, że zasys miała zajebisty, mój penis nie jest maluchem, wręcz przeciwnie, wszystkie laski zachwycają się, tym że jest taki gruby i długi; Aleksandra nie miała z nim najmniejszych problemów, wchłonęła go całego. Od czasów technikum golę sobie jaja, więc nic nie wchodziło jej do nosa, kłaki nie plątały się między zębami. Robiła mi loda z naprawdę wielką wprawą, lizała mnie, ssała, drażniła jądra, lizała pachwiny.

    Ująłem ją pod ramiona, podniosłem, sam opadłem na kolana, rozsunąłem niebotyczne nogi tak, że stała teraz w lekkim rozkroku ograniczonym ściągniętymi do kolan dresami; bielizny nie założyła, więc bez problemu pocałowałem mokrą szparkę różowej pipki, westchnęła głęboko. Lizałem, ssałem łechtaczkę, bawiłem się lekko pomarszczonymi wargami, zlizywałem wypływające soczki, wsuwałem jęzor do pipki, drażniłem jej wewnętrzne, delikatne ścianki, palcami penetrowałem cipkę i drażniłem dziurkę odbytu. Odwróciłem dziewczynę tyłem do siebie, popchnąłem lekko, tak, że teraz stała w rozkroku z wypiętą do mnie pupą, rękoma opierała się o blat stołu. Lizałem dalej różową pizdeczkę, zacząłem językiem drażnić kakaowe oczko. Wsłuchiwałem się w postękiwania, jęki i głębokie westchnienia hmmm… żony swego ojca, ale teraz nie pamiętałem o tym, miałem jęzor w boskim ciele atrakcyjnej kobiety, która miała taką samą jak ja ochotę na seks. Wylizałem pupę, wstałem i załadowałem w nią twardego kutasa.

    – Nareszcie! Ruchaj mnie wreszcie, czekałam na to tyle czasu… Mocniej, mocniej, muszę cie poczuć wszędzie… O, tak, tak… Kurwa, mocniej nie słyszysz, zasrańcu? Tak, teraz w pipę, mocno, mocniej…

    – Już Oleńko, już robię, jak chcesz…

    Znaleźliśmy się w łóżku, przedtem błyskawicznie pozbywając się ciuchów. Odepchnąłem dziewczynę od siebie, wstałem. Wreszcie mogłem podziwiać jej ciało w pełnej krasie. Naprawdę była zgrabną, atrakcyjną, piękną kobietą. Tak jak wcześniej nad jeziorem biust lekko się przechylił na boki, patrzyłem na te długie i zajebiście zgrabne nogi, zaczynające się kroczem z gładziutką, aż aksamitną w dotyku pipką, nad którą rysowały się mięśnie brzucha, choć nie była chuda… Odwróciłem Olę na brzuch, bezwolnie poddawała się moim zamiarom. Teraz podziwiałem to, na co jako pierwsze zawsze zwracam uwagę, czyli na pupę. To był w moim mniemaniu ideał. Nie podobają mi się wielkie latynoskie dupy, szerokie biodra, jak u tych słynnych sióstr zza oceanu, nie podobają mi się brazylijki z tymi wypiętymi pośladkami, budzi to moje niemal obrzydzenie. Co zrobić, taki mam gust i już. Patrzyłem na te półdupki jak orzeszki, piękne, zgrabne, jędrne…

    Opadłem na kolana, rozchyliłem te orzeszki i znowu lizałem i drażniłem pupcię macochy. Odwróciła głowę w moją stronę.

    – Na co, kurwa, czekasz? – wysyczała – przestań się cackać i zacznij wreszcie ruchać, zrób użytek z tego kutasa, co ci tam sterczy!

    Nie skończyła, kiedy tkwiłem w niej po jaja. Zacząłem ruchać wypięte dupsko, Ola unosiła biodra, sama też poddawała się memu rytmowi. Wyskoczyłem z pupy, zasadziłem chuja w pipkę, ale cały czas palcami brandzlowałem rozepchaną pupę.

    – Tak, kocham czuć w pipie kutasa, ruchaj mnie… Tak!!! Tak… mocniej, jeszcze… Ooooo…. Taaaak…. jeszcze mocniej…. złap mnie za dupę i ruchaj!!!

    Tak zrobiłem. Złapałem szupłe biodra i jechałem w cipie jak automat. Tak, jak kiedyś małolatę, tak teraz mocniej chwyciłem Olę i odwróciłem się; miałem ją na sobie, teraz ona wykazywała się inicjatywą. Okazała się amazonką niemal doskonałą, jechała na mnie jak na rodeo, odwracała się błyskawicznie, raz była przodem do mnie, raz tyłem; to w cipce, to w pupie czułem maltretowanego kutasa. Nie wiem, ile razy dochodziła, każdy orgazm kwitowała głośnym przekleństwem i kontynuowała swoją galopadę. Wreszcie zeszła ze mnie, tym bardziej, że zbliżałem się do potężnego wytrysku i objęła drgającego chuja ustami. Znowu przekonała mnie, że jest mistrzynią fellatio, lodzik w jej wykonaniu był boski. Wystrzeliłem w otwartą buzię jak wulkan na Kamczatce, z rykiem wyrzucałem w nią olbrzymie porcje spermy. Połykała tyle, ile mogła, resztę roztarła sobie na biuście.

    – Masz niezły zbiornik, sporo tego wylałeś – przeciągnęła się leniwie. – Ale ruchać to też potrafisz, to chyba u was rodzinne…

    – Pamiętasz przysłowie, to o jabłku, co to niedaleko…

    – Pamiętam. Teraz chyba poprawisz co?

    – Chyba zwariowałaś, ledwo zipię, na półgodziny mam spokój. Chodź, napijemy się czegoś, z tego wszystkiego zaschło mi w gardle.

    – A wiesz, że mi w gardle nic nie zaschło, ale też chętnie się napiję.

    Usiedliśmy goli na łóżku, Ola przełożyła swe zgrabne nogi przez moje uda, wypiliśmy po kieliszku wódki, popiliśmy łykiem piwa.

    – Chętnie bym teraz zapaliła – Aleksandra znowu przeciągnęła się jak syta kotka.

    Ręce wyciągnięte w górę podniosły jej biust, który teraz sterczał zawadiacko, na którego widok mój zmęczony kutas znowu zaczął się podnosić. Jak wspominałem wcześniej nie była pięknością, ale teraz to, co widziałem pozwalało stwierdzić, że w pewnych okolicznościach była najpiękniejszą kobietą świata. Przestałem dziwić się ojcu…

    – To ty palisz? – zdziwiłem się – do tej pory nie widziałem cię z papierosem.

    – Bo normalnie to nie, tylko wtedy, kiedy przeżyję coś niesamowitego…

    – Czyżby…?

    – Tak – przerwała mi – tak, teraz tak było.

    Poczułem się dumny jak paw; dogodziłem takiej kobiecie… Z drugiej strony miałem wyrzuty sumienia, przecież to żona ojca!

    – Tomciu, nie myśl o ojcu – patrzyła mi w oczy – jestem przekonana, że nie powiedział by złego słowa…

    – Jak to, nie powiedział by… – nagle coś zaczęło mi świtać w głowie, ale to był taki błysk, nie umiałem tego sprecyzować.

    – No, tak jak mówię. Wyliżesz mi pipkę? Wspaniale to robisz…

    Cóż miałem robić? Wylizałem! Nie tylko wylizałem pipkę, ale wylizałem też dupkę, possałem łechtaczkę, znowu byłem w tej łaknącej chuja cipce i ruchałem ją bez opamiętania. Siedziałem w fotelu, Ola na mych biodrach, przed oczami miałem jej podskakujący biust, którego sterczące sutki usiłowałem złapać ustami. Nie „jechała” na mnie, jak chwilę temu, tylko falowała biodrami, poruszała się w tył i w przód, nie skakała na mnie, a jej ruchy podniecały mnie jeszcze bardziej. Pracowała biodrami jak tancerka brzucha w seraju, czym doprowadzała mnie do szału. Widziałem narastające podniecenie w oczach mojej kochanki, widziałem piękne oczy zachodzące mgłą rozkoszy, czułem, że znowu nadchodzi mój orgazm, czułem, że za moment znowu wytrysnę, a chciałem, żeby Ola doszła pierwsza. Nagle złapała mnie za szyję, nie wiem jak, ale siedząc na mych biodrach objęła je nogami i zamknęła mnie w żelaznym uścisku. W tym momencie wystrzeliłem znowu. Podobnie jak za pierwszym razem wystrzeliłem, tym razem w pipkę, poważną porcję swego nasienia.

    Ola oparła głowę na mym ramieniu, przestała się poruszać, ciężko oddychała, nie powiedziała ani słowa. Ja też dyszałem ciężko, jak po każdym orgazmie, a w myślach chwaliłem się za swe możliwości. Nie było jeszcze północy, a ja miałem pomału dość seksu; ta kobieta była nienasycona! Piliśmy jakąś colę, nie miałem już ochoty na alkohol, tym bardziej, że po takim wysiłku fizycznym, jakiego wymagały nasze „zapasy”, wcześniej wypite procenty absolutnie wywietrzały mi z głowy. Piszę, że miałem dość seksu, bo nie skończyło się na tym, co przed chwilą opisałem. Ola miała niespożyte siły, nawet jak zasypiałem wykończony to i tak dosiadała mnie i jechała na mym biednym kutasie do swego orgazmu; wydaje mi się, że dwa takie przeżyłem „na śpiąco”!

    Niedzielny ranek nie uwolnił mnie od cipki i pupy macochy. Mogę to określić tylko stwierdzeniem, że ruchaliśmy się (a nie „kochaliśmy”!) jeszcze kilka razy i to nie tylko w łóżku… Aleksandra była nienasycona, robiła mi loda, siadała na kutasa, którego wzwodziła dłonią, lub ustami, podniecała mnie w każdy możliwy sposób. Dopiero wieczorem zaskoczyłem, że tylko pierwszy raz spuściłem się w spragnioną spermy buzię, wszystkie następne wytryski miałem w gorącą pipkę… Nie powiem, zacząłem podejrzewać jakiś spisek z jej strony, a może nie tylko jej…

    Niedzielny wieczór spędziliśmy też w mym łóżku, ale było to dosłowne spędzenie czasu, nawet nie dotknąłem jej pipki; daliśmy sobie buziaka na dobranoc i tyle. Następnego dnia pojechałem do firmy, zająłem się swoimi sprawami, nie miałem czasu na głupoty; tak przebiegł mi cały tydzień, nawet nie zauważyłem, że nadszedł dzień powrotu ojca z zasiadki na karpia. Przyjechał uradowany, zaczął chwalić się swymi sukcesami, pokazywał zdjęcia. Przyglądałem się facetowi z zaciekawieniem, jak witał się z żoną, którą dymałem jak kotkę przez cały weekend, jak ona ściskała swego męża, któremu dorobiła pokaźne rogi i nie umknął mi moment, kiedy wymienili między sobą znaczące spojrzenia…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Ma CDN???

  • Prezent na Walentynki

    Nina na Walentynki przygotowała dla Michała prezent, który był prezentem również dla niej. Kupiła śliczny czarny, koronkowy gorset z czerwonymi kokardkami przy dekolcie i zapięciach do pończoch oraz prawdziwe nylonowe pończochy. W tym roku Walentynki wypadały w piątek, więc wiedziała, kiedy będzie mogła mu dać swoją niespodziankę. Mąż wracał później niż ona, bo jadł obiad z klientem. Naszykowała wino i kieliszki, pogasiła w mieszkaniu większość świateł i przebrała się.

    Kiedy Michał wrócił do domu, odczekała aż wejdzie do pokoju, a potem wyszła z kuchni z winem.

    Powiedziała – „Dzień dobry, kochanie. Szczęśliwych Walentynek.”

    Odwrócił się do niej i zobaczyła, że oczy mu rozbłysły z radości. Podszedł do niej szybko, objął ją i mocno pocałował. Schrypniętym z podniecenia głosem, powiedział:

    „Hmmm, dzień dobry, kochanie. A myślałem, że mój prezent będzie najlepszy.”

    Zaśmiała się z zadowoleniem. – „A co dla mnie masz?”

    Zawahał się – „Pamiętasz, jak rozmawialiśmy kiedyś o tym, że chciałabyś spróbować młodego kutasa… Pomyślałem, że moglibyśmy spróbować…”

    Zaskoczona wciągnęła gwałtownie powietrze do płuc. To prawda, rozmawiali, ale myślała, że to żarty. Nie spodziewała się, że wspomni o tym w Walentynki.

    „Zaprosiłem na dzisiaj takiego jednego. Ale jak nie zechcesz, to mu powiem, że nieaktualne.”

    Nina zagryzła wargę i z zastanowieniem zapytała – „A ty byś chciał to zobaczyć?”

    Serce zaczęło jej bić szybciej, a na twarzy poczuła gorąco.

    „Ale tylko, jeśli ci się spodoba.” – zastrzegł szybko, ale zobaczyła w jego twarzy błysk pożądania, który powiedział jej wszystko.

    Musiała sama przed sobą przyznać, że też się podnieciła.

    „To się zgadzam, ale tylko, jeśli ty będziesz przy tym cały czas.” – powiedziała.

    „Dobrze, popatrzę, ale nie będę się zbliżał. Okej?”

    W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Michał spojrzał na Ninę jeszcze raz i poszedł otworzyć. Usiadła na sofie i złapała kieliszek z winem, bo ze zdenerwowania zatrzęsły jej się nogi. Wypiła duszkiem. Jej mąż wszedł pierwszy, a za nim chłopak, który miał nie więcej niż 20 lat. Michał wskazał tamtemu fotel, a sam stanął przy drzwiach.

    Powiedział – „Nina, daj naszemu gościowi coś do picia.”

    „Whisky?” – zapytał tamtego. Młody skinął głową.

    Nina wstała, czując na sobie wzrok mężczyzn. Miała na sobie tylko gorset, pończochy i szpilki. Cipkę ogoliła tak, że zostawała mała kępka włosów przy szparce. Umalowała się starannie. Nalewała zamówione drinki i czuła spojrzenie młodego na gołym tyłku. Podała szklankę mężowi i złapała jego wzrok, nakazujący zajęcie się „gościem”. Uśmiechnęła się pod nosem. Podeszła do młodego i ukucnęła przed nim z rozchylonymi kolanami, podając mu szklankę. Pokazała mu rozłożoną cipkę. Potem osunęła się na kolana. Przesunęła dłońmi po jego kolanach aż do rozporka. Rozpięła go i pieszczotliwie wyciągnęła kutasa. Wypił swojego drinka jednym haustem.

    Klęczała z wypiętym gołym tyłkiem. Rękoma opierała się na jego kolanach, a ustami otuliła naprężony, duży członek. Obejmowała go wargami i pieściła językiem, a on od razu zaczął puszczać kropelki śluzu. Zlizywała je i pieściła go dalej. W pewniej chwili stęknął, przesunął do brzegu fotela i wbił jej kutasa głębiej do gardła.

    Złapała jego biodra, żeby się odepchnąć, ale nie miała na to szansy. Był wystarczająco silny, żeby przytrzymać jej głowę i pieprzyć usta aż do spełnienia. Szarpał jej głową tak, że naciągał na siebie gwałtownie jej gardło. Jakby to ona jego pieprzyła. Była wystraszona i dławiła się. Z oczu zaczęły lecieć jej łzy i zasmarkała się. Trwało to krótką chwilę. Zaczęła mocniej protestować, ale wtedy zaczął się spuszczać. Na szczęście poluzował uchwyt na jej głowie, więc się odsunęła. Sperma poleciał częściowo do jej buzi, a reszta na twarz. Łapała powietrze, siedziała na swoich piętach i patrzyła do góry w jego oczy. Dyszał ciężko i trzymał garścią kutasa.

    W końcu wystękał – „Ja pierdolę. Jaka super kurwa. Mam ochotę cię rżnąć i rżnąć.”

    Michał odezwał się cichym głosem – „To rżnij. Chcę popatrzeć.”

    Tamten spojrzał na Ninę, uniósł biodra i ściągnął spodnie. Wytarła przez ten czas chusteczką nos i oczy, rozmazując makijaż. Zdjął buty i skarpetki, a potem usiadł głębiej w fotelu. To był bujany fotel z giętkimi, sprężynującymi poręczami, które przechodziły w nogi. Kiedy młody się rozsiadł, kazał jej wylizać sobie kutasa i jądra. Michał położył na ławie obok nich prezerwatywy. Wzięła jedną i założyła na sterczący znowu członek.

    Złapał ją za włosy i powiedział – „No, nadziewaj się, dziwko. Czas na jazdę twojego życia. Wyrucham cię, jak nikt dotąd.”

    Był bardzo młody, więc wiedziała, że kutas stanie mu po każdym spuszczeniu. A spuszczać się może całą noc, jeśli się podnieci. Miał dużego, grubego kutasa i miała ochotę poczuć go w sobie. Wstała, okraczyła go, wsuwając nogi w przestrzeń między siedziskiem a podłokietnikami i nadziała się. Kiedy nakierowała czubek jego penisa na cipkę, oblizał usta. Był cały czas mocno podniecony. Zadrżała z podekscytowania.

    Czuła, że przeżyje bardzo ciekawą noc. I że ta noc dopiero się zaczyna.

    Siadała na nim powoli, czując jak pomału ją wypełnia. Potem zaczęła ruszać biodrami, układając go dokładniej w sobie. On nie był taki zmysłowy i cierpliwy. Schwycił ją za pośladki i zaczął podrzucać w szaleńczym tempie. Opadała na niego twardo, aż obijała się łechtaczką o nasadę członka. Na tyłku czuła podskakujące jądra. Podnosił ją tak wysoko, że aż przy wejściu do pochwy czuła jego czubek.

    Za mocno i za gwałtownie.

    Michał widział obcego penisa wnikającego w cipkę żony i z zazdrością ściskał swojego coraz mocniej. Obserwował, jak Nina się podnieca. Starał się nie jęczeć i wytrzymać do jej orgazmu.

    Pochyliła się trochę w stronę młodego i oparła biustem o jego twarz. Złapał ręką za gorset, zsunął go, odsłaniając piersi i wpił się w jeden ustami. Przestał nią tak szaleńczo podrzucać. Ruszała biodrami w swoim tempie.

    Ruchali się chwilę w milczeniu. Potem Nina poczuła przypływ gorąca i znajome drżenie. Odchyliła głowę i zajęczała. Trzymała się oburącz za oparcie fotela i kiwała nim razem z nimi. Jechali pierwszą klasą prosto do szczytowania. Złapał ją garściami za biodra, wbijając boleśnie paznokcie w skórę, ale była tak mocno podniecona, że nawet to je zwiększało.

    Dochodziła.

    Jeszcze jeden ruch… i jeszcze… i jeszcze….

    I odleciała. Krzyknęła, zaczęła się wić, cipka zalewała się sokiem, pod powiekami zobaczyła rozbłyski i rozpadła się.

    Michał widząc to, wytrysnął spermą w swoją rękę. Młody spuścił się w cipce jego żony.

    Kiedy w końcu zeszła z niego, zdjęła delikatnie prezerwatywę i schyliła się, żeby ją położyć na podłogę obok fotela.

    Nie zdążyła się wyprostować, kiedy chwycił ją w pasie, docisnął do podłogi i kazał uklęknąć. Klepał ją po pupie, gładził po nogach i dyszał. Podniecił się znowu bardzo szybko. Kutas stanął mu, zanim zdążyła się obejrzeć. Uklęknął za nią i przejechał czubkiem między pośladkami.

    Powiedziała łamiącym się głosem – „Gumka.” – a on wziął z ławy kolejną prezerwatywę i ją szybko włożył.

    Wepchnął potem kutasa do cipki jednym zdecydowanym, gwałtownym ruchem. Aż stęknęła. I od razu zaczął pieprzyć, narzucając takie tempo, jakby się gdzieś spieszył. Klęczała przodem do męża, więc spojrzała na niego, kiedy młody złapał ją za włosy, żeby dociągać się mocniej.

    Michał patrzył jej w oczy. Siedział na krześle z ręcznikiem na kolanach. Wiedziała, że pod nim trzyma kutasa w garści i spuszcza się. Ten widok i uczucie rozkosznego tarcia, wypełniania, ruchu w cipce, świadczące o podnieceniu tamtego, uczucie wykorzystania i oddawania się, sprawiły, że znowu się podniecała.

    Jednak młody postanowił zabawić się inaczej. Po pieprzeniu w tej pozycji, obmacywaniu jej nóg i tyłka i wyściskaniu cycków, chciał spróbować czegoś innego. Wyjął kutasa i naprowadził czubek na jej odbyt. Przestraszyła się, bo nie była posmarowana żadnym nawilżaczem. Kiedy zaprotestowała, klepnął ją w tyłek i splunął między pośladki. A potem wbił się w pupę, bez dania jej choćby chwili na przygotowanie. Wrzasnęła z bólu. Michał się wyprostował. Ale potem zajęczała z przyjemności, bo jej rozkosz szybko wzrosła i zmniejszyła ból.

    Sięgnęła pod spód i złapała go za jądra, pieściła je, pocierała nimi o swoją cipkę, drażniąc dodatkowo łechtaczkę. Pieprzył ją egoistycznie, a ona starała się nakierować jego ręce na swoje piersi i brzuch, by je dotykał i pieścił. Uniosła się, wyprostowała i złapała rękoma na jego głowę, odchylając swoją tak, żeby całował jej szyję. Gładziła jego nogi i dociągała tyłek do siebie.

    Pchnął ją i ponownie wylądowała na czworaka. Trzymał ją za biodra i dociągał do siebie. Nie interesowały go pieszczoty. Był tak podniecony, że chciał sobie poruchać i się spuścić. Wykorzystywał ją do spełnienia swoich fantazji. Pozwoliła mu na to, bo oni jego też wykorzystywali. Zamknęła oczy i starała się czuć całym wnętrzem ruch kutasa.

    Pieprzył ją coraz szybciej. Mocniej dobijał się do pośladków. Poczuła, jak pupa się jej otwiera, staje się gorąca, cipka pulsuje i wilgotnieje. Wiedziała, że zaraz będzie miała kolejny orgazm. Wygięła plecy i zajęczała przeciągle. Po chwili zaczęła się rzucać i zalewać sokami w kolejnych spazmach. Znowu odlatywała. Młody ruszał się jak maszyna. Jak pies ruchający sukę.

    Zaczął przeciągle wyć – „Uuuuuch.” I dobił się ostatni raz. W tym samym czasie ona też krzyknęła i straciła świadomość.

    Ocknęła się, leżąc na podłodze. Michał rozmawiał z młodym, który poszedł do łazienki. Mąż podszedł do Niny i zajrzał między jej pośladki. Poczuła wilgoć wylewającą się z pupy.

    „Hej, mała.” – powiedział – „Pękła gumka. Masz spermę w dupie.”

    Oprzytomniała. Podniosła się trochę i spytała – „Myślisz, że jest zdrowy?”

    „Zapytałem. Mówi, że nie robił nigdy testu, ale…” – Michał uśmiechnął się krzywo – „…uprawiał seks tylko z jedną dziewczyną.”

    „Och!” – zdziwiła się – „Naprawdę?”

     W tym momencie wszedł młody. Spojrzał na nich i speszył się. Nie miała zamiaru się na nim wyżywać. Podniosła się na kolana. Michał ukucnął za nią i zaczął rozpinać gorset, który się przekrzywił i zsunął.

    Odpięła z przodu pończochy od gorsetu i zdjęła go. Kiedy podniosła się na nogi, pończochy zsunęły się na jej udach, więc jedyne co mogła zrobić, to je zdjąć. Postawiła jedną nogę na fotelu i zaczęła to robić. Potem przesunęła dłoń wzdłuż pięty i zsunęła pończochę ze stopy. Zrobiła z drugą to samo.

    Młody podszedł do niej, stanął z tyłu i zaczął gładzić ją między nogami. Przesuwał palcami po mokrej cipce, aż do tyłka. To było bardzo miłe. Wypięła się i zamruczała. Michał odsunął się z powrotem na krzesło, które zajmował wcześniej. Poczuł, że czas na drugą rundę.

    Kiedy była już całkiem naga, wyprostowała się i stanęła przodem do młodego. Złapał ją za tył głowy i dotknął ustami do jej ust. Rozchyliła wargi i pozwoliła, żeby wsunął język do środka. Nie bardzo wiedział co z tym zrobić. Zawadził zębami o jej zęby i wycofał się. Odsunął się i popchnął ja w kierunku sofy. Posadził ją na niej i uklęknął między jej rozchylonymi nogami. Palcami obu rąk rozsuwał szparkę, badał wargi cipki i łechtaczkę. Wsunął palec do środka. Dotknął ją tam językiem, a potem jęknął przeciągle. Zobaczyła, że jego kutas znowu stoi.

    Przypomniała mu o gumce. Ubrała kutasa, drgającego niecierpliwie. Złapała się pod kolanami, rozłożyła nogi szeroko, unosząc jednocześnie je i kładąc się na kanapie. Przyjął zaproszenie z ochotą. Wspiął się i wbił kutasa do cipki. Zatrzymał się na chwilę. Tym razem postanowił więcej czuć i zapamiętać?

    Pieprzył ją jeszcze kilka razy tej nocy, spuszczając się i znowu podniecając. Zużyli kilka prezerwatyw. Zalał jej spermą piersi. Miała kilka orgazmów.

    To był wspaniały prezent Walentynkowy.

    Wyszedł nad ranem. Michał potem pieścił, całował, umył i utulił do snu swoją żonę. Kochali się następnego dnia od rana, wspominając Walentynki i rozmawiając o tym, co czuli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • Jak ona mogla!

     Dzisiaj ta idiotka przegięła! Jak mogła tak mnie podkablować? Ale od początku…

    Swojego ojca biologicznego nie znam, zostawił mamę, kiedy była ze mną w ciąży, rozpłynął się w nicości. Mam wychowywała mnie samotnie do momentu, kiedy skończyłem 4 lata; poznała wdowca z córką rok młodszą ode mnie i pobrali się. Traktowałem go jak swego ojca i nazywałem od początku tatą, tak jest do tej pory, a Gosia, jego córka na moją mamę mówi mamo, traktujemy się jak rodzeństwo. Tata nie robi różnicy między mną, a Gośką; jeśli któreś z nas coś przeskrobało, było traktowane tak samo. Wszystko było w porządku, byliśmy i jesteśmy normalną rodziną, a utarczki między rodzeństwem są przecież na porządku dziennym, prawda?

    Obserwowałem swą siostrzyczkę, jak rośnie, jak się rozwija, zmienia z malutkiej Gosi w panienkę, potem w ładną dziewczynę. Bo jest ładna! Kumple zazdroszczą mi takiej siostruni, ciągle pytają, czy ją podglądam w łazience. A po co mam podglądać, kiedy nie krępujemy się sobą! Niemal codziennie widzę ją gołą, kiedy przechodzi z łazienki do swego pokoju, albo w takich samych okolicznościach ona widzi mnie. Mamy od jakiegoś czasu swoje pokoje, bo przeprowadziliśmy się do nowego domu, tata ma dobrze prosperującą firmę i udało się kupić korzystnie fajną chatę. Wybrałem pokój najbardziej oddalony od reszty, bo ma jedną ciekawostkę. Mogę wejść do siebie przez okno, które wychodzi na dach garażu przylegający do ściany domu. Wdrapać się na garaż nie problem, pod ścianą stoi drabina. Ważne jest też to, że z tej strony jest tylko moje okno, nikt nie zobaczy, że jestem na garażu.

    Czas płynął sobie leniwie, zajęty byłem szkołą, już niedługo przecież mam maturę, a że lubię się uczyć – miałem spokój i w domu i w budzie. Niekiedy tylko przerywałem naukę, żeby popatrzeć na Gośkę, bo było na co! Dziewczyna miała osiemnaście lat i była bardzo piękna! Dość wysoka, bo 172 cm, szczupła, biust miała dość duży, choć w moim mniemaniu idealny do figury. Zgrabne, długie nogi i fajny tyłeczek dodawały jej powabu. Śliczna buzia okolona burzą długich blond włosów, zmysłowe usta, migdałowe oczy, tata zawsze mówi, że odziedziczyła urodę po swej przedwcześnie zmarłej mamie. Ja też odziedziczyłem coś po ojcu, w którym bez pamięci zakochała się moja mama i zaszła z nim w ciąże w wieku osiemnastu lat! Jestem wysokim chłopakiem, mam 185 cm wzrostu, dobrze zbudowanym, uprawiam amatorsko pływanie i gram w piłkę ręczną. Moja śniada cera i gęste, niemal czarne włosy upodobniają mnie do jakiegoś Latynosa, ale tylko z wyglądu. Generalnie wyglądam na więcej lat, niż mam w rzeczywistości i chyba podobam się dziewczynom, bo nie mam problemu z wyrwaniem jakiejś laseczki, kiedy chce mi się poruchać…

    Jak wspominałem, robiąc przerwę w nauce lubiłem przyglądać się siostrze, szczególnie kiedy wychodziła z łazienki. W ogóle, z górnej łazienki korzystaliśmy tylko my, nie krępowałem się jej obecnością. Czy była pod natryskiem, czy siedziała na kibelku – wchodziłem śmiało będąc nawet nago; ona też nie widziała w tym nic złego. Widziałem zmiany zachodzące w wyglądzie siostry, obserwowałem, jak rośnie jej biuścik, jak pojawiają się włosy na łonie, które potem systematycznie usuwała. Kiedyś pochwaliła mi się, że włosy ma jedynie na głowie, do tego brwi i rzęsy; dokładnie sprawdziłem, mówiła prawdę. Poradziła, żebym też usuwał owłosienie w kroczu, co ponoć bardzo podoba się laseczkom. Zrobiłem tak i od dwóch lat systematycznie golę sobie jaja i okolice kutasa. Co do tego ostatniego, to nie wiem, po kim odziedziczyłem jego rozmiary, bo mama nie wypowiada się na ten temat, ale Gośka chwali, twierdzi, że mógłbym z powodzeniem zagrać w pornusie. Widziała kilka razy, jak mi staje na jej widok, miała więc podstawy do takiego twierdzenia.

    – Kostek, coś ci urosło z przodu – wskazała na powstającego kutasa – a wiesz chociaż, jak zrobić z niego użytek? – roześmiała się

    – Nie chcesz się przekonać! Po za tym patrz na siebie, żeby ci się pipka nie wytarła! – to odnośnie wczorajszych jęków, które dobiegały z jej pokoju.

    Prychnęła jak kotka i wyszła z łazienki.

    Czy miała chłopaka? Chyba nie jednego, zmieniała ich dość często. Wiem to, bo kiedy była z kimś, w jej pokoju była cisza (nasze pokoje dzieli cienka ściana), a kiedy była sama, bez faceta, często masturbowała się, słyszałem jej jęki i postękiwania…

    Poznałem fajną laseczkę, studentkę jakiejś filologii, nie interesował mnie kierunek jej studiów, tylko zajebiście zgrabny tyłek, który dość szybko i ochoczo podstawiała pod mojego ciągle spragnionego cipki kutasa. Jola stukała się naprawdę chętnie, no i co tu dużo mówić, była dużo bardziej doświadczona w dziedzinie seksu ode mnie, co nie przeszkadzało mi absolutnie, bo przecież, jak wspomniałem wyżej – lubię się uczyć, a mając taką nauczycielkę, szło mi to naprawdę dobrze.

    Był piątek, umówiłem się z Jolą na noc, chciałem sobie dobrze użyć, a i ona miała chęć na zajebisty seks, taki relaksujący, bez pośpiechu, a nie jak do tej pory „na chybcika”. Odczekałem do prawie północy i wyszedłem oknem do mej seks-nauczycielki. Wiedziałem, że staruszkowie w sobotę lubią sobie pospać i nie grożą mi jakieś niespodziewane odwiedziny z samego rana. Zabezpieczyłem okno, żeby nie zamknęło się, odcinając mi drogę powrotu, wyskoczyłem na dach garażu i już byłem w drodze do akademika. Nie musiałem korzystać z żadnego środka lokomocji, bo to tylko niecałe pół kilometra i po kilku minutach byłem w objęciach Joli… Wracam rano, już jasny dzień, prawie ósma godzina, wchodzę na garaż, wdrapuję się do pokoju, a tam…. A tam siedzi moja siostrunia i drze japę.

    – Tato, wrócił!

    – Co ty wyprawiasz? – nie mogłem uwierzyć, że podkablowała mnie starym! – Nie będziesz znikał na noc z domu, Konstanty, nie opowiadając się. Nie wnikam, gdzie i z kim byłeś, ale tak być nie może. – to już ojciec, który wszedł do mnie jeszcze w piżamie

    – Ale ja byłem u Mirka, graliśmy na konsoli

    – Tato, on nie umie grać, bzdury opowiada! – co ta zaraza wygaduje!

    – Masz na miesiąc szlaban na samochód! Dobrze, że jesteś trzeźwy, inaczej nie był bym tak spokojny – i wyszedł.

    – Ty żmijo! Jeszcze pożałujesz, zobaczysz! – wypchnąłem Gośkę z pokoju i zamknąłem drzwi.

    Jak ona mogła mi to zrobić, siostrunia, cholera! Dobrze, ze skończyło się tylko tym szlabanem na auto, choć miałem w planie wyskoczyć gdzieś z Jolą. Więcej auta nie potrzebowałem, miałem masę nauki, a czasu niezbyt wiele. Trudno, trzeba żyć dalej…

    Minęło kilka tygodni, byłem już po maturze, miałem wreszcie wolne. Papiery na uczelnię złożone, pozostało tylko czekać. Sobotni ranek. Obudziłem się wesoły jak szczygieł, przeciągnąłem się, popatrzyłem przez okno, jaka pogoda, zszedłem na dół do kuchni, napiłem się soku, zerknąłem do pokoju rodziców, ale jeszcze spali i poszedłem do łazienki. Szybki prysznic, sprawdzenie wygolenia krocza, poprawka, bokserki na dupę i wychodzę z toalety. Otwieram drzwi od swego pokoju i… zderzam się w nich z Gośką! Wystraszyła się, cofnęła, aż siadła na łóżko.

    – A panienka skąd wraca? O tej porze? Trzeba powiadomić tatusia! – otworzyłem drzwi, wziąłem głęboki wdech i zerkałem na siostrunię.

    – Nie, Kostek, błagam, nie wołaj taty! – szept ledwo słyszałem, widziałem też te oczy Kota ze Shreka.

    – Nie? A panienka była uprzejma powiadomić staruszków o mej nieobecności! Nie mogę być gorszy, też chcę wiedzieć, jaka kara ciebie spotka.

    – Proszę, nie wołaj ich, zrobię wszystko, co zechcesz, ale nie wołaj.

    Dopiero teraz przyjrzałem się Gośce. No cóż, powiem wprost. Ubrana była, jak tania dziwka. Miała na sobie jakiś kusy top bez biustonosza, na tyłku coś, co udawało spódniczkę, niczego nie zakrywając i to było chyba wszystko. Nie, miała jeszcze jakieś sandałki!

    – Siostra, bierz odpowiedzialność za słowa – podszedłem do dziewczyny – poza tym popatrz, jak ty wyglądasz!

    Podniosłem ją i skierowałem do dużego lustra na drzwiach szafy.

    – I co? Ładny widok, prawda? Ubrałaś się jak do burdelu. Idę po ojca

    – Nie, bardzo cię proszę, naprawdę zrobię wszystko, co zechcesz, ale nie mów im nic, a tym bardziej teraz nie wołaj…

    – Wszystko, powiadasz… – patrzyłam na nią z dołu do góry, zatrzymując dłużej wzrok na biodrach i biuście – Hmmm… Na pewno wszystko? – uśmiechnąłem się.

    – Tak – też się uśmiechnęła, chyba wiedziała, czego chcę. – Pokaż go wreszcie!

    W trakcie rozmowy kutas zaczął mi się podnosić, co wyraźnie było widać jako namiocik w bokserkach. Gośka już klęczała i obejmowała go ustami. Kurwa, siostra robi mi loda, obciąga chuja jak profesjonalistka! Przytrzymałem ją za głowę, żeby głębiej wciągnęła, tak też zrobiła. Pomagała sobie jedną ręką, którą masowała trzon, drugą pieściła delikatnie zwisające jaja. Podniosłem siostrę z podłogi, położyliśmy się na łóżko, przedtem przekręciłem klucz w drzwiach. Jakoś nie miałem ochoty widzieć miny staruszków na widok pierdolących się dzieci… W tym czasie Gosia pozbyła się ciuszków, bielizny też nie miała na sobie; czyżby wróciła z kurewstwa? Myśl o tym, że przed chwilą ruchał ją jakiś koleś jeszcze bardziej mnie podnieciła, choć nie miałem zamiaru wylizać jej pipy, na co wcześniej miałem wielką ochotę. Nie będę spijał czyjejś spermy, o nie! Władowałem kutasa w cipkę, zacząłem pompować jak tłok w samochodzie, mocno, równo, w odpowiednim tempie. Miętosiłem biust siostruni, lekko szczypałem sterczące już i twarde suteczki. Gośka zakryła się poduszką i wyła w nią jak kojot, podrzucała biodrami chcąc dotrzymać mi kroku. Wycofałem się z śliskiej i gorącej cipy, miałem inny zamiar. Ledwo opuściłem gościnną szparkę, zobaczyłem wielkie oczy i usłyszałem zdziwiony głos

    – Co ty, nie przerywaj! Ruchasz jak automat, boski jesteś. Zajmij się jeszcze pipką!

    – Zaraz będzie ciąg dalszy, ale nie lubię po kimś poprawiać…

    – Co masz na myśli?

    – Zerżnął cię jakiś fagas, a ja mam lizać po nim cipkę? No chyba zwariowałaś.

    – Nie, Kostek, nikt mnie nie zerżnął, nie byłam…

    – Co, nie byłam?

    – Nie byłam u żadnego faceta, chciałam zobaczyć jak to jest z dziewczyną i…

    – Bawiłaś się w lesbę?

    – No, tak trochę… Działaj wreszcie, zaraz starzy tu wpadną.

    Nie ruchał jej facet, była u dziewczyny… No, to zmienia postać rzeczy! Odwróciłem laskę na brzuch, podniosłem wysoko zgrabne biodra, uklęknąłem za nią i zaangażowałem język. Lizałem pipkę, ssałem łechtaczkę, patrzyłem, jak jej śluz pomieszany z moją śliną spływa po szczupłym udzie. Zlizałem wszystko, wsunąłem palce w gorącą szparkę, zająłem się dupką.

    – Co ty? – siostrunia odwróciła głowę w moją stronę

    – Nic nie mów, poddaj się nastrojowi chwili – strzeliłem solidnego klapsa w jędrny pośladek – bo poprawię – zagroziłem, wsuwając język do odbytu.

    – Ale ja przecież byłam niegrzeczna, nie wróciłam na noc do domu, musisz mnie ukarać – wyszeptała.

    No cóż, miała rację, kara musi być. Przylałem jej znowu, niezbyt mocno, ale tak, żeby dobrze poczuła, potem drugi, raz, trzeci i kolejne… Kiedy tyłem miała podobny do pawiana przestałem, choć odnosiłem wrażenie, że każdy klaps naprawdę sprawia jej przyjemność, podniecało ją to do tego stopnia, że kiedy znowu zająłem się ciemną dziurką, prawie natychmiast miała orgazm. Rzuciła się na łóżko, wrzeszczała w poduszkę, palce spazmatycznie zaciskała na prześcieradle. Nie czekałem, załadowałem kutasa tym razem w tyłek i też po same jaja. Przydusiłem ją do łóżka, żeby mi nie uciekła z kutasa i ruchałem, aż się w tę szczupła, zgrabną pupę spuściłem! Padłem obok Gosi, która nic nie mówiła, tylko patrzyła na mnie wielkimi oczami.

    – Kostek, wyruchałeś mnie w dupę, pojebało cię?

    – Nie, nie pojebało. Zawsze miałem ochotę na twoją pupcię, bardzo mi się podoba…

    – Jeszcze nikt tam nie był przed tobą, nigdy w tyłek nie pozwoliłam sobie wkładać, choć kilku bardzo chciało.

    – Niepotrzebnie pytali. Bolało? Źle było?

    – Hmmm, sama jestem zdziwiona. W pierwszym momencie zabolało i to dość mocno, ale po sekundzie ból minął, a ja czułam zajebiste podniecenie, miałam orgazm… jak się nazywa taki orgazm?

    – Nie mam pojęcia. Ponoć jest pochwowy, łechtaczkowy, to ten będzie jaki? Odbytniczy? – roześmialiśmy się oboje.

    – Pójdę już do siebie, dziękuję ci za dyskrecję.

    – A ja za… pupę. Czy…?

    – Tak, Kostuniu, powtórzymy to nie raz, tylko niech starych nie będzie w domu. Zaskoczyłeś mnie swymi umiejętnościami, myślałam, że jesteś bardziej… cnotliwy – i wyszła z pokoju.

    Długo jeszcze patrzyłam na zamknięte drzwi. Ale mam zajebistą siostrę, jest niesamowita i widzę, że naprawdę lubi seks. Szkoda, że nie mogę o tym nikomu opowiedzieć…

    Na kolejną okazję nie czekaliśmy długo. Staruszkowie zostali zaproszeni na weekend do znajomych, którzy mają jakieś SPA w Karpaczu i zdecydowali się pojechać. Patrzyłem z zachwytem na mamę, kobieta nie miała jeszcze czterech dych, wyglądała oszałamiająco, ciągle zachowywała szczupłą sylwetkę, miała miłą buzię i piękne oczy; z przystojniakiem, jakim był ojciec Gosi stanowili piękną parę. Wsiedli do auta, przedtem jeszcze usłyszeliśmy kazanie według świętego Pierdoliusza, jacy mamy być grzeczni w czasie ich nieobecności i wreszcie pojechali.

    Pierwsze, co zrobiliśmy z Gośką, to spacer do apteki po żel, potem do sklepu, nabyliśmy dużą paczkę prezerwatyw, kilka browców i dwa wina, a na zagrychę butelkę koniaku. Może was zdziwić, że nie poszliśmy zaraz do łóżka, prawda? Nie śpieszyło nam się, mieliśmy dla siebie całe trzy dni. Obiad był gotowy, wystarczyło go tylko podgrzać, czym zajęła się siostrunia. Jedyne odstępstwo od rutyny dnia codziennego to to, że postanowiliśmy chodzić po domu na golasa. Lubiłem patrzeć na zajebiste kształty tej laski, mojej siostry; w przyszłości będzie z niej piękna kobieta, ciekawe, komu urodzi dzieci…

    Tak sobie patrząc na krzątającą się Gośkę wyobrażałem sobie, jak znowu liże mi pałę, jak spuszczam się w tę słodką buzię. Skończyła.

    – Idziemy do łazienki, ale tej na dole, staruszkowie mają wielką kabinę, nieraz tam się bzykali, widziałam kiedyś przez niedomknięte drzwi, kiedy myśleli, że są sami w domu.

    – Nie weszłaś między nich? – roześmiałem się.

    – Głupek.

    Podeszła do mnie, złapała za fajfusa i pociągnęła do łazienki. Przestronna kabina dawała dużo możliwości. Namoczyliśmy się i namydlili. Miałem wielką frajdę, mogąc masować twarde, jędrne piersi, mogąc namydlać i myć zgrabną pupę i cipkę. Gosia zapamiętale zajmowała się moim przyjacielem, dokładnie go umyła, spłukała, a po chwili klęczała i lizała go całego.

    – Przecież już go dość umyłaś – popatrzyłem na nią z góry – jeszcze chcesz się upewnić?

    – Musi być super czysty, będzie wchodził w pipeczkę, którą tak namiętnie się zajmowałeś przed chwilką.

    Lizała go, ssała, brandzlowała dłonią.

    – Fajnie, że się depilujesz, podoba mi się taki goły, bezwłosy kutasek, choć w tym przypadku to nie kutasek, a wielki kutas!

    – Dzięki za uznanie!

    Wstała, odwróciła się, żeby spłukać mydliny z biustu i brzucha. Popchnąłem ją lekko, tak, że oparła się dłońmi o ścianę wyłożoną płytkami. Nie zastanawiając się wsunąłem kutasa w lekko wypiętą pupę, zacząłem ją bez pośpiechu posuwać. Siostra obejrzała się, uśmiechnęła lubieżnie.

    – Odwracając się liczyłam na to – wypięła się jeszcze bardziej, poruszała rytmicznie biodrami – Teraz stój spokojnie, ja sama…

    – Pokaż, co potrafisz – klepnąłem mocno w wypięty pośladek.

    Zaczęła szybciej nabijać się na sterczącą dzidę, ale do tego wszystkiego dołożyła takie faliste ruchy, jak orientalne tancerki brzucha. Kurwa, jak mnie to jarało! Bojąc się, że wystrzelę w siostrzaną dupcię przerwałem ten pokaz umiejętności.

    – Dość, idziemy na górę. – zakomenderowałem.

    – A nie możemy kochać się tutaj, na sofie?

    – Możemy, ale boję się, że ją poplamimy, wolę zmienić swoją pościel i mieć spokój. Nie sądzisz, że tak będzie łatwiej?

    – Może masz rację, ale i tak nie przepuszczę ci tej sofy

    Prawie wbiegliśmy na górę. Szedłem za Gośką, podziwiałem, z jaką gracją kręci kuperkiem wchodząc na stopnie; spojrzałem na sterczący biust i zdziwiłem się, bo nawet nie podskakiwał w rytm kroków, taki był jędrny i sprężysty! Położyłem się obok tej pięknej laseczki.

    – Wiesz co, siostra?

    – Co? – odwróciła się w moją stronę, leżała na boku, głowę podparła ręką .

    – Jesteś naprawdę zajebista laska, nie mówię tego jako brat, tylko jako chłopak, który podziwia twoje wdzięki i kształty – przesuwałem pomalutku dłoń od jej czoła, przez nosek, który śmiesznie marszczyła, potem usta próbujące ująć me palce, brodę, szyję, między piersiami, po brzuchu, zatrzymałem doń na pipce, wsunąłem w nią dwa palce.

    – Znowu jesteś wilgotna, podoba mi się to…

    – Wilgotna? Zaraz będzie kapało z pisi, tak jestem podjarana, zajmiesz się nią?

    – Może ty sama, co? Popatrzę, jak to robisz

    – Dobrze, ale ty będziesz się trzepał, też chcę to widzieć!

    Położyliśmy się obok siebie, ale jak do 69, obserwowaliśmy się nawzajem. Gosia masowała pipkę, wsuwała w nią palce, rozcierała wargi, a ja jednostajnym ruchem trzepałem sobie bez pośpiechu fiuta. Trwało to jakiś czas, wreszcie przesunąłem się tak, że głowa znalazła się między udami siostry, język zajął miejsce jej dłoni. Lizałem zachłannie słodką pipkę, przełożyłem nogę nad Gosią, żeby mogła zająć się kutasem. Pieściliśmy się tak dłuższą chwilę, kiedy wstała na kolana, odwróciła się jak na pieska i rozchyliła dłońmi dziurkę pupy.

    – Zobacz, co się tam dzieje!

    Nie zwlekałem, wcisnąłem w nią trochę żelu z kupionej tubki, stanąłem nad jej dupką, przykucnąłem ta, że niemal siadłem na wypięty tyłeczek, jednocześnie wcisnąłem się w nażelowaną dziurkę. Ruchałem znowu jak automat wsłuchując się w jęki siostry. Szybko zmieniłem pupę na szparkę pipki i ruchałem z szybkością bolidu F1. Małgorzata już nie stękała, tylko wyła, przeklinała, błagała o jeszcze, wreszcie doszła i niemal bez przytomności padła na łóżko.

    Nie miałem jeszcze dość, ale bałem się spuścić w cipkę, więc szybko założyłem gumkę, posmarowałem mazidłem i znowu ruchałem w sumie ciasną pizdeczkę siostruni. Poczułem, że teraz moja kolej i już miałem wystrzelić, ale dziewczyna wywinęła się, jednym ruchem zerwała prezerwatywę, objęła kutasa ustami i pomagając sobie jeszcze ręka doprowadziła mnie do wytrysku. Połykała wszystko, co zdołała, ale moje salwy były tak obfite, że sperma wypływała kącikami ust mej nienasyconej kochanki… To, co spływało po brodzie zgarnęła palcami, które dokładnie potem dokładnie wylizała. Znowu leżeliśmy, patrząc sobie w oczy. Przyglądałem się Gosi i nie widziałem w niej siostry. Widziałem leżącą obok mnie śliczną dziewczynę, piękną, młodą kobietę, pełną czaru i powabu, nie mogłem nasycić oczu jej wdziękami.

    Odpocząłem trochę, znowu klęczałem między jej udami, nogi podniosłem wysoko, ująłem w dłonie drobne stopy i zacząłem ssać palce tych stópek, lizać drobne kostki i pęcinki; przesuwałem język po obu łydkach, doszedłem do ud, a z nich znowu byłem w pipce, z której zlizywałem miłosne soki. Język zawędrował na pupę, wylizałem dokładnie oba pośladki, zakończyłem w ciemniejszej dziurce, w którą też wciskałem swój spragniony jej smaku język… Po kilku klapsach w pośladki byłem znowu w mej siostruni, ruchałem ją wytrwale, chciałem zapamiętać każdą sekundę z nią spędzoną. Jola, studentka filologii, nauczyła mnie, co to jest seks, a Gosia pozwoliła mi poznać wszystkie moje umiejętności nabyte w obcowaniu z niemal doskonałą seks-nauczycielką. Co by tu nie opowiadać , to i tak nie jestem w stanie opisać tego, co przez ten weekend wyprawialiśmy. To były trzy dni rui i poróbstwa! Myśmy się nie kochali, tylko najnormalniej w świecie ruchaliśmy się jak jacyś dzicy, co pierwszy raz zobaczyli inną płeć! Małgosia okazała się być doskonałą kochanką, a i ja wspinałem się na wyżyny swych możliwości i umiejętności…

    Dość powiedzieć, że po tamtym weekendzie zostaliśmy kochankami, a co z tego wynikło, to już temat na oddzielne opowiadanie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Wiem, jaki jest ciąg dalszy, chcecie go poznac?

  • Daphne

    #Futro #Fetysz

    Czy młode dziewczęta są lepsze niż dojrzałe panie? Z zasady uważałem, że nie. Przecież MILFy wiedzą co chcą, są bardziej otwarte na eksperymenty i potrafią porządnie zaspokoić nawet bardzo wymagającego kochanka. Młode dziewczyny tego nie potrafią. Dlatego nie przepadam za nastolatkami. Jednak Daphne zmieniła moje zdanie. Oczywiście tak się naprawdę nie nazywa, na imię ma Ewelina, ale Daphne tak to niej przylgnęło, że nawet ja, zwolennik polskich imion, nazywam ją tak.

    Daphne jest córką mojej poprzedniej dziewczyny. Nie był to jakiś poważny związek, nie myśleliśmy o ślubie, ale czasami sypiałem u niej. I z nią. Oczywiście z matką, nie córką. Milena była fajną babką, ale kiedy zobaczyłem młodą, to zacząłem intensywnie myśleć jak ją zaliczyć. Nie interesowały mnie konsekwencje tego czynu, po prostu penis zaczął za mnie myśleć.

    Milena była całkiem ładną babką. Lekko rudawa, piersiasta i skora do seksu, choć raczej klasycznego. Gdy powiedziałem jej o moim futrzanym fetysz, to nie robiła problemów. Prawie za każdym razem, kiedy miałem na to ochotę, ubierała czarne norki, jakie wspólnie kupiliśmy. Spuszczałem się w nią najczęściej klasycznie, ssąc jej duże piersi i tuląc się do puszystego futerka, bo nie była zbyt aktywna w łóżku. Nawet nie wiedziała, że kiedy jęczałem i wpompowywałem w nią spermę, to marzyłem tylko i wyłącznie o Daphne.

    Na zaliczenie córki dokładnie się przygotowałem. Kupiłem takie futro, o jakim marzyłem. Nie używane, wytarte norki, ale puszyste, niebieskie lisy z pięknym kołnierzem, przez nikogo jeszcze nie noszone. Wydałem na nie całą pensję, ale warto było.

    Schowałem lisy do pudła i poszedłem do Daphne wtedy, gdy jej matka była w pracy. Plan był prosty, trochę gładkich słówek i powinno się udać. W razie czego rzucę jej trochę kaski, młode dziewczęta zawsze miały jej za mało. Ale okazało się, że to nie ja ją uwiodłem, raczej ona mnie.

    Gdy zadzwoniłem do drzwi, to otworzyła mi ubrana tylko w krótki, satynowy szlafroczek. Na pewno był jej, tak wściekłej czerwieni Milena nigdy by nie ubrała. Już na sam ten widok poczułem, że mi staje.

    – Cześć. – rzekłem krótko, wchodząc do środka.

    – Cześć. – odparła. – Mamy nie ma. Jest w pracy.

    – Wiem. Nie przyszedłem do niej, tylko do ciebie. – popatrzyła na mnie, ale nie zauważyłem zdziwienia na jej twarzy.

    – Czy to może poczekać? Idę się kąpać.

    – Może.

    Poczekałem na nią z dobrą godzinę, denerwując się z niepewności. Co jej powiem? A jak mnie wyrzuci? Albo poskarży się Milenie? To będzie chryja…

    – Wujku, czy jestem ładna? – usłyszałem jej głos za sobą. Stała ubrana tylko w sportowy stanik i zwyczajne figi.

    – Jesteś piękna. – odparłem pewnie. Daphne przejrzała mnie i wiedziała po co tu jestem. Czas rozpocząć grę… – Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką znam, piękniejszą od Mileny, ale…

    – Ale co?  – zmarszczyła ślicznie nosek.

    – Jesteś młoda i piękna. Ale młodzieńcze piękno nie powinno być okrywane takimi brzydkimi rzeczami. – rzekłem, patrząc na stanik i majtki bez śladu koronki. – Może pozbędziesz się ich dla mnie?

    Wstałem i podszedłem do niej. Ona nie poruszyła się, więc to ja zdjąłem jej stanik, który rzuciłem na podłogę. Piersi dopiero rozkwitały, były malutkie w porównaniu do balonów Mileny. Bladoróżowe sutki stały na baczność, a Daphne cicho jęknęła jak stanąłem za nią i objąłem jej piersi dłońmi.

    – Skoro już się rozbierasz to może pozbędziemy się też tych majtek? – i nie czekając na jej odpowiedź, zsunąłem je Daphne do nóg. Obszedłem ją i obejrzałem. Patrzyła na mnie bez śladu strachu, nie usiłowała też okryć swego łona. Puszek nad łechtaczką był taki śliczny…

    – Prawdziwa kobieta nie staje naga przed mężczyzną. – kontynuowałem. – Częściowe okrycie działa bardzo podniecająco. Dlatego chciałbym byś to ubrała. – wyszedłem z pokoju i z pudła z futrem wyjąłem pończochy i pasek do nich, a lisy powiesiłem na haczyku. Pogłaskałem je i wróciłem do dziewczyny.

    Daphne usiadła na łóżku i zaczęła naciągać czarne, koronkowe pończochy, tymczasem ja rozebrałem się do naga. Mój penis stał na baczność, ale najlepsze było przede mną.

    – Kobiety dzielą się na zwyczajne i eleganckie. – rzekłem jak Daphne zapinała ostatni pasek do pończoch. – Ja lubię eleganckie kobiety w bieliźnie i drogich futrach. Czy ubierzesz dla mnie futro?

    – Mam iść po norki mamy? – odezwała się po raz pierwszy od dłuższego czasu.

    – Nie, mam dla ciebie coś piękniejszego. Kupiłem je specjalnie dla ciebie. Poczekaj chwilkę.

    Wróciłem z lisami i pomogłem jej je ubrać. Przejechała ręką po rękawie z wyraźną przyjemnością i wtuliła twarz w kołnierz.

    – Jakie miłe w dotyku. – rzekła. – Chyba już wiem dlaczego lubisz futra. Mi też się podobają. Ale zaraz polubisz je jeszcze bardziej… – i po tych słowach nagle klęknęła.

               Mój stojący penis znalazł się idealnie na wysokości jej twarzy i poczułem żar ust na główce ptaszka. Po chwili cały zniknął w jej gorących ustach. Do zabawy dołączyła dłonie i zaczęła mnie masować jedną ręką, drugą głaskać mój woreczek. Użyła do tego mięciutkich lisów i efekt był momentalny.

    – Będziesz strzelać? Spuść mi się na twarz. Proszę… – pierwszy strumień uderzył ją w czoło, a następne bryzgi już kontrolowała, kierując je na swoje policzki, nos i oczy, a część na wysunięty języczek. Gdy skończyłem to miała na twarzy pełno śladów mojej ekstazy.

    – Poczekaj sekundkę, muszę to zmyć. – wstała i w futrze wyszła do łazienki. Wróciła czysta i położyła się na łóżku, rozkładając szeroko nogi. – Ty miałeś swoją przyjemność, teraz zajmij się moją.

    Byłem na to gotowy. Ta panna zapewne nie jeden raz była lizana, ale wątpię by jej równolatkowie przejmowali się zbytnio jej przyjemnością. Teraz pozna język zawodowca. Ale najpierw delikatnie pogłaskałem jej puszek, niby przypadkiem muskając łechtaczkę. W odpowiedzi usłyszałem cichutkie jęknięcie. A więc miałem rację, pora tak się nią zająć by błagała, żebym jej włożył.

    Zacząłem ją całować. Najpierw po brzuchu i udach, coraz bardziej zbliżając się do jej myszki. Wreszcie język dotarł do jej wzgórka, a palce nagle dobrały się do wejścia. Gdy język posuwistymi ruchami nawilżał łechtaczkę, to lubieżne paluszki rozchyliły wargi i wtargnęły do środka. Była bardzo wąska, mimo że lekko nawilżyła się to i tak tylko dwa zaczęły ją penetrować, imitując pchnięcia.

    Język tymczasem podróżował po jej łechtaczce. Raz pionowymi ruchami, po chwili kolistymi, raz wolno, raz bardzo szybko. Daphne bardzo szybko zaczęła jęczeć, a gdy przyspieszyłem to wyprężyła się w pierwszym orgazmie.

    Jednak nie przestawałem. Szczytowała drugi raz, trzeci, czwarty. Ja już raz trysnąłem i mogłem to kontynuować bardzo długo, nim będę musiał znowu się spuścić.

    – Wujku, już nie mogę… – wysapała. – Wejdź we mnie, proszę… Muszę mieć go w sobie…

    Wtedy ruszyłem do natarcia. Podciągnąłem się i wszedłem w nią klasycznie. Dwoma pchnięciami zanurkowałem tak głęboko, że nasze brzuchy złączyły się, a Daphne aż pisnęła. Tak jak podejrzewałem, nie była dziewicą…

    – Rżnij mnie, rżnij, mój ogierze. – poleciła, a ja nawet bez tego rozkazu żwawo ruszyłem. Ręce oparłem na jej ramionach, zaciskając palce na futrze i pompowałem ją tak szybko jak mogłem. Ona jęczała pode mną, piszczała i usiłowała coś rozkazywać, ale ja słyszałem tylko rozkoszny bełkot.

    – Zaraz się spuszczę. – wysapałem.

    – Skończ we mnie, proszę. – jęczała, ale ja wolałem nie ryzykować. W ostatniej chwili wyszedłem z niej i kilkoma szybkimi ruchami dokończyłem dzieła. Cały wytrysk trafił na jej brzuch, dochodząc nawet do malutkich piersi.

    – Miałeś skończyć we mnie… – pożaliła się. – Teraz znów muszę się iść myć.

    Wróciła po kilku minutach z buteleczką oliwki w ręce.

    – Usiądź. – rzekła i oliwką zaczęła dokładnie nawilżać mojego ptaszka.

    – Po co…

    – Cicho. – rozkazała. – Nie posłuchałeś mnie, więc teraz ja dowodzę.

    Skończyła nawilżanie i odwróciła się do mnie pupą. Zauważyłem, że jeden troczek od pończochy puścił, ale po chwili o tym zapomniałem. Daphne usiadła mi na udach, podwijając długie lisy. Pomyślałem, że zapewne chce odwróconego jeźdźca, ale to co się stało przekroczyło moje oczekiwania. Rzeczywiście dziewczyna wzięła penisa w dłoń i nakierowała go na swój otworek, ale nie w cipkę. Zbliżyła do kakaowego oczka i powoli wsunęła w siebie.

    – Dobrze ci w mojej dupeczce? – zapytała, odwracając do mnie głowę. – Jak tam się spuścisz to na pewno nie zajdę w ciążę…

    Ruszyła powoli, gdy tylko główka penisa zniknęła w jej anusie. Potem z każdym kolejnym ruchem wsuwałem się coraz głębiej i głębiej. Oddałem jej dowodzenie w tym numerku, toteż zająłem się tylko moją przyjemnością. Przytuliłem się do futra, a rękami złapałem ją za biodra, by nie straciła równowagi.

    Było to zbyteczna ostrożność. Daphne nabijała się jak gdyby była mistrzynią seksu analnego i coraz bardziej zaczynałem wierzyć że tak jest. Wreszcie jej pupa opadła mi na uda, a ona, cicho jęcząc, ujeżdżała mnie mocno i wytrwale. Doznania były niesamowite, miała bardzo ciasną szparkę, ale pupa otaczała mnie tak mocno, że czułem jak gdyby używała ręki. Usztywniałem się coraz bardziej, a ona czując to jeszcze bardziej przyspieszyła.

    Granica już została przekroczona. Wtulony w lisy, wbijając się jeszcze głębiej w anusa Daphne, usłyszałem nagle dwa dźwięki. Coś ciężkiego uderzyło w ziemię, a Daphne z pewnością w głosie rzekła:

    – Mamo, chyba ukradłam ci kochanka. – i w tej samej chwili eksplodowałem w pupie Daphne.

    Potem były krzyki, wyzwiska i próby rękoczynów. Ponieważ do Mileny nie docierały żadne argumenty, to po prostu złapałem wciąż ubraną w piękne lisy Daphne za rękę i zabrałem ją z tego wstrętnego domu. Pojechaliśmy do mnie, a ja patrząc kątem oka na jej nogi w pończochach, które bezwstydnie mi pokazywała, coraz bardziej się podniecałem. Prawie ją ciągnąłem po schodach i nie czekając na nic, od razu po zamknięciu drzwi, zaprowadziłem do sypialni, pchnąłem na łóżko i ponownie zanurkowałem w jej tyłeczku.

    Jestem teraz z nią w stałym związku od roku. Daphne jest idealną kochanką, pozwala mi na każdą ekstrawagancję w łóżku. Tryskam na jej rosnące piersi, twarz, spuszczam w jej ustach, cipce, a przede wszystkim w ciasnej pupce. Uwielbia nosić futra, toteż mamy ich coraz więcej. Ba! Domaga się nowych zakupów. Sprawia mi to trochę problemów finansowych, ale analny jeździec w kryształowych jenotach, naszym ostatnim zakupie, sprawił, że z nową ochotą biorę w robocie nadgodziny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison

    Nie tylko dojrzałe panie lubią futra…

  • Taka tam historia …(les, piss, scat, bdsm)

    Witajcie, na wstępie napiszę, że ta historia jest prawdziwa i nie jest fikcją literacką.  Była ona bardzo dawno temu, a mianowicie 40 lat temu. Opisuje ona moje przeżycia z moją partnerką życiową (wtedy ją jeszcze nie była) Karoliną.  Chyba od dziecka byłam lesbijką i zawsze spędzałam czas z dziewczynami, chłopcy mnie nie interesowali. Już pod koniec szkoły podstawowej miałam bliskie spotkania z koleżankami, później w liceum poznałam Karolinę i tak jesteśmy do dzisiaj razem. Historia przedstawi początek naszych nietypowych upodobań.

                Z Karoliną chodziłam od pierwszej klasy liceum, oczywiście naszą miłość ukrywałyśmy bardzo w tamtych czasach, natomiast spędzanie razem czasu na nauce i nocowanie u siebie nie było problemem i było całkiem normalne. Weekendy miałyśmy zawsze dla siebie bo rodzicie Karoli dużo podróżowali weekendowo.  Nasz wspólny seks i odkrywanie siebie był nieziemski i wspaniały, o czym będzie może inna historia, ale wracając do tej …., nie zawsze jest kolorowo i raz z Karoliną się pokłóciłyśmy i to bardzo bardzo. My papużki nierozłączki nie odzywałyśmy się do siebie , przestałyśmy nawet obok siebie siadać w ławkach i tak to trwało ponad 3 miesiące.   Poszło nam o jakaś bzdurę, ale to ja byłam winna, i doskwierała mi już bardzo samotność. Wpadłam na pomysł, że jednocześnie przeproszę Karolinę i zrobię jej prezent urodzinowy. Karola miała urodziny akurat w weekend i wiedziałam, że będzie siedzieć sama.  

                W dniu urodzin naszykowałam się specjalnie, pożyczyłam od mamy pończochy do pasa, szpilki i dużą kokardkę. Oczywiście wcześniej wszystko dokładnie ogoliłam i byłam piękna i pachnąca.  O godzinie 18:00 zapukałam do drzwi Karoliny, otworzyła ona sama. Na mój widok ją zatkało i znieruchomiała, z racji że nie odzywałyśmy się do siebie, wręczyłam jej tylko list z opisem „Przeczytaj”

    Karola wzięła od mnie list i zaczęła nerwowo czytać. Co jej napisałam.

    „Droga Karolinko wiem, że przesadziłam podczas naszej kłótni i bardzo cię chciałam przeprosić, to się nie powtórzy. Dzisiaj są Twoje urodziny i bardzo bym chciała się pogodzić, bo Cię Kocham.

    Jeżeli nie chcesz mnie znać zamknij mi drzwi przed nosem i cię już więcej nie będę nachodzić, jeżeli jeszcze coś do mnie czujesz to wiedz, że wpuszczając mnie, do środka podarowuję siebie w prezencje. Możesz ze mną zrobić dzisiaj co tylko sobie chcesz , jestem Twoja i przepraszam.”

     

    I tak stałam przed drzwiami i czekałam na reakcję Karoliny, widać że biła się z myślami. Ale ostatecznie zwyciężyła nasza miłość i zaprosiła mnie do środka.  Po przekroczeniu programu, zamknęła drzwi oraz się odezwała do mnie

    -No więc, chciałaś mnie przeprosić i ofiarujesz siebie w prezencie.

    -Tak Karola

    – Wiesz że bardzo mnie skrzywiłaś i że łatwo nie wybaczam, ale możemy spróbować dam ci szansę. Ale jestem na ciebie taka zła że będę cię cały dzień nazywać  „suką” lub „szmatą”.

    – Akceptuję wszystko ale mi wybacz

    – No to rozbieraj się szmato

    Ciężko było mi trochę to zaakceptować że tak do mnie mówi ale chciałam się pogodzić. Na sobie miałam tylko letni płaszczyk, więc jak go zdjęłam oczom Karoliny ukazałam się ja tylko w szpilkach , pończochach z dużą kokardą przewiązaną na brzuchu. Karolinę aż zamurowało, i pojawiły się dobrze mi znane jej iskierki i błysk w oku. A bardzo już potrzebowałam bliskości.

    – Czyli mówisz „suko” że jesteś prezentem i mogę zrobić z tobą Wszystko

    – Tak Karolinko

    W tym momencie dostałam w policzek i spojrzenie jakiego u Karoli nie widziałam.

    – Dzisiaj zwracasz się do mnie Pani, dam ci tak popalić że już nigdy się ze mną nie pokłócisz.  Na kolona, i idź do salonu a ja idę się naszykować.

    Padłam więc na kolana i zaczęłam iść w stronę salonu na czworakach jak mnie zawołała ponownie.

    – „Suko” Czekaj daj głos.

    To już było dużo , zacisnęłam zęby i zaczęłam szczekać. Z jednej strony chciałam uciec takie to było upokarzające, z drugiej kochałam moją Panią w tamtym momencie.  

    – Jesteś zdecydowanie za głośna muszę się zakneblować

    I w tym momencie zaczęła ściągać swoje majtki. Podeszła kazała otworzyć ustać i całe włożyła mi do buzi, i tak kazała odmaszerować do salonu.  Cała ta sytuacja bardzo mnie podnieciła, tym bardziej że poczułam znowu smak jej soków. Majteczki też były całodzienne więc pachniały i smakowały wybornie. Czekałam na Karolinę w salonie nie wiem ile minut ale czas dłużył się nie miłosiernie, stałam na klęczkach pośrodku salonu , z jej majteczkami w ustach i myślałam co będzie dalej , aż weszła ona. Aż przysiadłam , założyła tylko długie kozaki matki , także się ogoliła, oraz co ważniejsze przyniosła ze sobą akcesoria. A były to liny, linijka, spinacze do prania, i drewniana łyżka do mieszania kapusty. Kazała mi podejść i stanąć przed nią co, uczyniłam posłusznie. Zawiązała mi z tyłu ręce liną, że nie byłam zdana na jej łaskę.  Wyciągnęła mi majteczki z buzi i zagroziła że jeżeli po tym co mi będzie robić pisnę lub krzyknę będzie kara.  Stanęłam jak posąg i czekałam co zrobi. Karolina nieśpiesznie dotknęła mojej cipki która już była mokra.

    – O jaka Suka mokra jest dla Pani, ale  była niegrzeczna i trzeba ją ukarać. Cierpiałem 3 miesiące przez ciebie więc teraz zaboli. Karolina zaczęła zakładać na moją cipkę i sutki spinacze do bielizny. Ból był mi totalnie nieznany w połączeniu z podnieceniem stworzył dziwną mieszankę.  Jak już wszystko pozapinała kazała mi klęknąć , sama usiadła na kanapie rozłożyła nogi i kazała mi lizać cipkę. Piekły mnie piersi , cipka także, a ja dzielnie lizałam , Karolina dodała do tego lanie mojej dupy linijką, co nie ułatwiało sprawy.  Tak ją liżąc doprowadziłam ją do pierwszego orgazmu, a mój był niestety daleko.  I tak przez następny czas lizałem jej stopy, dupkę, cipkę, cycki – sama cierpiąc.  W pewnym momencie Karolina wstała, powiedziała że zaraz wróci bo musi do toalety, ale zanim wyjdzie to mnie przywiąże abym była grzeczna. I tak wylądowałam na podłodze z przywiązanymi nogami do kaloryfera , a rękami do stołu. Przynajmniej się zlitowała i zdjęła mi spinacze z cipki. I wyszła do Toalety, natomiast zaraz wróciła.

    – Wiesz suko – sprawdzimy czy zrobisz dla mnie dzisiaj wszystko ? Mój nektar już piłaś i wiem że to lubisz. Dziś nie tylko cię napoję.

     

    W sumie mi było wszystko jedno aby już zdjęła te cholerne spinacze z cycków, aż ją błagałam. Kucnęła nade mną i zaczęła mi sikać do ust, kazała mi wszystko wypić. Z racji że wcześniej już się bawiłyśmy w ten sposób, nie miałam z tym problemów i bardzo to lubiłam. Karola sikając wysłuchała mnie i zdjęła spinacze oraz zaczęła pieścić cipkę i lizać moje cycki. Byłam w raju.  Jak tylko skończyła sikać przesunęła się nad moje piersi i powiedziała „a to za karę moja suko”.  

    Wiedziałam co się święci i byłam przerażona. Pieszcząc moją cipkę , wypięta do mnie dupę z analną dziurką bezpośrednio nad moimi cyckami zaczęła przeć. Przez chwilę nic się nie działo, ale widziałam jak jej otworek zaczyna się otwierać i formuje się i wychodzi z niej kupka, prosto na moje piersi. Patrzyłam na ten pokaz przerażona i zafascynowana jednocześnie, podniecenie było poza jakąkolwiek skalą. Jak skończyła zeszła ze mnie podziwiać swoje dzieło. Ona także była mocno nakręcona i podniecona.  Na moich piersiach leżała kupka o dziwo bez intensywnego zapachu miała jakieś 10-13 cm długości oraz była dość gruba.  Karolina zrobiła coś czego się zupełnie nie spodziewałam, usiadała na mnie okrakiem tak że nasze cipki spotkały się razem i zaczęła się ocierać o mnie, językiem natomiast wodziła w okolicach kupki i moich piersi.  To podnieciło mnie jeszcze bardziej, w tej chwili Karola powiedziała „Zrób dla mnie wszystko”. Złapała w usta cały kawałek kupi tak że połowa wystawała i drugą połowę włożyła w moje zszokowane, rozdziawione usta. Trudno opisać co czuje się w takim momencie, pierwszy raz w życiu mają kupkę w ustach. Karolina mnie namiętnie całowała, a ja odwzajemniałam pocałunki, cały czas mając w ustach jej kupkę. W pewnym momencie Karolina przegryzła kawałek, pokazała i powiedziała jak mam przeżuwać po czym siadła cipką na moich ustach. Jednocześnie mieliłam w ustach jej kupkę oraz lizałam jej muszelkę, Karola co chwilę schodziła i sprawdzała jak jest przeżute i nie pozwalała połkną dopóki nie dojdzie. Z jej strony ona także przeżuwała jej porcję. W końcu Karolina patrząc mi w oczy połknęła swoją porcję oraz wydała z siebie dziki krzyk i doszła na mojej twarzy. Nie wiem jak ale podczas przełykania także dostałam orgazmu, a Karolina na koniec mnie jeszcze wylizała.  Jak już ochłonęłyśmy Karola nic nie mówiła, odwiązała mnie i czekała na moją reakcję. Zapytała się mnie czy „Bardzo przesadzała”,  i zaczęła przepraszać że to nie było zaplanowane i wyszło spontaniczne. Mimo że było to może się wydawać obrzydliwe, obie tego dnia zakochałyśmy się w tym fetyszu i został z nami do dnia dzisiejszego.  Można więc powiedzieć że Karolina dostała najwspanialszy prezent, ale tak naprawdę był cudowny dla nas obu.  

    P.S.  Jeżeli się spodoba mogę jeszcze kiedyś coś napisać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariolka
  • Nie moja studniowka cz1/2

    Hejcia! Jestem k0oma dla tych którzy mnie nie znają. Przeniosłam się na inne strony i tam będę udostępniać moje najnowsze opowiadania.
    *
    Grudzień, poświąteczny leń dawał mi się we znaki. Szkoła dopiero za tydzień a pogoda paskudna, ni to śnieg ni to deszcz wraz z wiatrem sprawiał, że odechciało się jakichkolwiek aktywności. Było już trochę po śniadaniu. Siedziałem w pokoju przeglądając Internet w poszukiwaniu jakiś fajnych zimowych przecen. Pomimo zamkniętych drzwi z dołu usłyszałem głos mamy.
    -Paweł! Na dół!
    Zamulony wstałem od komputera i posłusznie zszedłem do jadalni. Zobaczyłem mamę siedzącą i czekającą na mnie w swoim zimowym płaszczu. Po płatkach śniegu na ramionach i we włosach założyłem, że wróciła skądś. Bezwładnie usiadłem na twarde drewniane krzesło i leniwym grymasem spojrzałem na mamę.
    – Byłam dziś rano u Krysi
    – Jakiej Krysi? – przerwałem
    – Oh no wiesz no ta, co Agnieszkę od roku zastępuje, bo jest na macierzyńskim. Opowiadałam ci co pierwszego dnia usiadła na moje miejsce i papiery mi pomieszała.
    Przytaknąłem i zaznaczyłem by kontynuowała dalej
    – Wracając spotkałyśmy się, ponieważ wpadła na genialny pomysł, w którym jej pomogę. Najlepsze jest to, że ty też pomożesz. Krystynka ma syna Krystiana, uroczę imiona na syna i matkę nie uważasz hihi? Wielkimi krokami zaczyna się zbliżać czas na studniówkę a niestety nie może znaleźć sobie partnerki. Dlatego razem doszłyśmy, że to ty zostaniesz jego partnerką.
    -CO!? – przerwałem jej
    – Oh synek spokojnie nie za darmo. Krystynce naprawdę zależy, żeby jej syn nie poszedł z jakąś lafiryndą albo paszczurem dlatego zapłaci. Oczywiście nie dostaniesz całej kwoty, bo to mój pomysł a ty tam tylko wykonujesz małe zadanie. No i halo! Za darmo pójdziesz się bawić na imprezę, na twoim miejscu bym brała. Poza tym, na co ty możesz wydawać pieniądze, na te swoje głupie gierki i nic więcej. A ja? Z tatą jakiś urlopik, może mazury albo wiem! Zakopane. Za całość Krysia daje 1500zł więc dla ciebie będzie jakieś 300, chociaż to i tak za dużo.
    – Was wszystkich chyba popieprzyło!
    – Synek! Wyrażaj się jak do mnie mówisz
    – Mam w dupie jakąś Krysie jej syna i te pieniądze. Nie dam się wkręcić w tak powaloną akcje!
    – Ależ złotko ty już jesteś w tej akcji – psychicznie się uśmiechnęła – tylko chciałam być uczciwa i docenić trochę twój wkład. Skoro jednak nie chcesz pieniążków to trudno, twoja strata. Dziś jest niedziela więc nic nie zrobimy, ale od jutra zaczynamy, bo mamy dużo do roboty.
    – Dużo do roboty? Jak ty chcesz to wszystko zrobić.
    – Ha! No przecież popatrz na siebie. Nie masz za dużego wzrostu, miałeś od zawsze niedowagę, nic nie trenujesz a szczękę ewidentnie masz po swojej pięknej mamusi. Idealny materiał na podmiankę. – zachichotała
    Z impetem odsunąłem krzesło. Spojrzałem jeszcze raz z niedowierzaniem na mamę, pokręciłem głowę i głośnymi krokami wróciłem do siebie.
    Dzień mijał, siedząc w pokoju starałem wmówić sobie, że to jakiś żart, że i tak to nie wyjdzie. Ktoś na pewno się rozmyśli a jutro będę się z tego śmiać.
    *
    Poczułem dotknięcie w ramię. Otworzyłem oczy i ujrzałem moją mamę, która odsłania mi okno.
    – Dzień dobry słonko! Mam nadzieję, że się wyspałeś, bo dziś ciężki dzień.
    Na początku nie zrozumiałem, o co może jej chodzić, ponieważ zapomniałem o tym absurdalnym pomyśle.
    – A co dziś robimy?
    – Ogarniemy Cię trochę w domu i możliwe, że wpadnie Krysia.
    Serce mi mocniej zabiło, bo wszystkie złe myśli wróciły
    – O nie nie! Ja się w to nie bawię! – zakryłem się cały kołdrą
    – Oj Paweł nie wygłupiaj się. Rozmawialiśmy wczoraj i wszystko tobie wytłumaczyłam
    – Weź spadaj
    Z tymi słowami nagle poczułem szarpnięcie kołdrą. Odwróciłem się poirytowany, gdy mama nagle docisnęła mi rękę do szyi.
    – Posłuchaj gówniarzu nie mam czasu na twoje humorki. Zrobisz wszystko ładnie to, co tobie każe mamusia, bo inaczej się pogniewam i zrobię z twojego życia piekło. Zrozumiałeś? – wykrzyczała mi w twarz.
    Przerażony przytaknąłem modląc się, że to tylko jakiś koszmar. Wstałem z łóżka ubrany tylko w bokserki i rozciągniętą koszulkę.
    – No widzisz, jaki jesteś grzeczny? No dalej do łazienki! – klepnęła mnie w pośladek.
    Weszliśmy razem do pomieszczenia i zamknęła za nami drzwi. Na wannie leżały już przygotowane białe ręczniki i kilka golarek.
    – Na szczęście nie jesteś specjalnie owłosiony więc nie będzie za dużo roboty. Ściągaj te majtki i wskakuj do wanny.
    – Ale jak to… myślałem, że tylko nogi…
    – No a jak chcesz przymierzać bieliznę? Na włochaty tyłek? Dalej, bo czasu nie ma.
    Nogi się pode mną ugięły, ponieważ to wszystko wyglądało coraz gorzej. Zdjąłem bokserki i usiadłem w ziemnej suchej wannie. Mama usiadła obok na krześle i puściła powoli letnią wodę. Wyjęła pierwszą maszynkę z opakowania i przyłożyła do mojej nogi. Zaczęła powoli ciągnąć w górę odsłaniając skórę. Robiła to powoli jednak skutecznie, widać było lata praktyki. Po skończonych nogach kazała rozstawić szerzej nogi. Skrzywiłem się, ale wiedziałem, że może to się źle dla mnie skończyć, zwłaszcza że przy moich genitaliach zaraz znajdzie się kilka ostrzy. Wolałem nie patrzeć czułem tylko mrowienie i słyszałem dźwięk ścinanych włosów i bicia mego serca.
    – Obróć się na kolana.
    – Ale po co?
    – No z tyłu też trzeba
    – O nie! Ja nie widzę potrzeby i sensu
    Matka zmarszczyła brwi i wstała. Szybkim ruchem uderzyła mnie z plaskacza po jądrach. Myślałem, że w tym samym monecie zwymiotuje. Zrozumiałem po raz kolejny, że wszelki opór jest bezcelowy. Posłusznie przyjąłem pozycje “na pieska” by po 10 minutach było po zabiegu. Na końcu została górna część ciała: tors, pachy, twarz. Po wszystkim dokładnie się umyłem i jedyne włosy, które miałem to brwi i te na głowie. Moja skóra była idealna, gładka nieskazitelna. Gdy się przejechało po niej dźwięk był podobny do pisku czystych szyb czy lustra.
    – Dobrze, teraz będzie łatwiej zachować ci gładką skórę bez tego gąszczu. Jak by spojrzeć na twoje nogi to już jesteś laska hihi – zachichotała – Czas na bardzo ważną rzecz, obróć się przodem do mamusi.
    Trzymała w ręku coś małego, bladoróżowego.
    – To jest taki pojemniczek zwany pasem cnoty zaraz tobie go założę byś przypadkiem nie podpadł w żadnym sklepie a z drugiej strony byś się przyzwyczaił. Klęknęła przede mną chwytając moje przyrodzenie.
    – Mamo ale … – przerwała mi ściskając bez ostrzeżenia jądra
    Poczułem zimny plastik i ból na członku.
    – Tadam założony, jak by co to mamusia ma do niego kluczyk, ale raczej się tobie nie przyda. Tu masz dziurkę do sikania. O masturbacji możesz zapomnieć no chyba, że będziesz robić to, jak prawdziwa dziewczynka i pobawisz się swoją analną dziurką – powiedziała z uśmiechem na twarzy – pamiętaj im bardziej będziesz myślał jak kobieta tym lepszą się staniesz. Udawałem, że nie słyszałem ostatnich dwóch zdań.
    – Mamo, ale to boli, nie jest za ciasne?
    – No może trochę.. ale to dobrze, nie będzie się w ogóle odkształcać. Choć na dół do salonu.
    Zostałem sam w łazience. Stałem nagi, gładki z pasem cnoty na przyrodzeniu.
    -Co tu się odwala? Jakaś chora akcja! Idę po kluczyk i mam wywalone na to, co matka sobie myśli – powiedziałem pod nosem i zmotywowanym krokiem ruszyłem po schodach do dużego pokoju.
    – Uuuu jest i nasza przyszła dziewczynka! – to nie był znany mi głos. Obok mojej mamy stała średniego wzrostu blondynka. Miała na sobie czarny ośnieżony płaszcz i pod którym chowały się wysokie skórzane kozaki. Odruchowo zakryłem rękoma przyrodzenie, gdyż byłem nagi.
    – Mamo oddawaj kluczyk!
    – Synku proszę poznaj Krysie
    – Witaj, tak bardzo się cieszę! Będziesz świetną partnerką dla mojego Krystianka. Już nie mogę się doczekać!
    Spojrzałem złowrogo na obie. Podszedłem zakrywając się bliżej mamy.
    – Nie mam ochoty się z wami bawić w przebieranki! Oddawaj kluczyk, bo chce zdjąć to cholerstwo! – krzyknąłem
    – Ohhh! Madziu, czy on właśnie się nie zgodził i krzyknął na nas?!
    Mama do mnie podeszła i swoją postawą zmusiła mnie do wycofania się aż do ściany. Chwyciła mocno za sutek i przekręciła go przy okazji wbijając niecodziennie zaostrzone paznokcie.
    – Jak ty gówniarzu odzywasz się do swojej mamusi?! Mówiłam ci, że ty tu nie decydujesz tylko wypełniasz polecenia.
    Nie mogłem wytrzymać bólu i postanowiłem przestać się zasłaniać i złapać mamę za rękę. Okazało się to złą
    decyzją, ponieważ w tym momencie Krystyna złapała mnie za jądra i zgniatając szarpnęła mocno w dół
    – Mmmm Krysiu widzę, że obie mamy takie samo zdanie. – obie uśmiechnęły się do siebie.
    – Teraz synku szybko się ubierzesz w jakieś luźne dresy, by pojechać z nami na zakupy. Zrozumiano? hihih – zapytał lekko dokręcając sutka.
    – Tak mamo.
    – Zuch chłopak. Czekamy w aucie.
    Ubierając się cały czas nie dowierzałem. Mam się z nimi pobić? A może zaakceptować to? NIE! Co ja gadam?! To chory pomysł. Wewnętrzny monolog przerwał klakson auta sygnalizujący bym się pośpieszył. Zszedłem na dół i usiadłem na tylnym miejscu pasażera.
    *
    Wpatrywałem się w szybę pustym wzrokiem, bo nie chciałem w ogóle myśleć na temat tego wszystkiego. Z mojego letargu wyrwało mnie kilkukrotnie wołanie mojej mamy.
    – Paweł no! Hallo!
    – Co chcesz.
    – Przydałoby się wybrać tobie imię. Oczywiście nie damy ci wolnej ręki, bo pewnie wybierzesz jakąś Jessice lub inne głupie młodzieżowe imię.
    – Wszystko jedno – odparłem bezdusznym olewającym tonem.
    – Świetnie! – zareagowała Krystyna – To, co Madziu my decydujemy!
    – Ja zawszę chciałam mieć córkę Zosię! Albo Marcelinę!
    – Zofię? Niiee imię stare i kojarzące się ze starą babą. Marcelina? Też odpada, bo za długie. Imię dla dziewczyny mojego Krystianka musi być krótkie, przekazujące, że trzyma jakiś poziom… Już wiem! Lena!
    – Lena? hymmm No powiem tobie Krysia, że świetnie pasuje! A tobie Lenko jak tobie pasuje? – zachichotała odnosząc się do mnie patrząc w tylne lusterko. Wywróciłem oczami, bo i tak wszystko to dla mnie było jedną wielką porażką. W końcu dojechaliśmy na miejsce, gdzie mieliśmy zrobić zakupy. Był to dość duży butik z masą różnych ubrań codziennych i bielizny. Wszedłem jako ostatni i w pewnym dystansie podążałem za kobietami. Zatrzymały się przed ladą i zagadały do pracownicy.
    – Przepraszam dawno mnie tu nie było czy może mi Pani powiedzieć gdzie są przebieralnie, bo przygotowujemy Lenkę do studniówki.
    – Umm, ale za Paniami stoi chłopak – powstała dziwna cisza którą przerwała Krystyna
    – Wie Pani co Madzia ma bliźniaki więc wzięła go, ponieważ Lenka się źle czuje, a że są podobni posturą. Poza tym raczej nie powinno Panią to obchodzić.
    – Rozumiem, ma Pani racje przepraszam. Przebieralnie są obok działu z bielizną.
    – Dziękujemy. Chodź Paweł – ruszyliśmy dalej w sklep.
    – Ummm jeszcze przepraszam. – zatrzymała nas młoda ekspedientka – Skoro planują Panie kupować bieliznę to może zaproponuje od razu kupno sztucznego biustu. Gwarantuję jest on bardzo dobrze wykonany i realistyczny. Kobietom zaświeciły się oczy.
    – Świetny pomysł! Gdzie go możemy znaleźć?
    – Nie ma go na półkach, ponieważ dopiero dziś przyjechał. Nasza firma przystąpiła do fundacji wspierające kobiety z rakiem piersi.
    – Rozumiem, ale nie jestem pewna rozmiaru
    – Dam sobie radę – spojrzała ma mnie i puściła mi oczko. Zgłupiały poszedłem dalej w stronę kobiet. Po przedarciu się przez labirynt spróbowałem porozmawiać jeszcze raz.
    – Mamo czy ja na prawdę..
    – Tak tak wchodź do przebieralni – przerwała mi patrząc w telefon. – Więc tak, wejdziesz do przebieralni a ja z Krystynką zaczniemy poszukiwać rzeczy, które chcemy na tobie zobaczyć. Sklep jest duży a lista długa więc nie uciekaj i grzecznie czekaj córeczko – zachichotała oddalając się z koleżanką.
    Wszedłem do małego pomieszczonka z dużym lustrem, mlecznymi lampami i ławeczką. Odsznurowałem buty, zsunąłem dresy i zdjąłem bluzę. Kładąc złożone rzeczy na ławkę spojrzałem w lustro, by zostać sparaliżowany ze strachu. Zobaczyłem, że nie jestem w przebieralni sam. Stała za mną średniego wzrostu kobieta w koszulce, na którą narzuciła koszulę w czarnoczerwoną kratę. Jej włosy były krótkie, ale gęste ułożone wszystkie na lewą stronę. Dawało to wrażenie ułożonego nieładu. W ręku trzymała czarne matowe pudełko i patrzyła na mnie z chytrym uśmiechem. Była to ekspedięntka, na którą tak naprawdę nie zwróciłem wcześniej uwagi. Nie mogłem się ruszyć wystraszony całą sytuacją. Jej oczy były dosyć agresywnie pomalowane czernią niczym got, chociaż nim nie była. Zmierzyła mnie, by wzrokiem zatrzymać się na pasie cnoty.
    – Paweł? A może jednak Lenka?
    – Jak ty tu?
    – Oj proszę Cię przecież wystarczy monetą przekręcić rowek od zamka i drzwi same się otwierają. – parsknęła z politowaniem. – Widzę nieźle Cię urządzają nogi ogolone, zabezpieczony sprzęt.
    Obejrzała mnie jeszcze kilka razy, po czym szybkim ruchem klepnęła w prawy pośladek.
    – Niezła z Ciebie sunia, chciałabym taką. Z facetami trzeba krótko to ty powinieneś “na kolana i do rana” a nie kobiety.- całość przerwały nadchodzące mama z Krystyną. Sprzedawczyni speszona wepchnęła mi w ręce pudełko i otworzyła drzwi, przed którymi stała już Magda.
    – Yyyy a Pani co ty robi?!
    – Ojj hihi widzi Pani biedaczek się zamknął i nie mógł wyjść musiałam mu pomóc jak pracownik sklepu nieprawdaż.- na szybko wymyśliła to zestresowana dziewczyna.
    – Dobrze niech już lepiej Pani idzie – podejrzliwie odpowiedziała moja mama.
    – Leno udało nam się znaleźć kilka ciuszków. Na pewno będziesz zadowolona – podekscytowała się Krystyna potrząsając wieszakami.
    – Um, ale ja w czymś takim mam iść na studniówkę?
    – Nie, po sukienkę pojedziemy gdzie indziej. To są rzeczy na co dzień przecież musisz jakoś wyglądać chodząc ze mną po mieście – wyjaśniła matka. – Krysiu zaczniemy od bielizny, ale najpierw zobaczymy ten biuścik.
    Otworzyła pudełko, na którym rozmiar był podany na B85 . Piersi nie były połączone miedzy sobą wiec dowolnie można było tworzyć swój biust. Powierzchnia, która miała przylegać do ciała była pokryta klejem. Mama oderwała białe papierki zabezpieczające klej i przyłożyła do mojej klatki piersiowej. Chwile pogrzebała, poobracała by w końcu wzdychać z zachwytu. Obróciłem się do lustra i nogi się pode mną ugięły, bo faktycznie wyglądały one bardzo, ale to bardzo realistycznie.
    – Mówiłam Krysiu idealnie będzie się do tego nadawała.
    – No widzę właśnie aż przypomina mi się moja młodość – zaśmiały się obie. – trzymaj.
    Do rąk dostałem komplet bielizny. Na plastikowym cienkim wieszaku zwisał czarny stanik na tasiemkowych ramiączkach. Miseczka była w połowie siateczką a w połowie pełna. Ta d**ga część była na dole, by podtrzymywać pierś i kończyła się przed sutkiem. Koronka była wykończeniem, które obejmowało cały sutek i trochę piersi. Do kompletu były dołączone czarne stringi. Całe składały się z cieniutkich linek prócz przodu, który był pełny. Najpierw założyłem dół, który lekko się wpijał, ale też zaskakująco zakrywał pas cnoty przyciągając go jeszcze bardziej do ciała powodując tylko minimalne odkształcenie w materiale. Ze stanikiem było trudniej więc mama z szyderą pomogła mi go zapiąć. Efekt spowodował, że moje serce zabiło mocnej, ponieważ całość wyglądała bardzo przekonywająco. Widok udzielił się również kobietom, które aż poskoczyły.
    – Ale laseczka z ciebie Lena. – podkreśliła Krystyna. – Spokojnie wzięłyśmy również czerwony, niebieski i biały zestaw, ale są takie same więc nie musisz przymierzać teraz czas na to.
    Dostałem do ręki dwie spódniczki oraz jedną dłuższą. Pierwsza z wierzchu była czarna zamszowa z boku był dosyć szeroki klin zrobiony z czarnej prześwitującej siateczki. Po założeniu sięgała ona do połowy uda a przez boki widać było gdzie dokładnie przechodzi tasiemka od stringów. d**ga w kolei była obcisła w ciemny fiolecie. Nic nadzwyczajnego trudna w zakładaniu bardzo podkreślająca pośladki. Ostatnia była spódnica równa z kolanem posiadająca rozcięcie idące przez front prawego uda aż do pachwiny co bystremu oku również dawało możliwość ujrzenia mojej bielizny.
    – Koszulki też ma przymierzyć?
    – Nie, będą dobre znam jego rozmiar. Niech tylko jeszcze przymierzy buty.
    Przede mną upadły dwa pudełka. Otworzyłem pierwsze i moim oczom ukazały się skórzane kozaki. Po podniesieniu ukazały swoją nietuzinkową długość. Rozpiąłem zamek z boku, po czym włożyłem nogę. Uczyniłem tak z d**gim i spróbowałem wstać. Zachwiałem się na 10centymetrowej szpilce łapiąc odruchowo czego się dało. Sięgały mi one do kolana, dalej wystawał już tylko cieńszy materiał okrywający kolana.
    – Trzeba będzie ją nauczyć w tym chodzić, bo się zabije? – śmierć w obecnej sytuacji była chyba dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Krystyny każący zakładać d**gą parę. Pudełko było mniejsze, ponieważ w środku znajdowały się zimowe botki na czółenku sięgające powyżej kostki. W nich stanie było łatwiejsze, chociaż też sprawiło problem w utrzymaniu równowagi.
    – To chyba koniec na dziś?
    – To idź zapłać Krysiu w końcu to twój interes – zażartowała moja mama.
    – Przy okazji wezmę rajstopy i pończochy.
    – Nie zapomni o kabaretkach! – powiedziała głośniej do oddalającej się kobiety.
    – Mamo, ale ja Cię proszę, odpuść mi, zapłać jakiejś dziewczynie czy coś, ale daj mi spokój.
    – Lenko ostatni raz do ciebie mówię, że nie ma opcji byś tego nie zrobiła. A jeżeli spróbujesz coś sabotować to hihi podczas przebierania robiłam tobie fajne zdjątka, które na pewno spodobają się wszystkim twoim znajomym. – zamilkłem i dokończyłem się ubierać.
    Zbliżając się coraz bardziej do kasy słychać było Krystynę.
    – Niech Pani spróbuje jeszcze raz!
    – Przykro mi, ale terminal może wykonać operację na jednej karcie tylko trzy razy w ciągu godziny.
    – Madzia! Katastrofa! Pieniędzy tyle nie mam.
    – Jak to!? Ile to kosztuje?
    – 1479.99
    – Pewnie mój mąż cholerny znów był z kolegami na piwie! Ja mu pokaże jak wrócę do domu.
    – Nie da się jakiegoś rabatu czy coś? – zapytała moja mama
    – Przykro mi, ale wyprzedaż świąteczna właśnie się skończyła.
    Ku mojej uciesze wyszło na to, że możemy wyjść bez zakupów. W tym momencie do zrezygnowanych kobiet odezwała się ekspedientka.
    – Widzę, że zależy Paniom bardzo na tym by Lenka dobrze była ubrana. Może jej brat się przysłuży dobrej sprawie. Jak już mówiłam mamy dużo towaru w magazynie min sztuczny biust i pełno nowych serii ubrań. Sumę, która Pani brakuje zostanie odpracowana przez niego. Kobiety popatrzały po sobie i wzrokiem się porozumiały.
    – Zgoda! Od kiedy ma zacząć?
    – Um może pojutrze, poproszę o numer telefonu.
    – Jest Pani wielka!
    Kobiety radośnie wzięły zakupy i udały się w kierunku wyjścia. Spojrzałem ostatni raz na ekspedientkę która ze złowrogim uśmiechem powiedziała po cichu.
    -Do zobaczenia… Leno

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma
  • Nie moja studniowka cz 3/4

    Rankiem obudziłem się bez żadnych niespodzianek. Mamy nie było w domu więc postanowiłem zdjąć ten cholerny pas cnoty. Przeszkadzał on strasznie hamował każdy ewentualny wzwód a sikanie w nim nie było najfajniejsze. Poszperałem w internecie na temat otwierania zamków. Poszukałem igły i jakiegoś drucika, ponieważ kłódka była tak mała, że śrubokręt odpadał. Męczyłem się strasznie, ręce się trzęsły a dziurka uciekała. Po chwili udało mi się włożyć narzędzia i tak jak w poradniku przekręcałem zamek. Siłowałem się z nim a igła coraz bardziej się wyginała. Zdałem sobie sprawę, że jeżeli złamię igłę to mogę mieć jeszcze gorzej. Konsekwencje ze strony rodzicielki, ktoś będzie musiał przeciąć kłódkę. Mój plan legł w gruzach, położyłem się na ziemi i po raz kolejny pustym wzrokiem starałem pogodzić się ze swoim losem. Leżałem tak aż do przyjazdu mamy. Wraz z wejściem jej do domu podniosłem się.
    – O już wstałaś. – uśmiechnęła się – Zaraz, dlaczego nie masz na sobie spodni? Oooo chyba się domyślam ktoś jest niegrzeczną dziewczynką hymm – powiedziała dość wymownie.
    – Co? Niee, kąpać się chciałem.
    – “szłam” Mów jak kobieta a będziesz kobietą. Wiesz każdy ma swoje potrzeby nie zabraniam się tobie bawić. Jeżeli potrzebujesz jakiegoś wibrującego przyjaciela to wystarczy powiedzieć, że palce tobie już nie wystarczają. Teraz idź załóż coś na siebie, bo mam dla ciebie kilka niespodzianek.
    Udałem się, by ubrać spodnie załamany tym, co usłyszałem. Skręciłem do jadalni gdzie czekała już na mnie mama. Usiadłem na topornym krześle i czekałem, na co tym razem wpadła.
    – Taadam! – uradowana przyniosła miodową połyskującą perukę. – Jest taka cudowna nieprawdaż?! No dalej przymierzamy.
    – No ale po co skoro i tak do studniówki jeszcze czas.
    – Kochanie, niedługo jedziemy do kosmetyczki a ty jeszcze w ogólnie nieprzygotowana. Ruchy.
    Nałożyła starannie perukę na moją głowę. Włosy były proste, w dotyku naturalne i sięgały mi do połowy łopatek. Grzywkę można było dowolnie kształtować, ale zostaliśmy przy oryginalnym ustawieniu.
    – Jejuśku jak ty ślicznie wyglądasz! Polub ją, bo to w niej spędzisz studniówkę a może i dłużej.
    – Chwila jak to dłużej!?
    – Oj tak mi się powiedziało, nieważne. – szybko odpowiedziała układając pojedyncze włoski na mojej głowie. – to, co czas się zbierać. Nie pada śnieg więc możesz założyć tę czarną, bo inne do kosmetyczki się nie nadają. Do tego ubierz rajstopki … albo nie, pończochy z silikonowymi paskami będzie ci łatwiej ściągać u kosmetyczki. Bielizna wiadomo czarna o czymś zapomniałam? Jak skończysz to zejdź na dół, by przykleić biust i założymy stanik.
    Poszedłem do swojego pokoju gdzie znajdowały się wszystkie rzeczy. W ramach tego, że jestem “kobietą” to matka wyniosła dwie szuflady moich ubrań do piwnicy a na ich miejsce wleciały zakupy z butiku. Zacząłem od rozpakowania pończoch. Były czarne, delikatnie i faktycznie posiadały silikonowe paski na bardzo koronkowym pasie. Po chwili naciągania udało mi się je dociągnąć do połowy ud. Stringi nie sprawiały kłopotu, gdyż zachowały się identycznie jak w przebieralni. Przyszedł czas na spódniczkę. Po założeniu okazało się, że nie zakrywa pasa od pończoch. Zaniepokoiło mnie to gdyż nie chciałemby ludzie widzieli. Spódniczki nie mogłem opuścić za nisko a pończochy miały swój limit. Moje starania zaprzestałem do momentu, gdy podczas stania widać było tylko 1/4 koronki jednak przy siadaniu wychodziła prawie cała. Kolejnym problemem okazały się prześwitujące kliny spódniczki. W sklepie miałem wrażenie, że bardziej maskują jednak teraz okazuje się, że są niczym cieniutkie rajstopy i dokładnie widać tasiemkę stringów oraz gdzie kończy się pas pończoch.
    – Choć już! – zawołała zniecierpliwiona mama.
    Wróciłem na dół niezadowolony z przebiegu mojego ubierania się.
    – No widzisz jak ślicznie wyglądasz kochana. Chodź zaraz przymocujemy twój atrybut.
    Posmarowała piersi klejem i przymocowała do mojej klatki. Chwilę to trawło, ponieważ mama bawiła się w ustawianie. Gdy biust już wysechł przyszło czas na czarny stanik. Na całość włożyłem czarną luźną koszule, która wydawała się posypana brokatem.
    – Płaszczyk tobie pożyczę, ale jeszcze jedna rzecz. Makijaż! Ju hu! Chodź maleńka zaraz coś wyczarujemy.
    – Mamo no ale i tak już wyglądam, jak kobieta.
    – Nie marudź! Pamiętaj, że mam twoje zdjęcia. Jeszcze jeden protest i wyśle ostrzegawczo zajęcia do kogoś. Poza tym będzie to lekki makijaż, bo czasu nie mamy.
    Usiadłem znów przed mamą ta zaczęła smarować mnie beżowymi kremami, rzęsy poleciała tuszem a na koniec naturalna ciemnoróżowa pomadka na usta. Faktycznie było szybko i nie za mocno, ale nadal to był makijaż. Dostałem czarny płaszczyk sięgający do pasa, kozaki na nogi i pojechaliśmy do kosmetyczki.
    *
    Gabinet kosmetyczny znajdował się w galerii. Oznaczało to, że będę musiał pokazać się ludziom co nie podobało mi się.
    – Nie wysiądę!
    – Słucham?!
    – Nie wysiądę i tle.
    – Czy my się naprawdę nie rozumiemy? Ok sama tego chciałaś.
    Uważałem, że matka i tak blefuje, a nawet jeżeli to i tak się pośmieją chwilę i zapomną o całej sytuacji.
    – Proszę! Twoja wychowawczyni już wie co ty na to?
    Faktycznie SMS do mojej wychowawczyni zawierał zdjęcia z przebieralni oraz podpis “Pawła mały sekrecik ;)” Serce zabiło mi mocniej, ponieważ faktycznie była do tego zdolna.
    – To jak idziemy czy mam wybrać kolejną osobę?
    Wyszliśmy z auta. Chwiejnym krokiem prowadzony przez mamę szliśmy przez galerie. Starałem się patrzeć w martwy punkt przed siebie, by nie przyciągać uwagi, a i tak czułem wzrok na sobie. Ważne też było skupienie na chodzeniu, które nie było najłatwiejsze.
    – Nie masz niskiego głosu, ale i tak spróbuj go trochę podwyższyć mówiąc. Pamiętajże jeżeli się wyda to ty masz większy przypał. Oto salon kosmetyczny, proszę Lenko wejdź pierwsza.
    – Dzień dobry Panie – przywitała kobieta przy mini recepcji
    Cały salon był bardzo jasny. Białe płytki podłogi i ścian odbijały lodowe światło na fartuchy kosmetyczek. W środku panował spokój, ciche rozmowy między klientkami a pracownicami przerywały cisze.
    – Jesteśmy umówione na nazwisko Lorentz.
    – Już patrzę.. tak tak. Dwie panie, jedna manicure d**ga manicure oraz pedicure. Pierwszą Panią proszę tu na lewo do koleżanki Weroniki a d**gą za mną.
    Podążyłem za kosmetyczką głębiej w salon. By skręcić w prawo i zniknąć zza ścianką.
    – Proszę tutaj powiesić płaszczyk i zaczniemy od stópek. – wskazała wieszak, a potem fotel z wysokim podnóżkiem. Usiadłem na nim by wygodniej ściągnąć buty i pończochy.
    – Jaki kolor Pani wybrała. Czerń, czerwień? Czy może coś szalonego pomarańcz dla przykładu?
    – Nie szalejmy, niech będzie czerń.
    – Rozumiem, już biorę. O cholercia czarny się skończył musi być czerwony. W ramach rekompensaty 10% taniej dobrze?
    – Nie ma problemu.
    Zabieg stóp i później rąk nie przyniosły ze sobą żadnych niepożądanych niespodzianek i przebiegały w ogólnej ciszy. Po zapłaceniu skierowaliśmy się w stronę auta.
    – Mrr kocico czerwony odważnie. I ta długość no no ładne te pazurki. – wypowiedź przerwał telefon. – idź dalej zaraz Cię dogonię.
    Poszedłem dalej w kierunku parkingu. W pewnym momencie noga mi się wygięła w kozakach i ratowałem się opierając o szybę jubilera. Gdy złapałem równowagę poczułem uszczypnięcie w lewy pośladek. Drogę zatarasował mi w średnim wieku jakiś biznesmen.
    – Hej widzę, że podobają się tobie błyskotki. Wiesz kobiecie w potrzebie zawsze pomogę tylko widzisz i ja jestem w potrzebie.
    – Doprawdy? To po co kupowałeś garnitur a teraz narzekasz, że biedny jesteś.
    – He he żartobliwa. Co jeszcze w tych ustach się zmieści?
    – Słuchaj koleś weź spadaj, bo nie mam czasu gadać o twojej potrzebie.
    – To nie traćmy czasu i obciągniesz mi w aucie. Wiem, że te usteczka potrafią zrobić cuda więc na pewno nie zajmie to dużo.
    – Weź spieprzaj – odepchnąłem go i przyspieszyłem kroku do auta. Czekała tam na mnie już mama z wiadomością.
    – Mam dla Ciebie wiadomość dzwoniła Pani ekspedientka z butiku – kompletnie zapomniałem o niej, bo nie wiedziałem czego mogę się spodziewać.- gadała z szefową i jako mężczyzna nie możesz pracować. Peszyłbyś klientki.
    – No trudno Krystyna będzie musiała dopłacić – ucieszyłem się w duchu.
    – Ha! Wcale nie! Nie pójdziesz tam jako Paweł tylko Lena. – zaniemówiłem – jutro na 8 skarbie.
    *
    W nocy nie mogłem spać. Wspominanie sytuacji z przebieralni paraliżowało mnie. Czego ona ode mnie chce? Co mi zrobi? No a te wszystkie klientki! Co jak się któraś zorientuje? Natłok myśli został przerwany przez budzik. Postanowiłem, że ubiorę tą obcisłą ciemnofioletową, gdyż była najmniej wyzywająca. Pod spód zestaw granatowej bielizny, cieliste rajstopy z czarnymi stopami i czarnym szwem, biała koszulka oczywiście z głębokim dekoltem i siateczką na plecach zamiast materiału. Ostatnie jak wczoraj były botki, płaszczyk i makijaż trochę mocniejszy w kolorach fioletu by pasował do spódniczki. Tym sposobem o 7:45 znalazłem się przed drzwiami do butiku. Szklane drzwi były zamknięte a światła zgaszone. Gdzieś zza zakrętu zaczął ktoś mnie wołać. Była to ta ekpediętka, która wymachiwała rękoma bym wszedł tylnym wejściem do magazynu gdzie czekała na mnie z inną kobietą.
    – Witam jestem Justyna szefowa tego sklepu
    – Paw… Lena, miło mi
    – To jest Klaudia, ale podobno już się znacie. Jak widzisz zaplecze jest pełne i trzeba coś z tym zrobić. Na każdym kartonie jest kartka z dokładnym opisem gdzie co ma wisieć, czyli nic skomplikowanego. W razie pytań udaj się do Klaudii a ja tymczasem znikam, bo otwieramy kolejny butik, miłego dnia. Słabnące kroki butów właścicielki oznaczały, że zostaliśmy sami. Wpatrywała się chwilę we mnie z pustym psychicznym uśmiechem, by w końcu przerwać ciszę.
    – Ślicznie wyglądasz, ale nie możesz tak pracować. Chodź do pokoju dla personelu przygotowałam dla Ciebie strój roboczy.
    Obróciła się i poszła w stronę wyjścia z magazynu. Była niewiele niższa ode mnie. Włosy ciemne, ponownie ułożone w nieład kładący się na lewą stronę. Czarne obcisłe ogrodniczki kończące się przed kostką z kilkoma dziurami na nogawkach. Z czerwonych trampek wystawały białe skarpetki, które współgrały w białą koszulką. Makijaż nie był agresywny więc wyglądała jak normalna dziewczyna czego by tu się bać?
    Weszliśmy do średniej wielkości pomieszczenia. Od razu w oczy rzucało się kilka monitorów od kamer i jeden główny od komputera z otwartą stroną internetową sklepu. Lewą stronę ścian zdobiły wieszaki na ubrania pracowników. Prawa strona to kilka połączonych blatów z mikrofalą i czajnikiem na środku. Czerwona wytarta kanapa oraz niski stolik przed nią. W trakcie rozglądania się Klaudia dała mi złożone w kostkę ubrania z balerinkami na wierzchu. Zestaw zawierał białą koszulę z dużym kołnierzykiem i przypiętym imieniem. Błękitną spódniczkę w kształcie odwróconego kwiatu, która była znacznie swobodniejsza niż ta, którą miałem na sobie oraz wcześniej wspomniane obuwie w czarnym kolorze. Usiadłem na kanapie i spojrzałem wymownie na Kobietę by zostawiła mnie sama.
    – No dalej przebieraj się przecież jesteśmy kobietami.
    – Nie no wyjdź
    Na te słowa dostałem znikąd siarczystego plaskacza w twarz.
    – Suczko, chyba się nie zrozumiałyśmy. Rozbieraj się!
    Byłem w tak dużym szoku, że wracałem do rzeczywistości kilka sekund. Wiedziałem, że opór jest daremny, bo jesteśmy tu sami więc może mnie lać tak długo aż jej się znudzi. Zdjąłem płaszcz i przełożyłem przez głowę koszulkę. Na widok mojego biustu zamruczała. Nałożyłem rękawy od nowej koszuli i zapiąłem guziki. Po zdjęciu butów chwilę się zawahałem czy ściągać dół, ale moje myśli przerwało poganianie. Wstałem i zsunąłem obcisłą spódniczkę.
    – Ale dupcia – dostałem strzał z ręki w pośladek – Mam dla ciebie prezencik, który suczki lubią najbardziej.
    Z kieszeni coś wyciągnęła.
    – Obracaj się
    – Po co?
    – Obrócisz się czy mam podrzeć ci te rajstopki?
    Posłusznie się odwróciłem. Ruchem ręki pochyliła mój tors aż do momentu, gdy się nie wypiąłem. Poczułem jak zsuwa moje cieliste rajstopy drapiąc przy tym pośladki.
    – Teraz pocałunek dla suki Leny – z tymi słowami oblizała metalową rzecz z ręki i błyskawicznym ruchem wcisnęła mi to w odbyt. Zasyczałem z bólu, gdyż było to o wiele większe niż moje rozwarcie.
    – Kochana to taki koreczek, ma wiele użytecznych zastosowań. Na pewno teraz rozpala twój umysł, by połknąć jakiś duży ładunek spermy. Dla mnie to taki znaczek byś wiedziała suczko kto jest twoją Panią no i nie ukrywam… Lubie sprawiać facetom ból hahah- zaśmiała się niczym zła postać z bajki – No i jeszcze zmusi Cię do schylania się na prostych nogach, bo jak ugniesz kolana to wypadnie a wtedy się rozzłoszczę i będę tak długo rozszerzać twój tyłeczek aż nie włożę tam całej pięści. W sumie czemu nie? Zrobimy w twojej dupki prawdziwą cipkę! A teraz uciekaj do pracy.- jeszcze raz uderzyła mnie w pośladek i wyszła chichocząc pod nosem.
    Stopniowo zacząłem się prostować. Wraz ze zmianą ułożenia ciała korek wydawał się większy. Po wyprostowaniu podciągnąłem rajstopy i opuściłem spódniczkę, która sięgała powyżej połowy uda. Mój odbyt z naturalnych przyczyn starał się pozbyć intruza jednakże musiałem z tym walczyć gdyż nie chciałem powtarzać całego procederu. Wsunąłem stopy w balerinki i powolnymi krokami wyszedłem z socjalnego. Wybiła godzina 8 więc Klaudia otworzyła sklep zapalając lampy na sali i odryglowując drzwi. Postanowiłem zabrać się za swoje zadania i wszedłem na magazyn. Nie było w nim światła, ponieważ nie wiedziałem gdzie jest włącznik. Nie zważając na to wziąłem kartkę z pierwszego pudła i w poświacie wpadającej z drzwi na korytarz udało mi się rozczytać, że zawartością kartonu są “Noworoczne czerwone sukienki z cekinami”. W sumie nic dziwnego, gdyż sylwester tuż tuż. Cały budynek był na planie plusa z dłuższą poprzeczną częścią. Na środku znajdowały się kasy na naprzeciw nich wejście. Lewa część spełniała zadanie działu obuwniczego oraz bielizny z kolei prawa resztę ubrań, oraz przebieralnie. Miejscem docelowym tego towaru były wieszaki przy ścianie za kasą. Złapałem szare pudło wbijając końcówki paznokci w ścianki. Moja nieuwaga zabolała, jednak że pierwszy raz miałem zrobione paznokcie. d**gie podejście było z zachowaniem marginesu i podniosłem pakunek. Klaudia była pochylona nad monitorami kasy i wyglądała na zajętą. Zatrzymałem się przy pustych metalowych wieszakach wystających z muru. Ukucnąłem by otworzyć paczkę i wtedy poczułem, że tracę kontrolę nad korkiem. Natychmiastowo wstałem kierując wzrok na kasy gdzie ciemna głowa wciąż nie zwracała na mnie uwagi. Tym razem schyliłem się na prostych wręcz prze prostowanych nogach. Metalowe urządzonko nie dawało oznak ucieczki wręcz wypadało się w tej pozycji bardziej dopasowane. Ręką sprawdziłem jak daleko sięga mi spódniczka gdy jestem tak schylowny. Moje odkrycie sprawiło, że poczułem zimny pot na plecach. Końcówka błękitnego materiału docierała tylko do połowy pośladka. Oznaczało to, że widać cały czarny szew rajstop, pasek stringów między moimi pośladkami no i ten cholerny korek. Jedynym wyjściem z tej sytuacji było zrobienie pracy jak najszybciej, nie schylać się, a jeżeli muszę to tyłem do ściany. Zmotywowany zacząłem pracować w pełnym skupieniu. Klientek nie było dużo i nie zwracały na mnie uwagi. Karton schodził za kartonem a Klaudia praktycznie się do mnie nie odzywała. Około godziny 14 wywieszanie kolejnych ubrań zostało przerwane przez męski głos.
    – Przepraszam czy może mi Pani pomóc?
    – Umm, w czym problem?
    – Pani … Leno – przeczytał szybko z mojej plakietki- Jak Pani widzi jestem facetem i nie do końca znam się na rozmiarach staników. Żona mnie wysłała bym jej kupił stąd moja prośba o pomoc.
    Chcąc czy nie chcąc musiałem mu pomóc. Udaliśmy się na dział bielizny
    – Jaki ma to być rozmiar?
    Z kieszeni marynarki wyciągnął małą żółtą karteczkę.
    – 70 C firmy Sinsey, czarny pełny.
    Zacząłem przeglądać wieszaki. Na szczęście każdy miał dużą nalepkę z rozmiarem więc nie było to wyzwanie. W końcu udało mi się go zlokalizować i wyciągnąłem rękę strąciłem inny. Odruchowo schyliłem się naprzeciw mężczyzny z wyprostowanymi kolanami. Dopiero po podniesieniu części garderoby zrozumiałem co się stało. Obróciłem się zawstydzony sam nie wiedząc czego oczekiwałem. Facetowi najzwyczajniej się spodobało, gdyż miał niesamowitego banana na twarzy. Postanowiłem jak najszybciej mu dać ten stanik i uciec do magazynu.
    – Takie metalowe cudeńka też tu macie? Podobno, gdy jest wystarczająco duże to podczas sexu dodatkowo stymulują obu kochanków. Widzę, że ma Pani wiedzę na ten temat.
    Udało mi się zdjąć ten piekielny stanik. W milczeniu i zażenowaniu dałem mu go i szybkim krokiem uciekłem na zaplecze. Stanąłem przy ścianie i musiałem się uspokoić. Miałem ochotę się rozpłakać, za dużo tego dla mnie było. Moje ogarnianie przerwał jakiś hałas na magazynie. Zbliżyłem się do framugi i zauważyłem, że w środku pali się światło. Jeżeli Klaudia jest na kasie, ja od rana siedzę tam w ciemności to, kto jest w środku?! Małymi, powolnymi i cichymi kroczkami zacząłem wychylać ciało. Na początku nikogo nie było tylko same kartony. Może jakaś mysz czy przeciąg, ale skąd światło?
    – Dzień dobry – usłyszałęm głos za sobą i pisnąłem niczym prawdziwa kobieta.
    – Kim jesteś!? Co tu robisz!?
    – Um jestem Piotrek.. dostawca towaru. A ty to zapewne nowa pracownica, o której mówiła królew… znaczy się Klaudia.
    – Paw… znaczy Lena – powiedziałem do chłopaka. Był wyższym ode mnie ciemnym blondynem o brązowych oczach i lekkim zaroście. Ubrany był w ciemnogranatowe spodnie robocze z charakterystycznymi odblaskowymi pasami przy końcach nogawki. Jego tors okrywała brązowa trochę poplamiona gruba koszula z nieumiejętnie podwiniętymi rękawami.
    – Klaudia na kasie?
    – Tak
    – Dzięki – wyszedł z magazynu.
    Zacząłem się rozglądać i zauważyłem, że faktycznie przybyło towaru, ale który był na dziś? Pajac mi wszystko pomieszał! Postanowiłem to wyjaśnić przy Klaudii. Po przekroczeniu progu zaplecza usłyszałem ich rozmowę.
    – … dzięki temu że jesteś takim grzecznym pieskiem dostajesz nagrodę.
    – Oh dziękuje królewno najwspanialsza.
    – Nie krępuj się jak by co.
    – Jeszcze raz dziękuje – upadł przed nią na kolana i pocałował jej czerwone trampki.
    Schowałem się zza ściankę. Czyli ona nie tylko mnie trzyma pod butem. A to pieprzona feministka! Łączenie faktów zostało przerwane przez szuranie butów po dywanie. Uciekłem do magazynu i udawałem, że przeglądam rozpiskę towaru. Za mną wszedł Piotrek zamykając głucho metalowe drzwi. Odwróciłem się udając zaskoczonego w tym samym momęcie zostałem popchnięty na kartony.
    – Co ty robisz?!
    – Jesteś moją nagrodą?!
    – Cooo?!
    Starałem się z nim szarpać, ale był silniejszy. Złapał mnie za nogi i uniósł do góry jeżdżąc dłońmi w górę i w dół. Zacząłem się trząść ze strachu, bo tylko się domyślałem co zaraz nastąpi.
    – Ale masz cudowne nózki – zbliżył twarz do łydek i zaczął je całować. Jedną ręką powoli zdjął baleriny i zniżył moje nogi tak by mógł pocałować mnie w stopy. Robił to namiętnie z przerwami na lizanie i wąchanie. Czułem ciepło jego języka które wędrowało po podeszwie i wzdłuż czarnego szwa na cielistych rajstopach. Nie wiem ile to trwało ale byłem sparaliżowany czekałem na kolejny jego ruch.
    – Ale seksowne czerwone paznokcie jesteś wspaniałą nagrodą! – zaciągał się zapachem masując przy tym moje łydki. Obniżył moje nogi jeszcze niżej aż na wysokość jego krocza. Zbliżył się i poczułem mokrą stopą tak bardzo napalony i twardy jest w spodniach. Objął moje kostki jedną ręką a d**gą rozpiął rosporek i wyciągnął nabrzmiałe przyrodzenie. Wyczułem w tym momencie słabość i spróbowałem wyrwać nogi niestety bezskutecznie. Jedynie szarpnął i przyciągnął mnie bliżej. Kilkoma ruchami obciągnął napletek i przytknął do moich stóp swojego penisa, zajęczał z zachwytu. Jeździł główką w prawo i lewo, górę i dół co jakiś czas spluwając by był poślizg. Złączył moje stopy tak, że czarne nylonowe podeszwy stykały się ze sobą. W tym momencie wziął głęboki wdech i wsadził kutasa w szczelinę pomiędzy. Zamknął oczy i zaczął powolnymi ruchami pieprzyć moje stopy. Raz przyspieszał a raz zwalniał. Sapał dosyć mocno by w niektórych momentach prawie dojść. Jednak wtedy tępo spadało i kontynuował. Po kilku takich cyklach poczułem jak penis zaczął puslować, tempo ruchania rajstopowej szpary zwiększało się. Piotr sapał coraz głośniej a jego dłonie dociskały moje stopy zawężając otwór. Kilka sekund później cały się trzęsąc wydał dźwięki orgazmu. Na moje uda padł pierwszy ładunek spermy, kolejny równie obwity spadł na łydki by reszta gorącego nasienia wypłynęła na moje stopy. Gdy resztkę wytarł o przemoczone sliną podeszwy puścił moje nogi z uścisku zapiął rozporek i wyszedł. Leżałem tak niczym zużyta lalka nie wiedząc czy się ruszyć. Sperma rozlała się po moich nogach jeszcze bardziej wsiąkając poniekąd w rajstopy. Pusty wzrok obejmował metalową konstrukcję dachu. Byłem psychicznie zdruzgotany zadając wciąż pytanie dlaczego to się dzieje. Cały letarg przerwał widok Klaudii stojącej nade mną.
    – A co to za przerwa w pracy?! Widzę, że na przyjemności się tobie zebrało! – szyderczo skomentowała patrząc na stężniałą spermę oblepiającą moje nogi. – Idź się dziewczyno ogarnij, jutro nie ma naszej zmiany więc fairancik.
    To była chyba jedyna dobra wiadmość, którą usłyszałem od początku całej ten historii. Był to impuls, który pozwolił mi zebrać siły i wstać z pogniecionych kartonów. Mokrymi stopami dotknąłem betonowej posadzki. Przeszedł mnie dreszcz, ponieważ wiedziałem czym jest to spowodowane. Ocierające o siebie uda i łydki zaczęły rozcierać po całych rajstopach chłodną już maź.
    – Hola hola! Nie zapomniałaś o czymś? – pretensjonalny głos kazał mi się odwrócić. Stała z wysuniętą nogą przed siebie.
    – Co jeszcze ode mnie chcesz?!
    Krótkowłosa podeszła bliżej mnie przyjmując dominującą postawę. Szybkim ruchem od boku złapała i ścisnęła mnie za gardło.
    – Cóż za tupet! Powinnaś być wdzięczna, że pozwoliłam tobie się zabawiać na zapleczu! Na kolana!
    Po raz kolejny zrozumiałem, że to nie przelewki a po tym, co się stało miałem dosyć już siłowania. Posłusznie runąłem na ziemie przed nogami Klaudii. Czubek jej buta umoczyła w spermie, która gdzieś leżała obok kartonów. Nie było jej za dużo, ale i tak widok był odrzucający.
    – A teraz ładnie podziękuj swojej królowej! – wydała wyraźnie i powoli rozkaz.
    Zamknąłem oczy, zbliżyłem język do czubka czerwonego trampka. Zacząłem jeździć po gumowej części buta zbierając po drodzę słonawą ciecz. Trwało to mniej niż minutę, ale wystarczające by zaspokoić jej chorą żądze władzy.W końcu mogłem wyjść z tego przeklętego magazynu. Na “do widzenia” Klaudia powiedziała, że nie licząc rajstop jest to mój strój roboczy i muszę sam go wyprać. Dopiero jak stanąłem w lustrze i porządnym świetle zorientowałem się jak ja wyglądam. Plam było za wiele i były zbyt duże by mama je przeoczyła. Oblanie mlekiem? Nie przejdzie. Chyba że klient miał kawę i to on mnie oblał! Jak na szybką wymówkę wydawała się rozsądna. Czas uciekał a trzeba było się ogarnąć. Najpierw ręcznik papierowy, by wytrzeć głównie podeszwy stóp. Potem przebranie koszuli, ubranie mojej fioletowej spódniczki i botków. Ospermiona spódniczka z balerinami i koszulą do worka. Wyglądałem lepiej niż przed chwilą, ale i tak wiedziałem, że będą niewygodne pytania. Kilka minut po moim wyjściu ze sklepu autem podjechała Magda.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma
  • Nie moja studnowka cz5/6

    – I jak było w pracy?
    – A wiesz jak to jest dużo tych ubrań, bo koniec roku. Na szczęście jutro nie idę.
    – U masz wolne? To świetnie! Mam jeszcze na ciebie tyle pomysłów!
    – Mamo.. czy możemy porozmawiać? Ja na prawdę…
    – Oj tam marudzisz. To wszystko jest jednym genialnym pomysłem! Aż sama sobie się dziwię, że tak późno na to wpadłam. Jesteś genialną inwestycją, a nie tylko nierobem. Zobacz nie płaciłam za zakupy wytarczy, że ty pójdziesz do pracy i to odrobisz.
    – Skoro tak to, czemu nie mogę iść do normalnej pracy!? Tylko muszę się w to bawić!
    – Kochana gdzie Cię przyjmą do pracy jako ucznia? A nawet jeżeli to za cały miesiąc zarobisz mniej niż za te kilka dni.
    Jej argumenty, pomimo że odnosiły się do absurdalnej sytuacji, w jakiej się znajdowałem były dość silne i ciężke do przegadania.
    Dojechaliśmy do domu. Kierując się do drzwi mama zapytała.
    – A co masz w tym worku?
    – Aaa wiesz mamo strój roboczy muszę wyprać.
    – To daj ja go wypiorę – serce zabiło mi mocnej.
    – Ale po co? Dam sobie sam rade.
    – Ehhh “sama” powoli tracę cierpliwość.
    Chciałem jak najszybciej wejść po schodach do swojego pokoju by nie zadawała więcej niewygodnych pytań. Wszedłem pierwszy i wręcz wbiegłem po schodach.
    – Ej Eeee! Gdzie!? – zatrzymała mnie kobieta. – Buty na dole zostaw.
    Serce nie przestało mi bić, ale powoli zszedłem z powrotem na parter i usiadłem na krześle. Zacząłem jak najbardziej naturalnie zdejmować płaszcz i botki byle nie zwracać na siebie uwagi. Mama rozebrała się szybciej i w momencie, gdy odwieszała swoje okrycie wierzchnie wystartowałem po schodach do góry. Pragnąłem zdjąć z siebie te wszystkie kobiece ubrania w szczególności rajstopy oraz wyprać ubrania.
    – Właśnie ubrania! Zostawiłem je!
    Wraz z tymi słowami usłyszałem kroki Magdy po schodach. Nie zdążyłem pomyśleć co teraz gdy znalazła się we drzwiach.
    – Yyy mamo, bo wiesz klient miał kawę…
    – Co ty pieprzysz! Przecież z tego worka na kilometr czuć spermę. Rozbieraj się – rzuciła worek i popchnęła mnie na łóżko. Szybkim rucham podciągnęła mi spódniczkę i porządnie klepnęła w penisa.
    – Mamo to boli!
    – Gadaj jak to ściągnęłaś! Masz przekichane moja droga!
    – Ale ja nie ściągnąłem tego! Puść mnie!
    Kobieta zmarszczyła brwi i zaczęła wodzić wzrokiem po moich nogach. Gdy w końcu połączyła fakty uśmiechnęła się.
    – Skoro tego nie ściągnąłeś to nie może być twoja sperma… Ooo ty niegrzeczna! Miała iść do pracy a kolegów poznaje. No ale rozumiem rozumiem masz swoje potrzeby. Cieszę się, że nie są to męskie tylko przeobraziły się w kobiece. Ale widzę, że musisz popracować, bo cała się oblałaś.
    – Ale on mnie zmusił…
    – A tam od razu zmusił. To, że się przykrztusisz czy on mocniej złapie za włosy nie robi nic złego.
    – Ale .. no ..
    – Żadnego “ale”. Ściągaj ciuchy i biorę wszystko do prania.
    Posłusznie zacząłem ściągać wszystko łącznie z bielizną zostając tylko z pasem, przyklejonym sztuczym biustem i perukom.
    – Dziś już nigdzie nie jedziemy, ale jutro masz kolejne dobrze płatne zadanie. Jedziesz do Anetki.
    – Kto to Anetka?
    – Pani Kubicka, twoja wychowawczyni.
    – Cooo?! Ale po co ja tam jechać.
    – Pamiętasz jak wysłałam wiadomość wtedy przed kosmetyczką? Odpisała, że przyda jej się pomoc domowa, ponieważ niefortunnie upadła i ma zwichniętą rękę.
    Kolejna wiadomość, która nie pozwoliła zasnąć. Kolejna noc, w której zadawałem sobie pytanie, dlaczego ja i jaki to ma sens. Niewiele dłużej po tym, jak udało mi się przymknąć oczy do pokoju weszła moja mama. Była w dobrym humorze i spokojnie przyniosła jakąś papierową torbę z ubraniami.
    – Wstawaj Lenko, tutaj masz ubrania. Proszę ubierz się w nie a na dole zjesz coś i dodamy perukę.
    Świetnie! Kolejny dzień przebieranek w kogoś, kim nie jestem. A może to zaakceptować i zamiast marudzić, polubić to wszystko? Nie wiem, nie czas na takie przemyślenia. Zajrzałem do paczki i zacząłem wyciągać ubrania. Znając moje dzisiejsze zajęcie nie zdziwiło mnie, że jest to ubiór francuskiej pokojówki. Na dnie leżało pudełko. Było 1/3 wielkości kartonu od butów bez żadnych napisów. Otwierając je myślałem, że się popłacze. W środku był bolec tzn metalowe urządzenie do masturbacji. Zrozumiałem aluzję mamy, która się uparła i po wczorajszym postanowiła mi to dać.
    Zacząłem się ubierać. Na pierwszy ogień poszły kabaretkowe pończochy o małych oczkach oraz pas. Główną część ubrania stanowiły czarno-biały gorset, który był za mały na mój doczepiany biust oraz spódniczka z jakimiś falbankami i tiulem pod spodem. Do tego zamszowe dość wysokie szpilki również koloru czarnego. Po ubraniu się i przejrzeniu w lustrze zauważyłem że po raz kolejny spódniczka jest idealna na długość tylko gdy stoję. Chcąc już schodzić na dół, by zawiązać gorset itp zrozumiałem że nie mam majtek. Uznałem to za przeoczenie mamy które zaraz się rozwiąże.
    Zszedłem na parter.
    – O jesteś wreszcie zjedz śniadanie a ja zawiąże gorset.
    – Umm chyba o czymś zapomniałaś.
    – O czym?
    – A jakieś majtki?
    – Ale nie są tobie potrzebne. U Anetki jest ciepło i w ogóle.
    – No … ale to majtki.
    – I tak nikt nie widzi czy masz je, czy nie. Siadaj i nie marudź.
    Posłusznie usiadłem przed moją mamą, która zaczęła porządnie sznurować tył mojego gorsetu. Kilka razy wnet zabrakło mi tchu, ale pod koniec wszystko się rozciągnęło. Efektem było ściśnięcie mojego biustu, który faktycznie był bardzo podkreślony. Peruka bez zmian wylądowała na mojej głowie jedynie makijaż zajął dłużej mojej mamie. Było to spowodowane tym ze był mocny. Oczy ciemne z wyraźną linią, podkład z rozświetlaczem i pudrem dał porządną warstwę tapety, której zakończeniem były ciemnoczerwone usta.
    *
    Po przebiciu się przez zakorkowane miasto zajechaliśmy autem przed dom na skraju miasta. Cała posesja była otoczona czarnym metalowym płotem z artystycznie powyginanymi żebrami. Był on poniekąd zatopiony w rzędzie ciasno rosnących pięciu, sześciu metrowych iglastych krzewów. Jedynym momentem, który nie blokował widoku przed wścibskimi było wycięcie na bramkę. Była ona barierą, po której przekroczeniu przechodziło się na chodniczek ułożony z szarych i piaskowych kamiennych sześcianów. Dom był duży, dominował biały kolor fasady przerywany przez gołe ciemne drewniane belki. Żeby dostać się do środka trzeba było najpierw wejść na taras zrobiony z tego samego konstrukcyjnego drewna. Przed głównymi drzwiami stała moja wychowawczyni. Czterdziestoletnia mężatka pracująca w szkole jako polonistka oraz piastująca posadę wicedyrektora. Rzadko się denerwowała a nasze relacje były neutralne.
    – Anetko! Witaj! – powiedziała głośno moja mama, idąc po kolorowym chodniku
    – Dzień dobry Magdaleno. Zapraszam do środka.
    Weszliśmy do ciemnego przedpokoju. Pomieszczenie, jak i dalsze ściany były koloru pomarańczowego. Już od drzwi można było poczuć, że jest to dom porządnych ludzi. Z pokoju wyglądały zabytkowe meble, których spokój zakłócało tykanie dużego zegara z wahadłem. Posadzką był kremowy gładki kamień komponujący się ze ścianami. Naprzeciw nas stanęła drobna kobieta zawinięta w rozciągnięte wełniane okrycie. Najbardziej charakterystyczną rzeczą była prawa ręka wisząca na biało niebieskim temblaku.
    – Rozbierzcie się, proszę.
    – Nie nie, ja tylko chciałam odstawić Lenkę i muszę zmykać.
    – Rozumiem, co do rozliczenia to się jeszcze skontaktujemy czy to będzie jednorazowe, czy w formie abonamentu.
    – Nie ma sprawy, mam nadzieję, że będziesz zadowolona. Teraz zmykam buziaczki.
    Ciężkie drzwi zamknęły się za mamą. Stałem naprzeciw mojej wychowawczyni i nie wiedziałem co zrobić. Postanowiłem przerwać ciszę i zacząłem się rozbierać. Zdjąłem płaszcz i zabierając się za buty zostałem zatrzymany.
    – Nie nie, buty zostaw ładne są. – powiedziała z uśmiechem – Zapraszam do kuchni.
    Stukaniem obcasów ruszyłem za kobietą. Parę kroków prosto oraz skręcenie w prawo sprawiło, że znaleźliśmy się w kuchni. Znowu ciemne drewno i antyczne szafki. Z monotonii kolorów wybijała się tylko wysoka szara lodówka, zlew i czarna płyta indukcyjna.
    – Cóż Leno jak widzisz nie jestem w stanie zrobić za dużo w domu sama a sylwester tuż tuż dlatego jesteś mi potrzebna.
    – Rozumiem proszę Pani
    – Tak patrząc na Ciebie podoba mi się ta zmiana. Z dobrych wiadomości nie musisz się przejmować szkołą.
    – Jak mam to rozumieć?
    – Wiesz… Pewien Paweł miał paskudny wypadek w górach. Liczne złamania co skutkuje długą rehabilitacja i niemożnością chodzenia do szkoły. A chyba ty jesteś nowa w mieście i musisz znaleźć sobie szkołę dlatego jako wicedyrektor zadbam o to byś mogła od początku d**giego semestru chodzić do nas.
    – Coo!? Jak to miałem wypadek. To nie źle sobie to ukartowałyście moim kosztem. Zobaczysz ludzie się nie dadzą na to nabrać! Haa! I co wtedy?! – moje pokrzykiwania przerwał lekki, ale dosadny liść w twarz.
    – Po pierwsze nie podnoś na mnie głosu. Po d**gie jestem wicedyrektorem więc prawo to ja a po trzecie… Ludzie nie dadzą się na to nabrać to, co wtedy? Wszyscy zobaczą, że Paweł lubi damskie ciuszki. Co wtedy?
    Zrozumiałem, że mają mnie bardziej niż myślałem. Na pewno nie był to spontaniczny pomysł Magdy i Krystyny planowały to od dłuższego czasu. Ile jeszcze osób jeszcze jest w to zaangażowane? Co jeszcze mnie może spotkać?
    – … zrozumiałaś? – głos Anety wyrwał mnie z rozpaczliwych rozmyślań.
    – Yyyy mogłaby Pani powtórzyć? Proszę.
    – Ugh! Dziewucho, słuchaj mnie uważnie albo znów przejdziemy do rękoczynów. Daje tobie ostatnie ostrzeżenie zrozumiałaś?
    – Tak proszę Pani.
    – Do twoich obowiązków należy sprzątanie, dom jest duży więc z tą ręką nic nie zrobię. Ponadto, jeżeli będziesz w czymś potrzebna zawołam Cię więc rzucasz aktualną czynność i przychodzisz do mnie. Kuchnie możesz zostawić mnie, ponieważ daje sobie sama świetnie radę z gotowaniem. Jakieś pytania? Nie, to świetnie zacznij od odkurzania góry. Drewniane schody zaprowadziły mnie na piętro. Korytarz był pokryty panelami, na których leżał owalny dywanik. Tuż obok znajdował się odkurzacz wpięty już do gniazdka. W każdym z pokoi była inna wykładzina dla przykładu sypialnia była wyłożona miękkim dywanem a gabinet Pani wicedyrektor szorstką i ciemną jakby wycieraczką. Po drodze zbierałem ubrania do prania czy układałem rzeczy wedle zarządzeń. Od czasu do czasu sprzątanie przerywał rozkaz bym pomógł w kuchni potrzymać coś, otworzyć, zamieszać. Czas upływał w monotonii zadań aż do domu wszedł mężczyzna. Był to mąż Pani Anety Tomasz.
    – Oooo witaj kochanie – podeszła uściskać go kobieta.
    – Hej hej – przytulił ją.
    – Jesteś głodny?
    – Nie za bardzo. – odpowiedział zdejmując buty. Był wieku zbliżony do mojej wychowawczyni. Wysoki chudawy lekko siwiejący mężczyzna z dłuższym zarostem. Po stroju można było stwierdzić, że pracuje w jakimś biurze.
    – A to kto?
    – Aaa to mój drogi jest Lena. Widzisz nie jestem w stanie sama ogarniać domu dlatego mamy taką oto służkę.
    – Witam Tomasz – wyciągnął rękę w moją stronę
    – Lena – odpowiedziałem lekkim uściskiem dłoni
    Cała sytuacja zakończyła się pójściem Pana domu na piętro do łazienki a mnie wrócenie do obowiązków. Czas znowu mijał, na dworze robiło się coraz ciemniej a ja zacząłem myśleć, kiedy przyjedzie po mnie mama. Przecierając lustro w przedpokoju zostałem zawołany do salonu gdzie znajdowali się gospodarze. Aneta siedziała na fotelu mając nogę na nogę, Tomek wygodnie rozsiadł się na ciemnoczerwonej skórzanej sofie bliżej żony. Zaprosili mnie żebym usiadł na sofie obok mężczyzny.
    – Leno świetnie się dziś spisałaś
    – Dziękuje Pani
    – Jednak mam dla Ciebie jeszcze jedno zadanie, a raczej nagrodę
    – To znaczy?
    – Jak widzisz nie jestem zdolna do wielu rzeczy przez tę rękę a mój Tomeczek niestety przez to cierpi dlatego pomożesz mu.
    – Cooo?!- krzyknąłem
    – Choć, nie bój się mała.- Tomek złapał mnie za kolano przyciągając do siebie. – pójdziemy na górę i szybko załatwimy sprawę.
    – O nie nie zostaniecie tu! Chcę to zobaczyć, wiedzieć że mój mąż był dobrze zaspokojony. – wtrąciła się Aneta
    – Puść mnie! Wychodzę stąd! – pociągnąłem nogę rozdzierając trochę swoje kabaretki.
    Natychmiast d**gą ręką złapał mnie za kark i usadził na podłogę przed sobą. Stało się to na tyle szybko i mocno, że lekko mnie przyćmiło. W tym czasie rozpiął rozporek wyciągając przyrodzenie. Poprawił się na kanapie jedną ręką gniotąc krocze d**gą poprawiać mi włosy zarzucając je na plecy.
    – No dalej Lenko, na co czekasz? – zapytała Aneta – chyba nie chcesz mieć problemów w szkole?
    Szybkim rachunkiem doszedłem do wniosku, że to tutaj zostanie między nami a w szkole jednak szybko rozchodzą się plotki. Biorąc głęboki oddech zdecydowałem. Zbliżyłem ciemnoczerwone usta do jego członka. Nie wiedziałem co robić tak na prawdę, ponieważ nigdy nie interesowało mnie to z pozycji kobiety. Postanowiłem zamknąć oczy i wystawić język. Starałem się sobie wyobrazić coś innego, by to jakoś poszło, ale lody na patyku i oczywiste skojarzenie. Zakręciłem językiem wokół główki słysząc jego wdech i czując reakcje ciała zrozumiałem że zadziałało. Poszedłem o krok dalej czubkami warg objąłem czubek powoli kierując się ku górze, by znów oblizać główkę. Małymi zmienionymi trikami bawiłem się jego penisem wymyślając co rusz nowe sposoby kręcenia i stymulowania jego kutasa. Zacząłem obejmować ustami coraz większą część mrucząc przy tym i wzdychając niczym kobieta z pornoli.
    – Dobra czas kończyć zabawę suczko.
    Wraz z tymi słowami obie ręce Tomka znalazły się na mojej głowie. Docisnął mnie aż do podstawy penisa. Problem polegał w tym, że był on obrzmiały od mojej zabawy i jego koniec dochodził mi do migdałów. Sesje dociskania mojej głowy trwały po 10-15 sekund. W tym czasie brakowało mi tlenu a moje gardło zaciskając się i ruszając bardzo pieściło całego penisa Tomka. Dławiąc zacząłem płakać rozmazując sobie makijaż. Jego penis był cały czerwony od szminki a moja twarz sina od braku tlenu. Sapał coraz głośniej, dociskał coraz mocnej aż poczułem uderzenie w środku krtani i rozlanie po przełyku sugerujące orgazm z automatycznym połykiem. Upadłem na podłogę próbując nabrać pierwszy raz dobrze powietrza od kilku minut. Tomek ledwo wstał z sofy i skierował się do łazienki. Leżąc powoli dochodziłem do siebie, gdy odezwała się Aneta.
    – Leno, świetnie się spisałaś.
    *
    Zbliżał się czas powrotu do szkoły. Okazało się, jednak że wbrew wcześniejszym ustaleniom nie wrócę do mojej wcześniejszej klasy, a nawet szkoły. Aneta znalazła korzystniejszy etat wciąż jako wicedyrektor, ale w innej placówce. Powiedziała o tym mojej mamie, która bez zawahania postanowiła mnie do niej zapisać. Od dziś stałem się uczennicą żeńskiej szkoły. Od mojej już byłej wychowawczyni wiedziałem jak to będzie. Wyglądać tzn. Jak sama nazwa wskazuje chodzą do niej tylko dziewczęta. Zajęcia odbywają się normalnie jak w pospolitej szkole. Prócz zwykłych przedmiotów są dodatkowe warsztaty coś jak zajęcia praktyczne w technikach czy zawodówkach. Polegają one na nauce chodzenia, zachowania, tańca towarzyskiego itp, czyli same “pożyteczne” rzeczy dla kobiety wchodzącej w dorosłe życie. Magda uznała, że oczywiście mi też to się przyda wiec idealnie, że się przeniosłem. Jedynym plusem powrotu do szkoły było to, że nie będę w stanie robić wszystkich pomysłów mojej matki. Od pracy w tym cholernym butiku czy powrotu do domu Anety. W szkole tak naprawdę byłem bezpieczny.
    Nadszedł poniedziałek. W moim nowym planie lekcji pierwsze zajęcia zaczynały się o 9:15, miałem zatem dużo czasu na przygotowania. Pomimo wprawy najwięcej czasu zabierało mi dokładne golenie całego ciała oraz doklejenie biustu. Szybkie spojrzenie zza okno wytyczyło kryteria mojego dzisiejszego ubioru. Było w czym wybierać, ponieważ codziennie Magda kupowała i wkładała do szaf nowe w zamian zabierając “stare” męskie ciuchy. Byłem sam w domu dlatego nikt nie dyktował mi co mam ubrać. Podstawą jest bielizna, ale tutaj bez zaskoczenia, czarna oczywiście góra zrobiona z siatki oraz stringi. Zaskoczony pośród pończoch znalazłem rajstopy. Jasnoszare z grubszą częścią do kolana imitującą zakolanówki. Nigdy nie sądziłem, że ucieszę się na widok rajstop. Czas uciekał więc zamiast bawić się w dobieranie spódniczki do jakiejś koszuli postawiłem na sukienkę. Była dosyć gruba i ciężka niczym z wełny, ale z niej nie była. Na długości sięgała do połowy uda odsłaniając całe ramiona. Zszedłem do kuchni w celu zjedzenia czegoś, ale stres, który towarzyszył mi za bardzo ściskał żołądek. Zdjąłem z manekina moją miodową perukę. Była uczesana z grzywką na bok więc wystarczyło ją założyć aż końcówki włosów dotknęły moich łopatek. Ostatnią czynnością był makijaż. W przeciwieństwie do mamy nie miałem w ogóle takich zdolności dlatego całość sprowadziłem do blado brązowych cieni na powieki oraz jasnoróżowej pomadki na usta. Czarne zamszowe botki na obcasie, płaszcz i duża skórzana torba zamiast plecaka na książki.
    *
    Do szkoły dotarłem na piechotę. Przed wyjściem jeszcze szybkie przejrzenie się w ekranie telefonu i wszedłem do środka. Budynek był nowy jak pewnie sama szkoła, ponieważ nic wcześniej o niej nie słyszałem. W środku dominowały pastelowe kolory i względna cisza. Pomimo że po korytarzach przemieszczały się same dziewczyny to można było słyszeć swoje myśli. Nikt nie biegał, nie krzyczał czy się głośno śmiał. Pierwszymi zajęciami była geografia z Panią Agnieszką. Stałem na uboczu korytarzu obserwując moją nową klasę. Chwilę po dzwonku kończącym przerwę otworzyły się drzwi do sali i wszyscy razem ze mną weszli do środka. Przykułem kilka spojżeń, ale większość osób była zajęta rozmowami czy rozpakowywaniem się. W pomieszczeniu znajdowały się trzy rzędy ławek. Na moje szczęście w środkowym rzędzie na końcu była pusta ławka. Nauczycielka zaczęła sprawdzać obecność aż dojechała do mnie.
    – Lena Skand?
    – Jestem – cicho odpowiedziałem
    – Zostań po lekcji. – przyjaźnie podkreśliła
    Geografia jak geografia, podział na religie, kraje, kontynenty itd. Całą ciężką otoczkę bezużytecznej wiedzy przerwał ostry dźwięk dzwonka. Wszyscy się poderwali odzyskując energię i chęć do życia. Nie spieszyło mi się do wyjścia, ponieważ wiedziałem, że czeka na mnie nauczycielka. Ostatnia osoba zamknęła drzwi i zostaliśmy sami. Podszedłem do biurka stojącego pod jeszcze niezmazaną tablicą.
    Kobieta wyglądała bardzo elegancko. Szara garsonka w zestawie ze spódnicą do kolana. Cieliste rajstopy chowające się w czarnych wypolerowanych butach na szerokim obcasie. Jej twarz zdobiły dosyć szerokie okulary koloru brązowego zlewający się z jej włosami zapiętymi w bardzo ściśnięty kok.
    – Tak więc witam serdecznie jeszcze raz w mojej klasie. Jestem Agnieszka Kort przez najbliższe kilka lat będę twoją wychowawczynią oraz nauczycielką geografii.
    – Bardzo mi miło.
    – Pani Wicedyrektor Kubicka uprzedziła nas, że dołączysz do nas, a jaki jest powód twoich przenosin?
    – Ymmmm… bo jaa… przeprowadziłam się – pierwsza rzecz, która wpadła mi do głowy.
    – No tak.. rodzice nie zawsze o wszystkim myślą.
    Dalsza rozmowa opierała się na omówieniu zasad, planu i luźnych pogadankach. Na koniec dowiedziałem się, że następnej lekcji nie ma. Gdy w końcu wyszedłem z sali okazało się ze przerwa już się skończyła. Odczułem potrzebe wysikania się dlatego moim celem była toaleta. Tym razem jednak była ona damska. Różniła się nieco od męskiej, chociażby płytkami. W męskiej były one niebiesko zielone. U kobiet jasny i ciepła pomarańcza. Niepewnie wszedłem do środka sprawdzając, czy nikogo nie ma. Pomieszczenie było puste, jak i trzy kabiny w środku. Wybrałem jedną i powstał kolejny problem. Nie będę w stanie celować przez pas cnoty jednocześnie mieć opuszczone rajstopy i podciągniętą wysoko sukienkę. Na dodatek biust ograniczał mi widok. Niechętnie, ale uznałem, że od dziś muszę sikać na siedząco. Kolejne upokorzenie ze strony mojej matki. Nagle usłyszałem dwa głosy wchodzące do łazienki. Trochę speszony zdałem sobie sprawę, że i tak nikt mnie nie rozpozna więc dokończę i wyjdę jak zwykła dziewczyna.
    – Ty widziałaś tą Lenę?
    – Weź otwórz okno i daj jednego
    – Kurcze paczka się kończy będę musiała kupić.
    – To się złożymy.
    – Kim ona w ogóle jest? Znasz ją?
    – Nie! Szukałam na Facebooku, Instagramie wszędzie i jej nie ma.
    – To, co z nią zrobimy?
    – Spokojnie wyniesie się stąd szybciej niż przyszła.
    Rozmowa ustała, jeszcze kilka zaciągnięć się papierosem i dziewczyny wyszły z toalety. Byłem wystraszony, ponieważ ktoś jest na mnie cięty z jakiegoś powodu i nie brzmiała jak by chciała mnie tylko zwyzywać. Po cichu wyszedłem z kabiny i już dochodząc do wyjścia w futrynie stanęła dziewczyna. Jasne blond włosy dłuższe od moich. Ubrana w spódniczkę w kratę i bladoniebieską koszulę zapiętą pod szyję. Patrzyła na mnie bardzo wrogo, po czym krzyknęła na korytarz imię “Kasia”. Agresywnym krokiem weszła do łazienki popychając mnie oburącz na ścianę. Nie byłem na to przygotowany dlatego upadłem oszołomiony. Nade mną ujrzałem dwie dziewczyny, które kojarzyłem z mojej nowej klasy. Blondynka schyliła się mierząc mnie wzrokiem.
    – I co ty sobie szmato myślisz?! Że kim ty tu jesteś?
    – Ale nie wiem o co tobie chodzi?
    – Pfff idiotkę udaję – parsknęła stojąca trochę dalej ciemna dziewczyna z kręconymi włosami.
    – Jak to nie wiesz? Konkurencje mi robisz! Wszyscy od razu zwrócili na ciebie uwagę. Ja tutaj rządzę rozumiesz? To za mną mają latać nie za tobą!
    – Ale co ja za to mogę, że inni patrzą
    – Zobacz jak pyskuje do Ciebie – znów wtrąciła się d**ga uczennica
    – Właśnie! Do mnie! A wiesz kim ja dla Ciebie jestem? Królową, Boginią Julią a ty nędzą sługą, która musi poprosić mnie czy ktokolwiek może na ciebie spojrzeć!
    – Dobrze
    Dostałem strzał w policzek.
    – Mam powtórzyć kim dla Ciebie jestem?
    – Dobrze…. Moja królowo.
    – No i świetnie a teraz na dowód twojej przynależności całuj mnie w stopy.
    Z pozycji leżącej przesunąłem się, by klęknąć na kolana. Przed twarzą ukazała się stopa w balerinie w cielistych rajstopach. Zdjąłem buta, gdy nagle przyjaciółka Julii krzyknęła.
    – Zobacz! – pokazała palcem na prawą bosą stopę. Od między trzecim a czwartym palcem w górę nogi zaczęło rozchodzić się oczko.
    – Ty szmato! – kopnęła mnie w twarz – Powinnaś mi służyć, a nie niszczyć mi rzeczy!
    Oczywiście oczko nie było moją sprawką, ale i tak dostałem dwa liście na twarz. Bogini zamknęła drzwi, po czym ściągnęła d**gą balerinkę. Kilkoma prostymi ruchami zsunęła rajstopy i zwijając je podeszła do mnie.
    – Skoro się tobie tak podobają to weź sobie – wcisnęła mi je głęboko w usta.
    Nagle w wejściu do łazienki stanęła Aneta. Obie dziewczyny wystraszone odwróciły się w kierunku nieznanej osoby.
    – Co tu się dzieje?!
    – Ymm a kim Pani jest?
    – Jestem Pani Kubicka. Wasza nowa wicedyrektor i widzę, że muszę z wami poważnie porozmawiać o zachowaniu wobec innych uczennic. Zapraszam do mojego gabinetu.
    Dziewczyny zwiesiły głowy i ruszyły równym krokiem przed kobietą. Zostałem sam w szoku, że zostałem uratowany i to jeszcze przez Anetę. Chwilę mi zajęło pozbieranie myśli. Wyjąłem rajstopy z ust i wyrzuciłem do śmieci. Ich słony smak przeniknął mi język i pomimo że płukałem usta kilka razy ani trochę nie osłabł. Do końca lekcji nie widziałem już dziewczyn i nie wiedziałem, czy dadzą mi spokój, czy jutrzejszego dnia dopadną mnie szybciej, skuteczniej i bez światków.
    Po południu siedząc w swoim pokoju odrabiałem lekcje. Skupienie nad kolejną kartką zadań przerwało pukanie do drzwi. Weszła przez nie moja mama trzymając znów jakąś papierową torbę z ciuchami. Pakunek odłożyła obok szuflad i zbliżyła się do mojego biurka.
    – Daj plan muszę dopisać kilka nowych zajęć na które będziesz chodziła z polecenia Anetki. A jak w ogóle dzisiejszy dzień?
    – Nic nadzwyczajengo szkoła jak szkoła tylko same kobiety. – odpowiedziałem sciągająć papierową karteczkę z rozpiską wiszącą na korkowej tablicy.
    – Dobrze to te zajęcia są we wtorek, czyli jutro i w środę. Jedne są z twoją wychowawczynią a d**gie z wicedyrektorką, ale szczegółów nie znam.
    – Co tam mamo przyniosłaś – spojżałem na papierową torbę.
    – Aaa no tak rozbieraj się. – wskazała ręką na mnie.
    Wiedziałem, że znów będą przebieranki, ale nie miałem ochoty stawiać sprzeciwu. Dziś już wystarczająco zostałem sponiewierany. Siedziałem nagi oczekując aż kobieta w końcu zacznie mówić co nowego kupiła.
    – Wtorek środa oraz czwartek są dniami w których musisz nosić mundurek. Jest to wymagane w innym przypadku szybko obniżą tobie ocene z zachowania.
    Cały uniform składał się z krótka czarna spódniczka w białą cienką kratę. Górą była biała zwykła koszula bez dekoltu z dość sztywnym kołnierzykiem. Na to narzucało się czarną marynarkę obszytą na krańcach grubą białą nicią. Na lewej klapie został wyszyty herb szkoły. Jako dodatek był czarny rzemykowy choker ze złotymi agletami. Na polecenie Magdy założyłem wszystko by sprawdzić jak wyglądam. Oczywiście długość spódniczki znów była krytyczna. Wystarczyłoby lekko się schylić i wszyscy widzą co mam pod nią.
    – Buty oraz rajstopy są dowolne dlatego nie krępuj się mogą to być kabaretki czy nawet białe pończochy. Pytałam się i nie widzieli przeciwwskazań. Ważne, żeby była to czerń albo biel. Dobra a teraz ściągaj, bo pognieciesz.
    *
    Poranek następnego dnia wyglądał tak jak poprzedni. Golenie, doklejanie biustu, ubieranie, ale tym razem w mundurek z kabaretkowymi pończochami na pasie. Po przyjściu do szkoły ostrożnie chodziłem po korytarzach z obawy przed Julią jednak od wczoraj zapadła się pod ziemię. Może i to dobrze? Tylko jeszcze dodatkowych powalonych kobiet mi brakuje. Wystarczy mi to co przeżyłem dotychczas.
    Ostatnimi zajęciami były dodatkowe warsztaty z Anetą. Chwilę po dzwonku otworzyły się drzwi od jej gabinetu i wszedłem do środka. Pomieszczenie było dosyć ciemne. Ciężkę brązowe meble były zatopione w miękkim ciemnym dywanie. Okna pół odsłonięte wielkimi zasłonami, które nie przepuszczają światła. W centrum pokoju stało biurko z krzesłami po przeciwnych stronach. Siedzenie wicedyrektorki było dużym skórzanym fotelem a jej petenta zwykłym krzesłem. Ostatnim elementem był wielki regał na książki zasłaniający całą ścianę za oparciem fotela.
    – Witam Cię Leno na dzisiejszych zajęciach. Są one bardzo ważne ponieważ robią z ciebie prawdziwą kobietę. – uśmiechnęłą się – Dzisiejsze zajęcia będą trwały krótko ponieważ są pierwszymi oraz musisz pojechać ze swoją mamą załatwić pewną sprawę. Nie przedłużając wstań proszę i połóż ręce na biurko.
    Posłusznie zrobiłem to o co poprosiła. W tym czasie podeszła do swojego dużego regału szukając czegoś i mamrocząc pod nosem. Gdy już w końcu znalazła wróciła z czarnym matowym pudełeczkiem. Stanęła za mną i podciągnęła spódniczkę.
    – Jako kobieta powinnaś dobrze wypełniać swoje obowiązki. Jednakże twoja dupcia jest nieprzystosowana do tego dlatego te zajęcia są po to by zmienić ten stan rzeczy. Od dziś zaczynamy trenować tym o to korkiem.
    W ręku trzymała srebrne lśniące urządzenie w kształcie kropli zakończonej czerwonym kryształkiem.
    – Jest to pierwszy poziom w czasie będziemy zmieniać długość i średnice. Mmmm ale dupcia – strzeliła mnie dwa razy w pośladek – Teraz się rozluźnij i czerp przyjemność.
    Odsunęła pasek od stringów na bok i palcem zaczęła jeździć wokoło mojego odbytu. Drażniła go, szczypała i przystawiała zimny metal. Po kilku badawczych ruchach bez uprzedzenia wepchnęła cały korek do środka. Było to dla mnie bolesne i na tyle niespodziewane, że pisnąłem.
    – Uuuu komuś chyba się podoba. Ale muszę przyznać ciasna to ty jesteś Lenko. Noś go cały czas, wyrywkowo będę Cię sprawdzać, bo pamiętaj to dopiero pierwszy poziom. Niestety nie możemy się dalej bawić, ale za tydzień postaram się przygotować coś specjalnego.
    Bez słowa się wyprostowałem. Znałem już to uczucie od pamiętnego dnia w sklepie, gdy to Kamila takie coś mi zrobiła. Powoli schyliłem się po torbę i sztywnym krokiem wyszedłem z gabinetu w kierunku auta mojej mamy. Gdy usiadłem korek jeszcze bardziej się wbił pod ciężarem mojego ciała. Zrobiło mi się gorąco.
    – Słuchaj Lenko mamy problem. By chodzić do tej szkoły musisz mieć papier od ginekologa a tego nie da się przeskoczyć dlatego jedziemy teraz coś wykombinować.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma
  • Nie moja studniowka cz 7/8

    Dojechaliśmy na miejsce. Byłem zestresowany, ponieważ nie wiedziałem jak JA mam przejść te badania. Po wejściu ukazał się obraz typowego prywatnego gabinetu. W nowoczesnej poczekalni, która biła białym blaskiem podłogi i świateł nie było nikogo. Magda od razu chwyciła za klamkę do pokoju doktora. Zrozumiałem, że po prostu załatwi to jakoś i wrócimy do domu dlatego usiadłem na jednej z jasnych kanap. Nie więcej jak piętnaście minut później Magda wyszła zapraszając mnie do gabinetu. Wszedłem do środka sam. Pomieszczenie było duże, ale podzielone pół ścianką. W pierwszej części było biurko krzesła a w d**giej fotel ginekologiczny, USG itp.
    – Witam Pani Leno, proszę spocząć – wskazał ręką na krzesło – Co Panią do mnie sprowadza? Słyszałem, że chce Pani się dostać do żeńskiej szkoły.
    – Umm no tak…
    – W takim razie musi Pani posiadać ważne badania jednak może być z tym problem. – wstał z fotela i podszedł naprzeciwko mnie – Ale wszystko da się załatwić.
    Zrozumiałem aluzję po jego wymownym głaskaniu krocza. Wróciły nieprzyjemne wspomnienia z domu Anety. Wiedziałem, że nie da rady jak uciec, a nawet jeżeli wybiegnę z gabinetu to jest tam moja matka i będzie przypał. Wyciągnąłem ręce przed siebie
    – Pani Leno ależ zapraszam na fotel – wskazał krzesło ginekologiczne.
    – Może faktycznie chce zrobić jakieś badanie i tyle – pomyślałem.
    – Proszę zdjąć buty i wejść na fotel
    Posłusznie to zrobiłem i oparłem się o dosyć odchylone oparcie.
    – No ale nóżki na podpórki – wskazał na część fotela.
    Kładąc obie nogi w kabaretkowych pończochach zrobiłem dosyć duży rozkrok. Lekarz podszedł i dwoma ruchami przypiął pasami moje kostki. Ułożenie mojego ciała nie pozwalało mi dosięgnąć rękoma stóp. Lekarz stanął przede mną.
    – Co my tu mamy? Widzę jesteś rozciągana w szkole to dobrze. Patrząc na rozmiar to niedawno zaczęłaś edukacje.
    – Tak panie doktorze
    – Jesteś dzewicą?
    – Ta ttta k – odpowiedziałem drżącym głosem
    – Więc trzeba Cię zbadać
    Poczułem jak korek jest wyciągany a jego palce dotykają okolice mojego odbytu. Drażniąc go zacząłem nim pracować. Czułem duży dyskomfort widząc jego uśmiechniętą twarz wpatrzoną w moje kroczę. Po dłuższej zabawie poczułem na pachwinie coś ciepłego. Kształtu i rozmiaru nie można było pomylić to był jego penis. Na prawdę go podnieciłem ponieważ cały czas zmieniał swoją długość i rósł. Po chwili bez słowa zaczął forsować wejście mojego tyłeczka. Główka przeszła bardzo opornie ponieważ nie byłem rozciągnięty. Pisnąłem z bólu a on nakręcony wchodził coraz głębiej. Wysuwał go i wkładał głębiej. Całego penisa brałem na raty co potęgowało jego przyjemność. Odczucia były mieszane słodki ból, którego nie chciałem się pozbywać. Tępo mojego oddechu rosło wraz z szybkością penetrowania mojej dziurki. Każdy mocniejszy ruch zbliżał lekarza ku końcowi a ja ryczałem pod wpływem uczuć kształtując swoje oczy w zeza. Po scenie trwającej mniej niż 10 minut głośniejszy jęk mężczyzny i uczucie ciepła w środku zwiastowało finał. Oboje musieliśmy wziąć chwile oddechu zwłaszcza ja musiałem dojść do siebie cały się trzęsąc.
    – Zaraz przygotuje dokumenty – powiedział odpinając mi nogi.
    Założyłem na stopy z waty moje szpilki i bez słowa wyszedłem z gabinetu. Oszołomiony tym wszystkim w milczeniu wróciłem do domu wraz z mamą. Podczas kąpieli wypłukałem z siebie jego spermę i położyłem się zmęczony spać.
    *
    Ranek, mój pusty umysł nie dopuszczał tego, co się stało poprzedniego dnia. Ból tyłka, ból męskiej dumy… czy może już kobiecej? Mój humor nie obszedł obojętnie mamę. Udało mi się jednak wmówić jej, że się nie wyspałem i się odczepiła. Monotonny standard poranka. Krótka czarna spódniczka w białą cienką kratę oraz marynarka z herbem szkoły. Nie miałem ochoty na pończochy dlatego postawiłem na kabaretki. Kolejny początek dnia by się rozmył w pamieci, gdyby nie nowy szczegół. Na talerzu ze śniadaniem znalazłem dwie tabletki. Większa była biała, prostokątna z zaokrąglonymi brzegami. d**ga okrągła wpadająca w róż.
    – Mamo… Ale ja się nie czuje aż tak źle, żeby dostawać tabletki.
    – Kochanie… całe to przedsięwzięcie jest cudowne. Pełno nowych wpływowych znajomości, i pieniądze.. dużo pieniędzy..
    – Ta… to już wiem, że sprzedajesz swoje dziecko
    – No no! Gówniarzu, uważaj sobie! Jeszcze nie masz 18 więc ja rządzę. Te tabletki są, by zrobić z ciebie kobietę. Większa hormony, mniejsza by popęd był kobiecy.
    – No chyba was wszystkich teraz porządnie powaliło – uniosłem się
    Kobieta zrobiła krok w przód łapiąc za moje łatwo dostępne genitalia. Złapała wbijając zaostrzone paznokcie i skręciła. Ból był wymowny i zabłagałem by puściła.
    – Nie podskakuj mi, bo raz nie wytrzymam i nie będę potrzebowała tabletek by zrobić z Ciebie dziewczynkę. Zrozumiano?
    – Przytaknąłem byłe przestała
    *
    Dzień w szkole przebiegał jak dla każdego ucznia. Obawiałem się spotkania z Julią lub Anetą, ale to nie nastąpiło. Ostatnią lekcją była biologia. Weszliśmy do klasy, gdyż nauczycielka była w kantorku sali i nas zawołała. Standardowo usiadłem na końcu środkowego rzędu. Z tąd miałem dobry widok na całe pomieszczenie. Ławki były żółte z jakiegoś sztucznego materiału w odróżnieniu od drewnianych w innych salach. Podłogę pokrywał laminat w kolorze szaro niebieskim. Na licznych pa****tach zalegały świeżo podlane doniczki a ściany były obwieszone różnymi dyplomami starych uczni, rycinami roślin i pomocami naukowymi. Rozglądając się po sali nauczycielka zaczęła sprawdzać obecność. Po wymienieniu mojego nazwiska pierwszy raz spojrzałem na nauczycielkę i zamarłem. Patrzyła na mnie moja stara nauczycielka z poprzedniej szkoły. Najwidoczniej się tutaj przeniosła, więc szybko spuściłem wzrok, by nie zostać rozpoznanym. Dlaczego? Z Panią Edytą miałem dosyć bliskie stosunki z powodu mojej aktywności w konkursach z biologii. Nie raz siedziałem z nią po lekcjach i powtarzałem materiał czy jechałem poza szkołę w ramach olimpiad itp.
    Czas mijał, aż 45minutową zamułę przerwał dzwonek. Zacząłem się szybko pakować, by nie zostać zatrzymanym przez nią. Całe moje nadziej prysnęły słysząc moje nazwisko. Podszedłem do biurka, podczas gdy kobieta przekręciła patent w drzwiach wejściowych. Była niewysoką średniej budowy ciała 30-pare letnią nauczycielką biologii. Włosy krótkie ciemnorude przycięte do linii żuchwy. Oczy małe, ciemne na policzkach sporadyczne piegi. Biust duże B lub małe C a pośladki nie odbiegały od normy. Za czasów starej szkoły była obiektem moich snów erotycznych czy fantazji. Czasem zastanawiałem się, czy uczę się tej bilogii, bo ją lubię, czy robie wszystko by spędzić z Edytą jak najwięcej czasu. Nie raz odważyłem się przejechać przypadkiem po jej nodze, złapałem za tyłek lub gapiłem się w dekolt. Ona o tym wiedziała i nie raz zwróciła mi uwagę. Z naszych rozmów dowiedziałem się, że jest rozwódką oraz matką dwójki dzieci. Bywało, że narzekała na swojego nowego partnera “kobiet też mają swoje potrzeby”.
    – Lena, Lena, Lena… A może powinna powiedzieć Paweł? – ironicznie podkreśliła moje prawdziwe imię
    – Słucham? Jaki Paweł – od razu postawiłem kruchą linię obrony
    Usiadła na swoim biurku poprawiając czerwony golf. Nogi odziane w czarne rajstopy skrzyżowała w powietrzu i zaczęła nimi lekko bujać.
    – Może nie jestem w stu procentach pewna, bo… nawet nie wiem co o tym myśleć. Jednak tyle czasu ze sobą spędziliśmy, że po tych kilku latach nadal jestem w stanie ciebie rozpoznać. Kilka pieprzyków, kolor oczu, wymiary… wszystko pasuje mój drogi. Skąd ten teatrzyk?
    Wiedziałem, że nie ma co kręcić, za dobrze mnie znała. Przełknąłem ślinę i wziąłem głęboki wdech.
    – A wie Pani długo by opowiadać. Coś jeszcze czy mogę iść na autobus, śpieszę się.
    – Hymm… Jesteś za dobrze i profesjonalnie ubrany, umalowany. Biust jak prawdziwy, włosy też niemożliwe do odróżnienia. To oznacza, że twoja mama o wszystkim wie… Jak bardzo zrobiła z Ciebie dziewczynkę? – szybkim ruchem uderzyła palcem w moje kroczę w efekcie wybrzmiał dźwięk plastikowego pasa cnoty. – Oho, widzę na poważnie. A tyłeczek masz dziewiczy?
    To pytanie przywołało wspomnienia z gabinetu ginekologa. Były na tyle silne, że na twarzy powstał lekki grymas, który kobieta natychmiast wychwyciła.
    – Długo to już trwa? A może to lubisz skoro zaszło to już tak daleko? Dużo osób o tym wie?
    – To nie tak ….
    – Musze to wykorzystać – szepnęła pod nosem – Wstań!
    Bez zawahania odsunąłem krzesło, by przy dźwięku obcasów podejść bliżej biurka. Wyprostowałem się prezentując cały mundurek wraz z kabaretkami. Nauczycielka na chwilę się zawiesiła, przez co nastała niezręczna cisza. Kilka ciężkich przełknięć śliny później wstała i zaczęła mnie oglądać.
    – Pamiętam jak jeszcze chodziliśmy razem do szkoły… Nie sądziłam, że jeszcze się spotkamy. Pamiętam każdy twój gówniarski zapęd, każde “przypadkowe” dotknięcie mojej sexownej nogi, każde głębsze spojrzenie w mój soczysty biust, i te obleśne muśnięcia twoim żałosnym penisem o mój krągły tyłeczek – w tym momencie wykonała mi solidnego klapsa z uszczypnięciem na końcu. – Jednak chyba przyszedł czas na rewanż! Spokojnie nie wyrucham Cię hahah!
    Jej śmiech przerwał dzwonek, kobieta obróciła głowę w kierunku drzwi.
    – Lekcje już skończyłaś prawda?
    – Tak
    – Właź pod biurko tylko buty zdejmi, bo będzie tobie niewygodnie.
    – Ale ja muszę…
    – MUSISZ wejść pod biurko a ja idę po dziennik i klasę.
    Pozostawiony sam w sali nie miałem alternatywy niż zrobić to, co mi kazała. Zdjąłem obcasy i razem z torbą położyłem w rogu sali za miejscem nauczyciela. Nie rzucają się w oczy zwłaszcza w damskiej szkole. Mebel, pod którym miałem się schować był duży, ciężki i wykonany z żółtego tworzywa pasując do ławek w sali. Boki były zakryte tak, że ktoś musiał by się porządnie schylić by zauważyć mnie, że przez dolną szparę. Po odsunięciu fotelu na kółkach nauczycielki na czworakach wgramoliłem się pod blat. Było pod nim wystarczająco miejsca bym mógł znajdować się na boku w pozycji pół leżącej niczym pies czy kot. Jeszcze się dobrze nie układając usłyszałem wejście uczennic do sali. Gwar i ostanie rozmowy ukróciła nauczycielka, mówiąc głośne “Dzień dobry”. Przed moimi oczami ukazały się dwie wyprofilowane łydki odziane w czarne rajstopy znikające w równie czarnych butach na szerszym obcasie. Widok ten przypomniał mi moje westchnienia i popołudniowe spusty myśląc o swojej nauczycielce. Na “Ziemię” sprowadziło mnie przypadkowe kopnięcie w biurko przez jakąś dziewczynę z pierwszej ławki.
    Zaczęła się lekcja. Pani Edyta usiadła i wsunęła nogi pod biurko. Czubek jej obcasa znalazł się bardzo głęboko, przez co musiałem przesunąć głowę, żeby z nim nie kolidować, zwłaszcza że po chwili kobieta zaczęła ruszać stopą, tak że but trzymał się tylko na palcach. Tematem było prezentowanie jakiś większych referatów więc można się domyślić, że nauczycielka będzie tylko siedziała i słuchała. Kilkukrotnie wierciła nogami jak by chciała mnie uderzyć jednak z marnym skutkiem. Wtedy zauważyłem, że pod biurko wlatuje karteczka. Była to wiadomość o treści “Zajmi się moimi zmęczonymi stopami”. W trakcie czytania spadł na mnie but tak, aby nikt w sali nie usłyszał. Jej prawa podeszwa zbliżyła się do mojej twarzy sugerując, w jaki sposób mam to zrobić. Niepewnie zbliżałem usta i lekko pocałowałem czubek palca. Widocznie niezadowolona z intensywności oraz tempa wyprostowała nogę tak, że efektem kolejnego pocałunku była połowa jej stopy w moich ustach. Szorstki materiał wraz ze słonym smakiem potu ocierał się o mój język. Z zewnątrz musiało to wyglądać jak niewinne machanie nogą. Gdy już zrozumiałem czego oczekuje rudowłosa kobieta przyłożyłem się lawirując językiem między stopami niczym najlepszej kochanki. Była to jedyna przyjemna rzecz od początku tego całego pomysłu. Innym plusem była możliwość zajrzenia pod spódniczkę i ujrzenie majtek, o których marzyłem kilka ładnych lat.
    Czas upływał a rajstopy mojej królewny były mokre i umazane czerwoną szminką. Mój cudowny trans został brutalnie przerwany przez dzwonek oraz kopniak w twarz. Kilka uczennic miało jeszcze pytania przed wyjściem z sali, ale nie trwało to za długo. Po zamknięciu się drzwi w sali rozbrzmiały kroki obcasów, które zatrzymały się dopiero przy biurku.
    – Leno, możesz wyjść – wraz z tymi słowami lekko ścierpnięty wyszedłem na forum pomieszczenia.
    – Świetnie się spisałaś chociaż następnym razem musisz zmyć szminkę, bo pobrudziłaś mnie strasznie… chwileczkę – przerwała patrząc na moją spódniczkę – Widzę że nie tylko mi to sprawiło przyjemność.
    Edyta podeszła i podniosła lekko moją spódniczkę na której widoczne były małe plamy, dalej na stringach było widać jak by całe było mokre, a raczej pokryte śluzem, który wydostał się przez otwór na końcu pasa cnoty. Totalnie nie zwróciłem uwagi i nie poczułem tego, byłem zbyt zajęty wsuwaniem języka miedzy palce jej stóp.
    – Ja, jakoś to samo wyszło
    – Wiem wiem, jesteś zboczona i tyle … ale jako kobieta rozumiem, masz swoje potrzeby. Połóż się na pierwszej ławce.
    – Ale po co?
    – Kładziesz się czy mamy inaczej porozmawiać? – warknęła
    Po takiej reakcji wolałem wykonać polecenie. Położyłem się na ławce, w tym czasie kobieta przestawiła krzesło na szczyt ławki tak, że znajdowało się “nad” moją głową. Następnie zaczęła mnie ustawiać w odpowiednią pozycję. Leżałem na wznak ze zgiętymi nogami (stopy przylegające do powierzchni ławki). Głowa wystawała poza obrys blatu w kierunku krzesła. Gdy wszystko było gotowe kobieta usiadła naprzeciw mojej zwisającej głowy:
    – Teraz zrób sobie dobrze, osiągnij orgazm…
    – Ale jak…
    – Jak dziewczynka hihih. Pamiętaj, na razie jesteś sucha musisz się podniecić i zaangażować by zrobiło się mokro. Jako iż spodobało mi się to masz jeszcze trochę stópek. – z tymi słowami na moją twarz położyła swoje obie podeszwy.
    Nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Powolnym ruchem dłoni odsunąłem stringi jednakże nie by dostać się do penisa, tylko mojej “kobiecości”. Palcem wskazującym okrążyłem otwór, faktycznie był suchy co nie pomaga mi. Jednak wpadłem na pomysł przy mocnym podnieceniu stopami znów wypłynie trochę śluzu przez pas cnoty i go użyję. Uaktywniłem się bardziej językiem, wyobrażałem sobie, wąchałem i nie myślałem o aktualnej sytuacji. Jedynie kark utrzymujący moją głowę i jej nogi dawał o sobie znać. Po chwili moja teoria okazała się strzałem w dziesiątkę. Mogłem teraz nabrać na palce śluzu i go wykorzystać niżej. Pierwszy dotyk mną wzdrygnął:
    – Oho, dziewczynka się bawi… hymmm, ale coś nie słyszę. – nacisnęła stopami na twarz – jesteś podobno zboczona, mów sprośne rzeczy, jęcz! No już!
    Dwa palce bawiły się otworem niczym recepturka, powoli rozsuwałem go i odpuszczałem. Szło mi całkiem sprawnie, gdyż po paru minutach oba palce nie miały problemu, by przejść do dalszej części zabawy. Złączyłem wskazujący ze środkowym i zacząłem wchodzić głębiej. W tym czasie zacząłem mówić takie rzeczy jak “Głębiej”, “Zerżnij mnie”, “Błagam, mocniej”. Całe to gadanie wraz z lizaniem stóp wysuszyło mi język. Edyta, wyczuwając to zdjęła nogi:
    – Oj coś sucho… trzymaj.
    Do moich ust wylądował solidne dwa splunięcia. Zanim coś powiedziałem znów miałem świat przysłonięty czarnymi rajstopami.
    Wszystkie te bodźce faktycznie zaczęły na mnie działać i poczułem napięcie na jądrach. Palce nie za głęboko, ale bardzo szybko na boki stymulowały mnie. Wraz ze smakiem i zapachem podeszwy na prawdę zacząłem jęczeć jak kobieta. Czułem przyjemność, pod wpływem podniecenia chciałem by ta chwila trwała cały czas:
    – Lubisz być dziewczynką?
    – Takkk – jęczałem trzęsąc biustem
    – Nie słyszę!
    – Kochamm!!! Chce być nią na zawsze!
    – A jak się czujesz?
    – Bosko!
    – Na pewno?
    – Tak! Chce być ruchana cały czas! – pisnąłem
    – Hahahah, podoba mi się!
    Z tymi słowami przez mały otwór w pasie cnoty trysnęła biała sperma. Było jej dużo więc leciała długo brudząc moje nogi oraz spódniczkę.
    *
    Sobota jest dniem wolnym od szkoły co mnie niesamowicie cieszyło. Obawiałem się spotkania z jakąś nauczycielką czy uczennicą. Przy wstawaniu towarzyszyło mi uczucie zażenowania ostatnimi wydarzeniami. Najgorsze z nich chyba było to że czułem faktyczną przyjemność z bycia przez chwilę kobietą. Jeszcze Edyta…. NIE! To wszystko popieprzone! Akt załamania psychicznego przerwała matka wchodząc do pokoju. Nie był to ordynarny wjazd jak w ostatnim czasie a ludzkie wejście do pokoju.
    – Dzień dobry Lenko – przywitała się łagodnie
    – yyyy… Cześć mamo?
    – Ostatnio między nami nie było za kolorowo ale po tym co się dziś rano dowiedziałam myślę że między nami się wszystko ułoży. Mam dla Ciebie prezencik – wysunęła przed siebie ręce z pudełkiem wielkości paczki chusteczek.
    Przez myśli mi przeszło że może moja mama się zreflektowała że nie jest mi to na rękę, doszły do niej informacje co mi w szkole robią i odpuści cały ten cyrk. Odebrałem od niej pudełko odwiązując wstążkę.
    – Dzięki uprzejmości Pani Edyty, twojej nauczycielki widziałam nagranie jak moja córka się samo zaspokaja. To był cudowny widok – w trakcie tych słów udało mi się ujrzeć zawartość prezentu. Był to jednolity kształt w wielkości małego palca u ręki. – Dlatego to dla ciebie taki mały podarunek. Ostatnio jak tobie taki dałam był po prostu za duży. Głupia ja zapomniałam że nie jesteś doświadczona dlatego ten jest mniejszy.
    – Wyjdź! Nie chce kolejnego dilda! – rzuciłem pudełkiem przed siebie
    – Ale kochanie! To jest wibrator, spokojnie.
    – WYNOCHA! Mam dość tego teatrzyku! Oddawaj kluczyk i zdejmij mi to z kutasa!
    – Jak ty się odnosisz do matki!
    Złapałem ją za nadgarstek i podciągnąłem z łóżka. Jednak zapomniałem o oczywistym fakcie że człowiek ma dwie ręce. Skupiając się na zaciągnięciu kobiety do drzwi owa wolna ręka z dużym impetem wylądowała na mojej twarzy. Nie było to zwykłe spoliczkowanie ponieważ cios na żuchwę zgasił mi światło na wystarczająco bym puścił oraz upadł na podłogę. Natychmiast na plecy usiadła mi Magda plecami do mojej głowy. Ciężar, moja wątła budowa ciała oraz sytuacyjne oszołomienie uniemożliwiło dalszą walkę.
    – Teraz dostaniesz karę bo byłaś bardzo niegrzeczna! – powiedziała z nutką psychotycznej radości
    Na moje gołe pośladki (gdyż śpię nago z braku męskich ubrań) zaczęły lądować klapsy. Każdy z nich kończył się mocnym pociągnięciem paznokci po skórze. Oprawczyni nie spieszyła się, każde uderzenie było przycelowane oraz skomentowane “To za karę”, “Niegrzeczna córka”. Po jakiś dwudziestu uderzeniach musiała ją najwidoczniej dłoń rozboleć ponieważ zaczęła ciągnąć mnie za jądra. W tym przypadku była mowa o większym bólu niż szczypaniu czerwonych pośladków.
    – One się tobie nie przydadzą – uderzyła pięścią z faktycznym zamiarem zrobienia krzywdy.
    W głowie mi zawirowało od kolejnych uderzeń. Następujące po sobie ciągnięcia i zgniatanie spowodowały odruchy wymiotne. Zauważając to Magda wiedziała że wygrała i będę dalej bezgranicznie posłuszny. Miała racje, złamała mnie i resztki mojej męskości a ból który czułem cały czas pomimo przerwy w karze będę czuł jeszcze długo jak i na samą myśl przeciwstawiania się mojej matce.
    – To jak córuś wszystko między nami już okej? – powiedziała wstając
    – Taa aak mamo – odpowiedziałem z bólem w głosie.
    – No to dalej wstawaj i marsz do łazienki ogarnij się i ja zaraz przyjdę.
    Po jej wyjściu jeszcze chwilę leżałem na podłodze, w końcu zebrałem w sobie siły poszedłem wykonać polecenie. Całość polegała na myciu się i dokładnym ogoleniu co z dnia na dzień powodowało coraz mniejsze trudności. W momencie gdy kończyłem do pomieszczenia weszła Magda. Z szyi ściągnęła łańcuszek na którym znajdował się mały kluczyk. Ręka powędrowała w kierunku mojego krocza i szybkim ruchem uwolniła mnie z pasa cnoty. Uczucie było cudowne niczym głęboki oddech w lesie.
    – Proszę oto twoje dzienne tabletki
    – A po co one tak na prawdę są?
    – Ta biała to hormony, wiesz zmniejsza penisa i zwiększa biust. Mniejsza, różowa to na damski popęd ponieważ chce by moja dziewczynka miała ochotkę hihih – zachichotała. – A propo przyjemności nie wiedziałam że tak bardzo lubisz rajstopy! Widziałam na filmiku że to właśnie dzięki nim i Pani Edycie tak świetnie się bawiłaś. Dlatego sprawimy tobie przyjemność
    Z kieszeni wyciągnęła mały kawałek czarnego materiału. Okazało się że jest to ucięta “stopa” pończochy. Kobieta lekką ją rozciągnęła i nałożyła niczym prezerwatywę na mojego penisa. Uczucie było bardzo przyjemne. Szorstki ale mój ulubiony materiał zacisnął się na główce lekko ją drażniąc. Matka widząc co się dzieje natychmiast złapała i znów uwięziła moją męskość w plastikowym więzieniu a kluczyk powędrował na jej szyję.
    – Czarny kolor nie jest przypadkowy, po plamach będę widziała czy faktycznie się zaspokajasz czy coś kręcisz hahaha. To co ubieraj się i zaraz zawozimy Cię na warsztaty.
    – Coo? Jakie warsztaty?
    – Przecież chodzisz do damskiej szkoły prawda? Kochana Anetka specjalnie w weekendy prowadzi dla Ciebie warsztaty z bycia kobietą. Dziś i jutro również idziesz do szkoły. Jak by co nie musisz ubierać mundurku – dodała
    Wyszliśmy z łazienki rozchodząc się w dwie strony. Wszedłem do pokoju i otworzyłem wszystko co miało w sobie jakiekolwiek ubrania. Ponownie widziałem pełno nowych rzeczy które albo kupuje albo dostaje od Krystyny lub innych świrusek moja mama. W pierwszej od góry szuflad znajdowały się pudełka. Jedyne przeźroczyste to był mój biust który od razu wyjąłem. Inne matowe kartony o różnych kolorach i markach kryły w sobie zestawy bielizny. Wziąłem różowe i wedle moich oczekiwań pośród białej cienkiej bibuły wypełniającej środek był różowy stanik, stringi oraz pas do pończoch. Szuflada niżej służyła jako miejsce do przechowywania rajstop a raczej pończoch. Szybkie spojrzenie na pogodę za oknem by wybrać grubość. Mowa była o 20, 40 den lub kabaretkach z których od razu zrezygnowałem. Śnieg w ciągu paru ostatnich dni znikł jednakże nadal wiał chłodny wiatr co oznaczało że czterdziestki były jedynym słusznym wyborem.
    – Ale jaki kolor… faktycznie zamieniam się w kobietę – zamamrotałem pod nosem trzymając w lewej ręce cieliste a w prawej jasnoszare pończochy. – W sumie jeszcze cielistych na sobie nie miałem.
    Ostatnia szuflada była największa ponieważ znajdowały się w niej buty. Szybki rzut oka wyeliminował większość par a pogoda pozwoliła wybrać ostateczną. Czarne tylko zamiast szpilki miały cały duży koturn. Wyglądały wygodnie no i raczej nie zabije się w nich. Przyszedł czas na otwarcie skrzydeł białej drewnianej szafy. W centralnej części znajdowała się rurka na której znajdowały się ubrania z wieszakami. Niżej były trzy półki z mniejszymi złożonymi rzeczami. Oczywiście kolorystycznie wszystko musiało pasować do butów dlatego jaskrawe kolory odpadały. Na górę wziąłem ciemno czerwoną stonowaną koszulę, dół wygrała kopertowa spódniczka o bordowym jednak nie odbiegającym od góry kolorze. Strój wybrany! Na pierwszy rzut poszły piersi których ciężaru praktycznie już nie czułem. Stanik który dolną cześć miał pełną a od środka sutka już zaczynała się uboga prześwitująca koronka. Stringi jak z resztą wszystkie ubrania były lekko za małe bądź obcisłe wpinały się w obolałe jądra. Pończochy które swoją drogą były jedyną przyjemną rzeczą połączyłem z pasem a całość zakończyły już wcześniej wspominane spódniczka oraz koszula. Stanąłem przed lustrem w już ubranych butach, obróciłem się bokiem i jak zwykle koniec kopertówki znajdował się znacząco powyżej kolana a najwyższy guzik koszuli lekko nad środkiem mostka jednocześnie opinający się materiał uwidaczniał sutki. Nie pozostało mi nic innego tylko zejść na dół by zjeść śniadanie, zostać umalowanym oraz nałożyć perukę. Tym razem Magda się pokusiła i zrobiła mi ciasny kucyk co myślałem że nie jest możliwe w perukach. Wyruszyliśmy do szkoły.
    *
    Korytarze damskiej szkoły świeciły pustkami. Idąc do sali przy pokoju wicedyrektora dźwięk moich kroków przerywał tylko przejazd samochodu tuż pod oknami. Wziąłem głęboki oddech i zastukałem w drewniane drzwi.
    – Proszę! – usłyszałem głos Anety
    – Dzień dobry. . .
    – Aaa Lenka! Już się martwiłam że nie przyjdziesz. Słuchaj zajęcia zaczniemy na małej sali gimnastycznej, naprzeciw niej znajduje się szatnia i tam się przebierz. Wszystko masz przygotowane a ja zaraz przyjdę.
    Skinąłem głową i wróciłem na korytarz. Skierowałem się schodami w dół by dotrzeć do wcześniej wspomnianego miejsca. Nie wiedziałem czego się spodziewać więc starałem się zachować spokój. Otworzyłem drzwi od przebieralni, głuche echo odbiło się od ścian małego pomieszczenia. Na jednej z trzech ławek znajdowały się małe rzeczy. Po zbliżeniu ujrzałem: beżowe wręcz cieliste body, białe cienkie rajstopy, bardzo krótka spódniczka wykonana tylko z kilku warstw tiulu oraz.
    – Baletki?! – powiedziałem z dużym zdziwieniem.
    Były to klasyczne białe baletki z ściętym czubkiem. Para była opleciona połyskującymi się tasiemkami a podeszwa wygięta w dół. Chwilę się zawahałem jednakże czując ból jąder przystąpiłem do rozbierania się. Z rajstopami poszło łatwo, gorzej z bardzo ciasnym body. W końcu po przeciśnięciu barku przez otwór na ręce strój znajdował się na mnie. Ściskał biust i bardzo uwidaczniał sutki, na dole nie dało się ukryć odkształcenia pasa cnoty pomimo założenia absurdalnie krótkiej i odstającej na boki spódniczki. Ostatnie były baletki, starałem się odtworzyć z wyobraźni jak to powinno wyglądać. Wyznacznikiem były końcówki tasiemek które w pewnym momencie bardzo się zwężały. Zacząłem owijać łydkę białym materiałem by ostatecznie zamienić go w nieco pokraczną ale kokardkę. Przeszedłem z przebieralni na salę. Czekała tam już na mnie Aneta. Była ubrana po dyrektorsku czarne obcisłe spodnie, biała koszula i garsonka którą aktualnie ściągała. Podchodząc do mnie zauważyłem że na stopach nie ma butów tylko grubsze skarpety.
    – Więc Leno dziś zaczniemy naukę tańca. Widzę że masz spięte włosy, to dobrze. Jak się czujesz w nowym stroju?
    – Umm trochę ciasny
    – No cóż musi być taki byś widziała swoją postawę.
    Sala była wielkości dwóch może trzech klas. Podłogę zdobił parkiet z jasnego prawdziwego drewna. Jedna z szerszych ścian była obładowana oknami pomiędzy którymi znajdowały się ciemne zasłony zwisające z sufitu. Węższa ściana pomieszczenia była jednym wielkim lustrem z wystającą barierką.
    – Dobrze więc zacznijmy rozgrzewkę podejdź do barierki i powtarzaj po mnie.
    Kobieta trzymając oburącz drewnianą poręcz ukucnęła stojąc przy tym na palcach. Zrobiłem identyczny ruch gdy nagle usłyszałem.
    – Ha! Mam Cię! Nie miałaś ty przypadkiem nosić czegoś w tyłeczku?
    Wiedziałem o co jej chodziło ale po wizycie u ginekologa zapominałem o tym.
    – No cóż… twoja mama musi się dowiedzieć
    – Nie proszę! – znałem cenę kolejnego przewinienia – Będę już nosiła, zapomniałam po prostu.
    – Widzę że Madzia krótko Cię trzyma i bardzo dobrze. Powiedzmy że jestem dziś miłosierna ale za to musisz się dziś postarać na zajęciach.
    – Dobrze, dziękuje…
    – No i oczywiście nadrobić to co musisz. Wypnij się. – Podeszła do pa****tu gdzie stała jej torebka. – Byłam pewna że nie robisz tego dlatego zabrałam z gabinetu korek.
    Schyliłem się na wyprostowanych nogach. Jako iż strój był jaki był rozebranie mnie nie było do końca możliwe. Po chwili zmaganiach udało jej się odciągnąć body oraz zsunąć rajstopy tak by dostać się do mojego otworu. Nie bawiła się w jakieś żele czy przygotowania. Odważnie na raz wcisnęła metalowe jajko w mój odbyt. Na szczęście był tego samego rozmiaru jak na początku.
    – Zaczynajmy w końcu.
    Aneta zaczęła wykonywać różne pozycje przy poręczy. Nie byłem aż tak rozciągnięty jednak dawałem z siebie wszystko. Kolejnym nieudogodnieniem były -baletki które kształtem swojej podeszwy wymuszały stanie na palcach. Pozycja ta wymagała ode mnie zdwojonej pracy odbytem niż normalnie by nic nie wypadło.
    – Raz, dwa, trz… STOP! Dziewczyno pozycje musisz utrzymywać. – podeszła do mnie gdy zamarłem jak figura.
    Mocnym ruchem pociągnęła mnie za biodra tak bym wypiął pośladki. Pchnięcie w plecy oraz zciągnięcie barków spowodowało uwydatnienie biustu.
    – I tak ma zostać. Lecimy dalej
    Czas mijał, ciało bolało a zajęcia trwały dalej. W końcu nastąpiła zmiana tematyki zajęć. Na sali rozbrzmiała cicho muzyka klasyczna. Kobieta do mnie podeszła i łapiąc mnie za pas stworzyła ramę do tańca towarzyskiego. Tym razem szło mi lepiej gdyż nie musiałem się rozciągać tylko czuć rytm i dać się prowadzić nauczycielce.
    – Dobrze koniec na dziś. Widzimy się jutro, idź się przebierz a strój zabierz ze sobą. Tylko go nie zapomni na następną sobotę.
    – Dziękuje.
    *
    Niedzielny poranek był bardzo szybki ponieważ zmęczony wczorajszymi lekcjami tańca zaspałem. Nie było dużo czasu na wybieranie stroju dlatego wziąłem to co leżało pod ręką. Najbliższe były ubrania z wczoraj, szybkie śniadanie plus tabletki, peruka z luźnym warkoczem i byłem gotowy. Tuż przed wejściem do szkoły poczułem dziwne ciepło w klatce piersiowej nogi zrobiły się miękkie a ciało bardziej rozluźniło. Te same korytarze, ta sama pustka i te same drzwi do których zapukałem.
    – Proszę!
    – Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie.
    – No trudno ale pamiętaj że młodej damie nie wypada się tak spóźniać. – odpowiedziała Aneta.
    Gabinet od mojej ostatniej wizyty się nie zmienił. Dalej panował w nim półmrok przez wpół zasłonięte ciężkie zasłony. Kilka cichych kroków po miękkim dywanie pośród ciężkich drewnianych mebli i dotarłem naprzeciw starego wręcz antycznego biurka za którym siedziała wicedyrektorka.
    – Usiądź – wskazała na liche krzesło stojące obok mnie. – Ehhh widzę że musimy dużo popracować. Jak ty siedzisz dziewucho? Wyprostuj się, pierś wypnij, nogi bliżej siebie, siad bardziej na lewym pośladku.
    Wykonałem każde z poleceń i siedziałem teraz jak damy z okładek pism celebryckich. Nie była to najwygodniejsza z pozycji gdyż ułożenie mięśni pośladków wypychało korek i musiałem siłą woli oraz odbytu go trzymać.
    – Teraz lepiej, z uwagi na to że nie jesteś w 100% kobietą wszystkie twoje lekcje Wfu zostają zamienione na warsztaty ze mną. Czyli jak dobrze pamiętam Poniedziałek, czwartek dwie godziny, sobota i niedziela. – wymieniała dni przeglądając swój kalendarz.
    – Chyba się zgadza.
    – Więc nie traćmy czasu.
    Kobieta wstała i otworzyła jedną z szaf. Wyciągnęła metalową skrzynkę wielkości pudełka od pizzy na której stał normalnej wielkości gumowy członek koloru cielistego. Postawiła ją na podłodze obok mnie i wróciła się jeszcze po buteleczkę oraz krótki sztywny bat. Ukucnęła nad urządzeniem i zaczęła przez mały otwór wlewać średnio gęstą białą ciecz.
    – To jest imitacja mężczyzny. Będziemy na tym pracować byś potrafiła obchodzić się z prawdziwym penisem. Zasada działania jest banalnie prosta, do pojemniczka właśnie wlałam sztuczną spermę. Jest on połączony z członkiem długim zawijasem rureczek i przewodów, podczas prawidłowego poruszania płyn będzie się przesuwał w kierunku otworu. Coś jak spuszczanie benzyny z baku. Twoje zadanie będzie polegało na jak najlepszych ruchach by płyn wypłynął najszybciej oraz wystrzelił wysoko. Model ten jest dosyć wymagający dlatego nie spodziewaj się szybkich efektów. W ramach podpowiedzi rurka w penisie jest szersza u góry by imitować czulszą strefę.
    Całość faktycznie nie wyglądała imponująco i prosto ale na widok prężącego się przed moim kobiecym obliczem kutasa ciepło w środku jeszcze bardziej zagrzało. Chyba mi się… spodobał?! Dlaczego?! Przecież nie jestem gejem… tabletki. Zrozumiałem że trzeci dzień kuracji faktycznie mógł dać efekt. Założę się że pewnie dostaje końską dawkę dlatego czuję kobiece podniecenie.
    – Usiądź na ziemi i ściągnij buty. – powiedziała siadając na biurko
    Odsunąłem krzesło na bok i spocząłem na dywanie. Z nóg otulonych cielistymi pończochami zsunąłem czarne koturny.
    – Widziałam jak radzisz sobie ustami z prawdziwym penisem u mojego męża. Dziś potrenujemy ważną rzecz działającą na wielu mężczyzn czyli pracę stopami.
    Nie byłem specjalnie zaskoczony i wiedziałem mniej więcej jak to ma wyglądać. Wysunąłem nieśmiało lewą nogę w kierunku urządzenia jednak zanim je dotknąłem poczułem pieczenie na piszczelu. To była Aneta która użyła swojego bacika.
    – Czekaj czekaj. Po pierwsze spójrz na swoje stopy gdzie one mają lakier? Zadzwonię dziś do twojej mamy żeby coś z tym zrobiła bo widzę że dłoniom też nie poświęcasz czasu. Jest to niedopuszczalne, następnym razem twoje stopy mają być sexowne!
    – Dobrze madam.
    – d**ga rzecz czy ty chcesz zrobić temu cudownemu penisowi krzywdę? On ma być dla ciebie bogiem, masz myśleć o nim pod prysznicem, gdy jesz, ma się tobie śnić ma się stać twoim życiem a ty obchodzisz się z nim w arogancki sposób. Najpierw musisz go nawilżyć, metoda dowolna.
    Na czworakach podszedłem i zawiesiłem głowę nad czubkiem gumowego rekwizytu. Otworzyłem usta i powoli wypłynęła stróżka śliny. Tak przygotowanego penisa pocałowałem a następnie wziąłem do ust. Pierwsze przesunięcie głową, d**gie… było bardzo przyjemnie przy trzecim ruchu bat Anety wylądował na czubku mojej głowy.
    – Ej łakomczuchu, starczy już! – radośnie upomniała mnie poprawiając włosy
    Wróciłem na pierwotną pozycje, teraz wiedziałem że nic mi nie przeszkodzi w dotknięciu ociekającego śliną członka. Chwyciłem go między palce by zacząć standardowo ruszać góra, dół.
    – Przysuń się bliżej, rozstaw kolana i podnieś spódniczkę. Pokaż że się tobie podoba.
    Uniosłem materiał i oczom Anety ukazały się różowy pas od pończoch, takiego samego koloru stringi, srebrzysty korek oraz pas z owleczonym w środku moim interesem. Nie przestając w ruchach stopami zacząłem dotykać się po udach. Dreszcz podniecenie przeszedł przez całe moje ciało. Bardzo wymownie polizałem dwa palce i zacząłem bawić się własnym otworem.
    – UUuu szybko się uczysz. No dalej dalej…
    Mój oddech przyspieszył, przygryzałem wargę, lekko jęczałem. Czułem podniecenie co za tym idzie moje krocze zrobiło się mokre. Odważyłem się i wyciągnąłem korek za którym wyciekła niewielka ilość płynu. Wykorzystując to środkowym palcem zacząłem kręcić w środku tyłeczka.
    – Leno zmień teraz pozycje, pokaż mu swoją kobiecość.
    Odwróciłem się i pozycji na czworakach po omacku stopami wyczułem penisa. Był ciepły od ruszania i bardzo kuszący. Pośladki były mokre, czułem niewielką stróżkę wypływającą ze mnie. Już się nie bawiłem tylko intensywnie ruszałem dwoma palcami na wszystkie strony. Czułem zbliżający się orgazm ale pierwszy raz mrowienie nie było w kutasie tylko w odbycie. Nim doszedłem krok dalej poczułem zimną ciecz wypływającą z urządzenia. Nie była imponująca w ilości ponieważ jak później stwierdziła Aneta za bardzo skupiłem się na sobie niż na mężczyźnie i więcej tak nie mogę robić. Usiadłem na podłodze by złapać oddech.
    – Jeszcze ostatnia rzecz… wyczyść się.
    Spojrzałem na pończochy oblepione sztuczną spermą. Nie wahałem się i przybliżyłem usta do podeszwy. Szorstki materiał przyjemnie drażnił mój język który zbierał białą zimną ciecz. Patrzyłem w oczy kobiecie tak jak bym patrzył na mężczyźnie by pokazać że spodobało mi się. Te warsztaty były bardzo przyjemne i chciałem więcej … a może to tylko hormony?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma
  • Nie moja studniowka cz 9/10

    Życie jako uczennica zaczęło być moją rutyną. Prócz zwykłych przedmiotów dużo czasu spędzałem na zajęciach u Anety. Lekcje tańca, sexu ze sztucznym członkiem czy bardziej przyziemnych jak makijaż, ubiór czy poruszanie się. Mój brak oporu i jakieś tam zaangażowanie było uwarunkowane presją oraz wspomnieniami z kar, jakie otrzymywałem. Oczywiście były jedne zajęcia, które bardzo mi się podobały. Według nauczycielki moja praca i postępy są godne podziwu, ale w środku nadal cała akcja z odgrywaniem kobiety była chora, ale wolałem nie narażać się na niepotrzebny ból.
    Po powrocie do domu jak zwykle zmęczony padłem na łóżko. Kilka głębszych wdechów z twarzą wbitą w poduszkę i moja ręka powędrowała na kraniec spódniczki. Cały dzień chodzenia w korku analnym, siedzenia na drewnianych krzesłach doskwierało. Jednak czas robił swoje, byłem do niego przyzwyczajony a on sam powędrował o dwa rozmiary w górę. Jest to chyba największa średnica, jaką mogę dostać, ponieważ pamiętne słowa wicedyrektorki brzmiały “Masz być rozciągnięta, ale dalej ciasna”. Podróż palcy pod szkolny uniform trwała dalej aż opuszki dotarły do wilgotnych stringów.
    Zajęcia z Anetą dziś były wyjątkowo irytujące. Polegały na jak najdłuższym przedłużaniu wytrysku więc trochę się namachałem przy sztucznym penisie oraz podnieciłem. Dzięki tabletkom mój penis zrobił się niewrażliwy, mniejszy i pas cnoty już tak nie cisnął. Można powiedzieć, że zrobił się wręcz za duży. Moją najczulszą stroną stał się odbyt, który bardzo reagował na rzeczy które na mnie działały. Dla przykładu widząc Edytę w rajstopach miałem natychmiastowo mokrą spódniczkę, ponieważ stringi lub siateczkowa bielizna nic nie przetrzyma. Rozwiązaniem, by nie zostawiać mokrych plam na krzesłach no i żeby nikt nie widział było stosowanie podpasek. Używam ich dosyć często co czyni mnie jeszcze bardziej kobiecym.
    Czarny materiał majtek podczas podróży do domu już zdążył wyschnąć do pewnego stopnia jednak wewnętrzna potrzeba nie zgasła. Leżąc ciągle na brzuch palcami wyczułem korek i lekko go wysunąłem. Dźwięk mlaśnięcia potwierdził, tylko że na zajęciach bardzo się męczyłem. Trzymając prawy policzek przy poduszce uniosłem resztę ciała wypinając się jednocześnie klęcząc na kolanach. Lekkie ruchy wsuwały i wysuwały czubek metalowego urządzonka. Moja dziurka również zaczęła pracować i “całować” go wydając bardzo charakterystyczne dźwięki. Przyjemność napalonej i niewyżytej nastolatki przerwał klaps w pośladek. Z mety wykonując dziwne akrobacje usiadłem na łóżku odrzucając korek na podłogę.
    – Hej Lenka! – odezwał się znajomy głos.
    – A Pani co tu robi? – zapytałem totalnie zaskoczony widokiem Krystyny.
    – A no wiesz przyjechałam zobaczyć co tam u naszej kobietki i widzę nie próżnujesz – spoglądnęła na ociekający korek – Ubierz się proszę za chwilę jedziemy przymierzać suknie na studniówkę. Ubierz się wygodnie by łatwo się rozebrać a ja czekam na dole z Madzią.
    Spojrzałem na swoją szafę i nie wiedziałem nic wygodnego. Buty i cieliste pończochy z mundurku szkolnego mogą być. Spódniczkę wraz ze stringami trzeba było przebrać, bo były cały mokre no i koszula, bo ma guziki leży akurat pod ręką. Szybki bieg na obcasach ze schodów, ale tak by się nie zabić i siedziałem w aucie.
    *
    Miejsce gdzie mieliśmy jechać na zakupy było dla mnie niewiadomą i obawiałem się znów tego butiku z sadystyczną kasjerkom. Parę zakrętów dalej owa niewiedza została rozmyta, ponieważ wysiedliśmy przed salonem sukien ślubnych. Przez wielkie okna można było ujrzeć bladoróżowe wnętrze podzielone na dwie strefy. Lewa dla przyszłych żon wyposażona tylko w śnieżną biel oraz prawe skrzydło powierzchni wyróżniające się kolorowym materiałem na wieszakach i stojakach. Po wejściu do pustego pomieszczenia przywitała nas niska, z włosami do ramion kobietka. Następne kilka godzin mieliśmy spędzić w strefie dla druhen.
    – W czym mogę pomóc? – zapytała tonem sugerującym, że zna się na tym, co sprzedaje
    – Droga Pani szukamy czegoś na studniówkę dla tej oto przecudownej panny – wskazała na mnie palcem Krystyna
    – Jakiś szyk już Panie sobie przygotowały albo chociaż kolor?
    – Nie, kompletnie na żywioł tutaj jesteśmy hahahha – sucho zażartowała
    – Dobrze to zaczynajmy a Ciebie poproszę do przebieralni – zwróciła się do mnie sprzedawczyni
    Miejsce, w które się udałem było w rogu pomieszczenia. Za ciężką okrągłą kotarą w mocniejszym różu niż ściany były trzy lustra oraz białe punktowe światło opadające na osobę która aktualnie jest w środku. Zacząłem rozpinać guziki i zsunąłem spódniczkę zostając w bieliźnie oraz samonośnych cielistych pończochach. Bez pardonu między kotarą do środka weszła sprzedawczyni.
    – Zapomniałam miarę ściągnąć z Ciebie. Ojej widzę, że nie tylko ja dziś tracę głowę – powiedziała patrząc na mnie od tyłu.
    – To znaczy?
    – No masz Czarny stanik i niebieskie majtki. Ostatni krzyk mody? hahaha
    Kobieta zaczęła od tyłu mierzyć moje ramiona, biust zadając pytania odnośnie do stanika, rozmiaru buta itd. Po skończeniu góry obróciła mnie i ukucnęła by ściągnąć miarę z bioder. Przed jej oczami na granatowych stringach ukazało się wybrzuszenie pasa cnoty. Podniosła wzrok i szybko wyszła z przebieralni. Kobieta wraz z Krystyną i Magdą zaczęła szepcząc energicznie dyskutować. Niewiele słysząc czekałem w takim stanie na dalszy ciąg wydarzeń. Efektem był powrót ekspedientki w dobrym humorze, która dokończyła prace z miarą i wychodząc odsłoniła przebieralnie. Przed oczami zobaczyłem mamę wraz z koleżanką, które wygodnie się rozsiadły na białej kanapie. Za nimi rozpościerały się wielkie okna, przez które było mnie widać bez ubrań. Zawstydziłem się i chciałem zasłonić kotarę jednak Magda wtrąciła zdanie:
    – No i jak ty wyglądasz, bielizna nie do pary. Zobaczysz zabiorę tobie i będziesz chodziła bez!
    – Podobno to zdrowe – zaśmiały się obie kobiety – ważne że chociaż pończochy ma.
    – No właśnie, po coś chodzi do tej szkoły.
    – Obróć się – rozkazała Krystyna – widać że balet oraz tabletki działają na sylwetkę.
    – Lena! Wyprostuj się!
    Magdzie nie spodobała się moja schowana postawa wynikająca ze wzroku ludzi mijających salon. Przyjąłem pozycję, jaką uczyła mnie Aneta wypinając pośladki oraz biust. Kiwnięcia głowami kobiet wyraziły aprobatę.
    Wróciła ekspedientka obładowana sukniami. Przeróżne kolory owinięte w przeźroczystą folię wylądowały na przenośnym wieszaku. Sprzedawczyni sięgnęła pierwszą i wręczyła mi ciemnozielony krój “syreny”. Położyłem strój na ziemi, tak by wejść w środek i go podciągnąć. Schylając się poczułem klapsa, na którego pośladku dźwięk wypełnił pomieszczenie. Spojrzałem w stronę moich niewzruszonych towarzyszek.
    – Czekaj dziewucho – odezwała się sprawczyni – Jak masz cokolwiek przymierzyć bez butów, które zmieniają twój wzrost oraz poszerzają trochę biodra?
    Pomimo szoku, że obca osoba tak mnie potraktowała wbrew sprzeciwu innych wydawało się logiczne to, co powiedziała. Zbliżyła się do półki z butami i zaczęła rozmawiać z kobietami. Trochę to trwało, bo kolor nie ten, krój, czy rozmiar. Wkrótce otrzymałem buty na zbliżającą się studniówkę. Czarne sandałki na 12cm szpilce z dużą ilością przecinających się rzemyków sięgających do kostki. Wiedziałem, że te buty nie będą przyjemne jednak musiałem je od razu ubrać. Teraz bez przeszkód mogłem zacząć przymierzać suknie. Zakładałem i ściągałem, obracałem się, schylałem, skakałem i wykonywałem akrobacje by kobiety mogły się zdecydować. Gdy skończyły się już opcje Magda z Krystyną zaczęły się kłócić, którą ostatecznie wybrać. W trakcie dyskusji z zaplecza wróciła ekspedientka, trzymając w ręku czerwoną prostą sukienkę. Różniła się od innych tym, że nie była ciężka tylko wykonana z kilku warstw lekkiego materiału. Kolejne jej cechy ukazały się dopiero po założeniu. Dekolt przykrywała prześwitująca siateczka w literę “V” gdzie dolny koniec kończył się nad pępkiem. Plecy były pół pełne, ale najgorsze okazało się rozdarcie na prawej nodze. Szło ono po całej długości materiału zaczynając się przy prawej kostce kończąc prawie nad linią pończoch. Widząc wszystkich reakcje wiedziałem, że to w tym ubiorze skończę na balu maturalnym. Wbrew moim oczekiwaniom to jeszcze nie był koniec zakupów. Została jeszcze bielizna. Kolor był wiadomo czerwony, podwiązka, stringi w siateczkę, ale najdziwniejszy był biustonosz. Dziwny wynalazek niczym bandaż na połowę piersi jednak niełączący się na środku. Poprawiał ułożenie, zasłaniał sutki jednakże nie przechodził nad mostek, przez co nie był widoczny za siateczką biegnącą na środku mojej klatki piersiowej. Dawało to realistyczne wrażenie braku stanika.
    Kończąc płatności sprzedawczyni zatrzymała nas jeszcze na chwilę.
    – Leno a nie szukasz może jakiejś pracy? – w głowie zawirowały mi wspomnienia
    – NIE! Nie znam się na sukniach ślubnych. Żegnam
    – Co? Nie nie, szukamy fotomodelki do salonu. Nie miała byś sprzedawać tylko ubierać i pozować w nich i … nie tylko – mrugnęła okiem
    – Jakie zarobki? – spytała Magda ze złotówkami w oczach
    – Praca w weekendy, zarobki w sumie nie wiem ALE prowizja od każdej sprzedanej sukni oraz bielizny, w której pozowała Lena
    – Beliz…
    – Zapisuj! – przerwała mi Magda
    Przez następne dwa dni o niczym nie myślałem tylko o kolejnym bagnie, w które wpakowała mnie matka. Była bardzo ucieszona, gdyż udało jej się doprowadzić mnie do takiego stanu, że zostanę modelką. Chodziła i mówiła o tym każdemu gdzie popadnie. Jak na razie i tak jedyną zmianą w moim życiu były zajęcia taneczne w nowych butach i sukience.
    *
    Nadeszła sobota. Dopilnowany przez Magdę idealnie się ogoliłem oraz założyłem perukę na wsuwki i spinki by w razie co nie spadła. Koleją zmianą było zmniejszenie pasa cnoty oraz wymiana biustu. Pierwsza rzecz została zastąpiona mniejszym i lżejszym, gdyż mój penis strasznie zmalał z braku testosteronu. Cytując zadowoloną mamę “Nieużywany narząd zanika” i przy kuracji chemią było to widać. Po założeniu majtek wyglądał jak dodatkowy wzgórek łonowy. Mój biust został zastąpiony takim, który miał miejsce / wyżłobienia na moje prawdziwe piersi. Fakt nie były one duże, ale widać było zwiększenie się i uwidocznienie zaokrągleń, dla których teraz było miejsce. Ostatnią poprawką było porządne przyklejenie oraz zamaskowanie granicy styku sylikonu ze skórą. Tak przygotowany zostałem zawieziony do studia.
    Było duże, można by powiedzieć blaszana hala z betonową posadzką, w której rozchodziło się echo. Na dużej powierzchni zostało rozstawione wiele lamp, stoliki z laptopami oraz ścianka, na której będą robione zdjęcia. Pracowników było kilku krzątających się po terenie ze swoimi sprawami. Zostaliśmy znalezieni przez menadżerkę wraz z makijażystką oraz stylistką. Szczerze mówiąc nie sądziłem, że ta firma jest aż tak duża. Zostałem zaprowadzony do jednego z kilku pomieszczeń przypominających kontenery. Znajdowało się tam wielkie stanowisko do makijażu pełno wiele różnych kreacji. Magda zaczęła pogawędkę z jakąś kobietą a makijażystka zabrała się do pracy. Po każdym lekkim makijażu byłem ubierany w którąś ze sukien i zabrany do pokoiku z meblami gdzie robiłem różne pozy do zdjęć. Nie było to porywające, gdyż takie zdjęcia muszą być stonowane, czasem lekki uśmiech lub ułożenie dłoni, bo tak naprawdę liczy się strój, a nie moja twarz czy poza. Po dwóch może trzech godzinach i przerwie dla całej ekipy przyszedł czas na d**gą cześć, czyli bieliznę. Niby się spodziewałem, ale i tak byłem zaskoczony i zirytowany. Makijaż był tym razem mocniejszy bazujący na ciemnych cieniach oraz sztucznych rzęsach. Pierwszy zestaw składał się z białej bielizny wraz z czerwonymi pończochami. Połączenie iście walentynkowe, chociaż sam strój nie był jakoś strasznie odkryty. Bardzo zawstydzony stanąłem boso na szarym tle przed fotografem i pracownicą od ustawiania świateł. Moimi rekwizytami była głównie róża, wino, kieliszki i na jednym ze zdjęć paczka prezerwatyw. Wykonywałem różne pozycje wedle zaleceń fotografa. Tak jak w przypadku sukien było kilka zestawów do zaprezentowania. Kilka bez pończoch, jedno w za dużej koszuli bywały z przedmiotem reklamowym jakiejś firmy np. olejki erotyczne oraz zdjęcia wybranych części ciała. Takich jak twarz ze względu na makijaż czy nogi w reklamowanych butach. Ostatnie ze zdjęć miało być topless co mnie przeraziło pomimo przyzwyczajenia po spędzonym tam czasie jednak wypchnięty przez matkę zacząłem wedle uciech fotografa świecić na prawo i lewo. Ściskanie sztucznej piersi, uniesienie rąk do góry, by ukazać je w całości lub zdjęcie wypięte tyłem. Kilka kliknięć migawki później usłyszałem od menadżerki magiczne “Koniec”. Zawstydzony brakiem biustonosza uciekłem do przebieralni. Chcąc już się ubierać dostałem do ręki satynowy szlafrok i poproszony wraz z Magdą, by udać się za menadżerką. Przejazd windą trzy poziomy w górę sprawiły, że znaleźliśmy się na biurowym piętrze. Trochę głupio mi było iść w mojej stylizacji, czyli ciemny makijaż, natapirowane włosy, czarne pończochy i szpilko oraz tego samego koloru stringi, w których przed chwilą na polecenie fotografa wypinałem się do obiektywu by “lepiej zareklamować produkt”. Celem naszej podróży był gabinet szefa. Dwa puknięcia i rozstaliśmy się z przewodniczką, Magda chwyciła za klamkę i weszliśmy do środka.
    – Witam witam – wstał od biurka uśmiechnięty mężczyzna. Ubrany w niebieską koszulę i czarną rozpiętą marynarkę wystawił do nas szeroko ramiona odkrywając swój lekki brzuszek. Wiek było ciężko określić, ale na głowie miał więcej siwych niż ciemnych włosów.
    Wraz z mamą usiedliśmy w głębokich fotelach naprzeciw szefa.
    – Takk. . – usiadł mężczyzna patrząc się na mnie – Nazywam się Kresowicz i jestem włodarzem tutejszej firmy. Od lat zajmujemy się sukniami i ostatnio chcąc się rozwinąć uderzamy w inne części mody stąd są nam potrzebne tak wspaniałe modelki, jak ty Leno. Jednakże nie jesteś jedyną z uczestniczek panna Joasia również jest niczego sobie i już mieliśmy ją wybierać, kiedy pojawiłaś się ty. – obrócił monitor w moją stronę i zaczął mini pokaz slajdów – Teraz mam dylemat komu zapłacić za sesje, użyć zdjęć w sklepie oraz podpisać kontrakt na dalszą współpracę.
    – Umm rozumiem, może jednak uda się Lenie jakoś Pana przekonać – powiedziała swoim chytrym na pieniądze głosem Magdalena
    – Jestem otwarty na propozycje – oparł się o lekko skrzypiący fotel
    W tym momencie zostałem wymownie kopnięty przed kobietę. Wybiło mnie to trochę, ponieważ byłem zapatrzony w przelatujące zdjęcia, od których aż kipiał sex i kobiecość. Te kilkadziesiąt sekund obrazów natychmiast uderzyło w moje ogromne napompowane “praniem mózgu” w szkole i specyfikami libido.
    Wstałem delikatnie zrzucając z siebie satynowy granatowy szlafrok. Kilka kroków od prawej strony biurka, by stanąć topless przed prezesem obracającym się w moją stronę. Zacząłem się dotykać po ciele przenosząc ciężar ciała z jednej szpilki na d**gą zbliżając się do mężczyzny.
    – Więc Panie Kresowicz?
    – Uff.. panno Leno ma Pani, bardzo dobre argumenty, by dyskutować.
    Nie spiesząc się uklęknąłem łapiąc go za oba kolana i przesuwać dłonie bliżej krocza. Przez cienki materiał garniturowych spodni było czuć ciepło oraz drżenie jego Ciała. W tym czasie obserwatorka jak by nigdy nic wyciągnęła z torebki lusterko i zaczęła poprawiać makijaż. Powolne, ale płynne ruchy rozsunęły rozporek i jednym ruchem uwolniły naprężonego penisa, który wyskoczył niczym ostrze sprężynowca. Nie należał do największych, wystarczyła pięść zaciśnięta tylko na cztery palce. Jednak sam fakty działał na mnie jak magnes powodując kilka pierwszych kropel na czarnych stringach. Postanowiłem spróbować czegoś nowego i chwyciłem członka między piersi. Z ognikami w oczach spojrzałem w górującego nade mną Pana prezesa jednak ten nie poczuł że to nie jest prawdziwa skóra. Zacząłem wykonywać powolne ruchy w górę i dół czasami lekko walcząc z naprężeniem. Dmuchanie, splunięcie oraz wydawanie przeze mnie dźwięków powodowało coraz więcej potu na czole zamroczonego mężczyzny. Jego przyspieszony oddech, jak i cała sytuacja dawały mi coraz większą przyjemność i czułem, że materiał całych stringów już jest mokry.
    – Więc skoro moja SEXOWNA córka tak dobrze się targuje to może Pan coś więcej dorzuci.
    – Ohhh takk… znaczy się … nie przestawaj
    – To jak 150%, umowa od zaraz na trzy lata i promowanie.
    Mężczyzna zignorował kobietę, ja postanowiłem przejść do mojej przyjemności i zanurzyłem penisa w moich ustach. Wyczułem, że jest za późno i gdy jego główka znalazła się u wylotu mojego gardła rozczarowując mnie zaczął tryskać ciepłą spermą krzycząc.
    – Tak tak! Zgadzam sie ahhhh!
    Orgazm trwał kilka sekund, by tym razem mnie zawieść małą ilością spermy. Wstałem czując wilgoć między nogami, ubrałem szlafrok, by usłyszeć od matki:
    – To ty się idź przebrać a my sfinalizujemy umowę.
    Piętnaście minut później jechaliśmy do domu. Wiedziałem, że sam siebie nie zaspokoję więc muszę kogoś poprosić o pomoc.
    *
    Upadam po raz kolejny z głuchym dźwiękiem łokcia obijającego się o parkiet. Aneta mocnym krokiem podchodzić do kontaktu, by wyłączyć muzykę.
    – Który to raz? Trzeci?! Ehhh Czy to takie ciężkie? Jak długo już tańczymy?! Dobrze, że nie masz na sobie sukni, bo byś całą zniszczyła – kiwnęła głową wskazując moje obcisłe, pobrudzone od podłogi cieliste body.
    – To przez te buty. Ja dopiero co ogarnąłem chodzi. . .
    – Łam! Zobaczysz jeszcze jedna męska końcówka i urwę tobie zbędny balast gołymi rękoma – rozbrzmiało echo krzyku po sali.
    – Te buty to jakiś żart! Sama podeszwa a tak to sieć rzemyków, które oplatają nogę do kostki, usztywniają stopę, ale nie dają żadnego dodatkowego oparcia. Na czym mam utrzymywać nogę!?
    – Na dwunastocentymetrowej szpilce moja droga – uśmiechnęła się sadystycznie kobieta – Bycie piękną kosztuje i czy tobie się to podoba, czy nie musisz zapłacić tę cenę i to znacznie więcej niż “zwykła” kobieta. A co do piękności to dziś skończymy, masz już plany na popołudnie więc ciao.
    Byłem w gburowatym nastroju, poirytowany butami.
    – Te leki strasznie piorą mi mózg jeszcze kilka miesięcy temu nawet nie pomyślałbym by jakakolwiek część ubioru mogła mnie zirytować. No chyba, że mówimy o gryzącym swetrze, ale te buty! I mam jeszcze tańczyć! – wściekałem się pod nosem na prostej ulicy czekając na Magdę, która właśnie podjeżdżała.
    Tuż po otwarciu drzwi mocno rzuciłem torbę z butami, cielistymi rajstopami i body na tylną kanapę. Poprawiłem rękawy od czarnego cienkiego płaszcza i przy wsiadaniu zaciągnąłem mundurkową spódniczkę tak by na niej usiąść. Wszystko było szybkie oraz pod wpływem emocji co poskutkowało bardzo nieprzyjemnym wciśnięciu się korka w moją dziurkę przy zajęciu miejsca.
    – Oho widzę, że ktoś ma zły humor. – stwierdziła matka, patrząc na moją twarz wyrażającą gwałtowne rozciąganie odbytu wraz z podsumowaniem wcześniejszego zachowania.
    – Cóż… mam nie najlepszy dzień
    – To dobrze się składa, bo jedziemy poprawić tobie humor.
    – Hymm? – czekałem na rozwinięcie zapinając pasy.
    – Jako iż jesteś fotomodelką masz w kontrakcie dostęp do salonu kosmetycznego z prawdziwego zdarzenia. I dlatego tam teraz jedziemy?
    – Naprawdę? Ale po co.. nie chce mi się. Jestem zmęczon..a – przeciągnąłem trochę by nie zdenerwować mamy
    – NO właśnie, moja biedulka jest zmęczona i należy jej się prawdziwe zadbanie. Poza tym już jesteśmy – silnik samochodu zgasł.
    Budynek był faktycznie kilka minut drogi ze szkoły co podkreśliła Magda, wchodząc do środka, by zachęcić mnie do jak najczęstszych wizyt. Na brązowej elewacji nadzianej szarymi ozdobnymi kamieniami widniało podświetlane żółtym światłem logo trzech nałożonych na siebie piramid z napisem “Queen Baths”. Recepcja, jak i reszta budynku była stylizowana na czasy starożytne. Palmy w doniczkach i inna zieleń, fontanny, posągi widać i czuć było pieniądze.
    – Witamy drogie Panie
    – Tak tak, ja tutaj mam kartę – wymamrotała pod nosem matka grzebiąc nerwowo w torebce, by po chwili szamotaniny wyjąć czarny plastik z tutejszym szyldem.
    Recepcjonistka zawołała koleżankę albo przełożoną, by razem z nią przez chwile patrzeć w monitor komputera. Po wymianie paru zdań starsza stażem odeszła a d**ga zwróciła się do nas.
    – Miło nam gościć nową twarz firmy “Rose thorns” jesteśmy do Pani usług w każdej chwili. I tutaj widzę, że Pani Magdalena również jest na karcie?
    – Tak tak, taki kontrakt udało nam się podpisać i JA też jestem waszą premium klientką. – stwierdziła opryskliwie
    – Więc po Panią zaraz przyjdzie kierownik zmiany a teraz ustalmy jaki pakiet. Pani Leno jest Pani pierwszy raz więc przedstawię warianty…
    – Ten najbogatszy! Moja córka jest bardzo zmęczona i wymaga uwagi – wcięła się mama, powodując grymas złości na twarzy młodej blondynki
    – Pozwoli Pani, jednak że Pani Lena odpowie – napięła sytuacje jeszcze bardziej
    – Faktycznie jestem zmęczon..a więc niech będzie ten najlepszy.
    – Jest Pani pewna?
    – Tak, lepiej już chodźmy – wskazałem oczami na moją wściekłą matkę.
    – Oh tak, rozumiem. To ja się może Panią zajmę – ruszyłem za recepcjonistką, by zniknąć w pierwszych drzwiach na lewo.
    *
    Pomieszczenie było małe z szafkami jak szatnia na basen. Było ono przejściowe gdzie przygotowywałeś się do zabiegów.
    – Pani wybaczy… Ale Pani Matka jest
    – Nieznośna? Wredna? Wiem i przepraszam za nią.
    – Um… w informacji o kliencie jest bardzo zaakcentowane, że jest Pani bardzo ważna i szanuje sobie tajemnice oraz prywatność dlatego zostałam wpisana przez kierowniczkę jako Pani osobista kosmetyczka. To oznacza, że wszystkie zabiegi wykonuje ja tylko, kiedy będę w pracy. Na maila już został wysłany mój grafik w razie, gdyby Pani zachciała nas odwiedzić w czasie gdy będę niedostępna warianty zabiegów 1 oraz 2 są niemożliwe z trosce o Pani bezpieczeństwo. W razie pytań proszę pytać a ja czekam w pokoju obok.
    Zostałem sam i nie wiedziałem co robić. Ucieczka raczej nie wchodziła w grę, ale jak by nie patrząc czy trzeba było uciekać? Żadnego faceta tu nie ma który miałby się na mnie rzucić. Chęć odprężenia i brak większych minusów sprawiła, że zacząłem się rozbierać. Bielizna, mundurek oraz płaszcz wylądowały w metalowej skrzypiącej szafce. W zamian założyłem czarny satynowy szlafrok z dużym złotym logiem na plecach oraz najzwyklejsze czarne japonki. Nieśmiało stanąłem w przejściu do kolejnego pomieszczenia, w którym już się krzątała kobieta. Na środku był jak by duża wanna na planie koła, w której było dużo piany, d**ga część pomieszczenia była za zasłonką.
    – Oh tak można już wejść zapraszam, zaczniemy od szybkiej kąpieli i przejdziemy dalej. – odwróciła się z powrotem do szafek i blatów.
    Nie chciałem, żeby mnie widziała nago więc bardzo sprawnie zanurzyłem się do szyi w ciepłej wodzie. Nie przemyślałem sprawy biustu jednak klej był wodoodporny a co do peruki od kilku dni byłem łysy i nie działała ona na podstawie zaczepieniu do moich włosów tylko również przemyślne kleje oraz taśmy.
    – Czy mam pomóc się przetrzeć? – zaskoczyła mnie pytaniem
    – Nie, dam sobie rade Pani…?
    – Natasza
    – Pani Nataszo dam sobie radę.
    – Rozumiem, ja już jestem gotowa by przyjąć Panią na kolejnym zabiegu dlatego prosiłabym o nie za długie siedzenie. Właściwa kąpiel będzie wkrótce.
    – Dobrze – wstałem ukazując ociekające wodą piersi 85B
    – Spokojnie nie ma się czego wstydzić – skomentowała z uśmiechem
    Zawstydzony, gdyż nie przemyślałem tego poczekałem z dalszym wyjściem aż znajdzie się na zasłoną, którą przekroczyłem chwilę później już w szlafroku. Ta część wyglądała już bardziej medycznie, krzesło jak u ginekologa, dziwne maszyny i duże lampy wywołały wspomnienia jak byłem u lekarza.
    – Teraz przejdziemy do depilacji, niech Pani się osuszy ręcznikami leżącymi za Panią.
    Zrobiło się gorąco, oznaczało to, że mam stanąć przed nią bez żadnego ubioru. Chwilę się zawiesiłem i nie wiedziałem, czy uciekać teraz, czy zaraz.
    – Coś się stało? Proszę się nie wstydzić – uśmiechnęła się niewinnie
    Jej temperament był na tyle miły, że postanowiłem się przemóc i usiadłem na krześle ukazując mały pas cnoty koloru cielistego ukrywający zanikający już narząd. Niżej w świetle lamp błyszczał niebieski kryształek będącym biżuteryjnym korkiem analnym. Kobieta, widząc to straciła uśmiech, kilka sekund oglądała oba sprzęty by rozejrzeć się po pokoju. Spojrzała na mnie:
    – Panno Leno proszę być spokojna tak jak mówiłam wcześniej jest Pani w grupie najważniejszych klientów i Pani prywatność jest najważniejsza. Zaczniemy od rąk, depilacja jest laserowa więc problem znika na długi czas tylko trochę piecze. Możemy zaczynać?
    – Dziękuje za wyrozumiałość Nataszo, jestem gotowa – uśmiechnąłem się
    Usunięcie całego owłosienia zajmuję czas, zabieg przebiegał w ciszy przerywany co chwilę piknięciem urządzenia mówiący o puszczeniu spustu lasera. Ręce, plecy, nogi, strefa bikini aż trafiło na odbyt. Zakończenie uniemożliwiał mój plug dlatego nagle poczułem wysuwanie przyrządu, kilka piskliwych dźwięków urządzenia i Natasza chciała z powrotem włożyć kryształek. Jednakże nie znała się na tym i na początku lekko napierała końcówką. Chyba się bała zrobić mi krzywdę dlatego zaczęła kręcić co pobudziło moje niestabilne libido i cicho jęknąłem. W małym pomieszczeniu było to wyraźnie słyszalne i mnie zawstydziło. Ostatnią próbą i udaną było wzięcie na palec jakiegoś kremu i w rękawiczce luźno wcisnęła korek na miejsce. Szybko wstała bez słowa z dźwiękiem zdejmowanych rękawiczek. Ponowna kąpiel tylko tym razem porządniejsza wraz z myciem włosów i przejście do nowego pomieszczenia.
    Kroki w japonkach dały znać pracownicy moje przybycie.
    – Ja chciałam przeprosić, było to nieprofesjonalne…
    – Nic się nie stało, co teraz?
    – Nie jest Pani zła? Uff to dobrze. Teraz przyszedł czas na paznokcie co robimy? – usiedliśmy przy stole do manicure.
    – Umm nie wiem?
    – Patrząc na paznokcie: u rąk bym przedłużyła, a potem na stopy i dłonie hybrydy
    – Zdaje się na twoją intuicję
    – Tylko jakie kolory?
    – Cóż… sukienka jest czerwona buty czarne.
    – Gołe nogi?
    – Raczej pończochy, ale cieliste.
    – To stopy czarne do szpilek a dłonie pod kolor sukni.
    – Wydaje się logiczne.
    Natasza przystąpiła do pracy. Co jakiś czas wymienialiśmy zdania na tematy mało wiążące czy to o zabiegach, modzie itd. Całość można podsumować: nuda, ale do zniesienia. Dobrą godzinę później moje paznokcie lśniły i wyglądały strasznie kobieco. Uczucie na dłoniach było dziwne, gdyż miałem przedłużone oraz zaostrzone pazurki i wszystko łapałem pokracznie. Przyszedł czas na relaks, a mianowicie masaż. Bez obaw położyłem się na kozetce, leżałem na brzuchu a twarz znajdowała się w specjalnym otworze. Byłem gotowy, by odpłynąć pod rękoma Nataszy. Nigdy w życiu nie przeżyłem takiego czegoś i wiem, że będę tutaj częściej przychodził. W pewnym momencie poczułem dotykanie, a nie masowanie moich pośladków.
    – Czy coś się stało? – zapytałem zaniepokojony
    – Umm wybrała Pani wariant pierwszy więc dobieram sprzęt?
    – Sprzęt?
    – Tak, do masażu bikini
    – Ale ja nie potrzebuje.. proszę … ahhh – w tym momencie ciepła dłoń Nataszy dotykała mojego korka i pośladki wokoło niego.
    – Czyżby Panienko?
    Do niebieskiego kryształku zostało przyłożone jakieś szybko wibrujące małe urządzonko. Wibracje przenosiły się na cały plug, dając bardzo przyjemną rozgrzewkę. Kobieta postanowiła wyjąć biżuterię powodując tym samym wypłynięcie paru większych kropel śluzu.
    – Wypnij się suczko – dostałem klapsa na zachętę.
    Przyjąłem pozycje jak by żółwia, tak by, jak przyjąć jak najlepszą pozycję. Do mojego otworu został przyłożony wibrator, pracowniczka nie musiała nim ruszać tylko co jakiś czas zwiększała szybkość. Na samym początku główka narzędzia była za duża jednak wraz z czasem moja męska cipka robiła się coraz bardziej głodna i ku zdziwieniu Nataszy objąłem wibrującą część maszynki. W tym momencie wydałem pisk i krzyk, jęczałem jak na tanich filmach dla dorosłych z tą różnicą, że ja nie udawałem.
    – Ale zachłanna! – wyciągnęła sprzęt z objęć mojego odbytu. Było to tak przyjemne, że płyn nie tyle, co wypłynął a co rozbryzgał się na około ochlapując przy tym strój pracownicy. Reakcja była szybka i satysfakcjonująca, kilka klepnięć wylądowało na mojej cipce. Upadłem znów na kozetkę lekko kaszląc przez zdarte gardło.
    – Myślisz, że to wszystko? – bez uprzedzenia dildo wylądowało w moim tyłku. Wcisnęła całe około 15cm a ja wróciłem do poprzedniej pozycji. Nagle poczułem, że całe dildo zaczyna się kręcić esowatym ruchem. Mój brzuch zaczął się uwypuklać niczym w filmie obcego. Wiedziałem, że nie dojdę, gdyż było ono na stałe, ale ten głęboki ruch dawał nieustanną dawkę przyjemności. Czas leciał i dwadzieścia minut później mój niebiański stan został przerwany.
    – Moja zmiana się kończy za chwilę więc na dziś koniec. Może się Pani ubrać
    – Dziękuje… to było… to było
    – Hihi nie ma za co… sama lubię sobie po grzeszyć. Proszę tego nie zapomnieć – dostałem do rąk mój korek analny – Za luźny, sprawdziłam przed chwilą.
    – Czy w waszej ofercie macie użyczyć jakieś rajstopy? Moje się pobrudziły
    – No tak “Pani Modelka” – powiedziała z ironią – proszę zwykłe cieliste mamy
    – Dziękuje
    Kilka minut później spotkałem czekającą już na mnie Magdę
    – Nooo i widać, że od razu odprężona
    – Oj tak tak – powiedziałem z dobrym humorem
    *
    Pojechanie do salonu nie było przypadkowe. Następnego dnia miała się odbyć próba poloneza i takie tam na sali gimnastycznej u Krystiana. Przyjechała po mnie jego mama, by przy okazji nas sobie przedstawić. Nie wystroiłem się jakoś super. Szara sukienka z skromnym dekoltem różniąca się od zwykłej tym, że przód dołu był wycięty tzn. Od przodu kończyła się ona trochę powyżej uda za to z tyłu szary materiał znikał pod zgięciem kolana. Do tego lekki makijaż oraz cieliste rajstopy. Make-up oraz brak pończoch był spowodowany braku obecności Magdy rano w domu, która tak by mnie nie wypuściła. Szkoła jak szkoła niczym się nie różniła po wejściu zostaliśmy sobie przedstawieni.
    – Oto twoja partnerka na studniówkę Lena – pokazała mnie kobieta niecierpliwie czekając na reakcje syna. Wyższy ode mnie bardzo jasny blondyn. Ubrany był w czarny golf zasłaniający dokładnie szyję oraz spodnie i buty chyba od garniaku, w którym przyjdzie na imprezę. Swoimi szarymi oczami zmierzył mnie dwa razy, przechylając głowę.
    – No hej, Krystian.
    – Lena, miło mi.
    – Dobrze to tam jest damska szatnia i przebierz buty. – ponagliła mnie Krystyna.
    Uchyliłem drzwi od pomieszczenia z małymi oknami, które miało być szatnią wf dla kobiet. W środku były tylko trzy dziewczyny, które i tak już wychodziły. Usiadłem na skrajnej części ławki, by spokojnie zdjąć zimowe botki na obcasie i zamienić je na te cholerne studniówkowe buty. Podążając za głosami zlokalizowałem sale, na której już ustawiali się przyszli maturzyści. Krystian już czekał machając, w którym miejscu się znajduje. Była to może piąta, szusta para w polonezie. Muzyka rozbrzmiała po szkolnej sali, pod rozkazami wfisty i nauczyciela od muzyki młodzież próbowała odwzorować książkową scenę. Utwór znów został spauzowany i wszyscy marudząc podążali na swoje miejsca startowe. W pewnym momencie ciężki facet zawołał:
    – E .. Krystian z koleżanką, chodźcie na chwilę. A wasza dwójka wypad – wskazał na pierwszą parę.
    – Słucham?! – zbulwersowała się blondynka
    – Dziewczyno, gubisz kroki i ciągle śmieszkujesz. Przez Ciebie znów zaczynamy od nowa, wypad na ich miejsce albo na koniec – skwitował nauczyciel od muzyki.
    Razem z moim partnerem znaleźliśmy się jako prowadzący, chyba coś musiało być w pretensjach nauczycieli, ponieważ tym razem nie było żadnej poprawki i pierwszy raz doszliśmy do końca.
    – Dobra to teraz ten, kto zatańczy walca lub tango niech zostaje a reszta pod ścianę.
    Zrobiło się małe zamieszanie, które pod kilku sekundach odsłoniło jedyną parę umiejącą tańczyć coś więcej niż poloneza. To byłem ja z Krystianem. Na moje nieszczęście wpatrywały się we mnie wściekłe oczy blondynki, którą niechcący wygryzłem z prowadzącej.
    – Nie dziwi mnie to – odparł nauczyciel od muzyki widząc jedną parę. – dobra koniec na dziś.
    – Pamiętajcie jak kogoś złapiemy z alkoholem to wylatuje z sali – krzyknął wfista do wychodzącego tłumu.
    Krystian mnie opuścił bez słowa, tak naprawdę było mi to na rękę, bo o czym niby mielibyśmy gadać, ale wydawał się na ogarniętego chłopaka. Już czując ból stóp i łydek wszedłem do szatni gdzie czekały na mnie kłopoty. Kilka dziewczyn siedziało i patrzyło się na mnie, była jedna stojąca żądna zemsty niebieskooka blondynka o prostych włosach. Usiadłem zdejmując buty i udawałem, że nic się nie dzieje.
    – No no no wielka Pani przyszła nam tu wszystko rozpieprzyć! – zignorowałem ją
    – Halo mówi się – klepnęła mnie w ramię
    – O co tobie chodzi?
    – Jesteś szmatą, która potrafi tylko głębokim gardłem i dupą coś uzyskać. Teraz jeszcze ta popisówka, że umiesz tańczyć!
    – Czy my się znamy?
    Dziewczyna pokazała mi znaną stronę z bielizną gdzie widać najnowszą kolekcje firmy “Rose thorns”. Wtedy łącząc fakty zrozumiałem, że mam do czynienia z “Joasią” która przegrała ze mną na modelkę.
    – Cóż… wtedy, teraz, jestem po prostu lepsza. – uśmiechnąłem się zwycięsko
    Jednym agresywnym ciosem w głowę zrzuciła mnie z ławki. Dziewczyna wzięła szminkę i gdy byłem zamroczony napisała na czole “SLUT”
    – Jeszcze się policzymy i wtedy będziesz mogła być “lepsza”
    Parę sekund później wstałem i zorientowałem się, że moje botki zniknęły.
    – Szmata – wymamrotałem pod nosem
    Do domu wróciłem w przeklętych butach na dwunastocentymetrowej szpilce.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma