Author: admin

  • Czesc pierwsza: Iwona, odcinek pierwszy.

    Sielanka nie trwała długo. Mieszkam w małym apartamentowcu, ot, w sumie 8 mieszkań. Jedne mniejsze, inne po 100m2. Właśnie taki kolos jest tuż obok mojego. W zasadzie drzwi w drzwi. Do niedawna mieszkała tam starsza rodzina, dwa pokolenia, ale żarli się między sobą i chyba postanowili sprzedać mieszkanie i się rozdzielić.

    Przez jakiś czas mieszkanie stało puste, taki metraż z takim standardem nie znajduje szybko nabywców.

    W sumie mnie to cieszyło, ciszej tak jakoś… No i większy komfort – ich i nasz taras są tak położone, że praktycznie na upartego możemy sobie zajrzeć w okna. Z moją partnerką lubimy chodzić nago, dzieci nie ma w domu, więc dlaczego nie…

    Po kilku tygodniach od zamieszkania usłyszałem hałas na korytarzu – dyskretne spojrzenie przez wizjer – oooo, nowi sąsiedzi się wprowadzają.

    Przez kilka dni nie było okazji przyuważyć kto to taki, natomiast w garażowcu dało się zauważyć trzy nowe auta. Tak właśnie – trzy. Mini, Focus RS (!!!) oraz Bentley. Jaki Bentley to nie wiem, nie moja liga…

    Jednak w końcu minęliśmy się z tym jak mi się wydawało małżeństwem na schodach. On zwyczajny czterdziestoparolatek, ona zgrabna na oko trzydziestka +. Czy miała w sobie coś? Nic co normalnie przykułoby uwagę. Owszem, wysoka, zgrabna, uroda trudna do ocenienia z powodu dość mocnego makijażu i przelotnego mijania się. Włosy starannie upięte. Na pewno zwracająca swoim ubiorem uwagę – szyk i klasa. Pni prawnik? Lekarka z własną praktyką? Cholera wie.

    I tak się mijaliśmy, przyglądałem się coraz bardziej i stwierdziłem, że jest naprawdę spoko. Kręcił mnie jej styl ubierania się. Nawet na tarasie nie widziałem jej w porozciąganych ciuchach.

    Dodatkowo mocno kręciło mnie to, że po domu chodzi w szpilkach albo co najmniej na obcasach, wolnym, zmysłowym krokiem. Stuk stuk stuk stuk. Chwila przerwy. Znów stuk stuk stuk… Wyobrażałem sobie, że w obcisłej spódnicy i białej obcisłej koszuli, kołyszącym krokiem idzie przed lustro, pochyla się do niego wypinając pośladki i wysuwając dla równowagi jedną nogę przed siebie poprawia makijaż.

    Ten makijaż jak to oceniłem na początku nie był wcale taki mocny, po prostu wyraźny. Ewidentnie lubowała się w wyraźnych kolorach, mocna czerwień na ustach, błękit na powiekach… Z czasem zacząłem przez te stuk stuk o niej fantazjować, wyobrażając sobie jej szminkę na moim kutasie.

    I tak sobie się mijaliśmy z tygodnia na tydzień, ot zwyczajowe “dzień dobry” i nic poza tym. Tylko zza ściany stuk stuk stuk. No i zauważyłem ze zdziwieniem, że Mini jeździ jej mąż a ona ujeżdża Bentleya. To mi się dodatkowo spodobało.

    Pewnego dnia wróciłem z pracy, mojej partnerki jeszcze nie było, miałem ponad 2 godziny dla siebie jak mi się wydawało. Włączyłem muzykę, wszedłem pod prysznic, jaka ulga po całym dniu pracy. Kończyłem, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Dziwne, mieszkam w apartamentowcu, nikt nie ma ot tak dostępu, żadne ulotki ani domokrążcy. OK, musi być coś ważnego, może zalewam kogoś z dołu? Szybko się wytarłem i okręciłem ręcznikiem i szybko poszedłem do drzwi, bo dzwonek się powtórzył.

    Na korytarzu stała ona. Jak zwykle elegancka, ale teraz do tego doszło zaskoczenie widokiem nieomal półnagiego kolesia, jeszcze mokrego i w sumie też zaskoczonego, nawet lekko zmieszanego. Różnica która od razu rzuciła mi się w oczy to włosy – w końcu rozpuszczone, opadające falami na ramiona, dłuższe niż mi się wydawało że ma.

    Chwilowa konsternacja minęła i lekko łamiącym się głosem przeprosiła za najście.

    – Mam problem, bo w całym mieszkaniu ma prąd tylko nie w kuchni i chciałam poprosić o rzucenie okiem, ale nie chcę przeszkadzać.

    – Nie przeszkadzasz, już teraz nie mam nic do roboty.

    I od razu mi przemknęło przez myśl jakim jestem chamem że od razu na “ty” przeszedłem. Ona zdawała się nie zwrócić na to uwagi.

    – Ale nie chcę robić kłopotu.

    – Nie robisz, daj mi chwilę się ogarnąć i podejdę, OK?

    – Dobrze, wejdź bez pukania.

    “Wejdź bez pukania” wyobraźnia robi sobie ze mnie żarty…

    Poszła do siebie a ja trochę zgłupiałem, bo zajarzyłem, że wygląda dokładnie tak jak to sobie wyobrażałem gdy robiła stuk stuk – wąska spódnica do kolan, jasna obcisła koszula, szpilki. No i te rozpuszczone włosy…

    Poczułem, że pod ręcznikiem zaczyna coś się odbywać, rozgoniłem kosmate myśli i zabrałem się za ubieranie.

    Dla porządku zanim wszedłem do niej jednak zapukałem, odczekałem kilka sekund i wszedłem. Wyszła mi z salonu (salonu? to stodoła jest…) naprzeciw. Ubranie te samo, przynajmniej z zewnątrz. Ale moje bystre zboczone oko wyłapało świeżą dawkę makijażu, zwłaszcza czerwonej, wilgotnej szminki.

    – To w czym problem?

    – Może zacznijmy jeszcze raz – Iwona jestem.

    Hmmm, Iwona. Nie kojarzy mi się jakoś spektakularnie, ale niech jej będzie.

    – Miło, Michał. Przepraszam, że od razu przeszedłem na “ty”.

    – No coś Ty, jesteśmy w podobnym wieku.

    Schlebiła mi, bo wydaje mi się, że jestem starszy od niej o kilka lat, albo ona się tak dobrze konserwuje.

    – Ale nie powinienem tak od razu na “ty” wyjeżdżać.

    – Daj spokój nic się nie stało. Ale fajnie, że są jeszcze dżentelmeni, którzy wiedzą o co chodzi.

    – E tam, coś moim rodzicom udało się wpoić Michałkowi.

    – Napijesz się czegoś?

    – Jak masz to sok jabłkowy.

    – Mam, chodź do kuchni, zresztą tam jest problem.

    Kilka kilometrów i kilkanaście “stuk stuk” później doszliśmy do “aneksu” kuchennego, który jakby go odgrodzić ścianą od salonu mógłby robić za małą kawalerkę. Ona faktycznie chodziła tak jak sobie to wyobrażałem. Dostojny kołyszący krok, biodra płynnie prawo-lewo, stopa za stopą. Jak modelka na wybiegu. Ciśnienie się lekko podniosło.

    Dostałem sok i zabrałem się za oględziny.

    Faktycznie – wszędzie wokół był prąd, ale w kuchni nie.

    – Gdzie masz tablicę z bezpiecznikami?

    Iwona wybałuszyła oczy.

    – Co mam?

    – No taką skrzynkę gdzie schodzi się cała elektryka i są tam bezpieczniki.

    – A nie mam pojęcia, możesz się rozejrzeć?

    – Dobra, poszukajmy.

    Oczywiście zacząłem szukać tam, gdzie zazwyczaj są takie rzeczy, czyli koło szachtu wodno-kanalizacyjnego. Ale przy okazji zlustrowałem sobie apartament. No mój jakiś ostatni nie jest, ale tan to była klasa wyżej. Piękne panele, meble widać, że nie robione po taniości, wszystko ze smakiem, utrzymane w jasnych kolorach. Jedyne ciemne akcenty to były czarno-białe zdjęcia. A to kobieta na koniu, a to kobieta na molo w jakimś egzotycznym miejscu. Zaraz zaraz… Dotarło do mnie, że to przecież Iwona! Pięknie zrobione, wykadrowane zdjęcia.

    Znalazłem skrzynkę, zajrzałem, nic – wszystkie bezpieczniki w górze, prawidłowo.

    – Wiesz co, to na pewno nie bezpieczniki.

    – O rany, i co teraz?

    – Nie wiem jak tu była kładziona elektryka, trudno powiedzieć.

    – To może daj spokój, Radek zadzwoni po elektryka jak wróci?

    – Radek? A, mąż?

    – No… niezupełnie mąż.

    Zanim zdążyłem się ugryźć w jęzor palnąłem:

    – Jak nie mąż to kto?

    – Mieszkamy razem, ot i to wszystko.

    Zaskoczyła mnie, raz, że powiedziała to na smutno, dwa, że mogła zamknąć temat mówiąc, że np. jest partnerem. I tyle.

    – Dobra, będę uciekał, przykro, że nie pomogłem.

    – A nie chcesz pogadać, mijamy się tylko na schodach, a jesteśmy sąsiadami.

    Jednocześnie zaczęła iść w głąb salonu stronę beżowej skórzanej sofy, jakby decyzja, że zostanę była już przesądzona. Rany boskie, jak wstęp do pornosa, a niech tam, może się ziści?

    – Jasne, mam jeszcze sporo czasu zanim moja partnerka wróci.

    – Partnerka, czyli wy też nie?

    – No nie, papierek nam niepotrzebny.

    Iwona usiadła na sofie, jaka gracja, wskazując mi jednocześnie dłonią moje miejsce. Nie za daleko, ale też nie za blisko. Rzuciłem okiem na palce – no z pewnością jej manikiurzystka nie cierpi biedy, zrobienie takich pazurków musi kosztować.

    – U mnie jest trochę inaczej, na początku myślałam tak jak ty, ale z czasem to minęło i układ u nas już jest zupełnie inny. Mieszkamy z Radkiem, pokazujemy się wśród ludzi, uśmiechamy do siebie, ale to już nie to…

    Znów zaskoczyła mnie otwartością, niestety okraszoną sarnimi oczami (dopiero teraz się przyjrzałem i zanotowałem jakie one są piękne…) oraz takim specyficznym bólem w głosie.

    – A może napijesz się czegoś mocniejszego? Bo ja sobie naleję, zresztą już coś tam wypiłam zanim przyszedłeś.

    – Hmmm, innym razem, jak Beata wyczuje, że coś piłem będzie się dopytywać gdzie i z kim. Ale ty się nie krępuj.

    – No to co, powiesz jej.

    – No wiesz, jesteśmy bardzo otwarci, ale mogłaby być zazdrosna.

    – No, jesteście – zachichotała Iwona a w jej oczach błysnęła iskra.

    – O co ci chodzi?

    – Nic nic. Mój Radek nawet jakbym potargana do domu wróciła to by nie zauważył.

    – Ja bym zauważył. A jeśli mogę spytać to czym się zajmujecie?

    – Mamy kancelarię prawną. To znaczy w sumie on ma, ja mu pomagam. I dlatego nie bardzo mogę odejść, wszystko jest na niego, ja w zasadzie nic nie mam.

    Pomyślałem sobie “i dobrze ci tak, takie trochę kurestwo, jestem z nim dla kasy”.

    – No to niekomfortowa sytuacja, faktycznie. U nas jest prościej, apartament jest mój, ona ma mały domek. Będziemy chcieli się rozejść, to każde odejdzie w swoją stronę i już.

    – A chcecie się rozejść?

    – A niby dlaczego? Pasujemy do siebie, mamy podobne charaktery, upodobania, a w seksie to przez całe życie nie miałem lepszej partnerki.

    Iwona ponownie uzupełniła swój kieliszek. Zaczęła taż bawić się włosami a nogi wyciągnęła przed siebie. Łał. Teraz byłem już mocno nakręcony.

    – No wiem przecież.

    – Coooo????

    – No dobra, powiem ci. Jak macie uchylone okno to was doskonale słychać.

    – O matko, przepraszam.

    – Daj spokój, zazdroszczę wam tego. My z Radkiem to już rzadko, ot tak na odstresowanie czasem. A ja to lubię.

    – Ale w czym problem, jesteś bardzo atrakcyjna.

    Iwona poczerwieniała, nie wiem czy od komplementu czy wina, ale widać było, że sprawiłem jej przyjemność.

    – To małe miasto, mógłby się dowiedzieć.

    – No w sumie fa…

    Tyle tylko zdążyłem powiedzieć, bo nagle przysunęła się do mnie a jej dłoń spoczęła na moim udzie.

    – Co chciałeś powiedzieć?

    – Że w sumie fakt z tym małym miastem i wszyscy się znają.

    – Nie wszyscy, my się nie znamy. To znaczy teraz już tak, ale jeszcze pół godziny temu nie.

    Jej dłoń nie napotkawszy oporu zaczęła przesuwać się w stronę krocza. A mój mózg osiągnął 120% normy prędkości przetrawiania informacji i generowania możliwych scenariuszy.

    – A te zdjęcia to ty jesteś – palnąłem.

    – Ja. Ale te są grzeczne, chcesz zobaczyć takie mniej grzeczne?

    Zaczął z niej wychodzić diabełek.

    – To ty masz coś niegrzecznego? Nawet auto masz grzeczne, Bentley. A twój Radek ma fajne zabawki.

    – Bentley jest do pracy. A ten Focus to nie jego, ja nim jeżdżę, on się boi.

    – Łoooo, no to kiedyś musisz mnie zabrać na przejażdżkę.

    – Odważny jesteś, grubo nim jeżdżę. To chodź.

    Zrzuciła szpilki (szkoda!) ale to nie odbiło się zbytnio na jej zgrabności. Poszła w głąb mieszkania, a ja jak cielak za nią.

    Stanęła przed drzwiami.

    – To jest sypialnia, nikt tu nie ma wstępu.

    – No to może nie, daj spokój…

    – No co ty, chodź, nie robimy nic złego.

    Ale ton tego co mówiła wręcz krzyczał “chcę innego faceta i to już!!!”.

    Weszła do sypialni a ja za nią. Piękny jak i reszta mieszkania.

    Centralne miejsce zajmowało łoże. Jeszcze jak wysokiego nie widziałem. A na ścianach wisiały akty Iwony. Akty to mało powiedziane, to było wręcz soft porno. Pozbawiona jakiegokolwiek odzienia poza szpilkami i biżuterią. Iwona tyłem na kolanach. Iwona siedząca przodem na podłodze atelier, z rozstawionymi nogami i lizakiem w ustach.

    Na tym drugim widać było doskonale jej cipkę – elegancko przystrzyżona z pozostawionym pionowym paseczkiem.

    Zrobiło mi się sucho w ustach i ciasno w spodniach.

    – No w sumie nie wiem co mam powiedzieć.

    – A co masz mówić? Podobają ci się?

    – Zdjęcia? Średnio, ale fotografowany obiekt bardzo – zażartowałem.

    – No weź, nikt przed tobą tu tych zdjęć nie widział.

    – To czym sobie zasłużyłem?

    – W sumie nie wiem. Ale będę z tobą szczera – często jak jestem sama i słyszę jak się kochacie to siadam przy oknie i wyobrażam sobie, że to mnie kochasz.

    – Tylko wyobrażasz?

    – No nie tylko, paluszki idą w ruch.

    Teraz już wiedziałem, że nie wiem co musiałbym zepsuć, żeby nie dała się przelecieć. Kutasa miałem twardego jak dawno nie miałem, myśli galopowały, a Iwona była jeszcze bardziej pąsowa niż do tej pory.

    – A chcesz się ze mną kochać – spytałem.

    – Nie. Chcę, żebyś mnie zerżnął tak jak czasami rżniesz swoją kobietę. Słyszę jak to robisz i chcę tak.

    Fakt faktem czasem z moją partnerką się kocham, ale czasem po prostu ona chce, żeby ją zerżnąć, po prostu to lubi. Chce mi się oddać w 100% i nie oczekuje rewanżu.

    – Jesteś pewna? – spytałem jednocześnie odbierając jej kieliszek i napierając na nią lekko ciałem.

    – Tak. Ale nie tutaj. W sypialni nie chcę. Sypialnia jest dla niego.

    OK, niech jej będzie, te mieszkanie ma duuuuży potencjał poza sypialnią.

    Zbliżyłem swoją twarz do jej, brak szpilek spowodował, że pozostając zgrabna zrobiła się filigranowa. Wyszeptałem:

    – Niech będzie, ale ja też mam warunki.

    – Jakie? – spytała z lekkim lękiem.

    – Nic takiego. Założysz szpilki i poprawisz szminkę na ustach. Kręci mnie to.

    Pocałowałem lekko Iwonę w usta a ona z westchnieniem odwzajemniła pocałunek. Spojrzała mi w oczy jak dawno nikt nie patrzył. Jej wzrok krzyczał “chcę, chcę, chcę!!!”.

    Wziąłem Iwonę za rękę i poprowadziłem z powrotem do salonu na sofę. Usiadłem i pociągnąłem ją na siebie. Walczyła z wąską spódnicą, aż w końcu podciągnęła ją wysoko. A mi stanął jeszcze bardziej chyba bo zobaczyłem przepiękne majteczki z bordowej koronki i zmysłowy tatuaż na udzie.

    – Dziara u tak eleganckiej kobiety? – zażartowałem.

    – To tylko fasada, tęsknię za odrobiną szaleństwa.

    – No to zaszalejmy, idź poprawić usta. I nie zapomnij butów.

    Wzięła grzecznie szpilki w ręce, puściła oko i chciała odejść, ale złapałem ją za dłoń. Zaskoczona się zatrzymała stojąc przede mną w rozkroku. Moje palce odchyliły skrawek jej majtek i moje palce poczuły gorąco i wilgotno. Zaskoczyło ją to trochę, ale za chwilę to ja byłem zaskoczony, bo ona się wręcz na palce nadziała. Zabrałem dłoń.

    – Leć. Jak wrócisz ja będę gotowy.

    Iwona zniknęła w łazience a ja zrzuciłem z siebie ubranie, rozsiadłem się na sofie i zastanawiałem się co zrobić, żeby za szybko nie wystrzelić.

    W końcu Iwona wyszła z łazienki. Nago. O matko i córko. Widać, że nigdy dzieci nie miała. Płaski brzuch, jędrne piersi, szczupłe nogi, długa szyja, pięknie wymalowane błyszczącą pomadką usta. O bogowie.

    Zrobiłem trzy kroki w moją stronę, ale ją powstrzymałem.

    – Nie, nie, nie. Idź powoli, tak jak zwykle chodzisz po domu. Słyszę to i fantazjuję, nie psuj tego.

    – Co fantazjujesz?

    – Że idziesz powoli do lustra, wypinasz się i poprawiasz makijaż?

    – O tak?

    Odwróciła się do mnie tyłem ukazując jeszcze jeden tatuaż na lewej łopatce, podeszła do ściany i udając, że się maluje wypięła tyłeczek w moją stronę. Wysokie czerwone szpilki wydłużały jej nogi do niebotycznych wartości. Dokładnie tak to sobie wyobrażałem, ale nie miałem w najśmielszych snach pojęcia, że ona jest tak zgrabna. Aż prosiło się podejść i posiąść. Ale nie tak chciałem.

    – Wystarczy tego, chodź do mnie, ale zmysłowo, nie mamy całego dnia.

    W tym momencie dotarło do mnie, że wyszedłem z domu zostawiając drzwi otwarte a moja partnerka niedługo miała wrócić. Która godzina? Jest zegar na ścianie, ok, mam godzinę, może niecałą.

    Iwona odwróciła się do mnie i zaczęła się zbliżać. Ale nie tak jak chciałem. Opadła na kolana. Długie włosy opadły na podłogę a ona zaczęła pomału iść do mnie na czworakach.

    – Na co czekasz, zabawiaj się swoim kutasem – rozkazała.

    – Ej, to ja miałem dyktować warunki.

    – Już podyktowałeś, buty i szminka, teraz ja.

    Była już blisko, ale posłusznie chwyciłem kutasa i zacząłem powoli go masować. Serio – nie pamiętam kiedy był tak twardy.

    Oparła dłonie na moich udach.

    – Czy taka ilość szminki jest wystarczająca?

    – Idealna…

    – Lubisz ostro czy delikatnie, mokro?

    – Wyuzdana jesteś wiesz? Nie wyglądasz na taką.

    – Nie jestem. A przynajmniej do dziś nie byłam, nie wiem co się dzieje.

    Wyglądała na taką co mówi prawdę.

    – No to bądź, zaszalej.

    W tym momencie jej usta zamknęły się na moim kutasie i zrobiło się błogo.

    Zaczęła delikatnie rozsmarowując czerwoną szminkę na prawie całej długości członka. Odchyliłem głowę do tyłu i poczułem, że przestała.

    – Co się stało.

    – Nic. Ale nie patrzysz mi w oczy, masz mi patrzeć.

    O kurwa, ale jazda, zazwyczaj laski nie chciały, żeby patrzeć “bo je to krępuje”.

    No dobra, skoro ma takie życzenie…

    Zebrałem jej włosy w garść, ponownie mój członek zaczął znikać w jej ustach. Na początku powoli i pod jej dyktando, lecz w pewnym momencie poczułem, że chce abym to ja narzucił jej styl. Lekko przyspieszyłem tempo i mocniej docisnąłem jej głowę, niech spróbuje głębiej. Przyjęła bez zająknięcia, więc poszło jeszcze głębiej. Już teraz dało się poczuć, że to jej max. Chwilę tak mnie pochłaniała, po czym zabrałem jej głowę i dałem oddech.

    – Podoba mi się – uśmiechnęła się szeroko. Chyba po raz pierwszy dzisiaj.

    – No to teraz też ci się powinno spodobać.

    Wstałem ciągle trzymając ją za włosy i na stojąco wpakowałem jej kutasa bez ostrzeżenia w usta. Tym razem posuwałem ją ostro, wychodząc z założenia, że skoro nie protestuje to chce. Widok z góry był boski. Mój kutas w jej ustach, ociekający śliną, jej włosy w mojej garści, pośladki kształtnie układające się na podkulonych nogach, ciągle w szpilkach. Nie mogłem tego kontynuować, bo wiedziałem, że długo tak nie pociągnę.

    Zabrałem kutasa z jej ust.

    Ciągle trzymając ją za włosy zmusiłem do zajęcia pozycji na czworaka i zaszedłem od tyłu.

    – O tak – wyszeptała.

    Piękną miała cipkę, dokładnie taką jak na zdjęciach w sypialni. Gołym okiem było widać jak błyszczy mokra od soków.

    Bez ogródek wpakowałem się w nią na pieska, westchnęła z rozkoszy. Kilka ruchów i odciągnąłem za włosy jej głowę do tyłu. Widok jej w takiej pozycji był bardzo apetyczny, tym bardziej, że pofantazjowałem o jej bardzo ładnym odbycie.

    Wydała z siebie gardłowe “ooo, taaak”.

    Ale to nie miało być tak. Wyszedłem z głośnym chlupnięciem z niej za co zostałem skarcony wzrokiem.

    Podniosłem ją i wręcz rzuciłem na sofę. Teraz ja ukląkłem i wbiłem język w jej cipkę. Przepyszna, mokra, pachnąca. Aż żal ukrywać przed światem.

    – Bardzo dobrze smakujesz… – wymamrotałem.

    Jednak długo to nie trwało, zasugerowała, że to nie jej bajka. Złapałem ją za kostki podniosłem nogi wysoko do góry rozszerzyłem i wszedłem do samego końca. Chyba trafiłem idealnie bo wstąpił w nią diabeł. Wiła się i jęczała z rozkoszy, a ja walczyłem ze sobą, żeby nie skończyć jeszcze. Całowałem jej łydki, nogi w butach wyglądały obłędnie. Iwona zaczęła pieścić cipkę całą dłonią. Najpierw powoli potem coraz szybciej, jej długie palce dodatkowo wydłużone pazurkami wyglądały nieziemsko. Jej biodra wykonywały szalony taniec, w końcu wychrypiała “rżnij mnie mocno, zaraz będę miała”. Dwa razy mi powtarzać nie trzeba, zacząłem mocno uderzać swoimi biodrami o jej mocno uderzając w sklepienie miednicy. W jej gardła wydobyło się głośne “oooooccccchhhhh”, przez ciało przeszedł dreszcz a jej cipka stała się jeszcze bardziej mokra, jej soki spływały mi po udach. Jej uda drżały z wysiłku, orgazmu i pożądania. Wyszedłem z niej z bardzo głośnym chlupnięciem, miłe dla ucha.

    Iwona zakryła twarz w dłoniach. Płacze?

    – Co się stało?

    Zabrała dłonie i zobaczyłem, że jest przeszczęśliwa.

    – Nic baranie, zrobiłeś mi tak dobrze jak dawno nie miałam.

    – Cała przyjemność po mojej stronie.

    – Przyjemność to dopiero będziesz miał. Jak chcesz mnie jeszcze? Ale anal odpada, nie fantazjuj. Może kiedyś, ale jeszcze nie.

    Po pierwsze skąd wiedziała, że fantazjowałem o analu? A te “jeszcze” brzmiało jak obietnica…

    – Zaskocz mnie.

    Usiadła na sofie (ciekawe jak doczyści mokre ślady…) rozkładając szeroko nogi, przyciągnęła mnie do siebie i ponownie wzięła mojego członka do ust. Spojrzała mi wymownie w oczy i wiedziałem o czym myśli. Przejąłem inicjatywę, złapałem jej głowę w obie ręce i zacząłem ostro posuwać ją w usta. Momentami pozwalałem jej odetchnąć, w czasie jednej z takich przerw wykrztusiła “faktycznie dobrze smakuję, po raz pierwszy czuję swój własny smak”.

    Kiedy już czułem, że długo to nie potrwa podniosłem ją z sofy i poprowadziłem do okna na taras. Ma w nich rolety całkowicie zasłaniające okna, tak, że widać ze środka co dzieje się na zewnątrz, ale z zewnątrz nie da się zobaczyć szczegółów wewnątrz.

    Postawiłem ją przodem do okna, rozstawiłem szeroko nogi, ręce skierowałem na framugę.

    – Nie widać nas?

    – Ja cię z mojego tarasu nigdy nie widziałem, to chyba nie widać.

    – To mnie zerżnij.

    Nie pozostawiła mi wyboru, wszedłem w nią od tyłu. Była tak mokra, że musiałem uważać, aby z niej nie wyjść. Trzymałem za piersi i pośladki na zmianę. Z każdym pchnięciem Iwona pochylała się coraz bardziej wypinając tyłeczek mocniej i mocniej. Już nie mogłem dosięgnąć piersi, trzymałem mocno za biodra i uderzałem coraz mocniej czując, że one odpowiada na każde moje pchnięcie coraz mocniej.

    – Tak, nie przerywaj, rżnij mnie, mocno, znów będę miała, o tak, mocniej, o taaaakkkk!!!

    Takie słowa działają na mnie jak płachta na byka, kiedy poczułem u niej skurcz orgazmu sam eksplodowałem wewnątrz jej przewilgotnej cipki mocno dopychając kutasa. Iwona błyskawicznie uciekła sprzede mnie, odwróciła się i wzięła mnie całego do ust, wysysając każdą kroplę, choć sporo tego chlapnęło na podłogę.

    W tym momencie zobaczyłem prze roletę, że na moim tarasie krząta się moja partnerka.

    – O kurwa – wyrwało mi się.

    – Co się stało? – wystraszyła się Iwona.

    Wskazałem palcem przez roletę, spojrzała i mruknęła “warto było”.

    – Zbieram się, wybacz.

    – Rozumiem, zobaczymy się jeszcze?

    – Obiecałaś anala, więc jasne.

    Poczerwieniała i usłyszałem:

    – Wiesz co robić, umiesz to robić i robisz to świetnie. Więc i anala z tobą zaryzykuję, choć nigdy wcześniej nie próbowałam.

    Poczułem, że znowu mógłby mi stwardnieć, ale stres z powrotu do domu wziął górę.

    Zostawiłem Iwonę nagą, rozczochraną, bez szminki. Ale zadowoloną.

    Wróciłem do domu “a w garażu byłem, to drzwi nie zamykałem”.

    A wieczorem znów usłyszałem “stuk stuk stuk”. I znów mi stanął…

    JEŚLI SIĘ SPODOBA, PUBLIKOWAŁ BĘDĘ KOLEJNE CZĘŚCI.

    Sielanka nie trwała długo. Mieszkam w małym apartamentowcu, ot, w sumie 8 mieszkań. Jedne mniejsze, inne po 100m2. Właśnie taki kolos jest tuż obok mojego. W zasadzie drzwi w drzwi. Do niedawna mieszkała tam starsza rodzina, dwa pokolenia, ale żarli się między sobą i chyba postanowili sprzedać mieszkanie i się rozdzielić.

    Przez jakiś czas mieszkanie stało puste, taki metraż z takim standardem nie znajduje szybko nabywców.

    W sumie mnie to cieszyło, ciszej tak jakoś… No i większy komfort – ich i nasz taras są tak położone, że praktycznie na upartego możemy sobie zajrzeć w okna. Z moją partnerką lubimy chodzić nago, dzieci nie ma w domu, więc dlaczego nie…

    Po kilku tygodniach od zamieszkania usłyszałem hałas na korytarzu – dyskretne spojrzenie przez wizjer – oooo, nowi sąsiedzi się wprowadzają.

    Przez kilka dni nie było okazji przyuważyć kto to taki, natomiast w garażowcu dało się zauważyć trzy nowe auta. Tak właśnie – trzy. Mini, Focus RS (!!!) oraz Bentley. Jaki Bentley to nie wiem, nie moja liga…

    Jednak w końcu minęliśmy się z tym jak mi się wydawało małżeństwem na schodach. On zwyczajny czterdziestoparolatek, ona zgrabna na oko trzydziestka +. Czy miała w sobie coś? Nic co normalnie przykułoby uwagę. Owszem, wysoka, zgrabna, uroda trudna do ocenienia z powodu dość mocnego makijażu i przelotnego mijania się. Włosy starannie upięte. Na pewno zwracająca swoim ubiorem uwagę – szyk i klasa. Pni prawnik? Lekarka z własną praktyką? Cholera wie.

    I tak się mijaliśmy, przyglądałem się coraz bardziej i stwierdziłem, że jest naprawdę spoko. Kręcił mnie jej styl ubierania się. Nawet na tarasie nie widziałem jej w porozciąganych ciuchach.

    Dodatkowo mocno kręciło mnie to, że po domu chodzi w szpilkach albo co najmniej na obcasach, wolnym, zmysłowym krokiem. Stuk stuk stuk stuk. Chwila przerwy. Znów stuk stuk stuk… Wyobrażałem sobie, że w obcisłej spódnicy i białej obcisłej koszuli, kołyszącym krokiem idzie przed lustro, pochyla się do niego wypinając pośladki i wysuwając dla równowagi jedną nogę przed siebie poprawia makijaż.

    Ten makijaż jak to oceniłem na początku nie był wcale taki mocny, po prostu wyraźny. Ewidentnie lubowała się w wyraźnych kolorach, mocna czerwień na ustach, błękit na powiekach… Z czasem zacząłem przez te stuk stuk o niej fantazjować, wyobrażając sobie jej szminkę na moim kutasie.

    I tak sobie się mijaliśmy z tygodnia na tydzień, ot zwyczajowe “dzień dobry” i nic poza tym. Tylko zza ściany stuk stuk stuk. No i zauważyłem ze zdziwieniem, że Mini jeździ jej mąż a ona ujeżdża Bentleya. To mi się dodatkowo spodobało.

    Pewnego dnia wróciłem z pracy, mojej partnerki jeszcze nie było, miałem ponad 2 godziny dla siebie jak mi się wydawało. Włączyłem muzykę, wszedłem pod prysznic, jaka ulga po całym dniu pracy. Kończyłem, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Dziwne, mieszkam w apartamentowcu, nikt nie ma ot tak dostępu, żadne ulotki ani domokrążcy. OK, musi być coś ważnego, może zalewam kogoś z dołu? Szybko się wytarłem i okręciłem ręcznikiem i szybko poszedłem do drzwi, bo dzwonek się powtórzył.

    Na korytarzu stała ona. Jak zwykle elegancka, ale teraz do tego doszło zaskoczenie widokiem nieomal półnagiego kolesia, jeszcze mokrego i w sumie też zaskoczonego, nawet lekko zmieszanego. Różnica która od razu rzuciła mi się w oczy to włosy – w końcu rozpuszczone, opadające falami na ramiona, dłuższe niż mi się wydawało że ma.

    Chwilowa konsternacja minęła i lekko łamiącym się głosem przeprosiła za najście.

    – Mam problem, bo w całym mieszkaniu ma prąd tylko nie w kuchni i chciałam poprosić o rzucenie okiem, ale nie chcę przeszkadzać.

    – Nie przeszkadzasz, już teraz nie mam nic do roboty.

    I od razu mi przemknęło przez myśl jakim jestem chamem że od razu na “ty” przeszedłem. Ona zdawała się nie zwrócić na to uwagi.

    – Ale nie chcę robić kłopotu.

    – Nie robisz, daj mi chwilę się ogarnąć i podejdę, OK?

    – Dobrze, wejdź bez pukania.

    “Wejdź bez pukania” wyobraźnia robi sobie ze mnie żarty…

    Poszła do siebie a ja trochę zgłupiałem, bo zajarzyłem, że wygląda dokładnie tak jak to sobie wyobrażałem gdy robiła stuk stuk – wąska spódnica do kolan, jasna obcisła koszula, szpilki. No i te rozpuszczone włosy…

    Poczułem, że pod ręcznikiem zaczyna coś się odbywać, rozgoniłem kosmate myśli i zabrałem się za ubieranie.

    Dla porządku zanim wszedłem do niej jednak zapukałem, odczekałem kilka sekund i wszedłem. Wyszła mi z salonu (salonu? to stodoła jest…) naprzeciw. Ubranie te samo, przynajmniej z zewnątrz. Ale moje bystre zboczone oko wyłapało świeżą dawkę makijażu, zwłaszcza czerwonej, wilgotnej szminki.

    – To w czym problem?

    – Może zacznijmy jeszcze raz – Iwona jestem.

    Hmmm, Iwona. Nie kojarzy mi się jakoś spektakularnie, ale niech jej będzie.

    – Miło, Michał. Przepraszam, że od razu przeszedłem na “ty”.

    – No coś Ty, jesteśmy w podobnym wieku.

    Schlebiła mi, bo wydaje mi się, że jestem starszy od niej o kilka lat, albo ona się tak dobrze konserwuje.

    – Ale nie powinienem tak od razu na “ty” wyjeżdżać.

    – Daj spokój nic się nie stało. Ale fajnie, że są jeszcze dżentelmeni, którzy wiedzą o co chodzi.

    – E tam, coś moim rodzicom udało się wpoić Michałkowi.

    – Napijesz się czegoś?

    – Jak masz to sok jabłkowy.

    – Mam, chodź do kuchni, zresztą tam jest problem.

    Kilka kilometrów i kilkanaście “stuk stuk” później doszliśmy do “aneksu” kuchennego, który jakby go odgrodzić ścianą od salonu mógłby robić za małą kawalerkę. Ona faktycznie chodziła tak jak sobie to wyobrażałem. Dostojny kołyszący krok, biodra płynnie prawo-lewo, stopa za stopą. Jak modelka na wybiegu. Ciśnienie się lekko podniosło.

    Dostałem sok i zabrałem się za oględziny.

    Faktycznie – wszędzie wokół był prąd, ale w kuchni nie.

    – Gdzie masz tablicę z bezpiecznikami?

    Iwona wybałuszyła oczy.

    – Co mam?

    – No taką skrzynkę gdzie schodzi się cała elektryka i są tam bezpieczniki.

    – A nie mam pojęcia, możesz się rozejrzeć?

    – Dobra, poszukajmy.

    Oczywiście zacząłem szukać tam, gdzie zazwyczaj są takie rzeczy, czyli koło szachtu wodno-kanalizacyjnego. Ale przy okazji zlustrowałem sobie apartament. No mój jakiś ostatni nie jest, ale tan to była klasa wyżej. Piękne panele, meble widać, że nie robione po taniości, wszystko ze smakiem, utrzymane w jasnych kolorach. Jedyne ciemne akcenty to były czarno-białe zdjęcia. A to kobieta na koniu, a to kobieta na molo w jakimś egzotycznym miejscu. Zaraz zaraz… Dotarło do mnie, że to przecież Iwona! Pięknie zrobione, wykadrowane zdjęcia.

    Znalazłem skrzynkę, zajrzałem, nic – wszystkie bezpieczniki w górze, prawidłowo.

    – Wiesz co, to na pewno nie bezpieczniki.

    – O rany, i co teraz?

    – Nie wiem jak tu była kładziona elektryka, trudno powiedzieć.

    – To może daj spokój, Radek zadzwoni po elektryka jak wróci?

    – Radek? A, mąż?

    – No… niezupełnie mąż.

    Zanim zdążyłem się ugryźć w jęzor palnąłem:

    – Jak nie mąż to kto?

    – Mieszkamy razem, ot i to wszystko.

    Zaskoczyła mnie, raz, że powiedziała to na smutno, dwa, że mogła zamknąć temat mówiąc, że np. jest partnerem. I tyle.

    – Dobra, będę uciekał, przykro, że nie pomogłem.

    – A nie chcesz pogadać, mijamy się tylko na schodach, a jesteśmy sąsiadami.

    Jednocześnie zaczęła iść w głąb salonu stronę beżowej skórzanej sofy, jakby decyzja, że zostanę była już przesądzona. Rany boskie, jak wstęp do pornosa, a niech tam, może się ziści?

    – Jasne, mam jeszcze sporo czasu zanim moja partnerka wróci.

    – Partnerka, czyli wy też nie?

    – No nie, papierek nam niepotrzebny.

    Iwona usiadła na sofie, jaka gracja, wskazując mi jednocześnie dłonią moje miejsce. Nie za daleko, ale też nie za blisko. Rzuciłem okiem na palce – no z pewnością jej manikiurzystka nie cierpi biedy, zrobienie takich pazurków musi kosztować.

    – U mnie jest trochę inaczej, na początku myślałam tak jak ty, ale z czasem to minęło i układ u nas już jest zupełnie inny. Mieszkamy z Radkiem, pokazujemy się wśród ludzi, uśmiechamy do siebie, ale to już nie to…

    Znów zaskoczyła mnie otwartością, niestety okraszoną sarnimi oczami (dopiero teraz się przyjrzałem i zanotowałem jakie one są piękne…) oraz takim specyficznym bólem w głosie.

    – A może napijesz się czegoś mocniejszego? Bo ja sobie naleję, zresztą już coś tam wypiłam zanim przyszedłeś.

    – Hmmm, innym razem, jak Beata wyczuje, że coś piłem będzie się dopytywać gdzie i z kim. Ale ty się nie krępuj.

    – No to co, powiesz jej.

    – No wiesz, jesteśmy bardzo otwarci, ale mogłaby być zazdrosna.

    – No, jesteście – zachichotała Iwona a w jej oczach błysnęła iskra.

    – O co ci chodzi?

    – Nic nic. Mój Radek nawet jakbym potargana do domu wróciła to by nie zauważył.

    – Ja bym zauważył. A jeśli mogę spytać to czym się zajmujecie?

    – Mamy kancelarię prawną. To znaczy w sumie on ma, ja mu pomagam. I dlatego nie bardzo mogę odejść, wszystko jest na niego, ja w zasadzie nic nie mam.

    Pomyślałem sobie “i dobrze ci tak, takie trochę kurestwo, jestem z nim dla kasy”.

    – No to niekomfortowa sytuacja, faktycznie. U nas jest prościej, apartament jest mój, ona ma mały domek. Będziemy chcieli się rozejść, to każde odejdzie w swoją stronę i już.

    – A chcecie się rozejść?

    – A niby dlaczego? Pasujemy do siebie, mamy podobne charaktery, upodobania, a w seksie to przez całe życie nie miałem lepszej partnerki.

    Iwona ponownie uzupełniła swój kieliszek. Zaczęła taż bawić się włosami a nogi wyciągnęła przed siebie. Łał. Teraz byłem już mocno nakręcony.

    – No wiem przecież.

    – Coooo????

    – No dobra, powiem ci. Jak macie uchylone okno to was doskonale słychać.

    – O matko, przepraszam.

    – Daj spokój, zazdroszczę wam tego. My z Radkiem to już rzadko, ot tak na odstresowanie czasem. A ja to lubię.

    – Ale w czym problem, jesteś bardzo atrakcyjna.

    Iwona poczerwieniała, nie wiem czy od komplementu czy wina, ale widać było, że sprawiłem jej przyjemność.

    – To małe miasto, mógłby się dowiedzieć.

    – No w sumie fa…

    Tyle tylko zdążyłem powiedzieć, bo nagle przysunęła się do mnie a jej dłoń spoczęła na moim udzie.

    – Co chciałeś powiedzieć?

    – Że w sumie fakt z tym małym miastem i wszyscy się znają.

    – Nie wszyscy, my się nie znamy. To znaczy teraz już tak, ale jeszcze pół godziny temu nie.

    Jej dłoń nie napotkawszy oporu zaczęła przesuwać się w stronę krocza. A mój mózg osiągnął 120% normy prędkości przetrawiania informacji i generowania możliwych scenariuszy.

    – A te zdjęcia to ty jesteś – palnąłem.

    – Ja. Ale te są grzeczne, chcesz zobaczyć takie mniej grzeczne?

    Zaczął z niej wychodzić diabełek.

    – To ty masz coś niegrzecznego? Nawet auto masz grzeczne, Bentley. A twój Radek ma fajne zabawki.

    – Bentley jest do pracy. A ten Focus to nie jego, ja nim jeżdżę, on się boi.

    – Łoooo, no to kiedyś musisz mnie zabrać na przejażdżkę.

    – Odważny jesteś, grubo nim jeżdżę. To chodź.

    Zrzuciła szpilki (szkoda!) ale to nie odbiło się zbytnio na jej zgrabności. Poszła w głąb mieszkania, a ja jak cielak za nią.

    Stanęła przed drzwiami.

    – To jest sypialnia, nikt tu nie ma wstępu.

    – No to może nie, daj spokój…

    – No co ty, chodź, nie robimy nic złego.

    Ale ton tego co mówiła wręcz krzyczał “chcę innego faceta i to już!!!”.

    Weszła do sypialni a ja za nią. Piękny jak i reszta mieszkania.

    Centralne miejsce zajmowało łoże. Jeszcze jak wysokiego nie widziałem. A na ścianach wisiały akty Iwony. Akty to mało powiedziane, to było wręcz soft porno. Pozbawiona jakiegokolwiek odzienia poza szpilkami i biżuterią. Iwona tyłem na kolanach. Iwona siedząca przodem na podłodze atelier, z rozstawionymi nogami i lizakiem w ustach.

    Na tym drugim widać było doskonale jej cipkę – elegancko przystrzyżona z pozostawionym pionowym paseczkiem.

    Zrobiło mi się sucho w ustach i ciasno w spodniach.

    – No w sumie nie wiem co mam powiedzieć.

    – A co masz mówić? Podobają ci się?

    – Zdjęcia? Średnio, ale fotografowany obiekt bardzo – zażartowałem.

    – No weź, nikt przed tobą tu tych zdjęć nie widział.

    – To czym sobie zasłużyłem?

    – W sumie nie wiem. Ale będę z tobą szczera – często jak jestem sama i słyszę jak się kochacie to siadam przy oknie i wyobrażam sobie, że to mnie kochasz.

    – Tylko wyobrażasz?

    – No nie tylko, paluszki idą w ruch.

    Teraz już wiedziałem, że nie wiem co musiałbym zepsuć, żeby nie dała się przelecieć. Kutasa miałem twardego jak dawno nie miałem, myśli galopowały, a Iwona była jeszcze bardziej pąsowa niż do tej pory.

    – A chcesz się ze mną kochać – spytałem.

    – Nie. Chcę, żebyś mnie zerżnął tak jak czasami rżniesz swoją kobietę. Słyszę jak to robisz i chcę tak.

    Fakt faktem czasem z moją partnerką się kocham, ale czasem po prostu ona chce, żeby ją zerżnąć, po prostu to lubi. Chce mi się oddać w 100% i nie oczekuje rewanżu.

    – Jesteś pewna? – spytałem jednocześnie odbierając jej kieliszek i napierając na nią lekko ciałem.

    – Tak. Ale nie tutaj. W sypialni nie chcę. Sypialnia jest dla niego.

    OK, niech jej będzie, te mieszkanie ma duuuuży potencjał poza sypialnią.

    Zbliżyłem swoją twarz do jej, brak szpilek spowodował, że pozostając zgrabna zrobiła się filigranowa. Wyszeptałem:

    – Niech będzie, ale ja też mam warunki.

    – Jakie? – spytała z lekkim lękiem.

    – Nic takiego. Założysz szpilki i poprawisz szminkę na ustach. Kręci mnie to.

    Pocałowałem lekko Iwonę w usta a ona z westchnieniem odwzajemniła pocałunek. Spojrzała mi w oczy jak dawno nikt nie patrzył. Jej wzrok krzyczał “chcę, chcę, chcę!!!”.

    Wziąłem Iwonę za rękę i poprowadziłem z powrotem do salonu na sofę. Usiadłem i pociągnąłem ją na siebie. Walczyła z wąską spódnicą, aż w końcu podciągnęła ją wysoko. A mi stanął jeszcze bardziej chyba bo zobaczyłem przepiękne majteczki z bordowej koronki i zmysłowy tatuaż na udzie.

    – Dziara u tak eleganckiej kobiety? – zażartowałem.

    – To tylko fasada, tęsknię za odrobiną szaleństwa.

    – No to zaszalejmy, idź poprawić usta. I nie zapomnij butów.

    Wzięła grzecznie szpilki w ręce, puściła oko i chciała odejść, ale złapałem ją za dłoń. Zaskoczona się zatrzymała stojąc przede mną w rozkroku. Moje palce odchyliły skrawek jej majtek i moje palce poczuły gorąco i wilgotno. Zaskoczyło ją to trochę, ale za chwilę to ja byłem zaskoczony, bo ona się wręcz na palce nadziała. Zabrałem dłoń.

    – Leć. Jak wrócisz ja będę gotowy.

    Iwona zniknęła w łazience a ja zrzuciłem z siebie ubranie, rozsiadłem się na sofie i zastanawiałem się co zrobić, żeby za szybko nie wystrzelić.

    W końcu Iwona wyszła z łazienki. Nago. O matko i córko. Widać, że nigdy dzieci nie miała. Płaski brzuch, jędrne piersi, szczupłe nogi, długa szyja, pięknie wymalowane błyszczącą pomadką usta. O bogowie.

    Zrobiłem trzy kroki w moją stronę, ale ją powstrzymałem.

    – Nie, nie, nie. Idź powoli, tak jak zwykle chodzisz po domu. Słyszę to i fantazjuję, nie psuj tego.

    – Co fantazjujesz?

    – Że idziesz powoli do lustra, wypinasz się i poprawiasz makijaż?

    – O tak?

    Odwróciła się do mnie tyłem ukazując jeszcze jeden tatuaż na lewej łopatce, podeszła do ściany i udając, że się maluje wypięła tyłeczek w moją stronę. Wysokie czerwone szpilki wydłużały jej nogi do niebotycznych wartości. Dokładnie tak to sobie wyobrażałem, ale nie miałem w najśmielszych snach pojęcia, że ona jest tak zgrabna. Aż prosiło się podejść i posiąść. Ale nie tak chciałem.

    – Wystarczy tego, chodź do mnie, ale zmysłowo, nie mamy całego dnia.

    W tym momencie dotarło do mnie, że wyszedłem z domu zostawiając drzwi otwarte a moja partnerka niedługo miała wrócić. Która godzina? Jest zegar na ścianie, ok, mam godzinę, może niecałą.

    Iwona odwróciła się do mnie i zaczęła się zbliżać. Ale nie tak jak chciałem. Opadła na kolana. Długie włosy opadły na podłogę a ona zaczęła pomału iść do mnie na czworakach.

    – Na co czekasz, zabawiaj się swoim kutasem – rozkazała.

    – Ej, to ja miałem dyktować warunki.

    – Już podyktowałeś, buty i szminka, teraz ja.

    Była już blisko, ale posłusznie chwyciłem kutasa i zacząłem powoli go masować. Serio – nie pamiętam kiedy był tak twardy.

    Oparła dłonie na moich udach.

    – Czy taka ilość szminki jest wystarczająca?

    – Idealna…

    – Lubisz ostro czy delikatnie, mokro?

    – Wyuzdana jesteś wiesz? Nie wyglądasz na taką.

    – Nie jestem. A przynajmniej do dziś nie byłam, nie wiem co się dzieje.

    Wyglądała na taką co mówi prawdę.

    – No to bądź, zaszalej.

    W tym momencie jej usta zamknęły się na moim kutasie i zrobiło się błogo.

    Zaczęła delikatnie rozsmarowując czerwoną szminkę na prawie całej długości członka. Odchyliłem głowę do tyłu i poczułem, że przestała.

    – Co się stało.

    – Nic. Ale nie patrzysz mi w oczy, masz mi patrzeć.

    O kurwa, ale jazda, zazwyczaj laski nie chciały, żeby patrzeć “bo je to krępuje”.

    No dobra, skoro ma takie życzenie…

    Zebrałem jej włosy w garść, ponownie mój członek zaczął znikać w jej ustach. Na początku powoli i pod jej dyktando, lecz w pewnym momencie poczułem, że chce abym to ja narzucił jej styl. Lekko przyspieszyłem tempo i mocniej docisnąłem jej głowę, niech spróbuje głębiej. Przyjęła bez zająknięcia, więc poszło jeszcze głębiej. Już teraz dało się poczuć, że to jej max. Chwilę tak mnie pochłaniała, po czym zabrałem jej głowę i dałem oddech.

    – Podoba mi się – uśmiechnęła się szeroko. Chyba po raz pierwszy dzisiaj.

    – No to teraz też ci się powinno spodobać.

    Wstałem ciągle trzymając ją za włosy i na stojąco wpakowałem jej kutasa bez ostrzeżenia w usta. Tym razem posuwałem ją ostro, wychodząc z założenia, że skoro nie protestuje to chce. Widok z góry był boski. Mój kutas w jej ustach, ociekający śliną, jej włosy w mojej garści, pośladki kształtnie układające się na podkulonych nogach, ciągle w szpilkach. Nie mogłem tego kontynuować, bo wiedziałem, że długo tak nie pociągnę.

    Zabrałem kutasa z jej ust.

    Ciągle trzymając ją za włosy zmusiłem do zajęcia pozycji na czworaka i zaszedłem od tyłu.

    – O tak – wyszeptała.

    Piękną miała cipkę, dokładnie taką jak na zdjęciach w sypialni. Gołym okiem było widać jak błyszczy mokra od soków.

    Bez ogródek wpakowałem się w nią na pieska, westchnęła z rozkoszy. Kilka ruchów i odciągnąłem za włosy jej głowę do tyłu. Widok jej w takiej pozycji był bardzo apetyczny, tym bardziej, że pofantazjowałem o jej bardzo ładnym odbycie.

    Wydała z siebie gardłowe “ooo, taaak”.

    Ale to nie miało być tak. Wyszedłem z głośnym chlupnięciem z niej za co zostałem skarcony wzrokiem.

    Podniosłem ją i wręcz rzuciłem na sofę. Teraz ja ukląkłem i wbiłem język w jej cipkę. Przepyszna, mokra, pachnąca. Aż żal ukrywać przed światem.

    – Bardzo dobrze smakujesz… – wymamrotałem.

    Jednak długo to nie trwało, zasugerowała, że to nie jej bajka. Złapałem ją za kostki podniosłem nogi wysoko do góry rozszerzyłem i wszedłem do samego końca. Chyba trafiłem idealnie bo wstąpił w nią diabeł. Wiła się i jęczała z rozkoszy, a ja walczyłem ze sobą, żeby nie skończyć jeszcze. Całowałem jej łydki, nogi w butach wyglądały obłędnie. Iwona zaczęła pieścić cipkę całą dłonią. Najpierw powoli potem coraz szybciej, jej długie palce dodatkowo wydłużone pazurkami wyglądały nieziemsko. Jej biodra wykonywały szalony taniec, w końcu wychrypiała “rżnij mnie mocno, zaraz będę miała”. Dwa razy mi powtarzać nie trzeba, zacząłem mocno uderzać swoimi biodrami o jej mocno uderzając w sklepienie miednicy. W jej gardła wydobyło się głośne “oooooccccchhhhh”, przez ciało przeszedł dreszcz a jej cipka stała się jeszcze bardziej mokra, jej soki spływały mi po udach. Jej uda drżały z wysiłku, orgazmu i pożądania. Wyszedłem z niej z bardzo głośnym chlupnięciem, miłe dla ucha.

    Iwona zakryła twarz w dłoniach. Płacze?

    – Co się stało?

    Zabrała dłonie i zobaczyłem, że jest przeszczęśliwa.

    – Nic baranie, zrobiłeś mi tak dobrze jak dawno nie miałam.

    – Cała przyjemność po mojej stronie.

    – Przyjemność to dopiero będziesz miał. Jak chcesz mnie jeszcze? Ale anal odpada, nie fantazjuj. Może kiedyś, ale jeszcze nie.

    Po pierwsze skąd wiedziała, że fantazjowałem o analu? A te “jeszcze” brzmiało jak obietnica…

    – Zaskocz mnie.

    Usiadła na sofie (ciekawe jak doczyści mokre ślady…) rozkładając szeroko nogi, przyciągnęła mnie do siebie i ponownie wzięła mojego członka do ust. Spojrzała mi wymownie w oczy i wiedziałem o czym myśli. Przejąłem inicjatywę, złapałem jej głowę w obie ręce i zacząłem ostro posuwać ją w usta. Momentami pozwalałem jej odetchnąć, w czasie jednej z takich przerw wykrztusiła “faktycznie dobrze smakuję, po raz pierwszy czuję swój własny smak”.

    Kiedy już czułem, że długo to nie potrwa podniosłem ją z sofy i poprowadziłem do okna na taras. Ma w nich rolety całkowicie zasłaniające okna, tak, że widać ze środka co dzieje się na zewnątrz, ale z zewnątrz nie da się zobaczyć szczegółów wewnątrz.

    Postawiłem ją przodem do okna, rozstawiłem szeroko nogi, ręce skierowałem na framugę.

    – Nie widać nas?

    – Ja cię z mojego tarasu nigdy nie widziałem, to chyba nie widać.

    – To mnie zerżnij.

    Nie pozostawiła mi wyboru, wszedłem w nią od tyłu. Była tak mokra, że musiałem uważać, aby z niej nie wyjść. Trzymałem za piersi i pośladki na zmianę. Z każdym pchnięciem Iwona pochylała się coraz bardziej wypinając tyłeczek mocniej i mocniej. Już nie mogłem dosięgnąć piersi, trzymałem mocno za biodra i uderzałem coraz mocniej czując, że one odpowiada na każde moje pchnięcie coraz mocniej.

    – Tak, nie przerywaj, rżnij mnie, mocno, znów będę miała, o tak, mocniej, o taaaakkkk!!!

    Takie słowa działają na mnie jak płachta na byka, kiedy poczułem u niej skurcz orgazmu sam eksplodowałem wewnątrz jej przewilgotnej cipki mocno dopychając kutasa. Iwona błyskawicznie uciekła sprzede mnie, odwróciła się i wzięła mnie całego do ust, wysysając każdą kroplę, choć sporo tego chlapnęło na podłogę.

    W tym momencie zobaczyłem prze roletę, że na moim tarasie krząta się moja partnerka.

    – O kurwa – wyrwało mi się.

    – Co się stało? – wystraszyła się Iwona.

    Wskazałem palcem przez roletę, spojrzała i mruknęła “warto było”.

    – Zbieram się, wybacz.

    – Rozumiem, zobaczymy się jeszcze?

    – Obiecałaś anala, więc jasne.

    Poczerwieniała i usłyszałem:

    – Wiesz co robić, umiesz to robić i robisz to świetnie. Więc i anala z tobą zaryzykuję, choć nigdy wcześniej nie próbowałam.

    Poczułem, że znowu mógłby mi stwardnieć, ale stres z powrotu do domu wziął górę.

    Zostawiłem Iwonę nagą, rozczochraną, bez szminki. Ale zadowoloną.

    Wróciłem do domu “a w garażu byłem, to drzwi nie zamykałem”.

    A wieczorem znów usłyszałem “stuk stuk stuk”. I znów mi stanął…

    JEŚLI SIĘ SPODOBA, BĘDĘ PUBLIKOWAŁ KOLEJNE CZĘŚCI.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story
  • Mala, krotka opowiastka

    – Cześć, Marysiu? Fajnie, że do mnie wpadłaś.

    – A tak, nie miałam nic do roboty, to przyszłam.

    – A teraz co robisz?

    – Właściwie to się nudzę. A ty, Janku?

    – Też nuda. Wiesz co? Może pobawimy się w doktora?

    – Eeeee…. w to bawiliśmy się wczoraj. Zaglądałeś mi tylko do gardła i to wszystko.

    – Bo byłem doktorem od gardła. Zawsze jak się przeziębię idę z mamą do pana doktora, który zagląda mi w gardło. Jeszcze ma takie słuchawki i przykłada mi je do pleców i każe oddychać.

    – No to dlaczego nie przykładałeś do moich pleców?

    – Bo nie miałem słuchawek!

    – No to w co się bawimy? Może w męża i żonę?

    – A jak się w to bawi?

    – Nie wiesz? Nie widziałeś, jak tata przychodzi z pracy a mama daje mu obiad?

    – Chcesz gotować obiad?

    – Nie, ale widziałam, co robili wieczorem, możemy też tak jak oni!

    – A co robili?

    – Rozbierali się i całowali.

    – Fe! Widziałem wczoraj, jak pani całowała się z panem w parku, obrzydliwe! Wiesz, że ona wyciągała język, on też i lizali się wzajemnie, wpychali sobie języki do buzi, wyglądało to paskudnie.

    – Kiedyś próbowałam, ale mi podobało się, to takie inne całowanie, niż buziak od mamy.

    – Chyba nie musimy się całować tak jak oni, prawda? Nie wystarczy buziak w policzek?

    – Zobaczymy. No to jak? Rozbieramy się?

    – Rozbieramy.

    – Zdejmij Janku koszulkę, ja też ściągnę. Rozepnij guziczki, będzie łatwiej.

    – Ojej, Marysiu, co ty masz z przodu? Ja mam też piersiki, ale dużo mniejsze! A twoje są takie okrągłe i takie… sterczące! I mają fajne guziczki na końcu, też ładnie sterczą. Podobają mi się. Mogę ich dotknąć?

    – Proszę bardzo, ale delikatnie.

    – Ale one są fajne, takie cieplutkie i miłe w dotyku. Co ty, zdejmujesz spódniczkę? Po co?

    – No jak to po co! Przecież mówiłam ci, że rodzice też tak robią, zdejmuj spodenki.

    – No dobrze, jak chcesz.

    – Majtki Janku też ściągnij!

    – Majtki? Ja się wstydzę, jesteś przecież dziewczyną.

    – Ale mama też jest dziewczyną, a tata zdejmuje przy niej wszystko i niekiedy stoi przed nią całkiem nago! Wiem bo podglądałam ich niekiedy i widziałam, co robią, jak położą się do łóżka.

    – Ale ty też zdejmiesz swoje majteczki?

    – Oczywiście, popatrz już, możesz otworzyć oczy.

    – Ojej!

    – Co się stało?

    – Marysiu, dobrze się czujesz?

    – Dobrze, dlaczego pytasz?

    – Bo chyba jesteś ranna. Ja?

    – Ranna? Gdzie?

    – No, tutaj pod brzuszkiem…

    – Nic nie widzę.

    – Jak to nic? Przecież nie masz siusiaka, a zobacz, jaki mój jest fajny!

    – Aaaa, o tym mówisz. Mama mówiła mi, że chłopcy i dziewczynki różnią się od siebie tam, między nóżkami.

    – To tak mają wszystkie dziewczynki?

    – Tak, wy chłopcy macie siusiaki, a my dziewczynki takie szparki, to jest ta różnica. Chcesz zobaczyć z bliska?

    – No pewnie. Ale fajna szparka, taka różowa. To przez nią sikasz?

    – Nie, nad nią jest taka malutka dziurka, widzisz?

    – No jest. To właśnie nią siusiam. A ta większa jest do czegoś innego, mówię na nią broszka. Koleżanka mówiła mi, że kiedyś chłopiec pocałował ją tam i było jej bardzo przyjemnie.

    – Pocałował ją w tę szparkę? To przecież bardziej obrzydliwe od całowania w języki! Można to tak normalnie robić?

    – Pewnie, że można, sam spróbuj! Tylko nie śpiesz się i delikatnie.

    – Nie, przestań, nie będę całował szparki, którą sikasz, a ta różowa jest taka… dziwna, pomarszczona skóra obok, fe!

    – Janku, może jednak spróbujesz, popatrz, rozłożyłam szeroko nóżki, może uklękniesz między nimi i pocałujesz mnie w broszkę. To dla dziewczyny wielka przyjemność, być całowaną w broszkę.

    – Nie… Jednak nie… Marysiu, brzydzę się.

    – Janku popatrz na siebie, widzisz? Nie, popatrz w dół i co widzisz?

    – Hmmm… Mój siusiak zrobił się jakiś taki większy!

    – No właśnie, bo podoba mu się moja broszka.

    – Jak może się podobać… Przecież on jest ślepy. Co robisz, dlaczego głaszczesz mnie po siusiaku?

    – Przyjemnie ci, prawda?

    – Nie, jeszcze bardziej się wstydzę. Przestań już.

    – A wiesz, że dziewczynki biorą siusiaki chłopaków do buzi?

    – CO? Do buzi? Przecież to jakaś bzdura!

    – Nie, Janeczku, to sama przyjemność, mogę ci pokazać, jak to jest naprawdę.

    – Nie, nie, wolę na to nie patrzeć.

    – Ale ja muszę ci to zrobić.

    – Koniecznie?

    – Oczywiście. Popatrz, pochylam się nad tobą bio…

    – Co robisz!?

    – Biorę siusiaka w rękę, liżę go, pocałowałam teraz… I co? Przyjemnie?

    – Jakoś dziwnie się czuję, co ty tam robisz? Tak się bawi w mamę i tatę?

    – Tak, to też jest w tej zabawie.

    – A dlaczego tak urosłem tam, na dole?

    – Pewnie podoba ci się to, co robię i siusiak rośnie. Teraz możesz mówić, że to nie jakiś tam siusiak, a ładny, duży penis. Poliżę go jeszcze trochę.

    – Nie, nie pozwalam. Nie podoba mi się ta zabawa w mamę i tatę. Każesz mi całować swoją broszkę, na mojego siusiaka mówisz penis, nie chcę tak.

    – Janku, ale to nie do końca jest tak, jak myślisz…

    – Nie, nie i nie! To głupia zabawa, wolę bawić się na kompie z chłopakami, tam zawsze coś się dzieje i nie ma dziewczyn z… broszkami!

    – Janku, ale…

    – Nie, baw się z innymi chłopakami, Marysiu, jak tak nie chcę. To głupia zabawa. O tatuś!

    – Tak, tatuś. Weź wreszcie pod siebie tę dziewuchę, którą opłacam od tygodnia, załaduj swego pierdolonego siusiaka w jebaną broszę i zerżnij ją jak prawdziwy facet. Synu, przecież ty masz dwadzieścia siedem lat!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Poprawka z chemii

    To było w szkole średniej. Byłem średnim uczniem, ale postanowił się przyłożyć do nauki, a raczej do ocen końcowych na świadectwie. W tym roku kończył kilka przedmiotów, a najgorzej szło mu z chemii. Co gorsza, pani była w ciąży i czasem miała zwolnienie lekarskie. Zastępstw prawie w ogóle nie było, więc materiał do przerobienia samemu. W kwietniu podszedłem do pani i zapytałem, czy może jakoś poprawić swoje oceny. Nauczycielka zaglądnęła do dzienniczka i powiedziała: “Hmmm, dużo pracy, ale jeśli chcesz to tak. Kiedy kończysz dzisiaj?”. “Mam jeszcze jedną lekcję” – odpowiedziałem. “Dobrze, to przyjdź, też kończę i będę w sali, to sprawdzimy, z których części musisz się podszkolić” wydukała i się uśmiechnęła. No to będę miał jazdę, nie dość, że już nas trzepią, to jeszcze od nowa wkuwać chemię będę musiał. Chcąc nie chcąc udałem się po lekcjach do sali chemicznej. Nikogo nie było, więc zapukał na zaplecze. “Proszę” usłyszałem. Pani Kasia miała przygotowany już materiały. Popatrzyła na moją bezradną minę. “Możemy to załatwić inaczej”. Wiedziała, jak na nią patrzę. Podobały mi się ostatnio kobiety w ciąży. Może dlatego, że w mojej głowie jawił się wizja zaspermienia bez obawiania się o zabezpieczenia i konsekwencje. “Widziałam, jak na mnie patrzysz. Podobam Ci się z tym brzuszkiem?”. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Wstała i poszła zamknąć salę. Był upalny dzień. Miała na sobie cieniutką sukienkę, pod spodem widziałem zarysy biustonosza i majtek. W moich spodniach coś drgnęło. Nie uszło to jej uwadze. Podeszła do mnie, wzięła ręką i dotknęła swojego brzuszka. Potem włożyła między guziki, tak abym poczuł jej nagie ciało. Odpięła kilka guzików. Ukazały się jej bielutkie majtki. Cały czas trzymając moją dłoń, gładziła po brzuszku, aż nagle zjechaliśmy w dół. Pod majtki. Była tam wygolona. Wsunąłem rękę głębiej, poczułem jej wilgotną łechtaczkę. Popatrzyłem na nią. Ona się uśmiechnęła i kiwnęła głową na przyzwolenie. Delikatnie masowałem. Ośmielony rozchyliłem sukienkę i uklęknąłem przed nią. Ściągnąłem majtki do kolan. Ukazała się piękna, mała, ale nabrzmiała łechtaczka. Pocierałem ją paluszkiem. Po chwili zrzuciła majteczki w dół, rozchyliła kolana i przyciągnęła moją głowę do swojego krocza. “Doprowadź mnie językiem do szczytowania”. Nie miałem w tym wprawy, ale starałem się, jak mogłem. Po 2-3 minutach miała orgazm. Mój penis mocno nabrzmiewał przez spodnie. Rozpięła pasek, uchyliła rąbek, aby się wydostał. Sięgnęła po chusteczki i sprawnym ruchem doprowadziła mnie do wytrysku. Wytarła go drugą chusteczką. “Pierwsza lekcja przerobiona, 2 razy w tygodniu po lekcjach będziemy mieli konsultacje”. Po czym wręczyła mi plik kartek. Po wyjściu ze szkoły kilku kolegów czekało na mnie. “No widzę, żeś trochę blady” – naśmiewali się – “tak ciężko?”. Uśmiechnąłem się “No trzeba będzie się napracować, ale myślę, że dam radę” – odpowiedziałem. I już nie mogłem doczekać się kolejnego spotkania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Wieczor kawalerski kolegi, niespodziewana wizyta zony

    Hej:)

    Chciałbym się z Wami podzielić wspomnieniem z sytuacji, która chyba była najbardziej emocjonująca spośród moich wszystkich przygód:) Pomyśleć, że zupełnie się na to nie zanosiło… Pewnego razu spadł na mnie obowiązek zorganizowania wieczoru kawalerskiego kolegi. Przyjaźniliśmy się bardzo długo, nie byłem więc zaskoczony. Nie chciałem ryzykować, skorzystałem więc ze sprawdzonych metod. Wynajęliśmy ze znajomymi domek letniskowy za miastem, żeby można było swobodnie pohałasować. Osób nie miało być dużo, konkretnie dziesięć. Kupiliśmy potężne zapasy alkoholu, przekąsek i zrobiliśmy wywiad, co kolega lubi:) Oczywiście chodzi mi o wymarzoną dziewczynę, która dla niego zatańczy nago:) Niektórzy nie przepadają, ale on na szczęście chciał:) Zrobiliśmy to dość niedyskretnie, co go nie speszyło. Otwarcie “zażądał” szczupłej, drobnej brunetki:) Zaznaczył, że bez niej impreza zostanie uznana za niebyłą:) Sam uwielbiam ten typ urody, bardzo mnie to ucieszyło:)

    Nastał dzień imprezy. Zaczęliśmy dość wcześnie, bo koło osiemnastej i od razu przystąpiliśmy do konsumpcji trunków i grillowania. Każdy oczywiście delikatnie, bo wszyscy czekali na gwóźdź programu, czyli striptizerkę. Jeden kolega nie pił nic, bo przypadł mu obowiązek przywiezienia tancerki. Znaleźliśmy idealną dziewczynę, która była w stanie zaglądnąć na kilka godzin, a nie kilka minut. Zadeklarowała nawet, że poza tańcem będzie z nami przebywać w bieliźnie. Niestety nie była mobilna, musieliśmy ją przywieźć we własnym zakresie.

    Bawiliśmy się świetnie, jednak wszyscy myśleli już o jednym:) O skąpo ubranej brunetce, która wkrótce będzie z nami:) Zaczęliśmy o niej rozmawiać dość otwarcie, jak to po alkoholu bywa. Dzieliliśmy się fantazjami, co by kto z nią zrobił, gdyby ją miał dla siebie. Nastała TA godzina. Wraz z kolegą ruszyliśmy po przesyłkę. Około 50 km trasy w jedną stronę. Byliśmy mniej więcej w połowie, kiedy wydarzyła się katastrofa… Sarna wskoczyła przed auto. Udało się ją ominąć, ale kosztem urwanego wahacza od zjazdu na kamieniste pobocze. Byliśmy głęboko w … lesie… Nikt inny nie nadawał się do jazdy, nie mógł więc przyjechać z odsieczą. Taksówka nie wchodziła w grę w tym rejonie. Autostop? Też można zapomnieć — noc, środek lasu, tylko samobójca by się zatrzymał. Po kumpla jakiegoś ciężko zadzwonić, bo jak nie był zaproszony, to niezręcznie…. Laweciarz mógł być za kilka godzin… zostało nam tylko jedno wyjście. Zapytać czyjąś żonę czy nas nie zawiezie. Nikt nie chciał się tłumaczyć, po co jechaliśmy, więc rzuciliśmy monetą. Przegrałem. Zadzwoniłem do swojej Ani, pokajałem się… Wyśmiała nas, że jesteśmy łamagi, ale chyba ją to na tyle rozbawiło, że nawet nie musiałem się długo płaszczyć. Po niecałej godzinie była u nas i już wracaliśmy na imprezę. Niestety, w kiepskich humorach. Nie było nas kilka godzin, zostaliśmy bez tancerki…

    Dotarliśmy na miejsce. Na szczęście wszyscy rozumieli, że to potworny niefart. Żona chciała od razu wracać, czuła się nieswojo w tłumie wstawionych facetów, ale dała się namówić na kawę. W sumie sam powiedziałem, że często pewnie nie miewa okazji być na kawalerskim, co ją rozbawiło i przekonało:) Bardzo nie chciała, żeby zrobiło się drętwo przez jej obecność, ale zapewniłem, że nie będziemy na nią zwracać uwagi:) Zapytała więc towarzystwo, o czym rozmawiali przed naszym przyjazdem:) Chórek odkrzyknął, że o seksie:) Zadziornie zapytała, czy z facetami;) A tak, oczywiście, przecież to o ich seksie:) Atmosfera się rozluźniła, widać było, że Ania nie przeszkadza ani mi, ani kolegom. Nawet się trochę zasiedziała.

    W pewnym momencie zerwała się, żeby wyjść, ale kawaler zaproponował, żeby została do końca, bo w sumie jak ktoś go kiedyś zapyta, to będzie mógł przynajmniej powiedzieć, że na kawalerskim była jakaś dziewczyna:) Odgryzła się, że niby tak, ale ubrana:) Kawaler zaprawiony w przekomarzaniu się dorzucił, że faktycznie, niestety to prawda, według niego wielka szkoda:) Palnąłem, że to prawda, trochę szkoda, że się nie rozbierze:) Tego się nie spodziewała, skarciła mnie wprawdzie wzrokiem, ale spontanicznie krzyknęła, żeby nalać jej wina, bo w sumie zostanie:)

    Impreza trwała, stopień upojenia, a tym samym rozluźnienia wzrastał. Tematy wiadome. Co chwilę ktoś mówił, że mam śliczną żonę itd. Ona się rumieniła, ale widziałem, że to dla niej miłe, co ich jeszcze bardziej ośmielało:) Przy którymś komentarzu znowu mi się wyrwało “szkoda, że jest ubrana”. Nigdy nie spotkałem się z tak zgodnym tłumem. Wszyscy jednocześnie zaczęli wtórować, że też nie mogą odżałować:) Kawaler zapytał ile ma jeszcze wina przynieść, żeby to zmienić:) Zażartowałem, żeby mu przynajmniej na kolanach usiadła, bo ślicznie pachnie i będzie miał co wspominać:) Kompletnie nie wiedziała co powiedzieć, tylko się bezradnie uśmiechała:) Nagle coś mi strzeliło do głowy, wziąłem ją na ręce i przeniosłem z krzesła na kolana kawalera, sadzając okrakiem. Powiedziałem, że oto jego śliczna drobna brunetka:) Wszystko oczywiście na wesoło. Tłum zaczął skandować “gorzko, gorzko”, do czego i ja się przyłączyłem ze śmiechem:) Kawaler spojrzał na mnie… usłyszał z moich ust gorzko… przysunął do siebie głowę mojej żony i gorąco ją pocałował. Wszyscy zamarli, a najbardziej ona… a ja nie wiedzieć czemu zrobiłem się tak podniecony, że aż zadrżały mi nogi… Widziałem, że aż wargi jej drżały, może z obawy o dalszy rozwój sytuacji, może podniecenia, albo obu. Musiałem zareagować. Od tej sekundy zależały dalsze losy wieczoru.

    Podszedłem do nich… była cisza jak nigdy, wszyscy się obawiali mojej reakcji, awantury lub czegoś podobnego. Złapałem jej bluzkę na wysokości pasa, płynnym ruchem zdjąłem przez głowę. Powiedziałem jej do ucha: “Spraw mu trochę frajdy i pozwól mi popatrzeć”. Spojrzała na mnie, już trochę bardziej spokojna, nawet z minimalnym uśmiechem. Na odchodne rozpiąłem jej stanik, pocałowałem w usta i przysunąłem ja do niego. Kawaler powiedział, że słyszał. Kurtuazyjnie zapytał, czy może, chociaż już było widać, że bardzo tego oboje chcą.

    Pokiwała głową…. W tym chyba momencie zapomnieli, że w pokoju jest jeszcze z 10 osób. Całowali się. Dotykał jej piersi (bardzo drobnych, ale ślicznych). Spódniczka podjechała jej do góry, zobaczyliśmy jej majtki. Zwykłe, bawełniane… jednak jej pupa we wszystkim wygląda bajecznie. Położył ręce na jej pośladkach, z majtek zrobił stringi. Widziałem po innych, że chcieli być na jego miejscu. Ania i Kawaler całowali się długo. Zbyt długo. Znowu czułem, że jestem hamulcowym i obawiają się o moją reakcję. Podszedłem więc i poprosiłem, żeby wstała. Jak to zrobiła, zsunąłem jej spódniczkę wraz z majtkami i posadziłem z powrotem. Zapytałem też jego, dlaczego nadal jest jeszcze ubrany. Ściągnął koszulkę. Zaczął pieścić i masować ją ręką….

    Zerknąłem na innych… dwie osoby dyskretnie dotykały się po kroczach… Rozpiąłem swoje spodnie, zsunąłem je, zostałem w samych bokserkach i zacząłem się dotykać.Ania zobaczyła, że mi się to podoba. Postanowiła po raz pierwszy przejąć inicjatywę. Rozpięła Kawalerowi pasek i zsunęła mu spodnie, razem z bielizną. Wyskoczył jego sprzęt, nabrzmiały do granic możliwości. Z daleka widziałem jego żyły, wyglądał, jakby zaraz miał eksplodować. Ania pochyliła się i zaczęła go tam całować, klęcząc i wypinając się do nas pupą. Wspaniały widok.

    Ściągnąłem z siebie resztki ubrań i zacząłem sobie otwarcie dogadzać przy wszystkich. W tym momencie usłyszałem coś w stylu “myślałem, że nikt nie zaproponuje”, po czym wielu poszło w moje ślady:)

    Główni goście popatrzyli na siebie porozumiewawczo, odwrócili do mnie i zapytali, czy mogą. Odparłem, że głupie pytanie, powinni to już dawno zacząć. Wtedy ona wskoczyła na niego okrakiem, naprowadziła jego wielkiego kutasa w odpowiednie miejsce i się nadziała. Wsunęła od razu całego, bez najmniejszego oporu. Musiała być nieziemsko podniecona, rzadko mi się udaje ta sztuka, zwykle muszę się trochę rozpychać. Kilka ruchów wystarczyło… Straciła kontakt z rzeczywistością, zapomniała, w jakim jest miejscu. Przesuwała się w przód i w tył. Poprosił ją, żeby zwolniła, bo skończy. Przyspieszyła. Naprężył się, pulsowali w rytmie, który ona narzuciła. Chciał chyba zmniejszyć jej zakres ruchu, bo orgazm był zbyt silny, przycisnął ją mocno do siebie, na co ona jeszcze mocniej się naprężyła. Rozluźnili się. Wtulili w siebie.

    Ja też byłem okrutnie rozgrzany. Popatrzyłem dookoła: wszyscy już sobie dogadzali… wszystkie kutasy były w pełnej gotowości, a koledzy dotykali je delikatnie i powoli… co oznaczało tylko jedno. Wszystkim niewiele brakuje. Poprosiłem ją, żeby położyła się na stole. Chyba wiedziała, co się kroi. Nie posłuchała. Podeszła zamiast tego do kolegi z największym przyrodzeniem i bez słowa wzięła go do ust. Wyrywał się, mówił, że długo nie wytrzyma. Ale nie wypuszczała go z ust i jak to ma w zwyczaju: przyspieszyła. Było widać, kiedy doszedł, cały zesztywniał, tryskał długo i namiętnie, trzymając ją za włosy i w ten sposób regulując tempo jej ruchów. Nie uroniła ani kropli.

    Podeszła do mnie, dała mi krótkiego całusa i uśmiechnęła się:) Dopiero wtedy położyła się zapraszająco na stole. Powiedziałem, żeby się wszyscy częstowali:) Nie musiałem namawiać. Kolega poprosił ją, żeby wskoczyła na niego, bo chce ją mieć na górze. Inny wykorzystał sytuację i stanął nad jej głową, mogliśmy odtąd oglądać piękny trójkąt. Zostało jeszcze sześciu wolnych i jej bajeczna, prześlicznie zapraszająca pupa, wypięta do góry.

    Nie zapamiętałem twarzy, ale ktoś podszedł od tyłu i poprosił tego na dole, żeby na chwilę z niej wyszedł, bo chce się nawilżyć. Wsunął się w jej cipkę na kilka ruchów i wpuścił z powrotem gościa na dole. Przyłożył czubek kutasa do jej wypiętej dziurki w pupie, wsunął się dosłownie na pół centymetra i przestał ruszać. Ona natomiast falowała, liżąc jednego, jednocześnie ujeżdżając drugiego. Każdym ruchem nadziewała się pupą coraz bardziej. Po chwili był już cały w środku. Jak poczuł, że ma wystarczająco dużo miejsca, to zaczął działać. Mocno ją dźgał kutasem, a ona jeszcze bardziej się wypinała. Nadał rytm całemu układowi. Odbijała się od niego, co doprowadziło do rozkoszy tego pod spodem, o którym w sumie chyba zapomniała, bo był bardziej bierny. Ten w ustach się wyrwał i puścił piękną salwę na jej buzię, przy okazji tryskając trochę na jej plecy. Ostatni doszedł ten w pupie.

    Zostało nas pięciu, a z Ani już się wylewało… Wtedy jeden z kolegów nas zaskoczył. Podszedł do niej i zaczął się z nią namiętnie całować! Mimo że miała całe usta w nasieniu poprzednika. Kolegę ten pocałunek chyba bardzo podniecił, bo zaraz po tym złapał ją za kark, przysunął do swojego kutasa i zaczął strzelać na jej twarz wielkimi porcjami spermy. Położyłem się na plecach, ona wskoczyła przodem na mnie. Czułem, że była już tego dnia mocno “używana”. Śliska, choć wciąż bardzo ciasna. Ciśnienie z podniecenia mało mi żył nie rozerwało, nie ruszałem się więc nadmiernie, chcąc przedłużyć tę chwilę. Byliśmy w takiej pozycji, że jej pupa znów zapraszała. Ktoś wjechał do środka. Mnie i jego oddzielała cienka skóra pomiędzy Ani pupą a cipką. Czułem każdy jego ruch, praktycznie jakbyśmy byli jednocześnie w jednej dziurce. Kolega miał chyba zupełnie inny plan niż ja. Chciał skończyć jak najszybciej. Usłyszałem kilka jakby klaśnięć o jej pupę i wyraźnie poczułem, jak jego penis zaczyna pulsować.

    Za nim stał już kolejny w kolejce. Ku mojemu zaskoczeniu wcisnął się w tę samą dziurkę, w której ja byłem. Byliśmy mocno przyciśnięci do siebie, jego żyły pieściły dolną stronę mojego kutasa. Ja się nie ruszałem, ale on wręcz przeciwnie. Od przodu podeszło do niej dwóch ostatnich. Odchyliła do tyłu głowę, wygięła się jak sprężyna. Wzięła ich w ręce, od czasu do czasu się przysysając. Niestety robiła to kompletnie bezładnie i bez kontroli, była raczej skupiona na tym, że ma w sobie mnie i kolegę.

    Postanowili wziąć sprawy we własne ręce. Jeden z nich chwycił ją delikatnie za głowę, tym samym zwolnił ją od myślenia o dogadzaniu mu. Wszedł jej w usta i zaczął ją delikatnie posuwać, tak że nie musiała już o niczym myśleć. Od tego momentu już nie robiła mu dobrze, tylko on sobie dogadzał nią. Wiedziała, że zadba sam o to, żeby mu było dobrze i pozwoliła się “używać”. Leżałem pod nimi, widziałem na jej szyi jak głęboko się w nią zatapia. Robili to powoli: delikatne wsunięcie, wycofanie, ona łapała spokojnie oddech, wtedy ponawiał ruch. Zupełnie się nie dławiła, działali jak dwa perfekcyjnie zsynchronizowane mechanizmy. Była rozluźniona i w innym świecie, odleciała kompletnie. Nawet nie zwracała uwagi na to, że ci co mieli ochotę dojść więcej niż raz podchodzili i spuszczali się jej na plecy. Kolega z tyłu wszystko skrupulatnie rozsmarowywał, właściwie to ściągał na jej pupę. Chyba podobał mu się połysk, który sperma nadawała jej skórze. Albo poślizg, dzięki któremu mógł trzymać kciuk w jej pupie.

    Ten z przodu poprosił ją, żeby wzięła głębszy wdech, bo będzie chciał zostać dłużej w gardle. Otrzeźwiała, wróciła myślami do niego i kiwnęła. Złapał ją za głowę tuż za uszami i wykonał kilka głębokich, zdecydowanych ruchów, nawet bym powiedział niedelikatnych, takich, że aż jej głowa odskakiwała do tyłu. Dał jej kilka sekund przerwy na złapanie oddechu, zakomunikował, że teraz skończy. Nie mógł być głęboko zbyt długo, postawił więc na intensywność. Wjechał cały, dźgał ją kutasem w usta z pełną energią głośno pokrzykując, po kilku sekundach wtapiając się najgłębiej jak może, przyciskając do siebie mocno jej głowę. Zamarł w bezruchu, ale widziałem z bliska jak jego jajka podskakiwały do góry, pompując spermę w jej gardło. Po chwili wycofał się zaspokojony.

    Wyglądało to niesamowicie, a my stwierdziliśmy, że nie ma już co przedłużać. Mam na myśli siebie i kolegę, z którym się panoszyliśmy w jej cipce oraz tego, który dokańczał sprawę ręką. Nie chciało mu się czekać na wolne miejsce. Podszedł do niej od przodu i zaczął z kilkunastu centymetrów strzelać w stronę jej buzi, podczas gdy ona wciąż jeszcze równała oddech. Robił to tuż nad moją głową, tak nieskładnie, że połowa spadała na mnie. Kilka dużych kropli wpadło mi wprost do ust (które zresztą trzymałem otwarte). Jak ten deszcz ustał, zamknąłem je, rozsmarowując to, co wpadło językiem po podniebieniu. Poczułem ten charakterystyczny delikatny smak oraz odcinającą się od śliny konsystencję grubych kropli. Zapragnąłem więcej. Położyłem rękę na jej karku, przysunąłem jej twarz do swoich ust i zacząłem łapczywie zbierać wargami to, co na niej było. Teraz już naprawdę czułem ten smak, miałem pełne usta nasienia.

    Dotarła do mnie fala orgazmu. Naprężyliśmy się wszyscy jak struny, chcąc się jak najgłębiej wcisnąć, z boku chyba wyglądaliśmy jak siłujący się zapaśnicy. Pulsowaliśmy jak szaleni długą chwilę, Nastało rozluźnienie. Kolega sobie poszedł, a Ania położyła się na mnie, wtuliła, całując mnie czule. Była cała mokra z wysiłku, śliska, rozgrzana, zdyszana, pachniała głównie zmieszanymi męskimi ciałami. Minęło kilkanaście sekund… zapytałem ją, czy jej się podobało. Spała już. Kawaler podszedł do nas, przykrył kocem i czule pocałował ją w policzek. Powiedział po cichu, że chętnie się nawet rozwiedzie i ponownie ożeni, żeby powtórzyć taki kawalerski:)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin K

    z akcentami Bi:)

  • Stopy Sandry Maliszewskiej

    Przyjaźnię się z Sandrą od czterech lat. Od zawsze czułem pociąg do jej małych stóp. Pewnego dnia przyszedłem do niej na noc. Nie miała skarpetek więc cały czas czułem podniecenie. Gdy się położyliśmy i myślałem że Sandra śpi wziąłem się za szukanie jej butów. Udało mi się znaleźć jej czarne szpilki i vansy w pokoju. Położyłem je na jej biurku i zacząłem się do nich masturbować. Nagle usłyszałem delikatny głos sandry pytający: co ty robisz? Szybko schowałem penisa. Sandra wstała i ku mojemu zdziwieniu zdjęła moje spodnie i majtki, uklęknęła i przyłożyła twarz do penisa. Patrzyła na niego z bliska po czym wzięła go powoli do ust. Ssała bardzo powoli i dokładnie, było czuć, że ma w tym wprawę. Po pięciu minutach robienia mi loda powiedziała że od jakiegoś czasu wie o moim fetyszu i specjalnie przyniosła szpilki. Kazała mi się położyć ba podłodze. Sandra wyszła. Wróciła ubrana w skąpą sukienkę i wysokie szpilki. Usiadła przede mną i wzięła mojego penisa między swoje małe stopy w szpilkach. Poruszała nimi w górę i w dół po kilku minutach tego zdjęła szpilki i zaczęła robić mi dobrze gołymi stopami. Jedną wziąłem do ust i lizałem a drugą masowałeś mojego członka. Czułem że dochodzę więc Sandra założyła szpilki i podstawiła stópki pod mojego penisa mówiąc: wystrzel swoją spermę ba moje stopy w szpilkach patrząc mi w oczy. Nie mogłem już dłużej i wystrzeliłem. Jej całe stopy były w mojej spermie. Pozwoliła mi zachować szpilki na pamiątkę. Do dziś zawsze spuszczam się do jej bucików w rozmiarze 36

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max Max
  • Nagi sen 2 – wszystko za nagosc i sex

    Czy zastanawialiście się kiedyś, jak by to było, gdyby za różne usługi można było płacić nie pieniędzmi, tylko własną nagością? Miałem o tym długi sen. Oto pierwsze z opowiadań na podstawie jego rekonstrukcji.

    CZĘŚĆ II – wszystko za nagość i sex.

    Świat w którym walutą jest to, co ma się między nogami i wszyscy są chętni, ma swoje wady i zalety. Gdy koleżanka musiała oddać dziewictwo elektrykowi naprawiającemu jej oświetlenie, było mi przykro. Danie zaś ładnej kasjerce w zamian za bilet na film jest już nagrodą samą w sobie. Dlatego niektóre usługi cieszą się większą popularnością, niż inne. Najłatwiej mają ci panowie, posiadający w spodniach uniwersalny klucz otwierający każde kobiece serce. Ja, no cóż… Wybrałem kilka różnych usług, kierując się własnym hobby, zanim pomyślałem o konsekwencjach zapłaty za nie.

    Jak każdy facet, lubię czasem popracować nad swoim wyglądem i zdrowiem, więc chcę korzystać z sauny, basenu i siłowni. Aby wykupić na to jeden wspólny karnet, musiałem dawać się miziać właścicielowi obiektu. Na szczęście uszanował moją zasadę, że dla facetów udostępniam tylko górną połowę mojego ciała, a dolną poświęcam dziewczynom.

    Basen wybieram w takich godzinach, gdy nie ma zbyt wielu osób. Dzisiaj są tylko cztery, więc będę pływał bez majtek. Ściągnąłem je w wodzie. Dzięki bogu za chlor, woda nie jest zbyt przejrzysta z odległości kilku metrów, za to basen ogromny. Czuję się wspaniale. Gdy ktoś podpływał bliżej, nawet jeśli była to wspaniała dziewczyna, musiałem uciekać na bezpieczny dystans. Stanął mi bezwstydnie tak, że prawie zahaczałem nim o dno zbiornika. To takie wyzwalające! Gdyby tak nagle do basenu wskoczyła gromada fajnych dziewczyn, zawrzałoby a woda zmieniła kolor. Kto wie, może znajdę się kiedyś w takiej ekscytującej sytuacji. Na razie zostaje mi jedynie fantazjowanie. Oby tylko pamiętać żeby nie pływać na plecach. Wspaniały relaks. Wkrótce jednak, tę spokojną sielankę przerwało wbiegnięcie grupki dzieciaków. Niespodziewanie byłem osaczony. Odkryłem też – czego nie wiedziałem o sobie wcześniej, że taki strach podnieca mnie. Byłem goły, przestraszony i mocno podniecony tą sytuacją. Nie mogą mnie tak zobaczyć! Próbowałem założyć gacie, ale to nie jest łatwe. Wtedy wbiegły do wody, radośnie krzycząc i robiąc dużo zamieszania. Przez krótką chwilę byłem wśród nich całkiem goły i podniecony. Na szczęście udało mi się szybko założyć gacie i odpłynąć. Kilkorgu z nich niestety się pokazałem i zrobiło mi się z tego powodu bardzo źle. Powróciła trauma z wczesnego dzieciństwa.

    Pamiętam dobrze ten upalny dzień lata. Byłem wtedy u dziadków na wsi. Biegałem beztrosko po łące i sadzie w samych gaciach. Później, skoro nikogo nie widziałem a upał dawał się weznaki, zdjąłem wszystko. Wspinałem się na drzewa. Dołączył do mnie kolega z przedszkola, którego wcześniej nie zauważyłem pochłonięty zabawą. Miło spędzaliśmy czas. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co znaczy wstyd i intymność. Dzisiaj wsponanie się na golasa z kolegą po drzewach byłoby dosyć dziwne. Gdy zachciało mi się siusiu, zeszliśmy. Wtedy pojawiła się moja najlepsza koleżanka z przedszkola i po raz pierwszy poczułem się nieswojo. Stałem przed nią nagi i czerwieniłem się, nie wiedząc czemu. Zapytała mnie, czemu tak wyglądam, sugerując moje krocze. Chyba nigdy jeszcze nie widziała gołego chłopaka. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć, po prostu stałem jak wryty i wstydziłem się. Nigdy wcześniej tak nie miałem. Wtedy kolega odpowiedział jej, że miałem straszny wypadek, a to jest właśnie fragment jelita, które mi wystaje i przez to muszę przejść operację. Powiedziała, że przeprasza za pytanie, bo jest jej teraz przykro gdy dowiedziała się o moich problemach zdrowotnych. Stwierdziła też, że mocno mi współczuje, bo dziwnie to wygląda i musi mi być niewygodnie. Życzyła szybkiej operacji i powrotu do normalności. Od tamtej pory stałem się wstydliwy i unikałem pokazywania penisa komukolwiek, zwłaszcza dziewczynom. Teraz się przełamuję ale dzisiejszy incydent nie pomógł mi w tym.

    Aby poprawić sobie nastrój, wyobraziłem sytuację sam na sam z ładną dziewczyną. Oboje jesteśmy na golasa. Płyniemy ku sobie z dwóch przeciwległych brzegów, wiedzeni spojrzeniem sobie w oczy. Płynę na plecach a mój peryskop sięga gwiazd. Zbliżamy się, jak dwa magnetyczne ciała przyciągane siłą podniecenia. Wreszcie, nasze ciała stykają się i pieszczą. Namiętny pocałunek po którym robię delfinka, tryskając fontanną uniesienia, ochlapując wszystko dookoła. Podwodny seks o niewiarygodnym potencjale rozkoszy zupełnie inny, niż tradycyjny. Ciepła woda sprzyja bowiem większej namiętności, a robi się coraz cieplejsza za sprawą gorącego uczucia jakie się wytworzyło. Dookoła aż kipi. Woda bulgoce od namiętnych bąbelków. Podczas oralu tworzy się prawdziwe tsunami niebiańskiej rozkoszy. Pożeram partnerkę niczym rekin swoją zdobycz. Orgazm za orgazmem. Jęki ekstazy. Gdyby tylko mogło tak być…

    Siłownia to dobre miejsce do pokazania swojej męskości. Niekiedy dosłownie. Na szczęście tutaj jesteśmy wyłącznie w męskim gronie. Żadnych kobiet, dzieci, przypadkowych osób, a wszyscy w samych gaciach. Mam problem z osobistym trenerem, ponieważ w zamian za usługę często mnie maca i domaga się więcej. Chciał zrobić mi loda, gdy w pomieszczeniu było sześć osób. Nie mogłem się na to zgodzić. Musiałem jednak przystać na jakieś żądania. Ustaliliśmy zatem, że bez żadnego kontaktu fizycznego, bez nagrywania i świadków, za miesiąc korzystania z jego usług, trzy razy przez godzinę mam ćwiczyć przy nim z gołym wyciorem. To całkiem młody i fajny chłopak i nie chce zbyt wiele, więc zgodziłem się.

    Pierwszy raz: Sesja o nietypowej porze, żeby mieć pewność, że nikogo nie będzie. Trochę się krępowałem robić te wszystkie ćwiczenia nago, ale skoro nie ma innych klientów, mogę zacząć spłacać swoje zobowiązanie. Więc hop gacie w dół i biorę się za sztangę na leżance. Nie chcę o tym za dużo myśleć, więc skupiam się na wyciskaniu. Jest dziwnie, ale po parunastu minutach o tym zapominam. Nawet się nie widzę. Dopiero gdy skończyłem i usiadłem, spojrzałem na swoje przyrodzenie które mi stanęło. Brzuszki, pompki, drabinka, skłony. Wszędzie tam stawał mi i ciągle go widziałem, ale nie było mi źle. Godzina upłynęła niespodziewanie lekko i mało nieprzyjemnie.
    Drugi raz: Ostatnio było lajtowo, więc dzisiaj wszedłem na luzie, obnażyłem się i zacząłem wyciskać. Po kilkudziesięciu minutach zaczęli wchodzić klienci. Gdy tylko usłyszałem jakieś głosy, spanikowałem i wyszedłem. Pomimo ryzyka i bycia nago, dniówka nie zastała mi zaliczona.
    Drugi raz ponownie: Dzisiaj wszedłem w trakcie nagich ćwiczeń innego gościa. Hehe, ale dziwna sytuacja. Gdy mnie zobaczył, przywitał się i dalej robił swoje. Wobec tego i ja muszę zrobić tak samo. Dziwnie i niecodziennie, ale skoro on się nie wstydzi i jest całkiem goły, to i ja mogę. Może to serio nic wielkiego. No cóż… z wielkim oporem, ale ściągnąłem gacie i nie myśląc za wiele, zacząłem ćwiczyć. Nie ukrywam, że przez cały czas byłem zawstydzony ale robiłem swoje i starałem zachowywać normalnie. Czuję się mega dziwnie. Troszkę popuszczam przez co mam wilgotną żołądź. Tamten gościo jest bezwstydny. Robi wszystko normalnie jakby nas tam wcale nie było. Ja trochę jednak nie potrafię. Staje mi, często na niego patrzę. Brak mi należytego opanowania. Na szczęście dla mnie, gościo wyszedł po około pół godzinie. Mogłem poczuć się swobodniej. Jednak nie na długo. Jak tylko poszedłem na rower, wszedł kolejny gościo. Pomimo, że dzieli nas pół sali, to i tak podskoczyło mi ciśnienie, poczerwieniałem i żołądź znowu stała się mokra. Starałem się jak najbardziej ukryć penisa. Gościo się rozebrał i poszedł na sztangi, czyli w drugi kąt sali. Spędziliśmy tak resztę wyznaczonego czasu.
    Trzeci raz: Zrobiłem to, co zwykle, rutynowo i na spontanie. Wywaliłem gołego wężyka i zacząłem wyciskanie sztangi. Nie zwracałem na nic uwagi. Chcę to po prostu skończyć. Nie myśleć, ignorować otoczenie, nie skupiać się… Innym przychodzi to łatwiej, ciekawe czemu. Dla mnie to zawsze spora sprawa choć może nie powinno tak być. W każdym razie, teraz czuję się jak młody bóg na starożytnych igrzyskach. Wyglądam normalnie, w miarę dobrze, czuję się dobrze. Nie będę się niczym przejmował. O tak! Dzisiaj jest mi lekko i przyjemnie jakbym był we własnym domu. Wszedł klient. Staram się zachować profesjonalizm, jak przy moim trenerze. Pomimo absurdalności sytuacji i nieprzyjemnym uczuciem pokazywania fiuta facetowi, jest dobrze. Nie dziczeję. Chyba wyszedłem już poza strefę standardowego poczucia komfortu i zacząłem cieszyć się uprzywilejowaną możliwością nieskrępowanego bycia nago i wyzwolenia wśród pozostałych ubranych panów. Dotychczas bowiem uważałem to za upokorzenie odmawiania mi intymności. Wkrótce wszedł drugi klient. Nadal jest ok. Troszkę się krępuję, ale mam świetne ciało i kocham je. Na końcu weszło jeszcze dwóch młodych chłopaków. Troszkę zmiękłem, popuściłem i bardziej się podnieciłem choć nie jestem gejem. W końcu przecież jestem jedynym nagusem pośród pięciu gości. Jednak nadal starałem się panować nad ciałem i umysłem. Nikt się na mnie specjalnie nie gapił. Chyba tylko w moim umyśle stała jakakolwiek bariera przyzwoitości w tej niemoralnej sytuacji. W każdym razie, czułem się wspaniale. Nawet chciałem, żeby na mnie patrzyli i podziwiali, bo było mi dobrze z całą moją nagością.

    W świecie, gdzie za wszystko płaci się nagością i seksem nie warto nosić ubrania. Dlatego do sauny chodzę zupełnie goły. Rozbieram się przed prysznicem i dalej jestem już a’la Adam. Zwykle nikogo o tej porze nie ma więc czuję się, jak w domu. Przez fragment przeszklonych drzwi widać, że w kabinie też nikogo nie ma, więc odważnie wchodzę, zajmuję wysoką poręcz i kładę się na plecach wygodnie, stawiając nogę tak, żeby przechodnie zza szyby nie widzieli mojego penisa. Na początku nikogo nie było, ale przy drugiej sesji kręciło się tam coraz więcej ludzi. Jest wspaniale. Mój spryskiwacz, cała intymność oddzielona od tłumu ludzi cienkimi ścianami. Po woli przyzwyczajam się do myśli, że lada moment do kabiny wejdą nowe osoby. Wkrótce wchodzi gościo, też całkiem goły i siada naprzeciw. Leżę niewzruszony udając, że nie zwracam na nic uwagi. Potem wchodzi dziewczyna i siada pode mną. Gdy tylko wychodzą na przerwę, ulatniam się nie pokazując zbyt wiele nagości.

    Za drugim razem jest podobnie. To ciekawe uczucie widzieć tyle przeróżnych osób w różnym wieku (od nastolatków po emerytów), leżąc nago w saunie ze słabo chronionym kroczem. Niektórzy zerkają, choć wiem, że nie zobaczą mojego samego spryskiwacza. Można się od tego uzależnić, bo prawdę mówiąc, jest to trochę podniecające, szczególnie przy tych młodszych osobach. Niektórzy są wścibscy i wprost zaglądają, co jest jeszcze bardziej ekscytujące. Uważam wtedy, żeby się nie podniecić bo wtedy może zacząć być coś widać. Było raz tak ekstremalnie, że dwoje młodych nastolatków było tak ciekawskich, że niemal weszli do kabiny. Dosłownie na różne sposoby zaglądali przez szybkę. Chłopak z dziewczynką, nie wiem po ile mieli, na oko po 15. Irytowało mnie to a nie chciałem żeby wtargnęli. Oczywiście udawałem, że nawet ich nie widzę. Gdy tak zaglądali i zaglądali, pomyślałem w końcu że nigdy nie dadzą mi spokoju, co mnie podniecało i wkurzało jednocześnie. Wobec tego opuściłem nogę i wywaliłem sprzęciora na wierzch tak, żeby go widzieli. Niech się edukują skoro tak bardzo tego pragną. Niemal natychmiast pożałowałem tego ruchu i pomimo udawania, że nie widzę ich i nie rusza mnie to, przeżywałem burzę odczuć. Śmiali się, czerwienili, robili to, co typowe niedojrzałe dzieciaki. Przeżycia były ciężkie choć dzielnie to ignorowałem. Z jednej strony wstyd odkrywania najintymniejszej części ciała, co nie jest codziennością; z drugiej podniecenie; z trzeciej wyzwolenie, wolność i duma z własnego ciała. Wszystko skończyło się po parunastu minutach, gdy musiałem już kończyć i spojrzałem w ich stronę.

    Trzeciego razu dokładnie nie pamiętam. Zupełnie, jakby mi się film urwał po ostrej imprezie. Gdy się ocknąłem, leżałem nagi na podłodze kabiny sauny ze stojącym penisem całym w spermie, nogi miałem rozpostarte na ławce i byłem gwałcony. Trzech chłopaków dźgało mnie swoimi dzidami. Dwóch naprzemiennie w odbyt, trzeci w usta tak, że moje bezbronne i bezwładne ciało całe drgało w rytm wkładanych penisów. Każde włożenie penisa do odbytu czułem jak przeszywający dreszcz, niekoniecznie rozkoszy (choć zwykle tak właśnie było), wstrząsający moim ciałem niczym defibrylator. Wszystko działo się w zwolnionym tempie. Nie mogłem nic zrobić. Niczego nie kontrolowałem. Widziałem twarze wielu ludzi w okienku drzwi kabiny. W samej kabinie byliśmy chyba sami. Czułem każdy dotyk, każde dźgnięcie a wszystko na oczach kilku osób. Mogłem jedynie leżeć bezwładnie i przyjmować rozkosz. Trwało to godzinami aż wreszcie weszli jacyś ludzie w jaskrawych ubraniach, położyli na czymś i wynieśli. Następne, co pamiętam, to leżenie na szpitalnym łóżku.

    U lekarza byłem chyba na jakichś badaniach okresowych związanych z moją pracą. Do gabinetu wchodziłem wraz z dwoma innymi kolegami. Siedział tam pan doktor i dwie pielęgniarki. Poproszono pierwszego z nas za parawan. Po chwili usłyszeliśmy dziwny dźwięk, jakby klaps. Nieco później jęki czterech osób wzywające Boga. Potem były męskie i kobiece krzyki. Czekaliśmy ponad dziesięć minut. Wreszcie badania się skończyły i kolega wyszedł. Teraz idzie drugi. Znowu to samo. Byłem przerażony. Cierpliwie czekałem i czekałem, aż wreszcie kolega wyszedł, cały zdyszany. Teraz zapraszają mnie. Idę za parawanik, a w międzyczasie wchodzi trzech nowych pacjentów. Nieśmiało wszedłem za parawan. Obie pielęgniarki rozebrały się do naga, pan doktor też był nago i kazano mi ściągnąć gacie. Gdy tylko to zrobiłem, rozpoczęły się badania. Najpierw badanie delikatności moich dłoni na jędrnych piersiach młodych pielęgniarek. Później badanie długości i grubości mojego członka najpierw w pochwie mniejszej, później w większej. Jękom rozkoszy nie było końca. Ostatnie badanie było najgorsze bowiem tym razem to pan doktor sprawdzał głębokość mojego odbytu. Jedna z pielęgniarek podtrzymywała mnie z przodu, druga opisywała wyniki obserwacji, zaś doktor zasadził mi swojego ogromnego kutangensa w odbyt wsuwając i wysuwając go rytmicznie i doprowadzając tym do erekcji. Pielęgniarka mocno mnie przytrzymywała gdyż emocje były tak silne, że nogi mi się uginały. W przypływie podniety złapałem się parawanu i przewróciłem go a następnie wystrzeliłem w kierunku pacjentów ogromny strumień białego płynu. W szale namiętności wskoczyłem na jedną z pielęgniarek, powalając a swojego penisa wepchnąłem jej do ust.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Klub Gang Bang – Rozdzial Trzeci – Czarna Msza

    O dziwo Tomkowi udało się zwerbować Kubę do pomocy w przygotowywaniu wystroju lokalu na specjalną okazję. Zazwyczaj docinający Bocianowi, tym razem okazał się sprawnym pomocnikiem w załatwianiu spraw, wieszaniu dekoracji na ścianach i wszystkich innych zadaniach jakie zlecał mu mózg całej operacji. Właśnie Kuba został wysłany na poszukiwania kartonu na tyle dużego, by można go było przerobić na trumnę. Zajęło mu to aż dwa dni, zanim znalazł odpowiedni i zdołał go przetransportować do siedziby Klubu. Kiedy go dostarczył, Tomek pozwolił mu wrócić do domu, zdecydowany samemu zakończyć prace w głównym pomieszczeniu.

    O siódmej trzydzieści w sobotni wieczór wszyscy zebrali się przed budynkiem, w którym znajdował się ich lokal. Przeszli na podwórko w stronę tylnego wejście. Po szybkich powitaniach grupa rozbiła się na dwie części. Dziewczyny szeptały i chichotały razem, podczas gdy chłopaki żartowali nerwowo popalając papierosy.

    W grupie pojawiło się dwoje rodzeństwa Kuby i Sylwii. Ich dziewiętnastoletni brat Henryk i siedemnastoletnia siostra Grażyna. Jeśli coś łączyło całe rodzeństwo, to zdecydowany brak fizycznego podobieństwa. Henryk był szczupły i wysoki – mierzył ponad metr osiemdziesiąt i miał twarz przypominającą gryzonia. Drobne wąsiki drgały mu nerwowo kiedy palił papierosa. Grażyna była dużo ładniejsza niż Sylwia. Nie tak wysoka, ale jej sylwetka była znacznie bardziej kobieca. Podczas gdy długie brązowe włosy Sylwii opadały jej na ramiona, Grażyna miała włosy w kolorze blond, znacznie krótsze i falujące. Kuba, Sylwia i Henryk mieli oczy ciemnobrązowe, a Grażyny lśniły błękitem.

    Oprócz nich pojawiła się para zaproszona przez Krzyśka, koleżanka jego siostry Kaśki i kolejna, którą przyprowadziła kuzynka Edka. Ale największym zaskoczeniem dla wszystkich była obecność Małgośki Mydlarskiej. Musiała przyjść razem z Tomkiem, bo pojawiała się jako pierwsza i dawała im ostatnie instrukcje na temat właściwego zachowania. Czyli typowe zachowanie Gośki, za które wszyscy jej nie cierpieli. Na osiedlu często szydzili często z jej niskiego wzrostu i przysadzistej umięśnionej sylwetki przypominającej kulturystę. Krążyły plotki, że jest aktywną lesbą, ale nikt dotychczas tego nie potwierdził. Zresztą plotki krążyły wokół całej jej rodziny. Na matkę wołali Szalona Magda, ojciec był często określany jako najbrzydszy facet na ich osiedlu, a jej siostra włóczyła się całymi dniami po ulicach i parkach Lublina z opinią opóźnionej. Dlatego rodzina trzymała się razem i nawet jedenastoletnia różnica wieku między siostrami nie potrafiła osłabić więzi między nimi.

    Gośka pilnowała, aby nikt nie wszedł do lokalu przed ósmą, a gdy ta godzina wybiła otworzyła tylne drzwi i kazała im wszystkim wejść. Dziesięć po ósmej, Edek dokładnie zamknął drzwi wejściowe.

    – Dobra chłopaki – warknęła do wszystkich – wchodźcie do przebieralni i bez żadnych głupich żartów.

    Mężczyźni weszli posłusznie do sąsiedniego pokoju i zamknęli za sobą drzwi.  Dokładnie o ósmej dwadzieścia Gośka otworzyła drzwi i poprowadziła lekko zdenerwowane dziewczyny do pustej już przebieralni. Jej sokoli wzrok pilnował, aby wszystkie zdjęły z siebie całość ubrań. Sposób w jaki na nie patrzyła w połączeniu z krążącymi o niej plotkami powodował, że niektóre z nich zaczęły się zastanawiać, czy lustruje je tylko po to aby dopilnować przestrzegania zasad. Nawet te, które jej nie znały czuły się lekko speszone tym jak je taksowała wzrokiem.

    Owinięte od szyi w dół czarnymi pelerynami zapinanymi na guzik pod szyją, przeszły do następnego pokoju gdzie czekali już na nie mężczyźni. Na widok bladych twarzy tonących w mroku i czerni peleryn w pokoju rozległy się lekkie chichoty rozładowujące część napięcia. Mimo to panowała atmosfera, którą znali dotychczas tylko z kościelnych uroczystości – lekka nerwowość, napięcie i powaga. Większość chłopaków popalała papierosy przezornie zabrane z przebieralni przez Edka.

    Następne pięć minut spędzili stojąc w milczeniu, zerkając na siebie, często bijąc się z myślami czy przyjście tutaj było rzeczywiście takim fajnym pomysłem jak wydawało im się jeszcze przed chwilą. Wszyscy zastanawiali się jakie to atrakcje przygotował dla nich Bocian. Martwa cisza nie trwała zbyt długa – z dołu dobiegł huk rozbijanych kręgli, który rozładował napięcie. Znów było słychać chichoty i szepty, zapalono ostatnie papierosy.

    O ósmej czterdzieści pięć usłyszeli dźwięk małego mosiężnego dzwonka – trzy razy po trzy uderzenia, a potem otworzyły się drzwi do głównej sali. Zajrzeli do pozornie czarnego i mrocznego pokoju.

    – Wejdźcie – rozbrzmiał z ciemności poważny i dostojny głos, w którym jednak szybko rozpoznali Bociana.

    Przez chwilę wahali się, ale Kuba udając pewnego siebie przełamał bezruch i ruszył w stronę drzwi. Sylwia szybko go dogoniła i weszła do pomieszczenia chroniąc się pod opieką brata. Pozostali weszli za nimi. Wszędzie unosił się zapach kadzidła, który szybko stłumił chichoty i szepty. Drażnił ich nozdrza i wprowadzał atmosferę powagi i doniosłości.

    Ich oczy powoli przyzwyczajały się do ciemności i mogli już dostrzec długi nos Bociana, który wydawał się wisieć w powietrzu między dwoma płomieniami świec. Kiedy przyjrzeli się dokładniej zauważyli czarne świece, mównicę za którą stał Tomek i spory obiekt na podłodze przed mównicą. Ustawili się półkolem wokół tego przedmiotu, który ktoś zidentyfikował jako trumnę. Patrzyli w napięciu na Tomka.

    – Witajcie moi bracia i siostry na czarnej mszy, którą odprawiamy dla chwały Szatana. Głos Tomka brzmiał normalnie, ale jego złowieszczy uśmiech i błyszczące w ciemności oczy sprawiły, że mimo iż wszyscy znali go dobrze, przeszedł ich dreszcz strachu. Wiedzieli, że potrafi wymyślać chore gierki, gdyż widywali go wcześniej w akcji, a ten uśmiech zawsze zwiastował coś takiego.

    – Pochylmy wszyscy nasze głowy i módlmy się do Anioła Zła… naszego ukochanego Szatana…

    Tonacja wydawał się znajoma, ale słowa brzmiały żartobliwie. Tylko Krzysiek rozpoznał, co zrobił Bocian. Odmawiał kościelną modlitwę ze zmienionymi słowami! Na koniec modlitwy Krzysiek zaskoczył siebie i innych, mówiąc głośno i jednocześnie z Tomkiem – Nema.

    – Zebraliśmy się tu dziś wieczorem, aby oddać się Szatanowi. Złożymy nasze ofiary i dary, aby stać się jego wiernymi sługami.

    Spod pulpitu mównicy wyjął przedmiot owinięty czarnym materiałem, po czym przystąpił do jego ceremonialnego odwijania i składania materiału. Odsłonięty kielich mocno przypominał jeden z pucharów, które widzieli w kręgielni na dole. Podniósł go wysoko i oznajmił:

    – O Szatanie, oto jest krew ofiarowanej dziewicy. Każdy kto pije z tego kielicha, zostanie oczyszczony z wszelkiej czystości umysłu i duszy, stając się Twoim wiernym naśladowcą.

    Uniósł kielich obiema rękami i napił się. Pojawił się przy tym lekki problem. Za każdym razem, kiedy wysuwał obie ręce spod peleryny, odsłaniał swoje ciało. Gdy stał za mównicą nie było tego widać, ale z pewnością nie chciał się narazić na drwiny i prawdopodobnie stracić kontrolę nad ceremonią kiedy z za niej wyjdzie. Zastanawiał się chwilę, udając że pije duży łyk z kielicha i zdecydował, że będzie musiał poprosić kogoś o pomoc w odprawieniu rytuału.

    – Siostro Małgorzato … proszę podejdź do ołtarza. Kiedy stanęła obok niego uniósł jedną ręką kielich i jej go podał. Jego oczy rozszerzyły się, gdy ujęła go dwoma rękami, odsłaniając duże pełne piersi ze sterczącymi sutkami, fałdki brzucha i gęstwinę ciemnych włosów poniżej.

    – Pij mój córko i dołącz do szeregów apostołów Szatana.

    Gośka wypiła wino i chciał mu zwrócić kielich, kiedy wyszeptał do niej – Będziesz prowadzić ceremonię razem ze mną. Po prostu podawaj każdemu kielich, a ja będę szedł za Tobą ze świecą.

    Wziął zapaloną świecę z ołtarza i oboje zbliżyli się do kręgu wiernych.

    Koleżanka Anki była pierwszą która napiła się z kielicha. Kiedy piła, Tomek opuścił święcę lekko w dół oświetlając jej wygoloną pizdeczkę.

    – Diabeł uśmiecha się do wszystkich którzy piją z kielicha zła – zaśpiewał.

    Ciekawe czy dostrzegą jak mi stoi, przemknęło mu przez głowę. Jedno po drugim pili z kielicha, a Tomek i Gośka lubieżnie przyglądali się przez ten czas odsłoniętym fragmentom ich nagich ciał. Widać było, że większość kutasów jest już mocno pobudzona.

    Kiedy wszyscy skończyli, Tomek wrócił do mównicy i uzupełnił kielich winem.

    – Teraz, gdy wszyscy wypiliście krew dziewicy złożonej w ofierze, jesteśmy zjednoczeni przed obliczem Szatana i z jego woli nastąpi teraz zmartwychwstanie dziewicy.

    Dwa punktowe reflektory umieszczone w przeciwnych końcach pomieszczenia – jeden niebieski, a drugi czerwony  oświetliły trumnę ustawioną przed mównicą. Pokrywa zaczęła się unosić budząc lekkie zaniepokojenie. Wszyscy zaskoczeni cofnęli się o krok. Powoli trumna otworzyła się, ukazując wszystkim postać dziewczyny w czarnej pelerynie.

    Gośka uśmiechnęła się dumnie na widok swojej siostry leżącej w trumnie, a Kaśka wreszcie uświadomiła sobie gdzie podziała się szesnasta uszyta przez nią peleryna.  Siostra Gośki, Teresa odgrywała rolę trupa z pełną powagą. Jej szeroko otwarte oczy wpatrywały się martwo w sufit.

    – Powstań teraz córko Szatana. Nie jesteś już nieskalana!

    Teresa leżała w pudle przerobionym na trumnę, a Tomek podszedł aby pomóc jej wyjść. Wieko zostało już zdjęte, a Teresa uniosła się i stała teraz w centrum pomieszczenia, niczym aktorka na scenie. Na dany jej znak rozłożyła prosto ramiona i wszyscy utkwili oczy w jej nagim ciele. Małe, ledwo rozwinięte cycuszki, płaski brzuch i kępka olśniewająco jasnych blond włosów przyciągały wzrok. Dziewczyna miała mlecznobiałą skórę, która pięknie odcinała się w mrocznym pomieszczeniu.

    Tomek przesunął otwartą dłonią po jej małych piersiach. Jej sutki zadrżały, a jego dłoń sunęła w dół brzucha i pomiędzy jej uda. Po chwili cofnął się i dał znak Gośce, aby podeszła do niego. – Dotknij dziecko Szatana – powiedział wskazując na jej siostrę.

    Gośka miała trudności z powstrzymaniem uśmiechu, który pojawił się na jej twarzy kiedy przesuwała dłońmi po ciele siostry i wsuwała dłoń między nogi Teresy. Następny był Krzysiek, który drżał z podniecenia gdy wyciągał rękę by dotknąć skóry drobnej dziewczyny, która stałą przed nim dumnie wyprostowana. Jego dłoń przesunęła się delikatnie po sterczących twardych suteczkach i zsunęła się w dół jej jedwabistego brzuszka, zatrzymując się na moment, by po chwili wsunąć się między uda Teresy. Poczuł na palcach lekką wilgoć i zadrżała z podniecenia.

    Teresa również czuła przyjemność związaną z wielką atencją i pieszczotami dłoni kolejnych wielbicieli. Najdłużej pieścił ją Kuba, który drażnił oba sutki, a wsuwając dłoń między uda palcami lekko zagłębił się w jej cipkę, by po chwili przesuwać je po rowku i badać jej tylne wejście. Soczki wzbierały w jej młodej cipce i mocno przycisnęła jego dłoń by złagodzić niepokojące swędzenie.

    Kiedy cała kolejka uczestników mszy zaliczyła już swoją turę macania młodziutkiej dziewczyny, ponownie w ruch poszedł kielich i każde z nich wypiło następny łyk.

    Tomek chwycił Teresę za ramię i pomógł jej wyjść z kartonowej trumny. Odwrócił się twarzą do grupy i stał bez ruchu, podczas gdy ona rozchyliła jego pelerynę i przesuwała drobnymi dłońmi po jego klatce piersiowej. Wszystkie oczy z uwagą obserwowały ich wędrówkę w dół, aż do momentu gdy zacisnęła jedną z nich na sterczącym kutasie i powoli zaczęła masować jego długi i pulsujący drąg. Po chwili przeszła do kolejnej osoby i powtórzyła erotyczny rytuał.

    Gdy Teresa wędrowała od jednego do drugiego z uczestników, Bocian przystąpił do realizacji kolejnej fazy swego planu. Do tej pory wszystko dokładnie opracował i przeprowadził bez problemu. Już wcześniej doszedł do wniosku, że nie było nadziei na to, by któraś z dziewcząt sama zgłosiła się na ochotnika do roli pierwszej rozebranej, macanej czy pieprzonej w Klubie. Dopóki nie przełamie ich oporów, między ludźmi w grupie nie będzie żadnej nowej aktywności seksualnej. Nie było łatwo namówić Gośkę, aby pozwoliła Teresie uczestniczyć w wydarzeniu w takiej roli. Wiedział, że kiedy wszyscy już ją wymacali nie odmówią teraz jej dotyku. Ale zgodnie z tym co obiecał Gośce musi teraz usunąć Teresę z centrum uwagi i zastąpić ją jedną ze starszych dziewczyn.

    – Siostro Katarzyno – powiedział, kiedy Teresa powoli kończyła rundę pieszczenia uczestników – Podejdź proszę. Kaśka stanęła na środku półokręgu między Bocianem, a Teresą z twarzą zwróconą do reszty grupy. – Jako jedna z ukochanych córek Szatana, czy uroczyście przysięgasz przestrzegać jego praw i przykazań?

    – Tak – powiedziała dziewczyna nerwowo przełykając ślinę.

    – Wejdź do trumny – rozkazał. Posłuchała, a on z oczami pełnymi pożądania stanął przed nią i rozpiął jej peleryną, która opadła w dół. Przesuwał palcami po jej nagim ciele, najpierw szybko potem wolniej, jakby badał ją na oczach zgromadzonej widowni.

    – Pochyl się proszę – powiedział, pokazując że tyłek powinna wypiąć w stronę zgromadzonych. Odwróciła się i pochyliła. Bocian przełączył guzik na mównicy i Kaśkę oświetlił blask kolejnego reflektora. Tomek powoli rozchylił jej tłuste pośladki, ukazując wszystkim lekko rozwarty otworek. Kaśka zaczerwieniła się ze wstydu. Chłopak kazał się jej odwrócić i usiąść na krześle z rozchylonymi udami. Wszystkie oczy wpatrywały się w jej rozwarte różowe wargi, które Bocian rozchylił palcami. Dziewczyna chciała krzyczeć ze wstydu, ale nie mogła wydusić z siebie ani słowa. Tomek był niezwykle zadowolony z jej posłuszeństwa i reakcji na rytuał, który burzył w niej wszelkie opory i zahamowania wtłaczane jej dotychczas do głowy przez społeczeństwo. Wiedział, że dotychczas większość grupy swoje życie seksualne do jednego partnera lub masturbacji, często w ciemności i strachu przed przyłapaniem. Teraz nadchodził koniec i całkowite wyzwolenie!

    – Zadowoliłaś Szatana swoim posłuszeństwem – powiedział do Kaśki, biorąc ją za rękę i prowadząc do Teresy stojącej z boku z małym słoiczkiem. Uroczystym gestem zanurzył palec w słoiku i nałożył purpurowy róż na jej sterczące sutki. Następnie namalował kropkę na pępku i okrąg na pośladkach w pobliżu jej czekoladowej dziurki.

    Całą poświęcana jej uwaga rozpaliła ogień w ciele Kaśki, zwłaszcza gdy Teresa zaczęła pieścić jej olbrzymie cycki. Czuła jak palce dziewczyny błądzą po jej ciele. Tańczą na brzuchu, pośladkach i z powrotem na brzuchu, aż zsuwają się w dół przeczesując jej włosy aby pieścić różowe i wilgotne wargi. Nie miała odwagi aby wydusić z siebie chociaż słowa, ale jej umysł krzyczał WIĘCEJ!

    Podczas gdy Teresa kontynuowała pieszczenie Kaśki, Tomek wprowadził na środek Kubę i zdjął z niego pelerynę odsłaniając dużego, grubego i prężącego się kutasa, którego główka lśniła już od pierwszych oznak podniecenia. Kuba wciągnął brzuch prezentując się publiczności i uśmiechnął się do swojej ofiary.

    To jest to! Pomyślała Kaśka.

    Bocian wniósł na środek niski, solidny stolik i kazał jej położyć się na nim. W tym czasie Teresa zaczęła swój taniec paluszków po ciele Kuby, pieszcząc go i masując. Dziewczyna złapała za jego kutasa i poprowadziła go między rozłożone nogi Kaśki.

    W powietrzu dało się wyczuć podniecenie reszty ekipy oglądającej to przedstawienie z szeroko otwartymi oczami. Dziewczyny wpatrywały się w olbrzymiego, pulsującego fiuta gotującego się by zanurzyć się w Kaśce, a ich własne cipki robiły się mokre z pożądania i zazdrości.

    Ciało Kuby lśniło od potu, zapach chłopaka mieszał się z dymem kadzidła. Kaśka również pokryła się ziemnym potem gdy nabrzmiała główka kutasa dotknęła jej mokrych warg. Wsunął się lekko i zatrzymał, a ona owinęła swoje pulchne nogi wokół niego przyciągając go do siebie i wsuwając głębiej. On pchał, a ona otwierała się przed nim i zasysała go do środka.

    – Oooch… – westchnęła czując go w środku.

    – Taaak… – wyjęczał czując jej gorąc i wilgoć.

    Po krótkim oporze Kuba wsunął kutasa głębiej i zaczął mocno poruszać biodrami. Dziewczyna wrzasnęła czując jego rozmiar, ale już po chwili jęczała z rozkoszy jaką dawał jej penetrujący ją członek.

    Zgromadzeni westchnęli gdy krzyknęła, sami coraz bardziej podnieceni. Obserwowali jak Kuba stojąc przy stoliku posuwa pulchną dziewczynę i masuje dłońmi jej wielkie cycki. Unosił się nad nią, tak aby wszyscy mieli dobry widok na jego fiuta, coraz szybciej poruszającego się w głąb i na zewnątrz. Kaśka ssała swojego kciuka i cicho pojękiwała z rozkoszy.

    Tomek wysunął się z kręgu i postanowił zrobić coś z temperaturą i silnym zapachem kadzidła unoszącym się w pomieszczeniu. Wszyscy się pocili, ale podnieceni nie zauważali nawet dyskomfortu skupieni na akcji w środku pomieszczenia. Tomek uchylił okno w dachu wpuszczając trochę świeżego powietrza i pozwalając aby dymz kadzidła  uniósł się na zewnątrz.

    Stojąc w cieniu przez chwilę obserwował swoje arcydzieło. Najlepsza forma zabawy, pomyślał. Nie ma to jak pieprząca się para. Potem jego wzrok przesunął się po widowni i zauważył dziwne ruchy niektórych obserwatorów poczynań Kuby i Kaśki. Przyjrzał się dokładniej i był już pewien. Gośka, podobnie jak Henryk i Grażyna masturbowali się pod pelerynami. O co chodzi? Zabawiają się ze sobą podczas gdy mogliby się po prostu pieprzyć – pomyślał niezadowolony z takiej reakcji publiczności.

    Bez słowa podszedł do Gośki i zsunął z niej pelerynę. Skinął palcem na Henryka i poprowadził ich do kanapy. Ułożył dziewczyną twarzą w dół, żeby nie wystraszyć chłopaka swoją wątpliwą urodą i wypiął jej tyłek prosto do penetracji. Henryk nie potrzebował zachęty. Jego kutas wsunął się w jej mokrą cipę tak szybko, że chłopak poleciał do przodu i leżąc na Gośce poruszał mocno biodrami. Już po chwili oboje jęczeli głośno, a Gośka krzyknęła na cały pokój, kiedy poczuła najlepszy orgazm jaki kiedykolwiek przeżyła. Henryk również zbliżał się do finiszu, a Tomek odwrócił się aby pokierować resztą towarzystwa.

    Parka zaproszona przez Krzyśka leżała na środku podłogi pieprząc się na rozłożonych pelerynach. Wyglądają jakby bawili się świetnie, pomyślał Tomek i rozejrzał się, aby znaleźć jakąś partnerkę dla Krzyśka. Po chwili stwierdził, że jego pomoc nie będzie chyba potrzebna, bo na podłodze dostrzegł buty i pelerynę kumpla.

    Edek wsadzał właśnie kutasa w tyłek Grażyny, która opierała się o szafkę w rogu. Tomek postanowił złapać Sylwię i samemu skorzystać z okazji. Kątem oka dostrzegł jak na kolejnej kanapie Anka splotła się w pozycji 69 z koleżanką, którą przyprowadziła na imprezę. Zwinne języczki jak szalone tańczyły po rozchylonych z pożądania cipkach, dodając do ogólnej kakofonii kolejne źródło jęków i westchnień.

    Sylwia nie czekała, aż Bocian ją odnajdzie. Sama podbiegła do niego i pchnęła go na sofę. Zanim się zorientował miał na twarzy jej ociekając sokami cipkę, a usta dziewczyny obejmowały jego kutasa. Chłopak lizał i całował ją jak szalony przesuwając się między jej cipką, a słodką i kształtną dupką.

    – O tak – jęknęła czując jego język wsuwający się w tyłek – liż moją dupcię, a zaraz dojdę….

    – Po prostu zajmij się moim kutasem, a resztę zostaw mi – powiedział.

    – Mmmmmm – mruknęła w odpowiedzi z ustami wypchanymi jego nabrzmiałym i pulsującym fiutem.

    Tomek wsunął język głębiej, szybkimi ruchami penetrując wąski tunelik jej dupci. W tym momencie jego kutas eksplodował wypełniając usta Sylwii potężnym ładunkiem spermy. Soki kapały z jej cipki i spływały mu po szyi. Gdy poczuł ten odurzający zapach, przesunął język i wbił go w źródełko nektaru. Sylwia wciąż pracując nad jego kutasem poruszała się cała po jego twarzy, czując jak wwierca się w nią, a jego ruchy powodują impulsy rozkoszy, wędrujące z cipki wprost do mózgu. To było uczucie nie do opisania.

    ***

    Na koniec wieczoru okazało się, że Krzysiek jednak nie zaruchał, ale dwa razy zaliczył obciąganie, od dwóch różnych dziewczyn i był pewien, że na kolejnej imprezie nie będzie miał już żadnego kłopotu z wsadzeniem w jakąś chętną i rozgrzaną cipkę.

    Wracając do domu nocnym autobusem Tomasz zatopił się w myślach. Analizował co się udało, a co poszło nie tak. Amatorzy! Są zwykłymi amatorami, pomyślał. Za tydzień będzie zupełnie inaczej… wszyscy zobaczą na co go stać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Czekam na wasze komentarze i uwagi 🙂 Buziaki Olka :*

  • Seks z nauczycielem.

        Chciałabym zobaczyć błysk i zaskoczenie w Jego oczach. Jego reakcję na to, jak bardzo się zmieniłam i jaką kobietą się stałam. Moje fantazje o Nim są już tak „wrzące”, że ostatniego czerwca nie wytrzymuje, i decyduje się odwiedzić swoją byłą szkoły na zakończenie roku… Młodzież ubrana na galowo, kilku „znajomych” nauczycieli, którzy odpowiadają na moje przywitanie, ale jestem pewna, że nikt mnie nie rozpoznaje. Rozglądam się pewnie, szukam Go wzrokiem. Spoglądam w to miejsce, gdzie zawsze stał przed pierwszym dzwonkiem, onieśmielający mnie wchodzącą do budynku szkoły, ale to miejsce jest puste. Ceremonia zakończenia właśnie dobiega końca i szczęśliwi uczniowie czym prędzej ruszają, by opuścić mury szkoły, i zacząć upragnione wakacje. Każdy się za mną ogląda, a mi się takie zainteresowanie bardzo podoba. Starannie nałożyłam dziś dosyć mocny, ale nie wyzywający makijaż, ubrałam elegancką sukienkę, podkreślającą moje kształty. Jest ciepło więc „gołe” nogi, ramiona i dekolt prezentują muśniętą słońcem skórę, która mieni się od balsamu. Wręcz zachęca ona by jej dotknąć i sprawdzić jaka jest miękka i delikatna. Wypatruję swoją byłą nauczycielkę fizyki, Magdalenę, z którą jesteśmy na stopie koleżeńskiej. Zmierzam w Jej kierunku. „Cześć laska, ale się odstrzeliłaś, no no, co tutaj robisz?” -pyta. Poprawiam odruchowo swoje włosy, zarzucam je na prawą stronę, jestem dumna z siebie, bo wiem jak kurewsko dobrze dzisiaj wyglądam. „Przyszłam odwiedzić i powspominać dobre czasy, zobaczyć kogo jeszcze mogę tutaj spotkać.” Nasza rozmowa trwa kilka minut, jest luźna i pełna śmiechu, a ja wykorzystuje odpowiedni moment, by zapytać o swój obiekt pożądania. Nie jestem wcale zaskoczona, gdy dowiaduję się, że „mój” Profesorek jest na sali gimnastycznej wraz z drugim wfistą. Żegnając się (niecierpliwość i pożądanie mnie ponaglają), Magda dodaje -„Leć, nasi Panowie będą w szoku jak zobaczą taką laskę”. Uśmiecham się, a w duchu piszczę z rozkoszy i zadowolenia, i dumnie zmierzam w bardzo dobrze znanym mi kierunku. Zaczynam czuć ten specyficzny zapach tak dobrze mi znany i mój mózg od razu puszcza mi kasetę wspomnień. Ledwo przekraczając próg sali gimnastycznej dobiegają do mnie głośne wesołe rozmowy, wśród których wyłapuje Jego śmiech, i od razu przechodzą mi dreszcze. Sala jest ciemna, bardzo delikatnie wpada do niej słońce, które jest z drugiej strony budynku. Jest przyjemnie chłodno. Moje kroki na parkiecie odbijają się echem. Poprawiam sukienkę i włosy by mieć pewność, że jest tak jak ma być. Najwyraźniej Panowie mnie usłyszeli, bo nagle ucichli. Jestem już pod drugim koszem, gdy z kantorka (pomieszczenia, gdzie siedzą wfiści) wychodzi Pan Sławek (ten drugi) i pyta: „Słucham? Mogę jakoś pomóc?”.”Szukam Pana Pawła, ale Pana też miło widzieć.” Uśmiecham się zalotnie widząc Jego zdumienie, a jednocześnie czuję, że zaczynam się rumienić. Emocje we mnie buzują, więc upominam się w myślach „weź się kurwa opanuj i nie spierdol tego”.  I właśnie teraz wychodzi On, dokładnie taki, jakiego Go zapamiętałam, i o jakim fantazjowałam przez te wszystkie lata. Prawie nic się nie zmienił, ma tylko trochę więcej siwych włosów (o losie, jakie to seksowne), jest elegancki, ale nadal ma w sobie ten sportowy luz. Nasz wzrok się od razu spotyka, jest elektryzujący. Patrzy na mnie pytająco, zdumiony i zaciekawiony, a w Jego oczach widzę pytanie . „Przyszłam odwiedzić swoich ulubionych nauczycieli. Zatęskniłam za młodzieńczymi chwilami, więc pomyślałam, że miło będzie spędzić jeszcze chwile z ludźmi, którzy wiele mnie w życiu nauczyli.” „Ah, ale za bardzo Cię nie pamiętamy”-mamroczą to zgodnie, wyraźnie zawstydzeni, zdezorientowani. „A ja myślałam, że najlepszych uczniów się pamięta”-mówię zadziornie. Panowie patrzą jeden na drugiego, szukając odpowiedzi. „Eeeeee, taką uczennicę zapomnieć, to faktycznie wstyd, ale tylu uczniów mieliśmy, a my już też nie tacy młodzi”. Wyłapuję i przetrzymuję wzrok Pana Pawła, by wiedział, że moje pytanie kieruję do Niego -„A Złotko (od złotych medali) Pan pamięta?”. Widzę dokładnie jak rozszerzają Mu się źrenice, gdy dociera do Niego kim jestem. „Ale numer, to naprawdę Ty? Jak to możliwe, że się tak zmieniłaś?”. Nie ukrywa zaskoczenia, które wyraźnie odbiera Mu mowę. Po chwili naturalnie już Nasza rozmowa jest przepełniona żartami, wspomnieniami i kilkoma informacjami z życia, i życiowej sytuacji- mojej i dwóch wfistów. Nie wiem ile czasu mija, bo czuję jakby świat się zatrzymał, a jednocześnie jakby minęło kilka godzin. Zostaję wychwalona za swoje szkolne osiągnięcia sportowe, a także za to, jak teraz wyglądam. Kipię z radości i ekscytacji. Pan Sławek żegna się z Nami, gdy orientuje się, która jest już godzina, i zostawia Nas samych. Modlę się w duchu, by i Paweł nie musiał już iść, i moje modły zostają natychmiast wysłuchane. „Chodź, nie będziemy tak stać, mam chwile i chętnie, skoro już tu jesteś, to trochę poznam tą dorosła wersje Złotka”. Dopada mnie na nowo stres, który w połączeniu z ekscytacją i podnieceniem przyprawia mnie o kołatanie serca, które mam wrażenie słyszę nie tylko ja. „Tak tak tak tak” – krzyczę do siebie w duchu i biorę bardzo głęboki oddech, żeby się trochę uspokoić. Siadamy na niewielkiej kanapie, pomieszczenie jest małe i przepełnione sportowymi trofeami. Przeglądam je w poszukiwaniu swoich, ale nie znajduję żadnego. Po kilku moich „Pan/Pana” Paweł proponuje, bym porzuciła ten „postarzający go” rzeczownik, na co z ochotą przytakuje. Nasza rozmowa bardzo luźno „zwiedza” nasze życie, a my obydwoje bardzo dobrze bawimy się w swoim towarzystwie. Bliskość wymuszona przez niewielkie pomieszczenie pozwala mi na „przypadkowe” zetknięcia naszych nóg, a przy tym cały czas nie odrywam od Niego wzroku. „Więc, jak to jest z tymi uczennicami?” Pytam z uśmiechem, zadziornie. Czuję Jego zapach, gdy biorę głęboki wdech, spocona skóra wymieszana z perfumami, podobają mi się – delikatne, ale męskie. Uśmiecha się dźwięcznie – dokładnie ten uśmiech najbardziej pamiętam. „Nigdy nie było nikogo, kto by chociaż trochę mógł się z Tobą równać. Ustanowiłaś we wszystkim rekordy, nikt nie miał i nie ma tyle energii, i zapału co Ty, a do tego Twoje poczucie humoru jest niezastąpione”. Krzyczę wewnątrz z radości, moja pewność siebie jest tak podbudowana, wyzwala mnie z wszelkich uczuć skrępowania. Wykorzystując rozmowy na temat związków (specjalnie pytam o Jego Żonę i Dzieci), wspominam o swoim Mężu, wyraźnie podkreślając, o ile lat jest ode mnie starszy. Widzę Jego rozszerzające się źrenice, gdy dociera do Niego, że są praktycznie w tym samym wieku, a ja dodaję „No tak, zawsze miałam słabość do starszych facetów, a wszystko zaczęło się od Ciebie”. Decyduje się rzucić na głęboka wodę, bo moje ciało niedługo rzuci się na Niego jak wygłodniałe zwierze. Cisza, która trwa o chwilę za długo zdradza Jego zaszokowanie, a ja wciąż nie odrywam od Niego wzroku. Chcę żeby zobaczył pożądanie w moich oczach. „Ach, Julka, Ty naprawdę byłaś moją ulubioną uczennicą, ale to jaka jesteś teraz, ja…”. Nie chcę dłużej czekać, 10 lat czekałam na ten moment, więc zaczynam się powoli podnosić, i siadam bardzo blisko Niego. Nasze uda ocierają się o siebie, twarze do siebie przylegają -prawie, i wtedy obydwoje wzdychamy, a naszymi ciałami targają dreszcze. Nasze oddechy są przyśpieszone, jakbyśmy właśnie skończyli trening. „Wiesz, obawiam się że nie jesteśmy sami w szkole”-sprowadza Nas tymi słowami na ziemię, a ja czuję się bliska płaczu z rozpaczy, że moja bańka pożądania i spełnienia właśnie pękła. „Musimy zmienić miejsce…”-kontynuuje niepewnie patrząc mi głęboko w oczy, a ja aż nie mogę uwierzyć w to co słyszę, i nie chcąc tracić czasu na pytania i upewnianie się, czy czasem nie śnie, proponuje byśmy spotkali się u mnie w mieszkaniu. Od razu czujnie pyta „A Twój Mąż?” na co ja odpowiadam, że mój Mąż jest we Francji. „Dobrze, chodźmy…. Matko Boska, co ja wyprawiam” -„Spełniasz najskrytszą fantazje swojej uczennicy, w dodatku ulubionej”, i dodaję – „Nie martw się, to będzie Nasza wielka, rozkoszna tajemnica, ten jeden jedyny raz pozwól mi być Twoim Złotkiem”. Podaję Mu adres i informuję, że drzwi będą otwarte. Patrzę na Niego i nie mogę się oderwać, zachwyca mnie Jego uroda, dokładnie w moim typie. Skradam Mu pocałunek, który trwa zaledwie ułamek sekundy, przez co nie pozwala on nawet poznać Jego smaku, ale usta płoną i to nas ponagla. Pierwsza wylatuję z sali tylnym wyjściem wprost na parking, by nie wzbudzić podejrzeń. Mój samochód jest poza terenem szkoły. Biegnę przez pusty już dziedziniec, popiskuję sobie z rozkoszy, i szybko układam w głowie plan działania. Rano dokładnie posprzątałam mieszkanie, zmieniłam pościel, zadbałam o alkohol i owoce. Byłam bardzo na TO gotowa. Wiedziałam, że gdy On mnie zobaczy, nie będzie w stanie mi się oprzeć. Czuję satysfakcję. Na szczęście mieszkam blisko, wlatuje na 3 piętro po schodach i otwieram drzwi. Mój Kot jak zwykle ma ochotę na mizianki, ale moja ochota na pieprzenie z nauczycielem jest dużo większa. Rozbieram się z sukienki, pod którą nic nie mam – jeden ruch i jestem naga. Szybkie odświeżenie, sprawdzenie czy wszystko jest idealnie. Sięgam po przygotowane wcześniej czarne body, seksowne i zmysłowe. Koronki otulają moje rozgrzane ciało. To body ma piękne plecy,  materiał idealnie przylega do kręgosłupa między łopatkami, wzdłuż talii, aż do lędźwi, a tam przechodząc w cieniutki paseczek zatapia się między moimi pośladkami, z których płonie żar, a mokrość od razu moczy materiał. Zarzucam czarny atlasowy szlafrok, który wygląda jak baaardzo krótka koszula, elegancki, który tajemniczo zapowiada to, co pod sobą skrywa. Materiał zmysłowo współgra z moimi ruchami, zakładam sandałki na wysokiej szpilce, które obłędnie podkreślają moje nogi i eksponują stopy. Gdy zapinam drugi paseczek wokół kostki, słyszę wyraźnie kroki na klatce schodowej. To On, już jest. Jestem gotowa. Kurwa jak ja bardzo jestem gotowa. Czekam, aż drzwi się otworzą. Przekracza próg mojego mieszkania, i tym sposobem przekroczył bramy do naszej rozkoszy, dał mi pozwolenie, by zaprowadzić nas razem do rozkoszy. Stoi przede mną, znowu zaskoczony moim widokiem. Przesuwa wzrok od moich stóp, aż po oczy. Taaaak, tak bardzo mnie to podnieca, gdy widzę jak wyraźnie jest mną olśniony. Stoimy na wprost siebie w oczekiwaniu na wspólny seks, i to u mnie w domu. To jest dla mnie bardzo ekscytujące. Przejmuję inicjatywę. Paweł jest wyraźnie onieśmielony sytuacją, a mnie się to podoba. Proponuję coś do picia podchodząc do Niego, i kładę mu ręce na ramionach-silnych i umięśnionych, przesuwając się blisko, ale jednak tak, by nasze ciała dzieliły milimetry pustej przestrzeni. Muskam Jego usta, rozsuwam je, by z największą zachłannością zacząć je smakować. Te usta, o których tyle czasu marzyłam, teraz je mam, więc nie czekam już dłużej, by językiem wedrzeć się w poszukiwaniu Jego języka. Odwzajemnia pieszczotę z taka samą zachłannością. Ten pocałunek jest dziki, a jednocześnie namiętny. Jedno pieści wargami drugiego, nasza ślina się ze sobą miesza. Odrywam się niechętnie czując, że moje nogi drżą co raz mocniej, z westchnieniem patrzę w Jego oczy, które wciąż ma przymknięte. Otwiera je powoli. Dostrzegam w nich spełnienie i ogromne pożądanie. Za rękę prowadzę Go do sypialni. W pokoju jest nastrojowo ciemno, wcześniej pozapalałam świece i nastawiłam cichutko muzykę. Przez dłuższą chwile oboje, jak zahipnotyzowani, stoimy wtuleni w siebie i tylko delektujemy się swoją bliskością. Moja mokra cipka chciałaby krzyczeć : „Rusz się suko i nie trać czasu”. Powoli rozwiązuję i zsuwam z siebie szlafrok. Rozbieram się przed Nim, chcę żeby mnie oglądał i podziwiał, chcę Go uwodzić. Chcę Mu pokazać jak bardzo Jego Złotko – zwykła, przeciętna nastolatka, zmieniła się w kobietę petardę, która każdym ruchem i spojrzeniem emanuje seksem. Podchodzę do Niego, zaczynam rozpinać Jego pasek i guzik od spodni. On w tym czasie pośpiesznie rozpina swoją koszulę. Zrzuca czarne jeansy, które do tej pory opinały Jego wysportowany tyłek, ale bokserki przetrzymuję mu swoimi dłońmi. Mam wrażenie, że powstrzymał pytanie „dlaczego”?. Delikatnie pcham Go zmuszając, by usiadł na skraju łóżka. W napięciu wyraźnie oczekuje moich ruchów, więc zsuwam bokserki, które odkrywają przede mną Jego intymność. Patrzę na penisa, o którym do tej pory marzyłam i fantazjowałam, który był towarzyszem wielu moich orgazmów. Jest już całkowicie twardy i nabrzmiały. Taaakkkk, to ja tak na Niego działam. Wiem, że teraz marzy tylko o tym bym wzięła go do buzi, bym zaczęła ssać, ale ja nigdy bym siebie nie odmówiła tej przyjemności, by się z nim dokładnie i powoli zapoznać. Jego smak, zapach, kształt, wrażliwe miejsca. Spoglądam Pawłowi w oczy, które ten pomału przymyka i odchyla głowę, a ja zbliżam usta do penisa, i delektuję się Jego łagodnym zapachem, takim prawdziwym, nie świeżo umytym, ale bardzo przyjemnym. Ekscytuje mnie to dodatkowo. Najpierw zlizuję języczkiem wszystko to, co było na główce i przy otworku, i czuję jak Jego ciało reaguje, mięśnie napinają się w odpowiedzi na tę pieszczotę. Zerkam do góry na Jego twarz, i zachwycam się jak bardzo jest przystojny. Otwiera oczy, nasz wzrok się spotyka, i widzę w Jego spojrzeniu pełne zaufanie, widzę, że oddaje się tej chwili cały, że pragnie tego tak samo jak ja, i zapomniał o całym świecie – dokładnie tak ja. Teraz liczymy się tylko my i nasze spełnienie. Nasze ciała błagają o siebie wzajemnie. Moja smukła dłoń przesuwa się wzdłuż penisa, a ja wycałowuję każde jądro, najpierw jedno – potem drugie, wodzę po nich językiem, by zaraz oddać je w pieszczoty drugiej dłoni. Przyprawiam Go o westchnienia. Przysysam się ustami i językiem do nasady. Czuję jak Jego ciałem zawładnął bardzo silny dreszcz i przesuwając dłonią po Jego udzie, ahhh te mięśnie, wyczuwam gęsią skórkę. Mruczę rozkosznie z zadowolenia, biorę go pomalutku i stopniowo do ust. Drażnię się z Nim obserwując Jego reakcje. Teraz wciągam Go całego,  pieszczę tak kilkoma ruchami, zostawiam swoją ślinę jakbym znaczyła teren. Wiem, że zaraz zaskoczę go i doprowadzę do szaleństwo, gdy odkryje, jak dobrze jest mi znane głębokie gardło, gdy Jego główka będzie ciasno smyrana. Łudzę się w duchu, że nigdy w swoim życiu nie zaznał takiej pieszczoty, a dostanie ją od swojej najlepszej uczennicy. Myślę, że teraz ten tytuł znowu należy tylko do mnie. Zmieniam swoją pozycję przygotowując się na ostre pieszczoty, na doprowadzenie Profesora do szaleństwa. Czuję, że muszę zaraz przerwać, by jeszcze nie pozwolić Mu eksplodować. Patrzę na Jego twarz i mówię sobie „zrób to najlepiej jak umiesz suko”. Zaczynam Go szybko i bardzo dokładnie pieścić, pełnymi ruchami, a Jego reakcja jest natychmiastowa- napina się i prostuje. Patrzy na mnie tak, jakby nie wierzył, czy to się dzieje naprawdę, czy może śni. „Ahhhh” – wyrywa Mu się niekontrolowanie, kiedy próbuje złapać oddech, a ja nawet na chwile nie przestaję swoich szybkich ruchów głową, do których dokładam dłoń, uciskając Jego twardość u nasady. Chwytam za Jego biodra i nabijam swoją głowę najgłębiej jak mogę – przetrzymuję tak chwilę, a Jego jęk powoduje, że ta chwila jest najdłuższa jaką wytrzymuję. Marzę, by dać Pawłowi coś najlepszego, coś czego nigdy nie miał i już nigdy z nikim innym mieć nie będzie. Gdy już wiem, że dłużej nie wytrzymam bez zaczerpnięcia powietrza, wypuszczam Go całego i od razu chwytam penisa w swoje dłonie, które doskonale wiedzą, jaki taniec paluszkami wykonać na Jego całej długości ,by ta rozkosz przeciągała się, i znowu zaczynam ssać Jego czubeczek. Czuję Jego dłonie, które nieśmiało kładzie na mojej głowie. Odrywam się od Niego i mówię „Teraz jestem Twoją suką, nie traktuj mnie jak tamtej małej dziewczynki, tylko pieprz mnie jak sukę”. W pierwszej chwili klnę w duchu widząc Jego osłupienie, że wszystko tymi słowami zepsułam, ale widzę jak Jego źrenice gwałtownie się rozszerzają, i napinając wszystkie mięśnie podnosi mnie za łokcie. Układa mnie stanowczo na łóżku, rozkładając moje nogi – mówi : „Ach, więc chcesz być moją suką? Chcesz być uczennica, która po sksie uwodzi nauczyciela? Chcesz, żebym pokazał Ci, na co stać obiekt Twoich młodzieńczych fantazji?”. Odpowiadam: „Tak, kurwa, dokładnie tak”. Wtedy klękając nade mną i zbliżając swoją twarz do mnie, zaczyna mnie całować tak, jak jeszcze dotąd nie całował. Jest w tym dziki i intensywny, czuję mrowienie w każdym paluszku, a cipka zalana falą gorącej mokrości, błaga o najmniejszy dotyk. Jego udo ociera się o moją kość łonową, i ten dotyk powoduje, że moje biodra próbują być jak najbliżej Jego bioder. Gdy Paweł odrywa się od moich ust, nie mogę złapać oddechu, mam mroczki przed oczami, i czuję jak każda najmniejsza cząstka mnie płonie z rozkoszy. Myślę o tym, jak niesamowite i nierealne jest to, że jesteśmy razem w moim małżeńskim łóżku, że po tylu latach fantazjowania, wreszcie naprawdę mogę Go dotknąć, pocałować, a za chwilę nasze ciała się połączą, by razem osiągnąć szczyt rozkoszy. Udaje mi się pocałować Go jeszcze w szyje i obojczyk, a ręce spragnione Jego ciała błądzą po rozgrzanej i spoconej skórze. Jego twarz oddala się od mojej i chociaż chciałabym, żeby nasze pocałunki się nie kończyły, to jednocześnie aż niecierpliwie się na moment, gdy mój nauczyciel złoży pierwszy pocałunek na mojej cipce. Moja dziurka na najmniejszy ruch, aż kipi i jest bliska eksplozji. Jego miękkie usta zaczynają swoją całuśną drogę od pępka ku łonie. Krótkie pocałunki w każdy skrawek skóry przyprawia mnie o drżenie, nie powstrzymuję westchnień i jęków, a prawą dłoń wplatam Mu we włosy. Jego gorący oddech smyra i drażni moje wargi sromowe, a moje biodra samowolnie unoszą się ku Jego twarzy, by przyspieszyć moment, gdy zacznie mnie pieścić. Mruczę i pojękuje, gdy językiem, samym jego czubkiem, przedziera się przez wargi, by ssać je chwilkę. Językiem kilkukrotnie zatacza kółka wokół mojej dziurki i próbuje jak najgłębiej wcisnąć się w nią. „Ahhhh” – wykrzykuję głośniej niż się spodziewam, ale to podziałało na Niego jak zielone światło, jak gwizdek podczas meczu, i Jego pieszczoty stają się bardziej dzikie i intensywne. Zachłannie spija moje soki, nie opuszcza najmniejszego miejsca na skórze bez pieszczoty i pocałunku. Moje palce mocno zaciskają się na Jego włosach. Biodra podnoszą się i opadają, a każda cząstka mnie drży z rozkoszy, którą właśnie dostaję. Gdy wyczuwam Jego ruch, który zdradza zamiar dołożenia do pieszczot dłoni, paluszków, odsuwam swoje biodra ostatkiem siły woli, ponieważ czuję, że już naprawdę jestem prawie na szczycie, a chcę szczyt osiągnąć razem. Ta myśl pomaga mi w podjęciu decyzji, by przerwać tą rozkosz, od której aż szumi mi w uszach. Oboje próbujemy złapać i opanować oddech, nasze sapanie łączy się w równomierny oddech, który mógłby należeć do sportowców po ukończonym maratonie, i mówię, a właściwie wysapuję: „Nawet nie masz pojęcia, jak długo i intensywnie o tym marzyłam…”. A On patrząc mi głęboko w oczy odpowiada: „Wiem, bo ja w wielkiej skrytości też, tylko wiedziałem, że nie możemy.. „. Przysuwam się do Niego z ochotą by całować się z Nim najbardziej namiętnie jak umiem, tak by te pocałunki, ich wspomnienia, przyprawiały nas o dreszcze zawsze. Gdy nasze usta się spotykają, On wyszeptuj „Moje Złotko”. Ten pocałunek jest bardzo czuły, całkiem inny niż poprzednie, nasze usta już się znają, nie spieszymy się i chcemy jak najwięcej szczegółów zapamiętać i poznać, nasze języki łączą się, by za chwile pieścić wargi. Zahaczam o Jego zęby i wracam do języka. Moje dłonie błądzą po Jego ciele, opuszki palców i pazurki przywołują dreszcze i gęsia skórkę, której dotyk sprawia mi dodatkowa przyjemność,. Chcę poznać Jego ciało i nie przerywając tej czułości, nie pozwalając by nasze usta nawet na moment się rozdzieliły, układam Go na wznak, siadając na Nim okrakiem. Przerywam pocałunki, ale nie odsuwam twarzy, tylko znowu delektuje się naszym połączonym wzrokiem. Nasze czoła się stykają. Biodrami zniżam się w poszukiwaniu Jego bioder, na wysokości których czeka sterczący penis. Przesuwam się po Nim swoją cipką, otulając go szczelnie gorącymi wargami i zostawiając na Nim sporo wilgoci. Mruczymy jednocześnie, a ja dociskam się swoim ciężarem ciała do Niego. Paweł kładzie dłonie na moich wystających kościach biodrowych, unosi mnie i nakierowując dłonią kutasa, siadam na Nim. Moja ciasna cipka aż piszczy, gdy czuje jak Jego wielkość powoduje wręcz uczucie rozrywania. „Ahhhhhhhh”- wyrywa mi się, gdy siedem na Nim do końca, czuje Go dokładnie we mnie, wypełnia mnie szczelnie i to jest niesamowite uczucie. Paweł zaciska swoje dłonie mocno na moich biodrach, a ja zaczynam się unosić wzdłuż Jego pełnej długości, prawie do końca i nadziewam się do końca. Kontroluję ruch by był pełny i dokładny. Cipka zaczyna powoli przyzwyczajać się do Jego wielkości, ale wciąż była tak bardzo ciasna. Każdy kolejny ruch jest szybszy, i po chwili zaczynam rytmicznie skakać po Nim krzycząc z rozkoszy, która ogarnia moje ciało. Moje stopy idealnie przylegają do Jego nóg, i czuje jak Jego mięśnie pracują razem z moimi ruchami. Pozwalam sobie na ruchy przód tył w momencie kiedy jest cały we mnie, kilka kulistych ruchów, i znowu zaczynam go dziko ujeżdżać. Opadam na Nim do końca, by tylko mocniej i głębiej Go mieć w sobie. Nasze ruchy się zgrywają, Jego biodra wychodzą na przeciw moim w momencie, gdy nabijam się na Niego. Oboje nie kontrolujemy się już, nasze krzyki zwiastują, że jesteśmy na równi w drodze na szczyt. Naciska znacząco swoimi dłońmi na moje biodra, próbując sprawić dokładnie to co ja – byśmy byli jeszcze bardziej w sobie, chociaż wiem, że jest to już niemożliwe, a Jago penis rozpycha się o końcową ściankę mojej pochwy. Obydwoje jesteśmy w innym świecie, wszystko inne przestało istnieć – jesteśmy tylko my, połączeni ze sobą w ekstazie rozkoszy. Nasze tempo jest szaleńcze, w każdy ruch wkładamy pełną energię, i staramy się jeszcze przyśpieszyć. Wspólnie przeczuwamy nadchodzącą lawinę orgazmu. Wyczuwam mrowienie w całym ciele, mam mroczki przed oczami, uderzenie gorąca, a na Jego pulsującym penisie zaciska się miarowo moja cipka – równocześnie szczytujemy tak gwałtownie, że odnosimy wrażenie jakbyśmy tracili przytomność. Nasze serca kołaczą się głośno, sapiemy i wzdychamy leżąc na sobie w miłosnym uścisku. Jego penis wciąż wypełnia moją cipę, z której powoli zaczyna wypływać sperma. Jestem wtulona twarzą w Jego szyję, i nie mam zamiaru się jeszcze ruszać z tej pozycji. Mam dreszcze na całym ciele, tak samo wyczuwam gęsią skórę pod opuszkami palców, którymi gładzę Pawła. Jest mi błogo, a orgazm wciąż szaleje w moim ciele. Po dłuższej chwili tej bliskości spoglądam na Jego twarz. Patrzy na mnie wzrokiem, który nadal płonie podnieceniem. Widzę u Niego spełnienie i zadowolenie. Obydwoje zdajemy sobie sprawę, że nadchodzi czas, by wrócić do rzeczywistości. Całuje mnie czule w czubek głowy, i ociężale podnosimy się z łóżka. Czuję ciepłą spermę, która spływa z mojej dziurki po udach na prześcieradło, i w duchu myślę sobie, jak cudownie będzie zasnąć tej nocy w pościeli pachnącej tym seksem. Proponuję wspólną kąpiel, która przedłuża nasze bycie ze sobą. Namydlamy wzajemnie swoje ciała nie szczędząc sobie pieszczot i pocałunków. Początkowe skrępowanie wydaje się tak odległe, a zastąpione naturalnością i swobodą prowadzi mnie do zastanowienia się nad przyszłością tej relacji. „Było…” – wyrywa mnie z zamyślenia – „Nie umiem opisać jak zajebiście było. Nigdy w życiu nie przeżyłem czegoś takiego. Dziękuję. Do zobaczenia, Złotko.” – całując mnie namiętnie w usta, wychodzi, zostawiając mnie w całkowitym osłupieniu. Nie powiedziałam ani słowa, chociaż miałam ochotę krzyczeć, dziękować, a co najważniejsze – jeszcze dłużej całować. Zostałam sama w mieszkaniu, które należy do mnie i mojego Męża, w którym wciąż unosi się zapach seksu i czułości. Czy to się wydarzyło wszystko naprawdę? Czy moje młodzieńcze fantazje właśnie zostały spełnione i to przechodząc najśmielsze oczekiwania? Spoglądam w odbicie w lustrze, w którym widzę młodą kobietę, zaróżowioną od emocji, błyszczące, szczęśliwe oczy, i ciało, które nadal pamięta czuły dotyk swojego byłego nauczyciela… Chociaż zawsze zakładałam, że taka sytuacja będzie jednorazowa, teraz czuję, że już pragnę więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PetitDelice
  • Jak odkrylem, ze jestem gejem. Pierwsze doznania analne 🙂

    Mam na imię Miłosz. Na co dzień jestem zwykłym chłopakiem, który nie zwraca na siebie uwagi i nikt nie powiedziałby, że ma dwa słodkie sekrety: jestem gejem i lubię zakładać damskie ciuszki. Może na początek się trochę opiszę. Mam 186cm wzrostu, nieco ponad 90 kg wagi, budowę raczej normalną, czyli ani nie jestem typem umięśnionego faceta, ani też nie jestem mocno puszysty, choć kilka kilogramów jak zawsze można byłoby mieć mniej. Mam ciemne blond włosy i zielone oczy. Z natury nie miałem nigdy mocno owłosionego ciała, ale i tak depiluję je w całości. Nie lubię mieć włosów na ciele poza głową. Mój penis ma 16cm, oczywiście wokół niego nie mam włosów.

    Obecnie mam 29 lat, ale w pierwszej części mojej historii chcę wam opowiedzieć o tym, jak odkrywałem swój homoseksualizm i jak pierwszy raz w wieku 21 lat poznałem przyjemność jaką dają analne zabawy. Moment ten był przełomowym w moim życiu, bo to wtedy pierwszy raz poczułem i zrozumiałem, że jestem pasywnym gejem.

    Zacznijmy jednak od początku. Jak już pisałem na wstępie lubię zakładać damskie ciuszki. Nie oznacza, to że czuję się kobietą i chciałbym zmienić płeć. Nie. Ubrania kobiet są dla mnie jednak dużo ciekawsze, różnorodniejsze i seksowniejsze od tych męskich. To właśnie dlatego lubię je zakładać. Czuję się w nich zawsze seksownie i atrakcyjnie, choć wiem, że nie każdy tak na to patrzy. Szczególną moją uwagę przyciągają pończochy oraz rajstopki. Gładkie, długie nogi (a takie właśnie mam) w pończochach robią niesamowite wrażenie.

    Damskie ciuszki zacząłem zakładać już od najmłodszych lat, gdy zostawałem sam w domu. Miałem starszą siostrę, więc nie miałem problemu z dostępem do jej ubrań. Gdy tylko zostawałem sam w domu, szedłem do jej pokoju i zakładałem seksowne ciuszki. Teraz, z perspektywy czasu, myślę, że już wtedy były to pierwsze oznaki ujawniającego się powoli we mnie homoseksualizmu. Ubierając jej ciuszki nie czułem podniecenia wobec mojej siostry, lecz podniecał mnie sam fakt, że mam na sobie damskie ciuszki, czułem się w nich seksownie i myślałem, jak fajnie byłoby się komuś w nich pokazać. Wtedy jeszcze nie myślałem o facetach. Jak każdy mój kolega myślałem, że jestem hetero i moje fantazje seksualne skupiały się na kobietach. Nigdy jednak nie byłem typem chłopaka, który z łatwością wchodził w kontakty damsko-męskie. Gdy dorastałem i inni moi koledzy mieli dziewczyny lub chociaż podrywali je, ja ciągle byłem singlem i raczej trzymałem się z boku.

    Lata mijały, a ja ciągle nie miałem dziewczyny, nie uprawiałem nigdy seksu, a jednocześnie dalej uwielbiałem ubierać damskie ciuszki, które z czasem zacząłem sobie kupować sam. Głównie były to pończochy, rajstopy, seksowna bielizna. Jak chyba każdy oglądałem również filmy porno, do których się masturbowałem. Były to filmy hetero lub z lesbijkami, jednak mając około 18 lat zacząłem zwracać uwagę na występujących w nich mężczyzn. Trudno opisać jest moment, w którym nagle poczułem wobec nich podniecenie, to przyszło samo, tak jak samo przyszła chęć na włączenie filmu porno, lecz gejowskiego. Czułem się nadal hetero, jednak z ciekawości chciałem zobaczyć, jak wygląda seks między dwoma facetami. Nie będę ukrywał, że spodobało mi się to. Widok dwóch całujących się mężczyzn, przytulających się nago, pieszczących ustami swoje twarde, piękne penisy, a następnie uprawiających seks analny… Czułem rosnące podniecenie na ten widok, a dodatkowo było to dla mnie to „coś” zakazanego. No bo jak to, w końcu myślałem, że jestem hetero, a tutaj podnieca mnie widok gejowskiego seksu.

    Podobnie jak z damskimi ciuszkami, tak i z fascynacją seksem homoseksualnym, sprawa rozwijała się w kolejnych latach. Cały czas była to jednak moja słodka tajemnica, o której nikomu nie mówiłem i nikt nie podejrzewał nawet, że mam ochotę na uklęknięcie przed facetem i zrobieniem mu cudownego loda do finału w moich ustach. Jednocześnie nadal zwracałem też uwagę na kobiety. Poznałem nawet jedną, z którą udało mi się wejść w związek. Była atrakcyjna, zgrabna i potrafiła się seksownie ubrać, co mnie kręciło. Był jednak jeden problem. Nie szło nam w łóżku, przez co ostatecznie związek się rozpadł.

    Po tym doświadczeniu jeszcze bardziej zacząłem myśleć o tym kim jestem. Kto tak naprawdę mnie podnieca. Od tego momentu jeszcze bardziej czułem, że jednak bardziej pisani są mi mężczyźni. Wszak uwielbiam zakładać damskie ciuszki, lubię w nich kusić, a w dodatku na widok nagiego mężczyzny czuję to „coś”. Seks analny stawał się dla mnie coraz bardziej kuszący i co może być dla niektórych dziwne, nie pragnąłem wcale być tym, który wkłada penisa w pupę. Nie, ja oglądając gejowskie porno wyobrażałem sobie, że to ja jestem tym pasywnym partnerem. Że to ja kusząco wypinam swój tyłeczek, a aktyw ze stojącym, twardym penisem wchodzi we mnie. Że czuję mężczyznę w sobie… Bałem się jednak zdecydować się na spotkanie z mężczyzną. Nie znałem żadnego geja, a bałem się komuś zupełnie obcemu zaufać i wyjawić mój sekret.

    Chciałem mieć jednak choć namiastkę przyjemności analnej i postanowiłem kupić sobie przez internet wibrator. Wybrałem ładnego „przyjaciela”, który był różowy i przezroczysty, jednak kształtem był jak prawdziwy penis. Nie zapomnę tego pierwszego razu z nim. Zostałem sam w domu, założyłem czarne pończochy, czerwone stringi i stanik, damską dopasowaną bluzeczkę oraz czarną mini. Włączyłem gejowskie porno na komputerze i zacząłem się bawić wibratorem. Chciałem zachowywać się tak, jak gdyby byłby to prawdziwy penis. Dlatego najpierw masowałem go dłonią. Później, jako że miał on przyssawkę, przyczepiłem go do ściany na takiej wysokości na jakiej byłby on, gdyby byłby to prawdziwy facet. Uklęknąłem i wziąłem go do ust. Na początku delikatnie całowałem i lizałem główkę, a później już ssałem wibrator, lecz wyobrażałem sobie, że jest to prawdziwy penis. Nie dotykałem mojego penisa, ale ku mojemu zdziwieniu on mi mocno stał. Coraz bardziej czułem się gejem.

    Po kilku minutach takiego ssania, przyszedł czas na to, co najbardziej pragnąłem. Na anal. Wcześniej wkładałem sobie w moją analną dziurkę palce, jednak wibrator to coś zupełnie innego. Był grubszy i dłuższy niż palce, więc nie wiedziałem czego się spodziewać. Czy dam radę go sobie włożyć? Czy będzie bolało? Jednocześnie niesamowicie tego pragnąłem i chciałem tego! Nasmarowałem odpowiednio kremem wibrator oraz dziurkę, tak że czułem, że jest ślisko. Podwinąłem mini i odchyliłem stringi na bok. Odwróciłem się tyłem do przyczepionego wibratora i przyłożyłem główkę do mojej dziurki i… poczułem kolejną rosnącą falę podniecenia. Miałem zaraz zerżnąć się różowym wibratorem o kształcie penisa, a moje ciało mówiło „o tak, tego pragnę”. Powoli zacząłem pupą nadziewać się na wibrator, który ustawiłem na lekkie wibracje. Czułem jak moja analna dziurka powoli się rozszerza, a wibrator coraz mocniej we mnie wchodzi. Pojawił się lekki ból, choć może lepiej nazwać to dyskomfortem, bo nie było to uczucie, które sprawiłoby, żebym przestał się nadziewać. Jedynie na chwilę się zatrzymałem, gdy wibrator w połowie był już we mnie. Odczekałem chwilę i czułem, że dyskomfort znika, a moja dziurka się przyzwyczaja. Wtedy ruszyłem dalej, aż zniknął we mnie cały.

    W tym momencie zacząłem delikatnie i powoli ruszać pupą do przodu i do tyłu. Tak! Rżnąłem pierwszy raz swoją dupcie. Co prawda był to póki co tylko wibrator, ale było mi przyjemnie. Zacząłem jedną ręką walić swojego penisa, a drugą włożyłem pod bluzkę i stanik i pieściłem swoje sutki. Zawsze miałem je wrażliwe i czułem podniecenie, gdy je pieściłem w trakcie masturbowania się, ale tym razem czułem, że doznania te są jeszcze silniejsze. Moje ruchy pupą były coraz szybsze i czułem, że moja analna dziurka nie ma już problemu z wibratorem, który w niej był.

    Rżniecie mojej dupci, walenie sobie penisa i pieszczenie sutków szybko przyniosło efekt. Poczułem napływająca falę orgazmu. Moim ciałem wstrząsnęły skurcze, a z mojego penisa wytrysnęła sperma. Sporo spermy. Orgazm był jednak inny niż wszystkie, które miałem wcześniej. Po raz pierwszy bowiem doszedłem jednocześnie, gdy rżnięta była moja dupcia. Nie był to orgazm analny, bo doszedłem waląc sobie penisa, ale doznania i tak były silniejsze.

    Po orgazmie powoli wysunąłem z dupci wibrator. Choć podniecenie minęło i zazwyczaj wtedy szybko zdejmowałem damskie ciuszki i kończyłem zabawy, to wtedy czułem się inaczej. Stałem w damskich ciuszkach, z podwiniętą mini i w pończochach, a na dłoni miałem jeszcze trochę spermy. Patrzyłem na wibrator. Postanowiłem nasienie, które miałem na dłoni przenieść na wibrator, następnie uklęknąłem znowu przed nim i… zacząłem robić lodzika. Czułem smak spermy. W głowie miałem też myśl, że właśnie ssę sztucznego penisa, który przed chwilą był w mojej dupci. Może to dziwne, ale podniecało mnie to. Czułem, że gdyby byłby to prawdziwy penis, prawdziwego mężczyzny, to on bardzo by chciał, żeby po jego orgazmie ładnie zająć się jeszcze jego penisem. Ta myśl mnie podniecała i sprawiała przyjemność.

    Po tej zabawie czułem się dziwnie. Czułem, że właśnie odkryłem swoją prawdziwą naturę i to czego chcę, czyli seksu z mężczyznami. Był to dla mnie szok, bo jednak do tej pory myślałem, że wolę kobiety, ale jednak przyjemność, którą dała mi zabawa analna sprawiła, że odkryłem swoją prawdziwą naturę. Naturę pasywnego geja.

    Następnym etapem w odkrywaniu swojego homoseksualizmu było spotkanie z mężczyzną. Dojrzałym mężczyzną, bo tego jeszcze wam nie mówiłem, ale podnieca mnie również różnica wieku między partnerami. To jednak opiszę w kolejnej części, jeśli uznacie, że to co piszę i jak piszę nadaje się na kolejne części 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miłosz

    Chętnie przeczytam komentarze z opiniami 🙂 Dajcie znać, czy chcecie przeczytać kolejną część 🙂 

  • Dagmara i nie tylko c.d.

    A następnego dnia… Wstaliśmy dość późno, jednak ta nocka dała nam w kość. Kiedy otworzyłem oczy, pierwsze, co zobaczyłem, to twarz Klary. Leżała na boku i przyglądała mi się z leciutkim uśmiechem.

      – Co mi się tak przypatrujesz? – wyszeptałem, też uśmiechając się.

    – Zastanawiam się, dlaczego Jeremi nie jest taki, jak ty w łóżku – pogłaskała mnie po twarzy – seks z tobą to prawdziwy odlot, naprawdę – teraz poczułem ciepłą dłoń na swym przyjacielu.

    – Może powinnaś z nim poważnie o tym porozmawiać? – moja ręka zawędrowała na mokrą pipkę – Może on nie wie, czego od niego oczekujesz?

    Zaczęliśmy się pieścić, całować, kobieta wsunęła się pod kołdrę, jej pełne usta objęły powstającego penisa, zaczęła robić mi bardzo delikatnego lodzika. Nie jestem z kamienia, poza tym lubię cipki, więc odwróciłem Klarę i po chwili leżeliśmy na boku i lizaliśmy, ssaliśmy sobie intymne części ciała, aż w końcu kobieta podniosła się, uklęknęła w pozycji pieska i wypięła swą szczupłą pupę, odwracając głowę w moją stronę.

    – Chyba dość cię podnieciłam? Moja dupcia czeka na ciebie – potrząsnęła zachęcająco tyłeczkiem.

    – Przekonasz się – wpychałem się w ciemne oczko, złapałem za włosy, pociągnąłem mocno, aż stęknęła i zacząłem pompować.

    Ruchałem tę fajną pupę, słuchałem z satysfakcją, jak kobieta jęczy z rozkoszy, patrzyłem, jak pomaga mi i sama nadziewa się na mą pytę. Raz po raz dostawała siarczystego klapsa, po chwili miała dupę czerwoną jak pawian. Nie potrzebowaliśmy dużo czasu, żeby osiągnąć orgazm, wyczerpani seksualnym uniesieniem odpoczywaliśmy chwilkę, by po kilku minutach pójść do łazienki.

    Po krótkim pożegnaniu Klara z Adamem pojechali do domu. Klara obiecała zająć się Dagmarą i chłopakiem; czekałem na sygnał z jej strony, chciałem się dowiedzieć, co wymyśliła. Późnym popołudniem siedziałem w swoim fotelu, popijałem smacznego drinka i rozpamiętywałem minioną noc. Nie spodziewałem się, że Klara jest tak wyposzczona, a Jeremi tak dziwnie się z nią obchodzi, zamiast wymłócić jej potrzebowskie dupsko tak, jak młóci je młodym pipkom z Galerii. Ale że Dagmara pójdzie w nią w takie tango też nie przypuszczałem.

    Dziewczyna akurat weszła do salonu i siadła na sofie.

    – O czym tak myślisz? – zagadnęła.

    – O ostatnich godzinach.

    – O! I co? Jak je wspominasz?

    – No, powiem ci, że bardzo miło. Klara jest niesamowita w łóżku, momentami zdawało mi się, że jest lepsza od ciebie… – przerwałem, patrząc na dziewczynę.

    – Lepsza? Ciekawe w czym – nadąsała się, ale w oczach widziałem iskierki uśmiechu.

    – No wiesz, starsza, doświadczona, nie taka młoda koza, jak ty!

    – No wiesz? – zaczęła zbliżać się do mnie kocimi ruchami na czworaka – zaraz ci coś udowodnię…

    Chwilę później trzymała w ustach mego penisa, który z wolna zaczął podnosić głowę. Nie trwało to długo, żeby osiągnął swą gotowość do akcji, ona zawsze działała na mnie bardziej, niż najlepszy afrodyzjak. Dagmara lizała i ssała głowicę, masowała trzon jedną ręką, drugą drażniła jądra. Usiadłem wygodniej, zamknąłem oczy, całkowicie poddając się chwili. Mimo kilkugodzinnego seksu w nocy i szybkiego porannego numerku z Klarą, nadal miałem ochotę; jednak ta dziewczyna miała na mnie niesamowity wpływ. W tym momencie pomyślałem sobie z żalem, że niedługo już wyprowadzi się, że będzie ją stukał inny facet…

    Teraz jednak obciągała mi po mistrzowsku mego koguta i to było najważniejsze. Wkrótce wystrzeliłem w gościnne usteczka tym, co jeszcze mi w jądrach zostało, a co połknęła bez większego problemu, oblizując się jeszcze przy tym.

    – No i co? Która jest lepsza?

    – Dagmarko, to oczywiste, że ty! Żadna kobieta, która miała okazję nie robiła takiego loda, jak ty. Do tego jeszcze masz taką dupeczkę, że nic, tylko ładować się w nią i rżnąć, jak w tartaku. Trochę żałuję, że niedługo cię stracę…

    – Nie przejmuj się, muszę być wreszcie samodzielna – siadła mi na kolana – no i będę cię odwiedzała tak często, jak się da. Przecież wiesz, że uwielbiam seks z tobą, będę robiła ci loda zawsze, kiedy tylko się spotkamy, obiecuję. A jak tylko będzie możliwość, to pozwolę tobie zerżnąć mą zgrabną, szczupłą pupę – uśmiechnęła się szelmowsko.

    – A jeśli Klara da ci tę robotę, to co? Zamieszkasz z Adamem?

    – Chyba tak, bo o ile wiem, moja przyszła szefowa wynajmuje tam tylko jedno mieszkanie. Może będziemy mieli swoje pokoje, kto wie?

    – Nawet jak będziesz miała swój pokój to i tak łóżko będziecie mieli wspólne, nie czaruj. Widziałem, że Adam wpadł ci w oko, bardzo szybko zniknęliście wczoraj.

    – Hmmmm…. Byłam pod wpływek alkoholu…

    – Przestań, nie tłumacz się – przerwałem dziewczynie – sam chciałem, żebyś znalazła sobie odpowiedniego mężczyznę, przecież nie będziesz ciągle ze starym dziadem.

    – To ty przestań, nie jesteś żaden stary dziad, tylko fantastyczny mężczyzna w stosownym wieku – zamknęła mi usta pocałunkiem.

    We wtorek zadzwonił do mnie… Adam! Zaskoczył mnie, nie ukrywam; spodziewałem się raczej, że będzie chciał rozmawiać z Dagmarą. Jednak nie, zaproponował spotkanie w barze nieopodal mego domu, chciał ze mną pogadać. O wyznaczonej porze wszedłem do lokalu, chłopak już czekał przy barze. Wyglądał bardzo dobrze, ubrany w sportowe ale wysmakowane ciuchy bardzo dobrych marek; widziałem w tym pewną rękę i gust Klary. Byłem pewien, że inwestuje w młodego mężczyznę nie tylko pieniądze…

    – Cześć Gwidon, cieszę się, że przyszedłeś.

    – Cześć – uścisnęliśmy sobie dłonie – masz jakąś sprawę?

    – W zasadzie to nic bardzo ważnego, ale chciałbym odwdzięczyć się tobie.

    – Odwdzięczyć? A za co? Przecież nic dla ciebie nie zrobiłem.

    – Jak to, nic? Poznałeś mnie z Dagmarą!

    – Adam, prędzej, czy później byś ją poznał, przecież w końcu musiała się ode mnie uwolnić, prawda?

    – Masz rację, niemniej jednak…

    – Nie ma o czym mówić – przerwałem – co pijemy?

    – Może po koniaczku?

    – OK, tamten po prawej ma fantastyczny bukiet.

    Wzięliśmy kieliszki, usiedliśmy przy jednym z wolnych stolików.

    – Wracając do tematu – zaczął Adam – wymyśliłem coś.

    – Mów dalej.

    – Dagmara bardzo mi się spodobała, może uda się zamieszkać w jednym mieszkaniu, bo takie Klara wynajmuje we Wrocławiu… – zamilkł na chwilę.

    – No i? – ponagliłem.

    – No i chciałbym się z nią związać. Z Dagmarą, nie z Klarą, oczywiście. Mimo, że prawie wcale jej nie znam, to jednak coś mi w środku mówi, że to jest właśnie ta kobieta, którą potrzebuję.

    – A ona wie o tym? – roześmiałem się.

    – Nie wie. I tu właśnie zaczyna się mój pomysł, jak ci się odwdzięczyć.

    – Ale już ci mówiłem…

    – Nie przerywaj, daj mi skończyć.

    – Proszę bardzo – upiłem łyk alkoholu, wpatrując się w twarz Adama.

    – Powiem tak. Jeśli jestem z jakąś kobietą i ona uważa mnie za swego mężczyznę, to jestem jej wierny, jak pies. Teraz jestem wolny, choć, jak zapewne domyślasz się, stukam raz po raz Klarę.

    – To chyba nie tak trudno zauważyć, zważając, jaki był twój stan i status jeszcze dwa miesiące temu.

    – No właśnie. Jeśli Daga zgodzi się być ze mną, a będę o to bardzo zabiegał, to skończy się seks z przyszłą szefową; w ogóle nie będzie żadnych skoków w bok.

    – Nie do końca łapię, do czego zmierzasz.

    – Gwidon, powiem wprost. Jeszcze ciągle jestem managerem jednego z pensjonatów Cezarego, „Stokrotka”, mam do swej dyspozycji praktycznie cały obiekt.

    – No i? – zaczynało mnie interesować to, co mówił.

    – No i proponuję, żebyśmy w sobotę spotkali się w Stokrotce na imprezce z młodymi dupeczkami.

    – Przecież Dagmara jest młoda, młodsza od ciebie chyba ze trzy lata, prawda?

    – Prawda, ale ja mam na myśli dziewczyny o połowę młodsze!

    – O! Bzykasz dzieci? Aż mi się nie chce wierzyć! – patrzyłem na Adama wielkimi oczami.

    – No coś ty! – oburzył się – mówię o dupeczkach 16, 17 lat! I to o takich, które rżną się już jakiś czas.

    – Hmmmm… Zaczynasz mnie zaciekawiać!

    – No to posłuchaj. Znam jedną galeriankę, ma na imię Nela i ma koleżanki „z branży”. Zaproszę ją i jeszcze jedną i zrobimy sobie bal w Stokrotce. Co ty na to?

    – Brzmi interesująco. A co na to Dagmara?

    – No właśnie to ma być zakończenie moich sekscesów. Chcę sobie jeszcze poruchać jakieś młode dupeczki, bo mam zamiar naprawdę ustatkować się przy Dagmarce.

    – Jak to widzisz?

    – Odszukam dupeczkę w Galerii, przedstawię jej mój plan i jestem absolutnie pewien, że się zgodzi. Wiem, że Cezary i Jeremi dymali je jak kotki, a im to bardzo odpowiadało. Zamiast wałęsać się po galerii za kilka groszy robiąc loda gdzieś w aucie, mają okazję na fajny seks za konkretną kasę.

    – No właśnie, kasa. Powiesz mi potem ile dałeś i rozliczymy się, dobrze?

    – Nie ma mowy! To ja zapraszam ciebie i nie mówimy o kosztach. Ewentualnie przyniesiesz jakiś dobry alkohol, to wszystko.

    – W sumie mam ochotę na takie młode ciałko… Jak to widzisz?

    – Spotkajmy się w sobotę około siedemnastej w Stokrotce. Powiesz w recepcji, że przyszedłeś do mnie, a ja służbowym wejściem wprowadzę dupeczki. Mój pokój jest dość daleko za korytarzami dla gości, zupełnie odosobniony, nikt nie będzie nam przeszkadzał. Tyle. Oczywiście masz prawo pierwszeństwa w wyborze dziewczyny, jesteś moim gościem.

    – Weekend mam wolny, Dagmara chce gdzieś wyjechać na kilka dni do koleżanki ze studiów, więc… jesteśmy umówieni – wzruszyłem ramionami.

    Byłem bardzo ciekawy, kogo Adam przyprowadzi. Bywając w Galerii widywałem kręcące się tam młode dziewczyny, widziałem też niekiedy, jak wychodziły na parking ze starszymi mężczyznami. Może przypomnę sobie młodość? Prawie nie pamiętam, jak to jest, kiedy ma się pod sobą, lub na sobie młode, jędrne ciałko…

    W sobotę po obiedzie zdrzemnąłem się godzinkę, potem wziąłem kąpiel i pojechałem do Stokrotki. Adam czekał na mnie w swoim pokoju, pomieszczenie było dość duże, z dużą łazienką, na środku pod ścianą stało małżeńskie łoże, obok rozkładana kanapa. Dziewczyn jeszcze nie było, ale nawet nie zdążyliśmy nalać sobie drinka, kiedy zadzwonił telefon Adama. Odebrał, zamienił dwa zdania i rozłączył się.

    – Laseczki przyjechały, idę po nie. Chwilę później weszli we troje do pokoju, Adam przedstawił młode osoby. Popatrzyłem uważnie na dziewczyny. Nela, niższa, nawet niska, bo miała chyba niewiele ponad półtora metra, blondyneczka, miała zajebistą figurę, ładną buzię i burzę loków na głowie. Wyższa, Jola, krótkowłosa brunetka, zwracała uwagę swym dość dużym, jak na ten wiek biustem i fantastycznymi nogami, które niemal całe mogłem zobaczyć, bo miała na sobie kusą miniówkę opinającą szczuplutką pupę. Cycki, nogi i tyłeczek jednoznacznie wskazywały, z którą dziewczyną spędzę wieczór, przynajmniej jego początek. Wyciągnąłem do niej rękę.

    – Miło cię poznać, Jolu, czy zechcesz mi towarzyszyć dzisiejszego wieczoru? Ciebie, Nelu też miło poznać.

    – Oczywiście, jeśli pan chce, mogę… być do pana dyspozycji. – Jolka miała piękny uśmiech.

    – Będzie mi miło, ale proszę, jestem Gwidon, nie „pan”. Dotyczy to was obu. Czy panie piją alkohol? Delikatny drink?

    Chciały obie. Zrobiłem słabiutkie drinki, podałem dziewczynom.

    – Mam nadzieję, że wiecie, w jakim celu zostałyście zaproszone? – uśmiechałem się do obu.

    – Tak, oczywiście, mamy wam dotrzymać towarzystwa i spełniać niektóre polecenia i fantazje – Jola miała miły głos, Nela za to spojrzenie Kota.

    – Oczywiście, wszystko w nieprzekraczalnych granicach akceptowanych przez wszystkie strony. Czy to jest jasne i zrozumiałe?

    – Tak, jasne – odpowiedziały niemal chórem. Nela rozglądała się po pokoju.

    – Tylko mam prośbę, żeby Cezary się nie dowiedział. Spotykam się z nim od pewnego czasu, nie pozwala mi na żadne skoki w bok, a jak dowie się, że bzykałam się w jego hotelu, to mnie chyba zabije. Mogę liczyć na dyskrecję obu panów?

    – Oczywiście, wszystko to, co tutaj będzie się działo, zostaje między nami. Mówię to w swoim imieniu i Adama, macie moje słowo. Oczywiście na waszą pełną dyskrecję też możemy liczyć, prawda?

    – Tak, nigdy nie opowiadamy z kim byłyśmy.

    – No, laseczki, do łazienki. Na wieszaku macie ręczniki kąpielowe, proszę pod prysznic albo do wanny i czekamy tutaj na was. Oczywiście ciuszki zostają w łazience – zakomenderował Adam.

    Posłusznie zniknęły za drzwiami, a my rozebraliśmy się do bokserek i wreszcie wypiliśmy swoje drinki.

    – I co powiesz? Przyjemne dziewuszki, prawda?

    – Tak, prawda. Jeśli mogę, to dla mnie Jola, ok?

    – Mówiłem wcześniej, masz prawo wyboru. Nela też fajna dupcia, taki miły mikrus do zerżnięcia, aż mi staje na samą myśl, że za moment będzie mi obciągała. Zobaczymy, jak…

    Nie dokończył, bo rozchichotane dziewczyny owinięte w ręczniki weszły do pokoju. Skinąłem na Jolę, chciała zdjąć ręcznik, ale gestem powstrzymałem ją.

    – Siadaj – klepnąłem się w kolano, na którym posłusznie przysiadła. – Chyba się mnie nie boisz, prawda?

    – No pewnie, dlaczego mam się bać – popatrzyła zdziwiona pytaniem.

    – Właśnie, obie nie macie powodu do obaw. Chcemy się tylko dobrze z wami bawić, wykorzystując do tego między innymi wasze młode, ponętne i bardzo atrakcyjne ciała.

    Adam roześmiał się.

    – Naprawdę ich ciała są do wykorzystania, prawda, dziewczyny?

    – Tak, bardzo lubimy seks, – Nela była pierwsza – do tego ze starszymi, atrakcyjnymi mężczyznami to sama przyjemność.

    – Przecież nie przyszłyśmy tutaj gapić się w telewizor – to już Jola – no i liczymy na jakąś konkretną gratyfikację, prawda?

    – Nie przeliczycie się, zapewniam – Adam zajął się Nelą.

    Posadziłem Jolę tak, że siedziała mi na udach przodem do mnie, lekko pochylona do tyłu opierała się dłońmi o me kolana. Rozsupłałem ręcznik zawiązany na jej biuście i odrzuciłem na podłogę. To co zobaczyłem przekroczyło moje oczekiwanie, i to bardzo mocno. Miałem przed sobą dwa cuda, dwie idealnie okrągłe, naturalne, twarde i jędrne piersi z małymi brodawkami i sterczącymi suteczkami. Idealny kształt, wypukłość i wielkość biustu stawiały ich właścicielkę na pierwszym miejscu wśród kobiet, które miałem możliwość poznać i zerżnąć. Przyznam, że choć długo już żyję i przeleciałem wiele kobiet, dziewczyn i lasek, to takiego czegoś jeszcze nie spotkałem! Nachyliłem się, zacząłem całować, lizać i ssać te dwa skarby, napawając się ich urodą. Jola odrzuciła głowę do tyłu i poddawała się mym pieszczotom. Ująłem obie piersi w dłonie, zacząłem je ugniatać, ściskać i masować i nie wiem, które z nas odczuwało większą satysfakcję… Ująłem dziewczynę w pasie i mocno przyciągnąłem do siebie, pocałowałem w usta; poczułem zwinny języczek penetrujący mnie w środku. Całowaliśmy się dłuższą chwilę, skierowałem małą dłoń do swego krocza. Nie musiałem zmuszać Joli do czegokolwiek, doskonale wyczuwała moje intencje. Wsunęła rękę za gumkę bokserek i zaczęła pomału masować mego przyjaciela.

    – Jaki on miły w dotyku i jak pięknie rośnie – wyszeptała mi do ucha – mogę go pocałować?

    – Rób z nim to, co uważasz, ale nie urwij go, może jeszcze kiedyś się przyda…

    Klęczała przed mymi kolanami, podniosłem trochę tyłek, żeby łatwiej zdjęła ze mnie bieliznę, rozchyliłem nogi a dziewczyna natychmiast wsunęła się między nie i zajęła się sterczącym już penisem.

    – Ale masz fajny sprzęt! Duży, gruby, twardy, i te żyłki! Nie widziałam jeszcze na żywo takiego kutasa, jest imponujący, każda dupa pewnie by chciała mieć go w sobie… Tak sobie myślę, że chyba umie dać dużo przyjemności dziewczynie, prawda?

    – Mam nadzieję, że wkrótce się przekonasz.

    Popatrzyłem w stronę drugiej pary, która ulokowała się na kanapie. Adam nie próżnował, widziałem tylko czubek jego głowy między nogami Neli, która stękała z rozkoszy, jaką dawał jej język mężczyzny. Była też naga, podziwiałem jej fajne ciało; była bardzo proporcjonalnie zbudowana, była takim typem przytulanki – ruchanki, chyba nie było w tym kraju faceta, który nie chciały by jej wydymać i to obojętnie w co… Jola wsuwała mego kutasa coraz głębiej do gardła, lizała go, masowała dłońmi i fantastycznie pieściła jądra, zasysając do buzi to jedno, to drugie, albo oba naraz. Wziąłem dziewczynę na ręce i zaniosłem na łóżko. Położyłem ją na plecach, mocno rozchyliłem fantastyczne nogi i zająłem się pipką. I tu znowu bardzo miłe zaskoczenie. Wyobraźcie sobie bułeczkę przeciętą tak, jak do smarowania, z której wystają leciutko tylko pomarszczone końcówki plasterków grubo pokrojonej szynki. Taka była jej pipka! Na całym łonie nie dostrzegłem nawet jednego włoska, była bardzo dokładnie wydepilowana, gładziutka i pachnąca. Rozchyliłem wargi i oczom mym ukazała się różowiutka, lekko pulsująca szparka pipki, zadziwiająco duża łechtaczka z wpiętym w nią kolczykiem!

    – Masz zajebistą pipkę, przyznam, że nie często można taką spotkać, jest… rewelacyjna! A kolczyk tylko dodaje jej uroku, chce się go lizać i szarpać…

    – Dziękuję – wyszeptała.

    Pociągnąłem leciutko językiem za ten kolczyk, dobiegły mnie głośne westchnienia i pojękiwania laseczki. Wsadziłem tyle, ile mogłem język w szparkę, z której wypływał wąziutki strumyczek jej słodkich soczków, które natychmiast zlizywałem. Pomogłem sobie palcami, którymi brandzlowałem cipkę, żeby jeszcze bardziej rozgrzać dziewczynę, język zajął się drugą dziurką. Kiedy przejechałem nim po kakaowym oczku (ale to określenie nie dotyczy Joli, jej odbyt był w kolorze aksamitnej skóry na pośladkach i wyglądał jak małe słoneczko z promykami!) drgnęła, podniosła głowę i popatrzyła, co się tam na dole dzieje.

    – Co robisz? – znowu szeptała.

    – Nie czujesz? Liżę twoją pupę.

    – Ale dlaczego?

    – Bo niedługo w niej będę.

    – Chyba oszalałeś! Chcesz wyruchać mnie w tyłek?

    – Oczywiście, to jedna z wielu przyjemności, które spotkają cię tego wieczoru

    – Ale ja jeszcze nigdy… – wydawało mi się, że Jolka naprawdę wystraszyła się tego, co może ją spotkać za kilka chwil.

    – Co nigdy? – byłem zdziwiony.

    – Nigdy jeszcze nie dawałam w dupala!

    – Serio?

    – Tak, naprawdę. W Galerii robię laskę, albo pozwalam się wylizać i to wszystko!

    – Może jeszcze powiesz, że jesteś dziewicą??? – naprawdę byłem zaskoczony.

    – Nie, uprawiam seks z moim chłopakiem już od roku, ale pupa do tej pory była tylko moja.

    – No to musisz spróbować, jak to jest – zachęcałem.

    Jak wspominałem dużo wcześniej, jestem fanem małych, szczupłych dupeczek, nie podobają mi się te latynoskie – wielkie cyce, szerokie biodra i wielkie, sterczące dupy! Nie, pupcia musi być jak dwa ziarenka kawy, jak orzeszek; najlepiej taka, żeby pośladek mieścił się w dłoniach. I taką dupcię miała Jola! Nie wyobrażałem sobie, że nie wyrucham tego cudownego zjawiska, bo i pipka i tyłeczek były „na moją miarę”.

    – Jak chcesz to zrobić?

    – No, tak samo, jak w cipkę!

    – Ale masz tak dużego penisa, że nawet tego się obawiam.

    – Przecie bzykasz się ze swym chłopakiem!

    – Ale on ma kutaska dużo mniejszego od ciebie, a ten twój nie wiem, czy się zmieści w pipce, a co dopiero w pupie!

    – Nie dowiesz się nigdy, jeśli tego sama nie spróbujesz! – klepnąłem lekko jędrny, gładki pośladek – zaczynamy od pipki, a potem zobaczymy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek